Pożar w Nowym Dworze Mazowieckim, 1907.

 

 

 

 

18 października 1907. Nowa Gazeta, nr 282.

 

 

Pożar Nowego Dworu.

(Sprawozdanie specyalnego korespondenta).

Wieść o strasznej klęsce żywiołowej, która po raz trzeci nawiedziła wczoraj Nowy Dwór, lotem błyskawicy rozbiegła się wieczorem po mieście. Mieszkańcy Nowego Dworu, którzy bawili tego dnia za interesami w Warszawie, śpiesznie powracali do domu.

Pociąg osobowy, wychodzący z Warszawy, o g. 12 w nocy, przepełniony jest podróżnymi, z niepokojem oczekującymi wiadomości o losie swych rodzin i dobytku. Na st. Praga pociąg krzyżuje się z drugim, powracającym z Nowego Dworu. Konduktorzy pociągu tego, zasypywani pytaniami przez tłumy ludzi, opowiadają, że pastwą płomieni padło całe miasto. Po tych słowach w pociągu rozlega się spazmatyczny płacz kobiet i mężczyzn.

Nareszcie pociąg staje w Nowym Dworze. W jednej chwili wszyscy podróżni znajdują się na peronie. Dolatuje charakterystyczny zapach spalenizny, a zdala nad miastem, położonem o wiorstę drogi od stacyi, widać olbrzymią krwawą łunę. Dwie oczekujące na stacyi dorożki jednokonne zdobywane są szturmem, a woźnica, sowicie opłacony, rusza co koń wyskoczy do miasta. Po drodze spotykamy tłumy ludzi, pędzących kłusem również w tę stronę.

Wjeżdżamy do miasta szosą na tak zwany „Polski rynek”, który ocalał. Przy wejściu na ul. Warszawską, na przestrzeni około wiorsty kwadratowej, widać zgliszcza pozostałe po zabudowaniach, wśród których sterczy kilkaset kominów, oświetlonych krwawemi płomieniami. Na ulicach snują się jak mary cienie ludzkie. Patrole kozackie rozjeżdżają ulicami i naganiają mężczyzn do pracy przy gaszeniu zgliszcz.

Na ul. Warszawskiej palą się jeszcze dwa olbrzymie stosy węgla, których właściciele stoją w pobliżu, załamując bezradnie ręce.

Za miastem już, na polance, koło szosy, prowadzącej do pobliskiego fortu w Modlinie, rozlokowali się pod gołem niebem pogorzelcy. Nieszczęśliwsi śpią w namiotach, użyczonych im przez władze wojskowe z fortecy. Tuż obok bezładnie rozrzucony leży połamany dobytek pogorzelców, który udało się jeszcze ocalić.

Na ul. Zakroczymskiej uwija się straż ogniowa warszawska pod dowództwem brandmajstrów: Isajenki i Jelskiego.

A oto szczegóły tej strasznej klęski:

Około g. 1 po południu w chlewku, należącym do Herszfanga, na przedmieściu Piaski, wybuchł z niewiadomej przyczyny pożar. Na miejsce wypadku przybył niezwłocznie dyżurny strażnik. Stała tam gromadka ludzi, lecz nikt nie miał zbytnio ochoty zająć się energicznie ratunkiem, nie przypuszczając, jaką groźne rozmiary może przyjąć pożar. Strażnik tymczasem pobiegł coprędzej do magistratu, kazał bić w dzwony na trwogę i otworzył skład, gdzie się znajdowały narzędzia ogniowe. Miejscowa straż ochotnicza zebrała się wkrótce, lecz zanim przybyła na przedmieście Piaski, w płomieniach stały już trzy domy: wspomniany Herszfanga, sąsiedni ławnika Śliwińskiego i opodal stojący Bermana.

O ratunku tych domów nie było już mowy, chodziło jedynie o zabezpieczenie sąsiednich. Wobec jednak strasznej wichury, jaka się zerwała, oraz braku wody (w całem mieście jest zaledwie kilka studni z niewielką ilością wody, a rzeka Narew leży na przeciwległej stronie miasta od miejscowości, gdzie się szerzył pożar), w niespełna pół godziny ogień przeniósł się na ul. Warszawską, Zakroczymską, Sukienną i targ świński.

Na szczęście zaraz po wybuchu pożaru na ul. Warszawskiej, przybył z pobliskiej stacyi miejscowy zawiadowca, p. Rogow, wraz ze służbą kolejową i narzędziami ogniowemi. Dzięki energicznej i roztropnej akcyi ratunkowej, udało się wyrwać rozszalałemu żywiołowi drewniany dom dentysty Gratmana, a tem samem usunąć grożące niebezpieczeństwo szerzenia się pożogi w stronie „Polskiego rynku”, gdzie znajdują się kościół, magistrat i poczta.

Około godz. 2 pp. burmistrz miejscowy wysłał do naczelnika powiatu, kapitana Aleksandrowicza, do Warszawy, depeszę z prośbą o pomoc. Wskutek tego z Warszawy wyruszył o g. 5 pp. na stacyę Warszawa-Kowelska trzeci oddział straży ogniowej pod dowództwem brandmajstrów Isajenki i Jelskiego. Dzięki jednak znanym porządkom na kolei nadwiślańskiej, specyalny pociąg z 15 wagonów został wyprawiony dopiero o godz. 6 m. 45, a następnie czekał jeszcze na stacyach Praga i Jabłonna, tak, że przybył do Nowego Dworu dopiero po g. 8 w., w chwili, gdy wszystko już było spalone.

Przed 3-cią z twierdzy Modlińskiej przybyła wojskowa straż ogniowa, która zajęła się nader energicznie umiejscowieniem pożaru, wobec braku wody jednak nic nie uratowano.

* * *

Pastwą płomieni padło ogółem 105 zabudowań, z których każde liczyło po 2—3 domy, czyli razem z górą 250 domów. Z ważniejszych zabudowań spaliły się: bóżnica, kąpiele, mykwa, olbrzymi skład nafty Dawida Rosenthala, 2 składy węgla i 1 budulca. Dodać należy, że do składu nafty dopiero onegdaj sprowadzono 3 wagony (cysterny) nafty, którą wobec groźby niebezpieczeństwa musiano rozlać na polu.

Straty przenoszą pół miliona rubli. Z górą 800 rodzin pozostało bez dachu i chleba.

W płomieniach, o ile można było wobec zupełnego chaosu zbadać, zginęli: 60-letnia żydówka, 11-miesięczne dziecko i jakiś stary żyd, niewiadomego nazwiska dzieckiem; brak jeszcze 3 dzieci.

* * *

O godz. 10 wieczorem odbyło się w magistracie, z inicyatywy naczelnika powiatu, kapitana Aleksandrowicza, posiedzenie obywateli miejscowych, którzy zorganizowali naprędce komitet pomocy doraźnej.

Do komitetu tego weszli: ks. Makowski, rabin Neufeld, pastor Ehrenz, burmistrz Krupski, obywatele Bitner i Konarski, członkowie dozoru bóżniczego Goldstein, Feinstein i Meretyk, oraz ławnicy Frenkiel i Śliwiński.

Zupełnego ugaszenia wszystkich zgliszcz nie należy oczekiwać prędzej, jak w ciągu tygodnia.

Podczas pożaru kręciły się całe masy przybyłych na żer rzezimieszków; kilkunastu z nich jednak udało się policyi przyłapać.

Kapitan Aleksandrowicz, jako naczelnik powiatu, udzielił jeszcze wczoraj pozwolenia na budowanie tymczasowych baraków, trzeba jednak na to uzyskać dodatkowe pozwolenie komendanta twierdzy modlińskiej.

* * *

Nowy Dwór liczy obecnie około 7,500 mieszkańców, leży na lewym brzegu Narwi, w pobliżu jej ujścia do Wisły, w odległości 5 wiorst od twierdzy Modlin. Klęska pożaru dotykała już miasto to kilkakrotnie: w r. 1888, w 1895, a wreszcie ostatnio przed trzema tygodniami, kiedy w nocy na ul. Zakroczymskiej spaliły się 23 zabudowania, składające się z 33 domów.

* * *

Nie ulega wątpliwości, że ogień został podłożony, kto był jednak jego sprawcą, nie wiadomo. Pogłoski o tem, że Nowy dwór będzie spalony, krążyły już przed miesiącem, lecz nikt z miejscowych mieszkańców nie nadawał im zbyt wielkiego znaczenia.

Straż ogniowa warszawska powróciła do Warszawy specyalnym pociągiem dziś o g. 10 rano.

Jan Römer.

Na rzecz pogorzelców Nowego Dworu główny Kantor „Nowej Gazety”, przy ulicy Szpitalnej № 10, przyjmuje ofiary, które bezzwłocznie przesłane zostaną do Komitetu ratunkowego w Nowym Dworze.




Skala katastrofy Pożar niemal całkowicie zniszczył miasto, co było trzecią taką klęską w historii Nowego Dworu. Spłonęło ok. 250 domów (105 posesji/zabudowań), a bez dachu nad głową zostało 800 rodzin. Straty oszacowano na ogromną wówczas kwotę pół miliona rubli.

Trudne warunki: Rozprzestrzenianiu ognia sprzyjała silna wichura oraz brak wody (miasto miało tylko kilka studni, a rzeka Narew była zbyt daleko od zarzewia ognia).

Opieszałość kolei: Pomoc z Warszawy (oddział straży pod wodzą Isajenki i Jelskiego) dotarła zbyt późno – pociąg zamiast o 17:00, wyjechał dopiero po 18:45 i dotarł na miejsce po 20:00, gdy miasto już dogorywało.

Pomoc wojskowa: Najskuteczniejsza okazała się pomoc z Twierdzy Modlin (namioty dla pogorzelców, straż wojskowa).

Wykorzystując chaos, w mieście pojawili się „rzezimieszkowie” okradający pogorzelców; kilkunastu z nich aresztowano.


- Wiorsta: Dawna rosyjska jednostka długości, używana w Królestwie Polskim. 1 wiorsta to ok. 1067 metrów.

- Brandmajster: Stopień oficerski w dawnej straży pożarnej (odpowiednik dzisiejszego kapitana lub dowódcy oddziału).

- Mykwa: Rytualna łaźnia żydowska.

- Bóżnica: Inaczej synagoga.

- Dozór bóżniczy: Organ administracyjny gminy żydowskiej, zajmujący się sprawami majątkowymi i religijnymi.

- Ławnik: Członek zarządu miasta lub sądu pokoju.

- Wiorsta kwadratowa: Jednostka powierzchni (ok. 1,13 km²).

- Kolej Nadwiślańska: Linia kolejowa łącząca m.in. Mławę, Warszawę i Lublin, znana z opieszałości, co autor złośliwie komentuje („znanym porządkom”).

 

 

 

 

Pożar Nowego Dworu.

Wczoraj po południu podróżni, przybywający koleją nadwiślańską z linji mławskiej, przywieźli wiadomość, iż miasteczko Nowy Dwór stoi w płomieniach.

Jakoż około godz. 5-ej po poł. nadeszła do Warszawy depesza urzędowa, zaznaczająca gwałtowne szerzenie się pożogi i prosząca o niezwłoczne wysłanie straży ogniowej na pomoc.

O godz. 6 1/2 po poł. trzeci (nowoświatowy) oddział straży ogniowej wyruszył koleją nadwiślańską do Nowego Dworu z kompletem narzędzi ratunkowych.

Pierwsze wiadomości, przez nas otrzymane, mówiły, że pożar wynikł o godz. 1-ej po poł. w dzielnicy Piaski, w domu Mendlaka nad rzeką, i w drewnianych budynkach odrazu zaczął się szerzyć gwałtownie.

Około godz. 5-ej cała dzielnica leżała w gruzach, a płomienie sięgały śródmieścia.

Dalsze relacje, które otrzymaliśmy już po północy, brzmiały jak następuje:

Godz. 1 w nocy. Pożar umiejscowiono o godz. 11 wieczorem.

Zgorzało około 100 domów, t. j. 3/4 miasta. Ofiarą pożogi padła najbogatsza, środkowa część miasta, wiele składów towarów i t. d.

Straty oceniają na miljon rubli.

Ocalały kościół, magistrat i poczta.

Przypuszczają, że ogień był podłożony, ale faktu tej strasznej zbrodni do tej pory nie stwierdzono.

Straż ogniowa warszawska jest zajęta do tej pory dogaszaniem zgliszcz i powróci do Warszawy dopiero zrana.

* * *

Nowy Dwór liczy obecnie około 7,500 mieszkańców.

Leży na lewym brzegu Narwi w pobliżu jej ujścia do Wisły, naprzeciw Modlina.

Odl. 31 w. od Warszawy, z którą łączy je linja kolei nadwiślańskiej. Z Modlinem połączony przez dwa mosty, jeden żelazny kolejowy, z przejazdem górnym dla wozów, drugi forteczny, przy samym ujściu Narwi do Wisły. Nowy Dwór posiada kościół parafjalny, murowany, kościół ewangelicki murowany, synagogę, urząd miejski, sąd pokoju I-go okręgu.

Osada ta została miastem dopiero w 1782-im, gdy Stanisław ks. Poniatowski, jenerał i szef regimentu gwardji, dziedzic Nowego Dworu, uzyskał przywilej miejski. Chcąc podnieść przemysł założył tu fabrykę sukna. Następnie dziedzic Ludwik Gutakowski, senator wojewoda, podtrzymywał tę fabrykę bez skutku jednakże do r. 1820-go. Razem z tą fabryką powstały zakłady budowy statków wodnych i drukarnia hebrajska, funkcjonująca pomyślnie do roku 1813-go. Drukarnią tę założył Jan Krieger, kupiec warszawski. W r. 1806-ym Nowy Dwór miał 600 mk., w tem 150 żydów. Oblężenie Modlina i powódź w r. 1813-ym zadały ciężką klęskę Nowemu Dworowi. W r. 1827-ym było tu 102 dm., 950 mk. W r. 1830-ym właściciel Nowego Dworu, Gutakowski, zamienił Nowy Dwór na inne dobra rządowe i wtedy dopiero rząd Królestwa Polskiego zatwierdził pierwotny przywilej lokacyjny ks. Poniatowskiego i wyniósł osadę na miasto.

Rozwój twierdzy modlińskiej sprzyjał wzrostowi Nowego Dworu. Bank polski dla poparcia handlu zbożowego wzniósł tuż nad Wisłą przy ujściu Narwi okazałe magazyny, które kosztowały do 800,000 rbl.; przy Magazynach urządzono bulwar nadbrzeżny kosztem 230,000 rbl. Gmach ten jednak nie spełniał swego pierwotnego przeznaczenia, intendentura wojskowa wydzierżawiła go na składy prowiantu w r. 1858-im; zakupiony przez rząd, obrócony został na magazyny wojenne.

Kościół parafjalny katolicki wzniesiony został w r. 1792-im przez ks. Poniatowskiego, a parafja przeniesiona została ze wsi Okunina, gdzie stary kościół uległ rozebraniu. Obecnie jest to ruchliwe, ale brudne i błotniste miasto, zamieszkałe przeważnie przez żydów. Ludność tamtejsza utrzymuje się głównie z zaspakajania potrzeb załogi sąsiedniego Modlina, ztąd wielka liczba drobnych sklepów i szynków.




Straty: Milion rubli w 1907 roku to była kwota astronomiczna.

Opis "brudnego i błotnistego miasta" kontrastuje z ogromnymi inwestycjami Banku Polskiego (spichlerz nad Wisłą, którego ruiny można podziwiać do dziś).



- Wiorsta (w.): Dawna rosyjska miara długości. 1 wiorsta to ok. 1,067 km. Odległość 31 wiorst z Warszawy do Nowego Dworu to w przeliczeniu około 33 km.

- Rubel (rbl.): Waluta obowiązująca w Królestwie Polskim po reformach walutowych w XIX wieku. Milion rubli w 1907 roku był fortuną, która pozwalała na budowę całych osiedli.

- Pożoga: Gwałtowny, niszczycielski pożar ogarniający duży obszar.

- Depesza: Telegram, czyli krótka wiadomość przesyłana telegrafem (najszybszy sposób komunikacji w tamtym czasie).

- Straż ogniowa: Dzisiejsza Straż Pożarna.

- Zgliszcza: Miejsce, gdzie coś spłonęło; dopalające się resztki budynków.

- Umiejscowienie pożaru: Dziś powiedzielibyśmy „opanowanie” lub „zlokalizowanie” ognia, czyli sytuacja, w której pożar przestał się rozprzestrzeniać.

- Magistrat: Urząd miejski lub budynek, w którym mieściły się władze miasta (ratusz).

- Osada: Miejscowość o charakterze pośrednim między wsią a miastem (często Nowy Dwór tracił i odzyskiwał prawa miejskie).

- Sąd pokoju: Sąd najniższej instancji, zajmujący się prostymi sprawami cywilnymi i karnymi.

- Szynk: Dawne określenie karczmy, gospody lub podrzędnego baru, gdzie serwowano alkohol.

- Intendentura wojskowa: Organ administracji wojskowej zajmujący się zaopatrzeniem (jedzeniem, mundurami, opałem).

- Składy prowiantu / Magazyny: Okazałe budowle do przechowywania ziarna i żywności. Wspomniany w tekście budynek za 800 tys. rubli to słynny Spichlerz w Nowym Dworze Mazowieckim, którego monumentalne ruiny stoją do dziś przy ujściu Narwi do Wisły.

- Przywilej lokacyjny: Dokument królewski lub państwowy nadający miejscowości prawa miejskie.

 

 

 

 

Pożar w Nowym-Dworze.

Od jednego z naszych współpracowników, powracającego wczoraj koleją nadwiślańską, otrzymujemy następujące szczegóły tego strasznego pożaru.

Już jadąc szosą od Płońska, około g. 2 pp., spostrzegamy olbrzymią chmurę dymu, zalegającą pół horyzontu, którą gwałtowny wiatr miota zawzięcie; domyślamy się, że gdzieś się chyba całe pali miasto — i rzeczywiście w Zakroczymiu spotykamy się ze złowrogą wieścią, iż cały Nowy Dwór w płomieniach. Straszny widok przedstawia się z Modlina. Całe morze płomieni, jakby żywe piekło gorejące po drugiej stronie Narwi. A najwyżej strzelają płomienie ze zbiorników naftowych p. Mundlaka. Ale oto i sam poszkodowany na stacyi.

— Pożar powstał w domu Bermana na Piaskach i przerzucił się odrazu w kilka miejsc — opowiada p. Mundlak — ja straciłem przeszło 40,000 rb., bo całe wagony nafty wytoczono z rezerwuarów, zapobiegając eksplozyi, a trzy domy, dopiero co postawione i jeszcze niezaasekurowane — w gruzach.

Krzyk i płacz na stacyi w Nowym Dworze; matki poszukują dzieci, których jeszcze kilkanaściorga brak i nie wiadomo, czy żyją.

— Straciłam wszystko, — z płaczem opowiada biedna jakaś kupcowa — oto tych dwoje dzieci ledwo odnalazłam w tłumie; wszystkie sklepy spalone, cała dzielnica żydowska wraz z synagogą i rynkiem.

*

Godzina 5 i pół pp., trzy czwarte miasta spalone; stoją jeszcze kościoły katolickie i protestancki, lecz ogień się jeszcze rozszerza.

— Z jakiej przyczyny powstał pożar — pytam natłoczonych w wagonie pogorzelców, którzy odjeżdżają przeważnie do Jabłonny.

— Podobno jakaś waryatka podpaliła — odpowiadają.

*

Straszny widok znika nam z oczu wraz posuwaniem się pociągu w stronę Warszawy, z której wysłano do gorejącego miasta trzeci oddział straży ogniowej.

Na miejsce katastrofy udał się jako specyalny sprawozdawca naszej „Gazety”, p. Jan Römer. Około północy otrzymaliśmy odeń następujące depesze.

Modlin, 17 października. (Tel. wł.). Godz. 8 w. Pożar trwa w dalszym ciągu; cztery piąte miasta spłonęło. W płomieniach znalazło śmierć kilka osób dorosłych, oraz kilkanaścioro dzieci. Przybyła straż warszawska zajęła się ratunkiem.

Modlin, 17 października. (Tel. wł.). Godz. 10 w. Pożar umiejscowiony; gaszenie potrwa do świtu; tysiące rodzin, przeważnie z pośród ubogiej ludności żydowskiej, bez dachu i chleba. Błagają o pomoc.



- Niezaasekurowane: Przykład użycia słowa "asekuracja" w znaczeniu ubezpieczenie.

- Gorejące: Płonące, palące się. Dziś słowo to ma wydźwięk bardzo podniosły lub poetycki.

- Pogorzelcy: Osoby, które straciły mienie w pożarze. Choć słowo nadal istnieje, rzadziej pojawia się w codziennym języku informacyjnym.

- Straż ogniowa: Dawne określenie straży pożarnej.

- Depesza: Krótka wiadomość przesyłana telegrafem. W tekście oznacza relację wysłaną przez wysłannika gazety.

- Rb. (Rubli): Waluta obowiązująca w Królestwie Polskim (pod zaborem rosyjskim) w 1907 roku. Kwota 40 000 rubli była wówczas ogromną fortuną.

- G. 2 pp. / 8 w.: Skróty oznaczające godziny: "po południu" oraz "wieczorem".

- Wytoczono z rezerwuarów: Słowo "rezerwuar" oznacza tu zbiornik (w tekście mowa o zbiornikach nafty p. Mundlaka).

- Zajęła się ratunkiem: Dziś częściej powiemy "przystąpiła do akcji ratunkowej" lub "zaczęła ratować".

- Kolej Nadwiślańska: Ważna linia kolejowa łącząca Mławę z Warszawą i kowel (dziś część trasy Warszawa-Gdańsk).

- Piaski: Nazwa dzielnicy/części Nowego Dworu Mazowieckiego (wspomniany "dom Bermana na Piaskach").

 

 

 

KALENDARIUM NOWEGO DWORU MAZOWIECKIEGO