Michel Jankiel Juress, fotograf z Nowego Dworu

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

1915. Twierdza Modlin, grupa żołnierzy niemieckich, karta pocztowa.

foto - Michel Jankiel Juress

 

1916. Żołnierz w niemieckim mundurze przed budynkiem przy obecnej ulicy Wybickiego 8 w Nowym Dworze. Pocztówka ze stemplem pocztowym: "Modlin, 11.10.1916."

źródło grafiki i opisu - https://fotopolska.eu

 

 

 

 

Fotografia wykonane w zakładzie M.J. Juressa w 1917 r. Członkowie P.O.W. w Nowym Dworze: 1/Piasecki; 3/Michał Ładziński ps. "Piętaszek"; 4/Czesław Zieliński ps. "Longin"; 6/Antoni Maciejko ps. "Zawisza"; 7/Jerzy Konarski ps. "Polak"; 8/Szymon Braun ps. "Wirtelewicz"; 9/Kazimierz Tyszczyński; 10/Kazimierz Gostkiewicz ps. "Kmicic"; 11/Piotr Ładziński ps. "Podbipięta"; 13/Lucjan Olikowski ps. "Łokieć"; 14/ Kazimierz Żórawski ps. "Salamandra".

foto - Michel Jankiel Juress

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
 

 

1918. Matys Stasiowicz i Sura Złotnicka, Nowy Dwór.

foto - Michel Jankiel Juress

 

 

23 lipca 1919. Na odwrocie karty pocztowej korespondencja francuskiego żołnierza do kuzynów we Francji - "Pamiątka ze święta zwycięstwa w Polsce w Nowym Dworze 23.07.1919 - Wasz kuzyn".

foto - Michel Jankiel Juress

źródło grafiki i opisu - https://fotopolska.eu

 

 

1920. Na Nowodworskim cmentarzu - poświęcenie pomnika Rudolfa Kreutziga (Dolcia). Drugi od lewej brat Rudolfa Władysław.

foto - Michel Jankiel Juress

[źródło opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

22.01.1938, Stanisław Lesiakowski - weteran powstania z 1863 roku. Fotografia pozowana w mundurze.

 

 

 

29 grudnia 1920. Pocztówka z Nowego Dworu, publikacja karty pocztowej 1919.

foto - Michel Jankiel Juress

 

 

 

1920. Pocztówka fotograficzna, Nowy Dwór Rynek.

foto - Michel Jankiel Juress

 

 

 

20.02.1920. Pocztówka z Nowego Dworu do Nowego Jorku.

foto - Michel Jankiel Juress

 

 

1920 r. Trzej żołnierze w atelier zakładu fotograficznego M. J. Juressa.

foto - Michel Jankiel Juress

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

źródło grafiki - https://fotopolska.eu

 

 

1925. Załoga monitora rzecznego ORP "Horodyszcze" czyści kadłub statku na pochylni w porcie w Modlinie.

foto - Michel Jankiel Juress

 

 

 

1 lutego 1923. Pogrzeb Leona Grabmana, polityka socjalistycznego "Bundu". Ulica Zakroczymska, widok na park.

 

 

1 maja 1928. Manifestacja żydowskiej partii socjalistycznej Bund na rynku w Nowym Dworze. W centrum stoi Chaim Icek Rudawski.

foto - Michel Jankiel Juress

 

 

 

 

1 maja 1928. Manifestacja na rynku w Nowym Dworze.

źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

foto - Michel Jankiel Juress

 

 

Przed 1939. Skrzyżowanie ul. Warszawskiej z ul. Zakroczymską. Manifestacja Bundu w Nowym Dworze. W tłumie Chaim Icek Rudowski.

 

 

 

Przed 1939. Skrzyżowanie ul. Warszawskiej z ul. Zakroczymską. Manifestacja prawdopodobnie PPS, sztandar TUR - Towarzystwa Uniwersytetu Robotniczego.

foto - Michel Jankiel Juress

źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

 

 

 

Lata 1930-1935. Odcinek ulicy Warszawskiej widziany od wlotu obecnej ulicy Nałęcza (po lewej) w kierunku zachodnim, widoczna zabudowa obecnie nie istnieje.

źródło grafiki i opisu - Rado-NDM, https://fotopolska.eu

foto - Michel Jankiel Juress

 

 

 

1929 r. Koło marksistowskie "Cukunftu" w Nowym Dworze [Socjal-demokratisze Jugnt Organizacje "Cukunft" in Pojln - Żydowska Socjaldemokratyczna Organizacja Młodzieżowa "Przyszłość" w Polsce].

foto - Michel Jankiel Juress

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

/p>

Album "10 lat istnienia Batalionu Elektrotechnicznego 5.VIII.1919 r. - 5.VIII. 1929 r. Nowy Dwór, k/Modlina".

>> 10 lat istnienia Batalionu Elektrotechnicznego 5.VIII.1919 r. - 5.VIII. 1929 r. <<

foto -
Michel Jankiel Juress

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1933. Trzej polscy żołnierze w atelier zakładu fotograficznego Juressa w Nowym Dworze. Dedykacja w języku białoruskim "Na pamiątkę drogim towarzyszom (kolegom). MODLIN 16.V.1933 rok".

foto - Michel Jankiel Juress

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

 

ok. 1918-1939. Nieistniejący przedwojenny rynek, który jest dziś skwerem abp. Dobrogosta. W dolnym prawym rogu widoczny kawałek ulicy Warszawskiej a po drugiej stronie rynku równolegle ulica Zakroczymska.

źródło grafiki i opisu - https://fotopolska.eu

foto - Michel Jankiel Juress

 

 

 

Ok. 1918-1939. Nowy Dwór, ul. Zakroczymska.

foto - Michel Jankiel Juress

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

Ok. 1918-1939. Fragment parku w Nowym Dworze.

foto - Michel Jankiel Juress

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Ok. 1918-1939. Park gen. Hallera - obecnie Wybickiego.

foto - Michel Jankiel Juress

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

 

Ok. 1918-1939. Ul. Warszawska, Magistrat w Nowym Dworze.

foto - Michel Jankiel Juress

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

1933. Fragment parku miejskiego im. J. Hallera (obecnie im. J. Wybickiego).

foto - Michel Jankiel Juress

 

 

1933. Ulica Warszawska i kościół.

foto - Michel Jankiel Juress

 

 

1933. Kościół św. Michała Archanioła.

foto - Michel Jankiel Juress

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Kościół św. Michała Archanioła w latach międzywojennych.

foto - Michel Jankiel Juress

 

 

 

Ok. 1918-1939 r. Nowy Dwór, ul. Kościuszki.

foto - Michel Jankiel Juress

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

Ok. 1918-1939 r. Ul. Warszawska w Nowym Dworze.

foto - Michel Jankiel Juress

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

Ok. 1918-1939. Nieistniejący kościół ewangelicko-augsburski stojący niegdyś w północnej części parku miejskiego, widok z ulicy Wybickiego (dawniej Mickiewicza).

foto - Michel Jankiel Juress

źródło grafiki i opisu - https://fotopolska.eu

 

 

 

Ok. 1918-1939 r. Al. Paderewskiego w Nowym Dworze.

foto - Michel Jankiel Juress

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

Fragment ulicy Paderewskiego przed II wojną światową z widocznymi budynkami koszar po wschodniej stronie ulicy. Ledwo widoczny budynek za drzewami to istniejący do dziś budynek Paderewskiego 6.

foto - Michel Jankiel Juress

źródło grafiki i opisu - Rado-NDM, https://fotopolska.eu

 

 

 

Lata 1930-1939. Budynki przy ulicy Zakroczymskiej widziane z ulicy Warszawskiej.

źródło grafiki i opisu - Rado-NDM, https://fotopolska.eu

foto - Michel Jankiel Juress

 

 

 

Ok. 1918-1939 r. Nowy Dwór, ul. Rynkowa.

foto - Michel Jankiel Juress

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 


 

 

We wczesnych latach XX wieku kilku nowobogackich kontrahentów wojskowych przywiozło Starego Juresa do Nowego Dworu z jakiegoś miejsca na polskiej granicy. Miał uczyć rosyjskiego i hebrajskiego ich dorastające dzieci. "Staruszek Jures" był również znany jako Reb [pełen szacunku zwrot] Note Jures i, jak pamiętam z mojego wczesnego dzieciństwa, nosił również imię Szperling. Bardzo szybko uwolnił się od tego rodzaju pracy. Biegle znając rosyjski, najpierw został pisarzem petycji, a później "adwokatem pokątnym", kimś w rodzaju praktykanta adwokackiego z prawem do stawiania się przed sądem rosyjskim.

Należał do pokolenia maskilim [wyznawców żydowskiego oświecenia], którzy bardzo kochali literaturę hebrajską i literaturę w jidysz. W latach przed I wojną światową aktywnie działał w życiu żydowskim Nowego Dworu. Był przedstawicielem w kahale [zorganizowana społeczność żydowska] oraz w Radzie Miejskiej, a także aktywnym zwolennikiem Eretz Isroel i członkiem Bnei Mosze [Synowie Mojżesza], pierwszego odłamu w ruchu syjonistycznym. Jego syn, syjonistyczny działacz społeczny Jankew Jures [Michel Jankiel Juress], znany jako "Jures Młody", wychowywał się w szacownym domu z syjonistycznym klimatem.

Byłem bardzo bliskim przyjacielem Jankewa Juresa. Pamiętam go od wczesnego dzieciństwa. Mieszkaliśmy w tym samym budynku, którego właścicielem był najlepszy przyjaciel Jankewa, dentysta Szmuel Grabman. Mieszkaliśmy w części frontowej, "Stary Jures" nad nami, a "Jures Młody" mieszkał w aneksie, gdzie miał również swoje studio fotograficzne.

Był bardzo przystojny. Dziś powiedzielibyśmy, że wyglądał jak gwiazda filmowa - wysoki, szczupły, z głową o czarnych włosach, wielkimi brązowymi oczami, schludny i elegancki, nieco powściągliwy, wielki wielbiciel zagranicznych manier. Krótko mówiąc, był żydowskim arystokratą, wyróżniającym się na tle małego, szarego miasteczka.

Chociaż miejscowi Żydzi zwracali się do jego ojca poufale "Reb Note", do syna zwracano się zawsze nie inaczej niż "Pan Jures". Trzymał się on z dala, nawet od bliskich mu osób. Fascynowały go rzeczy nowe i nowoczesne, co, jak sądzę, przyciągnęło go do zawodu fotografa, który w tamtych czasach był dość skomplikowanym zajęciem. Ówczesny aparat fotograficzny stał na czterech chwiejnych nogach, miał czarną pokrywę i wyglądał, jak jakieś złe stworzenie gotowe cię połknąć. W atelier były dekoracje - zaczarowane zamki, ogrody i lasy, które służyły za tło. Przy wykonywaniu zdjęcia następowała długa seria regulacji i manipulacji zasłonami na szklanym dachu, aby uchwycić właściwy rodzaj światła. A najważniejsze było ustawienie fotografowanego człowieka w odpowiedniej pozie, z właściwym subtelnym uśmiechem, tak, aby portret był realistyczny. Było inaczej niż dzisiaj, gdy za pomocą jednego kliknięcia aparatem zdjęcie jest gotowe. To były inne czasy, wszystko trzeba było zrobić samodzielnie i po prostu dobrze.

Jankew Jures był także pierwszym w mieście, który jeździł na rowerze. Kiedy wybierał się na przejażdżkę po ulicy, aby odetchnąć trochę świeżym powietrzem w letni wieczór, ja z intuicją dziecka, już rozumiałem, że dziewczyny i kobiety były zazdrosne o cichą i skromną Soltsze, córkę Jeketskla Zejgermahera, która okazała się być bardzo skuteczną w "złapaniu" tak przystojnego i utalentowanego mężczyzny.

Kiedy Juresowie przenieśli się do nowo wybudowanego przez warszawskiego Żyda Roznfelda domu w miejscu, w którym wcześniej był mały domek należący do rodziny Motela Peretza, Jankew również przeniósł tam swoje rozbudowane studio fotograficzne. W tylnym skrzydle, w długiej, powiększonej przestrzeni, otworzył nowy biznes - kino, w którym w sobotnie wieczory i niedziele można było zobaczyć "żywe obrazy" - tupaliśmy nogami jak długo nam się chciało, gdy film zrywał się co kilka minut . Lubiłem patrzeć, jak Jankew, z długimi palcami, paznokciami pożółkłymi od chemikaliów fotograficznych, majstrował przy maszynie, dopóki nie zaczynała działać. Miałem wrażenie, że robił to bardziej dla hobby niż dla zarabiania pieniędzy.

Tak właśnie poznałem go i widziałem w dzieciństwie przed I wojną światową. W latach okupacji niemieckiej Jankew Jures był bardzo aktywny społecznie i w bardzo zorganizowany sposób odnawiał kahał (kehile), który był wtedy w ruinie. Cichy, inteligentny Jeketskl Berman został prezydentem kahału, a Jankew Jures był sekretarzem i życiem organizacji. Farmaceuta Hildebrand był skarbnikiem, Reb Mejer Lihtensztajn przedstawiciel kręgów religijnych a Reb Herszl Bojm, syn bogacza Reb Jehojesza Bojma, był przedstawicielem zwykłych Żydów z klasy średniej. Przez dwa lata, zanim opuściłem Nowy Dwór, byłem sekretarzem, urzędnikiem kahału i codziennie odwiedzałem dom Jankewa Juresa. Biuro kahału znajdowało się w budynku Akie Bosmana, obok domu Rosenfelda, w którym mieszkał Jankes Jures, miałem okazję widzieć wszystko, co robił dla kahału.

Zgodnie z dyrektywą zarządzającą żydowskimi kahałami wydaną przez generała von Beslera, niemieckiego gubernatora okupowanej Polski, i dzięki umiejętnościom oraz energii Jankewa Juresa, administracja kahalna stała się instytucją prawną dla Żydów z Nowego Dworu, prowadzoną w nowoczesnym sposób pod każdym względem, zdobyła szacunek i podziw Żydów, jak również ogólnych instytucji miejskich, z którymi kahał był połączony.

W tym okresie Jankew Jures był również radnym miejskim w rządzie miejskim i wraz z Reb Szimenem Note Srebrenikiem utworzył pierwszą radę syjonistyczną, której członkami byli: Note Zaltsman, Lipa Mundlak, Rochele Neufeld, Riwtsze Jerozalimski i piszący te słowa. Podsumowując, Jankew Jures był działaczem społecznym we wszystkich dziedzinach.

Później dowiedziałem się, że Jankew przejął praktykę prawniczą swojego ojca po śmierci. Jestem pewien, że był również biegły w tym, ponieważ zawsze lubił prawo i lubił odnosić się do źródeł prawniczych.

Prawdziwym dziedzicem zawodu prawnika w rodzinie był najstarszy syn Jankewa, Józef, lub jak go nazywano w domu, Josek. Ukończył już studia prawnicze. Przed ostatnią wojną natknąłem się na niego w sądach w Warszawie, wysoki i smukły w dostojnej todze adwokata, a ja często później myślałem, że to jest spełnienie marzeń jego dziadka Note, protoplasty tej rodziny prawników.

I to był koniec tej aktywnej społecznie rodziny z Nowego Dworu - Jankewa Juresa; jego wytwornej żony, Soltsze; ich syna Józefa i jego uroczej żony, córki wybitnego i bogatego Mojsze Bermana; ich małego dziecka; i młodszego syna Jankewa - wszyscy zostali zabici przez nazistów. Jedyna ocalała córka Jankewa Juresa, Dorke, mieszka w dalekiej Wenezueli z mężem Mejerem Mundlakiem, potomkiem wybitnej rodziny Mundlaków z Nowego Dworu.

* Pinkas Nowy Dwor, Memorial book of Nowy-Dwor, 1965.

 


 

Juress: ludzie i miasto w obiektywie nowodworskiego fotografa

Maria Kaucz, Maria Możdżyńska, Izabela Kopania, Kamil Kopania

2024

 

 

Kalendarium wydarzeń

*[To cząstkowe kalendarium ukazujące wydarzenia z życia rodzin Juress i Mundlak powstało na podstawie odnalezionych dokumentów, wycinków prasowych oraz materiałów dostępnych w Internecie.]

 

 

1900 r.

 

- 10.03 - w Nowym Dworze przychodzi na świat Ewa, córka Notko/Natana Juressa, prywatnego pisarza, lat 37, i jego żony Liby z domu Ewadyjes, lat 37.

 

1901 r.

 

- pierwsza wzmianka o pobycie J. Juressa w Nowym Dworze [Pomysłowy węglarz, "Miesięcznik Kuriera Polskiego" 1901,1.1, z. 2, s. 351. Ogłoszenie w miesięczniku informuje, iż J. Juress z Nowego Dworu otrzymał nagrodę w konkursie (quiz matematyczny) organizowanym przez czasopismo. Inicjał imienia może oznaczać: Jankiela - Jaakowa - Jakewa - Jakuba, pod takimi imionami bowiem, oraz jako Michel - Michul, był znany nowodworski fotograf. Również nazwisko rodziny Michela miało różną pisownię, którą można spotkać w ocalałej dokumentacji. Początkowo zawierało ono tylko jedno "s" (Jures), z czasem zaczęto stosować formę ze zdublowaną spółgłoską (Juress).]

 

1903 r.

 

- 10/23.02 - w Nowym Dworze rodzi się Józef, syn Michula Jankiela Juressa, pisarza prywatnego, lat 22, stałego mieszkańca Siemiatycz, i jego żony Sury Gitli z domu Zgał, lat 22 [Archiwum Uniwersytetu Warszawskiego, akta osobowe studenta Józefa Juresa, odpis aktu urodzenia z dnia 13.07.1920 r. Dokument sugeruje, iż Michel Juress urodził się około 1880 r.].

 

1905 r.

 

- pomiędzy mieszkańcami Nowego Dworu, wspólnikami w bliżej nieokreślonym interesie, Jakubem Juresem i Srulem Randflaszem, dochodzi do kłótni i bójki zakończonej rozlewem krwi, poszkodowanym jest pierwszy z wymienionych [Krwawy Rachunek, "Goniec Wieczorny" 1905, nr 338 s. 3 oraz Nowy Dwór, "Goniec Wieczorny" 1905, nr 351, s. 2].

 

1906 r.

 

- 28.06 - przychodzi na świat Dora, córka Michula Jakowa Juressa, lat 26, fotografa w Nowym Dworze i jego żony Sury Gitli z domu Zgał, lat 26.

- N. i J. Juresowie znajdują się wśród dużej grupy nowodworskich Żydów składających datki na ofiary pogromu w Siedlcach.

- Jakub Juress nie stawia się jako oskarżyciel na rozprawie przeciw Bolesławowi Koskowskiemu, redaktorowi endeckiego czasopisma "Goniec Poranny".

 

1907 r.

 

- Natan Jures, kupiec, jest kandydatem w głosowaniu w prawyborach do rosyjskiej Dumy.

 

Michel Juress z najbliższą rodziną oraz krewnymi żony, rodziną Sgal (Zgal, Zgał, Segal). Starsza para pośrodku to teściowie nowodworskiego fotografa. Żona Michela siedzi pierwsza z lewej, on sam trzyma na rękach córeczkę Dorę (*1906), zaś ich syn Józef (*1903) stoi pomiędzy dziadkami.

Nowy Dwór, ok. 1907 r.

 

1908 r.

 

- fotograf Juress w trybie natychmiastowym poszukuje retuszera do pracy w swoim zakładzie w Nowym Dworze.

 

1909 r.

 

- w Nowym Dworze mieszkają Natan Juress, pisarz prywatny, i Jakow Juress, fotograf, obaj płacą uzależnioną od dochodów składkę bóżniczą: Natan 7, a Michel - 2,5 rubla.

 

1910 r.

 

- I. Jures prowadzi w Przasnyszu zakład fotograficzny, który jest filią jego nowodworskiego atelier.

- J. Juress poszukuje do zakładu fotograficznego w Nowym Dworze pracownika - kopisty.

 

1912 r.

 

- 14.08 - Mendel Jures z Nowego Dworu, syn Natana, wypływa z Antwerpii statkiem Finlandia do Nowego Jorku w USA.

 

po 1913 r.

 

- atelier J. Juressa mieści się przy placu Kościelnym w domu dentysty Szmula/Samuela Grabmana/ Grobmana, w tym samym domu znajdują się mieszkania obu Juressów, Natana i Michela. W swoim atelier młodszy Juress urządza odpłatne seanse filmowe - jest to pierwsze kino w mieście.

- rozpoczyna się budowa domu Rozenfelda z dobudówką przeznaczoną na atelier fotograficzne. [Nowo powstałe atelier od początku jego istnienia do września 1939 r. zajmuje M.J. Juress.]

 

1916 r.

 

- Natan Jures, adwokat, oraz Jakub Jures, "fotografista", mieszkają w domu Rozenfelda, budynek nr 176.

 

- Natan Juress, adwokat, występuje jako pełnomocnik w sprawach spadkowych przed sądem warszawskim 19

- Michel Juress jest członkiem miejscowego oddziału Rady Głównej Opiekuńczej 20

- Jakub Jures prowadzi w Nowym Dworze zakład fotograficzny 21

 

1920 r.

 

- Natan Jures jest członkiem delegacji mającej uzyskać zgodę władz wojskowych na powrót do domów Żydów wysiedlonych prewencyjnie z terenów wokół twierdzy Modlin.

 

- 13.04 - w Nowym Dworze zostaje założona fabryka mydła i świec, jednym ze współwłaścicieli jest Michel-Jankiel Juress.

 

1924 r.

 

- otwarto postępowanie spadkowe po zmarłym Natanie vel Notko Juresie. 

 

1926 r.

 

- na jednej z kart księgi pamiątkowej przygotowanej na 150-lecie niepodległości USA widnieje podpis M. Juresa, ucznia V klasy szkoły powszechnej w Nowym Dworze ["Mietek" był młodszym synem Michela Juressa. Urodził się około 1913 r., nie zachował się jego akt urodzenia. Nie wiadomo,jakie było jego oficjalne imię, "Mietkiem" nazywali go najbliżsi.]

- nadal działa fabryka mydła i świec w Nowym Dworze, której współwłaścicielem jest Michel Jures.

 

1928 r.

 

- Michel Juress jest ławnikiem miejskim w Nowym Dworze, pełni tę funkcję do 1934 r.

 

- M. Juress prowadzi w Nowym Dworze dwa przedsiębiorstwa: zakład fotograficzny oraz biuro próśb i tłumaczeń.

- firma fotograficzna Juressa wykonuje zdjęcia do albumów upamiętniających dziesięciolecie istnienia Batalionu Elektrotechnicznego.

 

ok. 1930 r.

 

- rodzi się Paweł Juress, syn Józefa i wnuk Michela Juressa.

 

1931 r.

 

- na skutek podania aplikant Józef Juress zostaje przeniesiony z Sądu Okręgowego w Warszawie do Sądu Okręgowego w Siedlcach.

 

1933 r.

 

- J. Juress wykonuje i wydaje serię pocztówek przedstawiających Nowy Dwór.

 

1934 r.

 

- 16.04 - w Nowym Dworze umiera Liba Juress z domu Ewadyjes, córka Józefa i Jenty z domu Bach, lat 74, wdowa po Natanie.

 

 

- 19.07 - Michel Jankiel Jures, fotograf, lat 53, zgłasza zgon Etki Zgał z domu Prowalskiej, lat 72, córki Mordki i Chany, żony "Haskla Zgała", lat 76.

- dochodzi do ślubu Dory Juress, córki Michela, i Mayera Mundlaka, kupca z Nowego Dworu.

 

 

1936 r.

 

- Józef Juress zostaje wpisany na listę adwokatów.

- czasopismo "Fotograf Polski" zamieszcza nagrodzone zdjęcie autorstwa M. Juressa, młodszego syna Michela, absolwenta Państwowej Koedukacyjnej Szkoły Fotograficznej w Warszawie.

 

1937 r.

 

- Józef Juress jest obrońcą sądowym w Nowym Dworze.

 

 

- rodzi się Aleksander Mundlak, syn Dory z domu Juress i Mayera Mundlaka, wnuk Michela Juressa.

 

1938 r.

 

- w spisie abonentów nowodworskich widnieje nazwisko, adres i numer telefonu adwokata Józefa Juressa: ul. Zakroczymska 26, tel. 23.

 

1939 r.

 

- zięć Michela Juressa, Mayer Mundlak, prowadzi przedsiębiorstwo handlu piaskiem i żwirem, ma ono adres tożsamy z siedzibą atelier teścia.

- spis abonentów sieci telefonicznej m.st. Warszawy zawiera dane dwóch przedstawicieli nowodworskich Juressów:

tel. 97 - Jures Michel, fotograf, ul. Mickiewicza 4

tel. 23 - Juress Józef, adw., ul. Zakroczymska 26.

 

Zdjęcie rodziny Michela Juressa. Od lewej stoją: syn Mietek, córka Dora, żona Sura Ditla, synowa, Hela d. Berman oraz syn Józef. Siedzą od lewej: N.N. oraz Michel Juress.

Nowy Dwór, druga połowa lat 30. XX w.

 

 

1940 r.

 

- 1.03 - Michel Juress z żoną zostają aresztowani w Nowym Dworze przez gestapo i wysiedleni do dzielnicy żydowskiej w Warszawie, gdzie wkrótce (październik 1940) powstaje getto.

- z Nowego Dworu do getta w Warszawie trafiają też Dora Mundlak, córka Michela Juressa, z mężem Mayerem i synem Aleksandrem.

- Juressowie podejmują nieudaną próbę emigracji do USA.

 

1942 r.

 

- 20.10 - Michel Juress umiera w getcie warszawskim.

- 21.10 - Maria (Sura Gitla) Juress, żona Michela, również kończy tam życie.

 

- Dora Mundlak z domu Juress z mężem Mayerem i synem Aleksandrem ukrywają się poza gettem. Małżeństwo posługuje się fałszywymi dokumentami wystawionymi na nazwisko Janiszewscy. Tylko im z rodziny Michela udaje się uratować z Holokaustu.

 

1946 r.

 

- 4.03 - w Nowym Dworze Dorze Mundlak, córce Michela "Jankla" Juressa, zostaje wydane tymczasowe zaświadczenie tożsamości zawierające jej prawdziwe dane.

 

 

- 27.07 - Sąd Grodzki w Warszawie wyznacza termin powtórnej regulacji hipoteki dla nieruchomości "Nowy Dwór nr 14" należącej do Dory Mundlak.

- Dora Mundlak z domu Juress z mężem i synem emigrują przez Pragę, Paryż, Nowy Jork do Caracas w Wenezueli.

 

1958 r.

 

- sierpień - Ministerstwo Spraw Zagranicznych Wenezueli publikuje potwierdzenie naturalizacji Aleksandra Mundlaka, syna Majera i Dory z d. Juress Mundlak, którzy uzyskali taki dokument już w 1952 r.

 

ok. 1961 r.

 

- Aleksander Mundlak poślubia w Wenezueli Elżbietę Asz, polską Żydówkę, która przetrwała okupację niemiecką w Częstochowie dzięki pomocy sióstr nazaretanek oraz rodziny Urbańczyków.

 

1965 r.

 

- w Tel Awiwie zostaje wydana księga wspomnieniowa Żydów nowodworskich; jeden z jej podrozdziałów poświęcono rodzinie Juressów - Pinkas Nowy Dwor; Memorial book of Nowy-Dwor [wersja w języku angielskim, wersja w tłumaczeniu na język polski]

 

1966 r.

 

- 28.02 - rodzi się Simon Michael Mundlak, syn Elżbiety z domu Asz i Aleksandra Mundlaka, prawnuk Michela Juressa.

 

ok. 1984 r.

 

- na atak serca umiera Aleksander Mundlak, inżynier mechanik, wnuk Michela Juressa.

 

po 1984 r.

 

- Elżbieta Mundlak i jej syn Simon, mieszkańcy Wenezueli, fundują stypendia studenckie im. Aleksandra Mundlaka oraz Dory i Mayera Mundlaków, aby uczcić pamięć najbliższych.

 

2001    r.

 

- Elżbieta Mundlak przekazuje zdjęcia i dokumenty należące wcześniej do Dory Mundlak z domu Juress do United States Holocaust Memorial Museum w Waszyngtonie 

 

2017 r.

 

- 23.04 - 31.05 - w budynku kościoła parafii ewangelicko-augsburskiej w Warszawie ma miejsce wystawa zatytułowana M.J. Juress - żydowski fotograf nowodworskich luteran.

 

2018 r.

 

- październik - zostaje wydany album zdjęć M.J. Juressa, będący pokłosiem wcześniejszej o rok ekspozycji.

 

2022 r.

 

- 22.06 - odbywa się wernisaż nowodworski wcześniejszej o pięć lat wystawy fotografii Juressa. Ekspozycję, zorganizowaną w siedzibie Miejskiej i Powiatowej Biblioteki Publicznej [W czasie uroczystego otwarcia ekspozycji dyrektorka placówki, Ewa Borkowska, stwierdziła m.in.: (...) Po osiemdziesięciu latach Juress wraca do Nowego Dworu.] , można zwiedzać w okresie wakacyjnym

 

2023 r.

 

- 15.09 - w Nowym Dworze ma miejsce uroczyste otwarcie stałej wystawy Pomiędzy Nurtami, będącej próbą ukazania dziejów miasta i jego wielokulturowej społeczności; ta multimedialna ekspozycja prezentuje również pobieżnie sylwetkę Michela Juressa i jego fotografie

 

2024 r.

 

- publikacja - Juress: ludzie i miasto w obiektywie nowodworskiego fotografa, Maria Kaucz, Izabela Kopania, Kamil Kopania, Maria Możdżyńska.

 

 

 

Maria Możdżyńska *

Michel Jankiel Juress - chodzenie po śladach

 

* Autorka tekstu jest rodowitą nowodworzanką. historyczką, znawczynią wielokulturowej przeszłości miasta. Przez całe życie związana z Nowym Dworem, stopniowo poznawała dzieje miejsca swego urodzenia i historie ludzi kiedyś tam mieszkających. Przyszła na świat dwie dekady po zakończeniu II wojny światowej i krok po kroku dochodziła do wiedzy o nowodworskiej zróżnicowanej i barwnej przedwojennej populacji, by uświadomić sobie, że stąpanie czy chodzenie po śladach mieszkańców, których już od dawna nie ma. nie jest zadaniem prostym. Nawet gdy są to ślady Michela Jankiela Juressa, najwybitniejszego fotografa jej miasta.

 

Początki

Około trzydziestu lat temu starszy rodowity nowodworzanin, widząc przedwojenne zdjęcie z charakterystyczną biało-czarną posadzką, jako autora fotografii wymieniał Juressa.

Kojarzył nazwisko, imienia już nie. Nieco bliżej czasów współczesnych w Internecie pojawiło się błędne stwierdzenie, iż ten nowodworski fotograf zakończył swoją działalność po II wojnie światowej, gdy jego zakład "przejął" nowy właściciel [Adres domu, w którym mieściło się atelier Juressa, ulegał zmianom. Początkowo ulica przylegająca do największego miejskiego placu nie miała odrębnej nazwy, określano ją jako plac Kościelny. Prawdopodobnie pod koniec pierwszej okupacji niemieckiej lub krótko po odzyskaniu przez Polskę niepodległości w 1918 r. otrzymała imię Adama Mickiewicza. I taki stan trwał właściwie do końca lat 90. XX w. Zmiana patrona z Mickiewicza na Wybickiego związana była z przy łączeniem do miasta twierdzy Modlin. Również i tam istniała ulica, która nosiła imię wieszcza. Problem dublujących się nazw udało się rozwiązać, nadając ulicy na terenie historycznego Nowego Dworu miano Józefa Wybickiego.]. Obecnie większość średniego pokolenia nowodworzan, spoglądając na zdjęcia wykonane w atelier przy ulicy Mickiewicza 4 (obecnie Wybickiego 10) [Dom w narożniku obecnych ulic Focha i Wybickiego, w którym mieściło się późniejsze atelier Michela Juressa, powstał najprawdopodobniej pomiędzy 1913 a 1916 r. w miejscu, gdzie wcześniej znajdował się zakład innego nowodworskiego fotografa, Motela Peretza. Właścicielem nowego domu z przybudówką na atelier fotograficzne był mieszkaniec Warszawy o nazwisku Rosenfeld. W budynku tym mieszkały 2 rodziny Juressów oraz 11 innych lokatorów. W latach trzydziestych XX w. właścicielami domu zostali Gotlib i Dwojra Mendel. Budynek liczył 12 lokali mieszkalnych i jeden użytkowy. Tym ostatnim był bez wątpienia zakład fotograficzny Juressa. Sytuację zmienił wybuch II wojny światowej. Dotychczasowi żydowscy mieszkańcy domu częściowo opuścili swoje mieszkania, uciekając przed działaniami frontowymi. Nie wszyscy z nich po ustaniu walk wrócili do Nowego Dworu. W momencie stworzenia i zamknięcia nowodworskiego getta wiosną 1940 r. przesiedlono tam pozostałych żydowskich lokatorów. Opuszczone mieszkania zajęli nowi najemcy, a w atelier Juressa zaczął działać zakład fotograficzny Juliana Jankowskiego, litewskiego folksdojcza. Atelier Jankowskiego obejmowało cały parter budynku i przybudówkę, a więc znacznie więcej pomieszczeń niż zakład Juressa. Zmniejszyła się tym samym liczba lokatorów z 12 do 3 rodzin. Pod koniec 1944 r. Jankowski ewakuował się do Bydgoszczy, zabierając ze sobą wyposażenie. Już po wojnie w opuszczonym atelier utworzono kolejny zakład fotograficzny, który przez szereg lat, od około 1946 do 1988 r., prowadził Kazimierz Ciszewski. Po nim krótko na przełomie XX i XXI w. mieściło się w tym miejscu Centrum Fotografii Profesjonalnej Przemysława Okólskiego. Atelier obu powojennych zakładów ponownie ograniczono do rozmiarów z czasów Juressa. Zmianie uległa także liczba lokali mieszkalnych, do chwili obecnej jest ich 6, dom zaś stał się budynkiem komunalnym. Dawne atelier przerobiono na mieszkanie. Jedną z wprowadzonych w nim zmian była likwidacja czarno-białej, charakterystycznej terakotowej podłogi.], kojarzy to miejsce tylko z jednym fotografem: Kazimierzem Ciszewskim. Wymieniają jego nazwisko odruchowo, nie zastanawiając się nawet, że uwiecznione na starych zdjęciach osoby noszą stroje pochodzące z poprzedniej epoki. Wśród młodych mieszkańców Nowego Dworu świadomość pobytu tam Michela Juressa i jego związków z miastem właściwie nie istnieje.

Moje pierwsze zetknięcie z atelier Juressa było nietypowe. Nie rozpoczęło się od powszechnie rozpoznawanej na zdjęciach podłogi, tylko od dachu i wnętrza byłego mieszkania rodziny fotografa.

Jako małe, ale ruchliwe dziecko, zamęczałam dziadków prośbami, żeby pomogli mi wyjść przez okno zajmowanego przez nich pokoju na znajdujący się poniżej dach. Pozwolenia nie otrzymałam nigdy. Zamiast niego usłyszałam tłumaczenie, że na dachu, pod papą znajdują się okna zakładu fotograficznego i mogę przez nie wpaść do środka. Nie pamiętam, czy wówczas padło nazwisko Juressa, ale usłyszałam je na pewno bardzo wcześnie. Moje chodzenie po śladach Michela Juressa zaczęłam bowiem od dosłownego znaczenia tych słów. Pierwsze kroki stawiałam w tej samej kuchni, w której Sura Gitla, żona Michela, przygotowywała posiłki. Pokój moich dziadków był wcześniej częścią mieszkania Juressów.

Dziś wiem, że moja rodzina zamieszkała w tym miejscu krótko po wysiedleniu Juressów do Warszawy, wiosną 1940 r. Pozostałe pomieszczenia w mieszkaniu fotografa zajęła nieco wcześniej rodzina Fitznerów. Zagadką pozostaje fakt, czy przed marcem 1940 r. Juressowie nadal tam mieszkali. Nie wiadomo nawet, czy podczas walk w 1939 r. przebywali w Nowym Dworze. Dokumenty uzyskane z ITS [International Tracing Service] informują o aresztowaniu rodziny w marcu 1940 r. i jej późniejszym pobycie w warszawskim getcie. Może to być wskazówką, iż Juressowie na początku wojny opuścili Nowy Dwór jako szczególnie zagrożony ze względu na sąsiedztwo twierdzy Modlin i przenieśli się do stolicy, a gdy próbowali wrócić, odesłano ich tam z powrotem [W styczniu 1940 r. Niemcy przeprowadzili w Nowym Dworze spis mieszkańców pochodzenia żydowskiego. Osoby, które wówczas w nim przebywały, otrzymały przy tej okazji dokumenty potwierdzające ich zameldowanie. Podczas spisu okazało się, że z przedwojennej populacji Żydów w mieście pozostała jedynie połowa. Część osób uciekła do Warszawy lub dalej, głównie na wschód. Niektórzy nic przeżyli kampanii wrześniowej. Jeżeli uciekinierzy wracali do miasta po przeprowadzeniu wspomnianego wyżej spisu, nic mieli zaświadczeń o zameldowaniu w Nowym Dworze. Ponadto w pobliżu miasta wytyczono granicę między III Rzeszą a Generalnym Gubernatorstwem. Powracający przekraczali ją nielegalnie, a to oznaczało aresztowanie przez gestapo i wysiedlenie do miejsca, z którego przybyli.].

Wśród rodzinnych pamiątek, tak jak większość nowodworzan mieszkających w tym mieście od kilku pokoleń, mam zdjęcia wykonane w atelier Juressa. Jednak do pewnego momentu moje spojrzenie na te fotografie nie odbiegało od przeciętnego. Zwracałam uwagę na uwiecznione postaci, stroje i charakterystyczne obiekty, a nie na niewielkie pieczątki na rewersach informujące o nazwisku fotografa. Sytuację zmieniła konieczność napisania pracy magisterskiej. Dotyczyła ona historii Nowego Dworu i wymagała umieszczenia w tekście odpowiednich ilustracji. Wypożyczono mi wówczas serię pocztówek. Każda była na awersie opatrzona nazwą ulicy lub fotografowanego obiektu, datą roczną i sygnaturą Fot. Juress. Były to i są do dziś jedyne karty pocztowe ukazujące Nowy Dwór z czasów przedwojennych. Utrwaliły one dawny wygląd miasta, pozwalały też na swego rodzaju porównania. Umożliwiły nie tylko odkrywanie zmian architektonicznych zachodzących w mieście, ale stwarzały także szansę wykonania fotografii z tych samych miejsc, w których stał Michel Juress kilkadziesiąt lat wcześniej. Był to więc dla mnie kolejny etap chodzenia po śladach nowodworskiego fotografa.

Jedną z pozycji bibliograficznych mojej pracy magisterskiej były wspomnienia Żydów pochodzących z Nowego Dworu [Pinkas Novi-Dvor, Tel Aviv 1965.]. Problem, jaki wynikał z bariery językowej, rozwiązał pracownik Żydowskiego Instytutu Historycznego, tłumacząc bezpośrednio tekst z jidysz i hebrajskiego na polski. Niedogodnością tej metody były wybiórczość i skrótowość zastosowane przez tłumacza. W czasie naszych spotkań padło nazwisko Juressa jako nowodworskiego fotografa i adwokata, jednak bez szerszego kontekstu. Przywożone z ŻIH-u informacje konsultowałam z osobami pamiętającymi Nowy Dwór z okresu międzywojennego. Spośród znajomych najchętniej na te tematy rozmawiała ze mną nieżyjąca już Halina Kłos [Halina Kłos (1924 - 2014) była rodowitą nowodworzanką, mieszkała w mieście przez 90 lat. Doskonale pamiętała Nowy Dwór z czasów przedwojennych oraz z okresu okupacji hitlerowskiej i chętnie o tym opowiadała osobom zaprzyjaźnionym.].

Przywoływała przy tym postaci przedwojennych nowodworzan, między innymi Michela Juressa. Opowiadała, iż wyróżniał się spośród żydowskiej populacji miasteczka postawą, eleganckim garniturem i tym, że gdy w pobliżu nie było innych Żydów, dawał chrześcijańskim dzieciom pieniądze z prośbą, by kupiły dla niego kilka plasterków słynnej nowodworskiej szynki [Ze względu na dostąp do rynków zbytu w Warszawie i twierdzy Modlin na terenie Nowego Dworu działało wiele zakładów masarskich. Ich wyroby cieszyły się dużą renomą, były nagradzane na różnego rodzaju wystawach. Starsi mieszkańcy zapamiętali też zwyczaj, jaki miał przedwojenny premier Felicjan Sławoj-Składkowski, który, jeżdżąc regularnie do swego domu w Pomiechówku, zatrzymywał się w Nowym Dworze, by kupować w tutejszych wędliniarniach szynką.]. Sposób ubierania i zachowanie zdradzały, iż fotograf należał do tzw. osób zasymilowanych. Zarówno wypowiedzi moich interlokutorów, jak i wyżej wymienione wspomnienia nowodworskich Żydów podkreślały, że Michel Juress pod względem zachowania i wyglądu znacząco różnił się od swojego ojca. Natan, senior rodu, należał do miejscowych chasydów. Oznaczało to, że zachowywał strój i zwyczaje związane z tym odłamem judaizmu. Taki układ rodzinny występował w naszym mieście dość często, starsze pokolenie było przywiązane do tradycji, młodsze dążyło do stopniowej europeizacji, a to, które weszło w dorosłość krótko przed wybuchem II wojny, wracało do kultury i wiary przodków jedynie okazjonalnie.

Chodzenie po śladach fotografa właściwie powinno zakończyć się w momencie, gdy po obronie praca magisterska spoczęła na półce. Tak się nie stało. Moje następne "spotkania" z Michelem Juressem rozłożyły się w czasie. Najczęściej były przypadkowe. Pisząc kolejne prace i artykuły historyczne, dość intensywnie przeglądałam archiwalia i od czasu do czasu spotykałam znajome nazwisko. Zdjęć z atelier Juresa używałam jako materiału ilustracyjnego. I to właśnie fotografie, a właściwie ich rewersy, były kolejnym tropem podążania śladem autora nowodworskich zdjęć. Najstarsze z nich miały na odwrocie winiety w dwóch językach, polskim i rosyjskim. Ten fakt pośrednio sygnalizował czas rozpoczęcia działalności Juressa jako fotografa w Nowym Dworze. Musiało to nastąpić przed wybuchem I wojny światowej, gdy miasto należało do zaboru rosyjskiego. Winieta podawała usytuowanie filii zakładu mieszczącej się w Przasnyszu przy ulicy Błonie, zawierała też adres głównej siedziby firmy w Nowym Dworze. Pozornie był on tożsamy ze znanym mi domem na współczesnej ul. Wybickiego 10. Plac Kościelny od ponad wieku jest parkiem miejskim, nazwa podana na fotografiach musiała więc dotyczyć jednej z ulic, które go otaczały. Dzisiejsza ulica Wybickiego, poprzednio Mickiewicza, jest dawną pierzeją placu Kościelnego. Mój niepokój wzbudził jednak szczegół wspomnienia w Pinkas Novi-Dvor, informujący, iż Juressowie mieszkali w domu Grabmana.

Budynek o przedwojennym adresie Mickiewicza 4, a obecnie Wybickiego 10, nie był jego własnością. Porównując wówczas już dostępny w Internecie tekst angielskiego tłumaczenia książki z innymi dokumentami, uświadomiłam sobie, że moje "chodzenie po śladach" ma dużo szerszy zakres i dotyczy także innego miejsca, a mianowicie tego, w którym początkowo znajdowało się Juressowe atelier. Dom Grabmana już dziś nie istnieje, spłonął w 1945 r. Na pustym placu [Dom Grabmana/Grobmana zajmował narożnik przedwojennych ulic Mickiewicza i Górskiej, współcześnie jest to styk ulic Wybickiego i Bohaterów Modlina.] wybudowano siedzibę Cechu Rzemiosł Różnych, w której z powodów rodzinnych bywałam wielokrotnie.

 

Oko w oko

Wśród setek zdjęć wykonanych w atelier Michela Juressa znane są tylko dwa, na których możemy zobaczyć podobiznę fotografa. Przez lata osoby zainteresowane nowodworską historią nie potrafiły powiedzieć nic więcej o wyglądzie Juressa niż zawierał ogólnikowy opis pozostawiony przez przedwojennych żydowskich mieszkańców miasta. Zgodnie z nim fotograf był przystojnym, eleganckim mężczyzną, ubierającym się w stylu europejskim. Ogólnikowość opisu prowadziła do pomyłek. Jeden z miejscowych pasjonatów historii tryumfalnie ogłosił latem 2013 r., iż udało mu się odnaleźć zdjęcie przedstawiające Michela Juressa [Jeden z założycieli i późniejszy prezes nieistniejącego już dziś Nowodworskiego Towarzystwa Historycznego w letnie weekendy 2013 r. prezentował w miejscach publicznych wystawę fotografii przedstawiających Nowy Dwór. Materiały te pozyskał od kolekcjonerów i potomków rodzin mieszkających w tym mieście od pokoleń.]. W tym przekonaniu umacniały go dwie przesłanki. Pierwszą było miejsce wykonania fotografii: podwórko przy atelier na ulicy Mickiewicza/Wybickiego. Drugą - utrwalona na zdjęciu postać: stojący w grupie osób starszy mężczyzna z imponującą siwą brodą, wyraźnie doglądający prac, które na tym podwórku wykonywano. Zadziałał stereotyp myślenia: długa broda skojarzyła się z żydowskim pochodzeniem. Dość szybko okazało się jednak, że zdjęcie pochodziło z czasów okupacji niemieckiej, gdy Juressowie już w Nowym Dworze nie mieszkali, zaś mężczyzną w garniturze był następny po Michelu użytkownik atelier, czyli Julian Jankowski. Tym razem trop wiodący śladami Juressa okazał się mylny.

Po raz pierwszy udało mi się zobaczyć zdjęcie przedstawiające Michela Juressa jakiś czas później. Szukając informacji o rodzinie Mundlaków i domu, który do nich należał [Dom rodziny Mundlaków mieszczący się przy ulicy Słowackiego 4 jest miejscem szczególnym. Wybudowany przed wojną jako budynek mieszkalny, w czasie okupacji hitlerowskiej został zajęty na siedzibę miejscowego gestapo. Po wojnie znajdowała się w nim komenda Urzędu Bezpieczeństwa, Milicji Obywatelskiej, a następnie Policji. W tej chwili powrócił do pierwotnej funkcji. Danych o właścicielach tej posesji szukałam, pisząc artykuł o samowoli budowlanej dokonanej w 1847 r. Już wówczas teren ten należał do rodziny Mundlaków, chociaż w pozwie, jaki zachował się w dokumentach parafii św. Michała Archanioła, mowa jest o poprzedniku istniejącego do dziś domu. Podczas tych poszukiwań dotarłam do informacji, iż ostatni przedwojenny właściciel budynku był mężem Dory z d. Juress.], natknęłam się na zamieszczoną w Internecie kolekcję zdjęć i dokumentów należącą do Elizabeth Mundlak. Były to pamiątki rodzinne przekazane do United States Holocaust Memorial Museum przez wdowę po Aleksandrze Mundlaku, wnuku Michela 17 . Wśród nielicznych zdjęć rodzinnych były dwa, na których widnieje także Michel. Pierwsze, pochodzące z początków XX w., przedstawia otoczonego rodziną dumnego ojca trzymającego na rękach maleńką córkę. Drugie wykonano wiele lat później. Michel pozował do tej fotografii wraz z żoną, dorosłymi dziećmi i ich współmałżonkami. Fotografie potwierdzały to, o czym wiedziałam już wcześniej: Michel Juress był przystojnym mężczyzną ubierającym się po europejsku. Gdy patrzyłam na dostępne w Internecie skany obu zdjęć, potwierdzających trafność opisu tej postaci przez ocalałych z Holokaustu, poczułam także coś w rodzaju melancholii, pojawiła się też po raz kolejny smutna refleksja nad tragicznym losem tej konkretnej rodziny i żydowskich mieszkańców Nowego Dworu w ogóle.

W tej chwili, gdy spoglądam na fotografię Juressów wykonaną w latach trzydziestych XX w., widzę ich jeszcze inaczej. Na wszystkich twarzach gości uśmiech, co nie było wówczas rzeczą oczywistą. Osoby pozujące w atelier zachowywały bowiem zazwyczaj powagę, w przypadku Juressów zaś uśmiech widnieje nie tylko na ustach, ale i w oczach fotografowanej rodziny.

Widać, że atelier było dla nich miejscem przyjaznym, czuli się tam swobodnie, a obiektyw aparatu nie peszył, bo od lat mieli z nim styczność. Być może ze względu na wieloletnie wędrowanie po śladach tej rodziny, a może dlatego, że "śledzony" i "tropiciel" nawiązują ze sobą szczególną więź, dostrzegam w oczach Michela jeszcze coś więcej. Tak jakby "mówił" do mnie: "Myślisz, że już wszystko wiesz? Poczekaj, jeszcze cię zaskoczę..."

Śledztwo

Lipiec 2011 roku przyniósł kolejną szansę podążania śladami Juressa. Były nią uroczystości związane z ukończeniem prac rewitalizacyjnych na zdewastowanym nowodworskim kirkucie i odsłonięciem tam tzw. Ściany Pamięci (Memorial Wall), w której umieszczono macewy odnalezione wiele lat po wojnie pod chodnikiem na jednej z ulic miasta. Wśród zaproszonych gości, mieszkających obecnie głównie poza Polską, było wiele osób pochodzenia żydowskiego urodzonych w Nowym Dworze lub związanych z nim poprzez swoich przodków.

Przygotowano dla nich plan miasta z okresu międzywojennego. Wśród innych oznaczonych miejsc nie mogło zabraknąć na mapie również atelier Juressa. Jednym z elementów uroczystości był też zaplanowany dla gości spacer z przewodnikiem. Miał on prowadzić do najważniejszych punktów miasta, które były związane z nowodworzanami żydowskiego pochodzenia. Szybko okazało się jednak, iż plany organizatorów i uczestników nie były tożsame. Przybysze nie pragnęli bowiem poznawać dokładnie usytuowania nowodworskiego getta, żydowskiej szkoły czy synagogi, każdy z nich chciał przede wszystkim odwiedzić to konkretne miejsce, w którym żyli jego przodkowie. Dopiero po jakimś czasie uświadomiłam sobie, że żaden z uczestników spaceru nie zapytał wówczas o atelier Juressa, nikt się tam nie wybierał, nie zrobiły tego nawet te osoby, które jako pamiątki rodzinne przywiozły ze sobą wykonane przez niego zdjęcia. Możliwość pójścia śladami fotografa tym razem nie została więc wykorzystana.

Pojawiła się ponownie dwa lata później wraz z przyjęciem przez mnie roli przewodniczki dla uczestników wycieczki śladami nowodworskich Żydów zorganizowanej przez POLIN [W czerwcu 2013 r. zostałam poproszona o poprowadzenie tematycznej wycieczki śladami nowodworskich Żydów. Organizatorami imprezy były Muzeum Historii Żydów Polskich i Stowarzyszenie Welocypedy.pl.]. Opowiadając o życiu tamtejszej społeczności, nie mogłam oczywiście pominąć Michela Juressa. Większość tutejszych rodzin posiadała fotografie wykonane w jego zakładzie. Ponieważ współczesne miasto w niewielkim stopniu przypomina Nowy Dwór z czasów przedwojennych, wykorzystywałam podczas spaceru cykl pocztówek wykonanych przez Juressa w latach trzydziestych. Nie mogłam jeszcze wówczas pokazać zdjęcia, na którym widniał fotograf, spotkanie uczestników wycieczki z tą ważną dla miasta postacią ograniczyło się więc do obejrzenia domu, w którym miał swoje atelier. Tym samym fotografie Juressa i miejsce jego zamieszkania oraz pracy po raz kolejny stawały się śladami obecności Michela i jego rodziny w Nowym Dworze.

W pełni celowe i świadome poszukiwanie oraz porządkowanie śladów Juressa podjęłam dopiero w momencie, gdy zostałam poproszona o konsultację w sprawie najpierw wystawy, a później dwóch kolejnych albumów książkowych, poświęconych postaci i pracom fotografa. Współtwórczynią tych projektów była Maria Kaucz, ewangeliczka, rodowita warszawianka, potomkini nowodworskich luteran. Uzyskała ona pewną wiedzę o Michelu i jego rodzinie, głównie z archiwów zagranicznych, ale wiadomości te wymagały weryfikacji i niezbędnych uzupełnień, szczególnie dotyczących okresu nowodworskiego Juressów. Nie pamiętam, która z nas zaproponowała spacer śladami nie tylko Michela, ale i innych członków jego rodziny. Nie była to nasza pierwsza wspólna wędrówka po Nowym Dworze, różniła się jednak od poprzednich tym, że odwiedzałyśmy miejsca związane z konkretną rodziną i podążałyśmy śladami jej trzech pokoleń.

Ślady, jakie pozostawił Michel Juress, często okazywały się kręte i poplątane, wiele z nich było fałszywymi tropami. Niektóre wnioski, początkowo oczywiste, po dotarciu do nowych źródeł trzeba było odrzucić, szukać innych wskazówek czy znaków i rozpoczynać pracę od nowa. Na niektóre pytania nie udało się odpowiedzieć, ścieżki były zbyt splątane lub prowadziły donikąd. Wynikało to chociażby z faktu, iż liczba dokumentów dotyczących Juressów jest zaskakująco mała. Ponadto część z nich trudno uznać za w pełni wiarygodne, często, zamiast wyjaśniać jakiś problem, stwarzają następny. Jak zazwyczaj w takich poszukiwaniach bywa, kolejność docierania do poszczególnych materiałów ma niewiele wspólnego z jakąkolwiek chronologią, co powoduje konieczność weryfikacji dotychczasowych ustaleń. Największe problemy sprawiają materiały bazujące na ustnych relacjach osób ocalałych z Holokaustu. W przypadku rodziny Juressów jedyną osobą, która przetrwała okupację hitlerowską, była Dora Mundlak, córka fotografa. Zachowane przez nią pamiątki trafiły za pośrednictwem jej synowej, Elizabeth Mundlak, do United States Holocaust Memoriał Museum. Trudno jednak powiedzieć, kto był autorem opisów zamieszczonych przy fotografiach oraz dostępnych na stronach internetowych muzeum krótkich notatek, przedstawiających wojenne losy rodziny. Najprawdopodobniej powstały one na podstawie zapamiętanych przez Elżbietę opowieści jej teściowej, a wówczas łatwo o przekłamania,  niedopowiedzenia, zwykłe pomyłki, bo pamięć ludzka jest zawodna.

Do końca nie wiadomo, jaka była prawidłowa forma zapisu imion i nazwiska Juressa, a właściwie, która z zanotowanych wersji była mu najbliższa. W ocalałej szczątkowo dokumentacji mają one różnoraki kształt. Nie ma pewności co do daty i miejsca urodzenia, również data śmierci Michela jest niepewna. Jedyny dokument bezpośrednio o tym mówiący, do którego udało się dotrzeć, powstał w 1960 r. Istniejące w nim zapisy oparto na zeznaniach anonimowej osoby, zapewne Dory Mundlak.

Jeśli tak się stało, to córka Michela mogła nie znać dokładnych dat oraz okoliczności śmierci rodziców. Juressowie zmarli lub zginęli w getcie warszawskim w czasie, gdy Dory z najbliższymi już tam nie było [Po wojnie Dora Mundlak podawała, iż wraz z mężem i synem opuściła warszawskie getto w 1943 r. Rodzina posługiwała się fałszywymi papierami i ukrywała po tzw. aryjskiej stronie. W kronice parafii św. Michała Archanioła w Nowym Dworze Mazowieckim zachował się powojenny zapis dotyczący rodziny Mundlak, czyłi bezpośrednich sąsiadów kościoła. Ówczesny proboszcz, ksiądz Henryk Jóźwik, zapisał, że spośród nowodworskich Żydów wojnę i okupację przetrwało około 400 osób, w tym wymienił z nazwiska tylko Mundlaków jako tych, którzy ukrywali się w Lodzi, żyjąc pod fałszywym nazwiskiem.].

Jako datę narodzin Michela wspomniany dokument podaje rok 1878. Jednak, analizując zapisy w różnych aktach metrykalnych, można przypuszczać, że miało to miejsce około 1881 r. Wspomnienia nowodworskich Żydów sugerują, iż Juressowie przybyli do Nowego Dworu ze wschodu, gdzieś od strony granicy Królestwa Polskiego. Nie pada jednak żadna nazwa miejscowa. W przytaczanym już dokumencie jako miejsce urodzin fotografa wpisano Treblinkę. I w tym wypadku nie wiadomo, w jakim stopniu osoba udzielająca informacji była ich pewna. W dokumentach emigracyjnych młodszego brata Michela jako miejsce jego przyjścia na świat widnieje Nowe Miasto. Metryka Józefa Juressa z 1903 r., potwierdzająca narodziny starszego syna Michela w Nowym Dworze, podaje, iż ojciec dziecka był stałym mieszkańcem Siemiatycz. Wszystkie trzy miejscowości leżą na wschód od Nowego Dworu, w więc z każdej z nich mogli przybyć Juressowie, jednak w żadnym z tych miejsc nie udało się odnaleźć dokumentów dotyczących ich rodziny.

Nie wiadomo, czy w chwili zamieszkania w Nowym Dworze Michel Juress był kawalerem czy miał żonę. We wspomnianym już akcie urodzenia syna Józefa po raz pierwszy pojawia się imię małżonki Michela. Matką chłopca była Sura Gitla Juress z domu Zgał/Sgał/Segal. I tu mamy kolejne zagadki. Panieńskie nazwisko żony Michela było dość popularne, występowało w wielu miejscowościach, w tym co najmniej od lat sześćdziesiątych XIX w. w Nowym Dworze. Wspomniany wyżej dokument z 1960 r. poświadczający śmierć Juressowej podaje, iż kobieta urodziła się w 1880 r. w Treblince. W nim także widnieje zmienione imię żony fotografa, która została zapisana jako Maria. Jak już wspomniano, Michel Juress należał do tzw. osób zasymilowanych, nie porzucił całkowicie tradycji żydowskich, ale bliska była mu również kultura europejska. Sądząc po rodzinnych zdjęciach, to samo można powiedzieć o jego żonie. Jednym z typowych zjawisk asymilacyjnych była zmiana imienia. Być może żona Michela wybrała jako bardziej "europejskie" imię Maria, jest też możliwe, że osoba wypełniająca dokument wpisała to imię przypadkowo lub się pomyliła. Pewnym tropem może być w tym przypadku kartka pocztowa wysłana z Nowego Dworu do Nowego Jorku [Karta pocztowa z datą 10.02.1920 adresowana do S.E. Segala, zamieszkałego w Nowym Jorku, będąca częścią kolekcji pamiątek rodzinnych przekazanych przez Elizabeth Mundlak do United States Holocaust Memorial Museum.]. Została zaadresowana do S.E. Segala, jako nadawca figuruje Chaskiel Sgał, ale pisana była przez kobietę o imieniu Mira, prawdopodobnie siostrę adresata. Być może pod tym imieniem funkcjonowała Sura Gitla, a od Miry do Marii droga niedaleka.

Problemy sprawia także imię młodszego syna Michela. W jego przypadku możemy być pewni tylko tego, że zaczynało się na literę M. Nie wiadomo bowiem, w jakim stopniu pojawiająca się w niektórych materiałach forma "Mietek", stanowiąca być może zdrobnienie, odzwierciedlała faktyczne imię chłopca.

Podobnie jak w przypadku dokumentu dotyczącego Michela, tak i w potwierdzeniu zgonu jego żony podane informacje budzą wątpliwości. Zgodnie z nimi Sura Gitla urodziła się w Treblince, ale pewne poszlaki wskazują na to, iż jej rodzina, jeżeli nie pochodziła z Nowego Dworu, to mieszkała tam przez wiele lat. Rodzicami żony Michela byli najprawdopodobniej Etka z domu Prowalska i Chaskiel Zgał, zegarmistrz, oboje zamieszkali w tym mieście przy ulicy Warszawskiej. Na ten fakt mogą wskazywać dane zawarte w tutejszych księgach metrykalnych. Michel Juress tylko jeden raz wymieniony w nich został jako osoba zgłaszająca jakieś wydarzenie: była nim śmierć Etki Zgał, przypuszczalnie jego teściowej. Jest również prawdopodobne, że krewnym żony Michela był Abram Zgał/Sgal, fotograf działający w Nowym Dworze przynajmniej od 1916 r. do 1922 r., którego atelier w okresie nowodworskim miało ten sam adres co atelier Michela Juressa z wczesnego etapu jego działalności jako fotografa. Mieściło się w domu Grabmana/Grobmana w narożniku dzisiejszych ulic Wybickiego i Bohaterów Modlina.

Ślady Michela Juressa często gubią się i plączą. Rzadko droga podążania nimi wydaje się łatwa i prosta, jednak niekiedy dotarcie do celu jest nieco łatwiejsze, szczególnie gdy ma się do czynienia z dokumentacją urzędową. Niebudzącymi wątpliwości dokumentami dotyczącymi Juressów w Nowym Dworze są te wytworzone przez tutejszy magistrat oraz oficjalne informacje zawarte w periodykach urzędowych. Zachował się rozkład składki bóżniczej pobieranej od osób należących do miejscowej gminy żydowskiej w 1909 r. Dzięki temu można określić status majątkowy Juressów. Natan należał wówczas do osób dość zamożnych, Michel sytuował się w klasie średniej. Dzięki listom meldunkowym wiemy, że obie rodziny w 1916 r. mieszkały już w tym domu, w którym mieściło się najbardziej znane nowodworskie atelier. Częściowo zachowane protokoły posiedzeń rady miejskiej z okresu międzywojennego potwierdzają funkcjonowanie Michela jako ławnika. Nie ma takich dokumentów, które mówią o analogicznej, ale wcześniejszej działalności jego ojca. Ta wiadomość zachowała się jedynie we wspomnieniach umieszczonych w Pinkas Novi-Dvor. Oficjalne zawiadomienia i sprawozdania informują o udziale obu mężczyzn w życiu społecznym miasta. Obaj Juressowie wybrani zostali do grona osób zarządzających gminą żydowską. Ich działalność nie ograniczała się tylko do działalności w tym środowisku. Zarówno ojciec, jak i syn byli członkami rady miejskiej, podejmowali więc lub przynajmniej zatwierdzali postanowienia dotyczące wszystkich nowodworzan. Ponadto Natan musiał cieszyć się dużym zaufaniem społecznym, gdyż co najmniej dwukrotnie wybrany został do pełnienia funkcji nadzwyczajnych. W 1907 r. był jednym z kandydatów w głosowaniu w prawyborach do Dumy rosyjskiej, a w 1920 r. został członkiem delegacji, która miała wynegocjować z władzami wojskowymi powrót wysiedlonych z miasta żydowskich mieszkańców [Podczas wojny polsko bolszewickiej z Nowego Dworu jako położonego bezpośrednio przy twierdzy Modlin wysiedlono prewencyjnie mieszkańców pochodzenia żydowskiego. Po zakończeniu walk władze wojskowe nie cofnęły tego rozkazu, wysiedleni mieszkańcy nie mogli odzyskać swojej własności, dochodziło do nadużyć. Interweniowała delegacja, w której składzie obok rabina i kupca - dostawcy wojskowego, był Natan Juress, najprawdopodobniej ze względu na dobra znajomość prawa.].

Kolejne ślady Juressów odnaleźć można w przedwojennej prasie. Zamieszczane tam informacje potwierdzały działalność prawniczą trzech pokoleń rodziny Juressów: Natana i Michela, nieformalnych, ale uznawanych przedstawicieli prawnych, oraz Józefa, starszego syna Michela - adwokata z dyplomem. Zachowały się dwa ogłoszenia Michela Juressa poszukującego pracowników. Takich anonsów prasowych zamieszczanych przez nowodworzan było bardzo mało. Z poszukiwaniami informacji o Juressach w tego rodzaju źródłach wiążą się moje dwa zaskoczenia. Pierwsze wywołał artykuł mówiący o udziale Michela w bójce [Notatka w "Gońcu Wieczornym" z 1905 r. potwierdziła także związki Juressa z rodziną Zgałów. Do zdarzenia miało dojść w Nowym Dworze w domu Zgała, prawdopodobnie teścia lub szwagra Juressa.]. Z tego, co słyszałam i czytałam wcześniej, fotografa przedstawiano jako osobę szanowaną i zrównoważoną. Wspomniany tekst sugerował zaś jego ciemne interesy i ukazywał w roli napastnika stosującego nóż jako formę argumentacji. Sprawa wyjaśniła się kilka dni później, gdy udało mi się dotrzeć do prasowego dementi. Tym razem jako ofiarę ataku podano Michela i ta wersja wydarzeń wydaje się zdecydowanie bardziej prawdopodobna.

Dużo więcej zamieszania spowodowała notatka prasowa z 1936 r. informująca o udziale M. Juressa w Wystawie Państwowej Koedukacyjnej Szkoły Fotograficznej w Warszawie. Pierwszą myślą osób zaangażowanych w projekt tworzenia albumu poświęconego nowodworskiemu fotografowi było pytanie, jaką rolę odgrywał Michel w tej wystawie i jaki był jej charakter. Niestety, mimo poszukiwań i prób zdobycia informacji w szkole, będącej kontynuatorką działalności wspomnianej placówki, nasze pytania pozostawały bez odpowiedzi. Odkrycie przyszło po kilku miesiącach, gdy podstawowe fakty z życia Michela zostały już ustalone i znalazł się wśród nich jego domniemany udział w wystawie jako autora fotografii kościoła św. Aleksandra w Warszawie. Jednak odnalezienie artykułu oceniającego ekspozycję i jej laureatów - uczniów kształcących się w wymienionej szkole - doprowadziło do zweryfikowania wcześniejszych poglądów. To nie Michel wykonał wystawianą i wysoko ocenianą fotografię. Jej autorem był jego młodszy syn, adept profesji ojca.

Niekiedy mylne tropy dają się zweryfikować, jednak wiele pytań nadal pozostaje bez odpowiedzi. Moje chodzenie śladami Michela Juressa trwa więc cały czas. Nie wiadomo, co przyniesie przyszłość i jakie nowe informacje uda się uzyskać dzięki digitalizacji różnego rodzaju zbiorów archiwalnych.

Dokumentów dotyczących Juressów zachowało się niewiele, jeszcze mniej jest w Nowym Dworze miejsc, w których bywali, a które w niezmienionej formie przetrwały do dziś. Jeżeli istnieją, to pełnią zupełnie inne funkcje. Dom, w którym mieszkali przed I wojną światową, spłonął w 1945 r. Ten, do którego przeprowadzili się po 1913 r., stoi nadal, choć dawne atelier zostało przekształcone w mieszkanie komunalne. Synagogę, zbombardowaną w 1939 r., rozebrano na początku okupacji. Podobnie stało się z domem zamieszkanym przez teściów Michela. Budynek, będący siedzibą gminy żydowskiej, do której należeli najpierw Natan, a następnie Michel Juressowie, istnieje nadal. Wszystkie lokale, które w nim się znajdują, są obecnie mieszkaniami. Dawny magistrat, gdzie ojciec i syn bywali jako radni miejscy, jest teraz w prywatnych rękach i pełni funkcję hostelu. Dom, w którym znajdowała się kancelaria adwokacka Józefa Juressa, stanowi w tej chwili część siedziby Urzędu Miasta.

Codziennie chodzimy tymi samymi ulicami, które przemierzali Michel i jego rodzina, podążamy śladami Juressów, ale ich miasta i tamtych ludzi dziś już nie ma. Na szczęście zachowały się zdjęcia autorstwa Michela. To dzięki nim możliwe jest stąpanie po śladach najlepszego nowodworskiego fotografa.

 

 

 

 

 

 

Maria Kaucz

Awersy i rewersy fotografii Juressa

 

M.J. Juress był fotografem nowodworskim przez niemal 40 lat. Te blisko cztery dekady jego działalności zawodowej w Nowym Dworze i krótkotrwały epizod przasnyski znajdują swe odzwierciedlenie nie tylko w nielicznym, a mimo to dość reprezentatywnym zbiorze ocalałych fotografii Juressa o różnorodnej tematyce, ale także w wielości kształtów, form graficznych i językowych napisów, stempli czy winiet, towarzyszących tym zdjęciom na ich awersach i rewersach.

Nie wiadomo, kiedy dokładnie Michel Juress rozpoczął swą działalność zawodową jako fotograf i został właścicielem atelier.

Wydaje się, że miało to miejsce w końcu XIX, a być może dopiero w pierwszej dekadzie XX wieku. W każdym razie szczyt profesjonalnej aktywności Juressa obejmował ciekawy, choć i dramatyczny okres w dziejach narodu polskiego. Nowodworski fotograf, funkcjonujący w wielokulturowym mieście sąsiadującym z pobliską twierdzą Modlin, był więc świadkiem, uważnym obserwatorem i skrupulatnym kronikarzem ukazującym ludzi, miejsca, obiekty oraz wydarzenia tamtego czasu, obejmującego schyłek panowania na tym terenie władz rosyjskiego imperium, krótkotrwałą tzw. pierwszą okupację niemiecką, moment odzyskania przez Polskę niepodległości, wojnę polsko-bolszewicką i wreszcie czas względnej stabilizacji w wolnej międzywojennej Rzeczpospolitej.

Niemal z każdego z tych okresów wraz ze zdjęciami zachowały się stemple, będące swoistymi wizytówkami autora fotografii. Atelier Juressa dysponowało kilkoma różnymi wersjami pieczątek z nazwą firmy pochodzącą od nazwiska właściciela. Udało się również poznać wzór winiety studia Juressa. Początkowo były wykorzystywane napisy w języku rosyjskim, następnie pojawiły się formy dwujęzyczne rosyjsko-polskie, przez jakiś czas funkcjonowały także napisy niemieckie, w późniejszym okresie, już po odrodzeniu się Rzeczpospolitej, jedynie polskie. Warto prześledzić chronologię wykorzystywania tych symboli graficznych atelier Juressa, bo podążały one też drogą ówczesnych mód i starały się nawiązywać do wzorców wiodących firm fotograficznych, również w sferze oprawy plastycznej oferowanych klientom zdjęć. Pełniły także funkcję informacyjną i stanowiły swoistą formę reklamy.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

KALENDARIUM NOWEGO DWORU MAZOWIECKIEGO