KALENDARIUM NOWEGO DWORU MAZOWIECKIEGO
WIEK XX - od 1901 do 1945
>> KALENDARIUM NOWEGO DWORU MAZOWIECKIEGO - OD ŚREDNIOWIECZA DO WIEKU XIX <<
>> KALENDARIUM NOWEGO DWORU MAZOWIECKIEGO - WIEK XX i XXI - od roku 1945 <<
Fakty nowodworskie - maj 2014 r.
1901 r.

Po 1877. Fragment mapy guberni warszawskiej.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1901. Sprzedaż nieruchomości przy ul. Nadrzecznej 79 (obecnie ul. Sukienna) w Nowym Dworze.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1900-1901. Taryfy opłat za bilety na kolei żelaznej Nadwiślańskiej.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1901. Pożar remizy parowozowej na stacji kolei Nadwiślańskiej w Nowym Dworze.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
%20na%20powiat%20warszawski.jpg)
1901. W Nowym Dworze ma mieć siedzibę urząd kontroli służby (na wzór istniejącego urzedu w Warszawie) na powiat warszawski.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
"WYSTRZAŁOWY" BURMISTRZ
W czerwcu 1901 r. po raz kolejny sprawdziło się twierdzenie, że Nowy Dwór nie ma szczęścia do swoich burmistrzów. Przypominamy, że w porównaniu z innymi miastami zarobki włodarza miasta były niewielkie, a pracy miał więcej niż w innych miejscowościach. Skutek był taki, że władze "skazywały" na pracę w Nowym Dworze osoby, które czymś się naraziły. Były to zazwyczaj wykroczenia finansowe lub łamanie przepisów prawa administracyjnego. To, czego dokonał w naszym mieście burmistrz Pluszcz przekroczyło wszelkie granice.
Pod koniec czerwca 1901 r. w prasie warszawskiej pojawiła się niewielka notatka: "W Nowym Dworze dnia 23-go b.m. jeden z mieszkańców pod wpływem rozdrażnienia dał dwa strzały z rewolweru do własnej żony, lecz chybił. Śledztwo w sprawie tej wdrożono".
Gdyby chodziło o kogoś innego, to informacje o całym zajściu ograniczyłyby się do tej dwuzdaniowej wypowiedzi. Jednak w tym wypadku atakującym był nie kto inny, jak burmistrz nowodworski T. Pluszcz. Nic dziwnego, że tematem zainteresowano się szerzej. Co prawda między wypowiedziami poszczególnych gazet są niewielkie różnice, ale da się z nich odtworzyć wydarzenia, jakie rozegrały się wówczas w naszym mieście.
Otóż 23 lub 24 czerwca około godziny 18.00 mocno wzburzony pan Pluszcz wrócił do domu. Prawdopodobnie doszło do awantury, chociaż później twierdzono, że żona burmistrza wyszła z domu, gdy tylko zauważyła, w jakim stanie znajduje się jej małżonek. Pluszczowa doszła do wniosku, że potrzebny jest ktoś, kto uspokoi jej męża. Nie wiemy, czy celowo, czy przypadkiem zwróciła się o to z prośbą do Ernesta Bundsztejna [Bundszejta]. Był to człowiek cieszący się dużym zaufaniem w mieście, członek rady Ochotniczej Straży Ogniowej i komisji podatku mieszkaniowego, właściciel domu na dzisiejszej ulicy Bohaterów Modlina. Z racji swoich funkcji często bywał w magistracie i bez wątpienia dobrze znał burmistrza. Najprawdopodobniej wiedział to, co było oczywiste dla wszystkich, którzy załatwiali cokolwiek w urzędzie. Pluszcz był wybuchowy i nie grzeszył ogładą towarzyską. Zdawać by się mogło, że negocjator osiągnął swoje zamierzenia, bo włodarz Nowego Dworu zaczął się powoli uspokajać. W tym miejscu relacje nieco się różnią. Wiadomo, że Bundsztejn wyszedł i według jednych przekazał burmistrzowej, że mąż prosi ją o powrót do mieszkania. Według innych, po wyjściu mediatora Pluszczowa sama wróciła do domu. Skutek tego czynu był wstrząsający. Na widok żony burmistrz wyjął z kieszeni rewolwer i strzelił w jej kierunku. Na szczęście chybił. Kobieta wybiegła z mieszkania, ale mąż pobiegł za nią i na schodach strzelił powtórnie. Ponownie nie trafił. Po raz trzeci Pluszcz strzelił na podwórku. Tym razem był znacznie bliżej, ale kobiecie udało się odepchnąć broń i skutek wystrzału był taki, jak w poprzednich przypadkach. Na odgłos kanonady na podwórko przybiegli wspomniany wyżej pan Bundsztajn oraz stróż magistratu Stepanienko. We dwóch zdołali obezwładnić burmistrza i zabrać mu rewolwer. W bębenku tkwiły jeszcze cztery kule. Pluszcz został aresztowany. W śledztwie zeznał, że strzelał do żony z zazdrości. W ten sposób pan Pluszcz wpisał się w grono włodarzy Nowego Dworu, którzy stanęli poza prawem.
Nie wiemy, czy został skazany, nie wiemy nawet, czy stanął przed sądem. Pluszcz musiał posiadać jakieś zakulisowe poparcie, świadczył o tym wyrok wydany dwa lata po opisanych wyżej wydarzeniach. Została wówczas zakończona sprawa tocząca się od 1900 r., w której Pluszcz oskarżył jednego z mieszkańców Nowego Dworu o obrazę urzędnika. Nie wiadomo, czy podczas tego procesu oskarżający był obecny na sali sądowej, czy w tym czasie odsiadywał wyrok za usiłowanie zabójstwa żony. W sprawozdaniach z rozprawy pojawia się jego nazwisko, ale tylko w odniesieniu do opisu sytuacji, w której petent miał obrazić burmistrza. Mimo tego, iż przyczyną zajścia ewidentnie było zachowanie tego ostatniego, to petent poniósł karę. Być może podczas rozprawy o usiłowanie zabójstwa żony, o ile do takiej doszło, również zadziałała jakaś nieznana nam protekcja i niedoszły zabójca pozostał bezkarny.
* Maria Możdżyńska - (Nie)legendy nowodworskie po raz drugi, 2024.
1902 r.
- w mieście jest 360 domów zamieszkałych przez 6650 mieszkańców. Według opisów:
"Miasto jest brudne, licho oświetlone i pełne błota".

1902. Informacje o Nowym Dworze w Przewodniku po Królestwie Polskim.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1902. Członkami honorowymi Warszawskiego Towarzystwa Farmaceutycznego byli dwaj aptekarze z Nowego Dworu Alfred Fabian, były właściciel apteki i Jan Flatt, obecny właściciel apteki.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

Kasyno Oficerskie. Projekt z 1902 roku, jednego z
najbardziej reprezentacyjnych budynków Twierdzy Modlin. Budynek powstał na
podstawie projektu nieznanego rosyjskiego architekta, przy współpracy polskiego
projektanta Piotra Leona Krasińskiego. Budynek oddano do użytku ok. 1905-1906 roku.
>> Kasyno Oficerskie, projekt z 1902 << 1903 r.
1903. Powódź w Nowym Dworze i okolicach. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
- Minierzy / Kompanje minerskie: Dawne określenie
saperów lub oddziałów wojskowych zajmujących się materiałami wybuchowymi. W
tekście to oni ratują sytuację, wysadzając lód dynamitem. - Onegdaj: Dawniej oznaczało "przedwczoraj", choć w
szerszym kontekście mogło oznaczać "niedawno". - Oziminy: Rośliny uprawne (zboża) siane jesienią,
które zimują pod śniegiem. Autor zauważa, że lód im zaszkodzi, ale nie
zniszczy ich tak, jak letnia powódź zniszczyłaby plony. - Trakt: Główna droga bita, szosa.
Budynek dawnych koszar carskich przy ul.
Paderewskiego 3b. Na szczycie ryzalitu frontowego budynku widoczna data budowy
1902-1903. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
1903. W kościele pw. Św. Krzyża na Krakowskim
Przedmieściu w Warszawie odbyła się konsekracja trzech dzwonów do kościołów w
Chociszewie, Pogoni (obecna dzielnica Sosnowca) i Nowym Dworze. Nowodworski
dzwon o wadze 500 funtów został sprawiony staraniom księdza Jana Jaroczyńskiego
a ufundowany ze składek pracujących w fabryce krochmalu i jest przeznaczony dla
kościoła pw. Św. Michała. Dzwon otrzymał imię Jana od Krzyża.
28 lutego 1903. Gazeta Rzemieślnicza nr 9.
21 kwietnia 1903. Kurjer Poranny nr 109. 1904 r. 1904. Liczba nieruchomości miejskich w Nowym Dworze
i Zakroczymiu w tym murowanych na tle innych miast guberni warszawskiej. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
Przed 1915. Carski żołnierz z obsady twierdzy
Nowogeorgiewsk. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
Ostatni Rabin Nowego Dworu. Rubin Lejb Najfeld (inna
pisownia - Ruben Judah Neufeld) ur. 1 stycznia 1869 Węgrów - zm. 1940 Warszawa. * Miasto bez rabina nie może istnieć. Rabini,
podrabini i nadrabini guberni Warszawskiej w latach 1888-1912, 2012.
1904. Budżet Nowego Dworu - na co przeznaczono
pieniądze. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
1904. W Nowym Dworze odbyło się zebranie Towarzystwa
Pożyczkowo-Oszczędnościowego. Dokonano m.in. wyboru władz Towarzystwa. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
1904. Kilka informacji o Towarzystwie
Pożyczkowo-Oszczędnościowym w Nowym Dworze. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic] 1905 r. 1905. Nowodworska Fabryka Fajansu i Porcelany. W 1884 roku Mołczanow jest zmuszony do ogłoszenia
niewypłacalności gdyż dotychczasowe wydatki ponoszone na produkcję przekraczały
uzyskiwane wpływy. Fabryka znika z wykazu firm Królestwa Polskiego do roku 1888.
Produkcja w fabryce zostaje wznowiona przez Mołczanowa w roku 1889. Wówczas przy
zatrudnieniu 40 osób wyprodukowano wyroby za kwotę 15000 rubli.
Charakterystyczną cechą talerzy i pater z tego okresu była dekoracja plastyczna
reliefowa i kolorowe szkliwo. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
1905. Licytacja na budowę i dzierżawę bydłobójni w
Nowym Dworze. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
1905. Przypadkowy postrzał kobiety na dworcu w
Nowogeorgiewsku - w poczekalni pierwszej klasy. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
3 sierpnia 1905. Goniec Wieczorny, nr 338.
11 sierpnia 1905. Goniec Poranny, nr 351.
1905. Aresztowanie studenta z Odessy na dworcu
kolejowym w Modlinie. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
* Pinkas
Nowy Dwor, Memorial book of Nowy-Dwor, 1965.
1905. Widok na Wisłę i Narew pod Nowogeoriewskiem. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic] Podobnie jak współcześnie, przed wiekami policji zdarzało się niekiedy odzyskać skradzione
"fanty". W 1800 r. nowodworska policja dumnie ogłaszała, że na komisariacie odebrać można odzyskane od złodzieja dwie młode klacze
"jedna kara, druga skarogniada". Informacja zamieszczona w prasie miała doprowadzić do odnalezienia właściciela koni. Nadzieja była chyba na wyrost, bo w tamtych czasach nie można było mówić o powszechnym dostępie do gazet. Ciekawe ponadto, jak właściciel mógł udowodnić, że te właśnie konie do niego należą. Dumna wypowiedź nowodworskiej policji również była nieco przesadzona, bo konie odzyskano, ale złodziej uciekł. Na konie nie każdy mógł sobie pozwolić, szczególnie w tak małej miejscowości jaką był Nowy Dwór. Do niewielkiego grona osób względnie zamożnych należał tutejszy proboszcz. Dzień po Bożym Narodzeniu, w nocy z soboty na niedzielę 1807 r. ze stajni przy nowodworskiej plebanii wyprowadzono parę koni
"jednego gniado-srokatego, drugiego kasztanowatego". Ukradziono sześcioletnie mierzyny, a więc konie robocze lub do zaprzęgu. W tym wypadku możemy przypuszczać, że właścicielem był ksiądz Stanisław Nadolski, nasz pierwszy proboszcz. Oczywiście i tym razem gwarantowano nagrodę i zwrot kosztów. Ksiądz Nadolski wyraźnie nie miał szczęścia do koni. Ponownie w nocy, tym razem jednak w październiku 1812 r. ktoś ukręcił kłódkę i wyprowadził ze stajni kolejne dwie mierzyny. Tym razem szpakowate, czteroletnie, konia i klacz. Od końca XVIII w. Nowy Dwór był coraz bardziej wielokulturowy i wielonarodowy. W mieście i okolicy stacjonowały wojska rosyjskie. W połowie XIX w. zniknęła młoda klaczka należąca do kapitana Woronowa z 1 Batalionu Saperów. Co prawda kapitan mieszkał w Pomiechowie, ale ostatnia informacja mówiła, że konia widziano biegnącego przez Nowy Dwór za jakimś powozem. Jak zawsze w przypadku zgłoszenia kradzieży pojazdu, policja od czasu do czasu może odnotować sukces. Zimą 1843 r. ujęto dwóch podejrzanych. Wolf Goldberg, czterdziestoośmioletni wyrobnik z Nowego Dworu i o dwadzieścia lat młodszy Szlama Jakubowicz Prawda z gminy Targówek oskarżani byli o kradzież pary koni z bryczką i
"zaprzęgą z chomont krakowskich złożoną". Przestępstwa dokonać mieli w Nowym Dworze nocą z 6 na 7 lutego. Ujęto ich dość szybko. Sukces? Nie do końca, gdyż obu podejrzanym udało się uciec. Goldberg zbiegł z aresztu w Nowym Dworze, Prawda podczas transportu do sądu na Pradze. Na początku marca wystawiono za nimi listy gończe, ale czy poszukiwania zbiegów były skuteczne, nie wiemy. W 1897 r. w mieście działała końska mafia. Na początku roku
"koniokradzi uprowadzili" konie Joela Rabinowicza i Wulfa Rajchmana. W ten sposób pierwszy stracił 50, a drugi 60 rubli. Ponadto Wulfowi Kupersztejnowi ukradziono sanki o wartości 15 rubli. W tym samym czasie w Jabłonnie skradziono konia wartego 50 rubli, należącego do Jana Hofmana. We wszystkich wypadkach złodzieje nie pozostawili właścicielom nawet uprzęży. Doniesienia prasowe zawierały jedno słowo świadczące o nagminności procederu:
"w Nowym Dworze zaczęli znowu grasować koniokradzi". Nasze miasto nie było przypadkiem odosobnionym, właściciel
"silników na napęd owsiany" nie mógł czuć się bezpieczny w żadnym miejscu. 5.09.1905 r. Josek Goldberg z Nowego Dworu pojechał własnym wozem na zakupy do Warszawy. Wiedząc, że sprawunki nieco potrwają zostawił zaprzęg na strzeżonym podwórzu domu nr 13 przy ulicy Solec. Jakież było jego zdziwienie, gdy po powrocie znalazł wóz pozbawiony napędu. Podczas nieobecności właściciela, nieznany osobnik wyprzągł i wyprowadził konie oznajmiając pilnującemu podwórka szwajcarowi, że idzie je wykąpać. Czy uczynnego
"łaziebnego" złapano, niestety nie wiadomo. Po wojnie liczba kradzieży koni sukcesywnie malała, wprost proporcjonalnie do ich ilości w mieście. W 1948 r. zarejestrowane zostały jedynie 24 tego typu
"pojazdy". Po jednym koniu posiadali: Wincenty Królikowski, Franciszek Ziemak, Nikodem Sokołowski, Władysław Przybysz, Jan Szarow, Antoni Wiśniewski, Walerian Szewczyk, Ignacy Jeszke, Józef Nowicki, Jan Tobolczyk, Łukasz Dąbrowski, Stanisław Bianke, Bolesław Wasilewski, Ryszard Kurzyński, Stanisław Jakubowski, Edward Sobierański, Stanisław Trembecki i Tymoteusz Składanek. Po dwa: Zarząd Miejski Nowy Dwór, Walenty Lisiecki i Stanisław Kaszyński. Generalnie były to
"dostawczaki", rzadziej "taksówki". Obecnie, w XXI w. możemy powiedzieć, że problem kradzieży koni został w mieście Nowym Dworze definitywnie rozwiązany.
*
Maria Możdżyńska - (Nie)legendy nowodworskie po raz
drugi, 2024. 1905. Skład Zarządu i Rady Towarzystwa
Pożyczkowo-Oszczędnościowego w Nowym Dworze. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic] Księga adresowa Królestwa Polskiego na rok 1905,
powiat warszawski.
1905. Fragment przewodnika po rzece Bugu od Brześcia
do Serocka i po Bugo-Narwi. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic] 1906 r.
7.XI. - po przebudowie oddano do użytku kościół ewangelicki, świątynia została
powiększona o wieżę i nową zakrystię, przebudowano również wnętrze, całości
nadano cechy gotyckie.
1906. Więźniowie z Płocka przewiezieni do twierdzy
Modlin. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
1906. Aresztowania po wykryciu tajnej drukarni w
Nowym Dworze. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
1906. Żydzi z Nowego Dworu zdradzili gdzie mieścił
się skład broni nowodworskiej samoobrony żydowskiej. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
1906. Przekaz 2 rubli do Wojskowego Szpitala
Ujazdowskiego w Warszawie na rzecz chorego żołnierza twierdzy Modlin. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
1906. Przekaz pocztowy z Nowogeorgiewska (Modlina)
do Sankt Petersburga do redakcji gazety "Swiet". [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
1906. Przygotowania przedwyborcze w Nowym Dworze. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic] Centralne biuro wyborcze w Warszawie, w myśl
przepisów obowiązujących, zajmować się powinno nietylko przygotowaniem
wyborów w 12 okręgach warszawskich, lecz także wszystkiemi sprawami,
dotyczącemi zjazdu prawyborców miejskich powiatu warszawskiego, oraz całem
miastem Nowym Dworem, jako jedynem w powiecie, posiadającem osobnego
burmistrza. Z pozostałych miejscowości powiatu warszawskiego, naczelnik jego
zajmuje się formowaniem list wyborczych tych osób, które, nie posiadając
ziemi w obrębie powiatu, mają jednak cenzus wyborczy na zasadzie władania
fabryką, sklepem, opłacającym podatek, lub sprawowania urzędu. Listy osób
tej kategorji posyła się również do biura centralnego warszawskiego.
Dotychczas nadeszła jednak lista prawyborców Nowego Dworu, sporządzona przez
burmistrza. Uderza w niej to przedewszystkiem, że w dziale lokatorów
drobnych tego miasta, figurują zaledwie 2 osoby! Ma to zapewne znaczyć, że w
Nowym Dworze dwóch mieszkańców tylko, zajmujących mieszkanie na własne imię
od roku, złożyło dotąd deklaracje. Ogółem ma Nowy Dwór około 8,000
mieszkańców, z których umieszczono na liście burmistrzowskiej prawyborców
647, którzy dzielą się jak następuje: ludzi, posiadających od roku
nieruchomość, albo władających nią dożywotnio jest 206; opłacających od roku
podatek mieszkaniowy — 202; właścicieli przedsiębiorstw handlowo
przemysłowych — 30; duchownych, posiadających grunt w obrębie miasta — 1
(ks. Jan Makowski), otrzymujących od roku pensję lub emeryturę na służbie
państwowej, albo w instytucji ziemskiej, miejskiej lub społecznej — 5;
wreszcie opłacających podatek osobisty od roku — 1 tylko. W podobnym
stosunku, jak Nowy Dwór do Warszawy, pozostaje Zgierz do Łodzi, czyli, że
łódzkie biuro centralne przygotowuje także wybory w Zgierzu.
SDKPiL w Nowym Dworze
Socjaldemokracja Królestwa Polskiego i Litwy założona została pod koniec XIX w.
Od początku swego istnienia postulowała obalenie caratu i wprowadzenie ustroju
socjalistycznego. Aby osiągnąć te zamierzenia głoszono konieczność doprowadzenia
do rewolucji socjalnej dokonanej przez klasę robotników. Swoje hasła SDKPiL
kierowało głównie do robotników uważając, że chłopi są zbyt konserwatywni. Nie
interesowała ich walka o niepodległość państwa, wystarczała autonomia w ramach
demokratycznej republiki Rosji. Dość mocno dali znać o sobie podczas rewolucji
1905-07 r., inicjowała wówczas i organizowała strajki, wiece i manifestacje,
tworzyła klasowe związki zawodowe.
W czerwcu 1905 r. w Nowym Dworze doszło do rozruchów w fabryce żelatyny, czy
inicjatorami wystąpień robotników byli członkowie SDKPiL nie wiadomo. Na pewno
natomiast na przełomie 1906 i 1907 r. istniała w Nowym Dworze lokalna
organizacja tej partii. Zwoływała nawet własne konferencje i
tworzyła organizacje terenowe. 9 X 1906 r. w mieście odbyła się konferencja
partyjna. Ustalono na niej, że czołowe czasopismo partii "Czerwony Sztandar"
jest pisane zbyt trudnym językiem i to nie tylko dla odbiorców wiejskich, ale
również dla robotników fabrycznych w miastach. Praktycznie najbardziej
zrozumiałe były takie informacje jak ta, w której jeden z partyjnych,
politycznych więźniów Twierdzy Modlin skarżył się na fatalne warunki panujące w
celi i wodę lejącą się po ścianach. Domagano się by partia opracowała i wydawała
pismo przeznaczone specjalnie dla robotników wiejskich. * Maria Możdżyńska - (Nie)Legendy nowodworskie, 2014.
1906. Strzelanina na statku "Wawel" pomiędzy
Jabłonną a Modlinem. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic] Na trasie z Warszawy do Płocka notorycznie uprawiano hazard. Wielokrotnie zdarzało się, że osoba wsiadająca na pokład z większą ilością gotówki schodziła na ląd bez grosza przy duszy. Naiwnych nie brakowało, a na wspomnianej trasie urzędowała stała grupa szulerów. Ówczesna prasa podawała konkretne przypadki oszustw, zamieszczała ostrzeżenia. Nie pomagało. Policja nie reagowała, bo albo poszkodowani nie zgłaszali oszustwa, albo nic nie można było udowodnić, bo winnych nie złapano na gorącym uczynku. Zastraszana przez oszustów obsługa statków nie wtrącała się. Działo się tak do momentu, gdy ofiary lub ich mściciele nie wzięli spraw w swoje ręce. 6.04.1906 r. w Warszawie
na pokład statku "Wawel",
oprócz
zwykłych
pasażerów wsiadła
dziewięcioosobowa grupa osiemnasto i dziewiętnastolatków.
Szulerzy, jak zwykle w czasie drogi zaproponowali grę i wciągnęli w nią kilkoro naiwnych. Gdy statek minął Jabłonnę, oszuści zdążyli już zagarnąć pieniądze niektórych ze współgraczy. W tym momencie grupa młodzieży zwróciła się do pasażerów z nakazem opuszczenia pokładu. Podróżni, ujrzawszy w ich rękach rewolwery, ukryli się w kajutach. Szulerzy zostali otoczeni. Zażądano od nich zwrotu pieniędzy. Mimo groźby użycia broni oszuści zachowywali się wyzywająco i odmówili oddania tego, co jak twierdzili stanowiło dług honorowy. Zresztą oni również posiadali broń. Może sądzili, że młodzież blefuje. Tym razem pomylili się. Doszło do wymiany strzałów. Sternik kierujący "Wawelem" twierdził później, że słyszał ich ponad 150. Były ofiary. Trzech szulerów zginęło na miejscu, dwóch było ciężko rannych. Zraniono również jednego z napastników. Ofiary przeszukano, a pieniądze które przy nich znaleziono oddano oszukanym pasażerom. Sterroryzowana i przerażona załoga
"Wawelu" otrzymała polecenie kontynuowania rejsu. Ciała zabitych wyrzucono za burtę. Prąd wody wepchnął je pod koła napędowe statku. Przed Nowym Dworem
"mściciele" zażądali nieplanowego postoju w pustej okolicy i spokojnie opuścili statek. Zabrali przy tym swojego rannego kolegę. Gdy "Wawel" dopłynął do naszej przystani, pasażerowie i załoga postąpili jak typowi świadkowie, którzy nie chcą być zamieszani w jakąś aferę. Rannego szulera pozostawiono na pomoście, a statek odpłynął w dalszą drogę. Adolfa Kozłowskiego odwieziono do Nowego Dworu. Z miasta ciężko rannego szulera zabrała żandarmeria. Ostatecznie trafił do szpitala więziennego, ale siedem postrzałów w piersi i brzuch nie wróżyło pomyślnego końca kuracji. Policja podjęła śledztwo, lecz chyba czyniła to bez większego przekonania. Naczelnik powiatu skierował jej do pomocy straż ziemską i policję rzeczną. 8 kwietnia wyłowiono z Wisły dwa ciała. I właściwie na tym się skończyło. Napastnicy rozpłynęli się we mgle, nikogo nie aresztowano. Argumentowano, że przypadek powyższy był typowym dziełem samosądu zniecierpliwionych brakiem ochrony obywateli. Strzelaninę pod
Nowym Dworem
opisała prasa niepochlebnie wyrażając się
o
wszystkich uczestnikach wydarzenia. O dziwo, jedyną grupą, która głośno oprotestowała dziennikarskie opinie byli... szulerzy. Uważali, że ich koledzy zginęli podczas pracy. Twierdzili, że Józef Rusin pseudo Szczupak (lat 23), Antoni Dzięciołowski (lat 32), Wacław Krasnodębski (lat 38), Zygmunt Zaremba
- Felczerek (lat 23) i Adolf Kozłowski zwany Kociołkiem (lat 36) utrzymywali z gry w karty i lub kości nie tylko siebie, ale również swoje rodziny. Gra stanowiła ich codzienne zajęcie, a zważywszy, iż w jednym
roku
odbywało się ponad 5 000 rejsów pasażerskich,
byli
to ludzie nadzwyczaj zapracowani. * Maria Możdżyńska - (Nie)legendy nowodworskie po
raz drugi, 2024.
1906. Dzwon Polski, nr 342.
Kolejny plan Nowego Dworu Mazowieckiego, tym razem
mniej szczegółowy. Plan powstał w 1906/07 roku, mimo że jest to ogólny plan
miasta, znajdziemy na nim kilka interesujących miejsc: 1) Возд. отдѣл. (Воздухоплавательный отдѣл) - oddział aeronautyczny/balonowy 2) Крахм. заводъ (Крахмальный заводъ): fabryka krochmalu 3) Каз. Наревск. мин. роты (Казармы Наревской минной роты) - koszary
Narwiańskiej Kompanii Minerskiej 4) фарф. зав. (фарфоровый заводъ) - fabryka porcelany 5) Каз. Вислян. м. роты (Казармы Вислянской минной роты) - koszary Wiślanej
Kompanii Minerskiej 6) Порт - port 7) Прист. (Пристань) - przystań
Drugą zagadką jest okrąg z literą "K", znajdujący się na Rynku Kościelnym,
czyżby studnia?
* źródło grafiki i opisu -
Nowodworskie
Centrum Historii i Archiwistyki - Symbol (☉) w topografii tamtego okresu był używany do oznaczania: Studni artezyjskiej lub głównego ujęcia wody. Na mapach wojskowych logistyka wody była kluczowa. Kropka w kółku często symbolizowała murowaną studnię publiczną.
- Obecność litery „К” ma związek z dwu świątyniami:
- Лютер. (Luter.): Cmentarz ewangelicki
(luterański). 1907 r.
[źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
źródło grafiki -
Kalo NDM 1907. Po pożarze (Tygodnik Ilustrowany 43,1907).
źródło grafiki i opisu -
https://fotopolska.eu >> 1907 - pożar Nowego Dworu <<
Na początku
XX w. Nowy Dwór opisywany był, jako ruchliwe, ale brudne i błotniste miasto,
zamieszkałe przeważnie przez Żydów. Ze względu na potrzeby pobliskiej Twierdzy
była tu wielka liczba drobnych sklepów i szynków. W 1907 r. materialne ślady
wielkiej powodzi i pożaru z przed 19 lat powoli zacierały się, na wypalonych
miejscach pobudowano nowe domy.
Spokojne
życie mieszkańców przerwał pożar, który tak jak ten w 1888 r. wybuchł w
dzielnicy Piaski. Rozpoczął się 17 października 1907 r. około godziny 13 w domu
Mendlaka (Mendlika) nad rzeką, a że zabudowania były drewniane rozszerzył się
gwałtownie. Gdy uruchomiono miejscową straż ochotniczą i zaczęto walkę z
żywiołem, okazało się że ogień pojawił się także w innych miejscach położonych
nad Narwią. Przyczyną rozszerzania się klęski był prawdopodobnie silny wiatr i
gęsta zabudowa jednak jak zawsze w podobnych sytuacjach podejrzewano celowe
podpalenia. Około 17 dwie dzielnice leżały w gruzach, a płomienie sięgały
śródmieścia.
Do gaszenia
ognia w kilku punktach jednocześnie miejscowe siły nie wystarczały, wezwano
pomoc z Modlina, z fabryki krochmalu i z dworca kolejowego, zatelegrafowano też
do Warszawy. Depesza urzędowa podkreślała gwałtowność pożogi i prosiła o
nadesłanie pomocy. Półtorej godziny później trzy w pełni
wyposażone oddziały straży ogniowej z Nowego Światu zostały wysłane koleją do
Nowego Dworu. Straże z najbliższych okolic nadciągnęły szybko i rozpoczęły
energiczny ratunek, warszawska zdążyła przybyć dopiero o godz. 20 gdy
większość zarzewi udało się opanować. Późny jej przyjazd sprawiło powolne
uruchomianie nadzwyczajnego pociągu, na który czekano blisko 2 godziny.
Pożar udało się zlokalizować dopiero około 23. Pomimo
późnej godziny w Nowym Dworze wciąż było jasno, blask bił od resztek pogorzeli.
Było
wiadomo, że pogorzelisko będzie się tliło jeszcze przez parę dni.
Spaliło się
około 120 posesji, w sumie prawie 400 budynków tj. 3/4 zabudowy miasta. Ofiarą
pożogi padła jego najbogatsza, środkowa część gdzie obok domów mieszkalnych
znajdowało się wiele składów towarowych, sklepów i warsztatów. Straty oceniono
na milion rubli. Spaliła się leżąca w tej części miasta synagoga wraz z łaźnią
rytualną. Ocalały inne budynki użyteczności publicznej to jest oba kościoły,
magistrat i poczta. Wypaliły się zupełnie lub częściowo ulice: Zakroczymska,
Warszawska, Sukienna, Rynek (obecnie skwar biskupa Dobrogosta), dzielnica
Piaski. Na miejscu domów sterczał las zadymionych kominów. Prawie wszystkie domy
były drewniane, spłonęły doszczętnie. Ocalało jedynie kilka murowanych budynków
w okolicach kościoła katolickiego.
Bez dachu nad głową pozostało około 1.500 rodzin. Gwałtowność
pożogi spowodowała, że również z dobytku ofiar pozostało niewiele lub zgoła nic.
Nędzne resztki mienia pogorzelców zgromadzono nad Narwią i na placu przed
kościołem. Kilku tysiącom ludzi zagroził głód. Zamożni dotąd kupcy i właściciele
domów stracili od razu wszystko i zostali w jednej chwili nędzarzami. Popłoch i
pamięć o poprzedniej klęsce pożogi, sprawiły, że nie zabierano ze sobą nic.
Uciekano przed ogniem szerzącym się w wąskich uliczkach, ciasno zabudowanych
drewnianymi domkami. Ważniejsze było zachowanie życia niż majątku. Z góry było
wiadomo, że ubezpieczenie nie zwróci strat nawet w 25 %. Spaliło
się także kilka koni, mnóstwo drobiu itp. inwentarza żywego. Co gorsza w
płomieniach, mimo że pożar wybuchł w ciągu dnia, zginęła para staruszków, Mosiek
i Rojza Langlebenowie, ich zwęglone zwłoki znaleziono pod zgliszczami. Na
szczęście większość mieszkańców zdołała uciec.
Omawiając skutki pożaru, ksiądz proboszcz Jan Makowski i zastępca
burmistrza pan Krupski twierdzili: "Liczyliśmy 7.000 mieszkańców, a z tych w tej
chwili przynajmniej 5.000 pozostało bez dachu, mienia, a przede wszystkim
chleba." Doktor Karbowski potwierdzał: "Przeszło 5.000
pogorzelców, wśród których przynajmniej 90% Żydów, jest bez żadnych środków, w
tym, co ma na sobie, jak rozbitki. Żaden pogrom, żadna klęska nie równa się z
tym nieszczęściem, jakie nawiedziło nasz Nowy Dwór."
Przypominamy, że Nowy Dwór spłonął w połowie października, o tej porze roku noce
są już zimne i często pada. Wiadomo było, że nawet przy największych staraniach
zniszczonych domów nie odbuduje się przed zimą. Tym bardziej, że brakowało na to
pieniędzy. Aby pomóc ofiarom natychmiast powołano do istnienia komitet, w
którego skład weszli ksiądz Makowski, pastor Ernst, rabin Neufeldt, burmistrz
Krupski, obywatele Kossowski, Bitner, Einstein, Goldstein, Mekryk. Komitet miał
zbierać wszystkie napływające do miasta ofiary. Potrzebna była odzież, żywność,
pieniądze a przede wszystkim przynajmniej prowizoryczny dach nad głową.
Na polu
poza spalonym miastem wojsko rozbiło nadesłane z Twierdzy namioty. Miał to być
dach nad głową dla części pogorzelców. Jedynie dla części, bo nawet w magazynach
wojskowych nie starczyło namiotów dla tak wielkiej liczby dotkniętych
nieszczęściem ludzi. Setki nadal obozowały pod gołym niebem, kostniejąc z zimna.
Garstkę umieszczono w nielicznych ocalałych domach, gdzie w ciasnych
izdebkach gnieździło się po kilka i więcej rodzin. Wydawać by się mogło, że
przynajmniej ta gromadka ma pewien komfort, ale za dach nad głową płacili
pobytem w warunkach sanitarnych nie do zniesienia. Z powodu natłoku panował tu
nieopisany zaduch, istniała groźba wybuchu epidemii.
Poważny
problem stanowiło wyżywienie pogorzelców. Jak wyglądało rozdawnictwo żywności
uświadamiają nam ówczesne opisy. "Przed piętrowym domem magistratu ciśnie się
tłum nędzarzy w oczekiwaniu rozdawnictwa chleba. Przed ratusz zajeżdża wóz z
chlebem, strzeżony przez strażników i miejscowych obywateli. Do wozu rzuca się
tłum zgłodniały, i z trudnością dla utrzymania równego podziału chleb wjeżdża w
podwórko za ratuszem, gdzie bramę szczelnie zamykają. Jest tu ksiądz Makowski i
p. Krupski, doktor Maksymilian Karbowski, p. Józef Bitner przemysłowiec
miejscowy i p. Goldman, któremu pomaga kilka panien przy podziale między
pogorzelców niezbyt obfitej prowizji. Ta garstka osób stara się
najsprawiedliwiej obdzielić owych kilka tysięcy pogorzelców, a prowiantów,
niestety, posiada: jeden wóz chleba, kilka połci słoniny, kilkanaście funtów
herbaty, kilka worków kaszy i oto prawie wszystko." Ilość żywności zależała od
zebranych sum pieniędzy i od tego, co nadesłali sąsiedzi.
Wielkość
nieszczęścia, które dotknęło Nowy Dwór wzbudziła odruch współczucia u wielu
osób. O pomoc apelowała prasa, arcybiskup warszawski rozesłał odezwę
okolicznościową do wszystkich kościołów diecezji z prośbą o zbiórki na
pogorzelców. Datki, jakie wpływały na potrzebujących z Nowego Dworu były różnej
wysokości od kilku kopiejek do kilkuset rubli. Wpłacały je osoby biedne, oddając
część własnych oszczędności i osoby bardzo bogate, dzieci i dorośli, ludzie z
kraju i zza granicy. Pieniądze zbierali między sobą pracownicy różnych firm i
członkowie rozmaitych organizacji. W gazetach pojawiały się anonsy takie jak
ten: "Będąc do głębi wzruszona niedolą pogorzelców Nowego Dworu, pospieszam w
miarę skromnych środków, choć z tą drobną pomocą nieszczęśliwym i przeznaczam
10% od targu w mojej kawiarni począwszy od 21 do 23 bm. włącznie.
Suszyńska właścicielka "Cafe Mignon" Marszałkowska 141." Zapraszano na wieczory
literackie, wieczornice i bale, z których dochód miał być przekazany
pogorzelcom. Do takich ogłoszeń podchodzono bardzo ostrożnie, sprawdzano, czy
nie kryje się za nimi chęć nieuczciwego zarobku. Odczuł to na swojej skórze
Marian Jung organizator 2 zabaw w parku praskim na rzecz ofiar pożaru.
Początkowe oskarżenia rozwiało dopiero przedstawienie upoważnienia od komitetu
pomocy dla pogorzelców i obecność jego przedstawiciela Józefa Bytnera, który
miał sprawować kontrolę nad kasą. * Maria Możdżyńska - (Nie)Legendy nowodworskie, 2014. 17 października paliło się prawie całe miasto. Podróżny jadący od strony Płońska pisał:
"spostrzegamy olbrzymią chmurę dymu, zalegającą pół horyzontu... w Zakroczymiu spotykamy się ze złowrogą wieścią, iż cały Nowy Dwór w płomieniach. Straszny widok przedstawia się z Modlina. Całe morze płomieni, jakby żywe piekło gorejące po drugiej stronie Narwi". Anonimowy korespondent Nowej Gazety jest o tyle wyjątkowy, że wszyscy inni przytaczają obserwacje czynione od strony Warszawy, czyli są to ludzie, którzy ruszyli do Nowego Dworu na wieść o katastrofie. Tym razem mamy przypadkowego świadka. Na stacji kolejowej w Modlinie nasz podróżny wsiada do pociągu i rusza w dalszą drogę. W tym miejscu możemy się zdziwić, bo przejeżdża przez płonące miasto. Wiadomo, że tego dnia płonęły m.in. Piaski, czyli dzielnica położona przy torach kolejowych, jednak pociągi kursowały normalnie. Dziennikarz zatrzymał się na chwilę na nowodworskiej stacji. To miejsce było bezpieczne, bo położone dość daleko od szalejącej pożogi. Tu nasz podróżny dowiaduje się więcej. Spotyka jednego z najzamożniejszych nowodworzan, będącego w tym momencie jedną z największych ofiar finansowych pożaru. Pan Mundlak stracił bowiem około 40 000 rubli. Już wie, że spłonęły trzy nowe, należące do niego domy. Strata jest tym większa, że właściciel nie zdążył ich ubezpieczyć. To nie wszystko. Spłonęły także należące do Mundlaka zbiorniki na ropę naftową. Na szczęście paliwo zdołano z nich w porę wypompować, dzięki czemu nie doszło do kolejnego nieszczęścia - wybuchu. Na stacji są też inni poszkodowani. Panuje rozpacz i strach, bo nie wszystkie rodziny są w komplecie. Część pogorzelców wsiada do pociągu i rusza w kierunku Jabłonny, czyli obecnej stacji Legionowo Przystanek. W pociągu szaleją plotki dotyczące przyczyny katastrofy - domniemanego podpalenia przez nieznaną wariatkę. Relacja anonimowego podróżnego stawia przed nami jedną zagadkę. Możemy spytać: Dlaczego w sytuacji katastrofalnego pożaru pociągi kursowały normalnie? Przecież ogień mógł być dla nich zagrożeniem. Blokowały też tory, którymi mogła docierać do miasta pomoc. Odpowiedź na to pytanie jest kuriozalna. Powodem swobodnego kursowania w tym dniu pociągów była biurokracja. Przypomnijmy krótko, co się wydarzyło. Około 13.30 zauważono ogień na Piaskach. Gęsta drewniana zabudowa spowodowała, że w krótkim czasie płonęły zabudowania Herszfanga, Śliwińskiego, Bermana, Filara i kilka innych. Wiatr rozwiewał iskry i w krótkim czasie pojawiło się drugie ognisko pożaru. Tym razem paliło się na Warszawskiej, po chwili zgłoszono kolejne punkty, w których pokazał się ogień. Nie można było prowadzić jednolitej akcji gaśniczej, bo paliło się w wielu miejscach i to oddalonych od siebie. W akcji gaszenia żywiołu brała udział miejscowa straż ochotnicza pod kierunkiem naczelnika Wyrzykowskiego oraz straże z Twierdzy, z fabryki krochmalu i nowodworskiej stacji kolejowej. Jednak liczba miejsc, w których jednocześnie pojawiał się ogień była zbyt duża, by udało się tymi siłami go opanować. Trzeba było wezwać pomoc. Dzięki telegrafowi informacja o pożarze i prośba o pomoc dotarły do Warszawy bardzo szybko. Kapitan Aleksandrowicz, który pełnił w tym dniu dyżur pożarniczy dość szybko uzyskał od oberpolicmajstra zgodę na wyjazd straży. Wystarczyło załatwić przejazd oddziału do Nowego Dworu. I tu pojawiła się biurokracja. Kapitan był odsyłany od jednego urzędnika kolejowego do drugiego. Po jakimś czasie Aleksandrowicz otrzymał zgodę na uruchomienie pociągu nadzwyczajnego. Inżynier Krüger zapewnił, że pociąg będzie w ciągu kwadransa. I był, tyle że po pół godzinie. Pomoc jednak nie ruszyła. Kolej podstawiła wagony kryte, załadowano konie i ludzi, jednak sprzętu gaśniczego pod dach i przy wąskich drzwiach załadować się nie dało.
Po odpowiedni tabor trzeba było posłać do Jabłonny. Po dłuższym czasie pociąg stanął na stacji Warszawa Kowelska, czyli na dzisiejszym Dworcu Gdańskim. Oddział trzeci pod kierunkiem brandmajstrów [komendantów] Isajenki i Jolskiego sprawnie załadował konie i tabor, strażacy wsiedli do wagonów, wszystko pod czujnym okiem naczelnika Warszawskiej Straży Ogniowej pułkownika Anatola Sudrawskiego. Pociąg ruszył. Przypominamy, że był to pociąg specjalny, jechał do pożaru, więc na logikę powinien mieć pierwszeństwo. Wiemy już jednak, że pociągi pasażerskie kursowały w tym dniu normalnie i tuż przed składem wiozącym strażaków ruszył z dworca pociąg osobowy. Jechał normalnie, czyli maksymalnie do 50 km/h. Zatrzymywał się na każdej stacji po kilka minut, a za nim zatrzymywał się
"pędzący" do pożaru skład z ekipą ratunkową. Tak było przez całą drogę do Nowego Dworu. Przyczyną takiego stanu był brak papierka. Naczelnik kolei wydał polecenie przez telefon, nie było telegraficznej, czyli pisemnej decyzji, by pociąg specjalny otrzymał jakieś przywileje. Nie było tzw. podkładki, dokumentu, na który można się było powołać. W konsekwencji na kolejnych stacjach nikt nie chciał wziąć bezpośredniej odpowiedzialności za spóźnienie pociągu pasażerskiego. Za takie spóźnienie można było odpowiedzieć finansowo, a nawet stracić pracę. Efekt pożaru był taki: "spłonęły: Piaski (obie strony, około 30 domów, w tem bóżnica i łaźnia z mykwą). Zakroczymska (obie strony, około 20 domów), Warszawska (obie strony, około 18 domów), Rynek (pięć domów), Targowisko świńskie (6 domów), Sukienna (10 domów). Razem około 100 domów, nie licząc oficyn i zabudowań gospodarczych". Dziś nie da się określić na ile mniejsze byłyby straty gdyby nie asekuracjonizm i brak jednego papierka. Można powiedzieć, że klęska była podwójna, bo powtórzyła się historia z 1888 r. W mieście pojawili się złodzieje. Wkrótce po opanowaniu pożaru policja ujęła kilku, ale to było mało. W teren ruszyły więc patrole, przeprowadzające rewizje w domach mieszkańców sąsiadujących z Nowym Dworem miejscowości. Podejrzewano, czasami słusznie, że przybyli na ratunek sąsiedzi przy okazji zabrali do swoich domów
"wynagrodzenie za fatygę", nie pytając oczywiście poszkodowanych nowodworzan o zgodę.
"Ratownicy" przybywali do płonącego miasta wozami i łodziami, a wracali do domów, gdy ich środki transportu były pełne łupów. Szacowano, że to, co ocalało z pożaru w 75% stało się łupem złodziei. Doliczając do tych strat te, które były skutkiem pożaru z końca września, Nowy Dwór prawie przestał istnieć. W tym wcześniejszym spłonęły
"tylko" 23 domy mieszkalne i 36 innych zabudowań. Ta kilkugodzinna nocna akcja gaśnicza obyła się bez
"pilnej" pomocy z Warszawy. Miasto przestało praktycznie istnieć. Większość mieszkańców straciła cały dobytek, jednak władze miejskie doceniły chęci i wkład warszawskiej straży w ratowanie tego, co pozostało. Ustalono, że dla III oddziału straży przekazana zostanie od nowodworzan gratyfikacja pieniężna. Decydentom kolei nadwiślańskiej takiej gratyfikacji raczej nie przyznano. 17.10.1907 r. Nowy Dwór prawie całkowicie został zniszczony. Olbrzymi pożar strawił 2/3 zabudowań, były ofiary w ludziach, tysiące osób straciło dobytek całego życia. Utworzony w mieście komitet mógł ocenić straty, ale sam nie był w stanie pomóc poszkodowanym. Konieczna była pomoc zewnętrzna. Jeszcze w czasie trwania akcji gaśniczej w nowodworskim magistracie spotkali się na naradzie: proboszcz od św. Michała ksiądz Makowski, pastor ewangelicki Ernst, rabin Neufeld, ławnicy miejscy: Frankiel i Śliwiński, burmistrz Krubski, przedstawiciele dozoru bóżniczego: Fejstein, Goldstein i Meretyk, oraz przedstawiciele zamożnych nowodworzan panowie Konarski i Bytner. Grupa ta uchwaliła m.in., by wystąpić z prośbą do władz o pozwolenie na zbieranie w całym państwie darów i składek pieniężnych, przeznaczonych dla pogorzelców. Głównie chodziło o pieniądze na budowę chociażby prowizorycznych baraków i ciepłą odzież, zbliżała się przecież zima. Prawdopodobnie zezwolenie takie otrzymali. O tragedii rozpisywała się prasa we wszystkich zaborach, dzięki czemu do miasta zaczęły dopływać dary rzeczowe i pieniądze. Na rzecz pogorzelców zbierano fundusze urządzając koncerty, bale, przedstawienia. Inicjatyw takich było sporo, ale tylko w niewielu
wypadkach wiemy, kto konkretnie wystąpił dla nowodworzan. 9 listopada w gmachu warszawskiej resursy miał się odbyć wieczór literacko-artystyczny, z którego dochód przeznaczano dla naszych pogorzelców. W programie przewidywano występy literatów, deklamację i część wokalną. Własne utwory czytać mieli: Jan August Kisielewski, Zofia Rygier-Nałkowska, Jan Adolf Herz i Władysław Zalewski. Dziś większości Polaków nazwiska te nic nie mówią, przed stu laty było zupełnie inaczej. Jan August Kisielewski - dramatopisarz, krytyk teatralny i eseista był autorem niezwykle wówczas popularnych sztuk teatralnych. Prawdopodobnie to on miał być gwiazdą tej części występów, chociaż akurat tego roku jego ostatnia sztuka była mocno krytykowana. Kolejne osoby miały za sobą niedawne debiuty literackie i pierwsze większe publikacje. Jan Adolf Herz w 1907 r. pisał artykuły prasowe i tłumaczenia, wydał też tomik poezji. Jego popularność rosła, by osiągnąć szczyt w okresie międzywojennym, gdy jeden z jego dramatów trafił na ekrany kin. Podobnie jak poprzednik -Władysław Zalewski - miał wówczas w dorobku zbiory wierszy, uznawane za bardzo dobre. Komedie zaczął wydawać nieco później. Jedyna w tym gronie kobieta, nosi najbardziej dla nas rozpoznawalne nazwisko. Zofia Nałkowska, posługująca się wtedy także nazwiskiem pierwszego męża - Rygier, kojarzy się nam ze wstrząsającymi
"Medalionami", ale w 1907 r. znana była raczej jako poetka i publicystka, autorka świeżo opublikowanej powieści
"Książę". Dopełnieniem części literackiej miał być występ aktora - Ludwika Fritsche. Artysta ten, związany dotychczas głównie z teatrami krakowskimi, rozpoczął wtedy swój pierwszy sezon w Warszawie. Przyciągał publiczność nie tylko talentem, ale również elegancją i urodą, w latach późniejszych robił karierę w kinematografii. Część wokalną imprezy wypełnił śpiew Adama Ostrowskiego - solisty warszawskiej Opery. Współcześni cenili jego głęboki, ciemny bas i technikę wykonywanych utworów. Równie znana była Maria Kamińska - Latoszyńska występująca w Warszawskich Teatrach Rządowych, popularna także w innych miastach Królestwa Polskiego dzięki licznym trasom koncertowym. Dochód uzyskany z koncertu miał trafić do Nowego Dworu. Oprócz tego przedstawiciele naszego miasta rozprowadzali wśród widzów kwiaty i programy. Ustawiono trzy stoliki, przy których zasiadły głównie panie. Podobnie jak wśród występujących, ich nazwiska mogą nam niewiele mówić, ale dla nowodworzan przełomu XIX i XX stulecia były doskonale rozpoznawalne. Stolik pierwszy zajmowały: Janowa Sobolewska, Bolesławowa Konarska, Antoniowa Krubska. Fakt, iż nie podano ich imion wynikał z tego, że wszystkie były zamężne. W takim wypadku dobre wychowanie wymagało określenia kobiety imieniem męża. Stolik drugi zajęły: Zofia Bytner, Bronisława Goldstein i Cecylia Bermanowa. Przy stoliku trzecim zasiadł jedyny w tym gronie mężczyzna Teodor Nisenshon. Towarzyszyły mu: żona, panna Jadwiga Neuman oraz pani Ch. Rosenstein. Towarzystwo było mieszane. Wśród kwestujących byli katolicy, ewangelicy i nowodworscy Żydzi. Wszyscy należeli do bardziej zamożnych mieszkańców naszego miasta. Pani Krubska była żoną burmistrza Nowego Dworu, Bolesławowa Konarska z domu Helena Ludwika Flatt to siostra i żona nowodworskich aptekarzy. Osiemnastoletnia wówczas Zofia Teodozja Bytner była córką właściciela browaru. Pani Rosenstein to żona nowodworskiego zegarmistrza i właściciela domu. Swoje nieruchomości w mieście mieli również Goldsteinowie, Nisenshonowie i Neumanowie. W gronie kwestarzy znalazła się też rodowita warszawianka Cecylia Berman, związana z Nowym Dworem dzięki małżeństwu z Moshe Bermanem, wieloletnim dyrektorem browaru przy obecnej ul. Nałęcza. Nieco później, bo 12 grudnia zaplanowano na rzecz naszych pogorzelców koncert symfoniczny w Łodzi. Miał
się odbyć w największej ówcześnie na ziemiach polskich sali teatralnej, czyli w łódzkim Teatrze Wielkim. Wystąpiła miejscowa amatorska orkiestra symfoniczna "Harmonia", zasilona przez muzyków warszawskich. Również z Warszawy przybył Henryk Opieński - kierownik artystyczny koncertu. Gwiazdą miała być często koncertująca w Łodzi, chociaż wówczas mieszkająca w Warszawie, zdolna skrzypaczka Eugenia Argiewicz. Program rozpoczęła uwertura z opery
"Don Juan" Mozarta w wykonaniu orkiestry. Następny był koncert C-mol Mendelsohna, wykonany przez skrzypaczkę z towarzyszeniem orkiestry. Argiewiczówna wykonała go znakomicie. Z mniejszymi zachwytami spotkała się natomiast piąta symfonia (C-mol) Beethovena. Nie chodziło jednak o dobór utworu, lecz o jego wykonanie. W sprawozdaniu z koncertu stwierdzono, że ta jego część była wyraźnie niewyćwiczona. Lepiej poszło z pieśniami Griega, które zabrzmiały jako następne. Po czym znowu chwalono solistkę za skrzypcowe wykonanie
"Romansu" Beethovena. Tak jak rozpoczęto, tak też zakończono występy uwerturą, tym razem był to Ruy Blas Mendelsohna. Mimo ambitnego repertuaru, kierownictwa zdolnego dyrygenta i występów wychwalanej solistki przedstawienie nie dało oczekiwanych rezultatów. Nie wiemy, jaki fundusz zgromadzono, ale zapewne był niezbyt imponujący, gdyż na widowni zgromadziła się jedynie garstka słuchaczy. Łódzkie przedstawienie było skierowane do wszystkich mieszkańców miasta, liczono, że właśnie tutaj uda się zdobyć większe fundusze. Przypomnijmy, że populacja Łodzi w pewien sposób przypomniała naszą - nowodworską, to też było miasto wielokulturowe. W składzie orkiestry
"Harmonia" również byli przedstawiciele kilku narodowości. Solistka - Eugenia Argiewicz była z pochodzenia Żydówką, Henryk Opieński Polakiem. Jeśli nie na miłość do muzyki, to liczono przynajmniej na solidarność z osobami tej samej narodowości lub wyznania, ale jak widać nie wyszło. Podobnie jak z warszawskimi występami, tak i w wypadku łódzkiego koncertu nazwiska wykonawców są dla nas prawie zupełnie anonimowe. Jednak zarówno występujący wtedy dyrygent, jak i solistka zrobili kariery. Argiewiczówna występowała nie tylko w Warszawie, ale również w Petersburgu, Wiedniu, Berlinie i Paryżu. Przed I wojną światową przeniosła się na stałe do USA, grała w orkiestrze symfonicznej w Seattle i San Francisco, założyła też własny zespół, w którym nie tylko była solistką, ale również dyrygentem. Opieński do 1926 r. robił karierę w kraju. Był utalentowanym skrzypkiem, dyrygentem opery warszawskiej i lwowskiej, kierownikiem muzycznym Teatru Polskiego, wykładowcą, dziennikarzem muzycznym, założycielem pierwszego w Polsce czasopisma muzykologicznego i pierwszej w wolnej Polsce Akademii Muzycznej. Komponował. Ponadto miał doktorat z filozofii i słynął z licznych inicjatyw społecznych. Gdy przeniósł się do Szwajcarii nadal brał udział w krajowym życiu muzycznym przyjeżdżając do Polski corocznie. * Maria Możdżyńska - (Nie)legendy nowodworskie
po raz drugi, 2024.
30 stycznia 1907. Goniec Poranny, nr 49.
1907. Prawybory delegatów robotniczych w guberni
warszawskiej. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
1907. Więźniowie polityczni z warszawskiego aresztu
policyjnego wysłani do Modlina. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
Słowo, nr 297. 1907.
1907. Bomba znaleziona w miejscu składowania
uratowanych rzeczy w czasie pożaru w Nowym Dworze. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
1907. Prostytucja małomiasteczkowa i badanie
prostytutek w Nowym Dworze. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
Zmarł nowodworski właściciel apteki Jan Tytus
Flatt.
1 maja 1907. Wiadomości Farmaceutyczne, nr 13. * Pinkas Nowy Dwor,
Memorial book of Nowy-Dwor, 1965. 1907. O początkach budowy mostu na Wiśle w Kazuniu. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
1907. W wieku 63 lat zmarł emerytowany proboszcz
parafii w Nowym Dworze (w latach 1891 – 1904) ks. Jan Jaroczyński. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic] 1908 r.
1908. Berlinka ze zbożem w drodze do Gdańska pod
Modlinem. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
Przed 1915. Berlinki, spichlerz.
źródło grafiki i opisu -
Kalo NDM
1908. Karta pocztowa wysłana do żołnierza
"minerskiej roty" stacjonującej w Nowym Dworze. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
1908. Jak rabin nowodworski Neufeld żegnał naczelnika żandarmerii warszawskiej barona v. Bronna odjeżdżającego do Moskwy [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
1908. Z twierdzy Nowogeorgiewsk wywieziono do
Warszawy 125 więźniów politycznych. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
1908. Spłonął tartak w Nowym Dworze - przyczyną
podpalenie. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
1908. Pożar w Nowym Dworze. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
1908. Pięć osób spłonęło żywcem w Nowym Dworze.
Echa tragicznego pożaru w Nowym Dworze. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
1908. Zamiast sześciu - dwanaście jarmarków rocznie
w Nowym Dworze. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
Przed 1939 r. Nieistniejący obecnie Dom Szmula Grabmana na rogu ul.
Mickiewicza i Górskiej (obecnie róg Wybickiego i Bohaterów Modlina - siedziba
Cechu Rzemiosł Różnych). [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
Budynek należał do dentysty Samuela Grabmana, prócz
gabinetu dentystycznego mieścił sklep kolonialny "Topa" słynący z bogatego
asortymentu. W okresie okupacji niemieckiej w budynku mieściło się także studio
fotograficzne Millerów. Budynek przetrwał wojenną zawieruchę, ale został
rozebrany w latach 60 XX w. w związku z budową budynku Rejonowego Cechu Rzemiosł
Różnych i Przedsiębiorczości.
źródło opisu -
Rado-NDM,
https://fotopolska.eu
1908. Kurjer Warszawski, dodatek poranny nr 14. Zamieszkały w Nowym Dworze Jankiel Finsztein,
zameldował policji, że były jego subjekt, Izrael Jankiel Kirsztein, zjawił
się u dwóch jego klijentów, Dawida Rosentala i Mejlacha Klsina i zainkasował
od nich należne jemu pieniądze w kwocie 428 rb., poczem znikł bez śladu.
Policja dokonała rewizji w mieszkaniu sprzeniewiercy, znalazła jednak tylko
53 rb., z pozostałą zaś kwotą Kirsztein zbiegł bez śladu, pozostawiając
żonę.
1908. Rozpoczyna się budowa mostu na Wiśle pod
Modlinem połączy wieś Kazuń z Nowym Dworem. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
1908. We Lwowie odebrał sobie życie były właściciel
apteki w Nowym Dworze Alfred Fabian, syn Szymona Fabiana.
[źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic] 1909 r.
1909. Nieruchomości, mieszkania, liczba
opodatkowanych mieszkań oraz suma podatków w latach 1901, 1905, 1908, 1909 w
Nowym Dworze i Zakroczymiu na tle innych miast guberni warszawskiej. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
1909. Liczba ludności Nowego Dworu z podziałem na
wyznanie na tle innych miast i gmin guberni warszawskiej oraz powierzchnia miast
i gmin w morgach. Żydzi stanowią 60% ludności miasta. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
1909. Dochody miasta Nowego Dworu na tle innych
miast Królestwa Polskiego. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
1909. Marynarze Narewskiej Kompanii Minerów, która
do 1909 r. stacjonowała w Nowogeorgiewsku. (koloryzowane). [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
27 listopada 1909. Kurjer Warszawski, nr 328.
1909. Żandarmeria wojskowa zatrzymała przy ujściu
Narwi do Wisły jacht "Pelikan" należący do znanego sportowca węgierskiego
hrabiego Antoniego Karolyi'ego. Aresztowano całą załogę. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic] Hrabia Karolyi, mimo że był bogatym arystokratą z
koneksjami (szwagier posła), napotkał ogromne trudności ze strony rosyjskich
władz. Aby ułatwić sobie podróż, musiał zapisać się do odeskiego jachtklubu
– legitymacja prestiżowego stowarzyszenia była w tamtych czasach lepszą
przepustką niż prywatny paszport.
1909. Mieszkańcy Nowego Dworu boją się bandytów. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic] 1910 r.
1910. Nieruchomości miejskie i kategorie właścicieli
w Nowym Dworze i Zakroczymiu na tle innych miast Królestwa Polskiego. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
1910. Starania o przedłużenie pozwolenia na
funkcjonowanie baraków dla pogorzelców z Nowego Dworu. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
1910. Odznaka pamiątkowa 3 Nowogieorgijewskiego
fortecznego pułku piechoty. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
1910. Nowy Dwór, gubernia warszawska. Fotografia
artystyczna A. Sidorenko. Fotografie autorstwa A. Sidorenko: Родионас и Мария Борисевичи - Rodionas i Maria
Borysiewicz.
>> Nowodworski fotograf A. Sidorenko <<
1910. Licytacja w magistracie Nowego Dworu na
oświetlenie 18 latarni gazowych od dnia zatwierdzenia licytacji do 14 stycznia
1913. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
1910. Były burmistrz Nowego Dworu przed sądem. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
1910. Gazeta Sądowa Warszawska nr 19. 1911 r. - oddano do użytku wybudowany przez wojska rosyjskie most na Wiśle łączący Nowy
Dwór i Kazuń.
1911. Znamy dokładną datę otwarcia wybudowanego za
czasów carskich mostu na Wiśle pod Modlinem - jak wynika z artykułu stało się to
12 sierpnia 1911. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
Jeszcze w połowie lat 80. XIX w. ówczesny
minister wojny, Piotr Wannowski, osobiście wyznaczył lokalizację stałego
mostu, mającego połączyć Nowy Dwór z Kazuniem - miał stanąć kilometr na
południe od zwyczajowego miejsca zaczepiania przeprawy na przedmościu.
Zwieziono wówczas na miejsce budowy prawego przyczółka i dojazdów do niego
kamień, ściągnięto też urządzenia pod zapuszczanie kesonów i... tak to
wszystko tam zostało, czekając na lepsze czasy. Do idei budowy mostu
powrócono dopiero w roku 1907, choć zmieniła się już wtedy ogólna koncepcja
- zamiast lekkiej konstrukcji postanowiono wystawić cięższą, czyli żelazne
kratownice łukowe, które w razie czego byłyby w stanie udźwignąć
ruch pociągów. Roboty kesonowe i murowanie filarów oraz przyczółków
powierzono "Braciom Rohn" [Ze względu na podobieństwo
nazwy w "Kurjerze Warszawskim" z 25 lipca 1907 pojawiło się nawet
sprostowanie, "iż budowy kesonów do mostu pod Modlinem podjęła się nie
fabryka Rohn, Zieliński i Sp., lecz firma Stanisław i Ignacy bracia Rohnowie".],
natomiast konstrukcję przęseł "K. Rudzkiemu i S-ce". W kwietniu 1909 r.
pojawiły się zapowiedzi likwidacji twierdz na terenie Królestwa Polskiego,
zaczęto więc obawiać się o losy budowy. Kończący już murowanie filarów
"Bracia Rohn" zapewniali jednak, że prace nieprzerwanie idą do przodu, w
czym wtórowała im prasa, pisząc, iż budowa "prowadzona dotychczas przez
inżynieryę wojskową, nie ma być wstrzymana. Oto uznano, iż most ten jest
potrzebny dla komunikacyi ogólnej i dlatego z powodu wstrzymania
robót wojskowych (...) dalsze roboty mają być powierzone zarządowi
komunikacyi i koszty budowy owego mostu z rachunku ministeryum wojny
przeniesione będą na rachunek ministeryum komunikacyi"
["Wiadomości Maryawickie", 24 kwietnia 1909 (nr 32), s. 255-256.].
Już po oddaniu mostu do użytku, co miało miejsce
na początku roku 1911, wybuchł skandal. Senatorska rewizja Neudhardta
ujawniła, że zarządzający budową z ramienia wojska pułkownik Howwe
[Zarządzał wówczas modlińskim portem wojennym. Po
przejęciu budowy mostu przez władze cywilne przeniósł się na wileńszczyznę,
gdzie został naczelnikiem tamtejszego dystansu inżynierskiego.] brał
łapówki od firm budujących most - od Rohnów otrzymał 10% wartości kontraktu,
od Rudzkiego zaś 3,5%. Kłopot w tym, że łapówki tego typu były tajemnicą
poliszynela. Jak pisał "Kurjer Poranny" z 7 maja 1911 r.: "Według wyjaśnień
dyrektora jednej z firm, wartość rzeczywista każdej roboty, każdego
zamówienia, każdej dostawy zwiększana jest o prowizję, wypłacaną osobom,
które o ile nie dostaną prowizji, to przyczepiają się do robót, choćby te
były wykonane zupełnie sumiennie. Ponieważ to powoduje znaczne straty, więc
dyrektorowie fabryk zwykle otrzymują od zarządu pełnomocnictwa na
wykonywanie wydatków sekretnych w wysokości określonego procentu od
zamówień. W listach, zabranych w sprawie pułkownika Howwego, są wskazówki,
że 10 prc.
od sumy zamówień na łapówki - to zwykła norma przy
dostawach wojskowo-inżynieryjnych, szosowych i wodnych".
Most nie postał jednak długo. W roku 1915
wyleciał w powietrze, a jego szczątki - ze względu na powodowanie utrudnień
w żegludze - wyłowił do ostatniej śrubki pruski okupant, jako wspomnienie
zostawiając na brzegach oba murowane przyczółki, a w środku nurtu jeden
kompletny filar i cztery inne zredukowane do ogryzków izbic. * Jarosław Loretz - Przejdziem Wisłę i nie
tylko: dzieje mostów na Mazowszu, 2021
1911. Żołnierze 6 lipawskiego pułku piechoty z
Nowogeorgiewska. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
1911. Magistrat miasta Nowego Dworu (burmistrz
Krubski, kasjer Janczewski, sekretarz Sławiński, ławnicy - Bytner, Tajze,
Frenkiel) i na czele dozoru bóżniczego w Nowym Dworze stał rabin Najfeld. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
1911. Kantor pocztowo-telegraficzny w Nowym Dworze
(naczelnik Łarionow, jego pomocnik Wardak, urzędnicy - Szrajber, Pietrzyk,
Gientek, Chłopek). [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
1911. Rewizja senatorska w Nowym Dworze. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
1911. Śledztwo przeciwko inżynierowi Howwe
zarządzającemu portem rzeczno-wojskowym twierdzy Modlin, budowniczemu mostu
modlińskiego przez Wisłę. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
Wskutek rozporządzenia senatora Neudhardta przeciwko
zarządzającemu portem rzeczno wojskowym twierdzy Modlin, budowniczemu mostu
modlińskiego przez Wisłę, inżynierowi wojskowemu Howwe, obecnie naczelnikowi
wileńskiego dystansu inżynierskiego, wszczęto dochodzenie z art. 377 i 378
k. k., przyczem usunięto go ze stanowiska.
7 maja 1911. Kurjer Poranny, nr 125.
- Rewidujący / Rewizja senatorska: W Imperium Rosyjskim była to nadzwyczajna
kontrola przeprowadzana przez senatora, mająca na celu wykrycie nadużyć w
administracji lokalnej lub wojskowej. Przed 1915. Widok na ulicę Zakroczymską od strony ul. Kościuszki. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
Koszary w Nowym Dworze, ok. 1914. Żołnierze
Nowogieorgijewskiej Fortecznej Kompanii Saperów w czasie napełniania powłoki
balonu obserwacyjnego.
źródło grafiki i opisu -
Kalo NDM
Polowa dźwigarka balonowa na dziedzińcu koszar w
Nowym Dworze.
źródło grafiki i opisu -
Kalo NDM
* 200 lat Twierdzy Modlin (1806-2006)
1911. Goniec Poranny, nr 91.
List wysłany z Nowego Dworu do redakcji "Przewodnika
Antykwarskiego" 20 stycznia 1911 r. przez Wacława Mórawskiego inżyniera
elektrochemika, w którym prosi o nadesłanie numeru okazowego pisma i
przedstawienie kosztów jego prenumeraty. List świadczy o rodzinnych
zainteresowaniach Mórawskich. Jednak najważniejszą ciekawostką jest osobista
firmówka Wacława Mórawskiego, na której występuje jako "Dyrektor Fabryki Syropu
i Mączki Kartoflanej w Nowym Dworze firmy P. Górski i E. Mórawski". Tymczasem od
dnia 5 lutego 1910 r. zgodnie z zatwierdzonym w Carskim Siole przez cara
Mikołaja II statutem fabryka nosiła urzędową nazwę "Towarzystwa Akcyjnego
Przetworów Kartoflanych 'Nowy Dwór P. Górski i E. Mórawski' ".
[źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
1911. Żydzi z Nowego Dworu donoszą o wprowadzonym
zakazie wstępu dla nich i pomocników żydowskich dostawców do fortów w okolicy
Nowego Dworu. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
1911. Stan sanitarny Nowego Dworu. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic] 1912 r.
1912. Pożar w Nowym Dworze. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
1912. Świadectwo służby, od grudnia 1909 r. do
listopada 1912 r. w 4 kompanii artylerii fortecznej twierdzy Nowogeorgiewskiej. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
1912. Burmistrzem w Nowym Dworze został Antoni
Radowski, sekwestrator powiatu włocławskiego. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
1912. Aukcja na okaziciela o wartości 500 rubli
Towarzystwa Akcyjnego Fabryki Produktów Kartoflanych Nowy Dwór P. Górski i E.
Mórawski. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
1912. Bilans akcyjnego towarzystwa fabryki
przetworów kartoflanych "Nowy Dwór" P. Górski i A. Mórawski za rok sprawozdawczy
1910-1911. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic] ok. 1912 r. Zdjęcie ślubne Adeli Fausak (1890-1991)
i Edmunda Lenza (1889-1958) - w 1913 r. wyemigrowali do USA.
foto -
Michel Jankiel Juress [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
1912. Naród - Wiadomości Codzienne, nr 237. 1913 r.
1913. Terror w pracowni szewskiej i wybuch przy
rozbrajaniu starych ładunków w Nowym Dworze. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
1913. Rosyjska mapa okolic Nowego Dworu. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
Reprint niemieckiego planu twierdzy z początku XX w. * Ryszard Gołąb - Ilustrowana monografia miasta
Nowego Dworu Mazowieckiego z historią Twierdzy Modlin, 2006. 1914 r.
1914. Bilans akcyjnego towarzystwa fabryki
przetworów kartoflanych "Nowy Dwór" P. Górski i A. Mórawski za rok sprawozdawczy
1912-1913. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic] Zarząd — Nowy Dwór — warszawskiej gub. (Bez
dywidendy).
1914. Goniec Poranny, nr 148.
1914. Kurjer Warszawski, nr 186.
1914. Żołnierze 6 Lipawskiego Pułku Piechoty z
Nowogeorgiewska. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
1914. Michaił Iwanowicz Korolkow - podpułkownik 6
lipawskiego pułku piechoty z Nowogeorgiewska. Był szlachcicem z guberni
symbirskiej. 30 sierpnia 1914 w Prusach Wschodnich wzięty do niewoli przez
Niemców. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
– elewację budynku
skarbca,
źródło grafiki i opisu -
Nowodworskie
Centrum Historii i Archiwistyki
1914. Zdjęcie carskiego oficera z dedykacją napisaną
w jęz. polskim "W dniu wyjazdu z Modlina 6.VII.1914". [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
1914. Polski chłop w armii rosyjskiej - list
żołnierza. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic] 1915 r.
-
Zdobywca Modlina z sierpnia 1915 r. gubernator Warszawy Hans Hartwig von Beseler
w dniu 25.11.1915 r. zmienił nazwę Nowogieorgiewsk na Modlin.
1915. Widok Modlina, Kazunia, Nowego Dworu z lotu
ptaka. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic] Obróbka zdjęcia - Gemini 3.
28 stycznia 1915. Kurier Wieczorny, nr 28.
11 czerwca 1915. Goniec Poranny, nr 288.
1915. Kobieta i dwóch żołnierzy carskich z twierdzy
Nowogeorgiewskiej. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
1915. Sensacyjna afera w twierdzy modlińskiej. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
1915. Nowogeorgiewsk. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
1915. Fragment niemieckiej mapy z zaznaczonymi
fortami twierdzy Nowogeorgiewsk. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
1915. Rozporządzenie rosyjskie w sprawie wydalenia
Żydów z Nowego Dworu w związku z nadejściem wojsk niemieckich. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic] Władze rosyjskie wydały swego czasu rozporządzenie
wydalenia wszystkich żydów z Nowego Dworu. Rabin miejscowy, Neufeld, który,
wedle gazet żydowskich, „był bardzo zaprzyjaźniony z komendantem twierdzy
modlińskiej”, wystarał się o jego pozwolenie pozostawienia pewnej liczby
żydów, rzemieślników i większych kupców”. Wszyscy oni pozostali do zeszłego
czwartku.
Twierdza Modlin. Schemat przedstawiający
rozmieszczenie głównych obiektów w 1915 r. (przedstawione są także obiekty
obecnie nieistniejące).
źródło grafiki i opisu -
Twierdza Modlin / Fortress Modlin
Kapitulacja Nowogeorgiewska (Modlina) źródło opisu - wikipedia
[źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
Sierpień 1915. Zdobycie Nowogeorgiewska wg.
wiedeńskiej gazety "Das Interessante Blatt". [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
20 sierpnia 1915. Dodatek Nadzwyczajny do Gazety
Polskiej wydawanej w Dąbrowie Górniczej informuje o zdobyciu Modlina. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
1915. Dzień, nr 229.
1915. Gdzieś pod Modlinem. [źródło
grafiki -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic] 1915. Nowogeorgiewsk. Zatopione i spalone
w nurcie Narwi statki parowe i gabary. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
1915. Nowogeorgiewsk. Zatopione i spalone
w nurcie Narwi statki parowe i gabary. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
1915 r. Zniszczony przez Rosjan most na
Narwi pod Nowogeorgiewskiem. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
1915. Zniszczony most na Narwi. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic] 1915. Most na Narwi.
źródło grafiki i opisu -
https://fotopolska.eu 2 kwietnia 1915. Zniszczony most kolejowy na Narwi.
źródło grafiki i opisu -
https://fotopolska.eu 1915. Wysadzony most kolejowo-drogowy nad Narwią.
źródło grafiki i opisu -
https://fotopolska.eu 1915. Tymczasowy most kolejowy nad Narwią, po lewej
most w pierwotnej formie.
źródło grafiki i opisu -
Rado-NDM,
https://fotopolska.eu 1915. Wysadzony most na Wiśle (Nowy Dwór Maz. -
Kazuń) przez wojska rosyjskie w 1915 r. - odbudowany dopiero w 1934 roku.
źródło grafiki i opisu -
Twierdza Modlin / Fortress Modlin
1915. Most na Wiśle zbudowany w 1911 i wysadzony
przez wojska rosyjskie w 1915 roku.
źródło grafiki i opisu -
https://fotopolska.eu
1915. Most na Wiśle zbudowany w 1911 i wysadzony
przez wojska rosyjskie w 1915 roku.
źródło grafiki i opisu -
https://fotopolska.eu
1915. Most na Wiśle zbudowany w 1911 i wysadzony
przez wojska rosyjskie w 1915 roku, widok z prawego brzegu Wisły na wysadzony
most.
źródło grafiki i opisu -
https://fotopolska.eu
1915. Wysadzony most na Wiśle przez wojska rosyjskie
w 1915 roku, dzisiejszy most im. Pierwszego Marszałka Polski Józefa
Piłsudskiego, widok od strony Nowego Dworu Maz. w kierunku Kazunia Nowego. Z
prawej strony widoczne obwałowanie fortu 'Nad Wisłą' wchodzącego w skład
przedmościa nowodworskiego.
źródło grafiki i opisu -
https://fotopolska.eu
1915. Przeprawa wojsk niemieckich przez most
pontonowy na Narwi pod Nowogeorgiewskiem. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
1915. Wyprowadzenie jeńców rosyjskich przez most
pontonowy na Narwi z twierdzy Nowogeorgijewsk (Modlin). Kartka pocztowa.
1915. Jeńcy z Modlina. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
1915. Gdzieś pod Nowogeorgiewskiem. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
1915. Odznaka pamiątkowa. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
1915. Niemiecka karta poczty polowej - pole bitwy
pod Nowogeorgiewskiem. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
1915. Administracja garnizonu
niemieckiego w Nowogeorgiewsku [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
1915. Wrak rosyjskiego bocznokołowca na tle
spichrza. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
Jako pierwszy na terenie twierdzy posiadał oświetlenie elektryczne oraz
nowatorskie, jak na tamte czasy rozwiązanie - napędzane i zasilane grzaną w
kotłowni parą wodną centralne ogrzewanie. Do dzisiaj zachowały się
charakteryzujące się wysokim kunsztem wykonania: balustrady, żyrandole, klatka
schodowa. Kasyno Oficerskie pierwotnie było użytkowane jako swego rodzaju klub.
Było miejscem integracji oficerów i ich rodzin. W czasie pierwszej wojny
światowej budynek pełnił funkcję komendantury niemieckiej. Po odzyskaniu przez
Polskę niepodległości w 1918 roku otrzymało nazwę – Oficerskie Kasyno
Garnizonowe w Modlinie i nadal pełniło funkcje reprezentacyjne i kulturalne. W
reprezentacyjnej Sali Białej odbywały się bale organizowane m.in. przez Korpus
Kadetów nr 2 oraz 1 Pułk Artylerii Ciężkiej. Swoje bale, rauty i uroczystości
organizowały również: 32 Pułk Piechoty, 1 Batalion Saperów Legionów czy Szkoła
Podchorążych Rezerwy Saperów (bale kostiumowo-maskowe).

Dopiero minąwszy lasy Jabłonny w stronę Nowego Dworu około wsi Skierdze,
woda rowami wdziera się na nizinne pola i łąki miejscami świeci swą falą
około szosy.
Potem znowu przerwa, aż do wiorsty 12-ej traktu nowodworskiego, gdzie na
przestrzeni wiorsty woda oblewa lewą skarpę szosową i niewiele brak, by
wylew przedarł się na szosę i przerwał komunikację.
W Nowym Dworze natrafiamy na chwilę, gdy panika już minęła, aczkolwiek
miasto ze wszech stron, jak wyspa, okolone jest wodą, a tylko groble
szosowe, jak mosty łączą miasteczko ze światem. Zwłaszcza od strony wjazdu
warszawskiego z jednego boku szosy Wisła oblewa pierwsze domy, aż do samej
szosy, z drugiej strony ku ulicom wlewa się Narew, co około domu restauracji
przy ogrodach wygląda na olbrzymie jezioro z wązkim przesmykiem grobli
szosowej.
Na wstępie do Nowego Dworu, objaśniają nas, że stojące tam załogą kompanje
minerskie udały się onegdaj w dół Wisły pod Secemin, gdzie utworzył się
potężny zator, będący przyczyną wylewu wód. Narew nie przybierała, nie
sygnalizowano także z góry Wisły przyborów karpackich.
Do wieczora groziło miastu wielkie niebezpieczeństwo i obawiano się
katastrofy na podobieństwo tej, jaka zdarzyła się w marcu r. 1888, gdy całe
miasto było pod wodą, ludzie na dachach szukali ratunku, wielu mieszkańców
Nowego Dworu zamierzało uciekać z miasta. Jeden z żydowskich domów modlitwy
został odcięty już przez wodę, w stronę Narwi zaś woda dosięgała już progów
domów, gdy oto nagle woda zaczęła opadać, a do koszar nadeszła wiadomość, że
minierom udało się wysadzić zator w powietrze i że lody spływają ku
Płockowi.
Z Nowego Dworu udajemy się do gminy Góra, oraz zbieramy informacje o powodzi
we wsiach poblizkich.
I oto stwierdzamy zalew w gminie Góra, dokąd niepodobna dostać się chwilowo
ani łodziami z powodu kry, ani po lodzie zbyt słabym, mianowicie do Okunina,
Janiaków i Góry; po drugiej stronie Nowego Dworu odosobnione są przez wylew
dwie wsie.
Kępa Miniewska, pod samym Nowym Dworem Pułkowo, na 3-ej wiorście pod Nowym
Dworem Posielany, ogółem osiem wsi znalazło się pod wodą, skutkiem zatoru
pod Seceminem.
Należy dodać, że Secemin leży z lewej strony Wisły na pół drogi między
Zakroczymiem a Czerwińskiem, wśród niziny, zajętej przez wsie Secimińsk,
Secemin Polski, Osiny, Polesie, Nowiny, Krobi czew, Piaski Duchowne i
Królewskie, Nowy Wilków, Michałów, Leoncin, Gniewniewice, a ze wszystkich
tych miejscowości, jako znajdujących się w bezpośredniem sąsiedztwie z
najniebezpieczniejszem miejscem zatoru, należy spodziewać się niedobrych
wieści.
Przyczyną wylewu był wszakże nietyle sam zator, lecz mróz nagły, skutkiem
którego wytworzyła się kra, która w wielkiej ilości nadpłynąwszy, oparła się
o zator i zatrzymała bieg rzeki.
Los powodzian nie wiadomo dokładnie. Nie ulega wątpliwości, że mieszkańcy
tych nizin w blizkości ujścia Narwi do Wisły, są zawsze w czasie wiosennych
wylewów przygotowani na niebezpieczeństwo i mają sposoby ratunku, budując
bądź chaty na wzgórzach, bądź mając pod ręką łodzie. Szkód w polu, jak w
czasie obecnym, ponieść nie mogą, choć zamarznięta woda na oziminach dobrze
nie zrobi.
W każdym razie wielu z zaskoczonych powodzią biedaków wycierpi srodze w
zimie na dachu chaty i przymrze głodu, jeżeli nie mieli zapasów w chacie lub
nie zdążyło coś uratować.
Dziś jednak nie podobna zdać sobie sprawy, czy akcja pomocnicza będzie
potrzebną dla tych ludzi.
___________________________________________________________________________________________________
Tekst opisuje powódź zatorową w okolicach Nowego Dworu Mazowieckiego
(widły Wisły i Narwi). To jeden z najniebezpieczniejszych typów powodzi w
tym regionie.
Gwałtowność zjawiska: "Mróz nagły" spowodował, że woda zaczęła zamarzać w
ruchu, tworząc ogromne ilości kry. To doprowadziło do powstania
gigantycznego zatoru pod Seceminem (wieś niedaleko Leoncina).
Autor wspomina powódź z 1888 roku. Była to jedna z największych powodzi w
historii Polski (tzw. powódź "marcówka"), która niemal całkowicie zniszczyła
Nowy Dwór. Strach mieszkańców w 1903 roku był więc w pełni uzasadniony
wspomnieniem tamtej katastrofy.
- Wiorsta: Rosyjska miara długości używana w Królestwie Polskim. 1 wiorsta =
1066,8 m. Autor używa jej do określenia odległości na "trakcie" (dzisiejszej
drodze).
- Zator: Nagromadzenie kry lodowej, które tamuje przepływ wody, powodując
jej gwałtowne spiętrzenie i powódź (tzw. powódź zatorowa).

Na początku XX wieku, w pobliżu węzła kolejowego, a obecnie przy ulicy Paderewskiego, powstał zespół zabudowań koszarowych z placem musztry i odpowiednią infrastrukturą.
— Poświęcenie dzwonów. Wczoraj w kościele św. Krzyża na
Krakowskiem-Przedmieściu o g. 4 pp. J. E. ks. biskup sufragan Ruszkiewicz
dopełnił konsekracji trzech dzwonów.
Pierwszy wagi 1000 funtów, stanowiący dar Bronisławy Przybojewskiej,
przeznaczony do kościoła w Chociszewie w pow. Płońskim ochrzczony został
imieniem Józefat.
Drugi ochrzczony imieniem Tomasz, wagi 500 funtów nosi napis: „Pod zarządem
Jego Ekscelencji biskupa Tomasza Kulińskiego djecezji Kieleckiej” z jednej
strony, z drugiej zaś — „z ofiar rzemieślników mechanicznego wydziału pod
zarządem K. Przyllasa walcowni rur i żelaza w Pogoni”.
Trzeci dzwon, wagi 500 funtów ufundowany ze składek pracujących w fabryce
krochmalu Nowym Dworze a przeznaczony do kościoła w temże mieście nosi
napis:
„Ego Joannes a Cruce laudo Deum. Plebem voco defunctos ploro pestem fugo.
Sprawiony staraniem ks. Jana Jaroczyńskiego proboszcza kosztem pracujących w
fabryce krochmalu w Nowym Dworze w r. 1903”.
Dzwon ten ochrzczony został imieniem Jan od Krzyża. Poświęcenie dzwonów
zgromadziło wczoraj do kościoła św. Krzyża znaczny zastęp pobożnych.
- Łacińska inskrypcja: Tradycyjny napis na dzwonach: „Ja, Jan od Krzyża,
chwalę Boga. Zwołuję lud, opłakuję zmarłych, odpędzam zarazę”.
Dnia 17 b. m. stawał przed sądem karnym okręgu warszawskiego Urząd Starszych
zgromadzenia mularzów w Nowym Dworze, mieście, leżącem w gubernii i powiecie
warszawskim.
Dotkliwa to rzecz dla ogółu rzemieślników, zorganizowanych w zgromadzenia,
na zasadzie ustawy z r. 1816 — dla których przecież wielką może być
pociechą, że to zgromadzenie nowodworskie, było arcy dziwne i mocno
nieprawidłowe, gdyż w składzie urzędu starszych, ze współudziałem komisarza
municypalnego, kasyera magistratu i pełniącego zarazem obowiązki burmistrza,
Włodzimierza Ostapienki, starszym tegoż zgromadzenia był stolarz, Jan
Daniłowicz, podstarszym zaś Wincenty Florczak, — którzy razem więcej
roztrząsali i decydowali o uzdolnieniu kandydatów na majstrów malarskich — i
wydawali im patenty majstrowskie, jakie następnie magistrat warszawski, przy
wydawaniu świadectw na prawo prowadzenia robót w Warszawie, uznawał za
dobre.
Od jakiegoś już czasu chodziły po Warszawie pogłoski, że komu trudno, dla
braku kwalifikacyi fachowej, uzyskać tu patent majstra mularskiego — ten
wszelkie ułatwienia w tym względzie może znaleźć w Nowym Dworze, bez
wielkiego zachodu; wieści, początkowo głuche, poczęły znajdować
potwierdzenie w faktach istotnych. Aż oto wreszcie członek zgromadzenia
mularzów warszawskich Antoni Pniewski, zwrócił się w r. 1898 ze skargą do
prezydenta m. Warszawy i do prokuratora sądu okręgowego, na nieprawidłowe
wykwalifikowanie na majstrów mularskich siedmiu osób, a mianowicie: Bogumiła
Utkiego, Józefa Olszewskiego, Edwarda Majewskiego, Piotra Burzyńskiego,
Romualda Nazimka, Władysława i Edwarda Napierskich.
Wszystkie te osobistości otrzymały były od urzędu starszych zgromadzenia
nowodworskiego odpowiednie świadectwa, pomimo, że były zwykłymi wyrobnikami,
bez żadnego wykształcenia i wbrew obowiązującym przepisom ustawy
rzemieślniczej, wymagającym kilkoletniej pracy w charakterze ucznia, a
następnie podmistrza i egzaminu z wykonaniem wyznaczonej sztuki
mistrzowskiej.
Na skutek rzeczonej skargi, władze nakazały dochodzenie w drodze
administracyjnej, przyczem okazało się, iż w rzeczy samej w r. 1898 Urząd
zgromadzenia w Nowym Dworze, na majstrów wypromował Edwarda i Władysława
Napierskiego, Majewskiego, Lerbacha, Utkiego, Jaroszewskiego, Burdzińskiego,
Umbrandta, Kazinka i Lernera. Sprawiło to, że urząd powiatowy warszawski
uznał za stosowne unieważnić świadectwa, wydane wymienionym osobom przez
cech nowodworski.
W rezultacie tego, urząd prokuratorski powołał do odpowiedzialności sądowej
cały skład Urzędu Starszych zgromadzenia mularzów w Nowym Dworze, w osobach
starszego J. Daniłowicza, podstarszego W. Florczaka i komisarza
municypalnego W. Ostapienki.
Śledztwo w dalszych szczegółach wykazało, że w roku 1898 do urzędu starszych
zgromadzenia w Nowym Dworze zgłaszali się nietylko miejscowi mularze, lecz i
przyjezdni z Warszawy — i zwykle zwracali się do Daniłowicza i Florczaka,
którzy odsyłali ich do Ostapienki. Po widzeniu się z komisarzem w cztery
oczy, przyjezdni zostali dopuszczani do egzaminu, który odbywał się albo
prywatnie, bez inżyniera-budowniczego, albo przy udziale b. budowniczego
powiatowego, Woroczewskiego; poczem egzaminowani otrzymywali od Ostapienki
świadectwa.
Z oględzin ksiąg urzędowych zgromadzenia w Nowym Dworze pokazało się, że w
ciągu roku 1898 w różnych odstępach czasu zgromadzenie to wypisało na
majstrów 21 osób, sporządzając protokuły egzaminacyjne niezgodne z
rzeczywistością. O jednym z nich np. Olszewskim protokuł głosił, jako na
odbytym egzaminie wykonał zadaną sobie „sztukę” w postaci komina, „sumiennie
i dokładnie”, gdy w istocie komin ów świata bożego nigdy nie oglądał.
Świadectwa, udzielane nowo mianowanym majstrom, opatrzone były wzmianką, że
osoby, które je uzyskały, odbyły wymaganą praktykę i odpowiadały w
zupełności warunkom, jakich obowiązujące pod tym względem przepisy żądają, —
tymczasem dochodzenie stwierdziło, że z wyjątkiem kilku osób, żadna z nich
dowodów i świadectw o odbyciu praktyki i uzyskaniu poprzednio stopnia
czeladnika urzędowi starszych nie składała. Natomiast od Stanisława
Olszewskiego Ostapienko otrzymał 5 rubli za ułatwienie egzaminu, od Lerbacha,
zażądał rubli 100, ponieważ jednak Lerbach kwoty tej nie posiadał, komisarz
poprzestał na 50 rublach.
Na wydanych nowym „majstrom” świadectwach figurowały podpisy Ostapienki,
Daniłowicza i Florczaka, oraz było zaznaczone, że nowo promowani byli
przedtem podmajstrzymi, oraz że „majstersztyki” urząd przyznał za
odpowiadające wymaganym warunkom. Tymczasem np. Józef i Stanisław Olszewscy
i Gustaw Lerbach „majstersztyku” zgoła nie byli czeladnikami.
Budowniczy Bielski podczas śledztwa przedstępnego zeznał, że Ostapienko
zwracał się doń z propozycyą, by położył swój podpis na protokułach z sesyj
egzaminacyjnych, w których przecież udziału żadnego nie przyjmował. Skutkiem
jego odmowy Ostapienko prosił o podpisanie takich protokułów byłego
inżyniera pow. warszawskiego Woroczewskiego, który w dobrej wierze żądaniu
temu zadość czynił.
Taki jest w streszczeniu akt oskarżenia przeciw trzem członkom Urzędu
starszych zgromadzenia mularzów w Nowym Dworze — którzy do winy nie
przyznali się.
Podprokurator Zawadzki popierając oskarżenie, wyraził się iż: nic dziwnego,
że w Warszawie walą się jeden po drugim, domy nowowznoszone; należy to w
znacznej części zawdzięczać Nowemu Dworowi, jako dostarczycielowi swojego
rodzaju majstrów mularskich.
Podsądni Daniłowicz i Florczak, nie przyznając się do winy, oświadczyli, że
przepisów o porządku promowania na majstrów nie znali, wskutek czego
dokonywając egzaminów w taki sposób, w jaki się one odbywały i dawniej nie
podejrzewali zgoła, że postępują nielegalnie. Ostapienko dowodził, że
samowolnych opłat z interesantów za wyzwoliny na majstra nie ściągał,
pobrane zaś pieniądze od jednego ze świadków stawających w sprawie obrócił
na kupno portretu Monarchy, oraz na zamianę dawnych pieczęci urzędu z
napisami polskiemi, na pieczęcie nowe, z napisami w języku rosyjskim.
Podprokurator przeszedł analizę poszczególnych czynników, jakie się złożyły
na inkryminowane podsądnym nadużycia — i w konkluzyi wyprowadził wniosek, że
oskarżonych winna spotkać kara zgodnie z aktem oskarżenia.
Obrońca Ostapienki (z wyboru) adw. przys. Swieszewski w przemówieniu swem
zaznaczył, że klient jego dostał się na ławę oskarżonych nie za nadużycia,
których w istotnem znaczeniu tego wyrazu zgoła nie popełnił, lecz skutkiem
nieznajomości właściwych przepisów administracyjnych, niezmiernie
różnorodnych i zawiłych, nawet dla rutynowanych urzędników, a tem bardziej
dla urzędnika stosunkowo młodego, świeżo przybyłego do Nowego Dworu z
Kijowa, z przepisami miejscowemi zupełnie nieobznajmionego, — prosił przeto
sąd o uwolnienie Ostapienki od wszelkiej odpowiedzialności.
— Wiek XX rozpoczął się dla Warszawy, — dla Nowego jednak Dworu nie skończył
się jeszcze wiek XIX, skoro świadectwa na stopień majstra mularskiego w tej
mieścinie podpisywali Florczak i Daniłowicz, jeden stolarz, drugi zaś
bednarz z zawodu — mówił obrońca (z urzędu) pozostałych oskarżonych, adwokat
przys. Lewinsohn. Szczegół ten, zdaniem obrońcy, świadczy o porządkach
panujących w Nowym Dworze i zarazem usprawiedliwia poniekąd działalność
podsądnych, za którą obecnie odpowiadają przed sądem. Obrońca uważa swych
klientów za pionki, kierowane ręką władzy bezpośredniej w osobie komisarza z
urzędu — i prosi o zupełne ich uniewinnienie.
Sąd okręgowy pod przewodnictwem sędziego Moldenhawera wydał wyrok,
uniewinniający wszystkich oskarżonych z zarzutu fałszowania urzędowych
dokumentów (art. 362 k. k.), skazał ich jedynie na naganę za niedbałe
spełnianie swych obowiązków (art. 410 k. k.).
W tekście pojawia się wątek zamiany pieczęci z polskich na rosyjskie. Był
to okres silnej rusyfikacji (po powstaniu styczniowym). Obrona Ostapienki
sprytnie argumentowała, że łapówki brał... na cele patriotyczno-państwowe
(portret cara i pieczęcie w języku rosyjskim), co miało go wybielić w oczach
carskiego sądu.
- Urząd Starszych: To zarząd cechu (zgromadzenia rzemieślniczego). „Starszy”
i „podstarszy” to odpowiedniki dzisiejszego prezesa i wiceprezesa cechu. To
oni odpowiadali za egzaminy i nadawanie tytułów mistrzowskich.
- Komisarz municypalny: Urzędnik państwowy nadzorujący władze miejskie
(magistrat). W tekście to postać kluczowa – oskarżony Ostapienko, który
przyjechał z Kijowa, był przedstawicielem administracji rosyjskiej.
- Adwokat przysięgły (adw. przys.): W dawnym sądownictwie był to prawnik o
najwyższych kwalifikacjach, wpisany na listę adwokatów przy danym sądzie
(odpowiednik dzisiejszego adwokata po aplikacji).
- Inżynier-budowniczy powiatowy: Urzędnik techniczny odpowiedzialny za
nadzór nad budownictwem w powiecie. Jego obecność przy egzaminie miała
gwarantować, że kandydat naprawdę zna się na fachu.
- Mularz: Dawne określenie murarza.
- Sztuka mistrzowska (Majstersztyk): Praca egzaminacyjna, którą kandydat na
mistrza musiał wykonać własnoręcznie, by udowodnić swoje umiejętności (np.
wspomniany w tekście komin).
- Wyzwoliny na majstra: Uroczyste i oficjalne uznanie ucznia lub czeladnika
za samodzielnego mistrza rzemiosła.
- Wyrobnik: Robotnik niewykwalifikowany, pracujący dniówkowo przy prostych
pracach. Tekst podkreśla skandal, że wyrobnicy zostawali mistrzami bez stażu
jako uczeń i podmistrz (czeladnik).
- Bieżącego miesiąca (b. m.): Skrót używany w prasie, oznaczający aktualny
miesiąc, w którym wydano gazetę.
- Śledztwo przedstępne: Dzisiejsze dochodzenie lub śledztwo prokuratorskie
poprzedzające rozprawę w sądzie.
- Inkryminowane nadużycia: Czyny, o które oskarżono podsądnych (zarzucane im
przestępstwa).
- Konkluzja: W mowie prawniczej – ostateczny wniosek lub żądanie kary
przedstawione przez prokuratora.
- Nagana: Kara dyscyplinarna, lżejsza niż kara więzienia czy grzywny. Sąd
uznał, że oskarżeni nie fałszowali dokumentów celowo, a jedynie byli
„niedbali”.
Naczelnik straży ziemskiej w Nowym Dworze, powołując
się na art. 96 ustawy karnej, pociągnął do odpowiedzialności sądowej 36
członków straży ogniowej ochotniczej w Nowym Dworze za to, iż nie stawili
się na pożar.
Sędzia pokoju pow. warszawskiego po rozpatrzeniu protokułu i wysłuchaniu
sprawy, wszystkich oskarżonych uniewinnił, uznając, iż art. 96 ust. o karach
nie ma zastosowania do członków ochotniczej straży ogniowej, która się
rządzi oddzielną ustawą.
Na ten wyrok naczelnik straży ziemskiej podał skargę apelacyjną do Zjazdu.
Ponieważ zgodnie z art. 146 ust. postęp. kar. apelacja ze strony policji
winna być podana przez władzę prokuratorską, a na apelacji naczelnika straży
ziemskiej nie było adnotacji prokuratora, lub jego towarzysza, przeto, gdy
sprawa z tej apelacji znalazła się na wokandzie w Zjeździe w d. 4 września
r. z., obrońca wszystkich oskarżonych — członków ogniowej straży ochotniczej
w Nowym Dworze, adw. przys. Harasimowicz, żądał pozostawienia rzeczonej
skargi apelacyjnej naczelnika straży ziemskiej bez rozpoznania (wyrok
uniewinniający 1-ej instancji w takim razie uprawomocniał się).
Zjazd zgodnie z wnioskiem tow. prokuratora Jeremiejewa, pod przewodnictwem
sędziego Sakowina, uwzględnił ekscepcję obrońcy i pozostawił skargę
apelacyjną przedstawiciela policji bez rozpoznania.
Na tem zdawało się, zakończoną została ta oryginalna sprawa.
Tymczasem naczelnik straży ziemskiej w Nowym Dworze odwołał się z zażaleniem
do prokuratora sądu okręgowego warszawskiego, iż Zjazd, obrońca oskarżonych
i tow. prokuratora popełnili omyłkę, albowiem na odezwie sędziego pokoju do
naczelnika straży ziemskiej o wręczeniu temuż kopji uniewinniającego wyroku,
znajdowała się adnotacja tow. prokuratora Hartmana.
Prokurator zażądał od Zjazdu aktu rzeczonej sprawy i znalazłszy na arkuszu
3-cim tejże sprawy wzmiankę, wystosował do Zjazdu odezwę, w której zarzucał
Zjazdowi niedbalstwo i nieznajomość przedmiotu sprawy i domagał się
powtórnego osądzenia sprawy z mocy zaszłej pomyłki, a także rozpatrzenia
tego pytania na posiedzeniu ekonomicznem (art. 272 organiz. ust. sąd.).
Zjazd, otrzymawszy wskazaną odezwę, na posiedzeniu ekonomicznem postanowił:
wyrok swój jako postanowienie incydentalne z d. 4 września 1902 r. zmienić i
sprawę rozpoznać powtórnie in merito.
Wysłano zawiadomienia wszystkim oskarżonym i obrońcy ich i sprawa powtórnie
wyznaczoną została do osądzenia.
Na posiedzeniu sądowem obrońca oskarżonych adw. przys. Harasimowicz
przedstawił zjazdowi z powodu tak niezwykłe go kierunku sprawy 3 wnioski.
1-o sprawa powtórnie rozstrzyganą być nie może, gdyż prawidłowo, czy
nieprawidłowo rozstrzygniętą już raz została przed Sądem d. 4 września 1902
r. i jeżeli władza prokuratorska znalazła w wyrokowaniu pomyłkę, winna była
założyć kasację do Senatu. Żądać zaś taką drogą rewizji procesu niema prawa
i porządek podobny jest zupełnie obcym ustawie postępowania karnego;
2-o Skarga naczelnika ziemskiej straży z adnotacją tow. prokuratora nie
ulega rozpoznaniu, jako podana po upływie terminu 2 tygodniowego, z art. 147
ust. post. Sąd., gdyż wyrok Sędzia pokoju postanowił 24 maja 1902 r.,
prokurator zaś adnotację uczynił 10 czerwca 1902 r., a apelację przedstawił
do Sądu 14 czerwca. Termin zaś do apelacji od daty doręczenia kopji wyroku
przysługuje tylko zgodnie z art. 1190 ust. postęp. kar dla spraw skarbowych
i fiskalnych.
3-o In merito, obrońca prosił o zatwierdzenie wyroku I instancji, gdyż w
danym wypadku art. 96 Ust. kar. niema zastosowania, albowiem straż ogniowa
ochotnicza rządzi się oddzielną ustawą zatwierdzoną w r. 1878 przez Ministra
i na mocy art. 65 tejże ustawy naczelnik straży ogniowej, nie zaś naczelnik
straży ziemskiej, lub Sąd wymierza kary dyscyplinarne na członków, nie
spełniających swych obowiązków.
Zresztą wszyscy członkowie straży na alarm stawili się wybiegłszy z domów i
kościoła, tylko pożaru nigdzie było — jak stwierdzili wszyscy świadkowie,
nie wyłączając strażnika policyjnego. Zapaliły się sadze w kominie, lecz
domownicy w zarodku ogień ugasili. Strażnicy, jak zeznali świadkowie,
biegali jak warjaci, lecz pożaru nigdzie dostrzedz nie mogli. W dzwon zaś
przy Magistracie bito nieustannie.
Jakim sposobem stwierdzić zdołano, który ze strażaków przybiegł, a który
nie, nie wiadomo.
Jednem słowem, zdaniem obrońcy, podobne oskarżenia i sprawy, dążą do
unicestwienia straży ochotniczej ogniowej, gdyż nikt nie zechce zostać
strażakiem i poświęcać swe życie dla dobra społecznego, jeżeli za
nieprzybycie na pożar, karany będzie sądownie.
Zjazd Sędziów pokoju podzielił tylko ostatni „meritoniczny” wniosek i
zatwierdził wyrok Sędziego pokoju, uniewinniający oskarżonych.
Cała historia to klasyczny przykład biurokratycznego uporu i walki o
kompetencje, zakończony zwycięstwem zdrowego rozsądku.
1. Zarzut: "Gdzie ten pożar?" Naczelnik policji (ziemski) chciał ukarać 36
strażaków-ochotników za to, że rzekomo nie stawili się na pożar. Problem
polegał na tym, że... pożaru właściwie nie było. Zapaliły się sadze w
kominie, które domownicy sami zgasili. Strażacy biegali po mieście, szukając
ognia, ale nic nie widzieli, mimo że dzwon alarmowy bił jak szalony.
2. Bitwa na procedury: Sąd pierwszej instancji uniewinnił strażaków.
Naczelnik policji się wściekł i złożył apelację.
Runda 1: Obrońca (mecenas Harasimowicz) wykazał, że apelacja jest nieważna,
bo naczelnik złożył ją sam, a powinien przez prokuratora. Sąd (Zjazd)
odrzucił apelację.
Runda 2: Prokurator (podjudzony przez naczelnika) znalazł dowód, że jednak
"podpisał się" pod dokumentem (adnotacja na 3. stronie akt). Zarzucił
sędziom niedbalstwo. Zjazd uległ i wznowił sprawę.
3. Argumentacja obrońcy: Mecenas Harasimowicz użył argumentów bardzo
nowoczesnych:
Prawny: Straż ochotnicza ma swój statut z 1878 r. i policji nic do tego, jak
oni się dyscyplinują.
Logiczny: Jak udowodnić, kto był, a kogo nie było, skoro panował chaos i
szukano ognia widma?
Społeczny: Jeśli zaczniecie karać ochotników sądami za to, że poświęcają
swój czas (i życie), to nikt nie będzie chciał służyć w straży.
Zjazd Sędziów Pokoju ostatecznie przyznał rację obrońcy w tym ostatnim,
„merytorycznym” punkcie. Wyrok uniewinniający został utrzymany w mocy, co
uratowało nowodworską straż przed rozpadem.
- Naczelnik straży ziemskiej: Funkcjonariusz policji wiejskiej (ros.
ziemskij naczalnik). W tamtym czasie była to osoba o szerokich uprawnieniach
administracyjnych i sądowych nad ludnością wiejską.
- Art. 96 ustawy karnej: Chodzi o przepis dotyczący nieposłuszeństwa wobec
władzy lub niedopełnienia obowiązków publicznych.
- Ekscepcja: Zarzut procesowy, formalne zastrzeżenie mające na celu
udaremnienie biegu sprawy (np. wskazanie błędu proceduralnego).
- Towarzysz prokuratora: Odpowiednik dzisiejszego prokuratora
(zastępcy/asystenta prokuratora). Termin ten pochodzi od rosyjskiego
towariszcz prokurora.
- In merito: Łaciński termin prawniczy oznaczający „co do istoty sprawy”
(rozstrzygnięcie merytoryczne, a nie tylko formalne).
- Posiedzenie ekonomiczne: Specjalny tryb posiedzenia sądu (Zjazdu Sędziów)
dotyczący spraw administracyjnych lub wewnętrznych, a nie bezpośrednio
rozprawy karnej.
- Kasacja do Senatu: Najwyższa instancja odwoławcza w Imperium Rosyjskim
mieściła się w Petersburgu.
- Sprawy skarbowe i fiskalne: Sprawy dotyczące podatków i majątku państwa,
które rządziły się innymi terminami odwoławczymi.
Maria Możdżyńska
Ochotnicza Straż Pożarna przed sądem
W 1879 r. miasto Nowy Dwór rozpoczął oficjalne starania o pozwolenie na
urządzenie straży ogniowej. Zgodnie z obowiązującymi przepisami pod
wnioskiem podpisała się co najmniej 1/3 tutejszych obywateli łącznie z
burmistrzem, którym był wówczas najprawdopodobniej Adam Affanasowicz.
We wniosku podano warunki bezpieczeństwa pożarowego, ilość domów
drewnianych, ubezpieczenia oraz możliwość w razie konieczności skorzystania
z pomocy wojskowej. Mimo niechęci władz do tego typu inicjatyw bliskość
Twierdzy i przewaga zabudowy drewnianej mogła wpłynąć na pozytywne
rozpatrzenie podania. Otrzymanie zgody nie było jednak oczywiste. Władze
carskie podchodziły niechętnie do tworzenia wszelkich stowarzyszeń i
organizacji, nawet tych użyteczności publicznej, upatrując w nich siedliska
idei patriotycznych i antyrządowych.
Ostatecznie Ochotnicza Straż Ogniowa w Nowym Dworze według tradycji powstała
w 1880 r. Nowodworzanie musieli uwzględnić Statut Towarzystw Ochotniczych
Straży Ogniowych w Królestwie Polskim z roku 1877. Wprowadzał on między
innymi: podział członków na rzeczywistych i honorowych, pierwsi brali
aktywny udział w gaszeniu pożarów i zbiórkach ćwiczebnych, drudzy natomiast
składkami rocznymi wspomagali straż materialnie. Ponieważ każde
stowarzyszenie z założenia było podejrzane o działalność wywrotową to
gubernator zatwierdzał naczelnika straży i jego zastępcę. Ci ostatni mieli
obowiązek podporządkowania się podczas akcji gaśniczej poleceniom
policmajstra lub naczelnika straży miejskiej. Jaki był skutek tego rodzaju
„ostrożności” mogli się przekonać nowodworzanie w pierwszych latach XX w.
Wiosną 1902 roku gubernator warszawski po raz kolejny zatwierdził skład
zarządu nowodworskiej Straży Ogniowej. W jego skład weszli:
- Prezes Zarządu ks. Jan Jaroczyński proboszcz parafii św. Michała
Archanioła
- Członkowie Zarządu Jan Flatt aptekarz, Edmund Szultz [Schultz] pastor
nowodworski
- Zastępcy pp. Emilian Sobolewski, Teodor Gampel, Leon Śliwiński
- Członkowie komisji rewizyjnej pp. Antoni Krubski – sekretarz magistratu,
Albert Bettcher – współwłaściciel młyna parowego, Gerasim Miercukow [Mierenkow?]
- Zastępcy pp. Andrzej Brejter, Maksymilian Karbowski – lekarz, Wojciech
Pierzchalski – blacharz
- Naczelnik straży Jan Czarniecki
- Pomocnik Walenty Niezwanowski
- Skarbnik Józef Leszczyński
Członków czynnych, biorących udział w akcjach było wówczas 56, a ich podział
przedstawiał się następująco: topornicy-18, pompierów-12, oddział wodny-12,
oddział porządkowy-14. Do dyspozycji druhów pozostawały: sikawki ręczne 4,
beczek 12, drabin prostych 8.
Z tego roku zachowała się tylko jedna informacja dotycząca działalności
naszej straży.
Otóż 4.09.1902 r. zjazd sędziów pokoju I okręgu guberni warszawskiej
rozpatrzył skargę Naczelnika straży ziemskiej w Nowym Dworze, kapitana
Fedorowa, przeciw 36 członkom miejscowej straży ogniowej ochotniczej.
Oskarżeni zostali o to, iż nie przybyli podczas alarmu w czasie gaszenia
płonącej sadzy w jednym z nowodworskich kominów. Co ciekawsze oskarżyciel
twierdził, że na alarm zareagowało pozostałych 60 członków tego
stowarzyszenia. Dawałoby to łącznie prawie setkę strażaków, prawdopodobnie
podano w tym wypadku łączną liczbę członków rzeczywistych i honorowych, a
wiadomo, że ci ostatni na ogół nie brali udziału w akcjach gaśniczych nie
tylko ze względu na zajmowane stanowiska, ale także często z uwagi na
zaawansowany wiek.
Ponieważ oskarżenie nie dopełniło części formalności sąd przychylił się do
sugestii obrońcy Herasimowicza i pozostawił sprawę bez rozpatrzenia co
równało się z wyrokiem uniewinniającym. Wbrew pozorom nie był to koniec tej
historii. 16 marca 1903 r. naczelnik straży ziemskiej w Nowym Dworze odwołał
się od wydanego wyroku i udowodnił, że ze strony oskarżenia nie popełniono
błędów formalnych. Sprawa wróciła na wokandę.
Wyraźnie pan kapitan miał coś przeciw naszym strażakom. Być może dążył do
rozwiązania organizacji, która przyczyniała mu dodatkowej pracy. Jeżeli tak
było to zawiódł się w swoich obliczeniach. Obrońca nowodworzan podkreślił,
że na skutek zmiany przepisów kary dyscyplinarne w straży ogniowej leżą w
gestii naczelnika tejże straży a nie sądu lub naczelnika straży ziemskiej.
Udowadniał, że wszyscy członkowie straży przybiegli na alarm „wybiegłszy z
domów i kościoła”, ale nie było pożaru gdyż płonące sadze wcześniej ugasili
mieszkańcy zagrożonego domu. Fakt ten potwierdzili liczni świadkowie, w tym
strażnik policji. Świadkowie mówili, że: strażacy „biegali jak wariaci, lecz
pożaru nigdzie dostrzec nie mogli. W dzwon zaś przy magistracie bito
nieustannie.” Zadawano też pytanie: „Jakim sposobem stwierdzić zdołano,
który ze strażaków przybiegł, a który nie.”
Sprawę potraktowano jako atak na samą organizację straży ochotniczej. Sędzia
ponownie uniewinnił oskarżonych przyłączając się do zdania obrońcy
twierdzącego, że nikt nie będzie chciał być strażakiem gdy za niestawienie
na akcji będzie karany sądownie.
- w wyniku wyborów rabinem Nowego Dworu został Rubin Judah Neufeld, który pełnił
tę funkcję, aż do swojej śmierci tragicznej śmierci w getcie warszawskim.


Syn kupca Abrahama (zamordowanego w czasie pogromu w Białymstoku) i Ity Lei z
domu Felner. Od 1894 r. był rabinem w Raciążu. Egzamin na urzędowego rabina zdał
18 stycznia 1896 r. w Siedlcach. W 1904 r. objął rabinat w Nowym Dworze, po Chaimie Mendlu Landau. Był też rabinem wojskowym twierdzy Modlin, autorem dzieł
rabinicznych, współzałożycielem Związku Rabinów w Polsce. Zmarł w getcie
warszawskim.
Z ogłoszonego na r. 1904 budżetu miasteczka Nowego Dworu wyjmujemy
następujące szczegóły. Przewidywane dochody obliczone na 8,915 rb. 15 kop.;
z sumy tej przypada 4,763 rb. 51 kop. na podatki i dodatki od mieszkańców i
kupców. Przewidywane rozchody stanowią sumę 7,330 rb. 65 kop., okaże się
więc nadwyżka dochodów w ilości 1,584 rb. 49 kop. Utrzymanie personelu
magistratu kosztuje 3,350 rb., opieka lekarska 200 rb., potrzeby
kancelaryjne, prenumerata gazet i nadzwyczajne wydatki magistratu wynoszą
352 rb. 98 kop., ubezpieczenie budynków miejskich 82 rb. 89 kop., opał i
oświetlenie lokalów magistratu 230 rb., na utrzymanie sądów pokoju miasto
płaci składki 1,230 rb. 85 kop., co wszystko razem wynosi 5,446 rb. 72 kop.,
niewiele więc pozostaje z budżetu wydatków na inne potrzeby, to też na
porządki miejskie wyznaczono tylko 51 rb., na zapomogi dla instytucyj
dobroczynnych 184 rb. 46 kop., dla szkoły rzemieślniczo-niedzielnej zaledwie
30 rb. Procent od kapitałów miejskich (305 rb. 42 kop.) dolicza się do
kapitałów, tak samo i nadwyżka dochodów w sumie 1,584 rb. 49 kop.
- rb. / kop.: Oznacza ruble i kopiejki (waluta obowiązująca w Królestwie
Polskim pod zaborem rosyjskim).
- gub. warszawska: Gubernia warszawska.
- Sądy pokoju: Najniższy szczebel sądownictwa w tamtym okresie, zajmujący
się drobnymi sprawami cywilnymi i karnymi.
W dniu 10 b. m. odbyło się tu ogólne zebranie członków tutejszego
Towarzystwa pożyczkowo-oszczędnościowego. Ze sprawozdania dowiadujemy się,
że w ciągu ośmiu miesięcy roku ubiegłego (Towarzystwo założonem zostało w
dniu 1 maja r. z.) Towarzystwo liczyło członków 64, którzy wnieśli udziałów
rb. 3155, wkładów wniesiono rb. 5164, zapożyczono tak od członków, jak i od
osób postronnych 4200 rb., zwrócono w tym czasie pożyczek rb. 1853 k. 38,
pobrano procentów rb. 719 k. 65, kar kop. 81 i osiągnięto różnych wpływów rb.
13 kop. 60, czyli że ogólny dochód do 1 stycznia 1904 r. był rb. 15106 kop.
44. Z czego wydatkowano: Na pożyczki rb. 11614, zwrócono wkładów rb. 1254.;
i pożyczek rb. 800 wypłacono od nich procentów rb. 6 kop. 67, wypłacono na
administracyę rb. 152 kop. 43, czyli razem wydatkowano w tym czasie rubli
13907 k. 10 — czyli że w d. 1 stycznia gotowizna kassy wynosiła rubli 1199
kop. 34 Ogólne zebranie bilans zatwierdziło i wyraziło podziękowanie
zarządowi za tak korzystne i bezinteresowne prowadzenie operacyi
Towarzystwa.
Radę Towarzystwa składają: X Jan Jaroczyński, Leon Śliwiński, Arnold Pokrant,
Ernest Bundszejt, Antoni Krubski i Wojciech Pierszchalski, dwaj ostatni jako
wychodzący na nowo obrani zostali. Zarząd składają: Józef Bytner, Jan Flatt
i Emilian Sobolewski — pierwszy jako wychodzący ponownie został wybrany.
- rb. / rubli: Ruble (waluta obowiązująca w Królestwie Polskim pod zaborem
rosyjskim).
- k. / kop.: Kopiejki.
- b. m.: Bieżącego miesiąca.
- r. z.: Roku zeszłego.
- X: Często używany skrót przed nazwiskiem duchownego (ksiądz).
Do rady należą: pp. ks. Jan Jaroczyński, Leon Śliwiński, Arnold Pokrant,
Ernest Bundszejt, Antoni Krubski i Wojciech Pierzchalski; do zarządu: pp.
Józef Bytner, Jan Flatt i Emiljan Sobolewski.
- strajk robotniczy w fabryce żelatyny.
W roku 1880 dyrektorem technicznym produkcji w fabryce został Abram J.
Winogradow, który prawdopodobnie kupił ją w dniu 1 kwietnia 1900 roku jednak z
powodów formalno-prawnych (ograniczenia w posiadaniu fabryk przez obywateli
Rosji pochodzenia żydowskiego) musiał ją wydzierżawić dotychczasowemu
właścicielowi Mołczanowowi. Sytuacja ta trwała do roku 1905, kiedy to w księgach
adresowych jako właściciel zaczyna występować Abram Winogradow.
Licytacja rozpocznie się od sumy 9464 rubli 94 kop. Vadium wynosi 947 rb.
— W dniu 11 lipca r. b. n. st. o godzinie 11 przed południem odbędzie się w
kancelarji magistratu Nowego Dworu licytacja przez opieczętowane deklaracje
na dzierżawę dochodu z bydłobójni miejskiej w Nowym Dworze za czas od dnia
14 stycznia 1906 roku do dnia 14 stycznia 1909 roku.
Licytacja rozpocznie się od sumy 1200 rubli dzierżawy rocznej. Vadium wynosi
1/10 część rocznej sumy dzierżawnej, czyli 120 rubli.
- Licytacja in minus: Rodzaj przetargu, w którym wygrywa ten, kto zaoferuje
najniższą cenę za wykonanie danej usługi (w tym przypadku budowę).
- Bydłobójnia: Dawne określenie rzeźni.
- Vadium (Wadium): Kwota pieniężna wpłacana jako zabezpieczenie dotrzymania
warunków umowy przez uczestnika licytacji.
- n. st. (nowego stylu): Oznaczenie daty według kalendarza gregoriańskiego
(w tamtym czasie w zaborze rosyjskim obowiązywał kalendarz juliański, czyli
"stary styl").
- r. b.: Roku bieżącego.
Wczoraj na stacyi kolei nadw. w Nowogeorgiewsku w sali osobowej klasy I-ej
zebrało się grono osób, które miało odjechać do Warszawy. Towarzystwo było
rozbawione. Jeden z pasażerów p. B. żartując, wydobył rewolwer, jak mniemał
nienabity, a strasząc nim p. Maryę Kowalczewską, wymierzył do niej. W tem
rozległ się huk i kobieta runęła na ziemię. Nieszczęście chciało, że w
rewolwerze pozostał jeden nabój i nierozsądny żart stał się powodem wypadku
omal niezakończonego zabójstwem. W sali powstał zamęt, rzucono się do
ratunku postrzelonej kobiety, posłano po felczera kolejowego zamieszkałego
na stacyi. Niebawem przybył i zajął się opatrunkiem rannej. Kula
przestrzeliła jej prawą rękę powyżej łokcia, przeszła przez mięśnie prawej
piersi i przeszyła jej lewą dłoń.
- Nowogeorgiewsk: To ówczesna nazwa Twierdzy Modlin (w zaborze rosyjskim).
- Kolej nadw.: Skrót od Kolei Nadwiślańskiej.
- Felczer: W tamtych czasach był to pracownik medyczny posiadający
uprawnienia do udzielania pierwszej pomocy i wykonywania prostszych
zabiegów, zazwyczaj o niższym wykształceniu niż lekarz.

Nowy Dwór. Naczelnik straży ziemskiej z Nowego Dworu wyjaśnia w Warsz. Dn. w
sprawie zajścia nożowego, o którem donosiliśmy niedawno, że ranę zadał nie
Jures Ryndflejszowi, lecz Ryndflejsz Juresowi w domu Zgała i że dochodzenie
w tej sprawie prowadzi sędzia śledczy 4-go okręgu pow. warszawskiego, w celu
pociągnięcia Srula Ryndflejsza do odpowiedzialności za zadanie rany Juresowi.
- Spólnicy: Dzisiejsza poprawna forma to wspólnicy. W XIX i na początku XX
wieku często pomijano przedrostek „w-” w zapisie (podobnie jak w słowie
„spaniały”).
- Wymysłami: W tym kontekście nie oznacza to „produktów wyobraźni”, lecz
obelgi, wyzwiska. „Obrzucać się wymysłami” to po prostu wzajemne lżenie
sobie.
- Straż ziemska: Formacja policyjna w Królestwie Polskim (pod zaborem
rosyjskim), powołana do utrzymania porządku na wsiach i w mniejszych
miastach.
- Warsz. Dn.: Skrót od tytułu gazety „Warszawski Dziennik” (ros. Warszawskij
Dniewnik), która była organem urzędowym o profilu lojalistycznym wobec władz
carskich.
Szybkość, z jaką robotnicy Nowego Dworu przyłączyli się do Bundu, pokazała, że
grunt był dojrzały do założenia takiej organizacji. W krótkim czasie Bund
rozrósł się, zajmując prominentną pozycję w mieście. Niektórzy szefowie
(mistrzowie zatrudniający wielu robotników) i niektórzy liderzy społeczności
żydowskiej okazali swoją wrogość i walczyli z Bundem, ale robotnicy i biedni
identyfikowali się z Bundem, widzieli w nim siłę, która będzie walczyć z
niesprawiedliwością i gromadzili się wokół niego.
Podczas Pesach *[żydowskie
święto, marzec-kwiecień] w 1903 r., gdy usłyszeliśmy wieści o pogromach w Kiszyniowie i
pierwszych próbach samoobrony Żydów, wzrosła presja na zbudowanie zorganizowanej
siły. W krótkim czasie cała młodzież klasy robotniczej miasta przyłączyła się do
nielegalnego ruchu.
Na początku programy były głównie edukacyjne. Ludzie zbierali się w grupach,
spacerując drogami po obu stronach miasta, Warszawską i Zakroczymską; na polskim targu
*[plac Solny]; a latem na polach na obrzeżach miasta lub w sadach
owocowych. Dyskutowali i analizowali książki w języku jidysz, które wypożyczyli
z księgarni Shimshen Note Srebrenika i Borech Ajnbindera.
Książki i broszury o podstawowych naukach przyrodniczych - takich jak deszcz,
grzmoty i błyskawice - wzbudziły największe zainteresowanie. Popularne były
również książki o problemach społecznych, które odzwierciedlały konflikt między
bogatymi i biednymi, silnymi i słabymi. Jeśli chodzi o literaturę jidysz,
zaczęliśmy od Isaaca Dinesona, a następnie przeszliśmy do Mendele Mojcher Sforim,
Peretza, Avrahama Reisina, Gomberga i Asha. Książki te, wraz z książkami
propagandowymi, czasopismami i broszurami, były źródłami, z których czerpaliśmy
naszą świadomość i uczyliśmy się rozumieć naszą własną sytuację i życie wokół
nas, aby walczyć o lepszą przyszłość.
Że cały ten wysiłek nie poszedł na marne, pokazało się w przededniu Paschy w
1904 r., kiedy wybuchł pierwszy strajk w Nowym Dworze. Strajkowało kilkaset
kobiet, głównie hafciarki i pakowaczki bielizny, które pracowały dla
warszawskich producentów i kupców bielizny. Strajk trwał około dziesięciu dni.
Wywalczyły one swoje żądanie niewielkiej podwyżki płac. Większość strajkujących
stanowiły młode dziewczyny w wieku 14-15 lat, które wykazały się niezwykłą
solidarnością i wielką odwagą.
Miasto miało kilka dużych przedsiębiorstw przemysłowych - fabrykę porcelany,
fabrykę krochmalu, wojskowy warsztat mechaniczny do produkcji elementów mostów,
łodzi i innych artykułów morskich, tartak, magazyn żywności nad Wisłą
*[spichlerz] itp. Z
wyjątkiem magazynu żywności (Magazyn Bankowy), w którym około czterdziestu Żydów
pracowało jako tragarze, wszystkie te przedsiębiorstwa były obsługiwane przez
setki polskich robotników, a nasze wysiłki, aby wciągnąć ich do ruchu, nie
powiodły się. Była to grupa zacofana i nie mieliśmy żadnych polskojęzycznych
intelektualistów. Jedyni gimnazjaliści i studenci uniwersytetu studiowali w
Płońsku lub Warszawie i byli ideologicznie bardzo od nas oddaleni, zajęci tylko
swoimi własnymi interesami. Ledwo udało nam się zgromadzić grupę Polaków, którzy
uważali się za związanych z Polską Partią Socjalistyczną. Współpracowali z nami,
ale nie mieli żadnego wpływu na masy polskich robotników.
Więcej sukcesów odnieśliśmy w innym obszarze. Udało nam się nawiązać kontakt z
grupą żołnierzy i oficerów, którzy brali udział w pracy rewolucyjnej w
garnizonie Twierdzy Modlin (NowoGeorgiewsk). Nawiązaliśmy kontakt za
pośrednictwem studenta żydowskiego, członka syjonistycznych socjalistów, który
poprzez wielopartyjną koalicję w regionie warszawskim prowadził agitację w
wojsku. Od czasu do czasu przyjeżdżał do Nowego Dworu, przywożąc "literaturę", a
czasem dostarczyć osobiście. W większości przypadków to my byliśmy tymi, którzy
je rozprowadzali, podczas spotkań w tajnych lokalizacjach lub pod pretekstem
dostarczania paczek bezpośrednio do posterunków wojskowych.
Oczywiście, było to bardzo niebezpieczne, ale zawsze byli ludzie gotowi podjąć
ryzyko, którzy wykonywali zadanie. Praca z wojskiem była jedną ze sfer, w której
współpracowali ludzie z różnych grup politycznych. Tutaj chcę zwrócić uwagę na
kilka osób, które wyróżniły się w tej pracy: Chave Waga, Chanele Lipszic,
Elijohu (brat Dovida Parizera), Simche Waga i obaj bracia Malech. Najlepszym
miejscem do tajnego spotkania z naszym kontaktem wojskowym byli Gotlibowie (Dovid
Malazh).
Wyniki naszej pracy stały się widoczne później, gdy doszło do eksplozji w
twierdzy, w domu pułkownika. Wydarzenie to zakończyło się tragicznie
aresztowaniem kilku oficerów i żołnierzy z garnizonu Modlin, którzy zostali
wysłani na roboty przymusowe na Syberię.
Pod koniec 1904 i na początku 1905 roku nasza organizacja była na czele życia
komunalnego w Nowym Dworze. W tym czasie dawna "złota młodzież", która wraz ze
snobistyczną klasą średnią i policją próbowała terroryzować ruch młodzieży, nie
miała już żadnych wpływów i zadowalała się trwaniem w spokoju. Zwracali
się do nas nawet wtedy, gdy twardziele niepokoili spokojnych obywateli, albo gdy
dochodziło do kradzieży lub napadu. Wystarczyło, że nasza organizacja dała znać,
a przestępstwo zostało rozstrzygnięte na korzyść ofiary.
We wszystkich innych sprawach społecznych decydujące słowo miała nasza
organizacja. Nasza pozycja stała się jeszcze silniejsza po styczniu 1905 r.,
kiedy w wyniku prowokacji carskiej w Pałacu Zimowym w Petersburgu fala działań
rewolucyjnych wybuchła jak lawa w całym tym ogromnym kraju.
1 maja 1905 roku Nowy Dwór po raz pierwszy zobaczył czerwoną flagę na ulicach.
Robotnicy tego dnia opuścili swoje miejsca pracy, przechadzali się w
świątecznych ubraniach i rano zbierali się na polach na obrzeżach miasta. Po
południu zebrali się na głównej ulicy, niedaleko ratusza. W ciągu kilku minut
podniesiono czerwoną flagę, wykrzykiwano hasła i zanim policja i wojsko
zorientowały się, co się dzieje, tłum się rozproszył. Później, w nocy, policja
przeszukała domy, ale nikogo nie aresztowano. Ta krótkotrwała demonstracja
jeszcze bardziej wzmocniła autorytet ruchu.
W połowie lata 1905 roku wydarzyło się coś, co wstrząsnęło
całym miastem. W środku nocy policja chodziła od drzwi do drzwi z listą nazwisk
i aresztowała 13 towarzyszy. Wśród nich był mój brat Motl, Mojsze Bakman,
krawiec wojskowy, Jankl Alszenko, Zenek, polski robotnik, i Jisroelka, pracownik
zakładu mięsnego. Policja musiała otrzymać listę od grupy szefów, rzeźników,
przeciwko którym trwał zacięty strajk.
Nasi przeciwnicy, pracodawcy, musieli myśleć, że aresztowania zniszczą naszą
organizację, ale zdali sobie sprawę ze swojego błędu, gdy następnego dnia po
aresztowaniach robotnicy miasta zebrali się przed oknami więzienia, z których
słychać było więźniów śpiewających rewolucyjne pieśni. Policja szybko ruszyła
wysłać aresztowanych pod silną strażą do Modlina. Stamtąd zostali przewiezieni
do więzienia Mokotowskiego w Warszawie, gdzie przetrzymywano ich przez trzy
miesiące. Zwolniono ich dopiero jesienią, po 17 października.
Nawet ten ciężki cios nie mógł osłabić naszej aktywności. Przeciwnie, walki
stały się bardziej zaciekłe i rozpoczęliśmy akcję, aby zmusić rzeźników i
przywódców społeczności do podjęcia próby uwolnienia aresztowanych. W tej akcji
otrzymaliśmy pomoc od towarzyszy z Warszawy i Pragi, którzy grozili pobiciem
właścicieli rzeźników. Jedną z ich ofiar był Benjomin Jungrits, który został
pobity w głowę kijami.
Podobne akcje przeprowadziliśmy w tym czasie przeciwko upartym przywódcom w
okolicznych miastach, Płońsku, Nasielsku itd. Kontynuowaliśmy tak agresywne
kampanie przez całe lato i jesień 1905 roku.
Skorzystaliśmy z Manifestu z 17 października [wydanego przez cara Mikołaja II w
odpowiedzi na rewolucję z 1905 r., przyznającego pewne swobody obywatelskie],
organizując szereg zgromadzeń w samym mieście. Jedno z takich zgromadzeń, w "trzeciej wiorście [około jednego kilometra]" na obrzeżach miasta, w którym
uczestniczyło 500 osób, zostało otoczone przez uzbrojonych żołnierzy, którzy
rozbili spotkanie. Jako powód podali, że cywilom nie wolno gromadzić się w
miejscu wojskowym. Oficerowie odprowadzili nas z powrotem do miasta, co jeszcze
bardziej podniosło nasz prestiż w oczach ludności, a także tych u władzy.
Przeprowadziliśmy również akcję zbierania pieniędzy i żywności dla strajkujących
robotników w Warszawie. W tym celu współpracowałem z Simche Wagą. Przywieźliśmy
ponad 2000 rubli i dwa duże samochody ciężarowe z żywnością dla robotników w
Warszawie.

46. Nowy Dwór. Gub. warszawska, pow. warszawski. st. poczt. Nowy Dwór.
Działalność na m. Nowy Dwór.
Zarząd: 1) Józef Bytner prezes, 2) Emiljan Sobolewski, 3) Jan Flatt.
Zastępca: — Jan Miłoncz.
Rada: 1) ks. Jan Jaroczyński prezes, 2) Leon Śliwiński, 3) Wojciech
Pierzchalski, 4) Antoni Krubski.
- Gub. warszawska, pow. warszawski: Oznacza Gubernię warszawską i powiat
warszawski – jednostki administracyjne pod zaborami (Królestwo Polskie).
- st. poczt.: Skrót od "stacja pocztowa".
- m. Nowy Dwór: Skrót od "miasto Nowy Dwór".
- Towarzystwa Pożyczkowo-Oszczędnościowe: Były to prekursorzy dzisiejszych
banków spółdzielczych i kas zapomogowo-pożyczkowych, mające na celu wsparcie
lokalnej społeczności i drobnych przedsiębiorców.


- budowa mostu przez Wisłę w Nowym Dworze. Budową kieruje inż. Stanisław Kwiryn
Miller. 7 przęsłowy most miał 576 m. Od strony Nowego Dworu i Kazunia przy
moście zostały wzniesione tzw. strażnice.
- Otwarcie parku miejskiego obecnie o nazwie im. Wybickiego. Założycielami parku
byli aptekarze Nowodworscy Jan Flatt i Bolesław Konarski.

— Aresztowania. Z Nowego Dworu pod Warszawę piszą do „Wega:” „Odkryto tu
drukarnię tajną, w której drukowano dotąd gazetę 'Sołdatskij Listok.' Trzech
młodzieńców żydowskich zaaresztowano.”
- „Sołdatskij Listok”: Było to rewolucyjne pismo skierowane do żołnierzy
rosyjskich, wydawane w języku rosyjskim przez organizacje socjalistyczne w
okresie Rewolucji 1905 roku.
Wydanie broni. Komitet warszawski partji robotniczej
socjal-sjon. ogłosił, jak pisze Telegraf, nazwiska 3 żydów z Nowego Dworu,
którzy kazali aresztować robotników i zdradzili przed policją, gdzie się
znajduje broń nowodworskiej samoobrony żydowskiej.
Tekst odnosi się do burzliwego okresu Rewolucji 1905–1907 roku w
Królestwie Polskim.
- Socjal-sjon: To skrót od Żydowskiej Socjalistycznej Partii Robotniczej „Poalej
Syjon”.
- Samoobrona żydowska: Były to paramilitarne grupy tworzone w celu ochrony
społeczności żydowskiej przed pogromami, które często wybuchały przy
bierności lub inspiracji władz carskich.
- Wydanie broni: Tekst ma charakter piętnujący – publikacja nazwisk przez
partię była formą „wyroku cywilnego” na osoby uznane za kolaborantów
współpracujących z carską policją.
Tekst rękopiśmienny (Odbiorca i Adres):
На имя: Благочиннаго неподвижныхъ церквей 13 аршавскаго воен. окр.
протоіерея Четырковскаго госпитля 13 Семена Григорьевича Тихомирова
Во г.: Варшаву, Уяздовскій военный госпиталь
Stemple i pieczęcie:
НОВОГЕОРГІЕВСКЪ ВАРШ. (Nowogieorgijewsk Warsz.) – Datownik pocztowy z datą
1. 9. 06 (1 września 1906).
№ 22 Новогеоргіевскъ Варшавской г. (Nr 22 Nowogieorgijewsk, Gubernia
Warszawska) – nalepka polecenia.
Uwaga: Nowogieorgijewsk to rosyjska nazwa Twierdzy Modlin.
Tłumaczenie na język polski
Odbiorca: Dla Dziekana cerkwi stacjonarnych 13. Warszawskiego Okręgu
Wojskowego, protojereja szpitala w Twierdzy Modlin (Czetyrkowskiego?),
Siemiona Grigorjewicza Tichomirowa.
Miejsce przeznaczenia: Warszawa, Ujazdowski Szpital Wojskowy.
Miejsce nadania: Nowogieorgijewsk (Modlin), Gubernia Warszawska.
Data: 1 września 1906 roku.
Nadawca: Przekaz został nadany z Modlina (wtedy Nowogieorgijewsk), który był
potężną rosyjską twierdzą.
Odbiorca: Siemion Grigorjewicz Tichomirow był prawosławnym duchownym
wojskowym (protojerejem). Pełnił funkcję dziekana (blagochinnego)
nadzorującego cerkwie przy jednostkach wojskowych.
Adres: Szpital Ujazdowski w Warszawie był w tamtym czasie jednym z
najważniejszych szpitali wojskowych w regionie.
Znaczek: W prawym górnym rogu widoczny jest rosyjski znaczek pocztowy o
nominale 7 kopiejek z dwugłowym orłem imperium.%20do%20Sankt%20Petersburga%20do%20redakcji%20gazety%20'Blask'.jpg)
На имя: Редакціи газеты „Свѣтъ” (Na imię/Dla: Redakcji gazety
Свет
– „Światło”))
Въ г. С.-Петербургъ, Невскій пр., домъ № 136. (W mieście St. Petersburg,
Prospekt Newski, dom nr 136)
НОВОГЕОРГІЕВСКЪ ВАРШ. 21. 9. 06 (Stempel pocztowy: Nowogieorgijewsk [Modlin]
Warsz. 21 września 1906)
Odbiorca:
„Swiet” (ros.
Свет – „Światło”) to
ilustrowany dziennik wydawany w Sankt Petersburgu na przełomie XIX i XX
wieku. Gazeta poruszała różnorodną tematykę, w tym wiadomości,
literaturę, kulturę oraz życie społeczne, kierując swoją ofertę do
prawicowych odbiorców.
Lokalizacja nadania: Nazwa Новогеоргіевскъ (Nowogieorgijewsk) to oficjalna
nazwa Twierdzy Modlin w czasach zaboru rosyjskiego.
Opłata: W prawym górnym rogu znajduje się znaczek o nominale 7 kopiejek z
godłem Imperium Rosyjskiego.
Przed wyborami.
Tekst ten jest fascynującym wglądem w mechanizmy wyborcze do I Dumy
Państwowej Imperium Rosyjskiego (1906 rok). System ten opierał się na tzw.
kurialnym systemie wyborczym, który był skomplikowany i niedemokratyczny w
dzisiejszym rozumieniu.
Artykuł analizuje przygotowania do wyborów w powiecie warszawskim, skupiając
się na Nowym Dworze (Mazowieckim). Można z niego wyciągnąć kilka istotnych
wniosków:
1. Elitarność wyborów
Na 8,000 mieszkańców Nowego Dworu, prawo głosu (jako prawyborcy) uzyskało
zaledwie 647 osób. Oznacza to, że tylko ok. 8% populacji spełniało
rygorystyczne wymogi majątkowe lub zawodowe.
2. Struktura społeczna wyborców
Zestawienie liczbowe pokazuje, kto realnie decydował o polityce:
Dominowali właściciele nieruchomości oraz osoby płacące podatek mieszkaniowy
(łącznie 408 osób).
Przedsiębiorcy stanowili niewielką grupę (30 osób).
Symboliczna obecność inteligencji i urzędników (5 osób z pensją/emeryturą
państwową).
Wymieniony z nazwiska ks. Jan Makowski to jedyny duchowny z cenzusem
ziemskim w mieście – podkreśla to wysoką pozycję społeczną jednostek w
małych społecznościach.
3. Niska aktywność "lokatorów"
Autor wyraża zdziwienie, że na liście "drobnych lokatorów" są tylko 2 osoby.
Wynikało to prawdopodobnie z:
Skomplikowanych procedur biurokratycznych (konieczność złożenia osobistej
deklaracji).
Braku świadomości obywatelskiej.
Zaporowych wymogów (mieszkanie na własne imię od co najmniej roku).
W tekście występuje szereg terminów prawno-administracyjnych
charakterystycznych dla przełomu XIX i XX wieku:
- Prawyborca: Osoba posiadająca prawo głosu w pierwszym stopniu wyborów
pośrednich. Wybierali oni delegatów (wyborców), którzy dopiero potem
wybierali posła.
- Cenzus wyborczy: Ograniczenie prawa wyborczego uzależnione od konkretnych
warunków. W tym tekście mowa o cenzusie majątkowym (posiadanie
nieruchomości, firmy) lub cenzusie służbowym (zajmowanie urzędu).
- Instytucja ziemska: Odnosi się do ziemstw – organów samorządu
terytorialnego w ówczesnej Rosji (choć w Królestwie Polskim ich zakres był
ograniczony).
- Podatek mieszkaniowy / osobisty: Specyficzne daniny, których opłacanie
było jednym z warunków dopisania do listy wyborców.
- Naczelnik: Tu w znaczeniu naczelnika powiatu (uproszczona nazwa
rosyjskiego urzędnika – isprawnika).
Na statkach, kursujących po Wiśle, zagnieździła się od pewnego czasu banda
oszustów, którzy, na różne biorąc się sposoby, wyzyskiwali łatwowiernych
pasażerów. Jednym z tych sposobów była gra w trzy karty, której ani policya,
ani służba parostatków nie mogła zapobiedz. Banda składała się z kilku
oddziałów, z których jeden, złożony z 5-ciu karciarzy, jeździł stale w
kierunku Warszawa—Płock i z powrotem.
Wczoraj, o godz 9 zrana, banda ta wracała z przystani p. Maurycego Fajansa
na odchodzącym do Płocka statek «Wawel», którym jechało kilkudziesięciu
podróżnych, przeważnie żydów i włościan. Kiedy statek ruszył w drogę,
oszuści zaczęli grać pomiędzy sobą, przyciągając w ten sposób nieświadomych
oszustwa podróżnych do gry. W pobliżu Jabłonny gra stała się powszechną, a
do kieszeni jej inicyatorów napłynęło kilkadziesiąt rubli. Szczególnie
zawzięcie grał jakiś młody handlowiec, jadący do Płocka w interesie pewnego
domu zbożowego, i przegrał około 30-tu rubli.
Kiedy statek minął Jabłonnę, do kajuty, w której odbywała się gra, weszło
ośmiu nieznanych całkiem ludzi, którzy wsiedli na statek w Warszawie,
jednocześnie z oszustami. Wyjąwszy rewolwery, nieznajomi kazali podróżnym
pozostać w kajucie, oszustów zaś wyprowadzili na pokład. Tu poleciwszy
prowadzącemu statek sternikowi p. Grabowskiemu, aby nie śmiał wywieszać
znaków alarmujących lub zbliżać się do brzegu, nieznajomi rozpoczęli
wykonywać wyroki śmierci.
Oszustom kazano stanąć w jednym szeregu i zaczęto do nich strzelać. Skazani
zaczęli w panicznym strachu biegać po pokładzie, wśród gradu kul, jakiemi
ich zasypywano. Ogółem dano około 50 strzałów.
Gdy pięciu oszustów padło na pokład, nieznajomi, stwierdziwszy śmierć
trzech, wrzucili zwłoki ich do wody. Następnie polecili sternikowi zbliżyć
się do brzegu, a gdy ten odmówił, zagrożono mu rewolwerami. Sternik
usłuchał. Nieznajomi wydostali się na brzeg i znikli w zaroślach,
pozostawiając sternikowi polecenie natychmiastowego wyruszenia w dalszą
drogę i zatrzymania się dopiero w Modlinie. Dodać należy, że podczas
strzelaniny do biegających po pokładzie oszustów, jednego z wykonawców
wyroku wypadkiem postrzelono; towarzysze unieśli go ze sobą.
Sternik, stosownie do polecenia nieznajomych, zatrzymał się w Modlinie i tam
zawiadomił o zajściu władzę. Z dwóch ciężko rannych oszustów, jeden zmarł w
drodze, drugiego władza wojskowa w Modlinie poleciła przenieść do szpitala
fortecznego. Z Modlina zawiadomiono o zajściu warszawskiego oberpolicmajstra
krótką depeszą, donoszącą o zabiciu pięciu podróżnych przez anarchistów
komunistów. Na skutek depeszy tej, z Warszawy wysłano obławę; wynik tych
poszukiwań jest niewiadomy.
Warto zauważyć, że rok 1906 to czas Rewolucji 1905 roku, kiedy to bojówki
różnych ugrupowań (w tym wymienionych w tekście anarchistów) dokonywały
licznych zamachów, ale także akcji wymierzonych w przestępczość pospolitą,
którą uważali za szkodliwą dla ludu.
Kilka dni temu zamieszkała w Warszawie przy ul. Bielańskiej 17-letnia Marja
C. wyjechała do matki swej w płockie.
W powrotnej drodze młoda i niedoświadczona dziewczyna przejeżdżała przez
Nowy Dwór i, ponieważ dalszą podróż do Warszawy miała odbywać koleją, a do
odejścia pociągu ze st. Nowy Dwór miała jeszcze kilka godzin czasu,
zatrzymała się w herbaciarni w mieście. Nadszedł wieczór, miasto zaś od
stacji dzieli przestrzeń około wiorsty, C. zatem bała się sama przebyć tę
drogę.
W herbaciarni był podówczas niejaki Michał D., zamieszkały w Nowym Dworze,
który, dowiedziawszy się o obawach dziewczyny, ofiarował jej swe
towarzystwo. Dziewczyna, nie podejrzewając nic złego, usługę tę przyjęła.
Kiedy C. wyszła z herbaciarni wraz ze swym towarzyszem, ten poprosił, aby
wstąpiła z nim na chwilę do magistratu, gdyż ma tam do załatwienia drobny
interes. Dziewczyna zgodziła się, nie wiedząc, że nicpoń prowadzi ją do
swego mieszkania. Gdy C. znalazła się w mieszkaniu, D. zamknął drzwi na
klucz i, grożąc rewolwerem, dopuścił się na niej zbrodni przeciw moralności
publicznej.
Zbezczeszczona dziewczyna udała się nazajutrz ze skargą do policji, która
wdrożyła w tej sprawie śledztwo.
Sprawca użył pretekstu "załatwienia interesu w magistracie". Urząd
(magistrat) był miejscem budzącym zaufanie i szacunek. Zaproszenie tam
dziewczyny miało uśpić jej czujność i nadać spotkaniu pozorów oficjalności i
bezpieczeństwa
W 1906 roku na ziemiach polskich obowiązywał rosyjski Kodeks Karny Tagancewa
(z 1903 r.). Zgodnie z jego przepisami gwałt był karany ciężkimi robotami
(katorgą). Użycie broni palnej (rewolweru) znacznie zaostrzało wymiar kary.
Śledztwo wdrożone przez policję było pierwszym krokiem do procesu przed
sądem okręgowym.
- Zdziczenie: Tytułowe określenie sugeruje upadek obyczajów i norm
społecznych. W ówczesnej prasie często używano tego słowa jako nagłówka dla
opisów brutalnych napadów lub niemoralnych zachowań.
- W płockie: To skrócona forma oznaczająca "do guberni płockiej" lub "w
okolice Płocka". W tamtym czasie nazwy regionów administracyjnych (guberni)
często zapisywano małą literą jako przymiotniki.
- Wiorsta: Rosyjska miara długości (1 wiorsta - 1066,8 metrów). Informacja,
że miasto od stacji dzieliła wiorsta, wyjaśnia lęk dziewczyny – musiała
pokonać kilometr przez nieoświetlone, puste tereny.
- Podówczas: Staropolskie określenie oznaczające "wtedy", "w tamtym czasie".
- Nicpoń: Dziś to słowo brzmi dość łagodnie (jak "łobuz"), ale w 1906 roku
miało znacznie silniejszy wydźwięk pejoratywny, oznaczający człowieka
nikczemnego, pozbawionego zasad.
- Zbrodnia przeciw moralności publicznej: Ówczesny termin prawny (z Kodeksu
Karnego z 1903 r.), pod którym kryły się przestępstwa seksualne, w tym
gwałt.
- Zbezczeszczona: Słowo to odnosi się do ówczesnego postrzegania ofiary
gwałtu. W tamtej epoce utrata "honoru" (dziewictwa) poza małżeństwem była
traktowana jako hańba, która dotykała ofiarę równie mocno, co sam czyn
sprawcy.
Główne obiekty geograficzne i nazwy miast
- НОВЫЙ-ДВОРЪ (Nowyj-Dwor): Nowy Dwór Mazowiecki.
- Р. НАРЕВЪ (R. Nariew): Rzeka Narew.
- Р. ВИСЛА (R. Wisła): Rzeka Wisła.
- Новодворская Кемпа (Nowodworskaja Kempa): Kępa Nowodworska.
- Въ Варшаву (W Warszawu): Kierunek „Do Warszawy” (widoczny przy linii
kolejowej po prawej stronie).
To sformułowanie najlepiej oddaje ducha epoki (przełom XIX i XX wieku), kiedy
termin „żegluga powietrzna” był powszechnym określeniem aerostatyki i wczesnego
lotnictwa.
W armii carskiej jednostki te zajmowały się głównie balonami i sterowcami.
Polscy oficerowie służący w tamtym czasie w armii rosyjskiej używali właśnie
określenia „żegluga powietrzna”.
Костелъ (Kostieł): Świątynia katolicka.
Кирка (Kirka): Kościół ewangelicki (luterański).
- X - Dopisek: Мѣсто плавательнаго завода (Miejsce zakładu/stoczni
rzecznej).
6. Зимн. Портъ (Zimn. Port): Port Zimowy (miejsce cumowania statków w
zimie).
- Кат. (Kat.): Cmentarz katolicki.
- Евр. (Jewr.): Cmentarz żydowski.
- I i II: Oznaczenia sektorów miasta lub dzielnic.
- Военный Инженер... (Wojennyj Inżenier): Podpis na dole mapy należący do
Inżyniera Wojskowego (prawdopodobnie ranga Pułkownik – Połkownik).
17.X. - wybucha olbrzymi pożar. Rozpoczął się na tak zwanych Piaskach.
Zniszczeniu uległo 3/4 miasta. Spłonęła między innymi najbogatsza i
najruchliwsza część miasta w tym synagoga i żydowska łaźnia rytualna. Łącznie na
120 posesjach spłonęło 400 budynków. Zginęły dwie osoby. Bez dachu nad głową
pozostało około 1.500 rodzin.
30.X. - napływa pomoc dla pogorzelców z Nowego Dworu. Wpłaty w wysokości 25
rubli dokonał m.in. Henryk Sienkiewicz.

.jpg)
Przed stu laty w Nowym Dworze czyli pożar monstrum
Skutki pożaru w 1907 r.

Z komitetu pow. warszawskiego donoszą nam, że pomiędzy nim a miejscowym
komitetem żydowskim w mieście Nowym Dworze doszło do porozumienia w sprawie
kandydatur na wyborców z kurji miejskiej powiatu warszawskiego. Od komitetu
warszawskiego delegatami byli: ks. prob. Makowski i p. Jan Flatt, od
komitetu zaś żydowskiego pp. Kelman Goldstein i Jankiel Feinstein. Po
układach spisano akt, mocą którego ustanowiono następujące wspólne
kandydatury: P. Jakób Brona z Nowego Dworu; dr Stanisław Bzura z Jabłonny;
p. Jankiel Feinstein z Nowego Dworu; p. Jan Flatt, aptekarz z Nowego Dworu.
Fakt powyższy zaznaczyć należy, jako jeden więcej dowód, że Kom. Centralny
Narodowy za pośrednictwem swoich organów prowincjonalnych czyni wszystko, by
nie dopuścić podczas wyborów do stawiania spraw na gruncie waśni rasowych.
Tekst odnosi się do wyborów do II Dumy Państwowej (parlamentu) Imperium
Rosyjskiego. Wybory te odbywały się w atmosferze silnych napięć po
rozwiązaniu pierwszej Dumy, a współpraca między komitetami (polskim i
żydowskim) była wówczas kluczowym elementem strategii politycznej, mającym
na celu wyłonienie wspólnych elektorów. System kurialny dzielił wyborców na
grupy (kurie) zależnie od statusu i majątku. Wspólna lista kandydatów
polskich i żydowskich w Nowym Dworze Mazowieckim miała na celu konsolidację
głosów i uniknięcie podziałów narodowościowych w obliczu skomplikowanej
ordynacji wyborczej.

Z aresztu policyjnego w ratuszu wysłani zostali wczoraj do Modlina
następujący więźniowie polityczni:
Jakób Berholz, Salomon Lindner, Leon Stypułkowski, Zdzisław Miączyński,
Bronisław Ladyga, Józef Temberg, M. Mitman, Judka Kamilczyk, Józef Bogucki,
Szyja Rozenfarb, Aron Engerszer, Bolesław Żandyn, Hersz Biegelman, Gustaw
Lidner, Jakób Flancman, Roman Rojkiewicz, Jakób Rapaport, Józef Maciejewski,
Stefan Ligęza, Jonasz Kirszenbaum, Dawid Kelbard, Zelman Rynowicz, Haskiel
Hudyk, Mordka Winer, Józef Lapsz, E. Engelman, Owsiej Miszkin, Maryan
Myśliwski, Konstanty Węlałowski, Wolman Grotman, Koryn Huftal, Abram-Icek
Wittman, Julian Eiberhard, bracia Hasyk, Henryk Kahan, Jankiel Baum, Judka
Borenstein, Stanisław Magnuski, Zygielman, Józef Zorgenstein, Owsiej
Sołowiejczyk, Dawid Filmus, Salomon Cyzor, Arabin Chudy, Hersz Engel, Antoni
Kozłowski, Zenon Magrzycki i Wergenstein.
W 1907 roku, w okresie po rewolucji 1905 roku, Twierdza Modlin służyła
władzom carskim jako ciężkie więzienie dla osób zaangażowanych w działalność
niepodległościową i socjalistyczną. Lista zawiera nazwiska osób o różnym
pochodzeniu etnicznym (polskim i żydowskim), co było charakterystyczne dla
ówczesnych ruchów rewolucyjnych w Królestwie Polskim.

___________________________________________________________________________________________________
Echa pożaru w Nowym Dworze. Jak już w swoim czasie donieśliśmy, podczas
pożaru w Nowym Dworze, w miejscu, gdzie pogorzelcy składali uratowane
rzeczy, znaleziono bombę. Otóż bombę tę pod kierunkiem specjalnej komisji
zbadano, wywołując jej wybuch. Okazała się nadzwyczajnej siły. W jakim celu
położono ją między rzeczami pogorzelców — niewiadomo.
Podobnie mogło być w innych guberniach. W Nowym Dworze w guberni
warszawskiej jeszcze w 1907 r. w rewizji prostytutek tamtejszego domu
publicznego nie uczestniczył lekarz z twierdzy, a badanie odbywało się raz w
tygodniu. 
W dniu 11 b. m. rozstał się z tym światem w sile wieku ś. p. Jan Tytus Flatt,
właściciel apteki w Nowym Dworze. Urodzony w 1856 r. z ojca Jana i Maryi z
Grodzickich, obywateli ziemskich we wsi Parciochowie w Pułtuskiem. Nauki
pobierał w 2-im progimnazyum i 3-m gimnazyum, w r. 1873 wstąpił na praktykę
do apteki Ziemińskiego, w r. zaś 1880 uzyskał stopień prowizora farmacyi w
Warszawskim Uniwersytecie.
Przez lat kilka pracował w aptekach w Warszawie i na prowincyi — przyjął
wreszcie kondycyę w aptece kol. Fabiana w Nowym Dworze, początkowo jako
pracujący. Kol. Fabian widząc jego sumienność i uczciwość oddał mu aptekę w
administracyę, którą w lat kilka nabył na własność.
Objąwszy takową w posiadanie pokochał miasto i ludność, dla której pracował,
poczuł się, że tak powiem, w swoim żywiole.
Z początku oddał się tylko pracy zawodowej z zamiłowaniem, miał bowiem tę
ambicyę, aby, apteka po sławnym w dziejach farmacyi Fabianie nie straciła
nic z dawnej sławy i świetności. Udało mu się to zupełnie, gdyż wkrótce
zyskał sobie opinię sumiennego aptekarza i wysoce uczciwego człowieka i
takim pozostał do śmierci. Uczynny, nadzwyczaj uprzejmy w obejściu, umiał
sobie jednać wielu przyjaciół, i wkrótce stał się duszą całego miasteczka.
Niebyło ważniejszego wydarzenia lub czynu społecznego w dziejach Nowego
Dworu od lat przeszło 20-tu, którego by ś. p. Flatt nie był inicyatorem, lub
w którymby nie brał czynnego udziału.
I tak lat temu kilkanaście stworzył teatr amatorski, z dochodów którego
założył skwer na rynku. Nieszczędząc pracy, zachodu i własnych pieniędzy z
dużego rynku, który był w pewnych porach roku trzęsawiskiem, a w lecie
pustynią Sachary, zamienił w piękny spacerowy skwer; było to jego ukochane
dziecko, którem do końca się opiekował a nawet przed śmiercią o tem mówił.
Mieszkańcy Nowego Dworu uznając Jego rozum i zasługi, wybrali go lat temu
kilka na naczelnika straży ogniowej, którą to funkcyę spełniał z chlubą i
pożytkiem dla miasta.
W roku zaś bieżącym był wybranym na wyborcę posłów do Dumy.
Jego to staraniom długoletnim zawdzięczać należy, że Nowy Dwór został
oświetlony kilkudziesięciu latarniami naftowemi, a w roku zeszłym
zabrukowano kilka ulic, gdzie dawniej ludzie grzęźli, a konie literalnie po
brzuchy zapadały. Ostatnim Jego czynem wysoce doniosłym dla mieszkańców
Nowego Dworu, było zainicyowanie i wyjednanie pozwolenia, na założenie
Towarz. Pożyczk. oszczędnościowego, którego był od początku do śmierci
prezesem Rady.
Że taka instytucya była wielce potrzebna, najlepszym dowodem, że już w 3-m
roku swego istnienia, zrobiła do 100 tys. rb. obrotu.
Prócz tych czynów społecznych ś. p. Flatt, hojną dłonią wspierał biednych,
uczącą się młodzież: należał bowiem do tych zacnych ludzi, o których mówią,
że dawał tak „aby niewiedziała lewica, co daje prawica“.
Życie ś. p. Flatta mogło być rzeczywiście wzorem i przykładem dla nas
aptekarzy w małych miastach i osadach; postępował on bowiem podług złotych
słów Jachowicza „Czyń każdy w swoim kółku co każe Duch Boży, a całość sama
się złoży“.
Czynił więc wszystko co było w granicach Jego możliwości, aby tylko swoje
ukochane miasteczko uporządkować, upiększyć i podnieść.
Wdzięczni mieszkańcy Nowego Dworu uznając Jego zasługi, stawili się licznie,
aby oddać ostatnią posługę chrześcijańską wraz z Szanownym Księdzem
Makowskim proboszczem z N. Dworu.
W dolnym kościele Ś-go Krzyża przy trumnie całej okrytej wieńcami,
odśpiewano podniosłe modły z towarzyszeniem chórów.
Z wieńców zauważyliśmy następujące. „Wieloletniemu członkowi Warsz. Tow.
Farmaceut“. „Zacnemu obywatelowi m. N. Dworu“ Członkowi organizatorowi —
członkowie Tow. Poż. oszczędn. „Od kolegów i przyjaciół“ „Od wdzięcznych
współpracowników“. Prócz tego wiele od rodziny i szczerych przyjaciół.
Nad grobem na Powązkach odśpiewano pienia religijne. „Dusza co cierpi“, a
przy melodyi „Salve Regina“ Troschla trumnę spuszczono do grobu rodzinnego.
Cześć pamięci zacnego człowieka. Niech Mu ziemia lekką będzie, jak lekką
była ta ręka, którą tylu bliźnich wspierał.
Szczery przyjaciel Edward Kuszkowski
- Prowizor farmacyi – dawny stopień zawodowy farmaceuty, uprawniający do
samodzielnego zarządzania apteką (dziś powiedzielibyśmy: magister farmacji).
- Kondycya – tutaj: posada, zatrudnienie (często używane w kontekście pracy
u kogoś, np. "przyjąć kondycję").
- W administracyę – w zarząd. Jan Flatt najpierw zarządzał apteką w imieniu
właściciela, zanim ją wykupił.
- Rb. – skrót od rubla (waluta obowiązująca w Królestwie Polskim pod zaborem
rosyjskim).
- Duma – organ ustawodawczy w Imperium Rosyjskim (Państwowa Duma Imperium
Rosyjskiego).
- Naczelnik straży ogniowej – dzisiejszy komendant straży pożarnej.
- W sile wieku – w pełni sił, w najlepszym okresie życia (zazwyczaj między
30. a 50. rokiem życia).
- B. m. – skrót od "bieżącego miesiąca".
- Ś. p. – "świętej pamięci" (powszechne do dziś, ale tutaj używane z dużą
częstotliwością jako tytuł przed nazwiskiem).
- Literalnie – dosłownie.
- Doniosły czyn – czyn o wielkim znaczeniu, bardzo ważny.
- Jednać przyjaciół – zjednywać sobie ludzi, sprawiać, że inni stają się nam
przychylni.
- Pienia religijne – uroczyste pieśni religijne.
- "Dawał tak, aby nie wiedziała lewica, co daje prawica" – biblijne
nawiązanie do anonimowej dobroczynności.
- "Pustynia Sachary" / "Trzęsawisko" – barwne porównanie stanu rynku w Nowym
Dworze, pokazujące, jak wielką zmianę wprowadził Jan Flatt, zakładając tam
skwer.
W tamtych czasach młodzież Nowego Dworu była rewolucyjna,
wojownicza w słowie i czynie. Ich działalność nie ograniczała się do Nowego
Dworu, ale rozciągała się na okoliczne miasta, takie jak Zakroczym, Nasielsk,
Płońsk i inne . Nowodworskie oddziały dwóch partii - Bundu i socjalistycznych
syjonistów - były centralnymi organizacjami dla tego obszaru i dostarczały innym
miastom mówców i organizatorów, a także broń, gdy było to konieczne.
Kiedy robotnicy z Nasielska rozpoczęli strajk, który stał się tak intensywny, że
lokalna organizacja nie była w stanie poradzić sobie z nim sama, organizacje z
Nowego Dworu wysłały na pomoc cały swój kontyngent aktywistów. Nowodworscy
bundowcy znaleźli sposób, aby zmiękczyć upartych bossów z Nasielska i uczynić
ich bardziej ustępliwymi. Kiedy wozy z Nasielska przejeżdżały przez Nowy Dwór,
patrole robotnicze zatrzymywały je na szosie, kazały im zawrócić i przewrócić
wozy należące do opornych bossów z Nasielska. Robili tak, dopóki bossowie nie
ustąpili żądaniom robotników.
W samym Nowym Dworze również doszło do wielu strajków, które zakończyły się
zwycięstwem robotników. Strajkowali szewcy, krawcy i hafciarze. Szefowie uznali,
że wojna jest przegrana i że lepiej zakończyć konflikty pokojowo, niż wdawać się
w rywalizację z organizacjami robotniczymi.
Choć minęło prawie pół wieku, wciąż pamiętam pewne strajki, które wyróżniały się
intensywnością i uporem, i kosztowały wiele istnień. Były to "twarde orzechy" do
zgryzienia, nawet dla takich utalentowani bojownicy, jak ci z Nowego Dworu. Bundowcy
i syjonistyczni socjaliści nie mogli sami poradzić sobie z szefami i musieli
szukać pomocy u "niekoszernych" młodych mężczyzn z Warszawy.
Jednym z takich strajków był strajk przeciwko Jisroelowi Gore, rzeźnikowi. Gdy
tylko strajk się rozpoczął, strajkujący lub ich przedstawiciele nie mogli już
pojawić się w Jatke Gesl [Ulicy Rzeźników]. Gore i jego synowie byli gotowi ze
swoimi narzędziami rzeźniczymi, a chociaż uliczka znajdowała się w pobliżu
ratusza i policji, były one dobrze strzeżone i trudno dostępne. Jeden z
towarzyszy, odważny Jehiel Kronenberg, został wysłany na ulicę z kilkoma
robotnikami, aby zobaczyć, co mogą tam zrobić. Nie udało im się odnieść takiego
sukcesu w odniesieniu zwycięstwa nad Gorami, jak w zachowaniu prestiżu
rewolucyjnych organizacji miasta, które wcześniej nie przegrały strajku.
Inni szefowie, którzy byli w konflikcie z robotnikami, wytykali im: "U nas
jesteście takimi ważniakami! Dlaczego nie staniecie do walki z Jisroelem Gore?"
Jehiel Kronenberg podjął wyzwanie. Kazał innym towarzyszom czekać w pobliskiej
uliczce, a sam wszedł do Jatke Gesl . Kiedy Gorowie go zobaczyli, wyszli ze
swojego sklepu mięsnego i okropnie go pobili. Inni towarzysze byli zbyt daleko,
aby przyjść mu z pomocą. W międzyczasie doszło do zamieszania, przyjechała
policja i aresztowała Kronenberga.
Rewolucjoniści z Nowego Dworu nie mogli pogodzić się z taką porażką i
postanowili się zemścić. "Nie możemy pozwolić, by Gorowie uciekli". W
Warszawie przygotowali bombę, którą planowali umieścić pod domem Gorów, a
tymczasem ukryli ją w pobliżu Narwi, dopóki nie mogli zrealizować planu
bombowego w odpowiednim momencie. W tym czasie Komitet Warszawski wysłał różnych
posłańców z ostrzeżeniem do Gorów, a Komitet Wykonawczy szukał sposobów, aby
dostarczyć bombę do domu Gorów. Zaczęli kopać tunel do domu, ale bomba nie
mogła czekać i przypadkowo wybuchła, nie powodując żadnych szkód. Ale Gorowie
zrozumieli teraz, że bomba została dla nich przygotowana i przestraszyli się.
Tak więc ostatecznie strajk zakończył się zwycięstwem robotników.
Drugi trudny strajk był skierowany przeciwko Gureckim, ojcu i synom, których
wszyscy się bali. Byli pewni, że "nikt nigdy nie uderzy przeciwko nam", a gdy
ogłaszano strajk, terroryzowali wszystkich z nim związanych. Czekali na
przywódców strajku na ulicy i bili ich. Oczywiście strajkujący odpowiedzieli tym
samym i strajk trwał dalej. Zatrudnili jednak kilku łamistrajków i paradowali po
mieście jako zwycięzcy.
Ich zwycięstwo wymagało działania. "Żadnych strajkujących w Nowym Dworze!" Więc
czekali na strajkującego pewnej soboty, gdy odprawiał modlitwy, i dali mu to, na
co strajkujący zasługiwał. Gureccy donieśli policji na całe kierownictwo Bundu,
a 13 towarzyszy zostało aresztowanych i osadzonych w więzieniu.
Wśród tej trzynastki znalazł się Polak [czyli nie-Żyd] robotnik Zenek, członek
Polskiej Partii Socjalistycznej, który zawsze był w żydowskich grupach
robotniczych, gdzie nauczył się języka jidysz i pomagał, gdy było trzeba.
Trzynaście osób zamknięto za grubymi kratami, ale nie rozpaczali. Pełni
przekonania i odwagi śpiewali swoje rewolucyjne pieśni, które rozbrzmiewały
przez okna więzienne w mieście i docierały do Jatke Gesl po drugiej stronie
drogi. Przywódcy miasta z pewnością przenieśliby aresztowanych do więzień w
Warszawie, gdzie jako przywódcy strajku zostaliby skazani na lata więzienia. Ale
warszawski komitet Bundu natychmiast interweniował, a Gureccy, pod naciskiem
Bundu, przekupili lokalnego burmistrza, a zarzuty zostały złagodzone, jakby była
to zwykła walka między dwiema stronami.
Wszyscy zostali zwolnieni z wyjątkiem polskiego robotnika Zenka, którego
deportowano do Warszawy.
Tak to szło, od jednej walki do drugiej, z ciągłymi strajkami w Nowym Dworze i
okolicznych miastach, walkami z carskimi reżimami, konfliktami z fanatycznie
religijnymi rodzicami i wszystkimi postaciami religijnymi, które nas dręczyły,
jeśli im się nie podporządkowaliśmy. Była to idealistyczna grupa młodych ludzi,
zawsze gotowych poświęcić się dla ideałów marksizmu i socjalizmu, które miały
przynieść piękniejszy i sprawiedliwszy świat.
Pod koniec 1906 i na początku 1907 roku kontrrewolucja dotknęła nasze miasto.
Reakcjoniści zyskali przewagę, a prześladowania policyjne stały się jeszcze
większe. Wielu towarzyszy zostało uwięzionych, a inni wyemigrowali do Anglii i
Ameryki. Ruch osłabł i został niemal całkowicie unicestwiony. Nie było już giełd
robotniczych, a tajne spotkania odbywały się rzadziej. Reakcjoniści i fanatycy
religijni natychmiast wyczuli, w którą stronę wieje wiatr i teraz mieli szansę
się zemścić. Towarzysze, którzy pozostali w mieście, byli prześladowani na
każdym kroku, a nikt nie stanął w ich obronie.
Miasto stało się smutne, samotne i duszne. Na ulicach przeklinano nas: "Cycjaliści
[komiczne błędne wymawianie słowa socjaliści]! Heretycy! Czy już obaliliście
cara Mikołaja? Patrzcie, kto myśli, że pozbędzie się Mikołaja!" - jakby byli
szczęśliwi, że młodzi ludzie, którzy ryzykowali życie w walce z carskimi
pogromami, zostali zamknięci w więzieniu, a Mikołaj nadal zasiadał na tronie.
Ja również postanowiłem wyjechać, uciec z mojego ukochanego miasta. Pojechałem
do Warszawy, do mojego przyjaciela Szmuela, syna Simche Sznajdera (dziś Sam
Bernstein), który pracował tam od jakiegoś czasu. Nie miałem ani grosza przy
sobie, więc schowałem się pod siedzeniem w pociągu. Razem było weselej i
nawiązaliśmy przyjaźń, która trwa do dziś.
Na początku 1909 roku ruch zaczął się odradzać po ciężkich ciosach, jakie
otrzymał od kontrrewolucji. Bund zorganizował związki zawodowe w różnych
branżach. Wstąpiłem do związku krawców i zostałem wybrany do komitetu
wykonawczego, a także pomagałem kierować wieloma strajkami.
Most pod Modlinem.
Nareszcie po dwudziestu latach oczekiwania stanie most stały na Wiśle pod
Modlinem, którego budowy podjęły się firmy K. Rudzki i Sp. (konstrukcja
żelazna) i Bracia Rohn (kesony).
Budowa mostu stałego pod Modlinem przechodziła różne fazy, i raz już budowę
tę zaczęto, lecz po zwiezieniu kamienia do budowy prawego przyczółka i
podjazdu z Nowego Dworu, całego projektu odrazu zaniechano, aczkolwiek
specjalne urządzenia pod zapuszczanie kesonów stały tam jeszcze lat kilka.
Mostów przy ujściu Narwi do Wisły pod samym Modlinem przed laty dwudziestu
było dwa, mianowicie: most wiszący, zbudowany przez wojsko polskie około
dawnych magazynów bankowych, wystających na cyplu zlania się dwóch rzek,
oraz most zbudowany przez kolej nadwiślańską wewnątrz dla pociągów, a z
górnym pomostem dla wozów.
Pierwszy z tych mostów zerwała kra lodowa w pamiętnym wylewie przy późnem
ruszaniu lodów w roku 1887, gdy poziom spiętrzonych lodów przewyższył stóp
22 i cały napór kry wpadł na most; mostu tego nie odbudowano.
Podobny most wiszący istnieje w Brześciu litewskim, udoskonalony zaś typ
wzoru modlińskiego na Dnieprze pod Kijowem. Oczywiście z nową budowlą
komunikacja w węźle szosowym pod Modlinem wielce zyska, obecnie bowiem szosa
zakroczymska, zaczynająca się w Warszawie u rogatki marymonckiej, kończy się
u wsi Kazuń, wprost Modlina, gdzie niema nawet stałego promu do Zakroczymia,
a z promów rządowych korzysta tylko wojsko.
Z tekstu przebija frustracja – autor podkreśla, że na most czekano aż 20
lat. Modlin był kluczową twierdzą Imperium Rosyjskiego (Twierdza
Nowogieorgijewsk), dlatego kwestie komunikacyjne były całkowicie
podporządkowane wojsku. Cywilna szosa z Warszawy kończyła się "w polu" (w
Kazuniu), a zwykli obywatele nie mieli jak przeprawić się przez rzekę do
Zakroczymia, bo promy były zarezerwowane dla armii.
Wymieniona firma K. Rudzki i Sp. to jedna z najważniejszych polskich firm
inżynieryjnych tamtego okresu (odpowiedzialna m.in. za Most Poniatowskiego w
Warszawie).
- Kesony: Specjalne skrzynie (komory), które zatapia się w dnie rzeki i
wypompowuje z nich wodę pod ciśnieniem, aby robotnicy mogli budować
fundamenty filarów na suchym gruncie.
- Przyczółek: Skrajny filar mostu, który łączy konstrukcję nad wodą z
nasypem na lądzie.
- Kra lodowa / Ruszanie lodów: Zjawisko pękania lodu na rzece wiosną. W 1887
(w rzeczywistości w 1888) roku, o którym wspomina tekst, doszło do
katastrofalnego zatoru.
- Stopy (miara): Jednostka długości. 22 stopy to około 6,7 metra – o tyle
spiętrzył się lód ponad normalny poziom wody.
- Magazyny bankowe: Chodzi o monumentalny Spichlerz w Modlinie (widoczny do
dziś u ujścia Narwi do Wisły), który pełnił funkcję magazynów Banku
Polskiego.
- Cypel zlania się dwóch rzek: Miejsce, w którym Narew wpada do Wisły.
- Rogatka marymoncka: Dawny punkt poboru opłat i kontroli przy wjeździe do
Warszawy (dziś okolice Placu Wilsona/ul. Marymonckiej).
- Wprost Modlina: Staropolskie określenie oznaczające "naprzeciwko Modlina".
były proboszcz parafji Nowy Dwór,
ostatnio emeryt, zmarł dnia 24-go listopada 1907 r., przeżywszy lat 63.
O dniu pogrzebu będą osobne zawiadomienia.
6.IV. - w mieście daje występ teatr żydowsko-niemiecki. Wystawiona zostaje
sztuka w czterech aktach "Bracia Lurie".


Дорогая Шура! Поздравляю тебя съ праздникомъ Рождества Христова и искренно
желаю тебѣ всего хорошаго. Передай мое поздравл. съ праздникомъ. Твой Iосифъ.
Цѣлую тебя. А. Киндеръ.
Tłumaczenie na polski:
Drogi Szuro! Składam Ci życzenia z okazji święta Bożego Narodzenia i
szczerze życzę Ci wszystkiego dobrego. Przekaż moje życzenia świąteczne
[innym]. Twój Józef. Całuję Cię. A. Kinder.
Adresat (prawa strona): Новый Дворъ Варшавской губерніи Рычная, копевенная
(?) минная рота Его Высокоблагородію Александру Николаевичу Скитко
Tłumaczenie na polski: Nowy Dwór Gubernia Warszawska ul. Rzeczna (Рычная),
[prawdopodobnie nazwa koszar lub konkretnego budynku] Kompania minowa
(formacja wojskowa) Wielmożnemu Panu (tytuł grzecznościowy: Ewo
Wysokoblagorodiju) Aleksandrowi Nikołajewiczowi Skitko
Datownik: Na stemplu pocztowym widać datę 23 12 08 (według kalendarza
juliańskiego), co w kalendarzu gregoriańskim (naszym) odpowiadało 5 stycznia
1909 roku – czyli wigilii prawosławnego Bożego Narodzenia.
Wzmianka o "kompanii minowej" (минная рота) sugeruje, że adresat, pan Skitko,
służył w jednostkach inżynieryjno-saperskich stacjonujących przy twierdzy.
Z Nowego Dworu otrzymał hebrajski Hakol warszawski korespondencyę, która
zaczyna się jak następuje:
„Mieszkańcy Nowego Dworu wyrażają za pośrednictwem redakcyi Hakola swe
uczucia serdeczne i wdzięczność z powodu dobrych uczynków naczelnika
żandarmeryi, barona v. Bronna, który został przeniesiony na wyższe
stanowisko do Moskwy. Korespondent dodaje, że dobre stosunki te żydzi z
Nowego Dworu zawdzięczają swemu rabinowi, R. J. Neufeldowi, znanemu z
agitacyi wyborczej do Dumy przeciw koncentracyi narodowej.“
Rabin ten żył tak dobrze z naczelnikiem żandarmów, że ten, odjeżdżając,
prosił rabina — jak zapewnia korespondent — ażeby go odprowadził do Siedlec.
„Wspaniały to był widok — pisze dalej — jak w wagonie pierwszej klasy
siedzieli generał i rabin, rozmawiając, jak wierni przyjaciele, aż do
Siedlec.“ Przy odjeździe byli także obecni wybitni przedstawiciele żydów
nowodworskich, którym odjeżdżający dziękował za trudy.

W Nowym Dworze spalił się tartak Cecylii Niewiadomskiej. Szkody wyrządzone
przez ogień wynoszą 5,250 rb. Pożar powstał prawdopodobnie z podpalenia,
gdyż stwierdzono, iż w kilku miejscach drzewo oblane było naftą.



Nocy wczorajszej w Nowym Dworze, w domu Wierzbińskiego, wynikł gwałtowny
pożar. Na ratunek pośpieszyli sąsiedzi oraz szeregowcy konsystującego w
pobliżu wojska. Ogień niebawem umiejscowiono. Podczas rozszerzania się
płomieni — żona Wierzbińskiego, nie widząc innego ratunku, wyskoczyła przez
okno, przyczem połamała sobie obie nogi. Troje dzieci W. oraz służąca —
znaleźli śmierć w płomieniach: po ugaszeniu ognia wydobyto tylko zwęglone
ich szczątki; wreszcie mieszkańcy pomienionego domu, małż. Kirstein, również
ratując się przez okno, połamali sobie nogi. Poszwankowanych umieszczono w
przytułku w Modlinie.
___________________________________________________________________________________________________
Nowy Dwór.
W Nowym Dwórze w domu Wierzbińskiego wynikł gwałtowny pożar skutkiem
podpalenia. Ogień niebawem umiejscowiono. Podczas rozszerzania się płomieni
— żona Wierzbińskiego, nie widząc innego ratunku, wyskoczyła przez okno,
przyczem połamała sobie obie nogi. Troje dzieci W. oraz służąca — znalazły
śmierć w płomieniach; po ugaszeniu ognia wydobyto tylko zwęglone ich
szczątki; wreszcie mieszkańcy pomienionego domu, małż. Kirstein, również
ratując się przez okno, połamali sobie nogi.
___________________________________________________________________________________________________
Pięć osób żywcem spalonych.
Z Nowego Dworu (w Królestwie) donoszą: Przed kilku dniami, w nocy, w Nowym
Dworze powstał groźny pożar w dwupiętrowym domu Wierzbińskiego, znajdującym
się pomiędzy budynkiem magistratu, a domem mieszkalnym naczelnika straży
ziemskiej, kapitana Maksimowa. Na ratunek pośpieszyli miejscowi strażnicy
ziemscy, żołnierze oddziału balonowego z Modlina i minierzy narwskiego
pułku; dzięki ich energicznej pomocy pożar umiejscowiono i niedopuszczono
płomieni do zabudowań sąsiednich.
W popłochu zapomniano, że w płonącym domu mogą znajdować się ludzie.
Nawoływania o ratunek usłyszano dopiero wtedy, gdy do płonącego domu nie
było już dostępu z powodu zawalenia się schodów. Na górze tymczasem
znajdowała się rodzina Kirsteinów i rodzina właściciela domu Wierzbińskiego.
Nie widząc ratunku, Kirstein razem z żoną wyskoczył przez okno, padając
jednak, oboje ulegli połamaniu nóg. Ich śladem poszła żona właściciela domu
Wierzbińskiego, i mimo że spaliło się na niej ubranie skoczyła na bruk
umiejętnie i żadnego szwanku nie poniosła, okrom lekkiego potłuczenia i
poparzenia na całem ciele. Pozostali jednak wyskoczyć nie zdołali. W ogniu
zginęło troje drobnych dzieci Wierzbińskiego, służąca ich, oraz syn
Kirsteinów, których ciała po ugaszeniu pożaru znaleziono doszczętnie
zwęglone. Kirsteinów z połamanemi nogami i Wierzbińską przewieziono w stanie
bardzo ciężkim do szpitala w Modlinie. Stan pogarsza rozpacz po stracie w
tak tragicznych warunkach dzieci.
Przeprowadzone śledztwo ustaliło, że pożar powstał z podpalenia w nocy,
kiedy wszyscy udali się na spoczynek. Sprawców podpalenia dotychczas jednak
nie wykryto.
___________________________________________________________________________________________________
Echa pożaru.
Do Kur. War. piszą z Nowego Dworu: W uzupełnieniu poprzedniej korespondencyi o tragicznej śmierci pięciu osób podczas onegdajszego pożaru zaznaczamy, że spalona żywcem służąca Wierzbińskich nazywa się Ewa Fuchsówna i liczyła lat 18. Pozostałych czworo spalonych, to drobne dzieci Wierzbińskich: 5-letni Dawid, 3-letnia Pela i 2-letni Motel, oraz Korenszteinów (nie Kirszteinów, jak poprzednio wydrukowano) 8-letni Ajzyk. Rozpacz rodziców nie ma granic. Znajdują się oni w szpitalu w Modlinie, a stan ich jest bardzo ciężki.
Spalony budynek był ubezpieczony na sumę 6210 rb., straty jednak wynoszą 21,200 rb., ponieważ w ogniu spłonął dobytek 9-ciu rodzin, w domu tym zamieszkałych, razem z nieruchomościami i gotówką, której nie zdołano wynieść z płomieni. Z powodu akcyi ratunkowej ucierpiał również budynek magistracki, a głównie mur, przylegający do domu Wierzbińskich, oraz ramy okien, które już zaczęły się palić.
Nie obeszło się bez kradzieży. Podczas popłochu z mieszkania burmistrza skradł ktoś kilkanaście przedmiotów wartości kilkuset rubli.

- Subjekt: W dawnym języku polskim oznaczało to subiekta, czyli
sprzedawcę/pomocnika handlowego.
- rb.: Skrót od rubli (waluta obowiązująca w Królestwie Polskim w 1908
roku).
Budowa stałego mostu pod Modlinem już się rozpoczęła. Most ten wznoszony
jest w punkcie, który przed kilkunastu laty, przy wizytacyi twierdzy
modlińskiej, oznaczył zmarły minister wojny Wannowskij. Miejsce to znajduje
się nawprost Nowego Dworu i prowadzi na lewy brzeg Wisły, do wsi Kazuń.
Wówczas postanowiono wybudować ten most w typie lekkim i zaczęto go od
przyczółka na prawym brzegu, przyczem nagromadzono do budowy kamień na
wybrzeżu pod Nowym Dworem. Budowy tego mostu wszakże zaniechano i w r. z.
zatwierdzono nowy typ mostu, zdolnego w potrzebie obsługiwać i kolej,
przyczem zużytkowano miejsce pierwotnie oznaczone, jak również materyały już
przygotowane. Most będzie gotów w ciągu lat dwóch. Dla okolic Modlina ma on
duże znaczenie komunikacyjne.
- do koszar wojskowych z Nowogeorgiewska (Modlina) przeprowadza się Narewska
Kompania Minerów. W koszarach umieszczona zostaje ich polowa cerkiew świętego
Mikołaja Cudotwórcy.





W lecie r. b. znany, bogaty sportsman węgierski, stale zamieszkujący w
Wiedniu, Antoni hr. Karolyi, postanowił przedsięwziąć wyprawę jachtem
poprzez rzeki rosyjskie i polskie od morza Czarnego do Bałtyku.
W tym celu na specjalnie zbudowanym jachcie motorowym „Pelikan“ przybył hr.
Karolyi morzem Czarnem do Odessy, ażeby tutaj, z powodu czynionych mu do
owego czasu trudności ze strony władz rosyjskich jako obywatelowi
węgierskiemu, gwoli zapobieżeniu im nadal zapisać się do „Jacht-Klubu“
odeskiego i w tym charakterze odbyć dalszą podróż.
Jakoż udało się już wytrwałemu sportsmenowi przezwyciężyć wszystkie a
wielkie trudności i przepłynąć na „Pelikanie“ Dniepr, Prypeć i Kanał
Królewski na rzece Muchawiec aż do Brześcia Litewskiego.
Tutaj nieopodal miasta „Pelikan“ z powodu bardzo płytkiej wody wpadł na
mieliznę i rozbił się o pal tak, że, pomimo wszelkich usiłowań,
przedsiębranych przez doświadczonych orylów i sterników nie udało się przez
kilka tygodni ruszyć jachtu hr. Karolego z miejsca.
Hrabia Karolyi, zniecierpliwiony długiem oczekiwaniem w Warszawie na
umożliwienie mu dalszej podróży statkiem — odjechał do Wiednia, stałego
miejsca swego zamieszkania, powierzywszy losy swego „Pelikana“
doświadczonemu wioślarzowi, właścicielowi fabryki łódek w Warszawie i
wybitnemu fotografowi-amatorowi, p. Teofilowi Pyczowi, który miał za zadanie
jacht z mielizny zdjąć i po naprawie doprowadzić go do Gdańska.
Po podniesieniu się poziomu wody w Muchawcu i fachowych zabiegach powiodło
się p. Pyczowi przy pomocy trzech dodanych doświadczonych fachowców ze
służby przystani warszawskiego Tow. wioślarskiego „Pelikana“ uruchomić i
przeprowadzić go pomyślnie Bugiem i Narwią do jej ujścia do Wisły pod samym
Modlinem, skąd już Wisłą z całą łatwością „Pelikan“ popłynąłby do Gdańska.
Aliści we wtorek ubiegły władze forteczne, ujrzawszy jacht na Narwi,
zatrzymały i aresztowały go, obstawiły żandarmami fortecznymi, a p. Pycza
wraz z ludźmi jego załogi, pomimo przedstawionych przez nich legalnych
paszportów rosyjskich, zamknęły w więzieniu.
Konsulat jeneralny tutejszy austrjacko-węgierski, dowiedziawszy się o tym
niespodziewanym losie jachtu „Pelikan“ — zawiadomił o tem niezwłocznie hr.
Karolego w Wiedniu oraz naczelną władzę krajową, żądając wyjaśnień i
uwolnienia jachtu, należącego do obywatela węgierskiego. Hr. Karolyi jest
szwagrem posła austrjacko-węgierskiego w Petersburgu, hr. Berch Felola, i
jako taki miał listy polecające do władz po drodze całej swojej marszruty, a
w Warszawie jest dobrze znany.
Jednocześnie uwolnieni zapewne będą i aresztowani p. Pycz i jego ludzie.
Czy jednak „Pelikan“, nawet wyswobodzony z przymusowej uwięzi, zdoła obecnie
podczas zamarzania Wisły, którą płynie bardzo gęsta kra, przedostać się z
Modlina do Gdańska i nie będzie zmuszony przezimować tutaj — to jeszcze
wielkie pytanie.
Przygodą „Pelikana“ zainteresowały się też dzienniki zagraniczne.
_________________________________________________________________________________________
Z Aresztowania jachtu.
Przy ujściu Narwi do Wisły żandarmerya forteczna zatrzymała jacht „Pelikan“
znanego sportsmana węgierskiego, stale zamieszkującego w Wiedniu, hr.
Antoniego Karolyi'ego, poczem aresztowano całą załogę statku. Załoga ta
składała się z kilku ludzi ze służby przystani warszawskiego Tow.
wioślarskiego, pod komendą znanego w Warszawie fabrykanta łódek, p. Teofila
Pycza. O tem, w jaki sposób jacht sportsmana węgierskiego znalazł się na
Narwi, podaje Kur. Warsz. szczegóły następujące:
W lecie r. b. hr. Karolyi postanowił przedsięwziąć wyprawę jachtem poprzez
rzeki rosyjskie i polskie od morza Czarnego do Bałtyku.
Jakoż udało się też wytrwałemu sportsmenowi przezwyciężyć wszystkie a
wielkie trudności i przepłynąć na „Pelikanie“ Dniepr, Prypeć i Kanał
Królewski na rzece Muchawiec aż do Brześcia Litewskiego.
Tutaj, nieopodal miasta, „Pelikan“ z powodu bardzo płytkiej wody wpadł na
mieliznę. Pomimo wszelkich usiłowań nie udało się przez kilka tygodni ruszyć
jachtu z miejsca.
Hrabia Karolyi, zniecierpliwiony długiem oczekiwaniem w Warszawie, odjechał
do Wiednia, powierzywszy losy swego „Pelikana“ p. Teofilowi Pyczowi, który
miał za zadanie jacht z mielizny zdjąć i po naprawie doprowadzić go do
Gdańska.
Panu Pyczowi udało się wykonać to zlecenie, „Pelikana“ przeprowadzić
pomyślnie Bugiem i Narwią do ujścia Wisły. Tu nastąpiło aresztowanie statku
i załogi. Zanim się wyjaśni nieporozumienie, Wisła zapewne stanie i statek
będzie musiał przezimować tutaj.
_________________________________________________________________________________________
Aresztowanie jachtu pod Modlinem wynikało z paranoi wojskowej Imperium
Rosyjskiego. Twierdza Modlin była obiektem strategicznym. Pojawienie się
„obcego” (nawet jeśli załoga była polska pod wodzą p. Pycza) jachtu
motorowego z nowoczesnym wyposażeniem (i być może aparatem fotograficznym,
bo Teofil Pycz był „wybitnym fotografem-amatorem”) wzbudziło podejrzenie o
szpiegostwo.
Wyprawa z Morza Czarnego do Bałtyku przez Dniepr, Prypeć i Kanał Królewski
(dzisiejszy Kanał Dniepr-Bug) była w tamtym czasie niezwykle śmiałym
wyczynem logistycznym. Jacht motorowy był wtedy nowinką techniczną, a
nawigacja po płytkich, nieuregulowanych rzekach (jak Muchawiec) była
ekstremalnie trudna.
Wspomniany Teofil Pycz to postać autentyczna – warszawski szkutnik i
pasjonat, który odegrał dużą rolę w rozwoju polskiego wioślarstwa. Jego
zaangażowanie w ratowanie „Pelikana” świadczy o tym, że był uznanym
ekspertem, któremu hrabia mógł zaufać bardziej niż lokalnym „orylom”.
- Sportsman – na początku XX wieku nie oznaczało to tylko zawodowego
sportowca, ale przede wszystkim zamożnego człowieka, który uprawia sport
(żeglarstwo, automobilizm, jeździectwo) hobbystycznie, jako formę
prestiżowego spędzania czasu.
- Oryl – dawne określenie flisaka, człowieka zajmującego się spławem towarów
lub obsługą łodzi na rzekach.
- Gwoli zapobieżeniu – archaiczna konstrukcja przyimkowa oznaczająca „w celu
zapobieżenia”.
- Aliści – spójnik przeciwstawny, odpowiednik dzisiejszego „lecz”,
„jednakże” lub „tymczasem”.
- Władze forteczne / żandarmi forteczni – mowa o dowództwie i strażach
Twierdzy Modlin. W 1909 roku Modlin (wówczas Nowogieorgijewsk) był kluczową
rosyjską twierdzą. Każdy ruch na rzece w jej pobliżu był surowo
kontrolowany.
- Kra / rzeka stanie – „Wisła stanie” oznacza, że rzeka całkowicie
zamarznie, co uniemożliwi jakąkolwiek żeglugę aż do wiosennych roztopów.
- R. b. – skrót od „roku bieżącego”.
Otrzymujemy wiadomość, że nocy wczorajszej banda łotrów, około 11 ludzi
doskonale uzbrojonych, dokonała napadu i rabunku na mieszkanie leśniczego,
znajdujące się w odległości wiorsty od stacji Nowy Dwór. Bandyci zażądali
wydania pieniędzy, lecz napotkawszy opór, zaczęli strzelać. Na odgłos
wystrzałów przybiegł pomocnik leśniczego Mielczarski i niewiadomego na razie
nazwiska pastuch, lecz obaj zostali powitani wystrzałami. Mielczarski został
ciężko ranny w głowę, a pastuch w bok lewy poniżej serca. Bandyci zrabowali
83 ruble i odstrzeliwując się znikli wśród lasu. Wśród mieszkańców Nowego
Dworu z powodu pojawienia się bandy, panuje wielkie zaniepokojenie.
- Wiorsta: To dawna rosyjska miara długości, używana w okresie zaborów. 1
wiorsta to około 1,067 km.
- Waluta: Wspomniane 83 ruble w 1909 roku stanowiły znaczną kwotę (dla
porównania: robotnik niewykwalifikowany zarabiał wtedy około 20–30 rubli
miesięcznie).
- liczba mieszkańców osiąga 7.537 osób. Zanika cech stolarzy.

Po wielkim pożarze w Nowym Dworze w r. 1907, pogorzelcy otrzymali pozwolenie
władz na wystawienie baraków drewnianych, które służyły za tymczasowe
mieszkanie dla pozostałych bez dachu nad głową. Termin rozbiórki tych
baraków upłynął jeszcze przed rokiem. Rabinowi miejscowemu jednakże udało
się wtedy uzyskać przedłużenie pozwolenia na jeden rok jeszcze. Obecnie
rabin ten przybył do Warszawy, gdzie czynić ma starania u
generał-gubernatora i gubernatora warszawskiego o przedłużenie tego
pozwolenia jeszcze na rok jeden.







(Warsz. Dn. Nr 283)

__________________________________________________________________________________________________________
Ex-burmistrz przed sądem. B. burmistrz Nowego Dworu Włodzimierz Czerniak
stawał w tych dniach przed warszawskim sądem okręgowym z oskarżenia o
roztrwonienie. Inkryminowane przestępstwo ujawniła rewizja, w r. 1906
dokonana przez naczelnika powiatu Jachowicza, przyczem okazało się, że
Czerniak przywłaszczył sobie 1,000 rb. z górą z sum, osiągniętych z
podatków. Sąd wydał wyrok, skazujący Cz. na roty aresztanckie w ciągu roku.
____________________________________________________________________________________________________________
- B. burmistrz / Eks-burmistrz - Skrót „b.” oznacza „były”. Przedrostek „eks-”
również wskazuje na osobę, która przestała pełnić daną funkcję.
- Roztrwonienie - W dawnym języku prawnym oznaczało nie tylko marnotrawstwo,
ale specyficzne przestępstwo urzędnicze – sprzeniewierzenie funduszy
publicznych (defraudację).
- Rb. (Rubel) - Oficjalna waluta Imperium Rosyjskiego obowiązująca w zaborze
rosyjskim. Kwota 1000 rb. w 1906/1910 roku była sumą bardzo znaczną
(równowartość kilkunastu dobrych pensji urzędniczych).
- Naczelnik powiatu - Najwyższy urzędnik administracji lokalnej w powiecie,
odpowiednik dzisiejszego starosty, ale o znacznie szerszych uprawnieniach
policyjno-nadzorczych.
- Rewizja - Tutaj w znaczeniu kontroli finansowej lub audytu
przeprowadzonego w urzędzie.
- Inkryminowane przestępstwo - Przestępstwo, o które oskarża się daną osobę;
czyn będący przedmiotem aktu oskarżenia.
- Roty aresztanckie - Formacja karna o charakterze półwojskowym. Skazani
odbywali karę w specjalnych więzieniach (np. w Warszawie), pracując
przymusowo. Była to kara surowsza niż zwykłe więzienie, ale lżejsza niż
ciężkie roboty (katorga).
- Odpowiadać z wolności za kaucją - System prawny pozwalał oskarżonemu
czekać na proces w domu, pod warunkiem wpłacenia zabezpieczenia majątkowego
(kaucji). Co ciekawe, kaucja Czerniaka wynosiła dokładnie tyle, ile ukradł
(1000 rb.).

Tekst pochodzi z orzecznictwa sądowego (prawdopodobnie Senatu Rządzącego) i
dotyczy sporu o ważność aktu notarialnego. Kluczem do zrozumienia tego
fragmentu jest specyfika XIX-wiecznego prawa hipotecznego w Królestwie
Polskim.
Głównym problemem opisanym w tekście jest spór o to, czy tylko jeden
konkretny notariusz mógł sporządzać akty dla nieruchomości z powiatu
warszawskiego.
Spadkobiercy Jakóba Obłuskiego twierdzili, że akt notarialny z 1890 roku
jest nieważny, ponieważ został sporządzony przez notariusza w Warszawie, a
ich zdaniem w tamtym czasie jedynym właściwym notariuszem dla dóbr w
powiecie warszawskim był ten, który miał kancelarię w Nowym Dworze.
Argumentacja sądu: Sąd odrzuca to twierdzenie (uznaje je za „niesłuszne”),
argumentując w następujący sposób:
Równość kompetencji: Choć w 1885 roku utworzono nową kancelarię w Nowym
Dworze, nie oznaczało to, że notariusz tam urzędujący otrzymał wyłączność.
Był on po prostu „trzynastym” notariuszem dodanym do listy już istniejących
12 notariuszy warszawskich.
Błąd w praktyce: Spadkobiercy argumentowali, że urzędy wysyłały
zawiadomienia o zakazach sprzedaży tylko do notariusza w Nowym Dworze. Sąd
uznał, że to jedynie błędna praktyka urzędnicza, która nie zmienia litery
prawa.
Wniosek: Każdy z notariuszy przypisanych do danej kancelarii hipotecznej
(zarówno ci z Warszawy, jak i ten z Nowego Dworu) miał prawo sporządzać akty
dotyczące nieruchomości w całym powiecie warszawskim.
Podsumowanie: Tekst jest przykładem rozstrzygnięcia sporu o właściwość
miejscową notariusza. Sąd stanął na stanowisku, że utworzenie nowej
kancelarii w powiecie nie odbiera uprawnień notariuszom ze stolicy tego
powiatu (Warszawy) do obsługi tego samego terenu.
- Dobra niehypotekowane: Nieruchomości, które nie miały założonej księgi
wieczystej (hipotecznej). W tamtym czasie proces zakładania ksiąg był
długotrwały, a obrót takimi dobrami rządził się nieco innymi prawami.
- Wydział hypoteczny: Organ przy sądzie zajmujący się prowadzeniem ksiąg
wieczystych i dokumentacją własności nieruchomości.
- Notarjusz kompetentny: Notariusz posiadający uprawnienie (właściwość) do
dokonania konkretnej czynności na danym terenie.
- Zakaz alienacji: Zakaz zbywania nieruchomości (np. sprzedaży, darowizny).
Często wpisywany w dokumentach jako zabezpieczenie wierzytelności.
- Post. cyw. (Postępowanie cywilne): Skrót od przepisów procedury cywilnej,
według których toczył się proces.
- M. Nowy Dwór: Skrót od „miasto Nowy Dwór” (chodzi o dzisiejszy Nowy Dwór
Mazowiecki).
Dnia 12-go b. m. nastąpiło otwarcie mostu na Wiśle pod Modlinem. Most jest w
obrębie twierdzy, zbudowało go ministerjum wojny, jednakże dostępny jest dla
publiczności i stanowi ważne ogniwo, łączące szosy prawego i lewego brzegu
Wisły. W obrębie Królestwa jest to dopiero drugi, po kierbedziowskim, stały
most na Wiśle dla jazdy kołowej. Oprócz tego są tylko dwa mosty łyżwowe w
Płocku i we Włocławku. Nowy most skraca odległość pomiędzy Warszawą a
Modlinem o trzy wiorsty, skutkiem czego komunikacja kołowa między temi dwoma
punktami przeniesie się prawdopodobnie na lewy brzeg. Oprócz tego zyska
znacznie Nowy Dwór, do którego odtąd ciążyć będzie okolica z lewego brzegu.
Most żelazny ma 7 przęseł i wsparty jest na 6 kamiennych filarach i dwóch
przyczółkach. Fundamenty filarów spoczywają na kesonach. Pośrodku mostu
urządzono przejazd kołowy, na 5 metrów szeroki, wybrukowany kostkami
drewnianemi. Żelazne części mostu wykonało Tow. akcyjne K. Rudzki i Sp. w
Warszawie.
%20i%20na%20czele%20dozoru%20bóżniczego%20w%20Nowym%20Dworze%20stał%20rabin%20Najfeld.jpg)
.jpg)

W piątek rano przyjechał do Nowego Dworu pułkownik żandarmerji z sędzią
śledczym i udali się do naczelnika straży ziemskiej. Stamtąd w asystencji
mnóstwa policjantów udali się do kantoru Feinsteina, gdzie dokonali bardzo
ścisłej rewizji i zabrali księgi. Następnie udali się do „dostawcy“
rządowego, Ch. N. Blata, gdzie również dokonali rewizji i zabrali księgi.
Rewizje pozostają w związku z rewizją, dokonaną w Nowym Dworze przed kilku
tygodniami u inżyniera, generała Gowera, który był kierownikiem robót przy
nowym moście, niedawno ukończonym. Wspomniany Feinstein był wykonawcą robót
ziemnych przy budowie mostu.
„Rewizja senatorska” w Imperium Rosyjskim (pod którego zaborami znajdował
się wówczas Nowy Dwór) była nadzwyczajną kontrolą, mającą na celu wykrycie
nadużyć w administracji lub finansach. W tym przypadku sprawa wyraźnie
dotyczyła potencjalnych nieprawidłowości finansowych przy budowie
strategicznej infrastruktury.
Petersburg.
Wspomniany w tekście senator to Dmitrij Borisowicz Neidhardt [Дмитрий Борисович Нейдгардт, 1861–1942], który w latach 1910–1911 prowadził głośną w całym Imperium Rosyjskim „rewizję senatorską” (nadzwyczajną kontrolę), mającą na celu
wykrycie korupcji i nadużyć przy zamówieniach wojskowych i budowlanych na
terenie Królestwa Polskiego.
Podstawa prawna: Artykuły 377 i 378 k. k. (kodeksu karnego) dotyczyły w
tamtym czasie przestępstw urzędniczych, w tym niedopełnienia obowiązków oraz
nadużyć finansowych.
Rewidujący operacje budowy mostów senator Neudhardt wdrożył sprawę przeciwko
zarządzającemu rzeczywistym portem wojennym w twierdzy Modlińskiej, a
obecnie naczelnikowi wileńskiego dystansu inżynierskiego pułkownikowi A. W.
Howwemu z art. 377 i 378 kodeksu karnego, a nadto usunął go ze stanowiska.
„Now. Wr.” donosi, że pułkownik Howwe, będąc zarządzającym budowy mostu
przez Wisłę pod Modlinem dopuścił się przestępstw służbowych. Most budowały
firmy: „Rohn, Zieliński i S-ka” i „K. Rudzki i S-ka”. Dokumenty i listy
zabrane podczas rewizji w zarządach tych fabryk ujawniły, że wydatki firmy „Rohn,
Zieliński i S-ka” na łapówki wynosiły przy budowie mostu pod Modlinem 10
procent sumy kosztorysowej, a dyrektor fabryki „K. Rudzki i S-ka” płacił
Howwemu 3 i pół prc. od sum, które fabryka ta otrzymała za dostawy.
„Ponieważ, pisze „Now. Wr.”, ogólny koszt budowy mostu wynosił ogółem
1,500,000 rb., więc na rzecz zarządzającego budową przypadły sumy niemałe,
więc też pułkownik Howwe, który przedtem ciągle był w biedzie, — nie tylko
zaczął żyć nad stan, lecz nawet złożył w bankach kilkadziesiąt tysięcy
rubli.
Ani osobistość, ani działalność inż. Howwego — pisze „Now. Wr.” — nie mogą
budzić specjalnego zaciekawienia społecznego. Jest jednak inna kwestja.
Według wyjaśnień dyrektora jednej z firm, wartość rzeczywista każdej roboty,
każdego zamówienia, każdej dostawy zwiększana jest o prowizję, wypłacaną
osobom, które o ile nie dostaną prowizji, to przyczepiają się do robót,
choćby te były wykonane zupełnie sumiennie. Ponieważ to powoduje znaczne
straty, więc dyrektorowie fabryk zwykle otrzymują od zarządu pełnomocnictwa
na wykonywanie wydatków sekretnych w wysokości określonego procentu od
zamówień. W listach, zabranych w sprawie pułkownika Howwego, są wskazówki,
że 10 prc. od sumy zamówień na łapówki — to zwykła norma przy dostawach
wojskowo-inżynieryjnych, szosowych i wodnych.
W konkluzji „Now. Wr.” pisze: Nie chciałoby się wierzyć, ale jeśli to tak
jest, to mamy do czynienia ze złem, nad którem trudno się nie zastanowić.
Byłoby jednak błędem myśleć, że krótkotrwałe i wypadkowe rewizje senatorskie
mogą usuwać takie zjawiska. Potrzebne są inne środki — stała, szeroka,
pełnomocna kontrola”.
„Now. Wr.” się myli: nie kontrola biurokratyczna, choćby najszersza, lecz
umożliwienie społeczeństwu załatwiania samodzielnie spraw bezpośrednio go
dotyczących — oto tarcza przeciwko nadużyciom...
1. Skala korupcji (Mechanizm „10 procent”)
Artykuł ujawnia przerażający, zmatematyzowany system korupcyjny. Łapówka nie
była wyjątkiem, lecz „zwykłą normą” (standardem). Firmy budujące
strategiczne obiekty, jak most pod Modlinem (twierdza Nowogeorgijewsk),
musiały doliczać do kosztorysu haracz dla urzędników. Tekst sugeruje, że bez
łapówki uczciwy wykonawca był nękany kontrolami, co czyniło korupcję jedynym
sposobem na przetrwanie firmy.
2. Awans społeczny przez kradzież
Postać pułkownika Howwego służy za przykład „skoku cywilizacyjnego” dzięki
korupcji. Autor podkreśla kontrast: z człowieka, który „ciągle był w
biedzie”, stał się posiadaczem fortuny w bankach. To oskarżenie pod adresem
rosyjskiej administracji wojskowej, w której stanowisko było traktowane jako
źródło dochodu, a nie służba.
- Алексей Константинович Говве, absolwent Nikołajowskiej
Akademii Inżynieryjnej. Inżynier wojskowy. Specjalizacja: konstrukcje składane i mosty. Od 1904 pułkownik. Naczelnik rzecznego portu wojskowego w
Nowogieorgiewsku (01.01.1909-18.03.1911), naczelnik wileńskiego odcinka inżynieryjnego (18.03.-24.05.1911), wpisany do korpusu inżynieryjnego (24.05.1911-1.07.1912), naczelnik libowskiego odcinka inżynieryjnego
(1.07.1912).
- Dystans inżynierski: Jednostka podziału administracyjno-technicznego w
wojsku lub służbach drogowych (odpowiednik dzisiejszego rejonu lub
oddziału).
- rb. (ruble): Waluta obowiązująca w Królestwie Polskim w 1911 roku. Suma
1,5 mln rubli była na ówczesne czasy kwotą astronomiczną (dla porównania:
robotnik zarabiał wtedy ok. 20–30 rubli miesięcznie).
- S-ka: Skrót od „Spółka”.
- Prc. / prc.: Skrót od „procent”.
- „Now. Wr.”: Skrót od „Nowoje Wriemia” (Nowe Czasy) – popularnego i
wpływowego dziennika wydawanego w Petersburgu, na który powołuje się autor „Kurjera
Porannego”.
- Przyczepiać się do robót: Kolokwialne określenie na biurokratyczne
utrudnianie odbioru prac, szukanie błędów tam, gdzie ich nie ma, w celu
wymuszenia łapówki.
- Wydatki sekretne: Eufemizm oznaczający fundusze przeznaczone na łapówki
(łapownictwo było tak systemowe, że firmy planowały je w budżetach).


W koszarach w Nowym Dworze (obecna ul. Paderewskiego)
stacjonowała Nowogieorgijewska Forteczna Kompania Balonowa (w latach
1911-1914 pod nazwą 11. Kompanii Balonowej). Oddział ten sformowano w
twierdzy Modlin 9 czerwca 1894 r. i podporządkowano zarządowi
inżynieryjnemu. Z chwilą rozpoczęcia działań wojennych kompania wystawiła
trzy samodzielne stacje obserwacyjne, m.in. stację nr 2 w Zakroczmiu, stację
nr 3 koło prochowni w pobliżu Kazunia Niemieckiego. Jednostką do chwili
śmierci 16 lutego 1915 r. dowodził ppłk Władimir Lwowicz Eljaszewicz.
Straż ziemska w Nowym Dworze spisała protokół z powodu zajścia, jakie
rozegrało się między szeregowcem parku lotniczego Janem Tretjakowem a
strażnikiem ziemskim Timajewem. Ten ostatni, wszedłszy do domu publicznego,
zastał tam Tretjakowa i zażądał od niego, by powrócił do koszar. Tretjakow,
wychodząc z domu publicznego, uderzył strażnika trzykrotnie w głowę żelazną
laską. Tretjakowa aresztowano.
Konflikt kompetencyjny i dyscyplinarny: Strażnik Timajew prawdopodobnie
pełnił patrol i miał obowiązek wyłapywania żołnierzy przebywających poza
koszarami po capstrzyku lub bez przepustki. Wejście do domu publicznego w
celu "wyciągnięcia" stamtąd szeregowca sugeruje, że Tretjakow złamał
regulamin wojskowy.
- Straż ziemska (ros. ziemskaja straża): Była to formacja policyjna w
Królestwie Polskim, powołana przez władze carskie po powstaniu styczniowym.
Pełniła funkcje porządkowe na terenach wiejskich i w mniejszych miastach.
- Szeregowiec parku lotniczego: To wyjątkowo ciekawy detal. Park lotniczy w
1911 roku nie oznaczał miejsca rekreacji, lecz jednostkę
logistyczno-techniczną raczkującego wówczas lotnictwa wojskowego (bazę
zaopatrzenia, napraw i transportu). W Nowym Dworze Mazowieckim (Twierdza
Modlin) stacjonowały wtedy jedne z pierwszych rosyjskich oddziałów
aeronautycznych.
- Dom publiczny: W 1911 roku prostytucja w Imperium Rosyjskim była
zalegalizowana i koncesjonowana, a przybytki te podlegały ścisłemu nadzorowi
sanitarno-policyjnemu.
- Żelazna laska: Przedmiot ten pełnił funkcję "szpicruty" lub modnego
wówczas akcesorium spacerowego, które w rękach krewkiego żołnierza stało się
niebezpieczną bronią obuchową.

Z Nowego Dworu donoszą do jednej z gazet żydowskich: Niedawno wydano
niespodziewanie rozporządzenie, że subjekci, czyli pomocnicy żydowscy
dostawców - żydów nie mają prawa wchodzić do fortów w okolicy Nowego Dworu.
Żydzi sądzili, że na tem ograniczeniu się skończy wszystko. Lecz nie: jak
bowiem zapewniają z wiarogodnego źródła, to i żydowskim przedsiębiorcom ma
być wzbronione wchodzenie do fortów, czyli że poprostu nie dostaną tam
żadnej roboty. Początek już uczyniono. Przed kilku tygodniami na licytacji w
forcie Janowkowskim zastosowano zasadę usunięcia żydów“.
____________________________________________________________________________________________________________
Zauważ, jak autor tekstu podkreśla strategię wprowadzania zakazów. Najpierw
uderzono w „subiektów” (pomocników), co mogło wydawać się jedynie drobnym
utrudnieniem logistycznym. Szybko jednak okazało się, że celem jest
całkowite wykluczenie żydowskich przedsiębiorców z lukratywnego rynku dostaw
dla armii carskiej.
Twierdza była gigantycznym organizmem gospodarczym. Wojsko potrzebowało
wszystkiego: od siana dla koni, przez mąkę i mięso, po cegły i drewno. Dla
mieszkańców Nowego Dworu Mazowieckiego i okolic (gdzie społeczność żydowska
była bardzo liczniejsza) odcięcie od „roboty” w fortach oznaczało ruinę
finansową wielu rodzin.
- Subjekci: W dawnym języku polskim (z łac. subiectus) oznaczało to
pracowników handlowych, subiektów, czyli pomocników sklepowych lub
handlowych. W tym kontekście chodzi o pracowników zatrudnionych przez
dostawców.
- Licytacja: W tym przypadku nie chodzi o aukcję dzieł sztuki, lecz o
przetarg publiczny na dostawy żywności, materiałów budowlanych lub usług
remontowych dla wojska.
- Fort Janowkowski: Chodzi o Fort XVII w Janówku, który był elementem
Twierdzy Modlin.
Ludność czerpie wodę z rz. Narwi i ze studzien miejscowych. Braku dobrej
wody mieszkańcy nie odczuwają. Podczas pożarów, do skutecznego ratunku wody
nie zabrakło. Miejsca ustępowe posiada każda nieruchomość. Usuwanie wód
brudnych dokonywa się przez wylewanie do rynsztoka. Stan dołów ustępowych
jest opłakany. Przeważnie są doły drewniane.
Ścieki z miasta, łącznie biorąc odpływają kanałem do Narwi. Potrzebę zmian w
odprowadzaniu ścieków ludność bardzo odczuwa. Brak prawidłowego zabrukowania
miasta, a rynsztoki spadków odpowiednich nie mają.
Pożar w Nowym Dworze.
W uzupełnieniu wiadomości telegraficznej o pożarze w Nowym Dworze
zaznaczamy, że ogień powstał w domu Srula Lerecha i ogarnął stajnie oraz
strychy pełne siana, poczem przerzucił się na sąsiednie budynki. Spaliły się
domy na kilku ulicach. W stajni Lerecha zgorzało kilka sztuk bydła. W
mieście mówią, że ogień powstał z podpalenia. W domu L. przez ostatnie parę
tygodni często wybuchał ogień, lecz go ugaszono w porę. Ostatni raz wybuch
nastąpił w sobotę, lecz go stłumiono; wreszcie na dobre paliło się w
poniedziałek.
Niniejsze wydaje się starszemu fajerwerkerowi (stopień podoficerski w
artylerii) [z jednostki] Nowogieorgijewskiej Artylerii Fortecznej Jakowowi Matwiejewiczowi Piatinowi o
tym, że on, pozostając w czynnej służbie wojskowej JEGO IMPERATORSKIEJ MOŚCI w
4. kompanii Nowogieorgijewskiej Artylerii Fortecznej od 3 grudnia 1909 roku do
7 listopada 1912 roku, nie znajdował się pod sądem ani śledztwem,
sprawowania był wzorowego, wszystkie powierzone mu zadania wypełniał
sumiennie, odznaczał się gorliwością, dokładnością i znajomością swoich
obowiązków.
Wszystko powyższe potwierdzam własnoręcznym podpisem i przyłożeniem pieczęci
urzędowej.
Dowódca 4-ej kompanii Nowogieorgijewskiej Artylerii Fortecznej
Sztabskapitan (podpis nieczytelny)
- Twierdza Nowogieorgijewsk: To rosyjska nazwa Twierdzy Modlin pod Warszawą.
Dokument potwierdza, że żołnierz stacjonował właśnie tam.
- Stopień: Starszy fajerwerker (старший фейерверкер) to odpowiednik
starszego ogniomistrza lub sierżanta w artylerii. Był to prestiżowy stopień
podoficerski wymagający wiedzy technicznej.



Interpretacja finansowa (Rok 1910-1911)
Na podstawie liczb możemy wyciągnąć wnioski o skali i kondycji fabryki „Nowy
Dwór”:
1. Struktura Majątku (Aktywa)
Suma bilansowa (Suma strony czynnej) wynosi 839 064 ruble.
Zwraca uwagę bardzo wysoka wartość półproduktów i produktów gotowych
(łącznie ponad 209 tys. rubli). Sugeruje to dużą skalę produkcji przetworów
ziemniaczanych (prawdopodobnie krochmalu, syropu ziemniaczanego lub
spirytusu) i duży zapas magazynowy.
Inwestycje: Kwota 55 012 rubli na „nowe budowle i urządzenia” świadczy o
tym, że fabryka prężnie się rozwijała i modernizowała park maszynowy tuż
przed ogłoszeniem bilansu.
2. Rentowność i Dywidenda
Zysk netto: 43 118 rubli przy kapitale zakładowym 500 000 rubli daje stopę
zwrotu z kapitału na poziomie ok. 8,6%.
Dywidenda: Wypłacono 7% (35 000 rubli). Jest to bardzo solidny wynik,
uznawany wówczas za bezpieczną i atrakcyjną lokatę kapitału dla
akcjonariuszy.
3. Bezpieczeństwo finansowe
Firma opiera się głównie na kapitale własnym (500 000 rb).
Wierzyciele (276 418 rb) stanowią istotną część pasywów, co sugeruje, że
fabryka korzystała z kredytów kupieckich lub bankowych, aby finansować duży
stan zapasów i bieżącą produkcję.
Ciekawostka historyczna
W 1910 roku siła nabywcza rubla była znacząca. Przykładowo, robotnik
fabryczny zarabiał wtedy około 20–30 rubli miesięcznie, a kilogram chleba
kosztował kilka kopiejek. Zysk na poziomie 43 tysięcy rubli oznaczał, że
fabryka była potężnym, dochodowym przedsiębiorstwem w regionie.
- Strona czynna: Dzisiejsze Aktywa. Wszystko, co firma posiada (majątek
trwały i obrotowy).
- Strona bierna: Dzisiejsze Pasywa. Źródła finansowania majątku (kapitał
własny oraz zobowiązania/długi).
- Utensylia: Drobne narzędzia, przyrządy lub wyposażenie niezbędne do
prowadzenia produkcji.
- Inwentarz żywy i martwy: Inwentarz żywy to zwierzęta pociągowe (konie) lub
hodowlane; martwy to wozy, pługi i inne narzędzia rolniczo-techniczne.
- Akcepty: Zobowiązania z tytułu weksli, które firma podpisała
(zaakceptowała), obiecując zapłatę w określonym terminie.
- Asekuracya: Ubezpieczenie. W bilansie widnieje kwota wpłacona z góry na
poczet ochrony w następnym roku.
- Kapitał zasobowy: Odpowiednik dzisiejszego kapitału zapasowego, tworzonego
z zysku na pokrycie ewentualnych strat.
- Kapitał amortyzacyjny: Fundusz tworzony na odtworzenie zużywających się
maszyn i budynków.%20i%20Edmunda%20Lenza%20(1889-1958)%20-%20w%201913%20r.%20wyemigrowali%20do%20USA.jpg)

We czwartek w magistracie warszawskim odbył się zjazd prawyborców miejskich
pow. Warszawskiego celem wybrania czterech wyborców do gubernialnego
zgromadzenia wyborczego. Głosowano za pomocą kartek w zamkniętych kopertach.
Do przyjmowania i obliczania głosów utworzono z pośród przybyłych na zjazd
prawyborców komisję wyborczą, która podzieliła się na dwie podkomisje: dla
powiatu Warszawskiego i dla miasta Nowego Dworu. Do pierwszej weszli pp.:
Stanisław Majewski (przewodniczący), Adam hr. Ronikier, Michał Arcichowski i
Jan Bogusławski. Do drugiej — pp.: Antoni Radowski, burmistrz m. Nowego
Dworu (przewodniczący), Józef Bytner, Bolesław Janiszewski i Kalman
Goldstein.
Przyjęto w ciągu dnia od g. 9 zrana do 9 wieczorem 177 kopert z kartkami
wyborczemi od prawyborców z Nowego Dworu i 328 kopert z kartkami od
prawyborców z powiatu Warszawskiego. Ogółem na 2,532 prawyborców,
uprawnionych według listy do głosowania, złożono 505 kopert z kartkami
wyborczemi.
Tekst opisuje procedury wyborcze do IV Dumy Państwowej Imperium Rosyjskiego
(w skład którego wchodziło wówczas Królestwo Polskie). System był
wielostopniowy:
- Prawyborcy (widoczni w tekście) wybierali spośród siebie wyborców.
- Wyborcy udawali się na zgromadzenie gubernialne, by wybrać ostatecznych
posłów.
Tekst dostarcza konkretnych liczb, które pozwalają ocenić nastroje społeczne
i sprawność ówczesnej „machiny” wyborczej:
Frekwencja: To najbardziej uderzający element relacji.
Uprawnionych: 2 532
Głosujących: 505
Frekwencja wyniosła zaledwie ok. 20%.
Niska frekwencja w 1912 roku (wybory do IV Dumy) wynikała często z apatii
społeczeństwa, skomplikowanych procedur oraz faktu, że ordynacja
faworyzowała najbogatsze warstwy, zniechęcając uboższych mieszczan.
Podział geograficzny głosów:
Nowy Dwór: 177 głosów.
Reszta powiatu warszawskiego: 328 głosów.
Widać, że Nowy Dwór stanowił bardzo silny ośrodek w strukturze powiatu,
generując ponad 1/3 wszystkich oddanych głosów.
Reprezentacja narodowościowa:
Na liście członków komisji pojawia się nazwisko Kalman Goldstein. Świadczy
to o uczestnictwie ludności żydowskiej w procesie wyborczym, co w tamtym
czasie w miastach takich jak Nowy Dwór było naturalne, gdyż stanowili oni
znaczną część elektoratu miejskiego (kupcy, rzemieślnicy).
Elity lokalne:
Wśród wymienionych osób pojawiają się postacie o wysokim statusie, jak Adam
hr. Ronikier (późniejszy prezes Rady Głównej Opiekuńczej podczas I wojny
światowej) czy burmistrz Nowego Dworu, Antoni Radowski. Obecność
arystokracji i wysokich urzędników w komisjach miała gwarantować powagę i
rzetelność procesu.
Notatka opisuje techniczny aspekt wyborów, które były dalekie od
dzisiejszych standardów (powszechności i bezpośredniości). Były to wybory
elitarne, oparte na cenzusie majątkowym, gdzie głosowanie trwało cały dzień
(9:00–21:00), a nad poprawnością czuwały lokalne autorytety.
- Prawyborca: W systemie wielostopniowym (kurialnym) był to obywatel
posiadający czynne prawo wyborcze, który wybierał tzw. wyborcę (elekta).
Dopiero ci wybrani „wyborcy” spotykali się na zgromadzeniu gubernialnym, by
spośród siebie wyłonić posła do Dumy Państwowej w Petersburgu.
- Powiat Warszawski (pow. Warszawskiego): Jednostka administracyjna w
ówczesnej guberni warszawskiej. Co ciekawe, samo miasto Warszawa stanowiło
osobną jednostkę wyborczą, dlatego zjazd dotyczył mieszkańców okolicznych
miasteczek i osad (jak Nowy Dwór).
- Magistrat: Ówczesna nazwa urzędu miasta lub zarządu miejskiego.
- Gubernialne zgromadzenie wyborcze: Zjazd elektorów z całej guberni
(województwa), stanowiący ostatni etap przed wyborem posła.
- „pp.”: Skrót od „panowie” (liczba mnoga od „pan”).
- w Nowym Dworze żyje 8.503 osób, z tego 60% stanowią Żydzi, 28% Polacy, 4%
Niemcy i Rosjanie.
Do pracowni szewskiej Ignacego Czyżewskiego i Mikołaja Żmigrodzkiego w Nowym
Dworze wpadło dwóch ludzi, którzy zniszczyli Cz. i Ż. towaru na sumę 150 rb.
i zbiegli.
W y b u c h ładunku.
W Nowym Dworze, w domu Moszka Bermanow, przy rozbijaniu starych ładunków,
jeden eksplodyował z taką siłą, że dach budynku wyleciał w powietrze; 4
ludzi odniosło lekkie obrażenia.
Terror - W tamtym czasie słowo to często odnosiło się do wymuszeń
rozbójniczych lub ataków o podłożu polityczno-ekonomicznym (np. niszczenie
warsztatów osób, które nie chciały płacić "składek" organizacjom lub po
prostu bandytom).
Zwraca uwagę fakt, że napastnicy nie ukradli towaru, lecz go zniszczyli. To
kluczowy szczegół. Gdyby chodziło o zwykły rabunek, towar zostałby
wyniesiony.
Zniszczenie mienia sugeruje akt zastraszenia. Mogło to być związane z
porachunkami rzemieślniczymi, odmową zapłacenia haraczu lub narastającymi
napięciami społecznymi/politycznymi w przededniu wojny. Skrótowe zapisanie
nazwisk przy szkodach świadczy o pośpiechu redakcyjnym lub oszczędności
miejsca w druku.
Notatka o wybuchu - To zdarzenie rzuca światło na niebezpieczne zajęcia
mieszkańców miast garnizonowych. "Rozbijanie starych ładunków" -
Prawdopodobnie próbowano odzyskać z nich cenne surowce (np. mosiądz z łusek
lub proch), co było popularnym, choć śmiertelnie niebezpiecznym sposobem na
zarobek w pobliżu twierdzy.
- Pracownia szewska - Dawne określenie warsztatu, w którym buty nie tylko
naprawiano, ale przede wszystkim wytwarzano ręcznie.
- rb. - Rubel (srebrny). W 1913 roku 150 rb. było bardzo dużą kwotą. Dla
porównania: wykwalifikowany robotnik zarabiał wtedy ok. 20–30 rb.
miesięcznie. Strata 150 rb. mogła oznaczać bankructwo warsztatu.
- Ładunki - W tym kontekście najprawdopodobniej mowa o amunicji lub
materiałach wybuchowych (np. pozostałościach poligonowych). Nowy Dwór
Mazowiecki leżał tuż przy Twierdzy Modlin, gdzie stacjonowało mnóstwo
wojska.


Zysk roku 1912/13 rub. 8,953, na amortyzacye przeznaczono rub. 5,505, na
gratyfikacye i cele filantropijne rub. 2,000, na kapitał zapasowy rub. 447.
W roku poprzednim zysk wynosił rub. 24,940 dywidendę wydzielono w stosunku
4%. Bilans roku sprawozdawczego 1912/13 przedstawia się jak następuje.
Strona czynna: grunta rub. 11,500, budynki i maszyny rub. 258,088, sprzęty,
utensylia i ruchomości rb. 223,150, produkty gotowe rub. 59,927, półprodukty
rub. 12,797, materyały do fabrykacyi i beczki rb. 112,078, gotowizna rub.
30, zaliczenia pocztowe rb. 4,772, weksle rub. 5,025, rachunki przechodnie
rub. 32,256, dłużnicy rub. 64,855. Strona bierna: kapitał akcyjny rb.
500,000, zapasowy rub. 3,402, amortyzacyjny rub. 29,350, wierzyciele rub.
242,675, zysk rub. 8,953.
___________________________________________________________________________________________________
W roku sprawozdawczym spółka zdecydowała się nie wypłacać dywidendy,
przeznaczając znaczną część zysku na amortyzację i cele filantropijne.
- Zysk netto (1912/13): 8 953 rubli (znaczący spadek względem 24 940 rubli
rok wcześniej).
- (Aktywa): Dominują budynki, maszyny oraz sprzęty i ruchomości (łącznie
ponad 480 tys. rubli).
- (Pasywa): Kapitał akcyjny wynosi okrągłe 500 000 rubli.
— Napad na strażnika. W Nowym Dworze na strażnika ziemskiego napadli: żyd
Chaim Górecki i Bolesław Nowakowski, który usiłował pchnąć strażnika nożem.
Strażnik wystrzałem z rewolweru zranił Now. w bok.
- Słowo „żyd” jest zapisane małą literą, co było ówczesną normą językową
przy określaniu wyznania/narodowości w kontekstach policyjno-opisowych.
- Skrót: Nazwisko Nowakowski w ostatnim zdaniu zostało skrócone przez
redakcję do formy „Now.”.
- Strażnik ziemski (ziemskij strażnik) to funkcja policyjna w Królestwie
Polskim pod zaborem rosyjskim, odpowiedzialna za bezpieczeństwo na terenach
wiejskich i w mniejszych miastach.
W Nowym Dworze na podwórzu właściciela domu Litwinowicza w dole znaleziono w
worku zwłoki nieznanej z nazwiska kobiety, około 30 lat liczącej. Ponieważ
trup był w stanie całkowitego rozkładu, istnieje przypuszczenie, że mógł on
być wrzucony do dołu przed pięciu miesiącami. Dodać należy, że w pierwszej
połowie kwietnia w tym samym dole również znaleziono zwłoki kobiety w worku,
które leżały tam około miesiąca. Dotychczas sprawców obu tych morderstw,
bardzo zagadkowych, nie wykryto i wogóle nawet na ślad przestępstwa nie
natrafiono. Śledztwo w toku.


Ten plan mówi coś zupełnie innego.
Dokument z 1914 roku przedstawia projekt przebudowy skarbca – jako osobnego,
wolnostojącego obiektu, z pełnym zapleczem technicznym, ochronnym i
komunikacyjnym. Z własnym układem pomieszczeń, stropami o określonej
nośności, kontrolowanym dostępem i dokładnie wyznaczonym położeniem w
strukturze twierdzy.
Skarbiec został zaprojektowany jak obiekt o strategicznym znaczeniu
wojskowym i finansowym.
Na planie widzimy:
– rzut przyziemia z rozkładem pomieszczeń,
– przekrój pokazujący konstrukcję i zabezpieczenia,
– plan sytuacyjny z dokładnym usytuowaniem względem dróg i innych obiektów
fortecznych,
– opisy techniczne i podpisy zatwierdzające projekt na szczeblu wojskowym.

Przypadkiem dostał się w nasze ręce list polskiego chłopa, stojącego pod
karabinem w Modlinie. Przyłączamy urywek tego listu, charakteryzujący aż
nadto wyraźnie „ochoczość“ polskich „sołdatów“ w armji rosyjskiej. Podajemy
tekst dokładnie, prosząc zwolenników „orjentacji rosyjskiej“, ażeby w swych
rozmyślaniach na temat, komu należy życzyć zwycięstwa, zechcieli uwzględnić
głos polskiego chłopa.
„Modlin, 22 Września.
Kochane rodzice! Do tych czas było bardzo nam spokojnie, lecz czasy się
zmienili, zaczynamy widzieć rozpacz płacz i krzyki tych gospodarzy, co tu
mieszkają wyjeżdżają i gdzie to, Bóg wie, zabierają żony i dzieci i parę
poduszek i pierzynę zostawiają wszystko co zebrali a wsie te podpalają i
dzień i noc się pali aż strach patrzeć, co się dzieje. Lasy powyrombywali
wszystko zamieniło się w grobowe życie. Ten co był i widział parę dni temu
nazad te dziś niepoznał by się gdzie się znajduje. Przeciawcie sobie, że
ogień widać wszendzie przed oczyma aż skura trzęsie się na człowieku a co
jeszcze bendzie Choć wy mieliście trochę strachu lec tego niewidzieliście i
nie daj wam Boże widzieć tego wojska napendzone aż ciemno niema miejsca
niema drogi, gdzie by wojsko nie szło gdzie okiem rucisz tam wojska idom i
każdy ze spusconom głowom i jaki to koniec bendzie i kiedy to Bóg wie, bo
dopiero się zaczyna wojna i bardzo duża bem wam opisał lec listy nasze som
oglondane i niemogę wam opisać ale sami domyślcie się co się dzieje na
wojnie aż skura się trzęsie na człowieku. Nagonili tutaj krów parę tysięcy i
do tych czas było trochę trawy to tak żyło a teraz to od głodu to ryczy ze
aż strach i przewraca sie od głodu serce sie kraje patrzeć na to wszystko do
tych czas wam nic nie pisałem ale teraz to mi wszystko jedno myslałem ze tak
przejdzie a tu przychodzi swoje głowę zostawić“...
W tekście uderza kontrast między poprawną, redakcyjną polszczyzną wstępu a
„surowym” językiem samego listu.
List jest dramatycznym świadectwem „taktyki spalonej ziemi” stosowanej przez
armię rosyjską w 1914 roku w okolicach Twierdzy Modlin.
Chłop nie opisuje wielkich bitew, lecz całkowitą destrukcję środowiska i
życia: Pożary i wycinka: „Lasy powyrombywali”, „wsie te podpalają”. Rosjanie
niszczyli wszystko, co mogło stanowić osłonę lub zaplecze dla nadciągających
Niemców. Opis tysięcy krów, które ryczą z głodu i padają, jest jednym z
najbardziej poruszających fragmentów. Dla chłopa widok marnującego się
inwentarza był symbolem ostatecznego upadku porządku świata.
Brak entuzjazmu: Redakcja celowo wzięła słowo „ochoczość” w cudzysłów. List
potwierdza, że polscy żołnierze w armii carskiej czuli się jak mięso
armatnie („wojska napendzone aż ciemno”).
Fraza „przypodzi swoje głowę zostawić” (przychodzi swoją głowę zostawić)
świadczy o tym, że autor nie wierzy w przeżycie wojny. Jest pogodzony z
losem, co nadaje listowi ton testamentu.
Wzmianka o tym, że „listy som oglondane”, pokazuje świadomość kontroli
wojskowej. Autor stosuje swoisty kod: „sami domyślcie się co się dzieje”.
Sugeruje to, że rzeczywistość jest jeszcze gorsza, niż to, co odważył się
przelać na papier.
W 1914 roku trwała walka o „rząd dusz” Polaków. Ten list był potężnym
narzędziem propagandowym przeciwko Rosji. Miał pokazać polskiemu
społeczeństwu, że Rosja nie jest „wyzwolicielką”, lecz niszczycielem
polskiej wsi i ciemiężycielem polskiego chłopa.
- Rosjanie niszczą w trakcie oblężenia Nowogieorgiewska (Modlina) przez Niemców
most na Wiśle i jego filary.

Według informacji gazet żydowskich rabin z Nowego Dworu pod Warszawą oraz
dwaj przedstawiciele gminy żydowskiej tamże, pp. Frydman i Blat, byli na
pozycjach czołowych, gdzie rozdawali żołnierzom 3000 podarunków z napisami
„Od Nowodworskiej gminy żydowskiej dla bohaterów rosyjskich“.
Ofiary na ten cel żydzi zbierali nietylko w Nowym Dworze, lecz także w
Serocku, Nasielsku, Radzyminie, Pułtusku, Wyszkowie i Wyszogrodzie.
Tekst ten jest ciekawym świadectwem postaw społeczności żydowskiej na
ziemiach polskich podczas I wojny światowej. Przedstawia on akt lojalności i
wsparcia materialnego dla armii carskiej (rosyjskiej), która w styczniu 1915
roku wciąż kontrolowała te tereny, walcząc z wojskami niemieckimi.
W Nowym Dworze do mieszkania piekarza 80-letn. Gdali
Karcowicza wtargnęło 3 drabów, którzy zrabowali 100 rb. i zbiegli.
- rb. to skrót od rubli. W 1915 roku Nowy Dwór Mazowiecki znajdował się pod
okupacją (najpierw rosyjską, potem niemiecką), a rubel był powszechną
walutą.
- 100 rubli stanowiło wtedy znaczną kwotę – dla porównania, robotnik
wykwalifikowany mógł zarabiać około 30–50 rubli miesięcznie.
- Słowo „drabów” oznacza w tym kontekście rzezimieszków lub bandytów.

„Ilustr. Kur. codz.” pisze: Mimo wielkieh trudności w zasięganiu informacyi
o tem, co dzieje się na zajętym jeszcze terenie Królestwa Polskiego — od
czasu do czasu nadchodzą stamtąd pośrednio wieści, kwalifikujące się do
zanotowania.
Oto jedna z osób, przybyłych z Królestwa, która miała sposobność rozmawiać z
oficerem rosyjskim, Polakiem, wziętym do niewoli przez wojska austryackie,
informuje nas, iż w twierdzy modlińskiej wykryto wielkie sprzeniewierzenie.
Gdy mianowicie wojska sprzymierzone poczęły coraz silniej naciskać na Dęblin
i Warszawę, zjechała nagle z Petersburga komisya wojskowa w celu
przeprowadzenia rewizyi w magazynach żywności, arsenałach i t. p. Komisya
owa złożyła także niespodziewanie wizytę i w Modlinie. Po przeprowadzeniu
ścisłej kontroli okazało się, że jest „wsio w poriadkie” w książkach, nie
można było jednak stwierdzić tego samego w magazynach. Wyszło na jaw
mianowicie, iż Modlin w razie oblężenia nie mógłby wyżywić swej załogi nawet
w ciągu 6 tygodni. Również w arsenałach okazały się wielkie braki.
Władze wojskowe Modlina okazały się zaskoczone rewizyą i jej wynikami. W
momencie przebywania komisyi w jednym z magazynów wybuchł nagle pożar.
Podpalaczem okazał się podoficer Kaznakow z tambowskiej gubernii. Zapytany
oświadczył, iż ogień podłożył na wyraźny rozkaz pułkownika intendantury
Ujłowicza, którego też natychmiast aresztowano i rozstrzelano.
Śledztwo naprowadziło na ślad stosunków Ujłowicza z dostawcami żydowskimi,
kompromitujący wysoce tych ostatnich. Kilku dostawców aresztowano i skazano
na śmierć przez powieszenie.
Cała ta afera wywołała w warsz. kołach wojskowych wielkie wrażenie,
zwłaszcza, że w mieszkaniu Ujłowicza znaleziono plany Modlina jakgdyby
przygotowane do ekspedycyi poza obręb twierdzy. Wskutek tego komisyi
czynione są zarzuty, iż zbyt rychło załatwiła się z Ujłowiczem, który mógłby
wiele także rzucić światła na tajemniczą rolę barona Korfa, znajdującego się
obecnie w niewoli niemieckiej. Wyszło bowiem na jaw, iż Ujłowicz utrzymywał
z Korfem bardzo blizkie stosunki.
Oficer, który informował o tem wszystkiem, oświadczył, że koła wojskowe
przypuszczają, iż w Warszawie i Modlinie znajduje się jeszcze wiele wysokich
figur, posądzonych o zdradzieckie knowania z wrogami Rosyi. Brak konkretnych
danych nie pozwala jednak na usunięcie ich z urzędów, a to tem więcej, że
dostojnicy ci cieszą się zaufaniem w. ks. Mikołaja Mikołajewicza.
Artykuł opisuje jeden z największych problemów armii carskiej tamtego
okresu: korupcję i niegospodarność, które w obliczu niemieckiej ofensywy
stały się katastrofalne.
Tekst sugeruje, że Twierdza Modlin (kluczowy punkt obrony na ziemiach
polskich) była przygotowana do obrony tylko „na papierze”. Fałszowanie ksiąg
i braki w magazynach żywnościowych (starczyłyby na mniej niż 6 tygodni)
stawiały załogę w sytuacji beznadziejnej jeszcze przed rozpoczęciem
oblężenia.
Pojawienie się planów twierdzy w mieszkaniu pułkownika Ujłowicza oraz pożar
wywołany przez podoficera Kaznakowa sugerują zorganizowaną akcję zacierania
śladów kradzieży lub wręcz zdradę na rzecz Niemiec.
Wzmianka o „dostawcach żydowskich” i ich skazaniu na śmierć jest typowa dla
ówczesnej retoryki, która często szukała kozłów ofiarnych w mniejszościach
narodowych, obarczając je winą za braki w zaopatrzeniu lub klęski wojenne.
Zakończenie tekstu ma charakter polityczny. Autor sugeruje, że rosyjskie
dowództwo jest przesiąknięte zdrajcami, których chronią same szczyty władzy
(Wielki Książę). Może to być element wojny informacyjnej, mający na celu
obniżenie morale i podważenie zaufania do rosyjskiej administracji w
Warszawie.
Opisane wydarzenia miały miejsce tuż przed faktycznym oblężeniem. Niemcy
zdobyli Modlin w sierpniu 1915 roku po zaledwie kilku dniach intensywnego
bombardowania, co było szokiem dla ówczesnej opinii publicznej – uważano go
za jedną z najpotężniejszych twierdz w Europie. Faktyczne braki w
zaopatrzeniu i chaos w dowodzeniu, o których wspomina tekst, rzeczywiście
przyczyniły się do tak szybkiego upadku.
- Informacyi, rewizyi, komisya: Końcówki -yi lub -ya to dawny zapis
rzeczowników zapożyczonych, które dziś kończymy na -ji lub -ja.
- Sprzeniewierzenie: Nadużycie zaufania, kradzież lub malwersacja finansowa
(często w kontekście majątku publicznego/wojskowego).
W. ks. Mikołaj Mikołajewicz: Wielki Książę Mikołaj Mikołajewicz Romanow, w
1915 roku Naczelny Wódz armii rosyjskiej.
- „Wsio w poriadkie”: (ros. всё в порядке) — „wszystko w porządku”. Autor
używa tego wtrącenia, by podkreślić kontrast między sfałszowaną dokumentacją
a rzeczywistym brakiem zapasów.
- Ekspedycya poza obręb twierdzy: W tym kontekście oznacza wysyłkę lub
przekazanie dokumentów (planów obronnych) na zewnątrz, prawdopodobnie do
wywiadu nieprzyjaciela.
- Gubernia tambowska: Jedna z jednostek administracyjnych dawnego Imperium
Rosyjskiego (położona w głębi Rosji).
- Intendantura: Służba wojskowa odpowiedzialna za zaopatrzenie armii w
żywność, umundurowanie i żołd.


Dnia tego jednak wieczorem komendant zawiadomił rabina, że musi wyjechać,
ale że do Warszawy już nie może z powodu zerwania mostów; pozostaje więc
tylko jedna droga wolna jeszcze na kilka godzin,—przez Jabłonnę, Radzymin i
Tłuszcz.
Rabin pośpieszył zawiadomić o tem pozostałych żydów. Zanim jednak ci zdążyli
się wybrać w drogę, i ta jedyna droga została odcięta przez Niemców, którzy
nadchodzili z Zegrza i Serocka.
Rabin sam jednak wydostał się z towarzyszem, Aronem Mundlakiem. Przenocowali
oni w Henrykowie, a rano udali się pieszo na Pelcowiznę, gdzie odbywała się
wtedy wielka bitwa przy wymianie strzałów armatnich. Po ustaniu strzałów
udali się na Pragę.
Tekst opisuje dramatyczne wydarzenia z okresu I wojny światowej (sierpień
1915 r.), kiedy to wojska rosyjskie wycofywały się z Twierdzy Modlin i
okolic Warszawy pod naporem armii niemieckiej. Wspomniane miejscowości
(Jabłonna, Zegrze, Henryków, Pelcowizna) wyznaczają trasę ucieczki przed
domykającym się pierścieniem oblężenia.
Geografia ucieczki:
- Zerwane mosty: Odcinały drogę bezpośrednio do Warszawy (mosty na Wiśle i
Narwi były wysadzane przez wycofujących się Rosjan).
- Trasa Jabłonna – Radzymin – Tłuszcz: To próba ucieczki na
wschód/południowy wschód, by ominąć kleszcze niemieckie.
- Pelcowizna i Praga: To dzisiejsze dzielnice Warszawy. Pelcowizna (wówczas
wieś/przedmieście) była miejscem ciężkich walk o linię kolejową i
przedmoście warszawskie.
Dynamika wydarzeń: Tekst pokazuje chaos – droga ucieczki była wolna tylko
„na kilka godzin”. Fakt, że rabin musiał iść „pieszo na Pelcowiznę”,
świadczy o całkowitym paraliżu transportu..png)
Na przełomie lipca i sierpnia 1915 roku wojska
niemieckie zbliżyły się do Wisły. 5 sierpnia została bez walki zajęta Warszawa.
Pod Modlin podeszło mieszane zgrupowanie oblężnicze dowodzone przez generała
Hansa Beselera, liczące 80 tys. żołnierzy, wyposażonych między innymi w potężne
moździerze oblężnicze kalibru 420 mm. Załogę twierdzy stanowiło liczące 105 tys.
żołnierzy zgrupowanie generała kawalerii Bobyra, składające się z dość losowych
jednostek.
Oblężenie twierdzy trwało zaledwie od 9 sierpnia do 20 sierpnia 1915 roku, z
czego zasadnicze walki trwały tylko sześć dni. Szturm po przygotowaniu
artyleryjskim rozpoczął się 13 sierpnia. Następnego dnia, 16 sierpnia późnym
wieczorem, po nieudanych kontratakach rosyjskich, niemiecka piechota zdobyła
fort XV. Długo bronili się natomiast żołnierze zabarykadowani w dziele
lewoskrzydłowym. Kolejne kontrataki rosyjskie mające na celu odebranie umocnień
zakończyły się niepowodzeniem. W nocy z 17 na 18 sierpnia generał Bobyr wydał
rozkaz opuszczenia umocnień zewnętrznego pierścienia na odcinku pomiechowskim,
które rankiem 18 sierpnia zostały zajęte przez Niemców. Decyzja ta, jak i
następna, o opuszczeniu i wysadzeniu wszystkich umocnień zewnętrznego
pierścienia na prawym brzegu Wisły, pogłębiła rozkład załogi twierdzy.
Prowadzony 19 sierpnia ostrzał fortów II i III, jak i samej cytadeli, poprzedzał
szturm generalny twierdzy. Po południu 19 sierpnia Niemcy zajęli wspomniane
forty, a około godziny 19 wkroczyli do cytadeli. 20 sierpnia 1915 generał
Bobyr złożył podpis pod aktem kapitulacji twierdzy nowogeorgijewskiej.
Do roku 1918 obiekty twierdzy były wykorzystywane przez wojska niemieckie na
potrzeby magazynowe, szpitalne itp.
Od przybyłych wczoraj z Nowego Dworu szyprów i rybaków otrzymaliśmy szereg
wiadomości, dotyczących ostatnich dni przed upadkiem Modlina.
Wiadomości te brzmią strasznie. Szyprowie otrzymywali je od oficerów i
żołnierzy rosyjskich, którzy masowo uciekali z twierdzy.
Na parę dni przed upadkiem fortecy wśród wojska zapanowało gwałtowne
wrzenie. Żołnierze rzucali się na oficerów i wielu z nich zabili. Niektóre
znowu oddziały, wierne dowództwu, strzelały do buntujących się żołnierzy.
Na rozkaz dowódcy twierdzy wszystkie konie i bydło wyprowadzono na most
drewniany i rozpoczęto do biednych zwierząt strzelaninę, przyczem most
oblano naftą i podpalono.
W ten sposób postanowiono zniszczyć konie i inwentarz, aby nie wpadły w ręce
nieprzyjaciela.
Widok poranionego bydła w ilości paru tysięcy sztuk i palonego żywcem, był
nadzwyczaj przejmujący, a ryk bydła nieszczęśliwych zwierząt roznosił się na
kilka wiorst wokoło.
Jeżeli do tego obrazu dodamy huk armat, dymy i łuny pożarów, będziemy mieli
zaledwie słabe wyobrażenie tego, czego byli świadkami i co przeszli
okoliczni mieszkańcy.
Zgromadzone w Modlinie wszystkie statki parowe i gabary, zarekwirowane na
Wiśle i jej dopływach, zostały wysadzone dynamitem i spalone.
— Przez kilka dni — mówili do nas szyprowie — mieliśmy piekło nad
piekłami... Nikt nie był pewny życia. Nie spaliśmy kilka nocy i dni. Nie
mogliśmy ruszyć się z naszych kryjówek, aby nie być ugodzonym przez pocisk
armatni lub kulę karabinową.
Po zdobyciu fortecy rozeszła się wieść, że żołnierze rosyjscy zabili
jakiegoś komendanta twierdzy — czy wieść ta prawdziwa, sprawdzić nie
mogliśmy.
_____________________________________________________________________________________________________________________________
Tekst ten jest wstrząsającym świadectwem chaosu, jaki panował w Twierdzy
Modlin tuż przed jej kapitulacją w sierpniu 1915 roku. Opisuje on nie tylko
działania militarne, ale przede wszystkim upadek dyscypliny i ogromne
cierpienie zwierząt.
Wzmianki o żołnierzach zabijających oficerów świadczą o głębokiej
demoralizacji armii carskiej. Modlin, uważany za potężną twierdzę, upadł
zaskakująco szybko (po zaledwie 10 dniach oblężenia). Bunt żołnierzy był
wynikiem strachu, braku wiary w dowództwo oraz fatalnych warunków
sanitarnych i aprowizacyjnych.
Opis palenia mostu wraz z żywym inwentarzem to drastyczny przykład taktyki
uniemożliwiania przeciwnikowi przejęcia zasobów. Konie w tamtym czasie były
kluczowe dla transportu armii (artylerii, taborów), a bydło stanowiło główne
źródło pożywienia. Rosjanie woleli je unicestwić, niż zostawić nacierającym
Niemcom.
Ostatni akapit wspomina o plotce, jakoby żołnierze zabili komendanta. W
rzeczywistości ostatni komendant twierdzy, generał Władimir Bobyr, przeżył
oblężenie, choć jego postawa (szybka decyzja o kapitulacji) była później
surowo oceniana i uznawana niemal za zdradę. Plotka o jego zabiciu przez
własnych ludzi pokazuje jednak, jak silna była nienawiść szeregowych
żołnierzy do wyższej kadry oficerskiej.
- Szyper: Kapitan lub właściciel statku rzecznego (rzadziej morskiego). W
tym kontekście mowa o osobach obsługujących transport na Wiśle i Narwi.
- Wrzenie: Tutaj użyte w znaczeniu przenośnym – ogromne napięcie
emocjonalne, niepokój społeczny lub buntownicze nastroje wśród żołnierzy.
- Inwentarz: Zwierzęta hodowlane (konie, bydło).
- Wiorsta: Dawna rosyjska jednostka miary długości, równa około 1,06 km.
Skoro ryk zwierząt było słychać na "kilka wiorst", niosło się to na
odległość kilku kilometrów.
- Gabary: Rodzaj płaskodennych statków transportowych lub barek używanych na
rzekach.
- Łuna: Światło na niebie pochodzące od wielkiego pożaru, widoczne z dużej
odległości.

MODLIN WZIĘTY!
BERLIN 20 sierpnia
Z kwatery głównej donoszą pod datą 20 sierpnia: Twierdza MODLIN, ostatni
punkt oparcia nieprzyjaciela w Polsce, została zdobyta po zaciekłym oporze.
Cała załoga, w czem wczoraj tylko w walce końcowej przeszło 20,000 ludzi,
dostała się do niewoli! Nieprzeliczony materyał wojenny dostał się w nasze
ręce.
Cesarz udał się do Modlina, ażeby dowódcy jen. piechoty Beselerowi i
dzielnej armii zwycięskiej wypowiedzieć podziękowanie w imieniu ojczyzny.
_________________________________________________________________________________________________________________________
Upadek Twierdzy Modlin w sierpniu 1915 roku był jednym z kluczowych momentów
I wojny światowej na froncie wschodnim. To wydarzenie zamknęło etap
panowania rosyjskiego w Królestwie Polskim.
W 1915 roku wojska państw centralnych (Niemiec i Austro-Węgier)
przeprowadziły potężną ofensywę. Armia rosyjska, cierpiąca na brak amunicji
i sprzętu, została zmuszona do tzw. Wielkiego Odwrotu. Na początku sierpnia
Niemcy zajęli Warszawę, a Modlin pozostał osamotnioną wyspą oporu na tyłach
nacierających wojsk niemieckich.
Wspomniany w tekście gen. piechoty Hans von Beseler był specjalistą od
zdobywania twierdz (wcześniej dowodził oblężeniem Antwerpii). Przeciwko
Modlinowi Niemcy wytoczyli najcięższą artylerię, w tym słynne Grube Berty
(moździerze kalibru 420 mm).
Główne uderzenie nastąpiło od strony północnej i północno-wschodniej.
Rosyjskie forty, choć potężne, nie były przygotowane na tak nowoczesny
ostrzał artyleryjski.
Gazeta wspomina o 20 000 jeńców tylko z ostatniego dnia walki. W
rzeczywistości kapitulacja była dla Rosjan katastrofą na znacznie większą
skalę:
Do niewoli dostało się łącznie około 105 000 żołnierzy (w tym 15 generałów).
Niemcy zdobyli ponad 1200 dział.
Dla Berlina był to ogromny sukces prestiżowy, stąd osobista wizyta cesarza
Wilhelma II w twierdzy, o której wspomina ostatnie zdanie tekstu.
Zajęcie Modlina (wtedy oficjalnie nazywanego przez Rosjan
Nowogieorgijewskiem) pozwoliło Niemcom na:
- Pełne udrożnienie linii kolejowych i dróg wodnych (Wisła).
- Uwolnienie znacznych sił oblegających, które mogły ruszyć dalej na wschód.
- Ustanowienie nowej administracji na terenach polskich (Beseler został
później Generalnym Gubernatorem warszawskim).
O upadku jednej z najpotężniejszych twierdz Rosji, Modlina, położonej na
klinie wodnym Narwi i Wisły, nadchodzą do Warszawy następujące szczegóły,
świadczące o klęsce, jaka dotknęła armję rosyjską z poddaniem się tego
fortyfikowanego przez lata punktu, stanowiącego obronę czworoboku
strategicznego.
Najdłużej broniły się forty 15 i 16. Z chwilą jednak kiedy stało się
widocznem, że pod naciskiem armji niemieckiej paść one muszą — los Modlina
stał się już zgóry przesądzony. Wówczas rozpoczęło się nieporównane wprost
dzieło zniszczenia.
Przedewszystkiem wysadzono całkowicie most żelazny na Wiśle i połowę mostu
narwiańskiego. Razem z tym ostatnim w nurty rzeki spadł pociąg wraz z
lokomotywą, postawiony uprzednio na moście. Detonacje z powodu wybuchów były
tak silne, że cała ludność okoliczna przez parę dni nie zmrużyła oka.
Początkowo miano zamiar spalić Nowy Dwór i Zakroczym, wyznaczono nawet
niektóre budowle i domy, ale potem odstąpiono od tego zamiaru. Natomiast
uległy zdemolowaniu całkowitemu stacja kolejowa w Nowym Dworze; w samym
mieście uległo zniszczeniu zaledwie kilka domów.
Okolica jest zniszczona bardzo poważnie; zbiory nie zebrane, niektóre wsie,
szczególniej na lewym brzegu Wisły uległy pożarom od wybuchów szrapneli. Ale
jest to drobnostka w porównaniu z tem co zaczęło się dziać w samej twierdzy.
Na pierwszą pastwę pożarów padły olbrzymie składy i stogi siana. Gorzały one
przez kilka dni, oświetlając krwawemi łunami niebo. Potem palono ogromne
składy mąki, konserw, cukru, gotowego obuwia, ubrań, bielizny — tego
wszystkiego, czego przedtem nie było zupełnie widać, o co nie można się było
doprosić.
Wyrzucono olbrzymie partje konserw, przedziurawiano każde pudło i topiono w
rzece. W ten sam sposób zatopiono kilka tysięcy pudełek zapałek. W jednej
chwili wszyscy mieli wszystkiego pod dostatkiem: byli tacy, którzy dźwigali
po kilkadziesiąt funtów masła śmietankowego.
Z kolei rozpoczęto zatapianie statków i barek stojących na Wiśle pod
fortecą. Naładowane one były mąką, kawą, solą, wszelkiemi artykułami
spożywczemi. Oblewano je naftą i palono. Wrażenie było jakby paliło się całe
pobrzeże Wisły. W przeciągu paru dni starano się zniszczyć wszystko, co
posiadało jakąkolwiek wartość. Ale napór wojsk niemieckich był — jak to już
wiemy z komunikatów — tak gwałtowny, że zdołano zaledwie część tych
olbrzymich zapasów, jakiemi naładowana była twierdza modlińska, obrócić w
perzynę.
Partje mięsa, wynoszące podobno po kilka tysięcy pudów, uległy temu samemu
losowi: oblano naftą — palono. Część koni zastrzelono zakopując je w
długich, specjalnie w tym celu kopanych rowach. Co się stało z ogromnemi
partjami krów i wołów — nie wiadomo, w każdym razie nie zdążono ich
zniszczyć.
Drób jak gęsi, kury, kaczki wytrzebiono. — Ogromną partję owiec wpędzono do
Narwi, gdzie znalazły śmierć. Dzieło zagłady i zniszczenia szło z furją
ludzi, którzy już nadto nic innego uczynić nie mogą.
Sama jednak twierdza nie uległa żadnemu prawie uszkodzeniu. Jak wiemy z
komunikatów, ogromna ilość dział dostała się w ręce armji niemieckiej.
Ludność z pobliskich okolic w przerażeniu patrzała na to co się dzieje. Grad
szrapneli zaczął przeszywać powietrze coraz rzadziej, natomiast coraz
częściej niebo krwawiło się łunami.
Wreszcie o świcie rozległ się z murów twierdzy tryumfalny okrzyk
wkraczających tam wojsk niemieckich. Fakt stał się wiadomy: Modlin
kapitulował!
________________________________________________________________________________________________________________________________
Artykuł opisuje moment kapitulacji Twierdzy Modlin (wtedy nazywanej przez
Rosjan Nowogieorgijewskiem) w sierpniu 1915 roku.
Strategia „spalonej ziemi”. Tekst drastycznie opisuje rosyjską taktykę
niszczenia wszystkiego, co mogłoby przypaść w udziale nacierającym Niemcom.
Zatopienie statków, palenie mąki, cukru i ubrań oraz zabijanie zwierząt
hodowlanych miało na celu zagłodzenie przeciwnika, ale rykoszetem uderzało w
lokalną ludność.
Kontrast: Niedobór a marnotrawstwo. Uwagę zwraca gorzki komentarz autora o
zapasach, których „przedtem nie było zupełnie widać, o co nie można się było
doprosić”. Sugeruje to, że administracja carska chomikowała towary w
magazynach wojskowych, podczas gdy cywile (a być może i szeregowi żołnierze)
cierpieli głód. Fakt, że ludzie nagle dźwigali „dziesiątki funtów masła”,
pokazuje chaos i desperację towarzyszącą upadkowi twierdzy.
Psychologia klęski. Dzieło zniszczenia opisane jest jako „furja ludzi,
którzy już nadto nic innego uczynić nie mogą”. To obraz armii rozbitej
moralnie, która zamiast walczyć, skupia się na destrukcji własnego zaplecza.
Relacja z ludnością cywilną. Autor podkreśla przerażenie mieszkańców Nowego
Dworu i okolic. Zniszczenie mostów i stacji kolejowej odcięło region od
świata, a pożary pól („zbiory nie zebrane”) zapowiadały nadchodzącą klęskę
głodu w regionie pod nową, niemiecką okupacją.
Pociąg w nurtach rzeki. Wzmianka o pociągu z lokomotywą, który spadł do
Narwi wraz z wysadzonym mostem, jest jednym z najbardziej ikonicznych
obrazów tamtej kapitulacji, często przywoływanym w opracowaniach
historycznych jako symbol upadku potęgi rosyjskiej nad Wisłą.
- Czworobok strategiczny – termin wojskowy odnoszący się do zespołu czterech
twierdz (w tym przypadku: Modlin, Warszawa, Zegrze i Pułtusk/Iwanogród),
które miały tworzyć główną linię obrony Rosji na ziemiach polskich.
- Pud – dawna rosyjska jednostka masy. 1 pud = 16,38 kg. Wspomniane „tysiące
pudów” mięsa to dziesiątki ton zmarnowanej żywności.
- Funt – jednostka masy. W ówczesnym zaborze rosyjskim funt nowopolski
wynosił ok. 405 gramów.
- Szrapnel – rodzaj pocisku artyleryjskiego wypełnionego kulkami, który
wybuchał w powietrzu, rażąc siłę żywą (ludzi i konie).
- Obrócić w perzynę – całkowicie zniszczyć, spalić, zrównać z ziemią.Łuna –
światło na niebie pochodzące od wielkiego pożaru.
- Wytrzebić – tutaj w znaczeniu: wybić, uśmiercić (w kontekście drobiu).









%20przez%20wojska%20rosyjskie%20w%201915%20r.%20-%20odbudowany%20dopiero%20w%201934%20roku%20(1915).jpg)





.%20Kartka%20pocztowa.jpg)

Warsz. „Przegląd wieczorny“ z d. 22 b. m. donosi: W godzinach wieczornych
przybyły wczoraj do Warszawy wielkie partye jeńców rosyjskich z Modlina. —
Kierowano ich z mostu prowizorycznego ulicą Czerniakowską w stronę rogatek
mokotowskich, oddziałami po kilkuset ludzi. Przemarsz trwał kilka godzin,
Trudnym do zliczenia zastępom — według komunikatu urzędowego 85.000 jeńców z
6 jenerałami — przypatrywały się tłumy. Na placu św. Aleksandra z tego
powodu musiano przerwać ruch kołowy oraz komunikacyę tramwajów. Jeńcy byli
bardzo wynędzniali i zmęczeni. Chciwie wyciągali ręce po chleb i bułki,
jakie im rozdawano z pośród publiczności. Przy przemarszu, oprócz rozkazów
konwojujących jeńców żołnierzy niemieckich, słyszało się rosyjskie komendy
podoficerów, idących jak w szyku bojowym, na czele kompanii. — Korpus
oficerski konwojowany był oddzielnie. Partye jeńców przeciągały przez
Warszawę do późnej nocy. O godz. 10 wziętych do niewoli oficerów
przewieziono przez miasto w dziesięciu dorożkach jednokonnych, w każdej po
czterech oficerów i jednym ordynansie. Personal lekarsko-sanitarny pozostał
na razie w Modlinie do obsługi rannych, których — jak twierdzą przewożeni
przez Warszawę jeńcy — jest na ogół niewielu z powodu szybkiego poddania się
twierdzy; z warszawskich lekarzy pozostał przy rannych Dr. Grosglik.
Skala wydarzenia (85.000 jeńców) Liczba ta jest ogromna. Przemarsz trwający
„kilka godzin” i paraliż komunikacji tramwajowej pokazuje, że Warszawa stała
się świadkiem logistycznego i humanitarnego widowiska o niespotykanej skali.
Kapitulacja Modlina (20 sierpnia 1915) była dla Rosjan katastrofą.
- Partye – dziś: partie. W tym kontekście oznacza duże grupy, transporty
ludzi.
- Jenerałami / Jenerał – dziś: generałami. Forma z literą „j” była
powszechna w XIX i na początku XX wieku (pod wpływem rosyjskim i
francuskim).
- Ordynans – żołnierz przydzielony oficerowi do posług i osobistej pomocy
(funkcja dziś już nieistniejąca w nowoczesnych armiach).
- Rogatek (mokotowskich) – punkty celno-podatkowe na granicach miasta,
będące jednocześnie barierami architektonicznymi.
- B. m. – skrót od bieżącego miesiąca.






1915. Cesarz Wilhelm II podczas zwiedzania twierdzy Nowogeorgiewsk - dwie karty pocztowe.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1915. Cesarz Wilhelm II podczas zwiedzania twierdzy Nowogeorgiewsk.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
1915. Widok na spichlerz. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
1915. Widok zimowy z samolotu (sterowca)
niemieckiego na twierdzę Nowogeorgiewsk. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
1915. Twierdza Modlin, grupa żołnierzy niemieckich,
karta pocztowa.
foto -
Michel Jankiel Juress
1915. Pocztówka przedstawiająca żołnierzy zapasowego
batalionu piechoty Landsturm "Rödelheim" w Modlinie. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
1915. Twierdza Modlin - Kasyno oficerskie - Klub
Garnizonowy.
1915. Pocztówka reliefowa - Warszawa, Nowy Dwór,
Nowogeorgiewsk. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
Po 1915. Cytadela Twierdzy Modlin.
źródło grafiki -
Twierdza Modlin / Fortress Modlin
1915. Modlin. Żołnierze niemieccy przygotowują się
do wypłynięcia na połów ryb. W tle widoczny spichlerz. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
1915. Niemiecka mapa okolic Nowogeorgiewska. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
1915. W Górze i Nowym Dworze zostały powołane
Komitety Obywatelskie. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic] 1916 r. Był dużo mniejszy niż w tej chwili, mierzył 300 mórg, czyli około 16 km2 [obecnie 28,27 km2]. Trudno powiedzieć ilu w 1916 r. było nowodworzan. Różne źródła podają rozmaite liczby od 7 012 do 8 503 osób. Członkowie Rady
twierdzili, że z 7 400 mieszkańców od wybuchu I wojny ubyło z miasta około 12 000 osób. Był to skutek nie tylko walk, ale również wysiedleń. Rząd rosyjski na wieść o wojnie nakazał bowiem ewakuację urzędników i osób związanych z armią carską, administracją, przemysłem i rolnictwem. Wysiedlono również ludność pochodzenia niemieckiego i żydowskiego, jako potencjalnych współpracowników armii niemieckiej. Nad opuszczonymi gospodarstwami tutejszych ewangelików pieczę objął pastor Oskar Ernst. W 1916 r. nastąpiło przekazanie władzy w mieście. Przestał być burmistrzem Emil Jantz, a jego miejsce zajął Bolesław Konarski - aptekarz. Wojna generowała również pewne typowe zjawisko demograficzne.
W 1913 r.
w Nowym Dworze urodziło się 208 dzieci i zmarły 124 osoby, w roku 1916 było tylko 127 urodzin i 144 zgony. Procent śmiertelności w stosunku do urodzin wzrósł z niecałych 60% do ponad 113%. Prawie o połowę w stosunku do czasów przedwojennych zmniejszyła się też liczba zawieranych małżeństw. W 1916 r. nowodworzanie trudnili się głównie drobnym handlem i rzemiosłem, z czego bardzo popularnym było koszykarstwo. Niewielki procent mieszkańców stanowili robotnicy zatrudnieni w fabryce fajansu, młynie i dwóch tartakach. W mieście były dwie szkoły, jedna gminna, druga prywatna. Ta ostatnia należała
do parafii ewangelickiej. W sumie dzieci uczęszczających do obu szkół było 360. Od kilkudziesięciu lat działała straż ogniowa, która właśnie w 1916 r. stała się członkiem nowo powstałego Związku Floriańskiego. Nowy Dwór w 1916 r. nie robił dobrego wrażenia. Podczas walk w 1915 r. zniszczono około 50 domów i część ogrodzeń. Jeszcze gorzej wyglądała Twierdza. Podróżny przepływający u jej podnóża w sierpniu 1916 r. pisał:
"Tutaj, gdzie Narew wpada do Wisły, a parowiec odchodzi do Pułtuska, widnieją setki jam okiennych spalonej cytadeli Modlina... Naokoło kominy zatopionych parowców, filary zburzonych mostów przypominają wojnę". Przez miasto przechodziły oddziały wojskowe, a sąsiedztwo Twierdzy powodowało, że było ono narażone na
"znaczne szkody czynione przez wojska podczas postojów i przemarszów". Dodatkowym obciążeniem dla nowodworzan były osoby uciekające przed działaniami wojennymi lub wracające z rejonów internowania.
"Przez Nowy Dwór przeciągnęło około 40 000 zbiegów". Ponadto obie walczące armie
- rosyjska i niemiecka stosowały rekwizycje i roboty przymusowe. Rządy niemieckie to także szereg nowych zarządzeń administracyjnych. Niemiecki generał - gubernator Urlich Reinhold von Etzdorf co prawda zatwierdził w 1916 r. nowy zarząd miasta Nowy Dwór, ale równocześnie określił wysokość podatku mieszkaniowego. Płacono jedynie za domy, w których wynajmowano lokale. Te, które zamieszkiwała tylko rodzina właściciela nie podlegały opodatkowaniu. Opłata zależała od kwoty jaką właściciel domu otrzymywał za wynajem. Postanowienie wydaje się całkiem logiczne, lecz w zaistniałych wówczas warunkach domów zajętych tylko przez właściciela praktycznie nie było. Gdzieś przecież trzeba było ulokować tych, których domy zostały zniszczone i uciekinierów. Wojenny czas wprowadzał ograniczenia w przemieszczaniu się. Wyjazd do Warszawy wymagał przepustki. Przy jednorazowej, jednodniowej wyprawie opłatę 30 fenigów pobierano w posterunkach umieszczonych na granicach miasta. Nowodworzanie mogli jednak zakupić specjalną miesięczną przepustkę w komendanturze w Modlinie i w Nowym Dworze. Właścicieli łodzi, czółen i tratw, i innych środków transportu wodnego, których w mieście było wielu, dotknęły znaczne obostrzenia. Cały sprzęt pływający musieli zgłosić w komendanturze w Modlinie. Zabroniono przewożenia osób z jednego brzegu na drugi. Rybacy musieli otrzymać pozwolenie na rybołówstwo, którego numer należało namalować na dziobie łódki. Podczas połowów zobowiązani byli posiadać przy sobie odpowiednie dokumenty. Rybacy mieli ponosić odpowiedzialność za niekontrolowane używanie ich łodzi. Zobowiązani zostali do takiego ich cumowania, by nikt obcy nie mógł z nich skorzystać. Wojna trwała nadal. Nowy okupant najwyraźniej obawiał się działalności szpiegów. * Maria Możdżyńska - (Nie)legendy nowodworskie
po raz drugi, 2024.
Zdjęcie lotnicze Twierdzy Modlin wykonane w trakcie
I wojny światowej. Na fotografii widoczne pozostałości mostu na Utracie
(Zakroczym).
źródło grafiki i opisu -
Ziemia Zakroczymska
Niemiecka pocztówka z I wojny światowej,
prawdopodobnie niemieccy saperzy wykorzystali elementy konstrukcyjne rosyjskiego
mostu na Utracie (Zakroczym).
źródło grafiki i opisu -
Ziemia Zakroczymska * 200 lat Twierdzy Modlin
(1806-2006)
1916. Dojazd do przeprawy przez most Hindenburga na
Narwi z Modlina do Nowego Dworu. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
1916. Most Hindenburga łączący Modlin i Nowy Dwór z
widocznym posterunkiem wojskowym. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
1916. Żołnierz w niemieckim mundurze przed budynkiem
przy obecnej ulicy Wybickiego 8 w Nowym Dworze. Pocztówka ze stemplem pocztowym: "Modlin, 11.10.1916."
źródło grafiki i opisu -
https://fotopolska.eu foto - Michel Jankiel Juress
1916. Rada Miejscowa Opiekuńcza w Nowym Dworze -
miejska struktura Rady Głównej Opiekuńczej. Rada Główna Opiekuńcza (RGO), działająca w latach
1916-1921 - największa polska organizacja samopomocowa podczas I wojny
światowej, działająca w okupowanej przez Niemców części Królestwa Polskiego, a
od 1919 r. na terenie większości ziem polskich. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic] Bytner Józef — prezes, Maria Możdżyńska Rada Opiekuńcza w Nowym Dworze
1916. Właściciele firm w Nowym Dworze. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
1916. Pieczęć burmistrza miasta Nowego Dworu z
widocznym herbem "Ciołek". [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
1916. Niemiecka Flotylla Wiślana w Nowogeorgiewsku. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic] 1916. Odbudowa przez Niemców mostu na Narwi. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
1916. Modlin. Odbudowa przez pionierów niemieckich
zniszczonego przez wojska rosyjskie mostu na Narwi. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
1916. Prace przy odbudowie mostu na Narwi. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic] Obróbka zdjęcia - Gemini 3.
1916. Odbudowany, przez wojska niemieckie,
udekorowany most na Narwi w Modlinie. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
* Jarosław Loretz - Przejdziem Wisłę i nie tylko:
dzieje mostów na Mazowszu, 2021.
Zdjęcie lotnicze Twierdzy z 1916 roku.
źródło grafiki i opisu -
Twierdza Modlin / Fortress Modlin
1916. Widok na cytadelę Twierdzy Modlin. Przy brzegu
widoczne resztki zatopionych rosyjskich jednostek pływających. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
1916. Niemieccy żołnierze w Modlinie. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
Pocztówka niemiecka z 1916 roku, błędnie opisana
jako Warszawa. To most na Wiśle między Nowym Dworem a Kazuniem. Zdjęcie od strony
Nowego Dworu. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
1916. Modlin - niemiecki lazaret. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
Listopad 1916. Lazaret w Modlinie. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
1916. Sanitariusze i ranni żołnierze niemieccy przy
lazarecie w Modlinie. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
1916. Członkiem nowo powstałej Rady Opiekuńczej
powiatu warszawskiego został wybrany Bolesław Konarski aptekarz z Nowego Dworu i
Edward Rybicki rejent z Zakroczymia. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
1913-1916. Tabela porównawcza urodzeń i zgonów w
powiecie warszawskim. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
1915-1918. Twierdza Modlin. Komendantura (Kasyno oficerskie - Klub
Garnizonowy). [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
1916. Amtsblatt der Kaiserlich Deutschen Behörden in
Warschau, nr 73.
Uprasza się o zaaresztowanie tegoż i odprowadzenie do najbliższego więzienia
sądowego, ewentualnie do więzienia przy ulicy Dzielnej № 24 w Warszawie, jak
również o natychmiastowe zawiadomienie do akt tutejszych 4. J 930/16.
1916-1918. Pomnik na cmentarzu honorowym żołnierzy
niemieckich w Modlinie. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
1916. Wyrokiem sądu polowego za szpiegostwo został
rozstrzelany kotlarz Julian (Julek) Wert z Nowego Dworu. 1916. Spichlerz. 1917 r. Władze niemieckie po wkroczeniu na tereny polskie w części miejscowości odgórnie przywróciły ich polskie nazwy. Przypomnijmy że Rosjanie zmienili nazwy wielu miejscowości Królestwa Polskiego. Twierdza Modlin została przemianowana na Nowogieorgiewską. W 1917 r. prasa wypominała Polakom przywiązanie do rosyjskich nazw. Uważano, że utrzymują się one z przyzwyczajenia i lenistwa władz lokalnych. O dziwo Modlin podawano jako jedno z nielicznych miejsc, gdzie rusycyzm nie jest używany przez mieszkańców. Nie upatrywano w tym jednak szczególnego patriotyzmu modlinian czy nowodworzan, lecz względów czysto praktycznych. Polska nazwa była krótsza i łatwiejsza do wymówienia. Pomimo okupacji niemieckiej sprzyjającej protestantom, nowodworska parafia ewangelicka przeżywała problemy. Kościół został uszkodzony w czasie działań zbrojnych i nie było pieniędzy na jego odbudowę. Rosjanie po wybuchu wojny zarządzili deportację osób pochodzenia niemieckiego. Nie wiemy, ile takich osób pozostało na naszym terenie. Skoro jednak liczbę ewangelickich dzieci w mieście szacowano na około 20, a w Modlinie na 8-10, to rodzin tego wyznania nie mogło być w Nowym Dworze i okolicy zbyt dużo. Korzystając z przychylności władz przeprowadzono nowy podział ewangelickich okręgów szkolnych. Szkoła luterańska przy Placu Kościelnym zyskała nowego powiatowego inspektora, pana Miałkiego. W mieście działała ogólnodostępna ochronka przyjmująca prawdopodobnie dzieci wszystkich wyznań, być może wykorzystywała wolne pomieszczenia w budynku szkoły. Część obywateli naszego miasta walczyła na froncie, niektórzy znaleźli się w niewoli tak jak ślusarz Dawid
Giejczot. Były też przypadki, iż w miarę przesuwania się frontu na zajmowanych przez Prusy terenach zgłaszały się do odpowiednich władz osoby pochodzące z naszych terenów z prośbą o pozwolenie na powrót w rodzinne strony. Tak zrobił Roman Grabowski, kaflarz z Modlina. W listopadzie na Mazowszu organizowano lustracje koni. Odbywały się według harmonogramu. W naszej okolicy były to kolejno dla Zakroczymia - 15 listopada, dla Nowego Dworu - 19, a dla Góry - 20 listopada. W komisji oceniającej zasiadali przedstawiciele władzy, w przypadku naszego miasta burmistrz. Zwiększony przepływ ludności niósł za sobą częstsze pojawianie się przestępstw pospolitych, kradzieży i rozbojów. Miasto żyło sprawą napadu na rodzinę Nowodworskich. Nocą 23 marca bandyci wyłamali drzwi do mieszkania, po czym obrabowało i zamordowało ponad siedemdziesięcioletnich Blimę i Mendla.
W kraju obowiązywał stan wojenny. Każda osoba powyżej 15 roku życia została zobowiązana do posiadania niemieckiego paszportu. Dla nowodworzan oznaczało to powstanie przy moście cesarza Wilhelma [narwianym] i na stacji modlińskiej posterunków kontrolujących dokumenty podróżnych. Skoro do odbycia jakiejkolwiek podróży niezbędny był paszport, to zdarzały się kradzieże tych dokumentów. W 1917 r. zaginęły paszporty: Felicji Paprockiej, Jospy Feldensteina, Rosy Nowodworskiej, Icka Seidenberga. Ustanowiona na naszych rzekach granica demarkacyjna powodowała pewne ograniczenia w korzystaniu z wodnych środków transportu. Właściciele wszelkiego rodzaju łodzi i tratew służących do komunikacji i rybołówstwa musieli zarejestrować je w modlińskiej komendanturze. Rok 1917 był początkiem wzrostu śmiertelności mieszkańców. W następnych latach liczba zgonów rosła, prawdopodobnie dotarła do nas epidemia grypy hiszpanki szalejąca w Europie podczas I wojny. Być może jedną z jej ofiar była sześćdziesięciodziewięcioletnia wdowa Chana Blatt. Zmarła w maju, ale dopiero pod koniec roku rozpoczęło się postępowanie spadkowe. Uprawnionymi do dziedziczenia było jej pięcioro dzieci: Natan, Chaia, Chaim, Rachel i Dora. Zmarła była właścicielką kilku nieruchomości w Nowym Dworze. Znajdowały się one pod numerami: 6, 77, 78 i 118. Jedną z nich był istniejący po dziś dzień budynek pomiędzy ulicami: Warszawską, Kościuszki i Zakroczymską. Stan wojenny i epidemia prowadziły do zaostrzenia przepisów dotyczących przemieszczania się osób cywilnych. Około połowy roku, jako odpowiedź na zarządzenie naczelnika powiatu warszawskiego w mieście otwarto schronisko dla żebraków. Ze względu na stan wojenny zabraniano tzw. osobom
"przechodnim" oferowania noclegów w domach zajezdnych, prywatnych lokalach i synagogach. Zakazem przyjmowania na nocleg objęte były osoby bez stałego meldunku: wędrowni rzemieślnicy, żebracy itp. Przesunięcie działań zbrojnych na wschód zapewniało względną stabilizację. Nowodworzanie odbudowywali tutejszy przemysł. Możliwe, że po raz pierwszy od wybuchu wojny, we wrześniu 1917 r.
"Towarzystwo Akcyjne 'Nowy Dwór P. Górski i E. Mórawski' " zwołało zebranie akcjonariuszy. Planowano przedstawienie bilansów i sprawozdań od 1913 r. jednak prawdopodobnie priorytetem było wybranie zarządu. Całkiem możliwe, że decyzję o zwołaniu zebrania podjęto dzięki ułatwieniu jakie pojawiło się w komunikacji. Od 1 sierpnia urząd pocztowy w Twierdzy rozszerzył swoją działalność. Wcześniej pośredniczył w przekazywaniu korespondencji prywatnej jedynie do Nowego Dworu, od tego momentu miał przekazywać ją także do innych pobliskich miejscowości. W 1917 r. władze centralne uznały, że w naszym mieście należy utworzyć stragany do sprzedaży detalicznej mięsa. O przydatności towaru i o jego cenach mieli decydować: niemiecki weterynarz lub jego pełnomocnik, kontroler oraz władze gminne. Rozporządzeniem naczelnika powiatu sprzedawane na straganach mięso pod karą grzywny lub więzienia nie mogło być nabywane w ilościach hurtowych. W Nowym Dworze gdzie funkcjonowało kilkadziesiąt mniejszych lub większych zakładów wytwarzających wędliny oznaczało to bezrobocie. Jak wspomnieliśmy rok 1917 był w miarę normalny, co nie znaczyło, że dla każdego udany. Nie wiemy, z jakiej przyczyny komornik zajął ruchomości należące do Chaskiela Szyi Sygałowicza, ale 11 grudnia o 10.00 rano można było w Nowym Dworze nabyć mączkę cukrową, sól, herbatę, świece parafinowe i inne podobne towary za około 500 marek. Rodzaj licytowanych towarów nie powinien dziwić, Chaskiel Sygałowicz prowadził sklep spożywczy. Kilka miesięcy wcześniej zlicytowano oszacowane na 625 marek meble należące do Moszka Goldfeniga oraz warte 525 marek meble i garderobę Szlamy Kosowera. W obu wypadkach były to prawdopodobnie rzeczy osobiste. Na ogół lokalne wydarzenia i problemy budziły zainteresowanie u niewielu osób. Jednak w 1917 r. dzięki dwóm sprawom nazwa Nowego Dworu stała się znana szerszemu gronu. Pierwszą była walka o uratowanie zabytku. Władze okupacyjne porządkowały powojenne ruiny. Niestety w 1915 r. podczas ostrzału fortów w Janówku na linii pocisków znalazł się pałac w Górze. Budynek został uszkodzony i w listopadzie 1917 r. podjęto decyzję o jego rozbiórce. Na szczęście interweniowało społeczeństwo. Być może społeczny sprzeciw zaistniał dzięki niedoinformowaniu. Gazety alarmowały o rozbiórce pałacu należącego do księcia Józefa Poniatowskiego, bohaterskiego wodza, a nie tak, jak to było w rzeczywistości do jego mniej popularnego stryjecznego brata Stanisława.
Po drugie ogólnopolski rozgłos w środowiskach żydowskich zyskał w 1917 r. nowodworski rabin Rubin Neufeld. Był on projektantem i propagatorem szczególnego rodzaju syjonizmu. W zmienionych warunkach przewidywał masową emigrację polskich Żydów do Palestyny. Neufeld nie proponował jednak utworzenia samodzielnego państwa żydowskiego, lecz emigrację ekonomiczną. Rabin postulował nawet utworzenie specjalnego banku emigracyjnego. W lipcu 1917 r. w Nowym Dworze przeprowadzono kwestę na potrzeby palestyńskich osadników. Fakt, że walki I wojny w 1917 r. toczyły się z dala od Nowego Dworu, pozwalał na rozwój życia kulturalnego. Miasto było wówczas w dużej mierze zamieszkałe przez ludność pochodzenia żydowskiego. Podczas I wojny były osoby tegoż pochodzenia służące w Legionach Polskich, były też takie, które wcielono do wojsk rosyjskich. Jednak większość polskich Żydów w obliczu wojny zdecydowała się na neutralność. Dzięki temu ich placówki kulturalne funkcjonowały najprężniej. W Nowym Dworze działało żydowskie Stowarzyszenie Edukacyjne wraz z Sekcją Dramatyczną. W 1917 r. teatr żydowski w naszym mieście wystawił sztukę Zolotarewskiego
"Chłopiec z Jesziwy". W szkole sponsorowanej przez dentystę Szmula Grabmana, jak na czas wojenny przystało, nauczycielem został podoficer armii niemieckiej pochodzenia żydowskiego. * Maria Możdżyńska - (Nie)legendy nowodworskie
po raz drugi, 2024.
Fotografia wykonane w zakładzie M.J. Juressa w 1917
r. Członkowie P.O.W. w Nowym Dworze: 1/Piasecki; 3/Michał Ładziński ps.
"Piętaszek"; 4/Czesław Zieliński ps. "Longin"; 6/Antoni Maciejko ps. "Zawisza";
7/Jerzy Konarski ps. "Polak"; 8/Szymon Braun ps. "Wirtelewicz"; 9/Kazimierz Tyszczyński; 10/Kazimierz Gostkiewicz ps.
"Kmicic"; 11/Piotr Ładziński ps. "Podbipięta";
13/Lucjan Olikowski ps. "Łokieć"; 14/ Kazimierz Żórawski ps. "Salamandra".
foto -
Michel Jankiel Juress [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
1917. Podwójne morderstwo w Nowym Dworze.
1917. Morderstwo z rabunkiem w Nowym Dworze. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
1917. Tłumaczenie odpisu pisma - wyrzucenie przez
oficerów legionowych 1 pułku piechoty patrolu niemieckiego z restauracji w Nowym
Dworze. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
1917. Profile otworów i analiza wody w wywierconych
dwóch studniach dostarczających wodę dla miasta Nowy Dwór - na targowisku i na
rynku. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
1917. Pocztówka wysłana z Modlina, grupa żołnierzy
niemieckich na tle odbudowanego mostu na Narwi i dwóch nowodworskich gazeciarzy. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
1 kwietnia 1917. Nowodworska "stara stacja".
źródło grafiki i opisu -
Kalo NDM
1917. Stempel poczty na stacji kolejowej Nowy Dwór z
niemieckiej pocztówki wysłanej z Góry.
1917. Modlin Twierdza, karta pocztowa, język
niemiecki.
1917. Zdjęcie - pocztówka sanitariusza Müllera
wysłana z Modlina do rodziny w Karlsruhe. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
1915-1917. W tych latach z Warszawy i powiatu
warszawskiego wysiedlono do Rosji ponad 12 tys. rodzin. Wśród wysiedlonych było także 10 rodzin z Nowego
Dworu i Góry: 1. 6 grudnia 1915 r. do guberni Włodzimierskiej do miasta Murom z Nowego Dworu
wysiedlony został Nowowiejski Franciszek z żoną i czwórką dzieci (jedno w wieku
do 5 lat, dwoje w wieku od 5-14 lat, jedno w wieku 14-17 lat). [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
1917. Rabin Neufeld z Nowego Dworu na czele komitetu
rabinów powiatu warszawskiego.
1914-1918. Z austriackiej mapy - okolice
Nowogeorgiewska. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic] 1917. Obwieszczenie o rozszerzeniu działalności
urzędu pocztowego w fortecy Modlin w pośredniczeniu dostarczania prywatnej
korespondencji nie tylko do Nowego Dworu ale także do innych gmin w okręgu
fortecznym. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic] 1918 r.
1918. P.O.W.-iacy internowani w Modlinie. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
1918. Pocztówka. Modlin. Most Cesarza Wilhelma II
(obecnie most Pancera) w Nowym Dworze. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic] Rząd dusz około 7 000 osób sprawowali: ks. Stanisław Jóźwiak, pastor Oskar Ernst i rabin Rubin Neufeld. Nie wiadomo kto był burmistrzem. Możliwe, iż nadal był to aptekarz Bolesław Konarski. Sąd gminny dla miasta z sędzią W. Domańskim rezydował w Jabłonnie. Co najmniej od roku chorych leczono w miejscowym szpitalu. Funkcjonowały dwa młyny parowe, na Sukiennej i na Paderewskiego oraz założona podczas wojny elektrownia prywatna o mocy 40 kW. Skup bydła i zaopatrzenie powiatu w mięso monopolizowało Towarzystwo Rolnicze, jego reprezentantem był nowodworzanin Rosenbaum. Abrama Winogradowa, właściciela fabryki fajansu, uznano za zaginionego. Nie wiemy, czy nie znano miejsca jego pobytu, czy był to jedynie zbieg umożliwiający funkcjonowanie firmy podczas nieobecności właściciela. Jako miasto IV klasy płaciliśmy najniższe podatki mieszkaniowe. Na styczniowym zjeździe powiatowym nauczycieli w Warszawie nowodworzanin Czesław Przedwiecki został członkiem zarządu stowarzyszenia. Powiatowa Rada Opiekuńcza zdecydowała o zmniejszeniu zapomogi przeznaczonej na żywienie dzieci w kilku miejscowościach, w tym w naszym mieście. Pod koniec miesiąca napadnięto na dom Tomasza Pachomczyka w Konstantynowie [Boża Wola]. Łupem uzbrojonych w rewolwery napastników padły przedmioty wartościowe i gotówka. W lutym Departament Spraw Wewnętrznych przeprowadza ankietę dotyczącą higieny szkolnej. Pyta, czy magistrat utrzymuje w szkołach placówki dozoru higieniczno-lekarskiego. W Nowym Dworze wskazano, iż dozór sprawuje lekarz powiatowy, sugerowało to, że w tutejszych szkołach nie ma bezpośredniej opieki lekarskiej. Ta sama ankieta podaje, że nowodworzanie od lat planowali budowę nowej szkoły, ale fundusze zabrały podczas ewakuacji władze rosyjskie. Od 1917 r. trwała kwesta Kościuszkowskiej Obywatelskiej Komisji Publicznej dla uczczenia 100 rocznicy śmierci naczelnika. Pieniądze przeznaczano na ochronę zdrowia i życia dzieci. W marcu 1918 r. z parafii św. Michała wysłano na ten cel 224 marki i 25 rubli. W mieście prowadzono badania i pomiary Narwi i Wisły. Władze okupacyjne miały zamiar uregulować obie rzeki tworząc podstawy żeglugi międzynarodowej. Nowy Dwór i inne miasta Mazowsza zobowiązano do wprowadzenia lekarskich świadectw zgonu. Miały być one wydawane w ciągu 12 godzin od momentu zgłoszenia śmierci i zawierać informację o jej przyczynie. Od kwietnia oferowano na wynajem dom Dubeltowiczów [Paderewskiego 9], budynek piętrowy, 9-pokojowy z dużym ogrodem. Do miasta wracają uciekinierzy
i osoby wywiezione w głąb Rosji m.in.: Chaim Abramczyk - krawiec z żoną Cypą, kupcy Boruch Szymonowski i Jankiel Szulberg. Miesiąc później do miasta wraca Josek Wellmann oraz stolarz Juliusz Pross. W czerwcu planowano zebranie akcjonariuszy Towarzystwa
"Nowy Dwór P. Górski i E. Mórawski" zatwierdzające sprawozdania z lat poprzednich. W lipcu podczas zjazdu Związku Rabinów, Rubin Neufeld z Nowego Dworu został wybrany do
"komisji politycznej przy ortodoksyjnych posłach do Rady Stanu". Ta ostatnia była organem przedstawicielskim Królestwa Polskiego współpracującym z rządami niemieckimi. W tym miesiącu w mieście zaczęło funkcjonować biuro zachodniego okręgu żandarmerii dla obszaru: Babice, Błędówek, Kroczewo z Zakroczymiem i Załuskami, Leoncin z Głuskiem, Łomianki z Cząstkowem i Młocinami, Nieporęt z Jabłonną, Serock z Zegrzem, Zaborów i oczywiście Nowy Dwór z Górą i Pomiechówkiem. W sierpniu sprzedawano plac położony nad Narwią. We wrześniu ponownie zbierają się akcjonariusze tzw. Krochmalnej, mają zatwierdzić bieżący bilans, co oznaczało, że firma działała. Do parafii św. Michała na wizytację przybywa ks. prałat Leopold Łyszowski wikariusz generalny. Według niektórych w mieście powstaje Rada Delegatów Robotniczych. Inni podają, że RDR reprezentującą 500 pracowników tutejszych tartaków utworzono w listopadzie. Jakby nie było, liczba zatrudnionych w Nowym Dworze w tej dziedzinie przemysłu wydaje się zawyżona. W Twierdzy Modlin w listopadzie 1918 r. stacjonowało około 4 000 żołnierzy niemieckich i austriackich. Jednocześnie w szpitalu leczono ok. 100 żołnierzy Polskich Sił Zbrojnych i legionistów. Od 10 listopada w Twierdzy dochodziło do wystąpień rewolucyjnych. 11 listopada Niemcy sygnowały zawieszenie broni. Przebywający w Twierdzy Polacy zaproponowali armii okupacyjnej bezpieczną ewakuację pod warunkiem oddania broni i kasy Twierdzy. Ewakuacja miała odbyć
się rzeką,
gdyż członkowie POW z Nasielska uszkodzili wcześniej linię kolejową. Niemcy odpłynęli 13 listopada. Legioniści zajmują port i stocznię rzeczną przy ujściu Narwi. W mieście garnizon niemiecki rozbroili strażacy pod dowództwem Bolesława Konarskiego. Druhowie wystawili posterunki i delegowali członków do milicji obywatelskiej. Możliwe, że z braku instytucji prawnej, nie odbyła się wyznaczona na koniec miesiąca przed Cesarsko-Niemieckim Sądem Okręgowym w Warszawie rozprawa o niedopłaconą w 1914 r. należność, w której jako pozwana stawała firma Winogradowa. 1 grudnia oddział żandarmerii z Twierdzy aresztował w Nowym Dworze przedstawiciela PPS-Lewicy i członka RDR przemawiających w mieście na wiecu. Pod koniec miesiąca J. Piłsudski powołał do istnienia Sekcję Marynarki Wojennej w Ministerstwie Spraw Wojskowych, a w nowodworskiej stoczni sformowano jednostki będące później podstawą do utworzenia Polskiej Marynarki Wojennej. Tworzone są komisje przedwyborcze. W dyskusji nad ich składem bierze udział Julian Łabęda, a do komisji na prawym brzegu Wisły wybrany zostaje Czesław Bajer, obaj z Nowego Dworu. * Maria
Możdżyńska - (Nie)legendy nowodworskie po raz drugi, 2024.
12 listopada 1918. Raport dowódcy II Obwodu P.O.W. z
działań podejmowanych w Jabłonnie, Nowym Dworze i Zakroczymiu w związku z
przejmowaniem władzy od Niemców. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
14 listopada 1918. Raport oficera P.O.W. o sytuacji
w Modlinie w dniu 13 listopada. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
15 listopada 1918. Raport komendanta P.O.W. w
Zakroczymiu o sytuacji w Okręgach i Obwodach. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
15 listopada 1918. Władze Polskie objęły Modlin. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
16 listopada 1918. Rozkaz o mianowaniu pułkownika
Edwarda Malewicza komendantem twierdzy Modlin. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
16 listopada 1918. Raport Komendanta Okręgu
Podmiejskiego P.O.W. na temat sytuacji w Jabłonnie, Nowym Dworze i Modlinie. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
22 listopada 1918. Raport Komendanta obwodu P.O.W.
Modlin z rozbrajania Niemców w Jabłonnie, Nowym Dworze, Zakroczymiu i Zegrzu. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
19 grudnia 1918. Podniesienie
sztandaru narodowego w Modlinie.
[źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
19.12.1918. Wraz z podniesieniem sztandaru
narodowego nad twierdzą Modlin odbyło się poświęcenie kościoła katolickiego w
twierdzy (przerobionego z cerkwi). Na zdjęciu odświętnie udekorowany kościół pw.
św. Barbary. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
Grudzień 1918. Bandytyzm szerzy się w Nowym Dworze -
napady na składy w porcie wojennym w Modlinie. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
1918. Robotnice i robotnicy jednego z nowodworskich
zakładów. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
1918. Matys Stasiowicz i Sura Złotnicka, Nowy
Dwór.
foto -
Michel Jankiel Juress
Obróbka zdjęcia - Gemini 3. 1919 r.
1919 r. Nuncjusz papieski w Polsce arcybiskup
Achilles Ratti (późniejszy papież Pius XI) na uroczystości konsekrowania
kościoła garnizonowego pw. św. Barbary w Modlinie Twierdzy. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
1919. Nowy Dwór wita gen. Józefa Hallera. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic] 1919 r. Murmańczycy i "Baśka murmańska" Nazwa polskich formacji zbrojnych walczących w latach
1918-1919 przeciwko bolszewikom w rejonie Murmańska i Archangielska w Rosji. 15
czerwca 1918 r. gen. J. Haller zawarł umowę z przedstawicielami państw
sprzymierzonych o tworzeniu oddziałów polskich na Murmaniu i Archangielsku
opanowanym w tym okresie przez oddziały Ententy. Gdy sprzymierzeni podjęli
decyzję o wycofaniu swoich wojsk z północnej Rosji, w połowie września 1919
także polska formacja została stamtąd ewakuowana do Archangielska, a następnie
do Polski. Powrót Murmańczyków do Polski nastąpił w grudniu 1919. Po przybyciu
do Polski Modlin stał się miejscem tymczasowego pobytu oddziału liczącego ok.
300 oficerów i żołnierzy. W dniu 22 grudnia 1919 r. rano Murmańczycy udali się
pociągiem z Modlina do Warszawy gdzie na Placu Saskim ich defiladę z "Baśką" -
niedźwiedziem polarnym, który był maskotką oddziału - przyjął Marszałek Polski
Józef Piłsudski. "Baśka" zginęła jeszcze tej samej zimy. Zerwała się z łańcucha
i przepłynęła wśród kry na drugi brzeg rzeki, po czym podążyła w stronę wsi.
Została zakłuta widłami przez miejscowych chłopów. Gdy żołnierze po
zorganizowaniu łodzi dotarli wreszcie do wsi, z niedźwiedzicy zdzierano już
futro. Wypchaną "Baśkę" Murmańczycy podarowali gen. J. Hallerowi. Przez długi
czas stała w jego gabinecie. Byłą także prezentowana delegatom I Zjazdu
Murmańczyków w Warszawie w 1929 r. Później wypchana Baśka stała jeszcze jakiś
czas po II wojnie światowej w Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie skąd potem ją
usunięto, a ślad po niej zaginął. W styczniu 1920 oddział Murmańczyków wszedł w
skład nowo sformowanego 64 Grudziądzkiego Pułku Piechoty jako jego 3. batalion.
Murmańczycy jesienią 1919 [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
1920. Murmańczycy w Modlinie i Warszawie. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
Baśka u gen. Hallera. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
Baśka u gen. Hallera. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
%20niemieckiego%20na%20twierdzę%20Nowogeorgiewsk.jpg)









Gmina Góra.
K. O. ukonstytuował się w ostatnich dniach sierpnia 1915 r. w składzie
osobistym następującym: ks. Stanisław Jóźwiak (przewodniczący), Kazimierz
Maryański, Antoni Makowski i Jan Wilczyński (członkowie).
Rozwiązanie Komitetów Obywatelskich, które nastąpiło w połowie września 1915
r., nie pozwoliło K. O. gm. Góra rozwinąć szerszej działalności, której też
po za utworzeniem Rady Gminnej nie ujawniono.
Miasto Nowy-Dwór.
K. O. powstał w d. 19 czerwca 1915 r. Terenem działalności K. O. było miasto
Nowy-Dwór.
Charakter Nowego-Dworu jest małomiejski, mieszkańcy trudnią się drobnym
handlem, koszykarstwem i rzemiosłami, istnieje też fabryka fajansu, młyn
parowy i 2 tartaki.
Nowy-Dwór liczył przed wojną 7400 mieszkańców, liczba ta podczas wojny
zmniejszyła się przeszło o 2 tysiące.
Miasto posiada 2 szkoły elementarne, z instytucji ogólno-kulturalnych
istnieje tu straż ogniowa.
Pod względem sanitarnym Nowy-Dwór był zawsze upośledzony.
Miasto, jako leżące przy szosie i kolei w sąsiedztwie Modlina, narażone było
na znaczne szkody, czynione przez wojska podczas postojów i przemarszów —
zniszczono około 50 domów i część ogrodzeń.
Rekwizycja, roboty przymusowe i podwody przyczyniły się w znacznej mierze do
powiększenia strat ludności.
Przez Nowy-Dwór przeciągnęło około 40 tysięcy zbiegów — była to przeważnie
ludność pow. Płońskiego, którą ewakuowały władze rosyjskie. Zbiegowie
kierowani zostali przez K. O. G. W. do Jabłonny, Radzymina i Jadowa, gdzie
przeczekali odwrót armji rosyjskiej. Zbiegowie częściowo korzystali z pomocy
żywnościowej K. O.
Blizkość fortecy Modlina była powodem, że na Nowy-Dwór spadły różne
obostrzenia i utrudnienia, czynione przez władze wojskowe rosyjskie, znaczną
część mieszkańców ewakuowano, praca społeczna została skrępowana i K. O. nie
mógł rozwinąć swej działalności.
K. O. otworzył i utrzymywał ochronę, w której znalazło opiekę 120 dzieci.
Zorganizowano Straż obywatelską, składającą się z 60 członków i powołano do
życia Radę Miejską.
Skład osobisty K. O.: przewodniczący ks. Stanisław Jóźwiak, zastępca
komisarz S. O. Józef Bytner; członkowie: Wacław Wojciechowski, Jan Affek,
Jakób Oleksiak, Ignacy Wilczyński, Władysław Rosiak, następnie z d. 1
września weszli jako członkowie: B. Konarski, O. Ernst, A. Teise, K.
Klusiewicz, W. Ładziński, Rosenstein, H. Rubinstein.
Dokument rzuca światło na tragiczne położenie Nowego Dworu Mazowieckiego i
okolic w 1915 roku:
1. Strategiczne i niefortunne położenie
Bliskość Twierdzy Modlin („fortecy Modlina”) była dla miasta przekleństwem.
Nowy Dwór stał się zapleczem frontu, co wiązało się z ogromnymi restrykcjami
wojskowymi, przymusowymi pracami i ostatecznie ewakuacją ludności zarządzoną
przez Rosjan.
2. Kryzys demograficzny i humanitarny
Miasto straciło ponad 25% mieszkańców (spadek z 7400 do ok. 5400). Dodatkowo
przez miasto przeszła gigantyczna fala uchodźców (40 tysięcy zbiegów), co
dla zniszczonego i małego ośrodka było obciążeniem niemal niemożliwym do
udźwignięcia.
3. Rola Kościoła i elit lokalnych
Przewodniczącym obu komitetów (w Górze i Nowym Dworze) był ks. Stanisław
Jóźwiak. Pokazuje to, że w obliczu upadku administracji państwowej
(rosyjskiej), to duchowieństwo stawało się naturalnym liderem organizującym
życie cywilne.
4. Krótki czas działania
Komitet w Górze działał zaledwie kilka tygodni. Było to spowodowane wejściem
wojsk niemieckich i zmianą okupanta, co skutkowało rozwiązywaniem
dotychczasowych struktur obywatelskich i wprowadzaniem nowych porządków
administracyjnych.
- K. O. (Komitet Obywatelski): Lokalne organizacje samopomocowe tworzone
przez Polaków w czasie I wojny światowej. Przejmowały one funkcje
administracyjne po wycofujących się Rosjanach, dbając o bezpieczeństwo,
żywność i opiekę społeczną.
- Ochrona (ochronka): Dawne określenie przytułku dla dzieci lub przedszkola,
prowadzonego zazwyczaj przez organizacje dobroczynne lub parafie.
- Podwody: Obowiązek dostarczenia wozów konnych wraz z końmi i woźnicami na
potrzeby wojska (rodzaj daniny rzeczowej).
- Straż ogniowa: Dawne określenie straży pożarnej.
- Ukonstytuować się: Oficjalnie zawiązać, ustalić skład i strukturę
organizacji.
- Pisownia: Zauważalne są formy zgodne z ówczesną ortografią, np. „Maryański”
zamiast Mariański, „armji” zamiast armii, czy „blizkość” zamiast bliskość.





N o w y - D w ó r.
R. M. O. zorganizowana została d. 28 stycznia 1916 r. Terenem działalności
R. M. O. było miasto Nowy-Dwór.
Charakter Nowego-Dworu jest małomiasteczkowy, mieszkańcy trudnią się drobnym
handlem, koszykarstwem i rzemiosłami. Istnieje też fabryka fajansu, młyn
parowy i dwa tartaki. Nowy-Dwór liczył przed wojną 7400 mieszkańców, liczba
ta podczas wojny zmniejszyła się przeszło o 2 tysiące.
Miasto posiada i szkołę miejską 4-o oddziałową i jedną prywatną 4-o
oddziałową. Działa straż ogniowa. Pod względem sanitarnym, Nowy-Dwór był
zawsze upośledzony.
Miasto, jako leżące przy szosie i kolei w sąsiedztwie Modlina, narażone było
na znaczne szkody, czynione przez wojska podczas postojów i przemarszów.
Zniszczono około 50 domów i część ogrodzeń. Straty w znacznej mierze
poczyniły rekwizycje i roboty przymusowe.
Blizkość fortecy Modlina, była powodem że na Nowy-Dwór spadły różne
obostrzenia i utrudnienia, czynione przez władze rosyjskie; znaczną część
mieszkańców ewakuowano.
Przez Nowy-Dwór przeciągnęło około 40 tysięcy zbiegów.
R. M. O. otworzyła i prowadzi 5 ochron, w których znalazło opiekę i naukę
278 dzieci. Dzieci otrzymują również pożywienie.
Ochrony znajdują się pod zarządem R. M. O. i opieką zorganizowanego Koła
Obyw. Opieki, które wyznaczyło opiekunów dzielnicowych.
Koszt urządzenia i prowadzenia ochron wyniósł rb. 3668 kop. 22.
Działalność dobroczynna R. M. O. wyrażała się w wydawaniu pożywienia
dzieciom ochron z jadłodajni, która wydała 5958 porcji zup. Koszt urządzenia
i prowadzenia jadłodajni wyniósł rb. 564 kop. 98.
Wydano z urządzonej herbaciarni 10442 porcje herbaty dzieciom ochron i
biednej ludności. Ogólny koszt prowadzenia herbaciarni wyniósł rb. 173 kop.
82.
Udzielono potrzebującym zapomóg w naturze ogólnej wartości rb. 1395 kop. 23
i zapomóg pieniężnych w sumie rb. 460 kop. 77.
R. M. O. urządziła szereg odczytów, przedstawień i koncertów, w celu
powiększenia funduszów na akcję ogólną, tym sposobem osiągnięto sumę rb. 921
kop. 29.
Za pośrednictwem R. M. O. zorganizowano komisję rejestracji strat wojennych,
która była w bezpośrednim kontakcie z Wydziałem R. G. O.
Skład osobisty R. M. O.:
Ks. Jóźwiak Stanisław — w.-prezes,
Konarska Helena — skarbnik;
czł. Zarządu: Jarkiewicz Józef, Rubinstein Henoch, Żórawski Henryk;
czł. Rady: Dr. Brochocki, Juress Jakób, Ladziński Władysław, Teize Adam.
Delegat R. P. O. Konarski Bolesław.
Dokument maluje obraz miasta w głębokim kryzysie, wynikającym z jego
strategicznego położenia:
Bliskość Twierdzy Modlin: Nowy Dwór stał się "ofiarą" własnej lokalizacji.
Wojska rosyjskie przed odwrotem w 1915 roku stosowały taktykę "spalonej
ziemi" oraz przymusowe ewakuacje, co wyjaśnia spadek liczby ludności o 2000
osób (ucieczka lub wywózki w głąb Rosji).
40 tysięcy zbiegów: Liczba ta jest uderzająca. Miasto liczące ok. 5 tys.
mieszkańców (po spadku) stało się punktem tranzytowym dla gigantycznej masy
uchodźców uciekających przed frontem. To pokazuje skalę chaosu i obciążenia
lokalnych zasobów.
- R. M. O. (Rada Miejscowa Opiekuńcza): Lokalna komórka R. G. O. (Rady
Głównej Opiekuńczej). Była to jedyna polska organizacja charytatywna
uznawana przez niemieckie władze okupacyjne, która zajmowała się ratowaniem
ludności przed głodem i skutkami wojny.
- Ochrona (ochrony): Rodzaj dzisiejszych przedszkoli lub świetlic dla dzieci
z najuboższych rodzin. Zapewniały one nie tylko podstawową naukę, ale przede
wszystkim bezpieczeństwo i jedzenie (co w 1916 r. było priorytetem).
- Straż ogniowa: Dzisiejsza straż pożarna. W tamtym czasie była to często
jedna z nielicznych zorganizowanych grup o charakterze polskim.
- Zapomoga w naturze: Pomoc rzeczowa, najczęściej w postaci opału (węgiel,
drewno), mąki, ziemniaków lub odzieży.
- Rb. i Kop. (Rubel i Kopiejka): Waluta obowiązująca w Królestwie Polskim
pod zaborem rosyjskim. Mimo okupacji niemieckiej, wciąż operowano tymi
jednostkami w rozliczeniach (choć ich wartość drastycznie spadała przez
inflację).
Za zgodą niemieckich władz okupacyjnych w 1916 r. powołano do istnienia Radę
Główną Opiekuńczą. Miała ona objąć pomocą osoby, które w wyniku działań
wojennych znalazły się w krytycznej sytuacji. Rada organizowała schroniska,
punkty rozdawnictwa żywności, odzieży itp. Główną troską RGO był los dzieci.
Rada działała w Warszawie i w mniejszych ośrodkach, w tym w Nowym Dworze. W
pierwszym ogólnym zebraniu RGO jako przedstawiciel naszego miasta i gminy
Góra wystąpił aptekarz Bolesław Konarski.
Nowodworska Rada Miejscowa Opiekuńcza powstała w marcu 1916 r. Liczyła 10
członków: 4 tzw. posesjonariuszy, czyli właścicieli domów, 3 kupców,
księdza, 2 wykonujących inne zawody. Prezesem został Józef Bytner – piwowar,
zastępcą proboszcz parafii św. Michała ks. Stanisław Jóźwiak, skarbniczką
Helena Konarska, żona właściciela apteki. Członkami zarządu: Józef
Jarkiewicz, Henoch Rubinstein i Henryk Żórawski – felczer. Członkami Rady:
doktor A. Brochocki, Jakub Juress – adwokat, Władysław Ładziński i Adam
Taize – właściciele domów.
„Do grudnia 1916 r. w Nowym Dworze zorganizowano jadłodajnię, barszczarnię,
punkt rozdawnictwa żywności oraz 5 ochron. Rada zatrudniała 8 osób, którym
wypłacano pensje. W mieście istniało też Koło Obywatelskiej Opieki, którego
celem była „opieka domowa nad dziećmi jej pozbawionymi, opieka nad
instytucjami, inicjowanie nowych instytucji, zbieranie funduszów...,
zbieranie statystyki dotyczącej liczby dzieci pozostających bez opieki
wychowawczej i oświatowej, stanu zdrowia dzieci, śmiertelności wśród dzieci
itp”.
Ochrony były zarządzane przez RMO, ale za pracę w nich odpowiadało Koło
Obywatelskiej Opieki i wyznaczeni opiekunowie dzielnicowi. W ochronach
opiekę, naukę i wyżywienie znalazło 278 dzieci. Nie wiemy, ile czasu
dziennie spędzały w placówce, ogólnie zajęcia objęły 7965 godzin.
Prawdopodobnie osoby, którym Rada wypłacała pensje, pracowały w ochronach,
gdyż sprawozdanie podawało „koszt 1 godziny kształcenia dziecka miesięcznie
3870 kop”. Na urządzenie 5 placówek wydano 585 rubli, na potrzebne do
działalności materiały 9 rubli 60 kop., na „produkty nabyte 77 rubli 43
kop.”. Ogólnie na utrzymanie ochron wydano 2996 rubli 19 kop. Z sumy tej
około 400 rubli pochodziło z wpisowego. Podczas pobytu w placówce dzieci
zjadały ciepły posiłek. Utworzona w mieście jadłodajnia wysyłała dla nich w
sumie 5958 porcji bezpłatnej zupy, a barszczarnia kolejne 4284 porcje.
Podobnie, utworzona na potrzeby ubogich herbaciarnia wysłała „10 442 porcje
herbaty dzieciom ochron i biednej ludności”. W 1916 r. na ziemiach polskich
zajętych przez Niemców przeprowadzono kwestę pod hasłem „Ratujcie Dzieci”.
Zebrane pieniądze przekazywano mi. na utrzymanie ochron. W Nowym Dworze
przeprowadzono kwestę w czerwcu. W celach informacyjnych i dla zachęty
wygłoszono na jej temat odczyt i kazanie. Kwestowało 14 osób. Pod względem
walutowym jej wyniki były bardzo charakterystyczne dla tamtych czasów.
Zebrano: „173 ruble 98 kop., 275 marek 13 fen., 32 halerze”.
Opieka nad dziećmi nie ograniczała się do prowadzenia ochron. Szkolono
również rodziców. Do miasta zaproszono zawodową prelegentkę panią J.
Charchowską. Wygłosiła ona pogadankę z zakresu higieny dziecięcej,
ilustrując swoje wypowiedzi pokazem z użyciem lalki naturalnej wielkości.
Dzieci nie były jedyną troską Rady. Zorganizowano wspomniane już jadłodajnię
i barszczarnię. Na urządzenie pierwszej wydano około 100, na jej utrzymanie
około 40, a na zakup produktów około 400 rubli. Na produkty dla barszczarni
wydawano mniej, bo około 170 rubli. Oferowano tu dwa rodzaje posiłków.
Oprócz tych wysyłanych dzieciom placówka wydała 1220 bezpłatnych oraz 4938
płatnych porcji barszczu dla dorosłych. Osiągnęła w ten sposób przychód
„wpływy za barszcz 36 rubli 56 kop. z różnych 49 rubli 38 kop.”. Ponadto
zorganizowano 12 punktów rozdawnictwa żywności suchej. Skorzystało z nich
571 rodzin pobierając 942 paczki żywnościowe oszacowane na sumę 1467 rubli
61 kop. Udzielano również zapomóg finansowych. Otrzymały je 72 osoby
fizyczne, w sumie pobierając 460 rubli 77 kop.
Na swoją działalność Rada Miejscowa otrzymała z centrali 5040 rubli, do tego
doszły przychody za wpisowe w ochronach, z barszczarni, z kwest, zabaw,
odczytów, przedstawień, koncertów i loterii oraz ofiary od sponsorów. W
sumie dało to 6411 rubli 69 kop. W sprawozdaniu na zakończenie 1916 r.
nowodworzanie mogli zapisać, że na potrzeby kolejnego roku pracy zostało im
148 rubli i 67 kop.






...Za to ewentualne wysadzenie mostu [Pancera] nie
przedstawiało najmniejszego kłopotu. "We wszystkich czterech filarach, jak
również i w przyczółkach, pozostawiono otwór minowy okrągły stopowej
średnicy, ciągnący się od góry przez całą wysokość muru aż do zera rzeki.
Otwory powyższe zostały wykonane na żądanie władzy wojskowej, dla
rozsadzenia prochem fundamentów mostu w razie potrzeb".
Otwory minowe wyśmienicie się przydały Rosjanom w roku 1915, dzięki czemu z
mostu został stos poskręcanego żelastwa. W związku z tym Niemcy wystawili w
sąsiedztwie zgliszcz dwie saperskie palowe przeprawy - od wschodu drogową,
od zachodu zaś kolejową, z której pociągi wjeżdżały na stare torowisko
bezpośrednio pod ocalałym fragmentem drogowego wiaduktu, oryginalnie
wiodącego na most. Ponieważ było to dość niewygodne, odbudowano most w nieco
zmienionym kształcie, z przęsłami o innym układzie kraty.










Względem niżej opisanego, który się ukrywa, zarządzony został areszt śledczy za
kradzież wspólną, popełnioną w Nowym-Dworze, w powiecie warszawskim, dnia 25
marca 1916 r.
Opis osoby:
Nazwisko: Mitner; 2. imię: Dawid; 3. stan i rzemiosło: robotnik przy moście,
ostatnio w Nowym-Dworze; 4. wiek w przybliżeniu: 28—30 lat; 5. urodzony
przypuszczalnie w Nowym-Dworze, w powiecie warszawskim; 6. ostatnie miejsce
pobytu: Nowy-Dwór; 7. teraźniejsze miejsce pobytu: niewiadome; 8. wzrost: mały,
około 1,50 ctm.; 9. postać: krępa, silna; 10. włosy: czarne, gęste; 11. zarost:
duże czarne wąsy; 12. twarz owalne i pełna; 13. czoło: szerokie; 14. oczy:
czarne; 15. brwi: owalne, czarne; 16. nos: mały, prosty; 17. uszy: małe; 18.
usta: zwykłe; 19. zęby: wszystkie, dobre; 20. podbródek: zwykły; 21. ręce i
nogi: zwykłe, numer obuwia 27; 22. chód i postawa: prosta i dumna; 23. język:
dobry niemiecki, polski i rosyjski, może też angielski; 24. ubranie: ubierał się
zawsze dobrze.
Warszawa, dnia 16 listopada 1916 r.
Naczelny Prokurator.
Wspomniane w tekście więzienie przy ulicy Dzielnej 24 to słynny Pawiak, który w
1916 roku (podczas okupacji niemieckiej w trakcie I wojny światowej) pełnił
funkcję więzienia śledczego i karnego. Zwraca też uwagę wzrost poszukiwanego
(150 cm) oraz fakt, że mimo pracy fizycznej ("robotnik przy moście"), władał on
kilkoma językami i dbał o elegancki ubiór.
Paradoks statusu społecznego
Z jednej strony Mitner jest określony jako "robotnik przy moście"
(prawdopodobnie pracował przy naprawie mostów w Nowym Dworze, które były
niszczone w trakcie działań wojennych I wojny światowej). Z drugiej strony:
Władał polskim, rosyjskim, "dobrym niemieckim", a być może nawet angielskim. To
sugeruje osobę odebraną, być może pochodzącą z rodziny kupieckiej lub mającą
doświadczenie w handlu międzynarodowym.
Adnotacja "ubierał się zawsze dobrze" wskazuje, że dbał o wygląd ponad swój stan
robotniczy, co mogło mu ułatwiać wtapianie się w tłum miejski lub budowanie
zaufania.
- List gończy: Oficjalne pismo nakazujące aresztowanie osoby podejrzanej o
przestępstwo. Termin ten funkcjonuje do dziś, ale tutaj dotyczy "kradzieży
wspólnej" (czyli dokonanej w porozumieniu z innymi osobami, dzisiejsze
"działanie w grupie przestępczej").
- Względem niżej opisanego: Staropolskie sformułowanie oznaczające "w stosunku
do osoby opisanej poniżej".
- Zarządzony został areszt śledczy: Oznacza to, że prokuratura wydała nakaz
zatrzymania w celu przeprowadzenia śledztwa (odpowiednik dzisiejszego
tymczasowego aresztowania).
- Więzienie przy ulicy Dzielnej № 24: To słynny Pawiak. W 1916 roku, pod
administracją niemiecką, było to główne więzienie śledcze w Warszawie.
- Akt tutejszych: Odnosi się do akt sprawy znajdujących się w
urzędzie/prokuraturze, która wystawiła list.

%20Wert%20z%20Nowego%20Dworu-1.jpg)
%20Wert%20z%20Nowego%20Dworu-2.jpg)
Wyrokiem sądu polowego przy Cesarsko-Niemieckim Urzędzie Gubernjalnym z dnia
3 kwietnia 1916 r. skazany został na śmierć za szpiegostwo przeciwko armji
niemieckiej poddany rosyjski
Kotlarz Juljan (Julek) Wertz Nowego-Dworu.
Rozstrzelano go dziś o godz. 8 1/2 z rana.
Warszawa, dnia 4 kwietnia 1916 r.
Gubernator.
Rok 1917 był kolejnym rokiem tzw. wielkiej wojny. W mieście mieszkało około 7 500 mieszkańców głównie żydowskiego i polskiego pochodzenia oraz garstka ewangelików.


W nocy z czwartku na piątek zamordowano w Nowym Dworze parę staruszków.
Kilku bandytów wyłamało drzwi do mieszkania śpiących wówczas małżonków B. i
M. Nowodworskich, zamordowali obojga i zrabowali im 400 rb. Wczoraj policya
wpadła na ślad bandytów i zaaresztowała 6 osób. Na rękawie jednego z
aresztowanych wykryto plamy krwawe. Ujęci nie przyznają się do udziału w
mordzie.
_______________________________________________________________________________________________
Morderstwo w Nowym Dworze.
W nocy z czwartku na piątek ubiegłego tygodnia dokonano w Nowym Dworze
morderstwo z rabunkiem. Kilku bandytów wtargnęło do domu Mendla
Nowodworskiego i zamordowali go oraz żonę, Blumę, poczem zrabowali 400 rb.
Następnego dnia zarządzono energiczne poszukiwania i aresztowano sześciu
osobników, poszlakowanych o dokonanie tego mordu.
____________________________________________________________________________________________________
To czas I wojny światowej. Nowy Dwór Mazowiecki znajdował się pod okupacją
niemiecką (po wyparciu Rosjan w 1915 r.). Panowała wówczas bieda, głód i
rozluźnienie obyczajów, co sprzyjało powstawaniu band o charakterze
rabunkowym. W 1917 roku w Nowym Dworze Mazowieckim społeczność żydowska
stanowiła bardzo duży procent mieszkańców, a tego typu brutalne napady na
tle rabunkowym były plagą wojennej codzienności.
- Poszlakowani: Dziś częściej używamy słowa „podejrzani”. Poszlakowanie
wskazuje, że dowody przeciwko nim miały charakter pośredni (poszlaki), jak
np. wspomniane „plamy krwawe”.
"W NOWYM DWORZE po godzinie policyjnej została wyrzucona niem. patrol, która
zastała w pewnej restauracyi oficerów legionowych, wzbraniających się
również podania swych nazwisk."
--------------------------
DOWÓDZTWO LEGIONÓW POLSKICH. Taj.Nr.1982.
Do Dow. 1.pułku piechoty L.P. w MODLINIE.
WARSZAWA, 11.VII.1917.
Wyżej cytowany wypadek jest wyjątkiem z ciągłych zażaleń Komend i władz niem.
na samowolę i bezkarność w Legionach. Brak powagi i taktu wobec okupantów
przynosi nam tylko wstyd i ujmę. Komendant pułku usprawiedliwi pisemnie
zajście i zamelduje zarządzenia wydane przez niego.
Z-K [podpis odręczny]
(Okrągła pieczęć o treści: KOMENDA POLSKICH LEGIONÓW)
______________________________________________________________________________________________
Dokument ten pochodzi z niezwykle gorącego okresu – zaledwie kilka dni po
jego wystawieniu (lipiec 1917) nastąpił tzw. kryzys przysięgowy. Legioniści
(w tym żołnierze 1. pułku piechoty, do których skierowane jest to pismo)
odmówili złożenia przysięgi na wierność braterstwu broni z armiami państw
centralnych. Incydent w Nowym Dworze, opisany w piśmie jako "brak taktu
wobec okupantów", był jednym z wielu przejawów narastającego napięcia między
Polakami a władzami niemieckimi.
Wspomniany incydent w restauracji w Nowym Dworze (wyrzucenie niemieckiego
patrolu) nie był tylko "pijacką burdą", ale aktem politycznej demonstracji –
legioniści przestali uznawać zwierzchnictwo niemieckie.
- Gen. Gub. Warsz. – Generalne Gubernatorstwo Warszawskie (niemiecka
administracja okupacyjna podczas I wojny światowej).
- Dow.L.P. – Dowództwo Legionów Polskich.
- Dow. 1.pułku piechoty L.P. – Dowództwo 1. Pułku Piechoty Legionów Polskich
(słynni "Czwartacy" wywodzący się z I Brygady).
- Taj.Nr.1982 – Numer dziennika podawczego w kancelarii tajnej.
- Z-K – Prawdopodobnie skrót od Zastępca Komendanta.








2. 6 grudnia 1915 r. do guberni Włodzimierskiej do miasta Murom z Nowego Dworu
wysiedlony został Łodziński Szymon z żoną.
3. 13 stycznia 1916 r. do guberni Kałuskiej do wołosti Małorajawy z Nowego Dworu
wysiedlony został Wołhow Afanasiew z żoną.
4. 19 stycznia 1916 r. do guberni Kałuskiej do Myszyngały z Góry wysiedlony
został Czełgałyński Florentyn z żoną i jeszcze jedną osobą dorosłą oraz
dzieckiem w wieku 14-17 lat.
5. 30 stycznia 1916 r. do guberni Jarosławskiej do wołosti Chmielowka z Nowego
Dworu wysiedlona została Samosiuk Nadzieja.
6. 16 marca 1916 r. do guberni Włodzimierskiej do wołosti Zalesk z Nowego Dworu
wysiedlony został Wardak Tomasz z dzieckiem w wieku 14-17 lat.
7. 25 lutego 1916 r. do guberni Włodzimierskiej do miasta Murom z Nowego Dworu
wysiedlona została Klusiewicz Paulina.
8. Bez daty i adresu z Nowego Dworu (Modlina) wysiedlona została Trawicka
Eleonora z jedną osobą dorosłą i siedmiorgiem dzieci (dwoje w wieku do 5 lat,
czworo w wieku od 5-14 lat, jedno w wieku 14-17 lat).
9. 21 lipca 1916 r. do guberni Włodzimierskiej z Nowego Dworu wysiedlona została
Narzycka Michalina
10. 21 lipca 1916 r. do guberni Włodzimierskiej z Nowego Dworu wysiedlony został
Nowowiejski Franciszek z żoną i czwórką dzieci (jedno w wieku do 5 lat, dwoje w
wieku od 5-14 lat, jedno w wieku 14-17 lat).




Rok 1918 Mazowszanie powitali pod okupacją niemiecką, pożegnali już w wolnej Polsce. Spójrzmy, czym żył Nowy Dwór w tym przełomowym dla kraju czasie.

W Nowym Dworze ogłoszono stan oblężenia. Żydzi z kupionej broni od Niemców
strzelają do wojska i milicji.
Fortecę Modlin i forty zajęły wojska polskie w ilości dość szczupłej.
Skomunikowałem się z komendantem fortecy porucznikiem Grzybowskim, wciąż
udaje się do mnie o pomoc. Wysłałem mu 20 ludzi do obstawienia portu i
magazynu amunicji, tyle, ile mogę. Ludzi w ogóle mam mało, tak że jedni i ci
sami są ciągle w służbie. W okolicy ludność rąbie lasy rządowe, wysyłam
patrole i polecam ostro występować i w koniecznych razach każę strzelać.
Ostre środki są konieczne do zastosowania. Na ogół panuje względny spokój.


Władze polskie objęły Modlin. Komendantem Modlina został pułk. Malewicz,
Inspektor artylerji b. I-go korpusu. W Modlinie znajdują się nieprzebrane
zapasy broni, amunicji i zaopatrzenia. Formuje się obecnie garnizon
twierdzy. Wobec tego jest pożądane, by zgłaszali się jaknajliczniej
ochotnicy, przedewszystkiem z pośród b. artylerzystów, a pozatem osoby,
któreby w wojsku mogły upupełnić [!] funkcje gospodarcze.
Zapisy w drodze zwykłej przyjmuje Główny Urząd Zaciągu, Długa 7, przyczem
należy zgłaszać chęć wstąpienia do garnizonu w Modlinie.
R O Z K A Z L. 16.
Mianuję Pułkownika Malewicza komendantem twierdzy Modlin. Po otrzymaniu
niniejszego rozkazuję natychmiast wyjechać dla objęcia wszystkiego i
doprowadzenia do ładu i porządku. Warszawa, dnia 16 listopada 1918 r.
Za Szefa Sztabu (--) Nieniewski, ppułk.
Komenda miejscowa Zakroczym opanowała miasteczko i fort I twierdzy
modlińskiej, poza tym wysłała 32 ludzi do pomocy komendantowi twierdzy,
porucznikowi Piątkowskiemu. W okolicy zdarzają się wypadki wycinania lasów
przez włościan miejscowych. Zorganizowano patrole dla zapobiegania temu.
Stan czynny w obwodzie wynosi 125 ludzi.
Zakroczym. W mieście zastałem już naszą organizację pod bronią. Przy
rozbrojeniu był por. Piątkowski, który się tym zajął i wszystko oddał w ręce
POW. Przy rozbrojeniu padło kilka strzałów ze strony Niemców, którzy o tym
nic absolutnie wtedy nie wiedzieli. Był ranny tylko jeden człowiek cywilny,
którego odwieziono do szpitala do Nowego Dworu. Organizacja strat nie
poniosła, także i w innych punktach obwodu.
W rozbrajaniu w twierdzy w pierwszych dniach POW nie brało udziału. Dopiero
13 XI 1918 r. przysłał por. Piątkowski do mnie po pomoc. Wysłałem mu 15
ludzi, którzy do tego rzeczywiście byli użyci. Około 2000 Niemców chciało
wyjechać z Modlina z bronią. Zmuszono ich w końcu do tego, że broń złożyć
musieli drogą układową.%20z%20podniesienia%20sztandaru%20narodowego%20w%20Modlinie-1.jpg)
19-go grudnia rano, pociągiem specjalnym wyjechali z Warszawy
przedstawiciele władz wojskowych z k. minist., pułkownikiem Wroczyńskim na
czele, na uroczystość podniesienia sztandaru narodowego w Modlinie,
poświęcenia kościoła przerobionego z cerkwi i na akt ślubowania wojsk załogi
twierdzy na wierność Ojczyźnie.
Naczelnik Państwa, komendant Piłsudski, w ostatniej chwili, wskutek
naglących spraw, musiał zaniechać wyjazdu na uroczystości w Modlinie,
polecając zastępstwo swemu pomocnikowi, pułk. Wroczyńskiemu.
Prócz delegowanych i zaproszonych wojskowych, byli również zaproszeni
przedstawiciele władz cywilnych, więc minister sprawiedliwości, minister
przemysłu i handlu i delegaci od innych ministerjów.
Około g. 11-ej przed południem pociąg przybył na stację Modlin, gdzie już
oczekiwał komendant twierdzy, pułkownik Malewicz, honorowy pluton z
orkiestrą i delegacja od ludności ze sztandarami.
Komendant twierdzy złożył k. minist. służbowy raport, pluton oddał honory,
orkiestra zagrała marsza Dąbrowskiego.
Pułkownik Wroczyński, po krótkim pobycie na stacji odjechał wraz ze sztabem
do twierdzy, gdzie już oczekiwały wojska w czworobok na wielkim placu przed
kościołem wyszykowane, delegacja od stowarzyszeń i robotników z narodowemi
sztandarami i tłumy miejscowej ludności, serdecznie witające przybyłych.
K. minist., pułkownik Wroczyński, obszedł ze sztabem szpalery wojsk i witał
każdy oddział, poczym powitał zebrane delegacje i ludność.
Po powitaniu, obecni zapełnili mury świątyni, i tłumnie zalegli plac przed
kościółkiem. Dopełniono aktu poświęcenia, a była cerkiew od tej chwili
została już katolickim kościołem załogi twierdzy Modlina.
Po nabożeństwie i wysłuchaniu Słowa bożego, wojska znów wyszykowały się w
czworobok na placu i złożyły uroczyste śluby na wierność Ojczyźnie i
posłuszeństwo przełożonym.
Przemówił do wojsk pułkownik Wroczyński i przemówił pułkownik Malewicz.
Z wałów rozległy się salwy armatnie. To podniesiono sztandar narodowy nad
murami twierdzy.
Wszyscy zwrócili się ku baszcie, na której sztandar cudownie powiewał i ze
wszystkich piersi popłynęły ku niebu tony natchnionej „Roty” Konopnickiej.
Umilkła pieśń i znów w karne szeregi uszykowali się żołnierze, żeby przejść
defiladą przed przedstawicielem władzy.
Miło było patrzeć, jak sprawnie maszerowali, a przecież to żołnierz niedawno
do szeregów zaciągnięty. Krok pewny, postawa dziarska, ubrani czysto w nowe
mundury. Zasługa to komendanta twierdzy, niestrudzonego pułkownika Malewicza
i jego dzielnych oficerów, którzy ze swym pełnym energji dowódcą na czele w
ciągu kilku dni zdołali z materjału nieprzygotowanego dać przykład
żołnierskiej karności i znakomitego wyrobienia.
Po uroczystości podniesienia sztandaru, pułkownik Wroczyński dokonał objazdu
twierdzy, poczym odbył się na zakończenie bankiet w olbrzymiej sali
miejscowego klubu załogi, podczas którego wygłoszono szereg gorących i
podniosłych toastów, a w sali na zakończenie każdego z nich rozlegały się
gromkie wiwaty.
Około g. 5-ej wiecz. pułkownik Wroczyński, wraz ze sztabem i zaproszonymi
gośćmi, żegnany serdecznie przez gospodarzy odjechał do Warszawy.%20z%20podniesienia%20sztandaru%20narodowego%20w%20Modlinie-2.jpg)
%20z%20podniesienia%20sztandaru%20narodowego%20w%20Modlinie-3.jpg)
%20z%20podniesienia%20sztandaru%20narodowego%20w%20Modlinie-4.jpg)
%20z%20podniesienia%20sztandaru%20narodowego%20w%20Modlinie-5.jpg)
%20z%20podniesienia%20sztandaru%20narodowego%20w%20Modlinie-6.jpg)
.%20Na%20zdjęciu%20odświętnie%20udekorowany%20kościół%20pw.%20św.%20Barbary.jpg)

Stan portu w chwili objęcia go przez Sekcję był fatalny. Koszary, warsztaty
zrujnowane. Stan sanitarny zły. Połączenie z Warszawą nieregularne, co
ogromnie utrudniało zaprowiantowanie. Do tych wszystkich przeszkód, które
stały na drodze szybkiej organizacji portu, dołączyć należy szerzący się w
okolicy, szczególniej w Nowym Dworze, bandytyzm. Prawie co noc powtarzały
się napady bandytów na składy powierzone opiece oddziałów załogi morskiej.
Pomimo wszystkich tych trudności, dzięki energji oficerów i szeregowych,
bezpieczeństwo zostało przywrócone, koszary doprowadzone do stanu możliwego,
pozwalającego już na przyjęcie ochotników.
23 grudnia przybyły do Modlina pierwsze pływające jednostki: „Wisła” oraz 4
motorówki. Jednostki te uzbrojone w karabiny maszynowe stanowiły zaczątek
flotylli wiślanej i służyły do wyszkolenia pierwszych kadr marynarki
polskiej. Dowódcą flotylli został mianowany porucznik Szmidt.
Kolebka polskiej Marynarki Wojennej. Modlin stał się jej bazą, ponieważ
Polska nie miała jeszcze dostępu do morza (zaślubiny Polski z morzem odbyły
się dopiero w 1920 r.). Flotylla Wiślana była więc jedynym miejscem, gdzie
można było szkolić pierwsze kadry marynarskie na rzekach.


V-VII. - w Nowym Dworze stacjonuje 7 Pułk Strzelców Polskich, który przybył do
Polski z armią gen. Józefa Hallera. Pułk zostaje przemianowany na 49 Pułk
Strzelców Kresowych, a społeczeństwo Nowego Dworu jest fundatorem pierwszego
sztandaru pułku. Projektantem był niejaki Edward John, haftowała Olimpia
Sadkiewiczowa.
14.08 - Nowy Dwór wchodzi w skład nowo utworzonego powiatu Warszawskiego.
- w mieście rozpoczyna działalność lewicowy Związek Polskiego Nauczycielstwa
Szkół Powszechnych. Jego członkiem jest m.in. nauczyciel Rudolf Rase. Związek
powstał w wyniku połączenia: Zrzeszenia Nauczycielstwa Polskich Szkół
Początkowych i Związku Nauczycielstwa Ludowego w Galicji.


Na kościół został zaadoptowany gmach soboru św. Jerzego Zwycięzcy (istniejący w
twierdzy od 1837 r.)
Podczas przejazdu gen. Hallera przez Nowy Dwór, pod wspaniałą bramą
tryumfalną powitał gen. ks. Jóźwiak w otoczeniu licznych rzesz ludności
miejscowej i okolicznej. Serdeczne to przyjęcie wywarło duże wrażenie na
wodzu-tułaczu. Szczególnie życzliwie odniósł się gen. Haller do dziatwy,
gładząc jasne głowiny. Z Nowego Dworu generał udał się do Modlina.
- Ksiądz Stanisław Jóźwiak był proboszczem parafii nowodworskiej w latach
1912 – 1929.


Niezwykły podarunek otrzymał gen. Haller od „Murmańczyków“, t. j. oficerów i
żołnierzy b. oddziału murmańskiego. Oto ofiarowali mu wypchaną skórę słynnej
już w całej Polsce „Baśki“, owego niedźwiedzia polarnego, przywiezionego z
północnej Rosyi, gdzie, jak wiadomo, oddział murmański bił się przez 15
miesięcy z bolszewikami — a następnie zabitej widłami przez jakiegoś chłopa,
nad brzegiem Narwi. Powołany do życia przez gen. Hallera oddział murmański,
wchodzi już w skład pułku grudziądzkiego, a biedna „Baśka“, stojąca dziś w
salonie gen. Hallera, przypominać mu będzie przywiązanie Murmańczyków do
jego osoby i całą tę egzotyczną odysseję podbiegunową kilkuset polskich
żołnierzy, o których piosenka murmańska śpiewa:
„Przeszedłeś, bracie, kawał świata srogi,
W różnych żeś krajach poobijał nogi,
Aże ci przyszło stare mrozić gnaty w kraj lodowaty“.
_______________________________________________________________________________________________
Baśka Murmańska była autentyczną niedźwiedzicą polarną, która została
„oswojona” przez żołnierzy Murmańczyków (Polaków walczących w rejonie
Archangielska i Murmańska).
Niedźwiedzica była tak karna, że potrafiła maszerować z żołnierzami, a nawet
salutować.
Jej historia skończyła się tragicznie pod Twierdzą Modlin, gdzie po ucieczce
z uwięzi została zabita przez miejscowego rolnika, który nie wiedział, że
zwierzę jest oswojone.


1919 r. Wyciąg ze sprawozdania finansowego Towarzystwa Akcyjnego Fabryki Przetworów Kartoflanych Nowy Dwór "P. Górski i E. Mórawski" za rok 1917-1918.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
Bilans (Stan na koniec 1918 r.)
Aktywa (Stan czynny):
- Majątek trwały: Budowle i maszyny wyceniono na blisko 590 tys. Mp., a
sprzęty i inwentarz na 453 tys. Mp.
- Produkty: W magazynach znajdował się syrop o wartości 34 350 Mp.
- Dłużnicy: Bardzo wysoka kwota (529 966,37 Mp.), co wskazuje na dużą ilość
towaru sprzedanego z odroczonym terminem płatności (częste w warunkach
wojennych).
Pasywa (Stan bierny):
- Kapitał Zakładowy: 1 080 000 Mp. – to solidna podstawa kapitałowa jak na
tamte czasy.
- Wierzyciele: 612 895,01 Mp. – zobowiązania firmy wobec dostawców lub
banków.
Zarząd
Wśród podpisanych dyrektorów widnieją nazwiska: Józef Górski, Wacław
Kościałkowski, Mieczysław Kozłowski i Zdzisław Pomianowski. Buchalterem
(głównym księgowym) był Edward Dutlinger.
Podsumowanie
Dokument pokazuje przedsiębiorstwo, które mimo trwającej wojny i
niestabilnej sytuacji politycznej, funkcjonowało w sposób uporządkowany.
Firma była rentowna "na papierze", ale cały zysk musiała przeznaczać na
łatanie dziur z lat poprzednich (prawdopodobnie skutki rekwizycji wojennych
lub przestojów).
1919. W Nowym Dworze umiera i zostaje pochowany Edward Mórawski, założyciel Towarzystwa Akcyjnego Fabryki Przetworów Kartoflanych 'Nowy Dwór' P. Górski i E. Mórawski w Nowym Dworze, właściciel dóbr Justjanowo i innych.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]


1919. O historii Modlina.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1919. O zatopionych różnych statkach na Narwi pod Modlinem.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1919. Wizytacja cmentarzy wojennych w Modlinie, Pomiechówku, przy forcie XVI i w Kazuniu Polskim.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
* Jolanta Załęczny "Powiat warszawski w latach II Rzeczypospolitej: życie społeczno-polityczne, gospodarcze i kulturalne", 2015.
Modlin, [Polska, pod Warszawą] 23 maja 1919
Najdroższa Mamo,
nadal nie dostaję od Ciebie żadnych wieści! Tutejsza poczta nie istnieje, jak
zresztą wszystko inne. Dosłownie rzecz biorąc, wszystko trzeba stworzyć od
podstaw. Rosjanie, od czasu, kiedy zaczęli okupować ten kraj, starannie
powstrzymywali Polaków przed osiągnięciem czegokolwiek w handlu, przemyśle,
administracji czy wojsku. Ci ludzie, których pozostawiono samym sobie, nie są w
niczym dobrzy, lecz najgorsze jest to, że uważają się za wybitnych we wszystkim.
Będziemy musieli włożyć wiele wysiłku w odbudowę ich państwa. Jednak jest to dla
nas tak istotna sprawa, że warto dla niej zaryzykować. Warszawa jest miastem
niczym się niewyróżniającym, bez charakteru, lecz mimo wszystko dość przyjemnym
i ruchliwym, przepełnionym ludźmi bardziej lub mniej wystrojonymi - z Rosji, z
Rusi Białej, z Litwy - których ziemie zajęli bolszewicy i którzy, pomimo
nieszczęść, znajdują przyjemność w rozrywce.
Szlachetne warszawskie rodziny, których majątek ucierpiał wskutek niedawnych
ustaw rolnych, wojny i przesadnego luksusu, pomagają im ze wszystkich sił i
starają się ich naśladować. Wszyscy są zresztą bardzo uprzejmi i goszczą nas
lepiej, niżbyśmy chcieli. Wszystko jest bardzo drogie - mniej więcej trzy razy
droższe niż w Paryżu - a śmietanka towarzyska niczego sobie nie odmawia.
Miasto roi się od biedaków. Jest ich około 500 tysięcy. Zadajemy sobie pytanie,
z czego ci ludzie żyją, biorąc pod uwagę to, że nie ma tutaj funkcjonujących
fabryk, handlu ani nie prowadzi się prac budowlanych. W samym środku znajdują
się ci niezliczeni znienawidzeni na śmierć (Żydzi) przez wszystkie klasy
społeczne. Wzbogacili się oni na wojnie kosztem Rosjan, szkopów i Polaków.
Przychylni rewolucji społecznej zgromadzili dużo pieniędzy w zamian za
niegodziwe uczynki.
Nasi słuchacze przyjeżdżają 1 czerwca. Jesteśmy gotowi ich przyjąć.

Kapitan de Gaulle w szkole w Rembertowie.
[źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
.jpg)
Kapitan de Gaulle wśród oficerów w Warszawie w 1920 r. (oznaczony kółkiem)
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
.-1.jpg)
.-2.jpg)
1919. Na odwrocie pocztówki korespondencja
francuskiego żołnierza do kuzynów we Francji - "Pamiątka z obchodów święta zwycięstwa w Polsce w Nowym Dworze, 23 lipca 1919 - Wasz kuzyn". W związku z tym, że traktat wersalski został podpisany zaledwie miesiąc wcześniej, 28 czerwca 1919 - Polska świętowała wówczas odzyskanie niepodległości oraz zwycięstwo aliantów w I wojnie światowej.
Tekst po francusku nie jest przypadkowy – w tym czasie w Polsce przebywała Błękitna Armia generała Hallera oraz liczne francuskie misje wojskowe, które wspierały tworzące się państwo polskie.
foto - Michel Jankiel Juress
źródło grafiki i opisu - https://fotopolska.eu

Ok. 1919. Pani przeglądająca rodzinny album w atelier M.J. Juressa w Nowym Dworze.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

Obróbka zdjęcia - Gemini 3.
.jpg)
1919. Modlin. Oficerowie w mundurach Polnische Wehrmacht/Polska Siła Zbrojna (naramienniki).
źródło grafiki i opisu - https://fotopolska.eu


29 grudnia 1919. Francuska karta polowa wysłana z Nowego Dworu Mazowieckiego do Francji. Ciekawe stemple formacyjne III Dywizji Armii Hallera działającej na Froncie Mazowieckim.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1919. Ćwiczenia rekrutów w Modlinie pod okiem amerykańskiego instruktora por. Tekerly.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]


26 stycznia 1919 r. Odbywają się pierwsze na ziemiach polskich powszechne wybory do Sejmu Ustawodawczego na terenie ziem dawnego Królestwa Polskiego i Galicji. Posłem z listy nr 2 w okręgu wyborczym nr 17 (obejmującym powiaty: Mińsk-Mazowiecki, Radzymiński i prawa strona powiatu Warszawskiego) zostaje wybrany Julian Łabęda.
Urodził się 29 czerwca 1893 r. w Nowym Dworze w katolickiej rodzinie (rodzice:
ojciec Roch, matka Maria z domu Affek) - zmarł 21 maja 1943 r. Uczęszczał do
Szkoły Rzemieślniczej im. Szymona Konarskiego w Warszawie w latach 1907-1912.
Odbył ponadto kursy ślusarskie na terenie zakładów Warszawskich. W 1918 r.
rozpoczął pracę jako ślusarz-mechanik w Fabryce Przetworów Kartoflanych J.
Górskiego i E. Morawskiego w Nowym Dworze. Był wiceprezesem Stowarzyszenia
Robotników Chrześcijańskich i Chrześcijańskiego Związku Zawodowego Robotników
Rolnych gdzie pełnił także funkcję sekretarza tego związku w okręgu
Warszawa-Podmiejska oraz sekretarza Rady Nadzorczej Centrali Chrześcijańskich
Stowarzyszeń Spożywczych. W Sejmie Ustawodawczym początkowo członek klubu
Związku Ludowo-Narodowego, a następnie Narodowo Chrześcijańskiego Klubu
Robotniczego gdzie pełnił funkcję sekretarza. Pracował jako poseł w komisjach:
aprowizacyjnej, komunikacyjnej i wojskowej. Ponownie wybrany posłem w wyborach
do Sejmu RP I kadencji jakie odbyły się w dniu 5 listopada 1922 r. (wybory do
Senatu RP odbyły się w dniu 12 listopada 1922 r.) z listy nr 8 Chrześcijańskiego
Związku Jedności Narodowej, który tworzyły: Związek Ludowo-Narodowy,
Narodowo-Chrześcijańskie Stronnictwo Ludowe, Chrześcijańska Demokracja, Narodowa
Organizacja Kobiet, Odrodzenie Gospodarcze w okręgu wyborczym nr 2 - Warszawa.
Sejm tej kadencji został rozwiązany w dniu 27 listopada 1927 r. W Sejmie tej
kadencji był posłem klubu Narodowo-Chrześcijańskiego Stronnictwa Pracy
(1922-1925) i Klubu Polskiego Stronnictwa Chrześcijańskich Demokratów
(1925-1927) gdzie pełnił funkcję gospodarza klubu. Był członkiem sejmowej
komisji wojskowej. Aresztowany 21 maja 1943 r. wraz z żoną Łucją (ur. 22.08.1892
r. w Nowym Dworze) i córkami Haliną (ur 10.05.1920 r. w Nowym Dworze) i
Eulalią/Elżbietą (ur. 22.08.1922 r. w Nowym Dworze) przez gestapo w Bugmünde
(Nowym Dworze), pod zarzutem popełnienia przestępstw dewizowych i podejrzenia o
przynależność do organizacji konspiracyjnej, zostają wywiezieni do Fortu III w
Pomiechówku. W dniu 31 maja 1943 r. zostaje skazany przez Sąd Doraźny Rejencji
Ciechanów i Okręgu Suwałki z siedzibą w Bugmünde na karę śmierci. Wyrok zostaje
wykonany tego samego dnia. Żona i córki przebywają w Forcie III do 31 grudnia
1943 r. skąd zostają wywiezione do KL na Majdanku, a następnie 19 kwietnia 1944
r. do KL Ravensbrück.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
* Jolanta Załęczny "Powiat warszawski w latach II Rzeczypospolitej: życie społeczno-polityczne, gospodarcze i kulturalne", 2015.


1919. Wiece Związku robotników fachowych i niefachowych w Nowym Dworze.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]




[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
3 maja 1919. odbyły się w Nowym Dworze pierwsze
po odzyskaniu niepodległości tajne, powszechne wybory Rady Miejskiej w tym
burmistrza, którym został Leon Janczewski. Wybór musiał być zatwierdzony przez
Ministra Spraw Wewnętrznych jednak procedura z tym związana przedłużała się w
związku ze zgłoszonymi protestami wyborczymi. W dniu 27 lipca 1919 r. w mieście
odbyło się ogólne zebranie podczas, którego uczestniczący w nim mieszkańcy
podpisali memoriał o bezwarunkowe zatwierdzenie wybranej Rady. Został on
skierowany do posła Sejmu Ustawodawczego Juliana Łąbędy (mieszkańca Nowego
Dworu), który wraz z innymi posłami Narodowo Chrześcijańskiego Klubu
Robotniczego wystąpił w dniu 1 sierpnia 1919 r. z interpelacją poselską w tej
sprawie do ówczesnego Ministra Spraw Wewnętrznych, którym był wówczas Stanisław
Wojciechowski późniejszy prezydent Polski (1922 - 1926). Interpelacja została
skierowana także przez Marszałka Sejmu Ustawodawczego Wojciecha Trąmpczyńskiego
do Prezydenta Ministrów, którym był Ignacy Jan Paderewski.

1919. Wyniki kwesty "Na obronę Lwowa" w Nowym Dworze. Pieniądze zostały zebrane przez Związek Robotników Chrześcijańskich oraz podczas przedstawienia koła dramatycznego.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]


1919. Za pomocą takich kart pocztowych Misji Amerykańskiej w Polsce mogła być prowadzona korespondencja pomiędzy osobami z kraju a mieszkającymi w USA. Ciekawostką jest szczegółowa informacja zamieszczona na karcie dotycząca sposobu wysyłania pieniędzy z USA do Polski. Prezentowana kart została nadana 19 lipca przez Szmula Dulca zamieszkałego w Nowym Dworze przy ul. Zakroczymskiej do syna w Nowym Jorku.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

Pocztówka została (jak wynika z tekstu) datowana w Warszawie 18 marca 1918 r. [zapewne pomyłkowo], jednak stempel pocztowy posiada datę z 4 marca 1919 r. Zawiera m.in. informację o przeniesieniu szkoły podoficerskiej WP z Warszawy do Nowego Dworu. Zagadką jest przy jakiej jednostce była ta szkoła (nieczytelna pieczątka).
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]




1919. Uroczystości z okazji 3 maja w twierdzy Modlin z udziałem m.in. przedstawicieli zagranicznych misji wojskowych.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]


29 grudnia 1919. Pocztówka wysłana z Nowego Dworu do Francji z życzeniami w języku francuskim na nadchodzący rok 1920.
Ul. Warszawska, Magistrat w Nowym Dworze.
foto - Michel Jankiel Juress
Obróbka zdjęcia - Gemini 3.

27 sierpnia 1919. Zagubiony portfel sierżanta E. Waleckiego z obozu warownego Modlin.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
1920 r.
- w Nowym Dworze, a nie w Modlinie Twierdzy, w okresie "bitwy Warszawskiej"
mieści się Główna Kwatera 5 Armii dowodzonej przez gen. Władysława Sikorskiego.
* Jolanta Załęczny "Powiat warszawski w latach II Rzeczypospolitej: życie społeczno-polityczne, gospodarcze i kulturalne", 2015.

W latach 1919-1920 w Modlinie i Nowym Dworze przebywały delegacje zagranicznych misji wojskowych (w 1920 r. w koszarach Baonu Elektro mieściła się siedziba Sztabu 5 Armii gen. Władysława Sikorskiego). Na zdjęciu trzej przedstawiciele zagranicznych misji wojskowych przy Parku im. gen. Hallera w Nowym Dworze.
foto - Michel Jankiel Juress (koloryzowane)
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1920. Kadeci Korpusu Kadetów Nr 2 w Modlinie z gen. dyw. Józefem de Latour.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
.%20Drugi%20od%20lewej%20brat%20Rudolfa%20Władysław.jpg)
1920. Na nowodworskim cmentarzu - poświęcenie pomnika Rudolfa Kreutziga (Dolcia). Drugi od lewej brat Rudolfa Władysław.
foto - Michel Jankiel Juress
[źródło opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1920. W porcie wojennym w Modlinie.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1920. Pracownicy fabryki fajansu i porcelany A. Winogradowa w Nowym Dworze.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1920. W Nowym Dworze powstała i została zarejestrowana przy ul. Zakroczymskiej 36 firma "Rykla Gerszt" zajmująca się sprzedażą drobnej galanterii i konfekcji.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

Luty 1920. Śmierć niedźwiedzicy czyli charakter polskiego kmiotka.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]



1920. Inwazja bolszewicka a żydzi.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
* Jolanta Załęczny "Powiat warszawski w latach II Rzeczypospolitej: życie społeczno-polityczne, gospodarcze i kulturalne", 2015.

1920. Pocztówka fotograficzna, Nowy Dwór - Rynek. Wiadomość jest napisana w języku francuskim, datowana na 1 czerwca 1920.
Nieistniejący przedwojenny Rynek, który jest dziś skwerem abp. Dobrogosta. W dolnym prawym rogu widoczny kawałek ulicy Warszawskiej a po drugiej stronie rynku równolegle ulica Zakroczymska.
foto - Michel Jankiel Juress
Obróbka zdjęcia - Gemini 3.

1920. Na zdjęciu widzimy Rynek Miejski - dziś znany
jako skwer Dobrogosta. W tle stoją jeszcze nieistniejące już drewniane domy,
które kiedyś tętniły życiem przy ulicach Daszyńskiego (po prawej stronie) i
Zakroczymskiej (po lewej stronie).
Zdjęcie opisano słowami: "...Targowisko w dniu, w którym niewiele sklepów jest
otwartych. Rynek jest pełen bezrobotnych mężczyzn. 1920 rok..."
źródło opisu - Kalo NDM


10 lutego 1920. Pocztówka z Nowego Dworu do Nowego Jorku.
foto - Michel Jankiel Juress

Kościół św. Michała Archanioła w latach międzywojennych.
foto - Michel Jankiel Juress

1920 r. Trzej żołnierze w atelier zakładu fotograficznego M. J. Juressa.
foto - Michel Jankiel Juress
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

18 września 1920. Kurjer Warszawski, nr 259.
1921 r.
- w Nowym Dworze mieszka 7.829 osób w tym 3916 pochodzenia żydowskiego (50%). Przemysł
reprezentowany jest przez: fabryki fajansu i krochmalu, browar, 3 młyny, 3
tartaki. Funkcjonuje około 270 sklepów. Rzemiosło nominalnie reprezentują cechy:
bednarzy, stelmachów, kowali. Duża liczba rzemieślników znajduje pracę w
warsztatach fortecznych i stoczni rzecznej. Instytucją organizującą życie
ekonomiczne i kulturalne jest oddział Centralnych Chrześcijańskich Związków
Zawodowych łączący 6 związków: metalowców, budowlany, chemiczny, drzewny,
pracowników szpitalnych, niewykwalifikowanych. Do związków tych należą masowo
rzemieślnicy. Oddział utrzymuje czytelnię, biuro pośrednictwa pracy, kasę
chorych, kasę strajkową. Pod jej egidą jej znajduje się kooperatywa spożywcza.
20.IX. - postanowieniem wojewody warszawskiego zarejestrowane zostało w Nowym
Dworze stowarzyszenie pod nazwą "Żydowska Biblioteka Ludowa "Szolem Alejchem".
8.XI. - postanowieniem wojewody warszawskiego zarejestrowane zostało w Nowym
Dworze stowarzyszenie pod nazwą: "Związek Rzemieślników Żydów w Nowym Dworze.

1921. Rozważania o zmianie w 1834 r. nazwy twierdzy Modlin na Nowogeorgiewsk.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1921. O rzemiośle w Nowym Dworze.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1921. Wykryto organizację bandycką działającą w Nowym Dworze i okolicach.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
W tekście pojawia się waluta marki (marki polskie), które były prawnym środkiem płatniczym w II RP przed reformą Władysława Grabskiego z 1924 roku, wprowadzającą złotego. Kwota 38 tysięcy marek w 1921 roku, ze względu na postępującą wówczas inflację, była sumą znaczącą, ale jej realna wartość szybko spadała.

1921. Aresztowano bandytów spod Nowego Dworu.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1921. Kurjer Polski, nr 310.

1921. Napad i postrzelenie - ofiarami kupcy z Nowego Dworu.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1921. Wykaz osiedli o charakterze miejskim wg. spisu ludności z 30 września 1921 r. i podziału administracyjnego z dn. 1 stycznia 1929 r. - gminy Nowy Dwór, Zakroczym Góra i Pomiechowo.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1921. Parafia Nowy Dwór zostaje odłączona od dekanatu warszawskiego i przyłączona do dekanatu praskiego.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1921. Okradzenie szpitala w Nowym Dworze przez marynarzy.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
.jpg)
1921. Zdjęcie kadry oficerskiej Szkoły Podoficerskiej Batalionu Elektrotechnicznego w Nowym Dworze. W środku oficer zagranicznej misji wojskowej (prawdopodobnie angielskiej).
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]



1921. Spór pomiędzy nauczycielami a burmistrzem Nowego Dworu o opał dla szkół i dla nich.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
1922 r.
3.I. - postanowieniem wojewody warszawskiego zarejestrowane zostało w Nowym
Dworze stowarzyszenie pod nazwą: "Nowodworskie żydowskie stowarzyszenie
muzyczno-literackie "Hazomir" (Słowik)".

1922. Aresztowanie "jaczejki" bolszewickiej w Nowym Dworze.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1922. Nieprawdopodobna historia w Wólce Górskiej - w XX w. ludzie wierzą w zaczarowane ubranie.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1922. Potajemna gorzelnia w Nowym Dworze.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1922. Kurjer Polski, nr 282.

1922. Kurjer Warszawski, nr 286.

1922. W bitwie w Nowym Dworze udział wzięła marynarka, piechota, żandarmeria i cywile.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1922. Kurjer Warszawski, nr 354.

1922. Zarzuty niegospodarności skierowane w stronę Rady Miejskiej przez obywateli i odpowiedź burmistrza miasta Janczewskiego.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1922. Mieszkańcy Nowego Dworu oburzeni na porządki w ministerstwie oświaty.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1922. Magistrat Nowego Dworu oferuje do sprzedaży plac pusty piaszczysty pod budowę zakładów przemysłowych.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]


[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

Posłem na Sejm RP z Nowego Dworu został Julian Łabęda, informacja o wynikach wyborów do Sejmu w dniu 5 listopada 1922.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1922. Nowodworski poseł Julian Łabęda przeciw obchodom 1 Maja.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1922. Poseł Julian Łabęda z Nowego Dworu informuje o tym jak żyją robotnicy w zakładach wojskowych w Modlinie.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
PROBLEMATYCZNA BOCZNICA
Kiedy powstawały tartaki nad Narwią o kolei w Nowym Dworze jeszcze nie było mowy. W momencie gdy ją budowano, tory od rzeki dzieliła spora odległość. Właścicielom nadrzecznych przedsiębiorstw nie było to na rękę. Kolej dawała nadzieję na większe zarobki.
Całkiem możliwe, że prośby o utworzenie bocznicy kolejowej wędrowały z Nowego Dworu do odpowiednich władz już w czasie, gdy miasto leżało jeszcze w zaborze rosyjskim. Wiadomo, że budowa niosłaby za sobą pewne problemy. Otóż grunty, na których miała powstać należały nie tylko do kolei i właścicieli zainteresowanych nią zakładów, ale również do miasta i do okolicznych rolników. Problem "upadł" w momencie wybuchu I wojny. W 1915 r. nasze tereny znalazły się pod okupacją niemiecką, a nowa władza, bez oglądania się na właścicieli poszczególnych gruntów, zarządziła rozpoczęcie budowy.
Prawie dwukilometrowa bocznica kolejowa została oddana do użytku we wrześniu 1916 r. Funkcjonowała spokojnie do momentu odzyskania przez Polskę niepodległości, może nawet nieco dłużej. Jednak przed 1922 r. rolnicy "zwrócili się do ministerium kolei żelaznych z żądaniem rozebrania bocznicy z ich gruntów, na co dyrekcja warszawska wyraziła zgodę i tylko odwołanie się wówczas ze strony petentów do ministerium wstrzymało wykonanie tej decyzji". Odwołującymi się petentami byli wówczas nie tylko właściciele przedwojennych przedsiębiorstw, ale także nowa spółka Zakłady Przemysłowo Budowlane "Westrich", w skład której wchodziły tartak, stolarnia i elektrownia. Na decyzję o odwołaniu rozbiórki wpływał fakt, że wszystkie nadrzeczne przedsiębiorstwa zatrudniały łącznie około 300 osób. W sytuacji, gdy w Nowym Dworze mieszkało około 8 000 osób wydawać by się mogło, że to niewiele, pamiętajmy jednak, że większość z zatrudnionych robotników miała na utrzymaniu rodziny, a te były zazwyczaj liczne. Przy zamknięciu tych przedsiębiorstw lub redukcji zatrudnienia realnie możliwość utrzymania traciło nie 300, ale około 1 000 - 2 000 osób.
Rolnicy oczywiście odwołali się od wspomnianej decyzji i zaczęły się negocjacje. Do polubownej zgody nie doszło, ponieważ jak pisano: włościanie "postawili absurdalne warunki". Nie wiemy, czym one były, być może propozycją poprowadzenia linii kolejki inną, dłuższą trasą lub co bardzo prawdopodobne, rolnicy zażądali opłat za korzystanie z ich terenów albo odszkodowania za ziemię w takich kwotach, które były nie do przyjęcia. Zdesperowani przedsiębiorcy zwrócili się do ministerstwa kolei z propozycją wykupu ziemi pod bocznicą. Teoretycznie teren miał być wykupiony przez instytucję państwową, co ułatwiłoby negocjacje z rolnikami. Praktycznie pieniądze na zakup gruntów mieli wyłożyć nowodworscy przedsiębiorcy, po czym przekazać nowo nabyty teren na własność Państwa. Zobowiązanie nowodworzan zostało potwierdzone notarialnie. Propozycję poparły władze miasta i wszystkie funkcjonujące w Nowym Dworze związki zawodowe.
Zdawać by się mogło, że znaleziono rozwiązanie problemu: rolnicy otrzymują zapłatę za ziemię, Skarb Państwa nie wydaje ani grosza, a zyskuje nowe tereny, przedsiębiorcy mają potrzebną im linię kolejową, a robotnicy stałą pracę. Nic bardziej mylnego. 20.06.1922 r. ministerstwo podjęło decyzję, że ruch na bocznicy zostaje wstrzymany, a tory idą do rozbiórki. Ponieważ nikt z miejscowych nie podjął się wyżej wymienionych prac, a związki zawodowe pilnowały, by nie było łamistrajków, sprowadzono robotników z Warszawy. Nie demontowano torów na całej ich długości, a jedynie sporne odcinki, leżące na terenach protestujących rolników, co i tak uniemożliwiło korzystanie z tej linii.
Nie wiemy, jak rozwiązano ten konflikt. Bocznica kolejowa wiodąca nad Narew istniała i była wykorzystywana przez cały okres międzywojenny, nawet dziś widać gdzieniegdzie jej ślady. Nie oznacza to, że jej przebieg pokrywał się z tym, który powstał w 1916 r. Być może rolnicy wymusili przesunięcie torów, być może otrzymali takie odszkodowania, że wycofali swoje zastrzeżenia, być może ktoś w ministerstwie "poszedł po rozum do głowy" i ostatecznie przyjął propozycję nowodworskich przedsiębiorców, a może zadziałał koronny argument - łapówka.
* Maria Możdżyńska - (Nie)legendy nowodworskie po raz drugi, 2024.
1916
1924
1934
1957
* Jolanta Załęczny "Powiat warszawski w latach II Rzeczypospolitej: życie społeczno-polityczne, gospodarcze i kulturalne", 2015.
Pociąg ze stolicy wyruszył o czasie, pani Ada K., pasażerka pierwszej klasy zajęła swoje miejsce i do Nowego Dworu dotarła bez przeszkód. Podczas postoju w naszym mieście do przedziału wszedł konduktor i poinformował pasażerów o tym, że w pociągu zauważył podejrzane osoby.
Jak twierdzą znawcy, w pierwszych latach po odzyskaniu przez Polskę niepodległości nasz kraj przypominał nieco dziki zachód. Sporo było niezarejestrowanej broni i różnego rodzaju przestępstwa były wręcz codziennością, napady na pociągi również.
Jadący zostali poinformowani o zagrożeniu, ale konduktor chyba nic innego nie zrobił, bowiem krótko po jego wyjściu okazało się, że ostrzeżenia nie były bezpodstawne. Pomiędzy Nowym Dworem a Nasielskiem do przedziału "wpadło dwóch drabów z rewolwerami w ręku". Sterroryzowali pasażerów i zabrali im pieniądze. Pani Ada straciła dodatkowo biżuterię i okazałą walizę. Napastnicy wyskoczyli w biegu i zniknęli. Zdesperowana pani K. natychmiast pociągnęła za hamulec bezpieczeństwa.
Zdawać by się mogło, że pasażerowie i obsługa pociągu przeszukają najbliższą okolicę lub zawiadomią policję. Nic takiego się nie stało. Nie wiemy, czy rabusie zostali odnalezieni i ujęci. Wiadomo natomiast, że ukarana została Ada K. Zdziwiona sprawczyni zatrzymania pociągu usłyszała od konduktora reprymendę, gdyż: "Pociąg wolno zatrzymać tylko wówczas, o ile bandyta znajduje się w pociągu". Spisano też protokół, w którym została oskarżona o bezpodstawne użycie hamulca bezpieczeństwa. Pani Ada zakończyła podróż bez pieniędzy, biżuterii, bagażu i z mandatem do zapłacenia.
* Maria Możdżyńska - (Nie)legendy nowodworskie po raz drugi, 2024.
.png)
1922. Gazeta Poranna 2 Grosze, nr 55.

1922. Kurjer Polski, nr 206.

1922. W związku z doniesieniem policji holenderskiej w Nowym Dworze aresztowano małżeństwo za kradzieże i oszustwa.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1922. Express Poranny, nr 11.

1922. Gazeta Poranna 2 Grosze, nr 60.

1922. Kurjer Warszawski, nr 286.
1923 r.
5.III. - postanowieniem wojewody warszawskiego zarejestrowane zostało
stowarzyszenie pod nazwą: "Stowarzyszenie Właścicieli Nieruchomości m. Nowego
Dworu pow. Warszawskiego".
1.V. - Ognisko Związku Polskiego Nauczycielstwa Szkół Powszechnych liczy 13
członków: Mieczysław Ciesielski, przewodniczący; Aleksandra Sobolewska,
sekretarz; Rudolf Rase, skarbnik oraz członkowie: Amela Krotowicz, Czesław
Przedwiecki, Romuald Kozierowski, Leonard Traczyk, Eugeniusz Ciesielski, Józef
Zajączkowski, Aleksander Kwiatkowski, Jadwiga Przedwiecka, Jadwiga Penszko,
Wanda Chydybina, Maria Grosowa i Władysława Kuczkowska. Każdy z członków
otrzymuje w ramach składki członkowskiej prenumeratę "Głosu Nauczycielskiego".
- do Nowego Dworu przeprowadza się rodzina Sołdków. Stanisław Sołdek wraz z
ojcem rozpoczynają pracę w stoczni rzecznej. Tu uzyskuje dyplom czeladniczy. W
okresie okupacji hitlerowskiej rodzina przeprowadza się do Płocka, a po wojnie
do Gdańska. Jego nazwiskiem nazwano pierwszy zwodowany po wojnie w 1948 r. w
stoczni Gdańskiej statek - rudowęglowiec "Sołdek".

1923. Litografia spichrza w Modlinie nieznanego autora zamieszczona w jednym z niemieckich wydawnictw poświęconym konstrukcjom inżynieryjnym w Europie wydanym w 1923.
[źródło opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
Obróbka zdjęcia - Gemini 3.

1923. W Nowym Dworze Ziemi Warszawskiej działają Zakłady Przemysłowo-Budowlane "Westrich" S.A.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1923. Teatr "Reduta" w Modlinie.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1923. Występ teatru "Reduta" w Modlinie z udziałem Leona Schillera, Juliusza Osterwy, Stefana Jaracza, Mieczysława Limanowskiego.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1923. Płk. Edward Malewicz Komendant Obozu Warownego Modlin w "Sali Białej" kasyna oficerskiego z oficerami i kadetami Korpusu Kadetów Nr 2.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1923. Wymuszenie "mostowego" na moście na Narwi w Modlinie.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1923. Do rejestru spółdzielni wpisana została "Spółdzielnia Spożywcza Robotników Chrześcijańskich 'Jedność' w Nowym Dworze z odpowiedzialnością udziałami".
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]


1923. Do rejestru spółdzielni wpisano "Ewangelicką Spółdzielnię Kredytową z nieograniczoną odpowiedzialnością w Nowym Dworze". Została skreślona z rejestru w 1934 r. w związku z likwidacją.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1923. Wypis z sądu w Warszawie dotyczący zarejestrowania Spółdzielni Nowodworzanka.
źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

Fragment statutu Spółdzielni Nowodworzanka.
źródło grafiki i opisu - Kalo NDM
art. 1. Na zasadzie niniejszego statutu powstaje Robotnicza Spółdzielnia „Nowodworzanka” dla budowy własnych domów w Nowym Dworze z Odpowiedzialnością Udziałami. Siedzibą Spółdzielni jest Nowy-Dwór, Powiat Warszawski. Czas trwania Spółdzielni jest nie ograniczony.
art. 2. Celem Spółdzielni jest budowa dla członków domów mieszkalnych oraz dostarczenie członkom na własność zdrowych i tanich mieszkań.
art. 3. Stosownie do tego celu Spółdzielnia ma prawo:
a) zakupywać i parcelować odpowiednie tereny.
b) budować domy mieszkalne, bądź samodzielnie, bądź drogą współdzielnia z
Rządem, Instytucjami i Stowarzyszeniami i osobami prywatnemi.
c) nabywać na własność, wydzierżawiać lub wynajmować nieruchomości.
d) zaciągać zobowiązania, dotyczące funduszów, potrzebnych do czynności
Spółdzielni.
e) zakupywać materjały budowlane i wygotowywać plany budowy.
f) prowadzić wytwórnie materjałów budowlanych i sprzętów (mebli).
g) zawierać z osobami prywatnemi, instytucjami rządowemi i społecznemi
wszelkiego rodzaju umowy w zakresie działalności Towarzystwa.
art. 5. Ogłoszenia we wszystkich wskazanych przez prawo i Statut wypadkach winny być czynione w gazecie „Monitor Polski”.

1 lutego 1923. Pogrzeb Leona Grabmana, polityka socjalistycznego "Bundu". Ulica Zakroczymska, widok na park.
Założycielem młodzieżowej organizacji Bundu w Nowym Dworze pod nazwą "Tsukunft” (Cukunft lub Zukunft) w Nowym Dworze był Leon Grabman.
Urodzony w Płocku w 1897 r. Jako dziecko przyjechał do Nowego Dworu z rodzicami. Po ukończeniu szkoły średniej wstąpił na Uniwersytet Warszawski jako student wydziału lekarskiego i działał tam w ruchu studenckim. Tam znalazł się w kręgach studenckich "Tsukunft" gdzie poznał przywódców tego ruchu Natana Safrona i Leona Olera stając się ich bliskim przyjacielem. Z młodzieńczym zapałem włączył się do powstania Bundu i jego młodzieżowego ruchu w Nowym Dworze. Był jednym z założycieli rady robotniczej w Nowym Dworze. Był jednym z prelegentów na spotkaniu robotników żydowskich i polskich, które odbyło się w 1918 roku (w mieszkaniu Rabinowicza). Swoją aktywnością społeczną Leon Grabman zaczął stwarzać zagrożenie dla prawicowych elementów w mieście, a przedstawiciele władz miejskich patrzyli na niego z podejrzliwością. Wkrótce został aresztowany i wysłany do obozu Dembie pod Krakowem. Tam zachorował i wrócił do domu wyniszczony fizycznie, ale kontynuował swoją pracę polityczną, dopóki choroba go nie pokonała. Zmarł w dniu 19 stycznia 1923 r. w Nowym Dworze i został pochowany na miejscowym kirkucie. Na macewie (nagrobku) rodzice umieścili napis: "Nasz syn Leybush Bar Shmuel Grabman, zmarł w wieku 26 lat".



Odnaleziony na kirkucie fragment macewy Leona Grabmana.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1923. Rezerwiści 1 Pułku Saperów z Modlina.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1923. W pociągu na trasie Nowy Dwór - Jabłonna skradziono pasażerowi 10 mln. marek gotówką.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1923. Gazeta Poranna 2 Grosze nr 82.

1923. Kradzież drutu miedzianego z baonu maszynowego saperów w Nowym Dworze.

1923. Gazeta Rzemieślnicza, nr 11.
%20okolicy%20Nowego%20Dworu.jpg)
1923. Fragment mapy (drogowej) okolicy Nowego Dworu.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1923. Gazeta Poranna 2 Grosze, nr 223.
1924 r.
21.1. - Komitet strajkowy oddziału Związku Zawodowego Robotników Przemysłu
Odzieżowego w Polsce przystąpił do rozmów ze Związkiem Rzemieślników.
31.III . - na skutek ruszenia lodów na Narwi, Nowy Dwór po raz kolejny zostaje
zalany, "aż po pierwszą kondygnację wieży kościelnej". Komunikacja kolejowa
zostaje wstrzymana.
23.V. - postanowieniem wojewody warszawskiego zarejestrowane zostało
stowarzyszenie pod nazwą: "Nowo-Dworskie Towarzystwo Wioślarskie".

1924. "Nowy Dwór jest jeszcze półwyspem - może stać się wyspą".
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1924. Nowy Dwór pod wodą - ok. 2000 ludzi zostało bez dachu nad głową.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1924. Powódź w Nowym Dworze.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

28 marca 1924. Kurjer Informacyjny i Telegraficzny, nr 73.

1924. Powódź. Plac Solny.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]


[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1924. Wniosek podpisany przez 45 posłów w sprawie karygodnego zachowania się Policji Państwowej oraz batalionu maszynowego saperów w Nowym Dworze podczas powodzi.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

28 maja 1924. Kurjer Warszawski, nr 149.

2 kwietnia 1924. Kurjer Warszawski, nr 93.
W marcu 1924 r. oznaki powodzi były nieomylne, ostra zima zaczęła ustępować, wysokie wody Wisły niosły masę kry, z wyjątkowo grubej w tym roku powłoki lodowej. Wojewoda warszawski nakazał rozpoczęcie działań zabezpieczających. W Nowym Dworze policja, wojsko i mieszkańcy zaczęli budować tamy mające zabezpieczyć miasto. Jak zwykle w takich wypadkach woda uderzyła nie tam, gdzie jej oczekiwano i mimo prób przeciwdziałania do powodzi doszło.
27 marca Wisła przerwała wały pod Młocinami w Warszawie. W Nowym Dworze zarządzono ewakuację. Jednak mieszkańcy zagrożonych ulic, wyprowadzani przez policję, po kilku godzinach, mimo zakazu, wracali do swoich domów.
28 marca woda zalała szosę Warszawa - Modlin. Na dwunastym kilometrze od stolicy powstała baza skupiająca samochody policyjne i wojskowe, wozy pogotowia ratunkowego, pontony i łodzie dostarczone przez armię. Pod wodą znalazły się: Dąbrowa, Łomianki Dolne i Górne, Kiełpin, Kępa i Łużyce. W tych ostatnich miejscowościach woda sięgała strychów. Fala przyszła tak nagle, że mnóstwo ludzi nie zdołało uciec. Pod Rajszewem i Suchocinem na Wiśle utworzyły się potężne zatory lodowe. Spiętrzone dodatkowo wody całkowicie zalały Rajszewo, przewidywano, że Wisła zmieni w tym miejscu koryto i wieś zniknie pod wodą na stałe. Do wielu miejsc, ze względu na gęstość kry nie można było dopłynąć, nie wiadomo było, co się dzieje z mieszkańcami zalanych obszarów. Przewidywano znaczną liczbę ofiar w ludziach. Wisła wdarła się również do Nowego Dworu niosąc zwały kry, porwane drzewa, fragmenty zabudowań, martwe zwierzęta. Wczesnym popołudniem saperzy wysadzili zator, który utworzył się przy ujściu Narwi do Wisły i woda powolutku zaczęła opadać. Nadzieje na ustabilizowanie sytuacji były jednak płonne, wieczorem poziom wody znów wzrósł, by nocą ponownie nieznacznie opaść.
29 marca zmniejszyła się gęstość płynącej kry, co umożliwiło podjęcie akcji ratunkowej. Utrudniały ją nowo utworzone i niewidoczne mielizny. Duży ponton, którym przewożono wychowanków z zalanego chotomowskiego domu dziecka osiadł na ławicy piasku. Wysłane na pomoc cztery łodzie nie powróciły do północy. Przypuszczano, że natrafiły na inną krytyczną sytuację, i że dzieci będą musiały poczekać na mieliźnie do rana. Na wodę spuszczono łodzie motorowe i małe parostatki, co miało przyspieszyć ewakuację. Po południu puścił zator pod Rajszewem. Woda zaczęła opadać i można było dotrzeć do niedostępnych wcześniej miejscowości. Sytuacja w Nowym Dworze określana była tego dnia jako krytyczna, a położenie osób zamieszkałych wokół ujścia Narwi jako coraz gorsze. Powódź zalała rynek [skwer abp Dobrogosta] i tor kolejowy. Ostatni pociąg stanął na trasie i tak pozostał. Zalana została część elektrowni, mimo to na ulicach było jeszcze światło. Pod wodą były ulice: Górska [Bohaterów Modlina], Graniczna [Zdobywców Kosmosu], Zatylna, Prosta [Lotników], Kościuszki, Szkolna [Przejazd], Przyrynek Magistracki [Magistracka]. Inna relacja z tego dnia mówiła: "Ulice niżej położone, zalane do wysokości okien domów, na miejscach wyższych - woda po kostki". W momencie nadejścia kulminacyjnej fali woda dochodzi do dachów domów, a w najpłytszych miejscach ma około 10 cm.
Alarmowano, że mieszkańcy żyją resztkami zapasów i jeżeli nie dotrze pomoc żywnościowa, w mieście zacznie się głód. Ofiar w ludziach prawdopodobnie nie było dzięki ofiarnej akcji ratowniczej prowadzonej przez batalion maszynowy [z koszar przy ul. Paderewskiego] i Związek Wioślarzy z fabryki "Westrich" [przy Sukiennej]. Trwała akcja ratownicza koordynowana przez komendanta Twierdzy pułkownika Malewicza.
Dwa pociągi, jeden z Jabłonny, drugi z Warszawy przywoziły deski i piasek. Zapewne komentowano przy tym postawę współwłaściciela jednego z nowodworskich tartaków Fuscha, który odmówił wydania desek jakie miał na składzie, ale i tak swojej własności nie zatrzymał. Do tartaku wdarła się woda i deski odpłynęły. Rozpoczęto sypanie wałów.
Komunikacja między Modlinem i Nowym Dworem została przerwana. Do Kazunia nie można było dotrzeć. Dochodziły informacje, iż w tej wsi zawaliło się kilka budynków i mogą być ofiary w ludziach. Około osiemnastej zator lodowy przy ujściu Narwi ruszył, ale wody nadal przybierały. W godzinach wieczornych PCK wysłało z Warszawy pomoc żywnościową: do Nowego Dworu - kolacje i 500 kg chleba, do Rajszewa -400 obiadów i 400 kg chleba.
30 marca nawiedzone powodzią okolice Rajszewa wizytuje prezes Czerwonego Krzyża generał J. Haller. Organizacja przy pomocy wojska wysyła poszkodowanym odzież i żywność. Pod wodą pozostają: Nowodwory, Dąbrówka, Winnica, Jabłonna folwark, Chotomów i inne wsie na prawym brzegu Wisły. Organizowana jest pomoc dla kilkudziesięciu osób z Łomianek, których ponton ugrzązł na płytkim trzęsawisku, uniemożliwiając dalszą ewakuację. Przywrócona zostaje komunikacja kolejowa Warszawa - Modlin i utrzymana kołowa Warszawa - Nowy Dwór. Zalana zostaje kuźnia wojskowa w Pomiechówku.
Woda stopniowo opadała. Liczono straty i jak zwykle w takich okolicznościach wyciągano wnioski. Zastanawiano się, czy podjęte działania były wystarczające. W Nowym Dworze prawdopodobnie dyskutowano o konieczności budowy stałych zabezpieczeń. W czasach względnego szacunku dla własności prywatnej wiązało się to z wypłaceniem odszkodowań dla tych mieszkańców, których zabudowania miałyby zniknąć pod planowanym wałem, a na takie wydatki miasto nie miało funduszy. Pozostawało więc czekać do następnej powodzi z wiarą, że tym razem będzie mniejsza.
Woda opadła, ale tak jak powiedzieliśmy, ta powódź miała nieoczekiwany skutek. Kwestia akcji ratunkowej została zgłoszona jako nagła w sejmie RP Zgłosił ją poseł Żydowskiego Stronnictwa Ludowego Noach Pryłucki. Był on osobą znaną z zaangażowania społecznego, pomocy potrzebującym i walki o równouprawnienie Żydów. Jego wystąpienia parlamentarne cieszyły się dużą popularnością, były inteligentne, zazwyczaj dowcipne i skuteczne. Tym razem oskarżył on nowodworską policję i wojsko, biorące udział w akcji ratunkowej podczas powodzi, o znęcanie się nad społecznością tutejszych Żydów oraz zmuszanie ich do wykonywania ciężkich prac fizycznych. Jego mowa opierała się na takich wypowiedziach jak ta: "wypuszczono na miasto saperów, którzy w nocy wdzierali się do mieszkań, wyciągali z łóżek mieszkańców, w tym starców i dzieci i zmuszali ich do pracy przy sypaniu wałów z piasku i przy budowie grobli. ... Przetrzymywano ich po 10 -12 godzin bez jedzenia i niemiłosiernie bito. Jest kilkadziesiąt osób pobitych przez policję i żołnierzy". Jednym z poszkodowanych miał być radny nowodworski Icek Rudowski, który ujął się za prześladowanymi rodakami. Został on oskarżony o przeszkadzanie w akcji ratunkowej i aresztowany. Sędzia pokoju, którym był w tym momencie aptekarz Bolesław Konarski, nie przyjął poręczeń słownych i zażądał kaucji za wypuszczenie radnego. Rudowski wyszedł z "brudnego i wilgotnego" aresztu po dwóch dniach, bo dopiero wtedy udało się zebrać 1 miliard marek, czyli wspomnianą kaucję.
Pryłucki twierdził, że był podczas powodzi w Nowym Dworze i ma notatki dotyczące około czterdziestu napaści wojska i policji na ludność żydowską. Czy naprawdę był w naszym mieście? Nic wiemy. Nic znamy też motywów jego wystąpienia. Dość dziwnym jest bowiem fakt, iż zainteresował się właśnie Nowym Dworem. Jako przywódca Żydowskiego Stronnictwa Ludowego z nowodworzanami żydowskiego pochodzenia miał raczej niewiele wspólnego. Jego partii nie było "po drodze" ani z syjonistami, ani z socjalistami i komunistami, a te opcje dominowały wśród żydowskich obywateli Nowego Dworu.
W odpowiedzi głos zabrał Julian Łabęda, poseł z ramienia Chrześcijańskiej Demokracji. Przemawiał nie tylko jako poseł, ale również jako nowodworzanin - osoba, która akcję ratunkową widziała na własne oczy. Twierdził on, że przez 8 dni wojsko i policja dniem i nocą budowały tamy, by uchronić miasto przed zalaniem. Do robót dołączyli się ochotnicy pod przewodem wspomnianego Bolesława Konarskiego. Według Łabędy, nie było wśród nich Żydów, którzy wręcz odmówili przystąpienia do pracy.
Nowodworski poseł może nie tak pięknie i kwieciście jak Pryłucki, ale dobitnie podkreślał, że chodziło o ratowanie dobytku wszystkich mieszkańców, a w ówczesnym mieście Żydzi stanowili około 50%. Jak twierdził Łabęda, niechętnych rzeczywiście zmuszono do sypania wałów, ale dopiero wówczas, gdy sytuacja stała się krytyczna. Podkreślał również, że oskarżenia o prześladowania są fałszywe. Argumenty Juliana Łabędy przeważyły i sejm wniosek Pryłuckiego odrzucił. Pikanterii sprawie dodaje fakt, iż w odrzuconym wniosku znalazły się najprawdopodobniej prawdziwe stwierdzenia. Już 31.03.1924 r., a więc jeszcze podczas trwania powodzi Stanisław Mierzwiński pisał: "Wały ochronne sypie ludność, przemocą zebrana. Opornych niewielu. Jest za to dość 'chorych na serce', którzy po krótkich rozmowach z żołnierzami, wolą chwycić za łopaty, niż ... ale mniejsza z tem". Nie wiemy, co autor ukrył pod trzema kropkami, ale raczej nie była to grzeczna prośba.* Maria Możdżyńska - (Nie)legendy nowodworskie po raz drugi, 2024.

1924. W Nowym Dworze policja schwytała rekordowego
fałszerza dokumentów i oszusta. Gazeta Poranna 2 Grosze, nr 12
[źródło opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

11 lipca 1924. Tajemniczy napad nocny na twierdzę modlińską.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1924. Zamach na prochownię w Modlinie.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]


10 sierpnia 1924. Gazeta Poranna 2 Grosze, nr 219.

1924. Jeden gest i mięso jest. Co wykazała rewizja w rezydencji najpoważniejszego kupca mięsnego w Nowym Dworze.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1924. O budowie i budowniczych portu wojennego w Modlinie.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1924. Olbrzymia malwersacja w Modlinie.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

Modlin, Cytadela, Brama Kadetów, lata 20.
źródło grafiki i opisu - Twierdza Modlin / Fortress Modlin

1924. Mapa topograficzna okolic Warszawy

1924. Plan rzeki Wisły na odcinku Jabłonna - Kazuń.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

7 grudnia 1924. Kurjer Polski, nr 335.

1924. W skład Komitetu Loterii Fantowej "Tydzień Akademika" w Nowym Dworze wchodzili: B. Konarski (farmaceuta i właściciel apteki), Cz. Przedwiecki (nauczyciel, późniejszy kierownik szkoły i burmistrz) i R. Szynderowa.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1924. Nekrologi informujące o śmierci komendanta Obozu Warownego Modlin płk. Edwarda Malewicza.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
1925 r.
8.I. - postanowieniem wojewody warszawskiego zarejestrowane zostało
stowarzyszenie pod nazwą: "koło Młodzieży w Okuninie".
- burmistrz miasta używa pieczęci z herbem rodu Poniatowskich "Ciołek".
- powstaje "Browar Nowodworski" Sp. z. o.o. przekształcony następnie w "Nowodworski Browar Udziałowy" sp. z o.o.
26.X. - Mieczysław Ciesielski zostaje wybrany delegatem ogniska w Nowym Dworze
na VII Zjazd Delegatów Związku Polskiego Nauczycielstwa Szkół Powszechnych
Oddziału Powiatu Warszawskiego.
Instytucje sądowe w powiecie warszawskim w 1925 roku
Nazwa sądu - Sąd Pokoju w Nowym Dworze
Sędzia pokoju - Mikołaj Helferich
Sekretarz - Karol Tuszyński
Rejon kompetencji - gminy: Pomiechowo, Góra, Zakroczym, miasto Nowy Dwór i
Zakroczym.
Nazwa sądu
- II Rewir
Donat Żochowski - sędzia śledczy
Rejon kompetencji - gminy: Blizne, Ożarów, Skorosze, Nowo-Iwiczna,
Falenty, Jeziorna, Wilanów, Karczew, Cząstków, Góra, Młociny, Pomiechowo,
Zaborów, Skolimów, Konstancin, miasto Pruszków, Piaseczno, Nowy Dwór i Zakroczym.
- Rewir podprokuratorski Sądu Okręgowego
- Mieczysław Goldstein - prokurator
Rejon kompetencji - Bródno, Jabłonna, Marki, Okuniew, Nieporęt, Wawer, Wiązowna, Zagóżdż, Blizne,
Ożarów, Skorosze, Nowo-Iwiczna, Falenty, Jeziorna, Wilanów, Karczew, Cząstków,
Góra,
Młociny, Pomiechowo, Zaborów, Skolimów, Konstancin, miasto Otwock, Pruszków,
Piaseczno, Nowy Dwór i Zakroczym.
- I rewir egzekucyjny
- Mieczysław Święcicki - komornik
Rejon kompetencji - Jabłonna, Nieporęt, Pomiechowo, Góra, Zakroczym, Karczew, Wiązowna, Zagóżdż,
miasto Otwock, Nowy Dwór i Zakroczym.
* Jolanta Załęczny "Powiat warszawski w latach II Rzeczypospolitej: życie społeczno-polityczne, gospodarcze i kulturalne", 2015.

1925. Krwawe awantury załóg monitorów rzecznych w Nowym Dworze.

1925. Dzikie zabawy w Nowym Dworze
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1925 r. Sąd pokoju w Nowym Dworze skazał mieszkańca twierdzy Modlin za zawyżanie cen sprzedaży wędlin i bułek.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1925. Flotylla w drodze do stoczni rzecznej. Widoczne od prawej: statek uzbrojony (holownik tylnokołowy) "Neptun" z armatą 47 mm Hotchkiss wz. 85 i ciężkim karabinem maszynowym Maxim wz. 1908, kuter uzbrojony z ckm Maxim wz. 1908 i motorówka łącznikowa. W tle cytadela Twierdzy Modlin z Wieżą Białą.
[źródło grafiki - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1925. Pochylnia w stoczni Modlin.
Widok ogólny stoczni od strony rzeki. Na pochylni widoczne statki parowe - z lewej holownik tylnokołowy "Neptun", nad nim statek bocznokołowy "Elżbieta" (nazwa tymczasowa), nad nim statek "Stanisław" (tzw. krakowski), pośrodku prom czołowy "Saper" Baonu Mostowego Saperów, nad nim holownik tylnokołowy "Smolka", nad nim komin statku "Stanisław Konarski", na lewo od niego tambor statku "Czartoryski". Z prawej na kozłach dwie budowane barki. W oddali z lewej budynki Centralnych Warsztatów Marynarki Wojennej, pośrodku budowane hale stoczniowe.


1925. Załoga monitora rzecznego ORP "Horodyszcze" czyści kadłub statku na pochylni w porcie w Modlinie.
foto - Michel Jankiel Juress
źródło grafiki i opisu - https://fotopolska.eu

1925. Mętne dzieje pewnej pieczęci sądowej "Sąd pokoju w Nowym Dworze" i "Sędzia pokoju".
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1925. Nowy Dwór ma swoją lecznicę otwartą staraniem sejmiku.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1925. To rok powstania piekarni Antoniego Nowakowskiego w Nowym Dworze.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1925. "Wykrycie zbrodni" w Nowym Dworze.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1925. Ogłoszenia prasowe firm nowodworskich.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1925. Reklama wyrobów Towarzystwa Akcyjnego Fabryki Przetworów Kartoflanych P. Górski i E. Mórawski "Nowy Dwór".
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]


1925 r. Polisa ubezpieczeniowa od ognia Towarzystwa Akcyjnego Fabryki Przetworów Kartoflanych "Nowy Dwór" P. Górski i E. Mórawski budynków fabrycznych i przyfabrycznych znajdujących się w Okuninie, gminy Góra.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1925. Skorowidz miejscowości Rzeczypospolitej Polskiej opracowany na podstawie wyników Pierwszego Powszechnego Spisu Ludności z dn. 30 września 1921 r. i innych źródeł urzędowych. T. 1 : m.st. Warszawa : Województwo warszawskie.

1925. Edykt o zaginięciu w 1915 r. służącego w armii rosyjskiej mieszkańca Okunina Stanisława Affka syna Konstantego i Józefy. Edykt został ogłoszony na prośbę żony Julianny Affek.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
Skrót P.K.U. (użyty w tekście jako Powiatowa Komenda
Uzupełnień) to historyczny odpowiednik dzisiejszych Wojskowych Centrów
Rekrutacji (dawniej WKU).
W okresie międzywojennym w Polsce PKU były organami administracji wojskowej
szczebla lokalnego. Do ich głównych zadań należało:
- Prowadzenie ewidencji: Rejestrowanie mężczyzn podlegających obowiązkowi
wojskowemu.
- Pobór i rekrutacja: Powoływanie do czynnej służby wojskowej.
- Sprawy świadczeń: Wydawanie zaświadczeń niezbędnych do uzyskania rent
wojskowych czy zasiłków dla rodzin żołnierzy.
Dlaczego edykt wydał Komendant PKU?
W przypadku Stanisława Affka sprawa miała podłoże formalno-prawne. Ponieważ
zaginął on podczas I wojny światowej (służąc w armii carskiej), jego żona
Julianna prawdopodobnie starała się o uznanie go za zmarłego lub o rentę
wdowią.
Zgodnie z ówczesnymi przepisami, aby rodzina mogła otrzymać świadczenia po
zaginionym żołnierzu, wojskowa administracja (właśnie PKU) musiała
przeprowadzić oficjalne postępowanie wyjaśniające. Jeśli po trzech
miesiącach od publikacji takiego edyktu nikt nie zgłosił, że widział
Stanisława żywego, otwierano drogę do uznania go za zmarłego.

1925. Nowy Dwór. Licytacja ruchomości - w browarze firmy Bytner przy ul. Paderewskiego 12, B. Zirbeltala właściciela tartaku przy ul. Sukiennej i Kao Idel przy ul. Zakroczymskiej 28.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1925. Ogłoszenia Powiatowej Kasy Chorych o licytacji ruchomości mieszkańców Nowego Dworu.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
Widać tutaj dramat lokalnych rzemieślników z Nowego Dworu – pod młotek szło wszystko: od profesjonalnych maszyn, przez materiały budowlane (cegły), aż po przedmioty osobiste i artystyczne, jak skrzypce.
* Jolanta Załęczny "Powiat warszawski w latach II Rzeczypospolitej: życie społeczno-polityczne, gospodarcze i kulturalne", 2015.


1925. Szkic sytuacyjny terenów batalionu elektrotechnicznego saperów.
źródło grafiki i opisu - Kalo NDM



Projekt rozmieszczenia maszynowego batalionu elektrotechnicznego saperów.
źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

1925. Zbrodniczy plan podpalenia magazynów z furażem w twierdzy modlińskiej przez dostawcę wojskowego z Nowego Dworu.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1925. Nadużycia w magazynie żywnościowym w Modlinie.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1925. Kurjer Polski, nr 291.

1925. Gazeta Poranna 2 Grosze, nr 254.
1926 r.
28.I. - Ognisko Związku Polskiego Nauczycielstwa Szkół Powszechnych liczy 11
członków (jest jednym z 18 ognisk w powiecie warszawskim): Mieczysław, Bolesław
i Eugeniusz Ciesielski, Stanisław Koskowski, Aleksander Kwiatkowski, Romuald
Kozierowski, Leonard Traczyk, Rudolf Rase, Jadwiga Przedwiecka, Jadwiga Penszko,
Aniela Krotowicz. Każdy z członków otrzymuje w ramach składki członkowskiej
prenumeratę "Głosu Nauczycielskiego".
8.X. - postanowieniem wojewody warszawskiego zarejestrowane zostało
stowarzyszenie pod nazwą: "Towarzystwo Kulturalno-Oświatowe" w Nowym Dworze pow.
Warszawskiego.
15.XI - do Związku Polskiego Nauczycielstwa Szkół Powszechnych wstępuje Seweryn
Glinicki.
30.XI. - w Dzienniku Urzędowym Województwa Warszawskiego zostaje ogłoszona
liczba oraz rozmieszczenie miejsc sprzedaży napojów alkoholowych na obszarze
Województwa Warszawskiego w 1927 r.. w Nowym Dworze jest to 5 miejsc z tego 2 na
wyszynk i 3 na sprzedaż detaliczną.

1926 r. Garnizon twierdzy Modlin podczas zamachu majowego stanął po stronie marszałka J. Piłsudskiego.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1 maja 1926.

1926. Krwawe zaburzenia w Nowym Dworze.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
Perspektywa „Policyjna”
- Język ma na celu zdepersonalizowanie ofiar i usprawiedliwienie użycia
siły.
- Aktorzy: „agitatorzy komunistyczni”, „wywrotowcy”, „hersztowie”,
„podżegacze”, „tłum”.
- Działania tłumu: „ruchawka”, „przeforsować antypaństwowe rezolucje”,
„groźna postawa”, „atakowanie policji”.
- Działania policji: „wzywanie do rozejścia się”, „bronienie się”, „komisja
śledcza”, „dbałość o bezpieczeństwo”.
- Kluczowe słowo: „Prowodyr” zamiast „człowiek” czy „robotnik” – sugeruje,
że zabity był winny własnej śmierci.

1926. Echa krwawych zajść w Nowym Dworze w dniu 1 maja.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
Innym ważnym wspólnym wysiłkiem Bundu, Polskiej Partii Socjalistycznej i
komunistów była demonstracja 1 Maja w 1926 r., która przeszła do historii
polskiego ruchu robotniczego jako "Krwawy 1 Maja w Nowym Dworze".
Stało się to w następujący sposób: Demonstracja bundowska przybyła z przedmieść
miasta, prowadzona przez Jehiela Almana. Komuniści wyszli ze swojej siedziby na
ulicy Warszawskiej, a na czele szła kobieta towarzyszka, niosąca transparent,
który policja chciała skonfiskować. Nosicielka transparentu stawiała opór i
odpowiedziała policjantowi klapsem, za co została natychmiast aresztowana, ale
demonstracja trwała dalej a tradycyjne spotkanie 1 Maja odbyło się na rynku.
Potem kontynuowaliśmy marsz ulicą Zakroczymską do ulicy Warszawskiej, na czele
z chorążym Łapuchem, polskim robotnikiem. Za nim szły delegacje ze wszystkich
stron, chcąc przejść obok ratusza. W pobliżu magazynu aptecznego Hildenbranda (w
domu należącym do Jeszui Bojma) zatrzymała nas policja i nie pozwoliła nam iść
dalej ulicą Warszawską. Polscy towarzysze Łukaszewski i Gustaw, którzy byli na
czele, próbowali stawić opór policji, która natychmiast zaczęła strzelać.
Chorąży Łapuch natychmiast padł martwy, a jego krew zachlapała koszule moje i
mojego brata. Policja strzelała dalej, raniąc kilka osób. Towarzysz Rudowski i
inni postanowili kontynuować demonstrację, ale ratusz był silnie strzeżony przez
żołnierzy i żandarmów, a demonstracja została rozproszona.
Jak to bywa w takich przypadkach, policja próbowała zatuszować sprawę i
oskarżyła mistrza krawiectwa Rudowłosego Chaima o strzelanie do demonstracji z
balkonu. Kilkakrotnie go ciągnęli na przesłuchania, ale było oczywiste, że to
policja była winna. Pogrzeb Łapucha wywołał gniew całej ludności. W pogrzebie
uczestniczył poseł komunistyczny w Sejmie Sachacki. Całe miasto było silnie
strzeżone przez duże kontyngenty żołnierzy i policji. Na cmentarzu poseł
wygłosił mowę pochwalną na cześć Łapucha, a pogrzeb zakończył się odśpiewaniem
Międzynarodówki pod czujnym okiem policji.
* Pinkas Nowy Dwor, Memorial book of Nowy-Dwor, 1965.

1926. Odezwy komunistyczne na ulicach Nowego Dworu.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]


1926. Postrzelenie w Nowy Dworze plutonowego I Pułku Saperów.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1926. Aresztowanie szpiega w Nowym Dworze.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1926. Nowy Dwór. Samobójstwo ucznia.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1926. Do rejestru handlowego został wpisany "Browar J. Bytner w Nowym Dworze sp. z o.o.".
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
* Jolanta Załęczny "Powiat warszawski w latach II Rzeczypospolitej: życie społeczno-polityczne, gospodarcze i kulturalne", 2015.

12 marca 1926. Ministrowie Przemysłu i Handlu oraz Skarbu zezwolił spółce akcyjnej pod nazwą Towarzystwa Akcyjnego Fabryki Przetworów Kartoflanych "Nowy Dwór" P. Górski i E. Mórawski na zmianę statutu spółki w zakresie podniesienia kapitału spółki do kwoty 552.000 zł podzielonych na 27.600 sztuk akcji po 20 zł i możliwość wyboru na dyrektorów i ich zastępców posiadaczy na własne imię co najmniej 200 akcji tj. za kwotę 4.000 zł. Na tej podstawie Towarzystwo wprowadziło do obrotu akcje na okaziciela. Na zdjęciu widzimy 10 akcji (ponumerowanych) Towarzystwa Akcyjnego Fabryki Przetworów Kartoflanych "Nowy Dwór" P. Górski i E. Mórawski na kwotę 200 zł wraz z 6 kuponami (przypisanymi do odpowiednich numerów akcji) uprawniającymi do odbioru dywidendy poczynając od 1 września 1929/1930 a kończąc na okresie od 1 września 1934/1935 (brakuje 4 wyciętych kuponów za okres od 1 września 1925/1926 do 1 września 1928/1929 - co oznacza, że dywidenda za te cztery lata została odebrana). Na każdym arkuszu akcji widzimy piękną litografię przedstawiającą Fabrykę. Na arkuszu z kuponami zamieszczony jest także talon na wydanie właścicielowi po 10 latach kolejnego arkusza kuponów na kolejne 10 lat. Arkusz akcji jest podpisany przez czterech członków Zarządu Towarzystwa, a na kuponach podpisali się pojedynczy członkowie Zarządu. Ozdobne akcje i kupony drukowane były zaprojektowane i wykonane w Zakładach Graficznych Eugeniusza i Dr. Kazimierza Koziańskich w Warszawie. Ciekawa jest druga strona akcji:
- z pieczątką informującą, że w 1928 r. nastąpiło przerachowanie wartości każdej akcji z 20 na 30 zł w związku z czym kapitał akcyjny Towarzystwa wzrósł do kwoty 828.000 zł.
- z pieczątką Fabryki Przetworów Kartoflanych "Nowy Dwór" P. Górski i E. Mórawsk i podpisami Wacława i Kazimierza Mórawskich i adnotacją o zarejestrowaniu akcji w dniu 20.03.1928 r.
Dla uzmysłowienia wartości tych akcji warto wiedzieć, że w 1926 roku, przeciętne wynagrodzenie miesięczne dla robotników miejskich wynosiło około 74 zł. W hutnictwie i przemyśle metalowym, wynagrodzenie było wyższe, dochodząc do 130 zł miesięcznie. Gaża podporucznika wynosiła 192 zł, a awans na porucznika dawał podwyżkę 60 zł. W policji wynagrodzenie zasadnicze wahało się od 150 zł (posterunkowy) do 700 zł (inspektor). Nauczyciele gimnazjalni otrzymywali od 300-635 zł miesięcznie (w zależności od miasta).

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

Rysunek budynków Fabryki Przetworów Kartoflanych.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

Zdjęcie budynków Fabryki Przetworów Kartoflanych, zniszczonej we wrześniu 1939.
źródło grafiki i opisu - Kalo NDM
Obróbka zdjęcia - Gemini 3.
%20Sejmiku%20Warszawskiego.%20Przychodnia%20w%20Nowym%20Dworze%20rozpoczęła%20działalność%20z%20dniem%201%20lutego%201925.jpg)
1922-1926. Działalność Przychodni (Ośrodków Zdrowia) Sejmiku Warszawskiego. Przychodnia w Nowym Dworze rozpoczęła działalność z dniem 1 lutego 1925.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1926. Licytacja ruchomości należących do Spółdzielni Spożywczej Robotników Chrześcijańskich "Jedność" w Nowym Dworze.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1926. Kurjer Warszawski, nr 61.

1926. Jak w Nowym Dworze oszukano kupca z Nasielska.

25 listopada 1926. Wiadomości rybackie.
Towarzystwo Rybackie, oddział w Nowym Dworze.

1926. Kurjer Polski, nr 243.
1927 r.
- spis ludności wykazuje, że w mieście mieszka 7.900 osób.
1.I. - do Związku Polskiego Nauczycielstwa Szkół
Powszechnych wstępuje Wacław Bagiński.
24.II. - postanowieniem wojewody warszawskiego zarejestrowane zostało w Nowym
Dworze stowarzyszenie pod nazwą: "Linas Hacedek"
15.VI. - postanowieniem wojewody warszawskiego zarejestrowane zostało w Nowym
Dworze stowarzyszenie pod nazwą: "Towarzystwo Domu Ludowego Organizacji
Chrześcijańsko-Społecznych"
15.IX. - postanowieniem wojewody warszawskiego zarejestrowane zostało w Nowym
Dworze stowarzyszenie pod nazwą: "Gemiłus Chesed".
12.X. - w wyniku wyborów w skład Zarządu Ogniska Związku Polskiego
Nauczycielstwa Szkół Powszechnych wybrani zostają: Stanisław Koskowski,
przewodniczący; Eugeniusz Ciesielski, wiceprzewodniczący i skarbnik i Elżbieta
Sowianka, sekretarz. Oprócz nich członkami Związku są: Aleksander Kwiatkowski,
Mieczysław i Bolesław Ciesielki, Leonard Traczyk, Romuald Koziorkowski, Aniela Krotowicz, Czesław Przedwiecki, Jadwiga Przedwiecka, Seweryn Glinicki i Karolina
Pająkówna.

1927 r. Okrutny samosąd w Nowym Dworze.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1927. Na zdjęciu trzy młode nowodworskie szwaczki.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

Lata 20te/30te XX w. Ubogie drewniane domy na tzw. Piaskach w Nowym Dworze.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

Lata 20te XX w. Grupa młodych nowodworskich chasydów.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1927. Bal w kasynie oficerskim w Modlinie.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

Dwudziestolecie międzywojenne. Garnizonowy Klub Oficerski w Twierdzy Modlin.
źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

1927. Krwawy napad bandytów na 3 kobiety na drodze z Pomiechówka - sprawcy pochodzili z Nowego Dworu.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1927. Szaleniec chciał podpalić Nowy Dwór i siebie.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

7 lutego 1927. Trzydniowy zatarg o ceremoniał pogrzebowy w Nowym Dworze naczelnego lekarza 26 pułku ułanów dr Leona Rozensztaina.
Express Poranny nr 38
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
Pogrzebu należało dokonać w ciągu 24 godzin od śmierci. Ciało zmarłego rodzina powinna ułożyć nogami w kierunku wyjścia, przykryć je prześcieradłem, zapalić świece i pozostawić resztę działań specjalnemu bractwu o nazwie Chewra Kadisza. To ono dokonywało ściśle określonych oczyszczeń. Podczas bezpośrednich przygotowań do pogrzebu, zmarły ubierany był w pozbawiony ozdób strój z najtańszego białego płótna, tzw. tahrichim. W czasach gdy funkcjonował nowodworski cmentarz żydowski, ubrane ciała owijano prześcieradłem i w takim stanie składano do nowego ziemnego grobu w określonej części nekropolii dla mężczyzn, kobiet lub dzieci. Zmarłego układano w pozycji horyzontalnej, w taki sposób, by jego głowa spoczywała od strony zachodniej. Śpiewano psalmy, po zasypaniu zwłok odmawiano Kadisz - modlitwę za zmarłych i kończono ceremonię. Żałobnicy przy wyjściu z cmentarza obmywali przy studni ręce w sposób symboliczny zmywając nieczystość, która do nich przylgnęła. Wytyczne były jasne i na ogół się ich trzymano.
Wyjątki dotyczyły użycia trumny; bo tego domagały się państwowe przepisy sanitarne i mniej ortodoksyjne rodziny godziły się na tego typu odejście od tradycji. Po upływie roku na grobie ustawiano macewę, czyli tablicę nagrobną. Po roku upływała również żałoba po śmierci rodziców. W przypadku dzieci, współmałżonka i rodzeństwa wynosiła ona jedynie 30 dni.
Rytuał był określony, należało go przestrzegać, więc z reguły żydowskie pogrzeby wyglądały podobnie. Jednak od czasu do czasu zdarzały się sytuacje, gdy zderzały się ze sobą dwie tradycje i wówczas "zaczynało być ciekawie".
W lipcu 1920 r. w Poznaniu sformowano Ochotniczy Pułk Jazdy Wielkopolskiej. Już jako 26 Pułk Ułanów stacjonował on w czasie pokoju w Baranowiczach. Nie wiemy, w jakich okolicznościach i kiedy naczelnym lekarzem pułku został rodowity nowodworzanin, doktor Leon Rozensztajn. Właściwie wiadomo tylko tyle, że lekarz ten zmarł w wieku około 33 lat podczas służby, właśnie w odległych od Nowego Dworu Baranowiczach. Źródła podają dwie daty jego śmierci: 31.12.1926 r. i 1.02.1927 r., przy czym ta druga jest bardziej prawdopodobna. Nie wiemy także, kto zdecydował, że Rozensztajn zostanie pochowany w Nowym Dworze. Raczej nie była to rodzina, gdyż odległość między oboma miejscowościami wykluczała zachowanie przykazania o pochówku przed upływem doby.
Ciało porucznika ubrano w mundur, włożono w dwie trumny - zwykłą drewnianą i zewnętrzną metalową. Tą drugą zgodnie z wymogami sanitarnymi zapieczętowano w obecności świadków. Tak zabezpieczone zwłoki z honorami wojskowymi dostarczono na dworzec i z zachowaniem wojskowego ceremoniału przewieziono do Nowego Dworu. Na naszej stacji kolejowej najprawdopodobniej czekała już wojskowa asysta, która miała odprowadzić zmarłego na cmentarz i wziąć udział w ceremonii pogrzebowej. Raczej nie zachowano w tym wypadku tradycji ułańskiej, gdzie za trumną zmarłego prowadzono jego konia. Byłoby to zbyt duże pogwałcenie żydowskiego rytuału. Tylko że do ceremonii pogrzebowej i tak nie doszło. Zderzyły się ze sobą tradycja wojskowa i judaistyczna. Kondukt dotarł jedynie do bramy cmentarza. W tym miejscu oczekiwała rodzina. Matka zmarłego zażądała otwarcia trumny i ubrania zmarłego w tzw. śmiertelną koszulę. Jej żądania poparł rabin Neufeld, dodając, iż ciało należy wyjąć z trumny i obmyć zgodnie z rytuałem oczyszczenia. Władze wojskowe i sanitarne oraz policja nic wyraziły na to zgody, wobec czego rodzina, rabin i Chewra Kadisza odmówiły dokończenia uroczystości pogrzebowych. Pisano, że "zwłoki niepogrzebane leżały na cmentarzu kilka dni". Oczywiście nie wyglądało to aż tak dramatycznie. Trumnę wstawiono do domu przedpogrzebowego, który znajdował się przy dzisiejszej ulicy Akacjowej, a obie strony - wojskowa i religijna rozpoczęły negocjacje. Rozmowy trochę potrwały, dodatkową przeszkodą był szabas, czyli sobota będąca dniem, kiedy nic wolno podejmować żadnych prac, ani dokonywać pochówków. Finalnie, po trzech dniach od przywiezienia do miasta, czyli 6 lutego w niedzielę, doktor Rozensztajn spoczął w grobie.
Pewnym jest, że trumny nie zostały otwarte, ale co do obrządku pogrzebowego wersje mamy dwie. Według jednej "Rozensztajna pochowano w mundurze oficera z wszystkimi honorami wojskowymi bez obrzędów rytualnych". Według wersji żydowskiego "Nowego Dziennika" zastosowano jednak rytuał ortodoksyjny. Bardziej prawdopodobna byłaby wersja pierwsza, bo przecież trumien nie otwarto, ciała nie obmyto i nie przebrano ze względów epidemiologicznych, a to oznaczało, że pochówek nie mógł być religijny. Jednak przepisy przepisami, a życie życiem. 8 lutego, za pośrednictwem prasy rodzina zmarłego podziękowała rabinowi Neufeldowi za rytualny pochówek porucznika. Jeśli rodzina wyrażała wdzięczność, to raczej wiedziała za co. Rozensztajnowie byli zamożni, możemy przyjąć, że po roku od śmierci syna postawili na jego grobie płytę memoratywną, niestety najprawdopodobniej nie zachowała się do dzisiejszych czasów. W czasie okupacji Niemcy zdewastowali cmentarz żydowski, z większości płyt układając chodniki na Sukiennej i dzisiejszej Sportowej. Wśród macew wydobytych z tych ulic nie ma jednak tej należącej do Rozensztajna.
* Maria Możdżyńska - (Nie)legendy nowodworskie po raz drugi, 2024.

1927. Szwindel przy okazji rozwoju ruchu monarchistycznego w Nowym Dworze.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
Polska Partia Socjalistyczna poparła przewrót majowy 1926 roku, ale wkrótce przeszła do opozycji, a w łonie partii doszło do rozłamu. W terenie praca przebiegała jednak normalnie, prężnie funkcjonowały organizacje w Ożarowie, Pruszkowie, Otwocku, Nowym Dworze, Piasecznie, Henrykowie. Zaktywizowali się działacze PPS-Lewicy i w 1927 roku zdominowali komitety miejscowe w Nowym Dworze i Otwocku.
* Jolanta Załęczny "Powiat warszawski w latach II Rzeczypospolitej: życie społeczno-polityczne, gospodarcze i kulturalne", 2015.

1927 r. Wyrok w sprawie rozruchów w Nowym Dworze jakie miały miejsce 1 maja 1926 r.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1927. Kurjer Warszawski, nr 76.
Frakcja Bundu w Radzie Miejskiej
W historii walki narodowej toczonej w polskich gminach o
równe prawa i obowiązki wszystkich obywateli, piętnastoletnie starania frakcji
bundowskiej w radzie miejskiej Nowego Dworu z pewnością mogą służyć za przykład.
Te niestrudzone wysiłki przyniosły rezultaty, uwalniając masy od strachu, jaki
odczuwały, gdy potrzebowały pomocy instytucji miejskich i musiały wejść do
ratusza. * Pinkas Nowy Dwor, Memorial book of Nowy-Dwor, 1965.
Pamiętam z młodości dwóch urzędników miejskich, którzy budzili we mnie taki
strach: aptekarza Konarskiego, zadeklarowanego reakcjonistę i antysemitę,
należącego do endecji oraz doktora Daniela. W społeczności żydowskiej byli
ludzie, którzy współpracowali z tymi ludźmi i pomagali im w realizacji ich
polityki. Jednym z nich był Der Geler [Rudy] Mendl, przed którego sklepem doktor
Daniel parkował swój powóz. Der Geler Mendl kłaniał się uniżenie i podawał
doktorowi paczkę cygar, jednocześnie omawiając sprawy miejskie.
Pierwsza rada miejska została wybrana w 1919 lub 1920 roku, ale nie przetrwała
długo, gdyż jej kadencja została skrócona przez wojnę polsko-bolszewicką.
Niestety, nie posiadamy żadnych informacji o ówczesnym rozkładzie głosów, a z
radnych pamiętam tylko naszego szanownego mieszkańca, dentystę Szmuela Grabmana,
a następnie głosował razem z przedstawicielami robotników we wszystkich
kwestiach.
W tym czasie było bardzo niewielu radnych żydowskich. Ludność żydowska czuła się
wyobcowana z rady miejskiej i uważała, że jest ona przeznaczona tylko dla
nie-Żydów, a nie dla nas. Sytuacja zmieniła się w 1923 roku, kiedy rada nie
miała pełnego składu, a starosta zarządził wybory uzupełniające. Po raz pierwszy
ludność miejska doświadczyła wówczas wielkiej walki o sprawiedliwą politykę
miejską.
Należy zauważyć, że w tej sprawie żydowscy i polscy robotnicy utworzyli
zjednoczony front, "blok socjalistyczny", w którym reprezentowane były PPS
[Polska Partia Socjalistyczna], Bund i komuniści. Komuniści byli wówczas
nazywani "lewicowym PPS". Obie partie nie miały stabilnej organizacji w Nowym
Dworze. Chadecy nadal mieli silne wpływy w stoczni Modlin, gdzie pracowała
większość polskich robotników. Ze względu na swoją słabość, PPS i komuniści
musieli polegać na organizacji bundowskiej, która zapewniła siłę i nadała ton
blokowi socjalistycznemu.
Ich zwycięstwo było zaskoczeniem. Blok socjalistyczny zdobył trzy mandaty: z
Bundu - Chaim Rudowski; z PPS - Przybyszewski; a z komunistów - Łukaszewski,
polski szewc. Od tego czasu rada miejska Nowego Dworu była areną miejską, na
której rozgrywały się konflikty między różnymi nurtami politycznymi aż do
ostatnich dni wojny z nazistami. Należy dodać, że przez cztery lata swojej
kadencji radni bloku socjalistycznego działali jako zjednoczona siła, głosowali
wspólnie i byli w stałym kontakcie.
Ludność żydowska zaczęła odczuwać, że administracja miasta nie jest sprawą tylko
"ich", ale że każdy z nas ma swoje prawa i obowiązki i musi domagać się tego, co
mu się należy. Na czele walki stanęła organizacja bundowska z jedynym radnym,
Rudowskim. Walka miała dwojaki charakter: polityczny - o uzyskanie
socjalistycznej większości w radzie i magistracie [administracji miejskiej,
której urzędnicy byli wybierani spośród osób wybranych do rady]; oraz codzienny,
praktyczny - o pomoc biednej ludności żydowskiej poprzez interwencje w różnych
instytucjach miejskich. "Interwencje" oznaczały wówczas udzielanie pomocy
choremu, który nie miał ani grosza przy sobie, a Rudowski zabiegał o to, by
miejski lekarz leczył go bezpłatnie lub umożliwił mu bezpłatną hospitalizację.
Albo trzeba było interweniować w sprawie lokatora, którego eksmitowano, lub
kogoś, komu urząd skarbowy groził konfiskatą ostatniego kawałka majątku - częste
zjawisko w "pańskich" domach w dzielnicy Piaski - komu trzeba było pomóc, aby
nie trafił na ulicę.
Wszystkie te drobne problemy i wydarzenia stanowiły najlepsze odzwierciedlenie
sytuacji społeczno-ekonomicznej zdecydowanej większości ludności żydowskiej. Nic
więc dziwnego, że nasze działania w ich imieniu przyniosły rezultaty i kiedy w
1927 roku zakończyła się kadencja rady i odbyły się nowe wybory, Bund odniósł
znaczące zwycięstwo. Wraz z PPS i komunistami zdobył większość socjalistyczną.
Spośród 24 wybranych radnych, 13 pochodziło z bloku socjalistycznego - 6 z PPS,
5 z Bundu i 2 komunistów. Dziesięciu radnych było Żydami - 5 z Bundu, 2 ze
związku rzemieślników, 1 komunistów i 2 z żydowskiego bloku narodowego, który
obejmował wszystkie żydowskie organizacje obywatelskie. O ile pamiętam,
wybranymi z Bundu byli Chaim Icchak Rudowski, Didek Zilbertal, Aron Gorcowicz,
Nisn Sztejnberg i Sinek Hirszbejn. Rudowski został wybrany na stanowisko
wiceburmistrza , a Zilbertal został radnym miejskim w departamencie finansów.
Ich miejsce w radzie miejskiej zajęli Izrael Rabinowicz i Pinkes Kronenberg.
Wybranymi ze związku rzemieślników byli Aron Szulbank i Binjomin Kronenberg.
Fiszl Brotsik był jednym z dwóch przedstawicieli lewicy [komunistycznej].
Kampania wyborcza była jedną z największych akcji politycznych, jakie Nowy Dwór
kiedykolwiek widział. Bund potrzebował dużej sali, by pomieścić swoje spotkania,
tak dużej, że sala Junkersa nie była wystarczająco duża, więc musieli przenieść
się najpierw na dziedziniec Junkersa, a potem na rynek. W wielu przypadkach
odbywały się równoległe spotkania, a Nowy Dwór miał zaszczyt wysłuchać
najlepszych mówców i działaczy Bundu. W ostatnią sobotę przed głosowaniem wielki
przywódca ludu, pan Bejrisz Michołowicz, zamknął kampanię wyborczą na dziedzińcu
Junkersa słowami: "Słynna twierdza wojskowa Modlin znajduje się w Nowym Dworze,
ale sam Nowy Dwór jest twierdzą Bundu".
Jednak zwycięstwo wyborcze przysporzyło Bundowi również poważnych problemów.
Frakcja PPS nie miała odpowiednich osób do kierowania administracją miejską. Co
więcej, radni z prawicowych ugrupowań - zarówno polskich, jak i żydowskich -
byli tak rozgoryczeni porażką wyborczą, że nie chcieli współpracować z
socjalistyczną większością w magistracie . Mieli też poparcie ludzi władzy w
Warszawie, którzy szukali sposobów na obalenie władzy socjalistycznej większości
w radzie i magistracie .
Magistrat składał się z pięciu członków: burmistrza, jego zastępcy i trzech
radnych. Burmistrz miał być z PPS, a jego zastępca z Bundu, ale PPS nie miała
odpowiedniego kandydata. Bund zaproponował więc swojego kandydata na burmistrza
- Rudowskiego - co postawiło PPS w trudnej sytuacji, ponieważ polscy
reakcjoniści prowadzili wówczas straszliwą kampanię, oskarżając PPS o
zaprzedanie się Bundowi. Włączyły się do tego centrale Bundu i PPS w Warszawie.
W pewnym momencie rozważano kandydaturę na burmistrza działacza centralnego
Bundu, który był zaangażowany w działalność Bundu dotyczącą samorządu miejskiego
- pana Wiktora Adlera, który później zginął. Ostatecznie jednak PPS wskazała
własnego kandydata - Turka, który przybył do nas z miasteczka pod Łodzią,
również o tej samej nazwie, gdzie zajmował ważne stanowisko w partii.
Finał wielkiego wydarzenia politycznego rozegrał się na pierwszym posiedzeniu
nowo wybranej rady miejskiej. Przygotowali się do niego nie tylko radni, ale
także znaczna część mieszkańców, głównie Żydów. Miasto wciąż odczuwało skutki
opóźnionego wprowadzenia w życie zwycięstwa ludu. Spotkanie odbyło się w
większej sali - "salonie" Roznbojma - i było burzliwe i dramatyczne.
W programie znalazły się dwa ważne punkty: 1) wybór magistratu i 2) deklaracje
frakcji. Jeśli chodzi o wybory, wszystko poszło zgodnie z przewidywaniami:
wyłoniono wyraźną większość, która była dobrze przygotowana do wyboru swoich
kandydatów. Natomiast kwestia odczytania niektórych fragmentów deklaracji
bundowskiej w języku jidysz wymagała zgody PPS i negocjacji. Odczytanie
deklaracji w języku jidysz nie było jedynie lokalną praktyką; było to praktyką
bundowską we wszystkich radach miejskich, zwłaszcza tam, gdzie większość
stanowili socjaliści. Ponadto ludzie chcieli podkreślić prawa szkół, języka i
kultury jidysz. Kiedy nadszedł czas odczytania deklaracji, na sali wyczuwało się
napięcie. Pinkus Hirszbejn zaczął czytać deklarację bundowską, a kiedy przeszedł
na jidysz, a zdumieni radni nieżydowscy usłyszeli te niezrozumiałe zdania,
przewodniczący początkowo próbował to zignorować i nie zareagował.
Jednak wkrótce rozległ się dźwięk dzwonka, przywołując mówcę do porządku,
rzekomo z powodu naruszenia regulaminu. Pomimo sprzeciwu reakcyjnych radnych,
mówca zdołał kontynuować i dokończyć swoje przemówienie, co spotkało się z
głośnym aplauzem ogromnej publiczności zgromadzonej na galerii. Cała żydowska
ludność miasta świętowała i brała udział w walce.
Prawicowi radni zadeklarowali, że nie wezmą udziału w wyborach do władz
magistratu. W skład wybranego magistratu weszło trzech członków PPS (burmistrz
Turek i dwóch radnych) oraz dwóch bundowców (wiceburmistrz Rudowski i radny
Didek Zilbertal).
Socjalistyczny magistrat nie miał łatwego zadania, ale dzięki nieustannym
wysiłkom udało mu się odeprzeć groźbę reakcji i antysemityzmu, wpływy dwóch
wybitnych mężczyzn, lekarza i aptekarza, oraz przekształcić zarząd miasta w
instytucję wspólnotową, wybieraną przez lud dla ludu, nie wyłączając Żydów.
Radni prawicowi robili wszystko, co mogli, aby uniemożliwić socjalistycznej
radzie i magistratowi wykonywanie normalnej, konstruktywnej pracy. Mieli
poparcie starosty, wojewody i całej klasy rządzącej. Najpierw próbowali
unieważnić wybory, a kiedy to się nie powiodło, bo nie było ku temu podstaw,
przez wiele miesięcy po prostu sabotowali wszystko, nie pozwalając na
ratyfikację budżetu miejskiego. Kiedy to nie zadziałało, wszyscy prawicowi radni
- polscy i żydowscy - zrzekli się swoich stanowisk, aby pozbawić radę pełnego
kworum i umożliwić rządowi jej rozwiązanie. Jednak socjalistyczna większość
sprzeciwiała się rozwiązaniu, dopóki nie zarządzono wyborów uzupełniających, aby
wybrać innych na miejsce tych prawicowców, którzy zrezygnowali.
Prawica kontynuowała walkę i zbojkotowała wybory uzupełniające, ale głosowanie
się odbyło. PPS zdobyła sześć dodatkowych mandatów, a bundowcy pięć. Wśród
wybranych w wyborach uzupełniających znaleźli się Leje Sztajnberg, Herszl
Kirsztejn i Chane Kupersztejn. Spośród 24 członków rady dziesięciu było
bundowcami.
Zdecydowana większość wybranych została ponownie wybrana na kolejne kadencje
rady i pozostała radnymi aż do wybuchu II wojny światowej. Oczywiście, władza
socjalistycznej rady miejskiej nie przetrwała. Z rozkazu sanacji magistrat
został rozwiązany. Rozpoczął się okres wzmożonej reakcji sanacji przeciwko
ruchom socjalistycznym i demokratycznym oraz przeciwko tzw. centrolewicy. PPS w
Nowym Dworze praktycznie zanikł, a wraz z nim socjalistyczna większość.
Jednak na arenie żydowskiej wpływy Bundu stale rosły, a liczba głosów, które
otrzymywał, rosła. Do końca 1939 roku Bund miał pięciu radnych, choć później do
wyboru potrzebna była większa liczba głosów, ponieważ rząd sanacyjny włączył do
miasta całkowicie polskie dzielnice poza miastem, w celu "chrystianizacji"
żydowskiego Nowego Dworu.

18 sierpnia 1927. Kurjer Warszawski, nr 225.

1927. Po wyborach. Socjalistyczny Magistrat Nowego Dworu.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1927. Burmistrz Miasta Nowego Dworu nie chce oddać władzy.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1927. Wybór PPS-owskiego burmistrza Nowego Dworu J. Turka - szykany i unieważnienie wyborów.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

Wrzesień 1927 r. Wiec PPS w Nowym Dworze.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1927. Walka o magistrat w Nowym Dworze.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1927. Agonia Rady Miejskiej w Nowym Dworze - jedenasty z rządu radny składa mandat.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1927. Odwołanie magistratu w Nowym Dworze.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1927. Ciąg dalszy sprawy unieważnienia wyborów w Nowym Dworze.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1927. Aresztowanie radnego w Nowym Dworze.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

12 września 1927. Gazeta Warszawska Poranna, nr 250.

1927. Obywatele! Dnia 4 grudnia 1927 r. będą się odbywać przez cały dzień uzupełniające wybory do Rady Miejskiej naszego miasta.

Przed 1939. Przykazania wyborcze, które każdy mieszkaniec m. Nowego-Dworu wiedzieć i pamiętać powinien.
1) lokal szkoły powsz. ul. Kościuszki Nr. 4
2) lokal Magistratu, Warszawska 4,
3) lokal Sądu Pokoju ul. Warszawska 3.
4) Każdy mieszkaniec jeśli jest dobrym polakiem i pragnie mądrej i
sprawiedliwej gospodarki w mieście, winien zaopatrzyć się w kartkę, na
której nie więcej prócz cyfry 11 wypisane nie będzie i nie chwaląc się przed
nikiem, aby mu kartki z tym numerem podstępem na inną nie zamieniono, winien
pójść do biura wyborczego, gdzie otrzyma urzędową kopertę. Do koperty należy
włożyć swą kartkę z Nr. 11 i oddać do rąk przewodniczącego Komisji
Wyborczej, a ten ją zaraz wrzuci do urny wyborczej.
5) Każdy, kto idzie głosować winien mieć dowód, że jest tą samą osobą, za
którą się podaje, a więc powinien mieć paszport polski, rosyjski, albo
niemiecki jeśli nie ma, może mieć metrykę, książeczkę z Kasy Chorych,
wreszcie bilet kolejowy lub inny dowód z fotografją. Jeśli zaś żadnego z
tych dowodów nie posiada musi iść naprzód do Magistratu w Nowym-Dworze i tam
dadzą mu odpowiedni dowód.
6) Jeśli kto chce jeszcze bliżej poinformować się co do wyborów ten niech
się zgłasza każdego dnia od godz. 6-tej po południu, a w dzień wyborów przez
cały dzień, do sekretarjatu w sali teatralnej dom p, Zdanowicza.
Na liście Nr. 11 Komitetu Chrześcijańskiego Zjednoczenia Gospodarczego są
kandydaci do Rady Miejskiej z pośród robotników, rzemieślników, kupców i
nauczycieli.
11 Lista ta jednoczy wszystkich — a gdzie jedność tam siła 11
* Jolanta Załęczny "Powiat warszawski w latach II Rzeczypospolitej: życie społeczno-polityczne, gospodarcze i kulturalne", 2015.

1927. Zbrodnicza agitacja w Nowym Dworze.

1927. Tratwy na Narwi pod Modlinem.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]



1927. Sprawozdanie z działalności przychodni powiatowych w tym w Nowym Dworze w zakresie działalności zapobiegawczej i propagandowej, walki z chorobami zakaźnymi i lecznictwa.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
* Jolanta Załęczny "Powiat warszawski w latach II Rzeczypospolitej: życie społeczno-polityczne, gospodarcze i kulturalne", 2015.


1927. Przygoda naiwnego jubilera z Nowego Dworu.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
Przed
dziesięciu dniami, jak już nasze pismo donosiło w wydaniu z dnia 15-go b. m.
niejaki Aron Holcman, jubiler z Nowego Dworu, został podstępnie okradziony w
okolicy Hal Mirowskich przez zuchwałych oszustów. Zachęcony przez nich do
kupna brylantowych kolczyków, które następnie okazały się bezwartościowemi,
stracił wskutek własnej nieroztropności walizkę napełnioną zegarkami oraz
200 zł. w gotówce. W Urzędzie Śledczym, dokąd zgłosił się ze skargą naiwny
jubiler, przedstawiono mu album z fotografjami rozmaitych przestępców.
Holcman poznał z fotografji trzech oszustów, którzy go podstępnie okradli.
Śledztwo policyjne opierając się na zeznaniach jubilera miało doprowadzić do
aresztowania kilku zawodowych złodziei t. zw. brylanciarzy.
Przed kilku dniami p. Holcman otrzymał list, w którym prosił go niejaki p.
Blum, aby jubiler zechciał go odwiedzić w nader ważnej sprawie w jego
mieszkaniu przy ul. Muranowskiej 40. Jakież było zdziwienie p. Holcmana, gdy
u owego Bluma zastał oszustów, którzy go tak podstępnie okradli przed
dziesięciu dniami. Oszuści zażądali od jubilera, aby cofnął oskarżenie
złożone na nich w Urzędzie Śledczym. Gdy Holcman odmówił starano się go
steroryzować a w końcu poturbowano go i wyrzucono za drzwi. Chcąc jednak
widocznie uniknąć dalszych przykrych powikłań, oszuści wyrzucili za nim
skradzioną walizkę z zegarkami. Nie zwrócono mu jednak skradzionych 200 zł.
Holcman zwrócił się ponownie do policji donosząc o wszystkiem i prosząc o
interwencję.
Dalsze śledztwo prowadzi 12-ty Komisarjat.
________________________________________________________________________________________________________________
- Brylanciarze: Określenie zawodowych oszustów specjalizujących się w
wyłudzeniach „na brylanty”.
- Jegomości: Nieco staroświeckie, choć w 1927 r. jeszcze powszechne
określenie mężczyzn.
- Padł ofiarą braku znajomości swego zawodu: Autor z pewną dozą ironii
podkreśla, że jubiler nie rozpoznał fałszywych kamieni.
- Zasięgnąć rady: Eleganckie określenie na poproszenie o opinię lub
konsultację.
- Zostawiając na zastaw: Pozostawienie czegoś jako gwarancji lub
zabezpieczenia (w tym przypadku niefortunne).
- Steroryzować / Poturbować: Opis fizycznej i psychicznej agresji, jakiej
dopuścili się oszuści, próbując zmusić jubilera do wycofania zeznań.
- Przykre powikłania: Eufemizm oznaczający dalsze problemy z prawem lub
policją, których obawiali się przestępcy.
- Urząd Śledczy: Ówczesny organ policji zajmujący się sprawami kryminalnymi.
- Album z fotografjami: Dzisiejsza „kartoteka” lub „okazanie” – zbiór zdjęć
znanych policji przestępców.
- 12-ty Komisarjat: Jednostka policji (komisariat) prowadząca sprawę w
Warszawie.
Chwilę później na ten sam posterunek zgłosił się Jan Liszewski, kupiec z Nowego Dworu, reemigrant z USA, który również dał się namówić na zakup brylantów, tym razem na ulicy Bonifraterskiej niedaleko od Dworca Gdańskiego. Nasz rodak zrobił "lepszy" interes, bo zakupił 19 szlachetnych kamieni i zapłacił za nie około 200 dolarów [około 13 000 000 000 marek polskich].
Jako trzeci na komisariat przybył Froim Dębowicz, kupiec z Kolna. Sprytna dwójka zaczepiła go na Wałowej, czyli na Starym Mieście. Z proponowanych mu kamieni wybrał 8 większych i zapłacił 291 dolarów [około 15 000 000 000 marek polskich]. We wszystkich przypadkach zakupione brylanty okazały się precyzyjnie oszlifowanym szkłem. Czy oszustów znaleziono, a naiwni kupcy odzyskali pieniądze, nie wiemy.
Nowodworzanie wyraźnie nie mieli szczęścia do brylantów i niestety nie uczyli się na błędach sąsiadów. Był początek 1927 r. gdy Aron Holcman, jeden z siedmiu nowodworskich zegarmistrzów udał się do Warszawy. Zabrał ze sobą walizkę z zegarkami i pieniądze na zakup części. Podobno w walizce znajdowała się również biżuteria. W nowodworskich dokumentach Holcman jest wymieniany jako handlarz lub zegarmistrz, jednak stołeczna prasa określała go jako jubilera, jednak jeżeli z tą ostatnią profesją miał coś wspólnego to najwyżej były to drobne naprawy jubilerskie. Około południa 14 lutego w okolicach Hal Mirowskich do idącego Holcmana podeszło dwóch nieznanych mu ludzi podających się za uciekinierów z Rosji i zaproponowało okazyjne kupno brylantowych kolczyków. Proponowana cena była bardzo zachęcająca. Brylanty miały kosztować 200 zl [pracownik umysłowy zarabiał miesięcznie około 300 zł] Zegarmistrz zainteresował się ofertą, ale według jednych chciał się dokładniej przejrzeć oferowanej biżuterii, lecz nie posiadał przy sobie szkła powiększającego, według innych chciał dokonać wyceny u profesjonalnego jubilera. Uczynni sprzedawcy wskazali miejsce, gdzie może pożyczyć sprzęt lub zasięgnąć rady, czyli najbliższą pracownię jubilerską, ale zażądali wadium za wypożyczane precjoza. Holcman pozostawił kupcom pewną kwotę pieniężną oraz swoją walizkę i poszedł sprawdzić cenę kolczyków. Jubiler, do którego trafił nie miał wątpliwości, biżuteria była warta 3 złote. Wściekły Holcman pobiegł odebrać swoje pieniądze i rzeczy, ale po sprzedawcach brylantów nie było już śladu. Inna wersja mówiła, że nowodworzaninowi namawianemu na kupno brylantów opryszkowie wyrwali walizkę i uciekli. W tym wypadku oceniono zawartość bagażu Holcmana na 400 zł.Nie był to koniec tej historii, gdyż nowodworski zegarmistrz postanowił zgłosić sprawę na policji. W komisariacie pokazano mu zestaw fotografii przedstawiających różnego rodzaju oszustów. Wśród wielu oglądanych zdjęć rozpoznał handlarzy z placu Mirowskiego, jak się okazało zawodowych złodziei, tzw. brylanciarzy. Holcman miał wracać do Nowego Dworu, a policja obiecała, że po aresztowaniu oszustów dostanie zawiadomienie. Po kilku dniach zegarmistrz otrzymał tajemniczy list. Nieznany mu pan Blum zapraszał go w bardzo ważnej sprawie do swojego mieszkania w Warszawie przy ul. Muranowskiej 40. Holcman pojechał. I cóż się okazało? We wskazanym mieszkaniu nie było Bluma oferującego inwestycję, lecz czekali tam na nowodworzanina trzej oszuści, na których złożył skargę. Zażądali, by Holcman wycofał swoje oskarżenia, a gdy odmówił pobili go i wyrzucili za drzwi. Za zegarmistrzem, na schody wyrzucono również skradzioną mu wcześniej walizkę. Nie odzyskał jednak wpłaconego oszustom zadatku. Pomimo "zwrotu" walizki Holcman nie odpuścił i ponownie poszedł na policję.
* Maria Możdżyńska - (Nie)legendy nowodworskie po raz drugi, 2024.

1927. Otwarto trzy postępowania spadkowe zabezpieczone na nieruchomościach w Nowym Dworze.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

20 grudnia 1927. Rada Miejska w Nowym Dworze podjęła uchwałę o zmianie nazwy parku znajdującego się pomiędzy dwoma kościołami. Dotychczasowa nazwa parku noszącego imię gen. Józefa Hallera została zmieniona na park im. Gabriela Narutowicza pierwszego Prezydenta RP.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

21 stycznia 1927. Afisz informujący o mającym się odbyć, w bibliotece Żydowskiego Towarzystwa Bibliotecznego, odczycie dentysty i literata A. Gutmana pt. "Jak przedłużyć życie ludzkie".
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
ODCZYT NA TEMAT:
JAK PRZEDŁUŻYĆ ŻYCIE LUDZKIE
Tezy:
Co długość życia jest miarą postępu cywilizacji narodu.
Terenopja i podwaliny oparte naukowo dające linie przewodnie budowy zdrowia,
spójną i stałą budowę organizmu (w grę wchodzi tu dieta).
Potrzeba higieny osobistej jako warunku zdrowia i przedłużenia życia.
Tanja unikanie chorób. Starość i odmłodzenie jako efekt walki przeciwko
procesom starzenia.
Dochód na rzecz Towarzystwa. | Bilety
____________________________________________________________________________________________________________
TOZ: Skrót widoczny w tekście odnosi się do Towarzystwa Ochrony Zdrowia
Ludności Żydowskiej w Polsce, niezwykle prężnie działającej organizacji
zajmującej się higieną i profilaktyką.

Spichlerz nad Narwią – spichlerz zbudowany w latach 1838–1844 w Nowym Dworze Mazowieckim na tzw. „Kępie Szwedzkiej” przy ujściu Narwi do Wisły.
źródło grafiki i opisu - https://fotopolska.eu/

Obróbka zdjęcia - Gemini 3.

1927. Fragment mapy geologicznej okolic Warszawy.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
1928 r.
19.III. - dotychczasowa stocznia Centralnych Warsztatów Marynarki Wojennej staje
się jednostką organizacyjną Państwowych Zakładów Inżynierii.
- w Dzienniku Urzędowym Województwa Warszawskiego zostaje ogłoszona liczba oraz
rozmieszczenie miejsc sprzedaży napojów alkoholowych na obszarze Województwa
Warszawskiego w 1928 r. W powiecie Warszawskim przewidziano 82 miejsca
sprzedaży w tym w Nowym Dworze 5 miejsc z tego 2 na wyszynk i 3 na sprzedaż
detaliczną oraz w Modlinie 1 miejsce na sprzedaż detaliczną.
- z inicjatywy księdza Henryka Jóźwika, proboszcza nowodworskiej parafii
utworzone zostaje stowarzyszenie pod nazwą "Akcja Katolicka", która rozpoczęła
prowadzenie działalności kulturalno-oświatowej.
- członkami Ogniska Związku Polskiego Nauczycielstwa Szkół Powszechnych są
nauczyciele następujących szkół nowodworskich: Janina Borkówna nr 2, Eugeniusz
Ciesielski nr 1, Seweryn Glinicki nr 2, Piotr Jankowski nr 2, Stanisław
Koskowski nr 1, Romuald Kozierowski nr 1, Aniela Krotowicz nr 1, Aleksander
Kwiatkowski nr 1, Karolina Pająk nr 2, Jadwiga Przedwiecka nr 2, Czesław
Przedwiecki nr 2, Waleria Rączkowa nr 1, Anna Sobucka nr 2, Elżbieta Sowianka nr
2 i Leonard Traczyk nr 1 oraz emeryt Bolesław Ciesielski. Zarząd Ogniska
stanowią Eugeniusz Ciesielski, prezes; Leonard Traczyk, wiceprezes i skarbnik;
Anna Sobucka, sekretarz.
Maria Możdżyńska
Poprawka burmistrza
Był 6 stycznia 1928 r., Święto Trzech Króli. Idealna pora na miejską choinkę
dla dzieci. I zabawa choinkowa się odbyła, tyle że nieco dziwna.
Zacznijmy jednak od początku. Jesienią 1927 r. w Nowym Dworze przeprowadzono
wybory samorządowe. Po licznych przepychankach i kłótniach kończonych nawet
na ławie sądowej wybrano władze miejskie. Burmistrzem został lewicowiec
Julian Turek z PPS-u, jego zastępcą miejscowy działacz żydowskiego Bundu
trzydziestolatek Chaim Icek Rudawski. Podobne poglądy polityczne miała też
większość Rady Miejskiej.
Jednym z pierwszych postanowień burmistrza Turka było uporządkowanie
pomieszczeń Magistratu. Wśród obradujących lewicowców pewien element
dekoracyjny rodził dysonans. Na ścianie wisiał obraz będący repliką
wojskowego sztandaru ozdobionego wizerunkami Orła Białego i Matki Boskiej.
Obraz pospiesznie wyniesiono na strych. Był 22 grudnia 1927 r.
Oczywiście część społeczeństwa Nowego Dworu zaprotestowała. Sprawa stała się
głośna. Trafiała może nie na pierwsze, ale na drugie i trzecie strony gazet,
w całym kraju. Z dnia na dzień burmistrz Turek stał się sławny. Tylko chyba
nie o takiej sławie myślał. Naraził się prawie wszystkim: katolikom i
prawosławnym – bo obraził Matkę Boską, narodowcom – bo Orzeł Biały
wyniesiony na strych, wojsku – bo sztandar potraktowany bez szacunku. Trzeba
było poprawić wizerunek burmistrza i to jak najszybciej, bo lekarz miejski
doktor Riedl, zwolniony z posady za krytykę „porządków”, pozwał do sądu i
Turka, i Radę Miejską. W tym momencie zrodził się pomysł na ocieplenie
stosunków między burmistrzem, a obrażonymi nowodworzanami – zabawa
choinkowa. Pomysł sam w sobie zupełnie sensowny: zadowolone dzieci =
zadowoleni rodzice. Dlaczego zatem „poprawa” burmistrza była dziwna? Z kilku
powodów.
Po pierwsze dziwne było miejsce, w którym odbyć się miała zabawa celebrująca
w pewien sposób Boże Narodzenie. Na miejsce spotkania wybrano bowiem szkołę.
Powiecie Państwo, że to raczej normalne, zabawa dla dzieci, szkoła zapewne
miała jakąś salę gimnastyczną więc miejsce nasuwa się samo. Niezupełnie, bo
spośród kilku nowodworskich placówek oświatowych wybrano szkołę żydowską. Po
drugie dziwne było to, do kogo skierowano zaproszenia. Zabawa choinkowa
kojarzy się raczej z chrześcijaństwem, a burmistrz zaprosił wszystkie
nowodworskie dzieci szkolne i te z ochronki czyli przedszkola, oczywiście
wraz z rodzicami. Ładny gest, tylko że około 50% nowodworzan było
pochodzenia żydowskiego, w tym znaczną część stanowili ortodoksi i dla nich
takie zaproszenie było obrazą.
Po trzecie dziwny był sam przebieg zabawy. Skoro była to zabawa organizowana
przez władze miasta to zgodnie ze zwyczajem powinien rozpocząć ją burmistrz.
I rozpoczął. Tylko zamiast życzeń dobrej zabawy wygłosił spicz polityczny
dodając przy tym, że „Jezus był socjalistą”. Nieco oszołomioną dziatwę i
zebranych rodziców, po takim stwierdzeniu nie zdziwił już chyba repertuar
zaproszonego na imprezę chóru, który w święto Trzech Króli pochodzących
wszakże z różnych stron świata, ochoczo odśpiewał Międzynarodówkę.
Czy towarzyszowi Turkowi udało się poprawić stosunki z mieszkańcami Nowego
Dworu? No cóż i sprawa sztandaru, i zabawa choinkowa miały miejsce około
Bożego Narodzenia, około Wielkanocy Julian Turek przestał pełnić obowiązki
nowodworskiego burmistrza.


1928. Afera o fotografię sztandaru wojskowego wiszącą w magistracie Nowego Dworu.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1928. Ferment w Nowym Dworze - skarga ludności do dowództwa O.K. 1.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1928. List Juliana Łabędy (posła na Sejm Ustawodawczy i Sejmu I kadencji 1922-1927) do redakcji "Kurjera Warszawskiego" w sprawie znieważenia podobizny sztandaru 7 pułku strzelców pieszych wiszącego w sali magistratu Nowego Dworu.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
Jesienią 1927 r. w Nowym Dworze przeprowadzono wybory samorządowe. Po licznych przepychankach i kłótniach kończonych się nawet na ławie sądowej wybrano władze miejskie. Burmistrzem został lewicowiec Julian Turek z PPS-u, jego zastępcą miejscowy działacz żydowskiego Bundu trzydziestolatek Chaim Icek Rudowski. Turek był wcześniej urzędnikiem oddziału głównego Banku Polskiego w Warszawie, Rudowski miejscowym oficjalistą, czyli kimś w rodzaju urzędnika. Obaj panowie wprowadzili się do magistratu i rozpoczęli urzędowanie.
W urzędzie wisiał obraz przedstawiający Matkę Boską Częstochowską i polskie godło - Białego Orła. Obraz ten znalazł się w tym miejscu me bez przyczyny. W 1919 r. nowodworzanie ufundowali sztandar dla 7 Pułku Strzelców Pieszych. Był to 1 pułk wojska polskiego stacjonujący w Nowym Dworze po odzyskaniu niepodległości. Obraz w magistracie stanowił kopię tego sztandaru. Burmistrz Turek uznał jednak, że urząd państwowy nie jest miejscem, w którym należy eksponować obraz sakralny. Pamiątkowy wizerunek został zabrany z sali magistratu i wyniesiony na strych.
Czyn burmistrza spotkał się z szybką kontrakcją. Część mieszkańców poczuła się nim urażona, bo godził w ich uczucia narodowe i religijne. Do magistratu udała się delegacja Związku Zawodowego Metalowców, Stowarzyszenia Chrześcijańskiej Demokracji i Związku Właścicieli Nieruchomości. Burmistrz z protestującymi się nie spotkał, wysłał do nich swojego zastępcę.
Rudowski odmówił wyjaśnień, nie zezwolił również na skorzystanie z miejskiego telefonu. Delegacja nie dała za wygraną i rozesłała memoriały z opisem zdarzenia do władz cywilnych i wojskowych. Memoriał podpisali min.: poseł na sejm Julian Łabęda i lekarz miejski doktor Otton Riedel.
Co prawda w międzywojniu nie było jeszcze Internetu, ale i tak informacje rozchodziły się bardzo szybko. Już następnego dnia po awanturze w nowodworskim urzędzie sprawą zajęła się prasa. Nie były to gazety miejscowe, bo takie jeszcze nie istniały, ale wielkonakładowe dzienniki ogólnopolskie. Zaatakowany w prasie burmistrz Turek postanowił się bronić.
Udowadniał, że odbitka fotograficzna wizerunku sztandaru nie została wyniesiona na strych, lecz przewieszona na inne miejsce, że nie polecił jej wyrzucić, a jedynie oddać do konserwacji gdzie znajdowała się przez dwa dni. Do mieszkańców miasta burmistrz wydał odezwę zakończoną stwierdzeniem: "Mam mocne przekonanie, iż żaden rozumny obywatel i obywatelka nie da posłuchu bredniom, szerzonym po mieście i nadal będzie darzył całkowitym zaufaniem władze miejskie, o wyborze których zdecydowała żelazna wola ludności pracującej naszego miasta". Jednocześnie zwolnił ze stanowiska lekarza miejskiego doktora Riedla pozbywając się oponenta.
Sprawa zakończyła się w sądzie, bo lekarz założył sprawę o zniesławienie. Podczas dochodzenia zajęto się oczywiście przyczyną jego zwolnienia i stwierdzono, że obraz, którego bronił, rzeczywiście został wyrzucony na strych i leżał tam przez jedenaście dni. Uznano jednocześnie, że dementi zamieszczone w prasie przez burmistrza Turka nie mówiło prawdy. Sąd pokoju w Nowym Dworze uznał winę burmistrza i przekazał sprawę do prokuratora Sądu Okręgowego w Warszawie.
Nie wiemy, jaki był wyrok i czy obraz wrócił na ścianę, podano bowiem jedynie, że: "Prokuratoria w Warszawie pociągnęła do odpowiedzialności karnej burmistrza w Nowym Dworze...". Sprawa trafiła na wokandę bardzo szybko. Obraz zniknął ze ściany 22.12.1927 r. i leżał na strychu do 2 stycznia następnego roku. Wyrok wydano pod koniec lutego. W kwietniu zorganizowano nowe wybory do rady miejskiej. Od lipca w nowodworskim urzędzie pracował już nowy burmistrz Jan Giedwidź, wcześniej włodarz Zakroczymia. Co ciekawsze, Julian Turek był kontrkandydatem Giedwidzia i otrzymał tylko o dwa głosy mniej od swego rywala.
* Maria Możdżyńska - (Nie)legendy nowodworskie po raz drugi, 2024.

1928. Samorząd socjalistyczny w Nowym Dworze nie istnieje.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1928. Wiece w Nowym Dworze po złożeniu urzędu przez burmistrza J. Turka.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1928. W Nowym Dworze odbył się wiec przedwyborczy bloku Katolicko-Narodowego.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

15 kwietnia 1928. Wyniki wyborów do rady miejskiej w Nowym Dworze - głosowanie na poszczególne partie. Głosy unieważnione zostały oddane na komunistyczną listę nr 12.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

Czerwiec 1928. Nowy Dwór ma nowego burmistrza, został nim były burmistrz Zakroczymia, Jan Giedwidź.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1928. Gazeta Warszawska nr 206.

1928. Wybory w Związku Rzemiosła Chrześcijańskiego w Nowym Dworze.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1928. Rozkaz Ministra Spraw Wojskowych w sprawie podziału obszaru kraju na parafie wojskowe z określeniem ich obszaru i siedzib proboszczów wojskowych w tym parafii pw. św. Barbary w Modlinie.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1928 r. Zamordowali żołnierza w Nowym Dworze.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1928. Zdjęcie prasowe z widokiem pary kajakarzy na twierdzę i spichlerz.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1928. Afera. Syn znanego kupca z Nowego Dworu Chaima Krafingera podrobił podpis ojca na wekslu na 1000 zł za butelkę soku.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1928. Walka policjantów z awanturnikami w Nowym Dworze.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1928. Walka policjantów z awanturnikami w Nowym Dworze.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
Ostatnie dni grudnia 1922 r. prawdopodobnie zostały na długo w pamięci mieszkańców Nowego Dworu. Wydarzenia, jakie wówczas rozegrały się w naszym mieście poznali też czytelnicy "Gazety Administracji Policji Państwowej", "Dziennika Płockiego" i "Lecha - gazety gnieźnieńskiej" i zapewne kilku innych periodyków. Po mocno zakrapianej imprezie doszło do bójki między kilkoma marynarzami z portu modlińskiego a cywilami. Nie był to pierwszy ani ostatni tego typu incydent, można wręcz powiedzieć, że wpisywał się w swego rodzaju tradycję. Tym razem jednak przerodził się w coś więcej.
Była niedziela, więc większość nowodworzan miała wolne. Wspomniani marynarze mieli podwójny powód do świętowania, kilka dni wcześniej zostali zwolnieni z aresztu garnizonowego w Bydgoszczy. Kto zaczął i o co poszło, nie wiadomo. Jedno jest pewne, uczestnicy zdarzenia trzeźwi raczej nie byli. Do bijących się mężczyzn wezwano policję. Okazało się jednak, że pojedynczy patrol to zbyt mało. To nie policja rozbroiła walczących, ale walczący rozbroili policję. Wezwano posiłki, na miejsce bójki przybył komendant nowodworskiej policji, aspirant Grabari z kilkoma swymi podwładnymi. W tym momencie zaczęła się regularna bitwa.
Zachował się "smakowity" opis całej sytuacji. Atakowany komendant "celnym strzałem powalił jednego marynarza na ziemię, raniąc go w ramię. Inny marynarz mimo to podskoczył do Grabarego, chcąc go ugodzić bagnetem. Grabari jednak uniknął ciosu i odparował zamach na siebie kolbą rewolweru tak silnie, że marynarzowi pękła kość nosowa". Policjanci zdołali obezwładnić dwóch kolejnych marynarzy i odstawić ich na posterunek. Wbrew pozorom, nie był to koniec sprawy. Nowodworska "wojna z policją" zmieniła tylko miejsce, w którym się rozgrywała. Gdy panowie Styszyński i Banachowski "odpoczywali" w areszcie, z portu do miasta wyruszyło około dwudziestu marynarzy uzbrojonych w noże, bagnety i tasaki, a jak twierdzą niektórzy, również w karabiny. Maszerowali na posterunek, by uwolnić swoich współtowarzyszy.
Miejscowe siły policyjne były zbyt małe, by powstrzymać taką zgraję, więc aspirant Grabari wybrał jedyną możliwą formę działania. Poszukał pomocy. Wsiadł na konia i pogalopował do Twierdzy do jej komendanta pułkownika Malewicza. Po chwili wracał do miasta, ale nie sam, towarzyszyło mu czterdziestu żołnierzy batalionu maszynowego i żandarmi. Można powiedzieć, że zjawili się w ostatnim momencie, bo napastnicy pod wodzą uzbrojonego w rewolwer plutonowego byli już pod posterunkiem. Żandarmeria załatwiła sprawę błyskawicznie, rozbrajając i aresztując plutonowego oraz większość agresywnych marynarzy. Rannych odwieziono do szpitala. Na jakiś czas zapanował spokój. Nie na zawsze. Starcia z marynarzami powtarzały się praktycznie aż do wybuchu II wojny światowej.
Kolejny poważny incydent zdarzył się w pierwszych miesiącach 1926 r. W sobotni wieczór około 21.00 w Nowym Dworze na ulicy Warszawskiej doszło do awantury, w czasie której został ranny Julian Złotkowski, plutonowy 1 Pułku Saperów z Modlina. Żołnierza postrzelono kulą rewolwerową w prawą pachwinę. Jako podejrzanego wytypowano zamieszkałego w naszym mieście Mendla Knestera. Czy rzeczywiście był on winny i jak się sprawa zakończyła, nie wiemy.
"Powtórkę z rozrywki" zakończoną kolejną strzelaniną mieliśmy wczesną jesienią tego samego 1926 roku. Ośmiu marynarzy z "załogi modlińskiej" zaczęło wyłamywać okiennice i wybijać szyby w oknach nowodworskich domów. Tak jak w poprzednim przypadku, działali pod wpływem alkoholu. Policja, pomna wcześniejszych doświadczeń od razu wezwała pomoc wojskową. Tym razem awanturujących się marynarzy uspokoić miał patrol przysłany z batalionu elektrotechnicznego, złożony z podoficera i dwunastu ludzi. Takie przynajmniej były plany. W rzeczywistości nadchodzący z ul. Paderewskiego patrol elektrotechników natknął się na inny, złożony z ośmiu marynarzy, nadciągający od strony portu. Ci ostatni nie pozwolili zabrać swoich kolegów. Sprzeczka przerodziła się w bójkę między oboma patrolami, dołączyli do tego nietrzeźwi sprawcy zamieszania. W pewnej chwili ktoś sięgnął po broń. Strzelanina trwała około pół godziny i postawiła na nogi cały garnizon. Dopiero kolejny przybyły na miejsce oddział wojskowy opanował sytuację. Aresztowano szesnastu marynarzy, rannych opatrzono. Ponieważ w tej "bitwie" brali udział jedynie mundurowi, śledztwo powierzono władzom wojskowym.
Czasami zdarzało się, że nowodworzanie i marynarze stawali po tej samej stronie. Pewnego listopadowego dnia 1928 r. do mieszkania Józefy Kołodziejczyk przyszli jej znajomi, marynarz Władysław Swot i nowodworzanin Nikodem S. Podobno będący pod wpływem alkoholu goście zaczęli bić gospodynię i demolować jej mieszkanie. Na awanturę zareagował trzyosobowy patrol policyjny. Początkowo mundurowi odnieśli sukces, udało się im wyprowadzić awanturników z mieszkania. Potem było już gorzej. Podczas drogi na posterunek w aresztantów wstąpił duch walki. Zaczęli się szarpać i wyrywać, bili i kopali eskortę. Dwóch policjantów obezwładniło marynarza, do próby opanowania Nikodema S. został tylko jeden mundurowy. Prawdopodobnie z góry wiedział, że bez użycia broni sobie nie poradzi.
Urodzony w 1904 r. Nikodem S. uchodził za lokalnego siłacza. Potwierdzają to starsi mieszkańcy miasta pamiętający go z czasów powojennych. Jeszcze pod koniec lat pięćdziesiątych pan Nikodem potrafił jedną ręką zarzucić na plecy worek węgla. Jedną, bo tylko jedna mu pozostała. Legenda miejska głosiła, że drugą kończynę amputowano mu po kolejnej bójce, nie z konieczności, lecz dla uspokojenia. Wracajmy jednak do listopada 1928 r. Policjant dla obezwładnienia przeciwnika sięgnął po szablę. Nie udało się. S. wyrwał broń z ręki mundurowego i zaczął go nią okładać. Na szczęście razy padały płazem. Broniąc się przed nimi policjant wyciągnął z kabury rewolwer. Jak oficjalnie podawano oddał strzał ostrzegawczy, a gdy ten nie poskutkował, strzelił do napastnika i "ranił go lekko". I tu mamy pewną zagadkę w opisie wydarzeń. Podejrzenie budzi fakt, że Nikodem S. został trafiony w łopatkę, a zatem w chwili strzału stał tyłem do policjanta. Nie mógł go zatem w tym momencie okładać szablą, czy atakować w jakiś inny sposób. Awantura zakończyła się odwiezieniem rannego do szpitala i oddaniem marynarza w ręce żandarmerii.
* Maria Możdżyńska - (Nie)legendy nowodworskie po raz drugi, 2024.


1928. Garnizon Nowy Dwór. Batalion Elektrotechniczny.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1928 r. Budowa przeprawy przez Wisłę. W tle gmach spichrza.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1928. Budowa saperskiego mostu na Narwi w Modlinie.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

Modlin - budowa mostu kolejowego na Narwi w 1928 r.

Kolejne zdjęcie z ćwiczeń saperów przeprowadzonych w 1928.
źródło grafiki i opisu - Ziemia Zakroczymska

1928. Pułk saperów kolejowych. W tle widoczny spichlerz Twierdzy Modlin.

1928. Pułk saperów kolejowych w akcji. W tle widoczny spichlerz Twierdzy Modlin.
Obróbka zdjęcia - Gemini 3.



1928. Budowa saperskiego mostu na Narwi w Modlinie.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
%20w%20Nowym%20Dworze%20ze%20sztandarem.jpg)
1928. Członkowie organizacji Towarzystwa Uniwersytetów Robotniczych (TUR) w Nowym Dworze ze sztandarem.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
.jpg)
Lata 20/30-te XX wieku. Działacze "Bundu" przy grobie Davida Mosaka na nowodworskim kirkucie (cmentarzu żydowskim).
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1928. Firmy w Nowym Dworze.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

19 listopada 1928. Rozpoczęły sie poszukiwania skarbu w Modlinie i legendy o skarbach modlińskich.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1928. Modlin w gorączce poszukiwania skarbów

1928. Poszukiwania zaginionych skarbów w Modlinie.

1928. Tajemnica poszukiwań skarbów w Modlinie.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
%20na%20rynku%20w%20Nowym%20Dworze.%20W%20centrum%20stoi%20Chaim%20Icek%20Rudawski.jpg)

1 maja 1928. Manifestacja żydowskiej partii socjalistycznej Bund na rynku w Nowym Dworze. W centrum stoi Chaim Icek Rudowski.
foto - Michel Jankiel Juress






1 maja 1928. Manifestacja na rynku w Nowym Dworze.
źródło grafiki i opisu - Kalo NDM
foto - Michel Jankiel Juress

Lata 20. XX w. Na rynku przemawia działacz Bundu, Chaim Icek (Icchak, Isaak) Rudowski.

Przed 1939. Skrzyżowanie ul. Warszawskiej z ul. Zakroczymską. Manifestacja Bundu w Nowym Dworze. W tłumie Chaim Icek Rudowski.




Przed 1939. Skrzyżowanie ul. Warszawskiej z ul. Zakroczymską. Manifestacja prawdopodobnie PPS, sztandar TUR - Towarzystwa Uniwersytetu Robotniczego.
foto - Michel Jankiel Juress
źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

1928. Aby dojechać do pracy w Warszawie pociągiem trzeba wstawać o 4 rano. Pracownicy z Nowego Dworu dopominają się o lepszy rozkład jazdy pociągów.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1928. Bocznokołowiec "Stanisław" w stoczni Modlińskiej.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1928. Dwutygodniowy strajk w fabryce fajansu Winogradowa w Nowym Dworze.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1928. Kurjer Poranny, nr 213.

1928. ABC pismo codzienne, nr 314.

1928. Strajk krawców w Nowym Dworze o podwyżki płac.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1928. Fotografia uczestników kursu kierowców w Batalionie Elektrotechnicznym w Nowym Dworze.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1928. Konkurs na miejskiego lekarza weterynarii w Nowym Dworze.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1928. Obwieszczenie publiczne o licytacji nieruchomości w Nowym Dworze należącej do Bytnera i sp. z.o.o., na której działał browar.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1928. Nowy Dwór. Rodzina Zalcmanów - koloryzowane.
foto - Michel Jankiel Juress
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

Budżety szkolne w gminach powiatu warszawskiego w latach 1924 - 1927 - 1928 na tle ogólnego budżetu gmin.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1928. Kurjer Warszawski, nr 144.

1928. Epoka, nr 154.

1928. Kurjer Polski, nr 59.

1928. W Nowym Dworze k/Modlina działa Bank Spółdzielczy Rzemieślników i Drobnych Kupców działający przy Związku Żydowskiego Towarzystwa Spółdzielczego w Polsce.
1929 r.

Album "10 lat istnienia Batalionu Elektrotechnicznego 5.VIII.1919 r. - 5.VIII. 1929 r. Nowy Dwór, k/Modlina".
>> 10 lat istnienia Batalionu Elektrotechnicznego 5.VIII.1919 r. - 5.VIII. 1929 r. <<
foto - Michel Jankiel Juress[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1929. Pieczątka zakładu fotograficznego Michela Juressa. Nazwa miasta "Nowy Dwór koło Modlina" była dość powszechnie używana, mimo braku urzędowego potwierdzenia.

1929. Bestialski gwałt na 50-letniej kobiecie w Nowym Dworze.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
Sprawcy stanęli przed sądem okręgowym pięć miesięcy po napaści. Rozprawa, ze względu na drastyczność czynu toczyła się przy drzwiach zamkniętych. Podczas przesłuchań sądowych pojawiły się pewne różnice w stosunku do tego, jak całe zajście opisywano na początku marca. Pierwsza nieścisłość dotyczyła genezy zajścia. Ustalono, że ofiara krótko przed napaścią siedziała w jednej z nowodworskich kawiarni i to bynajmniej nie sama. Jej towarzyszami byli Czesław R. i Franciszek A. Z kawiarni wyszli we troje, a następnie według zeznań Beli B. została ona uprowadzona i zgwałcona. Kolejna nowość dotarła na salę sądową z kuluarów. Rozprawa odbywała się bez udziału publiczności, ale któż zabroni żonom, rodzinie i przyjaciołom przebywania na korytarzu. To z tego miejsca na salę sądową przedostała się informacja, iż Bela B. przez wiele lat uprawiała tzw. "najstarszy zawód świata", a w czasie, gdy dokonywano na niej gwałtu była właścicielką domu publicznego. I w tym momencie obrońca zadał sławne pytanie, które wiele lat później nieświadomie powtórzył nasz polityk: "Czyż można zgwałcić prostytutkę?".
W XXI w. powiedzielibyśmy, że gwałt jest zawsze gwałtem, ale w 1929 r. "Sędziowie po krótkiej naradzie ogłosili wyrok uniewinniający". W opisie rozprawy możemy jeszcze przeczytać: "Oskarżycielka, której twarz pokryły ceglaste rumieńce pośpiesznie opuściła salę sądową". Przy takim wyroku trudno sądzić, że napastnicy wynieśli z sądu jakąkolwiek pozytywną naukę i że coś w swoim życiu zmienili. Dla oskarżonego Franciszka A. była to jednak najprawdopodobniej ostatnia rozprawa, w czasie której zasiadł na ławie oskarżonych. Nie, nie "wkroczył na uczciwą drogę". W listopadzie tego samego roku zginął od kilkunastu uderzeń nożem, podczas awantury w trakcie libacji z "przyjaciółmi".
* Maria Możdżyńska - (Nie)legendy nowodworskie po raz drugi, 2024.

1929. Bestialska zbrodnia w Nowym Dworze dla 160 zł.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1929. Powódź w Nowym Dworze i Zakroczymiu.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1929 r. Koło marksistowskie "Cukunftu" w Nowym Dworze [Socjal-demokratisze Jugnt Organizacje "Cukunft" in Pojln - Żydowska Socjaldemokratyczna Organizacja Młodzieżowa "Przyszłość" w Polsce].
foto - Michel Jankiel Juress
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1929. Nowy Dwór. Milicja młodzieżowa Bundu.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
%20–%20młodzieżowa%20skautowska%20organizacja%20syjonistyczna.jpg)
Lata 20-30 XX w. Nowodworska organizacja Ha-Szomer ha-Leumi. (hebr., Strażnik Narodowy) - młodzieżowa skautowska organizacja syjonistyczna.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

Lata 20-te XX w. Szkoła Żydowskiego Stowarzyszenia Kulturalno-Oświatowego "Tarbut" w Nowym Dworze.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1926-36. Grupa członków organizacji młodzieżowej "Frajhajt" w Nowym Dworze.
"Frajhajt" (jidysz: "Wolność") - Socjalistyczny Związek Żydowskiej Młodzieży Robotniczej. Żydowska organizacja młodzieżowa działająca w Polsce w latach 1926-1938. Frajhajt powstał w dniu 6 lipca 1926 r. z połączenia Związku Młodzieży Syjonistyczno-Socjalistycznej i Żydowskiej Socjalistycznej Młodzieży Robotniczej. Organizacja miała charakter socjaldemokratyczny, a jej program pozbawiony był radykalizmu. Politycznie związana była z Poalej Syjon Prawicą. Była członkiem światowego Związku Żydowskiej Młodzieży Socjalistycznej. Szczególnie aktywna była wśród młodzieży żydowskiej na wschodnich kresach Polski. Odgrywała dominującą rolę w syjonistycznym ruchu młodzieżowym w Polsce. Organem prasowym organizacji był miesięcznik "Frajhajt". Pod wpływem "Frajhajtu" znajdowała się założona w 1932 r. organizacja sportowa "Hapoel". Politycznym przeciwnikiem "Frajhajtu" był "Cukunft", przez który był ostro zwalczany. "Frajhajt" w 1926 r. posiadał 3 tysiące członków i 101 oddziałów terenowych, w 1933 r. posiadał 11 tysięcy członków i 250 oddziałów, a w 1935 r. roku około 20 tysięcy członków. W roku 1938 roku "Frajhajt" połączył się z pokrewną ideowo organizacją "He-chaluc", w wyniku czego powstałą nowa socjalistyczna organizacja młodzieżowa "Dror" (hebr. "Wolność").
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

Lata 30-te XX wieku. Grupa samokształceniowa Brenner - Socjalistyczny Związek Młodzieży Robotniczej "Frajhajt" [Wolność] w Nowym Dworze.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

Lata 30 XX w. Grupa nowodworskich piłkarzy Klubu "Macabi". Od prawej do lewej stoją: Szmul Simkowicz, Dawid Papier, Menasze Kochkchalski, Mendl Papier, Awraham Roznberg, Józef Katsowitcz, Józef Roznshtejn.
Siedzą: Szlojme Kartsowitcz, NN, Awigdor Garber, Szaul Zakhejm, Szymcha Kochalski (koloryzowane).
Wedle źródeł żydowskich z 6 drużyn piłkarskich w Nowym Dworze 5 stanowiły zespoły żydowskie.

Aktorzy żydowskiej amatorskiej trupy teatralnej grający w spektaklu "Hinke Pinke" w nowodworskiej Remizie Strażackiej.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
* Pinkas Nowy Dwor, Memorial book of Nowy-Dwor, 1965.
%20Herszel%20Jerozolimski,%20znany%20jako%20'martwy%20Herszel'.jpg)
Reb (szanowany członek społeczności żydowskiej) Herszel Jerozolimski, znany jako "martwy Herszel".
Był jednym z pierwszych maskili (osoba identyfikującej się z haskalią - żydowskim ruchem oświeceniowym) w Nowym Dworze, którzy opuścili bet midrasz (sala nauki do studiów talmudycznych) i stał się epikorosem (heretykiem). Pod jego wpływem niektórzy mężczyźni zostali zepchnięci ze ścieżki Tory i udali się w drogę do oświecenia i wiedzy. Był przerażającym wizerunkiem w kręgach chasydzkich Nowego Dworu. Jednym z pierwszych członków partii "Chowewei Syjon" ("Miłośnicy Syjonu") w mieście. Był wielkim znawcą Talmudu i literatury rabinicznej. Jego dom był jednym z pierwszych współczesnych syjonistyczno - hebrajskich w mieście. W tym duchu wychowywał swoje dzieci. Jego najmłodsza córka, Rebeka Jerozolimski (później żona błogosławionej pamięci Icchoka Grinera), była jedną z założycielek "Bnot Syjon" ("Cór Syjonu") w Nowym Dworze, a także przez wiele lat była bibliotekarką "Biblioteki Szoloma Alejchema" w Nowym Dworze.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
%20Mosze%20Nowodworski.jpg)
Reb Mosze Nowodworski.
Należał do pierwszej partii "Chowewei Syjon" ("Miłośnicy Syjonu") wspierającej żydowską emigrację do Izraela i "Mizrachi" (religijnej partii ortodoksyjno-syjonistycznej) w mieście. Zginął w drodze do domu w Nowym Dworze, w 1917 r., wracając na szabat ze wsi Kosewko, gdzie pracował jako sekretarz w młynie swojego szwagra, reb Beniamina Pinkera. Został zaatakowany niedaleko Pomiechowa i tam zamordowany. Los przyniósł tę samą tragiczną śmierć jego rodzicom. Matka i ojciec reb Mosze, dwoje starszych ludzi, późnym czwartkowym wieczorem zostali zamordowani w swoim domu w Nowym Dworze w tym samym czasie przez dwóch bandytów. Te dwa makabryczne wydarzenia wstrząsnęły wówczas miastem.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

Reb Meyer Lichtenstein.
Urodził się w Pułtusku. Ożenił się w Nowym Dworze. Jego szwagrem był reb Jekusiel (Kesil) Tosimowycz. Reb Meyer był wielkim znawcą Tory. Po teściu odziedziczył sklep z artykułami spożywczymi znajdujący się w domu teścia. Dom i sklep znajdował się w środkowej części ul. Zakroczymskiej. Żydzi w mieście nazywali go "dziedzińcem Czypelego". Na tym dziedzińcu mieścił się też sztybel (w jidysz: pokoik - budynek lub jego część, będący małym domem modlitewnym chasydów, czasami tylko wynajęta izba; rodzaj prywatnej bóżniczki, a jednocześnie bes medreszu (jidysz. dom nauki). Sztyble miały bardzo skromny, surowy wystrój, znajdowały się tam w zasadzie wyłącznie stoły i ławy, niekiedy także półki, ale przede wszystkim wiele ksiąg religijnych do których dostęp mieli wszyscy członkowie gminy. Oprócz modlitwy i studiów służyły one także do spotkań i posiłków). Był jednym z najaktywniejszych działaczy społecznych wśród religijnych Żydów. Przez wiele lat był inspektorem miejskim i pierwszy przywódcą Agudy (jidysz.; z hebr. Agudat Israel - Związek Izraela - konserwatywna partia polityczna utworzona w 1912 r., deklarująca ortodoksyjny judaizm oraz wierność zasadom halachy (autentycznej i autorytatywnej wykładni Tory, ukazującej jak stosować Prawo do konkretnych sytuacji życiowych), traktowanej jako podstawę życia społeczności żydowskiej) w Nowym Dworze. Wraz z Awrohomem Zalczmanem założył także "Linas Hacedok" (organizację dobroczynną żydowskiego ruchu ortodoksyjnego). Reb Meyer był bardzo surowy w stosowaniu żydowskiego prawa. Dla swoich trzech córek wybrał trzech bardzo chasydzkich synów - teściów. Jednym z nich był znaczący handlarz obuwiem Berl Cynamon. Z całej jego rodziny ocaleli tylko dwaj synowi Józef i Icchak, którzy znaleźli się w Motevideo (Urugwaj).
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1929. Profanacja cmentarza żydowskiego w Nowym Dworze.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1929. Budowa ciężkiego mostu na Wiśle.
źródło grafiki i opisu - Ziemia Zakroczymska

1929. Budowa ciężkiego mostu na Wiśle.
źródło grafiki i opisu - Ziemia Zakroczymska

Lipiec 1929. Most kolejowy na Narwi budowany przez 1 i 2 Pułk Saperów Kolejowych.

Lipiec 1929. Most kolejowy na Narwi budowany przez 1 i 2 Pułk Saperów Kolejowych. Fragment mostu. W tle spichlerz Twierdzy Modlin.
%20zwiedza%20teren%20budowy.%20Widoczny%20także%20m.in.%20gen.%20Gustaw%20Orlicz-Dreszer.jpg)
Lipiec 1929. Most kolejowy na Narwi budowany przez 1 i 2 Pułk Saperów Kolejowych. Prezydent RP Ignacy Mościcki (w jasnym kapeluszu) zwiedza teren budowy. Widoczny także m.in. gen. Gustaw Orlicz-Dreszer.

Lipiec 1929. Most kolejowy na Narwi budowany przez 1 i 2 Pułk Saperów Kolejowych. Widok ogólny. Na moście widoczne parowozy Tr 12 podczas próby obciążenia mostu.
Most [na Wiśle między Kazuniem a Nowym Dworem] nie postał jednak długo. W roku 1915 wyleciał w powietrze, a jego szczątki - ze względu na powodowanie utrudnień w żegludze - wyłowił do ostatniej śrubki niemiecki okupant, jako wspomnienie zostawiając na brzegach oba murowane przyczółki, a w środku nurtu jeden kompletny filar i cztery inne zredukowane do ogryzków izbic. W wolnej Polsce zabrano się za odbudowę mostu stosunkowo późno, w połowie roku 1928, przez pierwsze lata zadowalając się wystawianiem w tym miejscu mostu pontonowego. Notabene dodatkowy most rozstawiali sobie niekiedy do ćwiczeń i żołnierze. Na jeden z takich ćwiczebnych mostów pontonowych nadział się 1 sierpnia 1929 idący z Płocka do Warszawy statek pasażerski. "Uderzywszy z impetem o tak zwane jarzmo mostu statek przerwał most, ale sam jednocześnie wskutek zderzenia przechylił się na bok, co sprawiło, iż kilkanaście osób, stojących na pomoście statku, wpadło do wody. Na szczęście saperzy mieli na wyposażeniu reflektory; oświetlono natychmiast miejsce wypadku i przy pomocy wojska wszystkich tonących wyratowano. Statek wraz z pasażerami, po ustawieniu go na głębszej wodzie odpłynął do Płocka, gdyż z powodu dalszych ćwiczeń wojskowych nie mógł kontynuować swej podróży do Warszawy".
* Jarosław Loretz - Przejdziem Wisłę i nie tylko: dzieje mostów na Mazowszu, 2021.


1929. Pierwsze duże dzieło stoczni modlińskiej został wodowany wybudowany całkowicie z materiałów krajowych pierwszy bagier węglowy o pojemności 200 ton.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]


1929. Stocznia Państwowych Zakładów Inżynieryjnych w Modlinie wykonała trzy ślizgowce dla Policji Państwowej.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1929. Wkrótce uruchomienie fabryki dykty Kleimana w Nowym Dworze.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1929. Reklama Fabryki Dykt Klejonych i Fornierów "Fadak" A. Kleinmana w Nowym Dworze.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

Przed 1939. Pracownice Fabryki Dykt Klejonych i Fornierów Abrama Kleimana w Nowym Dworze.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1929. Nowodworscy piekarze strajkują - nie wypiekają chleba.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

Przed 1939. Pracownicy nowodworskiej piekarni.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1929. Śmiertelność wśród dzieci do 2-go roku życia w powiecie warszawskim w tym w Nowym Dworze.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]


W 1929 r. zostaje otwarty w Nowym Dworze nowy Ośrodek Zdrowia im. Marszałka J. Piłsudskiego (pierwszy powstał w 1925 r.). Ośrodek był utrzymywany ze środków finansowych samorządu miejskiego. W skład Ośrodka Zdrowia w Nowym Dworze wchodzą przychodnie powołane do walki z gruźlicą, jaglicą i chorobami wenerycznymi oraz przychodnie higieny szkolnej i walki z ostrymi chorobami zakaźnymi. Działała też Stacja opieki nad Matką i Dzieckiem.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1928-1929. Koszty utrzymania, żywienia, lekarstw i wydatków administracyjnych szpitala powiatowego w Nowym Dworze.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1929. Walka z chorobami wenerycznymi i nierządem. W Nowym Dworze zostanie otwarty punkt sanitarno-obyczajowy.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]


1929. Okolica pomiędzy obecnym Liceum Ogólnokształcącym a sklepem Lidl.
Album fotograficzny "10 lat istnienia Batalionu Elektrotechnicznego", M. J. Juress.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]


1929. Eksmisja bezrobotnych z twierdzy Modlin.

1929 r. Tragiczna śmierć trzech robotników pracujących przy wydobywaniu zatopionego statku przy ujściu Narwi do Wisły pod Nowym Dworem.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1929. Ogłoszenie o sprzedaży maszyn stolarskich przez B. Dąbrowskiego z Nowego Dworu k/Modlina ul. Żelazna 12.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
1930 r.
15.02. - ukazuje się rozkaz dowódcy Batalionu Elektrotechnicznego w Nowym
Dworze ppłk. Marcelego Rewieńskiego o połączeniu elektrowni i wodociągów w
Modlinie z elektrownią szkolną w Nowym Dworze. Powstała "Elektrownia i Wodociągi
Szkolne Batalionu Elektrotechnicznego Saperów w Modlinie". Kierownikiem
elektrowni i wodociągów został kpt. inż. Stanisław Derejski, jego zastępcą por.
Antoni Siedlecki, a kierownikiem filii w Nowym Dworze i jego zastępcą został
por. Kazimierz Grüner.
28.VI. - ze Związku Polskiego Nauczycielstwa Szkół Powszechnych występuje
Elżbieta Majkowa z d. Sowianka.
VII. - z połączenia Związku Zawodowego Nauczycielstwa Polskich Szkół Średnich i
Związku Polskiego Nauczycielstwa Szkół Powszechnych utworzony zostaje Związek
Nauczycielstwa Polskiego (proces zjednoczeniowy obu związków przebiega przez
kilka lat).
1.XI. - w skład Zarządu Ogniska Związku Polskiego Nauczycielstwa Szkół
Powszechnych wchodzą: Seweryn Glinicki, prezes; Anna Sobucka - Chmielińska,
sekretarz i Piotr Jankowski, skarbnik. Ognisko liczy 15 członków, członkiem
Związku zostaje nauczyciel ze szkoły powszechnej nr 3 Michał Miszewski.

1930. Kino-Teatr "Czary" w Nowym Dworze wpisany do rejestru handlowego.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1930. Kurjer Poranny nr 198.

1930. Na obozie Przysposobienia Wojskowego w Nowym Dworze.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1930. Express Kaliski, nr 198.

1930. Uczestnicy obozu przysposobienia wojskowego podczas ćwiczeń w Nowym Dworze.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1930. Postrzelenie groźnego włamywacza po zuchwałym napadzie na policjanta w Nowym Dworze.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]


1930. Tak wyglądała nowo otwarta w Nowym Dworze przy ul. POW 11 (obecna ul. Nałęcza, w miejscu, w którym jest teraz OSP Nowy Dwór Mazowiecki) rzeźnia miejska, której budowę sfinansowano ze środków samorządu powiatu warszawskiego.
źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

1930. Walka burmistrza Nowego Dworu o krew z uboju bydła w rzeźni miejskiej.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
* Pinkas Nowy Dwor, Memorial book of Nowy-Dwor, 1965.

1930. Bocznokołowce "Mickiewicz", "Witeźź" i "Atlantic" w stoczni Modlińskiej.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
%20w%20stoczni%20modlińskiej.jpg)
1930. Przebudowa lichtugi morskiej "Alek" na krypę minową "KM 113" (od 1938 "KM-3") w stoczni modlińskiej.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]


1930. Książka niemieckiego pisarza Ludwiga Renna, pt. "Po wojnie" z pieczątką Żydowskiej Biblioteki Ludowej im. Szaloma Alechema w Nowym Dworze.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

Przed 1939. Stempel "Wypożyczalnia Książek I. Żórawska Nowy Dwór ul. Warszawska Nr 3" - na Pismach Poetycznych Adama Mickiewicza.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1930. Ciekawe podróże na pocztę w Nowym Dworze z Dziekanowa.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

12 marca 1930. Express Poranny, nr 71.

1930. Sześć tygodni fermentu religijnego w Aleksandrówce pod Modlinem.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
1931 r.
4-5.V. - święto Batalionu Elektrotechnicznego i 12 rocznicę jego powstania. 4
maja po uroczystym wieczornym apelu na placu sportowym, przeglądzie i raporcie
nastąpiło odczytaniu rozkazu o awansach szeregowych i przyznaniu po raz pierwszy
odznaki pamiątkowej batalionu, którą otrzymało 11 żołnierzy szczycących się
ponad 10 letnią służbą w batalionie. Uroczystość zakończyła się defiladą, a
następnie w kinie batalionu żołnierze obejrzeli "Na Sybir". W dniu następnym na
placu koszarowym odbyła się zbiórka batalionu z całym swoim sprzętem ćwiczebnym.
Po przyjęciu raportu przez dowódcę Okręgu Korpusu I w Warszawie generała brygady
Jana Karola Wróblewskiego na placu sportowym proboszcz wojskowej parafii w
Modlinie odprawił msze polową zakończoną kazaniem, w którym podkreślił
najpiękniejsze momenty z dziejów batalionu, a więc: udział plutonu reflektorów w
walkach m.in. pod Dźwińskiem, Kijowem, Korosteniem, Warażem, Wielkim Obzyrem
oraz plutonu elektrotechnicznego w Żytomierzu, Płoskirowie i innych
miejscowościach. Po mszy pan Glinicki wygłosił przemówienie, podkreślając
stosunek ludności cywilnej do batalionu, który ofiarna i sprawną pomocą w
wypadkach powodzi i pożarów zaskarbił sobie serca mieszkańców. Dla
udokumentowania tego stosunku i uczczenia 10-lecia stacjonowania batalionu w
Nowym Dworze jego mieszkańcy ufundowali 4 fanfary ozdobione haftowanymi
fartuchami. Fanfary te przekazał pan Glinicki dowódcy batalionu ppłk.
Rewieńskiemu, który przekazał je orkiestrze batalionu. Po defiladzie, która
odbierał generał Wróblewski odbył się żołnierski obiad z udziałem zaproszonych
gości. Po południu odbyły się zawody sportowe. Wieczorem z udziałem mieszkańców
miasta, gości i przedstawicieli batalionu odbył się koncert w czasie, którego
wystąpili: panie Ada Horska i Bartłomiejczykowa, panowie Nietyksza i Szatkowski,
chór żołnierski i orkiestra batalionu. Koncert poprzedził wykład o historii
batalionu wygłoszony przez por. Fryzendorfa.
1.IX. - członkami Związku Polskiego Nauczycielstwa Polskiego Szkół Powszechnych
są: Anna Chmielińska, Seweryn Glinicki (prezes), Piotr Jankowski (skarbnik),
Aleksander Kwiatkowski, Stanisław Koskowski, Aniela Krotowicz, Czesław
Przedwiecki, Jadwiga Przedwiecka (sekretarz), Rudolf Rase, Leonard Traczyk.
9.XII. - według spisu powszechnego w Nowym Dworze mieszka 9.386 osób w tym 4.316
pochodzenia żydowskiego.
19. XII. - Uroczyste otwarcie i poświęcenie centralnej elektrowni modlińskiej
dostarczającej prąd zarówno do Batalionu Elektrotechnicznego, miasta Nowy Dwór
oraz fortu IV w Janówku i majątku w Górze.

1931. Nowodworska Fabryka Fajansu i Porcelany.
W latach 1905 (1906) - 1918 znak fabryki, nawiązywał do
marki jaką oznaczane były wyroby Mołczanowa, najpierw tylko z rosyjskim napisem
"А.И. Виноградовъ",
a następnie naśladował herb angielski z rosyjskim napisem "А.И.
Виноградовъ Новы-Дворъ Варшавской губ".
Po odzyskaniu niepodległości w 1918 r. fabryka posługuje się nową nazwą "Fabryka
Fajansu i Porcelany Abram Winogradow" i nowym znakiem. Najpierw przybiera formę
stylizowanego monogramu A. W. w podwójnym kole i napisem miedzy kołami A.
Winogradow N.-Dwór. Znak fabryki ulega kolejnym zmianom prawdopodobnie wraz ze
zmianami nazw. Kolejny przedstawia wieżę w kole otoczoną napisem "A. Winogradow.
N. Dwór". Przybierając ostatecznie od 1931 r. sylwetkę jelenia w podwójnym kole
i napisem między kołami "N-Dwór". Znak ten był stosowany na wyrobach fabryki do
września 1939 r. Wyroby powszechnego użytku były dodatkowo numerowane.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1931. Jeszcze raz o dożywianiu bezrobotnych w Nowym Dworze.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1931. Lokaut w fabryce dykty w Nowym Dworze.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

Front Robotniczy - organ Związku Związków Zawodowych w Polsce, nr 14. 1931.
Postulat nr 3 dotyczy zmiany ustawy o bezrobociu, aby
zasiłki wypłacano również zimą. Dla robotników budowlanych był to postulat
"być albo nie być" – w tamtym czasie branża budowlana niemal całkowicie
zamierała w miesiącach zimowych, co skazywało tysiące rodzin na głód.
Drożyzna i kontrola cen.
Punkt 6, w którym robotnicy domagają się "zrewidowania
cennika na środki żywnościowe", świadczy o ogromnych dysproporcjach między
zarobkami a kosztami życia. W czasie kryzysu ceny żywności w miastach bywały
sztucznie utrzymywane na wysokim poziomie przez pośredników, co budziło
wściekłość klasy robotniczej.
Brak zabezpieczeń emerytalnych.
Punkt 4 (ustawa ubezpieczająca na starość) przypomina,
że w 1931 roku system emerytalny w Polsce był wciąż w powijakach i nie
obejmował wszystkich grup zawodowych. Robotnicy fizyczni często pracowali do
momentu, gdy siły odmawiały im posłuszeństwa, nie mając gwarancji
państwowego wsparcia na starość.
- Assesor (asesor): W tym kontekście osoba pomagająca przewodniczącemu w
prowadzeniu obrad, często odpowiedzialna za spisywanie protokołu lub
liczenie głosów.
- Z.Z.Z. (Związek Związków Zawodowych): Jedna z największych central
związkowych w przedwojennej Polsce. Była to organizacja prosanacyjna
(popierająca obóz Józefa Piłsudskiego), która kładła nacisk na solidaryzm
społeczny i współpracę z państwem, ale też ostro walczyła o prawa socjalne.
- Magistrat: Ówczesna nazwa urzędu miasta.
- Starostwo Warszawskie: Nowy Dwór Mazowiecki należał wówczas do powiatu
warszawskiego (z siedzibą w Warszawie).
- Wyjednanie: Uzyskanie czegoś dla kogoś poprzez prośby, starania lub
mediację.
- Zapomoga: Jednorazowe lub okresowe świadczenie pieniężne dla osób w
trudnej sytuacji (odpowiednik dzisiejszego zasiłku celowego).

1931. Trup z rozpłataną czaszką na wozie. Spór o podział ziemi przyczyną zabójstwa brata przez siostrę w Wólce Górskiej.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1931. Draka z kobietą w tle na dworcu w Nowym Dworze.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1931. Nocny napad w Stanisławowie gm. Pomiechówek.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

Liczba mieszkańców Nowego Dworu wg. spisu powszechnego w 1921 i 1931 na tle innych miast liczących poniżej 10.000 mieszkańców.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]





29 maja 1931. Groźny pożar w stoczni w Modlinie.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
Stocznia w Modlinie była wówczas częścią potężnego koncernu Państwowych Zakładów Inżynierii. Budowano tam wtedy m.in. nowoczesne kutry uzbrojone oraz wspomniane w tekście ślizgowce (często używane przez luksusowe kurorty w Gdyni czy na jeziorze Narocz, ale też przez wojsko). Strata tak dużej ilości sezonowanego drewna była ogromnym ciosem finansowym i logistycznym dla polskiego przemysłu obronnego.

1931. Warszawska straż ogniowa na Rynku w Nowym Dworze - powrót z akcji
gaśniczej w Modlinie Twierdzy.
Ul. Warszawska, przy
obecnym skwerze Dobrogosta, w kierunku kościoła. Widok na budynek przy obecnej ul. Daszyńskiego.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

Przed 1939. Ulica Warszawska i fragment rynku, na którym gromadzili się tragarze i wozacy. Widok na budynek przy obecnej ul. Daszyńskiego.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

Ok. 1918-1939. Nowy Dwór, ul. Zakroczymska.
foto - Michel Jankiel Juress
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]





Nowy Dwór Mazowiecki w latach trzydziestych ubiegłego wieku, na którym widać ulicę Zakroczymską od skrzyżowania z ulicą Kościuszki.
źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

1931. Mapa Polskich Dróg Wodnych - w Modlinie oznaczone - wybrzeże przeładunkowe z torem kolei normalnotorowej, port i warsztaty.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1931. Bal w Modlinie.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]


1931. Reklama Stoczni Modlińskiej Państwowych Zakładów Inżynieryjnych.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1931. Ofiara redukcji zatrudnienia w Państwowej Stoczni Modlińskiej.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1931. Ogłoszenie. Magistrat miasta Nowego Dworu, na podstawie rozporządzenia Ministra Spraw Wewnętrznych z dn. 16.X.1930 r. o meldunkach i księgach ludności. Nowy Dwór, dnia 30 kwietnia 1931 roku.

Przed 1939 r. Dworzec kolejowy w Modlinie.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1931. Z krucyfiksem pod pociąg miedzy Modlinem a Nowym Dworem.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1931. Kurjer Czerwony, nr 112.

Lata 30. Tu będzie ul. Partyzantów, w tle dom w którym mieszkał dr. Władysław Nawaduński - obecnie biblioteka przy ul. I. Paderewskiego 22.
źródło grafiki - Andrzej Dziadczak (koloryzowanie, obróbka AI)

1931. W Nowym Dworze odbył się czterotygodniowy obóz elektrotechniczny i silnikowy Przysposobienia Wojskowego.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
1932 r.
23.IV. - w stoczni PZInż. wodowany zostaje, zbudowany w ciągu półtora roku, ORP
"Batory" kuter patrolowy Straży Granicznej, a następnie Marynarki Wojennej.
15.V. - Związek Nauczycielstwa Polskiego w Nowym Dworze podejmują rezolucję w
sprawie zmian wprowadzonych Rozporządzeniem Prezydent RP w ustawie o stosunkach
służbowych nauczycieli z dnia 1 lipca 1926 r.
6.IX. - Otwarcie Oddziału Warszawskiego Komunalnej Kasy Oszczędności w Nowym
Dworze k/Modlina. Był to czwarty oddział warszawskiej Kasy.
- Obszar miasta Nowy Dwór obejmuje 246 ha (1.720.250 m2), Na ponad stu z
hektarach znajduje się 433 posesji z budynkami mieszkalnymi, gospodarczymi.
Nowych budowli od wielu lat nie przybywa, stare ulegają rozsypce. Magistrat
Nowego Dworu rozpoczął zabiegi o przyłączenie do swojego obszaru: wsi Nowo
Łączna z fabryką krochmalu firmy "Górski i Morawski" oraz stację kolejową Nowy
Dwór (307 mieszk.); portu wojennego Modlin (256 mieszk.) i części kępy
Nowodworskiej pomiędzy torem kolejowym a gruntami miejskimi (teren
niezamieszkały). Nowe tereny powiększyły by obszar miasta o 798.745 m. kw. tj. o
ponad czterdzieści procent.
- z wykazu członków Związku Polskiego Nauczycielstwa Polskiego Szkół
Powszechnych skreśleni zostają: z dniem 1.X. Leonard Traczyk, a z dniem 1.XI.
Anna Chmielińska.
10. XI. - Ognisko Związku Nauczycielstwa Polskiego liczy tylko 8 członków.

1932. Malwersacje w Spółdzielni Garnizonowej w Modlinie.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1932. W Nowym Dworze założona została spółka "R. Jerozolimski i S-ka", sp. z o.o. dla założenia i prowadzenia przedsiębiorstwa detalicznej sprzedaży napojów alkoholowych.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1932 r. Kuter pościgowy 'Batory' podczas budowy na slipie w Modlinie.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1932. "Batory". Kuter patrolowy Straży Granicznej II RP zwodowany 23 kwietnia 1932 r. w stoczni Państwowych Zakładów Inżynierii w Modlinie.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1932. Motorówki patrolowe w porcie stoczni Modlińskiej.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
%20holownik%20tylnokołowy%20'Rewera'.jpg)
1932. Państwowe Zakłady Inżynieryjne - Stocznia w Modlinie zbudowała dla armatora "Dyrekcji Wód Wodnych" w Stanisławowie (Dniestr) holownik tylnokołowy "Rewera".
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1932. Jak doszło do strajku w fabryce Klejmana w Nowym Dworze.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1932. Ciąg dalszy strajku w fabryce dykt i fornierów Klejmana w Nowym Dworze.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
Wspomnienie w tekście o
„metodach dr. Łokietka” to bardzo konkretne oskarżenie. Józef Łokietek
(właśc. Judel Łokietek) był postacią półlegendarną i mroczną:
Był komendantem bojówek PPS-u, a później związanym z Z.Z.Z.
Zasłynął z organizowania grup uderzeniowych, które siłą (często z użyciem
rewolwerów i kastetów) wymuszały posłuch wśród robotników lub rozbijały
konkurencyjne demonstracje.
Porównanie Pluskowskiego do Łokietka miało sugerować, że Z.Z.Z. to nie
związek zawodowy, lecz organizacja o charakterze gangsterskim.
- Fabryka Kleimana i kontekst Nowego Dworu
W 1932 roku Polska znajdowała się w głębokim kryzysie gospodarczym. Nowy
Dwór Mazowiecki był wówczas ważnym ośrodkiem przemysłu drzewnego.
Strajk o 15 tys. zł: Na tamte czasy była to kwota ogromna (dla porównania:
robotnik zarabiał wtedy średnio ok. 100–150 zł miesięcznie). Zaleganie z
taką sumą oznaczało realny głód dla rodzin pracowników.
Zarzut komunizmu: W tamtym okresie oskarżenie o komunizm było najprostszym
sposobem na sprowadzenie na robotników represji policyjnych. Pluskowski
używa tego jako straszaka, by zmusić komitet strajkowy do uległości.
Aby docenić rozwój żydowskiego ruchu robotniczego w Nowym Dworze w tamtym czasie, należy przyjrzeć się, jak wyglądały sprawy polskich robotników. W przeciwieństwie do dobrze zorganizowanych żydowskich robotników, z ich dynamiczną działalnością polityczną i związkową, polscy robotnicy byli ledwie zorganizowani. Przez 20 lat podejmowano wiele prób utworzenia organizacji Polskiej Partii Socjalistycznej i Komunistycznej Partii, ale były one krótkotrwałe i nie były w stanie zmobilizować stałych członków. O ile istniały wspólne działania żydowskich i polskich robotników, były one inicjowane i przeprowadzane przez organizację Bundu, a zwłaszcza przez Chaima Rudowskiego, który był w osobistym kontakcie z niewielką zorganizowaną grupą polskich robotników i ich liderów.
Oto niektórzy polscy aktywiści, którzy mieli kontakt z żydowskim ruchem robotniczym: Przybyszewski, członek Polskiej Partii Socjalistycznej, zwykły robotnik o ograniczonej wiedzy, ale, jak to się mówi, "srebrnym języku", zwłaszcza po tym, jak poprawił mu się humor po wypiciu szklanki wódki; radny Polskiej Partii Socjalistycznej Domański, który zyskał popularność pod koniec lat dwudziestych i do tego czasu pracował jako farmaceuta w miejscowej klinice.
Spośród polskich komunistów chciałbym wymienić szewca Łukaszewskiego, sympatycznego człowieka o ideologicznych podstawach. Był jednym z członków rady miejskiej, wybranego przez socjalistyczny blok żydowskich i polskich robotników w wyborach uzupełniających w 1923 r. Budziński był starszym polskim metalowcem, którego wygląd fizyczny natychmiast budził szacunek. To dzięki niemu doszło do wspólnej demonstracji 1 Maja w 1926 r. Mieszkańcy Nowego Dworu, którzy spotkali Budzinskiego podczas i po okupacji nazistowskiej, powiedzieli, że ich nie zawiódł. To samo można powiedzieć o Bolku Kowalskim, który był aktywnym młodym komunistą w latach 30. Wspomniani powyżej byli aktywistami wśród polskich robotników, z którymi mieliśmy kontakt w naszej działalności społecznej w ciągu 20 lat.
* Pinkas Nowy Dwor, Memorial book of Nowy-Dwor, 1965.

1932.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1932. Zamordowanie właściciela piwiarni w Nowym Dworze.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1932. Miasto, które się dusi.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1932. Jeszcze raz o moście na Wiśle pod Modlinem.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1932. Trwa budowa nowego mostu na Wiśle w Modlinie.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

4 stycznia 1932. W Warszawie rozpoczął się zjazd rabinów. Uczestniczył w nim Rubin Lejb Najfeld rabin z Nowego Dworu na zdjęciu z gazety oznaczony nr 11.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]


1932. Ważne nowodworskie adresy instytucji, zakładów i sklepów.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1932. Bilans Fabryki Przetworów Kartoflanych "Nowy Dwór" P. Górski i E. Mórawski S.A.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
Interpretacja i analiza
Dokument to oficjalne sprawozdanie finansowe (bilans oraz rachunek zysków i
strat) spółki akcyjnej prowadzącej fabrykę przetworów ziemniaczanych w Nowym
Dworze (Mazowieckim), należącej do P. Górskiego i E. Mórawskiego.
1. Sytuacja majątkowa (Stan Czynny - Aktywa):
Łączny majątek: Spółka dysponowała majątkiem o wartości ponad 1,6 mln
ówczesnych złotych.
Struktura: Największą część majątku (ok. 70%) stanowiły nieruchomości i
urządzenia (place, zabudowania, maszyny) – 1,12 mln zł. Świadczy to o dużym
zapleczu produkcyjnym.
Zapasy: Remanenty (stany magazynowe) wynosiły 321 tys. zł, co jest naturalne
dla przetwórstwa rolnego przed nowym sezonem.
2. Źródła finansowania (Stan Bierny - Pasywa):
Kapitał własny: Kapitał akcyjny wynosił 828 tys. zł. Ciekawa jest wysoka
kwota kapitału amortyzacyjnego (451 tys. zł), co sugeruje, że park maszynowy
był już w znacznej mierze zamortyzowany lub firma rzetelnie odkładała środki
na odtworzenie majątku.
Zobowiązania: Firma posiadała długi w postaci akceptów (weksli) oraz
wierzytelności (zobowiązań wobec dostawców/banków) na łączną kwotę około 321
tys. zł.
3. Wynik finansowy:
Zysk brutto: Wyniósł 216.650,40 zł.
Koszty: Z rachunku wynika, że główne obciążenia to koszty handlowe (115 tys.
zł) oraz dość wysokie odsetki (procenty – 60 tys. zł), co może wskazywać na
korzystanie z kredytów obrotowych.
Podatki: Firma odprowadziła prawie 50 tys. zł podatków, co stanowiło
znaczącą część jej dochodu.
Podsumowanie historyczne:
Bilans sporządzono w 1931 roku, czyli w samym środku Wielkiego Kryzysu.
Fakt, że firma wykazała zysk brutto na poziomie ponad 200 tys. zł przy
kapitale akcyjnym 828 tys. zł, świadczy o jej bardzo silnej pozycji rynkowej
i dobrej kondycji finansowej mimo ogólnoświatowej zapaści gospodarczej.

1932. Nowy Dwór i Zakroczym na tle innych miast Polski wg. powierzchni ogólnej oraz powierzchni zabudowań, jezdni, chodników, parków, cmentarzy i terenów niezabudowanych.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
W połowie 1900 r. wydarzył się pierwszy znany nam wypadek związany z nowodworskimi toaletami. Czterdziestotrzyletnia Ryfka Rozenberg "przez nieostrożność trzymane na rękach niemowlę upuściła do dołu ustępowego". Dziecko nie przeżyło wypadku.
W styczniu 1914 r. w domu Litwinowicza przy Polskim Rynku [dzisiejsza ulica Zakroczymska] obowiązki stróża przyjął Stanisław Krub. Nowy dozorca mając pracę i związane z nią mieszkanie powinien się zameldować, ale tego nie zrobił. Powszechne zdziwienie budziło to, że Krub mieszkał z dwiema kobietami, jak głosiła fama z żoną, która była wysoka i niską kochanką. Obie kobiety uzupełniały budżet domowy przyjmując do prania bieliznę. W pewną kwietniową noc dozorca i obie kobiety zniknęli niespodziewanie. W mieszkaniu pozostały meble i kilka rzeczy bez większej wartości. Dość szybko stwierdzono, że "przy okazji" zaginęła kosztowna bielizna oddana kobietom do prania. Właściciele oceniali straty na około 200 rubli. Wszczęte natychmiast poszukiwania nie dały rezultatu. Sprawa zostałaby pewnie zapomniana, ale dwa tygodnie po zniknięciu "rodziny" stróża, jego następca Ludwik Kamiński znalazł w dole przeznaczonym na nieczystości pakunek zaszyty w worek. Po wydobyciu paczki i przecięciu płótna okazało się, że wewnątrz ukryto ciało kobiety. Zwłoki były związane w taki sposób, że głowa dotykała kolan. Praktykujący w Nowym Dworze lekarz Aleksander Brochocki podczas autopsji stwierdził, że ofiara była niskiego wzrostu, a jako przyczynę zgonu wskazał pęknięcie czaszki. Ze względu na daleko posunięty rozkład ciała nikt nie rozpoznał zmarłej. Nie skojarzono również, że zaginięcie, kradzież i znalezione zwłoki to ta sama sprawa. Do czasu. Po trzech miesiącach, w pierwszych dniach lipca, w tym samym dole kloacznym pojawił się kolejny worek. Tym razem pakunek obciążony był kamieniem. Wewnątrz, tak jak poprzednio, znajdowało się związane ciało kobiety. Badający je lekarz stwierdził pęknięcie czaszki i określił, że zgon około trzydziestopięcioletniej kobiety nastąpił 2-3 miesiące wcześniej. Dopiero wówczas zarządzono opróżnienie dołu, ale nie natrafiono na inne dowody w tej sprawie. Stwierdzono również, że domniemanym złodziejem i jednocześnie mordercą obu kobiet jest Krub. Ruszyły poszukiwania byłego stróża. Jaki był ich wynik, nie wiadomo. Sprawa była niejasna dla nowodworzan z początku XX w. Dla nas również przynosi pewien problem. W tym samym czasie i w tym samym miejscu, czyli w kwietniu 1914 r. na podwórzu domu Litwinowicza według "Kuriera Warszawskiego" odnaleziono zaszyte w worku zwłoki nierozpoznanego mężczyzny. Być może nastąpiła pomyłka i autor artykułu zgodnie z powiedzeniem "wiedział, że dzwonią, nie wiedział, w którym kościele" pomylił płeć ofiar. Mogło być jednak tak, że nierozpoznane zwłoki należały do poszukiwanego Kruba.
Wczesnym rankiem 23.02.1922 r. jeden z mieszkańców Nowego Dworu przechodzący ulicą Mickiewicza [obecnie Wybickiego] usłyszał płacz dziecka. Zdziwił się, bo płacz dobiegał ze stojącego na podwórku ustępu. Ponieważ kwilenie nie ustawało, przechodzień zajrzał do wnętrza. Dziecka nie było widać, ale głos słyszał wyraźnie. Zajrzał do dołu i ujrzał niemowlę. Rozpoczęto akcję ratunkową. Po wydobyciu malucha okazało się, że jest to około pięciotygodniowy chłopiec. Dziecko miało szczęście w nieszczęściu, musiało do dołu trafić niewiele wcześniej, skoro miało jeszcze siłę płakać. Zima 1921/22 była prawie bezśnieżna, ale mroźna. Ta sama temperatura, która mogła niemowlę zabić w pewien sposób mu pomogła, bo zawartość toalety zamarzła i chłopiec w niej nie utonął. Uratowane dziecko wzięła na wychowanie Maria Śliwińska, a poszukiwaniem matki i być może jednocześnie sprawczyni przestępstwa zajęła się policja.
10 lat później na tej samej ulicy policja ponownie przeszukiwała toalety, a właściwie jedną. Na posesji Józefa Ładzińskiego, pod nr 11, w ogólnodostępnym ustępie poszukiwano dowodu zbrodni. Odnaleziono nóż, którym Maria Romiancew w napadzie gniewu zabiła swego kochanka. Policja miała o tyle ułatwione zadanie, że przyjaciółka zabójczyni Maria Botwinowa, pomagająca jej sprzątać miejsce zbrodni wskazała wychodek, do którego tzw. trybowiec trafił.
* Maria Możdżyńska - (Nie)legendy nowodworskie
po raz drugi, 2024.

Ok. 1918-1939. Fragment parku w Nowym Dworze.
foto - Michel Jankiel Juress
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

Ok. 1918-1939. Park gen. Hallera - obecnie Wybickiego.
foto - Michel Jankiel Juress
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

W białej bluzce - Stefania Kozarska.

Stefania i Stefan Chmielewski.
Historia jednego zdjęcia. Niedawno zamieściłem zdjęcie znalezione w internecie (bez sygnatury zakładu fotograficznego) z opisem: Stefanja Chmielewska, Nowy Dwór Maz. ul. Nowodworzanka 7 lub 1-1. Pytałem czy ktoś wie coś o tej osobie lub jej krewnych. Odezwał się Pan Paweł, który rozpoznał w dziewczynie w białej bluzce swoją prababcię Stefanię Kozarską mieszkającą w Bronisławce k/Modlina. Pani Stefania wyszła za mąż za pracownika kolei Stanisława Chmielewskiego. To właśnie Pani Stefania z mężem Stefanem wybudowali dom na Nowodworzance gdzie wspólnie mieszkali. Pan Stanisław pracował na kolei w Nowym Dworze, a Pani Stefania zajmowała się przez jakiś czas handlem na straganie przy remizie na Placu Solnym. Małżeństwo miało córkę Marię, która po wyjściu za mąż przyjęła nazwisko męża Ostrowska. Małżeństwo Ostrowskich miało cztery córki. Jedną z nich była mama Pana Pawła. Mieszkali razem z pradziadkami w domu rodzinnym, który stoi do dziś. Prababcia Pana Pawła Stefania zmarła w 1977 r. Piękna rodzinna historia. Panu Pawłowi dziękuję za możliwość przedstawienia rodzinnej historii i nadesłane zdjęcie.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]



1932. Święto Batalionu Elektrotechnicznego w Nowym Dworze.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
1933 r.
- największy kryzys gospodarczy świata XX wieku (1929-1933) dotknął także Nowy
Dwór. Mieszkańcy, poza drobnym handlem, trudnili się rzemiosłem, głównie
krawiectwem i szewstwem. W mieście było około 3.000 osób bezrobotnych tj. 28
proc ogółu mieszkańców. pomimo trudności gospodarczych i społecznych
wynikających z kryzysu handel w mieście jest nadal ożywiony, a chałupnicy mieli
pełno zamówień. Do kasy miejskiej wpływały regularnie podatki.
- Zarząd miasta podjął decyzję o budowie 4-tej w mieście 7-klasowej szkoły
powszechnej na ul. Słowackiego. Koszt budowy, parterowego budynku, który miał
mieć 60 m. długości i 14 m. szerokości, miał wynieść 100.000 zł. Wsparciem
budowy szkoły było drewno, o wartości 18.000 zł, jakie dostarczył właściciel
dóbr Jabłonna hr. Maurycy Potocki. Była to jedynie część, spośród 500 m3 drewna
przekazana przez niego miastu, na poczet odszkodowania za odstąpienie prze Nowy
Dwór uprawnień do założenia własnej elektrowni. Kwotę 8.000 zł zebrano z
dobrowolnych składek mieszkańców, na zebranie pozostałej kwoty mieszkańcy
obłożyli się dobrowolnym podatkiem.
1.IX. - członkiem Związku Nauczycielstwa Polskiego ogniska w Nowym Dworze
zostaje nauczyciel Józef Kulka.
.%20Obok%20był%20również%20jego%20młyn.jpg)
Przed 1939 r. Pracownicy kaszarni Śliwińskiego na ul. Szerokołęcznej (obecna ul. Mazowiecka - teren sklepu Biedronka). Obok był również jego młyn.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

Przed 1939 r. Organizacja Młodzieży Towarzystwa Uniwersytetów Robotniczych w Nowym Dworze z burmistrzem miasta Turkiem i ławnikiem Domańskim.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

Aleja Paderewskiego, a trylinka, którą widzimy to: "...Pierwsza próbna nawierzchnia, która została ułożona w Nowym Dworze na odcinku 290 m w 1933 roku..."
źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

1933. Podział gminy Góra na gromady.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1933. Podział gminy Pomiechowo na gromady.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1933. Podział administracyjny Polski z granicami miast i gmin.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1933. Budżety gmin i miast w powiecie warszawskim.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1933. Skorowidz miejscowości Rzeczypospolitej Polskiej z oznaczeniem terytorialnie im właściwych władz i urzędów oraz urządzeń komunikacyjnych.
Organizacja komunistyczna w Nowym Dworze składała się głównie z żydowskiej młodzieży, z nielicznymi nie-Żydami. Jako nielegalna organizacja jej członkostwo pozostawało nieznane, ale wyróżniała się silnym oddaniem ideologicznym, szczerą wiarą i bezgraniczną gotowością do poświęceń.
Jednymi z pierwszych znanych komunistów w mieście byli Chaim Tiszler i Azriel Alman, którzy stali się komunistami na początku lat 20. Chaim Tiszler służył wówczas we flocie polskiej armii i był już dobrze znany w Nowym Dworze. Azriel Alman opuścił Nowy Dwór, gdy był jeszcze bardzo młody i piastował odpowiedzialne stanowisko w KPP [Komunistycznej Partii Polski]. Później został aresztowany na granicy polsko-rosyjskiej, gdy działał jako pośrednik między KPP a jej przedstawicielami w Rosji Sowieckiej. Był więziony przez 12 lat, został uwolniony przed II wojną światową, a później zabity.
W szeregach związku pracowników przemysłu odzieżowego, którego członkowie byli bundowcami, pojawiło się nazwisko Efrema Szafrankera. Krawiec i członek związku, zaczął występować w imieniu "Czerwonej Frakcji", która w tamtym czasie właściwie nie istniała. On, jego przyjaciel Sh. G., jego brat Motl i autor byli pierwszym zalążkiem organizacji komunistycznej, wokół której gromadzili się ci, którzy odeszli z innych organizacji.
Partia komunistyczna prowadziła swoją działalność w siedzibach związków zawodowych, gdzie również miały swoje biura Bund i Tsukunft. Tam powstała opozycja, "Czerwona Frakcja". Prowadzili również swoją działalność agitacyjną na zewnątrz - na "drugim froncie", na deptaku, gdzie pracowali nad swoimi sympatykami, potencjalnymi kandydatami Partii Komunistycznej. Praca organizacyjna i agitacja na deptaku odbywała się nieustannie, bez przerwy, latem i zimą, w deszczu i mrozie. Zawsze oświecali zacofane masy o nowych sposobach, nieświadomi błota i śniegu przenikających ich podarte buty.
Na początku lat 30. XX wieku organizacja komunistyczna zwiększyła swoje wpływy. Jej aktywiści pochodzili z tych, którzy opuścili inne organizacje. Odzwierciedlało to trwającą walkę między partiami w życiu wspólnotowym naszego miasta, która powodowała ból i urazy w stosunkach osobistych. Pogorszenie stosunków międzypartyjnych było spowodowane polityką centralnej organizacji komunistycznej. W 1929 r. konferencja Profinternu w Berlinie proklamowano powstanie odrębnych [komunistycznych] związków zawodowych. Skutki tej proklamacji odczuto w Nowym Dworze. Komunistom nie wystarczało już działanie w roli opozycji [w ramach związków zawodowych organizowanych przez inne grupy].
Na początku lat 30. organizacja komunistyczna miała własne małe biuro w piekarni Tall Josl. Był to półlegalny klub. Tam krawcy, którzy do tej pory stanowili opozycję w związku pracowników przemysłu odzieżowego, utworzyli własny związek, co oczywiście natychmiast doprowadziło do walki o wpływy i przywództwo w różnych fabrykach i miejsc pracy. Doprowadziło to do krwawych walk, w które zaangażowały się podejrzane elementy, niemające nic wspólnego z ruchem robotniczym. Finał zmagań rozegrał się w zakładzie krawieckim Jidla Zajdenberga.
W tym okresie Partia Komunistyczna rozszerzyła swoje wpływy. Udało się jej przyciągnąć młodych ludzi z Tsukunft [Przyszłość, grupa bundowska], Frajhajt [Wolność, grupa syjonistyczna] i innych organizacji. Konflikty międzypartyjne osłabły, a w latach 1935-36 nawiązano bardziej przyzwoite stosunki, głównie z Bundem, a czasami z PPS [Polską Partią Socjalistyczną].
Wśród wspólnych działań partii znalazła się kampania w wyborach uzupełniających do rady miejskiej w 1923 r., kiedy to komunista Łukaszewski został wybrany jako część bloku socjalistycznego; wspólna demonstracja 1 Maja 1926 r., zakończona krwawym finałem; oraz wybory do rady miejskiej w 1927 r., kiedy to "lewica" zdobyła dwa miejsca i razem z innymi partiami robotniczymi utworzyła socjalistyczną większość w radzie i magistracie [władza miejska]. W późniejszych latach komuniści również pojawili się we wspólnych wydarzeniach.
Organizacja komunistyczna bardzo ucierpiała z powodu swojego nielegalnego statusu, co skutkowało wieloletnim więzieniem jej działaczy. Powinniśmy pamiętać o zamordowanych Azrielu Almanie, Leje Papier i Sime Zamjatin, która oddała ostatnie tchnienie na szubienicy w getcie w Nowym Dworze.
* Pinkas Nowy Dwor, Memorial book of Nowy-Dwor, 1965.


1933. Jubileusz 50-lecia straży pożarnej w Nowym Dworze.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1933. Wręczenie sztandaru straży pożarnej w Nowym Dworze z okazji jej 50-lecia.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
W dn. 3 maja b. r. jak już pisał „Kurjer Poranny
Podstołeczny” — w Nowym Dworze odbyła się uroczystość 50-lecia istnienia w
mieście tam ochotniczej straży pożarnej.
Punkt kulminacyjny obchodu jubileuszowego stanowiła uroczystość poświęcenia
sztandaru, ufundowanego przez Komitet Jubileuszowy.
Po odebraniu przysięgi starosta Wardejn-Zagórski wręczył sztandar straży,
poczem po licznych przemówieniach udekorował państwowym Krzyżem Zasługi
działacza miejscowego p. Franciszka Maciejewskiego za zasługi, położone na
polu pożarnictwa.
Następnie nadany przez Radę Naczelną Gł. Zw. Str. Poż. R. P. dyplom uznania
wręczył jubilatce p. Chełmiński, wiceprezes Zw. Str. Poż. Woj. Warsz., który
również udekorował zasłużonych i odznaczonych medalami strażackiemi.
Popis straży i przysposobienia strażackiego wypadł świetnie.
W uroczystościach wzięło udział przeszło 300 członków delegacji 27 straży, 3
orkiestry i 17 sztandarów.
W 1909 r. kończy w Lublinie wieczorową niższą szkołę handlową. W 1921 był przedstawicielem „Westa” Banku Ubezpieczeń Wzajemnych na Życie w Poznaniu na miasto Włocławek i powiaty: włocławski i nieszawski przy ul. Królewieckiej 31. W 1930 r. zostaje sekretarzem gminy Włochy. W październiku 1934 jako burmistrz przedstawił pracę na ogłoszony, przez ministra opieki społecznej, konkurs na projekt uzdrowienia miasteczek. Do konkursu zgłoszono 27 prac. Praca burmistrza dotycząca Nowego Dworu otrzymała wyróżnienie. W okresie 1938/1939 pełnił obowiązki sekretarza Wydziału Powiatowego Zimowej Pomocy Bezrobotnym w Lipnie.
[źródło opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1933. Wysoko wznosi oświaty kaganek mały i cichy Nowy Dwór.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
Partja drzewa, dostawiona do budowy szkoły, przedstawia wartość 18.000 zł. Ponadto z dobrowolnych składek wpłynęło gotówką około 8.000 zł.
Wybudowano już część gmachu szkolnego, który ma
mieć 60 m. długości i 14 m. szerokości. Będzie to budynek parterowy. Na
zebranie dalszych funduszów mieszkańcy obłożyli się dobrowolnym podatkiem. Z
pomocą pośpieszy tu również Powiatowy Fundusz Budowy Szkół, który przyrzekł
już udzielić w roku bieżącym odpowiedniej pożyczki.
Gdy się zważy, że jest to już czwarta 7-o klasowa szkoła powszechna w Nowym
Dworze, musi się uchylić czoła przed zrozumieniem zadań i doniosłości
oświaty w tem nędznem miasteczku, górującem swą dojrzałością obywatelską nad
niejednem podstołecznem osiedlem (np. Rembertowem), zamieszkanem przez
inteligencję.

Przed 1939. Grupa nauczycieli i uczniów Powszechnej Szkoły Podstawowej w Nowym Dworze przy ul. Kościuszki.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]


Przed 1939. Grupowe zdjęcie uczniów i nauczycieli szkoły w Nowym Dworze.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1933. Modlin. Pancerniacy na tle spichrza.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
.%20MODLIN%2016.V.1933%20rok'-1.jpg)
.%20MODLIN%2016.V.1933%20rok'-2.jpg)
1933. Trzej polscy żołnierze w atelier zakładu fotograficznego Juressa w Nowym Dworze. Dedykacja w języku ukraińskim: "На згадку о добрім товаристві. Модлін 16/V 33 року" - "Na pamiątkę o dobrym towarzystwie. Modlin, 16 maja 1933 roku."
foto - Michel Jankiel Juress
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]


Obróbka zdjęcia - Gemini 3.
%20w%20kierunku%20zachodnim,%20widoczna%20zabudowa%20obecnie%20nie%20istnieje_Fotopolska-Eu_Rado_NDM.jpg)
Lata 1930-1935. Odcinek ulicy Warszawskiej widziany od wlotu obecnej ulicy Nałęcza (po lewej) w kierunku zachodnim, widoczna zabudowa obecnie nie istnieje.
źródło grafiki i opisu - Rado-NDM, https://fotopolska.eu
foto - Michel Jankiel Juress

Lata 1930-1939. Budynki przy ulicy Zakroczymskiej widziane z ulicy Warszawskiej.
źródło grafiki i opisu - Rado-NDM, https://fotopolska.eu
foto - Michel Jankiel Juress

1933. Syrop z cukru gronowego sprzedaje fabryka Górski i Mórawski Nowy Dwór k.Modlina.

1933. Karmelki z cukru gronowego oferuje fabryka Górski i Mórawski z Nowego Dworu k/Modlina.

Przed 1939. Syrop słodki z cukru gronowego dostarcza na terenie kraju Górski i Mórawski z Nowego Dworu.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
* Jolanta Załęczny "Powiat warszawski w latach II Rzeczypospolitej: życie społeczno-polityczne, gospodarcze i kulturalne", 2015.
* Maria Możdżyńska - (Nie)legendy nowodworskie po raz drugi, 2024.


1933. Fragment parku miejskiego im. J. Hallera (obecnie im. J. Wybickiego).
foto - Michel Jankiel Juress
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
* Ryszard Gołąb - Ilustrowana monografia miasta Nowego Dworu Mazowieckiego z historią Twierdzy Modlin, 2006.
Nowo zakładane miasto powstawało zazwyczaj wokół rynku, na którym lokowano najważniejsze miejskie obiekty ratusz i świątynię. Na placu tym odbywały się targi i jarmarki, odczytywano i wykonywano wyroki. Rynek był sercem miasta. Jest on w Zakroczymiu, jest w Warszawie, ale w Nowym Dworze próżno się za nim rozglądać, chociaż wiadomo, że takowy był i to niejeden.
Patrząc na plan miasta zauważyć można trzy skupiska zieleni, trzy parki. To w ich miejscu były kiedyś rynki miejskie. Najstarszy znajdował się w okolicach dzisiejszego przystanku autobusowego na początku miasta. Tu mieścił się plac miejski z czasów, gdy Nowy Dwór po raz pierwszy stał się miastem. Średniowieczny Nowy Dwór był grodem zlokalizowanym na wzniesieniu nad Wisłą, najprawdopodobniej w miejscu gdzie obecnie możemy nabyć artykuły AGD. Rzeka płynęła wówczas obniżeniem, w którym znajdują się ogródki działkowe "Pestka". Rynek, a właściwie miejsce targowe znajdowało się na podgrodziu gdzie także stały chaty włościan.
Wraz z upływem lat miasto rozwijało się i przesuwało ku wschodowi. Na rycinie Erika Dahlbergha, który utrwalił wygląd Nowego Dworu w czasach Potopu dopatrzeć się można zarysów kolejnego rynku. To dzisiejszy skwer biskupa Dobrogosta. O tym okresie istnienia miasta wiadomo najmniej, możemy jedynie przypuszczać, że gdzieś w okolicach tego rynku pobudowano klasztor i kościół bernardynów. Niemniej to miejsce najdłużej ze wszystkich trzech wykorzystywane było, jako centrum handlowe, targi odbywały się tu jeszcze po II wojnie światowej.
W wyniku XVIII wiecznej lokacji miasta powstał ostatni z naszych rynków - obecny Park Wybickiego. Był bardzo duży; przypominał wydłużony prostokąt, na którego przeciwnych, krótszych pierzejach znajdowały się kościół św. Michała i ratusz, którego miejsce zajął później kościół ewangelicki. Przy rynku, na dzisiejszej ulicy Kościuszki znajdowała się austeria miejska - połączenie zajazdu z hotelem. W chwili swego powstania znajdował się on na skraju miasta, za dzisiejszą ulicą Wybickiego nie było już zabudowy.
W XIX w. z racji swego położenia między dwoma świątyniami otrzymał szumną nazwę Plac Kościelny. Brak bruku powodował, że plac ten zmieniał się po każdym większym deszczu w błotniste bagienko. Mimo to stanowił serce miasta, wokół którego ulokowano ważne dla mieszkańców obiekty, pierwszą aptekę i szkołę. W okolicy rynku mieścił się też nowodworski ratusz z nieodłącznym odwachem, czyli miejscem, w którym stacjonowała miejska policja i znajdował się areszt. W założeniu plac powinien służyć celom targowym i dzięki położonym tu instytucjom być miejscem niesłychanie ruchliwym. Jednak osoby goszczące w mieście w latach pięćdziesiątych XIX w. stwierdzały, że nowodworski rynek jest opustoszały i nic się na nim nie dzieje.
Istnienie w Nowym Dworze trzech miejsc o jednakowym przeznaczeniu mijało się z celem, dlatego też raczej bez większych protestów pod koniec XIX w. zrealizowano inicjatywę właściciela apteki Jana Flatta i zadrzewiono największy rynek tworząc istniejący do dziś park.
* Maria Możdżyńska - (Nie)Legendy nowodworskie, 2014.
We wczesnych latach XX wieku kilku nowobogackich kontrahentów wojskowych przywiozło Starego Juresa do Nowego Dworu z jakiegoś miejsca na polskiej granicy. Miał uczyć rosyjskiego i hebrajskiego ich dorastające dzieci. "Staruszek Jures" był również znany jako Reb [pełen szacunku zwrot] Note Jures i, jak pamiętam z mojego wczesnego dzieciństwa, nosił również imię Szperling. Bardzo szybko uwolnił się od tego rodzaju pracy. Biegle znając rosyjski, najpierw został pisarzem petycji, a później "adwokatem pokątnym", kimś w rodzaju praktykanta adwokackiego z prawem do stawiania się przed sądem rosyjskim.
Należał do pokolenia maskilim [wyznawców żydowskiego oświecenia], którzy bardzo kochali literaturę hebrajską i literaturę w jidysz. W latach przed I wojną światową aktywnie działał w życiu żydowskim Nowego Dworu. Był przedstawicielem w kahale [zorganizowana społeczność żydowska] oraz w Radzie Miejskiej, a także aktywnym zwolennikiem Eretz Isroel i członkiem Bnei Mosze [Synowie Mojżesza], pierwszego odłamu w ruchu syjonistycznym. Jego syn, syjonistyczny działacz społeczny Jankew Jures [Michel Jankiel Juress], znany jako "Jures Młody", wychowywał się w szacownym domu z syjonistycznym klimatem.
Byłem bardzo bliskim przyjacielem Jankewa Juresa. Pamiętam go od wczesnego dzieciństwa. Mieszkaliśmy w tym samym budynku, którego właścicielem był najlepszy przyjaciel Jankewa, dentysta Szmuel Grabman. Mieszkaliśmy w części frontowej, "Stary Jures" nad nami, a "Jures Młody" mieszkał w aneksie, gdzie miał również swoje studio fotograficzne.
Był bardzo przystojny. Dziś powiedzielibyśmy, że wyglądał jak gwiazda filmowa - wysoki, szczupły, z głową o czarnych włosach, wielkimi brązowymi oczami, schludny i elegancki, nieco powściągliwy, wielki wielbiciel zagranicznych manier. Krótko mówiąc, był żydowskim arystokratą, wyróżniającym się na tle małego, szarego miasteczka.
Chociaż miejscowi Żydzi zwracali się do jego ojca poufale "Reb Note", do syna zwracano się zawsze nie inaczej niż "Pan Jures". Trzymał się on z dala, nawet od bliskich mu osób. Fascynowały go rzeczy nowe i nowoczesne, co, jak sądzę, przyciągnęło go do zawodu fotografa, który w tamtych czasach był dość skomplikowanym zajęciem. Ówczesny aparat fotograficzny stał na czterech chwiejnych nogach, miał czarną pokrywę i wyglądał, jak jakieś złe stworzenie gotowe cię połknąć. W atelier były dekoracje - zaczarowane zamki, ogrody i lasy, które służyły za tło. Przy wykonywaniu zdjęcia następowała długa seria regulacji i manipulacji zasłonami na szklanym dachu, aby uchwycić właściwy rodzaj światła. A najważniejsze było ustawienie fotografowanego człowieka w odpowiedniej pozie, z właściwym subtelnym uśmiechem, tak, aby portret był realistyczny. Było inaczej niż dzisiaj, gdy za pomocą jednego kliknięcia aparatem zdjęcie jest gotowe. To były inne czasy, wszystko trzeba było zrobić samodzielnie i po prostu dobrze.
Jankew Jures był także pierwszym w mieście, który jeździł na rowerze. Kiedy wybierał się na przejażdżkę po ulicy, aby odetchnąć trochę świeżym powietrzem w letni wieczór, ja z intuicją dziecka, już rozumiałem, że dziewczyny i kobiety były zazdrosne o cichą i skromną Soltsze, córkę Jeketskla Zejgermahera, która okazała się być bardzo skuteczną w "złapaniu" tak przystojnego i utalentowanego mężczyzny.
Kiedy Juresowie przenieśli się do nowo wybudowanego przez warszawskiego Żyda Roznfelda domu w miejscu, w którym wcześniej był mały domek należący do rodziny Motela Peretza, Jankew również przeniósł tam swoje rozbudowane studio fotograficzne. W tylnym skrzydle, w długiej, powiększonej przestrzeni, otworzył nowy biznes - kino, w którym w sobotnie wieczory i niedziele można było zobaczyć "żywe obrazy" - tupaliśmy nogami jak długo nam się chciało, gdy film zrywał się co kilka minut . Lubiłem patrzeć, jak Jankew, z długimi palcami, paznokciami pożółkłymi od chemikaliów fotograficznych, majstrował przy maszynie, dopóki nie zaczynała działać. Miałem wrażenie, że robił to bardziej dla hobby niż dla zarabiania pieniędzy.
Tak właśnie poznałem go i widziałem w dzieciństwie przed I wojną światową. W latach okupacji niemieckiej Jankew Jures był bardzo aktywny społecznie i w bardzo zorganizowany sposób odnawiał kahał (kehile), który był wtedy w ruinie. Cichy, inteligentny Jeketskl Berman został prezydentem kahału, a Jankew Jures był sekretarzem i życiem organizacji. Farmaceuta Hildebrand był skarbnikiem, Reb Mejer Lihtensztajn przedstawiciel kręgów religijnych a Reb Herszl Bojm, syn bogacza Reb Jehojesza Bojma, był przedstawicielem zwykłych Żydów z klasy średniej. Przez dwa lata, zanim opuściłem Nowy Dwór, byłem sekretarzem, urzędnikiem kahału i codziennie odwiedzałem dom Jankewa Juresa. Biuro kahału znajdowało się w budynku Akie Bosmana, obok domu Rosenfelda, w którym mieszkał Jankes Jures, miałem okazję widzieć wszystko, co robił dla kahału.
Zgodnie z dyrektywą zarządzającą żydowskimi kahałami wydaną przez generała von Beslera, niemieckiego gubernatora okupowanej Polski, i dzięki umiejętnościom oraz energii Jankewa Juresa, administracja kahalna stała się instytucją prawną dla Żydów z Nowego Dworu, prowadzoną w nowoczesnym sposób pod każdym względem, zdobyła szacunek i podziw Żydów, jak również ogólnych instytucji miejskich, z którymi kahał był połączony.
W tym okresie Jankew Jures był również radnym miejskim w rządzie miejskim i wraz z Reb Szimenem Note Srebrenikiem utworzył pierwszą radę syjonistyczną, której członkami byli: Note Zaltsman, Lipa Mundlak, Rochele Neufeld, Riwtsze Jerozalimski i piszący te słowa. Podsumowując, Jankew Jures był działaczem społecznym we wszystkich dziedzinach.
Później dowiedziałem się, że Jankew przejął praktykę prawniczą swojego ojca po śmierci. Jestem pewien, że był również biegły w tym, ponieważ zawsze lubił prawo i lubił odnosić się do źródeł prawniczych.
Prawdziwym dziedzicem zawodu prawnika w rodzinie był najstarszy syn Jankewa, Józef, lub jak go nazywano w domu, Josek. Ukończył już studia prawnicze. Przed ostatnią wojną natknąłem się na niego w sądach w Warszawie, wysoki i smukły w dostojnej todze adwokata, a ja często później myślałem, że to jest spełnienie marzeń jego dziadka Note, protoplasty tej rodziny prawników.
I to był koniec tej aktywnej społecznie rodziny z Nowego Dworu - Jankewa Juresa; jego wytwornej żony, Soltsze; ich syna Józefa i jego uroczej żony, córki wybitnego i bogatego Mojsze Bermana; ich małego dziecka; i młodszego syna Jankewa - wszyscy zostali zabici przez nazistów. Jedyna ocalała córka Jankewa Juresa, Dorke, mieszka w dalekiej Wenezueli z mężem Mejerem Mundlakiem, potomkiem wybitnej rodziny Mundlaków z Nowego Dworu.
* Pinkas Nowy Dwor, Memorial book of Nowy-Dwor, 1965.

1933. Ulica Warszawska i kościół.
foto - Michel Jankiel Juress

1933. Kościół św. Michała Archanioła.
foto - Michel Jankiel Juress
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1933. Do rejestru handlowego wpisana zostaje "Hurtownia Artykułów Spożywczych i Kolonjalnych 'K.F.C.S.' w Nowym Dworze, Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością".
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
%20w%20Nowym-Dworze.jpg)
1933. Jest to dwujęzyczne (polsko-jidysz) zaproszenie i program Pierwszego Zlotu Okręgowego Związku Młodzieży "Przyszłość" (Cukunft), który odbył się w Nowym Dworze w dniach 31 maja – 1 czerwca 1933 roku. "Cukunft" był młodzieżową organizacją związaną z socjalistyczną partią Bund.
[źródło grafiki - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
Pasjonat sportu Włodzimierz Mierenkow wspólnie z
Tadeuszem Koskowskim nauczycielem Szkoły Powszechnej Nr 1 w Nowym Dworze
spowodowali, że grupę młodych sportowych zapaleńców przyjęto pod opiekę
Robotniczego Towarzystwa Przyjaciół Dzieci. Otrzymali do swojej dyspozycji
pokoik na poddaszu gdzie grali w ping-ponga i odbywali spotkania towarzyskie
podczas, których zrodziła się myśl powołania klubu sportowego z prawdziwego
zdarzenia. Mierenkow opracował statut przyszłego klubu, w którym określono
jego nazwę jako „Świt” oraz barwy klubu jako zielono-białe. W 1933 r. klub
został zarejestrowany w Warszawskim Okręgowym Związku Piłki Nożnej (WOZPN)
jednak dopiero w sezonie 1935/1936 r. przystąpił do rozgrywek. Pierwszym
prezesem Klubu został jego założyciel Włodzimierz Mierenkow, człowiek znany
i powszechnie szanowany w mieście. Wspólnie z Tadeuszem Koskowskim
„załatwiali” środki finansowe, które oprócz obowiązkowych składek
członkowskich pozwalały m.in. na utrzymanie klubu w tym zakup jednolitych
strojów dla drużyny. Sponsorami klubu byli m. in. właściciel apteki Bolesław
Konarski, Bolesław Wiernicki - właściciel zakładu mięsno-wędliniarskiego i
Dawid Winogradow - właściciel fabryki fajansu i porcelany.
Wiosną 1934 r.
Zarząd Miasta i osobiście burmistrz Czesław Romuald Przedwiecki oddał
klubowi w wieczystą dzierżawę część terenu na terenie targowiska przy ul.
Pólko na przyszłe boisko. Zostało ono zbudowane w czynie społecznym przez
działaczy, zawodników, kibiców. Jesienią 1934 r. boisko było przygotowane do
rozgrywek mistrzowskich. Pierwszy mecz na tym boisku został rozegrany przez
drużynę piłkarską „Świtu” z warszawską drużyną KS „Ordon”, która znajdowała
się na 3 miejscu w klasie „A” WOZPN. Doping kibiców, mieszkańców miasta
spowodował, że „Świt” wygrał swój pierwszy mecz stosunkiem bramek 9:3. W
1935 r. „Świt” przystąpił do rozgrywek w klasie „C” WOZPN. Z każdym rokiem
zdobywał kolejne awanse w rozgrywkach. Klub rozwija się z każdym rokiem
dzięki ofiarnym sponsorom. Teren boiska zostaje ogrodzony drewnianym
parkanem, wybudowany zostaje murowany budynek klubowy, strzelnica, bieżnia
do biegu na 100 m., boisko do siatkówki, kort tenisowy i skocznia w dal.
W
1939 r. umiera prezes klubu inż. Włodzimierz Mierenkow. Jego pogrzeb był
manifestacją mieszkańców miasta, którzy oddali mu ostatni hołd podczas
pogrzebu. Jego następcą został dotychczasowy członek zarządu klubu Stanisław
Wiśniewski cywilny pracownik wojska w Modlinie Twierdzy. W sezonie 1938/1939
r. klub rywalizował m.in. z warszawskimi drużynami: „Polonii II” i „Macabi”.
Z tą ostatnią drużyną „Świt” rozegrał ostatni mecz decydujący o awansie do
ligi okręgowej na stadionie warszawskiej „Skry”, który oglądało kilka
tysięcy kibiców piłki nożnej. Ostatecznie wygrała drużyna z Nowego Dworu
wynikiem 0:1 i to ona zajęła pierwsze miejsce w klasie „A” WOZPN i to „Świt”
miał w sezonie piłkarskim 1939/1940 wystąpić w lidze okręgowej. Niestety
przeszkodziła temu wojna.

Brama stadionu przy ulicy Pólko.
%20-%20Bohaterów%20Modlina,%20Spacerowa%20(Górska,%20Pólko).png)
Stadion na mapie z 1957. Ulica Górska i Pólko - obecne ulice Bohaterów Modlina i Spacerowa.

Drużyna piłkarska "Świtu" na boisku na Pólku.
Obróbka zdjęcia - Gemini 3.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1933. Kurjer Warszawski, nr 201.

1933. Chłopi pomagają strajkującym robotnikom fabryki dykty w Nowym Dworze.

1933. Dwie ofiary zajścia pod Modlinem.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1933. Express Mazowiecki, nr 332.

1933. W Nowym Dworze zmarł inżynier chemik Konstanty Sobolewski.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

Przed 1939. Rodzina Binkerów z Nowego Dworu.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
.png)
Przed 1939. Rodzina Liwinowiczów na jednej z ulic w Nowym Dworze (prawdopodobnie ul. Zakroczymska, przed zjazdem na ul. Targową).
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
1934 r.
II. - szpital w Nowym Dworze otrzymuje w darze od pana Drozdowskiego,
właściciela majątku Cząstków zastrzeżone na hipotece należne mu sumy w wysokości
5.000 zł. i 7.600 rubli carskich, wraz z procentami od roku 1924. Odsetki od
tych kwot miały być użyte na leczenie biednych z terenu parafii
rzymsko-katolickiej w Kazuniu.
- odbyły się wybory do gminy wyznaniowej żydowskiej w Nowym Dworze. Bezwzględną
większość 11 mandatów uzyskali syjoniści. Jeden mandat uzyskali ortodoksi,
którzy w poprzedniej kadencji posiadali w niej większość.
26.IV. - przewodniczącym komisji wyborczej do Rady Miejskiej został mianowany dr.
Władysław Nawaduński. Na 10.000 mieszkańców uprawnionych do udziału w wyborach
jest 5.000. Miasto podzielono na 4 okręgi. Wybieranych będzie 16 radnych.
25.VII - kolejna powódź w Nowym Dworze i okolicy. W mieście woda z Narwi zalała
podwórza kilka domów. Od strony wsi Łęczna woda przesączała się przez wał, który
na przestrzeni 200 metrów został zabezpieczony przez saperów i strażaków. Woda
podeszła do nasypu kolejowego, nad którego ochroną czuwa wojsko. Na odcinku
między Wólką Górską a Bożą Wolą woda podeszła do szosy.
30.IX. - otwarty zostaje most na Wiśle im. Marszałka Józefa Piłsudskiego. Jego
projektantem był inż. Eugeniusz Hildebrand. Budowa została rozpoczęta w roku
1932 a zakończona w 1933. W następnych miesiącach 1934 r. wybudowano dojazdy.
Budowę mostu prowadziło Towarzystwo Przemysłu Metalowego "K. Rudzki i S-ka",
kierownikiem prac był inż. Florian Kowalewski i inż. Józef Pniak. Most miał 550
m długości, 11,5 m szerokości z czego 5 m przypadało na chodniki z obu stron, w
6,5 m jezdni znajdowało się miejsce na tor dla kolejki wąskotorowej (tory były
rozkładane). Budowa mostu kosztowała pięć i pół miliona złotych. W
uroczystościach udział wzięli: wiceminister komunikacji Julian Piasecki,
wojewoda warszawski Bronisław Nakoniecznikow-Klukowski, dowódca 8 Dywizji
Piechoty gen. bryg. Antoni Szyling, dowódca dywizyjnej piechoty płk. Stanisław
Kozicki, kompania honorowa 32 pp., oddziały Przysposobienia Wojskowego "Strzeleca",
mieszkańcy Nowego Dworu, Kazunia i pobliskich miejscowości. Przemówienia
wygłosili inż. Władysław Tryliński i min. Piasecki. Aktu poświęcenia mostu
dokonał ksiądz proboszcz Tadeusz Majchrzak z Kazunia.
- miasto zamieszkuje 9.397 mieszkańców.

1934. Budowa nowego mostu na Wiśle w Modlinie.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

Październik 1934. Mamy nowy most.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
1934. Otwarcie mostu im. Józefa Piłsudskiego na Wiśle.

Przemawia inż. Władysław Tryliński.

Defilada oddziału Związku Strzeleckiego. Widoczny m.in. wiceminister komunikacji Julian Piasecki (pierwszy z lewej trzyma kapelusz w ręku).

Uczestnicy uroczystości przechodzą przez most po przecięciu wstęgi przez wiceministra komunikacji Juliana Piaseckiego (trzeci od lewej w długim płaszczu i z kapeluszem w ręku).

Widok na most od strony Nowego Dworu.
Rozpoczęcie budowy nastąpiło w 1928 r., a uroczyste otwarcie odbyło się w dniu 30 września 1934 r. W następnych miesiącach 1934 r. wybudowano dojazdy. Budowę mostu prowadziło Towarzystwo Przemysłu Metalowego "K. Rudzki i S-ka". W uroczystościach otwarcia udział wzięli: wiceminister komunikacji inż. Julian Piasecki, wojewoda warszawski Bronisław Nakoniecznikow-Klukowski, dowódca 8 Dywizji Piechoty gen. bryg. Antoni Szyling, dowódca dywizyjnej piechoty płk. Stanisław Kozicki, kompania honorowa 32 pp., oddziały Przysposobienia Wojskowego "Strzelca", mieszkańcy Nowego Dworu, Kazunia i pobliskich miejscowości. Przemówienia wygłosili inż. Władysław Tryliński i min. Piasecki. Aktu poświęcenia mostu dokonał ksiądz proboszcz Tadeusz Majchrzak z Kazunia.
[źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]







[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1934. Pałacyk zwany Willa-Góra.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1934. Na lodach w Nowym Dworze.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1934. Jak żyją miasta podwarszawskie - Na przedpolach twierdzy modlińskiej - Najdotkliwsze bolączki Nowego Dworu.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
142 057 - Gotlieb Szmul Mendel, - Nowy Dwór k/Modlina,
Sukienna 18.
144 576 - Hurtownia artykułów spożywczych i kolonjalnych K. F. C. S., Spółka
z ogr. odp., - Nowy Dwór k/Modlina, Żelazna 1a.
64 763 - Bank Spółdz. Rzemieślników i Drobnych Kupców z o. o., - Nowy Dwór
k/Modlina.
63 867 - Berman Moszek, - Nowy Dwór k/Modlina, Żelazna 6.
67 322 - Finkelsztejn Icek, Skład towarów kolonjalno-spożywczych, - Nowy
Dwór k/Modlina, ul. Warszawska.
142 891 - Finkielsztejn Mendel, - Nowy Dwór k/Modlina, Zakroczymska 5.
144 782 - Jonisz Chaim Wulf, - Nowy Dwór k/Modlina, Zakroczymska 34.
144 785 - Kalwaryjski Pinkus, - Nowy Dwór k/Modlina, Warszawska 7.
34 279 - Komornik Sądu Grodzkiego w Nowym Dworze i Jabłonnie, - Nowy Dwór
k/Modlina, Warszawska 18.
143 880 - Komunalna Kasa Oszczędności powiatu Warszawskiego w Warszawie, -
Oddział Nowy Dwór k/Modlina, Kościuszki 1.
153 871 - Lenartowicz Stanisław, - Nowy Dwór k/Modlina, Skrz. poczt. 17.
67 071 - Litwinowicz Dawid, - Nowy Dwór k/Modlina, ul. Zakroczymska.
66 382 - Nowodworski Browar Udziałowy, Spółka z o. o., - Nowy Dwór
k/Modlina.
142 192 - Perelmutter Moszek, - Nowy Dwór k/Modlina, Szkolna 1.
45 881 - Podgórski Zdzisław, mjr, - Nowy Dwór k/Modlina, Baon
Elektrotechniczny.
63 264 - Spółdzielnia Bataljonu Elektrotechnicznego Saperów w Nowym Dworze z
odp. udz., - Nowy Dwór k/Modlina, Koszary.
144 849 - Szewczyk Walerjan, - Nowy Dwór k/Modlina, Zakroczymska 14.
144 912 - Szulman Szyja, - Nowy-Dwór k/Modlina, Legjonów 9.
143 678 - Sztolcman Szapsa i S-ka, - Nowy Dwór k/Modlina, Warszawska 33.
9 673 - Winogradow Abram, - Nowy Dwór k/Modlina.
141 949 - Złotykamień Mojsze, - Nowy Dwór k/Modlina, Rynek 2.
5 332 - Fabryka przetworów kartoflanych „Nowy Dwór”, P. Górski i E.
Morawski, S-ka Akc., - Nowy Dwór k Modlina.
50 990 - Zarząd Miejski w Nowym Dworze, - Nowy Dwór.
1934. Spis właścicieli kont czekowych w Pocztowej Kasie Oszczędności pochodzących z Nowego Dworu.
Maria Możdżyńska
Wkrótce po odzyskaniu przez Polskę niepodległości dekretem Naczelnika
Państwa J. Piłsudskiego powołano do istnienia Pocztową Kasę Oszczędności.
Miała ona gromadzić oszczędności obywateli, rozwijać obroty bezgotówkowe.
Pieniądze klientów lokowane były między innymi w państwowych papierach
wartościowych. Pod koniec okresu międzywojennego PKO zajmowała czołowe
miejsce wśród polskich banków. Gwoli przypomnienia lub wyjaśnienia
potencjalnym młodszym czytelnikom w okresie międzywojennym w obrocie
bezgotówkowym zamiast dzisiejszych kart płatniczych były książeczki czekowe.
Klient banku mógł na czeku wypisać sumę, którą chciał przekazać innej
osobie, a ta po okazaniu kwitu podejmowała pieniądze w dowolnej placówce
PKO. Oczywiście na konto w PKO nie każdy mógł sobie pozwolić, tym bardziej
na takie, które uprawniało do posiadania książeczki czekowej. Poniżej
przedstawiamy państwu właścicieli kont indywidualnych i zbiorowych czekowych
z Nowego Dworu z 1934 r. Dla ułatwienia orientacji przy niektórych firmach i
osobach podajemy współczesne nam adresy i to czym się zajmowali. Dla skali
porównawczej przypominamy, że w tym okresie mieszkało w Nowym Dworze prawie
10.000 osób, nie licząc mieszkańców Twierdzy i Modlina.
Bank Spółdzielczy Rzemieślników i Drobnych Kupców
Berman Moszek, Żelazna 6. [zarządca browaru, dzisiejsza ulica Nałęcza]
Boldyn Arnold, Szkolna 9. [właściciel masarni, dzisiejsza ulica Sobieskiego]
Fabryka przetworów kartoflanych „Nowy Dwór”, P. Górski i E. Mórawski. S-ka
Akc”
Finkelsztejn Icek, Skład towarów kolonialno – spożywczych. ul. Warszawska.
Finkielsztejn Mendel, Zakroczymska 5.
Gotlieb Szmul Mendel, Sukienna 19.
Hurtownia artykułów spożywczych i kolonialnych K. F. C. S., Spółka z ogr.
odp., Żelazna 1 a. [w innych dokumentach Żelazna 7, obecnie ulica Nałęcza]
Jonisz Chaim Wulf, Zakroczymska 34.
Kalwaryjski Pinkus, Warszawska 7. [współwłaściciel Hurtowni artykułów
spożywczych i kolonialnych K. F. C. S.]
Kaszyński Stanisław S., Magistracka 6. [skład materiałów budowlanych i
opałowych]
Kołodziejczyk Stanisław, Przedsiębiorstwo robót budowlanych.
Komornik Sądu Grodzkiego w Nowym Dworze i Jabłonnie, Warszawska 18.
Komunalna Kasa Oszczędności powiatu Warszawskiego w Warszawie, Oddział. Nowy
Dwór k/Modlina, Kościuszki 1. [przed przeniesieniem siedziby do budynku na
ulicy Górskiej, obecnie Bohaterów Modlina]
Litwinowicz Dawid, ul. Zakroczymska.
Nowodworski Browar Udziałowy Spółka z o. o. [ulica Paderewskiego]
Państwowa Niższa Szkoła Rolnicza : Żeńska, Willa Góra. [pałac w Górze]
Parafia Ewangelicko – Augsburska, Mickiewicza 7. [obecnie Wybickiego]
Perelmutter Moszek, Szkolna 1. [dzisiejsza Sobieskiego]
Podgórski Zdzisław. mjr., Baon Elektrotechniczny. [Batalion
Elektrotechniczny ulica Paderewskiego]
Sąd Grodzki w Nowym-Dworze. [ulica Zakroczymska]
Spółdzielnia Batalionu Elektrotechnicznego Saperów w Nowym Dworze z odp, udz.
Koszary. [ulica Paderewskiego]
Szewczyk Walerian, Zakroczymska 14. [handlowiec]
Szulman Szyja, Legionów 9.
Winogradow Abram, Nowy Dwór k/Modlina. [właściciel Fabryki fajansu i
porcelany]
Zajdenberg Dawid, Handel skór surowych, Modlińska 12.
Zarząd Gminny Cząstków pow. Warszawskiego.
Zarząd Gminny w Górze pow. Warszawskiego.
Zarząd Miejski w Nowym-Dworze. Nowy Dwór. [ulica Warszawska]
Złotykamień Mojsze, Rynek 2. [obecnie parking między skwerami Dobrogosta i
Poniatowskiego]
Błażejowska Marja, Modlin, Kickiego 422.
Centrum Wyszkolenia Saperów, Modlin.
Karlikowski Roman, Modlin, Kościuszki 203.
Komenda Placu, Modlin.
Kwiatkowski Feliks, Modlin, Kickiego 424.
Lenartowicz Stanisław, skrz. poczt. 17.
Liga Morska i Kolonialna. Oddział w Modlinie.
Liga Obrony Powietrznej i Przeciwgazowej. Koło. Modlin. Komenda Placu.
Łaźnia Garnizonowa w Modlinie przy Batalionie Silnikowym. Modlin.
Masa Upadłości firmy „Spółdzielnia Garnizonowa w Modlinie z odp. ogr..
Moykowski Władysław, kapitan. Modlin, 32-gi pułk piechoty.
Neklaws Wiktor. Modlin, Post. I Brygada Saperów.
Nowakowski Kazimierz. Kazuń – Modlin. Batalion Mostowy.
Pralnia Garnizonowa w Modlinie przy Batalionie Silnikowym, Modlin.
Rotkop Jakub. Modlin.
Sapiński Józef, Modlin, Mickiewicza 215.
„Spółdzielnia Garnizonowa” w Modlinie Masa Upadłości firmy.
Towarzystwo Wiedzy Wojskowej, Koło Załogowe, Modlin. Komenda Obozu
Warownego.

1934. Na poligonie w Modlinie - przeprawa przez Narew.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1934. Wybory do rad miejskich. Głosowanie w 254 miastach. Na zdjęciu głosujący przed lokalem wyborczym w Nowym Dworze.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1934. Starosta powiatu warszawskiego nie zatwierdził wyboru burmistrza Nowego Dworu Edmunda Rybczyńskiego. Odbędą się ponowne wybory.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1934. W Nowym Dworze w wyniku bójki pomiędzy dwoma mieszkańcami wsi Janówek doszło do zabójstwa szpadlem.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1934. Zabójstwo szpadlem w Nowym Dworze.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1934.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1934. W Nowym Dworze odbył się kurs gospodarstwa domowego zorganizowany przez oddział Związku Pomocy Obywatelskiej Kobiet na czele, którego stała przewodnicząca oddziału burmistrzowa Gwiazdecka.

1934. Ekscesy antyżydowskie. Młodzież żydowska kontra 'junacy' z 42 ośrodka pracy w Nowym Dworze.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
9 października 1934. Dobry Wieczór. Kurier Czerwony, nr 279.

9 października 1934. Wieczór Warszawski, nr 285.

1934. Żona udusiła śpiącego męża, porucznika WP w twierdzy Modlin.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1934. Rozpoczął się proces żony por. Polaczka uduszonego powrozem przez żonę w Modlinie.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1934. Wyroki skazujące za awantury w Pomiechówku.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1934. Mapa terenów powodzi.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1934. Sytuacja powodziowa w województwie warszawskim w tym na odcinku Nowego Dworu.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1934. Wiadomości o powodzi w Nowym Dworze i Górze.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

Lata 30te XX w. Plaża w Nowym Dworze.
Obróbka zdjęcia - Gemini 3.

Ok. 1918-1939. Szkoła na ul. Kościuszki.
Budynek powstał w końcu
XIX w. Od 1899 r. mieściła się w nim szkoła dla dzieci ewangelickich. W okresie
międzywojennym mieścił Szkołę Podstawową nr 2, po II wojnie światowej Szkołę
Podstawową nr 1. Budynek rozebrano w latach 70. XX w.
foto - Michel Jankiel Juress
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

Modlin i Nowy Dwór, 1934.

1934. Statek "Warszawa" uderzył w most pod Nowym Dworem.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

30 marca 1934 zarząd miejski zatwierdza projekt domu murowanego na posesji Romana Drzazgowskiego przy ulicy Piaskowej.

Przed 1939. Na tym mało ostrym zdjęciu jest budynek kuźni jaka znajdowała się w Nowym Dworze przy drodze wylotowej na Modlin.
Obróbka zdjęcia - Gemini 3.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
-1.jpg)
Pomnik Czołgistów wzniesiono w czasach istnienia od 15 marca 1934 r. w Modlinie Centrum Wyszkolenia Broni Pancernej (CWBP). Pomnik z nieociosanych granitowych skał został umieszczony przed siedzibą Centrum. Podstawa cokołu jest ukośna. Na szczycie zamontowano model tankietki TK-1.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1934. Spichlerz - portal od strony południowej zdobiony w panoplia. Widoczne czteroczęściowe wrota z rampą.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1934. Fragment mapy dróg w powiecie warszawskim - rejon Nowego Dworu.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
1935 r.
- inż. Włodzimierz Mierenkow zakłada klub sportowy "Świt".
IV - w stoczni PZInż. wodowany zostaje OPRP "Czajka" trałowiec redowy typu
Jaskółka [minowiec].
1.XII. - członkami Związku Nauczycielstwa Polskiego w Nowym Dworze są
następujący nauczyciele ze szkół nowodworskich: Maria Ewjnerówna nr 1, Seweryn
Glinicki nr 2, Piotr Jankowski nr 2 (skarbnik), Edward Kaczmarski nr 2 (prezes),
Stanisław Kucharski nr 2, Stanisław Koskowski nr 2, Amela Krotowiczówna nr 1,
Zdzisław Mazur nr l, Henryka Niedzinska nr 1, Czesław Przedwiecki (magistrat),
Marian Piotrowski nr 1 (sekretarz), Rase Rudolf (emeryt), Janina Silkiewiczówna
nr 1.
%20zostaje%20mieszkaniec%20Nowego%20Dworu%20kpt.%20rez.%20saperów%20Zbigniew%20Antonowicz.jpg)
1935. Wicedyrektorem Państwowych Zakładów Inżynieryjnych - Stocznia Modlińska (F5) zostaje mieszkaniec Nowego Dworu kpt. rez. saperów Zbigniew Antonowicz. Funkcję tą pełnił do września 1939 r. W 1935 r. stocznia zatrudnia 393 robotników, a wartość sprzedaży wyniosła 7 156 140 zł.
Kapitan rez. Zbigniew Antonowicz (ur. 14 listopada 1894 r. w Kaliszu - zamordowany wiosną 1940 w Katyniu). Był synem Michała i Zofii z Kucharskich. Od 1904 uczęszczał do gimnazjum rządowego. Po strajku szkolnym w 1905 kontynuował naukę w domu, a w latach 1909-1914 w szkole realnej w Kaliszu. Od 1914 uczył się na politechnice moskiewskiej. Wcielony w 1915 do Legionu Puławskiego. Został ranny w bitwie pod Pakosławiem 19/20 maja 1915. W czasie walk pod Nurcem wykonując zadania jako łącznik został ciężko ranny (stracił prawe oko). Mimo rany meldunek z prośbą o posiłki dostarczył do dowódcy batalionu. Za ten czyn został odznaczony Orderem Virtuti Militari V klasy. Po wyleczeniu się z ran w grudniu 1916 podjął przerwaną naukę na politechnice. Po wybuchu rewolucji zaciągnął się do I Korpusu Polskiego. Do Polski powrócił w sierpniu 1918 i wstąpił do POW, a następnie do Pułku Ziemi Kaliskiej (późniejszy 29 pułk Strzelców Kaniowskich). W czasie wojny 1920 r. pracował w Intendenturze DOK Łódź jako urzędnik wojskowy. Po zakończeniu wojny przeniesiony do Szefostwa Inżynierii i Saperów DOK Łódź, gdzie pracował do 30 marca 1924. W 1926 przeniesiony do 2 pułku saperów na stanowisko dowódcy plutonu, następnie adiutanta pułku. Od 1931 do 1935 roku pełnił służbę w Samodzielnym Referacie Informacyjnym Okręgu Korpusu I w Warszawie, następnie znów w 2 pułku saperów. W 1935 ze względu na stale pogarszający się stan zdrowia przeniesiony do rezerwy. Mieszka z rodziną w Nowym Dworze. Podjął pracę w stoczni w Modlinie, gdzie w latach 1935-1939 był wicedyrektorem Państwowego Zakładu Inżynieryjnego w Modlinie. Po wybuchu II wojny światowej został aresztowany przez Sowietów, po czym był przetrzymywany w obozie w Kozielsku. Następnie został przetransportowany do Katynia i tam rozstrzelany przez funkcjonariuszy NKWD. Jest pochowany na terenie obecnego Polskiego Cmentarza Wojennego w Katyniu. Jego żoną była Bronisława, z domu Starzyńska, z którą miał troje dzieci: Witolda, Annę i Zbigniewa.
[źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]

1935. "Nowy okręt polski". Kolejna informacja o wodowaniu w stoczni modlińskiej poławiacza min "Czajka".
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1935. Pierwszy statek morski ze stoczni modlińskiej - zwodowany.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1935. Kontradmirał Unrug na wodowaniu "Czajki" w stoczni modlińskiej.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]


1935. Stocznia Modlińska Państwowych Zakładów Inżynierii.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1935. Pomnik Marszałka w Nowy Dworze. 22 maja 1935. Express Poranny, nr 140
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1935. Bilet Polskiej Linji Samochodowej S.A. na trasie Zakroczym - Modlin.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1935. Modlin. Motocykle Sokół 1000 M 111 kompanii motorowej 1 batalionu czołgów i samochodów pancernych.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1935. Centrum Wyszkolenia Czołgów i Samochodów Pancernych w Modlinie Twierdzy. Kompania szkolna dla małoletnich. Musztra formalna.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]


1935. Kompania czołgów Vickers na zbiórce w Centrum Wyszkolenia Czołgów i Samochodów Pancernych w Twierdzy Modlin.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1935. Centrum Wyszkolenia Czołgów i Samochodów Pancernych w Modlinie Twierdzy. Ładowanie czołgów TKS na autotransportery.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1935. Pluton czołgów TKS na autotransporterach przed wyruszeniem z Centrum Wyszkolenia Czołgów i Samochodów Pancernych w Twierdzy Modlin.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]



1935. Centrum Wyszkolenia Czołgów i Samochodów Pancernych w Modlinie Twierdzy. Kompania czołgów rozpoznawczych TKS. Jazda po przeszkodach.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
%20pod%20nadzorem%20inż.%20Władysława%20Trylińskiego,%20który%20był%20wynalazcą%20tej%20płyty..jpg)
1935. Pierwszy dzień układania w Nowym Dworze jezdni z płyt betonowych sześciokątnych (trylinek) pod nadzorem inż. Władysława Trylińskiego, który był wynalazcą tej płyty.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1935.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1935. Sąd wojskowy wyznaczył termin rozprawy przeciwko winnym nadużyć w Batalionie Elektrotechnicznym w Nowym Dworze.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1935. Sprawa o nadużycia wojskowe w Baonie Elektrotechnicznym w Nowym Dworze.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1935. Znaczek nowodworskiego klubu sportowego MKS Świt.

1935. W Warszawie przeklinają Nowy Dwór.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
Widmo Nowego Dworu
W okropnem cuchnącem podwórzu u stóp schodów, tuż
pod okienkiem suteryny leżą gnijące zwłoki kota, za którego skrwawionem
futerkiem świecą srebrne igiełki szronu.
I ten porzucony i niepodniesiony przez nikogo kot staje się jakgdyby
symbolem bezlitosnej atmosfery panującej w tych domach troski i nędzy. Ktoby
się tam rozczulał nad kotem, kiedy nikt tu nie ma litości dla człowieka.
Schody, pod któremi leży ścierwo kocie są tak samo ponure, wydeptane,
cuchnące, pełne lepkiego błota i waty stworzonej z kurzu i wilgoci, jak
tamte schody w innym domu na Zamenhofa. Z tą różnicą, że rzemieślnik
chałupniczy, którego adres teraz ściskam w ręku, mieszka jeszcze znacznie
wyżej od tamtego pierwszego krawca. Tamtego pięcio-idziesta były płaszcze,
ten według ma należeć do szczęśliwszych: ma prócz płaszczy i męcze i
marynarki w robocie, a więc sezon dłuższy, niż u tamtego.
Czy te straszne schody nigdy się nie skończą? Chwilami, mimo że jest poranna
zapadają w tak kompletną mrok, że trzeba, przezwyciężywszy całe obrzydzenie
do brudnego brudu poręczy, szukać jej po omacku, chwilami pada na nie nagle
jasny snop światła z milczącego okienka, lub otworu w suficie i odsłania
całą ich nędzę. „Mój” krawiec mieszka bardzo wysoko, na poddaszu. Poddasze
to okazuje się zresztą zwykłym strychcm, długim korytarzem z ubitą ziemią
zamiast podłogi, ażurowe drewniane przegrodzenia oznaczają tu poszczególne
mieszkania. Nad jednem z nich nastukany numer. Pukam.
W pierwszej izdebce, która jest właściwie ciasną kuchenką, o zgazonym
ognisku rzuca mi się przede wszystkiem w oczy bezczynna maszyna do szycia,
przykryta, jak całunem, płócienną płachtą. Nikt przy tej maszynie nie
siedzi, nikt na niej nie od dawna nie pracował. Już wiem prawie wszystko,
zanim jeszcze udało mi się porozmawiać z gospodarzami.
Ale są i oni. Starsza już kobieta (kto, zresztą, odgadnie, ile ma naprawdę
lat) bezsenna o zapadniętej piersi, i bardzo mizerny mężczyzna o
zaczerwienionych powiekach, policzkach, porośniętych czarną szczeciną i
ubraniu tak zniszczonem, że nieledwie w łachmanach.
Te same miedne spojrzenia, ta sama niechęć.
Czego chcą od nich obcy ludzie? Czy im coś pomogą?
Chcą się tylko dowiedzieć? Może się coś zaradzi? Czemu nie, można i
opowiadać. Zawsze to lżej dowiedzieć o swojej biedzie. Sąsiadka icha także
należy do nich. Nie zapraszała na chyboczące się krzesełko przy stole,
którego płócienny obrus w kraty dawno nie miał kontaktu z mydłem. Tuż za
stołem wielkie meblowe łóżka, świadkowie lepszych czasów, a nad łóżkami w
czarnych ramach powiększona fotografja kobiety. Kobieta ma rozpuszczone na
ramiona gęste czarne długie włosy, regularne rysy i nieruchome spojrzenie.
Czyżby to była fotografja tej samej bezsebnej kobiety, która teraz kiwając
się na stołku powtarza tylko jedno: „Bardzo jest źle, ach, bardzo jest
źle...” Nie pytam. Kontrast jest zbyt wielki między temi dwiema kobietami.
UBRANIA GOTOWE NA ŚWIĘTOKRZYSKĄ
Tak, ten wynędzniały, wybladły człowieczek o
zaczerwienionych powiekach był niegdyś krawcem „pierwszej klasy”, krawcem,
którego robota tak się podobała jednemu z kupców na Świętokrzyskiej, że
zaproponował mu, aby porzucił innych kupców i całkowicie przeniósł się do
niego.
— To było właśnie moje nieszczęście, że się zgodziłem. Przeniosłem się do
jednego z właścicieli sklepów na Świętokrzyskiej. On tylko dawał mi skrojone
marynarki, płaszcze i spodnie, a ja szyłem.
Ale czasy stawały się coraz gorsze. Jak spod ziemi wyrosła konkurencja,
grażu w Warszawie, potem groźniejsza, bo na prowincji. Zjawiali się w
sklepie na Świętokrzyskiej krawcy i mówili: „Zrobię panu to samo o 2 złote
na sztuce taniej” i kupiec się godził, a starego droższego krawca odprawiał.
Roboty było coraz mniej.
Doszło do tego, że gdy dawniej za uszycie garnituru krawiec pierwszej klasy
brał 11 złotych, teraz znaleźli się tacy, którzy robią to za 5 złotych i
jeszcze się proszą.
KOSZMAR NOWEGO DWORU
— A najgorszy to Nowy Dwór. Żeby on był przeklęty —
mówi nagle żona krawca.
— Nowy Dwór?
— Tak. W Nowym Dworze teraz wszyscy są chałupnikami odzieżowymi, wszyscy
szyją. To im teraz, a nie nam wydaje robotę Świętokrzyska ulica. Oni biorą
skrajane garnitury i skrajane płaszcze i szyją za psie pieniądze. Oni nas
wygryźli, bo kupiec woli dać temu, co taniej weźmie. Tym z Nowego Dworu to
się opłaca: na prowincji życie jest tańsze, niż w Warszawie, za komorne nie
muszą płacić, bo mieszkają przeważnie we własnych chałupach, kiedy my za
taką... no, klatkę płacimy 39 złotych komornego... więc Nowy Dwór może, a my
nie.
Rezultat — dają do Nowego Dworu robotę, a w mieszkaniu warszawskiego krawca
maszyna stoi, niczem trumna, przykryta płóciennym całunem.
Ten Nowy Dwór jest na ustach wszystkich chałupników odzieżowych. I tutaj,
gdzie nie pracują i w innych mieszkaniach, gdzie turkoczą maszyny (będzie o
nich w następnych feljetonach) powracały skargi na Nowy Dwór, który podkopał
Warszawę nieuczciwą konkurencją, obniżył ceny i odebrał pracę tylu ludziom.
— Nasze ręce są tanie, — powiedział z goryczą wynędzniały krawiec,
wyciągając przed siebie żylaste, czarne dłonie z nabrzmiałemi wiązaniami
palców — ale co? Ich ręce okazały się jeszcze tańsze.
A żona jego, jak drugi głos w pogrzebowym chórze, wylicza jednym tchem tych
wszystkich, których Nowy Dwór doprowadził do ruiny:
— Nasz sąsiad z parteru z tego domu, też krawiec, 12 lat pracował u jednego
kupca. Teraz nie daje mu ani jednej sztuki. Nie mają w domu nic, ani grosza.
Wynajmuje się do noszenia węgla.
Drugi krawiec tu, z Miłej, z robotą chodził codziennie do kupców na
Świętokrzyskiej, na Kercelaku, wszędzie. Aż raz, kiedy mu znowu nie dali
roboty, poszedł do Wisły i utopił się. To Nowy Dwór go zabił...
„A JAK PANU KOŃ ZACHORUJE?”
Brak pracy jest spewnością największą bolączką tych
ludzi. Ale w okresach, gdy praca ta jest, także nie brak im poważnych trosk.
Jedną z największych, której należałoby czemprędzej zaradzić, jest
katastrofalny brak wszelkiej odpowiedzialności kupca za jego pracownika.
— Przed rokiem zachorowałem przy robocie. Stałem przy maszynie i nagle
zaczęło marnieć w oczach wszystkich puchnąć — opowiada krawiec. — Okazało
się, że to ciężki atak nerkowy. Musiałem pójść do łóżka, leczyć się. Czy mój
pracodawca się mną zainteresował? Skądże? Robotę dał innemu, a o mnie
natychmiast zapomniał. Każdy urzędnik, każdy sprzedający w sklepie, każda
służąca mają opiekę, my żadnej. Kiedy było mi już trochę lepiej, poszedłem
do mojego kupca, tego, który odmówił mnie od innych i był moim jedynym
pracodawcą, próbowałem mu tłumaczyć, że jego obowiązkiem jest pomóc mi w
leczeniu. Nie chciał o niczem słuchać.
— „Panie” powiedziałem mu, „gdyby panu koń zachorował teżby go pan leczył, a
człowieka pan nie chce?”.
Nie chciał. Krawiec wie, zresztą, czemu nie chciał: konia trzeba kupować za
pieniądze — ludzi znajduje się na miejsce chorego dziesiątki innych.
KARTA RZEMIEŚLNICZA
„Mój” krawiec opowiedział mi jeszcze wiele
ciekawych rzeczy, o których dowiedział się w zawodowym związku chałupników.
Nowa ustawa scaleniowa przewiduje w stosunku do pracodawców chałupniczych
obowiązek ubezpieczania chałupników. Ale kupcy nie chcą tego obowiązku
wypełniać. Wymyślili więc wykręt. Żądają od chałupników, by wykupywali karty
rzemieślnicze. Chałupnik z kartą rzemieślniczą staje się oficjalnie
samodzielnym majstrem choćby w gruncie rzeczy był podawnemu chałupnikiem
zależnym od kupca, dającego mu robotę, jako taki się nie liczy.
— Więc, dają teraz robotę tylko tym chałupnikom, co mają karty
rzemieślnicze, poto, by zrzucić ze siebie wszelkie obowiązki. Takie mądre!
Krawiec zamyślił się, a potem powiedział powoli z goryczą:
— Mój kupiec nawet sam sobie wykupił kartę rzemieślniczą, że on jest niby
majster nam równy, a nie żaden pracodawca. A igły nie potrafi nawlec,
nietylko szyć. Taki on majster. Wszystko to poto, żeby jak zachorujemy, dać
nam zdechnąć jak psom.
I po długiej chwili męczącej ciszy, dodaje wskazując na milczącą maszynę:
— A my nic więcej nie chcemy, tylko pracy i opieki nad nami.
Schodzę po niekończących się schodach wdół. Przed oczy migają mi kolorowe
szyldy na ulicy Świętokrzyskiej, szyldy na których stoją sztywno i posępnie
panowie w gotowych ubraniach. W uszach brzmi okrzyk kupców, wciągających do
sklepu klientów: „U nas najtaniej! u nas najtaniej!”.
A ponad tem wyciągają się żylaste czarne dłonie z nabrzmiałemi wiązaniami
palców.
— Nasze ręce są tanie...
(d. c. n.). K. B.
_____________________________________________________________________________________________________________________________
Tytułowy Nowy Dwór nie jest tu tylko nazwą miejscowości, ale symbolem
dumpingu cenowego. Autor pokazuje mechanizm niszczenia rynku: krawcy z
mniejszych miast, mający niższe koszty życia, oferowali ceny, którym
warszawscy rzemieślnicy nie mogli sprostać. Prowadziło to do „wyścigu na
dno” – wygrywał ten, kto zgodził się pracować za głodową stawkę.
Symbolika Maszyny i Śmierci.
Maszyna do szycia, narzędzie pracy i przeżycia, opisana jest jako przykryta
„niczem trumna, płóciennym całunem”. To silna metafora – bez pracy maszyna
staje się martwa, a wraz z nią „umiera” zawodowo i życiowo jej właściciel.
Porównanie do zwłok kota na początku tekstu domyka tę klamrę: w świecie
bezlitosnego kapitalizmu lat 30. życie człowieka jest warte tyle, co życie
bezpańskiego zwierzęcia.
Przedmiotowe traktowanie człowieka.
Najbardziej uderzający jest fragment o koniu: „Gdyby panu koń zachorował,
teżby go pan leczył, a człowieka pan nie chce?”. Odpowiedź jest brutalna:
koń kosztuje, więc trzeba o niego dbać jako o kapitał. Człowiek-chałupnik
jest darmowy i zastępowalny – na jego miejsce czekają „dziesiątki innych”.
Artykuł wpisuje się w nurt reportażu zaangażowanego. Autor (sygnujący się
jako K. B.) nie tylko opisuje biedę, ale demaskuje konkretne mechanizmy
prawne i ekonomiczne:
Krytykuje brak empatii kupców ze Świętokrzyskiej.
Pokazuje bezsilność państwa, którego reformy (ustawa scaleniowa) są łatwo
obchodzone przez silniejszych.
Podkreśla rozpad więzi społecznych – konkurencja między krawcami prowadzi do
samobójstw (wzmianka o skoku do Wisły).
- Chałupnik: Osoba wykonująca pracę zarobkową w domu (system nakładczy), a
nie w fabryce. Chałupnicy byli najbardziej wyzyskiwaną grupą, pozbawioną
ochrony socjalnej.
- Suteryna: Pomieszczenie mieszkalne lub użytkowe znajdujące się częściowo
poniżej poziomu terenu (piwniczne). Symbol najskrajniejszej biedy.
- Karta rzemieślnicza: Oficjalny dokument uprawniający do prowadzenia
warsztatu. W tekście kupcy zmuszają do jej wykupu, by udawać, że chałupnik
jest „samodzielną firmą”, co zwalniało kupca z płacenia składek na
ubezpieczenie zdrowotne pracownika.
- Ustawa scaleniowa: Reforma z 1933 roku, która miała ujednolicić system
ubezpieczeń społecznych w Polsce. Autor wspomina o niej w kontekście prób
obejścia prawa przez pracodawców.
- Kercelak: Słynne warszawskie targowisko na Woli, gdzie handlowano
wszystkim – od ubrań po gołębie. Miejsce to kojarzyło się z „taniochą” i
handlem naręcznym.
- Zgazone ognisko: Kuchnia węglowa lub piec, w którym tli się gaz/czad z
powodu złej wentylacji lub oszczędności na opale.


1935. Ogłoszenia prasowe firm nowodworskich.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1935. Express Kaliski, nr 283.

1935. Kurjer Poranny, nr 287.

1935. Nadużycia pieniężne i przywłaszczenia dyrektora publicznej szkoły powszechnej Nr 3 w Nowym Dworze.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1935. Nowodworska orkiestra strażacka.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1935. Nowy burmistrz w Nowym Dworze - Czesław Przedwiecki.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1935. Tygodnik Handlowy, nr 23.

Ok. 1918-1939 r. Ul. Warszawska w Nowym Dworze.
foto - Michel Jankiel Juress
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
>> Michel Jankiel Juress: ludzie i miasto w obiektywie nowodworskiego fotografa <<
1936 r.

1936. Najazd myszy i szczurów na Nowy Dwór.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1936. W Nowym Dworze dręczą zwierzęta.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1936. Obwieszczenie o licytacji nieruchomości w Nowym Dworze położonej przy ul. Wychodniej i Zakroczymskiej, na której mieścił się m.in. murowany budynek kino-teatru.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
- Komornik sądu grodzkiego: Sąd grodzki był sądem
najniższej instancji (rozstrzygał mniejsze sprawy). Rewir to obszar
działania danego komornika.
- W poszukiwaniu procentów od wierzytelności: Oznacza po prostu egzekucję
długu wraz z narosłymi odsetkami.
- Sążeń kwadratowy i Łokieć kwadratowy: Dawne jednostki miary powierzchni. 1
sążeń kwadratowy pruski (często stosowany) to ok. 14,2 m2. Z tekstu wynika,
że 241 sążni = 3306,5 łokci. Przeliczając to na współczesne miary, działka
miała około 880–900 metrów kwadratowych.
- Facjata: Okno lub pokój na poddaszu, wystający ponad połaci dachu (często
z własnym daszkiem).
- Bali sosnowe: Grube kłody drewna. Domy z bali były solidne, ale w miastach
powoli wypierane przez mur.
- Motor spalinowy f. Perkun i dynamo: Nieruchomość miała własną
„mikro-elektrownię”. Firma Perkun była słynną warszawską fabryką silników.
Dynamo o sile 40 amperów służyło do zasilania projektora i oświetlenia kina.
- Wadjum (Wadium): Kaucja pieniężna, którą musiał wpłacić każdy
przystępujący do licytacji, aby potwierdzić powagę swojej oferty.

Czerwiec 1936. Bójka z tragicznym zakończeniem w Nowym Dworze.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1936. Mieszkaniec Nowego Dworu zmasakrowany kołkami z płotu.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1936. Obłąkana porzucona przez męża na moście w Nowym Dworze.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1936. Wycieczka szkolna uczniów przy pomniku Józefa Piłsudskiego w Modlinie.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1936. Lotnisko w Modlinie - pierwsze podejście. Liga Obrony Powietrznej i Przeciwgazowej zakupuje tereny pod lotniska w Warszawie, Modlinie i Płocku oraz Łomży. Budowa tych lotnisk rozpoczęła się etapami. Na zdjęciu zaznaczono lotniska RP w 1938 r. Modlin oznaczony jako lotnisko LOPP w budowie. Ostatecznie zrezygnowano z jego budowy w 1939 r.
[źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]

1936. Zamach samobójczy w Nowym Dworze.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
.jpg)
Ok. 1918-1939. Nieistniejący kościół ewangelicko-augsburski stojący niegdyś w północnej części parku miejskiego, widok z ulicy Wybickiego (dawniej Mickiewicza).
foto - Michel Jankiel Juress
źródło grafiki i opisu - https://fotopolska.eu

Lata 30-te XX w. Kościół ewangelicko-augsburski w Nowym Dworze - elewacja południowa. Przed kościołem ogród kwiatowy.
Obróbka zdjęcia - Gemini 3.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

Lata 30-te XX w. Widok na wieżę kościoła ewangelicko-augsburskiego w Nowym Dworze od dawnej ul. Mickiewicza (obecnie ul. Wybickiego). Pocztówka z życzeniami Wesołych Świąt i szczęśliwego Nowego Roku.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1936. Most kolejowo-drogowy Pancera na Narwi. Widać saperów bijących pale pod most saperski.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

Przed 1939. Saperzy na tle mostu Pancera.
Obróbka zdjęcia - Gemini 3.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

Lata 30ste XX wieku. Zdjęcie zrobione na ulicy Szerokołęcznej (obecnie Mazowieckiej) w stronę ulicy Zakroczymskiej.
źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

Lata 30te. XX wieku. Makieta Nowego Dworu wykonana przez uczniów szkoły żydowskiej.
W 2018 r. w nowodworskich mediach toczyły się dyskusje na temat pozostałości po tutejszej synagodze. Pożywką do niej były dwa wydarzenia: na aukcji internetowej pojawiło się pochodzące z okresu okupacji zdjęcie przedstawiające ruiny tego budynku i prawie jednocześnie podczas robót budowlanych na terenie dawnego okręgu synagogalnego odsłonięto fragmenty fundamentów. W tym drugim wypadku pojawiło się podstawowe pytanie - czy są to pozostałości synagogi? Zasugerowano przebadanie terenu. Zapewne badanie odpowiedziałoby na kilka pytań dotyczących tego nieco tajemniczego obiektu. Na pewno nie na wszystkie, bo na tym terenie stało wiele różnych budowli i nie ma stuprocentowej pewności, czy odkryte fundamenty to pozostałość ostatniej przedwojennej synagogi, chociaż wiele na to wskazuje.
Zaczęło się od osiemnastowiecznej szkoły żydowskiej, która była jednocześnie domem modlitwy. Jak długo przetrwała, nie wiadomo. W tej samej okolicy postawiono tzw. szpital, czyli swego rodzaju schronisko - dom opieki. Budynek przetrwał do lat czterdziestych XIX w. W latach późniejszych na tym terenie stanęła synagoga, szkoła, mykwa i budynki pomocnicze. Zgodnie z wymogami religijnymi i państwowymi, powinna być tam także studnia oraz toaleta, były również jakieś składziki lub komórki. Całość tworzyła dość rozległy, zamknięty obszar.
Budynki wielokrotnie były dewastowane przez pożary i powodzie, na ich miejsce wznoszono kolejne, niekoniecznie dokładnie w tym samym miejscu. Prawdopodobnie kolejną synagogę i szkołę zaczęto budować od lat siedemdziesiątych XIX w., gdy rząd Królestwa Polskiego przyznał na ten cel 20 822 ruble. Nowa synagoga długo nie postała. Wiosną 1888 r. w mieście wybuchł gigantyczny pożar. Prasa pisała: "Między innymi budowlami spaliła się piękna murowana synagoga i drewniana bóżnica". Oznaczało to, że wspólnota pozostała bez jakiegokolwiek większego miejsca do modlitwy. Trzy lata po pożarze informowano: "Nowa synagoga ma stanąć w Nowym Dworze... w nowym gmachu, oprócz modlitewni, mieścić się jeszcze będzie szkoła dla przysposabiających się do stanu duchownego izraelitów, łaźnia i mykwa. Prócz tego dla miejscowego rabina wzniesiony zostanie dom oddzielny". Plany całości założenia opracował Święcianowski. Były one ambitne, architekt wybitny, więc wszystko to musiało słono kosztować. Nie ma pewności, czy zamierzenia te zostały zrealizowane. Prawdopodobnie w oczekiwaniu na zgromadzenie odpowiednich funduszy zadowolono się skromniejszymi budynkami.
Być może o takim tymczasowym miejscu mówiły doniesienia z 1907 r. Wówczas podczas wielkiego pożaru miasta spłonęła całkowicie drewniana synagoga. Nie oznaczało to, że gmina żydowska została pozbawiona miejsca modlitwy. W obrębie okręgu istniało bowiem jeszcze co najmniej jedno. Co najmniej, bo niektóre dokumenty mówią, że krótko po I wojnie oddano do użytku nową bożnicę. Być może to do niej odnosi się informacja z 1920 r. mówiąca, że "w synagodze żydowskiej żołnierze umieścili konie, a z bożnicy wynieśli wszystkie ławki i utensylia". Wyraźnie mamy informację o dwóch miejscach, wiarygodną, bo pochodzącą od ówczesnego rabina. Z drugiej strony, jako domy modlitwy mogły być wykorzystywane również szkoły, więc może budynkiem, z którego wyniesiono ławki był odbudowany lub przebudowany cheder. O dwóch domach modlitwy, szkole i budynkach pomocniczych mówią również wspomnienia tych członków społeczności żydowskiej z Nowego Dworu, którzy przeżyli wojnę.
Ostatnią, nową, murowaną synagogę zaczęto wznosić z inicjatywy rabina Neufelda. Nie wiadomo kiedy, ale wiadomo dlaczego. Powodem był, jak to określono, "wstyd". W czasach zaborów normą były modły wiernopoddańcze z okazji różnych intencji związanych z rodziną carską. Przy tej okazji z "niezapowiedzianą" wizytą przychodzili wyżsi urzędnicy państwowi. Jak podawała ówczesna prasa, nowodworscy Żydzi wstydzili się, że modlitwy odbywają się w niegodnym ich rangi pomieszczeniu. Rabin Neufeld postanowił to zmienić gdy około 1904 r. rozpoczął u nas pracę i to byłaby dolna granica czasowa dotycząca zabiegów wokół nowych planów budowlanych. Murowana synagoga stała już w 1936 r., ale do końca okresu międzywojennego nie została wykończona. Zgodnie z zasadami judaizmu główne wejście powinno znajdować się od zachodu, a Aron ha-Kodesz od wschodu. Na dzisiejsze realia wejście było od strony ul. Sawy, a ściana główna od ul. Legionów.
Całość okręgu otaczał mur. I tu również nie wiemy, kiedy powstał. Zbudowano go, by uniknąć takich wydarzeń jak te we wspomnianym 1936 r., gdy nieznani sprawcy wybili w synagodze 12 okien. Którędy dokładnie biegło ogrodzenie, również nie wiadomo. Teren należący do okręgu synagogi był oznaczany na planach miasta od XVIII w. Niestety akurat ta część Nowego Dworu wielokrotnie ulegała całkowitej degradacji. Wygląd tego skrawka miasta zmieniał się nieustannie, nie odnosi się to jedynie do budynków, ale także do ulic, które mają inny kształt i położenie. Nowa synagoga oraz okoliczne budynki nie przetrwały bombardowań z września 1939 r. Na zdjęciach tego terenu z początku lat czterdziestych widzimy ogromną pustą przestrzeń, rozciągającą się od obecnej ul. Mazowieckiej po ul. Nałęcza oraz od Warszawskiej po Okrzei i tyły zabudowań na Modlińskiej. To dlatego pierwsze powojenne bloki zbudowano właśnie w tym miejscu.
* Maria Możdżyńska - (Nie)legendy nowodworskie po raz drugi, 2024.

Lata 30te XX w. Podretuszowane zdjęcie nowodworskiej synagogi.
* Pinkas Nowy Dwor, Memorial book of Nowy-Dwor, 1965.


1936. Pogrzeb ks. Jana Nikodema Malinowskegoi proboszcza parafii pw. Św. Michała Archanioła w Nowym Dworze w latach 1930-1936.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
1937 r.
9.III. - Nowy Dwór ponownie całkowicie zalany przez wezbrane wody Wisły i Narwi.
1.V. - robotniczy pochód 1 - Majowy w Nowym Dworze zostaje obrzucony kamieniami
przez zwolenników Narodowej Demokracji i ONR.
29.XII - Po raz pierwszy urzędowo użyta zostaje obecna nazwa miasta Nowy Dwór
Mazowiecki. Następuje to w wyniku wydania przez dyrektora Poczty Polskiej
obwieszczenia o zmianie, z dniem 1 stycznia 1938 r., nazw szeregu miejscowości.
Nowa nazwa miasta stosowana była jedynie przy adresowaniu korespondencji.
- miasto zamieszkuje 10.150 mieszkańców.

1937. Generał dywizji Felicjan Sławoj-Składkowski otrzymał tytuł Honorowego Obywatela Nowego Dworu z rąk burmistrza Przedwieckiego i członków rady miejskiej.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
* Jolanta Załęczny "Powiat warszawski w latach II Rzeczypospolitej: życie społeczno-polityczne, gospodarcze i kulturalne", 2015.

1937. Po raz kolejny "Skarb pod Modlinem".
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1937. Dziesiątki robotników przekopuje ziemię w Modlinie w poszukiwaniu skarbu.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
Wiosną 1937 r. pan Malinowski, pułkownik w stanie spoczynku, wybrał się z Warszawy do znajomych w Rembertowie. Stał się tam świadkiem rozmowy kilku robotników. Jeden z nich opowiadał sensacyjną historię z Twierdzy Modlin. Według opowiadającego, wojsko rosyjskie opuszczając Twierdzę w 1915 r. ukryło tam skarb składający się z dwóch worków srebra i skrzyni wypełnionej złotymi rublami.
Zaintrygowany informacją pułkownik drążył temat i wkrótce dowiedział się, że źródłem wiadomości miał być zmarły niedawno mieszkaniec Łodzi. Razem z dwoma kolegami, służąc w wojsku, byli świadkami ukrywania fortuny. Wspomniana trójka przezornie sporządziła plan, by wrócić po skarb w bardziej sprzyjających warunkach. Wiosną 1937 r. nie żył już żaden z nich, po skarb nie wrócili. Jeden poległ na wojnie, a dwaj pozostali nie mieli pieniędzy na rozpoczęcie poszukiwań.
Opowieść padła na dobry grunt. Pułkownik zapalił się do tematu. Pojechał do Łodzi, odnalazł rodzinę ostatniego ze świadków i przechowywaną starannie "mapę skarbów". Plan, jak każdy klasyk tego rodzaju, nie wskazywał konkretnego miejsca, lecz teren w promieniu 50 metrów od starej studni. Podawał natomiast adres jednego z prywatnych gospodarstw w pobliżu Twierdzy.
Pułkownik Malinowski uznał, że gra jest warta świeczki. Załatwił wszelkiego rodzaju pozwolenia i formalności. Zobowiązał się przekazać 50% znaleziska na skarb państwa. Dogadał się z panem M. K., właścicielem wskazywanego przez plan gruntu, wynajął kilkudziesięciu robotników i rozpoczął poszukiwania. Ze względu na tłumy ciekawskich miejsce poszukiwań otoczono kordonem policji. Czy coś znaleziono? O tym historia milczy.
Temat poszukiwania "złota Twierdzy" wracał przez lata jak bumerang. Oczywiście poszukiwania z 1937 r. nie były pierwszymi. Dziewięć lat wcześniej Twierdzę odwiedziła komisja wojskowa. W jej składzie byli m.in.: zastępca komendanta miasta Warszawy, adiutant szefa gabinetu ministra spraw wojskowych i komendant obwodu strzeleckiego w Janowie Lubelskim. Przyjezdni robili pomiary i wyraźnie czegoś szukali na Froncie Księcia Warszawskiego. Tym razem informacji o skarbie dostarczał porucznik w stanie spoczynku Szczuruk/ Szczurek.
Historia była typowa i zbliżona do powyższej. Porucznik dowiedział się od jednego z poległych później żołnierzy o ukryciu przed kapitulacją Modlina prawie 100 kilogramów złota w rublach i medalach. I w tym wypadku poszukiwacze posługiwali się planem. Jednak ze względu na zmiany, jakie w ciągu kilkunastu lat zaszły w terenie, mieli problem ze zlokalizowaniem narysowanych miejsc. Pomogli miejscowi, wskazując prawdopodobny teren. Tym razem skarb miał być zakopany w pobliżu wysadzonego przez Rosjan mostu wiślanego. Przy relacjach z poszukiwań nie mogło zabraknąć niezbędnej wskazówki potwierdzającej lokalizację ukrytego złota-ducha. Zarówno w 1937 jak i w 1928 r. wspominano, że wokół terenu, na którym szukano pojawiała się postać "strażnika w długim szynelu". Miała to być dusza żołnierza zamordowanego podczas ukrywania skarbu. Ponieważ sprawą zajmowało się wojsko, do kopania skierowano 40 saperów, a terenu pilnowali żołnierze z batalionu mostowego. Oprócz siły ludzkich mięśni do prac wykorzystano dwumetrowe sondy. Porucznik Szczuruk/Szczurek nie ponosił kosztów trwających kilka dni poszukiwań, dlatego po znalezieniu skarbu miał otrzymać zaledwie 10% jego wartości. Jednak raczej nie domagał się znaleźnego. W wykopanych dołach, a było ich sporo, znaleziono fragmenty kości i szczątki spróchniałego drewna. Kolejne poszukiwania spaliły na panewce, co nie oznaczało przerwania prac. Okazało się, że komendant Twierdzy również jest posiadaczem planów, na których zaznaczono ukrycie skarbu, zaczęto więc poszukiwania w innym miejscu.
Najbardziej kuriozalne poszukiwania, tym razem całkowicie nielegalne, miały miejsce wiosną 1933 r. Amatorzy skarbu doszli do wniosku, że rosyjski komendant Twierdzy musiał ukryć złoto w miejscu charakterystycznym, względnie odosobnionym i łatwo dostępnym. Nie mógł więc to być teren wojskowy. "Odkrywcy" stwierdzili, że idealnym terenem do ukrycia kasy będzie cmentarz. Jeżeli pieniądze ukrywali Rosjanie to na pewno na cmentarzu prawosławnym, a skoro robił to komendant Twierdzy, to wybrał grób najbardziej dla siebie rozpoznawalny. Prawdopodobnie taki sposób myślenia doprowadził do profanacji miejsca spoczynku Nadieżdy Bobyr, córki generała Nikołaja Bobyra, komendanta Nowogieorgiewska. Dziewczyna zmarła w 1907 r., a ojciec wystawił jej piękny nagrobek na prawosławnym cmentarzu w Modlinie. Ponad ćwierć wieku później poszukiwacze skarbów całkowicie go rozkopali. Co znaleźli? Możemy się tylko domyślać. Zyskali za to pobyt w areszcie. Prasa pisała, iż policja po miesiącu dokonała na terenie Bronisławki aresztowania trzech murarzy. Zostali oskarżeni o rozbicie grobowca, o skarb ich chyba nie pytano.
Oczywiście przy wszystkich mniej lub bardziej legalnych, ale nagłośnionych poszukiwaniach odżywały legendy i wszelkie informacje zaczynające się od słowa "podobno". Robotnicy forteczni i rybacy mieli twierdzić, iż podobno Rosjanie przed kapitulacją Twierdzy załadowali złoto i kosztowności na statki i skierowano je do Warszawy. Nie popłynęły jednak tak daleko. Jeszcze w czasie rejsu dotarła do komendanta informacja o odcięciu przez Niemców drogi wodnej. Aby uchronić skarb przed zajęciem przez wrogów, wysadzono go w powietrze. Podobno około 1925 r. jeden z rybaków wyłowił zamiast ryb sznur drogocennych pereł, reszta skarbu leży gdzieś pod wodą. O zatopieniu skrzyń ze zlotem wspominała również kolejna wersja wydarzeń. Podobno ewakuowane na wozach skarby, zapasy żywności oraz pędzone z Twierdzy bydło utknęły na moście. Podobno Rosjanie zamknęli "żelazne bramy na moście" uniemożliwiając zjazd i wysadzili go w powietrze. Podobno skrzynie złota, srebra i drogich kamieni przechowywane były na terenie spichlerza, dokładniej w podziemiach tego budynku. Tuż przed opuszczeniem Twierdzy zamurowano wejścia, które do nich prowadziły i przysypano je gruzem. Podobno i w tym miejscu prowadzono poszukiwania, rozkuwano posadzkę. Podobno nic nie znaleziono, co nie dziwi, bo spichlerz nie posiada podziemi.
* Maria Możdżyńska - (Nie)legendy nowodworskie po raz drugi, 2024.

1937. Jak radny miejski Nowego Dworu kradł prąd z elektrowni - jest wyrok, rok więzienia dla sprawcy.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1937. Express Kaliski, nr 282.

1937. Mieszkaniec Warszawy złowił pod Nowym Dworem szczupaka olbrzyma o wadze 40 kg.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1937. Nowy Dwór pod wodą - zalanych 80 domów.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

28 lutego 1937. Zarządzenie ministra spraw wewnętrznych o zmianie nazwy miasta Nowy Dwór na Nowy Dwór Mazowiecki.

1937. Prasa donosi o zmianie nazw niektórych miejscowości, które dla odróżnienia od innych noszących taką samą nazwę poprzez dodanie przymiotnika "Mazowiecki".
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]


1937. Jak to z handlem w Nowym Dworze było - sprostowanie władz miasta.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
- Szlamiarnia - Zakład zajmujący się czyszczeniem
jelit zwierzęcych (szlamowaniem) do produkcji wędlin. Był to ważny element
lokalnej gospodarki mięsnej.
- Magistrat - Ówczesna nazwa urzędu miasta / zarządu miejskiego.
- Ławnik - Członek zarządu miasta (odpowiednik dzisiejszego członka zarządu
powiatu lub wiceprezydenta, choć o nieco innych kompetencjach).
* Jolanta Załęczny "Powiat warszawski w latach II Rzeczypospolitej: życie społeczno-polityczne, gospodarcze i kulturalne", 2015.

Przed 1939. Żydowscy właściciele nowodworskiego sklepu.

Plan miasta Nowego Dworu ze strukturą zabudowy w 1937 r.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

Ok. 1918-1939 r. Aleja Paderewskiego w Nowym Dworze.
foto - Michel Jankiel Juress
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]


Fragment ulicy Paderewskiego przed II wojną światową z widocznymi budynkami koszar po wschodniej stronie ulicy. Ledwo widoczny budynek za drzewami to istniejący do dziś budynek Paderewskiego 6.
foto - Michel Jankiel Juress
źródło grafiki i opisu - Rado-NDM, https://fotopolska.eu
Kiedyś przed
nadejściem pociągu Kolei Nadwiślańskiej, który w ostatnich kilku latach
przed Holokaustem zatrzymywał się w naszym mieście dziesięć razy dziennie,
była droga łącząca nas z wielkim światem, a zwłaszcza z pobliską stolicą
Warszawą, i dalej łączyła się z innymi drogami.
Gdy zszedłeś z piaszczystych traktów miasta na szeroką ulicę Warszawską, po
obu stronach obsadzoną wysokimi kasztanowcami, wyczuwałeś wraz z małym
łykiem świeżego powietrza odmienność w zabudowie tej części miasta, będącą w
istocie bramą do miasta stołecznego. Zaraz po prawej stronie rozciągał się
długi, wysoki płot, który odgradzał piękny pachnący ogród, należący do
parafialnego domu katolickiego księdza.
Naprzeciwko stały dwa budynki należące do spolszczonego kolonisty Niemca o
nazwisku Lentz. W jednym z nich znajdowała się gospoda prowadzona przez
Abramowicza, byłego pracownika fabryki fajansu Winogradowa. Tam młodzi
ludzie, którzy zboczyli z prawomyślnej drogi wiary mojżeszowej, wpadali
pograć w bilard i zjeść przy tym trochę wieprzowiny, by sprawdzić, czy
uduszą się od tego natychmiast, czy jest to tylko grzech jak te wszystkie
inne, za które trzeba będzie pokutować po śmierci. Drugi dom był ładnym
jednopiętrowym budynkiem zbudowanym przed I Wojną Światową, w którym podczas
okupacji niemieckiej mieścił się szpital miejski.
Kontynuujmy dalej nasz spacer wzdłuż drogi. Za dwoma budynkami należącymi do
Lentza był pusty plac, obniżony teren, który należał do składu drewna Itshe
Mejer Hirshbejna. Plac ten zamieniał się w dość ładne jeziorko, gdy Narew
wylewała na wiosnę.
Idąc dalej, po tej samej stronie drogi znajdował się pół-piętrowy drewniany
budynek mieszczący pocztę. Żydowskie matki stały tam w godzinach porannych,
z biciem serca czekając na starego listonosza Piotrkowskiego, by sprawdzić
czy nie ma listu od ich dzieci zza morza. Żydowscy chłopcy przychodzili tu
grupami odebrać Hatsifirah ("Syrena", gazeta hebrajska) czy nawet Frajnd
("Przyjaciel", gazeta w jidysz) z odległego Sankt Petersburga, a w drodze
powrotnej do miasta dyskutowali o najnowszych wiadomościach politycznych,
prowadzili debaty, wysuwając nowe interpretacje artykułów autorstwa Nokhema
Sokołowa.
Na drugiej stronie ulicy, po prawej stronie na uboczu, pośród pachnących
drzew akacji stał niewielki kamienny dom, który okrągłymi kamiennymi
filarami bardzo przypominał mały opuszczony pałac książęcy. W tym domu z
dala od żydowskiej części miasta mieszkał i przewodniczył Żydom rabin Nowego
Dworu, Ruven Yehuda Neufeld.
Dom rabina wyznaczał faktyczny koniec żydowskiego Nowego Dworu po tej
stronie miasta. Dalej Żydzi już nie mieszkali. Ale że chcemy zobaczyć
wszystko w naszym mieście, będziemy kontynuować spacer po tej drodze aż do
najodleglejszych peryferii.
Zaraz za domem rabina po tej samej stronie ulicy, w pięknym ogrodzie
kwiatowym, stał jednopiętrowy dom z przeszklonymi, wielobarwnymi werandami.
Dom wyglądał jak wakacyjna willa wybudowana dla kogoś wysokiego urodzenia z
wielkiego miasta, który szukał w Nowym Dworze wytchnienia w cieniu drzew
wśród kwiatów po ciężkim hulaszczym życiu. Przez pewien czas mieszkali tu po
I wojnie światowej syn rabina, dobrze znany późniejszy działacz społeczny,
Nochem Neufeld i jego śliczna żona Chanke Zilbertal.
Tuż obok domu, w małym ogródku, stał wysoki krzyż zwrócony ku drodze, jakby
ochraniał swą świętością wszystkich, którzy tędy przechodzili. Tutaj
powinniśmy opowiedzieć o niezwykłym zdarzeniu z udziałem krzyża, które
zasiało wśród nowodworskich Żydów strach. Oto co się stało.
Miejscowi chrześcijanie pod przewodnictwem swojego proboszcza postanowili
zastąpić stary krzyż nowym. Pewnego dnia nowy krzyż został postawiony z
wielką ceremonią z licznym udziałem chrześcijańskich kobiet. Na krzyżu
wisiała mała lśniąca figurka Jezusa, który w słońcu zdawał się być pokryty
złotem. Kilka dni później kilkoro pobożnych katolików z oddaniem klęczących
przed krzyżem podniosło oczy i wtedy okazało się, że Jezus zniknął. Rozległy
się głosy potężnego protestu. Takie świętokradztwo! I znaleźli się wśród
chrześcijan tacy, którzy rozpowszechniali plotkę, że była to robota Żydów,
którzy Jezusa ukradli.
Za miejscem, gdzie znajdował się krzyż, zaczynała się tzw. przemysłowa cześć
miasta. Tuż za krzyżem stał długi, szarawy płot, zasłaniający fabrykę
porcelany Winogradowa. Była to największa fabryka porcelany w Polsce, a
założycielem był litewski Żyd, o słowiańsko brzmiącym nazwisku Winogradow.
Właściciel mieszkał na stałe w Warszawie, a w fabryce przez wiele lat nie
zatrudniano żydowskich pracowników. Ale w ciągu ostatnich kilku lat przed II
wojną światową, po przejęciu fabryki przez Michała, który był synem
właściciela, robotnicy żydowscy uzyskali tam wreszcie dostęp do pracy,
natomiast fabryka stała się w mieście ważnym miejscem zatrudnienia dla
Żydów.
Ten sam Michał, po tym jak przeżył hitlerowskie obozy śmierci, wrócił do
miasta i ponownie przejął fabrykę. Wkrótce został zamordowany w swoim domu
przez miejscowych bandytów.
Po drugiej stronie ulicy stał młyn Wachtera. Szlojme Zalmen Wachter niegdyś
był woźnicą w Warszawie, a stał się bogaty po uzyskaniu patentu na używanie
gumowych, zamiast żelaznych kół do wozów. Wtedy kupił duży dom w Warszawie,
a pod koniec XIX stulecia wybudował w Nowym Dworze nowoczesny młyn parowy z
najnowszymi urządzeniami, które sprowadził z Niemiec. On sam pozostawał w
Warszawie, gdzie dalej prowadził swój przewozowy interes, i chociaż sam nie
był już woźnicą, miał dużą grupę młodych woźniców, płacących mu za wynajem
jego wozów.
Ten Reb Szlojme był paskudnym człowiekiem, który odganiał wszystkich
miastowych Żydów, wałęsających się wokół młyna i usiłujących załapać się tam
na dniówkę. Natomiast referent młyna często wychodził, aby się z nimi
spotkać. Był to szczery, serdeczny Żyd z piękną białą brodą i niewinnymi
niebieskimi oczami. I był to mój ojciec, Reb Jisroel Chaim, niech spoczywa w
pokoju - prawdziwy szef młyna, który doskonale znał się na zbożu i mące. Ten
wytworny, uczony człowiek, żarliwy Gerer Chasyd, często musiał znosić
brutalne obelgi słowne właściciela, prostackiego nuworysza.
Chociaż młyn znajdował się w nieżydowskim końcu miasta i nie zatrudniano tam
Żydów, z wyjątkiem referenta, był swojego rodzaju wyspą żydowskiego życia.
Przez cały dzień można było tam zobaczyć Żydów. Niektórzy przychodzili robić
interesy, kupując kilka pudów (pud = 16.4 kg) mąki po dobrej cenie, albo
przynosili zboże na sprzedaż lub do zmielenia. Niektórzy przybywali bez
specjalnego powodu, odbywając okazyjną przejażdżkę na chłopskiej furmance,
która przywoziła do młyna żyto lub pszenicę, i próbowali wywęszyć, co się w
młynie dzieje.
Byli też ludzie, którzy wpadali do młyna, bo chcieli usłyszeć wiadomości ze
świata. Odwiedzali referenta w jego biurze, wypijali kilka szklanek gorącej
herbaty, przeglądali gazetę i ucinali pogawędkę o polityce. W tym czasie Reb
Jisroel Chaim opowiadał trochę o naukach żydowskich, snując chasydzkie
historie okraszone tu i ówdzie żartem. A wszystko to działo się z prawdziwą
żydowską życzliwością, przeplatane westchnieniami i jękami oraz zawołaniami:
"niech się stanie wola Boga", wypowiadane z wielką wiarą, że Bóg pomoże, a
Żydzi zostaną wyzwoleni z rąk cara.
Ale jednego dnia w tygodniu atmosfera świętości w młynie znikała. Było to
wtedy, gdy z Warszawy zajeżdżał Reb Szlojmele Zalmen, aby sprawdzić, co się
robi w "jego" młynie i rozliczyć tydzień z referentem. W takich dniach Żydzi
z miasta trzymali się z dala, bojąc się paskudnego, bogatego człowieka z
Warszawy.
Najbliższym sąsiadem młyna - jak powiadali "ścianą w ścianę" - był browar
należący do starszego człowieka Bitnera. Właściciele byli bardzo bliskimi
sąsiadami, ale mieli zupełnie odmienne charaktery. Młyn był prowadzony w
żydowskim stylu, zawsze głośny i pełen ruchu, a w fabryce piwa czuć było
niemiecki porządek - ten klimat pracy, który przyniósł ze sobą z okolic
Poznania nieżydowski właściciel browaru.
W młynie bramy wjazdowe były otwarte przez cały dzień,
jakby to był plac publiczny. U Bitnera bramy były zawsze zamknięte, a jeśli
chciało się wejść na dziedziniec, trzeba było pociągnąć długą linkę, która
prowadziła do dzwonka znajdującego się w pokoju stróża. Był nim wysoki,
gruby chrześcijanin z długim blond wąsikiem i przebiegłymi oczami. W
międzyczasie, zanim stróż zdążył odpowiedzieć na dzwonek, już dało się
słyszeć ujadanie czteronożnego strażnika, dobrze odżywionego buldoga, który
zawzięcie szarpał się na łańcuchu jakby miał być najważniejszy w całym
browarze.
Gdy w bramie pojawiał się Żyd w długim chałacie, pies po prostu szalał
skacząc i ciągnąc łańcuch, jakby miał jakiś atak. Szef, stary Bitner, był
niczym strażnik i pies. Podobnie jego nikczemni synowie, którzy później
podążyli drogą ojca, robiąc legalne i nielegalne interesy z Żydami, i tylko
z Żydami, jednocześnie nie mogąc znieść nawet patrzenia na nich.
Dalej po obu stronach drogi znajdowały się koszary z czerwonej cegły, które
swoim imponującym wyglądem i masywną konstrukcją przydawały naszemu miastu
dostojeństwa. Gdyś się zbliżył, toś mógł zobaczyć pośród budynków z
czerwonej cegły hangar w kształcie półksiężyca, który wywołał wielką
ciekawość u przechodniów. Od czasu do czasu można było zobaczyć ludzi
wyciągających z niego duży, okrągły balon na gorące powietrze z gondolą, w
której siedziało trzech lub czterech obserwatorów, a potem patrzeć, jak
powoli wznoszą się w niebo.
Ten hangar w kształcie półksiężyca mieścił wojskowy oddział balonowy, który
na kilka lat przed I wojną światową został zamieniony w oddział lotniczy
armii rosyjskiej. Mieszkańcy naszego małego miasteczka byli już wtedy dobrze
obeznani z tymi sprytnymi maszynami, które same się wznoszą i latają po
niebie.
Ulica ta była też najbardziej popularnym miejscem na spacery, które
wieczorami lubili odbywać młodzi ludzie. Niektórzy dochodzili do młyna,
niektórzy do szlabanu na końcu miasta, a jeszcze inni zakochane pary
chodzące po niebie - wykraczali poza szlaban na tej szerokiej drodze wijącej
się kilometrami, która kończyła się hałaśliwym zamętem stołecznego miasta.
W letnie sobotnie popołudnia na ulicy czuć było szabatowy nastrój. Połowa
miasta, ubrana w najlepsze stroje, wyruszała na długi spacer, aby trochę
poruszać się po obfitym szabatowym posiłku. Zaraz po zjedzeniu pożywnego
czulentu (tradycyjny posiłek szabasowy) rodzice pogrążali się w głębokim
śnie, by odpocząć po trudach tygodniowej pracy lub po prostu zdrzemnąć się,
a młodzież udawała się na spacer. Niektórzy zabierali ze sobą do czytania
książkę lub gazetę, inni chodzili z nadzieją spotkania dziewczyny, z którą
to spacer nie byłby mile widziany w miejscu publicznym.
Po minięciu szlabanu skręcali nieco w prawo i wchodzili w pobliski lasek,
który był właściwym celem tych spacerów. Tam, w sosnowym zagajniku, oddawali
się "temu, co sprawia, że świat się kręci", aby zasmakować raju na ziemi.
Zaraz za koszarami ulicę przecinały tory kolei Nadwiślańskiej. Co kilka
godzin kursował pociąg z Warszawy do Mławy ku granicy państwa, zatrzymujący
się w Nowym Dworze lub Modlinie, by wysadzić kilku pasażerów na tych dwóch
stacjach kolejowych. Tam, gdzie droga została podzielona przez lśniące szyny
kolejowe, przy szlabanie stał dom woźnicy. Był on bardzo wyraźnym znakiem
granicy miasta.
* Pinkas Nowy Dwor, Memorial book of Nowy-Dwor,
1965.

1937. Express Poranny, nr 83.

1937. Katafalk z trumną kpt. Władysława Chrzanowskiego oficera Centrum Wyszkolenia Broni Pancernej, który zmarł w dniu 15 listopada 1937.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1937. Banda złodziei zdemaskowana na "gościnnych występach" w Nowym Dworze.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1937. Awantura przed kościołem na ul. Warszawskiej w Nowym Dworze.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1937. Pod Nowym Dworem dokonano napadu rabunkowego na kolejarza z Janówka.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]



29 czerwca 1937. Poświęcenie kaplicy na cmentarzu ewangelicko-augsburskim w Nowym Dworze wybudowanej staraniem pastora Nitschmanna z udziałem ks. Biskupa dr Juliusza Bursche.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
- Zbór: W
tym kontekście oznacza lokalną wspólnotę wiernych (parafię).
- Szafowanie: Zarządzanie, gospodarowanie (dziś częściej używane w
negatywnym kontekście „szafowania czymś”, dawniej oznaczało roztropne
dzielenie dóbr).
- Kaplica przedpogrzebowa: Obiekt służący do wystawienia ciała przed
pochówkiem. Tekst podkreśla jej wymiar socjalny – miała chronić uboższych
parafian przed koniecznością trzymania zwłok w małych, jednopokojowych
mieszkaniach.
- Zborownicy: Członkowie zboru (parafianie).
- Puzoniści: Orkiestry dęte (szczególnie puzonowe) są głęboko zakorzenione w
tradycji luterańskiej. Do dziś w wielu parafia ewangelickich istnieją tzw.
Chóry Puzonistów.
- Najprzewielebniejszy (NPW.): Tytuł honorowy przysługujący biskupowi.
- Kantor: Osoba przewodnicząca śpiewowi liturgicznemu, często także
nauczyciel w szkole wyznaniowej.
- Pieczara: W tekście oznacza kryptę grobową w podziemiach kaplicy.
1938 r.
- w mieście wybucha bojkot antyżydowski. Pikietowane są sklepy żydowskie.
Wspólną akcję przeciw tym aktom antyżydowskim podejmują działające w Nowym
Dworze: Komitet "Bundu, Miejscowa Rada Klasowych Związków Zawodowych, Związek
Robotników Przemysłu Skórzanego - Sekcja Szewców i robotnicy Fabryk Dykt i
Fajansów.

1938. Opis herbu Nowego Dworu. Marian Gumowski "Herby miast województwa warszawskiego".
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

* Ryszard Gołąb - Ilustrowana monografia miasta Nowego Dworu Mazowieckiego z historią Twierdzy Modlin, 2006.
1938. Spis abonentów telefonicznych Nowego Dworu Mazowieckiego.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]



1938 r. Spłonęła fabryka przetworów kartoflanych w Nowym Dworze Maz.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1938. Ogłoszenie o Walnym Zebraniu Akcjonariuszy Fabryki Przetworów Kartoflanych "Nowy Dwór" P. Górski i E. Mórawski S.A.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1938 r. Inspekcja sanitarna zakwestionowała czystość żydowskich dorożek w Nowym Dworze.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]




1938. Naklejki piwa Nowodworskiego Browaru Udziałowego.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]


Do najpoważniejszych i największych zakładów przemysłowych w Modlinie w okresie międzywojennym należała stocznia Państwowych Zakładów Inżynieryjnych. W stoczni wybudowano wiele jednostek pływających dla Polskiej Marynarki Wojennej. Były nimi trzy trałowce: "Rybitwa" i "Czajka" oraz okręt minowy "Mewa", wybudowane w latach 1932 do 1935. W modlińskiej stoczni budowano także jednostki dla Flotylli Straży Granicznej. W 1932 r. oddano do jej użytku kutry "Mazur", "Ślązak" i "Kaszub" oraz pościgowiec "Batory". Kończono też wyposażanie ciężkiego kutra uzbrojonego "Nieuchwytny" oraz kutra uzbrojonego KU-30. W stoczni tej pracował, mieszkaniec naszego miasta, słynny po wojnie traser Stoczni Gdańskiej Stanisław Sołdek, którego imieniem nazwano pierwszy wybudowany po wojnie w polskiej stoczni rudowęglowiec m/s "Sołdek".
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1938. Awanturnik próbował udusić policjanta w Nowym Dworze.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1938. Wyzysk w fabryce Winogradow i S-ka w Nowym Dworze.

1938. Grupa robotników traci pracę w fabryce fajansu i porcelany Winogradowa w Nowym Dworze.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1938. Robotnicy fabryki Winogradowa wstępują do Związku Robotników Przemysłu Chemicznego Oddział w Nowym Dworze.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
>> Historia fabryki fajansu i porcelany Winogradowa w Nowym Dworze <<

1938. Na ul. Szerokołęcznej w Nowym Dworze zlikwidowano fabrykę fałszywych monet.

1938. Wykrycie fabryki 20 i 50-złotówek w Nowym Dworze.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1938. Wiec PPS w Nowym Dworze.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1938. Otwarcie lokalu P.P.S przy ul. Paderewskiego 12 w Nowym Dworze.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1938. Wiadomości z Nowego Dworu. Sprawa bojkotu sklepów żydowskich.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1938. Studenci Polacy sprzedają śledzie na targu w Nowym Dworze.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1938. O "Falandze" w Nowym Dworze.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
* *
W związku z notatką o napadzie podczas obchodu majowego na naszego towarzysza w Nowym Dworze, zgłosił się p. Józef Dziewulski, składając oświadczenie, że nie ma nic wspólnego z „Falangą“ Nowo-Dworską i że jest raczej jej przeciwnikiem, a za czyn, który popełnił w dniu 1 Maja w stosunku do tow. Chojnackiego, bardzo żałuje i przeprasza Komitet Miejscowy PPS. To co zrobił, stało się z powodu zaciągnięcia go na wódkę przez „Falangowców“; pod wpływem alkoholu namówiono do tego wystąpienia.
* *
Tak walczy „Falanga“. Nadmienić należy, że zaciąganie robotników na wódkę odbywało się niejednokrotnie.
* Pinkas Nowy Dwor, Memorial book of Nowy-Dwor, 1965.

1938. W Polsce nasila się bojkot antyżydowski. Z tego okresu na zdjęciu ulotka z Nowego Dworu.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1938. List nowodworskiego rabina Neufelda (Najfelda), interesujące jest wymienienie w nadruku papieru listowego nazwy miasta obowiązującej od roku - Nowy Dwór Mazowiecki.
"Z Bożą pomocą...
(standardowe pozdrowienie religijne). Przychodzi do państwa człowiek
zacny... [tu pada nazwisko/opis celu]. Jest to sprawa wielkiej wagi i wielka
micwa, aby podać mu pomocną dłoń... Proszę, aby otworzyli Państwo swoje
serca i dłonie..."
Rabin Reuven Jehuda Neufeld był ostatnim naczelnym
rabinem Nowego Dworu Mazowieckiego przed II wojną światową. Był postacią
bardzo szanowaną, wywodzącą się ze znanej dynastii rabinackiej. Fakt, że
list posiada numer telefonu (86) i profesjonalny nagłówek, świadczy o
prężnie działającej kancelarii rabinackiej w okresie międzywojennym.

1938. Krwawa wendetta w Małocicach w rok po dokonanym zabójstwie Jana Piotrowskiego w Nowym Dworze.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1938. Nowy Dwór - miasto przyszłości.
— Nowy Dwór od kilku lat żyje pod hasłem
elektryfikacji, kanalizacji i zakładania nowych bruków. Nie ma w tej chwili
w mieście ani jednej całej ulicy, wszystkie są „w robocie”. Usuwa się na
gwałt kocie łby z głównych ulic i zakłada kostkę.
Gdzie okiem rzucić, wszędzie pracują robotnicy, przy pracach ziemnych. Jedni
toczą betonowe przewody kanalizacyjne, inni kopią rowy i zakładają rury
wodociągowe, gdzie indziej zaś pracują brukarze, lub robotnicy rozbierający
starą jezdnię i układający po dwóch stronach ulicy stosy kamieni, które
zostaną przewiezione na boczne, mniej reprezentacyjne ulice.
— Trudno w ramach 200 tysięcznego budżetu — mówi burmistrz — wykonać
wszystko nowe; lata się trochę, ale mimo to miasto z dnia na dzień przybiera
europejską szatę. Miejscowe obywatelstwo doskonale docenia wysiłek rady
miejskiej i własnym sumptem w miarę sił przyczynia się do zakładania przed
swymi domami chodników, dołącza się do sieci kanalizacyjnej i t. d. W dużej
mierze ratuje nas własna betoniarnia, która dostarcza dostatecznej ilości
przewodów kanalizacyjnych, płyt chodnikowych i brzegów. W roku ubiegłym
przerobiliśmy 15 tysięcy worków cementu, co wskazuje dość wymownie na
rozmiary naszych poczynań. Główne arterie miasta już są zabrukowane i
skanalizowane, stopniowo prace przenoszą się w ulice boczne. Dziś już 75
proc. ulic ma bruki.
Trafiliśmy na dzień targowy. Rynek wypełniony furmankami chłopskimi
naładowanymi warzywem i owocami.
— Ciasno tu, panie burmistrzu.
— Tak. Ale skoro pobudujemy hale targowe, zrobi się przestronniej. Zresztą
cały handel chcę przenieść na boczne ulice, a wtedy rynek będzie można
dostatecznie uporządkować.
Przechodzimy między wozami. Przywiezione do miasta produkty, a zwłaszcza
mleko i śmietana urągają wszelkim warunkom higieny. Garnki ze śmietaną
owiązane brudnymi szmatami zakurzone, ser wala się w kobiałkach obok
kartofli i związanych kur czy kaczek.
— Potrzebna jest komisja sanitarna.
— Ale to obciążyłoby budżet naszego miasta o jakieś 4.000 zł. — Wybudujemy
bazar — mówi burmistrz — to złu się także zaradzi.
Wychodzimy na jedną z bocznych ulic. Jesteśmy przed publiczną szkołą
powszechną im. Marszałka Piłsudskiego. Gmach szkoły zbudowany jest z drzewa,
wyposażony w najnowsze urządzenia.
Mamy na terenie miasta 3 szkoły, do których uczęszcza 1.558 dzieci, dwie
szkoły prywatne o 130 uczniach Zarząd miejski ponadto utrzymuje i prowadzi
dokształcającą publiczną szkołę zawodową o 200 uczniach. Trzeba nam na gwałt
budować jeszcze dwa gmachu szkolne, gdyż dzierżawa budynków na szkoły
pochłania rocznie duże sumy, które możnaby obrócić na co innego, choćby na
pomoce szkolne.
Naprawdę szkoła ta zasługuje na specjalną uwagę. Klasy duże, o wielkich
oknach, ławki i stoły wygodne. Szkoła ma dużą salę gimnastyczną, która jest
dla miasta salą reprezentacyjną. Sala robót ręcznych wyposażona w warsztaty
i narzędzia, wielką jadalnią, gdzie w czasie przerw miasto dożywia w ciągu
roku około 700 dzieci — i rzecz bardzo ważna natryski, z których raz w
tygodniu korzystają uczniowie.
Jest to w powiecie, a może nawet w województwie najlepiej wyposażona szkoła.
Gdyby takich szkół więcej... Zwiedzamy z kolei boisko sportowe z bieżnią,
targowisko obecnie zamknięte ze względu na pryszczycę i rzeźnię miejską,
która w dużej mierze wypełnia dochody miasta.
— Rocznie przeciętnie bije się około 8.000 sztuk świń i około 5.000 bydła. W
tej chwili ubój spadł ze względu na pryszczycę, która i w tej okolicy
pokazała się. W ostatnim czasie dużo bije się w rzeźni dla mieszkańców
miasta, którym dajemy ulgi w opłatach, by zwalczyć ubój pokątny.
— Wypada mi pokazać jeszcze miasto od strony Narwi — mówi burmistrz. — Tu
jest nasz park miejski im. Narutowicza o obszarze 1 ha — jedyne miejsce
wypoczynku obywateli Nowego Dworu. W tej chwili zmieniamy ogrodzenie.
Niedawno przejeżdżał tędy do swojej posiadłości w Pomiechówku premier, gen.
Składkowski i ofiarował 100 zł na pomalowanie słupków przy ogrodzeniu parku.
Nowy Dwór dużo zawdzięcza sąsiedztwu z Pomiechówkiem, zresztą cała ta
okolica pod bacznym okiem premiera i jego małżonki rozwija się bardzo
pomyślnie. Ludzie więcej starają się, w obawie że premier każdej chwili może
zajrzeć, więc gdyby nie było porządku, to wstyd...
— Pani Kowalska, przed domem znowu papiery — strofuje jakąś przysadzistą
kobiecinę burmistrz.
— Wiatr taki, że rady dać nie można. Rano była ulica zamieciona. Franuś
biegnij po miotłę...
— Porządki przed domami robią właściciele.
— Nie powiem, żeby miasto było brudne.
— Ludzie starają się. Oto i Narew.
Rzeka w tym miejscu rozlała się szerokim korytem wyżłobionym w obszernej
równinie łąk, na których pasą się krowy lub stoją kopki siana.
— Narew jest naszą największą bolączką. Trzy razy
do roku wylewa, a wówczas woda sięga aż do rynku. Marzymy o tym, by
wybudować jakiś wał, ale to kosztowałoby chyba z 5 milionów zł. Gdy
nadchodzi powódź, trzeba ewakuować mieszkańców, niszczą się domy, płoty i
sady. Niektórzy mieszkańcy wprawdzie wałowali się sami, ale to nie
wystarcza.
Zdaleka słychać piosenkę z rzeki, to piaskarze nucą wydobywając żwir,
potrzebny teraz w wielkiej ilości do betoniarni miejskiej i pod bruk.
__________________________________________________________________________________________________________________________________
- „Kocie łby”: Rodzaj prymitywnego bruku z polnych kamieni o nieregularnych
kształtach. W tekście przeciwstawione są nowoczesnej „kostce”
(prawdopodobnie granitowej lub bazaltowej).
- „Własnym sumptem”: Wyrażenie oznaczające robienie czegoś na własny koszt,
własnymi środkami.
- „Pryszczyca”: Groźna choroba zakaźna zwierząt racicowych (dzisiaj nazywana
częściej zespołem dłoni, stóp i ust u ludzi, ale tu mowa o epidemii u bydła,
co paraliżowało handel).
- „Ubój pokątny”: Nielegalne zabijanie zwierząt na mięso, poza oficjalną
kontrolą sanitarną i bez opłacenia podatków.
- „Kobiałka”: Pleciony koszyk, używany dawniej powszechnie do przenoszenia
owoców, jaj czy nabiału.
- „Urągać warunkom higieny”: Bardzo mocne określenie (dziś powiedzielibyśmy
„urągać logice”), oznaczające, że coś kompletnie nie spełnia standardów,
wręcz je obraża.
- „Betoniarnia”: Choć słowo istnieje, w 1938 roku było symbolem szczytu
nowoczesności – beton był wtedy „materiałem przyszłości”.
- wymieniony w tekście burmistrz Nowego Dworu p. Stefan Przedwiecki w
rzeczywistości miał na imię Czesław.
[źródło opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1938. Rozwój Nowego Dworu.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
- Bugo-Narew: Dawna nazwa stosowana dla wspólnego
odcinka tych rzek. Przed wojną często traktowano je jako jeden system wodny
(dzisiaj mówimy po prostu o ujściu Narwi do Wisły).
- Majolika: Rodzaj ceramiki o bogatej kolorystyce, pokrytej nieprzezroczystą
polewą cynową. Świadczy to o istnieniu w mieście przemysłu
artystycznego/rzemieślniczego wyższej klasy.
- Artykuły spożywczo-kolonialne: Dawne określenie na towary sprowadzane z
zagranicy, głównie z krajów zamorskich (np. kawa, herbata, przyprawy, ryż,
południowe owoce).
- KKO (Komunalna Kasa Oszczędności): Lokalna instytucja finansowa należąca
do samorządu, odpowiednik dzisiejszych banków spółdzielczych lub placówek
PKO.
- Sąd grodzki: Sąd najniższej instancji w II RP, zajmujący się drobnymi
sprawami cywilnymi i karnymi.
- Posterunek p. p.: Skrót od Policji Państwowej.
- Dokszałcająca Szkoła Zawodowa: Szkoła dla młodzieży już pracującej, która
wieczorami lub w wybrane dni uzupełniała wiedzę teoretyczną z zakresu
swojego fachu.
- Brukacja: Proces kładzenia bruku (wykładania ulic kamieniem).
- Gród podstołeczny: Określenie miasta leżącego w bezpośrednim sąsiedztwie
stolicy (Warszawy).

1938. O gospodarce burmistrza Nowego Dworu.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1938. Nadużywanie władzy przez burmistrza miasta. Kwiatki z gospodarki w Nowym Dworze.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
Komuniści w Nowym Dworze
W Warszawie 16 grudnia 1918 roku doszło do zjednoczenia SDKPiL oraz PPS-Lewicy i utworzenia Komunistycznej Partii Robotniczej Polski.
Równolegle z tworzeniem struktur partii komunistycznej rozwijały się rady delegatów robotniczych. Ich zakładanie inicjowali robotnicy zakładów przemysłowych, a pierwsze rady powstawały bezpośrednio w pobliżu większych skupisk fabryk.
W listopadzie 1918 roku powstała rada delegatów reprezentująca 500 robotników tartaków w Nowym Dworze. Właśnie tam 1 grudnia 1918 roku żandarmeria aresztowała członków rady delegatów robotniczych, stawiając im zarzut zorganizowania wiecu i przeprowadzenia wyborów do rady miejskiej, którą upoważniono do żądania uruchomienia robót publicznych i udzielenia pomocy bezrobotnym.
Wykaz organizacji i związków zawodowych działających pod wpływem
komunistów na terenie powiatu warszawskiego w latach dwudziestych.
Organizacje podległe wpływom komunistów - liczba działaczy - wpływy komunistów w
%
Zw. Zawod. Robot. i Robotnic Przemysłu Krawiecko-Konfekcyjnego Nowy Dwór -
liczba działaczy 50 -
wpływy komunistów w
% 100
Stowarz. Robotnicze Wychowania Fizycznego "Jutrznia" w Polsce Oddział Nowy Dwór
- liczba działaczy 39 - wpływy komunistów w
% 30
Cech Fryzjerski Nowy Dwór - liczba działaczy 18 - wpływy komunistów w
% 20
Miejscowa Kasa Klasowych Związków Oddział Nowy Dwór - liczba działaczy 4 - wpływy komunistów w
% 50
Zw. Zawod. Robot. Przemysłu Odzieżowego Nowy Dwór - liczba działaczy 120 - wpływy komunistów w
% 50
Zw. Zawod. Robot. Transportu w Polsce Oddział Nowy Dwór - liczba działaczy 41 -
wpływy komunistów w
% 50
Zw. Zawod. Robot. Przemysłu Skórzanego Nowy Dwór - liczba działaczy 118 - wpływy komunistów w
% 50
Zw. Zawod. Robot. Przemysłu Drzewnego Nowy Dwór - liczba działaczy 17 - wpływy komunistów w
% 50
Źródło: AAN, Urząd Wojewódzki Warszawski - Wydział Bezpieczeństwa, sygn.
276/II-2, s. 24-26.
W roku 1929 w powiecie warszawskim działały 4 komitety okręgowe
KPP: w Jeziornie, Falenicy, Nowym Dworze i Pruszkowie.
Obsada personalna komitetów KPP oraz KZMP w powiecie warszawskim w 1929 roku:
Jednostka organizacyjna - Działacze - Zawód - Funkcja
Komitet Dzielnicowy KPP Nowy Dwór
Gustaw Redlich - szewc - sekretarz
Josek Pinkier - robotnik - członek zarządu
Szymcha Joskiewicz - krawiec - członek zarządu
Lejb Chaim Joskiewicz - stolarz - członek zarządu
Abram Sakowski - krawiec - członek zarządu
Jankiel Baranek - robotnik - członek zarządu
Świętowanie rocznicy wybuchu rewolucji zgromadziło w 1929 roku w Nowym Dworze
150 osób uczestniczących w demonstracji.
W pierwszym półroczu 1933 roku KPP Warszawa
Podmiejska na lewym brzegu Wisły liczyła 7 komitetów dzielnicowych,
24 miejscowe oraz 126 kół, zaś na prawym brzegu po 16 komitetów
dzielnicowych i miejscowych oraz 122 koła. Z tej liczby na obszarze powiatu
działały komitety dzielnicowe w Jeziornie (2), Otwocku (2), Nowym
Dworze (2), Legionowie (2), Pruszkowie (1). Bardzo liczne były koła KPP,
w pierwszym półroczu 1933 roku w Jabłonnie-Legionowej było ich 7,
w Wieliszewie - 3, w Nowym Dworze - 2, po jednym w: Łajsku, Nieporęcie,
Pruszkowie, Jeziornie, Rembertowie, Miłośnie, Okuniewie, Markach, Annopolu,
Otwocku. Równie liczne były koła KZMP, po jednym funkcjonowało
w następujących miejscowościach: Nowy Dwór, Legionowo, Łajsk, Falenica,
Jabłonna Stara, Piaseczno, Rembertów, Miłosna, Okuniew, Karczew, Cegielnia,
dwa w Wieliszewie.
Dnia 31 maja 1933 roku o godzinie 21 w czasie pochodu
członków organizacji Bund
w Nowym Dworze został na drutach telegraficznych zawieszony transparent
o treści komunistycznej. Takie transparenty pojawiały się na terenie
Nowego Dworu bardzo często. Dnia 5 lipca 1933 roku przechodnie mogli
przeczytać następujące hasła: "Żądamy zapomóg dla bezrobotnych", "Precz
z rządem faszystowskim", "Precz z wojną z ZSRR", "Żądamy chleba i pracy".
Komunistyczna Partia Polski, jak wspomniano wcześniej, znalazła też
zwolenników w środowisku wiejskim. W styczniu 1935 roku odnotowano,
że z podokręgu mińsko-mazowieckiego, do którego terytorialnie należały
także miejscowości powiatu warszawskiego (Otwock, Nowy Dwór, Jabłonna) do partii
należało 214 chłopów skupionych w 47 komórkach.
W roku 1938 wyraźnie dało się odczuć osłabienie działalności Komunistycznej Partii Polski. Istotny wpływ na taką sytuację miały nasilone represje wobec działaczy, np. w Nowym Dworze aresztowano 3 aktywistów. Odbiło się to na organizacji obchodów święta 1 Maja. W pochodzie w Nowym Dworze wzięli udział głównie Żydzi (około 200 osób), zaś "masy polskie stały na chodniku". Do świętujących przemawiali przedstawiciel Bundu z Warszawy i miejscowy działacz związkowy.
* Jolanta Załęczny "Powiat warszawski w latach II Rzeczypospolitej: życie społeczno-polityczne, gospodarcze i kulturalne", 2015.

Ok. 1918-1939 r. Nowy Dwór, ul. Rynkowa.
foto - Michel Jankiel Juress
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1938. Fragment mapy dróg powiatu warszawskiego.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1938. Zmiana nazwy stacji kolejowej w Nowym Dworze..
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1938. Fragment mapy Polski z zaznaczonymi miejscowościami zamieszkiwanymi przez osadników niemieckich.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1938. Poświęcenie kamienia węgielnego na budowie szpitala powiatowego w Nowym Dworze.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1938. Uroczystość w Nowym Dworze z okazji ukończenia 113 lat.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1938. Teren żydowskiej dzielnicy Piaski. Widoczny budynek to ul. Legionów 18.
źródło grafiki - Andrzej Dziadczak (koloryzowanie, obróbka AI)

1938. W Nowym Dworze przy ul. Zakroczymskiej 4 mieściła się wytwórnia wędlin i konserw mięsnych Bolesława Wiernickiego.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1938. Tułów kobiety bez głowy i kończyn znaleźli rybacy pod wsią Kępa Nowodworska.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1938. Książeczka oszczędnościowa PKO mieszkańca Nowego Dworu.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
1939 r.
1.VIII. - z dniem 1 sierpnia w Nowym Dworze działalność swoją rozpoczyna urząd
skarbowy.
- miasto liczy 10.206 mieszkańców.
9.IX. - w wyniku bombardowania zniszczony zostaje most kolejowo-drogowy na Narwi
łączący miasto z Modlinem. Pozostał tylko most pontonowy którzy zbudowali polscy
saperzy. Wkrótce po zakończeniu działań wojennych Niemcy budują poniżej
zniszczonego mostu drewniany most niskowodny łączący Nowy Dwór i Modlin.
- w wyniku bombardowań i ostrzału artyleryjskiego prowadzonego przez wojska
niemieckie zniszczeniu ulega wiele budynków w tym synagoga. Uszkodzeniu ulega
kościół św. Michała.
1.XI. - w wyniku dekretu Adolfa Hitlera z 8 października z dawnego powiatu
warszawskiego w skład prowincji Prusy Wschodnie, rejencji ciechanowskiej, powiatu płońskiego włączone zostały miasta Nowy Dwór, Zakroczym
i trzy gminy wiejskie: Cząstków, Góra i Pomiechowo. Posterunek graniczny pomiędzy Generalną Gubernią a Rzeszą znajdował się między Rajszewem a
Skierdami. Przekraczanie granicy staje się możliwe jedynie na podstawie
specjalnych przepustek. Punkt kontrolny znajduje się na stacji kolejowej w
mieście i przy moście na Narwi od strony miasta. Nowy Dwór otrzymuje niemiecką
nazwę: Neuhof.
XII. - Niemcy przeprowadzają spis ludności żydowskiej służący m.in. wyliczeniu
kontrybucji jaką musiała zapłacić gmina żydowska.
* Jolanta Załęczny "Powiat warszawski w latach II Rzeczypospolitej: życie społeczno-polityczne, gospodarcze i kulturalne", 2015.

1939. O uchwalonym budżecie miasta Nowy Dwór Maz. na rok 1939-1940.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]




10 stycznia 1939.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
__________________________________________________________________________________________________________________________
Tekst ten stanowi fascynujący przykład
przedwojennej publicystyki o charakterze silnie lewicowym i interwencyjnym.
Autor, W. Ostrowski, posługuje się językiem walki klasowej, typowym dla
ówczesnych ruchów robotniczych, aby skrytykować władze Nowego Dworu
Mazowieckiego (Magistrat).
- Żwirnicy: To kluczowa grupa zawodowa wymieniona w tekście. Byli to
robotnicy zajmujący się wydobyciem żwiru z koryt rzek (w tym przypadku
zapewne Wisły lub Narwi). Ich praca była niezwykle ciężka, sezonowa i
uzależniona od pogody (wiatru, poziomu wody).
- Magistrat: Ówczesna nazwa urzędu miasta / zarządu miejskiego.
- Pólko i Piaski: Historyczne dzielnice Nowego Dworu, które w 1938 roku były
zamieszkane przez uboższą ludność robotniczą.
- Własny bat: Metaforyczne lub dosłowne określenie posiadania własnego
zaprzęgu konnego do transportu urobku. Autor argumentuje, że posiadanie
narzędzi pracy nie czyni z biednego robotnika „przedsiębiorcy”.
- Weterani robotniczy: Starsi robotnicy, którzy po latach pracy znaleźli się
w trudnej sytuacji materialnej, nie mając odpowiedniej opieki socjalnej.
- Dziady: Pogardliwe określenie żebraków. Autor protestuje przeciwko takiemu
traktowaniu starszych mieszkańców przez urząd.

16 maja 1939. Kurjer Polski, nr 135.

1939. Wycieczka rowerowa z Warszawy do Modlina.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1939. Mieszkaniec Nowego Dworu sprzedaje ślizgowiec z silnikiem Johnsena.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

5 maja 1939. Dzień Dobry, nr 123.

1939. Spichlerz przed zniszczeniem.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]



1939. Modlin. Plan portu wojennego ze stocznią
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1939. Plan - Cypel Narew - Wisła.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

23 czerwca 1939. W Nowym Dworze Maz. umiera i zostaje pochowany mgr farmacji, członek Towarzystwa Farmaceutycznego, właściciel apteki (tej na ul. Kościuszki), działacz społeczny odznaczony Medalem Niepodległości Bolesław Konarski.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

28 lipca 1939. Kurjer Warszawski, nr 206.

1939. Przed wyborami w Nowym Dworze.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1939. Bezrobocie w Nowym Dworze.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1939. Nowy Dwór czeka na "odkrycie" przez przemysłowców.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

3 stycznia 1939 r. Prasa informuje, że w związku ze zbliżającymi się wyborami do Rady Miejskiej w Nowym Dworze miejscowy Komitet PPS wydał znaczek metalowy z napisem "Demokracja Zwycięża". Siedziba Komitetu PPS i Klasowych Związków Zawodowych mieściła się przy ul. Paderewskiego 12.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

Prosta Droga - tygodnik dla kobiet, nr 9. 1939.


1939. Regulamin porządkowy dla dorożek konnych, przeznaczonych do przewozu osób w mieście Nowym Dworze Maz.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
Starosta Powiatowy
________________________________________________________________________________________________________________________________
1. Rygorystyczna higiena i estetyka
Władze kładły ogromny nacisk na wizerunek miasta. Dorożki musiały być nie
tylko sprawne, ale i „schludne”.
Przed wyjazdem na stanowisko pojazd musiał być „czysto wymyty i
wyczyszczony”.
Siedzenia miały być tapicerowane skórą lub suknem, ale tylko takim, które
„daje się łatwo czyścić”.
Dorożkarz musiał być zawsze trzeźwy, grzeczny i schludnie ubrany w granatową
liberię.
2. Ochrona zwierząt i bezpieczeństwo
Regulamin zawiera nowoczesne jak na tamte czasy podejście do dobrostanu
koni:
W okresie zimowym (od 1 listopada do 31 marca) konie na postoju musiały być
przykrywane derkami.
Zabronione było używanie koni słabych – musiały być „zdrowe, silne, rosłe i
dobrze odżywione”.
Karmienie na postoju mogło odbywać się wyłącznie z woreczków zawieszonych na
głowach koni, co zapobiegało zaśmiecaniu ulic.
3. Dyscyplina zawodowa i etyka
Dorożkarz był traktowany jako osoba zaufania publicznego, co wiązało się z
licznymi ograniczeniami:
Egzamin: kandydat musiał wykazać się znajomością przepisów ruchu drogowego,
taryf oraz topografii miasta.
Moralność: do wniosku o licencję należało dołączyć „świadectwo moralności”.
Zakaz „polowania” na klientów: dorożkarzom zabraniano jeżdżenia po ulicach w
celu poszukiwania pasażerów – musieli czekać na wyznaczonych postojach.
Uczciwość: istniał obowiązek przeszukania pojazdu po każdym kursie i oddania
znalezionych rzeczy do Zarządu Miejskiego w ciągu 24 godzin.
4. System kar i kontroli
System był bardzo szczelny dzięki regularnym przeglądom:
Kontrole okresowe: odbywały się dwa razy w roku (kwiecień i październik)
przed specjalną komisją.
Kary: za nieprzestrzeganie regulaminu groziły surowe sankcje – od
upomnienia, przez bardzo wysoką grzywnę (do 1000 zł), aż po 14 dni aresztu.
- Dorożka 1-konna i 2-konna typu przewozowego: precyzyjne rozróżnienie
pojazdów dopuszczonych do ruchu przez Zarząd Miejski.
- Kozioł: miejsce siedzące dla dorożkarza (woźnicy) z przodu pojazdu.
- Liberia: uroczysty, jednolity strój służbowy; w tym przypadku płaszcz i
czapka w kolorze granatowym.
- Dowód uzdolnienia: ówczesny odpowiednik prawa jazdy lub licencji
zawodowej, wydawany po egzaminie.
- Przemysł dorożkarski: termin określający działalność gospodarczą
polegającą na przewozie osób.
- Okiełznane: wyposażone w kiełzno (element uzdy), umożliwiające kontrolę
nad koniem.
- Wylakierowane na czarno z ozdobami czerwonymi: konkretne wytyczne co do
estetyki pojazdu, mające zapewnić jednolity wygląd taboru miejskiego.

Jednym z dorożkarzy nowodworskich był Mojsze Henekh Gertner.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]


1939. Dowód tożsamości konia, którego właścicielem był Aron Zalcman zamieszkały w Nowym Dworze Mazowieckim przy ul. Przeskok 4.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1939. Porachunki pieniężne. Ukamienowanie po jarmarku w Nowym Dworze.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1939 r. Tajemnicze poranienie w Nowym Dworze.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1939. Nowy Dwór Mazowiecki otrzyma Urząd Skarbowy.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1939. Budynek Urzędu Skarbowego w Nowym Dworze otwartego w dniu 1 sierpnia 1939 r.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1939. Znaczki opłaty skarbowej Urzędu Skarbowego w Nowym Dworze. Urząd rozpoczął swoją działalność z dniem 1 sierpnia 1939 r. na podstawie rozporządzenie Ministra Skarbu. Swoim zasięgiem obejmował następujące miejscowości: Nowy Dwór, Zakroczym (powiat, gminy miejskie), oraz gminy wiejskie - Góra, Legionowo, Pomiechowo i Cząstków. Urząd mieścił się w specjalnie wybudowanym własnym gmachu. Dla klientów został otwarty w dniu 7 sierpnia 1939.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1939. Zmiany terytorialne w Warszawskiej Izbie Skarbowej w związku z uruchomieniem Urzedu Skarbowego w Nowym Dworze.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
Urząd Skarbowy
Latem 1939 r. w Polsce głównym tematem były niemieckie żądania wobec naszego kraju. Oprócz tego mieszkańcy każdej polskiej miejscowości mieli swoje partykularne tematy. W Nowy Dworze bez wątpienia na czoło sąsiedzkich pogaduszek wysuwało się uroczyste otwarcie nowego miejskiego obiektu.
Otóż 1 sierpnia tegoż roku uruchomiony został Urząd Skarbowy w Nowym Dworze. Potencjalni klienci musieli co prawda poczekać jeszcze tydzień, bo urzędnicy potrzebowali kilku dni na zorganizowanie działalności i przeniesienie dokumentów. Wcześniej takie miejscowości jak miasta Nowy Dwór i Zakroczym oraz gminy wiejskie: Góra, Legionowo i Pomiechowo należały do pierwszego, a Cząstków do drugiego oddziału skarbówki w Warszawie.
Urząd Skarbowy nie jest najbardziej lubianą instytucją jednak jej powstanie w Nowym Dworze miało przynieść mieszkańcom pewne zyski. Po pierwsze rósł nasz prestiż, po drugie mniej wydawano na dojazdy, po trzecie w mieście pojawił się nowy budynek. Na potrzeby skarbówki wybudowano specjalny gmach, przystosowany do przechowywania większej gotówki. Dom był murowany, zgrabny i nowoczesny w kształcie. Doskonale wpisywał się w najbliższe otoczenie zajmując miejsce obok nowej szkoły powszechnej i piętrowej kamienicy Montlaków.
Skarbówka w Nowym Dworze przetrwała miesiąc. Tuż po wybuchu drugiej wojny, urząd ten tak jak i pozostałe nowodworskie instytucje ewakuowano do Warszawy. Miały wrócić gdy ustanie zagrożenie niemieckimi nalotami. Zagrożenie ustało w końcu września 1939 r., ale jak doskonale wiemy w tym samym czasie polskie instytucje w naszym kraju zostały zlikwidowane. Sam budynek pozostały po Skarbówce miał sporo szczęścia, położony na uboczu przeszedł wszystkie bombardowania i oblężenie Twierdzy bez większych uszkodzeń. Dał też schronienie okolicznym mieszkańcom, ukrywającym się przed nalotami w jego podziemiach. Po zakończeniu wojny obronnej w pustym obiekcie okupanci ulokowali kolejną instytucję związaną z pieniędzmi - Urząd Celny. Ten organ miał nieco dłuższy żywot, przetrwał około czterech lat. Tak jak poprzedni został ewakuowany na skutek działań wojennych na przełomie 1944 i 1945 r. Czas okupacji to także czarna karta tego budynku. Jego podziemia, jako swoją filię, wykorzystywało nowodworskie gestapo. Po kilku miesiącach wyczekiwania ofensywa ruszyła w styczniu 1945 r. Niemcy opuścili Nowy Dwór bez większych walk. Podobnie jak w 1939 r. i tym razem nasz budynek wyszedł z działań wojennych prawie nietknięty. Przystosowanie obiektu do przechowywania pieniędzy wykorzystano także po wojnie. Budynek stał się siedzibą banku. Jego ostatni lokator Bank Pekao SA dokonał niewielkiej przebudowy.
* Maria Możdżyńska - (Nie)Legendy nowodworskie, 2014.

1939. Mapa umocnień Modlina.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

Wrzesień 1939 w Nowym Dworze oczami b. burmistrza Stanisława Grobelko.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
Brzemienne w wydarzenia dla
mieszkańców Nowego Dworu były pierwsze dni września 1939 r.
Na skutek ewakuacji pobliskiej twierdzy modlińskiej, którą zaczęły opuszczać
wszystkie oddziały wojska, powstała w mieście panika. W nocy i w rannych
godzinach widzieliśmy szeregi żołnierzy maszerujących szosą w kierunku
Warszawy. Wyżsi oficerowie wyjeżdżali limuzynami wraz z żonami i dziećmi. Za
wojskiem poczęli uciekać mieszkańcy Nowego Dworu a w pierwszym rzędzie
kupcy, lekarze i urzędnicy. Następnie ewakuowano Zarząd Miejski, Urząd
Skarbowy i Sąd, a w końcu wyjechała policja.
Pozostałą ludność ogarnął niepokój i trwoga przed wrogiem, którego ostrzał
artylerii dał się już namacalnie odczuć. Na terenie miasta pozostała sama
biedota, robotnicy, rzemieślnicy i minimalna część inteligencji.
Pierwszą moją czynnością, jako burmistrza miasta było zorganizowanie Milicji
Obywatelskiej, Rady Miejskiej i Straży Ogniowej.
Do Rady Miejskiej weszli: Henryk Żurawski — felczer, Klemens Gostyński —
robotnik, Jan Kaszyński — robotnik, Władysław Glentek — urzędnik, Władysław
Olszewski — kasjer Zarządu Miejskiego, Dziekoński — notariusz, Jan Kawula —
monter, Bolesław Lazarowicz — kupiec, Stefan Karwowski — pracownik Stoczni
Modlińskiej i wielu innych, których nazwisk już nie pamiętam.
Komendantem Milicji Obywatelskiej został mianowany Klemens Gostyński, a
komendantem straży Jan Kawula.
Milicja zabezpieczyła natychmiast gmachy i zakłady użyteczności publicznej,
jak: Zarząd Miejski, Urząd Skarbowy, rzeźnię miejską, młyny, piekarnie,
aptekę i sklepy. Najtrudniejszym zadaniem dla milicji była ochrona sklepów i
składów przed grabieżą dokonywaną nocami przez uzbrojonych dezerterów oraz
niektóre jednostki spośród uchodźców z innych miast. Uruchomiono rzeźnię i
piekarnię oraz obsadzono personelem aptekę. Punktu sanitarnego w szerszym
zakresie nie można było zorganizować z braku lekarzy. Toteż odpowiedzialność
za sprawy zdrowia spadła siłą faktu na bardzo ofiarnego felczera Henryka
Żurawskiego. Kasa Miejska była pusta, a potrzeby były ogromne, ponieważ
robotnicy nie mając żadnych możliwości zarobkowych, znaleźli się w bardzo
ciężkiej sytuacji.
Trzeba więc było im pomóc ze wszelkich sił. Uchwalono w Radzie Miejskiej
nałożyć kontrybucję na bogatych obywateli i kupców, którzy nie wyjechali z
Nowego Dworu. Danina ta została wprawdzie ściągnięta ale z wielkim trudem,
gdyż nie wszyscy kupcy rozumieli potrzebę pomożenia niezamożnej ludności
miasta. Z zebranych funduszów wypłacono doraźne zapomogi najbardziej
potrzebującym oraz uruchomiono dwie kuchnie dla ogółu mieszkańców i
uchodźców. A tych ostatnich była wielka liczba i nowe fale napływały
nieprzerwanie z terenów zajętych już przez wroga. Znaczna ich część po
odcięciu Warszawy została na terenie naszego miasta i trzeba było ich
zakwaterować, odżywiać a czasem nawet ubrać.
Ludność Nowego Dworu wykazała ofiarną postawę przyjmując samorzutnie do
mieszkań uchodźców, odżywiając ich o ile było to w ich możliwościach.
Żywność w sklepach i składach została zabezpieczona, celem uniknięcia
spekulacji. Sprzedaż artykułów odbywała się na polecenie Rady Miejskiej. Tym
też sposobem zostały zgromadzone dla wojska poważne ilości kaszy, mąki,
makaronu i cukru. W chwili, gdy panika w mieście została opanowana, życie
jako tako zorganizowane, zaczęły napływać pierwsze oddziały wojska gen.
Thomme, obsadzając linie obronne Modlina, Nowego Dworu i okolic. I chociaż
nadchodzące wojsko było bardzo zmęczone i niedożywione, to jednak rozbudziło
w nas wszystkich wielką radość i otuchę. Samopoczucie ludności cywilnej
uległo znacznemu polepszeniu, widząc że nie są opuszczeni i że osiedla ich
będą bronione przed wrogiem.
Teraz największą troską Rady Miejskiej było zaopatrzenie wojska w żywność. W
rzeźni miejskiej bito krowy i świnie, dostarczone samorzutnie przez
mieszkańców pobliskich wsi a później i konie, aby tylko zapewnić wyżywienie
swoim obrońcom. W piekarni wypiekano chleb do czasu wyczerpania się mąki.
Dużą stratą dla mieszkańców jak i dla wojska było spalenie od bombardowania
młyna przy ul. Pólko nad Narwią, gdzie spłonęły duże zapasy zboża i mąki.
W krótkim czasie, jako burmistrz miasta, nawiązałem kontakt z komendantem
placu w randze pułkownika, który walczył razem ze swym synem kadetem.
Niestety nazwiska tego dzielnego pułkownika już dziś nie pamiętam. Po
porozumieniu się z pułkownikiem wydawaliśmy żywność poszczególnym jednostkom
wojskowym na zapotrzebowanie, a niezależnie od tego donosiliśmy nocą
jedzenie żołnierzom z jednostki artylerii przeciwlotniczej przy moście na
Wiśle, artylerzystom na Pólku, artylerzystom z Łęcznej i żołnierzom
dowożącym amunicję z Kazunia na linię obronną. Tu należy podkreślić wielką
ofiarność tych żołnierzy, którzy podczas silnych bombardowań krok za krokiem
posuwali się na szosie z narażeniem życia, by dowieźć amunicję walczącym
oddziałom. Zgłaszali się do Magistratu poszczególni obywatele prosząc o
wydawanie zdwojonych porcji żywności dla baterii artyleryjskich, oceniając w
pełni ich bohaterską postawę w bardzo ciężkich warunkach, w czasie nie
kończących się bombardowań lotniczych. Porcje zostały podwojone.
Na skutek ciągłego bombardowania miasto pozostało bez światła, radia i
telefonu. Nie było połączenia ze stolicą. Nie docierały do nas żadne
wiadomości z obrony dalszych terenów kraju, co było powodem ponownego upadku
ducha mieszkańców okolic Modlina.
W schronie baonu elektrotechnicznego zainstalowaliśmy dla potrzeb wojska
radioodbiornik na baterię. Codziennie wybuchały pożary, których gaszenie
było bardzo utrudnione na skutek silnego ostrzału artylerii nieprzyjaciela.
Mimo dużych wysiłków Straży Pożarnej spłonęła ul. Warszawska, Zakroczymska,
szkoła i wiele innych domów. Wielu mieszkańców zostało bez dachu nad głową a
nastrój stawał się coraz bardziej przygnębiający. Zaczęto głośno mówić o
kapitulacji.
Na rozkaz komendanta placu utworzona została cywilna obrona miasta
składająca się sponad 150 młodych obywateli. Mnie osobiście mianował
pułkownik komendantem tej cywilnej obrony miasta. Broń w postaci karabinów
ręcznych otrzymaliśmy od wojska. Zadaniem naszym było bronić wylotu ul.
Pólko, skąd spodziewano się desantu nieprzyjaciela od rzeki Narwi.
Zbudowaliśmy barykady z kręgów betonowych i innych materiałów nadających się
na wał obronny. W niedługim czasie została zbombardowana i spalona stocznia
modlińska, fabryka fajansu, budynek poczty, browar i koszary wojskowe przy
torze kolejowym. Wielką wytrwałością odznaczał się wspomniany przeze mnie
wyżej pułkownik, który wykazał nieustraszoną odwagę i poświęcenie. Nigdy go
nie zabrakło, zawsze i wszędzie był z nami, świecąc przykładem i zachęcając
do dalszej walki. Jeździł bardzo często konno na wysunięte pozycje.
Nieodłącznym jego towarzyszem był zawsze jego syn. Wielokrotnie miałem
możność podziwiać odwagę pułkownika, gdyż kilkakrotnie wyjeżdżałem z nim
samochodem na pozycje.
Pewnego dnia dostałem rozkaz znalezienia motorówki, celem przygotowania
wyprawy Wisłą do Warszawy. Wyprawa miała za zadanie nawiązanie kontaktu z
obleżoną stolicą, ponieważ wszystkie drogi były już odcięte. Tego samego
dnia wieczorem przybył komendant placu z grupą kilkunastu żołnierzy, którzy
zgłosili się ochotniczo do wzięcia udziału w wyprawie. Grupa ta wyruszyła w
drogę motorówką, lecz do Warszawy nie dotarła z powodu silnych bombardowań w
wyniku czego zmuszona była powrócić do Nowego Dworu.
Sztab obrony Modlina, zmieniając często miejsce swego pobytu, stacjonował
parę dni również i w Nowym Dworze w schronie Urzędu Skarbowego obok
cmentarza. Wówczas mieliśmy kontakt z generałem Thomme, Małachowskim i
innymi.
Podczas oblężenia wśród ludności pojawiło się szpiedzy w ubraniach
cywilnych, a nawet w mundurach wojskowych, siejąc panikę i dając znaki
świetlne wrogowi. Ludność wielu z nich schwytała i oddała w ręce
żandarmerii.
Zarówno w czasie bombardowania z powietrza, jak i huraganowego nieraz ognia
artylerii niemieckiej, ginęło najwięcej ludzi z przyczyny braku schronów.
Przebywając w niezabezpieczonych piwnicach ludność narażona była na śmierć
pod gruzami walących się domów. Na odcinku niesienia pomocy lekarskiej dużo
patriotyzmu i poświęcenia okazał Henryk Żurawski, który nikomu nie odmówił
pomocy. Zawsze był pierwszy w niesieniu ratunku tak ludności jak i
żołnierzom. Z dużym samozaparciem pomagała w jego ciężkiej pracy doktorowa
Lechowa, p. Osmańska i wiele innych kobiet. Po każdym nalocie trupy cywilów
i żołnierzy leżały na ulicach lub placach, nieraz widzieliśmy tylko części
ciała — nie wiedząc do kogo należą. Grzebaniem zabitych zajmowała się
specjalnie zorganizowana ekipa, która chowała zmarłych na cmentarzu Nowego
Dworu we wspólnych mogiłach. Groby te jeszcze do dziś można widzieć we
wschodniej części cmentarza.
Odległość lat nie pozwala mi podać nazwisk, ale należy przypomnieć grupę
bardzo dzielnych chłopców, mieszkańców Nowego Dworu, którzy ramię w ramię z
żołnierzami brali bezpośredni udział w śmiertelnej walce z wrogiem. Chłopcy
ci pomagali żołnierzom w donoszeniu amunicji do armat a niektórzy nawet
zastępowali żołnierzy w strzelaniu z dział, dając im chwilowy wypoczynek.
Trzeba pamiętać, że walka trwała dzień i noc.
Wspominając nasze przeżycia należy podkreślić, że pozostał na miejscu ze
swymi parafianami proboszcz Nowego Dworu, obecny kanonik ks. Jóźwik.
Odprawiał on codziennie mszę świętą, udzielał chrztów i spowiedzi nie
zważając na ciągłe bombardowanie kościołów.
Bombardowanie i naloty nieprzyjaciela wzmagały się z dnia na dzień. W końcu
września Niemcy przypuścili generalny atak na Modlin i okolice. Niesłychanie
wielki nalot na Nowy Dwór oraz silny ostrzał artyleryjski spowodował wielkie
straty w ludziach i budynkach. Dużo mieszkańców poległo, wiele domów zostało
zbombardowanych i spalonych. Następnego dnia zapanował dziwny spokój.
Dowiedzieliśmy się od oficerów, że rzekomo jest zawieszenie broni, że
ostatnim punktem obronnym był Modlin, Warszawa poddała się wcześniej.
Na trzeci dzień rano ujrzeliśmy na wieży Modlińskiej białą flagę — Modlin
padł. Twierdza nie była w możności bronić się dłużej, ponieważ wyczerpały
się zapasy amunicji i żywności. Z pozycji zaczęły ściągać oddziały wojsk
maszerując przez Nowy Dwór na poligon, celem złożenia broni. Przechodzący
żołnierze przedstawiali rozpaczliwie smutny obraz. Okropne do kresu sił
wyczerpanie widniało na ich twarzach spotęgowane świadomością przegrania
wojny. Wielu z nich nie potrafiwszy pogodzić się z tak strasznym faktem —
samobójczo kończyło życie. I wówczas ludność nie opuściła żołnierzy, a
wyszła gremialnie na ulice, dzieląc się z nimi ostatnim kawałkiem chleba.
W niedługim czasie byliśmy świadkami jak armia modlińska po złożeniu broni
szła przy eskorcie Niemców do niewoli. Wśród nich widzieliśmy generałów,
pułkowników i wyższych oficerów, a pomiędzy nimi również komendanta placu z
synem. Ludność żegnając bohaterskich żołnierzy odprowadzała ich z płaczem
poza granice miasta, obdarowując czym kto mógł, życząc im prędkiego powrotu
do swych domów w wolnej Polsce.
Modlin padł — lecz duch w narodzie nie upadł. Wierzyliśmy, że Polska musi
być wolna.
Mimo wymordowania ogromnej ilości Polaków, pomiędzy którymi zginęło wielu i
tych, których wymieniłem w swoich wspomnieniach. Polska odzyskała wolność
tak głęboko umiłowaną przez cały naród.

1939. Bombardowanie stoczni i portu w Modlinie. W górę po prawej most Piłsudskiego na Wiśle w Kazuniu.


Wrzesień 1939. Płonie spichlerz Banku Polskiego i stocznia.
źródło grafiki i opisu - https://fotopolska.eu

Wrzesień 1939. Płonie spichlerz Banku Polskiego, cytadela twierdzy Modlin.
źródło grafiki i opisu - https://fotopolska.eu

Wrzesień 1939. Niemcy wchodzą do Twierdzy Modlin.
źródło grafiki i opisu - Twierdza Modlin / Fortress Modlin
.jpg)
1939. Brama Dąbrowskiego, wkroczenie wojsk niemieckich do Cytadeli.
źródło grafiki i opisu - Twierdza Modlin / Fortress Modlin

Wrzesień 1939. Okolice ulicy Warszawskiej.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

Wrzesień 1939. Zdjęcie przedstawia żołnierzy Wojska Polskiego po kapitulacji Twierdzy Modlin tuż przed wymarszem do niewoli.
źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

29 września 1939 - Kolumna jeńców polskich wkracza do Nowego Dworu.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

Wrzesień 1939. Zniszczony polski czołg 7TP pod Modlinem. Karta z albumu niemieckiego żołnierza.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

Zdjęcie z września 1939. Ówczesne łąki przy ulicy Warszawskiej ze złożoną bronią odebraną Polakom przez Niemców. Obecnie w tym miejscu przebiega odcinek ulicy Modlińskiej zbudowany w 2015 roku oraz stoi blok mieszkalny Warszawska 35.
źródło grafiki i opisu - Rado-NDM, https://fotopolska.eu

1939. Ul. Warszawska.

Wrzesień 1939. Mogiła niemieckiego żołnierza przy płycie lotniska w Modlinie.
źródło grafiki i opisu -
https://fotopolska.eu
%20niemieckiego%20żołnierza%201.jpg)
%20niemieckiego%20żołnierza%202.jpg)
Październik 1939. Twierdza Modlin na pozytywach (slajdach) niemieckiego żołnierza.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1939. Modlin.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1939. Żołnierze niemieccy pozujący na tle zniszczonego fragmentu cytadeli modlińskiej.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

3 października 1939. Zbombardowana we wrześniu 1939 roku nowodworska synagoga widziana od strony prezbiterium ze skrzyżowania ulic Warszawskiej i Legionów. Synagoga została zbudowana ok. 1937-38 r., jednak jej wnętrza nie zostały ukończone przed wybuchem wojny. Zbudowano ją dzięki datkom warszawskich Żydów. Jej ruiny zostały rozebrane jeszcze przed utworzeniem żydowskiego getta w 1941 roku.
Obróbka zdjęcia - Gemini 3.
źródło opisu -
Rado-NDM,
https://fotopolska.eu
Na zdjęciu widzimy synagogę od strony presbiterium, a fotograf uwiecznił ją w październiku 1939 roku, stojąc na skrzyżowaniu ulicy Warszawskiej i Legionów. Synagoga została trafiona bombą podczas bombardowania, 28.09.1939 roku. W jej ruinach Niemcy zrobili stajnię, a następnie już po wcieleniu naszego miasta do III Rzeszy, rozebrano ją w 1940 roku. Nowodworska synagoga została wybudowana około 1937 roku, była więc bardzo krótko w naszym mieście. Wcześniej, prawdopodobnie w tym miejscu stała drewniana synagoga, która całkowicie spłonęła na początku XX wieku. Do tej pory nie było wiadomo jak wyglądała nowa, murowana, nowodorska synagoga ponieważ nie istniało jej żadne zdjęcie. Był tylko rysunek frontu budynku w Pinkasie (Księga Żydów Nowowodworskich) jednak zdania lokalnych historyków były podzielone.
źródło opisu -
Kalo NDM


Zbombardowana synagoga na niemieckich zdjęciach lotniczych.

Na zdjęciu widać (lewy górny róg) przedwojenne Kino Halka, młyn
elektryczny i kaszarnię należące w tamtym czasie do Pana Śliwińskiego. W okresie
PRL kino zmieniło nazwę na Kino Lenino. W chwili obecnej jest to ulica
Mazowiecka, a w miejscu wspomnianych wyżej budynków znajdują się: salon
meblowy, market Biedronka i szklarz.
W lewym dolnym rogu widać ruiny synagogi i nieistniejącą już ulicę Berka
Joselewicza, która znajdowała się między ulicą Warszawską i Modlińską. Widać
również ulicę Warszawską z widoczną parcelą, na której stały kamienice - w tym i
nasz przedwojenny Skład Apteczny - obecnie jest to Skwer Poniatowskiego. Widać
też fragment ulicy Zakroczymskiej i skrzyżowanie z ulicą Targową.
Na tej fotografii widać jak nasze miasto ucierpiało podczas bombardowania, we
wrześniu 1939 roku. Zdjęcie lotnicze zostało zrobione zaraz po kapitulacji
Twierdzy Modlin ponieważ w 1940 roku synagoga została całkowicie rozebrana.
źródło grafiki https://fotopolska.eu , źródło opisu - Kalo NDM
.%20W%20tle%20widać%20nowodworską%20Fabrykę%20Krochmalu.jpg)
1939. Polskie tankietki zdobyte przez Niemców w Twierdzy Modlin i ładowane na rampę kolejową w NDM (obecna ul. Sportowa/Nowołęczna). W tle widać nowodworską Fabrykę Krochmalu.
źródło grafiki i opisu - Kalo NDM
.jpg)
1939. Polski czołg Renault FT-17, zdobyty przez Niemców w Twierdzy Modlin i ładowany na rampę kolejową w NDM (obecna ul. Sportowa, w oddali las Księża Góra).
źródło grafiki i opisu - Kalo NDM
.jpg)
1939. Polski samochód pancerny wz. 29, zdobyty przez Niemców w Twierdzy Modlin i ładowany na rampę kolejową w NDM (obecna ul. Sportowa - Nowołęczna).
źródło grafiki i opisu - Kalo NDM


Październik 1939. Dwa unikalne zdjęcia Austina-Kegresse jako pomnika w Centrum Wyszkolenia Broni Pancernych w Modlinie. Pierwsze zdjęcia Modlina na kolorowych fotografiach Hugo Jaegera.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

Październik 1939. Widok na pomnik czołgistów. Na szczycie tankietka TK-1 -2. Pierwsze zdjęcia Modlina na kolorowych fotografiach Hugo Jaegera.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

Październik 1939. Zdobyty sprzęt - kuchnia polowa. Pierwsze zdjęcia Modlina na kolorowych fotografiach Hugo Jaegera.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

Wrzesień 1939. Zniszczony w wyniku bombardowania most na Narwi.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1939. Drewniany most na Narwi. W tle zbombardowany most przez Niemców podczas kampanii wrześniowej.
źródło grafiki i opisu - Twierdza Modlin / Fortress Modlin

Wrzesień 1939. Tymczasowy most na Narwi, w oddali zniszczony most Pancera oraz wejście do portu rzecznego.
źródło grafiki i opisu - https://fotopolska.eu

1939. Most Pancera na Narwi.


1940. Drewniany most na Narwi. W tle zbombardowany przez Niemców most Pancera podczas kampanii wrześniowej.
źródło grafiki i opisu - Twierdza Modlin / Fortress Modlin

Wrzesień 1939. Most im. por. Feliksa Pancera na Narwi.
źródło grafiki i opisu - https://fotopolska.eu

Październik 1939. Most im. por. Feliksa Pancera na Narwi.
źródło grafiki i opisu - https://fotopolska.eu

1939. Zniszczony most na Narwi, z prawej widoczne wejście do portu.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
Obróbka zdjęcia - Gemini 3.

1939. Ulica Warszawska tuż przy wlocie dzisiejszej ulicy Sawy po lewej stronie. Tuż za ulicą Sawy teren dzisiejszego skweru im. ks. Stanisława Poniatowskiego. W oddali widoczna wieża uszkodzonego od bombardowań kościoła św. Michała Archanioła, widok w kierunku wschodnim.
źródło grafiki i opisu -
Rado-NDM,
https://fotopolska.eu

Wrzesień 1939. Nowy Dwór Maz. Ulica Warszawska.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1939-40. Nowy Dwór Mazowiecki.
źródło grafiki -
Andrzej Dziadczak (koloryzowanie, obróbka AI)

1939. Niemieckie bombardowanie lotnicze miasta. Zbieg ulic Zakroczymskiej i Warszawskiej, Plac Piłsudskiego, tak zwane "okrąglaki".


Widok Nowego Dworu po zbombardowaniu we wrześniu 1939 r. (zdjęcie lotnicze wykonane w okresie późniejszym co wynika z uprzątniętego gruzu) oraz ten sam widok z zaznaczonymi ówczesnymi ulicami. Kolorami oznaczono:
ciemno-zielonym - ul. Warszawską (przy niej zaznaczono w czerwonym okręgu siedzibę magistratu),
żółtym - ul. Zakroczymską,
ciemnoniebieskim - ul. Berka Joselewicza, przy niej zaznaczono w czerwonym okręgu - synagogę,
czerwonym - ul. Legionów,
ciemnofioletowym - ul. Przeskok (obecna ul. Okrzei),
jasnofioletowym - ul. P.O.W. (obecna ul. Nałęcza),
jasnozielonym - ul. Przyrynek (obecna ul. Daszyńskiego),
jasnoniebieskim - ul. Magistracką,
białym - ul. Przejazd (obecna ul. Sobieskiego),
jasnobeżowy - ul. Sobieskiego (obecna ul. Przejazd).
W centrum szarymi liniami oznaczono - Rynek (obecnie skwer Dobrogosta).
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
>> 1940, centrum Nowego Dworu Maz. po niemieckich bombardowaniach <<

8 października 1939 r. Nowy Dwór w granicach Trzeciej Rzeszy.
W tym dniu 85 lat temu podpisany został przez A. Hitlera "Dekret o podziale administracyjnym i administracji ziem wschodnich". Na podstawie paragrafu 4 tego dekretu poprzez przyłączenie terenów nadgranicznych utworzono na terenie prowincji Śląsk - obwód rejencyjny Katowice, a w prowincji Prusy Wschodnie - okręg rejencyjny Ciechanów. Z czysto polskich ziem utworzony został w ten sposób okręg rejencyjny (Regierungsbezirk Zichenau) o obszarze 12 847,30 km2 z ludnością liczącą 842 819 mieszkańców (65,6 mieszkańca na km2). W porównaniu z pozostałymi rejencjami Prus Wschodnich był to obszar najgęściej zaludniony. W granicach rejencji ciechanowskiej znalazło się w całości lub częściowo 12 powiatów: Ciechanów, Maków Mazowiecki, Mława, Sierpc, Płock, Płońsk, Przasnysz i częściowo powiaty: ostrołęcki, sochaczewski, pułtuski, działdowski i warszawski. Z dawnego powiatu warszawskiego w skład prowincji Prusy Wschodnie, rejencji ciechanowskiej, powiatu płońskiego włączone zostały miasta Nowy Dwór, Zakroczym i trzy gminy wiejskie: Cząstków, Góra i Pomiechowo. Posterunek graniczny znajdował pomiędzy Generalną Gubernią, a Rzeszą znajdował się między Rajszewem (GG), a Suchocinem (Rzesza) w miejscowości Skierdy. Przekraczanie granicy w tym miejscu staje się możliwe jedynie na podstawie specjalnych przepustek. Punkt kontrolny znajdował się także na stacji kolejowej w mieście i przy moście na Narwi od strony miasta.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1939. Panorama miasta Nowy Dwór na zdjęciu lotniczym.

Wrzesień 1939. Zdjęcie lotnicze Nowego Dworu i Modlina.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
Wojska niemieckie wkroczyły do Nowego Dworu drugiego dnia Sukos. Następnego dnia przybyło Gestapo i natychmiast zaczęło niszczyć żydowskie domy i mienie. To zniszczenie trwało kilka dni, w tym czasie Gestapo zastrzeliło dwóch Żydów, podczas gdy trzeci cudem przeżył i został ciężko pobity. Działania Gestapo miały ogromny wpływ na ludność żydowską. Zaczęli masowo opuszczać miasto i uciekli do zniszczonej Warszawy, która była już wypełniona uchodźcami z okolicznych miast, w tym Nowego Dworu. Liczba pozostałych Żydów zmniejszyła się do bardzo niewielu.
Nieludzkie okrucieństwa trwały. Wkrótce, pod koniec listopada 1939 r., aresztowano czterdziestu Żydów, w tym Chaima Abramczyka, Chaima Goreckiego i Jisroela Jakowa Biaka. Wendt, wyznaczony burmistrz miasta, lokalny Folksdeutsch (etniczny Niemiec mieszkający w przedwojennej Polsce), przywiózł ich z pobliskiego Modlina, gdzie próbowali się ukryć. W kolejnych dniach więźniowie byli bezlitośnie bici i poddawani wielu różnym metodom tortur, takim jak wyrywanie paznokci i włosów, zmuszanie do picia dużych ilości oleju rycynowego i jedzenie własnych odchodów. Chaim Abramczyk zmarł wkrótce potem w wyniku tego znęcania się. Oprócz tych wszystkich strasznych cierpień, władze niemieckie nałożyły dodatkową "kontrybucję" (okup) w wysokości 50 000 złotych (aby uwolnić więźniów).
Niedługo potem Gestapo wywlekło wszystkie zwoje Tory z synagogi, aby je spalić. Ceremonia palenia odbyła się na środku rynku. Żydzi, w tym introligator Alman i inni starsi Żydzi, zostali zmuszeni do tańca wokół ognia zwojów Tory.
Niedługo potem wydano rozkaz, że wszyscy Żydzi muszą uzyskać niemieckie dokumenty tożsamości. Kiedy Żydzi przybyli do Magistratu (ratusza), aby uzyskać dokumenty, policja i Folksdeutsche aresztowała kilku z nich. Zabrano ich na posterunek policji, gdzie torturowano ich i zmuszano do picia oleju rycynowego oraz jedzenia zepsutego i zgniłego jedzenia. Niemiecka policja bawiła się, obserwując, jak nieszczęśni Żydzi skarżą się na skurcze żołądka, a następnie brudzą się. Niemcy nadal śmiali się z ofiar i bili je, a następnie w końcu wyrzucili. Wśród tych ofiar byli Majer Kleister i Szmaja Puterman.
Po tym incydencie Żydzi, w tym również ci, którzy powrócili do Nowego Dworu, zaczęli ponownie uciekać do Warszawy.
* Pinkas Nowy Dwor, Memorial book of Nowy-Dwor, 1965.

1939. Most na Wiśle (NDM-Kazuń). Widoczne rozkładane torowisko kolejki wąskotorowej i zamknięte dla ruchu pieszego przejście chodnikiem przez most.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

Październik 1939. Most na Wiśle. Z lewej strony widoczne złożone tory kolejki wąskotorowej.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1939. Niemiecka armata z opisanym na lufie szlakiem bojowym: Gdańsk - bitwa nad Bzurą - Wyszogród - Modlin Fort I - Praga-Warszawa - Nowy Dwór - Modlin Fort II.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
1940 r.
- Niemcy odbudowują most drogowo-kolejowy na Narwi, prace prowadzi Towarzystwo
Przemysłu Metalowego "K. Rudzki i S-ka". Projektantem w Towarzystwie był inż.
Józef Pniak. Po zakończeniu prac przez most ułożono dwa tory (poprzednio był
jeden). Kierownikiem prac był Florian Kowalewski. Opuszczaniem czterech kesonów
i budową podpór pod drugi tor kierował Jan Martelus.
V. - w mieście utworzone zostaje getto dla ludności żydowskiej. Obejmowało ono
teren ograniczony ulicami Modlińską, Piaskową, Szerokołęczną (obecnie
Mazowiecka), Warszawską, POW (obecnie Nałęcza) i
torem kolejowym. Żydzi mają zakaz poruszania się po mieście. W mieście w wielu
miejscach ustawione zostały tablice z napisem "Żydom wstęp wzbroniony".
W tym miejscu warto wyjaśnić, na czym polegało panowanie niemieckich władz w mieście. Na czele miasta stał burmistrz - Bürgermeister. Burmistrz nie był osobą wybieraną, lecz był powoływany na to stanowisko. Z racji tego stanowiska był on w o d z e m gminy, był kierownikiem gminnego aparatu administracyjnego służącego bezpośrednio celom wspólnoty gminnej, jednoznacznie odnoszącej się do wspólnoty narodowościowej, oczywiście niemieckiej. Inny sposób niż powoływanie godziłoby w istotę wodzostwa, sprzeciwiałoby się pojęciu nieograniczonego autorytetu jako wodza. Prócz tego z burmistrzem współdziałał pełnomocnik partii "...w celu zapewnienia harmonii między zarządem miasta a partią" (NSDAP).
Na burmistrza został powołany Beniamin W e n d t, a zajmował to stanowisko przez całą okupację i był jednocześnie rezydentem gestapo, a podlegali mu wszyscy gestapowcy w mieście. Pośród tych hitlerowskich zbrodniarzy, panował nieograniczony nepotyzm, co uwidacznia się szczególnie w rodzinie burmistrza Wendta. Brat Antoni był pracownikiem gestapo w Nowym Dworze i zarazem tłumaczem; Edward służył w żandarmerii w pobliżu Nowego Dworu (nie jest ustalone w jakiej miejscowości); następny z Wendtów - Karol, był członkiem gestapo nowodworskiego i wreszcie nie ustalone jest dokładne pokrewieństwo, czy była to córka burmistrza i siostra wymienionych Wendtów - Lidia Wendt, pracowała jako sekretarka w nowodworskim gestapo.
Urząd burmistrza, czyli Magistrat znajdował się w siedzibie przedwojennego Magistratu przy ul. Warszawskiej 4 (róg ul. Przejazd). W początkowych miesiącach okupacji Nowy Dwór, przemianowano na - Neuhof, a w roku 1942 na Bugmünde *[Ujście Bugu]. W tymże roku nadano nowodworskim ulicom nazwy niemieckie.
Główni oprawcy, gestapo i żandarmeria zajmowały budynek przy obecnej ul. Słowackiego 5. Gestapo nowodworskie podlegało bezpośrednio wyższemu przełożonemu czyli szefowi gestapo rejencji w Ciechanowie Sturmbannfuhrerowi SS Helmutowi Pulmerowi, a po nim Friedrichowi Schultzowi. W nowodworskim gestapo znajdował się też areszt. Przez tenże areszt przewinęło się wielu Polaków, którzy przechodzili ciężkie badania.
By trzymać w ryzach społeczność miasta i okolic, trzeba było wytworzyć atmosferę strachu. I to się udało. M.in. nakazano wybudować na Placu Solnym cztery jednopętlowe szubienice. Arbeitsamt (biuro zatrudnienia) pod dyktando gestapo przydzielił mężczyzn, którzy ćwiczyli jak dokonywać wyroków śmierci przez powieszenie.
Ofiarami tych bezprzykładnych mordów byli nowodworscy Żydzi. Szubienice te po kilku dniach przeniesiono na teren getta. Ustawiono ją przed siedzibą Judenratu - Rady Żydowskiej, a wszystkie egzekucje odbywały się w obecności mieszkańców getta.
Na tych to szubienicach zostali powieszeni czterej Polacy w czerwcu 1942 r. Na czas tej egzekucji, spędzono pod szubienicę mieszkańców miasta, by patrzyli jak postępuje się z "bandytami".
* Ryszard Gołąb - Ilustrowana monografia miasta Nowego Dworu Mazowieckiego z historią Twierdzy Modlin, 2006.

1940. Widok na zniszczony most na Narwi.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1940. Widok na zniszczony most na Narwi w Modlinie.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1940. Twierdza Modlin, wypalony pozbawiony dachu spichlerz.
źródło grafiki i opisu - Twierdza Modlin / Fortress Modlin

Wiosna 1940.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1940. Niemieckie zdjęcie lotnicze Nowego Dworu datowane na 1 maja 1940.
Obróbka zdjęcia - Gemini 3.

%20-%20Andrzej%20Dziadczak.jpg)
*
źródło grafiki -
Andrzej Dziadczak
(koloryzowanie, obróbka AI)

1940. Neuhof - Nowy Dwór. Powódź z wiosny 1940 r. (jedyna powódź w okresie okupacji hitlerowskiej).

Powódź z wiosny 1940 r. (to jedyna powódź z okresu okupacji hitlerowskiej), gdy Nowy Dwór nosił nazwę Neuhof. W tle wieża kościoła ewangelicko-augsburskiego. Na pierwszym planie po prawej (rozebrane obecnie) garaże i komórki przy budynku dr Wł. Nawaduńskiego, z lewej dwa okna tego budynku (obecnie Biblioteka Miejska).
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]


1940. Kościół św. Michała Archanioła w Nowym Dworze.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
%20w%20Modlinie%20Twierdzy.jpg)
1940. Widok na nieistniejący kościół (dawną cerkiew św. Jerzego) w Modlinie Twierdzy.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1940. Wieża Michałowska.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
.%20Widok%20z%20cmentarza%20na%20miasto.jpg)
1940. Neuhof (Nowy Dwór). Widok z cmentarza na miasto.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
,%20w%20miejscu%20którego%20obecnie%20stoi%20budynek%20Cechu.jpg)
1940-1941. Obecna ulica Wybickiego widziana z ulicy Warszawskiej, po lewej Park Miejski, a po prawej nieistniejący dziś drewniany budynek (dom Grabmana), w miejscu którego obecnie stoi budynek Cechu.
źródło grafiki i opisu - Rado-NDM, https://fotopolska.eu

1940-1945. Obecna ulica Daszyńskiego. Zdjęcie Nowego Dworu z okresu okupacji hitlerowskiej wykonane przez dr. Hansa Joachima Gerke.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1940. Neuhof - Nowy Dwór. Widok na zniszczone miasto.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1940. Fragment niemieckiej mapy z niemiecką nazwą Nowego Dworu - Neuhof.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1940. Dwa zdjęcia posterunku granicznego między III Rzeszą a Dystryktem Warszawskim Generalnej Guberni na drodze Warszawa - Nowy Dwór w miejscowości Skierdy.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1940. Dowód osobisty - Ausweis - jednej z mieszkanek Neuhof - Nowego Dworu.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1940. Dworzec w Modlinie.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1940. Żołnierze niemieccy na stacji w Modlinie w oczekiwaniu na transport.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1940. Dworzec kolejowy w Modlinie.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
%20w%20Nowym%20Dworze.jpg)
1940-1944 r. Żołnierze niemieccy na ul. Ratuszowej (obecnie Warszawskiej) w Nowym Dworze.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1939-1945. Nowy Dwór. Okres okupacji hitlerowskiej. Grupa żołnierzy niemieckich z dziećmi.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]





1940. Modlin.
Obróbka zdjęcia - Gemini 3.

1940. Widok z obecnej ulicy Partyzantów na tyły kamienic obecnej ulicy Nałęcza 33 i 35. Ówczesny teren żydowskiego getta.
źródło grafiki i opisu -
Rado-NDM,
https://fotopolska.eu

1940. Drewniany płot nowodworskiego getta na Piaskach.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
%20na%20piersi.jpg)
1940-1942. Widzimy żydowskich mieszkańców miasta z umieszczonymi na ubraniach charakterystycznym łatami (w kolorze żółtym) na piersi. Zdjęcie dr. Hansa Joachima Gerke.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1940. Ówczesny teren żydowskiego getta. Skrzyżowanie ul. Modlińskiej z Legionów i dom Modlińska 11.
źródło grafiki i opisu - https://fotopolska.eu

Obszar getta w Nowym Dworze.
Duża część żydowskiej ludności Nowego Dworu przeniosła się do Warszawy bardzo szybko po wybuchu wojny z powodu ciągłych ataków lotniczych na Twierdzę Modlin. Ludzie w Nowym Dworze przeżyli straszne czasy. Wkrótce po zakończeniu działań wojennych wielu z tych z Nowego Dworu powróciło do swoich domów. Ale już kilka dni po powrocie wszyscy mogli zobaczyć, co przyniesie im przyszłość.
Miejscowi Folksdeutsche zostali gubernatorami miasta. Byli to znani przestępcy, bracia Wendt. Rozpoczęli swoją zemstę na Żydach mówiąc: "Żydom żyło się aż za dobrze". Nie było już myśli o otwarciu żydowskiego sklepu i zaczęli porywać mężczyzn do pracy, szczególnie do ciężkiej pracy, do której Żydzi nie byli przyzwyczajeni. Duże brygady robocze złożone z Żydów zostały przydzielone do naprawy mostu nad Narwią. Most został zniszczony przez bombę hitlerowską. W porcie Modlin (stocznia Modlin) Żydzi musieli wykonywać najbrudniejszą robotę w służbie niemieckim żołnierzom. Ich sytuacja była nie do zniesienia i część młodzieży znalazła sposób, aby przekroczyć granicę na stronę sowiecką.
W tym czasie rozeszła się pogłoska, że to głównie mężczyźni będą cierpieć i ich życie będzie zagrożone. Tak więc kobiety mogły być mniej przestraszone. Ze względu na sytuację mężczyzn, kobiety namawiały swoich mężów, aby udali się do Rosji, podczas gdy one zostaną same w mieście i zajmą się swoimi rzeczami. Wielu młodych ludzi, którzy mogliby uciec na stronę sowiecką, pozostało w mieście z lojalności wobec rodziców i rodzin.
Pierwsi wyjechali ci, którzy mieli więcej środków. Kupcy zaczęli potajemnie przenosić swoje towary do Warszawy i tam szukać mieszkań, sądząc, że wojna potrwa jeszcze kilka miesięcy. "W międzyczasie wykorzystamy część pieniędzy" - tak myślano. I tak przetrwamy wojnę.
W Nowym Dworze pozostała wówczas tylko niewielka liczba Żydów - robotnicy i robotnicy ogólni, którzy mówili: "Zawsze pracowałem, więc będę pracował dalej". Pozostali również ci, którzy nie mieli środków na wynajęcie mieszkania w Warszawie ani środków na przeżycie. W krótkim czasie w Nowym Dworze pozostało zaledwie kilkuset Żydów.
Ci Żydzi, którzy pozostali, musieli wykonywać najgorszą pracę przymusową. Polacy [sic] i Niemcy okradli ich ze wszystkiego i przejęli wszystkie żydowskie sklepy i warsztaty. Mocno uderzyły w nich arbitralne prawa, które wkrótce zostały surowo egzekwowane stwierdzając, że Żydzi muszą naszyć na lewej piersi i prawym ramieniu żółte łaty wstydu o szerokości dziesięciu centymetrów; że Żydom nie wolno chodzić po chodnikach, ale mogą chodzić tylko po krawężniku; że Żyd musi zdjąć czapkę przed każdym Niemcem; a wszystkie żydowskie instytucje, bożnice, domy nauki (Beis Medrash) i łaźnie rytualne muszą zostać zniszczone, aby nie było śladu niczego żydowskiego. Ludność żydowska była tym bardzo zdemoralizowana. Ze wstydu każda osoba starała się unikać drugiej. Upokorzenie było nie do zniesienia. Ale powoli ludzie zaczęli się przyzwyczajać do rozkazów Hitlera i niekończących się dekretów.
W grudniu 1939 roku odbyło się autodafe. Zebrano wszystkie zwoje Tory i księgi żydowskie (seforim), a następnie w mroźny dzień zgromadzono wszystkich mężczyzn żydowskich na rynku, kobiety i dzieci również. Wszyscy mężczyźni zostali zmuszeni do założenia szali modlitewnych (taleisim), a "ceremonia" rozpoczęła się, gdy Mendel Frankel otrzymał "zaszczyt" podpalenia zwojów Tory i ksiąg żydowskich. Stojący dookoła Niemcy zaczęli się śmiać: Oto żydowski Bóg płonie! I wszyscy zostali zmuszeni do tańca wokół ognia i śpiewania piosenek, które naziści swoimi gumowymi pałkami zmuszali Żydów do śpiewu, zaczynając od Hatikvy , a następnie przechodząc do innych piosenek o tematyce antysemickiej.
Uroczystość z pewnością zakończyłaby się wieloma żydowskimi ofiarami, gdyby nie zbieg okoliczności, że akurat w tym momencie przechodził obok oficer z Twierdzy Modlin. Kiedy zobaczył tę makabryczną scenę, jak Żydzi biegają przez ogień i śpiewają, nakazał im się zatrzymać. Wszyscy opuścili rynek i wrócili do domów.
Każdego dnia sytuacja się pogarszała, a każda noc stawała się coraz bardziej przerażająca. Naziści rozpoczęli nocne ataki z zaskoczenia, rabując, niszcząc, walcząc, a następnie uciekając. To ponownie zmusiło pozostałych Żydów do ucieczki z miasta. Niektórzy udali się do Warszawy, niektórzy do Legionowa, gdzie było jeszcze spokojniej. Żydzi cierpieli o wiele bardziej w Nowym Dworze, ponieważ była to baza z dużą obecnością wojska, żandarmerii i oddziałów Gestapo.
Później, gdy w Warszawie utworzono Generalne Gubernatorstwo, a punkt osiem kilometrów za Nowym Dworem został wyznaczony jako granica Trzeciej Rzeszy, zaczęła się nowa plaga, straż graniczna, z całym zestawem nowych nieszczęść. Całe miasto było pełne tysięcy nazistów w różnych mundurach i we wszystkich kolorach, ale dla nas Żydów, wszystko było jednym kolorem.
Pewnej nocy w styczniu 1940 roku miejscowi Folksdeutsche, pod dowództwem burmistrza Wendta, przeprowadzili masowe aresztowania Żydów, a także uwięzili w więzieniu w Nowym Dworze około trzydziestu Żydów. Wśród nich był krawiec Chaim Abramczyk i fryzjer Chaim Gurecki. Morderczo pobili aresztowanych. Dwa dni po aresztowaniu zażądano od miasta "kontrybucji" w wysokości 50 000 złotych jako okupu za więźniów, grożąc, że wszyscy zostaną rozstrzelani, jeśli pieniądze nie zostaną zebrane na czas.
Jak mogli zebrać tak kolosalną sumę pieniędzy? W tym czasie nie było już nikogo, kto miałby takie pieniądze. W mieście zostali tylko biedacy, ponieważ to byli ludzie, którzy nie mieli środków, aby uciec do Warszawy. Sytuacja była bardzo napięta, a Żydzi zaczęli zbierać ostatnie rzeczy. Niektórzy przynieśli obrączki ślubne, zegarek lub ostatnie monety i z nimi udali się do Warszawy, do byłych mieszkańców Nowego Dworu, którzy mieli środki, aby szukać pomocy. W ciągu tygodnia udało im się zebrać część niezbędnych pieniędzy i delegacja udała się na negocjacje z nazistowskimi bandytami, aby spróbować ich udobruchać tą sumą pieniędzy. Ale dopiero po usilnych prośbach udało im się uwolnić więźniów, w stanie półżywym i prawie nie przypominającym niczego ludzkiego. Ci, którzy zostali uwolnieni, natychmiast opuścili Nowy Dwór.
W tamtych czasach, gdy liczba Żydów w Nowym Dworze była coraz mniejsza, wydano zarządzenie, że wszyscy muszą zaopatrzyć się w przepustki niemieckie i miały być opieczętowane odciskiem palca. Ci, którzy tam jeszcze byli, dostawali te przepustki, ale ci, którzy już wyjechali, nie, i tak tracili swoje prawa jako obywatele Nowego Dworu.
* Pinkas Nowy Dwor, Memorial book of Nowy-Dwor, 1965.

1939-1940. Teren dawnej stacji kolejowej w Nowym Dworze Mazowieckim.
źródło grafiki i opisu - https://fotopolska.eu

1940. Widok na twierdzę Modlin z lotu ptaka.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1940. Widok z wieży czerwonej na spichlerz i zbieg Wisły i Narwi.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1940. Drewniany most na 500 palach wybudowany przez niemieckich saperów na Narwi.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1940. Most tymczasowy oraz częściowo zniszczona zabudowa Stoczni Modlińskiej Państwowych Zakładów Inżynierii.

1940. Modlin Twierdza. Pomnik pancerniaków.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1940. Widok z rynku w kierunku skrzyżowania ulic Zakroczymskiej i Daszyńskiego, obecnie skwer Dobrogosta.
źródło grafiki i opisu - Rado-NDM, https://fotopolska.eu

1940-1945. Rynek między obecnymi ulicami Warszawską - Zakroczymską - Magistracką i Daszyńskiego w czasie okupacji hitlerowskiej. Na środku Rynku studnia pompowa.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1940-1942. Neuhof Markplatz.
źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

1940. Zniszczenia w Nowym Dworze - widoczne domy to dawna ul. Przeskok - obecna ul. Okrzei 1/3/5.
źródło grafiki - Kalo NDM

Robert Adam Nitschmann.
Urodził się 26 października 1892 r. w Ludwinowie k/Marianpola jako syn Jana, nauczyciela i właściciela majątku Udziejek na Suwalszczyźnie i Orylii z domu Schulz. W latach 1902 - 1913 uczęszcza do gimnazjum w Suwałkach, gdzie 6 czerwca 1913 r. zdaje maturę i rozpoczyna studia teologiczne w Dorpacie, które kończy w 1917. Święcenia kapłańskie uzyskał w Moskwie w dniu 14 kwietnia 1918, gdzie pracuje jako wikary przez następne dwa lata. W Moskwie bierze ślub Norą Leye i w 1922 roku wraca do Warszawy. W latach 1923-1929 jest pastorem w Pułtusku, a następnie w latach 1929-1939 w Nowym Dworze, gdzie z jego inicjatywy zostaje wybudowana i poświęcona w 1937 r. kaplica na miejscowym cmentarzu ewangelickim. W tym samym roku zostaje wybrany na konseniora diecezji warszawskiej. Po wybuchu wojny przenosi się do Warszawy. W dniu 15 listopada 1939 r. aresztowany przez gestapo w mieszkaniu w Warszawie przy ul. Tamka 20. Zarzucano mu walkę z szerzącym się w jego parafii hitleryzmem. Początkowo przebywał w centralnym areszcie na Daniłowiczowskiej, a następnie na Pawiaku. W dniu 2 maja 1940 r. zostaje wywieziony do obozu koncentracyjnego Sachsenhausen k/ Oranienburga wraz z pierwszym transportem 824 więźniów z grona polskiej inteligencji aresztowanych w ramach "Intelligenzaktion". W transporcie byli także m.in. inni zasłużeni dla kościoła ewangelickiego i Polski: ksiądz profesor Edmund Bursche, architekt Teodor Bursche, i adwokat Alfred Bursche (wcześniej bo już w styczniu 1940 r. znalazł się w tym obozie jako więzień o numerze 166 ksiądz biskup polskiego Kościoła Ewangelickiego Juliusz Bursche, zamordowany w Berlinie 20 lutego 1942 r.). W KL Sachsenchausen w dniu 4 maja 1940 r. nazwisko Adama Nitschmana widnieje pod pozycją 567. Pastor Robert Nitschmann umiera w obozie w wyniku zapalenia płuc i wyczerpania 23 czerwca 1940 r. Urna z prochami, przesłanymi żonie, została umieszczona w kaplicy na nowodworskim cmentarzu ewangelickim.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]


1940. Most Pancera na Narwi.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1940. Most Pancera na Narwi.
Instytut Pamięci Narodowej - https://inwentarz.ipn.gov.pl
Akten der Geheimen Staatspolizei.
Staatspolizei(leit)stelle Zichenau über Konarski Jadwiga, geb. 14.10.05
[Akta w sprawie: Jadwiga Konarska z d. Dąbrowska, ur. 14-10-1905 r., Wanda
Zaleska z d. Konarska, ur. 31-03-1904 r.; Polki zatrudnione do pomocy w aptece
prowadzonej przez Niemca, przesiedleńca z Litwy w m. Neuhof (Nowy Dwór
Mazowiecki) i upomniane przez Gestapo (w związku ze skargą właściciela apteki)
przed grożącym im aresztowaniem i zesłaniem do obozu koncentracyjnego w
przypadku dalszego sabotowania pracy i antyniemieckiego zachowywania się w
miejscu pracy]
Geheime Staatspolizei Zichenau. Personalien: Gorski Samuel
Stanislaw, geb. 31.5.1902
[Akta w sprawie: Samuel Stanisław Gorski / Górski, imię ojca: Michał, ur.
31-05-1902 r.; aresztowany w dniu 22-02-1940 r. pod zarzutem nieprzestrzegania
przepisów prawnych III Rzeszy odnośnie osób narodowości żydowskiej
(przekraczanie granicy z GG, zatajenie pochodzenia); osadzony w więzieniu w
Nowym Dworze Mazowieckim (Neuhof), a następnie w wychowawczym obozie pracy w
Działdowie (AEL Soldau), w dniu 28-12-1940 r. w KL Sachsenchausen, w dniu
07-08-1941 r. w KL Ravensbrück, gdzie zmarł 18-05-1942 r.]
[Akta w sprawie: Stefan Pietrowicz, ur. 20-02-1917 r.; aresztowany w dniu 14-12-1940 r. pod zarzutem sfałszowania dokumentu przejazdu (Passierschein) i osadzony w areszcie komisariatu policji granicznej w m. Neuhof (Nowy Dwór), skąd zbiegł 13-04-1941 r.]
[Akta w sprawie: Antoni Suchożewski, ur. 25-12-1908 r.; aresztowany prewencyjnie w Nowym Dworze (Neuhof) w dniu 06-04-1940 r. w ramach akcji wymierzonej przeciwko inteligencji polskiej; osadzony w obozie przejściowym w Działdowie (Durchgangslager Soldau), a następnie 18-04-1940 r. przeniesiony do KL Dachau]
Akten der Geheimen
Staatspolizei. Staatspolizei(leit)stelle Zichenau über Bornstein Abraham, geb.
5.1882
[Akta w sprawie: Abraham Bornstein, ur. maj 1882 r.; aresztowany w dniu
08-04-1940 r. pod zarzutem nielegalnego powrotu z wysiedlenia do Rzeszy (z GG do
dawnego miejsca zamieszkania w m. Neuhof), a następnie skazany na karę śmierci]
[Akta w sprawie: Stanisław Gołębiowski, imię ojca: Wacław, ur. 24-04-1899 r.;
aresztowany w dniu 24-05-1940 r. pod zarzutem antyniemieckiej działalności przed
wybuchem wojny i osadzony w więzieniu w m. Neuhof (Nowy Dwór), 08-08-1940 w KL
Sachsenhausen, a następnie w KL Dachau, gdzie zmarł 22-03-1942 r.]
[Akta w sprawie: Leib Hirschfang, ur. 1892 r.; aresztowany 08-04-1940 r. przez
straż graniczną Modlin-Neuhof pod zarzutem nielegalnego powrotu na teren Rzeszy
(po wysiedleniu do GG); w dniu 16-04-1940 r. skazany przez Sąd Doraźny Tajnej
Policji Państwowej w Ciechanowie (Standgericht der Geheimen Staatspolizei -
Staatspolizeistelle Zichenau) na karę śmierci]
Akten der Geheimen Staatspolizei. Staatspolizei(leit)stelle Zichenau über
Miloszewski Celestyn, geb. 6.4.10
[Akta w sprawie: Celestyn Miłoszewski, imię ojca: Bronisław, ur. 06-04-1910 r.;
aresztowany w Warszawie w dniu 26-07-1940 r. pod zarzutem antyniemieckiej
działalności i osadzony w areszcie Komisariatu Policji Granicznej w Nowym
Dworze-Modlinie (Grenzpolizeikommissariat (GPK) Neuhof-Modlin)]
Akten der Geheimen Staatspolizei. Staatspolizei(leit)stelle Zichenau über
Ostrowski Helene, geb. 10.3.09
[Akta w sprawie: Helena Ostrowska, imię ojca: Józef, ur. 10-03-1909 r.;
aresztowana pod zarzutem antyniemieckich wypowiedzi przez funkcjonariuszy
Komisariatu Policji Granicznej w Modlinie-Nowym Dworze (Grenzpolizeikommissariat
(GPK) Modlin-Neuhof) w dniu 27-04-1940 r. i osadzona w obozie przejściowym w
Działdowie (Durchgangslager Soldau)]
Geheime Staatspolizei Zichenau. Personalien: Koziel Kasimierz, geb. 1.3.1903
[Akta w sprawie: Kazimierz Kozieł, imię ojca: Wawrzyniec, ur. 01-03-1903 r.,
aresztowany w dniu 28-10-1940 r. pod zarzutem nielegalnego rozpowszechniania
polskich broszur konspiracyjnych i osadzony w areszcie komisariatu policji
granicznej w Modlinie-Nowym Dworze (Grenzkommissariat, "Greko" Modlin-Neuhof), a
następnie 19-02-1941 r. w KL Auschwitz, gdzie zmarł 29-06-1941 r.]
Akten der Geheimen Staatspolizei. Staatspolizei(leit)stelle Zichenau über
Weißmann Fischl, geb. 5.2.92
[Akta w sprawie: Fischel Weißmann / Weisman, ur. 05-02-1892 r., aresztowany w
dniu 04-03-1940 r. przez straż graniczną (Grenzkommissariat, "Greko" Modlin -
Neuhof) w ramach represji wobec osób narodowości żydowskiej pod zarzutem obrazy
Führera; skazany na karę śmierci przez sąd doraźny (Standgericht) na sesji
wyjazdowej w Soldau (Działdowie) dnia 07-04-1940 r.]
Akten der Geheimen Staatspolizei. Staatspolizei(leit)stelle Zichenau über Ficzer
Josef, geb. 25.9.17
[Akta w sprawie: Józef Ficzer / Fiszer, imię ojca: Michał, ur. 25-09-1917 r.;
aresztowany w dniu 29-07-1940 r. pod zarzutem przemytu oraz podawania się za
Volksdeutscha i urzędnika Gestapo; osadzony w areszcie komisariatu policji
granicznej w Modlinie-Nowym Dworze (Grenzkommissariat, "Greko" Modlin-Neuhof);
skazany 10-10-1940 r. przez Sąd Obwodowy w Płońsku na karę 2 lat więzienia]
Akten der Geheimen Staatspolizei. Staatspolizei(leit)stelle Zichenau über Braf
Moizek, geb. 1.10.78
[Akta w sprawie: Moszek Broff / Braf / Braff, imię ojca: Mates, ur. 01-10-1878
r.; aresztowany w ramach represji wobec osób narodowości żydowskiej (wysłał
listy z prośbą o pomoc do amerykańskich Żydów w Chicago i Filadelfii); osadzony
22-11-1940 r. w areszcie w Modlinie-Nowym Dworze (Modlin-Neuhof), 09-01-1941 r.
w obozie przejściowym w Działdowie (Durchgangslager Soldau), gdzie zmarł
17-01-1941 r.]
Geheime Staatspolizei Zichenau. Personalien: Mika Stanislaus, geb. 8.4.1906 u.
Andere
[Akta w sprawie: Stanisław Mika, imię ojca: Franciszek, ur. 08-04-1906 r. i
inni; aresztowany w dniu 18-07-1940 r. pod zarzutem przemytu i osadzony w
areszcie w m. Neuhof (Nowy Dwór), gdzie został zwerbowany jako agent Gestapo; po
zwolnieniu z aresztu współpracy nie podjął i został aresztowany ponownie
27-08-1940 r. podczas przekraczania granicy z Rzeszą, a następnie osadzony
17-03-1941 r. w obozie przejściowym w Działdowie (Durchgangslager Soldau), dnia
22-05-1941 r. w KL Auschwitz, gdzie zmarł 12-02-1942 r.]
1941 r.

1941. Dzieci z Płońska w nowodworskim getcie.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

Widok nowodworskiego getta na Piaskach.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
Jehudis Przenica, urodzona w Nowym Dworze Mazowieckim, miała 8 lat, kiedy wybuchła wojna. W 1941 r. hitlerowcy zabrali ją wraz z jej babcią Witą do obozu w Pomiechówku (jej rodzice byli w
GG). Z obozu wyratował dziewczynkę Arnold Boldin - volksdeutsch z Nowego Dworu Mazowieckiego, dawny bliski znajomy jej ojca. Wróciwszy do Nowego Dworu Mazowieckiego Jehudis udała się na plebanię do proboszcza. Opowiedziała księdzu o wydostaniu się z obozu i prosiła o pomoc. Proboszcz ukrył dziewczynkę w swoim domu, a po pewnym czasie wydał jej metrykę urodzenia na nazwisko Krystyna Pawłowska. Źli ludzie donieśli jednak Niemcom, że na plebanii ukrywa się żydowskie dziecko. Żandarmi przyszli i zażądali od księdza wydania dziewczynki. Proboszcz zaprzeczył ukrywaniu żydowskiego dziecka, a żandarmi go zmasakrowali. Kiedy oprawcy opuścili mieszkanie, ksiądz poprosił gospodynię, aby przyprowadziła do niego dziewczynkę. Moment spotkania się z księdzem, po odejściu żandarmów Jehudis Przenica (Krystyna Pawłowska) wspomina następująco: "Podchodząc do mojego opiekuna-księdza zauważyłam, że leży w kałuży krwi. Na ten widok zemdlałam. Kiedy wróciłam do przytomności, ksiądz z ledwością podniósł zakrwawioną, rękę, pogłaskał mnie po twarzy, po czym poprosił gospodynię, ażeby się mną opiekowała jak rodzona matka. Było to pożegnanie księdza ze mną. Na moich oczach ksiądz zmarł" *[Jehudis Przenica, A kind off di wegn, (Dziecko na rozdrożu), [w:] Pinkas Nowy Dwór, s. 346-348. Nazwiska księdza nie udało się ustalić.].* Michał Grynberg - Żydzi w rejencji ciechanowskiej 1939-1942, 1984.
Maria Możdżyńska - Z okresem okupacji wiąże się pewne mało znane wydarzenie z życia księdza Jóźwika. Przypominamy, że do 1942 r. na terenie Nowego Dworu istniało getto. Za ukrywanie w tym czasie Żydów groziło śmiercią. O tym, że proboszcz Henryk Jóźwik ukrywał na plebanii żydowską dziewczynkę zachowały się dwie relacje. Pierwsza stwierdza sucho, że kapłan został wezwany na Gestapo i oskarżony o to, że ukrywa wroga III Rzeszy. Tam szczuto go psami domagając się by wydał żydowskie dziecko. Ciężkie pobicie i dotkliwe pogryzienie nie załamały księdza Jóźwika, Żydówka ocalała. Druga relacja pochodzi od ocalonej Jehudis Przenicy. W sugestywny sposób opisywała ona jak dla zachowania kamuflażu śpiewała w kościele św. Michała. Jej opowieść kończy się jednak nieco inaczej niż powyższa. Do dziś Jehudis Przenica twierdzi, że na plebanię wtargnęli gestapowcy. Chwilę wcześniej ksiądz polecił gospodyni by wyprowadziła i schowała dziecko, po które przyszli. Jehudis nie widziała co działo się po jej wyjściu. Po pewnym czasie gospodyni wprowadziła ją do pomieszczenia, w którym na podłodze leżał pobity, zakrwawiony kapłan. Miał on ostatkiem sił pobłogosławić dziewczynkę po czym skonał. Odesłana z Nowego Dworu Jehudis przeżyła wojnę, jej wspomnienie zostało spisane, ale nie użyto w nim nazwiska księdza Jóźwika. Dla bezpieczeństwa dziecku go nie podano. Do dziś, można więc usłyszeć opowieść o tym jak proboszcz z Nowego Dworu oddał życie by uratować małą Żydówkę.
%20pw.%20św.%20Barbary%20w%20Modlinie.jpg)
1941. Niemieccy żołnierze na tle zniszczonego kościoła (d. cerkwi) pw. św. Barbary w Modlinie.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1941. Zniszczone wnętrze kościoła garnizonowego w Modlinie.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
%20przez%20Artura%20Stobbe,%20mistrza%20stolarskiego%20(stolarka%20budowlana%20i%20meblowa)%20do%20Drukarni%20Rzeszy%20w%20Berlinie.jpg)
1941. Koperta wysłana z Neuhoff (Nowego Dworu Maz.) przez Artura Stobbe, mistrza stolarskiego (stolarka budowlana i meblowa) do Drukarni Rzeszy w Berlinie.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
%20Nowodworzanka%2017%20od%20przebywającego%20w%20niewoli%20niemieckiej%20Henryka.jpg)
1941. Pocztówka z życzeniami imieninowymi przesłanymi pani Reginie Perzyńskiej mieszkającej w Neuhof (Nowym Dworze) ul. Nowodworzanka 17 od przebywającego w niewoli niemieckiej Henryka.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
.jpg)
1941. Wykaz niektórych firm z zakresu handlu, usług i produkcji działających w Neuhof (Nowym Dworze).
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1941-1944. Z sowieckiej mapy - Modlin, Nowy Dwór i okolice.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
*
Maria Możdżyńska
W getcie nowodworskim
Do 17 czerwca 1941 r. wszyscy Żydzi musieli opuścić swoje domy w mieście i udać się do "klatki", czyli getta. To właśnie tutaj rozpoczął się straszny rozdział nazistowskiego terroru.
Gdy tylko przekroczyliśmy mury getta, wszyscy poczuliśmy się, jakby byli w więzieniu. Bramy były zorganizowane i strzeżone przez Niemców. Stłoczenie tak ogromnej liczby ludzi na tak małym obszarze i najgorsze warunki życia sprawiły, że tylko niewielka liczba osób szła do pracy w tych pierwszych kilku dniach. Ponadto prace nad budową lotnisk prawie ustały po tym, jak weszliśmy do getta. Tylko kilku Żydów, a ja byłem jednym z nich, miało "szczęście" nadal pracować w lepszej pracy. I tak mogłem opuszczać getto każdego dnia. W getcie panowała straszna panika, ponieważ widzieliśmy chaos i upadek naszego życia. Nie było perspektyw na żadne zarobki, a przez pierwsze kilka dni do getta nie przywożono żadnego jedzenia. Wyglądało na to, że Żydzi zostali tu przywiezieni, aby powoli ich unicestwić.
Kilka dni później nastąpiła pewna zmiana i nagle stało się "za dobrze". Niemcy poinformowali nas, że w getcie musi zostać utworzona niezależna instytucja żydowska, która będzie nazywana "Judenrat". Budynek został całkowicie opróżniony, aby umożliwić wszystkie wydziały i biura dla żydowskiego starszego, sekretarza, skarbnika i innych mniejszych stanowisk. Utworzono również żydowską policję, a na jej komendanta Niemcy mianowali znaną postać przestępczą Shloime Morde. Jeśli chodzi o żydowskiego starszego, Niemcy zdecydowali się na Rotsztajna, ponieważ zawsze pracował nad sprawami miejskimi. Był bardzo szanowaną osobą i z tego powodu w rzeczywistości nie mógł utrzymać tego stanowiska. Druga znana postać podziemnego świata z Nowego Dworu, Jisroel Skrobak, który był przyjacielem słynnego nazisty Wendta, otrzymał stanowisko nadzorcy nad wszystkimi zapasami dla getta. Dzięki tej pracy zarobił dużo pieniędzy kosztem wyczerpanych i głodnych Żydów. Otworzył piekarnię w byłej piekarni Cohena, a także sklep spożywczy w dawnym sklepie spożywczym Eta Baila Rajchmana i zaczął czerpać zyski z przestępstwa. Powoli, wszystkim tym w getcie, którzy się zgłosili, zaczął dawać dzienną rację 330 gramów chleba, który był pieczony z mielonych kasztanów z dodatkiem odrobiny mąki kukurydzianej. Ale tak naprawdę, w celu wypieku tego chleba Niemcy dawali 80% mąki kukurydzianej i 20% mąki kasztanowej, ale ten oszust robił chleb tak, jak chciał. Chleb był bardzo gorzki, ale jedliśmy go, ponieważ nie mieliśmy wyboru. Przy tych warunkach głodu, nawet to było dobre.
Nie warto mówić o dystrybucji innych artykułów spożywczych. Były one naprawdę na żałosnym minimum, 500 gramów czarnej mąki miesięcznie. Mięso rozdawał Sone Helfenbajn. A na każdą osobę przypadało 120 gramów mięsa końskiego miesięcznie. A i to czasami nie było zapewnione. Za dodatkowe produkty płaciliśmy cenę oficjalną, a kto miał środki, dostawał inne produkty od przemytników po zupełnie innej cenie, na przykład dwie marki za kilogram chleba.
Bramy pilnowała policja żydowska. Stałe pilnowanie bramy powierzono Chaimowi Jaczkowi, który pilnie wykonywał rozkazy niemieckie.
Gdy wybuchła wojna między Niemcami a Rosją, Żydzi tańczyli z radości i całowali się na ulicach. Ludzie mieli nadzieję i byli pewni, że ich problemy się skończą i że za około tydzień wszyscy zostaną wyzwoleni, mimo że front był jeszcze oddalony o kilkaset kilometrów. Ale rozczarowanie było ogromne, gdy po około trzech dniach dowiedzieli się, że Niemcy faktycznie posuwają się naprzód. Wieści o ogromnych zwycięstwach armii niemieckich na froncie rosyjskim dotarły do nas wszystkich jak piorun. Ostatnie nadzieje prysły, a całe getto pogrążyło się w depresji. W getcie przebywało wówczas około 3000 Żydów.
W getcie znajdował się specjalny szpital dla chorych Żydów, zatrudniający pielęgniarki żydowskie. Kierownictwo medyczne szpitala sprawował znany polski chirurg Dżurawski, który wiele zrobił dla Żydów.
Niedługo po wejściu do getta wybuchła epidemia tyfusu. Z powodu ciasnoty i niehigienicznych warunków ponad połowa populacji getta zaraziła się tyfusem, a wielu zmarło. Josek Gerszon wykazał się wielkim oddaniem tym w szpitalu poprzez swoją niestrudzoną pracę z masami chorych ludzi.
Niemcy obawiali się, że epidemia tyfusu nie przeniesie się na wojsko, więc wydali rozkaz Aktzia, aby przeciwdziałać tyfusowi: "parowka" ("turecka łaźnia") w getcie; wszystkie ubrania i przedmioty miały przejść proces parowania za pomocą specjalnej maszyny, która została w tym celu sprowadzona do getta. Ustalono również, że wszyscy mieszkańcy getta będą musieli przejść również przymusową kąpiel.
Nie można zapomnieć tego konkretnego poranka, kiedy wszyscy Żydzi byli zgromadzeni, mężczyźni, kobiety i dzieci, i wszyscy zostali zabrani do kąpieli w Wiśle. Mężczyźni i kobiety byli zmuszani do kąpieli razem, ścigani przez niemieckich strażników z pałkami w rękach. Wtedy byliśmy świadkami prawdziwej niemieckiej kultury. Wielu zachorowało z powodu tej obraźliwości i upokorzenia.
Aktzia w getcie
6 lipca usłyszeliśmy głośne zamieszanie w getcie. Wkrótce wszyscy się obudzili i zobaczyli, co się dzieje. Miała nastąpić Aktzia. Całe getto zostało otoczone przez SS, Gestapo, policjantów i innych przeklętych ludzi. Otworzono bramę na rynek i wydano rozkaz, że w ciągu dziesięciu minut całe getto musi zostać opróżnione. Każdy, kto zostanie, zostanie rozstrzelany. Groza i chaos były nie do opisania. Wszyscy wstali z łóżek i pobiegli do bramy. Tam zostaliśmy "powitani" przez SS i ich wielkie psy, które ustawiły się po obu stronach bramy, aż do rynku.
Wielu zmarło w wyniku pobić jeszcze przed dotarciem na rynek. Gestapo weszło do getta i każdego, kogo zobaczyło, zadźgało nożami. Małe dzieci, których matki nie mogły złapać wystarczająco szybko, wyrzucano przez okna. Całe getto pływało w rzece krwi. Ręce i nogi były rozrzucone jak kamienie na drogach. Później wszystkie te ciała zebrano na deski i wywieziono na cmentarz żydowski. Na rozkaz grabarz pochował wszystkie te ciała we wspólnym grobie, a gdy skończył, zastrzelili go i wrzucili do tego samego grobu.
Aktzia na rynku trwała ponad cztery godziny. Celem było wyselekcjonowanie 750 Żydów z 3000, którzy mieli pozostać w getcie. Przeprowadzono selekcję i oddzielono wszystkich, którzy przedostali się do getta i nie mieli niemieckiego paszportu z odciskami palców. Usunięto również wszystkich starszych ludzi .
Tylko ci, którzy pracowali w wojsku, mieli "szczęście" pozostać w tyle za młodszymi mężczyznami i kobietami. Moja żona i ja byliśmy wśród tych szczęśliwych 750 osób.
O ósmej rano Aktzia się skończyła i ponad 2000 osób wywieziono w kierunku drogi do Modlina, ale dokąd jechali, nikt nie wiedział. My, szczęśliwcy, jak nas nazywało Gestapo, usłyszeliśmy, że wybranych 750 zostanie wpuszczonych do getta, a wszyscy, którzy przekroczą limit 750, zostaną rozstrzelani.
Pod czujnym okiem SS-manów i ich wielkich psów, zostaliśmy odwiezieni tą samą drogą, z powrotem do getta.
Trudno opisać nastrój tych Żydów, którzy wrócili do getta. Wróciły tylko części rodzin, a drżenie i płacz trwały cały dzień. Każdy w swoim bólu chciał wiedzieć, dokąd zabrali jego bliskich.
* Pinkas Nowy Dwor, Memorial book of Nowy-Dwor, 1965.
Na terenie rejencji ciechanowskiej był też obóz-więzienie w Pomiechówku, niedaleko Nowego Dworu Mazowieckiego. W dokumentach niemieckich obóz ten był określany jako Polizei Gefängnis, podległy gestapo w Nowym Dworze. W niektórych materiałach okupacyjnych spotyka się także inne określenia, najczęściej więzienie karno-śledcze. W okresie, kiedy hitlerowcy osadzili w Pomiechówku ponad 6000 Żydów (1941 r.) za nielegalny pobyt w różnych miejscowościach rejencji ciechanowskiej, obóz ten nazywano gettem żydowskim. Najtrafniejsze określenie, najlepiej chyba oddające jego charakter, występujące w dokumentach ruchu oporu to: "obóz śmierci w fortach Pomiechówka k. Nowego Dworu Mazowieckiego".
Obóz w Pomiechówku zajmował III fort przedwojennego kompleksu umocnień twierdzy modlińskiej, o powierzchni około 5 ha. Po zakończeniu działań wojennych w 1939 r. Niemcy przez pewien czas internowali tu jeńców wojennych, a później (luty-kwiecień 1940 r.) był tam. obóz dla przesiedleńców.
Pierwszymi więźniami obozu w Pomiechówku - od 1 III 1941 r. byli mariawici i mariawitki z klasztoru w Felicjanowie k. Płocka oraz pensjonariusze z miejscowego zakładu dla starców i kalek - ogółem 131 osób. Z kolei przywieziono tam Żydów. Ogólna liczba więźniów wynosiła wówczas około 400 osób. W marcu 1941 r. teren ten został ogrodzony drutem kolczastym; obwód tego ogrodzenia wynosił ok. 1,5 km.
Obóz w Pomiechówku składał się z właściwego fortu i szeregu mniejszych bunkrów. Większość pomieszczeń znajdowała się głęboko pod ziemią (dwie kondygnacje), pilnowanych dniem i nocą przez wachmanów, przy pomocy tresowanych psów policyjnych. Cele (na 150-200 osób) były stale przepełnione. Więźniowie sypiali na mokrej, cementowej podłodze. Antysanitarne warunki, głód oraz terror stosowany przez strażników powodowały wysoką śmiertelność. Jan Bojarski, więzień tego obozu, relacjonuje: "Wypuszczano nas tylko na posiłki. Wtedy wypuszczano psy, które rzucały się na więźniów i kogo dopadły, to zagryzły na śmierć. Szybko trzeba było zjadać i zanim ostatni otrzymał posiłek, to odganiano wszystkich kijami i pędzono do celi. Warunki higieniczne były potworne. Po nocy kilka trupów wynoszono z celi".
Środek terenu stanowił plac, na którym odbywały się egzekucje - rozstrzeliwania lub wieszania. Stojąca tam szubienica miała 19 m długości, na której hitlerowcy jednorazowo wieszali 49 więźniów. Plac ten był połączony - przez nasyp z drugim, gdzie tracono Żydów. Miejscem ich kaźni była też osławiona "górka", na którą prowadziła droga z izby chorych, zwana "szesnastką". Więzień, który trafił do izby chorych, nie wracał już więcej do celi.
Ten mało znany w literaturze dotyczącej okupacji obóz w Pomiechówku jest w wielu źródłach uważany za największą katownię hitlerowską na północnym Mazowszu. Liczba więźniów oraz rozmiar strat ludzkich nie są dokładnie znane. Ankiety sporządzone przez sądy grodzkie w 1945 r. na zlecenie Instytutu Pamięci Narodowej - określiły liczbę więźniów na ok. 50 000, a pomordowanych na ok. 15 000. Inne źródła podają jeszcze większe liczby.
Swoiste getto dla ludności żydowskiej w obozie w Pomiechówku funkcjonowało stosunkowo krótko, bo około 2 miesiące, a jednak zapisało się ono w dziejach martyrologii ludności żydowskiej w rejencji ciechanowskiej tragiczną kartą cierpień i męczeńskiej śmierci tysięcy Żydów z północnego Mazowsza. Na początku września 1941 r. zwolnieni z tego obozu Żydzi zostali pod eskortą żandarmów i SS-manów odstawieni do granicy Generalnej Guberni.
W czerwcu i lipcu 1941 r. władze hitlerowskie przeprowadziły w miastach i miasteczkach rejencji generalną akcję mającą na celu pozbycie się niemeldowanych Żydów. W niektórych miastach akcją tą objęto także Żydów, którzy byli meldowani. Był to początek realizacji wytycznych centralnych władz hitlerowskich w sprawie koncentracji ludności żydowskiej w gettach wytypowanych miast. Ludność tę gromadzono na placach i rynkach ich miast dla sprawdzenia posiadanych ausweisów. Ponieważ niemeldowani Żydzi takich dokumentów nie posiadali, niezwłocznie kierowano ich do obozu w Pomiechówku. Tak np. z Nowego Dworu 7 VII 1941 r. hitlerowcy wyselekcjonowali 3250 osób i popędzili wprost do tego obozu; podobnie z Nowego Miasta wysłali 6 VII ponad 300 osób oraz 13 VII z Płońska około 1200 osób. Również z innych miejscowości rejencji (Ciechanów, Mława, Raciąż, Sierpc, Zakroczym) hitlerowcy przetransportowali wówczas Żydów do obozu w Pomiechówku. W wyniku tych akcji znalazło się tam około 6000 Żydów, którzy przez pierwsze trzy dni nie otrzymywali ani pożywienia, ani też wody. Abram Blaszka z Nowego Dworu, więzień tego obozu, wspomina: "Głód zaczął dokuczać. Widoków na chleb nie było. Płacz dzieci upominających się o chleb dochodził z każdego kąta. Matki starały się uspokajać je wszelkimi sposobami, że niebawem nadejdzie chleb i kawa. Ale nic nie pomogło. Płacz i krzyki stale wzrastały".
Do obozu trzeba było dowozić wodę ze wsi lub prosto z rzeczki Pomiechówka. Do beczkowozów musieli zaprzęgać się Żydzi. Strażnicy zaś siadali na wozie, bijąc batami i kijami ciągnących. Początkowo ludność z okolicznych wsi podchodziła do obozu, podawała chleb, kartofle, a czasami też i mleko, jednak później wachmani nie pozwalali zbliżyć się do ogrodzenia obozu.
Warunki bytowania w tym obozie-więzieniu były niezwykle trudne, szerzyły się choroby: tyfus plamisty, krwawa dyzenteria i inne, wielu więźniów zmarło po prostu z głodu. "Getto to stało się fabryką szybkiej śmierci".
Rojza Konskowolska, lat 30, z Żuromina urodziła w obozie dziecko. O tym tak opowiedziała: "Kiedy rozpoczęły się bóle, milicjant Mejłoch zaprowadził ją do specjalnego pokoju dla położnic, który tym różnił się od innych, że na asfalcie było wyłożone siano. Poród odbył się w ciemności. Kobieta Hinda z Nowego Dworu odebrała dziecko. Pomocy lekarskiej nie miała żadnej. Pierwszego dnia kucharze podali trzem położnicom jeden pieczony kartofel, którym się podzieliły. Potem z Zakroczymia przysłano im trochę jedzenia, czasami chleb, trochę zupy czy butelkę mleka".
Po licznych staraniach i zabiegach rad żydowskich niektórych miast (Nowy Dwór, Płońsk) uzyskano zgodę na dożywianie Żydów w obozie. Z Nowego Dworu rodziny więźniów dostarczały codziennie obiady swoim krewnym, a Rada Żydowska - kocioł zupy. Z Płońska dostarczano suchy prowiant. Również i inne miasta (Nowe Miasto, Zakroczym) dostarczały produkty.
Wachmani obozu rekrutowali się przeważnie z miejscowych volksdeutschów. Był to element z gruntu zdegenerowany. Wymyślne sposoby znęcania się nad więźniami, gwałty na młodych dziewczętach, a później uśmiercanie ich, masowe morderstwa, szczucie psami, które zagryzały więźniów na śmierć. Załoga obozu-getta często rozstrzeliwała Żydów bez powodu - indywidualnie i grupowo. Wartownicy z wież stale strzelali do ludzi. W każdy piątek hitlerowcy palili masowo zwłoki pomordowanych Żydów. Niektórych zakopywali na terenie obozu - były to normalne zjawiska codziennego życia w obozie.
Kilka fragmentów z relacji spisanych od niektórych ocalałych więźniów obozu w Pomiechówku:
"Myśmy musieli iść na śmierć, jak do tańca - mówi Sala Gabler - która była już wyznaczona na stracenie, ponieważ osłabiona z głodu nie mogła się utrzymać na nogach [...] Opowiadała mi, że do wspólnego grobu mężczyzn kładziono na spodzie, kobiety na górze i to spowodowało, że miała czas na uproszenie Mejlocha i wybłaganie życia. Zapytałem ją, jak zachowali się Żydzi w obliczu śmierci. Odpowiedziała mi, że panowało milczenie. Nikomu nie wolno było się odezwać. Widziałam, jak niektórzy niebo ogarniali spojrzeniem i padali pod strzałami".
Icko Herckowicz z Płońska: "Kiedyśmy szli po wodę i pchaliśmy się po nią, strzelano do nas. Bez powodu, za śpiew strzelano do nas. Wyciągano na śmierć w nocy".
Chaskel Rejbak, lat 20, z Płońska: "Dancig Icek z Drobina został zabity, ponieważ miał złoto. Zadenuncjował go Mejłoch *[Mejłoch Hopenblum pochodził z Nowego Dworu. Był komendantem straży porządkowej w obozie w Pomiechówku. Wysługiwał się hitlerowcom, wyznaczał więźniów na śmierć; jeżeli nie byli w stanie dać okupu, okradał ich przy rozdziale produktów. Na skutek interwencji prezesa Rady Żydowskiej w Płońsku, Jakuba Ramka, Mejłoch został przekazany do jej dyspozycji. Za haniebną rolę w obozie Mejłoch Hopenblum poniósł śmierć z rąk Żydów w Płońsku.]. Dancig Ita, trochę osłabiona tylko, została zabrana na górkę. Kon Mosze, chory, zabrany na górkę, nie wrócił".
Chune Michałowicz, lat 16, z Płońska: "co dzień łapano kogo innego do grzebania, bo co dzień było kilkadziesiąt trupów".
Małka Czarnoczapka z Raciąża: "Hiller Pesa Ruchla z Raciąża została rozstrzelana. Marjem, chora, została rozstrzelana. Cztery kobiety, których nazwisk nie pamiętam, zostały rozstrzelane. W tym dwie obłąkane, zwariowały z głodu".
Szyja Sokół, krawiec z Płońska: "Brata mego, Moszka, lat 40, rozstrzelano za nic. W nocy go wzięli".
Chaim Srogal, robotnik, lat 46: "Tuchendler z Warszawy został rozstrzelany. Endel z Sierpca poszedł meldować się, że nie otrzymał paczki, bo ją Mejloch skradł i też został rozstrzelany. Sura Tuchendler kopnięta przez szturmowca, gdy siedziała na progu, skonała".
Hersz Blumert opowiada, że siostra jego, Toba Rzetelna, lat 45, zabrana na górkę, nie wróciła. Osierociła sześcioro dzieci.
Josek Kapłan z Nowego Dworu został wezwany do grzebania trupów. Opowiadał, że jeden z ostatnich grzebanych żył jeszcze i sam strząsnął sobie ziemię z twarzy.
W ciągu pierwszych 10 dni pobytu Żydów w obozie wachmani wymordowali ponad 600 osób - mężczyzn, kobiety i dzieci.
Najohydniejsze zbrodnie w tym obozie organizował i popełniał grupenführer SS z Nowego Dworu, Maks Ring.*[Maks Ring, wychowanek sierocińca. Jako 10-letni chłopak okradł wychowawczynię i uciekł ze szkoły, do której już nigdy nie powrócił. Mając lat 12 należał do złodziejskiej bandy w Berlinie, Poślubił właścicielkę domu publicznego. W 1923 r. wstąpił do partii Hitlera. Jako członek SA wykonywał, na polecenie partii, wiele wyroków śmierci na ludziach niewygodnych dla Hitlera. Był jednym z dowódców faszystowskich band w Gdańsku w 1939 r. Organizator i dowódca grupy gestapowców, która w Wyszkowie spaliła żywcem w stodole 77 Żydów i 8 Polaków. Przyjaciołom w Nowym Dworze mawiał, że zanim zasiada do śniadania musi zastrzelić 10 Żydów, Najbliższymi jego współpracownikami byli: Emil Rüger i Franz Waraim.] Po każdej jego bytności w obozie pozostawało sporo zamordowanych oraz wielu pokaleczonych i konających Żydów. Ring lubował się zwłaszcza w organizowaniu pokazowych "spektakli" dla zaproszonych gości z elity hitlerowskiej w Nowym Dworze, prezentując dla nich wymyślne sposoby znęcania się nad więźniami. O jednej takiej "imprezie" relacjonuje Hirsz Rozen:
"Ile psów przygotowałeś na dzisiejszą 'imprezę'? - pyta Maks Ring swojego podwładnego, czarnego Ericha (wachmana obozu). Około 80 - odpowiada Erich. Przelicz dokładnie - mówi Ring - i spraw, żeby była okrągła cyfra, powiedzmy 100. Tym razem 'impreza' miała przebiegać bardziej uroczyście niż dotychczasowe, zważywszy krążące pogłoski o rychłym rozwiązaniu obozu-getta. Zjawili się zaproszeni goście z Nowego Dworu, wraz z żonami i dziećmi [...] Pierwszy akt przedstawienia odbył się na placu obozu, a była to 'bramka' " .
"Bramka" to słowo niewinne. W normalnych warunkach słowo to posiada wybitnie przyjemne zabarwienie, kojarzy się bowiem z określoną dyscypliną sportową. Natomiast słowo "bramka" w czasie okupacji przeszywało zgrozą tych, którzy mieli przez nią przejść. Praktycznie wyglądało to tak, że hitlerowcy uzbrojeni w pałki, pejcze i podobne narzędzia mordu tworzyli szpaler, a wyznaczeni Żydzi musieli przez taki szpaler "przejść". W czasie tego "przechodzenia" byli okładani tymi pałkami, gdzie popadło. Młodzi i silniejsi starali się przebiec korytarz jak najszybciej (w pozycji pochylonej - chroniąc głowę), natomiast ludziom starszym, mniej sprawnym fizycznie, biegi takie zwykle się nie udawały, toteż padali pod razami oprawców. Po każdej "bramce" było zawsze kilka trupów i wielu zmasakrowanych. Słowa o łagodnej treści stały się w czasie okupacji słowami, na dźwięk których serce zamierało. *[Potocznie mawiało się wśród Żydów ma temat "bramki": "Der to jer cum gehenem" (wrota do piekła).] Praktyka "bramek" była stosowana przez okupanta na tych terenach od pierwszych dni jego rządów: 12 IX 1939 r. w Serocku, pod koniec września tegoż roku w Sierpcu. Następnie systematycznie już w innych miastach rejencji.
W obozie-getcie w Pomiechówku organizowanie "bramek" było zjawiskiem częstym. Także pierwszy akt przygotowanego przez Maksa Ringa "przedstawienia" w obozie wypełniła "bramka", po czym żaden z więźniów, który przez nią przeszedł i pozostał przy życiu, nie był w stanie utrzymać się na nogach.
"Następny akt przedstawienia - relacjonuje dalej Rożen - odbył się w szopie. Przygotowano stoły suto zastawione alkoholem i jadłem [...] Po sprzątnięciu ze stołów i odśpiewaniu Horst Wessel Lied oraz Deutschland, Deutschland... rozpoczął się akt drugi szatańskiej zabawy. Do szopy wachmani wprowadzili większą grupę nagich dziewcząt i chłopców, nad którymi w sposób sadystyczny i dziki znęcano się przez wiele godzin" *[Rozen opisuje w pamiętniku tortury zadane grupie nagich dziewcząt i chłopców wprowadzonych do szopy przed oblicze gestapowskich notabli z Nowego Dworu, a między innymi - jak gestapowcy na rozkaz Maksa Ringa obcięli dwu młodym dziewczętom piersi i pod groźbą pistoletów zmusili chłopców żydowskich do picia spływającej krwi.].
Informacje o aktach zdziczenia i stosowanych torturach wobec Żydów w obozie w Pomiechówku rozeszły się po całej okolicy. Nawet dla niektórych funkcjonariuszy aparatu okupanta wydawały się zbyt okrutne, toteż zabiegi przewodniczącego Rady Żydowskiej w Płońsku, Jakuba Ramka, zyskały poparcie u landrata, a zwłaszcza u jego doradcy, majora Kweslinga *[Major Kwesling był dowódcą SA w Pułtusku. Ponieważ nie angażował się w sprawy eksterminacji ludności żydowskiej, został przesunięty do pracy w kreisleitung w Płońsku. Wiosną 1942 r. popełnił samobójstwo.].
Po tej krwawej nocy urządzonej przez Maksa Ringa przybył na wizytację obozu landrat w towarzystwie Kweslinga. Obejrzeli plac, na którym pokotem leżeli Żydzi, weszli do szopy, w której minionej nocy rozegrały się dantejskie sceny, a wachmani nie zdążyli zmyć krwi z cementowej podłogi. Nawet na tych, bądź co bądź wypróbowanych hitlerowcach, widok placu i szopy wywarł wrażenie. Toteż landrat spytał Maksa Ringa: Was für ein Blutsee ist das? *[Cóż to za jezioro krwi?] Maks Ring spokojnie odpowiedział: Das ist nichts mehr wie Judenblut *[To nic więcej jak żydowska krew.] i dodał: mit alle Juden werden wir so machen. *[Zrobimy to ze wszystkimi Żydami.] Po tej wizycie w obozie landrat wystarał się o zgodę na wysłanie Żydów, pozostałych jeszcze w obozie przy życiu, do Generalnej Guberni.
Według ewidencji w landratamcie miało być w tym czasie w obozie 5000 Żydów, w związku z czym Rada Żydowska w Płońsku otrzymała przydział 2500 kg chleba, tj po 0,5 kg na osobę (na drogę). Zamówione zostało 500 furmanek chłopskich (licząc 10 osób na jedną), które miały odwieźć Żydów z obozu do granicy GG. Przy odtransportowaniu więźniów z obozu okazało się, że każdy z nich otrzymał zamiast 0,5 kg chleba - 1 kg, a na każdej furmance było tylko 5 osób. Z tego wynika, że z ewidencyjnej liczby 5 tysięcy Żydów pozostało przy życiu w dniu wypuszczenia ich z obozu jedynie około 2500.
O godz. 20.00 któregoś dnia września 1941 r. ruszyły z obozu w Pomiechówku chłopskie furmanki z obandażowanymi więźniami w kierunku Legionowa. Wspomina o tym Abram Blaszka, b. więzień obozu w Pomiechówku: "Przyszedł wreszcie dzień, oczekiwany przez wszystkich, dzień wyzwolenia. Upragniony czwartek. Do ostatniej chwili nie wierzyłem, że nas zwolnią, bo już kilka dni przed tym mówili o zwolnieniu, a jednak nic z tego nie wyszło. A gdy przed wieczorem widziałem niezliczoną ilość wozów przed bramą, zdawałem sobie sprawę z tego, że jesteśmy ocaleni. I rzeczywiście, wydano rozkaz opuszczenia cel i wyjścia na dziedziniec z całym naszym 'dobytkiem'. Następnie przecisnęliśmy się przez bramę, wsiedliśmy na wozy i pojechaliśmy. Stanęliśmy na obszernym polu. Ustawiono wozy szeregami. Zapadał już wieczór. Serca były pełne radości. A jednak każdego niepokoiła myśl: co będzie dalej? Dokąd nas teraz wiozą. Bo póki żandarmi i szturmiści stoją nad nami, nie jesteśmy jeszcze wolni". Istotnie. Maks Ring nie mógł się pogodzić z faktem, że tylu Żydom udało się ujść z obozu z życiem. Toteż w okolicy wsi Jeziorna nakazał furmanom skręcić w pole. Hitlerowcy (a było ich około 200) ustawili Żydów wzdłuż drogi w szeregu. W poprzek drogi przygotowana była potężna sterta słomy o rozmiarach 50 x 10 m, nasycona benzyną. Hitlerowcy szybko podpalili słomę i pod groźbą karabinów zmuszali Żydów do biegania przez płomienie.
Cytat z pamiętnika H. Rozena: "Karabiny zaczęły działać. Pierwsze ginęły osoby chore i stare, którym trudno było w ogóle poruszać się [...], szybko przebiegli ognisko, jako pochodnie, młodzi [...]. Płacze i krzyki wypełniały powietrze, mieszając się z kanonadą karabinów maszynowych. Niektóre osoby padały w płomieniach i paliły się żywcem. Ci, którym udało się przebiec pas płonącej słomy, palili się z drugiej strony ogniska. Uratowani od ognia wracali poszukując swoich najbliższych".
Rózia Kapłan wspomina: "Nagle ogień. Ogień był wszędzie, pod nami, nad nami, niebo się paliło. Przede mną nagle wyrasta jakiś oficer niemiecki. Rzucam się ku niemu i błagam, by wskazał drogę, bo gdzie się zwrócę, tam ogień widzę. Wtedy wskazał mi ciemny punkt na lewo i powiedział, że to jest lasek i tam schronili się nasi rodacy i tam winnam iść [...] Kto miał siły i mógł iść, ten uciekł, kto był słabszy czy chory, ten spalił się wraz ze słomą".
"Włóczyliśmy się całą noc po lasach i ugorach. Nad ranem przyszliśmy do pierwszej wioski. Chłopi wyszli z domów i częstowali nas czym mogli: Chlebem, kawą, ogórkami, jabłkami". A na miejscu zbrodni? Hitlerowcy odjechali, wrócili do Nowego Dworu. Ognisko powoli dogasało, w popiele zostały zwęglone zwłoki, a dookoła ogniska dziesiątki trupów; poparzeni i ranni wołali o pomoc. Taki pozostał krajobraz po bestialskich wyczynach Maksa Ringa i jego kompanów z gestapo w Nowym Dworze. Ranni i poparzeni trafili do szpitala w Legionowie (Ludwisinie). Odwiedził ich tam prezes Rady Żydowskiej w Warszawie, inż. Adam Czerniaków, w towarzystwie najbliższych swoich współpracowników: dra Izraela Milejkowskiego, Mojżesza Szorra oraz Meszulima Kaminera. Rada Żydowska w Warszawie zapewniła także chorym dodatkową pomoc lekarską i inną w celu przyspieszenia procesu leczenia.
Po wywiezieniu Żydów z obozu-więzienia w Pomiechówku do granic Generalnej Guberni w rejencji pozostali jeszcze więźniowie żydowscy w obozach pracy przymusowej.
* Michał Grynberg - Żydzi w rejencji ciechanowskiej 1939-1942, 1984.







1941. Robotnicy przymusowi na lotnisku w Modlinie. Prawdopodobnie są to żydowscy mieszkańcy Nowego Dworu.
>> Niemcy budują lotnisko w Modlinie - maj 1941 <<

1941. Focke Wulf Fw 189 A-1 na lotnisku w Modlinie.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

Maj 1941. Spichlerz.
źródło grafiki i opisu - Twierdza Modlin / Fortress Modlin
.jpg)
1940-1945. Modlin.
źródło grafiki - Twierdza Modlin / Fortress Modlin

1941. Niemiecki żołnierz na moście Piłsudskiego na Wiśle.
źródło grafiki i opisu - https://fotopolska.eu

1941. Widok na cytadelę - rdzeń twierdzy Modlin.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
.jpg)
Brama Ostrołęcka w Modlinie w czasie okupacji.
źródło grafiki i opisu - Twierdza Modlin / Fortress Modlin

1940-1944. Brama Ostrołęcka w czasie okupacji hitlerowskiej.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1941. Widok na twierdzę Modlin zimą.

1941. Wieża Michałowska w Forcie Narew.

Po 1939. Cmentarz forteczny twierdzy Modlin.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
Instytut Pamięci Narodowej
- https://inwentarz.ipn.gov.pl
[Akta w sprawie:
Tadeusz Starczewski, imię ojca : Jan, ur. 07-11-1911 r.; aresztowany w dniu
20-11-1941 r. pod zarzutem nielegalnego przekroczenia granicy pomiędzy GG a
Rzeszą i przemytu; osadzony w areszcie komisariatu policji granicznej w
Modlinie-Nowym Dworze (Grenzkommissariat, "Greko" Modlin-Neuhof), a następnie w
więzieniu sądowym w Płońsku (Plöhnen)]
Akten der Geheimen Staatspolizei. Staatspolizei(leit)stelle Zichenau über Kocik
Janina, geb. 19.11.15
[Akta w sprawie: Janina Kocik, imię ojca: Gustaw, ur. 19-11-1915 r.; aresztowana
w dniu 19-11-1941 r. pod zarzutem podejrzenia o zatajenie informacji o ukrytej
broni; osadzona w więzieniu w Nowym Dworze Mazowieckim (Neuhof), a następnie
08-01-1942 r. w KL Ravensbrück]
Akten der Geheimen Staatspolizei. Staatspolizei(leit)stelle Zichenau über
Brzezinski Wladislaw, geb. 1.2.14
[Akta w sprawie: Władysław Brzeziński, ur. 01-02-1914 r.; aresztowany w dniu
20-11-1941 r. pod zarzutem nielegalnego przekraczania granicy GG z Rzeszą i
nielegalnego handlu papierosami; osadzony w więzieniu Modlin-Nowy Dwór
Mazowiecki (Modlin-Neuhof), a następnie w dniu 09-04-1942 r. w KL Auschwitz,
skąd został skierowany do KL Buchenwald]
Geheime Staatspolizei Zichenau. Personalien: Ciuniak Josef, geb. 09.03.02
[Akta w sprawie: Józef Ciuniak, imię ojca: Jan, ur. 09-03-1902 r.; aresztowany w
dniu 13-08-1941 r. pod zarzutem przynależności do organizacji konspiracyjnej
"Tajna Armia Polska"; osadzony w więzieniu w Nowym Dworze Mazowieckim (Neuhof),
a następnie skazany w dniu 22-05-1942 r. przez Wyższy Sąd Krajowy w Królewcu (Oberlandesgericht
Königsberg) na karę śmierci (oskarżenie o zdradę stanu)]
Geheime Staatspolizei Zichenau. Personalien: Moszczynski Edmund, geb. 7.12.1911
[Akta w sprawie: Edmund Moszczyński, imię ojca: Adam, ur. 07-12-1911 r.;
aresztowany pod zarzutem nielegalnego przekraczania granicy i przemytu towarów
żywnościowych do GG przez funkcjonariuszy Komisariatu Policji Granicznej w
Modlinie-Nowym Dworze (Grenzpolizeikommissariat (GPK) Modlin-Neuhof) w dniu
07/08-02-1941 r.; osadzony w areszcie w Nowym Dworze (Neuhof), w obozie
przejściowym w Działdowie (Durchgangslager Soldau), 28-06-1941 r. w KL
Sachsenhausen, 07-08-1941 w KL Ravensbrück, 20-07-1942 r. w KL Dachau,
26-10-1942 r. w KL Auschwitz]
[Akta w sprawie: Juliusz Czesław Błasikiewicz, imię ojca: Wojciech, ur.
01-07-1907 r. i inni; aresztowani w marcu 1941 r. pod zarzutem fałszowania
dokumentów - przepustek granicznych (Passierschein); osadzeni w areszcie
komisariatu policji granicznej w Modlinie-Nowym Dworze (Grenzkommissariat,
"Greko" Modlin-Neuhof), a następnie w więzieniu sądowym w Płońsku (Plöhnen)]
[Akta w sprawie: Paweł Rychel, imię ojca: Jan, ur. 24-12-1904 r.; aresztowany w
dniu 13-08-1941 r. w ramach akcji przeprowadzonej przeciwko członkom organizacji
konspiracyjnej "TAP"; osadzony w areszcie przy komisariacie policji granicznej w
Modlinie - Nowym Dworze (Grenzkommissariat, "Greko" Modlin Neuhof), a następnie
skierowany do KL Auschwitz]
[Akta w sprawie: Tadeusz Starczewski, imię ojca : Jan, ur. 07-11-1911 r.;
aresztowany w dniu 20-11-1941 r. pod zarzutem nielegalnego przekroczenia granicy
pomiędzy GG a Rzeszą i przemytu; osadzony w areszcie komisariatu policji
granicznej w Modlinie-Nowym Dworze (Grenzkommissariat, "Greko" Modlin-Neuhof), a
następnie w więzieniu sądowym w Płońsku (Plöhnen)]
Akten der Geheimen Staatspolizei. Staatspolizei(leit)stelle Zichenau über
Cynarderki Chaim, geb. 1.10.22
[Akta w sprawie: Chaim Cynarderki/Cynaderko, ur. 01-10-1922 r.; aresztowany w
dniu 25-11-1941 r. pod zarzutem nielegalnego opuszczenia getta w Nowym Dworze
Mazowieckim (Neuhof); osadzony w wychowawczym obozie pracy w Pułtusku (AEL
Ostenburg)]
Geheime Staatspolizei Zichenau. Personalien: Orzechowski Franz, geb. 18.12.1913
[Akta w sprawie: Franciszek Orzechowski, ur. 18-12-1913 r.; aresztowany w dniu
13-08-1941 r. w ramach akcji niemieckiej przeciwko członkom ruchu oporu "TAP" i
osadzony w areszcie Komisariatu Policji Granicznej w Modlinie-Nowym Dworze (Grenzkommissariat,
"Greko" Modlin-Neuhof), zwolniony 08-09-1942 r.]
[Akta w sprawie: Henryk Skarbek, ur. 01-11-1896 r.; aresztowany w dniu
10-07-1941 r. pod zarzutem antyniemieckich wypowiedzi i osadzony w areszcie
policyjnym w Nowym Dworze Mazowieckim (Neuhof), a następnie w obozie
przejściowym w Działdowie (Durchgangslager der Sicherheitspolizei und SD in
Soldau), gdzie rozkazem Reichsführera SS z dnia 14-09-1941 r. został
rozstrzelany]
[Akta w sprawie: Zofia Strzyżanowska, imię ojca: Michał, ur. 15-05-1916 r.;
aresztowana w dniu 09-12-1941 r. pod zarzutem nielegalnego przekraczania granicy
GG, przemytu i sfałszowania dokumentu przejazdu (Passierschein); osadzona w
areszcie przy Komisariacie Policji Granicznej w Modlinie - Nowym Dworze (Grenzkommissariat,
"Greko" Modlin - Neuhof), a następnie w więzieniu sądowym w Płońsku (Plöhnen) ze
wskazaniem skierowania do obozu koncentracyjnego]
Geheime Staatspolizei Zichenau. Personalien: Motilinski Henryk, geb. 23.6.1903
[Akta w sprawie: Henryk Motyliński, imię ojca: Leon, ur. 23-06-1903 r.;
aresztowany w dniu 13-08-1941 r. pod zarzutem przynależności do organizacji
konspiracyjnej "TAP" i osadzony w areszcie Komisariatu Policji Granicznej w
Modlinie-Nowym Dworze (Grenzkommissariat, "Greko" Modlin-Neuhof), a następnie
03-03-1942 r. w KL Auschwitz, gdzie zmarł 04-06-1942 r.]
Geheime Staatspolizei Zichenau. Personalien: Kaliszewski Leon, geb. 4.2.1921
[Akta w sprawie: Leon Kaliszewski, imię ojca: Antoni, ur. 04-02-1921 r.;
aresztowany w dniu 16-06-1941 r. pod zarzutem nielegalnego przekroczenia
granicy, fotografowania obiektów wojskowych oraz za przestępstwa dewizowe;
osadzony w areszcie w m. Neuhof (Nowy Dwór), a następnie w wychowawczym obozie
pracy w Działdowie (AEL Soldau), gdzie 19-09-1941 r. został rozstrzelany]
Geheime Staatspolizei Zichenau. Personalien: Rozwadowski Stanislaus, geb.
21.12.93
[Akta w sprawie: Stanisław Rozwadowski, imię ojca: Adalbert/Wojciech, ur.
21-12-1893 r.; aresztowany w dniu 13-08-1941 r. pod zarzutem podejrzenia o
przynależność do organizacji konspiracyjnej "TAP" i osadzony w areszcie
Komisariatu Policji Granicznej w Modlinie-Nowym Dworze (Grenzkommissariat,
"Greko" Modlin-Neuhof), a następnie 03-03-1942 r. w KL Auschwitz, gdzie zmarł
02-04-1942 r.]
Akten der Geheimen Staatspolizei. Staatspolizei(leit)stelle Zichenau über
Brzezinski Wladislaw, geb. 1.2.14
[Akta w sprawie: Władysław Brzeziński, ur. 01-02-1914 r.; aresztowany w dniu
20-11-1941 r. pod zarzutem nielegalnego przekraczania granicy GG z Rzeszą i
nielegalnego handlu papierosami; osadzony w więzieniu Modlin-Nowy Dwór
Mazowiecki (Modlin-Neuhof), a następnie w dniu 09-04-1942 r. w KL Auschwitz,
skąd został skierowany do KL Buchenwald]
[Akta w sprawie: Antoni Szarzycki, imię ojca: Antoni, ur. 01-06-1903 r.;
aresztowany w dniu 05-09-1941 r. pod zarzutem podejrzenia o przynależność do
organizacji konspiracyjnej "TAP" i osadzony w areszcie przy Komisariacie Policji
Granicznej w Modlinie - Nowym Dworze (Grenzkommissariat, "Greko" Modlin - Neuhof);
skazany przez Wyższy Sąd Krajowy w Królewcu (Oberlandesgericht Königsberg) w
dniu 22-05-1942 r. na karę 6 lat obozu karnego o zaostrzonym rygorze]
Akten der Geheimen Staatspolizei. Staatspolizei(leit)stelle Zichenau über
Lipszyc Chil, geb. 15.9.91
[Akta w sprawie: Chiel Lipszyc, imię ojca: Noah, ur. 15-09-1891 r.; aresztowany
w dniu 15-03-1941 r. pod zarzutem przekupienia urzędnika; osadzony w areszcie
przy komisariacie policji granicznej w Modlinie - Nowym Dworze (Grenzkommissariat,
"Greko" Modlin Neuhof), w więzieniu policyjnym w Płocku, a następnie 06-06-1941
r. w KL Mauthausen, gdzie zmarł 03-09-1941 r.]
[Akta w sprawie: Eduard Boldin, ur. 20-10-1905 r. i inni; aresztowani w lutym
1941 r. pod zarzutem nieprzestrzegania wojennych zarządzeń gospodarczych III
Rzeszy (m. in. nielegalny ubój, przemyt i uchylanie się od płacenia podatków) i
osadzeni w areszcie komisariatu policji granicznej w Modlinie-Nowym Dworze (Grenzkommissariat,
"Greko" Modlin-Neuhof); skazani 25-07-1941 r. przez Sąd Specjalny przy Sądzie
Krajowym w Ciechanowie (Sondergericht beim Landgericht Zichenau) na kary: od 1
roku i 6 miesięcy do 2 lat i 6 miesięcy więzienia)]
Geheime Staatspolizei Zichenau. Personalien: Marzec Bronislaw, geb. 9.7.00
[Akta w sprawie: Bronisław Marzec, imię ojca: Józef, ur. 09-07-1900 r.;
aresztowany w dniu 05-09-1941 r. pod zarzutem podejrzenia o przynależność do
organizacji konspiracyjnej "TAP" i osadzony w areszcie przy Komisariacie Policji
Granicznej w Modlinie - Nowym Dworze (Grenzkommissariat, "Greko" Modlin - Neuhof);
skazany przez Wyższy Sąd Krajowy w Królewcu (Oberlandesgericht Königsberg) w
dniu 22-05-1942 r. na karę 6 lat obozu karnego o zaostrzonym rygorze]
[Akta w sprawie: Tadeusz Ladnik / Ładnik, imię ojca: Walenty, ur. 12-11-1908 r.;
aresztowany w dniu 17-09-1941 r. pod zarzutem złożenia fałszywych oskarżeń i
skazany na karę pozbawienia wolności 2 lat i 6 miesięcy przez Sąd Specjalny przy
Sądzie Krajowym w Ciechanowie (Sondergericht beim Landgericht Zichenau) na
posiedzeniu w Płońsku (Plöhnen) w dniu 02-12-1941 r.; osadzony w areszcie w
Neuhof (Nowy Dwór), więzieniu sądowym w Płońsku (Plöhnen), w więzieniu karnym w
Mürau (Mírov), gdzie zmarł 09-06-1944 r.]
Geheime Staatspolizei Zichenau. Personalien: Matelski Stanislaw, geb. 16.4.93
[Akta w sprawie: Stanisław Matelski, imię ojca: Arbert/Albert, ur. 16-04-1893
r.; aresztowany w dniu 13-08-1941 r. pod zarzutem podejrzenia o przynależność do
organizacji konspiracyjnej "TAP" i osadzony w areszcie przy Komisariacie Policji
Granicznej w Modlinie - Nowym Dworze (Grenzkommissariat, "Greko" Modlin - Neuhof);
skazany za przygotowania do zdrady stanu przez Wyższy Sąd Krajowy w Królewcu (Oberlandesgericht
Königsberg) w dniu 22-05-1942 r. na karę 12 lat obozu karnego o zaostrzonym
rygorze, zmarł w KL Mauthausen 01-04-1943 r.]
[Akta w sprawie: Antoni Figlarek, imię ojca: Antoni, ur. 07-01-1901 r.;
aresztowany w dniu 05-09-1941 pod zarzutem podejrzenia o przynależność do
organizacji konspiracyjnej "TAP" i osadzony w areszcie przy komisariacie policji
granicznej w Modlinie - Nowym Dworze (Grenzkommissariat, "Greko" Modlin Neuhof),
a następnie 20-09-1941 r. w więzieniu sądowym w Płocku; w dniu 22-05-1942 r.
skazany przez Wyższy Sąd Krajowy w Królewcu (Oberlandesgericht in Königsberg) za
przygotowania do zdrady stanu na 6 lat obozu karnego o zaostrzonym rygorze;
zmarł 17-02-1943 r. w KL Auschwitz]
Geheime Staatspolizei Zichenau. Personalien: Mikolajewski Modest, geb. 19.11.00
[Akta w sprawie: Modest Mikołajewski, imię ojca: Jan, ur. 19-11-1900 r.;
aresztowany w dniu 13-08-1941 r. pod zarzutem podejrzenia o przynależność do
organizacji konspiracyjnej "TAP" i osadzony w areszcie przy Komisariacie Policji
Granicznej w Modlinie-Nowym Dworze (Grenzkommissariat, "Greko" Modlin-Neuhof);
skazany w dniu 22-05-1942 r. przez Wyższy Sąd Krajowy w Królewcu (Oberlandesgericht
in Königsberg) za przygotowania do zdrady stanu na 6 lat obozu karnego o
zaostrzonym rygorze; zmarł 12-12-1942 r. w KL Mauthausen]
[Akta w sprawie: Antoni Stachurski, imię ojca: Antoni, ur. 25-12-1914 r.;
aresztowany w dniu 24-03-1941 r. pod zarzutem uchylania się od pracy i przemytu;
osadzony w areszcie komisariatu policji granicznej w Modlinie-Nowym Dworze (Grenzkommissariat,
"Greko" Modlin-Bugmünde), w wychowawczym obozie pracy w Działdowie (AEL Soldau),
a następnie 22-05-1941 r. w KL Auschwitz, gdzie zmarł 05-04-1942 r.]
1942 r.
- na terenie katolickiego cmentarza rozpoczynają się nocne masowe egzekucje
wykonywane przez gestapo. Wstęp na teren cmentarza zostaje zabroniony, jest to
możliwe jedynie w przypadku pogrzebów jednak po uzyskaniu specjalnego
pozwolenia.
- odbywają się egzekucje publiczne na m.in. placu Solnym i na terenie getta.
- rozpoczyna się likwidacja getta nowodworskiego.
IX - zmiana nazwy miasta z Neuhof na Bugmünde
XI. - z Nowego Dworu odjeżdżają pierwsze transporty żydów do obozu zagłady
"Oświęcim - Brzezinka".
XII. - z getta wywiezieni zostają ostatni jego mieszkańcy.

Kartka na żywność dla pracującego u Niemców Polaka w rejencji ciechanowskiej (Regierungsbezirk Zichenau).
%20-%20Stadt%20Neuhof%20(Miasto%20Nowy%20Dwór)%20-%20Kreis%20Plöhnen%20(Powiat%20Płoński).jpg)
1942. Kartka na cukier Nr 24 z kuponami na IV kwartał 1942 r. (wycięty kupon z października) - Stadt Neuhof (Miasto Nowy Dwór) - Kreis Plöhnen (Powiat Płoński).
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
.jpg)
1940-1942. Przedwojenny budynek magistratu w czasie okupacji hitlerowskiej przy ul. Ratuszowej 4 (obecnie ul. Warszawskiej) z napisem na szyldzie "Stadtverwaltung Neuhof " - "Administracja miasta". Z lewej strony napisu widoczny herb miasta Ciołek. Tutaj mieszkał też niemiecki burmistrz miasta z żoną i córką Elą.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]


1940-1942 Neuhof (Nowy Dwór). Dwa zdjęcia wykonane podczas obchodów jakiegoś święta hitlerowskiego na miejskim boisku sportowym.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1942. Ul Zakroczymska (przy dawnym rynku). Otwarty salon fryzjerski oraz sklep z galanterią i tytoniem z widocznymi tabliczkami "Polski biznes". Żydowski sklep spożywczo-galanteryjny zamknięty.

1942. Pocztówka z 1942 r. "Pozdrowienia z Neuhof". Opis pocztówki - Cafe i Gasthauss "Edelweiss" - kawiarnia i gospoda "Szarotka" (obecna ul. Warszawska 20).
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1942. Neuhof (Nowy Dwór), ul. Ratuszowa (obecnie Warszawska) latem.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1942. Neuhof (Nowy Dwór), ul. Ratuszowa (obecnie Warszawska) zimą.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
%20Ówczesna%20ul.%20Wessel%20Allee%20(ul.%20Paderewskiego).jpg)
1942. Neuhof (Nowy Dwór). Ówczesna ul. Wessel Allee (ul. Paderewskiego). Zdjęcie zrobiono z miejsca na wysokości Fabryki Fajansu i Porcelany A. Winogradowa (obecnego Ośrodka Zdrowia). Z lewej strony widoczna drewniana willa z XIX w. inż. Dubeltowicza.
[źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
.jpg)
1942. Neuhof (Nowy Dwór).
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
.%20ul.%20Paderewskiego%20wówczas%20Wessel%20Allee%20widziana%20od%20strony%20kościoła%20św.%20Michała.jpg)
1942. Neuhof (Nowy Dwór), ul. Paderewskiego 28, wówczas Wessel Allee widziana od strony kościoła św. Michała.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
Młodsze pokolenie nazywało go Zamkiem, dla starszego, pamiętającego przedwojenne czasy był domem "Lenca". Był, bo już nie istnieje. Piętrowy, drewniany budynek wydawał się zapadnięty w stosunku do poziomu ulicy, był to efekt kilkukrotnego podnoszenia nasypu, na którym powstała jezdnia. Do 1945 r. dom stanowił własność Jana Lentza, jednego z nowodworskich ewangelików niemieckiego pochodzenia. Był on człowiekiem zamożnym, obok wspomnianego budynku wznosiły się dwa inne również należące do tego właściciela. Podobno w którymś z nich, w okresie I wojny światowej funkcjonował szpital polowy. Interesujący nas budynek, pod adresem Paderewskiego 28, był wielorodzinny, co oznaczało, że właściciel wynajmował w nim lokale. Jak w wielu domach w mieście tak i tu lokatorzy należeli do różnych wyznań i narodowości.
W okresie międzywojennym przez kilka lat parafia ewangelicka wynajmowała w nim pięciopokojowe mieszkanie dla pracujących w Nowym Dworze pastorów. Być może był to ten sam lokal na parterze, w którym w czasie okupacji mieszkała z dwiema córkami, Nora, wdowa po zmarłym w obozie w Sachsenhausen, pastorze Robercie Nitschmanie. Dla równowagi w tym samym czasie jakieś pomieszczenia wynajmowała tam również parafia katolicka. Przy parafii św. Michała działało kilka różnych organizacji, nie było jednak domu parafialnego, w którym mogłyby się spotykać. Potrzebną salę znaleziono właśnie w domu Lentza.
Budynek cieszył się powodzeniem wśród przedstawicieli nowodworskiej medycyny. Do wybuchu wojny mieszkał tu, wraz z gospodynią, internista pracujący w naszym szpitalu a jednocześnie kierownik miejscowej przychodni, Aleksander Ciechanowski. Był postacią bardzo charakterystyczną. Starsi mieszkańcy pamiętają jeszcze życzliwego, bardzo kompetentnego lekarza w oficerskim mundurze i towarzyszącego mu na każdym kroku żółtego psa. Całkiem możliwe, że wierne zwierzę bywało wraz ze swym panem również podczas pracy w urzędzie miejskim, bowiem pod koniec lat trzydziestych Aleksander Ciechanowski został zastępcą burmistrza Nowego Dworu. W 1939 r. doktor, kapitan w stanie spoczynku, wyruszył na front. Nie powrócił, jak wielu innych mieszkańców Nowego Dworu, trafił do obozu jeńców wojennych w Szepietówce i stał się ofiarą mordu katyńskiego w 1940 r. W okresie okupacji na piętrze domu znajdował się gabinet dentystyczny prowadzony przez przybyłego z Rzeszy Niemca. Pacjentami stomatologa bywali Niemcy, folksdojcze i Polacy. Podobno był niezłym fachowcem i nie zwracał uwagi na pochodzenie pacjenta.
We wrześniu 1944 r. nowodworscy Niemcy otrzymali nakaz ewakuacji. W ciągu kolejnych miesięcy miasto zostało opuszczone również przez tutejszych folksdojczy. Prawdopodobnie wówczas Jan Lentz wyjechał z Nowego Dworu. Jego dom, jako mienie opuszczone stał się własnością miasta. Pozbawiony remontów, zabytkowy budynek powoli niszczał. Po wielomiesięcznych przepychankach zniknął z nowodworskiego krajobrazu w ciągu dwóch majowych dni 2013 r.
* Maria Możdżyńska - (Nie)Legendy nowodworskie, 2014.

[źródło grafiki - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
Obróbka zdjęcia - Gemini 3.

Lata 1942-1945. Widok ze zbiegu ulicy Warszawskiej i Mazowieckiej na uprzątnięte już po wyburzeniach centrum miasta w latach okupacji niemieckiej. Po lewej trzy uszkodzone kamienice, które po wojnie wykorzystane zostały do budowy budynku Urzędu Miejskiego. Po prawej fragment dzisiejszego Skweru "Solidarności", pośrodku wyrównany teren po wyburzonych kamienicach (obecnie skwer im. St. Poniatowskiego) przylegających dawniej do rynku, dzisiejszego Skweru Dobrogosta. Za rynkiem budynki przy dzisiejszej ulicy Daszyńskiego.
źródło grafiki i opisu -
Rado-NDM,
https://fotopolska.eu
%20-%20Rynek.%20Panorama%20miasta%20od%20strony%20wjazdu%20z%20Modlina..jpg)
[źródło grafiki - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
%20-%20Rynek.%20Panorama%20miasta%20od%20strony%20wjazdu%20z%20Modlina.jpg)
źródło grafiki - Kalo NDM
1942. Neuhof (Nowy Dwór) - Panorama miasta od strony wjazdu z Modlina. Ulice Warszawska i Zakroczymska, dalej budynki przy obecnej ulicy Daszyńskiego.

Lata 1942-1945. Uszkodzone w czasie bombardowań w 1939 roku kamienice przy ulicy Zakroczymskiej, których mury zostały wykorzystane po wojnie do budowy budynku Urzędu Miasta. Na pierwszym planie uprzątnięty teren po zniszczonej zabudowie, obecnie w tym miejscu znajduje się Skwer im. Stanisława Poniatowskiego.
źródło grafiki i opisu - Rado-NDM, https://fotopolska.eu
.%20Kościół%20św.%20Michała%20widziany%20od%20strony%20ówczesnej%20ul.%20M.%20Lutra.%20Wojsko%20niemieckie%20maszeruje%20ówczesną%20ul.%20Ratuszową%20w%20kierunku%20Modlina..jpg)
1942 r. Neuhof (Nowy Dwór). Kościół św. Michała widziany od strony ówczesnej ul. M. Lutra. Wojsko niemieckie maszeruje ówczesną ul. Ratuszową w kierunku Modlina.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
%20Widok%20na%20ul.%20Goethego%20(przed%20wojną%20i%20obecnie%20ul.%20marszałka%20Focha)%20od%20strony%20ul.%20M.%20Lutra%20(parku%20miejskiego)..jpg)
1942. Neuhof (Nowy Dwór). Widok na ul. Goethego (przed wojną i obecnie ul. marszałka Focha) od strony ul. M. Lutra (parku miejskiego).
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
%20-%20budynek%20poczty%20(ul.%20Paderewskiego).jpg)
1942. Bugmünde (Nowy Dwór) - budynek poczty (obecnie ul. Paderewskiego 22, biblioteka).
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
.jpg)
1942. Bugmünde (obecna ul. Kościuszki).
źródło grafiki i opisu - Kalo NDM
%20z%20katalogu%20firm%20na%20terytorium%20Prowincji%20Prus%20Wschodnich%20i%20Generalnego%20Gubernatorstwa.jpg)
1942. Produkcja, handel i usługi w Nowym Dworze (Neuhof) z katalogu firm na terytorium Prowincji Prus Wschodnich i Generalnego Gubernatorstwa.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1942. Ratusz, po kolejnej zmianie nazwy miasta tym razem na Bugmünde. Nastąpiła też istotna zmiana szyldu, na którym nie widnieje już herb Ciołek.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
%2001.11.1942.jpg)
%201942.jpg)
1942. Mimo urzędowej zmiany nazwy Nowego Dworu najpierw
na Neuhof, potem na Bugmünde, niemiecka poczta używała nazwy: Nowy Dwor
(bz Zichenau) [skrót od Regierungsbezirk Zichenau - Rejencja ciechanowska].

1942. Dobudowa pierwszej zachodniej nitki mostu Pancera przez niemieckiego okupanta.
źródło grafiki i opisu - https://fotopolska.eu

1942. Widok z Wieży Białej na port, most na Narwi i Nowy Dwór. Most Pancera na Narwi został przez Niemców naprawiony.
* Jarosław Loretz - Przejdziem Wisłę i nie tylko: dzieje mostów na Mazowszu, 2021.

1942. Zdjęcie lotnicze Nowego Dworu.
źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

źródło grafiki - Andrzej Dziadczak (koloryzowanie, obróbka AI)
1942. Rzut na cmentarz żydowski (kirkut) i ewangelicki od strony dzielnicy Nowodworzanka. Na tym zdjęciu doskonale widać granice cmentarzy, ogrodzenie cmentarza żydowskiego jak również kaplicę na cmentarzu ewangelickim oraz dom na cmentarzu żydowskim, w którym mieszkał opiekun kirkutu.
źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

1942. Zdjęcie lotnicze Nowego Dworu.
źródło grafiki i opisu - Kalo NDM
Po wypędzeniu Żydów z Wyszogrodu, połowę z nich wysłano do Nowego Dworu, a drugą połowę do Czerwińska. Poszerzyli obszar getta, aby pomieścić tę liczbę, rozciągając się do linii kolejowej, a "rząd żydowski" został poszerzony o kilku oficerów i policjantów.
Żydzi w getcie musieli wykonywać pracę przymusową. Wszyscy musieli pracować trzy dni w tygodniu bez wynagrodzenia. Ani niemiecki rząd, ani Judenrat nie przejmowali się tym, w jaki sposób ci ludzie zabezpieczali sobie środki do życia.
Większość pracowała w porcie Modlin. Cudem było przeżyć tam dzień pracy i wrócić do domu w jednym kawałku. Cała stocznia Modlin była usiana niemieckimi żołnierzami, którzy zostali ranni na froncie rosyjskim i przybyli tutaj, aby wyzdrowieć po opuszczeniu szpitala. Wszyscy byli rozgoryczeni, wielu było inwalidami i wylewali całą swoją złość na Żydów, mówiąc, że to Żydzi spowodowali wojnę. Żydzi, jak mówili, byli komunistami i pomogli Rosji odnieść zwycięstwo itd. Mścili się na Żydach poprzez ich [przymusową] pracę, a wszyscy Żydzi woleli własną śmierć niż pracę przy załadunku i rozładunku zardzewiałych przewodów wysyłanych na linię frontu.
Każdego ranka żydowska i niemiecka policja wchodziła do domów, aby szukać i aresztować ludzi do pracy. Samo to zajmowało godziny, ponieważ przeszukiwali każdą kryjówkę, ponieważ Żydzi chcieli uniknąć pracy w piekle Modlina. W wielu przypadkach ci, którzy zostali znalezieni w ukryciu, byli rozstrzeliwani na miejscu.
Pewnego ranka, około godziny 9:00, po przeszukaniu i porwaniu, niespodziewanie pojawili się gestapowcy i policjanci i porwali 50 wykwalifikowanych ludzi z getta. Starszy z Judenratu, Gerszon, oddał ich bezpośrednio w ręce komendanta stoczni. Ludzi tych utworzono jako osobną grupę roboczą pod nadzorem najbardziej znanych oprawców. Musieli wykonywać podwójną pracę i byli nieustannie bici. Zostali zapędzeni do Wisły w pobliżu stoczni, przemoknięci, a krew spływała z nich jak woda. Dwudziestu jeden z pięćdziesięciu zdołało połączyć się z innymi grupami roboczymi, a pozostałych dwudziestu dziewięciu torturowano przez cały dzień. Po pracy musieli wykopać rów w pobliżu Wisły, do którego zostali wrzuceni po rozstrzelaniu. Wśród dwudziestu dziewięciu rozstrzelanych znaleźli się Mordechaj Matusak, Jehoszua Moishe Olszinko (syn Bendita) i Fiszel Lewinsztajn.
Trudno sobie wyobrazić, że tamtego konkretnego wieczoru w getcie kobiety wpadły w panikę i wybuchły napadami paniki, gdy zobaczyły przerażający stan, w jakim wrócili mężczyźni. Rodzice i dzieci pobiegli do przywódców Judenratu , a szczególnie do starszego Judenratu , Gerszona. Jego dom został zburzony, a wszyscy krzyczeli: "Oddajcie nam naszych ojców, naszych synów, naszych mężów!". Ale ci mężczyźni już wszyscy nie żyli. W końcu krzyki ucichły, a następnego dnia Żydzi z getta musieli ponownie pójść do pracy i zostawić za sobą bolesne życie w getcie.
Pierwsza i ostateczna ewakuacja
Od lipca 1942 r., wraz z pierwszą ewakuacją warszawskich Żydów do Treblinki, w getcie w Nowym Dworze zaczęto odczuwać, że koniec jest bliski. Codziennie mówiono o Treblince. Dzieci już wiedziały, że "w Treblince jest wielka patelnia, na której pieką wszystkich ludzi".
W tym czasie Niemcy nie chcieli, aby Żydzi podejrzewali, co ich czeka. Chcieli, abyśmy żyli w złudzeniu, że przeżyjemy, żebyśmy pracowali pilnie. Aby stworzyć to złudzenie, zaczęli przywozić do getta zimą mnóstwo ziemniaków. Przywozili też kilka wagonów węgla i wszelkiego rodzaju artykułów spożywczych. Stało się to jakoś za dobre, jak dla chorego człowieka przed śmiercią. Ale rozumieliśmy, co Niemcy tu robią i mimo wszystkich tych życzliwych gestów, ze złamanym duchem, zawsze śledziliśmy wydarzenia w Warszawie.
Wkrótce pojawił się raport, który całkowicie zaniepokoił wszystkich o ewakuacji getta w Legionowie. Ósmego dnia Sukos, o 4 rano, getto w Legionowie zostało zajęte przez ukraińskie bandy bandytów. Wielu Żydów zostało zabitych na miejscu, a większość wywieziono do Treblinki. Około stu osobom udało się ukryć, a następnego dnia ci, którym udało się uratować, próbowali przemycić się przez granicę i wejść do getta w Nowym Dworze. Tutaj spotkali się z silnym oporem policji żydowskiej, która aresztowała ich wszystkich i zamknęła w więzieniu Judenratu , aby oddać ich w ręce Gestapo.
Niektórzy krewni tych więźniów udali się do Judenratu do Gerszona i Skrobaka, błagając o pomoc i uwolnienie z więzienia. Moja siostra, brat i Anzho Pitulska byli wśród uwolnionych. Przestępcy z Judenratu wydali 38 mężczyzn, kobiet i dzieci w ręce Gestapo. Wszyscy zostali zawiezieni wozami do straży granicznej, a następnie wszystkich rozstrzelano i wrzucono do dołu, który sami musieli wykopać. Następnie ubrania tych 38 osób przekazano Judenratowi . W ten sposób bandyci z Judenratu konsekwentnie prowadzili niewinnych ludzi na śmierć, a następnie mogli wykorzystać ubrania należące do zamordowanych Żydów. Jankel Baranek ubrał się w skórzaną kurtkę, a Shloime Morde w ładnej parze butów. Inni policjanci również skorzystali ze wszystkich tych wspaniałych rzeczy, które były przesiąknięte krwią żydowskich ofiar.
26 października 1942 r. getto zostało całkowicie otoczone przez dziesiątki SA-manów, a bramy zamknięto. Wkrótce stało się jasne, że ewakuacja ma się rozpocząć. Chaos wzrastał z chwili na chwilę. Ludzie żegnali się ze swoimi rodzinami, dzieci płakały, kobiety mdlały, a panika trwała przez kilka godzin, aż do momentu, gdy niemiecka policja zgłosiła się z wyjaśnieniami, mówiąc, że na razie nie będzie ewakuacji, ale na rozkaz wyższych rangą urzędników rządowych wszystkie getta w Trzeciej Rzeszy muszą zostać zamknięte i strzeżone, a nikt nie może ich opuścić do odwołania.
Później odkryto, że od momentu, gdy getto zostało otoczone przez SA-manów, rozpoczęła się masowa eksterminacja Żydów w całej Trzeciej Rzeszy. Warunki, jak uwolnić wszystko od Żydów (Judenrein), zostały ustalone 20 grudnia, a ponieważ Nowy Dwór był ostatnim punktem granicznym Trzeciej Rzeszy, byliśmy wśród ostatnich, których wysłano na eksterminację. Z tego powodu ci, którzy byli w getcie w Nowym Dworze, musieli żyć z wyrokiem śmierci wiszącym nad ich głowami przez sześć tygodni.
Dwa razy w tygodniu widzieliśmy przejeżdżający pociąg pełen Żydów. Byli to Żydzi z gett w Mławie, Prośniczu, Czekanowie, Nasielsku i innych miastach. 28 października wszyscy Żydzi z getta w Czerwińsku zostali przywiezieni do getta w Nowym Dworze, transportem około 2600 Żydów. Tłok w getcie stał się nie do zniesienia, w jednym pokoju było około pięciu lub sześciu rodzin. Tak byliśmy duszeni aż do ewakuacji trzy tygodnie później.
15 listopada oficjalnie ogłoszono, że getto w Nowym Dworze zostanie ewakuowane w trzech grupach. Pierwsza pod koniec listopada miała zostać ewakuowana cała ludność starsza, kobiety i dzieci, a więc wszyscy, którzy nie nadawali się do pracy. Pozostałe dwie grupy zostaną ewakuowane w grudniu.
16 listopada niemiecka policja wydała rozkaz, że wszystkie pieniądze, złoto i srebro, które były w posiadaniu każdego, muszą zostać dostarczone do Judenratu w ciągu dwóch dni, gdzie specjalny delegat niemieckiego rządu zajmie się wszystkimi tymi rzeczami. Jeśli po tych dwóch dniach znajdą pieniądze, złoto lub srebro u jakiejkolwiek osoby, zostanie ona powieszona. W ten sposób zabrali Żydom ostatnie grosze i rzeczy osobiste. Z własnej inicjatywy bandyci z Judenratu wprowadzili surowe rewizje, aby móc przekazać ostatnie rzeczy jako prezent niemieckiej policji, która obiecała zrobić tym przestępcom przysługę, wysyłając ich wraz z rodzinami do getta warszawskiego lub do pracy w Częstochowie.
20 listopada nadeszła pierwsza straszna wiadomość o ewakuacji. Pierwszymi ofiarami byli biedni Żydzi. Judenrat musiał sprowadzić 2000 osób, 40 starszych, a także tych, którzy nie mieli mężów lub których dzieci nie mogły pracować. Teraz Judenrat miał nowy sposób na zarabianie jeszcze większych pieniędzy poprzez łapówki. Kto dawał im dużo pieniędzy, zostawał w domu, a na jego miejsce wysyłano inną osobę, czyli kogoś, kto nie mógł zapłacić.
Nieszczęście w getcie po odejściu pierwszej grupy jest trudne do wyobrażenia. Sposób, w jaki Judenrat obchodził się z ludzkim życiem i pieniędzmi, przerażająco niszczył ducha każdego. Napięcie w getcie rosło i minęły kolejne dwa tygodnie, zanim ewakuacja drugiej grupy nastąpiła 9 grudnia.
Podczas drugiej ewakuacji zdarzały się sytuacje, że chciano usuwać poszczególnych członków rodzin, więc cała rodzina zgłaszała się dobrowolnie, aby nie doszło do rozdzielenia.
Pewnej niedzieli, 12 grudnia, wydano rozkaz, że wszyscy Żydzi bez wyjątku muszą opuścić getto. Tak Nowy Dwór stał się Judenrein . Odbyły się rewizje, szukano pieniędzy i złota, a potem wszystkich nas zapędzono na dworzec kolejowy, gdzie zapędzono nas do wagonów.
Zgodnie z wcześniejszym porozumieniem z niemiecką policją, członkowie Judenratu i ich rodziny zostały przeniesione do ostatniego wagonu, a gdy pociąg przejeżdżał przez Warszawę, wagon został usunięty, a wszyscy wybrani, ludzie z Judenratu , weszli do getta warszawskiego. Na tym zakończyła się tragiczna karta historii getta w Nowym Dworze.
Cały transport Żydów z Nowego Dworu został przewieziony do Birkenau, które znajdowało się pięć kilometrów od Auschwitz. Znajdował się tam specjalny punkt zborny dla transportów przychodzących. W tym czasie czynne były już cztery krematoria przez całą dobę. Szybko dowiedzieliśmy się o działalności tego miejsca, jak traktowano nowo przybyłych. Zdrowych i sprawnych ludzi wysyłano do specjalnego obozu, gdzie poddawano ich procesowi dezynfekcji, tatuowano im numery na rękach, a następnie po wyznaczonym czasie kwarantanny, trzy tygodnie później, wysyłano ich do pracy.
Pozostali - starsi, schorowani, kobiety i dzieci, wszyscy bez wyjątku - zostali wysłani w inne miejsce, do łazienek wyposażonych we wszystkie udogodnienia, nawet w lustra na ścianach, i tam zostali zamordowani przy użyciu trującego gazu.
W nocy z 13 na 14 grudnia płomienie wybuchły w kominach pieców Birkenau, a prochy niewinnych ofiar, Żydów z getta w Nowym Dworze, zostały rozniesione na cały świat.
* Pinkas Nowy Dwor, Memorial book of Nowy-Dwor, 1965.
Liczba ludności żydowskiej ulegała w czasie okupacji licznym zmianom. Do września 1939 r. było około 8000 *[bardziej prawdopodobna liczba to 5000.] Żydów. Przed wkroczeniem wojsk hitlerowskich do miasta duża część ludności uciekła, w tym także Żydzi. Rejestracja ludności żydowskiej, przeprowadzona na rozkaz władz okupacyjnych w grudniu 1939 r., wykazała 2800 osób. Po ustaleniu tych danych hitlerowcy uznali, że w Nowym Dworze jest za dużo Żydów, toteż znaczną ich liczbę wypędzili z miasta. Ponadto na skutek szalejącego terroru, stosowanego zwłaszcza wobec ludności żydowskiej głównie przez miejscowych volksdeutschów, wielu Żydów uciekło z Nowego Dworu. Wypędzeni i uciekinierzy kierowali się przeważnie do Warszawy. Liczba Żydów z Nowego Dworu wynosiła tam wówczas 4532 osoby. Trudne warunki: brak możliwości uzyskania pomieszczenia, trudności aprowizacyjne itp. skłaniały wielu uciekinierów do próby powrotu do poprzednich miejsc zamieszkania. W ciągu 1940 r. powróciła do Nowego Dworu (nielegalnie) znaczna liczba Żydów. Sytuacja mieszkaniowa była w tym czasie tragiczna. Miasto w 75% legło w gruzach podczas działań wojennych. Poza tym ocalałe lepsze domy żydowskie zajęli miejscowi volksdeutsche. Toteż powracający do miasta Żydzi usadawiali się po 4 i 5 rodzin w 1 lokalu.
W maju 1941 r. było w Nowym Dworze około 4000 Żydów, z których hitlerowcy w czasie przeprowadzonej na rynku selekcji zostawili w mieście 750 osób, przeważnie rzemieślników, a pozostałych skierowali do obozu-więzienia w Pomiechówku.
W 2. połowie 1941 r., zgodnie z planem eksterminacji ludności żydowskiej, Nowy Dwór został wytypowany jako miejsce koncentracji Żydów, przed ich deportacją do obozów zagłady. Toteż dosiedleni zostali w tym czasie do miejscowego getta Żydzi z Czerwińska, Wyszogrodu, Zakroczymia i innych mniejszych ośrodków. Napływ nowych przesiedleńców pogorszył i tak trudną sytuację mieszkaniową, aprowizacyjną itp. Kolejne zwiększenia liczby ludności dzielnicy żydowskiej nastąpiły w 1942 r. Dnia 28 X przybył np. transport liczący około 2600 Żydów z Czerwińska, których wkrótce potem hitlerowcy deportowali razem z miejscową ludnością żydowską do Oświęcimia.
Getto było widownią wielu masowych egzekucji. W maju 1941 r., w czasie przeprowadzonej na rynku selekcji przed wysiedleniem Żydów z Nowego Dworu do obozu-więzienia w Pomiechówku, hitlerowcy zamordowali 28 osób. W czasie grzebania zwłok na cmentarzu żydowskim asystujący gestapowiec spytał Arona Lejba Knechta, który układał ofiary w grobie, ilu on naliczył martwych Żydów. Gdy odpowiedział, że 28, wówczas gestapowiec zastrzelił Knechta mówiąc: "a teraz jest martwych Żydów".
Szubienice w Nowym Dworze, wykonane na rozkaz gestapo przez stolarzy żydowskich, stały przed siedzibą Judenratu. Wszystkie egzekucje odbywały się z reguły w obecności mieszkańców getta. Przyjęte było wśród Żydów określenie: "święto szubienicy", ponieważ raz na tydzień, z niemiecką dokładnością, kogoś wieszano. Wobec skazanych na śmierć kobiet hitlerowcy czasami byli "humanitarni" - nie wieszali, lecz rozstrzeliwali. Na szubienicy w gettcie zginęli także działacze b. KPP w Nowym Dworze: Jechiel Alman, Lea Papier i Syma Zamiatyn. Ponadto w 1942 r. zginęło na szubienicy 4 Polaków.
Dnia 16 XI 1942 r. policja zarządziła, aby mieszkańcy getta przekazali Judenratowi w ciągu dwóch dni wszystkie posiadane pieniądze oraz przedmioty wartościowe. Za niewykonanie rozkazu grozili szubienicą. Zarządzenie to zwiastowało zbliżenie się końca miejscowego skupiska żydowskiego. Likwidacja getta rozpoczęła się 4 dni później, kiedy to odszedł transport około 2000 przeważnie ludzi chorych i starszych. Dnia 9 XII hitlerowcy deportowali rodziny składające się z więcej niż 4 osób oraz wdowy i sieroty. Ostatni zaś transport, w którym byli pozostali Żydzi, tj. ok. 2000 osób, wyruszył z Nowego Dworu w swoją ostatnią już drogę dnia 12 XII. Wszystkie transporty zostały skierowane do Oświęcimia.
Smutną sławą cieszył się wśród ludności getta w Nowym Dworze Judenrat, pilnie zawsze wykonujący polecenia okupanta. Toteż hitlerowcy zrewanżowali się za świadczone im usługi. Wszystkich członków Judenratu, wraz z ich rodzinami (42 osoby) ulokowali w końcowym wagonie ostatniego grudniowego transportu, a w Warszawie wagon ten odczepili i wszystkich pasażerów odprowadzili do getta w Warszawie.
16 maja 1940 r. hitlerowcy wykonali egzekucję, rozstrzeliwując 13 Żydów z Nowego Dworu. Żydzi ci zostali skazani przez sąd doraźny za powrót do Nowego Dworu z GG, dokąd zostali wysiedleni 10 X 1939 r. Wykonanie wyroku odbyło się w obozie przejściowym w Działdowie. Ponieśli wówczas śmierć: Abram Bernstein (ur. V 1882), Chaim Bur (ur. 6 I 1916), Mosze Eitelberg (ur. 15 VIII 1908), Elfenbein (ur. 1895 r.), Szulim Finkelstein (ur. 1922 r.), Chaskel (Jecheskel) Friedman (ur. 1922 r.), Icek Goldberg (ur. 1894 r.), Lejb Hirschfang (ur. 1892 r.), Lejzor Kirszenbaum (ur. 1874 r.), Hersz Lipsztein (ur. 1904 r.), Ruchla Litman (ur. 1880 r.), Mendel Litwinowicz (ur. 16 X 1916 r.), Jenk (Jankel) Lofer (ur. 1900 r.), Baruch Rozenbaum (ur. 6 XI 1911 r.) .
7 lipca 1941 r. żandarmi w Nowym Dworze Mazowieckim zamordowali 29 Żydów.
15 lipca 1941 r. umundurowani volksdeutsche w Nowym Dworze urządzili pogrom w getcie. Zginęło wówczas 26 osób. Usiłowano zrzucić odpowiedzialność na Polaków.
W drugiej połowie 1941 r. żandarmi powiesili w Nowym Dworze Jehiela Almana, Leę Papier i Syma Zamiatyna.
W okresie od lipca do września 1941 r. gestapowcy oraz strażnicy w obozie-więzieniu w Pomiechówku zamordowali ponad 2 tys. Żydów.
Na początku 1942 r. hitlerowcy rozstrzelali w Nowym Dworze 29 Żydów. Jeden ze skazanych: Gasz (z Zakroczymia), usiłując uciec, wskoczył do rzeki Narew i utonął. Ustalono tylko 2 nazwiska wśród zamordowanych: Mordechaj Matusiak, Szaja Mosze Olszynka.
21 maja 1942 r. gestapowcy rozstrzelali w Modlinie Gustawa Frydmana za noszenie munduru Wehrmachtu.
28 maja 1942 r. gestapowcy wykonali w dzielnicy żydowskiej Nowy Dwór egzekucję przez powieszenie na 7 Żydach, oskarżonych o szmugiel żywności (2,5 q zboża) z getta w Nowym Dworze do getta w Legionowie. Ponieśli wówczas śmierć: Rafał Braun (ur. 12 IV 1917); Szmul Goldberg (ur. 1917 r.), Dawid Kryszkowski (ur. 10 III 1926), Mosze Lewin (ur. 1925 r.), Mendel Rubinstein (ur. 1915 li Eliasz Tasiemka (ur. 3 VI 1917), Dawid Zamiadyn (ur. 4 III 1926) .
W połowie listopada 1942 r. w stoczni modlińskiej żołnierze Wehrmachtu zakatowali na śmierć 32 robotników - Żydów za spóźnienie się do pracy o 5 minut.
Wiadomo o 4 osobach z Nowego Dworu, które brały udział w powstaniu w getcie warszawskim; dwie z nich zdołały wydostać się na stronę aryjską, aby dalej (kontynuować walkę z oprawcami hitlerowskimi:
Szoszana Jakubowicz, członkini grupy bojowej "Dror". Zginęła w centralnym getcie w maju 1943 r. Figuruje w wykazie poległych w obronie getta warszawskiego.
Josef Litman, należał do Żydowskiej Organizacji Bojowej. Po wydostaniu się kanałami na stronę aryjską walczył w oddziale partyzanckim GL im. Anielewicza w Lasach Wyszkowskich.
Zisze (Zygmunt) Papier, rocznik 1907. Brał udział w walkach na terenie szopu szczotkarzy. Zginął 3 maja w obronie bunkra przy ul. Franciszkańskiej 30. Figuruje w wykazie poległych w obronie getta warszawskiego.
Pnina Papier (siostra Zygmunta), brała udział w walkach w getcie, a później w Lasach Wyszkowskich.
* Michał Grynberg - Żydzi w rejencji ciechanowskiej 1939-1942, 1984.
%20Szul%20wraz%20z%20rodzicami%20i%20rodzeństwem%20była%20przytrzymywana%20w%20forcie.%20Zginęła%20w%20KL%20Auschwitz%20w%20wieku%20siedmiu%20lat.jpg)
1942. Bajla (Bella) Szul wraz z rodzicami i
rodzeństwem (wszyscy byli mieszkańcami Nowego Dworu) była przytrzymywana w forcie w Pomiechówku. Zginęła w KL Auschwitz w
wieku siedmiu lat.
"Przyjechaliśmy do Oświęcimia 14 grudnia [1942 r.] - wspominał Abram Szul. -
Było ciemno. Zrobili selekcję. Ja byłem z ojcem. Oni powiedzieli: dzieci i matki
po lewej stronie, a mężczyźni po prawej stronie. Małej siostrze, która chciała
być z nami razem, nie dali dołączyć się. Więcej już się nie zobaczyliśmy".
* Dorota Grzechocińska - Fort III Pomiechówek 1915-1945, 2022.
Instytut Pamięci Narodowej
- https://inwentarz.ipn.gov.pl
[Akta w sprawie: Wacław Michał Gorzkowski, imię ojca:
Franciszek, ur. 05-10-1900 r.; komendant oddziału "PZP" aresztowany w dniu
10-12-1942 r. i osadzony w areszcie w Nowym Dworze Mazowieckim (Bugmünde), w
wychowawczym obozie pracy w Działdowie (AEL Soldau), a następnie skazany
31-05-1943 r. przez Sąd Doraźny Rejencji Ciechanów i Okręgu Suwałki (Standgericht
für den Reg. Bez. Zichenau und den Kreis Sudauen) na karę śmierci, wyrok
wykonano w więzieniu policyjnym w Pomiechówku]
Akten der Geheimen Staatspolizei. Staatspolizei(leit)stelle Zichenau über
Gyngold Hersz, geb. 5.9.22
[Akta w sprawie: Hersch/Hersz Israel Meier Gyngold/Gingold, imię ojca: Mosze,
ur. 05-09-1922 r.; aresztowany w dniu 04-06-1942 r. pod zarzutem
nieprzestrzegania przepisów prawnych III Rzeszy odnośnie osób narodowości
żydowskiej (przebywał poza gettem w Czerwińsku); osadzony 06-06-1942 r. w
więzieniu na terenie getta w Nowym Dworze Mazowieckim (Neuhof), a następnie
07-08-1942 r. w KL Auschwitz]
Akten der Geheimen Staatspolizei. Staatspolizei(leit)stelle Zichenau über
Cichowisz Marija, geb. 15.11.20
[Akta w sprawie: Maria Cichowicz/Cichowisz, imię ojca: Saul, ur. 15-11-1920 r.;
aresztowana w dniu 02-06-1942 r. pod zarzutem opuszczenia getta w Nowym Dworze
Mazowieckim; osadzona w więzieniu w Płońsku, a następnie 21-08-1942 r. w KL
Auschwitz]
[Akta w sprawie: Fedor / Feodor / Fiodor Sitnik / Sitnyk, imię ojca: Fedor,
Nikifor, ur. 15-05-1888 r.; aresztowany w dn. 30-06-1942 r. pod zarzutem
nielegalnego przekroczenia granicy Rzeszy oraz przemytu i osadzony w areszcie
komisariatu policji granicznej w m. Neuhof (Nowy Dwór)]
[Akta w sprawie: Jan Turczyński, ur. 02-02-1909 r.; aresztowany w dniu
15-10-1942 r. pod zarzutem nieprzestrzegania zarządzenia dot. zaciemniania okien
podczas alarmu przeciwlotniczego i osadzony w areszcie Komisariatu Policji
Granicznej w Modlinie-Nowym Dworze (Grenzpolizeikommissariat (GPK) Modlin-Neuhof),
gdzie 18-10-1942 r. popełnił samobójstwo]
[Akta w sprawie: Jan Luksza / Łuksza, imię ojca: Józef, ur.
09-01-1913/01-09-1913 r.; aresztowany w dniu 18-05-1942 r. pod zarzutem
podawania się za niemieckiego policjanta i nielegalnego zarekwirowania mięsa z
przemytu; osadzony w areszcie komisariatu policji granicznej w Nowym Dworze (Neuhof)]
Geheime Staatspolizei Zichenau. Personalien: Oszecki Heinrik
[Akta w sprawie: Henryk Oszecki / Osiecki, imię ojca: Wincenty, ur. 14-09-1907
r.; aresztowany w dniu 13-04-1942 r. pod zarzutem nielegalnego uboju i osadzony
w areszcie w m. Modlin-Neuhof, skąd 06-05-1942 r. został zwolniony proponując
podjęcie współpracy z Gestapo]
Geheime Staatspolizei Zichenau. Personalien: Czyz Wladislaw, geb. 7.8.1900
[Akta w sprawie: Władysław Czyż, imię ojca: Andrzej, ur. 07-08-1900 r.;
aresztowany w dniu 03-07-1942 r. w ramach akcji aresztowań członków organizacji
konspiracyjnych ("OW", "TAP") przeprowadzonej przez GPK Modlin-Neuhof i osadzony
w więzieniu sądowym w Płońsku (Plöhnen)]
Akten der Geheimen Staatspolizei. Staatspolizei(leit)stelle Zichenau über Cypele
Ber, geb. 1.4.20
[Akta w sprawie: Ber Cypele, imię ojca: Liözer, ur. 01-04-1920 r.; aresztowany w
dniu 28-05-1942 r. pod zarzutem nielegalnego opuszczenia getta w Nowym Dworze
Mazowieckim (Neuhof); osadzony w KL Auschwitz, gdzie zmarł 17-09-1942 r.]
Akten der Geheimen Staatspolizei. Staatspolizei(leit)stelle Zichenau über Cypele
Towia, geb. 20.6.23
[Akta w sprawie: Towia Cypele, imię ojca: Liözer, ur. 20-06-1923 r.; aresztowany
w dniu 28-05-1942 r. pod zarzutem nielegalnego opuszczenia getta w Nowym Dworze
Mazowieckim (Neuhof); osadzony w KL Auschwitz, gdzie zmarł 11-02-1943 r.]
Akten der Geheimen Staatspolizei Zichenau. Personalien: Chmielecki Edmund, geb.
11.11.1912
[Akta w sprawie: Edmund Chmielecki, imię ojca: Julian, ur. 11-11-1912 r.;
aresztowany w dniu 03-06-1942 r. pod zarzutem przynależności do organizacji
konspiracyjnej i posługiwania się sfałszowanymi dokumentami; osadzony w
więzieniu w Modlin-Neuhof, zmarł 18-06-1942 r.]
[Akta w sprawie: Zdzisław Śląskiewicz / Ślązkiewicz, ur. 30-06-1924 r.;
aresztowany w dniu 27-02-1942 r. pod zarzutem porzucenia miejsca pracy w m.
Willenberg (Wielbark) i osadzony w wychowawczym obozie pracy w m. Grodziec (AEL
Grodziec) - zwolniony 11-06-1942 r. i skierowany do urzędu pracy w Nowym Dworze
(Neuhof)]
Geheime Staatspolizei Zichenau. Personalien: Szczepanik Tadeusz Zbigniew, geb.
10.1.1915
[Akta w sprawie: Tadeusz Zbigniew Szczepanik, imię ojca: Franciszek, ur.
10-01-1915 r.; aresztowany w dniu 20-04-1942 r. pod zarzutem podejrzenia o
fotografowanie obiektów wojskowych w okolicy Modlina i Nowego Dworu; osadzony w
areszcie przy komisariacie policji granicznej w Modlinie - Nowym Dworze (Grenzkommissariat,
"Greko" Modlin Neuhof)]
Geheime Staatspolizei Zichenau. Personalien: Pilitowski Stanislaw, geb.
20.4.1911
[Akta w sprawie: Stanisław Pilitowski, imię ojca: Ignacy, ur. 20-04-1911 r.;
ksiądz aresztowany w dniu 11-12-1942 r. pod zarzutem przynależności do
organizacji konspiracyjnej "PZP"; osadzony w areszcie przy Komisariacie Policji
Granicznej w Modlinie - Nowym Dworze (Grenzkommissariat, "Greko" Modlin - Neuhof),
w wychowawczym obozie pracy w Działdowie (AEL Soldau), ze wskazaniem skierowania
do obozu koncentracyjnego]
Geheime Staatspolizei Zichenau. Personalien: Latosinski Bronislaw, geb.
29.9.1921
[Akta w sprawie: Bronisław Latosiński, imię ojca: Piotr, ur. 29-09-1921 r.;
aresztowany w dniu 04-04-1942 r. pod zarzutem przynależności do organizacji
konspiracyjnej "TAP" i osadzony w areszcie w Nowym Dworze (Neuhof), dnia
25-04-1942 r. w więzieniu sądowym w Płońsku (Plöhnen), a następnie 07-08-1942 r.
w KL Stutthof, gdzie zmarł 05-02-1943 r.]
[Akta w sprawie: Stanisław Żak, imię ojca: Wojciech, ur. 14-02-1909 r.;
aresztowany w dniu 23-09-1942 r. pod zarzutem nielegalnego wielokrotnego
przekraczania granicy GG i podejrzenia o przynależność do ruchu oporu; osadzony
w areszcie przy komisariacie policji granicznej w Modlinie - Nowym Dworze (Grenzkommissariat,
"Greko" Modlin Neuhof), w więzieniu sądowym w Płońsku (Plöhnen), a następnie
06-12-1942 r. w KL Auschwitz, gdzie zmarł 23-01-1943 r.]
Akten der Geheimen Staatspolizei. Staatspolizei(leit)stelle Zichenau über
Martyks Calel, geb. 5.2.12
[Akta w sprawie: Całeł Martyks, imię ojca: Mentel, ur. 05-02-1912 r.;
aresztowany w dniu 23-06-1942 r. w ramach represji wobec osób narodowości
żydowskiej; osadzony w więzieniu na terenie getta w m. Neuhof (Nowy Dwór),
25-09-1942 r. w KL Mauthausen, 01-10-1942 r. zastrzelony podczas próby ucieczki]
Akten der Geheimen Staatspolizei. Staatspolizei(leit)stelle Zichenau über
Ostrowski Piotr, geb. 23.1.09
[Akta w sprawie: Piotr Ostrowski, imię ojca: Jan, ur. 23-01-1909 r.; aresztowany
pod zarzutem antyniemieckich wypowiedzi przez żandarmów z posterunku w m.
Cieksyn w dniu 13-04-1942 r. i osadzony w areszcie w Nowym Dworze (Neuhof),
więzieniu sądowym w Płońsku (Plöhnen), a następnie 07-08-1942 r. w KL Stutthof]
Akten der Geheimen Staatspolizei. Staatspolizei(leit)stelle Zichenau über
Himmelforth Abraham, geb. 4.6.15
[Akta w sprawie: Abraham Himmelforth / Antek Syska, ur. 04-06-1915 r.;
aresztowany pod zarzutem uchylania się od pracy w dniu 16-11-1942 r. i osadzony
w wychowawczym obozie pracy w m. Grodziec, po odkryciu posługiwania się
fałszywymi dokumentami przekazany Gestapo w Neuhof-Bugmünde i osadzony w
areszcie w Nosarzewie, zastrzelony podczas ucieczki 23-01-1943 r.]
Akten der Geheimen Staatspolizei. Staatspolizei(leit)stelle Zichenau über
Kalinowski Tadeusz, geb. 26.1.21
[Akta w sprawie: Tadeusz Kalinowski, imię ojca: Józef, ur. 26-01-1921 r.;
aresztowany w dniu 22-04-1942 r. pod zarzutem sabotowania pracy i ucieczki z
miejsca pracy; osadzony w areszcie Modlin-Neuhof, w więzieniu sądowym w Płońsku,
w dniu 21-08-1942 r. w KL Auschwitz, a następnie przeniesiony w dniu 10-03-1943
r. do KL Buchenwald]
Akten der Geheimen Staatspolizei. Staatspolizei(leit)stelle Zichenau über
Kalinowski Stefan, geb. 11.08.10
[Akta w sprawie: Stefan Kalinowski, ur. 11-08-1910 r.; aresztowany w dniu
16-06-1942 r. pod zarzutem nielegalnego przekroczenia granicy i uchylania się od
pracy; osadzony w areszcie w m. Neuhof (Nowy Dwór), a następnie w dniu
26-09-1942 r. w KL Auschwitz]
Akten der Geheimen Staatspolizei.
Staatspolizei(leit)stelle Zichenau über Gyngold Hersz, geb. 5.9.22
[Akta w sprawie: Hersch/Hersz Israel Meier Gyngold/Gingold, imię ojca: Mosze,
ur. 05-09-1922 r.; aresztowany w dniu 04-06-1942 r. pod zarzutem
nieprzestrzegania przepisów prawnych III Rzeszy odnośnie osób narodowości
żydowskiej (przebywał poza gettem w Czerwińsku); osadzony 06-06-1942 r. w
więzieniu na terenie getta w Nowym Dworze Mazowieckim (Neuhof), a następnie
07-08-1942 r. w KL Auschwitz]
Akten der Geheimen Staatspolizei. Staatspolizei(leit)stelle Zichenau über
Paprocki Henryk, geb. 3.6.20
[Akta w sprawie: Henryk Paprocki, imię ojca: Feliks, ur. 03-06-1920 r.;
aresztowany w dniu 27-10-1942 r. pod zarzutem porzucenia miejsca pracy,
wielokrotnego przekraczania granicy GG i przemytu; osadzony w areszcie przy
komisariacie policji granicznej w Modlinie - Nowym Dworze (Grenzkommissariat,
"Greko" Modlin Neuhof), 26-11-1942 r. w więzieniu sądowym w Płońsku (Plöhnen),
02-02-1943 przeniesiony do aresztu śledczego w Królewcu (Königsberg)]
Akten der Geheimen Staatspolizei. Staatspolizei(leit)stelle Zichenau über Najda
Jan, geb. 7.3.1909
[Akta w sprawie: Jan Najda, imię ojca: Roch, ur. 07-03-1909 r.; aresztowany w
dniu 17-06-1942 r. / 27-06-1942 r. pod zarzutem nielegalnego przekraczania
granicy i osadzony w areszcie komisariatu policji granicznej w Nowym Dworze (Grenzkommissariat,
"Greko" Neuhof), 06-07-1942 r. w więzieniu sądowym w Płońsku (Plöhnen),
18-09-1942 r. w KL Auschwitz, gdzie zmarł 21-09-1942 r.]
Akten der Geheimen Staatspolizei. Staatspolizei(leit)stelle Zichenau über
Lemkowisz Malka, geb. 1890
[Akta w sprawie: Małka Lemkowisz / Łemkowicz, imię ojca: Szmul, ur. 1890 r.;
aresztowana w dniu 20-02-1942 r. pod zarzutem nieprzestrzegania przepisów
prawnych III Rzeszy odnośnie osób narodowości żydowskiej (pozyskiwanie żywności
do getta); osadzona w areszcie Grenzkommissariat Sicherheitspolizei (Komisariat
Graniczny Policji Bezpieczeństwa) w Neuhof, w dniu 09-05-1942 r. w KL
Ravensbrück, a następnie przeniesiona do KL Auschwitz, gdzie zmarła 11-10-1942
r.]
Geheime Staatspolizei Zichenau. Personalien: Kownacki Julian, geb. 7.2.1908
[Akta w sprawie: Julian Kownacki, imię ojca: Mateusz, ur. 07-02-1908 r.;
aresztowany w dniu 05-08-1942 r. pod zarzutem podejrzenia o przynależność do
ruchu oporu i osadzony w areszcie komisariatu policji granicznej w
Modlinie-Nowym Dworze (Grenzkommissariat, "Greko" Modlin-Neuhof), 04-09-1942 r.
w więzieniu sądowym w Płońsku (Plöhnen), 24-10-1942 r. w KL Auschwitz, a
następnie 12-03-1943 r. w KL Flossenbürg, gdzie zmarł 27-12-1943 r.]
Akten der Geheimen Staatspolizei. Staatspolizei(leit)stelle Zichenau über
Lipszyc Ester, geb. 14.11.20
[Akta w sprawie: Ester Lipszyc, imię ojca: Pesach, ur. 14-11-1920 r.; w wyniku
przejęcia przez żandarmerię w Drobinie (Reichenfeld) jej korespondencji z
Polakami - aresztowana w dniu 20-02-1942 r. pod zarzutem zwracania się z prośbą
o przysłanie żywności i osadzona w areszcie przy komisariacie policji granicznej
w Modlinie - Nowym Dworze (Grenzkommissariat, "Greko" Modlin Neuhof), a
następnie 02-05-1942 r. w KL Ravensbrück, gdzie zmarła 03-12-1942 r.]
Akten der Geheimen Staatspolizei. Staatspolizei(leit)stelle Zichenau über
Dresler Bruno, geb. 20.3.99
[Akta w sprawie: Bruno Dresler, ur. 20-03-1899 r.; Reichsdeutscher, urzędnik w
magistracie w Nowym Dworze (Bugmünde) - przesłuchiwany w związku z krążącymi
pogłoskami o grabieży mienia żydowskiego przez niemieckich policjantów w Nowym
Dworze w 1942 r.]
Akten der Geheimen Staatspolizei. Staatspolizei(leit)stelle Zichenau über
Mikulski Zbigniew, geb. 1.10.28
[Akta w sprawie: Zbigniew Mikulski, imię ojca: Kazimierz, ur. 01-10-1928 r.;
aresztowany w dniu 03-12-1942 r. pod zarzutem posiadania broni; osadzony w
areszcie w Nowym Dworze (Bugmünde), więzieniu sądowym w Płońsku (Plöhnen), dnia
12-04-1943 r. w KL Mauthausen, a następnie 03-11-1943 r. w KL Dachau]
[Akta w sprawie: Wiktor Sawicki, imię ojca: Antoni, ur. 12-02-1914 r.;
aresztowany pod zarzutem nielegalnej produkcji alkoholu i osadzony w czerwcu
1942 r. w więzieniu w m. Ragnit w Prusach Wschodnich; w związku z podejrzeniem o
przynależność do organizacji konspiracyjnej "PZP" przeniesiony do aresztu w
Nowym Dworze (Bugmünde), 01-03-1944 r. do więzienia sądowego w Płońsku (Plöhnen),
a następnie 10-05-1944 r. do KL Mauthausen]
Akten der Geheimen Staatspolizei. Staatspolizei(leit)stelle Zichenau über
Himmelforth Abraham, geb. 4.6.15
[Akta w sprawie: Abraham Himmelforth / Antek Syska, ur. 04-06-1915 r.;
aresztowany pod zarzutem uchylania się od pracy w dniu 16-11-1942 r. i osadzony
w wychowawczym obozie pracy w m. Grodziec, po odkryciu posługiwania się
fałszywymi dokumentami przekazany Gestapo w Neuhof-Bugmünde i osadzony w
areszcie w Nosarzewie, zastrzelony podczas ucieczki 23-01-1943 r.]
[Akta w sprawie: Olimpia Sprengel, imię ojca: Friedrich, ur. 26-10-1902 r.; Volksdeutsche, ogrodniczka i właścicielka sklepu warzywnego w Nowym Dworze (Bugmünde) - podejrzana o przychylne traktowanie klientów polskiego pochodzenia - upomniana przez Gestapo]
.%20Droga%20na%20Modlin..jpg)
1942 r. Neuhof (Nowy Dwór). Droga na Modlin.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
.%20Droga%20z%20Modlina.jpg)
1942 r. Neuhof (Nowy Dwór). Droga z Modlina.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
.%20Wjazd%20do%20miasta..jpg)
1942 r. Neuhof (Nowy Dwór). Wjazd do miasta.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
.%20Droga%20do%20Modlina.jpg)
1942 r. Neuhof (Nowy Dwór). Droga do Modlina.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
.%20Skwer%20przy%20wjeździe%20do%20miasta..jpg)
1942 r. Neuhof (Nowy Dwór). Skwer przy wjeździe do miasta.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1943.
źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

1942. Neuhof. Widok na miasto z dachu budynku. Po prawej stronie budynek na rogu ul. Warszawskiej i Szerokołęcznej (obecnej Mazowieckiej) z niemieckim napisem na dachu - Dom Niemiecki.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
1943 r.
Zakłady Przemysłowo Budowlane "Westrich" z kapitałem 50 000 000 marek polskich w 5 000 akcji. Przedsiębiorstwo często zmieniało współwłaścicieli i nazwy. Konsekwentnie jednak utrzymywano w niej nazwisko Wilhelma. Pierwsza zmiana pojawiła się już kilka miesięcy po rozpoczęciu działalności, gdy w połowie 1922 r. przedsiębiorstwo przeszło na własność spółki Biuro Techniczno - Budowlane "Westrich". Nazwa nic przetrwała długo i jeszcze tego samego roku wrócono do pierwotnej.
Firma zakupiła od miasta 18 291,25 m2 gruntu, a nazwa "Osada Pólko Tartak" mówiła o rodzaju produkcji i o tym gdzie się znajdowała. Wkrótce dokupiono 2 185 m2. Również tym wypadku nazwa "Osada elektrownia w Nowym Dworze" mówiła za siebie. W firmie pracowało ponad 200 osób. Dniówka za osiem godzin wynosiła 600 marek, ale dziennie pracowano dłużej, około trzynastu godzin. Za każdą dodatkową godzinę płacono 75 marek. Było to nadużycie, bo za nadgodziny stawki powinny być wyższe. Działające na Pólku warsztaty mechaniczne stolarsko-ciesielskie i tartak parowy oferowały "roboty w zakresie budownictwa, wyroby stolarskie: krzesła, ławki szkolne, meble biurowe. W sprzedaży materiały budowlane". Elektrownia produkowała prąd nie tylko na potrzeby firmy, ale również dla odbiorców z miasta.
"Westrich" kupował kloce drewniane oraz drzewostany do wyrębu, miał też własne lasy na Kresach. Przetarte drewno sprzedawano m.in. za granicę. Na Pólko od strony Narwi przeprowadzono wąskotorówkę, do stacji wiodła standartowa bocznica. Pomiędzy terenami Westricha a stacją znajdował się grunt należący do spółki - "Górski, Mórawski". Właściciele fabryki przetworów ziemniaczanych wyrazili zgodę na przedłużenie bocznicy do tartaku, ale ze względów bezpieczeństwa zażądali, by na ich terenie transport prowadzili ludzie i konie, a nie parowóz. Za jego użycie groziła kara 100 zł. Westrich łamał umowę. W 1923 r. sprawa o odszkodowanie trafiła na wokandę. Nie odniosły skutku tłumaczenia, że inkryminowane transporty przeznaczone były dla firmy "Saturn" położonej między jego tartakiem a Krochmalną. Sąd uznał roszczenie i przedsiębiorstwo musiało zapłacić 800 zł. Rok 1923 był jednak dobry dla firmy, wypuściła kolejne 20 000 akcji i realizowała zlecenie na roboty ślusarskie i stolarskie w koszarach na ul. Nowowiejskiej w Warszawie. Oprócz tego budowała domy dla: urzędników Ministerstwa Przemysłu i Handlu, Warszawskiego Towarzystwa Spółdzielczego Budowy Własnych Mieszkań, księżnej Radziwiłłowej oraz fabryki ortopedycznej, a w planach miała budowę hangarów dla Centralnych Zakładów Lotniczych. Firmę oraz samego Westricha chwalono szczególnie za współpracę przy zdobywaniu materiałów budowlanych dla Spółdzielni Mieszkaniowej Akademików Warszawskich. Dzięki m.in. jego zaangażowaniu, budowa pierwszego domu dla akademików miała ruszyć jesienią wspomnianego roku. Oczywiście to jego zakłady miały tę budowę prowadzić.
W Nowym Dworze do przedsiębiorstwa należały: tartak parowy o dwóch trakach, warsztaty stolarsko-ciesielskie z około 30 maszynami do obróbki drewna, centrala elektryczna, suszarnia, kuźnia, ślusarnia poruszane lokomobilą o sile 120 koni parowych. Na Pólku mieściły się także magazyny i dwa domy mieszkalne przeznaczone dla administracji. Przedsiębiorstwo miało czystą hipotekę. Położenie w pobliżu rzeki wykorzystano także ku rozrywce organizując w firmie Związek Wioślarski. Niósł on pomoc miejscowym podczas powodzi 1924 r. Przedsiębiorstwo miało wówczas czterech dyrektorów. Oprócz Wilhelma Westricha byli to: Florian Hanuszkiewicz, Tadeusz Godlewski, Ryszard Fulde. Wszyscy należeli do zarządu spółki. Oprócz wspomnianych i kilku innych osób w zarządzie był również niejaki Antoni Doerman, co w przyszłości okazało się nader istotne.
W 1925 r. wierzycielem nowodworskiej spółki stał się skarb państwa. Zgłoszono do sądu, iż firma jest dłużna 8 695 zł i 33 gr. z tytułu zaległych podatków: przemysłowego, majątkowego i dochodowego, oraz 4 578 zł i 32 gr. co było karą za zwłokę w zapłacie. Być może na konto zaległych podatków zlicytowano część ruchomości należących do firmy. Pod młotek poszły meble, kasa pancerna i maszyna do pisania. O zaległe składki upomniała się również Powiatowa Kasa Chorych. W tym wypadku licytacji miały ulec dwa traki, "kasa opancerzona, biurka, szafy i 6 stołów". W marcu tego roku do nowodworskiej rady miasta wpłynęła skarga w sprawie bezrobocia wśród żydowskich robotników. Miejscowy Bund informował burmistrza Janczewskiego, że dzierżawiona przez Polski Bank Handlowy firma Westricha nie przyjmuje do pracy osób tej nacji. Interwencja burmistrza pomogła, ale już w kwietniu tego roku ogłoszono upadłość przedsiębiorstwa. Być może Westrich przeinwestował, mówiono też o złej koniunkturze. Spółka wyprzedawała produkty, a syndyk upadłości wystawił tartak i elektrownię do wynajęcia. Sędzią komisarzem masy upadłościowej został Stanisław Hempel, a kuratorem Stanisław Miłodrowski. Całość nowodworskich zakładów wydzierżawiła spółka Eibeszyc, Stemme i Berman. Pierwszy pochodził z Warszawy, pozostali byli miejscowi.
"Gwoździem do trumny" dla wiarygodności Westricha stała się tzw. afera Doermana. Wspomniany wcześniej Antoni Doerman był prezesem Polskiej Dyrekcji Ubezpieczeń i z racji funkcji powinien bezpiecznie lokować kapitały tej instytucji. Śledztwo z 1927 r. wykazało, że dla zabezpieczenia funduszy wybierał firmy, których rad nadzorczych sam był członkiem lub takie, z którymi współpracowała jego rodzina, a nie te, które dawały gwarancję zysków. Pieniądze ulokował również w spółce "Westrich", gdzie był prezesem zarządu i naraził PDU, tylko w tej firmie, na 27 000 zł straty. Za długi wszczęto licytacje już nie tylko majątku ruchomego firmy Westricha, ale całej nieruchomości "Osada Pólko - Tartak" oraz prywatnych rzeczy Wilhelma i jego żony Marty. Spółka zareagowała o tyle, że zmieniono dyrekcję nowodworskich przedsiębiorstw, za całość miał jednoosobowo odpowiadać Ryszard Fulde.
Nie były to jedyne problemy Wilhelma. Westrich należał do Związku byłych Uczestników Powstań Narodowych. Był prezesem Związku Rezerwistów Wojska Polskiego odznaczonym Złotym Krzyżem Zasługi za pracę społeczną. Od 1929 r. w stowarzyszeniu zaczęły się pojawiać przeciw niemu zarzuty. Dotyczyły zarówno jego uczciwości, jak i patriotyzmu. Jednym z oskarżycieli miał być prezes zarządu gen. Bałachowicz. Publicznie podważano jego wiarygodność, proponowano, by Westricha usunąć z organizacji. Przedsiębiorca bronił swego honoru na łamach prasy.
Kłopoty finansowe spółki były coraz większe, co w czasach wielkiego kryzysu nie dziwiło. 5.04.1930 r. "Syndyk Ostateczny masy upadłości" Stanisław Miłodrowski zwołał zebranie wierzycieli. Mieli przedyskutować propozycję wydzierżawienia nowodworskich tartaku i elektrowni oraz przekazanie dzierżawcy zawartej z naszym magistratem umowy koncesyjnej na dostawy prądu do miasta.Prawie rok później, 11.03.1931 r. Bank dla Handlu i Przemysłu w Warszawie w celu odzyskania 42 000 zł wystawił na licytację "Osadę Pólko Tartak". Oferowano: "budynek drewniany z przeznaczeniem na tartak w stanie czynnym, budynek drewniany, mieszczący elektrownię, budynek murowany z przybudówką z desek, studnię betonową, suszarnię murowaną parterową, stolarnię murowaną, jednopiętrową z dwiema przybudówkami drewnianymi, ustęp drewniany, szopę drewnianą, stajnię drewnianą z przybudówką, dom drewniany z desek, stróżówkę drewnianą, dwie komórki drewniane, kuźnię drewnianą z narzędziami kowalskimi, szopę na słupach drewnianych, parkan drewniany, komplet narzędzi i maszyn, stanowiących urządzenia fabryczne". Bank zastrzegł, że powyższe nieruchomości i ruchomości są licytowane jako całość. Ponadto wystawiono na sprzedaż "Osadę Elektrownia", grunt i zabudowania. Budynek elektrowni 23 m długi i 11 m szeroki, drewniano-murowany mieszczący: "3 maszyny dynamo, 4 pary słupołazów, wał do lokomobili, 1 pas wielbłądzi, rezerwuar, pompę parową, lokomobilową" oraz studnie i "inne przynależności".
Trudno powiedzieć na ile Wilhelm Westrich zajmował się wówczas nowodworską firmą, w roku tym miał bowiem poważniejsze kłopoty. 23 kwietnia po długiej i ciężkiej chorobie zmarł jego jedyny syn. Jaś w chwili śmierci miał 12 lat. Jesienią tegoż roku Westrich stał się osobą poszukiwaną. Informacje o nim zbierała Stefania Flemming twierdząc, że została oszukana przez Wilhelma i jego wspólnika Jerzego Borechffa. Panowie ci zatrudnili ją w charakterze kasjerki - ekspedientki w prowadzonym przez nich komisie. Zgodnie z zasadami Flemmingowa rozpoczynając pracę wpłaciła kaucję 1 000 zł i jako zabezpieczenie swoich pieniędzy otrzymała weksle na tę sumę. Gdy po trzech tygodniach rozwiązała umowę o pracę i chciała odzyskać kaucję okazało się, że weksle są fałszywe.
W 1932 r. w panoramie firm mamy w Nowym Dworze nowe przedsiębiorstwo "Westrych, Lerner i Silbertal - spółka szwedzka". Pięć lat później ponownie dowiadujemy się, że wystawiono na licytację majątek należący do Westricha. Były to domy oraz parcele w Pyrach i firma nowodworska. Gdy we wrześniu 1939 r. tartak i elektrownia spłonęły, nie wiadomo czy były jeszcze formalnie jego własnością.
Podczas okupacji Wilhelm Westrich podpisał volkslistę. 15.08.1940 r. za handel walutą został wywieziony do KL Auschwitz. Pracował tam w stolarni jako voraibeiter. Mówiono, że w kacecie ratował Polaków, m.in. dzięki niemu mógł przetrwać i prowadzić swoją działalność rotmistrz Pilecki. Po wyjściu z obozu w 1942 r. Westrich został rezydentem gestapo w Pyrach. Przygotowywał listy osób wysłanych na roboty i do obozów, zwalczał ruch oporu. Uważano, że wydał okupantom działającego w konspiracji swego dawnego antagonistę gen. Bałachowicza, oraz że bez sądu rozstrzelał kilku partyzantów. W tym czasie jego córki należały do AK. Podobno to z ich pomocą dokonano 3.10.1943 r. udanego zamachu na Westricha. Trudno powiedzieć, czy wiedziały, że ich ojciec na mocy sądu Państwa Podziemnego został skazany na śmierć, ale to na zaproszenie jednej z nich gościem w domu Westricha stał się jego późniejszy zabójca. Wilhelm Westrich został zastrzelony podczas wycieczki rowerowej Hitlerjugend. Na nekrologu napisano "po krótkich cierpieniach zasnął w Bogu". Został pochowany obok synka na cmentarzu ewangelicko-augsburskim w Warszawie.
* Maria Możdżyńska - (Nie)legendy nowodworskie po raz drugi, 2024.
%20i%20podpisany%20przez%20ks.%20Tadeusza%20Balika%20i%20pieczątkami%20parafii.jpg)
1943. Akt urodzenia wystawiony w Bugmünde (j. niem. - ujście Bugu) (Nowym Dworze) i podpisany przez ks. Tadeusza Balika.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]


1943.

1943. "Deutsche Reich Kennkarte" (Karta Rozpoznawcza) Ireny Kowalskiej mieszkającej w Bugmünde (Nowy Dwór) przy ul. Otto Bismarcka 7 (ul. Przejazd). Została wystawiona w dniu 4 listopada 1943 r. Taki dokument otrzymywali wszyscy dorośli Polacy mieszkający na ziemiach wcielonych do III Rzeszy (inny wzór obowiązywał w Generalnej Guberni). Dokument ma ważność do dnia 3 listopada 1948 r. Zawód: Angestellte (pracownica biurowa/urzędniczka). Przynależność narodowa: W rubryce „Bemerkungen” widnieje odręczny wpis: Schutzangehöriger (Pole), co oznaczało osobę podlegającą ochronie Rzeszy o statusie Polaka. Miejsce wystawienia dokumentu: Plöhnen (Płońsk).
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
Jak drzewa z tajgi. Opowiadania
Ewa
...Dworzec był pusty. Rankiem w tę stronę nikt nie
jechał. Była to krótka linia, mało uczęszczana, która prowadziła na
dotykający prawie w tym miejscu okolic Warszawy teren tak zwanego Warthegau.
Ich stacja była ostatnią stacją przed "granicą" Rzeszy. Pociąg, pełen
jeszcze zaduchu tłumu, który nim jechał, zdawał się drzemać na słońcu niby
zdrożony koń. Chłopak w drewnianych kłapiących butach pokrzykiwał bez
zapału: "Nowy Kurrrie... Fala... Nowy Kurier Warszaaa..." Paru żołnierzy
obładowanych tornistrami siedziało w cieniu na peronie i jadło konserwy. W
wagonie znajdowało się tylko kilka osób, w ich przedziale nie było nikogo. Z
budynku wyszedł gruby kolejarz Niemiec z czerwonym "lizakiem" w ręku.
Wyprostował się, podniósł "lizak" i powiedział: "Abfahrt"
(niem. - odjazd). Pociąg ruszył. Zofia
przeżegnała się, najgorsze było już poza nią. Ewa spojrzała na Zofię,
uśmiechnęła się; nieśmiało przeżegnała się również.
Mijali stacje: małe, drewniane domki obrośnięte winem. Przyszedł konduktor,
sprawdził bilety. Wysunęła się mała, jasnowłosa dziewczynka i odśpiewała na
cały głos: Siekiera, motyka, piłka, gont - Prędzej, szwaby, idźcie stąd!
oraz złośliwą pieśń o chłopach, co się wzbogacili na wojnie. Ludzie
uśmiechali się. Każdy pasażer dał coś małej. Jadący pociąg stawał się małą
niepodległą republiką. Uczucie ulgi, rosnące, rozpierające piersi ogarnęło
Zofię. Mogła patrzeć z zachwytem na pola porastające jasnozieloną szczeciną,
na bezlistne, nabrzmiałe pąkami drzewa. Miała wrażenie, że już jej żadne
niebezpieczeństwo nie grozi. To dlatego, że ją ochrzciłam - przebiegło jej
przez głowę. Prawie miała ochotę modlić się głośno z wdzięczności. Wjechali
w las, błękitnozielony, gęsto podszyty. Zofia poczęła opowiadać Ewie o
lesie, jaki pamiętała z czasów dzieciństwa. Pociąg stawał i konduktor
wykrzykiwał - idąc wzdłuż sznura wagonów - nazwę stacji. Pochłonięta
opowiadaniem nie spostrzegła, jak wywołał ich stację. Dopiero dłuższy postój
zaniepokoił ją: wyjrzała oknem. "Boże! - krzyknęła - Ewo, wysiadamy!"
Porwały się z miejsc, chwyciły za paczki, za kapelusze. Lecz zanim dopadły
drzwi, stała się rzecz przerażająca, pociąg ruszył...
Trzymając drzwi otwarte, Zofia widziała, jak piasek peronu ucieka coraz
szybciej. "Trzeba skoczyć, prędko skoczyć!" - myślała. Ale jednocześnie bała
się. Bała się, że skoczy, a Ewa zostanie. Peron skończył się - pod nogami
zrobiła się pustka. Instynktownie cofnęła się do wagonu. Pociąg nabierał
pędu, mknął coraz szybciej. Zofia obejrzała się z rozpaczą: wagon był pusty,
jak zresztą niewątpliwie cały pociąg - poza kilkoma wagonami "Nur fur
Deutsche" (niem. - Tylko dla Niemców).
Przejeżdżali przecież granicę!
Wyskoczyć! Schować się! Ukryć! Tysiące najnierealniejszych pomysłów
przelewało z szybkością błyskawicy przez głowę Zofii. Odpowiedzią na każdy z
nich był żałosny refren: "Wpadłam, wpadłam, teraz nic nas nie ocali..."
Jednocześnie obudził się w niej gniew: "Sama jestem temu winna! Gdybym się
nie była zagapiła! Gdybym uważała na stacje! Gdybym czuwała!" Gdyby! gdyby!
Gniew urastał we wściekłość i to taką, że miała ochotę gryźć własne palce,
wypowiadał się falą pretensji. Czy konduktor nie powinien był zajrzeć do
wagonu, zapowiedzieć, że to ostatnia stacja? Czy Ewa także nie powinna była
uważać? Czy wreszcie Bóg... Tak - do Boga Zofia poczuła nagle wielki żal.
Przecież odmówiła sobie zbudzenia Mareczka! I czyż nie ze względu na Boga
zajęła się Ewą? Czy nie ochrzciła jej wbrew tysiącom wątpliwości? I właśnie
- mimo to - wpadła... Ewa zginie i ona zginie - i Mareczek będzie musiał
zginąć. Skurcz zdławił jej gardło, poczuła niepokojące skoki żołądka.
"Jeszcze chwila, a zwymiotuję" - przeraziła się. Wczepiła się palcami w
siatkę na bagaż, głęboko wdychała powietrze. Dlaczego Bóg pozwolił, aby tak
się stało? Przecież ochrzciła Ewę... Zabrzmiało jej w uszach: "Człowiek,
który umiera zaraz po chrzcie..." Ale te słowa wydały się jej naigrawaniem.
Dlaczego Bóg tak zrobił? Dlaczego nie daje jej przynajmniej odwagi i
spokoju? Czyżby ten chrzest... Czyżby do tego chrztu czegoś jeszcze
zabrakło? Opanowana tą myślą szukała w pamięci: "Czy nie zapomniałam
jakiegoś słowa?"
Potem przyszło jej do głowy, że może Bóg wystawia ją tylko na próbę.
Odwołuje się do jej przedsiębiorczości. Niech skacze - i ucieka. Wyjrzała
oknem: pociąg początkowo pędził przez las sosnowy, podszyty brzozami i
tarniną, potem wypadł na pola, po których ślizgało się słońce. Gorączkowo
przerzucała się od myśli do myśli: jeżeli ma się ratować, to Bóg powinien
powiedzieć wyraźnie: teraz uciekaj! teraz skacz! Ale jak skoczy, gdy pociąg
pędzi szybko, nie zostawiając nawet czasu na zastanowienie? Już poczęły
pojawiać się domki: szaroczerwone, niby przecięte wzdłuż linii dachu -
typowe dla podwarszawskich osiedli. Pociąg zwalniał. Postukując kołami
wjeżdżał na peron. Było tu cicho: nikt nie krzyczał, nikt nie śpiewał. Tam,
w Warszawie, tętniący po wierzchu nurt życia - tutaj - o parę zaledwie minut
jazdy od Legionowa - schodził pod ziemię, wsiąkał w bugonarwiański piasek.
Na peronie mignęło parę opasłych figur w czarnych lub szarozielonych
mundurach. Głos obcy otoczeniu, obcy wzbierającym zielenią drzewom,
szczeknął: Bugmünde (niemiecka nazwa Nowego Dworu w
latach 1942-45).
Słyszała trzask otwieranych drzwi, charkot obcej mowy. Na peronie chrzęściły
podkute buty. Drzwi wagonu otworzyły się obok niej. Zobaczyła postać w
sztywnej, wygiętej czapce. Ale pod czapką była twarz swojska - młoda i
chuda. Kolejarz stanął zdumiony:
- A gdzieżeś tu pani przyjechała?
Drżącym głosem poczęła opowiadać o swoim zagapieniu. Zaglądała mu w oczy
przerażonym wzrokiem. On zaś patrzył w ziemię, skubiąc kłopotliwie brzeg
swej kurtki.
- To się pani sfrajerowałaś! Cholera... - zaklął szorstko. - Cóż ja z panią
zrobię? Muszę przecież o pani powiedzieć szwabom. Licho wie, co z tego
będzie. Nie mogła to pani uważać!? - Był zły.
Wyprowadził ją z wagonu. Szła drżąc peronem obok jakichś obładowanych
tornistrami żołnierzy, wymuskanych lotników, Nachrichthilferinnen o jasnych
okrutnych twarzach. Obok siebie słyszała kroki Ewy. Nie śmiała jednak
spojrzeć w twarz dziecku.
Polak zaprowadził ją do kolejarza Niemca, wielkiego grubasa z czerwonym
pasem przez ramię. Coś począł do niego mówić po niemiecku. Pomagał sobie
gestami. Z dolatującego do niej kilkakrotnie słowa "geschlafen"
(niem. - spałem) zrozumiała, że tłumaczy
tamtemu, iż przespała stację.
Obaj kolejarze zaprowadzili ją z kolei do naczelnika stacji. Zobaczyła
chudą, ściągłą twarz pod czerwoną czapką i białe, krótko przystrzyżone wąsy.
Teraz rozmawiali we trzech: polski kolejarz mówił dużo, ostro gestykulując.
Wtedy naczelnik powiedział do niego sucho: "still!" (niem.
- cisza). Polak umilkł - Niemcy rozmawiali ze sobą chrapliwym
rykiem, jakby się kłócili. Polak jeszcze raz począł mówić, ale znowu
naczelnik stacji kazał mu milczeć. Kolejarz z czerwonym pasem wskazał Zofii
ławkę pod ścianą. "Warten!" (niem. - czekać)
"Niech pani tam czeka - uzupełniał jego rozkaz Polak. Oczy mu błyskały
gniewnie spod opadającego na czoło daszka. - Ależ nas paniusia urządziłaś!"
- cisnął jej z irytacją.
Siadła na ławce i teraz dopiero spojrzała na Ewę. Dziewczynka była papierowo
blada. Miała usta zaciśnięte, oczy zmatowiałe. Zofia przeraziła się, że mała
gotowa jest zemdleć. Tego by tylko brakowało! Chwyciła Ewę za rękę,
szarpnęła mocno. "Ewo - szepnęła - nie bój się... Ewo... Ewo..." Dziewczynka
poruszyła głową. "Ja się nie boję..." - odpowiedziała również szeptem.
Uśmiechnęła się, a ten uśmiech stał się dla Zofii wstrząśnięciem.
Uświadomiła sobie: "Jeśli Ewa zginie, to przecież przeze mnie... I dziecko o
tym wie". Mimo to - uśmiechała się. Właśnie do Zofii, do niej, która ma
więcej szans ocalenia. Podniosła dłoń do ust jak ktoś, kto się lęka, że
krzyknie. "Nie gniewasz się?..." Ewa uśmiechała się ciągle.
Lecz nagle ten uśmiech ustąpił miejsca skurczowi strachu. Zofia spojrzała w
kierunku, w którym utkwione były oczy Ewy. Szerokim krokiem szedł ku nim
wielki strażnik kolejowy w czarnym mundurze i czarnej furażerce. Na jego
piersi kołysał się pistolet maszynowy. Stanął przed Zofią, patrzył na nią
brutalnie spod przymrużonych powiek. To spojrzenie napawało kobietę lękiem,
ale jednocześnie determinacją. Pomyślała: niech patrzy na mnie, byle nie
patrzył na Ewę. Nie przemawiał przez nią w tej chwili rozsądek. Utkwiła
prawie wyzywający wzrok w błękitnych jak niezapominajki oczach tamtego.
Trzymała je na uwięzi.
- Was wollen Sie? (niem. - Czego chcesz?)
- spytała opanowując drżenie głosu.
- Na... - burknął. - Ausweis? Kennkarte? (dokumenty
tożsamości)
Odszukała dowód w torbie, w dalszym ciągu nie odrywając wzroku od twarzy
Niemca. Wyszarpnął go jej niecierpliwie z rąk. Sylabizował nazwisko, potem
imię: "Sofia..." Uśmiechnął się: "Beamtin... Wohnung: Warschau...(niem.
- Mieszkanie: Warszawa) Złota..." Nieco łaskawszym ruchem
oddał jej kartę. Pokazał palcem na paczkę z rzeczami Ewy.
- Was ist das? (niem. - Co to jest?) -
ruchem dłoni nakazywał pośpiech. Uśmiechał się złośliwie. - Schmuggelei?
(niem. - przemyt).
Rozerwała sznurek. Z papieru wypadła na ławkę druga sukienka Ewy, kilka
sztuk bielizny, przybory toaletowe. Przerzucał rzeczy lekceważącym ruchem
ręki. Potem machnął dłonią. Dał znak, że mogą paczkę zawinąć z powrotem.
Jeszcze raz zmierzyli się wzrokiem. Potem wolno zawrócił i odszedł.
Słyszała, jak coś mówił do naczelnika stacji, pokazując na nią ręką.
Siedziały teraz i siedziały. Nikt niby nie zwracał na nie uwagi, ale gdy
Zofia wstała i chciała się przespacerować kilka kroków, rozległ się
ostrzegający ryk z końca poczekalni. Godziny mijały jedna za drugą. Mimo
zdenerwowania czuła głód. Kilka razy przez poczekalnię przechodził kolejarz
Polak. Ale zdawał się ich nie widzieć. W pewnej chwili zawołała na niego
szeptem. Odpowiedział na to gniewnym zmarszczeniem brwi i potrząśnięciem
głowy.
Niebo zaszło szarością, słońce zgasło. Nadeszła pora popołudniowa: Niemcy
gdzieś się rozeszli, pozostał tylko strażnik. Siedział na ławce na drugim
końcu poczekalni, podśpiewywał i spoglądał raz po raz na Zofię. Na nią zaś
przerażenie nachodziło falami. W krótkich chwilach, gdy napięcie słabło,
odczuwała coraz bardziej męczący głód. Potem usłyszała hałas na peronie.
Pociąg wekslował, stukał buforami, spinacze krzyczeli. Zrozumiała, że zbliża
się chwila jego odjazdu w stronę Warszawy. Jej niepokój nabrał wyrazu
gwałtownego podniecenia. Zdawała sobie sprawę z tego, że jeśli tym pociągiem
nie uda się im odjechać, nie pozostanie już żadna szansa ratunku.
Niespokojnie poczęła kręcić się na ławce: to patrzyła przez okna na
ustawiający się pociąg, to rozglądała się po poczekalni. Mimo to nie
zauważyła, że "czarny" wstał i podchodzi wolno ku nim. Dopiero mruknięcie:
"Na..." kazało jej spojrzeć w jego stronę. Stał przed nią rozkraczony, z
wielkimi dłońmi opartymi na peemie. Patrzył to na Zofię, to na Ewę. Z wyrazu
jego twarzy nie mogła ocenić, czy jest o coś wściekły, czy też chce drwić.
- Na - warknął raz jeszcze. Wyciągniętą dłonią wskazał na Ewę. - Deine
Tochter? (niem. - Twoja córka) -
zapytał. - Córka? Córka? - powtórzył. Potem wybuchnął śmiechem. Śmiał się po
niemiecku: grubo, okrutnie, tylko ustami i brzuchem. - Ha, ha, ha. - Nagle
wskazał palcem na Zofię. - Ty - powiedział - ty możesz jechać... Verstehen?
(niem. - rozumiesz) A córka zostanie...
tu... Nie? Zostanie... Dopsze? Gut? - Znowu śmiał się. - Ha, ha. ha.
Musiał odkryć wszystko! Jego niebieskie oczy patrzyły na Zofię jak dwa
porcelanowe koła - zimnym błyskiem polewy. W swej złośliwej uciesze były
żałośnie smutne, wydarte życiu. W kącikach warg mężczyzny czaiło się
wyczerpanie. Strach Zofii rósł, zdawał się toczyć niby kula po pochyłości,
aż wreszcie sięgnął dna. Nagle poczuła, że już się nie boi, że strach
przemaga w niej inne uczucie. To nie była nienawiść. Czarny żołnierz nie
wydawał się jej w tej chwili istotą złą, ale nieszczęśliwym opętańcem. To
było coś zupełnie innego: błyskawiczne odkrycie źródła słabości i niepokoju.
Gdzieś - w górnym swym biegu - powstrzymywana i zamarła fala nagle odtajała
i poczynała spływać. Zamarła fala nie pozwalająca wyrosnąć wielkości!
Bez słowa ogarnęła ramieniem Ewę. Przycisnęła do siebie zesztywniałe -
podobne drewnianej figurce - ciało dziecka. Poczuła jego chłodny policzek na
swym rozpalonym policzku. Nie, nie zapomniała o Mareczku. Ale to
przestawienie w hierarchii uczuć wydawało się jej obecnie najoczywiściej
zrozumiałe. Czarny strażnik rechotał: "Ty nie chcesz sama nach Warschau?"
(niem. - do Warszawy) Nagle drzwi od
peronu otworzyły się z trzaskiem. Stanął w nich feldfebel-lotnik. Za jego
plecami Zofia zobaczyła kolejarza Polaka. Lotnik obrzucił spojrzeniem
poczekalnię. Rozkazującym gestem dał znak Zofii, by szła za nim. Mimo tego
po niemiecku brutalnego gestu miała świadomość, że zbliża się ratunek.
Podniosła się z ławki, trzymając wciąż Ewę ogarniętą ramieniem. Ale do
lotnika podszedł "czarny". Coś krzyczał. Pewno wyjaśniał, że Ewa jest
Żydówką. Lotnik także krzyczał. Ich głosy brzmiały niby charkot gryzących
się psów. Jakiś argument "czarnego" trafił widać do przekonania lotnikowi.
Powiedział: "Stimmt"! (niem. - prawda)
Skinął głową. Próżno Zofia błagalnie patrzyła mu w twarz. Była przecież
pewna, że ten człowiek przyszedł tu, aby ją ocalić. Ale lotnik wyraźnie
ustąpił tamtemu. Powiedział coś do Zofii, czego ona nie zrozumiała. "Bitte,
bitte..." (niem. - proszę) - szeptała
rozpaczliwie. Podszedł do niej Polak kolejarz. Cicho rzucił: "No, nie
rozumie pani? Niech pani idzie kupić bilety! Prędko!" Nie wierzyła własnym
uszom. Bilety? Niepewnie, oglądając się raz po raz na Niemców, podeszła do
kasy. Kasjer, który przysłuchiwał się krzykom dwóch wojskowych, stał przy
okienku w postawie wyczekującej. Wymieniła nazwę miejscowości, którą
przejechała. Wsadził bilety kolejno w stemplującą dźwignię. Ale gdy zobaczył
przed sobą stuzłotówkę, potrząsnął głową.
- Reichsmark... (niem. - marki niemieckie)
- powiedział.
Drgnęła z niepokoju. Gestem wskazała lotnikowi na banknot, oczyma żebrała
pomocy. Sięgnął do kieszeni. Wymienił jej pieniądze ze zdumiewającą
skrupulatnością. Ale gdy kasjer rzucił wraz z biletami resztę, znowu począł
coś gadać "czarny". Stała przerażona nie rozumiejąc, czego chce znowu.
Dopiero kolejarz syknął do niej przez ramię: "Daj mu pani te marki! - teraz
gniew w głosie tamtego kierował się przeciwko strażnikowi. - Niech się nimi
udławi! Mówi, że nie może ich pani przewozić przez... granicę!" - W słowie
"granica" była rozpalona do białości pasja.
Lotnik znowu skinął głową. Nie puszczając Ewy z objęć, wyszła za Niemcem na
peron. Ledwo śmiała wierzyć, że zostały uratowane. Feldfebel otworzył drzwi
wagonu "Nur fur Deutsche" i nieprawdopodobnie kurtuazyjnym gestem wskazał
Zofii, by wsiadła pierwsza. Nie miała odwagi puścić Ewy. Wtedy Niemiec
chwycił dziecko na ręce i wsadził do wagonu. "Hopla! - zawołał wesoło. - Und
jetzt Mutti... (niem. - A teraz mama)"
Klepnął Zofię po ramieniu. Przerażona, że zechce ją także wziąć na ręce,
wskoczyła szybko na schodki. "Na!" - wyraził zachwyt dla jej chyżości.
Wsiadł także do wagonu. Rozparł się na ławce naprzeciwko Zofii. Ta wciąż
jeszcze nie była pewna, czy może już swobodnie odetchnąć. Tuliła do siebie
Ewę. Lotnik gadał coś bez przerwy, ale ona nie rozumiała jego słów.
Doszło jej uszu: "Abfahrt!" (niem. - odjazd)
Wagony drgnęły. Na peronie pod oknem zobaczyła Polaka kolejarza. Kiwnął jej
głową. Odpowiedziała mu pełnym wdzięczności uśmiechem. Wtedy on spojrzał
gdzieś nad głowę Niemca i zaśmiał się drwiąco. Jej oczy pobiegły w tym samym
kierunku. Na półce nad lotnikiem leżał długi, wąski kształt w papierze.
Pociąg nabierał rozpędu. Znowu były przecięte, szaroczerwone domki, małe
ogródki, niezgrabne zabudowania gospodarcze. Lotnik zacierał ręce. Spoglądał
w górę i porykiwał pełnym zadowolenia śmiechem.
- Ah, wunderschon, echtpolnische, reinschweinerische Wurst...
(niem. - piękna, prawdziwa polska, czysta kiełbasa
wieprzowa)
Opowiadanie o Polce, która z żydowską dziewczynką Ewą przypadkiem przyjeżdża pociągiem na dworzec w okupowanym Nowym Dworze - Bugmünde.
%20do%20siedziby%20policji%20w%20Płocku%20z%20informacją%20o%20powieszeniu%20w%20więzieniu%20policyjnym%20w%20Pomiechówku%20Macieja%20Darowskiego.jpg)
Jest to dalekopis (Fernschreiben) wysłany przez Gestapo (Tajną Policję Państwową) w 1943 roku, dotyczący egzekucji polskiego więźnia.
Nadawca: Tajna Policja Państwowa – Placówka Policji Państwowej Ciechanów/Płock (Zichenau/Schröttersburg).
Data otrzymania: 18 września 1943 r., godzina 11:00.
Z: Nowy Dwór Mazowiecki (Bugmünde), nr 710, 18.9.43, godz. 11:00.
DO: Placówki Gestapo w Płocku (Stapo Schroettersburg).
DOTYCZY: Polaka, DAROWSKI Maciej, urodzony 4.10.23 w Dąbrowie.
PRZEBIEG SPRAWY: Konsultacja z dnia 17.9.43 z Radcą Kryminalnym Apitzem.
TREŚĆ: „Wyżej wymieniony został w dniu 18.9.43 o godzinie 9:50 w więzieniu policyjnym Pomiechówek stracony przez powieszenie (durch den Strang hingerichtet), a następnie pogrzebany”.
PODPIS: Greko Modlin – Nowy Dwór Mazowiecki (Bugmünde) BNR. 11 – 832/43 IA. Podpisano: Schaper, Komisarz Kryminalny (KK).

1943. Akt zgonu z 18 września 1943 Macieja Darowskiego wystawiony przez nowodworskiego lekarza Stanisława Dołnera.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

Poświadczenie wykonania wyroku. Na posiedzeniu sądu doraźnego Julian Łabęda został skazany na śmierć i stracony 31 maja 1943 r. o godz. 14.00. Dokument pochodzi z akt śledczych Gestapo przechowywanych w IPN, sygn. AIPN GK 629/2595.
* Dorota Grzechocińska - Fort III Pomiechówek
1915-1945, 2022.
W całej gehennie jaką przechodzili mieszkańcy Nowego Dworu i okolic w czasie hitlerowskiej okupacji, na szczególną uwagę zasługuje, że w celach budynku gestapo przy ul. Słowackiego 5 pozostało wiele śladów po przetrzymywanych tam aresztowanych. Już po wojnie dokonano przeglądu tych cel i przeniesiono na papier istniejące w celach napisy. W podziemiach znajdowało się 5 cel. Nie wiemy z całą dokładnością, kiedy w tym gestapowskim areszcie pojawił się pierwszy więzień. Pierwszy jednak zachowany zapis, dokonany został przez Piskuta Jana, więzionego w dniach 7 do 17.08.1940 r. Z tego roku z 26.10. przez mieszkańca Zakroczymia - Orzechowskiego. Z roku 1942 i 1943 tych zapisów nie jest wiele. Najwięcej pochodzi ich z 1944 r. Jeden z nich napisany przez niejakiego Zabowskiego (Żabowskiego) 10.03.1942 r. informuje o tym, że być może tego dnia "27 osób zostało straconych". Więziony był także oficer Wojska Polskiego, podporucznik, używający pseudonimu lub nazwiska "Wiarus". Co kilka dni "ppor. Wiarus" wpisywał daty. Pierwsza z nich to 26.03.1944 r. Jest tych dat 13, poczynając od 26.03 do 12.04.44.
Znamienna jest notatka, którą przytaczam w oryginalnej pisowni: "Zdziech Zygmunt, było 5 złapanych. Czy Bóg pozwoli was kiedy ujrzeć. Przy was jestem stale myślą Kochani rodzice. Najukochańsza żono, najdroższy Danku. Boże daj mi ujrzeć twarze swoich. Dandus kochany".
W siedzibie gestapo zachodziła potrzeba bieżących napraw. W tym celu zatrudniony na gestapo miał spełniać rolę konserwatora drobnych urządzeń. Chodząc po pokojach miał możliwość zaobserwowania tego, na co "ukradkiem zerknął jednym okiem". Przypomina sobie, że były dwa pokoje śledcze, w których torturowano aresztowanych, chcąc wymusić na nich potrzebne im zeznania. Ostrowski relacjonuje, że w pokojach tych były specjalne stoły z urządzeniami do ściskania rąk, by je unieruchomić i spokojnie można było podrywać paznokcie u palców. Następnym urządzeniem służącym do wymuszania zeznań, "...była tak zwana drewniana trumna, do której kładli zatrzymanych, przyśrubowywali ręce i nogi i dopiero pałkami lub kijami bili w pięty" . Były to potworne tortury mające za zadanie wymusić potrzebne gestapowcom zeznania. Najczęściej słyszeli jednak: "nic nie wiem". A mimo to wielu z nich bywało bez sądu, skazywanych na śmierć przez rozstrzelanie, którego oprawcy dokonywali na cmentarzu lub jak głoszą niektóre osoby, w ogrodzie na tyłach gestapo.
Okupacyjna gehenna mieszkańców miasta i okolicznych miejscowości
W roku 1939 miasto liczyło 10 206 mieszkańców. Ponad połowę stanowili mieszkańcy narodowości żydowskiej. W okresie międzywojennym mieszkało w mieście 40 rodzin prawosławnych. Znaczącą liczbę stanowili obywatele narodowości niemieckiej. Ta ostatnia grupa stała się panami miasta, życia i śmierci. Spośród mieszkańców narodowości polskiej w okresie okupacji hitlerowskiej w egzekucjach publicznych przez rozstrzelanie, poniosło śmierć 75 mieszkańców miasta. Główna Komisja Badania Zbrodni Hitlerowskich w Polsce ustaliła 7 faktów zbrodni popełnionych na terenie Nowego Dworu. Jeśli idzie o bezpośrednich mieszkańców miasta i dokonanych na terenie miasta zbrodni, to są to przypadki następujące: w drugiej dekadzie czerwca 1942 r. hitlerowcy powiesili na Placu Solnym 4 Polaków; latem 1943 r. rozstrzelali w pobliżu piekarni (nie ustalono koło której) 10 mężczyzn; na terenie cmentarza katolickiego w dniu 18.09.1944 rozstrzelali 86 mężczyzn oskarżonych o współpracę z ruchem oporu. Ponadto na terenie miasta dokonywano egzekucji obywateli z innych miejscowości. I tak: 25 i 26.01.1940 r. rozstrzelano w lesie Kadzielnia bliżej nie ustaloną liczbę osób prawdopodobnie nie tylko z samego Nowego Dworu. Byli to bowiem pacjenci doktora Dolnera, którzy chorowali na gruźlicę, choroby weneryczne i jaglicę. Dolner sporządził listę tych pacjentów i przekazał ją dla gestapo i żandarmerii w Nowym Dworze. W wyniku tego pewnej nocy po mieście jeździły samochody i wyciągano z domów ludzi znajdujących się na tejże liście. Zebranych, wywożono do lasu Kadzielnia i tam ich rozstrzeliwano.
Dnia 28.05.1942 r. rozstrzelano 186 mężczyzn i 22 kobiety przywiezionych z Pawiaka w Warszawie. Miejsca egzekucji nie ustalono ale dokonano tej zbrodni w granicach miasta. W dniach 3 do 31.08.1944 na terenie Krochmalni rozstrzelano 26 mieszkańców z Legionowa i Chotomowa. Także na terenie fabryki dykty rozstrzelano 4 mieszkańców Chotomowa, oskarżonych o wykolejenie wojskowego pociągu w Chotomowie.
* Ryszard Gołąb - Ilustrowana monografia miasta Nowego Dworu Mazowieckiego z historią Twierdzy Modlin, 2006.
...Znamienne jest, że - niezależnie od funkcji, jakie spełniał Fort III w polityce eksterminacyjnej w stosunku do ludności północnego Mazowsza - nadzór nad jego działalnością sprawowali funkcjonariusze gestapo w Nowym Dworze Mazowieckim: komisarz Schaper, a w Ciechanowie radca rządowy SS-Sturmbannführer Schulz. To również ich podpisy figurują na meldunkach o wykonaniu wyroków wysyłanych do przełożonych.
...W ramach Oddziału Politycznego wyodrębnione były dwa kierunki działania:
polityczny i kryminalny. Pierwszym z nich kierował prawdopodobnie oficer gestapo
(nie udało się jednak ustalić jego stopnia) Pfenig vel Fenik, funkcjonariusz
gestapo w Nowym Dworze Mazowieckim. Były więzień tak go scharakteryzował: "Prowadził on tzw. śledztwo. Wyróżniał się szczególnym okrucieństwem w stosunku
do więźniów. Bez żadnych podstaw kopał więźniów w brzuch, bił po twarzy i szczuł
psami. Z całą pewnością Fenik ma na swym sumieniu wielu zamordowanych więźniów.
...Funkcję kierownika odpowiedzialnego za prace pionu kryminalnego pełnił
prawdopodobnie gestapowiec Liedke - sekretarz Kryminalnego Komisariatu Policji
Granicznej Modlin-Nowy Dwór, który pochodził prawdopodobnie z okolic Sochocina.
...W Forcie III, oprócz funkcjonariuszy SS i gestapo wchodzących w skład komendy
więzienia w Pomiechówku i przedstawicieli gestapo z Nowego Dworu Mazowieckiego,
służbę pełnili inni gestapowcy, wachmani i pracownicy administracji. Rekrutowali
się oni głównie z volksdeutschów i kolonistów niemieckich, znających zarówno
język polski, jak i polskie środowiska, z którymi przed wojną utrzymywali ścisłe
kontakty. Z tego też powodu byli oni szczególnie groźni dla więźniów.
BLEISCHMIDT vel BLAUSCHMIDT - prawdopodobnie podoficer gestapo, pełniący
służbę w pionie Oddziału Politycznego. Prowadził przesłuchania więźniów. Był
także członkiem nowodworskiego gestapo. Władysław Jendor widział, nie
pojedynczy, przypadek, jak Bleischmidt w sposób sadystyczny traktował więźniów.
Zamęczył on, wraz z dwoma innymi gestapowcami, kelnera z Włocławka. "po pobiciu
kijami, mężczyźnie temu wybijał wszystkie zęby, a z głowy ciekła duża ilość
krwi. Po tym pobiciu mężczyzna ten natychmiast zmarł". Inny Polak, Aleksander Suwiński, tak scharakteryzował osobnika, o którym mowa:
"Zastępcą komendanta
więzienia w Pomiechówku był oficer lub podoficer gestapo o nazwisku Blauschmidt,
popularnie nazywany przez więźniów "Blajszmitem". [...] Cechował się szczególną
okrutnością wobec więźniów. Niejednokrotnie widziałem, jak bił on więźniów kijem
i również szczuł więźniów psami. Szereg razy i ja byłem przez niego bity.
Więźniowie mówili mi, że on również uczestniczył w egzekucjach na więźniach,
odbywających się na zapleczu fortu na tzw. "górce".
WILHELM KELM - volksdeutsch pochodzący z Nowego Dworu Mazowieckiego. Był
funkcjonariuszem gestapo. W więzieniu prowadził przesłuchania.
WŁADYSŁAW LANGER - przed wojną mieszkał w Nowym Dworze Mazowieckim. Był
wachmanem w Forcie III. W 1945 roku przed Sądem Powiatowym w Nowym Dworze
Mazowieckim odbył się jego proces.
EDWIN MENCZ vel MENC - reichsdeutsch. Funkcjonariusz gestapo w Nowym Dworze
Mazowieckim. Brał bezpośredni udział w mordowaniu więźniów.
KONSTANTY MUDROW - ur. w 1921 roku we wsi
Stanisławowo koło Pomiechówka. Prawdopodobnie funkcjonariusz gestapo w Nowym
Dworze Mazowieckim. Z relacji byłych więźniów wynika, że był on szczególnie
podłym i okrutnym oprawcą. Z satysfakcją mordował więźniów słabych i chorych.
Jan Jóźwiak tak o tym mówił: "z relacji współwięźniów dowiedziałem się, że
Konstanty Mudrow osobiście zamordował wielu więźniów". Brał bezpośredni udział
w egzekucji Polaków 24 czerwca lub 24 lipca 1944 roku. Z materiałów OKBZH w
Warszawie wynika, że został skazany przez sąd w ZSRR na 25 lat więzienia, lecz
nie za zbrodnie popełnione w Polsce. W więzieniu siedział tylko około 3-5 lat, a
następnie został zwolniony. W latach 1947-1948 mieszkał w Słonimiu w rejonie
Baranowic.
WILHELM NETZEL - ur. 31 stycznia 1920 roku w
Nowym Dworze Mazowieckim. Volksdeutsch. Prawdopodobnie od 1940 roku członek
formacji SA. Był on funkcjonariuszem załogi Fortu III od początku istnienia w
nim katowni. W sposób szczególnie nieludzki pastwił się nad Żydami, których
nadzorował. "Bił on ich kolbą od karabinu po całym ciele i podobnie jak w
przypadku Heigla bici przez Netzela Żydzi tracili przytomność. Potem kładziono
ich na beczkowozy i nieprzytomnych zawożono do obozu".
JÓZEF PLEWKO vel JOHAN BRAWKO - funkcjonariusz gestapo w Nowym Dworze
Mazowieckim. Działał w Forcie III przypuszczalnie od wiosny 1943 r. Podczas
przesłuchiwania więźniów odznaczał się szczególną podłością i okrucieństwem.
Więźniów bił kijem okutym żelazem. Więźniowie najczęściej umierali na skutek
obrażeń odniesionych w trakcie jego przesłuchań. Po zlikwidowaniu ostatnich
więźniów, w końcu lipca 1944 r. zbiegł do Ciechanowa. Pełnił on jednak dalej
swoją misję mordercy i oprawcy, gnębiąc Polaków w ciechanowskich kazamatach.
Brał także bezpośredni udział w wymordowaniu ostatnich aresztowanych w rejencyjnym
więzieniu policyjnym w nocy z 16 na 17 stycznia 1945 r. Władysław Grylak tak scharakteryzował mordercę:
"Pamiętam, że Plewko doskonałe mówił po
polsku i przy badaniach innych więźniów występował jako tłumacz. Był to
mężczyzna o silnej budowie ciała, wysoki, dość tęgi. On przy badaniach w
straszliwy sposób bił więźniów kijem zakończonym metalową tulejką".
WINCENTY ROSZKOWSKI - ur. 4 stycznia 1920 r. w Nowym Dworze
Mazowieckim. Funkcjonariusz policji niemieckiej w Nowym Dworze Mazowieckim.
Wyróżniał się okrucieństwem w mordowaniu więźniów.
OTTO TOBER - prawdopodobnie SS-Oberscharführer, funkcjonariusz nowodworskiego
gestapo. Volksdeutsch. Pochodził ze wsi Wilków. Były więzień Ignacy Kownacki
zapamiętał takie zdarzenie: "...jesienią 1943 r. gestapowiec sierżant Otto Taber
uderzył kołkiem mojego brata Jana Kownackiego w ręce, które miał wówczas skute
kajdankami. Brat mój Jan z tymi złamanymi rękami przebywał jeszcze w celi przez
trzy tygodnie, a następnie go powieszono". Więzień Jan Jóźwiak tak mówił o Toberze:
"...bardzo często, osobiście widziałem jak bił on wielu więźniów kijami
po całym ciele, kopał ich nogami oraz szczuł psami [...]. Zbrodniarz ten ma na
swym sumieniu wiele pomordowanych przez siebie ofiar spośród więźniów obozu w
Pomiechówku". Tober działał jeszcze po likwidacji więzienia w Forcie III w
Ciechanowie, gdzie pełnił służbę w gmachu gestapo.
ANTONI WENDT - pracownik placówki gestapo w Nowym Dworze Mazowieckim. W
więzieniu był tłumaczem.
BENIAMIN WENDT - burmistrz Nowego Dworu Mazowieckiego, rezydent gestapo.
EDWARD WENDT - brat Antoniego i Beniamina, służył w żandarmerii hitlerowskiej w
pobliżu Nowego Dworu Mazowieckiego.
KAROL WENDT - członek gestapo.
LIDIA WENDT - córka Beniamina, sekretarka w nowodworskim gestapo. Prawdopodobnie
jeden z członków rodziny Wendtów kierował akcją rozstrzeliwania więźniów 30
lipca 1944 r.
RYSZARD EDMUND ZEMS - ur. 1 listopada 1911 r. Był gestapowcem w Nowym Dworze
Mazowieckim. Jego rodzina mieszkała w Grabiu w powiecie płońskim. Przed wojną
służył w wojsku w Modlinie w stopniu sierżanta. Natomiast według innych
danych miał on ukończyć przed wojną rzekomo szkołę podchorążych, a w gestapo
otrzymać miał stopień SS-Untersturmführera. Jest jednak pewne, że w latach
1940-1944 znęcał się w Nowym Dworze Mazowieckim nad aresztowanymi, bijąc ich i
wiążąc drutem kolczastym. Wykonywał on również wyroki śmierci.
* Marek T. Frankowski - Zbrodniarze z fortu III w Pomiechówku.

1943. Folksdojcze z Fortu III.
* Dorota Grzechocińska - Fort III Pomiechówek 1915-1945, 2022.
Mazowiecka Katownia
Antonina Brzezińska, więziona w forcie od 22 maja do
22 lipca 1943 r., widziała powracających z przesłuchania: "Widziałam z celi
trzech Polaków, których przywieziono z Serocka, byli bardzo pobici, że o
własnych siłach nie mogli wejść do celi. Czołgali się na łokciach i
kolanach, krew sączyła się przez ich ubrania. Tych trzech pobitych szarpały
psy na korytarzu".
Znamienne są również słowa Władysława Pruszyńskiego: "Więźniowie wracali z
przesłuchań z połamanymi rękami, nogami i żebrami (...) tłumaczem był Zems
Ryszard, a bili go dwaj gestapowcy z Niemiec, jeden o nazwisku Schulc,
drugiego nazwiska nie znam. W czasie pierwszego przesłuchania Bachman nie
przyznał się, do stawianych mu zarzutów, a po drugim przesłuchaniu odpadały
mu kawałki ciała i po trzech dniach zmarł".
Bolesław Kacprzak, więziony od 5 maja 1943 r. do 4 listopada 1943 r., był
katowany przez Zygmunta Studzińskiego i Romana Brossa. "Badanie odbywało się
w ten sposób, że bito mnie pałkami brzozowymi i kiedy mdlałem przykładano mi
do brzucha zapalone gazety. Przetrącono mi prawe przedramię i złamano trzy
żebra".
Jan Makowski wspominał: "(...) dwaj więźniowie (...) przyciągnęli z "górki"
do celi, w której ja przebywałem, nieprzytomnego i strasznie pobitego Jana
Chądzyńskiego (...) gdy odzyskał przytomność opowiadał mi dokładnie, że na
"górce" był przesłuchiwany przez Plewkę (...). Na plecach, na piersiach, na
brzuchu, na twarzy i na głowie miał bardzo duże i rozległe siniaki. W wielu
miejscach miał poprzecinane ciało. Jan Chądzyński miał tak okropne obrażenia
na całym ciele, że trudno mi w tej chwili w słowach opisać te wielkie
obrażenia (...). Chądzyński po upływie dwóch lub trzech godzin od chwili gdy
go przyciągnięto z "górki" zmarł w naszej celi w mojej obecności".
Antoni Dybicz opowiadał: "Widziałem również jak pobili gestapowcy
Liśkiewicza z okolic Serocka. Miał poodbijane ciało, leżał nieprzytomny, był
cały pokrwawiony, leżał na naszej celi. Po kilku tygodniach wzięli go znowu
na przesłuchanie. Został ponownie skatowany do nieprzytomności, rany z
powrotem w ciele zostały otwarte. Przywlókł się do celi, gdzie następnie
powieszono go na korytarzu za ręce i na drugi dzień zmarł".
I jeszcze jedna relacja Władysława Grylaka: "(...) Część z wyprowadzanych
więźniów była przez hitlerowców mordowana na "górce", a część wracała do
celi. Spośród tych więźniów, którzy żyli i wracali z "górki" wszyscy byli
zawsze w straszny sposób pobici. Większość z tych więźniów (...) umierała na
skutek ran i licznych obrażeń odniesionych w czasie bicia ich przez
hitlerowców na "górce". (...) Wielu z tych więźniów miało wybite oczy,
połamane żebra, połamane ręce, powybijane zęby, połamane nosy, połamane nogi
i inne obrażenia ciała. Hitlerowcy bili również więźniów gumami w pięty, co
powodowało straszny ból".
Zabójstwa
Leon Barszczewski, więziony od 2 kwietnia do połowy
lipca 1943 r., stwierdził: "Podczas mojego pobytu w obozie codziennie rano
wyprowadzano na "górkę" grupy więźniów od 20 do 50 osób i tam ich
rozstrzeliwano (...). Strzały słyszałem wyraźnie. Podkreślam, że oprócz
wyżej opisywanych egzekucji, które odbywały się w godzinach rannych,
niezależnie od tego dwa lub trzy razy w tygodniu hitlerowcy wyprowadzali
małe kilkuosobowe grupy więźniów w godzinach wieczornych na "górkę" i tam
ich rozstrzeliwali. Byli to ci więźniowie, którzy uprzednio na polecenie
hitlerowców zakopywali zwłoki rozstrzelanych ofiar w godzinach rannych".
Piotr T. Rączka, pracujący na terenie fortu z ramienia firmy budowlanej
Beniamina Wendta zapamiętał, że: "(...) Przeciętnie w miesiącu odbywała się
jedna lub dwie masowe egzekucje. W czasie takiej masowej egzekucji 'zabijano
około 100 lub ponad 100 Polaków (...). Niezależnie od tego nagminnie
istniały przypadki indywidualnych zabójstw (...)"
Bolesław Czaplicki: "Od lekarza Witwickiego dowiedziałem się, że na zapleczu
fortu III w Pomiechówku gestapowcy mordują więźniów przez wieszanie ich na
ustawionej tam w tym celu szubienicy. Witwicki mówił mi, że do każdej
egzekucji gestapowcy zabierają go na "górkę" i on musi stwierdzić zgon
powieszonych uprzednio, partiami, na szubienicy więźniów. Dopiero wtedy
zwłoki odcinane były ze sznurów i zakopywane do ziemi również na "górce".
(...) przed egzekucją Niemcy przywiązywali go do jakiegoś drzewa na "górce"
i z tego miejsca obserwował on wieszanie kolejnych grup więźniów. Po
powieszeniu na szubienicy każdej z grup, wachmani rozwiązywali Witwickiego,
podprowadzali go przed szubienicę i on musiał stwierdzić zgon zamordowanych.
Witwicki mówił, że oficerowie gestapo kierujący egzekucją dawali mu do
podpisu jakieś papiery na okoliczność stwierdzenia zgonu, każdego z więźniów
i dopiero po tym zwłoki więźniów były odcinane ze sznura szubienicy i
wrzucane do wykopanego dołu. Ponadto lekarz Witwicki mówił, że pod
szubienicą stały stołki. Na polecenie Niemców, więźniowie musieli wchodzić
na te stołeczki i sami więźniowie musieli zakładać sobie pętlę na szyję.
Szereg więźniów nie chciało wykonać polecenia oficerów gestapo i odmówiło
założenia sobie pętli na szyję. Wówczas do tych więźniów oficerowie gestapo
strzelali z pistoletów w tył głowy. Z ust Witwickiego wiem, że w tego typu
pozbawianiu życia więźniów przodował gestapowiec Czesław Bross (...)"
Bolesława Witaszka, aresztowanego 15 kwietnia 1943 r.: "(...) Otóż widziałem
jak na placyk koło szubienicy przyszła duża grupa oficerów gestapo i
komendant więzienia. Spostrzegłem również, przyprowadzonych koło szubienic
grupę więźniów. Co dalej się działo już nie widziałem, gdyż widoczność
zasłonił nam wachman. Po pewnym czasie wachman wyprowadził nas z bunkra na
placyk. Polecił on nam abyśmy odcięli linki z wiszącymi ludźmi. Wtedy to
zobaczyłem, że na każdej szubienicy powieszonych jest po dwunastu więźniów.
Wydaje mi się, że na ziemi koło każdego powieszonego stały stołeczki (...).
Odcięliśmy z linek tych 24 powieszonych więźniów. Następnie na polecenie
wachmana musieliśmy zwłoki zamordowanych przenieść, na przygotowanych już
tam noszach koło wykopanego dołu. Kiedy skończyliśmy przenoszenie zwłok
odciętych z szubienicy, wówczas zobaczyłem jak w kierunku szubienic
prowadzona jest dalsza grupa więźniów, którzy pod szubienicę podchodzili
sami. Kto wiązał pętle dla tej grupy nie wiem. Zaledwie zdążyliśmy rozebrać
zwłoki pierwszych 24 powieszonych więźniów, kiedy wachman zabrał nas z nad
dołu i poprowadził w pobliże szubienicy. Po raz drugi zobaczyłem na każdej
szubienicy wiszących na pętlach po dwunastu więźniów, a więc w tej drugiej
partii powieszonych zostało znowu 24 Polaków. Tych zamordowanych zwłoki,
także musieliśmy odciąć z linek, przenieść nad dół, rozebrać i włożyć do
dołu. Kiedy zwłoki wszystkich 48 więźniów powieszonych przez Niemców
znajdowały się już w dole, to obecny oficer gestapo, o nieznanym mi
nazwisku, obserwujący naszą pracę, wydał nam po niemiecku polecenie abyśmy
leżącym już w dole zabitym pościągali z rąk obrączki złote i w ogóle
wszystką biżuterię jaką mieli przy sobie, a nadto, abyśmy każdemu trupowi
rozwierali szczęki i ściągali złote zęby, koronki i mostki ze złota.
Polecenie oficera gestapo przetłumaczył nam wachman. Do tej pracy dano nam
obcęgi i nimi zrywaliśmy złoto z ust, tych zabitych, którzy posiadali w
uzębieniu złoto. Ściągając to złoto z trupów rzucaliśmy je do góry do rąk,
stojących nad dołem wachmanów i gestapowców, a jeden z oficerów gestapo
składał to wszystko na białą chusteczkę, jaką trzymał na otwartej dłoni
(...)"
źródło opisu -
Ziemia Zakroczymska
* Marek T. Frankowski - Mazowiecka katownia: dzieje Fortu III w Pomiechówku, 2006.

Grób masowy odkryty w 2020 r. na wschodnim krańcu prawego dziedzińca Fortu III w Pomiechówku.

Most im. por. Feliksa Pancera. Na zdjęciu widzimy budkę strażniczą i niemieckiego policjanta, który sprawdza dokumenty mieszkańcom Nowego Dworu Mazowieckiego, którzy chcą wejść do naszego miasta bądź przejść na stronę Twierdzy Modlin. Most został odbudowany w 1942 roku, tak więc zdjęcie zostało zrobione w latach 1942/1944.
źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

12 XII 1943. Warschauer Zeitung.
"Osoby
ubiegające się o karierę oficera i podoficera w wojsku, w tym kandydatów na
oficera rezerwy, otrzymają porady, informacje u młodszego oficera armii w
Bügmunde (Nowym Dworze) k/Modlina Horst Wessel Allee (al. Paderewskiego).
Wojskowa centrala telefoniczna Bugmünde 59.
Konsultacje: środa od 8:00 do 18:00, w pozostałych przypadkach po uprzednim
pisemnym powiadomieniu i uzgodnieniu.
Punkt werbunkowy I dla kandydatów na oficerów armii."
[źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]





W ramach planu Barbarossa, w latach 1940-1943 niemiecki okupant rozpoczął budowę na terenie okupowanej Polski licznych lotnisk polowych Luftwaffe. W środkowej części kraju znalazły się m.in. lotniska: Modlin z częścią Kosewa i Kroczewa wraz z częścią Trębki. W założeniach wykonywanie prac w terenie powinno odbywać się przy użyciu odpowiedniego sprzętu mechanicznego. Niestety! W tym celu niemiecki okupant stworzył obozy pracownicze, w których kobiety, mężczyźni, a nawet dzieci zostały zmuszone do wykonywania najcięższych prac, w tym ziemnych. Samochód ciężarowy niemieckiej firmy budowlanej na postoju w Zakroczymiu, który dowoził z okolicznych wiosek wyznaczonych mieszkańców do prac na tychże lotniskach. Do tej pory nie znane są liczby osób, które straciły zdrowie w wyniku ciężkiej pracy. To też czas wysłania do innych obozów pracy, w tym koncentracyjnych.
źródło grafiki i opisu - Ziemia Zakroczymska

1943. Kościół św. Michała Archanioła widziany z ul. Kościuszki.
źródło grafiki i opisu - https://fotopolska.eu
Przed wybuchem II wojny światowej największym zakładem fotograficznym w Nowym Dworze było atelier J. Juressa na ulicy Mickiewicza 4 (Obecnie Wybickiego 10). Właścicielem był nowodworzanin pochodzenia żydowskiego. Gdy Nowy Dwór został włączony do III Rzeszy, niemieccy okupanci przekazali jego zakład litewskiemu folksdojczowi, inżynierowi Julianowi Jankowskiemu. Firma przyjęła nazwę "Foto-Lit", a ponieważ Niemcy wprowadzili własne nazewnictwo ulic zmieniła adres na Neuhof bei Modlin Martin Luter Str. 4 czyli Nowy Dwór pod Modlinem ulica Marcina Lutra 4.
Zakład był w pewnym sensie przedsiębiorstwem rodzinnym, pracowała w nim bowiem także żona właściciela. Głowa domu - pan Julian, prowadził zakład, ale chętniej zajmował się pracami technicznymi. Sprowadzał do Nowego Dworu nowoczesne aparaty fotograficzne, sam wymyślał i udoskonalał urządzenia wykorzystywane w atelier. Jego żona zajmowała się finansami zakładu, przyjmowała należną zapłatę, ale nie znając niemieckiego nie rozmawiała z klientami. Przedsiębiorstwo Jankowskich zajmowało cały parter budynku. Na piętrze były mieszkania. Podzielony na dwa mniejsze lokal po Juressach zamieszkiwały dwie rodziny: jedna niemiecka i jedna polska. Trzecie, dwupokojowe, należało do Jankowskich.
Na polskich terenach włączonych do Rzeszy istniał obowiązek pracy od 13 roku życia. Osoby, które nie znalazły zatrudnienia na terenie miasta wysyłane były na tzw. roboty przymusowe najczęściej na teren Niemiec. Etat w zakładzie fotograficznym chronił więc przed wywózką. W zakładzie zatrudnionych było około 20 osób przy procesie wywoływania klisz, mycia, suszenia, retuszowania, kopiowania odbitek, ich wywoływania, utrwalania, mycia i suszenia oraz obcinania gotowych zdjęć. Obok personelu technicznego były też osoby bezpośrednio obsługujące klientów.
Liczba pracowników była tak duża gdyż wszystkie czynności wykonywano ręcznie a pracy nie brakowało. Jej nawał był spowodowany tym, że wszyscy obywatele musieli posiadać dokumenty niemieckie zaopatrzone w aktualne fotografie. Ponadto atelier wykonywało zdjęcia własne i powierzone. Te ostatnie pochodziły głównie od żołnierzy niemieckich stacjonujących na terenie Twierdzy Modlin, Kazunia i Nowego Dworu oraz tych, którzy przebywali pewien czas w tutejszych lazaretach.
W czasie okupacji Polakom nie wolno było posiadać aparatów fotograficznych, dlatego wszelkie prywatne zdjęcia mogły powstawać jedynie w zakładzie. Z usług zakładu korzystało również miejscowe gestapo wykonując tu fotografie osób aresztowanych. W takiej sytuacji cały personel, za wyjątkiem osoby wykonującej zdjęcie, był usuwany poza atelier.
Po wybuchu powstania warszawskiego oraz zatrzymaniu się frontu w okolicach Jabłonny nowodworscy folksdojcze otrzymali nakaz ewakuacji. J. Jankowski wyjechał do Bydgoszczy zabierając ze sobą wyposażenie zakładu. Część urządzeń wywiózł koleją, pozostałe, z powodu trudności z otrzymaniem większej ilości miejsca w wagonie kolejowym, wysłał Wisłą specjalnie przystosowanym batem. Był to rodzaj dużej łodzi przeznaczonej do przewozu piasku i żwiru. Dla bezpieczeństwa cennego ładunku Jankowski wysłał z nim własnych pracowników jako załogę. Po wywiezieniu sprzętów, jedna z ciemni straciła swoją dotychczasową funkcję. Ktoś zaradny ulokował w niej prosiaka. Już po wojnie w opuszczonym atelier utworzono kolejny zakład fotograficzny, który przez szereg lat prowadziła pan Kazimierz Ciszewski, ale to już zupełnie inna historia.
* Maria Możdżyńska - (Nie)Legendy nowodworskie, 2014.

Budowa mostu kolejowego na Narwi.
źródło grafiki i opisu - https://www.nowydwormaz.pl/biblioteka/

Most wiślany od strony Nowego Dworu Mazowieckiego.
źródło grafiki i opisu - https://www.nowydwormaz.pl/biblioteka/

Komendantura - Modlin - Kasyno Oficerskie.
źródło grafiki i opisu - https://www.nowydwormaz.pl/biblioteka/

Komendantura - Kino - Modlin - Kasyno Oficerskie.
źródło grafiki i opisu - https://www.nowydwormaz.pl/biblioteka/

Budynek nr 389 w Twierdzy Modlin.
źródło grafiki i opisu - https://www.nowydwormaz.pl/biblioteka/



Mogiły żołnierzy niemieckich na cmentarzu fortecznym w Twierdzy Modlin.
źródło grafiki i opisu - https://www.nowydwormaz.pl/biblioteka/

* Ryszard Gołąb - Ilustrowana monografia miasta Nowego Dworu Mazowieckiego z historią Twierdzy Modlin, 2006.
* Ryszard Gołąb - Ilustrowana monografia miasta Nowego Dworu Mazowieckiego z historią Twierdzy Modlin, 2006.
>> Cmentarz Wojenny w Modlinie <<
>> Pomnik poświęcony żołnierzom niemieckim poległym w czasie II wojny światowej <<
Instytut Pamięci Narodowej
- https://inwentarz.ipn.gov.pl
[Akta w sprawie:
Tadeusz Kołodziejski, imię ojca: Józef, ur. 16-01-1914 r.; aresztowany w dniu
06-02-1943 r. pod zarzutem przynależności do tajnej organizacji konspiracyjnej "PZP";
osadzony w areszcie w Nowym Dworze Mazowieckim (Bugmünde), a następnie w
wychowawczym obozie pracy w Działdowie (AEL Soldau); skazany na karę śmierci w
dniu 31-05-1943 r. przez Sąd Doraźny Rejencji Ciechanów i Okręgu Suwałki (Standgericht
für den Reg. Bez. Zichenau und den Kreis Sudauen) - wyrok wykonano w więzieniu
policyjnym w Pomiechówku]
Akten der Geheimen Staatspolizei. Staatspolizei(leit)stelle Zichenau über
Kowalski Stanislaw, geb. 8.5.72
[Akta w sprawie: Stanisław Kowalski, imię ojca: Piotr, ur. 08-05-1872 r.;
aresztowany w dniu 13-03-1943 r. pod zarzutem przewozu przemytników przez Wisłę;
osadzony w areszcie w Nowym Dworze Mazowieckim (Bugmünde), w więzieniu
policyjnym w Pomiechówku, a następnie 20-01-1944 r. w KL Mauthausen, gdzie zmarł
24-01-1944 r.]
Geheime Staatspolizei Zichenau. Personalien: Karaskiewicz Jerzy, geb. 14.10.1908
[Akta w sprawie: Jerzy Karaskiewicz / Karaśkiewicz, imię ojca: Klemens, ur.
14-10-1908 r.; aresztowany pod zarzutem przynależności do organizacji
konspiracyjnej w dniu 09-03-1943 r. i osadzony w więzieniu w Nowym Dworze (Neuhof),
a następnie 24.03.1943 r. w wychowawczym obozie pracy w Działdowie (AEL Soldau)]
Akten der Geheimen Staatspolizei. Staatspolizei(leit)stelle Zichenau über
Kaminski Stanislaw, geb. 8.8.1902
[Akta w sprawie: Stanisław Kamiński, imię ojca: Maciej, ur. 08-08-1902 r.;
aresztowany w dniu 06-02-1943 r. pod zarzutem przynależności do organizacji
konspiracyjnej "PZP" i osadzony w areszcie Modlin-Neuhof, w dniu 04-03-1943 r. w
wychowawczym obozie pracy w Działdowie (AEL Soldau), a następnie 20-06-1943 r. w
KL Auschwitz]
Geheime Staatspolizei Zichenau. Personalien: Zabowski Klemens, geb. 2.2.1917
[Akta w sprawie: Klemens Zabowski / Żabowski, imię ojca: Leonard, ur. 02-02-1917
r.; aresztowany 25-02-1943 r. pod zarzutem podejrzenia o działalność w
organizacji konspiracyjnej "PZP" i osadzony w areszcie przy komisariacie policji
granicznej w Modlinie - Nowym Dworze (Grenzkommissariat, "Greko" Modlin Neuhof),
w więzieniu policyjnym w Pomiechówku, w obozie pracy wychowawczej w Działdowie (AEL
Soldau); skazany na karę śmierci przez Sąd Doraźny Rejencji Ciechanów i Okręgu
Suwałki (Standgericht für den Reg. Bez. Zichenau und den Kreis Sudauen) - wyrok
wykonano w więzieniu w Pomiechówku w maju 1943 r.]
[Akta w sprawie: Feliks Mrozik, imię ojca: Teofil, ur. 07-04-1885 r.;
aresztowany w dniu 23-02-1943 r. pod zarzutem przemytu i nielegalnego
przekraczania granicy pomiędzy Rzeszą a GG; osadzony w areszcie Komisariatu
Policji Granicznej w Modlinie-Nowym Dworze (Grenzkommissariat, "Greko"
Modlin-Bugmünde), a następnie w więzieniu sądowym w Płońsku (Plöhnen), ze
wskazaniem przeniesienia do KL Auschwitz]
Geheime Staatspolizei Zichenau. Personalien: Kowalski Jan, geb. 28.8.1908
[Akta w sprawie: Jan Kowalski, imię ojca: Stanisław, ur. 28-08-1908 r.;
zatrzymany w m. Nowy Dwór (Bugmünde) w dniu 15-05-1943 r. podczas przekraczania
granicy GG i Rzeszy pod zarzutem posiadania fałszywych dokumentów; osadzony w
więzieniu policyjnym w Pomiechówku, ze wskazaniem przeniesienia do KL Auschwitz]
Geheime Staatspolizei Zichenau. Personalien: Pelka Stanislaw, geb. 6.5.1908
[Akta w sprawie: Stanisław Pełka, imię ojca: Aleksander, ur. 06-05-1908 r.;
aresztowany w dniu 09-04-1943 r. pod zarzutem przynależności do organizacji
konspiracyjnej "ZWZ" i osadzony w areszcie komisariatu policji granicznej w
Modlinie-Nowym Dworze (Grenzkommissariat, "Greko" Modlin-Bugmünde), więzieniu
policyjnym w Pomiechówku, 06-12-1943 r. w KL Mauthausen]
[Akta w sprawie: Aleksander Stachurski, imię ojca: Ignacy, ur. 12-11-1889 r.;
aresztowany w dniu 17-03-1943 r. pod zarzutem podejrzenia o przynależność do
organizacji konspiracyjnej "ZWZ" i osadzony w areszcie komisariatu policji
granicznej w Modlinie-Nowym Dworze (Grenzkommissariat, "Greko" Modlin-Bugmünde),
a następnie 24-03-1943 r. w wychowawczym obozie pracy w Działdowie (AEL Soldau)
ze wskazaniem skierowania do obozu koncentracyjnego]
Akten der Geheimen Staatspolizei. Staatspolizei(leit)stelle Zichenau über
Konopka Stanislaw, geb. 24.3.14
[Akta w sprawie: Stanisław Konopka, ur. 24-03-1914 r.; aresztowany za
nieprzekazanie niemieckim władzom informacji o schowanej broni; osadzony w
areszcie w Nowym Dworze (Bugmünde), więzieniu w Płońsku (Plöhnen), KL Auwschwitz
w dniu 05-03-1943 r., a następnie przeniesiony do KL Sachsenhausen w dniu
13-03-1943 r.]
Geheime Staatspolizei Zichenau. Personalien: Ponikiewski Maciej, geb. 17.7.1897
[Akta w sprawie: Maciej Ponikiewski, imię ojca: Henryk, ur. 17-07-1897 r.;
aresztowany w dniu 08-02-1943 r. pod zarzutem przynależności do organizacji
konspiracyjnej "NSZ" i osadzony w więzieniu sądowym w Pułtusku (Ostenburg)/więzieniu
policyjnym w Pomiechówku, a następnie 21-02-1943 r. w areszcie w Nowym Dworze (Bugmünde)
ze wskazaniem skierowania do obozu koncentracyjnego]
Akten der Geheimen Staatspolizei. Staatspolizei(leit)stelle Zichenau über
Kowalski Waclaw, geb. 26.9.1904
[Akta w sprawie: Wacław Kowalski, imię ojca: Stanisław, ur. 26-09-1904 r.;
aresztowany w dniu 08-04-1943 r. pod zarzutem sabotażu gospodarczego
(nielegalnego przemytu bydła przez Wisłę); osadzony w areszcie w Bugmünde (Nowy
Dwór Mazowiecki), więzieniu policyjnym w Pomiechówku, a następnie 20-01-1944 r.
w KL Mauthausen]
Akten der Geheimen Staatspolizei. Staatspolizei(leit)stelle Zichenau über
Kowalski Stanislaw, geb. 8.5.72
[Akta w sprawie: Stanisław Kowalski, imię ojca: Piotr, ur. 08-05-1872 r.;
aresztowany w dniu 13-03-1943 r. pod zarzutem przewozu przemytników przez Wisłę;
osadzony w areszcie w Nowym Dworze Mazowieckim (Bugmünde), w więzieniu
policyjnym w Pomiechówku, a następnie 20-01-1944 r. w KL Mauthausen, gdzie zmarł
24-01-1944 r.]
Akten der Geheimen Staatspolizei. Staatspolizei(leit)stelle Zichenau über
Oporski Czeslaw, geb. 24.11.1901
[Akta w sprawie: Czesław Oporski, imię ojca: Stanisław, ur. 24-11-1901 r.;
aresztowany w dniu 06-01-1943 r. pod zarzutem przynależności do organizacji PPR
i GL; osadzony w areszcie w Nowym Dworze (Bugmünde), więzieniu sądowym w Płońsku
(Plöhnen ), więzieniu policyjnym w Pomiechówku, a następnie 17-12-1943 r. w KL
Mauthausen]
Geheime Staatspolizei Zichenau. Personalien: Suwinski Aleksander Wlodzimierz,
geb. 17.11.1919
[Akta w sprawie: Aleksander Włodzimierz Suwiński, imię ojca: Aleksander, ur.
17-11-1919 r.; aresztowany w dniu 08-04-1943 r. pod zarzutem podejrzenia o
przynależność do ruchu oporu i osadzony w areszcie komisariatu policji
granicznej w Modlinie-Nowym Dworze (Grenzkommissariat, "Greko" Modlin-Bugmünde),
a następnie w więzieniu policyjnym w Pomiechówku ze wskazaniem skierowania do
obozu koncentracyjnego]
[Akta w sprawie: Tadeusz Kwiatkowski, imię ojca: Franciszek, ur. 12-01-1906 r.;
aresztowany w dniu 08-04-1943 r. przez Grenzkommissariat, "Greko"
Modlin-Bugmünde pod zarzutem przynależności do organizacji konspiracyjnej "PZP";
osadzony w więzieniu policyjnym w Pomiechówku, a następnie skazany na karę
śmierci przez Sąd Doraźny Rejencji Ciechanów i Okręgu Suwałki (Standgericht für
den Reg. Bez. Zichenau und den Kreis Sudauen) w dniu 30-05-1943 r. - wyrok
wykonano tego samego dnia]
Geheime Staatspolizei Zichenau. Personalien: Kulakowska Kazimiera, geb.
13.2.1906
[Akta w sprawie: Kazimiera Kułakowska, imię ojca: Adolf, ur. 13-02-1906 r.; po
donosie agenta Gestapo (V-Mann nr 50) aresztowana w dniu 22-01-1943 r. pod
zarzutem przynależności do organizacji konspiracyjnej; osadzona w areszcie w
Bugmünde (Nowy Dwór Mazowiecki), dnia 12-04-1943 r. w wychowawczym obozie pracy
w Działdowie (AEL Soldau), a następnie 20-07-1943 r. w KL Auschwitz]
Akten der Geheimen Staatspolizei. Staatspolizei(leit)stelle Zichenau über Kacki
Josef, geb. 19.3.13
[Akta w sprawie: Józef Kącki, imię ojca: Bolesław, ur. 19-03-1913 r.; ksiądz
aresztowany w dniu 23-01-1943 r. pod zarzutem niezastosowania się do zarządzeń
władz niemieckich; osadzony w areszcie w Bugmünde, 02-02-1943 r. w więzieniu
sądowym w Plöhnen, w wychowawczym obozie pracy w Działdowie (AEL Soldau), a
następnie 08-05-1943 r. w KL Dachau]
[Akta w sprawie: Władysław Rutkowski, imię ojca: Konstanty, ur. 04-08-1900 r.;
aresztowany w dniu 08-04-1943 r. pod zarzutem przynależności do organizacji
konspiracyjnej "PZP"; osadzony w areszcie w Nowym Dworze (Bugmünde), a następnie
w więzieniu policyjnym w Pomiechówku; skazany w dniu 04-02-1944 r. przez Sąd
Doraźny Rejencji Ciechanów i Okręgu Suwałki (Standgericht für den Reg. Bez.
Zichenau und den Kreis Sudauen) na karę śmierci - wyrok wykonano tego samego
dnia w więzieniu w Pomiechówku]
Akten der Geheimen Staatspolizei. Staatspolizei(leit)stelle Zichenau über Ciupa
Waclaw, geb. 18.7.24
[Akta w sprawie: Wacław Ciupa, imię ojca: Władysław, ur. 18-07-1924 r.;
aresztowany w dniu 09-04-1943 r. pod zarzutem przynależności do GL; osadzony w
więzieniu w Nowym Dworze Mazowieckim (Bugmünde), a następnie w dniu 01-11-1943
r. skazany przez Sąd Doraźny Rejencji Ciechanów i Okręgu Suwałki (Reg.-Bez.
Zichenau und Kreis Sudauen) na karę śmierci i stracony]
[Akta w sprawie: Tadeusz Kołodziejski, imię ojca: Józef, ur. 16-01-1914 r.;
aresztowany w dniu 06-02-1943 r. pod zarzutem przynależności do tajnej
organizacji konspiracyjnej "PZP"; osadzony w areszcie w Nowym Dworze Mazowieckim
(Bugmünde), a następnie w wychowawczym obozie pracy w Działdowie (AEL Soldau);
skazany na karę śmierci w dniu 31-05-1943 r. przez Sąd Doraźny Rejencji
Ciechanów i Okręgu Suwałki (Standgericht für den Reg. Bez. Zichenau und den
Kreis Sudauen) - wyrok wykonano w więzieniu policyjnym w Pomiechówku]
[Akta w sprawie: Henryk Trzeciak, imię ojca: Franciszek, ur. 20-01-1914 r.;
aresztowany w dniu 10-03-1943 r. pod zarzutem przynależności do organizacji
konspiracyjnej "PZP" i osadzony w więzieniu policyjnym w Nowym Dworze (Bugmünde),
a następnie w wychowawczym obozie pracy w Działdowie (AEL Soldau) / w więzieniu
policyjnym w Pomiechówku, skazany na karę śmierci przez Sąd Doraźny Rejencji
Ciechanów i Okręgu Suwałki (Standgericht für den Regierungsbezirk Zichenau und
den Kreis Sudauen) - wyrok wykonano w więzieniu w Pomiechówku 31-05-1943 r.]
Geheime Staatspolizei Zichenau. Personalien: Labenda Julian, geb. 29.6.94
[Akta w sprawie: Julian Labeda / Labenda / Łabęda, ur. 29-06-1894 r.;
aresztowany w dniu 21-05-1943 r. pod zarzutem popełnienia przestępstw dewizowych
i podejrzenia o przynależność do organizacji konspiracyjnej; osadzony w
więzieniu policyjnym w Pomiechówku, a następnie skazany przez Sąd Doraźny
Rejencji Ciechanów i Okręgu Suwałki (Standgericht für den Reg. Bez. Zichenau und
den Kreis Sudauen) w Bugmünde w dniu 31-05-1943 r. na karę śmierci - wyrok
wykonano]
Geheime Staatspolizei Zichenau. Personalien: Krawieczynski Adam, geb. 17.7.1907
[Akta w sprawie: Adam Krawieczyński, imię ojca: Szczepan, ur. 17-07-1907 r.;
aresztowany w dniu 24-02-1943 r. przez Grenzkommissariat, "Greko"
Modlin-Bugmünde pod zarzutem działalności w organizacji konspiracyjnej "PZP"
(komendant placówki obejmującej teren gminy Załuski); osadzony w więzieniu
policyjnym w Pomiechówku, a następnie skazany na karę śmierci przez Sąd Doraźny
Rejencji Ciechanów i Okręgu Suwałki (Standgericht für den Reg. Bez. Zichenau und
den Kreis Sudauen) w dniu 31-05-1943 r. - wyrok wykonano tego samego dnia]
Geheime Staatspolizei Zichenau. Personalien: Michalski Michal, geb. 29.9.1887
[Akta w sprawie: Michał Michalski, imię ojca: Jan, ur. 29-09-1887 r.;
aresztowany w dniu 10-03-1943 r. pod zarzutem przynależności do organizacji
konspiracyjnej "PZP"; osadzony w areszcie komisariatu policji granicznej w
Modlinie-Nowym Dworze (Grenzkommissariat, "Greko" Modlin-Bugmünde), w
wychowawczym obozie pracy w Działdowie (AEL Soldau), następnie w więzieniu
policyjnym w Pomiechówku; skazany 31-05-1943 r. przez Sąd Doraźny Rejencji
Ciechanów i Okręgu Suwałki (Standgericht für den Reg. Bez. Zichenau und den
Kreis Sudauen) na karę śmierci - wyrok wykonano w więzieniu w Pomiechówku]
Berlinka to duża, kryta barka rzeczna służąca do transportu towarów masowych np. zboża lub piasku. Przedwojenni mieszkańcy Nowego Dworu być może pamiętają jeszcze berlinki pływające po Narwi i Wiśle, młodsi wspominają, że widywali je najwyżej zacumowane lub wyciągnięte na brzeg. Część nowodworzan może wymienić wśród przodków oryli, flisaków, retmanów czy też szyprów. Tym bardziej, że zawody te przechodziły najczęściej z ojca na syna, a bywało, że i na córkę. Co prawda kobiety bywały szyprami, ale flisakami już raczej nie. Nie chodziło tu o dyskryminację, po prostu zawód flisaka czy oryla wymagał dużej siły fizycznej, w jedną stronę łódź należało przecież holować, jeżeli nie sprzyjał wiatr używano do tego mięśni ludzkich. Zresztą szyper był często nie tylko nominalnym szefem, ale również właścicielem lub współwłaścicielem jednostki pływającej. Zdarzało się, że kierownikiem spławu czy jednym z flisaków był współtowarzysz życia właścicielki berlinki. Tak było w przypadku Wacława Kowalskiego vel Stalla, komunisty, znanego nowodworskiego działacza ruchu robotniczego.
Przez Nowy Dwór najczęściej przepływał towar najbardziej popularny, czyli zboże, sól, drewno oraz piasek i żwir. Te dwa ostatnie materiały budowlane zdominowały przewozy w pierwszej połowie XX w. Zjawisko to związane było z szybką rozbudową kraju po zakończeniu I wojny światowej. Towar ten odegrał też ważną rolę w mchu oporu podczas okupacji hitlerowskiej.
Po włączeniu miasta do III Rzeszy podobnie jak przed wojną flisacy wozili nadal piach i żwir. Był to towar niejako oficjalny, przeznaczony do kontroli. Pod spodem płynęła do Warszawy czy z Warszawy kontrabanda. Przewożono właściwie wszystko, na co znalazł się zbyt, głównie mięso. Z dzisiejszego punktu widzenia, gdzież tu bohaterstwo? Po pierwsze do dziś rodowici warszawiacy twierdzą, że przeżyli okupację jedynie dzięki przemycanej żywności. Po drugie tego rodzaju działalność karana była śmiercią.
Wszystkie jednostki pływające poddawane były kontroli. Policja celna swoją siedzibę miała na ul. Sukiennej w miejscu gdzie po wojnie przez wiele lat funkcjonowała wytwórnia pustaków. Na Wiśle baza celników znajdowała się na wysokości spichlerza. Kontrolowano tu dokumenty i ładunek. Zdarzało się, że po takiej kontroli flisak nie wracał już do domu. Wystarczyło, że celników zaniepokoiło coś w dokumentach, lub znaleźli w nich nazwisko osoby poszukiwanej. Wtedy wzywano nowodworskie gestapo. Między innymi to tu został aresztowany wspomniany wyżej Wacław Kowalski. Jako przedwojenny komunista, znalazł się na liście wrogów III Rzeszy. Świadkowie tego wydarzenia twierdzili, że Stall mógł umknąć aresztowania, dostał informację z domu, że poszukiwało go tam gestapo. Dlaczego, wiedząc o niebezpieczeństwie nie opuścił barki gdzieś po drodze? Dziś już nie poznamy odpowiedzi na to pytanie.
Celnicy przede wszystkim sprawdzali jednak przewożony towar. Zdawali sobie sprawę, że najłatwiej na czas kontroli podwiesić przemycane rzeczy pod dnem. Kontrola polegała więc na tym, że od dziobu do rufy policjanci przeciągali pod wodą linę, jeżeli o coś zahaczyła oznaczało to istnienie kontrabandy. Mimo poczynań kontroli flisacy nie rezygnowali z przemytu, stosowali jednak metodę trudniejszą do wykrycia. Otóż drewniany szkielet łodzi stanowiły około 15 cm wręgi, normalnie przewożony żwir czy piasek przykrywał je tak jak cały pokład. Ponieważ takiego ładunku nie dało się skontrolować dokładnie celnicy chodząc po min nakłuwali leżące hałdy długim szpikulcem, jeżeli zgadzała się głębokość, na jaką miarka wchodziła uznawano, że wszystko jest w porządku. Flisacy wykorzystywali to przekonanie umieszczając na wręgach drugie dno. Zyskiwali w ten sposób przestrzeń o wysokości, co prawda jedynie ok. 15 cm i podzieloną wręgami na segmenty, ale dość rozległą i praktycznie metodą nakłuwania nie do wykrycia.
Prywatne berlinki pływały jeszcze po Wiśle i Narwi do 1948 r. kiedy to cała żegluga rzeczna została upaństwowiona. Czy coś wówczas przemycano? Być może, czasy nadal nie należały do spokojnych a i z żywnością było krucho.
* Maria Możdżyńska - (Nie)Legendy nowodworskie, 2014.
1944 r.
- likwidacji ulega ogrodzenie byłego getta w Nowym Dworze, Niemcy wywożą
dokumenty archiwum miejskiego, urzędów nowodworskich, księgi metrykalne parafii
katolickiej, a także akta gmin wyznaniowych.
VIII. - w koszarach byłego batalionu elektrotechnicznego stacjonuje, przed
udaniem się do Warszawy, część brygady SS "Dirlewangera" wsławionej później
mordami na ludności cywilnej i powstańcach warszawskich.
VIII. - Niemcy tworzą w mieście dwa obozy pracy dla Polaków pracujących przy
pracach fortyfikacyjnych (przy ul. Warszawskiej i dawnej szkole żydowskiej przy
ul. Górskiej), na terenie fabryki krochmalu dokonana zostaje przez gestapo
egzekucja na 26 osobach z Legionowa i okolic, podejrzewanych o pomoc powstańcom
warszawskim.
- wywiezione zostają do Niemiec maszyny z fabryki dykty (jedynej fabryki jaka
funkcjonowała w okresie okupacji).
%20do%20stacji%20Warszawa%20Praga..jpg)
1944 r. Bilet kolejowy dla ucznia na przejazd 3 klasą, wystawiony na nazwisko Witold Kubiszewski na przejazdy od stacji Bügmunde (Nowy Dwór) do stacji Warszawa Praga.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
Rozkład jazdy i mapa połączeń kolejowych na rok 1944/1945.

1944. „Tadeusz Lenkowski z Bugmünde (Nowy Dwór Mazowiecki), Neuwiesendorf 9 (Nowołęczna 9), jest zatrudniony przy pracach fortyfikacyjnych (szańcowych) przez Dowództwo Komendanta Placu (Kampfkommandant) w Modlinie i w związku z tym nie może być brany do innych prac”.
Jest to zaświadczenie o zatrudnieniu, które chroniło okaziciela przed łapankami lub przymusowym skierowaniem do innych robót. Prace szańcowe (Schanzarbeiten) jesienią 1944 roku wiązały się z przygotowywaniem umocnień przed zbliżającym się frontem radzieckim.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
%20na%20podróż%20z%20Warszawy%20do%20Neuhof%20(Nowego%20Dworu).jpg)
1944. Przepustka/Durchlaßschein ostemplowana przez Deutsche Grenzpolizei/SW-Wache Modlin (Straż Graniczną stacji kolejowej w Modlinie) na podróż do Warszawy.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
___________________________________________________________________________________________________________
Jest to dokument uprawniający do przekraczania granicy między terenami wcielonymi do Rzeszy a Generalnym Gubernatorstwem.

1944. Potwierdzenie z Bazy Lotniczej Modlin zezwalające pracownikowi biura Lechowi Kaniewskiemu z Bugmünde na swobodny dostęp do i z miejsca pracy.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]


27.06.1944. PhotoLit Bugmünde. Na zdjęciu Janina Żurawska.

1944. Mapa okolic Bugmünde - Nowego Dworu.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

Sierpień 1944. Dwaj żołnierze niemieccy przed zniszczonym radzieckim czołgiem T-34-85 w okolicach Modlina. Pierwszy z prawej SS-Sturmbannführer Hubert-Erwin Meierdress, niemiecki as pancerny, dowódca 1./SS-Panzerregiment 3 dywizji Waffen SS "Totenkopf".


Modlin auf der Fahrt von Warschau nach Hohensalza 29. Juli 1944 - Modlin podczas jazdy (podróży) z Warszawy do Inowrocławia 29 lipca 1944.
Obróbka zdjęcia - Gemini 3.

Sierpień 1944. Twierdza Modlin z lotu ptaka.
źródło grafiki i opisu - Ziemia Zakroczymska

12.08.1944. Cypel z portem i spichrzem oraz przedmoście nowodworskie z wieżą Michałowską.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

12.08.1944. Nowy Dwór z układem ulic, strukturą zabudowy i widocznymi zniszczeniami w centrum.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
Instytut Pamięci Narodowej
- https://inwentarz.ipn.gov.pl
[Akta w sprawie:
Tadeusz Świecki / Święcki, imię ojca: Jan, ur. 13-06-1918 r.; aresztowany przez
funkcjonariuszy komisariatu granicznego w Nowym Dworze (Grenzkommissariat,
"Greko" Bugmünde) w dniu 14-04-1944 r. pod zarzutem przynależności do
organizacji konspiracyjnej "PZP", skierowany do KL Stutthof]
Geheime Staatspolizei Zichenau. Personalien: Muchla Kazimierz, geb. 24.6.1918
[Akta w sprawie: Kazimierz Muchla, ur. 24-06-1918 r.; członek organizacji
konspiracyjnej "PZP" zastrzelony przez funkcjonariuszy komisariatu policji
granicznej w Nowym Dworze (Grenzkommissariat, "Greko" Bugmünde) w dniu
29-02-1944 r.]
[Akta w sprawie: Aleksander Stokman / Stockman, ur. 15-04-1903 r.; aresztowany w
dniu 02-06-1944 r. pod zarzutem odmowy podpisania Niemieckiej Listy
Narodowościowej (DVL) i osadzony w areszcie w Nowym Dworze (Bugmünde), w
więzieniu sądowym w Płońsku (Plöhnen), a następnie skierowany do KL Stutthof]
[Akta w sprawie: Andrzej Rowicki, imię ojca: Adolf, ur. 05-02-1925 r.; student;
członek organizacji konspiracyjnej "PZP", zastrzelony przez funkcjonariuszy
komisariatu granicznego w Nowym Dworze (Grenzkommissariat, "Greko" Bugmünde)
podczas stawiania oporu w trakcie aresztowania w m. Wólka, pow. Płońsk (Plöhnen)
w dniu 29-02-1944 r.]
Geheime Staatspolizei Zichenau. Personalien: Ciepielewski Roman, geb. 04.11.1907
[Akta w sprawie: Roman Ciepielewski, imię ojca: Józef, ur. 04-11-1907 r.;
aresztowany w dniu 16-03-1944 r. pod zarzutem kradzieży, nielegalnego
przekraczania granicy z GG i prowadzenia nielegalnego handlu; osadzony w
więzieniu w Bugmünde (Nowy Dwór Mazowiecki), a następnie skierowany do więzienia
w Plöhnen (Płońsk)]
Geheime Staatspolizei Zichenau. Personalien: Rowicki Adolf, geboren am:
27.2.1903
[Akta w sprawie: Adolf Rowicki, ur. 27-02-1903 r.; kpt. rez., członek
organizacji konspiracyjnej "PZP", zastrzelony przez funkcjonariuszy komisariatu
granicznego w Nowym Dworze (Grenzkommissariat, "Greko" Bugmünde) podczas
stawiania oporu w trakcie aresztowania w m. Wólka, pow. Płońsk (Plöhnen) w dniu
29-02-1944 r.]
[Akta w sprawie: Adam Aleksander Bomert, imię ojca: Jan, ur. 09-04-1912 r.;
aresztowany w dniu 14-04-1944 r. przez funkcjonariuszy Komisariatu Policji
Granicznej w Nowym Dworze (Grenzkommissariat, "Greko" Bugmünde) pod zarzutem
przynależności do tajnej organizacji konspiracyjnej "PZP" i osadzony w więzieniu
policyjnym w Pomiechówku; skazany na karę śmierci przez Sąd Doraźny Rejencji
Ciechanów i Okręgu Suwałki (Standgericht für den Regierungsbezirk Zichenau und
den Kreis Sudauen) - wyrok wykonano w więzieniu w Pomiechówku 26-05-1944 r. ]
>> KALENDARIUM NOWEGO DWORU MAZOWIECKIEGO - WIEK XX i XXI - od roku 1945 <<
>> KALENDARIUM NOWEGO DWORU MAZOWIECKIEGO - OD ŚREDNIOWIECZA DO WIEKU XIX <<
>> NOWY DWÓR MAZOWIECKI - INFORMACJE HISTORYCZNE <<
Mapy historyczne NDM i Modlina
Osadnictwo holenderskie w powiecie Nowy Dwór Mazowiecki
Słownik historyczno-geograficzny ziem polskich - Nowy Dwór i okolice
Dokumenty Komisji Rządowej Spraw Wewnętrznych na temat miasta Nowy Dwór - XIX wiek