Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!

 

CZŁOWIEK W ŻELAZNEJ MASCE

 

Dwoista natura najbardziej znanego francuskiego więzienia uwidacznia się w najsłynniejszej opowieści o Bastylii znanej jako legenda o człowieku w żelaznej masce. Mimo że całkowicie zmyślona, stała się jedną z głównych przyczyn powstania powszechnej opinii, jakoby w Bastylii działy się rzeczy wprost niemożliwe do opisania.

Porucznik Etienne du Junca, funkcjonariusz Bastylii od 1690 roku aż do śmierci w 1706, odnotował w swym dzienniku, że w czwartek 18 września 1698 roku o godzinie 3.00 po południu przybył do Bastylii jej nowy gubernator Benigne d'Auvergne de Saint-Mars. Du Junca napisał, że przywiózł on ze sobą "dawnego więźnia, który przebywał u niego w areszcie w Pignerol, który zawsze miał na twarzy maskę i którego nazwisko nie zostało mi podane, ani nigdzie zapisane".

Więźnia umieszczono w celi na trzecim piętrze w wieży Bertauderie z dwoma innymi skazańcami; jeden z nich "rozprzestrzeniał plotki przeciw państwu i źle się o nim wyrażał", drugi został oskarżony o czary i deprawowanie dziewcząt.

Saint-Mars był gubernatorem cytadeli w Pignerol w latach 1665-1681, tak więc w 1698 roku tajemniczy więzień przebywał w zamknięciu już od co najmniej 17 lat. Zgodnie z późniejszymi notatkami w dzienniku du Junca więzień był dobrze traktowany, zachowywał się jak dżentelmen i na nic się nie uskarżał. Wolno mu było uczestniczyć w mszach w niedziele i święta, ale musiał ukrywać twarz "za czarną, aksamitną maską". Właśnie w raporcie du Junca znajduje się jedyna wzmianka o masce i trzeba zwrócić uwagę, że była to maska czarna, aksamitna, a nie żelazna. Pięć lat później, w listopadzie 1703 roku, du Junca odnotował śmierć i pogrzeb "nieznanego więźnia, który chodził w czarnej, aksamitnej masce od dnia swego przybycia do więzienia w roku 1698".

Tak więc człowiek w żelaznej masce, uwieczniony przez Aleksandra Dumasa w powieści Wicehrabia de Bragelonne z 1848 - ostatniej części trylogii o przygodach D'Artagnana, z której najbardziej znany jest tom Trzej muszkieterowie - był w istocie człowiekiem w czarnej, aksamitnej masce. Jednakże aura tajemniczości okrywająca Bastylię i brak zapisów na temat przetrzymywanych tam sekretnych więźniów sprawiły, że niewinna legenda przeobraziła się w coś zupełnie innego.

W 1751 roku Wolter, który nieprzypadkowo miał przyjemność dwukrotnie przebywać w Bastylii, napisał, że jego tajemniczy poprzednik nosił żelazną maskę, że zakrywała ona całą jego głowę, była połączona nitami i miała "ruchomą dolną szczękę zawieszoną na zawiasach i przytrzymywaną w miejscu sprężynami, co umożliwiało jedzenie bez zdejmowania maski". Obraz przemówił do ludzkiej wyobraźni i mimo że był fałszywy, stał się potężnym narzędziem w rękach jednego z ideologicznych prekursorów rewolucji francuskiej, który wykorzystał legendę do podważenia legalności starego systemu.

KIM BYŁ CZŁOWIEK W CZARNEJ, AKSAMITNEJ MASCE?

Włożona przez Woltera na głowę tajemniczego więźnia Bastylii żelazna maska nie była jedynym przekłamaniem na jego temat, którego dopuścił się ten francuski pisarz i filozof, chcąc podważyć zaufanie do ancien regime'u. Według Woltera maska miała zapobiec identyfikacji więźnia. Pod koniec XVIII wieku nie istniało wprawdzie pojęcie celebryty, ale Wolter byt zdania, że potrzeba ukrycia twarzy więźnia musi oznaczać, że jest on łatwo rozpoznawalny, najprawdopodobniej z powodu rodzinnego podobieństwa do króla, którego twarz była jedyną w państwie znaną każdemu obywatelowi.

Snując przypuszczenia na temat, kim mógł być człowiek w masce, Wolter wymyślił, że był to ni mniej, ni więcej tylko starszy przyrodni brat Ludwika XIV, a uwięziono go, ponieważ mogły zrodzić się wątpliwości co do legalności następstwa tronu. Zgodnie z inną teorią tajemniczy więzień był bratem bliźniakiem Ludwika XIV trzymanym od urodzenia w odosobnieniu z tego samego powodu. Nie było żadnych dowodów na potwierdzenie ani jednej, ani drugiej wersji.

Ponieważ nie potrafiono ostatecznie ustalić tożsamości owego zamaskowanego osobnika, spekulacjom - coraz bardziej niesamowitym - nie było końca. W być może najbardziej dziwacznej historyjce człowiek w masce, starszy brat króla, spłodził w więzieniu dziecko; matka zabrała chłopca na Korsykę i wychowała go tam pod swoim nazwiskiem - brzmiało ono Bonaparte; miało to dowodzić, że Napoleon był poprzez swe urodzenie prawowitym następcą tronu Francji.

Według innej teorii człowiek w masce był wynikiem związku królowej matki i nieznanego Maura, a była też wersja, zgodnie z którą więzień był w rzeczywistości kobietą. Przypuszczano również, że zamaskowanym osobnikiem był dramaturg Molier, którego śmierć w 1673 roku została zainscenizowana i który pozostał więźniem króla przez kolejne trzy dekady. Dlaczego tak właśnie miało być, nigdy nie wyjaśniono. Istniały też teorie wielce konspiracyjne sugerujące, że więzień był Anglikiem - najczęściej wymieniano zbuntowanego, nieślubnego syna Karola II, księcia Monmouth, a także potomstwo Olivera Cromwella.

Ponieważ wiadomo, że zamaskowany osobnik towarzyszył gubernatorowi Saint-Marsowi już w okresie jego pracy w Pignerol, poszukiwanie prawdziwej tożsamości więźnia zawęża się zwykle do dwóch kandydatów. Pierwszy to Antonio Ercole Matthioli, polityk z Mantui, którego dwulicowość podczas delikatnych negocjacji dyplomatycznych dotyczących sprzedaży twierdzy Casale doprowadziła Francuzów do uprowadzenia go i uwięzienia. Nakaz aresztowania został dodatkowo opatrzony specjalnym zarządzeniem królewskim: "Nikt nie może się dowiedzieć, co się z tym człowiekiem stało". Ludwik XV naciskany przez swą metresę, madame Pompadour, zaintrygowaną tą enigmatyczną postacią, powiedział, że jest to minister włoskiego księcia. Taką samą odpowiedź otrzymała Maria Antonina od swojego męża, Ludwika XVI.

Zwolennicy tej wersji podkreślają, że człowiek w masce, kiedy umarł w Bastylii, został pochowany pod nazwiskiem Marchioly, niewiele się różniącym od Marthioly, a tak właśnie po francusku wymawiano nazwisko Włocha. Ponadto w tamtych czasach we włoskich wyższych sferach panował zwyczaj zakrywania twarzy maską podczas spacerów w słońcu.

Drugi potencjalny "pretendent" to Eustachy Dauger, rzekomo służący, również więzień Saint-Marsa w Pignerol. Przy okazji jego aresztowania sekretarz stanu napisał do Saint-Marsa, co następuje: "Nie wolno Panu nigdy, pod żadnym pozorem, słuchać tego, co będzie on chciał Panu opowiedzieć. Należy mu zagrozić śmiercią, jeżeli wypowie choć jedno słowo na temat inny niż jego bieżące potrzeby. To tylko służący i niewiele potrzebuje".

Gubernator otrzymał specjalne instrukcje - miał go karmić osobiście i oddzielić od pozostałych pensjonariuszy zakładu. Czas aresztowania i uwięzienia Daugera pasuje wprawdzie do znanych faktów, ale tak naprawdę nikt nie wie, kim był ten osobnik. Najprawdopodobniej znajdował się w więzieniu pod fałszywym nazwiskiem. Podawane są przeróżne powody, dla których się tam znalazł - mógł być służącym ważnego francuskiego hugonota, cennym ze względu na informacje, które posiadał; albo wynajętym przez sekretarza stanu tajnym zabójcą; albo wreszcie czarną owcą z prominentnej rodziny, człowiekiem prowadzącym hulaszczy tryb życia, uprawiającym sodomię i satanizm.

W sprawie człowieka w żelaznej masce istnieją dwa pewniki: po pierwsze nigdy nie nosił żelaznej maski i po drugie nigdy się nie dowiemy, kim naprawdę był. Niemniej jednak dzięki tej legendzie, może bardziej niż dzięki czemukolwiek innemu, Bastylia zyskała złą sławę.

 

 

* WILLIAM WEIR "NAJWIĘKSZE KŁAMSTWA W HISTORII", 2010