Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!

 

 

Smutna historia Doktora Nauk, który nie lubił Jana Rodzenia

 

 

 

źródło - wykop.pl

 

 

 

2008

>Sonda: czy pan się często uśmiecha<
 

 

Anonimowy wpis na pewnym blogu z 10 kwietnia 2008:


Dobry wieczór!

Czas zabrać głos. Otóż znam bardzo dobrze Doktora Nauk, który jest nim rzeczywiście, a jego ciekawa rozprawa została opublikowana za granicą.

Gość jaki jest, każdy widzi - czyli wcale nie taki śmieszny, na jakiego kreuje go kariera na YouTube. Zdumiewająco mało komentarzy YouTuberów wykazuje choćby cień zrozumienia dla elementarnego faktu, iż jest to osoba niezrównoważona psychicznie. Jego wulgarność i wybuchowość przysparzają mu samych wrogów, bo jego nad-obecność nawet środowisko innych "doktorów nauk" (którzy jako humaniści muszą wykazywać się cierpliwością i wyrozumiałością) znosi ciężko.

Ale przecież facet nie jest taki, bo lubi... Jego niewątpliwa (tak!) inteligencja i efekty działalności w zakresie Nauk, których jest Doktorem, ma się niestety nijak do jego (nie)umiejętności funkcjonowania w społeczeństwie.

W sumie człowiek ten, wyrzucany zewsząd i odpychany od wszystkiego, który ze wszystkimi się kłóci, klepie ciężką biedę. Jego szczerość jest naprawdę - jak to się mówi - "do bólu", bo nie owija niczego w bawełnę i bluzga bez skrępowania. Również i to świadczy o jego zwichniętym charakterze.

Nie jest to "Piękny umysł" o powierzchowności Russela Crowe'a, ale zjawisko podobne - tylko że w sfilmowanej w historii noblisty chodziło o schizofrenię, a tu mamy do czynienia chyba (nie jestem lekarzem) z chorobą Aspergera.

Ludzie dotknięci nią nie mają poczucia humoru, nie liczą się zupełnie z uczuciami słuchaczy, są skupieni tylko na sobie i wszędzie widzą dla siebie zagrożenia. A że NAPRAWDĘ są napastliwi, to sprowadzają na siebie PRAWDZIWE zagrożenia, które tylko potwierdzają ich spiskową teorię dziejów. I tak błędne kółko się zamyka.

(Irytacja Doktora Nauk z zemsty za zakaz wstępu do Klubu Księgarza to całkiem inna sprawa - bo niestety Doktor ma rację co do istoty problemu, czyli - krótko mówiąc - "uwłaszczenia nomenklatury").

Dajmy chłopakowi spokój, niech go lepiej ktoś zatrudni w fachu.
 

 

 

Informacja z 2009 na temat Doktora Nauk:

Grzegorz Szelwach, ur. 17 maja 1969 r. w Międzyrzeczu Wielkopolskim, historyk literatury i idei, poeta. W 1993 ukończył polonistykę na Wydziale Filologii Polskiej i Klasycznej Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu (praca magisterska Gustaw-Konrad i Kordian. Kreacje aktorskie w teatrze poznańskim, pod kier. prof. dra hab. Michała Witkowskiego); w czerwcu 2003 roku obronił rozprawę doktorską pt. Listy Adama Mickiewicza (lata 1817-1833) pod kier. prof. dr hab. Marty Piwińskiej w Instytucie Badań Literackich Polskiej Akademii Nauk; stypendysta Komitetu Badań Naukowych. Publikował w "Ogrodzie", "Napisie" i "Przeglądzie Filozoficzno-Literackim". Wydał książkę podoktorską Listy Adama Mickiewicza (Lata 1817-1833), Piasa Books, New York 2006. Mieszka w Warszawie.


Oto lista naukowych dokonań:

 

Instytut Literatury Polskiej. Wydział Polonistyki Uniwersytetu Warszawskiego - 13 grudnia 2006 - dr Grzegorz Szelwach, "Co prawdą jest?…" O Bogu, Człowieku, Prawdzie i wolnym słowie w korespondencji C. K. Norwida.

 

Przegląd Filozoficzno-Literacki nr 2 (4) 2003 - Grzegorz Szelwach Szczerość Mickiewicza

Przegląd Filozoficzno-Literacki nr 4 (10) 2004 - Grzegorz Szelwach Samotność Słowackiego w listach do matki

Przegląd Filozoficzno-Literacki nr 2 (14) 2006 - Grzegorz Szelwach Zniewolenie Zygmunta Krasińskiego w listach do ojca

Przegląd Filozoficzno-Literacki nr 3 (24) 2009 - Grzegorz Szelwach Prawda i słowo Norwida


 

Grzegorz Szelwach - Korespondencja Adama Mickiewicza z Joachimem Lelewelem
Napis. Pismo poświęcone literaturze okolicznościowej i użytkowej - 3, 1997

Grzegorz Szelwach - Korespondencja Adama Mickiewicza ze Stefanem Garczyńskim
Napis. Pismo poświęcone literaturze okolicznościowej i użytkowej - 5, 1999

Grzegorz Szelwach - Polski list romantyczny jako forma mówiona: w świetle korespondencji młodego Mickiewicza
Napis. Pismo poświęcone literaturze okolicznościowej i użytkowej - 11, 2005

Grzegorz Szelwach - Listy Konstantego Gaszyńskiego do Victora de Laprade’a
Napis. Pismo poświęcone literaturze okolicznościowej i użytkowej - 17, 2011

Maria Berkan-Jabłońska, recencja: Grzegorz Szelwach, Listy Adama Mickiewicza (lata 1817-1833), Nowy York 2006, PIASA Books, ss. 252.
Napis. Pismo poświęcone literaturze okolicznościowej i użytkowej - 17, 2011

 

Dlaczego Doktor Nauk opublikował książkę aż w Nowym Yorku? Tak o tym mówi szef instytucji Polish Institute of Arts & Sciences of America:

A.J.D. - W recepcji widziałem kilka książek wydanych pod szyldem "PIASA Books"...

T.G. - Ambicje poniosły nas aż tak daleko, że poza kwartalnikiem, zaczęliśmy wydawać również książki. To także będzie nas wiele kosztować. Na początek wydaliśmy rozprawę o listach Mickiewicza z lat 1817-1833, które przesłał nam Grzegorz Szelwach. Jest to naukowiec, który miał w Polsce jakieś kłopoty z wydaniem jej. Nasi eksperci orzekli, że warto ją opublikować.

http://www.piasa.org/pdf/PIN-past-events-interview.pdf

 

ostatnim przejawem aktywności naukowej Doktora Nauk jest publikacja:

 

Gaszyński’s Letters to Friends, Grzegorz Szelwach, The Polish Review, Vol. 59, No. 4 (2014), pp. 93-101, Published by: University of Illinois Press on behalf of the Polish Institute of Arts & Sciences of America

Abstract: After settling in France as part of the "Great Emigration" following the November revolt of 1830-31, the Polish writer Konstanty Gaszyński maintained a copious correspondence with friends and literary colleagues he had known in Warsaw. These letters open a revealing window onto the life of the Polish diaspora in France. Increasingly comfortable in France and captivated by the beauty of Provence, Gaszyński came to regard that as his second homeland, breaking with the typical Polish exile’s longing for the land of his birth.



 

W 2009 Doktor Nauk skarżył się, że został zwolniony z Instytutu Badań Literackich PAN przez "Sokołowskiego". Któż to taki? Internety odpowiadają: Mikołaj Sokołowski, prof. dr hab., profesor zwyczajny, Dyrektor Instytutu Badań Literackich, członek: Pracownia Literatury Romantyzmu. Czy naprawdę jest winny krzywdy Doktora? IBL PAN: uprzejmie informujemy, że p. dr Grzegorz Szelwach nigdy nie był pracownikiem IBL PAN. Dyrekcja Instytutu nie komentuje wypowiedzi doktora Szelwacha. Co sądzi M. Sokołowski o kompetencjach naukowych Doktora Nauk:

"W konsekwencji przyjęcia ogólnej perspektywy badawczej, bez poświęcania większej uwagi przeszła obok prac np. Grzegorza Szelwacha, dotyczących szczegółowych zagadnień epistolografii Wieszcza. Jego książki Listy Adama Mickiewicza (lata 1817-1833) (New York 2006)) nie odnotowała wcale w bibliografii. Mogłoby się wydawać, że promowana przez Szelwacha w odniesieniu do listu kategoria szczerości, powinna szczególnie zainteresować Autorkę. Rozstrzygnięcie kwestii szczerości, czyli prawdziwości dokumentu, który stanowi podstawę rozważań na temat tożsamości jednostki wydaje się nieodzowne. Przypomnijmy, że Szelwach stał na stanowisku, iż szczery, 'prawdziwy' był Mickiewicz raczej w twórczości poetyckiej, w korespondencji pozostając głównie 'osobą', czyli postacią złożoną z obligacji społecznych oraz społecznych mechanizmów komunikacyjnych. Zob. G. Szelwach, Szczerość Mickiewicza, "Przegląd Filozoficzno-Literacki" 2003/2 (4). Wspominam o Szelwachu w tym miejscu, gdyż wyszedł on z Iblowskich szkół romantyzmu, w pierwszym okresie pobierając nauki u Ryszarda Przybylskiego, a następnie u Marty Piwińskiej. Autorytet tych badaczy odcisnął się trwale w jego pracach i z tego powodu między innymi nie lekceważyłbym ich."

prof. dr. hab. Mikołaj Sokołowski, 25.07.2016, recenzja rozprawy doktorskiej Sylwii Stępień.

 

 



 


 

 

 


 

2008

 

 

 

zdjęcia z roku 2013

 

 

 

zdjęcie z roku 2015

 

 

 

 

zdjęcia z roku 2017

 

 

Osoby natykające się w Warszawie w Śródmieściu na Doktora Nauk oceniają jego stan: "typowy żul". Ledwie chodzi, mamrocze do siebie, brak kontaktu z rzeczywistością. Depresja "leczona" alkoholem?

W tej historii nie będzie happy endu.