Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!

Gazeta Wyborcza - 07/06/1996

 

 

EWA WINNICKA

Gdzie jest dziewczyna szamana

 

 

- Aktorka Iwona Petry będzie mogła zagrać wszystko. Ale może się też zdarzyć, że nikt jej już nie znajdzie - mówi Andrzej Żuławski, reżyser filmu "Szamanka"

 

W maju Andrzej Żuławski pokazał "Szamankę" w warszawskim kinie "Wisła". na premierę nie przyszli ani Iwona Petry, ani Bogusław Linda, główni bohaterowie filmu. Od lutego Iwona nie udzieliła żadnego wywiadu. Film Plus, jeden z producentów "Szamanki", nie ma z nią kontaktu od połowy kwietnia.

Urzędnik Film Plus, anonimowo: - Nie odebrała od nas części zakontraktowanych pieniędzy. W jej wynajętym krakowskim mieszkaniu odpowiada automatyczna sekretarka. Ludzie z firmy czekali pod jej domem, nikogo w mieszkaniu nie było. Być może film okazał się dla niej zbyt drastyczny, nie może sobie z tym poradzić, chowa się przed ludźmi. Ale jeżeli ktokolwiek coś wie o losie Iwony, to pan Żuławski, do którego Iwona była bardzo przywiązana.

Wśród filmowców krążą domysły:

- Film nadwerężył Iwonę Petry. Musi dojść do siebie.

- Zamknęła się w domu.

- Jest w ośrodku dla psychicznie chorych.

- Pojechała do Indii, do Krakowa, do Londynu.

- Jest w tybetańskim klasztorze.

- Reżyser zaczarował Iwonę. Jest pod wpływem voodoo i przez dwadzieścia lat jej świadomość będzie zmieniona.

- Na pewno nie ma żadnej afery. Zniknięcie aktorki to tylko część kampanii reklamowej filmu.

- Ta dziewczyna musiała zniknąć.

Krytyk filmowy I: - Znam Andrzeja Żuławskiego wiele lat, nie chciałbym go krzywdzić. Wszystko wskazuje na to, że ona ciężko zapłaciła za tę rolę. Proszę sprawę tej dziewczyny wyjaśnić. Ale na rozmowę z reżyserem najlepiej pójść ze świadkiem, bo on jest bezwzględny, może panią zniszczyć.

Krytyk filmowy II: - Reżyser znęcał się psychicznie nad Iwoną. Dała mu w prezencie misia. On tego misia podarł, wyzwał Iwonę, strzępy powiesił na jej drzwiach.

Erwin Wencel, adwokat, w imieniu Bogusława Lindy: - Pan Linda nie będzie się wypowiadał na temat tego filmu. Milczenie w tej sprawie to najlepsza nauczka dla pana Żuławskiego, który kocha rozgłos.

Janusz Dorosiewicz, współproducent: - Ten film uchodzi za skandal, bo cały biznes filmowy to skandal. Biznes filmowy to nie jest procesja częstochowska.

1.

Andrzej Żuławski po raz pierwszy zobaczył Iwonę w warszawskiej kawiarni Nowy Świat. Od razu stwierdził, że będzie idealna do głównej roli w jego nowym filmie.

Podszedł, przedstawił się, wymienili numery telefonu.

Iwona przeczytała scenariusz Manueli Gretkowskiej i zgodziła się zagrać główną rolę w filmie "Szamanka".

Reżyser o Iwonie: - W każdym filmie byłaby świetna. Iwona śmieje się niesamowicie, jest młoda, ma 20 lat, jej twarz może być bardzo piękna albo wręcz obrzydliwa. Całe życie chciała być aktorką. Jest osobliwością i dzikusem. Jest olśniewająca, wolna, inteligentna. Reżyserowi poddaje się całkowicie.

Producenci przewidywali międzynarodową karierę Iwony, więc skrócili jej prawdziwe, trudne dla cudzoziemców nazwisko. Od dwóch miesięcy Iwona nie daje znaku życia.

2.

- "Szamanka" to rzecz o miłości, melodramat, moralitet erotyczny - zapowiadała scenarzystka Manuela Gretkowska.

Andrzej Żuławski: - O miłości, pasji i seksie, o wspaniałej, tajemniczej i potężnej sferze naszego życia, jaką jest erotyzm.

Dziewczyna nazywana "Włoszką" (bo podawała najlepszą pizzę) wiąże się z młodym antropologiem Michałem. Ich romans to zderzenie dwóch odmiennych sił. Ona to sama biologia, on to intelekt i refleksja.

Dla "Włoszki" ten związek to spełnienie, dla Michała to destrukcja

"Szamanki" nie chciała finansować Telewizja Polska. Agencja Produkcji Filmowej i Teatralnej odrzuciła scenariusz, argumentując, że epatuje on okrucieństwem. Na produkcję "Szamanki" zdecydowały się trzy firmy: Film Plus, Visa Film International i Syrena Entertainment Group.

3.

Jowicie F., 23-letniej studentce dziennikarstwa, najbardziej utkwiła w pamięci pierwsza scena: - Michał po raz pierwszy wprowadza "Włoszkę" do mieszkania, zaczynają się kochać. Ona, najpierw bezwolna, zaczyna mieć z tego zbliżenia egoistyczną, zwierzęcą przyjemność. W Iwonie-"Włoszce" zaczyna budzić się bestia.

Profesor Mikołaj Kozakiewicz, seksuolog:

- Najsympatyczniejsza postać to hutnik, który kocha "Włoszkę", cierpi na przedwczesny wytrysk i odrzucony, z rozpaczy popełnia samobójstwo. Bo główni bohaterowie są odrażający, więź łącząca ich jest chora. Jest w tym filmie natłok ohydnych scen erotycznych.

Maria, lat 27, bizneswoman: - Scena najstraszniejsza. "Włoszka" z wizytą u kuzyna w masarni. Do maszyny mielącej mięsne ochłapy dostają się cztery żywe szczury.

Recenzent Z.P. napisał w "Polityce": "Najbardziej erotyczna scena w tym filmie to spust surówki w Hucie im. Sendzimira". ("Włoszka", studentka AGH, odbywa tam praktyki).

Z "Szamanki" najbardziej pamięta się rolę Iwony-"Włoszki". Jest intensywna, histeryczna, gra jak w transie.

Wszystko poza Iwoną-"Włoszką" jest w filmie blade. Podczas kręcenia zdjęć Iwona mówiła o roli: - Po prostu jestem.

4.

Annę Pietrzyk, która zna Iwonę z czasów szkolnych, w "Szamance" najbardziej zaszokowała scena, w której "Włoszka" odgania kota od miski i na kolanach, łapczywie, zajada się jej zawartością. (W filmie często pojawia się motyw surowego mięsa: mięso ładowane pod spódnicę, żywe szczury w maszynie do mielenia mięsa, wreszcie wyjadanie łyżeczką mózgu kochanka zabitego wielką puszką konserwy).

- Ponad dwa lata temu Iwona zaczęła chodzić na hatha-jogę. Była ścisłą wegetarianką - opowiada Anna. - Przestała zajmować się jogą przed rozpoczęciem pracy w filmie. Była introwertyczką, samotnicą, ale przemiłą. Wiedziałam, że taką piękną dziewczynę czeka niezwykła przyszłość, ale nic nie wskazywało na to, że drzemią w niej aż takie konwulsyjne siły.

5.

Andrzej Żuławski długo nie mógł znaleźć odpowiedniej odtwórczyni roli opętanej, drapieżnej "Włoszki". Szukał wśród młodych polskich aktorek. Nie znalazł. - Po szkole aktorskiej wszyscy śmieją się tak samo: ho, ho, ho - twierdzi reżyser. - Młodzi polscy aktorzy są opancerzeni, konwencjonalni, przychodzą do szkoły i od razu stają się sztuczni.

Andrzej Żuławski szukał aktorki, która "potrafi wtargnąć na ekran i rozedrzeć samą siebie". Tak jak wcześniej zrobiły to Romy Schneider w "Ważne to kochać", Valerie Kaprisky w "Kobiecie publicznej" czy Izabelle Adjani w "Opętaniu". Po premierze "Opętania" opowiadał: "Adjani jest jednym drżeniem, zmysłowością, temperamentem, ma możliwości ekspresji przewyższające 90 procent wszystkich aktorek. Jest błogosławiona przez bogów".

Rolę w "Szamance" zaproponował wcześniej Edycie Górniak. Piosenkarka odmówiła ze względu na śmiałe sceny erotyczne.

Agnieszka Pilaszewska, aktorka warszawskiego Teatru Ateneum: - Na tą rolę nie zgodziłaby się żadna zawodowa aktorka i pan Żuławski dobrze o tym wie. To jest zawód i trzeba mieć dystans. Aktorstwo to nie jest spełnianie cudzych wymagań, lecz przetwarzanie ich na język aktorski. Trzeba mieć samoobronę psychiczną, którą daje szkoła aktorska.

6.

Iwona skończyła warszawskie liceum społeczne, nazywane "Sorboną". Dyrektor pamięta Iwonę, ale ze względu na matury nie ma czasu na rozmowę. W ubiegłym roku Iwona nie dostała się na socjologię.

Andrzej Żuławski: - Nie zajmowała się zbytnio szkołą, ale była niesamowicie oczytana, dobrze pisała. Od dawna nie mieszka z rodzicami. Jest ładna, nie pracowała. Nie ma stu sposobów, żeby się w tym wieku utrzymać. Jest tylko kilka.

Rodzice Iwony mieszkają na warszawskim Mokotowie. Bożena P., matka, nie chce rozmawiać z dziennikarzami.

- Czy ma pani kontakt z córką?

- Nie mam.

- Czy widziała Pani "Szamankę"?

- Widziałam, nie chcę o tym mówić.

Anna Pietrzyk: - Po skończeniu szkoły pracowała u jakiegoś Anglika. Sprzątała u niego. Wiem na pewno, że tylko sprzątała.

Beata S. z działu produkcji "Szamanki": - Bardzo chciała grać w tym filmie. Z ekipą się nie zżyła. Trzymała nas na dystans, ale w grudniu, w Łodzi, kiedy kończyliśmy zdjęcia, każdemu kupiła drobny upominek. To było sympatyczne.

Andrzej Żuławski inaczej wspomina koniec grudnia.

- Od kilku dni zachowywała się ohydnie. Ja dostałem od niej pajacyka. Ten pajacyk nie bardzo mi się podobał. Rozerwałem go na strzępy i powiesiłem go na klamce jej pokoju. Chciałem, żeby zrozumiała, że to ona mnie zmusza do takiego brutalnego zachowania.

7.

Terapeutka Armel Sbraire mieszka w Paryżu, jest Mulatką. Skończyła psychologię i pracuje z upośledzonymi dziećmi.

Andrzejowi Żuławskiemu asystuje od czasu "Kobiety publicznej". Armel zajmuje się voodoo.

Andrzej Żuławski: - Jeżeli aktorka chce grać, nie może mieć oporu psychicznego do wykonywania tego zawodu, nie może być unurzana w wewnętrznych zgrzytach i kompleksach. U kobiet to są sprawy związane ze sferą seksualną.

Przed rozpoczęciem zdjęć Armel układa tygodniowy program dla aktorek Andrzeja Żuławskiego. Reżyser opowiada:

- Zaczyna się od biegania, potem są ćwiczenia oddechowe, często doprowadzamy do stanów transowych. To jest freudyzm bez gadania. Osoba wprowadzana w trans na przykład zwija się w pozycję embrionalną, zaczyna ssać palec i potwornie krzyczy. Albo zaczyna się błyskawicznie turlać po podłodze. Nigdy jednak nie robi sobie krzywdy.

Armel ćwiczyła z Iwoną w warszawskim hotelu Bristol.

- Iwona miała atak furii, rzucała przedmiotami, próbowała wyrzucić przez okno zawartość torebki.

Po sesji, zdaniem reżysera, była gotowa do roli w "Szamance".

- Czy wprowadzanie w taki stan nie jest niebezpieczne?

- Raczej życie z węzłami na duszy jest niebezpieczne - odpowiada Żuławski. - Nieumiejętność wychowania własnych dzieci jest niebezpieczna. Kiedyś w dzieciństwie na przykład malowała pani trawę na fioletowo i powiedziano pani, że nie można na fioletowo, trzeba na zielono. A terapeutka zajmuje się panią, nie wie pani, co się dzieje, wychodzi pani i czuje się cudnie. Po takiej sesji nie wychodzi się przecież na ulicę, nie rozkłada nóg na chodniku, żeby każdy mógł się tam wedrzeć.

- Voodoo - dodaje - jest niebezpieczne tylko wtedy, kiedy kapłan zostaje przekupiony, żeby panią zamienić w zombie, automat, i do tego, co pani je, dodaje roślinnych trucizn. One zmieniają psychikę, człowiek zostaje zzombifikowany. Traci się osobowość. Na przykład będzie pani szamanowi myła podłogi.

8.

Zofia Milska-Wrzosińska, psychoterapeutka, ma o "Szamance" zdecydowaną opinię: - To, co robiła pani Armel, to nie była psychoterapia, ale też nikt nikomu psychoterapii nie obiecywał. Aktorka została rozbudzona, żeby być sprawnym narzędziem w rękach reżysera. Żeby przed kamerą robiła rzeczy nie przyjęte powszechnie w naszym kręgu cywilizacyjnym. Bo raczej nie uprawia się seksu, zwłaszcza tak niekonwencjonalnego, publicznie.

Jan Englert: - Człowiek ma prawo eksperymentować wyłącznie na sobie. Jestem przeciwny wszelkim eksperymentom, nawet za zgodą aktorów. Nawet gdyby z tego miało powstać wybitne dzieło sztuki. Żaden aktor po szkole nie zezwoliłby reżyserowi na taką ingerencję w jego duszę. Dlatego że zna granice, których przekroczyć mu nie wolno. Zawodowstwo polega właśnie na tym, żeby znaleźć w sobie to, co chcemy przedstawić. I nie poddać się tym emocjom, tylko je zanalizować tak, żeby przekonać odbiorców.

9.

Iwona bardzo podobała się recenzentom, którzy odwiedzali plan filmowy: piękna, ujmująca prostotą, trochę zagubiona i nieśmiała. Ale nie zahukana.

Pod koniec realizacji zdjęć zmienili zdanie. Iwona zaczęła się zachowywać jak gwiazda.

Andrzej Żuławski: - Więcej było między nami nienawiści niż miłości, bo musiałem cały czas utrzymywać w Iwonie ten bunt, niezależność, niedopasowanie.

Na przykład kiedy Iwona poczuła się pewnie, zaczęła się spóźniać.

- Tu papierosek, tam herbatka, tu rozmowy z aktorami. Mnie to denerwowało, bo budżet niewielki, a w końcu trzeba robić ten film. Tłumaczyłem jej, że musi być profesjonalistką. Raz spóźniła się pół godziny. To była scena: "Włoszka" przychodzi do domu, płacze przy lodówce.

Mówię jej: "Teraz rozryczasz się totalnie". Kazałem ekipie stać i czekać.

Ona: "Jak to. Tak z niczego? Muszę się wprowadzić w nastrój!"

Ja: "Nie. W tej chwili płaczesz!"

Okropna scena. Ekipa stała, ona się zacięła. Wyzwałem ją bardzo nieprzyjemnymi wyrazami. Powiedziałem, że jest kompletnie niezdolna, że się co do niej strasznie pomyliłem. Takie rzeczy jej powiedziałem, że się natychmiast rozryczała, a myśmy to spokojnie sfilmowali.

No i płacze bardzo ładnie. Powiedziałem jej też: bądź zawodowcem. I nie zmuszaj mnie do takich scen, bo tego nienawidzę.

- Jak trzeba, potrafię każdego opierdolić. Nikt mi nie jest w stanie zepsuć filmu - dodaje Żuławski.

10.

Profesor Mikołaj Kozakiewicz, seksuolog, jest filmem rozczarowany. Po 30 minutach spoglądał na zegarek i trochę się wynudził: - Każdy ma taki seks, jaką ma kulturę. W tym filmie seks odarto z kultury. I ten seks jest przerażający.

Mikołaj Kozakiewicz o rozwiązywaniu węzłów na duszy: - Tu chodzi raczej o rozwiązanie węzłów na dupie. Węzły trzeba rozwiązywać, gdy bolą. Tu jest nerwica i węzeł na skutek braku hamulców. Reżyser i scenarzystka przedstawili swoje własne obsesje i niespełnienia. Dziewczyna zabaczyła, co z tego filmu wyszło, i się wstydzi.

Dla Marii, 27-letniej nauczycielki, "Szamanka" to film o prawdziwych emocjach: - Wreszcie nie pokazuje się półprawd. Film zdziera z człowieka maskę, pobudza do odczuwania, wydobywa z człowieka ten puzzel, który jest bestią. Przypuszczam jednak, że nastąpiła totalna dezintegracja psychiki tej dziewczyny.

11.

Andrzej Żuławski powiedział publicznie na premierze w kinie "Wisła": - Iwona zwariuje albo będzie gwiazdą. Zwariują Iwonę. Będą jej udowadniać, że jest do dupy. Że się rozebrała. Iwona jest w stanie zagrać wszystko. Reżyserzy powinni stać pod domem Iwony w kolejce.

Jan Englert jest sceptyczny: - Dziewczyna zagra wszystko, ale trzeba będzie również stać pod drzwiami tej pani z Francji. Ja często powtarzam, mężczyzna najbardziej lubi, kiedy wydaje mu się, że tworzy kobietę. Tak jak Pigmalion Galateę. Ten kwiat, jakim jest kobieta, należy delikatnie podlewać i patrzeć, jak kwitnie, a nie pokazywać światu jego wyrwane korzenie.

12.

Po skończeniu zdjęć Iwona wyjechała na Daleki Wschód. W lutym przyjechała do wytwórni na dogranie dźwięku.

Zjawiła się jeszcze w mieszkaniu reżysera:

- Przyjechała się wykąpać. Wykąpała się, dostała herbaty, była w dobrej formie. Wyszła, i nikt jej więcej nie widział. Jaka jest Iwona? Proszę obejrzeć film. Kamera widzi człowieka takim, jakim on jest. Na to nie ma siły.