Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!

Przegląd - 9/2007

 

Krzysztof Kęciek

Himmler na tropie Graala

 

Reichsführer SS szukał legendarnej relikwii w hiszpańskim klasztorze

 

Heinrich Himmler potajemnie przybył do katalońskiego opactwa, aby odnaleźć "aryjskiego świętego Graala". Hiszpański historyk Montserrat Rico Góngora twierdzi w ostatnio wydanej książce, że reichsführer SS miał nadzieję wygrać wojnę za pomocą tej legendarnej relikwii.

Heinrich Himmler opętany był ideą stworzenia neopogańskiej, aryjskiej religii. Uważał się za reinkarnację króla Henryka I Ptasznika, tępiciela Słowian (zmarł w 936 r.). Był pewien, że gdy śpi, duch tego monarchy udziela mu mądrych rad. Nawet najbliżsi kompani z partii nazistowskiej drwili z szefa SS, "trzepniętego belfra".

Himmler usiłował zmienić swój "czarny korpus" w aryjski zakon. Ośrodkiem mrocznego kultu germańskich przodków i bogów stał się zamek Wewelsburg w Westfalii, w którym reichsführer zmuszał dygnitarzy SS do ćwiczeń duchowych i medytacji okultystycznych.

Hitler, który swoim paladynom pozwalał na niejedno, w końcu zirytował się i powiedział, że gdyby chciał zachować religię, pozostałby raczej przy Kościele, "który ma przynajmniej tradycję". W oficjalnym wystąpieniu na zjeździe NSDAP w 1938 r. führer z naciskiem ostrzegał: "Biada, jeśli wkradną się do wytycznych ruchu czy działania państwa jakieś niejasne i mistyczne elementy".

Ale "wierny Heniek" (der getreue Heini), jak ironicznie nazywali Himmlera brunatni kamraci, gdyż wciąż wiernopoddańczo potakiwał swojemu wodzowi, nie tracił zapału. Kiedy III Rzesza rozpętała światowy pożar, reichsführer doszedł do wniosku, że Niemcom w ostatecznym zwycięstwie może pomóc święty Graal. Uwielbiany przez Hitlera kompozytor Richard Wagner, bożyszcze pseudoideologów nazizmu, w operze "Lohengrin" określił przecież tę legendarną relikwię jako źródło mocy i nieśmiertelności:

Kogo wybrano, aby służył Graalowi

Ten otrzyma moc nadprzyrodzoną

Nie będzie w jego duszy niegodziwego fałszu

A jego postać odstraszy mroki śmierci.


Według średniowiecznego francuskiego autora Chrétiena de Troyes (zmarł ok. 1190 r.), twórcy powieści rycerskiej "Percewal z Walii", Graal to wspaniałe naczynie zdobione drogimi kamieniami, z którego podawano komunię świętą. Wielu uznało, że to kielich, z którego Jezus pił podczas ostatniej wieczerzy. XIII-wieczny niemiecki trubadur Wolfram von Eschenbach, twórca najpopularniejszej niemieckiej legendy o Graalu, widział w nim wszakże bezcenny kamień o cudownych właściwościach. Pewien anonimowy wiersz ze średniowiecznego zbioru "Rywalizacja pieśniarzy z Wartburga" opisał Graala jako świetlisty kamień z korony Lucyfera, który upadł na ziemię od uderzenia Michała Archanioła. W rzeczywistości nie ma żadnych dowodów, że Graal, który do dziś fascynuje nie tylko ezoteryków, kiedykolwiek istniał.

Symbol Graala jako źródła magii i nadprzyrodzonej mocy rozpowszechnił Richard Wagner w swych sławnych operach "Lohengrin" i "Parsifal". Szybko motyw tajemniczej relikwii przejęli aryjscy pseudofilozofowie, m.in. były austriacki zakonnik Lanz von Liebenfels, wydający w latach 1905-1918 pismo "Ostara", które prawdopodobnie czytał w Wiedniu młody Hitler. Liebenfels głosił, iż Graal jest tajemnicą aryjsko-chrześcijańskiej religii rasowej, kraj zaś, który go zdobędzie, stanie się "rajem rasy i religii aryjsko-germańskiej". Takie koncepcje z pewnością spodobały się Himmlerowi.

Różnorodność mitów związanych z zagadkową relikwią sprawiła, iż naziści interpretowali symbol Graala na dwa sposoby. Młody niemiecki romanista, Otto Rahn (1904-1939), który marzył o wstąpieniu do SS, twierdził, że Graal jest symbolem "pierwotnej aryjskiej religii", czyli kataryzmu, ciemiężonej i w końcu zniszczonej przez chrześcijaństwo. Katarzy, potężni na przełomie XII i XIII w. w Langwedocji i w północnych Włoszech, wyznawali ideologię dualistyczną, głoszącą odwieczną walkę dobra ze złem i ducha ze "skażoną" materią. Była to religia mająca swe korzenie w chrześcijaństwie, niemniej jednak całkowicie odmienna. Katarzy, zwani też albigensami, zostali do lat 20. XIV w. doszczętnie wytępieni przez inkwizycję i chrześcijańskich władców. Rahn, który uważał SS za odrodzony zakon templariuszy, interpretował Graala jako klejnot z korony Lucyfera, bynajmniej nie złego szatana, lecz dobrego katarskiego boga, Luzbela. Krucjaty przeciw albigensom były więc wyprawami przeciwko Graalowi - zwycięski Kościół zawłaszczył potem ten katarski symbol i uczynił zeń kielich Chrystusa z Ostatniej Wieczerzy - twierdził Rahn. Zapewniał on, że święta relikwia ukryta jest w Montsegur we francuskich Pirenejach, ostatnim zamku katarskim, zdobytym w 1243 r. przez chrześcijańskich "krzyżowców". Powoływał się przy tym na dokumenty inkwizycji, mówiące o "tajemnym skarbie heretyków" ukrytym w Montsegur (w rzeczywistości czterej katarzy zdołali na krótko przed upadkiem Montsegur uciec z twierdzy wraz ze skarbem, ale dalsze losy katarskich klejnotów pozostają tajemnicą). Kustosz grot albigensów, Joseph Maudement, przyłapał Rahna, jak ten malował na ścianach jaskiń fałszywe znaki katarskie, mające świadczyć, że w pobliżu znajduje się Graal.

Zapewne niezbyt zdrowy na umyśle romanista znalazł się w sztabie Himmlera, który zatrudnił go w instytucie Ahnenerbe (Dziedzictwo przodków) i wysłał go na ekspedycje "badawcze" do południowej Francji, a nawet na Islandię. Rahn napisał książki "Krucjata przeciw Graalowi" oraz "Dwór Lucyfera", które Himmler przyjął z najwyższym zadowoleniem, a luksusowo wydany egzemplarz tej ostatniej podarował Hitlerowi.

W 1936 r. Rahn został wreszcie przyjęty do SS, lecz z czasem jego sympatia do kultury francuskiej i skłonności homoseksualne zaczęły budzić niechęć paladynów z czarnego korpusu. Ostro krytykowany piewca "katarskiego Graala" wystąpił z SS, jakoby dobrowolnie, po czym zaginął w marcu 1939 r. w Alpach Tyrolskich podczas burzy śnieżnej. Dopiero w maju natrafiono na jego zwłoki. Podobno było to samobójstwo, aczkolwiek wokół śmierci dawnego pupila Himmlera narosło wiele mitów i fantastycznych opowieści.

Upadek Rahna sprawił, że wśród nazistów zyskała przewagę inna interpretacja mitu Graala, wagnerowska z elementami chrześcijaństwa. Graal stał się naczyniem, do którego zebrano krew Chrystusa, oczywiście nie Żyda, lecz Jezusa-Aryjczyka, gdyż, jak zapewniał Himmler, "Jakub, przodek Jezusa, z pewnością pochodził z aryjskiego pnia". W ten sposób legenda Graala została połączona z nazistowską mistyką krwi. Przy okazji brunatni okultyści mogli czerpać z bogatej ceremonii katolickiej Eucharystii.

Kiedy wybuchła wojna, Himmler postanowił, że sam odnajdzie Graala, rękojmię zwycięstwa, skoro Rahn nie zdołał tego dokonać. Reichsführer był pewien, iż tajemnicza relikwia przechowywana jest w katalońskim klasztorze benedyktynów w Montserrat koło Barcelony, położonym u stóp skał o niezwykłym kształcie (osobliwe wzgórza, kopce i inne formacje geologiczne zawsze wprawiały nazistów w bezgraniczny zachwyt). Wagner stwierdził w swym "Parsifalu", że Graal może być ukryty we wspaniałym zamku Montsalvat w Pirenejach. Na Himmlerze wywarła ponadto wrażenie pewna ludowa piosenka katalońska, mówiąca o "tajemniczym źródle życia", bijącym w pobliżu opactwa. Do rozprzestrzenienia legendy Graala z Montserrat przyczynili się też separatyści katalońscy. W październiku 1940 r. Hitler odbywał rozmowy z gen. Franco, usiłując nakłonić hiszpańskiego dyktatora, aby ten przystąpił do wojny. Wykorzystał to Himmler - wraz ze świtą przyjechał do Barcelony, gdzie zatrzymał się w hotelu Ritz. Stąd kolejką linową pojechał na Montserrat. "Wiernemu Heńkowi" towarzyszyła świta 25 jasnowłosych esesmanów, wśród których znaleźli się gen. Karl Wolf oraz Günter Alquen, redaktor naczelny ideologicznego organu SS "Das Schwarze Korps". Szczegóły tej osobliwej wizyty opisał hiszpański historyk Montserrat Rico Góngora w wydanej w lutym br. książce "Pohańbione opactwo". Góngora wypytał sędziwego zakonnika Andreu Ripol Noble'a, dożywającego swych dni w domu seniora pod Barceloną. To właśnie Noble oprowadzał po klasztorze szefa SS i jego pretorianów, gdyż jako jedyny spośród mnichów mówił po niemiecku. Opat Antoni Maria Marcet odmówił zresztą spotkania ze znanym ze swej nienawiści do chrześcijaństwa Himmlerem. Reichsführer z miejsca zapytał o dokumenty ze znanej klasztornej biblioteki, mające związek z poematem "Parsifal" Wolframa von Eschenbacha. Jak się zdaje, "wierny Heniek" liczył, że odnaleziony Graal zapewni nadludzkie moce esesmanom i ich wodzowi. Ale zakonnik nie powiedział nic, co mogłoby zadowolić nieproszonego gościa. Rozsierdzony Himmler warknął: "Montserrat, które usiłuje być ośrodkiem kultury katalońskiej i jest ważną ostoją przyrody, nie modli się jednak z chrześcijańską pokorą i miłosierdziem". Kiedy zaś ojciec Ripol chciał oprowadzić Himmlera po bazylice, zdenerwowany daremnymi poszukiwaniami Graala gen. Wolf odepchnął go brutalnie ze słowami: "Przepraszam, ale Jego Ekscelencji nie interesuje klasztor, a tylko przyroda". Himmler i jego najwierniejszy paladyn wrócili do Berlina z pustymi rękami. Gen. Franco nie przystąpił do wojny po stronie III Rzeszy (Franco nawet był do tego gotów, ale niemiecki "wódz" nie chciał odstąpić Hiszpanii francuskich kolonii w Afryce Północnej). Himmler nie odnalazł Graala. Nazistowskiego państwa zbrodni nie mogła zresztą ocalić od zasłużonej klęski żadna "aryjska relikwia".