KALENDARIUM NOWEGO DWORU MAZOWIECKIEGO

WIEK XX - od 1901 do 1945

 

 

>> KALENDARIUM NOWEGO DWORU MAZOWIECKIEGO - OD ŚREDNIOWIECZA DO WIEKU XIX <<

 

>> KALENDARIUM NOWEGO DWORU MAZOWIECKIEGO - WIEK XX i XXI - od roku 1945 <<

 

 

Fakty nowodworskie - maj 2014 r.

 

 

 

 

1901 r.

 

 

Po 1877. Fragment mapy guberni warszawskiej.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1901. Sprzedaż nieruchomości przy ul. Nadrzecznej 79 (obecnie ul. Sukienna) w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Sprzedaż nieruchomości. W dalszym ciągu sprzedano w sądzie okręgowym, następujące nieruchomości miejskie:

Nieruchomość № 6 w Nowym Dworze, przy ul. Nadrzecznej № 79 Hersza Szychty, ocenioną na 3,000 rb., obciążoną rb. długów i wystawioną na sprzedaż w poszukiwaniu 7,650 rb. z procentami i kosztami, — nabyli Hersz i Gitla małżonkowie Transportowie, za 3,460 rb.



Lokalizacja: Nowy Dwór, ul. Nadrzeczna nr 79 (nieruchomość nr hipoteczny 6).

Poprzedni właściciel: Hersz Szychta.

Nabywcy: Małżonkowie Hersz i Gitla Transport.

Kwota sprzedaży: 3,460 rubli (rb.).

Kontekst: Sprzedaż odbyła się w drodze licytacji sądowej w sądzie okręgowym ze względu na zadłużenie nieruchomości.

 

 

 

1900-1901. Taryfy opłat za bilety na kolei żelaznej Nadwiślańskiej.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1901. Pożar remizy parowozowej na stacji kolei Nadwiślańskiej w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Pożar na stacji.

Wczoraj około g. 1 w p. na stacji kolei Nadwiślańskiej w Nowym Dworze zauważono wydobywający się dym z pod dachu remizy parowozowej. Na wszczęty alarm, służba stacyjna rzuciła się na ratunek płonącego dachu, lecz ogień, który powstał zapewne od iskry parowozu, podniecany silnym wiatrem objął wkrótce cały dach.

Na pomoc nadbiegła ochotnicza straż z Nowego Dworu, lecz mimo wysiłków pożaru nie było można wstrzymać i cały dach nad remizą doszczętnie spłonął. Przy gaszeniu pożaru, robotnicy kolejowi, Aleksander Preis uległ poparzeniu, a Józef Sulimski potłuczeniu. Poszwankowanym służba lekarska kolejowa udzieliła pomocy.

__________________________________________________________________________________________________________________________
Przyczyna pożaru: Tekst wskazuje na iskrę z parowozu. Była to plaga epoki pary – parowozy wyrzucały z kominów gorące węgliki, które przy braku odpowiednich omiataczy iskier lub podczas suszy łatwo wzniecały ogień na drewnianych dachach i polach.

- g. 1 w p.: Skrót od „godzina pierwsza w południe” (lub po południu). W tamtym czasie częściej używano systemu 12-godzinnego z doprecyzowaniem pory dnia zamiast dzisiejszego 13:00.

- Remiza parowozowa: Dziś użylibyśmy słowa parowozownia. Słowo „remiza” kojarzy nam się obecnie głównie ze strażą pożarną, ale dawniej oznaczało po prostu budynek gospodarczy do przechowywania pojazdów (wozów, powozów, a później lokomotyw).

- Służba stacyjna: Personel pracujący na stacji.

- Podniecany silnym wiatrem: W tym kontekście „podniecać” oznacza rozniecać, potęgować, wzmagać. Dziś to słowo ma niemal wyłącznie zabarwienie emocjonalne lub seksualne.

- Poszwankowani: Osoby, które odniosły uszczerbek na zdrowiu (poszkodowani).

 

 

 

1901. W Nowym Dworze ma mieć siedzibę urząd kontroli służby (na wzór istniejącego urzedu w Warszawie) na powiat warszawski.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Kontrola służby na prowincyi.

Władza wyższa rozesłała do naczelników wszystkich gubernii odezwę, w której zaprojektowano wprowadzenie w miastach prowincyonalnych kontroli normalnej służby, na wzór istniejącej w Warszawie. Urzędy kontroli mieścić się mają w miastach większych przy biurach policmajstrów, tam zaś, gdzie ich niema, w biurach prezydentów miast. W obrębie powiatu warszawskiego kontrola taka ma być zorganizowana w Nowym-Dworze.

 

 

 

"WYSTRZAŁOWY" BURMISTRZ

W czerwcu 1901 r. po raz kolejny sprawdziło się twierdzenie, że Nowy Dwór nie ma szczęścia do swoich burmistrzów. Przypominamy, że w porównaniu z innymi miastami zarobki włodarza miasta były niewielkie, a pracy miał więcej niż w innych miejscowościach. Skutek był taki, że władze "skazywały" na pracę w Nowym Dworze osoby, które czymś się naraziły. Były to zazwyczaj wykroczenia finansowe lub łamanie przepisów prawa administracyjnego. To, czego dokonał w naszym mieście burmistrz Pluszcz przekroczyło wszelkie granice.

Pod koniec czerwca 1901 r. w prasie warszawskiej pojawiła się niewielka notatka: "W Nowym Dworze dnia 23-go b.m. jeden z mieszkańców pod wpływem rozdrażnienia dał dwa strzały z rewolweru do własnej żony, lecz chybił. Śledztwo w sprawie tej wdrożono".

Gdyby chodziło o kogoś innego, to informacje o całym zajściu ograniczyłyby się do tej dwuzdaniowej wypowiedzi. Jednak w tym wypadku atakującym był nie kto inny, jak burmistrz nowodworski T. Pluszcz. Nic dziwnego, że tematem zainteresowano się szerzej. Co prawda między wypowiedziami poszczególnych gazet są niewielkie różnice, ale da się z nich odtworzyć wydarzenia, jakie rozegrały się wówczas w naszym mieście.

Otóż 23 lub 24 czerwca około godziny 18.00 mocno wzburzony pan Pluszcz wrócił do domu. Prawdopodobnie doszło do awantury, chociaż później twierdzono, że żona burmistrza wyszła z domu, gdy tylko zauważyła, w jakim stanie znajduje się jej małżonek. Pluszczowa doszła do wniosku, że potrzebny jest ktoś, kto uspokoi jej męża. Nie wiemy, czy celowo, czy przypadkiem zwróciła się o to z prośbą do Ernesta Bundsztejna [Bundszejta]. Był to człowiek cieszący się dużym zaufaniem w mieście, członek rady Ochotniczej Straży Ogniowej i komisji podatku mieszkaniowego, właściciel domu na dzisiejszej ulicy Bohaterów Modlina. Z racji swoich funkcji często bywał w magistracie i bez wątpienia dobrze znał burmistrza. Najprawdopodobniej wiedział to, co było oczywiste dla wszystkich, którzy załatwiali cokolwiek w urzędzie. Pluszcz był wybuchowy i nie grzeszył ogładą towarzyską. Zdawać by się mogło, że negocjator osiągnął swoje zamierzenia, bo włodarz Nowego Dworu zaczął się powoli uspokajać. W tym miejscu relacje nieco się różnią. Wiadomo, że Bundsztejn wyszedł i według jednych przekazał burmistrzowej, że mąż prosi ją o powrót do mieszkania. Według innych, po wyjściu mediatora Pluszczowa sama wróciła do domu. Skutek tego czynu był wstrząsający. Na widok żony burmistrz wyjął z kieszeni rewolwer i strzelił w jej kierunku. Na szczęście chybił. Kobieta wybiegła z mieszkania, ale mąż pobiegł za nią i na schodach strzelił powtórnie. Ponownie nie trafił. Po raz trzeci Pluszcz strzelił na podwórku. Tym razem był znacznie bliżej, ale kobiecie udało się odepchnąć broń i skutek wystrzału był taki, jak w poprzednich przypadkach. Na odgłos kanonady na podwórko przybiegli wspomniany wyżej pan Bundsztajn oraz stróż magistratu Stepanienko. We dwóch zdołali obezwładnić burmistrza i zabrać mu rewolwer. W bębenku tkwiły jeszcze cztery kule. Pluszcz został aresztowany. W śledztwie zeznał, że strzelał do żony z zazdrości. W ten sposób pan Pluszcz wpisał się w grono włodarzy Nowego Dworu, którzy stanęli poza prawem.

Nie wiemy, czy został skazany, nie wiemy nawet, czy stanął przed sądem. Pluszcz musiał posiadać jakieś zakulisowe poparcie, świadczył o tym wyrok wydany dwa lata po opisanych wyżej wydarzeniach. Została wówczas zakończona sprawa tocząca się od 1900 r., w której Pluszcz oskarżył jednego z mieszkańców Nowego Dworu o obrazę urzędnika. Nie wiadomo, czy podczas tego procesu oskarżający był obecny na sali sądowej, czy w tym czasie odsiadywał wyrok za usiłowanie zabójstwa żony. W sprawozdaniach z rozprawy pojawia się jego nazwisko, ale tylko w odniesieniu do opisu sytuacji, w której petent miał obrazić burmistrza. Mimo tego, iż przyczyną zajścia ewidentnie było zachowanie tego ostatniego, to petent poniósł karę. Być może podczas rozprawy o usiłowanie zabójstwa żony, o ile do takiej doszło, również zadziałała jakaś nieznana nam protekcja i niedoszły zabójca pozostał bezkarny.

* Maria Możdżyńska - (Nie)legendy nowodworskie po raz drugi, 2024.

 

 

 

1902 r.



- w mieście jest 360 domów zamieszkałych przez 6650 mieszkańców. Według opisów: "Miasto jest brudne, licho oświetlone i pełne błota".

 

 

 

1902. Informacje o Nowym Dworze w Przewodniku po Królestwie Polskim.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1902. Członkami honorowymi Warszawskiego Towarzystwa Farmaceutycznego byli dwaj aptekarze z Nowego Dworu Alfred Fabian, były właściciel apteki i Jan Flatt, obecny właściciel apteki.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

Kasyno Oficerskie. Projekt z 1902 roku, jednego z najbardziej reprezentacyjnych budynków Twierdzy Modlin. Budynek powstał na podstawie projektu nieznanego rosyjskiego architekta, przy współpracy polskiego projektanta Piotra Leona Krasińskiego. Budynek oddano do użytku ok. 1905-1906 roku.
Jako pierwszy na terenie twierdzy posiadał oświetlenie elektryczne oraz nowatorskie, jak na tamte czasy rozwiązanie - napędzane i zasilane grzaną w kotłowni parą wodną centralne ogrzewanie. Do dzisiaj zachowały się charakteryzujące się wysokim kunsztem wykonania: balustrady, żyrandole, klatka schodowa. Kasyno Oficerskie pierwotnie było użytkowane jako swego rodzaju klub. Było miejscem integracji oficerów i ich rodzin. W czasie pierwszej wojny światowej budynek pełnił funkcję komendantury niemieckiej. Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości w 1918 roku otrzymało nazwę – Oficerskie Kasyno Garnizonowe w Modlinie i nadal pełniło funkcje reprezentacyjne i kulturalne. W reprezentacyjnej Sali Białej odbywały się bale organizowane m.in. przez Korpus Kadetów nr 2 oraz 1 Pułk Artylerii Ciężkiej. Swoje bale, rauty i uroczystości organizowały również: 32 Pułk Piechoty, 1 Batalion Saperów Legionów czy Szkoła Podchorążych Rezerwy Saperów (bale kostiumowo-maskowe).

 

>> Kasyno Oficerskie, projekt z 1902 <<

 

 

 

1903 r.

 

 

1903. Powódź w Nowym Dworze i okolicach.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Z powodu mrozu woda rozlewająca się marznie natychmiast, skutkiem czego trudno w danej chwili orzec, czy Wisła przybiera lub opada. Łąki i pola pokrywa jednolita skorupa lodowa. Za Pelcowizną jeszcze w paru miejscach widać wylew na sąsiednich polach, aczkolwiek rzeka stosunkowo jest dość daleko, wreszcie lasy Jabłonny i sama Jabłonna, rozrzucona na leśnych pagórkach, zasłania całkowicie widok rzeki i wylewu na sąsiednie niziny.

Dopiero minąwszy lasy Jabłonny w stronę Nowego Dworu około wsi Skierdze, woda rowami wdziera się na nizinne pola i łąki miejscami świeci swą falą około szosy.

Potem znowu przerwa, aż do wiorsty 12-ej traktu nowodworskiego, gdzie na przestrzeni wiorsty woda oblewa lewą skarpę szosową i niewiele brak, by wylew przedarł się na szosę i przerwał komunikację.

W Nowym Dworze natrafiamy na chwilę, gdy panika już minęła, aczkolwiek miasto ze wszech stron, jak wyspa, okolone jest wodą, a tylko groble szosowe, jak mosty łączą miasteczko ze światem. Zwłaszcza od strony wjazdu warszawskiego z jednego boku szosy Wisła oblewa pierwsze domy, aż do samej szosy, z drugiej strony ku ulicom wlewa się Narew, co około domu restauracji przy ogrodach wygląda na olbrzymie jezioro z wązkim przesmykiem grobli szosowej.

Na wstępie do Nowego Dworu, objaśniają nas, że stojące tam załogą kompanje minerskie udały się onegdaj w dół Wisły pod Secemin, gdzie utworzył się potężny zator, będący przyczyną wylewu wód. Narew nie przybierała, nie sygnalizowano także z góry Wisły przyborów karpackich.

Do wieczora groziło miastu wielkie niebezpieczeństwo i obawiano się katastrofy na podobieństwo tej, jaka zdarzyła się w marcu r. 1888, gdy całe miasto było pod wodą, ludzie na dachach szukali ratunku, wielu mieszkańców Nowego Dworu zamierzało uciekać z miasta. Jeden z żydowskich domów modlitwy został odcięty już przez wodę, w stronę Narwi zaś woda dosięgała już progów domów, gdy oto nagle woda zaczęła opadać, a do koszar nadeszła wiadomość, że minierom udało się wysadzić zator w powietrze i że lody spływają ku Płockowi.

Z Nowego Dworu udajemy się do gminy Góra, oraz zbieramy informacje o powodzi we wsiach poblizkich.

I oto stwierdzamy zalew w gminie Góra, dokąd niepodobna dostać się chwilowo ani łodziami z powodu kry, ani po lodzie zbyt słabym, mianowicie do Okunina, Janiaków i Góry; po drugiej stronie Nowego Dworu odosobnione są przez wylew dwie wsie.

Kępa Miniewska, pod samym Nowym Dworem Pułkowo, na 3-ej wiorście pod Nowym Dworem Posielany, ogółem osiem wsi znalazło się pod wodą, skutkiem zatoru pod Seceminem.

Należy dodać, że Secemin leży z lewej strony Wisły na pół drogi między Zakroczymiem a Czerwińskiem, wśród niziny, zajętej przez wsie Secimińsk, Secemin Polski, Osiny, Polesie, Nowiny, Krobi czew, Piaski Duchowne i Królewskie, Nowy Wilków, Michałów, Leoncin, Gniewniewice, a ze wszystkich tych miejscowości, jako znajdujących się w bezpośredniem sąsiedztwie z najniebezpieczniejszem miejscem zatoru, należy spodziewać się niedobrych wieści.

Przyczyną wylewu był wszakże nietyle sam zator, lecz mróz nagły, skutkiem którego wytworzyła się kra, która w wielkiej ilości nadpłynąwszy, oparła się o zator i zatrzymała bieg rzeki.

Los powodzian nie wiadomo dokładnie. Nie ulega wątpliwości, że mieszkańcy tych nizin w blizkości ujścia Narwi do Wisły, są zawsze w czasie wiosennych wylewów przygotowani na niebezpieczeństwo i mają sposoby ratunku, budując bądź chaty na wzgórzach, bądź mając pod ręką łodzie. Szkód w polu, jak w czasie obecnym, ponieść nie mogą, choć zamarznięta woda na oziminach dobrze nie zrobi.

W każdym razie wielu z zaskoczonych powodzią biedaków wycierpi srodze w zimie na dachu chaty i przymrze głodu, jeżeli nie mieli zapasów w chacie lub nie zdążyło coś uratować.

Dziś jednak nie podobna zdać sobie sprawy, czy akcja pomocnicza będzie potrzebną dla tych ludzi.

___________________________________________________________________________________________________


Tekst opisuje powódź zatorową w okolicach Nowego Dworu Mazowieckiego (widły Wisły i Narwi). To jeden z najniebezpieczniejszych typów powodzi w tym regionie.

Gwałtowność zjawiska: "Mróz nagły" spowodował, że woda zaczęła zamarzać w ruchu, tworząc ogromne ilości kry. To doprowadziło do powstania gigantycznego zatoru pod Seceminem (wieś niedaleko Leoncina).

Autor wspomina powódź z 1888 roku. Była to jedna z największych powodzi w historii Polski (tzw. powódź "marcówka"), która niemal całkowicie zniszczyła Nowy Dwór. Strach mieszkańców w 1903 roku był więc w pełni uzasadniony wspomnieniem tamtej katastrofy.



- Wiorsta: Rosyjska miara długości używana w Królestwie Polskim. 1 wiorsta = 1066,8 m. Autor używa jej do określenia odległości na "trakcie" (dzisiejszej drodze).

- Zator: Nagromadzenie kry lodowej, które tamuje przepływ wody, powodując jej gwałtowne spiętrzenie i powódź (tzw. powódź zatorowa).

- Minierzy / Kompanje minerskie: Dawne określenie saperów lub oddziałów wojskowych zajmujących się materiałami wybuchowymi. W tekście to oni ratują sytuację, wysadzając lód dynamitem.

- Onegdaj: Dawniej oznaczało "przedwczoraj", choć w szerszym kontekście mogło oznaczać "niedawno".

- Oziminy: Rośliny uprawne (zboża) siane jesienią, które zimują pod śniegiem. Autor zauważa, że lód im zaszkodzi, ale nie zniszczy ich tak, jak letnia powódź zniszczyłaby plony.

- Trakt: Główna droga bita, szosa.

 

 

 

Budynek dawnych koszar carskich przy ul. Paderewskiego 3b. Na szczycie ryzalitu frontowego budynku widoczna data budowy 1902-1903.
Na początku XX wieku, w pobliżu węzła kolejowego, a obecnie przy ulicy Paderewskiego, powstał zespół zabudowań koszarowych z placem musztry i odpowiednią infrastrukturą.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1903. W kościele pw. Św. Krzyża na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie odbyła się konsekracja trzech dzwonów do kościołów w Chociszewie, Pogoni (obecna dzielnica Sosnowca) i Nowym Dworze. Nowodworski dzwon o wadze 500 funtów został sprawiony staraniom księdza Jana Jaroczyńskiego a ufundowany ze składek pracujących w fabryce krochmalu i jest przeznaczony dla kościoła pw. Św. Michała. Dzwon otrzymał imię Jana od Krzyża.

 

Wiadomości kościelne.

— Poświęcenie dzwonów. Wczoraj w kościele św. Krzyża na Krakowskiem-Przedmieściu o g. 4 pp. J. E. ks. biskup sufragan Ruszkiewicz dopełnił konsekracji trzech dzwonów.

Pierwszy wagi 1000 funtów, stanowiący dar Bronisławy Przybojewskiej, przeznaczony do kościoła w Chociszewie w pow. Płońskim ochrzczony został imieniem Józefat.

Drugi ochrzczony imieniem Tomasz, wagi 500 funtów nosi napis: „Pod zarządem Jego Ekscelencji biskupa Tomasza Kulińskiego djecezji Kieleckiej” z jednej strony, z drugiej zaś — „z ofiar rzemieślników mechanicznego wydziału pod zarządem K. Przyllasa walcowni rur i żelaza w Pogoni”.

Trzeci dzwon, wagi 500 funtów ufundowany ze składek pracujących w fabryce krochmalu Nowym Dworze a przeznaczony do kościoła w temże mieście nosi napis:

„Ego Joannes a Cruce laudo Deum. Plebem voco defunctos ploro pestem fugo.

Sprawiony staraniem ks. Jana Jaroczyńskiego proboszcza kosztem pracujących w fabryce krochmalu w Nowym Dworze w r. 1903”.

Dzwon ten ochrzczony został imieniem Jan od Krzyża. Poświęcenie dzwonów zgromadziło wczoraj do kościoła św. Krzyża znaczny zastęp pobożnych.




- Łacińska inskrypcja: Tradycyjny napis na dzwonach: „Ja, Jan od Krzyża, chwalę Boga. Zwołuję lud, opłakuję zmarłych, odpędzam zarazę”.

 

 

 

28 lutego 1903. Gazeta Rzemieślnicza nr 9.

 

Urząd Starszych Zgromadzenia rzemieślniczego przed sądem

Dnia 17 b. m. stawał przed sądem karnym okręgu warszawskiego Urząd Starszych zgromadzenia mularzów w Nowym Dworze, mieście, leżącem w gubernii i powiecie warszawskim.

Dotkliwa to rzecz dla ogółu rzemieślników, zorganizowanych w zgromadzenia, na zasadzie ustawy z r. 1816 — dla których przecież wielką może być pociechą, że to zgromadzenie nowodworskie, było arcy dziwne i mocno nieprawidłowe, gdyż w składzie urzędu starszych, ze współudziałem komisarza municypalnego, kasyera magistratu i pełniącego zarazem obowiązki burmistrza, Włodzimierza Ostapienki, starszym tegoż zgromadzenia był stolarz, Jan Daniłowicz, podstarszym zaś Wincenty Florczak, — którzy razem więcej roztrząsali i decydowali o uzdolnieniu kandydatów na majstrów malarskich — i wydawali im patenty majstrowskie, jakie następnie magistrat warszawski, przy wydawaniu świadectw na prawo prowadzenia robót w Warszawie, uznawał za dobre.

Od jakiegoś już czasu chodziły po Warszawie pogłoski, że komu trudno, dla braku kwalifikacyi fachowej, uzyskać tu patent majstra mularskiego — ten wszelkie ułatwienia w tym względzie może znaleźć w Nowym Dworze, bez wielkiego zachodu; wieści, początkowo głuche, poczęły znajdować potwierdzenie w faktach istotnych. Aż oto wreszcie członek zgromadzenia mularzów warszawskich Antoni Pniewski, zwrócił się w r. 1898 ze skargą do prezydenta m. Warszawy i do prokuratora sądu okręgowego, na nieprawidłowe wykwalifikowanie na majstrów mularskich siedmiu osób, a mianowicie: Bogumiła Utkiego, Józefa Olszewskiego, Edwarda Majewskiego, Piotra Burzyńskiego, Romualda Nazimka, Władysława i Edwarda Napierskich.

Wszystkie te osobistości otrzymały były od urzędu starszych zgromadzenia nowodworskiego odpowiednie świadectwa, pomimo, że były zwykłymi wyrobnikami, bez żadnego wykształcenia i wbrew obowiązującym przepisom ustawy rzemieślniczej, wymagającym kilkoletniej pracy w charakterze ucznia, a następnie podmistrza i egzaminu z wykonaniem wyznaczonej sztuki mistrzowskiej.

Na skutek rzeczonej skargi, władze nakazały dochodzenie w drodze administracyjnej, przyczem okazało się, iż w rzeczy samej w r. 1898 Urząd zgromadzenia w Nowym Dworze, na majstrów wypromował Edwarda i Władysława Napierskiego, Majewskiego, Lerbacha, Utkiego, Jaroszewskiego, Burdzińskiego, Umbrandta, Kazinka i Lernera. Sprawiło to, że urząd powiatowy warszawski uznał za stosowne unieważnić świadectwa, wydane wymienionym osobom przez cech nowodworski.

W rezultacie tego, urząd prokuratorski powołał do odpowiedzialności sądowej cały skład Urzędu Starszych zgromadzenia mularzów w Nowym Dworze, w osobach starszego J. Daniłowicza, podstarszego W. Florczaka i komisarza municypalnego W. Ostapienki.

Śledztwo w dalszych szczegółach wykazało, że w roku 1898 do urzędu starszych zgromadzenia w Nowym Dworze zgłaszali się nietylko miejscowi mularze, lecz i przyjezdni z Warszawy — i zwykle zwracali się do Daniłowicza i Florczaka, którzy odsyłali ich do Ostapienki. Po widzeniu się z komisarzem w cztery oczy, przyjezdni zostali dopuszczani do egzaminu, który odbywał się albo prywatnie, bez inżyniera-budowniczego, albo przy udziale b. budowniczego powiatowego, Woroczewskiego; poczem egzaminowani otrzymywali od Ostapienki świadectwa.

Z oględzin ksiąg urzędowych zgromadzenia w Nowym Dworze pokazało się, że w ciągu roku 1898 w różnych odstępach czasu zgromadzenie to wypisało na majstrów 21 osób, sporządzając protokuły egzaminacyjne niezgodne z rzeczywistością. O jednym z nich np. Olszewskim protokuł głosił, jako na odbytym egzaminie wykonał zadaną sobie „sztukę” w postaci komina, „sumiennie i dokładnie”, gdy w istocie komin ów świata bożego nigdy nie oglądał. Świadectwa, udzielane nowo mianowanym majstrom, opatrzone były wzmianką, że osoby, które je uzyskały, odbyły wymaganą praktykę i odpowiadały w zupełności warunkom, jakich obowiązujące pod tym względem przepisy żądają, — tymczasem dochodzenie stwierdziło, że z wyjątkiem kilku osób, żadna z nich dowodów i świadectw o odbyciu praktyki i uzyskaniu poprzednio stopnia czeladnika urzędowi starszych nie składała. Natomiast od Stanisława Olszewskiego Ostapienko otrzymał 5 rubli za ułatwienie egzaminu, od Lerbacha, zażądał rubli 100, ponieważ jednak Lerbach kwoty tej nie posiadał, komisarz poprzestał na 50 rublach.

Na wydanych nowym „majstrom” świadectwach figurowały podpisy Ostapienki, Daniłowicza i Florczaka, oraz było zaznaczone, że nowo promowani byli przedtem podmajstrzymi, oraz że „majstersztyki” urząd przyznał za odpowiadające wymaganym warunkom. Tymczasem np. Józef i Stanisław Olszewscy i Gustaw Lerbach „majstersztyku” zgoła nie byli czeladnikami.

Budowniczy Bielski podczas śledztwa przedstępnego zeznał, że Ostapienko zwracał się doń z propozycyą, by położył swój podpis na protokułach z sesyj egzaminacyjnych, w których przecież udziału żadnego nie przyjmował. Skutkiem jego odmowy Ostapienko prosił o podpisanie takich protokułów byłego inżyniera pow. warszawskiego Woroczewskiego, który w dobrej wierze żądaniu temu zadość czynił.

Taki jest w streszczeniu akt oskarżenia przeciw trzem członkom Urzędu starszych zgromadzenia mularzów w Nowym Dworze — którzy do winy nie przyznali się.

Podprokurator Zawadzki popierając oskarżenie, wyraził się iż: nic dziwnego, że w Warszawie walą się jeden po drugim, domy nowowznoszone; należy to w znacznej części zawdzięczać Nowemu Dworowi, jako dostarczycielowi swojego rodzaju majstrów mularskich.

Podsądni Daniłowicz i Florczak, nie przyznając się do winy, oświadczyli, że przepisów o porządku promowania na majstrów nie znali, wskutek czego dokonywając egzaminów w taki sposób, w jaki się one odbywały i dawniej nie podejrzewali zgoła, że postępują nielegalnie. Ostapienko dowodził, że samowolnych opłat z interesantów za wyzwoliny na majstra nie ściągał, pobrane zaś pieniądze od jednego ze świadków stawających w sprawie obrócił na kupno portretu Monarchy, oraz na zamianę dawnych pieczęci urzędu z napisami polskiemi, na pieczęcie nowe, z napisami w języku rosyjskim.

Podprokurator przeszedł analizę poszczególnych czynników, jakie się złożyły na inkryminowane podsądnym nadużycia — i w konkluzyi wyprowadził wniosek, że oskarżonych winna spotkać kara zgodnie z aktem oskarżenia.

Obrońca Ostapienki (z wyboru) adw. przys. Swieszewski w przemówieniu swem zaznaczył, że klient jego dostał się na ławę oskarżonych nie za nadużycia, których w istotnem znaczeniu tego wyrazu zgoła nie popełnił, lecz skutkiem nieznajomości właściwych przepisów administracyjnych, niezmiernie różnorodnych i zawiłych, nawet dla rutynowanych urzędników, a tem bardziej dla urzędnika stosunkowo młodego, świeżo przybyłego do Nowego Dworu z Kijowa, z przepisami miejscowemi zupełnie nieobznajmionego, — prosił przeto sąd o uwolnienie Ostapienki od wszelkiej odpowiedzialności.

— Wiek XX rozpoczął się dla Warszawy, — dla Nowego jednak Dworu nie skończył się jeszcze wiek XIX, skoro świadectwa na stopień majstra mularskiego w tej mieścinie podpisywali Florczak i Daniłowicz, jeden stolarz, drugi zaś bednarz z zawodu — mówił obrońca (z urzędu) pozostałych oskarżonych, adwokat przys. Lewinsohn. Szczegół ten, zdaniem obrońcy, świadczy o porządkach panujących w Nowym Dworze i zarazem usprawiedliwia poniekąd działalność podsądnych, za którą obecnie odpowiadają przed sądem. Obrońca uważa swych klientów za pionki, kierowane ręką władzy bezpośredniej w osobie komisarza z urzędu — i prosi o zupełne ich uniewinnienie.

Sąd okręgowy pod przewodnictwem sędziego Moldenhawera wydał wyrok, uniewinniający wszystkich oskarżonych z zarzutu fałszowania urzędowych dokumentów (art. 362 k. k.), skazał ich jedynie na naganę za niedbałe spełnianie swych obowiązków (art. 410 k. k.).



W tekście pojawia się wątek zamiany pieczęci z polskich na rosyjskie. Był to okres silnej rusyfikacji (po powstaniu styczniowym). Obrona Ostapienki sprytnie argumentowała, że łapówki brał... na cele patriotyczno-państwowe (portret cara i pieczęcie w języku rosyjskim), co miało go wybielić w oczach carskiego sądu.


- Urząd Starszych: To zarząd cechu (zgromadzenia rzemieślniczego). „Starszy” i „podstarszy” to odpowiedniki dzisiejszego prezesa i wiceprezesa cechu. To oni odpowiadali za egzaminy i nadawanie tytułów mistrzowskich.

- Komisarz municypalny: Urzędnik państwowy nadzorujący władze miejskie (magistrat). W tekście to postać kluczowa – oskarżony Ostapienko, który przyjechał z Kijowa, był przedstawicielem administracji rosyjskiej.

- Adwokat przysięgły (adw. przys.): W dawnym sądownictwie był to prawnik o najwyższych kwalifikacjach, wpisany na listę adwokatów przy danym sądzie (odpowiednik dzisiejszego adwokata po aplikacji).

- Inżynier-budowniczy powiatowy: Urzędnik techniczny odpowiedzialny za nadzór nad budownictwem w powiecie. Jego obecność przy egzaminie miała gwarantować, że kandydat naprawdę zna się na fachu.

- Mularz: Dawne określenie murarza.

- Sztuka mistrzowska (Majstersztyk): Praca egzaminacyjna, którą kandydat na mistrza musiał wykonać własnoręcznie, by udowodnić swoje umiejętności (np. wspomniany w tekście komin).

- Wyzwoliny na majstra: Uroczyste i oficjalne uznanie ucznia lub czeladnika za samodzielnego mistrza rzemiosła.

- Wyrobnik: Robotnik niewykwalifikowany, pracujący dniówkowo przy prostych pracach. Tekst podkreśla skandal, że wyrobnicy zostawali mistrzami bez stażu jako uczeń i podmistrz (czeladnik).

- Bieżącego miesiąca (b. m.): Skrót używany w prasie, oznaczający aktualny miesiąc, w którym wydano gazetę.

- Śledztwo przedstępne: Dzisiejsze dochodzenie lub śledztwo prokuratorskie poprzedzające rozprawę w sądzie.

- Inkryminowane nadużycia: Czyny, o które oskarżono podsądnych (zarzucane im przestępstwa).

- Konkluzja: W mowie prawniczej – ostateczny wniosek lub żądanie kary przedstawione przez prokuratora.

- Nagana: Kara dyscyplinarna, lżejsza niż kara więzienia czy grzywny. Sąd uznał, że oskarżeni nie fałszowali dokumentów celowo, a jedynie byli „niedbali”.

 

 

 

21 kwietnia 1903. Kurjer Poranny nr 109.

 


Naczelnik straży ziemskiej w Nowym Dworze, powołując się na art. 96 ustawy karnej, pociągnął do odpowiedzialności sądowej 36 członków straży ogniowej ochotniczej w Nowym Dworze za to, iż nie stawili się na pożar.

Sędzia pokoju pow. warszawskiego po rozpatrzeniu protokułu i wysłuchaniu sprawy, wszystkich oskarżonych uniewinnił, uznając, iż art. 96 ust. o karach nie ma zastosowania do członków ochotniczej straży ogniowej, która się rządzi oddzielną ustawą.

Na ten wyrok naczelnik straży ziemskiej podał skargę apelacyjną do Zjazdu.

Ponieważ zgodnie z art. 146 ust. postęp. kar. apelacja ze strony policji winna być podana przez władzę prokuratorską, a na apelacji naczelnika straży ziemskiej nie było adnotacji prokuratora, lub jego towarzysza, przeto, gdy sprawa z tej apelacji znalazła się na wokandzie w Zjeździe w d. 4 września r. z., obrońca wszystkich oskarżonych — członków ogniowej straży ochotniczej w Nowym Dworze, adw. przys. Harasimowicz, żądał pozostawienia rzeczonej skargi apelacyjnej naczelnika straży ziemskiej bez rozpoznania (wyrok uniewinniający 1-ej instancji w takim razie uprawomocniał się).

Zjazd zgodnie z wnioskiem tow. prokuratora Jeremiejewa, pod przewodnictwem sędziego Sakowina, uwzględnił ekscepcję obrońcy i pozostawił skargę apelacyjną przedstawiciela policji bez rozpoznania.

Na tem zdawało się, zakończoną została ta oryginalna sprawa.

Tymczasem naczelnik straży ziemskiej w Nowym Dworze odwołał się z zażaleniem do prokuratora sądu okręgowego warszawskiego, iż Zjazd, obrońca oskarżonych i tow. prokuratora popełnili omyłkę, albowiem na odezwie sędziego pokoju do naczelnika straży ziemskiej o wręczeniu temuż kopji uniewinniającego wyroku, znajdowała się adnotacja tow. prokuratora Hartmana.

Prokurator zażądał od Zjazdu aktu rzeczonej sprawy i znalazłszy na arkuszu 3-cim tejże sprawy wzmiankę, wystosował do Zjazdu odezwę, w której zarzucał Zjazdowi niedbalstwo i nieznajomość przedmiotu sprawy i domagał się powtórnego osądzenia sprawy z mocy zaszłej pomyłki, a także rozpatrzenia tego pytania na posiedzeniu ekonomicznem (art. 272 organiz. ust. sąd.).

Zjazd, otrzymawszy wskazaną odezwę, na posiedzeniu ekonomicznem postanowił: wyrok swój jako postanowienie incydentalne z d. 4 września 1902 r. zmienić i sprawę rozpoznać powtórnie in merito.

Wysłano zawiadomienia wszystkim oskarżonym i obrońcy ich i sprawa powtórnie wyznaczoną została do osądzenia.

Na posiedzeniu sądowem obrońca oskarżonych adw. przys. Harasimowicz przedstawił zjazdowi z powodu tak niezwykłe go kierunku sprawy 3 wnioski.

1-o sprawa powtórnie rozstrzyganą być nie może, gdyż prawidłowo, czy nieprawidłowo rozstrzygniętą już raz została przed Sądem d. 4 września 1902 r. i jeżeli władza prokuratorska znalazła w wyrokowaniu pomyłkę, winna była założyć kasację do Senatu. Żądać zaś taką drogą rewizji procesu niema prawa i porządek podobny jest zupełnie obcym ustawie postępowania karnego;

2-o Skarga naczelnika ziemskiej straży z adnotacją tow. prokuratora nie ulega rozpoznaniu, jako podana po upływie terminu 2 tygodniowego, z art. 147 ust. post. Sąd., gdyż wyrok Sędzia pokoju postanowił 24 maja 1902 r., prokurator zaś adnotację uczynił 10 czerwca 1902 r., a apelację przedstawił do Sądu 14 czerwca. Termin zaś do apelacji od daty doręczenia kopji wyroku przysługuje tylko zgodnie z art. 1190 ust. postęp. kar dla spraw skarbowych i fiskalnych.

3-o In merito, obrońca prosił o zatwierdzenie wyroku I instancji, gdyż w danym wypadku art. 96 Ust. kar. niema zastosowania, albowiem straż ogniowa ochotnicza rządzi się oddzielną ustawą zatwierdzoną w r. 1878 przez Ministra i na mocy art. 65 tejże ustawy naczelnik straży ogniowej, nie zaś naczelnik straży ziemskiej, lub Sąd wymierza kary dyscyplinarne na członków, nie spełniających swych obowiązków.

Zresztą wszyscy członkowie straży na alarm stawili się wybiegłszy z domów i kościoła, tylko pożaru nigdzie było — jak stwierdzili wszyscy świadkowie, nie wyłączając strażnika policyjnego. Zapaliły się sadze w kominie, lecz domownicy w zarodku ogień ugasili. Strażnicy, jak zeznali świadkowie, biegali jak warjaci, lecz pożaru nigdzie dostrzedz nie mogli. W dzwon zaś przy Magistracie bito nieustannie.

Jakim sposobem stwierdzić zdołano, który ze strażaków przybiegł, a który nie, nie wiadomo.

Jednem słowem, zdaniem obrońcy, podobne oskarżenia i sprawy, dążą do unicestwienia straży ochotniczej ogniowej, gdyż nikt nie zechce zostać strażakiem i poświęcać swe życie dla dobra społecznego, jeżeli za nieprzybycie na pożar, karany będzie sądownie.

Zjazd Sędziów pokoju podzielił tylko ostatni „meritoniczny” wniosek i zatwierdził wyrok Sędziego pokoju, uniewinniający oskarżonych.



Cała historia to klasyczny przykład biurokratycznego uporu i walki o kompetencje, zakończony zwycięstwem zdrowego rozsądku.

1. Zarzut: "Gdzie ten pożar?" Naczelnik policji (ziemski) chciał ukarać 36 strażaków-ochotników za to, że rzekomo nie stawili się na pożar. Problem polegał na tym, że... pożaru właściwie nie było. Zapaliły się sadze w kominie, które domownicy sami zgasili. Strażacy biegali po mieście, szukając ognia, ale nic nie widzieli, mimo że dzwon alarmowy bił jak szalony.

2. Bitwa na procedury: Sąd pierwszej instancji uniewinnił strażaków. Naczelnik policji się wściekł i złożył apelację.

Runda 1: Obrońca (mecenas Harasimowicz) wykazał, że apelacja jest nieważna, bo naczelnik złożył ją sam, a powinien przez prokuratora. Sąd (Zjazd) odrzucił apelację.

Runda 2: Prokurator (podjudzony przez naczelnika) znalazł dowód, że jednak "podpisał się" pod dokumentem (adnotacja na 3. stronie akt). Zarzucił sędziom niedbalstwo. Zjazd uległ i wznowił sprawę.

3. Argumentacja obrońcy: Mecenas Harasimowicz użył argumentów bardzo nowoczesnych:

Prawny: Straż ochotnicza ma swój statut z 1878 r. i policji nic do tego, jak oni się dyscyplinują.

Logiczny: Jak udowodnić, kto był, a kogo nie było, skoro panował chaos i szukano ognia widma?

Społeczny: Jeśli zaczniecie karać ochotników sądami za to, że poświęcają swój czas (i życie), to nikt nie będzie chciał służyć w straży.

Zjazd Sędziów Pokoju ostatecznie przyznał rację obrońcy w tym ostatnim, „merytorycznym” punkcie. Wyrok uniewinniający został utrzymany w mocy, co uratowało nowodworską straż przed rozpadem.


- Naczelnik straży ziemskiej: Funkcjonariusz policji wiejskiej (ros. ziemskij naczalnik). W tamtym czasie była to osoba o szerokich uprawnieniach administracyjnych i sądowych nad ludnością wiejską.

- Art. 96 ustawy karnej: Chodzi o przepis dotyczący nieposłuszeństwa wobec władzy lub niedopełnienia obowiązków publicznych.

- Ekscepcja: Zarzut procesowy, formalne zastrzeżenie mające na celu udaremnienie biegu sprawy (np. wskazanie błędu proceduralnego).

- Towarzysz prokuratora: Odpowiednik dzisiejszego prokuratora (zastępcy/asystenta prokuratora). Termin ten pochodzi od rosyjskiego towariszcz prokurora.

- In merito: Łaciński termin prawniczy oznaczający „co do istoty sprawy” (rozstrzygnięcie merytoryczne, a nie tylko formalne).

- Posiedzenie ekonomiczne: Specjalny tryb posiedzenia sądu (Zjazdu Sędziów) dotyczący spraw administracyjnych lub wewnętrznych, a nie bezpośrednio rozprawy karnej.

- Kasacja do Senatu: Najwyższa instancja odwoławcza w Imperium Rosyjskim mieściła się w Petersburgu.

- Sprawy skarbowe i fiskalne: Sprawy dotyczące podatków i majątku państwa, które rządziły się innymi terminami odwoławczymi.

 

 

Fakty Nowodworskie


Maria Możdżyńska

Ochotnicza Straż Pożarna przed sądem


W 1879 r. miasto Nowy Dwór rozpoczął oficjalne starania o pozwolenie na urządzenie straży ogniowej. Zgodnie z obowiązującymi przepisami pod wnioskiem podpisała się co najmniej 1/3 tutejszych obywateli łącznie z burmistrzem, którym był wówczas najprawdopodobniej Adam Affanasowicz.

We wniosku podano warunki bezpieczeństwa pożarowego, ilość domów drewnianych, ubezpieczenia oraz możliwość w razie konieczności skorzystania z pomocy wojskowej. Mimo niechęci władz do tego typu inicjatyw bliskość Twierdzy i przewaga zabudowy drewnianej mogła wpłynąć na pozytywne rozpatrzenie podania. Otrzymanie zgody nie było jednak oczywiste. Władze carskie podchodziły niechętnie do tworzenia wszelkich stowarzyszeń i organizacji, nawet tych użyteczności publicznej, upatrując w nich siedliska idei patriotycznych i antyrządowych.

Ostatecznie Ochotnicza Straż Ogniowa w Nowym Dworze według tradycji powstała w 1880 r. Nowodworzanie musieli uwzględnić Statut Towarzystw Ochotniczych Straży Ogniowych w Królestwie Polskim z roku 1877. Wprowadzał on między innymi: podział członków na rzeczywistych i honorowych, pierwsi brali aktywny udział w gaszeniu pożarów i zbiórkach ćwiczebnych, drudzy natomiast składkami rocznymi wspomagali straż materialnie. Ponieważ każde stowarzyszenie z założenia było podejrzane o działalność wywrotową to gubernator zatwierdzał naczelnika straży i jego zastępcę. Ci ostatni mieli obowiązek podporządkowania się podczas akcji gaśniczej poleceniom policmajstra lub naczelnika straży miejskiej. Jaki był skutek tego rodzaju „ostrożności” mogli się przekonać nowodworzanie w pierwszych latach XX w.

Wiosną 1902 roku gubernator warszawski po raz kolejny zatwierdził skład zarządu nowodworskiej Straży Ogniowej. W jego skład weszli:

- Prezes Zarządu ks. Jan Jaroczyński proboszcz parafii św. Michała Archanioła

- Członkowie Zarządu Jan Flatt aptekarz, Edmund Szultz [Schultz] pastor nowodworski

- Zastępcy pp. Emilian Sobolewski, Teodor Gampel, Leon Śliwiński

- Członkowie komisji rewizyjnej pp. Antoni Krubski – sekretarz magistratu, Albert Bettcher – współwłaściciel młyna parowego, Gerasim Miercukow [Mierenkow?]

- Zastępcy pp. Andrzej Brejter, Maksymilian Karbowski – lekarz, Wojciech Pierzchalski – blacharz

- Naczelnik straży Jan Czarniecki

- Pomocnik Walenty Niezwanowski

- Skarbnik Józef Leszczyński

Członków czynnych, biorących udział w akcjach było wówczas 56, a ich podział przedstawiał się następująco: topornicy-18, pompierów-12, oddział wodny-12, oddział porządkowy-14. Do dyspozycji druhów pozostawały: sikawki ręczne 4, beczek 12, drabin prostych 8.

Z tego roku zachowała się tylko jedna informacja dotycząca działalności naszej straży.

Otóż 4.09.1902 r. zjazd sędziów pokoju I okręgu guberni warszawskiej rozpatrzył skargę Naczelnika straży ziemskiej w Nowym Dworze, kapitana Fedorowa, przeciw 36 członkom miejscowej straży ogniowej ochotniczej. Oskarżeni zostali o to, iż nie przybyli podczas alarmu w czasie gaszenia płonącej sadzy w jednym z nowodworskich kominów. Co ciekawsze oskarżyciel twierdził, że na alarm zareagowało pozostałych 60 członków tego stowarzyszenia. Dawałoby to łącznie prawie setkę strażaków, prawdopodobnie podano w tym wypadku łączną liczbę członków rzeczywistych i honorowych, a wiadomo, że ci ostatni na ogół nie brali udziału w akcjach gaśniczych nie tylko ze względu na zajmowane stanowiska, ale także często z uwagi na zaawansowany wiek.

Ponieważ oskarżenie nie dopełniło części formalności sąd przychylił się do sugestii obrońcy Herasimowicza i pozostawił sprawę bez rozpatrzenia co równało się z wyrokiem uniewinniającym. Wbrew pozorom nie był to koniec tej historii. 16 marca 1903 r. naczelnik straży ziemskiej w Nowym Dworze odwołał się od wydanego wyroku i udowodnił, że ze strony oskarżenia nie popełniono błędów formalnych. Sprawa wróciła na wokandę.

Wyraźnie pan kapitan miał coś przeciw naszym strażakom. Być może dążył do rozwiązania organizacji, która przyczyniała mu dodatkowej pracy. Jeżeli tak było to zawiódł się w swoich obliczeniach. Obrońca nowodworzan podkreślił, że na skutek zmiany przepisów kary dyscyplinarne w straży ogniowej leżą w gestii naczelnika tejże straży a nie sądu lub naczelnika straży ziemskiej. Udowadniał, że wszyscy członkowie straży przybiegli na alarm „wybiegłszy z domów i kościoła”, ale nie było pożaru gdyż płonące sadze wcześniej ugasili mieszkańcy zagrożonego domu. Fakt ten potwierdzili liczni świadkowie, w tym strażnik policji. Świadkowie mówili, że: strażacy „biegali jak wariaci, lecz pożaru nigdzie dostrzec nie mogli. W dzwon zaś przy magistracie bito nieustannie.” Zadawano też pytanie: „Jakim sposobem stwierdzić zdołano, który ze strażaków przybiegł, a który nie.”

Sprawę potraktowano jako atak na samą organizację straży ochotniczej. Sędzia ponownie uniewinnił oskarżonych przyłączając się do zdania obrońcy twierdzącego, że nikt nie będzie chciał być strażakiem gdy za niestawienie na akcji będzie karany sądownie.

 

 

 

1904 r.



- w wyniku wyborów rabinem Nowego Dworu został Rubin Judah Neufeld, który pełnił tę funkcję, aż do swojej śmierci tragicznej śmierci w getcie warszawskim.

 

 

1904. Liczba nieruchomości miejskich w Nowym Dworze i Zakroczymiu w tym murowanych na tle innych miast guberni warszawskiej.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

Przed 1915. Carski żołnierz z obsady twierdzy Nowogeorgiewsk.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

Ostatni Rabin Nowego Dworu. Rubin Lejb Najfeld (inna pisownia - Ruben Judah Neufeld) ur. 1 stycznia 1869 Węgrów - zm. 1940 Warszawa.
Syn kupca Abrahama (zamordowanego w czasie pogromu w Białymstoku) i Ity Lei z domu Felner. Od 1894 r. był rabinem w Raciążu. Egzamin na urzędowego rabina zdał 18 stycznia 1896 r. w Siedlcach. W 1904 r. objął rabinat w Nowym Dworze, po Chaimie Mendlu Landau. Był też rabinem wojskowym twierdzy Modlin, autorem dzieł rabinicznych, współzałożycielem Związku Rabinów w Polsce. Zmarł w getcie warszawskim.

* Miasto bez rabina nie może istnieć. Rabini, podrabini i nadrabini guberni Warszawskiej w latach 1888-1912, 2012.

 

 

 

1904. Budżet Nowego Dworu - na co przeznaczono pieniądze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
 

 

Nowy Dwór (gub. warszawska).

Z ogłoszonego na r. 1904 budżetu miasteczka Nowego Dworu wyjmujemy następujące szczegóły. Przewidywane dochody obliczone na 8,915 rb. 15 kop.; z sumy tej przypada 4,763 rb. 51 kop. na podatki i dodatki od mieszkańców i kupców. Przewidywane rozchody stanowią sumę 7,330 rb. 65 kop., okaże się więc nadwyżka dochodów w ilości 1,584 rb. 49 kop. Utrzymanie personelu magistratu kosztuje 3,350 rb., opieka lekarska 200 rb., potrzeby kancelaryjne, prenumerata gazet i nadzwyczajne wydatki magistratu wynoszą 352 rb. 98 kop., ubezpieczenie budynków miejskich 82 rb. 89 kop., opał i oświetlenie lokalów magistratu 230 rb., na utrzymanie sądów pokoju miasto płaci składki 1,230 rb. 85 kop., co wszystko razem wynosi 5,446 rb. 72 kop., niewiele więc pozostaje z budżetu wydatków na inne potrzeby, to też na porządki miejskie wyznaczono tylko 51 rb., na zapomogi dla instytucyj dobroczynnych 184 rb. 46 kop., dla szkoły rzemieślniczo-niedzielnej zaledwie 30 rb. Procent od kapitałów miejskich (305 rb. 42 kop.) dolicza się do kapitałów, tak samo i nadwyżka dochodów w sumie 1,584 rb. 49 kop.



- rb. / kop.: Oznacza ruble i kopiejki (waluta obowiązująca w Królestwie Polskim pod zaborem rosyjskim).

- gub. warszawska: Gubernia warszawska.

- Sądy pokoju: Najniższy szczebel sądownictwa w tamtym okresie, zajmujący się drobnymi sprawami cywilnymi i karnymi.

 

 

 

1904. W Nowym Dworze odbyło się zebranie Towarzystwa Pożyczkowo-Oszczędnościowego. Dokonano m.in. wyboru władz Towarzystwa.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Nowy-Dwór. (Od nasz. kor.)

W dniu 10 b. m. odbyło się tu ogólne zebranie członków tutejszego Towarzystwa pożyczkowo-oszczędnościowego. Ze sprawozdania dowiadujemy się, że w ciągu ośmiu miesięcy roku ubiegłego (Towarzystwo założonem zostało w dniu 1 maja r. z.) Towarzystwo liczyło członków 64, którzy wnieśli udziałów rb. 3155, wkładów wniesiono rb. 5164, zapożyczono tak od członków, jak i od osób postronnych 4200 rb., zwrócono w tym czasie pożyczek rb. 1853 k. 38, pobrano procentów rb. 719 k. 65, kar kop. 81 i osiągnięto różnych wpływów rb. 13 kop. 60, czyli że ogólny dochód do 1 stycznia 1904 r. był rb. 15106 kop. 44. Z czego wydatkowano: Na pożyczki rb. 11614, zwrócono wkładów rb. 1254.; i pożyczek rb. 800 wypłacono od nich procentów rb. 6 kop. 67, wypłacono na administracyę rb. 152 kop. 43, czyli razem wydatkowano w tym czasie rubli 13907 k. 10 — czyli że w d. 1 stycznia gotowizna kassy wynosiła rubli 1199 kop. 34 Ogólne zebranie bilans zatwierdziło i wyraziło podziękowanie zarządowi za tak korzystne i bezinteresowne prowadzenie operacyi Towarzystwa.
Radę Towarzystwa składają: X Jan Jaroczyński, Leon Śliwiński, Arnold Pokrant, Ernest Bundszejt, Antoni Krubski i Wojciech Pierszchalski, dwaj ostatni jako wychodzący na nowo obrani zostali. Zarząd składają: Józef Bytner, Jan Flatt i Emilian Sobolewski — pierwszy jako wychodzący ponownie został wybrany.



- rb. / rubli: Ruble (waluta obowiązująca w Królestwie Polskim pod zaborem rosyjskim).

- k. / kop.: Kopiejki.

- b. m.: Bieżącego miesiąca.

- r. z.: Roku zeszłego.

- X: Często używany skrót przed nazwiskiem duchownego (ksiądz).

 

 

1904. Kilka informacji o Towarzystwie Pożyczkowo-Oszczędnościowym w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Tow. pożyczkowo-oszczędnościowe w Nowym Dworze, założone d. 1-go maja r. z., liczyło w końcu grudnia 64 członków. Udziały wynosiły 7,155 rb., wkłady 5,164 rb., pożyczki członków 11,614 rb. Zgromadzenie ogólne członków zatwierdziło sprawozdanie.
Do rady należą: pp. ks. Jan Jaroczyński, Leon Śliwiński, Arnold Pokrant, Ernest Bundszejt, Antoni Krubski i Wojciech Pierzchalski; do zarządu: pp. Józef Bytner, Jan Flatt i Emiljan Sobolewski.

 

 

 

1905 r.

 



- strajk robotniczy w fabryce żelatyny.

 

 

1905. Nowodworska Fabryka Fajansu i Porcelany.

W 1884 roku Mołczanow jest zmuszony do ogłoszenia niewypłacalności gdyż dotychczasowe wydatki ponoszone na produkcję przekraczały uzyskiwane wpływy. Fabryka znika z wykazu firm Królestwa Polskiego do roku 1888. Produkcja w fabryce zostaje wznowiona przez Mołczanowa w roku 1889. Wówczas przy zatrudnieniu 40 osób wyprodukowano wyroby za kwotę 15000 rubli. Charakterystyczną cechą talerzy i pater z tego okresu była dekoracja plastyczna reliefowa i kolorowe szkliwo.
W roku 1880 dyrektorem technicznym produkcji w fabryce został Abram J. Winogradow, który prawdopodobnie kupił ją w dniu 1 kwietnia 1900 roku jednak z powodów formalno-prawnych (ograniczenia w posiadaniu fabryk przez obywateli Rosji pochodzenia żydowskiego) musiał ją wydzierżawić dotychczasowemu właścicielowi Mołczanowowi. Sytuacja ta trwała do roku 1905, kiedy to w księgach adresowych jako właściciel zaczyna występować Abram Winogradow.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1905. Licytacja na budowę i dzierżawę bydłobójni w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

— W dniu 11 lipca r. b., o godzinie 12 w południe, odbędzie się w Warszawskim zarządzie gubernjalnym licytacja in minus na budowę bydłobójni w Nowym Dworze.
Licytacja rozpocznie się od sumy 9464 rubli 94 kop. Vadium wynosi 947 rb.

— W dniu 11 lipca r. b. n. st. o godzinie 11 przed południem odbędzie się w kancelarji magistratu Nowego Dworu licytacja przez opieczętowane deklaracje na dzierżawę dochodu z bydłobójni miejskiej w Nowym Dworze za czas od dnia 14 stycznia 1906 roku do dnia 14 stycznia 1909 roku.
Licytacja rozpocznie się od sumy 1200 rubli dzierżawy rocznej. Vadium wynosi 1/10 część rocznej sumy dzierżawnej, czyli 120 rubli.




- Licytacja in minus: Rodzaj przetargu, w którym wygrywa ten, kto zaoferuje najniższą cenę za wykonanie danej usługi (w tym przypadku budowę).

- Bydłobójnia: Dawne określenie rzeźni.

- Vadium (Wadium): Kwota pieniężna wpłacana jako zabezpieczenie dotrzymania warunków umowy przez uczestnika licytacji.

- n. st. (nowego stylu): Oznaczenie daty według kalendarza gregoriańskiego (w tamtym czasie w zaborze rosyjskim obowiązywał kalendarz juliański, czyli "stary styl").

- r. b.: Roku bieżącego.

 

 

 

1905. Przypadkowy postrzał kobiety na dworcu w Nowogeorgiewsku - w poczekalni pierwszej klasy.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Postrzelona dama.

Wczoraj na stacyi kolei nadw. w Nowogeorgiewsku w sali osobowej klasy I-ej zebrało się grono osób, które miało odjechać do Warszawy. Towarzystwo było rozbawione. Jeden z pasażerów p. B. żartując, wydobył rewolwer, jak mniemał nienabity, a strasząc nim p. Maryę Kowalczewską, wymierzył do niej. W tem rozległ się huk i kobieta runęła na ziemię. Nieszczęście chciało, że w rewolwerze pozostał jeden nabój i nierozsądny żart stał się powodem wypadku omal niezakończonego zabójstwem. W sali powstał zamęt, rzucono się do ratunku postrzelonej kobiety, posłano po felczera kolejowego zamieszkałego na stacyi. Niebawem przybył i zajął się opatrunkiem rannej. Kula przestrzeliła jej prawą rękę powyżej łokcia, przeszła przez mięśnie prawej piersi i przeszyła jej lewą dłoń.



- Nowogeorgiewsk: To ówczesna nazwa Twierdzy Modlin (w zaborze rosyjskim).

- Kolej nadw.: Skrót od Kolei Nadwiślańskiej.

- Felczer: W tamtych czasach był to pracownik medyczny posiadający uprawnienia do udzielania pierwszej pomocy i wykonywania prostszych zabiegów, zazwyczaj o niższym wykształceniu niż lekarz.

 

 

 

3 sierpnia 1905. Goniec Wieczorny, nr 338.

 

11 sierpnia 1905. Goniec Poranny, nr 351.

 

Krwawy rachunek. Kilka dni temu mieszkaniec Nowego Dworu Jakób Jures przyszedł do znajomego swego Srula Randflasza, aby dokonać obliczeń z przeprowadzonego do spółki „interesu“. Rachunek był widać dość zawiły, gdyż spólnicy przez długi czas obrzucali się wzajemnie zarzutami i wymysłami, wreszcie Jures porwał za nóż i pchnął nim dwukrotnie Randflasza w piersi. J. pociągnięto do odpowiedzialności sądowej.


Nowy Dwór. Naczelnik straży ziemskiej z Nowego Dworu wyjaśnia w Warsz. Dn. w sprawie zajścia nożowego, o którem donosiliśmy niedawno, że ranę zadał nie Jures Ryndflejszowi, lecz Ryndflejsz Juresowi w domu Zgała i że dochodzenie w tej sprawie prowadzi sędzia śledczy 4-go okręgu pow. warszawskiego, w celu pociągnięcia Srula Ryndflejsza do odpowiedzialności za zadanie rany Juresowi.



- Spólnicy: Dzisiejsza poprawna forma to wspólnicy. W XIX i na początku XX wieku często pomijano przedrostek „w-” w zapisie (podobnie jak w słowie „spaniały”).

- Wymysłami: W tym kontekście nie oznacza to „produktów wyobraźni”, lecz obelgi, wyzwiska. „Obrzucać się wymysłami” to po prostu wzajemne lżenie sobie.

- Straż ziemska: Formacja policyjna w Królestwie Polskim (pod zaborem rosyjskim), powołana do utrzymania porządku na wsiach i w mniejszych miastach.

- Warsz. Dn.: Skrót od tytułu gazety „Warszawski Dziennik” (ros. Warszawskij Dniewnik), która była organem urzędowym o profilu lojalistycznym wobec władz carskich.

 

 

 

1905. Aresztowanie studenta z Odessy na dworcu kolejowym w Modlinie.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

Już w 1903 roku w Nowym Dworze istniały dwie żydowskie organizacje socjalistyczne - Bund *[Algemejner Jidiszer Arbeter Bund in Lite, Pojln un Rusland, pol. Powszechny Żydowski Związek Robotniczy na Litwie, w Polsce i Rosji] i syjonistyczno-socjalistyczna, które (jak się później okaże) ideologicznie ze sobą walczyły, w praktyce jednak w wielu przypadkach współdziałały.

Szybkość, z jaką robotnicy Nowego Dworu przyłączyli się do Bundu, pokazała, że grunt był dojrzały do założenia takiej organizacji. W krótkim czasie Bund rozrósł się, zajmując prominentną pozycję w mieście. Niektórzy szefowie (mistrzowie zatrudniający wielu robotników) i niektórzy liderzy społeczności żydowskiej okazali swoją wrogość i walczyli z Bundem, ale robotnicy i biedni identyfikowali się z Bundem, widzieli w nim siłę, która będzie walczyć z niesprawiedliwością i gromadzili się wokół niego.

Podczas Pesach *[żydowskie święto, marzec-kwiecień] w 1903 r., gdy usłyszeliśmy wieści o pogromach w Kiszyniowie i pierwszych próbach samoobrony Żydów, wzrosła presja na zbudowanie zorganizowanej siły. W krótkim czasie cała młodzież klasy robotniczej miasta przyłączyła się do nielegalnego ruchu.

Na początku programy były głównie edukacyjne. Ludzie zbierali się w grupach, spacerując drogami po obu stronach miasta, Warszawską i Zakroczymską; na polskim targu *[plac Solny]; a latem na polach na obrzeżach miasta lub w sadach owocowych. Dyskutowali i analizowali książki w języku jidysz, które wypożyczyli z księgarni Shimshen Note Srebrenika i Borech Ajnbindera.

Książki i broszury o podstawowych naukach przyrodniczych - takich jak deszcz, grzmoty i błyskawice - wzbudziły największe zainteresowanie. Popularne były również książki o problemach społecznych, które odzwierciedlały konflikt między bogatymi i biednymi, silnymi i słabymi. Jeśli chodzi o literaturę jidysz, zaczęliśmy od Isaaca Dinesona, a następnie przeszliśmy do Mendele Mojcher Sforim, Peretza, Avrahama Reisina, Gomberga i Asha. Książki te, wraz z książkami propagandowymi, czasopismami i broszurami, były źródłami, z których czerpaliśmy naszą świadomość i uczyliśmy się rozumieć naszą własną sytuację i życie wokół nas, aby walczyć o lepszą przyszłość.

Że cały ten wysiłek nie poszedł na marne, pokazało się w przededniu Paschy w 1904 r., kiedy wybuchł pierwszy strajk w Nowym Dworze. Strajkowało kilkaset kobiet, głównie hafciarki i pakowaczki bielizny, które pracowały dla warszawskich producentów i kupców bielizny. Strajk trwał około dziesięciu dni. Wywalczyły one swoje żądanie niewielkiej podwyżki płac. Większość strajkujących stanowiły młode dziewczyny w wieku 14-15 lat, które wykazały się niezwykłą solidarnością i wielką odwagą.

Miasto miało kilka dużych przedsiębiorstw przemysłowych - fabrykę porcelany, fabrykę krochmalu, wojskowy warsztat mechaniczny do produkcji elementów mostów, łodzi i innych artykułów morskich, tartak, magazyn żywności nad Wisłą *[spichlerz] itp. Z wyjątkiem magazynu żywności (Magazyn Bankowy), w którym około czterdziestu Żydów pracowało jako tragarze, wszystkie te przedsiębiorstwa były obsługiwane przez setki polskich robotników, a nasze wysiłki, aby wciągnąć ich do ruchu, nie powiodły się. Była to grupa zacofana i nie mieliśmy żadnych polskojęzycznych intelektualistów. Jedyni gimnazjaliści i studenci uniwersytetu studiowali w Płońsku lub Warszawie i byli ideologicznie bardzo od nas oddaleni, zajęci tylko swoimi własnymi interesami. Ledwo udało nam się zgromadzić grupę Polaków, którzy uważali się za związanych z Polską Partią Socjalistyczną. Współpracowali z nami, ale nie mieli żadnego wpływu na masy polskich robotników.

Więcej sukcesów odnieśliśmy w innym obszarze. Udało nam się nawiązać kontakt z grupą żołnierzy i oficerów, którzy brali udział w pracy rewolucyjnej w garnizonie Twierdzy Modlin (NowoGeorgiewsk). Nawiązaliśmy kontakt za pośrednictwem studenta żydowskiego, członka syjonistycznych socjalistów, który poprzez wielopartyjną koalicję w regionie warszawskim prowadził agitację w wojsku. Od czasu do czasu przyjeżdżał do Nowego Dworu, przywożąc "literaturę", a czasem dostarczyć osobiście. W większości przypadków to my byliśmy tymi, którzy je rozprowadzali, podczas spotkań w tajnych lokalizacjach lub pod pretekstem dostarczania paczek bezpośrednio do posterunków wojskowych.

Oczywiście, było to bardzo niebezpieczne, ale zawsze byli ludzie gotowi podjąć ryzyko, którzy wykonywali zadanie. Praca z wojskiem była jedną ze sfer, w której współpracowali ludzie z różnych grup politycznych. Tutaj chcę zwrócić uwagę na kilka osób, które wyróżniły się w tej pracy: Chave Waga, Chanele Lipszic, Elijohu (brat Dovida Parizera), Simche Waga i obaj bracia Malech. Najlepszym miejscem do tajnego spotkania z naszym kontaktem wojskowym byli Gotlibowie (Dovid Malazh).

Wyniki naszej pracy stały się widoczne później, gdy doszło do eksplozji w twierdzy, w domu pułkownika. Wydarzenie to zakończyło się tragicznie aresztowaniem kilku oficerów i żołnierzy z garnizonu Modlin, którzy zostali wysłani na roboty przymusowe na Syberię.

Pod koniec 1904 i na początku 1905 roku nasza organizacja była na czele życia komunalnego w Nowym Dworze. W tym czasie dawna "złota młodzież", która wraz ze snobistyczną klasą średnią i policją próbowała terroryzować ruch młodzieży, nie miała już żadnych wpływów i zadowalała się trwaniem w spokoju. Zwracali się do nas nawet wtedy, gdy twardziele niepokoili spokojnych obywateli, albo gdy dochodziło do kradzieży lub napadu. Wystarczyło, że nasza organizacja dała znać, a przestępstwo zostało rozstrzygnięte na korzyść ofiary.

We wszystkich innych sprawach społecznych decydujące słowo miała nasza organizacja. Nasza pozycja stała się jeszcze silniejsza po styczniu 1905 r., kiedy w wyniku prowokacji carskiej w Pałacu Zimowym w Petersburgu fala działań rewolucyjnych wybuchła jak lawa w całym tym ogromnym kraju.

1 maja 1905 roku Nowy Dwór po raz pierwszy zobaczył czerwoną flagę na ulicach. Robotnicy tego dnia opuścili swoje miejsca pracy, przechadzali się w świątecznych ubraniach i rano zbierali się na polach na obrzeżach miasta. Po południu zebrali się na głównej ulicy, niedaleko ratusza. W ciągu kilku minut podniesiono czerwoną flagę, wykrzykiwano hasła i zanim policja i wojsko zorientowały się, co się dzieje, tłum się rozproszył. Później, w nocy, policja przeszukała domy, ale nikogo nie aresztowano. Ta krótkotrwała demonstracja jeszcze bardziej wzmocniła autorytet ruchu.

W połowie lata 1905 roku wydarzyło się coś, co wstrząsnęło całym miastem. W środku nocy policja chodziła od drzwi do drzwi z listą nazwisk i aresztowała 13 towarzyszy. Wśród nich był mój brat Motl, Mojsze Bakman, krawiec wojskowy, Jankl Alszenko, Zenek, polski robotnik, i Jisroelka, pracownik zakładu mięsnego. Policja musiała otrzymać listę od grupy szefów, rzeźników, przeciwko którym trwał zacięty strajk.

Nasi przeciwnicy, pracodawcy, musieli myśleć, że aresztowania zniszczą naszą organizację, ale zdali sobie sprawę ze swojego błędu, gdy następnego dnia po aresztowaniach robotnicy miasta zebrali się przed oknami więzienia, z których słychać było więźniów śpiewających rewolucyjne pieśni. Policja szybko ruszyła wysłać aresztowanych pod silną strażą do Modlina. Stamtąd zostali przewiezieni do więzienia Mokotowskiego w Warszawie, gdzie przetrzymywano ich przez trzy miesiące. Zwolniono ich dopiero jesienią, po 17 października.

Nawet ten ciężki cios nie mógł osłabić naszej aktywności. Przeciwnie, walki stały się bardziej zaciekłe i rozpoczęliśmy akcję, aby zmusić rzeźników i przywódców społeczności do podjęcia próby uwolnienia aresztowanych. W tej akcji otrzymaliśmy pomoc od towarzyszy z Warszawy i Pragi, którzy grozili pobiciem właścicieli rzeźników. Jedną z ich ofiar był Benjomin Jungrits, który został pobity w głowę kijami.

Podobne akcje przeprowadziliśmy w tym czasie przeciwko upartym przywódcom w okolicznych miastach, Płońsku, Nasielsku itd. Kontynuowaliśmy tak agresywne kampanie przez całe lato i jesień 1905 roku.

Skorzystaliśmy z Manifestu z 17 października [wydanego przez cara Mikołaja II w odpowiedzi na rewolucję z 1905 r., przyznającego pewne swobody obywatelskie], organizując szereg zgromadzeń w samym mieście. Jedno z takich zgromadzeń, w "trzeciej wiorście [około jednego kilometra]" na obrzeżach miasta, w którym uczestniczyło 500 osób, zostało otoczone przez uzbrojonych żołnierzy, którzy rozbili spotkanie. Jako powód podali, że cywilom nie wolno gromadzić się w miejscu wojskowym. Oficerowie odprowadzili nas z powrotem do miasta, co jeszcze bardziej podniosło nasz prestiż w oczach ludności, a także tych u władzy.

Przeprowadziliśmy również akcję zbierania pieniędzy i żywności dla strajkujących robotników w Warszawie. W tym celu współpracowałem z Simche Wagą. Przywieźliśmy ponad 2000 rubli i dwa duże samochody ciężarowe z żywnością dla robotników w Warszawie.

* Pinkas Nowy Dwor, Memorial book of Nowy-Dwor, 1965.

 

 

 

1905. Widok na Wisłę i Narew pod Nowogeoriewskiem.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

W XVIII w. po Nowym Dworze nie jeździły jeszcze samochody, co nie znaczy, że nie ginęły środki komunikacji i jakoś tak się złożyło, że "za kierownicą" zawsze siedzieli mężczyźni. Około 10 lat po odzyskaniu przez Nowy Dwór praw miejskich, jesienią 1791 r. poszukiwano niejakiego Fryderyka. Fotografia wówczas nie istniała, więc na liście gończym pojawił się dokładny opis poszukiwanego. Fryderyk miał lat około 18; twarz okrągłą; niezbyt długie, kasztanowate włosy; średni wzrost i krzywe nogi. Młodzieniec podejrzany był o kradzież konia. Na wszelki wypadek podano również opis "zaginionego". Koń był gniady, ośmioletni z "pełnym wyposażeniem". Oprócz zwierzęcia zginęły bowiem czaprak granatowy, uzda z czarnego rzemienia, rząd srebrny złożony z 40 elementów. Dla posługujących się nowocześniejszą "karoserią" przypominamy, że rząd ; koński był to komplet przyborów potrzebnych do jazdy wierzchem. Potencjalny koniokrad nie poprzestał na uprowadzeniu zwierzęcia, zaginęło także "wiele innych rzeczy srebrnych, zegarek, ostrogi, suknie i bielizna". Ograbiony właściciel wyznaczył znaczną kwotę 100 zł dla osoby, która zatrzyma złodzieja. Wysoka nagroda wskazuje na zamożność poszkodowanego, a wynikała prawdopodobnie z silnego wzburzenia. Podejrzany Fryderyk należał bowiem do jego służby.

Podobnie jak współcześnie, przed wiekami policji zdarzało się niekiedy odzyskać skradzione "fanty". W 1800 r. nowodworska policja dumnie ogłaszała, że na komisariacie odebrać można odzyskane od złodzieja dwie młode klacze "jedna kara, druga skarogniada". Informacja zamieszczona w prasie miała doprowadzić do odnalezienia właściciela koni. Nadzieja była chyba na wyrost, bo w tamtych czasach nie można było mówić o powszechnym dostępie do gazet. Ciekawe ponadto, jak właściciel mógł udowodnić, że te właśnie konie do niego należą. Dumna wypowiedź nowodworskiej policji również była nieco przesadzona, bo konie odzyskano, ale złodziej uciekł.

Na konie nie każdy mógł sobie pozwolić, szczególnie w tak małej miejscowości jaką był Nowy Dwór. Do niewielkiego grona osób względnie zamożnych należał tutejszy proboszcz. Dzień po Bożym Narodzeniu, w nocy z soboty na niedzielę 1807 r. ze stajni przy nowodworskiej plebanii wyprowadzono parę koni "jednego gniado-srokatego, drugiego kasztanowatego". Ukradziono sześcioletnie mierzyny, a więc konie robocze lub do zaprzęgu. W tym wypadku możemy przypuszczać, że właścicielem był ksiądz Stanisław Nadolski, nasz pierwszy proboszcz. Oczywiście i tym razem gwarantowano nagrodę i zwrot kosztów. Ksiądz Nadolski wyraźnie nie miał szczęścia do koni. Ponownie w nocy, tym razem jednak w październiku 1812 r. ktoś ukręcił kłódkę i wyprowadził ze stajni kolejne dwie mierzyny. Tym razem szpakowate, czteroletnie, konia i klacz.

Od końca XVIII w. Nowy Dwór był coraz bardziej wielokulturowy i wielonarodowy. W mieście i okolicy stacjonowały wojska rosyjskie. W połowie XIX w. zniknęła młoda klaczka należąca do kapitana Woronowa z 1 Batalionu Saperów. Co prawda kapitan mieszkał w Pomiechowie, ale ostatnia informacja mówiła, że konia widziano biegnącego przez Nowy Dwór za jakimś powozem.

Jak zawsze w przypadku zgłoszenia kradzieży pojazdu, policja od czasu do czasu może odnotować sukces. Zimą 1843 r. ujęto dwóch podejrzanych. Wolf Goldberg, czterdziestoośmioletni wyrobnik z Nowego Dworu i o dwadzieścia lat młodszy Szlama Jakubowicz Prawda z gminy Targówek oskarżani byli o kradzież pary koni z bryczką i "zaprzęgą z chomont krakowskich złożoną". Przestępstwa dokonać mieli w Nowym Dworze nocą z 6 na 7 lutego. Ujęto ich dość szybko. Sukces? Nie do końca, gdyż obu podejrzanym udało się uciec. Goldberg zbiegł z aresztu w Nowym Dworze, Prawda podczas transportu do sądu na Pradze. Na początku marca wystawiono za nimi listy gończe, ale czy poszukiwania zbiegów były skuteczne, nie wiemy.

W 1897 r. w mieście działała końska mafia. Na początku roku "koniokradzi uprowadzili" konie Joela Rabinowicza i Wulfa Rajchmana. W ten sposób pierwszy stracił 50, a drugi 60 rubli. Ponadto Wulfowi Kupersztejnowi ukradziono sanki o wartości 15 rubli. W tym samym czasie w Jabłonnie skradziono konia wartego 50 rubli, należącego do Jana Hofmana. We wszystkich wypadkach złodzieje nie pozostawili właścicielom nawet uprzęży. Doniesienia prasowe zawierały jedno słowo świadczące o nagminności procederu: "w Nowym Dworze zaczęli znowu grasować koniokradzi".

Nasze miasto nie było przypadkiem odosobnionym, właściciel "silników na napęd owsiany" nie mógł czuć się bezpieczny w żadnym miejscu. 5.09.1905 r. Josek Goldberg z Nowego Dworu pojechał własnym wozem na zakupy do Warszawy. Wiedząc, że sprawunki nieco potrwają zostawił zaprzęg na strzeżonym podwórzu domu nr 13 przy ulicy Solec. Jakież było jego zdziwienie, gdy po powrocie znalazł wóz pozbawiony napędu. Podczas nieobecności właściciela, nieznany osobnik wyprzągł i wyprowadził konie oznajmiając pilnującemu podwórka szwajcarowi, że idzie je wykąpać. Czy uczynnego "łaziebnego" złapano, niestety nie wiadomo.

Po wojnie liczba kradzieży koni sukcesywnie malała, wprost proporcjonalnie do ich ilości w mieście.

W 1948 r. zarejestrowane zostały jedynie 24 tego typu "pojazdy". Po jednym koniu posiadali: Wincenty Królikowski, Franciszek Ziemak, Nikodem Sokołowski, Władysław Przybysz, Jan Szarow, Antoni Wiśniewski, Walerian Szewczyk, Ignacy Jeszke, Józef Nowicki, Jan Tobolczyk, Łukasz Dąbrowski, Stanisław Bianke, Bolesław Wasilewski, Ryszard Kurzyński, Stanisław Jakubowski, Edward Sobierański, Stanisław Trembecki i Tymoteusz Składanek. Po dwa: Zarząd Miejski Nowy Dwór, Walenty Lisiecki i Stanisław Kaszyński. Generalnie były to "dostawczaki", rzadziej "taksówki". Obecnie, w XXI w. możemy powiedzieć, że problem kradzieży koni został w mieście Nowym Dworze definitywnie rozwiązany.

* Maria Możdżyńska - (Nie)legendy nowodworskie po raz drugi, 2024.

 

 

 

1905. Skład Zarządu i Rady Towarzystwa Pożyczkowo-Oszczędnościowego w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Towarzystwa Pożyczkowo-Oszczędnościowe. Wiadomości szczegółowe.

46. Nowy Dwór. Gub. warszawska, pow. warszawski. st. poczt. Nowy Dwór. Działalność na m. Nowy Dwór.
Zarząd: 1) Józef Bytner prezes, 2) Emiljan Sobolewski, 3) Jan Flatt.
Zastępca: — Jan Miłoncz.
Rada: 1) ks. Jan Jaroczyński prezes, 2) Leon Śliwiński, 3) Wojciech Pierzchalski, 4) Antoni Krubski.



- Gub. warszawska, pow. warszawski: Oznacza Gubernię warszawską i powiat warszawski – jednostki administracyjne pod zaborami (Królestwo Polskie).

- st. poczt.: Skrót od "stacja pocztowa".

- m. Nowy Dwór: Skrót od "miasto Nowy Dwór".

- Towarzystwa Pożyczkowo-Oszczędnościowe: Były to prekursorzy dzisiejszych banków spółdzielczych i kas zapomogowo-pożyczkowych, mające na celu wsparcie lokalnej społeczności i drobnych przedsiębiorców.

 

 

 

 

Księga adresowa Królestwa Polskiego na rok 1905, powiat warszawski.

 

 

 

1905. Fragment przewodnika po rzece Bugu od Brześcia do Serocka i po Bugo-Narwi.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1906 r.


 


- budowa mostu przez Wisłę w Nowym Dworze. Budową kieruje inż. Stanisław Kwiryn Miller. 7 przęsłowy most miał 576 m. Od strony Nowego Dworu i Kazunia przy moście zostały wzniesione tzw. strażnice.

- Otwarcie parku miejskiego obecnie o nazwie im. Wybickiego. Założycielami parku byli aptekarze Nowodworscy Jan Flatt i Bolesław Konarski.

7.XI. - po przebudowie oddano do użytku kościół ewangelicki, świątynia została powiększona o wieżę i nową zakrystię, przebudowano również wnętrze, całości nadano cechy gotyckie.

 

 

1906. Więźniowie z Płocka przewiezieni do twierdzy Modlin.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1906. Aresztowania po wykryciu tajnej drukarni w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Z PROWINCYI.

— Aresztowania. Z Nowego Dworu pod Warszawę piszą do „Wega:” „Odkryto tu drukarnię tajną, w której drukowano dotąd gazetę 'Sołdatskij Listok.' Trzech młodzieńców żydowskich zaaresztowano.”



- „Sołdatskij Listok”: Było to rewolucyjne pismo skierowane do żołnierzy rosyjskich, wydawane w języku rosyjskim przez organizacje socjalistyczne w okresie Rewolucji 1905 roku.

 

 

 

1906. Żydzi z Nowego Dworu zdradzili gdzie mieścił się skład broni nowodworskiej samoobrony żydowskiej.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 


Wydanie broni. Komitet warszawski partji robotniczej socjal-sjon. ogłosił, jak pisze Telegraf, nazwiska 3 żydów z Nowego Dworu, którzy kazali aresztować robotników i zdradzili przed policją, gdzie się znajduje broń nowodworskiej samoobrony żydowskiej.



Tekst odnosi się do burzliwego okresu Rewolucji 1905–1907 roku w Królestwie Polskim.


- Socjal-sjon: To skrót od Żydowskiej Socjalistycznej Partii Robotniczej „Poalej Syjon”.

- Samoobrona żydowska: Były to paramilitarne grupy tworzone w celu ochrony społeczności żydowskiej przed pogromami, które często wybuchały przy bierności lub inspiracji władz carskich.

- Wydanie broni: Tekst ma charakter piętnujący – publikacja nazwisk przez partię była formą „wyroku cywilnego” na osoby uznane za kolaborantów współpracujących z carską policją.

 

 

 

1906. Przekaz 2 rubli do Wojskowego Szpitala Ujazdowskiego w Warszawie na rzecz chorego żołnierza twierdzy Modlin.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

(Język rosyjski - ortografia przedreformatorska)

Tekst rękopiśmienny (Odbiorca i Adres):

На имя: Благочиннаго неподвижныхъ церквей 13 аршавскаго воен. окр. протоіерея Четырковскаго госпитля 13 Семена Григорьевича Тихомирова

Во г.: Варшаву, Уяздовскій военный госпиталь


Stemple i pieczęcie:

НОВОГЕОРГІЕВСКЪ ВАРШ. (Nowogieorgijewsk Warsz.) – Datownik pocztowy z datą 1. 9. 06 (1 września 1906).

№ 22 Новогеоргіевскъ Варшавской г. (Nr 22 Nowogieorgijewsk, Gubernia Warszawska) – nalepka polecenia.

Uwaga: Nowogieorgijewsk to rosyjska nazwa Twierdzy Modlin.



Tłumaczenie na język polski


Odbiorca: Dla Dziekana cerkwi stacjonarnych 13. Warszawskiego Okręgu Wojskowego, protojereja szpitala w Twierdzy Modlin (Czetyrkowskiego?), Siemiona Grigorjewicza Tichomirowa.

Miejsce przeznaczenia: Warszawa, Ujazdowski Szpital Wojskowy.

Miejsce nadania: Nowogieorgijewsk (Modlin), Gubernia Warszawska.

Data: 1 września 1906 roku.



Nadawca: Przekaz został nadany z Modlina (wtedy Nowogieorgijewsk), który był potężną rosyjską twierdzą.

Odbiorca: Siemion Grigorjewicz Tichomirow był prawosławnym duchownym wojskowym (protojerejem). Pełnił funkcję dziekana (blagochinnego) nadzorującego cerkwie przy jednostkach wojskowych.

Adres: Szpital Ujazdowski w Warszawie był w tamtym czasie jednym z najważniejszych szpitali wojskowych w regionie.

Znaczek: W prawym górnym rogu widoczny jest rosyjski znaczek pocztowy o nominale 7 kopiejek z dwugłowym orłem imperium.

 

 

1906. Przekaz pocztowy z Nowogeorgiewska (Modlina) do Sankt Petersburga do redakcji gazety "Swiet".

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

(Język rosyjski - ortografia przedreformatorska)

На имя: Редакціи газеты „Свѣтъ” (Na imię/Dla: Redakcji gazety
Свет – „Światło”))

Въ г. С.-Петербургъ, Невскій пр., домъ № 136. (W mieście St. Petersburg, Prospekt Newski, dom nr 136)

НОВОГЕОРГІЕВСКЪ ВАРШ. 21. 9. 06 (Stempel pocztowy: Nowogieorgijewsk [Modlin] Warsz. 21 września 1906)


Odbiorca:
„Swiet” (ros. Свет – „Światło”) to ilustrowany dziennik wydawany w Sankt Petersburgu na przełomie XIX i XX wieku. Gazeta poruszała różnorodną tematykę, w tym wiadomości, literaturę, kulturę oraz życie społeczne, kierując swoją ofertę do prawicowych odbiorców.

Lokalizacja nadania: Nazwa Новогеоргіевскъ (Nowogieorgijewsk) to oficjalna nazwa Twierdzy Modlin w czasach zaboru rosyjskiego.

Opłata: W prawym górnym rogu znajduje się znaczek o nominale 7 kopiejek z godłem Imperium Rosyjskiego.

 

 

 

1906. Przygotowania przedwyborcze w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 


Przed wyborami.

Centralne biuro wyborcze w Warszawie, w myśl przepisów obowiązujących, zajmować się powinno nietylko przygotowaniem wyborów w 12 okręgach warszawskich, lecz także wszystkiemi sprawami, dotyczącemi zjazdu prawyborców miejskich powiatu warszawskiego, oraz całem miastem Nowym Dworem, jako jedynem w powiecie, posiadającem osobnego burmistrza. Z pozostałych miejscowości powiatu warszawskiego, naczelnik jego zajmuje się formowaniem list wyborczych tych osób, które, nie posiadając ziemi w obrębie powiatu, mają jednak cenzus wyborczy na zasadzie władania fabryką, sklepem, opłacającym podatek, lub sprawowania urzędu. Listy osób tej kategorji posyła się również do biura centralnego warszawskiego.

Dotychczas nadeszła jednak lista prawyborców Nowego Dworu, sporządzona przez burmistrza. Uderza w niej to przedewszystkiem, że w dziale lokatorów drobnych tego miasta, figurują zaledwie 2 osoby! Ma to zapewne znaczyć, że w Nowym Dworze dwóch mieszkańców tylko, zajmujących mieszkanie na własne imię od roku, złożyło dotąd deklaracje.

Ogółem ma Nowy Dwór około 8,000 mieszkańców, z których umieszczono na liście burmistrzowskiej prawyborców 647, którzy dzielą się jak następuje: ludzi, posiadających od roku nieruchomość, albo władających nią dożywotnio jest 206; opłacających od roku podatek mieszkaniowy — 202; właścicieli przedsiębiorstw handlowo przemysłowych — 30; duchownych, posiadających grunt w obrębie miasta — 1 (ks. Jan Makowski), otrzymujących od roku pensję lub emeryturę na służbie państwowej, albo w instytucji ziemskiej, miejskiej lub społecznej — 5; wreszcie opłacających podatek osobisty od roku — 1 tylko.

W podobnym stosunku, jak Nowy Dwór do Warszawy, pozostaje Zgierz do Łodzi, czyli, że łódzkie biuro centralne przygotowuje także wybory w Zgierzu.



Tekst ten jest fascynującym wglądem w mechanizmy wyborcze do I Dumy Państwowej Imperium Rosyjskiego (1906 rok). System ten opierał się na tzw. kurialnym systemie wyborczym, który był skomplikowany i niedemokratyczny w dzisiejszym rozumieniu.


Artykuł analizuje przygotowania do wyborów w powiecie warszawskim, skupiając się na Nowym Dworze (Mazowieckim). Można z niego wyciągnąć kilka istotnych wniosków:

1. Elitarność wyborów

Na 8,000 mieszkańców Nowego Dworu, prawo głosu (jako prawyborcy) uzyskało zaledwie 647 osób. Oznacza to, że tylko ok. 8% populacji spełniało rygorystyczne wymogi majątkowe lub zawodowe.

2. Struktura społeczna wyborców

Zestawienie liczbowe pokazuje, kto realnie decydował o polityce:

Dominowali właściciele nieruchomości oraz osoby płacące podatek mieszkaniowy (łącznie 408 osób).

Przedsiębiorcy stanowili niewielką grupę (30 osób).

Symboliczna obecność inteligencji i urzędników (5 osób z pensją/emeryturą państwową).

Wymieniony z nazwiska ks. Jan Makowski to jedyny duchowny z cenzusem ziemskim w mieście – podkreśla to wysoką pozycję społeczną jednostek w małych społecznościach.

3. Niska aktywność "lokatorów"

Autor wyraża zdziwienie, że na liście "drobnych lokatorów" są tylko 2 osoby. Wynikało to prawdopodobnie z:

Skomplikowanych procedur biurokratycznych (konieczność złożenia osobistej deklaracji).

Braku świadomości obywatelskiej.

Zaporowych wymogów (mieszkanie na własne imię od co najmniej roku).


W tekście występuje szereg terminów prawno-administracyjnych charakterystycznych dla przełomu XIX i XX wieku:

- Prawyborca: Osoba posiadająca prawo głosu w pierwszym stopniu wyborów pośrednich. Wybierali oni delegatów (wyborców), którzy dopiero potem wybierali posła.

- Cenzus wyborczy: Ograniczenie prawa wyborczego uzależnione od konkretnych warunków. W tym tekście mowa o cenzusie majątkowym (posiadanie nieruchomości, firmy) lub cenzusie służbowym (zajmowanie urzędu).

- Instytucja ziemska: Odnosi się do ziemstw – organów samorządu terytorialnego w ówczesnej Rosji (choć w Królestwie Polskim ich zakres był ograniczony).

- Podatek mieszkaniowy / osobisty: Specyficzne daniny, których opłacanie było jednym z warunków dopisania do listy wyborców.

- Naczelnik: Tu w znaczeniu naczelnika powiatu (uproszczona nazwa rosyjskiego urzędnika – isprawnika).

 

 

SDKPiL w Nowym Dworze

Socjaldemokracja Królestwa Polskiego i Litwy założona została pod koniec XIX w. Od początku swego istnienia postulowała obalenie caratu i wprowadzenie ustroju socjalistycznego. Aby osiągnąć te zamierzenia głoszono konieczność doprowadzenia do rewolucji socjalnej dokonanej przez klasę robotników. Swoje hasła SDKPiL kierowało głównie do robotników uważając, że chłopi są zbyt konserwatywni. Nie interesowała ich walka o niepodległość państwa, wystarczała autonomia w ramach demokratycznej republiki Rosji. Dość mocno dali znać o sobie podczas rewolucji 1905-07 r., inicjowała wówczas i organizowała strajki, wiece i manifestacje, tworzyła klasowe związki zawodowe.

W czerwcu 1905 r. w Nowym Dworze doszło do rozruchów w fabryce żelatyny, czy inicjatorami wystąpień robotników byli członkowie SDKPiL nie wiadomo. Na pewno natomiast na przełomie 1906 i 1907 r. istniała w Nowym Dworze lokalna organizacja tej partii. Zwoływała nawet własne konferencje i tworzyła organizacje terenowe. 9 X 1906 r. w mieście odbyła się konferencja partyjna. Ustalono na niej, że czołowe czasopismo partii "Czerwony Sztandar" jest pisane zbyt trudnym językiem i to nie tylko dla odbiorców wiejskich, ale również dla robotników fabrycznych w miastach. Praktycznie najbardziej zrozumiałe były takie informacje jak ta, w której jeden z partyjnych, politycznych więźniów Twierdzy Modlin skarżył się na fatalne warunki panujące w celi i wodę lejącą się po ścianach. Domagano się by partia opracowała i wydawała pismo przeznaczone specjalnie dla robotników wiejskich.

* Maria Możdżyńska - (Nie)Legendy nowodworskie, 2014.

 

 

 

1906. Strzelanina na statku "Wawel" pomiędzy Jabłonną a Modlinem.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Rozstrzelanie na statku.

Na statkach, kursujących po Wiśle, zagnieździła się od pewnego czasu banda oszustów, którzy, na różne biorąc się sposoby, wyzyskiwali łatwowiernych pasażerów. Jednym z tych sposobów była gra w trzy karty, której ani policya, ani służba parostatków nie mogła zapobiedz. Banda składała się z kilku oddziałów, z których jeden, złożony z 5-ciu karciarzy, jeździł stale w kierunku Warszawa—Płock i z powrotem.

Wczoraj, o godz 9 zrana, banda ta wracała z przystani p. Maurycego Fajansa na odchodzącym do Płocka statek «Wawel», którym jechało kilkudziesięciu podróżnych, przeważnie żydów i włościan. Kiedy statek ruszył w drogę, oszuści zaczęli grać pomiędzy sobą, przyciągając w ten sposób nieświadomych oszustwa podróżnych do gry. W pobliżu Jabłonny gra stała się powszechną, a do kieszeni jej inicyatorów napłynęło kilkadziesiąt rubli. Szczególnie zawzięcie grał jakiś młody handlowiec, jadący do Płocka w interesie pewnego domu zbożowego, i przegrał około 30-tu rubli.

Kiedy statek minął Jabłonnę, do kajuty, w której odbywała się gra, weszło ośmiu nieznanych całkiem ludzi, którzy wsiedli na statek w Warszawie, jednocześnie z oszustami. Wyjąwszy rewolwery, nieznajomi kazali podróżnym pozostać w kajucie, oszustów zaś wyprowadzili na pokład. Tu poleciwszy prowadzącemu statek sternikowi p. Grabowskiemu, aby nie śmiał wywieszać znaków alarmujących lub zbliżać się do brzegu, nieznajomi rozpoczęli wykonywać wyroki śmierci.

Oszustom kazano stanąć w jednym szeregu i zaczęto do nich strzelać. Skazani zaczęli w panicznym strachu biegać po pokładzie, wśród gradu kul, jakiemi ich zasypywano. Ogółem dano około 50 strzałów.

Gdy pięciu oszustów padło na pokład, nieznajomi, stwierdziwszy śmierć trzech, wrzucili zwłoki ich do wody. Następnie polecili sternikowi zbliżyć się do brzegu, a gdy ten odmówił, zagrożono mu rewolwerami. Sternik usłuchał. Nieznajomi wydostali się na brzeg i znikli w zaroślach, pozostawiając sternikowi polecenie natychmiastowego wyruszenia w dalszą drogę i zatrzymania się dopiero w Modlinie. Dodać należy, że podczas strzelaniny do biegających po pokładzie oszustów, jednego z wykonawców wyroku wypadkiem postrzelono; towarzysze unieśli go ze sobą.

Sternik, stosownie do polecenia nieznajomych, zatrzymał się w Modlinie i tam zawiadomił o zajściu władzę. Z dwóch ciężko rannych oszustów, jeden zmarł w drodze, drugiego władza wojskowa w Modlinie poleciła przenieść do szpitala fortecznego. Z Modlina zawiadomiono o zajściu warszawskiego oberpolicmajstra krótką depeszą, donoszącą o zabiciu pięciu podróżnych przez anarchistów komunistów. Na skutek depeszy tej, z Warszawy wysłano obławę; wynik tych poszukiwań jest niewiadomy.



Warto zauważyć, że rok 1906 to czas Rewolucji 1905 roku, kiedy to bojówki różnych ugrupowań (w tym wymienionych w tekście anarchistów) dokonywały licznych zamachów, ale także akcji wymierzonych w przestępczość pospolitą, którą uważali za szkodliwą dla ludu.

 

 

Na początku XX w. nie trzeba było jechać na Dziki Zachód, by być świadkiem scen znanych nam z westernów. Szczególnie wtedy, gdy podlegająca rosyjskim władzom policja zamiast pospolitymi przestępstwami zajmowała się pacyfikowaniem wieców, śledzeniem ruchów politycznych i narodowowyzwoleńczych. Wystarczył wówczas statek, rzeka, kilka rewolwerów i talie kart, a scenariusz filmowy układał się sam.

Na trasie z Warszawy do Płocka notorycznie uprawiano hazard. Wielokrotnie zdarzało się, że osoba wsiadająca na pokład z większą ilością gotówki schodziła na ląd bez grosza przy duszy. Naiwnych nie brakowało, a na wspomnianej trasie urzędowała stała grupa szulerów. Ówczesna prasa podawała konkretne przypadki oszustw, zamieszczała ostrzeżenia. Nie pomagało. Policja nie reagowała, bo albo poszkodowani nie zgłaszali oszustwa, albo nic nie można było udowodnić, bo winnych nie złapano na gorącym uczynku. Zastraszana przez oszustów obsługa statków nie wtrącała się. Działo się tak do momentu, gdy ofiary lub ich mściciele nie wzięli spraw w swoje ręce.

6.04.1906 r. w Warszawie na pokład statku "Wawel", oprócz zwykłych pasażerów wsiadła dziewięcioosobowa grupa osiemnasto i dziewiętnastolatków. Szulerzy, jak zwykle w czasie drogi zaproponowali grę i wciągnęli w nią kilkoro naiwnych. Gdy statek minął Jabłonnę, oszuści zdążyli już zagarnąć pieniądze niektórych ze współgraczy. W tym momencie grupa młodzieży zwróciła się do pasażerów z nakazem opuszczenia pokładu. Podróżni, ujrzawszy w ich rękach rewolwery, ukryli się w kajutach. Szulerzy zostali otoczeni. Zażądano od nich zwrotu pieniędzy. Mimo groźby użycia broni oszuści zachowywali się wyzywająco i odmówili oddania tego, co jak twierdzili stanowiło dług honorowy. Zresztą oni również posiadali broń. Może sądzili, że młodzież blefuje. Tym razem pomylili się. Doszło do wymiany strzałów. Sternik kierujący "Wawelem" twierdził później, że słyszał ich ponad 150.

Były ofiary. Trzech szulerów zginęło na miejscu, dwóch było ciężko rannych. Zraniono również jednego z napastników. Ofiary przeszukano, a pieniądze które przy nich znaleziono oddano oszukanym pasażerom. Sterroryzowana i przerażona załoga "Wawelu" otrzymała polecenie kontynuowania rejsu. Ciała zabitych wyrzucono za burtę. Prąd wody wepchnął je pod koła napędowe statku. Przed Nowym Dworem "mściciele" zażądali nieplanowego postoju w pustej okolicy i spokojnie opuścili statek. Zabrali przy tym swojego rannego kolegę. Gdy "Wawel" dopłynął do naszej przystani, pasażerowie i załoga postąpili jak typowi świadkowie, którzy nie chcą być zamieszani w jakąś aferę. Rannego szulera pozostawiono na pomoście, a statek odpłynął w dalszą drogę. Adolfa Kozłowskiego odwieziono do Nowego Dworu. Z miasta ciężko rannego szulera zabrała żandarmeria. Ostatecznie trafił do szpitala więziennego, ale siedem postrzałów w piersi i brzuch nie wróżyło pomyślnego końca kuracji. Policja podjęła śledztwo, lecz chyba czyniła to bez większego przekonania. Naczelnik powiatu skierował jej do pomocy straż ziemską i policję rzeczną. 8 kwietnia wyłowiono z Wisły dwa ciała. I właściwie na tym się skończyło. Napastnicy rozpłynęli się we mgle, nikogo nie aresztowano. Argumentowano, że przypadek powyższy był typowym dziełem samosądu zniecierpliwionych brakiem ochrony obywateli.

Strzelaninę pod Nowym Dworem opisała prasa niepochlebnie wyrażając się o wszystkich uczestnikach wydarzenia. O dziwo, jedyną grupą, która głośno oprotestowała dziennikarskie opinie byli... szulerzy. Uważali, że ich koledzy zginęli podczas pracy. Twierdzili, że Józef Rusin pseudo Szczupak (lat 23), Antoni Dzięciołowski (lat 32), Wacław Krasnodębski (lat 38), Zygmunt Zaremba - Felczerek (lat 23) i Adolf Kozłowski zwany Kociołkiem (lat 36) utrzymywali z gry w karty i lub kości nie tylko siebie, ale również swoje rodziny. Gra stanowiła ich codzienne zajęcie, a zważywszy, iż w jednym roku odbywało się ponad 5 000 rejsów pasażerskich, byli to ludzie nadzwyczaj zapracowani.

* Maria Możdżyńska - (Nie)legendy nowodworskie po raz drugi, 2024.

 

 

 

1906. Dzwon Polski, nr 342.

 

Zdziczenie.

Kilka dni temu zamieszkała w Warszawie przy ul. Bielańskiej 17-letnia Marja C. wyjechała do matki swej w płockie.

W powrotnej drodze młoda i niedoświadczona dziewczyna przejeżdżała przez Nowy Dwór i, ponieważ dalszą podróż do Warszawy miała odbywać koleją, a do odejścia pociągu ze st. Nowy Dwór miała jeszcze kilka godzin czasu, zatrzymała się w herbaciarni w mieście. Nadszedł wieczór, miasto zaś od stacji dzieli przestrzeń około wiorsty, C. zatem bała się sama przebyć tę drogę.

W herbaciarni był podówczas niejaki Michał D., zamieszkały w Nowym Dworze, który, dowiedziawszy się o obawach dziewczyny, ofiarował jej swe towarzystwo. Dziewczyna, nie podejrzewając nic złego, usługę tę przyjęła.

Kiedy C. wyszła z herbaciarni wraz ze swym towarzyszem, ten poprosił, aby wstąpiła z nim na chwilę do magistratu, gdyż ma tam do załatwienia drobny interes. Dziewczyna zgodziła się, nie wiedząc, że nicpoń prowadzi ją do swego mieszkania. Gdy C. znalazła się w mieszkaniu, D. zamknął drzwi na klucz i, grożąc rewolwerem, dopuścił się na niej zbrodni przeciw moralności publicznej.

Zbezczeszczona dziewczyna udała się nazajutrz ze skargą do policji, która wdrożyła w tej sprawie śledztwo.




Sprawca użył pretekstu "załatwienia interesu w magistracie". Urząd (magistrat) był miejscem budzącym zaufanie i szacunek. Zaproszenie tam dziewczyny miało uśpić jej czujność i nadać spotkaniu pozorów oficjalności i bezpieczeństwa

W 1906 roku na ziemiach polskich obowiązywał rosyjski Kodeks Karny Tagancewa (z 1903 r.). Zgodnie z jego przepisami gwałt był karany ciężkimi robotami (katorgą). Użycie broni palnej (rewolweru) znacznie zaostrzało wymiar kary.

Śledztwo wdrożone przez policję było pierwszym krokiem do procesu przed sądem okręgowym.


- Zdziczenie: Tytułowe określenie sugeruje upadek obyczajów i norm społecznych. W ówczesnej prasie często używano tego słowa jako nagłówka dla opisów brutalnych napadów lub niemoralnych zachowań.

- W płockie: To skrócona forma oznaczająca "do guberni płockiej" lub "w okolice Płocka". W tamtym czasie nazwy regionów administracyjnych (guberni) często zapisywano małą literą jako przymiotniki.

- Wiorsta: Rosyjska miara długości (1 wiorsta - 1066,8 metrów). Informacja, że miasto od stacji dzieliła wiorsta, wyjaśnia lęk dziewczyny – musiała pokonać kilometr przez nieoświetlone, puste tereny.

- Podówczas: Staropolskie określenie oznaczające "wtedy", "w tamtym czasie".

- Nicpoń: Dziś to słowo brzmi dość łagodnie (jak "łobuz"), ale w 1906 roku miało znacznie silniejszy wydźwięk pejoratywny, oznaczający człowieka nikczemnego, pozbawionego zasad.

- Zbrodnia przeciw moralności publicznej: Ówczesny termin prawny (z Kodeksu Karnego z 1903 r.), pod którym kryły się przestępstwa seksualne, w tym gwałt.

- Zbezczeszczona: Słowo to odnosi się do ówczesnego postrzegania ofiary gwałtu. W tamtej epoce utrata "honoru" (dziewictwa) poza małżeństwem była traktowana jako hańba, która dotykała ofiarę równie mocno, co sam czyn sprawcy.

 

 

 

Kolejny plan Nowego Dworu Mazowieckiego, tym razem mniej szczegółowy. Plan powstał w 1906/07 roku, mimo że jest to ogólny plan miasta, znajdziemy na nim kilka interesujących miejsc:

1) Возд. отдѣл. (Воздухоплавательный отдѣл) - oddział aeronautyczny/balonowy

2) Крахм. заводъ (Крахмальный заводъ): fabryka krochmalu

3) Каз. Наревск. мин. роты (Казармы Наревской минной роты) - koszary Narwiańskiej Kompanii Minerskiej

4) фарф. зав. (фарфоровый заводъ) - fabryka porcelany

5) Каз. Вислян. м. роты (Казармы Вислянской минной роты) - koszary Wiślanej Kompanii Minerskiej

6) Порт - port

7) Прист. (Пристань) - przystań

Niestety nie udało mi się rozczytać wyrazów znajdujących się przy oznaczeniu "X", znajdującym się na brzegu Narwi, na wysokości kościoła ewangelickiego.

Drugą zagadką jest okrąg z literą "K", znajdujący się na Rynku Kościelnym, czyżby studnia?

* źródło grafiki i opisu - Nowodworskie Centrum Historii i Archiwistyki




Główne obiekty geograficzne i nazwy miast

- НОВЫЙ-ДВОРЪ (Nowyj-Dwor): Nowy Dwór Mazowiecki.

- Р. НАРЕВЪ (R. Nariew): Rzeka Narew.

- Р. ВИСЛА (R. Wisła): Rzeka Wisła.

- Новодворская Кемпа (Nowodworskaja Kempa): Kępa Nowodworska.

- Въ Варшаву (W Warszawu): Kierunek „Do Warszawy” (widoczny przy linii kolejowej po prawej stronie).

 

- Воздухоплавательный отдѣл najtrafniej tłumaczy się jako: Oddział Żeglugi Powietrznej

To sformułowanie najlepiej oddaje ducha epoki (przełom XIX i XX wieku), kiedy termin „żegluga powietrzna” był powszechnym określeniem aerostatyki i wczesnego lotnictwa.

W armii carskiej jednostki te zajmowały się głównie balonami i sterowcami. Polscy oficerowie służący w tamtym czasie w armii rosyjskiej używali właśnie określenia „żegluga powietrzna”.

- Symbol (☉) w topografii tamtego okresu był używany do oznaczania: Studni artezyjskiej lub głównego ujęcia wody. Na mapach wojskowych logistyka wody była kluczowa. Kropka w kółku często symbolizowała murowaną studnię publiczną.

- Obecność litery „К” ma związek z dwu świątyniami:

Костелъ (Kostieł): Świątynia katolicka.

Кирка (Kirka): Kościół ewangelicki (luterański).

- X - Dopisek: Мѣсто плавательнаго завода (Miejsce zakładu/stoczni rzecznej).

6. Зимн. Портъ (Zimn. Port): Port Zimowy (miejsce cumowania statków w zimie).


- Кат. (Kat.): Cmentarz katolicki.

- Лютер. (Luter.): Cmentarz ewangelicki (luterański).

- Евр. (Jewr.): Cmentarz żydowski.

- I i II: Oznaczenia sektorów miasta lub dzielnic.

- Военный Инженер... (Wojennyj Inżenier): Podpis na dole mapy należący do Inżyniera Wojskowego (prawdopodobnie ranga Pułkownik – Połkownik).

 

 

 

1907 r.


 


17.X. - wybucha olbrzymi pożar. Rozpoczął się na tak zwanych Piaskach. Zniszczeniu uległo 3/4 miasta. Spłonęła między innymi najbogatsza i najruchliwsza część miasta w tym synagoga i żydowska łaźnia rytualna. Łącznie na 120 posesjach spłonęło 400 budynków. Zginęły dwie osoby. Bez dachu nad głową pozostało około 1.500 rodzin.

30.X. - napływa pomoc dla pogorzelców z Nowego Dworu. Wpłaty w wysokości 25 rubli dokonał m.in. Henryk Sienkiewicz.

 

 

 

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

źródło grafiki - Kalo NDM

 

1907. Po pożarze (Tygodnik Ilustrowany 43,1907).

źródło grafiki i opisu - https://fotopolska.eu

 

 

>> 1907 - pożar Nowego Dworu <<

 

 

Przed stu laty w Nowym Dworze czyli pożar monstrum

Na początku XX w. Nowy Dwór opisywany był, jako ruchliwe, ale brudne i błotniste miasto, zamieszkałe przeważnie przez Żydów. Ze względu na potrzeby pobliskiej Twierdzy była tu wielka liczba drobnych sklepów i szynków. W 1907 r. materialne ślady wielkiej powodzi i pożaru z przed 19 lat powoli zacierały się, na wypalonych miejscach pobudowano nowe domy.

Spokojne życie mieszkańców przerwał pożar, który tak jak ten w 1888 r. wybuchł w dzielnicy Piaski. Rozpoczął się 17 października 1907 r. około godziny 13 w domu Mendlaka (Mendlika) nad rzeką, a że zabudowania były drewniane rozszerzył się gwałtownie. Gdy uruchomiono miejscową straż ochotniczą i zaczęto walkę z żywiołem, okazało się że ogień pojawił się także w innych miejscach położonych nad Narwią. Przyczyną rozszerzania się klęski był prawdopodobnie silny wiatr i gęsta zabudowa jednak jak zawsze w podobnych sytuacjach podejrzewano celowe podpalenia. Około 17 dwie dzielnice leżały w gruzach, a płomienie sięgały śródmieścia.

Do gaszenia ognia w kilku punktach jednocześnie miejscowe siły nie wystarczały, wezwano pomoc z Modlina, z fabryki krochmalu i z dworca kolejowego, zatelegrafowano też do Warszawy. Depesza urzędowa podkreślała gwałtowność pożogi i prosiła o nadesłanie pomocy. Półtorej godziny później trzy w pełni wyposażone oddziały straży ogniowej z Nowego Światu zostały wysłane koleją do Nowego Dworu. Straże z najbliższych okolic nadciągnęły szybko i rozpoczęły energiczny ratunek, warszawska zdążyła przybyć dopiero o godz. 20 gdy większość zarzewi udało się opanować. Późny jej przyjazd sprawiło powolne uruchomianie nadzwyczajnego pociągu, na który czekano blisko godziny. Pożar udało się zlokalizować dopiero około 23. Pomimo późnej godziny w Nowym Dworze wciąż było jasno, blask bił od resztek pogorzeli.

Było wiadomo, że pogorzelisko będzie się tliło jeszcze przez parę dni.

Spaliło się około 120 posesji, w sumie prawie 400 budynków tj. 3/4 zabudowy miasta. Ofiarą pożogi padła jego najbogatsza, środkowa część gdzie obok domów mieszkalnych znajdowało się wiele składów towarowych, sklepów i warsztatów. Straty oceniono na milion rubli. Spaliła się leżąca w tej części miasta synagoga wraz z łaźnią rytualną. Ocalały inne budynki użyteczności publicznej to jest oba kościoły, magistrat i poczta. Wypaliły się zupełnie lub częściowo ulice: Zakroczymska, Warszawska, Sukienna, Rynek (obecnie skwar biskupa Dobrogosta), dzielnica Piaski. Na miejscu domów sterczał las zadymionych kominów. Prawie wszystkie domy były drewniane, spłonęły doszczętnie. Ocalało jedynie kilka murowanych budynków w okolicach kościoła katolickiego.

Bez dachu nad głową pozostało około 1.500 rodzin. Gwałtowność pożogi spowodowała, że również z dobytku ofiar pozostało niewiele lub zgoła nic. Nędzne resztki mienia pogorzelców zgromadzono nad Narwią i na placu przed kościołem. Kilku tysiącom ludzi zagroził głód. Zamożni dotąd kupcy i właściciele domów stracili od razu wszystko i zostali w jednej chwili nędzarzami. Popłoch i pamięć o poprzedniej klęsce pożogi, sprawiły, że nie zabierano ze sobą nic. Uciekano przed ogniem szerzącym się w wąskich uliczkach, ciasno zabudowanych drewnianymi domkami. Ważniejsze było zachowanie życia niż majątku. Z góry było wiadomo, że ubezpieczenie nie zwróci strat nawet w 25 %. Spaliło się także kilka koni, mnóstwo drobiu itp. inwentarza żywego. Co gorsza w płomieniach, mimo że pożar wybuchł w ciągu dnia, zginęła para staruszków, Mosiek i Rojza Langlebenowie, ich zwęglone zwłoki znaleziono pod zgliszczami. Na szczęście większość mieszkańców zdołała uciec.

Skutki pożaru w 1907 r.

Omawiając skutki pożaru, ksiądz proboszcz Jan Makowski i zastępca burmistrza pan Krupski twierdzili: "Liczyliśmy 7.000 mieszkańców, a z tych w tej chwili przynajmniej 5.000 pozostało bez dachu, mienia, a przede wszystkim chleba." Doktor Karbowski potwierdzał: "Przeszło 5.000 pogorzelców, wśród których przynajmniej 90% Żydów, jest bez żadnych środków, w tym, co ma na sobie, jak rozbitki. Żaden pogrom, żadna klęska nie równa się z tym nieszczęściem, jakie nawiedziło nasz Nowy Dwór."

Przypominamy, że Nowy Dwór spłonął w połowie października, o tej porze roku noce są już zimne i często pada. Wiadomo było, że nawet przy największych staraniach zniszczonych domów nie odbuduje się przed zimą. Tym bardziej, że brakowało na to pieniędzy. Aby pomóc ofiarom natychmiast powołano do istnienia komitet, w którego skład weszli ksiądz Makowski, pastor Ernst, rabin Neufeldt, burmistrz Krupski, obywatele Kossowski, Bitner, Einstein, Goldstein, Mekryk. Komitet miał zbierać wszystkie napływające do miasta ofiary. Potrzebna była odzież, żywność, pieniądze a przede wszystkim przynajmniej prowizoryczny dach nad głową.

Na polu poza spalonym miastem wojsko rozbiło nadesłane z Twierdzy namioty. Miał to być dach nad głową dla części pogorzelców. Jedynie dla części, bo nawet w magazynach wojskowych nie starczyło namiotów dla tak wielkiej liczby dotkniętych nieszczęściem ludzi. Setki nadal obozowały pod gołym niebem, kostniejąc z zimna. Garstkę umieszczono w nielicznych ocalałych domach, gdzie w ciasnych izdebkach gnieździło się po kilka i więcej rodzin. Wydawać by się mogło, że przynajmniej ta gromadka ma pewien komfort, ale za dach nad głową płacili pobytem w warunkach sanitarnych nie do zniesienia. Z powodu natłoku panował tu nieopisany zaduch, istniała groźba wybuchu epidemii.

Poważny problem stanowiło wyżywienie pogorzelców. Jak wyglądało rozdawnictwo żywności uświadamiają nam ówczesne opisy. "Przed piętrowym domem magistratu ciśnie się tłum nędzarzy w oczekiwaniu rozdawnictwa chleba. Przed ratusz zajeżdża wóz z chlebem, strzeżony przez strażników i miejscowych obywateli. Do wozu rzuca się tłum zgłodniały, i z trudnością dla utrzymania równego podziału chleb wjeżdża w podwórko za ratuszem, gdzie bramę szczelnie zamykają. Jest tu ksiądz Makowski i p. Krupski, doktor Maksymilian Karbowski, p. Józef Bitner przemysłowiec miejscowy i p. Goldman, któremu pomaga kilka panien przy podziale między pogorzelców niezbyt obfitej prowizji. Ta garstka osób stara się najsprawiedliwiej obdzielić owych kilka tysięcy pogorzelców, a prowiantów, niestety, posiada: jeden wóz chleba, kilka połci słoniny, kilkanaście funtów herbaty, kilka worków kaszy i oto prawie wszystko." Ilość żywności zależała od zebranych sum pieniędzy i od tego, co nadesłali sąsiedzi.

Wielkość nieszczęścia, które dotknęło Nowy Dwór wzbudziła odruch współczucia u wielu osób. O pomoc apelowała prasa, arcybiskup warszawski rozesłał odezwę okolicznościową do wszystkich kościołów diecezji z prośbą o zbiórki na pogorzelców. Datki, jakie wpływały na potrzebujących z Nowego Dworu były różnej wysokości od kilku kopiejek do kilkuset rubli. Wpłacały je osoby biedne, oddając część własnych oszczędności i osoby bardzo bogate, dzieci i dorośli, ludzie z kraju i zza granicy. Pieniądze zbierali między sobą pracownicy różnych firm i członkowie rozmaitych organizacji. W gazetach pojawiały się anonsy takie jak ten: "Będąc do głębi wzruszona niedolą pogorzelców Nowego Dworu, pospieszam w miarę skromnych środków, choć z tą drobną pomocą nieszczęśliwym i przeznaczam 10% od targu w mojej kawiarni począwszy od 21 do 23 bm. włącznie. Suszyńska właścicielka "Cafe Mignon" Marszałkowska 141." Zapraszano na wieczory literackie, wieczornice i bale, z których dochód miał być przekazany pogorzelcom. Do takich ogłoszeń podchodzono bardzo ostrożnie, sprawdzano, czy nie kryje się za nimi chęć nieuczciwego zarobku. Odczuł to na swojej skórze Marian Jung organizator 2 zabaw w parku praskim na rzecz ofiar pożaru. Początkowe oskarżenia rozwiało dopiero przedstawienie upoważnienia od komitetu pomocy dla pogorzelców i obecność jego przedstawiciela Józefa Bytnera, który miał sprawować kontrolę nad kasą.

* Maria Możdżyńska - (Nie)Legendy nowodworskie, 2014.

 

Pożar Nowego Dworu w październiku 1907 r. był tak wstrząsającym wydarzeniem, że praktycznie nie było większej gazety, która nie zamieściłaby notatki na ten temat. Można wręcz powiedzieć, że prasa prześcigała się w opisach dramatyzmu sytuacji. Co za tym idzie, jest to najlepiej znane wydarzenie, które miało w przeszłości miejsce w naszym mieście. Właściwie większość opisów jest podobna, ale czasami pada jakiś fakt, który zadziwia, a niekiedy wręcz wprawia w osłupienie.

17 października paliło się prawie całe miasto. Podróżny jadący od strony Płońska pisał: "spostrzegamy olbrzymią chmurę dymu, zalegającą pół horyzontu... w Zakroczymiu spotykamy się ze złowrogą wieścią, iż cały Nowy Dwór w płomieniach. Straszny widok przedstawia się z Modlina. Całe morze płomieni, jakby żywe piekło gorejące po drugiej stronie Narwi". Anonimowy korespondent Nowej Gazety jest o tyle wyjątkowy, że wszyscy inni przytaczają obserwacje czynione od strony Warszawy, czyli są to ludzie, którzy ruszyli do Nowego Dworu na wieść o katastrofie. Tym razem mamy przypadkowego świadka. Na stacji kolejowej w Modlinie nasz podróżny wsiada do pociągu i rusza w dalszą drogę. W tym miejscu możemy się zdziwić, bo przejeżdża przez płonące miasto. Wiadomo, że tego dnia płonęły m.in. Piaski, czyli dzielnica położona przy torach kolejowych, jednak pociągi kursowały normalnie.

Dziennikarz zatrzymał się na chwilę na nowodworskiej stacji. To miejsce było bezpieczne, bo położone dość daleko od szalejącej pożogi. Tu nasz podróżny dowiaduje się więcej. Spotyka jednego z najzamożniejszych nowodworzan, będącego w tym momencie jedną z największych ofiar finansowych pożaru. Pan Mundlak stracił bowiem około 40 000 rubli. Już wie, że spłonęły trzy nowe, należące do niego domy. Strata jest tym większa, że właściciel nie zdążył ich ubezpieczyć. To nie wszystko. Spłonęły także należące do Mundlaka zbiorniki na ropę naftową. Na szczęście paliwo zdołano z nich w porę wypompować, dzięki czemu nie doszło do kolejnego nieszczęścia - wybuchu. Na stacji są też inni poszkodowani. Panuje rozpacz i strach, bo nie wszystkie rodziny są w komplecie. Część pogorzelców wsiada do pociągu i rusza w kierunku Jabłonny, czyli obecnej stacji Legionowo Przystanek. W pociągu szaleją plotki dotyczące przyczyny katastrofy - domniemanego podpalenia przez nieznaną wariatkę.

Relacja anonimowego podróżnego stawia przed nami jedną zagadkę. Możemy spytać: Dlaczego w sytuacji katastrofalnego pożaru pociągi kursowały normalnie? Przecież ogień mógł być dla nich zagrożeniem. Blokowały też tory, którymi mogła docierać do miasta pomoc. Odpowiedź na to pytanie jest kuriozalna. Powodem swobodnego kursowania w tym dniu pociągów była biurokracja.

Przypomnijmy krótko, co się wydarzyło. Około 13.30 zauważono ogień na Piaskach. Gęsta drewniana zabudowa spowodowała, że w krótkim czasie płonęły zabudowania Herszfanga, Śliwińskiego, Bermana, Filara i kilka innych. Wiatr rozwiewał iskry i w krótkim czasie pojawiło się drugie ognisko pożaru. Tym razem paliło się na Warszawskiej, po chwili zgłoszono kolejne punkty, w których pokazał się ogień. Nie można było prowadzić jednolitej akcji gaśniczej, bo paliło się w wielu miejscach i to oddalonych od siebie. W akcji gaszenia żywiołu brała udział miejscowa straż ochotnicza pod kierunkiem naczelnika Wyrzykowskiego oraz straże z Twierdzy, z fabryki krochmalu i nowodworskiej stacji kolejowej. Jednak liczba miejsc, w których jednocześnie pojawiał się ogień była zbyt duża, by udało się tymi siłami go opanować. Trzeba było wezwać pomoc.

Dzięki telegrafowi informacja o pożarze i prośba o pomoc dotarły do Warszawy bardzo szybko. Kapitan Aleksandrowicz, który pełnił w tym dniu dyżur pożarniczy dość szybko uzyskał od oberpolicmajstra zgodę na wyjazd straży. Wystarczyło załatwić przejazd oddziału do Nowego Dworu. I tu pojawiła się biurokracja. Kapitan był odsyłany od jednego urzędnika kolejowego do drugiego. Po jakimś czasie Aleksandrowicz otrzymał zgodę na uruchomienie pociągu nadzwyczajnego. Inżynier Krüger zapewnił, że pociąg będzie w ciągu kwadransa. I był, tyle że po pół godzinie. Pomoc jednak nie ruszyła. Kolej podstawiła wagony kryte, załadowano konie i ludzi, jednak sprzętu gaśniczego pod dach i przy wąskich drzwiach załadować się nie dało.

Po odpowiedni tabor trzeba było posłać do Jabłonny. Po dłuższym czasie pociąg stanął na stacji Warszawa Kowelska, czyli na dzisiejszym Dworcu Gdańskim. Oddział trzeci pod kierunkiem brandmajstrów [komendantów] Isajenki i Jolskiego sprawnie załadował konie i tabor, strażacy wsiedli do wagonów, wszystko pod czujnym okiem naczelnika Warszawskiej Straży Ogniowej pułkownika Anatola Sudrawskiego. Pociąg ruszył.

Przypominamy, że był to pociąg specjalny, jechał do pożaru, więc na logikę powinien mieć pierwszeństwo. Wiemy już jednak, że pociągi pasażerskie kursowały w tym dniu normalnie i tuż przed składem wiozącym strażaków ruszył z dworca pociąg osobowy. Jechał normalnie, czyli maksymalnie do 50 km/h. Zatrzymywał się na każdej stacji po kilka minut, a za nim zatrzymywał się "pędzący" do pożaru skład z ekipą ratunkową. Tak było przez całą drogę do Nowego Dworu. Przyczyną takiego stanu był brak papierka. Naczelnik kolei wydał polecenie przez telefon, nie było telegraficznej, czyli pisemnej decyzji, by pociąg specjalny otrzymał jakieś przywileje. Nie było tzw. podkładki, dokumentu, na który można się było powołać. W konsekwencji na kolejnych stacjach nikt nie chciał wziąć bezpośredniej odpowiedzialności za spóźnienie pociągu pasażerskiego. Za takie spóźnienie można było odpowiedzieć finansowo, a nawet stracić pracę.

Efekt pożaru był taki: "spłonęły: Piaski (obie strony, około 30 domów, w tem bóżnica i łaźnia z mykwą). Zakroczymska (obie strony, około 20 domów), Warszawska (obie strony, około 18 domów), Rynek (pięć domów), Targowisko świńskie (6 domów), Sukienna (10 domów). Razem około 100 domów, nie licząc oficyn i zabudowań gospodarczych". Dziś nie da się określić na ile mniejsze byłyby straty gdyby nie asekuracjonizm i brak jednego papierka.

Można powiedzieć, że klęska była podwójna, bo powtórzyła się historia z 1888 r. W mieście pojawili się złodzieje. Wkrótce po opanowaniu pożaru policja ujęła kilku, ale to było mało. W teren ruszyły więc patrole, przeprowadzające rewizje w domach mieszkańców sąsiadujących z Nowym Dworem miejscowości. Podejrzewano, czasami słusznie, że przybyli na ratunek sąsiedzi przy okazji zabrali do swoich domów "wynagrodzenie za fatygę", nie pytając oczywiście poszkodowanych nowodworzan o zgodę. "Ratownicy" przybywali do płonącego miasta wozami i łodziami, a wracali do domów, gdy ich środki transportu były pełne łupów. Szacowano, że to, co ocalało z pożaru w 75% stało się łupem złodziei.

Doliczając do tych strat te, które były skutkiem pożaru z końca września, Nowy Dwór prawie przestał istnieć. W tym wcześniejszym spłonęły "tylko" 23 domy mieszkalne i 36 innych zabudowań. Ta kilkugodzinna nocna akcja gaśnicza obyła się bez "pilnej" pomocy z Warszawy. Miasto przestało praktycznie istnieć. Większość mieszkańców straciła cały dobytek, jednak władze miejskie doceniły chęci i wkład warszawskiej straży w ratowanie tego, co pozostało. Ustalono, że dla III oddziału straży przekazana zostanie od nowodworzan gratyfikacja pieniężna. Decydentom kolei nadwiślańskiej takiej gratyfikacji raczej nie przyznano.

17.10.1907 r. Nowy Dwór prawie całkowicie został zniszczony. Olbrzymi pożar strawił 2/3 zabudowań, były ofiary w ludziach, tysiące osób straciło dobytek całego życia. Utworzony w mieście komitet mógł ocenić straty, ale sam nie był w stanie pomóc poszkodowanym. Konieczna była pomoc zewnętrzna.

Jeszcze w czasie trwania akcji gaśniczej w nowodworskim magistracie spotkali się na naradzie: proboszcz od św. Michała ksiądz Makowski, pastor ewangelicki Ernst, rabin Neufeld, ławnicy miejscy: Frankiel i Śliwiński, burmistrz Krubski, przedstawiciele dozoru bóżniczego: Fejstein, Goldstein i Meretyk, oraz przedstawiciele zamożnych nowodworzan panowie Konarski i Bytner. Grupa ta uchwaliła m.in., by wystąpić z prośbą do władz o pozwolenie na zbieranie w całym państwie darów i składek pieniężnych, przeznaczonych dla pogorzelców. Głównie chodziło o pieniądze na budowę chociażby prowizorycznych baraków i ciepłą odzież, zbliżała się przecież zima. Prawdopodobnie zezwolenie takie otrzymali.

O tragedii rozpisywała się prasa we wszystkich zaborach, dzięki czemu do miasta zaczęły dopływać dary rzeczowe i pieniądze. Na rzecz pogorzelców zbierano fundusze urządzając koncerty, bale, przedstawienia. Inicjatyw takich było sporo, ale tylko w niewielu wypadkach wiemy, kto konkretnie wystąpił dla nowodworzan.

9 listopada w gmachu warszawskiej resursy miał się odbyć wieczór literacko-artystyczny, z którego dochód przeznaczano dla naszych pogorzelców. W programie przewidywano występy literatów, deklamację i część wokalną. Własne utwory czytać mieli: Jan August Kisielewski, Zofia Rygier-Nałkowska, Jan Adolf Herz i Władysław Zalewski. Dziś większości Polaków nazwiska te nic nie mówią, przed stu laty było zupełnie inaczej.

Jan August Kisielewski - dramatopisarz, krytyk teatralny i eseista był autorem niezwykle wówczas popularnych sztuk teatralnych. Prawdopodobnie to on miał być gwiazdą tej części występów, chociaż akurat tego roku jego ostatnia sztuka była mocno krytykowana. Kolejne osoby miały za sobą niedawne debiuty literackie i pierwsze większe publikacje. Jan Adolf Herz w 1907 r. pisał artykuły prasowe i tłumaczenia, wydał też tomik poezji. Jego popularność rosła, by osiągnąć szczyt w okresie międzywojennym, gdy jeden z jego dramatów trafił na ekrany kin. Podobnie jak poprzednik -Władysław Zalewski - miał wówczas w dorobku zbiory wierszy, uznawane za bardzo dobre. Komedie zaczął wydawać nieco później. Jedyna w tym gronie kobieta, nosi najbardziej dla nas rozpoznawalne nazwisko. Zofia Nałkowska, posługująca się wtedy także nazwiskiem pierwszego męża - Rygier, kojarzy się nam ze wstrząsającymi "Medalionami", ale w 1907 r. znana była raczej jako poetka i publicystka, autorka świeżo opublikowanej powieści "Książę". Dopełnieniem części literackiej miał być występ aktora - Ludwika Fritsche.

Artysta ten, związany dotychczas głównie z teatrami krakowskimi, rozpoczął wtedy swój pierwszy sezon w Warszawie. Przyciągał publiczność nie tylko talentem, ale również elegancją i urodą, w latach późniejszych robił karierę w kinematografii. Część wokalną imprezy wypełnił śpiew Adama Ostrowskiego - solisty warszawskiej Opery. Współcześni cenili jego głęboki, ciemny bas i technikę wykonywanych utworów. Równie znana była Maria Kamińska - Latoszyńska występująca w Warszawskich Teatrach Rządowych, popularna także w innych miastach Królestwa Polskiego dzięki licznym trasom koncertowym.

Dochód uzyskany z koncertu miał trafić do Nowego Dworu. Oprócz tego przedstawiciele naszego miasta rozprowadzali wśród widzów kwiaty i programy. Ustawiono trzy stoliki, przy których zasiadły głównie panie. Podobnie jak wśród występujących, ich nazwiska mogą nam niewiele mówić, ale dla nowodworzan przełomu XIX i XX stulecia były doskonale rozpoznawalne. Stolik pierwszy zajmowały: Janowa Sobolewska, Bolesławowa Konarska, Antoniowa Krubska. Fakt, iż nie podano ich imion wynikał z tego, że wszystkie były zamężne. W takim wypadku dobre wychowanie wymagało określenia kobiety imieniem męża. Stolik drugi zajęły: Zofia Bytner, Bronisława Goldstein i Cecylia Bermanowa. Przy stoliku trzecim zasiadł jedyny w tym gronie mężczyzna Teodor Nisenshon. Towarzyszyły mu: żona, panna Jadwiga Neuman oraz pani Ch. Rosenstein. Towarzystwo było mieszane. Wśród kwestujących byli katolicy, ewangelicy i nowodworscy Żydzi. Wszyscy należeli do bardziej zamożnych mieszkańców naszego miasta.

Pani Krubska była żoną burmistrza Nowego Dworu, Bolesławowa Konarska z domu Helena Ludwika Flatt to siostra i żona nowodworskich aptekarzy. Osiemnastoletnia wówczas Zofia Teodozja Bytner była córką właściciela browaru. Pani Rosenstein to żona nowodworskiego zegarmistrza i właściciela domu. Swoje nieruchomości w mieście mieli również Goldsteinowie, Nisenshonowie i Neumanowie. W gronie kwestarzy znalazła się też rodowita warszawianka Cecylia Berman, związana z Nowym Dworem dzięki małżeństwu z Moshe Bermanem, wieloletnim dyrektorem browaru przy obecnej ul. Nałęcza.

Nieco później, bo 12 grudnia zaplanowano na rzecz naszych pogorzelców koncert symfoniczny w Łodzi. Miał się odbyć w największej ówcześnie na ziemiach polskich sali teatralnej, czyli w łódzkim Teatrze Wielkim. Wystąpiła miejscowa amatorska orkiestra symfoniczna "Harmonia", zasilona przez muzyków warszawskich. Również z Warszawy przybył Henryk Opieński - kierownik artystyczny koncertu. Gwiazdą miała być często koncertująca w Łodzi, chociaż wówczas mieszkająca w Warszawie, zdolna skrzypaczka Eugenia Argiewicz. Program rozpoczęła uwertura z opery "Don Juan" Mozarta w wykonaniu orkiestry. Następny był koncert C-mol Mendelsohna, wykonany przez skrzypaczkę z towarzyszeniem orkiestry. Argiewiczówna wykonała go znakomicie. Z mniejszymi zachwytami spotkała się natomiast piąta symfonia (C-mol) Beethovena. Nie chodziło jednak o dobór utworu, lecz o jego wykonanie. W sprawozdaniu z koncertu stwierdzono, że ta jego część była wyraźnie niewyćwiczona. Lepiej poszło z pieśniami Griega, które zabrzmiały jako następne. Po czym znowu chwalono solistkę za skrzypcowe wykonanie "Romansu" Beethovena. Tak jak rozpoczęto, tak też zakończono występy uwerturą, tym razem był to Ruy Blas Mendelsohna. Mimo ambitnego repertuaru, kierownictwa zdolnego dyrygenta i występów wychwalanej solistki przedstawienie nie dało oczekiwanych rezultatów. Nie wiemy, jaki fundusz zgromadzono, ale zapewne był niezbyt imponujący, gdyż na widowni zgromadziła się jedynie garstka słuchaczy.

Łódzkie przedstawienie było skierowane do wszystkich mieszkańców miasta, liczono, że właśnie tutaj uda się zdobyć większe fundusze. Przypomnijmy, że populacja Łodzi w pewien sposób przypomniała naszą - nowodworską, to też było miasto wielokulturowe. W składzie orkiestry "Harmonia" również byli przedstawiciele kilku narodowości. Solistka - Eugenia Argiewicz była z pochodzenia Żydówką, Henryk Opieński Polakiem. Jeśli nie na miłość do muzyki, to liczono przynajmniej na solidarność z osobami tej samej narodowości lub wyznania, ale jak widać nie wyszło.

Podobnie jak z warszawskimi występami, tak i w wypadku łódzkiego koncertu nazwiska wykonawców są dla nas prawie zupełnie anonimowe. Jednak zarówno występujący wtedy dyrygent, jak i solistka zrobili kariery. Argiewiczówna występowała nie tylko w Warszawie, ale również w Petersburgu, Wiedniu, Berlinie i Paryżu. Przed I wojną światową przeniosła się na stałe do USA, grała w orkiestrze symfonicznej w Seattle i San Francisco, założyła też własny zespół, w którym nie tylko była solistką, ale również dyrygentem. Opieński do 1926 r. robił karierę w kraju. Był utalentowanym skrzypkiem, dyrygentem opery warszawskiej i lwowskiej, kierownikiem muzycznym Teatru Polskiego, wykładowcą, dziennikarzem muzycznym, założycielem pierwszego w Polsce czasopisma muzykologicznego i pierwszej w wolnej Polsce Akademii Muzycznej. Komponował. Ponadto miał doktorat z filozofii i słynął z licznych inicjatyw społecznych. Gdy przeniósł się do Szwajcarii nadal brał udział w krajowym życiu muzycznym przyjeżdżając do Polski corocznie.

* Maria Możdżyńska - (Nie)legendy nowodworskie po raz drugi, 2024.

 

 

 

30 stycznia 1907. Goniec Poranny, nr 49.

 

Wybory z kurji miejskiej pow. warszawskiego.

Z komitetu pow. warszawskiego donoszą nam, że pomiędzy nim a miejscowym komitetem żydowskim w mieście Nowym Dworze doszło do porozumienia w sprawie kandydatur na wyborców z kurji miejskiej powiatu warszawskiego. Od komitetu warszawskiego delegatami byli: ks. prob. Makowski i p. Jan Flatt, od komitetu zaś żydowskiego pp. Kelman Goldstein i Jankiel Feinstein. Po układach spisano akt, mocą którego ustanowiono następujące wspólne kandydatury: P. Jakób Brona z Nowego Dworu; dr Stanisław Bzura z Jabłonny; p. Jankiel Feinstein z Nowego Dworu; p. Jan Flatt, aptekarz z Nowego Dworu. Fakt powyższy zaznaczyć należy, jako jeden więcej dowód, że Kom. Centralny Narodowy za pośrednictwem swoich organów prowincjonalnych czyni wszystko, by nie dopuścić podczas wyborów do stawiania spraw na gruncie waśni rasowych.



Tekst odnosi się do wyborów do II Dumy Państwowej (parlamentu) Imperium Rosyjskiego. Wybory te odbywały się w atmosferze silnych napięć po rozwiązaniu pierwszej Dumy, a współpraca między komitetami (polskim i żydowskim) była wówczas kluczowym elementem strategii politycznej, mającym na celu wyłonienie wspólnych elektorów. System kurialny dzielił wyborców na grupy (kurie) zależnie od statusu i majątku. Wspólna lista kandydatów polskich i żydowskich w Nowym Dworze Mazowieckim miała na celu konsolidację głosów i uniknięcie podziałów narodowościowych w obliczu skomplikowanej ordynacji wyborczej.

 

1907. Prawybory delegatów robotniczych w guberni warszawskiej.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1907. Więźniowie polityczni z warszawskiego aresztu policyjnego wysłani do Modlina.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Do Modlina.

Z aresztu policyjnego w ratuszu wysłani zostali wczoraj do Modlina następujący więźniowie polityczni:

Jakób Berholz, Salomon Lindner, Leon Stypułkowski, Zdzisław Miączyński, Bronisław Ladyga, Józef Temberg, M. Mitman, Judka Kamilczyk, Józef Bogucki, Szyja Rozenfarb, Aron Engerszer, Bolesław Żandyn, Hersz Biegelman, Gustaw Lidner, Jakób Flancman, Roman Rojkiewicz, Jakób Rapaport, Józef Maciejewski, Stefan Ligęza, Jonasz Kirszenbaum, Dawid Kelbard, Zelman Rynowicz, Haskiel Hudyk, Mordka Winer, Józef Lapsz, E. Engelman, Owsiej Miszkin, Maryan Myśliwski, Konstanty Węlałowski, Wolman Grotman, Koryn Huftal, Abram-Icek Wittman, Julian Eiberhard, bracia Hasyk, Henryk Kahan, Jankiel Baum, Judka Borenstein, Stanisław Magnuski, Zygielman, Józef Zorgenstein, Owsiej Sołowiejczyk, Dawid Filmus, Salomon Cyzor, Arabin Chudy, Hersz Engel, Antoni Kozłowski, Zenon Magrzycki i Wergenstein.



W 1907 roku, w okresie po rewolucji 1905 roku, Twierdza Modlin służyła władzom carskim jako ciężkie więzienie dla osób zaangażowanych w działalność niepodległościową i socjalistyczną. Lista zawiera nazwiska osób o różnym pochodzeniu etnicznym (polskim i żydowskim), co było charakterystyczne dla ówczesnych ruchów rewolucyjnych w Królestwie Polskim.

 

 

 

Słowo, nr 297. 1907.

 

1907. Bomba znaleziona w miejscu składowania uratowanych rzeczy w czasie pożaru w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Bomba w Nowym Dworze. Po pożarze w Nowym Dworze, na brzegu Narwi, znaleziono bombę, którą prawdopodobnie wyniesiono z jednego z płonących domów. Z rozporządzenia władz sądowych, w dniu 29 z. m., bombę tę zniszczono. Była ona wyładowana dynamitem.
___________________________________________________________________________________________________

Echa pożaru w Nowym Dworze. Jak już w swoim czasie donieśliśmy, podczas pożaru w Nowym Dworze, w miejscu, gdzie pogorzelcy składali uratowane rzeczy, znaleziono bombę. Otóż bombę tę pod kierunkiem specjalnej komisji zbadano, wywołując jej wybuch. Okazała się nadzwyczajnej siły. W jakim celu położono ją między rzeczami pogorzelców — niewiadomo.

 

 

 

1907. Prostytucja małomiasteczkowa i badanie prostytutek w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Prostytucja małomiasteczkowa służyła przede wszystkim stacjonującemu tam wojsku. Przepisy obligowały do udziału od lat 60. delegata wojskowego i lekarza wojskowego zarówno w rutynowych, jak i w nadzwyczajnych oględzinach prostytutek samodzielnych, w domach publicznych oraz nielegalnych wszędzie tam, gdzie znajdowały się oddziały wojska. Zapewne zwiększało to gwarancję odbywania się badań i właściwej oceny stanu zdrowia chorej (ograniczenie możliwości skorumpowaniu lekarza przez właścicielkę domu publicznego; lepsze przygotowanie do diagnozowania chorób wenerycznych). W większości ośrodków guberni lubelskiej na raportach z oględzin widnieją podpisy lekarzy wojskowych. Częste przypominanie o obowiązku ich obecności może sugerować, że uczestnictwo lekarzy wojskowych nie było stałe przynajmniej w latach 90. Gdy wzrastała liczba chorych żołnierzy, dowódcy wytykali władzom cywilnym, że nie zapraszają do udziału w oględzinach lekarza wojskowego.

Podobnie mogło być w innych guberniach. W Nowym Dworze w guberni warszawskiej jeszcze w 1907 r. w rewizji prostytutek tamtejszego domu publicznego nie uczestniczył lekarz z twierdzy, a badanie odbywało się raz w tygodniu.

 

 

 

Zmarł nowodworski właściciel apteki Jan Tytus Flatt.

1 maja 1907. Wiadomości Farmaceutyczne, nr 13.

 

Wspomnienie pośmiertne.

W dniu 11 b. m. rozstał się z tym światem w sile wieku ś. p. Jan Tytus Flatt, właściciel apteki w Nowym Dworze. Urodzony w 1856 r. z ojca Jana i Maryi z Grodzickich, obywateli ziemskich we wsi Parciochowie w Pułtuskiem. Nauki pobierał w 2-im progimnazyum i 3-m gimnazyum, w r. 1873 wstąpił na praktykę do apteki Ziemińskiego, w r. zaś 1880 uzyskał stopień prowizora farmacyi w Warszawskim Uniwersytecie.

Przez lat kilka pracował w aptekach w Warszawie i na prowincyi — przyjął wreszcie kondycyę w aptece kol. Fabiana w Nowym Dworze, początkowo jako pracujący. Kol. Fabian widząc jego sumienność i uczciwość oddał mu aptekę w administracyę, którą w lat kilka nabył na własność.

Objąwszy takową w posiadanie pokochał miasto i ludność, dla której pracował, poczuł się, że tak powiem, w swoim żywiole.

Z początku oddał się tylko pracy zawodowej z zamiłowaniem, miał bowiem tę ambicyę, aby, apteka po sławnym w dziejach farmacyi Fabianie nie straciła nic z dawnej sławy i świetności. Udało mu się to zupełnie, gdyż wkrótce zyskał sobie opinię sumiennego aptekarza i wysoce uczciwego człowieka i takim pozostał do śmierci. Uczynny, nadzwyczaj uprzejmy w obejściu, umiał sobie jednać wielu przyjaciół, i wkrótce stał się duszą całego miasteczka.

Niebyło ważniejszego wydarzenia lub czynu społecznego w dziejach Nowego Dworu od lat przeszło 20-tu, którego by ś. p. Flatt nie był inicyatorem, lub w którymby nie brał czynnego udziału.

I tak lat temu kilkanaście stworzył teatr amatorski, z dochodów którego założył skwer na rynku. Nieszczędząc pracy, zachodu i własnych pieniędzy z dużego rynku, który był w pewnych porach roku trzęsawiskiem, a w lecie pustynią Sachary, zamienił w piękny spacerowy skwer; było to jego ukochane dziecko, którem do końca się opiekował a nawet przed śmiercią o tem mówił. Mieszkańcy Nowego Dworu uznając Jego rozum i zasługi, wybrali go lat temu kilka na naczelnika straży ogniowej, którą to funkcyę spełniał z chlubą i pożytkiem dla miasta.

W roku zaś bieżącym był wybranym na wyborcę posłów do Dumy.

Jego to staraniom długoletnim zawdzięczać należy, że Nowy Dwór został oświetlony kilkudziesięciu latarniami naftowemi, a w roku zeszłym zabrukowano kilka ulic, gdzie dawniej ludzie grzęźli, a konie literalnie po brzuchy zapadały. Ostatnim Jego czynem wysoce doniosłym dla mieszkańców Nowego Dworu, było zainicyowanie i wyjednanie pozwolenia, na założenie Towarz. Pożyczk. oszczędnościowego, którego był od początku do śmierci prezesem Rady.

Że taka instytucya była wielce potrzebna, najlepszym dowodem, że już w 3-m roku swego istnienia, zrobiła do 100 tys. rb. obrotu.

Prócz tych czynów społecznych ś. p. Flatt, hojną dłonią wspierał biednych, uczącą się młodzież: należał bowiem do tych zacnych ludzi, o których mówią, że dawał tak „aby niewiedziała lewica, co daje prawica“.

Życie ś. p. Flatta mogło być rzeczywiście wzorem i przykładem dla nas aptekarzy w małych miastach i osadach; postępował on bowiem podług złotych słów Jachowicza „Czyń każdy w swoim kółku co każe Duch Boży, a całość sama się złoży“.

Czynił więc wszystko co było w granicach Jego możliwości, aby tylko swoje ukochane miasteczko uporządkować, upiększyć i podnieść.

Wdzięczni mieszkańcy Nowego Dworu uznając Jego zasługi, stawili się licznie, aby oddać ostatnią posługę chrześcijańską wraz z Szanownym Księdzem Makowskim proboszczem z N. Dworu.

W dolnym kościele Ś-go Krzyża przy trumnie całej okrytej wieńcami, odśpiewano podniosłe modły z towarzyszeniem chórów.

Z wieńców zauważyliśmy następujące. „Wieloletniemu członkowi Warsz. Tow. Farmaceut“. „Zacnemu obywatelowi m. N. Dworu“ Członkowi organizatorowi — członkowie Tow. Poż. oszczędn. „Od kolegów i przyjaciół“ „Od wdzięcznych współpracowników“. Prócz tego wiele od rodziny i szczerych przyjaciół.

Nad grobem na Powązkach odśpiewano pienia religijne. „Dusza co cierpi“, a przy melodyi „Salve Regina“ Troschla trumnę spuszczono do grobu rodzinnego.

Cześć pamięci zacnego człowieka. Niech Mu ziemia lekką będzie, jak lekką była ta ręka, którą tylu bliźnich wspierał.

Szczery przyjaciel Edward Kuszkowski



- Prowizor farmacyi – dawny stopień zawodowy farmaceuty, uprawniający do samodzielnego zarządzania apteką (dziś powiedzielibyśmy: magister farmacji).

- Kondycya – tutaj: posada, zatrudnienie (często używane w kontekście pracy u kogoś, np. "przyjąć kondycję").

- W administracyę – w zarząd. Jan Flatt najpierw zarządzał apteką w imieniu właściciela, zanim ją wykupił.

- Rb. – skrót od rubla (waluta obowiązująca w Królestwie Polskim pod zaborem rosyjskim).

- Duma – organ ustawodawczy w Imperium Rosyjskim (Państwowa Duma Imperium Rosyjskiego).

- Naczelnik straży ogniowej – dzisiejszy komendant straży pożarnej.

- W sile wieku – w pełni sił, w najlepszym okresie życia (zazwyczaj między 30. a 50. rokiem życia).

- B. m. – skrót od "bieżącego miesiąca".

- Ś. p. – "świętej pamięci" (powszechne do dziś, ale tutaj używane z dużą częstotliwością jako tytuł przed nazwiskiem).

- Literalnie – dosłownie.

- Doniosły czyn – czyn o wielkim znaczeniu, bardzo ważny.

- Jednać przyjaciół – zjednywać sobie ludzi, sprawiać, że inni stają się nam przychylni.

- Pienia religijne – uroczyste pieśni religijne.

- "Dawał tak, aby nie wiedziała lewica, co daje prawica" – biblijne nawiązanie do anonimowej dobroczynności.

- "Pustynia Sachary" / "Trzęsawisko" – barwne porównanie stanu rynku w Nowym Dworze, pokazujące, jak wielką zmianę wprowadził Jan Flatt, zakładając tam skwer.

 

 

 


W tamtych czasach młodzież Nowego Dworu była rewolucyjna, wojownicza w słowie i czynie. Ich działalność nie ograniczała się do Nowego Dworu, ale rozciągała się na okoliczne miasta, takie jak Zakroczym, Nasielsk, Płońsk i inne . Nowodworskie oddziały dwóch partii - Bundu i socjalistycznych syjonistów - były centralnymi organizacjami dla tego obszaru i dostarczały innym miastom mówców i organizatorów, a także broń, gdy było to konieczne.

Kiedy robotnicy z Nasielska rozpoczęli strajk, który stał się tak intensywny, że lokalna organizacja nie była w stanie poradzić sobie z nim sama, organizacje z Nowego Dworu wysłały na pomoc cały swój kontyngent aktywistów. Nowodworscy bundowcy znaleźli sposób, aby zmiękczyć upartych bossów z Nasielska i uczynić ich bardziej ustępliwymi. Kiedy wozy z Nasielska przejeżdżały przez Nowy Dwór, patrole robotnicze zatrzymywały je na szosie, kazały im zawrócić i przewrócić wozy należące do opornych bossów z Nasielska. Robili tak, dopóki bossowie nie ustąpili żądaniom robotników.

W samym Nowym Dworze również doszło do wielu strajków, które zakończyły się zwycięstwem robotników. Strajkowali szewcy, krawcy i hafciarze. Szefowie uznali, że wojna jest przegrana i że lepiej zakończyć konflikty pokojowo, niż wdawać się w rywalizację z organizacjami robotniczymi.

Choć minęło prawie pół wieku, wciąż pamiętam pewne strajki, które wyróżniały się intensywnością i uporem, i kosztowały wiele istnień. Były to "twarde orzechy" do zgryzienia, nawet dla takich utalentowani bojownicy, jak ci z Nowego Dworu. Bundowcy i syjonistyczni socjaliści nie mogli sami poradzić sobie z szefami i musieli szukać pomocy u "niekoszernych" młodych mężczyzn z Warszawy.

Jednym z takich strajków był strajk przeciwko Jisroelowi Gore, rzeźnikowi. Gdy tylko strajk się rozpoczął, strajkujący lub ich przedstawiciele nie mogli już pojawić się w Jatke Gesl [Ulicy Rzeźników]. Gore i jego synowie byli gotowi ze swoimi narzędziami rzeźniczymi, a chociaż uliczka znajdowała się w pobliżu ratusza i policji, były one dobrze strzeżone i trudno dostępne. Jeden z towarzyszy, odważny Jehiel Kronenberg, został wysłany na ulicę z kilkoma robotnikami, aby zobaczyć, co mogą tam zrobić. Nie udało im się odnieść takiego sukcesu w odniesieniu zwycięstwa nad Gorami, jak w zachowaniu prestiżu rewolucyjnych organizacji miasta, które wcześniej nie przegrały strajku.

Inni szefowie, którzy byli w konflikcie z robotnikami, wytykali im: "U nas jesteście takimi ważniakami! Dlaczego nie staniecie do walki z Jisroelem Gore?" Jehiel Kronenberg podjął wyzwanie. Kazał innym towarzyszom czekać w pobliskiej uliczce, a sam wszedł do Jatke Gesl . Kiedy Gorowie go zobaczyli, wyszli ze swojego sklepu mięsnego i okropnie go pobili. Inni towarzysze byli zbyt daleko, aby przyjść mu z pomocą. W międzyczasie doszło do zamieszania, przyjechała policja i aresztowała Kronenberga.

Rewolucjoniści z Nowego Dworu nie mogli pogodzić się z taką porażką i postanowili się zemścić. "Nie możemy pozwolić, by Gorowie uciekli". W Warszawie przygotowali bombę, którą planowali umieścić pod domem Gorów, a tymczasem ukryli ją w pobliżu Narwi, dopóki nie mogli zrealizować planu bombowego w odpowiednim momencie. W tym czasie Komitet Warszawski wysłał różnych posłańców z ostrzeżeniem do Gorów, a Komitet Wykonawczy szukał sposobów, aby dostarczyć bombę do domu Gorów. Zaczęli kopać tunel do domu, ale bomba nie mogła czekać i przypadkowo wybuchła, nie powodując żadnych szkód. Ale Gorowie zrozumieli teraz, że bomba została dla nich przygotowana i przestraszyli się. Tak więc ostatecznie strajk zakończył się zwycięstwem robotników.

Drugi trudny strajk był skierowany przeciwko Gureckim, ojcu i synom, których wszyscy się bali. Byli pewni, że "nikt nigdy nie uderzy przeciwko nam", a gdy ogłaszano strajk, terroryzowali wszystkich z nim związanych. Czekali na przywódców strajku na ulicy i bili ich. Oczywiście strajkujący odpowiedzieli tym samym i strajk trwał dalej. Zatrudnili jednak kilku łamistrajków i paradowali po mieście jako zwycięzcy.

Ich zwycięstwo wymagało działania. "Żadnych strajkujących w Nowym Dworze!" Więc czekali na strajkującego pewnej soboty, gdy odprawiał modlitwy, i dali mu to, na co strajkujący zasługiwał. Gureccy donieśli policji na całe kierownictwo Bundu, a 13 towarzyszy zostało aresztowanych i osadzonych w więzieniu.

Wśród tej trzynastki znalazł się Polak [czyli nie-Żyd] robotnik Zenek, członek Polskiej Partii Socjalistycznej, który zawsze był w żydowskich grupach robotniczych, gdzie nauczył się języka jidysz i pomagał, gdy było trzeba.

Trzynaście osób zamknięto za grubymi kratami, ale nie rozpaczali. Pełni przekonania i odwagi śpiewali swoje rewolucyjne pieśni, które rozbrzmiewały przez okna więzienne w mieście i docierały do Jatke Gesl po drugiej stronie drogi. Przywódcy miasta z pewnością przenieśliby aresztowanych do więzień w Warszawie, gdzie jako przywódcy strajku zostaliby skazani na lata więzienia. Ale warszawski komitet Bundu natychmiast interweniował, a Gureccy, pod naciskiem Bundu, przekupili lokalnego burmistrza, a zarzuty zostały złagodzone, jakby była to zwykła walka między dwiema stronami.

Wszyscy zostali zwolnieni z wyjątkiem polskiego robotnika Zenka, którego deportowano do Warszawy.

Tak to szło, od jednej walki do drugiej, z ciągłymi strajkami w Nowym Dworze i okolicznych miastach, walkami z carskimi reżimami, konfliktami z fanatycznie religijnymi rodzicami i wszystkimi postaciami religijnymi, które nas dręczyły, jeśli im się nie podporządkowaliśmy. Była to idealistyczna grupa młodych ludzi, zawsze gotowych poświęcić się dla ideałów marksizmu i socjalizmu, które miały przynieść piękniejszy i sprawiedliwszy świat.

Pod koniec 1906 i na początku 1907 roku kontrrewolucja dotknęła nasze miasto. Reakcjoniści zyskali przewagę, a prześladowania policyjne stały się jeszcze większe. Wielu towarzyszy zostało uwięzionych, a inni wyemigrowali do Anglii i Ameryki. Ruch osłabł i został niemal całkowicie unicestwiony. Nie było już giełd robotniczych, a tajne spotkania odbywały się rzadziej. Reakcjoniści i fanatycy religijni natychmiast wyczuli, w którą stronę wieje wiatr i teraz mieli szansę się zemścić. Towarzysze, którzy pozostali w mieście, byli prześladowani na każdym kroku, a nikt nie stanął w ich obronie.

Miasto stało się smutne, samotne i duszne. Na ulicach przeklinano nas: "Cycjaliści [komiczne błędne wymawianie słowa socjaliści]! Heretycy! Czy już obaliliście cara Mikołaja? Patrzcie, kto myśli, że pozbędzie się Mikołaja!" - jakby byli szczęśliwi, że młodzi ludzie, którzy ryzykowali życie w walce z carskimi pogromami, zostali zamknięci w więzieniu, a Mikołaj nadal zasiadał na tronie.

Ja również postanowiłem wyjechać, uciec z mojego ukochanego miasta. Pojechałem do Warszawy, do mojego przyjaciela Szmuela, syna Simche Sznajdera (dziś Sam Bernstein), który pracował tam od jakiegoś czasu. Nie miałem ani grosza przy sobie, więc schowałem się pod siedzeniem w pociągu. Razem było weselej i nawiązaliśmy przyjaźń, która trwa do dziś.

Na początku 1909 roku ruch zaczął się odradzać po ciężkich ciosach, jakie otrzymał od kontrrewolucji. Bund zorganizował związki zawodowe w różnych branżach. Wstąpiłem do związku krawców i zostałem wybrany do komitetu wykonawczego, a także pomagałem kierować wieloma strajkami.

* Pinkas Nowy Dwor, Memorial book of Nowy-Dwor, 1965.

 

 

1907. O początkach budowy mostu na Wiśle w Kazuniu.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 


Most pod Modlinem.

Nareszcie po dwudziestu latach oczekiwania stanie most stały na Wiśle pod Modlinem, którego budowy podjęły się firmy K. Rudzki i Sp. (konstrukcja żelazna) i Bracia Rohn (kesony).

Budowa mostu stałego pod Modlinem przechodziła różne fazy, i raz już budowę tę zaczęto, lecz po zwiezieniu kamienia do budowy prawego przyczółka i podjazdu z Nowego Dworu, całego projektu odrazu zaniechano, aczkolwiek specjalne urządzenia pod zapuszczanie kesonów stały tam jeszcze lat kilka.

Mostów przy ujściu Narwi do Wisły pod samym Modlinem przed laty dwudziestu było dwa, mianowicie: most wiszący, zbudowany przez wojsko polskie około dawnych magazynów bankowych, wystających na cyplu zlania się dwóch rzek, oraz most zbudowany przez kolej nadwiślańską wewnątrz dla pociągów, a z górnym pomostem dla wozów.

Pierwszy z tych mostów zerwała kra lodowa w pamiętnym wylewie przy późnem ruszaniu lodów w roku 1887, gdy poziom spiętrzonych lodów przewyższył stóp 22 i cały napór kry wpadł na most; mostu tego nie odbudowano.

Podobny most wiszący istnieje w Brześciu litewskim, udoskonalony zaś typ wzoru modlińskiego na Dnieprze pod Kijowem. Oczywiście z nową budowlą komunikacja w węźle szosowym pod Modlinem wielce zyska, obecnie bowiem szosa zakroczymska, zaczynająca się w Warszawie u rogatki marymonckiej, kończy się u wsi Kazuń, wprost Modlina, gdzie niema nawet stałego promu do Zakroczymia, a z promów rządowych korzysta tylko wojsko.



Z tekstu przebija frustracja – autor podkreśla, że na most czekano aż 20 lat. Modlin był kluczową twierdzą Imperium Rosyjskiego (Twierdza Nowogieorgijewsk), dlatego kwestie komunikacyjne były całkowicie podporządkowane wojsku. Cywilna szosa z Warszawy kończyła się "w polu" (w Kazuniu), a zwykli obywatele nie mieli jak przeprawić się przez rzekę do Zakroczymia, bo promy były zarezerwowane dla armii.

Wymieniona firma K. Rudzki i Sp. to jedna z najważniejszych polskich firm inżynieryjnych tamtego okresu (odpowiedzialna m.in. za Most Poniatowskiego w Warszawie).



- Kesony: Specjalne skrzynie (komory), które zatapia się w dnie rzeki i wypompowuje z nich wodę pod ciśnieniem, aby robotnicy mogli budować fundamenty filarów na suchym gruncie.

- Przyczółek: Skrajny filar mostu, który łączy konstrukcję nad wodą z nasypem na lądzie.

- Kra lodowa / Ruszanie lodów: Zjawisko pękania lodu na rzece wiosną. W 1887 (w rzeczywistości w 1888) roku, o którym wspomina tekst, doszło do katastrofalnego zatoru.

- Stopy (miara): Jednostka długości. 22 stopy to około 6,7 metra – o tyle spiętrzył się lód ponad normalny poziom wody.

- Magazyny bankowe: Chodzi o monumentalny Spichlerz w Modlinie (widoczny do dziś u ujścia Narwi do Wisły), który pełnił funkcję magazynów Banku Polskiego.

- Cypel zlania się dwóch rzek: Miejsce, w którym Narew wpada do Wisły.

- Rogatka marymoncka: Dawny punkt poboru opłat i kontroli przy wjeździe do Warszawy (dziś okolice Placu Wilsona/ul. Marymonckiej).

- Wprost Modlina: Staropolskie określenie oznaczające "naprzeciwko Modlina".

 

 

 

1907. W wieku 63 lat zmarł emerytowany proboszcz parafii w Nowym Dworze (w latach 1891 – 1904) ks. Jan Jaroczyński.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Ks. Jan Jaroczyński,
były proboszcz parafji Nowy Dwór,
ostatnio emeryt, zmarł dnia 24-go listopada 1907 r., przeżywszy lat 63.
O dniu pogrzebu będą osobne zawiadomienia.

 

 

 

1908 r.

 



6.IV. - w mieście daje występ teatr żydowsko-niemiecki. Wystawiona zostaje sztuka w czterech aktach "Bracia Lurie".

 

 

 

1908. Berlinka ze zbożem w drodze do Gdańska pod Modlinem.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Przed 1915. Berlinki, spichlerz.

źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

 

 

 

1908. Karta pocztowa wysłana do żołnierza "minerskiej roty" stacjonującej w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

(oryginalna pisownia):

Дорогая Шура! Поздравляю тебя съ праздникомъ Рождества Христова и искренно желаю тебѣ всего хорошаго. Передай мое поздравл. съ праздникомъ. Твой Iосифъ. Цѣлую тебя. А. Киндеръ.

Tłumaczenie na polski:

Drogi Szuro! Składam Ci życzenia z okazji święta Bożego Narodzenia i szczerze życzę Ci wszystkiego dobrego. Przekaż moje życzenia świąteczne [innym]. Twój Józef. Całuję Cię. A. Kinder.

Adresat (prawa strona): Новый Дворъ Варшавской губерніи Рычная, копевенная (?) минная рота Его Высокоблагородію Александру Николаевичу Скитко

Tłumaczenie na polski: Nowy Dwór Gubernia Warszawska ul. Rzeczna (Рычная), [prawdopodobnie nazwa koszar lub konkretnego budynku] Kompania minowa (formacja wojskowa) Wielmożnemu Panu (tytuł grzecznościowy: Ewo Wysokoblagorodiju) Aleksandrowi Nikołajewiczowi Skitko

Datownik: Na stemplu pocztowym widać datę 23 12 08 (według kalendarza juliańskiego), co w kalendarzu gregoriańskim (naszym) odpowiadało 5 stycznia 1909 roku – czyli wigilii prawosławnego Bożego Narodzenia.

Wzmianka o "kompanii minowej" (минная рота) sugeruje, że adresat, pan Skitko, służył w jednostkach inżynieryjno-saperskich stacjonujących przy twierdzy.

 

 

 

1908. Jak rabin nowodworski Neufeld żegnał naczelnika żandarmerii warszawskiej barona v. Bronna odjeżdżającego do Moskwy

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Wyraz uznania.

Z Nowego Dworu otrzymał hebrajski Hakol warszawski korespondencyę, która zaczyna się jak następuje:

„Mieszkańcy Nowego Dworu wyrażają za pośrednictwem redakcyi Hakola swe uczucia serdeczne i wdzięczność z powodu dobrych uczynków naczelnika żandarmeryi, barona v. Bronna, który został przeniesiony na wyższe stanowisko do Moskwy. Korespondent dodaje, że dobre stosunki te żydzi z Nowego Dworu zawdzięczają swemu rabinowi, R. J. Neufeldowi, znanemu z agitacyi wyborczej do Dumy przeciw koncentracyi narodowej.“

Rabin ten żył tak dobrze z naczelnikiem żandarmów, że ten, odjeżdżając, prosił rabina — jak zapewnia korespondent — ażeby go odprowadził do Siedlec. „Wspaniały to był widok — pisze dalej — jak w wagonie pierwszej klasy siedzieli generał i rabin, rozmawiając, jak wierni przyjaciele, aż do Siedlec.“ Przy odjeździe byli także obecni wybitni przedstawiciele żydów nowodworskich, którym odjeżdżający dziękował za trudy.

 

 

 

1908. Z twierdzy Nowogeorgiewsk wywieziono do Warszawy 125 więźniów politycznych.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1908. Spłonął tartak w Nowym Dworze - przyczyną podpalenie.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Pożar w Nowym Dworze.

W Nowym Dworze spalił się tartak Cecylii Niewiadomskiej. Szkody wyrządzone przez ogień wynoszą 5,250 rb. Pożar powstał prawdopodobnie z podpalenia, gdyż stwierdzono, iż w kilku miejscach drzewo oblane było naftą.

 

 

1908. Pożar w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1908. Pięć osób spłonęło żywcem w Nowym Dworze.

Echa tragicznego pożaru w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Pożar w Nowym Dworze.

Nocy wczorajszej w Nowym Dworze, w domu Wierzbińskiego, wynikł gwałtowny pożar. Na ratunek pośpieszyli sąsiedzi oraz szeregowcy konsystującego w pobliżu wojska. Ogień niebawem umiejscowiono. Podczas rozszerzania się płomieni — żona Wierzbińskiego, nie widząc innego ratunku, wyskoczyła przez okno, przyczem połamała sobie obie nogi. Troje dzieci W. oraz służąca — znaleźli śmierć w płomieniach: po ugaszeniu ognia wydobyto tylko zwęglone ich szczątki; wreszcie mieszkańcy pomienionego domu, małż. Kirstein, również ratując się przez okno, połamali sobie nogi. Poszwankowanych umieszczono w przytułku w Modlinie.
___________________________________________________________________________________________________

Nowy Dwór.

W Nowym Dwórze w domu Wierzbińskiego wynikł gwałtowny pożar skutkiem podpalenia. Ogień niebawem umiejscowiono. Podczas rozszerzania się płomieni — żona Wierzbińskiego, nie widząc innego ratunku, wyskoczyła przez okno, przyczem połamała sobie obie nogi. Troje dzieci W. oraz służąca — znalazły śmierć w płomieniach; po ugaszeniu ognia wydobyto tylko zwęglone ich szczątki; wreszcie mieszkańcy pomienionego domu, małż. Kirstein, również ratując się przez okno, połamali sobie nogi.
___________________________________________________________________________________________________

Pięć osób żywcem spalonych.

Z Nowego Dworu (w Królestwie) donoszą: Przed kilku dniami, w nocy, w Nowym Dworze powstał groźny pożar w dwupiętrowym domu Wierzbińskiego, znajdującym się pomiędzy budynkiem magistratu, a domem mieszkalnym naczelnika straży ziemskiej, kapitana Maksimowa. Na ratunek pośpieszyli miejscowi strażnicy ziemscy, żołnierze oddziału balonowego z Modlina i minierzy narwskiego pułku; dzięki ich energicznej pomocy pożar umiejscowiono i niedopuszczono płomieni do zabudowań sąsiednich.

W popłochu zapomniano, że w płonącym domu mogą znajdować się ludzie. Nawoływania o ratunek usłyszano dopiero wtedy, gdy do płonącego domu nie było już dostępu z powodu zawalenia się schodów. Na górze tymczasem znajdowała się rodzina Kirsteinów i rodzina właściciela domu Wierzbińskiego. Nie widząc ratunku, Kirstein razem z żoną wyskoczył przez okno, padając jednak, oboje ulegli połamaniu nóg. Ich śladem poszła żona właściciela domu Wierzbińskiego, i mimo że spaliło się na niej ubranie skoczyła na bruk umiejętnie i żadnego szwanku nie poniosła, okrom lekkiego potłuczenia i poparzenia na całem ciele. Pozostali jednak wyskoczyć nie zdołali. W ogniu zginęło troje drobnych dzieci Wierzbińskiego, służąca ich, oraz syn Kirsteinów, których ciała po ugaszeniu pożaru znaleziono doszczętnie zwęglone. Kirsteinów z połamanemi nogami i Wierzbińską przewieziono w stanie bardzo ciężkim do szpitala w Modlinie. Stan pogarsza rozpacz po stracie w tak tragicznych warunkach dzieci.

Przeprowadzone śledztwo ustaliło, że pożar powstał z podpalenia w nocy, kiedy wszyscy udali się na spoczynek. Sprawców podpalenia dotychczas jednak nie wykryto. ___________________________________________________________________________________________________

Echa pożaru.

Do Kur. War. piszą z Nowego Dworu: W uzupełnieniu poprzedniej korespondencyi o tragicznej śmierci pięciu osób podczas onegdajszego pożaru zaznaczamy, że spalona żywcem służąca Wierzbińskich nazywa się Ewa Fuchsówna i liczyła lat 18. Pozostałych czworo spalonych, to drobne dzieci Wierzbińskich: 5-letni Dawid, 3-letnia Pela i 2-letni Motel, oraz Korenszteinów (nie Kirszteinów, jak poprzednio wydrukowano) 8-letni Ajzyk. Rozpacz rodziców nie ma granic. Znajdują się oni w szpitalu w Modlinie, a stan ich jest bardzo ciężki.

Spalony budynek był ubezpieczony na sumę 6210 rb., straty jednak wynoszą 21,200 rb., ponieważ w ogniu spłonął dobytek 9-ciu rodzin, w domu tym zamieszkałych, razem z nieruchomościami i gotówką, której nie zdołano wynieść z płomieni. Z powodu akcyi ratunkowej ucierpiał również budynek magistracki, a głównie mur, przylegający do domu Wierzbińskich, oraz ramy okien, które już zaczęły się palić.

Nie obeszło się bez kradzieży. Podczas popłochu z mieszkania burmistrza skradł ktoś kilkanaście przedmiotów wartości kilkuset rubli.

 

 

 

1908. Zamiast sześciu - dwanaście jarmarków rocznie w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

 

Przed 1939 r. Nieistniejący obecnie Dom Szmula Grabmana na rogu ul. Mickiewicza i Górskiej (obecnie róg Wybickiego i Bohaterów Modlina - siedziba Cechu Rzemiosł Różnych).

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Budynek należał do dentysty Samuela Grabmana, prócz gabinetu dentystycznego mieścił sklep kolonialny "Topa" słynący z bogatego asortymentu. W okresie okupacji niemieckiej w budynku mieściło się także studio fotograficzne Millerów. Budynek przetrwał wojenną zawieruchę, ale został rozebrany w latach 60 XX w. w związku z budową budynku Rejonowego Cechu Rzemiosł Różnych i Przedsiębiorczości.

źródło opisu - Rado-NDM, https://fotopolska.eu
 

 

 

 

1908. Kurjer Warszawski, dodatek poranny nr 14.

 

Sprzeniewierzenie.

Zamieszkały w Nowym Dworze Jankiel Finsztein, zameldował policji, że były jego subjekt, Izrael Jankiel Kirsztein, zjawił się u dwóch jego klijentów, Dawida Rosentala i Mejlacha Klsina i zainkasował od nich należne jemu pieniądze w kwocie 428 rb., poczem znikł bez śladu. Policja dokonała rewizji w mieszkaniu sprzeniewiercy, znalazła jednak tylko 53 rb., z pozostałą zaś kwotą Kirsztein zbiegł bez śladu, pozostawiając żonę.



- Subjekt: W dawnym języku polskim oznaczało to subiekta, czyli sprzedawcę/pomocnika handlowego.

- rb.: Skrót od rubli (waluta obowiązująca w Królestwie Polskim w 1908 roku).

 

 

 

1908. Rozpoczyna się budowa mostu na Wiśle pod Modlinem połączy wieś Kazuń z Nowym Dworem.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Most pod Modlinem.

Budowa stałego mostu pod Modlinem już się rozpoczęła. Most ten wznoszony jest w punkcie, który przed kilkunastu laty, przy wizytacyi twierdzy modlińskiej, oznaczył zmarły minister wojny Wannowskij. Miejsce to znajduje się nawprost Nowego Dworu i prowadzi na lewy brzeg Wisły, do wsi Kazuń. Wówczas postanowiono wybudować ten most w typie lekkim i zaczęto go od przyczółka na prawym brzegu, przyczem nagromadzono do budowy kamień na wybrzeżu pod Nowym Dworem. Budowy tego mostu wszakże zaniechano i w r. z. zatwierdzono nowy typ mostu, zdolnego w potrzebie obsługiwać i kolej, przyczem zużytkowano miejsce pierwotnie oznaczone, jak również materyały już przygotowane. Most będzie gotów w ciągu lat dwóch. Dla okolic Modlina ma on duże znaczenie komunikacyjne.

 

 

 

1908. We Lwowie odebrał sobie życie były właściciel apteki w Nowym Dworze Alfred Fabian, syn Szymona Fabiana.

Alfred Fabian urodził się w Nowym Dworze w roku 28.04.1844 r.. W 1866 r. ukończył Szkołę Główną warszawską (w 1862 r. wcielono do niej Akademię Medyko-Chirurgiczną) i z tytułem prowizora farmacji objął po śmierci ojca, jako właściciel, prowadzenie apteki w Nowym Dworze. W 1876 r. Alfred Fabian przekazał na rzecz laboratorium analitycznego przy Pracowni Chemiczno-Analitycznej Warszawskiego Towarzystwa Farmaceutycznego 100 preparatów chemicznych przygotowanych we własnej pracowni. Był członkiem honorowym Towarzystwa Farmaceutycznego i jego Kasy Wsparcia. Alfred Fabian prowadził aptekę do roku 1895. Wówczas drewniany budynek apteki (prawdopodobnie) spłonął w kolejnym dużym pożarze jaki strawił część miasta. Budynek został później odbudowany jako murowany i w takim kształcie istnieje do dnia dzisiejszego. Od 1896 r. Alfred jest już we Lwowie, gdzie jako właściciel prowadzi aptekę przy ul. Krasickich 10, jest też właścicielem wytwórni wody sodowej „Sanitas” przy ul. Sykstuskiej 23. Tytuł magistra farmacji Alfred Fabian uzyskał w 1901 r. na Uniwersytecie Lwowskim. Zmarł 24.02.1908 r. we Lwowie i został pochowany na cmentarzu Łyczakowskim we Lwowie.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1909 r.

 



- do koszar wojskowych z Nowogeorgiewska (Modlina) przeprowadza się Narewska Kompania Minerów. W koszarach umieszczona zostaje ich polowa cerkiew świętego Mikołaja Cudotwórcy.

 

 

1909. Nieruchomości, mieszkania, liczba opodatkowanych mieszkań oraz suma podatków w latach 1901, 1905, 1908, 1909 w Nowym Dworze i Zakroczymiu na tle innych miast guberni warszawskiej.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1909. Liczba ludności Nowego Dworu z podziałem na wyznanie na tle innych miast i gmin guberni warszawskiej oraz powierzchnia miast i gmin w morgach. Żydzi stanowią 60% ludności miasta.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1909. Dochody miasta Nowego Dworu na tle innych miast Królestwa Polskiego.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1909. Marynarze Narewskiej Kompanii Minerów, która do 1909 r. stacjonowała w Nowogeorgiewsku. (koloryzowane).

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

27 listopada 1909. Kurjer Warszawski, nr 328.

 

1909. Żandarmeria wojskowa zatrzymała przy ujściu Narwi do Wisły jacht "Pelikan" należący do znanego sportowca węgierskiego hrabiego Antoniego Karolyi'ego. Aresztowano całą załogę.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Przygoda jachtu.

W lecie r. b. znany, bogaty sportsman węgierski, stale zamieszkujący w Wiedniu, Antoni hr. Karolyi, postanowił przedsięwziąć wyprawę jachtem poprzez rzeki rosyjskie i polskie od morza Czarnego do Bałtyku.

W tym celu na specjalnie zbudowanym jachcie motorowym „Pelikan“ przybył hr. Karolyi morzem Czarnem do Odessy, ażeby tutaj, z powodu czynionych mu do owego czasu trudności ze strony władz rosyjskich jako obywatelowi węgierskiemu, gwoli zapobieżeniu im nadal zapisać się do „Jacht-Klubu“ odeskiego i w tym charakterze odbyć dalszą podróż.

Jakoż udało się już wytrwałemu sportsmenowi przezwyciężyć wszystkie a wielkie trudności i przepłynąć na „Pelikanie“ Dniepr, Prypeć i Kanał Królewski na rzece Muchawiec aż do Brześcia Litewskiego.

Tutaj nieopodal miasta „Pelikan“ z powodu bardzo płytkiej wody wpadł na mieliznę i rozbił się o pal tak, że, pomimo wszelkich usiłowań, przedsiębranych przez doświadczonych orylów i sterników nie udało się przez kilka tygodni ruszyć jachtu hr. Karolego z miejsca.

Hrabia Karolyi, zniecierpliwiony długiem oczekiwaniem w Warszawie na umożliwienie mu dalszej podróży statkiem — odjechał do Wiednia, stałego miejsca swego zamieszkania, powierzywszy losy swego „Pelikana“ doświadczonemu wioślarzowi, właścicielowi fabryki łódek w Warszawie i wybitnemu fotografowi-amatorowi, p. Teofilowi Pyczowi, który miał za zadanie jacht z mielizny zdjąć i po naprawie doprowadzić go do Gdańska.

Po podniesieniu się poziomu wody w Muchawcu i fachowych zabiegach powiodło się p. Pyczowi przy pomocy trzech dodanych doświadczonych fachowców ze służby przystani warszawskiego Tow. wioślarskiego „Pelikana“ uruchomić i przeprowadzić go pomyślnie Bugiem i Narwią do jej ujścia do Wisły pod samym Modlinem, skąd już Wisłą z całą łatwością „Pelikan“ popłynąłby do Gdańska.

Aliści we wtorek ubiegły władze forteczne, ujrzawszy jacht na Narwi, zatrzymały i aresztowały go, obstawiły żandarmami fortecznymi, a p. Pycza wraz z ludźmi jego załogi, pomimo przedstawionych przez nich legalnych paszportów rosyjskich, zamknęły w więzieniu.

Konsulat jeneralny tutejszy austrjacko-węgierski, dowiedziawszy się o tym niespodziewanym losie jachtu „Pelikan“ — zawiadomił o tem niezwłocznie hr. Karolego w Wiedniu oraz naczelną władzę krajową, żądając wyjaśnień i uwolnienia jachtu, należącego do obywatela węgierskiego. Hr. Karolyi jest szwagrem posła austrjacko-węgierskiego w Petersburgu, hr. Berch Felola, i jako taki miał listy polecające do władz po drodze całej swojej marszruty, a w Warszawie jest dobrze znany.

Jednocześnie uwolnieni zapewne będą i aresztowani p. Pycz i jego ludzie.

Czy jednak „Pelikan“, nawet wyswobodzony z przymusowej uwięzi, zdoła obecnie podczas zamarzania Wisły, którą płynie bardzo gęsta kra, przedostać się z Modlina do Gdańska i nie będzie zmuszony przezimować tutaj — to jeszcze wielkie pytanie.

Przygodą „Pelikana“ zainteresowały się też dzienniki zagraniczne.

_________________________________________________________________________________________

Z Aresztowania jachtu.

Przy ujściu Narwi do Wisły żandarmerya forteczna zatrzymała jacht „Pelikan“ znanego sportsmana węgierskiego, stale zamieszkującego w Wiedniu, hr. Antoniego Karolyi'ego, poczem aresztowano całą załogę statku. Załoga ta składała się z kilku ludzi ze służby przystani warszawskiego Tow. wioślarskiego, pod komendą znanego w Warszawie fabrykanta łódek, p. Teofila Pycza. O tem, w jaki sposób jacht sportsmana węgierskiego znalazł się na Narwi, podaje Kur. Warsz. szczegóły następujące:

W lecie r. b. hr. Karolyi postanowił przedsięwziąć wyprawę jachtem poprzez rzeki rosyjskie i polskie od morza Czarnego do Bałtyku.

Jakoż udało się też wytrwałemu sportsmenowi przezwyciężyć wszystkie a wielkie trudności i przepłynąć na „Pelikanie“ Dniepr, Prypeć i Kanał Królewski na rzece Muchawiec aż do Brześcia Litewskiego.

Tutaj, nieopodal miasta, „Pelikan“ z powodu bardzo płytkiej wody wpadł na mieliznę. Pomimo wszelkich usiłowań nie udało się przez kilka tygodni ruszyć jachtu z miejsca.

Hrabia Karolyi, zniecierpliwiony długiem oczekiwaniem w Warszawie, odjechał do Wiednia, powierzywszy losy swego „Pelikana“ p. Teofilowi Pyczowi, który miał za zadanie jacht z mielizny zdjąć i po naprawie doprowadzić go do Gdańska.

Panu Pyczowi udało się wykonać to zlecenie, „Pelikana“ przeprowadzić pomyślnie Bugiem i Narwią do ujścia Wisły. Tu nastąpiło aresztowanie statku i załogi. Zanim się wyjaśni nieporozumienie, Wisła zapewne stanie i statek będzie musiał przezimować tutaj.
_________________________________________________________________________________________  

 

Hrabia Karolyi, mimo że był bogatym arystokratą z koneksjami (szwagier posła), napotkał ogromne trudności ze strony rosyjskich władz. Aby ułatwić sobie podróż, musiał zapisać się do odeskiego jachtklubu – legitymacja prestiżowego stowarzyszenia była w tamtych czasach lepszą przepustką niż prywatny paszport.

Aresztowanie jachtu pod Modlinem wynikało z paranoi wojskowej Imperium Rosyjskiego. Twierdza Modlin była obiektem strategicznym. Pojawienie się „obcego” (nawet jeśli załoga była polska pod wodzą p. Pycza) jachtu motorowego z nowoczesnym wyposażeniem (i być może aparatem fotograficznym, bo Teofil Pycz był „wybitnym fotografem-amatorem”) wzbudziło podejrzenie o szpiegostwo.

Wyprawa z Morza Czarnego do Bałtyku przez Dniepr, Prypeć i Kanał Królewski (dzisiejszy Kanał Dniepr-Bug) była w tamtym czasie niezwykle śmiałym wyczynem logistycznym. Jacht motorowy był wtedy nowinką techniczną, a nawigacja po płytkich, nieuregulowanych rzekach (jak Muchawiec) była ekstremalnie trudna.

Wspomniany Teofil Pycz to postać autentyczna – warszawski szkutnik i pasjonat, który odegrał dużą rolę w rozwoju polskiego wioślarstwa. Jego zaangażowanie w ratowanie „Pelikana” świadczy o tym, że był uznanym ekspertem, któremu hrabia mógł zaufać bardziej niż lokalnym „orylom”.


- Sportsman – na początku XX wieku nie oznaczało to tylko zawodowego sportowca, ale przede wszystkim zamożnego człowieka, który uprawia sport (żeglarstwo, automobilizm, jeździectwo) hobbystycznie, jako formę prestiżowego spędzania czasu.

- Oryl – dawne określenie flisaka, człowieka zajmującego się spławem towarów lub obsługą łodzi na rzekach.

- Gwoli zapobieżeniu – archaiczna konstrukcja przyimkowa oznaczająca „w celu zapobieżenia”.

- Aliści – spójnik przeciwstawny, odpowiednik dzisiejszego „lecz”, „jednakże” lub „tymczasem”.

- Władze forteczne / żandarmi forteczni – mowa o dowództwie i strażach Twierdzy Modlin. W 1909 roku Modlin (wówczas Nowogieorgijewsk) był kluczową rosyjską twierdzą. Każdy ruch na rzece w jej pobliżu był surowo kontrolowany.

- Kra / rzeka stanie – „Wisła stanie” oznacza, że rzeka całkowicie zamarznie, co uniemożliwi jakąkolwiek żeglugę aż do wiosennych roztopów.

- R. b. – skrót od „roku bieżącego”.

 

 

 

1909. Mieszkańcy Nowego Dworu boją się bandytów.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Bandytyzm na prowincji.

Otrzymujemy wiadomość, że nocy wczorajszej banda łotrów, około 11 ludzi doskonale uzbrojonych, dokonała napadu i rabunku na mieszkanie leśniczego, znajdujące się w odległości wiorsty od stacji Nowy Dwór. Bandyci zażądali wydania pieniędzy, lecz napotkawszy opór, zaczęli strzelać. Na odgłos wystrzałów przybiegł pomocnik leśniczego Mielczarski i niewiadomego na razie nazwiska pastuch, lecz obaj zostali powitani wystrzałami. Mielczarski został ciężko ranny w głowę, a pastuch w bok lewy poniżej serca. Bandyci zrabowali 83 ruble i odstrzeliwując się znikli wśród lasu. Wśród mieszkańców Nowego Dworu z powodu pojawienia się bandy, panuje wielkie zaniepokojenie.




- Wiorsta: To dawna rosyjska miara długości, używana w okresie zaborów. 1 wiorsta to około 1,067 km.

- Waluta: Wspomniane 83 ruble w 1909 roku stanowiły znaczną kwotę (dla porównania: robotnik niewykwalifikowany zarabiał wtedy około 20–30 rubli miesięcznie).

 

 

 

1910 r.

 



- liczba mieszkańców osiąga 7.537 osób. Zanika cech stolarzy.

 

 

1910. Nieruchomości miejskie i kategorie właścicieli w Nowym Dworze i Zakroczymiu na tle innych miast Królestwa Polskiego.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1910. Starania o przedłużenie pozwolenia na funkcjonowanie baraków dla pogorzelców z Nowego Dworu.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

O baraki mieszkalne.

Po wielkim pożarze w Nowym Dworze w r. 1907, pogorzelcy otrzymali pozwolenie władz na wystawienie baraków drewnianych, które służyły za tymczasowe mieszkanie dla pozostałych bez dachu nad głową. Termin rozbiórki tych baraków upłynął jeszcze przed rokiem. Rabinowi miejscowemu jednakże udało się wtedy uzyskać przedłużenie pozwolenia na jeden rok jeszcze. Obecnie rabin ten przybył do Warszawy, gdzie czynić ma starania u generał-gubernatora i gubernatora warszawskiego o przedłużenie tego pozwolenia jeszcze na rok jeden.

 

 

 

1910. Odznaka pamiątkowa 3 Nowogieorgijewskiego fortecznego pułku piechoty.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1910. Nowy Dwór, gubernia warszawska. Fotografia artystyczna A. Sidorenko.

 

Fotografie autorstwa A. Sidorenko:

Родионас и Мария Борисевичи - Rodionas i Maria Borysiewicz.

 

 

>> Nowodworski fotograf A. Sidorenko <<

 

 

 

1910. Licytacja w magistracie Nowego Dworu na oświetlenie 18 latarni gazowych od dnia zatwierdzenia licytacji do 14 stycznia 1913.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

— Dn. 22 listopada odbędzie się licytacya w magistracie m. Nowego-Dworu na oświetlenie 18 latarni gazowych miejskich od dnia zatwierdzenia licytacyi do 14 stycznia 1913 r. od 1,300 rb. rocznie. Wadium 130 rb.
(Warsz. Dn. Nr 283)

 

 

 

1910. Były burmistrz Nowego Dworu przed sądem.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Burmistrz przed sądem. Wczoraj warszawski sąd okręgowy osądził sprawę Włodzimierza Czerniaka, b. burmistrza Nowego Dworu, oskarżonego o roztrwonienie. Czerniak z pomiędzy zebranych na podatki z górą 1000 rb. obrócił na swą korzyść. Niedobór ujawniony został w r. 1906 podczas rewizji przeprowadzonej przez naczelnika powiatu Jachowicza. Czerniaka natychmiast usunięto ze służby i wdrożono przeciw niemu dochodzenie karne. Oskarżony odpowiadał z wolności za kaucją w kwocie 1000 rb. Na sprawę wezwano przeszło 40 świadków. Stawiony wczoraj przed sąd Czerniak przyznał się do winy, wobec czego sąd postanowił nie badać świadków. Po krótkiej naradzie sąd wydał wyrok, skazujący eks-burmistrza na jeden rok rot aresztanckich. Po wyroku skazanego uwięziono.
__________________________________________________________________________________________________________

Ex-burmistrz przed sądem. B. burmistrz Nowego Dworu Włodzimierz Czerniak stawał w tych dniach przed warszawskim sądem okręgowym z oskarżenia o roztrwonienie. Inkryminowane przestępstwo ujawniła rewizja, w r. 1906 dokonana przez naczelnika powiatu Jachowicza, przyczem okazało się, że Czerniak przywłaszczył sobie 1,000 rb. z górą z sum, osiągniętych z podatków. Sąd wydał wyrok, skazujący Cz. na roty aresztanckie w ciągu roku.

____________________________________________________________________________________________________________


- B. burmistrz / Eks-burmistrz - Skrót „b.” oznacza „były”. Przedrostek „eks-” również wskazuje na osobę, która przestała pełnić daną funkcję.

- Roztrwonienie - W dawnym języku prawnym oznaczało nie tylko marnotrawstwo, ale specyficzne przestępstwo urzędnicze – sprzeniewierzenie funduszy publicznych (defraudację).

- Rb. (Rubel) - Oficjalna waluta Imperium Rosyjskiego obowiązująca w zaborze rosyjskim. Kwota 1000 rb. w 1906/1910 roku była sumą bardzo znaczną (równowartość kilkunastu dobrych pensji urzędniczych).

- Naczelnik powiatu - Najwyższy urzędnik administracji lokalnej w powiecie, odpowiednik dzisiejszego starosty, ale o znacznie szerszych uprawnieniach policyjno-nadzorczych.

- Rewizja - Tutaj w znaczeniu kontroli finansowej lub audytu przeprowadzonego w urzędzie.

- Inkryminowane przestępstwo - Przestępstwo, o które oskarża się daną osobę; czyn będący przedmiotem aktu oskarżenia.

- Roty aresztanckie - Formacja karna o charakterze półwojskowym. Skazani odbywali karę w specjalnych więzieniach (np. w Warszawie), pracując przymusowo. Była to kara surowsza niż zwykłe więzienie, ale lżejsza niż ciężkie roboty (katorga).

- Odpowiadać z wolności za kaucją - System prawny pozwalał oskarżonemu czekać na proces w domu, pod warunkiem wpłacenia zabezpieczenia majątkowego (kaucji). Co ciekawe, kaucja Czerniaka wynosiła dokładnie tyle, ile ukradł (1000 rb.).

 

 

 

 

1910. Gazeta Sądowa Warszawska nr 19.

 

...w chwili sporządzania kwestjonowanego aktu, (w r. 1890) w m. Nowym Dworze, w pow. warszawskim, istniała osobna kancelarja notarjalna przeznaczona do sporządzenia aktów z tego powiatu, skutkiem czego to był właśnie jedyny notarjusz, kompetentny do sporządzania aktów co do dóbr niehypotekowanych, położonych w rzeczonym powiecie. Lecz twierdzenie to jest niesłuszne. Rzeczywiście w r. 1885 z rozporządzenia ministra sprawiedliwości otworzono w m. Nowym Dworze kancelarję notarjalną (obecnie znajdującą się w Warszawie); lecz jednocześnie nie wydano żadnych wskazówek, iżby notarjusz ten zajmować miał jakieś stanowisko odrębne wśród innych notarjuszów warszawskich, nieurzędujących przy wydziale hypotecznym sądu okręgowego warszawskiego i że on winien być zaliczony do jakiej bądź innej kancelarji hypotecznej, a nie do jedynej kancelarji, przeznaczonej do sporządzenia aktów co do nieruchomości z powiatu warszawskiego, przy której zaś, jak wyżej powiedziano, urzędują wszyscy ci notarjusze. Wobec tego stanowisko ich o tyle uległo zmianie, że do 12 notarjuszów urzędujących przy tej kancelarji, dodano jeszcze jednego; lecz wszyscy oni, jak i przedtem, zachowali równą dla wszystkich kompetencję co do sporządzania aktów. Przytoczonego twierdzenia spadkobierców Jakóba Obłuskiego bynajmniej nie popiera fakt, że, jak objaśniają, wezwania co do zakazu alienacji nieruchomości niehypotekowanych (art. 1534 i 1539 not. post. cyw.) z powiatu warszawskiego posyła się do tego tylko notarjusza, którego kancelarja istniała w m. Nowym Dworze, skutkiem czego inni notarjusze, mający kancelarje w m. Warszawie, jako nie utrzymujący tych wezwań narówni z wszystkiemi innymi notarjuszami, nie mogą uchodzić za właściwych do sporządzenia aktów aljenacji rzeczonych nieruchomości.



Tekst pochodzi z orzecznictwa sądowego (prawdopodobnie Senatu Rządzącego) i dotyczy sporu o ważność aktu notarialnego. Kluczem do zrozumienia tego fragmentu jest specyfika XIX-wiecznego prawa hipotecznego w Królestwie Polskim.

Głównym problemem opisanym w tekście jest spór o to, czy tylko jeden konkretny notariusz mógł sporządzać akty dla nieruchomości z powiatu warszawskiego.

Spadkobiercy Jakóba Obłuskiego twierdzili, że akt notarialny z 1890 roku jest nieważny, ponieważ został sporządzony przez notariusza w Warszawie, a ich zdaniem w tamtym czasie jedynym właściwym notariuszem dla dóbr w powiecie warszawskim był ten, który miał kancelarię w Nowym Dworze.

Argumentacja sądu: Sąd odrzuca to twierdzenie (uznaje je za „niesłuszne”), argumentując w następujący sposób:

Równość kompetencji: Choć w 1885 roku utworzono nową kancelarię w Nowym Dworze, nie oznaczało to, że notariusz tam urzędujący otrzymał wyłączność. Był on po prostu „trzynastym” notariuszem dodanym do listy już istniejących 12 notariuszy warszawskich.

Błąd w praktyce: Spadkobiercy argumentowali, że urzędy wysyłały zawiadomienia o zakazach sprzedaży tylko do notariusza w Nowym Dworze. Sąd uznał, że to jedynie błędna praktyka urzędnicza, która nie zmienia litery prawa.

Wniosek: Każdy z notariuszy przypisanych do danej kancelarii hipotecznej (zarówno ci z Warszawy, jak i ten z Nowego Dworu) miał prawo sporządzać akty dotyczące nieruchomości w całym powiecie warszawskim.

Podsumowanie: Tekst jest przykładem rozstrzygnięcia sporu o właściwość miejscową notariusza. Sąd stanął na stanowisku, że utworzenie nowej kancelarii w powiecie nie odbiera uprawnień notariuszom ze stolicy tego powiatu (Warszawy) do obsługi tego samego terenu.


- Dobra niehypotekowane: Nieruchomości, które nie miały założonej księgi wieczystej (hipotecznej). W tamtym czasie proces zakładania ksiąg był długotrwały, a obrót takimi dobrami rządził się nieco innymi prawami.

- Wydział hypoteczny: Organ przy sądzie zajmujący się prowadzeniem ksiąg wieczystych i dokumentacją własności nieruchomości.

- Notarjusz kompetentny: Notariusz posiadający uprawnienie (właściwość) do dokonania konkretnej czynności na danym terenie.

- Zakaz alienacji: Zakaz zbywania nieruchomości (np. sprzedaży, darowizny). Często wpisywany w dokumentach jako zabezpieczenie wierzytelności.

- Post. cyw. (Postępowanie cywilne): Skrót od przepisów procedury cywilnej, według których toczył się proces.

- M. Nowy Dwór: Skrót od „miasto Nowy Dwór” (chodzi o dzisiejszy Nowy Dwór Mazowiecki).

 

 

 

1911 r.

 

- oddano do użytku wybudowany przez wojska rosyjskie most na Wiśle łączący Nowy Dwór i Kazuń.

 

1911. Znamy dokładną datę otwarcia wybudowanego za czasów carskich mostu na Wiśle pod Modlinem - jak wynika z artykułu stało się to 12 sierpnia 1911.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Otwarcie mostu.

Dnia 12-go b. m. nastąpiło otwarcie mostu na Wiśle pod Modlinem. Most jest w obrębie twierdzy, zbudowało go ministerjum wojny, jednakże dostępny jest dla publiczności i stanowi ważne ogniwo, łączące szosy prawego i lewego brzegu Wisły. W obrębie Królestwa jest to dopiero drugi, po kierbedziowskim, stały most na Wiśle dla jazdy kołowej. Oprócz tego są tylko dwa mosty łyżwowe w Płocku i we Włocławku. Nowy most skraca odległość pomiędzy Warszawą a Modlinem o trzy wiorsty, skutkiem czego komunikacja kołowa między temi dwoma punktami przeniesie się prawdopodobnie na lewy brzeg. Oprócz tego zyska znacznie Nowy Dwór, do którego odtąd ciążyć będzie okolica z lewego brzegu. Most żelazny ma 7 przęseł i wsparty jest na 6 kamiennych filarach i dwóch przyczółkach. Fundamenty filarów spoczywają na kesonach. Pośrodku mostu urządzono przejazd kołowy, na 5 metrów szeroki, wybrukowany kostkami drewnianemi. Żelazne części mostu wykonało Tow. akcyjne K. Rudzki i Sp. w Warszawie.

 

 

Jeszcze w połowie lat 80. XIX w. ówczesny minister wojny, Piotr Wannowski, osobiście wyznaczył lokalizację stałego mostu, mającego połączyć Nowy Dwór z Kazuniem - miał stanąć kilometr na południe od zwyczajowego miejsca zaczepiania przeprawy na przedmościu. Zwieziono wówczas na miejsce budowy prawego przyczółka i dojazdów do niego kamień, ściągnięto też urządzenia pod zapuszczanie kesonów i... tak to wszystko tam zostało, czekając na lepsze czasy. Do idei budowy mostu powrócono dopiero w roku 1907, choć zmieniła się już wtedy ogólna koncepcja - zamiast lekkiej konstrukcji postanowiono wystawić cięższą, czyli żelazne kratownice łukowe, które w razie czego byłyby w stanie udźwignąć ruch pociągów. Roboty kesonowe i murowanie filarów oraz przyczółków powierzono "Braciom Rohn" [Ze względu na podobieństwo nazwy w "Kurjerze Warszawskim" z 25 lipca 1907 pojawiło się nawet sprostowanie, "iż budowy kesonów do mostu pod Modlinem podjęła się nie fabryka Rohn, Zieliński i Sp., lecz firma Stanisław i Ignacy bracia Rohnowie".], natomiast konstrukcję przęseł "K. Rudzkiemu i S-ce". W kwietniu 1909 r. pojawiły się zapowiedzi likwidacji twierdz na terenie Królestwa Polskiego, zaczęto więc obawiać się o losy budowy. Kończący już murowanie filarów "Bracia Rohn" zapewniali jednak, że prace nieprzerwanie idą do przodu, w czym wtórowała im prasa, pisząc, iż budowa "prowadzona dotychczas przez inżynieryę wojskową, nie ma być wstrzymana. Oto uznano, iż most ten jest potrzebny dla komunikacyi ogólnej i dlatego z powodu wstrzymania robót wojskowych (...) dalsze roboty mają być powierzone zarządowi komunikacyi i koszty budowy owego mostu z rachunku ministeryum wojny przeniesione będą na rachunek ministeryum komunikacyi" ["Wiadomości Maryawickie", 24 kwietnia 1909 (nr 32), s. 255-256.].

Już po oddaniu mostu do użytku, co miało miejsce na początku roku 1911, wybuchł skandal. Senatorska rewizja Neudhardta ujawniła, że zarządzający budową z ramienia wojska pułkownik Howwe [Zarządzał wówczas modlińskim portem wojennym. Po przejęciu budowy mostu przez władze cywilne przeniósł się na wileńszczyznę, gdzie został naczelnikiem tamtejszego dystansu inżynierskiego.] brał łapówki od firm budujących most - od Rohnów otrzymał 10% wartości kontraktu, od Rudzkiego zaś 3,5%. Kłopot w tym, że łapówki tego typu były tajemnicą poliszynela. Jak pisał "Kurjer Poranny" z 7 maja 1911 r.: "Według wyjaśnień dyrektora jednej z firm, wartość rzeczywista każdej roboty, każdego zamówienia, każdej dostawy zwiększana jest o prowizję, wypłacaną osobom, które o ile nie dostaną prowizji, to przyczepiają się do robót, choćby te były wykonane zupełnie sumiennie. Ponieważ to powoduje znaczne straty, więc dyrektorowie fabryk zwykle otrzymują od zarządu pełnomocnictwa na wykonywanie wydatków sekretnych w wysokości określonego procentu od zamówień. W listach, zabranych w sprawie pułkownika Howwego, są wskazówki, że 10 prc. od sumy zamówień na łapówki - to zwykła norma przy dostawach wojskowo-inżynieryjnych, szosowych i wodnych".

Most nie postał jednak długo. W roku 1915 wyleciał w powietrze, a jego szczątki - ze względu na powodowanie utrudnień w żegludze - wyłowił do ostatniej śrubki pruski okupant, jako wspomnienie zostawiając na brzegach oba murowane przyczółki, a w środku nurtu jeden kompletny filar i cztery inne zredukowane do ogryzków izbic. 

* Jarosław Loretz - Przejdziem Wisłę i nie tylko: dzieje mostów na Mazowszu, 2021

 

 

 

1911. Żołnierze 6 lipawskiego pułku piechoty z Nowogeorgiewska.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1911. Magistrat miasta Nowego Dworu (burmistrz Krubski, kasjer Janczewski, sekretarz Sławiński, ławnicy - Bytner, Tajze, Frenkiel) i na czele dozoru bóżniczego w Nowym Dworze stał rabin Najfeld.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1911. Kantor pocztowo-telegraficzny w Nowym Dworze (naczelnik Łarionow, jego pomocnik Wardak, urzędnicy - Szrajber, Pietrzyk, Gientek, Chłopek).

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1911. Rewizja senatorska w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Rewizja senatorska w Nowym Dworze.

W piątek rano przyjechał do Nowego Dworu pułkownik żandarmerji z sędzią śledczym i udali się do naczelnika straży ziemskiej. Stamtąd w asystencji mnóstwa policjantów udali się do kantoru Feinsteina, gdzie dokonali bardzo ścisłej rewizji i zabrali księgi. Następnie udali się do „dostawcy“ rządowego, Ch. N. Blata, gdzie również dokonali rewizji i zabrali księgi. Rewizje pozostają w związku z rewizją, dokonaną w Nowym Dworze przed kilku tygodniami u inżyniera, generała Gowera, który był kierownikiem robót przy nowym moście, niedawno ukończonym. Wspomniany Feinstein był wykonawcą robót ziemnych przy budowie mostu.



„Rewizja senatorska” w Imperium Rosyjskim (pod którego zaborami znajdował się wówczas Nowy Dwór) była nadzwyczajną kontrolą, mającą na celu wykrycie nadużyć w administracji lub finansach. W tym przypadku sprawa wyraźnie dotyczyła potencjalnych nieprawidłowości finansowych przy budowie strategicznej infrastruktury.

 

1911. Śledztwo przeciwko inżynierowi Howwe zarządzającemu portem rzeczno-wojskowym twierdzy Modlin, budowniczemu mostu modlińskiego przez Wisłę.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Rewizja senatorska
Petersburg.

Wskutek rozporządzenia senatora Neudhardta przeciwko zarządzającemu portem rzeczno wojskowym twierdzy Modlin, budowniczemu mostu modlińskiego przez Wisłę, inżynierowi wojskowemu Howwe, obecnie naczelnikowi wileńskiego dystansu inżynierskiego, wszczęto dochodzenie z art. 377 i 378 k. k., przyczem usunięto go ze stanowiska.



Wspomniany w tekście senator to Dmitrij Borisowicz Neidhardt [Дмитрий Борисович Нейдгардт, 1861–1942], który w latach 1910–1911 prowadził głośną w całym Imperium Rosyjskim „rewizję senatorską” (nadzwyczajną kontrolę), mającą na celu wykrycie korupcji i nadużyć przy zamówieniach wojskowych i budowlanych na terenie Królestwa Polskiego.

Podstawa prawna: Artykuły 377 i 378 k. k. (kodeksu karnego) dotyczyły w tamtym czasie przestępstw urzędniczych, w tym niedopełnienia obowiązków oraz nadużyć finansowych.

 

7 maja 1911. Kurjer Poranny, nr 125.

 

Sprawa Howwego.

Rewidujący operacje budowy mostów senator Neudhardt wdrożył sprawę przeciwko zarządzającemu rzeczywistym portem wojennym w twierdzy Modlińskiej, a obecnie naczelnikowi wileńskiego dystansu inżynierskiego pułkownikowi A. W. Howwemu z art. 377 i 378 kodeksu karnego, a nadto usunął go ze stanowiska.

„Now. Wr.” donosi, że pułkownik Howwe, będąc zarządzającym budowy mostu przez Wisłę pod Modlinem dopuścił się przestępstw służbowych. Most budowały firmy: „Rohn, Zieliński i S-ka” i „K. Rudzki i S-ka”. Dokumenty i listy zabrane podczas rewizji w zarządach tych fabryk ujawniły, że wydatki firmy „Rohn, Zieliński i S-ka” na łapówki wynosiły przy budowie mostu pod Modlinem 10 procent sumy kosztorysowej, a dyrektor fabryki „K. Rudzki i S-ka” płacił Howwemu 3 i pół prc. od sum, które fabryka ta otrzymała za dostawy. „Ponieważ, pisze „Now. Wr.”, ogólny koszt budowy mostu wynosił ogółem 1,500,000 rb., więc na rzecz zarządzającego budową przypadły sumy niemałe, więc też pułkownik Howwe, który przedtem ciągle był w biedzie, — nie tylko zaczął żyć nad stan, lecz nawet złożył w bankach kilkadziesiąt tysięcy rubli.

Ani osobistość, ani działalność inż. Howwego — pisze „Now. Wr.” — nie mogą budzić specjalnego zaciekawienia społecznego. Jest jednak inna kwestja. Według wyjaśnień dyrektora jednej z firm, wartość rzeczywista każdej roboty, każdego zamówienia, każdej dostawy zwiększana jest o prowizję, wypłacaną osobom, które o ile nie dostaną prowizji, to przyczepiają się do robót, choćby te były wykonane zupełnie sumiennie. Ponieważ to powoduje znaczne straty, więc dyrektorowie fabryk zwykle otrzymują od zarządu pełnomocnictwa na wykonywanie wydatków sekretnych w wysokości określonego procentu od zamówień. W listach, zabranych w sprawie pułkownika Howwego, są wskazówki, że 10 prc. od sumy zamówień na łapówki — to zwykła norma przy dostawach wojskowo-inżynieryjnych, szosowych i wodnych.

W konkluzji „Now. Wr.” pisze: Nie chciałoby się wierzyć, ale jeśli to tak jest, to mamy do czynienia ze złem, nad którem trudno się nie zastanowić. Byłoby jednak błędem myśleć, że krótkotrwałe i wypadkowe rewizje senatorskie mogą usuwać takie zjawiska. Potrzebne są inne środki — stała, szeroka, pełnomocna kontrola”.

„Now. Wr.” się myli: nie kontrola biurokratyczna, choćby najszersza, lecz umożliwienie społeczeństwu załatwiania samodzielnie spraw bezpośrednio go dotyczących — oto tarcza przeciwko nadużyciom...




1. Skala korupcji (Mechanizm „10 procent”)

Artykuł ujawnia przerażający, zmatematyzowany system korupcyjny. Łapówka nie była wyjątkiem, lecz „zwykłą normą” (standardem). Firmy budujące strategiczne obiekty, jak most pod Modlinem (twierdza Nowogeorgijewsk), musiały doliczać do kosztorysu haracz dla urzędników. Tekst sugeruje, że bez łapówki uczciwy wykonawca był nękany kontrolami, co czyniło korupcję jedynym sposobem na przetrwanie firmy.

2. Awans społeczny przez kradzież

Postać pułkownika Howwego służy za przykład „skoku cywilizacyjnego” dzięki korupcji. Autor podkreśla kontrast: z człowieka, który „ciągle był w biedzie”, stał się posiadaczem fortuny w bankach. To oskarżenie pod adresem rosyjskiej administracji wojskowej, w której stanowisko było traktowane jako źródło dochodu, a nie służba.

- Алексей Константинович Говве, absolwent Nikołajowskiej Akademii Inżynieryjnej. Inżynier wojskowy. Specjalizacja: konstrukcje składane i mosty. Od 1904 pułkownik. Naczelnik rzecznego portu wojskowego w Nowogieorgiewsku (01.01.1909-18.03.1911), naczelnik wileńskiego odcinka inżynieryjnego (18.03.-24.05.1911), wpisany do korpusu inżynieryjnego (24.05.1911-1.07.1912), naczelnik libowskiego odcinka inżynieryjnego (1.07.1912).

- Rewidujący / Rewizja senatorska: W Imperium Rosyjskim była to nadzwyczajna kontrola przeprowadzana przez senatora, mająca na celu wykrycie nadużyć w administracji lokalnej lub wojskowej.

- Dystans inżynierski: Jednostka podziału administracyjno-technicznego w wojsku lub służbach drogowych (odpowiednik dzisiejszego rejonu lub oddziału).

- rb. (ruble): Waluta obowiązująca w Królestwie Polskim w 1911 roku. Suma 1,5 mln rubli była na ówczesne czasy kwotą astronomiczną (dla porównania: robotnik zarabiał wtedy ok. 20–30 rubli miesięcznie).

- S-ka: Skrót od „Spółka”.

- Prc. / prc.: Skrót od „procent”.

- „Now. Wr.”: Skrót od „Nowoje Wriemia” (Nowe Czasy) – popularnego i wpływowego dziennika wydawanego w Petersburgu, na który powołuje się autor „Kurjera Porannego”.

- Przyczepiać się do robót: Kolokwialne określenie na biurokratyczne utrudnianie odbioru prac, szukanie błędów tam, gdzie ich nie ma, w celu wymuszenia łapówki.

- Wydatki sekretne: Eufemizm oznaczający fundusze przeznaczone na łapówki (łapownictwo było tak systemowe, że firmy planowały je w budżetach).

 

 

 

Przed 1915. Widok na ulicę Zakroczymską od strony ul. Kościuszki.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

Koszary w Nowym Dworze, ok. 1914. Żołnierze Nowogieorgijewskiej Fortecznej Kompanii Saperów w czasie napełniania powłoki balonu obserwacyjnego.

źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

 

Polowa dźwigarka balonowa na dziedzińcu koszar w Nowym Dworze.

źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

 


W koszarach w Nowym Dworze (obecna ul. Paderewskiego) stacjonowała Nowogieorgijewska Forteczna Kompania Balonowa (w latach 1911-1914 pod nazwą 11. Kompanii Balonowej). Oddział ten sformowano w twierdzy Modlin 9 czerwca 1894 r. i podporządkowano zarządowi inżynieryjnemu. Z chwilą rozpoczęcia działań wojennych kompania wystawiła trzy samodzielne stacje obserwacyjne, m.in. stację nr 2 w Zakroczmiu, stację nr 3 koło prochowni w pobliżu Kazunia Niemieckiego. Jednostką do chwili śmierci 16 lutego 1915 r. dowodził ppłk Władimir Lwowicz Eljaszewicz.

* 200 lat Twierdzy Modlin (1806-2006)

 

 

 

1911. Goniec Poranny, nr 91.

 

Zajście w Nowym Dworze.

Straż ziemska w Nowym Dworze spisała protokół z powodu zajścia, jakie rozegrało się między szeregowcem parku lotniczego Janem Tretjakowem a strażnikiem ziemskim Timajewem. Ten ostatni, wszedłszy do domu publicznego, zastał tam Tretjakowa i zażądał od niego, by powrócił do koszar. Tretjakow, wychodząc z domu publicznego, uderzył strażnika trzykrotnie w głowę żelazną laską. Tretjakowa aresztowano.



Konflikt kompetencyjny i dyscyplinarny: Strażnik Timajew prawdopodobnie pełnił patrol i miał obowiązek wyłapywania żołnierzy przebywających poza koszarami po capstrzyku lub bez przepustki. Wejście do domu publicznego w celu "wyciągnięcia" stamtąd szeregowca sugeruje, że Tretjakow złamał regulamin wojskowy.


- Straż ziemska (ros. ziemskaja straża): Była to formacja policyjna w Królestwie Polskim, powołana przez władze carskie po powstaniu styczniowym. Pełniła funkcje porządkowe na terenach wiejskich i w mniejszych miastach.

- Szeregowiec parku lotniczego: To wyjątkowo ciekawy detal. Park lotniczy w 1911 roku nie oznaczał miejsca rekreacji, lecz jednostkę logistyczno-techniczną raczkującego wówczas lotnictwa wojskowego (bazę zaopatrzenia, napraw i transportu). W Nowym Dworze Mazowieckim (Twierdza Modlin) stacjonowały wtedy jedne z pierwszych rosyjskich oddziałów aeronautycznych.

- Dom publiczny: W 1911 roku prostytucja w Imperium Rosyjskim była zalegalizowana i koncesjonowana, a przybytki te podlegały ścisłemu nadzorowi sanitarno-policyjnemu.

- Żelazna laska: Przedmiot ten pełnił funkcję "szpicruty" lub modnego wówczas akcesorium spacerowego, które w rękach krewkiego żołnierza stało się niebezpieczną bronią obuchową.

 

 

 

List wysłany z Nowego Dworu do redakcji "Przewodnika Antykwarskiego" 20 stycznia 1911 r. przez Wacława Mórawskiego inżyniera elektrochemika, w którym prosi o nadesłanie numeru okazowego pisma i przedstawienie kosztów jego prenumeraty. List świadczy o rodzinnych zainteresowaniach Mórawskich. Jednak najważniejszą ciekawostką jest osobista firmówka Wacława Mórawskiego, na której występuje jako "Dyrektor Fabryki Syropu i Mączki Kartoflanej w Nowym Dworze firmy P. Górski i E. Mórawski". Tymczasem od dnia 5 lutego 1910 r. zgodnie z zatwierdzonym w Carskim Siole przez cara Mikołaja II statutem fabryka nosiła urzędową nazwę "Towarzystwa Akcyjnego Przetworów Kartoflanych 'Nowy Dwór P. Górski i E. Mórawski' ".

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1911. Żydzi z Nowego Dworu donoszą o wprowadzonym zakazie wstępu dla nich i pomocników żydowskich dostawców do fortów w okolicy Nowego Dworu.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Żydzi w fortecach.

Z Nowego Dworu donoszą do jednej z gazet żydowskich: Niedawno wydano niespodziewanie rozporządzenie, że subjekci, czyli pomocnicy żydowscy dostawców - żydów nie mają prawa wchodzić do fortów w okolicy Nowego Dworu. Żydzi sądzili, że na tem ograniczeniu się skończy wszystko. Lecz nie: jak bowiem zapewniają z wiarogodnego źródła, to i żydowskim przedsiębiorcom ma być wzbronione wchodzenie do fortów, czyli że poprostu nie dostaną tam żadnej roboty. Początek już uczyniono. Przed kilku tygodniami na licytacji w forcie Janowkowskim zastosowano zasadę usunięcia żydów“.

____________________________________________________________________________________________________________

Zauważ, jak autor tekstu podkreśla strategię wprowadzania zakazów. Najpierw uderzono w „subiektów” (pomocników), co mogło wydawać się jedynie drobnym utrudnieniem logistycznym. Szybko jednak okazało się, że celem jest całkowite wykluczenie żydowskich przedsiębiorców z lukratywnego rynku dostaw dla armii carskiej.

Twierdza była gigantycznym organizmem gospodarczym. Wojsko potrzebowało wszystkiego: od siana dla koni, przez mąkę i mięso, po cegły i drewno. Dla mieszkańców Nowego Dworu Mazowieckiego i okolic (gdzie społeczność żydowska była bardzo liczniejsza) odcięcie od „roboty” w fortach oznaczało ruinę finansową wielu rodzin.


- Subjekci: W dawnym języku polskim (z łac. subiectus) oznaczało to pracowników handlowych, subiektów, czyli pomocników sklepowych lub handlowych. W tym kontekście chodzi o pracowników zatrudnionych przez dostawców.

- Licytacja: W tym przypadku nie chodzi o aukcję dzieł sztuki, lecz o przetarg publiczny na dostawy żywności, materiałów budowlanych lub usług remontowych dla wojska.

- Fort Janowkowski: Chodzi o Fort XVII w Janówku, który był elementem Twierdzy Modlin.

 

 

 

1911. Stan sanitarny Nowego Dworu.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Nowy Dwór. Miasto powiatowe gub. Warszawskiej, położone nad rzeką Narwią, przy ujściu do Wisły. Odległość od stacyi kolejowej 1 wiorsta. Ilość mieszkańców 7420.
Ludność czerpie wodę z rz. Narwi i ze studzien miejscowych. Braku dobrej wody mieszkańcy nie odczuwają. Podczas pożarów, do skutecznego ratunku wody nie zabrakło. Miejsca ustępowe posiada każda nieruchomość. Usuwanie wód brudnych dokonywa się przez wylewanie do rynsztoka. Stan dołów ustępowych jest opłakany. Przeważnie są doły drewniane.
Ścieki z miasta, łącznie biorąc odpływają kanałem do Narwi. Potrzebę zmian w odprowadzaniu ścieków ludność bardzo odczuwa. Brak prawidłowego zabrukowania miasta, a rynsztoki spadków odpowiednich nie mają.

 

 

 

1912 r.

 

 

1912. Pożar w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Pożar Nowego Dworu. Z Nowego Dworu nadeszła wiadomość, że wynikł tam pożar, który ogarnął całą dzielnicę. Dotychczas brak bliższych szczegółów.


Pożar w Nowym Dworze.

W uzupełnieniu wiadomości telegraficznej o pożarze w Nowym Dworze zaznaczamy, że ogień powstał w domu Srula Lerecha i ogarnął stajnie oraz strychy pełne siana, poczem przerzucił się na sąsiednie budynki. Spaliły się domy na kilku ulicach. W stajni Lerecha zgorzało kilka sztuk bydła. W mieście mówią, że ogień powstał z podpalenia. W domu L. przez ostatnie parę tygodni często wybuchał ogień, lecz go ugaszono w porę. Ostatni raz wybuch nastąpił w sobotę, lecz go stłumiono; wreszcie na dobre paliło się w poniedziałek.

 

 

 

1912. Świadectwo służby, od grudnia 1909 r. do listopada 1912 r. w 4 kompanii artylerii fortecznej twierdzy Nowogeorgiewskiej.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Świadectwo

Niniejsze wydaje się starszemu fajerwerkerowi (stopień podoficerski w artylerii) [z jednostki] Nowogieorgijewskiej Artylerii Fortecznej Jakowowi Matwiejewiczowi Piatinowi o tym, że on, pozostając w czynnej służbie wojskowej JEGO IMPERATORSKIEJ MOŚCI w 4. kompanii Nowogieorgijewskiej Artylerii Fortecznej od 3 grudnia 1909 roku do 7 listopada 1912 roku, nie znajdował się pod sądem ani śledztwem, sprawowania był wzorowego, wszystkie powierzone mu zadania wypełniał sumiennie, odznaczał się gorliwością, dokładnością i znajomością swoich obowiązków.

Wszystko powyższe potwierdzam własnoręcznym podpisem i przyłożeniem pieczęci urzędowej.

Dowódca 4-ej kompanii Nowogieorgijewskiej Artylerii Fortecznej Sztabskapitan (podpis nieczytelny)

- Twierdza Nowogieorgijewsk: To rosyjska nazwa Twierdzy Modlin pod Warszawą. Dokument potwierdza, że żołnierz stacjonował właśnie tam.

- Stopień: Starszy fajerwerker (старший фейерверкер) to odpowiednik starszego ogniomistrza lub sierżanta w artylerii. Był to prestiżowy stopień podoficerski wymagający wiedzy technicznej.

 

 

 

1912. Burmistrzem w Nowym Dworze został Antoni Radowski, sekwestrator powiatu włocławskiego.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1912. Aukcja na okaziciela o wartości 500 rubli Towarzystwa Akcyjnego Fabryki Produktów Kartoflanych Nowy Dwór P. Górski i E. Mórawski.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1912. Bilans akcyjnego towarzystwa fabryki przetworów kartoflanych "Nowy Dwór" P. Górski i A. Mórawski za rok sprawozdawczy 1910-1911.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Akcyjne towarzystwo fabryki przetworów kartoflanych „Nowy Dwór” P. Górski i E. Mórawski. (Dywidenda 7%). Czysty zysk roku 1910/11 rub. 43,118; na dywidendę przeznaczono rub. 35,000, na kapitał zasobowy rub. 2,155. Bilans roku sprawozdawczego 1910/11 przedstawia się jak następuje. Strona czynna: grunta i place rb. 11,500, budowle i maszyny rb. 150,000, sprzęty, utensylia, inwentarz żywy i martwy rub. 223,203, nowe budowle i urządzenia rub. 55,012, produkty gotowe rub. 86,136, półprodukty rub. 123,060, materyały do fabrykacyi i beczki rub. 87,249, kasa, zaliczenia i weksle rub. 7,563, asekuracya na rok 1911/12 rb. 4,186. dłużnicy rb. 91,137. Strona bierna: kapitał zakładowy rb. 500,000, akcepty rb. 268, kapitał amortyzacyjny rb. 19,242, wierzyciele rub. 276,418, czysty zysk rub. 43,118.


Interpretacja finansowa (Rok 1910-1911)

Na podstawie liczb możemy wyciągnąć wnioski o skali i kondycji fabryki „Nowy Dwór”:

1. Struktura Majątku (Aktywa)

Suma bilansowa (Suma strony czynnej) wynosi 839 064 ruble.

Zwraca uwagę bardzo wysoka wartość półproduktów i produktów gotowych (łącznie ponad 209 tys. rubli). Sugeruje to dużą skalę produkcji przetworów ziemniaczanych (prawdopodobnie krochmalu, syropu ziemniaczanego lub spirytusu) i duży zapas magazynowy.

Inwestycje: Kwota 55 012 rubli na „nowe budowle i urządzenia” świadczy o tym, że fabryka prężnie się rozwijała i modernizowała park maszynowy tuż przed ogłoszeniem bilansu.

2. Rentowność i Dywidenda

Zysk netto: 43 118 rubli przy kapitale zakładowym 500 000 rubli daje stopę zwrotu z kapitału na poziomie ok. 8,6%.

Dywidenda: Wypłacono 7% (35 000 rubli). Jest to bardzo solidny wynik, uznawany wówczas za bezpieczną i atrakcyjną lokatę kapitału dla akcjonariuszy.

3. Bezpieczeństwo finansowe

Firma opiera się głównie na kapitale własnym (500 000 rb).

Wierzyciele (276 418 rb) stanowią istotną część pasywów, co sugeruje, że fabryka korzystała z kredytów kupieckich lub bankowych, aby finansować duży stan zapasów i bieżącą produkcję.

Ciekawostka historyczna

W 1910 roku siła nabywcza rubla była znacząca. Przykładowo, robotnik fabryczny zarabiał wtedy około 20–30 rubli miesięcznie, a kilogram chleba kosztował kilka kopiejek. Zysk na poziomie 43 tysięcy rubli oznaczał, że fabryka była potężnym, dochodowym przedsiębiorstwem w regionie.


- Strona czynna: Dzisiejsze Aktywa. Wszystko, co firma posiada (majątek trwały i obrotowy).

- Strona bierna: Dzisiejsze Pasywa. Źródła finansowania majątku (kapitał własny oraz zobowiązania/długi).

- Utensylia: Drobne narzędzia, przyrządy lub wyposażenie niezbędne do prowadzenia produkcji.

- Inwentarz żywy i martwy: Inwentarz żywy to zwierzęta pociągowe (konie) lub hodowlane; martwy to wozy, pługi i inne narzędzia rolniczo-techniczne.

- Akcepty: Zobowiązania z tytułu weksli, które firma podpisała (zaakceptowała), obiecując zapłatę w określonym terminie.

- Asekuracya: Ubezpieczenie. W bilansie widnieje kwota wpłacona z góry na poczet ochrony w następnym roku.

- Kapitał zasobowy: Odpowiednik dzisiejszego kapitału zapasowego, tworzonego z zysku na pokrycie ewentualnych strat.

- Kapitał amortyzacyjny: Fundusz tworzony na odtworzenie zużywających się maszyn i budynków.

 

 

 

ok. 1912 r. Zdjęcie ślubne Adeli Fausak (1890-1991) i Edmunda Lenza (1889-1958) - w 1913 r. wyemigrowali do USA.

foto - Michel Jankiel Juress

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1912. Naród - Wiadomości Codzienne, nr 237.

 

Zjazd prawyborców miejskich pow. Warszawskiego.

We czwartek w magistracie warszawskim odbył się zjazd prawyborców miejskich pow. Warszawskiego celem wybrania czterech wyborców do gubernialnego zgromadzenia wyborczego. Głosowano za pomocą kartek w zamkniętych kopertach. Do przyjmowania i obliczania głosów utworzono z pośród przybyłych na zjazd prawyborców komisję wyborczą, która podzieliła się na dwie podkomisje: dla powiatu Warszawskiego i dla miasta Nowego Dworu. Do pierwszej weszli pp.: Stanisław Majewski (przewodniczący), Adam hr. Ronikier, Michał Arcichowski i Jan Bogusławski. Do drugiej — pp.: Antoni Radowski, burmistrz m. Nowego Dworu (przewodniczący), Józef Bytner, Bolesław Janiszewski i Kalman Goldstein.

Przyjęto w ciągu dnia od g. 9 zrana do 9 wieczorem 177 kopert z kartkami wyborczemi od prawyborców z Nowego Dworu i 328 kopert z kartkami od prawyborców z powiatu Warszawskiego. Ogółem na 2,532 prawyborców, uprawnionych według listy do głosowania, złożono 505 kopert z kartkami wyborczemi.



Tekst opisuje procedury wyborcze do IV Dumy Państwowej Imperium Rosyjskiego (w skład którego wchodziło wówczas Królestwo Polskie). System był wielostopniowy:

- Prawyborcy (widoczni w tekście) wybierali spośród siebie wyborców.

- Wyborcy udawali się na zgromadzenie gubernialne, by wybrać ostatecznych posłów.


Tekst dostarcza konkretnych liczb, które pozwalają ocenić nastroje społeczne i sprawność ówczesnej „machiny” wyborczej:

Frekwencja: To najbardziej uderzający element relacji.

Uprawnionych: 2 532

Głosujących: 505

Frekwencja wyniosła zaledwie ok. 20%.

Niska frekwencja w 1912 roku (wybory do IV Dumy) wynikała często z apatii społeczeństwa, skomplikowanych procedur oraz faktu, że ordynacja faworyzowała najbogatsze warstwy, zniechęcając uboższych mieszczan.


Podział geograficzny głosów:

Nowy Dwór: 177 głosów.

Reszta powiatu warszawskiego: 328 głosów.

Widać, że Nowy Dwór stanowił bardzo silny ośrodek w strukturze powiatu, generując ponad 1/3 wszystkich oddanych głosów.


Reprezentacja narodowościowa:

Na liście członków komisji pojawia się nazwisko Kalman Goldstein. Świadczy to o uczestnictwie ludności żydowskiej w procesie wyborczym, co w tamtym czasie w miastach takich jak Nowy Dwór było naturalne, gdyż stanowili oni znaczną część elektoratu miejskiego (kupcy, rzemieślnicy).


Elity lokalne:

Wśród wymienionych osób pojawiają się postacie o wysokim statusie, jak Adam hr. Ronikier (późniejszy prezes Rady Głównej Opiekuńczej podczas I wojny światowej) czy burmistrz Nowego Dworu, Antoni Radowski. Obecność arystokracji i wysokich urzędników w komisjach miała gwarantować powagę i rzetelność procesu.


Notatka opisuje techniczny aspekt wyborów, które były dalekie od dzisiejszych standardów (powszechności i bezpośredniości). Były to wybory elitarne, oparte na cenzusie majątkowym, gdzie głosowanie trwało cały dzień (9:00–21:00), a nad poprawnością czuwały lokalne autorytety.


- Prawyborca: W systemie wielostopniowym (kurialnym) był to obywatel posiadający czynne prawo wyborcze, który wybierał tzw. wyborcę (elekta). Dopiero ci wybrani „wyborcy” spotykali się na zgromadzeniu gubernialnym, by spośród siebie wyłonić posła do Dumy Państwowej w Petersburgu.

- Powiat Warszawski (pow. Warszawskiego): Jednostka administracyjna w ówczesnej guberni warszawskiej. Co ciekawe, samo miasto Warszawa stanowiło osobną jednostkę wyborczą, dlatego zjazd dotyczył mieszkańców okolicznych miasteczek i osad (jak Nowy Dwór).

- Magistrat: Ówczesna nazwa urzędu miasta lub zarządu miejskiego.

- Gubernialne zgromadzenie wyborcze: Zjazd elektorów z całej guberni (województwa), stanowiący ostatni etap przed wyborem posła.

- „pp.”: Skrót od „panowie” (liczba mnoga od „pan”).
 

 

 

 

1913 r.



- w Nowym Dworze żyje 8.503 osób, z tego 60% stanowią Żydzi, 28% Polacy, 4% Niemcy i Rosjanie.

 

 

1913. Terror w pracowni szewskiej i wybuch przy rozbrajaniu starych ładunków w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

T e r r o r.

Do pracowni szewskiej Ignacego Czyżewskiego i Mikołaja Żmigrodzkiego w Nowym Dworze wpadło dwóch ludzi, którzy zniszczyli Cz. i Ż. towaru na sumę 150 rb. i zbiegli.

W y b u c h ładunku.

W Nowym Dworze, w domu Moszka Bermanow, przy rozbijaniu starych ładunków, jeden eksplodyował z taką siłą, że dach budynku wyleciał w powietrze; 4 ludzi odniosło lekkie obrażenia.


Terror - W tamtym czasie słowo to często odnosiło się do wymuszeń rozbójniczych lub ataków o podłożu polityczno-ekonomicznym (np. niszczenie warsztatów osób, które nie chciały płacić "składek" organizacjom lub po prostu bandytom).

Zwraca uwagę fakt, że napastnicy nie ukradli towaru, lecz go zniszczyli. To kluczowy szczegół. Gdyby chodziło o zwykły rabunek, towar zostałby wyniesiony.

Zniszczenie mienia sugeruje akt zastraszenia. Mogło to być związane z porachunkami rzemieślniczymi, odmową zapłacenia haraczu lub narastającymi napięciami społecznymi/politycznymi w przededniu wojny. Skrótowe zapisanie nazwisk przy szkodach świadczy o pośpiechu redakcyjnym lub oszczędności miejsca w druku.


Notatka o wybuchu - To zdarzenie rzuca światło na niebezpieczne zajęcia mieszkańców miast garnizonowych. "Rozbijanie starych ładunków" - Prawdopodobnie próbowano odzyskać z nich cenne surowce (np. mosiądz z łusek lub proch), co było popularnym, choć śmiertelnie niebezpiecznym sposobem na zarobek w pobliżu twierdzy.


- Pracownia szewska - Dawne określenie warsztatu, w którym buty nie tylko naprawiano, ale przede wszystkim wytwarzano ręcznie.

- rb. - Rubel (srebrny). W 1913 roku 150 rb. było bardzo dużą kwotą. Dla porównania: wykwalifikowany robotnik zarabiał wtedy ok. 20–30 rb. miesięcznie. Strata 150 rb. mogła oznaczać bankructwo warsztatu.

- Ładunki - W tym kontekście najprawdopodobniej mowa o amunicji lub materiałach wybuchowych (np. pozostałościach poligonowych). Nowy Dwór Mazowiecki leżał tuż przy Twierdzy Modlin, gdzie stacjonowało mnóstwo wojska.

 

 

 

1913. Rosyjska mapa okolic Nowego Dworu.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

Reprint niemieckiego planu twierdzy z początku XX w.

* Ryszard Gołąb - Ilustrowana monografia miasta Nowego Dworu Mazowieckiego z historią Twierdzy Modlin, 2006.

 

 

1914 r.

 

 

1914. Bilans akcyjnego towarzystwa fabryki przetworów kartoflanych "Nowy Dwór" P. Górski i A. Mórawski za rok sprawozdawczy 1912-1913.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Towarzystwo akcyjne fabryki przetworów ziemniaczanych „Nowy Dwór“ P. Górski i E. Mórawski.

Zarząd — Nowy Dwór — warszawskiej gub. (Bez dywidendy).
Zysk roku 1912/13 rub. 8,953, na amortyzacye przeznaczono rub. 5,505, na gratyfikacye i cele filantropijne rub. 2,000, na kapitał zapasowy rub. 447. W roku poprzednim zysk wynosił rub. 24,940 dywidendę wydzielono w stosunku 4%. Bilans roku sprawozdawczego 1912/13 przedstawia się jak następuje. Strona czynna: grunta rub. 11,500, budynki i maszyny rub. 258,088, sprzęty, utensylia i ruchomości rb. 223,150, produkty gotowe rub. 59,927, półprodukty rub. 12,797, materyały do fabrykacyi i beczki rb. 112,078, gotowizna rub. 30, zaliczenia pocztowe rb. 4,772, weksle rub. 5,025, rachunki przechodnie rub. 32,256, dłużnicy rub. 64,855. Strona bierna: kapitał akcyjny rb. 500,000, zapasowy rub. 3,402, amortyzacyjny rub. 29,350, wierzyciele rub. 242,675, zysk rub. 8,953.

___________________________________________________________________________________________________

W roku sprawozdawczym spółka zdecydowała się nie wypłacać dywidendy, przeznaczając znaczną część zysku na amortyzację i cele filantropijne.

- Zysk netto (1912/13): 8 953 rubli (znaczący spadek względem 24 940 rubli rok wcześniej).

- (Aktywa): Dominują budynki, maszyny oraz sprzęty i ruchomości (łącznie ponad 480 tys. rubli).

- (Pasywa): Kapitał akcyjny wynosi okrągłe 500 000 rubli.

 

 

 

1914. Goniec Poranny, nr 148.

 


— Napad na strażnika. W Nowym Dworze na strażnika ziemskiego napadli: żyd Chaim Górecki i Bolesław Nowakowski, który usiłował pchnąć strażnika nożem. Strażnik wystrzałem z rewolweru zranił Now. w bok.



- Słowo „żyd” jest zapisane małą literą, co było ówczesną normą językową przy określaniu wyznania/narodowości w kontekstach policyjno-opisowych.

- Skrót: Nazwisko Nowakowski w ostatnim zdaniu zostało skrócone przez redakcję do formy „Now.”.

- Strażnik ziemski (ziemskij strażnik) to funkcja policyjna w Królestwie Polskim pod zaborem rosyjskim, odpowiedzialna za bezpieczeństwo na terenach wiejskich i w mniejszych miastach.

 

 

 

1914. Kurjer Warszawski, nr 186.

 

Trup w worku.
W Nowym Dworze na podwórzu właściciela domu Litwinowicza w dole znaleziono w worku zwłoki nieznanej z nazwiska kobiety, około 30 lat liczącej. Ponieważ trup był w stanie całkowitego rozkładu, istnieje przypuszczenie, że mógł on być wrzucony do dołu przed pięciu miesiącami. Dodać należy, że w pierwszej połowie kwietnia w tym samym dole również znaleziono zwłoki kobiety w worku, które leżały tam około miesiąca. Dotychczas sprawców obu tych morderstw, bardzo zagadkowych, nie wykryto i wogóle nawet na ślad przestępstwa nie natrafiono. Śledztwo w toku.

 

 

 

1914. Żołnierze 6 Lipawskiego Pułku Piechoty z Nowogeorgiewska.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1914. Michaił Iwanowicz Korolkow - podpułkownik 6 lipawskiego pułku piechoty z Nowogeorgiewska. Był szlachcicem z guberni symbirskiej. 30 sierpnia 1914 w Prusach Wschodnich wzięty do niewoli przez Niemców.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

Przez lata funkcjonowało przekonanie, że skarbiec Twierdzy Modlin znajdował się w piwnicach tzw. komnat carskich. Powtarzane w opisach, oprowadzaniach, publikacjach. Przyjmowane jako oczywistość.

Ten plan mówi coś zupełnie innego.

Dokument z 1914 roku przedstawia projekt przebudowy skarbca – jako osobnego, wolnostojącego obiektu, z pełnym zapleczem technicznym, ochronnym i komunikacyjnym. Z własnym układem pomieszczeń, stropami o określonej nośności, kontrolowanym dostępem i dokładnie wyznaczonym położeniem w strukturze twierdzy.

Skarbiec został zaprojektowany jak obiekt o strategicznym znaczeniu wojskowym i finansowym.

Na planie widzimy:

– elewację budynku skarbca,
– rzut przyziemia z rozkładem pomieszczeń,
– przekrój pokazujący konstrukcję i zabezpieczenia,
– plan sytuacyjny z dokładnym usytuowaniem względem dróg i innych obiektów fortecznych,
– opisy techniczne i podpisy zatwierdzające projekt na szczeblu wojskowym.

źródło grafiki i opisu - Nowodworskie Centrum Historii i Archiwistyki

 

 

 

1914. Zdjęcie carskiego oficera z dedykacją napisaną w jęz. polskim "W dniu wyjazdu z Modlina 6.VII.1914".

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1914. Polski chłop w armii rosyjskiej - list żołnierza.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Polski chłop w armji rosyjskiej.

Przypadkiem dostał się w nasze ręce list polskiego chłopa, stojącego pod karabinem w Modlinie. Przyłączamy urywek tego listu, charakteryzujący aż nadto wyraźnie „ochoczość“ polskich „sołdatów“ w armji rosyjskiej. Podajemy tekst dokładnie, prosząc zwolenników „orjentacji rosyjskiej“, ażeby w swych rozmyślaniach na temat, komu należy życzyć zwycięstwa, zechcieli uwzględnić głos polskiego chłopa.

„Modlin, 22 Września.

Kochane rodzice! Do tych czas było bardzo nam spokojnie, lecz czasy się zmienili, zaczynamy widzieć rozpacz płacz i krzyki tych gospodarzy, co tu mieszkają wyjeżdżają i gdzie to, Bóg wie, zabierają żony i dzieci i parę poduszek i pierzynę zostawiają wszystko co zebrali a wsie te podpalają i dzień i noc się pali aż strach patrzeć, co się dzieje. Lasy powyrombywali wszystko zamieniło się w grobowe życie. Ten co był i widział parę dni temu nazad te dziś niepoznał by się gdzie się znajduje. Przeciawcie sobie, że ogień widać wszendzie przed oczyma aż skura trzęsie się na człowieku a co jeszcze bendzie Choć wy mieliście trochę strachu lec tego niewidzieliście i nie daj wam Boże widzieć tego wojska napendzone aż ciemno niema miejsca niema drogi, gdzie by wojsko nie szło gdzie okiem rucisz tam wojska idom i każdy ze spusconom głowom i jaki to koniec bendzie i kiedy to Bóg wie, bo dopiero się zaczyna wojna i bardzo duża bem wam opisał lec listy nasze som oglondane i niemogę wam opisać ale sami domyślcie się co się dzieje na wojnie aż skura się trzęsie na człowieku. Nagonili tutaj krów parę tysięcy i do tych czas było trochę trawy to tak żyło a teraz to od głodu to ryczy ze aż strach i przewraca sie od głodu serce sie kraje patrzeć na to wszystko do tych czas wam nic nie pisałem ale teraz to mi wszystko jedno myslałem ze tak przejdzie a tu przychodzi swoje głowę zostawić“...



W tekście uderza kontrast między poprawną, redakcyjną polszczyzną wstępu a „surowym” językiem samego listu.

List jest dramatycznym świadectwem „taktyki spalonej ziemi” stosowanej przez armię rosyjską w 1914 roku w okolicach Twierdzy Modlin.

Chłop nie opisuje wielkich bitew, lecz całkowitą destrukcję środowiska i życia: Pożary i wycinka: „Lasy powyrombywali”, „wsie te podpalają”. Rosjanie niszczyli wszystko, co mogło stanowić osłonę lub zaplecze dla nadciągających Niemców. Opis tysięcy krów, które ryczą z głodu i padają, jest jednym z najbardziej poruszających fragmentów. Dla chłopa widok marnującego się inwentarza był symbolem ostatecznego upadku porządku świata.

Brak entuzjazmu: Redakcja celowo wzięła słowo „ochoczość” w cudzysłów. List potwierdza, że polscy żołnierze w armii carskiej czuli się jak mięso armatnie („wojska napendzone aż ciemno”).

Fraza „przypodzi swoje głowę zostawić” (przychodzi swoją głowę zostawić) świadczy o tym, że autor nie wierzy w przeżycie wojny. Jest pogodzony z losem, co nadaje listowi ton testamentu.

Wzmianka o tym, że „listy som oglondane”, pokazuje świadomość kontroli wojskowej. Autor stosuje swoisty kod: „sami domyślcie się co się dzieje”. Sugeruje to, że rzeczywistość jest jeszcze gorsza, niż to, co odważył się przelać na papier.

W 1914 roku trwała walka o „rząd dusz” Polaków. Ten list był potężnym narzędziem propagandowym przeciwko Rosji. Miał pokazać polskiemu społeczeństwu, że Rosja nie jest „wyzwolicielką”, lecz niszczycielem polskiej wsi i ciemiężycielem polskiego chłopa.

 

 

 

1915 r.
 


- Rosjanie niszczą w trakcie oblężenia Nowogieorgiewska (Modlina) przez Niemców most na Wiśle i jego filary.

- Zdobywca Modlina z sierpnia 1915 r. gubernator Warszawy Hans Hartwig von Beseler w dniu 25.11.1915 r. zmienił nazwę Nowogieorgiewsk na Modlin.

 

 

1915. Widok Modlina, Kazunia, Nowego Dworu z lotu ptaka.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

Obróbka zdjęcia - Gemini 3.

 

 

 

28 stycznia 1915. Kurier Wieczorny, nr 28.

 

Rabin na pozycjach.

Według informacji gazet żydowskich rabin z Nowego Dworu pod Warszawą oraz dwaj przedstawiciele gminy żydowskiej tamże, pp. Frydman i Blat, byli na pozycjach czołowych, gdzie rozdawali żołnierzom 3000 podarunków z napisami „Od Nowodworskiej gminy żydowskiej dla bohaterów rosyjskich“.

Ofiary na ten cel żydzi zbierali nietylko w Nowym Dworze, lecz także w Serocku, Nasielsku, Radzyminie, Pułtusku, Wyszkowie i Wyszogrodzie.


Tekst ten jest ciekawym świadectwem postaw społeczności żydowskiej na ziemiach polskich podczas I wojny światowej. Przedstawia on akt lojalności i wsparcia materialnego dla armii carskiej (rosyjskiej), która w styczniu 1915 roku wciąż kontrolowała te tereny, walcząc z wojskami niemieckimi.

 

 

 

11 czerwca 1915. Goniec Poranny, nr 288.

 


W Nowym Dworze do mieszkania piekarza 80-letn. Gdali Karcowicza wtargnęło 3 drabów, którzy zrabowali 100 rb. i zbiegli.


- rb. to skrót od rubli. W 1915 roku Nowy Dwór Mazowiecki znajdował się pod okupacją (najpierw rosyjską, potem niemiecką), a rubel był powszechną walutą.

- 100 rubli stanowiło wtedy znaczną kwotę – dla porównania, robotnik wykwalifikowany mógł zarabiać około 30–50 rubli miesięcznie.

- Słowo „drabów” oznacza w tym kontekście rzezimieszków lub bandytów.

 

 

 

1915. Kobieta i dwóch żołnierzy carskich z twierdzy Nowogeorgiewskiej.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1915. Sensacyjna afera w twierdzy modlińskiej.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Sensacyjna afera w twierdzy modlińskiej.

„Ilustr. Kur. codz.” pisze: Mimo wielkieh trudności w zasięganiu informacyi o tem, co dzieje się na zajętym jeszcze terenie Królestwa Polskiego — od czasu do czasu nadchodzą stamtąd pośrednio wieści, kwalifikujące się do zanotowania.

Oto jedna z osób, przybyłych z Królestwa, która miała sposobność rozmawiać z oficerem rosyjskim, Polakiem, wziętym do niewoli przez wojska austryackie, informuje nas, iż w twierdzy modlińskiej wykryto wielkie sprzeniewierzenie.

Gdy mianowicie wojska sprzymierzone poczęły coraz silniej naciskać na Dęblin i Warszawę, zjechała nagle z Petersburga komisya wojskowa w celu przeprowadzenia rewizyi w magazynach żywności, arsenałach i t. p. Komisya owa złożyła także niespodziewanie wizytę i w Modlinie. Po przeprowadzeniu ścisłej kontroli okazało się, że jest „wsio w poriadkie” w książkach, nie można było jednak stwierdzić tego samego w magazynach. Wyszło na jaw mianowicie, iż Modlin w razie oblężenia nie mógłby wyżywić swej załogi nawet w ciągu 6 tygodni. Również w arsenałach okazały się wielkie braki.

Władze wojskowe Modlina okazały się zaskoczone rewizyą i jej wynikami. W momencie przebywania komisyi w jednym z magazynów wybuchł nagle pożar. Podpalaczem okazał się podoficer Kaznakow z tambowskiej gubernii. Zapytany oświadczył, iż ogień podłożył na wyraźny rozkaz pułkownika intendantury Ujłowicza, którego też natychmiast aresztowano i rozstrzelano.

Śledztwo naprowadziło na ślad stosunków Ujłowicza z dostawcami żydowskimi, kompromitujący wysoce tych ostatnich. Kilku dostawców aresztowano i skazano na śmierć przez powieszenie.

Cała ta afera wywołała w warsz. kołach wojskowych wielkie wrażenie, zwłaszcza, że w mieszkaniu Ujłowicza znaleziono plany Modlina jakgdyby przygotowane do ekspedycyi poza obręb twierdzy. Wskutek tego komisyi czynione są zarzuty, iż zbyt rychło załatwiła się z Ujłowiczem, który mógłby wiele także rzucić światła na tajemniczą rolę barona Korfa, znajdującego się obecnie w niewoli niemieckiej. Wyszło bowiem na jaw, iż Ujłowicz utrzymywał z Korfem bardzo blizkie stosunki.

Oficer, który informował o tem wszystkiem, oświadczył, że koła wojskowe przypuszczają, iż w Warszawie i Modlinie znajduje się jeszcze wiele wysokich figur, posądzonych o zdradzieckie knowania z wrogami Rosyi. Brak konkretnych danych nie pozwala jednak na usunięcie ich z urzędów, a to tem więcej, że dostojnicy ci cieszą się zaufaniem w. ks. Mikołaja Mikołajewicza.




Artykuł opisuje jeden z największych problemów armii carskiej tamtego okresu: korupcję i niegospodarność, które w obliczu niemieckiej ofensywy stały się katastrofalne.

Tekst sugeruje, że Twierdza Modlin (kluczowy punkt obrony na ziemiach polskich) była przygotowana do obrony tylko „na papierze”. Fałszowanie ksiąg i braki w magazynach żywnościowych (starczyłyby na mniej niż 6 tygodni) stawiały załogę w sytuacji beznadziejnej jeszcze przed rozpoczęciem oblężenia.

Pojawienie się planów twierdzy w mieszkaniu pułkownika Ujłowicza oraz pożar wywołany przez podoficera Kaznakowa sugerują zorganizowaną akcję zacierania śladów kradzieży lub wręcz zdradę na rzecz Niemiec.

Wzmianka o „dostawcach żydowskich” i ich skazaniu na śmierć jest typowa dla ówczesnej retoryki, która często szukała kozłów ofiarnych w mniejszościach narodowych, obarczając je winą za braki w zaopatrzeniu lub klęski wojenne.

Zakończenie tekstu ma charakter polityczny. Autor sugeruje, że rosyjskie dowództwo jest przesiąknięte zdrajcami, których chronią same szczyty władzy (Wielki Książę). Może to być element wojny informacyjnej, mający na celu obniżenie morale i podważenie zaufania do rosyjskiej administracji w Warszawie.

Opisane wydarzenia miały miejsce tuż przed faktycznym oblężeniem. Niemcy zdobyli Modlin w sierpniu 1915 roku po zaledwie kilku dniach intensywnego bombardowania, co było szokiem dla ówczesnej opinii publicznej – uważano go za jedną z najpotężniejszych twierdz w Europie. Faktyczne braki w zaopatrzeniu i chaos w dowodzeniu, o których wspomina tekst, rzeczywiście przyczyniły się do tak szybkiego upadku.


- Informacyi, rewizyi, komisya: Końcówki -yi lub -ya to dawny zapis rzeczowników zapożyczonych, które dziś kończymy na -ji lub -ja.

- Sprzeniewierzenie: Nadużycie zaufania, kradzież lub malwersacja finansowa (często w kontekście majątku publicznego/wojskowego).

W. ks. Mikołaj Mikołajewicz: Wielki Książę Mikołaj Mikołajewicz Romanow, w 1915 roku Naczelny Wódz armii rosyjskiej.

- „Wsio w poriadkie”: (ros. всё в порядке) — „wszystko w porządku”. Autor używa tego wtrącenia, by podkreślić kontrast między sfałszowaną dokumentacją a rzeczywistym brakiem zapasów.

- Ekspedycya poza obręb twierdzy: W tym kontekście oznacza wysyłkę lub przekazanie dokumentów (planów obronnych) na zewnątrz, prawdopodobnie do wywiadu nieprzyjaciela.

- Gubernia tambowska: Jedna z jednostek administracyjnych dawnego Imperium Rosyjskiego (położona w głębi Rosji).

- Intendantura: Służba wojskowa odpowiedzialna za zaopatrzenie armii w żywność, umundurowanie i żołd.

 

 

 

1915. Nowogeorgiewsk.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1915. Fragment niemieckiej mapy z zaznaczonymi fortami twierdzy Nowogeorgiewsk.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1915. Rozporządzenie rosyjskie w sprawie wydalenia Żydów z Nowego Dworu w związku z nadejściem wojsk niemieckich.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Z Nowego Dworu.

Władze rosyjskie wydały swego czasu rozporządzenie wydalenia wszystkich żydów z Nowego Dworu. Rabin miejscowy, Neufeld, który, wedle gazet żydowskich, „był bardzo zaprzyjaźniony z komendantem twierdzy modlińskiej”, wystarał się o jego pozwolenie pozostawienia pewnej liczby żydów, rzemieślników i większych kupców”. Wszyscy oni pozostali do zeszłego czwartku.

Dnia tego jednak wieczorem komendant zawiadomił rabina, że musi wyjechać, ale że do Warszawy już nie może z powodu zerwania mostów; pozostaje więc tylko jedna droga wolna jeszcze na kilka godzin,—przez Jabłonnę, Radzymin i Tłuszcz.

Rabin pośpieszył zawiadomić o tem pozostałych żydów. Zanim jednak ci zdążyli się wybrać w drogę, i ta jedyna droga została odcięta przez Niemców, którzy nadchodzili z Zegrza i Serocka.

Rabin sam jednak wydostał się z towarzyszem, Aronem Mundlakiem. Przenocowali oni w Henrykowie, a rano udali się pieszo na Pelcowiznę, gdzie odbywała się wtedy wielka bitwa przy wymianie strzałów armatnich. Po ustaniu strzałów udali się na Pragę.




Tekst opisuje dramatyczne wydarzenia z okresu I wojny światowej (sierpień 1915 r.), kiedy to wojska rosyjskie wycofywały się z Twierdzy Modlin i okolic Warszawy pod naporem armii niemieckiej. Wspomniane miejscowości (Jabłonna, Zegrze, Henryków, Pelcowizna) wyznaczają trasę ucieczki przed domykającym się pierścieniem oblężenia.


Geografia ucieczki:

- Zerwane mosty: Odcinały drogę bezpośrednio do Warszawy (mosty na Wiśle i Narwi były wysadzane przez wycofujących się Rosjan).

- Trasa Jabłonna – Radzymin – Tłuszcz: To próba ucieczki na wschód/południowy wschód, by ominąć kleszcze niemieckie.

- Pelcowizna i Praga: To dzisiejsze dzielnice Warszawy. Pelcowizna (wówczas wieś/przedmieście) była miejscem ciężkich walk o linię kolejową i przedmoście warszawskie.


Dynamika wydarzeń: Tekst pokazuje chaos – droga ucieczki była wolna tylko „na kilka godzin”. Fakt, że rabin musiał iść „pieszo na Pelcowiznę”, świadczy o całkowitym paraliżu transportu.

 

 

 

Twierdza Modlin. Schemat przedstawiający rozmieszczenie głównych obiektów w 1915 r. (przedstawione są także obiekty obecnie nieistniejące).

źródło grafiki i opisu - Twierdza Modlin / Fortress Modlin

 

 

 

Kapitulacja Nowogeorgiewska (Modlina)


Na przełomie lipca i sierpnia 1915 roku wojska niemieckie zbliżyły się do Wisły. 5 sierpnia została bez walki zajęta Warszawa. Pod Modlin podeszło mieszane zgrupowanie oblężnicze dowodzone przez generała Hansa Beselera, liczące 80 tys. żołnierzy, wyposażonych między innymi w potężne moździerze oblężnicze kalibru 420 mm. Załogę twierdzy stanowiło liczące 105 tys. żołnierzy zgrupowanie generała kawalerii Bobyra, składające się z dość losowych jednostek.

Oblężenie twierdzy trwało zaledwie od 9 sierpnia do 20 sierpnia 1915 roku, z czego zasadnicze walki trwały tylko sześć dni. Szturm po przygotowaniu artyleryjskim rozpoczął się 13 sierpnia. Następnego dnia, 16 sierpnia późnym wieczorem, po nieudanych kontratakach rosyjskich, niemiecka piechota zdobyła fort XV. Długo bronili się natomiast żołnierze zabarykadowani w dziele lewoskrzydłowym. Kolejne kontrataki rosyjskie mające na celu odebranie umocnień zakończyły się niepowodzeniem. W nocy z 17 na 18 sierpnia generał Bobyr wydał rozkaz opuszczenia umocnień zewnętrznego pierścienia na odcinku pomiechowskim, które rankiem 18 sierpnia zostały zajęte przez Niemców. Decyzja ta, jak i następna, o opuszczeniu i wysadzeniu wszystkich umocnień zewnętrznego pierścienia na prawym brzegu Wisły, pogłębiła rozkład załogi twierdzy. Prowadzony 19 sierpnia ostrzał fortów II i III, jak i samej cytadeli, poprzedzał szturm generalny twierdzy. Po południu 19 sierpnia Niemcy zajęli wspomniane forty, a około godziny 19 wkroczyli do cytadeli. 20 sierpnia 1915 generał Bobyr złożył podpis pod aktem kapitulacji twierdzy nowogeorgijewskiej.

Do roku 1918 obiekty twierdzy były wykorzystywane przez wojska niemieckie na potrzeby magazynowe, szpitalne itp.

źródło opisu - wikipedia

 

 

 

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Z okolic Modlina.

Od przybyłych wczoraj z Nowego Dworu szyprów i rybaków otrzymaliśmy szereg wiadomości, dotyczących ostatnich dni przed upadkiem Modlina.

Wiadomości te brzmią strasznie. Szyprowie otrzymywali je od oficerów i żołnierzy rosyjskich, którzy masowo uciekali z twierdzy.

Na parę dni przed upadkiem fortecy wśród wojska zapanowało gwałtowne wrzenie. Żołnierze rzucali się na oficerów i wielu z nich zabili. Niektóre znowu oddziały, wierne dowództwu, strzelały do buntujących się żołnierzy.

Na rozkaz dowódcy twierdzy wszystkie konie i bydło wyprowadzono na most drewniany i rozpoczęto do biednych zwierząt strzelaninę, przyczem most oblano naftą i podpalono.

W ten sposób postanowiono zniszczyć konie i inwentarz, aby nie wpadły w ręce nieprzyjaciela.

Widok poranionego bydła w ilości paru tysięcy sztuk i palonego żywcem, był nadzwyczaj przejmujący, a ryk bydła nieszczęśliwych zwierząt roznosił się na kilka wiorst wokoło.

Jeżeli do tego obrazu dodamy huk armat, dymy i łuny pożarów, będziemy mieli zaledwie słabe wyobrażenie tego, czego byli świadkami i co przeszli okoliczni mieszkańcy.

Zgromadzone w Modlinie wszystkie statki parowe i gabary, zarekwirowane na Wiśle i jej dopływach, zostały wysadzone dynamitem i spalone.

— Przez kilka dni — mówili do nas szyprowie — mieliśmy piekło nad piekłami... Nikt nie był pewny życia. Nie spaliśmy kilka nocy i dni. Nie mogliśmy ruszyć się z naszych kryjówek, aby nie być ugodzonym przez pocisk armatni lub kulę karabinową.

Po zdobyciu fortecy rozeszła się wieść, że żołnierze rosyjscy zabili jakiegoś komendanta twierdzy — czy wieść ta prawdziwa, sprawdzić nie mogliśmy.

_____________________________________________________________________________________________________________________________

Tekst ten jest wstrząsającym świadectwem chaosu, jaki panował w Twierdzy Modlin tuż przed jej kapitulacją w sierpniu 1915 roku. Opisuje on nie tylko działania militarne, ale przede wszystkim upadek dyscypliny i ogromne cierpienie zwierząt.

Wzmianki o żołnierzach zabijających oficerów świadczą o głębokiej demoralizacji armii carskiej. Modlin, uważany za potężną twierdzę, upadł zaskakująco szybko (po zaledwie 10 dniach oblężenia). Bunt żołnierzy był wynikiem strachu, braku wiary w dowództwo oraz fatalnych warunków sanitarnych i aprowizacyjnych.

Opis palenia mostu wraz z żywym inwentarzem to drastyczny przykład taktyki uniemożliwiania przeciwnikowi przejęcia zasobów. Konie w tamtym czasie były kluczowe dla transportu armii (artylerii, taborów), a bydło stanowiło główne źródło pożywienia. Rosjanie woleli je unicestwić, niż zostawić nacierającym Niemcom.

Ostatni akapit wspomina o plotce, jakoby żołnierze zabili komendanta. W rzeczywistości ostatni komendant twierdzy, generał Władimir Bobyr, przeżył oblężenie, choć jego postawa (szybka decyzja o kapitulacji) była później surowo oceniana i uznawana niemal za zdradę. Plotka o jego zabiciu przez własnych ludzi pokazuje jednak, jak silna była nienawiść szeregowych żołnierzy do wyższej kadry oficerskiej.



- Szyper: Kapitan lub właściciel statku rzecznego (rzadziej morskiego). W tym kontekście mowa o osobach obsługujących transport na Wiśle i Narwi.

- Wrzenie: Tutaj użyte w znaczeniu przenośnym – ogromne napięcie emocjonalne, niepokój społeczny lub buntownicze nastroje wśród żołnierzy.

- Inwentarz: Zwierzęta hodowlane (konie, bydło).

- Wiorsta: Dawna rosyjska jednostka miary długości, równa około 1,06 km. Skoro ryk zwierząt było słychać na "kilka wiorst", niosło się to na odległość kilku kilometrów.

- Gabary: Rodzaj płaskodennych statków transportowych lub barek używanych na rzekach.

- Łuna: Światło na niebie pochodzące od wielkiego pożaru, widoczne z dużej odległości.

 

 

 

Sierpień 1915. Zdobycie Nowogeorgiewska wg. wiedeńskiej gazety "Das Interessante Blatt".

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

20 sierpnia 1915. Dodatek Nadzwyczajny do Gazety Polskiej wydawanej w Dąbrowie Górniczej informuje o zdobyciu Modlina.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 


MODLIN WZIĘTY!

BERLIN 20 sierpnia

Z kwatery głównej donoszą pod datą 20 sierpnia: Twierdza MODLIN, ostatni punkt oparcia nieprzyjaciela w Polsce, została zdobyta po zaciekłym oporze. Cała załoga, w czem wczoraj tylko w walce końcowej przeszło 20,000 ludzi, dostała się do niewoli! Nieprzeliczony materyał wojenny dostał się w nasze ręce.

Cesarz udał się do Modlina, ażeby dowódcy jen. piechoty Beselerowi i dzielnej armii zwycięskiej wypowiedzieć podziękowanie w imieniu ojczyzny.

_________________________________________________________________________________________________________________________


Upadek Twierdzy Modlin w sierpniu 1915 roku był jednym z kluczowych momentów I wojny światowej na froncie wschodnim. To wydarzenie zamknęło etap panowania rosyjskiego w Królestwie Polskim.

W 1915 roku wojska państw centralnych (Niemiec i Austro-Węgier) przeprowadziły potężną ofensywę. Armia rosyjska, cierpiąca na brak amunicji i sprzętu, została zmuszona do tzw. Wielkiego Odwrotu. Na początku sierpnia Niemcy zajęli Warszawę, a Modlin pozostał osamotnioną wyspą oporu na tyłach nacierających wojsk niemieckich.

Wspomniany w tekście gen. piechoty Hans von Beseler był specjalistą od zdobywania twierdz (wcześniej dowodził oblężeniem Antwerpii). Przeciwko Modlinowi Niemcy wytoczyli najcięższą artylerię, w tym słynne Grube Berty (moździerze kalibru 420 mm).

Główne uderzenie nastąpiło od strony północnej i północno-wschodniej.

Rosyjskie forty, choć potężne, nie były przygotowane na tak nowoczesny ostrzał artyleryjski.

Gazeta wspomina o 20 000 jeńców tylko z ostatniego dnia walki. W rzeczywistości kapitulacja była dla Rosjan katastrofą na znacznie większą skalę:

Do niewoli dostało się łącznie około 105 000 żołnierzy (w tym 15 generałów).

Niemcy zdobyli ponad 1200 dział.

Dla Berlina był to ogromny sukces prestiżowy, stąd osobista wizyta cesarza Wilhelma II w twierdzy, o której wspomina ostatnie zdanie tekstu.

Zajęcie Modlina (wtedy oficjalnie nazywanego przez Rosjan Nowogieorgijewskiem) pozwoliło Niemcom na:

- Pełne udrożnienie linii kolejowych i dróg wodnych (Wisła).

- Uwolnienie znacznych sił oblegających, które mogły ruszyć dalej na wschód.

- Ustanowienie nowej administracji na terenach polskich (Beseler został później Generalnym Gubernatorem warszawskim).

 

1915. Dzień, nr 229.

 

Ostatnie epizody z Modlina.

O upadku jednej z najpotężniejszych twierdz Rosji, Modlina, położonej na klinie wodnym Narwi i Wisły, nadchodzą do Warszawy następujące szczegóły, świadczące o klęsce, jaka dotknęła armję rosyjską z poddaniem się tego fortyfikowanego przez lata punktu, stanowiącego obronę czworoboku strategicznego.

Najdłużej broniły się forty 15 i 16. Z chwilą jednak kiedy stało się widocznem, że pod naciskiem armji niemieckiej paść one muszą — los Modlina stał się już zgóry przesądzony. Wówczas rozpoczęło się nieporównane wprost dzieło zniszczenia.

Przedewszystkiem wysadzono całkowicie most żelazny na Wiśle i połowę mostu narwiańskiego. Razem z tym ostatnim w nurty rzeki spadł pociąg wraz z lokomotywą, postawiony uprzednio na moście. Detonacje z powodu wybuchów były tak silne, że cała ludność okoliczna przez parę dni nie zmrużyła oka.

Początkowo miano zamiar spalić Nowy Dwór i Zakroczym, wyznaczono nawet niektóre budowle i domy, ale potem odstąpiono od tego zamiaru. Natomiast uległy zdemolowaniu całkowitemu stacja kolejowa w Nowym Dworze; w samym mieście uległo zniszczeniu zaledwie kilka domów.

Okolica jest zniszczona bardzo poważnie; zbiory nie zebrane, niektóre wsie, szczególniej na lewym brzegu Wisły uległy pożarom od wybuchów szrapneli. Ale jest to drobnostka w porównaniu z tem co zaczęło się dziać w samej twierdzy.

Na pierwszą pastwę pożarów padły olbrzymie składy i stogi siana. Gorzały one przez kilka dni, oświetlając krwawemi łunami niebo. Potem palono ogromne składy mąki, konserw, cukru, gotowego obuwia, ubrań, bielizny — tego wszystkiego, czego przedtem nie było zupełnie widać, o co nie można się było doprosić.

Wyrzucono olbrzymie partje konserw, przedziurawiano każde pudło i topiono w rzece. W ten sam sposób zatopiono kilka tysięcy pudełek zapałek. W jednej chwili wszyscy mieli wszystkiego pod dostatkiem: byli tacy, którzy dźwigali po kilkadziesiąt funtów masła śmietankowego.

Z kolei rozpoczęto zatapianie statków i barek stojących na Wiśle pod fortecą. Naładowane one były mąką, kawą, solą, wszelkiemi artykułami spożywczemi. Oblewano je naftą i palono. Wrażenie było jakby paliło się całe pobrzeże Wisły. W przeciągu paru dni starano się zniszczyć wszystko, co posiadało jakąkolwiek wartość. Ale napór wojsk niemieckich był — jak to już wiemy z komunikatów — tak gwałtowny, że zdołano zaledwie część tych olbrzymich zapasów, jakiemi naładowana była twierdza modlińska, obrócić w perzynę.

Partje mięsa, wynoszące podobno po kilka tysięcy pudów, uległy temu samemu losowi: oblano naftą — palono. Część koni zastrzelono zakopując je w długich, specjalnie w tym celu kopanych rowach. Co się stało z ogromnemi partjami krów i wołów — nie wiadomo, w każdym razie nie zdążono ich zniszczyć.

Drób jak gęsi, kury, kaczki wytrzebiono. — Ogromną partję owiec wpędzono do Narwi, gdzie znalazły śmierć. Dzieło zagłady i zniszczenia szło z furją ludzi, którzy już nadto nic innego uczynić nie mogą.

Sama jednak twierdza nie uległa żadnemu prawie uszkodzeniu. Jak wiemy z komunikatów, ogromna ilość dział dostała się w ręce armji niemieckiej.

Ludność z pobliskich okolic w przerażeniu patrzała na to co się dzieje. Grad szrapneli zaczął przeszywać powietrze coraz rzadziej, natomiast coraz częściej niebo krwawiło się łunami.

Wreszcie o świcie rozległ się z murów twierdzy tryumfalny okrzyk wkraczających tam wojsk niemieckich. Fakt stał się wiadomy: Modlin kapitulował!

________________________________________________________________________________________________________________________________

Artykuł opisuje moment kapitulacji Twierdzy Modlin (wtedy nazywanej przez Rosjan Nowogieorgijewskiem) w sierpniu 1915 roku.

Strategia „spalonej ziemi”. Tekst drastycznie opisuje rosyjską taktykę niszczenia wszystkiego, co mogłoby przypaść w udziale nacierającym Niemcom. Zatopienie statków, palenie mąki, cukru i ubrań oraz zabijanie zwierząt hodowlanych miało na celu zagłodzenie przeciwnika, ale rykoszetem uderzało w lokalną ludność.

Kontrast: Niedobór a marnotrawstwo. Uwagę zwraca gorzki komentarz autora o zapasach, których „przedtem nie było zupełnie widać, o co nie można się było doprosić”. Sugeruje to, że administracja carska chomikowała towary w magazynach wojskowych, podczas gdy cywile (a być może i szeregowi żołnierze) cierpieli głód. Fakt, że ludzie nagle dźwigali „dziesiątki funtów masła”, pokazuje chaos i desperację towarzyszącą upadkowi twierdzy.

Psychologia klęski. Dzieło zniszczenia opisane jest jako „furja ludzi, którzy już nadto nic innego uczynić nie mogą”. To obraz armii rozbitej moralnie, która zamiast walczyć, skupia się na destrukcji własnego zaplecza.

Relacja z ludnością cywilną. Autor podkreśla przerażenie mieszkańców Nowego Dworu i okolic. Zniszczenie mostów i stacji kolejowej odcięło region od świata, a pożary pól („zbiory nie zebrane”) zapowiadały nadchodzącą klęskę głodu w regionie pod nową, niemiecką okupacją.

Pociąg w nurtach rzeki. Wzmianka o pociągu z lokomotywą, który spadł do Narwi wraz z wysadzonym mostem, jest jednym z najbardziej ikonicznych obrazów tamtej kapitulacji, często przywoływanym w opracowaniach historycznych jako symbol upadku potęgi rosyjskiej nad Wisłą.


- Czworobok strategiczny – termin wojskowy odnoszący się do zespołu czterech twierdz (w tym przypadku: Modlin, Warszawa, Zegrze i Pułtusk/Iwanogród), które miały tworzyć główną linię obrony Rosji na ziemiach polskich.

- Pud – dawna rosyjska jednostka masy. 1 pud = 16,38 kg. Wspomniane „tysiące pudów” mięsa to dziesiątki ton zmarnowanej żywności.

- Funt – jednostka masy. W ówczesnym zaborze rosyjskim funt nowopolski wynosił ok. 405 gramów.

- Szrapnel – rodzaj pocisku artyleryjskiego wypełnionego kulkami, który wybuchał w powietrzu, rażąc siłę żywą (ludzi i konie).

- Obrócić w perzynę – całkowicie zniszczyć, spalić, zrównać z ziemią.Łuna – światło na niebie pochodzące od wielkiego pożaru.

- Wytrzebić – tutaj w znaczeniu: wybić, uśmiercić (w kontekście drobiu).

 

 

1915. Gdzieś pod Modlinem.

[źródło grafiki - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1915. Nowogeorgiewsk. Zatopione i spalone w nurcie Narwi statki parowe i gabary.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1915. Nowogeorgiewsk. Zatopione i spalone w nurcie Narwi statki parowe i gabary.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

 

1915 r. Zniszczony przez Rosjan most na Narwi pod Nowogeorgiewskiem.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1915. Zniszczony most na Narwi.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1915. Most na Narwi.

źródło grafiki i opisu - https://fotopolska.eu

 

2 kwietnia 1915. Zniszczony most kolejowy na Narwi.

źródło grafiki i opisu - https://fotopolska.eu

 

1915. Wysadzony most kolejowo-drogowy nad Narwią.

źródło grafiki i opisu - https://fotopolska.eu

 

1915. Tymczasowy most kolejowy nad Narwią, po lewej most w pierwotnej formie.

źródło grafiki i opisu - Rado-NDM, https://fotopolska.eu

 

 

1915. Wysadzony most na Wiśle (Nowy Dwór Maz. - Kazuń) przez wojska rosyjskie w 1915 r. - odbudowany dopiero w 1934 roku.

źródło grafiki i opisu - Twierdza Modlin / Fortress Modlin

 

 

1915. Most na Wiśle zbudowany w 1911 i wysadzony przez wojska rosyjskie w 1915 roku.

źródło grafiki i opisu - https://fotopolska.eu

 

 

1915. Most na Wiśle zbudowany w 1911 i wysadzony przez wojska rosyjskie w 1915 roku.

źródło grafiki i opisu - https://fotopolska.eu

 

 

1915. Most na Wiśle zbudowany w 1911 i wysadzony przez wojska rosyjskie w 1915 roku, widok z prawego brzegu Wisły na wysadzony most.

źródło grafiki i opisu - https://fotopolska.eu

 

 

1915. Wysadzony most na Wiśle przez wojska rosyjskie w 1915 roku, dzisiejszy most im. Pierwszego Marszałka Polski Józefa Piłsudskiego, widok od strony Nowego Dworu Maz. w kierunku Kazunia Nowego. Z prawej strony widoczne obwałowanie fortu 'Nad Wisłą' wchodzącego w skład przedmościa nowodworskiego.

źródło grafiki i opisu - https://fotopolska.eu

 

 

 

1915. Przeprawa wojsk niemieckich przez most pontonowy na Narwi pod Nowogeorgiewskiem.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1915. Wyprowadzenie jeńców rosyjskich przez most pontonowy na Narwi z twierdzy Nowogeorgijewsk (Modlin). Kartka pocztowa.

 

 

 

1915. Jeńcy z Modlina.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Jeńcy z Modlina.

Warsz. „Przegląd wieczorny“ z d. 22 b. m. donosi: W godzinach wieczornych przybyły wczoraj do Warszawy wielkie partye jeńców rosyjskich z Modlina. — Kierowano ich z mostu prowizorycznego ulicą Czerniakowską w stronę rogatek mokotowskich, oddziałami po kilkuset ludzi. Przemarsz trwał kilka godzin, Trudnym do zliczenia zastępom — według komunikatu urzędowego 85.000 jeńców z 6 jenerałami — przypatrywały się tłumy. Na placu św. Aleksandra z tego powodu musiano przerwać ruch kołowy oraz komunikacyę tramwajów. Jeńcy byli bardzo wynędzniali i zmęczeni. Chciwie wyciągali ręce po chleb i bułki, jakie im rozdawano z pośród publiczności. Przy przemarszu, oprócz rozkazów konwojujących jeńców żołnierzy niemieckich, słyszało się rosyjskie komendy podoficerów, idących jak w szyku bojowym, na czele kompanii. — Korpus oficerski konwojowany był oddzielnie. Partye jeńców przeciągały przez Warszawę do późnej nocy. O godz. 10 wziętych do niewoli oficerów przewieziono przez miasto w dziesięciu dorożkach jednokonnych, w każdej po czterech oficerów i jednym ordynansie. Personal lekarsko-sanitarny pozostał na razie w Modlinie do obsługi rannych, których — jak twierdzą przewożeni przez Warszawę jeńcy — jest na ogół niewielu z powodu szybkiego poddania się twierdzy; z warszawskich lekarzy pozostał przy rannych Dr. Grosglik.




Skala wydarzenia (85.000 jeńców) Liczba ta jest ogromna. Przemarsz trwający „kilka godzin” i paraliż komunikacji tramwajowej pokazuje, że Warszawa stała się świadkiem logistycznego i humanitarnego widowiska o niespotykanej skali. Kapitulacja Modlina (20 sierpnia 1915) była dla Rosjan katastrofą.


- Partye – dziś: partie. W tym kontekście oznacza duże grupy, transporty ludzi.

- Jenerałami / Jenerał – dziś: generałami. Forma z literą „j” była powszechna w XIX i na początku XX wieku (pod wpływem rosyjskim i francuskim).

- Ordynans – żołnierz przydzielony oficerowi do posług i osobistej pomocy (funkcja dziś już nieistniejąca w nowoczesnych armiach).

- Rogatek (mokotowskich) – punkty celno-podatkowe na granicach miasta, będące jednocześnie barierami architektonicznymi.

- B. m. – skrót od bieżącego miesiąca.

 

 

1915. Gdzieś pod Nowogeorgiewskiem.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1915. Odznaka pamiątkowa.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1915. Niemiecka karta poczty polowej - pole bitwy pod Nowogeorgiewskiem.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1915. Administracja garnizonu niemieckiego w Nowogeorgiewsku

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1915. Wrak rosyjskiego bocznokołowca na tle spichrza.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1915. Cesarz Wilhelm II podczas zwiedzania twierdzy Nowogeorgiewsk - dwie karty pocztowe.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

1915. Cesarz Wilhelm II podczas zwiedzania twierdzy Nowogeorgiewsk.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Cesarz Wilhelm w Modlinie i Kownie.

Dzienniki berlińskie zamieszczają następujący komunikat wielkiej kwatery głównej:

„Jego Cesarska Mość udał się przed kilkoma dniami na front wschodni celem ponownego odwiedzenia twierdzy Modlina oraz twierdzy Kowna. W porcie modlińskim zatrzymała się nasza flota wiślana, ozdobiona flagami. Przy odgłosie dzwonów i śpiewie hymnu narodowego ruszył pochód do miasta, którego centrum stanowi zbudowana w wielkim stylu cytadela z koszarami, mogącemi pomieścić dziesiątki tysięcy żołnierzy. W domu mieszkalnym komendantury granat niemiecki wpadł do gabinetu poprzedniego komendanta i zrządził tam srogie spustoszenia.

Po zwiedzeniu parku złożonego z przeszło 1,600 zdobytych dział rosyjskich, nastąpił wyjazd do fortów, z których specjalnie fort drugi, zdobyty przez landwerę niemiecką, obejrzany został dokładnie. Przed odjazdem odbyły się konferencje z generał-gubernatorem warszawskim, generałem piechoty von Beselerem, oraz z szefem tamtejszego zarządu cywilnego, ekscelencją von Kriezem.

W drodze do Kowna nastąpiły odwiedziny wojsk niemieckich w Nasielsku. Znaczna liczba dzielnych wojaków własną ręką najwyższego wodza ozdobiona została dobrze zasłużonemi odznakami Żelaznego Krzyża.

 

 

 

 

 

1915. Widok na spichlerz.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1915. Widok zimowy z samolotu (sterowca) niemieckiego na twierdzę Nowogeorgiewsk.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1915. Twierdza Modlin, grupa żołnierzy niemieckich, karta pocztowa.

foto - Michel Jankiel Juress

 

 

 

1915. Pocztówka przedstawiająca żołnierzy zapasowego batalionu piechoty Landsturm "Rödelheim" w Modlinie.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1915. Twierdza Modlin - Kasyno oficerskie - Klub Garnizonowy.

 

 

 

1915. Pocztówka reliefowa - Warszawa, Nowy Dwór, Nowogeorgiewsk.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

Po 1915. Cytadela Twierdzy Modlin.

źródło grafiki - Twierdza Modlin / Fortress Modlin

 

 

 

1915. Modlin. Żołnierze niemieccy przygotowują się do wypłynięcia na połów ryb. W tle widoczny spichlerz.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1915. Niemiecka mapa okolic Nowogeorgiewska.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1915. W Górze i Nowym Dworze zostały powołane Komitety Obywatelskie.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Sprawozdanie z działalności Komitetów Gminnych i Miejskich w pow. Warszawskim.

Gmina Góra.

K. O. ukonstytuował się w ostatnich dniach sierpnia 1915 r. w składzie osobistym następującym: ks. Stanisław Jóźwiak (przewodniczący), Kazimierz Maryański, Antoni Makowski i Jan Wilczyński (członkowie).

Rozwiązanie Komitetów Obywatelskich, które nastąpiło w połowie września 1915 r., nie pozwoliło K. O. gm. Góra rozwinąć szerszej działalności, której też po za utworzeniem Rady Gminnej nie ujawniono.

Miasto Nowy-Dwór.

K. O. powstał w d. 19 czerwca 1915 r. Terenem działalności K. O. było miasto Nowy-Dwór.

Charakter Nowego-Dworu jest małomiejski, mieszkańcy trudnią się drobnym handlem, koszykarstwem i rzemiosłami, istnieje też fabryka fajansu, młyn parowy i 2 tartaki.

Nowy-Dwór liczył przed wojną 7400 mieszkańców, liczba ta podczas wojny zmniejszyła się przeszło o 2 tysiące.

Miasto posiada 2 szkoły elementarne, z instytucji ogólno-kulturalnych istnieje tu straż ogniowa.

Pod względem sanitarnym Nowy-Dwór był zawsze upośledzony.

Miasto, jako leżące przy szosie i kolei w sąsiedztwie Modlina, narażone było na znaczne szkody, czynione przez wojska podczas postojów i przemarszów — zniszczono około 50 domów i część ogrodzeń.

Rekwizycja, roboty przymusowe i podwody przyczyniły się w znacznej mierze do powiększenia strat ludności.

Przez Nowy-Dwór przeciągnęło około 40 tysięcy zbiegów — była to przeważnie ludność pow. Płońskiego, którą ewakuowały władze rosyjskie. Zbiegowie kierowani zostali przez K. O. G. W. do Jabłonny, Radzymina i Jadowa, gdzie przeczekali odwrót armji rosyjskiej. Zbiegowie częściowo korzystali z pomocy żywnościowej K. O.

Blizkość fortecy Modlina była powodem, że na Nowy-Dwór spadły różne obostrzenia i utrudnienia, czynione przez władze wojskowe rosyjskie, znaczną część mieszkańców ewakuowano, praca społeczna została skrępowana i K. O. nie mógł rozwinąć swej działalności.

K. O. otworzył i utrzymywał ochronę, w której znalazło opiekę 120 dzieci.

Zorganizowano Straż obywatelską, składającą się z 60 członków i powołano do życia Radę Miejską.

Skład osobisty K. O.: przewodniczący ks. Stanisław Jóźwiak, zastępca komisarz S. O. Józef Bytner; członkowie: Wacław Wojciechowski, Jan Affek, Jakób Oleksiak, Ignacy Wilczyński, Władysław Rosiak, następnie z d. 1 września weszli jako członkowie: B. Konarski, O. Ernst, A. Teise, K. Klusiewicz, W. Ładziński, Rosenstein, H. Rubinstein.




Dokument rzuca światło na tragiczne położenie Nowego Dworu Mazowieckiego i okolic w 1915 roku:

1. Strategiczne i niefortunne położenie

Bliskość Twierdzy Modlin („fortecy Modlina”) była dla miasta przekleństwem. Nowy Dwór stał się zapleczem frontu, co wiązało się z ogromnymi restrykcjami wojskowymi, przymusowymi pracami i ostatecznie ewakuacją ludności zarządzoną przez Rosjan.

2. Kryzys demograficzny i humanitarny

Miasto straciło ponad 25% mieszkańców (spadek z 7400 do ok. 5400). Dodatkowo przez miasto przeszła gigantyczna fala uchodźców (40 tysięcy zbiegów), co dla zniszczonego i małego ośrodka było obciążeniem niemal niemożliwym do udźwignięcia.

3. Rola Kościoła i elit lokalnych

Przewodniczącym obu komitetów (w Górze i Nowym Dworze) był ks. Stanisław Jóźwiak. Pokazuje to, że w obliczu upadku administracji państwowej (rosyjskiej), to duchowieństwo stawało się naturalnym liderem organizującym życie cywilne.

4. Krótki czas działania

Komitet w Górze działał zaledwie kilka tygodni. Było to spowodowane wejściem wojsk niemieckich i zmianą okupanta, co skutkowało rozwiązywaniem dotychczasowych struktur obywatelskich i wprowadzaniem nowych porządków administracyjnych.


- K. O. (Komitet Obywatelski): Lokalne organizacje samopomocowe tworzone przez Polaków w czasie I wojny światowej. Przejmowały one funkcje administracyjne po wycofujących się Rosjanach, dbając o bezpieczeństwo, żywność i opiekę społeczną.

- Ochrona (ochronka): Dawne określenie przytułku dla dzieci lub przedszkola, prowadzonego zazwyczaj przez organizacje dobroczynne lub parafie.

- Podwody: Obowiązek dostarczenia wozów konnych wraz z końmi i woźnicami na potrzeby wojska (rodzaj daniny rzeczowej).

- Straż ogniowa: Dawne określenie straży pożarnej.

- Ukonstytuować się: Oficjalnie zawiązać, ustalić skład i strukturę organizacji.

- Pisownia: Zauważalne są formy zgodne z ówczesną ortografią, np. „Maryański” zamiast Mariański, „armji” zamiast armii, czy „blizkość” zamiast bliskość.

 

 

 

1916 r.

 

 

W styczniu 1916 r. w Warszawie powołano do istnienia Radę Opiekuńczą Powiatu Warszawskiego. Nakładała ona na zakładane w poszczególnych miejscowościach Rady Miejscowe obowiązek tworzenia komisji rejestracji strat wojennych. Dzięki pracującym w niej ludziom oraz zachowanym statystykom i obwieszczeniom rządowym wiemy, jak wyglądał Nowy Dwór w pierwszych latach trwania wielkiej wojny.

Był dużo mniejszy niż w tej chwili, mierzył 300 mórg, czyli około 16 km2 [obecnie 28,27 km2]. Trudno powiedzieć ilu w 1916 r. było nowodworzan. Różne źródła podają rozmaite liczby od 7 012 do 8 503 osób. Członkowie Rady twierdzili, że z 7 400 mieszkańców od wybuchu I wojny ubyło z miasta około 12 000 osób. Był to skutek nie tylko walk, ale również wysiedleń. Rząd rosyjski na wieść o wojnie nakazał bowiem ewakuację urzędników i osób związanych z armią carską, administracją, przemysłem i rolnictwem. Wysiedlono również ludność pochodzenia niemieckiego i żydowskiego, jako potencjalnych współpracowników armii niemieckiej. Nad opuszczonymi gospodarstwami tutejszych ewangelików pieczę objął pastor Oskar Ernst.

W 1916 r. nastąpiło przekazanie władzy w mieście. Przestał być burmistrzem Emil Jantz, a jego miejsce zajął Bolesław Konarski - aptekarz.

Wojna generowała również pewne typowe zjawisko demograficzne. W 1913 r. w Nowym Dworze urodziło się 208 dzieci i zmarły 124 osoby, w roku 1916 było tylko 127 urodzin i 144 zgony. Procent śmiertelności w stosunku do urodzin wzrósł z niecałych 60% do ponad 113%. Prawie o połowę w stosunku do czasów przedwojennych zmniejszyła się też liczba zawieranych małżeństw.

W 1916 r. nowodworzanie trudnili się głównie drobnym handlem i rzemiosłem, z czego bardzo popularnym było koszykarstwo. Niewielki procent mieszkańców stanowili robotnicy zatrudnieni w fabryce fajansu, młynie i dwóch tartakach. W mieście były dwie szkoły, jedna gminna, druga prywatna. Ta ostatnia należała do parafii ewangelickiej. W sumie dzieci uczęszczających do obu szkół było 360. Od kilkudziesięciu lat działała straż ogniowa, która właśnie w 1916 r. stała się członkiem nowo powstałego Związku Floriańskiego.

Nowy Dwór w 1916 r. nie robił dobrego wrażenia. Podczas walk w 1915 r. zniszczono około 50 domów i część ogrodzeń. Jeszcze gorzej wyglądała Twierdza. Podróżny przepływający u jej podnóża w sierpniu 1916 r. pisał: "Tutaj, gdzie Narew wpada do Wisły, a parowiec odchodzi do Pułtuska, widnieją setki jam okiennych spalonej cytadeli Modlina... Naokoło kominy zatopionych parowców, filary zburzonych mostów przypominają wojnę".

Przez miasto przechodziły oddziały wojskowe, a sąsiedztwo Twierdzy powodowało, że było ono narażone na "znaczne szkody czynione przez wojska podczas postojów i przemarszów". Dodatkowym obciążeniem dla nowodworzan były osoby uciekające przed działaniami wojennymi lub wracające z rejonów internowania. "Przez Nowy Dwór przeciągnęło około 40 000 zbiegów". Ponadto obie walczące armie - rosyjska i niemiecka stosowały rekwizycje i roboty przymusowe.

Rządy niemieckie to także szereg nowych zarządzeń administracyjnych. Niemiecki generał - gubernator Urlich Reinhold von Etzdorf co prawda zatwierdził w 1916 r. nowy zarząd miasta Nowy Dwór, ale równocześnie określił wysokość podatku mieszkaniowego. Płacono jedynie za domy, w których wynajmowano lokale. Te, które zamieszkiwała tylko rodzina właściciela nie podlegały opodatkowaniu. Opłata zależała od kwoty jaką właściciel domu otrzymywał za wynajem. Postanowienie wydaje się całkiem logiczne, lecz w zaistniałych wówczas warunkach domów zajętych tylko przez właściciela praktycznie nie było. Gdzieś przecież trzeba było ulokować tych, których domy zostały zniszczone i uciekinierów.

Wojenny czas wprowadzał ograniczenia w przemieszczaniu się. Wyjazd do Warszawy wymagał przepustki. Przy jednorazowej, jednodniowej wyprawie opłatę 30 fenigów pobierano w posterunkach umieszczonych na granicach miasta. Nowodworzanie mogli jednak zakupić specjalną miesięczną przepustkę w komendanturze w Modlinie i w Nowym Dworze.

Właścicieli łodzi, czółen i tratw, i innych środków transportu wodnego, których w mieście było wielu, dotknęły znaczne obostrzenia. Cały sprzęt pływający musieli zgłosić w komendanturze w Modlinie. Zabroniono przewożenia osób z jednego brzegu na drugi. Rybacy musieli otrzymać pozwolenie na rybołówstwo, którego numer należało namalować na dziobie łódki. Podczas połowów zobowiązani byli posiadać przy sobie odpowiednie dokumenty. Rybacy mieli ponosić odpowiedzialność za niekontrolowane używanie ich łodzi. Zobowiązani zostali do takiego ich cumowania, by nikt obcy nie mógł z nich skorzystać. Wojna trwała nadal. Nowy okupant najwyraźniej obawiał się działalności szpiegów.

* Maria Możdżyńska - (Nie)legendy nowodworskie po raz drugi, 2024.

 

 

 

Zdjęcie lotnicze Twierdzy Modlin wykonane w trakcie I wojny światowej. Na fotografii widoczne pozostałości mostu na Utracie (Zakroczym).

źródło grafiki i opisu - Ziemia Zakroczymska

 

Niemiecka pocztówka z I wojny światowej, prawdopodobnie niemieccy saperzy wykorzystali elementy konstrukcyjne rosyjskiego mostu na Utracie (Zakroczym).

źródło grafiki i opisu - Ziemia Zakroczymska

 

W 1914 r. poniżej cytadeli wybudowano drewnianą przeprawę tzw. "Most Utracki", który liczył prawie 40 przęseł i śluzę dla statków. Jego eksploatację nadzorowała Turkiestańska Kompania Pontonowa (z I Turkiestańskiego Korpusu Armijnego), która do twierdzy przybyła z odległego Termezu - miejscowości leżącej nad Amur-Darią tuż przy granicy z Afganistanem. Ona też wybudowała obok dawnego spichlerza most pontonowy, który po zajęciu twierdzy przez Niemców stał się częstym motywem pocztówek wojskowych.

* 200 lat Twierdzy Modlin (1806-2006)

 

 

1916. Dojazd do przeprawy przez most Hindenburga na Narwi z Modlina do Nowego Dworu.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1916. Most Hindenburga łączący Modlin i Nowy Dwór z widocznym posterunkiem wojskowym.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1916. Żołnierz w niemieckim mundurze przed budynkiem przy obecnej ulicy Wybickiego 8 w Nowym Dworze. Pocztówka ze stemplem pocztowym: "Modlin, 11.10.1916."

źródło grafiki i opisu - https://fotopolska.eu

foto - Michel Jankiel Juress

 

 

 

1916. Rada Miejscowa Opiekuńcza w Nowym Dworze - miejska struktura Rady Głównej Opiekuńczej.

Rada Główna Opiekuńcza (RGO), działająca w latach 1916-1921 - największa polska organizacja samopomocowa podczas I wojny światowej, działająca w okupowanej przez Niemców części Królestwa Polskiego, a od 1919 r. na terenie większości ziem polskich.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 


N o w y - D w ó r.

R. M. O. zorganizowana została d. 28 stycznia 1916 r. Terenem działalności R. M. O. było miasto Nowy-Dwór.

Charakter Nowego-Dworu jest małomiasteczkowy, mieszkańcy trudnią się drobnym handlem, koszykarstwem i rzemiosłami. Istnieje też fabryka fajansu, młyn parowy i dwa tartaki. Nowy-Dwór liczył przed wojną 7400 mieszkańców, liczba ta podczas wojny zmniejszyła się przeszło o 2 tysiące.

Miasto posiada i szkołę miejską 4-o oddziałową i jedną prywatną 4-o oddziałową. Działa straż ogniowa. Pod względem sanitarnym, Nowy-Dwór był zawsze upośledzony.

Miasto, jako leżące przy szosie i kolei w sąsiedztwie Modlina, narażone było na znaczne szkody, czynione przez wojska podczas postojów i przemarszów. Zniszczono około 50 domów i część ogrodzeń. Straty w znacznej mierze poczyniły rekwizycje i roboty przymusowe.

Blizkość fortecy Modlina, była powodem że na Nowy-Dwór spadły różne obostrzenia i utrudnienia, czynione przez władze rosyjskie; znaczną część mieszkańców ewakuowano.

Przez Nowy-Dwór przeciągnęło około 40 tysięcy zbiegów.

R. M. O. otworzyła i prowadzi 5 ochron, w których znalazło opiekę i naukę 278 dzieci. Dzieci otrzymują również pożywienie.

Ochrony znajdują się pod zarządem R. M. O. i opieką zorganizowanego Koła Obyw. Opieki, które wyznaczyło opiekunów dzielnicowych.

Koszt urządzenia i prowadzenia ochron wyniósł rb. 3668 kop. 22.

Działalność dobroczynna R. M. O. wyrażała się w wydawaniu pożywienia dzieciom ochron z jadłodajni, która wydała 5958 porcji zup. Koszt urządzenia i prowadzenia jadłodajni wyniósł rb. 564 kop. 98.

Wydano z urządzonej herbaciarni 10442 porcje herbaty dzieciom ochron i biednej ludności. Ogólny koszt prowadzenia herbaciarni wyniósł rb. 173 kop. 82.

Udzielono potrzebującym zapomóg w naturze ogólnej wartości rb. 1395 kop. 23 i zapomóg pieniężnych w sumie rb. 460 kop. 77.

R. M. O. urządziła szereg odczytów, przedstawień i koncertów, w celu powiększenia funduszów na akcję ogólną, tym sposobem osiągnięto sumę rb. 921 kop. 29.

Za pośrednictwem R. M. O. zorganizowano komisję rejestracji strat wojennych, która była w bezpośrednim kontakcie z Wydziałem R. G. O.

Skład osobisty R. M. O.:

Bytner Józef — prezes,
Ks. Jóźwiak Stanisław — w.-prezes,
Konarska Helena — skarbnik;
czł. Zarządu: Jarkiewicz Józef, Rubinstein Henoch, Żórawski Henryk;
czł. Rady: Dr. Brochocki, Juress Jakób, Ladziński Władysław, Teize Adam.
Delegat R. P. O. Konarski Bolesław.




Dokument maluje obraz miasta w głębokim kryzysie, wynikającym z jego strategicznego położenia:

Bliskość Twierdzy Modlin: Nowy Dwór stał się "ofiarą" własnej lokalizacji. Wojska rosyjskie przed odwrotem w 1915 roku stosowały taktykę "spalonej ziemi" oraz przymusowe ewakuacje, co wyjaśnia spadek liczby ludności o 2000 osób (ucieczka lub wywózki w głąb Rosji).

40 tysięcy zbiegów: Liczba ta jest uderzająca. Miasto liczące ok. 5 tys. mieszkańców (po spadku) stało się punktem tranzytowym dla gigantycznej masy uchodźców uciekających przed frontem. To pokazuje skalę chaosu i obciążenia lokalnych zasobów.


- R. M. O. (Rada Miejscowa Opiekuńcza): Lokalna komórka R. G. O. (Rady Głównej Opiekuńczej). Była to jedyna polska organizacja charytatywna uznawana przez niemieckie władze okupacyjne, która zajmowała się ratowaniem ludności przed głodem i skutkami wojny.

- Ochrona (ochrony): Rodzaj dzisiejszych przedszkoli lub świetlic dla dzieci z najuboższych rodzin. Zapewniały one nie tylko podstawową naukę, ale przede wszystkim bezpieczeństwo i jedzenie (co w 1916 r. było priorytetem).

- Straż ogniowa: Dzisiejsza straż pożarna. W tamtym czasie była to często jedna z nielicznych zorganizowanych grup o charakterze polskim.

- Zapomoga w naturze: Pomoc rzeczowa, najczęściej w postaci opału (węgiel, drewno), mąki, ziemniaków lub odzieży.

- Rb. i Kop. (Rubel i Kopiejka): Waluta obowiązująca w Królestwie Polskim pod zaborem rosyjskim. Mimo okupacji niemieckiej, wciąż operowano tymi jednostkami w rozliczeniach (choć ich wartość drastycznie spadała przez inflację).

 

 

Fakty Nowodworskie

 

Maria Możdżyńska

Rada Opiekuńcza w Nowym Dworze


Za zgodą niemieckich władz okupacyjnych w 1916 r. powołano do istnienia Radę Główną Opiekuńczą. Miała ona objąć pomocą osoby, które w wyniku działań wojennych znalazły się w krytycznej sytuacji. Rada organizowała schroniska, punkty rozdawnictwa żywności, odzieży itp. Główną troską RGO był los dzieci. Rada działała w Warszawie i w mniejszych ośrodkach, w tym w Nowym Dworze. W pierwszym ogólnym zebraniu RGO jako przedstawiciel naszego miasta i gminy Góra wystąpił aptekarz Bolesław Konarski.

Nowodworska Rada Miejscowa Opiekuńcza powstała w marcu 1916 r. Liczyła 10 członków: 4 tzw. posesjonariuszy, czyli właścicieli domów, 3 kupców, księdza, 2 wykonujących inne zawody. Prezesem został Józef Bytner – piwowar, zastępcą proboszcz parafii św. Michała ks. Stanisław Jóźwiak, skarbniczką Helena Konarska, żona właściciela apteki. Członkami zarządu: Józef Jarkiewicz, Henoch Rubinstein i Henryk Żórawski – felczer. Członkami Rady: doktor A. Brochocki, Jakub Juress – adwokat, Władysław Ładziński i Adam Taize – właściciele domów.

„Do grudnia 1916 r. w Nowym Dworze zorganizowano jadłodajnię, barszczarnię, punkt rozdawnictwa żywności oraz 5 ochron. Rada zatrudniała 8 osób, którym wypłacano pensje. W mieście istniało też Koło Obywatelskiej Opieki, którego celem była „opieka domowa nad dziećmi jej pozbawionymi, opieka nad instytucjami, inicjowanie nowych instytucji, zbieranie funduszów..., zbieranie statystyki dotyczącej liczby dzieci pozostających bez opieki wychowawczej i oświatowej, stanu zdrowia dzieci, śmiertelności wśród dzieci itp”.

Ochrony były zarządzane przez RMO, ale za pracę w nich odpowiadało Koło Obywatelskiej Opieki i wyznaczeni opiekunowie dzielnicowi. W ochronach opiekę, naukę i wyżywienie znalazło 278 dzieci. Nie wiemy, ile czasu dziennie spędzały w placówce, ogólnie zajęcia objęły 7965 godzin. Prawdopodobnie osoby, którym Rada wypłacała pensje, pracowały w ochronach, gdyż sprawozdanie podawało „koszt 1 godziny kształcenia dziecka miesięcznie 3870 kop”. Na urządzenie 5 placówek wydano 585 rubli, na potrzebne do działalności materiały 9 rubli 60 kop., na „produkty nabyte 77 rubli 43 kop.”. Ogólnie na utrzymanie ochron wydano 2996 rubli 19 kop. Z sumy tej około 400 rubli pochodziło z wpisowego. Podczas pobytu w placówce dzieci zjadały ciepły posiłek. Utworzona w mieście jadłodajnia wysyłała dla nich w sumie 5958 porcji bezpłatnej zupy, a barszczarnia kolejne 4284 porcje. Podobnie, utworzona na potrzeby ubogich herbaciarnia wysłała „10 442 porcje herbaty dzieciom ochron i biednej ludności”. W 1916 r. na ziemiach polskich zajętych przez Niemców przeprowadzono kwestę pod hasłem „Ratujcie Dzieci”. Zebrane pieniądze przekazywano mi. na utrzymanie ochron. W Nowym Dworze przeprowadzono kwestę w czerwcu. W celach informacyjnych i dla zachęty wygłoszono na jej temat odczyt i kazanie. Kwestowało 14 osób. Pod względem walutowym jej wyniki były bardzo charakterystyczne dla tamtych czasów. Zebrano: „173 ruble 98 kop., 275 marek 13 fen., 32 halerze”.

Opieka nad dziećmi nie ograniczała się do prowadzenia ochron. Szkolono również rodziców. Do miasta zaproszono zawodową prelegentkę panią J. Charchowską. Wygłosiła ona pogadankę z zakresu higieny dziecięcej, ilustrując swoje wypowiedzi pokazem z użyciem lalki naturalnej wielkości.

Dzieci nie były jedyną troską Rady. Zorganizowano wspomniane już jadłodajnię i barszczarnię. Na urządzenie pierwszej wydano około 100, na jej utrzymanie około 40, a na zakup produktów około 400 rubli. Na produkty dla barszczarni wydawano mniej, bo około 170 rubli. Oferowano tu dwa rodzaje posiłków. Oprócz tych wysyłanych dzieciom placówka wydała 1220 bezpłatnych oraz 4938 płatnych porcji barszczu dla dorosłych. Osiągnęła w ten sposób przychód „wpływy za barszcz 36 rubli 56 kop. z różnych 49 rubli 38 kop.”. Ponadto zorganizowano 12 punktów rozdawnictwa żywności suchej. Skorzystało z nich 571 rodzin pobierając 942 paczki żywnościowe oszacowane na sumę 1467 rubli 61 kop. Udzielano również zapomóg finansowych. Otrzymały je 72 osoby fizyczne, w sumie pobierając 460 rubli 77 kop.

Na swoją działalność Rada Miejscowa otrzymała z centrali 5040 rubli, do tego doszły przychody za wpisowe w ochronach, z barszczarni, z kwest, zabaw, odczytów, przedstawień, koncertów i loterii oraz ofiary od sponsorów. W sumie dało to 6411 rubli 69 kop. W sprawozdaniu na zakończenie 1916 r. nowodworzanie mogli zapisać, że na potrzeby kolejnego roku pracy zostało im 148 rubli i 67 kop.

 

 

 

1916. Właściciele firm w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1916. Pieczęć burmistrza miasta Nowego Dworu z widocznym herbem "Ciołek".

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1916. Niemiecka Flotylla Wiślana w Nowogeorgiewsku.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1916. Odbudowa przez Niemców mostu na Narwi.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

1916. Modlin. Odbudowa przez pionierów niemieckich zniszczonego przez wojska rosyjskie mostu na Narwi.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

1916. Prace przy odbudowie mostu na Narwi.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

Obróbka zdjęcia - Gemini 3.

 

1916. Odbudowany, przez wojska niemieckie, udekorowany most na Narwi w Modlinie.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 


...Za to ewentualne wysadzenie mostu [Pancera] nie przedstawiało najmniejszego kłopotu. "We wszystkich czterech filarach, jak również i w przyczółkach, pozostawiono otwór minowy okrągły stopowej średnicy, ciągnący się od góry przez całą wysokość muru aż do zera rzeki. Otwory powyższe zostały wykonane na żądanie władzy wojskowej, dla rozsadzenia prochem fundamentów mostu w razie potrzeb".

Otwory minowe wyśmienicie się przydały Rosjanom w roku 1915, dzięki czemu z mostu został stos poskręcanego żelastwa. W związku z tym Niemcy wystawili w sąsiedztwie zgliszcz dwie saperskie palowe przeprawy - od wschodu drogową, od zachodu zaś kolejową, z której pociągi wjeżdżały na stare torowisko bezpośrednio pod ocalałym fragmentem drogowego wiaduktu, oryginalnie wiodącego na most. Ponieważ było to dość niewygodne, odbudowano most w nieco zmienionym kształcie, z przęsłami o innym układzie kraty.

* Jarosław Loretz - Przejdziem Wisłę i nie tylko: dzieje mostów na Mazowszu, 2021.

 

 

Zdjęcie lotnicze Twierdzy z 1916 roku.

źródło grafiki i opisu - Twierdza Modlin / Fortress Modlin

 

 

 

1916. Widok na cytadelę Twierdzy Modlin. Przy brzegu widoczne resztki zatopionych rosyjskich jednostek pływających.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1916. Niemieccy żołnierze w Modlinie.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

Pocztówka niemiecka z 1916 roku, błędnie opisana jako Warszawa. To most na Wiśle między Nowym Dworem a Kazuniem. Zdjęcie od strony Nowego Dworu.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1916. Modlin - niemiecki lazaret.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

Listopad 1916. Lazaret w Modlinie.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1916. Sanitariusze i ranni żołnierze niemieccy przy lazarecie w Modlinie.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1916. Członkiem nowo powstałej Rady Opiekuńczej powiatu warszawskiego został wybrany Bolesław Konarski aptekarz z Nowego Dworu i Edward Rybicki rejent z Zakroczymia.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1913-1916. Tabela porównawcza urodzeń i zgonów w powiecie warszawskim.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1915-1918. Twierdza Modlin. Komendantura (Kasyno oficerskie - Klub Garnizonowy).

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1916. Amtsblatt der Kaiserlich Deutschen Behörden in Warschau, nr 73.

 

List gończy.

Względem niżej opisanego, który się ukrywa, zarządzony został areszt śledczy za kradzież wspólną, popełnioną w Nowym-Dworze, w powiecie warszawskim, dnia 25 marca 1916 r.

Uprasza się o zaaresztowanie tegoż i odprowadzenie do najbliższego więzienia sądowego, ewentualnie do więzienia przy ulicy Dzielnej № 24 w Warszawie, jak również o natychmiastowe zawiadomienie do akt tutejszych 4. J 930/16.

Opis osoby:

Nazwisko: Mitner; 2. imię: Dawid; 3. stan i rzemiosło: robotnik przy moście, ostatnio w Nowym-Dworze; 4. wiek w przybliżeniu: 28—30 lat; 5. urodzony przypuszczalnie w Nowym-Dworze, w powiecie warszawskim; 6. ostatnie miejsce pobytu: Nowy-Dwór; 7. teraźniejsze miejsce pobytu: niewiadome; 8. wzrost: mały, około 1,50 ctm.; 9. postać: krępa, silna; 10. włosy: czarne, gęste; 11. zarost: duże czarne wąsy; 12. twarz owalne i pełna; 13. czoło: szerokie; 14. oczy: czarne; 15. brwi: owalne, czarne; 16. nos: mały, prosty; 17. uszy: małe; 18. usta: zwykłe; 19. zęby: wszystkie, dobre; 20. podbródek: zwykły; 21. ręce i nogi: zwykłe, numer obuwia 27; 22. chód i postawa: prosta i dumna; 23. język: dobry niemiecki, polski i rosyjski, może też angielski; 24. ubranie: ubierał się zawsze dobrze.

Warszawa, dnia 16 listopada 1916 r.
Naczelny Prokurator.



Wspomniane w tekście więzienie przy ulicy Dzielnej 24 to słynny Pawiak, który w 1916 roku (podczas okupacji niemieckiej w trakcie I wojny światowej) pełnił funkcję więzienia śledczego i karnego. Zwraca też uwagę wzrost poszukiwanego (150 cm) oraz fakt, że mimo pracy fizycznej ("robotnik przy moście"), władał on kilkoma językami i dbał o elegancki ubiór.

Paradoks statusu społecznego

Z jednej strony Mitner jest określony jako "robotnik przy moście" (prawdopodobnie pracował przy naprawie mostów w Nowym Dworze, które były niszczone w trakcie działań wojennych I wojny światowej). Z drugiej strony:

Władał polskim, rosyjskim, "dobrym niemieckim", a być może nawet angielskim. To sugeruje osobę odebraną, być może pochodzącą z rodziny kupieckiej lub mającą doświadczenie w handlu międzynarodowym.

Adnotacja "ubierał się zawsze dobrze" wskazuje, że dbał o wygląd ponad swój stan robotniczy, co mogło mu ułatwiać wtapianie się w tłum miejski lub budowanie zaufania.

- List gończy: Oficjalne pismo nakazujące aresztowanie osoby podejrzanej o przestępstwo. Termin ten funkcjonuje do dziś, ale tutaj dotyczy "kradzieży wspólnej" (czyli dokonanej w porozumieniu z innymi osobami, dzisiejsze "działanie w grupie przestępczej").

- Względem niżej opisanego: Staropolskie sformułowanie oznaczające "w stosunku do osoby opisanej poniżej".

- Zarządzony został areszt śledczy: Oznacza to, że prokuratura wydała nakaz zatrzymania w celu przeprowadzenia śledztwa (odpowiednik dzisiejszego tymczasowego aresztowania).

- Więzienie przy ulicy Dzielnej № 24: To słynny Pawiak. W 1916 roku, pod administracją niemiecką, było to główne więzienie śledcze w Warszawie.

- Akt tutejszych: Odnosi się do akt sprawy znajdujących się w urzędzie/prokuraturze, która wystawiła list.
 

 

 

 

1916-1918. Pomnik na cmentarzu honorowym żołnierzy niemieckich w Modlinie.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1916. Wyrokiem sądu polowego za szpiegostwo został rozstrzelany kotlarz Julian (Julek) Wert z Nowego Dworu.

 

OBWIESZCZENIE.

Wyrokiem sądu polowego przy Cesarsko-Niemieckim Urzędzie Gubernjalnym z dnia 3 kwietnia 1916 r. skazany został na śmierć za szpiegostwo przeciwko armji niemieckiej poddany rosyjski

Kotlarz Juljan (Julek) Wertz Nowego-Dworu.

Rozstrzelano go dziś o godz. 8 1/2 z rana.

Warszawa, dnia 4 kwietnia 1916 r.

Gubernator.

 

 

 

1916. Spichlerz.

 

 

 

1917 r.

 

 


Rok 1917 był kolejnym rokiem tzw. wielkiej wojny. W mieście mieszkało około 7 500 mieszkańców głównie żydowskiego i polskiego pochodzenia oraz garstka ewangelików.

Władze niemieckie po wkroczeniu na tereny polskie w części miejscowości odgórnie przywróciły ich polskie nazwy. Przypomnijmy że Rosjanie zmienili nazwy wielu miejscowości Królestwa Polskiego. Twierdza Modlin została przemianowana na Nowogieorgiewską. W 1917 r. prasa wypominała Polakom przywiązanie do rosyjskich nazw. Uważano, że utrzymują się one z przyzwyczajenia i lenistwa władz lokalnych. O dziwo Modlin podawano jako jedno z nielicznych miejsc, gdzie rusycyzm nie jest używany przez mieszkańców. Nie upatrywano w tym jednak szczególnego patriotyzmu modlinian czy nowodworzan, lecz względów czysto praktycznych. Polska nazwa była krótsza i łatwiejsza do wymówienia.

Pomimo okupacji niemieckiej sprzyjającej protestantom, nowodworska parafia ewangelicka przeżywała problemy. Kościół został uszkodzony w czasie działań zbrojnych i nie było pieniędzy na jego odbudowę. Rosjanie po wybuchu wojny zarządzili deportację osób pochodzenia niemieckiego. Nie wiemy, ile takich osób pozostało na naszym terenie. Skoro jednak liczbę ewangelickich dzieci w mieście szacowano na około 20, a w Modlinie na 8-10, to rodzin tego wyznania nie mogło być w Nowym Dworze i okolicy zbyt dużo. Korzystając z przychylności władz przeprowadzono nowy podział ewangelickich okręgów szkolnych. Szkoła luterańska przy Placu Kościelnym zyskała nowego powiatowego inspektora, pana Miałkiego. W mieście działała ogólnodostępna ochronka przyjmująca prawdopodobnie dzieci wszystkich wyznań, być może wykorzystywała wolne pomieszczenia w budynku szkoły.

Część obywateli naszego miasta walczyła na froncie, niektórzy znaleźli się w niewoli tak jak ślusarz Dawid Giejczot. Były też przypadki, iż w miarę przesuwania się frontu na zajmowanych przez Prusy terenach zgłaszały się do odpowiednich władz osoby pochodzące z naszych terenów z prośbą o pozwolenie na powrót w rodzinne strony. Tak zrobił Roman Grabowski, kaflarz z Modlina.

W listopadzie na Mazowszu organizowano lustracje koni. Odbywały się według harmonogramu. W naszej okolicy były to kolejno dla Zakroczymia - 15 listopada, dla Nowego Dworu - 19, a dla Góry - 20 listopada. W komisji oceniającej zasiadali przedstawiciele władzy, w przypadku naszego miasta burmistrz. Zwiększony przepływ ludności niósł za sobą częstsze pojawianie się przestępstw pospolitych, kradzieży i rozbojów. Miasto żyło sprawą napadu na rodzinę Nowodworskich. Nocą 23 marca bandyci wyłamali drzwi do mieszkania, po czym obrabowało i zamordowało ponad siedemdziesięcioletnich Blimę i Mendla.

Łup stanowiło 400 rubli. Były to ostatnie tygodnie obowiązywania tej waluty, gdyż od końca kwietnia na terenie Generalnego Gubernatorstwa jedynym środkiem płatniczym stawały się marki polskie. Być może dzięki chęci wymiany "niechodliwej" waluty sprawcy morderstwa zostali szybko ujęci. Ich domniemaną winę potwierdzać miały ślady krwi wykryte na ubraniu jednego z sześciu zatrzymanych. Na początku roku policja poszukiwała w naszym mieście zbiegłego z więzienia w Siedlcach Andrzeja Lichwiarskiego, robotnika oskarżonego o kradzież.

W kraju obowiązywał stan wojenny. Każda osoba powyżej 15 roku życia została zobowiązana do posiadania niemieckiego paszportu. Dla nowodworzan oznaczało to powstanie przy moście cesarza Wilhelma [narwianym] i na stacji modlińskiej posterunków kontrolujących dokumenty podróżnych. Skoro do odbycia jakiejkolwiek podróży niezbędny był paszport, to zdarzały się kradzieże tych dokumentów. W 1917 r. zaginęły paszporty: Felicji Paprockiej, Jospy Feldensteina, Rosy Nowodworskiej, Icka Seidenberga. Ustanowiona na naszych rzekach granica demarkacyjna powodowała pewne ograniczenia w korzystaniu z wodnych środków transportu. Właściciele wszelkiego rodzaju łodzi i tratew służących do komunikacji i rybołówstwa musieli zarejestrować je w modlińskiej komendanturze.

Rok 1917 był początkiem wzrostu śmiertelności mieszkańców. W następnych latach liczba zgonów rosła, prawdopodobnie dotarła do nas epidemia grypy hiszpanki szalejąca w Europie podczas I wojny. Być może jedną z jej ofiar była sześćdziesięciodziewięcioletnia wdowa Chana Blatt. Zmarła w maju, ale dopiero pod koniec roku rozpoczęło się postępowanie spadkowe. Uprawnionymi do dziedziczenia było jej pięcioro dzieci: Natan, Chaia, Chaim, Rachel i Dora. Zmarła była właścicielką kilku nieruchomości w Nowym Dworze. Znajdowały się one pod numerami: 6, 77, 78 i 118. Jedną z nich był istniejący po dziś dzień budynek pomiędzy ulicami: Warszawską, Kościuszki i Zakroczymską.

Stan wojenny i epidemia prowadziły do zaostrzenia przepisów dotyczących przemieszczania się osób cywilnych. Około połowy roku, jako odpowiedź na zarządzenie naczelnika powiatu warszawskiego w mieście otwarto schronisko dla żebraków. Ze względu na stan wojenny zabraniano tzw. osobom "przechodnim" oferowania noclegów w domach zajezdnych, prywatnych lokalach i synagogach. Zakazem przyjmowania na nocleg objęte były osoby bez stałego meldunku: wędrowni rzemieślnicy, żebracy itp.

Przesunięcie działań zbrojnych na wschód zapewniało względną stabilizację. Nowodworzanie odbudowywali tutejszy przemysł. Możliwe, że po raz pierwszy od wybuchu wojny, we wrześniu 1917 r. "Towarzystwo Akcyjne 'Nowy Dwór P. Górski i E. Mórawski' " zwołało zebranie akcjonariuszy. Planowano przedstawienie bilansów i sprawozdań od 1913 r. jednak prawdopodobnie priorytetem było wybranie zarządu. Całkiem możliwe, że decyzję o zwołaniu zebrania podjęto dzięki ułatwieniu jakie pojawiło się w komunikacji. Od 1 sierpnia urząd pocztowy w Twierdzy rozszerzył swoją działalność. Wcześniej pośredniczył w przekazywaniu korespondencji prywatnej jedynie do Nowego Dworu, od tego momentu miał przekazywać ją także do innych pobliskich miejscowości.

W 1917 r. władze centralne uznały, że w naszym mieście należy utworzyć stragany do sprzedaży detalicznej mięsa. O przydatności towaru i o jego cenach mieli decydować: niemiecki weterynarz lub jego pełnomocnik, kontroler oraz władze gminne. Rozporządzeniem naczelnika powiatu sprzedawane na straganach mięso pod karą grzywny lub więzienia nie mogło być nabywane w ilościach hurtowych. W Nowym Dworze gdzie funkcjonowało kilkadziesiąt mniejszych lub większych zakładów wytwarzających wędliny oznaczało to bezrobocie.

Jak wspomnieliśmy rok 1917 był w miarę normalny, co nie znaczyło, że dla każdego udany. Nie wiemy, z jakiej przyczyny komornik zajął ruchomości należące do Chaskiela Szyi Sygałowicza, ale 11 grudnia o 10.00 rano można było w Nowym Dworze nabyć mączkę cukrową, sól, herbatę, świece parafinowe i inne podobne towary za około 500 marek. Rodzaj licytowanych towarów nie powinien dziwić, Chaskiel Sygałowicz prowadził sklep spożywczy. Kilka miesięcy wcześniej zlicytowano oszacowane na 625 marek meble należące do Moszka Goldfeniga oraz warte 525 marek meble i garderobę Szlamy Kosowera. W obu wypadkach były to prawdopodobnie rzeczy osobiste.

Na ogół lokalne wydarzenia i problemy budziły zainteresowanie u niewielu osób. Jednak w 1917 r. dzięki dwóm sprawom nazwa Nowego Dworu stała się znana szerszemu gronu. Pierwszą była walka o uratowanie zabytku. Władze okupacyjne porządkowały powojenne ruiny. Niestety w 1915 r. podczas ostrzału fortów w Janówku na linii pocisków znalazł się pałac w Górze. Budynek został uszkodzony i w listopadzie 1917 r. podjęto decyzję o jego rozbiórce. Na szczęście interweniowało społeczeństwo. Być może społeczny sprzeciw zaistniał dzięki niedoinformowaniu. Gazety alarmowały o rozbiórce pałacu należącego do księcia Józefa Poniatowskiego, bohaterskiego wodza, a nie tak, jak to było w rzeczywistości do jego mniej popularnego stryjecznego brata Stanisława.

Po drugie ogólnopolski rozgłos w środowiskach żydowskich zyskał w 1917 r. nowodworski rabin Rubin Neufeld. Był on projektantem i propagatorem szczególnego rodzaju syjonizmu. W zmienionych warunkach przewidywał masową emigrację polskich Żydów do Palestyny. Neufeld nie proponował jednak utworzenia samodzielnego państwa żydowskiego, lecz emigrację ekonomiczną. Rabin postulował nawet utworzenie specjalnego banku emigracyjnego. W lipcu 1917 r. w Nowym Dworze przeprowadzono kwestę na potrzeby palestyńskich osadników.

Fakt, że walki I wojny w 1917 r. toczyły się z dala od Nowego Dworu, pozwalał na rozwój życia kulturalnego. Miasto było wówczas w dużej mierze zamieszkałe przez ludność pochodzenia żydowskiego. Podczas I wojny były osoby tegoż pochodzenia służące w Legionach Polskich, były też takie, które wcielono do wojsk rosyjskich. Jednak większość polskich Żydów w obliczu wojny zdecydowała się na neutralność. Dzięki temu ich placówki kulturalne funkcjonowały najprężniej. W Nowym Dworze działało żydowskie Stowarzyszenie Edukacyjne wraz z Sekcją Dramatyczną. W 1917 r. teatr żydowski w naszym mieście wystawił sztukę Zolotarewskiego "Chłopiec z Jesziwy". W szkole sponsorowanej przez dentystę Szmula Grabmana, jak na czas wojenny przystało, nauczycielem został podoficer armii niemieckiej pochodzenia żydowskiego.

* Maria Możdżyńska - (Nie)legendy nowodworskie po raz drugi, 2024.

 

 

 

Fotografia wykonane w zakładzie M.J. Juressa w 1917 r. Członkowie P.O.W. w Nowym Dworze: 1/Piasecki; 3/Michał Ładziński ps. "Piętaszek"; 4/Czesław Zieliński ps. "Longin"; 6/Antoni Maciejko ps. "Zawisza"; 7/Jerzy Konarski ps. "Polak"; 8/Szymon Braun ps. "Wirtelewicz"; 9/Kazimierz Tyszczyński; 10/Kazimierz Gostkiewicz ps. "Kmicic"; 11/Piotr Ładziński ps. "Podbipięta"; 13/Lucjan Olikowski ps. "Łokieć"; 14/ Kazimierz Żórawski ps. "Salamandra".

foto - Michel Jankiel Juress

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
 

 

 

 

1917. Podwójne morderstwo w Nowym Dworze.

 

1917. Morderstwo z rabunkiem w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Podwójne morderstwo w Nowym Dworze.

W nocy z czwartku na piątek zamordowano w Nowym Dworze parę staruszków. Kilku bandytów wyłamało drzwi do mieszkania śpiących wówczas małżonków B. i M. Nowodworskich, zamordowali obojga i zrabowali im 400 rb. Wczoraj policya wpadła na ślad bandytów i zaaresztowała 6 osób. Na rękawie jednego z aresztowanych wykryto plamy krwawe. Ujęci nie przyznają się do udziału w mordzie.
_______________________________________________________________________________________________

Morderstwo w Nowym Dworze.

W nocy z czwartku na piątek ubiegłego tygodnia dokonano w Nowym Dworze morderstwo z rabunkiem. Kilku bandytów wtargnęło do domu Mendla Nowodworskiego i zamordowali go oraz żonę, Blumę, poczem zrabowali 400 rb. Następnego dnia zarządzono energiczne poszukiwania i aresztowano sześciu osobników, poszlakowanych o dokonanie tego mordu.

____________________________________________________________________________________________________


To czas I wojny światowej. Nowy Dwór Mazowiecki znajdował się pod okupacją niemiecką (po wyparciu Rosjan w 1915 r.). Panowała wówczas bieda, głód i rozluźnienie obyczajów, co sprzyjało powstawaniu band o charakterze rabunkowym. W 1917 roku w Nowym Dworze Mazowieckim społeczność żydowska stanowiła bardzo duży procent mieszkańców, a tego typu brutalne napady na tle rabunkowym były plagą wojennej codzienności.


- Poszlakowani: Dziś częściej używamy słowa „podejrzani”. Poszlakowanie wskazuje, że dowody przeciwko nim miały charakter pośredni (poszlaki), jak np. wspomniane „plamy krwawe”.

 

 

 

1917. Tłumaczenie odpisu pisma - wyrzucenie przez oficerów legionowych 1 pułku piechoty patrolu niemieckiego z restauracji w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Wyciąg z tłumaczenia odpisu pisma Gen. Gub. Warsz. do Gen. Gub. z 27.VI. 1917. II C. Nr. 81. nadesłanego Dow.L.P.

"W NOWYM DWORZE po godzinie policyjnej została wyrzucona niem. patrol, która zastała w pewnej restauracyi oficerów legionowych, wzbraniających się również podania swych nazwisk."

--------------------------

DOWÓDZTWO LEGIONÓW POLSKICH. Taj.Nr.1982.

Do Dow. 1.pułku piechoty L.P. w MODLINIE.

WARSZAWA, 11.VII.1917.

Wyżej cytowany wypadek jest wyjątkiem z ciągłych zażaleń Komend i władz niem. na samowolę i bezkarność w Legionach. Brak powagi i taktu wobec okupantów przynosi nam tylko wstyd i ujmę. Komendant pułku usprawiedliwi pisemnie zajście i zamelduje zarządzenia wydane przez niego.

Z-K [podpis odręczny]

(Okrągła pieczęć o treści: KOMENDA POLSKICH LEGIONÓW)

______________________________________________________________________________________________


Dokument ten pochodzi z niezwykle gorącego okresu – zaledwie kilka dni po jego wystawieniu (lipiec 1917) nastąpił tzw. kryzys przysięgowy. Legioniści (w tym żołnierze 1. pułku piechoty, do których skierowane jest to pismo) odmówili złożenia przysięgi na wierność braterstwu broni z armiami państw centralnych. Incydent w Nowym Dworze, opisany w piśmie jako "brak taktu wobec okupantów", był jednym z wielu przejawów narastającego napięcia między Polakami a władzami niemieckimi.

Wspomniany incydent w restauracji w Nowym Dworze (wyrzucenie niemieckiego patrolu) nie był tylko "pijacką burdą", ale aktem politycznej demonstracji – legioniści przestali uznawać zwierzchnictwo niemieckie.


- Gen. Gub. Warsz. – Generalne Gubernatorstwo Warszawskie (niemiecka administracja okupacyjna podczas I wojny światowej).

- Dow.L.P. – Dowództwo Legionów Polskich.

- Dow. 1.pułku piechoty L.P. – Dowództwo 1. Pułku Piechoty Legionów Polskich (słynni "Czwartacy" wywodzący się z I Brygady).

- Taj.Nr.1982 – Numer dziennika podawczego w kancelarii tajnej.

- Z-K – Prawdopodobnie skrót od Zastępca Komendanta.

 

 

 

1917. Profile otworów i analiza wody w wywierconych dwóch studniach dostarczających wodę dla miasta Nowy Dwór - na targowisku i na rynku.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1917. Pocztówka wysłana z Modlina, grupa żołnierzy niemieckich na tle odbudowanego mostu na Narwi i dwóch nowodworskich gazeciarzy.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1 kwietnia 1917. Nowodworska "stara stacja".

źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

 

 

 

1917. Stempel poczty na stacji kolejowej Nowy Dwór z niemieckiej pocztówki wysłanej z Góry.

 

 

 

1917. Modlin Twierdza, karta pocztowa, język niemiecki.

 

 

 

1917. Zdjęcie - pocztówka sanitariusza Müllera wysłana z Modlina do rodziny w Karlsruhe.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1915-1917. W tych latach z Warszawy i powiatu warszawskiego wysiedlono do Rosji ponad 12 tys. rodzin.

Wśród wysiedlonych było także 10 rodzin z Nowego Dworu i Góry:

1. 6 grudnia 1915 r. do guberni Włodzimierskiej do miasta Murom z Nowego Dworu wysiedlony został Nowowiejski Franciszek z żoną i czwórką dzieci (jedno w wieku do 5 lat, dwoje w wieku od 5-14 lat, jedno w wieku 14-17 lat).
2. 6 grudnia 1915 r. do guberni Włodzimierskiej do miasta Murom z Nowego Dworu wysiedlony został Łodziński Szymon z żoną.
3. 13 stycznia 1916 r. do guberni Kałuskiej do wołosti Małorajawy z Nowego Dworu wysiedlony został Wołhow Afanasiew z żoną.
4. 19 stycznia 1916 r. do guberni Kałuskiej do Myszyngały z Góry wysiedlony został Czełgałyński Florentyn z żoną i jeszcze jedną osobą dorosłą oraz dzieckiem w wieku 14-17 lat.
5. 30 stycznia 1916 r. do guberni Jarosławskiej do wołosti Chmielowka z Nowego Dworu wysiedlona została Samosiuk Nadzieja.
6. 16 marca 1916 r. do guberni Włodzimierskiej do wołosti Zalesk z Nowego Dworu wysiedlony został Wardak Tomasz z dzieckiem w wieku 14-17 lat.
7. 25 lutego 1916 r. do guberni Włodzimierskiej do miasta Murom z Nowego Dworu wysiedlona została Klusiewicz Paulina.
8. Bez daty i adresu z Nowego Dworu (Modlina) wysiedlona została Trawicka Eleonora z jedną osobą dorosłą i siedmiorgiem dzieci (dwoje w wieku do 5 lat, czworo w wieku od 5-14 lat, jedno w wieku 14-17 lat).
9. 21 lipca 1916 r. do guberni Włodzimierskiej z Nowego Dworu wysiedlona została Narzycka Michalina
10. 21 lipca 1916 r. do guberni Włodzimierskiej z Nowego Dworu wysiedlony został Nowowiejski Franciszek z żoną i czwórką dzieci (jedno w wieku do 5 lat, dwoje w wieku od 5-14 lat, jedno w wieku 14-17 lat).

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1917. Rabin Neufeld z Nowego Dworu na czele komitetu rabinów powiatu warszawskiego.

 

 

 

1914-1918. Z austriackiej mapy - okolice Nowogeorgiewska.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1917. Obwieszczenie o rozszerzeniu działalności urzędu pocztowego w fortecy Modlin w pośredniczeniu dostarczania prywatnej korespondencji nie tylko do Nowego Dworu ale także do innych gmin w okręgu fortecznym.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1918 r.

 

 

1918. P.O.W.-iacy internowani w Modlinie.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1918. Pocztówka. Modlin. Most Cesarza Wilhelma II (obecnie most Pancera) w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 


Rok 1918 Mazowszanie powitali pod okupacją niemiecką, pożegnali już w wolnej Polsce. Spójrzmy, czym żył Nowy Dwór w tym przełomowym dla kraju czasie.

Rząd dusz około 7 000 osób sprawowali: ks. Stanisław Jóźwiak, pastor Oskar Ernst i rabin Rubin Neufeld. Nie wiadomo kto był burmistrzem. Możliwe, iż nadal był to aptekarz Bolesław Konarski. Sąd gminny dla miasta z sędzią W. Domańskim rezydował w Jabłonnie. Co najmniej od roku chorych leczono w miejscowym szpitalu. Funkcjonowały dwa młyny parowe, na Sukiennej i na Paderewskiego oraz założona podczas wojny elektrownia prywatna o mocy 40 kW. Skup bydła i zaopatrzenie powiatu w mięso monopolizowało Towarzystwo Rolnicze, jego reprezentantem był nowodworzanin Rosenbaum. Abrama Winogradowa, właściciela fabryki fajansu, uznano za zaginionego. Nie wiemy, czy nie znano miejsca jego pobytu, czy był to jedynie zbieg umożliwiający funkcjonowanie firmy podczas nieobecności właściciela. Jako miasto IV klasy płaciliśmy najniższe podatki mieszkaniowe.

Na styczniowym zjeździe powiatowym nauczycieli w Warszawie nowodworzanin Czesław Przedwiecki został członkiem zarządu stowarzyszenia. Powiatowa Rada Opiekuńcza zdecydowała o zmniejszeniu zapomogi przeznaczonej na żywienie dzieci w kilku miejscowościach, w tym w naszym mieście. Pod koniec miesiąca napadnięto na dom Tomasza Pachomczyka w Konstantynowie [Boża Wola]. Łupem uzbrojonych w rewolwery napastników padły przedmioty wartościowe i gotówka.

W lutym Departament Spraw Wewnętrznych przeprowadza ankietę dotyczącą higieny szkolnej. Pyta, czy magistrat utrzymuje w szkołach placówki dozoru higieniczno-lekarskiego. W Nowym Dworze wskazano, iż dozór sprawuje lekarz powiatowy, sugerowało to, że w tutejszych szkołach nie ma bezpośredniej opieki lekarskiej. Ta sama ankieta podaje, że nowodworzanie od lat planowali budowę nowej szkoły, ale fundusze zabrały podczas ewakuacji władze rosyjskie.

Od 1917 r. trwała kwesta Kościuszkowskiej Obywatelskiej Komisji Publicznej dla uczczenia 100 rocznicy śmierci naczelnika. Pieniądze przeznaczano na ochronę zdrowia i życia dzieci. W marcu 1918 r. z parafii św. Michała wysłano na ten cel 224 marki i 25 rubli. W mieście prowadzono badania i pomiary Narwi i Wisły. Władze okupacyjne miały zamiar uregulować obie rzeki tworząc podstawy żeglugi międzynarodowej. Nowy Dwór i inne miasta Mazowsza zobowiązano do wprowadzenia lekarskich świadectw zgonu. Miały być one wydawane w ciągu 12 godzin od momentu zgłoszenia śmierci i zawierać informację o jej przyczynie.

Od kwietnia oferowano na wynajem dom Dubeltowiczów [Paderewskiego 9], budynek piętrowy, 9-pokojowy z dużym ogrodem. Do miasta wracają uciekinierzy i osoby wywiezione w głąb Rosji m.in.: Chaim Abramczyk - krawiec z żoną Cypą, kupcy Boruch Szymonowski i Jankiel Szulberg. Miesiąc później do miasta wraca Josek Wellmann oraz stolarz Juliusz Pross.

W czerwcu planowano zebranie akcjonariuszy Towarzystwa "Nowy Dwór P. Górski i E. Mórawski" zatwierdzające sprawozdania z lat poprzednich. W lipcu podczas zjazdu Związku Rabinów, Rubin Neufeld z Nowego Dworu został wybrany do "komisji politycznej przy ortodoksyjnych posłach do Rady Stanu". Ta ostatnia była organem przedstawicielskim Królestwa Polskiego współpracującym z rządami niemieckimi. W tym miesiącu w mieście zaczęło funkcjonować biuro zachodniego okręgu żandarmerii dla obszaru: Babice, Błędówek, Kroczewo z Zakroczymiem i Załuskami, Leoncin z Głuskiem, Łomianki z Cząstkowem i Młocinami, Nieporęt z Jabłonną, Serock z Zegrzem, Zaborów i oczywiście Nowy Dwór z Górą i Pomiechówkiem. W sierpniu sprzedawano plac położony nad Narwią.

We wrześniu ponownie zbierają się akcjonariusze tzw. Krochmalnej, mają zatwierdzić bieżący bilans, co oznaczało, że firma działała. Do parafii św. Michała na wizytację przybywa ks. prałat Leopold Łyszowski wikariusz generalny. Według niektórych w mieście powstaje Rada Delegatów Robotniczych. Inni podają, że RDR reprezentującą 500 pracowników tutejszych tartaków  utworzono w listopadzie. Jakby nie było, liczba zatrudnionych w Nowym Dworze w tej dziedzinie przemysłu wydaje się zawyżona.

W Twierdzy Modlin w listopadzie 1918 r. stacjonowało około 4 000 żołnierzy niemieckich i austriackich. Jednocześnie w szpitalu leczono ok. 100 żołnierzy Polskich Sił Zbrojnych i legionistów. Od 10 listopada w Twierdzy dochodziło do wystąpień rewolucyjnych. 11 listopada Niemcy sygnowały zawieszenie broni. Przebywający w Twierdzy Polacy zaproponowali armii okupacyjnej  bezpieczną ewakuację pod warunkiem oddania broni i kasy Twierdzy. Ewakuacja miała odbyć się rzeką, gdyż członkowie POW z Nasielska uszkodzili wcześniej linię kolejową. Niemcy odpłynęli 13 listopada. Legioniści zajmują port i stocznię rzeczną przy ujściu Narwi. W mieście garnizon niemiecki rozbroili strażacy pod dowództwem Bolesława Konarskiego. Druhowie wystawili posterunki i delegowali członków do milicji obywatelskiej. Możliwe, że z braku instytucji prawnej, nie odbyła się wyznaczona na koniec miesiąca przed Cesarsko-Niemieckim Sądem Okręgowym w Warszawie rozprawa o niedopłaconą w 1914 r. należność, w której jako pozwana stawała firma Winogradowa.

1 grudnia oddział żandarmerii z Twierdzy aresztował w Nowym Dworze przedstawiciela PPS-Lewicy i członka RDR przemawiających w mieście na wiecu.

Pod koniec miesiąca J. Piłsudski powołał do istnienia Sekcję Marynarki Wojennej w Ministerstwie Spraw Wojskowych, a w nowodworskiej stoczni sformowano jednostki będące później podstawą do utworzenia Polskiej Marynarki Wojennej.

Tworzone są komisje przedwyborcze. W dyskusji nad ich składem bierze udział Julian Łabęda, a do komisji na prawym brzegu Wisły wybrany zostaje Czesław Bajer, obaj z Nowego Dworu.

* Maria Możdżyńska - (Nie)legendy nowodworskie po raz drugi, 2024.


 

12 listopada 1918. Raport dowódcy II Obwodu P.O.W. z działań podejmowanych w Jabłonnie, Nowym Dworze i Zakroczymiu w związku z przejmowaniem władzy od Niemców.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Nowy Dwór. Rozbrojenie przeprowadziło wojsko polskie. Oficer wojska polskiego założył tutaj oddział złożony z organizacji, milicji i straży pożarnej. Komendant miejscowy Łęcznowiejski wyjechał w dzień rozbrojenia do Warszawy z kilku członkami organizacji. Zostało zaledwie 5 peowiaków, którzy się oddali pod komendę powyższego oficera.

W Nowym Dworze ogłoszono stan oblężenia. Żydzi z kupionej broni od Niemców strzelają do wojska i milicji.


Fortecę Modlin i forty zajęły wojska polskie w ilości dość szczupłej. Skomunikowałem się z komendantem fortecy porucznikiem Grzybowskim, wciąż udaje się do mnie o pomoc. Wysłałem mu 20 ludzi do obstawienia portu i magazynu amunicji, tyle, ile mogę. Ludzi w ogóle mam mało, tak że jedni i ci sami są ciągle w służbie. W okolicy ludność rąbie lasy rządowe, wysyłam patrole i polecam ostro występować i w koniecznych razach każę strzelać. Ostre środki są konieczne do zastosowania. Na ogół panuje względny spokój.

 

 

14 listopada 1918. Raport oficera P.O.W. o sytuacji w Modlinie w dniu 13 listopada.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Działając na skutek rozkazu komendanta garnizonu, w dniu 13 XI udałem się do twierdzy Modlin. W Modlinie zastałem zrewoltowanych żołnierzy niemieckich, którzy chcieli opuścić twierdzę z bronią w ręku. Ponieważ ppor. 1 pułku piechoty Piątkowski, który jako oficer najstarszy szarżą w lazarecie pertraktował z radą żołnierską [w] Modlinie, widząc naszą pomoc w postaci dwóch silnie uzbrojonych motorówek i widząc, iż statki bez naszej aprobaty nie odejdą, żądał kategorycznie złożenia broni, co też Niemcy uskutecznili. Niemcy dział ani też karabinów maszynowych nie zostawili, gdyż takowe a priori były z fortecy wycofane. W ręce polskie dostały się: lazarety, składy amunicji, prowiant, medykamentów[!], konie, wozy itd. W porcie stoi parę statków i berlinek napełnionych kartoflami, które się już psują.

 

 

15 listopada 1918. Raport komendanta P.O.W. w Zakroczymiu o sytuacji w Okręgach i Obwodach.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Rozbrojenie żołnierzy niemieckich odbyło się spokojnie, zdobyto kilkanaście karabinów. Straż pełnią członkowie POW. Część załogi wysłano do Modlina dla obrony składów i więźni[!]. Okoliczne lasy państwowe są tylko przez miejscową ludność rozgrabiane. W Nowym Dworze Żydzi mają dużo broni zakupionej od Niemców, sieją oni postrach wśród ludności polskiej, która jest mniejszością w tym mieście. Komendę nad załogą POW w twierdzy Modlin otrzymał podchorąży Broszkiewicz.

 

 

15 listopada 1918. Władze Polskie objęły Modlin.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Z Ministerstwa Spraw Wojskowych.

Władze polskie objęły Modlin. Komendantem Modlina został pułk. Malewicz, Inspektor artylerji b. I-go korpusu. W Modlinie znajdują się nieprzebrane zapasy broni, amunicji i zaopatrzenia. Formuje się obecnie garnizon twierdzy. Wobec tego jest pożądane, by zgłaszali się jaknajliczniej ochotnicy, przedewszystkiem z pośród b. artylerzystów, a pozatem osoby, któreby w wojsku mogły upupełnić [!] funkcje gospodarcze.

Zapisy w drodze zwykłej przyjmuje Główny Urząd Zaciągu, Długa 7, przyczem należy zgłaszać chęć wstąpienia do garnizonu w Modlinie.

 

 

16 listopada 1918. Rozkaz o mianowaniu pułkownika Edwarda Malewicza komendantem twierdzy Modlin.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

114.

R O Z K A Z L. 16.

Mianuję Pułkownika Malewicza komendantem twierdzy Modlin. Po otrzymaniu niniejszego rozkazuję natychmiast wyjechać dla objęcia wszystkiego i doprowadzenia do ładu i porządku. Warszawa, dnia 16 listopada 1918 r.

Za Szefa Sztabu (--) Nieniewski, ppułk.

 

 

16 listopada 1918. Raport Komendanta Okręgu Podmiejskiego P.O.W. na temat sytuacji w Jabłonnie, Nowym Dworze i Modlinie.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

W Nowym Dworze straż bezpieczeństwa pełni POW wraz z miejscową milicją.

Komenda miejscowa Zakroczym opanowała miasteczko i fort I twierdzy modlińskiej, poza tym wysłała 32 ludzi do pomocy komendantowi twierdzy, porucznikowi Piątkowskiemu. W okolicy zdarzają się wypadki wycinania lasów przez włościan miejscowych. Zorganizowano patrole dla zapobiegania temu. Stan czynny w obwodzie wynosi 125 ludzi.

 

 

22 listopada 1918. Raport Komendanta obwodu P.O.W. Modlin z rozbrajania Niemców w Jabłonnie, Nowym Dworze, Zakroczymiu i Zegrzu.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Nowy Dwór. Rozbrojenie przeprowadzono bez oporu ze strony Niemców. Organizacja miejscowa podporządkowała się jakiemuś porucznikowi z korpusu Muśnickiego. Dziś służbę w Nowym Dworze pełni POW.

Zakroczym. W mieście zastałem już naszą organizację pod bronią. Przy rozbrojeniu był por. Piątkowski, który się tym zajął i wszystko oddał w ręce POW. Przy rozbrojeniu padło kilka strzałów ze strony Niemców, którzy o tym nic absolutnie wtedy nie wiedzieli. Był ranny tylko jeden człowiek cywilny, którego odwieziono do szpitala do Nowego Dworu. Organizacja strat nie poniosła, także i w innych punktach obwodu.

W rozbrajaniu w twierdzy w pierwszych dniach POW nie brało udziału. Dopiero 13 XI 1918 r. przysłał por. Piątkowski do mnie po pomoc. Wysłałem mu 15 ludzi, którzy do tego rzeczywiście byli użyci. Około 2000 Niemców chciało wyjechać z Modlina z bronią. Zmuszono ich w końcu do tego, że broń złożyć musieli drogą układową.

 

 

19 grudnia 1918. Podniesienie sztandaru narodowego w Modlinie.

 

Podniesienie sztandaru narodowego w Modlinie.

19-go grudnia rano, pociągiem specjalnym wyjechali z Warszawy przedstawiciele władz wojskowych z k. minist., pułkownikiem Wroczyńskim na czele, na uroczystość podniesienia sztandaru narodowego w Modlinie, poświęcenia kościoła przerobionego z cerkwi i na akt ślubowania wojsk załogi twierdzy na wierność Ojczyźnie.

Naczelnik Państwa, komendant Piłsudski, w ostatniej chwili, wskutek naglących spraw, musiał zaniechać wyjazdu na uroczystości w Modlinie, polecając zastępstwo swemu pomocnikowi, pułk. Wroczyńskiemu.

Prócz delegowanych i zaproszonych wojskowych, byli również zaproszeni przedstawiciele władz cywilnych, więc minister sprawiedliwości, minister przemysłu i handlu i delegaci od innych ministerjów.

Około g. 11-ej przed południem pociąg przybył na stację Modlin, gdzie już oczekiwał komendant twierdzy, pułkownik Malewicz, honorowy pluton z orkiestrą i delegacja od ludności ze sztandarami.

Komendant twierdzy złożył k. minist. służbowy raport, pluton oddał honory, orkiestra zagrała marsza Dąbrowskiego.

Pułkownik Wroczyński, po krótkim pobycie na stacji odjechał wraz ze sztabem do twierdzy, gdzie już oczekiwały wojska w czworobok na wielkim placu przed kościołem wyszykowane, delegacja od stowarzyszeń i robotników z narodowemi sztandarami i tłumy miejscowej ludności, serdecznie witające przybyłych.

K. minist., pułkownik Wroczyński, obszedł ze sztabem szpalery wojsk i witał każdy oddział, poczym powitał zebrane delegacje i ludność.

Po powitaniu, obecni zapełnili mury świątyni, i tłumnie zalegli plac przed kościółkiem. Dopełniono aktu poświęcenia, a była cerkiew od tej chwili została już katolickim kościołem załogi twierdzy Modlina.

Po nabożeństwie i wysłuchaniu Słowa bożego, wojska znów wyszykowały się w czworobok na placu i złożyły uroczyste śluby na wierność Ojczyźnie i posłuszeństwo przełożonym.

Przemówił do wojsk pułkownik Wroczyński i przemówił pułkownik Malewicz.

Z wałów rozległy się salwy armatnie. To podniesiono sztandar narodowy nad murami twierdzy.

Wszyscy zwrócili się ku baszcie, na której sztandar cudownie powiewał i ze wszystkich piersi popłynęły ku niebu tony natchnionej „Roty” Konopnickiej.

Umilkła pieśń i znów w karne szeregi uszykowali się żołnierze, żeby przejść defiladą przed przedstawicielem władzy.

Miło było patrzeć, jak sprawnie maszerowali, a przecież to żołnierz niedawno do szeregów zaciągnięty. Krok pewny, postawa dziarska, ubrani czysto w nowe mundury. Zasługa to komendanta twierdzy, niestrudzonego pułkownika Malewicza i jego dzielnych oficerów, którzy ze swym pełnym energji dowódcą na czele w ciągu kilku dni zdołali z materjału nieprzygotowanego dać przykład żołnierskiej karności i znakomitego wyrobienia.

Po uroczystości podniesienia sztandaru, pułkownik Wroczyński dokonał objazdu twierdzy, poczym odbył się na zakończenie bankiet w olbrzymiej sali miejscowego klubu załogi, podczas którego wygłoszono szereg gorących i podniosłych toastów, a w sali na zakończenie każdego z nich rozlegały się gromkie wiwaty.

Około g. 5-ej wiecz. pułkownik Wroczyński, wraz ze sztabem i zaproszonymi gośćmi, żegnany serdecznie przez gospodarzy odjechał do Warszawy.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

19.12.1918. Wraz z podniesieniem sztandaru narodowego nad twierdzą Modlin odbyło się poświęcenie kościoła katolickiego w twierdzy (przerobionego z cerkwi). Na zdjęciu odświętnie udekorowany kościół pw. św. Barbary.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

Grudzień 1918. Bandytyzm szerzy się w Nowym Dworze - napady na składy w porcie wojennym w Modlinie.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Komendantem portu wojennego został wyznaczony kapitan Stanisław Witkowski, zastępcą — kapitan Franciszek Dyrna, oprócz nich zostali przydzieleni do portu porucznicy: Heljodor Laskowski, Henryk Eibel, Bolesław Kleniewski, Roman Pieńkowski, Stefan Szmidt, Edwin Finger i Walerjan Hawro.

Stan portu w chwili objęcia go przez Sekcję był fatalny. Koszary, warsztaty zrujnowane. Stan sanitarny zły. Połączenie z Warszawą nieregularne, co ogromnie utrudniało zaprowiantowanie. Do tych wszystkich przeszkód, które stały na drodze szybkiej organizacji portu, dołączyć należy szerzący się w okolicy, szczególniej w Nowym Dworze, bandytyzm. Prawie co noc powtarzały się napady bandytów na składy powierzone opiece oddziałów załogi morskiej. Pomimo wszystkich tych trudności, dzięki energji oficerów i szeregowych, bezpieczeństwo zostało przywrócone, koszary doprowadzone do stanu możliwego, pozwalającego już na przyjęcie ochotników.

23 grudnia przybyły do Modlina pierwsze pływające jednostki: „Wisła” oraz 4 motorówki. Jednostki te uzbrojone w karabiny maszynowe stanowiły zaczątek flotylli wiślanej i służyły do wyszkolenia pierwszych kadr marynarki polskiej. Dowódcą flotylli został mianowany porucznik Szmidt.



Kolebka polskiej Marynarki Wojennej. Modlin stał się jej bazą, ponieważ Polska nie miała jeszcze dostępu do morza (zaślubiny Polski z morzem odbyły się dopiero w 1920 r.). Flotylla Wiślana była więc jedynym miejscem, gdzie można było szkolić pierwsze kadry marynarskie na rzekach.

 

 

1918. Robotnice i robotnicy jednego z nowodworskich zakładów.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1918. Matys Stasiowicz i Sura Złotnicka, Nowy Dwór.

foto - Michel Jankiel Juress

 

Obróbka zdjęcia - Gemini 3.

 

 

 

1919 r.



V-VII. - w Nowym Dworze stacjonuje 7 Pułk Strzelców Polskich, który przybył do Polski z armią gen. Józefa Hallera. Pułk zostaje przemianowany na 49 Pułk Strzelców Kresowych, a społeczeństwo Nowego Dworu jest fundatorem pierwszego sztandaru pułku. Projektantem był niejaki Edward John, haftowała Olimpia Sadkiewiczowa.

14.08 - Nowy Dwór wchodzi w skład nowo utworzonego powiatu Warszawskiego.

- w mieście rozpoczyna działalność lewicowy Związek Polskiego Nauczycielstwa Szkół Powszechnych. Jego członkiem jest m.in. nauczyciel Rudolf Rase. Związek powstał w wyniku połączenia: Zrzeszenia Nauczycielstwa Polskich Szkół Początkowych i Związku Nauczycielstwa Ludowego w Galicji.

 

 

1919 r. Nuncjusz papieski w Polsce arcybiskup Achilles Ratti (późniejszy papież Pius XI) na uroczystości konsekrowania kościoła garnizonowego pw. św. Barbary w Modlinie Twierdzy.
Na kościół został zaadoptowany gmach soboru św. Jerzego Zwycięzcy (istniejący w twierdzy od 1837 r.)

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1919. Nowy Dwór wita gen. Józefa Hallera.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Gen. Haller w Nowym Dworze.

Podczas przejazdu gen. Hallera przez Nowy Dwór, pod wspaniałą bramą tryumfalną powitał gen. ks. Jóźwiak w otoczeniu licznych rzesz ludności miejscowej i okolicznej. Serdeczne to przyjęcie wywarło duże wrażenie na wodzu-tułaczu. Szczególnie życzliwie odniósł się gen. Haller do dziatwy, gładząc jasne głowiny. Z Nowego Dworu generał udał się do Modlina.



- Ksiądz Stanisław Jóźwiak był proboszczem parafii nowodworskiej w latach 1912 – 1929.

 

 

1919 r. Murmańczycy i "Baśka murmańska"

Nazwa polskich formacji zbrojnych walczących w latach 1918-1919 przeciwko bolszewikom w rejonie Murmańska i Archangielska w Rosji. 15 czerwca 1918 r. gen. J. Haller zawarł umowę z przedstawicielami państw sprzymierzonych o tworzeniu oddziałów polskich na Murmaniu i Archangielsku opanowanym w tym okresie przez oddziały Ententy. Gdy sprzymierzeni podjęli decyzję o wycofaniu swoich wojsk z północnej Rosji, w połowie września 1919 także polska formacja została stamtąd ewakuowana do Archangielska, a następnie do Polski. Powrót Murmańczyków do Polski nastąpił w grudniu 1919. Po przybyciu do Polski Modlin stał się miejscem tymczasowego pobytu oddziału liczącego ok. 300 oficerów i żołnierzy. W dniu 22 grudnia 1919 r. rano Murmańczycy udali się pociągiem z Modlina do Warszawy gdzie na Placu Saskim ich defiladę z "Baśką" - niedźwiedziem polarnym, który był maskotką oddziału - przyjął Marszałek Polski Józef Piłsudski. "Baśka" zginęła jeszcze tej samej zimy. Zerwała się z łańcucha i przepłynęła wśród kry na drugi brzeg rzeki, po czym podążyła w stronę wsi. Została zakłuta widłami przez miejscowych chłopów. Gdy żołnierze po zorganizowaniu łodzi dotarli wreszcie do wsi, z niedźwiedzicy zdzierano już futro. Wypchaną "Baśkę" Murmańczycy podarowali gen. J. Hallerowi. Przez długi czas stała w jego gabinecie. Byłą także prezentowana delegatom I Zjazdu Murmańczyków w Warszawie w 1929 r. Później wypchana Baśka stała jeszcze jakiś czas po II wojnie światowej w Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie skąd potem ją usunięto, a ślad po niej zaginął. W styczniu 1920 oddział Murmańczyków wszedł w skład nowo sformowanego 64 Grudziądzkiego Pułku Piechoty jako jego 3. batalion.

Murmańczycy jesienią 1919

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

1920. Murmańczycy w Modlinie i Warszawie.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
 

 

Baśka u gen. Hallera.

„BAŚKA” W SALONIE GEN. HALLERA.

Niezwykły podarunek otrzymał gen. Haller od „Murmańczyków“, t. j. oficerów i żołnierzy b. oddziału murmańskiego. Oto ofiarowali mu wypchaną skórę słynnej już w całej Polsce „Baśki“, owego niedźwiedzia polarnego, przywiezionego z północnej Rosyi, gdzie, jak wiadomo, oddział murmański bił się przez 15 miesięcy z bolszewikami — a następnie zabitej widłami przez jakiegoś chłopa, nad brzegiem Narwi. Powołany do życia przez gen. Hallera oddział murmański, wchodzi już w skład pułku grudziądzkiego, a biedna „Baśka“, stojąca dziś w salonie gen. Hallera, przypominać mu będzie przywiązanie Murmańczyków do jego osoby i całą tę egzotyczną odysseję podbiegunową kilkuset polskich żołnierzy, o których piosenka murmańska śpiewa:

„Przeszedłeś, bracie, kawał świata srogi,

W różnych żeś krajach poobijał nogi,

Aże ci przyszło stare mrozić gnaty w kraj lodowaty“.

_______________________________________________________________________________________________


Baśka Murmańska była autentyczną niedźwiedzicą polarną, która została „oswojona” przez żołnierzy Murmańczyków (Polaków walczących w rejonie Archangielska i Murmańska).

Niedźwiedzica była tak karna, że potrafiła maszerować z żołnierzami, a nawet salutować.

Jej historia skończyła się tragicznie pod Twierdzą Modlin, gdzie po ucieczce z uwięzi została zabita przez miejscowego rolnika, który nie wiedział, że zwierzę jest oswojone.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]


 

Baśka u gen. Hallera.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]


 

 

 

1919 r. Wyciąg ze sprawozdania finansowego Towarzystwa Akcyjnego Fabryki Przetworów Kartoflanych Nowy Dwór "P. Górski i E. Mórawski" za rok 1917-1918.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Wyciąg ze sprawozdania finansowego Towarzystwa Akcyjnego Fabryki Przetworów Kartoflanych w Nowym Dworze „P. Górski i E. Mórawski” za rok operacyjny 1917/18.

Mamy tu do czynienia z raportem z okresu I wojny światowej, tuż przed odzyskaniem przez Polskę niepodległości. Dokument zawiera rachunek zysków i strat oraz bilans.

Waluta: Kwoty podane są w Mp. (Marka polska) oraz fenigach. Marka polska była walutą Królestwa Polskiego (pod okupacją niemiecką), wprowadzoną w 1916 roku.

Profil firmy: Fabryka zajmowała się przetwórstwem ziemniaków (produkcja syropu, co widać w sekcji zapasów).

Firma zamknęła rok niewielkim plusem, choć widać ślady trudnych czasów:

- Dochody: 1 892 847,59 Mp.

- Wydatki: 1 878 827,25 Mp.

- Zysk netto: 14 020,34 Mp.

Podział zysku: Zgodnie ze statutem, 5% zysku (701,02 Mp.) przelano na kapitał zapasowy. Pozostała kwota (13 319,32 Mp.) została przeznaczona na odpisanie strat, co sugeruje, że firma borykała się z wcześniejszymi deficytami. Ostatecznie na koncie strat pozostało jeszcze 6 007,60 Mp. do wyrównania w przyszłości.

Ciekawe pozycje kosztowe rzucają światło na ówczesne realia:

- Koszty leczenia robotników (1 076 Mp.): Świadczy o pewnym poziomie opieki socjalnej w zakładzie.

- Asekuracja (13 193,93 Mp.): Wysokie koszty ubezpieczenia, prawdopodobnie ze względu na ryzyka wojenne.

- Zysk na furmankach (6 319,77 Mp.): Firma zarabiała nie tylko na produkcji, ale najwyraźniej również na usługach transportowych końmi.

 

Bilans (Stan na koniec 1918 r.)

Aktywa (Stan czynny):

- Majątek trwały: Budowle i maszyny wyceniono na blisko 590 tys. Mp., a sprzęty i inwentarz na 453 tys. Mp.

- Produkty: W magazynach znajdował się syrop o wartości 34 350 Mp.

- Dłużnicy: Bardzo wysoka kwota (529 966,37 Mp.), co wskazuje na dużą ilość towaru sprzedanego z odroczonym terminem płatności (częste w warunkach wojennych).

Pasywa (Stan bierny):

- Kapitał Zakładowy: 1 080 000 Mp. – to solidna podstawa kapitałowa jak na tamte czasy.

- Wierzyciele: 612 895,01 Mp. – zobowiązania firmy wobec dostawców lub banków.


Zarząd

Wśród podpisanych dyrektorów widnieją nazwiska: Józef Górski, Wacław Kościałkowski, Mieczysław Kozłowski i Zdzisław Pomianowski. Buchalterem (głównym księgowym) był Edward Dutlinger.

Podsumowanie

Dokument pokazuje przedsiębiorstwo, które mimo trwającej wojny i niestabilnej sytuacji politycznej, funkcjonowało w sposób uporządkowany. Firma była rentowna "na papierze", ale cały zysk musiała przeznaczać na łatanie dziur z lat poprzednich (prawdopodobnie skutki rekwizycji wojennych lub przestojów).

 

 

1919. W Nowym Dworze umiera i zostaje pochowany Edward Mórawski, założyciel Towarzystwa Akcyjnego Fabryki Przetworów Kartoflanych 'Nowy Dwór' P. Górski i E. Mórawski w Nowym Dworze, właściciel dóbr Justjanowo i innych.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Ś. † P.

EDWARD
MÓRAWSKI,

Założyciel Tow. Akcyjnego w Nowym Dworze, właściciel dóbr Justjanowo i innych,

zmarł po ciężkich cierpieniach 24 grudnia w Nowym Dworze, przeżywszy lat 69. Pogrzeb odbędzie się w sobotę, d. 27 b. m. o godz. 11 i pół w Nowym Dworze, o czem zawiadamiają przyjaciół, krewnych i znajomych żona, córka, synowie, synowe i wnuki.

Osobne zaproszenia rozsyłane nie będą.


- Ś. † P.: Skrót od „Świętej Pamięci”.

- Tow. Akcyjnego: Towarzystwa Akcyjnego.

- d. 27 b. m.: dnia 27 bieżącego miesiąca (grudnia).

- o godz. 11 i pół: dzisiejszy zapis to 11:30.

 

 

 

1919. O historii Modlina.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

M. Dąbkowski, major.

M O D L I N.

W tym to okresie (1812 r.) powstają żądane przez cesarza dzieła zewnętrzne: trzy korony, nazwane później Utracką, Środkową i Modlińską, dalej szańce przedmostowe na wyspie Szwedzkiej i na Kazuniu. Z tego okresu pochodzi również wieża murowana, kwadratowa, o 18 sążniach boku, zbudowana w Koronie Utrackiej przez Kołaczkowskiego. Te trzy korony nie były połączone między sobą, jak obecnie, ciągłym wałem ziemnym, a stanowiły jak gdyby 3 wysunięte przed twierdzę forty, zamknięte w szyi (od tyłu) palisadą.

„Wkrótce na stromych i wyniosłych brzegach Wisły”, pisze Niemcewicz w 1812 r., „odkryły się zielone wały i czerwone dachy koszar i kazamat Modlina. Przed sześciu laty czyste tylko były tam pola: krocie ludu polskiego z rozkazu Napoleona okryły je potężnymi szańcami.”

Przychodzi rok 1813 i z nim pierwsze osaczenie Modlina. Dowódcą był podówczas gen. Daendels, Holender rodem; załogę stanowili rekonwalescenci z kamp. rosyjskiej — francuzi i niemcy i 4 świeżo sformowane pułki litewskie, razem 6500 ludzi; uzbrojenie 120 dział. Od początku roku 1813 osaczył twierdzę naprzód Paskiewicz, później gen. ros. Kleinmichel z 9 tys. ludzi. Załoga cierpiała wskutek braku pomieszczeń, z tego samego powodu psuła się żywność początkowo obficie w twierdzy nagromadzona. Rozwinęły się choroby epidemiczne, które zdziesiątkowały załogę tak, że stan z d. 1 listopada 1813 wykazał już tylko 2346 ludzi. Dokuczał głód, wreszcie 23 grudnia 1813 r., po otrzymaniu wiadomości o odwrocie cesarza za Ren, twierdza kapitulowała.

Okres Królestwa Kongresowego, to okres najzupełniejszego opuszczenia Modlina. Cesarz Aleksander czynił to zupełnie rozmyślnie; gdy gniły palisady i sypały się szkarpy potężnych szańców modlińskich wznoszono tuż na pograniczu Królestwa silną warownię rosyjską Brześć Litewski, zagarniając pod jej budowę część terenu należącego do Kongresówki. W tym czasie wykonano w twierdzy jedną tylko większą pracę; był to zwodzony most na Narwi, wybudowany w roku 1825 przez porucz. inż. Feliksa Pancera, późniejszego twórcę zjazdu do mostu na Wiśle w Warszawie.

„Dn. 4 grudnia (1830 r.)”, pisze Kołaczkowski „dopiero naczelnicy rewolucji przypomnieli sobie Modlin”. A przecież w magazynach modlińskich leżało 5700 pudów prochu i 7 miljonów gotowych naboi karabinowych.

Bez tych zapasów nie można było myśleć o potężnym rozwinięciu rewolucji, a to tym bardziej, że Królestwo nie posiadało ani jednej saletrzarni.

Szczęście, że załoga rosyjska liczyła (oprócz polaków) tylko około 400 ludzi (1 komp. artylerji garnizonowej), szczęście, że stary siedemdziesięcioletni pułk. ros. Grochotkin nie zdecydował się raczej wysadzić twierdzę, aniżeli ją poddać nadciągającemu od strony Serocka ppułk. Chrzanowskiemu z 2000 ludzi.

Dnia 8 grudnia 1830 r. przyjechał do Modlina Kołaczkowski dla dokonania inspekcji twierdzy. „Modlin w roku 1815 zupełnie opuszczony, przedstawiał obraz najsmutniejszy. Odzież drewniana głównego wału runęła całkowicie. Palisadowanie pogniło zupełnie... Wisła nadwyrężyła szańce przedmostowe... Mostu na Wiśle nie było...”

Zaraz też przystąpiono do robót, których dyrekcję powierzył Kołaczkowski inż. Szulcowi, dodając mu do pomocy komp. Saperów pod dowództwem kpt. Czarnieckiego.

I znowu tysiące żołnierza i chłopa polskiego stanęło do pracy: naprawiono szańce, zatoczono na wały 50 dział, jakimi twierdza dysponowała, urządzono nawet telegraf optyczny, pomysłu braci Chappe (w roku 1794) dla porozumiewania się z Warszawą. Energiczny i pełen inicjatywy kpt. Szulc został odznaczony pochwalnym rozkazem gen. Chłopickiego.

Modlin przysłużył się dobrze rewolucji, dając armji polskiej wielką swobodę ruchów; była ona groźna dla rosjan nawet po oddaniu Warszawy dotąd, dokąd opierała się o tę twierdzę. Nic też dziwnego, że gen. ros. Berg stawiał, jako jeden z warunków układów z polakami, oddanie Modlina.

Wreszcie po raz drugi we wrześniu 1831 roku staje wróg pod wałami twierdzy. Gen. Ledóchowski, otrzymawszy wiadomość o przejściu wojsk polskich przez granicę pruską, poddaje twierdzę dnia 8 października 31 r. gen. ros. Gołowinowi.

Rosjanie oceniali należycie wartość Modlina, odrazu więc przystępują do potężnych robót fortyfikacyjnych.

Obwałowania ziemne pozostają w ogólnych zarysach te same, połączono tylko wałami, dotąd oddzielone, korony utracką, środkową i modlińską, tworząc w ten sposób jeden ciągły obwód zewnętrzny. Znika drewniana odzież wałów, znikają palisady i blokhauzy, dźwignięte ręką pracowitego chłopa polskiego. Stać państwo rosyjskie na kamień, cegłę i żelazo! Zamiast palisad powstają w fosach fortecznych potężne mury ze strzelnicami, broniące dostępu do głównego wału. Gdzie był blokhauz, staje obronna kazamata, ziejąca paszczami swych kartaczownic. Powstają w cytadeli olbrzymie sklepione koszary obronne dwu- do cztero-piętrowe, długości nieprzerwanej przeszło 2 klm.

Ale nietylko na powierzchni ziemi walczy się o taką twierdzę, jaką Modlin stawał się podówczas. Trzeba podkopem wedrzeć się pod mury, zza których karabiny i kartaczownice obrońcy zmiatają kolumny wdzierające się do rowu. Forteca ze swej strony musi niedopuścić atakującego do podkopania się pod swoje werki, musi wyjść przeciw niemu własnymi chodnikami minerskimi, musi minami, działającymi pod ziemią, zgnieść roboty przeciwnika jeszcze na przedpolu twierdzy i niedopuścić go do wyjścia w rów. Dlatego też widzimy w Modlinie cały labirynt chodników minerskich, potężne podziemne galerje.

Wszystkie te prace, wykonane do roku 1840, przekształciły Modlin w silną twierdzę. W tym czasie traci on także i swą nazwę, która żyje już tylko w ustach ludu i tradycji: dnia 14 maja 1834 r. nazwano Modlin „Nowo-Georgiewskiem”.

Nieustanny rozwój środków ataku, szczególnej artylerji, zmusza inżynierów do ciągłego czuwania nad sprawnością obronną fortecy, do ciągłego jej doskonalenia.

Tak więc po wynalezieniu w roku 1860 dział gwintowanych przeprowadzono w Modlinie pewne roboty uzupełniające, które zupełnie jednak nie zmieniły ogólnego układu dział fortecznych. Oprócz tego zbudowano 7 nowych magazynów prochowych i kazamaty dla załogi pod głównym wałem obwodu zewnętrznego. Prace te zaprojektował słynny obrońca Sewastopola gen. inż. Todtleben.

Przeciwieństwa, które zarysowały się na Kongresie Berlińskim między Rosją, a niemcami wpłynęły na dalszy rozwój Modlina. W latach 1883—1888 budują rosjanie pierścień 8 fortów, wysuniętych na odległość 3 1/2 —7 klm. od środka twierdzy. W ten sposób główna pozycja bojowa fortecy przenosi się daleko w pole. Na tej pozycji, na krzyż fortów rozegra się teraz decydujący bój o twierdzę, stara twierdza zeszła do roli t. zw. umocnienia rdzennego, jej zadaniem jest tylko osłonić centralne składy, szpitale, sztaby od niespodziewanego napadu nieprzyjaciela, gdyby udało mu się przerwać przez pierścień fortów.

Ale technika artyleryjska doskonali się ciągle, więc już w roku 1894 przebudowuje się forty, a robota trwa nieprzerwanie do roku 1910. W tym czasie powstają także fortyfikacje Zegrza, Dembego i Benjaminowa, które wraz z Modlinem i Warszawą mają tworzyć olbrzymi obwód umocniony.

Wreszcie w roku 1911 zakładają rosjanie nowy pierścień dzieł fortecznych w odległości 6 1/2 —9 klm. w obwodzie 50 klm. Powstają zupełnie nowoczesne betonowe werki, które tym tylko różnią się od zachodnio-europejskich, że nie zastosowano w nich pancerzy. Rok 1915 zastaje roboty jeszcze nie wykończone, ale już pierścień nowych dzieł, uzupełniony rowami strzeleckimi i przeszkodami, przedstawia groźną barjerę dla zbliżających się niemców.

Ostatnia jednak obrona Modlina nie dorzuciła wawrzynu sławy do jego dziejów wojennych!

 

 

 

1919. O zatopionych różnych statkach na Narwi pod Modlinem.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Zatopione statki.

Z kół czytelników naszych otrzymujemy poniższe, najzupełniej słuszne uwagi: W swoim czasie Rosjanie zatopili większą część floty wiślanej. W Narwi pod Modlinem leży na dnie rzeki kilkadziesiąt sztuk — statek, łódek, berlinek itp. przedstawiających wartość miljonową. Dlaczego dotychczas nie zajęto się wydobyciem tego, zwłaszcza, gdy się zważy, że żegluga polska tak bardzo odczuwa brak statków, a jednocześnie tyle się prowadzi nie produkcyjnych robót publicznych?

 

 

 

1919. Wizytacja cmentarzy wojennych w Modlinie, Pomiechówku, przy forcie XVI i w Kazuniu Polskim.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Sprawozdanie z bytności d-ra Borzymowskiego w Modlinie.

Wskutek polecenia Zarządu Głównego, byłem dnia 14 b. m. w Modlinie i po porozumieniu się z Miejscowym Duchowieństwem i Dowódcą twierdzy puł. Malewiczem, zwiedziłem groby poległych z delegowanym przez dowódcę p. Smoleńskim.

Groby poległych żołnierzy rozrzucone są w kilku miejscach: mianowicie; na cmentarzu garnizonowym w Pomiechówku, na cmentarzu przy 16 forcie i w Kazuniu Polskim. Na cmentarzu garnizonowym stwierdziliśmy brak bramy; pomnik, wystawiony przez niemców w stanie zupełnego zaniedbania, tynk na nim poodpadał. W ogrodzeniu dużo słupów połamanych. Jeden z grobów niemieckich był rozkopany i tablica z czarnego marmuru, pokrywająca go, na drobne kawałki jest potłuczona. Wszystkie groby pokryte chwastami jak również aleje między niemi Na cmentarzu leżą zwłoki polaków, rosjan i niemców.

W Pomiechówku, odległym o kilka wiorst od Modlina, jest parę grobów polskich żołnierzy, zarośniętych chwastami i nie obłożonych darniną.

Na rozległym cmentarzu przy 16 forcie, kilkaset mogił tak zarośniętych chwastami, że prawie nie widać stojących na nich krzyżów.

Prawa strona cmentarza zajęta wyłącznie przez poległych niemców, a lewa przez poległych z rosyjskiej armji, pomiędzy jednemi i drugiemi jest zapewne niemało polaków. W Kazuniu polskim dwie mogiły żołnierzy, zabitych przez bandytów. Ogrodzenie tego cmentarza jest w stanie zupełnej ruiny, a mogiły żołnierzy należałoby ogrodzić i obłożyć darniną. Po skończonych oględzinach porozumiałem się z puł. Malewiczem, i postanowiliśmy prowadzić akcję w ten sposób: że Polskie T-wo Czerwonego Krzyża weźmie na siebie kierownictwo całą akcją, a Dowództwo twierdzy wykona własnemi siłami wszystkie potrzebne roboty, aby doprowadzić do porządku cmentarze, groby poległych i odpowiednio je ozdobić.

______________________________________________________________________________________________________________

- b. m. (bieżącego miesiąca): Powszechny w tamtym czasie skrót w dokumentacji, oznaczający miesiąc, w którym sporządzano raport (w tym przypadku prawdopodobnie rok 1919).

- Wiorsta: Dawna rosyjska jednostka miary długości, używana na terenach byłego zaboru rosyjskiego. 1 wiorsta to ok. 1067 metrów (nieco ponad kilometr).

- Obłożyć darnią / darniną: Metoda zabezpieczania i ozdabiania mogił polegająca na wyłożeniu ich powierzchni zwartą warstwą trawy wraz z korzeniami i ziemią. Nadawało to grobom schludny, "żywy" wygląd i chroniło przed rozmywaniem przez deszcz.

- Polskie T-wo Czerwonego Krzyża: Polskie Towarzystwo Czerwonego Krzyża. Warto zauważyć, że organizacja ta powstała właśnie w 1919 roku (wcześniej działały m.in. Samarytanin Polski czy Polski Komitet Pomocy Sanitarnej).

- Puł. Malewicz: Chodzi o płk. Edwarda Malewicza, który był wówczas dowódcą twierdzy Modlin.

 

 

 

W Nowym Dworze stacjonował batalion elektrotechniczny powstały w sierpniu 1919 roku jako batalion marynarzy saperów, pierwszym dowódcą był kpt. Jan Rylka. Podczas służby żołnierze mogli zdobyć zawód elektrotechnika lub mechanika motorzysty. Najważniejszym ośrodkiem wojskowym była twierdza Modlin. Po wyzwoleniu została uznana za obóz warowny, pierwszym komendantem został płk Edward Malewicz. W Modlinie stacjonowały różne formacje wojskowe: 8 Dywizja Piechoty, 16 batalion saperów, batalion mostowy i maszynowy, wojska inżynierskie, artyleria, pododdziały wartownicze i kwatermistrzowskie oraz Korpus Kadetów Nr 2 (powołany jesienią 1919 jako szkoła oficerska). Modlin stał się kolebką polskiej marynarki. Na podstawie dekretu Naczelnego Wodza z 28 listopada 1918 roku zaczęto organizować Polską Marynarkę Wojenną, którą zlokalizowano w Modlinie, tworząc tam port wojenny. W 1919 roku powstały Centralne Warsztaty Marynarki Wojennej, stanowiące ośrodek naprawczy dla flotylli rzecznej.

* Jolanta Załęczny "Powiat warszawski w latach II Rzeczypospolitej: życie społeczno-polityczne, gospodarcze i kulturalne", 2015.

 

 

 

Kapitan Charles de Gaulle - późniejszy generał i Prezydent Republiki Francuskiej w Modlinie.

Urodził się 22 listopada 1890 roku i został wpisany do rodowej księgi jako Charles André Marie Joseph de Gaulle. Jako młodzieniec trafił do założonej jeszcze przez Napoleona elitarnej szkoły wojskowej w Saint-Cyr (École Spéciale Militaire de Saint-Cyr) i skończył ją, choć z wyjątkowo niską, zważywszy jego przyszłe dokonania, notą w 1912 roku. Podczas I wojny światowej de Gaulle walczył jako porucznik pod Verdun. Raniony w okolicy Douamount w 1916 roku, dostał się do niemieckiej niewoli i po stosunkowo krótkim pobycie w szpitalu po raz pierwszy trafił do Polski. Został osadzony w obozie jenieckim w Szczucinie nad Wisłą, gdzie przebywał trzy miesiące. Jako trudnego do upilnowania więźnia " wciąż podejmował próby ucieczki" przeniesiono go niebawem do tzw. Fortu IX czyli więzienia o zaostrzonym rygorze niedaleko Ingolstadt w środkowej Bawarii. Tam, z przerwami, przesiedział do końca wojny, poznając innego krnąbrnego jeńca, przyszłego marszałka ZSRR Michaiła Nikołajewicza Tuchaczewskiego. Po powrocie z niewoli w 1918 roku de Gaulle nie mógł się odnaleźć w powojennej Francji. W tym czasie organizowano nabór oficerów do Francuskiej Misji Wojskowej, która miała wyruszyć do Polski i pomagać w reorganizowaniu jej nowo powstałej armii. Kapitan Charles de Gaulle przybył do Polski wraz z 5. Pułkiem Strzelców Polskich, sformowanym podczas wojny w Sille-le-Guillaume, a zatem jako podkomendny generała Józefa Hallera, dowódcy tzw. Błękitnej Armii. Przyjazd Charlesa de Gaulle'a do Warszawy nastąpił 25 kwietnia 1919 r. po prawie tygodniowej podróży pociągiem przez Niemcy. Tak opisywał ten przyjazd w liście do matki: "[…] Zostaliśmy przyjęci bez entuzjazmu w naturalny sposób. Niestety nasz pociąg był trzydziestym, bo tak przyjeżdżało dziesięć dziennie. Nie musieliśmy więc triumfalnie wjeżdżać do Warszawy. Zostaliśmy od razu skierowani do Modlina (Nowogeorgiewska), trzydzieści kilometrów stąd. Modlin to gigantyczna twierdza, u zbiegu Wisły i Narwi, czyli rodzaj dużej wioski dla ludności cywilnej i niezliczonych baraków, kazamat, fortów itp. dla wojska. Tam zostaliśmy zainstalowani w bardzo zniszczonych pomieszczeniach bez mebli, po rabunkach Rosjan, Szwabów i Żydów, jest nam z tym bardzo źle. Prawdopodobnie tam nie zostaniemy."

Francuska Misja Wojskowa cieszyła się w Polsce dużym szacunkiem i posiadała wpływy w sferach rządzących. Liczyła około czterystu oficerów, którzy - rozlokowani w różnych miejscach, między innymi w sztabach i uczelniach wojskowych - stosując znane sobie i sprawdzone z powodzeniem na frontach I wojny światowej francuskie wzorce, pomagali unowocześnić polską armię, a przede wszystkim szkolili młody korpus oficerski. Pobyt w Modlinie tak opisuje w liście do mamy.

Modlin, [Polska, pod Warszawą] 23 maja 1919
Najdroższa Mamo,
nadal nie dostaję od Ciebie żadnych wieści! Tutejsza poczta nie istnieje, jak zresztą wszystko inne. Dosłownie rzecz biorąc, wszystko trzeba stworzyć od podstaw. Rosjanie, od czasu, kiedy zaczęli okupować ten kraj, starannie powstrzymywali Polaków przed osiągnięciem czegokolwiek w handlu, przemyśle, administracji czy wojsku. Ci ludzie, których pozostawiono samym sobie, nie są w niczym dobrzy, lecz najgorsze jest to, że uważają się za wybitnych we wszystkim. Będziemy musieli włożyć wiele wysiłku w odbudowę ich państwa. Jednak jest to dla nas tak istotna sprawa, że warto dla niej zaryzykować. Warszawa jest miastem niczym się niewyróżniającym, bez charakteru, lecz mimo wszystko dość przyjemnym i ruchliwym, przepełnionym ludźmi bardziej lub mniej wystrojonymi - z Rosji, z Rusi Białej, z Litwy - których ziemie zajęli bolszewicy i którzy, pomimo nieszczęść, znajdują przyjemność w rozrywce.
Szlachetne warszawskie rodziny, których majątek ucierpiał wskutek niedawnych ustaw rolnych, wojny i przesadnego luksusu, pomagają im ze wszystkich sił i starają się ich naśladować. Wszyscy są zresztą bardzo uprzejmi i goszczą nas lepiej, niżbyśmy chcieli. Wszystko jest bardzo drogie - mniej więcej trzy razy droższe niż w Paryżu - a śmietanka towarzyska niczego sobie nie odmawia.
Miasto roi się od biedaków. Jest ich około 500 tysięcy. Zadajemy sobie pytanie, z czego ci ludzie żyją, biorąc pod uwagę to, że nie ma tutaj funkcjonujących fabryk, handlu ani nie prowadzi się prac budowlanych. W samym środku znajdują się ci niezliczeni znienawidzeni na śmierć (Żydzi) przez wszystkie klasy społeczne. Wzbogacili się oni na wojnie kosztem Rosjan, szkopów i Polaków. Przychylni rewolucji społecznej zgromadzili dużo pieniędzy w zamian za niegodziwe uczynki.
Nasi słuchacze przyjeżdżają 1 czerwca. Jesteśmy gotowi ich przyjąć.

Kapitan de Gaulle w szkole w Rembertowie.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
 

Kapitan de Gaulle wśród oficerów w Warszawie w 1920 r. (oznaczony kółkiem)

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1919. Na odwrocie pocztówki korespondencja francuskiego żołnierza do kuzynów we Francji - "Pamiątka z obchodów święta zwycięstwa w Polsce w Nowym Dworze, 23 lipca 1919 - Wasz kuzyn".

W związku z tym, że traktat wersalski został podpisany zaledwie miesiąc wcześniej, 28 czerwca 1919 - Polska świętowała wówczas odzyskanie niepodległości oraz zwycięstwo aliantów w I wojnie światowej.
Tekst po francusku nie jest przypadkowy – w tym czasie w Polsce przebywała Błękitna Armia generała Hallera oraz liczne francuskie misje wojskowe, które wspierały tworzące się państwo polskie.

foto - Michel Jankiel Juress

źródło grafiki i opisu - https://fotopolska.eu

 

 

Ok. 1919. Pani przeglądająca rodzinny album w atelier M.J. Juressa w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Obróbka zdjęcia - Gemini 3.

 

 

1919. Modlin. Oficerowie w mundurach Polnische Wehrmacht/Polska Siła Zbrojna (naramienniki).

źródło grafiki i opisu - https://fotopolska.eu

 

 

 

29 grudnia 1919. Francuska karta polowa wysłana z Nowego Dworu Mazowieckiego do Francji. Ciekawe stemple formacyjne III Dywizji Armii Hallera działającej na Froncie Mazowieckim.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1919. Ćwiczenia rekrutów w Modlinie pod okiem amerykańskiego instruktora por. Tekerly.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

 

26 stycznia 1919 r. Odbywają się pierwsze na ziemiach polskich powszechne wybory do Sejmu Ustawodawczego na terenie ziem dawnego Królestwa Polskiego i Galicji. Posłem z listy nr 2 w okręgu wyborczym nr 17 (obejmującym powiaty: Mińsk-Mazowiecki, Radzymiński i prawa strona powiatu Warszawskiego) zostaje wybrany Julian Łabęda.


Urodził się 29 czerwca 1893 r. w Nowym Dworze w katolickiej rodzinie (rodzice: ojciec Roch, matka Maria z domu Affek) - zmarł 21 maja 1943 r. Uczęszczał do Szkoły Rzemieślniczej im. Szymona Konarskiego w Warszawie w latach 1907-1912. Odbył ponadto kursy ślusarskie na terenie zakładów Warszawskich. W 1918 r. rozpoczął pracę jako ślusarz-mechanik w Fabryce Przetworów Kartoflanych J. Górskiego i E. Morawskiego w Nowym Dworze. Był wiceprezesem Stowarzyszenia Robotników Chrześcijańskich i Chrześcijańskiego Związku Zawodowego Robotników Rolnych gdzie pełnił także funkcję sekretarza tego związku w okręgu Warszawa-Podmiejska oraz sekretarza Rady Nadzorczej Centrali Chrześcijańskich Stowarzyszeń Spożywczych. W Sejmie Ustawodawczym początkowo członek klubu Związku Ludowo-Narodowego, a następnie Narodowo Chrześcijańskiego Klubu Robotniczego gdzie pełnił funkcję sekretarza. Pracował jako poseł w komisjach: aprowizacyjnej, komunikacyjnej i wojskowej. Ponownie wybrany posłem w wyborach do Sejmu RP I kadencji jakie odbyły się w dniu 5 listopada 1922 r. (wybory do Senatu RP odbyły się w dniu 12 listopada 1922 r.) z listy nr 8 Chrześcijańskiego Związku Jedności Narodowej, który tworzyły: Związek Ludowo-Narodowy, Narodowo-Chrześcijańskie Stronnictwo Ludowe, Chrześcijańska Demokracja, Narodowa Organizacja Kobiet, Odrodzenie Gospodarcze w okręgu wyborczym nr 2 - Warszawa. Sejm tej kadencji został rozwiązany w dniu 27 listopada 1927 r. W Sejmie tej kadencji był posłem klubu Narodowo-Chrześcijańskiego Stronnictwa Pracy (1922-1925) i Klubu Polskiego Stronnictwa Chrześcijańskich Demokratów (1925-1927) gdzie pełnił funkcję gospodarza klubu. Był członkiem sejmowej komisji wojskowej. Aresztowany 21 maja 1943 r. wraz z żoną Łucją (ur. 22.08.1892 r. w Nowym Dworze) i córkami Haliną (ur 10.05.1920 r. w Nowym Dworze) i Eulalią/Elżbietą (ur. 22.08.1922 r. w Nowym Dworze) przez gestapo w Bugmünde (Nowym Dworze), pod zarzutem popełnienia przestępstw dewizowych i podejrzenia o przynależność do organizacji konspiracyjnej, zostają wywiezieni do Fortu III w Pomiechówku. W dniu 31 maja 1943 r. zostaje skazany przez Sąd Doraźny Rejencji Ciechanów i Okręgu Suwałki z siedzibą w Bugmünde na karę śmierci. Wyrok zostaje wykonany tego samego dnia. Żona i córki przebywają w Forcie III do 31 grudnia 1943 r. skąd zostają wywiezione do KL na Majdanku, a następnie 19 kwietnia 1944 r. do KL Ravensbrück.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

* Jolanta Załęczny "Powiat warszawski w latach II Rzeczypospolitej: życie społeczno-polityczne, gospodarcze i kulturalne", 2015.

 

 

 

1919. Wiece Związku robotników fachowych i niefachowych w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Z prowincji.

Nowy Dwór.

(Korespondencja własna)

W dniu 9 czerwca t. j. w poniedziałek, odbyły się w Nowym Dworze dwa wiece, zorganizowane przez miejscowy Związek robotników fachowych i niefachowych, w celu wykazania konieczności organizowania się proletarjatu oraz dla omówienia reform społecznych, które mieli przedstawić zebranym posłowie ludowi z Sejmu. Lecz miejscowi endecy postanowili zrobić wszystko, aby do wieców niedopuścić i w tym celu dali znać do twierdzy Modlińskiej, iż w Nowym Dworze ma się odbyć wiec komunistyczny. Z Modlina wysłano 2 żandarmów z rozkazem zabronienia wiecu, lecz w ostatniej chwili na wiec pozwolono pod opieką zastępcy komendanta miejscowego i kaprala policji komunalnej, p. Zaborka. Przewodniczącym wiecu wybrano tow. Łukaszewskiego, który powiadomiwszy zebranych o nieprzybyciu posłów, zaznaczył, iż mówić będziemy o organizowaniu się.

Tow. Hanka z Warszawy streściła historję wyzysku i upośledzenia pol. klasy robot., podkreśliła, iż organizacja to nasza siła, jednolitość to nasze zwycięstwo i nawoływała do organizowania się pod sztandarem P. P. S., jako tej partji, która niewzruszenie i wytrwale od 27 lat walczy o ideały miłości i sprawiedliwości. Następnie prelegentka przeszła do statutu związku robotników fachowych i niefachowych, tłómacząc poszczególne paragrafy. Wiec zakończył się okrzykami na cześć P. P. S. i Polskiej Republiki Socjalistycznej. Dodać należy, iż miejscowa endecja z posłami: Łabędą, Bochenkiem i Bacznym postanowiła spokój i nastrój poderwać i w tym celu podczas końcowego przemówienia tow. Hanki odwołała na bok kaprala, p. Zaborka, nakręciła go tak, że ten wystąpił w obronie pobitej endecji, ale tu spotkał się z kategoryczną odprawą tow. Hanki, która wyjaśniła mu, iż obecność zastępcy komendanta jest aż nadto dostateczną, i że wobec kilku organów władzy bezpieczeństwa nie czuje się w obowiązku tłómaczyć. Zaś posłów poprosiła, aby zamiast szczuć i jurzyć prawdziwie po endecku, zechcieli wstąpić na mównicę i tu rozpocząć jawną dyskusję. Lecz ci panowie wobec takiego oświadczenia tow. Hanki woleli zebranie opuścić.
_______________________________________________________________________________________________________


Sprostowanie Narodowej Demokracji (Endecji)

Wierutne kłamstwa socjalistyczne.

W Robotniku organie Polskiej Partji Socjalistycznej z dn. 15 czerwca r. b. Nr 217, wydrukowanem jest, że jakoby miejscowa endecja miasta Nowego Dworu z posłami Łabędą, Bucznym i Bochenkiem, przeszkadzała w urządzeniu wiecu dla sprawozdań posłów ludowych, zorganizowanych przez miejscowy związek robotników fachowych i niefachowych i jakoby w tym celu udano się do twierdzy Modlin, ażeby zabronić odbycia się tych wieców.

Otóż my znając prawa przysługujące każdemu posłowi przy urządzaniu wieców stwierdzamy, że wszystko co wyżej wspomniane jest, wierutne kłamstwo, dlatego: 1) że żadnych posłów na tym wiecu nie było, 2) że związek miejscowy robotników fachowych i niefachowych, który się mianował bezpartyjnym pokazał nareszcie swoje oblicze, albowiem dla omówienia spraw organizacyjnych sprowadził towarzyszkę Hankę, która nawoływała, ażeby Związek organizował się pod sztandarem P. P. S., tak oni rozumieją ich bezpartyjność i w dodatku 3) że poseł Bochenek dnia 8 czerwca był w mieście Bielsku gub Grodzieńskiej, a nie w Nowym Dworze jak to podaje Robotnik.

Jeżeli się panowie P. P. S. zawsze taką prawdą posługujecie jak w tym razie, to stwierdzamy, że czytelnicy Robotnika nigdy się prawdy nie dowiedzą.

J. Łabęda. F. Buczny.

 

 

 

Do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych.

Memoryał.

My mieszkańcy miasta Nowego-Dworu na ogólnem zebraniu d. 27/VII 19 roku postanowiliśmy jednogłośnie o bezwarunkowe zatwierdzenie nowowybranej przez tajne a powszechne głosowanie dnia 3/V r. b. Rady Miejskiej miasta Nowego-Dworu, co potwierdzamy własnoręcznymi podpisami.

Przewod[niczący] zeb[rania] Cz Bejer
Sekretarz J. Knerowski

SEJM USTAWODAWCZY RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ OTRZYMANO dnia 5. VIII. 1919 No. 3491

Do p. Ministra Spraw Wewnętrznych.

Interpelacja

posła Juliana Łabędy i innych posłów Narodowo-Chrześcijańskiego Klubu robotniczego w sprawie jak najprędszego zatwierdzenia nowowybranej rady miejskiej m. Nowego-Dworu pow. Warszaw[skiego].

Uzasadnienie

Mieszkańcy m. Nowego-Dworu znajdują się w opłakanem położeniu, gdyż rada miejska która obecnie istnieje w m. Nowym Dworze utworzona została jeszcze przez okupantów, do której ludność miejscowa nie ma żadnego zaufania.

Ludność m. Nowego-Dworu domaga się się żeby nowa rada która została wybrana na zasadzie rozporządzenia ministerstwa spraw wewnętrznych dnia 3/V r. b. była jak najprędzej zatwierdzona, gdyż uważa, że prawo wyborcze przez nikogo nie było naruszone, a protesty w tej sprawie uważa za niesłuszne, gdyż protesty takowe uważa za osobiste ambicje.

Wobec powyższego podpisani domagają się od p. Ministra Spraw Wewnętrznych o jak najprędzej jak najprędzej zatwierdzenie nowej rady m. Nowego-Dworu pow Warszawski[ego].

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

3 maja 1919. odbyły się w Nowym Dworze pierwsze po odzyskaniu niepodległości tajne, powszechne wybory Rady Miejskiej w tym burmistrza, którym został Leon Janczewski. Wybór musiał być zatwierdzony przez Ministra Spraw Wewnętrznych jednak procedura z tym związana przedłużała się w związku ze zgłoszonymi protestami wyborczymi. W dniu 27 lipca 1919 r. w mieście odbyło się ogólne zebranie podczas, którego uczestniczący w nim mieszkańcy podpisali memoriał o bezwarunkowe zatwierdzenie wybranej Rady. Został on skierowany do posła Sejmu Ustawodawczego Juliana Łąbędy (mieszkańca Nowego Dworu), który wraz z innymi posłami Narodowo Chrześcijańskiego Klubu Robotniczego wystąpił w dniu 1 sierpnia 1919 r. z interpelacją poselską w tej sprawie do ówczesnego Ministra Spraw Wewnętrznych, którym był wówczas Stanisław Wojciechowski późniejszy prezydent Polski (1922 - 1926). Interpelacja została skierowana także przez Marszałka Sejmu Ustawodawczego Wojciecha Trąmpczyńskiego do Prezydenta Ministrów, którym był Ignacy Jan Paderewski.

 

 

 

1919. Wyniki kwesty "Na obronę Lwowa" w Nowym Dworze. Pieniądze zostały zebrane przez Związek Robotników Chrześcijańskich oraz podczas przedstawienia koła dramatycznego.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1919. Za pomocą takich kart pocztowych Misji Amerykańskiej w Polsce mogła być prowadzona korespondencja pomiędzy osobami z kraju a mieszkającymi w USA. Ciekawostką jest szczegółowa informacja zamieszczona na karcie dotycząca sposobu wysyłania pieniędzy z USA do Polski. Prezentowana kart została nadana 19 lipca przez Szmula Dulca zamieszkałego w Nowym Dworze przy ul. Zakroczymskiej do syna w Nowym Jorku.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

Pocztówka została (jak wynika z tekstu) datowana w Warszawie 18 marca 1918 r. [zapewne pomyłkowo], jednak stempel pocztowy posiada datę z 4 marca 1919 r. Zawiera m.in. informację o przeniesieniu szkoły podoficerskiej WP z Warszawy do Nowego Dworu. Zagadką jest przy jakiej jednostce była ta szkoła (nieczytelna pieczątka).

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1919. Uroczystości z okazji 3 maja w twierdzy Modlin z udziałem m.in. przedstawicieli zagranicznych misji wojskowych.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

29 grudnia 1919. Pocztówka wysłana z Nowego Dworu do Francji z życzeniami w języku francuskim na nadchodzący rok 1920.

Ul. Warszawska, Magistrat w Nowym Dworze.

foto - Michel Jankiel Juress

Obróbka zdjęcia - Gemini 3.

 

 

 

27 sierpnia 1919. Zagubiony portfel sierżanta E. Waleckiego z obozu warownego Modlin.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1920 r.



- w Nowym Dworze, a nie w Modlinie Twierdzy, w okresie "bitwy Warszawskiej" mieści się Główna Kwatera 5 Armii dowodzonej przez gen. Władysława Sikorskiego.

 

Władysław Sikorski pierwotnie planował urządzenie sztabu 5 armii w Ciechanowie, ale ponieważ już 9 sierpnia docierały tam patrole sowieckie, zdecydował o ulokowaniu kwatery głównej w rejonie Modlina i Nowego Dworu. W dniu 10 sierpnia dokonał wizytacji twierdzy Modlin, zdając sobie sprawę z jej znaczenia dla realizacji planów wojennych. Ostatecznie sztab został zlokalizowany w koszarach w Nowym Dworze. Tam właśnie przybyli gen. T. Rozwadowski oraz gen. M. Weygand i po naradzie podjęli decyzję o skupieniu się na obronie linii Wkry, powstrzymaniu przeciwnika i odrzuceniu go za Narew.

* Jolanta Załęczny "Powiat warszawski w latach II Rzeczypospolitej: życie społeczno-polityczne, gospodarcze i kulturalne", 2015.

 

 

W latach 1919-1920 w Modlinie i Nowym Dworze przebywały delegacje zagranicznych misji wojskowych (w 1920 r. w koszarach Baonu Elektro mieściła się siedziba Sztabu 5 Armii gen. Władysława Sikorskiego). Na zdjęciu trzej przedstawiciele zagranicznych misji wojskowych przy Parku im. gen. Hallera w Nowym Dworze.

foto - Michel Jankiel Juress (koloryzowane)

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1920. Kadeci Korpusu Kadetów Nr 2 w Modlinie z gen. dyw. Józefem de Latour.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1920. Na nowodworskim cmentarzu - poświęcenie pomnika Rudolfa Kreutziga (Dolcia). Drugi od lewej brat Rudolfa Władysław.

foto - Michel Jankiel Juress

[źródło opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1920. W porcie wojennym w Modlinie.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1920. Pracownicy fabryki fajansu i porcelany A. Winogradowa w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1920. W Nowym Dworze powstała i została zarejestrowana przy ul. Zakroczymskiej 36 firma "Rykla Gerszt" zajmująca się sprzedażą drobnej galanterii i konfekcji.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

R. H. A XXVIII 333: „Rykla Gerszt” w Nowym Dworze, Zakroczymska 36. Drobna sprzedaż galanterji i konfekcji. Istnieje od 1920 r. Właścicielka Rykla Gerszt vel Herszt z Nowego-Dworu. Pomiędzy Jakóbem - Szymonem Hersztem a małżonką jego Ryklą, z domu Chaimowicz, nastąpił układ na mocy intercyzy z dnia 23 listopada 1929 r., ustalający wyłączność majątku i wspólność dorobku.


- R. H. A XXVIII 333 - oznaczenie sygnatury w dawnym Rejestrze Handlowym, który był prowadzony przez sądy okręgowe w przedwojennej Polsce.

- Intercyza: Umowa przedmałżeńska lub małżeńska regulująca stosunki majątkowe.

- Galanterja i konfekcja: Sprzedaż drobnych artykułów strojnych (np. rękawiczek, pasków) oraz gotowej odzieży.

- Vel: Łaciński spójnik oznaczający „albo” / „inaczej zwany” (często stosowany przy obocznościach w pisowni nazwisk).

 

 

 

Luty 1920. Śmierć niedźwiedzicy czyli charakter polskiego kmiotka.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Śmierć niedźwiedzicy czyli charakter polskiego kmiotka.

Biała niedźwiedzica, która wraz z oddziałem murmańskim przybyła do Warszawy, zakończyła dni swego żywota tragicznie.

Przed kilku dniami, jak zwykle kąpano ją w Wiśle pod Modlinem, gdzie gościła ostatnio. Płynąca kra, w postaci większego odłamu lodowego, uderzyła ją w czasie nurzania się w falach wiślanych w kark, raniąc do krwi. Zirytowane tem zwierzę zdarło łańcuch, na jakim było trzymane i wpław puściło się na przeciwległy brzeg Wisły. Tu chytry kmiotek, który z uporem twierdzi dotąd: „moja, bom ją upolował na własnym gruncie“, zabił niedźwiedzicę i niezwlekając zabrał się do zdzierania futra i skóry. Zanim murmańczycy zdołali przeprawić się na łodziach przez Wisłę w pogoni za swoją faworytką, tragiczna sytuacja rozegrała się już w całej pełni. Przyzwyczajeni do swej ulubienicy żołnierze murmańscy są niepocieszeni.

Podobny wypadek z niedźwiedzicą zdarzył się w Londynie, w Anglji, tam jednak schwyciła ją policja i oddała prawnym właścicielom. Niestety, pod Modlinem chęć posiadania futra i skóry z niedźwiedzia pozbawiła dzielnych murmańczyków ułaskawionego zwierzęcia.

 

 

 

1920. Inwazja bolszewicka a żydzi.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 


Nowy Dwór.

Do Nar. Kl. Żyd. Pos. Sejm. przy T. Ż. R. N. zgłosili się d. 17 sierpnia 20 r.: p. BERMAN CHASKIEL, Prezes Zarządu Gminy Żyd. w Nowym Dworze, tudzież Ławnik Magistratu, zam. w Nowym Dworze przy ul. Sukiennej, i złożyli następujące zeznanie:

We czwartek, dn. 12 sierpnia r. b., przyjechał do Nowego Dworu Starosta Warszawski i wydał polecenie policji miejscowej, aby zarządziła wysiedlenie ludności z miasta do 14-go sierpnia. Delegacja, złożona z księdza proboszcza miejscowego i pp. Ch. Bermana, Przybyszewskiego, Przedwieckiego, udała się dnia 2-go sierpnia do Komendanta twierdzy Modlin w celu uzyskania prolongaty co do wykonania powyższego zarządzenia. Adjutant Komendanta wobec tego, że ostatni był zajęty, przyjął księdza proboszcza prywatnie, oświadczając mu, że wieczorem o g. 8 będzie ogłoszona rezolucja Komendanta w sprawie wysiedlenia ludności. Nazajutrz, d. 13 sierpnia Magistrat otrzymał rozkaz poufny № 8086 (z d. 12. 8. 20. Dzien. Policji Państwowej), że rozporządzenie dotyczy tylko Żydów i Niemców; Polacy mogą w mieście pozostać.

Decyzja ta grozi ruiną 500 rodzinom żydowskim.

(—) Ch. Berman.

Warszawa, d. 17 sierpnia r. b.

______________________________________________________________________________

W uzupełnieniu powyższego dodaję, że w sobotę wieczorem, d. 14. 8. 20, policja miejscowa sprawdzała, czy ludność żydowska opuściła miasto, prócz tego żołnierze i marynarze dopuścili się po wysiedleniu ludności żydowskiej rabunków. Obrabowane zostało mienie żydowskie, złożone w piwnicy domu p. Ch. Bermana i p. Goreckiego. W synagodze żydowskiej żołnierze umieścili konie, z bóżnicy wynieśli wszystkie ławki i utensylja.

* * *

Do biura Narodowego Klubu Poselskiego zgłosiła się delegacja z Nowego Dworu, składająca się z: 1) rabina Najfelda 2) obywatela Icka Majera Mundlaka i 3) Natana Juresa, i zeznała:

Ludność żydowska, która została przymusowo ewakuowana z Nowego Dworu na rozkaz Gubernatora Wojennego w Warszawie, nie może tam dotychczas jeszcze powrócić, ponieważ władze miejscowe żądają odwołania pierwszego rozkazu o ewakuacji przymusowej.

(—) rabin Najfeld (—) Natan Jures (—) Icek Mundlak.

_______________________________________________________________________________

1. Do biura Nar. Kl. Żyd. Posłów Sejmowych zgłosił się Mojsze Finkielstein, zam. w Nowym Dworze, i zeznał, co następuje:

Nie mogę powrócić do Nowego Dworu, gdyż mieszkanie moje jest zajęte przez wojsko. Większa część mieszkań żydowskich zajęta jest przez wojskowych i wobec tego Żydzi nie mogą powrócić do domu. Prosimy o interwencję.

(—) M. Finkielstein. Warszawa, 1. XI. 20.

2. Zgłosił się Icchok Radzyner, zam. w Nowym Dworze, i zeznał:

Mieszkanie moje, które zostało obrabowane, również jest zajęte przez wojskowych.

(—) I. Radzyner. Warszawa, 1. XI. 20.

3. Zgłosił się Moszek Jankielewicz z Nowego Dworu i zeznał:

I moje mieszkanie zajęte zostało przez wojskowych, nie mogę wobec tego powrócić do domu.

(—) Jankielewicz. Warszawa, 1. XI. 20.

_____________________________________________________________________________

- Nar. Kl. Żyd. Pos. Sejm. (Narodowy Klub Żydowskich Posłów Sejmowych): Reprezentacja polityczna mniejszości żydowskiej w polskim Sejmie Ustawodawczym.

- T. Ż. R. N. (Tymczasowa Żydowska Rada Narodowa): Organ reprezentujący interesy ludności żydowskiej wobec władz państwowych.

- Ławnik Magistratu: Dzisiejszy odpowiednik członka zarządu miasta lub radnego o zwiększonych uprawnieniach wykonawczych.

- r. b. (roku bieżącego): Skrót powszechnie używany w korespondencji urzędowej (tutaj dotyczy roku 1920).

- Prolongata: Odroczenie, przedłużenie terminu (w tym przypadku terminu wysiedlenia).

- Utensylja (utensylia): Sprzęty, przybory, przedmioty codziennego użytku lub wyposażenia (tu: wyposażenie bóżnicy/synagogi).

- Bóżnica: Synonim synagogi, miejsce modlitwy.

 

 

 

Na początku sierpnia 1920 roku w związku z trwającymi działaniami wojennymi rozpoczął się proces wysiedlania Żydów z rejonu wokół twierdzy Modlin i Nowego Dworu. Opuszczone przez nich domy były grabione przez okoliczną ludność lub zajmowane przez wojsko. Do podobnych incydentów dochodziło w Zakroczymiu i Falenicy. Działania te wywołały protesty żydowskich posłów, wobec czego Minister Spraw Wojskowych gen. Kazimierz Sosnkowski wydał rozkaz, na mocy którego miano surowo karać za wszelkie antyżydowskie ekscesy. Pod naciskiem kół nacjonalistycznych, na rozkaz gen. Sosnkowskiego, dokonano aresztowania dużej grupy wojskowych pochodzenia żydowskiego (około 1 tysiąca, wśród których dominowali oficerowie) i osadzenie ich w obozie dla internowanych w Jabłonnie. Na podstawie rozkazu z 16 lub 17 sierpnia 1920 roku wydzielono tam baraki dla kilku tysięcy poborowych i ochotników (byli to uczniowie i studenci) oraz żołnierzy i oficerów. Żydowscy internowani pozostawali pod strażą oddziałów złożonych z żołnierzy pochodzących z Poznańskiego, których już wcześniej podejrzewano o antyżydowskie nastroje. Obóz został zlikwidowany 10 września 1920 roku. Jego rozwiązania bardzo ostro domagała się prasa żydowska.

* Jolanta Załęczny "Powiat warszawski w latach II Rzeczypospolitej: życie społeczno-polityczne, gospodarcze i kulturalne", 2015.

 

 

 

1920. Pocztówka fotograficzna, Nowy Dwór - Rynek. Wiadomość jest napisana w języku francuskim, datowana na 1 czerwca 1920.

Nieistniejący przedwojenny Rynek, który jest dziś skwerem abp. Dobrogosta. W dolnym prawym rogu widoczny kawałek ulicy Warszawskiej a po drugiej stronie rynku równolegle ulica Zakroczymska.

foto - Michel Jankiel Juress

Obróbka zdjęcia - Gemini 3.

 

 

 

1920. Na zdjęciu widzimy Rynek Miejski - dziś znany jako skwer Dobrogosta. W tle stoją jeszcze nieistniejące już drewniane domy, które kiedyś tętniły życiem przy ulicach Daszyńskiego (po prawej stronie) i Zakroczymskiej (po lewej stronie).

Zdjęcie opisano słowami: "...Targowisko w dniu, w którym niewiele sklepów jest otwartych. Rynek jest pełen bezrobotnych mężczyzn. 1920 rok..."

źródło opisu - Kalo NDM

 

 

 

10 lutego 1920. Pocztówka z Nowego Dworu do Nowego Jorku.

foto - Michel Jankiel Juress

 

 

Kościół św. Michała Archanioła w latach międzywojennych.

foto - Michel Jankiel Juress

 

 

 

1920 r. Trzej żołnierze w atelier zakładu fotograficznego M. J. Juressa.

foto - Michel Jankiel Juress

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

18 września 1920. Kurjer Warszawski, nr 259.

 

Katastrofa w Nowym Dworze.

Wczoraj przed południem zdarzyła się katastrofa w Nowym Dworze pod Modlinem, w gmachu pięciopiętrowym, w którym mieszczą się składy produktów amerykańskich.

Wyższe piętra były tak przeładowane produktami, że pod ich ciężarem zawaliło się piąte piętro, wywołując zerwanie dwóch niższych. Drugie piętro miało silniejsze belkowanie, gdyż wytrzymało uderzenie ciężarów, spadających z trzech górnych pięter.

O ile wiadomo, zginęło około 20 bolszewików-jeńców, zajętych przy wyładowywaniu produktów, oraz kilku urzędników składów.

Na miejsce wypadku wyjechał wicedyrektor państwowego komitetu pomocy dzieciom, inżynier Odechowski.

 

 

 

1921 r.

 



- w Nowym Dworze mieszka 7.829 osób w tym 3916 pochodzenia żydowskiego (50%). Przemysł reprezentowany jest przez: fabryki fajansu i krochmalu, browar, 3 młyny, 3 tartaki. Funkcjonuje około 270 sklepów. Rzemiosło nominalnie reprezentują cechy: bednarzy, stelmachów, kowali. Duża liczba rzemieślników znajduje pracę w warsztatach fortecznych i stoczni rzecznej. Instytucją organizującą życie ekonomiczne i kulturalne jest oddział Centralnych Chrześcijańskich Związków Zawodowych łączący 6 związków: metalowców, budowlany, chemiczny, drzewny, pracowników szpitalnych, niewykwalifikowanych. Do związków tych należą masowo rzemieślnicy. Oddział utrzymuje czytelnię, biuro pośrednictwa pracy, kasę chorych, kasę strajkową. Pod jej egidą jej znajduje się kooperatywa spożywcza.

20.IX. - postanowieniem wojewody warszawskiego zarejestrowane zostało w Nowym Dworze stowarzyszenie pod nazwą "Żydowska Biblioteka Ludowa "Szolem Alejchem".

8.XI. - postanowieniem wojewody warszawskiego zarejestrowane zostało w Nowym Dworze stowarzyszenie pod nazwą: "Związek Rzemieślników Żydów w Nowym Dworze.

 

1921. Rozważania o zmianie w 1834 r. nazwy twierdzy Modlin na Nowogeorgiewsk.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Nazwa Modlina.

Forteca Modlin była przed wojną 1831 roku polską twierdzą; stały w niej załogą wojska polskie Królestwa Kongresowego. W chwili wybuchu powstania listopadowego była tam także 100 artylerzystów rosyjskich i 150 kawalerzystów rosyjskich (kirasyerów, huzarów i ułanów). Rosyanie ustąpili z twierdzy, gdy polski komendant pokazał im piśmienny rozkaz wielkiego księcia Konstantego, żeby wracali do Rosyi. Działo się to 4-go grudnia 1830 roku. Po przegranej wojnie armia polska cofnęła się do Prus i złożyła tam broń, a załoga polska Modlina oddała dnia 10. października 1831 r. klucze twierdzy wielkiemu księciu Michałowi. W samej wojnie forteca nie brała faktycznego udziału, gdyż nie była obleganą. Niemniej 27-go maja 1834 r. cesarz Mikołaj I rozkazał: „Forteca modlińska na pamiątkę bitwy z powstańcami polskimi pod Ostrołęką nazywać się ma Nowo-Gieorgiewska“. W sierpniu 1915 r. twierdza została zdobyła przez armię niemiecką. Władze wojskowe niemieckie przywróciły fortecy jej polską nazwę „Modlin“.

 

 

 

1921. O rzemiośle w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Nowy Dwór. Ludności 8.300, Żydów 4.800. Przemysł prawie całkowicie w rękach żydowskich. Fabryka fajansu (żyd), browar (żyd) 3 młyny (żyd), 3 tartaki (dawn. żyd.), krochmalnia. W zakresie handlu widać wzrost ilości sklepów polskich, obecnie w mieście egzystuje około 220 sklepów, w czem około 50 polskich. Duża kooperatywa pod egidą Centrali Pol Zw. Zawod.

Życie rzemieślnicze cechowe w zupełnym zastoju. Nominalnie egzystują cechy bednarzy, stelmachów, kowali. Cech stolarski rozwiązał się w 1910 r, jak również rzeźników przeniesiony w owym czasie do Warszawy. Instytucja odgrywająca dużą rolę w życiu rzemieślnictwa jest Centrala Chrześc. Zw. Zawodowych, do której należą związki metalowców, budowlany, chemiczny, drzewny, szpitalników, niewykwalifikowanych. Centrala utrzymuje Kasę chorych, strajkową, czytelnię, biuro pośredn. pracy. Centrala jest regulatorem zatargów pomiędzy pracownikami i pracodawcami w osobie rozwiniętego w Nowym Dworze przemysłu oraz ogromnych warsztatów w fortecy i w porcie Modlin. Doceniając tę rolę Centrali, jak również i jej doniosłość w zakresie pracy kulturalnej nie można nie zwrócić uwagi na fakt, iż Centrala, jako organizacja uwzględniająca interesy wogóle warstwy pracującej, nie jest w stanie obserwować interesów specjalnie rzemieślniczych, mających swoje specjalne cechy nie znajdujące odpowiednika w programie pracy Centrali. Dlatego też liczni rzemieślnicy tutejsi winni zakrzątnąć się około stworzenia instytucji własnej. Niestety, zrozumienia tej potrzeby nie widać ani pomiędzy rzemieślnikami, ani pomiędzy inteligencją miejską. Zanotować warto fakt silnej emigracji żydów za ocean. Wyjechała już znaczna ilość rodzin; słyszeliśmy o dalszych kandydatach do tej wędrówki. Charakterystycznem jest, iż pomiędzy wyjeżdżającymi znajdują się również ludzie o wielomiljonowych fortunach. Czy też odnośne urzędy skarbowe potrafiły załatwić wszelkie słuszne rachunki pomiędzy emigrantami do łaskawszej nowej ojczyzny i naszym skarbem państwa?

___________________________________________________________________________________________________________

Stosunki narodowościowe i ekonomiczne Autor tekstu wyraźnie zaznacza dominację ludności żydowskiej w przemyśle i rzemiośle (wskazują na to dopiski "żyd." przy fabrykach). Jednocześnie z satysfakcją odnotowuje wzrost liczby "sklepów polskich" (50 na 220), co wpisuje się w ówczesny trend walki o "uniezależnienie gospodarcze" i budowanie polskiej klasy średniej.

Rola Modlina jako silnika gospodarczego Wzmianka o "ogromnych warsztatach w fortecy i w porcie Modlin" przypomina, że Nowy Dwór Mazowiecki był nierozerwalnie związany z sąsiednią twierdzą. Wojsko i infrastruktura portowa były głównymi pracodawcami w regionie, co tłumaczy siłę związków zawodowych (Centrala Chrześc. Zw. Zawodowych).

Kryzys tradycyjnego rzemiosła Tekst opisuje upadek dawnego systemu cechowego. Cechy (np. stolarski czy rzeźników) rozwiązują się lub przenoszą do Warszawy. Miejsce tradycyjnych organizacji rzemieślniczych zajmują nowoczesne związki zawodowe, które pełnią funkcje socjalne: prowadzą kasy chorych, biura pracy, a nawet czytelnie.


- Stelmach – rzemieślnik zajmujący się wyrobem drewnianych wozów, sań i kół.

- Fajans – rodzaj ceramiki, z której produkowano naczynia (tańsza alternatywa dla porcelany).

- Zastój – brak aktywności, stagnacja (w tym kontekście: brak rozwoju rzemiosła).

- Kooperatywa – dawne określenie spółdzielni, zrzeszenia osób prowadzących wspólną działalność gospodarczą.

- Nominalnie – tylko z nazwy (co sugeruje, że cechy istniały na papierze, ale w rzeczywistości nie działały).

- Zakrzątnąć się – podjąć starania, zacząć działać w jakiejś sprawie.

 

 

 

1921. Wykryto organizację bandycką działającą w Nowym Dworze i okolicach.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Wykrycie organizacji bandyckiej

Wczoraj znów odkryto zorganizowaną bandę, która 5-go b. m. dokonała napadu na dom Katarzyny Wilczek w gm. Pomiechówek pod Warszawą, gdzie zrabowano 38 tysięcy marek.

Syn obrabowanej Wilczkowej podczas badania oświadczył, że jednego z bandytów widywał często w Nowym Dworze i w każdej chwili go pozna, a nawet był on z jednym ze swoich kompanów u nich na dwa dni przed napadem rzekomo jako handlarze świń.

Jakoż wczoraj na rynku w Nowym Dworze przodownik Madejski, przebrany po cywilnemu, z synem Wilczkowej, spotkał poszukiwanego bandytę, którego też aresztował. Narazie ten do winy się nie przyznawał, ale gdy przeprowadzono w domu jego rewizję i znaleziono broń, i skonfrontowany z poszkodowanymi, został poznany — przyznał się do wszystkiego.

Dalsze dochodzenie przeprowadził wywiadowca Perlik i w ciągu dnia zdołał odszukać całą zorganizowaną bandę. Hersztem bandy był Szymon Braun, l. 19, syn obywatela z Nowego Dworu, u którego znaleziono cały arsenał broni: 8 rewolwerów, 2 karabiny z obciętemi lufami, specjalnie przygotowane dla bandytów, znaczną ilość nabojów, bagnet i inne narzędzia bandyckie.

Informatorem, czyli „nadawcą” napadu na dom K. Wilczek, był Teofil Wilczek, l. 24, kuzyn obrabowanej, który wskazał, gdzie Wilczkowa ma ukryte pieniądze. Według informacji Wilczka Teofila, u „stryjenki” miało być 200 tysięcy, ale bandyci znaleźli tylko 38 tysięcy marek. (Wilczek oczywiście w napadzie udziału bezpośredniego nie brał, stryjenka bowiem byłaby go poznała).

Do bandy należeli, prócz powyższych, Aleksander Kwiatkowski, l. 18, z Nowego Dworu, Juljan Dłutek, l. 24, z Nowego Dworu i Aleksander Kobęcki, mieszkaniec wsi Szydłowiec pow. makowskiego. Herszt bandy Braun urządzał się w ten sposób, że broń rozdawał przed wyprawą członkom bandy, a po napadzie broń tę odbierał. Mimo to, u innych członków bandy broń znaleziono.


W tekście pojawia się waluta marki (marki polskie), które były prawnym środkiem płatniczym w II RP przed reformą Władysława Grabskiego z 1924 roku, wprowadzającą złotego. Kwota 38 tysięcy marek w 1921 roku, ze względu na postępującą wówczas inflację, była sumą znaczącą, ale jej realna wartość szybko spadała.

 

 

1921. Aresztowano bandytów spod Nowego Dworu.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Aresztowanie bandytów z pod Nowego Dworu.

Przed kilku dniami komenda policji powiatowej dowiedziała się z pism o aresztowaniu przez 14-y komisarjat złodzieja, który wiózł dorożką łupy, pochodzące rzekomo z kradzieży kolejowej.

W dniu tym kradzieży kolejowej nie notowano, jeno szereg napadów bandyckich w okolicach Jabłonny.

Wobec tego komisarz Nowak, przy pomocy komendanta Sautera, st. przodownika Kiedrzyńskiego i wywiadowcy Perlika, wszczęli dochodzenie. Łupy odebrane rzekomemu złodziejowi kolejowemu pokazano ofiarom napadów i ci poznali je — jako swoją własność.

Bandyci w liczbie 3-ch, weszli do sklepu Chauna Potasza w Nowym Dworze i zażądali papierosów oraz wody. Gdy Potasz podawał im wodę, ci wyjęli rewolwery i zawoławszy „ręce do góry!” — kazali sobie oddać pieniądze.

Potasz krzyknął i chlusnął wodą na bandytów — co odebrało im chęć do rabunku. Bandyci udali się na szosę Jabłonowską, gdzie napadli na przejeżdżające furmanki i zrabowali gotówkę: Chaimowi Kirsztajnowi i Abramowi Sosińskiemu (obaj z Nowego Dworu) oraz Gierszowi Papierowi, którego przytem pobili.

Po dwu godzinach ci sami bandyci znów napadli na furmanki, jadące w kierunku Płońska.

Furmankami jechali Icek Moony, Moszek Fuchs, Udem Tasiemka, Szulim Igielnik, Abram Grimbaum oraz pewna młoda żydówka, którą bandyta Wojnarowski zniewolił.

Bandyci zrabowali wszystkie posiadane przez wyżej wymienionych pieniądze oraz towary bławatne na ogólną sumę półtora miljona marek.

Dwu bandytów schwytano. Są to: Czesław Jasiński z Nowego Dworu i Stefan Wojnarowski, syn znanego w Nowym Dworze obywatela. Przyznali się oni do wyżej wymienionych napadów, przyznał się też do zniewolenia żydówki.

______________________________________________________________________________________________

Aspekt społeczny i narodowościowy. Tekst wymienia wiele nazwisk o brzmieniu żydowskim (Potasz, Kirsztajn, Moony, Fuchs, Igielnik). Nowy Dwór Mazowiecki był w tym czasie ważnym ośrodkiem handlowym z bardzo liczną społecznością żydowską, która dominowała w handlu detalicznym (sklepy) i transporcie (furmanki). Ofiarami bandytów padali lokalni kupcy i rzemieślnicy niezależnie od pochodzenia, choć tu widzimy wyraźną nadreprezentację tej grupy.

"Syn znanego obywatela". Niezwykle ciekawa jest wzmianka o Stefanie Wojnarowskim. Podkreślenie, że był synem „znanego obywatela”, sugeruje skandal obyczajowy. W tamtych czasach fakt, że osoba z „dobrego domu” schodzi na drogę bandytyzmu i dopuszcza się brutalnych przestępstw, był dla opinii publicznej szczególnie szokujący.


- Wywiadowca: W ówczesnej nomenklaturze policyjnej był to funkcjonariusz służby śledczej (dzisiejszy detektyw).

- Towary bławatne: Materiały tekstylne, tkaniny, najczęściej luksusowe (jedwabie, aksamity) lub wysokiej jakości bawełna. Handel nimi nazywano bławactwem.

- Miljon marek: Mowa o marce polskiej, która była walutą w Polsce przed reformą Grabskiego (wprowadzeniem złotego w 1924 r.). W 1921 roku Polska zmagała się już z dużą inflacją, stąd kwota miliona marek, choć wysoka, nie oznaczała niewyobrażalnego bogactwa.

- Obywatel: W tamtym okresie terminem „znany obywatel” określano często szanowanego mieszkańca miasta, posiadacza ziemskiego lub osobę o wysokim statusie społecznym i majątkowym.

- Zniewolenie: W dawnym języku prawnym i potocznym oznaczało gwałt lub wymuszenie czynności seksualnej.

 

 

1921. Kurjer Polski, nr 310.

 

Schwytanie niebezpiecznych bandytów.

Przed kilku dniami komenda policji powiatowej dowiedziała się z pism o aresztowaniu w obrębie 14 komisarjatu złodzieja, który wiózł dorożką łupy, pochodzące rzekomo z kradzieży kolejowej. W tym dniu notowania kradzieży kolejowej w obrębie powiatu nie było, natomiast notowano napad bandycki. Komisarz Nowak przy pomocy komendanta Nowego Dworu Sautona, st. przodownika Kiedrzyńskiego i wywiadowcy Perlika wszczęli dochodzenie i wykryli bandytów, którzy w okolicach Nowego Dworu i Jabłonny dokonali szeregu napadów bandyckich. Jednym z tych bandytów był wreszcie aresztowany w 14 komisarjacie rzekomo złodziej kolejowy, który z innymi bandytami w liczbie 3-ch weszli do sklepu Chaima Potana i zażądali papierosów oraz wody. Gdy Potan podawał im wodę, ci wyjęli rewolwery i zawoławszy: „ręce do góry!“ kazali sobie wręczyć posiadane w kasie pieniądze. Potak krzyknął i z przerażenia chlusnął wodą na bandytów co odebrało im odwagę i zbiegli udawszy się na szosę jabłonowską, gdzie napadli na przejeżdżające furmanki i zrabowali gotówkę Chaimowi Kirstajnowi i Abramowi Sosińskiemu obu z Nowego Dworu oraz Gierszowi Papierowi, którego przytem pobili i ukryli się lesie. Po dwóch godzinach ci sami bandyci znów napadli na furmanki jadące w kierunku Płońska. Furmankami jechali: Icek Mocny, Moszek Fuchs, Udem Tasiemka, S. Igielnik, Abram Grinbaum oraz pewna żydówka. Bandyci zrabowali wszystkie posiadane przy wyżej wymienionych pieniądze oraz towary bławatne na ogólną sumę półtora miljona marek. Bandytów dwóch schwytano, są to: Czesław Jasiński z Nowego Dworu i Stefan Wojnarowski, syn znanego w Nowym Dworze obywatela. Przyznali się oni do wyżej wymienionych napadów.

 

 

1921. Napad i postrzelenie - ofiarami kupcy z Nowego Dworu.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Napad i postrzelenie.

Nocy wczorajszej, między Jabłonną a Nowym Dworem w okolicy wsi Rajszewa gm. Góra, dwóch bandytów usiłowało zrabować towary z furmanki. Gdy jadący kupcy z Nowego Dworu, Chaim Kirsetajn i Rachmił Mosiek stawili opór, wówczas jeden z bandytów postrzelił Rachmiła Mośka w lewy obojczyk. Rannego przewieziono do szpitala powiatowego w Nowym Dworze. Bandyci nic nie zrabowali.

 

 

 

1921. Wykaz osiedli o charakterze miejskim wg. spisu ludności z 30 września 1921 r. i podziału administracyjnego z dn. 1 stycznia 1929 r. - gminy Nowy Dwór, Zakroczym Góra i Pomiechowo.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1921. Parafia Nowy Dwór zostaje odłączona od dekanatu warszawskiego i przyłączona do dekanatu praskiego.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1921. Okradzenie szpitala w Nowym Dworze przez marynarzy.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Okradzenie szpitala przez marynarzy.

W tych dniach okradziono powiatowy szpital w Nowym Dworze. Dochodzenie, wszczęte przez policję, doprowadziło na pewne ślady w porcie, gdzie aresztowano dwu marynarzy: Stanisława Gorczakowskiego i Józefa Poniatowskiego. Sąd wojskowy atoli zwolnił aresztowanych, nie znalazłszy dowodów ich winy.

Wówczas komendant policji Nowego Dworu Sauter i wywiadowca Perlik wszczęli dochodzenie po raz wtóry i poczynili poszukiwania trzeciego sprawcy kradzieży cywilnego Józefa Wiatraka. Odszukano go i aresztowano, jak również po raz wtóry aresztowano marynarzy Gorczakowskiego i Poniatowskiego.

Wobec niezbitych dowodów ich winy przyznali się oni do kradzieży i wskazali, gdzie znajdują się skradzione przez nich rzeczy. Część bielizny już sprzedanej przez złodziejów odebrano, część zaś ukrytą w porcie odszukano i zwrócono szpitalowi. Kradzieży bielizny dokonano na sumę pół miljona marek.



- Wspomniane „pół miljona marek” odnosi się do marki polskiej, która była walutą w Polsce w latach 1917–1924, przed wprowadzeniem złotego.

 

 

 

1921. Zdjęcie kadry oficerskiej Szkoły Podoficerskiej Batalionu Elektrotechnicznego w Nowym Dworze. W środku oficer zagranicznej misji wojskowej (prawdopodobnie angielskiej).

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1921. Spór pomiędzy nauczycielami a burmistrzem Nowego Dworu o opał dla szkół i dla nich.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 


BURMISTRZ NOWEGO DWORU.

Nauczycielstwo szkół powszechnych w Nowym Dworze odbyło dnia 17 stycznia naradę i postanowiło protokuł tej narady rozesłać wszędzie, skąd może się spodziewać pomocy moralnej.

Rada miejska Nowego Dworu postanowiła dać opał szkołom i nauczycielstwu, w czym dopomógł jej nawet Urząd Żeglugi Państwowej pożyczką 35 ton węgla. Na posiedzeniu z dnia 18 listopada rada miejska uchwaliła myśl swą w czyn wprowadzić. Ale oparł się temu burmistrz i przewodniczący dozoru szkolnego, p. Leonard Janczewski. Wogóle nauczycielstwo Nowego Dworu zarzuca panu burmistrzowi nieżyczliwe usposobienie a nawet otwarte wygłaszanie pogróżek paraliżowania wszelkiej akcji, zmierzającej do poprawy bytu nauczycielstwa, oraz ordynarne traktowanie delegata tego nauczycielstwa.

Kierownik siedmioklasowej szkoły powszechnej w Nowym Dworze w liście wystosowanym do dozoru szkolnego pisze:

„Pan Przewodniczący Dozoru Szkolnego wypowiedział się do delegacji nauczycielskiej jasno; że będzie uniemożliwiał wszelką akcję nauczycielstwa, zmierzającą do rozwoju szkoły i interesów materjalnych nauczycielstwa, i postanowienie swoje w czyn wprowadził”.

Cóż na to pan burmistrz i w jednej osobie przewodniczący dozoru szkolnego w Nowym Dworze?
_______________________________________________________________________________________

Protest przeciwko artykułowi w „Myśli Niepodległej”.

Od Związku robotników niefachowych (oddziału w Nowym Dworze) otrzymujemy list następujący:

Członkowie Związku klasowego robotników fachowych i niefachowych na zebraniu, odbytem w dniu 8 maja 1921 r., postanowili zaprotestować przeciwko artykułowi, wydrukowanemu w n-rze 547 „Myśli Niepodległej” z dnia 9 kwietnia 1921 r. i skierowanemu przeciwko osobie burmistrza m. Nowego Dworu, Leonarda Janczewskiego, jako niezgodnego z rzeczywistością. Niniejszem stwierdzamy, że zachowanie się burmistrza względem nauczycielstwa jest lojalne i nie jest przeciwne rozwojowi szkolnictwa. Jednocześnie nadmieniamy, że kierownik szkół miejskich, p. K. Kuczkowski z rozpoczęciem roku szkolnego 1920/21 nie chciał przyjąć do szkół miejskich dzieci analfabetów w wieku 10 — 12 lat, życząc sobie widocznie, ażeby takowe nadal pozostawały w ciemnocie. Przytem, przyjmując dzieci do szkół, p. kierownik wyróżnia rodziców zamożnych, traktując źle rodziców z klasy robotniczej, przez co uwydatnia swój wrogi stosunek do tutejszego proletarjatu.
___________________________________________________________________________________________

Listy do redakcji.

Szanowny Panie Redaktorze! Uprzejmie proszę Pana o łaskawe wydrukowanie w Jego poczytnem piśmie niniejszego wyjaśnienia:

W Nr 547 „Myśli Niepodległej” z dnia 9 kwietnia r. b., zamieszczony został artykuł pod tytułem „Burmistrz Nowego Dworu”, zarzucający mi nieżyczliwe usposobienie dla nauczycielstwa, a nawet uniemożliwianie wszelkiej akcji, zmierzającej do rozwoju szkoły i interesów materjalnych nauczycielstwa.

Celem sprostowania powyższego artykułu przesłałem do redakcji „Myśli Niepodległej” uchwałę rady miejskiej z d. 21 i 26 kwietnia r. b. wraz z innemi dowodami, stwierdzającemi, że ja rozwojowi szkolnictwa przeciwny nie jestem, bowiem przy objęciu stanowiska burmistrza — miasto posiadało 8 nauczycieli, obecnie zaś posiada 14; że działalność moja jest zgodna z uchwałami rady miejskiej i ogólnemi przepisami ustawodawczemi; że potrzebny do opalania szkół miejskich materjał opałowy, jako to: węgiel i drzewo, wydawany regularnie za pokwitowaniem stróży szkolnych w kontroli opałowej i że dokładne opalanie szkół było niejednokrotnie stwierdzane przez niektórych członków dozoru szkolnego.

Powyższe dowody, jak również samodzielnie poczynione w tym kierunku sprostowania: przez Centralę okręgową pol. zjedn. zaw. rob. chrz. w Nowym Dworze w gazecie „Związkowiec Chrześcijański” Nr 13 z d. 28 kwietnia r. b. i Związek klasowy rob. fach. i nief. w gaz. „Robotnik” z d. 22 maja r. b. Nr 133, „Myśl Niepodległa”, jak to widać z jej Nr 556 z dn. 11 czerwca r. b., nie przekonały i w dalszym ciągu przy pomocy tabelki temperatury w szkołach powszechnych, wynotowanej na zasadzie termometru w dwu dziennikach klasowych — zarzuca robotnikom nieumiejętne myślenie o zdrowiu własnych dzieci, a zwłaszcza tym, którzy zakładają protest przeciwko tym, co tego interesu pilnują.

Wobec powyższego stwierdzam, że stanowisko moje i zarządu miasta w sprawie rozwoju szkoły, jak również opału dla szkół wyjaśnione zostało protokułem rady miejskiej z d 21 i 26 kwietnia r. b., oraz samodzielnemi notatkami przez Centralę okręgową pol. zjedn. zaw. rob. chrz. w Nowym Dworze w gaz. „Związkowiec Chrześcijański” z d. 28 kwietnia r. b. Nr 13 i Związek klasowy rob. w Nowym Dworze w gazecie „Robotnik” z d. 22 maja r. b. Nr 132 (1255), wreszcie kontrola opałowa, sprawdzona przez komisję rewizyjną i zaakceptowaną przez radę miejską, dowiodła, że opał regularnie był wydawany szkołom.

Jeżeli zaś były jakie niedomagania opałowe szkół, to nie jest winą moją, albo zarządu miasta, ale byłego kierownika szkół p. Kuczkowskiego, zawieszonego w czynnościach przez władze szkolne w dniu 13 kwietnia 1921 r., który winien był dopilnowywać, aby szkoły były odpowiednio przez stróża szkolnego opalane.

Niezależnie od powyższego nadmieniam, że narada nauczycielstwa w wyżej wymienionej sprawie, która odbyła się w dniu 17 stycznia i postanowiła protokuł tej narady rozesłać wszędzie, skąd może się spodziewać pomocy moralnej, nie powinna mieć miejsca, ponieważ nauczycielstwo nie miało powodu uskarżać się ani na mnie, ani na zarząd miasta, gdy jak ja, tak i zarząd miasta nie byliśmy przeciwni wydaniu opału jak szkołom, tak i nauczycielstwu, na dowód czego osobiście podjąłem starania u komendanta obozu pułk. p. Marewicza, celem pożyczki 35 ton węgla.

Z wypożyczonego węgla wyłącznie na opał dla szkół, część takowego, a mianowicie: 17 metrów i 9 pudów drzewa i 486 pudów węgla zostało wypożyczone nauczycielstwu i winno być zwrócone, gdyż na zasadzie art 8 ust. z d. 13.VII 1920 r. (D. U. N. 65—50) państwo obowiązane jest wzamian opału dla nauczycieli wypłacać wszystkim nauczycielom równoważnik, a nie instytucje samorządowe.

Łączę wyrazy szacunku i poważania L. Janczewski burmistrz m. Nowego Dworu. m. Nowy Dwór, 22 czerwca, 1921 r.

___________________________________________________________________________________________________

Kontekst historyczny (1921 r.). To rok szczególny – Polska dopiero co zakończyła wojnę z bolszewikami i podpisała Traktat Ryski. Państwo było zrujnowane, panowała hiperinflacja, a opał (węgiel) był towarem deficytowym, niemal strategicznym. Spór o "kilka pudów węgla" był w rzeczywistości walką o przeżycie zimy.

Dokumenty pokazują głęboki konflikt personalny między burmistrzem a kierownikiem szkoły, w który wciągnięto całą społeczność lokalną – od związków zawodowych po redakcje gazet (takich jak "Myśl Niepodległa").


- Pud: Dawna rosyjska jednostka masy, używana powszechnie na terenach byłego zaboru rosyjskiego jeszcze po 1918 roku. 1 pud = 16,38 kg. Burmistrz wylicza, że pożyczono nauczycielom 486 pudów węgla, czyli niespełna 8 ton.

- Równoważnik (za opał): Dodatek pieniężny wypłacany pracownikom sfery budżetowej (w tym przypadku nauczycielom), który miał pokryć koszty zakupu opału do ich prywatnych mieszkań. Burmistrz argumentuje, że to państwo powinno go wypłacać, a nie gmina.

- Dozór szkolny: Lokalny organ administracyjny zajmujący się sprawami gospodarczymi i organizacyjnymi szkół w danej gminie.

- Szkoła powszechna: Odpowiednik dzisiejszej szkoły podstawowej.

- Związek klasowy: Organizacja związkowa o profilu socjalistycznym lub radykalnym, często powiązana z PPS (Polska Partia Socjalistyczna).

- Analfabeci w wieku 10–12 lat: W tamtym okresie, po latach zaborów i wojnie, problem dzieci, które nigdy nie rozpoczęły nauki, był ogromny. Przyjmowanie "starszych" dzieci do początkowych klas było wyzwaniem organizacyjnym.

 

 

 

1922 r.



3.I. - postanowieniem wojewody warszawskiego zarejestrowane zostało w Nowym Dworze stowarzyszenie pod nazwą: "Nowodworskie żydowskie stowarzyszenie muzyczno-literackie "Hazomir" (Słowik)".

 

1922. Aresztowanie "jaczejki" bolszewickiej w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Aresztowanie „jaczejki“ bolszewickiej.

W związku ze sprawą Teoplitza nocy onegdajszej przeprowadzono w Zakroczymiu i Nowym Dworze szereg rewizji.

Aresztowano licznych członków „jaczejki“ bolszewickiej, której zadaniem było działanie na terenie okolic Warszawy.

Podczas rewizji znaleziono bardzo wiele kompromitującej korespondencji i liczne druki, broszury komunistyczne oraz pieczątki partyjne „jaczejki“.

W Zakroczymiu aresztowani zostali: Hersz Vogel, Mordka Szeinman, Mendel Kirsz, Mordka Rosenberg, Feiwel Brodzki, Jakób Dziedzkowski i Hersz Merenholz.

W Nowym Dworze aresztowany został syn miejscowego bogacza właściciela młyna i tartaku Dydja Silbersztein, kuzyn miejscowego rabina Neufelda.

Silbersztein jest wykształconym młodzieńcem, jak również i wszyscy inni posiadają przeważnie wyższe wykształcenie.

Wszystko to są ludzie młodzi.

Aresztowanie i wykrycie wyżej wymienionej „jaczejki“ wywołało w okolicy wielką sensację.



- Jaczejka: To słowo pochodzące z rosyjskiego (ячейка), oznaczające „komórkę” – w tym przypadku najmniejszą jednostkę organizacyjną partii komunistycznej.

- Sprawa Teoplitza: Wspomniany na początku „Teoplitz” to prawdopodobnie nawiązanie do głośnych wówczas dochodzeń dotyczących finansowania działalności wywrotowej w II RP.

- Profil aresztowanych: Tekst kładzie duży nacisk na to, że zatrzymani byli ludźmi wykształconymi i pochodzili z zamożnych lub szanowanych rodzin (jak kuzyn rabina czy syn właściciela młyna), co miało potęgować wspomnianą na końcu „sensację”.

 

 

 

1922. Nieprawdopodobna historia w Wólce Górskiej - w XX w. ludzie wierzą w zaczarowane ubranie.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Nieprawdopodobna historya.

Ludzie wierzą jeszcze w zaczarowane ubranie. — Wydarzyło się to pod Warszawą!

O niesłychanem zacofaniu i średniowiecznych przesądach świadczy wypadek, który niedawno miał miejsce we wsi Wólka Górska powiatu warszawskiego.

Gospodarzowi Chomye zachorowała żona. Kiedy bezradny małżonek siedział pewnego dnia przy łóżku chorej, do izby weszła cyganka i dowiedziawszy się o zmartwieniu gospodarza oświadczyła, że doskonale zna się jako córka znachora na leczeniu chorych.

Gospodarz uwierzył przygodnej lekarce i zostawiwszy cygankę z żoną, wyszedł w pole.

Następnego dnia, była to właśnie niedziela Choma chciał udać się na nabożeństwo do kościoła, zajrzał tedy do szafy, i ku swemu zdziwieniu nic tam nie znalazł.

Po długiej rozmowie dowiedział się od żony, że ubranie wzięła cyganka na lekarstwo.

— Ubranie na lekarstwo?

— Juści. Cyganka po wyjściu Chomy z mieszkania, rozejrzała się po izbie i orzekła, że przyczyną choroby jest część ubrań gospodarza. Trzeba czemprędzej wynieść je na krzyżowe drogi, zmówić nad niemi odpowiednie modlitwy i dopiero wtedy odczynione od złego ducha mogą wrócić do szafy.

Cyganka istotnie zabrała większą część ubrań i wykonując nad nimi dziwne, odczarowujące ruchy rzekła:

— Idę na krzyżowe drogi. Wszystko będzie dobrze. Tylko jeden warunek: mąż o tem nie wiedzieć nie powinien, bo wtedy wszystko za nic. —

Naturalnie cyganka niezjawiła się więcej, zniknęła wraz z ubraniem w niewiadomym kierunku. Obecnie zaczarowanem ubraniem zajmuje się policya.

Chomowa dotychczas nie wyzdrowiała i narzeka, że stało się tylko dlatego, iż nie posłuchała cyganki i wygadała się przed mężem.

Wszystko to dzieje się pod Warszawą, w dwudziestym wieku!

 

 

 

1922. Potajemna gorzelnia w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Potajemna gorzelnia w Nowym Dworze

Wykryto ją razem z spirytusem

Onegdaj komendant policji w Nowym Dworze, aspirant Grabari wykrył ogromną potajemną gorzelnię, mieszczącą się w zabudowaniach niejakiego Stanisława Rawzyna.

Policja otoczyła gorzelnię w chwili, gdy tam w najlepsze „szła praca”. Wykryto ogromny kocioł z aparatem do pędzenia spirytusu, sześć beczek melasy, 22 beczki fermentującego zacieru, sto funtów drożdży i kilka wiader spirytusu.

Gorzelnię opieczętowano a trzech amatorów nielegalnego gorzelnictwa zamknięto.

_____________________________________________________________________________________________


- Aspirant Grabari: W tamtym okresie stopnie policyjne różniły się od dzisiejszych, a "aspirant" był wysokim stopniem funkcyjnym.

- Melasa i drożdże: Składniki te wskazują na masową skalę produkcji – 100 funtów drożdży to około 40–50 kg, co sugeruje, że nie był to domowy "samogon" na własny użytek, a profesjonalna, nielegalna fabryka.

 

 

1922. Kurjer Polski, nr 282.


WYKRYCIE OLBRZYMIEJ GORZELNI.

W dniu onegdajszym komendant policji w Nowym Dworze, aspirant Grabari, wykrył przy ul. Zatylnej w Nowym Dworze, w posesji Stanisława Handzyna, wielkich rozmiarów gorzelnię. Policja wkroczyła do potajemnej gorzelni w chwili, gdy w najlepsze pędzony był spirytus. W gorzelni znajdował się b. dużych rozmiarów kocioł z aparatem do pędzenia spirytusu, 6 dużych beczek melasy, 22 beczki fermentującego zacieru, kilka wiader spirytusu i około 100 funtów drożdży oraz różne inne utensylja, potrzebne do prowadzenia gorzelni. Trzech gorzelników aresztowano i gorzelnię opieczętowano.


- Onegdajszym – przedwczorajszym.

- Utensylja – (dawniej) przybory, narzędzia lub sprzęty potrzebne do wykonywania jakiejś pracy.

- Funt – jednostka masy; w Polsce w tamtym okresie 100 funtów odpowiadało około 40,5 kg.

 

 

1922. Kurjer Warszawski, nr 286.

Potajemna gorzelnia w Nowym Dworze. Po przeprowadzeniu dochodzenia w sprawie wykrytej olbrzymiej gorzelni tajnej w Nowym Dworze ustalono, że gorzelnia była własnością 5 osób. Głównym właścicielem, który finansował potajemną firmę, był Josek Celnikier z Warszawy (Franciszkańska 21), mający już z czasów okupacji niemieckiej praktykę w prowadzeniu tajnych gorzelni. Dyrektorem handlowym interesu był Pinkus Szejnbaum z Nowego Dworu. Wojażerem, zbywającym towar, był Lejzor Szafir, gospodarzem — Stanisław Handzyn. Oprócz produkcji spirytusowej „przemysłowcy“ trudnili się wyrobem sacharyny. Spółkę osadzono w więzieniu.


- Główny finansujący: Josek Celnikier z Warszawy, zamieszkały przy ul. Franciszkańskiej 21 (doświadczony w tym procederze jeszcze od czasów I wojny światowej).

- Pozostali wspólnicy: Pinkus Szejnbaum (dyrektor handlowy), Lejzor Szafir (akwizytor/wojażer), Stanisław Handzyn (gospodarz obiektu).

- Profil działalności: Produkcja nielegalnego alkoholu oraz sacharyny.

 

 

 

1922. W bitwie w Nowym Dworze udział wzięła marynarka, piechota, żandarmeria i cywile.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Niedzielna bitwa pod Modlinem

Udział wzięły: marynarka, piechota, policja, żandarmerja i cywile.

Zawsze i wszędzie marynarze odznaczali się pochopnością do awantur i bijatyk. nic więc dziwnego, że załoga portu Modlin nie różni się pod tym względem od swych współbraci.

Okolice Modlina często bywają widownią burd i rozpraw honorowych, które w dnie świąteczne przyjmują postać formalnych bójek.

W ubiegłą niedzielę wynikła bijatyka w Nowym Dworze między mieszkańcami a przybyłymi z portu Modlińskiego marynarzami. Uczestnicy turnieju byli gruntownie podchmieleni i walczyli z ogromnem zamiłowaniem. Dodać należy, że wśród marynarzy znajdowała się czwórka zaledwie przed kilku dniami zwolniona z aresztu w Bydgoszczy.

W czasie najgorętszej walki interwenjowali trzej funkcjonarjusze policji. Marynarze, po załatwieniu się z cywilami, rzucili się na policjantów i odebrali im broń.

Wobec takiego obrotu rzeczy aspirant Grabari, zawiadomiony o powyższem, pośpieszył osobiście na plac boju, celem aresztowania awanturników. Wówczas marynarze z dzikiemi okrzykami podążyli na jego spotkanie, zdradzając jaknajgorsze zamiary.

Jednak aspirant nie dał się rozbroić. jednego z napastników ranił wystrzałem z rewolweru w ramię, a drugiego, zamierzającego się bagnetem, uderzył silnie w nos kolbą od rewolweru.

Dwóch innych awanturników – marynarzy Benedykta Styrzyńskiego i Marjana Banachowskiego zdołano obezwładnić i osadzić w areszcie na posterunku policyjnym.

Po uspokojeniu oburzonych mieszkańców Nowego Dworu, aspirant Grabari pojechał konno do komendanta twierdzy, pułkownika Malewicza i prosił o nadesłanie pomocy, gdyż około dwudziestu pijanych marynarzy, uzbrojonych w tasaki i bagnety, wyruszyło w kierunku posterunku policyjnego, celem zwolnienia aresztowanych kolegów.

Wysłano niezwłocznie 40 żołnierzy z baonu maszynowego z żandarmami na czele, którzy zastali przed posterunkiem policyjnym grupę pijanych szeregowców marynarki z plutonowym, uzbrojonym w rewolwer.

Kierownika wyprawy – plutonowego, oraz kilku marynarzy aresztowano i odstawiono do żandarmerji.

 

 

1922. Kurjer Warszawski, nr 354.

 

Walka policji z marynarzami.
Marynarze z portu modlińskiego bardzo często, zwłaszcza w dni świąteczne, toczą po libacjach bójki z mieszkańcami okolicy Modlina. W ubiegłą niedzielę bójka taka rozgrywająca się w Nowym Dworze, przybrała dość ostre formy. Podczas sprzeczki, wynikłej między 4-ma marynarzami, których przed kilku dniami zwolniono z więzienia w Bydgoszczy, a kilku cywilnymi powstała bójka, podczas której interwenjowała policja. Marynarze rzucili się na policjantów i odebrali im broń. Zawiadomiony o wypadku komendant policji w Nowym Dworze, aspirant Grabari, pobiegł z kilku policjantami na miejsce wypadku, celem aresztowania awanturników, lecz ci rzucili się na Grabarego. Ten jednak, gdy usiłowano go rozbroić, celnym strzałem powalił jednego marynarza na ziemię, raniąc go w ramię. Inny marynarz mimo to podskoczył do Grabarego, chcąc go ugodzić bagnetem. Grabari jednak uniknął ciosu i odparował zamach na siebie kolbą rewolweru tak silnie, że marynarzowi pękła kość nosowa. Dwu innych marynarzy Benedykta Styszyńskiego i Marjana Banachowskiego, zdołano obezwładnić i osadzić w areszcie na posterunku. Po tym wypadku Grabari udał się do komendanta twierdzy, pułkownika Malewicza, konno i prosił o pomoc, gdyż z portu modlińskiego około 20 marynarzy, uzbrojonych w karabiny i tasaki, podążało na posterunek policyjny w Nowym Dworze, celem zdemolowania posterunku i uwolnienia aresztowanych towarzyszów. Pomoc z baonu maszynowego nadeszła i 40 żołnierzy z żandarmami na czele stanęło przeciw marynarzom, którzy już znaleźli się przed posterunkiem z plutonowym swym na czele, uzbrojonym w rewolwer. Przy pomocy żandarmerji wojskowej plutonowy marynarzy został rozbrojony i odprowadzony do żandarmerji, jak również aresztowano część marynarzy. Ranni przez komendanta policji marynarze zostali umieszczeni w szpitalu.



- Port modliński: Ważna baza rzeczna Marynarki Wojennej w II RP, znajdująca się u zbiegu Wisły i Narwi.

- Aspirant: W ówczesnej Policji Państwowej był to stopień oficerski (odpowiednik dzisiejszego podkomisarza).

- Tasak: Rodzaj bocznej broni białej, często używanej wówczas przez formacje marynarki lub artylerii.

 

 

 

1922. Zarzuty niegospodarności skierowane w stronę Rady Miejskiej przez obywateli i odpowiedź burmistrza miasta Janczewskiego.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

O gospodarkę miejską w Nowym Dworze.

W sprawie listu pod tym tytułem, zamieszczonego 28 ub. m., otrzymujemy poniższe wyjaśnienie. Ze swej strony dodajemy, że autorzy owego listu w pewnej mierze wprowadzili nas podstępnie w błąd i przedstawili sprawę stronnie, jak to stwierdza poniższe wyjaśnienie:

Upraszam redakcję o łaskawe pomieszczenie w swem poczytnem piśmie następujące sprostowanie:

1. Część drzew z lasku miejskiego została sprzedana z licytacji w końcu roku 1920, a uzyskana z tej sprzedaży suma obrócona została na inwestycje użyteczności publicznej, jak studnie, remont rzeźni i t. p.

2. Rada miejska na posiedzeniu swem w d. 5.6.20 r. uznając zasługi i gorliwą pracę burmistrza L. Janczewskiego dla dobra miasta, jako długoletniego pracownika, sprzedała mu meble, nabyte za fundusze miejskie przez poprzedniego burmistrza, narzuconego miastu przez b. władze okupacyjne niemieckie. Meble te zostały mu sprzedane za cenę kupna, t. j. mk. 3,142 fen. 50.

3. Plac miejski w miejscowości „Pólko” nad rzeką Narew wydzierżawiony był za czasów okupacji firmie „Don i Lerner” na lat 15 za roczną tenutę mk. 800. Wybudowano na nim tartak i elektrownię oraz przeprowadzono kolejkę do brzegu Narwi. Władze okupacyjne przeprowadziły dla swych celów bocznicę kolejową, która biegnie obok wspomnianego placu. Całe to przedsiębiorstwo w początku roku 1921 przeszło na własność sp. akcyjnej „Westrich”, która rozszerzyła je i zatrudnia do 200 robotników i oficjalistów. Rada miejska mając na względzie uprzemysłowienie miasta, sprzedała plac ten wspomnianej spółce, za który otrzymano: a) marek 3,500,000 gotówką, b) sieć elektryczną, wartości przeszło 30,000,000 mk., c) 15 kompletów elektrycznych lamp ulicznych, d) bezpłatne dostarczanie prądu dla 10 lamp ulicznych na przeciąg 11 lat, e) zniżkę 50 proc. normalnej taryfy za oświetlenie wszystkich instytucji miejskich, państwowych i społecznych i f) 40,000,000 hipoteczną gwarancję na zapewnienie normalnego dostarczania tutejszym mieszkańcom prądu elektrycznego dla celów oświetleniowych i przemysłowych w ciągu lat 11.

4. Rogatki miejskie na rok 1922 zostały oddane bez licytacji b. dzierżawcy, ze względu na to, że złożył najkorzystniejszą ofertę i wymierzoną miał daninę państwową z przedsiębiorstwa tego, które prowadził poprzednio. W dniu 16.12 r. ub. rada miejska oddała rogatki z wolnej ręki inwalidom wojennym za 2,000,000 mk., pomimo zaproponowanej przez b. dzierżawcę sumy 4,000,000 mk.

5. Węgiel, uzyskany na potrzeby szkół i magistratu, zużyty został przez te instytucje i z powodu braku opału dzieci szkolne nigdy nie doznały zimna, co poświadczyć mogą oficjalnie prowadzona kontrola opałowa oraz dozór szkolny.

6. Podczas inwazji bolszewickiej z rozporządzenia swych władz wyjechałem do Warszawy i rzecz prosta zabrałem ze sobą własne meble, których nie chciałem zostawić na pastwę losu, co się zaś tyczy cukru kartkowego, to takowy w czasie właściwym został wydany tutejszej ludności żydowskiej, ewakuowanej do Warszawy ze składu Kapłana, Nalewki 35, przez członków Komisji rozdzielczej; a chrześcijańskiej ze składu w Nowym-Dworze przez b. sekretarza aprowizacji Bogusławskiego. Mąka kartkowa jeszcze na tydzień przed ewakuacją była rozdana wszystkim mieszkańcom przez Komisję rozdzielczą i b. sekretarza aprowizacji Bogusławskiego.

Na zakończenie pozwolę sobie nadmienić, że niezależnie od tego sprostowania, winni rozsiewania oszczerstw i kłamliwych wieści pod adresem Rady miejskiej i burmistrza, pociągnięci będą do odpowiedzialności sądowej.

Z poważaniem
Przewodniczący Rady Miejskiej Burmistrz m. Nowego-Dworu Janczewski
Nowy-Dwór, d. 30.XII.1922 r.




- Tenuta – To dawne określenie czynszu dzierżawnego. W tekście mowa o tym, że firma „Don i Lerner” płaciła 800 marek rocznie za dzierżawę placu.

- Oficjalista – Tak dawniej nazywano pracowników umysłowych, urzędników prywatnych lub personel pomocniczy w większych przedsiębiorstwach, dobrach ziemskich czy fabrykach.

- Rogatki miejskie – Były to punkty na granicach miasta, gdzie pobierano opłaty od towarów wwożonych do miejscowości (tzw. brukowe lub kopytkowe). W tekście mowa o wydzierżawieniu prawa do poboru tych opłat.

- Inwazja bolszewicka – Autor odnosi się do wojny polsko-bolszewickiej z 1920 roku, kiedy to wojska radzieckie podchodziły pod Warszawę, a Nowy Dwór Mazowiecki znajdował się w strefie bezpośrednich działań wojennych.

- Aprowizacja – System zaopatrywania ludności w podstawowe artykuły żywnościowe (często reglamentowane, stąd wspomniana w tekście mąka i cukier „kartkowy”).

- Marek (mk.) / Fenigów (fen.) – Chodzi o Markę Polską, która była walutą w Polsce w latach 1917–1924 (zanim zastąpił ją złoty). Kwota 3 142 mk. i 50 fen. za meble może wydawać się wysoka, ale w 1922 roku w Polsce panowała już silna inflacja, która wkrótce przeszła w hiperinflację.

- Z wolnej ręki – Tryb sprzedaży lub zawarcia umowy bez przeprowadzania publicznej licytacji czy przetargu, oparty na bezpośrednim porozumieniu stron.

 

 

 

1922. Mieszkańcy Nowego Dworu oburzeni na porządki w ministerstwie oświaty.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Na co idą skarbowe miljon?

Zawieszenie i proces po roku przeszło. — Po procesie nic się nie zmieniło.

Część mieszkańców m. Nowego-Dworu niezmiernie jest oburzona na porządki jakie panują u min. oświaty. Oto dnia 13 kwietnia roku Pańskiego 1921, mocą zarządzenia p. inspektora szkolnego na okręg warszawski, został zawieszony w swych czynnościach kierownik 7 oddziałowej szkoły powszechnej w m. Nowym-Dworze, p. Kuczkowski, któremu tenże inspektor wytoczył sprawę dyscyplinarną.

Po 14 miesiącach, t. j. dn. 16.VI r. b. odbyła się sprawa, a wyrok powyższej sprawy opiewa, że p. Kuczkowski zostaje... przeniesiony na koszt państwa do innego okręgu. Tymczasem p. kierownik po dzień dzisiejszy mieszka w Nowym Dworze i przez cały ten czas pobiera normalnie przynależne mu pobory, które od dnia jego zawieszenia po dzień dzisiejszy wynoszą około 2 miljonów marek.

Czy rzeczywiście po to naród nasz płaci swoją krwawicę w postaci podatków, ażeby skarb państwa płacił miljony za próżniactwo?

Może odnośne władze zechcą wniknąć w powyższą sprawę i przyśpieszą przeniesienie p. Kuczkowskiego i przerwą płacenie otrzymującemu za próżniactwo nauczycielowi, których przecież brak w Polsce.

________________________________________________________________________________________________________

- Wspomniane w tekście 2 miliony marek (marek polskich) mogą wydawać się astronomiczną kwotą, jednak w 1922 roku Polska zmagała się z narastającą hiperinflacją. Przykładowo, pod koniec 1922 roku za dolara płacono już blisko 18 000 marek, a rok później licznik ten szedł już w miliony.

 

 

 

1922. Magistrat Nowego Dworu oferuje do sprzedaży plac pusty piaszczysty pod budowę zakładów przemysłowych.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Magistrat m. Nowego-Dworu na podstawie uchwały Rady Miejskiej z dnia 10.8.22 niniejszym podaje do powszechnej wiadomości, że Zarząd Miasta posiada w bardzo dogodnych warunkach komunikacyjnych, terytorialnych i geograficznych, plac pusty piaszczysty, przestrzeni do 50 mórg, położony na wschodnio-południowej stronie miasta, pomiędzy szosą, a wsią Łęczna, gminy Góra w pobliżu koleji i rzeki Wisły, który może być sprzedany częściowo, lub w całości pod budowę zakładów przemysłowych. Bliższych informacji i warunków sprzedaży, udzieli Rada Miejska miasta Nowego-Dworu.
Burmistrz: Janczewski. Sekretarz: St. Kanieski.

__________________________________________________________________________________________________

- Powierzchnia: Do 50 mórg (1 morga nowopolska to ok. 0,56 hektara, więc mowa o terenie ok. 28 hektarów).

 

 

 

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Juljan Łabęda (Nar. Chrz. Stron. Pracy). Lista 8. Ślusarz, zam. w Nowym Dworze, p. Warszawa. Ur. 30. 6. 1894 w Nowym Dworze. Szkoła rzem. czteroklasowa i 2 kursa zawod. wykszt. ślusarzy w Warszawie. W armji ros. służył w komp. inżynierskiej 3 dywizji finlandzkiej (1914—1918). Poseł na Sejm ustaw. 1919—1922. Sekr. Chrz. Narod. Klubu Rob. Czł. kom. wojsk. i kom. Wnioskodawca projektu ust. w sprawie dodatku za wysługę lat w wyposażeniu pracowników państw. Wnioskod. w sprawie podwyższenia zasiłku rodzinom szereg., w sprawie rozbierania uszkodz. fortów, zapobieżeniu bezrobociu. Wicepr. Stow. Rob. Chrześc. w Nowym Dworze, sekr. rady nadz. Centr. Chrz. Stow. Spożywczych, wicepr. Chrz. Zw. Zaw. Rob. Rolnych i sekr. okręg. (Warszawa — podmiejska).
______________________________________________________________________________________________

- Nar. Chrz. Stron. Pracy: Narodowo-Chrześcijańskie Stronnictwo Pracy.

- Chrz. Narod. Klubu Rob.: Chrześcijańsko-Narodowy Klub Robotniczy.

- szereg.: szeregowców.

- Nar. Chrz. Stron. Pracy: Narodowo-Chrześcijańskie Stronnictwo Pracy – prawicowa partia polityczna działająca w II RP.

- Sejm ustaw. (Ustawodawczy): Pierwszy parlament niepodległej Polski, którego głównym zadaniem było uchwalenie konstytucji (stąd nazwa).

- Chrz. Zw. Zaw. Rob. Rolnych: Chrześcijańskie Związki Zawodowe Robotników Rolnych. W tamtym czasie związki zawodowe często miały profil wyznaniowy lub ideowy.

- Stow. Spożywczych: Stowarzyszenia (spółdzielnie) spożywców. Był to dynamicznie rozwijający się ruch spółdzielczy, mający na celu zapewnienie robotnikom tańszej żywności.

- Ślusarz: W 1922 roku był to zawód cieszący się dużym poważaniem wśród klasy robotniczej, często wiążący się z pracą w przemyśle zbrojeniowym lub kolejowym.

- Komp. inżynierska 3 dywizji finlandzkiej: Jednostka armii carskiej (rosyjskiej). Wielu Polaków z zaboru rosyjskiego służyło w takich jednostkach podczas I wojny światowej.

- Wysługa lat: Dodatek do pensji za staż pracy. Jak widać z tekstu, Julian Łabęda był jednym z pionierów walki o to świadczenie dla pracowników państwowych.

- Wyposażenie pracowników: Dzisiaj powiedzielibyśmy „wynagrodzenie” lub „uposażenie”.

- Zam. w Nowym Dworze, p. Warszawa: „p. Warszawa” oznacza powiat warszawski.

- Wnioskod.: Wnioskodawca – osoba zgłaszająca projekt ustawy lub interpelację na forum Sejmu.

- Wzmianka o „rozbieraniu uszkodzonych fortów” odnosi się do Twierdzy Modlin i okolicznych fortyfikacji (Nowy Dwór leży tuż obok). Po wojnie zniszczone obiekty stanowiły problem, ale ich rozbiórka dawała cenne materiały budowlane i miejsca pracy dla lokalnej ludności, o co zabiegał poseł.

 

Posłem na Sejm RP z Nowego Dworu został Julian Łabęda, informacja o wynikach wyborów do Sejmu w dniu 5 listopada 1922.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1922. Nowodworski poseł Julian Łabęda przeciw obchodom 1 Maja.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Jak p. poseł Łabęda agitował przeciwko świętowaniu 1 maja.

W dniu 30 kwietnia r. b. robotnicy drzewni tartaku Westrych S-ka Akc. w Nowym - Dworze zebrali się w sali zw. chadeckiego dla omówienia poprawy swego bytu, gdyż do obecnej chwili otrzymują po 600 mk. dniówki i pracują dzień w dzień po 5 godzin nadliczbowych, za które otrzymują zwykłe wynagrodzenie, bez żadnej nadwyżki procentowej.

Zjawił się tam również chadecki poseł, Łabęda i zaznaczył, że będzie interwenjował w tej sprawie pod warunkiem, jeżeli w dniu 1 maja robotnicy będą pracować.

Stronnicy chadeków uczynili, jak żądał p. poseł Łabęda, ale bardzo wątpimy, czy p. Łabęda cośkolwiek pomoże robotnikom. P. Łabęda zawdzięcza swój mandat robotnikom, a służy jedynie interesom miejscowej kołtunerji i celom wyzysku, przytem umie wyjednywać u władz fabrycznych wyrzucanie na bruk robotników pod różnymi pozorami!

A jak ogół robotników zachował się wobec „obietnic” p. Łabędy, świadczy wspaniała manifestacja pierwszomajowa w Nowym Dworze.

Robotnik nowodworski.

 

 

1922. Poseł Julian Łabęda z Nowego Dworu informuje o tym jak żyją robotnicy w zakładach wojskowych w Modlinie.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Jak władze wojskowe opiekują się robotnikami

W czasie obecnym wzmaga się z każdym dniem coraz większa drożyzna. Odczuwa ją cała rzesza ludzi pracujących, a szczególniej robotnicy pracujący w zakładach wojskowych na terenie dowództwa okręgu korpusu warszawskiego.

Ministerjum spraw wojskowych przewidując to co obecnie przeżywamy, jeszcze w maju 1920 roku wydało rozkaz Nr 81 P. W., który pozwalał na automatyczne zmiany płacy (podwyższenie lub zniżenie) w zależności od wzrostu lub spadku cen na artykuły pierwszej potrzeby.

Robotnicy pracujący w zakładach wojskowych przyjęli ten rozkaz przychylnie, sądząc iż to będzie najsprawiedliwszy sposób rozwiązania sprawy podwyższania im płacy, lecz niestety jak się obecnie okazuje, to się zupełnie zawiedli. Cena artykułów pierwszej potrzeby wzrastała bardzo znacznie, jak to widać w porównaniu z okolicy Modlina, gdyż kosztował:

Chleba funt w listopadzie 55 mk, w marcu 70 mk, w kwietniu 75 mk, w maju 90 mk.

Mąki funt w listopadzie 60 mk, w marcu 75 mk, w kwietniu 77,50 mk, w maju 95 mk.

Mięsa funt w listopadzie 200 mk, w marcu 250 mk, w kwietniu 360 mk, w maju 400 mk.

Słoniny funt w listopadzie 360 mk, w marcu 360, w kwietniu 440 mk, w maju 500 mk.

Ziemniaków korzec w listopadzie 4.000 mk, w marcu 5.000 mk, w kwietniu 7.000 mk, w maju 7.500 mk.

Mydła funt w listopadzie 170 mk, w marcu 230 mk, w kwietniu 230 mk, w maju 250 mk.

Tymczasem robotnicy od listopada r. z. żadnej podwyżki nie otrzymali. A jak z powyższej tabeli wynika drożyzna od listopada r. z. wzrosła następująco: w marcu o 45 proc., w kwietniu 64 proc., w maju 82 proc., czyli że płace robotników powinny być podwyższone w tym samym stosunku.

Niepodwyższenie płacy robotnikom wywołuje wśród nich zupełnie słuszne niezadowolenie i rozgoryczenie i doprowadziło do tego, że robotnicy zebrani w dniu 6 maja r. b. o liczbie przeszło 700 osób postanowili zwrócić się do Sejmu, ministerjum spraw wojskowych oraz do wszystkich kierowników zakładów w Modlinie, z petycją, aby do 20 maja r. b. wypłacono należny dodatek drożyźniany, w przeciwnym bowiem razie, poprostu z braku fizycznych sił pracować dalej nie będą w stanie.

Znając bardzo dobrze patrjotyczne uczucia naszych braci robotników z Modlina przypuszczamy iż do strajku nie dojdzie, lecz z całą stanowczością podkreślamy, iż takie postępowanie z robotnikami, może doprowadzić do wyników zupełnie niepożądanych, a przeto skarb państwa może więcej ponieść szkody, aniżeli wynoszą te podwyżki, które się robotnikom w myśl powyżej wspomnianego rozkazu słusznie należą.

Dlatego też zwracamy uwagę na to odpowiednim władzom, a w szczególności zwracamy się do pana ministra spraw wojskowych ażeby wejrzał w nędzę w jakiej obecnie znajdują się robotnicy pracujący w podległych mu zakładach, tak jak swoim wpływem poprawił byt oficerom, tak też prosimy ażeby pan minister swoim wpływem wyratował robotników zakładów wojskowych przed śmiercią głodową.

Poseł I. Łabęda.
Warszawa, 19.V 1922 r.

_______________________________________________________________________________________________

- Funt (nowopolski): W tamtym okresie w Polsce 1 funt odpowiadał zazwyczaj 0,405 kg.

- Korzec: Była to jednostka objętości dla produktów sypkich (głównie zboża i ziemniaków). Jeden korzec warszawski to ok. 128 litrów. W przypadku ziemniaków masa jednego korca wynosiła zazwyczaj od 70 do 90 kg, zależnie od odmiany i ułożenia.

 

 

 

PROBLEMATYCZNA BOCZNICA

Kiedy powstawały tartaki nad Narwią o kolei w Nowym Dworze jeszcze nie było mowy. W momencie gdy  budowano, tory od rzeki dzieliła spora odległość. Właścicielom nadrzecznych przedsiębiorstw nie było to na rękę. Kolej dawała nadzieję na większe zarobki.

Całkiem możliwe, że prośby o utworzenie bocznicy kolejowej wędrowały z Nowego Dworu do odpowiednich władz już w czasie, gdy miasto leżało jeszcze w zaborze rosyjskim. Wiadomo, że budowa niosłaby za sobą pewne problemy. Otóż grunty, na których miała powstać należały nie tylko do kolei i właścicieli zainteresowanych nią zakładów, ale również do miasta i do okolicznych rolników. Problem "upadł" w momencie wybuchu I wojny. W 1915 r. nasze tereny znalazły się pod okupacją niemiecką, a nowa władza, bez oglądania się na właścicieli poszczególnych gruntów, zarządziła rozpoczęcie budowy.

Prawie dwukilometrowa bocznica kolejowa została oddana do użytku we wrześniu 1916 r. Funkcjonowała spokojnie do momentu odzyskania przez Polskę niepodległości, może nawet nieco dłużej. Jednak przed 1922 r. rolnicy "zwrócili się do ministerium kolei żelaznych z żądaniem rozebrania bocznicy z ich gruntów, na co dyrekcja warszawska wyraziła zgodę i tylko odwołanie się wówczas ze strony petentów do ministerium wstrzymało wykonanie tej decyzji". Odwołującymi się petentami byli wówczas nie tylko właściciele przedwojennych przedsiębiorstw, ale także nowa spółka Zakłady Przemysłowo Budowlane "Westrich", w skład której wchodziły tartak, stolarnia i elektrownia. Na decyzję o odwołaniu rozbiórki wpływał fakt, że wszystkie nadrzeczne przedsiębiorstwa zatrudniały łącznie około 300 osób. W sytuacji, gdy w Nowym Dworze mieszkało około 8 000 osób wydawać by się mogło, że to niewiele, pamiętajmy jednak, że większość z zatrudnionych robotników miała na utrzymaniu rodziny, a te były zazwyczaj liczne. Przy zamknięciu tych przedsiębiorstw lub redukcji zatrudnienia realnie możliwość utrzymania traciło nie 300, ale około 1 000 - 2 000 osób.

Rolnicy oczywiście odwołali się od wspomnianej decyzji i zaczęły się negocjacje. Do polubownej zgody nie doszło, ponieważ jak pisano: włościanie "postawili absurdalne warunki". Nie wiemy, czym one były, być może propozycją poprowadzenia linii kolejki inną, dłuższą trasą lub co bardzo prawdopodobne, rolnicy zażądali opłat za korzystanie z ich terenów albo odszkodowania za ziemię w takich kwotach, które były nie do przyjęcia. Zdesperowani przedsiębiorcy zwrócili się do ministerstwa kolei z propozycją wykupu ziemi pod bocznicą. Teoretycznie teren miał być wykupiony przez instytucję państwową, co ułatwiłoby negocjacje z rolnikami. Praktycznie pieniądze na zakup gruntów mieli wyłożyć nowodworscy przedsiębiorcy, po czym przekazać nowo nabyty teren na własność Państwa. Zobowiązanie nowodworzan zostało potwierdzone notarialnie. Propozycję poparły władze miasta i wszystkie funkcjonujące w Nowym Dworze związki zawodowe.

Zdawać by się mogło, że znaleziono rozwiązanie problemu: rolnicy otrzymują zapłatę za ziemię, Skarb Państwa nie wydaje ani grosza, a zyskuje nowe tereny, przedsiębiorcy mają potrzebną im linię kolejową, a robotnicy stałą pracę. Nic bardziej mylnego. 20.06.1922 r. ministerstwo podjęło decyzję, że ruch na bocznicy zostaje wstrzymany, a tory idą do rozbiórki. Ponieważ nikt z miejscowych nie podjął się wyżej wymienionych prac, a związki zawodowe pilnowały, by nie było łamistrajków, sprowadzono robotników z Warszawy. Nie demontowano torów na całej ich długości, a jedynie sporne odcinki, leżące na terenach protestujących rolników, co i tak uniemożliwiło korzystanie z tej linii.

Nie wiemy, jak rozwiązano ten konflikt. Bocznica kolejowa wiodąca nad Narew istniała i była wykorzystywana przez cały okres międzywojenny, nawet dziś widać gdzieniegdzie jej ślady. Nie oznacza to, że jej przebieg pokrywał się z tym, który powstał w 1916 r. Być może rolnicy wymusili przesunięcie torów, być może otrzymali takie odszkodowania, że wycofali swoje zastrzeżenia, być może ktoś w ministerstwie "poszedł po rozum do głowy" i ostatecznie przyjął propozycję nowodworskich przedsiębiorców, a może zadziałał koronny argument - łapówka.

* Maria Możdżyńska - (Nie)legendy nowodworskie po raz drugi, 2024.

 


1916


1924


1934


1957

 

 

Z endecją związane było Polskie Stronnictwo Chrześcijańskiej Demokracji. Zarząd okręgowy tej partii został zorganizowany w Nowym Dworze, działaczem był poseł Julian Łabęda, który pojawiał się na wiecach organizowanych na terenie powiatu warszawskiego przez działaczy endecji.

* Jolanta Załęczny "Powiat warszawski w latach II Rzeczypospolitej: życie społeczno-polityczne, gospodarcze i kulturalne", 2015.

 

Jest takie polskie przysłowie "kowal zawinił, Cygana powiesili". Latem 1922 r. znalazło ono swoje potwierdzenie w pociągu jadącym z Warszawy przez Mławę do Gdańska.

Pociąg ze stolicy wyruszył o czasie, pani Ada K., pasażerka pierwszej klasy zajęła swoje miejsce i do Nowego Dworu dotarła bez przeszkód. Podczas postoju w naszym mieście do przedziału wszedł konduktor i poinformował pasażerów o tym, że w pociągu zauważył podejrzane osoby.

Jak twierdzą znawcy, w pierwszych latach po odzyskaniu przez Polskę niepodległości nasz kraj przypominał nieco dziki zachód. Sporo było niezarejestrowanej broni i różnego rodzaju przestępstwa były wręcz codziennością, napady na pociągi również.

Jadący zostali poinformowani o zagrożeniu, ale konduktor chyba nic innego nie zrobił, bowiem krótko po jego wyjściu okazało się, że ostrzeżenia nie były bezpodstawne. Pomiędzy Nowym Dworem a Nasielskiem do przedziału "wpadło dwóch drabów z rewolwerami w ręku". Sterroryzowali pasażerów i zabrali im pieniądze. Pani Ada straciła dodatkowo biżuterię i okazałą walizę. Napastnicy wyskoczyli w biegu i zniknęli. Zdesperowana pani K. natychmiast pociągnęła za hamulec bezpieczeństwa.

Zdawać by się mogło, że pasażerowie i obsługa pociągu przeszukają najbliższą okolicę lub zawiadomią policję. Nic takiego się nie stało. Nie wiemy, czy rabusie zostali odnalezieni i ujęci. Wiadomo natomiast, że ukarana została Ada K. Zdziwiona sprawczyni zatrzymania pociągu usłyszała od konduktora reprymendę, gdyż: "Pociąg wolno zatrzymać tylko wówczas, o ile bandyta znajduje się w pociągu". Spisano też protokół, w którym została oskarżona o bezpodstawne użycie hamulca bezpieczeństwa. Pani Ada zakończyła podróż bez pieniędzy, biżuterii, bagażu i z mandatem do zapłacenia.

* Maria Możdżyńska - (Nie)legendy nowodworskie po raz drugi, 2024.

 

 

 

1922. Gazeta Poranna 2 Grosze, nr 55.

 

Niezwykła zbrodnia.

— W dniu wczorajszym, w godzinach porannych przy ulicy Mickiewicza w Nowym Dworze jeden z mieszkańców tamtejszych, przechodząc przez podwórko, usłyszał w ustępie płacz dziecka. Natychmiast poszedł w kierunku, skąd płacz dochodził i w dole ustępowym, na zmarzniętym kale znalazł dziecko płci męskiej mające około pięć tygodni. Matka zapewne żywcem wyrzuciła dziecko do ustępu, skąd własny płacz je wyratował od niechybnej śmierci. Dzieckiem zajęła się Marja Śliwińska, zamieszkała w Nowym Dworze i wzięła je na wychowanie. Policja wszczęła energiczne kroki, celem odszukania zbrodniczej matki.

 

 

1922. Kurjer Polski, nr 206.

 

1922. W związku z doniesieniem policji holenderskiej w Nowym Dworze aresztowano małżeństwo za kradzieże i oszustwa.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 


OLBRZYMIA KRADZIEŻ W HADZE WYKRYTA POD WARSZAWĄ.

Dyrektor policji holenderskiej w Hadze, przysłał przed dwoma tygodniami do policji okręgu I warszawskiego pismo, celem ścigania małżonków Matiuszkin, którzy okradli w Hadze, przy ul. Bezuidenhout 451, artystę malarza rosyjskiego, Leonida Sołoguba.

Z notatek pozostawionych przez Matiuszkinów wynikało, że Matiuszkinowa pochodzi rodem z Nowego Dworu, pod Warszawą, z czego należało przypuszczać, iż odwiedzi swych krewnych w Nowym Dworze. Tam też poszukiwał Matiuszkinów od kilku dni komendant policji Nowego Dworu st. przod. Kiedrzyński. I oto para ta została onegdaj przytrzymana przez Kiedrzyńskiego. Podczas rewizji znaleziono u Niny Matiuszkinowej 100 guldenów holenderskich i kwit przesyłki pocztowej wysłanej z Hagi na imię Antoniny Kowalik w Nowym Dworze. W przesyłce znajdują się skradzione przez Matiuszkinów portcygar złoty z orłem carskim, ofiara dworu carskiego dla artysty Sołoguba i medaljon z brylantami i innemi drogiemi kamieniami. Oprócz wspomnianych przedmiotów Leonid Matiuszkin i żona jego Nina skradli gotówkę w sumie 950.— guldenów. Przesyłka nie została jeszcze odebrana z poczty głównej w Warszawie i obecnie wstrzymano jej wydanie i oddano do dyspozycji prokuratora.

Podczas badania Matiuszkinowa zeznała, że Sołogub przyjął ją w Hadze do siebie na kucharkę, zaś męża jej na lokaja. Podczas służby Sołogub umówił się rzekomo z Matiuszkinową, by wspólnie z nim wyjechała do Ameryki, męża zaś swego otruła, na co otrzymała nawet podobno buteleczkę jakiejś trucizny. W ostatnim dniu przed wyjazdem do Ameryki, nie mogąc zgodzić się na propozycję Sołoguba zabrała 950 guldenów oraz wyżej wspomniane przedmioty i zbiegli do Niemiec, skąd przez Berlin przyjechali do Warszawy w dniu 6 b. m. i ukryli się u matki Matiuszkinowej, Antoniny Kowalik, w Nowym Dworze, gdzie zostali w dniu onegdajszym aresztowani. Matiuszkinowie są obywatelami ukraińskiemi i nie mają prawa pobytu w Polsce.

W dniu wczorajszym sprowadzeni zostali do dalszego dochodzenia do komendy policji powiatu warszawskiego, poczem przekazani zostaną prokuratorowi i prawdopodobnie, po przeprowadzeniu korespondencji dyplomatycznej zostaną przesłani do Hagi.
_____________________________________________________________________________________________________

ARESZTOWANIA ZA KRADZIEŻE I OSZUSTWA.

Na doniesienie policyi holenderskiej w Hadze policya w Nowym Dworze pod Warszawą aresztowała Leonida Matuszkina i jego żonę Ninę. Małżeństwo to było zajęte u malarza rosyjskiego, Leonida Sołoguba, zamieszkałego w Hadze. Matiuszkinowa zeznała, że Sołogub rzekomo namawiał ją, by z nim wyjechała do Ameryki, męża zaś swego otruła, na co otrzymała nawet truciznę. W ostatnim dniu przed wyjazdem do Ameryki Matiuszkinowa skradła malarzowi 950 guldenów i inne złote przedmioty.

Przy rewizyi znaleziono przy nich 100 guldenów holenderskich, medalion z brylantami, porte-cigarre złoty z orłem carskim, (ofiara dworu carskiego dla artysty) i inne drobiazgi. Oboje po kradzieży wyjechali do matki Matiuszkinowej, zamieszkałej w Nowym Dworze. Matiuszkinowie są obywatelami ukraińskimi i nie mają prawa pobytu w Polsce. Zostaną oni odesłani do Hagi.

_____________________________________________________________________________________________________

Leonid Romanowicz Sołogub (1884–1956) był rosyjskim malarzem i architektem. Po rewolucji październikowej wyemigrował na Zachód, mieszkając m.in. właśnie w Hadze. Artykuł potwierdza jego wysoki status – posiadanie służby (lokaj, kucharka) oraz drogocennych pamiątek po dworze carskim.

Linia obrony Matiuszkinów. Zwróć uwagę na zeznania Niny Matiuszkinowej. Twierdzi ona, że Sołogub namawiał ją do morderstwa męża i wspólnej ucieczki do Ameryki. Może to być klasyczna linia obrony. Oskarżenie ofiary o niemoralne propozycje lub spisek miało na celu postawienie kradzieży w świetle "ucieczki przed prześladowcą" lub desperackiego aktu samoobrony. Trudno uwierzyć, by malarz dawał kucharce truciznę w buteleczce, a potem ona "zmieniła zdanie" i po prostu go okradła.



- Onegdaj / W dniu onegdajszym: Dawniej oznaczało to "przedwczoraj". Dziś słowo to często mylnie używane jest jako określenie na "dawne czasy".

- Portcygar / Porte-cigarre: Dzisiejsza papierośnica. W tekście mowa o niezwykle cennym przedmiocie – złotym, zdobionym carskim orłem, co sugeruje, że był to prezent od samej rodziny carskiej (Romanowów).

- Gulden holenderski: Waluta Holandii (obowiązująca do czasu wprowadzenia Euro). Suma 950 guldenów w 1922 roku była kwotą znaczną, pozwalającą na luksusowe życie przez dłuższy czas.

- Rewizja: Dzisiejsze przeszukanie.

- St. przod. (Starszy przodownik): Ówczesny stopień w Policji Państwowej, odpowiednik dzisiejszego starszego aspiranta lub sierżanta sztabowego.

- B. m. (Bieżącego miesiąca): Skrót stosowany w dawnej prasie i urzędach.

- Obywatele ukraińscy: W 1922 roku status ten był skomplikowany (tuż po wojnie polsko-bolszewickiej i traktacie ryskim). Fakt, że "nie mają prawa pobytu", sugeruje, że byli uchodźcami lub imigrantami zarobkowymi bez uregulowanego statusu.

 

 

 

1922. Express Poranny, nr 11.

Bogaty Dawid okrada średnio-zamożną Gitlę

Niebezpieczne związki... handlowe

Do zamieszkałej w Nowym Dworze pod Warszawą Gitli Berlenicz zgłosił się jej znajomy Szlama-Dawid Bogaty, pochodzący z Mińska-Mazowieckiego i zaproponował jej wspólną dostawę słomy i siana do twierdzy Modlin.

Berlenicz zgodziła się na spółkę i w tym celu udała się wraz z Bogatym w kierunku Modlina, wziąwszy z sobą 200.000 mk., które były jakoby potrzebne na załatwienie pewnych formalności.

Gdy oboje zbliżyli się do mostu na Narwi, Bogaty zażądał wydania sobie posiadanych przez Berlenicz pieniędzy, a gdy ta odmówiła, wówczas pod groźbą śmierci odebrał jej pieniądze i zbiegł. Berlenicz udała się po tym fakcie na posterunek policji w Nowym Dworze i zameldowała o rabunku. Za zbiegłym wszczęto poszukiwania.

Ciekawe, czy Bogaty wykręci się sianem.




W ostatnim zdaniu autor tekstu użył celowej gry słów. Frazeologizm „wykręcić się sianem” oznacza uniknięcie odpowiedzialności lub wymiganie się od czegoś, co tutaj ironicznie nawiązuje do rzekomego przedmiotu handlu (siana), który był pretekstem do napadu.

 

 

 

1922. Gazeta Poranna 2 Grosze, nr 60.

Aresztowanie szajki złodziejskiej.
W Nowym Dworze i okolicy operowała od pewnego czasu jakaś nieuchwytna szajka złodziejska, okradając sklepy i mieszkania. Policja Nowego Dworu wpadła nareszcie na trop szajki i dnia 26 lutego bandę ujęła. Aresztowani zostali Czesław Milewski, Andrzej Kwiatkowski, Wacław Waligóra i Zofja Waligóra. Ostatnio okradli oni sklep Jakóba Szajko na sumę pół miljona marek. Rzeczy pochodzące z kradzieży są odebrane. Przyznali się do całego szeregu kradzieży.

 

 

 

1922. Kurjer Warszawski, nr 286.

 

Obwieszczenie.

Pisarz Hipoteczny pow. Warszawskiego ogłasza, iż zostały otwarte postępowania spadkowe po zmarłych:

Szmulu-Janklu synie Hersza Garcowicz, współwłaścicielu nieruch. w Nowym Dworze Nr. 55 hip. Nr. 72 i wierzycielu sumy 900 rb. zabezpieczonej na tejże nieruchomości.

(…)

Emilji-Wilhelminie z Rüdigerów Thejze vel Thajze, współwłaścicielce nieruch. w Nowym Dworze hip Nr. 133.

Termin zamknięcia powyższych postępowań spadkowych wyznaczony został na d. 22 Marca 1922 r., w którym to dniu osoby interesowane winny zgłosić swoje prawa w kancelarji hipotecznej w Warszawie przy ul. Hożej № 47 pod skutkami prekluzji.



Zmarły Szmul-Jankiel Garcowicz (syn Hersza) pozostawił po sobie dwa rodzaje majątku w Nowym Dworze:

- Udział w nieruchomości: Był współwłaścicielem kamienicy lub placu pod adresem Nowy Dwór nr 55 (numer porządkowy) o numerze hipotecznym 72.

- Pieniądze do odzyskania: Był wierzycielem kwoty 900 rubli. Ta suma była „zabezpieczona” na tej samej nieruchomości. W praktyce oznacza to, że jeśli pozostali współwłaściciele chcieliby sprzedać nieruchomość, musieliby najpierw spłacić te 900 rubli spadkobiercom Garcowicza.


Emilja-Wilhelmina z Rüdigerów Thejze vel Thajze

W przypadku tej zmarłej istotne są koligacje rodzinne i pisownia nazwiska:

Nazwisko rodowe: Pochodziła z rodziny Rüdiger.

Nazwisko po mężu: Używała nazwiska Thejze, ale w dokumentach występowała też forma Thajze (stąd vel).

Majątek: Była współwłaścicielką nieruchomości w Nowym Dworze o numerze hipotecznym 133.

Ogłoszenie to miało na celu wezwanie jej spadkobierców (np. dzieci, rodzeństwa), aby stawili się w kancelarii przy ul. Hożej 47 w Warszawie i udowodnili swoje prawa do jej części tej nieruchomości.


Co to oznaczało w 1922 roku?

Wskazana data (22 marca 1922 r.) była ostatecznym terminem dla rodziny, by zgłosić się do sądu. Jeśli nikt by się nie zgłosił, proces regulowania własności (np. sprzedaży tych domów w Nowym Dworze) byłby prawnie zablokowany lub skomplikowany.

Warto zauważyć, że Nowy Dwór (Mazowiecki) podlegał pod warszawski sąd hipoteczny, co tłumaczy lokalizację kancelarii przy ul. Hożej.


- Pisarz Hipoteczny: Urzędnik (odpowiednik dzisiejszego sędziego lub referendarza w wydziale ksiąg wieczystych), który prowadził księgi hipoteczne i nadzorował wpisy dotyczące własności.

- rb. (ruble): Choć w 1922 roku w Polsce walutą była już marka polska, w zapisach hipotecznych często figurowały jeszcze kwoty w rublach (sprzed 1915 r.), ponieważ długi i zabezpieczenia nie zostały jeszcze przewalutowane.

- hip. Nr.: Numer hipoteczny. W dawnym systemie każda nieruchomość miała swój unikalny numer w księgach wieczystych (hipotece).

- Współwłaściciel nieruchomości: Osoba posiadająca udział w prawie własności (niekoniecznie całość).

- Wierzyciel sumy: Osoba, której ktoś jest winien pieniądze, a dług ten został „zapisany” na nieruchomości jako zabezpieczenie (podobnie jak dzisiejsza hipoteka w banku).

- vel: Łaciński spójnik oznaczający „albo”, „inaczej zwany”. Używany przy zamiennych nazwiskach lub różnych pisowniach.

- Prekluzja: Termin zawity. Oznacza, że po upływie wskazanego dnia (22 marca 1922) prawo do zgłoszenia roszczeń wygasa.
 

 

 

 

1923 r.

 



5.III. - postanowieniem wojewody warszawskiego zarejestrowane zostało stowarzyszenie pod nazwą: "Stowarzyszenie Właścicieli Nieruchomości m. Nowego Dworu pow. Warszawskiego".

1.V. - Ognisko Związku Polskiego Nauczycielstwa Szkół Powszechnych liczy 13 członków: Mieczysław Ciesielski, przewodniczący; Aleksandra Sobolewska, sekretarz; Rudolf Rase, skarbnik oraz członkowie: Amela Krotowicz, Czesław Przedwiecki, Romuald Kozierowski, Leonard Traczyk, Eugeniusz Ciesielski, Józef Zajączkowski, Aleksander Kwiatkowski, Jadwiga Przedwiecka, Jadwiga Penszko, Wanda Chydybina, Maria Grosowa i Władysława Kuczkowska. Każdy z członków otrzymuje w ramach składki członkowskiej prenumeratę "Głosu Nauczycielskiego".

- do Nowego Dworu przeprowadza się rodzina Sołdków. Stanisław Sołdek wraz z ojcem rozpoczynają pracę w stoczni rzecznej. Tu uzyskuje dyplom czeladniczy. W okresie okupacji hitlerowskiej rodzina przeprowadza się do Płocka, a po wojnie do Gdańska. Jego nazwiskiem nazwano pierwszy zwodowany po wojnie w 1948 r. w stoczni Gdańskiej statek - rudowęglowiec "Sołdek".

 

 

1923. Litografia spichrza w Modlinie nieznanego autora zamieszczona w jednym z niemieckich wydawnictw poświęconym konstrukcjom inżynieryjnym w Europie wydanym w 1923.

[źródło opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

Obróbka zdjęcia - Gemini 3.

 

 

 

1923. W Nowym Dworze Ziemi Warszawskiej działają Zakłady Przemysłowo-Budowlane "Westrich" S.A.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1923. Teatr "Reduta" w Modlinie.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

„Reduta“ w Modlinie

Na zaproszenie koła Czerwonego Krzyża do Modlina udał się zespół „Reduty“.

W wielkiej sali Kasyna modlińskiego dano wieczór artystyczny, otwarty gorącem przemówieniem M. Limanowskiego. Następnie Stefan Tymieniecki grał Szopena: Scherzo, Mazurki i Nocturny, żywiołowo oklaskiwane. J. Kochanowicz z mocą wypowiedział Z. Kleszczyńskiego wiersz o księciu Józefie oraz Z. Dębickiego „Królewicza Maja“ i inne; H. Buczyńska wykonała stylizowaną „Pastorałkę“ T. Czyżewskiego. Stefan Jaracz nadał spiżową wagę słowa fragmentowi „Popiołów“ Żeromskiego; H. Hohendlingerówna z temperamentem wypowiedziała własny wiersz o „Marysi z Bronowic“ oraz Konopnickiej „Na fujarce“, zaś zespół Reduty dwukrotnie w ciągu programu wykonał przy akompanjamencie L. S. Schillera pieśni staropolskie (szlacheckie i ludowe), oraz tańce. Kontusze, stroje krakowskie i mundury ułańskie w barwnym korowodzie przewinęły się przed oczyma widzów. Wreszcie na zamknięcie Juljusz Osterwa dobył nieśmiertelnych prawd Konradowych z „Wyzwolenia“ Wyspiańskiego.

Wrażenie było niezapomniane. Wdzięczni kadeci wznieśli J. Osterwę na rękach i urządzili mu burzliwą owację.

L. L.

 

 

1923. Występ teatru "Reduta" w Modlinie z udziałem Leona Schillera, Juliusza Osterwy, Stefana Jaracza, Mieczysława Limanowskiego.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1923. Płk. Edward Malewicz Komendant Obozu Warownego Modlin w "Sali Białej" kasyna oficerskiego z oficerami i kadetami Korpusu Kadetów Nr 2.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1923. Wymuszenie "mostowego" na moście na Narwi w Modlinie.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

O tem, jak pewien żołnierz z kolejarzem na Narwi pobierali mostowe

Noech Litwonowicz z Nowego Dworu, zameldował policji, że gdy przechodził późnym wieczorem przez most na Narwi zatrzymało go dwóch nieznanych osobników, jeden w mundurze wojskowym, drugi w ubraniu kolejarza, którzy pod groźbą śmierci zmusili go do oddania pieniędzy w sumie 300.000 marek.

Policja wszczęła dochodzenie i przyszła do wniosku, iż sprawcami wymuszenai są plutonowy z P. K. U. Modlin Władysław Bosarowski i dróżnik kolejowy st. Modlin Ludwik Przygodzki.

Obaj zostali aresztowani.

_________________________________________________________________________________________________________________


Kwota 300.000 marek polskich może brzmieć imponująco, ale warto pamiętać, że rok 1923 był czasem galopującej hiperinflacji w Polsce. Przykładowo, w grudniu tamtego roku za jeden dolar amerykański płacono już miliony marek.

Historycznie mostowe było oficjalną opłatą (rodzajem myta) pobieraną za przejazd lub przejście przez most. Pieniądze te miały teoretycznie trafiać na konserwację i naprawę przeprawy. W dawnej Polsce było to powszechne zjawisko, a prawo do pobierania mostowego nadawał król lub lokalne władze.

Autor artykułu użył tego słowa w sposób ironiczny i prześmiewczy. Bohaterowie tekstu (plutonowy i dróżnik) nie byli poborcami podatkowymi. W rzeczywistości dokonali oni zwykłego napadu rabunkowego (wymuszenia pod groźbą śmierci). Tytuł sugeruje, że „pobierali mostowe”, aby nadać ich przestępczej działalności pozory urzędowego działania, co podkreśla bezczelność sprawców, którzy wykorzystali swoje mundury, by wzbudzić respekt lub zmylić ofiarę.

W 1923 roku widok munduru wojskowego lub kolejarskiego na moście w strategicznym miejscu (jak Modlin) nie wzbudzał podejrzeń. Ofiara mogła początkowo sądzić, że to rutynowa kontrola lub właśnie oficjalna opłata, zanim sytuacja stała się groźna.

 

 

1923. Do rejestru spółdzielni wpisana została "Spółdzielnia Spożywcza Robotników Chrześcijańskich 'Jedność' w Nowym Dworze z odpowiedzialnością udziałami".

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Spółdzielnia Spożywcza Robotników Chrześcijańskich „Jedność”

Data wpisu: 17 grudnia 1923 r.

Do rejestru spółdzielni Sądu Okręgowego w Warszawie dnia 17 grudnia 1923 r. wciągnięto: „Spółdzielnia Spożywcza Robotników Chrześcijańskich 'Jedność' w Nowym Dworze, z odpowiedzialnością udziałami”. Siedziba spółdzielni w Nowym Dworze, pow. Warszawskiego. Członkowie odpowiadają w razie strat do wysokości zadeklarowanych udziałów. Przedmiot przedsiębiorstwa stanowi: zakup hurtowy, przerabianie i wytwarzanie artykułów spożycia, przedmiotów użytku domowego oraz gospodarczego i odsprzedaż ich detaliczna swoim członkom. W razach wyjątkowych zgromadzenie walne może zezwolić na sprzedaż towarów i osobom postronnym. Wysokość udziału 10.000 mk., płatnych jednorazowo przy przystąpieniu. Do zarządu wybrani zostali: Stefan Laskowski Graniczna 4, Feliks Bednarski Warszawska 1, Stanisław Modliński Al. Paderewskiego - wszyscy w Nowym Dworze. Zastępca: Józef Bogusławski Mickiewicza 10 w Nowym Dworze. Pismo przeznaczone do ogłoszeń „Pracownik Polski” w Warszawie. Zarząd składa się z 3 członków. Oświadczenia woli stowarzyszenia muszą być składane przez 2 conajmniej członków zarządu. Zawierane przez zarząd w imieniu stowarzyszenia kontrakty w sprawach kupna, sprzedaży, zastawu lub wynajmu nieruchomości wymagają uprzedniego zezwolenia rady nadzorczej, względnie podlegają zatwierdzeniu przez radę i dopiero przy zachowaniu tego warunku obowiązują stowarzyszenie. W skład zarządu wchodzi jeden zastępca.
Warszawa, 28 grudnia 1923 r. Sąd Okręgowy, W. IV.

 

 

 

1923. Do rejestru spółdzielni wpisano "Ewangelicką Spółdzielnię Kredytową z nieograniczoną odpowiedzialnością w Nowym Dworze". Została skreślona z rejestru w 1934 r. w związku z likwidacją.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Ewangelicka Spółdzielnia Kredytowa

Data wpisu: 3 marca 1923 r.

Do rejestru spółdzielni Sądu Okręgowego w Warszawie w dniu 3 marca 1923 r. wciągnięto: „Ewangelicka Spółdzielnia Kredytowa z nieograniczoną odpowiedzialnością w Nowym Dworze”. Siedziba spółdzielni w Nowym Dworze. Prócz odpowiedzialności udziałami każdy członek ponosi dalszą odpowiedzialność za zobowiązania spółdzielni całym swoim majątkiem. Przedmiot przedsiębiorstwa stanowi: udzielanie pożyczek pieniężnych na weksle lub rewersy, zabezpieczonych hipoteką nieruchomości, zastawem lub poręczeniem osób moralnie i materjalnie odpowiedzialnych, przyjmowanie wkładów pieniężnych na oprocentowanie i depozytów na przechowanie oraz pośredniczenie w obrotach pieniężnych członków, zgodnie z postanowieniami prawa w dziedzinie skarbowości. Spółdzielnia udziela pożyczek wyłącznie członkom. Wysokość udziału 1000 mk. Udział winien być wpłacony jednorazowo przy przystąpieniu, bądź w ratach miesięcznych z góry, przyczem pierwsza rata wynosi mk. 500, pozostałe po mk. 100. Do zarządu wybrani zostali: Adam Fritz we wsi Kępa Nowodworska, Urban Keller w Nowym Dworze, Jan Gatzke we wsi Łącznej. Zastępcy: Otton Kolm, Edmund Baumgart obaj w Łącznej i Karol Wolff w Nowym Dworze, wszyscy w woj. Warszawskim. Pismo przeznaczone do ogłoszeń „Evangelisches Wochenblatt” w Warszawie. Zarząd składa się z 3-ch członków. Oświadczenia woli spółdzielni składają i za spółdzielnię podpisują łącznie dwaj członkowie zarządu. W skład zarządu wchodzi trzech zastępców. Warszawa, 10 kwietnia 1923 r. Sąd Okręgowy, W. IV.
.

 

Do Rejestru Spółdzielni RS. II. 285. Sądu Okręgowego w Warszawie, dnia 10.go sierpnia 1934 roku wciągnięto następujące dodatkowe zgłoszenie: „Ewangelicka Spółdzielnia kredytowa z nieograniczoną odpowiedzialnością w Nowym Dworze“ Przedsiębiorstwo Spółdzielni zostało zlikwidowane“. Sąd Okręgowy Rejestr Handlowy.


- Wciągnięto: archaiczne określenie oznaczające wpisanie czegoś do oficjalnego rejestru/ksiąg.

- RS. II. 285: to sygnatura (numer) wpisu w Rejestrze Spółdzielni.

- Z nieograniczoną odpowiedzialnością: oznacza to formę prawną, w której członkowie spółdzielni odpowiadali za jej zobowiązania całym swoim majątkiem (popularna forma w okresie międzywojennym).

 

 

1923. Wypis z sądu w Warszawie dotyczący zarejestrowania Spółdzielni Nowodworzanka.

źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

 

Fragment statutu Spółdzielni Nowodworzanka.

źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

 

Robotnicza Spółdzielnia „Nowodworzanka”

Data wpisu: 27 września 1923 r. (na podstawie Statutu)

Fragment protokołu rejestracyjnego: [...] Sądu Okręgowego w Warszawie z dnia 12 września 1923 r. Spółdzielnia pod firmą: „Robotnicza Spółdzielnia „Nowodworzanka” dla budowy własnych domów w Nowym Dworze z odpowiedzialnością udziałami” wciągnięta została do Rejestru Spółdzielni Sądu Okręgowego w Warszawie dnia 27 września 1923 r. pod Nr. 407 tomu III.


Statut (wybrane artykuły): Cel, prawa i obowiązki Towarzystwa.

art. 1. Na zasadzie niniejszego statutu powstaje Robotnicza Spółdzielnia „Nowodworzanka” dla budowy własnych domów w Nowym Dworze z Odpowiedzialnością Udziałami. Siedzibą Spółdzielni jest Nowy-Dwór, Powiat Warszawski. Czas trwania Spółdzielni jest nie ograniczony.

art. 2. Celem Spółdzielni jest budowa dla członków domów mieszkalnych oraz dostarczenie członkom na własność zdrowych i tanich mieszkań.

art. 3. Stosownie do tego celu Spółdzielnia ma prawo:

a) zakupywać i parcelować odpowiednie tereny.
b) budować domy mieszkalne, bądź samodzielnie, bądź drogą współdzielnia z Rządem, Instytucjami i Stowarzyszeniami i osobami prywatnemi.
c) nabywać na własność, wydzierżawiać lub wynajmować nieruchomości.
d) zaciągać zobowiązania, dotyczące funduszów, potrzebnych do czynności Spółdzielni.
e) zakupywać materjały budowlane i wygotowywać plany budowy.
f) prowadzić wytwórnie materjałów budowlanych i sprzętów (mebli).
g) zawierać z osobami prywatnemi, instytucjami rządowemi i społecznemi wszelkiego rodzaju umowy w zakresie działalności Towarzystwa.

art. 5. Ogłoszenia we wszystkich wskazanych przez prawo i Statut wypadkach winny być czynione w gazecie „Monitor Polski”.

 

 

 

1 lutego 1923. Pogrzeb Leona Grabmana, polityka socjalistycznego "Bundu". Ulica Zakroczymska, widok na park.

 

 

Założycielem młodzieżowej organizacji Bundu w Nowym Dworze pod nazwą "Tsukunft” (Cukunft lub Zukunft) w Nowym Dworze był Leon Grabman.

Urodzony w Płocku w 1897 r. Jako dziecko przyjechał do Nowego Dworu z rodzicami. Po ukończeniu szkoły średniej wstąpił na Uniwersytet Warszawski jako student wydziału lekarskiego i działał tam w ruchu studenckim. Tam znalazł się w kręgach studenckich "Tsukunft" gdzie poznał przywódców tego ruchu Natana Safrona i Leona Olera stając się ich bliskim przyjacielem. Z młodzieńczym zapałem włączył się do powstania Bundu i jego młodzieżowego ruchu w Nowym Dworze. Był jednym z założycieli rady robotniczej w Nowym Dworze. Był jednym z prelegentów na spotkaniu robotników żydowskich i polskich, które odbyło się w 1918 roku (w mieszkaniu Rabinowicza). Swoją aktywnością społeczną Leon Grabman zaczął stwarzać zagrożenie dla prawicowych elementów w mieście, a przedstawiciele władz miejskich patrzyli na niego z podejrzliwością. Wkrótce został aresztowany i wysłany do obozu Dembie pod Krakowem. Tam zachorował i wrócił do domu wyniszczony fizycznie, ale kontynuował swoją pracę polityczną, dopóki choroba go nie pokonała. Zmarł w dniu 19 stycznia 1923 r. w Nowym Dworze i został pochowany na miejscowym kirkucie. Na macewie (nagrobku) rodzice umieścili napis: "Nasz syn Leybush Bar Shmuel Grabman, zmarł w wieku 26 lat".

 

 

Odnaleziony na kirkucie fragment macewy Leona Grabmana.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1923. Rezerwiści 1 Pułku Saperów z Modlina.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1923. W pociągu na trasie Nowy Dwór - Jabłonna skradziono pasażerowi 10 mln. marek gotówką.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1923. Gazeta Poranna 2 Grosze nr 82.

 

Nowa miljonowa afera.

Szajka żydów, przekupiwszy kilku żołnierzy, okradała magazyny mobilizacyjne w Nowym Dworze. — Kradziono kable miedziane. — Aresztowano 12-tu żołnierzy i 5-u żydów, członków szajki. — Herszt-miljarder zbiegł. — Majątek jego pokryje straty.

Po aferze w intendenturze wojskowej w Warszawie mamy do zanotowania nową w Nowym Dworze. Szczegóły afery są następujące: Potentat warszawski, żyd Roter, właściciel 4-ch domów przy ul. Grzybowskiej, placu na pl. Grzybowskim i młyna w Nowym Dworze postanowił powiększyć swój miljardowy majątek kosztem skarbu państwa polskiego.

W tym celu zorganizował on szajkę agentów, do której należeli: Abram Jerozolimski, Icek Topa, Mordka Matysiak, Lejba Binger i Srul Wolfffisz. Przyobiecawszy wszelką pomoc na wypadek „wsypy”, polecił im wejść w kontakt z żołnierzami baonu magazynowego w Nowym Dworze, celem namówienia do kradzieży z magazynów mobilizacyjnych.

Plan był szczegółowo obmyślony. Wyżej wymienieni agenci-żydzi zawierali znajomości z żołnierzami, przeważnie w domu publicznym, stale uczęszczanym przez szeregowych. Zazwyczaj taki agent zaczynał od kuszenia ofiary pieniędzmi. Podkreślał on zwykle, że rząd płaci tysiąc mk za dekadę, podczas gdy można zarobić w tymże okresie miljon mk.

Nęcące te obietnice skusiły żołnierza Lewandowskiego, ślusarza. Agent Jerozolimski, omotawszy swą ofiarę zaznajomił Lewandowskiego z planem operacyjnym, a więc dał mu lupę i polecił zbadać plomby magazynu mobilizacyjnego, a następnie zrobić szczypce do stemplowania plomb. Gdy były już gotowe, w oznaczonej porze umawiał się z L. i wciągniętymi do spółki żołnierzami, zakradano się do magazynu, gdzie kradziono zwoje kabla miedzianego.

„Operacje” te robiono od zeszłego roku. Udawały się one tem łacniej, ile że Roter płacił żołnierzom regularnie. Ci zaś, przez skąpstwo, wysyłali otrzymywane kwoty rodzinom, a tem samem nie zwracali na się uwagi wystawnem życiem, bądź rzucaniem pieniędzmi na cele nieprodukcyjne. Aliści d. 14 b. m., jeden z konfidentów policji zawiadomił komendanta pol. w Nowym Dworze, że z miasta, w stronę Warszawy, wyjechał wóz z kradzionym kablem.

Komendant policji zatelefonował do 18-go komisarjatu, obstawiono rogatkę i istotnie wóz zatrzymano. Wszczęto dochodzenie i cała afera pomysłowego Rotera się wykryła. Nadmienić wypada, że plomby i stemple były tak dobrze podrobione, że mimo licznych rewizji w magazynie — kradzieży nie zauważono. Komendant zaś baonu, gdy go o wykryciu afery zawiadomiono — nie chciał wierzyć. Dopiero szczegółowe zbadanie zawartości magazynu ujawniło, że istotnie skradziono 3,600 kilogramów kabla, który, nabyty bodaj w 1920 roku, przedstawiał wartość 163-ch miljonów mk.

Rewizja przeprowadzana jest w dalszym ciągu. Możliwe, że wykryte zostaną większe ilości majątku skarbowego. W sprawie tej aresztowano 12-u szeregowców, których osadzono w więzieniu wojskowem, oraz wszystkich na wstępie wymienionych żydów. Herszt bandy — Roter — zbiegł zagranicę. Majątek jego obłożono aresztem na pokrycie strat, skarb więc prawdopodobnie uzyska kompletną kompensatę. Dalsze dochodzenie trwa. Wykrycie kradzieży w Nowym Dworze winno zwrócić uwagę władz wojskowych. Należałoby dokonać szczegółowej rewizji i w innych magazynach, a może znajdzie się więcej Roterów.

____________________________________________________________________________________________________________________________

Antysemityzm: Autor wielokrotnie podkreśla pochodzenie etniczne sprawców (np. „szajka żydów”, „agenci-żydzi”), co było typowe dla części prawicowej prasy w tamtym okresie. Przestępstwo nie jest traktowane tylko jako czyn jednostek, ale jest uogólniane na całą grupę.

Moralizatorstwo: Artykuł szczegółowo opisuje mechanizm „psucia” polskiego żołnierza. Autor ubolewa, że żołnierze dali się skusić w „domu publicznym”, co ma podkreślać upadek moralny wywołany przez „agentów”.

Kwestia bezpieczeństwa państwa: Afera dotyczy „magazynów mobilizacyjnych”. Zaledwie trzy lata po wojnie polsko-bolszewickiej, okradanie zapasów wojskowych (zwłaszcza miedzi, która była strategicznym surowcem dla łączności) było traktowane niemal jak sabotaż i zdrada stanu.


- Intendentura wojskowa: Dział administracji wojskowej zajmujący się zaopatrzeniem armii w żywność, umundurowanie i sprzęt.

- Baon: Skrót od „batalion”. W tekście mowa o baonie magazynowym, czyli jednostce pilnującej składów wojskowych.

- Aliści: Spójnik oznaczający „lecz”, „jednak”, „tymczasem”.

- Konfident policji: Tajny współpracownik, informator (dzisiaj słowo to ma wydźwięk pejoratywny, wtedy było terminem operacyjnym).

- Rogatka: Punkt kontrolny na granicy miasta, gdzie pobierano opłaty i kontrolowano towary (miejsce dzisiejszych wjazdów do miast).

- MK (Marka polska): Waluta obowiązująca w Polsce w latach 1917–1924, przed reformą Grabskiego i wprowadzeniem złotego.

- Łacniej: Łatwiej.

- Areszt na majątku: Dzisiejsze zabezpieczenie majątkowe; zajęcie mienia przez państwo na poczet przyszłych kar lub naprawienia szkody.

 

 

1923. Kradzież drutu miedzianego z baonu maszynowego saperów w Nowym Dworze.

 

Po 10 pudów drutu na złodzieja

W dniu wczorajszym policja powiatu warszawskiego została zawiadomiona, że w magazynach wojskowych baonu maszynowego saperów w Nowym Dworze dokonano kradzieży 3600 klg. drutu miedzianego, t. zw. kabla, wartości 163 miljonów marek.
W związku z tem zostali aresztowani Abram Jerozolimski, Icek Topa, Mordka Matysiak i Lejba Binger.
Znaleziono u nich 40 pudów drutu miedzianego.


- Jednostki miary: Tekst używa pudów (rosyjska jednostka wagowa, 1 pud = 16,38 kg). Tytułowe "10 pudów na złodzieja" idealnie sumuje się do 40 pudów znalezionych przy czterech aresztowanych.

- Waluta: Kwota 163 milionów marek (marek polskich) odzwierciedla szalejącą w 1923 roku hiperinflację w Polsce, tuż przed reformą Władysława Grabskiego.

 

 

 

1923. Gazeta Rzemieślnicza, nr 11.

 

W Nowym Dworze hafciarki po 8 dniach strejku uzyskały 75%.


- W tekście występuje słowo "strejku" – jest to poprawna, starsza forma ortograficzna słowa "strajku", powszechnie stosowana w tamtym okresie.

- Wzmianka o "75%" odnosi się najprawdopodobniej do podwyżki płac, co w realiach ogromnej inflacji (a później hiperinflacji) roku 1923 było częstym postulatem robotników i rzemieślników.

 

 

 

1923. Fragment mapy (drogowej) okolicy Nowego Dworu.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1923. Gazeta Poranna 2 Grosze, nr 223.

 

ś. † p.

WŁADYSŁAW JACKOWSKI

p. porucznik,

Weteran 1863—4 r. Ułan II-go pułku II-go szwadronu partji Langiewicza,

ur. d. 29.IX 1846 r., po długich i ciężkich cierpieniach, opatrzony św. Sakramentami, zmarł w dniu 14 sierpnia 1923 roku w Nowym Dworze.

Eksportacja zwłok odbędzie się z fabryki krochmalu d. 16 sierpnia do kościoła parafialnego w Nowym Dworze o godz. 6-ej wieczorem a następnego dnia po nabożeństwie pochowanie na cmentarzu miejscowym.

Przyjaciele.


Postać ta jest szczególnie ciekawa ze względu na wzmiankę o "partji Langiewicza". Odnosi się to do oddziałów powstańczych Mariana Langiewicza podczas powstania styczniowego (1863–1864). Władysław Jackowski, mając zaledwie 17 lat, brał udział w walkach jako ułan.

 

 

 

1924 r.

 



21.1. - Komitet strajkowy oddziału Związku Zawodowego Robotników Przemysłu Odzieżowego w Polsce przystąpił do rozmów ze Związkiem Rzemieślników.

31.III . - na skutek ruszenia lodów na Narwi, Nowy Dwór po raz kolejny zostaje zalany, "aż po pierwszą kondygnację wieży kościelnej". Komunikacja kolejowa zostaje wstrzymana.

23.V. - postanowieniem wojewody warszawskiego zarejestrowane zostało stowarzyszenie pod nazwą: "Nowo-Dworskie Towarzystwo Wioślarskie".

 

 

1924. "Nowy Dwór jest jeszcze półwyspem - może stać się wyspą".

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Nowy Dwór — półwysep

Wisła zlewa się z Narwią

W wyjątkowo groźnej sytuacji znajduje się Nowy Dwór pod Modlinem. Wczoraj wyruszył tam pociągiem nasz współpracownik p. Stanisław Mierzwiński, od którego późnym wieczorem otrzymaliśmy telefoniczny meldunek: — Jestem odcięty od Warszawy. Pociąg wrócić nie może, gdyż tor kolejowy został zerwany przez dwie spienione rzeki. Z lewej strony rozlana Wisła, z prawej — Narew, która właściwie teraz dopiero zerwała się do gwałtownego biegu. Narew przybiera. Tor kolejowy jest teraz wałem rozdzielającym wody obu rzek, przyczem powódź z prawej strony (Narwi) podwyższa się stopniowo ale stale. Trudno przewidzieć co będzie rano. Nowy Dwór jest jeszcze półwyspem — może stać się wyspą za parę godzin. Na szczęście z żywnością nie jest tak źle. Ludność z trwogą oczekuje dalszych swych losów. Pod dzielną komendą dowódcy fortecy płk. Malewicza wojsko i ludność pracuje nad sypaniem wałów. Wojsku godnie pomaga dzielna policja pod wodzą komendanta miejscowego posterunku asp. Grabarri.

 

 

1924. Nowy Dwór pod wodą - ok. 2000 ludzi zostało bez dachu nad głową.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Nowy Dwór pod wodą

Wczorajszy „Express Poranny” doniósł, że współpracownik nasz, p. Stanisław Mierzwiński, specjalnie wysłany w sobotę przez redakcję naszą do Nowego Dworu, aby informować o przebiegu powodzi — odcięty został od Warszawy. Późno w nocy otrzymaliśmy rozpaczliwy meldunek, a o godzinie 5 rano nasz redakcyjny „powodzianin”... już był w Warszawie...

— Jak? Którędy? — zasypaliśmy go pytaniami, pełni wesołego podziwu dla kolegi, który

poprzez ogień i wodę

z informacjami przybywa. Kolega nasz urwał krótko: — Tu niema żartów!... To, co się dzieje w Nowym Dworze, przechodzi ludzkie wyobrażenie o tragedji powodzi...

Umilkliśmy. Po chwili kol. Mierzwiński chaotycznie, tak jak widział i przeżywał,

rozpoczął swe opowiadanie:

Dopiero o godz. 8 m. 30 wieczorem przyjechałem do Nowego Dworu.

Zaledwie wyszedłem z wagonu — nie jestem przecież tchórzem — ogarnęło mnie uczucie tego trwożnego podniecenia, jakje uczuwał każdy, kto po raz pierwszy za czasów wojny wjeżdżał

w sferę ognia na pozycjach.

Nieprzenikniona ciemność, mgła, a do uszu dobiega jednostajny szum niepokojący, groźny...

Zawiadowca stacji, p. Górski Władysław, z zadziwiającym spokojem i uprzejmością udzielał pierwszej informacji: — Do miasta pan się nie dostanie inaczej, tylko „chyłkiem” przez plant, przyczem nie wiem czy to w tej chwili jest wogóle możliwe.

Tor jest w tej chwili przesmykiem

między dwoma oceanami —

wezbraną Wisłą i wzbierającą Narwią... Gdy to mówi, wbiega jakiś kolejarz i melduje: — Parowóz trzeba dać zaraz na tor zapasowy nr. 2. Woda zabiera „graty”...

Dowiaduję się, że w żargonie kolejowym „gratami” nazywają się wagony, przeznaczone do remontu. Stały one na zapasowym torze, który woda podmyła i... wraz z wodą chciały

ruszyć do Gdańska.

43 „graty” zostały wyratowane. Zawiadowca p. Górski wybiegł z dyspozycjami, ja zaś poczłapałem do miasta.

Katastrofa

Drogi tej nie będę opowiadał, bo śmiesznem byłoby nawet wspominać o moich „nieszczęściach” wobec tego, co ujrzałem.

Nowy Dwór stoi w wodzie.

Ulice niżej położone, zalane do wysokości okien domów, na miejscach wyższych — woda po kostki. „Suche” miejsca: kościół i cmentarz na wzgórzu.

Na dwa dni przed powodzią zagrożone ulice ewakuowano. To znaczy, że mieszkańcy byli wyprowadzeni przez policję, a w godzinę potem wracali do swych legowisk. Nie było rady.

Dziś dopiero, gdy woda wdarła się wszędzie — zewsząd słychać rozpaczliwe

„Ratujcie!”

Akcję ratunkową prowadzi niestrudzenie dowódca twierdzy, płk. Malewicz. Od trzech dni na koniu. Brnie przez wodę i dociera wszędzie, gdzie trzeba energiczną decyzją ratować groźną sytuację. Wojsko pod rozkazami płk. Malewicza spisuje się imponująco.

A wespół z wojskiem, dzielnie, więcej niż dzielnie pracuje policja pod wodzą asp. Grabari.

Dwa pociągi ratownicze, przysłane jeden z Jabłonny, drugi z Warszawy, wożą deski i piasek.

Warto tu wspomnieć o p. Fuchsie, który ze swego tartaku desek nie chciał dać, aż mu woda zabrała i tartak zalała. Wały ochronne sypie ludność przemocą zebrana. Opornych niewielu. Jest zato dość „chorych na serce”, którzy po krótkich rozmowach z żołnierzami, wolą chwycić za łopaty, niż... ale mniejsza z tem.

Lecz sypanie wałów „syzyfowa praca”.

Spojrzyjcie na mapę.

Nowy Dwór jest wepchnięty w kąt między Wisłę i Narew. Teraz z dwóch stron uderzają nań spienione fale. Dodajmy, że Narew dopiero ruszyła do ataku.

Ostatnie wieści, już po wyjeździe naszego współpracownika, wieści krótkie, telefoniczne meldunki mówią: Nowy Dwór zdaje się być skazany na zagładę.

Całe miasto, absolutnie całe, stoi w wodzie. Są ulice, któremi płynie fala głęboka, sięgająca do dachów. Na miejscach najwyższych głębokość wody wynosi 8—10 cm.

Około 2000 ludzi zostało bez dachu.

________________________________________________________________________________________________________________


Tekst jest utrzymany w tonie sensacyjno-reportażowym. Autor używa mocnych metafor:

„Sfera ognia” – porównanie powodzi do frontu wojennego (pamiętajmy, że w 1924 roku wspomnienia I wojny i wojny polsko-bolszewickiej były wciąż bardzo żywe).

„Dwa oceany” – wyolbrzymienie (hiperbola) mające oddać ogrom masy wody.

„Syzyfowa praca” – odwołanie do mitologii, podkreślające beznadziejność walki z żywiołem.


- „Graty” – tekst wyjaśnia, że w żargonie kolejowym oznaczało to stare wagony przeznaczone do remontu. Dziś słowo to kojarzy się raczej z bezużytecznymi przedmiotami domowymi.

- Plant – (od niem. Planum) to w terminologii kolejowej pas terenu, na którym ułożone jest torowisko. Autor używa go, by opisać drogę ucieczki reportera wzdłuż torów.

- Pociągi ratownicze – specjalne składy wysyłane do usuwania skutków katastrof lub transportu materiałów sypkich (piasku) do budowy wałów.

- Legowisko – autor używa tego słowa w odniesieniu do miejsc spania mieszkańców. Ma ono tutaj wydźwięk pejoratywny lub współczujący, podkreślający nędzne warunki, w jakich żyli ludzie po ewakuacji.

- Asp. Grabari – skrót od aspirant. W Policji Państwowej II RP był to stopień oficerski.

- „Chorzy na serce” – autor używa cudzysłowu, aby ironicznie opisać osoby, które próbowały wykręcić się od pracy przy wałach, symulując chorobę.

- Wepchnięty w kąt – obrazowe określenie położenia geograficznego Nowego Dworu w widłach Wisły i Narwi.

 

 

1924. Powódź w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

28 marca 1924. Kurjer Informacyjny i Telegraficzny, nr 73.

 

Nowy Dwór nad Narwią zalewa coraz bardziej woda. Posterunek policji przeniósł się do Magistratu. Olbrzymi zator, jaki się utworzył poniżej Nowego Dworu, przy starym moście kolejowym na Narwi — zaczęła bombardować artyleria z Modlina dziś o godz. 7-ej rano. Zator jest ostrzeliwany armatami. Grozę powiększa obawa, że i Narew ruszy lada godzina. Na lewym brzegu, naprzeciwko Nowego Dworu, zalała woda miejscowość Kazuń. Kra w olbrzymich zwałach odpływa wraz z pochłoniętemi zabudowaniami kazuńskiemi na Nowy Dwór. Meldunki o godz. 5-ej rano donoszą, że woda przybiera ciągle na całej przestrzeni, aż do Zakroczymia.

Dajcie artylerję ciężką niech rozniesie zator pod Rajszewem.

 

 

1924. Powódź. Plac Solny.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Żydzi i powódź.

Nie chcieli pomagać w akcji ratowniczej, a teraz wnoszą interpelację w Sejmie.

Znowu ofiary żydowskie, znów urządzono nowy „pogrom”, teraz pewno wmiesza się w tę sprawę Liga Narodów, przyjedzie nowy Morgentau. Co się stało, kto i gdzie skrzywdził żydów — oczywiście Polacy. Gdzie? W Nowym Dworze. Już nawet w tej sprawie jest interpelacja w Sejmie posła Nojacha Pryłuckiego. A wszystkiemu winna powódź. Bo wyobraźcie sobie czytelnicy, co ci Polacy wymyślili. Więc przedewszystkiem w zimie śniegi obfite, na wiosnę zaś topnienie lodów i powódź. A Nowy Dwór leży na nizinie, niedaleko ujścia Bugo-Narwi do Wisły. Co za piekielna intryga! Woda zalała miasto. Stanęli wszyscy do pracy, aby sypać tamy i ratować powodzian. Przyjechali akademicy z Warszawy, wojsko z Modlina i t. p. Cała ludność polska chwyciła za łopaty i wory z piaskiem. Byle zatamować napływ wód. I w tym zamęcie i wirze akcji ratowniczej poważono się powołać także do pomocy żydów. Ośmielono się zapomnieć, że za żyda powinien zrobić wszystko „goj”. Jakto, więc i żyd ma pracować łopatą, ma, broń Boże zamoczyć się? To jest nadużycie, to gwałt nad obywatelem „neutralnym”. To też uciekali żydzi i wykręcali się od pracy. A ponieważ w obliczu niebezpieczeństwa zmuszano ich do niej, więc wnoszą interpelację, że „polowano” na nich, że saperzy i policjanci wpadali do mieszkań żydowskich, wyciągając mężczyzn na robotę i t. d., i t. d. Bezczelność żydowska nie ma granic. Nietylko nie chcieli pomagać przy ratowaniu swego mienia, ale teraz żądają surowego „ukarania winnych”, t. j. tych, którzy z narażeniem własnego życia ratowali ich samych i ich dobytek. A jak wygląda interpelacja żydowska w oświetleniu poniższej uchwały, czy jest tylko bezczelną, czy też wprost śmieszną?
„Niżej podpisani, jako komitet niesienia pomocy powodzianom w Nowym Dworze i okolicy, niniejszym składamy staropolskie Bóg zapłać za wydatną i owocną pomoc jakiej udzielił nam w ciężkich chwilach klęski Warszawski Społeczny Komitet Ratunkowy przy Polskim Czerwonym Krzyżu. A szczególnie na szczerą wdzięczność zasłużyła sobie nasza kochana młodzież z uczelni i korporacyj warszawskich, głównie Lechja, Unja i Sparta, która z niestrudzoną energją i oddaniem się na własnych barkach przenosiła ciężkie i wielorakie transporty żywności przy utrudnionej komunikacji ze stolicą. Młodzieży naszej cześć! Chcemy również podkreślić i z wdzięcznością zaznaczyć świetnie zorganizowaną pomoc wojskową Obozu Warownego tw. Modlin w osobie p. pułkownika Malewicza, Baonu Maszynowego Saperów w Nowym-Dworze w osobie p. podpułkownika Kossakowskiego, straży pożarnej ochotniczej w osobach prezesa p. K. Dziewulskiego i naczelnika straży p. Cz. Bajera i niezmordowaną i ochoczą współpracę Policji Państwowej w osobie komendanta p. Grabari. Przewodniczący Komitetu: Janczewski. Członkowie Komitetu: Bytner Czesław, Bytner Józef, Tuszyński, Przedwiecki Cz., E. Ciesielski, F. Bednarski, S. Laskowski”.
Przeciw tej właśnie policji i tym oddziałom wojska wnosi p. Pryłucki interpelację. Jest to wzór wdzięczności godny naśladowania. A może p. P. ma na celu wywołanie wśród Polaków postanowienia — niech żyd topi, ja mu nie pomogę. I to możliwe.
___________________________________________________________________________________________________

Jak za okupantów.

Mieszkańcy miasteczka Nowy Dwór ponieśli duże straty podczas ostatniej powodzi. Lecz straty te są niczem wobec cierpień, jakie mieszkańcy przez trzy dni znosili od tych, którzy mieli za zadanie walkę z powodzią. Dla walki z powodzią utworzył się w N. Dworze triumwirat, do którego należeli miejscowy komendant, burmistrz i aptekarz Konarski. Walkę z groźnym żywiołem prowadzono w ten sposób, że wypuszczono na miasto saperów, którzy w nocy wdzierali się do mieszkań, wyciągali z łóżek mieszkańców, w tem starców i dzieci i zmuszali ich do pracy przy sypaniu wałów z piasku i przy budowie grobli. Na tych przymusowych robotach obchodzono się z mieszkańcami zupełnie jak za czasów okupacji. Przetrzymywano ich po 10—12 godzin bez jedzenia i niemiłosiernie bito. Jest kilkadziesiąt osób pobitych przez policję i żołnierzy. Pomiędzy pociągniętymi do robót przymusowych znalazł się także radny miejski Rudawski. Kiedy radny Rudawski interwenjował na policji na rzecz dwóch pobitych aresztowanych mieszkańców, jakiś policjant przez zemstę oskarżył go przed komendantem, jakoby rad. Rudawski miał przeszkadzać w ściąganiu ludzi do robót przymusowych. Radnego R. ku oburzeniu mieszkańców N. Dworu aresztowano. Śledztwo powierzono aptekarzowi Konarskiemu, który chwilowo pełni funkcje sędziego pokoju w N. Dworze. Za wypuszczenie na wolność r. Rudawskiego sędzia Konarski zażądał kaucji w wysokości jednego miljarda mk., wiedząc, że takiej iście aptekarskiej kaucji rad. Rudawski nie jest w stanie złożyć. Poręczenie miejscowych obywateli, którzy swym majątkiem nieruchomym chcieli za rad. Rudawskiego ręczyć, sędzia — aptekarz odrzucił. Dopiero po dwuch dniach spędzonych przez rad. Rudawskiego w brudnym i wilgotnym areszcie piwnicznym wypuszczono go z więzienia za kaucją 1 miljarda mk., zebraną przez miejscowych obywateli. Walka nowodworskiego triumwiratu z powodzią odbiła się echem w Sejmie, gdzie w sprawie tej zgłoszono do laski marszałkowskiej nagły wniosek.

_______________________________________________________________________________________________________


- Miljard mk. – mowa o markach polskich, które w 1924 roku (przed reformą Grabskiego) ulegały gigantycznej hiperinflacji, stąd astronomiczna kwota kaucji.

- Użycie cudzysłowów przy słowach „pogrom”, „neutralnym” czy „ofiary” sugeruje, że cierpienie Żydów jest zmyślone lub przesadzone.

- Morgentau – nawiązanie do Henry’ego Morgenthaua, który badał sprawę pogromów w Polsce po 1918 r. (nazwisko to służyło tu jako symbol „obcej interwencji”).

 

 

1924. Wniosek podpisany przez 45 posłów w sprawie karygodnego zachowania się Policji Państwowej oraz batalionu maszynowego saperów w Nowym Dworze podczas powodzi.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Wniosek

posła N. Pryłuckiego (Żyd. Stronn. Ludowe) i in. w sprawie karygodnego zachowania się Policji Państwowej oraz baonu maszynowego saperów w Nowym Dworze podczas powodzi.

We czwartek wieczorem dn. 27 marca r. b. rozpoczęła się powódź w Nowym Dworze. Baon maszynowy saperów, któremu poruczono nasypać wał od strony Narwi dla ochrony szosy, pracy tej nie wykonał, uważając, że to „cywile“ powinni zrobić i urządził na ulicach miasta dzikie polowanie na obywateli, nie noszących munduru, w szczególności zaś na ludność żydowską.

Rozpoczęło się w sobotę od tego, że saperzy pod dowództwem plutonowego Arta wtargnęli do bożnic podczas modlitwy i przemocą uprowadzili modlących się na robotę.

W nocy z soboty na niedzielę, w niedzielę, w nocy z niedzieli na poniedziałek oraz w poniedziałek z rana saperzy sami lub w towarzystwie funkcjonariuszów policji przychodzili do prywatnych mieszkań żydowskich, wyciągając mężczyzn na robotę i znęcając się nad nimi.

Wysoki Sejm uchwalić raczy:

1. wzywa się Rząd, w szczególności zaś Ministrów Spraw Wojskowych, Spraw Wewnętrznych i Sprawiedliwości do zbadania postępowania Policji Państwowej i baonu maszynowego saperów w Nowym Dworze podczas powodzi oraz do ukarania winnych nadużyć, przytoczonych we wniosku powyższym.

2. wzywa się Rząd, ażeby w ciągu miesiąca złożył Sejmowi sprawozdanie o poczynionych w tej mierze krokach.

Warszawa, dn. 2 kwietnia 1924 r.

Wnioskodawca: N. Pryłucki, Chrucki, Kozubski, Serg. Kozicki, Makówka, Dmitrjuk, Bratuń, Karau, Rak-Michajłowski, Franz, Pawluk, Czuczmaj, Pudlarz, Badzian, Jaworowski, Dobrowolski, Czapiński, Cupiał, Dzięgielewski, Pławski, Wolicki, Zaremba, Gardecki, Skrzypa, Niski, Owsianik, Serebrennikow, Paszczuk, Mochniuk, ks. Krayczyński, Diamand, Smulikowski, A. Hausner, Lieberman, dr Marek, Reger, Moraczewski, Arciszewski, Wołoszyn, Kuryłowicz, Pączek, Z. Piotrowski, Barlicki, Śledziński, Pragier.

 

 

28 maja 1924. Kurjer Warszawski, nr 149.

 

WNIOSKI NAGŁE.

Przystąpiono do nagłości wniosku p. Pryłuckiego w sprawie karygodnego zachowania się policji, oraz batal. maszynowego saperów w Nowym Dworze podczas powodzi.

P. Pryłucki. Byłem w Nowym Dworze i spisałem protokóły o czterdziestu kilku przypadkach nadużyć. Policja i ów bataljon urządzały dziką zabawę, skierowaną wyłącznie przeciw ludności żydowskiej, przy sposobności akcji ratowniczej. Wniosek mój wzywa do zbadania sprawy i złożenia sprawozdania.

P. Łabęda (Ch. D.). Wszystko to jest kłamstwo. (P. Pryłucki: To pan bezczelnie kłamie. Marszałek wzywa obu posłów do porządku.) Żydzi chcą z tej powodzi ukuć broń przeciw Polsce w Lidze narodów. Wojsko nie popełniło żadnych nadużyć. Brało do akcji ratunkowej ludność polską, a żydzi odmówili i symulowali. Wojsku i policji należy podziękować za wzięcie ludności w obronę, szczególnie żydów.

Nagłość odrzucono, wniosek odesłano do komisji.

 

 

2 kwietnia 1924. Kurjer Warszawski, nr 93.

 

Żywienie ofiar powodzi.

Społeczny komitet ratunkowy przy polskim Czerwonym Krzyżu w dalszym ciągu dostarcza żywności powodzianom w Nowym Dworze, Chotomowie, Siekierkach, Pelcowiźnie, Potoku, Czerniakowie i Łomiankach.
W Nowym Dworze 2,000 osób przebywa bez dachu, o głodzie i chłodzie.

 

 

Powodzie w Nowym Dworze i okolicach nie były czymś wyjątkowym. Możemy powiedzieć, że wpisywały się w kalendarz wydarzeń dość regularnie: wczesną wiosną, gdy topniały śniegi i latem, podczas tzw. świętojańskich opadów. Były to sytuacje tak pospolite, że najczęściej przechodziły niezauważone przez media. Inaczej działo się przy większych wylewach, wówczas dzięki ówczesnej prasie powstawała swego rodzaju kronika katastrofy. Tak stało się w 1924 r., ale ówczesna powódź, chociaż zaczęła się "normalnie", miała nieoczekiwany finał.

W marcu 1924 r. oznaki powodzi były nieomylne, ostra zima zaczęła ustępować, wysokie wody Wisły niosły masę kry, z wyjątkowo grubej w tym roku powłoki lodowej. Wojewoda warszawski nakazał rozpoczęcie działań zabezpieczających. W Nowym Dworze policja, wojsko i mieszkańcy zaczęli budować tamy mające zabezpieczyć miasto. Jak zwykle w takich wypadkach woda uderzyła nie tam, gdzie jej oczekiwano i mimo prób przeciwdziałania do powodzi doszło.

27 marca Wisła przerwała wały pod Młocinami w Warszawie. W Nowym Dworze zarządzono ewakuację. Jednak mieszkańcy zagrożonych ulic, wyprowadzani przez policję, po kilku godzinach, mimo zakazu, wracali do swoich domów.

28 marca woda zalała szosę Warszawa - Modlin. Na dwunastym kilometrze od stolicy powstała baza skupiająca samochody policyjne i wojskowe, wozy pogotowia ratunkowego, pontony i łodzie dostarczone przez armię. Pod wodą znalazły się: Dąbrowa, Łomianki Dolne i Górne, Kiełpin, Kępa i Łużyce. W tych ostatnich miejscowościach woda sięgała strychów. Fala przyszła tak nagle, że mnóstwo ludzi nie zdołało uciec. Pod Rajszewem i Suchocinem na Wiśle utworzyły się potężne zatory lodowe. Spiętrzone dodatkowo wody całkowicie zalały Rajszewo, przewidywano, że Wisła zmieni w tym miejscu koryto i wieś zniknie pod wodą na stałe. Do wielu miejsc, ze względu na gęstość kry nie można było dopłynąć, nie wiadomo było, co się dzieje z mieszkańcami zalanych obszarów. Przewidywano znaczną liczbę ofiar w ludziach. Wisła wdarła się również do Nowego Dworu niosąc zwały kry, porwane drzewa, fragmenty zabudowań, martwe zwierzęta. Wczesnym popołudniem saperzy wysadzili zator, który utworzył się przy ujściu Narwi do Wisły i woda powolutku zaczęła opadać. Nadzieje na ustabilizowanie sytuacji były jednak płonne, wieczorem poziom wody znów wzrósł, by nocą ponownie nieznacznie opaść.

29 marca zmniejszyła się gęstość płynącej kry, co umożliwiło podjęcie akcji ratunkowej. Utrudniały ją nowo utworzone i niewidoczne mielizny. Duży ponton, którym przewożono wychowanków z zalanego chotomowskiego domu dziecka osiadł na ławicy piasku. Wysłane na pomoc cztery łodzie nie powróciły do północy. Przypuszczano, że natrafiły na inną krytyczną sytuację, i że dzieci będą musiały poczekać na mieliźnie do rana. Na wodę spuszczono łodzie motorowe i małe parostatki, co miało przyspieszyć ewakuację. Po południu puścił zator pod Rajszewem. Woda zaczęła opadać i można było dotrzeć do niedostępnych wcześniej miejscowości. Sytuacja w Nowym Dworze określana była tego dnia jako krytyczna, a położenie osób zamieszkałych wokół ujścia Narwi jako coraz gorsze. Powódź zalała rynek [skwer abp Dobrogosta] i tor kolejowy. Ostatni pociąg stanął na trasie i tak pozostał. Zalana została część elektrowni, mimo to na ulicach było jeszcze światło. Pod wodą były ulice: Górska [Bohaterów Modlina], Graniczna [Zdobywców Kosmosu], Zatylna, Prosta [Lotników], Kościuszki, Szkolna [Przejazd], Przyrynek Magistracki [Magistracka]. Inna relacja z tego dnia mówiła: "Ulice niżej położone, zalane do wysokości okien domów, na miejscach wyższych - woda po kostki". W momencie nadejścia kulminacyjnej fali woda dochodzi do dachów domów, a w najpłytszych miejscach ma około 10 cm.

Alarmowano, że mieszkańcy żyją resztkami zapasów i jeżeli nie dotrze pomoc żywnościowa, w mieście zacznie się głód. Ofiar w ludziach prawdopodobnie nie było dzięki ofiarnej akcji ratowniczej prowadzonej przez batalion maszynowy [z koszar przy ul. Paderewskiego] i Związek Wioślarzy z fabryki "Westrich" [przy Sukiennej]. Trwała akcja ratownicza koordynowana przez komendanta Twierdzy pułkownika Malewicza. 

Dwa pociągi, jeden z Jabłonny, drugi z Warszawy przywoziły deski i piasek. Zapewne komentowano przy tym postawę współwłaściciela jednego z nowodworskich tartaków Fuscha, który odmówił wydania desek jakie miał na składzie, ale i tak swojej własności nie zatrzymał. Do tartaku wdarła się woda i deski odpłynęły. Rozpoczęto sypanie wałów.

Komunikacja między Modlinem i Nowym Dworem została przerwana. Do Kazunia nie można było dotrzeć. Dochodziły informacje, iż w tej wsi zawaliło się kilka budynków i mogą być ofiary w ludziach. Około osiemnastej zator lodowy przy ujściu Narwi ruszył, ale wody nadal przybierały. W godzinach wieczornych PCK wysłało z Warszawy pomoc żywnościową: do Nowego Dworu - kolacje i 500 kg chleba, do Rajszewa -400 obiadów i 400 kg chleba.

30 marca nawiedzone powodzią okolice Rajszewa wizytuje prezes Czerwonego Krzyża generał J. Haller. Organizacja przy pomocy wojska wysyła poszkodowanym odzież i żywność. Pod wodą pozostają: Nowodwory, Dąbrówka, Winnica, Jabłonna folwark, Chotomów i inne wsie na prawym brzegu Wisły. Organizowana jest pomoc dla kilkudziesięciu osób z Łomianek, których ponton ugrzązł na płytkim trzęsawisku, uniemożliwiając dalszą ewakuację. Przywrócona zostaje komunikacja kolejowa Warszawa - Modlin i utrzymana kołowa Warszawa - Nowy Dwór. Zalana zostaje kuźnia wojskowa w Pomiechówku.

Woda stopniowo opadała. Liczono straty i jak zwykle w takich okolicznościach wyciągano wnioski. Zastanawiano się, czy podjęte działania były wystarczające. W Nowym Dworze prawdopodobnie dyskutowano o konieczności budowy stałych zabezpieczeń. W czasach względnego szacunku dla własności prywatnej wiązało się to z wypłaceniem odszkodowań dla tych mieszkańców, których zabudowania miałyby zniknąć pod planowanym wałem, a na takie wydatki miasto nie miało funduszy. Pozostawało więc czekać do następnej powodzi z wiarą, że tym razem będzie mniejsza.

Woda opadła, ale tak jak powiedzieliśmy, ta powódź miała nieoczekiwany skutek. Kwestia akcji ratunkowej została zgłoszona jako nagła w sejmie RP Zgłosił ją poseł Żydowskiego Stronnictwa Ludowego Noach Pryłucki. Był on osobą znaną z zaangażowania społecznego, pomocy potrzebującym i walki o równouprawnienie Żydów. Jego wystąpienia parlamentarne cieszyły się dużą popularnością, były inteligentne, zazwyczaj dowcipne i skuteczne. Tym razem oskarżył on nowodworską policję i wojsko, biorące udział w akcji ratunkowej podczas powodzi, o znęcanie się nad społecznością tutejszych Żydów oraz zmuszanie ich do wykonywania ciężkich prac fizycznych. Jego mowa opierała się na takich wypowiedziach jak ta: "wypuszczono na miasto saperów, którzy w nocy wdzierali się do mieszkań, wyciągali z łóżek mieszkańców, w tym starców i dzieci i zmuszali ich do pracy przy sypaniu wałów z piasku i przy budowie grobli. ... Przetrzymywano ich po 10 -12 godzin bez jedzenia i niemiłosiernie bito. Jest kilkadziesiąt osób pobitych przez policję i żołnierzy". Jednym z poszkodowanych miał być radny nowodworski Icek Rudowski, który ujął się za prześladowanymi rodakami. Został on oskarżony o przeszkadzanie w akcji ratunkowej i aresztowany. Sędzia pokoju, którym był w tym momencie aptekarz Bolesław Konarski, nie przyjął poręczeń słownych i zażądał kaucji za wypuszczenie radnego. Rudowski wyszedł z "brudnego i wilgotnego" aresztu po dwóch dniach, bo dopiero wtedy udało się zebrać 1 miliard marek, czyli wspomnianą kaucję.

Pryłucki twierdził, że był podczas powodzi w Nowym Dworze i ma notatki dotyczące około czterdziestu napaści wojska i policji na ludność żydowską. Czy naprawdę był w naszym mieście? Nic wiemy. Nic znamy też motywów jego wystąpienia. Dość dziwnym jest bowiem fakt, iż zainteresował się właśnie Nowym Dworem. Jako przywódca Żydowskiego Stronnictwa Ludowego z nowodworzanami żydowskiego pochodzenia miał raczej niewiele wspólnego. Jego partii nie było "po drodze" ani z syjonistami, ani z socjalistami i komunistami, a te opcje dominowały wśród żydowskich obywateli Nowego Dworu.

W odpowiedzi głos zabrał Julian Łabęda, poseł z ramienia Chrześcijańskiej Demokracji. Przemawiał nie tylko jako poseł, ale również jako nowodworzanin - osoba, która akcję ratunkową widziała na własne oczy. Twierdził on, że przez 8 dni wojsko i policja dniem i nocą budowały tamy, by uchronić miasto przed zalaniem. Do robót dołączyli się ochotnicy pod przewodem wspomnianego Bolesława Konarskiego. Według Łabędy, nie było wśród nich Żydów, którzy wręcz odmówili przystąpienia do pracy.

Nowodworski poseł może nie tak pięknie i kwieciście jak Pryłucki, ale dobitnie podkreślał, że chodziło o ratowanie dobytku wszystkich mieszkańców, a w ówczesnym mieście Żydzi stanowili około 50%. Jak twierdził Łabęda, niechętnych rzeczywiście zmuszono do sypania wałów, ale dopiero wówczas, gdy sytuacja stała się krytyczna. Podkreślał również, że oskarżenia o prześladowania są fałszywe. Argumenty Juliana Łabędy przeważyły i sejm wniosek Pryłuckiego odrzucił. Pikanterii sprawie dodaje fakt, iż w odrzuconym wniosku znalazły się najprawdopodobniej prawdziwe stwierdzenia. Już 31.03.1924 r., a więc jeszcze podczas trwania powodzi Stanisław Mierzwiński pisał: "Wały ochronne sypie ludność, przemocą zebrana. Opornych niewielu. Jest za to dość 'chorych na serce', którzy po krótkich rozmowach z żołnierzami, wolą chwycić za łopaty, niż ... ale mniejsza z tem". Nie wiemy, co autor ukrył pod trzema kropkami, ale raczej nie była to grzeczna prośba.

* Maria Możdżyńska - (Nie)legendy nowodworskie po raz drugi, 2024.

 

 

1924. W Nowym Dworze policja schwytała rekordowego fałszerza dokumentów i oszusta.

Gazeta Poranna 2 Grosze, nr 12

[źródło opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Rekordowy fałszerz i oszust.

Podobno student uniwersytetu poznańskiego. — Nafalszował tyle dokumentów i w tylu miastach popełnił oszustwa, że nie może ich wyliczyć. — Schwytano go w Nowym Dworze.

Druga brygada urzędu śledczego w Warszawie aresztowała w Nowym Dworze (pod Modlinem) niezwykłego oszustę, Romana Frankiewicza, podobno b. studenta uniwersytetu w Poznaniu.

Frankiewicz ma rekordową wprost przeszłość, jako fałszerz i oszust. Karjerę swoją zaczął od dość skromnego początku, mianowicie sfałszowania legitymacji Bratniej Pomocy, w której figurował jako „Kawaler Krzyża Walecznych” i członek zarządu Bratniej Pomocy.

Z tym dokumentem Frankiewicz puścił się w świat, przedewszystkiem do Warszawy, gdzie zaczął zawierać różne „tranzakcje” w imieniu Centrali akademickiej Bratnich Pomocy; uzupełniwszy pierwszą „legitymację”, różnemi „upoważnieniami”, również sfałszowanemi.

Celem tych tranzakcji było otrzymanie „zaliczek”. Interes poszedł tak świetnie, że Frankiewicz, wkrótce rozszerzył „operacje” na całą prawie Polskę.

Ogółem popełnił przeszło 150 oszustw w Warszawie, Poznaniu, Tczewie, Toruniu, Chojnicach, Grudziądzu, Chełmicy, Wilnie, Lidzie, Mińsku, Częstochowie, Sosnowcu, Dąbrowie i — nie pamięta już wszystkich miejscowości.

We wrześniu 1923 r. Frankiewicz otrzymał posadę w Banku Związku Ziemian, filja w Radomsku, gdzie zażądano od niego referencji, a ponieważ posługiwał się fałszywymi papierami na nazwisko Romana Kowalskiego, zmuszony był posadę opuścić.

W Warszawie, przy pomocy sfałszowanej legitymacji, objął posadę jako komiwojażer w firmie B-cia Koziańscy, Krakowskie-Przedmieście 66, od której otrzymał również pełnomocnictwo, z którem był w Wilnie, Lidzie, Mińsku itd. gdzie dopuścił się ponownie około 100 oszustw na szkodę tej firmy.

W ten sposób oszukał również cały szereg firm: w Częstochowie (księgarnię Rolnickiego), w Mińsku Mazowieckim (kooperatywę), w Skierniewicach (księgarnię Libermana i Stow. Przyszłość), w Sosnowcu (księgarnie Grabowskiego), w Dąbrowie Górniczej (księgarnię Ryngmana) i cały szereg innych księgarni. Miał on również przy sobie bilety wizytowe na nazwisko Romana Kowalskiego, słuchacza praw Uniwersytetu Poznańskiego, ostemplowane pieczątką fałszywą „Bratniej Pomocy Studentów Słow. Uniw. Pozn.”.

Ptaszkiem tym zaopiekowała się II-ga brygada urzędu śledczego m. st. Warszawy i dostawszy go w swoje ręce w Nowym Dworze, dostarczyła do Warszawy, gdzie dochodzenie w tej sprawie prowadzić będzie w dalszym ciągu.

Wskazane jest zgłaszanie się do urzędu śledczego w Warszawie osób poszkodowanych.

___________________________________________________________________________________________________________


- Bratnia Pomoc (Bratniak) – była to bardzo popularna studencka organizacja samopomocowa na polskich uczelniach (odpowiednik dzisiejszych samorządów studenckich i fundacji stypendialnych).

- Komiwojażer – dzisiejszy „przedstawiciel handlowy”. Osoba podróżująca w celu zdobywania zamówień dla firmy.

- Słuchacz praw – dzisiejszy student prawa.

- Urząd śledczy – ówczesna nazwa pionu dochodzeniowego policji (odpowiednik wydziału kryminalnego).

- Kooperatywa – inaczej spółdzielnia.

- „Ptaszek” – w tym kontekście to ironiczne określenie przestępcy (niebieski ptak, lekkoduch).

- Zaopiekowała się nim brygada – eufemizm oznaczający aresztowanie.

- Puścić się w świat – wyruszyć w podróż (wówczas bez dzisiejszych negatywnych konotacji moralnych).

- M. st. Warszawy – skrót od „miasta stołecznego”.

- Objąć posadę – zostać zatrudnionym.

 

 

 

11 lipca 1924. Tajemniczy napad nocny na twierdzę modlińską.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Tajemniczy napad nocny na twierdzę modlińską

Niewyśledzona banda wśród wałów fortecznych walczy z policją

Podczas magazynowania prochu tajemniczy napastnicy podsunęli się pod twierdzę

Dzielny policjant przeszyty zbrodniczą kulą

W ostatniej chwili donoszą nam o następującym wypadku tajemniczego i zbrodniczego napadu w Modlinie.

Nocy dzisiejszej w prochowni obozu warownego Modlin odbywało się PAKOWANIE PROCHU DO SKRZYŃ.

W związku z tem dookoła obozu rozstawiono liczne posterunki, a specjalne oddziały policji tajnej i umundurowanej PATROLOWAŁY W OKOLICY.

Jeden z patroli błądząc po dołach, fosach i rowach natknął się na grupę mężczyzn, która usiłowała dostać się do fortecy.

Na wezwanie „stój, ręce do góry” nieznajomi ZASYPALI PATROL STRZAŁAMI REWOLWEROWEMI.

Idący na czele patrolu wywiadowca policji politycznej Jan Serewicz padł ciężko raniony w klatkę piersiową.

Policja odpowiedziała również strzałami.

OBUSTRONNA STRZELANINA trwała przez dłuższą chwilę.

Korzystając z panujących ciemności nieznani złoczyńcy zbiegli.

Serewicz walczy ze śmiercią. Energiczne śledztwo wykryje niewątpliwie sprawców podstępnych strzałów.

Na miejsce wypadku zjechały władze śledcze.

________________________________________________________________________________________________

„Zimna wojna” lat 20. W 1924 roku Polska zmagała się z falą dywersji i sabotażu. Na wschodzie operowały sowieckie grupy zbrojne (co doprowadziło do powstania KOP-u), a wewnątrz kraju aktywne były bojówki komunistyczne. Napad w Modlinie nie był traktowany jako zwykły incydent kryminalny, lecz jako próba sabotażu o charakterze politycznym – dlatego na miejscu pojawiła się policja polityczna (tzw. Defensywa).

Śledztwo i sprawcy. Choć gazeta pisała o „niewyśledzonej bandzie”, późniejsze raporty wskazywały na powiązania napastników z nielegalną Komunistyczną Partią Robotniczą Polski (KPRP).

Celem napadu prawdopodobnie nie była kradzież samego prochu (trudnego do wyniesienia w dużych ilościach), ale wywołanie paniki, rozpoznanie systemu straży lub próba wysadzenia magazynów.

W dniach po napadzie w okolicach Modlina i Nowego Dworu Mazowieckiego przeprowadzono liczne aresztowania wśród osób podejrzanych o działalność antypaństwową.

W 1923 roku, zaledwie rok przed tym wydarzeniem, doszło do tragicznego wybuchu w Cytadeli Warszawskiej (poważny sabotaż). To sprawiło, że straże w Modlinie były w stanie najwyższej gotowości, co prawdopodobnie uratowało twierdzę przed podobnym losem – patrol, w którym był Serewicz, wykrył intruzów, zanim ci zdołali podłożyć ładunki lub sterroryzować obsługę prochowni.

 

 

1924. Zamach na prochownię w Modlinie.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

MODLIN. (Zamach na prochownię).

O zamachu na prochownię w Modlinie dowiadujemy się od naszego korespondenta ciekawych szczegółów.

Złoczyńcy zbliżyli się nocą do prochowni od strony wałów. Dali kilka strzałów, z których jeden trafił wartownika, raniąc go śmiertelnie. Mając teraz wolną drogę złoczyńcy rzucili się ku drzwiom prochowni, w które usiłowali włożyć minę. Jednakże wskutek strzałów zaalarmowany został pluton wojska, który udał się w pogoń za sprawcami zamachu i w rzeczywistości ujął ich. Zaznaczyć trzeba, że bandyci, których było pięciu, zawładnęli przedtem karabinem maszynowym, który stał na wale, służąc do obrony przeciw nieprzyjacielskim samolotom.

 

Atak na Stołpce (ros. Нападение на Столбцы) – sowiecki dywersyjny napad zbrojny dokonany w nocy z 3 na 4 sierpnia 1924 roku na polskie kresowe miasteczko Stołpce (obecnie na Białorusi) koło Mińska. Dywersanci rozbili powiatową komendę policji i więzienie, zniszczyli siedzibę starostwa i stację kolejową oraz zabili (w zależności od źródeł) siedmiu lub ośmiu policjantów oraz urzędnika starostwa.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Atak_na_Stołpce

 

 

10 sierpnia 1924. Gazeta Poranna 2 Grosze, nr 219.

 

Porzucone odezwy komunistyczne

Wczoraj w nocy nieznani sprawcy, w pobliżu koszar baonu maszynowego saperów w Nowym Dworze rozrzucili znaczniejszą ilość literatury komunistycznej o treści antypaństwowej. Druki te znaleziono również i na drodze prowadzącej do stacji kolejowej w Nowym Dworze oraz na drodze do wsi Okunina, gm. Góra.


Rok 1924 to okres wzmożonej aktywności nielegalnej Komunistycznej Partii Robotniczej Polski (KPRP). Rozrzucanie ulotek (odezw) pod koszarami miało na celu agitację wśród żołnierzy.

 

 

 

1924. Jeden gest i mięso jest. Co wykazała rewizja w rezydencji najpoważniejszego kupca mięsnego w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Jeden gest i mięso jest

Panie Grabari, przybywaj do nas!

Komendant posterunku policyjnego w Nowym Dworze, aspirant p. Grabari zapragnął przekonać się, czy istotnie rzeźnicy miejscowi nie posiadają mięsa, jatki bowiem od kilku dni świeciły pustkami.

Dobrawszy do pomocy kilku policjantów, aspirant zapukał do rezydencji najpoważniejszego kupca mięsnego Abrama Laricha i nie bacząc na protesty całej rodziny tego jegomościa, przeprowadził w piwnicy rewizję. Wynik poszukiwania był niezwykle sensacyjny i pouczający. Znaleziono olbrzymie zapasy mięsiwa, zakonserwowanego między taflami lodu.

Larich został aresztowany. Wieść o rewizji rozeszła się lotem błyskawicy po Nowym Dworze, i podziałała trzeźwiąco na pozostałych handlowców. Jak za dotknięciem różdżki czarodziejskiej wszystkie jatki mięsne otworzyły swe podwoje, w oknach zaróżowiły się połcie mięsa, cenniki zjawiły się na ścianach.

A tymczasem aresztowany Larich zaproponował dzielnemu aspirantowi łapówkę, która została przyjęta i dołączona, jako dowód rzeczowy, do protokułu.

Na domiar nieszczęścia, prokurator zarządził konfiskatę mięsa znalezionego w piwnicy p. Laricha i wczoraj rano zostało rozsprzedane ubogiej ludności.

Szczerze winszujemy p. aspirantowi Grabari inicjatywy i energji; żałujemy, że niema go między nami.

 

 

 

1924. O budowie i budowniczych portu wojennego w Modlinie.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 


Rozwój marynarki wojennej.

PORT W MODLINIE.

Modlin według swego strategicznego i geograficznego położenia od najdawniejszych czasów był otaczany szczególną opieką rządu, jako punkt obronny stołecznego miasta Warszawy.

Prowizoryczny port z czasów rosyjskich jako też i ówczesne warsztaty remontowe dla stacji rzecznej zostały przez Polską Marynarkę Wojenną rozszerzone i dostosowane do wymagań polskiej floty, dzięki czemu w okresie najazdu bolszewickiego osiągnięto wspaniałe rezultaty, albowiem warsztaty powyższe obsługiwały obok marynarki wojennej zarówno obóz warowny, jako też i wojska operujące przeciw nieprzyjacielowi. Odczuwany brak stoczni przy remoncie podwodnej części kadłubów został usunięty dzięki energicznym zarządzeniom szefa służby technicznej kierownictwa marynarki wojennej generała Bobrowskiego.

Roboty przygotowawcze prowadził od maja 1921 do marca 1922 r. inżynier p. Skrowaczewski, następnie prowadzenie robót głównych powierzone zostało kierownikowi warsztatów komandorowi Siemiaszko, pod energicznym kierownictwem którego postępują szybko naprzód roboty jako to: dokończenie zagrodzenia, wbijanie pali, montowanie pomp dla odlewania wody i wózków dla wyciągania statków, i t. p.

Kierownik powyższych robót komandor Siemiaszko napotykał na przeróżne trudności przy budowie stoczni, a więc przedewszystkiem na brak odpowiednich kredytów, z powodu czego zwłaszcza roboty hydrotechniczne nie mogły być prowadzone racjonalnie, bo nie było nowoczesnych urządzeń. Prócz tego zapoczątkowane przez poprzednie kierownictwo ściany nie mogły utrzymać naporu wody z powodu miękkiego gruntu, uszkodzenia jednak zostały naprawione, a ściany umocnione bez nowoczesnych maszyn i ofiar w ludziach.

Słowem dzięki niestrudzonej energji komandora Siemiaszko, personelu technicznego, pracującego nieraz po 15 godzin na dobę, oraz dzięki świetnemu wywiązywaniu się robotników ze swych obowiązków w lipcu rb. podwodna część stoczni została szczęśliwie wykończona, zaś celem ostatecznego uruchomienia stoczni postępują w dobie obecnej w szybkim tempie naprzód końcowe roboty lądowe.

Omawiana stocznia będzie mogła podnosić statki 60 metrów długie przy najniższym poziomie wody 1,20 metr., a więc odegra ona w rozwoju marynarki polskiej decydującą rolę, albowiem obok dokonywania remontu posiadając w Modlinie stocznię oraz warsztaty wyposażone w pierwszorzędnej jakości obrabiarki oraz personel techniczny będzie można przystąpić do budowy nowych statków.

Jednocześnie z budową stoczni warsztaty pod kierownictwem komandora Siemiaszko wykonały cały szereg poważnych robót, z których zasługują na uwagę: remont statku sztabowego „Adm. Sierpinek”, podłużenie statku „Neptun”, kapitalny remont barki motorowej dla nurków, oraz budowa łodzi morskich, remont większej ilości motorówek i mechanizmów, remont statków Baonu Mostowego, kapitalny remont wagonów, a prócz tego wykonywane były drobne roboty prywatne.

Za inicjatywę i niestrudzoną energję wszystkim tym, którzy przyczynili się do gruntownej przebudowy portu, a więc inicjatorowi gen. Bobrowskiemu, niezastąpionemu wykonawcy, komandorowi Siemiaszko oraz personelowi technicznemu i robotnikom, pracującym częstokroć z narażeniem życia, należy się od społeczeństwa serdeczne podziękowanie, albowiem suma tak świetnych wyników przy przebudowie portu osiągnięta została dzięki świadomości wykonawców, iż pracują oni dla Polski.

Niewątpliwie prywatne przedsiębiorstwa żeglugi rzecznej zmuszone dotychczas do korzystania z usług warsztatów w Gdańsku powitają z zadowoleniem powstanie stoczni w ośrodku kraju naszego i wszelkiemi zamówieniami zaszczycać będą krajowe warsztaty państwowe w Modlinie, przystosowane zarówno do kapitalnego remontu starych jako też i budowy nowych statków.

______________________________________________________________________________________________________________

Wymieniony w tekście statek „Adm. Sierpinek” (właściwie Admirał Sierpinek) był dawnym rosyjskim statkiem pasażerskim, który Polacy przejęli i uzbroili, czyniąc go jednostką flagową Flotylli Pińskiej.


- Baon Mostowy – „Baon” to powszechny wówczas skrót od słowa batalion. Batalion Mostowy był jednostką saperów.

- Komandor – stopień w Marynarce Wojennej (odpowiednik pułkownika w wojskach lądowych).

- Statek sztabowy – jednostka pływająca służąca jako ruchome centrum dowodzenia.

- Roboty hydrotechniczne – wszelkie prace budowlane związane z wodą (tamy, nabrzeża, śluzy).

- Obrabiarki – maszyny do obróbki materiałów (tokarki, frezarki), co podkreślało nowoczesność warsztatów.

- rb. – skrót od „roku bieżącego” (używany do dziś w pismach urzędowych, choć rzadziej).

- Kapitalny remont – remont gruntowny, obejmujący najważniejsze elementy konstrukcyjne.

- Podłużenie statku – operacja techniczna polegająca na przecięciu kadłuba i wstawieniu sekcji środkowej w celu zwiększenia ładowności.

- Prywatne przedsiębiorstwa żeglugi rzecznej – odniesienie do cywilnych armatorów, którzy przed rozbudową Modlina musieli serwisować statki w Wolnym Mieście Gdańsku.

- „Okres najazdu bolszewickiego” – bezpośrednie nawiązanie do wojny 1920 roku.

- „Niestrudzona energja” – częsty w tamtym czasie zwrot podkreślający etos pracy dla nowo odrodzonego państwa.

- „Obóz warowny” – określenie Twierdzy Modlin.

 

 

1924. Olbrzymia malwersacja w Modlinie.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Szczegóły olbrzymiej malwersacji w Modlinie

Nieszczęsna namiętność powodem karygodnego oszustwa

Jak donosiliśmy, oficer 1 pułku saperów, stacjonowanego w Modlinie, por. Marjan Szynkarek, zdefraudował z kasy pułkowej sumę 75 tysięcy złotych!

Por. Szynkarek znany był z tego, iż prowadził niezwykle skromne życie i cieszył się zaufaniem swych przełożonych i kolegów.

Niespodziana kontrola kasy pułkowej, powierzonej opiece por. Szynkarka, wpadła na ślad olbrzymiej malwersacji, której początek sięga 20 maja br.

Wzięty w krzyżowy ogień pytań, por. Szynkarek przyznał się do winy, tłómacząc się tem, iż około połowy maja zgubił w tramwaju w Warszawie powierzoną mu kwotę 10 tysięcy złotych. Nie chcąc o tem meldować swej przełożonej władzy, pragnął por. S. pokryć stratę przez szczęśliwą grę w totalizatora i w tym celu defraudował w dalszym ciągu pieniądze pułkowe.

„Szczęście“ jednakże opuściło lekkomyślnego i w najwyższym stopniu niesumiennego oficera, a suma defraudowana rosła z dnia na dzień.

W sumie tej mieści się także pewna kwota, którą por. S. pożyczył z kierownictwa Inżynierji Saperów. Na te pożyczki brał podpisy od swych kolegów. Pozatem por. S. ściągał rozmaite opłaty od swych kolegów, jako to na kasyno oficerskie, orkiestrę itp., które obracał na swoją korzyść.

Gdy malwersacja się wydała, prosił por. S., aby mu dano dwutygodniowy urlop, a on pokryje wszystkie straty. Oczywiście, władze wojskowe nie zgodziły się na tak „humanitarne“ załatwienie sprawy i zaaresztowały z miejsca defraudanta.

Na wiadomość o aresztowaniu por. Szynkarka przybyła do Modlina jego żona, z którą aresztowany nie żył od dłuższego czasu.

Podkreślić należy fakt, iż por. Szynkarek był również instruktorem oficerów gospodarczych.

______________________________________________________________________________________________________

- Kwota 75 000 złotych w 1924 roku (tuż po reformie Grabskiego) była fortuną. Dla porównania, miesięczny żołd porucznika wynosił wtedy około 200–300 zł, co oznacza, że zdefraudowana suma odpowiadała jego zarobkom z ponad 20 lat pracy.

 

 

 

Modlin, Cytadela, Brama Kadetów, lata 20.

źródło grafiki i opisu - Twierdza Modlin / Fortress Modlin

 

 

 

1924. Mapa topograficzna okolic Warszawy

 

 

 

1924. Plan rzeki Wisły na odcinku Jabłonna - Kazuń.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

7 grudnia 1924. Kurjer Polski, nr 335.

 

Pisarz Hipoteczny pow. Warszawskiego (ul. Hoża Nr. 47) obwieszcza, iż otwarte zostały postępowania spadkowe po zmarłych:

Wilhelmie-Danielu Sprengel, właścicielu nieruchom. w Nowym Dworze hip. Nr. 148;

Natana vel Motko Jures'a, wierzyc. 3.000 rb zabezpiecz. na nieruchom. w Nowym Dworze hip. Nr. 26;

 

 

 

1924. W skład Komitetu Loterii Fantowej "Tydzień Akademika" w Nowym Dworze wchodzili: B. Konarski (farmaceuta i właściciel apteki), Cz. Przedwiecki (nauczyciel, późniejszy kierownik szkoły i burmistrz) i R. Szynderowa.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1924. Nekrologi informujące o śmierci komendanta Obozu Warownego Modlin płk. Edwarda Malewicza.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Ś. † P.

EDWARD MALEWICZ

pułkownik W. P.,
Komendant Obozu Warownego Modlin,
były Inspektor artylerji, Korpusu jen. Dowbor-Muśnickiego,
kawaler orderów „Virtuti Militari“ V kl. i „Krzyża Walecznych“,
po długich i ciężkich cierpieniach opatrzony św. Sakramentami zmarł w szpitalu Okręgowym № 1
w Warszawie dnia 6-go września 1924 r., przeżywszy lat 46.

Wyprowadzenie zwłok ze szpitala Okręgowego № 1 do kościoła garnizonowego w Warszawie
nastąpi w dniu 10 września 1924 r. o godz. 10-ej rano, zkąd po nabożeństwie żałobnym zwłoki zostaną
przeniesione na Pragę, następnie od kościoła św. Florjana przewiezione do Nowego Dworu.

O godz. 16-ej nastąpi przeniesienie zwłok z Nowego Dworu do kościoła garnizonowego
w Modlinie.

Dnia 11-go września 1924 r., o godz. 10-ej odbędzie się nabożeństwo żałobne w kościele garniz.
w Modlinie i wyprowadzenie zwłok na cmentarz garnizonowy.

O powyższym zawiadamiają krewnych, kolegów, przyjaciół i znajomych
Oficerowie Komendy Obozu Warownego Modlin.
____________________________________________________________________________________________

Ś. † P.

EDWARD MALEWICZ

pułkownik W. P.,
komendant Ob. War. Modlin,
obrońca Modlina w walkach z bolszewikami w r. 1920,
były Inspektor Artylerji Korpusu jen. Dowbora-Muśnickiego.
kawaler orderów: Virtuti Militari V klasy i Krzyża Walecznych,
po długich i ciężkich cierpieniach opatrzony św. Sakramentami, zmarł w szpitalu Ujazdowskim
dnia 6-go września 1924 r., przeżywszy lat 46.

Wyprowadzenie zwłok ze szpitala Ujazdowskiego do kościoła garnizonowego przy
ul. Długiej nastąpi w dn. 10 września r. b., o godz. 10-ej rano. Nabożeństwo żałobne
odbędzie się tegoż dnia, o godz. 10 i pół, poczem od kościoła św. Florjana na Pradze
zwłoki będą przewiezione do Nowego Dworu; o godz. 16-ej przeniesienie zwłok do ko-
ścioła garnizonowego w Modlinie. Dnia 11 września r. b., o godz. 10-ej odbędzie się
nabożeństwo żałobne w kościele garnizonowym w Modlinie i wyprowadzenie zwłok na
cmentarz garnizonowy. O powyższem zawiadamiają krewnych, kolegów, przyjaciół
i znajomych pozostali żona, siostra i rodzina.

______________________________________________________________________________________________________________

Zwraca uwagę skomplikowana trasa pogrzebu: Warszawa (Szpital Ujazdowski/Okręgowy) → Praga (Kościół św. Floriana) → Nowy Dwór → Modlin. Pokazuje to, jak wielką wagę przywiązywano do pożegnania wysokiego rangą oficera. Przewiezienie zwłok do Modlina sugeruje, że tam właśnie znajdowało się jego centrum życiowe i zawodowe.

Wzmianka o Szpitalu Ujazdowskim (mieścił się w Zamku Ujazdowskim w Warszawie) oraz Szpitalu Okręgowym nr 1 (również związanym z Ujazdowem) wskazuje na to, że pułkownik do końca znajdował się pod najlepszą dostępną wówczas opieką medyczną przeznaczoną dla elit wojskowych.


Pierwszy nekrolog został wystawiony przez „Oficerów Komendy Obozu Warownego Modlin” – to hołd od podwładnych i kolegów z pracy (charakter oficjalny).

Drugi nekrolog pochodzi od „żony, siostry i rodziny” – ma charakter prywatny, choć zawiera więcej szczegółów o zasługach bojowych (np. o walkach z bolszewikami), co mogło być wyrazem dumy rodziny.



- Ś. † P. – Skrót od „Świętej Pamięci”. Krzyż umieszczony w środku jest tradycyjnym symbolem chrześcijańskim stosowanym w nekrologach.

- W. P. – Skrót od „Wojsko Polskie”. W tamtym okresie kropki po literach w skrótach były stosowane powszechniej niż dzisiaj.

- Obóz Warowny Modlin – Historyczna nazwa Twierdzy Modlin w okresie międzywojennym. Pułkownik Malewicz był jego komendantem, co oznaczało bardzo wysoką i odpowiedzialną funkcję wojskową.

- Jen. Dowbor-Muśnicki – Skrót „jen.” oznacza generała (dziś „gen.”). Józef Dowbor-Muśnicki był dowódcą I Korpusu Polskiego w Rosji, w którym Malewicz służył przed odzyskaniem przez Polskę niepodległości.

- Opatrzony św. Sakramentami – Fraza oznaczająca, że osoba przed śmiercią przyjęła ostatnie namaszczenie i komunię świętą. Podkreślało to religijność zmarłego i godne odejście w wierze katolickiej.

- Wyprowadzenie zwłok – Dzisiaj częściej używa się określenia „eksportacja” lub po prostu „rozpoczęcie uroczystości pogrzebowych”. Termin ten odnosi się do uroczystego wyniesienia trumny z miejsca zgonu (szpitala) do kościoła.

- Zkąd / Powyższem – Przykłady dawnej ortografii. Przed reformą ortograficzną z 1936 roku pisano „zkąd” (dzisiaj „skąd”) oraz stosowano końcówkę „-em” w narzędniku (dzisiaj „powyższym”).

- R. b. – Skrót od „roku bieżącego”.

- Poczem – Dawny spójnik oznaczający „po czym”, „następnie”.

 

 

 

1925 r.
 


8.I. - postanowieniem wojewody warszawskiego zarejestrowane zostało stowarzyszenie pod nazwą: "koło Młodzieży w Okuninie".

- burmistrz miasta używa pieczęci z herbem rodu Poniatowskich "Ciołek".

- powstaje "Browar Nowodworski" Sp. z. o.o. przekształcony następnie w "Nowodworski Browar Udziałowy" sp. z o.o.

26.X. - Mieczysław Ciesielski zostaje wybrany delegatem ogniska w Nowym Dworze na VII Zjazd Delegatów Związku Polskiego Nauczycielstwa Szkół Powszechnych Oddziału Powiatu Warszawskiego.

 

 

Instytucje sądowe w powiecie warszawskim w 1925 roku

Nazwa sądu - Sąd Pokoju w Nowym Dworze
Sędzia pokoju - Mikołaj Helferich
Sekretarz - Karol Tuszyński
Rejon kompetencji - gminy: Pomiechowo, Góra, Zakroczym, miasto Nowy Dwór i Zakroczym.



Nazwa sądu - II Rewir

Donat Żochowski - sędzia śledczy
Rejon kompetencji - gminy: Blizne, Ożarów, Skorosze, Nowo-Iwiczna, Falenty, Jeziorna, Wilanów, Karczew, Cząstków, Góra, Młociny, Pomiechowo, Zaborów, Skolimów, Konstancin, miasto Pruszków, Piaseczno, Nowy Dwór i Zakroczym.

 

- Rewir podprokuratorski Sądu Okręgowego

- Mieczysław Goldstein - prokurator

Rejon kompetencji - Bródno, Jabłonna, Marki, Okuniew, Nieporęt, Wawer, Wiązowna, Zagóżdż, Blizne, Ożarów, Skorosze, Nowo-Iwiczna, Falenty, Jeziorna, Wilanów, Karczew, Cząstków, Góra, Młociny, Pomiechowo, Zaborów, Skolimów, Konstancin, miasto Otwock, Pruszków, Piaseczno, Nowy Dwór i Zakroczym.

 

- I rewir egzekucyjny

- Mieczysław Święcicki - komornik

Rejon kompetencji - Jabłonna, Nieporęt, Pomiechowo, Góra, Zakroczym, Karczew, Wiązowna, Zagóżdż, miasto Otwock, Nowy Dwór i Zakroczym.

 

* Jolanta Załęczny "Powiat warszawski w latach II Rzeczypospolitej: życie społeczno-polityczne, gospodarcze i kulturalne", 2015.

 

 

 

1925. Krwawe awantury załóg monitorów rzecznych w Nowym Dworze.

 

1925. Dzikie zabawy w Nowym Dworze

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

KRWAWE AWANTURY W NOWYM DWORZE

Podchmielone załogi dwu monitorów stoczyły bitwę z żołnierzami i ludnością cywilną

Szesnastu marynarzy osadzono w areszcie

Ciche miasteczko Nowy Dwór pod Modlinem było widownią krwawej awantury, zakończonej aresztowaniem szesnastu marynarzy. Do portu na Wiśle przyholowano dwa monitory wojenne. Załogi, znalazłszy się w mieście, rozeszły się po knajpach. Podchmieleni marynarze zapełnili park Hallera i jęli zalecać się do spacerujących kobiet. Zbyt daleko posunięta galanterja nie podobała się mieszkańcom Nowego Dworu. Jeden z przechodniów, p. Stefan Garwacki — stanął w obronie napastowanej siostry. Rozległy się okrzyki: „Bij! Wal cywila!“. Marynarze rzucili się na p. Garwackiego, któremu pośpieszyli z odsieczą żołnierze z miejscowego garnizonu, oraz ludność cywilna. W parku zawrzała dzika walka. Błysnął bagnet. P. Garwacki padł z przebitym bokiem. Z jednej strony walczyło 50-iu pijanych marynarzy, z drugiej kilkunastu żołnierzy i cywile. Na alarm do parku przybiegło dwudziestu żandarmów, oraz oddział uzbrojonej piechoty. Rozhukanych marynarzy osa-czono ze wszech stron, co ich w mgnieniu oka otrzeźwiło. Zaczęli przedzierać się pojedyńczo i grupami przez coraz bardziej zwężający się łańcuch. Zatrzymano dziesięciu, pozatem na mieście ujęto jeszcze sześciu. Wszyscy powędrowali do aresztu. Stan rannego p. Stefana Garwackiego, jest poważny, istnieje nawet obawa o życie. Śledztwo w sprawie tej bezsensownej awantury prowadzi żandarmerja łącznie z policją.
_____________________________________________________________________________________________________________________

DZIKIE ZABAWY W NOWYM DWORZE

Uprzejmie proszę W. Pana o łaskawe umieszczenie w swem piśmie następujących kilku słów, które, zdaje mi się, tylko w ten sposób mogą dotrzeć do odpowiednich władz i przez to ukrócić swawolę. Chodzi tu o marynarzy, stacjonowanych w twierdzy Modlin lub w porcie w Nowym Dworze. Co kilka dni panowie ci urządzają sobie w tutejszym ogrodzie miejskim specjalnego rodzaju zabawę. O zmierzchu, t. j. poczynając od godz. 8 wieczorem, zjawiają się dwóch lub trzech marynarzy, którzy w zupełnie trzeźwym stanie zaczynają bić, kopać, sypać piaskiem w oczy wszystkim przechodzącym i siedzącym. Pardonu nie ma nikt — niema względu, ani na płeć, ani na wiek. Każdy obecny w ogrodzie musi otrzymać jakąś bolesną pamiątkę, miejscowa ludność żydowska, zdaje się, przyzwyczaiła się do tych zabaw i momentalnie w panicznym strachu ucieka na ulicę — dostaje się głównie pozostałym, nawet i żołnierzom z armji lądowej, a głównie młodym kobietom. Ostatnio taki festyn odbył się w środę 18 sierpnia — ja osobiście zostałem skopany i siedzący ze mną żołnierze-piechurzy wywróceni zostali wraz z pannami prawie, jak w cyrku. Nie wchodząc w krytykę tej anomalji, proszę tylko o umieszczenie jej w Pańskim piśmie, gdyż myślę, że odpowiednie czynniki zajmą się panami „bohaterami z Nowego Dworu“, a wtedy ludność tutejsza odpocznie i zostanie uwolniona ze stałego teroru.

Inżynier K. Zaleski.
______________________________________________________________________________________________________________________



Marynarze vs. Reszta Świata. W obu tekstach marynarze są stroną agresywną, a przeciwko nim występują nie tylko cywile, ale i żołnierze piechoty. W tamtym czasie dochodziło do częstych rywalizacji między formacjami. Marynarze, czujący się elitą i często przebywający w portowych knajpach, bywali postrzegani jako element najbardziej niepokorny.

Opis "bitwy" w parku Hallera (dziś Park Miejski w Nowym Dworze Mazowieckim) jest drastyczny. Udział 50 marynarzy, użycie bagnetu i interwencja oddziału uzbrojonej piechoty z żandarmerią świadczą o tym, że nie była to zwykła bójka, lecz regularne zamieszki, które mogły skończyć się tragicznie dla miasta.


- Monitory (wojenne): To nie ekrany, lecz klasa okrętów opancerzonych o małym zanurzeniu, przeznaczonych do działań na rzekach. W Nowym Dworze i Modlinie stacjonowała wtedy Flotylla Pińska (lub jej oddziały), która operowała na Wiśle.

- Podchmieleni / Rozhukani: Określenia na marynarzy pod wpływem alkoholu i zachowujących się agresywnie. "Rozhukany" sugeruje brak panowania nad sobą, dzikość.

- Galanterja (galanteria): Dziś kojarzona ze sklepem z paskami i portfelami, tutaj oznacza dworność, uprzejmość i układność wobec kobiet. Autor ironizuje, pisząc o "zbyt daleko posuniętej galanterji", co w rzeczywistości oznaczało ordynarne zaczepki.

- Pardonu nie ma nikt: Nikt nie może liczyć na litość lub przebaczenie.

- Anomalja (anomalia): Autor listu używa tego słowa, by określić sytuację nienormalną, wręcz patologiczną, wyłamującą się z norm społecznych.

 

 

 

1925 r. Sąd pokoju w Nowym Dworze skazał mieszkańca twierdzy Modlin za zawyżanie cen sprzedaży wędlin i bułek.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 


WYROK

W Imieniu Rzeczypospolitej Polskiej. Sąd pokoju w Nowym Dworze, pow. warszawskiego, na posiedzeniu w dniu 7 października 1924 r. w komplecie: sędzia pokoju: M. Helfreich, ławnicy: L. Przedwiecki, J. Bieńkowski, rozpoznawszy sprawę mieszkańca tw. Modlin, Stanisława Tomaszewskiego, l. 24, syna Franciszka, oskarżonego z art. 19 ust. z dn. 2. VII. 20 r. (nadmierne pobieranie cen za wędlinę i bułki) na mocy art. 119 U. P. K. i art. 19 i 32 Ust. z dn. 2. VII. 20 r., oraz art. 61 i 62 przep. tymcz. o koszt. sąd., postanowił: Stanisława Tomaszewskiego skazać na dwa tygodnie aresztu i pobrać od niego 5 zł. opł. sąd. niezależnie od tego skazać go na 100 zł. grzywny z zamianą w razie niezamożności na 2 tygodnie aresztu i pobrać od niego 10 zł. opł. sąd. Treść niniejszego wyroku ogłosić w trzech dziennikach na koszt skazanego, tudzież wywiesić na jego sklepie na przeciąg dni 14-tu.

Sąd Okręgowy w Warszawie w wydziale odwoławczym karnym w dniu 24 listopada 1924 r. postanowił: wyrok sądu pokoju zatwierdzić z tem, że w razie niemożności ściągnięcia 100 zł. grzywny, przedłużyć Tomaszewskiemu karę aresztu do 3-ch tygodni i pobrać od niego 7 zł. 50 gr. opł. sąd. za drugą instancję.

Za zgodność świadczę: Sekretarz sądu: Treszyński.

________________________________________________________________________________________________


Wyrok ten jest klasycznym przykładem walki państwa z tzw. lichwą wojenną i drożyzną, która była ogromnym problemem społecznym po odzyskaniu niepodległości.

Przywołana w tekście data 2 lipca 1920 r. odnosi się do Ustawy o zwalczaniu lichwy wojennej. Było to surowe prawo wprowadzone w czasie wojny polsko-bolszewickiej, kiedy chaos gospodarczy i hiperinflacja sprzyjały spekulantom. Art. 19, z którego oskarżono Tomaszewskiego, dotyczył pobierania cen nadmiernych, czyli wyższych niż te ustalone przez urzędy rozjemcze lub wyższych niż „godziwy zysk”.

Wędlina i bułki – fakt, że wymieniono konkretne produkty, nie jest przypadkowy. Państwo szczególnie pilnowało cen produktów pierwszej potrzeby, aby zapobiec głodowi i niepokojom społecznym.

Kara "hańbiąca" (Wystawienie na widok publiczny). Najciekawszym elementem wyroku nie jest sama grzywna czy areszt, ale nakaz: „...wywiesić na jego sklepie na przeciąg dni 14-tu.”

Była to forma stygmatyzacji społecznej. W tamtym czasie samo ukaranie finansowe często nie skutkowało, więc sądy nakazywały publiczne ogłoszenie wyroku w prasie oraz fizyczne przybicie treści wyroku na drzwiach sklepu. Miało to odstraszyć klientów i zniszczyć reputację nieuczciwego kupca.

Złoty zamiast Marek. Choć sprawa zaczęła się w 1924 roku, warto zauważyć, że kwoty są już podane w złotych polskich. Jest to okres tuż po reformie walutowej Władysława Grabskiego (wprowadzonej w kwietniu 1924 r.). 100 zł grzywny w 1924 roku było kwotą znaczącą – dla porównania, robotnik wykwalifikowany zarabiał wtedy miesięcznie ok. 100–150 zł. Kara była więc dotkliwa.

Sąd pokoju: Był to sąd najniższego szczebla, zajmujący się drobnymi sprawami karnymi i cywilnymi.

Instancja odwoławcza. Sąd Okręgowy w Warszawie utrzymał wyrok w mocy, co pokazuje, że walka z "drożyźnianami" była traktowana priorytetowo i sądy wyższych instancji rzadko pobłażały spekulantom.

 

 

 

1925. Flotylla w drodze do stoczni rzecznej. Widoczne od prawej: statek uzbrojony (holownik tylnokołowy) "Neptun" z armatą 47 mm Hotchkiss wz. 85 i ciężkim karabinem maszynowym Maxim wz. 1908, kuter uzbrojony z ckm Maxim wz. 1908 i motorówka łącznikowa. W tle cytadela Twierdzy Modlin z Wieżą Białą.

[źródło grafiki - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1925. Pochylnia w stoczni Modlin.

Widok ogólny stoczni od strony rzeki. Na pochylni widoczne statki parowe - z lewej holownik tylnokołowy "Neptun", nad nim statek bocznokołowy "Elżbieta" (nazwa tymczasowa), nad nim statek "Stanisław" (tzw. krakowski), pośrodku prom czołowy "Saper" Baonu Mostowego Saperów, nad nim holownik tylnokołowy "Smolka", nad nim komin statku "Stanisław Konarski", na lewo od niego tambor statku "Czartoryski". Z prawej na kozłach dwie budowane barki. W oddali z lewej budynki Centralnych Warsztatów Marynarki Wojennej, pośrodku budowane hale stoczniowe.

 

 

 

1925. Załoga monitora rzecznego ORP "Horodyszcze" czyści kadłub statku na pochylni w porcie w Modlinie.

foto - Michel Jankiel Juress

źródło grafiki i opisu - https://fotopolska.eu

 

 

 

1925. Mętne dzieje pewnej pieczęci sądowej "Sąd pokoju w Nowym Dworze" i "Sędzia pokoju".

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Mętne dzieje pewnej sądowej pieczęci

Jak donosiliśmy już przed paru dniami w sądzie pokoju w Nowym Dworze stwierdzono kradzież pieczątek z napisem: „Sąd pokoju w Nowym - Dworze” i „Sędzia pokoju”.

Na miejsce wypadku przybył wkrótce kierownik ekspozytury urzędu śledczego na pow. warszawski, komis. Nowak wraz z wywiadowcami i osobiście pokierował śledztwem, które doprowadziło do sensacyjnych rezultatów.

Jak się okazało spostrzegł kradzież najsampierw woźny sądowy Feliks Szczurowski, podczas ścierania kurzów. Nic nie wskazywało na bytność nieproszonych gości. Przy dokładniejszem badaniu okazało się, że szuflada biurka, w którem znajdowały się owe pieczęcie, była lekko uszkodzona a zamek obluzowany, gdyż złodziej otworzył mechanizm nie przy pomocy wytrychu, lecz długich nożyczek biurowych, podważywszy niemi zamek. Ze wszystkich tych śladów wywnioskowano, że kradzieży nie mógł dopuścić się „rutynowany” włamywacz, lecz nowicjusz w swym zawodzie.

Podejrzenie padło na woźnego Szczurowskiego i jednego z urzędników sądu Teofila Trybela, który w zeszłą niedzielę, a więc w dzień popełnienia kradzieży przyszedł do sądu bez żadnej specjalnej potrzeby i pozostawał tam przez pół godziny.

Rewizje przeprowadzone w mieszkaniach pozostały bez rezultatu i nigdzie na ślad pieczęci nie natrafiono. Natomiast, gdy poddano osobistej rewizji urzędnika sądu Trybela, znaleziono u niego w portfelu protokuł zestawiony przez policję w Zakroczymiu, a nie przeciągnięty dotychczas przez księgi sądowe. Sprawa z protokułem, wykrętne odpowiedzi Trybela oraz pewne szczegóły ujawnione przy rewizji w biurku podejrzanego, posłużyły policji jako powód do postawienia Trybela w stan oskarżenia, z pozostawieniem go narazie na wolności. Jak przypuszczać należy, Trybel pieczęcie zniszczył, całą zaś sprawę zainicjował aby rzucić cień podejrzenia na woźnego Szczurowskiego. Była to zemsta osobista.

Dalsze śledztwo prowadzi ekspozytura urzędu śledczego na pow. warszawski.

_______________________________________________________________________________________________________


W 1925 roku system sądownictwa w Polsce był jeszcze w fazie unifikacji po zaborach. Sądy pokoju były najniższym szczeblem sądownictwa. Rozstrzygały drobne sprawy cywilne i karne (np. kradzieże o małej wartości, sąsiedzkie spory, zakłócanie porządku). Ich celem było szybkie i tanie załatwianie prostych spraw, często w drodze polubownej.

Kradzież pieczęci takiego sądu była niezwykle groźna, ponieważ pozwalała na podrabianie wyroków, zaświadczeń czy nakazów płatniczych, co w rękach oszusta mogło siać chaos w lokalnej społeczności.

Metoda włamania: nożyczki biurowe. Fakt, że „rutynowany włamywacz” użyłby wytrychu, a sprawca użył tego, co miał pod ręką w biurze, był dla ówczesnych śledczych jasnym sygnałem, że „złodziej” to ktoś z wewnątrz. To klasyczny przykład wczesnej profilacji kryminalnej!


- Ekspozytura urzędu śledczego: To ówczesna nazwa jednostki policji kryminalnej (służby śledczej). „Ekspozytura” oznaczała oddział terenowy działający na konkretnym obszarze (tutaj: powiat warszawski).

- Komisarz (komis.): Stopień oficerski w Policji Państwowej, odpowiadający dzisiejszemu komisarzowi, ale o bardzo wysokim prestiżu społecznym.

- Wywiadowca: To dzisiejszy funkcjonariusz operacyjny lub detektyw pracujący „w cywilu”.

- „Nie przeciągnięty przez księgi”: Oznacza, że dokument (protokół) nie został oficjalnie zarejestrowany w sądowym dzienniku podawczym. Trybel trzymał go „pod deską”, co sugeruje, że albo chciał go zniszczyć, albo wykorzystać do szantażu/łapówki.

- Najsampierw: Dawne, potoczne określenie słowa „najpierw”.

 

 

 

1925. Nowy Dwór ma swoją lecznicę otwartą staraniem sejmiku.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Nowy Dwór ma swoją lecznicę. W Nowym Dworze (powiatu warszawskiego) otwarto przychodnię, urządzoną staraniem sejmiku. Zadaniem przychodni tej będzie: szerzenie zasad hygjeny wśród okolicznej ludności, walka z chorobami zakaźnemi i społecznemi (gruźlica, jaglica, weneryczne i t. d.) opieka lekarska nad dziatwą szkolną.
___________________________________________________________________________________________________________________________________

- Jaglica: Wspomniana w tekście choroba to przewlekłe zapalenie rogówki i spojówek, które w tamtym czasie było istotnym problemem społecznym w Polsce.

- Dziatwa: Urocze, choć dziś już rzadziej spotykane określenie na grupę dzieci.

 

 

 

1925. To rok powstania piekarni Antoniego Nowakowskiego w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1925. "Wykrycie zbrodni" w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Wykrycie zbrodni.

W Nowym Dworze w domu Zelamowicza w piwnicy, należącej do Józefy Szymańskiej, znaleziono trupa nowonarodzonego dziecka płci żeńskiej. Dochodzenie prowadzone przez miejscowy posterunek policji, ustaliło, że jest to dziecko 18-letniej Janiny Szymańskiej, panny, na której zabronionej operacji dokonała akuszerka Brodzicka w Warszawie przy ul. Freta Nr. 13. Ponieważ oględziny trupka wykazały ślady gwałtownej śmierci, przeto wyrodną matkę aresztowano.

 

 

 

1925. Ogłoszenia prasowe firm nowodworskich.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1925. Reklama wyrobów Towarzystwa Akcyjnego Fabryki Przetworów Kartoflanych P. Górski i E. Mórawski "Nowy Dwór".

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1925 r. Polisa ubezpieczeniowa od ognia Towarzystwa Akcyjnego Fabryki Przetworów Kartoflanych "Nowy Dwór" P. Górski i E. Mórawski budynków fabrycznych i przyfabrycznych znajdujących się w Okuninie, gminy Góra.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1925. Skorowidz miejscowości Rzeczypospolitej Polskiej opracowany na podstawie wyników Pierwszego Powszechnego Spisu Ludności z dn. 30 września 1921 r. i innych źródeł urzędowych. T. 1 : m.st. Warszawa : Województwo warszawskie.

 

 

 

1925. Edykt o zaginięciu w 1915 r. służącego w armii rosyjskiej mieszkańca Okunina Stanisława Affka syna Konstantego i Józefy. Edykt został ogłoszony na prośbę żony Julianny Affek.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

EDYKT.

Stanisław Affek urodzony w roku 1876 we wsi Okunin, gmina Góra powiat Warszawski i zamieszkały tamże, syn Konstantego i Józefy, robotnik (rolnik), zaginął w armji rosyjskiej w roku 1915 pod miastem Rygą (Kałużeski pułk piechoty). Edykt niniejszy zostaje ogłoszony na skutek prośby żony zaginionego Juljanny Affek.

Jednocześnie proszę wszystkich, którzy posiadają wiadomości o zaginionym mogące świadczyć o jego zaginięciu, względnie o jego istnieniu, aby o nich zawiadomili Powiatową Komendę Uzupełnień w Modlinie w ciągu trzech miesięcy od ogłoszenia edyktu.

Komendant P. K. U. Modlin (—) Mirecki pułkownik

Modlin, dnia 15/I 1925 r. L. dz. 8842/34 ———— 25 inwal.

Kluczowe informacje zawarte w dokumencie:

Osoba zaginiona: Stanisław Affek (ur. 1876).

Miejsce pochodzenia: Okunin (obecnie część Nowego Dworu Mazowieckiego).

Okoliczności: Zaginął w 1915 roku pod Rygą, służąc w armii rosyjskiej (Kałuski Pułk Piechoty).

________________________________________________________________________________________________________________

Cel dokumentu: Formalne poszukiwanie informacji, najprawdopodobniej w celu uznania za zmarłego, o co wnioskowała żona, Julianna.

 

Skrót P.K.U. (użyty w tekście jako Powiatowa Komenda Uzupełnień) to historyczny odpowiednik dzisiejszych Wojskowych Centrów Rekrutacji (dawniej WKU).

W okresie międzywojennym w Polsce PKU były organami administracji wojskowej szczebla lokalnego. Do ich głównych zadań należało:

- Prowadzenie ewidencji: Rejestrowanie mężczyzn podlegających obowiązkowi wojskowemu.

- Pobór i rekrutacja: Powoływanie do czynnej służby wojskowej.

- Sprawy świadczeń: Wydawanie zaświadczeń niezbędnych do uzyskania rent wojskowych czy zasiłków dla rodzin żołnierzy.

Dlaczego edykt wydał Komendant PKU?

W przypadku Stanisława Affka sprawa miała podłoże formalno-prawne. Ponieważ zaginął on podczas I wojny światowej (służąc w armii carskiej), jego żona Julianna prawdopodobnie starała się o uznanie go za zmarłego lub o rentę wdowią.

Zgodnie z ówczesnymi przepisami, aby rodzina mogła otrzymać świadczenia po zaginionym żołnierzu, wojskowa administracja (właśnie PKU) musiała przeprowadzić oficjalne postępowanie wyjaśniające. Jeśli po trzech miesiącach od publikacji takiego edyktu nikt nie zgłosił, że widział Stanisława żywego, otwierano drogę do uznania go za zmarłego.

 

 

 

1925. Nowy Dwór. Licytacja ruchomości - w browarze firmy Bytner przy ul. Paderewskiego 12, B. Zirbeltala właściciela tartaku przy ul. Sukiennej i Kao Idel przy ul. Zakroczymskiej 28.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

POWIATOWA KASA CHORYCH W WARSZAWIE

Z mocy art. 53 ustawy z dnia 19 maja 1920 r. o przymusowem ubezpieczeniu na wypadek choroby podaje do wiadomości, że dnia 19 czerwca 1925 r. o godz. 10 rano w browarze firmy Bytner w Nowym Dworze, ul. Paderewskiego Nr. 12 odbędzie się licytacja ruchomości, należących do tejże firmy oszacowanych na zł. 404.45, składających się z wozu resorowego do wożenia piwa, konia wałacha maści siwej lat 10, wysokość 16 cent. i uprzęży na jednego konia na pokrycie należnych Kasie składek członkowskich. Ruchomości obejrzeć można w dniu licytacji od godz. 9-tej rano, zaś spis takowych codziennie od 9 do 12 w Wydziale Egzekucyjnym Powiatowej Kasy Chorych w Warszawie, Puławska 26.

Powiatowa Kasa Chorych w Warszawie. Przewodniczący Zarządu: TOMASZ ŚWIECA. (—) Dyrektor: SZ. SZYMAŃSKI. Warszawa, dn. 12 czerwca 1925 roku.



POWIATOWA KASA CHORYCH W WARSZAWIE

Z mocy art. 53 ustawy z dnia 19 maja 1920 r. o przymusowem ubezpieczeniu na wypadek choroby podaje do wiadomości, że dnia 23 czerwca 1925 r. o godz. 10 rano, w lokalu p. B. Zirbertala, właściciela tartaku w Nowym Dworze, przy ul. Sukiennej dom własny, odbędzie się licytacja ruchomości, należących do tegoż właściciela, oszacowanych na zł. 249.45, składających się z 2 szaf bibljotecznych, czarny dąb, biurka i 100 sztuk kantówek sosnowych, na pokrycie Kasie składek członkowskich. Ruchomości obejrzeć można w dniu licytacji od godz. 9-tej rano, zaś spis takowych codziennie od 9 do 12 w Wydziale Egzekucyjnym Powiatowej Kasy Chorych w Warszawie, Puławska 26.

Powiatowa Kasa Chorych w Warszawie. Przewodniczący Zarządu: TOMASZ ŚWIECA. (—) Dyrektor: SZ. SZYMAŃSKI. Warszawa, dn. 12 czerwca 1925 roku.



POWIATOWA KASA CHORYCH W WARSZAWIE

Z mocy art. 53 ustawy z dnia 19 maja 1920 r. o przymusowem ubezpieczeniu na wypadek choroby podaje do wiadomości, że dnia 15 czerwca 1925 r. o godz. 10 rano w lokalu p. Kac Idel w Nowym Dworze przy ul. Zakroczymskiej Nr. 28 odbędzie się licytacja ruchomości, należących do tegoż właściciela oszacowanych na zł. 165.25, składających się z 2 maszyn kamaszniczych Singera, maszyny kamaszniczej słupkowej i szafy do ubrań, na pokrycie należnych Kasie składek członkowskich. Ruchomości obejrzeć można w dniu licytacji od godz. 9-tej rano, zaś spis takowych codziennie od 9 do 12 w Wydziale Egzekucyjnym Powiatowej Kasy Chorych w Warszawie, Puławska 26.

Powiatowa Kasa Chorych w Warszawie. Przewodniczący Zarządu: TOMASZ ŚWIECA. (—) Dyrektor: SZ. SZYMAŃSKI. Warszawa, dn. 12 czerwca 1925 roku.

_______________________________________________________________________________________________________________________________


Surowość prawa. Licytacje odbywały się na podstawie ustawy z 1920 roku. Widać, że państwo bardzo sprawnie egzekwowało długi. Aby pokryć zaległe składki, zabierano narzędzia pracy (maszyny do szycia, konie, wozy), co dla ówczesnego rzemieślnika oznaczało często bankructwo.

Wartość pieniądza Warto zauważyć kwoty:

- Inwentarz browaru (koń, wóz, uprząż): 404,45 zł

- Wyposażenie biura i drewno: 249,45 zł

- Maszyny szewskie: 165,25 zł

Dla porównania, w 1925 roku (rok po reformie Grabskiego) przeciętna pensja robotnika wynosiła około 100–150 zł miesięcznie.


- Przymusowe ubezpieczenie na wypadek choroby: To ówczesny odpowiednik dzisiejszego ubezpieczenia zdrowotnego (ZUS/NFZ). Kasy Chorych były instytucjami samorządnymi, zajmującymi się opieką medyczną robotników i pracowników.

- Wóz resorowy: Pojazd konny wyposażony w resory, co było „wyższą technologią” transportową (mniejsze wstrząsy, co przy transporcie beczek z piwem miało znaczenie).

- Koń wałach maści siwej: Wałach to wykastrowany samiec konia. Opis maści i wieku był niezbędny do precyzyjnej identyfikacji „przedmiotu” licytacji.

- Wysokość 16 cent.: Skrót od "centymetrów" ponad standardową miarę (prawdopodobnie dłoni lub konkretnej miary handlowej), choć w tamtym czasie często podawano wzrost koni w dłoniach lub werszkach.

- Kamasznicza maszyna (Singera): Specjalistyczna maszyna do szycia cholewek butów (kamaszy). Obecność dwóch takich maszyn u pana Kaca sugeruje, że prowadził warsztat szewski.

- Kantówki sosnowe: Ciosane lub rżnięte elementy drewniane o przekroju kwadratowym, używane w budownictwie lub stolarstwie.

- Wydział Egzekucyjny: Odpowiednik dzisiejszego działu windykacji lub komornika skarbowego.

 

 

1925. Ogłoszenia Powiatowej Kasy Chorych o licytacji ruchomości mieszkańców Nowego Dworu.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

POWIATOWA KASA CHORYCH W WARSZAWIE

Z mocy art. 53 ustawy z dnia 19 maja 1920 r. o przymusowem ubezpieczeniu na wypadek choroby podaje do wiadomości, że dnia 15 czerwca 1925 r. o godz. 10 rano w zakładzie kamaszniczym Szymona Ostrego w Nowym Dworze przy ul. Zakroczymskiej Nr. 22, odbędzie się licytacja ruchomości, należących do tejże firmy, oszacowanych na zł. 170.11, składających się z 2 maszyn kamaszniczych, systemu Singera, 1 maszyny kamaszniczej słupkowej i kredensu kuchennego, na pokrycie należnych Kasie składek członkowskich. Ruchomości obejrzeć można w dniu licytacji od godz. 9-tej rano, zaś spis takowych codziennie od 9 do 12 w Wydziale Egzekucyjnym Powiatowej Kasy Chorych w Warszawie, Puławska 26.

Powiatowa Kasa Chorych w Warszawie. Przewodniczący Zarządu: TOMASZ ŚWIECA. (—) Dyrektor: SZ. SZYMAŃSKI. Warszawa, dn. 12 czerwca 1925 roku.



POWIATOWA KASA CHORYCH W WARSZAWIE

Z mocy art. 53 ustawy z dnia 19 maja 1920 r. o przymusowem ubezpieczeniu na wypadek choroby podaje do wiadomości, że dnia 25 czerwca 1925 r. o godz. 10 rano w lokalu p. Gregorczyka Stanisława w Nowym Dworze przy ul. Granicznej Nr. 1 odbędzie się licytacja ruchomości, należących do tegoż właściciela oszacowanych na zł. 1030.00, składających się z maszyny do pisania, szafy biurowej, roweru, 2 szaf, zegaru, skrzypiec, biurka, 5 krzeseł, 10 kantówek, 5.000 cegły i ręcznej bormaszyny, na pokrycie należnych Kasie składek członkowskich. Ruchomości obejrzeć można w dniu licytacji od godz. 9-tej rano, zaś spis takowych codziennie od 9 do 12 w Wydziale Egzekucyjnym Powiatowej Kasy Chorych w Warszawie, Puławska 26.

Powiatowa Kasa Chorych w Warszawie. Przewodniczący Zarządu: TOMASZ ŚWIECA. (—) Dyrektor: SZ. SZYMAŃSKI. Warszawa, dn. 12 czerwca 1925 roku.

_____________________________________________________________________________________________________________________________________


- Maszyna kamasznicza słupkowa: Specjalistyczny typ maszyny do szycia (widoczny w obu ogłoszeniach dotyczących szewców), gdzie igła pracuje nad wąskim „słupkiem”. Pozwalało to na wygodne zszywanie przestrzennych elementów buta, np. wysokich cholewek, których nie dałoby się położyć płasko na blacie.

- Bormaszyna: To po prostu dawne określenie wiertarki (z niem. Bohrmaschine). W ogłoszeniu mowa o wersji ręcznej, co sugeruje narzędzie warsztatowe używane w rzemiośle.

- Wartość majątku p. Gregorczyka: Kwota 1030 zł jest bardzo wysoka jak na 1925 rok. Zestaw zajętych przedmiotów (maszyna do pisania, skrzypce, zegar, 5000 cegieł) sugeruje, że był to zamożniejszy przedsiębiorca lub właściciel składu budowlanego. Maszyna do pisania była wtedy towarem luksusowym i drogim narzędziem biurowym.

- System Singera: Marka Singer była tak zdominowała rynek, że „system Singera” stał się synonimem nowoczesnej i niezawodnej maszyny do szycia, co podnosiło atrakcyjność licytowanego przedmiotu.

 

Widać tutaj dramat lokalnych rzemieślników z Nowego Dworu – pod młotek szło wszystko: od profesjonalnych maszyn, przez materiały budowlane (cegły), aż po przedmioty osobiste i artystyczne, jak skrzypce.

 

 

 

Niewątpliwie jednym z prężniej działających stowarzyszeń paramilitarnych w okresie międzywojennym była Liga Obrony Powietrznej i Przeciwgazowej, której początki sięgały lat dwudziestych. Powstała w roku 1921 jako Liga Obrony Powietrznej, w 1926 roku połączono ją z Towarzystwem Obrony Przeciwgazowej. Głównym zadaniem była popularyzacja lotnictwa oraz przygotowanie do obrony przeciwlotniczej i przeciwgazowej.
Była to największa organizacja społeczna działająca w Polsce i zapewne jedna z najaktywniejszych tego typu organizacji w Europie. Charakteryzowała ją doskonale rozbudowana struktura organizacyjna, podstawowymi komórkami Ligi były koła działające przy fabrykach, urzędach nadzorowane przez komitety miejskie i powiatowe. Na terenie powiatu warszawskiego struktury takie (z inicjatywy Bolesława Konarskiego) powstały w 1925 roku w Nowym Dworze. W skład zarządu weszli: właściciel apteki Bolesław Konarski jako prezes, Mieczysław Ciesielski (nauczyciel) - wiceprezes, Jan Gabryczewski (kupiec) - sekretarz i Eugeniusz Ciesielski (nauczyciel) - skarbnik.

* Jolanta Załęczny "Powiat warszawski w latach II Rzeczypospolitej: życie społeczno-polityczne, gospodarcze i kulturalne", 2015.

 

 

 

1925. Szkic sytuacyjny terenów batalionu elektrotechnicznego saperów.

źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

 

Projekt rozmieszczenia maszynowego batalionu elektrotechnicznego saperów.

źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

 

 

 

1925. Zbrodniczy plan podpalenia magazynów z furażem w twierdzy modlińskiej przez dostawcę wojskowego z Nowego Dworu.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Płonący wiecheć niósł pod magazyny z furażem

Zbrodniczy plan zemsty dostawcy wojskowego

Steroryzowany groźbą śmierci robotnik miał zostać podpalaczem składów twierdzy modlińskiej

Przed kilku tygodniami w Intendenturze Dowództwa obozu warownego Modlin odbył się przetarg na dostawę paszy.

Do licytacji stanęło kilkunastu okolicznych kupców. Największe szanse posiadali Izrael Liberman i Lejba Montlak, obaj z Nowego Dworu. Komisja, rozpatrująca oferty, przyznała dostawę Lejbie Montlakowi.

W oznaczonym terminie magazyny twierdzy zapełnione zostały świeżym furażem.

Zwycięski Montlak dumnie paradował ulicami Nowego Dworu, z tryumfem spoglądając na powalonego przeciwnika Izraela Libermana. A ten tymczasem knuł straszliwą zemstę. Postanowił podpalić składy furażowe, celem przyspieszenia następnego przetargu. Jako wykonawcę zbrodniczego planu, Liberman upatrzył sobie swego robotnika, niejakiego Piotra Wawrzyńczaka, który za zapłatą 200 złotych miał nocy wczorajszej podpalić magazyny.

W ostatniej jednak chwili robotnik odmówił wykonania zbrodniczego czynu. Wówczas Liberman zagroził mu śmiercią. Wawrzyńczak, obawiając się zemsty, najbliższym pociągiem wyjechał do Warszawy, przedtem jednak zawiadomił o wszystkiem policję. Knujący straszną zbrodnię niefortunny konkurent — Liberman, został aresztowany i osadzony w areszcie.

___________________________________________________________________________________________________________________

Kwota 200 złotych oferowana robotnikowi była w 1925 roku sumą znaczną — odpowiadała mniej więcej miesięcznemu wynagrodzeniu wykwalifikowanego robotnika lub urzędnika niższego szczebla.

 

 

1925. Nadużycia w magazynie żywnościowym w Modlinie.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Modlin. (Znowu żyd oszustem).

W urzędzie żywnościowym w Modlinie wykryto nadużycia dokonane przy dostawach. Okazało się, że dostawca słomy i siana, Zuckerberg, wespół z wspólnikiem swoim Muszczukiem, wydobywali przy pomocy plutonowego Machnowskiego z aktów urzędu protokuły odbiorcze na dostawy, już wykonane i opłacone, ponownie przedstawiali je do likwidacji i w ten sposób za dostarczone transporty otrzymywali powtórnie zapłatę. Suma wydobytych w ten sposób pieniędzy wynosi 12 tysięcy złotych. Oszustów aresztowano.

 

 

 

1925. Kurjer Polski, nr 291.

 

Ogłoszenie.

Pisarz Hipoteczny pow. Warszawskiego (Warszawa, ul. Hoża Nr. 47) ogłasza, iż na d. 5 Lutego 1926 r wyznaczony został termin pierwiastkowej regulacji hipotecznej dla:

(...)

6) Placu w Nowym Dworze, zwanego „lasek miejski“ za torem kolejowym o pow. 25 mor. graniczącego: z gruntami wsi Łęczna, z działką przeznaczoną pod budowę szpitala powiatowego, z gruntami wsi Kępa Nowodworska i z gruntami miejskiemi, na żądanie Spółdzielni pod firmą „Robotnicza Spółdzielnia „Nowodworzanka“ dla budowy własnych domów w Nowym Dworze.

_______________________________________________________________________________________________

Ogłoszenie to zostało wydane przez Pisarza Hipotecznego pow. Warszawskiego i dotyczyło tzw. regulacji pierwiastkowej, czyli zakładania ksiąg wieczystych dla nieruchomości, które ich wcześniej nie posiadały lub wymagały uporządkowania stanu prawnego po odzyskaniu przez Polskę niepodległości. Termin zgłaszania roszczeń do tych nieruchomości wyznaczono na 5 lutego 1926 r.

- Powierzchnia: 25 mórg (ok. 14 hektarów).

 

 

 

1925. Gazeta Poranna 2 Grosze, nr 254.

 

WYPADKI

KARBUNKUŁ W NOWYM DWORZE.

Onegdaj w Nowym Dworze w mieszkaniu niejakiego Mutlaka zmarł przywieziony z Zakroczymia Zelman-Szapsio Miller. Z początku wynikło podejrzenie że Miller został otruty przez Mutlaka, śledztwo jednak oraz oględziny lekarskie stwierdziły, że Miller zmarł na karbunkuł. Przed śmiercią żydzi zawieźli chorego do „cudotwórcy“, który jednak wziął grube „honorarjum i — jak wskazują poszlaki — ułatwił tylko choremu prędko śmierć.
W sprawie tej wdrożono śledztwo.




- Karbunkuł: Dawne określenie czyraka gromadnego. Jest to ciężkie, ropne zapalenie skóry i tkanki podskórnej. W czasach przed antybiotykami (jak w 1925 roku) infekcja ta mogła prowadzić do sepsy (zakażenia krwi) i śmierci, co właśnie spotkało bohatera artykułu.

- Onegdaj: Dawniej oznaczało „przedwczoraj”. Dziś często używane błędnie jako synonim „dawno temu”, ale w kontekście prasowym z tamtych lat niemal zawsze odnosi się do konkretnego dnia (dwa dni przed datą wydania numeru).

- Oględziny lekarskie: Dziś powiedzielibyśmy „obdukcja” lub „sekcja zwłok”, choć w tym przypadku mogło chodzić o powierzchowne zbadanie ciała przez lekarza sądowego w celu wykluczenia działania osób trzecich (trucizny).

- Cudotwórca: W tym kontekście mowa o znachorze lub nieuczciwym uzdrowicielu ludowym. Cudzysłów użyty przez autora tekstu ma charakter ironiczny i sugeruje oszustwo.

- Honorarjum: Dawna pisownia słowa „honorarium”. Co ciekawe, autor używa cudzysłowu, by podkreślić, że opłata była wygórowana i niezasłużona (wyzysk).

 

 

 

1926 r.

 



28.I. - Ognisko Związku Polskiego Nauczycielstwa Szkół Powszechnych liczy 11 członków (jest jednym z 18 ognisk w powiecie warszawskim): Mieczysław, Bolesław i Eugeniusz Ciesielski, Stanisław Koskowski, Aleksander Kwiatkowski, Romuald Kozierowski, Leonard Traczyk, Rudolf Rase, Jadwiga Przedwiecka, Jadwiga Penszko, Aniela Krotowicz. Każdy z członków otrzymuje w ramach składki członkowskiej prenumeratę "Głosu Nauczycielskiego".

8.X. - postanowieniem wojewody warszawskiego zarejestrowane zostało stowarzyszenie pod nazwą: "Towarzystwo Kulturalno-Oświatowe" w Nowym Dworze pow. Warszawskiego.

15.XI - do Związku Polskiego Nauczycielstwa Szkół Powszechnych wstępuje Seweryn Glinicki.

30.XI. - w Dzienniku Urzędowym Województwa Warszawskiego zostaje ogłoszona liczba oraz rozmieszczenie miejsc sprzedaży napojów alkoholowych na obszarze Województwa Warszawskiego w 1927 r.. w Nowym Dworze jest to 5 miejsc z tego 2 na wyszynk i 3 na sprzedaż detaliczną.

 

 

Fakty Nowodworskie


Maria Możdżyńska


W 1926 r. w Nowym Dworze mieszkało 7829 osób, w tym: 3366 katolików, 126 prawosławnych, 406 ewangelików, 3916 Żydów, 15 mieszkańców określono jako niewiadomych. W roku tym zawarto 99 małżeństw: 61 katolickich, 24 protestanckie i 14 judaistycznych. Urodziło się 501 dzieci: 294 katolików, 146 protestantów i 61 Żydów. Zmarło 299 osób: katolików 181, protestantów 65, Żydów 53. Statystyki te były niepełne, gdyż podawały informacje przekazywane przez związki religijne.

Duchowe potrzeby mieszkańców zaspokajali: rabin Rubin Neufeld, ksiądz Stanisław Jóźwiak, prefekt Konstanty Sangajło oraz mianowany w tym roku nowodworskim pastorem Karol Wolfram. Władzę sprawował burmistrz Leonard Janczewski. Komendantem Straży Ogniowej był Czesław Bajer. W Nowym Dworze stacjonował batalion maszynowy saperów.

Miejscowy szpital przyjął 1917 chorych, z których 69 nie przeżyło hospitalizacji. W 1926 r. największe obłożenie miał oddział wewnętrzny, który obsłużył 296 osób, na położniczym przyjęto 220 kobiet. Oddział chirurgiczny przyjął 203 pacjentów, a zakaźny 198. Najdłużej przebywali w szpitalu pacjenci z chorobami zakaźnymi i na tym oddziale była największa śmiertelność. Najkrócej, po około 9 dni, przebywali pacjenci na położnictwie i tam była najmniejsza śmiertelność, zmarły jedynie 4 osoby. W mieście działała przychodnia przeciwgruźlicza. Praktykę lekarską prowadzili: Marian Dehnel, Zelman Nachman, Otto Riedel, Stanisław Dołner, Władysław Nawaduński, Jan Lech. Felczerem był Henryk Żurawski. Jako dentyści pracowali: Samuel Grabman, Estera Kaplan. W Nowym Dworze pracowało kilka akuszerek, były to panie: Błażejewska, Grabman, Heman, Jędrzejewska, Kartaszewska, Sękowska, Sznajder, Woźnicka i dwie panie Wójcik. Działały 2 składy apteczne, jeden Hildebrandta, drugi Bolesława Konarskiego, do tego ostatniego należała również apteka. Zwierzętami opiekował się weterynarz Wiktor Gorazdowski.

W Nowym Dworze funkcjonował Posterunek Rejonowy Policji z kierownikiem rejonu aspirantem Mieczysławem Kwaśniewskim. Jako policjanci pracowali panowie: Lewandowski, Janecki, Trojanowski i Suchocki. Mieliśmy również sąd powiatowy z sędzią Mikołajem Holfreichem i pełniącą obowiązki sekretarza Zofią Grabowiecką. Woźnym sądu był pan Szczurowski. W mieście pracował adwokat Józef Kwieciński.

W rejestrze firm w tym roku notowane były: młyn parowy mieszczący się na Sukiennej 7 zarządzany przez Majera Neufelda; dom handlowy należący do spółki Mieczysława Kotulskiego i Jana Jeszke prowadzący działalność na Zakroczymskiej 4 i zajmujący się dostawami dla wojska; Towarzystwo Akcyjne Przetworów Kartoflanych pod zarządem Wacława Mórawskiego, Józefa Górskiego, Władysława Wolskiego, Wacława Górskiego, Konstancji Wolskiej i Stefana Otwinowskiego; tartak i elektrownia zarządzane przez Abrama Eibeszyca, Haskela Bermana i Jerzego Stemme; browar Józefa i Czesława Bytnerów. Z innych funkcjonujących w mieście przedsiębiorstw notowano fabrykę mydła i świec Izraela Kałuskiego i spółki; warsztaty marynarki wojennej; fabrykę fajansu i porcelany Abrama Winogradowa. Latem 1926 r. zlicytowano masę upadłościową Zakładów Przemysłowo-Budowlanych „Westrich” SA. W mieście było wiele stowarzyszeń, m.in.: Zjednoczenie Szkół Żydowskich kierowane przez Rudawskiego, Stowarzyszenie chrześcijańskich Robotników, Cech kowali i kołodziejów, Ognisko Związku Polskiego Nauczycielstwa Szkół Powszechnych, Towarzystwo Kulturalno-Oświatowe, Oddział Stowarzyszenia Kupców Polskich z przewodniczącym Janem Jeszke.

Między Warszawą a Nowym Dworem 12 razy na dobę kursowały pociągi. W okresie letnim na dworcu kolejowym uruchomiano księgarnię. O 7 rano codziennie z Warszawy do Pułtuska wyruszał samochód zabierający umówionych telefonicznie pasażerów, auto zatrzymywało się w Nowym Dworze.

Czym żyli mieszkańcy?

W lutym rabin Rubin Neufeld brał udział w II Zjeździe Rabinów Rzeczypospolitej. Można sądzić, że udział nie był biernym przebywaniem na obradach, gdyż Neufeld uchodził w owym czasie za wielkiego erudytę, rzeczoznawcę w sprawach religijnych i znawcę tekstów talmudycznych. W 1926 r. miasto otrzymało zezwolenie na działanie 5 punktów sprzedaży alkoholu. Trzy z nich dotyczyły sprzedaży detalicznej, pozostałe obejmowały wyszynk. W nocy z 11 na 12 października nad miastem i okolicą szalała potężna wichura. Na jej skutek statek kursujący między Warszawą a Toruniem wpadł pod Modlinem na podwodne głazy. Jednostka została poważnie uszkodzona i zalana wodą. Mimo paniki, wszystkich pasażerów ewakuowano. W 1926 r. upływała dzierżawa majątku Góra. Ziemia wraz z pałacem od 6 lat była wydzierżawiona Państwowemu Instytutowi Głuchoniemych i Ociemniałych, który prowadził tu szkołę. Latem tego roku do pałacu przyjechało na kolonie letnie 130 chłopców – podopiecznych Polskiego Komitetu Pomocy Dzieciom. 1 maja podczas demonstracji robotniczej doszło do szamotaniny między uczestnikami pochodu a policją. Jeden z robotników zginął, drugi został ranny. Jak zawsze w okresie letnim zdarzały się utonięcia. Podczas pławienia konia zginął pod miastem Antoni K. z Czarnowa. Podczas kąpieli w Narwi utonęli zamieszkali w Nowym Dworze Moszek Herszfand i Jankiel Zajdenberg. Na brzegu rzeki znaleziono również zwłoki nieznanego dwudziestokilkuletniego mężczyzny. Podczas jazdy pociągiem przez niezamknięte drzwi wypadł nowodworzanin Leon Karwacki. Przez pewien czas p. Dąbrowski z ulicy Żelaznej 2 oferował tanio do sprzedania „Moto generator 4-ro cylindrowy, benzynowy z dynamomaszyną prądu stałego...”, dla zachęty dodając części zamienne. Również na sprzedaż wystawiony został gabinet dentystyczny wraz z wyposażeniem mieszczący się na Warszawskiej 18. Panna Różyńska, absolwentka Szkoły Gospodarczej szukała posady bony. Jeden z mieszkańców, zdemobilizowany żołnierz, chciał zamienić 3 pokoje z kuchnią na mniejsze mieszkanie w Warszawie, różnicę w cenie zamierzał dopłacić.

 

 

1926 r. Garnizon twierdzy Modlin podczas zamachu majowego stanął po stronie marszałka J. Piłsudskiego.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

NOWE WOJSKA

po stronie Marszałka Piłsudskiego

Pod rozkazy Marszałka Piłsudskiego melduje się coraz więcej oddziałów.

W ostatniej chwili dowiadujemy się, że do wojsk Marsz. Piłsudskiego przyłączył się 5 pułk ułanów i 12 p. p., konsystujący w Ostrołęce.

Twierdza Modlin w ręku Marsz. Piłsudskiego

Dowódca garnizonu Modlina pułk. Jacynik oddał się wraz z twierdzą do dyspozycji Marszałka Piłsudskiego.

_______________________________________________________________________________________________________________

Tekst opisuje wydarzenia Przewrotu Majowego (12–15 maja 1926), podczas którego Józef Piłsudski przejął władzę w Polsce w wyniku zbrojnego zamachu stanu. Przejście Twierdzy Modlin na stronę Marszałka miało kluczowe znaczenie strategiczne ze względu na jej bliskość do Warszawy.


- „Konsystujący”: To staropolskie określenie (z łaciny consistere), które oznaczało wojska stacjonujące lub zakwaterowane w danym miejscu.

- „12 p. p.”: Skrót od 12 Pułku Piechoty.

 

 

 

1 maja 1926.

 

1926. Krwawe zaburzenia w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Krwawe starcia w Nowym Dworze 1 zabity i kilku rannych komuniści usiłowali rozbroić policję

Korzystając ze święta robotniczego w dniu dzisiejszym, grupa agitatorów komunistycznych w Nowym Dworze usiłowała wywołać za wszelką cenę ruchawkę komunistyczną dla swych celów wywrotowych. Zdołali oni zgromadzić tłum w liczbie około 300 osób, przy udziale skomunizowanego miejscowego związku metalowców i przeforsować swe antypaństwowe rezolucje.

M. in. — „postanowiono” zdobyć magistrat, rozbroić policję i t. d. W tym celu tłum ruszył o g. 11 i pół na rynek, gdzie został zatrzymany przez uprzedzony już o wywrotowych zamierzeniach podżegaczy komunistycznych oddział policji. W tłumie niesiono transparenty z wybitnie antypaństwowemi napisami.

Wobec tego policja zamknęła ulicę, wzywając zgromadzonych do rozejścia się. Wezwanie to jednak pozostało bez skutku i tłum, podżegany przez agitatorów komunistycznych, zajął wobec policji groźną postawę, wznosząc okrzyki, nawołujące do rozbrojenia policji, zdobycia magistratu i „utwierdzenia swej władzy w mieście”.

Policja dwukrotnie jeszcze wezwała tłum do rozejścia się, wreszcie dała salwę w powietrze. Tymczasem jednak agitatorzy komunistyczni podżegali w dalszym ciągu i tłum rzucił się naprzód, by rozbrajać policjantów. Zaatakowali, broniąc się, użyli broni. Padły strzały, od których został zabity jeden z prowodyrów komunistycznych, usiłujący rozbroić właśnie policjanta; kilku innych napastników zostało rannych. Tłum został rozpędzony, pewną liczbę osób, wśród nich — głównych herszttów komunistycznych, aresztowano.

Na miejsce udali się natychmiast z Warszawy zastępca starosty, prokurator i przedstawiciele władz policyjnych. Wobec krwawego zajścia, wydano zakaz wszelkich pochodów i zgromadzeń w Nowym Dworze.
____________________________________________________________________________________________________________

Krwawe zaburzenia w Nowym Dworze

O przebiegu krwawych wydarzeń w Nowym Dworze telefonują nam:

O godz. 9-ej rano zebrał się na placu przed ulicą Warszawską, prowadzącą do magistratu, tłum manifestantów składający się z 500 osób.

Ze względu na ogólne bezpieczeństwo starosta Okulicz polecił zamknąć ulicę Warszawską dla pochodów.

Kierujący oddziałem policji aspirant Kwaśniewski kilkakrotnie uprzedzał tłum, że ulica jest zamknięta i że w razie oporu będzie zmuszony użyć siły.

Tłum nie usłuchał a chcąc przedostać się do magistratu, rzucił się na kordon policyjny. Jednemu z policjantów wyrwano karabin z dłoni.

Na rozkaz aspiranta Kwaśniewskiego policja dała salwę w górę, a gdy to nie pomogło, cofnęła się w tył i dała wówczas salwę w tłum.

Na odgłos strzałów tłum się rozproszył. Na placu pozostało kilkanaście ofiar. Szczepan Łapuch, robotnik, został zabity na miejscu. Stanisław Skozerski, woźnica lekarza miejscowego dra Dencla ciężko ranny, oraz Antoni Kalinowski, a kilkanaście osób zostało lekko rannych lub poturbowanych.

Na miejsce wypadków wyjechała natychmiast komisja śledcza z wicewojewodą Beczkowiczem i komendantem policji woj. insp. Tomanowskim na czele. Śledztwo prowadzi prokurator i sędzia śledczy 12-go okr.

W INNYCH MIEJSCOWOŚCIACH

W miejscowościach okolicznych: w Pruszkowie, Otwocku i Jeziornie odbyły się pochody robotnicze spokojnie, porządku nigdzie nie zakłócono.

W związku z krwawemi zajściami w Nowym Dworze aresztowani zostali: Mendel Szymanowicz, Karolina Redlichówna, Stefan Łukaszewski, Franciszek Pazaniak. Kilku komunistów aresztowano.

__________________________________________________________________________________________

Perspektywa „Policyjna”

- Język ma na celu zdepersonalizowanie ofiar i usprawiedliwienie użycia siły.

- Aktorzy: „agitatorzy komunistyczni”, „wywrotowcy”, „hersztowie”, „podżegacze”, „tłum”.

- Działania tłumu: „ruchawka”, „przeforsować antypaństwowe rezolucje”, „groźna postawa”, „atakowanie policji”.

- Działania policji: „wzywanie do rozejścia się”, „bronienie się”, „komisja śledcza”, „dbałość o bezpieczeństwo”.

- Kluczowe słowo: „Prowodyr” zamiast „człowiek” czy „robotnik” – sugeruje, że zabity był winny własnej śmierci.

 

1926. Echa krwawych zajść w Nowym Dworze w dniu 1 maja.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Po krwawych zajściach w Nowym Dworze (Korespondencja własna).

Policja w Nowym Dworze, wraz z aspirantem Kwaśniewskim, po dopuszczeniu się zbrodni w stosunku do bezbronnego i spokojnego tłumu, stara się teraz wszelkiemi sposobami usprawiedliwić swoje postępowanie przez wyolbrzymianie niebezpieczeństwa komunizmu w Nowym Dworze. Twierdzi więc, że komuniści przygotowywali wielką ruchawkę w celu zdemolowania magistratu, co było przyczyną masakry.

Obecnie w Nowym Dworze panuje ogromne przygnębienie. Oburzenie na policję jest powszechne, nawet część miejscowej inteligencji złożyła pieniądze dla rodziny zabitego Łapucha.

Pomimo to policja „działa”. Niedość, że dopuściła do zbrodni, ale szykanuje miejscowych obywateli. Robotników, którzy zgłosili się dobrowolnie w charakterze świadków, aspirant Kwaśniewski ordynarnie „tyka”. Akuszerkę Kasy Chorych wywleczono z mieszkania w nocy, aby przeprowadziła osobistą rewizję na 2-ch aresztowanych kobietach. Przeprowadza się rewizje w nocy u osób, które nie mają nic wspólnego z komunizmem.

Na drugi dzień po wypadkach cała ludność mówiła o biciu aresztowanych i o ich jękach, wychodzących poza obręb posterunku policji.

Winni masakry i bezprawnego, niezgodnego z konstytucją, postępowania — muszą być pociągnięci do odpowiedzialności, gdyż dotychczas robi się wszystko, by całej sprawie nadać takie piętno jakie dla policji w Nowym Dworze jest najwygodniejsze.

______________________________________________________________________________________________

Perspektywa „Opozycyjna”

Język ma na celu humanizację ofiar i oskarżenie władzy.

Aktorzy: „bezbronny i spokojny tłum”, „miejscowi obywatele”, „rodzina zabitego Łapucha”, „inteligencja”.

Działania tłumu: „dobrowolne zgłoszenie się w charakterze świadków”, „oburzenie”.

Działania policji: „zbrodnia”, „masakra”, „szykanowanie”, „wywlekanie z mieszkania w nocy”, „bicie aresztowanych”.

Kluczowe słowo: „Zabity Łapuch” – podanie nazwiska nadaje ofierze tożsamość i budzi współczucie.

 

Innym ważnym wspólnym wysiłkiem Bundu, Polskiej Partii Socjalistycznej i komunistów była demonstracja 1 Maja w 1926 r., która przeszła do historii polskiego ruchu robotniczego jako "Krwawy 1 Maja w Nowym Dworze".

Stało się to w następujący sposób: Demonstracja bundowska przybyła z przedmieść miasta, prowadzona przez Jehiela Almana. Komuniści wyszli ze swojej siedziby na ulicy Warszawskiej, a na czele szła kobieta towarzyszka, niosąca transparent, który policja chciała skonfiskować. Nosicielka transparentu stawiała opór i odpowiedziała policjantowi klapsem, za co została natychmiast aresztowana, ale demonstracja trwała dalej a tradycyjne spotkanie 1 Maja odbyło się na rynku.

Potem kontynuowaliśmy marsz ulicą Zakroczymską do ulicy Warszawskiej, na czele z chorążym Łapuchem, polskim robotnikiem. Za nim szły delegacje ze wszystkich stron, chcąc przejść obok ratusza. W pobliżu magazynu aptecznego Hildenbranda (w domu należącym do Jeszui Bojma) zatrzymała nas policja i nie pozwoliła nam iść dalej ulicą Warszawską. Polscy towarzysze Łukaszewski i Gustaw, którzy byli na czele, próbowali stawić opór policji, która natychmiast zaczęła strzelać. Chorąży Łapuch natychmiast padł martwy, a jego krew zachlapała koszule moje i mojego brata. Policja strzelała dalej, raniąc kilka osób. Towarzysz Rudowski i inni postanowili kontynuować demonstrację, ale ratusz był silnie strzeżony przez żołnierzy i żandarmów, a demonstracja została rozproszona.

Jak to bywa w takich przypadkach, policja próbowała zatuszować sprawę i oskarżyła mistrza krawiectwa Rudowłosego Chaima o strzelanie do demonstracji z balkonu. Kilkakrotnie go ciągnęli na przesłuchania, ale było oczywiste, że to policja była winna. Pogrzeb Łapucha wywołał gniew całej ludności. W pogrzebie uczestniczył poseł komunistyczny w Sejmie Sachacki. Całe miasto było silnie strzeżone przez duże kontyngenty żołnierzy i policji. Na cmentarzu poseł wygłosił mowę pochwalną na cześć Łapucha, a pogrzeb zakończył się odśpiewaniem Międzynarodówki pod czujnym okiem policji.

* Pinkas Nowy Dwor, Memorial book of Nowy-Dwor, 1965.

 

 

1926. Odezwy komunistyczne na ulicach Nowego Dworu.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

245 odezw komunistycznych na ulicach Nowego Dworu

W dniu wczorajszym w Nowym Dworze znaleziono rozrzucone na ulicy odezwy komunistyczne w ilości 245 sztuk.

Tytuły odezw są następujące: „Piłsudski u władzy”, „Nieunikniona wojna”, „W dziesiątą rocznicę rewolucji proletarjatu”, „Do proletarjatu Warszawy”, „Komunista skazany na śmierć”, „N. S. S. K.”, „Do proletarjatu Warszawy i Górnego Śląska”, „Przeciw faszystom”, „Do związku zawodowego” i „P. P. S. w opozycji”.

Oto są tematy propagandy komunistycznej.




Rok 1926 to czas przewrotu majowego Józefa Piłsudskiego. Odezwy takie jak „Piłsudski u władzy” czy „P. P. S. w opozycji” bezpośrednio odnoszą się do ówczesnej napiętej sytuacji politycznej w Polsce.

 

 

 

1926. Postrzelenie w Nowy Dworze plutonowego I Pułku Saperów.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Postrzelenie plutonowego.

W ubiegłą sobotę o godz. 9 wiecz. w Nowym Dworze na ul. Warszawskiej podczas awantury został zraniony w prawą pachwinę wystrzałem z rewolweru Juljan Złotkowski, plutonowy I pułku saperów w Modlinie. O zamach jest silnie podejrzany Mendel Knaster, którego aresztowano.
_________________________________________________________________________________________________________

Strzał do plutonowego

Miłe obyczaje pod Modlinem

Nowy Dwór pod Modlinem słynie ze złych obyczajów. Kradzieże, pijaństwo, ciągłe awantury — oto co stanowi cechę dużej części mieszkańców.

W miasteczku niemal co drugi sklepik jest tajnym szynkiem, a od paserów roją się zaułki.

Ostatnio, podczas ulicznej awantury niejaki Mendel Knast postrzelił z rewolweru plutonowego Juljana Złotowskiego.

Knasta aresztowano. Ranny dziś będzie przywieziony do Warszawy, bowiem w szpitalu modlińskim nie zdołano wydobyć kuli z rany.

 

 

 

1926. Aresztowanie szpiega w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1926. Nowy Dwór. Samobójstwo ucznia.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1926. Do rejestru handlowego został wpisany "Browar J. Bytner w Nowym Dworze sp. z o.o.".

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

Działacze Niezależnej Partii Chłopskiej utworzyli w powiecie warszawskim swoją komórkę. Rola NPCh nie była już jednak tak znacząca jak w 1922 roku. Tylko w gminie Nowy Dwór partia ta miała istotny wpływ na oblicze ruchu ludowego. Działacze z Nowego Dworu zorganizowali 5 października 1926 roku w Krubinie wiec, na którym przemawiał poseł Feliks Hołowacz. Jak donosiła policja, słuchacze przyjęli jego wystąpienie z entuzjazmem. Koło w Krubinie było jednym z prężniej działających, wśród aktywistów wyróżniali się Stanisław Wilczek, S. Wójcik, Leonard Liwski, Jan Sierawski.

* Jolanta Załęczny "Powiat warszawski w latach II Rzeczypospolitej: życie społeczno-polityczne, gospodarcze i kulturalne", 2015.

 

 

 

12 marca 1926. Ministrowie Przemysłu i Handlu oraz Skarbu zezwolił spółce akcyjnej pod nazwą Towarzystwa Akcyjnego Fabryki Przetworów Kartoflanych "Nowy Dwór" P. Górski i E. Mórawski na zmianę statutu spółki w zakresie podniesienia kapitału spółki do kwoty 552.000 zł podzielonych na 27.600 sztuk akcji po 20 zł i możliwość wyboru na dyrektorów i ich zastępców posiadaczy na własne imię co najmniej 200 akcji tj. za kwotę 4.000 zł. Na tej podstawie Towarzystwo wprowadziło do obrotu akcje na okaziciela. Na zdjęciu widzimy 10 akcji (ponumerowanych) Towarzystwa Akcyjnego Fabryki Przetworów Kartoflanych "Nowy Dwór" P. Górski i E. Mórawski na kwotę 200 zł wraz z 6 kuponami (przypisanymi do odpowiednich numerów akcji) uprawniającymi do odbioru dywidendy poczynając od 1 września 1929/1930 a kończąc na okresie od 1 września 1934/1935 (brakuje 4 wyciętych kuponów za okres od 1 września 1925/1926 do 1 września 1928/1929 - co oznacza, że dywidenda za te cztery lata została odebrana). Na każdym arkuszu akcji widzimy piękną litografię przedstawiającą Fabrykę. Na arkuszu z kuponami zamieszczony jest także talon na wydanie właścicielowi po 10 latach kolejnego arkusza kuponów na kolejne 10 lat. Arkusz akcji jest podpisany przez czterech członków Zarządu Towarzystwa, a na kuponach podpisali się pojedynczy członkowie Zarządu. Ozdobne akcje i kupony drukowane były zaprojektowane i wykonane w Zakładach Graficznych Eugeniusza i Dr. Kazimierza Koziańskich w Warszawie. Ciekawa jest druga strona akcji:

- z pieczątką informującą, że w 1928 r. nastąpiło przerachowanie wartości każdej akcji z 20 na 30 zł w związku z czym kapitał akcyjny Towarzystwa wzrósł do kwoty 828.000 zł.

- z pieczątką Fabryki Przetworów Kartoflanych "Nowy Dwór" P. Górski i E. Mórawsk i podpisami Wacława i Kazimierza Mórawskich i adnotacją o zarejestrowaniu akcji w dniu 20.03.1928 r.

Dla uzmysłowienia wartości tych akcji warto wiedzieć, że w 1926 roku, przeciętne wynagrodzenie miesięczne dla robotników miejskich wynosiło około 74 zł. W hutnictwie i przemyśle metalowym, wynagrodzenie było wyższe, dochodząc do 130 zł miesięcznie. Gaża podporucznika wynosiła 192 zł, a awans na porucznika dawał podwyżkę 60 zł. W policji wynagrodzenie zasadnicze wahało się od 150 zł (posterunkowy) do 700 zł (inspektor). Nauczyciele gimnazjalni otrzymywali od 300-635 zł miesięcznie (w zależności od miasta).

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 


 

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Rysunek budynków Fabryki Przetworów Kartoflanych.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Zdjęcie budynków Fabryki Przetworów Kartoflanych, zniszczonej we wrześniu 1939.

źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

Obróbka zdjęcia - Gemini 3.

 

 

 

1922-1926. Działalność Przychodni (Ośrodków Zdrowia) Sejmiku Warszawskiego. Przychodnia w Nowym Dworze rozpoczęła działalność z dniem 1 lutego 1925.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1926. Licytacja ruchomości należących do Spółdzielni Spożywczej Robotników Chrześcijańskich "Jedność" w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Komornik przy Sądzie Okręgowym w Warszawie, Stanisław Szcześniak, zamieszkały w Warszawie, przy ul. Leszno Nr. 91, na zasadzie 1030 art. Post. Cywil. ogłasza, że w dniu 28 października 1926 r. o godz. 10 zrana w Nowym Dworze odbędzie się licytacja ruchomości, należących do Spółdzielni Spożywczej Robotników Chrześcijańskich „Jedność” w Nowym Dworze, składających się z urządzenia sklepowego, towarów spożywczych i mydlarskich, oszacowanych na zł. 545 gr. 80.

Spis rzeczy i szacunek takowych przejrzany być może w dniu licytacji.

 

 

 

1926. Kurjer Warszawski, nr 61.

 

Na bardzo dogodnych warunkach okazyjnie sprzedam uniwersalny, w dobrym stanie, motor benzynowy 4-cylindrowy, 16 K. M., firmy „Benz“.
Wiadomość: B. Wiernicki, w Nowy Dworze, przy Modlinie.

 

 

 

1926. Jak w Nowym Dworze oszukano kupca z Nasielska.

 

Jak w Nowym Dworze oszukano kupca z Nasielska

Na piątkowy jarmark w Nowym Dworze pod Modlinem, przybył między innymi kupiec z Nasielska p. Burczyński, przyprowadzając na sprzedaż krowę. Na nabywców nie czekał długo, wkrótce bowiem zjawiło się dwóch handlarzy którzy nie targując się nawet, ofiarowali p. Burczyńskiemu 235 zł. i krowę zabrali.

Uradowany, niespodziewanie pomyślnym wynikiem tranzakcji p. Burczyński wstąpił na „piwo“, by przy sposobności obliczyć otrzymaną gotówkę. I cóż się okazało. Banknoty papierowe wpłacone przez chętnych nabywców nasielskiej krowy, były wszystkie fałszywe.

Na alarm wszczęty przez niefortunnego sprzedawcę, nadbiegli wywiadowcy policji, którzy wkrótce też obu nabywców wraz z krową odnaleźli. Przeprowadzone na prędce dochodzenie wykazało, iż są to znani oszuści i fałszerze banknotów grasujący po jarmarkach: Wacław Sołtys i Roman Bułka, obywatele wsi Grad w pow. warszawskiem. Oczywiście zostali „zatrzymani“.




Kwota 235 zł w 1926 roku (po reformie Grabskiego) była znaczną sumą. Dla porównania, przeciętna miesięczna pensja robotnika wykwalifikowanego oscylowała wówczas w granicach 150–200 zł, co tłumaczy, dlaczego kupiec był tak zachwycony szybką sprzedażą.

Wzmianka o tym, że p. Burczyński poszedł „na piwo”, by policzyć pieniądze, nie jest przypadkowa. Nowy Dwór słynął z licznych szynków i restauracji obsługujących handlarzy oraz liczne wojsko z Modlina. Portowy charakter miasta sprzyjał piciu „litkupów” (tradycyjny poczęstunek po udanej transakcji).

Piątkowe jarmarki: Jak wspomina artykuł, odbywały się one w piątki. Były to wydarzenia masowe, ściągające chłopów i kupców z promienia kilkudziesięciu kilometrów (Nasielsk, Zakroczym, Pomiechówek).

 

 

 

25 listopada 1926. Wiadomości rybackie.

Towarzystwo Rybackie, oddział w Nowym Dworze.

 

ZARZĄD ODDZ. W NOWYM DWORZE.

Prezes: p. Józef Fajfer, skarbnik: p. Juljan Sawicki, sekretarz: p. Jan Fajfer. Członków 57.

Adres oddziału: Nowy Dwór, ul. Sukienna 6, dom p. Fajfra.

 

 

 

1926. Kurjer Polski, nr 243.

 

Ogłoszenie.

Pisarz Hipoteczny pow. Warszawskiego (ul. Hoża 47) obwieszcza, iż zostały otwarte postępowania spadkowe po śmierci:

(…)

Wilhelma Andrzeja Güntner współwłaśc. nieruch. w Nowym Dworze hip. Nr. 137;

Chaima Wajsblat, wierzyc. 2500 rb. kapitału zabezpiecz. na nieruch. w Nowym Dworze hip. Nr. 70;

Joska Hersza Blatt, współwłaśc. nieruchom. w Nowym Dworze hip. Nr. 6, Nr. 77 i Nr. 78.

Termin zamknięcia powyższych postępowań spadkowych wyznaczony został na dz. 12 stycznia 1927 r. w którym to dniu osoby interesowane winny złożyć swoje prawa w kancelarji hipotecznej pod skutkami prekluzji.

218 zw 63x3



- rb. – skrót od rubli (kapitały hipoteczne były często zapisywane w walucie rosyjskiej jeszcze przed odzyskaniem niepodległości i waloryzowane później).

- prekluzja – termin prawny oznaczający wygaśnięcie prawa lub uprawnienia na skutek upływu czasu.

 

 

 

1927 r.
 

 


- spis ludności wykazuje, że w mieście mieszka 7.900 osób.

1.I. - do Związku Polskiego Nauczycielstwa Szkół Powszechnych wstępuje Wacław Bagiński.

24.II. - postanowieniem wojewody warszawskiego zarejestrowane zostało w Nowym Dworze stowarzyszenie pod nazwą: "Linas Hacedek"

15.VI. - postanowieniem wojewody warszawskiego zarejestrowane zostało w Nowym Dworze stowarzyszenie pod nazwą: "Towarzystwo Domu Ludowego Organizacji Chrześcijańsko-Społecznych"

15.IX. - postanowieniem wojewody warszawskiego zarejestrowane zostało w Nowym Dworze stowarzyszenie pod nazwą: "Gemiłus Chesed".

12.X. - w wyniku wyborów w skład Zarządu Ogniska Związku Polskiego Nauczycielstwa Szkół Powszechnych wybrani zostają: Stanisław Koskowski, przewodniczący; Eugeniusz Ciesielski, wiceprzewodniczący i skarbnik i Elżbieta Sowianka, sekretarz. Oprócz nich członkami Związku są: Aleksander Kwiatkowski, Mieczysław i Bolesław Ciesielki, Leonard Traczyk, Romuald Koziorkowski, Aniela Krotowicz, Czesław Przedwiecki, Jadwiga Przedwiecka, Seweryn Glinicki i Karolina Pająkówna.

 

 

 

1927 r. Okrutny samosąd w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Śmierć za obciążające zeznanie przed sądem

Okrutny samosąd w Nowym Dworze

W sądzie pokoju w Nowym Dworze odbywała się wczoraj sprawa między dwiema kobietami o zniewagi. Jest to sprawa drobna. W gwarze sądowej nosi nazwę „pyskówki“.

Oskarżona była Marjanna Szkopek. Decydujący wpływ na wyrok miały zeznania sąsiadki oskarżonej Anny Kielm, która też w sądzie wyraziła się ujemnie o oskarżonej.

Obecny na rozprawie mąż oskarżonej wybiegł za Kielmową, gdy ta po zeznaniu opuszczała salę sądową i na ulicy tak ją skatował, iż wyzionęła ducha.

Brutala-zabójcę aresztowano.

 

 

 

1927. Na zdjęciu trzy młode nowodworskie szwaczki.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

Lata 20te/30te XX w. Ubogie drewniane domy na tzw. Piaskach w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

Lata 20te XX w. Grupa młodych nowodworskich chasydów.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1927. Bal w kasynie oficerskim w Modlinie.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

Dwudziestolecie międzywojenne. Garnizonowy Klub Oficerski w Twierdzy Modlin.

źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

 

 

 

1927. Krwawy napad bandytów na 3 kobiety na drodze z Pomiechówka - sprawcy pochodzili z Nowego Dworu.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Krwawy napad bandytów na 3 kobiety

Pobili je laskami i obrabowali z posiadanych pieniędzy

Okolice podwarszawskie wciąż jeszcze pozostawiają wiele do życzenia pod względem bezpieczeństwa. Wiadomości o napadach, rabunkach, a nawet morderstwach, dokonywanych tuż pod bokiem stolicy, nie należą do rzadkości.

Wczoraj wieczorem, koło godziny siódmej, na drodze z Pomiechówka dokonano krwawego napadu na trzy kobiety przechodzące tamtędy. Były to handlarki: Janina Michałowska, zamieszkała w Warszawie przy ul. Kępnej nr. 13 oraz siostry Katarzyna i Feliksa Dąbrowskie, mieszkanki Wołomina. Po załatwieniu drobnych sprzedaży wracały piechotą do Warszawy, gdy w pewnej chwili zastąpiło im drogę trzech zbirów, uzbrojonych w laski i grube pałki.

— Oddać, co macie, a nie to śmierć! — zawołali bandyci. Gdy struchlałe kobiety zwlekały z wykonaniem rozbójniczego rozkazu, chuligani rzucili się na nie, bijąc je laskami po głowach i twarzach. Zlane krwią, pół-nieprzytomne z bólu i strachu handlarki oddały cały swój majątek, wynoszący 60 złotych.

Bandyci po chwili znikli. Przypadek chciał, że napadnięte spotkały niedaleko od miejsca napadu policjantów, którzy poinformowani o zajściu, pośpieszyli natychmiast przeciw rabusiom. W związku z napadem aresztowano Edwarda Parasiaka, Stefana Korwackiego i Kazimierza Wojciechowskiego — wszystkich trzech z Nowego Dworu.

Ponieważ stawiali oni policji opór przy aresztowaniu, patrol zmuszony był prosić o pomoc przemaszerowujący oddział wojskowy, na którego widok trójka straciła ducha i tupet. W sprawie zajścia prowadzi dochodzenie sędzia śledczy 1-go rewiru. Ranne kobiety znajdują się w szpitalu w Nowym Dworze.

 

 

 

1927. Szaleniec chciał podpalić Nowy Dwór i siebie.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Potworny czyn szaleńca

Chciał podpalić miasto i spalić siebie

W Nowym Dworze mieszka jako sublokator, zajmując małą komórkę w domu Fajwla Kamienia, starszy, umysłowo chory, mężczyzna, Michał Grędowski, który czasem całymi dniami i tygodniami nie wychodzi ze swej maleńkiej komórki.

Nie wiadomo, co wczoraj przyszło do głowy Grędowskiemu: o godzinie 6 rano podpalił on swą komórkę, a sam położył się na tapczanie. Ogień w porę spostrzegli sąsiedzi i pożar w zarodku stłumili. Gdyby w porę nie ugaszono pożaru, wobec upałów i drewnianych naokoło zabudowań, mogłaby paść pastwą płomieni niemal połowa miasteczka, składającego się z wielu drewnianych zabudowań.

Grędowskiego aresztowano i przeprowadzono do specjalnego lokalu, gdzie obok jego łóżka stoi wartujący policjant. Dalsze dochodzenie w tej sprawie prowadzi policja posterunku Nowy Dwór.

 

 

 

7 lutego 1927. Trzydniowy zatarg o ceremoniał pogrzebowy w Nowym Dworze naczelnego lekarza 26 pułku ułanów dr Leona Rozensztaina.

Express Poranny nr 38

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Mundur -- czy śmiertelna koszula?

Trzy dni trwał zatarg o ceremonjał pogrzebowy

Zwłoki lekarza 26-go pułku ułanów spoczęły w metalowej trumnie

W Baranowiczach zmarł dnia 31 grudnia b. r. naczelny lekarz 26 pułku ułanów, 33-letni dr. Leon Rozensztajn.

Pogrzebem zajęły się władze wojskowe. Sztab pułku, rezydujący w Horodzieju, zdecydował się na wysłanie zwłok do Nowego Dworu, miejsca urodzenia zmarłego.

Stosownie do przepisów sanitarnych, zakupiono dwie trumny: drewnianą i metalową. Ta ostatnia, po umieszczeniu w niej drewnianej, została opieczętowana w obecności świadków, którzy podpisali protokuł.

Po przywiezieniu zwłok do Nowego Dworu, z miejscowego garnizonu wyznaczono pluton honorowy.

Kondukt żałobny ruszył w kierunku cmentarza żydowskiego, lecz dotarł jedynie do bramy, bowiem rodzina zmarłego nie zgodziła się na pogrzeb.

— Mój syn musi być pochowany w śmiertelnej koszuli — oświadczyła matka.

Pozatem rabin zwrócił uwagę, że zwłoki nie były poddane rytualnemu obrzędowi „tharah“ i zażądał otwarcia trumien.

Na ten argument odpowiedziała policja innym argumentem. Zapieczętowanej przed wysłaniem koleją trumny nie wolno otwierać bez specjalnego pozwolenia władz sanitarnych.

Pogrzeb wstrzymano. Zatarg trwał od czwartku do wczorajszego wieczora.

Ostatecznie rodzina, nie znajdując wyjścia z sytuacji, wyraziła swą zgodę.

Dr. Leon Rozensztajn został pochowany bez obrzędów rytualnych — w mundurze oficera.

 

W kulturze żydowskiej człowiek z chwilą śmierci staje się nieczysty. Również ci, którzy mają kontakt z ciałem popadają w ten stan. Jednak 536 przykazanie nakazuje zmarłego pochować, a minimalizowaniu rozprzestrzeniania się nieczystości mają służyć szczegółowe przepisy dotyczące pochówku.

Pogrzebu należało dokonać w ciągu 24 godzin od śmierci. Ciało zmarłego rodzina powinna ułożyć nogami w kierunku wyjścia, przykryć je prześcieradłem, zapalić świece i pozostawić resztę działań specjalnemu bractwu o nazwie Chewra Kadisza. To ono dokonywało ściśle określonych oczyszczeń. Podczas bezpośrednich przygotowań do pogrzebu, zmarły ubierany był w pozbawiony ozdób strój z najtańszego białego płótna, tzw. tahrichim. W czasach gdy funkcjonował nowodworski cmentarz żydowski, ubrane ciała owijano prześcieradłem i w takim stanie składano do nowego ziemnego grobu w określonej części nekropolii dla mężczyzn, kobiet lub dzieci. Zmarłego układano w pozycji horyzontalnej, w taki sposób, by jego głowa spoczywała od strony zachodniej. Śpiewano psalmy, po zasypaniu zwłok odmawiano Kadisz - modlitwę za zmarłych i kończono ceremonię. Żałobnicy przy wyjściu z cmentarza obmywali przy studni ręce w sposób symboliczny zmywając nieczystość, która do nich przylgnęła. Wytyczne były jasne i na ogół się ich trzymano. 

Wyjątki dotyczyły użycia trumny; bo tego domagały się państwowe przepisy sanitarne i mniej ortodoksyjne rodziny godziły się na tego typu odejście od tradycji. Po upływie roku na grobie ustawiano macewę, czyli tablicę nagrobną. Po roku upływała również żałoba po śmierci rodziców. W przypadku dzieci, współmałżonka i rodzeństwa wynosiła ona jedynie 30 dni.

Rytuał był określony, należało go przestrzegać, więc z reguły żydowskie pogrzeby wyglądały podobnie. Jednak od czasu do czasu zdarzały się sytuacje, gdy zderzały się ze sobą dwie tradycje i wówczas "zaczynało być ciekawie".

W lipcu 1920 r. w Poznaniu sformowano Ochotniczy Pułk Jazdy Wielkopolskiej. Już jako 26 Pułk Ułanów stacjonował on w czasie pokoju w Baranowiczach. Nie wiemy, w jakich okolicznościach i kiedy naczelnym lekarzem pułku został rodowity nowodworzanin, doktor Leon Rozensztajn. Właściwie wiadomo tylko tyle, że lekarz ten zmarł w wieku około 33 lat podczas służby, właśnie w odległych od Nowego Dworu Baranowiczach. Źródła podają dwie daty jego śmierci: 31.12.1926 r. i 1.02.1927 r., przy czym ta druga jest bardziej prawdopodobna. Nie wiemy także, kto zdecydował, że Rozensztajn zostanie pochowany w Nowym Dworze. Raczej nie była to rodzina, gdyż odległość między oboma miejscowościami wykluczała zachowanie przykazania o pochówku przed upływem doby.

Ciało porucznika ubrano w mundur, włożono w dwie trumny - zwykłą drewnianą i zewnętrzną metalową. Tą drugą zgodnie z wymogami sanitarnymi zapieczętowano w obecności świadków. Tak zabezpieczone zwłoki z honorami wojskowymi dostarczono na dworzec i z zachowaniem wojskowego ceremoniału przewieziono do Nowego Dworu. Na naszej stacji kolejowej najprawdopodobniej czekała już wojskowa asysta, która miała odprowadzić zmarłego na cmentarz i wziąć udział w ceremonii pogrzebowej. Raczej nie zachowano w tym wypadku tradycji ułańskiej, gdzie za trumną zmarłego prowadzono jego konia. Byłoby to zbyt duże pogwałcenie żydowskiego rytuału. Tylko że do ceremonii pogrzebowej i tak nie doszło. Zderzyły się ze sobą tradycja wojskowa i judaistyczna. Kondukt dotarł jedynie do bramy cmentarza. W tym miejscu oczekiwała rodzina. Matka zmarłego zażądała otwarcia trumny i ubrania zmarłego w tzw. śmiertelną koszulę. Jej żądania poparł rabin Neufeld, dodając, iż ciało należy wyjąć z trumny i obmyć zgodnie z rytuałem oczyszczenia. Władze wojskowe i sanitarne oraz policja nic wyraziły na to zgody, wobec czego rodzina, rabin i Chewra Kadisza odmówiły dokończenia uroczystości pogrzebowych. Pisano, że "zwłoki niepogrzebane leżały na cmentarzu kilka dni". Oczywiście nie wyglądało to aż tak dramatycznie. Trumnę wstawiono do domu przedpogrzebowego, który znajdował się przy dzisiejszej ulicy Akacjowej, a obie strony - wojskowa i religijna rozpoczęły negocjacje. Rozmowy trochę potrwały, dodatkową przeszkodą był szabas, czyli sobota będąca dniem, kiedy nic wolno podejmować żadnych prac, ani dokonywać pochówków. Finalnie, po trzech dniach od przywiezienia do miasta, czyli 6 lutego w niedzielę, doktor Rozensztajn spoczął w grobie.

Pewnym jest, że trumny nie zostały otwarte, ale co do obrządku pogrzebowego wersje mamy dwie. Według jednej "Rozensztajna pochowano w mundurze oficera z wszystkimi honorami wojskowymi bez obrzędów rytualnych". Według wersji żydowskiego "Nowego Dziennika" zastosowano jednak rytuał ortodoksyjny. Bardziej prawdopodobna byłaby wersja pierwsza, bo przecież trumien nie otwarto, ciała nie obmyto i nie przebrano ze względów epidemiologicznych, a to oznaczało, że pochówek nie mógł być religijny. Jednak przepisy przepisami, a życie życiem. 8 lutego, za pośrednictwem prasy rodzina zmarłego podziękowała rabinowi Neufeldowi za rytualny pochówek porucznika. Jeśli rodzina wyrażała wdzięczność, to raczej wiedziała za co. Rozensztajnowie byli zamożni, możemy przyjąć, że po roku od śmierci syna postawili na jego grobie płytę memoratywną, niestety najprawdopodobniej nie zachowała się do dzisiejszych czasów. W czasie okupacji Niemcy zdewastowali cmentarz żydowski, z większości płyt układając chodniki na Sukiennej i dzisiejszej Sportowej. Wśród macew wydobytych z tych ulic nie ma jednak tej należącej do Rozensztajna.

* Maria Możdżyńska - (Nie)legendy nowodworskie po raz drugi, 2024.

 

 

 

1927. Szwindel przy okazji rozwoju ruchu monarchistycznego w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Nowy Dwór

„ŚWIETNY” ROZWÓJ ORGANIZACJI MONARCHISTÓW W NOWYM DWORZE.

Spekulując na bezrobociu i skrajnej nędzy w Nowym Dworze, obiecując pracę i pomoc bezrobotnym, kilku spekulantów postanowiło zorganizować tu organizację monarchistyczną.

Niejaki p. Mirkiewicz na zebraniu, na którem było kilkudziesięciu biedaków, poszukujących pracy, solennie obiecał zatrudnić 100 ludzi w Monopolu Spirytusowym na Pradze i w Zielonce (przedsiębiorstwa państwowe!!). Warunkiem otrzymania pracy było zapisanie się do organizacji i opłacenie składek. W tych warunkach zapisało się 166 członków.

Po dwóch miesiącach takiej „działalności”, t. j. zebraniu składek i wpisowych (co podobno uczyniło sporą sumę), robotnicy członkowie zarządu zrzekli się swoich stanowisk, bo, jak było do przewidzenia, nikt pracy nie otrzymał.

I tak się zakończył „rozkwit organizacji monarchistycznej” w Nowym Dworze!!

 

 

W pierwszych wyborach samorządowych 14 grudnia 1919 roku licznie uczestniczyli kandydaci Polskiej Partii Socjalistycznej, w radzie miejskiej Nowego Dworu na 24 radnych było 4 radnych PPS.

Polska Partia Socjalistyczna poparła przewrót majowy 1926 roku, ale wkrótce przeszła do opozycji, a w łonie partii doszło do rozłamu. W terenie praca przebiegała jednak normalnie, prężnie funkcjonowały organizacje w Ożarowie, Pruszkowie, Otwocku, Nowym Dworze, Piasecznie, Henrykowie. Zaktywizowali się działacze PPS-Lewicy i w 1927 roku zdominowali komitety miejscowe w Nowym Dworze i Otwocku.

* Jolanta Załęczny "Powiat warszawski w latach II Rzeczypospolitej: życie społeczno-polityczne, gospodarcze i kulturalne", 2015.

 

 

 

 

1927 r. Wyrok w sprawie rozruchów w Nowym Dworze jakie miały miejsce 1 maja 1926 r.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Z sądów.

Za udział w manifestacji.

Sąd apelacyjny rozpatrywał wczoraj sprawę sześciu uczestników rozruchów w Nowym Dworze.

Sprawa przedstawia się następująco. W dniu 1 maja ub. roku odbywała się w Nowym Dworze manifestacja robotnicza. W pochodzie niesiono m. in. transparent nie zameldowany w policji. Transparent ten skonfiskowano, aresztując Karolinę Redlichównę, która go niosła. Tłum począł się domagać zwrotu transparentu i zwolnienia aresztowanej. Gdy tłum nie chciał ustąpić policja dała dwie salwy jedną w powietrze, drugą w tłum. W rezultacie jedna osoba została zabita, dwie zaś ciężko ranne.

Sąd okręgowy skazał: H. Łukaszewskiego na 3 lata więzienia, Ludwika Krauzego na 1 i pół roku więz., A. Kalinowskiego na 1 i pół roku, Gustawa Redlicha na 3 lata, Kazimierza Piotrowskiego i Karolinę Redlichównę na półtora roku więzienia.

Sąd apelacyjny zmniejszył karę Łukaszewskiemu i Redlichowi na półtora roku, Krauzemu, Piotrowskiemu, i Kalinowskiemu na rok, Redlichównie na dziewięć miesięcy.

 

 

1927. Kurjer Warszawski, nr 76.

 

Z sądów.

ZAJŚCIA PIERWSZOMAJOWE W NOWYM DWORZE.

W roku ubiegłym władze zezwoliły na urządzenie obchodu w dniu 1-szym maja w Nowym Dworze. Na miasto wyruszyły dwa pochody. Jeden Związku metalowców w liczbie od 150—200 osób, a drugi stowarzyszeń żydowskich, liczący 500—600 osób. Manifestantom zezwolono na urządzenie pochodu pod warunkiem, że nie będą się zbierać przed siedzibą magistratu, znajdującego się przy ul. Warszawskiej. Taki zakaz wydał sam starosta. Jednak w pewnym momencie oba pochody połączyły się i zbliżyły ku ul. Warszawskiej. Wśród tłumu pojawiły się transparenty z napisami przeciwpaństwowemi, uprzednio nie zgłoszone u władz. Wówczas komendant posterunku policyjnego polecił te transparenty skonfiskować, co wywołało opór ze strony manifestantów. Niejaka Redlichówna, która niosła jeden z tych transparentów, uderzyła posterunkowego drzewcem, wobec czego aresztowano ją. Tłum odszedł narazie spokojnie i odbył wiec na rynku, poczem zażądał od policji zwolnienia Redlichówny. Z tem żądaniem udali się manifestanci w stronę posterunku policji i zaczęli napierać na kordon policji, stojący na ul. Warszawskiej, który zagradzał im drogę.

Kiedy zaczęto napierać na policję zblizka, policjanci cofnęli się 2 kroki i dali salwę w powietrze. To jednak tłumu nie uspokoiło, ale wprost przeciwnie, pobudziło do rzucenia się na policję, celem odebrania jej karabinów. Policjanci cofnęli się jeszcze 2 kroki i widząc, że nie da się opanować sytuacji bez użycia broni, dali salwę w tłum, który już przedtem zaczął strzelać z rewolwerów.

Wśród ofiar znalazł się jeden zabity i kilka osób rannych. Organizatorzy rozruchów stanęli przed sądem, oskarżeni o zakłócanie spokoju publicznego.

Sąd okręgowy w składzie sędziów: pp. J. Rykaczewskiego, T. Krassowskiego i A. Grzybowskiego skazał: St. Łukaszewskiego i G. Redlicha na 3 lata więzienia, a L. Krauzego, A. Kalinowskiego, K. Piotrowskiego, K. Redlichównę na półtora roku więzienia.

Sprawa przeszła do drugiej instancji. W sądzie apelacyjnym, który zasiadał pod przewodnictwem sędziego p. Wł. Sztajera, przy udziale sędziów: pp. W. Laskowskiego i K. Syromiatnikowa, wyrok sądu okręgowego zmienił, skazując: Łukaszewskiego i Redlicha na półtora roku więzienia, Krauzego, Kalinowskiego, Piotrowskiego na rok więzienia, Redlichównę zaś na 9 miesięcy więzienia.

 

 

Frakcja Bundu w Radzie Miejskiej

W historii walki narodowej toczonej w polskich gminach o równe prawa i obowiązki wszystkich obywateli, piętnastoletnie starania frakcji bundowskiej w radzie miejskiej Nowego Dworu z pewnością mogą służyć za przykład. Te niestrudzone wysiłki przyniosły rezultaty, uwalniając masy od strachu, jaki odczuwały, gdy potrzebowały pomocy instytucji miejskich i musiały wejść do ratusza.

Pamiętam z młodości dwóch urzędników miejskich, którzy budzili we mnie taki strach: aptekarza Konarskiego, zadeklarowanego reakcjonistę i antysemitę, należącego do endecji oraz doktora Daniela. W społeczności żydowskiej byli ludzie, którzy współpracowali z tymi ludźmi i pomagali im w realizacji ich polityki. Jednym z nich był Der Geler [Rudy] Mendl, przed którego sklepem doktor Daniel parkował swój powóz. Der Geler Mendl kłaniał się uniżenie i podawał doktorowi paczkę cygar, jednocześnie omawiając sprawy miejskie.

Pierwsza rada miejska została wybrana w 1919 lub 1920 roku, ale nie przetrwała długo, gdyż jej kadencja została skrócona przez wojnę polsko-bolszewicką. Niestety, nie posiadamy żadnych informacji o ówczesnym rozkładzie głosów, a z radnych pamiętam tylko naszego szanownego mieszkańca, dentystę Szmuela Grabmana, a następnie głosował razem z przedstawicielami robotników we wszystkich kwestiach.

W tym czasie było bardzo niewielu radnych żydowskich. Ludność żydowska czuła się wyobcowana z rady miejskiej i uważała, że jest ona przeznaczona tylko dla nie-Żydów, a nie dla nas. Sytuacja zmieniła się w 1923 roku, kiedy rada nie miała pełnego składu, a starosta zarządził wybory uzupełniające. Po raz pierwszy ludność miejska doświadczyła wówczas wielkiej walki o sprawiedliwą politykę miejską.

Należy zauważyć, że w tej sprawie żydowscy i polscy robotnicy utworzyli zjednoczony front, "blok socjalistyczny", w którym reprezentowane były PPS [Polska Partia Socjalistyczna], Bund i komuniści. Komuniści byli wówczas nazywani "lewicowym PPS". Obie partie nie miały stabilnej organizacji w Nowym Dworze. Chadecy nadal mieli silne wpływy w stoczni Modlin, gdzie pracowała większość polskich robotników. Ze względu na swoją słabość, PPS i komuniści musieli polegać na organizacji bundowskiej, która zapewniła siłę i nadała ton blokowi socjalistycznemu.

Ich zwycięstwo było zaskoczeniem. Blok socjalistyczny zdobył trzy mandaty: z Bundu - Chaim Rudowski; z PPS - Przybyszewski; a z komunistów - Łukaszewski, polski szewc. Od tego czasu rada miejska Nowego Dworu była areną miejską, na której rozgrywały się konflikty między różnymi nurtami politycznymi aż do ostatnich dni wojny z nazistami. Należy dodać, że przez cztery lata swojej kadencji radni bloku socjalistycznego działali jako zjednoczona siła, głosowali wspólnie i byli w stałym kontakcie.

Ludność żydowska zaczęła odczuwać, że administracja miasta nie jest sprawą tylko "ich", ale że każdy z nas ma swoje prawa i obowiązki i musi domagać się tego, co mu się należy. Na czele walki stanęła organizacja bundowska z jedynym radnym, Rudowskim. Walka miała dwojaki charakter: polityczny - o uzyskanie socjalistycznej większości w radzie i magistracie [administracji miejskiej, której urzędnicy byli wybierani spośród osób wybranych do rady]; oraz codzienny, praktyczny - o pomoc biednej ludności żydowskiej poprzez interwencje w różnych instytucjach miejskich. "Interwencje" oznaczały wówczas udzielanie pomocy choremu, który nie miał ani grosza przy sobie, a Rudowski zabiegał o to, by miejski lekarz leczył go bezpłatnie lub umożliwił mu bezpłatną hospitalizację. Albo trzeba było interweniować w sprawie lokatora, którego eksmitowano, lub kogoś, komu urząd skarbowy groził konfiskatą ostatniego kawałka majątku - częste zjawisko w "pańskich" domach w dzielnicy Piaski - komu trzeba było pomóc, aby nie trafił na ulicę.

Wszystkie te drobne problemy i wydarzenia stanowiły najlepsze odzwierciedlenie sytuacji społeczno-ekonomicznej zdecydowanej większości ludności żydowskiej. Nic więc dziwnego, że nasze działania w ich imieniu przyniosły rezultaty i kiedy w 1927 roku zakończyła się kadencja rady i odbyły się nowe wybory, Bund odniósł znaczące zwycięstwo. Wraz z PPS i komunistami zdobył większość socjalistyczną.

Spośród 24 wybranych radnych, 13 pochodziło z bloku socjalistycznego - 6 z PPS, 5 z Bundu i 2 komunistów. Dziesięciu radnych było Żydami - 5 z Bundu, 2 ze związku rzemieślników, 1 komunistów i 2 z żydowskiego bloku narodowego, który obejmował wszystkie żydowskie organizacje obywatelskie. O ile pamiętam, wybranymi z Bundu byli Chaim Icchak Rudowski, Didek Zilbertal, Aron Gorcowicz, Nisn Sztejnberg i Sinek Hirszbejn. Rudowski został wybrany na stanowisko wiceburmistrza , a Zilbertal został radnym miejskim w departamencie finansów. Ich miejsce w radzie miejskiej zajęli Izrael Rabinowicz i Pinkes Kronenberg. Wybranymi ze związku rzemieślników byli Aron Szulbank i Binjomin Kronenberg. Fiszl Brotsik był jednym z dwóch przedstawicieli lewicy [komunistycznej].

Kampania wyborcza była jedną z największych akcji politycznych, jakie Nowy Dwór kiedykolwiek widział. Bund potrzebował dużej sali, by pomieścić swoje spotkania, tak dużej, że sala Junkersa nie była wystarczająco duża, więc musieli przenieść się najpierw na dziedziniec Junkersa, a potem na rynek. W wielu przypadkach odbywały się równoległe spotkania, a Nowy Dwór miał zaszczyt wysłuchać najlepszych mówców i działaczy Bundu. W ostatnią sobotę przed głosowaniem wielki przywódca ludu, pan Bejrisz Michołowicz, zamknął kampanię wyborczą na dziedzińcu Junkersa słowami: "Słynna twierdza wojskowa Modlin znajduje się w Nowym Dworze, ale sam Nowy Dwór jest twierdzą Bundu".

Jednak zwycięstwo wyborcze przysporzyło Bundowi również poważnych problemów. Frakcja PPS nie miała odpowiednich osób do kierowania administracją miejską. Co więcej, radni z prawicowych ugrupowań - zarówno polskich, jak i żydowskich - byli tak rozgoryczeni porażką wyborczą, że nie chcieli współpracować z socjalistyczną większością w magistracie . Mieli też poparcie ludzi władzy w Warszawie, którzy szukali sposobów na obalenie władzy socjalistycznej większości w radzie i magistracie .

Magistrat składał się z pięciu członków: burmistrza, jego zastępcy i trzech radnych. Burmistrz miał być z PPS, a jego zastępca z Bundu, ale PPS nie miała odpowiedniego kandydata. Bund zaproponował więc swojego kandydata na burmistrza - Rudowskiego - co postawiło PPS w trudnej sytuacji, ponieważ polscy reakcjoniści prowadzili wówczas straszliwą kampanię, oskarżając PPS o zaprzedanie się Bundowi. Włączyły się do tego centrale Bundu i PPS w Warszawie. W pewnym momencie rozważano kandydaturę na burmistrza działacza centralnego Bundu, który był zaangażowany w działalność Bundu dotyczącą samorządu miejskiego - pana Wiktora Adlera, który później zginął. Ostatecznie jednak PPS wskazała własnego kandydata - Turka, który przybył do nas z miasteczka pod Łodzią, również o tej samej nazwie, gdzie zajmował ważne stanowisko w partii.

Finał wielkiego wydarzenia politycznego rozegrał się na pierwszym posiedzeniu nowo wybranej rady miejskiej. Przygotowali się do niego nie tylko radni, ale także znaczna część mieszkańców, głównie Żydów. Miasto wciąż odczuwało skutki opóźnionego wprowadzenia w życie zwycięstwa ludu. Spotkanie odbyło się w większej sali - "salonie" Roznbojma - i było burzliwe i dramatyczne.

W programie znalazły się dwa ważne punkty: 1) wybór magistratu i 2) deklaracje frakcji. Jeśli chodzi o wybory, wszystko poszło zgodnie z przewidywaniami: wyłoniono wyraźną większość, która była dobrze przygotowana do wyboru swoich kandydatów. Natomiast kwestia odczytania niektórych fragmentów deklaracji bundowskiej w języku jidysz wymagała zgody PPS i negocjacji. Odczytanie deklaracji w języku jidysz nie było jedynie lokalną praktyką; było to praktyką bundowską we wszystkich radach miejskich, zwłaszcza tam, gdzie większość stanowili socjaliści. Ponadto ludzie chcieli podkreślić prawa szkół, języka i kultury jidysz. Kiedy nadszedł czas odczytania deklaracji, na sali wyczuwało się napięcie. Pinkus Hirszbejn zaczął czytać deklarację bundowską, a kiedy przeszedł na jidysz, a zdumieni radni nieżydowscy usłyszeli te niezrozumiałe zdania, przewodniczący początkowo próbował to zignorować i nie zareagował.

Jednak wkrótce rozległ się dźwięk dzwonka, przywołując mówcę do porządku, rzekomo z powodu naruszenia regulaminu. Pomimo sprzeciwu reakcyjnych radnych, mówca zdołał kontynuować i dokończyć swoje przemówienie, co spotkało się z głośnym aplauzem ogromnej publiczności zgromadzonej na galerii. Cała żydowska ludność miasta świętowała i brała udział w walce.

Prawicowi radni zadeklarowali, że nie wezmą udziału w wyborach do władz magistratu. W skład wybranego magistratu weszło trzech członków PPS (burmistrz Turek i dwóch radnych) oraz dwóch bundowców (wiceburmistrz Rudowski i radny Didek Zilbertal).

Socjalistyczny magistrat nie miał łatwego zadania, ale dzięki nieustannym wysiłkom udało mu się odeprzeć groźbę reakcji i antysemityzmu, wpływy dwóch wybitnych mężczyzn, lekarza i aptekarza, oraz przekształcić zarząd miasta w instytucję wspólnotową, wybieraną przez lud dla ludu, nie wyłączając Żydów.

Radni prawicowi robili wszystko, co mogli, aby uniemożliwić socjalistycznej radzie i magistratowi wykonywanie normalnej, konstruktywnej pracy. Mieli poparcie starosty, wojewody i całej klasy rządzącej. Najpierw próbowali unieważnić wybory, a kiedy to się nie powiodło, bo nie było ku temu podstaw, przez wiele miesięcy po prostu sabotowali wszystko, nie pozwalając na ratyfikację budżetu miejskiego. Kiedy to nie zadziałało, wszyscy prawicowi radni - polscy i żydowscy - zrzekli się swoich stanowisk, aby pozbawić radę pełnego kworum i umożliwić rządowi jej rozwiązanie. Jednak socjalistyczna większość sprzeciwiała się rozwiązaniu, dopóki nie zarządzono wyborów uzupełniających, aby wybrać innych na miejsce tych prawicowców, którzy zrezygnowali.

Prawica kontynuowała walkę i zbojkotowała wybory uzupełniające, ale głosowanie się odbyło. PPS zdobyła sześć dodatkowych mandatów, a bundowcy pięć. Wśród wybranych w wyborach uzupełniających znaleźli się Leje Sztajnberg, Herszl Kirsztejn i Chane Kupersztejn. Spośród 24 członków rady dziesięciu było bundowcami.

Zdecydowana większość wybranych została ponownie wybrana na kolejne kadencje rady i pozostała radnymi aż do wybuchu II wojny światowej. Oczywiście, władza socjalistycznej rady miejskiej nie przetrwała. Z rozkazu sanacji magistrat został rozwiązany. Rozpoczął się okres wzmożonej reakcji sanacji przeciwko ruchom socjalistycznym i demokratycznym oraz przeciwko tzw. centrolewicy. PPS w Nowym Dworze praktycznie zanikł, a wraz z nim socjalistyczna większość.

Jednak na arenie żydowskiej wpływy Bundu stale rosły, a liczba głosów, które otrzymywał, rosła. Do końca 1939 roku Bund miał pięciu radnych, choć później do wyboru potrzebna była większa liczba głosów, ponieważ rząd sanacyjny włączył do miasta całkowicie polskie dzielnice poza miastem, w celu "chrystianizacji" żydowskiego Nowego Dworu.

* Pinkas Nowy Dwor, Memorial book of Nowy-Dwor, 1965.

 

 

18 sierpnia 1927. Kurjer Warszawski, nr 225.

 

WYBORY MAGISTRATU W NOWYM DWORZE.

W dniu wczorajszym odbyły się wybory magistratu w Nowym Dworze. Na burmistrza wybrano 13 głosami p. Juljana Turka, kandydata P. P. S., urzędnika Banku Polskiego w Warszawie. Wice-burmistrzem obrano Icka Rudawskiego, (bund.), prezesa miejscowej rady Związków zawodowych i klasowych. Ławnikami zaś p. W. Domańskiego (P. P. S.), kierownika tamtejszej Kasy chorych oraz p. R. Pobierała, pracownika twierdzy Modlin, a następnie Dydję Zylbertala (bund.), robotnika z tartaku.




Koalicja: Widoczna jest współpraca polskiej lewicy (P.P.S. – Polska Partia Socjalistyczna) z żydowskim Bundem (Ogólnopolski Pracowniczy Związek Żydowski).

Funkcje objęli przedstawiciele klasy pracującej i urzędniczej (bankowiec, działacz związkowy, pracownik kasy chorych, pracownik twierdzy oraz robotnik tartaku).

 

 

1927. Po wyborach. Socjalistyczny Magistrat Nowego Dworu.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

1927. Burmistrz Miasta Nowego Dworu nie chce oddać władzy.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

1927. Wybór PPS-owskiego burmistrza Nowego Dworu J. Turka - szykany i unieważnienie wyborów.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Wrzesień 1927 r. Wiec PPS w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

1927. Walka o magistrat w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

1927. Agonia Rady Miejskiej w Nowym Dworze - jedenasty z rządu radny składa mandat.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

1927. Odwołanie magistratu w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

1927. Ciąg dalszy sprawy unieważnienia wyborów w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

1927. Aresztowanie radnego w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

12 września 1927. Gazeta Warszawska Poranna, nr 250.

 

MAGISTRAT SOCJALISTYCZNY W NOWYM DWORZE

Donieśliśmy wczoraj, iż burmistrzem w Nowym Dworze (powiat Warszawski) został tow. Juljan Turek, członek O. K. R. Warszawa - Podm.

Obecnie otrzymujemy dalsze szczegóły wyborów.

Tow. Turek przeszedł 13 głosami na 24.

Na wice-burmistrza wybrano tow. Rudawskiego 16 gł. (Bund). Na ławników — tow. Domański (PPS.), tow. Zylbertala (Bund) i p. Przebierała (bezpartyjna lista robotnicza).

Wobec tego, iż dotychczasowy burmistrz prawicowy, p. Janczewski, popierany przez Chadecję i blok żydowski — przepadł w głosowaniu, prawica nie wystawiła wcale kandydatów do magistratu.

Nowej placówce socjalistycznej składamy na tem miejscu serdeczne życzenia owocnej pracy dla dobra klasy robotniczej.
__________________________________________________________________________________________________________________


BYŁY BURMISTRZ W NOWYM DWORZE NIE CHCE ZDAĆ URZĘDOWANIA!!

CO NA TO WŁADZE NADZORCZE?

Wspominaliśmy już w „Robotniku” o szykanach, jakie stosują władze administracyjne wobec nowowybranego burmistrza w Nowym Dworze, tow. Turka.

Przede wszystkiem zaraz na wstępie zażądano od niego, aby w przeciągu 2 tygodni „wylegitymował się”. Gdy następnie tow. Turek zgłosił się do magistratu, aby objąć urzędowanie, były burmistrz Janczewski, oświadczył mu, że nie może zdać magistratu... przed upływem 2 tygodni! Ponieważ żadnych wyraźnych przepisów, któreby opiewały, że nowy burmistrz ma objąć urzędowanie dopiero po upływie dwóch tygodni — przeto postępowanie p. Janczewskiego wygląda na najzwyklejszą szykanę. — Trudno również oprzeć się [wra]żeniu, iż p. Janczewski działa właśnie w porozumieniu ze starostwem, które uprawiało propagandę przeciwko wybraniu socjalisty na stanowisko burmistrza!!

Zastępca starosty, p. Słowik wygłosił na pierwszem posiedzeniu Rady Miejskiej mowę, w której, nie wymienił wprawdzie nazwiska byłego burmistrza Janczewskiego, ale niedwuznacznie agitował za jego wyborem. Jednocześnie jednak wyświadczył swemu protegowanemu niedźwiedzią przysługę, gdyż wyliczył skandaliczne braki w gospodarce miejskiej, które należy usunąć — a przecież p. Janczewski przez parę lat urzędował w Nowym Dworze i nic nie zrobił, aby polepszyć gospodarkę miejską.

P. Janczewski, który jest znanym reakcjonistą, zbiera jednocześnie podpisy od mieszkańców, że nowowybrany magistrat jest magistratem... „komunistycznym”!...

A całej tej kampanji reakcyjnej przeciwko socjalistycznemu burmistrzowi idzie na rękę „Głos Prawdy”!...

3. „W NOWYM DWORZE BĘDZIE RZĄDZIŁ TUREK“
Tak zatytułował „Głos Prawdy“ z 20 b. m. notatkę o wyborze tow. Turka na burmistrza w Nowym Dworze.

Dla organu pomajowych dorobkiewiczów nazwisko Turek trąci gminem i czemś b. pospolitem. Co innego taki np. Dunin-Borkowski, który jest wprawdzie obszarnikiem i konserwatystą, ale dzięki swemu nazwisku, swym manierom i obejściu przynosi zaszczyt prawdziwy sanacji. My socjaliści, potomkowie chłopów pańszczyźnianych, mający w swych szeregach fornali od krów i wideł — musimy zadowolić się Turkami, Bocianami, Pająkami.

Ale możemy pocieszyć panów z „Głosu Prawdy”, że nie tylko oni, lecz także władze administracyjne krzywo patrzą na wybór tow. Turka, albowiem zażądały od niego, by w ciągu 2 tygodni wylegitymował się, co zacz, czy ma dowody osobiste w porządku, czy był karany i t. d. Bo jest członkiem P. P. S. i nazywa się Turek. Dunin-Borkowskich i innych — skarb nigdy by nic podobnego nie spotkało.
__________________________________________________________________________________________________________________


WIADOMOŚCI Z CAŁEGO KRAJU

PRZECIWKO UNIEWAŻNIENIU WYBORÓW DO MAGISTRATU W NOWYM DWORZE

IMPONUJĄCY WIEC P. P. S.

Oburzenie, jakie wywołała w całej klasie robotniczej Nowego Dworu wieść o unieważnieniu wyborów do Magistratu, oraz plugawa kampanja, zgodnym chórem prowadzona przez prasę sanacyjno-rządową i „Rzeczpospolitą”, znalazła swój wyraz w niezwykle tłumnem zgromadzeniu w dn. 4 b. m.

Wiec P. P. S. w Nowym Dworze zgromadził koło 1000 uczestników. Wszyscy mówcy w przemówieniach swych podkreślali cynizm, z jakim czynniki rządowe nie zawahały się pogwałcić wyraźnej woli ludu i zasłonić tym sposobem brudów, jakich dopuścił się poprzedni chadecki Magistrat Nowego Dworu.

Przewodniczył na wiecu tow. J. Otrębski, przemawiali zaś tow. tow. S. Brzozowski, J. Turek, J. Mieszkowski i S. Skarżyński. Ogromne wrażenie na zebranych wywarł obszerny i głęboki referat tow. Turka, na temat zadań i praktyki socjalistów w samorządach miejskich.

W rezolucji jednogłośnie uchwalonej przez zebranych, czytamy, że „zebrani z oburzeniem protestują przeciw bezprawnemu unieważnieniu wyborów socjalistycznego magistratu, widząc w tem dalszy ciąg walki reakcji społecznej z klasą robotniczą, domagają się kategorycznie cofnięcia decyzji wydziału powiatowego o unieważnieniu wyborów i wzywają radnych frakcji robotniczych do dalszej wytrwałej walki pod czerwonemi sztandarami P. P. S.”.

Wiec zakończono odśpiewaniem „Czerwonego Sztandaru” i „Międzynarodówki”.

Kilku chadeckim warchołom, m. in. byłemu wice-burmistrzowi Piotrowskiemu, którym prezydjum udzieliło głosu, robotnicy nowodworscy oburzeni słusznie jawną chęcią rozbijania jedności ruchu, nie pozwolili mówić, tak iż po kilku mętnych i wykrętnych frazesach musieli oni usunąć się ze wstydem.
____________________________________________________________________________________________________________________


WALKA O MAGISTRAT W NOWYM DWORZE

We wczorajszych pismach stołecznych pojawiła się notatka o aresztowaniu przez policję warszawską radnego z Nowego Dworu Burdzińskiego („Jedność robotnicza”), w związku z aresztowaniami wśród komunistów w Warszawie.

Prasa prawicowa, wraz z „Głosem Prawdy”, korzystając z powyższego faktu, kuje broń przeciwko nowowybranemu socjalistycznemu magistratowi w Nowym Dworze.

Mianowicie rozpisuje się iż Burdziński, oraz wielu z pośród radnych, nie mają biernego prawa wyborczego, co można wykorzystać w kierunku unieważnienia wyborów do Rady lub Magistratu.

Doszukano się tego dopiero po sromotnej klęsce, poniesionej przez prawicę polsko-żydowską przy wyborach do Magistratu. Chce się za wszelką cenę nie dopuścić socjalistów do zarządu miastem. Lecz, niestety, wybory do Rady dawno się uprawomocniły; wybory zaś do Magistratu odbyły się przy udziale zastępcy starosty p. Słowika, więc unieważnienie ich ośmieszyłoby reprezentanta władzy nadzorczej.

Klasa robotnicza nie pozwoli na to, by w ten sposób uniemożliwiano objęcie zarządu miasta, wybranym prawomocnie władzom miejskim.
________________________________________________________________________________________________________________________


AGONJA RADY MIEJSKIEJ W NOWYM DWORZE

Jedenasty z rzędu radny składa mandat

Członek niedawno obranej Rady miejskiej w Nowym Dworze, Michał Chałastowski (PPS.), złożył mandat. Jest to już jedenasty radny, zrzekający się zaszczytu piastowania tej godności w Nowym Dworze. Agonja nowodworskiej rady ma się ku końcowi.
__________________________________________________________________________________________________________________


ODWOŁANIE MAGISTRATU W NOWYM DWORZE

Na murach Nowego-Dworu ukazało się wczoraj ogłoszenie, zawiadamiające mieszkańców o unieważnieniu wyboru socjalistycznego magistratu. Motywy decyzji prześwietnego wydziału powiatowego są nader oryginalne. Unieważnił on wybory z tego powodu, iż rzekomo dwaj radni nie posiadali biernego prawa wyborczego do Rady miejskiej w Nowym-Dworze. Nonsens tego rozumowania jest oczywisty. W chwili bowiem głosowania byli oni radnymi, gdyż wybory do Rady miejskiej przez nikogo nie kwestionowane uprawomocniły się. Wobec tego udział tych radnych w wyborze magistratu był najzupełniej legalny, czyli wybór magistratu prawomocny. Praktyka wydziału powiatowego mogłaby doprowadzić do wręcz absurdalnych skutków. Gdyby np. zakwestionowano mandaty radnych po półrocznem urzędowaniu magistratu, to i wtedy pewnie wydział powiatowy unieważniłby jego wybór i z równą słusznością musiałby zakwestionować wszystkie akty podpisane przez „nieprawnie” wybranego burmistrza.

Podnieść również należy, iż kwestionowanie mandatów 2 radnych na tej tylko zasadzie, iż rzekomo głosowali w Warszawie jest niesłuszne, nie ustalono bowiem, gdzie posiadali prawo wyborcze. W każdym bądź razie magistrat Nowego-Dworu zaświadczył, iż w tym właśnie mieście posiadają oni bierne prawo wyborcze. Charakterystyczne jest, iż kampanji władz administracyjnych przeciwko czerwonemu magistratowi towarzyszy zgodny aplaus „Głosu Prawdy” i „Rzeczpospolitej”.

Mimo bezmyślnych szykan administracji, niecofającej się nawet przed aresztowaniem radnych, mimo naganki prasy sanacyjno-chadeckiej, robotnicy Nowego-Dworu nie pozwolą sobie wydrzeć należnego wpływu na samorząd.
______________________________________________________________________________________________________________________


DALSZE PROWOKOWANIE KLASY ROBOTNICZEJ W NOWYM DWORZE

Sprawa unieważnienia wyborów magistratu w Nowym Dworze jest wciąż jeszcze otwartą. Jak się dowiadujemy, p. zastępca starosty Słowik poczyna się chwytać wręcz konwulsyjnych metod by za wszelką cenę utrącić socjalistyczny Magistrat.

Ostatnio z własnej czy innych czynników inicjatywy wzywa po kolei do siebie tych wszystkich radnych, którzy dotąd nie złożyli jeszcze swych mandatów, na jakieś tajemnicze poufne konferencje. Zrzekło się bowiem dotąd trzech z pośród pięciu radnych chadeckich i sześciu Żydów.

Jednocześnie w idealnej zgodzie z czynnikami rządowemi prowadzona jest nieprzebierająca w środkach kampanja w prasie reakcyjnej. Po „Rzeczpospolitej” łgać poczyna „Dwugroszówka”. Robi z chadeków i sześciu burżuazyjnych Żydów wzorowych „narodowców”, którzy w trosce o pobliską „fortecę” modlińską zrzekli się mandatów. Atak przeprowadzany jest koncentrycznie, bo równocześnie wydala się innych radnych, głosujących za robotniczą kandydaturą, z fabryk państwowych i więzi się w aresztach. Tendencja tych poczynań jest wciąż jeszcze jedna i ta sama: chodzi o zdekompletowanie za wszelką cenę rady i uniemożliwienie wszelkiemi środkami objęcia stanowisk przez nowy Magistrat. Żydowskim bowiem „narodowcom” pospołu z chadekami nie tyle chodzi o obronę „fortecy” modlińskiej, ile drżą oni w panicznym strachu przed obnażeniem odmętu wszelakich brudów w Magistracie, o jakich głuche wieści oddawna krążą już po Nowym Dworze.
_____________________________________________________________________________________________________________


ARESZTOWANIE RADNEGO W NOWYM DWORZE

KONIECZNOŚĆ UNIEWAŻNIENIA WYBORÓW

Policja warszawska aresztowała radnego m. Nowego Dworu p. Burdzińskiego. Aresztowanie jego pozostaje w związku z zatrzymaniem w Warszawie wybitnego działacza komunistycznego Jana Sawickiego. Radny Burdziński, jako stały mieszkaniec Warszawy, nie posiada w Nowym Dworze biernego prawa wyborczego, mimo to jednak obrany został radnym tego miasta. Przeoczenie to winno być obecnie naprawione. O ile wiadomo, niektóre ugrupowania społeczne, niezadowolone z wyniku wyborów do Rady Miejskiej i Magistratu w Nowym Dworze zamierzają zażądać unieważnienia powyższych wyborów tem bardziej, że takich radnych jak p. Burdziński, nieposiadających biernego prawa wyborczego jest w Nowym Dworze obecnie kilkunastu.
______________________________________________________________________________________________________________________


Nadużycia wyborcze w Nowym Dworze

(Od specjalnego korespondenta „Gazety Warszawskiej Porannej“).

Nowy Dwór we wrześniu.

Nie warto by może uwagi czytelnika zaprzątać tematem tak pozornie drobnym, gdyby nie dwa powody: 1) iż Nowy Dwór jest bezpośrednim sąsiadem twierdzy Modlin, 2) że rozszalała agitacja P. P. S. i komunizmu w bezpośredniem sąsiedztwie twierdzy, powinna być wreszcie zauważona przez czynniki zainteresowane.

Dlatego: — Opinja publiczna powinna wiedzieć, że dzięki dobroczynnym skutkom ogłaszania wyborów do samorządów miejskich na zasadzie starych ordynacyj wyborczych, do nowej rady miejskiej w Nowym Dworze weszło na 24 miejsc tylko 11 narodowców, a reszta — PPS. i socjaliści bez figowego listka, czyli komuniści...

— Opinja publiczna powinna przyjąć do wiadomości, iż przy wyborach do rady miejskiej nie obyło się bez całego szeregu szachrajstw i poprostu łajdactw wyborczych, które sprowadzone do wspólnego mianownika, dają jedno wielkie oszustwo!

— Opinja publiczna powinna zainteresować się i tem, że jeśli władze już rozwiązały nowoobrany magistrat w N. D., obrany przez radę miejską, to tem bardziej powinny rozwiązać i ją samą, choćby ze względu na zasadę: takie dziecię, jaka mama...

Ponieważ niejeden sceptyk może odnieść się pesymistycznie do tych zarzutów, służymy dowodami na to, żeśmy działali pisali na podstawie dowodzików „czarno na białem“:

— Towarzysz J. Turek (z nazwiska, nie z narodowości!) pepesowski „burmistrz“ Nowego Dworu, „wybrany“ przez żydów i współkamratów partyjnych, niesłusznie awanturuje się wskutek rozwiązania magistratu gdyż obrano go w takim dobranym składzie, że jeden z „ojców“ miasta, także towarzysz, ale komunistyczny, — Bronisław Burdziński został aresztowany i po dziś dzień siedzi w tzw. kryminale za bolszewizm, oraz iż szereg innych „ojczulków“ podejrzanych jest o to samo. Towarzysz J. Turek — z zawodu buchalter, o ile wiemy w Banku Polskim w Warszawie, nie powinien zapominać, że w czasie wyborów prezydjum magistratu N. D. brali także udział: tenże wspomniany Bron. Burdziński i Izrael Rabinowicz, którzy nie posiadali na to prawa, gdyż byli stałymi mieszkańcami m. Warszawy, a do Nowego Dworu zjechali na wybory jedynie i wyłącznie z powodu swych „sympatji bolszewickich“ dla tamtejszych współkamratów...

Z powyższych względów należy przyjść do przekonania, że wybory na członków rady miejskiej były — bezprawiem, wobec czego słusznem wydaje się być żądanie ludności Nowego Dworu, aby — „taka“ rada miejska niezwłocznie była rozwiązana...!

Rada Miejska w Nowym Dworze tembardziej powinna być rozwiązana, że miasteczko to znajduje się vis a vis twierdzy Modlin, a brać żołnierska, mieszkająca w tej fortecy, wcale nie życzy sobie słuchać awantur pepesowsko-bolszewickich, wszczynanych przez nieprawnie i za pomocą oszustw jawnych, wybranych rajców miejskich!

Jan Cichy.

 

 

1927. Obywatele! Dnia 4 grudnia 1927 r. będą się odbywać przez cały dzień uzupełniające wybory do Rady Miejskiej naszego miasta.

 

Do Mieszkańców m. NOWEGO-DWORU

OBYWATELE!!

Dnia 4 grudnia 1927 r. będą się odbywać przez cały dzień uzupełniające wybory do Rady Miejskiej naszego miasta. W dniu tym każdy, mający 21 lat skończonych pospieszy do swojego obwodu, aby złożyć kartkę № 5. Tylko lista № 5 ma ludzi niezarażonych demagogją i fanatyzmem partyjnym. Tylko ludzie z listy № 5 bronić będą mocno i sprawiedliwie interesów wszystkich warstw mieszkańców Nowego Dworu. Ludzie z listy № 5 dbać będą o systematyczny rozwój tego miasta, w którem wychowani od dzieciństwa, znają dobrze jego braki i stan majątkowy mieszkańców. Tylko interes gospodarczy miasta przyświecać będzie kandydatom listy № 5 w ich działalności radzieckiej. Obiecanki pozostawiamy innym. Pragniemy wykonać to, co będzie zgodne z sumieniem i istotnym stanem posiadania obywateli naszego miasta.

OTO KANDYDACI LISTY Nr. 5:

Glinicki Seweryn

Konarski Jerzy

Mierenkow Aleksander

Hopfer Alfred

Kucińska Aleksandra

Koskowski Stanisław

Gabryszewski Jan

Borkowski Stefan

Głosujcie na listę Nr. 5.

_____________________________________________________________________________________________________________________

- W tekście pojawia się przymiotnik „radzieckiej” – w tym kontekście (rok 1927) nie odnosi się on do Związku Radzieckiego, lecz do pracy w Radzie Miejskiej (działalność radnego).

 

 

Przed 1939. Przykazania wyborcze, które każdy mieszkaniec m. Nowego-Dworu wiedzieć i pamiętać powinien.

 

11 Przykazania wyborcze 11

Które każdy mieszkaniec m. Nowego-Dworu wiedzieć i pamiętać powinien.

1) Że od godz. 8 rano do godz. 10 wieczorem w niedzielę 19 czerwca odbywać się będą wybory do Rady Miejskiej, która będzie przez 3 lata zarządzać całem miastem.

2) Że każdy bez wyjątku mieszkaniec, który skończył 21 lat i zamieszkuje na terenie tutejszego miasta conajmniej 6 miesięcy ma prawo głosować.

3) Że każdy głosować powinien w biurze swego obwodu, a biur tych jest 3, a mianowicie:

1) lokal szkoły powsz. ul. Kościuszki Nr. 4

2) lokal Magistratu, Warszawska 4,

3) lokal Sądu Pokoju ul. Warszawska 3.

4) Każdy mieszkaniec jeśli jest dobrym polakiem i pragnie mądrej i sprawiedliwej gospodarki w mieście, winien zaopatrzyć się w kartkę, na której nie więcej prócz cyfry 11 wypisane nie będzie i nie chwaląc się przed nikiem, aby mu kartki z tym numerem podstępem na inną nie zamieniono, winien pójść do biura wyborczego, gdzie otrzyma urzędową kopertę. Do koperty należy włożyć swą kartkę z Nr. 11 i oddać do rąk przewodniczącego Komisji Wyborczej, a ten ją zaraz wrzuci do urny wyborczej.

5) Każdy, kto idzie głosować winien mieć dowód, że jest tą samą osobą, za którą się podaje, a więc powinien mieć paszport polski, rosyjski, albo niemiecki jeśli nie ma, może mieć metrykę, książeczkę z Kasy Chorych, wreszcie bilet kolejowy lub inny dowód z fotografją. Jeśli zaś żadnego z tych dowodów nie posiada musi iść naprzód do Magistratu w Nowym-Dworze i tam dadzą mu odpowiedni dowód.

6) Jeśli kto chce jeszcze bliżej poinformować się co do wyborów ten niech się zgłasza każdego dnia od godz. 6-tej po południu, a w dzień wyborów przez cały dzień, do sekretarjatu w sali teatralnej dom p, Zdanowicza.

Na liście Nr. 11 Komitetu Chrześcijańskiego Zjednoczenia Gospodarczego są kandydaci do Rady Miejskiej z pośród robotników, rzemieślników, kupców i nauczycieli.

11 Lista ta jednoczy wszystkich — a gdzie jedność tam siła 11

 

 


W latach 1921-1926 uaktywniły się partie żydowskie, a wśród nich najbardziej radykalny Bund, ugrupowanie o charakterze socjalistycznym, dążące do stworzenia sojuszu partii lewicowych, do przebudowy społeczeństwa oraz zapewnienie Żydom autonomii kulturalno-narodowej.
Działacze tej partii mieli w II RP znaczący wpływ na świeckie szkolnictwo żydowskie. Na terenie powiatu warszawskiego siła Bundu ujawniła się przede wszystkim w Nowym Dworze, gdzie wpływy partii - podobnie jak w całej Polsce - były szczególnie odczuwalne wśród członków związków zawodowych (odzieżowych, transportowców i tragarzy, robotników przemysłu drzewnego). Przykładem mogą być przeprowadzone w 1924 roku strajki 400 hafciarek oraz fryzjerów. Obydwie grupy domagały się podwyżki płac. Na czele Rady Zawodowych Związków Klasowych w Nowym Dworze stał działacz Bundu Chaim Icek Rudowski. Do grupy najaktywniejszych działaczy należeli: Herszfang, Kirsztejn, Babic, Wroński. Przykładem działania Bundu w Nowym Dworze może być także akcja z dnia 26 marca 1925 roku, kiedy to związkowcy wystosowali pismo do Rady Miejskiej w sprawie bezrobocia wśród robotników żydowskich. Wzrosło ono na skutek przejęcia elektrowni miejskiej przez Bank Handlowy w Warszawie, który odmówił zatrudniania Żydów. Interwencja była skuteczna, burmistrz Nowego Dworu Janczewski w piśmie do dzierżawców firmy W. Westrich S-ka Akc. Polskiego Banku Handlowego nakazał przyjmowanie do pracy robotników bez różnicy wyznania. Wpływ Bundu widoczny był też w środowisku młodzieży żydowskiej mieszkającej w Nowym Dworze, gdzie powstały dwie organizacje: Zukunft dla starszej młodzieży i Skif, którego członkowie mieli poniżej 15 lat. Kilku działaczy związanych z Bundem i stowarzyszeniem "Nasze Dzieci" zostało aresztowanych właśnie w Nowym Dworze, oskarżono ich o poglądy komunistyczne. I choć nie znaleziono podstaw do uwięzienia, to założone na terenie miasta szkoły zostały zamknięte (pod zarzutem nieodpowiednich warunków lokalowych). Bardzo uroczyście obchodzono w 1927 roku 30-lecie istnienia partii Bund. W wielu miastach Mazowsza zorganizowano wiece i manifestacje. Około 300 osób uczestniczyło w pochodzie w Nowym Dworze w dniu 15 listopada 1927 roku. Manifestanci śpiewali pieśni rewolucyjne ("Międzynarodówkę" i "Czerwony Sztandar"), porządku pilnowała żydowska milicja. Działacze Bundu inicjowali współpracę z Polską Partią Socjalistyczną oraz z Komunistyczną Partią Polski. Właśnie z tego powodu odezwy KPP wydawane były też w języku jidysz. Taka prężna organizacja komunistyczna działała w Zakroczymiu, za przynależność do niej skazano na pobyt w więzieniu 6 miejscowych Żydów. Nie obeszło się jednak bez konfliktów. W środowisku nowodworskich Żydów doszło do sporów i walki o wpływy, z jednej strony zwolenników chcieli pozyskać działacze Bundu: Chaim Icek Rudowski i M. Karolczyk, a z drugiej strony swoją pozycję chciał umocnić rabin Neufeld. Doprowadziło to do ostrej rywalizacji. Nowodworski oddział Bundu wziął udział w wyborach samorządowych w 1927 roku, zgłaszając po raz pierwszy swojego kandydata. Spowodowało to ostry sprzeciw rabina gminy żydowskiej Neufelda, z którego inicjatywy odbyło się spotkanie pobożnych Żydów i przedstawicieli Bundu. Zamiast rzeczowej dyskusji doszło jednak do rękoczynów, interweniowała policja, aresztowano Chaima Icka Rudowskiego. Pomimo tego Bund, zyskując wsparcie dwóch członków z sąsiedniej gminy Jabłonna, a także syjonistów, odniósł sukces w wyborach samorządowych, a jego kandydat wszedł w skład Zarządu Miejskiego w Nowym Dworze. W środowisku nowodworskich Żydów byli przedstawiciele różnych ugrupowań. Bund reprezentowali: Leon Grabman, Chaim Isaak Rudowski, Herz, Dubnikov, Ershel Imelfarb, Mendel Rosenfeld, Dudek Silberthal, Niskim i Leah Steinberg, Tantum Kronberg, Mates Papier, Barukh Kelerweiss, Shamai Kalikstein. Radykalnym socjalistą był artysta Abraham Guterman.

* Jolanta Załęczny "Powiat warszawski w latach II Rzeczypospolitej: życie społeczno-polityczne, gospodarcze i kulturalne", 2015.

 

 

1927. Zbrodnicza agitacja w Nowym Dworze.

 

ZBRODNICZA AGITACJA

PRÓBA ZARAŻENIA WOJSKA

W Nowym Dworze zatrzymano trzech osobników, którzy rozpowszechniali w pobliżu baonu elektrycznego ulotki komunistyczne, wydane w związku z 13-leciem Związku Młodzieży Komunistycznej. Osobnicy ci zatrzymani zostali przez wojskowych. Dochodzenie w toku. Powyższy fakt uprawiania agitacji wśród wojskowych stwierdza, że wpływy lewicowych organizacji, stojących na gruncie antypaństwowym, znacznie w Nowym Dworze wzrosły, co pozostaje nie bez związku z wynikiem ostatnich wyborów do Rady Miejskiej i Magistratu.



Tekst ten jest typowym przykładem retoryki prasowej z okresu II Rzeczypospolitej, skierowanej przeciwko ruchom komunistycznym. Wspomniany „baon elektryczny” to Batalion Elektrotechniczny, który stacjonował właśnie w Nowym Dworze (Mazowieckim). Związek Młodzieży Komunistycznej (ZMK), o którym mowa, był organizacją nielegalną, ściśle powiązaną z Komunistyczną Partią Polski (KPP).

 

 

 

1927. Tratwy na Narwi pod Modlinem.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

 

1927. Sprawozdanie z działalności przychodni powiatowych w tym w Nowym Dworze w zakresie działalności zapobiegawczej i propagandowej, walki z chorobami zakaźnymi i lecznictwa.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

 

Chorobami uznanymi za społeczne były choroby weneryczne. Podstawą prawną do walki z nimi było rozporządzenie Ministra Zdrowia Publicznego z dnia 6 września 1922 roku, na mocy którego nakazano likwidację domów publicznych i sporządzenie rejestrów kobiet trudniących się nierządem. Działania służby zdrowia, w tym lekarza powiatowego (do jego obowiązków należało zwalczanie nierządu) wspierały instytucje społeczne. Należały do nich założone w 1922 roku Towarzystwo Eugeniczne oraz istniejący od 1928 Związek Przeciwweneryczny. Na terenie powiatu warszawskiego w 1922 roku Powiatowy Urząd Zdrowia zorganizował punkt sanitarno-obyczajowy w Nowym Dworze. Dokonywano tam dwa razy w tygodniu badań prostytutek. Specjalnie zatrudniona urzędniczka sanitarno-obyczajowa miała pilnować regularności badań i prowadzić ewidencję. Nie było natomiast szpitali przeznaczonych dla tego typu chorych, przyjmowali ich lekarze w ośrodkach zdrowia (w 1930/1931 odnotowano 17 chorych wenerycznie).

* Jolanta Załęczny "Powiat warszawski w latach II Rzeczypospolitej: życie społeczno-polityczne, gospodarcze i kulturalne", 2015.

 

 

 

1927. Przygoda naiwnego jubilera z Nowego Dworu.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

NAIWNY JUBILER Z NOWEGO DWORU

Jubiler Aron Holcman z Nowego Dworu padł wczoraj ofiarą własnej nieostrożności, a ściślej mówiąc braku znajomości swego zawodu. P. Holcman szedł wczoraj w południe w okolicy Hal Mirowskich, niosąc walizkę, w której przywiózł z Nowego Dworu większą ilość zegarków i biżuterji. Jubilera zaczepiło na ulicy dwóch jegomości, którzy zaproponowali mu kupno brylantowych kolczyków za drobną sumę 200 zł. P. Holcman obejrzawszy kolczyki, nie dowierzając swemu doświadczeniu odpowiedział, iż przed kupnem musi zasięgnąć rady któregoś z warszawskich kolegów. Nieznajomi wskazali mu adres najbliższego sklepu jubilerskiego. Naiwny jubiler z Nowego Dworu wziął kolczyki, zostawiając na zastaw swą cenną walizkę oraz 200 zł. w gotówce. Warszawski kolega p Holcmana orzekł, że kolczyki warte są 3 zł. Wobec tego jubiler z Nowego Dworu postanowił kolczyków tych nie kupować i odebrać swoje 200 zł. Nie odebrał jednak ani pieniędzy, ani pozostawionej walizki, gdyż obaj nieznajomi zniknęli bez śladu.
_____________________________________________________________________________________________________________________________

PRZYGODA JUBILERA Z NOWEGO DWORU

Przed dziesięciu dniami, jak już nasze pismo donosiło w wydaniu z dnia 15-go b. m. niejaki Aron Holcman, jubiler z Nowego Dworu, został podstępnie okradziony w okolicy Hal Mirowskich przez zuchwałych oszustów. Zachęcony przez nich do kupna brylantowych kolczyków, które następnie okazały się bezwartościowemi, stracił wskutek własnej nieroztropności walizkę napełnioną zegarkami oraz 200 zł. w gotówce. W Urzędzie Śledczym, dokąd zgłosił się ze skargą naiwny jubiler, przedstawiono mu album z fotografjami rozmaitych przestępców. Holcman poznał z fotografji trzech oszustów, którzy go podstępnie okradli. Śledztwo policyjne opierając się na zeznaniach jubilera miało doprowadzić do aresztowania kilku zawodowych złodziei t. zw. brylanciarzy.

Przed kilku dniami p. Holcman otrzymał list, w którym prosił go niejaki p. Blum, aby jubiler zechciał go odwiedzić w nader ważnej sprawie w jego mieszkaniu przy ul. Muranowskiej 40. Jakież było zdziwienie p. Holcmana, gdy u owego Bluma zastał oszustów, którzy go tak podstępnie okradli przed dziesięciu dniami. Oszuści zażądali od jubilera, aby cofnął oskarżenie złożone na nich w Urzędzie Śledczym. Gdy Holcman odmówił starano się go steroryzować a w końcu poturbowano go i wyrzucono za drzwi. Chcąc jednak widocznie uniknąć dalszych przykrych powikłań, oszuści wyrzucili za nim skradzioną walizkę z zegarkami. Nie zwrócono mu jednak skradzionych 200 zł. Holcman zwrócił się ponownie do policji donosząc o wszystkiem i prosząc o interwencję.

Dalsze śledztwo prowadzi 12-ty Komisarjat.

________________________________________________________________________________________________________________

- Brylanciarze: Określenie zawodowych oszustów specjalizujących się w wyłudzeniach „na brylanty”.

- Jegomości: Nieco staroświeckie, choć w 1927 r. jeszcze powszechne określenie mężczyzn.

- Padł ofiarą braku znajomości swego zawodu: Autor z pewną dozą ironii podkreśla, że jubiler nie rozpoznał fałszywych kamieni.

- Zasięgnąć rady: Eleganckie określenie na poproszenie o opinię lub konsultację.

- Zostawiając na zastaw: Pozostawienie czegoś jako gwarancji lub zabezpieczenia (w tym przypadku niefortunne).

- Steroryzować / Poturbować: Opis fizycznej i psychicznej agresji, jakiej dopuścili się oszuści, próbując zmusić jubilera do wycofania zeznań.

- Przykre powikłania: Eufemizm oznaczający dalsze problemy z prawem lub policją, których obawiali się przestępcy.

- Urząd Śledczy: Ówczesny organ policji zajmujący się sprawami kryminalnymi.

- Album z fotografjami: Dzisiejsza „kartoteka” lub „okazanie” – zbiór zdjęć znanych policji przestępców.

- 12-ty Komisarjat: Jednostka policji (komisariat) prowadząca sprawę w Warszawie.

 

W ostatnich dniach lipca 1922 r. na 4 komisariat policji w Warszawie zgłosiło się trzech panów. Każdy z nich opowiedział podobną historię. Pierwszym był Gabryel Mendel Filar kupiec z Ciechanowa. Zgłosił policji, iż na Pradze, na ulicy Sierakowskiego podeszło do niego dwóch nieznanych mu Żydów i zaproponowało okazyjne kupno brylantów. Filar dał się przekonać i z kilku prezentowanych okazów wybrał dwa, płacąc za nie 400 000 marek, czyli równowartość 10 par butów lub 90 kilogramów słoniny.

Chwilę później na ten sam posterunek zgłosił się Jan Liszewski, kupiec z Nowego Dworu, reemigrant z USA, który również dał się namówić na zakup brylantów, tym razem na ulicy Bonifraterskiej niedaleko od Dworca Gdańskiego. Nasz rodak zrobił "lepszy" interes, bo zakupił 19 szlachetnych kamieni i zapłacił za nie około 200 dolarów [około 13 000 000 000 marek polskich].

Jako trzeci na komisariat przybył Froim Dębowicz, kupiec z Kolna. Sprytna dwójka zaczepiła go na Wałowej, czyli na Starym Mieście. Z proponowanych mu kamieni wybrał 8 większych i zapłacił 291 dolarów [około 15 000 000 000 marek polskich]. We wszystkich przypadkach zakupione brylanty okazały się precyzyjnie oszlifowanym szkłem. Czy oszustów znaleziono, a naiwni kupcy odzyskali pieniądze, nie wiemy.

Nowodworzanie wyraźnie nie mieli szczęścia do brylantów i niestety nie uczyli się na błędach sąsiadów. Był początek 1927 r. gdy Aron Holcman, jeden z siedmiu nowodworskich zegarmistrzów udał się do Warszawy. Zabrał ze sobą walizkę z zegarkami i pieniądze na zakup części. Podobno w walizce znajdowała się również biżuteria. W nowodworskich dokumentach Holcman jest wymieniany jako handlarz lub zegarmistrz, jednak stołeczna prasa określała go jako jubilera, jednak jeżeli z tą ostatnią profesją miał coś wspólnego to najwyżej były to drobne naprawy jubilerskie. Około południa 14 lutego w okolicach Hal Mirowskich do idącego Holcmana podeszło dwóch nieznanych mu ludzi podających się za uciekinierów z Rosji i zaproponowało okazyjne kupno brylantowych kolczyków. Proponowana cena była bardzo zachęcająca. Brylanty miały kosztować 200 zl [pracownik umysłowy zarabiał miesięcznie około 300 zł] Zegarmistrz zainteresował się ofertą, ale według jednych chciał się dokładniej przejrzeć oferowanej biżuterii, lecz nie posiadał przy sobie szkła powiększającego, według innych chciał dokonać wyceny u profesjonalnego jubilera. Uczynni sprzedawcy wskazali miejsce, gdzie może pożyczyć sprzęt lub zasięgnąć rady, czyli najbliższą pracownię jubilerską, ale zażądali wadium za wypożyczane precjoza. Holcman pozostawił kupcom pewną kwotę pieniężną oraz swoją walizkę i poszedł sprawdzić cenę kolczyków. Jubiler, do którego trafił nie miał wątpliwości, biżuteria była warta 3 złote. Wściekły Holcman pobiegł odebrać swoje pieniądze i rzeczy, ale po sprzedawcach brylantów nie było już śladu. Inna wersja mówiła, że nowodworzaninowi namawianemu na kupno brylantów opryszkowie wyrwali walizkę i uciekli. W tym wypadku oceniono zawartość bagażu Holcmana na 400 zł.

Nie był to koniec tej historii, gdyż nowodworski zegarmistrz postanowił zgłosić sprawę na policji. W komisariacie pokazano mu zestaw fotografii przedstawiających różnego rodzaju oszustów. Wśród wielu oglądanych zdjęć rozpoznał handlarzy z placu Mirowskiego, jak się okazało zawodowych złodziei, tzw. brylanciarzy. Holcman miał wracać do Nowego Dworu, a policja obiecała, że po aresztowaniu oszustów dostanie zawiadomienie. Po kilku dniach zegarmistrz otrzymał tajemniczy list. Nieznany mu pan Blum zapraszał go w bardzo ważnej sprawie do swojego mieszkania w Warszawie przy ul. Muranowskiej 40. Holcman pojechał. I cóż się okazało? We wskazanym mieszkaniu nie było Bluma oferującego inwestycję, lecz czekali tam na nowodworzanina trzej oszuści, na których złożył skargę. Zażądali, by Holcman wycofał swoje oskarżenia, a gdy odmówił pobili go i wyrzucili za drzwi. Za zegarmistrzem, na schody wyrzucono również skradzioną mu wcześniej walizkę. Nie odzyskał jednak wpłaconego oszustom zadatku. Pomimo "zwrotu" walizki Holcman nie odpuścił i ponownie poszedł na policję.

* Maria Możdżyńska - (Nie)legendy nowodworskie po raz drugi, 2024.

 

 

 

1927. Otwarto trzy postępowania spadkowe zabezpieczone na nieruchomościach w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

O B W I E S Z C Z E N I E

Pisarz hipoteczny pow. Warszawskiego (Warszawa, ul. Hoża Nr. 47) ogłasza, iż zostały otwarte postępowania spadkowe po śmierci:


Anny Woltersdorf z domu Gwiazda, właśc. nieruchom. w Nowym Dworze, hip. Nr. 66.

Anszela syna Josela Złotnika, wierzyc. sumy 200 rb. i sumy 100 rb., zabezpieczonych na nieruch. w Nowym Dworze, hip. Nr. 130.

Zlaty-Rojzy vel Rozalji z Wachterów Gołębiker, współwł. nieruch. w Nowym Dworze, hip. Nr. 56.


Termin zamknięcia powyższych postępowań spadkowych wyznaczony został na d. 25 lipca 1927 r., w którym to dniu osoby interesowane winny zgłosić swoje prawa w kancelarji hipotecznej pod skutkami prekluzji.

 

 

 

20 grudnia 1927. Rada Miejska w Nowym Dworze podjęła uchwałę o zmianie nazwy parku znajdującego się pomiędzy dwoma kościołami. Dotychczasowa nazwa parku noszącego imię gen. Józefa Hallera została zmieniona na park im. Gabriela Narutowicza pierwszego Prezydenta RP.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Nowy-Dwór

KU CZCI PREZYDENTA NARUTOWICZA.

W związku z pięcioletnią rocznicą tragicznego zgonu prezydenta Gabryela Narutowicza Rada Miejska w Nowym Dworze na posiedzeniu w dniu 20 grudnia r. b. jednogłośnie uchwaliła przemianować miejski park im. gener. Józefa Hallera na park im. Prezydenta Gabr. Narutowicza.

Dodać należy, że tutejszy Magistrat zwrócił się do miejscowych księży katolickiego i ewangelickiego oraz rabina z prośbą o odprawienie specjalnych nabożeństw żałobnych za spokój duszy prezydenta i pomimo obietnicy nabożeństwa, specjalnie odprawiono tylko w bóżnicy z udziałem przedstawicieli Magistratu i policji. Ksiądz katolicki odprawiał tylko zwykłe nabożeństwo codzienne, a ewangelicki zupełnie wyjechał w tym dniu z Nowego-Dworu.

 

 

 

21 stycznia 1927. Afisz informujący o mającym się odbyć, w bibliotece Żydowskiego Towarzystwa Bibliotecznego, odczycie dentysty i literata A. Gutmana pt. "Jak przedłużyć życie ludzkie".

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

ŻYD. TOW. BIBLJOTECZNE w NOWYM DWORZU W PIĄTEK, dn. 21 stycznia 1927 r. o godz. 6 po poł. W SALI BIBLJOTEKI wygłosi literat żydowski p. A. GUTMAN dentysta znany na polu propagandy hygieny ludowej, laureat Medycznych konkursów Toz’u

ODCZYT NA TEMAT:

JAK PRZEDŁUŻYĆ ŻYCIE LUDZKIE

Tezy:

Co długość życia jest miarą postępu cywilizacji narodu.

Terenopja i podwaliny oparte naukowo dające linie przewodnie budowy zdrowia, spójną i stałą budowę organizmu (w grę wchodzi tu dieta).

Potrzeba higieny osobistej jako warunku zdrowia i przedłużenia życia.

Tanja unikanie chorób. Starość i odmłodzenie jako efekt walki przeciwko procesom starzenia.


Dochód na rzecz Towarzystwa. | Bilety
____________________________________________________________________________________________________________



TOZ: Skrót widoczny w tekście odnosi się do Towarzystwa Ochrony Zdrowia Ludności Żydowskiej w Polsce, niezwykle prężnie działającej organizacji zajmującej się higieną i profilaktyką.

 

 

 

Spichlerz nad Narwią – spichlerz zbudowany w latach 1838–1844 w Nowym Dworze Mazowieckim na tzw. „Kępie Szwedzkiej” przy ujściu Narwi do Wisły.

źródło grafiki i opisu - https://fotopolska.eu/

Obróbka zdjęcia - Gemini 3.

 

 

 

1927. Fragment mapy geologicznej okolic Warszawy.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1928 r.
 


19.III. - dotychczasowa stocznia Centralnych Warsztatów Marynarki Wojennej staje się jednostką organizacyjną Państwowych Zakładów Inżynierii.

- w Dzienniku Urzędowym Województwa Warszawskiego zostaje ogłoszona liczba oraz rozmieszczenie miejsc sprzedaży napojów alkoholowych na obszarze Województwa Warszawskiego w 1928 r. W powiecie Warszawskim przewidziano 82 miejsca sprzedaży w tym w Nowym Dworze 5 miejsc z tego 2 na wyszynk i 3 na sprzedaż detaliczną oraz w Modlinie 1 miejsce na sprzedaż detaliczną.

- z inicjatywy księdza Henryka Jóźwika, proboszcza nowodworskiej parafii utworzone zostaje stowarzyszenie pod nazwą "Akcja Katolicka", która rozpoczęła prowadzenie działalności kulturalno-oświatowej.

- członkami Ogniska Związku Polskiego Nauczycielstwa Szkół Powszechnych są nauczyciele następujących szkół nowodworskich: Janina Borkówna nr 2, Eugeniusz Ciesielski nr 1, Seweryn Glinicki nr 2, Piotr Jankowski nr 2, Stanisław Koskowski nr 1, Romuald Kozierowski nr 1, Aniela Krotowicz nr 1, Aleksander Kwiatkowski nr 1, Karolina Pająk nr 2, Jadwiga Przedwiecka nr 2, Czesław Przedwiecki nr 2, Waleria Rączkowa nr 1, Anna Sobucka nr 2, Elżbieta Sowianka nr 2 i Leonard Traczyk nr 1 oraz emeryt Bolesław Ciesielski. Zarząd Ogniska stanowią Eugeniusz Ciesielski, prezes; Leonard Traczyk, wiceprezes i skarbnik; Anna Sobucka, sekretarz.

 

 

Fakty Nowodworskie

 

Maria Możdżyńska

Poprawka burmistrza


Był 6 stycznia 1928 r., Święto Trzech Króli. Idealna pora na miejską choinkę dla dzieci. I zabawa choinkowa się odbyła, tyle że nieco dziwna.

Zacznijmy jednak od początku. Jesienią 1927 r. w Nowym Dworze przeprowadzono wybory samorządowe. Po licznych przepychankach i kłótniach kończonych nawet na ławie sądowej wybrano władze miejskie. Burmistrzem został lewicowiec Julian Turek z PPS-u, jego zastępcą miejscowy działacz żydowskiego Bundu trzydziestolatek Chaim Icek Rudawski. Podobne poglądy polityczne miała też większość Rady Miejskiej.

Jednym z pierwszych postanowień burmistrza Turka było uporządkowanie pomieszczeń Magistratu. Wśród obradujących lewicowców pewien element dekoracyjny rodził dysonans. Na ścianie wisiał obraz będący repliką wojskowego sztandaru ozdobionego wizerunkami Orła Białego i Matki Boskiej. Obraz pospiesznie wyniesiono na strych. Był 22 grudnia 1927 r.

Oczywiście część społeczeństwa Nowego Dworu zaprotestowała. Sprawa stała się głośna. Trafiała może nie na pierwsze, ale na drugie i trzecie strony gazet, w całym kraju. Z dnia na dzień burmistrz Turek stał się sławny. Tylko chyba nie o takiej sławie myślał. Naraził się prawie wszystkim: katolikom i prawosławnym – bo obraził Matkę Boską, narodowcom – bo Orzeł Biały wyniesiony na strych, wojsku – bo sztandar potraktowany bez szacunku. Trzeba było poprawić wizerunek burmistrza i to jak najszybciej, bo lekarz miejski doktor Riedl, zwolniony z posady za krytykę „porządków”, pozwał do sądu i Turka, i Radę Miejską. W tym momencie zrodził się pomysł na ocieplenie stosunków między burmistrzem, a obrażonymi nowodworzanami – zabawa choinkowa. Pomysł sam w sobie zupełnie sensowny: zadowolone dzieci = zadowoleni rodzice. Dlaczego zatem „poprawa” burmistrza była dziwna? Z kilku powodów.

Po pierwsze dziwne było miejsce, w którym odbyć się miała zabawa celebrująca w pewien sposób Boże Narodzenie. Na miejsce spotkania wybrano bowiem szkołę. Powiecie Państwo, że to raczej normalne, zabawa dla dzieci, szkoła zapewne miała jakąś salę gimnastyczną więc miejsce nasuwa się samo. Niezupełnie, bo spośród kilku nowodworskich placówek oświatowych wybrano szkołę żydowską. Po drugie dziwne było to, do kogo skierowano zaproszenia. Zabawa choinkowa kojarzy się raczej z chrześcijaństwem, a burmistrz zaprosił wszystkie nowodworskie dzieci szkolne i te z ochronki czyli przedszkola, oczywiście wraz z rodzicami. Ładny gest, tylko że około 50% nowodworzan było pochodzenia żydowskiego, w tym znaczną część stanowili ortodoksi i dla nich takie zaproszenie było obrazą.

Po trzecie dziwny był sam przebieg zabawy. Skoro była to zabawa organizowana przez władze miasta to zgodnie ze zwyczajem powinien rozpocząć ją burmistrz. I rozpoczął. Tylko zamiast życzeń dobrej zabawy wygłosił spicz polityczny dodając przy tym, że „Jezus był socjalistą”. Nieco oszołomioną dziatwę i zebranych rodziców, po takim stwierdzeniu nie zdziwił już chyba repertuar zaproszonego na imprezę chóru, który w święto Trzech Króli pochodzących wszakże z różnych stron świata, ochoczo odśpiewał Międzynarodówkę.

Czy towarzyszowi Turkowi udało się poprawić stosunki z mieszkańcami Nowego Dworu? No cóż i sprawa sztandaru, i zabawa choinkowa miały miejsce około Bożego Narodzenia, około Wielkanocy Julian Turek przestał pełnić obowiązki nowodworskiego burmistrza.

 

 

 

 

1928. Afera o fotografię sztandaru wojskowego wiszącą w magistracie Nowego Dworu.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

1928. Ferment w Nowym Dworze - skarga ludności do dowództwa O.K. 1.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 


ZELŻENIE SZTANDARU WOJSKOWEGO I MATKI BOSKIEJ

SKUTKI RZĄDÓW SOCJALISTYCZNO-ŻYDOWSKICH.

Ludność katolicka Nowego Dworu poruszona jest do głębi. Zdarzył się tam fakt zaiste godny najsurowszego napiętnowania. Niech objaśni nam ten fakt memorjał złożony dowódcy okręgu korpusu I w Warszawie:

W początku roku 1919 ludność miasta Nowego Dworu ufundowała sztandar, który został ofiarowany 7 pułkowi strzelców pieszych, jako pierwszemu pułkowi wojsk polskich, który po odzyskaniu niepodległości Państwa Polskiego stacjonował w mieście Nowym Dworze.

W celu pozostawienia pamiątki na miejscu z powyższego sztandaru została zrobiona odbitka, przedstawiająca Matkę Boską Częstochowską i Orła Białego, którą oprawiono i jako obraz został zawieszony w Magistracie m. Nowego Dworu.

Obecnie przed kilku dniami obraz ten z polecenia nowego burmistrza został usunięty z Magistratu i wyrzucony na strych, co zostało stwierdzone osobiście przez delegację. W ten sposób dopuszczono się ze strony władz urzędowych profanacji sztandaru wojskowego, oraz obrazy uczuć ludności chrześcijańskiej.

W imieniu ludności chrześcijańskiej m. Nowego Dworu zwracamy się do Pana Dowódcy z gorącą prośbą o wzięcie w obronę godła Państwa Polskiego, oraz przywrócenie honoru i szacunku dla sztandaru wojska polskiego.

Tyle słowa memorjału.

Teraz parę słów uzupełniających. Magistrat miasta Nowy Dwór jest w rękach lewicowo-żydowskich. Burmistrzem jest socjalista Turek, następcą jego, który obraz z Matką Boską i Orłem Białym uważał za wskazane rzucić na strych, jest Icek Rudawski, bundzista.

Gdy do Icka Rudawskiego w sprawie obrazu zwróciła się delegacja ludności chrześcijańskiej — Icek Rudawski odmówił wszelkich wyjaśnień. Gdy delegaci chcieli skorzystać z telefonu magistrackiego, aby w tej samej sprawie zwrócić się do starosty — Icek Rudawski zabronił im tego. I trzymał w dalszym ciągu na strychu obraz z wizerunkiem Matki Boskiej oraz wyobrażeniem sztandaru 7 pułku strzelców i napisem: „wojsko polskie“.

Icek Rudawski jest siebie pewny, bowiem magistrat N. Dworu składa się z 12 „towarzyszy“ i 11 żydów... Ale na Icka Rudawskiego i „towarzyszy“ znajdzie się lekarstwo!

Rządcy Nowego Dworu przeholowali nad wszelką miarę. Mamy nadzieję, że skarga ludności chrześcijańskiej na Icka Rudawskiego i towarzyszów, jaka została złożona do pana starosty — odniesie skutek.
__________________________________________________________________________________________________________________________

O WIZERUNEK SZTANDARU WOJSKOWEGO

Powołując się na art. 32 dekretu prasowego burmistrz Nowego Dworu p. Turek przesyła nam następujące wyjaśnienie w związku z artykułem „Zelżenie Sztandaru Wojskowego i Matki Boskiej“ w Nr. 5 „Gazety Warszawskiej“, z dnia 5. I. b. r.:

Magistrat miasta Nowego Dworu stwierdza, że nie posiadał nigdy i nie posiada sztandaru wojskowego. Odbitka fotograficzna sztandaru wojskowego formatu (75 x 45) oprawiona za szkłem, znajdująca się w ogólnej kancelarji Magistratu została w związku ze zmianą rozmieszczenia wszystkich obrazów w tejże kancelarji przeniesiona z jednej ściany na drugą, gdzie dotąd się znajduje. Nie jest prawdą, iż burmistrz wydawał polecenie usunięcia z magistratu i wyrzucenia tej odbitki na strych, natomiast prawdą jest, że została podobnie jak inne obrazy poddana gruntownemu oczyszczeniu skutkiem czego w ciągu 2 dni nie wisiała na ścianie.

„Sprostowanie“ to wymaga paru słów komentarzy. O sztandarze żadnym, znajdującym się rzekomo w posiadaniu magistratu N. Dworu nie pisaliśmy, jak również o rzekomo przez burmistrza wydanem poleceniu wyrzucenia jego wizerunku na strych. Pisaliśmy zato o usunięciu wizerunku sztandaru z lokalu magistratu przez zastępcę burmistrza żyda Icka Rudawskiego. Jak wynika ze sprostowania wizerunek wrócił na ścianę, zatem Icek Rudawski został poskromiony. Zatem interwencja ludności chrześcijańskiej miasta i prasy narodowej odniosła pomyślny skutek, co z zadowoleniem notujemy.
________________________________________________________________________________________________________

Ferment w Nowym Dworze

Skarga ludności do dowódcy O. K. 1

Grono mieszkańców Nowego Dworu wniosło do dowódcy okręgu korpusu warszawskiego następującą skargę:

W początku roku 1919 ludność miasta Nowego Dworu ufundowała sztandar, który został ofiarowany 7 pułkowi strzelców, jako pierwszemu pułkowi wojsk polskich, który po odzyskaniu niepodległości Państwa Polskiego stacjonował w mieście Nowym Dworze.

W celu pozostawienia pamiątki na miejscu z powyższego sztandaru została zrobiona odbitka, przedstawiająca Matkę Boską Częstochowską i Orła Białego, którą oprawiono i jako obraz zawieszono w magistracie m. Nowego Dworu.

Obecnie przed kilku dniami obraz ten z polecenia nowego burmistrza został usunięty z magistratu i wyrzucony na strych, co zostało stwierdzone osobiście przez delegację. W ten sposób dopuszczono się ze strony władz urzędowych profanacji sztandaru wojskowego, oraz obrazy uczuć ludności chrześcijańskiej.

W imieniu ludności chrześcijańskiej Nowego Dworu zwracamy się do Pana Dowódcy z gorącą prośbą o wzięcie w obronę godła Państwa Polskiego, oraz przywrócenie honoru i szacunku dla sztandaru wojska polskiego.

W imieniu ludności chrześcijańskiej Nowego Dworu skargę podpisali delegaci dr. Redel i J. Łabęda.

Delegacja mieszkańców Nowego Dworu zwróciła się po wyjaśnienia do pełniącego obowiązki burmistrza, wiceburmistrza Icka Rudawskiego (Bund), który jednakowoż odmówił wszelkich wyjaśnień.

Zapytany przez redakcję „Expressu Porannego“ późną nocą starosta warszawski p. Gajewski oświadczył, iż badał tę sprawę i doszedł do wniosku, że wiadomość ta jest nieścisła i powstała na tle nieporozumień powyborczych.

________________________________________________________________________________________________________


Mamy tu do czynienia z klasycznym „fejkiem” lub wyolbrzymieniem (spinem politycznym). Prawdopodobne przemeblowanie w urzędzie stało się pretekstem do ogólnopolskiej nagonki na lokalne władze, w celu skonsolidowania mieszkańców wokół haseł narodowych i religijnych.

Główną osią sporu jest obraz będący kopią sztandaru 7 Pułku Strzelców Pieszych. W 1928 roku pamięć o walkach o granice (1919–1921) była bardzo świeża. Dla ludności katolickiej połączenie Matki Boskiej i Orła Białego było symbolem tożsamości narodowej. Usunięcie takiego obrazu ze ściany urzędu – nawet jeśli, jak twierdził burmistrz Turek, tylko na czas sprzątania – zostało odczytane jako atak na fundamenty państwa.

Wykorzystanie retoryki antysemickiej i politycznej. Teksty (szczególnie pierwszy i drugi) są przykładem publicystyki narodowej (prawdopodobnie z kręgu Gazety Warszawskiej – organu Narodowej Demokracji). Autor stosuje zbitkę pojęciową „rządy socjalistyczno-żydowskie”, co było typowe dla ówczesnej prawicy, by zdyskredytować lewicowych przeciwników politycznych.

Podkreślanie pochodzenia Icka Rudawskiego i wyliczanie liczby Żydów w magistracie miało budzić lęk przed „obcym” przejęciem władzy w mieście.

Ostatni dokument cytuje starostę Gajewskiego, który mówi o „tle nieporozumień powyborczych”. To klucz do zrozumienia całej sytuacji. W 1928 roku odbywały się w Polsce wybory parlamentarne. Atmosfera była skrajnie napięta, a lokalne incydenty (jak remont w urzędzie czy przestawienie obrazu) były rutynowo wykorzystywane przez gazety do walki o głosy i mobilizacji elektoratu chrześcijańskiego przeciwko lewicy.

Mechanizm "Sprostowania". Drugi wycinek pokazuje ciekawą taktykę prasową. Redakcja drukuje sprostowanie burmistrza (bo musi), ale natychmiast opatruje je komentarzem, który „odwraca kota ogonem”. Autor przyznaje, że obraz wisi, ale przypisuje to wyłącznie swojej interwencji („Icek Rudawski został poskromiony”), nie dopuszczając myśli, że oskarżenie o wyrzucenie obrazu na strych mogło być od początku nieprawdą lub wyolbrzymieniem.


- Bund / Bundzista: Icek Rudawski jest określany jako "bundzista". Bund (Ogólnożydowski Związek Robotniczy) był silną, lewicową partią żydowską o profilu socjalistycznym i anty-syjonistycznym. Bundziści opowiadali się za autonomią kulturową Żydów w Polsce i blisko współpracowali z polską lewicą (PPS), co w oczach prawicowej prasy czyniło ich "elementem wywrotowym".

- Towarzysze: W tekście słowo to ujęte jest w cudzysłów („towarzyszy”). To ironiczne określenie członków partii socjalistycznych (prawdopodobnie PPS). Autor sugeruje w ten sposób pogardę dla ich ideologii.

- Magistrat: Ówczesna nazwa urzędu miasta.

- O.K. 1 (Okręg Korpusu I): Jednostka administracji wojskowej w II RP. Skarga do dowódcy wojskowego na władze cywilne pokazuje, jak wielką wagę przywiązywano do symboli armii jako fundamentu niepodległości.

- Zelżenie: Znieważenie, poniżenie. Słowo to ma wydźwięk bardzo ciężki, sugerujący niemal świętokradztwo.

- Memorjał: Uroczyste pismo, memoriał zawierający postulaty lub opis ważnych wydarzeń skierowany do władz.

 

1928. List Juliana Łabędy (posła na Sejm Ustawodawczy i Sejmu I kadencji 1922-1927) do redakcji "Kurjera Warszawskiego" w sprawie znieważenia podobizny sztandaru 7 pułku strzelców pieszych wiszącego w sali magistratu Nowego Dworu.

 


Profanacja sztandaru Wojska Polskiego.

Dzieją się w naszych oczach rzeczy horendalne, wprost nie dopomyślenia. Trzeba krzyczeć i krzyczeć żeby budzić usypiające dusze i szarpać zmęczone czy rozleniwione nerwy społeczeństwa.–

Następujący fakt z małej mieściny, leżącej tuż pod Warszawą, Nowego Dworu.

Komunistyczno-żydowski magistrat znieważa wiszące na sali nasze świętości religijne i narodowe: wizerunek Matki Boskiej Częstochowskiej i Orła, wyrzucając jedno i drugie na strych między rupiecie.–

Zawieszoną od kilku lat na sali magistratu podobiznę sztandaru 7 pułku strzelców pieszych z wizerunkiem Matki Boskiej i Orła oraz napisem: Wojsko Polskie, bluźniercza ręka żydo-komunistyczna zrywa i znieważa.

Wysłanej delegacji od miejscowej katolicko-polskiej ludności /przedstawiciele: Zw. Zaw. metalowców, stronnictwa Ch. D., Zw. Właścicieli Nieruchomości/ odmówił wszelkich informacji, zabronił nawet skomunikowania się w tej sprawie telefonicznie /telefonem z magistratu/ ze starostwem p.o. burmistrza Icek Rudawski; dopiero drogą uboczną osiągnięto porozumienie.

Co na to katolicy?

Co na to armja?

Gdzież są władze, które przecież znają skład naszych rad miejskich i mają obowiązek czuwania nad tym, żeby Rzeczpospolita nie zamieniła się w Bolszewję. Tych faktów coraz więcej i więcej. To już nie poszczególne katowanie i zniewagi jednostek, to jest bandytyzm i poniewieranie duszy polskiej.

Trzeba to dobrze pamiętać:

1. Wizerunek Częstochowskiej,

2. Wizerunek sztandaru 7 pułku z Orłem i napisem: "Wojsko Polskie",

3. Icek Rudawski p.o. burmistrza w zastępstwie nieobecnego towarzysza Turka,

4. Magistrat, gdzie jest 11 radnych z "Bundu" i 12 towarzyszy,

5. Trzydzieści kilka wiorst od Warszawy.–

 

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

W 1927 r. wybuchła w nowodworskim magistracie afera, która zakończyła się sądowym wyrokiem. Zacznijmy jednak od początku. W latach dwudziestych XX w. około połowa mieszkańców Nowego Dworu miała korzenie żydowskie. Nie byli to zazwyczaj ludzie bardzo zamożni, dominowali robotnicy, drobni kupcy i rzemieślnicy. Ze względu na dużą liczbę zakładów przemysłowych i bliskość Warszawy wśród nowodworskiego, nie tylko żydowskiego proletariatu, przeważali zwolennicy lewicowych poglądów. Taki skład społeczny miał zasadnicze znaczenie w wydarzeniach z przełomu 1927 i 1928 r.

Jesienią 1927 r. w Nowym Dworze przeprowadzono wybory samorządowe. Po licznych przepychankach i kłótniach kończonych się nawet na ławie sądowej wybrano władze miejskie. Burmistrzem został lewicowiec Julian Turek z PPS-u, jego zastępcą miejscowy działacz żydowskiego Bundu trzydziestolatek Chaim Icek Rudowski. Turek był wcześniej urzędnikiem oddziału głównego Banku Polskiego w Warszawie, Rudowski miejscowym oficjalistą, czyli kimś w rodzaju urzędnika. Obaj panowie wprowadzili się do magistratu i rozpoczęli urzędowanie.

W urzędzie wisiał obraz przedstawiający Matkę Boską Częstochowską i polskie godło - Białego Orła. Obraz ten znalazł się w tym miejscu me bez przyczyny. W 1919 r. nowodworzanie ufundowali sztandar dla 7 Pułku Strzelców Pieszych. Był to 1 pułk wojska polskiego stacjonujący w Nowym Dworze po odzyskaniu niepodległości. Obraz w magistracie stanowił kopię tego sztandaru. Burmistrz Turek uznał jednak, że urząd państwowy nie jest miejscem, w którym należy eksponować obraz sakralny. Pamiątkowy wizerunek został zabrany z sali magistratu i wyniesiony na strych.

Czyn burmistrza spotkał się z szybką kontrakcją. Część mieszkańców poczuła się nim urażona, bo godził w ich uczucia narodowe i religijne. Do magistratu udała się delegacja Związku Zawodowego Metalowców, Stowarzyszenia Chrześcijańskiej Demokracji i Związku Właścicieli Nieruchomości. Burmistrz z protestującymi się nie spotkał, wysłał do nich swojego zastępcę.

Rudowski odmówił wyjaśnień, nie zezwolił również na skorzystanie z miejskiego telefonu. Delegacja nie dała za wygraną i rozesłała memoriały z opisem zdarzenia do władz cywilnych i wojskowych. Memoriał podpisali min.: poseł na sejm Julian Łabęda i lekarz miejski doktor Otton Riedel.

Co prawda w międzywojniu nie było jeszcze Internetu, ale i tak informacje rozchodziły się bardzo szybko. Już następnego dnia po awanturze w nowodworskim urzędzie sprawą zajęła się prasa. Nie były to gazety miejscowe, bo takie jeszcze nie istniały, ale wielkonakładowe dzienniki ogólnopolskie. Zaatakowany w prasie burmistrz Turek postanowił się bronić.

Udowadniał, że odbitka fotograficzna wizerunku sztandaru nie została wyniesiona na strych, lecz przewieszona na inne miejsce, że nie polecił jej wyrzucić, a jedynie oddać do konserwacji gdzie znajdowała się przez dwa dni. Do mieszkańców miasta burmistrz wydał odezwę zakończoną stwierdzeniem: "Mam mocne przekonanie, iż żaden rozumny obywatel i obywatelka nie da posłuchu bredniom, szerzonym po mieście i nadal będzie darzył całkowitym zaufaniem władze miejskie, o wyborze których zdecydowała żelazna wola ludności pracującej naszego miasta". Jednocześnie zwolnił ze stanowiska lekarza miejskiego doktora Riedla pozbywając się oponenta.

Sprawa zakończyła się w sądzie, bo lekarz założył sprawę o zniesławienie. Podczas dochodzenia zajęto się oczywiście przyczyną jego zwolnienia i stwierdzono, że obraz, którego bronił, rzeczywiście został wyrzucony na strych i leżał tam przez jedenaście dni. Uznano jednocześnie, że dementi zamieszczone w prasie przez burmistrza Turka nie mówiło prawdy. Sąd pokoju w Nowym Dworze uznał winę burmistrza i przekazał sprawę do prokuratora Sądu Okręgowego w Warszawie.

Nie wiemy, jaki był wyrok i czy obraz wrócił na ścianę, podano bowiem jedynie, że: "Prokuratoria w Warszawie pociągnęła do odpowiedzialności karnej burmistrza w Nowym Dworze...". Sprawa trafiła na wokandę bardzo szybko. Obraz zniknął ze ściany 22.12.1927 r. i leżał na strychu do 2 stycznia następnego roku. Wyrok wydano pod koniec lutego. W kwietniu zorganizowano nowe wybory do rady miejskiej. Od lipca w nowodworskim urzędzie pracował już nowy burmistrz Jan Giedwidź, wcześniej włodarz Zakroczymia. Co ciekawsze, Julian Turek był kontrkandydatem Giedwidzia i otrzymał tylko o dwa głosy mniej od swego rywala.

* Maria Możdżyńska - (Nie)legendy nowodworskie po raz drugi, 2024.

 

 

1928. Samorząd socjalistyczny w Nowym Dworze nie istnieje.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Samorząd socjalistyczny w Nowym Dworze już nie istnieje

RADA MIEJSKA — ROZWIĄZANA, MAGISTRAT — ZŁOŻONY Z URZĘDU

P. wojewoda Warszawski St. Twardo, do niedawna „Wyzwoleniec”, rozwiązał wczoraj Radę Miejską i złożył z urzędowania Magistrat w Nowym Dworze.

„Motywy” p. Twardo są następujące: 1) endecy z Chrześcijańskiego Zjednoczenia Gospodarczego w liczbie 3 złożyli mandaty radzieckie; 2) Rada Miejska — widocznie bez endeków „nie odzwierciadla układu sił miejscowego społeczeństwa” i podobno „nie daje ze względu na swój skład osobisty gwarancji prowadzenia gospodarki miejskiej w kierunku pożytecznym”.

Nie możemy oprzeć się wrażeniu, że „motyw” istotny, związany bezpośrednio z kampanją wyborczą, został, niestety, pominięty.

 

1928. Wiece w Nowym Dworze po złożeniu urzędu przez burmistrza J. Turka.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

NOWY DWÓR: Niefortunny występ komisarza rządowego

P. komisarz Gniazdecki wyznaczony na miejsce złożonego z urzędu burmistrza tow. J. Turka (za wygłaszanie na wiecach mów politycznych, nieprzyjaznych rządowi pomajowemu) w drugim dniu urzędowania zorganizował wiec „jedynki”. Po przemówieniu „jedynkarza” zabrał głos tow. Hetman i dał należytą odprawę „sanacji”. Następnie zabrał głos p. komisarz i kiedy zapytał kto jest za rządem Piłsudskiego — podniosły się zaledwie 2 czy 3 ręce!! Wiec zakończono burzliwemi okrzykami na cześć dwójki, socjalistycznego magistratu i przeciwko komisarzowi.

Odbyły się tu wiece: dn. 26.II na rynku, oraz w dn. 29.II na jarmarku — przemawiali z wielkiem powodzeniem tow. tow. Pragier, Turek, Domański i Zawadzki.

Kręci się tu po mieście z numerkami listy Nr. 24, endecki agitator w sutannie, tutejszy ks. prefekt, znany z podburzań dziatwy szkolnej przeciwko socjalistom.

 

1928. W Nowym Dworze odbył się wiec przedwyborczy bloku Katolicko-Narodowego.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Za blokiem Katolicko-Narodowym

OPOWIADA SIĘ W CAŁYM KRAJU KATOLICKIE I PATRJOTYCZNE SPOŁECZEŃSTWO

W Nowym Dworze pod Modlinem odbył się wiec przedwyborczy bloku Katolicko-Narodowego. Przemawiali: p. Zofja Guzowka, delegatka Nar. Org. Kob. i miejscowy ks. prefekt. Po dyskusji zebrani opowiedzieli się jednomyślnie za listą Katol. Narod. Nr. 24. Wiec zakończono odśpiewaniem „Roty”. Warto zaznaczyć, że liczny wiec w zażydzonem i skomunizowanem mieście jest wielkiem zwycięstwem idei narodowej i katolickiej.

 

15 kwietnia 1928. Wyniki wyborów do rady miejskiej w Nowym Dworze - głosowanie na poszczególne partie. Głosy unieważnione zostały oddane na komunistyczną listę nr 12.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

RADA MIEJSKA W NOWYM DWORZE

W niedzielę, 15-go b. m., odbyły się wybory do Rady Miejskiej w Nowym Dworze wskutek rozwiązania dotychczasowej Rady przez władze nadzorcze.

Uprawnionych do głosowania było 4.407, głosowało 3.772, unieważniono 87 głosów. Lista Nr. 5 (PPS.) uzyskała 898 głosów (6 mandatów, dotąd tyleż), Nr. 7 (Bund) 748 gł. (5 mandatów, dotąd tyleż), Nr. 8 (Żydowski Blok Gospodarczy) 1.199 gł. (8 mandatów, dotąd 6), Nr. 10 (Chrześcijański Blok Mieszczański) 693 gł. (4 mandaty, dotąd 5) i Nr. 11 (Zjednoczeni Robotnicy i Rzemieślnicy Polscy) 141 gł. (1 mandat, dotąd żadnego).

 

 

Czerwiec 1928. Nowy Dwór ma nowego burmistrza, został nim były burmistrz Zakroczymia, Jan Giedwidź.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

NOWY BURMISTRZ.

Burmistrzem Nowego Dworu obrany został 13 głosami na 24 p. Giedwidź, dotychczasowy burmistrz Zakroczymia. Kontrkandydat P. P. S. i Bundu, poprzedni burmistrz tow. J. Turek uzyskał 11 głosów.

 

 

1928. Gazeta Warszawska nr 206.

 

Czerwona Kasa Chorych w Nowym Dworze

Znana to rzecz, że Kasy Chorych stały się domeną lewicowego partyjnictwa. W wielu wypadkach, zwłaszcza na prowincji, są nawet częstokroć rozsadnikiem komunizmu wśród warstw robotniczych.

Kasa Chorych w Nowym Dworze pod tym względem przoduje. Aptekarz Kasy, zarazem radny miejski, współdziała z „Bundem” prowadzi agitację wywrotową wśród biednej i ciemnej ludności. Szczególnie wśród młodzieży, zrzeszonej w t. zw. T.U.R. (Tow. Uniw. Rob.).

Inny pracownik K. Ch. w Nowym Dworze, niejaki Hetman, podobno bojowiec P.P.S., kradł w charakterze inkasenta pobierane składki. Gdy sprzeniewierzenia dosięgły sumy blisko 3.500 zł., spostrzeżono je i pociągnięto „ideowego towarzysza” do odpowiedzialności.

Kasa Chorych w Nowym Dworze wymaga bardzo gruntownej sanacji, o ile ma spełniać rolę instytucji społecznej, a nie narzędzia wpływów lewicy.

 

 

 

1928. Wybory w Związku Rzemiosła Chrześcijańskiego w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

ROZWÓJ ORGANIZACJI STANU ŚREDNIEGO W NOWYM DWORZE

W niedzielę dnia 4 listopada r. b. o godz. 15.30 odbyło się w Nowym Dworze Walne Zebranie Rzemiosła Chrześcijańskiego.

Posiedzenie zagaił i przewodniczył p. Borkowski S., mistrz piekarski.

Po zdaniu przez p. Borkowskiego sprawozdania ze Zjazdu Rzem. Woj. Warszawskiego, zabrał głos instruktor Kół Prowincjonalnych Zjednoczenia Stanu Średniego p. Stanisław Wolski z Warszawy, i wygłosił następujące referaty: „Czem będą Izby Rzemieślnicze i jaka jest podstawa ich istnień, oraz rejestracja i karty rzemieślnicze”.

Po referatach wyłoniła się ożywiona dyskusja. Na wszelkie pytania interpelanci otrzymywali wyczerpujące odpowiedzi. Referent atakowany przez grupę komunistów szewców, karanych 4-letniem więzieniem za antypaństwową działalność, rzeczowo zbijał ich dowodzenia wrogie obecnemu rządowi, a w szczególności wrogie ideologji Marszałka Piłsudskiego i doprowadził do założenia Koła Zjednoczenia Stanu Średniego.

Na wniosek p. Redliefa Gustawa, poparty przez p. Konarskiego, aptekarza miejscowego, wybrano Komitet Koła Rzemieślniczego, w skład którego weszli: pp. Żbikowski Stefan — stolarz, Wierzbowski Stefan — metalowiec, Borkowski Stefan — piekarz, Redlief Gustaw — szewc, Śmigrodzki Mikołaj — szewc, Kaszyński Franciszek — bednarz, Wiernicki Bolesław — rzeźnik, Bem Benjamin — cieśla, Hopfer Alfred — fryzjer, Lauke Rajnold — murarz.

Na tem Walne Zebranie zamknięto.

Po Walnem Zebraniu odbyło się tegoż wieczoru posiedzenie wybranego Komitetu, który ukonstytuował się w sposób następujący: Wierzbowski Czesław — prezes, Redlief Gustaw — wiceprezes, Borkowski Stefan — skarbnik, Hopfer Alfred — sekretarz, Zbonikowski Stefan — zastępca sekretarza.

 

 

1928. Rozkaz Ministra Spraw Wojskowych w sprawie podziału obszaru kraju na parafie wojskowe z określeniem ich obszaru i siedzib proboszczów wojskowych w tym parafii pw. św. Barbary w Modlinie.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1928 r. Zamordowali żołnierza w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Bezczelni Agitatorzy komunistyczni Zamordowali żołnierza w Nowym Dworze

W Nowym Dworze pod Warszawą od dłuższego czasu grasują bandy komunistyczne, sprawiając, że agitacja wśród żołnierzy idzie z trudnością. Bezczelni agitatorzy zdecydowani są na wszystko, jak świadczy poniższy wypadek:

Gdy starszy żołnierz Stanisław Nawarra z baonu elektrotechnicznego w Nowym Dworze zauważył agitujących w parku miejscowym komunistów, zwrócił się do nich z energiczną odprawą. Wówczas bezczelni agitatorzy rzucili się nań znienacka: — jeden wpakował mu w łopatki sztylet, a drugi nóż w okolice serca.

Gdy odnaleziono sapera, dawał on już słabe oznaki życia, lecz zdążył skreślić notatkę o całem zajściu i jak wyglądali napastnicy. Przewieziony z parku do koszar st. żołnierz Nawarra zmarł.

Wdrożone przez policję dochodzenie ustaliło, że napadu dokonali niejaki Teofil Gasiński, Roman Bułka i trzeci Jan Zembeld, którzy wzięci na badaniu w ogień krzyżowych pytań, zwalali winę jeden na drugiego. Wreszcie Gasiński przyznał się, że uderzył Nawarrę sztyletem w plecy również przyznał się i Roman Bułka, że on uderzył nożem w piersi żołnierza.

Opryszków komunistycznych pod silną eskortą przywieziono dziś do Warszawy.

Ten niesłychany wypadek wywołał oburzenie w całym Nowym Dworze.

 

 

 

1928. Zdjęcie prasowe z widokiem pary kajakarzy na twierdzę i spichlerz.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1928. Afera. Syn znanego kupca z Nowego Dworu Chaima Krafingera podrobił podpis ojca na wekslu na 1000 zł za butelkę soku.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Za butelkę soku - fałszywy weksel

DZIESIĘCIOLETNI CHŁOPIEC PODROBIŁ OJCOWSKI PODPIS

Pan Dawid Sztok, właściciel mydlarni przy ulicy Leszno 102, uśmiechnął się na widok klijenta, który zajechał przed sklep platformą. Tranzakcja szybko doszła do skutku. Gość wpłacił 65 złotych gotówką, wręczył weksel na 1000 złotych, zabrał mydło i odjechał.

Na wekslu widniał podpis wystawcy, znanego kupca z Nowego Dworu, Chaima Krafingiera.

Po upływie dwu miesięcy pan Sztok odniósł weksel do banku z zamiarem zrealizowania. Cóż, kiedy z Nowego Dworu nadeszła wiadomość, że p. Krafingier nie przyznaje się do autorstwa podpisu.

Sprawą zajęła się policja, a dochodzenie dało sensacyjne wyniki. Jak się okazuje, weksel ów podpisał 10-letni Chaimek, najstarszy syn pana Chaima Krafingiera. Uczynił to na prośbę jakiegoś mężczyzny, który wzamian ofiarował mu butelkę soku owocowego.

Sytuacja jest o tyle zagmatwana, że p. Krafingier — senjor nie chce odpowiadać za grzechy potomka, pan Sztok, nie licząc się z niczem, oddaje weksel do protestu, a policja w Nowym Dworze wytęża siły, by odnaleźć pomysłowego oszusta.

 

 

 

1928. Walka policjantów z awanturnikami w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

1928. Walka policjantów z awanturnikami w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

WALKA POLICJANTÓW Z AWANTURNIKAMI

W Nowym Dworze, do mieszkania Józefy Kołodziejczykowej wtargnęli podchmieleni Nikodem Sokołowski (Nowy Dwór) i jego przyjaciel marynarz z Modlina, Władysław Swot. Przybysze zaczęli bić właścicielkę mieszkania i demolować urządzenie. Na krzyk napadniętej nadbiegło 3-ch policjantów, którzy usiłowali awanturników z mieszkania usunąć, co im się udało. W czasie doprowadzania na posterunek policyjny aresztowani rzucili się na policjantów, bijąc ich pięściami i kopiąc. Wtedy jeden z policjantów w obronie własnej obnażył szablę, którą w pewnym momencie Sokołowski wyrwał i uderzył w ramię jednego z policjantów. Drugi policjant wezwał awanturnika, aby szablę odrzucił, a gdy wezwanie nie odniosło skutku, wystrzelił z rewolweru w górę. Gdy Sokołowski w dalszym ciągu godził w policjanta szablą, ów strzelił po raz drugi, celując do niego, raniąc go w lewą łopatkę. Rannego przewieziono do szpitala w Nowym Dworze. Marynarza przekazano do dyspozycji do żandarmerji w Modlinie. (WAD.).
_________________________________________________________________________________________________________________________

WALKA POLICJANTÓW Z AWANTURNIKAMI.

Do mieszkania Józefy Kołodziejczyk w Nowym Dworze przyszli dwaj jej znajomi, Nikodem Sokołowski, mieszkaniec tego miasta, i marynarz z portu w Modlinie Władysław Swot, którzy zaczęli bić Kołodziejczykową. Na alarm przybyło trzech policjantów, którzy aresztowali awanturników. W drodze do posterunku policyjnego obaj prowadzeni rzucili się na policjantów. Dwuch policjantów zajęło się obezwładnianiem marynarza, trzeci dobył szabli, chcąc opanować w ten sposób Sokołowskiego. Napastnik jednak wyrwał policjantowi szablę z ręki i uderzył go płazem w ramię. Policjant wyjął rewolwer i dał strzał w górę, żądając, aby Sokołowski porzucił szablę, gdy to jednak nie poskutkowało, dał strzał do awanturnika, raniąc go lekko w plecy. Rannego umieszczono w szpitalu w Nowym Dworze. Marynarza przekazano żandarmerji wojskowej.

 

 

NIEDZIELNA "ROZRYWKA"

Ostatnie dni grudnia 1922 r. prawdopodobnie zostały na długo w pamięci mieszkańców Nowego Dworu. Wydarzenia, jakie wówczas rozegrały się w naszym mieście poznali też czytelnicy "Gazety Administracji Policji Państwowej", "Dziennika Płockiego" i "Lecha - gazety gnieźnieńskiej" i zapewne kilku innych periodyków. Po mocno zakrapianej imprezie doszło do bójki między kilkoma marynarzami z portu modlińskiego a cywilami. Nie był to pierwszy ani ostatni tego typu incydent, można wręcz powiedzieć, że wpisywał się w swego rodzaju tradycję. Tym razem jednak przerodził się w coś więcej.

Była niedziela, więc większość nowodworzan miała wolne. Wspomniani marynarze mieli podwójny powód do świętowania, kilka dni wcześniej zostali zwolnieni z aresztu garnizonowego w Bydgoszczy. Kto zaczął i o co poszło, nie wiadomo. Jedno jest pewne, uczestnicy zdarzenia trzeźwi raczej nie byli. Do bijących się mężczyzn wezwano policję. Okazało się jednak, że pojedynczy patrol to zbyt mało. To nie policja rozbroiła walczących, ale walczący rozbroili policję. Wezwano posiłki, na miejsce bójki przybył komendant nowodworskiej policji, aspirant Grabari z kilkoma swymi podwładnymi. W tym momencie zaczęła się regularna bitwa.

Zachował się "smakowity" opis całej sytuacji. Atakowany komendant "celnym strzałem powalił jednego marynarza na ziemię, raniąc go w ramię. Inny marynarz mimo to podskoczył do Grabarego, chcąc go ugodzić bagnetem. Grabari jednak uniknął ciosu i odparował zamach na siebie kolbą rewolweru tak silnie, że marynarzowi pękła kość nosowa". Policjanci zdołali obezwładnić dwóch kolejnych marynarzy i odstawić ich na posterunek. Wbrew pozorom, nie był to koniec sprawy. Nowodworska "wojna z policją" zmieniła tylko miejsce, w którym się rozgrywała. Gdy panowie Styszyński i Banachowski "odpoczywali" w areszcie, z portu do miasta wyruszyło około dwudziestu marynarzy uzbrojonych w noże, bagnety i tasaki, a jak twierdzą niektórzy, również w karabiny. Maszerowali na posterunek, by uwolnić swoich współtowarzyszy.

Miejscowe siły policyjne były zbyt małe, by powstrzymać taką zgraję, więc aspirant Grabari wybrał jedyną możliwą formę działania. Poszukał pomocy. Wsiadł na konia i pogalopował do Twierdzy do jej komendanta pułkownika Malewicza. Po chwili wracał do miasta, ale nie sam, towarzyszyło mu czterdziestu żołnierzy batalionu maszynowego i żandarmi. Można powiedzieć, że zjawili się w ostatnim momencie, bo napastnicy pod wodzą uzbrojonego w rewolwer plutonowego byli już pod posterunkiem. Żandarmeria załatwiła sprawę błyskawicznie, rozbrajając i aresztując plutonowego oraz większość agresywnych marynarzy. Rannych odwieziono do szpitala. Na jakiś czas zapanował spokój. Nie na zawsze. Starcia z marynarzami powtarzały się praktycznie aż do wybuchu II wojny światowej.

Kolejny poważny incydent zdarzył się w pierwszych miesiącach 1926 r. W sobotni wieczór około 21.00 w Nowym Dworze na ulicy Warszawskiej doszło do awantury, w czasie której został ranny Julian Złotkowski, plutonowy 1 Pułku Saperów z Modlina. Żołnierza postrzelono kulą rewolwerową w prawą pachwinę. Jako podejrzanego wytypowano zamieszkałego w naszym mieście Mendla Knestera. Czy rzeczywiście był on winny i jak się sprawa zakończyła, nie wiemy.

"Powtórkę z rozrywki" zakończoną kolejną strzelaniną mieliśmy wczesną jesienią tego samego 1926 roku. Ośmiu marynarzy z "załogi modlińskiej" zaczęło wyłamywać okiennice i wybijać szyby w oknach nowodworskich domów. Tak jak w poprzednim przypadku, działali pod wpływem alkoholu. Policja, pomna wcześniejszych doświadczeń od razu wezwała pomoc wojskową. Tym razem awanturujących się marynarzy uspokoić miał patrol przysłany z batalionu elektrotechnicznego, złożony z podoficera i dwunastu ludzi. Takie przynajmniej były plany. W rzeczywistości nadchodzący z ul. Paderewskiego patrol elektrotechników natknął się na inny, złożony z ośmiu marynarzy, nadciągający od strony portu. Ci ostatni nie pozwolili zabrać swoich kolegów. Sprzeczka przerodziła się w bójkę między oboma patrolami, dołączyli do tego nietrzeźwi sprawcy zamieszania. W pewnej chwili ktoś sięgnął po broń. Strzelanina trwała około pół godziny i postawiła na nogi cały garnizon. Dopiero kolejny przybyły na miejsce oddział wojskowy opanował sytuację. Aresztowano szesnastu marynarzy, rannych opatrzono. Ponieważ w tej "bitwie" brali udział jedynie mundurowi, śledztwo powierzono władzom wojskowym.

Czasami zdarzało się, że nowodworzanie i marynarze stawali po tej samej stronie. Pewnego listopadowego dnia 1928 r. do mieszkania Józefy Kołodziejczyk przyszli jej znajomi, marynarz Władysław Swot i nowodworzanin Nikodem S. Podobno będący pod wpływem alkoholu goście zaczęli bić gospodynię i demolować jej mieszkanie. Na awanturę zareagował trzyosobowy patrol policyjny. Początkowo mundurowi odnieśli sukces, udało się im wyprowadzić awanturników z mieszkania. Potem było już gorzej. Podczas drogi na posterunek w aresztantów wstąpił duch walki. Zaczęli się szarpać i wyrywać, bili i kopali eskortę. Dwóch policjantów obezwładniło marynarza, do próby opanowania Nikodema S. został tylko jeden mundurowy. Prawdopodobnie z góry wiedział, że bez użycia broni sobie nie poradzi.

Urodzony w 1904 r. Nikodem S. uchodził za lokalnego siłacza. Potwierdzają to starsi mieszkańcy miasta pamiętający go z czasów powojennych. Jeszcze pod koniec lat pięćdziesiątych pan Nikodem potrafił jedną ręką zarzucić na plecy worek węgla. Jedną, bo tylko jedna mu pozostała. Legenda miejska głosiła, że drugą kończynę amputowano mu po kolejnej bójce, nie z konieczności, lecz dla uspokojenia. Wracajmy jednak do listopada 1928 r. Policjant dla obezwładnienia przeciwnika sięgnął po szablę. Nie udało się. S. wyrwał broń z ręki mundurowego i zaczął go nią okładać. Na szczęście razy padały płazem. Broniąc się przed nimi policjant wyciągnął z kabury rewolwer. Jak oficjalnie podawano oddał strzał ostrzegawczy, a gdy ten nie poskutkował, strzelił do napastnika i "ranił go lekko". I tu mamy pewną zagadkę w opisie wydarzeń. Podejrzenie budzi fakt, że Nikodem S. został trafiony w łopatkę, a zatem w chwili strzału stał tyłem do policjanta. Nie mógł go zatem w tym momencie okładać szablą, czy atakować w jakiś inny sposób. Awantura zakończyła się odwiezieniem rannego do szpitala i oddaniem marynarza w ręce żandarmerii.

* Maria Możdżyńska - (Nie)legendy nowodworskie po raz drugi, 2024.

 

 

 

1928. Garnizon Nowy Dwór. Batalion Elektrotechniczny.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Baon elektrotechniczny

NOWY DWÓR

Wielki rozwój elektrotechnicznych środków walki i obrony, stosowanych podczas do ich obsługi. Takiemi elektrotechnicznemi środkami obrony i walki są reflektory polowe różnego typu, reflektory przeciwlotnicze, elektrownie do elektryzacji przeszkód, oświetlenia schronów i t. p. objektów, oraz dostarczania siły do napędu różnych maszyn.

Dnia 5.VIII.1919 r. powstaje nowa jednostka — bataljon maszynowy saperów. Pierwszym d-cą tej jednostki był, ś. p. kpt. Jan Rylke.

Po zawarciu pokoju plutony baonu wracają na Pragę, jako zawiązki kompanji, które już mogą poświęcić się pokojowej pracy wyszkoleniowej i organizacyjnej. Dla pełniejszego rozwoju w 1921 roku baon przeniesiony zostaje na nowe miejsce postoju. Tu, pod kolejnem dowództwem: pułkownika Tadeusza Kossakowskiego, majora Patryka O'Brien de Lacy, a obecnie majora Wacława Szwykowskiego, płynie dalej wytężona praca. Jako rezultat tej pracy niech służą liczne zastępy wyszkolonych podoficerów-specjalistów i szara brać szeregowców, z których każdy, po odbyciu obowiązkowej służby dostaje fach do ręki jako elektrotechnik lub mechanik motorzysta.

Własnemi siłami doprowadzono do porządku i nawet upiększono koszary. Urządzono wzorowo szkołę podoficerską, kinematograf, świetlicę i boisko sportowe. Szkoła podoficerska ma bardzo dużo specjalnych przyrządów do nauki elektrotechniki i mechaniki, wykonanych przez uczniów z różnych starych łomów. Warsztaty reperacyjne zaoszczędziły skarbowi państwa znaczne sumy.

OŚWIATA, ŻYCIE TOWARZYSKIE I SPORT

Oprócz pracy ściśle fachowej i ogólnowojskowej są umożliwione organizowane i bardzo popierane wszelkiego rodzaju godziwe rozrywki, dla wszystkich żołnierzy. Jest więc kasyno dla zebrań towarzyskich oficerów i ich rodzin oraz gości. Organizowane są odczyty. Zorganizowano przedszkole dla dzieci oficerów i podoficerów. Jest wielka radjostacja odbiorcza, kino czynne raz w tygodniu bezpłatnie dla szeregowych, a dla osób cywilnych z miasta i okolic dwa razy w tygodniu za opłatą. Jest spółdzielnia (podobno najtańszy sklep w garnizonie), świetlica i biblioteka dla wszystkich żołnierzy oddziału.

Na boisku sportowem, zrobionem bez kosztów i własnemi siłami, rozgrywają się zawody piłki nożnej, koszykowej i ręcznej. Jest plac do gry w tennisa i staw do jazdy łódką w lecie, a ślizgawki w zimie.

Baon posiada własną przystań, z łódkami na wiosła, żagiel i motor. Na boisku odbywają się zawody lekkoatletyczne i gimnastyka codzienna.

W świetlicy baonu, urządzane są zabawy taneczne, które cieszą się wypróbowanem powodzeniem.

Całe życie w baonie daje dowód jak można, przy dobrych chęciach i małym wysiłku pogodzić ciężką pracę zawodową z rozrywką i nauką.

__________________________________________________________________________________________________________________________

Krótka historia Batalionu Elektrotechnicznego

Batalion ten był unikalną jednostką w skali całego Wojska Polskiego. Powstał tuż po odzyskaniu niepodległości (1919 r.) i ewoluował z grupy specjalistów od "maszyn" (silników i prądu) w nowoczesny oddział wsparcia technicznego.

Sformowany jako Batalion Maszynowy Saperów, początkowo stacjonował w Warszawie (Praga).

Przenosiny w 1921 roku do Nowego Dworu (do tamtejszych koszar) pozwoliły na rozbudowę bazy szkoleniowej. Jednostka stała się de facto "szkołą fachowców" – żołnierze po wyjściu do cywila mieli poszukiwany zawód elektryka lub mechanika.

 

 

 

1928 r. Budowa przeprawy przez Wisłę. W tle gmach spichrza.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

1928. Budowa saperskiego mostu na Narwi w Modlinie.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Modlin - budowa mostu kolejowego na Narwi w 1928 r.

 

Kolejne zdjęcie z ćwiczeń saperów przeprowadzonych w 1928.

źródło grafiki i opisu - Ziemia Zakroczymska

 

1928. Pułk saperów kolejowych. W tle widoczny spichlerz Twierdzy Modlin.

 

1928. Pułk saperów kolejowych w akcji. W tle widoczny spichlerz Twierdzy Modlin.

Obróbka zdjęcia - Gemini 3.

 

1928. Budowa saperskiego mostu na Narwi w Modlinie.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1928. Członkowie organizacji Towarzystwa Uniwersytetów Robotniczych (TUR) w Nowym Dworze ze sztandarem.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

Lata 20/30-te XX wieku. Działacze "Bundu" przy grobie Davida Mosaka na nowodworskim kirkucie (cmentarzu żydowskim).

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1928. Firmy w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

19 listopada 1928. Rozpoczęły sie poszukiwania skarbu w Modlinie i legendy o skarbach modlińskich.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 


W poszukiwaniu skarbów w twierdzy Modlińskiej

Jak worki złota zdobywały fortece rosyjskie

Skarby ukryte w twierdzy modlińskiej, których teraz tam poszukuje specjalna komisja przy pomocy oddziału saperów (doniósł o tem dzisiejszy Express Poranny) prawdopodobnie tam się rzeczywiście znajdują.

Twierdza modlińska (zbudowana w 1837 roku) a więc twierdza starego typu, odnawiana była częściowo w roku 1912.

W roku 1914 — już w czasie wojny — pośpiesznie tę twierdzę, w związku z ogólnem położeniem wojennem, zmodernizowano.

Wówczas też postanowiono, że twierdza ma stawić opór Niemcom i przygotowano zapasy żywnościowe na dwa lata. Oczywiście więc musiano mieć i olbrzymie zapasy gotówki.

Twierdzą dowodził rosyjski generał Bobyr.

Ale Niemcy i Austrjacy, którzy już przed wojną doskonale sobie dawali radę ze „zdobywaniem” twierdz rosyjskich przy pomocy złota, musieli mieć również i swoich ludzi w Modlinie.

Twierdza padła niespodzianie szybko.

Moskale napewno nie mogli wywieźć wszystkiego, co się tam znajdowało. Skarby muszą tam być.

Chyba... że uprzednio znaleźli je Niemcy i po cichu wywieźli.


Dziś w Modlinie wryły się w ziemię świdry kopalniane

Sensacyjna wiadomość o znalezieniu skarbów w twierdzy Modlińskiej poruszyła opinję.

Przedewszystkiem w sprawie tej należy podkreślić obywatelskie stanowisko por. rezerwy Szczuruka, który posiadł tajemniczy plan, gdzie jest ukryty skarb.

Ponieważ skarby — wedle planu — znajdują się poza terenem fortecznym, przeto z różnych stron namawiano p. Szczuruka, by rozpocząć poszukiwania drogą „prywatną”, po cichu, na własny koszt i na własny zysk. Wśród „podmawiaczy” znaleźli się nawet ludzie, zajmujący wybitne stanowiska społeczne.

P. Szczuruk lojalnie jednak odrzucił wszelkie propozycje, a jako komendant strzelca w Janowie Lubelskim zwrócił się do zarządu głównego Związku Strzeleckiego i zameldował o posiadanej tajemnicy. Po otrzymaniu pozwolenia ministerstwa skarbu, które p. Szczurukowi przyrzekło 10 procentów znaleźnego, sprawę całą ujęło ministerstwo spraw wojskowych, polecając wykonanie całości badań komendantowi Modlina, ppułk. Olszyckiemu.

Na mocy danych twierdzić dalej można, że prócz skarbów obecnie poszukiwanych, znajdują się również bezcennej wartości naczynia liturgiczne cerkiewne i kościelne, również ukryte w pobliżu w szeregu skrzyń.

W obecnej chwili trudności w wykryciu dokładnego miejsca ukrytego skarbu na tem polegają, że w 1914 r. w czasie oblegania Modlina Wisła była szersza, aniżeli obecnie, most był w innem miejscu, co wszystko razem niezwykle utrudnia dokładną orjentację.

W dniu dzisiejszym roboty miały być prowadzone w obecności specjalnej komisji, jednak wobec tego, że kpt. Sokołowski (z gabinetu ministra), mjr. Ryszanek (zast. kom. garnizonu) i kpt. Królikowski (główny inspektor Związku Strzeleckiego) nie mogli jechać ze względów służbowych w dniu dzisiejszym do Modlina, przeto telefonicznie wydano rozkaz rozpoczęcia prac przy pomocy świdrów, w obecności por. rez. Szczuruka i przedstawiciela dowódcy Modlina.

Pełny skład komisji zjedzie do Modlina po natrafieniu na konkretne ślady skarbu, co może nastąpić dziś lub jutro, słowem w ciągu najbliższych dni, a może i godzin.




- „Moskale”: Potoczne, zabarwione emocjonalnie (często pejoratywnie) określenie Rosjan, powszechne w okresie zaborów i dwudziestolecia międzywojennego.

- „Strzelec” / „Związek Strzelecki”: Paramilitarna organizacja wychowawczo-społeczna, która odegrała kluczową rolę w tworzeniu Legionów Polskich. Postawa por. Szczuruka jako „komendanta strzelca” podkreśla jego lojalność wobec państwa.

- „Świdry kopalniane”: W dzisiejszej terminologii określilibyśmy je jako świdry wiertnicze lub geologiczne. Użycie maszyn sugeruje profesjonalne podejście do poszukiwań.

- „Podmawiacze”: Osoby próbujące namówić kogoś do czynu nieuczciwego lub potajemnego. W tekście kontrastują oni z „obywatelską postawą” porucznika.

- „Znaleźne”: Oficjalna nagroda za odnalezienie i zwrócenie zguby lub skarbu. Jak widać, w 1928 roku stawka wynosiła 10%.

 

 

1928. Modlin w gorączce poszukiwania skarbów

 

1928. Poszukiwania zaginionych skarbów w Modlinie.

 

1928. Tajemnica poszukiwań skarbów w Modlinie.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 


Modlin w gorączce poszukiwania skarbów

Po Modlinie i okolicy gruchnęła przed dwoma dniami wieść, że kilkunastodniowe poszukiwania złota odniosły skutek. Rzekomo w pobliżu filaru zburzonego przez Moskali mostu wydobyto dwie wielkie żelazne skrzynie, jedną zawierającą 6 pudów złotych pieniędzy carskich, drugą pełną cerkiewnych naczyń liturgicznych oraz krzyży św. Jerzego. Por. rez. Szczurek miał jakoby otrzymać tytułem znaleźnego 10.000 złotych.

Po zasięgnięciu bliższych informacyj u źródła, wersja ta okazała się nieprawdziwą.

W rzeczywistości od kilkunastu dni bez przerwy trwają poszukiwania skarbów. 12 żołnierzy rozbiera kawałkami bruk z wielkiego dziedzińca w pobliżu bramy Napoleona nad Narwią naprzeciwko spichrza. Po zerwaniu bruku ziemię badają dwie żelazne sondy. Po sondowaniu doły są zpowrotem zasypywane i bruk nanowo kładziony.

W ten sposób przepatrzono już znaczną część stumetrowego podwórza.

Pewne trudności sprawia okoliczność, że przez zabrukowaną przestrzeń przechodzi w kilku miejscach droga, którą trzeba zastawiać, zmieniać jej trasę i t. p.

Niezależnie od informacyj dawnych, posiadanych przez komendę placu, napływają coraz to nowe wiadomości, znoszone przez ludzi, którzy mieli bliższą styczność z oficerami dawnego, carskiego garnizonu twierdzy.

Między innymi zgłosił się były chorąży saperów rosyjskich, obecnie kierownik przedsiębiorstwa oczyszczającego Narew pod Modlinem z wiadomością, że skarby zakopane są w pobliżu filara zburzonego przez Moskali mostu, jednak w innem miejscu, niż czyniono poszukiwania, a mianowicie o 90 mtr. od filaru.

Napływają również wiadomości o ukrytych skarbach, będących własnością prywatną. Matka pewnego inżyniera, byłego oficera garnizonu modlińskiego w armji rosyjskiej złożyła zeznanie, że w pobliżu byłej cerkwi, a obecnego kościoła, leży zakopane kilka pudów naczyń srebrnych, będących niegdyś własnością jej rodziny.

Komenda garnizonu stara się wykorzystać wszystkie informacje i możliwie uzgodnić zeznania, aby wreszcie odnaleźć istotne miejsce ukrycia skarbów. Dlatego prace prowadzone są w tempie powolnem, niewielkim nakładem sił.
_____________________________________________________________________________________________________________________


Ukryte skarby w twierdzy modlińskiej

Por. Szczuruk twierdzi, że rosjanie ukryli 6 pud. złota

W ubiegłą sobotę zjechała do Modlina specjalnie delegowana komisja min. spr. wojskowych w celu dokonania poszukiwań na terenach fortecznych. Jak się okazało, por. rezerwy Szczuruk, który służył dawniej w wojsku rosyjskiem złożył ministerstwu spraw wojskowych raport, w którym komunikuje, na podstawie wiadomości własnych, zebranych za czasów swej służby w Modlinie oraz na podstawie szczegółów, otrzymanych od jednego z emigrantów, który niedawno zmarł w Polsce o ukrytych w twierdzy modlińskiej skarbach.

P. Szczuruk zdołał również zdobyć plan miejsc w których schowane zostały skarby, dołączyć go do swego raportu.

Według danych p. Szczuruka wojska rosyjskie, wycofując się z Modlina w r. 1915, zakopały poza obrębem zabudowań fortecznych kilka skrzyń od pocisków armatnich, zawierających 6 pudów złota w 5-cio i 10-cio rublówkach oraz złotych medalach i krzyżach Św. Jerzego.

Po otrzymaniu tego raportu ministerstwo poleciło rozpocząć poszukiwania pod kierunkiem specjalnie delegowanej komisji. Zaznaczone na planie, złożonym przez por. Szczuruka, miejsce literą X zostało odnalezione, jednakże pewne trudności nastręczało, że na planie tym wskazane zostały niewielkie krzewy, w rzeczywistości zaś znaleziono w ustalonem miejscu kilka wierzb, według opinji jednego ze starszych rybaków w miejscu tem przed 13 laty istniały drobne krzewy, z których wyrosły duże wierzby.

Tenże rybak oświadczył, że na kilka godzin przed opuszczeniem twierdzy spędzono na to miejsce setki koni, które ubijały teren.

Wczoraj w poniedziałek rozpoczęto poszukiwania terenów. Przy pracy tej zajętych jest 40 saperów.

W razie odnalezienia tych skarbów por. rezerwy Szczuruk otrzyma 10 proc. wartości.
____________________________________________________________________________________________________________


Żelazne macki wpijają się w ziemię w Modlinie szukając ukrytych skarbów

Sprawa tajemnicy skarbów, zakopanych rzekomo w Modlinie przez garnizon otoczonej twierdzy, stała się znowu aktualną.

Poszukiwania, prowadzone według wskazówek por. rez. Szczuruka, nie dały żadnego wyniku.

Obecnie komenda placu przystąpiła do badania gruntu w innych miejscach, wskazanych przez byłych wojskowych armji carskiej.

Informacje ich, ujęte w formie zaprotokółowanych i składanych pod przysięgą zeznań, podają kilka różnych miejsc ukrycia skarbów. Niezależnie od tego komenda twierdzy posiada swoje własne informacje.

Aby sprawę gruntownie wyczerpać, prace prowadzone będą obecnie pokolei we wszystkich miejscach, wskazanych przez informatorów.

Poszukiwania odbywają się głównie przy pomocy wielkich sond żelaznych, trzymetrowej długości.

W dniu dzisiejszym przystąpiono do poszukiwania na terenie w pobliżu t. zw. Zamku Bankowego nad Narwią, nawprost starego spichrza, przerobionego z mennicy, postawionej przez Kazimierza Wielkiego. W razie negatywnego wyniku poszukiwań, rozpoczęte będą badania w pobliżu bramy Napoleona.

*

Legendarne skarby zakopane rzekomo przez Rosjan w Modlinie, niejednokrotnie były już przedmiotem skrzętnych poszukiwań, zakończonych zawsze niepowodzeniem.

Oto szereg przykładów z owej modlińskiej „legendy złotej“.

Pewien informator opowiadał o ukrytem wejściu z kościoła do podziemi, przez które zniesiono skrzynie z bezcennemi kosztownościami i naczyniami liturgicznemi. W tym wypadku nie znaleziono nawet zejścia.

*

Podobny skutek miały poszukiwania pod starą wieżą ciśnień, gdzie rzekomo — pod powierzchnią podłogi — ukryto skarby. W pobliżu tej wieży robiono również „prywatne“ poszukiwania.

*

Na wiosnę w roku 1921 cały garnizon zelektryzowało zeznanie 42-letniego młynarza Jana Jabłońskiego ze wsi Emolinek, który służąc jako żołnierz rosyjski w Mińsku Mazowieckim, słyszał rozmowę dwu oficerów rosyjskich przybyłych z Modlina samolotem.

Oficerowie opowiadali sobie w jaki sposób zakopywano wielkie ilości złota „naprzeciwko spichrza, pod brukiem podwórza. Miejsce to znaczył kamień-brukowiec wystający nieco wgórę“.

Zerwano bruk dokumentnie i nie znaleziono nic.

Na jesieni 1919 roku zgłosił się do komendy garnizonu były podoficer armji rosyjskiej, który oświadczył, że w chwili, gdy rozbrojeni żołnierze szli kolumnami do niewoli, kolega jego sierżant sztabowy, Rosjanin, skierował głowę w lewo, w chwili, gdy przechodzili przez bramę Napoleona i odezwał się do niego po rosyjsku:

— Chciałbym mieć choć cząstkę tych skarbów, które są tutaj zamurowane.

Na skutek tego zeznania rozebrano kilka łokci muru w potężnej bramie i... nie natrafiono nawet na ślady powtórnego murowania.

*

Byli i tacy wieśniacy, którzy wyrazili gotowość wszczęcia poszukiwań w miejscach przez siebie wskazanych, na własną rękę. Znalazł się nawet jeden, który przychodził z „rewelacjami“ czterokrotnie, za każdym razem wskazując inne miejsce. Oficerowie przezwali go „nałogowym poszukiwaczem złota“.

Wśród ludności okolicznej krążą również takie baśnie, że Niemcy po zajęciu Modlina „przekupili“ jednego z wyższych oficerów rosyjskich i ten wskazał miejsce ukrycia skarbów. Po odkopaniu skrzyń ze złotem, oficera zastrzelono.

___________________________________________________________________________________________________________


Rola Wojska Polskiego. Poszukiwania nie były prywatną zabawą, ale operacją państwową. Zaangażowano 40 saperów i powołano specjalną komisję Ministerstwa Spraw Wojskowych. Państwo polskie, będąc w trudnej sytuacji finansowej, traktowało każdą szansę na odnalezienie carskiego depozytu bardzo poważnie.

Opisane „żelazne macki” (sondy) to proste metalowe pręty wbijane w ziemię. Była to metoda inwazyjna i mało skuteczna w przypadku głębiej zakopanych skrzyń lub schowków w grubych murach twierdzy.

Historia Twierdzy Modlin zna wiele przypadków odnalezienia depozytów (głównie dokumentów, broni lub drobniejszych przedmiotów), ale legendarne „6 pudów złota” nigdy nie zostało oficjalnie wydobyte. Modlin do dziś pozostaje jednym z najbardziej tajemniczych obiektów militarnych w Polsce, z kilometrami nie w pełni zbadanych podziemi.



- Pud: Dawna rosyjska jednostka masy. 1 pud = ok. 16,38 kg. Zatem wspomniane „6 pudów złota” to niemal 100 kg kruszcu, co tłumaczy ogromne emocje towarzyszące poszukiwaniom.

- Moskale: Potoczne, często pogardliwe lub nacechowane niechęcią określenie Rosjan, powszechne w Polsce po okresie zaborów.

- Łokieć (miara): Dawna jednostka długości. W systemie nowopolskim 1 łokieć to ok. 57,6 cm.

- Chorąży / Podoficer / Saper: Stopnie i funkcje wojskowe. Saperzy byli kluczowi, ponieważ to oni posiadali wiedzę o podziemnych korytarzach i minowaniu twierdzy.

- Mennica Kazimierza Wielkiego: W tekście pojawia się informacja o spichrzu postawionym rzekomo w miejscu mennicy króla. To ciekawy przykład legendy miejskiej – choć Modlin ma bogatą historię, budynek spichrza nad Narwią to konstrukcja XIX-wieczna.

- Zalegnięcie informacji / Gruchnęła wieść: Typowe dla epoki zwroty oznaczające kolejno: zasięgnięcie wiedzy oraz nagłe rozprzestrzenienie się plotki.

 

 

 

1 maja 1928. Manifestacja żydowskiej partii socjalistycznej Bund na rynku w Nowym Dworze. W centrum stoi Chaim Icek Rudowski.

foto - Michel Jankiel Juress

 

1 maja 1928. Manifestacja na rynku w Nowym Dworze.

źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

foto - Michel Jankiel Juress

 

 

Lata 20. XX w. Na rynku przemawia działacz Bundu, Chaim Icek (Icchak, Isaak) Rudowski.

 

 

Przed 1939. Skrzyżowanie ul. Warszawskiej z ul. Zakroczymską. Manifestacja Bundu w Nowym Dworze. W tłumie Chaim Icek Rudowski.

 

 

Przed 1939. Skrzyżowanie ul. Warszawskiej z ul. Zakroczymską. Manifestacja prawdopodobnie PPS, sztandar TUR - Towarzystwa Uniwersytetu Robotniczego.

foto - Michel Jankiel Juress

źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

 

 

 

1928. Aby dojechać do pracy w Warszawie pociągiem trzeba wstawać o 4 rano. Pracownicy z Nowego Dworu dopominają się o lepszy rozkład jazdy pociągów.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Przed 4-tą rano

MUSZĄ WSTAWAĆ PRACOWNICY

Jeżdżący z Nowego Dworu do Warszawy

Proszą o lepszy rozkład pociągów podmiejskich

Pięćdziesiąt podpisów widnieje na liście, jaki w imieniu setek pasażerów linji Nowy Dwór — Warszawa Gdańska złożono w redakcji Kurjera Czerwonego.

— Większość mieszkańców miejscowości, położonych na linji Nowy Dwór — Warszawa-Gdańska — opiewa list — są to pracownicy fabryk, przedsiębiorstw itp., którzy pracę w Warszawie zaczynają o godz. 7 rano.

Ponieważ pierwszy pociąg podmiejski przychodzi do Warszawy zbyt późno (10 minut przed 7-ą) więc pracownicy muszą jeździć pociągiem dalekobieżnym z Grudziądza, przybywającym na dworzec Gdański o godz. 5.39. Jest to znów pociąg zbyt wczesny, przytem szalenie przepełniony.

Konieczne więc byłoby dodanie pociągu podmiejskiego, który przychodziłby na dworzec Gdański po godz. 6 rano.

Przy sposobności pasażerowie zwracają uwagę na lekceważenie życia pasażerów, którzy wysiadają na trzecim lub drugim torze, gdy na pierwszym manewrują parowozy i pociągi. Zdarzają się nieszczęśliwe wypadki, jak w dniu 7 września r. ub. śmierć ś. p. Jana Izydorczyka, który dostał się pod manewrujący parowóz.

Nie wątpimy, że dyrekcja kolejowa warszawska w myśl słusznych postulatów pasażerów, zmieni rozkład pociągów porannych na linji Nowy — Dwór — Warszawa.

 

 

 

1928. Bocznokołowiec "Stanisław" w stoczni Modlińskiej.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1928. Dwutygodniowy strajk w fabryce fajansu Winogradowa w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

W PRUSZKOWIE I NOWYM DWORZE
ZASTREJKOWALI ROBOTNICY FABRYCZNI

W fabryce fajansu Erenreicha w Pruszkowie wybuchł w poniedziałek strajk. Porzuciło pracę 320 robotników. Strajkujący wysunęli żądania natury ekonomicznej, domagając się podwyżki zarobków od 30 do 50 proc.
W Nowym Dworze zastrajkowali również robotnicy fabryki fajansu Winogradowa w liczbie 120 z powodu niezaspokojenia ich żądań podwyżkowych. Obydwie fabryki są nieczynne.

 

 

1928. Kurjer Poranny, nr 213.

 

Prowokacyjny strajk w fajansowniach

Strajkujący robotnicy fajansowni Erenreicha w Pruszkowie w liczbie 350 i fajansowni Winogradowa w Nowym Dworze w liczbie przeszło 100, wystawili żądanie 30 proc. podwyżki dotychczasowych płac dla mężczyzn i 40 proc. dla kobiet i młodocianych.

Strajk w Nowym Dworze wybuchł na skutek depeszy otrzymanej z Pruszkowa z prośbą o poparcie proklamowanego tam jakoby strajku. Zarząd fajansowni w Nowym Dworze zapytał wówczas telefonicznie zarząd fajansowni w Pruszkowie, przyczem stwierdził, że w tym momencie strajk tam jeszcze nie wybuchł. Robotnicy zaś w Pruszkowie otrzymali przed ogłoszeniem strajku depeszę z Nowego Dworu z zaznaczeniem, że Nowy Dwór solidaryzuje się ze strajkiem jakoby już rozpoczętym wówczas w Pruszkowie.

Z powyższego wynika, że akcja strajkowa była wywołana w sposób prowokacyjny, przypominający metody bolszewickie. Akcję prowadzi związek zawodowy chemiczny, pozostający pod wpływami komunistycznymi. Na masówce zapewniano robotników, że mogą strajkować długo, gdyż pieniądze na ten cel się znajdą.

Wobec świetnej reżyserji strajku, powstaje obawa, aby nie ogarnął on wszystkie fajansownie w kraju. Wobec nadprodukcji towaru w fabrykach fajansu, strajk obecny nie odbije się w najmniejszym stopniu na zaopatrzeniu rynku. Dodać jeszcze należy, że chrześcijański związek zawodowy wystąpił również o podwyżkę płac jedynie w wysokości 6 proc. dotychczasowych zarobków.




Lokalizacja: Pruszków (fajansownia Erenreicha) oraz Nowy Dwór (fajansownia Winogradowa).

Postulaty: Żądanie wysokich podwyżek (30–40%), skontrastowane z umiarkowanym postulatem związku chrześcijańskiego (6%).

Kontekst polityczny: Autor artykułu sugeruje manipulację i „metody bolszewickie”, wskazując na celowe wprowadzenie robotników w błąd za pomocą depesz, aby wymusić solidarność strajkową.

 

 

1928. ABC pismo codzienne, nr 314.

 

1928. Strajk krawców w Nowym Dworze o podwyżki płac.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Strajk krawców w Nowym Dworze

W Nowym Dworze, pow. Warszawskiego zastrajkowali na tle ekonomicznem wszyscy tamtejsi krawcy w liczbie przeszło 100 osób.
_____________________________________________________________________________________________________________

Strajk krawców w Nowym Dworze

W Nowym Dworze pod Warszawą wybuchł w tym tygodniu strajk krawców. Strajkujący domagają się podwyżki płac. Akcją strajkową kieruje Związek zawodowy.

 

 

 

1928. Fotografia uczestników kursu kierowców w Batalionie Elektrotechnicznym w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1928. Konkurs na miejskiego lekarza weterynarii w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

KONKURS

Magistrat m. Nowego Dworu, powiatu Warszawskiego, ogłasza niniejszem konkurs na stanowisko miejskiego lekarza weterynarji.

Do stanowiska tego przywiązane są pobory w wysokości zł. 300 miesięcznie plus 15 proc. dodatek.

Posada do objęcia natychmiast.

Podania wraz z odpisami świadectw i życiorysem należy przesyłać na imię Magistratu do dnia 15 października 1928 roku.

Miasto Nowy Dwór, dnia 3 października 1928 roku.

Burmistrz: J. Giedwidź.

Sekretarz: St. Kanieski.

 

 

 

1928. Obwieszczenie publiczne o licytacji nieruchomości w Nowym Dworze należącej do Bytnera i sp. z.o.o., na której działał browar.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 


Komornik przy sądzie okręgowym w Warszawie, Juljan Gliński, przy ul. Żórawiej Nr. 45 zamieszkały, obwieszcza, że na żądanie wierzyciela Banku Towarzystw Spółdzielczych w dniu 6 czerwca 1928 r., od godz. 10 zrana, odbędzie się w sali posiedzeń wydziału cywilnego sądu okręgowego w Warszawie, przy ul. Miodowej Nr. 15, publiczna sprzedaż przez licytację nieruchomości ziemskiej pod Nr. 267, w m. Nowym Dworze, należącej do Bytnera i Spółki z ograniczoną odpowiedzialnością pod firmą „Browar J. Bytner w Nowym Dworze, s-ka z ogr. odp.”, przestrzeni około 1 morga, na niej znajdują się: 1) browar czynny, drewniany, piętrowy z piwnicami, kryty papą z działami fermentacyjnym i warzelnią z urządzeniami do nich, wagą automatyczną, koszem drewnianym do słodu; do niego przylegają: 3 przybudówki drewniane z okapem, wydzierżawiony do 19 października 1929 roku; 2) budynek drewniany, kryty papą, mieszczący chlew i ustęp; 3) komórki drewniane; 4) budynek drewniany, kryty papą, mieszczący mieszkanie, stajnię, oborę i skład; 5) piwnica murowana z cegły; 6) piwnica drewniana z nadbudówką; 7) budynek murowany z cegły, parterowy z nadbudówką z desek z przeznaczeniem na siano; 8) budynek drewniany z przeznaczeniem na stróżówkę, z przybudówką; 9) studnia cementowa z pompą; nieruchomość ogrodzona płotem drewnianym ze sztachet; oraz innych przynależności szczegółowo wskazanych w opisie w dniu 4 listopada 1927 r. sporządzonym.

Powyższa nieruchomość nie jest w zastawie, ma urządzoną księgę hipoteczną wspólną pod nazwą: Nowy Dwór, hip. Nr. 43, znajdującą się w wydziale hipotecznym ziemskim na pow. warszawski, jest obciążona hipotecznemi długami, kaucjami i ostrzeżeniami na sumę 9.400 rb. i 47.000 zł., oraz podlega sprzedaży w całkowitym komplecie podług wskazanego wyżej opisu.

Licytacja rozpocznie się od sumy szacunkowej 23.000 zł.
Zamierzający wziąć udział w licytacji obowiązany złożyć vadium 2.300 złotych.

Warunki licytacyjne mogą być przejrzane w kancelarji wydziału cywilnego sądu okręgowego w Warszawie.

____________________________________________________________________________________________________________

Interpretacja stanu majątku. Opis wskazuje na to, że browar w Nowym Dworze był w 1928 roku zakładem w pełni funkcjonalnym ("czynnym"), ale zbudowanym głównie z drewna, co było typowe dla mniejszych zakładów przemysłowych tamtego okresu.

Co wchodziło w skład kompleksu? Serce zakładu: Piętrowy budynek z działem fermentacji i warzelnią. Posiadał "nowoczesne" jak na tamte czasy udogodnienia, np. wagę automatyczną.

Infrastruktura gospodarcza: Browar był samowystarczalny – posiadał własną stajnię, oborę (do transportu konnego), chlew oraz magazyny na siano i słód.

Stan prawny: Obiekt był mocno zadłużony. Suma długów (47 000 zł) znacznie przewyższała cenę wywoławczą (23 000 zł), co sugeruje, że wierzyciele (Bank Towarzystw Spółdzielczych) próbowali odzyskać choć część kapitału.


- Morga (mórg): Dawna jednostka powierzchni gruntów. W tamtym czasie na Mazowszu najprawdopodobniej mowa o tzw. mordze nowopolskiej, która wynosiła 0,56 hektara (5600 m2).

- Vadium (wadium): Kwota pieniężna, którą licytant musi wpłacić przed przystąpieniem do aukcji jako zabezpieczenie. Tutaj wynosiło ono 10% ceny wywoławczej.

- Księga hipoteczna: Ówczesny odpowiednik dzisiejszych ksiąg wieczystych.

- Rb. (rubel): Rosyjska waluta. Choć w 1928 roku w Polsce obowiązywał już złoty, w księgach wieczystych wciąż figurowały stare długi z czasów zaboru rosyjskiego, których nie przeliczono lub które czekały na spłatę w odpowiednim parytecie.

- Ustęp: Dawne określenie toalety (często zewnętrznej).

- Sztachety: Pionowe deski w płocie.

 

 

 

1928. Nowy Dwór. Rodzina Zalcmanów - koloryzowane.

foto - Michel Jankiel Juress

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

Budżety szkolne w gminach powiatu warszawskiego w latach 1924 - 1927 - 1928 na tle ogólnego budżetu gmin.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1928. Kurjer Warszawski, nr 144.

 

Pokój z kuchnią do wynajęcia na sezon letni. „Nowodworzanka“ przy stacji Nowy Dwór, Henryk Sobierański. Wiadomość na miejscu.

 

 

 

1928. Epoka, nr 154.

 

OGŁOSZENIE

Wydział Hipoteczny pow. Warszawskiego obwieszcza, iż na dzień 7 września 1928 r. wyznaczony został termin pierwiastkowych regulacji hipotek dla:

(…)

Posesji miejskiej w m. Nowym Dworze, Żelazna Nr. 11 o pow. 4173,96 mtr.², na żądanie Magistratu,

Posesji miejskiej w m. Nowym Dworze przy ul. Warszawskiej, Szkolnej i Zakroczymskiej o pow. 1408,75 mtr.², na żądanie Magistratu,

Posesji Miejskiej w m. Nowym Dworze przy ul. Szkolnej i Placu Solnym o pow. 1057,51 mtr.², na żądanie Magistratu,

Posesji miejskiej w m. Nowym Dworze przy ul. Szkolnej i placu Solnym o pow. 895,47 mtr.² na żądanie Magistratu i

Posesji miejskiej w m. Nowym Dworze przy Cmentarzu Rzym. Katolick., o pow. 2753,87 mtr.², na żądanie Magistratu.

W powyższym terminie osoby interesowane winny zgłosić swoje prawa w kancelarji hipotecznej pod skutkami prekluzji.

Pisarz Hipoteczny pow. Warszawskiego.




- Pierwiastkowa regulacja hipoteki: To proces zakładania księgi wieczystej dla nieruchomości, która jej wcześniej nie posiadała.

- Prekluzja: Termin prawny oznaczający wygaśnięcie prawa lub możliwości dochodzenia roszczeń po upływie wskazanego terminu.

 

 

 

1928. Kurjer Polski, nr 59.

 

ART. 465 i 466 KOD. KAR.

Stanisława Antosiewiczówna, 19-letnia robotnica w Nowym Dworze, w maju 1926 roku poczuła, że jest w ciąży. Nie wstydziła się być matką nieślubnego dziecka, ale nie wiedziała jak dziecko to wyżywi i wychowa. Zwierzyła się siostrze swej Helenie, a ta znów starszej latami koleżance, Gmurczykównie.

Rada doświadczonej przyjaciółki była prosta i niezawodna. W Modlinie mieszka akuszerka, Baranowska. Znają ją tam wszystkie kobiety, bo zręcznie i tanio wywołuje poronienia.

Antosiewiczówna udała się do Baranowskiej, zapłaciła z trudem zebrane zł. 50. Ale tym razem nie dopisało szczęście Baranowskiej. Po poronieniu nastąpił krwotok. Odwieziona do szpitala Antosiewiczówna zeznała prawdę przed lekarzem. Jak się okazało była w 4-ym miesiącu ciąży.

Wczoraj odpowiadały przed Sądem Okręgowym pacjentka i akuszerka. Pierwsza z art. 465 K. K., druga z art. 466 K.K.

Mimo, że Baranowska do winy się nie przyznała, sąd skazał ją na 6 miesięcy więzienia, Antosiewiczównę na 1 miesiąc więzienia, zawieszając obu wykonanie kary na lat trzy.



Ten krótki artykuł z „Kurjera Polskiego” to poruszający obraz realiów społeczno-prawnych II Rzeczypospolitej. W 1928 roku w Polsce obowiązywały jeszcze kodeksy państw zaborczych – w tym przypadku jest to Kodeks Karny z 1903 roku (tzw. Kodeks Tagancewa), który obowiązywał w dawnym Królestwie Polskim aż do wejścia w życie jednolitego polskiego kodeksu w 1932 roku.


- Akuszerka: Dawne określenie położnej. W tekście ma jednak wydźwięk pejoratywny – mowa o osobie, która trudni się pokątnym przerywaniem ciąży (tzw. „babka”).

- Nieślubne dziecko: W tamtych czasach status dziecka urodzonego poza małżeństwem był dużym stygmatem społecznym i prawnym (ograniczone prawo do alimentów czy dziedziczenia).

- Wywołać poronienie: Ówczesny termin medyczno-prawny na dokonanie aborcji.

- Zł. 50 (50 złotych): W 1928 roku była to znacząca kwota dla robotnicy. Dla porównania: kilogram chleba kosztował ok. 50 groszy, a przeciętna miesięczna pensja robotnika niewykwalifikowanego oscylowała w granicach 100–150 zł. Wydatek 50 zł był więc ogromnym obciążeniem (stąd wzmianka o „trudzie” w ich zebraniu).

- Zawieszenie wykonania kary: Sąd orzekł karę więzienia, ale „na próbę” – jeśli skazane nie popełniłyby przestępstwa przez kolejne 3 lata, nie trafiłyby do jednostki penitencjarnej.

- Art. 465 K.K.: Dotyczył samej kobiety ciężarnej. Przewidywał karę za dobrowolne poddanie się zabiegowi przerwania ciąży. Fakt, że Stanisława dostała tylko miesiąc w zawieszeniu, sugeruje, że sąd wziął pod uwagę jej trudną sytuację materialną i „brak wstydu” (chęć bycia matką), co było okolicznością łagodzącą.

- Art. 466 K.K.: Dotyczył osoby trzeciej (tu: akuszerki Baranowskiej), która udzieliła pomocy lub przeprowadziła zabieg. Kary dla „pomocników” były zazwyczaj surowsze niż dla samej kobiety.

 

 

 

1928. W Nowym Dworze k/Modlina działa Bank Spółdzielczy Rzemieślników i Drobnych Kupców działający przy Związku Żydowskiego Towarzystwa Spółdzielczego w Polsce.

 

Bank Spółdzielczy

Rzemieślników i Drobnych Kupców

w Nowym Dworze k/Modlina

Spółdz. z ogr. odp.

Konto czekowe P. K. O. 64763. „Wuer“ 599.

Czł. Zw. Żyd. Tow. Spółdz. w Polsce.

Załatwia punktualnie wszelkie czynności w zakres bankowości wchodzące.



- Spółdz. z ogr. odp. – Spółdzielnia z ograniczoną odpowiedzialnością.

- P. K. O. – Pocztowa Kasa Oszczędności.

- Czł. Zw. Żyd. Tow. Spółdz. w Polsce – Członek Związku Żydowskich Towarzystw Spółdzielczych w Polsce.

 

 

 

1929 r.

 

 

Album "10 lat istnienia Batalionu Elektrotechnicznego 5.VIII.1919 r. - 5.VIII. 1929 r. Nowy Dwór, k/Modlina".

>> 10 lat istnienia Batalionu Elektrotechnicznego 5.VIII.1919 r. - 5.VIII. 1929 r. <<

foto -
Michel Jankiel Juress

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1929. Pieczątka zakładu fotograficznego Michela Juressa. Nazwa miasta "Nowy Dwór koło Modlina" była dość powszechnie używana, mimo braku urzędowego potwierdzenia.

 

 

 

1929. Bestialski gwałt na 50-letniej kobiecie w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Bestjalski gwałt na osobie 50-letniej Kobiety dokonany przez dwóch opryszków w Nowym-Dworze

Przedwczoraj dokonano bestjalskiego napadu w Nowym Dworze na mieszkankę tegoż miasta, 50-letnią Balcię Bol. Około godz. 9-ej wiecz., gdy kobieta samotnie szła przez ul. Żelazną, podbiegło do niej dwóch jakichś drabów, którzy przewrócili ją na ziemię i grożąc nożem dokonali gwałtu.
W czasie szamotania się wywołanego rozpaczliwą obroną napadniętej, jeden z opryszków kopnął ją w lewą nogę pod kolanem, tak silnie, że złamał jej kość.
Po dokonaniu swego ohydnego czynu złoczyńcy zbiegli. Niedługo jednak cieszyli się wolnością, gdyż zawiadomiona o wypadku policja z Nowego Dworu, wszczęła energiczne poszukiwania i wkrótce obu sprawców bestjalskiego czynu wykryła i ujęła.

Okazało się, iż są to Czesław Rakowski i Franciszek Arkuszewski obaj mieszkańcy Nowego Dworu.

 

5 marca 1929 r. około 21.00, czyli już po zmroku, ponad pięćdziesięcioletnia Bela B. samotnie szła ulicą Żelazną, czyli dzisiejszą Nałęcza. Prawdopodobnie wędrowała po tej części ulicy, która znajduje się bliżej torów. Wokół stały niewielkie domki, koniec ulicy zajęty przez rzeźnię był niezamieszkały. Do samotnej kobiety "podbiegło dwóch jakichś drabów, którzy przewrócili ją na ziemię i grożąc nożem dokonali gwałtu". Dodatkowo jeden z gwałcicieli kopnął poszkodowaną w taki sposób, że złamał jej nogę. Napastnicy zbiegli. Policja nie miała problemu z ich ujęciem, obaj byli miejscowi i znani tutejszemu wymiarowi sprawiedliwości. Czesław R. ślusarz, lat 34 i Franciszek A. robotnik najemny, najczęściej żwirnik, lat 35 trafiali wcześniej za kratki za bójki, rabunki, itp. Oskarżeni o gwałt byli chyba po raz pierwszy.

Sprawcy stanęli przed sądem okręgowym pięć miesięcy po napaści. Rozprawa, ze względu na drastyczność czynu toczyła się przy drzwiach zamkniętych. Podczas przesłuchań sądowych pojawiły się pewne różnice w stosunku do tego, jak całe zajście opisywano na początku marca. Pierwsza nieścisłość dotyczyła genezy zajścia. Ustalono, że ofiara krótko przed napaścią siedziała w jednej z nowodworskich kawiarni i to bynajmniej nie sama. Jej towarzyszami byli Czesław R. i Franciszek A. Z kawiarni wyszli we troje, a następnie według zeznań Beli B. została ona uprowadzona i zgwałcona. Kolejna nowość dotarła na salę sądową z kuluarów. Rozprawa odbywała się bez udziału publiczności, ale któż zabroni żonom, rodzinie i przyjaciołom przebywania na korytarzu. To z tego miejsca na salę sądową przedostała się informacja, iż Bela B. przez wiele lat uprawiała tzw. "najstarszy zawód świata", a w czasie, gdy dokonywano na niej gwałtu była właścicielką domu publicznego. I w tym momencie obrońca zadał sławne pytanie, które wiele lat później nieświadomie powtórzył nasz polityk: "Czyż można zgwałcić prostytutkę?".

W XXI w. powiedzielibyśmy, że gwałt jest zawsze gwałtem, ale w 1929 r. "Sędziowie po krótkiej naradzie ogłosili wyrok uniewinniający". W opisie rozprawy możemy jeszcze przeczytać: "Oskarżycielka, której twarz pokryły ceglaste rumieńce pośpiesznie opuściła salę sądową". Przy takim wyroku trudno sądzić, że napastnicy wynieśli z sądu jakąkolwiek pozytywną naukę i że coś w swoim życiu zmienili. Dla oskarżonego Franciszka A. była to jednak najprawdopodobniej ostatnia rozprawa, w czasie której zasiadł na ławie oskarżonych. Nie, nie "wkroczył na uczciwą drogę". W listopadzie tego samego roku zginął od kilkunastu uderzeń nożem, podczas awantury w trakcie libacji z "przyjaciółmi".

* Maria Możdżyńska - (Nie)legendy nowodworskie po raz drugi, 2024.

 

 

 

1929. Bestialska zbrodnia w Nowym Dworze dla 160 zł.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Bestjalska zbrodnia w Nowym Dworze

Nożami zamordowali swą ofiarę dla 160 złot.

— Mordują! Na pomoc!
Takim okrzykiem zaalarmowała policję dziś w nocy Helena Kocnerówna.
Jak się okazało, w mieszkaniu prostytutki, Heleny Kocner w Nowym Dworze przy ul. Szerokołącznej, odbywała się huczna libacja.
Wśród biesiadników znajdowali się: Józef Nowicki, Stefan Jeszke, Nikodem Sokołowski, Józef Kulesza, Franciszek Arkuszewski i znany tylko z przezwiska „Józek“.
Jeden z nich: Arkuszewski, zamieszkały w Nowym Dworze, posiadał przy sobie 165 zł. gotówką, otrzymane za pracę przy wydobywaniu piasku z Wisły. Dowiedzieli się o tem uczestnicy libacji, którzy, gdy Arkuszewski nie chciał im dobrowolnie oddać pieniędzy, rzucili się na niego i w bestjalski sposób uderzeniami nożem zamordowali.
Ogółem zadano Arkuszewskiemu 9 ran nożem w głowę, oraz jedną w okolicę serca. Jak wynika z opinji lekarza, wszystkie rany były śmiertelne.
Po dokonaniu mordu, napastnicy, obrabowawszy swą ofiarę, zbiegli.
Podczas obławy, dokonanej przez policję powiatową, schwytano tylko jednego z nich — Jeszkego, którego osadzono w więzieniu w Nowym Dworze. Dalsze śledztwo, energicznie prowadzone przez policję miejscową, trwa.

 

 

 

1929. Powódź w Nowym Dworze i Zakroczymiu.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Groźna sytuacja pod Zakroczymiem

Nowy Dwór częściowo pod wodą

(…)

Nowy Dwór częściowo pod wodą

Narew, wskutek wysokiego stanu wody w Wiśle, przybierała już od wczoraj. Wartki prąd Wisły nie dopuszczał odpływu wody z Narwi do Wisły. Narew przybrała i wczoraj zrana wdarła się na przedmieścia Nowego Dworu. Po południu sytuacja zaczęła pogarszać się. Woda powoli ale stale wdzierała się na ulice Nowego Dworu. Najpierw zalana została ulica Sukienna.

Na szczęście przybór wody nie jest gwałtowny. Mieszkańcy zalewanych domów sami opuszczali swe mieszkania. Woda powoli przesuwała się w głąb północnej części miasta tak, że o godz. 12 w nocy woda sięgała już rynku w Nowym Dworze. Wieczorem przybór wody wynosił 3 cm. na godzinę. Woda dotarła w nocy do posterunku policyjnego. Jeżeli przybór wody będzie trwał nadal i w takiem tempie, zajdzie konieczność ewakuowania posterunku policyjnego.

Ofiar w ludziach niema. Paniki w Nowym Dworze nie było, gdyż zalew był powolny i stopniowy.

Zarządzenia ewakuacyjne i pomocy powodzianom zostały wydane. Woda w Nowym Dworze sięga do pół metra wysokości. Parterowe mieszkania zostały więc zalane.

Obawa o tor kolejowy Warszawa-Modlin

Punkt ciężkości w sytuacji w Nowym Dworze znajduje się przy bocznicy kolejowej Bernera. Bocznica ta zatrzymuje wody od strony wschodniej. Niestety, bocznica ta posiada wyrwy, przez które przecieka woda powoli, wdzierając się do miasta. Nad zasypaniem tych wyrw od kilku dni pracowali robotnicy. Wczoraj wieczorem wobec podniesienia się poziomu wody, obawiano się, że Narew przedrze się przez tę bocznicę i dotrze do toru kolejowego Modlin — Warszawa. Na skutek interwencji władz kolejowych z Modlina została wysłana kompania wojska, która przystąpiła wspólnie z robotnikami do zasypywania wyrw we wspomnianej bocznicy. W razie przerwania tej bocznicy przez wodę cały Nowy Dwór znalazłby się pod wodą, i tor kolejowy z Warszawy byłby poważnie zagrożony. W nocy miejsce pracy oświetlały reflektory wojskowe. Władze zarządziły ewakuację częściową w Nowym Dworze.

Stan wody pod Nowym Dworem osiągnął poziom punktów wylewu z 1924 roku.

(…)

Czy zator pod Modlinem może zagrażać Warszawie

Wywiad z inż. Niecieńgiewiczem.

Wobec groźnych pogłosek o podnoszeniu się stanu wody na Wiśle pod Warszawą i utworzeniu się zatoru pod Modlinem, zwróciliśmy się do szefa sztabu powodziowego, inż. Niecieńgiwicza, z prośbą o informacje.

Inż. Niecieńgiewicz, jak zawsze w dobrym humorze, oświadcza:

— Groźnej sytuacji niema. Pod Modlinem Wisła wyrzuca kry na ląd, wskutek czego rozeszła się sensacyjna plotka o zatorach. Nie przewidujemy większego podniesienia się Wisły, jak do 4.50 m. O bezpieczeństwo Warszawy i przedmieść jestem zupełnie spokojny. Gotuję jaja i szynkę na święta i radzę warszawiankom, aby to jak najszybciej czyniły. Bez trwogi będą je mogły spożywać przez święta.

 

 

 

1929 r. Koło marksistowskie "Cukunftu" w Nowym Dworze [Socjal-demokratisze Jugnt Organizacje "Cukunft" in Pojln - Żydowska Socjaldemokratyczna Organizacja Młodzieżowa "Przyszłość" w Polsce].

foto - Michel Jankiel Juress

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1929. Nowy Dwór. Milicja młodzieżowa Bundu.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

Lata 20-30 XX w. Nowodworska organizacja Ha-Szomer ha-Leumi. (hebr., Strażnik Narodowy) - młodzieżowa skautowska organizacja syjonistyczna.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

Lata 20-te XX w. Szkoła Żydowskiego Stowarzyszenia Kulturalno-Oświatowego "Tarbut" w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1926-36. Grupa członków organizacji młodzieżowej "Frajhajt" w Nowym Dworze.

"Frajhajt" (jidysz: "Wolność") - Socjalistyczny Związek Żydowskiej Młodzieży Robotniczej. Żydowska organizacja młodzieżowa działająca w Polsce w latach 1926-1938. Frajhajt powstał w dniu 6 lipca 1926 r. z połączenia Związku Młodzieży Syjonistyczno-Socjalistycznej i Żydowskiej Socjalistycznej Młodzieży Robotniczej. Organizacja miała charakter socjaldemokratyczny, a jej program pozbawiony był radykalizmu. Politycznie związana była z Poalej Syjon Prawicą. Była członkiem światowego Związku Żydowskiej Młodzieży Socjalistycznej. Szczególnie aktywna była wśród młodzieży żydowskiej na wschodnich kresach Polski. Odgrywała dominującą rolę w syjonistycznym ruchu młodzieżowym w Polsce. Organem prasowym organizacji był miesięcznik "Frajhajt". Pod wpływem "Frajhajtu" znajdowała się założona w 1932 r. organizacja sportowa "Hapoel". Politycznym przeciwnikiem "Frajhajtu" był "Cukunft", przez który był ostro zwalczany. "Frajhajt" w 1926 r. posiadał 3 tysiące członków i 101 oddziałów terenowych, w 1933 r. posiadał 11 tysięcy członków i 250 oddziałów, a w 1935 r. roku około 20 tysięcy członków. W roku 1938 roku "Frajhajt" połączył się z pokrewną ideowo organizacją "He-chaluc", w wyniku czego powstałą nowa socjalistyczna organizacja młodzieżowa "Dror" (hebr. "Wolność").

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

Lata 30-te XX wieku. Grupa samokształceniowa Brenner - Socjalistyczny Związek Młodzieży Robotniczej "Frajhajt" [Wolność] w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

Lata 30 XX w. Grupa nowodworskich piłkarzy Klubu "Macabi". Od prawej do lewej stoją: Szmul Simkowicz, Dawid Papier, Menasze Kochkchalski, Mendl Papier, Awraham Roznberg, Józef Katsowitcz, Józef Roznshtejn.
Siedzą: Szlojme Kartsowitcz, NN, Awigdor Garber, Szaul Zakhejm, Szymcha Kochalski (koloryzowane).
Wedle źródeł żydowskich z 6 drużyn piłkarskich w Nowym Dworze 5 stanowiły zespoły żydowskie.

 

Aktorzy żydowskiej amatorskiej trupy teatralnej grający w spektaklu "Hinke Pinke" w nowodworskiej Remizie Strażackiej.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

 

 

* Pinkas Nowy Dwor, Memorial book of Nowy-Dwor, 1965.

 

 

Reb (szanowany członek społeczności żydowskiej) Herszel Jerozolimski, znany jako "martwy Herszel".

Był jednym z pierwszych maskili (osoba identyfikującej się z haskalią - żydowskim ruchem oświeceniowym) w Nowym Dworze, którzy opuścili bet midrasz (sala nauki do studiów talmudycznych) i stał się epikorosem (heretykiem). Pod jego wpływem niektórzy mężczyźni zostali zepchnięci ze ścieżki Tory i udali się w drogę do oświecenia i wiedzy. Był przerażającym wizerunkiem w kręgach chasydzkich Nowego Dworu. Jednym z pierwszych członków partii "Chowewei Syjon" ("Miłośnicy Syjonu") w mieście. Był wielkim znawcą Talmudu i literatury rabinicznej. Jego dom był jednym z pierwszych współczesnych syjonistyczno - hebrajskich w mieście. W tym duchu wychowywał swoje dzieci. Jego najmłodsza córka, Rebeka Jerozolimski (później żona błogosławionej pamięci Icchoka Grinera), była jedną z założycielek "Bnot Syjon" ("Cór Syjonu") w Nowym Dworze, a także przez wiele lat była bibliotekarką "Biblioteki Szoloma Alejchema" w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

Reb Mosze Nowodworski.

Należał do pierwszej partii "Chowewei Syjon" ("Miłośnicy Syjonu") wspierającej żydowską emigrację do Izraela i "Mizrachi" (religijnej partii ortodoksyjno-syjonistycznej) w mieście. Zginął w drodze do domu w Nowym Dworze, w 1917 r., wracając na szabat ze wsi Kosewko, gdzie pracował jako sekretarz w młynie swojego szwagra, reb Beniamina Pinkera. Został zaatakowany niedaleko Pomiechowa i tam zamordowany. Los przyniósł tę samą tragiczną śmierć jego rodzicom. Matka i ojciec reb Mosze, dwoje starszych ludzi, późnym czwartkowym wieczorem zostali zamordowani w swoim domu w Nowym Dworze w tym samym czasie przez dwóch bandytów. Te dwa makabryczne wydarzenia wstrząsnęły wówczas miastem.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 


Reb Meyer Lichtenstein.

Urodził się w Pułtusku. Ożenił się w Nowym Dworze. Jego szwagrem był reb Jekusiel (Kesil) Tosimowycz. Reb Meyer był wielkim znawcą Tory. Po teściu odziedziczył sklep z artykułami spożywczymi znajdujący się w domu teścia. Dom i sklep znajdował się w środkowej części ul. Zakroczymskiej. Żydzi w mieście nazywali go "dziedzińcem Czypelego". Na tym dziedzińcu mieścił się też sztybel (w jidysz: pokoik - budynek lub jego część, będący małym domem modlitewnym chasydów, czasami tylko wynajęta izba; rodzaj prywatnej bóżniczki, a jednocześnie bes medreszu (jidysz. dom nauki). Sztyble miały bardzo skromny, surowy wystrój, znajdowały się tam w zasadzie wyłącznie stoły i ławy, niekiedy także półki, ale przede wszystkim wiele ksiąg religijnych do których dostęp mieli wszyscy członkowie gminy. Oprócz modlitwy i studiów służyły one także do spotkań i posiłków). Był jednym z najaktywniejszych działaczy społecznych wśród religijnych Żydów. Przez wiele lat był inspektorem miejskim i pierwszy przywódcą Agudy (jidysz.; z hebr. Agudat Israel - Związek Izraela - konserwatywna partia polityczna utworzona w 1912 r., deklarująca ortodoksyjny judaizm oraz wierność zasadom halachy (autentycznej i autorytatywnej wykładni Tory, ukazującej jak stosować Prawo do konkretnych sytuacji życiowych), traktowanej jako podstawę życia społeczności żydowskiej) w Nowym Dworze. Wraz z Awrohomem Zalczmanem założył także "Linas Hacedok" (organizację dobroczynną żydowskiego ruchu ortodoksyjnego). Reb Meyer był bardzo surowy w stosowaniu żydowskiego prawa. Dla swoich trzech córek wybrał trzech bardzo chasydzkich synów - teściów. Jednym z nich był znaczący handlarz obuwiem Berl Cynamon. Z całej jego rodziny ocaleli tylko dwaj synowi Józef i Icchak, którzy znaleźli się w Motevideo (Urugwaj).

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1929. Profanacja cmentarza żydowskiego w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Profanacja cmentarza żydowskiego.

Z Warszawy donoszą:

W ubiegły piątek w nocy, t. j. we święta uroczyste „Sukot” na cmentarz żydowski w Nowym Dworze dostała się jakaś zgraja łobuzów, którzy w haniebny sposób połamali i zniszczyli największe i najładniejsze pomniki na grobach. Ogółem zniszczono i połamano 50 pomników. Nazajutrz, t. j. w sobotę, rozmaite części i kawałki połamanych i zniszczonych pomników znaleziono na podwórzu, gdzie przedtem znajdował się szpital miejski. Obecnie dom ten należy do jakiejś obywatelki chrześcijanki, która osobiście zawiadomiła bractwo pogrzebowe o tem, że u niej na podwórzu znajdują się odłamki kamienne z napisami żydowskiemi. Sąsiedzi chrześcijanie chcieli te kamienie wynieść, lecz wyżej wspomniana gospodyni domu nie dopuściła do tego. Gospodyni domu zwróciła również uwagę bractwu pogrzebowemu, ażeby czemprędzej złożono o tem zameldowanie policji. Bractwo pogrzebowe niezwłocznie też zameldowało o powyższem na posterunku policji, gdzie obiecano zająć się wykryciem sprawców.

W niedzielę w nocy na cmentarzu żydowskim w Nowym Dworze rozpoczęte dzieło barbarzyńskiego niszczenia pomników kontynuowano, tak, że w poniedziałek zrana znowu zastano połamane i zniszczone do reszty najładniejsze pomniki.

Wówczas bractwo pogrzebowe prosiło gospodynię sąsiadującego z cmentarzem domu o wskazanie sprawców haniebnego dzieła. Na to gospodyni oświadczyła, że wie, kto to uczynił, lecz niestety, nie może ujawnić nazwisk sprawców, gdyż obawia się zemsty z ich strony.

Wobec tego bractwo pogrzebowe udało się znowu na posterunek policji z meldunkiem. Jak zwykle, odpowiedziano, że się zobaczy, że się zrobi...

Nie mając innego wyjścia — bractwo pogrzebowe zwróciło się telegraficznie do starosty pow. warszawskiego i do wojewody, komunikując im o tem, co zaszło i prosząc o zarządzenie dochodzenia oraz o pociągnięcie winnych do odpowiedzialności.

__________________________________________________________________________________________________________________


Artykuł nie jest tylko suchą relacją z aktu wandalizmu – zawiera w sobie krytykę społeczną i polityczną:

Bezczynność policji. Bardzo wymowne jest zdanie: „Jak zwykle, odpowiedziano, że się zobaczy, że się zrobi...”. Autor tekstu sugeruje systemową opieszałość lub wręcz niechęć policji do ścigania sprawców przestępstw wymierzonych w mniejszość żydowską. Wielokropek na końcu oddaje ironię i bezsilność poszkodowanych.

Postawa sąsiadów. Tekst rysuje ciekawy obraz relacji polsko-żydowskich. Z jednej strony mamy „zgraję łobuzów”, a z drugiej „gospodynię chrześcijankę”, która zachowuje się przyzwoicie – informuje bractwo i pilnuje, by dowody (kamienie) nie zostały uprzątnięte (co mogłoby zatrzeć ślady).

Strach przed sprawcami. Wyznanie gospodyni, że zna nazwiska, ale boi się zemsty, sugeruje, że sprawcy byli lokalnymi agresorami, którzy czuli się bezkarni i mogli terroryzować okolicę.

Eskalacja konfliktu. Zwrócenie się do wojewody i starosty telegraficznie (co było kosztowne i traktowane jako tryb pilny) świadczy o tym, że lokalna społeczność żydowska zrozumiała, iż na szczeblu miejskim nie uzyska żadnej pomocy.

Data i tło. Rok 1929 to czas narastających napięć antysemickich w Polsce, które nasiliły się zwłaszcza po kryzysie gospodarczym. Profanacje cmentarzy często poprzedzały fizyczną przemoc wobec ludności.



- Bractwo pogrzebowe: Chodzi o Chewra Kadisza (z hebr. „Święte Bractwo”). To żydowska organizacja religijno-dobroczynna zajmująca się rytualnym przygotowaniem zmarłych do pochówku oraz opieką nad cmentarzami.

- Sukot: Ważne żydowskie święto radosne (Święto Namiotów/Szałasów), upamiętniające wyprowadzenie Izraelitów z Egiptu. Atak nastąpił więc w czasie, gdy społeczność była skupiona na uroczystościach religijnych. W 1929 roku Sukot rozpoczęło się wieczorem w piątek, 18 października.

- Obywatelka: W tym kontekście słowo to nie oznacza jedynie przynależności państwowej, lecz podkreśla status społeczny kobiety jako osoby posiadającej własność (dom/posesję).

- Zrana: Pisownia łączna (dziś: „z rana” lub „zrana” jako rzadziej używany przysłówek).

- Starosta pow. warszawskiego: Urzędnik stojący na czele powiatu. Nowy Dwór Mazowiecki podlegał wówczas pod powiat warszawski.

 

 

 

1929. Budowa ciężkiego mostu na Wiśle.

źródło grafiki i opisu - Ziemia Zakroczymska

 

1929. Budowa ciężkiego mostu na Wiśle.

źródło grafiki i opisu - Ziemia Zakroczymska

 

 

Lipiec 1929. Most kolejowy na Narwi budowany przez 1 i 2 Pułk Saperów Kolejowych.

 

Lipiec 1929. Most kolejowy na Narwi budowany przez 1 i 2 Pułk Saperów Kolejowych. Fragment mostu. W tle spichlerz Twierdzy Modlin.

 

Lipiec 1929. Most kolejowy na Narwi budowany przez 1 i 2 Pułk Saperów Kolejowych. Prezydent RP Ignacy Mościcki (w jasnym kapeluszu) zwiedza teren budowy. Widoczny także m.in. gen. Gustaw Orlicz-Dreszer.

 

Lipiec 1929. Most kolejowy na Narwi budowany przez 1 i 2 Pułk Saperów Kolejowych. Widok ogólny. Na moście widoczne parowozy Tr 12 podczas próby obciążenia mostu.

 

 

 

W dwudziestoleciu międzywojennym w sąsiedztwie mostu [Pancera, na Narwi] nieustannie powstawały różne tymczasowe przeprawy pontonowe i palowe, świadczące o nabywaniu umiejętności przez stacjonujących w Modlinie saperów. Tam też sprawdzano latem 1929 r. działanie zakupionych w Anglii wojennych, skręcanych na śruby przęseł ESTB [Emergency Steel Truss Bridge, czyli awaryjny stalowy most kratownicowy.]. Oczywiście oprócz tego odbywały się i bardziej regularne manewry i ćwiczenia.

Most [na Wiśle między Kazuniem a Nowym Dworem] nie postał jednak długo. W roku 1915 wyleciał w powietrze, a jego szczątki - ze względu na powodowanie utrudnień w żegludze - wyłowił do ostatniej śrubki niemiecki okupant, jako wspomnienie zostawiając na brzegach oba murowane przyczółki, a w środku nurtu jeden kompletny filar i cztery inne zredukowane do ogryzków izbic. W wolnej Polsce zabrano się za odbudowę mostu stosunkowo późno, w połowie roku 1928, przez pierwsze lata zadowalając się wystawianiem w tym miejscu mostu pontonowego. Notabene dodatkowy most rozstawiali sobie niekiedy do ćwiczeń i żołnierze. Na jeden z takich ćwiczebnych mostów pontonowych nadział się 1 sierpnia 1929 idący z Płocka do Warszawy statek pasażerski. "Uderzywszy z impetem o tak zwane jarzmo mostu statek przerwał most, ale sam jednocześnie wskutek zderzenia przechylił się na bok, co sprawiło, iż kilkanaście osób, stojących na pomoście statku, wpadło do wody. Na szczęście saperzy mieli na wyposażeniu reflektory; oświetlono natychmiast miejsce wypadku i przy pomocy wojska wszystkich tonących wyratowano. Statek wraz z pasażerami, po ustawieniu go na głębszej wodzie odpłynął do Płocka, gdyż z powodu dalszych ćwiczeń wojskowych nie mógł kontynuować swej podróży do Warszawy".

* Jarosław Loretz - Przejdziem Wisłę i nie tylko: dzieje mostów na Mazowszu, 2021.

 

 

 

1929. Pierwsze duże dzieło stoczni modlińskiej został wodowany wybudowany całkowicie z materiałów krajowych pierwszy bagier węglowy o pojemności 200 ton.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Pierwsze duże dzieło stoczni modlińskiej

Onegdaj stocznia modlińska spuściła na wodę pierwszy bagier węglowy całkowicie wykonany z materjałów krajowych. Niedawno bo niespełna przed rokiem powołana do życia stocznia modlińska pracuje bardzo intensywnie wykonując wszelkie zamówienia i naprawy statków prywatnych i wojskowych. Nowo zbudowany bagier zamówiony przez dyrekcję wodną w Toruniu, płaskowodny o wadze własnej 30 ton, może zabrać jednorazowo ładunek 200 ton węgla i holowany przewieść go do miejsca przeznaczenia. Budowa bagra przystosowanego do żeglugi rzecznej kosztowała 126000 zł.
___________________________________________________________________________________________________________________________________

Pierwszy bagier wykonany z materjałów krajowych

Stocznia modlińska święciła wczoraj uroczystość spuszczenia na wodę pierwszego bagiera węglowego, wykonanego całkowicie z materjałów krajowych.

Na uroczystość przybyli: zastępca szefa administracji armji, gen. Zarzycki, gen. Szyling, komandor Zejma, płk. Langer, inż. Mejer, inż. Gelata, dr. Vincenz, reprezentant finansistów francuskich oraz wielu wyższych oficerów, delegacja młodzieży akademickiej w osobie p. Szańiawskiego, delegacja sąsiedniego miasta Nowego Dworu w osobie p. Przedświeckiego.

Przybyłych gości przyjmowali inż. kom. Sokołowski dyrektor stoczni i wicedyr. inż. Słobódzki.

Po przemówieniach, które wygłosili płk. Mejer w imieniu państwowych zakładów inżynierji, gen. Zarzycki oraz dyr. stoczni inż. Sokołowski, na dany przez dyrektora stoczni znak zaczęto spuszczać bagier na wodę, który po upływie kilku minut dumnie rozpuścił flagi i przedefilował przed obecnemi. Bagier o pojemności 200 ton o wadze własnej 30 ton kosztował 126.000 zł.

Stocznia modlińska niedawno powołana do życia rozwija się coraz bardziej, obecnie wybudowano na jej terenach największy w województwie warszawskiem tartak zaopatrujący w drzewo nietylko stocznię lecz i państwowe zakłady inżynierji.

Stocznia modlińska pracuje obecnie nad wykonaniem zamówień, poczynionych przez dyrekcję dróg wodnych w Toruniu na „prom klapowy” i 3 łodzie motorowe, nadto buduje dla komendy portu Gdyni: krypę-śmieciarkę i trzy statki minowe dla straży granicznej, oraz dla ministerjum rolnictwa jedną łódź eksperymentalną.

Oprócz powyższych stocznia modlińska produkuje ślizgowce typu amerykańskiego, przeznaczone do użytku wojska i młodzieży sportowej. Jeden z tych ślizgowców S 3, wystawiony na pokaz publiczny na P. W. K. cieszył się ogólnym podziwem wśród publiczności.

Zaznaczyć należy, że ślizgowce tego typu osiągają do 50 km. na godzinę. Są więc jedynym typem łodzi motorowych polskiej konstrukcji, osiągającej tą szybkość. Inżynierowie pracujący nad ulepszeniem tego typu twierdzą iż udało im się zbudować łódź o innym profilu, który pozwoli przy tej samej sile motoru osiągnąć 90 km. na godzinę. Próby będą czynione w roku przyszłym.

_______________________________________________________________________________________________________________________________

Wspomniana w tekście P.W.K. to Powszechna Wystawa Krajowa w Poznaniu (tzw. „PeWuKa”), która odbyła się właśnie w 1929 roku. Była to gigantyczna prezentacja sukcesów gospodarczych II RP po 10 latach niepodległości.


- Bagier: (z niem. Bagger) – dziś powiemy po prostu pogłębiarka. W tekście mowa o „bagrze węglowym”, co sugeruje jednostkę do przeładunku lub transportu węgla (płaskodenną szalandę/barkę).

- Ślizgowiec: Szybka łódź motorowa, która przy dużej prędkości unosi się nad wodą (wchodzi w ślizg).

- Krypa-śmieciarka: Jednostka pomocnicza do wywozu odpadów z portu.

- Prom klapowy: Specjalistyczna jednostka (często związana z pracami pogłębiarskimi), której dno lub boki otwierają się („klapy”), aby wysypać ładunek.

 

 

1929. Stocznia Państwowych Zakładów Inżynieryjnych w Modlinie wykonała trzy ślizgowce dla Policji Państwowej.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Ślizgowiec dla policji.

D. 12 b. m., w stoczni państwowych zakładów inżynierji w Modlinie, odbędzie się komisyjny odbiór 3-ch ślizgowców, zakupionych przez komendę główną policji państwowej. Jeden ze ślizgowców przeznaczony jest dla komisarjatu rzecznego p. p. m. Warszawy.

______________________________________________________________________________________________________________________________

- Ślizgowiec: W ówczesnym nazewnictwie była to szybka łódź motorowa o płaskim dnie, zaprojektowana tak, aby przy większych prędkościach „ślizgać się” po powierzchni wody (odpowiednik dzisiejszych motorówek ślizgowych).

- D. 12 b. m.: Skrót od „Dnia 12 bieżącego miesiąca”.

- p. p. m. Warszawy: Skrót od Policji Państwowej miasta Warszawy.

 

 

 

1929. Wkrótce uruchomienie fabryki dykty Kleimana w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Ponadto fabryka dykty Kleimana w Nowym Dworze, w pow. warszawskim, o napędzie 150 KM. i przewidywanej produkcji 1.000 m3 miesięcznie, ukończyła swoje urządzenia i ma być wkrótce uruchomiona.
__________________________________________________________________________________________________________________

- KM: Oznacza koni mechanicznych (jednostka mocy silników fabrycznych).

- Dykta: W tamtym okresie termin ten był powszechnie używany jako określenie sklejki.

- 1.000 m3. Kropka w liczbie tysięcy była standardowym zapisem typograficznym w dwudziestoleciu międzywojennym.

 

 

1929. Reklama Fabryki Dykt Klejonych i Fornierów "Fadak" A. Kleinmana w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

FABRYKA DYKT KLEJONYCH I FORNIERÓW

„FADAK”

WŁAŚCICIEL A. KLEINMAN

wyrabia dykty klejone od 1 m/m do 25 m/m; zaopatrzona w maszyny najnowszej konstrukcji; przyjmuje zamówienia po porozumieniu.

Nowy Dwór koło Modlina Tel. 32

Warszawa Ceglana 17 Tel. 196-23

_____________________________________________________________________________________________________________

- Dykta klejona: To dawne określenie na dzisiejszą sklejkę.

- fornir pochodzi z języka niemieckiego (Furnier) i oznacza cienkie płaty drewna o grubości zazwyczaj od 0,1 do 3,0 mm.

- m/m: W dwudziestoleciu międzywojennym był to powszechny zapis skrótu od milimetrów.

- Ceglana 17: Ulica Ceglana w Warszawie to dzisiejsza ulica Pereca na Woli. Przed wojną był to rejon z dużą ilością hurtowni i składów fabrycznych.

 

 

Przed 1939. Pracownice Fabryki Dykt Klejonych i Fornierów Abrama Kleimana w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1929. Nowodworscy piekarze strajkują - nie wypiekają chleba.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

ZAPRZESTANIE WYPIEKU PRZEZ PIEKARZY W NOWYM DWORZE (WOJ. WARSZAWSKIE)

Powodem oczywiście znowu ceny maksymalne... I co ciekawe, że podczas gdy komisja cennikowa na ostatniem posiedzeniu uzgodniła ceny z burmistrzem na 45 gr. za kg. chleba żytniego, 35 gr. za kg. chleba razowego, 75 gr. za kg. chleba pszennego i 1 zł za kg. bułek, — magistrat poza plecami komisji samowładnie obniżył ceny z 45 gr. na 42 gr., nie wchodząc w żadne motywy fachowej kalkulacji. A trzeba zaznaczyć, że koledzy-nowodworzanie muszą sprowadzać mąkę z daleka, gdyż miejscowe młyny są nieczynne, w związku z czem koszta handlowe się przedrażają i nawet 45 gr. za kg. w tych warunkach uważać należy za cenę nazbyt niską.

Nie mogąc wypiekać i sprzedawać chleba po cenach, narzuconych przez magistrat, Koledzy nasi zmuszeni byli wypieku zaprzestać.

____________________________________________________________________________________________________________________________

Tekst ten ilustruje realia gospodarcze II Rzeczypospolitej, gdzie samorządy (magistraty) często narzucały ceny maksymalne na podstawowe produkty, aby chronić najuboższych mieszkańców przed drożyzną. Jak widać w tym przypadku, doprowadziło to do konfliktu z piekarzami, dla których produkcja przy tak niskich marżach i wysokich kosztach transportu mąki stała się całkowicie nieopłacalna.

 

 

Przed 1939. Pracownicy nowodworskiej piekarni.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1929. Śmiertelność wśród dzieci do 2-go roku życia w powiecie warszawskim w tym w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Zestawienie śmiertelności wśród dzieci za 1927 rok (stosunek procentowy zgonów dzieci do 2-go roku życia do liczby urodzeń) wykazuje największy procent umieralności dzieci na wsiach, gdzie poziom kulturalny i stan sanitarny stoją najniżej (Babice 31,23%, Wieliszew 36,81%, Ząbki 34,59%), natomiast w miasteczkach procent śmiertelności dzieci jest o wiele niższy (Nowy Dwór 23,08%, Otwock 26,37%, Piaseczno 14,92%, Zakroczym 16,38%). Przeciętna umieralność dzieci dla całego powiatu wynosi 22,24%, przyczem na wyznanie rzymsko-katolickie wypada 22,96%, a na wyznanie mojżeszowe tylko 12,30%.

 

 

W 1929 r. zostaje otwarty w Nowym Dworze nowy Ośrodek Zdrowia im. Marszałka J. Piłsudskiego (pierwszy powstał w 1925 r.). Ośrodek był utrzymywany ze środków finansowych samorządu miejskiego. W skład Ośrodka Zdrowia w Nowym Dworze wchodzą przychodnie powołane do walki z gruźlicą, jaglicą i chorobami wenerycznymi oraz przychodnie higieny szkolnej i walki z ostrymi chorobami zakaźnymi. Działała też Stacja opieki nad Matką i Dzieckiem.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1928-1929. Koszty utrzymania, żywienia, lekarstw i wydatków administracyjnych szpitala powiatowego w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Szpital powiatowy w Nowym Dworze.

Obliczenie kosztów utrzymania, żywienia, lekarstw i wydatków administracyjnych na 1 chorego dziennie w roku budżetowym 1928/29 (od 1.IV.1928 r. do 31.III.1929 r.).


Obliczenie według budżetu.

Ogólna suma preliminowana na wydatki — zł. 89.305.—

z tego na żywienie chorych i personelu — zł. 47.615.—

z tego na lekarstwa i środki opatrunkowe — zł. 5.500.—


Dni szpitalne:

chorzy: 16.425

personel szpitala: 5.110

razem: 21.535


Dzienny koszt utrzymania chorego:

Ogólna suma wydatków: zł. 89.305.—

Ogółem dni szpitalnych chorych: 16.425

t. j. dzienny koszt utrzymania chorego powinien wynieść zł. 5 gr. 44


Dzienny koszt żywienia chorego:

Suma wydatków na żywność: zł. 47.615.—

Ogółem dni szpitalnych: 21.535

t. j. dzienny koszt żywienia chorego powinien wynieść zł. 2 gr. 21


Dzienny koszt lekarstw na 1 chorego:

Suma wydatków na lekarstwa: zł. 5.500.—

Dni szpitalnych chorych: 16.425

t. j. dzienny koszt lekarstw na 1 chorego powinien wynieść gr. 33


Dzienne koszta administracyjne na 1 chorego:

Dzienny koszt utrzymania chorego: zł. 5.44

Dzienny koszt żywienia chorego: zł. 2.21

Dzienny koszt lekarstw na 1 chorego: zł. —.33 = zł. 2.54

t. j. dzienne koszta administracyjne (personalne i rzeczowe) na 1 chorego powinny wynieść zł. 2 gr. 90


Obliczenie według rzeczywistych wydatków.

Ogólna suma wydatkowana — zł. 100.023.57

z tego na żywienie chorych i personelu — zł. 48.747.08

z tego na lekarstwa i środki opatrunkowe — zł. 7.278.98


Dni szpitalne:

chorzy: 15.673

personel szpitala: 5.840

razem: 21.513


Dzienny koszt utrzymania chorego:

Ogółem wydatkowano: zł. 100.023.57

Ogółem dni szpitalnych chorych: 15.673

t. j. dzienny koszt utrzymania chorego wynosił zł. 6 gr. 38


Dzienny koszt żywienia chorego:

Wydatkowano na żywność: zł. 48.747.08

Ogółem dni szpitalnych: 21.513

t. j. dzienny koszt żywienia chorego wynosił zł. 2 gr. 27


Dzienny koszt lekarstw na 1 chorego:

Wydatkowano na lekarstwa: zł. 7.278.98

Dni szpitalnych chorych: 15.673

t. j. dzienny koszt lekarstw na 1 chorego wynosił gr. 46


Dzienne koszta administracyjne na 1 chorego:

Dzienny koszt utrzymania chorego: zł. 6.38

Dzienny koszt żywienia chorego: zł. 2.27

Dzienny koszt lekarstw na 1 chorego: zł. —.46 = zł. 2.73

t. j. dzienne koszta administracyjne (personalne i rzeczowe) na 1 chorego wynosiły zł. 3 gr. 65
_________________________________________________________________________________________




Analiza różnic między budżetem (preliminarzem) a rzeczywistym wykonaniem w Szpitalu Powiatowym w Nowym Dworze pokazuje wyraźny wzrost kosztów operacyjnych, mimo mniejszej liczby pacjentów.

Oto zestawienie procentowe zmian:

1. Wydatki Ogółem i Skala Odchyleń

Choć planowano wydać ok. 89 tys. zł, ostatecznie wydano ponad 100 tys. zł. To wzrost o blisko 12%. Najbardziej uderzający jest fakt, że stało się to przy spadku liczby pacjentów o ok. 4,5% (z 16 425 na 15 673 dni szpitalne).


2. Dzienny Koszt na 1 Chorego

To najważniejszy wskaźnik efektywności szpitala. Tutaj wzrosty są najbardziej odczuwalne:

Całkowity koszt utrzymania: Wzrost z 5,44 zł na 6,38 zł (+17,3%).

Lekarstwa: Tutaj mamy największy "przestrzał" budżetowy. Koszt dzienny wzrósł o 39,4% (z 33 gr na 46 gr). Może to świadczyć o cięższych przypadkach chorobowych w tym roku lub nagłym wzroście cen medykamentów.

Administracja i koszty stałe: Wzrost o 25,9% (z 2,90 zł na 3,65 zł). Ponieważ liczba pacjentów spadła, koszty stałe (płace, ogrzewanie, administracja) rozłożyły się na mniejszą liczbę dni, co podbiło stawkę dzienną.

3. Ciekawostka: Personel
Warto zauważyć, że podczas gdy liczba dni hospitalizacji chorych spadła, liczba dni personelu wzrosła o 14,3% (z 5 110 na 5 840). To sugeruje:

Zwiększenie zatrudnienia w trakcie roku budżetowego.

Lub fakt, że personel przebywał w szpitalu dłużej, niż zakładano w teorii (np. nadgodziny, dyżury).


Podsumowanie

Szpital w roku 1928/29 zmagał się z niedoszacowaniem kosztów leczenia oraz rosnącymi kosztami administracyjnymi. Najstabilniejszą pozycją było żywienie – tu realny koszt dzienny wzrósł jedynie o 2,7%, co sugeruje dobrą kontrolę nad kuchnią szpitalną.

 

 

1929. Walka z chorobami wenerycznymi i nierządem. W Nowym Dworze zostanie otwarty punkt sanitarno-obyczajowy.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Walka z chorobami wenerycznymi i nierządem.

Walka z chorobami wenerycznymi i nierządem jest prowadzona od roku 1922 wyłącznie przez władze państwowe. W roku tym Powiatowy Urząd Zdrowia organizuje punkt sanitarno-obyczajowy w Nowym Dworze i dokonywuje tam 2 razy w tygodniu oględzin prostytutek. Prostytutki z innych miejscowości powiatu są skierowane do Urzędu Sanitarno-Obyczajowego w Warszawie lub do lekarzy miejskich. Do Powiatowego Urzędu Zdrowia została przydzielona urzędniczka sanitarno-obyczajowa, zadaniem której jest dopilnować, aby wszystkie zarejestrowane prostytutki poddawały się badaniom lekarskim i w razie potrzeby odbywały specjalną kurację. Jednocześnie prowadzi się ewidencję prostytutek. Rejestracji podlegają tylko te prostytutki, które zostały zakwalifikowane przez Komisję sanitarno-obyczajową przy Starostwie.

Wypadki chorób wenerycznych, zgłoszone bądź przez władze wojskowe, bądź też przez osoby prywatne, do roku 1925 były kierowane do szpitali Warszawskich, a z chwilą założenia przychodni są leczone na miejscu w tychże przychodniach sejmikowych.

 

 

 

1929. Okolica pomiędzy obecnym Liceum Ogólnokształcącym a sklepem Lidl.

Album fotograficzny "10 lat istnienia Batalionu Elektrotechnicznego", M. J. Juress.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 


W okolicy ulicy Chemików przez wiele lat istniały glinianki. Były to wypełnione wodą pozostałości po wybieranej w tym miejscu glinie. Być może służyła ona do miejscowego wyrobu naczyń ceramicznych. Mogła być też użyta do wyrobu cegieł. W końcowych latach XVIII w. w tej okolicy funkcjonowała cegielnia.

Maria Możdżyńska - NOWY DWÓR PRAWIE OD A DO Z. SPACEROWNIK SUBIEKTYWNY.


 

 

 

1929. Eksmisja bezrobotnych z twierdzy Modlin.

 

Eksmisja bezrobotnych z terenu twierdzy Modlin

W r. 1926 komenda miasta w Modlinie wydała zezwolenia imienne bezrobotnym na zamieszkanie w murach fortecznych za bramami twierdzy i zbieranie leżących luzem cegieł celem ustawienia kuchni.

Korzystając z tego bezdomni zapewnili sobie jaki taki dach nad głową, a nawet w ostatnich czasach opłacali czynsz mieszkaniowy na rzecz M. R. P.

Obecnie bezdomni są eksmitowani. 23 rodziny, liczące 97 osób, w tem większość dzieci, wyrzucono na bruk.

W sierpniu ma nastąpić znowu eksmisja 27 rodzin, czyli łącznie około 100 osób. Z powodu głodu mieszkaniowego eksmitowani nie mogą znaleźć innych lokali. Wyrzucony na bruk dobytek biednych ludzi niszczony jest przez deszcze.

Dlatego też wstrzymanie dalszej eksmisji oraz zezwolenie już eksmitowanym na chwilowe zajęcie dotychczas zajmowanych pomieszczeń, byłoby rzeczą konieczną, tembardziej, że przecież nic znów nie nagli, by zaraz opróżnić baraki forteczne.




Twierdza Modlin po I wojnie światowej straciła swoje pierwotne znaczenie strategiczne w takim zakresie, jak wcześniej. Komenda miasta w 1926 roku (prawdopodobnie w geście humanitarnym lub praktycznym) pozwoliła bezrobotnym tam "koczować", byle tylko mieli dach nad głową. Pozwolenie na "zbieranie cegieł na kuchnie" świadczy o tym, że ludzie ci sami musieli przystosowywać surowe mury do życia.

Warto wiedzieć, że Modlin był wówczas ogromnym garnizonem wojskowym. Obecność cywilnych bezrobotnych "za bramami twierdzy" mogła być z czasem postrzegana przez wojsko jako problem dyscyplinarny lub higieniczny, co prawdopodobnie stało się przyczyną decyzji o eksmisji.


- Zezwolenia imienne: Oficjalne dokumenty wydawane konkretnym osobom (z nazwiska), co sugeruje, że proces zasiedlania twierdzy był początkowo kontrolowany przez wojsko.

- Mury forteczne / Baraki forteczne: Chodzi o kazamaty i zabudowania obronne Twierdzy Modlin. Warunki tam panujące były surowe – zimne, wilgotne i ciemne pomieszczenia.

- M. R. P.: Skrót od Ministerstwo Robót Publicznych. Fakt, że bezdomni płacili mu czynsz, pokazuje paradoks: państwo pobierało opłaty za mieszkanie w ruinach/fortach, a potem tych ludzi z nich wyrzucało.

- Głód mieszkaniowy: Termin historyczny określający drastyczny brak lokali mieszkalnych w miastach II RP, co zmuszało najbiedniejszych do koczowania w piwnicach, ziemiankach lub właśnie starych fortach.

- Wyrzucono na bruk: Dosłowne i przenośne określenie eksmisji bez zapewnienia lokalu socjalnego. Dobytek (meble, pościel) lądował bezpośrednio na ulicy.

- W tem: Dawna forma zapisu "w tym".

- Tembardziej: Pisownia łączna, dziś poprawnie: "tym bardziej".

 

 

1929 r. Tragiczna śmierć trzech robotników pracujących przy wydobywaniu zatopionego statku przy ujściu Narwi do Wisły pod Nowym Dworem.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

TRAGICZNA ŚMIERĆ 3-CH ROBOTNIKÓW.

Na Wiśle, przy ujściu Narwi, w pobliżu Nowego Dworu, wywróciła się łódź, wioząca do brzegu 6-ciu robotników, zatrudnionych na Wiśle przy wydobywaniu zatopionego statku. Wypadek ten nastąpił wskutek silnej fali, spowodowanej przez nadjeżdżający parostatek. 3-ch z robotników zdołało uratować się, pozostali zaś znaleźli śmierć w nurtach rzeki. Są to: 23-letni Leon Trzaskoma, 36-letni Bronisław Rudel i 48-letni Leonard Ryman, mieszkańcy Kazunia Niemieckiego. Zwłok nie wydobyto.




Kazuń Niemiecki: To historyczna nazwa dzisiejszej miejscowości Kazuń Nowy. Nazwa ta funkcjonowała ze względu na osadnictwo olęderskie w tym regionie.

Wypadek wydarzył się w miejscu o specyficznej charakterystyce hydrologicznej – zbiegu dwóch dużych rzek (Wisły i Narwi), gdzie silne prądy i fale wytwarzane przez ówczesne parostatki bywały bardzo niebezpieczne dla mniejszych łodzi roboczych.

 

 

 

1929. Ogłoszenie o sprzedaży maszyn stolarskich przez B. Dąbrowskiego z Nowego Dworu k/Modlina ul. Żelazna 12.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1930 r.

 

 

15.02. - ukazuje się rozkaz dowódcy Batalionu Elektrotechnicznego w Nowym Dworze ppłk. Marcelego Rewieńskiego o połączeniu elektrowni i wodociągów w Modlinie z elektrownią szkolną w Nowym Dworze. Powstała "Elektrownia i Wodociągi Szkolne Batalionu Elektrotechnicznego Saperów w Modlinie". Kierownikiem elektrowni i wodociągów został kpt. inż. Stanisław Derejski, jego zastępcą por. Antoni Siedlecki, a kierownikiem filii w Nowym Dworze i jego zastępcą został por. Kazimierz Grüner.

28.VI. - ze Związku Polskiego Nauczycielstwa Szkół Powszechnych występuje Elżbieta Majkowa z d. Sowianka.

VII. - z połączenia Związku Zawodowego Nauczycielstwa Polskich Szkół Średnich i Związku Polskiego Nauczycielstwa Szkół Powszechnych utworzony zostaje Związek Nauczycielstwa Polskiego (proces zjednoczeniowy obu związków przebiega przez kilka lat).

1.XI. - w skład Zarządu Ogniska Związku Polskiego Nauczycielstwa Szkół Powszechnych wchodzą: Seweryn Glinicki, prezes; Anna Sobucka - Chmielińska, sekretarz i Piotr Jankowski, skarbnik. Ognisko liczy 15 członków, członkiem Związku zostaje nauczyciel ze szkoły powszechnej nr 3 Michał Miszewski.

 

 

1930. Kino-Teatr "Czary" w Nowym Dworze wpisany do rejestru handlowego.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

WPISY DO REJESTRU HANDLOWEGO

SĄDU OKRĘGOWEGO W WARSZAWIE

R. H. A XXVII 139: Kino-Teatr „Czary” Lewek Junkier w Nowym-Dworze, Wychodnia 1. Istnieje od 1926 r. Właściciel Lewek Junkier z Nowego Dworu.

 

 

 

1930. Kurjer Poranny nr 198.

 

W OBOZIE P. W.

Tuż pod Warszawą, bo w odległym zaledwie o 34 km. Nowym Dworze na terenie dawnego fortu już z szosy widnieją szczyty namiotów. To teren samodzielnego obozu elektrotechnicznego Przysposobienia Wojskowego.

Obóz ten o charakterze saperskim po raz pierwszy zorganizowany został tytułem próby, a celem jego jest wykazanie, iż elewi zaznajomiwszy się dokładnie z obsługą stacyj podsłuchowych, z silnikami spalinowemi i z reflektorami będą cennym materjałem w licznych szeregach rezerwistów i elewów P. W. — piechoty.

Do obozu w Nowym Dworze zostali delegowani uczniowie szkół rzemieślniczych z całej Polski po dziesięciu z każdego D. O. K., czyli na sześciotygodniowym obozie przebywa 100 „żołnierzy“.

Nad całością to znaczy nad wyszkoleniem i trybem życia obozowego czuwa kpt. Szpinko, mając do pomocy dwu oficerów, trzech podoficerów i 10 słuchaczy saperskiej szkoły podoficerskiej.

Młodzież zebrana tu, z całej Rzeczypospolitej, śpiąc pod wspólnym namiotem, zapomniała o swem dzielnicowem pochodzeniu, w całości poświęcając się sportom i zdobyciu wiedzy zakreślonej ramami regulaminu o wyszkoleniu wojskowem.

Elewi otrzymują tu życie kategorji I, to jest oficerskie, a rumiane i opalone od słońca twarze, radością i beztroską błyszczące oczy świadczą, iż nie jest im źle. To też dowództwo obozu nie otrzymało jeszcze ani jednego zażalenia na system odżywiania młodzieży.

Niezmiernie ciekawy jest rozkład dnia obozowego, wszystko oznaczone co do minuty określa wystarczający okres czasu, na potrzeby i obowiązki.

O godz. 6 rano donośny głos pobudki budzi „całe towarzystwo“ to jest elewów i instruktorów. Martwy dotychczas teren pogrążony w ciszy zaczyna żyć. Życiem ujętem w karby, życiem na rozkaz. O godz. 7 — śniadanie, przed kuchnią wije się długi złożony ze 100 osób wąż; wszyscy z menażkami — czekają na kawę; po śniadaniu, na które przeznaczone jest 30 minut, następuje „kwadrans dla zdrowia“ — gimnastyka, poczem raport i uroczyste wciągnięcie sztandaru na maszt, kompanja prezentuje broń, oficerowie salutują, za chwilę sztandar znalazłszy się u szczytu, rozwiany podmuchem porannego wiatru trzepoce oznajmiając rozpoczęcie codziennych prac w obozie.

Kilka krótkich rozkazów i oto kompanje maszerują na plac ćwiczeń z wesołym śpiewem o jakichś tam dziewczynach czy też kochaniu bo pieśń wojskowa, nie zawierająca w swej treści ani kochania ani też dziewcząt, nie ma wartości, poprostu nie porywa i śpiewana na rozkaz brzmi ponuro nie tak jak by sobie życzył tego „pan sierżant“, w czasie ćwiczeń kompanijny „bóg życia i śmierci“.

Kompanje przybywszy na plac ćwiczeń przerabiają szermierkę, walkę na bagnety, szkołę strzelca i musztrę formalną, poczem zmęczeni ćwiczeniami i upałem o godz. 11, wracają do obozu na... obiad, po którym jest przeznaczony dwugodzinny okres czasu na odpoczynek. Resztę dnia wypełniają: sport, wolne zajęcia, kolacja. Wreszcie po capstrzyku o godz. 9 wiecz obóz pogrąża się we śnie. Tak spędziwszy dzień na pracy i sportach młodzież korzysta z lata, zapewniając sobie skrócenie służby wojskowej o całe trzy miesiące... a to przecież dużo znaczy, gdyż elew posiadający drugi stopień przychodzi do pułku później od poborowych i nie przechodzi ciężkiego okresu rekruckiego.

Podpis pod zdjęciami:

Nasza zbiorowa ilustracja przedstawia trzy fragmenty życia obozowego w Nowym Dworze. W górze na lewo spotkanie dwóch patrolów elewów w ubraniach przeciwiporytowych pieszego z motocyklowym, pośrodku namioty, w których mieszkają elewi, na dole na prawo: dwaj zapóźnieni elewi w czasie porannego mycia pod natryskiem własnej konstrukcji.

___________________________________________________________________________________________________________________________________


Budowanie tożsamości narodowej. Bardzo ciekawy jest fragment o tym, że młodzież „zapomniała o swem dzielnicowem pochodzeniu”. W 1930 roku, zaledwie 12 lat po odzyskaniu niepodległości, różnice między Polakami z byłych zaborów (pruskiego, rosyjskiego i austriackiego) były wciąż ogromne. Takie obozy miały za zadanie „stapiać” młodych ludzi w jeden nowoczesny naród.

Kult dyscypliny i modernizacji. Autor tekstu z entuzjazmem opisuje życie „ujęte w karby” i rozkład dnia mierzony co do minuty. W tamtym okresie wojsko było postrzegane jako główny silnik modernizacji państwa – uczyło nie tylko walki, ale też higieny (wspomniane natryski własnej konstrukcji), obsługi maszyn i punktualności.



Tekst operuje terminologią związaną z Przysposobieniem Wojskowym (P.W.) – była to organizacja paramilitarna szkoląca młodzież przed zasadniczą służbą w wojsku.

- Elew: Uczeń szkoły wojskowej lub uczestnik kursu wojskowego (dzisiaj powiedzielibyśmy: kursant).

- D. O. K. (Dowództwo Okręgu Korpusu): Jednostka administracyjno-wojskowa w II RP. Polska była podzielona na 10 takich okręgów.

- Stacje podsłuchowe i silniki spalinowe: Wskazuje to na techniczny charakter obozu (saperzy/łączność). W 1930 roku była to technologia "wysokich lotów".

- Ubrania przeciwiporytowe: Specjalistyczna odzież ochronna przed iperytem (gazem musztardowym). To przypomina o traumie I wojny światowej i ciągłym strachu przed atakiem chemicznym.

- Życie kategorji I (oficerskie): Oznacza wyższy standard wyżywienia i zakwaterowania, co miało przyciągnąć młodych ludzi do szkolenia.

- Menażka: Metalowe naczynie turystyczne/wojskowe służące do jedzenia posiłków w polu.

- Capstrzyk: Sygnał wieczorny do spoczynku, zwykle grany na trąbce.

- Okres rekrucki: Najcięższy, początkowy etap służby wojskowej, polegający na intensywnym drylu. Uczestnictwo w P.W. pozwalało go uniknąć lub skrócić.

 

 

1930. Na obozie Przysposobienia Wojskowego w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Apetyt w obozie

W obozie przysposobienia wojskowego w Nowym Dworze zawodowi „repeciarze“ spożywają śniadanie na wale przy kuchni, aby bliżej było po „dolewkę“.


- Słowo „repeciarz” to dawne, żartobliwe określenie osoby, która chętnie bierze dokładkę jedzenia (od słowa „repeta”).

 

 

1930. Express Kaliski, nr 198.

 


Kuźnia tężyzny fizycznej

W obozie letnim P. W. w Nowym Dworze

Na terenie dawnego, zburzonego obecnie fortu w Nowym Dworze, przy bataljonie elektrotechnicznym, urządził państwowy urząd P.W. i W.F. obóz zbiorowy przysposobienia wojskowego dla stu chłopców.

Młodociani żołnierze, obok grenadjerki, szermierki, walki gazowej, szkoły strzelca i wychowania fizycznego, zapoznają się z obsługą reflektorów, stacyj podsłuchowych i silników spalinowych.

Jednem słowem zgłębiają pod kierunkiem wytrawnych instruktorów tajniki elektrotechniki wojskowej.

* * *

Pobudka!

Półnadzy chłopcy, boso, z ręcznikami w ręku biegną do komfortowo, jak na obóz, urządzonych umywalni i natrysków.

W kilkanaście minut potem stoją już w ordynku. Z młodzieńczych piersi unosi się w niebo pieśń poranna.

Po śniadaniu gimnastyka, a po niej raport.

Trębacz daje sygnał. Oddział pręży się na baczność. Chorągwie o barwach narodowych i saperskich, idą w górę. Dzień rozpoczęty.

Podzieleni na grupy, jedni ćwiczą się w wspinaniu na słupy, drudzy aparatami podsłuchowemi wyszukują w przestworzach lotników, inni rozstawiają reflektory i t. d.

W południe, po solidnem pożywieniu się, chłopcy oddają się 2-godzinnej sjeście.

Godziny popołudniowe wypełniają ćwiczenia wojskowe i sport.

Po kolacji najsympatyczniejsza chwila dnia, apel wieczorny.

Przed szeregiem staje z tajemniczą miną sierżant — szef i wyciąga z zanadrza listy, przekazy pieniężne, zawiadomienia o nadejściu przesyłek...

Po nacieszeniu się pocztą odśpiewują chłopcy modlitwę wieczorną i idą na „zasłużony odpoczynek.
_______________________________________________________________________________________________________________________



- P.W. i W.F. – Przysposobienie Wojskowe i Wychowanie Fizyczne.


W latach 30. XX wieku, kiedy powstał ten reportaż, Przysposobienie Wojskowe było kluczowym elementem polskiej strategii obronnej. System ten miał na celu przygotowanie młodzieży do służby w armii jeszcze przed osiągnięciem wieku poborowego.

1. Cel: „Obywatel-Żołnierz”

Idea P.W. opierała się na przekonaniu, że nowoczesne państwo musi posiadać wyszkolone rezerwy. Zamiast uczyć wszystkiego od podstaw podczas zasadniczej służby wojskowej, państwo inwestowało w kursy pozaszkolne. Chodziło nie tylko o obsługę karabinu, ale o tężyznę fizyczną, karność i patriotyczne wychowanie.

2. Specjalizacja techniczna w Nowym Dworze

Obóz opisany w artykule był wyjątkowy, ponieważ odbywał się przy Batalionie Elektrotechnicznym w Nowym Dworze Mazowieckim (twierdza Modlin). W tamtym czasie była to elitarna jednostka techniczna.

Młodzież nie tylko biegała z karabinem, ale uczyła się obsługi reflektorów przeciwlotniczych i stacji podsłuchowych (prekursorów radarów).

Wspomniane „aparaty podsłuchowe” to wielkie lejki akustyczne (widoczne na ostatnim zdjęciu), które pozwalały wykryć nadlatujące samoloty na podstawie dźwięku silnika.

3. Kultura obozowa i dyscyplina

Artykuł idealnie oddaje ducha epoki:

Łączenie sacrum z militarnością: Dzień zaczynał się i kończył modlitwą oraz pieśnią, co było standardem w wychowaniu państwowym II RP.

Higiena i sport: Podkreślanie „natrysków” i „gimnastyki” miało pokazać nowoczesność i dbałość o zdrowie narodu – w tamtym okresie walka z chorobami i słabością fizyczną była traktowana jako obowiązek obywatelski.

4. Skala zjawiska

W 1930 roku struktury P.W. i W.F. (Wychowania Fizycznego) obejmowały setki tysięcy młodych ludzi w całym kraju. Organizacje takie jak Związek Strzelecki („Strzelec”), harcerstwo czy hufce szkolne ściśle współpracowały z wojskiem, tworząc fundament pod późniejszą konspirację i opór podczas II wojny światowej.

 

 

1930. Uczestnicy obozu przysposobienia wojskowego podczas ćwiczeń w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1930. Postrzelenie groźnego włamywacza po zuchwałym napadzie na policjanta w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Postrzelenie groźnego włamywacza w Nowym Dworze

po zuchwałym napadzie na policjanta

W Nowym Dworze pod Warszawą posterunkowy Juljan Krupski, będąc w patrolu, spostrzegł przy zbiegu ulic Warszawskiej i Szkolnej jakiegoś podejrzanego osobnika, którego zamierzał wylegitymować.

Gdy posterunkowy zbliżył się do niego, osobnik ten rzucił się na policjanta i uderzył go kilkakrotnie w głowę butelką od piwa, poczem zaczął uciekać.

Pomimo oszołomienia, post. Krupski puścił się w pogoń za napastnikiem.

Ponieważ uciekający nie zatrzymał się na trzykrotne wezwanie, policjant strzelił do niego z rewolweru, raniąc go dwukrotnie w nogę.

Ujętym napastnikiem jest dawno poszukiwany przez policję i sądy włamywacz Bolesław Wesołowski.

Rannego przewieziono do miejscowego szpitala, gdzie przy łóżku jego czuwa posterunek policyjny.

 

 

 

Rzeźnia miejska w m. Nowym Dworze.

Miasto Nowy Dwór — zakończono rozbudowę rzeźni miejskiej kosztem 70793 zł., ogólny koszt rozbudowy wyniósł 170197 złotych.

1930. Tak wyglądała nowo otwarta w Nowym Dworze przy ul. POW 11 (obecna ul. Nałęcza, w miejscu, w którym jest teraz OSP Nowy Dwór Mazowiecki) rzeźnia miejska, której budowę sfinansowano ze środków samorządu powiatu warszawskiego.

źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

 

 

 

1930. Walka burmistrza Nowego Dworu o krew z uboju bydła w rzeźni miejskiej.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Pan burmistrz... to ja! czyli walka... o krew

Centralny Związek Robotników Przemysłu Mięsnego w Polsce, zawarł w dniu 14 czerwca b. r. umowę zbiorową z kupcami prowadzącymi ubój bydła w rzeźni Nowego - Dworu, czem zostały uregulowane warunki pracy i płacy robotników rzeźnianych. Zawarta umowa została zarejestrowana za Nr. 2070/30 przez Inspektorat Pracy 7-go Obwodu II-go Okręgu. W umowie zbiorowej przewiduje par. 2, że krew z uboju należy do robotników, jako część świadczenia kupców, za pracę przy uboju bydła rogatego, cieląt i baranów.

Urzędowo poświadczony odpis umowy został z polecenia Związku, osobiście złożony burmistrzowi Nowego - Dworu wraz z odpowiednim listem Zarządu Głównego. Jednak p. burmistrz nie zechciał przyjąć listu i umowy do wiadomości oświadczając robotnikom, że zawarta umowa nic go nie obchodzi, związków natomiast żadnych nie uznaje, a krew z uboju należy do Magistratu (!). Na zwróconą uwagę panu burmistrzowi, że przecież Magistrat nie może rościć pretensji do cudzej własności, którą w tym wypadku jest krew, przemożny władca miasta odpowiedział, że w Polsce niema jeszcze bolszewizmu, więc krew nie może należeć do robotników (?). Z powyższej odpowiedzi wynika, że p. burmistrz „nie tego” orjentuje się w prawie, skoro nie zauważył, że Magistrat zabierający krew prawem kudaka, postępuje po bolszewicku, natomiast robotnicy mając zawartą umowę z właścicielami bydła, nie mogą być porównywani z bolszewikami. Zresztą nie zawadziłoby p. burmistrzowi przeczytanie wolniutko jakiej książki popularnej, o obowiązującem prawie własności, o czem również zagwarantowane jest Konstytucją, o czem każdy burmistrz winien wiedzieć. Jednak p. burmistrz robi swoje, tak jakby cały Nowy Dwór wraz z mieszkańcami był jego własnością, a on sam udzielnym księciem.

Wobec trwającego stanu bezprawia robotnicy rzeźniani podnosili dwukrotną interwencję t. j. w dn. 17 i 24 b. m. — lecz bez skutku, gdyż burmistrz trwał z uporem w bezprawiu, motywując, że krew musi ściekać do nawozu, gdyż za to bierze Magistrat pieniądze.

By przełamać beznadziejne położenie i dziwny upór burmistrza, robotnicy rzeźniani zwrócili się do kupców, prowadzących ubój bydła, by zaświadczyli osobiście w Magistracie, że krew przekazali robotnikom, co też kupcy uczynili. Lecz sławetny burmistrz oświadczył im, że krew jest własnością Magistratu, poczem polecił kupcom wyjść, tak jakby nic nie mieli do powiedzenia będąc właścicielami bydła.

Rozważniej na sprawę patrzył się miejscowy lekarz weterynaryjny, który polecił robotnikom rzeźnianym złożenie podania do Magistratu, do czego zastosowali się robotnicy. Ponieważ podanie podpisało 6 robotników, więc w Magistracie pobrano opłaty stemplowej 12 zł. t. j. 2 złote od każdego podpisanego na jednem i tem samem podaniu (!). Zaznaczyć należy, iż od robotników składających pismo Centrali Związku, zażądano również opłaty stemplowej.

Jednem słowem w Nowym - Dworze istnieje ośmieszanie urzędu miejskiego wyzysk i „pacanowskie” stosunki, w które corychlej wkroczyć powinny władze nadzorcze by ukrócić samowolę i bezprawie stosowane przez p. Gedwicza, burmistrza Nowego - Dworu, który swem lekkomyślnem postępowaniem krzywdzi robotników, zabierając im z przed ust ciężko zapracowany kęs chleba, wywalczony umową zbiorową.

 

 

 


Wokół nowodworskiego rynku

Miasto Nowy Dwór jest jak wyspa, położone pomiędzy Narwią i Wisłą. Mówiło się, że grunt, na którym miasto stało w dawnych czasach, również zalany był wodą, ale Narew cofnęła się i na tak powstałym lądzie wyrosła osada. Ludzie - niektórzy biedni, inni bogaci  osiedlali się i żyli tam przez pokolenia pod różnymi rządami.

Niekiedy Narew wzbierała ponad brzegi, zalewając miasto i zmiatając nisko położone domy, powodując przy tym ogromne zniszczenia. Ale gdy tylko woda opadła, ludzie naprawiali i odbudowywali swoje domostwa, wiodąc dalej normalne życie. Warunki te kształtowały upartych, nieugiętych Żydów, którzy wiedzieli, jak radzić sobie we wszelkiego rodzaju kłopotach.

Rynek odgrywał kluczową rolę w zarabianiu na życie. Przychodzili tam kupować żołnierze z pobliskiej twierdzy. W tygodniu były dni handlowe, a raz w miesiącu targ. Chłopi z okolicznych wsi przyjeżdżali załadowanymi furmankami, więc wszyscy sklepikarze i rzemieślnicy byli w tych dniach zajęci.

Kobiety i dziewczęta, oprócz zakupów na rynku, wyprawiały się do okolicznych wiosek, by poszukać okazji, bo tam mogły sprawdzić kupowanego kurczaka, powąchać masła i innych produktów mlecznych. Mogły też potargować się o ceny, by w końcu dobić targu. Używając własnego wdzięku, mogły kupić coś na swój użytek lub do dalszej odsprzedaży.

Wśród furmanek na rynku można było zawsze zobaczyć handlarzy zbożem: Mojsze Borka Guzika, Herszla Kaszemachera, Frajmana, Opatowskiego i Abrahama Gapa. Każdy z nich miał swój własny sposób prowadzenia interesu, zgodny ze swoim sposobem życia. Mojsze Borek był chasydem, oddanym uczonym, który studiował księgi tak głośno, że słychać go było na drugim końcu ulicy; z tego powodu był ubogim człowiekiem. W przeciwieństwie do niego Herszl Kaszemacher był słabym uczonym, odmawiającym w pośpiechu modlitwy i myślącym tylko o pieniądzach; więc był on bogaty.

Żydowscy właściciele sklepików i rzemieślnicy zjeżdżali na targ z całego regionu, aby sprzedawać swoje towary i wyroby. Zabierali ze sobą swoich młodszych uczniów i czeladników. Przybywali już w nocy, by zdobyć miejsce i odpowiednio wcześniej rozłożyć swoje towary. Dochodziło do bójek o prawo do zajmowania dobrych miejsc na targowisku. Każdy chwalił się swoim rzemiosłem i jakością towaru, a ludzie z jednego miasta wyśmiewali się z tych z drugiego miasta. Wszystko to działo się w atmosferze wzajemnego ofukiwania się i przekleństw.

W zimie ludzie spoza miasta rozpalali dla ogrzania się ogniska, a rankiem robili krótkie przerwy w besmedresh [domu studiów również wykorzystywanego do modlitw], pożyczając od miejscowych szale modlitewne i filakterie [pudełeczka z ustępami Tory]. Byli oni w stanie zakończyć swoje modlitwy jeszcze przed otwarciem rynku.

Dzień targowy był zawsze pracowity i hałaśliwy. Na rynku stały konie i furmanki z przywiązanym do nich bydłem, a wśród tych wozów przechodzili ludzie z krowami lub świniami na sznurze. W ślad za nimi podążali różni żebracy przystrojeni kolorowymi koralikami i błyszczącymi krzyżami oraz chrześcijańskie kobiety z koszami pełnymi kurcząt i jaj. Dookoła słychać było nawoływania do kupna i sprzedaży, muczenie krów, rżenie koni, kwiki świń, a od sklepów i straganów okrzyki przywołujące klientów.

Tak zaczynał się dzień. I później  jak zazwyczaj - było targowanie się, przybijanie rąk na znak dobicia targu, podnoszenie i opuszczanie cen. Pod koniec dnia wszyscy chłopi spoza miasta chodzili do żydowskich szynków, by upić się i trochę sobie pofolgować.

W Nowym Dworze i okolicach żyli Rosjanie, Polacy i Niemcy, ale tylko Żydzi prowadzili gospody. Chcę tu wspomnieć niektórych z nich, prowadzących interes wokół rynku.

Abraham Kohn był pobożnym chasydzkim Żydem, który miał czarną brodę, ale nie miał pejsów, bo to nie było dobre dla interesu. W szabat ubierał się w jedwabny kaftan i aksamitny kapelusz. Na co dzień zawsze był gotowy pomóc komuś niskooprocentowaną pożyczką.

Dovid Ezraim miał monopol i dobry interes sprzedając wódkę. Był to nowoczesny chasyd z małą bródką, jak wymagały tego ówczesne czasy.

Itsze Mejer Safir był karczmarzem w starym stylu, bardzo religijnym, pomarszczonym chasydem, który zawsze rozczesywał palcami swoją splątaną brodę.

Na rogu w pobliżu sprzedawców tanich gotowych ubrań, stolarzy, szewców i krawców znajdowała się gospoda Pesacha Izbetsesa Wermusa. Był ojcem mocnych, silnych dzieci. Jego ładne, dobrze ubrane córki prowadziły ten interes. Dzieci wcale nie przypominały swojego drobnego ojca z małą blond bródką.

Przy rynku od strony ulicy Zakroczymskiej w budynku należącym do Chaima Złotykamienia miał swój interes Heniek Tik. Był to zupełnie inny typ karczmarza, prowadzącego gospodę we współpracy ze swoją wiekową matką, bardzo pobożną kobietą, oraz z ich trzecim partnerem - kotem. Jako przyjaciel Heńka byłem świadkiem kłótni między nim a matką. Pochodzili oni z dwóch różnych światów. Matka zawsze mi się skarżyła, że jej syn nie robi tego, co potrzebne dla ich interesu i że nie zachowuje się jak trzeba. Z jej punktu widzenia miała rację; wszystko było zaniedbane. Kot, trzeci partner w interesie, robił, co chciał, gdzie chciał, jadał razem z nimi.

Ale Heniek miał swój własny sposób działania. Każdego dnia przyjaciele i znajomi wpadali do gospody  rozmawiali tam, dyskutowali i dobrze się bawili. Ci, którzy mieli czas, spędzali tam cały dzień, a Heniek szczęśliwy i uśmiechnięty obsługiwał ich wszystkich.

Wszystkie te gospody były miejscami żydowskiego życia, gdzie ludzie prowadzili życie towarzyskie - przy rynku i wokół rynku, na ulicach i drogach naszego Nowego Dworu, miasta między dwiema rzekami.

* Pinkas Nowy Dwor, Memorial book of Nowy-Dwor, 1965.

 

 

 

1930. Bocznokołowce "Mickiewicz", "Witeźź" i "Atlantic" w stoczni Modlińskiej.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1930. Przebudowa lichtugi morskiej "Alek" na krypę minową "KM 113" (od 1938 "KM-3") w stoczni modlińskiej.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1930. Książka niemieckiego pisarza Ludwiga Renna, pt. "Po wojnie" z pieczątką Żydowskiej Biblioteki Ludowej im. Szaloma Alechema w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

Przed 1939. Stempel "Wypożyczalnia Książek I. Żórawska Nowy Dwór ul. Warszawska Nr 3" - na Pismach Poetycznych Adama Mickiewicza.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1930. Ciekawe podróże na pocztę w Nowym Dworze z Dziekanowa.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Przymusowe podróże mieszkańców Dziekanowa do urzędu pocztowego

O 4 kilometry od Łomianek znajduje się duża wieś Dziekanów Polski. Wieś tę przydzielono nie do urzędu pocztowego w Łomiankach, lecz do odległego o 15 klm. w Nowym Dworze.

Ponieważ jazda do Nowego Dworu związana jest z przeprawą przez Wisłę, mieszkańcy Dziekanowa, mając coś do załatwienia w urzędzie pocztowym, przyjeżdżają do Warszawy, z Warszawy zaś jadą koleją do Nowego Dworu.

Taka podróż w obie strony trwa cały dzień, droga zaś prowadzi przez owe Łomianki, gdzie przecież jest urząd pocztowy.

 

 

 

12 marca 1930. Express Poranny, nr 71.

 


Losy wątpliwego mandatu radzieckiego w orzeczeniu Trybunału administracyjnego

Przy wyborach do Rady miejskiej m. Nowy Dwór w woj. warszawskiem w czerwcu 1927 r. między innemi został obrany na radnego niejaki Izrael Rabinowicz.

Wydział powiatowy wobec stwierdzenia faktu, iż wprawdzie nowy radny posiada mieszkanie w N. Dworze, mieszka jednak stale w Warszawie, a nawet brał udział w wyborach do Rady miejskiej stolicy, mandat jego unieważnił.

Wydział opierał się przy tem na ścisłem brzmieniu dekretu o samorządzie miejskim z dn. 4 lutego 1919 r.

Pozbawiony mandatu radny zaskarżył decyzję u wojewody, dowodząc, że jest od 10 lat stałym mieszkańcem N. Dworu, a mieszkanie w Warszawie utrzymuje ze względów swojej pracy zarobkowej.

U wojewody skarżący nic nie wskórał, wobec czego odwołał się do Najwyższego Trybunału Administracyjnego.

Ale i w tej instancji zapadło orzeczenie zasadnicze, iż według ścisłego brzmienia regulaminu wyborczego nie można korzystać z praw wyborczych do samorządu w dwu miejscowościach jednocześnie.

Tenże wyrok orzeka, że w tego rodzaju wypadkach o unieważnieniu mandatu decyduje nie ciało samorządowe, lecz władze nadzorcze.
___________________________________________________________________________________________________________________________


- Mandat radziecki: Dziś to sformułowanie brzmi dla nas politycznie jednoznacznie, ale w 1930 roku „radziecki” był po prostu przymiotnikiem od słowa rada (w tym przypadku Rady Miejskiej). Chodzi o „mandat radnego”.

- Wydział powiatowy: Historyczny organ wykonawczy samorządu powiatowego w II RP.

- Niejaki: Dziś słowo to ma często wydźwięk lekceważący lub sugerujący podejrzaną osobę. W dawnym stylu urzędowym i dziennikarskim było to neutralne określenie osoby, która nie jest szerzej znana czytelnikowi.

- Władze nadzorcze: Organy administracji państwowej (np. wojewoda, MSW), które kontrolowały legalność działań samorządu.

 

 

 

1930. Sześć tygodni fermentu religijnego w Aleksandrówce pod Modlinem.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

PIJCIE MLEKO DLA ZBAWIENIA DUSZY...

Sześć tygodni fermentu religijnego w Aleksandrówce pod Modlinem

„Piti jest weselje Rusi. Bez etogo nie możem i żyti” (z przemowy św. Włodzimierza do posłów).

W okolicach Modlina istnieją do dnia dzisiejszego wsie prawosławne, zamieszkałe przez kolonistów rosyjskich. Są to ludzie spokojni, przywiązani do starych obyczajów, które przynieśli z dalekiej ojczyzny. Zajmują się ogrodnictwem, uprawą roli, rzadko komunikują się ze światem, tworząc zamknięte społeczeństwo.

Do jednej z takich wiosek, mianowicie do Aleksandrówki przyjechał z Wołynia Jefim Wasiljewicz Terentjew, misjonarz sekty mołokańców (od „mołoko” — mleko). Nie tracąc czasu, przystąpił do akcji. Zwoływał mężczyzn na kazania i prawił o konieczności reform w życiu codziennem.

— Pijcie mleko — powtarzał — pijcie zamiast wódki. Tylko mleko zapewni wam zbawienie. Pijcie, aby upodobnić się do niemowląt, których nie ima się grzech, albowiem piją mleko...

Jak wiadomo, dusza rosyjska zawsze jest skora do głębokich rozmyślań a mieszkańcy Aleksandrówki nie stanowią w tym względzie wyjątku. Przejęli się więc nauką Terentjewa nie na żarty, zarzucili karczmę i zaczęli pić mleko prosto od krowy. Wypijali fantastyczne ilości tego płynu, wierząc, że im więcej pochłoną, tem łatwiej dostąpią łaski Niebios.

Misjonarz sekciarski podtrzymywał ich w tem mniemaniu. Poza tem oznajmił, że w sobotę dn. 13 b. m. przemówi jego ustami duch proroka Eljasza. Przez cały piątek ubiegły kazał im pościć i śpiewać „Hospodi pomyłuj”.

Nadeszła sobota. Przed mieszkaniem sołtysa zebrali się gospodarze. Oczekiwano na Jefima Wasiljewicza, ten jednak nie zjawił się wcale.

Gdzie misjonarz? Okazuje się, że Terentjew siedzi w pobliskiej karczmie i zabiera się właśnie do trzeciej butelki monopolki.

Złość ogarnęła wieśniaków. Wynoszą misjonarza z knajpy, usiłują ustawić go na chwiejnych nogach. Ani rusz. Nogi jak ze słomy. O tem, żeby miał przemówić jako prorok biblijny, niema co nawet marzyć. Zamiast wzniosłych słów, z ust Jefima Wasiljewicza padają słowa frywolnej piosenki: „A-ach! Zatopiła Tonia baniu, prygłasiła k’siebie Waniu. A-ach, ty Waniusza”...

Tego już było zawiele. Nabożni mieszkańcy Aleksandrówki nie mogli przeboleć takiego rozczarowania. W obecności sołtysa spuścili lanie pijanemu misjonarzowi, załadowali go na wóz, wywieźli na szosę i porzucili. Nieboraka znalazł patrol policji rowerowej.

A tymczasem we wsi nastąpiła gwałtowna reakcja. W karczmie zabrzęczały kieliszki, harmonja zakwiliła smętnie i w ciszy nocnej popłynęły słowa piosenki o Wołdze, o junackiej wyprawie — i o księżniczce perskiej, którą wziął do niewoli bohatyr nadwołżański, Steńka Razin.




Aleksandrówka i Rosjanie pod Modlinem

Wioski wokół twierdzy Modlin (jak wspomniana Aleksandrówka czy Stanisławowo) były zamieszkane przez potomków rosyjskich kolonistów i urzędników z czasów zaborów. Autor tekstu podkreśla ich izolację („zamknięte społeczeństwo”), co czyniło ich podatnymi na wpływ wędrownych kaznodziejów.

Portret psychologiczny: „Dusza rosyjska”

Autor posługuje się popularnym w tamtym czasie stereotypem „duszy rosyjskiej” – skłonnej do skrajności. Najpierw widzimy fanatyzm religijny (picie mleka „w fantastycznych ilościach”), a po rozczarowaniu prorokiem – gwałtowny powrót do pijaństwa i nostalgicznych pieśni.


- Ferment religijny – w tym kontekście oznacza nagłe poruszenie, niepokój lub ożywienie duchowe w danej społeczności, często wywołane pojawieniem się nowej idei lub lidera.

- Mołokańcy (mołokanie) – autentyczna rosyjska sekta chrześcijańska (powstała w XVIII w.), która odrzuciła prawosławną hierarchię i ikony. Ich nazwa pochodzi od picia mleka (mołoko) w czasie postów, co było zakazane w cerkwi prawosławnej.

- Monopolka – potoczne określenie czystej wódki, pochodzące od państwowego monopolu spirytusowego w II RP.

- Nie ima się grzech – grzech ich nie dotyczy, nie „trzyma się” ich (archaiszm: imać się – chwytać się czegoś).

- Hospodi pomyłuj – (z j. cerkiewnosłowiańskiego) „Panie zmiłuj się”, podstawowe wezwanie modlitewne w chrześcijaństwie wschodnim.

- Bania – łaźnia parowa, charakterystyczna dla kultury rosyjskiej.

- Bohatyr nadwołżański – archaiczna forma słowa „bohater”; odnosi się do postaci historyczno-legendarnej.

 

 

 

1931 r.
 


 

4-5.V. - święto Batalionu Elektrotechnicznego i 12 rocznicę jego powstania. 4 maja po uroczystym wieczornym apelu na placu sportowym, przeglądzie i raporcie nastąpiło odczytaniu rozkazu o awansach szeregowych i przyznaniu po raz pierwszy odznaki pamiątkowej batalionu, którą otrzymało 11 żołnierzy szczycących się ponad 10 letnią służbą w batalionie. Uroczystość zakończyła się defiladą, a następnie w kinie batalionu żołnierze obejrzeli "Na Sybir". W dniu następnym na placu koszarowym odbyła się zbiórka batalionu z całym swoim sprzętem ćwiczebnym. Po przyjęciu raportu przez dowódcę Okręgu Korpusu I w Warszawie generała brygady Jana Karola Wróblewskiego na placu sportowym proboszcz wojskowej parafii w Modlinie odprawił msze polową zakończoną kazaniem, w którym podkreślił najpiękniejsze momenty z dziejów batalionu, a więc: udział plutonu reflektorów w walkach m.in. pod Dźwińskiem, Kijowem, Korosteniem, Warażem, Wielkim Obzyrem oraz plutonu elektrotechnicznego w Żytomierzu, Płoskirowie i innych miejscowościach. Po mszy pan Glinicki wygłosił przemówienie, podkreślając stosunek ludności cywilnej do batalionu, który ofiarna i sprawną pomocą w wypadkach powodzi i pożarów zaskarbił sobie serca mieszkańców. Dla udokumentowania tego stosunku i uczczenia 10-lecia stacjonowania batalionu w Nowym Dworze jego mieszkańcy ufundowali 4 fanfary ozdobione haftowanymi fartuchami. Fanfary te przekazał pan Glinicki dowódcy batalionu ppłk. Rewieńskiemu, który przekazał je orkiestrze batalionu. Po defiladzie, która odbierał generał Wróblewski odbył się żołnierski obiad z udziałem zaproszonych gości. Po południu odbyły się zawody sportowe. Wieczorem z udziałem mieszkańców miasta, gości i przedstawicieli batalionu odbył się koncert w czasie, którego wystąpili: panie Ada Horska i Bartłomiejczykowa, panowie Nietyksza i Szatkowski, chór żołnierski i orkiestra batalionu. Koncert poprzedził wykład o historii batalionu wygłoszony przez por. Fryzendorfa.

1.IX. - członkami Związku Polskiego Nauczycielstwa Polskiego Szkół Powszechnych są: Anna Chmielińska, Seweryn Glinicki (prezes), Piotr Jankowski (skarbnik), Aleksander Kwiatkowski, Stanisław Koskowski, Aniela Krotowicz, Czesław Przedwiecki, Jadwiga Przedwiecka (sekretarz), Rudolf Rase, Leonard Traczyk.

9.XII. - według spisu powszechnego w Nowym Dworze mieszka 9.386 osób w tym 4.316 pochodzenia żydowskiego.

19. XII. - Uroczyste otwarcie i poświęcenie centralnej elektrowni modlińskiej dostarczającej prąd zarówno do Batalionu Elektrotechnicznego, miasta Nowy Dwór oraz fortu IV w Janówku i majątku w Górze.

 

 

1931. Nowodworska Fabryka Fajansu i Porcelany.

W latach 1905 (1906) - 1918 znak fabryki, nawiązywał do marki jaką oznaczane były wyroby Mołczanowa, najpierw tylko z rosyjskim napisem "А.И. Виноградовъ", a następnie naśladował herb angielski z rosyjskim napisem "А.И. Виноградовъ Новы-Дворъ Варшавской губ".
Po odzyskaniu niepodległości w 1918 r. fabryka posługuje się nową nazwą "Fabryka Fajansu i Porcelany Abram Winogradow" i nowym znakiem. Najpierw przybiera formę stylizowanego monogramu A. W. w podwójnym kole i napisem miedzy kołami A. Winogradow N.-Dwór. Znak fabryki ulega kolejnym zmianom prawdopodobnie wraz ze zmianami nazw. Kolejny przedstawia wieżę w kole otoczoną napisem "A. Winogradow. N. Dwór". Przybierając ostatecznie od 1931 r. sylwetkę jelenia w podwójnym kole i napisem między kołami "N-Dwór". Znak ten był stosowany na wyrobach fabryki do września 1939 r. Wyroby powszechnego użytku były dodatkowo numerowane.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1931. Jeszcze raz o dożywianiu bezrobotnych w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 


Pomoc wojska dla bezrobotnych

Piękny przykład baonu elektrotechnicznego

Głód — jedna z największych klęsk, zajrzała w oczy bezrobotnym w Nowym Dworze.

To też, stacjonowany tam baon elektrotechniczny pod dowództwem ppłk. Rewieńskiego i zastępcy mjr. Podgórskiego, chcąc ulżyć doli bezrobotnych, pierwszy pośpieszył z pomocą.

Z dniem 1.II r. b. oficerowie baonu opodatkowując się dobrowolnie, bez względu na swe szczupłe uposażenie, zorganizowali akcję dożywiania bezrobotnych, którzy w liczbie 50 otrzymują już obiady i po 0,5 kgr. chleba.

Do tej pięknej akcji od dn. 10 lutego r. b. dołączyli się podoficerowie zawodowi i pracownicy cywilni baonu, wobec czego ilość wydawanych porcyj wzrośnie do 100.

W ten sposób zamierza baon elektrotechniczny pomagać cierpiącym głód współobywatelom do czasu robót polnych, kiedy to łatwiej znaleźć pracę.

Głodujące rzesze chętnie garną się do punktu odżywczego, nie dając posłuchu wrogiej agitacji mętów społecznych i komunistycznych, które zwalczając tę dobroczynną akcję hasłem — „Pieniędzy lub pracy”, — pragną ugruntować antypaństwową agitację na tle obecnego przesilenia gospodarczego i niedoli ludzkiej.

Wysoce rozsądna i chwalebna akcja baonu elektrotechnicznego jest zewsząd miar godna naśladowania i, niewątpliwie, gdy całe społeczeństwo pośpieszy równie gorliwie w niesieniu pomocy bezrobotnym, akcja ta zostanie uwieńczona powodzeniem i w dużym stopniu ulży doli bezrobotnych.


Podpis pod zdjęciem:

Wojsko dożywia bezrobotnych.

W Nowym Dworze głód zajrzał w oczy bezrobotnym. Stacjonowany tam Baon Elektrotechniczny pośpieszył z pomocą nieszczęśliwym i zorganizował akcję dożywiania.

 

 

 

1931. Lokaut w fabryce dykty w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

LOKAUT W FABRYCE DYKTY w Nowym Dworze

Właściciel fabryki dykty w Nowym Dworze, znalazłszy się w kłopotach finansowych, a nie chcąc zaciągać pożyczek i opłacać procentów, uprościł sobie sytuację i nie wypłaca robotnikom od 7 tygodni ciężko zapracowanych zarobków.

Gdy robotnicy, nie mogąc załatwić sprawy polubownie w dniu 30. VI. b. r. zastrajkowali, fabrykant zamknął fabrykę, pozostawiając na bruku około 100 robotników.

Apelujemy do miarodajnych czynników, by zajęły się losem zlokautowanych robotników i zmusiły fabrykanta do wypłacenia należności i uruchomienia fabryki.

___________________________________________________________________________________________________________________________________

Wielki Kryzys (1929–1933): Rok 1931 był jednym z najtrudniejszych lat kryzysu w Polsce. Spadek cen i popytu spowodował, że wielu przedsiębiorców traciło płynność finansową. "Kłopoty finansowe" wspomniane w tekście były wówczas zjawiskiem masowym.

Strategia właściciela: Tekst ma charakter oskarżycielski. Sugeruje, że fabrykant "uprościł sobie sytuację" kosztem robotników – zamiast wziąć kredyt (który był drogi i trudny do zdobycia), użył darmowej pracy ludzkiej jako "nieoprocentowanej pożyczki".

Dynamika sporu:

Zaległości: 7 tygodni bez pensji to niemal dwa miesiące pracy "na kredyt" w czasach, gdy większość rodzin robotniczych żyła z tygodnia na tydzień.

Data 30. VI.: Koniec czerwca to okres, w którym napięcia społeczne często rosły przed letnim spowolnieniem.

Eskalacja: Strajk robotników został zduszony nie negocjacjami, a całkowitym zamknięciem zakładu (lokautem).


- Lokaut: (z ang. lockout) zamknięcie zakładu pracy przez pracodawcę w odpowiedzi na strajk lub w celu wymuszenia na pracownikach określonych ustępstw.

- Dykta: dawne i potoczne określenie sklejki.

- Miarodajne czynniki: ówczesne określenie władz, urzędów lub instytucji mających moc decyzyjną i wpływ na sytuację.

- b. r.: skrót od "bieżącego roku".

 

 

 

Front Robotniczy - organ Związku Związków Zawodowych w Polsce, nr 14. 1931.

 

FRONT ROBOTNICZY

ZEBRANIE ROBOTNIKÓW BUDOWLANYCH W NOWYM DWORZE.

Otworzył zebranie Fr. Sobociński i zaproponował na przewodniczącego J. Pluskowskiego. Na assesorów powołano Brauna i Siwca.

Sprawozdanie organizacyjne wygłosił Szymański. Kasowe Sobociński. O ideologji Z. Z. Z. i sytuacji gospodarczej mówił sekretarz generalny Związku, Pluskowski.

W dyskusji zabierali głos Łapiński, Szymański, Sobociński, Wójtowicz, radni miasta Sitkowski i Jurkowski.

W wyniku dyskusji przyjęto następujące uchwały:

„Zebrani na ogólnem rocznem zebraniu Zw. Zaw. Rob. Przem. Budowl. w Polsce, Oddziału w Nowym Dworze k./Modlina, w dniu 22 sierpnia 1931 r.

1. wyrażają Zarządowi oddziału w Nowym Dworze podziękowanie za pracę,

2. zwracają się za pośrednictwem władz centralnych Związku o wyjednanie u rządu pomocy dla bezrobotnych w Nowym Dworze,

3. zwracają się do władz centralnych o przedsięwzięcie odpowiednich starań, celem przeprowadzenia zmiany ustawy o bezrobociu, w ten sposób, aby zasiłki wypłacono przez zimowe miesiące,

4. zwracają się do władz Z.Z.Z., celem wszczęcia akcji dla przyprowadzenia ustawy ubezpieczającej na starość,

5. zebrani zwracają się do Magistratu o wyjednanie opieki materjalnej zapomogowej, dla tych, którzy ustawowej zapomogi nie otrzymują,

6. zebrani zwracają się do Magistratu, względnie Wydziału Powiatowego Starostwa Warszawskiego o zrewidowanie cennika na środki żywnościowe, celem zmniejszenia wysokich cen na żywność.

Dokonano wyborów Zarządu, w skład którego weszli: Łapiński Jan (prezes), Marciniak Wacław i Franciszek Sobociński (viceprezesi), Szymański (sekretarz), Sobocińska (zast. sekretarza), Marczewski (skarbnik), Jurkowski, Wójtowicz, Woźniak, Roszewski, Boniewicz, Furmański i Lasocki.

Do Komisji Rewizyjnej zostali wybrani: Kolbe, Affek, Laskowski, Zakrzewski.

Do Sądu Koleżeńskiego weszli: Formiński Ignacy, Braun i Siwiec.

_______________________________________________________________________________________________________________________


Walka z bezrobociem i "sezonowością".

Postulat nr 3 dotyczy zmiany ustawy o bezrobociu, aby zasiłki wypłacano również zimą. Dla robotników budowlanych był to postulat "być albo nie być" – w tamtym czasie branża budowlana niemal całkowicie zamierała w miesiącach zimowych, co skazywało tysiące rodzin na głód.

Drożyzna i kontrola cen.

Punkt 6, w którym robotnicy domagają się "zrewidowania cennika na środki żywnościowe", świadczy o ogromnych dysproporcjach między zarobkami a kosztami życia. W czasie kryzysu ceny żywności w miastach bywały sztucznie utrzymywane na wysokim poziomie przez pośredników, co budziło wściekłość klasy robotniczej.

Brak zabezpieczeń emerytalnych.

Punkt 4 (ustawa ubezpieczająca na starość) przypomina, że w 1931 roku system emerytalny w Polsce był wciąż w powijakach i nie obejmował wszystkich grup zawodowych. Robotnicy fizyczni często pracowali do momentu, gdy siły odmawiały im posłuszeństwa, nie mając gwarancji państwowego wsparcia na starość.


- Assesor (asesor): W tym kontekście osoba pomagająca przewodniczącemu w prowadzeniu obrad, często odpowiedzialna za spisywanie protokołu lub liczenie głosów.

- Z.Z.Z. (Związek Związków Zawodowych): Jedna z największych central związkowych w przedwojennej Polsce. Była to organizacja prosanacyjna (popierająca obóz Józefa Piłsudskiego), która kładła nacisk na solidaryzm społeczny i współpracę z państwem, ale też ostro walczyła o prawa socjalne.

- Magistrat: Ówczesna nazwa urzędu miasta.

- Starostwo Warszawskie: Nowy Dwór Mazowiecki należał wówczas do powiatu warszawskiego (z siedzibą w Warszawie).

- Wyjednanie: Uzyskanie czegoś dla kogoś poprzez prośby, starania lub mediację.

- Zapomoga: Jednorazowe lub okresowe świadczenie pieniężne dla osób w trudnej sytuacji (odpowiednik dzisiejszego zasiłku celowego).

 

 

 

1931. Trup z rozpłataną czaszką na wozie. Spór o podział ziemi przyczyną zabójstwa brata przez siostrę w Wólce Górskiej.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Trup z rozpłataną czaszką na wozie, kierowanym ręką bratobójczyni

W ewangelickiej rodzinie Pejterów, zamieszkałych we wsi Wólka Górska pod Nowym Dworem, istniał spór o podział ziemi po zmarłym ojcu. Po spłaceniu częściowo rodzeństwa — na 18 morgach gospodarowali jeszcze brat z siostrą: 26-l. Emil i 25-l. Leokadja Pejterowie.

Emil, ożeniwszy się — marzył o wysiudaniu siostry z posiadłości i objęciu całego majątku we własne ręce.

Na tem tle pomiędzy rodzeństwem istniała stała wojna. Leokadja była tyranizowana przez brata, który np. nie pozwalał jej wyjść zamąż, gdyż obawiał się silnej dłoni szwagra, któryby z pewnością uregulował wszelkie spory o ziemię.

Kiedy Leokadja pozyskała względy niejakiego Traczyka, który wyraźnie dążył do zawarcia z nią związku małżeńskiego. — Emil różnych sposobów się chwytał byleby konkurenta zniechęcić do dalszych odwiedzin. Posunął się nawet do groźby zabicia.

W dniu 28 lutego b. r. w południe Emil z Leokadją pojechali do lasu po drzewo.

W pewnej chwili, jak zeznaje Leokadja, Emil zwrócił się do niej z zapytaniem, czy nieodwołalnie pragnie wyjść za Traczyka? Gdy odpowiedziała na to twierdząco — Emil rzucił się na nią z bagnetem. Wówczas w obronie własnej Leokadja chwyciła za siekierę, wymierzając bratu dwa śmiertelne ciosy siekierą w głowę.

Raz obuchem — drugi raz ostrzem rozpłatała czaszkę.

Działo się w to czasie jazdy na szosie w chwili, gdy nie było tam nikogo. Leokadja przykrywszy kapotą, wedle jej mniemania, rannego brata, zawiozła go do domu, oddalonego o kilka kilometrów.

Dopiero, gdy stanęła u wrót swego domostwa — stwierdziła, że Emil nie żył.

Sąd okręgowy skazał bratobójczynię na 12 lat ciężkiego więzienia, zasądzając powództwo cywilne żony zabitego w sumie 500 zł.

 

 

 

1931. Draka z kobietą w tle na dworcu w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

PRZYKRA NIESPODZIANKA

Mieszkanka Warszawy, p. Władysława Kuźminówna (Solec 51), wybrała się z wizytą do znajomego, p. Bolesława Sowińskiego, do Nowego Dworu.

Na stacji w Nowym Dworze spotkała p. Kuźminównę przykra niespodzianka. Zamiast przyjaciela, podeszła do niej żona p. Sowińskiego — Aleksandra, w towarzystwie Józefa i Marji Karasiewiczów i wspólnemi siłami pobito dotkliwie nadobną warszawiankę. W czasie bójki p. Kuźminównie zginęła torebka ze 100 złotemi gotówką.

Zajście zlikwidowała policja. Ofiarę niedozwolonego flirtu opatrzył miejscowy lekarz.

 

 

 

1931. Nocny napad w Stanisławowie gm. Pomiechówek.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

NOWY DWÓR.

Nocny napad bandycki.

W nocy z 20 na 21 we wsi Stanisławów (gmina Pomiechówek) wtargnęło do zagrody Jana Zarzyckiego pięciu bandytów, uzbrojonych w rewolwery. Bandyci steroryzowali mieszkańców zagrody i zażądali od nich pieniędzy.

W czasie zamieszania żona Zarzyckiego, Anastazja, zdołała umknąć z zagrody i pobiegła do pobliskiego Nowego-Dworu na posterunek policji. Bandyci zdołali jednak przed przybyciem policji umknąć do okolicznych lasów. Zarządzono natychmiastowy pościg i zdołano schwytać trzech opryszków. Są to: Józef Rudnicki, Eugenjusz Kasperek i Kazimierz Zawadzki.

 

 

 

Liczba mieszkańców Nowego Dworu wg. spisu powszechnego w 1921 i 1931 na tle innych miast liczących poniżej 10.000 mieszkańców.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

29 maja 1931. Groźny pożar w stoczni w Modlinie.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

POŻAR W MODLINIE.

Wczoraj wynikł groźny pożar na terenie stoczni modlińskiego, gdzie zapalił się tartak. Z powodu wielkiego upału, nagromadzone zapasy drzewa szybko zapalały się od iskier i wkrótce płomienie przeniosły się na przyległe magazyny. Na ratunek rzucili się członkowie straży ochotniczej w stoczni, jednocześnie zwrócono się o pomoc w różne strony, nawet do Warszawy. Pierwsza z pomocą przybyła wojskowa straż garnizonu modlińskiego. Następnie przybyły straże z Nowego Dworu, Kazunia (wojskowa) i dwie motopompy duże, oraz dwie przenośne z ratuszowego i mirowskiego oddziału z Warszawy. Wreszcie do pomocy wezwano oddział saperów z twierdzy modlińskiej. Zawdzięczając energicznej wspólnej akcji oraz dostatecznej ilości wody, groźny pożar zdołano zlokalizować. Spalił się tylko tartak i część przyległych magazynów. Straty poważne.
__________________________________________________________________________________________________________________________

Pożar stoczni ślizgowców w Modlinie

Pastwą płomieni padł magazyn materjałów drzewnych

Wczoraj około godz. 10.30 wybuchł groźny pożar w stoczni okrętowej w Modlinie, należącej do państw. zakładów inżynierji.

Pożar ogarnął w jednej chwili drewnianą szopę, w której zmagazynowane były zapasy drzewa, przygotowane do wyrobu łodzi i poważnie zagroził pobliskiemu tartakowi.

Katastrofalnym skutkom pożaru zapobiegła energiczna akcja ratunkowa miejscowych i okolicznych straży ogniowych. Alarm dotarł również i do Warszawy, skąd wyruszyły na ratunek oddziały straży oraz dyrektor Państw. Zakł. Inżynierji, płk. Meyer.

Upał i nagromadzenie łatwopalnych materjałów utrudniało znacznie akcję ratunkową, jednak po 3-ch godzinach walki z żywiołem ogień udało się zlokalizować. Dogaszanie zgliszcz trwało przez całe popołudnie.

Przyczyny pożaru dotychczas nie ustalono.

Straty są b. znaczne. Stocznia modlińska słynie z wyrobu znanych w całej Polsce doskonałych ślizgowców i łodzi motorowych.
______________________________________________________________________________________________________________________

Straszny pożar w Modlinie

Dziś przed południem wybuchł ogromny pożar w Modlinie. Palą się stacja kolejowa, tartak i stocznia państwowa.

Z Warszawy wysłano strażackie samochody ratunkowe.
_________________________________________________________________________________________________________________________

OMAL NIE POSZEDŁ Z DYMEM JEDEN Z FORTÓW.

(Telef. od wł. koresp. „Nowego Kurjera”)

Warszawa, 29. 5.

Na terenie stoczni modlińskiej wybuchł pożar, który objął budynek tartaku wojskowego. Wskutek nagromadzenia większej ilości łatwopalnego materjału w postaci wysuszonego drzewa budynek tartaczny stanął cały w płomieniach. Ogień przerzucił się na sąsiednie składy drzewa. Zaalarmowano miejscową i okoliczne straże pożarne, które z wojskową strażą, po uciążliwej walce z żywiołem w ciągu dwu i pół godziny, zdołały ogień umiejscowić. Upalny dzień znacznie utrudniał akcję ratunkową. Znajdujący się w niebezpieczeństwie fort został ocalony. Na miejsce pożaru przybyła również straż pożarna z Warszawy. Maszyny w tartaku zostały doszczętnie przez ogień zniszczone. Straty bardzo znaczne. Ogień powstał rzekomo z powodu wysokiej temperatury powietrza. Przepaliły się również przewody elektryczne i Modlin został bez światła.
__________________________________________________________________________________________________________________________________

Olbrzymi pożar w Modlinie

Spłonął tartak w stoczni wojskowej

Wczoraj rano Warszawa zaalarmowana została wiadomością o olbrzymim pożarze stoczni modlińskiej. Jak się okazało, wiadomości te były znacznie przesadzone.

Rano wybuchł na terenie stoczni pożar, który objął budynek tartaku wojskowego. Wskutek nagromadzenia większej ilości łatwopalnego materjału w postaci wysuszonego drzewa budynek tartaczny stanął cały w płomieniach.

Gęste kłęby dymu przesłoniły słońce, stwarzając pozór ogromnego pożaru, widocznego ze znacznej odległości.

Ogień groził przerzuceniem się na składy drzewa, a wówczas w poważnem niebezpieczeństwie znalazłby się jeden z fortów.

Zaalarmowano miejscową i okoliczne straże pożarne.

Przybyła również straż ogniowa z Warszawy.

Po uciążliwej walce z żywiołem w ciągu dwu i pół godziny zdołano ogień umiejscowić i ocalić fort.

Upalny poranek znacznie utrudniał akcję ratunkową.

Pastwą płomieni padł jedynie budynek tartaczny. Maszyny w tartaku zostały zniszczone przez ogień.

_______________________________________________________________________________________________________________________

 

Stocznia w Modlinie była wówczas częścią potężnego koncernu Państwowych Zakładów Inżynierii. Budowano tam wtedy m.in. nowoczesne kutry uzbrojone oraz wspomniane w tekście ślizgowce (często używane przez luksusowe kurorty w Gdyni czy na jeziorze Narocz, ale też przez wojsko). Strata tak dużej ilości sezonowanego drewna była ogromnym ciosem finansowym i logistycznym dla polskiego przemysłu obronnego.

 

1931. Warszawska straż ogniowa na Rynku w Nowym Dworze - powrót z akcji gaśniczej w Modlinie Twierdzy.
Ul. Warszawska, przy obecnym skwerze Dobrogosta, w kierunku kościoła. Widok na budynek przy obecnej ul. Daszyńskiego.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

Przed 1939. Ulica Warszawska i fragment rynku, na którym gromadzili się tragarze i wozacy. Widok na budynek przy obecnej ul. Daszyńskiego.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

Ok. 1918-1939. Nowy Dwór, ul. Zakroczymska.

foto - Michel Jankiel Juress

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

Nowy Dwór Mazowiecki w latach trzydziestych ubiegłego wieku, na którym widać ulicę Zakroczymską od skrzyżowania z ulicą Kościuszki.

źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

 

 

 

1931. Mapa Polskich Dróg Wodnych - w Modlinie oznaczone - wybrzeże przeładunkowe z torem kolei normalnotorowej, port i warsztaty.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1931. Bal w Modlinie.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1931. Reklama Stoczni Modlińskiej Państwowych Zakładów Inżynieryjnych.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 


MOTORÓWKI

RZECZNE I MORSKIE

ŚLIZGOWCE

KUTRY I BARKI

MORSKIE

HOLOWNIKI

BERLINKI

KRYPY

PROMY

ŁODZIE

STATKI RZECZNE

ŻAGLÓWKI

POGŁĘBIARKI

DOSTARCZA STOCZNIA MODLIŃSKA PAŃSTWOWYCH ZAKŁADÓW INŻYNIERJI

WARSZAWA DYREKCJA: UL. KRÓLEWSKA 18, TEL. 548-10.
______________________________________________________________________________________

STOCZNIA MODLIŃSKA
PAŃSTWOWE ZAKŁADY INŻYNIERJI
DYREKCJA: WARSZAWA, UL. KRÓLEWSKA 18, TEL. 548-10.

Motorówki rzeczne i morskie, ślizgowce, kutry i barki morskie, holowniki, berlinki, krypy, promy, łodzie, statki rzeczne, żaglówki, pogłębiarki, pontony, pychówki, łodzie rybackie.
_____________________________________________________________________________________________


- Berlinki: Rodzaj długich, płaskodennych statków rzecznych.

- Krypy: Małe statki transportowe lub pomocnicze o prostej budowie.

- Pychówki: Tradycyjne, wąskie łodzie rzeczne poruszane długim wiosłem (pychem) poprzez odpychanie się od dna.

- Ślizgowce: Szybkie motorówki, których kadłub podczas ruchu unosi się nad wodę, zmniejszając opór.

 

 

 

1931. Ofiara redukcji zatrudnienia w Państwowej Stoczni Modlińskiej.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Ofiara niesprawiedliwej redukcji zwraca się do obywateli Warszawy!

Szanowna Redakcjo!

Jestem bezrobotnym pracownikiem umysłowym (żonaty — dwoje dzieci), zredukowanym z dniem 1 sierpnia b. r. z Państw. Stoczni Modlińskiej w Modlinie, gdzie prowadziłem referat zamówień i kalkulację ostateczną, a następnie rachunkowość magazynu.

Tam przepracowałem trzy lata, dopóki obecny dyrektor (który jest równocześnie dyrektorem Państw. Wytwórni Saperskiej), nie oznajmił mi, że muszę posadę opuścić by zrobić miejsce dla zredukowanych pracowników likwidującej się Wytwórni Saperskiej.

Mnie, członka obarczonego rodziną, pozbawiono kawałka chleba bez żadnych podstaw! Czemuż nie zwolniono z posady człowieka, który tam pracuje i ma oprócz 600 zł. gaży, emeryturę w sumie 500 zł. miesięcznie, albo mężatki, której mąż zarabia około 400 zł. miesięcznie.

Wobec powyższego jestem bez wyjścia, bo wiem, że obecnie pracy nie dostanę, gdyż nie mam protekcji, a żyć muszę z rodziną.

Chcę więc uczciwą pracą zarabiać przy sprzedaży wieńców, kwiatów na groby i świec i dlatego zwracam się z gorącą prośbą za pośrednictwem Sz. Pana do obywateli o odstąpienie mi w okresie Zaduszek na przeciąg trzech dni bezinteresownie placu na sprzedaż wieńców i kwiatów i do firm, by zechciały odstąpić mi w komis za odpowiedniem poręczeniem trochę świec. A może jaka fabryka mi odstąpi — wolałbym, bo zawsze taniej.

Nie chcę siedzieć bezczynnie, czekając końca!

H. J. z Warszawy.

__________________________________________________________________________________________________________________

- Państwowa Stocznia Modlińska: Ważny zakład II Rzeczypospolitej, budujący m.in. monitory rzeczne i trałowce dla Marynarki Wojennej.

- Zarobki: Kwoty wymienione w tekście (600 zł gaży + 500 zł emerytury) były na ówczesne czasy bardzo wysokie. Dla porównania, robotnik zarabiał wtedy często poniżej 150-200 zł miesięcznie.

- Zaduszki: Autor szukał ratunku w handlu sezonowym przy cmentarzach, co do dziś jest tradycją w Polsce na początku listopada.

 

 

 

1931. Ogłoszenie. Magistrat miasta Nowego Dworu, na podstawie rozporządzenia Ministra Spraw Wewnętrznych z dn. 16.X.1930 r. o meldunkach i księgach ludności. Nowy Dwór, dnia 30 kwietnia 1931 roku.

 

19 MAJ 1931

OGŁOSZENIE.

Magistrat miasta Nowego-Dworu, na podstawie rozporządzenia Ministra Spraw Wewnętrznych z dn. 16. X. 1930 r. o meldunkach i księgach ludności (Dz. U. R. P. Nr. 84. poz. 853) i stosownie do przepisów rozporządzenia p. Wojewody Warszawskiego, z dn. 28.II. 1931 roku (Dz. Urz. Nr. 2. poz. 21), podaje do publicznej wiadomości i zarządza co następuje:

Właściciele, dzierżawcy względnie administratorzy nieruchomości w mieście Nowym-Dworze winni w budynkach swych, objętych numeracją nieruchomości i posiadających 4 lub więcej lokali, przeznaczonych na pobyt ludzi, wszystkie lokale stanowiące samodzielną całość użytkową poddać kolejnej numeracji i oznaczyć numerami porządkowymi.

Numeracji porządkowej podlegają wszystkie lokale mieszkalne i lokale przeznaczone do wykonywania czynności zarobkowych, jako to: sklepy, warsztaty, biura i t. p. przyczem lokale mieszkalne oznacza się kolejnymi numerami w cyfrach arabskich (1, 2, 3, i t. d.), a lokale zarobkowe kol. numer. w cyfrach rzymskich: (I, II, III, i t. d.), licząc od strony prawej z punktu widzenia osób wchodzących, na wszystkich kondygnacjach i budynkach.

Numery porządkowe lokali należy uwidocznić zapomocą odpowiednich tabliczek lub napisów numeracyjnych, umieszczonych nad wejściem do każdego lokalu.

Położone w mieście Nowym-Dworze domy, w których będą prowadzone domowe księgi, względnie listy meldunkowe, tudzież wszystkie hotele, pensjonaty i t. p. zakłady, bez względu na siedzibę, winny posiadać pieczęcie domowe (hotelowe).
Pieczęcie domowe sporządza się w kształcie prostokąta i zaopatruje w napis, zawierający nazwę osiedla, nazwę ulicy, względnie placu publicznego, oraz numer porządkowy nieruchomości, w pieczęciach hotelowych podaje się nadto imię i nazwisko właściciela lub nazwę zakładu.
Termin zaprowadzenia pieczęci domowych upływa z dniem 31. maja 1931 roku. Wzór pieczęci ustalony przez Magistrat, można oglądać codziennie w biurze Magistratu w godzinach urzędowych,

W okresie czasu od 1. do 31. maja 1931 roku, Magistrat miasta Nowego-Dworu przeprowadzi ankietę ludności w mieście zamieszkałej, tudzież cudzoziemców zarówno osiedlonych jak i czasowo przebywających, według stanu z dnia 1. stycznia 1931 r.

W związku z przeprowadzeniem ankiety, Magistrat zwraca się do mieszkańców miasta Nowego - Dworu z wezwaniem, o udzielenie osobom do spisu upoważnionym wszelkich danych, tudzież do uprzedniego zaopatrzenia się w dowody osobiste i inne niezbędne do spisu dokumenty.

Nowy-Dwór, dnia 30. kwietnia 1931 roku.

Sekretarz: (—) ST. KANIESKI.

Burmistrz: (—) J. GIEDWIDŹ.

_____________________________________________________________________________________________________________

Ogłoszenie miało na celu uporządkowanie ewidencji ludności i nieruchomości. Oto co konkretnie nakazywało:

System numeracji (Punkty 1-3)

Magistrat wprowadził bardzo logiczny, dwutorowy system oznaczania lokali w budynkach wielorodzinnych:

Mieszkania: Numerowane cyframi arabskimi (1, 2, 3...).

Lokale użytkowe (sklepy, warsztaty): Numerowane cyframi rzymskimi (I, II, III...).

Zasada „prawej ręki”: Numeracja miała postępować od prawej strony, patrząc od wejścia. Miało to ułatwić orientację np. listonoszom, policji czy urzędnikom spisowym.

Pieczęcie domowe (Punkt 4)

To jeden z ciekawszych elementów dawnej biurokracji. Właściciele kamienic i hoteli musieli posiadać własną pieczątkę adresową. Służyła ona do potwierdzania zameldowania w tzw. księgach domowych. Każdy dom był małą jednostką administracyjną, a właściciel (lub dozorca) odpowiadał za to, kto w nim przebywa.

Wielka ankieta (Punkt 5)

Mowa o Lokalnym Spisie Ludności. Choć w 1931 roku odbył się Drugi Powszechny Spis Ludności w całej Polsce (9 grudnia), dokument z kwietnia mówi o lokalnej akcji „według stanu z dnia 1 stycznia 1931 r.”. Była to operacja policyjno-administracyjna mająca na celu zweryfikowanie, kto faktycznie mieszka w mieście, a kto przebywa w nim nielegalnie lub bez zameldowania.

 

 

 

Przed 1939 r. Dworzec kolejowy w Modlinie.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1931. Z krucyfiksem pod pociąg miedzy Modlinem a Nowym Dworem.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Z krucyfiksem pod pociąg

Śmierć obłąkanej staruszki

Na torze kolejowym między Modlinem i Nowym Dworem znaleziono poranioną przez pociąg staruszkę, która zmarła przewieziona do szpitala. Jest to 60-letnia Kazimiera Zmysłowska z Płońska, obłąkana. Chciała ona zatrzymać pociąg krucyfiksem i odniosła śmiertelne obrażenia.

 

 

 

1931. Kurjer Czerwony, nr 112.

 

Szukała śmierci tam gdzie zginął jej ukochany

Wyjaśniona zagadka tajemniczych zwłok

Straszna katastrofa wstrząsnęła Modlinem: dziesięciu podchorążych, odbywających ćwiczenia w tamtejszym baonie mostowym poszło wraz z tratwą pod wodę.

Rzucono się na ratunek i siedmiu tonących zdołano ocalić z głębokich nurtów Wisły, trzej jednak podchorążowie utonęli.

Działo się to w dniu 27-ym kwietnia. W kilka dni potem wyłowiono z Wisły zwłoki młodej kobiety. W torebce, którą trzymała w zaciśniętej dłoni, znaleziono dowody na nazwisko 25-letniej Janiny Mroczkówny (Myśliwiecka 8), inżyniera chemji.

Dochodzenie, prowadzone przez powiatowy urząd śledczy ustaliło tragiczny związek między katastrofą w Modlinie a utonięciem ś. p. Mroczkówny.

Narzeczony jej, Jan Skiba, był jedną z ofiar owej katastrofy.

Młoda kobieta nie mogła przeżyć myśli o rozłące na wieki. Przyjechała więc do Modlina i rzuciła się w nurty Wisły w tem samem miejscu, gdzie zginął jej ukochany.

 

 

 

Lata 30. Tu będzie ul. Partyzantów, w tle dom w którym mieszkał dr. Władysław Nawaduński - obecnie biblioteka przy ul. I. Paderewskiego 22.

źródło grafiki - Andrzej Dziadczak (koloryzowanie, obróbka AI)

 

 

 

1931. W Nowym Dworze odbył się czterotygodniowy obóz elektrotechniczny i silnikowy Przysposobienia Wojskowego.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Z obozu P. W. w Nowym Dworze

Prysznic obozu elektrotechnicznego i silnikowego P. W. dostarcza uczestnikom konkursu doskonałej kąpieli.

Ćwiczenia pokazowe przysposobienia wojskowego

Na zakończenie 4-tygodniowego obozu elektrotechnicznego i silnikowego przysposobienia wojskowego, odbyły się w Nowym Dworze ćwiczenia. Na zdjęciu zakładanie szyn pod kolejkę motorową.




P. W. w tekście oznacza Przysposobienie Wojskowe – system paramilitarnego szkolenia młodzieży w przedwojennej Polsce, mający na celu przygotowanie rezerw dla armii.

 

 

 

1932 r.



23.IV. - w stoczni PZInż. wodowany zostaje, zbudowany w ciągu półtora roku, ORP "Batory" kuter patrolowy Straży Granicznej, a następnie Marynarki Wojennej.

15.V. - Związek Nauczycielstwa Polskiego w Nowym Dworze podejmują rezolucję w sprawie zmian wprowadzonych Rozporządzeniem Prezydent RP w ustawie o stosunkach służbowych nauczycieli z dnia 1 lipca 1926 r.

6.IX. - Otwarcie Oddziału Warszawskiego Komunalnej Kasy Oszczędności w Nowym Dworze k/Modlina. Był to czwarty oddział warszawskiej Kasy.

- Obszar miasta Nowy Dwór obejmuje 246 ha (1.720.250 m2), Na ponad stu z hektarach znajduje się 433 posesji z budynkami mieszkalnymi, gospodarczymi. Nowych budowli od wielu lat nie przybywa, stare ulegają rozsypce. Magistrat Nowego Dworu rozpoczął zabiegi o przyłączenie do swojego obszaru: wsi Nowo Łączna z fabryką krochmalu firmy "Górski i Morawski" oraz stację kolejową Nowy Dwór (307 mieszk.); portu wojennego Modlin (256 mieszk.) i części kępy Nowodworskiej pomiędzy torem kolejowym a gruntami miejskimi (teren niezamieszkały). Nowe tereny powiększyły by obszar miasta o 798.745 m. kw. tj. o ponad czterdzieści procent.

- z wykazu członków Związku Polskiego Nauczycielstwa Polskiego Szkół Powszechnych skreśleni zostają: z dniem 1.X. Leonard Traczyk, a z dniem 1.XI. Anna Chmielińska.

10. XI. - Ognisko Związku Nauczycielstwa Polskiego liczy tylko 8 członków.

 

 

1932. Malwersacje w Spółdzielni Garnizonowej w Modlinie.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Modlin

W miejscowej Spółdzielni Garnizonowej wykryto nadużycia, na szkodę tejże instytucji, w wysokości kilkunastu tysięcy złotych.

O dokonanie tych malwersacyj posądzono 21-letnią ekspedjentkę Irenę Tarabanową, która jakoby miała się ich dopuścić w okresie pełnienia swych obowiązków, t. j. w ciągu 1931 r. Terabanowej przypisują brak towarów wartości 11.000 zł.

Obwiniona nie przyznaje się do winy, lecz przy pomocy ksiąg i zapisków stara się udowodnić, że niedobór w remanencie powstał wskutek operacyj kredytowych i t. p. Istotnie udało się jej dotąd tą drogą usprawiedliwić część deficytu.

O wypadku zawiadomiono Policję, która prowadzi dochodzenie.

 

 

 

1932. W Nowym Dworze założona została spółka "R. Jerozolimski i S-ka", sp. z o.o. dla założenia i prowadzenia przedsiębiorstwa detalicznej sprzedaży napojów alkoholowych.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

R. H. B LVII 8279: "R. Jerozolimski i S-ka, Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością". Siedziba spółki w Nowym Dworze, Zakroczymska 8. Celem spółki jest założenie i prowadzenie przedsiębiorstwa detalicznej sprzedaży napojów alkoholowych. Kapitał zakładowy zł. 2 000, podzielony na 20 udziałów, całkowicie gotowizną wpłacony. Zarządca Rachmil Jerozolimski z Nowego Dworu, zastępuje spółkę wobec władz i osób i prowadzi jej ineresy, podpisując firmę pod jej stemplem na wszelkich zobowiązaniach i dokumentach. Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością zawarta na mocy aktu zeznanego przed notarjuszem Kosteckim w Warszawie dnia 22 września 1932 r. za nr. 2451 na czas do dnia 31 grudnia 1933 r. z warunkiem automatycznego przedłużania na dalsze okresy roczne o ile na trzy miesiące przed upływem terminu żaden ze wspólników nie zawiadomi pozostałych o chęci rozwiązania spółki.

Wciągnięto w dn. 3 października 1932 r.

 

 

 

1932 r. Kuter pościgowy 'Batory' podczas budowy na slipie w Modlinie.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1932. "Batory". Kuter patrolowy Straży Granicznej II RP zwodowany 23 kwietnia 1932 r. w stoczni Państwowych Zakładów Inżynierii w Modlinie.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1932. Motorówki patrolowe w porcie stoczni Modlińskiej.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1932. Państwowe Zakłady Inżynieryjne - Stocznia w Modlinie zbudowała dla armatora "Dyrekcji Wód Wodnych" w Stanisławowie (Dniestr) holownik tylnokołowy "Rewera".

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1932. Jak doszło do strajku w fabryce Klejmana w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Robotnicy w walce o pracę

(Kor. własna).

Gdy w lipcu b. r. ruszyła fabryka dykt i fornierów A. Klejmana w Nowym Dworze, nadzór sądowy, który objął kierownictwo tej fabryki, przyrzekł, iż skończy z metodami b. właścicieli i że nie będzie zalegał z wypłatami robotniczemi.

Głównym odbiorcą dykt był urząd skarbowy, który wespół z Dyrekcją Lasów Państwowych dostarczał surowca i za każdy wyprodukowany metr dykty płacił 80 zł.

To było rękojmią wypłacalności kierownictwa fabryki.

Ale od początku z pieniędzmi, które otrzymała dyrekcja fabryki od urzędu skarbowego działy się jakieś cuda. Wszystkich innych dłużników spłacano, tylko robotnikom płacono niewiele.

W dniu dzisiejszym dyrekcja fabryki zalega robotnikom po 3 — 4 i po 5 tygodni.

I to wtedy, gdy stawka robotnika, obarczonego nawet rodziną, wynosi 40 gr. na godzinę, a kobiet — 20 gr. na godzinę.

Taka eksploatacja jest możliwa dlatego, że większość robotników pochodzi z okolicznych wsi i trudni są do zorganizowania.

Kilkakrotnie robotnicy próbowali przerwać pracę, ale dyrekcja zawsze prosiła o danie im możności zdania towaru, co tem samem umożliwi spłacenie długów.

Zapowiedziana oddawna wypłata miała się odbyć dn. 20 października — o miesiąc od ostatniej wypłaty. Robotnicy pewni byli, iż nareszcie ureguluje się im należność, wynoszącą po 75 — 100 zł. na robotnika. Ale dyrekcja fabryki spłaciła widocznie inne długi, bo z pozostałych pieniędzy wypłacono mężczyznom po 8 zł. a kobietom po 4 zł.

Tego samego dnia robotnicy, w liczbie około 300 osób, urządzili wiec przed fabryką, domagając się od dyrekcji spłacenia długów. Druga zmiana porzuciła pracę.

Ale dyrekcji zależało na wykończeniu towaru, bo dyrektor Lewkowicz wespół z komendantem posterunku policji państwowej w Nowym Dworze zaczęli przekonywać robotników, że się długi spłaci, że wszystkiemu jest winien dyrektor techniczny p. L. Klejman, który został zwolniony, że zaległości w przyszłości nie będzie i t. d.

Ale gdy tylko wykończono towar i dyrekcja otrzymała 4000 zł. wypłacono 300 robotnikom około 1500 zł.

Nowy dyrektor techn., p. inż. Swat przyrzeka, iż w przyszłości zaległości nie będzie, lecz za długi jego poprzedników on nie odpowiada.

Rozgoryczeni i oszukani robotnicy porzucili pracę i do dnia dzisiejszego strajkują.

Uzbrojeni w pomoc moralną i materjalną robotników miasta i okolicznych wsi, robotnicy fabryki dykty nie staną do pracy, dopóki nie uregulowana zostanie ich należność.

Robotnik drzewny.

 

 

1932. Ciąg dalszy strajku w fabryce dykt i fornierów Klejmana w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Metody Z.Z.Z.

P. Pluskowski rewolwerem próbuje przekonać robotników

(koresp. z Nowego Dworu)

Jak już było podane w "Robotniku" (Nr. 381 z dn. 7.11) robotnicy fabryki dykt i fornierów A. Kleimana w Nowym Dworze w dn. 25 października przerwali pracę z powodu niewypłacenia im zaległych zarobków, wynoszących dla wszystkich robotników przeszło 15 tys. zł. i do dnia dzisiejszego strajkują.

Na konferencji, która się odbyła dn. 12.11 u p. Inspektora Pracy VII obwodu w Warszawie nadzorca sądowej tej firmy adw. St. K. Poznański winę niewypłacenia zarobków przypisał złemu stanowi finansowemu przedsiębiorstwa. Nadzorca sądowy przyrzekł, iż postara się o to, aby należność głodującym robotnikom została wypłacona, bo — mówił — w najbliższych dniach zostanie sprzedany dom p. Kleimana przy ul. Waliców 5 i część otrzymanych pieniędzy pójdzie na pokrycie długu robotniczego.

P. mec. Poznański podkreślił że o puszczeniu w ruch fabryki mowy być nie może, jeśli się nie wypłaci robotnikom. Ale upłynął już miesiąc od tego czasu i nie widać końca zatargu.

Macherom ZZZ. w Nowym Dworze, w rodzaju Wójtowicza, Łapińskiego prac. warszt. kolejowym na Pradze, nie spodobała się zdecydowana postawa robotników. Przy pomocy oszczerstw, rzuconych na kilku członków Komitetu Strajkowego zdołali wciągnąć do swego „związku” kilku łamistrajków i oni, w imie niu „ogółu” robotników, zaczęli pertraktować z właścicielami fabryki w sprawie zakończenia zatargu. (!!)

I tak dn. 3 grudnia zjechał do nas gen. sekretarz Zw. Budowl. p. Pluskowski, czołowy macher ZZZ, aby zdać sprawozdanie z konferencji, którą odbył, w imieniu robotników, z właścicielami fabryki.

Oznajmił on robotnikom, iż właściciele, pod warunkiem puszczenia w ruch fabryki, zgadzają się wypłacić 4 tys. zł., to znaczy, że robotnicy mieliby się zgodzić na rzucony im ochłap po 6-ciu tygodniach strajku.

P. Pluskowski wiedząc, że robotnicy nie zgodzą się na tak skandaliczne załatwienie zatargu, zaczął znanemi metodami „dr. Łokietka” prowokować kilku robotników, członków Komitetu Strajkowego, grożąc im, że ich odda w ręce policji jako komunistów (!!), w pewnej chwili wyciągnął nawet rewolwer mówiąc, że jeśli nie usuną się z sali, zrobi użytek z broni i t. p.

Robotnicy widząc takie wyczyny rewolwerowego „bohatera” tłumnie opuścili zebranie, przekonywując się naocznie o zdradzieckiej roli ZZZ., którzy pod terorem chcą wymusić od robotników aprobatę na jego manipulacje.

Kamil.


_____________________________________________________________________________________________________________


- Czym był Z.Z.Z. (Związek Związków Zawodowych)?

W 1932 roku, kiedy powstał ten artykuł, Z.Z.Z. był stosunkowo nową, ale bardzo wpływową siłą. Była to organizacja prosanacyjna (popierająca obóz Józefa Piłsudskiego), która miała stanowić konkurencję dla socjalistycznych i komunistycznych związków zawodowych.

Metody: Z.Z.Z. często stosował radykalną retorykę, by przyciągnąć robotników, ale w praktyce dążył do wygaszania konfliktów strajkowych w sposób korzystny dla rządu.

„Macherzy”: Autor tekstu używa tego określenia, by podkreślić, że działacze Z.Z.Z. nie byli autentycznymi przedstawicielami robotników, lecz politycznymi agentami wysłanymi, by rozbić strajk.


- Kim był "dr Łokietek"?

Wspomnienie w tekście o „metodach dr. Łokietka” to bardzo konkretne oskarżenie. Józef Łokietek (właśc. Judel Łokietek) był postacią półlegendarną i mroczną:

Był komendantem bojówek PPS-u, a później związanym z Z.Z.Z.

Zasłynął z organizowania grup uderzeniowych, które siłą (często z użyciem rewolwerów i kastetów) wymuszały posłuch wśród robotników lub rozbijały konkurencyjne demonstracje.

Porównanie Pluskowskiego do Łokietka miało sugerować, że Z.Z.Z. to nie związek zawodowy, lecz organizacja o charakterze gangsterskim.


- Fabryka Kleimana i kontekst Nowego Dworu

W 1932 roku Polska znajdowała się w głębokim kryzysie gospodarczym. Nowy Dwór Mazowiecki był wówczas ważnym ośrodkiem przemysłu drzewnego.

Strajk o 15 tys. zł: Na tamte czasy była to kwota ogromna (dla porównania: robotnik zarabiał wtedy średnio ok. 100–150 zł miesięcznie). Zaleganie z taką sumą oznaczało realny głód dla rodzin pracowników.

Zarzut komunizmu: W tamtym okresie oskarżenie o komunizm było najprostszym sposobem na sprowadzenie na robotników represji policyjnych. Pluskowski używa tego jako straszaka, by zmusić komitet strajkowy do uległości.

 

 

 

Aby docenić rozwój żydowskiego ruchu robotniczego w Nowym Dworze w tamtym czasie, należy przyjrzeć się, jak wyglądały sprawy polskich robotników. W przeciwieństwie do dobrze zorganizowanych żydowskich robotników, z ich dynamiczną działalnością polityczną i związkową, polscy robotnicy byli ledwie zorganizowani. Przez 20 lat podejmowano wiele prób utworzenia organizacji Polskiej Partii Socjalistycznej i Komunistycznej Partii, ale były one krótkotrwałe i nie były w stanie zmobilizować stałych członków. O ile istniały wspólne działania żydowskich i polskich robotników, były one inicjowane i przeprowadzane przez organizację Bundu, a zwłaszcza przez Chaima Rudowskiego, który był w osobistym kontakcie z niewielką zorganizowaną grupą polskich robotników i ich liderów.

Oto niektórzy polscy aktywiści, którzy mieli kontakt z żydowskim ruchem robotniczym: Przybyszewski, członek Polskiej Partii Socjalistycznej, zwykły robotnik o ograniczonej wiedzy, ale, jak to się mówi, "srebrnym języku", zwłaszcza po tym, jak poprawił mu się humor po wypiciu szklanki wódki; radny Polskiej Partii Socjalistycznej Domański, który zyskał popularność pod koniec lat dwudziestych i do tego czasu pracował jako farmaceuta w miejscowej klinice.

Spośród polskich komunistów chciałbym wymienić szewca Łukaszewskiego, sympatycznego człowieka o ideologicznych podstawach. Był jednym z członków rady miejskiej, wybranego przez socjalistyczny blok żydowskich i polskich robotników w wyborach uzupełniających w 1923 r. Budziński był starszym polskim metalowcem, którego wygląd fizyczny natychmiast budził szacunek. To dzięki niemu doszło do wspólnej demonstracji 1 Maja w 1926 r. Mieszkańcy Nowego Dworu, którzy spotkali Budzinskiego podczas i po okupacji nazistowskiej, powiedzieli, że ich nie zawiódł. To samo można powiedzieć o Bolku Kowalskim, który był aktywnym młodym komunistą w latach 30. Wspomniani powyżej byli aktywistami wśród polskich robotników, z którymi mieliśmy kontakt w naszej działalności społecznej w ciągu 20 lat.

* Pinkas Nowy Dwor, Memorial book of Nowy-Dwor, 1965.

 

 

 

1932.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

1932. Zamordowanie właściciela piwiarni w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Kobieta, która zabiła. Mord w Nowym Dworze

W Nowym Dworze, jeszcze dnia 14 b. m. został zamordowany w tajemniczych okolicznościach, 33-letni Czesław Cichocki, właściciel piwiarni. Rannego nożem w klatkę piersiową przewieziono do miejscowego szpitala, gdzie — zmarł.

Badana w tej sprawie kochanka zmarłego, 37-letnia Marja Rumiancowa, — wdowa, zeznała, że w pobliżu domu na Cichockiego napadło dwóch nieznanych sprawców, z których jeden rzekomo miał go uderzył nożem. Ranny miał przybiec do mieszkania, poczem krzyknął: „Maniusiu ratuj!” i upadł na podłogę, następnie był przewieziony dorożką do szpitala.

Komendant miejscowego posterunku policji, nie opierając się na zeznaniach kochanki, w dalszym ciągu prowadził dochodzenie.

Po czterech dniach wyszło na jaw, że zbrodni dopuściła się kochanka. W czasie wspólnego nieporozumienia, porwała ona nóż rzeźniczy, którym zadała Cichockiemu cios tak silny, że przecięła Cichockiemu arterję i złamała 3 żebra.

Świadkiem zbrodni była koleżanka zbrodniarki Marja Botwinówna, wdowa, której R. kazała zmywać krew, a następnie poleciła rzucić nóż do ogólnej ubikacji.

Wczoraj zbrodniarkę i koleżankę jej aresztowano.

Cichocki żył z Rumiancową w ciągu 10 lat. W 1926 roku, kochanka poraz pierwszy zraniła C. nożem, lecz ranny nie zawiadomił o tem policji, w lutym r. b. mściwa kobieta oblała C. twarz kwasem siarczanym, w lipcu r. b. zraniła C. butelką w głowę i groziła mu śmiercią.

Zabójczyni ma stanąć przed sądem doraźnym.
_____________________________________________________________________________________________________________


Zamordowanie właściciela piwiarni w Nowym Dworze

W Nowym Dworze, dn. 14 b. m. został zamordowany w tajemniczych okolicznościach, 33-letni Czesław Cichocki, właściciel piwiarni (ul. Kościuszki 11). Rannego nożem w klatkę piersiową przewieziono do miejscowego szpitala, gdzie po upływie 15 minut zmarł.

Badana w tej sprawie kochanka Cichockiego, 37-letnia Marja Rumiancowowa, wdowa, zeznała co następuje. W pobliżu domu, w którym zamieszkiwał Cichocki napadło nań dwóch nieznanych sprawców, z których jeden rzekomo miał go pchnąć nożem. Ranny przybiegł do mieszkania, poczem wykrzyknął „Maniusiu ratuj!” i upadł na podłogę. Następnie został przewieziony dorożką do szpitala.

Komendant miejscowego posterunku p. p. przod. Edward Luter, wraz z protokolantem, post. Aleksandrem Małasiewiczem, nie opierając się na zeznaniach kochanki, w dalszym ciągu prowadził energiczne dochodzenie. Po czterech dniach wyszło na jaw, że zbrodni dopuściła się kochanka. W czasie wspólnego nieporozumienia, porwała nóż rzeźniczy, którym zadała Cichockiemu cios tak silny, że przecięła aortę i złamała 3 żebra.

Świadkiem zbrodni była koleżanka R., Marja Botwinowa, wdowa, której zbrodniarka kazała zmywać krew, a następnie poleciła rzucić nóż do ubikacji na posesji Józefa Łozińskiego, przy ul. Mickiewicza nr. 11, gdzie nóż znaleziono.

Wczoraj zbrodniarkę i koleżankę jej aresztowano. Dochodzenie prowadzone w trybie doraźnym na polecenie wiceprokuratora 13 rejonu sądu okręgowego w Warszawie.

 

 

1932. Miasto, które się dusi.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Miasto, które się dusi

Jest niem... Nowy Dwór w powiecie Warszawskim, który od kilku lat dobija się poszerzenia swoich granic, wykluczających w obecnym swym obwodzie nietylko jakąkolwiek możliwość rozwoju, ale nawet dalszą znośną wegetację.

Stłoczony na nikłym skrawku ziemi, Nowy Dwór dosłownie się dusi.

Ostatni spis ludności (z 9 grudnia 1931 r.) naliczył tu około 10.000 mieszkańców. Nowych budowli prawie nie przybyło, starych zaś, kleconych prowizorycznie, rozsypała się połowa. Źle to, bo niema gdzie mieszkać, ale z drugiej strony dobrze, bo domy... „nie włażą sobie na głowy”. Należy bowiem wiedzieć, iż place o powierzchni 500 m. kw. są tu uważane za wielkie, a przeciętny obszar „posesji” nie przekracza 50 m. kw.! Na placach o 400 m. kw. mieści się po kilka „gospodarstw” o wspólnem podwórzu, studni i innych urządzeniach i wygodach.

Obszar miasta Nowy Dwór obejmuje zaledwie 246 ha, z czego co najmniej połowa odpada na: nieużytki (mokradła, podlegające zalewom, a więc do zabudowy nieprzydatne), ulice, place, cmentarze (jest ich tu aż trzy: katolicki, ewangelicki i żydowski), wreszcie na tereny, przywłaszczone prawem kaduka przez kolej państwową. Na pozostałych stu z czemś hektarach znajduje się 433 posesyj z budynkami mieszkalnemi, gospodarczemi i t.p.

To też utarło się tu powiedzenie, że „umarłym tu lepiej żyć, niż żywym umierać”.

Aby stan ten odmienić na korzyść żyjących, Nowy Dwór zabiega o przyłączenie do swojego obszaru:

- wsi Nowo-Łęczna z fabryką syropu firmy „Górski i Morawski”, oraz stację kolejową Nowy Dwór (307 mieszk.);

- portu wojennego Modlin (256 mieszk.)

- części kępy Nawodworskiej pomiędzy torem kolejowym a gruntami miejskiemi (teren niezamieszkały).

Tereny te powiększą obszar miasta, wynoszący 1.720.250 m. kw, o 798.745 m. kw., a więc o czterdzieści kilka procentów czyli prawie o połowę. W tych nowych granicach Nowy Dwór mógłby odetchnąć nieco swobodniej i pomyśleć o rozwoju.

Sprawa znajduje się w toku i zależy całkowicie od ustosunkowania się władz wyższych.

 

 

 

1932. Jeszcze raz o moście na Wiśle pod Modlinem.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

MODLIN.
Most na Wiśle. Z powodu nieścisłości w poprzedniej notatce z Modlina, dotyczącej budowy mostu na Wiśle, otrzymaliśmy od „państwowego kierownictwa odbudowy“ rzeczonego mostu następujące informacje: Most przez Wisłę w Modlinie składa się z 7-miu przęseł rozpiętości po 79,16 mtr. każde. Ukończonych przęseł jest teraz pięć. Pozostałe dwa przęsła będą ustawione na podporach przed 1-ym grudnia r. b. Nowy ten most kolejowo-drogowy otwiera drogę z Modlina do Warszawy przez Kazuń, Łomianki, Młociny i Bielany, która idzie lewym brzegiem Wisły. (Dotychczasowa droga prowadzi przez Nowy Dwór i Jabłonnę, prawym brzegiem Wisły). Budowę mostu rozpoczęto w lipcu 1928 r. Wtedy to rozpoczęto najpoważniejszą i najkosztowniejszą część robót, mianowicie odbudowę zniszczonych w r. 1915, podczas Wielkiej wojny, filarów i przyczółków mostowych. W r. b. wykonano ostatni z sześciu, obecnie istniejących, filarów i prowadzone są teraz roboty przy składaniu i ustawianiu na filarach przęseł mostu, gotowych, nadesłanych z fabryk krajowych. Łączna długość mostu wynosi 7 x 79,16 + 1,88 = 560 metrów. Ciężar konstrukcji żelaznej wynosi ca 3262 tony.

 

1932. Trwa budowa nowego mostu na Wiśle w Modlinie.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

4 stycznia 1932. W Warszawie rozpoczął się zjazd rabinów. Uczestniczył w nim Rubin Lejb Najfeld rabin z Nowego Dworu na zdjęciu z gazety oznaczony nr 11.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1932. Ważne nowodworskie adresy instytucji, zakładów i sklepów.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

NOWY DWÓR k. Modlina

18 Apteka B. Konarskiego, Kościuszki 19.
21 Bank Spółdzielczy Rzemieślników i Drobnych Kupców, Mickiewicza 1.
12 Berman Moszek, skład piwa, Żelazna 6.
48 Bianke Henryk, właściciel składu wędlin, Kościuszki 7.
51 Bołdyn Arnold, właściciel składu wędlin, Szkolna 9.
52 Cukierman Moszek, kupiec, Rynek 6.
47 Dowództwo Baonu Elektrotechnicznego Saperów.
— (dod.) IV. fort.
— " kancelarja kwatermistrza.
— " Modlin — wojskowa.
32 Fabryka Dykt i Fornierów A. Klajmana.
14 Fabryka Fajansu, A. Winogradowa.
— (dod.) m. właśc. fabryki.
26 Fabryka Przetworów Kartoflanych „Nowy Dwór”, P. Górski i E. Morawski, Sp. Akc.
— (dod.) mieszk. Morawskiego Wacława.
36 Finkelsztejn Icek, Warszawska 6.
16 Gliński Uszer, kupiec zbożowy, Zakroczymska 36.
39 Gotlieb Mendel, kupiec zbożowy, Sukienna 19.
20 Hildebrand Jakób, skład apteczny.
31 Kalwaryjski Pinkus, Warszawska 7.
17 Kasa Chorych, Marsz. Focha 6.
46 Kaszyński Stanisław, skład materjałów budowlanych i opałowych, Magistracka 6.
41 Ksiądz Tokarzewski, proboszcz, plebanja.
42 Litwinowicz Dawid, sklep żelaza, Zakroczymska 28.
13 Magistrat Miasta, Warszawska 4.
43 Migdał M., skł. produktów naftowych, przy st. kol. Nowy Dwór.
8 Monter Zarządu Technicznego, mieszkanie.
27 Mundlak Jerzy, kupiec, Zakroczymska 42.
34 Mundlak Szyja, kupiec, Mickiewicza 1.
11 Naczelnik Urzędu Pocztowego, mieszk.
33 Nowodworski Browar Udziałowy.
7 Państwowa Stocznia Modlińska, port Modlin.
— (dod.) buchalterja.
9 Posterunek Policji Państw., Nowy Dwór.
30 Posterunek Policji Państw., Góra.
— (dod.) Urząd gm., Góra.
40 Rajchman Eta, kupiec zbożowy, Przeskok 7.
45 Sąd Grodzki, Zakroczymska 26.
22 Spółdzielnia Baonu Elektrotechnicznego.
15 Stacja Kolejowa Nowy Dwór (Rozmównica Nr. 2).
3 Szejnbaum Lejb, kupiec siana, Zakroczymska 30.
49 Szewczyk Walerjan, właściciel składu wędlin, Zakroczymska 12.
29 Szkoła Powszechna Nr. 2, Warszawska 3.
5 Szpital Powiatowy.
6 Szpital Powiatowy, mieszk. nacz. lekarza.
35 Sztoleman Sz., skład desek, Warszawska 33.
28 Szymanowicz Mojsze, zakład krawiecki, Zakroczymska 33.
50 Urząd Pocztowy, kancelarja.
38 Wiernicki Bolesław, skład wędlin, Zakroczymska 1.
— (dod.) mieszk. prywatne.
25 Winogradów L., dyr. fabryki, mieszk.
19 Wolanów Aron, kupiec drzewny, Zakroczymska.
37 Zajdenberg Dawid, handel skór, Warszawska 11.
44 Złotykamień Moszek, sklep żelazny, Rynek 2.
53 Żórawski Henryk, felczer, Prosta 1.

 

 

 

1932. Bilans Fabryki Przetworów Kartoflanych "Nowy Dwór" P. Górski i E. Mórawski S.A.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Fabryka Przetworów Kartoflanych „Nowy Dwór” P. Górski i E. Mórawski, S. A.

Bilans na dz. 1 września 1931 r. za 1930/1931 r.

STAN CZYNNY. — Kasa zł 6.905·01; Weksle i zaliczenia zł 12.136·22; Place, zabudowania, maszyny, inwentarze zł 1,120.269·43; Sumy przechodnie zł 17.278·66;

Wydatki na 1931/1932 r. zł 3.694·57; Remanenty zł 321.169·34; Dłużnicy zł 126.599·76; Ogólna suma zł 1.608.052·99.

STAN BIERNY. — Kapitały: akcyjny zł 828.000·00; Zapasowy zł 7.487·06; Amortyzacyjny zł 451.091·80; Akcepty zł 111.380·72; Wierzytelności zł 210.093·41;

Ogólna suma zł 1.608.052·99.

Rachunek strat i zysków

Koszty handlowe zł 115.812·84; Procenty zł 60.462·87; Podatki zł 49.831·79; Wynagrodzenie Komisji Rewizyjnej zł 542·90; Ogólna suma zł 216.650·40;

Zysk brutto zł 216.650·40; Ogólna suma zł 216.650·40.
____________________________________________________________________________________________________________
 

Interpretacja i analiza

Dokument to oficjalne sprawozdanie finansowe (bilans oraz rachunek zysków i strat) spółki akcyjnej prowadzącej fabrykę przetworów ziemniaczanych w Nowym Dworze (Mazowieckim), należącej do P. Górskiego i E. Mórawskiego.

1. Sytuacja majątkowa (Stan Czynny - Aktywa):

Łączny majątek: Spółka dysponowała majątkiem o wartości ponad 1,6 mln ówczesnych złotych.

Struktura: Największą część majątku (ok. 70%) stanowiły nieruchomości i urządzenia (place, zabudowania, maszyny) – 1,12 mln zł. Świadczy to o dużym zapleczu produkcyjnym.

Zapasy: Remanenty (stany magazynowe) wynosiły 321 tys. zł, co jest naturalne dla przetwórstwa rolnego przed nowym sezonem.

2. Źródła finansowania (Stan Bierny - Pasywa):

Kapitał własny: Kapitał akcyjny wynosił 828 tys. zł. Ciekawa jest wysoka kwota kapitału amortyzacyjnego (451 tys. zł), co sugeruje, że park maszynowy był już w znacznej mierze zamortyzowany lub firma rzetelnie odkładała środki na odtworzenie majątku.

Zobowiązania: Firma posiadała długi w postaci akceptów (weksli) oraz wierzytelności (zobowiązań wobec dostawców/banków) na łączną kwotę około 321 tys. zł.

3. Wynik finansowy:

Zysk brutto: Wyniósł 216.650,40 zł.

Koszty: Z rachunku wynika, że główne obciążenia to koszty handlowe (115 tys. zł) oraz dość wysokie odsetki (procenty – 60 tys. zł), co może wskazywać na korzystanie z kredytów obrotowych.

Podatki: Firma odprowadziła prawie 50 tys. zł podatków, co stanowiło znaczącą część jej dochodu.

Podsumowanie historyczne:

Bilans sporządzono w 1931 roku, czyli w samym środku Wielkiego Kryzysu. Fakt, że firma wykazała zysk brutto na poziomie ponad 200 tys. zł przy kapitale akcyjnym 828 tys. zł, świadczy o jej bardzo silnej pozycji rynkowej i dobrej kondycji finansowej mimo ogólnoświatowej zapaści gospodarczej.

 

 

 

1932. Nowy Dwór i Zakroczym na tle innych miast Polski wg. powierzchni ogólnej oraz powierzchni zabudowań, jezdni, chodników, parków, cmentarzy i terenów niezabudowanych.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

Trudno uwierzyć, ale w Nowym Dworze nawet toalety mają swoje historie. Przypominamy, że nasze miasto przez wieki nie było skanalizowane. Młodszym czytelnikom wyjaśniamy, że zamiast toalet w domach, budowano ustępy na podwórkach. Najczęściej był to niewielki, z reguły drewniany budynek, wewnątrz którego wykopywano dół kloaczny, w bardziej ekskluzywnej wersji przykrywając go obudową z desek. Tego rodzaju toaleta służyła do momentu zapełnienia dołu, po czym starą kloakę zasypywano i wykopywano nową, przesuwając budynek, który ją otaczał. Siłą rzeczy, tzw. wygódka stojąca na podwórku była ogólnie dostępna i wykorzystywana niekoniecznie zgodnie z przeznaczeniem.

W połowie 1900 r. wydarzył się pierwszy znany nam wypadek związany z nowodworskimi toaletami. Czterdziestotrzyletnia Ryfka Rozenberg "przez nieostrożność trzymane na rękach niemowlę upuściła do dołu ustępowego". Dziecko nie przeżyło wypadku.

W styczniu 1914 r. w domu Litwinowicza przy Polskim Rynku [dzisiejsza ulica Zakroczymska] obowiązki stróża przyjął Stanisław Krub. Nowy dozorca mając pracę i związane z nią mieszkanie powinien się zameldować, ale tego nie zrobił. Powszechne zdziwienie budziło to, że Krub mieszkał z dwiema kobietami, jak głosiła fama z żoną, która była wysoka i niską kochanką. Obie kobiety uzupełniały budżet domowy przyjmując do prania bieliznę. W pewną kwietniową noc dozorca i obie kobiety zniknęli niespodziewanie. W mieszkaniu pozostały meble i kilka rzeczy bez większej wartości. Dość szybko stwierdzono, że "przy okazji" zaginęła kosztowna bielizna oddana kobietom do prania. Właściciele oceniali straty na około 200 rubli. Wszczęte natychmiast poszukiwania nie dały rezultatu. Sprawa zostałaby pewnie zapomniana, ale dwa tygodnie po zniknięciu "rodziny" stróża, jego następca Ludwik Kamiński znalazł w dole przeznaczonym na nieczystości pakunek zaszyty w worek. Po wydobyciu paczki i przecięciu płótna okazało się, że wewnątrz ukryto ciało kobiety. Zwłoki były związane w taki sposób, że głowa dotykała kolan. Praktykujący w Nowym Dworze lekarz Aleksander Brochocki podczas autopsji stwierdził, że ofiara była niskiego wzrostu, a jako przyczynę zgonu wskazał pęknięcie czaszki. Ze względu na daleko posunięty rozkład ciała nikt nie rozpoznał zmarłej. Nie skojarzono również, że zaginięcie, kradzież i znalezione zwłoki to ta sama sprawa. Do czasu. Po trzech miesiącach, w pierwszych dniach lipca, w tym samym dole kloacznym pojawił się kolejny worek. Tym razem pakunek obciążony był kamieniem. Wewnątrz, tak jak poprzednio, znajdowało się związane ciało kobiety. Badający je lekarz stwierdził pęknięcie czaszki i określił, że zgon około trzydziestopięcioletniej kobiety nastąpił 2-3 miesiące wcześniej. Dopiero wówczas zarządzono opróżnienie dołu, ale nie natrafiono na inne dowody w tej sprawie. Stwierdzono również, że domniemanym złodziejem i jednocześnie mordercą obu kobiet jest Krub. Ruszyły poszukiwania byłego stróża. Jaki był ich wynik, nie wiadomo. Sprawa była niejasna dla nowodworzan z początku XX w. Dla nas również przynosi pewien problem. W tym samym czasie i w tym samym miejscu, czyli w kwietniu 1914 r. na podwórzu domu Litwinowicza według "Kuriera Warszawskiego" odnaleziono zaszyte w worku zwłoki nierozpoznanego mężczyzny. Być może nastąpiła pomyłka i autor artykułu zgodnie z powiedzeniem "wiedział, że dzwonią, nie wiedział, w którym kościele" pomylił płeć ofiar. Mogło być jednak tak, że nierozpoznane zwłoki należały do poszukiwanego Kruba.

Wczesnym rankiem 23.02.1922 r. jeden z mieszkańców Nowego Dworu przechodzący ulicą Mickiewicza [obecnie Wybickiego] usłyszał płacz dziecka. Zdziwił się, bo płacz dobiegał ze stojącego na podwórku ustępu. Ponieważ kwilenie nie ustawało, przechodzień zajrzał do wnętrza. Dziecka nie było widać, ale głos słyszał wyraźnie. Zajrzał do dołu i ujrzał niemowlę. Rozpoczęto akcję ratunkową. Po wydobyciu malucha okazało się, że jest to około pięciotygodniowy chłopiec. Dziecko miało szczęście w nieszczęściu, musiało do dołu trafić niewiele wcześniej, skoro miało jeszcze siłę płakać. Zima 1921/22 była prawie bezśnieżna, ale mroźna. Ta sama temperatura, która mogła niemowlę zabić w pewien sposób mu pomogła, bo zawartość toalety zamarzła i chłopiec w niej nie utonął. Uratowane dziecko wzięła na wychowanie Maria Śliwińska, a poszukiwaniem matki i być może jednocześnie sprawczyni przestępstwa zajęła się policja.

10 lat później na tej samej ulicy policja ponownie przeszukiwała toalety, a właściwie jedną. Na posesji Józefa Ładzińskiego, pod nr 11, w ogólnodostępnym ustępie poszukiwano dowodu zbrodni. Odnaleziono nóż, którym Maria Romiancew w napadzie gniewu zabiła swego kochanka. Policja miała o tyle ułatwione zadanie, że przyjaciółka zabójczyni Maria Botwinowa, pomagająca jej sprzątać miejsce zbrodni wskazała wychodek, do którego tzw. trybowiec trafił.

* Maria Możdżyńska - (Nie)legendy nowodworskie po raz drugi, 2024.

 

 

 

Ok. 1918-1939. Fragment parku w Nowym Dworze.

foto - Michel Jankiel Juress

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Ok. 1918-1939. Park gen. Hallera - obecnie Wybickiego.

foto - Michel Jankiel Juress

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

W białej bluzce - Stefania Kozarska.

 

Stefania i Stefan Chmielewski.

Historia jednego zdjęcia. Niedawno zamieściłem zdjęcie znalezione w internecie (bez sygnatury zakładu fotograficznego) z opisem: Stefanja Chmielewska, Nowy Dwór Maz. ul. Nowodworzanka 7 lub 1-1. Pytałem czy ktoś wie coś o tej osobie lub jej krewnych. Odezwał się Pan Paweł, który rozpoznał w dziewczynie w białej bluzce swoją prababcię Stefanię Kozarską mieszkającą w Bronisławce k/Modlina. Pani Stefania wyszła za mąż za pracownika kolei Stanisława Chmielewskiego. To właśnie Pani Stefania z mężem Stefanem wybudowali dom na Nowodworzance gdzie wspólnie mieszkali. Pan Stanisław pracował na kolei w Nowym Dworze, a Pani Stefania zajmowała się przez jakiś czas handlem na straganie przy remizie na Placu Solnym. Małżeństwo miało córkę Marię, która po wyjściu za mąż przyjęła nazwisko męża Ostrowska. Małżeństwo Ostrowskich miało cztery córki. Jedną z nich była mama Pana Pawła. Mieszkali razem z pradziadkami w domu rodzinnym, który stoi do dziś. Prababcia Pana Pawła Stefania zmarła w 1977 r. Piękna rodzinna historia. Panu Pawłowi dziękuję za możliwość przedstawienia rodzinnej historii i nadesłane zdjęcie.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1932. Święto Batalionu Elektrotechnicznego w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Z życia wojska

Bataljon Elektrotechniczny. Święto swe obchodził w dn. 5.V. W przeddzień wieczorem, na placu sportowym, oświetlonym smugami światła reflektorów, ustawiły się karne szeregi do uroczystego apelu. Po przyjęciu raportu przez d-cę baonu oraz przemówieniu zostały nadane odznaki pamiątkowe baonu oficerom i podoficerom oraz odczytane awanse i mianowania szeregowych. Apel zakończono przemarszem baonu przed d-cą.

Dzień święta rozpoczęto uroczystą pobudką, którą odegrała nasza orkiestra. O godz. 10 baon w zwartych szeregach oczekiwał na rozpoczęcie uroczystości. Po raporcie odmaszerowaliśmy na plac sportowy, gdzie wobec licznie zgromadzonych gości wysłuchaliśmy mszy pol. Po nabożeństwie przemarsz ulicami miasta Nowego Dworu i defilada.

O godz. 13 w garażach kompanji reflektorów przeciwlotniczych wspólny obiad żołnierski przeciągnął się w wesołym nastroju i niemilknących wiwatach do godz. 16. W godzinę później nastąpiły zawody sportowe, które zakończyła żołnierska zabawa taneczna, urządzona staraniem komp. szkolnej. Wieczorem w salach kasyna ofic. i podofic. odbyła się wieczornica taneczna dla rodzin i zaproszonych gości.

plut. K. Stodołkiewicz

 

 

 

1933 r.



- największy kryzys gospodarczy świata XX wieku (1929-1933) dotknął także Nowy Dwór. Mieszkańcy, poza drobnym handlem, trudnili się rzemiosłem, głównie krawiectwem i szewstwem. W mieście było około 3.000 osób bezrobotnych tj. 28 proc ogółu mieszkańców. pomimo trudności gospodarczych i społecznych wynikających z kryzysu handel w mieście jest nadal ożywiony, a chałupnicy mieli pełno zamówień. Do kasy miejskiej wpływały regularnie podatki.

- Zarząd miasta podjął decyzję o budowie 4-tej w mieście 7-klasowej szkoły powszechnej na ul. Słowackiego. Koszt budowy, parterowego budynku, który miał mieć 60 m. długości i 14 m. szerokości, miał wynieść 100.000 zł. Wsparciem budowy szkoły było drewno, o wartości 18.000 zł, jakie dostarczył właściciel dóbr Jabłonna hr. Maurycy Potocki. Była to jedynie część, spośród 500 m3 drewna przekazana przez niego miastu, na poczet odszkodowania za odstąpienie prze Nowy Dwór uprawnień do założenia własnej elektrowni. Kwotę 8.000 zł zebrano z dobrowolnych składek mieszkańców, na zebranie pozostałej kwoty mieszkańcy obłożyli się dobrowolnym podatkiem.

1.IX. - członkiem Związku Nauczycielstwa Polskiego ogniska w Nowym Dworze zostaje nauczyciel Józef Kulka.

 

 

Przed 1939 r. Pracownicy kaszarni Śliwińskiego na ul. Szerokołęcznej (obecna ul. Mazowiecka - teren sklepu Biedronka). Obok był również jego młyn.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

Przed 1939 r. Organizacja Młodzieży Towarzystwa Uniwersytetów Robotniczych w Nowym Dworze z burmistrzem miasta Turkiem i ławnikiem Domańskim.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Aleja Paderewskiego, a trylinka, którą widzimy to: "...Pierwsza próbna nawierzchnia, która została ułożona w Nowym Dworze na odcinku 290 m w 1933 roku..."

źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

 

 

1933. Podział gminy Góra na gromady.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

1933. Podział gminy Pomiechowo na gromady.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

1933. Podział administracyjny Polski z granicami miast i gmin.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1933. Budżety gmin i miast w powiecie warszawskim.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1933. Skorowidz miejscowości Rzeczypospolitej Polskiej z oznaczeniem terytorialnie im właściwych władz i urzędów oraz urządzeń komunikacyjnych.

 

 

 

 

Organizacja komunistyczna w Nowym Dworze składała się głównie z żydowskiej młodzieży, z nielicznymi nie-Żydami. Jako nielegalna organizacja jej członkostwo pozostawało nieznane, ale wyróżniała się silnym oddaniem ideologicznym, szczerą wiarą i bezgraniczną gotowością do poświęceń.

Jednymi z pierwszych znanych komunistów w mieście byli Chaim Tiszler i Azriel Alman, którzy stali się komunistami na początku lat 20. Chaim Tiszler służył wówczas we flocie polskiej armii i był już dobrze znany w Nowym Dworze. Azriel Alman opuścił Nowy Dwór, gdy był jeszcze bardzo młody i piastował odpowiedzialne stanowisko w KPP [Komunistycznej Partii Polski]. Później został aresztowany na granicy polsko-rosyjskiej, gdy działał jako pośrednik między KPP a jej przedstawicielami w Rosji Sowieckiej. Był więziony przez 12 lat, został uwolniony przed II wojną światową, a później zabity.

W szeregach związku pracowników przemysłu odzieżowego, którego członkowie byli bundowcami, pojawiło się nazwisko Efrema Szafrankera. Krawiec i członek związku, zaczął występować w imieniu "Czerwonej Frakcji", która w tamtym czasie właściwie nie istniała. On, jego przyjaciel Sh. G., jego brat Motl i autor byli pierwszym zalążkiem organizacji komunistycznej, wokół której gromadzili się ci, którzy odeszli z innych organizacji.

Partia komunistyczna prowadziła swoją działalność w siedzibach związków zawodowych, gdzie również miały swoje biura Bund i Tsukunft. Tam powstała opozycja, "Czerwona Frakcja". Prowadzili również swoją działalność agitacyjną na zewnątrz - na "drugim froncie", na deptaku, gdzie pracowali nad swoimi sympatykami, potencjalnymi kandydatami Partii Komunistycznej. Praca organizacyjna i agitacja na deptaku odbywała się nieustannie, bez przerwy, latem i zimą, w deszczu i mrozie. Zawsze oświecali zacofane masy o nowych sposobach, nieświadomi błota i śniegu przenikających ich podarte buty.

Na początku lat 30. XX wieku organizacja komunistyczna zwiększyła swoje wpływy. Jej aktywiści pochodzili z tych, którzy opuścili inne organizacje. Odzwierciedlało to trwającą walkę między partiami w życiu wspólnotowym naszego miasta, która powodowała ból i urazy w stosunkach osobistych. Pogorszenie stosunków międzypartyjnych było spowodowane polityką centralnej organizacji komunistycznej. W 1929 r. konferencja Profinternu w Berlinie proklamowano powstanie odrębnych [komunistycznych] związków zawodowych. Skutki tej proklamacji odczuto w Nowym Dworze. Komunistom nie wystarczało już działanie w roli opozycji [w ramach związków zawodowych organizowanych przez inne grupy].

Na początku lat 30. organizacja komunistyczna miała własne małe biuro w piekarni Tall Josl. Był to półlegalny klub. Tam krawcy, którzy do tej pory stanowili opozycję w związku pracowników przemysłu odzieżowego, utworzyli własny związek, co oczywiście natychmiast doprowadziło do walki o wpływy i przywództwo w różnych fabrykach i miejsc pracy. Doprowadziło to do krwawych walk, w które zaangażowały się podejrzane elementy, niemające nic wspólnego z ruchem robotniczym. Finał zmagań rozegrał się w zakładzie krawieckim Jidla Zajdenberga.

W tym okresie Partia Komunistyczna rozszerzyła swoje wpływy. Udało się jej przyciągnąć młodych ludzi z Tsukunft [Przyszłość, grupa bundowska], Frajhajt [Wolność, grupa syjonistyczna] i innych organizacji. Konflikty międzypartyjne osłabły, a w latach 1935-36 nawiązano bardziej przyzwoite stosunki, głównie z Bundem, a czasami z PPS [Polską Partią Socjalistyczną].

Wśród wspólnych działań partii znalazła się kampania w wyborach uzupełniających do rady miejskiej w 1923 r., kiedy to komunista Łukaszewski został wybrany jako część bloku socjalistycznego; wspólna demonstracja 1 Maja 1926 r., zakończona krwawym finałem; oraz wybory do rady miejskiej w 1927 r., kiedy to "lewica" zdobyła dwa miejsca i razem z innymi partiami robotniczymi utworzyła socjalistyczną większość w radzie i magistracie [władza miejska]. W późniejszych latach komuniści również pojawili się we wspólnych wydarzeniach.

Organizacja komunistyczna bardzo ucierpiała z powodu swojego nielegalnego statusu, co skutkowało wieloletnim więzieniem jej działaczy. Powinniśmy pamiętać o zamordowanych Azrielu Almanie, Leje Papier i Sime Zamjatin, która oddała ostatnie tchnienie na szubienicy w getcie w Nowym Dworze.

* Pinkas Nowy Dwor, Memorial book of Nowy-Dwor, 1965.

 

 

 

1933. Jubileusz 50-lecia straży pożarnej w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

1933. Wręczenie sztandaru straży pożarnej w Nowym Dworze z okazji jej 50-lecia.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 


50-lecie straży pożarnej

W dn. 3 maja b. r. odbędzie się w Nowym Dworze uroczysty obchód 50-lecia straży pożarnej powiatu warszawskiego.
Komitet jubileuszowy pod przewodnictwem burmistrza Nowego Dworu p. Gwiazdeckiego pracuje z zapałem, by obchodowi nadać szczególnie uroczysty charakter.
Na terenie powiatu warszawskiego istnieje obecnie 80 oddziałów straży pożarnej. Wszystkie ich poczty sztandarowe oraz specjalne delegacje i orkiestry wezmą udział w obchodzie jubileuszowym.
Pozatem delegacje okręgowych związków wojewódzkich i przedstawiciele władz państwowych samorządowych i społecznych obiecali również przybycie na tę ciekawą uroczystość do Nowego Dworu.
________________________________________________________________________________________________________________________________

Uroczystości jubileuszowe w Nowym Dworze

Dziś Nowy Dwór obchodzi uroczyście jubileusz 50-lecia istnienia swej ochotniczej straży pożarnej.
Wiadomo, że w okresie największego ucisku i niewoli moskiewskiej — organizacje straży pożarnej stanowiły niejako oazy, gdzie jako tako rozwijała się praca społeczna, maskowana przed władzami rosyjskiemi.
Powołanie do życia ochotniczej straży pożarnej w Nowym Dworze nie należało do rzeczy łatwych, z drugiej zaś strony było koniecznością, bowiem miasto, znajdując się w rejonie twierdzy, żyło pod ustawiczną grozą demolacji. Grozę tę potęgowały specjalnie obostrzone przepisy budowlane, zabraniające wznoszenia budynków murowanych.
W takich warunkach lada zaprószenie ognia mogło spowodować nieobliczalną katastrofę.
Pierwsze organizacyjne zebranie odbyło się w styczniu 1881 roku. Zwołali je i zalegalizowali, mimo zewsząd piętrzących się trudności, ówcześni obywatele miasta w osobach: pastora Behrensa, oraz Dąbrowskiego Franciszka, Morgenthalera Roberta, Piechockiego Władysława i in.
Już w pierwszym roku swego istnienia straż pożarna oddała miastu wielką pomoc podczas pożaru fabryki fajansów.
Spłonąłby wtedy do szczętu Nowy Dwór.
Wybitnemi wydarzeniami w działalności tej straży ochotniczej szczególnie zapisał się r. 1887.
Wtedy to wielka wiosenna powódź nawiedziła Nowy Dwór. Szczególnie przy ratownictwie odznaczyła się straż, której dzielne kadry z narażeniem życia i zdrowia niosły pomoc mieszkańcom przy 18 stopniach mrozu.
Wielki pożar w r. 1888, który zniszczył wschodnią połowę miasta, szalał przy kompletnym braku wody i niepamiętnej wichurze. Miasto spłonęłoby do szczętu. I tym jednak razem dzielna straż ochotnicza zlokalizowała okrutną pożogę.
W roku 1907 znów wielki pożar nawiedził Nowy Dwór. Na pogorzeliskach zostały setki pogorzelców. Nie namyślając się długo członkowie ówczesnego zarządu straży: ks. I. Makowski, B. Konarski i inni zorganizowali komitet pomocy pogorzelcom, który zebrał w gotówce i w naturze około 47,000 rubli.
W walce z rządem moskiewskim — trafiali do cytadeli warszawskiej i deportowani na Sybir byli liczni członkowie straży, jak Józef Bzowski, Juljan Rakowski i wielu wielu innych.
Największy rozwój straży przypada właśnie na lata 1905—1907, kiedy pod wpływem ogólnego rewolucyjnego wstrząsu straż nowodworska wyeliminowała z pośród siebie elementy niepewne i mało uspołecznione. Szeregi jej zasilili wybitniejsi obywatele. Odtąd też datuje się najwyższy jej rozwój i udział w organizowaniu straży w Jabłonnie, Raszynie, Krubinie i t. d.
Wojna światowa zniszczyła niemal całkiem organizację straży nowodworskiej. Moskale zarekwirowali tabor, strażaków wcielili do wojska, utracili organizację.
Nie lepiej było za czasów okupacji niemieckiej. W okresie tym członkowie straży brali szczególnie czynny udział w dziedzinie organizacji oświaty miejscowej, zakładając ochronki i 6-oddziałową szkołę, w której pobierało naukę około 500 dzieci.
W rozbrajaniu Niemców również straż wzięła udział, łącząc się z P.O.W. i pełniąc służbę wartowniczą przy objektach wojskowych.
W ostatnim dziesięcioleciu unowocześniono i zmotoryzowano straż nowodworską, wybudowano własną wspinalnię, salę zebrań, nabyto instrumenty muzyczne dla orkiestry, tak że obecny jej majątek wynosi około 40 tysięcy złotych.
Z okazji dzisiejszego jubileuszu zjadą do Nowego Dworu liczni przedstawiciele władz i organizacyj społecznych, by złożyć życzenia tej wielce pożytecznej organizacji społecznej, związanej tak mocno z losami miasta.
Prezesem straży nowodworskiej jest p. Wiernicki.
Na czele komitetu obchodu jubileuszowego stanął burmistrz M. Gwiazdecki.
__________________________________________________________________________________________________________________________________

Wręczenie sztandaru straży pożarnej w Nowym Dworze

W dn. 3 maja b. r. jak już pisał „Kurjer Poranny Podstołeczny” — w Nowym Dworze odbyła się uroczystość 50-lecia istnienia w mieście tam ochotniczej straży pożarnej.
Punkt kulminacyjny obchodu jubileuszowego stanowiła uroczystość poświęcenia sztandaru, ufundowanego przez Komitet Jubileuszowy.
Po odebraniu przysięgi starosta Wardejn-Zagórski wręczył sztandar straży, poczem po licznych przemówieniach udekorował państwowym Krzyżem Zasługi działacza miejscowego p. Franciszka Maciejewskiego za zasługi, położone na polu pożarnictwa.
Następnie nadany przez Radę Naczelną Gł. Zw. Str. Poż. R. P. dyplom uznania wręczył jubilatce p. Chełmiński, wiceprezes Zw. Str. Poż. Woj. Warsz., który również udekorował zasłużonych i odznaczonych medalami strażackiemi.
Popis straży i przysposobienia strażackiego wypadł świetnie.
W uroczystościach wzięło udział przeszło 300 członków delegacji 27 straży, 3 orkiestry i 17 sztandarów.

 

 

Maksymilian Gwiazdecki, burmistrz Nowego Dworu w latach 1931-1934.

W 1909 r. kończy w Lublinie wieczorową niższą szkołę handlową. W 1921 był przedstawicielem „Westa” Banku Ubezpieczeń Wzajemnych na Życie w Poznaniu na miasto Włocławek i powiaty: włocławski i nieszawski przy ul. Królewieckiej 31. W 1930 r. zostaje sekretarzem gminy Włochy. W październiku 1934 jako burmistrz przedstawił pracę na ogłoszony, przez ministra opieki społecznej, konkurs na projekt uzdrowienia miasteczek. Do konkursu zgłoszono 27 prac. Praca burmistrza dotycząca Nowego Dworu otrzymała wyróżnienie. W okresie 1938/1939 pełnił obowiązki sekretarza Wydziału Powiatowego Zimowej Pomocy Bezrobotnym w Lipnie.

[źródło opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1933. Wysoko wznosi oświaty kaganek mały i cichy Nowy Dwór.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Wysoko wznosi oświaty kaganiec mały i cichy Nowy-Dwór

Przysłowie wschodnie głosi, że „dużo zdziałać może ten, kto ma chęć ku temu“.

Niespełna dziesięciotysięczne miasteczko Nowy Dwór zaświadcza czynem wielką prawdę, zawartą w tem powiedzeniu.

Ludność Nowego Dworu — poza drobnym handlem — uprawia rzemiosło, w przeważającej części krawiectwo i szewctwo. Jeszcze parę lat temu i handel i rękodzieła miały głównego odbiorcę w załodze modlińskiej. Dziś Modlin wszystkie swe potrzeby w zakresie dostaw nowodworskich zaspakaja w Warszawie, a Nowy Dwór skazany został wyłącznie na okoliczną ludność włościańską, niezmiernie zubożałą i ograniczającą się skutkiem tego do najkonieczniejszych zakupów.

Było również w Nowym Dworze kilka zakładów przemysłowych jak fabryka fajansu Winogradowa, zatrudniająca 150 robotników, browar spółki akcyjnej (30 osób zatr.), tartak Westrycha, Lernera i Silbertała, młyn Neufelda i in. Obecnie wszystkie te zakłady są nieczynne, co dało miastu około 3000 osób bezrobotnych, czyli 28 proc. ogółu mieszkańców.

Zreasumowawszy wyżej powiedziane, dochodzi się do wniosku, że Nowy Dwór musi stać nad brzegiem ruiny, której wyczekuje z rezygnacją. Ale rzeczywistość zadaje kłam temu przypuszczeniu.

Nowy Dwór się nie daje! Przeciwnie: wziął się za bary z losem i wychodzi z tej walki zwycięsko. Trudno wprost wytłumaczyć, jak się to dzieje, ale handel tu nader ożywiony, a chałupnicy mają pełne ręce roboty. To też podatki wpływają tu regularnie i zarząd gminny jest w możności wydołać swym obowiązkom.

W chwili tak bardzo ciężkiej konjunktury podjął jednak budowę szkoły, której koszt obliczony na 100.000 zł.Niewątpliwie znacznym zasiłkiem tej imprezy stało się drzewo, dostarczone przez hr. Maurycego Potockiego z Jabłonny (na poczet 500 m3 budulca, mającego być dostarczonym z dóbr jabłonowskich miastu Nowemu Dworowi, tytułem odszkodowania za odstąpienie uprawnień do założenia własnej elektrowni).

Partja drzewa, dostawiona do budowy szkoły, przedstawia wartość 18.000 zł. Ponadto z dobrowolnych składek wpłynęło gotówką około 8.000 zł.

Wybudowano już część gmachu szkolnego, który ma mieć 60 m. długości i 14 m. szerokości. Będzie to budynek parterowy. Na zebranie dalszych funduszów mieszkańcy obłożyli się dobrowolnym podatkiem. Z pomocą pośpieszy tu również Powiatowy Fundusz Budowy Szkół, który przyrzekł już udzielić w roku bieżącym odpowiedniej pożyczki.

Gdy się zważy, że jest to już czwarta 7-o klasowa szkoła powszechna w Nowym Dworze, musi się uchylić czoła przed zrozumieniem zadań i doniosłości oświaty w tem nędznem miasteczku, górującem swą dojrzałością obywatelską nad niejednem podstołecznem osiedlem (np. Rembertowem), zamieszkanem przez inteligencję.

 

 

Przed 1939. Grupa nauczycieli i uczniów Powszechnej Szkoły Podstawowej w Nowym Dworze przy ul. Kościuszki.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Przed 1939. Grupowe zdjęcie uczniów i nauczycieli szkoły w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1933. Modlin. Pancerniacy na tle spichrza.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1933. Trzej polscy żołnierze w atelier zakładu fotograficznego Juressa w Nowym Dworze. Dedykacja w języku ukraińskim: "На згадку о добрім товаристві. Модлін 16/V 33 року" - "Na pamiątkę o dobrym towarzystwie. Modlin, 16 maja 1933 roku."

foto - Michel Jankiel Juress

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Obróbka zdjęcia - Gemini 3.

 

 

 

Lata 1930-1935. Odcinek ulicy Warszawskiej widziany od wlotu obecnej ulicy Nałęcza (po lewej) w kierunku zachodnim, widoczna zabudowa obecnie nie istnieje.

źródło grafiki i opisu - Rado-NDM, https://fotopolska.eu

foto - Michel Jankiel Juress

 

 

 

Lata 1930-1939. Budynki przy ulicy Zakroczymskiej widziane z ulicy Warszawskiej.

źródło grafiki i opisu - Rado-NDM, https://fotopolska.eu

foto - Michel Jankiel Juress

 

 

 

1933. Syrop z cukru gronowego sprzedaje fabryka Górski i Mórawski Nowy Dwór k.Modlina.

 

1933. Karmelki z cukru gronowego oferuje fabryka Górski i Mórawski z Nowego Dworu k/Modlina.

 

Przed 1939. Syrop słodki z cukru gronowego dostarcza na terenie kraju Górski i Mórawski z Nowego Dworu.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 


WYSYŁAMY w paczkach żywnościowych słodki syrop z cukru gronowego do wyrobów cukierkowych, słodkich ciast, pierników, marmolady, kompotów i do smarowania chleba zamiast masła po sześć złotych pięćdziesiąt groszy za 10 kilo brutto w bloku metalowym franco Nowy Dwór, przesyłkę płaci odbiorca. Zamówienia z podaniem do jakiego użytku potrzebny syrop, gdyż jest kilkanaście gatunków, kierować do Fabryki

Górski i Morawski, Nowy Dwór k/Modlina.
_________________________________________________________________________________________________________________

KARMELKI z CUKRU GRONOWEGO

po 140 sztuk w kartonach kilogramowych po jeden złoty dwadzieścia groszy za kilo franco Nowy Dwór w paczkach żywnościowych dostarcza bezpośrednio fabryka

Górski i Morawski, Nowy Dwór k/Modlina.
__________________________________________________________________________________________________________________

Słodki syrop z cukru gronowego wysyłamy w paczkach żywnościowych do wyrobów cukierniczych, słodkich ciast, pierników, marmolady, kompotów i do smarowania chleba zamiast masła po sześć złotych pięćdziesiąt groszy za dziesięć kilo brutto w bloku metalowym franco poczta Nowy Dwór (przesyłkę płaci odbiorca). W zamówieniu prosimy podać, do jakiego użytku potrzebny syrop. Polecamy karmel do sosów, musztardy, octu, wódek, likierów i t. d. Cukier gronowy w kostkach, rąbany i kilkanaście gatunków karmelków z cukru gronowego oraz kremy słodkie z cukru gronowego. Sago do legumin, zup i t. d., w woreczkach pięciokilowych po jeden złoty kilo.
Górski i Mórawski, poczta Nowy Dwór koło Modlina.

_______________________________________________________________________________________________________________

- W tamtym okresie "cukier gronowy" (glukoza) był promowany jako tańsza i zdrowsza alternatywa dla cukru buraczanego.

 

 

 

W roku 1933 na podstawie postanowienia Wojewody Warszawskiego wpisano do rejestru stowarzyszeń Warszawskiego Urzędu Wojewódzkiego nowe Żydowskie Stowarzyszenie Wzajemnej Pomocy Rezerwistów i byłych uczestników wojen: japońsko-rosyjskiej, światowej i polsko-sowieckiej. Stowarzyszenie objęło swoim działaniem powiat warszawski, jego siedziba znajdowała się w Nowym Dworze. Głównym jego celem było udzielanie pomocy materialnej członkom organizacji. Stowarzyszenie zaopatrywało członków w koszerną żywność, urządzało pogrzeby zmarłym członkom, zakładało kasy wzajemnej pomocy.

* Jolanta Załęczny "Powiat warszawski w latach II Rzeczypospolitej: życie społeczno-polityczne, gospodarcze i kulturalne", 2015.

 

Rzecz miała miejsce w 1933 r. Szósta brygada obyczajowa urzędu śledczego od dłuższego czasu otrzymywała anonimy dotyczące pani Sz. zamieszkałej w Warszawie na ul. Mostowej. Kobieta była znana policji, miała kartotekę. Donosy przedstawiały ją jako szefa przestępczej organizacji. Wszczęte dochodzenie potwierdziło oskarżenia. Sz. szefowała kilku osobom. Oprócz grupy silnych "ochroniarzy" były to "agentki", które m.in. w Nowym Dworze i okolicy szukały młodych kobiet do dobrze płatnej pracy Gdy naiwne dziewczyny przybywały do Warszawy były przez Sz, oddawane pod "opiekę" zatrudnianych przez nią sutenerów i umieszczane w domu publicznym. Od Szefowej nie było ucieczki, oporne bito, torturowano i oskarżano o kradzież. Sz. aresztowano. Dziewczęta odzyskały wolność. Czy któraś wróciła do Nowego Dworu, nie wiadomo.

* Maria Możdżyńska - (Nie)legendy nowodworskie po raz drugi, 2024.

 

 

1933. Fragment parku miejskiego im. J. Hallera (obecnie im. J. Wybickiego).

foto - Michel Jankiel Juress

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Dzisiejszy park miejski, noszący imię Józefa Wybickiego, został założony około 1906 r. przez farmaceutę Bolesława Konarskiego na dawnym Wielkim Rynku, zwanym również Placem Kościelnym. Był to olbrzymi teren - o kształcie bardzo wydłużonego czworoboku, rozciągający się od ul. Warszawskiej do ul. Sukiennej - który od południa zamknięty był wielką dominantą jaką był kościół, a od strony Narwi plac zamykała druga dominanta, jaką był ratusz miejski, a potem na jego miejscu kościół ewangelicki. Te ostatnie stwierdzenia odnoszą się jednak do końca XVIII i lat 80. XIX wieku. Gdy plac ten przestał funkcjonować jako targowisko, najprawdopodobniej z powodu częstych powodzi zamienił się w teren bagnisty, wtedy to Jan Flatt przystąpił do zakładania parku. Rozpoczęte przez niego dzieło, dokończył Bolesław Konarski, sadząc w nim wiele gatunków drzew. Obecnie park nosi imię Józefa Wybickiego. W okresie międzywojennym dwukrotnie zmieniana była nazwa parku. W pewnym czasie nosił nazwę Parku im. Jenerała Hallera, następnie imię zamordowanego pierwszego prezydenta II RP Gabriela Narutowicza.

* Ryszard Gołąb - Ilustrowana monografia miasta Nowego Dworu Mazowieckiego z historią Twierdzy Modlin, 2006.

 

 

Gdzie się podział nowodworski Rynek?

Nowo zakładane miasto powstawało zazwyczaj wokół rynku, na którym lokowano najważniejsze miejskie obiekty ratusz i świątynię. Na placu tym odbywały się targi i jarmarki, odczytywano i wykonywano wyroki. Rynek był sercem miasta. Jest on w Zakroczymiu, jest w Warszawie, ale w Nowym Dworze próżno się za nim rozglądać, chociaż wiadomo, że takowy był i to niejeden.

Patrząc na plan miasta zauważyć można trzy skupiska zieleni, trzy parki. To w ich miejscu były kiedyś rynki miejskie. Najstarszy znajdował się w okolicach dzisiejszego przystanku autobusowego na początku miasta. Tu mieścił się plac miejski z czasów, gdy Nowy Dwór po raz pierwszy stał się miastem. Średniowieczny Nowy Dwór był grodem zlokalizowanym na wzniesieniu nad Wisłą, najprawdopodobniej w miejscu gdzie obecnie możemy nabyć artykuły AGD. Rzeka płynęła wówczas obniżeniem, w którym znajdują się ogródki działkowe "Pestka". Rynek, a właściwie miejsce targowe znajdowało się na podgrodziu gdzie także stały chaty włościan.

Wraz z upływem lat miasto rozwijało się i przesuwało ku wschodowi. Na rycinie Erika Dahlbergha, który utrwalił wygląd Nowego Dworu w czasach Potopu dopatrzeć się można zarysów kolejnego rynku. To dzisiejszy skwer biskupa Dobrogosta. O tym okresie istnienia miasta wiadomo najmniej, możemy jedynie przypuszczać, że gdzieś w okolicach tego rynku pobudowano klasztor i kościół bernardynów. Niemniej to miejsce najdłużej ze wszystkich trzech wykorzystywane było, jako centrum handlowe, targi odbywały się tu jeszcze po II wojnie światowej.

W wyniku XVIII wiecznej lokacji miasta powstał ostatni z naszych rynków - obecny Park Wybickiego. Był bardzo duży; przypominał wydłużony prostokąt, na którego przeciwnych, krótszych pierzejach znajdowały się kościół św. Michała i ratusz, którego miejsce zajął później kościół ewangelicki. Przy rynku, na dzisiejszej ulicy Kościuszki znajdowała się austeria miejska - połączenie zajazdu z hotelem. W chwili swego powstania znajdował się on na skraju miasta, za dzisiejszą ulicą Wybickiego nie było już zabudowy.

W XIX w. z racji swego położenia między dwoma świątyniami otrzymał szumną nazwę Plac Kościelny. Brak bruku powodował, że plac ten zmieniał się po każdym większym deszczu w błotniste bagienko. Mimo to stanowił serce miasta, wokół którego ulokowano ważne dla mieszkańców obiekty, pierwszą aptekę i szkołę. W okolicy rynku mieścił się też nowodworski ratusz z nieodłącznym odwachem, czyli miejscem, w którym stacjonowała miejska policja i znajdował się areszt. W założeniu plac powinien służyć celom targowym i dzięki położonym tu instytucjom być miejscem niesłychanie ruchliwym. Jednak osoby goszczące w mieście w latach pięćdziesiątych XIX w. stwierdzały, że nowodworski rynek jest opustoszały i nic się na nim nie dzieje.

Istnienie w Nowym Dworze trzech miejsc o jednakowym przeznaczeniu mijało się z celem, dlatego też raczej bez większych protestów pod koniec XIX w. zrealizowano inicjatywę właściciela apteki Jana Flatta i zadrzewiono największy rynek tworząc istniejący do dziś park.

* Maria Możdżyńska - (Nie)Legendy nowodworskie, 2014.

 

 

We wczesnych latach XX wieku kilku nowobogackich kontrahentów wojskowych przywiozło Starego Juresa do Nowego Dworu z jakiegoś miejsca na polskiej granicy. Miał uczyć rosyjskiego i hebrajskiego ich dorastające dzieci. "Staruszek Jures" był również znany jako Reb [pełen szacunku zwrot] Note Jures i, jak pamiętam z mojego wczesnego dzieciństwa, nosił również imię Szperling. Bardzo szybko uwolnił się od tego rodzaju pracy. Biegle znając rosyjski, najpierw został pisarzem petycji, a później "adwokatem pokątnym", kimś w rodzaju praktykanta adwokackiego z prawem do stawiania się przed sądem rosyjskim.

Należał do pokolenia maskilim [wyznawców żydowskiego oświecenia], którzy bardzo kochali literaturę hebrajską i literaturę w jidysz. W latach przed I wojną światową aktywnie działał w życiu żydowskim Nowego Dworu. Był przedstawicielem w kahale [zorganizowana społeczność żydowska] oraz w Radzie Miejskiej, a także aktywnym zwolennikiem Eretz Isroel i członkiem Bnei Mosze [Synowie Mojżesza], pierwszego odłamu w ruchu syjonistycznym. Jego syn, syjonistyczny działacz społeczny Jankew Jures [Michel Jankiel Juress], znany jako "Jures Młody", wychowywał się w szacownym domu z syjonistycznym klimatem.

Byłem bardzo bliskim przyjacielem Jankewa Juresa. Pamiętam go od wczesnego dzieciństwa. Mieszkaliśmy w tym samym budynku, którego właścicielem był najlepszy przyjaciel Jankewa, dentysta Szmuel Grabman. Mieszkaliśmy w części frontowej, "Stary Jures" nad nami, a "Jures Młody" mieszkał w aneksie, gdzie miał również swoje studio fotograficzne.

Był bardzo przystojny. Dziś powiedzielibyśmy, że wyglądał jak gwiazda filmowa - wysoki, szczupły, z głową o czarnych włosach, wielkimi brązowymi oczami, schludny i elegancki, nieco powściągliwy, wielki wielbiciel zagranicznych manier. Krótko mówiąc, był żydowskim arystokratą, wyróżniającym się na tle małego, szarego miasteczka.

Chociaż miejscowi Żydzi zwracali się do jego ojca poufale "Reb Note", do syna zwracano się zawsze nie inaczej niż "Pan Jures". Trzymał się on z dala, nawet od bliskich mu osób. Fascynowały go rzeczy nowe i nowoczesne, co, jak sądzę, przyciągnęło go do zawodu fotografa, który w tamtych czasach był dość skomplikowanym zajęciem. Ówczesny aparat fotograficzny stał na czterech chwiejnych nogach, miał czarną pokrywę i wyglądał, jak jakieś złe stworzenie gotowe cię połknąć. W atelier były dekoracje - zaczarowane zamki, ogrody i lasy, które służyły za tło. Przy wykonywaniu zdjęcia następowała długa seria regulacji i manipulacji zasłonami na szklanym dachu, aby uchwycić właściwy rodzaj światła. A najważniejsze było ustawienie fotografowanego człowieka w odpowiedniej pozie, z właściwym subtelnym uśmiechem, tak, aby portret był realistyczny. Było inaczej niż dzisiaj, gdy za pomocą jednego kliknięcia aparatem zdjęcie jest gotowe. To były inne czasy, wszystko trzeba było zrobić samodzielnie i po prostu dobrze.

Jankew Jures był także pierwszym w mieście, który jeździł na rowerze. Kiedy wybierał się na przejażdżkę po ulicy, aby odetchnąć trochę świeżym powietrzem w letni wieczór, ja z intuicją dziecka, już rozumiałem, że dziewczyny i kobiety były zazdrosne o cichą i skromną Soltsze, córkę Jeketskla Zejgermahera, która okazała się być bardzo skuteczną w "złapaniu" tak przystojnego i utalentowanego mężczyzny.

Kiedy Juresowie przenieśli się do nowo wybudowanego przez warszawskiego Żyda Roznfelda domu w miejscu, w którym wcześniej był mały domek należący do rodziny Motela Peretza, Jankew również przeniósł tam swoje rozbudowane studio fotograficzne. W tylnym skrzydle, w długiej, powiększonej przestrzeni, otworzył nowy biznes - kino, w którym w sobotnie wieczory i niedziele można było zobaczyć "żywe obrazy" - tupaliśmy nogami jak długo nam się chciało, gdy film zrywał się co kilka minut . Lubiłem patrzeć, jak Jankew, z długimi palcami, paznokciami pożółkłymi od chemikaliów fotograficznych, majstrował przy maszynie, dopóki nie zaczynała działać. Miałem wrażenie, że robił to bardziej dla hobby niż dla zarabiania pieniędzy.

Tak właśnie poznałem go i widziałem w dzieciństwie przed I wojną światową. W latach okupacji niemieckiej Jankew Jures był bardzo aktywny społecznie i w bardzo zorganizowany sposób odnawiał kahał (kehile), który był wtedy w ruinie. Cichy, inteligentny Jeketskl Berman został prezydentem kahału, a Jankew Jures był sekretarzem i życiem organizacji. Farmaceuta Hildebrand był skarbnikiem, Reb Mejer Lihtensztajn przedstawiciel kręgów religijnych a Reb Herszl Bojm, syn bogacza Reb Jehojesza Bojma, był przedstawicielem zwykłych Żydów z klasy średniej. Przez dwa lata, zanim opuściłem Nowy Dwór, byłem sekretarzem, urzędnikiem kahału i codziennie odwiedzałem dom Jankewa Juresa. Biuro kahału znajdowało się w budynku Akie Bosmana, obok domu Rosenfelda, w którym mieszkał Jankes Jures, miałem okazję widzieć wszystko, co robił dla kahału.

Zgodnie z dyrektywą zarządzającą żydowskimi kahałami wydaną przez generała von Beslera, niemieckiego gubernatora okupowanej Polski, i dzięki umiejętnościom oraz energii Jankewa Juresa, administracja kahalna stała się instytucją prawną dla Żydów z Nowego Dworu, prowadzoną w nowoczesnym sposób pod każdym względem, zdobyła szacunek i podziw Żydów, jak również ogólnych instytucji miejskich, z którymi kahał był połączony.

W tym okresie Jankew Jures był również radnym miejskim w rządzie miejskim i wraz z Reb Szimenem Note Srebrenikiem utworzył pierwszą radę syjonistyczną, której członkami byli: Note Zaltsman, Lipa Mundlak, Rochele Neufeld, Riwtsze Jerozalimski i piszący te słowa. Podsumowując, Jankew Jures był działaczem społecznym we wszystkich dziedzinach.

Później dowiedziałem się, że Jankew przejął praktykę prawniczą swojego ojca po śmierci. Jestem pewien, że był również biegły w tym, ponieważ zawsze lubił prawo i lubił odnosić się do źródeł prawniczych.

Prawdziwym dziedzicem zawodu prawnika w rodzinie był najstarszy syn Jankewa, Józef, lub jak go nazywano w domu, Josek. Ukończył już studia prawnicze. Przed ostatnią wojną natknąłem się na niego w sądach w Warszawie, wysoki i smukły w dostojnej todze adwokata, a ja często później myślałem, że to jest spełnienie marzeń jego dziadka Note, protoplasty tej rodziny prawników.

I to był koniec tej aktywnej społecznie rodziny z Nowego Dworu - Jankewa Juresa; jego wytwornej żony, Soltsze; ich syna Józefa i jego uroczej żony, córki wybitnego i bogatego Mojsze Bermana; ich małego dziecka; i młodszego syna Jankewa - wszyscy zostali zabici przez nazistów. Jedyna ocalała córka Jankewa Juresa, Dorke, mieszka w dalekiej Wenezueli z mężem Mejerem Mundlakiem, potomkiem wybitnej rodziny Mundlaków z Nowego Dworu.

* Pinkas Nowy Dwor, Memorial book of Nowy-Dwor, 1965.

 

 

 

1933. Ulica Warszawska i kościół.

foto - Michel Jankiel Juress

 

 

1933. Kościół św. Michała Archanioła.

foto - Michel Jankiel Juress

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1933. Do rejestru handlowego wpisana zostaje "Hurtownia Artykułów Spożywczych i Kolonjalnych 'K.F.C.S.' w Nowym Dworze, Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością".

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

B LXII 8891: „Hurtownia Artykułów Spożywczych i Kolonjalnych „K. F. C. S.” w Nowym-Dworze, Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością”. Siedziba spółki w Nowym Dworze.
Celem Spółki jest prowadzenie hurtowni mąki pszennej i kartoflanej, kasz, grochu, fasoli, cukru, soli, bielidła, papieru i zapałek. Kapitał zakładowy zł. 16 000, podzielony na 400 udziałów, całkowicie gotowizną wpłacony. Zarządcami są: Pinkus Kalwaryjski, Icek Finkielsztein, Goszek-Dawid Cukierman, Eljasz-Icek Sygałowicz, wszyscy z Nowego-Dworu. Zarządcy zastępują spółkę wobec władz i osób i prowadzą jej interesy.
Weksle własne podpisują wszyscy czterej zarządcy łącznie. Żyra czeki, umowy, pełnomocnictwa i wszelkie zobowiązania podpisuje Pinkus Kalwaryjski łącznie z jednym z pozostałych zarządców. Korespondencję niezawierającą zobowiązań pokwitowania z odbioru towarów, przesyłek, listów nie wyłączając pieniężnych, przekazów pieniężnych i pieniędzy od klijentów podpisuje każdy z zarządców samodzielnie. Podpisy winny być kładzione pod stemplem firmy. Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością zawarta na mocy aktu zeznanego przed notarjuszem Baranieckim w Warszawie dnia 8 czerwca 1933 r. nr. rep. 1095 na czas do dnia 31 grudnia 1934 r. z warunkiem automatycznego przedłużania na dalsze dwuletnie okresy o ile na trzy miesiące przed upływem terminu żaden ze wspólników nie zawiadomi pozostałych listem poleconym o chęci wystąpienia ze spółki.

Wciągnięto w dn. 30 czerwca 1933 r.
____________________________________________________________________________________________________________________________


Nazwiska zarządców (Kalwaryjski, Finkielsztein, Cukierman, Sygałowicz) wskazują na żydowskie pochodzenie przedsiębiorców. Nowy Dwór (Mazowiecki) był w tym czasie prężnym ośrodkiem handlowym, w którym społeczność żydowska stanowiła blisko połowę mieszkańców i odgrywała kluczową rolę w lokalnej gospodarce.

Pinkus Kalwaryjski: Wygląda na postać centralną w firmie (jego podpis był wymagany przy większości operacji finansowych).

Kapitał 16 000 zł: W 1933 roku, w dobie Wielkiego Kryzysu, była to solidna kwota. Przykładowo, robotnik zarabiał wtedy średnio ok. 100-150 zł miesięcznie, a kilogram chleba kosztował ok. 30 groszy.

Zapis o dacie 31 grudnia 1934 r. z automatycznym przedłużaniem był standardową praktyką. Pozwalał wspólnikom na "wyjście" z biznesu bez skomplikowanych procedur likwidacyjnych – wystarczyło wysłać list polecony na 3 miesiące przed końcem okresu.

Dokument został sporządzony u notariusza Baranieckiego w Warszawie. Wiele prestiżowych firm z podwarszawskich miejscowości wolało korzystać z usług rejentów ze stolicy, co dodawało transakcji powagi.


- Weksle własne: To dokumenty, w których spółka (wystawca) zobowiązywała się do zapłaty określonej sumy w przyszłości. W 1933 roku była to podstawowa forma kredytowania się firm. Zauważ, że ich podpisanie wymagało zgody wszystkich czterech zarządców – to był mechanizm bezpieczeństwa, by nikt samowolnie nie zadłużył spółki.

- Żyra (Indosy): To podpisy na odwrocie czeku lub weksla, które przenosiły prawa do tych pieniędzy na inną osobę. Tutaj zasada była już luźniejsza: wystarczył Pinkus Kalwaryjski + jeden dowolny zarządca. To sugeruje, że Kalwaryjski pełnił rolę głównego decydenta lub skarbnika.

- Artykuły kolonjalne: Nazwa ta odnosiła się do towarów sprowadzanych z dalekich krajów (często kolonii). Były to przede wszystkim: kawa, herbata, przyprawy, kakao, ryż, czy cytrusy. W połączeniu z "artykułami spożywczymi" (mąka, kasza, cukier) oznaczało to pełnozakresową hurtownię spożywczą.

- Bielidło: Dawne określenie na środki wybielające do tkanin lub wapno do bielenia ścian.

 

 

 

1933. Jest to dwujęzyczne (polsko-jidysz) zaproszenie i program Pierwszego Zlotu Okręgowego Związku Młodzieży "Przyszłość" (Cukunft), który odbył się w Nowym Dworze w dniach 31 maja – 1 czerwca 1933 roku. "Cukunft" był młodzieżową organizacją związaną z socjalistyczną partią Bund.

[źródło grafiki - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Program

Dn. 31 maja

9 rano — Śniadanie

11,30 — Otwarcie na boisku miejskiem

a) Zagajenie

b) Defilada sztandarów

c) Powitania przedst. miast i C. K. tow. Olera

2 p.p. — Obiad

3,30 — Mecz piłki nożnej

5-7 — Spacer łódkami po Narwi

7,30 — Pochód z pochodniami

9 — Kolacja

Dn. 1 czerwca

8 rano — Śniadanie

9 a) Wyścig cyklistów, b) Zwiedzanie

1 p.p. — Obiad

2 p.p. — Akademja

a) Powitanie

b) Inscenizacje

c) Deklamacje

d) Choralna dekl.

e) Chór i zakończenie

9 wieczór — Bankiet dla uczestników.

Okr. Komitet Zlotowy w N.-Dworze.

 

 

 


Klub Sportowy „Świt”

Na początku lat 30 – tych XX w. w Nowym Dworze funkcjonowały cztery kluby sportowe: „Jutrznia” i „Hapoel” zrzeszające osoby pochodzenia żydowskiego, klub sportowy pn. „Stocznia” funkcjonujący przy stoczni Państwowych Zakładów Inżynieryjnych, zrzeszający pracowników tego największego zakładu pracy w Nowym Dworze (200 pracowników) oraz klub sportowy „Nadnarwianka”.

Pasjonat sportu Włodzimierz Mierenkow wspólnie z Tadeuszem Koskowskim nauczycielem Szkoły Powszechnej Nr 1 w Nowym Dworze spowodowali, że grupę młodych sportowych zapaleńców przyjęto pod opiekę Robotniczego Towarzystwa Przyjaciół Dzieci. Otrzymali do swojej dyspozycji pokoik na poddaszu gdzie grali w ping-ponga i odbywali spotkania towarzyskie podczas, których zrodziła się myśl powołania klubu sportowego z prawdziwego zdarzenia. Mierenkow opracował statut przyszłego klubu, w którym określono jego nazwę jako „Świt” oraz barwy klubu jako zielono-białe. W 1933 r. klub został zarejestrowany w Warszawskim Okręgowym Związku Piłki Nożnej (WOZPN) jednak dopiero w sezonie 1935/1936 r. przystąpił do rozgrywek. Pierwszym prezesem Klubu został jego założyciel Włodzimierz Mierenkow, człowiek znany i powszechnie szanowany w mieście. Wspólnie z Tadeuszem Koskowskim „załatwiali” środki finansowe, które oprócz obowiązkowych składek członkowskich pozwalały m.in. na utrzymanie klubu w tym zakup jednolitych strojów dla drużyny. Sponsorami klubu byli m. in. właściciel apteki Bolesław Konarski, Bolesław Wiernicki - właściciel zakładu mięsno-wędliniarskiego i Dawid Winogradow - właściciel fabryki fajansu i porcelany.
Wiosną 1934 r. Zarząd Miasta i osobiście burmistrz Czesław Romuald Przedwiecki oddał klubowi w wieczystą dzierżawę część terenu na terenie targowiska przy ul. Pólko na przyszłe boisko. Zostało ono zbudowane w czynie społecznym przez działaczy, zawodników, kibiców. Jesienią 1934 r. boisko było przygotowane do rozgrywek mistrzowskich. Pierwszy mecz na tym boisku został rozegrany przez drużynę piłkarską „Świtu” z warszawską drużyną KS „Ordon”, która znajdowała się na 3 miejscu w klasie „A” WOZPN. Doping kibiców, mieszkańców miasta spowodował, że „Świt” wygrał swój pierwszy mecz stosunkiem bramek 9:3. W 1935 r. „Świt” przystąpił do rozgrywek w klasie „C” WOZPN. Z każdym rokiem zdobywał kolejne awanse w rozgrywkach. Klub rozwija się z każdym rokiem dzięki ofiarnym sponsorom. Teren boiska zostaje ogrodzony drewnianym parkanem, wybudowany zostaje murowany budynek klubowy, strzelnica, bieżnia do biegu na 100 m., boisko do siatkówki, kort tenisowy i skocznia w dal.
W 1939 r. umiera prezes klubu inż. Włodzimierz Mierenkow. Jego pogrzeb był manifestacją mieszkańców miasta, którzy oddali mu ostatni hołd podczas pogrzebu. Jego następcą został dotychczasowy członek zarządu klubu Stanisław Wiśniewski cywilny pracownik wojska w Modlinie Twierdzy. W sezonie 1938/1939 r. klub rywalizował m.in. z warszawskimi drużynami: „Polonii II” i „Macabi”. Z tą ostatnią drużyną „Świt” rozegrał ostatni mecz decydujący o awansie do ligi okręgowej na stadionie warszawskiej „Skry”, który oglądało kilka tysięcy kibiców piłki nożnej. Ostatecznie wygrała drużyna z Nowego Dworu wynikiem 0:1 i to ona zajęła pierwsze miejsce w klasie „A” WOZPN i to „Świt” miał w sezonie piłkarskim 1939/1940 wystąpić w lidze okręgowej. Niestety przeszkodziła temu wojna.

 

Brama stadionu przy ulicy Pólko.

 

Stadion na mapie z 1957. Ulica Górska i Pólko - obecne ulice Bohaterów Modlina i Spacerowa.

 

Drużyna piłkarska "Świtu" na boisku na Pólku.

Obróbka zdjęcia - Gemini 3.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1933. Kurjer Warszawski, nr 201.

 

6 morgów dobrej ziemi blizko stacji Nowy Dwór k/Modlina sprzedam niedrogo. Telefon 203-25, Zaremba.

 

 

 

1933. Chłopi pomagają strajkującym robotnikom fabryki dykty w Nowym Dworze.

Chłopi pomagają strajkującym robotnikom

W Nowym Dworze pod Warszawą wybuchł strajk robotników fabryki dykty. Fabrykant od szeregu miesięcy nie wypłacał zarobków robotnikom, ale do roboty ludzi zapędzał. Robotnicy, mając przed sobą widmo śmierci, przystąpili do strajku o wypłatę zaległości. Strajk z powodu nieustępliwości fabrykanta trwał prawie dwa miesiące.

Na wieść o strajku chłopi w okolicznych wsiach postanowili przyjść z pomocą strajkującym robotnikom. O grosz dziś trudno, ale trochę mąki, kaszy, kartofli, a niekiedy i słoniny, znalazło się, zresztą chłopi sobie odejmowali od ust, aby pomóc w imię robotniczo chłopskiej solidarności, wygrać strajk robotnikom. To też kilka wozów naładowanych produktami odesłali chłopi do miasteczka dla robotników. Zbiórka by się lepiej udała, gdyby chłopi wybrali Komitety Pomocy Strajkującym robotnikom.

Trzeba podkreślić, że chłopi spieszyli z pomocą robotnikom bez różnicy narodowości, t. zn. zarówno polskim jak i żydowskim. A było to w okresie, gdy endecja urządzała po miastach hece przeciwżydowskie. Chłopi rozumieją dziś już dobrze kto jest ich wrogiem że hece przeciw żydowskie mają na celu, żeby pokrzywdzeni bili się między sobą i nie dojrzeli właściwych sprawców ich nędzy.




- Fabrykant: Właściciel fabryki. W tamtym okresie słowo to często niosło negatywny ładunek emocjonalny, sugerując wyzysk (szczególnie w kontekście niewypłacania pensji, o czym wspomina tekst).

- Dykta: Płyta z cienkich warstw drewna (sklejka). Nowy Dwór Mazowiecki był w dwudziestoleciu międzywojennym ważnym ośrodkiem przemysłu drzewnego.

- Endecja: Potoczne określenie Narodowej Demokracji (obozu politycznego Romana Dmowskiego). W latach 30. XX wieku frakcje endeckie silnie propagowały hasła nacjonalistyczne i antysemickie, m.in. bojkot żydowskiego handlu.

- Hece (hece przeciwżydowskie): W tym kontekście oznacza to agresywne wystąpienia, demonstracje, a niekiedy i zamieszki skierowane przeciwko ludności żydowskiej. Autor tekstu używa tego słowa, by zdeprecjonować działania narodowców jako destrukcyjne i bezmyślne.

- Solidarność robotniczo-chłopska: Kluczowe pojęcie ideologiczne. Sugeruje, że obie te grupy społeczne mają wspólny interes ekonomiczny i powinny się wspierać w walce z "kapitałem" (fabrykantami i wielkimi posiadaczami ziemskimi).

 

 

 

1933. Dwie ofiary zajścia pod Modlinem.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Ciosy żołnierskim bagnetem

Dwie ofiary zajścia pod Modlinem

Wczoraj około godz. 3 rano, po wracających z zabawy w Nowym Dworze, Antoniego Bułkę i Teodora Feuera zaczepiło koło mostu w Modlinie 4 żołnierzy z baonu elektrycznego.

Pomiędzy żołnierzami, a cywilami wywiązała się sprzeczka, w czasie której jeden z żołnierzy wyciągnął bagnet i pchnął nim Bułkę, a następnie Feuera w pierś w okolicach serca. Po dokonaniu zbrodniczego czynu żołnierze zbiegli.

Rannymi zaopiekowali się przechodnie, przenosząc ich do szpitala, gdzie Feuer wkrótce zmarł. Stan drugiego rannego jest beznadziejny.

Odszukaniem zbrodniczego żołnierza zajęła się policja i żandarmerja forteczna.

 

 

 

1933. Express Mazowiecki, nr 332.

Najmilsze więzienie na świecie znajduje się w Nowym Dworze

Więźniowie piją, romansują i biją na ulicach wojskowych

Rozprawa sądowa, która toczyła się wczoraj w 8 wydziale karnym sądu okręgowego przeciw Antoniemu Czyżewskiemu, dozorcy aresztu miejskiego w Nowym Dworze ujawniła ciekawe porządki, panujące w tym areszcie.

W trakcie odbywania kary w areszcie przez niejakiego Olewniczaka, wpłynął protokuł policyjny, stwierdzający, iż Olewniczak na stacji w Nowym Dworze pobił jakiegoś wojskowego. Bliższe badanie ustaliło, iż Olewniczak znajdował się istotnie krytycznego dnia na stacji.

Dozorca aresztu przyznał się do wypuszczenia Olewniczaka na urlop na czas jednego dnia. Czyżewski dowodził, że działał pod terrorem, bowiem przyszło do niego trzech kolegów aresztanta, którzy pod groźbą pobicia zmusili dozorcę do wypuszczenia Olewniczaka na chrzciny. Nie miał innego wyjścia i w obawie wprost o swe życie, musiał zastosować się do żądania napastników.

Przed sądem Czyżewski uporczywie dowodził, że działał w stanie wyższej konieczności.

Świadkowie rzucili snop światła na stosunki panujące w tym areszcie. Panuje tam atmosfera domowa. Aresztanci są przyjmowani „na wiarę”, bez notowania nazwisk i wydawani również „na wiarę” każdemu policjantowi, który się zgłasza.

Badany w charakterze świadka Olewniczak dowodził, że dla niego samego nieoczekiwany urlop był niespodzianką. Nie wie, jak się to stało. Pamięta, że upił się w celi razem z niejaką Kołodziejczykówną (wizyty niewieście w celi nie były czemś wyjątkowem), a następnie odzyskał przytomność na ulicy, a czując, że jest z tem coś nie w porządku, zgłosił się co rychlej do aresztu.

Sąd skazał Antoniego Czyżewskiego na rok więzienia.

 

 

 

1933. W Nowym Dworze zmarł inżynier chemik Konstanty Sobolewski.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Ś. † P.

Konstanty Sobolewski

Inżynier Chemji,

opatrzony św. Sakramentami, po krótkich lecz ciężkich cierpieniach zasnął w Bogu dnia 29 stycznia 1933 r. w Nowym Dworze, przeżywszy lat 30.

Nabożeństwo żałobne odprawione będzie w kościele parafjalnym w Nowym Dworze, we wtorek, dnia 31 stycznia 1933 r., o godz. 10, wyprowadzenie zwłok nastąpi zaraz po nabożeństwie na cmentarz miejscowy do grobu rodzinnego, o czem zawiadamiają pozostali w głębokim smutku

Rodzice, siostry, bracia, szwagrowie i rodzina.

Wyprowadzenie zwłok z domu przy ul. Warszawskiej 5 do kościoła parafjalnego w Nowym Dworze odbędzie się w poniedziałek, dn. 30 stycznia 1933 r., o godz. 5 po poł.

 

 

 

Przed 1939. Rodzina Binkerów z Nowego Dworu.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

Przed 1939. Rodzina Liwinowiczów na jednej z ulic w Nowym Dworze (prawdopodobnie ul. Zakroczymska, przed zjazdem na ul. Targową).

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1934 r.



II. - szpital w Nowym Dworze otrzymuje w darze od pana Drozdowskiego, właściciela majątku Cząstków zastrzeżone na hipotece należne mu sumy w wysokości 5.000 zł. i 7.600 rubli carskich, wraz z procentami od roku 1924. Odsetki od tych kwot miały być użyte na leczenie biednych z terenu parafii rzymsko-katolickiej w Kazuniu.

- odbyły się wybory do gminy wyznaniowej żydowskiej w Nowym Dworze. Bezwzględną większość 11 mandatów uzyskali syjoniści. Jeden mandat uzyskali ortodoksi, którzy w poprzedniej kadencji posiadali w niej większość.

26.IV. - przewodniczącym komisji wyborczej do Rady Miejskiej został mianowany dr. Władysław Nawaduński. Na 10.000 mieszkańców uprawnionych do udziału w wyborach jest 5.000. Miasto podzielono na 4 okręgi. Wybieranych będzie 16 radnych.

25.VII - kolejna powódź w Nowym Dworze i okolicy. W mieście woda z Narwi zalała podwórza kilka domów. Od strony wsi Łęczna woda przesączała się przez wał, który na przestrzeni 200 metrów został zabezpieczony przez saperów i strażaków. Woda podeszła do nasypu kolejowego, nad którego ochroną czuwa wojsko. Na odcinku między Wólką Górską a Bożą Wolą woda podeszła do szosy.

30.IX. - otwarty zostaje most na Wiśle im. Marszałka Józefa Piłsudskiego. Jego projektantem był inż. Eugeniusz Hildebrand. Budowa została rozpoczęta w roku 1932 a zakończona w 1933. W następnych miesiącach 1934 r. wybudowano dojazdy. Budowę mostu prowadziło Towarzystwo Przemysłu Metalowego "K. Rudzki i S-ka", kierownikiem prac był inż. Florian Kowalewski i inż. Józef Pniak. Most miał 550 m długości, 11,5 m szerokości z czego 5 m przypadało na chodniki z obu stron, w 6,5 m jezdni znajdowało się miejsce na tor dla kolejki wąskotorowej (tory były rozkładane). Budowa mostu kosztowała pięć i pół miliona złotych. W uroczystościach udział wzięli: wiceminister komunikacji Julian Piasecki, wojewoda warszawski Bronisław Nakoniecznikow-Klukowski, dowódca 8 Dywizji Piechoty gen. bryg. Antoni Szyling, dowódca dywizyjnej piechoty płk. Stanisław Kozicki, kompania honorowa 32 pp., oddziały Przysposobienia Wojskowego "Strzeleca", mieszkańcy Nowego Dworu, Kazunia i pobliskich miejscowości. Przemówienia wygłosili inż. Władysław Tryliński i min. Piasecki. Aktu poświęcenia mostu dokonał ksiądz proboszcz Tadeusz Majchrzak z Kazunia.

- miasto zamieszkuje 9.397 mieszkańców.

 

 

1934. Budowa nowego mostu na Wiśle w Modlinie.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

Październik 1934. Mamy nowy most.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

MAMY NOWY MOST.

W ub. niedzielę odbyło się poświęcenie nowego mostu, im. Marsz. Piłsudskiego na Wiśle pod Modlinem, zbudowanego w latach 1928—1934, kosztem pięciu i pół miljona złotych. Nowy ten, wspaniały most posiada wielkie znaczenie gospodarcze, komunikacyjne i strategiczne i jest jednym więcej dowodem, że Polska zabiera się energicznie do uporządkowania swoich sieci komunikacyjnych.

W uroczystościach niedzielnych wzięli udział: wicemin. komunikacji p. Piasecki, wojewoda warszawski dr. Nakoniecznikow-Klukowski, dowódca 8-mej dywizji gen. Szyling, płk. Kozicki, kompanja honorowa 32-go pułku piechoty, oddziały Strzelca i liczne rzesze publiczności. Przemówienia wygłosili pp. inż. Tryliński i wicemin. Piasecki. Aktu poświęcenia dokonał ks. T. Majchrzak z Kazunia.

 

 

1934. Otwarcie mostu im. Józefa Piłsudskiego na Wiśle.

 

Przemawia inż. Władysław Tryliński.

 

Defilada oddziału Związku Strzeleckiego. Widoczny m.in. wiceminister komunikacji Julian Piasecki (pierwszy z lewej trzyma kapelusz w ręku).

 

Uczestnicy uroczystości przechodzą przez most po przecięciu wstęgi przez wiceministra komunikacji Juliana Piaseckiego (trzeci od lewej w długim płaszczu i z kapeluszem w ręku).

 

Widok na most od strony Nowego Dworu.

Rozpoczęcie budowy nastąpiło w 1928 r., a uroczyste otwarcie odbyło się w dniu 30 września 1934 r. W następnych miesiącach 1934 r. wybudowano dojazdy. Budowę mostu prowadziło Towarzystwo Przemysłu Metalowego "K. Rudzki i S-ka". W uroczystościach otwarcia udział wzięli: wiceminister komunikacji inż. Julian Piasecki, wojewoda warszawski Bronisław Nakoniecznikow-Klukowski, dowódca 8 Dywizji Piechoty gen. bryg. Antoni Szyling, dowódca dywizyjnej piechoty płk. Stanisław Kozicki, kompania honorowa 32 pp., oddziały Przysposobienia Wojskowego "Strzelca", mieszkańcy Nowego Dworu, Kazunia i pobliskich miejscowości. Przemówienia wygłosili inż. Władysław Tryliński i min. Piasecki. Aktu poświęcenia mostu dokonał ksiądz proboszcz Tadeusz Majchrzak z Kazunia.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
 

 

 

Jak powstał nowy most w Modlinie

Wiele budowli powstaje w Polsce Odrodzonej, jednakże nigdzie nie zauważyłem tej szczerej ogólnej radości, jaka maluje się na twarzach obywateli, którzy po raz pierwszy mają możność użycia spaceru po nowowybudowanym moście drogowym — odnoszą się do niego jak do miłego, dawno oczekiwanego gościa, dotykają prętów, poręczy, kamieni, oglądają go ze wszystkich stron i, bez widocznej potrzeby, wielokrotnie wędrują tego dnia po nowootwartym moście, przyprowadzając następnie swoje latorośle i wyrażając na głos często naiwne, czasami zaś wręcz rewelacyjne — swoje spostrzeżenia.

Spostrzeżenia te są chętnie podchwytywane i rozmaicie komentowane przez pozostałych przechodniów, przyczem wszystkie uwagi nacechowane są szczerą, podświadomą radością oraz przekonaniem o trwałości tej użytecznej budowli.

Nigdy, natomiast, nie zdarzyło mi się słyszeć uwag krytycznie usposobionych do nowego mostu, nikt też nie wyraża zdania iż „można by było obejść się bez tego mostu” i „poco zbudowano”, albowiem jasną i zrozumiałą dla każdego obywatela jest jego potrzeba codzienna i jego użyteczność.

Od 1928 roku prowadzono budowę mostu, znajdującego się w niewielkiej odległości od Warszawy, a mianowicie około 35 km. wzdłuż Wisły tuż przy twierdzy dawnej Modlina na szlaku t. zw. Gdańskim. Właśnie ubiegłej niedzieli nader uroczyście odbyło się otwarcie tego mostu, o czem pisał już obszernie Kurjer Poranny w poniedziałkowym swym numerze. Dziś wypadło mi w udziale skreślić historję budowy tego mostu, noszącego zaszczytną, jak i most w Grodnie nazwę — „Mostu Imienia Pierwszego Marszałka Polski Józefa Piłsudskiego”, na co Marszałek wyraził już Swoją zgodę.

Nowy most drogowy (i kolejowy) otworzy, leżący dotąd odłogiem odcinek szlaku Gdańskiego, idący z Warszawy lewym brzegiem Wisły przez Młociny, Łomianki i Kazuń do Modlina i dalej aż do morza polskiego — do Gdańska i Gdyni.

Most ten mający ogromne znaczenie gospodarcze, przyczyni się niewątpliwie i do ożywienia okolic leżących wzdłuż lewego brzegu Wisły od Warszawy do Modlina, od czasów Wielkiej Wojny srodze podupadłych ze względu na przymusowe skierowanie całego ruchu drogowego innym szlakiem wojewódzkim wzdłuż prawego brzegu Wisły przez Jabłonnę i Nowy-Dwór do Modlina i dalej.

Tego rodzaju przekształcenie ruchu drogowego było koniecznem ze względu na brak mostu przez Wisłę w okolicy Modlina, który, zbudowany w 1907 roku uległ zburzeniu również w roku 1915 (jak i most w Grodnie i wiele innych mostów w Polsce).

Zburzeniu uległa nietylko konstrukcja stalowa mostu, lecz również i wszystkie podpory w nurcie rzeki t. zw. filary w liczbie 6-ciu, częściowo ocalały tylko oba przyczółki.

Odbudowę więc należało 6 filarów (od fundamentów) oraz siedem przęseł konstrukcji stalowej mostu długości łącznej ca 550 mb. (a więc długość mostu w Modlinie jest o blisko 100 m. większa od długości mostów warszawskich).

Pozatem należało ułożyć jezdnię z kostki bazaltowej na moście, wyasfaltować chodniki, naprawić dojazdy i wykonać wiele innych robót pobocznych.

Odbudowę mostu w Modlinie (roboty przygotowawcze) rozpoczęto w lipcu 1928 r. Projekt konstrukcji żelaznej mostu wykonany został pod osobistem kierownictwem rektora Pol. Warsz. prof. d-ra inż. Andrzeja Pszenickiego.

W latach 1929—1932 zbudowano 6 filarów mostowych rzecznych i naprawiono przyczółki. Wykonanie i zbiórkę konstrukcji stalowej mostu rozpoczęto w sierpniu 1930, ukończono zaś w listopadzie 1932 r. W 1933 roku wykonywano już tylko nawierzchnię i dojazdy mostu.

Dużo cierpliwości, umiejętności i pracy włożono w odbudowę filarów mostu, znajdujących się w nurcie rzeki tak kapryśnej, tak zmiennej i zdradliwej jak Wisła. Stale przybory poziomu wód w rzece tej, powtarzające się do sześciu razy w ciągu roku, uniemożliwiały, częstokroć, prowadzenie robót przy odbudowie filarów, w każdym bądź razie znacznie je utrudniały, zmuszając do częstego przerywania robót i niekiedy pośpiesznej rejterady, jak to miało miejsce np. w październiku 1931 roku, kiedy to, niezwykły o tej porze przybór wody, wynoszący około 5 m. ponad poziom normalny, dzięki jedynie wytężonej ofiarnej pracy robotników, ratujących dobytek państwowy w postaci silników i pomp, znajdujących się na zagrożonym przyborem wody filarze — pozwolił na honorowe i bez poważniejszych strat wycofanie się w miejsca bezpieczne na ochronnych wałach przybrzeżnych.

Budowa filarów mostu, która pod względem efektu optycznego (zewnętrznego) nie przedstawia się zbyt interesująco i to tak dalece, że szerszy ogół obserwatorów przygodnych mówiąc o budowie mostu — zawsze prawie ma na myśli tylko zbiórkę konstrukcji stalowej — otóż budowa tych filarów stanowi niezwykle poważną i odpowiedzialną część pracy przy budowie całego mostu, pod względem zaś kosztów wynosi ściśle prawie połowę całkowitych kosztów budowy mostu.

Jeżeli słyszy się kiedy lub czyta się w dziennikach o zawaleniu się tego lub innego mostu — zjawiskach obecnie już bardzo rzadkich — przyczyną tej katastrofy w przeważającej ilości wypadku jest wadliwie zbudowana podpora rzeczna owego mostu, t. zw. filar. Do wysiłku myślowego i fizycznego wkłada się przy projektowaniu i posadowieniu w nurcie rzeki takiego filara, jaką znajomość ogólnych praw natury, fizyki, mechaniki, hydrauliki, matematyki i nawet medycyny — winien posiadać inżynier prowadzący te roboty, — jakiego, nieraz heroicznego wysiłku i przytomności umysłu wymaga ta praca od robotników — pozostaje dla ogółu poza orbitą ich zainteresowań, albowiem pracy tej poprostu, jak mówią, „nie widać”.

Wystarczy przeczytać kroniki budowy chociażby niektórych większych mostów ażeby zrozumieć cały ogrom pracy i doświadczenia jaki włożony jest w budowę tych szarych granitowych olbrzymów, groźnie sterczących z dna rzeki i dźwigających na swoich barkach stalowe przęsła mostu. Ciężar zaś, jaki mają wytrzymać filary, jest niebyle jaki: tak np. podpory mostu w Modlinie mają za zadanie wytrzymać nacisk całkowity około tn. 8.000.

Obciążenie więc pionowe, przypadające na jeden filar mostu w Modlinie wynosi około tn. 1.200 (obrazowo więc — około 100 szt. ładownych wagonów kolejowych, ustawionych jeden nad drugim na filarze mostowym).

Dla wytrzymania tak wielkiego, w dodatku skupionego w niewielu punktach obciążenia, — filary wykonane są z brył kamiennych wyciosanych cierpliwie z twardych gatunków skał granitowych lub moren, naniesionych i pozostawionych w wielkiej obfitości na naszych nizinach przez cofające się lodowce poprzednich epok. Ociosane dokładnie granitowe bryły spojone są w filarach mostowych kotwami stalowemi i zaprawą cementową tak, że tworzą jeden wspólny monolityczny blok, opierający się zwycięsko naporowi lodów wiosennych oraz wytrzymujący potężny nacisk konstrukcji stalowej mostu.

Wracając z tych ogólnych rozważań do opisu przebiegu budowy mostu w Modlinie, muszę zaznaczyć, iż, w obecnej chwili, stoimy wobec rzadkiego jednego tworu techniki nowoczesnej, wykonanego w szarej codziennej pięcioletniej pracy wielu tysięcy rąk ludzkich, — tworu wykonanego bez szumnych zapowiedzi i rozgłosu, — pracy, która stanowi dalsze ogniwo rozbudowy kraju naszego, — która przyczyni się do wzrostu jego dobrobytu, — jego rozwoju ekonomicznego i jego znaczenia politycznego. Praca ta wywoła radosne uczucie w sercu każdego obywatela, — będzie trwałym pomnikiem działalności obecnego pokolenia, — stalową klamrą złączy, jeszcze w jednem miejscu, oba brzegi pięknej rzeki polskiej i nosić będzie zaszczytne godło „Imienia Pierwszego Marszałka Polski Józefa Piłsudskiego”.

Inż. Leon Pniak

Kierownik Budowy Mostów w Grodnie i w Modlinie.

 

 

Most pod Modlinem otwarty

Wskrzeszenie traktu Nr. 1. Warszawa-Polskie Morze

Skromna zaledwie dotychczas garstka wtajemniczonych wie, że od czterech dni uboga sieć dróg polskich wzbogaciła się o nowy odcinek, liczący 33 kilometry. Oto w ubiegły piątek włączono do niej szosę wiodącą z Warszawy przez Żoliborz, Łomianki i Czosnów do Modlina, a będącą dawniej główną częścią wielkiego traktu Nr. 1, łączącego Warszawę z polskiem Morzem! Stało się to przez otwarcie nowego mostu na Wiśle pod Modlinem. Przez dziewiętnaście lat szosa ta była jakby zawiasem polskich dróg. Nikt nią niemal nie jeździł, nie prowadziła bowiem nigdzie, była to jakby ślepa uliczka, wiodąca nie pomiędzy murami wysokich kamienic wielkomiejskich, a wśród pól i łąk. Dochodziła do Wisły i tu kończyła się. Dalej była szeroka, błękitna wstęga Wisły i za nią niedostępny z tej strony Modlin, a dalej dalszy ciąg traktu na końcu którego rozlewało się polskie Morze.

Dawniej, ruch tu był wielki, ale przyszła wielka wojna, a więc z nią pożoga i zniszczenie. W roku 1915 cofające się wojska rosyjskie wysadziły w powietrze most, odcinając twierdzę Modlin od lewego brzegu Wisły. Saperzy rosyjscy wykonali zadanie gruntownie — z mostu pozostały tylko przyczółki i szczątki filarów, opartych na kesonach, — reszta runęła w wodę. Most zniszczony był całkowicie. Śmiało można powiedzieć, że przestał istnieć.

Trzeba było jednak zrobić jakieś połączenie Warszawy z Gdańskiem, a przedewszystkiem z Modlinem. Poradzono sobie rozbudowując drogę wojewódzką, łączącą Jabłonnę z Nowym Dworem i idącą wzdłuż prawego brzegu Wisły. Przez Jabłonnę bowiem przechodzi trakt Nr. 2 t. zn. kowieński, idący z Warszawy do Zegrza, Serocka i dalej do Ostrołęki. Wisłę więc przejeżdżało się już po którymś z mostów warszawskich.

Wreszcie w roku 1928 ówczesne Ministerstwo Robót Publicznych postanowiło odbudować zniszczony most. Prace podjęto w sierpniu. W roku 1931 ukończono odbudowę filarów i zniszczonych przez pożar przyczółków mostowych. Dwa lata trwało montowanie konstrukcji żelaznej i wreszcie ostatnio urządzanie dojazdów i nawierzchni.

Nowy most wspiera się na sześciu filarach i ma długości około 550 metrów, jest więc o prawie sto metrów dłuższy od któregokolwiek z mostów warszawskich. W lecie wznosi się on na 9 i pół metra ponad poziomem Wisły, przy największym zaś przyborze wody odległość przęsła od tafli wodnej wynosi pięć i pół metra. Gdy konstrukcja żelazna mostu była już ułożona na filarach miejscowe społeczeństwo uchwaliło nadać nowemu mostowi nazwę: „most im. Marszałka Piłsudskiego”. Pan Marszałek wyraził zgodę na nazwanie mostu swojem imieniem.

Narazie most ten służy jedynie do komunikacji pieszej i kołowej, z czasem jednak przechodzić przezeń będzie i kolej wąskotorowa, mająca przecinać puszczę Kampinoską. Kolej ta łączyć ma Błonie z Modlinem, Nasielskiem i Sierpcem. Obecnie dochodzi ona tylko do Modlina ma być jednak wkrótce przedłużona do Błonia.

Nowy most skraca dość znacznie drogę z Warszawy do Gdańska. Jeśli idzie o kilometry — różnica wynosi wszystkiego zaledwie 6 kilometrów, nie tu jednak leży sedno sprawy. W istocie droga ta w czasie skrócona będzie znacznie bardziej, a to ze względu na to, iż szosa z Warszawy przez Łomianki stanowi coś w rodzaju nowoczesnej autostrady. Niema przy niej osiedli, nie przechodzi przez wsie, biegnie wśród pól i łąk to też i szybkość na niej rozwinąć można znaczniejszą. Automobilista nie odczuwa tu zmory ciągłych przeszkód — furmanek, dzieci wiejskich, wybiegających na środek drogi, psów i drobiu... Jadąc na Jabłonnę trzeba cały czas trzymać nogę na hamulcu, będąc każdej chwili gotowym do zatrzymania wozu z powodu nieoczekiwanej przeszkody.

Tu to nie grozi. Każdy jednak medal ma dwie strony. Ta druga, ciemniejsza, to fatalny stan drogi do Łomianki. Do Centralnego Instytutu Wychowania Fizycznego na Bielanach wspaniała, asfaltowana, gładka jak stół, do Czosnowa, odległego od Modlina o 8 km., gnośna, ale dalej okropna...

Nowy most ma pierwszorzędne znaczenie dla ludności osiadłej na lewym brzegu Wisły, to też otwarcie go dla ruchu przyjęto entuzjastycznie. Wyzwala on bowiem ubogą ludność włościańską z niewoli przewoźnika, obsługującego prom na Wiśle pod Modlinem. Komunikacja kołowa między oboma brzegami odbywała się dotychczas przy pomocy promu. — Przewóz jednej furmanki chłopskiej na drugą stronę kosztował... 6 złotych. W dzień targowy przewoźnik zarabiał do tysiąca złotych.

Ludność lewego brzegu Wisły to biedacy, zajmujący się wyrobami drzewnemi ze względu na sąsiedztwo z puszczą Kampinoską, siagnąca się niemal pod samo Błonie. Pozatem hodują bydło i handlują sianem. Wszystkie jednak środki żywności sprowadzają z urodzajnego i dobrze zagospodarowanego prawego brzegu Wisły, a więc z Nasielska i Ciechanowa. Jakże bardzo dawał im się we znaki brak mostu, jeśli do każdej furmanki, dajmy na to, ziemniaków (główny środek pożywienia), musieli dopłacać po 6 złotych.

To też gdy w ubiegły piątek otwarto most dla ruchu kołowego, przejechało przezeń w ciągu czterech godzin przeszło 250 furmanek ze względu na żałobę po śmierci śp. min. Pierackiego uroczyste oficjalne otwarcie nastąpi dopiero w jesieni.

J. Wiel.

 

 

 

30 września poświęcono uroczyście nowy most betonowy na Wiśle pod Modlinem. Most zbudowano kosztem 7 przeszło miljonów złotych w latach 1928—1934. Ma on duże znaczenie zarówno gospodarcze, jak i wojskowe. Poświęcenia dokonał ksiądz kapelan T. Majchrzak.

 

 

 

 

 

Most pod Modlinem otwarty dla pojazdów

Droga wiodąca z Warszawy do Gdańska została ostatnio skrócona o przeszło 6 klm. Stało się to dzięki otwarciu dla ruchu kołowego nowozbudowanego pod Modlinem mostu im. Marszałka Piłsudskiego.

Obecnie więc można już jechać do Modlina szosą państwową lewym brzegiem Wisły przez Żoliborz, Marymont i Łomianki. Dawniej, wobec braku mostu pod Modlinem, trzeba było przejeżdżać przez Wisłę w Warszawie i jechać wzdłuż prawego brzegu Wisły traktem wojewódzkim na Jabłonnę.

Niestety szosa wiodąca przez Łomianki, znajduje się nadal jeszcze w opłakanym stanie. Należałoby ją czemprędzej doprowadzić do stanu używalności.

Uroczyste otwarcie nowego mostu odłożono narazie ze względu na żałobę po zamordowaniu śp. min. Pierackiego.

 

 

 

Nowy most pod Modlinem

Przed czterema dniami otwarto na Wiśle pod Modlinem nowy most otwierając tem samem unieruchomiony od dziewiętnastu lat odcinek szosy Warszawa — Polskie morze, wiodący przez Żolibórz i Łomianki.

 

 

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Z KRAJU.

Otwarcie nowego mostu na Wiśle. W niedzielę dnia 30. września odbyła się uroczystość, poświęcenia i oddania do użytku publicznego nowowybudowanego mostu przez Wisłę, w Modlinie. Most ten nazwany został imieniem Pierwszego Marszałka Polski Józefa Piłsudskiego i posiada długość 550 m. — Konstrukcja mostu jest żelazobetonowa i przystosowana do ruchu drogowo-kolejowego. Przewidywane jest również ułożenie w najbliższym czasie jednego toru kolejowego. Szerokość tego mostu wynosi 11 i pół m., z czego na chodniki przypada 5 m., reszta zaś na jezdnię i konstrukcję kolejową. Nawierzchnia mostu ułożona jest na podkładzie betonowym i jest nią kostka bazaltowa, sprowadzona z Janowej Doliny na Wołyniu. Most ten łączy bezpośrednio Warszawę przez Kazuń przez Nowy Dwór z Modlinem.

Wybudowany on został przed wojną w r. 1908 przez Rosjan. W czasie wojny światowej został prawie całkowicie zniszczony przez cofające się wojska rosyjskie. Okupanci niemieccy wywieźli resztki konstrukcji żelaznej i pozostały tylko uszkodzone oba przyczółki i jeden filar. Z pięciu filarów pozostały tylko fundamenty, uszkodzone do głębokości 3—4 m. poniżej poziomu niskiej wody. Do odbudowy filarów mostu przystąpiono w połowie r. 1928. Roboty te zakończone zostały dopiero w 1932. Koszt budowy filarów i naprawy przyczółków mostowych wyniósł około 1.030.000 zł.

Z wiosną 1932 r. przystąpiono do montażu 7 przęseł konstrukcji żelaznej według projektu opracowanego w biurze konstrukcyjnem b. ministerstwa robót publicznych. — Wykonanie robót przeprowadziła firma K. Rudzki, która ostateczny montaż ukończyła z dniem 1. grudnia 1932 r. Całkowita waga konstrukcji żelaznej, 7 przęseł, wynosi około 3280 tonn, a koszt — około 4.183.000 złotych. W r. 1933 wykonano jezdnię z półbruczka bazaltowego i chodniki bazaltowe na płycie żelbetowej oraz uporządkowano dojazdy do mostu. Koszt tych robót wyniósł około 312.000 zł. Całkowity koszt odbudowy mostu wyniósł łącznie 5.525.000 zł. Bezpośrednio po ukończeniu robót pomiędzy 11 i 19 czerwca b. r. dokonano próby obciążenia mostu z wynikiem dodatnim.

Na uroczystość przybyli przedstawiciele władz rządowych, wojskowości, województwa warszawskiego, miejscowych władz komunalnych, przedstawiciele związków, organizacyj, delegacje społeczeństwa, delegacje szkół, straży ogniowej, Strzelca, Przysposobienia Wojskowego, przedstawiciele prasy z Warszawy i wielkie tłumy okolicznej ludności.

 

 

 

1934. Pałacyk zwany Willa-Góra.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1934. Na lodach w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Lądujemy pod Nowym Dworem pod wysokiemi dębami, na zielonej trawie. Światło sączy się przez konary. Mój Sancho Pancha, który ma się za dorosłą pannę, a ja mu mówię, że jest dzidziuś, zjada cytrynę z cukrem i oblizuje palce. Mój Rolleyflex to dokumentuje. Obraża się i idzie do kajaka, z którego sterczą obrażone pięty. I to dokumentujemy, jak widzą czytelnicy.

Teraz napętują nam się trzy cicerony z trzeciego oddziału szkoły powszechnej. Wiodą nas opłotkami z plecionej faszyny.

„Dobry płot jabłka kraść” rzeczowo stwierdza najmłodszy szkrab.

Chodzą na jabłka do kolonistów niemców, którzy tu mają wkrąg cieniste ogrody i zadzierzyste psy. Strzelają do chłopaków solą. Wtedy trzeba do Wisły lecieć i dwie godziny siedzieć. Oni są mali, starsi sobie radzą lepiej. W tych dniach poszli kraść, rzucali psu ochłapy; a potem Olek Kaźmierczak w jednej koszuli i kalesonach ręce wysoko podniósł i na psa się sunął, to ten się przestraszył i do budy uciekł. Olek za nim i za szyję złapał i udusił; a potem uduszonego psa na stryku powiesili na gałęzi i wynieśli całe wory. A tego psa to my rano widzieli, jak nim wiatr kręcił.

Mijamy jakiś sadzik, w którym na trawie siedzi rozamorowane towarzystwo. — O, ten chłopak, widzi pan, w tej czarnej marynarce, to wczoraj groził żydowi pędzącemu bydło nożem. Żyd chwycił za nóż, on nóż pociągnął i rozerżnął rękę do kości.

W pyle ulicy posuwamy się dalej do „śródmieścia” w coraz liczniejszej asystencji. Kupuję u żydówki trzem amatorom jabłek lody.

— Po pięć czy po dziesięć groszy?

— Jakie są naj... największe.

Za plecami zduszony szept zachwytu: „po dwadzieścia!...”. Mój Sancho zdaje się, ma zadrę, że to tylko trzy porcje...

W restauracji pani Kiblerowej, Niemki, gospodyni przynosi na rynience skwarzące się smaczności. Jej synek nakręca grającą szafę. Szafa ma wymalowane piękne palmy na tle południowego nieba. Sancho Pancha wybiera ze spisu utworów „husia siusia”, a kiedy kpię okrutnie z dzidziusiowych gustów, żąda grania „pancesse damur”; odpisałem dosłownie i myślę, że to zapewne po esperancku.

 

 

 

1934. Jak żyją miasta podwarszawskie - Na przedpolach twierdzy modlińskiej - Najdotkliwsze bolączki Nowego Dworu.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 


Jak żyją miasta podwarszawskie

Na przedpolach twierdzy modlińskiej

Najdotkliwsze bolączki Nowego Dworu

Już za 20 dni — 300 miast i miasteczek w Polsce wybierze nowe władze samorządowe. Za kilka dni, w bezpośrednim sąsiedztwie Warszawy, w orbicie jej wpływów rozegra się batalja wyborcza. Wynik tych wyborów dla Warszawy nie jest bynajmniej obojętny. Naprawa gospodarki samorządowej w okręgu podwarszawskim, postawienie jej we właściwej płaszczyźnie gospodarczej ułatwi i zacieśni może wzajemne stosunki konieczne dla obu stron.

Warszawa oczekuje od miejscowości leżących w jej sferze wpływów należytego zorganizowania polityki budowlanej, drogowej, aprowizacyjnej. Są to postulaty dla życia Warszawy pierwszorzędnego znaczenia.

Warszawa też interesować musi się zagadnieniem należytego rozwoju handlu, przemysłu, zwalczania bezrobocia i bezdomności w okręgu podstołecznym — bowiem wszelkie niedociągnięcia czy braki w tych dziedzinach Warszawa bezpośrednio odczuwa. Znane jest zjawisko „ciągów” bezrobotnych z prowincji do Warszawy, budżet szpitali warszawskich dotkliwie odczuwa ciężar leczenia chorych z prowincji, w zakładach opiekuńczych, w barakach dla bezdomnych, w domach pracy dla żebraków znajduje się ogromny procent przybyszów z bliższych i dalszych — ale przedewszystkiem z bliższych okolic Warszawy.

Jest to zresztą naturalny pęd do wielkiego miasta. Ale ten pęd należałoby teraz, w dobie kryzysu, ograniczyć.

Da się to osiągnąć dopiero wtedy — kiedy energiczni, dobrą wolą owiani sternicy samorządowi w okręgu podwarszawskim uczynią wszystko, aby ludności pod ich rządami działo się jaknajlepiej — aby emigracja z miejscowości rodzinnych — (zawsze przykra) była jaknajmniejsza.

Jaki samorząd wybierze okręg podstołeczny?, jakie jest położenie obecne i najpilniejsze potrzeby miast podwarszawskich? — oto pytania, na które odpowiedzieć chcemy przez wizyty przedstawicieli redakcji „Kuriera Czerwonego”.

Zaczynamy. Oto pierwsza relacja naszego wysłannika.

Na przedpolach twierdzy modlińskiej.

Oto jak powinien nazywać się reportaż, celem którego są miasta podwarszawskie, Nowy Dwór i Zakroczym.

Dwa miasta w tak bezpośredniej bliskości stolicy leżące oba bez komunikacji kolejowej. Nowy Dwór — łatwiej daje sobie radę, mając pod bokiem stację Modlin — ale Zakroczym zdany jest tylko na autobusy no i na Wisłę — tak jak to zresztą w tym grodzie nadwiślańskim od zamierzchłych wieków bywało.

Od stu niemal lat oba te miasta żyją pod znakiem twierdzy modlińskiej. Ludność robotnicza tam znajdowała pracę — handel chętnych nabywców.

Robotników pracujących na bastionach, portach i przedpolach twierdzy nazywano „kubiczanami” ze względu na to, że płacono im od kubicznego sążnia, wykonanych robót budowlanych czy ziemnych.

Ludność, zwłaszcza Nowego Dworu gnieździła się w domach i chałupkach drewnianych — bo murowanych stawiać nie pozwalano, ze względu na bliskość twierdzy. Nawet tych, którzy budowali drewniaki o wyglądzie baraków, ostrzegano — że w razie wojny wszystko ulegnie zniszczeniu i spaleniu, aby wróg nie miał oparcia.

Cóż więc dziwnego, że budowano wszystko pod znakiem tymczasowości.

Przeszły jednak lata. Trzy korpusy wojska rosyjskiego opuściły Modlin, a tymczasowość pozostała.

Tymczasowość — główna klęska tego miasta. Bo, czem jak nie tymczasowością można tłumaczyć sobie, że miasteczko, liczące blisko 10 tysięcy mieszkańców, nie posiada prawie chodników, że bruki ma skandaliczne, że większość studzien nie nadaje się do użycia, że wodę do picia czerpie się z Narwi, że w razie wybuchu epidemji miasto jest bezsilne, bowiem szpital rozporządza tylko 50 łóżkami, a kąpieliska niema wcale. Był już taki wypadek w roku ubiegłym, w czasie epidemji duru, że trzeba było prosić władze wojskowe o zezwolenie na kąpanie ludności w kąpielisku wojskowem, gdyż inaczej nie wiadomo, co staćby się mogło.

Ludność Nowego Dworu? W 60 proc. robotnicza, nękana bezrobociem, żyje ciągle nadzieją na polepszenie się warunków. Istniejące zakłady przemysłowe, jak stocznia modlińska, fabryka dykty, fabryka fajansowa Winogradowa, krochmalnia Morawskiego — nie mogą zatrudnić wszystkich łaknących pracy.

To też murarze jeżdżą do Warszawy za zarobkiem, też jednak bezskutecznie.

W tym stanie rzeczy, trudno jest spodziewać się, aby hasła polityczne mogły odegrać jakąkolwiek rolę w wyborach. Jest tyle do zrobienia na polu gospodarczem, na polu poprawy sytuacji miasta i jego mieszkańców, że tylko myśl gospodarcza może odnieść pełny triumf.

Nic więc dziwnego, że wszyscy obywatele dobrej woli skupiają się koło komitetu wyborczego Bloku jedności gospodarczej.

Wszystkie wyżej wymienione bolączki miasta znalazły echo w programie Bloku. Z ogólnego, bardzo życzliwego poparcia ludności jasno wynika, iż zwycięstwo myśli gospodarczej w Nowym Dworze jest pewne.

Powrócimy tu zresztą w końcowym okresie wyborczym.

Teraz kolej na Zakroczym. Tam tworzą się wielkie plany, o których trzeba pomówić oddzielnie i obszerniej.

W. H.

 

 

 

Numer konta - Właściciel konta - adres

142 057 - Gotlieb Szmul Mendel, - Nowy Dwór k/Modlina, Sukienna 18.
144 576 - Hurtownia artykułów spożywczych i kolonjalnych K. F. C. S., Spółka z ogr. odp., - Nowy Dwór k/Modlina, Żelazna 1a.
64 763 - Bank Spółdz. Rzemieślników i Drobnych Kupców z o. o., - Nowy Dwór k/Modlina.
63 867 - Berman Moszek, - Nowy Dwór k/Modlina, Żelazna 6.
67 322 - Finkelsztejn Icek, Skład towarów kolonjalno-spożywczych, - Nowy Dwór k/Modlina, ul. Warszawska.
142 891 - Finkielsztejn Mendel, - Nowy Dwór k/Modlina, Zakroczymska 5.
144 782 - Jonisz Chaim Wulf, - Nowy Dwór k/Modlina, Zakroczymska 34.
144 785 - Kalwaryjski Pinkus, - Nowy Dwór k/Modlina, Warszawska 7.
34 279 - Komornik Sądu Grodzkiego w Nowym Dworze i Jabłonnie, - Nowy Dwór k/Modlina, Warszawska 18.
143 880 - Komunalna Kasa Oszczędności powiatu Warszawskiego w Warszawie, - Oddział Nowy Dwór k/Modlina, Kościuszki 1.
153 871 - Lenartowicz Stanisław, - Nowy Dwór k/Modlina, Skrz. poczt. 17.
67 071 - Litwinowicz Dawid, - Nowy Dwór k/Modlina, ul. Zakroczymska.
66 382 - Nowodworski Browar Udziałowy, Spółka z o. o., - Nowy Dwór k/Modlina.
142 192 - Perelmutter Moszek, - Nowy Dwór k/Modlina, Szkolna 1.
45 881 - Podgórski Zdzisław, mjr, - Nowy Dwór k/Modlina, Baon Elektrotechniczny.
63 264 - Spółdzielnia Bataljonu Elektrotechnicznego Saperów w Nowym Dworze z odp. udz., - Nowy Dwór k/Modlina, Koszary.
144 849 - Szewczyk Walerjan, - Nowy Dwór k/Modlina, Zakroczymska 14.
144 912 - Szulman Szyja, - Nowy-Dwór k/Modlina, Legjonów 9.
143 678 - Sztolcman Szapsa i S-ka, - Nowy Dwór k/Modlina, Warszawska 33.
9 673 - Winogradow Abram, - Nowy Dwór k/Modlina.
141 949 - Złotykamień Mojsze, - Nowy Dwór k/Modlina, Rynek 2.
5 332 - Fabryka przetworów kartoflanych „Nowy Dwór”, P. Górski i E. Morawski, S-ka Akc., - Nowy Dwór k Modlina.
50 990 - Zarząd Miejski w Nowym Dworze, - Nowy Dwór.

1934. Spis właścicieli kont czekowych w Pocztowej Kasie Oszczędności pochodzących z Nowego Dworu.

 

 

Fakty Nowodworskie
 

Maria Możdżyńska


Wkrótce po odzyskaniu przez Polskę niepodległości dekretem Naczelnika Państwa J. Piłsudskiego powołano do istnienia Pocztową Kasę Oszczędności. Miała ona gromadzić oszczędności obywateli, rozwijać obroty bezgotówkowe. Pieniądze klientów lokowane były między innymi w państwowych papierach wartościowych. Pod koniec okresu międzywojennego PKO zajmowała czołowe miejsce wśród polskich banków. Gwoli przypomnienia lub wyjaśnienia potencjalnym młodszym czytelnikom w okresie międzywojennym w obrocie bezgotówkowym zamiast dzisiejszych kart płatniczych były książeczki czekowe. Klient banku mógł na czeku wypisać sumę, którą chciał przekazać innej osobie, a ta po okazaniu kwitu podejmowała pieniądze w dowolnej placówce PKO. Oczywiście na konto w PKO nie każdy mógł sobie pozwolić, tym bardziej na takie, które uprawniało do posiadania książeczki czekowej. Poniżej przedstawiamy państwu właścicieli kont indywidualnych i zbiorowych czekowych z Nowego Dworu z 1934 r. Dla ułatwienia orientacji przy niektórych firmach i osobach podajemy współczesne nam adresy i to czym się zajmowali. Dla skali porównawczej przypominamy, że w tym okresie mieszkało w Nowym Dworze prawie 10.000 osób, nie licząc mieszkańców Twierdzy i Modlina.

Bank Spółdzielczy Rzemieślników i Drobnych Kupców

Berman Moszek, Żelazna 6. [zarządca browaru, dzisiejsza ulica Nałęcza]

Boldyn Arnold, Szkolna 9. [właściciel masarni, dzisiejsza ulica Sobieskiego]

Fabryka przetworów kartoflanych „Nowy Dwór”, P. Górski i E. Mórawski. S-ka Akc”

Finkelsztejn Icek, Skład towarów kolonialno – spożywczych. ul. Warszawska.

Finkielsztejn Mendel, Zakroczymska 5.

Gotlieb Szmul Mendel, Sukienna 19.

Hurtownia artykułów spożywczych i kolonialnych K. F. C. S., Spółka z ogr. odp., Żelazna 1 a. [w innych dokumentach Żelazna 7, obecnie ulica Nałęcza]

Jonisz Chaim Wulf, Zakroczymska 34.

Kalwaryjski Pinkus, Warszawska 7. [współwłaściciel Hurtowni artykułów spożywczych i kolonialnych K. F. C. S.]

Kaszyński Stanisław S., Magistracka 6. [skład materiałów budowlanych i opałowych]

Kołodziejczyk Stanisław, Przedsiębiorstwo robót budowlanych.

Komornik Sądu Grodzkiego w Nowym Dworze i Jabłonnie, Warszawska 18.

Komunalna Kasa Oszczędności powiatu Warszawskiego w Warszawie, Oddział. Nowy Dwór k/Modlina, Kościuszki 1. [przed przeniesieniem siedziby do budynku na ulicy Górskiej, obecnie Bohaterów Modlina]

Litwinowicz Dawid, ul. Zakroczymska.

Nowodworski Browar Udziałowy Spółka z o. o. [ulica Paderewskiego]

Państwowa Niższa Szkoła Rolnicza : Żeńska, Willa Góra. [pałac w Górze]

Parafia Ewangelicko – Augsburska, Mickiewicza 7. [obecnie Wybickiego]

Perelmutter Moszek, Szkolna 1. [dzisiejsza Sobieskiego]

Podgórski Zdzisław. mjr., Baon Elektrotechniczny. [Batalion Elektrotechniczny ulica Paderewskiego]

Sąd Grodzki w Nowym-Dworze. [ulica Zakroczymska]

Spółdzielnia Batalionu Elektrotechnicznego Saperów w Nowym Dworze z odp, udz. Koszary. [ulica Paderewskiego]

Szewczyk Walerian, Zakroczymska 14. [handlowiec]

Szulman Szyja, Legionów 9.

Winogradow Abram, Nowy Dwór k/Modlina. [właściciel Fabryki fajansu i porcelany]

Zajdenberg Dawid, Handel skór surowych, Modlińska 12.

Zarząd Gminny Cząstków pow. Warszawskiego.

Zarząd Gminny w Górze pow. Warszawskiego.

Zarząd Miejski w Nowym-Dworze. Nowy Dwór. [ulica Warszawska]

Złotykamień Mojsze, Rynek 2. [obecnie parking między skwerami Dobrogosta i Poniatowskiego]

Błażejowska Marja, Modlin, Kickiego 422.

Centrum Wyszkolenia Saperów, Modlin.

Karlikowski Roman, Modlin, Kościuszki 203.

Komenda Placu, Modlin.

Kwiatkowski Feliks, Modlin, Kickiego 424.

Lenartowicz Stanisław, skrz. poczt. 17.

Liga Morska i Kolonialna. Oddział w Modlinie.

Liga Obrony Powietrznej i Przeciwgazowej. Koło. Modlin. Komenda Placu.

Łaźnia Garnizonowa w Modlinie przy Batalionie Silnikowym. Modlin.

Masa Upadłości firmy „Spółdzielnia Garnizonowa w Modlinie z odp. ogr..

Moykowski Władysław, kapitan. Modlin, 32-gi pułk piechoty.

Neklaws Wiktor. Modlin, Post. I Brygada Saperów.

Nowakowski Kazimierz. Kazuń – Modlin. Batalion Mostowy.

Pralnia Garnizonowa w Modlinie przy Batalionie Silnikowym, Modlin.

Rotkop Jakub. Modlin.

Sapiński Józef, Modlin, Mickiewicza 215.

„Spółdzielnia Garnizonowa” w Modlinie Masa Upadłości firmy.

Towarzystwo Wiedzy Wojskowej, Koło Załogowe, Modlin. Komenda Obozu Warownego.

 

 

 

1934. Na poligonie w Modlinie - przeprawa przez Narew.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1934. Wybory do rad miejskich. Głosowanie w 254 miastach. Na zdjęciu głosujący przed lokalem wyborczym w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1934. Starosta powiatu warszawskiego nie zatwierdził wyboru burmistrza Nowego Dworu Edmunda Rybczyńskiego. Odbędą się ponowne wybory.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1934. W Nowym Dworze w wyniku bójki pomiędzy dwoma mieszkańcami wsi Janówek doszło do zabójstwa szpadlem.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Zabity szpadlem

W Nowym Dworze pod Warszawą rozegrała się bójka między mieszkańcami sąsiedniej wsi Janówek gminy Góra, Leonem Żakiem i Feliksem Zielińskim. W bójce tej Zieliński ugodził przeciwnika szpadlem w głowę, przebijając mu czaszkę aż do mózgu. Żak padł trupem na miejscu. Walka rozegrała się na tle osobistych porachunków. Zabity Żak był znanym w okolicy niebezpiecznym przestępcą. Zaledwie przed dwoma dniami wyszedł z więzienia, gdzie odsiedział 10 miesięcy. Zielińskiego aresztowano.

 

1934. Zabójstwo szpadlem w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Zabójstwo.

W Nowym Dworze pod Warszawą wynikła bójka pomiędzy Leonem Żakiem a Felicjanem Zielińskim. W trakcie bójki Zieliński pochwycił szpadel i ugodził nim Żaka w głowę z taką siłą, że rozpłatał mu czaszkę. Żak padł trupem na miejscu. Wyszedł on przed kilku dopiero dniami z więzienia, w którym przebywał przez 10 miesięcy — i był postrachem w okolicy.

 

 

 

1934.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Żydzi w Nowym Dworze

W Nowym Dworze istnieje gmina wyznaniowa żydowska, obejmująca ponadto Jabłonnę, Henryków, Legjonowo i Michałów.

Liczba wyznawców sięga zgórą 10.000, z czego pełnoletnich i opłacających składki członkowskie jest 600 osób. Składki wynoszą od 5 do 500 złotych rocznie i stanowią podstawę istnienia gminy, obok szeregu innych dobrowolnych i przymusowych składek, jak cmentarne, pomnikowe, czytanie rodału i t. d.

Ustrój gminy żydowskiej przewiduje radę gminną, składającą się z 12 osób, oraz zarząd również z 12 osób, wybranych przez radę. Zarówno rada jak i zarząd wybierane są na lata.

W r. 1930 odbyły się wybory, ale unieważniono je ze względów formalnych na życzenie wyborców. Obecnie wyznaczono nowe wybory, które dn. 28 b. m. odbędą się w Nowym Dworze; dn. 29 t. m. — w Jabłonnie i dn. 30 t. m. — w Legjonowie.

Złożono 10 list wyborczych, w tem 99 sjonistycznych i 1 ortodoksyjną.

Trudno dziś przewidzieć wyniki wyborów. Jeżeli nie dadzą one pozytywnych wyników, prawdopodobnie mianowany będzie komisarz.

Ustawiczne zacięte walki wśród współwyznawców gminy fatalnie wpływają na jej rozwój, co się przejawia w uwstecznieniu tamtejszej masy żydowskiej, bardzo płynnej i zapóźnionej w rozwoju państwowym i społecznym, co stwierdzają z niepokojem światlejsze jednostki żydowskie.

______________________________________________________________________________________________________________________


Sytuacja demograficzna i finansowa

Zwraca uwagę ogromna dysproporcja: gmina liczy ponad 10 000 członków, ale tylko 600 osób (ok. 6%) jest uprawnionych do głosowania i płaci składki. Wynikało to z faktu, że prawo wyborcze w gminach żydowskich było często powiązane z cenzusem majątkowym (opłacaniem składek) oraz płcią (głosowali tylko mężczyźni). Duża rozpiętość składek (5–500 zł) świadczy o głębokim rozwarstwieniu majątkowym społeczności.

Konflikt wewnętrzny i "uwstecznienie"

Autor tekstu (prawdopodobnie o poglądach asymilatorskich lub bliskich administracji państwowej) krytycznie ocenia "zacięte walki" wewnątrz gminy. Określenie o "płynnej i zapóźnionej masie żydowskiej" sugeruje, że Nowy Dwór był wówczas miastem o tradycyjnej, ortodoksyjnej strukturze (sztetl), która zdaniem autora nie nadążała za nowoczesnym rozwojem państwowym.

Nowy Dwór jako centrum regionalne

Gmina nowodworska była jednostką zbiorczą. Podlegały jej miejscowości, które dziś kojarzymy jako osobne ośrodki (Legionowo, Jabłonna). Pokazuje to, jak ważnym punktem na mapie żydowskiego Mazowsza był ówczesny Nowy Dwór.


- Gmina wyznaniowa żydowska: Oficjalna jednostka organizacyjna skupiająca ludność żydowską, odpowiedzialna nie tylko za kult religijny, ale także za szkolnictwo, pomoc społeczną i utrzymanie cmentarzy.

- Czytanie rodału: Rodał to tradycyjna nazwa zwoju Tory. "Opłata za czytanie rodału" była formą podatku religijnego lub dobrowolnej ofiary składanej przez wiernych podczas nabożeństwa w synagodze w zamian za przywilej wezwania do odczytania fragmentu Pisma.

- B. m. / T. m.: Skróty od „bieżącego miesiąca” oraz „tego miesiąca”. Standardowa terminologia urzędowa i prasowa tamtego okresu.

- Sjoniści (syjoniści): Zwolennicy ruchu narodowego dążącego do stworzenia państwa żydowskiego w Palestynie. W tekście mowa o „99 sjonistycznych” (prawdopodobnie kandydatach), co pokazuje ogromną mobilizację tego ruchu.

- Ortodoksyjna (lista): Reprezentująca tradycyjne, religijne podejście do życia społecznego, często skupiona wokół partii Agudas Isroel.

- Komisarz: Urzędnik narzucony odgórnie przez władze państwowe (starostwo lub MSW) w przypadku, gdy gmina nie była w stanie wyłonić władz w drodze demokratycznej lub gdy panował w niej paraliż decyzyjny.

 

 

 

1934. W Nowym Dworze odbył się kurs gospodarstwa domowego zorganizowany przez oddział Związku Pomocy Obywatelskiej Kobiet na czele, którego stała przewodnicząca oddziału burmistrzowa Gwiazdecka.

 

Wzorowa znajomość gospodarstwa domowego to więcej — niż posag

W tych dniach odbyło się w Nowym Dworze koło Modlina, zakończenie kursu gospodarstwa domowego, zorganizowanego przez Związek Pracy Obywatelskiej Kobiet, przy poparciu finansowem Funduszu Pracy. Zasługa zorganizowania kursu przypadła w udziale Nowodworskiemu oddziałowi Z.P.O.K., który mimo swą małą liczebność, wyróżnia się dodatniem sharmonizowaniem i wybitnem wynikami prac. Jest to zasługa przewodniczącej tego oddziału, pani burmistrzowej Gwiazdeckiej.

Pod jej przewodnictwem grono pań podjęło bardzo staranną organizację kursu, którym kierowała znana instruktorka i działaczzka Z.P.O.K. p. Podgórska.

40 dziewcząt otrzymało gruntowną naukę gospodarstwa domowego, ze specjalnem uwzględnieniem gotowania, prania, prasowania, organizacji pracy domowej, oraz szycia bielizny i odzieży. Poza wyszkoleniem fachowem dziewczęta miały wykłady z wiedzy ogólnej i nauki obywatelskiej, przeplatane nauką śpiewu. Miarę nastroju, jaki panował na kursie — były niemal jednobrzmiące odpowiedzi ankiety, przeprowadzonej wśród słuchaczek kursu: odpowiedzi te żądały przedłużenia czasu trwania kursu lub powtórzenia go i pogłębienia w jaknajbliższym czasie. Przebieg nauki i wychowania na kursie wpłynął tak dodatnio na poziom uspołecznienia słuchaczek, że wszystkie zapisały się niezwłocznie do koła młodych Związku Pracy Obyw. Kobiet lub do żeńskich Drużyn ratowniczych Straży Pożarnych.

Na uroczystość zakończenia kursu przybyły delegatki władz powiatowych Związku Pracy Obywatelskiej Kobiet oraz przedstawiciele władz administracyjnych, miejskich i wojskowych, jak również licznie reprezentowana inteligencja miasta Nowego Dworu.

Po rozdaniu świadectw i odśpiewaniu przez słuchaczki kursu szeregu pięknych pieśni — goście zostali zaproszeni na śniadanie, w czasie którego mogli się przekonać praktycznie o wynikach postępów słuchaczek, spożywając niezwykle smaczne wyroby kulinarne, przygotowane w ostatnim dniu nauki przez dziewczęta — absolwentki kursu.




Artykuł nie traktuje o „zwykłym” gotowaniu, lecz o misji modernizacyjnej II Rzeczypospolitej.

1. Rola Związku Pracy Obywatelskiej Kobiet (ZPOK)
ZPOK był największą organizacją kobiecą w sanacyjnej Polsce, ideowo powiązaną z obozem Józefa Piłsudskiego. Kursy takie jak ten w Nowym Dworze miały na celu:

- Emancypację przez edukację: Kobiety nie tylko uczyły się szyć, ale miały wykłady z „nauki obywatelskiej”.

- Budowę państwa: „Młode gospodynie” miały być nowoczesnymi obywatelkami, które prowadzą domy w sposób higieniczny i zorganizowany, co przekładało się na siłę całego narodu.


- Posag: Majątek (pieniądze, nieruchomości, przedmioty), który kobieta wnosiła mężowi przy zawarciu małżeństwa. Tytuł sugeruje, że umiejętności praktyczne są cenniejsze niż gotówka.

- Uspołecznienie: W tym kontekście oznacza zaangażowanie w sprawy publiczne i obywatelskie, wyjście poza prywatną sferę domu.

- Inteligencja miasta: Grupa społeczna obejmująca osoby wykształcone (nauczycieli, urzędników, lekarzy, oficerów).

 

 

 

1934. Ekscesy antyżydowskie. Młodzież żydowska kontra 'junacy' z 42 ośrodka pracy w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

9 października 1934. Dobry Wieczór. Kurier Czerwony, nr 279.

 

Ekscesy antyżydowskie

Mała wojna w Nowym Dworze

W Nowym Dworze doszło do poważnych awantur między miejscową młodzieżą żydowską, a stacjonowanymi tam „junakami” z ośrodka pracy nr. 42.

Zdarzyło się, że jakiś żołnierz pobił się z Żydem. Koledzy cywila natknąwszy się na pewnego junaka, wzięli go za owego żołnierza i pobili. Wówczas skoli poszkodowany junak pobiegł po swoich kolegów, którzy w liczbie 50 poczęli wybijać szyby w żydowskich sklepach. Młodzież żydowska wyległa na ulicę i doszło do walki wcale poważnej.

Dwu poszkodowanym okazano następnie wszystkich 90 junaków, spośród których wybrali sześciu: Walentego Kowalczyka lat 20, Stanisława Andrzejewskiego, lat 18, Marjana Zarankiewicza, lat 20, Stanisława Kwiatka lat 23, Jana Witka lat 20 i Jana Wróblewskiego lat 21.

Dziś wszyscy oni zasiadają na ławie oskarżonych w sądzie okręgowym, oskarżeni o ekscesy. Przebywają oni od czterech miesięcy w więzieniu.




- „Junacy”: W okresie międzywojennym terminem tym określano członków Ochotniczych Drużyn Roboczych (hufców pracy).

 

 

9 października 1934. Wieczór Warszawski, nr 285.

 

Zajścia antyżydowskie w Nowym Dworze

Sześciu „Junaków“ przed sądem

W Nowym Dworze doszło do bójki pomiędzy żołnierzami, a miejscowymi żydami. W czasie bójki żołnierz został poturbowany przez żydów, co spowodowało odwet i gdy w rezultacie na ulicy ukazał się młody junak w mundurze, żydzi wzięli go za żołnierza i dotkliwie pobili. Junak pobiegł wówczas do obozu pracy nr. 42, mieszczącego się pod Nowym Dworem i poskarżył się kolegom. Zebrała się grupa 50-ciu junaków, którzy postanowili zemścić się na żydach. Junacy rozpoczęli formalną walkę, bijąc każdego napotkanego żyda i tłukąc szyby w mieszkaniach. W Nowym Dworze pobito w ten sposób Salę Kaufman, Wolfa Włodarskiego i Symchę Sieczkę.

Po wniesieniu skargi do komendy obozu pracy zebrano wszystkich junaków w liczbie 90-ciu, w dwuszeregu i żydzi poznawali spośród nich tych awanturników, którzy ubiegłego wieczoru dopuścili się ekscesów. W ten sposób wskazano na 6-ciu junaków: Walentego Kowalczyka, Stanisława Andrzejewskiego, Marjana Zarankiewicza, Stanisława Kwiatka, Jana Witka i Jana Wróblewskiego. Są to młodzi chłopcy w wieku po 18 lat.

Dziś odpowiadają oni przed sądem, sprowadzeni z więzienia, gdzie przebywają od 4-ch miesięcy.




Rok 1934 to czas narastającego antysemityzmu w Polsce, podsycanego przez kryzys gospodarczy i radykalizację nastrojów prawicowych. Nowy Dwór Mazowiecki był miastem o bardzo dużym odsetku ludności żydowskiej i silnym garnizonie wojskowym (Twierdza Modlin), co tworzyło wybuchową mieszankę społeczną.

Konflikt zaczął się od bójki żołnierzy z Żydami, ale ofiarą „drugiej fali” stał się junak, którego wzięto za żołnierza tylko ze względu na mundur. To pokazuje, jak silne było napięcie w mieście – wystarczył atrybut (mundur), by dojść do rękoczynów.

Solidarność grupowa (Odpowiedzialność zbiorowa): Junacy nie szukali konkretnych sprawców pobicia kolegi. Zorganizowali „formalną walkę” przeciwko każdemu napotkanemu Żydowi. To podręcznikowy przykład przeniesienia agresji na całą grupę mniejszościową.

Rola państwa: Interesujący jest finał – komenda obozu nie tuszuje sprawy, lecz przeprowadza okazanie (identyfikację). Fakt, że junacy trafili do więzienia na 4 miesiące przed rozprawą, świadczy o tym, że ówczesne organy ścigania (przynajmniej w tym przypadku) traktowały takie ekscesy jako poważne naruszenie porządku publicznego.


- Junak: Członek hufców pracy (podlegających pod Fundusz Pracy). Były to formacje paramilitarne zrzeszające bezrobotną młodzież męską. Junacy mieszkali w obozach, nosili mundury i wykonywali prace publiczne (np. sypanie wałów, budowa dróg). Byli poddawani dyscyplinie wojskowej, co tłumaczy ich szybką mobilizację do „odwetu”.

- Obóz pracy nr 42: Nie był to obóz koncentracyjny (te kojarzymy z późniejszymi latami), lecz jednostka stacjonarna dla wspomnianych junaków. System ten miał walczyć z bezrobociem i demoralizacją młodzieży podczas wielkiego kryzysu.

- Zajścia / Ekscesy: Eufemizmy używane przez ówczesną prasę na określenie zbiorowej przemocy, bójek ulicznych czy pogromów.

- Poturbowany: Dawne określenie na osobę dotkliwie pobitą, posiniaczoną.

- Pisownia „żydzi”: W tekście konsekwentnie użyta jest mała litera. W przedwojennej polszczyźnie zasady ortograficzne dotyczące narodowości i wyznań bywały płynne, ale w prasie o profilu narodowym (jak „Wieczór Warszawski”) mała litera często służyła deprecjacji grupy etnicznej.

 

 

 

1934. Żona udusiła śpiącego męża, porucznika WP w twierdzy Modlin.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

1934. Rozpoczął się proces żony por. Polaczka uduszonego powrozem przez żonę w Modlinie.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Żona udusiła śpiącego męża, porucznika W.P.

Morderczyni dokonała swego czynu z premedytacją. — 8 letni synek odkrył straszną zbrodnię matki

Warszawa, 21 marca.

W Modlinie dokonane zostało potworne morderstwo na osobie porucznika Polaczka. Został on zaduszony w czasie kłótni przez swoją żonę. Obecnie ukończone zostało dochodzenie w tej sprawie, które ustaliło sensacyjne okoliczności zajścia. Okazuje się, że Polaczkowa dokonała swego mordu nie w czasie kłótni, lecz udusiła męża z całą premedytacją.

Polaczkowie mieszkali początkowo w Krakowie. Żona stale urządzała awantury, tak że Polaczek poprosił o przeniesienie go. Otrzymał on przydział do pułku w Modlinie, dokąd wyjechał sam, zostawiając żonę i dzieci w Krakowie. W dniu 8 lipca ub. roku przybyła Polaczkowa nagle do Modlina. Zostawiła dzieci na dworcu, a sama udała się do domu męża. Na korytarzu mieszkania, bez słowa, spoliczkowała go. Porucznik Polaczek nie chcąc powodować awantury, nie reagował.

W pewnej chwili Polaczkowa wpadła w furię i zaczęła wszystko tłuc. Pocięła mundury swego męża, a następnie podpaliła je. Porucznik Polaczek zachowywał się ciągle spokojnie ale pił dalej wódkę. Gdy wypróżnił całą butelkę, zaczął szamotać się z żoną. Bójka przeniosła się do ogródka.

W pewnej chwili Polaczkowa chwyciła kamień i zraniła nim męża w głowę. Rana była dość poważna. Porucznik Polaczek krwawił silnie. Musiano wezwać lekarza. Po opatrunku por. Polaczek, całkiem pijany, wyszedł przez okno do ogródka. Wślad za nim Polaczkowa rzuciła mu przez okno w twarz poduszkę, a następnie pled.

Kiedy Polaczek ułożył się do snu w ogródku pod drzewem, Polaczkowa zabrała z mieszkania sznur i weszła do ogródka. Tutaj zakręciła śpiącemu mężowi trzykrotnie sznurek dokoła szyi i zadusiła go. Po morderstwie Polaczkowa przez dłuższy czas spokojnie spacerowała po ogródku i dopiero 8-letni synek Polaczków, Julek, wołając do ojca i trącając go, stwierdził, że nie żyje.

Lekarze stwierdzili, że wczesne udzielenie pomocy mogło zapobiec śmierci por. Polaczka, który żył jeszcze kilkanaście minut po zaciśnięciu pętli.

Do sprawy, która odbędzie się w Warszawie niebawem, wezwano około 40-u świadków. Do akt załączono listy Polaczka, pisane z Modlina do żony, z których wynika, że oficer ten dbał o żonę, że przysyłał jej pieniądze na utrzymanie jej i dzieci.

Jako dowody rzeczowe w aktach znajduje się brzytwa, przy pomocy której Polaczkowa chciała zarżnąć męża oraz sznurek, którym go udusiła.
______________________________________________________________________________________________________________________________


Charków - Łódź - Kraków - Modlin

Tragiczna droga pożycia małżeńskiego porucznika Polaczka

Żona — dusicielka odpowiada za swoją straszną zbrodnię

Z Warszawy donoszą:

Przed warszawskim sądem okręgowym rozpoczął się sensacyjny proces, który odsłonić ma potworne kulisy zamordowania por. Polaczka przez własną żonę w czasie snu. Sprawa jest tem ciekawsza, że Polaczkowie mieszkali w swoim czasie

W ŁODZI

i byli znani na tutejszym terenie.

Na ławie oskarżonych zasiadła Eudoksja Teodozja Polaczkowa, oskarżona o uduszenie męża powrozem, w Modlinie, gdzie por. Polaczek pełnił służbę w centrum wyszkolenia saperów.

Sprawa, już w stadjum śledztwa, obfitowała w liczne sensacje. Z jednej strony zebrany został obfity materjał oskarżycielski, ilustrujący piekielne usposobienie oskarżonej, która kilkakrotnie dokonywała zamachów na życie męża, która biła go i maltretowała, a nawet kiedyś, gdy leżał

W MALIGNIE

na tyfus, omal nie rozpłatała mu głowy toporem. — Z drugiej zaś strony obrona oskarżonej uzyskała materjał odwodowy, który ostrzem swem godzi w zmarłego. Niektórzy świadkowie zeznali w śledztwie, że por. Polaczek tyranizował żonę, nie dawał jej środków utrzymania, pił, awanturował się, sprowadzał do domu, w którym mieszkał z żoną i dziećmi uliczne kobiety itd.

Polaczkowie pobrali się w roku 1919 w Charkowie.

PO POWROCIE DO POLSKI

zamieszkali w Łodzi i tu już zaznaczyły się pierwsze zgrzyty w pożyciu młodych małżonków. Przewód sądowy ustali, kto ponosił winę i wywoływał te zgrzyty. W każdym razie wiadomo, że, gdy Polaczek leżał chory, żona usiłowała zabić go, a następnie, gdy chorego przewieziono do jednego ze szpitali łódzkich, poszła tam z rewolwerem, który, z niewiadomych przyczyn, porzuciła na korytarzu.

W następnych latach pożycie Polaczków było znośne. Mieszkali teraz w Krakowie. I znów do domu porucznika zakradły się

WAŚNIE I NIEZGODY.

Awantury były brzemienne w skutki; nieraz sąsiedzi wzywali pogotowie, które niosło pomoc pokaleczonym małżonkom. Według opowiadania świadków z tego okresu, winę ponosiła Polaczkowa. Ona to rzucała w męża sprzętami, garnkami, szkłem, lżyła go w obecności ordynansów, przed frontem kompanji, na służbie, w kasynie oficerskiem i t. p. Polaczek przeniesiony został do Modlina. Był lubiany przez kolegów, pracował z pożytkiem i chęcią. Żona pozostała z dziećmi w Krakowie.

Wkrótce porucznik zdołał urządzić trzypokojowe mieszkanie. Pisywał do żony, a ta odpowiadała mu często ordynarnie. Wreszcie w dniu 8 lipca r. ub. Polaczkowa przyjechała do Modlina z dziećmi: 12-letnią Halinką, 8-letnim Jerzym. Polaczkowa, na przywitanie, podbiegła do męża i

UDERZYŁA GO W TWARZ.

To było przywitanie po dłuższej rozłące. Tego samego jeszcze dnia Polaczkowa zraniła porucznika nożyczkami i wywołała awanturę o urojone miłostki męża.

Por. Polaczek był zrozpaczony. Wypił dużo wódki, był na poły przytomny. Znów wynikła awantura, w trakcie której Polaczkowa uderzyła oficera kamieniem w głowę. Musiano wezwać lekarza.

Po jego wyjściu pijany jeszcze Polaczek usiłował przez okno wydostać się do ogrodu. Pod oknem upadł jednak nieprzytomny. Wtedy

NASTĄPIŁ MORD,

którego szczegółów nie zna nikt poza oskarżoną.

Wczoraj na rozprawie, Polaczkowa przyznała się do winy. Wyjaśniła, że po przybyciu z Charkowa, rodzina jej męża nie chciała jej znać. Polaczek zabrał jej pieniądze i znikł. Dopiero interwencja księdza skłoniła rodzinę do przyjęcia synowej pod dach. Ale maltretowano ją tam i bito, tak, że często sąsiedzi interwenjowali a nawet meldowali w policji.

Potem Polaczek wrócił, ale bez pieniędzy. Zachorował. Pielęgnowała go, nie myślała nigdy o morderstwie. Do szpitala poszła z rewolwerem, gdyż chciała wspólnie z mężem popełnić samobójstwo. Po wyzdrowieniu, Polaczek rozpił się, zdradzał ją, oszukiwał, nie dawał pieniędzy. Raz złapała go in flagranti ze służącą, innym razem z sąsiadką.

Po zeznaniach oskarżonej zarządzono przerwę, poczem przesłuchano kilku świadków, którzy potwierdzili powyżej przytoczone momenty.

Dziś dalszy ciąg procesu.

_______________________________________________________________________________________________________________________


- W.P. - Wojsko Polskie.

- Maligna - Stan wysokiej gorączki połączony z majaczeniem (często przy tyfusie).

- Materjał odwodowy - Dowody i zeznania zbierane przez obronę na korzyść oskarżonego.

- Ordynans - Żołnierz przydzielony oficerowi do osobistej pomocy i posług.

- In flagranti - Na gorącym uczynku (często w kontekście zdrady).

- Spoliczkować - Uderzyć kogoś w twarz otwartą dłonią.

- Maltretować - Znęcać się nad kimś fizycznie lub psychicznie.

- Przewód sądowy - Część procesu, w której przedstawiane są dowody i przesłuchiwani świadkowie.

- Pled - Gruby koc, zazwyczaj wełniany, używany do okrycia.

 

 

 

1934. Wyroki skazujące za awantury w Pomiechówku.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Za awantury w Pomiechówku wyroki skazujące

W Sądzie Okręgowym ogłoszono wyrok w sprawie zajść na posterunku policji w Pomiechówku, gdzie tłum, złożony z 500 osób chciał odbić aresztowanego awanturnika Henryka Wendolfa.

Wendolf został aresztowany na ulicy za pobicie, stawiał opór i wywołał awanturę, która ściągnęła tłumy ludzi. Na posterunku policji Wendolf uderzył przod. Zbierzchowskiego kałamarzem.

Jednocześnie z tłumu poczęły padać kamienie, przyczem zostały wybite szyby w lokalu posterunku policji. — W czasie zamieszania Wendolf wyważył drzwi, chcąc zbiec, a wówczas został przez przod. Zbierzchowskiego postrzelony.

Niewiadomo, do czegoby doszło, wobec groźnej postawy tłumu, gdyby nie przybycie posiłków policyjnych z Nowego Dworu.

Sąd skazał Henryka Wendolfa oraz dwu najbardziej agresywnych napastników z tłumu: Tadeusza Kruszewskiego i Czesława Sobieszczańskiego na 2 lata więzienia, innych zaś oskarżonych po roku więzienia. Pozostałych 4 podsądnych z braku dowodów winy uniewinniono.

 

 

 

1934. Mapa terenów powodzi.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

1934. Sytuacja powodziowa w województwie warszawskim w tym na odcinku Nowego Dworu.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

1934. Wiadomości o powodzi w Nowym Dworze i Górze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Na odcinku Nowego Dworu roboty ochronne trwają bez przerwy. Groblę usypano dla ochrony krochmalni, szosy, kolei i nizko położonej części miasta od strony rzeki Narwi. Istnieje niebezpieczeństwo zalania szosy. Wysłano 1000 worków.
______________________________________________________________________________________________________________________________

Na odcinku Nowego Dworu i gminy Góra zalane są wodami Wisły łąki, pola i ogrody w miejscowościach: Kępa Nowodworska, Kępa Mołocka, Wola Górska, Łęczna, Boża Wola i Suchocin oraz od strony rzeki Narwi łąki i pola miejscowości: Okunin, Nowo-Łęczna, Góra, Kubin, Sikory i Kępa Kilarska (Kikolska). Woda w tych miejscowościach do domów nie dostała się.

W mieście Nowy Dwór woda z Narwi zalała kilka podwórzy w domach. Od strony Łęczną woda przesączała się przez wał, który przy pomocy saperów i straży ogniowej zabezpieczono na przestrzeni 200 m. Woda dochodzi do toru kolejowego, który jest chroniony przez wojsko. Na odcinku między Wólką Górską a Bożą Wolą woda podchodzi do szosy, którą zabezpiecza się.

 

 

Lata 30te XX w. Plaża w Nowym Dworze.

Obróbka zdjęcia - Gemini 3.

 

 

 

Ok. 1918-1939. Szkoła na ul. Kościuszki.
Budynek powstał w końcu XIX w. Od 1899 r. mieściła się w nim szkoła dla dzieci ewangelickich. W okresie międzywojennym mieścił Szkołę Podstawową nr 2, po II wojnie światowej Szkołę Podstawową nr 1. Budynek rozebrano w latach 70. XX w.
 

foto - Michel Jankiel Juress

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

Modlin i Nowy Dwór, 1934.

 

 

 

1934. Statek "Warszawa" uderzył w most pod Nowym Dworem.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

OMAL NIE KATASTROFA STATKU PASAŻERSKIEGO NA WIŚLE.

Statek „Warszawa“, który odpłynął o północy z Warszawy do Płocka, uległ katastrofie pod Nowym Dworem. Wskutek gwałtownego zderzenia i nagłego wstrząsu, statek całą siłą uderzył o most w Nowym Dworze. Tylna część parostatku oberwała się, motory nagle przestały pracować, wody uniosły kołyszący się statek, co lada moment groziło utonięciem 150 pasażerów „Warszawy“. Na statku powstała niebywała panika. Groźną sytuację zdołała opanować załoga statku z kapitanem na czele. W ciągu pół godziny łodziami ratowniczemi przeniesiono pasażerów z zagrożonego statku i w ten sposób wszyscy zostali ocaleni.

 

 

 

30 marca 1934 zarząd miejski zatwierdza projekt domu murowanego na posesji Romana Drzazgowskiego przy ulicy Piaskowej.

 

Zarząd Miejski m. Nowego-Dworu na posiedzeniu w dniu 30 marca 1934 roku uchwałą 45 prot. Nr. 6. niniejszy projekt domu murowanego mieszkalnego na posesji Romana Drzazgowskiego przy ul. Piaskowej Nr.  zgodnie z poprawkami inż. arch. Zarębskiego — zatwierdził.

m. NOWY-DWÓR dn. 6 kwietnia 1934 r.

BURMISTRZ
(podpis)
M. Gwiazdecki

 

 

 

Przed 1939. Na tym mało ostrym zdjęciu jest budynek kuźni jaka znajdowała się w Nowym Dworze przy drodze wylotowej na Modlin.

Obróbka zdjęcia - Gemini 3.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

Pomnik Czołgistów wzniesiono w czasach istnienia od 15 marca 1934 r. w Modlinie Centrum Wyszkolenia Broni Pancernej (CWBP). Pomnik z nieociosanych granitowych skał został umieszczony przed siedzibą Centrum. Podstawa cokołu jest ukośna. Na szczycie zamontowano model tankietki TK-1.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1934. Spichlerz - portal od strony południowej zdobiony w panoplia. Widoczne czteroczęściowe wrota z rampą.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1934. Fragment mapy dróg w powiecie warszawskim - rejon Nowego Dworu.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1935 r.



- inż. Włodzimierz Mierenkow zakłada klub sportowy "Świt".

IV - w stoczni PZInż. wodowany zostaje OPRP "Czajka" trałowiec redowy typu Jaskółka [minowiec].

1.XII. - członkami Związku Nauczycielstwa Polskiego w Nowym Dworze są następujący nauczyciele ze szkół nowodworskich: Maria Ewjnerówna nr 1, Seweryn Glinicki nr 2, Piotr Jankowski nr 2 (skarbnik), Edward Kaczmarski nr 2 (prezes), Stanisław Kucharski nr 2, Stanisław Koskowski nr 2, Amela Krotowiczówna nr 1, Zdzisław Mazur nr l, Henryka Niedzinska nr 1, Czesław Przedwiecki (magistrat), Marian Piotrowski nr 1 (sekretarz), Rase Rudolf (emeryt), Janina Silkiewiczówna nr 1.

 

 

1935. Wicedyrektorem Państwowych Zakładów Inżynieryjnych - Stocznia Modlińska (F5) zostaje mieszkaniec Nowego Dworu kpt. rez. saperów Zbigniew Antonowicz. Funkcję tą pełnił do września 1939 r. W 1935 r. stocznia zatrudnia 393 robotników, a wartość sprzedaży wyniosła 7 156 140 zł.

Kapitan rez. Zbigniew Antonowicz (ur. 14 listopada 1894 r. w Kaliszu - zamordowany wiosną 1940 w Katyniu). Był synem Michała i Zofii z Kucharskich. Od 1904 uczęszczał do gimnazjum rządowego. Po strajku szkolnym w 1905 kontynuował naukę w domu, a w latach 1909-1914 w szkole realnej w Kaliszu. Od 1914 uczył się na politechnice moskiewskiej. Wcielony w 1915 do Legionu Puławskiego. Został ranny w bitwie pod Pakosławiem 19/20 maja 1915. W czasie walk pod Nurcem wykonując zadania jako łącznik został ciężko ranny (stracił prawe oko). Mimo rany meldunek z prośbą o posiłki dostarczył do dowódcy batalionu. Za ten czyn został odznaczony Orderem Virtuti Militari V klasy. Po wyleczeniu się z ran w grudniu 1916 podjął przerwaną naukę na politechnice. Po wybuchu rewolucji zaciągnął się do I Korpusu Polskiego. Do Polski powrócił w sierpniu 1918 i wstąpił do POW, a następnie do Pułku Ziemi Kaliskiej (późniejszy 29 pułk Strzelców Kaniowskich). W czasie wojny 1920 r. pracował w Intendenturze DOK Łódź jako urzędnik wojskowy. Po zakończeniu wojny przeniesiony do Szefostwa Inżynierii i Saperów DOK Łódź, gdzie pracował do 30 marca 1924. W 1926 przeniesiony do 2 pułku saperów na stanowisko dowódcy plutonu, następnie adiutanta pułku. Od 1931 do 1935 roku pełnił służbę w Samodzielnym Referacie Informacyjnym Okręgu Korpusu I w Warszawie, następnie znów w 2 pułku saperów. W 1935 ze względu na stale pogarszający się stan zdrowia przeniesiony do rezerwy. Mieszka z rodziną w Nowym Dworze. Podjął pracę w stoczni w Modlinie, gdzie w latach 1935-1939 był wicedyrektorem Państwowego Zakładu Inżynieryjnego w Modlinie. Po wybuchu II wojny światowej został aresztowany przez Sowietów, po czym był przetrzymywany w obozie w Kozielsku. Następnie został przetransportowany do Katynia i tam rozstrzelany przez funkcjonariuszy NKWD. Jest pochowany na terenie obecnego Polskiego Cmentarza Wojennego w Katyniu. Jego żoną była Bronisława, z domu Starzyńska, z którą miał troje dzieci: Witolda, Annę i Zbigniewa.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1935. "Nowy okręt polski". Kolejna informacja o wodowaniu w stoczni modlińskiej poławiacza min "Czajka".

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1935. Pierwszy statek morski ze stoczni modlińskiej - zwodowany.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Pierwszy statek morski, dzieło inżynierów i robotników polskich

Nie byliśmy narodem morskim. Nie mamy tradycyj morskich, ani długich lat doświadczeń. Jednak każdy wysiłek mający na celu rozbudowę naszej floty spotyka się z niesłychanem zrozumieniem wśród szerokich mas społeczeństwa, dla których morze było do niedawna jeszcze czemś dalekiem i obcem. Ogromem zainteresowania dla spraw morskich przewyższamy większość krajów o długowiekowej tradycji. To też trzeba mieć nadzieję, że w ciągu niewielu stosunkowo lat różnica zachodząca pomiędzy nami a innemi państwami zostanie wyrównana. Zapowiedzią tego jest niewątpliwie ów zapał i zrozumienie dla kompleksu problemów morskich.

To zadowolenie i radość musi się potęgować, skoro naszej flocie przybędzie jednostka morska wybudowana we własnej, krajowej stoczni, według planów polskich konstruktorów i rękami polskich robotników.

Niestety dotychczas wszystkie niemal jednostki, zarówno pływające pod banderą handlową, jak i morską — były pochodzenia obcego, budowane w zagranicznych stoczniach.

To też ze szczególną radością i zadowoleniem jechaliśmy do Modlina na uroczystość spuszczenia pierwszego trawlera polskiego wybudowanego w śródlądowej stoczni modlińskiej. Deszcz, którego ślady widzimy na mokrych jeszcze rano ulicach, ustąpił miejsca pięknej pogodzie. Sprzyja nam słońce — to ważny atut. Do Modlina jedzie się długo i nużąco. Najpierw „podróż” do Gdańskiego dworca, a dopiero potem jeszcze wleczenie się koleją. Wreszcie jest Modlin, straszne „kocie łby” ulic i wyboje, po których dojeżdżamy do stoczni.

Tu odrazu trafiamy na grono ludzi, których wysiłkiem i odwagą zbudowano pierwszą polską jednostkę morską (trawler) służącą do stawiania i wyławiania min. Jest tu i dr. inż. Adam Kręglewski dyrektor naczelny Stoczni, dyr. kpt. Mikołaj Szubert, konstruktorzy trawlera inż. Cwingman, inż. Kazimierczak i inż. Czarnowski, wreszcie kpt. Kuzio specjalista od wyposażenia jednostek morskich. Obok nich na brzegu szereg techników i robotników, których rękami wybudowano stojący jeszcze na lądzie trawler. Kierownictwo Marynarki Wojennej R. P. reprezentuje kontradmirał Unrug w otoczeniu kilku oficerów marynarki wojennej.

Naokoło nas, zgrupowanych na brzegu basenu stoczni, leżącego w widłach rzek Narwi i Wisły — kipi praca. Bo stocznia modlińska, bez hałasu i reklamy pracuje, budując wiele mniejszych i większych jednostek, zarówno morskich, jak rzecznych rozmaitych wymiarów i przeznaczeń. Pozatem dokonuje remontów i przebudowy rozmaitych statków przedewszystkiem śródlądowych. Świeżo zbudowany trawler, który na morzu ochrzczony zostanie nazwą „Czajki” stoi jeszcze na brzegu. Za chwilę, po przemówieniu naczelnego dyrektora Kręglewskiego, po raz pierwszy zetknie się z wodą.

Ale nie o tym momencie myślimy, słuchając przemówienia dyr. Kręglewskiego. Myśli nasze są przy Gdyni i Bałtyku, gdzie jest właściwa baza trawlera. Dyr. Kręglewski w swem przemówieniu mówi o początkowych trudach przy stwarzaniu stoczni śródlądowej w Modlinie, o braku doświadczenia i fachowców, przechodząc zkolei do problemu rozwoju stoczni, jej samowystarczalności i możliwości rozwojowych. „Czajka” — jak twierdził mówca — ostatnie słowo techniki, jest konstrukcji polskich inżynierów. Posiada napęd silnikami Diesla, wszelkie instalacje jak windy, sygnalizacja, pompy, ogrzewanie uskutecznia za pomocą elektryczności. Większość sprzętu, jak i instalacyj zostały wykonane w kraju. „Czajka” jest jednym z czterech trawlerów, które buduje się dla polskiej marynarki wojennej, z czego 2 w stoczni gdyńskiej, 2 w Modlinie.

„Pozostaje dla naszej stoczni — mówił w końcu przemówienia p. Kręglewski — szerokie pole działania przy budowie jednostek dla Flotylli Rzecznej Marynarki, a przedewszystkiem dla żeglugi śródlądowej, której znaczenie dla naszej gospodarki zaczyna się doceniać. Znajduje to wyraz w transzy Pożyczki Inwestycyjnej, przyznanej na regulację górnego dopływu Wisły; nie ulega wątpliwości, że za tym pójdą dalsze sumy na rozbudowę dotkliwie zaniedbanej żeglugi śródlądowej, której stocznia nasza z racji swego położenia i doświadczeń może oddać wielkie usługi”.

Zaczynają jęczeć żórawie opuszczające powoli statek ku wodzie. Błękitny kadłub „Czajki” zanurza się w burej wodzie basenu stoczni. Gra orkiestra, kompanja Z. S. prezentuje broń, promienieją twarze. Wiadomo pierwszy etap pracy skończony. W tej chwili ukazuje się znowu słońce, zasłonięte przez jakiś czas chmurami. To jest dobry znak dla „Czajki”. Gdybyśmy byli na spuszczaniu na wodę jakiejś żaglowej fregaty, możnaby to uważać za dobry omen: przychylne wiatry nie będą jej opuszczać. Ale czegoż można życzyć potężnej, mocnej „Czajce”? Można tylko ściskać ręce ludzi, którzy po raz pierwszy wybudowali w polskiej śródlądowej stoczni tak dużej pojemności statek, który już niebawem pójdzie za holownikiem Wisłą do morza, aby tam pełnić swoją ciężką, szarą służbę.

J. R.

[Podpis pod zdjęciem] Przybyli do Modlina na uroczystość wykończenia pierwszego trawlera kontradmirał Unrug i dyrektor nacz. stoczni dr. inż. Kręglewski wraz z swem otoczeniem.

 

 

1935. Kontradmirał Unrug na wodowaniu "Czajki" w stoczni modlińskiej.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

ORP Czajka

Jak już podawaliśmy we wczorajszym numerze, w Modlinie pod Warszawą odbyła się w obecności dowódcy floty kontr-admirała Unruga uroczystość spuszczenia na wodę nowego okrętu wojennego dla polskiej marynarki wojennej, trawlera „Czajka”. Na ilustracji naszej kadłub „Czajki” w chwilę po spuszczeniu na wodę Bugo-Narwi u ujścia obu rzek do Wisły.

„Czajka”, jak i jej siostrzyca „Jaskółka”, zbudowana w warsztatach marynarki wojennej w Gdyni, jak „Rybitwa” wykonana w Stoczni Gdyńskiej i jak wreszcie „Mewa” budowana również na stoczni P. Z. Inż. w Modlinie, są wykonane w dziewięciu dziesiątych z materiałów krajowych i całkowicie rękoma polskiego robotnika. Jest to zatem pierwszy nasz krok do uniezależnienia się w dziedzinie budownictwa okrętów wojennych od zagranicy. Oby był też zaczątkiem powstania własnego, silnego przemysłu budowy okrętów.

„Czajka” zostanie przeprowadzona Wisłą przez Płock, Włocławek, Toruń, Grudziądz, Tczew i Gdańsk do Gdyni, gdzie otrzyma uzbrojenie i kompletny ekwipunek.

____________________________________________________________________________________________________________________________________


Zdjęcie przedstawia tzw. wodowanie boczne, które było (i jest) stosowane w miejscach, gdzie basen portowy lub rzeka są zbyt wąskie, by wodować jednostkę rufą naprzód. Widoczna na fotografii fala oraz przechył kadłuba to najbardziej dramatyczny moment tego procesu.

Wzmianka o pozostałych jednostkach – Jaskółce, Rybitwie i Mewie – odnosi się do pierwszej serii polskich trałowców typu Jaskółka. Były to niezwykle udane okręty, które w kampanii wrześniowej 1939 roku stanowiły trzon Dywizjonu Minowców.



- P. Z. Inż. (Państwowe Zakłady Inżynierii): Tekst precyzuje, że stocznia w Modlinie była częścią tego potężnego przedwojennego koncernu, znanego głównie z produkcji motocykli Sokół i ciężarówek.

- „Dziewięć dziesiątych z materiałów krajowych”: To bardzo konkretna deklaracja ekonomiczna. W tamtym czasie (lata 30.) polski przemysł hutniczy i maszynowy osiągnął poziom pozwalający na niemal pełną autarkię przy budowie mniejszych jednostek.

- Trasa rejsu: Wyliczenie miast (Płock, Toruń, Tczew) podkreśla znaczenie Wisły jako głównej arterii transportowej łączącej serce kraju z Bałtykiem.

- „Siostrzyca”: Urocze, staropolskie określenie jednostki bliźniaczej (dziś powiemy „okręt typu...” lub „jednostka siostrzana”).

 

 

1935. Stocznia Modlińska Państwowych Zakładów Inżynierii.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1935. Pomnik Marszałka w Nowy Dworze.

22 maja 1935. Express Poranny, nr 140

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1935. Bilet Polskiej Linji Samochodowej S.A. na trasie Zakroczym - Modlin.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1935. Modlin. Motocykle Sokół 1000 M 111 kompanii motorowej 1 batalionu czołgów i samochodów pancernych.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1935. Centrum Wyszkolenia Czołgów i Samochodów Pancernych w Modlinie Twierdzy. Kompania szkolna dla małoletnich. Musztra formalna.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1935. Kompania czołgów Vickers na zbiórce w Centrum Wyszkolenia Czołgów i Samochodów Pancernych w Twierdzy Modlin.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1935. Centrum Wyszkolenia Czołgów i Samochodów Pancernych w Modlinie Twierdzy. Ładowanie czołgów TKS na autotransportery.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1935. Pluton czołgów TKS na autotransporterach przed wyruszeniem z Centrum Wyszkolenia Czołgów i Samochodów Pancernych w Twierdzy Modlin.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1935. Centrum Wyszkolenia Czołgów i Samochodów Pancernych w Modlinie Twierdzy. Kompania czołgów rozpoznawczych TKS. Jazda po przeszkodach.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

 

1935. Pierwszy dzień układania w Nowym Dworze jezdni z płyt betonowych sześciokątnych (trylinek) pod nadzorem inż. Władysława Trylińskiego, który był wynalazcą tej płyty.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1935.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Niebezpieczny Kwiat w sądzie

Terorem chciał zdobyć miłość

Sąd Okręgowy rozpatrzył sprawę 18-letniego młodzieńca z Nowego Dworu, niejakiego Szlamy Kwiata, który zakochał się w 19-letniej sąsiadce, Chai Rawickiej.

Dziewczyna nie reagowała jednak na uczucia miłosne młodzieńca, chociaż wszystkiemi sposobami starał się pozyskać jej względy. W najrozmaitszy sposób wyciągał od rodziców pieniądze, ażeby obdarowywać dziewczynę prezentami i słodyczami, chodzić z nią do kina i kawiarni.

Zaloty Szlamy Kwiata zakończyły się tragicznie. Kiedy przekonał się, że Rawicka nie darzy go uczuciem, pewnego dnia zatrzymał ją, żądając kategorycznej odpowiedzi. W ręku trzymał rewolwer i wołał: — Albo będziesz moją, albo umrzemy oboje! — Dziewczyna rzuciła się do ucieczki i Kwiat strzelił za nią kilkakrotnie. Jedna z kul utkwiła w okolicy karku.

Po strzałach Kwiat ukrywał się, lecz aresztowany przyznał się do winy, mówiąc, że chciał popełnić samobójstwo, strzelał zaś tak nieumiejętnie, że trafił umykającą dziewczynę. Rawicka powróciła do zdrowia, lecz niedoszły jej narzeczony stanął przed sądem, oskarżony o usiłowanie dokonania zabójstwa.

Sąd skazał Kwiata na 2 lata więzienia i zawiesił mu karę. Po ogłoszeniu wyroku na sali rozegrała się niebywała scena. Skazany oraz matka jego podbiegli do ławy obrończej, gdzie siedzieli adwokaci Hofmokl-Ostrowski i Magalif, pochwycili ich na ręce i poczęli obsypywać gorącemi pocałunkami, dziękując za obronę. Scena ta wywołała dużą wesołość na sali.

 

 

 

1935. Sąd wojskowy wyznaczył termin rozprawy przeciwko winnym nadużyć w Batalionie Elektrotechnicznym w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Sąd wojskowy w Warszawie ma wyznaczyć termin rozprawy przeciwko winnym nadużyć w baonie elektrycznym w Nowym Dworze. Oskarżeni są podpułkownik M. Rewieński, major Z. Podgórski, kapitan M. Niedzielski, kapitan E. Szuber, chorąży p. Rachwala i sierżant J. Wójcicki.

Oskarżeni utworzyli czarny fundusz pułkowy, który składał się z dochodów uzyskiwanych z dzierżawy gruntów, obok koszar, z pracy saperów, sfałszowania rachunków itp. Pieniądze z czarnego funduszu szły na reprezentacyjne przyjęcia, na renumeracje i inne tego rodzaju cele.

 

 

1935. Sprawa o nadużycia wojskowe w Baonie Elektrotechnicznym w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Z sądów.

SPRAWA O NADUŻYCIA WOJSKOWE.

Prokuratura wojskowa doręczyła akt oskarżenia o nadużycia pieniężne w baonie elektrycznym w Nowym Dworze. Do odpowiedzialności karnej przed sądem wojskowym pociągnięto dowódcę baonu ppłk. Marcelego Rewieńskiego, jego zastępcę mjr. Zdzisława Podgórskiego, kwatermistrza kpt. Mieczysława Niedzielskiego i kpt. Eugenjusza Szuberta oraz podoficerów administracyjnych Pawła Rachwała i sierżanta Wójcickiego. Oskarżonym zarzuca się, że fundusze z dzierżawy gruntów przykoszarowych i gospodarstw rolnych oraz pracy saperów używano na reprezentacyjne przyjęcia, renumeracje, urządzenia gabinetu dowódcy, sprawienie srebrnego puharu na zawody tennisowe. Poza tem posługiwano się wykazem nieistniejących osób, którym rzekomo wypłacano pieniądze.

Zarzuty, postawione oficerom, obejmują działanie na szkodę skarbu państwa, przez wydatkowanie sum na cele prywatne, tolerowanie i prowadzenie nielegalnych rachunków. Podoficerowie oskarżeni są o kwitowanie przyjęcia fikcyjnych robót i dostaw. Na rozprawę sądową, która się odbędzie w maju, powołano 53 świadków.

 

 

 

1935. Znaczek nowodworskiego klubu sportowego MKS Świt.

 

 

 

1935. W Warszawie przeklinają Nowy Dwór.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

DOBRY WIECZÓR — KURJER CZERWONY Sobota, 9 lutego 1935 r.

TANIE RĘCE

Widmo Nowego Dworu

W okropnem cuchnącem podwórzu u stóp schodów, tuż pod okienkiem suteryny leżą gnijące zwłoki kota, za którego skrwawionem futerkiem świecą srebrne igiełki szronu.

I ten porzucony i niepodniesiony przez nikogo kot staje się jakgdyby symbolem bezlitosnej atmosfery panującej w tych domach troski i nędzy. Ktoby się tam rozczulał nad kotem, kiedy nikt tu nie ma litości dla człowieka.

Schody, pod któremi leży ścierwo kocie są tak samo ponure, wydeptane, cuchnące, pełne lepkiego błota i waty stworzonej z kurzu i wilgoci, jak tamte schody w innym domu na Zamenhofa. Z tą różnicą, że rzemieślnik chałupniczy, którego adres teraz ściskam w ręku, mieszka jeszcze znacznie wyżej od tamtego pierwszego krawca. Tamtego pięcio-idziesta były płaszcze, ten według ma należeć do szczęśliwszych: ma prócz płaszczy i męcze i marynarki w robocie, a więc sezon dłuższy, niż u tamtego.

Czy te straszne schody nigdy się nie skończą? Chwilami, mimo że jest poranna zapadają w tak kompletną mrok, że trzeba, przezwyciężywszy całe obrzydzenie do brudnego brudu poręczy, szukać jej po omacku, chwilami pada na nie nagle jasny snop światła z milczącego okienka, lub otworu w suficie i odsłania całą ich nędzę. „Mój” krawiec mieszka bardzo wysoko, na poddaszu. Poddasze to okazuje się zresztą zwykłym strychcm, długim korytarzem z ubitą ziemią zamiast podłogi, ażurowe drewniane przegrodzenia oznaczają tu poszczególne mieszkania. Nad jednem z nich nastukany numer. Pukam.

W pierwszej izdebce, która jest właściwie ciasną kuchenką, o zgazonym ognisku rzuca mi się przede wszystkiem w oczy bezczynna maszyna do szycia, przykryta, jak całunem, płócienną płachtą. Nikt przy tej maszynie nie siedzi, nikt na niej nie od dawna nie pracował. Już wiem prawie wszystko, zanim jeszcze udało mi się porozmawiać z gospodarzami.

Ale są i oni. Starsza już kobieta (kto, zresztą, odgadnie, ile ma naprawdę lat) bezsenna o zapadniętej piersi, i bardzo mizerny mężczyzna o zaczerwienionych powiekach, policzkach, porośniętych czarną szczeciną i ubraniu tak zniszczonem, że nieledwie w łachmanach.

Te same miedne spojrzenia, ta sama niechęć.

Czego chcą od nich obcy ludzie? Czy im coś pomogą?

Chcą się tylko dowiedzieć? Może się coś zaradzi? Czemu nie, można i opowiadać. Zawsze to lżej dowiedzieć o swojej biedzie. Sąsiadka icha także należy do nich. Nie zapraszała na chyboczące się krzesełko przy stole, którego płócienny obrus w kraty dawno nie miał kontaktu z mydłem. Tuż za stołem wielkie meblowe łóżka, świadkowie lepszych czasów, a nad łóżkami w czarnych ramach powiększona fotografja kobiety. Kobieta ma rozpuszczone na ramiona gęste czarne długie włosy, regularne rysy i nieruchome spojrzenie. Czyżby to była fotografja tej samej bezsebnej kobiety, która teraz kiwając się na stołku powtarza tylko jedno: „Bardzo jest źle, ach, bardzo jest źle...” Nie pytam. Kontrast jest zbyt wielki między temi dwiema kobietami.

UBRANIA GOTOWE NA ŚWIĘTOKRZYSKĄ

Tak, ten wynędzniały, wybladły człowieczek o zaczerwienionych powiekach był niegdyś krawcem „pierwszej klasy”, krawcem, którego robota tak się podobała jednemu z kupców na Świętokrzyskiej, że zaproponował mu, aby porzucił innych kupców i całkowicie przeniósł się do niego.

— To było właśnie moje nieszczęście, że się zgodziłem. Przeniosłem się do jednego z właścicieli sklepów na Świętokrzyskiej. On tylko dawał mi skrojone marynarki, płaszcze i spodnie, a ja szyłem.

Ale czasy stawały się coraz gorsze. Jak spod ziemi wyrosła konkurencja, grażu w Warszawie, potem groźniejsza, bo na prowincji. Zjawiali się w sklepie na Świętokrzyskiej krawcy i mówili: „Zrobię panu to samo o 2 złote na sztuce taniej” i kupiec się godził, a starego droższego krawca odprawiał. Roboty było coraz mniej.

Doszło do tego, że gdy dawniej za uszycie garnituru krawiec pierwszej klasy brał 11 złotych, teraz znaleźli się tacy, którzy robią to za 5 złotych i jeszcze się proszą.

KOSZMAR NOWEGO DWORU

— A najgorszy to Nowy Dwór. Żeby on był przeklęty — mówi nagle żona krawca.

— Nowy Dwór?

— Tak. W Nowym Dworze teraz wszyscy są chałupnikami odzieżowymi, wszyscy szyją. To im teraz, a nie nam wydaje robotę Świętokrzyska ulica. Oni biorą skrajane garnitury i skrajane płaszcze i szyją za psie pieniądze. Oni nas wygryźli, bo kupiec woli dać temu, co taniej weźmie. Tym z Nowego Dworu to się opłaca: na prowincji życie jest tańsze, niż w Warszawie, za komorne nie muszą płacić, bo mieszkają przeważnie we własnych chałupach, kiedy my za taką... no, klatkę płacimy 39 złotych komornego... więc Nowy Dwór może, a my nie.

Rezultat — dają do Nowego Dworu robotę, a w mieszkaniu warszawskiego krawca maszyna stoi, niczem trumna, przykryta płóciennym całunem.

Ten Nowy Dwór jest na ustach wszystkich chałupników odzieżowych. I tutaj, gdzie nie pracują i w innych mieszkaniach, gdzie turkoczą maszyny (będzie o nich w następnych feljetonach) powracały skargi na Nowy Dwór, który podkopał Warszawę nieuczciwą konkurencją, obniżył ceny i odebrał pracę tylu ludziom.

— Nasze ręce są tanie, — powiedział z goryczą wynędzniały krawiec, wyciągając przed siebie żylaste, czarne dłonie z nabrzmiałemi wiązaniami palców — ale co? Ich ręce okazały się jeszcze tańsze.

A żona jego, jak drugi głos w pogrzebowym chórze, wylicza jednym tchem tych wszystkich, których Nowy Dwór doprowadził do ruiny:

— Nasz sąsiad z parteru z tego domu, też krawiec, 12 lat pracował u jednego kupca. Teraz nie daje mu ani jednej sztuki. Nie mają w domu nic, ani grosza. Wynajmuje się do noszenia węgla.

Drugi krawiec tu, z Miłej, z robotą chodził codziennie do kupców na Świętokrzyskiej, na Kercelaku, wszędzie. Aż raz, kiedy mu znowu nie dali roboty, poszedł do Wisły i utopił się. To Nowy Dwór go zabił...

„A JAK PANU KOŃ ZACHORUJE?”

Brak pracy jest spewnością największą bolączką tych ludzi. Ale w okresach, gdy praca ta jest, także nie brak im poważnych trosk. Jedną z największych, której należałoby czemprędzej zaradzić, jest katastrofalny brak wszelkiej odpowiedzialności kupca za jego pracownika.

— Przed rokiem zachorowałem przy robocie. Stałem przy maszynie i nagle zaczęło marnieć w oczach wszystkich puchnąć — opowiada krawiec. — Okazało się, że to ciężki atak nerkowy. Musiałem pójść do łóżka, leczyć się. Czy mój pracodawca się mną zainteresował? Skądże? Robotę dał innemu, a o mnie natychmiast zapomniał. Każdy urzędnik, każdy sprzedający w sklepie, każda służąca mają opiekę, my żadnej. Kiedy było mi już trochę lepiej, poszedłem do mojego kupca, tego, który odmówił mnie od innych i był moim jedynym pracodawcą, próbowałem mu tłumaczyć, że jego obowiązkiem jest pomóc mi w leczeniu. Nie chciał o niczem słuchać.

— „Panie” powiedziałem mu, „gdyby panu koń zachorował teżby go pan leczył, a człowieka pan nie chce?”.

Nie chciał. Krawiec wie, zresztą, czemu nie chciał: konia trzeba kupować za pieniądze — ludzi znajduje się na miejsce chorego dziesiątki innych.

KARTA RZEMIEŚLNICZA

„Mój” krawiec opowiedział mi jeszcze wiele ciekawych rzeczy, o których dowiedział się w zawodowym związku chałupników. Nowa ustawa scaleniowa przewiduje w stosunku do pracodawców chałupniczych obowiązek ubezpieczania chałupników. Ale kupcy nie chcą tego obowiązku wypełniać. Wymyślili więc wykręt. Żądają od chałupników, by wykupywali karty rzemieślnicze. Chałupnik z kartą rzemieślniczą staje się oficjalnie samodzielnym majstrem choćby w gruncie rzeczy był podawnemu chałupnikiem zależnym od kupca, dającego mu robotę, jako taki się nie liczy.

— Więc, dają teraz robotę tylko tym chałupnikom, co mają karty rzemieślnicze, poto, by zrzucić ze siebie wszelkie obowiązki. Takie mądre!

Krawiec zamyślił się, a potem powiedział powoli z goryczą:

— Mój kupiec nawet sam sobie wykupił kartę rzemieślniczą, że on jest niby majster nam równy, a nie żaden pracodawca. A igły nie potrafi nawlec, nietylko szyć. Taki on majster. Wszystko to poto, żeby jak zachorujemy, dać nam zdechnąć jak psom.

I po długiej chwili męczącej ciszy, dodaje wskazując na milczącą maszynę:

— A my nic więcej nie chcemy, tylko pracy i opieki nad nami.

Schodzę po niekończących się schodach wdół. Przed oczy migają mi kolorowe szyldy na ulicy Świętokrzyskiej, szyldy na których stoją sztywno i posępnie panowie w gotowych ubraniach. W uszach brzmi okrzyk kupców, wciągających do sklepu klientów: „U nas najtaniej! u nas najtaniej!”.

A ponad tem wyciągają się żylaste czarne dłonie z nabrzmiałemi wiązaniami palców.

— Nasze ręce są tanie...

(d. c. n.). K. B.

_____________________________________________________________________________________________________________________________


Tytułowy Nowy Dwór nie jest tu tylko nazwą miejscowości, ale symbolem dumpingu cenowego. Autor pokazuje mechanizm niszczenia rynku: krawcy z mniejszych miast, mający niższe koszty życia, oferowali ceny, którym warszawscy rzemieślnicy nie mogli sprostać. Prowadziło to do „wyścigu na dno” – wygrywał ten, kto zgodził się pracować za głodową stawkę.

Symbolika Maszyny i Śmierci.

Maszyna do szycia, narzędzie pracy i przeżycia, opisana jest jako przykryta „niczem trumna, płóciennym całunem”. To silna metafora – bez pracy maszyna staje się martwa, a wraz z nią „umiera” zawodowo i życiowo jej właściciel. Porównanie do zwłok kota na początku tekstu domyka tę klamrę: w świecie bezlitosnego kapitalizmu lat 30. życie człowieka jest warte tyle, co życie bezpańskiego zwierzęcia.

Przedmiotowe traktowanie człowieka.

Najbardziej uderzający jest fragment o koniu: „Gdyby panu koń zachorował, teżby go pan leczył, a człowieka pan nie chce?”. Odpowiedź jest brutalna: koń kosztuje, więc trzeba o niego dbać jako o kapitał. Człowiek-chałupnik jest darmowy i zastępowalny – na jego miejsce czekają „dziesiątki innych”.


Artykuł wpisuje się w nurt reportażu zaangażowanego. Autor (sygnujący się jako K. B.) nie tylko opisuje biedę, ale demaskuje konkretne mechanizmy prawne i ekonomiczne:

Krytykuje brak empatii kupców ze Świętokrzyskiej.

Pokazuje bezsilność państwa, którego reformy (ustawa scaleniowa) są łatwo obchodzone przez silniejszych.

Podkreśla rozpad więzi społecznych – konkurencja między krawcami prowadzi do samobójstw (wzmianka o skoku do Wisły).


- Chałupnik: Osoba wykonująca pracę zarobkową w domu (system nakładczy), a nie w fabryce. Chałupnicy byli najbardziej wyzyskiwaną grupą, pozbawioną ochrony socjalnej.

- Suteryna: Pomieszczenie mieszkalne lub użytkowe znajdujące się częściowo poniżej poziomu terenu (piwniczne). Symbol najskrajniejszej biedy.

- Karta rzemieślnicza: Oficjalny dokument uprawniający do prowadzenia warsztatu. W tekście kupcy zmuszają do jej wykupu, by udawać, że chałupnik jest „samodzielną firmą”, co zwalniało kupca z płacenia składek na ubezpieczenie zdrowotne pracownika.

- Ustawa scaleniowa: Reforma z 1933 roku, która miała ujednolicić system ubezpieczeń społecznych w Polsce. Autor wspomina o niej w kontekście prób obejścia prawa przez pracodawców.

- Kercelak: Słynne warszawskie targowisko na Woli, gdzie handlowano wszystkim – od ubrań po gołębie. Miejsce to kojarzyło się z „taniochą” i handlem naręcznym.

- Zgazone ognisko: Kuchnia węglowa lub piec, w którym tli się gaz/czad z powodu złej wentylacji lub oszczędności na opale.

 

 

 

1935. Ogłoszenia prasowe firm nowodworskich.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1935. Express Kaliski, nr 283.

 


Tajemnicza ucieczka pensjonarki z domu rodzicielskiego

Do policji w Nowym Dworze wpłynęło zameldowanie złożone przez Marję Rostkowską, że córka jej 16-letnia Irena, pensjonarka wyszła z domu w dniu 7-ym b. m. i dotychczas nie wróciła.

Irena Rostkowska zabrała ze sobą bieliznę, garderobę, oraz 400 zł. z szuflady biurka. Rodzice poszukiwali córki przez kilka dni, a kiedy poszukiwania nie dały rezultatów zwrócili się o pomoc do policji.

Na skutek otrzymanego meldunku władze policyjne wdrożyły dochodzenie. Stwierdzono, że dziewczyna nie miała żadnych znajomości i że bez wiedzy matki nigdy dłużej nie pozostawała poza domem. Ostatnio Irenka Rostkowska zdradzała dziwny niepokój, a na pytania matki dawała wymijające odpowiedzi.

Dalsze dochodzenie policji ustaliło, iż w dniu 7-ym b. m. widziano Rostkowską z jakimś nieznajomym przystojnym mężczyzną na dworcu kolejowym w Nowym Dworze. Irenka wsiadła z nieznajomym do pociągu odjeżdżającego do Warszawy. Kim był ów mężczyzna niewiadomo.

Zagadkowe zaginięcie młodej pensjonarki wywołało duże poruszenie w mieście. Istnieje przypuszczenie, że pensjonarka zwabiona jakiemiś obietnicami została w podstępny sposób uprowadzona z domu rodzicielskiego.

Policja rozesłała telegramy o zaginięciu dziewczyny do wszystkich posterunków, podając rysopisy Rostkowskiej i jej tajemniczego towarzysza.

________________________________________________________________________________________________________________________________


- Pensjonarka: W tamtym okresie oznaczało to zazwyczaj uczennicę szkoły żeńskiej z internatem lub dziewczynę na wydaniu pobierającą nauki dobrych manier.

- 400 zł: W 1935 roku była to pokaźna kwota (równowartość kilku miesięcznych pensji robotnika).

- b. m.: Skrót od „bieżącego miesiąca”.

 

 

 

1935. Kurjer Poranny, nr 287.

 

NIECODZIENNA UROCZYSTOŚĆ W NOWYM DWORZE

Straż pożarna jako ośrodek sportu

Na piękny, jesienny dzień, wyzłocony słońcem i wyglądający jak wspomnienie lata, przypadła w ubiegłą niedzielę uroczystość otwarcia nowej strzelnicy Ochotniczej Straży pożarnej im. Tad. Szarewskiego w Nowym Dworze, za Jabłonną.

Strzelnica ta zawdzięcza swe powstanie wspólnym wysiłkom Zarządu Oddziału Powiatowego Związku Straży pożarnych, którego prezesem jest wicestarosta powiatowy, p. Tadeusz Szarewski, i miejscowego społeczeństwa, z burmistrzem, p. Przedwieckim na czele i jest pięknym przykładem współdziałania tych dwóch czynników.

Na miejscowe boisko sportowe w Nowym Dworze przybyli, prócz licznych tłumów publiczności, która chętnie skorzystała z okazji, by spędzić kilka godzin na świeżem powietrzu, starosta pow. p. Mieszkowski z małżonką i córeczką, wicestarosta p. Szarewski, płk. Zapolski, burmistrz miasta p. Czesław Przedwiecki, liczni przedstawiciele wojskowości i miejscowego społeczeństwa.

Zebranych powitał prezes powiatowego Związku Straży Poż. i jako inicjator budowy strzelnicy, wicestarosta Szarewski, podkreślając potrzebę współpracy organizacji Straży pożarnych ze społeczeństwem zwłaszcza w dziedzinie sportu, że Straż pożarna w Nowym Dworze, która niedawno obchodziła 50-lecie swego istnienia, wkrótce już będzie rozporządzała własnem pomieszczeniem. Następnie mówca przedstawił działalność Oddziału powiatowego Straży Pożarnych na polu sportowem w okresie ostatniego 2-lecia. Działalność ta była bardzo owocna, czego dowodem, że na 85 istniejących straży w powiecie, 4 posiadają sekcje kolarskie, 2 mają strzelnice małokalibrowe, 4 sekcje piłki nożnej, 6 kluby sportowe, 3 siatkówkę i koszykówkę. Pozatem do dyspozycji straży są 4 karabinki. W ciągu dwóch lat udało się też zorganizować kilka imprez sportowych, dla wciągnięcia członków straży w szerszą orbitę życia sportowego.

W programie wyszkolenia straży pożarnych pewna ilość godzin przeznaczona jest na wychowanie fizyczne i strzelectwo, przyczem zainteresowanie strzelectwem z każdym dniem wzrasta. Do niedzielnych zawodów zgłosiło się 18 zespołów w liczbie 54 zawodników, oraz 24 zawodników indywidualnych.

Skolei burmistrz p. Przedwiecki, przedstawił życie sportowe miasta, skupiające się na dużem, pięknem boisku, gdzie już jest plac pod piłkę nożną, koszykówkę i korty tenisowe i gdzie obecnie stanęła nowa strzelnica. Jako organizacje sportowe wymienił klub sportowy „Świt”, założony przy ośrodku zdrowia, klub „Nadnarwiankę”, „Jutrznię” i „Hapoel”. Zainteresowanie się sportem jest duże, czego dowodem, że na meczach piłki nożnej bywało do 6.000 osób, brak instruktorów jednak utrudnia systematyczną pracę. Najmłodszą organizacją wychowania fizycznego jest „Hufiec” szkolny, przy dokształcającej szkole zawodowej, który dziś liczy 29 członków, ćwiczących pod kierunkiem komendanta Koskowskiego.

Skolei starosta, p. Mieszkowski, zaproszony przez p. Szarewskiego otworzył strzelnicę, przez oddanie pierwszego strzału, poczem zaczęło się strzelanie do tarcz, przyczem nadmienić należy, że p. Szarewski ufundował własnym kosztem jeden karabinek do użytku straży.

Wyniki zawodów strzeleckich były następujące:

W strzelaniu zespołowem: 1) Straż poż. z Rembertowa (nagroda p. Szarewskiego, karabinek), 2) Ursus (nagroda figurka strzelca, ufundowana przez Zw. Strzel. „Ursus”), 3) Modlin Stocznia, 4) Straż poż. Otwock.

W strzelaniu indywidualnem: 1) J. Horoś — Zakroczym (nagr. puhar star. Mieszkowskiego), 2) J. Bank — Marki (nagr. plakieta wicestar. Szarewskiego), 3) R. Marchel — Rembertów, 4) J. Kawalec — Nowy Dwór.

Równocześnie z zawodami strzeleckiemi, które nie przedstawiały specjalnej atrakcji dla szerszej publiczności, odbyły się, przy dźwiękach doskonałej orkiestry reprezentacyjnej, biegi na 100 i 300 metrów, skoki w dal, wzwyż i o tyczce, wreszcie pchnięcie kulą.

Popołudniu publiczność i przybyli z Warszawy goście przypatrywali się z zajęciem meczowi piłki nożnej między miejscowym „Świtem” a warszawską „Polonią”, która oczywiście wygrała w stosunku 4:0.

H. B.

 

 

 

1935. Nadużycia pieniężne i przywłaszczenia dyrektora publicznej szkoły powszechnej Nr 3 w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Nawet uchwała Rady Miejskiej

Nie wystarcza p. Steinfelsenowi w Nowym Dworze

(Kor. własna).

Frakcja „Bundu” przy nowodworskiej Radzie Miejskiej zgłosiła wniosek nagły w sprawie kierow. publicznej szkoły powszechnej Nr. 3 w Nowym Dworze, p. Leona Steinfelsena, członka zarządu BB, stojącego pod zarzutem nadużyć pieniężnych i przywłaszczeń.

Przy zapisie dzieci przywłaszczył sobie pewne sumy pieniędzy. W kasie Opieki Szk. Nr. 3 okazał się brak tysiąca kilkuset złotych. Chociaż p. Steinfelsen miał pieniądze na zakup potrzebnych materjałów szkolnych, nie płacił za nie gotówką i umyślnie wprowadzał kupców w błąd, dając im weksle z urzędową pieczęcią szkolną, których nie wykupywał.

Sprawa ta — jak stwierdza wniosek — od dłuższego czasu jest głośna w Nowym Dworze, jednak do dnia dzisiejszego kier. Steinfelsen pozostaje na swojem stanowisku.

Poszczególni pokrzywdzeni obywatele zwracali się do Zarządu Miejskiego ze skargami i dowodami, ale skargi te nie dały żadnego rezultatu.

Ze względu na to, że ciążące na kierowniku Steinfelsenie zarzuty podrywają jego autorytet w szkole i z uwagi na to, że zarzuty te są znane i dzieciom szkolnym, wniosek stwierdza, że dalsze pozostawanie p. S. na stanowisku kierownika szkoły jest wielce demoralizujące. Podpisani wnoszą, aby Zarząd Miejski zebrał wszelkie dane i materjały, dotyczące zarzutów nadużyć p. Leona Steinfelsena i przesłał do urzędu prokuratorskiego.

***

Rada Miejska jednomyślnie wniosek ten uchwaliła, ale mimo tej uchwały Steinfelsen w dalszym ciągu urzęduje...
__________________________________________________________________________________________________________________________


- Bund: Socjalistyczna partia żydowska działająca w przedwojennej Polsce.

- BB (BBWR): Bezpartyjny Blok Współpracy z Rządem – organizacja polityczna wspierająca sanację.

- Weksle z pieczęcią szkolną: Kierownik wykorzystywał autorytet instytucji publicznej do zaciągania prywatnych zobowiązań lub oszukiwania dostawców.

 

 

 

1935. Nowodworska orkiestra strażacka.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1935. Nowy burmistrz w Nowym Dworze - Czesław Przedwiecki.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Nowoobrany burmistrz m. Nowego Dworu

P. Przedwiecki Czesław, urodzony dn. 7.II.1895 r. w Nowym-Dworze, z zawodu nauczyciel szkoły powszechnej, obecnie jest kierownikiem 7-mioklasowej szkoły powszechnej Nr. 2 w m. Nowym-Dworze. Nowowybrany burmistrz ukończył państwowy wyższy kurs nauczycielski. Pracuje w szeregu organizacyj społecznych, nauczycielskich i politycznych. Od roku 1928 był wiceburmistrzem.

Zatwierdzenie burmistrza w Nowym Dworze stanowi końcowy etap wyborów burmistrzów w pięciu miastach podstołecznych powiatu warszawskiego. Żaden z burmistrzów poprzednich nie zdołał utrzymać się na swym stanowisku. Kandydatury ich bądź nie były wcale wysuwane, bądź przepadły podczas dokonywanych wyborów.

 

 

 

1935. Tygodnik Handlowy, nr 23.

 

Obwieszczenia

Sąd Grodzki w Nowym Dworze, okręgu sądu okręgowego w Warszawie, zgodnie z wnioskiem Karola Kolbego, zamieszkałego w Pabjanicach, ul. Legjonów Nr. 69 oraz na zasadzie art. 94 Prawa Wekslowego, wzywa niniejszem posiadacza jednego zaginionego wekslu, na sumę 100 zł., wystawionego w Warszawie dnia 7 maja 1935 r. przez Mendla Kagana, zam. w Nowym Dworze, płatnego w dniu 31 lipca 1935 r. w Nowym Dworze, na zlecenie firmy „M. Achtung i J. Grosman“ w Warszawie, ul. Gęsia Nr. 10, żyrowanego przez firmę „J. Poznański“ w Łodzi, ul. Piotrkowska Nr. 35 i firmę „Pabjanickie Zakłady Włókiennicze, dawniej R. Kindler“ sp. akc. w Pabjanicach, ul. Traugutta Nr. 4, aby w ciągu dni 60, licząc od dnia ogłoszenia niniejszego wezwania, zgłosił się do Sądu Grodzkiego w Nowym Dworze i okazał wymieniony weksel, w przeciwnym bowiem razie zostanie on uznany przez Sąd za umorzony.
Nr. sprawy CO. II/35.

SĘDZIA GRODZKI:

(—) St. Łącki




Na podstawie tekstu możemy odtworzyć „ścieżkę” tego dokumentu oraz powód interwencji sądu:

Powstanie długu: 7 maja 1935 r. Mendel Kagan z Nowego Dworu wystawia weksel na 100 zł (wtedy była to spora kwota, ok. 1/3–1/2 miesięcznej pensji nauczyciela).

Obieg handlowy: Weksel trafia do firmy „M. Achtung i J. Grosman” w Warszawie. Następnie zostaje „żyrowany” (przekazany dalej) firmie „J. Poznański” w Łodzi, a potem wielkim zakładom włókienniczym w Pabianicach (dawniej R. Kindler).

Zaginięcie: Ostatnim legalnym posiadaczem był prawdopodobnie Karol Kolbe. Weksel zaginął (został zgubiony lub skradziony).

Akcja ratunkowa: Karol Kolbe zgłasza sprawę do sądu. Sąd publikuje to obieszczenie, dając ewentualnemu znalazcy 60 dni na ujawnienie się.

Cel: Jeśli po 60 dniach nikt nie przyniesie weksla do sądu, dokument zostanie „skasowany”. Karol Kolbe będzie mógł wtedy domagać się zapłaty od dłużnika bez fizycznego posiadania papieru, a osoba, która ewentualnie znalazła weksel, nie będzie mogła go już spieniężyć.


- Weksel: Papier wartościowy, w którym wystawca zobowiązuje się do zapłaty określonej sumy w konkretnym terminie. W 1935 roku był on powszechnym środkiem płatniczym w handlu.

- Sąd Grodzki: Sąd najniższej instancji w II RP (odpowiednik dzisiejszego sądu rejonowego).

- Na zasadzie art. 94 Prawa Wekslowego: Przywołanie konkretnej podstawy prawnej z ustawy z 1924 roku, która pozwalała na unieważnienie dokumentu, jeśli ten zaginął lub został skradziony.

- Żyrowany (Indosowany): Przeniesiony na inną osobę/firmę poprzez podpis na odwrocie (indos). Weksel z ogłoszenia „krążył” w obrocie – od wystawcy, przez pośredników, aż do ostatniego posiadacza.

- Umorzony: Uznany za nieważny. Po umorzeniu nikt nie mógł już żądać wypłaty pieniędzy na podstawie tego konkretnego dokumentu.

- Pabjanice / Legjonów: Ówczesna pisownia nazw (dzisiaj: Pabianice, ul. Legionów).

 

 

 

Ok. 1918-1939 r. Ul. Warszawska w Nowym Dworze.

foto - Michel Jankiel Juress

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

>> Michel Jankiel Juress: ludzie i miasto w obiektywie nowodworskiego fotografa <<

 

 

 

1936 r.

 

 

1936. Najazd myszy i szczurów na Nowy Dwór.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Najście myszy i szczurów pod Modlinem.

W Nowym Dworze pod Modlinem, nad Wisłą, pojawiły się w tych dniach ogromne ilości myszy i szczurów, zwykłych i białych. Jak się okazuje, najście to spowodowane jest następującem odkryciem. Pod Nowym Dworem zamieszkuje niejaki Rabcew, który prowadzi hodowlę myszy i szczurów do celów naukowych. Ponieważ Rabcew nie ma na to pozwolenia, więc policja zażądała od niego wyjaśnień. Gdy w trakcie tych sporów ktoś otworzył niebacznie drzwi od pokoju, gdzie ta hodowla się odbywała, całe mnóstwo myszy i szczurów wysypało się na ulicę i pomknęło szybko w stronę miasteczka. Obecnie Nowy Dwór jest zmobilizowany: postawiono pułapki, założono trutki i sprowadzono z okolicy kilkadziesiąt kotów.

 

 

 

1936. W Nowym Dworze dręczą zwierzęta.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

W Nowym Dworze dręczą zwierzęta

Inspektorzy Polskiej ligi ochrony zwierząt w Warszawie pod przewodnictwem nadinspektora p. Adama Felsa i w asyście funkcjonarjuszów P.P., dokonali inspekcji w Nowym Dworze.

W wyniku opieczętowano 6 koni odparzonych z ranami ropiejącemi pod uprzężą. Jednego konia wyniszczonego, okaleczałego i z chorobą oczu, z których sączyła się materja zabito w sposób humanitarny.

Oprócz tego dokonano bezpłatnie 10 opatrunków okaleczałym koniom oraz skonfiskowano 14 zepsutych wędzideł, które raniły pyski oraz dwie grube laski, któremi bito krowy. 12 osób ukarano grzywnami za dręczenie zwierząt i drobiu.

 

 

 

1936. Obwieszczenie o licytacji nieruchomości w Nowym Dworze położonej przy ul. Wychodniej i Zakroczymskiej, na której mieścił się m.in. murowany budynek kino-teatru.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 


Komornik sądu grodzkiego w Warszawie, 1-go rewiru, Mikołaj Sawicki, z siedzibą w Warszawie przy ulicy Dobrej 56 (róg Lipowej), obwieszcza, że na żądanie Stanisława Drozdowskiego w poszukiwaniu procentów od wierzytelności i kosztów procesu i in. w dniu 26 maja 1936 r. od godziny 10-ej odbędzie się w sali sądu okręgowego w Warszawie, Plac Krasińskich 12, publiczna sprzedaż przez licytację nieruchomości miejskiej, położonej w mieście Nowym Dworze, pow. warszawskiego, przy ulicach Wychodniej i Zakroczymskiej, oznaczonej Nr. hipotecznym dawniej 26, obecnie 21, i należącej do Lejby i Gitli małżonków Junkier.

Nieruchomość ta składa się z placu o przestrzeni, zgodnie z wykazem hipotecznym, 241 sążni kw. czyli 3306,5 łokci kw., ogrodzonego parkanem; na nieruchomości rośnie 45 drzew owocowych i znajdują się następujące zabudowania:

1.dom piętrowy z bali sosnowych, kryty blachą ocynkowaną, z instalacją elektryczną,

2.dom parterowy z facjatami, zbudowany z bali sosnowych, kryty blachą ocynkowaną, z instalacją elektryczną,

3.szopa z desek sosnowych i stróżówka murowane, kryte częściowo papą i częściowo blachą,

4.komórki z desek sosnowych, kryte blachą,

5.ustęp murowany, kryty blachą,

6.śmietnik murowany i

7.budynek murowany, kryty blachą ocynkowaną, przeznaczony na kino - teatr; w budynku znajduje się aparat kinematograficzny Jarosza i aparatura dźwiękowa Telefunken; do budynku przybudowano pomieszczenie, kryte blachą, dla dozorcy oraz elektrownia, gdzie mieści się motor spalinowy f. Perkun o sile 4 koni mech. i dynamo 40 amper. wraz z tablicą rozdzielczą oraz inne przynależności, szczegółowo wskazane w opisie, sporządzonym w dniu 16 marca 1934 r.

Powyższa nieruchomość nie jest w zastawie, ma urządzoną księgę hipoteczną w wydziale hipotecznym przy sądzie grodzkim w Warszawie, jest obciążona hipotecznymi długami, kaucjami i ostrzeżeniami na ogólną sumę 41.527 zł. 85 gr. oraz podlega sprzedaży w całkowitym komplecie podług wskazanego wyżej opisu.

Licytacja rozpocznie się od sumy oszacowania zł. 40.000.

Zamierzający wziąć udział w licytacji obowiązany złożyć wadjum zł. 4.000.

___________________________________________________________________________________________________________________________________


Kino-Teatr: To najcenniejszy element. Wyposażone w nowoczesną jak na tamte czasy aparaturę dźwiękową marki Telefunken (niemiecka potęga technologiczna). Obecność „aparatu Jarosza” sugeruje sprzęt polskiej lub popularnej wtedy konstrukcji.

Stan prawny: Nieruchomość należała do małżeństwa Junkier. Była mocno zadłużona – suma długów (41 527 zł) przewyższała cenę wywoławczą (40 000 zł). To sugeruje, że właściciele wpadli w poważne kłopoty finansowe, prawdopodobnie przez inwestycje w sprzęt kinowy lub ogólny kryzys.

Rok 1936 to czas, gdy Polska wychodziła z wielkiego kryzysu. 40 000 złotych było wtedy fortuną. Dla porównania:

Robotnik zarabiał ok. 100–150 zł miesięcznie.

Nauczyciel ok. 250 zł.

Dobra pensja urzędnicza to 400–500 zł.

Cena wywoławcza odpowiadała więc mniej więcej 80–100 średnim rocznym pensjom ówczesnego inteligenta.

 

- Komornik sądu grodzkiego: Sąd grodzki był sądem najniższej instancji (rozstrzygał mniejsze sprawy). Rewir to obszar działania danego komornika.

- W poszukiwaniu procentów od wierzytelności: Oznacza po prostu egzekucję długu wraz z narosłymi odsetkami.

- Sążeń kwadratowy i Łokieć kwadratowy: Dawne jednostki miary powierzchni. 1 sążeń kwadratowy pruski (często stosowany) to ok. 14,2 m2. Z tekstu wynika, że 241 sążni = 3306,5 łokci. Przeliczając to na współczesne miary, działka miała około 880–900 metrów kwadratowych.

- Facjata: Okno lub pokój na poddaszu, wystający ponad połaci dachu (często z własnym daszkiem).

- Bali sosnowe: Grube kłody drewna. Domy z bali były solidne, ale w miastach powoli wypierane przez mur.

- Motor spalinowy f. Perkun i dynamo: Nieruchomość miała własną „mikro-elektrownię”. Firma Perkun była słynną warszawską fabryką silników. Dynamo o sile 40 amperów służyło do zasilania projektora i oświetlenia kina.

- Wadjum (Wadium): Kaucja pieniężna, którą musiał wpłacić każdy przystępujący do licytacji, aby potwierdzić powagę swojej oferty.

 

 

 

Czerwiec 1936. Bójka z tragicznym zakończeniem w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Zabójstwo w Nowym Dworze

Pomiędzy Wiktorem Lubeckim, a Romanem Osieckim, mieszkańcami Nowego Dworu, wynikła na tle porachunków osobistych, bójka, w czasie której Osiecki kopnął Lubeckiego w brzuch tak silnie, że spowodował pęknięcie jelit. Lubeckiego, w stanie ciężkim przewieziono do szpitala w Nowym Dworze, gdzie wkrótce zmarł. Zabójcę policja aresztowała.

 

 

1936. Mieszkaniec Nowego Dworu zmasakrowany kołkami z płotu.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Katowali go kołami z płota

W Nowym Dworze pod Warszawą na mieszkańca tamtejszego Bolesława Ząbkowskiego dokonano bestialskiego napadu.
Dokonali go jego znajomi, także mieszkańcy Nowego Dworu Feliks Kowalski i Stefan Jeszke. Powyrywali oni koły z płota i tak Ząbkowskiego zmasakrowali, że wybili mu oczy, poranili całą głowę i ciężko pobili ogólnie.
Ząbkowskiego w stanie beznadziejnym umieszczono w miejscowym szpitalu. Napastników aresztowano. Był to akt zemsty osobistej.

 

 

1936. Obłąkana porzucona przez męża na moście w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Obłąkana porzucona na moście

Na moście w Nowym Dworze, koło Modlina, jakiś wieśniak przywiózł furmanką swoją żonę, robiącą wrażenie chorej i porzuciwszy ją na chodniku, odjechał w niewiadomym kierunku.

Kobietą zaopiekowali się przechodnie i odprowadzili do posterunku policyjnego, gdzie okazało się, że jest to mieszkanka wsi Ławki, Ewa Rakowska, chora umysłowo, którą mąż porzucił, nie mając środków na leczenie.

 

 

 

1936. Wycieczka szkolna uczniów przy pomniku Józefa Piłsudskiego w Modlinie.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1936. Lotnisko w Modlinie - pierwsze podejście. Liga Obrony Powietrznej i Przeciwgazowej zakupuje tereny pod lotniska w Warszawie, Modlinie i Płocku oraz Łomży. Budowa tych lotnisk rozpoczęła się etapami. Na zdjęciu zaznaczono lotniska RP w 1938 r. Modlin oznaczony jako lotnisko LOPP w budowie. Ostatecznie zrezygnowano z jego budowy w 1939 r.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1936. Zamach samobójczy w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Zamach samobójczy.

Marjanna Sikorska, lat 28, żona emer. policjanta, zam. w Nowym Dworze, zażyła w celu samobójczym większą dozę lelitu. Przewieziona do miejscowego szpitala Sikorska zmarła. Przyczyną zamachu samobójczego był zawód miłosny.

 

 

Ok. 1918-1939. Nieistniejący kościół ewangelicko-augsburski stojący niegdyś w północnej części parku miejskiego, widok z ulicy Wybickiego (dawniej Mickiewicza).

foto - Michel Jankiel Juress

źródło grafiki i opisu - https://fotopolska.eu

 

 

Lata 30-te XX w. Kościół ewangelicko-augsburski w Nowym Dworze - elewacja południowa. Przed kościołem ogród kwiatowy.

Obróbka zdjęcia - Gemini 3.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

Lata 30-te XX w. Widok na wieżę kościoła ewangelicko-augsburskiego w Nowym Dworze od dawnej ul. Mickiewicza (obecnie ul. Wybickiego). Pocztówka z życzeniami Wesołych Świąt i szczęśliwego Nowego Roku.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1936. Most kolejowo-drogowy Pancera na Narwi. Widać saperów bijących pale pod most saperski.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

Przed 1939. Saperzy na tle mostu Pancera.

Obróbka zdjęcia - Gemini 3.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

Lata 30ste XX wieku. Zdjęcie zrobione na ulicy Szerokołęcznej (obecnie Mazowieckiej) w stronę ulicy Zakroczymskiej.

źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

 

 

 

Lata 30te. XX wieku. Makieta Nowego Dworu wykonana przez uczniów szkoły żydowskiej.

 

 

 

SYNAGOGA

W 2018 r. w nowodworskich mediach toczyły się dyskusje na temat pozostałości po tutejszej synagodze. Pożywką do niej były dwa wydarzenia: na aukcji internetowej pojawiło się pochodzące z okresu okupacji zdjęcie przedstawiające ruiny tego budynku i prawie jednocześnie podczas robót budowlanych na terenie dawnego okręgu synagogalnego odsłonięto fragmenty fundamentów. W tym drugim wypadku pojawiło się podstawowe pytanie - czy są to pozostałości synagogi? Zasugerowano przebadanie terenu. Zapewne badanie odpowiedziałoby na kilka pytań dotyczących tego nieco tajemniczego obiektu. Na pewno nie na wszystkie, bo na tym terenie stało wiele różnych budowli i nie ma stuprocentowej pewności, czy odkryte fundamenty to pozostałość ostatniej przedwojennej synagogi, chociaż wiele na to wskazuje.

Zaczęło się od osiemnastowiecznej szkoły żydowskiej, która była jednocześnie domem modlitwy. Jak długo przetrwała, nie wiadomo. W tej samej okolicy postawiono tzw. szpital, czyli swego rodzaju schronisko - dom opieki. Budynek przetrwał do lat czterdziestych XIX w. W latach późniejszych na tym terenie stanęła synagoga, szkoła, mykwa i budynki pomocnicze. Zgodnie z wymogami religijnymi i państwowymi, powinna być tam także studnia oraz toaleta, były również jakieś składziki lub komórki. Całość tworzyła dość rozległy, zamknięty obszar.

Budynki wielokrotnie były dewastowane przez pożary i powodzie, na ich miejsce wznoszono kolejne, niekoniecznie dokładnie w tym samym miejscu. Prawdopodobnie kolejną synagogę i szkołę zaczęto budować od lat siedemdziesiątych XIX w., gdy rząd Królestwa Polskiego przyznał na ten cel 20 822 ruble. Nowa synagoga długo nie postała. Wiosną 1888 r. w mieście wybuchł gigantyczny pożar. Prasa pisała: "Między innymi budowlami spaliła się piękna murowana synagoga i drewniana bóżnica". Oznaczało to, że wspólnota pozostała bez jakiegokolwiek większego miejsca do modlitwy. Trzy lata po pożarze informowano: "Nowa synagoga ma stanąć w Nowym Dworze... w nowym gmachu, oprócz modlitewni, mieścić się jeszcze będzie szkoła dla przysposabiających się do stanu duchownego izraelitów, łaźnia i mykwa. Prócz tego dla miejscowego rabina wzniesiony zostanie dom oddzielny". Plany całości założenia opracował Święcianowski. Były one ambitne, architekt wybitny, więc wszystko to musiało słono kosztować. Nie ma pewności, czy zamierzenia te zostały zrealizowane. Prawdopodobnie w oczekiwaniu na zgromadzenie odpowiednich funduszy zadowolono się skromniejszymi budynkami.

Być może o takim tymczasowym miejscu mówiły doniesienia z 1907 r. Wówczas podczas wielkiego pożaru miasta spłonęła całkowicie drewniana synagoga. Nie oznaczało to, że gmina żydowska została pozbawiona miejsca modlitwy. W obrębie okręgu istniało bowiem jeszcze co najmniej jedno. Co najmniej, bo niektóre dokumenty mówią, że krótko po I wojnie oddano do użytku nową bożnicę. Być może to do niej odnosi się informacja z 1920 r. mówiąca, że "w synagodze żydowskiej żołnierze umieścili konie, a z bożnicy wynieśli wszystkie ławki i utensylia". Wyraźnie mamy informację o dwóch miejscach, wiarygodną, bo pochodzącą od ówczesnego rabina. Z drugiej strony, jako domy modlitwy mogły być wykorzystywane również szkoły, więc może budynkiem, z którego wyniesiono ławki był odbudowany lub przebudowany cheder. O dwóch domach modlitwy, szkole i budynkach pomocniczych mówią również wspomnienia tych członków społeczności żydowskiej z Nowego Dworu, którzy przeżyli wojnę.

Ostatnią, nową, murowaną synagogę zaczęto wznosić z inicjatywy rabina Neufelda. Nie wiadomo kiedy, ale wiadomo dlaczego. Powodem był, jak to określono, "wstyd". W czasach zaborów normą były modły wiernopoddańcze z okazji różnych intencji związanych z rodziną carską. Przy tej okazji z "niezapowiedzianą" wizytą przychodzili wyżsi urzędnicy państwowi. Jak podawała ówczesna prasa, nowodworscy Żydzi wstydzili się, że modlitwy odbywają się w niegodnym ich rangi pomieszczeniu. Rabin Neufeld postanowił to zmienić gdy około 1904 r. rozpoczął u nas pracę i to byłaby dolna granica czasowa dotycząca zabiegów wokół nowych planów budowlanych. Murowana synagoga stała już w 1936 r., ale do końca okresu międzywojennego nie została wykończona. Zgodnie z zasadami judaizmu główne wejście powinno znajdować się od zachodu, a Aron ha-Kodesz od wschodu. Na dzisiejsze realia wejście było od strony ul. Sawy, a ściana główna od ul. Legionów.

Całość okręgu otaczał mur. I tu również nie wiemy, kiedy powstał. Zbudowano go, by uniknąć takich wydarzeń jak te we wspomnianym 1936 r., gdy nieznani sprawcy wybili w synagodze 12 okien. Którędy dokładnie biegło ogrodzenie, również nie wiadomo. Teren należący do okręgu synagogi był oznaczany na planach miasta od XVIII w. Niestety akurat ta część Nowego Dworu wielokrotnie ulegała całkowitej degradacji. Wygląd tego skrawka miasta zmieniał się nieustannie, nie odnosi się to jedynie do budynków, ale także do ulic, które mają inny kształt i położenie. Nowa synagoga oraz okoliczne budynki nie przetrwały bombardowań z września 1939 r. Na zdjęciach tego terenu z początku lat czterdziestych widzimy ogromną pustą przestrzeń, rozciągającą się od obecnej ul. Mazowieckiej po ul. Nałęcza oraz od Warszawskiej po Okrzei i tyły zabudowań na Modlińskiej. To dlatego pierwsze powojenne bloki zbudowano właśnie w tym miejscu.

* Maria Możdżyńska - (Nie)legendy nowodworskie po raz drugi, 2024.

Lata 30te XX w. Podretuszowane zdjęcie nowodworskiej synagogi.

* Pinkas Nowy Dwor, Memorial book of Nowy-Dwor, 1965.

 

 

 

1936. Pogrzeb ks. Jana Nikodema Malinowskegoi proboszcza parafii pw. Św. Michała Archanioła w Nowym Dworze w latach 1930-1936.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 


Ś. P.  KS. JAN MALINOWSKI

W Nowym Dworze, na cmentarzu miejscowym, w dn. 9 lipca roku bieżącego liczni kapłani z ks. dziekanem prałatem De Villem na czele i tłumy parafjan oddali ziemi na wieczny spoczynek zwłoki ś. p. ks. Jana Malinowskiego, miejscowego proboszcza.

Urodził się ś. p. ks. Jan Malinowski dnia 8 lutego 1887 roku we wsi Skrzeszew, powiatu sokołowskiego, ziemi siedleckiej. Po odbyciu nauk gimnazjalnych w Siedlcach, w roku 1903 wstąpił do Seminarjum Duchownego w Warszawie, po którego skończeniu w roku 1909 przyjął święcenia kapłańskie. Pracował jako wikarjusz w Babicach, Skierniewicach, Służewie, a od grudnia 1910 r. przy katedrze św. Jana w Warszawie. Nie poprzestając na pracy przy kościele, brał czynny udział w Stowarzyszeniu Robotników Chrześcijańskich i różnych instytucjach społecznych. Będąc słabego zdrowia, po ośmiu latach pobytu przy katedrze, poprosił o probostwo w Sierzchowach i od roku 1918 tam przebywał. Jako rządca tej parafji ks. Malinowski położył duże zasługi przy całkowitem odnowieniu kościoła, plebanji i budynków gospodarczych, zniszczonych przez wojnę, nie mówiąc o gorliwej jego pracy duszpasterskiej w kościele. Po pięciu latach władza duchowna przeniosła ks. Malinowskiego do Głogowca, gdzie do r. 1930 przebywał. W tym to roku otrzymał parafję Nowy Dwór, która była ostatnią placówką jego kapłańskiej pracy. Jako proboszcz wszędzie na parafjach godnie się zapisał.

Ś. p. ks. J. Malinowski był kapłanem wedle serca Bożego, człowiekiem wielkiej prawości, towarzyszem serdecznym i pogodnym, mimo, że choroba nurtowała w nim już od bardzo dawna. Niekiedy robił wrażenie, że coś w sobie przeżywa, fizycznie cierpiał a nie zdradzał się z tym. Chciał żyć i ratował zdrowie po różnych uzdrowiskach, ale choroba coraz bardziej postępowała. W dniu 6 lipca b. r. w szpitalu Dzieciątka Jezus w Warszawie życie zakończył. Podkreślić należy, że choć cierpienia fizyczne ks. Malinowskiego przez długie lata, a zwłaszcza na parę miesięcy przed śmiercią były niezwykle wielkie, to jednak znosił je zawsze z godnością i z nigdy nie słabnącym poddaniem się woli Bożej. Od chwili zaś, gdy się przekonał, że śmierć się zbliża, z pełnym spokojem i pogodą ducha jej wyczekiwał.

Pozostawił nam wszystkim piękny przykład równowagi i opanowania się wśród cierpień i poddania się owemu słowu Bożemu „non mea, sed Tua, Pater, fiat voluntas”.

Requiescat in pace!

Ks. A. F.




- Pisownia „j” po spółgłoskach: W tekście widzimy słowa takie jak parafjan, Seminarjum, wikarjusz, plebanji. Przed reformą w 1936 r. (którą wprowadzano stopniowo) w wyrazach obcego pochodzenia po spółgłoskach pisano „j” zamiast dzisiejszego „i”.

- „Ziemi siedleckiej”: Tradycyjne określenie regionu geograficzno-historycznego, rzadziej używane dziś w oficjalnych dokumentach na rzecz podziału administracyjnego (województw).

- „Władza duchowna”: Określenie kurii lub biskupa, który decydował o przeniesieniach księży między parafiami.

- „Placówka”: W tym kontekście oznacza konkretne miejsce pracy duszpasterskiej (parafię).

- „B. r.” (bieżącego roku): Skrót wskazujący, że opisywane wydarzenia (śmierć i pogrzeb) miały miejsce w roku wydania tekstu (1936).

- Łacińska sentencja: „Non mea, sed Tua, Pater, fiat voluntas” – oznacza „Nie moja, lecz Twoja, Ojcze, niech się stanie wola”. Są to słowa Jezusa z Ogrodu Oliwnego, podkreślające pełną akceptację losu.

 

 

 

1937 r.



9.III. - Nowy Dwór ponownie całkowicie zalany przez wezbrane wody Wisły i Narwi.

1.V. - robotniczy pochód 1 - Majowy w Nowym Dworze zostaje obrzucony kamieniami przez zwolenników Narodowej Demokracji i ONR.

29.XII - Po raz pierwszy urzędowo użyta zostaje obecna nazwa miasta Nowy Dwór Mazowiecki. Następuje to w wyniku wydania przez dyrektora Poczty Polskiej obwieszczenia o zmianie, z dniem 1 stycznia 1938 r., nazw szeregu miejscowości. Nowa nazwa miasta stosowana była jedynie przy adresowaniu korespondencji.

- miasto zamieszkuje 10.150 mieszkańców.

 

 

1937. Generał dywizji Felicjan Sławoj-Składkowski otrzymał tytuł Honorowego Obywatela Nowego Dworu z rąk burmistrza Przedwieckiego i członków rady miejskiej.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Kronika polityczna

Przyjęcia u p. premiera

P. prezes rady ministrów jen. Sławoj-Składkowski przyjął wczoraj delegację zarządu i rady miejskiej miasta Nowy Dwór Mazowiecki w osobach pp.: burmistrza Czesława Przedwieckiego, oraz członków rady miejskiej dr. Władysława Nawaduńskiego, Jana Kaszyńskiego i Mendla Kazana.

Delegacja wręczyła p. premierowi dyplom obywatelstwa honorowego gminy miasta Nowy Dwór Mazowiecki.

Godność obywatela honorowego tego miasta została nadana panu premierowi na nadzwyczajnym posiedzeniu rady miejskiej w dn. 23 października b. r. w uznaniu zasług p. prezesa rady ministrów jen. Sławoja-Składkowskiego dla rozwoju miasta.

 

 

W 1937 roku miejsce rozwiązanego dwa lata wcześniej BBWR zajął Obóz Zjednoczenia Narodowego, który głosił hasła solidarności narodowej, propagował idee Polski jako mocarstwa z silną władzą wykonawczą i sprawną armią, eksponował kult Piłsudskiego, potępiał komunizm, głosił hasła antysemickie. Do OZN wstąpiła część działaczy Obozu Narodowo-Radykalnego. Przychylne OZN było w większości ziemiaństwo, z rezerwą odnosili się do niego chłopi i robotnicy, popierali rzemieślnicy, kręgi wojskowe oraz kler, wyczekującą postawę przyjęli Żydzi. Wśród aktywnych działaczy Obozu Zjednoczenia Narodowego dominowali urzędnicy różnych szczebli, związani z nim byli wojewodowie i starostowie. Obóz Zjednoczenia Narodowego zyskał wielu zwolenników, w Nowym Dworze uzyskał 10 mandatów.

* Jolanta Załęczny "Powiat warszawski w latach II Rzeczypospolitej: życie społeczno-polityczne, gospodarcze i kulturalne", 2015.

 

 

 

1937. Po raz kolejny "Skarb pod Modlinem".

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Skarb pod Modlinem?

Mieszkańców Zakroczymia, Modlina i okolicznych miejscowości, poruszyła wiadomość o skarbie zakopanym rzekomo w Modlinie. Kilkudziesięciu robotników, za zezwoleniem Izby skarbowej w Warszawie, pod osłoną policji od paru dni pracuje gorączkowo, przekopując tereny w pobliżu Modlina w majątku Gałaczów, należącym do p. Mieczysława Kowalewskiego.

Tajemnica skarbu, o którym krążyły różne wieści, została ujawniona w niezwykłych okolicznościach dopiero w ostatnich dniach. P. Malinowski płk. w stanie spoczynku bawiąc w Warszawie usłyszał przypadkowo rozmowę kilku robotników, z których jeden opowiadał historję skarbu zakopanego przez cofające się wojska rosyjskie pod Modlinem, w r. 1916. Tajemnicę znało trzech żołnierzy Polaków z których jeden zginął, a drugi zmarł przed kilku laty.

Po śmierci dwu pierwszych, plan miejsca ukrycia skarbu dostał się do rąk trzeciego, mieszkającego w Łodzi. I ten posiadacz tajemnicy zmarł, pozostawiając plan swej żonie. Dotychczasowi posiadacze planu nie czynili poszukiwań za skarbem, nie mając na to środków.

Płk. Malinowski zainteresował się tą historią, a otrzymawszy od wspomnianych robotników adres żony zmarłego byłego żołnierza, wyjechał do Łodzi.

Okazało się, że plan istniał. Skarb miał się składać z dwóch wielkich worków srebra i ogromnej skrzyni złotych rubli, wartości wiele stek tysięcy złotych. Skarb ten zakopano w majątku Gałaczów pod Modlinem, w promieniu 50 metrów od starej studni. Bliższych szczegółów plan nie podawał.

 

 

1937. Dziesiątki robotników przekopuje ziemię w Modlinie w poszukiwaniu skarbu.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Poszukiwanie skarbu modlińskiej twierdzy zakopanego przez wojska rosyjskie

Dziesiątki robotników przekopuje ziemię

Nieprawdopodobna wieść o zakopanym skarbu modlińskiej twierdzy poruszyła mieszkańców Zakroczymia, Modlina i okolicznych miejscowości.

Kilkudziesięciu robotników pod ochroną policji i za zezwoleniem okręgowej Izby Skarbowej w Warszawie od paru dni pracuje gorączkowo, przekopując tereny w pobliżu Modlina, w majątku Gałachy, należącym do p. Mieczysława Kowalewskiego.

Tajemnica zakopanego skarbu wydała się w niezwykłych okolicznościach dopiero w ostatnich dniach.

Płk. w st. sp. Malinowski z Warszawy, bawiąc w Rembertowie, posłyszał przypadkowo rozmowę kilku robotników, z których jeden opowiadał historię skarbu, zakopanego przez cofające się wojska rosyjskie w r. 1916 pod Modlinem.

Tajemnicę znało trzech żołnierzy Polaków. Jeden z nich zginął podczas walk, drugi zmarł przed kilku laty.

Plan miejsca ukrycia skarbu dostał się wówczas do rąk trzeciego — mieszkańca Łodzi. Zmarł on przed miesiącem, pozostawiając plan żonie.

Dotychczas posiadacze planu nie czynili żadnych poszukiwań, gdyż nie mieli na to pieniędzy.

Płk. Malinowski zainteresował się tą osobliwą historią. Otrzymawszy od robotników adres żony zmarłego b. żołnierza, udał się do Łodzi.

 

 

Legendarny skarb

Wiosną 1937 r. pan Malinowski, pułkownik w stanie spoczynku, wybrał się z Warszawy do znajomych w Rembertowie. Stał się tam świadkiem rozmowy kilku robotników. Jeden z nich opowiadał sensacyjną historię z Twierdzy Modlin. Według opowiadającego, wojsko rosyjskie opuszczając Twierdzę w 1915 r. ukryło tam skarb składający się z dwóch worków srebra i skrzyni wypełnionej złotymi rublami.

Zaintrygowany informacją pułkownik drążył temat i wkrótce dowiedział się, że źródłem wiadomości miał być zmarły niedawno mieszkaniec Łodzi. Razem z dwoma kolegami, służąc w wojsku, byli świadkami ukrywania fortuny. Wspomniana trójka przezornie sporządziła plan, by wrócić po skarb w bardziej sprzyjających warunkach. Wiosną 1937 r. nie żył już żaden z nich, po skarb nie wrócili. Jeden poległ na wojnie, a dwaj pozostali nie mieli pieniędzy na rozpoczęcie poszukiwań.

Opowieść padła na dobry grunt. Pułkownik zapalił się do tematu. Pojechał do Łodzi, odnalazł rodzinę ostatniego ze świadków i przechowywaną starannie "mapę skarbów". Plan, jak każdy klasyk tego rodzaju, nie wskazywał konkretnego miejsca, lecz teren w promieniu 50 metrów od starej studni. Podawał natomiast adres jednego z prywatnych gospodarstw w pobliżu Twierdzy.

Pułkownik Malinowski uznał, że gra jest warta świeczki. Załatwił wszelkiego rodzaju pozwolenia i formalności. Zobowiązał się przekazać 50% znaleziska na skarb państwa. Dogadał się z panem M. K., właścicielem wskazywanego przez plan gruntu, wynajął kilkudziesięciu robotników i rozpoczął poszukiwania. Ze względu na tłumy ciekawskich miejsce poszukiwań otoczono kordonem policji. Czy coś znaleziono? O tym historia milczy.

Temat poszukiwania "złota Twierdzy" wracał przez lata jak bumerang. Oczywiście poszukiwania z 1937 r. nie były pierwszymi. Dziewięć lat wcześniej Twierdzę odwiedziła komisja wojskowa. W jej składzie byli m.in.: zastępca komendanta miasta Warszawy, adiutant szefa gabinetu ministra spraw wojskowych i komendant obwodu strzeleckiego w Janowie Lubelskim. Przyjezdni robili pomiary i wyraźnie czegoś szukali na Froncie Księcia Warszawskiego. Tym razem informacji o skarbie dostarczał porucznik w stanie spoczynku Szczuruk/ Szczurek.

Historia była typowa i zbliżona do powyższej. Porucznik dowiedział się od jednego z poległych później żołnierzy o ukryciu przed kapitulacją Modlina prawie 100 kilogramów złota w rublach i medalach. I w tym wypadku poszukiwacze posługiwali się planem. Jednak ze względu na zmiany, jakie w ciągu kilkunastu lat zaszły w terenie, mieli problem ze zlokalizowaniem narysowanych miejsc. Pomogli miejscowi, wskazując prawdopodobny teren. Tym razem skarb miał być zakopany w pobliżu wysadzonego przez Rosjan mostu wiślanego. Przy relacjach z poszukiwań nie mogło zabraknąć niezbędnej wskazówki potwierdzającej lokalizację ukrytego złota-ducha. Zarówno w 1937 jak i w 1928 r. wspominano, że wokół terenu, na którym szukano pojawiała się postać "strażnika w długim szynelu". Miała to być dusza żołnierza zamordowanego podczas ukrywania skarbu. Ponieważ sprawą zajmowało się wojsko, do kopania skierowano 40 saperów, a terenu pilnowali żołnierze z batalionu mostowego. Oprócz siły ludzkich mięśni do prac wykorzystano dwumetrowe sondy. Porucznik Szczuruk/Szczurek nie ponosił kosztów trwających kilka dni poszukiwań, dlatego po znalezieniu skarbu miał otrzymać zaledwie 10% jego wartości. Jednak raczej nie domagał się znaleźnego. W wykopanych dołach, a było ich sporo, znaleziono fragmenty kości i szczątki spróchniałego drewna. Kolejne poszukiwania spaliły na panewce, co nie oznaczało przerwania prac. Okazało się, że komendant Twierdzy również jest posiadaczem planów, na których zaznaczono ukrycie skarbu, zaczęto więc poszukiwania w innym miejscu.

Najbardziej kuriozalne poszukiwania, tym razem całkowicie nielegalne, miały miejsce wiosną 1933 r. Amatorzy skarbu doszli do wniosku, że rosyjski komendant Twierdzy musiał ukryć złoto w miejscu charakterystycznym, względnie odosobnionym i łatwo dostępnym. Nie mógł więc to być teren wojskowy. "Odkrywcy" stwierdzili, że idealnym terenem do ukrycia kasy będzie cmentarz. Jeżeli pieniądze ukrywali Rosjanie to na pewno na cmentarzu prawosławnym, a skoro robił to komendant Twierdzy, to wybrał grób najbardziej dla siebie rozpoznawalny. Prawdopodobnie taki sposób myślenia doprowadził do profanacji miejsca spoczynku Nadieżdy Bobyr, córki generała Nikołaja Bobyra, komendanta Nowogieorgiewska. Dziewczyna zmarła w 1907 r., a ojciec wystawił jej piękny nagrobek na prawosławnym cmentarzu w Modlinie. Ponad ćwierć wieku później poszukiwacze skarbów całkowicie go rozkopali. Co znaleźli? Możemy się tylko domyślać. Zyskali za to pobyt w areszcie. Prasa pisała, iż policja po miesiącu dokonała na terenie Bronisławki aresztowania trzech murarzy. Zostali oskarżeni o rozbicie grobowca, o skarb ich chyba nie pytano.

Oczywiście przy wszystkich mniej lub bardziej legalnych, ale nagłośnionych poszukiwaniach odżywały legendy i wszelkie informacje zaczynające się od słowa "podobno". Robotnicy forteczni i rybacy mieli twierdzić, iż podobno Rosjanie przed kapitulacją Twierdzy załadowali złoto i kosztowności na statki i skierowano je do Warszawy. Nie popłynęły jednak tak daleko. Jeszcze w czasie rejsu dotarła do komendanta informacja o odcięciu przez Niemców drogi wodnej. Aby uchronić skarb przed zajęciem przez wrogów, wysadzono go w powietrze. Podobno około 1925 r. jeden z rybaków wyłowił zamiast ryb sznur drogocennych pereł, reszta skarbu leży gdzieś pod wodą. O zatopieniu skrzyń ze zlotem wspominała również kolejna wersja wydarzeń. Podobno ewakuowane na wozach skarby, zapasy żywności oraz pędzone z Twierdzy bydło utknęły na moście. Podobno Rosjanie zamknęli "żelazne bramy na moście" uniemożliwiając zjazd i wysadzili go w powietrze. Podobno skrzynie złota, srebra i drogich kamieni przechowywane były na terenie spichlerza, dokładniej w podziemiach tego budynku. Tuż przed opuszczeniem Twierdzy zamurowano wejścia, które do nich prowadziły i przysypano je gruzem. Podobno i w tym miejscu prowadzono poszukiwania, rozkuwano posadzkę. Podobno nic nie znaleziono, co nie dziwi, bo spichlerz nie posiada podziemi.

* Maria Możdżyńska - (Nie)legendy nowodworskie po raz drugi, 2024.

 

 

 

1937. Jak radny miejski Nowego Dworu kradł prąd z elektrowni - jest wyrok, rok więzienia dla sprawcy.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Radny miejski był wrogiem elektrowni ale nie był wrogiem światła

Dostał za to rok więzienia

W Nowym Dworze jest elektrownia, stanowiąca własność Maurycego Potockiego. Radny z Nowego Dworu, p. Łapiński, sam z zawodu elektromonter, wysuwał bardzo poważne przeciwko elektrowni zarzuty na posiedzeniach rady miejskiej, domagając się przeprowadzenia zniżek opłat za dostarczany prąd. Wnioski p. Łapińskiego nie przeszły.

Radny wziął to tak do serca, że postanowił zademonstrować w jakiś sposób, że dzieje się rzecz niesłuszna i złożył na posiedzeniu rady miejskiej uroczyste oświadczenie:

— Cofam wobec tego swoją deklarację, złożoną do elektrowni i odtąd nie chcę korzystać z jej usług.

Jakoż deklaracja została złożona i prąd p. Łapińskiemu odcięty. Radny ostentacyjnie zapalił lampę naftową.

Ale kontrolerzy elektrowni mieli jakieś przeczucia i przez długi czas prowadzili systematyczne obserwacje okien mieszkania p. Łapińskiego. Zastanawił ich fakt starannego zamykania okiennic, ilekroć nadchodziła pora zapalania światła.

Kiedyś wreszcie jeden z inspektorów, dobrawszy sobie do asysty policjanta, zażądał od p. Łapińskiego, by wpuścił go do mieszkania. Przez dłuższy czas nikt nie otwierał drzwi na pukanie, a wreszcie gdy inspektor wszedł z policjantem do wewnątrz został ogarnięty ciemnościami.

Okazało się wszakże, iż żarówki nie pozdejmowane z lamp, były ciepłe, co doprowadzało do prostego wniosku, iż musiały się niedawno palić.

Policja przeprowadziła przy pomocy fachowców oględziny domu radnego i wykryło, że korzystał on nadal z prądu elektrowni, mimo demonstracyjnych deklaracyj, przyłączywszy się do sieci nielegalnie drogą jakichś przemyślnie skonstruowanych haczyków.

W rezultacie wytoczono p. Łapińskiemu sprawę karną o kradzież prądu.

Wczoraj sąd, przed którym radny stanął, skazał go na rok więzienia.

 

 

 

1937. Express Kaliski, nr 282.

 

Tajemnicze zaginięcie pieprzu

A gdy pieprz odnaleziono, wpadli i dwaj notoryczni złodzieje

Jedna z firm gdańskich wyekspediowała statkiem „Vistuli“ 4 worki pieprzu, wartości 2000 złotych, pod adresem Gerszona Rozenblata w Nowym Dworze.

W Nowym Dworze pieprz złożono w magazynie „Vistuli“, dozorowanym przez Jana Rogoża. Nazajutrz dozorca oświadczył przybyłemu po towar kupcowi, że pieprz zginął w jakiś niewytłumaczony sposób.

Sprawą zagadkowej kradzieży zajęła się policja. Ponieważ wyjaśnienia Rogoża były bardzo mętne, wzięto go w krzyżowy ogień pytań. Wreszcie dozorca załamał się i wyznał, że sprawcami kradzieży są dwaj notoryczni złodzieje — furmani, Aron i Abram bracia Matusiak z Nowego Dworu.

Zaofiarowali oni Rogożowi 150 złotych za niezbyt czujne „dozorowanie“ magazynu i wywieźli pieprz w kierunku Warszawy.

Dobrze dobraną spółkę złodziejską osadzono w areszcie.

 

 

 

1937. Mieszkaniec Warszawy złowił pod Nowym Dworem szczupaka olbrzyma o wadze 40 kg.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Szczupaka-olbrzyma złowił w Wiśle urzędnik z Warszawy Stefan Lewandowski. Zasiadł on z wędką ubiegłej soboty pod Nowym-Dworem. Znużony całonocnem czuwaniem, zasnął nad ranem. Budzi go gwałtowne szarpnięcie. Rybak chwyta mocno wędzisko, lecz brzeg usuwa mu się z pod nóg i biedak wpada do wody. Czepia się jednak pnia wierzby, a drugą ręką omotuje wędkę około kamienia. Na jego krzyk przybywa łódź z trzema rybakami. Zapuszczają sieci. Rzuca się w nich coś wielkiego, ryba nie ryba, jakiś potwór. Wyciągają, a w sieci olbrzymi szczupak. Ważył 40 kilogramów, a długi był 1 metr 32 centymetry. W Nowym Dworze nie było kupca na tę rybę. Mówiono, że za stara i nie nadaje się do jedzenia. Lewandowski przywiózł ją do Warszawy i sprzedał w halach Mirowskich za 20 zł.


Wartość pieniądza: 20 złotych w 1937 roku było kwotą znaczącą (dla porównania: kilogram cukru kosztował wtedy ok. 1 zł, a średnia pensja urzędnicza wynosiła ok. 200–300 zł).

Wymiary: Szczupak o wadze 40 kg przy długości 132 cm byłby absolutnym rekordem (dzisiejsze rekordy Polski to ok. 20–24 kg przy podobnej długości), co sugeruje, że albo ryba była wyjątkowo "potężna", albo autor artykułu nieco poniosła ułańska fantazja.

 

 

 

1937. Nowy Dwór pod wodą - zalanych 80 domów.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Nowy Dwór pod wodą

Wezbrane fale Narwi zalały 80 domów

Wylew Wisły pod Nowym Dworem

Katastrofalny zator na Wiśle pod Zakroczymiem, który podniósł wodę na Narwi o 6 metrów, spowodował zalanie niżej leżącej części Nowego Dworu.

Napór wód przerwał wały otaczające miasto i w wodzie znalazło się około 80 domów oraz stadion miejski i targowica.

Mieszkańców wraz z dobytkiem ewakuowano przy pomocy wojska i straży pożarnej do centrum miasta.

Nie mało kłopotu miały z powodu przerwania wałów władze powiatowe, które wezwały do pomocy wojsko. Przybyli na pomoc saperzy z pontonami zabrali się energicznie do akcji ratowniczej. Obecnie sytuacja dzięki ustępowaniu wody jest już opanowana.

Nie jest to pierwszy wypadek powodzi w Nowym Dworze.

Miasto to, liczące przeszło 10.000 mieszkańców, leży bezpośrednio nad Narwią i wskutek tego stale na wiosnę znajduje się pod groźbą zalewu. Jedyną radą na przyszłość byłoby podniesienie wałów otaczających Nowy Dwór o 2 metry, na co potrzeba około 20.000 złotych.

Z pomocą Nowemu Dworowi winien przyjść Fundusz Pracy bądź władze wojewódzkie. Roboty przeprowadzone w lecie pozwoliły by na zatrudnienie licznej rzeszy bezrobotnych i raz na zawsze zabezpieczyły miasto przed groźbą zalewu.

 

 

 

DZIAŁ URZĘDOWY.

—o0o—

Zarządzenia Władz Naczelnych.

—o0o—104.

ZARZĄDZENIE MINISTRA SPRAW WEWNĘTRZNYCH

z dnia 28 lutego 1937 r.

o ustaleniu urzędowych nazw miast.

Na podstawie art. 2 ust. (1) rozporządzenia Prezydenta Rzeczypospolitej z dnia 24 października 1934 r. o ustalaniu nazw miejscowości i o numeracji nieruchomości (Dz. U. R. P. Nr 94, poz. 850) ustalam nazwy gmin miejskich w Rzeczypospolitej Polskiej oraz ich pisownię w brzmieniu podanym w § 1. § 1.

MIASTO                       POWIAT

(…)

Nowy Dwór Mazowiecki    warszawski

28 lutego 1937. Zarządzenie ministra spraw wewnętrznych o zmianie nazwy miasta Nowy Dwór na Nowy Dwór Mazowiecki.

 

 

1937. Prasa donosi o zmianie nazw niektórych miejscowości, które dla odróżnienia od innych noszących taką samą nazwę poprzez dodanie przymiotnika "Mazowiecki".

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Zmiany nazw miejscowości podwarszawskich

Szereg miejscowości podwarszawskich otrzymał oficjalnie nowe nazwy przez dodanie do nazw dotychczasowych przymiotnika „Mazowiecki”. Zmiana ta nastąpiła w stosunku do tych miejscowości, które mają nazwy analogiczne do miast, położonych w innych województwach. W ten sposób dla uniknięcia pomyłek M. S. Wewn. ustaliło nazwy: Maków Mazowiecki, Nowy Dwór Mazowiecki i Grodzisk Mazowiecki w woj. warszawskim.

 

 

 

 

1937. Jak to z handlem w Nowym Dworze było - sprostowanie władz miasta.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Burmistrz Nowego Dworu protektorem żydowskiego handlu

Nowy Dwór, małe, zażydzone miasteczko jest „rajem Izraela”. Pod czułym okiem troskliwych przyjaciół w osobach samego pana burmistrza Przedwieckiego i jego towarzyszy kwitnie żydowski handel. Bojkot antyżydowski, który wprowadzają ludzie narodowo i społecznie uświadomieni zaczyna się rozwijać. Niestety na przeszkodzie stoi właśnie sam burmistrz, mimo, że jego właściwym zadaniem winno być popieranie i obrona gospodarcza Polaków.

Żydzi korzystają ze specjalnych względów magistratu na terenie Nowego Dworu. Zasiadają w Radzie Miejskiej, a Zajdenberg, radny miasta, mięsny potentat nowodworski jest dyktatorem.

Ostatnio np. zagarnął w swoje ręce szlamiarnię miejską (w której wykonywa się czyszczenie kiszek i t. p.), którą chcieli wydzierżawić Polacy. Największym jednak skandalem jest fakt, że dzięki pośrednictwu burmistrza Zajdenberg i kilku innych żydów zagarnęło w swoje ręce dostawę mięsa do twierdzy modlińskiej.

Twierdza modlińska oddała po przetargu dostawę mięsa burmistrzowi Nowego Dworu. Wydawało się, że powierzenie dostawy burmistrzowi zapewni oddanie dostawy Polakom. Stało się jednak inaczej.

Burmistrz wykorzystał swoje stanowisko, aby nabić sobie kieszeń i poprzeć żydów w walce konkurencyjnej z Polakami. Mięso, które dostarcza do Modlina bierze od Zajdenberga i innych żydów, dzieląc się zyskiem ze sprzedaży.

Skandaliczne metody „robienia majątku” na żydowski sposób i w spółce z żydami, budzą oburzenie na burmistrza wśród ludności polskiej.

_______________________________________________________________________________________________________________________

- "Zażydzone miasteczko" / "Raj Izraela": Użycie tych określeń ma na celu wywołanie poczucia obcości i zagrożenia u polskiego czytelnika. Sugeruje, że polskie miasto przestało należeć do Polaków.

- "Pod czułym okiem... kwitnie żydowski handel": Sugestia korupcji i faworyzowania mniejszości przez władzę. Słowo "kwitnie" w tym kontekście ma wydźwięk ironiczny i negatywny.

- "Bojkot antyżydowski": Odniesienie do haseł "swój do swego po swoje", które w 1937 roku były bardzo silne. Gazeta traktuje bojkot jako przejaw "uświadomienia narodowego".

- "Potentat / Dyktator": Określenia te mają budzić lęk przed rzekomą potęgą ekonomiczną jednostek (tu: Zajdenberga) i ich wpływem na życie publiczne.

- "Robić majątek na żydowski sposób": Frazes sugerujący nieuczciwość, wyzysk lub spryt sprzeczny z "chrześcijańską etyką".
_________________________________________________________________________________________________________________

Sprostowanie urzędowe

Do Pana Redaktora „ABC — Nowiny Codzienne” w Warszawie, al. Jerozolimskie 121.

Szanowny Panie Redaktorze!

— Na podstawie art. 21 o prawie prasowym, proszę uprzejmie Pana Redaktora o bezpłatne umieszczenie sprostowania w najbliższym numerze Swego poczytnego pisma, artykułu, umieszczonego w numerze 151 na str. 5, z dnia 15 maja 1937 r. w tym samym dziale i tymi samymi czcionkami pod tytułem:

Burmistrz Nowego Dworu protektorem żydowskiego handlu

Nie jest prawdą, że jestem protektorem żydowskiego handlu, natomiast prawdą jest, że jako przełożony gminy, w myśl obowiązujących ustaw, mam obowiązek opiekować się wszystkimi obywatelami Państwa Polskiego, zamieszkałymi w Nowym Dworze, a tym samym i ludnością żydowską.

Nie jest prawdą, że pod czułym okiem troskliwych przyjaciół w osobach burmistrza i jego towarzyszy kwitnie żydowski handel, natomiast prawdą jest, że w mieście Nowym Dworze handel w 95 proc. spoczywa w rękach ludności żydowskiej.

Nie jest prawdą, że żydzi korzystają ze specjalnych względów Magistratu na terenie Nowego Dworu, natomiast prawdą jest, że wszyscy obywatele w m. Nowym Dworze są jednakowo traktowani i załatwiani przez burmistrza, bez różnicy narodowości i wyznania, w myśl prawa konstytucyjnego.

Nie jest prawdą, że Zajdenberg „Mięsny Potentat Nowodworski” jest radnym, natomiast prawdą jest, że Zajdenberg nigdy nie był i nie jest radnym miasta Nowego Dworu.

Nie jest prawdą, że Zajdenberg zagarnął w swoje ręce szlamiarnię miejską (w której wykonywa się czyszczenie kiszek i t. p.), którą chcieli wydzierżawić Polacy, natomiast prawdą jest, że szlamiarnię tę oddano z przetargu ofertowego w dniu 31 marca 1937 r. Chunie Zajdenbergowi, za sumę najwyżej zaoferowaną — zł. 8.100 — z tym zastrzeżeniem, że przed ostateczną decyzją Magistrat zaproponował Polakom w osobie J. Bogdańskiego (katolika) za tę samą kwotę co i Zajdenberg, t. j. za zł. 8.100, lecz Bogdański, Polak — katolik zaoferował tylko sumę zł. 6.000 — czyli o zł. 2.100 mniej. W tym wypadku Magistrat, z uwagi na tak wielką różnicę (zł. 2.100), mając dobro publiczne na celu, szlamiarnię oddał w dzierżawę Zajdenbergowi za zł. 8.100 na okres roczny.

Nie jest prawdą, że Zajdenberg i kilku innych żydów zagarnęło w swoje ręce dostawę mięsa do twierdzy modlińskiej, natomiast prawdą jest, że dostawcami mięsa do Oddziałów Wojskowych twierdzy Modlin są: 1) Zarząd Miejski w Nowym Dworze, 2) Jan Zajder, 3) Rycharski i 4) Czarnecki.

Nie jest prawdą, że twierdza modlińska oddała po przetargu dostawę mięsa burmistrzowi Nowego Dworu, natomiast prawdą jest, że Komisja przetargowa w Modlinie oddała dostawę mięsa: 1) Zarządowi Miejskiemu w Nowym Dworze, 2) Janowi Zajderowi, 3) Rycharskiemu i 4) Czarneckiemu.

Nie jest prawdą, że burmistrz wykorzystał swoje stanowisko, aby nabić sobie kieszeń i poprzeć żydów w walce konkurencyjnej z Polakami, natomiast prawdą jest, że nie burmistrz, a Zarząd Miejski działający w imieniu i na rzecz gminy m. Nowy Dwór podjął się dostawy mięsa dla wojska, mając na względzie jedynie dobro kasy, z uwagi na odbywający się ubój w rzeźni miejskiej, mającej nowoczesne urządzenia, tak pod względem technicznym, jak i sanitarno-zdrowotnym.

Nie jest prawdą, że burmistrz bierze mięso od Zajdenberga i innych żydów, dzieląc się zyskiem ze sprzedaży, natomiast prawdą jest, że Zarząd Miejski bierze mięso w pierwszym rzędzie od Polaka Arnolda Boldyna, a osiągnięty zysk przelewa na rzecz gminy m. Nowy Dwór, na co posłużyć mogą księgi i dowody kasowe.

Nie prawdą jest, że skandaliczne metody robienia majątku na żydowski sposób i w spółce z żydami budzą oburzenie na burmistrza wśród ludności polskiej, natomiast prawdą jest, że uświadomiona ludność polska — chrześcijańska, zamieszkała w Nowym Dworze jest zadowolona i ma wielkie uznanie tak dla burmistrza, jak i całego Zarządu Miejskiego, oraz Rady Miejskiej, za pracę dla dobra miasta i jego mieszkańców.

(—) Miejsce pieczęci:
Burmistrz: (—) Cz. Przedwiecki.
Ławnik: (—) Cz. Bajer.
Ławnik: (—) I. Rudawski.
Wice-Burmistrz: (—) Dr. Ciechanowski.
Ławnik: (—) S. Glinicki.

m. Nowy Dwór Mazowiecki

d. 18 maja 1937 r.

________________________________________________________________________________________________________

- "W myśl prawa konstytucyjnego": Burmistrz przypomina, że Polska jest państwem prawa, a Konstytucja (wówczas Kwietniowa z 1935 r.) gwarantuje równość obywateli bez względu na wyznanie. To bezpośrednia riposta na nacjonalistyczny szowinizm.

- "Interes kasy miejskiej": Burmistrz punktuje populistyczne argumenty gazety, wykazując, że oferta żydowskiego przedsiębiorcy (8100 zł) była o 35% wyższa niż polskiego (6000 zł). Argumentuje, że patriotyzm gospodarczy nie może oznaczać narażania budżetu miasta na straty.

- "Uświadomiona ludność polska — chrześcijańska": To bardzo ciekawy zabieg retoryczny. Burmistrz przejmuje język przeciwnika ("uświadomiona"), ale zmienia jego definicję – dla niego uświadomiony Polak to taki, który docenia sprawność urzędu, a nie taki, który nienawidzi sąsiada.

 

- Szlamiarnia - Zakład zajmujący się czyszczeniem jelit zwierzęcych (szlamowaniem) do produkcji wędlin. Był to ważny element lokalnej gospodarki mięsnej.

- Magistrat - Ówczesna nazwa urzędu miasta / zarządu miejskiego.

- Ławnik - Członek zarządu miasta (odpowiednik dzisiejszego członka zarządu powiatu lub wiceprezydenta, choć o nieco innych kompetencjach).

 

 

 

Niemal 80% ogółu ludności żydowskiej w granicach państwa polskiego skupiało się w miastach i miasteczkach, gdzie Żydzi stanowili około 30% mieszkańców. Tylko 4% zajmowało się rolnictwem. Bardzo typowe dla wizerunku Polski okresu międzywojennego były małomiasteczkowe skupiska ludności żydowskiej w województwach centralnych. Miastem żydowskim był Nowy Dwór. Żydzi przybyli tam pod koniec XVII wieku i stworzyli dobrze zorganizowaną społeczność, mieli własny cmentarz i synagogę. Druga fala żydowskich przybyszów dotarła w II połowie XVIII wieku, kiedy Żydzi uciekali przed prześladowaniami na Podolu. W 1897 roku Nowy Dwór zamieszkiwało 4 735 Żydów i stanowili ono 65% ogółu ludności. W okresie międzywojennym kolejne spisy wykazały: w 1921 roku na 7 829 mieszkańców przypadało 3 916 Żydów (50%), zaś w 1931 roku na 9 386 - 4 316 Żydów (46%). Według zapisków miejscowego księdza Henryka Jóźwika w 1937 roku Polacy stanowili w Nowym Dworze tylko 48% ludności, Żydzi połowę, a Niemcy i Rosjanie pozostałe 2%.

* Jolanta Załęczny "Powiat warszawski w latach II Rzeczypospolitej: życie społeczno-polityczne, gospodarcze i kulturalne", 2015.

 

 

Przed 1939. Żydowscy właściciele nowodworskiego sklepu.

 

 

 

Plan miasta Nowego Dworu ze strukturą zabudowy w 1937 r.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

Ok. 1918-1939 r. Aleja Paderewskiego w Nowym Dworze.

foto - Michel Jankiel Juress

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Fragment ulicy Paderewskiego przed II wojną światową z widocznymi budynkami koszar po wschodniej stronie ulicy. Ledwo widoczny budynek za drzewami to istniejący do dziś budynek Paderewskiego 6.

foto - Michel Jankiel Juress

źródło grafiki i opisu - Rado-NDM, https://fotopolska.eu

 

 


[Autor opisuje obecną ulicę Paderewskiego zaczynając od kościoła, czas opisu to okres przed I wojną światową]

Kiedyś przed nadejściem pociągu Kolei Nadwiślańskiej, który w ostatnich kilku latach przed Holokaustem zatrzymywał się w naszym mieście dziesięć razy dziennie, była droga łącząca nas z wielkim światem, a zwłaszcza z pobliską stolicą  Warszawą, i dalej łączyła się z innymi drogami.

Gdy zszedłeś z piaszczystych traktów miasta na szeroką ulicę Warszawską, po obu stronach obsadzoną wysokimi kasztanowcami, wyczuwałeś wraz z małym łykiem świeżego powietrza odmienność w zabudowie tej części miasta, będącą w istocie bramą do miasta stołecznego. Zaraz po prawej stronie rozciągał się długi, wysoki płot, który odgradzał piękny pachnący ogród, należący do parafialnego domu katolickiego księdza.

Naprzeciwko stały dwa budynki należące do spolszczonego kolonisty Niemca o nazwisku Lentz. W jednym z nich znajdowała się gospoda prowadzona przez Abramowicza, byłego pracownika fabryki fajansu Winogradowa. Tam młodzi ludzie, którzy zboczyli z prawomyślnej drogi wiary mojżeszowej, wpadali pograć w bilard i zjeść przy tym trochę wieprzowiny, by sprawdzić, czy uduszą się od tego natychmiast, czy jest to tylko grzech jak te wszystkie inne, za które trzeba będzie pokutować po śmierci. Drugi dom był ładnym jednopiętrowym budynkiem zbudowanym przed I Wojną Światową, w którym podczas okupacji niemieckiej mieścił się szpital miejski.

Kontynuujmy dalej nasz spacer wzdłuż drogi. Za dwoma budynkami należącymi do Lentza był pusty plac, obniżony teren, który należał do składu drewna Itshe Mejer Hirshbejna. Plac ten zamieniał się w dość ładne jeziorko, gdy Narew wylewała na wiosnę.

Idąc dalej, po tej samej stronie drogi znajdował się pół-piętrowy drewniany budynek mieszczący pocztę. Żydowskie matki stały tam w godzinach porannych, z biciem serca czekając na starego listonosza Piotrkowskiego, by sprawdzić czy nie ma listu od ich dzieci zza morza. Żydowscy chłopcy przychodzili tu grupami odebrać Hatsifirah ("Syrena", gazeta hebrajska) czy nawet Frajnd ("Przyjaciel", gazeta w jidysz) z odległego Sankt Petersburga, a w drodze powrotnej do miasta dyskutowali o najnowszych wiadomościach politycznych, prowadzili debaty, wysuwając nowe interpretacje artykułów autorstwa Nokhema Sokołowa.

Na drugiej stronie ulicy, po prawej stronie na uboczu, pośród pachnących drzew akacji stał niewielki kamienny dom, który okrągłymi kamiennymi filarami bardzo przypominał mały opuszczony pałac książęcy. W tym domu z dala od żydowskiej części miasta mieszkał i przewodniczył Żydom rabin Nowego Dworu, Ruven Yehuda Neufeld.

Dom rabina wyznaczał faktyczny koniec żydowskiego Nowego Dworu po tej stronie miasta. Dalej Żydzi już nie mieszkali. Ale że chcemy zobaczyć wszystko w naszym mieście, będziemy kontynuować spacer po tej drodze aż do najodleglejszych peryferii.

Zaraz za domem rabina po tej samej stronie ulicy, w pięknym ogrodzie kwiatowym, stał jednopiętrowy dom z przeszklonymi, wielobarwnymi werandami. Dom wyglądał jak wakacyjna willa wybudowana dla kogoś wysokiego urodzenia z wielkiego miasta, który szukał w Nowym Dworze wytchnienia w cieniu drzew wśród kwiatów po ciężkim hulaszczym życiu. Przez pewien czas mieszkali tu po I wojnie światowej syn rabina, dobrze znany późniejszy działacz społeczny, Nochem Neufeld i jego śliczna żona Chanke Zilbertal.

Tuż obok domu, w małym ogródku, stał wysoki krzyż zwrócony ku drodze, jakby ochraniał swą świętością wszystkich, którzy tędy przechodzili. Tutaj powinniśmy opowiedzieć o niezwykłym zdarzeniu z udziałem krzyża, które zasiało wśród nowodworskich Żydów strach. Oto co się stało.

Miejscowi chrześcijanie pod przewodnictwem swojego proboszcza postanowili zastąpić stary krzyż nowym. Pewnego dnia nowy krzyż został postawiony z wielką ceremonią z licznym udziałem chrześcijańskich kobiet. Na krzyżu wisiała mała lśniąca figurka Jezusa, który w słońcu zdawał się być pokryty złotem. Kilka dni później kilkoro pobożnych katolików z oddaniem klęczących przed krzyżem podniosło oczy i wtedy okazało się, że Jezus zniknął. Rozległy się głosy potężnego protestu. Takie świętokradztwo! I znaleźli się wśród chrześcijan tacy, którzy rozpowszechniali plotkę, że była to robota Żydów, którzy Jezusa ukradli.

Za miejscem, gdzie znajdował się krzyż, zaczynała się tzw. przemysłowa cześć miasta. Tuż za krzyżem stał długi, szarawy płot, zasłaniający fabrykę porcelany Winogradowa. Była to największa fabryka porcelany w Polsce, a założycielem był litewski Żyd, o słowiańsko brzmiącym nazwisku Winogradow. Właściciel mieszkał na stałe w Warszawie, a w fabryce przez wiele lat nie zatrudniano żydowskich pracowników. Ale w ciągu ostatnich kilku lat przed II wojną światową, po przejęciu fabryki przez Michała, który był synem właściciela, robotnicy żydowscy uzyskali tam wreszcie dostęp do pracy, natomiast fabryka stała się w mieście ważnym miejscem zatrudnienia dla Żydów.

Ten sam Michał, po tym jak przeżył hitlerowskie obozy śmierci, wrócił do miasta i ponownie przejął fabrykę. Wkrótce został zamordowany w swoim domu przez miejscowych bandytów.

Po drugiej stronie ulicy stał młyn Wachtera. Szlojme Zalmen Wachter niegdyś był woźnicą w Warszawie, a stał się bogaty po uzyskaniu patentu na używanie gumowych, zamiast żelaznych kół do wozów. Wtedy kupił duży dom w Warszawie, a pod koniec XIX stulecia wybudował w Nowym Dworze nowoczesny młyn parowy z najnowszymi urządzeniami, które sprowadził z Niemiec. On sam pozostawał w Warszawie, gdzie dalej prowadził swój przewozowy interes, i chociaż sam nie był już woźnicą, miał dużą grupę młodych woźniców, płacących mu za wynajem jego wozów.

Ten Reb Szlojme był paskudnym człowiekiem, który odganiał wszystkich miastowych Żydów, wałęsających się wokół młyna i usiłujących załapać się tam na dniówkę. Natomiast referent młyna często wychodził, aby się z nimi spotkać. Był to szczery, serdeczny Żyd z piękną białą brodą i niewinnymi niebieskimi oczami. I był to mój ojciec, Reb Jisroel Chaim, niech spoczywa w pokoju - prawdziwy szef młyna, który doskonale znał się na zbożu i mące. Ten wytworny, uczony człowiek, żarliwy Gerer Chasyd, często musiał znosić brutalne obelgi słowne właściciela, prostackiego nuworysza.

Chociaż młyn znajdował się w nieżydowskim końcu miasta i nie zatrudniano tam Żydów, z wyjątkiem referenta, był swojego rodzaju wyspą żydowskiego życia. Przez cały dzień można było tam zobaczyć Żydów. Niektórzy przychodzili robić interesy, kupując kilka pudów (pud = 16.4 kg) mąki po dobrej cenie, albo przynosili zboże na sprzedaż lub do zmielenia. Niektórzy przybywali bez specjalnego powodu, odbywając okazyjną przejażdżkę na chłopskiej furmance, która przywoziła do młyna żyto lub pszenicę, i próbowali wywęszyć, co się w młynie dzieje.

Byli też ludzie, którzy wpadali do młyna, bo chcieli usłyszeć wiadomości ze świata. Odwiedzali referenta w jego biurze, wypijali kilka szklanek gorącej herbaty, przeglądali gazetę i ucinali pogawędkę o polityce. W tym czasie Reb Jisroel Chaim opowiadał trochę o naukach żydowskich, snując chasydzkie historie okraszone tu i ówdzie żartem. A wszystko to działo się z prawdziwą żydowską życzliwością, przeplatane westchnieniami i jękami oraz zawołaniami: "niech się stanie wola Boga", wypowiadane z wielką wiarą, że Bóg pomoże, a Żydzi zostaną wyzwoleni z rąk cara.

Ale jednego dnia w tygodniu atmosfera świętości w młynie znikała. Było to wtedy, gdy z Warszawy zajeżdżał Reb Szlojmele Zalmen, aby sprawdzić, co się robi w "jego" młynie i rozliczyć tydzień z referentem. W takich dniach Żydzi z miasta trzymali się z dala, bojąc się paskudnego, bogatego człowieka z Warszawy.

Najbliższym sąsiadem młyna - jak powiadali "ścianą w ścianę" - był browar należący do starszego człowieka Bitnera. Właściciele byli bardzo bliskimi sąsiadami, ale mieli zupełnie odmienne charaktery. Młyn był prowadzony w żydowskim stylu, zawsze głośny i pełen ruchu, a w fabryce piwa czuć było niemiecki porządek - ten klimat pracy, który przyniósł ze sobą z okolic Poznania nieżydowski właściciel browaru.

W młynie bramy wjazdowe były otwarte przez cały dzień, jakby to był plac publiczny. U Bitnera bramy były zawsze zamknięte, a jeśli chciało się wejść na dziedziniec, trzeba było pociągnąć długą linkę, która prowadziła do dzwonka znajdującego się w pokoju stróża. Był nim wysoki, gruby chrześcijanin z długim blond wąsikiem i przebiegłymi oczami. W międzyczasie, zanim stróż zdążył odpowiedzieć na dzwonek, już dało się słyszeć ujadanie czteronożnego strażnika, dobrze odżywionego buldoga, który zawzięcie szarpał się na łańcuchu jakby miał być najważniejszy w całym browarze.

Gdy w bramie pojawiał się Żyd w długim chałacie, pies po prostu szalał skacząc i ciągnąc łańcuch, jakby miał jakiś atak. Szef, stary Bitner, był niczym strażnik i pies. Podobnie jego nikczemni synowie, którzy później podążyli drogą ojca, robiąc legalne i nielegalne interesy z Żydami, i tylko z Żydami, jednocześnie nie mogąc znieść nawet patrzenia na nich.

Dalej po obu stronach drogi znajdowały się koszary z czerwonej cegły, które swoim imponującym wyglądem i masywną konstrukcją przydawały naszemu miastu dostojeństwa. Gdyś się zbliżył, toś mógł zobaczyć pośród budynków z czerwonej cegły hangar w kształcie półksiężyca, który wywołał wielką ciekawość u przechodniów. Od czasu do czasu można było zobaczyć ludzi wyciągających z niego duży, okrągły balon na gorące powietrze z gondolą, w której siedziało trzech lub czterech obserwatorów, a potem patrzeć, jak powoli wznoszą się w niebo.

Ten hangar w kształcie półksiężyca mieścił wojskowy oddział balonowy, który na kilka lat przed I wojną światową został zamieniony w oddział lotniczy armii rosyjskiej. Mieszkańcy naszego małego miasteczka byli już wtedy dobrze obeznani z tymi sprytnymi maszynami, które same się wznoszą i latają po niebie.

Ulica ta była też najbardziej popularnym miejscem na spacery, które wieczorami lubili odbywać młodzi ludzie. Niektórzy dochodzili do młyna, niektórzy do szlabanu na końcu miasta, a jeszcze inni  zakochane pary chodzące po niebie - wykraczali poza szlaban na tej szerokiej drodze wijącej się kilometrami, która kończyła się hałaśliwym zamętem stołecznego miasta.

W letnie sobotnie popołudnia na ulicy czuć było szabatowy nastrój. Połowa miasta, ubrana w najlepsze stroje, wyruszała na długi spacer, aby trochę poruszać się po obfitym szabatowym posiłku. Zaraz po zjedzeniu pożywnego czulentu (tradycyjny posiłek szabasowy) rodzice pogrążali się w głębokim śnie, by odpocząć po trudach tygodniowej pracy lub po prostu zdrzemnąć się, a młodzież udawała się na spacer. Niektórzy zabierali ze sobą do czytania książkę lub gazetę, inni chodzili z nadzieją spotkania dziewczyny, z którą to spacer nie byłby mile widziany w miejscu publicznym.

Po minięciu szlabanu skręcali nieco w prawo i wchodzili w pobliski lasek, który był właściwym celem tych spacerów. Tam, w sosnowym zagajniku, oddawali się "temu, co sprawia, że świat się kręci", aby zasmakować raju na ziemi.

Zaraz za koszarami ulicę przecinały tory kolei Nadwiślańskiej. Co kilka godzin kursował pociąg z Warszawy do Mławy ku granicy państwa, zatrzymujący się w Nowym Dworze lub Modlinie, by wysadzić kilku pasażerów na tych dwóch stacjach kolejowych. Tam, gdzie droga została podzielona przez lśniące szyny kolejowe, przy szlabanie stał dom woźnicy. Był on bardzo wyraźnym znakiem granicy miasta.

* Pinkas Nowy Dwor, Memorial book of Nowy-Dwor, 1965.

 

 

 

1937. Express Poranny, nr 83.

 

Śmierć 5 osób w głębiach jeziora

Cała ludność Nowego Dworu na miejscu tragedii

Tragiczny wypadek, który pociągnął za sobą utonięcie pięciu osób, wydarzył się wczoraj przed południem w pobliżu Nowego Dworu.

Przeładowana deskami łódź przewróciła się. Żadnego z jadących nią nie udało się uratować.

Ze wsi Kazuń Polski, leżącej na brzegu wielkiego jeziora Kazuńskiego, wyruszyła duża łódź, długości 10 m, należąca do 24-letniego przewoźnika Stanisława Turczyńskiego, kierując się w stronę położonego na przeciwnym brzegu Kazunia Niemieckiego.

Do łodzi, naładowanej po brzegi deskami, wsiedli dwaj właściciele transportu kupcy z Nowego Dworu 42-letni Jankiel Swan i 56-letni Maszek Szumiński, dwaj gospodarze z Kazunia Niemieckiego 28-letni Edward Schleider i 26-letni Czesław Wocht oraz przewoźnik.

Łódź nie wytrzymała ciężaru. Na środku jeziora w odległości półtora km od brzegów niespodziewanie zanurzyła się i zatone.a.

Jadący wpadli w kilkunastometrową głębię.

Wypadek zauważył idący brzegiem żołnierz. Zaalarmował wieś.

Na ratunek było już za późno. Rybacy wyruszyli na łodziach i po dłuższych poszukiwaniach sieciami wydobyli zwłoki topielców.

Na wieść o wypadku z Nowego Dworu i okolic przybyło nad jezioro furmankami, dorożkami i pieszo kilka tysięcy Żydów.

Zwłoki dwu kupców owinięto w prześcieradła i dorożką przewieziono do Nowego Dworu.

____________________________________________________________________________________________________________________

Opisane wydarzenia miały miejsce na nieistniejącym już w tej formie Jeziorze Kazuńskim. Obecnie tereny te uległy znacznej zmianie ze względu na regulację Wisły i budowę wałów przeciwpowodziowych.

 

 

 

1937. Katafalk z trumną kpt. Władysława Chrzanowskiego oficera Centrum Wyszkolenia Broni Pancernej, który zmarł w dniu 15 listopada 1937.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1937. Banda złodziei zdemaskowana na "gościnnych występach" w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Zdemaskowanie bandy złodziejów na „gościnnych” występach na prowincji

Prawdziwą plagą jarmarków w podstołecznych miasteczkach była zuchwała banda złodziejów, którzy okradali przybywających na targi gospodarzy.

Policja była bezradna. Zdołano zatrzymać czasem jakiegoś złodziejaszka, ale zwykle nic przy nim nie znaleziono. Ostatnio, podczas 2-dniowego jarmarku w Nowym Dworze ta sama banda dokonała aż 18 kradzieży. Policja zabrała się energicznie do wykrycia bandy.

Dochodzenie ustaliło, że w „melinie” Majera Najmana w Nowym Dworze często bywają jacyś przyjezdni z Warszawy. Zarządzono rewizję i zastano tam 9 znanych złodziejów w chwili, gdy dokonywali podziału łupów.

Na czele bandy stał znany złodziej warszawski, Antoni Ziemiecki. Przyjeżdżał on na jarmark wozem w chłopskim przebraniu, stawał na rynku, a członkowie bandy znosili skradzione rzeczy i chowali je w wozie pod słomą. W ten sposób nigdy nie można było przychwytać złodziejów z dowodami rzeczowymi, które Ziemiecki najspokojniej wywoził furmanką, nie budząc podejrzeń. Całą bandę i pasera Najmana przewieziono do Warszawy i osadzono w więzieniu.

 

 

1937. Awantura przed kościołem na ul. Warszawskiej w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Awantura przed kościołem

Na ul. Warszawskiej przed kościołem w Nowym Dworze bracia Henryk i Kazimierz Przybylscy, będąc w stanie nietrzeźwym zaczepiali wychodzących z kościoła. Awanturników patrol policyjny usiłował odprowadzić na posterunek. W drodze koledzy ich zaatakowali policjantów i zdołali Henryka Przybylskiego odbić. Policja wszczęła dochodzenie i aresztowała przyjaciół awanturników.

 

 

1937. Pod Nowym Dworem dokonano napadu rabunkowego na kolejarza z Janówka.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Napad rabunkowy na Kolejarza

Na pracownika P.K.P., Bronisława Marca ze wsi Janówek, dokonano pod Nowym Dworem zuchwałego napadu. Otrzymawszy pensję, kolejarz pojechał do Warszawy po zakupy i wracając wieczorem zatrzymał się w Nowym Dworze.

Pewien osobnik, z którym Marzec zawarł znajomość w restauracji, zaofiarował się odprowadzić go do domu. Kiedy obaj znaleźli się za miastem, osobnik ten rzucił się na kolejarza, ogłuszył go i zrabował mu pieniądze w sumie 70 zł. oraz paczki z zakupami. Następnie zaciągnął nieprzytomnego Marca na tor kolejowy i zbiegł.

Na chwilę przed nadejściem pociągu Marzec odzyskał przytomność, zdołał usunąć się z szyn i w ten sposób uniknął niechybnej śmierci. Zawiadomiona o napaści policja zarządziła obławę i aresztowała opryszka, którym okazał się niejaki Czesław Pruszyński.

 

 

Fakty Nowodworskie


Maria Możdżyńska

W nowodworskim areszcie



Wokół dawnego Magistratu nowodworskiego trwają prace budowlane. Budynek będący obecnie hotelem przez wiele lat był siedzibą lokalnych władz, mieszkaniem burmistrza, kasą miejską i... aresztem. Na przełomie XIX i XX w. ten ostatni był tak licznie „odwiedzany”, że postanowiono go rozbudować.

Odpowiednie uchwały podjęto na szczeblu państwowym w 1901 r., realizacja miała rozpocząć się w roku następnym. Nie wiadomo jednak czy nastąpiła. Dwie dobudówki do budynku ratusza pochodzą z czasów późniejszych. Nie ma ich na zdjęciu z września/października 1939 r. Ta, która stoi do dziś przy Warszawskiej została zbudowana na potrzeby administracji hitlerowskiej w pierwszej połowie okupacji. Na pewno areszt znajdował się w piwnicach, gdzie jeszcze tego nie wiadomo. Znane są natomiast dane personalne niektórych pensjonariuszy tego miejsca. Ponieważ RODO nie istniało nikt nie przejmował się rozgłosem jaki zdobywali aresztowani. O ile przestępców wykryto.

1883 r. Nocą do domu zamożnego kupca Mojżesza W. dostali się włamywacze. Weszli niezauważeni przez okno mimo, że gospodarz był w domu. Grożąc bronią zażądali by W. oddał im pieniądze i kosztowności. Napad byłby się udał gdyby nie to, że w domu oprócz gospodarza była też służba. Słysząc głosy w sąsiednim pokoju włamywacze uciekli. Zawiadomiona o incydencie straż ziemska już następnego dnia aresztowała Icka C. i Zelmana R. czyli dwóch nowodworskich złodziei zawodowych.

1888 r. Nieznani sprawcy w oryginalny sposób włamali się do domu Mendla Kaftala. Wyłamali część dachu i dostali się na strych, z którego wynieśli wszystko co się dało wynieść.

1889 r. Służący przy nowodworskim areszcie Kuznienko prawdopodobnie sam trafił za kratki. Gdy jego żonę zaczepiali pijani przechodnie sługa miejski przywołał ich do porządku nożem. W przypadku jednego nieco przesadził, rannego Madeja odwieziono do szpitala w Twierdzy.

- Kilka miesięcy później w tym samym roku doszło do napadu. W biały dzień pan Szlak został przez 3 napastników napadnięty na ulicy, zaniesiony do sieni sąsiedniego domu i pozbawiony 100 rubli oraz srebrnego zegarka. Złodzieje nie przewidzieli jednak, że ich ofiara nie odpuści. Gdy Szlak nieco ochłonął zaczął gonić rabusiów i to tak skutecznie, że jednego z nich schwytał. Doprowadzony do aresztu Władysław Dąbrowski wskazał swoich wspólników: Mariana Czypelewskiego i Marcina Szteltza.

1900 r. W styczniu tego roku Hersz Midler wyprawiał wesele. Jak to wówczas w Nowym Dworze bywało na zabawie spotkało się towarzystwo mieszane, Żydzi i chrześcijanie. Wśród zaproszonych byli między innymi Emil Pross i Matys Wolanowski. Pierwszy lat 16, drugi o rok młodszy. Obaj chłopcy wypili co nieco. Nie wiadomo z jakiej przyczyny zaczęli się kłócić, ale dość szybko przeszli do czynów. Rozgorzała bójka, w której Matys użył noża. Cios w pierś okazał się tragiczny. Pross nie przeżył, Wolanowski trafił do aresztu.

1901 r. nocą do sklepu zegarmistrza Henocha Rubinsztejna włamali się nieznani sprawcy. Wnieśli towar na kwotę ponad 1.000 rubli, w tym 18 zegarków srebrnych, 14 czarnych emaliowanych, 7 budzików, pudło złotej biżuterii z pierścieniami, łańcuszkami itd. Ponadto 130 starych monet. Sprawców nie wykryto. * Bez większego trudu ujęto natomiast burmistrza miasta, pana Pluszcza, który kilkukrotnie acz niecelnie strzelał do żony. W tym wypadku przestępca zmienił miejsce zamieszkania zaledwie o kondygnację mieszkał bowiem w budynku ratusza, czyli w tym samym, w którym znajdował się areszt.

1904 r. 9/14 stycznia około 17 do strażnika Dymitra Szczerbaka przyszedł z noworocznymi życzeniami Karol Tauber. Panowie znali się dobrze, Szczerbak był lokatorem Taubera. Podczas wspólnej biesiady doszło do sprzeczki a następnie do bójki. W ferworze „dyskusji” Szczerbak chwycił szablę. Ugodził swego gospodarza w rękę i brzuch. Na skutek ran Tauber zakończył życie, miał wówczas 43 lata, zostawił żonę Elżbietę.

1905 r. Początek roku przyniósł kuriozalną sprawę. Na ulicy w Nowym Dworze policjant zaczepił dziesięciolatka twierdząc, że ma on zbyt długie pejsy. W mieście było wówczas wielu wyznawców chasydyzmu i widok Żyda z pejsami był czymś normalnym. Zaczepiony chłopak zaczął wzywać pomocy. Udzielili jej panowie Wein, Bakman, Michałowski i Joskiewicz. Do policjanta, który rozpoczął awanturę dołączył drugi i wspólnie odprowadzili „przestępcę” i obrońców do aresztu. Nie wiemy jak przebiegała obrona, ale czterej dorośli postawieni przed sądem okręgowym dostali miesiąc odsiadki.

1908 r. Wyjątkowo niefortunnym miejscem stał się areszt dla Walentego Bałdyckiego. Ten 43-latek, został, w stanie wskazującym na użycie alkoholu, doprowadzony do nowodworskiego aresztu i tu zmarł. Zostawił żonę i nieletnie dzieci.

1909 r. W jednej z nowodworskich traktierni czyli restauracji średniej klasy usiedli przy stoliku Juliusz Lange z żoną. W pewnej chwili do kolonistów podszedł nieznany im człowiek, zażądał poczęstunku i 2 rubli. Lange odmówił a nieznajomy wyszedł. Niemiłe spotkanie miało jednak swoje konsekwencje. Gdy Langowie opuścili restaurację okazało się, że nieznajomy czeka za drzwiami. Czekał z nożem w ręku. Małżonkowie odnieśli rany. W napastniku rozpoznano mieszkańca miasta Mikołaja Kuźmina. Został pojmany i osadzony w areszcie. Rannych opatrzył doktor Brodowski.

1913 r. Rok zaczął się od niewielkiego napadu. Czterej bandyci wtargnęli do sklepu Perlmutera, pobili właściciela i zrabowali 5 rubli. Napastników aresztowano.

- Wiosną tego roku, w środku nocy złodzieje wyjęli okno w kasie biletowej stacji kolejowej. Ukradli kasetkę, w której było kilka biletów i 4 ruble. W pomieszczeniu pozostało 112 rubli i 74 kopiejki. Pieniądze były w innej kasetce, której złodzieje nie zabrali spłoszeni krokami nadchodzącego stróża.

1917 r. Nocą z 22 na 23 marca do mieszkania Blumy i Mendla Nowodworskich wtargnęli włamywacze. Starsi państwo spali. Zbrodniarze nie tylko skradli im 400 rubli ale również pozbawili życia. Dwa dni później policja aresztowała 6 podejrzanych. Co prawda nikt nie przyznał się do włamania i zbrodni, ale rękaw jednego z zatrzymanych był ubrudzony krwią. Zapowiadał się proces poszlakowy.

1921 r. Przy ul. Warszawskiej doszło do przypadkowego zabójstwa. Dwaj panowie: mechanik Hamburg Głodomosz i policjant Stefan Rosiak oglądali rewolwer. Policjant nieświadomy, że broń jest nabita demonstrując jak się „strzela po wojskowemu” pociągnął za spust. Trafił swojego rozmówcę. Mechanik zginął na miejscu.

1925 r. Józef Zielski przyjechał do miasta na targ, była to zatem środa lub piątek. Przy okazji wstąpił do znajomych. Na przywitanie wypił kieliszek, potem drugi, zabawa się rozkręcała. W pewnym momencie przyłączyli się do niej dwaj nieznani Zielskiemu osobnicy. Zaproponowali przybyszowi kontynuację imprezy w restauracji. Ten się zgodził. Znów popłynął alkohol. A potem padła propozycja spaceru nad Narew. Zielski zgodził się ponownie. Nad rzeką w odludnym miejscu mili „tubylcy” pozbawili przybysza portfela z gotówką w wysokości 350 zł i dokumentami oraz srebrnej obrączki ściągniętej z palca. Zawiadomiona policja nie miała kłopotu z odnalezieniem i aresztowaniem sprawców. Jak podawano byli to: „znani w Nowym Dworze złodzieje zawodowi kilkakrotnie karani Franciszek A. i Ksawery Ł.”

1929 r. W marcu przelotnie do aresztu trafili wspomniany wyżej Franciszek A. oraz Czesław R. Obaj zostali oskarżeni o pobicie i gwałt na niejakiej Belci B. Do aresztu trafili na krótko, do więzienia wcale. Podczas procesu wyszło bowiem na jaw, że poszkodowana uprawia tzw. „najstarszy zawód świata”. Poszkodowana uciekła z płaczem z sali sądowej, a wysoki trybunał orzekł iż osoby wykonującej taki zawód zgwałcić nie można. Wbrew pozorom wyrok był dla Franciszka A. bardzo niekorzystny. Prawdopodobnie gdyby „poszedł siedzieć” pożyłby dłużej. W listopadzie tego samego roku, po otrzymaniu wypłaty za wydobywanie piasku z Narwi, Franciszek A. udał się do mieszkania Heleny K. na ulicę Szerokąłączną 9 (Mazowiecką). I miejsce, i właścicielka lokalu byli bardzo dobrze znani policji, podobnie jak goście, którzy tego dnia zgromadzili się na libacji. W pewnym momencie koledzy złożyli Franciszkowi propozycję nie do odrzucenia – sponsoring zabawy. Piaskarz odmówił i zaczęła się awantura, a że towarzystwo było doborowe Franciszek dość szybko padł z licznymi obrażeniami głowy. Wszystkie sprawozdania z tego wypadku donosiły, że otrzymał 9 uderzeń nożem, 10 rana okazała się śmiertelna i w tym miejscu sprawozdania się nieco różnią, miał być nią cios lub postrzał w serce. To pierwsze było bardziej prawdopodobne. Sprawcy i gospodyni zbiegli, ale jeszcze tego samego dnia aresztowano jednego z uczestników libacji – Stefana J. W dniu następnym do aresztu trafili: Helena K., jej przyjaciółka Józefa K., nowodworzanie Nikodem S., Józef N., nieustalonego imienia K. oraz jeden warszawiak Józef C.

1932 r. Do aresztu trafiły dwie Marie. Obie zamieszane w zbrodnię w afekcie. Maria R. w czasie sprzeczki ugodziła nożem, ze skutkiem śmiertelnym, swojego wieloletniego partnera Czesława Cichockiego właściciela piwiarni przy Kościuszki 11. Jej przyjaciółka Maria B., miała pomóc w ukrywaniu śladów zbrodni.

1933 r. Antoni C. zamienił pracę w areszcie na pobyt w areszcie. Władysław O. pobił na dworcu kolejowym wojskowego. Antoniego C. przy tym nie było, ale w czasie popełniania wykroczenia na stacji nie powinno być także pana Władysława. Według dokumentów podczas bójki siedział bowiem w nowodworskim areszcie pilnowany przez C. Siedział teoretycznie. Sąd ustalił, że O. odwiedziła w areszcie niejaka Józefa K. W trakcie spotkania obydwoje pili alkohol. O. wypił taką ilość, że ocknął się na wolności. Koledzy uświadomili go, że dostał urlop okolicznościowy „na słowo honoru” co oznaczało, że następnego dnia powinien wrócić do aresztu. Zapewne by wrócił ale rozegrała się wspomniana bójka i przed sądem stanął już nie tylko O. ale również jego strażnik. Pan C. bronił się, iż do wypuszczenia więźnia zmusili go groźbami jego koledzy i, że działał w niebezpieczeństwie życia. Strażnika pogrążyli jednak inni więźniowie zeznając, że w nowodworskim areszcie panują „domowe” warunki, wolno przyjmować gości i spożywać alkohol. Więźniowie nie są rejestrowani nie tylko po aresztowaniu ale także po przekazaniu ich policji. Pan C. przeniósł się na rok z aresztu do więzienia.

1934 r. Doszło do bójki pomiędzy Leonem Z. i Felicjanem Z. W jej trakcie, drugi z wymienionych posłużył się dość nietypową bronią – szpadlem. Prawdopodobnie w akcie samoobrony chwycił co było pod ręką bowiem Z. był postrachem okolicy. „Broń” okazała się nad wyraz skuteczna. Z. z rozłupaną czaszką zginął na miejscu.

1937 r. Tuż przed Bożym Narodzeniem Bronisław Marzec, pracownik PKP, a konkretnie torowy z Janówka, stał się ofiarą napadu. Kolejarz po odebraniu wypłaty udał się do stolicy na zakupy. W drodze powrotnej zajrzał do Nowego Dworu, tu został zaproszony do jednej z miejscowych restauracji. Zaprosił go nieznany człowiek, ale pan Marzec z zaproszenia skorzystał. Nie odmówił też, gdy nieznajomy zaproponował, że odprowadzi go do domu. Prawdopodobnie propozycję tę przyjął z radością, bo w restauracji jak to się mówi „za kołnierz nie wylewał”. W drodze nieznajomy już taki uprzejmy nie był. W ciemnościach kolejarz dostał łomem po głowie i stracił portfel z zawartością 70 zł. Dużo gorsze okazało się to, iż napastnik ułożył nieprzytomnego na torach i zostawił. Przed śmiercią uchronili nieszczęśnika przypadkowi robotnicy idący wzdłuż torów. Dzięki podanemu rysopisowi policja aresztowała „karanego wielokrotnie Czesława P”.

 

 

 

29 czerwca 1937. Poświęcenie kaplicy na cmentarzu ewangelicko-augsburskim w Nowym Dworze wybudowanej staraniem pastora Nitschmanna z udziałem ks. Biskupa dr Juliusza Bursche.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Nowy Dwór.

Poświęcenie kaplicy cmentarnej.

Choć wiemy wszyscy i stale narzekamy, że jest kryzys, że są czasy bardzo ciężkie, to jednak zbór nowodworski ze swym pasterzem dał przykład, że nie należy się poddawać kryzysowi, lecz, ufając w pomoc Bożą, z podniesioną głową i radością w oczach kroczyć naprzód i świecić, dając przykład godny naśladowania, bo przy dobrej chęci i umiejętnym szafowaniu można dużo pięknego zdziałać. Nigdy nie ustawać, lecz stale iść naprzód i wyżej — a swych wiernych prowadzić do poznania tej prawdy, jaka nam się objawiła w Jezusie Chrystusie — oto cel, jaki przyświeca naszemu czcigodnemu i ukochanemu ks. pastorowi Nitschmannowi. Będąc nie całe 8 lat proboszczem parafii Nowodworskiej, dał zborowi w jego 150 rocznicę piękne organy, a teraz znowu kaplicę przedpogrzebową. Kaplica ta jest dziełem wiernej i ofiarnej pracy miejscowego proboszcza oraz zgodnej współpracy miejscowych zborowników i przedstawicieli Rady Kościelnej. Daje ona możność miejscowym, mniej zamożnym parafianom, złożenia zwłok w kaplicy i nie trzymania ich w małym, ciasnym mieszkaniu, zanim zostaną oddane ziemi na wieczny spoczynek. To też ofiarując 1000 zł na ten cel, ks. pastor pociągnął małżonków Rieflei, Rudolfa Rose’go, członka Rady Kościelnej, emerytowanego nauczyciela i wieloletniego kantora, którzy ofiarowali po 1000 zł. Także i parafianie z Nowego Dworu, Wólki Górskiej, Kępy Nowodworskiej i Łącznej złożyli swe ofiary według zamożności w łącznej sumie 2000 zł — i pamiętając, że w jedności siła — przystąpiono przed dwoma laty do budowy kaplicy szerokości 6 m i długości 7 m, w podziemiu z pieczarą dla fundatorów i innych i w dniu 29 czerwca — w dzień Piotra i Pawła — mógł zaproszony Najprzewielebniejszy Ks. Biskup dr J. Bursche poświęcić naszą kaplicę.

Już w przeddzień zostały odprawione krótkie wieczorne nabożeństwa na wszystkich cmentarzach parafialnych przez kantorów. W Nowym Dworze w przeddzień poświęcenia było nabożeństwo wieczorne na uporządkowanym i upiększonym cmentarzu. Po odegraniu marsza żałobnego przez puzonistów i odśpiewaniu pieśni miejscowy wikariusz wygłosił przemówienia w języku polskim na tekst Jana 11, 31—40 i w języku niemieckim na tekst Jana 16, 22, wskazując, że człowiek, stojąc nad grobem swych najbliższych — płacze, spoglądając w dół, lecz równocześnie raduje się, spoglądając w górę, na krzyż, z którego płynie ukojenie, odpuszczenie grzechów, zmartwychwstanie i żywot wieczny, o ile wierzymy.

W dzień Piotra i Pawła zjechał do Nowego Dworu z Warszawy o godzinie 10 rano Najprzewielebniejszy Ks. Biskup Bursche wraz z córką — dyrektorką Gimnazjum Anny Wazówny. Przy dźwiękach chóru puzonistów powitał Dostojnego Gościa miejscowy ks. proboszcz wraz z przybyłym ks. Gumpertem, wikariuszem i Radą Kościelną. Także i Szkółka Niedzielna stawiła się licznie, aby przywitać Arcypasterza. Dwie 8letnie dziewczynki — córeczka ks. Nitschmanna w języku polskim i Baumgartówna w języku niemieckim — powitały specjalnymi wierszami Ks. Biskupa, wręczając mu bukiet kwiatów. O godz. 10.30 w asyście wspomnianych pastorów i Rady Kościelnej udał się NPW. Ks. Biskup do udekorowanego zielenią kościoła na nabożeństwo główne. Liturgię odśpiewał miejscowy ks. proboszcz. Potem nastąpiło przemówienie NPW. Ks. Biskupa w języku niemieckim na tekst z listu ap. Pawła do Kolossów 2, 18 (początek).

_________________________________________________________________________________________________________________

Artykuł zaczyna się od nawiązania do Wielkiego Kryzysu, którego skutki w 1937 roku były wciąż odczuwalne. Autor stawia postawę parafian za wzór – mimo biedy i ciężkich czasów, dzięki „umiejętnemu szafowaniu” i ofiarności udało się sfinansować budowę. Jest to klasyczny przykład etosu pracy i solidarności grupowej.

Bardzo istotnym elementem jest podkreślenie dwujęzyczności uroczystości:

Przemówienia wygłaszano po polsku i po niemiecku.

Dzieci (córeczka pastora i Baumgartówna) witały biskupa w obu językach.
To pokazuje specyfikę Nowego Dworu Mazowieckiego, gdzie społeczność ewangelicka była mieszana narodowościowo, a Kościół pod przewodnictwem biskupa Juliusza Burschego kładł duży nacisk na polonizację i lojalność wobec państwa polskiego, przy jednoczesnym poszanowaniu niemieckich korzeni części wiernych.

Obecność biskupa Juliusza Burschego nadawała wydarzeniu rangę państwową. Był on postacią pomnikową – wielkim patriotą, który później, w czasie II wojny światowej, odmówił współpracy z nazistami (mimo niemieckiego pochodzenia) i zginął w niemieckim więzieniu. Jego wizyta z córką (dyrektorką prestiżowego warszawskiego gimnazjum) podkreśla elitarny i intelektualny charakter ówczesnego ewangelicyzmu.

 

- Zbór: W tym kontekście oznacza lokalną wspólnotę wiernych (parafię).

- Szafowanie: Zarządzanie, gospodarowanie (dziś częściej używane w negatywnym kontekście „szafowania czymś”, dawniej oznaczało roztropne dzielenie dóbr).

- Kaplica przedpogrzebowa: Obiekt służący do wystawienia ciała przed pochówkiem. Tekst podkreśla jej wymiar socjalny – miała chronić uboższych parafian przed koniecznością trzymania zwłok w małych, jednopokojowych mieszkaniach.

- Zborownicy: Członkowie zboru (parafianie).

- Puzoniści: Orkiestry dęte (szczególnie puzonowe) są głęboko zakorzenione w tradycji luterańskiej. Do dziś w wielu parafia ewangelickich istnieją tzw. Chóry Puzonistów.

- Najprzewielebniejszy (NPW.): Tytuł honorowy przysługujący biskupowi.

- Kantor: Osoba przewodnicząca śpiewowi liturgicznemu, często także nauczyciel w szkole wyznaniowej.

- Pieczara: W tekście oznacza kryptę grobową w podziemiach kaplicy.

 

 

 

1938 r.



- w mieście wybucha bojkot antyżydowski. Pikietowane są sklepy żydowskie. Wspólną akcję przeciw tym aktom antyżydowskim podejmują działające w Nowym Dworze: Komitet "Bundu, Miejscowa Rada Klasowych Związków Zawodowych, Związek Robotników Przemysłu Skórzanego - Sekcja Szewców i robotnicy Fabryk Dykt i Fajansów.

 

 

 

1938. Opis herbu Nowego Dworu. Marian Gumowski "Herby miast województwa warszawskiego".

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

NOWY DWÓR

miasto nad Bugiem w pow. warszawskim założone dopiero w 1782 r., chociaż zamek i osada istniały tu już w 1355 r. Herb miejski, jaki w r. 1847 przesłano rządowi do zatwierdzenia, wyobraża czerwony mur forteczny o 3 basztach na niebieskiem polu, niżej pas srebrnej rzeki, a u dołu biały Nałęcz na tle czerwonem. Herb ten odnosi się do Nałęczów Nowodworskich, dawnych właścicieli. Taki kolorowy projekt znaleźliśmy w Archiwum a. d. w Warszawie, pieczęci jednak nie znamy innych jak tylko z godłami państwowemi lub bezherbowe.

 

* Ryszard Gołąb - Ilustrowana monografia miasta Nowego Dworu Mazowieckiego z historią Twierdzy Modlin, 2006.

 

 

 

1938. Spis abonentów telefonicznych Nowego Dworu Mazowieckiego.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

NOWY DWÓR MAZOWIECKI

N dla abonentów

N/2 dla rozmównicy

60 Nadawanie telegramów telefonem

AUTOMAT TELEFONICZNY: Dworzec kolejowy

24 Affek Jan, cukiernia, Warszawska 7

18 Apteka B. Konarskiego, Kościuszki 3

12 Berman Moszek, skład piwa, P. O. W. 4

70 Bianke Henryk, skład wędlin, Zakroczymska 1

48 — m., Kościuszki 7

51 Boldyn Arnold, skład wędlin, Warszawska 3

1 — m., Słowackiego 7

64 Boldyn Karol, skład wędlin, Zakroczymska 14

76 Boldyn Ludwik, zakł. masarski, Sobieskiego 9

82 — wędliniarnia, Zakroczymska 1

79 Borkowska Helena, „Café Club”

55 Ciechanowski Aleksander, dr med., al. Paderewskiego 20

52 Cukierman Moszek, kupiec, Rynek 6

28 Cynamon Berek, sprzed. obuwia i ubiory męskie i damskie, Zakroczymska 22

69 Dotner Stanisław, dr med. chor. wewn. i akuszeria, Graniczna 1

27 Dumało Władysław, sklep bław.-galant., Warszawska 3

10 Dziekoński Stanisław, notariusz, Warszawska 29

34 Elektrownia Maurycego hr. Potockiego, Oddział w Nowym Dworze

— (dod.) kierownik Oddziału Elektrowni, m.

32 Fabryka Dykt „Polish Adler Plywood Company”, Okunin, p. Nowy-Dwór, kantor

— (dod.) dyrektor, gab.

— (dod.) dyrektor, m.

— (dod.) kierownik fabryki

— (dod.) portier

14 Fabryka fajansu i porcelany, A. Winogradow i S-ka, al. Paderewskiego 11

— (dod.) dyrektor, gab.

— (dod.) Michał Winogradow, m.

26 Fabryka przetworów kartoflanych „Nowy Dwór”, P. Górski i E. Morawski, Sp. Akc.

— (dod.) Morawski Wacław, m.

36 Finkelsztejn Icek, Warszawska 6

83 Gregorczyk Irena, Warszawska 3

37 Gregorczyk Stanisław, przeds. budowl., przy st. kol.

20 Hidebrandt Jakub, skład mat. apt. i perfumeria, Warszawska 12

77 Jerozolimski Rachmil, handel win i wódek, Zakroczymska 8

78 Jóźwik Henryk, ks. proboszcz, Warszawska 1

81 Junkier Lejba, właśc. kinoteatru, Zakroczymska 38

23 Juress Józef, adw., Zakroczymska 26

31 Kalwaryjski Pinkus, sklep kolon.-spoż., Warszawska 7

75 — handel win i wódek, sklep kolon.-spoż., Rynek 1

46 Kaszyński Stanisław, skład mat. budowl. i opał., Magistracka 6

42 Kawicki Edward, dr med., Warszawska 18

56 Komunalna Kasa Oszczędności pow. warszawskiego, oddział w Nowym-Dworze

— (dod.) dyrektor, gab.

41 Konarski Jerzy, Warszawska 5

63 Lech Jan, dr med., Mickiewicza 1

71 Lenc Artur, skład wędlin, Zakroczymska 26

72 — m., Piaskowa – Przechodnia 7

3 Leśnictwo Państwowe Góra, Boża Wola

44 Lipsztejn Markus, prawnik, Warszawska 25

68 Messing Pinkus, kupiec, Warszawska 25

35 Miedzigórski M. i S-ka, skład mat. budowl., Warszawska 33

80 Miklewicz Cecylia, restauracja, Zakroczymska 2

58 Młyn Motorowy „T.T.P.”, Ch. Tyk i S-ka, Sukienna 8

6 Nawaduński Władysław, dr, dyr. szpit. pow., al. Paderewskiego 16

86 Neufeld Rubin, Mickiewicza 3

33 Nowodworski Browar Udziałowy

— (dod.) dyrektor, m.

74 Nowodworskie Towarzystwo Wioślarskie, Sukienna 2

16 Nutkiewicz N., Tartak Parowy, Heblarnia, Sukienna 6, telef. właśc. w Warszawie 11 08 22

7 Państwowe Zakłady Inżynierii, stocznia modlińska, sekretariat biura kierownictwa, Nowy Dwór – Port

57 Państwowe Zakłady Inżynierii, stocznia modlińska, magazyn i zakupy

66 Państwowe Zakłady Inżynierii, tartak stoczni modlińskiej


POCZTA, TELEGRAF I TELEFON:

21 — naczelnik urzędu, gab.

11 — naczelnik urzędu, m.

4 — kancelaria urzędu

50 — działy nadawczo-oddawcze

60 — telegraf

10 — technik tg. tl., m.

2 — technik tg. tl., biuro

8 — monter tg. tl., m.

49 — aparat badaniowy


9 Policja Państw., posterunek, Sobieskiego 11

40 Rajchman Eta, kupiec zbożowy, Przeskok 7

59 Rzeźnia Miejska, P. O. W. 11

45 Sąd Grodzki, Kościuszki 26

85 Sobociński Franciszek, skł. mat. budowl., Warszawska 9

22 Spółdzielnia wojskowa, al. Paderewskiego 22

62 Stein Henryk, dr med., Kościuszki 7

7 Stocznia Modlińska, P. Z. Inż., sekretariat biura kierownictwa, Nowy-Dwór, Port

57 Stocznia Modlińska, P. Z. Inż., magazyn i zakupy

66 Stocznia Modlińska, P. Z. Inż., tartak

29 Szkoła Powszechna Nr 2, Słowackiego 20

— (dod.) kierownik, m.

5 Szpital Powiatowy

67 Technik Zarządu Drogowego, pow. warszawskiego, R. Przepiórkiewicz, wieś Boża Wola

43 Tow. Naftowe „Limanowa”, skład prod. naft.

61 Tuszyński Wincenty, obrońca sądowy, al. Paderewskiego 20

54 Tyk Chaim, kupiec, Rynek 2

39 Tyk Noech, kupiec, Warszawska 6

17 Ubezpieczalnia Społeczna, Podobw. leczn., Focha 6

47 Wąsowicz Jan Dunin, Prosta 1

38 Wiernicki Bolesław, wędliniarnia, Zakroczymska 4

— (dod.) m. właśc., Sukienna 15

25 Winogradow Leon, dr, inż., dyr. fabryki fajansu, al. Paderewskiego 16

73 Wójcik Stanisław, Boża Wola

30 Zarząd gminny w Górze

— (dod.) sekretarz

87 Zarząd Gminy Wyzn. żydowsk., P. O. W.

13 Zarząd miejski, gab. burmistrza, Warszawska 4

— (dod.) burmistrz, m.

— (dod.) rachuba

83 Żórawska Józefa, Warszawska 3

53 Żórawski Henryk, felczer, Prosta 1

 

 

 

1938 r. Spłonęła fabryka przetworów kartoflanych w Nowym Dworze Maz.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

1938. Ogłoszenie o Walnym Zebraniu Akcjonariuszy Fabryki Przetworów Kartoflanych "Nowy Dwór" P. Górski i E. Mórawski S.A.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Pożar fabryki w Okuniewie

Straty przekraczają milion zł.

Wielki pożar wybuchł w niedzielę wieczorem w fabryce przetworów kartoflanych „Górskiego, Morawskiego i S-ki” w osiedlu Okunin, powiat warszawski. Na miejsce przybyła straż wojskowa z Modlina oraz trzy oddziały straży ochotniczych. Kiedy strażacy w liczbie 150 przybyli na miejsce pożaru, cały gmach fabryczny stał w ogniu.

Mimo energicznej akcji ratowniczej, cała fabryka spłonęła. 7 osób doznało niebezpiecznych poparzeń. Straty sięgają 1.200.000 zł. Dochodzenie ustaliło, że ogień powstał w drewnianym ganku głównego gmachu i przerzucił się do piwnic, gdzie stały paki z krochmalem i wiórami kartoflanymi.
______________________________________________________________________________________________________________

Spłonęła fabryka przetworów kartoflanych

Pod Nowym Dworem w miejscowości Okunin spłonęła fabryka przetworów kartoflanych p. f. „Górski, Murawski i S-ka“.

Ogień powstał w przybudówce drewnianej, pustej, w której grzeli się pastuchy. Przybudówka przylegała do wielkiego budynku murowanego 2-piętrowego o kilkunastu oknach. W bloku tym mieściła się fabryka. Gdy o godz. 17-ej spostrzeżono ogień, na miejsce wyruszyła zaalarmowana straż ochotnicza z Nowego Dworu. Następnie przybyło jeszcze pięć pobliskich oddziałów straży ochotniczej oraz straż wojskowa z Modlina. Około północy dopiero ogień zdołano opanować Jednak mimo wysiłków straży fabryki nie udało się uratować. Do rana trwało dogaszanie zgliszcz. Spłonęła doszczętnie cała fabryka wraz ze składami i maszynami.

Właściciele fabryki określają straty na przeszło 900,000 zł. Fabryka asekurowana była na 1 milion złotych.

Należy przypuszczać, że ogień powstał wskutek zaprószenia w przybudówce, a następnie przerzucić się na budynek fabryczny.

Policja prowadzi dochodzenie w celu ustalenia sprawcy zaprószenia ognia. Ofiar w ludziach nie było. Ogółem brało udział w gaszeniu 84 strażaków. (a)
______________________________________________________________________________________________________________

Spłonęła wielka fabryka

Sześć oddziałów straży z trudem opanowało ogień

Groźny pożar wybuchł w nocy w fabryce przetworów kartoflanych p.f. „Górski, Morawski i Ska” w miejscowości Okunin pod Modlinem.

Płomienie ukazały się w małej, drewnianej przybudówce, znajdującej się w bezpośredniej bliskości wielkiego gmachu fabryki. W krótkim przeciągu czasu ogień przerzucił się na budynek, grożąc poważnym niebezpieczeństwem całej fabryce.

Pierwsza przystąpiła do akcji ratunkowej ochotnicza straż z Nowego Dworu, wkrótce zaś po jej przybyciu przyjechały również zaalarmowane telefonicznie inne straże okoliczne oraz wojskowa z Modlina.

Po długotrwałym ratunku udało się strażakom zlokalizować i przytłumić ogień. Dogaszanie dymiących zgliszcz trwało do samego rana.

W czasie przeprowadzonego wstępnego dochodzenia okazało się, iż łupem płomieni padły składy maszyn oraz urządzenia fabryczne, urządzenia i budynek główny. Straty wynoszą przeszło milion złotych.

Obecnie prowadzone jest śledztwo, zmierzające do ustalenia przyczyn wybuchu ognia. — Najprawdopodobniej powstał on na skutek jakiejś nieostrożności personelu.
________________________________________________________________________________________________________________________

II OGŁOSZENIE

Zarząd Fabryki Przetworów Kartoflanych „Nowy Dwór”

P. Górski i E. Morawski, Spółka Akcyjna

zawiadamia niniejszym PP. Akcjonariuszów, że w dn. 28 maja 1938 r. o godz. 17 odbędzie się

WALNE ZEBRANIE AKCJONARIUSZÓW

w siedzibie Spółki w fabryce przy stacji kolejowej Nowy Dwór Mazowiecki, powiatu warszawskiego z następującym porządkiem obrad:

1) Wybór przewodniczącego; 2) Powzięcie uchwał w związku z pożarem fabryki.

 

 

 

1938 r. Inspekcja sanitarna zakwestionowała czystość żydowskich dorożek w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

ZAKWESTIONOWANE DOROŻKI

W wiadomości z Nowego Dworu „Nasz Przegl.” (26 b. m.) biada nad zakwestionowaniem przy lustracji sanitarnej wszystkich żydowskich dorożek, pisząc tak:

„W Nowym Dworze odbyła się z ramienia władz miejskich lustracja sanitarna dorożek. Ogółem istnieje w Nowym Dworze około 30 dorożek, z których 23 należy do właścicieli Żydów.

Wszystkie dorożki żydowskie zostały przez komisję uznane jako nieodpowiadające przepisom sanitarnym, tak, iż w chwili obecnej kursuje tam tylko 7 dorożek, należących do chrześcijan. Na znak protestu przeciwko temu dziwnemu „zbiegowi okoliczności”, ludność żydowska nie korzysta obecnie z dorożek.

W sprawie tej Centrala Detal. i Dr. Kupców podejmie interwencję“.

Jakkolwiek w zasadzie zgadzamy się z tym, że żydowskie dorożki powinny być „zakwestionowane“ choćby z racji przynależności rasowej swych właścicieli, w tym wypadku przypuszczamy jednak, że niemałą rolę grała tu przysłowiowa, żydowska „wytworność“ i czystość zakwestionowanych wehikułów.

_______________________________________________________________________________________________________________________

Tekst ten jest przykładem ówczesnej publicystyki o charakterze antysemickim. Autor notatki otwarcie przyznaje, że samo pochodzenie właścicieli dorożek powinno być powodem ich wycofania z ruchu, jednocześnie posługując się ironią i stereotypami dotyczącymi higieny („żydowska wytworność”), aby uzasadnić decyzję władz miejskich.

 

 

 

 

1938. Naklejki piwa Nowodworskiego Browaru Udziałowego.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

>> Nowodworskie browary <<

 

 

 

 

Do najpoważniejszych i największych zakładów przemysłowych w Modlinie w okresie międzywojennym należała stocznia Państwowych Zakładów Inżynieryjnych. W stoczni wybudowano wiele jednostek pływających dla Polskiej Marynarki Wojennej. Były nimi trzy trałowce: "Rybitwa" i "Czajka" oraz okręt minowy "Mewa", wybudowane w latach 1932 do 1935. W modlińskiej stoczni budowano także jednostki dla Flotylli Straży Granicznej. W 1932 r. oddano do jej użytku kutry "Mazur", "Ślązak" i "Kaszub" oraz pościgowiec "Batory". Kończono też wyposażanie ciężkiego kutra uzbrojonego "Nieuchwytny" oraz kutra uzbrojonego KU-30. W stoczni tej pracował, mieszkaniec naszego miasta, słynny po wojnie traser Stoczni Gdańskiej Stanisław Sołdek, którego imieniem nazwano pierwszy wybudowany po wojnie w polskiej stoczni rudowęglowiec m/s "Sołdek".

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1938. Awanturnik próbował udusić policjanta w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Awanturnik usiłował udusić policjanta.

Wczoraj około godz. 23-ej na ul. Warszawskiej, w Nowym Dworze, omal nie został uduszony policjant w czasie interwencji. Znany awanturnik w Nowym Dworze, Mieczysław Walendziński, wszczął po pijanemu awanturę z kilku mężczyznami na ul. Warszawskiej. Gdy policjant zbliżył się do grupy i usiłował Walendzińskiego przeprowadzić do komisariatu, ten rzucił się na niego i chwycił za gardło, mężczyźni zaś, których zaczepił, z obawy, by na nich nie zemścił się za udzielenie pomocy policjantowi, rozeszli się. Na szczęście nadszedł patrol wojskowy, który oswobodził policjanta z rąk Walendzińskiego, którego osadzono w areszcie.

 

 

 

1938. Wyzysk w fabryce Winogradow i S-ka w Nowym Dworze.

 

1938. Grupa robotników traci pracę w fabryce fajansu i porcelany Winogradowa w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

1938. Robotnicy fabryki Winogradowa wstępują do Związku Robotników Przemysłu Chemicznego Oddział w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Z Nowego Dworu

Wyzysk w firmie „Winogradow i S-ka”

Pisaliśmy już niejednokrotnie na łamach naszej prasy o niesłychanym wyzysku, jaki panuje w firmie „Winogradow i S-ka” w Nowym Dworze. Wyzysk ten odczuli robotnicy w ciągu ostatnich kilku lat. P. Winogradow był bardzo pomysłowy w swych zapędach wyzyskiwania najbiedniejszych robotników, którzy dotychczas nie mieli na swym terenie organizacji klasowej.

Przedstawiciel firmy, w osobie p. Klebańskiego, na konferencji w Inspektoracie Pracy VII obwodu, odbytej w dniu 28 października r. b., pod naciskiem Centralnego Związku Robotników Przemysłu Chemicznego, przywrócił do pracy 17 osób z liczby 25.

W dniu 17 listopada r. b. p. Winogradow z miejsca usunął z pracy tow. Henryka Łukaszewskiego, wypłacając mu z góry za dwa tygodnie. Tow. Łukaszewski dopuścił się „straszliwego przestępstwa”, iż zażądał zapisania sobie 45 minut za pracę, którą wykonywał poza normalnym 8-miogodzinnym dniem pracy. Nadmienić należy, że tow. Łukaszewski po przepracowaniu 5-ciu lat bez przerwy w tej fabryce otrzymuje aż 20 groszy na godzinę (dosłownie 20 groszy za godzinę pracy!). Któż więc może dziwić się, że robotnik upomniał się o zapłatę za 45 minut, skoro przy takim zarobku każdy grosz w jego budżecie ma ogromne znaczenie.

Gdzież więc był powód do redukcji tow. Łukaszewskiego? Przy każdej sposobności po kilka razy dziennie, robotnicy straszeni są podpisaniem książki obrachunkowej. Stosunki w tej firmie są niżej krytyki. Żaden z przełożonych nie odezwie się do robotnika po ludzku.

Robotnicy odczuli na sobie zachowanie się p. Boniewicz, kierowniczki malarni i p. Rotbauma, praktykującego chemika. Cała administracja p. Winogradowa zajmuje się tym, kto należy do Związku klasowego i o każdym z nich mówi się na zebraniach robotników.

Byłoby wskazane, żeby Inspekcja Pracy zainteresowała się bliżej tą firmą. P. Klebański na ostatniej konferencji w Inspekcji Pracy oświadczył kategorycznie, że bezwzględnie przestrzega 8-mio godzinnego dnia pracy, co miało być powodem do redukcji jednej z robotnic, która przychodziła do roboty wcześniej niż przewiduje regulamin pracy.

P. Klebański naigrawa się z nędzy robotników i cynicznie oświadcza — i to wobec Inspekcji Pracy — że firma jest wzorem dla wszystkich fabrykantów pod względem przestrzegania ustawy o czasie pracy!

My ze swej strony stwierdzamy w sposób kategoryczny, że praca w formiarni i kapslarni trwa od 16 — 18 godzin na dobę. Mamy nadzieję, że Inspekcja Pracy zmieni ten stan rzeczy, mając na to odpowiednie środki.

Również nie wątpimy, że robotnicy wspomnianej fabryki — tak jak w odpowiedzi na redukcję 25 osób postanowili stworzyć związek — tak teraz, w odpowiedzi na niczym nie uzasadnione wydalenie tow. Łukaszewskiego, wstąpią wszyscy do Związku — i staną do walki o 8-mio godzinny dzień pracy, oraz o podniesienie dotychczasowych zarobków.
W. OSTROWSKI
____________________________________________________________________________________________________________________

Niedopuszczalne metody w firmie B-ci Winogradoff w Nowym Dworze

W ubiegłą sobotę w firmie B-cia Winogradoff w fabryce fajansu w Nowym Dworze wymówiono pracę grupie robotników w liczbie około 30 osób. Powody wymówienia nie są znane. P. Winogradoff daje wykrętne odpowiedzi, jakoby przyczyną miało być zmniejszenie zamówień. Nawet gdyby tak było istotnie, to stwierdzić należy, że i dla tej grupy znalazłaby się praca na około 180 osób, zatrudnionych ponad 8 godzin.

Firma ta nie odczuwa kryzysu na rynku zbytu, a grupa tych robotników padła ofiarą jedynie tylko za to, że miała odwagę upominać się o regularne wypłacanie swych należności, które niejednokrotnie wstrzymywane były przez firmę po dwa, trzy tygodnie.

P. Winogradoff znany jest z tego, że nie lubi płacić należycie za ciężką pracę robotnika, a co najważniejsze — od wielu już lat nie przestrzega ustawodawstwa o czasie pracy. Normalny dzień pracy liczy się tam 16—18 godzin na dobę (!). P. Winogradoff szczyci się w swym najbliższym otoczeniu i wśród robotników, że u niego są najlepsze zarobki z całego miasta i okolicy Nowego Dworu, ale to odbywa się nadmiernym wysiłkiem robotników. Rodzina każdego z tych ludzi zapomina w ogóle jak wygląda ich ojciec i mąż, bowiem robotnik jest tylko gościem w domu, dokąd przychodzi na kilka godzin, a resztę czasu pozostaje w pracy, żeby jako tako wyrównać swój budżet domowy.

P. Winogradoff winien pamiętać, że nieprzestrzeganie ustawodawstwa o czasie pracy przynosi szkodę miastu, które musi ponosić ciężary bezrobocia, a poza tym jest to karalne. Jeżeli dotychczas p. W. uchodziło to bezkarnie i skłaniał robotników do oświadczania Inspekcji Pracy, że w fabryce są dwie zmiany, co jest wierutnym kłamstwem, to jednak przyjdzie czas, kiedy będzie musiał ponieść konsekwencje.

W ostatniej chwili dowiadujemy się, że w najbliższą sobotę i innych robotników ma spotkać wymówienie pracy. Robotnicy ci staną w obliczu bardzo poważnego zagadnienia, którego żadną miarą nie będą mogli rozwiązać wobec zbliżającej się zimy i częściowego zamykania robót publicznych — w takim razie wraz z rodzinami będą przymierali głodem — wtedy, gdy innych p. Winogradoff będzie wyzyskiwał!!!

Jeśli dotychczas nie wszyscy robotnicy zrozumieli znaczenie związku klasowego, to teraz niewątpliwie zrozumieją, że jedynym obrońcą ludu pracującego jest Związek Klasowy. Jest coprawda późno, lecz jeszcze nie zapóźno. Robotnicy ci jeszcze mają możność bronić się przed wyzyskiem i redukcją, oraz walczyć o prawo do życia.
_____________________________________________________________________________________________________________________

Z Nowego Dworu

W odpowiedzi na szykany fabrykanta

Robotnicy masowo wstępują do związku klasowego

W dniu 24 listopada r. b. odbyło się zebranie robotników fabryki fajansów firmy Winogradow i S-ka w Nowym Dworze. Na zebranie przybyło ponad 70 osób, którzy w entuzjastycznym nastroju wysłuchały sprawozdania tow. Ostrowskiego z przebiegu dotychczasowej akcji Związku. — Robotnicy potępili postępowanie administracji wspomnianej firmy, oraz z wielkim uznaniem przyjęli uchwałę w sprawie tow. Łukaszewskiego, w myśl której Zarząd Oddziału postanowił w miarę możności przyjść mu z pomocą materialną.

Robotnicy swoją zdecydowaną postawą dali wyraz temu, że skończyli z dotychczasową biernością i jednomyślnie postanowili przystąpić do Związku Robotników Przemysłu Chemicznego, Oddział w Nowym Dworze.

___________________________________________________________________________________________________________________


Firma „Winogradow i S-ka” (później często zapisywana jako Winogradoff) była jednym z największych zakładów w Nowym Dworze Mazowieckim. Produkowała talerze, dzbanki i inne wyroby fajansowe, które do dziś są cenione przez kolekcjonerów polskiej ceramiki. Artykuły te pokazują „ciemną stronę” sukcesu tej znanej marki.

Z treści wyłania się obraz bardzo trudnych warunków życia robotników w 1938 roku:

- Czas pracy (16–18 godzin): Choć w Polsce od 1919 roku obowiązywał ustawowy 8-godzinny dzień pracy, artykuły dowodzą, że w mniejszych ośrodkach, jak Nowy Dwór, prawo to było masowo łamane („martwa litera prawa”).

- Niskie płace: Zarobek 20 groszy za godzinę przy 5-letnim stażu był skrajnie niski. Dla porównania: w 1938 roku kilogram chleba kosztował około 30 groszy, a kilogram cukru ok. 1 zł. Robotnik musiał pracować 5 godzin na kilogram cukru.

- Brak zabezpieczeń: Wspomnienie o „zbliżającej się zimie” i „zamykaniu robót publicznych” pokazuje lęk przed głodem. W tamtym czasie utrata pracy często oznaczała natychmiastową nędzę całej rodziny, gdyż system zasiłków był niewydolny.

- Konflikt z „Inspekcją Pracy”: Tekst sugeruje, że fabrykanci (właściciele) potrafili manipulować kontrolami, zastraszając robotników, by kłamali przed inspektorem na temat liczby zmian i godzin pracy.


- Związek klasowy: To określenie na związki zawodowe o profilu socjalistycznym lub komunistycznym, które opierały się na idei walki klas (robotników przeciwko posiadaczom kapitału).

- Towarzysz (tow.): Standardowy zwrot używany w ruchu robotniczym. Nie oznaczał on jedynie bliskiej znajomości, ale przynależność do tej samej organizacji lub warstwy społecznej walczącej o wspólny cel.

- Redukcja: Dawne określenie na zwolnienia grupowe lub indywidualne.

- Fajans: Rodzaj ceramiki, z której produkowano naczynia i przedmioty codziennego użytku (fabryka Winogradowów w Nowym Dworze była z tego znana).

- Kapslarnia i formiarnia: Działy w fabryce ceramiki. Kapsle to ogniotrwałe naczynia, w których wypalało się szlachetniejsze wyroby, by chronić je przed bezpośrednim ogniem.

- Szykany: Celowe dręczenie, prześladowanie lub utrudnianie komuś życia (w tym przypadku przez pracodawcę).

- Wierutne kłamstwo: Kłamstwo całkowite, bezczelne, niepodważalne.

- R. b. (roku bieżącego): Skrót stosowany w dawnej korespondencji i prasie.

 

 

>> Historia fabryki fajansu i porcelany Winogradowa w Nowym Dworze <<

 

 

 

1938. Na ul. Szerokołęcznej w Nowym Dworze zlikwidowano fabrykę fałszywych monet.

 

1938. Wykrycie fabryki 20 i 50-złotówek w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

ZLIKWIDOWANIE FABRYKI FAŁSZYWYCH MONET

Przed kilkoma tygodniami zauważono w Warszawie znaczny napływ fałszywych monet 5, 20 i 50-groszowych. Policja śledcza zdobyła nić, wiodącą do Nowego Dworu. Tam zwrócono baczną uwagę na niejakiego Jana Paderewskiego, ślusarza, zamieszkałego przy ul. Szerokołęcznej 16. Stwierdzono, że Paderewski utrzymuje kontakt z różnymi złodziejami i paserami. Zarządzono niespodziewaną rewizję. W specjalnie wywierconym otworze pod podłogą znaleziono kompletny warsztat do fałszowania monet: sztance, matryce, stemple do wycinania odpowiedniej wielkości krążków z blachy, tłoki z napisami, pilniki i t. p. Rozpowszechnianiem falsyfikatów trudniła się żona Paderewskiego, Helena i teściowa Antonina Wanna, przy których znaleziono 50 fałszywych 5-groszówek. Wszystkich osadzono w areszcie.
___________________________________________________________________________________________________________________

Wykrycie fabryki 20 i 50-złotówek

Policja wpadła na trop fabryki 20 i 50-złotowych banknotów, która mieściła się w mieszkaniu Paderewskiego w Nowym Dworze, którego właścicielką jest Antonina Wanna, teściowa Paderewskiego Jana.

Paderewski z zawodu ślusarz od dłuższego czasu z żoną i teściową fabrykował 20 i 50-groszówki. Bilon z łatwością wymieniał z rodziną na targach. Powodzenie rozzuchwaliło go i rozpoczął próby fałszowania banknotów 20 i 50-złotowych. Policja wpadła na trop fałszerza i aresztowała go oraz pomagające mu w fałszerstwie żonę i teściową.

 

 

 

1938. Wiec PPS w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Nowy Dwór

Odbyło się wielkie zgromadzenie w sali miejscowego kina. Lokal nie mógł pomieścić wszystkich przybyłych.
Przemawiał tow. Ostrowski z Warszawy. W wielu momentach przemówienia, zwłaszcza gdy mówca omawiał punkty rewolucji, dotyczące zmiany ordynacji i nowych wyborów do parlamentu — sala reagowała burzą oklasków.
Grupa oenerowców usiłowała wedrzeć się do sali, a na kwestującego przed kinem tow. Chojnackiego jeden bojówkarz rzucił się z nożem.
Endeckich nożowników robotnicy szybko unieszkodliwili.
Komitet PPS. w Nowym Dworze ostrzega że żadne ataki na robotników ze strony różnego rodzaju „falangowców“ nie przejdą im płazem.

 

 

1938. Otwarcie lokalu P.P.S przy ul. Paderewskiego 12 w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Uroczyste otwarcie lokalu P.P.S. w Nowym-Dworze

Komitet PPS. w Nowym Dworze w dniu 17 lipca r. b. o godz. 13 urządza uroczyste otwarcie lokalu partyjnego przy Al. Paderewskiego nr. 12. Na uroczystość tą zaprasza okoliczne Komitety PPS. oraz wszystkie Organizacje Socjalistyczne i Klasowe Związki Zawodowe znajdujące się na terenie Miasta Nowego Dworu.
Na program złożą się: 1. Zagajenie. 2. Wybór Prezydium. 3. Powitanie gości. 4. Referat polityczny przedstawiciela OKR. Warszawa - podmiejska, pozatym w programie deklamacje i pieśni robotnicze, sekcji dramatycznej oddziału Legionowo TUR.

Komitet miejscowy P.P.S. w Nowym Dworze.

 

 

1938. Wiadomości z Nowego Dworu. Sprawa bojkotu sklepów żydowskich.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

NOWY DWÓR.

LOKAL ODDZIAŁU N.P.R. — ul. FOCHA

ŻYDZI SIĘ BRONIĄ

Konsekwentny i systematyczny bojkot sklepów żydowskich przez członków b. O. N. R. w Nowym Dworze trwa nadal i daje się dotkliwie we znaki żydom, którzy w celu obrony swych interesów zorganizowali kolportaż pisma socjalistycznego „Tydzień Robotnika“, sprzedawanego przez robotników z żydowskiej fabryki dykt. Kolportaż ten wywołał wielkie ożywienie, ale tylko u żydów, którzy gromadząc się dodawali okrzykami odwagi swoim kolporterom. Jednocześnie odbywał się kolportaż „Falangi“, wywołując żywiołowe okrzyki ludności polskiej na cześć „Falangi“ i Ruchu Narodowo - Radykalnego.

 

 

1938. Studenci Polacy sprzedają śledzie na targu w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Nieuczciwa konkurencja Żydów

Jak studenci Polacy sprzedawali śledzie w Nowym Dworze

W kodeksie są przewidziane sankcje za nieuczciwą konkurencję kupiecką. Tymczasem Żydzi chwalą się cynicznie tym, że kupcy żydowscy zwalczają takimi nieuczciwymi sposobami handel polski.

Pod wymownie szyderczym tytułem „Klęska studentów — kupców handlujących śledziami“ napisano mianowicie w „H. Najes“ (Nr. 26 A/38, na str. 1-ej) co następuje:

„Grupa endeckich studentów uwzięła się na Nowy Dwór i już po raz drugi „w piątki studenci sprowadzili do tego miasteczka kilka beczek śledzi, które sprzedają w środku targu. Ostatnim razem podczas dnia targowego ci studenci pod ochroną większej grupy“ — (co znaczy ta ochrona?... Czyżby w Polsce handlujący Polacy musieli szukać ochrony?) — „sprowadzili aż — (!) — 10 beczek śledzi, zakasali rękawy i zapuszczali ręce do beczek ze śledziami i nawoływali głośno, że mają bardzo dobre śledzie. Sprzedawali je po 10 sztuk za złotówkę. Lecz zanim chłopi zdążyli nabyć pierwsze śledzie u studentów, to Żydzi handlujący śledziami, zaczęli je sprzedawać po 20 sztuk za złotówkę. Koniec był taki, że chłopi w ciągu godziny wykupili wszystkie śledzie u Żydów, a studenci musieli swój niesprzedany towar odwieźć z powrotem do Warszawy“.

Studenci nabywając hurtownie 10 beczek śledzi, płacili chyba po najniższej cenie, a sprzedawali napewno nie dla zysku. Tymczasem Żydzi sztucznym sposobem raz „pokazali“ chłopom, że Polak bierze o 100 proc. więcej za towar. Rzecz jasna, że taką nieuczciwą „konkurencję“ w postaci sprzedaży znacznie poniżej kosztu własnego, mogą Żydzi uprawiać tylko przy pomocy zagranicznych pieniędzy, które wpływają dla „podtrzymania“ żydowskiego handlu. Utrudnia to walkę z ekonomiczną przewagą Żydów, ale zahamować jej nie może.

Inicjatywa studentów godna jest uznania i poparcia.

 

 

1938. O "Falandze" w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Jak to było w Nowym Dworze

W przeddzień 1 Maja „Falanga“ w Nowym Dworze wydała ulotkę, aby w dniu 1 Maja mieszkańcy nie brali udziału w obchodzie święta robotniczego ani w zgromadzeniu, zwołanym przez Polską Partię Socjalistyczną, wzywając robotników do manifestacyj kościelnych i na nabożeństwo majowe. Po nabożeństwie odbył się wiec „Falangi“, na którym różni prowodyrzy endeccy dowodzili, że socjalizm nie ma nic wspólnego z robotnikami, że walka z kapitałem to kłamstwo i t. d. i t. d.

Nie zamierzamy polemizować z „Falangą“. Robotnicy sami dobrze wiedzą, co się kryje pod solidarystycznymi hasłami endeków, a akcja pikieterska „Falangi“ w Nowym Dworze nie zaspokoiła potrzeb robotników polskich. Poza tym wiadomo, co się kryje za tą akcją pikieterską: jeden z pikieterzy za okradanie kupujących został skazany przez sąd grodzki w Nowym Dworze na 6 miesięcy więzienia!

Robotnicy Nowego Dworu zrozumieli dobrze, że „Falandze“ zależy na tym, aby nie prowadzili skutecznej walki z kapitalizmem o ludzkie warunki życiowe.

* *

W związku z notatką o napadzie podczas obchodu majowego na naszego towarzysza w Nowym Dworze, zgłosił się p. Józef Dziewulski, składając oświadczenie, że nie ma nic wspólnego z „Falangą“ Nowo-Dworską i że jest raczej jej przeciwnikiem, a za czyn, który popełnił w dniu 1 Maja w stosunku do tow. Chojnackiego, bardzo żałuje i przeprasza Komitet Miejscowy PPS. To co zrobił, stało się z powodu zaciągnięcia go na wódkę przez „Falangowców“; pod wpływem alkoholu namówiono do tego wystąpienia.

* *

Tak walczy „Falanga“. Nadmienić należy, że zaciąganie robotników na wódkę odbywało się niejednokrotnie.

 

 

Ekstremistyczna antysemicka Falanga działała w Nowym Dworze. Jej celem było zgorzknienie życia i ducha żydowskich sklepikarzy. Chuligani falangistowscy stawali przed żydowskimi sklepami i oblewali naftą cały towar, który chłopi kupowali od Żydów. To również odstraszało chłopów od przynoszenia swoich produktów na sprzedaż do żydowskich sklepów.

Falangiści atakowali i terroryzowali Żydów oraz rozpraszali towary, pomimo wysokich opłat, jakie żydowscy kupcy płacili za mały plac na targu. Ponadto chłopi, którzy woleli handlować z żydowskimi, a nie polskimi sklepikarzami, nie mieli pozwolenia na kontakt z Żydami, co zrujnowało żydowski biznes i żydowskie życie w mieście.

Mój mały chłopiec Jankele prawie spowodował atak Falangistów. Tak się złożyło, że mały chrześcijański chłopiec obraził go, krzycząc: "Ty Żydzie! Jedź do Palestyny!", a mój syn odpowiedział rzucając kamieniem w jego głowę.

Falangiści wkrótce otoczyli mój dom i próbowali wyważyć drzwi, ale policja ich powstrzymała. Udało mi się odesłać syna, aby zamieszkał z dziadkiem na wsi, a jego nieobecność umożliwiła mi przekonanie ludzi, że nikt nic nie zrobił, ani mój syn, ani nikt inny, że to było fałszywe oskarżenie. I tak uniknęliśmy ataku na bezbronną ludność żydowską. Ale Falangiści kontynuowali swoją antysemicką działalność.

* Pinkas Nowy Dwor, Memorial book of Nowy-Dwor, 1965.

 

 

 

1938. W Polsce nasila się bojkot antyżydowski. Z tego okresu na zdjęciu ulotka z Nowego Dworu.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Robotnicy i chłopi Nowego-Dworu i okolic!

Bojkot antyżydowski ostrzem swym zwraca się przeciwko 600 rodzinom chrześcijańskim zatrudnionych w N-Dworze u żydów (dykta, fajansówka, browar, tartak, szewcy i inni) 600 rodzin grozi bezrobocie. Około 2500 osób zostanie wyrzuconych z normalnego życia, co wpłynie na zmniejszenie zapotrzebowania produktów rolnych, a więc obniża ceny masła, sera, jaj, żyta, ziemniaków i t. d.

Straci więc na tym chłop, To trzeba w pierwszym rzędzie zrozumieć! Na czele durnych obałamuconych pikiiciarzy stoją ludzie którzy wszystko kupują u żydów na godzinę przed bojkotem, a później krzyczą nie kupuj u żyda zato im bowiem płacą.

Robotn. i chłopie! Tobie nie wolno kupić u Żyda tego, co robotnik polski, swymi rękami wytworzy. Ty musisz przepłacać by Cię nie stać było na „luksus” kupienia bułki dla dzieci, bo wiedz Robotn. i Chłopie, że kapitał jest międzynarodowy, że Francuz, Niemiec, Żyd i Polak jeśli mają portfele dobrze wypchane to zgodnie z sobą żyją w Monte Carlo, na Riwierze i Sopotach.

Ty Robotn. i chłopie masz się między sobą gryźć i zabijać, bo im więcej jesteś skłócony i rozbity tym łatwiej z Ciebie skórę drzeć tym łatwiej pogrzebać sprawę robotn. chłopskiej.

Robotnicy i chłopi! Masy pracujące miast i wsi gnębione długoletnim kryzysem bezrobociem, budzą się do nowego życia. Po całym kraju wzmaga się wołanie o pracę i chleb, o wolność i sprawiedliwość społeczną.

Ale zbiry endeckie na wzór carskiej czarnej sotni chcą tę żywą falę ruchu mas pracujących utopić w odmętach chuligańskich żydożerczych wyczynów. Onerowcy, endecy i zednciali sanatorzy podnieśli ostatnio w kraju niecną akcję antysemicką.

Przy pomocy ekscesów antyżydowskich chcą oni oszukać masy ludowe i odwlec ich uwagę od właściwych celów. Chłopie i Robotniku i młodzież pracująca! wspomnij że Miłuj bliźniego jak siebie samego jest najszczytniejszym hasłem ludzkości. Nie rzeź i pożoga, nie rozbijanie straganów i pikietywanie sklepików żyd. wzniesie Polskę wzwyż, nie walki bratobójcze wzmocnią obronność kraju, a tylko zgodna i solidarna praca Robotn. Chłopa i wszystkich uciskanych bez względu na wyznanie i rasy wywiedzie Ojczyznę naszą z anarchji na tory świetlanej przyszłości.

Kłamią bezczelnie endecy i onerowcy że walczą tylko z żydami, przecież z ich łona z obozu endeków wyszedł morderca Pierwszego Prezydenta Rzeczypospolitej Gabriela Narutowicza. Przecież oni to obrzucali kamieniami 1-szo Majowy pochód w 37 roku w N-Dworze.

Robotniku i Chłopie dla dobra własnego, dla dobra Polski i dobra przyszłych pokoleń przeciwstawiaj się ślepej demagogicznej i sprzedajnej akcji zbirów faszystowskich, Pamiętaj że ciekawym i charakterystycznym jest fakt zorg. hec antyżydowskich, wtedy kiedy robot. i Chłopi głośno upominają swe prawa do życia i występują przeciwko krzywdzącemu ich porządkowi kapitalistycznemu.

Chłopie i Robotniku!

Musimy przeciwstawić się hecy antysemickie Razem z robotnikami żydowskimi zorganizowanymi w „Bundzie” staną robotnicy polscy zorganizowani w Klasowych Związkach zawodowych do czujnej i wytężonej walki przeciw faszystowskim i chuligańskim wybrykom, które hańbią Polskę.

Chłopi i klasa robotnicza pozostaną wierni wielkim ideałom wolności, równości i braterstwa wszystkich ludzi pracy bez różnicy narodowości i wyznania.

Ręka w rękę z robotnikami żydowskimi, niemieckimi ukraińskimi walczymy w całym kraju o gruntowną przebudowę społeczną o rząd robotników i chłopów, o demokrację i o socjalizm.

Chłopie i Robotn. ludzką egzystencję, prawo obywatelskie, pokój światowy, oświatę, pracę i chleb zapewnić Tobie może TYLKO Rząd Robot.-Chłopsk, który od wpływów i władzy w kraju usunie burżuazję wszystkich narodowości — razem z Burżuazją żydowską.

Precz z nacjonalizmem, szowinizmem i antysemityzmem.

Niech żyje solidarność robotnicza!

Niech żyją klasowe związki zawodowe.

Niech żyje Rząd Robot.-Chłopski.

NIECH ŻYJE SOCJALIZM!

Komitet „Bundu” w Nowym Dworze

Miejscowa Rada Klasowych Zw. Zawodowych

Związek Robot. Przem. Skórzanego w Nowym Dworze, Sekcja Szewców

Robotnicy Fabryk Dykt i Fajansów w Nowym Dworze

wyd. Brodowski B. Nowy-Dwór ul. Legionów 4

 

 

 


 

1938. List nowodworskiego rabina Neufelda (Najfelda), interesujące jest wymienienie w nadruku papieru listowego nazwy miasta obowiązującej od roku - Nowy Dwór Mazowiecki.

 


Jest to list napisany w języku hebrajskim (z elementami jidysz i aramejskiego, typowymi dla korespondencji rabinicznej) na oficjalnej papeterii rabina Reuvena Jehudy Neufelda z Nowego Dworu Mazowieckiego.

Lewy róg (tekst łaciński): R. L. Neufeld, RABIN, Nowy-Dwór Mazowiecki, Tel. Nr. 86.

Prawy róg (tekst hebrajski): ראובן יהודא נייפעלד (Reuven Jehuda Neufeld), אב"ד ק"ק (Przewodniczący Sądu Duchownego Świętej Gminy), נאווירדוואר והגליל (Nowy Dwór i okolice).

Pieczęć: Okrągła pieczęć rabina z tymi samymi danymi.

List jest napisany pismem odręcznym (kursywą aszkenazyjską), co sprawia, że niektóre słowa są trudne do odczytania bez specjalistycznej analizy paleograficznej, ale główny sens jest jasny. Jest to list polecający/zaświadczenie (tzw. "haskama" lub list wsparcia).

Adresat: List jest kierowany do kogoś w Amsterdamie (wyraźnie widoczne adresy: 18 Japiy str. oraz na dole 6 Jackson st. Amsterdam).

Kontekst: Rabin Neufeld zaświadcza o statusie lub potrzebach osoby wymienionej w liście. W tamtym okresie (lata 20./30. XX wieku) takie listy były często wydawane osobom zbierającym fundusze na cele charytatywne, posag dla panien z biednych rodzin lub na cele religijne (tzw. Meshulach).

Treść (streszczenie): Rabin używa kwiecistego języka religijnego, powołując się na zasługi adresata i prosząc o życzliwe przyjęcie osoby okazującej ten list. Wspomina o "micwie" (dobrym uczynku) i wsparciu finansowym.

Fragmenty tłumaczenia:

"Z Bożą pomocą... (standardowe pozdrowienie religijne). Przychodzi do państwa człowiek zacny... [tu pada nazwisko/opis celu]. Jest to sprawa wielkiej wagi i wielka micwa, aby podać mu pomocną dłoń... Proszę, aby otworzyli Państwo swoje serca i dłonie..."

 

Rabin Reuven Jehuda Neufeld był ostatnim naczelnym rabinem Nowego Dworu Mazowieckiego przed II wojną światową. Był postacią bardzo szanowaną, wywodzącą się ze znanej dynastii rabinackiej. Fakt, że list posiada numer telefonu (86) i profesjonalny nagłówek, świadczy o prężnie działającej kancelarii rabinackiej w okresie międzywojennym.

 

 

 

1938. Krwawa wendetta w Małocicach w rok po dokonanym zabójstwie Jana Piotrowskiego w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Krwawy odwet

Zastrzelił zabójcę w rocznicę śmierci brata

Przez rok okrutną zemstę w sercu nosił zaciekły Bolesław Piotrowski (Marymont, Szlachecka 23). A w samą rocznicę śmierci zabił tego, którego podejrzewał o morderstwo.

Rok temu na jarmarku w Nowym Dworze ktoś zastrzelił Jana Piotrowskiego. Zabójcy nie schwytano. Rodzina zabitego podejrzewała o zbrodnię mieszkańca wsi Małocice koło Cząstkowa pod Warszawą, Wosińskiego. Toczyło się przeciwko niemu dochodzenie policyjne jednak umorzono je z braku dowodów winy.

Onegdaj wieczorem Wosiński jadł kolację w towarzystwie swej żony. Niespodziewanie zza okna padł strzał, trafiając gospodarza w głowę.

Żona pośpieszyła mu na ratunek. Padł wówczas drugi strzał, raniąc również kobietę.

Wosiński wkrótce zmarł. Jego żonę przewieziono w stanie ciężkim do szpitala w Nowym Dworze.

Sprawca strzałów zbiegł.

Policja prowadząc dochodzenie, zwróciła uwagę, iż również 2 stycznia ub. r. zastrzelono Jana Piotrowskiego. Zatrzymano jego braci: Bolesława oraz mieszkającego w Nowym Dworze Aleksandra, którzy niejednokrotnie grozili Wosińskiemu zemstą.

Okazało się, że zabójcą Wosińskiego był Bolesław Piotrowski.

 

 

 

1938. Nowy Dwór - miasto przyszłości.

 

Niedawno brudne i drewniane — dziś murowane

Nowy Dwór — miasto przyszłości

Na obszernej równinie obok Puszczy Kampinoskiej, nad rzeką Bugo-Narew, rozłożyło się kępą drewnianych domów blisko 11 tysięczne miasto, Nowy-Dwór Mazowiecki, pochodzące jeszcze z XIV wieku.

Burmistrz Nowego Dworu p. Stefan Przedwiecki, pokazując nam miasto, mówi:

— Nowy Dwór od kilku lat żyje pod hasłem elektryfikacji, kanalizacji i zakładania nowych bruków. Nie ma w tej chwili w mieście ani jednej całej ulicy, wszystkie są „w robocie”. Usuwa się na gwałt kocie łby z głównych ulic i zakłada kostkę.

Gdzie okiem rzucić, wszędzie pracują robotnicy, przy pracach ziemnych. Jedni toczą betonowe przewody kanalizacyjne, inni kopią rowy i zakładają rury wodociągowe, gdzie indziej zaś pracują brukarze, lub robotnicy rozbierający starą jezdnię i układający po dwóch stronach ulicy stosy kamieni, które zostaną przewiezione na boczne, mniej reprezentacyjne ulice.

— Trudno w ramach 200 tysięcznego budżetu — mówi burmistrz — wykonać wszystko nowe; lata się trochę, ale mimo to miasto z dnia na dzień przybiera europejską szatę. Miejscowe obywatelstwo doskonale docenia wysiłek rady miejskiej i własnym sumptem w miarę sił przyczynia się do zakładania przed swymi domami chodników, dołącza się do sieci kanalizacyjnej i t. d. W dużej mierze ratuje nas własna betoniarnia, która dostarcza dostatecznej ilości przewodów kanalizacyjnych, płyt chodnikowych i brzegów. W roku ubiegłym przerobiliśmy 15 tysięcy worków cementu, co wskazuje dość wymownie na rozmiary naszych poczynań. Główne arterie miasta już są zabrukowane i skanalizowane, stopniowo prace przenoszą się w ulice boczne. Dziś już 75 proc. ulic ma bruki.

Trafiliśmy na dzień targowy. Rynek wypełniony furmankami chłopskimi naładowanymi warzywem i owocami.

— Ciasno tu, panie burmistrzu.
— Tak. Ale skoro pobudujemy hale targowe, zrobi się przestronniej. Zresztą cały handel chcę przenieść na boczne ulice, a wtedy rynek będzie można dostatecznie uporządkować.

Przechodzimy między wozami. Przywiezione do miasta produkty, a zwłaszcza mleko i śmietana urągają wszelkim warunkom higieny. Garnki ze śmietaną owiązane brudnymi szmatami zakurzone, ser wala się w kobiałkach obok kartofli i związanych kur czy kaczek.

— Potrzebna jest komisja sanitarna.
— Ale to obciążyłoby budżet naszego miasta o jakieś 4.000 zł. — Wybudujemy bazar — mówi burmistrz — to złu się także zaradzi.

Wychodzimy na jedną z bocznych ulic. Jesteśmy przed publiczną szkołą powszechną im. Marszałka Piłsudskiego. Gmach szkoły zbudowany jest z drzewa, wyposażony w najnowsze urządzenia.

Mamy na terenie miasta 3 szkoły, do których uczęszcza 1.558 dzieci, dwie szkoły prywatne o 130 uczniach Zarząd miejski ponadto utrzymuje i prowadzi dokształcającą publiczną szkołę zawodową o 200 uczniach. Trzeba nam na gwałt budować jeszcze dwa gmachu szkolne, gdyż dzierżawa budynków na szkoły pochłania rocznie duże sumy, które możnaby obrócić na co innego, choćby na pomoce szkolne.

Naprawdę szkoła ta zasługuje na specjalną uwagę. Klasy duże, o wielkich oknach, ławki i stoły wygodne. Szkoła ma dużą salę gimnastyczną, która jest dla miasta salą reprezentacyjną. Sala robót ręcznych wyposażona w warsztaty i narzędzia, wielką jadalnią, gdzie w czasie przerw miasto dożywia w ciągu roku około 700 dzieci — i rzecz bardzo ważna natryski, z których raz w tygodniu korzystają uczniowie.

Jest to w powiecie, a może nawet w województwie najlepiej wyposażona szkoła. Gdyby takich szkół więcej... Zwiedzamy z kolei boisko sportowe z bieżnią, targowisko obecnie zamknięte ze względu na pryszczycę i rzeźnię miejską, która w dużej mierze wypełnia dochody miasta.

— Rocznie przeciętnie bije się około 8.000 sztuk świń i około 5.000 bydła. W tej chwili ubój spadł ze względu na pryszczycę, która i w tej okolicy pokazała się. W ostatnim czasie dużo bije się w rzeźni dla mieszkańców miasta, którym dajemy ulgi w opłatach, by zwalczyć ubój pokątny.

— Wypada mi pokazać jeszcze miasto od strony Narwi — mówi burmistrz. — Tu jest nasz park miejski im. Narutowicza o obszarze 1 ha — jedyne miejsce wypoczynku obywateli Nowego Dworu. W tej chwili zmieniamy ogrodzenie. Niedawno przejeżdżał tędy do swojej posiadłości w Pomiechówku premier, gen. Składkowski i ofiarował 100 zł na pomalowanie słupków przy ogrodzeniu parku. Nowy Dwór dużo zawdzięcza sąsiedztwu z Pomiechówkiem, zresztą cała ta okolica pod bacznym okiem premiera i jego małżonki rozwija się bardzo pomyślnie. Ludzie więcej starają się, w obawie że premier każdej chwili może zajrzeć, więc gdyby nie było porządku, to wstyd...

— Pani Kowalska, przed domem znowu papiery — strofuje jakąś przysadzistą kobiecinę burmistrz.
— Wiatr taki, że rady dać nie można. Rano była ulica zamieciona. Franuś biegnij po miotłę...
— Porządki przed domami robią właściciele.
— Nie powiem, żeby miasto było brudne.
— Ludzie starają się. Oto i Narew.

Rzeka w tym miejscu rozlała się szerokim korytem wyżłobionym w obszernej równinie łąk, na których pasą się krowy lub stoją kopki siana.

— Narew jest naszą największą bolączką. Trzy razy do roku wylewa, a wówczas woda sięga aż do rynku. Marzymy o tym, by wybudować jakiś wał, ale to kosztowałoby chyba z 5 milionów zł. Gdy nadchodzi powódź, trzeba ewakuować mieszkańców, niszczą się domy, płoty i sady. Niektórzy mieszkańcy wprawdzie wałowali się sami, ale to nie wystarcza.

Zdaleka słychać piosenkę z rzeki, to piaskarze nucą wydobywając żwir, potrzebny teraz w wielkiej ilości do betoniarni miejskiej i pod bruk.

__________________________________________________________________________________________________________________________________

- „Kocie łby”: Rodzaj prymitywnego bruku z polnych kamieni o nieregularnych kształtach. W tekście przeciwstawione są nowoczesnej „kostce” (prawdopodobnie granitowej lub bazaltowej).

- „Własnym sumptem”: Wyrażenie oznaczające robienie czegoś na własny koszt, własnymi środkami.

- „Pryszczyca”: Groźna choroba zakaźna zwierząt racicowych (dzisiaj nazywana częściej zespołem dłoni, stóp i ust u ludzi, ale tu mowa o epidemii u bydła, co paraliżowało handel).

- „Ubój pokątny”: Nielegalne zabijanie zwierząt na mięso, poza oficjalną kontrolą sanitarną i bez opłacenia podatków.

- „Kobiałka”: Pleciony koszyk, używany dawniej powszechnie do przenoszenia owoców, jaj czy nabiału.

- „Urągać warunkom higieny”: Bardzo mocne określenie (dziś powiedzielibyśmy „urągać logice”), oznaczające, że coś kompletnie nie spełnia standardów, wręcz je obraża.

- „Betoniarnia”: Choć słowo istnieje, w 1938 roku było symbolem szczytu nowoczesności – beton był wtedy „materiałem przyszłości”.


- wymieniony w tekście burmistrz Nowego Dworu p. Stefan Przedwiecki w rzeczywistości miał na imię Czesław.

 


Czesław Romuald Przedwiecki, burmistrz Nowego Dworu w latach 1934-1938. Ur. 7.02.1895 w Nowym Dworze. Ukończył państwowy wyższy kurs nauczycielski. We wrześniu 1917 r. uczestniczył w zjeździe nauczycieli polskich szkół początkowych. 3.01.1918 uczestniczył w zjeździe nauczycieli powiatowych w Warszawie i został wybrany w skład zarządu. W sierpniu 1919 zakłada Związek Polskiego Nauczycielstwa Szkół Powszechnych (od sierpnia 1930 r. w wyniku połączenia jako Związek Nauczycielstwa Polskiego). Działacz szeregu organizacji politycznych i nauczycielskich. W 1928 r. pracował w 7. Klasowej szkole powszechnej nr 1. W dniu wyborów był kierownikiem 7. klasowej szkoły powszechnej nr 2 w mieście. Od 1928 r. był wiceburmistrzem. Wybrany burmistrzem w wyniku powtórnych wyborów. W 1939 r. zostaje wybrany wójtem nowo utworzonej gminy Okęcie.

[źródło opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1938. Rozwój Nowego Dworu.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Rozwój Nowego Dworu

W odległości zaledwie 32 km od Warszawy na lewym brzegu Bugo-Narwi, tuż przy ujściu do Wisły leży Nowy Dwór, którego powstanie sięga czasów XIV w.

W XVII wieku Nowy Dwór uległ zniszczeniu i spaleniu przez Szwedów. W roku 1782 osiedle Nowy Dwór zostaje przemianowane na miasto i od tego czasu zaczyna podnosić się z upadku. Zostają wzniesione dwa kościoły — rzymsko-katolicki i ewangelicko-augsburski, oraz synagoga, fabryka sukna, składy soli i zboża, ponadto drukarnia. Częste jednak pożary nawiedzają miasto, niszcząc niemal całe dzielnice.

Odbudowa spalonych domostw postępowała powoli, a władze rosyjskie ze względów strategicznych (bliskość Modlina) utrudniały w wysokim stopniu rozbudowę miasta.

Z chwilą odrodzenia się państwa polskiego otwiera się dla Nowego Dworu okres rozrostu i podniesienia się pod względem gospodarczym, kulturalnym i oświatowym.

Majątek gminy przedstawia wartość 800 tys. zł. Miasto posiada nowoczesny budynek szkolny, obliczony na 600 uczniów, własną rzeźnię, kilka domów, place, 24 ulice zabrukowane na ogólną liczbę 32, park, boisko, kilka skwerów, a utrzymuje między innymi Dokształcającą Szkołę Zawodową, Miejski Ośrodek Zdrowia i Stację Opieki nad Matką i Dzieckiem.

Na terenie miasta znajduje się sąd grodzki, urząd pocztowo-telegraficzny, posterunek p. p., Ubezpieczalnia Społeczna, oddział KKO, Bank Spółdzielczy, szpital powiatowy, trzy publiczne szkoły powszechne, do których uczęszcza 1600 dzieci, dwie prywatne, przedszkole Zw. Pracy Obywatelskiej Kobiet, Ochotnicza Straż Pożarna, kino, siedem klubów sportowych, z których trzy chrześcijańskie „Świt”, „Nadnarwianka” i „Klub Wioślarski”.

Z ważniejszych przedsiębiorstw wymienić należy fabrykę wyrobów fajansowych i majoliki, zatrudniającą około 120 robotników, trzy młyny, 2 tartaki, 3 większe warsztaty rzeźniczo-masarskie zmotoryzowane.

Wśród rzemieślników najwięcej jest krawców, szewców, rzeźników, stolarzy, piekarzy i fryzjerów. Chałupnicy zaś, to w większości krawcy i szewcy. Handel dotychczas znajduje się w 95 proc. w rękach żydowskich, aczkolwiek mieszkańców chrześcijan w mieście jest 52 proc. Daje się odczuwać brak hurtowni chrześcijańskiej artykułów spożywczo-kolonialnych.

Oświetlenie miasta elektryczne, a prądu dostarcza elektrownia Potockiego z Jabłonny. Połączenie Nowego Dworu z Warszawą kolejowe, wodne, oraz szosa przez Jabłonnę i autostrada po lewym brzegu Wisły.

Od kilku lat Nowy Dwór rozpoczął nową fazę swego rozwoju dzięki pracy i znajomości zasad gospodarki samorządowej w osobie obecnego burmistrza miasta Czesława Przedwieckiego, który po objęciu urzędowania 12 stycznia 1935 roku zabrał się przede wszystkim do uporządkowania finansów miejskich i nakreślenia podstaw planowej gospodarki.

Do najważniejszych inwestycji poza wykończeniem wspaniałego gmachu szkolnego, zaliczyć należy zapoczątkowaną w 1936 roku budowę sieci wodociągowej i kanalizacyjnej. Prace postępują w całej pełni. Brukacji placów i ulic wykonano w 75 proc.

Miasteczko z dniem każdym nabiera cech estetycznych, tak niezbędnych dla grodu podstołecznego.

Władze państwowe, oceniając pożyteczną działalność burmistrza Przedwieckiego dla dobra miasta i państwa, odznaczyły go dwukrotnie srebrnym krzyżem zasługi.

________________________________________________________________________________________________________________________________________

Tekst kładzie ogromny nacisk na nowoczesność. Wymienienie „zmotoryzowanych” warsztatów rzeźniczych, elektrowni, wodociągów i kanalizacji miało pokazać, że Nowy Dwór wychodzi z zacofania czasów zaborów. Autor wyraźnie zaznacza, że za czasów rosyjskich rozwój był blokowany przez bliskość Twierdzy Modlin (względy strategiczne).

Zwraca uwagę bardzo precyzyjne (i typowe dla tamtego okresu) zestawienie narodowościowo-wyznaniowe:

- Dominacja ekonomiczna Żydów: Autor zauważa, że choć chrześcijan jest 52%, to 95% handlu jest w rękach żydowskich.

- Nurt "swój do swego": Wzmianka o „braku hurtowni chrześcijańskiej” oraz podkreślenie, że trzy kluby sportowe są „chrześcijańskie”, wpisuje się w ówczesny trend budowania polskiej, chrześcijańskiej klasy średniej i konkurencji gospodarczej na tle narodowościowym.

Kult burmistrza i "silnego gospodarza"

Artykuł ma znamiona tekstu pochwalnego (wręcz propagandowego) na cześć Czesława Przedwieckiego. Przedstawiony jest on jako sprawny manager, który „uporządkował finanse” i „nakreślił podstawy planowej gospodarki”. Dwukrotne odznaczenie Srebrnym Krzyżem Zasługi podkreśla jego status jako wzorowego urzędnika państwowego.

Nowy Dwór jako zaplecze Warszawy

Podkreślenie połączeń (kolejowe, wodne, szosa, a nawet „autostrada”) pokazuje aspiracje miasta do bycia nowoczesnym satelitą stolicy. Co ciekawe, wspomniana „autostrada” to w ówczesnym nazewnictwie po prostu nowoczesna, szeroka droga o dobrej nawierzchni, a nie droga szybkiego ruchu w dzisiejszym rozumieniu.

 

- Bugo-Narew: Dawna nazwa stosowana dla wspólnego odcinka tych rzek. Przed wojną często traktowano je jako jeden system wodny (dzisiaj mówimy po prostu o ujściu Narwi do Wisły).

- Majolika: Rodzaj ceramiki o bogatej kolorystyce, pokrytej nieprzezroczystą polewą cynową. Świadczy to o istnieniu w mieście przemysłu artystycznego/rzemieślniczego wyższej klasy.

- Artykuły spożywczo-kolonialne: Dawne określenie na towary sprowadzane z zagranicy, głównie z krajów zamorskich (np. kawa, herbata, przyprawy, ryż, południowe owoce).

- KKO (Komunalna Kasa Oszczędności): Lokalna instytucja finansowa należąca do samorządu, odpowiednik dzisiejszych banków spółdzielczych lub placówek PKO.

- Sąd grodzki: Sąd najniższej instancji w II RP, zajmujący się drobnymi sprawami cywilnymi i karnymi.

- Posterunek p. p.: Skrót od Policji Państwowej.

- Dokszałcająca Szkoła Zawodowa: Szkoła dla młodzieży już pracującej, która wieczorami lub w wybrane dni uzupełniała wiedzę teoretyczną z zakresu swojego fachu.

- Brukacja: Proces kładzenia bruku (wykładania ulic kamieniem).

- Gród podstołeczny: Określenie miasta leżącego w bezpośrednim sąsiedztwie stolicy (Warszawy).

 

 

1938. O gospodarce burmistrza Nowego Dworu.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Z Nowego Dworu

Jeszcze o gospodarce burmistrza nowodworskiego

Estetyczny wygląd miasta — i.. nieopisana nędza!

Jak dowiadujemy się, w najbliższym okresie czasu ma być wyeksmitowanych kilkanaście rodzin z baraków miejskich, przeznaczonych dla najbiedniejszej ludności. Najprawdopodobniej już w miesiącu październiku r. b. tych kilkanaście rodzin zostanie bez dachu nad głową i bez jakichkolwiek możliwości uzyskania mieszkania, ponieważ warunki mieszkaniowe są tu okropne. Odczuwa się ogólny brak mieszkań, z czego oczywista korzystają właściciele nieruchomości. Gospodarze w Nowym Dworze żądają przeważnie od nowych lokatorów czynsz za kilka miesięcy z góry, co w sumie wynosi 200—300 zł.

Każda rodzina robotnicza, która traci swe lokum, staje w obliczu bardzo poważnego zagadnienia, którego nie jest w stanie rozwiązać, ponieważ zarobki wynoszą od 2—3 złotych dziennie. Zrozumiałe też jest, że fundusze te nie wystarczają na minimalne utrzymanie najmniejszej rodziny, a nie tylko na zapłacenie z góry kilkaset złotych za mieszkanie. Rodziny, które mają być wyeksmitowane, znajdą się w rozpaczliwym położeniu, gdyż nie ma instytucji, która przyszła by im z pomocą.

P. Przedwiecki, burmistrz miasta, uważa, że każdy pracujący człowiek może pozwolić sobie na wynajęcie mieszkania w mieście choćby z tych głodowych zarobków. Że tak nie jest, niechaj służy za przykład rodzina Juliana Kotkowskiego, który został wyeksmitowany jeszcze na wiosnę r. b. i po dzień dzisiejszy, jako wyeksmitowany, mieszka z liczną rodziną w komórce przy barakach miejskich. I w tym wypadku p. burmistrz zapowiada eksmisję tow. Kotkowskiego z zajmowanej przez niego komórki.

Gdyby p. Przedwiecki, zamiast być burmistrzem, został robotnikiem fabryki dykt, zarabiającym 2 zł. dziennie, nie śmiał by twierdzić, że dwuzłotowy zarobek może wystarczyć na wszystko, — a przede wszystkim nie miałby odwagi naigrawać się z nędzy najbiedniejszych mieszkańców.

W stosunkowo krótkim okresie czasu p. Przedwiecki zapomniał o kłopotach, z jakimi musi codziennie borykać się robotnik, czy urzędnik nisko uposażony.

Prawdą jest, że p. burmistrz dba o estetyczny wygląd miasta, ale nie zajmuje się najżywotniejszym zagadnieniem: losem najbiedniejszej części ludności.

Nie mamy nic przeciwko temu, że p. burmistrz buduje piękne parki i zakłada skwerki w mieście, ale nie wolno mu zapominać o tym tym, że przede wszystkim powinien budować tanie domy robotnicze i baraki dla bezdomnych. Nowy Dwór tonie w kwiatach i nędzy robotniczej.

__________________________________________________________________________________________________________________________

Główną osią tekstu jest oskarżenie burmistrza Przedwieckiego o tzw. "potemkinowską" politykę. Autor wytyka mu, że dba o fasadę miasta (parki, skwerki, kwiaty), ignorując jednocześnie drastyczny problem mieszkaniowy. Sformułowanie "Nowy Dwór tonie w kwiatach i nędzy robotniczej" to mocna figura retoryczna, która ma obnażyć hipokryzję władzy.

Realie ekonomiczne 1938 roku

Tekst dostarcza nam konkretnych danych do analizy siły nabywczej:

- Zarobki: 2–3 zł dziennie dawało ok. 50–75 zł miesięcznie.

- Koszty najmu: Żądanie 200–300 zł "z góry" było barierą nie do przejścia. Stanowiło to równowartość 4-miesięcznej pracy robotnika, który nie mógłby w tym czasie wydawać ani grosza na jedzenie.

Głód mieszkaniowy: II RP borykała się z ogromnym deficytem lokali. Właściciele kamienic (kamienicznicy) wykorzystywali to, narzucając drastyczne warunki, co w tekście nazwano "korzystaniem z braku mieszkań".

Artykuł oddaje duszny klimat końca lat 30. Choć państwo modernizowało się (budowa portu w Gdyni, COP), poziom życia najniższych warstw w małych miastach pozostawał tragiczny. Tekst jest świadectwem radykalizacji nastrojów społecznych tuż przed wybuchem II wojny światowej.


- Wyeksmitowany / Eksmisja: Choć termin znany, w tekście odnosi się do wyrzucania ludzi z tzw. "baraków miejskich" (lokali socjalnych), co w 1938 roku często oznaczało dosłowne wyrzucenie na bruk bez lokalu zastępczego.

- Głodowe zarobki: Określenie pensji, która nie pozwala na zaspokojenie podstawowych potrzeb biologicznych. Autor wylicza je na 2–3 złote dziennie.

- Fabryka dykt: Chodzi o fabrykę sklejki. Przemysł drzewny był istotnym sektorem gospodarki w okolicach Nowego Dworu.

- Uposażony (nisko uposażony): Osoba otrzymująca stałą pensję (dziś powiedzielibyśmy: nisko zarabiający urzędnik).

- Naigrawać się: Drwić, szydzić, lekceważyć czyjeś nieszczęście.

- Najżywotniejsze zagadnienie: Najważniejsza, kluczowa kwestia dotycząca przetrwania.

 

 

1938. Nadużywanie władzy przez burmistrza miasta. Kwiatki z gospodarki w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Nadużywanie władzy przez burmistrza miasta

Kwiatki z gospodarki w Nowym Dworze

„Sanacyjny” burmistrz Nowego Dworu, p. Czesław Przedwiecki, zapomina, gdzie są granice jego władzy, a co najważniejsza — zapomina, że w Polsce istnieją ustawy, że są Sądy!

Przed kilkunastu miesiącami mieszkańcy Nowego Dworu przysłuchiwali się sensacyjnej rozprawie w Sądzie Grodzkim, toczącej się przeciwko p. Przedwieckiemu o to, że, jako burmistrz, przysłał pewnego dnia grupę robotników na posesję jednego z właścicieli nieruchomości i polecił rozebrać parkan, a następnie położyć bruk na jego posesji, poszerzając w ten sposób ulicę. Wspomniany właściciel podał skargę do Sądu, który w wyroku swym stwierdził, że burmistrz Nowego Dworu nie miał prawa pod żadnym pozorem wywłaszczać z prywatnej własności człowieka, z którym poprzednio o tym nie mówił — i w ogóle sprawy tej nie załatwiał.

A oto inny fakt.

Przed kilkoma tygodniami wyeksmitował p. burmistrz z domu, który uległ rozbiórce, rodzinę składającą się z matki i dwóch córek. Dodać należy, że w rodzinie tej są umysłowo chorzy. Przez kilkanaście dni i nocy musieli oni mieszkać na ulicy, na zimnie i deszczu. Ani p. burmistrz, ani Opieka Społeczna, ani Rada Miejska nie zajęły się nieszczęśliwą rodziną, która stała się widowiskiem dla całego miasta. Na skutek interwencji u miarodajnych czynników, p. burmistrz zajął się tą rodziną i dostali schronienie w miejskich barakach.

Trzeci z kolei kwiatek zdarzył się przed paru dniami. W barakach miejskich zamieszkuje wdowa z 21-letnim synem, który jest jej jedynym żywicielem i opiekunem. Gdy wrócił z całonocnej pracy i położył się spać, zjawił się woźny w mundurze Zarządu Miejskiego, który wyprosił matkę i syna z zajmowanego przez nich mieszkania, a następnie na drzwiach zawiesił wielką kłódkę, od której zabrał klucz, oświadczając, że robi to na wyraźne polecenie p. burmistrza. Zrozpaczony młodzieniec zwrócił się do p. burmistrza, który oświadczył, żeby wynajął sobie mieszkanie, a wtedy wyda mu meble.

P. burmistrz nie liczy się w ogóle z obowiązującymi prawami i nie chce wiedzieć, że zamknięcie komuś mieszkania bez prawomocnego wyroku eksmisyjnego jest nadużyciem.

Liczymy, że odpowiednie czynniki pouczą p. Przedwieckiego, jak należy postępować z obywatelami.

Tak wygląda gospodarka „sanacyjnego“ burmistrza Nowego Dworu.

________________________________________________________________________________________________________________

Autor artykułu najprawdopodobniej sympatyzuje z opozycją. Piętnuje on styl rządzenia Sanacji, który często opierał się na tzw. „silnej ręce” i administracyjnym decyzyjmie, niekiedy kosztem praw jednostki. Burmistrz jest tu przedstawiony jako lokalny kacyk, który czuje się bezkarny.

Wzmianki o „miejskich barakach” przypominają o trudnej sytuacji socjalnej w przedwojennych miastach. Baraki były miejscem dla najuboższych i bezdomnych – fakt, że burmistrz wyrzucał ludzi nawet stamtąd, miał podkreślać jego szczególne okrucieństwo.


- „Sanacyjny”: Odnosi się do Sanacji – obozu politycznego rządzącego Polską w latach 1926–1939 (po zamachu majowym Józefa Piłsudskiego). Użycie tego słowa w cudzysłowie ma wydźwięk ironiczny; sugeruje, że burmistrz, choć mieni się przedstawicielem obozu „uzdrowienia” państwa (łac. sanatio – uzdrowienie), w rzeczywistości łamie prawo.

- Sąd Grodzki: W II RP był to sąd najniższej instancji, zajmujący się mniejszymi sprawami cywilnymi i karnymi. Odpowiednik dzisiejszych sądów rejonowych.

- Parkan: Płot, ogrodzenie.

- Wywłaszczyć: Pozbawić kogoś własności (zazwyczaj nieruchomości) na rzecz państwa lub gminy. Tutaj burmistrz zrobił to „samowolnie”, bez procedur.

- Miarodajne czynniki: Ówczesne określenie na wyższe instancje władzy, organy nadzorcze lub wpływowe osoby, które mogły wymusić decyzję na urzędniku.

- Woźny w mundurze Zarządu Miejskiego: Przed wojną pracownicy magistratów często nosili służbowe uniformy, co dodawało ich działaniom pozorów oficjalności i surowości.

- Jedyny żywiciel: Osoba, na której spoczywa obowiązek utrzymania całej rodziny.

 

 

 

Komuniści w Nowym Dworze

W Warszawie 16 grudnia 1918 roku doszło do zjednoczenia SDKPiL oraz PPS-Lewicy i utworzenia Komunistycznej Partii Robotniczej Polski.

Równolegle z tworzeniem struktur partii komunistycznej rozwijały się rady delegatów robotniczych. Ich zakładanie inicjowali robotnicy zakładów przemysłowych, a pierwsze rady powstawały bezpośrednio w pobliżu większych skupisk fabryk.

W listopadzie 1918 roku powstała rada delegatów reprezentująca 500 robotników tartaków w Nowym Dworze. Właśnie tam 1 grudnia 1918 roku żandarmeria aresztowała członków rady delegatów robotniczych, stawiając im zarzut zorganizowania wiecu i przeprowadzenia wyborów do rady miejskiej, którą upoważniono do żądania uruchomienia robót publicznych i udzielenia pomocy bezrobotnym.

 

Wykaz organizacji i związków zawodowych działających pod wpływem komunistów na terenie powiatu warszawskiego w latach dwudziestych.

Organizacje podległe wpływom komunistów - liczba działaczy - wpływy komunistów w %

Zw. Zawod. Robot. i Robotnic Przemysłu Krawiecko-Konfekcyjnego Nowy Dwór - liczba działaczy 50 - wpływy komunistów w % 100

Stowarz. Robotnicze Wychowania Fizycznego "Jutrznia" w Polsce Oddział Nowy Dwór - liczba działaczy 39 - wpływy komunistów w % 30

Cech Fryzjerski Nowy Dwór - liczba działaczy 18 - wpływy komunistów w % 20

Miejscowa Kasa Klasowych Związków Oddział Nowy Dwór - liczba działaczy 4 - wpływy komunistów w % 50

Zw. Zawod. Robot. Przemysłu Odzieżowego Nowy Dwór - liczba działaczy 120 - wpływy komunistów w % 50

Zw. Zawod. Robot. Transportu w Polsce Oddział Nowy Dwór - liczba działaczy 41 - wpływy komunistów w % 50

Zw. Zawod. Robot. Przemysłu Skórzanego Nowy Dwór - liczba działaczy 118 - wpływy komunistów w % 50

Zw. Zawod. Robot. Przemysłu Drzewnego Nowy Dwór - liczba działaczy 17 - wpływy komunistów w % 50

Źródło: AAN, Urząd Wojewódzki Warszawski - Wydział Bezpieczeństwa, sygn. 276/II-2, s. 24-26.

 

W roku 1929 w powiecie warszawskim działały 4 komitety okręgowe KPP: w Jeziornie, Falenicy, Nowym Dworze i Pruszkowie.

 

Obsada personalna komitetów KPP oraz KZMP w powiecie warszawskim w 1929 roku:

Jednostka organizacyjna - Działacze - Zawód - Funkcja

Komitet Dzielnicowy KPP Nowy Dwór

Gustaw Redlich - szewc - sekretarz
Josek Pinkier - robotnik - członek zarządu
Szymcha Joskiewicz - krawiec - członek zarządu
Lejb Chaim Joskiewicz - stolarz - członek zarządu
Abram Sakowski - krawiec - członek zarządu
Jankiel Baranek - robotnik - członek zarządu

 

Świętowanie rocznicy wybuchu rewolucji zgromadziło w 1929 roku w Nowym Dworze 150 osób uczestniczących w demonstracji.

W pierwszym półroczu 1933 roku KPP Warszawa Podmiejska na lewym brzegu Wisły liczyła 7 komitetów dzielnicowych, 24 miejscowe oraz 126 kół, zaś na prawym brzegu po 16 komitetów dzielnicowych i miejscowych oraz 122 koła. Z tej liczby na obszarze powiatu działały komitety dzielnicowe w Jeziornie (2), Otwocku (2), Nowym Dworze (2), Legionowie (2), Pruszkowie (1). Bardzo liczne były koła KPP, w pierwszym półroczu 1933 roku w Jabłonnie-Legionowej było ich 7, w Wieliszewie - 3, w Nowym Dworze - 2, po jednym w: Łajsku, Nieporęcie, Pruszkowie, Jeziornie, Rembertowie, Miłośnie, Okuniewie, Markach, Annopolu, Otwocku. Równie liczne były koła KZMP, po jednym funkcjonowało w następujących miejscowościach: Nowy Dwór, Legionowo, Łajsk, Falenica, Jabłonna Stara, Piaseczno, Rembertów, Miłosna, Okuniew, Karczew, Cegielnia, dwa w Wieliszewie.

Dnia 31 maja 1933 roku o godzinie 21 w czasie pochodu członków organizacji Bund w Nowym Dworze został na drutach telegraficznych zawieszony transparent o treści komunistycznej. Takie transparenty pojawiały się na terenie Nowego Dworu bardzo często. Dnia 5 lipca 1933 roku przechodnie mogli przeczytać następujące hasła: "Żądamy zapomóg dla bezrobotnych", "Precz z rządem faszystowskim", "Precz z wojną z ZSRR", "Żądamy chleba i pracy".

Komunistyczna Partia Polski, jak wspomniano wcześniej, znalazła też zwolenników w środowisku wiejskim. W styczniu 1935 roku odnotowano, że z podokręgu mińsko-mazowieckiego, do którego terytorialnie należały także miejscowości powiatu warszawskiego (Otwock, Nowy Dwór, Jabłonna) do partii należało 214 chłopów skupionych w 47 komórkach.

W roku 1938 wyraźnie dało się odczuć osłabienie działalności Komunistycznej Partii Polski. Istotny wpływ na taką sytuację miały nasilone represje wobec działaczy, np. w Nowym Dworze aresztowano 3 aktywistów. Odbiło się to na organizacji obchodów święta 1 Maja. W pochodzie w Nowym Dworze wzięli udział głównie Żydzi (około 200 osób), zaś "masy polskie stały na chodniku". Do świętujących przemawiali przedstawiciel Bundu z Warszawy i miejscowy działacz związkowy.

* Jolanta Załęczny "Powiat warszawski w latach II Rzeczypospolitej: życie społeczno-polityczne, gospodarcze i kulturalne", 2015.

 

 

 

Ok. 1918-1939 r. Nowy Dwór, ul. Rynkowa.

foto - Michel Jankiel Juress

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

Fakty Nowodworskie


Maria Możdżyńska

M. J. Juress – człowiek zagadka


Jego ojciec powiedziałby o sobie, że jest chasydzkim Żydem, jego dzieci myślały o sobie jako o europejczykach. On był gdzieś pośrodku. Związany z Nowym Dworem przez ponad 30 lat, artysta po którym zostały setki fotografii.

Stosował 2 formy nazwiska Jures i Juress. Jego imiona zapisywano: Jankiel-Jaakow-Jakew-Jakub; Michel-Michul. Jedyny dokument mówiący o granicach jego życia wydany przez Czerwony Krzyż w 1960 r. zawiera informacje, które mogą, ale nie muszą być wiarygodne. Spisano je prawdopodobnie na podstawie zeznań ustnych. Jako datę narodzin Michela podaje on 1878 r. Jednak inne dokumenty sugerują, że było to około 1881 r. Juressowie mieli przybyć do naszego miasta ze wschodu, od strony granicy Królestwa Polskiego. We wspomnianym zaświadczeniu jako miejsce urodzin Michela podano Treblinkę, dokumenty jego młodszego brata wskazują na Nowe Miasto a akt urodzenia Jakuba Juressa syna Michela sugeruje Siemiatycze. Żadne z tych miejsc nie jest pewne jako to, w którym na świat przyszedł nowodworski fotograf.

Rodzicami Michela byli Liba z domu Ewadyjes urodzona ok. 1860/1863 r., zmarła w Nowym Dworze 16.04.1934 r. Ojcem Natan/Notko Juress urodzony ok. 1863 r. zmarły w Nowym Dworze przed grudniem 1924 r. To Natan był pierwszym Juressem, który pojawił się w naszym mieście, mieszkał tu co najmniej od marca 1900 r. Pierwsza informacja o pobycie tu Michela pochodzi z 1901 r., wówczas został nagrodzony za poprawne rozwiązanie konkursu.

Żoną Michela była Sura Gitla z domu Zgal/Sgał/Segal. Nazwisko to występuje w wielu miejscowościach, w tym co najmniej od lat 60-tych XIX w. w Nowym Dworze. Wystawione przez Czerwony Krzyż w 1960 r. zaświadczenie o śmierci Juressowej podaje iż urodziła się w 1880 r. w Treblince, co chyba nie jest prawdą. Rodzicami żony Michela byli prawdopodobnie Etka z domu Prowalska i Chaskiel Zgał zegarmistrz zamieszkali w Nowym Dworze przy ulicy Warszawskiej. Śmierć Etki zgłasza w nowodworskim magistracie Michel Juress. Jest to jedyny odnaleziony dokument, w którym występuje on w takim charakterze.

Trudno powiedzieć kiedy Michel Juress zajął się fotografią. W 1903 r. jest w gdy na świat przychodzi jego najstarszy syn Józef ojca określono jako pisarza prywatnego. Trzy lata później w akcie urodzenia jego córki Dory możemy przeczytać iż ojciec jest fotografem. Nie oznacza to jednak, że Michel zaczął ten zawód uprawiać pomiędzy 1903 a 1906 r. mogło to nastąpić wcześniej. Kolejną zagadką jest to, do którego z Juressów należał pierwszy zakład fotograficzny. Część najwcześniejszych zdjęć sygnowana jest inicjałem N. J. Juress, co może wskazywać, że przynajmniej formalnie właścicielem lub współwłaścicielem firmy fotograficznej był Natan. Mieściła się w domu Grabmana/Grobmana w narożniku dzisiejszych ulic Wybickiego i Bohaterów Modlina. Na terenie posesji mieszkały obie rodziny Juressów. Starsi państwo od frontu, Michel z żoną i dziećmi w oficynie.

W 1905 r. Goniec Wieczorny donosił iż doszło do bójki między Jakubem Juressem i Srulem Randtlaszem/Rydflejszem. Zaczęła się od kłótni dotyczącej wspólnych interesów a skończyła użyciem noża. Agresorem miał być Juress. Kilka dni później gazeta podała sprostowanie. Do awantury doszło ale ranny został Michel, agresorem był Srul i to jego pociągnięto do odpowiedzialności. Scenerią miał być dom Zgała prawdopodobnie teścia Juressa. Na czym polegały interesy wzmiankowane interesy nie wiadomo.

Nowodworskie atelier nie było jedynym jakie Michel posiadał. Nie wiemy kiedy założył filię firmy w Przasnyszu. Najprawdopodobniej skończyła swoją działalność przed lub w momencie wybuchu I wojny światowej. Wiadomo, że zarówno filia przasnyska, jak i zakład nowodworski funkcjonowały w 1910 r. Wiemy, że Michel zatrudniał osoby zewnętrzne. Ktoś w jego imieniu prowadził filię, w Nowym Dworze pracowali co najmniej retuszer i kopista.

Michel należał do tzw. Żydów zasymilowanych, nie nosił tradycyjnego stroju, a gdy nikt nie patrzył dawał chrześcijańskim dzieciom pieniądze by kupiły dla niego kilka plasterków szynki. Nie znaczyło to, że nie czuł więzi ze światem żydowskim. We wrześniu 1906 r. w Siedlcach doszło do pogromu. W Nowym Dworze przeprowadzono zbiórkę pieniężną na rzecz poszkodowanych. Natan Juress ofiarował 3 ruble, Michel 1 rubel 50 kopiejek.

Podobnie jak ojciec Michel został nieformalnym prawnikiem. W 1906 r. miała odbyć się w warszawskich sądach sprawa przeciwko Bolesławowi Koskowskiemu byłemu redaktorowi „Gońca Porannego i Wieczornego”, nie doszła do skutku gdyż nie stawił się na niej oskarżyciel – Jakub Juress. Jako adwokata wymieniono go w 1916 r. gdy został członkiem nowodworskiej Rady Miejscowej Opiekuńczej. Prawdopodobnie fotograf-adwokat w okresie pierwszo wojennej okupacji niemieckiej wszedł do składu zarządu miasta. Michel Juress był wówczas także jednym ze współzałożycieli nowoutworzonej nowodworskiej rady syjonistycznej.

Sporządzony w 1916 r. spis lokatorów określa go jako fotografa status adwokata przyznając jedynie Natanowi. Obie rodziny Juressów przed marcem 1916 r. zmieniły miejsce zamieszkania. Ich nowy dom należący do warszawianina Rozenfelda ma adres Mickiewicza 4, obecnie Wybickiego 10. W stojącej do dziś przybudówce zostaje urządzone najsłynniejsze w mieście atelier. Możliwe, że od razu umieszczono w dachu okna doświetlające pomieszczenia, w których wykonywano zdjęcia. Na podłodze ułożono charakterystyczną czarno białą terakotę. Prawdopodobnie to w tych pomieszczeniach ruszyło pierwsze kino.

Michel Juress interesował się nowinkami technicznymi, sprowadził do miasta projektor i organizował seanse kinowe. Wykonał setki zdjęć dla indywidualnych klientów ale realizował także większe zamówienia. W 1929 r. wykonał pamiątkowy album dla tutejszego batalionu elektrotechnicznego. Podobno powstał także album reklamowy dla fabryki fajansu. W 1933 r. wykonał pierwszą w historii serię kart pocztowych z widokami Nowego Dworu.

Michel Juress nie ograniczał się do jednej dziedziny zarobkowania. Co najmniej od kwietnia 1920 r. był współwłaścicielem Fabryki mydła i świec. Fabryczka działała co najmniej do 1936 r. Równolegle, prowadził Biuro próśb i tłumaczeń. Wspomniane wyżej Biuro oraz zakład fotograficzny dysponowały telefonem. Juress był pierwszym nowodworskim fotografem, który wprowadził u siebie takie udogodnienie. Michel chętnie sięgał po różnego rodzaju nowinki. Jeszcze przed wybuchem pierwszej wojny światowej zainteresował się cyklistyką i organizował wycieczki rowerowe.

Działał w Gminie żydowskiej. Został sekretarzem tej instytucji i doprowadził do jej unowocześnienia. Prawdopodobnie z ramienia tej instytucji od końca lat dwudziestych do 1934 r. był ławnikiem miejskim.

Trudno powiedzieć czy we wrześniu 1939 r. rodzina Juressów przebywała w Nowym Dworze. Pewną poszlaką jest informacja iż Juressowie mieli zostać aresztowani 1.03.1940 r. w nowodworskim getcie i deportowani przez gestapo do getta w Warszawie. Tego typu aresztowania i deportacje, często poprzedzone torturami, nowodworskie gestapo praktykowało wśród osób, które nie miały papierów świadczących o zamieszkiwaniu w Nowym Dworze. Dokumenty takie wydano tylko tym osobom żydowskiego pochodzenia, które mieszkały w mieście w styczniu 1940 r. Jeżeli Juressów deportowano to oznaczało, że w styczniu 1940 r. rodziny tej w Nowym Dworze nie było. Nowy Dwór należał wówczas do III Rzeszy, Warszawa leżała w Generalnym Gubernatorstwie osoby, które wracały ze stolicy nielegalnie przekraczały granicę i należało je odesłać do miejsca, z którego przybyły.

Według American Joint Distribution Committee 13.09.1940 r. Michel Juress starał się o wyrobienie papierów emigracyjnych. Chciał z rodziną wyjechać do USA do kuzyna żony. Otrzymał odpowiedź odmowną. Mieszkał wówczas w getcie warszawskim przy Pawiej 22 m. 9. Jest to ostatnia pewna informacja. Niepewne dokumenty potwierdzające śmierć Michela i jego żony sporządzone w 1960 r. stwierdzają, iż kupiec Michel Juress zmarł w getcie warszawskim 20.10.1942 r., dzień później miała umrzeć jego żona. Z trójki ich dzieci wojnę i okupację przeżyła jedynie córka z mężem i dzieckiem.

 

 

 

1938. Fragment mapy dróg powiatu warszawskiego.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1938. Zmiana nazwy stacji kolejowej w Nowym Dworze..

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1938. Fragment mapy Polski z zaznaczonymi miejscowościami zamieszkiwanymi przez osadników niemieckich.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1938. Poświęcenie kamienia węgielnego na budowie szpitala powiatowego w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Budowa szpitala w Nowym Dworze

Poświęcenie kamienia węgielnego

Na terenie powiatu warszawskiego, liczącego około pół miliona mieszkańców, czynne są dwa szpitale powiatowe: w Pruszkowie i Nowym Dworze, liczące po 100 łóżek, które nie stoją na wysokości zadania pod względem swych pomieszczeń i sanatorium w Otwocku.

Wydział powiatowy warszawski zamierza w przyszłości znacznie zwiększyć liczbę szpitali, przystosowując je do potrzeb ludności. W tym celu przewidziane są odpowiednie kredyty w czteroletnim planie inwestycyjnym powiatu.

Zaczątkiem tych zamierzeń będzie budowa nowego szpitala powiatowego w Nowym Dworze, obliczonego na 120 łóżek. W sobotę, 19 bm., o godz. 12 m. 45 odbędzie się poświęcenie kamienia węgielnego pod budowę tego szpitala w obecności przedstawicieli najwyższych władz państwowych i samorządowych.

 

 

 

1938. Uroczystość w Nowym Dworze z okazji ukończenia 113 lat.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

UCZTA Z OKAZJI UKOŃCZENIA 113 LAT ŻYCIA

W Nowym Dworze odbyła się w tych dniach wielka uroczystość z okazji ukończenia 113 lat przez niejakiego Nusyna Piekarka. Piekarek jest zdrów, czuje się doskonale i tylko wzrok odmówił mu posłuszeństwa. Uroczystość odbyła się w mieszkaniu jego syna Luzera. Starzec pomimo tak sędziwego wieku wygłosił przemówienie życząc sobie jeszcze dłuższych lat.

 

 

1938. Teren żydowskiej dzielnicy Piaski. Widoczny budynek to ul. Legionów 18.

źródło grafiki - Andrzej Dziadczak (koloryzowanie, obróbka AI)

 

 

 

1938. W Nowym Dworze przy ul. Zakroczymskiej 4 mieściła się wytwórnia wędlin i konserw mięsnych Bolesława Wiernickiego.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1938. Tułów kobiety bez głowy i kończyn znaleźli rybacy pod wsią Kępa Nowodworska.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Wisła odkryła zbrodnię

Tułów kobiety bez głowy i kończyn

Nad rozwiązaniem makabrycznej zagadki pracuje obecnie policja.

Z Wisły pod Warszawą wydobyto tułów kobiety, bez głowy i kończyn. Na tułowiu znajdował się tylko pas do podwiązek.

Ofiara wypadku, samobójstwa, czy zbrodni? Na razie trudno to ustalić, jak również niełatwo będzie zidentyfikować tajemnicze szczątki.

Zwłoki wydobyli przypadkowo w sieci łowiąc ryby trzej rybacy pod wsią Kępa Nowodworska. O makabrycznym odkryciu zawiadomili niezwłocznie posterunek policji w Nowym Dworze.

Już pobieżne oględziny ustaliły, iż tułów przebywał w wodzie kilkanaście miesięcy. Znajdował się w daleko posuniętym rozkładzie. Wieku topielicy — nawet w przybliżeniu — oględziny nie zdołały ustalić.

Szczątki poddane będą sekcji, która prawdopodobnie przyczyni się do wyjaśnienia zagadki.

Na razie sprawa przedstawia się niezwykle tajemniczo. Jeżeli kobieta utonęła podczas kąpieli, niezrozumiałe jest znalezienie na jej zwłokach paska do podwiązek, który kąpiąc się niewątpliwie by zdjęła.

Pas do podwiązek stawia również pod znakiem zapytania hipotezę samobójstwa.

Ręce, nogi i głowa — jak można przypuszczać — odpadły od tułowia wskutek długotrwałego przebywania zwłok w wodzie i postępującego naprzód rozkładu.

Można jednak również podejrzewać, iż kobieta padła ofiarą zbrodni. Morderca poćwiartował zwłoki i wrzucił je do Wisły.

Podobnej zbrodni dokonał przed rokiem robotnik Przybylski, który zamordował na Targówku swego przyjaciela Sitkowskiego.

Po morderstwie Przybylski poćwiartował — jak wiadomo — zwłoki swej ofiary i zamierzał wrzucić je do Wisły. Nerwy zbrodniarza jednak nie wytrzymały. Po kilku dniach Przybylski zgłosił się do policji opowiadając o zbrodni. Policja znalazła w piwnicy poćwiartowane, przygotowane do wyniesienia, zwłoki Sitkowskiego.

Ustalić nazwisko kobiety, której szczątki wydobyto pod Kępą Nowodworską, będzie bardzo trudno. Najprawdopodobniej utonęła ona w pobliżu Warszawy, możliwe jednak, iż rzeka przyniosła zwłoki aż spod Sandomierza lub Krakowa.

Wyjaśnieniem makabrycznej zagadki zajmuje się powiatowy urząd śledczy.

 

 

 

1938. Książeczka oszczędnościowa PKO mieszkańca Nowego Dworu.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1939 r.

 



1.VIII. - z dniem 1 sierpnia w Nowym Dworze działalność swoją rozpoczyna urząd skarbowy.

- miasto liczy 10.206 mieszkańców.

9.IX. - w wyniku bombardowania zniszczony zostaje most kolejowo-drogowy na Narwi łączący miasto z Modlinem. Pozostał tylko most pontonowy którzy zbudowali polscy saperzy. Wkrótce po zakończeniu działań wojennych Niemcy budują poniżej zniszczonego mostu drewniany most niskowodny łączący Nowy Dwór i Modlin.

- w wyniku bombardowań i ostrzału artyleryjskiego prowadzonego przez wojska niemieckie zniszczeniu ulega wiele budynków w tym synagoga. Uszkodzeniu ulega kościół św. Michała.

1.XI. - w wyniku dekretu Adolfa Hitlera z 8 października z dawnego powiatu warszawskiego w skład prowincji Prusy Wschodnie, rejencji ciechanowskiej, powiatu płońskiego włączone zostały miasta Nowy Dwór, Zakroczym i trzy gminy wiejskie: Cząstków, Góra i Pomiechowo. Posterunek graniczny pomiędzy Generalną Gubernią a Rzeszą znajdował się między Rajszewem a Skierdami. Przekraczanie granicy staje się możliwe jedynie na podstawie specjalnych przepustek. Punkt kontrolny znajduje się na stacji kolejowej w mieście i przy moście na Narwi od strony miasta. Nowy Dwór otrzymuje niemiecką nazwę: Neuhof.

XII. - Niemcy przeprowadzają spis ludności żydowskiej służący m.in. wyliczeniu kontrybucji jaką musiała zapłacić gmina żydowska.

 

 

* Jolanta Załęczny "Powiat warszawski w latach II Rzeczypospolitej: życie społeczno-polityczne, gospodarcze i kulturalne", 2015.

 

 

 

1939. O uchwalonym budżecie miasta Nowy Dwór Maz. na rok 1939-1940.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 


Gospodarka w Nowym Dworze

za rządów większości socjalistycznej — i dziś

Odbyło się posiedzenie Rady Miejskiej w Nowym Dworze, na którym uchwalono budżet na rok 1939-40.

Charakterystyczne jest, że w Nowym Dworze mieszkańcy nie mogą przysłuchiwać się obradom, bo nie ma miejsca dla publiczności. Posiedzenie odbywało się w małym pokoju szkoły powszechnej. Robotnicy, zainteresowani w obradach musieli przez trzy godziny stać ściśnięci przy ścianie za plecami radnych.

W myśl propozycji Zarządu miejskiego uchwalono na utrzymanie sierot 300 zł., na dożywianie i odzież dla najbiedniejszej dziatwy 1000 zł.; dla starców stale utrzymywanych przez Magistrat — 4000 zł., na położnice 200 zł. z tym jednak, że muszą być w przyszłości opracowane; na koszty leczenia chorych 1500 zł.; na lekarstwa 1200 zł.

Na podstawie tych kilku cyfr odrazu zauważyć można, jak wygląda lecznictwo, pomoc lekarska i opieka społeczna w mieście, liczącym około 15.000 mieszkańców, w którym rządzi Rada Miejska, składająca się z ludzi, którzy nie potrafią bronić interesów najbiedniejszych warstw ludności.

Odrzucono wnioski, wysunięte przez przedstawicieli robotników, aby zamiast wyasfaltowania placu Solnego, które kosztować ma ponad 10 tysięcy zł. — przystąpić do zabrukowania gęsto zaludnionych dzielnic robotniczych, a więc ulic Przeskok, Modlińskiej, Szerokołącznej, na których jest formalne bajorko, z którego powstają wyziewy, a w następstwie choroby; wnioski o zwiększenie sumy 300 zł. na książki szkolne, o wyasygnowanie 600 zł. na wycieczki szkolne oraz 300 zł. na założenie biblioteki; o zwiększenie z 300 zł. do 600 zł. pozycji na utrzymanie sierot; z 1000 zł. na 2400 zł. pozycji na dożywianie i odzież dla najbiedniejszej dziatwy; o zwiększenie pozycji na półkolonie; o zwiększenie zapomogi dla starców z 4500 zł. na 6000 zł. plus 1500 zł. na węgiel; o wyasygnowanie 1000 zł. na utrzymanie dzieci gruźliczych w specjalnych zakładach, 300 zł. na organizacje sportowe, o zwiększenie pozycji na położnice oraz o zwiększenie kosztów leczenia i lekarstw dla najbiedniejszej ludności.

P. burmistrz odrzucił te wnioski, nie głosując ich wcale(!), bo uważa, że pozycje takie nie będą zatwierdzone przez wydział powiatowy.

Dla charakterystyki podać należy jeszcze kilka cyfr, które oświetlą porównawczo pracę Rady Miejskiej socjalistycznej w 1928 roku z pomniejszeniem tych pozycji z każdym rokiem przez obecną Radę Miejską.

Nadmienić przy tym należy, że w roku 1928 miasto liczyło niespełna 9.000 mieszkańców, a obecnie około 15.000.

Otóż w roku budżetowym 1928 wydano na oświatę ogólnie 38.000 zł., w roku 1937/38 — 35.000 zł. W 1938/39 — 30 i pół tysiąca.

Na zdrowotność ogólnie wydano: w roku 1937/38 około 24.000 zł.; w roku 1938/39 preliminowano 25.000 zł., obecnie 21.000 zł.

Na opiekę społeczną wydano w roku 1928 około 79.000 zł., w roku 1937/38 ponad 21.000, w roku 1938/39 preliminowano ok. 17.000, a obecnie 15.000 zł.

Równocześnie dodać należy, że wyremontowanie parku im. Narutowicza wynosić będzie ok. 30.000 zł., natomiast baraki dla najbiedniejszych robotników, wybudowane jeszcze przez samorząd socjalistyczny nie są remontowane.

Niejednokrotnie wskazywaliśmy, że należałoby zająć się budową tanich mieszkań robotniczych, poszerzyć opiekę społeczną, oraz zwiększyć pomoc lekarską; również udostępnić naukę dla dzieci robotniczych. Dotychczas także nie został wykonany projekt dawnej Rady socjalistycznej w sprawie wybudowania łaźni miejskiej, biblioteki itp.

Jest tyle ważnych prac, tylko obecna Rada nie myśli o wykonaniu ich.

Niech więc panowie, rządzący miastem, nie dziwią się wzrostowi dążeń miejscowego społeczeństwa do zmiany dotychczasowej gospodarki.

W najkrótszym czasie spodziewać się należy rozpisania nowych wyborów do Rady Miejskiej.

Robotnicy poślą do przyszłej Rady Miejskiej ludzi, którzy cieszyć się będą zaufaniem wszystkich ludzi świata pracy, a nie grupy uprzywilejowanych.

Witold Ostrowski.
_________________________________________________________________________________________________________________________________



- Dziatwa – czułe, nieco staroświeckie określenie dzieci. Użycie go w kontekście „najbiedniejszej dziatwy” ma na celu wzbudzenie współczucia u czytelnika.

- Preliminowano – od „preliminarz budżetowy”. Oznacza zaplanowanie wydatków, przewidywanie ich w budżecie.

- Wyasygnowanie – przeznaczenie lub wypłacenie konkretnej kwoty pieniędzy na dany cel.

- Zabrukowanie – wyłożenie ulicy brukiem (kostką lub kamieniem). Autor przeciwstawia to „asfaltowaniu placu”, sugerując, że bruk na bocznych ulicach jest ważniejszy dla higieny niż luksusowy asfalt w reprezentacyjnym miejscu.

- Bajorko i wyziewy – słownictwo nacechowane negatywnie. Ma obrazować fatalne warunki sanitarne w dzielnicach robotniczych, które prowadziły do chorób (w tamtym czasie m.in. tyfusu czy czerwonki).

- Położnice – kobiety w okresie połogu (tuż po porodzie). Wsparcie dla nich było jednym z filarów wczesnej opieki socjalnej.

- Wydział powiatowy – organ nadzorczy nad samorządem miejskim. Burmistrz używa go jako wymówki („straszaka”), by nie wprowadzać socjalnych poprawek do budżetu.

 

 

10 stycznia 1939.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Z Nowego Dworu

Pozory nie zasłonią faktów

Nigdy dotychczas w Nowym Dworze Magistrat nie urządzał choinki; w tym roku postawiono aż dwie choinki, pięknie oświetlone, lecz nie na Pólku, czy też Piaskach, a na ulicy Warszawskiej. Pisaliśmy już niejednokrotnie, że cała uwaga Magistratu skierowana jest na rozbudowę dwóch głównych ulic. Al. Paderewskiego i Warszawskiej, na pozostałych ulicach zaś zamieszkałych przez najbiedniejszą ludność, nic się nie robi, aby brukować ulice i zakładać chodniki — aby robotnicy, idący do pracy w zimie, nie tonęli w śniegu, a w jesieni i na wiosnę — w błocie.

W ostatnim tygodniu przed świętami p. burmistrz Przedwiecki odmówił wszystkim żwirnikom pomocy zimowej, twierdząc, że są to przedsiębiorcy, którzy — według p. Przedwieckiego — nie mogą korzystać z tej pomocy. Radziłem niejednokrotnie na łamach naszej prasy, aby p. Przedwiecki — zanim wyda taki czy inny sąd o robotniku, — zapoznał się z jego warunkami pracy i płacy. Stwierdzam ze swej strony, że żwirnicy (oczywiście nie przedsiębiorcy Kaszyńskiego) — jeżeli nawet niektórzy z nich posiadają własny bat — nie są przedsiębiorcami. Nie ma wśród żwirników takiego, który by miał ludzkie mieszkanie, bo nie stać go na to, — a tym bardziej na jakiekolwiek zimowe zasoby. Wszyscy zdajemy sobie sprawę, że praca żwirników uzależniona jest od warunków atmosferycznych; mają oni długie przerwy w zimie i dość często w lecie, w zależności od kierunku wiatru.

Bogato udekorowano dwie choinki w centrum, aby raz jeszcze pokazać społeczeństwu nowodworskiemu — przed zbliżającymi się wyborami, — że Magistrat dba o estetyczny wygląd miasta. Pewno, są to rzeczy ważne, ale ważniejsze od tego jest, by robotnicy mieli opiekę lekarską, — aby była opieka społeczna dla weteranów robotniczych, którzy na tych pięknych ulicach co piątek tworzą długie ogonki przed każdym sklepem. Ci starcy nie powinni być dzisiaj traktowani przez Magistrat, jako dziady, a powinni znaleźć odpowiednią opiekę i pomoc Magistratu.

Niewątpliwie „światła choinkowe“ nie zaślepią mieszkańców i nie odwrócą ich uwagi od właściwych zagadnień, a przeciwnie — rozbudzą w nich świadomość konieczności posłania do Rady Miejskiej przedstawicieli, którzy zrozumieją potrzebę wszystkich obywateli, a nie pewnych grup uprzywilejowanych.

Nie należy do przyjemności wielogodzinne wyczekiwanie pod Magistratem na małowartościowe datki żywnościowe. Gdyby żwirnik miał minimalne możliwości utrzymania się z rodziną przy życiu, nie narażałby się na to.

Komitetem pomocy zimowej kieruje „elita” nowodworska, na czele z panem burmistrzem Przedwieckim i dr. Ciechanowskim. Skoro robotnik bezrobotny zwraca się o pomoc, spotyka się z odpowiedzią: „Nie trzeba w lecie pić, to będzie się w zimie mieć“(!)

Miejmy nadzieję, towarzysze żwirnicy, że w niedługim już czasie zmienią się ludzie w Magistracie — i że przy pomocy Waszej i innych robotników w Zarządzie Miejskim, znajdą się tacy ludzie, którzy będą odpowiadali Waszym potrzebom i będą się starać naprawić braki dotychczasowej Rady Miejskiej.

A więc do walki po zwycięstwo!!

W. Ostrowski.

__________________________________________________________________________________________________________________________

Tekst ten stanowi fascynujący przykład przedwojennej publicystyki o charakterze silnie lewicowym i interwencyjnym. Autor, W. Ostrowski, posługuje się językiem walki klasowej, typowym dla ówczesnych ruchów robotniczych, aby skrytykować władze Nowego Dworu Mazowieckiego (Magistrat).


- Żwirnicy: To kluczowa grupa zawodowa wymieniona w tekście. Byli to robotnicy zajmujący się wydobyciem żwiru z koryt rzek (w tym przypadku zapewne Wisły lub Narwi). Ich praca była niezwykle ciężka, sezonowa i uzależniona od pogody (wiatru, poziomu wody).

- Magistrat: Ówczesna nazwa urzędu miasta / zarządu miejskiego.

- Pólko i Piaski: Historyczne dzielnice Nowego Dworu, które w 1938 roku były zamieszkane przez uboższą ludność robotniczą.

- Własny bat: Metaforyczne lub dosłowne określenie posiadania własnego zaprzęgu konnego do transportu urobku. Autor argumentuje, że posiadanie narzędzi pracy nie czyni z biednego robotnika „przedsiębiorcy”.

- Weterani robotniczy: Starsi robotnicy, którzy po latach pracy znaleźli się w trudnej sytuacji materialnej, nie mając odpowiedniej opieki socjalnej.

- Dziady: Pogardliwe określenie żebraków. Autor protestuje przeciwko takiemu traktowaniu starszych mieszkańców przez urząd.

 

 

 

16 maja 1939. Kurjer Polski, nr 135.

 

Wybory na Mazowszu w pięciu miastach

W niedzielę odbyły się w Pruszkowie, Nowym Dworze Mazowieckim, w Zakroczymiu, Piasecznie i Otwocku wybory do rad miejskich.

W Pruszkowie lista narodowo-katolicka uzyskała 13 mandatów, Ozon — 5, PPS — 2. Żydzi, którzy wystawili oddzielną listę, nie uzyskali ani jednego mandatu.

W Nowym Dworze Mazowieckim: Ozon — 10 radnych, PPS — 2, Bund — 2 i Gosp. Blok Żyd. — 2.




- Ozon – Obóz Zjednoczenia Narodowego (organizacja polityczna wspierająca ówczesny rząd sanacyjny).

- PPS – Polska Partia Socjalistyczna.

- Bund – Powszechny Żydowski Związek Robotniczy (socjalistyczna partia żydowska).

- Gosp. Blok Żyd. – Gospodarczy Blok Żydowski.

 

 

 

1939. Wycieczka rowerowa z Warszawy do Modlina.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 


Z kolegą do Modlina

Po lekkim śniadaniu i wczesnym rankiem, wyruszyliśmy w drogę na swych gratach do Modlina szosą bielańską. Szosa jak stół. Jechaliśmy powoli, bo kolega puchł mi w drodze, bo był nowicjuszem rowerowym, a także i jego grat był w stanie nietrzeźwym i się bardzo często koledze przewracał. A skutki były takie, że zaczął się psuć i musieliśmy go naprawiać często w drodze.

Miałem wrażenie, że się kolega zniechęci i wróci z drogi do domu. Ale szczęście było to, i przezwyciężyło kolegę, że był już w gronie członków R. T. T. a więc inny niż przeciętny człowiek, bo ambitny i zaparty w sobie idei zwycięstwa normalnego powrotu do domu.

A więc po zwiedzeniu samego Modlina, pojechaliśmy do Nowego Dworu, i też po szczegółowym zwiedzeniu, zjedliśmy obiadzinę i w nogi dalej. Po nieszczęśliwym obiedzie, kolega zamiast nabrać sił, to dziwne, gorzej zemdlał. A nawet mi poczciwy kolega zachorował i ogromnie narzekał na rozstrój dwunastnicy. Często musiałem na niego poczekać, ale jakoś mi partnerstwa dotrzymał w drodze.

Z powrotem od Modlina, pojechaliśmy do fortu pod Cybulice i drożyną dobiliśmy do Cybulic Dużych. Tam żeśmy zjedli mleko z garnka zsiadłe i porządną pajdę chleba razowego i wróciliśmy przez Małe Cybulice, Dębinę, do szosy Warszawskiej i spieszymy ku domowi.

W Łomiankach nas zastała ciemnica, i gorsza sprawa była dla mnie ta, że mój kolega mnie zdradził na ostatku, bo mnie zostawił. Lecz na szczęście, że ja byłem w przodzie. Przyjechałem do domu, zjadłem co mi dano, a kolegi nie ma jeszcze. Widać nie było innej rady, wsiadłem na rumaka, i hajda za kolegą po nocy, i go nie znalazłem. Więc przyjechałem sam. Patrzę i przecieram oczy: czy się nie mylę, że kolega w domu. Jak się okazało, to kolega wsadził grata na autobus i sam w autobus P. K. P.

Pytam się, co go zmusiło do złamania wiary w swe siły. Odpowiedział mi, że niech biedni na rowerze do stolicy wjeżdżają, a on do tych nie należy. Ten pamiętnik z wycieczki poświęcam swemu koledze pod nazwiskiem R. M.

J. B.



- Grat – w tym kontekście nie oznacza "starego mebla", ale rower. Co ciekawe, autor pisze, że "grat był w stanie nietrzeźwym" – to personifikacja mająca podkreślić, że rower kolegi był rozklekotany, niestabilny i ciągle "się przewracał" (prawdopodobnie przez awarie lub brak umiejętności jadącego).

- Puchnąć w drodze – potoczne określenie zmęczenia, opadania z sił. Kolega "puchł", czyli drastycznie zwalniał, nie nadążając za tempem autora.

- R. T. T. – prawdopodobnie skrót od Robotnicze Towarzystwo Turystyczne, popularnej w dwudziestoleciu międzywojennym organizacji krzewiącej turystykę wśród warstw pracujących. Przynależność do R.T.T. miała świadczyć o hartu ducha.

- Obiadzina – lekko lekceważące lub żartobliwe określenie obiadu (podobnie jak "kolacyjka").

- Rozstrój dwunastnicy – medyczne określenie problemów żołądkowych, tu użyte prawdopodobnie, by dodać dramatyzmu "cierpieniom" kolegi.

- Rumak – dumne, żartobliwe określenie własnego roweru, skontrastowane z "gratem" kolegi.

- Hajda – dawny okrzyk zachęty do pościgu lub szybkiego wyruszenia w drogę (odpowiednik dzisiejszego "no to jazda!").

- P. K. P. – Choć dziś kojarzymy to z koleją, przed wojną istniała Państwowa Komunikacja Samochodowa, a skrót P. K. P. w kontekście autobusów mógł odnosić się do Komunikacji Autobusowej PKP, która w 1939 użytkowała blisko 1700 autobusów.

 

 

 

1939. Mieszkaniec Nowego Dworu sprzedaje ślizgowiec z silnikiem Johnsena.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Ślizgowiec z silnikiem Johnsen — sprzedam, dobry, cena 1.300 zł.

Nowy Dwór Maz. firma Promień; telefon 92.


- Ślizgowiec: W ówczesnej nomenklaturze oznaczało to szybką łódź motorową o płaskim dnie, zaprojektowaną tak, aby przy większych prędkościach "ślizgać się" po powierzchni wody zamiast ją rozcinać.

- Silnik Johnsen: Chodzi o słynną amerykańską markę Johnson Outboards, która w dwudziestoleciu międzywojennym była synonimem nowoczesnych silników zaburtowych. W ogłoszeniu zastosowano spolszczoną pisownię nazwiska.

- Cena 1.300 zł: W 1939 roku była to znacząca kwota. Dla porównania, przeciętny robotnik zarabiał wtedy około 100 zł miesięcznie, a wykwalifikowany urzędnik ok. 250–350 zł. Zakup takiej łodzi był więc luksusem dostępnym dla zamożniejszych obywateli lub przedsiębiorstw.

- Numer telefonu: Podany krótki numer "92" to numer lokalny w Nowym Dworze Mazowieckim.

 

 

 

5 maja 1939. Dzień Dobry, nr 123.

 

Śmiertelny upadek z okna na podłogę

W szpitalu w Nowym Dworze zmarła 33-letnia Maria Łagodzka, która myjąc okna spadła z parapetu na podłogę.

Łagodzka uległa tak ciężkim obrażeniom wewnętrznym, że po przewiezieniu do szpitala, mimo energicznych zabiegów lekarzy, zmarła.

 

 

 

1939. Spichlerz przed zniszczeniem.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

Fakty Nowodworskie


Maria Możdżyńska

Pechowy spichlerz


Jest jednym z piękniejszych zabytków na naszym terenie ale jest kłopotliwy. Gdyby ktoś wierzył w rzucanie uroków można by powiedzieć, że jest to miejsce przeklęte, nie wiemy tylko przez kogo i z jakiego powodu. Od początku swego istnienia spichlerz jest pechowy.

Pierwszy kłopot to jego przynależność. Wyspa Szwedzka, na której został wybudowany należała do Nowego Dworu. Jednocześnie leży na terenie Twierdzy gdyż obejmuje ona swoim zasięgiem nie tylko Cytadelę ale także linie fortów zewnętrznych.

Kolejny to lokalizacja. Nikt myślący nie buduje spichlerzy na terenie zalewowym. Zasadę złamano bo w gospodarkę wmieszała się polityka. Inicjatorem budowy był Bank Polski założony tuż po utworzeniu Królestwa Polskiego. Zamierzał sfinansować budowę obiektu, w którym za odpłatnością można byłoby przechowywać zboże prywatnych właścicieli. Budynek miał stanąć nad spławną rzeką, ale w pewnym od niej oddaleniu. Przyniósłby spore korzyści, usprawniłby też handel zbożowy. Należało tylko uzyskać zgodę cara na lokalizację i rozpoczęcie budowy. Zanim do tego doszło wybuchło powstanie listopadowe. W październiku 1833 r. Bank dostał zgodę ale ze wskazaniem konkretnego miejsca w Nowym Dworze. Według Mikołaja I teren był idealny, otoczony infrastrukturą wojskową dawał gwarancję, że zgromadzona żywność nie zostanie wykorzystana przez buntowników. Mógł też być punktem magazynowym dla wojska.

Przygotowane wcześniej przez architekta Jana Jakuba Gaya plany trzeba było zmienić. Budynek miał powstać z cegły na kamiennej podmurówce. Jednak 6 ceglanych kondygnacji na wskazanym terenie stanowiłoby zbyt duży ciężar, więc te wyższe miały mieć stropy i podłogi drewniane. Architekt musiał też uwzględnić dodatkową funkcję spichlerza. Lokalizacja wymusiła by stał się jednocześnie budowlą obronną – działobitnią.

Wyspa Szwedzka uchodziła za pechowe miejsce, to tam pojawiły się pierwsze wypadki śmiertelne podczas epidemii cholery w 1831 r. i stąd choroba przerzuciła się na Twierdzę i miasto, był to jednak najmniejszy problem. Większym były dodatkowe koszty. Przed rozpoczęciem budowy należało połączyć Wyspę ze stałym lądem. Pierwsze nadzwyczajne wydatki poszły na zasypanie pasa wody. Na Wyspie były umocnienia ziemno drewniane fortecy szwedzkiej z okresu potopu, była też częściowo zamieszkana i zabudowana. Teren należało zniwelować a resztki umocnień uprzątnąć. Największy żal wywołała rozbiórka szynku – najbliższego punktu, w którym wojsko mogło legalnie kupić alkohol.

Plac budowy był łachą piaszczystą naniesioną przez rzeki, podłoże nie mogłoby utrzymać ciężkiego budynku. Teren należało umocnić palami dębowymi. Jednak po rozpoczęciu prac przyszła wczesna zima z wyjątkowo dużymi mrozami. Mokry piach zmienił się w skałę i roboty przerwano. Czas mijał, koszty rosły.

W 1835 r. po dopełnieniu formalności, zgromadzeniu materiałów budowlanych i zabezpieczeniu terenu przed wylewami rzek budowa rusza. Postawiono baraki dla fachowców: ludzi z augustowskiego i murarzy z Królestwa Pruskiego. Na placu budowy, w mieście i w pałacu w Górze zamieszkali urzędnicy bankowi dozorujący prace i dostawy: Stanisław Garwatowski, Stanisław Balcerski, Walenty Duński, Ludwik Helbing – brat nowodworskiego pastora. Z tych lokalizacji pierwsza była najgorsza, do baraków zdarzały się włamania, ginęły pieniądze. 9 VII 1836 r. na budowę przywieziono kwiaty, drzewka pomarańczowe, turecki namiot, zastawiono stoły i w obecności namiestnika Iwana Paskiewicza wmurowano kamień węgielny.

„Nie wiodło się z budową magazynów. Najprzód wczesna i zbyt ostra zima w roku 1835, następnie wezbranie wód Narwi na wiosnę roku 1836, potem niepamiętna powódź i wylew Wisły i Narwi w roku 1837, ciągle przerywały roboty, a gdy wreszcie gmach cały stanął pod dachem, wszczął się w nim pożar, który około 600.000 złp. Bankowi straty przyczynił”. Dopiero w roku 1840 magazyny te zostały ukończone i otwarte. Ale znów przyszedł rok 1841, rok nieurodzaju: magazyn stał pustkami.”

Piękny neorenesansowy budynek przynosił straty. Pierwsza połowa lat czterdziestych XIX w. to pasmo ciągłych powodzi. Te większe niszczyły cokół budowli i promenadę nad rzeką więc Bank wykładał pieniądze na naprawy. Ponadto przy wysokich stanach rzek woda wlewała się do wnętrza, co nie było korzystne dla przechowywanych produktów. Prawdopodobnie to z powodu powodzi zaczęto sądzić, że barki mogły wpływać do wnętrza spichlerza. Pomieszczenia częściowo dzierżawiło wojsko płacąc minimalny czynsz. W kolejnych latach Bank nie mógł przyjmować na przechowanie prywatnego zboża. Gdy otrzymał na to zgodę okazało się, że zainteresowanie ziemian magazynowaniem ziarna w Nowym Dworze jest minimalne. Potencjalni klienci obawiali się wojskowych rekwizycji.

W 1850 r. chcąc zredukować straty Bank zaproponował wojsku kupno spichlerza. Do transakcji doszło w 1852 r., władze wojskowe zakupiły budynek gwarantując jedynie zwrot kosztów budowy czyli 879 145 rubli 95 kopiejek. Kwota była w rublach gdyż w 1841 r. w Królestwie Polskim wprowadzono tę walutę, 1 rubel miał wartość 6 zł 20 gr. Suma miała być wpłacana w ratach od 1853 r. przez kolejnych 40 lat w sztywnej kwocie 21 945 rubli 25 kopiejek bez odsetek i uwzględniania inflacji, a rubel oparty wówczas na parytecie srebra nie był stabilną walutą. Transakcja nie była korzystna Bank jednak przyjął ofertę, innych potencjalnych kupców nie było.

Od chwili zakupu przez armię spichlerz służył wojsku rosyjskiemu a później polskiemu jako magazyn. Gdy Polska odzyskała niepodległość podlegał Komendzie Portu Wojennego Modlin, a potem Centralnej i Głównej Składnicy Marynarki Wojennej. W 1920 r. złożono w nim dary rzeczowe i żywność ofiarowane Rzeczpospolitej przez USA. Przeciążone pomieszczenia na piątym piętrze nie wytrzymały tego ciężaru. Spadająca kondygnacja zawaliła dwa kolejne piętra, zginęło ponad 20 osób – jeńców sowieckich i pracowników magazynów.

W drugiej dekadzie września 1939 r. na skutek bombardowania wypalił się dach oraz drewniane wnętrza budynku. Mury przetrwały w całości do 1945 r. Naruszone zachodnie skrzydło za zgodą władz zaczęto rozbierać na cegłę. Dewastację zatrzymał prof. Jan Zachwatowicz, ale niezabezpieczone mury przez lata podlegały coraz większej degradacji. Zakup spichlerza przez prywatną firmę nie zmienił sytuacji. Jak pech to pech.

 

 

 

1939. Modlin. Plan portu wojennego ze stocznią

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1939. Plan - Cypel Narew - Wisła.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

23 czerwca 1939. W Nowym Dworze Maz. umiera i zostaje pochowany mgr farmacji, członek Towarzystwa Farmaceutycznego, właściciel apteki (tej na ul. Kościuszki), działacz społeczny odznaczony Medalem Niepodległości Bolesław Konarski.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Ś. † P. Bolesław Konarski

Magister farmacji, właściciel apteki w Nowym Dworze, długoletni członek Towarzystwa Farmaceutycznego, działacz społeczny, odznaczony Medalem Niepodległości

opatrzony św. Sakramentami, po krótkich lecz ciężkich cierpieniach zasnął w Bogu, w Nowym Dworze Maz. dnia 21 czerwca 1939 r., przeżywszy lat 66.

Nabożeństwo żałobne odbędzie się w kościele parafialnym w Nowym Dworze Maz. dn. 23 b. m. t. j. w piątek, o godz. 10-ej r., po skończeniu którego nastąpi wyprowadzenie zwłok na cmentarz miejscowy do grobu rodzinnego, o czem zawiadamiają krewnych, przyjaciół, kolegów, znajomych i życzliwych pogrążeni w głębokim smutku:

Żona, córka, syn, synowa, zięć, siostry i wnuki.

Wyprowadzenie zwłok z domu do kościoła nastąpi dn. 22 b. m., w czwartek, o godz. 19.

__________________________________________________________________________________________________________________________________

- Medal Niepodległości: To istotne odznaczenie państwowe II RP, nadawane osobom, które czynnie zasłużyły się dla niepodległości Polski (często członkom POW lub Legionów).

 

 

28 lipca 1939. Kurjer Warszawski, nr 206.

 

† Ś. P. WŁODZIMIERZ MIERENKOW

WAWELBERCZYK, TECHNOLOG-ELEKTRYK, ABS. GIMN. M. REJA, SIERŻ. PODCH. REZ. W. P.,

opatrzony św. Sakramentami, zmarł dn. 27 lipca 1939 r., przeżywszy lat 25.

Nabożeństwo żałobne odbędzie się w parafjalnym kościele w Nowym-Dworze Maz. dn. 29 b. m. o godz. 10-ej.

Pogrzeb nastąpi w tymże dniu o godz. 17-ej na cmentarz miejscowy. O czem zawiadamiają:

RODZICE, SIOSTRA, DZIADKOWIE i RODZINA.
_________________________________________________________________________________________________________________________


- Wawelberczyk: Student lub absolwent prestiżowej Szkoły Budowy Maszyn i Elektrotechniki im. H. Wawelberga i S. Rotwanda w Warszawie.

- Abs. Gimn. M. Reja: Absolwent Gimnazjum im. Mikołaja Reja w Warszawie.

- Sierż. Podch. Rez. W. P.: Sierżant podchorąży rezerwy Wojska Polskiego.

- 29 b. m.: 29 bieżącego miesiąca (lipca).

 

 

 

1939. Przed wyborami w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 


W Nowym Dworze

Przed wyborami do Rady Miejskiej

Wiceburmistrz Ciechanowski w podwójnej roli

Dr. Ciechanowski, działacz „ozonowy”, wice-burmistrz Nowego Dworu, lubi zajmować szereg stanowisk i piastować mandaty w różnych organizacjach społecznych.

Deklaruje się, jako bezwzględny antysemita, ale antysemityzm jego jest bardzo „koniunkturalny”, gdyż np. w czasie akcji wyborczej do Sejmu i Senatu konferował bardzo gorliwie z Żydami.

Gdy minął okres wyborów, dr. Ciechanowski wrócił do swej roli „żydożerczej” i nie krył się ze swymi totalistycznymi poglądami. Ale oto nastąpił okres wyborów do Rady Miejskiej m. Nowego Dworu i wynikł nowy kłopot i zmartwienie, bo myśl, czy będzie burmistrzem, nie daje p. Ciechanowskiemu spokoju. I oto znowu ucieka się do pomocy... Żydów, ale oczywiście — do burżuazji żydowskiej.

Natomiast, gdy na posiedzeniu Zarządu Miejskiego, odbytym w ubiegłym tygodniu, ławnik z organizacji Bundu, postawił kandydatów swej organizacji do Komisji Okręgowej, p. Ciechanowski utrącił te kandydatury, za to ze swej strony ten zagorzały „antysemita” postawił kandydaturę pp. Nojfelda i Cejtakówny.

Również moja kandydatura była dla p. wiceburmistrza nie do przyjęcia.

Zarówno p. Nojfeld, jak i p. Cejtak, nie mają nic wspólnego z życiem społecznym, za to są potrzebni p. Ciechanowskiemu, który przy ich pomocy montuje blok żydowskiego drobnomieszczaństwa.

Na posiedzeniu Rady Miejskiej stawiano p. Ciechanowskiemu zarzuty, że odrzucił przedstawicieli robotniczych; w odpowiedzi na to oświadczył: „My mamy swoich przedstawicieli robotniczych” (?!).

Muszę zwrócić uwagę robotnikom i pracownikom umysłowym Nowego Dworu, oraz wszystkim ludziom o zdrowym rozsądku i dobrych tendencjach, aby oddali samorząd we właściwe ręce, a nie w ręce takich panów, jak dr. Ciechanowski. Natomiast p. Ciechanowski powinien przyjąć jedną dobrą radę, zanim rozpęta się walka o samorząd, aby wybrać jednego wierzchowca do jeżdżenia, a nie dwa lub więcej, bo jeździć jednocześnie na paru koniach jest bardzo niebezpiecznie; można spaść i potłuc się, a nie dojdzie się do wytkniętego celu.

Witold Ostrowski.

___________________________________________________________________________________________________________________________

Autor wytyka wiceburmistrzowi, że odrzucił kandydatów Bundu (reprezentujących biedniejszą warstwę żydowską i robotników), a wybrał osoby zamożne, które miały mu pomóc stworzyć „blok żydowskiego drobnomieszczaństwa”. Jest to oskarżenie o cyniczną grę wyborczą, w której ideologia (antysemityzm) ustępuje miejsca chęci utrzymania władzy.


- Działacz „ozonowy”: Określenie członka Obozu Zjednoczenia Narodowego (OZN), potocznie nazywanego „Ozonem”. Była to prorządowa organizacja polityczna założona w 1937 roku, która łączyła hasła piłsudczykowskie z elementami nacjonalistycznymi.

- Ławnik z organizacji Bundu: Bund (Ogólnopolski Żydowski Związek Robotniczy) był lewicową, socjalistyczną partią żydowską. Fakt, że autor wspomina o „utrąceniu” ich kandydatów, sugeruje konflikt między administracją a środowiskami robotniczymi.

- Koniunkturalny: Działający pod wpływem chwili, dla własnej korzyści, bez stałych zasad. Autor zarzuca Ciechanowskiemu, że jest antysemitą tylko wtedy, gdy mu się to opłaca.

- Żydożercza (rola): Skrajne, kolokwialne określenie osoby o bardzo silnych przekonaniach antysemickich. Użycie cudzysłowu przez autora ma podkreślić nieszczerość tej postawy u wiceburmistrza.

- Wierzchowiec / Jeździć na paru koniach: Metafora polityczna oznaczająca próbę zadowolenia różnych, często sprzecznych grup interesu naraz (w tym przypadku skrajnej prawicy i żydowskiego mieszczaństwa).

 

 

1939. Bezrobocie w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

W Nowym Dworze

O zatrudnienie bezrobotnych

Nigdy Magistrat Nowego Dworu nie zajmował się tak żywo sprawą bezrobocia, jak obecnie przed wyborami do Rady Miejskiej. Jak wynika z oświadczenia p. burmistrza, tendencje w tym kierunku są bardzo wyraźne, bo p. burmistrz jeszcze nie otrzymał funduszów na prowadzenie robót kanalizacyjno – wodociągowych, a roboty te już zostały rozpoczęte i znaleziono na to fundusze z innych źródeł. Ba, nawet więcej: na posiedzeniu Rady Miejskiej, w ubiegłym tygodniu wybrano specjalną delegację, która udała się do Wydziału Powiatowego, aby uruchomić rozpoczęte roboty szpitala powiatowego.

Bardzo się z tego cieszymy, że bezrobotni Nowego Dworu spotkali się z tak troskliwą opieką ze strony Magistratu i pragnęlibyśmy tylko dodać ze swej strony życzenie, by ta opieka nie miała charakteru przejściowego na okres wyborczy, lecz by była trwałą – i ciągnęła się póty, póki nie zatrudni się wszystkich bezrobotnych w mieście.

Odpowiedź Wydziału Powiatowego była jednak negatywna, bowiem delegacji oświadczono, że brak jest pieniędzy na prowadzenie dalszych robót przy budowie szpitala, które najprawdopodobniej wznowione będą dopiero w jesieni roku bieżącego.

* * *

Jeśli chodzi o zatrudnienie bezrobotnych są różne możliwości — i dobrze by było, gdyby zechciał zabrać się do tego w sposób odpowiedni Zarząd Miasta.

Od kilku miesięcy prowadzimy nieustanną walkę z firmą Winogradow i S-ka w Nowym Dworze o to, by nie zatrudniała robotników ponad 8 godzin dziennie. Nie jest tajemnicą, że odbyła się nawet z tego powodu sprawa karno – administracyjna przeciwko firmie Winogradow, ale to nic nie pomogło, bo firma jak zatrudniała, tak zatrudnia swych robotników po 14 — 16 godzin na dobę.

Jeśli jakiś biedny fryzjer ogoli kogoś po zamknięciu zakładu czy w dzień świąteczny, zostaje przez p. burmistrza surowo ukarany — wtedy, gdy p. Winogradow łamie zupełnie bezkarnie ustawę o czasie pracy i zatrudnia całe dziesiątki robotników poza określonymi godzinami pracy.

A oto inne źródło zatrudnienia bezrobotnych:

W fabryce fajansu pracuje około 150 osób; w tym około 70 po 14 — 16 godzin na dobę. Gdyby pracowali tylko 8 godzin, wtedy znalazłyby się miejsca przynajmniej dla 50 robotników — i to nie w drodze prezentu przedwyborczego, ale mieliby stały kawałek chleba dla siebie i swych rodzin.

Tą sprawą nikt się nie zajął: ani Zarząd Miejski, ani wiceburmistrz, p. dr. Ciechanowski, który piastuje wysoki mandat w komisji sanitarnej, ale nie zastanawia się wcale nad życiem tych robotników, którzy marnują swoje zdrowie, pracując po 16 godzin na dobę — i to w warunkach sanitarnych, urągających wymogom higienicznym. Wystarczy zajrzeć do naczyń, z których robotnicy piją wodę, albo zwiedzić „górę”, na której pracują formiarze, by to stwierdzić.

Jeśliby ktokolwiek: czy to Zarząd Miejski, czy też Komisja Sanitarna chciała poczynić jakieś kroki w kierunku ratowania zdrowia zbyt obciążonych robotników i postarania się o to, by bezrobotni znaleźli pracę, to P.P.S. i Klasowe Związki Zawodowe deklarują jaknajdalej idącą pomoc.

W. Ostrowski

_____________________________________________________________________________________________________________________________

Magistrat / Zarząd Miejski: Ówczesna nazwa urzędu miasta. Autor używa tych nazw wymiennie, by podkreślić odpowiedzialność lokalnych władz.

Wydział Powiatowy: Organ wykonawczy samorządu powiatowego w II RP. To tam szukano funduszy na większe inwestycje, jak budowa szpitala.

Firma Winogradow i S-ka: Skrót „S-ka” oznacza spółkę. Rodzina Winogradowów prowadziła w Nowym Dworze znaną Fabrykę Fajansu, która była jednym z największych pracodawców w regionie.

Fabryka fajansu: Mowa o słynnej nowodworskiej wytwórni ceramiki stołowej.

Sprawa karno-administracyjna: Postępowanie przed organami administracji (a nie sądem powszechnym), kończące się zazwyczaj grzywną.

Póty: Dawna forma spójnika „dopóty” (w znaczeniu: tak długo, aż...).

Urągający: Przymiotnik oznaczający coś, co uwłacza godności, jest rażąco niedopuszczalne (tutaj: fatalne warunki higieniczne).

 

 

1939. Nowy Dwór czeka na "odkrycie" przez przemysłowców.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Miasto, którym opiekuje się p. premier

Nowy Dwór Mazowiecki czeka na „odkrycie” przez przemysłowców

Nowy Dwór, w lipcu.

Dla p. premiera gen. Sławoj-Składkowskiego mieszkańcy Nowego Dworu Mazowieckiego żywią nie tylko wdzięczność, ale i wiele szczerej sympatii. Gdy na ulicach miasta ukaże się samochód, wiozący p. premiera na krótki odpoczynek do jego zacisza w Pomiechówku – ścigają go szepty:

— O, jedzie „nasz” generał!

„Nasz” — gdyż p. premier jest nie tylko obywatelem honorowym Nowego Dworu, ale także prawdziwym opiekunem miasta.

Wymownym dowodem tej opieki jest m.in. wykańczany pośpiesznie piękny gmach urzędu skarbowego. Dzięki interwencji p. premiera, mieszkańcy Nowego Dworu nie będą już musieli odbywać uciążliwych wędrówek do Warszawy, aby załatwić swe sprawy podatkowe. Od 1 sierpnia będą je mogli załatwiać na miejscu, podobnie jak mieszkańcy Zakroczymia i gmin: Pomiechowo, Cząstków, Góra i Legionowo.

Dzięki p. premierowi miasto otrzyma również bibliotekę publiczną. Zalążkiem jej jest ofiarowany przezeń miastu 75-tomowy komplet dzieł historycznych. Zachęcone tym przykładem, miejscowe organizacje mają ofiarować miastu swe księgozbiory, co pozwoli na utworzenie biblioteki, dostępnej dla wszystkich.

Przed kilku jeszcze laty Nowy Dwór był zaniedbaną mieściną, pozbawioną najprymitywniejszych urządzeń. I w tej właśnie dziedzinie miasto ma najwięcej p. premierowi do zawdzięczenia.

Rzucone przezeń hasło podniesienia wyglądu miasta znalazło gorliwego wykonawcę w osobie burmistrza p. Czesława Przedwieckiego, wspomaganego przez zespół radnych miejskich.

Położono bruki na wszystkich ważniejszych ulicach, a piękną arterię wjazdową — Aleję Paderewskiego — wyłożono kostką. Założono w mieście wodociąg i kanalizację. Obecnie właśnie prowadzone są prace przy budowie stacji pomp i osadników nad Narwią.

Kosztem około 150.000 zł wzniesiono nowoczesny gmach szkoły, obliczony na 600 dzieci. Uporządkowano park miejski przed kościołem i założono kwietniki w kilku punktach miasta. Wyasfaltowano plac targowy, a na miejscu drewnianej szopy stanie murowana remiza strażacka; wykończono już garaż na trzy samochody, które zastąpią dzisiejszy tabor konny.

Prace nad doprowadzeniem wyglądu miasta do porządku trwają bez przerwy, toteż dziś Nowy Dwór wyróżnia się schludnością i stanem urządzeń publicznych spośród miast podwarszawskich.

Ciche to miasteczko, którego dzieje sięgają XIV wieku, nie rozrasta się na boki. Rozbudowa miasta odbywa się tylko w jego dawnych granicach. Wyjątek stanowi dzielnica „Nowodworzanka”, zamieszkała przez ludność robotniczą. Tam właśnie, za miastem, powstaje imponujący gmach szpitala powiatowego. Stanie on pod dachem przed 1-szym listopada; obecnie buduje się kondygnację parterową.

Poważną bolączką miasta jest jego oddalenie od stacji kolejowej, która stoi w polu, w odległości półtora kilometra od centrum. Obskurna ta drewniana buda powinna zniknąć jak najszybciej. Zamiast niej należałoby postawić murowany budynek stacyjny bliżej miasta, np. w okolicy mostu nad Wisłą. Zyskaliby na tym mieszkańcy nie tylko Nowego Dworu, ale i Kazunia, położonego po drugiej stronie Wisły.

Ekspansja stolicy tu nie dociera. 10.500 mieszkańców miasta pozostaje tylko w luźnej łączności ze stolicą. Zasięg działalności miejscowego kupiectwa, drobnego przemysłu i rzemiosła nie wykracza poza najbliższą okolicę.

Nowy Dwór ma jednak duże i niewyzyskane jeszcze możliwości rozwojowe. Miasto jest położone u ujścia Bugo-Narwi do Wisły, w widłach tych rzek, mając połączenie z całym krajem szlakami wodnymi, koleją i szosami. Dziwne więc się wydaje, że dotąd nie rozwinął się tu przemysł na szerszą skalę.

„Odkrycie” Nowego Dworu przez przemysłowców przyniosłoby niewątpliwie korzyści obu stronom!

 

 

Fakty Nowodworskie


Maria Możdżyńska

Czesław Przedwiecki – człowiek, który podzielił miasto



W połowie lat trzydziestych XX wieku burmistrzem Nowego Dworu został Czesław Przedwiecki. Miasto nie było dlań obce, tu się urodził, mieszkał, tu się ożenił, od lat uczestniczył w jego życiu, najpierw jako nauczyciel, później kierownik Szkoły Powszechnej nr 2. Już wówczas musiał cieszyć się zaufaniem społecznym w specyficznym, wielonarodowościowym mieście. W 1920 roku był członkiem delegacji, która usiłowała złagodzić warunki rozkazu o wysiedleniu z terenów wokół Twierdzy obywateli pochodzenia żydowskiego i niemieckiego.

Od odzyskania przez Polskę niepodległości należał do nowodworskiego Ogniska Związku Polskiego Nauczycielstwa Szkół Powszechnych, był jego członkiem jeszcze w 1935 roku, gdy pełnił już obowiązki burmistrza. Znamienne, że i tam darzono go zaufaniem. Miał 23 lata, gdy podczas Powiatowego Zjazdu Nauczycieli wybrany został członkiem zarządu tej organizacji. Musiał być mocno zaangażowany w swoją pracę zawodową, chociaż już wówczas gdy został kierownikiem szkoły, dzielił społeczeństwo na swoich sympatyków i oponentów. Poważano go i chwalono za inicjatywę budowy nowej szkoły. Prawdopodobnie oponenci nie omieszkali jednak przypomnieć Panu Kierownikowi, że z dotychczasową siedzibą „powszechniaka” były problemy właśnie z jego powodu. Między właścicielką budynku Aleksandrą Zdanowiczową a Przedwieckim doszło do awantury o szkolne balkony. Sprawa zakończyła się w sądzie i być może ten fakt był bezpośrednią przyczyną dążenia kierownika do budowy nowej, własnej siedziby dla nowodworskiej „dwójki”.

To dzielenie społeczności miejskiej zaznaczyło się jeszcze mocniej, gdy Czesław Przedwiecki skończył swe rządy w szkole, a rozpoczął je w mieście. Władze państwowe go doceniały, dwukrotnie został odznaczony srebrnym Krzyżem Zasługi. Lubili go zwolennicy sportu, bo miejscowym klubom przekazał teren pod budowę profesjonalnego boiska. „Był to człowiek młody... światły i gruntownie porządny”. Taką opinię o włodarzu Nowego Dworu miał proboszcz parafii św. Michała, ksiądz Henryk Jóźwik. Zanotował on w swoich wspomnieniach, że Nowy Dwór zawdzięczał Przedwieckiemu ułożenie chodników i uporządkowanie otoczenia parku oraz przeprowadzenie wodociągu z Twierdzy do miasta. „Wszystko to było dziełem burmistrza Przedwieckiego, który z brudnej żydowskiej mieściny zrobił dość porządne miasteczko” – pisał ks. Jóźwik. To za jego kadencji zaczęto przyznawać tytuły honorowych obywateli Nowego Dworu, podnosząc prestiż miasta. Wśród uhonorowanych znaleźli się generał Felicjan Sławoj Składkowski oraz marszałek Edward Śmigły-Rydz. Podczas jego rządów kasa miejska w Nowym Dworze notowała dodatni bilans, co w naszym mieście było dość rzadkie.

Jedni chwalili działania Przedwieckiego jako zbawienne dla miasta, inni wytykali, że kładąc bruk bez zgody właścicieli, rozbierał ogrodzenia i zajmował fragmenty podwórek. Nie było to zgodne z prawem, ale pewnym usprawiedliwieniem był chaos budowlany, jaki powstał w mieście w wyniku wielokrotnych pożarów. Bardzo silna w Nowym Dworze komunizująca klasa robotnicza twierdziła, że „cała uwaga Magistratu skierowana jest na rozbudowę dwóch głównych ulic: Al. Paderewskiego i Warszawskiej, na pozostałych ulicach zaś, zamieszkałych przez najbiedniejszą ludność, nic się nie robi, aby brukować ulice i zakładać chodniki”.

W 1937 roku w mieście wybuchła afera łapówkowa. Oponenci zarzucali Przedwieckiemu, że faworyzuje kupców i przedsiębiorców pochodzenia żydowskiego i „robi majątek” dzięki otrzymywanym od nich łapówkom. Sprawa była poważna, bo dotyczyła nie tylko spraw ściśle nowodworskich, ale również wojskowych. Burmistrz był oskarżany o przekazanie dostaw żywności do Twierdzy firmie żydowskiej. Zarzuty komunistycznej prasy okazały się fałszywe i te same pisma, które je nagłaśniały, musiały zamieścić dementi. Im bliżej kolejnych wyborów, tym częściej odzywali się przeciwnicy. Gdy na ul. Warszawskiej ustawiono świąteczne choinki, oponenci pytali, dlaczego pojawiły się tylko w centrum miasta. Gdy przydzielano zapomogi, komunistyczna prasa zarzucała, że otrzymują je jedynie wybrani, chociaż w tym wypadku Magistrat postępował zgodnie z przepisami.

Ostatnia przedwojenna informacja o Czesławie Przedwieckim mówi, że w końcu sierpnia 1939 roku mobilizował nowodworzan do kopania rowów przeciwlotniczych. Nie jest wymieniany w składzie zarządu miasta, powołanym podczas kampanii wrześniowej. Prawdopodobnie na rozkaz opuścił miasto wraz z większością urzędników. W pierwszej połowie października 1939 roku były burmistrz na rozkaz okupantów zamiatał nowodworskie ulice. Osoby, które pamiętają tamten czas, wspominają o aresztowaniu Przedwieckiego. Jeśli tak się stało, to uwięzienie nie było zbyt długie. W listopadzie 1939 roku mieszkał już w Otwocku i 25 tego miesiąca został wójtem tamtejszej gminy. W marcu 1940 roku w zarządzie gminy nastąpiły aresztowania, uwięziono między innymi wójta. Ostatecznie Przedwiecki został wywieziony do obozu koncentracyjnego w Mauthausen-Gusen. 1 kwietnia 1941 roku w warszawskiej „gadzinówce” ukazało się zawiadomienie o mszy św. w jego intencji. Było to jednocześnie zawiadomienie o zgonie byłego burmistrza. Czesław Przedwiecki zmarł lub zginął w Gusen 13 listopada 1940 roku, miał wówczas 45 lat.

 

 

 

3 stycznia 1939 r. Prasa informuje, że w związku ze zbliżającymi się wyborami do Rady Miejskiej w Nowym Dworze miejscowy Komitet PPS wydał znaczek metalowy z napisem "Demokracja Zwycięża". Siedziba Komitetu PPS i Klasowych Związków Zawodowych mieściła się przy ul. Paderewskiego 12.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Przed wyborami do Rady Miejskiej w Nowym Dworze

Z uwagi na zbliżające się wybory do Rady Miejskiej m. Nowego Dworu, Miejscowy Komitet PPS. wydał znaczek metalowy z napisem „DEMOKRACJA ZWYCIĘŻA” w cenie 50 gr. na fundusz wyborczy.

Faszyzm nie będzie szczędził pieniędzy na wybory, więc i my musimy rozporządzać pewnymi funduszami, skoro nie chcemy być pokonani przez różne elementy, nie mające nic wspólnego z klasą pracującą.

Wzywamy wszystkich robotników, pracowników umysłowych i demokratów, oraz wszystkich sympatyków naszego ruchu do nabywania tego znaczka.

Znaczki nabywać można w lokalu PPS. i Klasowych Związków Zawodowych, ul. Al. Paderewskiego nr. 12, codziennie w godz. 6 — 9 w., oraz u wszystkich działaczy P. P. S. i Związków Zawodowych.

Komitet P. P. S. w Nowym Dworze.

 

 

 

Prosta Droga - tygodnik dla kobiet, nr 9. 1939.

 

Gwiazdka w przedszkolu Związku Pracy Obywatelskiej Kobiet w Nowym-Dworze.

(Woj. Warszawskie).

Na terenie m. Nowego-Dworu Mazowieckiego, zamieszkałego głównie przez sfery robotnicze i drobno-kupieckie obrały sobie wdzięczny odcinek pracy społecznej działaczki z Z. P. O. K. Miejscowy Oddział Z. P. O. K., obok szeregu różnych form pracy społecznej prowadzi przedszkole. Zamieszczone zdjęcie ilustruje fragment prac tego przedszkola. Miłe, kochane i radosne dzieci dały licznie zebranym mamusiom i tatusiom niezatarte wrażenia swem przedstawieniem „Jasełkowem“, a teraz pozują do fotografji wraz ze swoją kochaną „Panią“ Przedszkolanką, Elizą Krawczykówną i przewodniczącą miejscowego Oddziału Z. P. O. K. p. Felicją Zatorską.

Wyrosną z tych ułanów i marynarzy dzielni obrońcy Polski, a wszyscy rzemieślnicy, którzy przed chwilą składali hołd Małemu Jezuskowi, gdy dorosną, uczynią Polskę szczęśliwą i bogatą.

 

 

 

1939. Regulamin porządkowy dla dorożek konnych, przeznaczonych do przewozu osób w mieście Nowym Dworze Maz.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 


Poz. 21.

Regulamin porządkowy dla dorożek konnych, przeznaczonych do przewozu osób w mieście Nowym-Dworze Mazowieckim.

Na podstawie art. 131 i 43 Rozporządzenia Prezydenta Rzeczypospolitej z dnia 7.VI.1927 r. o prawie przemysłowym (Dz. Ust. R. P. Nr 53, poz. 468) w brzmieniu ustawy z dnia 10.III.1934 r. (Dz. U. R. P. Nr 40, poz. 350) wydaję regulamin porządkowy dla dorożek konnych przeznaczonych do przewozu osób w mieście Nowym-Dworze Mazowieckim:

Rozdział I.

Postanowienia dotyczące sprzętu dorożkarskiego:

§ 1.
W mieście Nowym-Dworze Mazowieckim dopuszczone są do zarobkowego przewozu osób, oprócz pojazdów mechanicznych, dorożki 1-konne i 2-konne typu przewozowego, ustalonego przez Zarząd Miejski.

§ 2.
Dorożki mają być trwałe, mocno zbudowane i wygodnie urządzone. Siedzenia w dorożkach winny być tapicerowane skórą, względnie materiałem sukiennym, dającym się łatwo czyścić. Dorożki winny być zawsze wylakierowane na czarno z ozdobami czerwonymi i utrzymane w stanie schludnym. Przed zajęciem stanowiska rano, względnie wieczorem, dorożki winny być czysto wymyte i wyczyszczone.
Wewnątrz każdej dorożki winien być umieszczony z tyłu siedzenia przedniego (naprzeciw siedzenia tylnego) w odpowiednim obramowaniu blaszanym egzemplarz obowiązującej taryfy dorożkarskiej.

§ 3.
Dorożka winna być zaopatrzona z zewnątrz dwoma latarniami o bezbarwnych szkłach. Latarnie te należy zapalić z chwilą nastania zmierzchu, gasić zaś o świcie.

§ 4.
Dorożkę należy oznaczyć numerem z trzech stron, a mianowicie: z obu boków i z tyłu, numerem właściwym. Numer dorożki ma być malowany białą farbą olejną; wysokość numeru ma wynosić 7 cm.
Dorożki otrzymują kolejno numery w Zarządzie Miejskim w miarę zgłaszania się z potwierdzeniem zgłoszenia, wydanym przez Starostwo Powiatowe Warszawskie.

§ 5.
Do jazdy wolno używać koni zdrowych, silnych, rosłych dobrze odżywionych, spokojnych i schludnie utrzymanych. Uprząż winna być skórzana, czysta, mocna, w dobrym stanie, koloru czarnego.
W czasie jazdy konie winny być okiełznane tak, aby je było można łatwo wstrzymać.

§ 6.
Przepisy regulaminu niniejszego odnoszą się odpowiednio do sanek używanych do przewozu osób zimą z tym, że sanki względnie uprząż winny być ponadto zaopatrzone w dzwonki.

Rozdział II.

Postanowienia dotyczące prowadzenia przemysłu dorożkarskiego.

§ 7.
Przemysł dorożkarski wolno prowadzić po uzyskaniu potwierdzenia zgłoszenia w Starostwie Powiatowym Warszawskim zgodnie z art. 7 prawa przemysłowego oraz dowodu uzdolnienia dla wykonywania tegoż przemysłu i dopuszczenia pojazdu do kursowania.
Celem uzyskania dowodu uzdolnienia, winien dorożkarz stawić się w Zarządzie Miejskim i poddać się egzaminowi.
Przedmiotem egzaminu jest znajomość następujących przepisów:

art. 4 Ust. z dnia 7.X.1921 r. o przepisach porządkowych na drogach publicznych (Dz. U. R. P. Nr 89, poz. 656),

rozp. Min. Rob. Publ. i Min. Spr. Wewn. z dn. 26.VI.1924 r. o ochronie i używaniu dróg (Dz. U. R .P. Nr 61, poz. 611),

rozp. Min. Rob. Publ. i Spr. Wewn. z dn. 12.V.1930 r. o wymijaniu i wyprzedzaniu na drogach publicznych (Dz .U. R. P. Nr 43, poz. 373),

art. 1 i 2 rozp. Prez. z dnia 22.XII.1928 r. o ochronie zwierząt (Dz. U. R. P. Nr 36, poz. 332),

znajomość ulic w mieście Nowym-Dworze Mazowieckim i okolicznych osiedli, obowiązującej taryfy dorożkarskiej, znaków drogowych, informacyjnych i ostrzegawczych.
Do podania o uzyskanie dowodu uzdolnienia powożenia dorożką konną, należy dołączyć metrykę urodzenia i wyciąg z ksiąg ludności stałej, oraz świadectwo moralności.
O ile przemysł dorożkarski ma być wykonywany przez zastępcę przepisy paragrafu niniejszego odnoszą się i do osoby zastępcy.

§ 8.
Zarząd Miejski wyda niezwłocznie dowód uzdolnienia dorożkarzowi, który spełnił warunki § 7, ukończył 18 lat i cieszy się dobrą opinią.
Dowód uzdolnienia należy nosić przy sobie i legitymować się nim w czasie prowadzenia przemysłu, na żądanie władz.
W razie zaprzestania prowadzenia przemysłu winien dorożkarz niezwłocznie zwrócić dowód uzdolnienia Zarządowi Miejskiemu. W razie zagubienia dowodu należy niezwłocznie powiadomić o tym Zarząd Miejski.

§ 9.
Używanie woźnicy do jazdy publicznej przez właścicieli dorożek bez dowodu uzdolnienia jest wzbronione.

§ 10.
Przewozu wolno dokonywać tylko tymi pojazdami, które dopuszczono do kursowania na podstawie zezwolenia Komisji (§ 25).

§ 11.
Dorożki mogą zatrzymywać się w obrębie miast na wyznaczonych przez Zarząd Miejski miejscach postoju; poza miejscem postoju wolno zatrzymywać się, jeżeli są na usługach pasażerów i jeżeli przestrzeń na to pozwala.
Stosownie do potrzeby Zarząd Miejski może zmieniać miejsca postoju dorożek.

§ 12.
Na miejscach postoju, o których mowa w § 11, dorożkarze winni ustawić się kolejno w jeden lub dwa szeregi według czasu przybycia na miejsce, a to tak aby nie zwężali ulicy (drogi), nie przytykali do chodników, nie tamowali przejścia, przejazdu ani przystępu do bram domów.
W czasie od 1 listopada do 31 marca po przybyciu na miejsce postoju należy przykryć konie derkami. Nakrycie to należy zdjąć dopiero przed odjazdem. Tylko pierwsza z kolei dorożka na stanowisku może mieć konie nie przykryte.
Na żądanie pasażera podjechać ma pierwsza dorożka. Przepis ten nie pozbawia pasażera prawa wyboru dorożki. Policja Państwowa i Żandarmeria Wojskowa ma prawo używać dorożki do wyjazdów służbowych i pościgu w miarę potrzeby za wynagrodzeniem według obowiązującej taryfy dorożkarskiej.
Na każde wezwanie służby czyszczenia winni dorożkarze ustąpić ze stanowisk na czas czyszczenia.

§ 13.
Zabrania się dorożkarzom w czasie postoju na stanowisku lub w czasie jazdy przesiadywać wewnątrz dorożki z wyjątkiem deszczu i wielkiego mrozu, przy czym wnętrze dorożki winien należycie oczyścić.
Nie wolno dorożkarzowi odchodzić od dorożki bez ważnych powodów.

§ 14.
Dorożkarz winien być zawsze w stanie trzeźwym, zachowywać się grzecznie, spokojnie i przyzwoicie, tak wobec publiczności jak i wobec organów kontrolujących i powinien być gotowy do jazdy za wynagrodzeniem, ustanowionym taryfą. Podczas jazdy dorożkarzowi nie wolno palić tytoniu. Zabrania się przewożenia worków z paszą za wyjątkiem małej torby z owsem.

§ 15.
Na stanowisku lub podczas dłuższego postoju (oczekiwania) na pasażera dozwolone jest karmienie konia owsem z woreczków odpowiedniej szerokości i długości, zawieszonych na głowach koni.

§ 16.
Zabrania się jeździć po ulicach w celu poszukiwania pasażerów.

§ 17.
Zabrania się dorożkami przewozić zwłoki zmarłych i osób dotkniętych chorobami zakaźnymi. Dorożkarzowi nie wolno przewozić pościeli, różnych sprzętów, pak itp., jeżeli nie mają charakteru pakunków ręcznych.

§ 18.
Po opuszczeniu dorożki przez pasażera dorożkarz jest obowiązany przekonać się, czy czego nie pozostawiono w dorożce, gdy zaś znajdzie jakiś przedmiot, należący do pasażera, winien go w przeciągu 24 godzin oddać w Zarządzie Miejskim za potwierdzeniem odbioru. Zatrzymanie lub przywłaszczenie znalezionych przedmiotów pociąga za sobą skutki przewidziane przepisami ustaw karnych niniejszego regulaminu.

§ 19.
Dorożkarz zamówiony przez pasażera winien stawić się w oznaczonym miejscu i godzinie.

§ 20.
Nie wolno dorożkarzowi przyjmować żadnych innych osób do dorożki lub na kozioł bez zgody wynajmującego całą dorożkę. Na dorożkę parokonną nie można brać więcej jak 4 osoby dorosłe i jedno dziecko poniżej lat 10-ciu, a na dorożkę jednokonną można wziąć najwyżej 3 osoby dorosłe i jedno dziecko j. w.

§ 21.
Dorożkarz ma być ubrany czysto w liberię i czapkę, przy czym płaszcz i czapka ma mieć jednolity kolor granatowy.

§ 22.
Dorożkarz winien poddać się raz do roku badaniu przez lekarza, czy nie jest dotknięty jakąkolwiek stałą chorobą.

Rozdział III.

Postanowienia karne:

§ 23.
Prowadzący przemysł i woźnica nie stosujący się do niniejszego regulaminu porządkowego, będą karani w drodze administracyjnej: 1) upomnieniem, 2) grzywną do 1.000 zł. (tysiąca złotych), 3) aresztem do 14-tu dni, zgodnie z art. 126 prawa przemysłowego.

Rozdział IV.

Postanowienia przejściowe i końcowe:

§ 24.
Dorożki konne kursujące w chwili wejścia w życie niniejszego regulaminu otrzymują w czasie od 1.IV. do 1.V. każdego roku w Zarządzie Miejskim nową numerację kolejną w miarę zgłaszania się. W tym czasie woźnice otrzymują w Zarządzie Miejskim dowody uzdolnienia do publicznej jazdy przy uczynieniu zadość warunkom określonym w § 7 niniejszego regulaminu.

§ 25.
Periodyczna kontrola dorożek będzie przeprowadzana co pół roku, a to w miesiącach kwietniu i październiku każdego roku.
Kontrolę przeprowadza Komisja Miejska, złożona z Burmistrza i referenta działu przemysłowego, lekarza miejskiego lub weterynarza i komendanta posterunku P.P. O terminie kontroli zawiadamia Zarząd Miejski właścicieli dorożek, którzy na wyznaczony (dzień) termin są obowiązani w oznaczonym miejscu stawić się wraz z dorożką, koniem i uprzężą do kontroli.
Poza normalną kontrolą dorożek w powyższych terminach może być zarządzona przez Zarząd Miejski kontrola doraźna dorożek w dowolnym terminie.
Właściciel dorożki, który nie stawił się do kontroli, jest wyłączony od prowadzenia przemysłu dorożkarskiego, aż do czasu poddania kontroli w terminie dodatkowo w tym celu wyznaczonym.

§ 26.
Dorożki oraz konie, uznane podczas kontroli za nienadające się do użytku, nie mogą dalej kursować aż do czasu usunięcia stwierdzonych braków i ponownego stwierdzenia komisyjnego, przydatności dorożki, względnie koni do kursowania. Mniejsze usterki mogą być usunięte w terminie 7-dniowym. W razie nieusunięcia braków dorożka wykluczona będzie od jazdy.

§ 27.
Wszelkie spory wynikłe między pasażerem i dorożkarzem ze stosowania niniejszego regulaminu porządkowego, oraz obowiązującej taryfy, rozstrzyga Zarząd Miejski.

§ 28.
Nadzór nad przestrzeganiem niniejszego regulaminu wykonuje Burmistrz m. Nowego-Dworu Mazowieckiego przez podległe mu organa i przez organa Policji Państwowej.

§ 29.
Właściciele kursujących dorożek konnych winni dostosować swoje dorożki do postanowień niniejszego regulaminu w ciągu 3-ch miesięcy od dnia ogłoszenia tegoż regulaminu w Dzienniku Wojewódzkim dla obszaru województwa warszawskiego.

§ 30.
Niniejszy regulamin wchodzi w życie z dniem ogłoszenia.

(—) Fr. Godlewski

Starosta Powiatowy
________________________________________________________________________________________________________________________________


1. Rygorystyczna higiena i estetyka

Władze kładły ogromny nacisk na wizerunek miasta. Dorożki musiały być nie tylko sprawne, ale i „schludne”.

Przed wyjazdem na stanowisko pojazd musiał być „czysto wymyty i wyczyszczony”.

Siedzenia miały być tapicerowane skórą lub suknem, ale tylko takim, które „daje się łatwo czyścić”.

Dorożkarz musiał być zawsze trzeźwy, grzeczny i schludnie ubrany w granatową liberię.

2. Ochrona zwierząt i bezpieczeństwo

Regulamin zawiera nowoczesne jak na tamte czasy podejście do dobrostanu koni:

W okresie zimowym (od 1 listopada do 31 marca) konie na postoju musiały być przykrywane derkami.

Zabronione było używanie koni słabych – musiały być „zdrowe, silne, rosłe i dobrze odżywione”.

Karmienie na postoju mogło odbywać się wyłącznie z woreczków zawieszonych na głowach koni, co zapobiegało zaśmiecaniu ulic.

3. Dyscyplina zawodowa i etyka

Dorożkarz był traktowany jako osoba zaufania publicznego, co wiązało się z licznymi ograniczeniami:

Egzamin: kandydat musiał wykazać się znajomością przepisów ruchu drogowego, taryf oraz topografii miasta.

Moralność: do wniosku o licencję należało dołączyć „świadectwo moralności”.

Zakaz „polowania” na klientów: dorożkarzom zabraniano jeżdżenia po ulicach w celu poszukiwania pasażerów – musieli czekać na wyznaczonych postojach.

Uczciwość: istniał obowiązek przeszukania pojazdu po każdym kursie i oddania znalezionych rzeczy do Zarządu Miejskiego w ciągu 24 godzin.

4. System kar i kontroli

System był bardzo szczelny dzięki regularnym przeglądom:

Kontrole okresowe: odbywały się dwa razy w roku (kwiecień i październik) przed specjalną komisją.

Kary: za nieprzestrzeganie regulaminu groziły surowe sankcje – od upomnienia, przez bardzo wysoką grzywnę (do 1000 zł), aż po 14 dni aresztu.


- Dorożka 1-konna i 2-konna typu przewozowego: precyzyjne rozróżnienie pojazdów dopuszczonych do ruchu przez Zarząd Miejski.

- Kozioł: miejsce siedzące dla dorożkarza (woźnicy) z przodu pojazdu.

- Liberia: uroczysty, jednolity strój służbowy; w tym przypadku płaszcz i czapka w kolorze granatowym.

- Dowód uzdolnienia: ówczesny odpowiednik prawa jazdy lub licencji zawodowej, wydawany po egzaminie.

- Przemysł dorożkarski: termin określający działalność gospodarczą polegającą na przewozie osób.

- Okiełznane: wyposażone w kiełzno (element uzdy), umożliwiające kontrolę nad koniem.

- Wylakierowane na czarno z ozdobami czerwonymi: konkretne wytyczne co do estetyki pojazdu, mające zapewnić jednolity wygląd taboru miejskiego.

 

 

Jednym z dorożkarzy nowodworskich był Mojsze Henekh Gertner.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1939. Dowód tożsamości konia, którego właścicielem był Aron Zalcman zamieszkały w Nowym Dworze Mazowieckim przy ul. Przeskok 4.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1939. Porachunki pieniężne. Ukamienowanie po jarmarku w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Porachunki pieniężne zakończone ukamienowaniem gospodarza

Wczoraj około godz. 17 na drodze pomiędzy wsiami Czosnów a Kaliszki powstała bójka pomiędzy Józefem Kucharskim a braćmi Stanisławem i Aleksandrem Malarowskimi i Czesławem Jeziorkowskim, gospodarzami ze wsi Janówek, gminy Cząstków. W pewnej chwili Kucharski uderzył Stanisława Malarowskiego nożem raniąc go. W obronie brata stanął Aleksander i uderzył Kucharskiego kamieniem w głowę, rozbijając mu czaszkę. Kucharski w kilka minut życie zakończył. Uczestników śmiertelnej bójki policja aresztowała. Bójka powstała na tle rozrachunków pieniężnych. Wszyscy oni powracali z jarmarku z Nowego Dworu.

 

 

1939 r. Tajemnicze poranienie w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

TAJEMNICZE PORANIENIE.

Policjant w Nowym Dworze zauważył wóz, na którym leżał nieprzytomny mężczyzna. Ustalono, że mężczyzna stracił przytomność wskutek upływu krwi z ran, jakie miał na głowie. Rannego umieszczono w szpitalu miejscowym.

Okazało się, że rannym jest Fajwel Frydman, lat 52, właściciel domu w Zakroczymiu. Frydman poprzedniego dnia wyjechał z mąką do Radzymina, którą sprzedał. Przy Frydmanie pieniędzy nie znaleziono, padł on prawdopodobnie ofiarą rabunku.

 

 

 

1939. Nowy Dwór Mazowiecki otrzyma Urząd Skarbowy.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Nowy Dwór Mazowiecki otrzyma urząd skarbowy

Minister Skarbu wydał ostatnio rozporządzenie o utworzeniu Urzędu Skarbowego w Nowym Dworze Mazowieckim, w którego zakres działalności wchodzić będą następujące miejscowości: powiat, gminy miejskie — Nowy Dwór Mazowiecki i Zakroczym, oraz gminy wiejskie — Góra, Legjonowo i Pomiechowo (wchodzące dotychczas w skład I Urzędu Skarbowego w Warszawie), ponadto powiat z gminą wiejską Cząstków, (wchodzącą dotychczas w skład II Urzędu Skarbowego w Warszawie).

Równocześnie wyłączone będą z właściwości Urzędu Skarbowego w Otwocku gmina miejska Rembertów oraz wiejska Wawer, które włączone zostaną do właściwości I Urzędu Skarbowego Warszawa-Powiat.

Rozporządzenie to wejdzie w życie z dniem 1-go sierpnia r. b.

 

 

1939. Budynek Urzędu Skarbowego w Nowym Dworze otwartego w dniu 1 sierpnia 1939 r.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1939. Znaczki opłaty skarbowej Urzędu Skarbowego w Nowym Dworze. Urząd rozpoczął swoją działalność z dniem 1 sierpnia 1939 r. na podstawie rozporządzenie Ministra Skarbu. Swoim zasięgiem obejmował następujące miejscowości: Nowy Dwór, Zakroczym (powiat, gminy miejskie), oraz gminy wiejskie - Góra, Legionowo, Pomiechowo i Cząstków. Urząd mieścił się w specjalnie wybudowanym własnym gmachu. Dla klientów został otwarty w dniu 7 sierpnia 1939.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1939. Zmiany terytorialne w Warszawskiej Izbie Skarbowej w związku z uruchomieniem Urzedu Skarbowego w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Zmiany terytorjalne w warszawskiej Izbie Skarbowej

Przed kilku dniami ukazało się rozporządzenie ministra Skarbu o zmianie granic niektórych urzędów skarbowych, działających na terenie pow. warszawskiego.

Na podstawie tego rozporządzenia dla północnego obszaru powiatu warszawskiego, obejmującego gminy miejskie Nowy Dwór Mazowiecki i Zakroczym oraz gminy wiejskie, Góra, Legjonowo, Cząstków i Pomiechowo, uruchomiony zostaje z dniem 1 sierpnia 1939 r. urząd skarbowy w Nowym Dworze Mazowieckim. Urząd ten umieszczony został w specjalnie wybudowanym własnym gmachu.

Urząd skarbowy w Nowym Dworze Mazowieckim czynny będzie dla stron, począwszy od dnia 7 sierpnia 1939 r.

W dalszym ciągu wspomniane rozporządzenie wyłącza z właściwości miejscowej urzędu skarbowego w Otwocku gminę miejską Rembertów oraz gminę wiejską Wawer i włącza je do właściwości miejscowej 1 urzędu skarbowego Warszawa-Powiat, mającego swoją siedzibę w Warszawie.

 

 

Urząd Skarbowy

Latem 1939 r. w Polsce głównym tematem były niemieckie żądania wobec naszego kraju. Oprócz tego mieszkańcy każdej polskiej miejscowości mieli swoje partykularne tematy. W Nowy Dworze bez wątpienia na czoło sąsiedzkich pogaduszek wysuwało się uroczyste otwarcie nowego miejskiego obiektu.

Otóż 1 sierpnia tegoż roku uruchomiony został Urząd Skarbowy w Nowym Dworze. Potencjalni klienci musieli co prawda poczekać jeszcze tydzień, bo urzędnicy potrzebowali kilku dni na zorganizowanie działalności i przeniesienie dokumentów. Wcześniej takie miejscowości jak miasta Nowy Dwór i Zakroczym oraz gminy wiejskie: Góra, Legionowo i Pomiechowo należały do pierwszego, a Cząstków do drugiego oddziału skarbówki w Warszawie.

Urząd Skarbowy nie jest najbardziej lubianą instytucją jednak jej powstanie w Nowym Dworze miało przynieść mieszkańcom pewne zyski. Po pierwsze rósł nasz prestiż, po drugie mniej wydawano na dojazdy, po trzecie w mieście pojawił się nowy budynek. Na potrzeby skarbówki wybudowano specjalny gmach, przystosowany do przechowywania większej gotówki. Dom był murowany, zgrabny i nowoczesny w kształcie. Doskonale wpisywał się w najbliższe otoczenie zajmując miejsce obok nowej szkoły powszechnej i piętrowej kamienicy Montlaków.

Skarbówka w Nowym Dworze przetrwała miesiąc. Tuż po wybuchu drugiej wojny, urząd ten tak jak i pozostałe nowodworskie instytucje ewakuowano do Warszawy. Miały wrócić gdy ustanie zagrożenie niemieckimi nalotami. Zagrożenie ustało w końcu września 1939 r., ale jak doskonale wiemy w tym samym czasie polskie instytucje w naszym kraju zostały zlikwidowane. Sam budynek pozostały po Skarbówce miał sporo szczęścia, położony na uboczu przeszedł wszystkie bombardowania i oblężenie Twierdzy bez większych uszkodzeń. Dał też schronienie okolicznym mieszkańcom, ukrywającym się przed nalotami w jego podziemiach. Po zakończeniu wojny obronnej w pustym obiekcie okupanci ulokowali kolejną instytucję związaną z pieniędzmi - Urząd Celny. Ten organ miał nieco dłuższy żywot, przetrwał około czterech lat. Tak jak poprzedni został ewakuowany na skutek działań wojennych na przełomie 1944 i 1945 r. Czas okupacji to także czarna karta tego budynku. Jego podziemia, jako swoją filię, wykorzystywało nowodworskie gestapo. Po kilku miesiącach wyczekiwania ofensywa ruszyła w styczniu 1945 r. Niemcy opuścili Nowy Dwór bez większych walk. Podobnie jak w 1939 r. i tym razem nasz budynek wyszedł z działań wojennych prawie nietknięty. Przystosowanie obiektu do przechowywania pieniędzy wykorzystano także po wojnie. Budynek stał się siedzibą banku. Jego ostatni lokator Bank Pekao SA dokonał niewielkiej przebudowy.

* Maria Możdżyńska - (Nie)Legendy nowodworskie, 2014.

 

 

 

1939. Mapa umocnień Modlina.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

Wrzesień 1939 w Nowym Dworze oczami b. burmistrza Stanisława Grobelko.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

WRZESIEŃ w Nowym Dworze

NAPISAŁ: STANISŁAW GROBELKO

W numerze sierpniowym (18) „Przyjaciela Żołnierza” zamieściliśmy artykuł obrazujący bohaterską walkę i nieustraszone męstwo żołnierzy polskich, broniących we wrześniu 1939 roku twierdzy i miasta Modlina.
W tych tragicznych wrześniowych dniach na równi z wojskiem stanęła do walki z hitlerowskim najeźdźcą ludność cywilna. Jeden z epizodów współdziałania ludności z żołnierzami wojska polskiego przedstawiają wspomnienia b. burmistrza Nowego Dworu Stanisława Grobelko, które poniżej zamieszczamy.

 

Brzemienne w wydarzenia dla mieszkańców Nowego Dworu były pierwsze dni września 1939 r.

Na skutek ewakuacji pobliskiej twierdzy modlińskiej, którą zaczęły opuszczać wszystkie oddziały wojska, powstała w mieście panika. W nocy i w rannych godzinach widzieliśmy szeregi żołnierzy maszerujących szosą w kierunku Warszawy. Wyżsi oficerowie wyjeżdżali limuzynami wraz z żonami i dziećmi. Za wojskiem poczęli uciekać mieszkańcy Nowego Dworu a w pierwszym rzędzie kupcy, lekarze i urzędnicy. Następnie ewakuowano Zarząd Miejski, Urząd Skarbowy i Sąd, a w końcu wyjechała policja.

Pozostałą ludność ogarnął niepokój i trwoga przed wrogiem, którego ostrzał artylerii dał się już namacalnie odczuć. Na terenie miasta pozostała sama biedota, robotnicy, rzemieślnicy i minimalna część inteligencji.

Pierwszą moją czynnością, jako burmistrza miasta było zorganizowanie Milicji Obywatelskiej, Rady Miejskiej i Straży Ogniowej.

Do Rady Miejskiej weszli: Henryk Żurawski — felczer, Klemens Gostyński — robotnik, Jan Kaszyński — robotnik, Władysław Glentek — urzędnik, Władysław Olszewski — kasjer Zarządu Miejskiego, Dziekoński — notariusz, Jan Kawula — monter, Bolesław Lazarowicz — kupiec, Stefan Karwowski — pracownik Stoczni Modlińskiej i wielu innych, których nazwisk już nie pamiętam.

Komendantem Milicji Obywatelskiej został mianowany Klemens Gostyński, a komendantem straży Jan Kawula.

Milicja zabezpieczyła natychmiast gmachy i zakłady użyteczności publicznej, jak: Zarząd Miejski, Urząd Skarbowy, rzeźnię miejską, młyny, piekarnie, aptekę i sklepy. Najtrudniejszym zadaniem dla milicji była ochrona sklepów i składów przed grabieżą dokonywaną nocami przez uzbrojonych dezerterów oraz niektóre jednostki spośród uchodźców z innych miast. Uruchomiono rzeźnię i piekarnię oraz obsadzono personelem aptekę. Punktu sanitarnego w szerszym zakresie nie można było zorganizować z braku lekarzy. Toteż odpowiedzialność za sprawy zdrowia spadła siłą faktu na bardzo ofiarnego felczera Henryka Żurawskiego. Kasa Miejska była pusta, a potrzeby były ogromne, ponieważ robotnicy nie mając żadnych możliwości zarobkowych, znaleźli się w bardzo ciężkiej sytuacji.

Trzeba więc było im pomóc ze wszelkich sił. Uchwalono w Radzie Miejskiej nałożyć kontrybucję na bogatych obywateli i kupców, którzy nie wyjechali z Nowego Dworu. Danina ta została wprawdzie ściągnięta ale z wielkim trudem, gdyż nie wszyscy kupcy rozumieli potrzebę pomożenia niezamożnej ludności miasta. Z zebranych funduszów wypłacono doraźne zapomogi najbardziej potrzebującym oraz uruchomiono dwie kuchnie dla ogółu mieszkańców i uchodźców. A tych ostatnich była wielka liczba i nowe fale napływały nieprzerwanie z terenów zajętych już przez wroga. Znaczna ich część po odcięciu Warszawy została na terenie naszego miasta i trzeba było ich zakwaterować, odżywiać a czasem nawet ubrać.

Ludność Nowego Dworu wykazała ofiarną postawę przyjmując samorzutnie do mieszkań uchodźców, odżywiając ich o ile było to w ich możliwościach. Żywność w sklepach i składach została zabezpieczona, celem uniknięcia spekulacji. Sprzedaż artykułów odbywała się na polecenie Rady Miejskiej. Tym też sposobem zostały zgromadzone dla wojska poważne ilości kaszy, mąki, makaronu i cukru. W chwili, gdy panika w mieście została opanowana, życie jako tako zorganizowane, zaczęły napływać pierwsze oddziały wojska gen. Thomme, obsadzając linie obronne Modlina, Nowego Dworu i okolic. I chociaż nadchodzące wojsko było bardzo zmęczone i niedożywione, to jednak rozbudziło w nas wszystkich wielką radość i otuchę. Samopoczucie ludności cywilnej uległo znacznemu polepszeniu, widząc że nie są opuszczeni i że osiedla ich będą bronione przed wrogiem.

Teraz największą troską Rady Miejskiej było zaopatrzenie wojska w żywność. W rzeźni miejskiej bito krowy i świnie, dostarczone samorzutnie przez mieszkańców pobliskich wsi a później i konie, aby tylko zapewnić wyżywienie swoim obrońcom. W piekarni wypiekano chleb do czasu wyczerpania się mąki. Dużą stratą dla mieszkańców jak i dla wojska było spalenie od bombardowania młyna przy ul. Pólko nad Narwią, gdzie spłonęły duże zapasy zboża i mąki.

W krótkim czasie, jako burmistrz miasta, nawiązałem kontakt z komendantem placu w randze pułkownika, który walczył razem ze swym synem kadetem. Niestety nazwiska tego dzielnego pułkownika już dziś nie pamiętam. Po porozumieniu się z pułkownikiem wydawaliśmy żywność poszczególnym jednostkom wojskowym na zapotrzebowanie, a niezależnie od tego donosiliśmy nocą jedzenie żołnierzom z jednostki artylerii przeciwlotniczej przy moście na Wiśle, artylerzystom na Pólku, artylerzystom z Łęcznej i żołnierzom dowożącym amunicję z Kazunia na linię obronną. Tu należy podkreślić wielką ofiarność tych żołnierzy, którzy podczas silnych bombardowań krok za krokiem posuwali się na szosie z narażeniem życia, by dowieźć amunicję walczącym oddziałom. Zgłaszali się do Magistratu poszczególni obywatele prosząc o wydawanie zdwojonych porcji żywności dla baterii artyleryjskich, oceniając w pełni ich bohaterską postawę w bardzo ciężkich warunkach, w czasie nie kończących się bombardowań lotniczych. Porcje zostały podwojone.

Na skutek ciągłego bombardowania miasto pozostało bez światła, radia i telefonu. Nie było połączenia ze stolicą. Nie docierały do nas żadne wiadomości z obrony dalszych terenów kraju, co było powodem ponownego upadku ducha mieszkańców okolic Modlina.

W schronie baonu elektrotechnicznego zainstalowaliśmy dla potrzeb wojska radioodbiornik na baterię. Codziennie wybuchały pożary, których gaszenie było bardzo utrudnione na skutek silnego ostrzału artylerii nieprzyjaciela. Mimo dużych wysiłków Straży Pożarnej spłonęła ul. Warszawska, Zakroczymska, szkoła i wiele innych domów. Wielu mieszkańców zostało bez dachu nad głową a nastrój stawał się coraz bardziej przygnębiający. Zaczęto głośno mówić o kapitulacji.

Na rozkaz komendanta placu utworzona została cywilna obrona miasta składająca się sponad 150 młodych obywateli. Mnie osobiście mianował pułkownik komendantem tej cywilnej obrony miasta. Broń w postaci karabinów ręcznych otrzymaliśmy od wojska. Zadaniem naszym było bronić wylotu ul. Pólko, skąd spodziewano się desantu nieprzyjaciela od rzeki Narwi. Zbudowaliśmy barykady z kręgów betonowych i innych materiałów nadających się na wał obronny. W niedługim czasie została zbombardowana i spalona stocznia modlińska, fabryka fajansu, budynek poczty, browar i koszary wojskowe przy torze kolejowym. Wielką wytrwałością odznaczał się wspomniany przeze mnie wyżej pułkownik, który wykazał nieustraszoną odwagę i poświęcenie. Nigdy go nie zabrakło, zawsze i wszędzie był z nami, świecąc przykładem i zachęcając do dalszej walki. Jeździł bardzo często konno na wysunięte pozycje. Nieodłącznym jego towarzyszem był zawsze jego syn. Wielokrotnie miałem możność podziwiać odwagę pułkownika, gdyż kilkakrotnie wyjeżdżałem z nim samochodem na pozycje.

Pewnego dnia dostałem rozkaz znalezienia motorówki, celem przygotowania wyprawy Wisłą do Warszawy. Wyprawa miała za zadanie nawiązanie kontaktu z obleżoną stolicą, ponieważ wszystkie drogi były już odcięte. Tego samego dnia wieczorem przybył komendant placu z grupą kilkunastu żołnierzy, którzy zgłosili się ochotniczo do wzięcia udziału w wyprawie. Grupa ta wyruszyła w drogę motorówką, lecz do Warszawy nie dotarła z powodu silnych bombardowań w wyniku czego zmuszona była powrócić do Nowego Dworu.

Sztab obrony Modlina, zmieniając często miejsce swego pobytu, stacjonował parę dni również i w Nowym Dworze w schronie Urzędu Skarbowego obok cmentarza. Wówczas mieliśmy kontakt z generałem Thomme, Małachowskim i innymi.

Podczas oblężenia wśród ludności pojawiło się szpiedzy w ubraniach cywilnych, a nawet w mundurach wojskowych, siejąc panikę i dając znaki świetlne wrogowi. Ludność wielu z nich schwytała i oddała w ręce żandarmerii.

Zarówno w czasie bombardowania z powietrza, jak i huraganowego nieraz ognia artylerii niemieckiej, ginęło najwięcej ludzi z przyczyny braku schronów. Przebywając w niezabezpieczonych piwnicach ludność narażona była na śmierć pod gruzami walących się domów. Na odcinku niesienia pomocy lekarskiej dużo patriotyzmu i poświęcenia okazał Henryk Żurawski, który nikomu nie odmówił pomocy. Zawsze był pierwszy w niesieniu ratunku tak ludności jak i żołnierzom. Z dużym samozaparciem pomagała w jego ciężkiej pracy doktorowa Lechowa, p. Osmańska i wiele innych kobiet. Po każdym nalocie trupy cywilów i żołnierzy leżały na ulicach lub placach, nieraz widzieliśmy tylko części ciała — nie wiedząc do kogo należą. Grzebaniem zabitych zajmowała się specjalnie zorganizowana ekipa, która chowała zmarłych na cmentarzu Nowego Dworu we wspólnych mogiłach. Groby te jeszcze do dziś można widzieć we wschodniej części cmentarza.

Odległość lat nie pozwala mi podać nazwisk, ale należy przypomnieć grupę bardzo dzielnych chłopców, mieszkańców Nowego Dworu, którzy ramię w ramię z żołnierzami brali bezpośredni udział w śmiertelnej walce z wrogiem. Chłopcy ci pomagali żołnierzom w donoszeniu amunicji do armat a niektórzy nawet zastępowali żołnierzy w strzelaniu z dział, dając im chwilowy wypoczynek. Trzeba pamiętać, że walka trwała dzień i noc.

Wspominając nasze przeżycia należy podkreślić, że pozostał na miejscu ze swymi parafianami proboszcz Nowego Dworu, obecny kanonik ks. Jóźwik. Odprawiał on codziennie mszę świętą, udzielał chrztów i spowiedzi nie zważając na ciągłe bombardowanie kościołów.

Bombardowanie i naloty nieprzyjaciela wzmagały się z dnia na dzień. W końcu września Niemcy przypuścili generalny atak na Modlin i okolice. Niesłychanie wielki nalot na Nowy Dwór oraz silny ostrzał artyleryjski spowodował wielkie straty w ludziach i budynkach. Dużo mieszkańców poległo, wiele domów zostało zbombardowanych i spalonych. Następnego dnia zapanował dziwny spokój. Dowiedzieliśmy się od oficerów, że rzekomo jest zawieszenie broni, że ostatnim punktem obronnym był Modlin, Warszawa poddała się wcześniej.

Na trzeci dzień rano ujrzeliśmy na wieży Modlińskiej białą flagę — Modlin padł. Twierdza nie była w możności bronić się dłużej, ponieważ wyczerpały się zapasy amunicji i żywności. Z pozycji zaczęły ściągać oddziały wojsk maszerując przez Nowy Dwór na poligon, celem złożenia broni. Przechodzący żołnierze przedstawiali rozpaczliwie smutny obraz. Okropne do kresu sił wyczerpanie widniało na ich twarzach spotęgowane świadomością przegrania wojny. Wielu z nich nie potrafiwszy pogodzić się z tak strasznym faktem — samobójczo kończyło życie. I wówczas ludność nie opuściła żołnierzy, a wyszła gremialnie na ulice, dzieląc się z nimi ostatnim kawałkiem chleba.

W niedługim czasie byliśmy świadkami jak armia modlińska po złożeniu broni szła przy eskorcie Niemców do niewoli. Wśród nich widzieliśmy generałów, pułkowników i wyższych oficerów, a pomiędzy nimi również komendanta placu z synem. Ludność żegnając bohaterskich żołnierzy odprowadzała ich z płaczem poza granice miasta, obdarowując czym kto mógł, życząc im prędkiego powrotu do swych domów w wolnej Polsce.

Modlin padł — lecz duch w narodzie nie upadł. Wierzyliśmy, że Polska musi być wolna.

Mimo wymordowania ogromnej ilości Polaków, pomiędzy którymi zginęło wielu i tych, których wymieniłem w swoich wspomnieniach. Polska odzyskała wolność tak głęboko umiłowaną przez cały naród.

 

 

1939. Bombardowanie stoczni i portu w Modlinie. W górę po prawej most Piłsudskiego na Wiśle w Kazuniu.

 

 

Wrzesień 1939. Płonie spichlerz Banku Polskiego i stocznia.

źródło grafiki i opisu - https://fotopolska.eu

 

 

Wrzesień 1939. Płonie spichlerz Banku Polskiego, cytadela twierdzy Modlin.

źródło grafiki i opisu - https://fotopolska.eu

 

 

 

Wrzesień 1939. Niemcy wchodzą do Twierdzy Modlin.

źródło grafiki i opisu - Twierdza Modlin / Fortress Modlin

 

 

1939. Brama Dąbrowskiego, wkroczenie wojsk niemieckich do Cytadeli.

źródło grafiki i opisu - Twierdza Modlin / Fortress Modlin

 

 

Wrzesień 1939. Okolice ulicy Warszawskiej.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

Wrzesień 1939. Zdjęcie przedstawia żołnierzy Wojska Polskiego po kapitulacji Twierdzy Modlin tuż przed wymarszem do niewoli.

źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

 

 

 

29 września 1939 - Kolumna jeńców polskich wkracza do Nowego Dworu.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

Wrzesień 1939. Zniszczony polski czołg 7TP pod Modlinem. Karta z albumu niemieckiego żołnierza.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

Zdjęcie z września 1939. Ówczesne łąki przy ulicy Warszawskiej ze złożoną bronią odebraną Polakom przez Niemców. Obecnie w tym miejscu przebiega odcinek ulicy Modlińskiej zbudowany w 2015 roku oraz stoi blok mieszkalny Warszawska 35.

źródło grafiki i opisu - Rado-NDM, https://fotopolska.eu

 

1939. Ul. Warszawska.

 

 

Wrzesień 1939. Mogiła niemieckiego żołnierza przy płycie lotniska w Modlinie.

źródło grafiki i opisu - https://fotopolska.eu
 

 

 

Październik 1939. Twierdza Modlin na pozytywach (slajdach) niemieckiego żołnierza.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1939. Modlin.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1939. Żołnierze niemieccy pozujący na tle zniszczonego fragmentu cytadeli modlińskiej.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

3 października 1939. Zbombardowana we wrześniu 1939 roku nowodworska synagoga widziana od strony prezbiterium ze skrzyżowania ulic Warszawskiej i Legionów. Synagoga została zbudowana ok. 1937-38 r., jednak jej wnętrza nie zostały ukończone przed wybuchem wojny. Zbudowano ją dzięki datkom warszawskich Żydów. Jej ruiny zostały rozebrane jeszcze przed utworzeniem żydowskiego getta w 1941 roku.

Obróbka zdjęcia - Gemini 3.

źródło opisu - Rado-NDM, https://fotopolska.eu

 

Na zdjęciu widzimy synagogę od strony presbiterium, a fotograf uwiecznił ją w październiku 1939 roku, stojąc na skrzyżowaniu ulicy Warszawskiej i Legionów. Synagoga została trafiona bombą podczas bombardowania, 28.09.1939 roku. W jej ruinach Niemcy zrobili stajnię, a następnie już po wcieleniu naszego miasta do III Rzeszy, rozebrano ją w 1940 roku. Nowodworska synagoga została wybudowana około 1937 roku, była więc bardzo krótko w naszym mieście. Wcześniej, prawdopodobnie w tym miejscu stała drewniana synagoga, która całkowicie spłonęła na początku XX wieku. Do tej pory nie było wiadomo jak wyglądała nowa, murowana, nowodorska synagoga ponieważ nie istniało jej żadne zdjęcie. Był tylko rysunek frontu budynku w Pinkasie (Księga Żydów Nowowodworskich) jednak zdania lokalnych historyków były podzielone.

źródło opisu - Kalo NDM
 

Zbombardowana synagoga na niemieckich zdjęciach lotniczych.

 

 

Na zdjęciu widać (lewy górny róg) przedwojenne Kino Halka, młyn elektryczny i kaszarnię należące w tamtym czasie do Pana Śliwińskiego. W okresie PRL kino zmieniło nazwę na Kino Lenino. W chwili obecnej jest to ulica Mazowiecka, a w miejscu wspomnianych wyżej budynków znajdują się: salon meblowy, market Biedronka i szklarz.
W lewym dolnym rogu widać ruiny synagogi i nieistniejącą już ulicę Berka Joselewicza, która znajdowała się między ulicą Warszawską i Modlińską. Widać również ulicę Warszawską z widoczną parcelą, na której stały kamienice - w tym i nasz przedwojenny Skład Apteczny - obecnie jest to Skwer Poniatowskiego. Widać też fragment ulicy Zakroczymskiej i skrzyżowanie z ulicą Targową.
Na tej fotografii widać jak nasze miasto ucierpiało podczas bombardowania, we wrześniu 1939 roku. Zdjęcie lotnicze zostało zrobione zaraz po kapitulacji Twierdzy Modlin ponieważ w 1940 roku synagoga została całkowicie rozebrana.

źródło grafiki https://fotopolska.eu , źródło opisu - Kalo NDM

 

 

1939. Polskie tankietki zdobyte przez Niemców w Twierdzy Modlin i ładowane na rampę kolejową w NDM (obecna ul. Sportowa/Nowołęczna). W tle widać nowodworską Fabrykę Krochmalu.

źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

 

 

1939. Polski czołg Renault FT-17, zdobyty przez Niemców w Twierdzy Modlin i ładowany na rampę kolejową w NDM (obecna ul. Sportowa, w oddali las Księża Góra).

źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

 

 

1939. Polski samochód pancerny wz. 29, zdobyty przez Niemców w Twierdzy Modlin i ładowany na rampę kolejową w NDM (obecna ul. Sportowa - Nowołęczna).

źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

 

 

Październik 1939. Dwa unikalne zdjęcia Austina-Kegresse jako pomnika w Centrum Wyszkolenia Broni Pancernych w Modlinie. Pierwsze zdjęcia Modlina na kolorowych fotografiach Hugo Jaegera.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Październik 1939. Widok na pomnik czołgistów. Na szczycie tankietka TK-1 -2. Pierwsze zdjęcia Modlina na kolorowych fotografiach Hugo Jaegera.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Październik 1939. Zdobyty sprzęt - kuchnia polowa. Pierwsze zdjęcia Modlina na kolorowych fotografiach Hugo Jaegera.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

Wrzesień 1939. Zniszczony w wyniku bombardowania most na Narwi.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1939. Drewniany most na Narwi. W tle zbombardowany most przez Niemców podczas kampanii wrześniowej.

źródło grafiki i opisu - Twierdza Modlin / Fortress Modlin

 

 

Wrzesień 1939. Tymczasowy most na Narwi, w oddali zniszczony most Pancera oraz wejście do portu rzecznego.

źródło grafiki i opisu - https://fotopolska.eu

 

 

1939. Most Pancera na Narwi.

 

1940. Drewniany most na Narwi. W tle zbombardowany przez Niemców most Pancera podczas kampanii wrześniowej.

źródło grafiki i opisu - Twierdza Modlin / Fortress Modlin

 

 

Wrzesień 1939. Most im. por. Feliksa Pancera na Narwi.

źródło grafiki i opisu - https://fotopolska.eu

 

Październik 1939. Most im. por. Feliksa Pancera na Narwi.

źródło grafiki i opisu - https://fotopolska.eu

 

 

1939. Zniszczony most na Narwi, z prawej widoczne wejście do portu.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

Obróbka zdjęcia - Gemini 3.

 

 

 

1939. Ulica Warszawska tuż przy wlocie dzisiejszej ulicy Sawy po lewej stronie. Tuż za ulicą Sawy teren dzisiejszego skweru im. ks. Stanisława Poniatowskiego. W oddali widoczna wieża uszkodzonego od bombardowań kościoła św. Michała Archanioła, widok w kierunku wschodnim.

źródło grafiki i opisu - Rado-NDM, https://fotopolska.eu

 

 

Wrzesień 1939. Nowy Dwór Maz. Ulica Warszawska.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1939-40. Nowy Dwór Mazowiecki.

źródło grafiki - Andrzej Dziadczak (koloryzowanie, obróbka AI)
 

 

 

1939. Niemieckie bombardowanie lotnicze miasta. Zbieg ulic Zakroczymskiej i Warszawskiej, Plac Piłsudskiego, tak zwane "okrąglaki".

 

 

Widok Nowego Dworu po zbombardowaniu we wrześniu 1939 r. (zdjęcie lotnicze wykonane w okresie późniejszym co wynika z uprzątniętego gruzu) oraz ten sam widok z zaznaczonymi ówczesnymi ulicami. Kolorami oznaczono:

ciemno-zielonym - ul. Warszawską (przy niej zaznaczono w czerwonym okręgu siedzibę magistratu),

żółtym - ul. Zakroczymską,

ciemnoniebieskim - ul. Berka Joselewicza, przy niej zaznaczono w czerwonym okręgu - synagogę,

czerwonym - ul. Legionów,

ciemnofioletowym - ul. Przeskok (obecna ul. Okrzei),

jasnofioletowym - ul. P.O.W. (obecna ul. Nałęcza),

jasnozielonym - ul. Przyrynek (obecna ul. Daszyńskiego),

jasnoniebieskim - ul. Magistracką,

białym - ul. Przejazd (obecna ul. Sobieskiego),

jasnobeżowy - ul. Sobieskiego (obecna ul. Przejazd).

W centrum szarymi liniami oznaczono - Rynek (obecnie skwer Dobrogosta).

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

>> 1940, centrum Nowego Dworu Maz. po niemieckich bombardowaniach <<

 

 

 

8 października 1939 r. Nowy Dwór w granicach Trzeciej Rzeszy.

W tym dniu 85 lat temu podpisany został przez A. Hitlera "Dekret o podziale administracyjnym i administracji ziem wschodnich". Na podstawie paragrafu 4 tego dekretu poprzez przyłączenie terenów nadgranicznych utworzono na terenie prowincji Śląsk - obwód rejencyjny Katowice, a w prowincji Prusy Wschodnie - okręg rejencyjny Ciechanów. Z czysto polskich ziem utworzony został w ten sposób okręg rejencyjny (Regierungsbezirk Zichenau) o obszarze 12 847,30 km2 z ludnością liczącą 842 819 mieszkańców (65,6 mieszkańca na km2). W porównaniu z pozostałymi rejencjami Prus Wschodnich był to obszar najgęściej zaludniony. W granicach rejencji ciechanowskiej znalazło się w całości lub częściowo 12 powiatów: Ciechanów, Maków Mazowiecki, Mława, Sierpc, Płock, Płońsk, Przasnysz i częściowo powiaty: ostrołęcki, sochaczewski, pułtuski, działdowski i warszawski. Z dawnego powiatu warszawskiego w skład prowincji Prusy Wschodnie, rejencji ciechanowskiej, powiatu płońskiego włączone zostały miasta Nowy Dwór, Zakroczym i trzy gminy wiejskie: Cząstków, Góra i Pomiechowo. Posterunek graniczny znajdował pomiędzy Generalną Gubernią, a Rzeszą znajdował się między Rajszewem (GG), a Suchocinem (Rzesza) w miejscowości Skierdy. Przekraczanie granicy w tym miejscu staje się możliwe jedynie na podstawie specjalnych przepustek. Punkt kontrolny znajdował się także na stacji kolejowej w mieście i przy moście na Narwi od strony miasta.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1939. Panorama miasta Nowy Dwór na zdjęciu lotniczym.

 

 

Wrzesień 1939. Zdjęcie lotnicze Nowego Dworu i Modlina.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

Wojska niemieckie wkroczyły do Nowego Dworu drugiego dnia Sukos. Następnego dnia przybyło Gestapo i natychmiast zaczęło niszczyć żydowskie domy i mienie. To zniszczenie trwało kilka dni, w tym czasie Gestapo zastrzeliło dwóch Żydów, podczas gdy trzeci cudem przeżył i został ciężko pobity. Działania Gestapo miały ogromny wpływ na ludność żydowską. Zaczęli masowo opuszczać miasto i uciekli do zniszczonej Warszawy, która była już wypełniona uchodźcami z okolicznych miast, w tym Nowego Dworu. Liczba pozostałych Żydów zmniejszyła się do bardzo niewielu.

Nieludzkie okrucieństwa trwały. Wkrótce, pod koniec listopada 1939 r., aresztowano czterdziestu Żydów, w tym Chaima Abramczyka, Chaima Goreckiego i Jisroela Jakowa Biaka. Wendt, wyznaczony burmistrz miasta, lokalny Folksdeutsch (etniczny Niemiec mieszkający w przedwojennej Polsce), przywiózł ich z pobliskiego Modlina, gdzie próbowali się ukryć. W kolejnych dniach więźniowie byli bezlitośnie bici i poddawani wielu różnym metodom tortur, takim jak wyrywanie paznokci i włosów, zmuszanie do picia dużych ilości oleju rycynowego i jedzenie własnych odchodów. Chaim Abramczyk zmarł wkrótce potem w wyniku tego znęcania się. Oprócz tych wszystkich strasznych cierpień, władze niemieckie nałożyły dodatkową "kontrybucję" (okup) w wysokości 50 000 złotych (aby uwolnić więźniów).

Niedługo potem Gestapo wywlekło wszystkie zwoje Tory z synagogi, aby je spalić. Ceremonia palenia odbyła się na środku rynku. Żydzi, w tym introligator Alman i inni starsi Żydzi, zostali zmuszeni do tańca wokół ognia zwojów Tory.

Niedługo potem wydano rozkaz, że wszyscy Żydzi muszą uzyskać niemieckie dokumenty tożsamości. Kiedy Żydzi przybyli do Magistratu (ratusza), aby uzyskać dokumenty, policja i Folksdeutsche aresztowała kilku z nich. Zabrano ich na posterunek policji, gdzie torturowano ich i zmuszano do picia oleju rycynowego oraz jedzenia zepsutego i zgniłego jedzenia. Niemiecka policja bawiła się, obserwując, jak nieszczęśni Żydzi skarżą się na skurcze żołądka, a następnie brudzą się. Niemcy nadal śmiali się z ofiar i bili je, a następnie w końcu wyrzucili. Wśród tych ofiar byli Majer Kleister i Szmaja Puterman.

Po tym incydencie Żydzi, w tym również ci, którzy powrócili do Nowego Dworu, zaczęli ponownie uciekać do Warszawy.

* Pinkas Nowy Dwor, Memorial book of Nowy-Dwor, 1965.

 

 

 

1939. Most na Wiśle (NDM-Kazuń). Widoczne rozkładane torowisko kolejki wąskotorowej i zamknięte dla ruchu pieszego przejście chodnikiem przez most.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

Październik 1939. Most na Wiśle. Z lewej strony widoczne złożone tory kolejki wąskotorowej.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1939. Niemiecka armata z opisanym na lufie szlakiem bojowym: Gdańsk - bitwa nad Bzurą - Wyszogród - Modlin Fort I - Praga-Warszawa - Nowy Dwór - Modlin Fort II.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 


 

1940 r.
 


- Niemcy odbudowują most drogowo-kolejowy na Narwi, prace prowadzi Towarzystwo Przemysłu Metalowego "K. Rudzki i S-ka". Projektantem w Towarzystwie był inż. Józef Pniak. Po zakończeniu prac przez most ułożono dwa tory (poprzednio był jeden). Kierownikiem prac był Florian Kowalewski. Opuszczaniem czterech kesonów i budową podpór pod drugi tor kierował Jan Martelus.

V. - w mieście utworzone zostaje getto dla ludności żydowskiej. Obejmowało ono teren ograniczony ulicami Modlińską, Piaskową, Szerokołęczną (obecnie Mazowiecka), Warszawską, POW (obecnie Nałęcza) i torem kolejowym. Żydzi mają zakaz poruszania się po mieście. W mieście w wielu miejscach ustawione zostały tablice z napisem "Żydom wstęp wzbroniony".

 

 

W tym miejscu warto wyjaśnić, na czym polegało panowanie niemieckich władz w mieście. Na czele miasta stał burmistrz - Bürgermeister. Burmistrz nie był osobą wybieraną, lecz był powoływany na to stanowisko. Z racji tego stanowiska był on  w o d z e m  gminy, był kierownikiem gminnego aparatu administracyjnego służącego bezpośrednio celom wspólnoty gminnej, jednoznacznie odnoszącej się do wspólnoty narodowościowej, oczywiście niemieckiej. Inny sposób niż powoływanie godziłoby w istotę wodzostwa, sprzeciwiałoby się pojęciu nieograniczonego autorytetu jako wodza. Prócz tego z burmistrzem współdziałał pełnomocnik partii "...w celu zapewnienia harmonii między zarządem miasta a partią" (NSDAP).

Na burmistrza został powołany Beniamin W e n d t, a zajmował to stanowisko przez całą okupację i był jednocześnie rezydentem gestapo, a podlegali mu wszyscy gestapowcy w mieście. Pośród tych hitlerowskich zbrodniarzy, panował nieograniczony nepotyzm, co uwidacznia się szczególnie w rodzinie burmistrza Wendta. Brat Antoni był pracownikiem gestapo w Nowym Dworze i zarazem tłumaczem; Edward służył w żandarmerii w pobliżu Nowego Dworu (nie jest ustalone w jakiej miejscowości); następny z Wendtów - Karol, był członkiem gestapo nowodworskiego i wreszcie nie ustalone jest dokładne pokrewieństwo, czy była to córka burmistrza i siostra wymienionych Wendtów - Lidia Wendt, pracowała jako sekretarka w nowodworskim gestapo.

Urząd burmistrza, czyli Magistrat znajdował się w siedzibie przedwojennego Magistratu przy ul. Warszawskiej 4 (róg ul. Przejazd). W początkowych miesiącach okupacji Nowy Dwór, przemianowano na - Neuhof, a w roku 1942 na Bugmünde *[Ujście Bugu]. W tymże roku nadano nowodworskim ulicom nazwy niemieckie.

Główni oprawcy, gestapo i żandarmeria zajmowały budynek przy obecnej ul. Słowackiego 5. Gestapo nowodworskie podlegało bezpośrednio wyższemu przełożonemu czyli szefowi gestapo rejencji w Ciechanowie Sturmbannfuhrerowi SS Helmutowi Pulmerowi, a po nim Friedrichowi Schultzowi. W nowodworskim gestapo znajdował się też areszt. Przez tenże areszt przewinęło się wielu Polaków, którzy przechodzili ciężkie badania.

By trzymać w ryzach społeczność miasta i okolic, trzeba było wytworzyć atmosferę strachu. I to się udało. M.in. nakazano wybudować na Placu Solnym cztery jednopętlowe szubienice. Arbeitsamt (biuro zatrudnienia) pod dyktando gestapo przydzielił mężczyzn, którzy ćwiczyli jak dokonywać wyroków śmierci przez powieszenie.

Ofiarami tych bezprzykładnych mordów byli nowodworscy Żydzi. Szubienice te po kilku dniach przeniesiono na teren getta. Ustawiono ją przed siedzibą Judenratu - Rady Żydowskiej, a wszystkie egzekucje odbywały się w obecności mieszkańców getta.

Na tych to szubienicach zostali powieszeni czterej Polacy w czerwcu 1942 r. Na czas tej egzekucji, spędzono pod szubienicę mieszkańców miasta, by patrzyli jak postępuje się z "bandytami".

* Ryszard Gołąb - Ilustrowana monografia miasta Nowego Dworu Mazowieckiego z historią Twierdzy Modlin, 2006.

 

 

1940. Widok na zniszczony most na Narwi.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1940. Widok na zniszczony most na Narwi w Modlinie.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1940. Twierdza Modlin, wypalony pozbawiony dachu spichlerz.

źródło grafiki i opisu - Twierdza Modlin / Fortress Modlin

 

 

 

Wiosna 1940.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1940. Niemieckie zdjęcie lotnicze Nowego Dworu datowane na 1 maja 1940.

Obróbka zdjęcia - Gemini 3.

 

 

* źródło grafiki - Andrzej Dziadczak (koloryzowanie, obróbka AI)
 

 

 

 

1940. Neuhof - Nowy Dwór. Powódź z wiosny 1940 r. (jedyna powódź w okresie okupacji hitlerowskiej).

 

 

Powódź z wiosny 1940 r. (to jedyna powódź z okresu okupacji hitlerowskiej), gdy Nowy Dwór nosił nazwę Neuhof. W tle wieża kościoła ewangelicko-augsburskiego. Na pierwszym planie po prawej (rozebrane obecnie) garaże i komórki przy budynku dr Wł. Nawaduńskiego, z lewej dwa okna tego budynku (obecnie Biblioteka Miejska).

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

 

 

1940. Kościół św. Michała Archanioła w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1940. Widok na nieistniejący kościół (dawną cerkiew św. Jerzego) w Modlinie Twierdzy.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1940. Wieża Michałowska.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1940. Neuhof (Nowy Dwór). Widok z cmentarza na miasto.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1940-1941. Obecna ulica Wybickiego widziana z ulicy Warszawskiej, po lewej Park Miejski, a po prawej nieistniejący dziś drewniany budynek (dom Grabmana), w miejscu którego obecnie stoi budynek Cechu.

źródło grafiki i opisu - Rado-NDM, https://fotopolska.eu

 

 

 

1940-1945. Obecna ulica Daszyńskiego. Zdjęcie Nowego Dworu z okresu okupacji hitlerowskiej wykonane przez dr. Hansa Joachima Gerke.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1940. Neuhof - Nowy Dwór. Widok na zniszczone miasto.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1940. Fragment niemieckiej mapy z niemiecką nazwą Nowego Dworu - Neuhof.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1940. Dwa zdjęcia posterunku granicznego między III Rzeszą a Dystryktem Warszawskim Generalnej Guberni na drodze Warszawa - Nowy Dwór w miejscowości Skierdy.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1940. Dowód osobisty - Ausweis - jednej z mieszkanek Neuhof - Nowego Dworu.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1940. Dworzec w Modlinie.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1940. Żołnierze niemieccy na stacji w Modlinie w oczekiwaniu na transport.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1940. Dworzec kolejowy w Modlinie.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1940-1944 r. Żołnierze niemieccy na ul. Ratuszowej (obecnie Warszawskiej) w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1939-1945. Nowy Dwór. Okres okupacji hitlerowskiej. Grupa żołnierzy niemieckich z dziećmi.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1940. Modlin.

Obróbka zdjęcia - Gemini 3.

 

 

 

1940. Widok z obecnej ulicy Partyzantów na tyły kamienic obecnej ulicy Nałęcza 33 i 35. Ówczesny teren żydowskiego getta.

źródło grafiki i opisu - Rado-NDM, https://fotopolska.eu

 

 

 

1940. Drewniany płot nowodworskiego getta na Piaskach.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1940-1942. Widzimy żydowskich mieszkańców miasta z umieszczonymi na ubraniach charakterystycznym łatami (w kolorze żółtym) na piersi. Zdjęcie dr. Hansa Joachima Gerke.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1940. Ówczesny teren żydowskiego getta. Skrzyżowanie ul. Modlińskiej z Legionów i dom Modlińska 11.

źródło grafiki i opisu - https://fotopolska.eu

 

 

Obszar getta w Nowym Dworze.

 

 

Duża część żydowskiej ludności Nowego Dworu przeniosła się do Warszawy bardzo szybko po wybuchu wojny z powodu ciągłych ataków lotniczych na Twierdzę Modlin. Ludzie w Nowym Dworze przeżyli straszne czasy. Wkrótce po zakończeniu działań wojennych wielu z tych z Nowego Dworu powróciło do swoich domów. Ale już kilka dni po powrocie wszyscy mogli zobaczyć, co przyniesie im przyszłość.

Miejscowi Folksdeutsche zostali gubernatorami miasta. Byli to znani przestępcy, bracia Wendt. Rozpoczęli swoją zemstę na Żydach mówiąc: "Żydom żyło się aż za dobrze". Nie było już myśli o otwarciu żydowskiego sklepu i zaczęli porywać mężczyzn do pracy, szczególnie do ciężkiej pracy, do której Żydzi nie byli przyzwyczajeni. Duże brygady robocze złożone z Żydów zostały przydzielone do naprawy mostu nad Narwią. Most został zniszczony przez bombę hitlerowską. W porcie Modlin (stocznia Modlin) Żydzi musieli wykonywać najbrudniejszą robotę w służbie niemieckim żołnierzom. Ich sytuacja była nie do zniesienia i część młodzieży znalazła sposób, aby przekroczyć granicę na stronę sowiecką.

W tym czasie rozeszła się pogłoska, że ​​to głównie mężczyźni będą cierpieć i ich życie będzie zagrożone. Tak więc kobiety mogły być mniej przestraszone. Ze względu na sytuację mężczyzn, kobiety namawiały swoich mężów, aby udali się do Rosji, podczas gdy one zostaną same w mieście i zajmą się swoimi rzeczami. Wielu młodych ludzi, którzy mogliby uciec na stronę sowiecką, pozostało w mieście z lojalności wobec rodziców i rodzin.

Pierwsi wyjechali ci, którzy mieli więcej środków. Kupcy zaczęli potajemnie przenosić swoje towary do Warszawy i tam szukać mieszkań, sądząc, że wojna potrwa jeszcze kilka miesięcy. "W międzyczasie wykorzystamy część pieniędzy" - tak myślano. I tak przetrwamy wojnę.

W Nowym Dworze pozostała wówczas tylko niewielka liczba Żydów - robotnicy i robotnicy ogólni, którzy mówili: "Zawsze pracowałem, więc będę pracował dalej". Pozostali również ci, którzy nie mieli środków na wynajęcie mieszkania w Warszawie ani środków na przeżycie. W krótkim czasie w Nowym Dworze pozostało zaledwie kilkuset Żydów.

Ci Żydzi, którzy pozostali, musieli wykonywać najgorszą pracę przymusową. Polacy [sic] i Niemcy okradli ich ze wszystkiego i przejęli wszystkie żydowskie sklepy i warsztaty. Mocno uderzyły w nich arbitralne prawa, które wkrótce zostały surowo egzekwowane stwierdzając, że Żydzi muszą naszyć na lewej piersi i prawym ramieniu żółte łaty wstydu o szerokości dziesięciu centymetrów; że Żydom nie wolno chodzić po chodnikach, ale mogą chodzić tylko po krawężniku; że Żyd musi zdjąć czapkę przed każdym Niemcem; a wszystkie żydowskie instytucje, bożnice, domy nauki (Beis Medrash) i łaźnie rytualne muszą zostać zniszczone, aby nie było śladu niczego żydowskiego. Ludność żydowska była tym bardzo zdemoralizowana. Ze wstydu każda osoba starała się unikać drugiej. Upokorzenie było nie do zniesienia. Ale powoli ludzie zaczęli się przyzwyczajać do rozkazów Hitlera i niekończących się dekretów.

W grudniu 1939 roku odbyło się autodafe. Zebrano wszystkie zwoje Tory i księgi żydowskie (seforim), a następnie w mroźny dzień zgromadzono wszystkich mężczyzn żydowskich na rynku, kobiety i dzieci również. Wszyscy mężczyźni zostali zmuszeni do założenia szali modlitewnych (taleisim), a "ceremonia" rozpoczęła się, gdy Mendel Frankel otrzymał "zaszczyt" podpalenia zwojów Tory i ksiąg żydowskich. Stojący dookoła Niemcy zaczęli się śmiać: Oto żydowski Bóg płonie! I wszyscy zostali zmuszeni do tańca wokół ognia i śpiewania piosenek, które naziści swoimi gumowymi pałkami zmuszali Żydów do śpiewu, zaczynając od Hatikvy , a następnie przechodząc do innych piosenek o tematyce antysemickiej.

Uroczystość z pewnością zakończyłaby się wieloma żydowskimi ofiarami, gdyby nie zbieg okoliczności, że akurat w tym momencie przechodził obok oficer z Twierdzy Modlin. Kiedy zobaczył tę makabryczną scenę, jak Żydzi biegają przez ogień i śpiewają, nakazał im się zatrzymać. Wszyscy opuścili rynek i wrócili do domów.

Każdego dnia sytuacja się pogarszała, a każda noc stawała się coraz bardziej przerażająca. Naziści rozpoczęli nocne ataki z zaskoczenia, rabując, niszcząc, walcząc, a następnie uciekając. To ponownie zmusiło pozostałych Żydów do ucieczki z miasta. Niektórzy udali się do Warszawy, niektórzy do Legionowa, gdzie było jeszcze spokojniej. Żydzi cierpieli o wiele bardziej w Nowym Dworze, ponieważ była to baza z dużą obecnością wojska, żandarmerii i oddziałów Gestapo.

Później, gdy w Warszawie utworzono Generalne Gubernatorstwo, a punkt osiem kilometrów za Nowym Dworem został wyznaczony jako granica Trzeciej Rzeszy, zaczęła się nowa plaga, straż graniczna, z całym zestawem nowych nieszczęść. Całe miasto było pełne tysięcy nazistów w różnych mundurach i we wszystkich kolorach, ale dla nas Żydów, wszystko było jednym kolorem.

Pewnej nocy w styczniu 1940 roku miejscowi Folksdeutsche, pod dowództwem burmistrza Wendta, przeprowadzili masowe aresztowania Żydów, a także uwięzili w więzieniu w Nowym Dworze około trzydziestu Żydów. Wśród nich był krawiec Chaim Abramczyk i fryzjer Chaim Gurecki. Morderczo pobili aresztowanych. Dwa dni po aresztowaniu zażądano od miasta "kontrybucji" w wysokości 50 000 złotych jako okupu za więźniów, grożąc, że wszyscy zostaną rozstrzelani, jeśli pieniądze nie zostaną zebrane na czas.

Jak mogli zebrać tak kolosalną sumę pieniędzy? W tym czasie nie było już nikogo, kto miałby takie pieniądze. W mieście zostali tylko biedacy, ponieważ to byli ludzie, którzy nie mieli środków, aby uciec do Warszawy. Sytuacja była bardzo napięta, a Żydzi zaczęli zbierać ostatnie rzeczy. Niektórzy przynieśli obrączki ślubne, zegarek lub ostatnie monety i z nimi udali się do Warszawy, do byłych mieszkańców Nowego Dworu, którzy mieli środki, aby szukać pomocy. W ciągu tygodnia udało im się zebrać część niezbędnych pieniędzy i delegacja udała się na negocjacje z nazistowskimi bandytami, aby spróbować ich udobruchać tą sumą pieniędzy. Ale dopiero po usilnych prośbach udało im się uwolnić więźniów, w stanie półżywym i prawie nie przypominającym niczego ludzkiego. Ci, którzy zostali uwolnieni, natychmiast opuścili Nowy Dwór.

W tamtych czasach, gdy liczba Żydów w Nowym Dworze była coraz mniejsza, wydano zarządzenie, że wszyscy muszą zaopatrzyć się w przepustki niemieckie i miały być opieczętowane odciskiem palca. Ci, którzy tam jeszcze byli, dostawali te przepustki, ale ci, którzy już wyjechali, nie, i tak tracili swoje prawa jako obywatele Nowego Dworu.

* Pinkas Nowy Dwor, Memorial book of Nowy-Dwor, 1965.

 

 

 

1939-1940. Teren dawnej stacji kolejowej w Nowym Dworze Mazowieckim.

źródło grafiki i opisu - https://fotopolska.eu

 

 

 

1940. Widok na twierdzę Modlin z lotu ptaka.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1940. Widok z wieży czerwonej na spichlerz i zbieg Wisły i Narwi.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1940. Drewniany most na 500 palach wybudowany przez niemieckich saperów na Narwi.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1940. Most tymczasowy oraz częściowo zniszczona zabudowa Stoczni Modlińskiej Państwowych Zakładów Inżynierii.

 

 

 

1940. Modlin Twierdza. Pomnik pancerniaków.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1940. Widok z rynku w kierunku skrzyżowania ulic Zakroczymskiej i Daszyńskiego, obecnie skwer Dobrogosta.

źródło grafiki i opisu - Rado-NDM, https://fotopolska.eu

 

1940-1945. Rynek między obecnymi ulicami Warszawską - Zakroczymską - Magistracką i Daszyńskiego w czasie okupacji hitlerowskiej. Na środku Rynku studnia pompowa.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1940-1942. Neuhof Markplatz.

źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

 

 

 

1940. Zniszczenia w Nowym Dworze - widoczne domy to dawna ul. Przeskok - obecna ul. Okrzei 1/3/5.

źródło grafiki - Kalo NDM

 

 

 

Robert Adam Nitschmann.

Urodził się 26 października 1892 r. w Ludwinowie k/Marianpola jako syn Jana, nauczyciela i właściciela majątku Udziejek na Suwalszczyźnie i Orylii z domu Schulz. W latach 1902 - 1913 uczęszcza do gimnazjum w Suwałkach, gdzie 6 czerwca 1913 r. zdaje maturę i rozpoczyna studia teologiczne w Dorpacie, które kończy w 1917. Święcenia kapłańskie uzyskał w Moskwie w dniu 14 kwietnia 1918, gdzie pracuje jako wikary przez następne dwa lata. W Moskwie bierze ślub Norą Leye i w 1922 roku wraca do Warszawy. W latach 1923-1929 jest pastorem w Pułtusku, a następnie w latach 1929-1939 w Nowym Dworze, gdzie z jego inicjatywy zostaje wybudowana i poświęcona w 1937 r. kaplica na miejscowym cmentarzu ewangelickim. W tym samym roku zostaje wybrany na konseniora diecezji warszawskiej. Po wybuchu wojny przenosi się do Warszawy. W dniu 15 listopada 1939 r. aresztowany przez gestapo w mieszkaniu w Warszawie przy ul. Tamka 20. Zarzucano mu walkę z szerzącym się w jego parafii hitleryzmem. Początkowo przebywał w centralnym areszcie na Daniłowiczowskiej, a następnie na Pawiaku. W dniu 2 maja 1940 r. zostaje wywieziony do obozu koncentracyjnego Sachsenhausen k/ Oranienburga wraz z pierwszym transportem 824 więźniów z grona polskiej inteligencji aresztowanych w ramach "Intelligenzaktion". W transporcie byli także m.in. inni zasłużeni dla kościoła ewangelickiego i Polski: ksiądz profesor Edmund Bursche, architekt Teodor Bursche, i adwokat Alfred Bursche (wcześniej bo już w styczniu 1940 r. znalazł się w tym obozie jako więzień o numerze 166 ksiądz biskup polskiego Kościoła Ewangelickiego Juliusz Bursche, zamordowany w Berlinie 20 lutego 1942 r.). W KL Sachsenchausen w dniu 4 maja 1940 r. nazwisko Adama Nitschmana widnieje pod pozycją 567. Pastor Robert Nitschmann umiera w obozie w wyniku zapalenia płuc i wyczerpania 23 czerwca 1940 r. Urna z prochami, przesłanymi żonie, została umieszczona w kaplicy na nowodworskim cmentarzu ewangelickim.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1940. Most Pancera na Narwi.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

1940. Most Pancera na Narwi.

 

 

Instytut Pamięci Narodowej - https://inwentarz.ipn.gov.pl

 

Akten der Geheimen Staatspolizei. Staatspolizei(leit)stelle Zichenau über Konarski Jadwiga, geb. 14.10.05
[Akta w sprawie: Jadwiga Konarska z d. Dąbrowska, ur. 14-10-1905 r., Wanda Zaleska z d. Konarska, ur. 31-03-1904 r.; Polki zatrudnione do pomocy w aptece prowadzonej przez Niemca, przesiedleńca z Litwy w m. Neuhof (Nowy Dwór Mazowiecki) i upomniane przez Gestapo (w związku ze skargą właściciela apteki) przed grożącym im aresztowaniem i zesłaniem do obozu koncentracyjnego w przypadku dalszego sabotowania pracy i antyniemieckiego zachowywania się w miejscu pracy]

Geheime Staatspolizei Zichenau. Personalien: Gorski Samuel Stanislaw, geb. 31.5.1902
[Akta w sprawie: Samuel Stanisław Gorski / Górski, imię ojca: Michał, ur. 31-05-1902 r.; aresztowany w dniu 22-02-1940 r. pod zarzutem nieprzestrzegania przepisów prawnych III Rzeszy odnośnie osób narodowości żydowskiej (przekraczanie granicy z GG, zatajenie pochodzenia); osadzony w więzieniu w Nowym Dworze Mazowieckim (Neuhof), a następnie w wychowawczym obozie pracy w Działdowie (AEL Soldau), w dniu 28-12-1940 r. w KL Sachsenchausen, w dniu 07-08-1941 r. w KL Ravensbrück, gdzie zmarł 18-05-1942 r.]

[Akta w sprawie: Stefan Pietrowicz, ur. 20-02-1917 r.; aresztowany w dniu 14-12-1940 r. pod zarzutem sfałszowania dokumentu przejazdu (Passierschein) i osadzony w areszcie komisariatu policji granicznej w m. Neuhof (Nowy Dwór), skąd zbiegł 13-04-1941 r.]

[Akta w sprawie: Antoni Suchożewski, ur. 25-12-1908 r.; aresztowany prewencyjnie w Nowym Dworze (Neuhof) w dniu 06-04-1940 r. w ramach akcji wymierzonej przeciwko inteligencji polskiej; osadzony w obozie przejściowym w Działdowie (Durchgangslager Soldau), a następnie 18-04-1940 r. przeniesiony do KL Dachau]

Akten der Geheimen Staatspolizei. Staatspolizei(leit)stelle Zichenau über Bornstein Abraham, geb. 5.1882
[Akta w sprawie: Abraham Bornstein, ur. maj 1882 r.; aresztowany w dniu 08-04-1940 r. pod zarzutem nielegalnego powrotu z wysiedlenia do Rzeszy (z GG do dawnego miejsca zamieszkania w m. Neuhof), a następnie skazany na karę śmierci]

[Akta w sprawie: Stanisław Gołębiowski, imię ojca: Wacław, ur. 24-04-1899 r.; aresztowany w dniu 24-05-1940 r. pod zarzutem antyniemieckiej działalności przed wybuchem wojny i osadzony w więzieniu w m. Neuhof (Nowy Dwór), 08-08-1940 w KL Sachsenhausen, a następnie w KL Dachau, gdzie zmarł 22-03-1942 r.]

[Akta w sprawie: Leib Hirschfang, ur. 1892 r.; aresztowany 08-04-1940 r. przez straż graniczną Modlin-Neuhof pod zarzutem nielegalnego powrotu na teren Rzeszy (po wysiedleniu do GG); w dniu 16-04-1940 r. skazany przez Sąd Doraźny Tajnej Policji Państwowej w Ciechanowie (Standgericht der Geheimen Staatspolizei - Staatspolizeistelle Zichenau) na karę śmierci]

Akten der Geheimen Staatspolizei. Staatspolizei(leit)stelle Zichenau über Miloszewski Celestyn, geb. 6.4.10
[Akta w sprawie: Celestyn Miłoszewski, imię ojca: Bronisław, ur. 06-04-1910 r.; aresztowany w Warszawie w dniu 26-07-1940 r. pod zarzutem antyniemieckiej działalności i osadzony w areszcie Komisariatu Policji Granicznej w Nowym Dworze-Modlinie (Grenzpolizeikommissariat (GPK) Neuhof-Modlin)]

Akten der Geheimen Staatspolizei. Staatspolizei(leit)stelle Zichenau über Ostrowski Helene, geb. 10.3.09
[Akta w sprawie: Helena Ostrowska, imię ojca: Józef, ur. 10-03-1909 r.; aresztowana pod zarzutem antyniemieckich wypowiedzi przez funkcjonariuszy Komisariatu Policji Granicznej w Modlinie-Nowym Dworze (Grenzpolizeikommissariat (GPK) Modlin-Neuhof) w dniu 27-04-1940 r. i osadzona w obozie przejściowym w Działdowie (Durchgangslager Soldau)]

Geheime Staatspolizei Zichenau. Personalien: Koziel Kasimierz, geb. 1.3.1903
[Akta w sprawie: Kazimierz Kozieł, imię ojca: Wawrzyniec, ur. 01-03-1903 r., aresztowany w dniu 28-10-1940 r. pod zarzutem nielegalnego rozpowszechniania polskich broszur konspiracyjnych i osadzony w areszcie komisariatu policji granicznej w Modlinie-Nowym Dworze (Grenzkommissariat, "Greko" Modlin-Neuhof), a następnie 19-02-1941 r. w KL Auschwitz, gdzie zmarł 29-06-1941 r.]

Akten der Geheimen Staatspolizei. Staatspolizei(leit)stelle Zichenau über Weißmann Fischl, geb. 5.2.92
[Akta w sprawie: Fischel Weißmann / Weisman, ur. 05-02-1892 r., aresztowany w dniu 04-03-1940 r. przez straż graniczną (Grenzkommissariat, "Greko" Modlin - Neuhof) w ramach represji wobec osób narodowości żydowskiej pod zarzutem obrazy Führera; skazany na karę śmierci przez sąd doraźny (Standgericht) na sesji wyjazdowej w Soldau (Działdowie) dnia 07-04-1940 r.]

Akten der Geheimen Staatspolizei. Staatspolizei(leit)stelle Zichenau über Ficzer Josef, geb. 25.9.17
[Akta w sprawie: Józef Ficzer / Fiszer, imię ojca: Michał, ur. 25-09-1917 r.; aresztowany w dniu 29-07-1940 r. pod zarzutem przemytu oraz podawania się za Volksdeutscha i urzędnika Gestapo; osadzony w areszcie komisariatu policji granicznej w Modlinie-Nowym Dworze (Grenzkommissariat, "Greko" Modlin-Neuhof); skazany 10-10-1940 r. przez Sąd Obwodowy w Płońsku na karę 2 lat więzienia]

Akten der Geheimen Staatspolizei. Staatspolizei(leit)stelle Zichenau über Braf Moizek, geb. 1.10.78
[Akta w sprawie: Moszek Broff / Braf / Braff, imię ojca: Mates, ur. 01-10-1878 r.; aresztowany w ramach represji wobec osób narodowości żydowskiej (wysłał listy z prośbą o pomoc do amerykańskich Żydów w Chicago i Filadelfii); osadzony 22-11-1940 r. w areszcie w Modlinie-Nowym Dworze (Modlin-Neuhof), 09-01-1941 r. w obozie przejściowym w Działdowie (Durchgangslager Soldau), gdzie zmarł 17-01-1941 r.]

Geheime Staatspolizei Zichenau. Personalien: Mika Stanislaus, geb. 8.4.1906 u. Andere
[Akta w sprawie: Stanisław Mika, imię ojca: Franciszek, ur. 08-04-1906 r. i inni; aresztowany w dniu 18-07-1940 r. pod zarzutem przemytu i osadzony w areszcie w m. Neuhof (Nowy Dwór), gdzie został zwerbowany jako agent Gestapo; po zwolnieniu z aresztu współpracy nie podjął i został aresztowany ponownie 27-08-1940 r. podczas przekraczania granicy z Rzeszą, a następnie osadzony 17-03-1941 r. w obozie przejściowym w Działdowie (Durchgangslager Soldau), dnia 22-05-1941 r. w KL Auschwitz, gdzie zmarł 12-02-1942 r.]

 

 


Greko: Jest to skrót od Grenzkommissariat/Grenzpolizeikommissariat (Komisariat Graniczny). Była to jednostka Gestapo (Tajemnej Policji Państwowej), która operowała na terenach przygranicznych.

Jednostka Greko Modlin (Neuhof/Bugmünde) zapisała się w historii jako jeden z najbardziej brutalnych organów ścigania w tym regionie. Do ich głównych zadań należało:

- Likwidacja Getta: Nadzorowali wywózki żydowskich mieszkańców Nowego Dworu Mazowieckiego (Bugmünde) do obozu zagłady Auschwitz-Birkenau.

- Terror w Forcie III: Greko było odpowiedzialne za aresztowania i transporty więźniów do pobliskiego Fortu III w Pomiechówku, który był miejscem masowych egzekucji i nieludzkich tortur.

- Zwalczanie Ruchu Oporu: Ścigali członków polskiego podziemia oraz osoby próbujące szmuglować żywność przez granicę między Generalnym Gubernatorstwem a terenami wcielonymi do Rzeszy.


Termin ten pojawia się najczęściej w:

- Aktach IPN (Instytutu Pamięci Narodowej).

- Listach transportowych do obozów koncentracyjnych (np. Stutthof, Mauthausen czy Auschwitz), gdzie jako jednostkę dokonującą aresztowania wpisywano właśnie „Greko Bugmünde”.

- Relacjach ocalałych z Fortu III w Pomiechówku.

 

 

 

1941 r.

 

1941. Dzieci z Płońska w nowodworskim getcie.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Widok nowodworskiego getta na Piaskach.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

Jehudis Przenica, urodzona w Nowym Dworze Mazowieckim, miała 8 lat, kiedy wybuchła wojna. W 1941 r. hitlerowcy zabrali ją wraz z jej babcią Witą do obozu w Pomiechówku (jej rodzice byli w GG). Z obozu wyratował dziewczynkę Arnold Boldin - volksdeutsch z Nowego Dworu Mazowieckiego, dawny bliski znajomy jej ojca. Wróciwszy do Nowego Dworu Mazowieckiego Jehudis udała się na plebanię do proboszcza. Opowiedziała księdzu o wydostaniu się z obozu i prosiła o pomoc. Proboszcz ukrył dziewczynkę w swoim domu, a po pewnym czasie wydał jej metrykę urodzenia na nazwisko Krystyna Pawłowska. Źli ludzie donieśli jednak Niemcom, że na plebanii ukrywa się żydowskie dziecko. Żandarmi przyszli i zażądali od księdza wydania dziewczynki. Proboszcz zaprzeczył ukrywaniu żydowskiego dziecka, a żandarmi go zmasakrowali. Kiedy oprawcy opuścili mieszkanie, ksiądz poprosił gospodynię, aby przyprowadziła do niego dziewczynkę. Moment spotkania się z księdzem, po odejściu żandarmów Jehudis Przenica (Krystyna Pawłowska) wspomina następująco: "Podchodząc do mojego opiekuna-księdza zauważyłam, że leży w kałuży krwi. Na ten widok zemdlałam. Kiedy wróciłam do przytomności, ksiądz z ledwością podniósł zakrwawioną, rękę, pogłaskał mnie po twarzy, po czym poprosił gospodynię, ażeby się mną opiekowała jak rodzona matka. Było to pożegnanie księdza ze mną. Na moich oczach ksiądz zmarł" *[Jehudis Przenica, A kind off di wegn, (Dziecko na rozdrożu), [w:] Pinkas Nowy Dwór, s. 346-348. Nazwiska księdza nie udało się ustalić.].

* Michał Grynberg - Żydzi w rejencji ciechanowskiej 1939-1942, 1984.

 

Maria Możdżyńska - Z okresem okupacji wiąże się pewne mało znane wydarzenie z życia księdza Jóźwika. Przypominamy, że do 1942 r. na terenie Nowego Dworu istniało getto. Za ukrywanie w tym czasie Żydów groziło śmiercią. O tym, że proboszcz Henryk Jóźwik ukrywał na plebanii żydowską dziewczynkę zachowały się dwie relacje. Pierwsza stwierdza sucho, że kapłan został wezwany na Gestapo i oskarżony o to, że ukrywa wroga III Rzeszy. Tam szczuto go psami domagając się by wydał żydowskie dziecko. Ciężkie pobicie i dotkliwe pogryzienie nie załamały księdza Jóźwika, Żydówka ocalała. Druga relacja pochodzi od ocalonej Jehudis Przenicy. W sugestywny sposób opisywała ona jak dla zachowania kamuflażu śpiewała w kościele św. Michała. Jej opowieść kończy się jednak nieco inaczej niż powyższa. Do dziś Jehudis Przenica twierdzi, że na plebanię wtargnęli gestapowcy. Chwilę wcześniej ksiądz polecił gospodyni by wyprowadziła i schowała dziecko, po które przyszli. Jehudis nie widziała co działo się po jej wyjściu. Po pewnym czasie gospodyni wprowadziła ją do pomieszczenia, w którym na podłodze leżał pobity, zakrwawiony kapłan. Miał on ostatkiem sił pobłogosławić dziewczynkę po czym skonał. Odesłana z Nowego Dworu Jehudis przeżyła wojnę, jej wspomnienie zostało spisane, ale nie użyto w nim nazwiska księdza Jóźwika. Dla bezpieczeństwa dziecku go nie podano. Do dziś, można więc usłyszeć opowieść o tym jak proboszcz z Nowego Dworu oddał życie by uratować małą Żydówkę.

 

 

 

1941. Niemieccy żołnierze na tle zniszczonego kościoła (d. cerkwi) pw. św. Barbary w Modlinie.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1941. Zniszczone wnętrze kościoła garnizonowego w Modlinie.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1941. Koperta wysłana z Neuhoff (Nowego Dworu Maz.) przez Artura Stobbe, mistrza stolarskiego (stolarka budowlana i meblowa) do Drukarni Rzeszy w Berlinie.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1941. Pocztówka z życzeniami imieninowymi przesłanymi pani Reginie Perzyńskiej mieszkającej w Neuhof (Nowym Dworze) ul. Nowodworzanka 17 od przebywającego w niewoli niemieckiej Henryka.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1941. Wykaz niektórych firm z zakresu handlu, usług i produkcji działających w Neuhof (Nowym Dworze).

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1941-1944. Z sowieckiej mapy - Modlin, Nowy Dwór i okolice.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 


Wojsko niemieckie weszło do Nowego Dworu 30 IX 1939. Od tego dnia zaczęły się prześladowania ludności polskiej i żydowskiej. Tragiczną sytuację pogłębiało pojawienie się w mieście wielu volksdeutschów; byli to dotychczasowi sąsiedzi, znajomi i współpracownicy tych, których zaczęto prześladować. Nowodworzanie wpisywali się na niemiecką listę narodowościową z różnych powodów. Niektórzy robili to z własnej nieprzymuszonej woli, inni z chęci zysku, jeszcze inni pod przymusem. Te osoby, które nie chciały podpisać volkslisty nowe władze wysyłały do obozów koncentracyjnych. Tak było m.in. z rodziną Sztokmanów. Swoją przyjazną dla Polski postawę pastor Nitschman przypłacił wywózką do obozu koncentracyjnego w Sachsenhausen gdzie zmarł na zapalenie płuc i z wycieńczenia 26 VI 1940 r. Po włączeniu Nowego Dworu do III Rzeszy zlikwidowano wszystkie instytucje i stowarzyszenia społeczne. W zarządzie miasta stanowiska zajęli volksdeutsche, rzadziej Niemcy przybyli na te tereny z Prus Wschodnich. Podobnie było ze stanowiskami w straży celnej i policji. Sklepy i przedsiębiorstwa będące własnością Żydów również przekazano volksdeutschom. Od pierwszych dni okupacji bardzo złą sławą cieszyło się nowodworskie gestapo. Gestapowcami były osoby pochodzenia niemieckiego z Nowego Dworu i okolic. Gestapo zajęło dom Mundlaka na ul. Słowackiego i ulokowało w jego podziemiach więzienie śledcze. Jako szczególnie bezwzględni i okrutni zapisali się w pamięci volksdeutsche stanowiący obsadę hitlerowskiego obozu śledczo-karnego w Pomiechówku w III Forcie. Obóz ten początkowo przeznaczony dla osób pochodzenia żydowskiego szybko zmienił się w obóz śmierci dla Polaków z najbliższych okolic.

* Maria Możdżyńska

 

 

W getcie nowodworskim

Do 17 czerwca 1941 r. wszyscy Żydzi musieli opuścić swoje domy w mieście i udać się do "klatki", czyli getta. To właśnie tutaj rozpoczął się straszny rozdział nazistowskiego terroru.

Gdy tylko przekroczyliśmy mury getta, wszyscy poczuliśmy się, jakby byli w więzieniu. Bramy były zorganizowane i strzeżone przez Niemców. Stłoczenie tak ogromnej liczby ludzi na tak małym obszarze i najgorsze warunki życia sprawiły, że tylko niewielka liczba osób szła do pracy w tych pierwszych kilku dniach. Ponadto prace nad budową lotnisk prawie ustały po tym, jak weszliśmy do getta. Tylko kilku Żydów, a ja byłem jednym z nich, miało "szczęście" nadal pracować w lepszej pracy. I tak mogłem opuszczać getto każdego dnia. W getcie panowała straszna panika, ponieważ widzieliśmy chaos i upadek naszego życia. Nie było perspektyw na żadne zarobki, a przez pierwsze kilka dni do getta nie przywożono żadnego jedzenia. Wyglądało na to, że Żydzi zostali tu przywiezieni, aby powoli ich unicestwić.

Kilka dni później nastąpiła pewna zmiana i nagle stało się "za dobrze". Niemcy poinformowali nas, że w getcie musi zostać utworzona niezależna instytucja żydowska, która będzie nazywana "Judenrat". Budynek został całkowicie opróżniony, aby umożliwić wszystkie wydziały i biura dla żydowskiego starszego, sekretarza, skarbnika i innych mniejszych stanowisk. Utworzono również żydowską policję, a na jej komendanta Niemcy mianowali znaną postać przestępczą Shloime Morde. Jeśli chodzi o żydowskiego starszego, Niemcy zdecydowali się na Rotsztajna, ponieważ zawsze pracował nad sprawami miejskimi. Był bardzo szanowaną osobą i z tego powodu w rzeczywistości nie mógł utrzymać tego stanowiska. Druga znana postać podziemnego świata z Nowego Dworu, Jisroel Skrobak, który był przyjacielem słynnego nazisty Wendta, otrzymał stanowisko nadzorcy nad wszystkimi zapasami dla getta. Dzięki tej pracy zarobił dużo pieniędzy kosztem wyczerpanych i głodnych Żydów. Otworzył piekarnię w byłej piekarni Cohena, a także sklep spożywczy w dawnym sklepie spożywczym Eta Baila Rajchmana i zaczął czerpać zyski z przestępstwa. Powoli, wszystkim tym w getcie, którzy się zgłosili, zaczął dawać dzienną rację 330 gramów chleba, który był pieczony z mielonych kasztanów z dodatkiem odrobiny mąki kukurydzianej. Ale tak naprawdę, w celu wypieku tego chleba Niemcy dawali 80% mąki kukurydzianej i 20% mąki kasztanowej, ale ten oszust robił chleb tak, jak chciał. Chleb był bardzo gorzki, ale jedliśmy go, ponieważ nie mieliśmy wyboru. Przy tych warunkach głodu, nawet to było dobre.

Nie warto mówić o dystrybucji innych artykułów spożywczych. Były one naprawdę na żałosnym minimum, 500 gramów czarnej mąki miesięcznie. Mięso rozdawał Sone Helfenbajn. A na każdą osobę przypadało 120 gramów mięsa końskiego miesięcznie. A i to czasami nie było zapewnione. Za dodatkowe produkty płaciliśmy cenę oficjalną, a kto miał środki, dostawał inne produkty od przemytników po zupełnie innej cenie, na przykład dwie marki za kilogram chleba.

Bramy pilnowała policja żydowska. Stałe pilnowanie bramy powierzono Chaimowi Jaczkowi, który pilnie wykonywał rozkazy niemieckie.

Gdy wybuchła wojna między Niemcami a Rosją, Żydzi tańczyli z radości i całowali się na ulicach. Ludzie mieli nadzieję i byli pewni, że ich problemy się skończą i że za około tydzień wszyscy zostaną wyzwoleni, mimo że front był jeszcze oddalony o kilkaset kilometrów. Ale rozczarowanie było ogromne, gdy po około trzech dniach dowiedzieli się, że Niemcy faktycznie posuwają się naprzód. Wieści o ogromnych zwycięstwach armii niemieckich na froncie rosyjskim dotarły do ​​nas wszystkich jak piorun. Ostatnie nadzieje prysły, a całe getto pogrążyło się w depresji. W getcie przebywało wówczas około 3000 Żydów.

W getcie znajdował się specjalny szpital dla chorych Żydów, zatrudniający pielęgniarki żydowskie. Kierownictwo medyczne szpitala sprawował znany polski chirurg Dżurawski, który wiele zrobił dla Żydów.

Niedługo po wejściu do getta wybuchła epidemia tyfusu. Z powodu ciasnoty i niehigienicznych warunków ponad połowa populacji getta zaraziła się tyfusem, a wielu zmarło. Josek Gerszon wykazał się wielkim oddaniem tym w szpitalu poprzez swoją niestrudzoną pracę z masami chorych ludzi.

Niemcy obawiali się, że epidemia tyfusu nie przeniesie się na wojsko, więc wydali rozkaz Aktzia, aby przeciwdziałać tyfusowi: "parowka" ("turecka łaźnia") w getcie; wszystkie ubrania i przedmioty miały przejść proces parowania za pomocą specjalnej maszyny, która została w tym celu sprowadzona do getta. Ustalono również, że wszyscy mieszkańcy getta będą musieli przejść również przymusową kąpiel.

Nie można zapomnieć tego konkretnego poranka, kiedy wszyscy Żydzi byli zgromadzeni, mężczyźni, kobiety i dzieci, i wszyscy zostali zabrani do kąpieli w Wiśle. Mężczyźni i kobiety byli zmuszani do kąpieli razem, ścigani przez niemieckich strażników z pałkami w rękach. Wtedy byliśmy świadkami prawdziwej niemieckiej kultury. Wielu zachorowało z powodu tej obraźliwości i upokorzenia.

Aktzia w getcie

6 lipca usłyszeliśmy głośne zamieszanie w getcie. Wkrótce wszyscy się obudzili i zobaczyli, co się dzieje. Miała nastąpić Aktzia. Całe getto zostało otoczone przez SS, Gestapo, policjantów i innych przeklętych ludzi. Otworzono bramę na rynek i wydano rozkaz, że w ciągu dziesięciu minut całe getto musi zostać opróżnione. Każdy, kto zostanie, zostanie rozstrzelany. Groza i chaos były nie do opisania. Wszyscy wstali z łóżek i pobiegli do bramy. Tam zostaliśmy "powitani" przez SS i ich wielkie psy, które ustawiły się po obu stronach bramy, aż do rynku.

Wielu zmarło w wyniku pobić jeszcze przed dotarciem na rynek. Gestapo weszło do getta i każdego, kogo zobaczyło, zadźgało nożami. Małe dzieci, których matki nie mogły złapać wystarczająco szybko, wyrzucano przez okna. Całe getto pływało w rzece krwi. Ręce i nogi były rozrzucone jak kamienie na drogach. Później wszystkie te ciała zebrano na deski i wywieziono na cmentarz żydowski. Na rozkaz grabarz pochował wszystkie te ciała we wspólnym grobie, a gdy skończył, zastrzelili go i wrzucili do tego samego grobu.

Aktzia na rynku trwała ponad cztery godziny. Celem było wyselekcjonowanie 750 Żydów z 3000, którzy mieli pozostać w getcie. Przeprowadzono selekcję i oddzielono wszystkich, którzy przedostali się do getta i nie mieli niemieckiego paszportu z odciskami palców. Usunięto również wszystkich starszych ludzi .

Tylko ci, którzy pracowali w wojsku, mieli "szczęście" pozostać w tyle za młodszymi mężczyznami i kobietami. Moja żona i ja byliśmy wśród tych szczęśliwych 750 osób.

O ósmej rano Aktzia się skończyła i ponad 2000 osób wywieziono w kierunku drogi do Modlina, ale dokąd jechali, nikt nie wiedział. My, szczęśliwcy, jak nas nazywało Gestapo, usłyszeliśmy, że wybranych 750 zostanie wpuszczonych do getta, a wszyscy, którzy przekroczą limit 750, zostaną rozstrzelani.

Pod czujnym okiem SS-manów i ich wielkich psów, zostaliśmy odwiezieni tą samą drogą, z powrotem do getta.

Trudno opisać nastrój tych Żydów, którzy wrócili do getta. Wróciły tylko części rodzin, a drżenie i płacz trwały cały dzień. Każdy w swoim bólu chciał wiedzieć, dokąd zabrali jego bliskich.

* Pinkas Nowy Dwor, Memorial book of Nowy-Dwor, 1965.

 

 

OBÓZ-WIĘZIENIE W POMIECHÓWKU

Na terenie rejencji ciechanowskiej był też obóz-więzienie w Pomiechówku, niedaleko Nowego Dworu Mazowieckiego. W dokumentach niemieckich obóz ten był określany jako Polizei Gefängnis, podległy gestapo w Nowym Dworze. W niektórych materiałach okupacyjnych spotyka się także inne określenia, najczęściej więzienie karno-śledcze. W okresie, kiedy hitlerowcy osadzili w Pomiechówku ponad 6000 Żydów (1941 r.) za nielegalny pobyt w różnych miejscowościach rejencji ciechanowskiej, obóz ten nazywano gettem żydowskim. Najtrafniejsze określenie, najlepiej chyba oddające jego charakter, występujące w dokumentach ruchu oporu to: "obóz śmierci w fortach Pomiechówka k. Nowego Dworu Mazowieckiego".

Obóz w Pomiechówku zajmował III fort przedwojennego kompleksu umocnień twierdzy modlińskiej, o powierzchni około 5 ha. Po zakończeniu działań wojennych w 1939 r. Niemcy przez pewien czas internowali tu jeńców wojennych, a później (luty-kwiecień 1940 r.) był tam. obóz dla przesiedleńców.

Pierwszymi więźniami obozu w Pomiechówku - od 1 III 1941 r. byli mariawici i mariawitki z klasztoru w Felicjanowie k. Płocka oraz pensjonariusze z miejscowego zakładu dla starców i kalek - ogółem 131 osób. Z kolei przywieziono tam Żydów. Ogólna liczba więźniów wynosiła wówczas około 400 osób. W marcu 1941 r. teren ten został ogrodzony drutem kolczastym; obwód tego ogrodzenia wynosił ok. 1,5 km.

Obóz w Pomiechówku składał się z właściwego fortu i szeregu mniejszych bunkrów. Większość pomieszczeń znajdowała się głęboko pod ziemią (dwie kondygnacje), pilnowanych dniem i nocą przez wachmanów, przy pomocy tresowanych psów policyjnych. Cele (na 150-200 osób) były stale przepełnione. Więźniowie sypiali na mokrej, cementowej podłodze. Antysanitarne warunki, głód oraz terror stosowany przez strażników powodowały wysoką śmiertelność. Jan Bojarski, więzień tego obozu, relacjonuje: "Wypuszczano nas tylko na posiłki. Wtedy wypuszczano psy, które rzucały się na więźniów i kogo dopadły, to zagryzły na śmierć. Szybko trzeba było zjadać i zanim ostatni otrzymał posiłek, to odganiano wszystkich kijami i pędzono do celi. Warunki higieniczne były potworne. Po nocy kilka trupów wynoszono z celi".

Środek terenu stanowił plac, na którym odbywały się egzekucje - rozstrzeliwania lub wieszania. Stojąca tam szubienica miała 19 m długości, na której hitlerowcy jednorazowo wieszali 49 więźniów. Plac ten był połączony - przez nasyp z drugim, gdzie tracono Żydów. Miejscem ich kaźni była też osławiona "górka", na którą prowadziła droga z izby chorych, zwana "szesnastką". Więzień, który trafił do izby chorych, nie wracał już więcej do celi.

Ten mało znany w literaturze dotyczącej okupacji obóz w Pomiechówku jest w wielu źródłach uważany za największą katownię hitlerowską na północnym Mazowszu. Liczba więźniów oraz rozmiar strat ludzkich nie są dokładnie znane. Ankiety sporządzone przez sądy grodzkie w 1945 r. na zlecenie Instytutu Pamięci Narodowej - określiły liczbę więźniów na ok. 50 000, a pomordowanych na ok. 15 000. Inne źródła podają jeszcze większe liczby.

Swoiste getto dla ludności żydowskiej w obozie w Pomiechówku funkcjonowało stosunkowo krótko, bo około 2 miesiące, a jednak zapisało się ono w dziejach martyrologii ludności żydowskiej w rejencji ciechanowskiej tragiczną kartą cierpień i męczeńskiej śmierci tysięcy Żydów z północnego Mazowsza. Na początku września 1941 r. zwolnieni z tego obozu Żydzi zostali pod eskortą żandarmów i SS-manów odstawieni do granicy Generalnej Guberni.

W czerwcu i lipcu 1941 r. władze hitlerowskie przeprowadziły w miastach i miasteczkach rejencji generalną akcję mającą na celu pozbycie się niemeldowanych Żydów. W niektórych miastach akcją tą objęto także Żydów, którzy byli meldowani. Był to początek realizacji wytycznych centralnych władz hitlerowskich w sprawie koncentracji ludności żydowskiej w gettach wytypowanych miast. Ludność tę gromadzono na placach i rynkach ich miast dla sprawdzenia posiadanych ausweisów. Ponieważ niemeldowani Żydzi takich dokumentów nie posiadali, niezwłocznie kierowano ich do obozu w Pomiechówku. Tak np. z Nowego Dworu 7 VII 1941 r. hitlerowcy wyselekcjonowali 3250 osób i popędzili wprost do tego obozu; podobnie z Nowego Miasta wysłali 6 VII ponad 300 osób oraz 13 VII z Płońska około 1200 osób. Również z innych miejscowości rejencji (Ciechanów, Mława, Raciąż, Sierpc, Zakroczym) hitlerowcy przetransportowali wówczas Żydów do obozu w Pomiechówku. W wyniku tych akcji znalazło się tam około 6000 Żydów, którzy przez pierwsze trzy dni nie otrzymywali ani pożywienia, ani też wody. Abram Blaszka z Nowego Dworu, więzień tego obozu, wspomina: "Głód zaczął dokuczać. Widoków na chleb nie było. Płacz dzieci upominających się o chleb dochodził z każdego kąta. Matki starały się uspokajać je wszelkimi sposobami, że niebawem nadejdzie chleb i kawa. Ale nic nie pomogło. Płacz i krzyki stale wzrastały".

Do obozu trzeba było dowozić wodę ze wsi lub prosto z rzeczki Pomiechówka. Do beczkowozów musieli zaprzęgać się Żydzi. Strażnicy zaś siadali na wozie, bijąc batami i kijami ciągnących. Początkowo ludność z okolicznych wsi podchodziła do obozu, podawała chleb, kartofle, a czasami też i mleko, jednak później wachmani nie pozwalali zbliżyć się do ogrodzenia obozu.

Warunki bytowania w tym obozie-więzieniu były niezwykle trudne, szerzyły się choroby: tyfus plamisty, krwawa dyzenteria i inne, wielu więźniów zmarło po prostu z głodu. "Getto to stało się fabryką szybkiej śmierci".

Rojza Konskowolska, lat 30, z Żuromina urodziła w obozie dziecko. O tym tak opowiedziała: "Kiedy rozpoczęły się bóle, milicjant Mejłoch zaprowadził ją do specjalnego pokoju dla położnic, który tym różnił się od innych, że na asfalcie było wyłożone siano. Poród odbył się w ciemności. Kobieta Hinda z Nowego Dworu odebrała dziecko. Pomocy lekarskiej nie miała żadnej. Pierwszego dnia kucharze podali trzem położnicom jeden pieczony kartofel, którym się podzieliły. Potem z Zakroczymia przysłano im trochę jedzenia, czasami chleb, trochę zupy czy butelkę mleka".

Po licznych staraniach i zabiegach rad żydowskich niektórych miast (Nowy Dwór, Płońsk) uzyskano zgodę na dożywianie Żydów w obozie. Z Nowego Dworu rodziny więźniów dostarczały codziennie obiady swoim krewnym, a Rada Żydowska - kocioł zupy. Z Płońska dostarczano suchy prowiant. Również i inne miasta (Nowe Miasto, Zakroczym) dostarczały produkty.

Wachmani obozu rekrutowali się przeważnie z miejscowych volksdeutschów. Był to element z gruntu zdegenerowany. Wymyślne sposoby znęcania się nad więźniami, gwałty na młodych dziewczętach, a później uśmiercanie ich, masowe morderstwa, szczucie psami, które zagryzały więźniów na śmierć. Załoga obozu-getta często rozstrzeliwała Żydów bez powodu - indywidualnie i grupowo. Wartownicy z wież stale strzelali do ludzi. W każdy piątek hitlerowcy palili masowo zwłoki pomordowanych Żydów. Niektórych zakopywali na terenie obozu - były to normalne zjawiska codziennego życia w obozie.

Kilka fragmentów z relacji spisanych od niektórych ocalałych więźniów obozu w Pomiechówku:

"Myśmy musieli iść na śmierć, jak do tańca - mówi Sala Gabler - która była już wyznaczona na stracenie, ponieważ osłabiona z głodu nie mogła się utrzymać na nogach [...] Opowiadała mi, że do wspólnego grobu mężczyzn kładziono na spodzie, kobiety na górze i to spowodowało, że miała czas na uproszenie Mejlocha i wybłaganie życia. Zapytałem ją, jak zachowali się Żydzi w obliczu śmierci. Odpowiedziała mi, że panowało milczenie. Nikomu nie wolno było się odezwać. Widziałam, jak niektórzy niebo ogarniali spojrzeniem i padali pod strzałami".

Icko Herckowicz z Płońska: "Kiedyśmy szli po wodę i pchaliśmy się po nią, strzelano do nas. Bez powodu, za śpiew strzelano do nas. Wyciągano na śmierć w nocy".

Chaskel Rejbak, lat 20, z Płońska: "Dancig Icek z Drobina został zabity, ponieważ miał złoto. Zadenuncjował go Mejłoch *[Mejłoch Hopenblum pochodził z Nowego Dworu. Był komendantem straży porządkowej w obozie w Pomiechówku. Wysługiwał się hitlerowcom, wyznaczał więźniów na śmierć; jeżeli nie byli w stanie dać okupu, okradał ich przy rozdziale produktów. Na skutek interwencji prezesa Rady Żydowskiej w Płońsku, Jakuba Ramka, Mejłoch został przekazany do jej dyspozycji. Za haniebną rolę w obozie Mejłoch Hopenblum poniósł śmierć z rąk Żydów w Płońsku.]. Dancig Ita, trochę osłabiona tylko, została zabrana na górkę. Kon Mosze, chory, zabrany na górkę, nie wrócił".

Chune Michałowicz, lat 16, z Płońska: "co dzień łapano kogo innego do grzebania, bo co dzień było kilkadziesiąt trupów".

Małka Czarnoczapka z Raciąża: "Hiller Pesa Ruchla z Raciąża została rozstrzelana. Marjem, chora, została rozstrzelana. Cztery kobiety, których nazwisk nie pamiętam, zostały rozstrzelane. W tym dwie obłąkane, zwariowały z głodu".

Szyja Sokół, krawiec z Płońska: "Brata mego, Moszka, lat 40, rozstrzelano za nic. W nocy go wzięli".

Chaim Srogal, robotnik, lat 46: "Tuchendler z Warszawy został rozstrzelany. Endel z Sierpca poszedł meldować się, że nie otrzymał paczki, bo ją Mejloch skradł i też został rozstrzelany. Sura Tuchendler kopnięta przez szturmowca, gdy siedziała na progu, skonała".

Hersz Blumert opowiada, że siostra jego, Toba Rzetelna, lat 45, zabrana na górkę, nie wróciła. Osierociła sześcioro dzieci.

Josek Kapłan z Nowego Dworu został wezwany do grzebania trupów. Opowiadał, że jeden z ostatnich grzebanych żył jeszcze i sam strząsnął sobie ziemię z twarzy.

W ciągu pierwszych 10 dni pobytu Żydów w obozie wachmani wymordowali ponad 600 osób - mężczyzn, kobiety i dzieci.

Najohydniejsze zbrodnie w tym obozie organizował i popełniał grupenführer SS z Nowego Dworu, Maks Ring.*[Maks Ring, wychowanek sierocińca. Jako 10-letni chłopak okradł wychowawczynię i uciekł ze szkoły, do której już nigdy nie powrócił. Mając lat 12 należał do złodziejskiej bandy w Berlinie, Poślubił właścicielkę domu publicznego. W 1923 r. wstąpił do partii Hitlera. Jako członek SA wykonywał, na polecenie partii, wiele wyroków śmierci na ludziach niewygodnych dla Hitlera. Był jednym z dowódców faszystowskich band w Gdańsku w 1939 r. Organizator i dowódca grupy gestapowców, która w Wyszkowie spaliła żywcem w stodole 77 Żydów i 8 Polaków. Przyjaciołom w Nowym Dworze mawiał, że zanim zasiada do śniadania musi zastrzelić 10 Żydów, Najbliższymi jego współpracownikami byli: Emil Rüger i Franz Waraim.] Po każdej jego bytności w obozie pozostawało sporo zamordowanych oraz wielu pokaleczonych i konających Żydów. Ring lubował się zwłaszcza w organizowaniu pokazowych "spektakli" dla zaproszonych gości z elity hitlerowskiej w Nowym Dworze, prezentując dla nich wymyślne sposoby znęcania się nad więźniami. O jednej takiej "imprezie" relacjonuje Hirsz Rozen:

"Ile psów przygotowałeś na dzisiejszą 'imprezę'? - pyta Maks Ring swojego podwładnego, czarnego Ericha (wachmana obozu). Około 80 - odpowiada Erich. Przelicz dokładnie - mówi Ring - i spraw, żeby była okrągła cyfra, powiedzmy 100. Tym razem 'impreza' miała przebiegać bardziej uroczyście niż dotychczasowe, zważywszy krążące pogłoski o rychłym rozwiązaniu obozu-getta. Zjawili się zaproszeni goście z Nowego Dworu, wraz z żonami i dziećmi [...] Pierwszy akt przedstawienia odbył się na placu obozu, a była to 'bramka' " .

"Bramka" to słowo niewinne. W normalnych warunkach słowo to posiada wybitnie przyjemne zabarwienie, kojarzy się bowiem z określoną dyscypliną sportową. Natomiast słowo "bramka" w czasie okupacji przeszywało zgrozą tych, którzy mieli przez nią przejść. Praktycznie wyglądało to tak, że hitlerowcy uzbrojeni w pałki, pejcze i podobne narzędzia mordu tworzyli szpaler, a wyznaczeni Żydzi musieli przez taki szpaler "przejść". W czasie tego "przechodzenia" byli okładani tymi pałkami, gdzie popadło. Młodzi i silniejsi starali się przebiec korytarz jak najszybciej (w pozycji pochylonej - chroniąc głowę), natomiast ludziom starszym, mniej sprawnym fizycznie, biegi takie zwykle się nie udawały, toteż padali pod razami oprawców. Po każdej "bramce" było zawsze kilka trupów i wielu zmasakrowanych. Słowa o łagodnej treści stały się w czasie okupacji słowami, na dźwięk których serce zamierało. *[Potocznie mawiało się wśród Żydów ma temat "bramki": "Der to jer cum gehenem" (wrota do piekła).] Praktyka "bramek" była stosowana przez okupanta na tych terenach od pierwszych dni jego rządów: 12 IX 1939 r. w Serocku, pod koniec września tegoż roku w Sierpcu. Następnie systematycznie już w innych miastach rejencji.

W obozie-getcie w Pomiechówku organizowanie "bramek" było zjawiskiem częstym. Także pierwszy akt przygotowanego przez Maksa Ringa "przedstawienia" w obozie wypełniła "bramka", po czym żaden z więźniów, który przez nią przeszedł i pozostał przy życiu, nie był w stanie utrzymać się na nogach.

"Następny akt przedstawienia - relacjonuje dalej Rożen - odbył się w szopie. Przygotowano stoły suto zastawione alkoholem i jadłem [...] Po sprzątnięciu ze stołów i odśpiewaniu Horst Wessel Lied oraz Deutschland, Deutschland... rozpoczął się akt drugi szatańskiej zabawy. Do szopy wachmani wprowadzili większą grupę nagich dziewcząt i chłopców, nad którymi w sposób sadystyczny i dziki znęcano się przez wiele godzin" *[Rozen opisuje w pamiętniku tortury zadane grupie nagich dziewcząt i chłopców wprowadzonych do szopy przed oblicze gestapowskich notabli z Nowego Dworu, a między innymi - jak gestapowcy na rozkaz Maksa Ringa obcięli dwu młodym dziewczętom piersi i pod groźbą pistoletów zmusili chłopców żydowskich do picia spływającej krwi.].

Informacje o aktach zdziczenia i stosowanych torturach wobec Żydów w obozie w Pomiechówku rozeszły się po całej okolicy. Nawet dla niektórych funkcjonariuszy aparatu okupanta wydawały się zbyt okrutne, toteż zabiegi przewodniczącego Rady Żydowskiej w Płońsku, Jakuba Ramka, zyskały poparcie u landrata, a zwłaszcza u jego doradcy, majora Kweslinga *[Major Kwesling był dowódcą SA w Pułtusku. Ponieważ nie angażował się w sprawy eksterminacji ludności żydowskiej, został przesunięty do pracy w kreisleitung w Płońsku. Wiosną 1942 r. popełnił samobójstwo.].

Po tej krwawej nocy urządzonej przez Maksa Ringa przybył na wizytację obozu landrat w towarzystwie Kweslinga. Obejrzeli plac, na którym pokotem leżeli Żydzi, weszli do szopy, w której minionej nocy rozegrały się dantejskie sceny, a wachmani nie zdążyli zmyć krwi z cementowej podłogi. Nawet na tych, bądź co bądź wypróbowanych hitlerowcach, widok placu i szopy wywarł wrażenie. Toteż landrat spytał Maksa Ringa: Was für ein Blutsee ist das? *[Cóż to za jezioro krwi?] Maks Ring spokojnie odpowiedział: Das ist nichts mehr wie Judenblut *[To nic więcej jak żydowska krew.] i dodał: mit alle Juden werden wir so machen. *[Zrobimy to ze wszystkimi Żydami.] Po tej wizycie w obozie landrat wystarał się o zgodę na wysłanie Żydów, pozostałych jeszcze w obozie przy życiu, do Generalnej Guberni.

Według ewidencji w landratamcie miało być w tym czasie w obozie 5000 Żydów, w związku z czym Rada Żydowska w Płońsku otrzymała przydział 2500 kg chleba, tj po 0,5 kg na osobę (na drogę). Zamówione zostało 500 furmanek chłopskich (licząc 10 osób na jedną), które miały odwieźć Żydów z obozu do granicy GG. Przy odtransportowaniu więźniów z obozu okazało się, że każdy z nich otrzymał zamiast 0,5 kg chleba - 1 kg, a na każdej furmance było tylko 5 osób. Z tego wynika, że z ewidencyjnej liczby 5 tysięcy Żydów pozostało przy życiu w dniu wypuszczenia ich z obozu jedynie około 2500.

O godz. 20.00 któregoś dnia września 1941 r. ruszyły z obozu w Pomiechówku chłopskie furmanki z obandażowanymi więźniami w kierunku Legionowa. Wspomina o tym Abram Blaszka, b. więzień obozu w Pomiechówku: "Przyszedł wreszcie dzień, oczekiwany przez wszystkich, dzień wyzwolenia. Upragniony czwartek. Do ostatniej chwili nie wierzyłem, że nas zwolnią, bo już kilka dni przed tym mówili o zwolnieniu, a jednak nic z tego nie wyszło. A gdy przed wieczorem widziałem niezliczoną ilość wozów przed bramą, zdawałem sobie sprawę z tego, że jesteśmy ocaleni. I rzeczywiście, wydano rozkaz opuszczenia cel i wyjścia na dziedziniec z całym naszym 'dobytkiem'. Następnie przecisnęliśmy się przez bramę, wsiedliśmy na wozy i pojechaliśmy. Stanęliśmy na obszernym polu. Ustawiono wozy szeregami. Zapadał już wieczór. Serca były pełne radości. A jednak każdego niepokoiła myśl: co będzie dalej? Dokąd nas teraz wiozą. Bo póki żandarmi i szturmiści stoją nad nami, nie jesteśmy jeszcze wolni". Istotnie. Maks Ring nie mógł się pogodzić z faktem, że tylu Żydom udało się ujść z obozu z życiem. Toteż w okolicy wsi Jeziorna nakazał furmanom skręcić w pole. Hitlerowcy (a było ich około 200) ustawili Żydów wzdłuż drogi w szeregu. W poprzek drogi przygotowana była potężna sterta słomy o rozmiarach 50 x 10 m, nasycona benzyną. Hitlerowcy szybko podpalili słomę i pod groźbą karabinów zmuszali Żydów do biegania przez płomienie.

Cytat z pamiętnika H. Rozena: "Karabiny zaczęły działać. Pierwsze ginęły osoby chore i stare, którym trudno było w ogóle poruszać się [...], szybko przebiegli ognisko, jako pochodnie, młodzi [...]. Płacze i krzyki wypełniały powietrze, mieszając się z kanonadą karabinów maszynowych. Niektóre osoby padały w płomieniach i paliły się żywcem. Ci, którym udało się przebiec pas płonącej słomy, palili się z drugiej strony ogniska. Uratowani od ognia wracali poszukując swoich najbliższych".

Rózia Kapłan wspomina: "Nagle ogień. Ogień był wszędzie, pod nami, nad nami, niebo się paliło. Przede mną nagle wyrasta jakiś oficer niemiecki. Rzucam się ku niemu i błagam, by wskazał drogę, bo gdzie się zwrócę, tam ogień widzę. Wtedy wskazał mi ciemny punkt na lewo i powiedział, że to jest lasek i tam schronili się nasi rodacy i tam winnam iść [...] Kto miał siły i mógł iść, ten uciekł, kto był słabszy czy chory, ten spalił się wraz ze słomą".

"Włóczyliśmy się całą noc po lasach i ugorach. Nad ranem przyszliśmy do pierwszej wioski. Chłopi wyszli z domów i częstowali nas czym mogli: Chlebem, kawą, ogórkami, jabłkami". A na miejscu zbrodni? Hitlerowcy odjechali, wrócili do Nowego Dworu. Ognisko powoli dogasało, w popiele zostały zwęglone zwłoki, a dookoła ogniska dziesiątki trupów; poparzeni i ranni wołali o pomoc. Taki pozostał krajobraz po bestialskich wyczynach Maksa Ringa i jego kompanów z gestapo w Nowym Dworze. Ranni i poparzeni trafili do szpitala w Legionowie (Ludwisinie). Odwiedził ich tam prezes Rady Żydowskiej w Warszawie, inż. Adam Czerniaków, w towarzystwie najbliższych swoich współpracowników: dra Izraela Milejkowskiego, Mojżesza Szorra oraz Meszulima Kaminera. Rada Żydowska w Warszawie zapewniła także chorym dodatkową pomoc lekarską i inną w celu przyspieszenia procesu leczenia.

Po wywiezieniu Żydów z obozu-więzienia w Pomiechówku do granic Generalnej Guberni w rejencji pozostali jeszcze więźniowie żydowscy w obozach pracy przymusowej.

* Michał Grynberg - Żydzi w rejencji ciechanowskiej 1939-1942, 1984.

 

 

 

Obóz koncentracyjny w Pomiechowku.

Zaczęło sie to na wiosne 1941 r. Ghetto w Nowym Dworze było przepełnione, po 6-7 rodzin przypadało na jedną izbe. Tyfus plamisty zbierał obfity plon. Na terenie całego ghetta zarządzono parowke. Cały tydzień trwało ogolne czyszczenie i parowanie, pod koniec zaś w sobote, zagnano wszystkich mieszkancow ghetta do Wisły na kąpiel. Po całodziennym pobycie nad Wisłą wrociliśmy poznym wieczorem do domu i znużeni i wyczerpani usnęliśmy na gołych podłogach. Krotko jednak trwał nasz spoczynek. O godz. 2.30 nad ranem zbudziła nas okropna strzelanina. Nastąpiło nieopisane zamieszanie. We wszystkich mieszkaniach pojawiły się uzbrojeni szucmani w brunatnych koszulach, żandarmii Gestapo. Rozkazano wszystkim stawic sie na placu rynkowym. Nie obeszło sie przytem bez bicia i znęcania sie. U wrot ghetta setki szturmowcow waliło pałkami po głowach przebiegających nieszczęśliwcow. Formowano szeregi i wkrotce obiegła wiadomość, ze liczba rozstrzelonych, takich, ktorzy nie zdążyli opuścic biegiem bram ghetta, sięga juz 40-tu. Z liczby 2.000 mieszkancow pozostawiono tylko 700, a resztę ustawiono w szeregi i pognano w kierunku na Płońsk. Dreszcz zgrozy objął wszystkich, gdysmy zostali zatrzymani w Pomiechowku i ujrzeli tamtejsze kazamaty. Napotkaliśmy juz wielu ludzi, ktorzy za dnia pracowali po wsiach u chłopow a na noc sprowadzani byli do lochow. W podziemiach – ogromne cele, asfaltowe podłogi, duże, zakratowane okna bez szyb. Na rozkaz 16 cel zapełniły szybko po brzegi. Przesiedzieliśmy w nich cały dzien bez jadła i wody. O zmierzchu słaniając sie z nog, usnęliśmy na asfalcie. W nocy budzą nas znow niesamowite krzyki i wrzaski: sprowadzono świeże partie Żydow z Płońska, Zakroczymia, Nowego Miasta i szeregu wsi. Przybyli zbici, skatowani do krwi. Liczba sięga 3 tysiące. Nad ranem zbudzono wszystkich, uszeregowano oddzielnie mężczyzn i kobiety i przeprowadzono rewizję. Wszystkie dokumenty zostały porwane. Wszystko co kto posiadał zostało odebrane, nie pozostawiając nawet kilku groszy nie szczędząc przytym bicia. Po rewizji otrzymujemy po ćwiartce chleba, była to racja na trzy dni, a o wodzie nie ma mowy. Trzy dni bez wody leżeliśmy ściśnięci w celach. Trzeciego dnia musieli sie wszyscy mężczyźni stawic do roboty.

Buduje sie kloake, wspolny row dla mężczyzn i kobiet. Wyznaczono 15 mężczyzn po wode. Radość powszechna. Sprowadzono beczke strażacką. Wodę należało przywieść ze stawu odległego o 2 klm. Jeden ze szturmowcow siadł na beczce i przy pomocy karabinu i knuta poganiał zbiedzoną szkapę. Nierzadko dla rozrywki strzelał nad głowami zastraszonych konwojentow.

Okoliczni chłopi okazywali bardzo serdeczny stosunek do obozowiczow, mimo, ze nie wolno im było miec z nami żadnej styczności. Ukradkiem wydawali nam jedzenie, sprzedawali chleb, owoce i mleko. Przy dobrym strażniku udawało sie coś otrzymać, w innych wypadkach należało wszystko zostawić w polu.

Po kilku dniach u bram obozu zjawiły sie rodziny obozowiczow z paczkami, lecz strażnicy co lepsze paczki zachowali dla siebie. Potym znaleźli się pośrod obozowiczow, tacy macherzy ktorzy poznali sztukę podejścia niemieckich władykow i wejść w ich łaski. Z nich utworzona służbe porządkową, ktora według swego widzimisie wyznaczała ludzi do krajania chleba, z powodu czego porcje z dnia na dzien malały. Protestować było niesposob. Potym zaczęto przysyłać obiady z Nowego Dworu. Przedstawiciele Rady Żydowskiej przywozili 2 wozy z koszykami jadła. Nie wszystkim obiad sie dostał. Policja żydowska zabierała co najlepsze, szturmiści walili po głowach, nieraz cały obiad wylewali, a ludzie głodowali. Ludzie żebrali o łyżke zupy dla małego dziecka, lub wyrywali wprost z garnkow. Z powodu głodu zaczęły sie szerzyć choroby. Było to najważniejszym zagadnieniem, należało ukrywać chorobę, by sie nie narazić na rozstrzelanie. Liczba zmarłych i rozstrzelanych wzrastała z każdym dniem, wspolne groby powiększały sie wciąż. Nietylko chorych rozstrzeliwano, od uznania strażnikow należało życie obozowicza. Często znikał ktoryś z pośrod nas, gdzieś na uboczu został zastrzelony i pochowany, często jeszcze nawpoł żywy. Pewien wachmistrz nazwiskiem Zydler miał szczegolne zamiłowanie w rozstrzelaniu młodych chłopcow i dziewcząt, często w celu zaokrąglenia liczby pochowanych we wspolnym grobie. Szturmiści, ktorzy pełnili służbe w nocy, dla rozrywki wyciągali z cel młode dziewczęta i gwałcili je. Każdy żył w strachu, za słabostkę narażono sie na śmierć. W nocy strzelano do cel przez otwarte okna, rzekomo dla ciszy.

Był jeszcze specjalny rodzaj znęcania sie, stosowany przez młodych szturmistow. Często ktoryś z nich samowolnie kazał sprowadzić grupę młodych chłopcow i dziewcząt, nakazując im śpiewać lub tańczyć, lub spacerkiem przemierzyć row kloaczny. Był nawet wypadek, kiedy obozowicz musiał zjeść z garści kał ludzki. Znęcaniu sie i męczarniom nie było granic. Niektorzy pouciekali lub wykupywali sie u sprzedajnych władz. Żydowska policja niejedną czarną kartę zapisała w kronikach tego piekła. Oni donosili o chorych, skazując ich tym samym na śmierć, wyłudzali pieniądze od rodzin chorego, obiadali sie do przesytu, a na ich oczach można było skonać z głodu. Lecz za 5 mk. zawsze można było kupić u nich chleb. Z powodu braku wody, było rzeczą niemożliwą utrzymanie jakiejkolwiek czystości. Wszy zżerały ludzi. Po zapadnieciu zmroku nie wolno było opuszczać celi. W ciasnych celach chorzy razem ze zdrowymi jeszcze spełniali swe fizjologiczne potrzeby. Czerwonka panowała nagminnie. Zjawiały sie czasem komisje lekarskie, kobiety z dziećmi na ręku odprowadzały ich zawodząc, lecz i oni nic nie pomogli. Odchodzili i wszystko pozostawało po staremu, a każdy w duchu sobie myślał, ze już stąd nigdy sie nie wydostanie, ze wszyscy jesteśmy skazani na śmierć.

Ktoregos pięknego dnia zjawiły sie wozy, wszystkich załadowano i wsrod bicia i kopania wyprowadzono z obozu. Ludzie padali pod razami, lecz w końcu wydostaliśmy sie z tego piekła, pozostawiając za sobą 6 tygodni straszliwych mąk i cierpień, setki braci i siostr zamordowanych, zastrzelonych lub zmarłych z głodu.

_____________________________________________________________________________________________________________________________________

- Szucmani (Schutzmann): Określenie członków niemieckiej policji pomocniczej, uformowanej z ludności lokalnej.

- Szturmiści / Szturmowcy: Odniesienie do formacji paramilitarnych (prawdopodobnie SA lub SS), opisanych jako główni sprawcy bicia i znęcania się nad więźniami.

- Parowka: Kolokwialne określenie przymusowej odwszalni i dezynfekcji, której poddawano mieszkańców getta.

- Kazamaty / Lochy: Określenia używane do opisu podziemi Fortu III w Pomiechówku, charakteryzujących się brakiem szyb, asfaltowymi podłogami i ogromnym ściskiem.

- Macherzy: Termin określający osoby potrafiące „urządzić się” w realiach obozowych, wchodzące w łaski oprawców w zamian za przywileje.

- Służba porządkowa / Policja żydowska: Formacja powołana wewnątrz społeczności żydowskiej, oceniona w relacji bardzo surowo jako współwinna głodzenia współwięźniów i wyłudzania pieniędzy.

 

 

 

 

1941. Robotnicy przymusowi na lotnisku w Modlinie. Prawdopodobnie są to żydowscy mieszkańcy Nowego Dworu.

 

>> Niemcy budują lotnisko w Modlinie - maj 1941 <<

 

1941. Focke Wulf Fw 189 A-1 na lotnisku w Modlinie.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

Maj 1941. Spichlerz.

źródło grafiki i opisu - Twierdza Modlin / Fortress Modlin

 

 

 

1940-1945. Modlin.

źródło grafiki - Twierdza Modlin / Fortress Modlin

 

 

 

1941. Niemiecki żołnierz na moście Piłsudskiego na Wiśle.

źródło grafiki i opisu - https://fotopolska.eu

 

 

 

1941. Widok na cytadelę - rdzeń twierdzy Modlin.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

Brama Ostrołęcka w Modlinie w czasie okupacji.

źródło grafiki i opisu - Twierdza Modlin / Fortress Modlin

 

 

1940-1944. Brama Ostrołęcka w czasie okupacji hitlerowskiej.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1941. Widok na twierdzę Modlin zimą.

 

 

1941. Wieża Michałowska w Forcie Narew.

 

 

 

Po 1939. Cmentarz forteczny twierdzy Modlin.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

Instytut Pamięci Narodowej - https://inwentarz.ipn.gov.pl

 

[Akta w sprawie: Tadeusz Starczewski, imię ojca : Jan, ur. 07-11-1911 r.; aresztowany w dniu 20-11-1941 r. pod zarzutem nielegalnego przekroczenia granicy pomiędzy GG a Rzeszą i przemytu; osadzony w areszcie komisariatu policji granicznej w Modlinie-Nowym Dworze (Grenzkommissariat, "Greko" Modlin-Neuhof), a następnie w więzieniu sądowym w Płońsku (Plöhnen)]

Akten der Geheimen Staatspolizei. Staatspolizei(leit)stelle Zichenau über Kocik Janina, geb. 19.11.15
[Akta w sprawie: Janina Kocik, imię ojca: Gustaw, ur. 19-11-1915 r.; aresztowana w dniu 19-11-1941 r. pod zarzutem podejrzenia o zatajenie informacji o ukrytej broni; osadzona w więzieniu w Nowym Dworze Mazowieckim (Neuhof), a następnie 08-01-1942 r. w KL Ravensbrück]

Akten der Geheimen Staatspolizei. Staatspolizei(leit)stelle Zichenau über Brzezinski Wladislaw, geb. 1.2.14
[Akta w sprawie: Władysław Brzeziński, ur. 01-02-1914 r.; aresztowany w dniu 20-11-1941 r. pod zarzutem nielegalnego przekraczania granicy GG z Rzeszą i nielegalnego handlu papierosami; osadzony w więzieniu Modlin-Nowy Dwór Mazowiecki (Modlin-Neuhof), a następnie w dniu 09-04-1942 r. w KL Auschwitz, skąd został skierowany do KL Buchenwald]

Geheime Staatspolizei Zichenau. Personalien: Ciuniak Josef, geb. 09.03.02
[Akta w sprawie: Józef Ciuniak, imię ojca: Jan, ur. 09-03-1902 r.; aresztowany w dniu 13-08-1941 r. pod zarzutem przynależności do organizacji konspiracyjnej "Tajna Armia Polska"; osadzony w więzieniu w Nowym Dworze Mazowieckim (Neuhof), a następnie skazany w dniu 22-05-1942 r. przez Wyższy Sąd Krajowy w Królewcu (Oberlandesgericht Königsberg) na karę śmierci (oskarżenie o zdradę stanu)]

Geheime Staatspolizei Zichenau. Personalien: Moszczynski Edmund, geb. 7.12.1911
[Akta w sprawie: Edmund Moszczyński, imię ojca: Adam, ur. 07-12-1911 r.; aresztowany pod zarzutem nielegalnego przekraczania granicy i przemytu towarów żywnościowych do GG przez funkcjonariuszy Komisariatu Policji Granicznej w Modlinie-Nowym Dworze (Grenzpolizeikommissariat (GPK) Modlin-Neuhof) w dniu 07/08-02-1941 r.; osadzony w areszcie w Nowym Dworze (Neuhof), w obozie przejściowym w Działdowie (Durchgangslager Soldau), 28-06-1941 r. w KL Sachsenhausen, 07-08-1941 w KL Ravensbrück, 20-07-1942 r. w KL Dachau, 26-10-1942 r. w KL Auschwitz]

[Akta w sprawie: Juliusz Czesław Błasikiewicz, imię ojca: Wojciech, ur. 01-07-1907 r. i inni; aresztowani w marcu 1941 r. pod zarzutem fałszowania dokumentów - przepustek granicznych (Passierschein); osadzeni w areszcie komisariatu policji granicznej w Modlinie-Nowym Dworze (Grenzkommissariat, "Greko" Modlin-Neuhof), a następnie w więzieniu sądowym w Płońsku (Plöhnen)]

[Akta w sprawie: Paweł Rychel, imię ojca: Jan, ur. 24-12-1904 r.; aresztowany w dniu 13-08-1941 r. w ramach akcji przeprowadzonej przeciwko członkom organizacji konspiracyjnej "TAP"; osadzony w areszcie przy komisariacie policji granicznej w Modlinie - Nowym Dworze (Grenzkommissariat, "Greko" Modlin Neuhof), a następnie skierowany do KL Auschwitz]

[Akta w sprawie: Tadeusz Starczewski, imię ojca : Jan, ur. 07-11-1911 r.; aresztowany w dniu 20-11-1941 r. pod zarzutem nielegalnego przekroczenia granicy pomiędzy GG a Rzeszą i przemytu; osadzony w areszcie komisariatu policji granicznej w Modlinie-Nowym Dworze (Grenzkommissariat, "Greko" Modlin-Neuhof), a następnie w więzieniu sądowym w Płońsku (Plöhnen)]

Akten der Geheimen Staatspolizei. Staatspolizei(leit)stelle Zichenau über Cynarderki Chaim, geb. 1.10.22
[Akta w sprawie: Chaim Cynarderki/Cynaderko, ur. 01-10-1922 r.; aresztowany w dniu 25-11-1941 r. pod zarzutem nielegalnego opuszczenia getta w Nowym Dworze Mazowieckim (Neuhof); osadzony w wychowawczym obozie pracy w Pułtusku (AEL Ostenburg)]

Geheime Staatspolizei Zichenau. Personalien: Orzechowski Franz, geb. 18.12.1913
[Akta w sprawie: Franciszek Orzechowski, ur. 18-12-1913 r.; aresztowany w dniu 13-08-1941 r. w ramach akcji niemieckiej przeciwko członkom ruchu oporu "TAP" i osadzony w areszcie Komisariatu Policji Granicznej w Modlinie-Nowym Dworze (Grenzkommissariat, "Greko" Modlin-Neuhof), zwolniony 08-09-1942 r.]

[Akta w sprawie: Henryk Skarbek, ur. 01-11-1896 r.; aresztowany w dniu 10-07-1941 r. pod zarzutem antyniemieckich wypowiedzi i osadzony w areszcie policyjnym w Nowym Dworze Mazowieckim (Neuhof), a następnie w obozie przejściowym w Działdowie (Durchgangslager der Sicherheitspolizei und SD in Soldau), gdzie rozkazem Reichsführera SS z dnia 14-09-1941 r. został rozstrzelany]

[Akta w sprawie: Zofia Strzyżanowska, imię ojca: Michał, ur. 15-05-1916 r.; aresztowana w dniu 09-12-1941 r. pod zarzutem nielegalnego przekraczania granicy GG, przemytu i sfałszowania dokumentu przejazdu (Passierschein); osadzona w areszcie przy Komisariacie Policji Granicznej w Modlinie - Nowym Dworze (Grenzkommissariat, "Greko" Modlin - Neuhof), a następnie w więzieniu sądowym w Płońsku (Plöhnen) ze wskazaniem skierowania do obozu koncentracyjnego]

Geheime Staatspolizei Zichenau. Personalien: Motilinski Henryk, geb. 23.6.1903
[Akta w sprawie: Henryk Motyliński, imię ojca: Leon, ur. 23-06-1903 r.; aresztowany w dniu 13-08-1941 r. pod zarzutem przynależności do organizacji konspiracyjnej "TAP" i osadzony w areszcie Komisariatu Policji Granicznej w Modlinie-Nowym Dworze (Grenzkommissariat, "Greko" Modlin-Neuhof), a następnie 03-03-1942 r. w KL Auschwitz, gdzie zmarł 04-06-1942 r.]

Geheime Staatspolizei Zichenau. Personalien: Kaliszewski Leon, geb. 4.2.1921
[Akta w sprawie: Leon Kaliszewski, imię ojca: Antoni, ur. 04-02-1921 r.; aresztowany w dniu 16-06-1941 r. pod zarzutem nielegalnego przekroczenia granicy, fotografowania obiektów wojskowych oraz za przestępstwa dewizowe; osadzony w areszcie w m. Neuhof (Nowy Dwór), a następnie w wychowawczym obozie pracy w Działdowie (AEL Soldau), gdzie 19-09-1941 r. został rozstrzelany]

Geheime Staatspolizei Zichenau. Personalien: Rozwadowski Stanislaus, geb. 21.12.93
[Akta w sprawie: Stanisław Rozwadowski, imię ojca: Adalbert/Wojciech, ur. 21-12-1893 r.; aresztowany w dniu 13-08-1941 r. pod zarzutem podejrzenia o przynależność do organizacji konspiracyjnej "TAP" i osadzony w areszcie Komisariatu Policji Granicznej w Modlinie-Nowym Dworze (Grenzkommissariat, "Greko" Modlin-Neuhof), a następnie 03-03-1942 r. w KL Auschwitz, gdzie zmarł 02-04-1942 r.]

Akten der Geheimen Staatspolizei. Staatspolizei(leit)stelle Zichenau über Brzezinski Wladislaw, geb. 1.2.14
[Akta w sprawie: Władysław Brzeziński, ur. 01-02-1914 r.; aresztowany w dniu 20-11-1941 r. pod zarzutem nielegalnego przekraczania granicy GG z Rzeszą i nielegalnego handlu papierosami; osadzony w więzieniu Modlin-Nowy Dwór Mazowiecki (Modlin-Neuhof), a następnie w dniu 09-04-1942 r. w KL Auschwitz, skąd został skierowany do KL Buchenwald]

[Akta w sprawie: Antoni Szarzycki, imię ojca: Antoni, ur. 01-06-1903 r.; aresztowany w dniu 05-09-1941 r. pod zarzutem podejrzenia o przynależność do organizacji konspiracyjnej "TAP" i osadzony w areszcie przy Komisariacie Policji Granicznej w Modlinie - Nowym Dworze (Grenzkommissariat, "Greko" Modlin - Neuhof); skazany przez Wyższy Sąd Krajowy w Królewcu (Oberlandesgericht Königsberg) w dniu 22-05-1942 r. na karę 6 lat obozu karnego o zaostrzonym rygorze]

Akten der Geheimen Staatspolizei. Staatspolizei(leit)stelle Zichenau über Lipszyc Chil, geb. 15.9.91
[Akta w sprawie: Chiel Lipszyc, imię ojca: Noah, ur. 15-09-1891 r.; aresztowany w dniu 15-03-1941 r. pod zarzutem przekupienia urzędnika; osadzony w areszcie przy komisariacie policji granicznej w Modlinie - Nowym Dworze (Grenzkommissariat, "Greko" Modlin Neuhof), w więzieniu policyjnym w Płocku, a następnie 06-06-1941 r. w KL Mauthausen, gdzie zmarł 03-09-1941 r.]

[Akta w sprawie: Eduard Boldin, ur. 20-10-1905 r. i inni; aresztowani w lutym 1941 r. pod zarzutem nieprzestrzegania wojennych zarządzeń gospodarczych III Rzeszy (m. in. nielegalny ubój, przemyt i uchylanie się od płacenia podatków) i osadzeni w areszcie komisariatu policji granicznej w Modlinie-Nowym Dworze (Grenzkommissariat, "Greko" Modlin-Neuhof); skazani 25-07-1941 r. przez Sąd Specjalny przy Sądzie Krajowym w Ciechanowie (Sondergericht beim Landgericht Zichenau) na kary: od 1 roku i 6 miesięcy do 2 lat i 6 miesięcy więzienia)]

Geheime Staatspolizei Zichenau. Personalien: Marzec Bronislaw, geb. 9.7.00
[Akta w sprawie: Bronisław Marzec, imię ojca: Józef, ur. 09-07-1900 r.; aresztowany w dniu 05-09-1941 r. pod zarzutem podejrzenia o przynależność do organizacji konspiracyjnej "TAP" i osadzony w areszcie przy Komisariacie Policji Granicznej w Modlinie - Nowym Dworze (Grenzkommissariat, "Greko" Modlin - Neuhof); skazany przez Wyższy Sąd Krajowy w Królewcu (Oberlandesgericht Königsberg) w dniu 22-05-1942 r. na karę 6 lat obozu karnego o zaostrzonym rygorze]

[Akta w sprawie: Tadeusz Ladnik / Ładnik, imię ojca: Walenty, ur. 12-11-1908 r.; aresztowany w dniu 17-09-1941 r. pod zarzutem złożenia fałszywych oskarżeń i skazany na karę pozbawienia wolności 2 lat i 6 miesięcy przez Sąd Specjalny przy Sądzie Krajowym w Ciechanowie (Sondergericht beim Landgericht Zichenau) na posiedzeniu w Płońsku (Plöhnen) w dniu 02-12-1941 r.; osadzony w areszcie w Neuhof (Nowy Dwór), więzieniu sądowym w Płońsku (Plöhnen), w więzieniu karnym w Mürau (Mírov), gdzie zmarł 09-06-1944 r.]

Geheime Staatspolizei Zichenau. Personalien: Matelski Stanislaw, geb. 16.4.93
[Akta w sprawie: Stanisław Matelski, imię ojca: Arbert/Albert, ur. 16-04-1893 r.; aresztowany w dniu 13-08-1941 r. pod zarzutem podejrzenia o przynależność do organizacji konspiracyjnej "TAP" i osadzony w areszcie przy Komisariacie Policji Granicznej w Modlinie - Nowym Dworze (Grenzkommissariat, "Greko" Modlin - Neuhof); skazany za przygotowania do zdrady stanu przez Wyższy Sąd Krajowy w Królewcu (Oberlandesgericht Königsberg) w dniu 22-05-1942 r. na karę 12 lat obozu karnego o zaostrzonym rygorze, zmarł w KL Mauthausen 01-04-1943 r.]

[Akta w sprawie: Antoni Figlarek, imię ojca: Antoni, ur. 07-01-1901 r.; aresztowany w dniu 05-09-1941 pod zarzutem podejrzenia o przynależność do organizacji konspiracyjnej "TAP" i osadzony w areszcie przy komisariacie policji granicznej w Modlinie - Nowym Dworze (Grenzkommissariat, "Greko" Modlin Neuhof), a następnie 20-09-1941 r. w więzieniu sądowym w Płocku; w dniu 22-05-1942 r. skazany przez Wyższy Sąd Krajowy w Królewcu (Oberlandesgericht in Königsberg) za przygotowania do zdrady stanu na 6 lat obozu karnego o zaostrzonym rygorze; zmarł 17-02-1943 r. w KL Auschwitz]

Geheime Staatspolizei Zichenau. Personalien: Mikolajewski Modest, geb. 19.11.00
[Akta w sprawie: Modest Mikołajewski, imię ojca: Jan, ur. 19-11-1900 r.; aresztowany w dniu 13-08-1941 r. pod zarzutem podejrzenia o przynależność do organizacji konspiracyjnej "TAP" i osadzony w areszcie przy Komisariacie Policji Granicznej w Modlinie-Nowym Dworze (Grenzkommissariat, "Greko" Modlin-Neuhof); skazany w dniu 22-05-1942 r. przez Wyższy Sąd Krajowy w Królewcu (Oberlandesgericht in Königsberg) za przygotowania do zdrady stanu na 6 lat obozu karnego o zaostrzonym rygorze; zmarł 12-12-1942 r. w KL Mauthausen]

[Akta w sprawie: Antoni Stachurski, imię ojca: Antoni, ur. 25-12-1914 r.; aresztowany w dniu 24-03-1941 r. pod zarzutem uchylania się od pracy i przemytu; osadzony w areszcie komisariatu policji granicznej w Modlinie-Nowym Dworze (Grenzkommissariat, "Greko" Modlin-Bugmünde), w wychowawczym obozie pracy w Działdowie (AEL Soldau), a następnie 22-05-1941 r. w KL Auschwitz, gdzie zmarł 05-04-1942 r.]

 

 

 

1942 r.



- na terenie katolickiego cmentarza rozpoczynają się nocne masowe egzekucje wykonywane przez gestapo. Wstęp na teren cmentarza zostaje zabroniony, jest to możliwe jedynie w przypadku pogrzebów jednak po uzyskaniu specjalnego pozwolenia.

- odbywają się egzekucje publiczne na m.in. placu Solnym i na terenie getta.

- rozpoczyna się likwidacja getta nowodworskiego.

IX - zmiana nazwy miasta z Neuhof na Bugmünde

XI. - z Nowego Dworu odjeżdżają pierwsze transporty żydów do obozu zagłady "Oświęcim - Brzezinka".

XII. - z getta wywiezieni zostają ostatni jego mieszkańcy.

 

 


Po wkroczeniu wojsk niemieckich na Mazowsze we wrześniu 1939 roku witały je radośnie tylko grupy kolonistów niemieckich. Wielu z nich, podobnie jak na innych obszarach polskich wcielonych do III Rzeszy, uczestniczyło czynnie w działaniach oddziałów "samoobrony" (Selbstschutz). W czasie działań wojennych w kampanii wrześniowej większość ludności niemieckiej współpracowała z Wehrmachtem. Dotyczyło to nie tylko akcji wywiadowczych i udzielania wszelkiej pomocy wkraczającym do Polski oddziałom niemieckim, ale także działalności dywersyjnej na zapleczu frontu. Później, we współpracy z SS i policją, Selbstschutz czynnie uczestniczył w niszczeniu wszystkiego co polskie i akcjach germanizacyjnych. Większość kolonistów wkroczenie armii niemieckiej na ziemie polskie wykorzystała do zawłaszczania najlepszych gospodarstw, wyrzucając z nich dotychczasowych właścicieli, lub zmuszając do ich obrabiania. Spośród kolonistów nowe niemieckie władze rekrutowały tak zwanych verwalterów - zarządców zagarniętych majątków. Wielu kolonistów ostentacyjnie zakładało żółte mundury SA (Sturm-Abteilungen), eksponując w ten sposób swoją władzę.

* Zbigniew Ptasiewicz - Regierungsbezirk Zichenau - Rejencja ciechanowska 1939-1945, 2012.
 

 

 

Kartka na żywność dla pracującego u Niemców Polaka w rejencji ciechanowskiej (Regierungsbezirk Zichenau).

 

 

1942. Kartka na cukier Nr 24 z kuponami na IV kwartał 1942 r. (wycięty kupon z października) - Stadt Neuhof (Miasto Nowy Dwór) - Kreis Plöhnen (Powiat Płoński).

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1940-1942. Przedwojenny budynek magistratu w czasie okupacji hitlerowskiej przy ul. Ratuszowej 4 (obecnie ul. Warszawskiej) z napisem na szyldzie "Stadtverwaltung Neuhof " - "Administracja miasta". Z lewej strony napisu widoczny herb miasta Ciołek. Tutaj mieszkał też niemiecki burmistrz miasta z żoną i córką Elą.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1940-1942 Neuhof (Nowy Dwór). Dwa zdjęcia wykonane podczas obchodów jakiegoś święta hitlerowskiego na miejskim boisku sportowym.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1942. Ul Zakroczymska (przy dawnym rynku). Otwarty salon fryzjerski oraz sklep z galanterią i tytoniem z widocznymi tabliczkami "Polski biznes". Żydowski sklep spożywczo-galanteryjny zamknięty.

 

 

1942. Pocztówka z 1942 r. "Pozdrowienia z Neuhof". Opis pocztówki - Cafe i Gasthauss "Edelweiss" - kawiarnia i gospoda "Szarotka" (obecna ul. Warszawska 20).

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1942. Neuhof (Nowy Dwór), ul. Ratuszowa (obecnie Warszawska) latem.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

1942. Neuhof (Nowy Dwór), ul. Ratuszowa (obecnie Warszawska) zimą.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1942. Neuhof (Nowy Dwór). Ówczesna ul. Wessel Allee (ul. Paderewskiego). Zdjęcie zrobiono z miejsca na wysokości Fabryki Fajansu i Porcelany A. Winogradowa (obecnego Ośrodka Zdrowia). Z lewej strony widoczna drewniana willa z XIX w. inż. Dubeltowicza.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1942. Neuhof (Nowy Dwór).

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1942. Neuhof (Nowy Dwór), ul. Paderewskiego 28, wówczas Wessel Allee widziana od strony kościoła św. Michała.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Paderewskiego 28

Młodsze pokolenie nazywało go Zamkiem, dla starszego, pamiętającego przedwojenne czasy był domem "Lenca". Był, bo już nie istnieje. Piętrowy, drewniany budynek wydawał się zapadnięty w stosunku do poziomu ulicy, był to efekt kilkukrotnego podnoszenia nasypu, na którym powstała jezdnia. Do 1945 r. dom stanowił własność Jana Lentza, jednego z nowodworskich ewangelików niemieckiego pochodzenia. Był on człowiekiem zamożnym, obok wspomnianego budynku wznosiły się dwa inne również należące do tego właściciela. Podobno w którymś z nich, w okresie I wojny światowej funkcjonował szpital polowy. Interesujący nas budynek, pod adresem Paderewskiego 28, był wielorodzinny, co oznaczało, że właściciel wynajmował w nim lokale. Jak w wielu domach w mieście tak i tu lokatorzy należeli do różnych wyznań i narodowości.

W okresie międzywojennym przez kilka lat parafia ewangelicka wynajmowała w nim pięciopokojowe mieszkanie dla pracujących w Nowym Dworze pastorów. Być może był to ten sam lokal na parterze, w którym w czasie okupacji mieszkała z dwiema córkami, Nora, wdowa po zmarłym w obozie w Sachsenhausen, pastorze Robercie Nitschmanie. Dla równowagi w tym samym czasie jakieś pomieszczenia wynajmowała tam również parafia katolicka. Przy parafii św. Michała działało kilka różnych organizacji, nie było jednak domu parafialnego, w którym mogłyby się spotykać. Potrzebną salę znaleziono właśnie w domu Lentza.

Budynek cieszył się powodzeniem wśród przedstawicieli nowodworskiej medycyny. Do wybuchu wojny mieszkał tu, wraz z gospodynią, internista pracujący w naszym szpitalu a jednocześnie kierownik miejscowej przychodni, Aleksander Ciechanowski. Był postacią bardzo charakterystyczną. Starsi mieszkańcy pamiętają jeszcze życzliwego, bardzo kompetentnego lekarza w oficerskim mundurze i towarzyszącego mu na każdym kroku żółtego psa. Całkiem możliwe, że wierne zwierzę bywało wraz ze swym panem również podczas pracy w urzędzie miejskim, bowiem pod koniec lat trzydziestych Aleksander Ciechanowski został zastępcą burmistrza Nowego Dworu. W 1939 r. doktor, kapitan w stanie spoczynku, wyruszył na front. Nie powrócił, jak wielu innych mieszkańców Nowego Dworu, trafił do obozu jeńców wojennych w Szepietówce i stał się ofiarą mordu katyńskiego w 1940 r. W okresie okupacji na piętrze domu znajdował się gabinet dentystyczny prowadzony przez przybyłego z Rzeszy Niemca. Pacjentami stomatologa bywali Niemcy, folksdojcze i Polacy. Podobno był niezłym fachowcem i nie zwracał uwagi na pochodzenie pacjenta.

We wrześniu 1944 r. nowodworscy Niemcy otrzymali nakaz ewakuacji. W ciągu kolejnych miesięcy miasto zostało opuszczone również przez tutejszych folksdojczy. Prawdopodobnie wówczas Jan Lentz wyjechał z Nowego Dworu. Jego dom, jako mienie opuszczone stał się własnością miasta. Pozbawiony remontów, zabytkowy budynek powoli niszczał. Po wielomiesięcznych przepychankach zniknął z nowodworskiego krajobrazu w ciągu dwóch majowych dni 2013 r.

* Maria Możdżyńska - (Nie)Legendy nowodworskie, 2014.

 

 

 

[źródło grafiki - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

Obróbka zdjęcia - Gemini 3.

 

Lata 1942-1945. Widok ze zbiegu ulicy Warszawskiej i Mazowieckiej na uprzątnięte już po wyburzeniach centrum miasta w latach okupacji niemieckiej. Po lewej trzy uszkodzone kamienice, które po wojnie wykorzystane zostały do budowy budynku Urzędu Miejskiego. Po prawej fragment dzisiejszego Skweru "Solidarności", pośrodku wyrównany teren po wyburzonych kamienicach (obecnie skwer im. St. Poniatowskiego) przylegających dawniej do rynku, dzisiejszego Skweru Dobrogosta. Za rynkiem budynki przy dzisiejszej ulicy Daszyńskiego.

źródło grafiki i opisu - Rado-NDM, https://fotopolska.eu

 

[źródło grafiki - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

źródło grafiki - Kalo NDM

1942. Neuhof (Nowy Dwór) - Panorama miasta od strony wjazdu z Modlina. Ulice Warszawska i Zakroczymska, dalej budynki przy obecnej ulicy Daszyńskiego.

 

 

Lata 1942-1945. Uszkodzone w czasie bombardowań w 1939 roku kamienice przy ulicy Zakroczymskiej, których mury zostały wykorzystane po wojnie do budowy budynku Urzędu Miasta. Na pierwszym planie uprzątnięty teren po zniszczonej zabudowie, obecnie w tym miejscu znajduje się Skwer im. Stanisława Poniatowskiego.

źródło grafiki i opisu - Rado-NDM, https://fotopolska.eu

 

 

1942 r. Neuhof (Nowy Dwór). Kościół św. Michała widziany od strony ówczesnej ul. M. Lutra. Wojsko niemieckie maszeruje ówczesną ul. Ratuszową w kierunku Modlina.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1942. Neuhof (Nowy Dwór). Widok na ul. Goethego (przed wojną i obecnie ul. marszałka Focha) od strony ul. M. Lutra (parku miejskiego).

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1942. Bugmünde (Nowy Dwór) - budynek poczty (obecnie ul. Paderewskiego 22, biblioteka).

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1942. Bugmünde (obecna ul. Kościuszki).

źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

 

 

 

1942. Produkcja, handel i usługi w Nowym Dworze (Neuhof) z katalogu firm na terytorium Prowincji Prus Wschodnich i Generalnego Gubernatorstwa.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1942. Ratusz, po kolejnej zmianie nazwy miasta tym razem na Bugmünde. Nastąpiła też istotna zmiana szyldu, na którym nie widnieje już herb Ciołek.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1942. Mimo urzędowej zmiany nazwy Nowego Dworu najpierw na Neuhof, potem na Bugmünde, niemiecka poczta używała nazwy: Nowy Dwor (bz Zichenau) [skrót od Regierungsbezirk Zichenau - Rejencja ciechanowska].
 

 

 

1942. Dobudowa pierwszej zachodniej nitki mostu Pancera przez niemieckiego okupanta.

źródło grafiki i opisu - https://fotopolska.eu

 

 

1942. Widok z Wieży Białej na port, most na Narwi i Nowy Dwór. Most Pancera na Narwi został przez Niemców naprawiony.

 


Już w 1940 r. okupant zabiera się za odbudowę przęseł, a następnie wydłużanie filarów w stronę Wisły i ustawianie przęseł drugiej nitki, ze znacznie drobniejszą, delikatniejszą regularną kratą. W 1942 r. prace dobiegają końca - o tyle na próżno, że wkrótce znów trzeba wysadzać konstrukcję.

* Jarosław Loretz - Przejdziem Wisłę i nie tylko: dzieje mostów na Mazowszu, 2021.

 

 

 

1942. Zdjęcie lotnicze Nowego Dworu.

źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

 

 

źródło grafiki - Andrzej Dziadczak (koloryzowanie, obróbka AI)

 

 

1942. Rzut na cmentarz żydowski (kirkut) i ewangelicki od strony dzielnicy Nowodworzanka. Na tym zdjęciu doskonale widać granice cmentarzy, ogrodzenie cmentarza żydowskiego jak również kaplicę na cmentarzu ewangelickim oraz dom na cmentarzu żydowskim, w którym mieszkał opiekun kirkutu.

źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

 

1942. Zdjęcie lotnicze Nowego Dworu.

źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

 

 

 

Po wypędzeniu Żydów z Wyszogrodu, połowę z nich wysłano do Nowego Dworu, a drugą połowę do Czerwińska. Poszerzyli obszar getta, aby pomieścić tę liczbę, rozciągając się do linii kolejowej, a "rząd żydowski" został poszerzony o kilku oficerów i policjantów.

Żydzi w getcie musieli wykonywać pracę przymusową. Wszyscy musieli pracować trzy dni w tygodniu bez wynagrodzenia. Ani niemiecki rząd, ani Judenrat nie przejmowali się tym, w jaki sposób ci ludzie zabezpieczali sobie środki do życia.

Większość pracowała w porcie Modlin. Cudem było przeżyć tam dzień pracy i wrócić do domu w jednym kawałku. Cała stocznia Modlin była usiana niemieckimi żołnierzami, którzy zostali ranni na froncie rosyjskim i przybyli tutaj, aby wyzdrowieć po opuszczeniu szpitala. Wszyscy byli rozgoryczeni, wielu było inwalidami i wylewali całą swoją złość na Żydów, mówiąc, że to Żydzi spowodowali wojnę. Żydzi, jak mówili, byli komunistami i pomogli Rosji odnieść zwycięstwo itd. Mścili się na Żydach poprzez ich [przymusową] pracę, a wszyscy Żydzi woleli własną śmierć niż pracę przy załadunku i rozładunku zardzewiałych przewodów wysyłanych na linię frontu.

Każdego ranka żydowska i niemiecka policja wchodziła do domów, aby szukać i aresztować ludzi do pracy. Samo to zajmowało godziny, ponieważ przeszukiwali każdą kryjówkę, ponieważ Żydzi chcieli uniknąć pracy w piekle Modlina. W wielu przypadkach ci, którzy zostali znalezieni w ukryciu, byli rozstrzeliwani na miejscu.

Pewnego ranka, około godziny 9:00, po przeszukaniu i porwaniu, niespodziewanie pojawili się gestapowcy i policjanci i porwali 50 wykwalifikowanych ludzi z getta. Starszy z Judenratu, Gerszon, oddał ich bezpośrednio w ręce komendanta stoczni. Ludzi tych utworzono jako osobną grupę roboczą pod nadzorem najbardziej znanych oprawców. Musieli wykonywać podwójną pracę i byli nieustannie bici. Zostali zapędzeni do Wisły w pobliżu stoczni, przemoknięci, a krew spływała z nich jak woda. Dwudziestu jeden z pięćdziesięciu zdołało połączyć się z innymi grupami roboczymi, a pozostałych dwudziestu dziewięciu torturowano przez cały dzień. Po pracy musieli wykopać rów w pobliżu Wisły, do którego zostali wrzuceni po rozstrzelaniu. Wśród dwudziestu dziewięciu rozstrzelanych znaleźli się Mordechaj Matusak, Jehoszua Moishe Olszinko (syn Bendita) i Fiszel Lewinsztajn.

Trudno sobie wyobrazić, że tamtego konkretnego wieczoru w getcie kobiety wpadły w panikę i wybuchły napadami paniki, gdy zobaczyły przerażający stan, w jakim wrócili mężczyźni. Rodzice i dzieci pobiegli do przywódców Judenratu , a szczególnie do starszego Judenratu , Gerszona. Jego dom został zburzony, a wszyscy krzyczeli: "Oddajcie nam naszych ojców, naszych synów, naszych mężów!". Ale ci mężczyźni już wszyscy nie żyli. W końcu krzyki ucichły, a następnego dnia Żydzi z getta musieli ponownie pójść do pracy i zostawić za sobą bolesne życie w getcie.

Pierwsza i ostateczna ewakuacja

Od lipca 1942 r., wraz z pierwszą ewakuacją warszawskich Żydów do Treblinki, w getcie w Nowym Dworze zaczęto odczuwać, że koniec jest bliski. Codziennie mówiono o Treblince. Dzieci już wiedziały, że "w Treblince jest wielka patelnia, na której pieką wszystkich ludzi".

W tym czasie Niemcy nie chcieli, aby Żydzi podejrzewali, co ich czeka. Chcieli, abyśmy żyli w złudzeniu, że przeżyjemy, żebyśmy pracowali pilnie. Aby stworzyć to złudzenie, zaczęli przywozić do getta zimą mnóstwo ziemniaków. Przywozili też kilka wagonów węgla i wszelkiego rodzaju artykułów spożywczych. Stało się to jakoś za dobre, jak dla chorego człowieka przed śmiercią. Ale rozumieliśmy, co Niemcy tu robią i mimo wszystkich tych życzliwych gestów, ze złamanym duchem, zawsze śledziliśmy wydarzenia w Warszawie.

Wkrótce pojawił się raport, który całkowicie zaniepokoił wszystkich o ewakuacji getta w Legionowie. Ósmego dnia Sukos, o 4 rano, getto w Legionowie zostało zajęte przez ukraińskie bandy bandytów. Wielu Żydów zostało zabitych na miejscu, a większość wywieziono do Treblinki. Około stu osobom udało się ukryć, a następnego dnia ci, którym udało się uratować, próbowali przemycić się przez granicę i wejść do getta w Nowym Dworze. Tutaj spotkali się z silnym oporem policji żydowskiej, która aresztowała ich wszystkich i zamknęła w więzieniu Judenratu , aby oddać ich w ręce Gestapo.

Niektórzy krewni tych więźniów udali się do Judenratu do Gerszona i Skrobaka, błagając o pomoc i uwolnienie z więzienia. Moja siostra, brat i Anzho Pitulska byli wśród uwolnionych. Przestępcy z Judenratu wydali 38 mężczyzn, kobiet i dzieci w ręce Gestapo. Wszyscy zostali zawiezieni wozami do straży granicznej, a następnie wszystkich rozstrzelano i wrzucono do dołu, który sami musieli wykopać. Następnie ubrania tych 38 osób przekazano Judenratowi . W ten sposób bandyci z Judenratu konsekwentnie prowadzili niewinnych ludzi na śmierć, a następnie mogli wykorzystać ubrania należące do zamordowanych Żydów. Jankel Baranek ubrał się w skórzaną kurtkę, a Shloime Morde w ładnej parze butów. Inni policjanci również skorzystali ze wszystkich tych wspaniałych rzeczy, które były przesiąknięte krwią żydowskich ofiar.

26 października 1942 r. getto zostało całkowicie otoczone przez dziesiątki SA-manów, a bramy zamknięto. Wkrótce stało się jasne, że ewakuacja ma się rozpocząć. Chaos wzrastał z chwili na chwilę. Ludzie żegnali się ze swoimi rodzinami, dzieci płakały, kobiety mdlały, a panika trwała przez kilka godzin, aż do momentu, gdy niemiecka policja zgłosiła się z wyjaśnieniami, mówiąc, że na razie nie będzie ewakuacji, ale na rozkaz wyższych rangą urzędników rządowych wszystkie getta w Trzeciej Rzeszy muszą zostać zamknięte i strzeżone, a nikt nie może ich opuścić do odwołania.

Później odkryto, że od momentu, gdy getto zostało otoczone przez SA-manów, rozpoczęła się masowa eksterminacja Żydów w całej Trzeciej Rzeszy. Warunki, jak uwolnić wszystko od Żydów (Judenrein), zostały ustalone 20 grudnia, a ponieważ Nowy Dwór był ostatnim punktem granicznym Trzeciej Rzeszy, byliśmy wśród ostatnich, których wysłano na eksterminację. Z tego powodu ci, którzy byli w getcie w Nowym Dworze, musieli żyć z wyrokiem śmierci wiszącym nad ich głowami przez sześć tygodni.

Dwa razy w tygodniu widzieliśmy przejeżdżający pociąg pełen Żydów. Byli to Żydzi z gett w Mławie, Prośniczu, Czekanowie, Nasielsku i innych miastach. 28 października wszyscy Żydzi z getta w Czerwińsku zostali przywiezieni do getta w Nowym Dworze, transportem około 2600 Żydów. Tłok w getcie stał się nie do zniesienia, w jednym pokoju było około pięciu lub sześciu rodzin. Tak byliśmy duszeni aż do ewakuacji trzy tygodnie później.

15 listopada oficjalnie ogłoszono, że getto w Nowym Dworze zostanie ewakuowane w trzech grupach. Pierwsza pod koniec listopada miała zostać ewakuowana cała ludność starsza, kobiety i dzieci, a więc wszyscy, którzy nie nadawali się do pracy. Pozostałe dwie grupy zostaną ewakuowane w grudniu.

16 listopada niemiecka policja wydała rozkaz, że wszystkie pieniądze, złoto i srebro, które były w posiadaniu każdego, muszą zostać dostarczone do Judenratu w ciągu dwóch dni, gdzie specjalny delegat niemieckiego rządu zajmie się wszystkimi tymi rzeczami. Jeśli po tych dwóch dniach znajdą pieniądze, złoto lub srebro u jakiejkolwiek osoby, zostanie ona powieszona. W ten sposób zabrali Żydom ostatnie grosze i rzeczy osobiste. Z własnej inicjatywy bandyci z Judenratu wprowadzili surowe rewizje, aby móc przekazać ostatnie rzeczy jako prezent niemieckiej policji, która obiecała zrobić tym przestępcom przysługę, wysyłając ich wraz z rodzinami do getta warszawskiego lub do pracy w Częstochowie.

20 listopada nadeszła pierwsza straszna wiadomość o ewakuacji. Pierwszymi ofiarami byli biedni Żydzi. Judenrat musiał sprowadzić 2000 osób, 40 starszych, a także tych, którzy nie mieli mężów lub których dzieci nie mogły pracować. Teraz Judenrat miał nowy sposób na zarabianie jeszcze większych pieniędzy poprzez łapówki. Kto dawał im dużo pieniędzy, zostawał w domu, a na jego miejsce wysyłano inną osobę, czyli kogoś, kto nie mógł zapłacić.

Nieszczęście w getcie po odejściu pierwszej grupy jest trudne do wyobrażenia. Sposób, w jaki Judenrat obchodził się z ludzkim życiem i pieniędzmi, przerażająco niszczył ducha każdego. Napięcie w getcie rosło i minęły kolejne dwa tygodnie, zanim ewakuacja drugiej grupy nastąpiła 9 grudnia.

Podczas drugiej ewakuacji zdarzały się sytuacje, że chciano usuwać poszczególnych członków rodzin, więc cała rodzina zgłaszała się dobrowolnie, aby nie doszło do rozdzielenia.

Pewnej niedzieli, 12 grudnia, wydano rozkaz, że wszyscy Żydzi bez wyjątku muszą opuścić getto. Tak Nowy Dwór stał się Judenrein . Odbyły się rewizje, szukano pieniędzy i złota, a potem wszystkich nas zapędzono na dworzec kolejowy, gdzie zapędzono nas do wagonów.

Zgodnie z wcześniejszym porozumieniem z niemiecką policją, członkowie Judenratu i ich rodziny zostały przeniesione do ostatniego wagonu, a gdy pociąg przejeżdżał przez Warszawę, wagon został usunięty, a wszyscy wybrani, ludzie z Judenratu , weszli do getta warszawskiego. Na tym zakończyła się tragiczna karta historii getta w Nowym Dworze.

Cały transport Żydów z Nowego Dworu został przewieziony do Birkenau, które znajdowało się pięć kilometrów od Auschwitz. Znajdował się tam specjalny punkt zborny dla transportów przychodzących. W tym czasie czynne były już cztery krematoria przez całą dobę. Szybko dowiedzieliśmy się o działalności tego miejsca, jak traktowano nowo przybyłych. Zdrowych i sprawnych ludzi wysyłano do specjalnego obozu, gdzie poddawano ich procesowi dezynfekcji, tatuowano im numery na rękach, a następnie po wyznaczonym czasie kwarantanny, trzy tygodnie później, wysyłano ich do pracy.

Pozostali - starsi, schorowani, kobiety i dzieci, wszyscy bez wyjątku - zostali wysłani w inne miejsce, do łazienek wyposażonych we wszystkie udogodnienia, nawet w lustra na ścianach, i tam zostali zamordowani przy użyciu trującego gazu.

W nocy z 13 na 14 grudnia płomienie wybuchły w kominach pieców Birkenau, a prochy niewinnych ofiar, Żydów z getta w Nowym Dworze, zostały rozniesione na cały świat.

* Pinkas Nowy Dwor, Memorial book of Nowy-Dwor, 1965.

 

 

Nowy Dwór Mazowiecki. Na początku 1941 r. zlokalizowano tu getto w najbiedniejszej części miasta, na tzw. Piaskach, ogrodzone drewnianym płotem, z drutem kolczastym u góry. W całym ogrodzeniu były tylko dwie bramy strzeżone z zewnątrz i wewnątrz. Na rozkaz Magistratu została powołana Rada Żydowska - Judenrat. Pierwszym jej prezesem był Rotsztejn, przedwojenny inkasent elektrowni miejskiej, który wkrótce zrezygnował z funkcji. Miejsce jego zajął Josef Gerszun, a członkami byli: Herman Abramowicz, Jankiel Baranek, Nachman Rajchman i Izrael Tiszler (Skrobak). Burmistrzem Nowego Dworu był miejscowy volksdeutsch Wendt.

Liczba ludności żydowskiej ulegała w czasie okupacji licznym zmianom. Do września 1939 r. było około 8000 *[bardziej prawdopodobna liczba to 5000.] Żydów. Przed wkroczeniem wojsk hitlerowskich do miasta duża część ludności uciekła, w tym także Żydzi. Rejestracja ludności żydowskiej, przeprowadzona na rozkaz władz okupacyjnych w grudniu 1939 r., wykazała 2800 osób. Po ustaleniu tych danych hitlerowcy uznali, że w Nowym Dworze jest za dużo Żydów, toteż znaczną ich liczbę wypędzili z miasta. Ponadto na skutek szalejącego terroru, stosowanego zwłaszcza wobec ludności żydowskiej głównie przez miejscowych volksdeutschów, wielu Żydów uciekło z Nowego Dworu. Wypędzeni i uciekinierzy kierowali się przeważnie do Warszawy. Liczba Żydów z Nowego Dworu wynosiła tam wówczas 4532 osoby. Trudne warunki: brak możliwości uzyskania pomieszczenia, trudności aprowizacyjne itp. skłaniały wielu uciekinierów do próby powrotu do poprzednich miejsc zamieszkania. W ciągu 1940 r. powróciła do Nowego Dworu (nielegalnie) znaczna liczba Żydów. Sytuacja mieszkaniowa była w tym czasie tragiczna. Miasto w 75% legło w gruzach podczas działań wojennych. Poza tym ocalałe lepsze domy żydowskie zajęli miejscowi volksdeutsche. Toteż powracający do miasta Żydzi usadawiali się po 4 i 5 rodzin w 1 lokalu.

W maju 1941 r. było w Nowym Dworze około 4000 Żydów, z których hitlerowcy w czasie przeprowadzonej na rynku selekcji zostawili w mieście 750 osób, przeważnie rzemieślników, a pozostałych skierowali do obozu-więzienia w Pomiechówku.

W 2. połowie 1941 r., zgodnie z planem eksterminacji ludności żydowskiej, Nowy Dwór został wytypowany jako miejsce koncentracji Żydów, przed ich deportacją do obozów zagłady. Toteż dosiedleni zostali w tym czasie do miejscowego getta Żydzi z Czerwińska, Wyszogrodu, Zakroczymia i innych mniejszych ośrodków. Napływ nowych przesiedleńców pogorszył i tak trudną sytuację mieszkaniową, aprowizacyjną itp. Kolejne zwiększenia liczby ludności dzielnicy żydowskiej nastąpiły w 1942 r. Dnia 28 X przybył np. transport liczący około 2600 Żydów z Czerwińska, których wkrótce potem hitlerowcy deportowali razem z miejscową ludnością żydowską do Oświęcimia.

Getto było widownią wielu masowych egzekucji. W maju 1941 r., w czasie przeprowadzonej na rynku selekcji przed wysiedleniem Żydów z Nowego Dworu do obozu-więzienia w Pomiechówku, hitlerowcy zamordowali 28 osób. W czasie grzebania zwłok na cmentarzu żydowskim asystujący gestapowiec spytał Arona Lejba Knechta, który układał ofiary w grobie, ilu on naliczył martwych Żydów. Gdy odpowiedział, że 28, wówczas gestapowiec zastrzelił Knechta mówiąc: "a teraz jest martwych Żydów".

Szubienice w Nowym Dworze, wykonane na rozkaz gestapo przez stolarzy żydowskich, stały przed siedzibą Judenratu. Wszystkie egzekucje odbywały się z reguły w obecności mieszkańców getta. Przyjęte było wśród Żydów określenie: "święto szubienicy", ponieważ raz na tydzień, z niemiecką dokładnością, kogoś wieszano. Wobec skazanych na śmierć kobiet hitlerowcy czasami byli "humanitarni" - nie wieszali, lecz rozstrzeliwali. Na szubienicy w gettcie zginęli także działacze b. KPP w Nowym Dworze: Jechiel Alman, Lea Papier i Syma Zamiatyn. Ponadto w 1942 r. zginęło na szubienicy 4 Polaków.

Dnia 16 XI 1942 r. policja zarządziła, aby mieszkańcy getta przekazali Judenratowi w ciągu dwóch dni wszystkie posiadane pieniądze oraz przedmioty wartościowe. Za niewykonanie rozkazu grozili szubienicą. Zarządzenie to zwiastowało zbliżenie się końca miejscowego skupiska żydowskiego. Likwidacja getta rozpoczęła się 4 dni później, kiedy to odszedł transport około 2000 przeważnie ludzi chorych i starszych. Dnia 9 XII hitlerowcy deportowali rodziny składające się z więcej niż 4 osób oraz wdowy i sieroty. Ostatni zaś transport, w którym byli pozostali Żydzi, tj. ok. 2000 osób, wyruszył z Nowego Dworu w swoją ostatnią już drogę dnia 12 XII. Wszystkie transporty zostały skierowane do Oświęcimia.

Smutną sławą cieszył się wśród ludności getta w Nowym Dworze Judenrat, pilnie zawsze wykonujący polecenia okupanta. Toteż hitlerowcy zrewanżowali się za świadczone im usługi. Wszystkich członków Judenratu, wraz z ich rodzinami (42 osoby) ulokowali w końcowym wagonie ostatniego grudniowego transportu, a w Warszawie wagon ten odczepili i wszystkich pasażerów odprowadzili do getta w Warszawie.

16 maja 1940 r. hitlerowcy wykonali egzekucję, rozstrzeliwując 13 Żydów z Nowego Dworu. Żydzi ci zostali skazani przez sąd doraźny za powrót do Nowego Dworu z GG, dokąd zostali wysiedleni 10 X 1939 r. Wykonanie wyroku odbyło się w obozie przejściowym w Działdowie. Ponieśli wówczas śmierć: Abram Bernstein (ur. V 1882), Chaim Bur (ur. 6 I 1916), Mosze Eitelberg (ur. 15 VIII 1908), Elfenbein (ur. 1895 r.), Szulim Finkelstein (ur. 1922 r.), Chaskel (Jecheskel) Friedman (ur. 1922 r.), Icek Goldberg (ur. 1894 r.), Lejb Hirschfang (ur. 1892 r.), Lejzor Kirszenbaum (ur. 1874 r.), Hersz Lipsztein (ur. 1904 r.), Ruchla Litman (ur. 1880 r.), Mendel Litwinowicz (ur. 16 X 1916 r.), Jenk (Jankel) Lofer (ur. 1900 r.), Baruch Rozenbaum (ur. 6 XI 1911 r.) .

7 lipca 1941 r. żandarmi w Nowym Dworze Mazowieckim zamordowali 29 Żydów.

15 lipca 1941 r. umundurowani volksdeutsche w Nowym Dworze urządzili pogrom w getcie. Zginęło wówczas 26 osób. Usiłowano zrzucić odpowiedzialność na Polaków.

W drugiej połowie 1941 r. żandarmi powiesili w Nowym Dworze Jehiela Almana, Leę Papier i Syma Zamiatyna.

W okresie od lipca do września 1941 r. gestapowcy oraz strażnicy w obozie-więzieniu w Pomiechówku zamordowali ponad 2 tys. Żydów.

Na początku 1942 r. hitlerowcy rozstrzelali w Nowym Dworze 29 Żydów. Jeden ze skazanych: Gasz (z Zakroczymia), usiłując uciec, wskoczył do rzeki Narew i utonął. Ustalono tylko 2 nazwiska wśród zamordowanych: Mordechaj Matusiak, Szaja Mosze Olszynka.

21 maja 1942 r. gestapowcy rozstrzelali w Modlinie Gustawa Frydmana za noszenie munduru Wehrmachtu.

28 maja 1942 r. gestapowcy wykonali w dzielnicy żydowskiej Nowy Dwór egzekucję przez powieszenie na 7 Żydach, oskarżonych o szmugiel żywności (2,5 q zboża) z getta w Nowym Dworze do getta w Legionowie. Ponieśli wówczas śmierć: Rafał Braun (ur. 12 IV 1917); Szmul Goldberg (ur. 1917 r.), Dawid Kryszkowski (ur. 10 III 1926), Mosze Lewin (ur. 1925 r.), Mendel Rubinstein (ur. 1915 li Eliasz Tasiemka (ur. 3 VI 1917), Dawid Zamiadyn (ur. 4 III 1926) .

W połowie listopada 1942 r. w stoczni modlińskiej żołnierze Wehrmachtu zakatowali na śmierć 32 robotników - Żydów za spóźnienie się do pracy o 5 minut.

Wiadomo o 4 osobach z Nowego Dworu, które brały udział w powstaniu w getcie warszawskim; dwie z nich zdołały wydostać się na stronę aryjską, aby dalej (kontynuować walkę z oprawcami hitlerowskimi:

Szoszana Jakubowicz, członkini grupy bojowej "Dror". Zginęła w centralnym getcie w maju 1943 r. Figuruje w wykazie poległych w obronie getta warszawskiego.

Josef Litman, należał do Żydowskiej Organizacji Bojowej. Po wydostaniu się kanałami na stronę aryjską walczył w oddziale partyzanckim GL im. Anielewicza w Lasach Wyszkowskich.

Zisze (Zygmunt) Papier, rocznik 1907. Brał udział w walkach na terenie szopu szczotkarzy. Zginął 3 maja w obronie bunkra przy ul. Franciszkańskiej 30. Figuruje w wykazie poległych w obronie getta warszawskiego.

Pnina Papier (siostra Zygmunta), brała udział w walkach w getcie, a później w Lasach Wyszkowskich.

* Michał Grynberg - Żydzi w rejencji ciechanowskiej 1939-1942, 1984.

 

 

1942. Bajla (Bella) Szul wraz z rodzicami i rodzeństwem (wszyscy byli mieszkańcami Nowego Dworu) była przytrzymywana w forcie w Pomiechówku. Zginęła w KL Auschwitz w wieku siedmiu lat.

"Przyjechaliśmy do Oświęcimia 14 grudnia [1942 r.] - wspominał Abram Szul. - Było ciemno. Zrobili selekcję. Ja byłem z ojcem. Oni powiedzieli: dzieci i matki po lewej stronie, a mężczyźni po prawej stronie. Małej siostrze, która chciała być z nami razem, nie dali dołączyć się. Więcej już się nie zobaczyliśmy".

* Dorota Grzechocińska - Fort III Pomiechówek 1915-1945, 2022.

 

 



Wyrywkowa lista mieszkańców getta w Nowym Dworze (Neuhof, Bugmünde) zabitych w obozie Auschwitz.


- Alterwejn, Abram (1921-03-20 - 1943-01-04) urodzony: Warschau, mieszkaniec: Bugmunde, Ghetto, Żyd

- Bekier, Szmul (1918-05-26 - 1943-02-14) urodzony: Zakroczyn, mieszkaniec: Bugmunde, Ghetto, Żyd

- Botfinka, Jankiel (1903-01-05 - 1943-02-14) urodzony: Bugmunde, mieszkaniec: Bugmunde, Ghetto, Żyd

- Brawerman, Boruch Israel (1913-03-15 - 1943-03-09) urodzony: Czerwinsk, mieszkaniec: Bugmunde, Żyd

- Brzozowski, Symcha (1904-10-15 - 1943-01-13) urodzony: Sochatschew, mieszkaniec: Bugmunde, Ghetto, Żyd

- Ciechanowiecki, Szlama (1923-09-05 - 1943-02-17) urodzony: Bugmunde, mieszkaniec: Bugmunde, Ghetto, Żyd

- Cukier, Szlama (1903-09-10 - 1943-01-17) urodzony: Bugmunde, mieszkaniec: Bugmunde, Żyd

- Cytron, Szmyl (1910-08-15 - 1943-02-18) urodzony: Warschau, mieszkaniec: Bugmunde, Ghetto, Żyd

- Czapski, Chaskel (1896-05-07 - 1943-01-15) urodzony: Bugmunde, mieszkaniec: Bugmunde, Ghetto, Żyd

- Dab, Aron (1911-03-06 - 1943-01-26) urodzony: Minsk Mazowiecki, mieszkaniec: Bugmunde, Żyd

- Dajcz, Israel (1904-05-05 - 1943-01-15) urodzony: Hochenburg, mieszkaniec: Bugmunde, Żyd

- Dancyger, Resla (1921-12-10 - 1943-02-19) urodzony: Reichenfeld, mieszkaniec: Bugmunde, Żyd

- Derlacz, Maria (1906-04-18 - 1943-06-28) urodzony: Warschau, mieszkaniec: Bugmunde, Religioni Catholic

- Dyner, Chaim (1909-11-23 - 1943-02-16) urodzony: Warschau, mieszkaniec: Bugmunde, Żyd

- Dziergowski, Sucher (1908-10-01 - 1943-01-12) urodzony: Leoncin, mieszkaniec: Bugmunde, Żyd

- Efendowicz, Michel Israel (1923-11-06 - 1943-02-08) urodzony: Bugmunde, mieszkaniec: Bugmunde, Ghetto, Żyd

- Fajgenbaum, Benjamin Israel (1923-03-02 - 1943-02-17) urodzony: Bugmunde, mieszkaniec: Bugmunde, Żyd

- Feldman, Chaim (1900-01-02 - 1943-01-15) urodzony: Bugmunde, mieszkaniec: Bugmunde, Ghetto, Żyd

- Ferszt, Majer (1905-03-20 - 1943-01-22) urodzony: Hohenburg, mieszkaniec: Bugmunde, Ghetto, Żyd

- Fijalkowicz, Mendel (1924-02-10 - 1943-02-17) urodzony: Zakroczym, mieszkaniec: Bugmunde, Ghetto, Żyd

- Filcman, Chaskiel (1923-01-01 - 1943-01-27) urodzony: Warschau, mieszkaniec: Bugmunde, Ghetto, Żyd

- Frydman, Chaim (1922-02-05 - 1943-02-16) urodzony: Zakroczym, mieszkaniec: Bugmunde, Ghetto, Żyd

- Gabler, Schachner (1891-11-15 - 1943-01-17) urodzony: Bilgoraj, mieszkaniec: Bugmunde, Żyd

- Gerber, Jacob Israel (1921-00-00 - 1943-01-29) urodzony: Bugmunde, mieszkaniec: Bugmunde, Żyd

- Glasznik, Hersz (1902-05-10 - 1943-02-14) urodzony: Hohenburg, mieszkaniec: Bugmunde, Ghetto, Żyd

- Gmach, Abram (1917-10-20 - 1943-02-22) urodzony: Hohenburg, mieszkaniec: Bugmunde, Ghetto, Żyd

- Goldberg, Szulim (1901-05-20 - 1943-01-12) urodzony: Neuhof bei Lublin, mieszkaniec: Bugmunde, Ghetto, Żyd

- Goldbruch, Nussen (1901-12-17 - 1943-02-19) urodzony: Bugmunde, mieszkaniec: Bugmunde, Żyd

- Goldsztejn, Majloch (1908-03-22 - 1943-02-16) urodzony: Warschau, mieszkaniec: Bugmunde, Żyd

- Gorecki, Moniek (1917-11-29 - 1943-02-16) urodzony: Bugmunde, mieszkaniec: Bugmunde, Żyd

- Gorecki, Nuchim (1900-12-20 - 1943-02-16) urodzony: Neuhof, mieszkaniec: Bugmunde, Żyd

- Grossman, Mojszo (1903-01-01 - 1943-02-08) urodzony: Zakroczym, mieszkaniec: Bugmunde, Ghetto, Żyd

- Grynberg, Hersz (1917-02-01 - 1943-02-14) urodzony: Ilow, mieszkaniec: Bugmunde, Ghetto, Żyd

- Gurfinkiel, Moszek (1924-02-21 - 1943-02-16) urodzony: Hohenburg, mieszkaniec: Bugmunde, Żyd

- Guzik, Mechel Israel (1919-12-10 - 1943-03-13) urodzony: Bugmunde, mieszkaniec: Bugmunde, Ghetto, Żyd

- Haberman, Szlama (1921-11-11 - 1943-03-03) urodzony: Bugmunde, mieszkaniec: Bugmunde, Ghetto, Żyd

- Herszfang, Benjamin (1925-05-01 - 1943-02-18) urodzony: Bugmunde, mieszkaniec: Bugmunde, Ghetto, Żyd

- Herszfang, Icek (1897-04-15 - 1943-01-20) urodzony: Neuhof, mieszkaniec: Bugmunde, Ghetto, Żyd

- Ickowicz, Idei (1902-04-20 - 1943-01-26) urodzony: Zakroczym, mieszkaniec: Bugmunde, Ghetto, Żyd

- Ickowicz, Moszek (1926-02-15 - 1943-01-25) urodzony: Bugmunde, mieszkaniec: Bugmunde, Ghetto, Żyd

- Izraelewicz, Jakob Majer (1913-09-06 - 1943-01-24) urodzony: Hohenburg, mieszkaniec: Bugmunde, Ghetto, Żyd

- Jalowiec, Chaim (1905-07-22 - 1943-02-14) urodzony: Zichenau, mieszkaniec: Bugmunde, Żyd

- Jerozolimski, Zelik (1922-06-10 - 1943-02-15) urodzony: Bugmunde, mieszkaniec: Bugmunde, Ghetto, Żyd

- Joskowicz, Moszek (1889-06-04 - 1943-01-14) urodzony: Neuhof, mieszkaniec: Bugmunde, Żyd

- Joskowicz, Szymon (1926-11-29 - 1943-02-16) urodzony: Neuhof, mieszkaniec: Neuhof, Ghetto, Żyd

- Kalwaryjski, Lajb (1908-05-16 - 1943-02-14) urodzony: Hohenburg, mieszkaniec: Bugmunde, Ghetto, Żyd

- Kieliszek, Moszek (1901-10-15 - 1943-02-09) urodzony: Bugmunde, mieszkaniec: Bugmunde, Ghetto, Żyd

- Kirchstein, Levy (1901-12-06 - 1943-02-18) urodzony: Bugmunde, mieszkaniec: Bugmunde, Ghetto, Żyd

- Kirsztejn, Lejb (1923-12-05 - 1943-02-20) urodzony: Bugmunde, mieszkaniec: Bugmunde, Ghetto, Żyd

- Klajman, Berek (1912-04-23 - 1943-02-16) urodzony: Zakroczym, mieszkaniec: Bugmunde, Ghetto, Żyd

- Klejman, Benjamin (1913-09-15 - 1943-02-07) urodzony: Zakroczym, mieszkaniec: Bugmunde, Ghetto, Żyd

- Knaster, Elchanan (1908-07-21 - 1943-01-12) urodzony: Bugmunde, mieszkaniec: Bugmunde, Żyd

- Knecht, Szruel (1921-04-07 - 1943-02-22) urodzony: Bugmunde, mieszkaniec: Bugmunde, Ghetto, Żyd

- Kofman, Ichok (1908-11-15 - 1943-01-23) urodzony: Zakroczym, mieszkaniec: Bugmunde, Ghetto, Żyd

- Kozak, Lejzor (1918-01-22 - 1943-01-21) urodzony: Hohenburg, mieszkaniec: Bugmunde, Ghetto, Żyd

- Kukwa, Icek (1896-01-10 - 1943-03-09) urodzony: Bugmunde, mieszkaniec: Bugmunde, Ghetto, Żyd

- Kustas, Chaim (1908-03-02 - 1943-02-12) urodzony: Hohenburg, mieszkaniec: Bugmunde, Ghetto, Żyd

- Leiserowicz, Chaim (1895-05-15 - 1943-01-20) urodzony: Bugmunde, mieszkaniec: Bugmunde, Ghetto, Żyd

- Lejzerowicz, Abram (1909-11-25 - 1943-01-23) urodzony: Zakroczym, mieszkaniec: Bugmunde, Żyd

- Lerich, Dawid (1903-01-19 - 1943-01-12) urodzony: Bugmunde, mieszkaniec: Bugmunde, Ghetto, Żyd

- Lerych, Pajsech (1906-04-10 - 1943-01-20) urodzony: Bugmunde, mieszkaniec: Bugmunde, Ghetto, Żyd

- Lewin, Chaim (1906-05-05 - 1943-02-17) urodzony: Hohenburg, mieszkaniec: Bugmunde, Ghetto, Żyd

- Licht, Alter (1910-03-10 - 1943-02-08) urodzony: Czerwinsk, mieszkaniec: Bugmunde, Ghetto, Żyd

- Lichtenstejn, Uszer (1923-03-01 - 1943-03-07) urodzony: Hohenburg, mieszkaniec: Bugmunde, Ghetto, Żyd

- Lipiec, Abram (1900-10-25 - 1943-02-08) urodzony: Bugmunde, mieszkaniec: Bugmunde, Ghetto, Żyd

- Liser, Chona (1911-05-05 - 1943-02-24) urodzony: Wyszygrod, mieszkaniec: Bugmunde, Ghetto, Żyd

- Mendzelewski, Szymon (1903-01-01 - 1943-02-16) urodzony: Sieradsch, mieszkaniec: Bugmunde, Żyd

- Miller, Abram (1923-10-15 - 1943-02-16) urodzony: Zakroczym, mieszkaniec: Neuhof, Ghetto, Żyd

- Mocny, Uszer (1910-10-15 - 1943-02-08) urodzony: Przyborowice, mieszkaniec: Bugmunde, Ghetto, Żyd

- Mone, Dowed (1925-03-07 - 1943-02-16) urodzony: Wychodz, mieszkaniec: Bugmunde, Ghetto, Żyd

- Mone, Szlama (1913-05-02 - 1943-02-14) urodzony: Wychodz, mieszkaniec: Bugmunde, Ghetto, Żyd

- Mone, Tabisz Israel (1923-05-20 - 1943-01-28) urodzony: Czerwinsk, mieszkaniec: Bugmunde, Ghetto, Żyd

- Nachbin, Majer (1906-12-11 - 1943-02-06) urodzony: Harnau, mieszkaniec: Bugmunde, Ghetto, Żyd

- Najberger, Benjamin (1899-04-07 - 1943-02-06) urodzony: Zakroczym, mieszkaniec: Bugmunde, Ghetto, Żyd

- Nawra, Bojas (1904-08-20 - 1943-02-16) urodzony: Harnau, mieszkaniec: Bugmunde, Ghetto, Żyd

- Neuberger, Josef Israel (1912-09-17 - 1943-02-12) urodzony: Czerwinsk, mieszkaniec: Bugmunde, Ghetto, Żyd

- Gpalon, Hersz (1920-01-12 - 1943-02-25) urodzony: Leoncin, mieszkaniec: Bugmunde, Ghetto, Żyd

- Piekarek, Mendel (1920-01-25 - 1943-01-25) urodzony: Neuhof, mieszkaniec: Bugmunde, Ghetto, Żyd

- Prawda, Szmul (1912-01-31 - 1943-02-11) urodzony: Hohenburg, mieszkaniec: Bugmunde, Ghetto, Żyd

- Prusak, Szmul (1909-04-22 - 1943-02-13) urodzony: Hohenburg, mieszkaniec: Bugmunde, Ghetto, Żyd

- Przygoda, Josek Israel (1922-02-15 - 1943-02-12) urodzony: Przyborowice, mieszkaniec: Bugmunde, Ghetto, Żyd

- Puterman, Kojfman (1894-08-25 - 1943-02-13) urodzony: Hohenburg, mieszkaniec: Bugmunde, Ghetto, Żyd

- Puterman, Mosche (1908-02-23 - 1943-01-29) urodzony: Hohenburg, mieszkaniec: Bugmunde, Ghetto, Żyd

- Radyszkanski, Hersz (1912-12-10 - 1943-03-07) urodzony: Neuhof, mieszkaniec: Bugmunde, Ghetto, Żyd

- Rajdman, Lejb (1922-07-17 - 1943-01-12) urodzony: Zakroczym, mieszkaniec: Bugmunde, Ghetto, Żyd

- Rosenberg, Schoel (1907-11-15 - 1943-01-28) urodzony: Januschew, mieszkaniec: Bugmunde, Żyd

- Rotsztejn, Chaim (1899-05-25 - 1943-01-06) urodzony: Zakrotschym, mieszkaniec: Bugmunde, Żyd

- Rozencwejg, Dawid (1914-06-28 - 1943-02-16) urodzony: Henrykow, mieszkaniec: Bugmunde, Żyd

- Rozenowicz, Szymon (1900-04-15 - 1943-01-14) urodzony: Scharfenwiese. mieszkaniec: Bugmunde, Ghetto, Żyd

- Sagat, Chaim (1919-02-28 - 1943-01-12) urodzony: Warschau, mieszkaniec: Bugmunde, Ghetto, Żyd

- Schapschowitz, Josef (1902-01-10 - 1943-01-10) urodzony: Zakroczym, mieszkaniec: Bugmunde, Żyd

- Schlang, Eissyk (1912-04-15 - 1943-02-10) urodzony: Zakroczym, mieszkaniec: Bugmunde, Ghetto, Żyd

- Schwarcbard, Chaim (1921-01-05 - 1943-01-20) urodzony: Bugmunde, mieszkaniec: Bugmunde, Ghetto, Żyd

- Skrzypce, Motyl (1917-01-12 - 1943-01-26) urodzony: Plòhnen, mieszkaniec: Bugmunde, Żyd

- Sosinski, Icek (1925-03-29 - 1943-01-29) urodzony: Bugmunde, mieszkaniec: Bugmunde, Ghetto, Żyd

- Szair, Hersz (1904-05-28 - 1943-01-09) urodzony: Leoncin, mieszkaniec: Bugmunde, Ghetto, Żyd

- Szapir, Jokub (1903-11-02 - 1943-01-14) urodzony: Plòhnen, mieszkaniec: Bugmunde, Ghetto, Żyd

- Szapski, Josef (1923-05-03 - 1943-01-08) urodzony: Bugmunde, mieszkaniec: Bugmunde, Ghetto, Żyd

- Szapszowicz, Josek (1909-05-11 - 1943-01-21) urodzony: Zakroczym, mieszkaniec: Bugmunde, Ghetto, Żyd

- Szaszynski, Szlama (1912-10-18 - 1943-02-21) urodzony: Bugmunde, mieszkaniec: Bugmunde, Ghetto, Żyd

- Szklanka, Nachman (1904-05-05 - 1943-02-09) urodzony: Bugmunde, mieszkaniec: Bugmunde, Ghetto, Żyd

- Szwarc, Szepsel (1917-02-08 - 1943-02-12) urodzony: Bugmunde, mieszkaniec: Bugmunde, Ghetto, Żyd

- Szwarchar, Chaskiel (1922-11-26 - 1943-02-09) urodzony: Hohenburg, mieszkaniec: Bugmunde, Ghetto, Żyd

- Szydle, Mosze (1902-02-01 - 1943-01-14) urodzony: Bugmunde, mieszkaniec: Bugmunde, Ghetto, Żyd

- Taub, Iciek (1905-10-05 - 1943-01-29) urodzony: Hohenburg, mieszkaniec: Bugmunde, Żyd

- Temkin, Marek Israel (1902-02-17 - 1943-01-13) urodzony: Kalisch, mieszkaniec: Bugmunde, Ghetto, Żyd

- Top, Szmul (1912-02-16 - 1943-01-13) urodzony: Bugmunde, mieszkaniec: Bugmunde, Ghetto, Żyd

- Topola, Rachmil (1913-01-08 - 1943-01-24) urodzony: Sadowne, mieszkaniec: Bugmunde, Ghetto, Żyd

- Wajch, Symcha (1918-11-10 - 1943-01-29) urodzony: Secominek, mieszkaniec: Bugmunde, Żyd

- Walenkowski, Moszek (1898-01-01 - 1943-02-28) urodzony: Bugmunde, mieszkaniec: Bugmunde, Ghetto, Żyd

- Walfisz, Hersz (1905-05-11 - 1943-01-19) urodzony: Hohenburg, mieszkaniec: Bugmunde, Ghetto, Żyd

- Wluka, Moszek (1919-02-22 - 1943-02-14) urodzony: Bugmunde, mieszkaniec: Bugmunde, Żyd

- Wolman, Abram (1897-02-06 - 1943-01-14) urodzony: Hohenburg, mieszkaniec: Bugmunde, Ghetto, Żyd

- Zajdenberg, Dawid (1906-05-10 - 1943-01-23) urodzony: Bugmunde, mieszkaniec: Bugmunde, Ghetto, Żyd

- Zajdenberg, Mordka (1917-05-12 - 1943-02-15) urodzony: Neuhof, mieszkaniec: Bugmunde, Ghetto, Żyd

- Zajf, Szmul (1908-02-08 - 1943-02-19) urodzony: Bugmunde, mieszkaniec: Bugmunde, Ghetto, Żyd

- Zemel, Leyb (1910-01-17 - 1943-02-10) urodzony: Hohenburg, mieszkaniec: Bugmunde, Ghetto, Żyd

- Zemel, Mordka (1912-03-09 - 1943-01-13) urodzony: Hohenburg, mieszkaniec: Bugmunde, Żyd

- Zoltak, Leib (1900-05-05 - 1943-02-16) urodzony: Zakroczym, mieszkaniec: Bugmunde, Ghetto, Żyd

- Zychlin, Berek (1923-11-20 - 1943-01-22) urodzony: Hohenburg, mieszkaniec: Bugmunde, Ghetto, Żyd

- Zylberberg, Moszek (1922-12-12 - 1943-01-19) urodzony: Czerwinsk, mieszkaniec: Bugmunde, Ghetto, Żyd

- Zylbersztajn, Kalman (1906-02-23 - 1943-01-13) urodzony: Kielce, mieszkaniec: Bugmunde, Ghetto, Żyd

- Zylbersztejn, Szmul (1911-09-13 - 1943-01-25) urodzony: Hohenburg, mieszkaniec: Bugmunde, Żyd

- Zysmanowicz, Jeched (1882-12-00 - 1942-10-16) urodzony: Plòhnen, mieszkaniec: Neuhof, Ghetto, Żyd

 

 

 

Instytut Pamięci Narodowej - https://inwentarz.ipn.gov.pl

 

[Akta w sprawie: Wacław Michał Gorzkowski, imię ojca: Franciszek, ur. 05-10-1900 r.; komendant oddziału "PZP" aresztowany w dniu 10-12-1942 r. i osadzony w areszcie w Nowym Dworze Mazowieckim (Bugmünde), w wychowawczym obozie pracy w Działdowie (AEL Soldau), a następnie skazany 31-05-1943 r. przez Sąd Doraźny Rejencji Ciechanów i Okręgu Suwałki (Standgericht für den Reg. Bez. Zichenau und den Kreis Sudauen) na karę śmierci, wyrok wykonano w więzieniu policyjnym w Pomiechówku]

Akten der Geheimen Staatspolizei. Staatspolizei(leit)stelle Zichenau über Gyngold Hersz, geb. 5.9.22
[Akta w sprawie: Hersch/Hersz Israel Meier Gyngold/Gingold, imię ojca: Mosze, ur. 05-09-1922 r.; aresztowany w dniu 04-06-1942 r. pod zarzutem nieprzestrzegania przepisów prawnych III Rzeszy odnośnie osób narodowości żydowskiej (przebywał poza gettem w Czerwińsku); osadzony 06-06-1942 r. w więzieniu na terenie getta w Nowym Dworze Mazowieckim (Neuhof), a następnie 07-08-1942 r. w KL Auschwitz]

Akten der Geheimen Staatspolizei. Staatspolizei(leit)stelle Zichenau über Cichowisz Marija, geb. 15.11.20
[Akta w sprawie: Maria Cichowicz/Cichowisz, imię ojca: Saul, ur. 15-11-1920 r.; aresztowana w dniu 02-06-1942 r. pod zarzutem opuszczenia getta w Nowym Dworze Mazowieckim; osadzona w więzieniu w Płońsku, a następnie 21-08-1942 r. w KL Auschwitz]

[Akta w sprawie: Fedor / Feodor / Fiodor Sitnik / Sitnyk, imię ojca: Fedor, Nikifor, ur. 15-05-1888 r.; aresztowany w dn. 30-06-1942 r. pod zarzutem nielegalnego przekroczenia granicy Rzeszy oraz przemytu i osadzony w areszcie komisariatu policji granicznej w m. Neuhof (Nowy Dwór)]

[Akta w sprawie: Jan Turczyński, ur. 02-02-1909 r.; aresztowany w dniu 15-10-1942 r. pod zarzutem nieprzestrzegania zarządzenia dot. zaciemniania okien podczas alarmu przeciwlotniczego i osadzony w areszcie Komisariatu Policji Granicznej w Modlinie-Nowym Dworze (Grenzpolizeikommissariat (GPK) Modlin-Neuhof), gdzie 18-10-1942 r. popełnił samobójstwo]

[Akta w sprawie: Jan Luksza / Łuksza, imię ojca: Józef, ur. 09-01-1913/01-09-1913 r.; aresztowany w dniu 18-05-1942 r. pod zarzutem podawania się za niemieckiego policjanta i nielegalnego zarekwirowania mięsa z przemytu; osadzony w areszcie komisariatu policji granicznej w Nowym Dworze (Neuhof)]

Geheime Staatspolizei Zichenau. Personalien: Oszecki Heinrik
[Akta w sprawie: Henryk Oszecki / Osiecki, imię ojca: Wincenty, ur. 14-09-1907 r.; aresztowany w dniu 13-04-1942 r. pod zarzutem nielegalnego uboju i osadzony w areszcie w m. Modlin-Neuhof, skąd 06-05-1942 r. został zwolniony proponując podjęcie współpracy z Gestapo]

Geheime Staatspolizei Zichenau. Personalien: Czyz Wladislaw, geb. 7.8.1900
[Akta w sprawie: Władysław Czyż, imię ojca: Andrzej, ur. 07-08-1900 r.; aresztowany w dniu 03-07-1942 r. w ramach akcji aresztowań członków organizacji konspiracyjnych ("OW", "TAP") przeprowadzonej przez GPK Modlin-Neuhof i osadzony w więzieniu sądowym w Płońsku (Plöhnen)]

Akten der Geheimen Staatspolizei. Staatspolizei(leit)stelle Zichenau über Cypele Ber, geb. 1.4.20
[Akta w sprawie: Ber Cypele, imię ojca: Liözer, ur. 01-04-1920 r.; aresztowany w dniu 28-05-1942 r. pod zarzutem nielegalnego opuszczenia getta w Nowym Dworze Mazowieckim (Neuhof); osadzony w KL Auschwitz, gdzie zmarł 17-09-1942 r.]

Akten der Geheimen Staatspolizei. Staatspolizei(leit)stelle Zichenau über Cypele Towia, geb. 20.6.23
[Akta w sprawie: Towia Cypele, imię ojca: Liözer, ur. 20-06-1923 r.; aresztowany w dniu 28-05-1942 r. pod zarzutem nielegalnego opuszczenia getta w Nowym Dworze Mazowieckim (Neuhof); osadzony w KL Auschwitz, gdzie zmarł 11-02-1943 r.]

Akten der Geheimen Staatspolizei Zichenau. Personalien: Chmielecki Edmund, geb. 11.11.1912
[Akta w sprawie: Edmund Chmielecki, imię ojca: Julian, ur. 11-11-1912 r.; aresztowany w dniu 03-06-1942 r. pod zarzutem przynależności do organizacji konspiracyjnej i posługiwania się sfałszowanymi dokumentami; osadzony w więzieniu w Modlin-Neuhof, zmarł 18-06-1942 r.]

[Akta w sprawie: Zdzisław Śląskiewicz / Ślązkiewicz, ur. 30-06-1924 r.; aresztowany w dniu 27-02-1942 r. pod zarzutem porzucenia miejsca pracy w m. Willenberg (Wielbark) i osadzony w wychowawczym obozie pracy w m. Grodziec (AEL Grodziec) - zwolniony 11-06-1942 r. i skierowany do urzędu pracy w Nowym Dworze (Neuhof)]

Geheime Staatspolizei Zichenau. Personalien: Szczepanik Tadeusz Zbigniew, geb. 10.1.1915
[Akta w sprawie: Tadeusz Zbigniew Szczepanik, imię ojca: Franciszek, ur. 10-01-1915 r.; aresztowany w dniu 20-04-1942 r. pod zarzutem podejrzenia o fotografowanie obiektów wojskowych w okolicy Modlina i Nowego Dworu; osadzony w areszcie przy komisariacie policji granicznej w Modlinie - Nowym Dworze (Grenzkommissariat, "Greko" Modlin Neuhof)]

Geheime Staatspolizei Zichenau. Personalien: Pilitowski Stanislaw, geb. 20.4.1911
[Akta w sprawie: Stanisław Pilitowski, imię ojca: Ignacy, ur. 20-04-1911 r.; ksiądz aresztowany w dniu 11-12-1942 r. pod zarzutem przynależności do organizacji konspiracyjnej "PZP"; osadzony w areszcie przy Komisariacie Policji Granicznej w Modlinie - Nowym Dworze (Grenzkommissariat, "Greko" Modlin - Neuhof), w wychowawczym obozie pracy w Działdowie (AEL Soldau), ze wskazaniem skierowania do obozu koncentracyjnego]

Geheime Staatspolizei Zichenau. Personalien: Latosinski Bronislaw, geb. 29.9.1921
[Akta w sprawie: Bronisław Latosiński, imię ojca: Piotr, ur. 29-09-1921 r.; aresztowany w dniu 04-04-1942 r. pod zarzutem przynależności do organizacji konspiracyjnej "TAP" i osadzony w areszcie w Nowym Dworze (Neuhof), dnia 25-04-1942 r. w więzieniu sądowym w Płońsku (Plöhnen), a następnie 07-08-1942 r. w KL Stutthof, gdzie zmarł 05-02-1943 r.]

[Akta w sprawie: Stanisław Żak, imię ojca: Wojciech, ur. 14-02-1909 r.; aresztowany w dniu 23-09-1942 r. pod zarzutem nielegalnego wielokrotnego przekraczania granicy GG i podejrzenia o przynależność do ruchu oporu; osadzony w areszcie przy komisariacie policji granicznej w Modlinie - Nowym Dworze (Grenzkommissariat, "Greko" Modlin Neuhof), w więzieniu sądowym w Płońsku (Plöhnen), a następnie 06-12-1942 r. w KL Auschwitz, gdzie zmarł 23-01-1943 r.]

Akten der Geheimen Staatspolizei. Staatspolizei(leit)stelle Zichenau über Martyks Calel, geb. 5.2.12
[Akta w sprawie: Całeł Martyks, imię ojca: Mentel, ur. 05-02-1912 r.; aresztowany w dniu 23-06-1942 r. w ramach represji wobec osób narodowości żydowskiej; osadzony w więzieniu na terenie getta w m. Neuhof (Nowy Dwór), 25-09-1942 r. w KL Mauthausen, 01-10-1942 r. zastrzelony podczas próby ucieczki]

Akten der Geheimen Staatspolizei. Staatspolizei(leit)stelle Zichenau über Ostrowski Piotr, geb. 23.1.09
[Akta w sprawie: Piotr Ostrowski, imię ojca: Jan, ur. 23-01-1909 r.; aresztowany pod zarzutem antyniemieckich wypowiedzi przez żandarmów z posterunku w m. Cieksyn w dniu 13-04-1942 r. i osadzony w areszcie w Nowym Dworze (Neuhof), więzieniu sądowym w Płońsku (Plöhnen), a następnie 07-08-1942 r. w KL Stutthof]

Akten der Geheimen Staatspolizei. Staatspolizei(leit)stelle Zichenau über Himmelforth Abraham, geb. 4.6.15
[Akta w sprawie: Abraham Himmelforth / Antek Syska, ur. 04-06-1915 r.; aresztowany pod zarzutem uchylania się od pracy w dniu 16-11-1942 r. i osadzony w wychowawczym obozie pracy w m. Grodziec, po odkryciu posługiwania się fałszywymi dokumentami przekazany Gestapo w Neuhof-Bugmünde i osadzony w areszcie w Nosarzewie, zastrzelony podczas ucieczki 23-01-1943 r.]

Akten der Geheimen Staatspolizei. Staatspolizei(leit)stelle Zichenau über Kalinowski Tadeusz, geb. 26.1.21
[Akta w sprawie: Tadeusz Kalinowski, imię ojca: Józef, ur. 26-01-1921 r.; aresztowany w dniu 22-04-1942 r. pod zarzutem sabotowania pracy i ucieczki z miejsca pracy; osadzony w areszcie Modlin-Neuhof, w więzieniu sądowym w Płońsku, w dniu 21-08-1942 r. w KL Auschwitz, a następnie przeniesiony w dniu 10-03-1943 r. do KL Buchenwald]

Akten der Geheimen Staatspolizei. Staatspolizei(leit)stelle Zichenau über Kalinowski Stefan, geb. 11.08.10
[Akta w sprawie: Stefan Kalinowski, ur. 11-08-1910 r.; aresztowany w dniu 16-06-1942 r. pod zarzutem nielegalnego przekroczenia granicy i uchylania się od pracy; osadzony w areszcie w m. Neuhof (Nowy Dwór), a następnie w dniu 26-09-1942 r. w KL Auschwitz]

Akten der Geheimen Staatspolizei. Staatspolizei(leit)stelle Zichenau über Gyngold Hersz, geb. 5.9.22
[Akta w sprawie: Hersch/Hersz Israel Meier Gyngold/Gingold, imię ojca: Mosze, ur. 05-09-1922 r.; aresztowany w dniu 04-06-1942 r. pod zarzutem nieprzestrzegania przepisów prawnych III Rzeszy odnośnie osób narodowości żydowskiej (przebywał poza gettem w Czerwińsku); osadzony 06-06-1942 r. w więzieniu na terenie getta w Nowym Dworze Mazowieckim (Neuhof), a następnie 07-08-1942 r. w KL Auschwitz]

Akten der Geheimen Staatspolizei. Staatspolizei(leit)stelle Zichenau über Paprocki Henryk, geb. 3.6.20
[Akta w sprawie: Henryk Paprocki, imię ojca: Feliks, ur. 03-06-1920 r.; aresztowany w dniu 27-10-1942 r. pod zarzutem porzucenia miejsca pracy, wielokrotnego przekraczania granicy GG i przemytu; osadzony w areszcie przy komisariacie policji granicznej w Modlinie - Nowym Dworze (Grenzkommissariat, "Greko" Modlin Neuhof), 26-11-1942 r. w więzieniu sądowym w Płońsku (Plöhnen), 02-02-1943 przeniesiony do aresztu śledczego w Królewcu (Königsberg)]

Akten der Geheimen Staatspolizei. Staatspolizei(leit)stelle Zichenau über Najda Jan, geb. 7.3.1909
[Akta w sprawie: Jan Najda, imię ojca: Roch, ur. 07-03-1909 r.; aresztowany w dniu 17-06-1942 r. / 27-06-1942 r. pod zarzutem nielegalnego przekraczania granicy i osadzony w areszcie komisariatu policji granicznej w Nowym Dworze (Grenzkommissariat, "Greko" Neuhof), 06-07-1942 r. w więzieniu sądowym w Płońsku (Plöhnen), 18-09-1942 r. w KL Auschwitz, gdzie zmarł 21-09-1942 r.]

Akten der Geheimen Staatspolizei. Staatspolizei(leit)stelle Zichenau über Lemkowisz Malka, geb. 1890
[Akta w sprawie: Małka Lemkowisz / Łemkowicz, imię ojca: Szmul, ur. 1890 r.; aresztowana w dniu 20-02-1942 r. pod zarzutem nieprzestrzegania przepisów prawnych III Rzeszy odnośnie osób narodowości żydowskiej (pozyskiwanie żywności do getta); osadzona w areszcie Grenzkommissariat Sicherheitspolizei (Komisariat Graniczny Policji Bezpieczeństwa) w Neuhof, w dniu 09-05-1942 r. w KL Ravensbrück, a następnie przeniesiona do KL Auschwitz, gdzie zmarła 11-10-1942 r.]

Geheime Staatspolizei Zichenau. Personalien: Kownacki Julian, geb. 7.2.1908
[Akta w sprawie: Julian Kownacki, imię ojca: Mateusz, ur. 07-02-1908 r.; aresztowany w dniu 05-08-1942 r. pod zarzutem podejrzenia o przynależność do ruchu oporu i osadzony w areszcie komisariatu policji granicznej w Modlinie-Nowym Dworze (Grenzkommissariat, "Greko" Modlin-Neuhof), 04-09-1942 r. w więzieniu sądowym w Płońsku (Plöhnen), 24-10-1942 r. w KL Auschwitz, a następnie 12-03-1943 r. w KL Flossenbürg, gdzie zmarł 27-12-1943 r.]

Akten der Geheimen Staatspolizei. Staatspolizei(leit)stelle Zichenau über Lipszyc Ester, geb. 14.11.20
[Akta w sprawie: Ester Lipszyc, imię ojca: Pesach, ur. 14-11-1920 r.; w wyniku przejęcia przez żandarmerię w Drobinie (Reichenfeld) jej korespondencji z Polakami - aresztowana w dniu 20-02-1942 r. pod zarzutem zwracania się z prośbą o przysłanie żywności i osadzona w areszcie przy komisariacie policji granicznej w Modlinie - Nowym Dworze (Grenzkommissariat, "Greko" Modlin Neuhof), a następnie 02-05-1942 r. w KL Ravensbrück, gdzie zmarła 03-12-1942 r.]

Akten der Geheimen Staatspolizei. Staatspolizei(leit)stelle Zichenau über Dresler Bruno, geb. 20.3.99
[Akta w sprawie: Bruno Dresler, ur. 20-03-1899 r.; Reichsdeutscher, urzędnik w magistracie w Nowym Dworze (Bugmünde) - przesłuchiwany w związku z krążącymi pogłoskami o grabieży mienia żydowskiego przez niemieckich policjantów w Nowym Dworze w 1942 r.]

Akten der Geheimen Staatspolizei. Staatspolizei(leit)stelle Zichenau über Mikulski Zbigniew, geb. 1.10.28
[Akta w sprawie: Zbigniew Mikulski, imię ojca: Kazimierz, ur. 01-10-1928 r.; aresztowany w dniu 03-12-1942 r. pod zarzutem posiadania broni; osadzony w areszcie w Nowym Dworze (Bugmünde), więzieniu sądowym w Płońsku (Plöhnen), dnia 12-04-1943 r. w KL Mauthausen, a następnie 03-11-1943 r. w KL Dachau]

[Akta w sprawie: Wiktor Sawicki, imię ojca: Antoni, ur. 12-02-1914 r.; aresztowany pod zarzutem nielegalnej produkcji alkoholu i osadzony w czerwcu 1942 r. w więzieniu w m. Ragnit w Prusach Wschodnich; w związku z podejrzeniem o przynależność do organizacji konspiracyjnej "PZP" przeniesiony do aresztu w Nowym Dworze (Bugmünde), 01-03-1944 r. do więzienia sądowego w Płońsku (Plöhnen), a następnie 10-05-1944 r. do KL Mauthausen]

Akten der Geheimen Staatspolizei. Staatspolizei(leit)stelle Zichenau über Himmelforth Abraham, geb. 4.6.15
[Akta w sprawie: Abraham Himmelforth / Antek Syska, ur. 04-06-1915 r.; aresztowany pod zarzutem uchylania się od pracy w dniu 16-11-1942 r. i osadzony w wychowawczym obozie pracy w m. Grodziec, po odkryciu posługiwania się fałszywymi dokumentami przekazany Gestapo w Neuhof-Bugmünde i osadzony w areszcie w Nosarzewie, zastrzelony podczas ucieczki 23-01-1943 r.]

[Akta w sprawie: Olimpia Sprengel, imię ojca: Friedrich, ur. 26-10-1902 r.; Volksdeutsche, ogrodniczka i właścicielka sklepu warzywnego w Nowym Dworze (Bugmünde) - podejrzana o przychylne traktowanie klientów polskiego pochodzenia - upomniana przez Gestapo]

 

 

1942 r. Neuhof (Nowy Dwór). Droga na Modlin.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

1942 r. Neuhof (Nowy Dwór). Droga z Modlina.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

1942 r. Neuhof (Nowy Dwór). Wjazd do miasta.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

1942 r. Neuhof (Nowy Dwór). Droga do Modlina.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

1942 r. Neuhof (Nowy Dwór). Skwer przy wjeździe do miasta.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

1943.

źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

 

1942. Neuhof. Widok na miasto z dachu budynku. Po prawej stronie budynek na rogu ul. Warszawskiej i Szerokołęcznej (obecnej Mazowieckiej) z niemieckim napisem na dachu - Dom Niemiecki.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1943 r.

 

 

Wilhelm Westrich wywodził się z alzackich ewangelików osiadłych w Polsce za Napoleona. Był technikiem budowlanym, wspólnikiem kilku firm. Co najmniej od 1919 r. razem z Benjaminem Einochem i Anszelem Holcknerem prowadził w Warszawie firmę budowlaną "Pośpiech". Pół roku później wraz z Ryszardem Fule prowadził Przedsiębiorstwo Robót Budowlanych, również z siedzibą w stolicy. Prawdopodobnie ta druga firma w 1920 r. przebudowywała koszary dla 2 Korpusu Kadetów w Twierdzy Modlin. Westrich znał to miejsce, podczas wojny polsko bolszewickiej jako ochotnik w 32 p.p. był przydzielony na stanowisko kierownika tartaku i stolarni właśnie w Twierdzy W 1921 r. zaczęła funkcjonować w Nowym Dworze jego nowa spółka

Zakłady Przemysłowo Budowlane "Westrich" z kapitałem 50 000 000 marek polskich w 5 000 akcji. Przedsiębiorstwo często zmieniało współwłaścicieli i nazwy. Konsekwentnie jednak utrzymywano w niej nazwisko Wilhelma. Pierwsza zmiana pojawiła się już kilka miesięcy po rozpoczęciu działalności, gdy w połowie 1922 r. przedsiębiorstwo przeszło na własność spółki Biuro Techniczno - Budowlane "Westrich". Nazwa nic przetrwała długo i jeszcze tego samego roku wrócono do pierwotnej.

Firma zakupiła od miasta 18 291,25 m2 gruntu, a nazwa "Osada Pólko Tartak" mówiła o rodzaju produkcji i o tym gdzie się znajdowała. Wkrótce dokupiono 2 185 m2. Również tym wypadku nazwa "Osada elektrownia w Nowym Dworze" mówiła za siebie. W firmie pracowało ponad 200 osób. Dniówka za osiem godzin wynosiła 600 marek, ale dziennie pracowano dłużej, około trzynastu godzin. Za każdą dodatkową godzinę płacono 75 marek. Było to nadużycie, bo za nadgodziny stawki powinny być wyższe. Działające na Pólku warsztaty mechaniczne stolarsko-ciesielskie i tartak parowy oferowały "roboty w zakresie budownictwa, wyroby stolarskie: krzesła, ławki szkolne, meble biurowe. W sprzedaży materiały budowlane". Elektrownia produkowała prąd nie tylko na potrzeby firmy, ale również dla odbiorców z miasta.

"Westrich" kupował kloce drewniane oraz drzewostany do wyrębu, miał też własne lasy na Kresach. Przetarte drewno sprzedawano m.in. za granicę. Na Pólko od strony Narwi przeprowadzono wąskotorówkę, do stacji wiodła standartowa bocznica. Pomiędzy terenami Westricha a stacją znajdował się grunt należący do spółki - "Górski, Mórawski". Właściciele fabryki przetworów ziemniaczanych wyrazili zgodę na przedłużenie bocznicy do tartaku, ale ze względów bezpieczeństwa zażądali, by na ich terenie transport prowadzili ludzie i konie, a nie parowóz. Za jego użycie groziła kara 100 zł. Westrich łamał umowę. W 1923 r. sprawa o odszkodowanie trafiła na wokandę. Nie odniosły skutku tłumaczenia, że inkryminowane transporty przeznaczone były dla firmy "Saturn" położonej między jego tartakiem a Krochmalną. Sąd uznał roszczenie i przedsiębiorstwo musiało zapłacić 800 zł. Rok 1923 był jednak dobry dla firmy, wypuściła kolejne 20 000 akcji i realizowała zlecenie na roboty ślusarskie i stolarskie w koszarach na ul. Nowowiejskiej w Warszawie. Oprócz tego budowała domy dla: urzędników Ministerstwa Przemysłu i Handlu, Warszawskiego Towarzystwa Spółdzielczego Budowy Własnych Mieszkań, księżnej Radziwiłłowej oraz fabryki ortopedycznej, a w planach miała budowę hangarów dla Centralnych Zakładów Lotniczych. Firmę oraz samego Westricha chwalono szczególnie za współpracę przy zdobywaniu materiałów budowlanych dla Spółdzielni Mieszkaniowej Akademików Warszawskich. Dzięki m.in. jego zaangażowaniu, budowa pierwszego domu dla akademików miała ruszyć jesienią wspomnianego roku. Oczywiście to jego zakłady miały tę budowę prowadzić.

W Nowym Dworze do przedsiębiorstwa należały: tartak parowy o dwóch trakach, warsztaty stolarsko-ciesielskie z około 30 maszynami do obróbki drewna, centrala elektryczna, suszarnia, kuźnia, ślusarnia poruszane lokomobilą o sile 120 koni parowych. Na Pólku mieściły się także magazyny i dwa domy mieszkalne przeznaczone dla administracji. Przedsiębiorstwo miało czystą hipotekę. Położenie w pobliżu rzeki wykorzystano także ku rozrywce organizując w firmie Związek Wioślarski. Niósł on pomoc miejscowym podczas powodzi 1924 r. Przedsiębiorstwo miało wówczas czterech dyrektorów. Oprócz Wilhelma Westricha byli to: Florian Hanuszkiewicz, Tadeusz Godlewski, Ryszard Fulde. Wszyscy należeli do zarządu spółki. Oprócz wspomnianych i kilku innych osób w zarządzie był również niejaki Antoni Doerman, co w przyszłości okazało się nader istotne.

W 1925 r. wierzycielem nowodworskiej spółki stał się skarb państwa. Zgłoszono do sądu, iż firma jest dłużna 8 695 zł i 33 gr. z tytułu zaległych podatków: przemysłowego, majątkowego i dochodowego, oraz 4 578 zł i 32 gr. co było karą za zwłokę w zapłacie. Być może na konto zaległych podatków zlicytowano część ruchomości należących do firmy. Pod młotek poszły meble, kasa pancerna i maszyna do pisania. O zaległe składki upomniała się również Powiatowa Kasa Chorych. W tym wypadku licytacji miały ulec dwa traki, "kasa opancerzona, biurka, szafy i 6 stołów". W marcu tego roku do nowodworskiej rady miasta wpłynęła skarga w sprawie bezrobocia wśród żydowskich robotników. Miejscowy Bund informował burmistrza Janczewskiego, że dzierżawiona przez Polski Bank Handlowy firma Westricha nie przyjmuje do pracy osób tej nacji. Interwencja burmistrza pomogła, ale już w kwietniu tego roku ogłoszono upadłość przedsiębiorstwa. Być może Westrich przeinwestował, mówiono też o złej koniunkturze. Spółka wyprzedawała produkty, a syndyk upadłości wystawił tartak i elektrownię do wynajęcia. Sędzią komisarzem masy upadłościowej został Stanisław Hempel, a kuratorem Stanisław Miłodrowski. Całość nowodworskich zakładów wydzierżawiła spółka Eibeszyc, Stemme i Berman. Pierwszy pochodził z Warszawy, pozostali byli miejscowi.

"Gwoździem do trumny" dla wiarygodności Westricha stała się tzw. afera Doermana. Wspomniany wcześniej Antoni Doerman był prezesem Polskiej Dyrekcji Ubezpieczeń i z racji funkcji powinien bezpiecznie lokować kapitały tej instytucji. Śledztwo z 1927 r. wykazało, że dla zabezpieczenia funduszy wybierał firmy, których rad nadzorczych sam był członkiem lub takie, z którymi współpracowała jego rodzina, a nie te, które dawały gwarancję zysków. Pieniądze ulokował również w spółce "Westrich", gdzie był prezesem zarządu i naraził PDU, tylko w tej firmie, na 27 000 zł straty. Za długi wszczęto licytacje już nie tylko majątku ruchomego firmy Westricha, ale całej nieruchomości "Osada Pólko - Tartak" oraz prywatnych rzeczy Wilhelma i jego żony Marty. Spółka zareagowała o tyle, że zmieniono dyrekcję nowodworskich przedsiębiorstw, za całość miał jednoosobowo odpowiadać Ryszard Fulde.

Nie były to jedyne problemy Wilhelma. Westrich należał do Związku byłych Uczestników Powstań Narodowych. Był prezesem Związku Rezerwistów Wojska Polskiego odznaczonym Złotym Krzyżem Zasługi za pracę społeczną. Od 1929 r. w stowarzyszeniu zaczęły się pojawiać przeciw niemu zarzuty. Dotyczyły zarówno jego uczciwości, jak i patriotyzmu. Jednym z oskarżycieli miał być prezes zarządu gen. Bałachowicz. Publicznie podważano jego wiarygodność, proponowano, by Westricha usunąć z organizacji. Przedsiębiorca bronił swego honoru na łamach prasy.

Kłopoty finansowe spółki były coraz większe, co w czasach wielkiego kryzysu nie dziwiło. 5.04.1930 r. "Syndyk Ostateczny masy upadłości" Stanisław Miłodrowski zwołał zebranie wierzycieli. Mieli przedyskutować propozycję wydzierżawienia nowodworskich tartaku i elektrowni oraz przekazanie dzierżawcy zawartej z naszym magistratem umowy koncesyjnej na dostawy prądu do miasta.

Prawie rok później, 11.03.1931 r. Bank dla Handlu i Przemysłu w Warszawie w celu odzyskania 42 000 zł wystawił na licytację "Osadę Pólko Tartak". Oferowano: "budynek drewniany z przeznaczeniem na tartak w stanie czynnym, budynek drewniany, mieszczący elektrownię, budynek murowany z przybudówką z desek, studnię betonową, suszarnię murowaną parterową, stolarnię murowaną, jednopiętrową z dwiema przybudówkami drewnianymi, ustęp drewniany, szopę drewnianą, stajnię drewnianą z przybudówką, dom drewniany z desek, stróżówkę drewnianą, dwie komórki drewniane, kuźnię drewnianą z narzędziami kowalskimi, szopę na słupach drewnianych, parkan drewniany, komplet narzędzi i maszyn, stanowiących urządzenia fabryczne". Bank zastrzegł, że powyższe nieruchomości i ruchomości są licytowane jako całość. Ponadto wystawiono na sprzedaż "Osadę Elektrownia", grunt i zabudowania. Budynek elektrowni 23 m długi i 11 m szeroki, drewniano-murowany mieszczący: "3 maszyny dynamo, 4 pary słupołazów, wał do lokomobili, 1 pas wielbłądzi, rezerwuar, pompę parową, lokomobilową" oraz studnie i "inne przynależności".

Trudno powiedzieć na ile Wilhelm Westrich zajmował się wówczas nowodworską firmą, w roku tym miał bowiem poważniejsze kłopoty. 23 kwietnia po długiej i ciężkiej chorobie zmarł jego jedyny syn. Jaś w chwili śmierci miał 12 lat. Jesienią tegoż roku Westrich stał się osobą poszukiwaną. Informacje o nim zbierała Stefania Flemming twierdząc, że została oszukana przez Wilhelma i jego wspólnika Jerzego Borechffa. Panowie ci zatrudnili ją w charakterze kasjerki - ekspedientki w prowadzonym przez nich komisie. Zgodnie z zasadami Flemmingowa rozpoczynając pracę wpłaciła kaucję 1 000 zł i jako zabezpieczenie swoich pieniędzy otrzymała weksle na tę sumę. Gdy po trzech tygodniach rozwiązała umowę o pracę i chciała odzyskać kaucję okazało się, że weksle są fałszywe.

W 1932 r. w panoramie firm mamy w Nowym Dworze nowe przedsiębiorstwo "Westrych, Lerner i Silbertal - spółka szwedzka". Pięć lat później ponownie dowiadujemy się, że wystawiono na licytację majątek należący do Westricha. Były to domy oraz parcele w Pyrach i firma nowodworska. Gdy we wrześniu 1939 r. tartak i elektrownia spłonęły, nie wiadomo czy były jeszcze formalnie jego własnością.

Podczas okupacji Wilhelm Westrich podpisał volkslistę. 15.08.1940 r. za handel walutą został wywieziony do KL Auschwitz. Pracował tam w stolarni jako voraibeiter. Mówiono, że w kacecie ratował Polaków, m.in. dzięki niemu mógł przetrwać i prowadzić swoją działalność rotmistrz Pilecki. Po wyjściu z obozu w 1942 r. Westrich został rezydentem gestapo w Pyrach. Przygotowywał listy osób wysłanych na roboty i do obozów, zwalczał ruch oporu. Uważano, że wydał okupantom działającego w konspiracji swego dawnego antagonistę gen. Bałachowicza, oraz że bez sądu rozstrzelał kilku partyzantów. W tym czasie jego córki należały do AK. Podobno to z ich pomocą dokonano 3.10.1943 r. udanego zamachu na Westricha. Trudno powiedzieć, czy wiedziały, że ich ojciec na mocy sądu Państwa Podziemnego został skazany na śmierć, ale to na zaproszenie jednej z nich gościem w domu Westricha stał się jego późniejszy zabójca. Wilhelm Westrich został zastrzelony podczas wycieczki rowerowej Hitlerjugend. Na nekrologu napisano "po krótkich cierpieniach zasnął w Bogu". Został pochowany obok synka na cmentarzu ewangelicko-augsburskim w Warszawie.

* Maria Możdżyńska - (Nie)legendy nowodworskie po raz drugi, 2024.

 

 

1943. Akt urodzenia wystawiony w Bugmünde (j. niem. - ujście Bugu) (Nowym Dworze) i podpisany przez ks. Tadeusza Balika.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1943.

 

 

1943. "Deutsche Reich Kennkarte" (Karta Rozpoznawcza) Ireny Kowalskiej mieszkającej w Bugmünde (Nowy Dwór) przy ul. Otto Bismarcka 7 (ul. Przejazd). Została wystawiona w dniu 4 listopada 1943 r. Taki dokument otrzymywali wszyscy dorośli Polacy mieszkający na ziemiach wcielonych do III Rzeszy (inny wzór obowiązywał w Generalnej Guberni). Dokument ma ważność do dnia 3 listopada 1948 r. Zawód: Angestellte (pracownica biurowa/urzędniczka). Przynależność narodowa: W rubryce „Bemerkungen” widnieje odręczny wpis: Schutzangehöriger (Pole), co oznaczało osobę podlegającą ochronie Rzeszy o statusie Polaka. Miejsce wystawienia dokumentu: Plöhnen (Płońsk).

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

Jan Dobraczyński

Jak drzewa z tajgi. Opowiadania

Ewa

 

...Dworzec był pusty. Rankiem w tę stronę nikt nie jechał. Była to krótka linia, mało uczęszczana, która prowadziła na dotykający prawie w tym miejscu okolic Warszawy teren tak zwanego Warthegau. Ich stacja była ostatnią stacją przed "granicą" Rzeszy. Pociąg, pełen jeszcze zaduchu tłumu, który nim jechał, zdawał się drzemać na słońcu niby zdrożony koń. Chłopak w drewnianych kłapiących butach pokrzykiwał bez zapału: "Nowy Kurrrie... Fala... Nowy Kurier Warszaaa..." Paru żołnierzy obładowanych tornistrami siedziało w cieniu na peronie i jadło konserwy. W wagonie znajdowało się tylko kilka osób, w ich przedziale nie było nikogo. Z budynku wyszedł gruby kolejarz Niemiec z czerwonym "lizakiem" w ręku. Wyprostował się, podniósł "lizak" i powiedział: "Abfahrt" (niem. - odjazd). Pociąg ruszył. Zofia przeżegnała się, najgorsze było już poza nią. Ewa spojrzała na Zofię, uśmiechnęła się; nieśmiało przeżegnała się również.
Mijali stacje: małe, drewniane domki obrośnięte winem. Przyszedł konduktor, sprawdził bilety. Wysunęła się mała, jasnowłosa dziewczynka i odśpiewała na cały głos: Siekiera, motyka, piłka, gont - Prędzej, szwaby, idźcie stąd! oraz złośliwą pieśń o chłopach, co się wzbogacili na wojnie. Ludzie uśmiechali się. Każdy pasażer dał coś małej. Jadący pociąg stawał się małą niepodległą republiką. Uczucie ulgi, rosnące, rozpierające piersi ogarnęło Zofię. Mogła patrzeć z zachwytem na pola porastające jasnozieloną szczeciną, na bezlistne, nabrzmiałe pąkami drzewa. Miała wrażenie, że już jej żadne niebezpieczeństwo nie grozi. To dlatego, że ją ochrzciłam - przebiegło jej przez głowę. Prawie miała ochotę modlić się głośno z wdzięczności. Wjechali w las, błękitnozielony, gęsto podszyty. Zofia poczęła opowiadać Ewie o lesie, jaki pamiętała z czasów dzieciństwa. Pociąg stawał i konduktor wykrzykiwał - idąc wzdłuż sznura wagonów - nazwę stacji. Pochłonięta opowiadaniem nie spostrzegła, jak wywołał ich stację. Dopiero dłuższy postój zaniepokoił ją: wyjrzała oknem. "Boże! - krzyknęła - Ewo, wysiadamy!" Porwały się z miejsc, chwyciły za paczki, za kapelusze. Lecz zanim dopadły drzwi, stała się rzecz przerażająca, pociąg ruszył...
Trzymając drzwi otwarte, Zofia widziała, jak piasek peronu ucieka coraz szybciej. "Trzeba skoczyć, prędko skoczyć!" - myślała. Ale jednocześnie bała się. Bała się, że skoczy, a Ewa zostanie. Peron skończył się - pod nogami zrobiła się pustka. Instynktownie cofnęła się do wagonu. Pociąg nabierał pędu, mknął coraz szybciej. Zofia obejrzała się z rozpaczą: wagon był pusty, jak zresztą niewątpliwie cały pociąg - poza kilkoma wagonami "Nur fur Deutsche" (niem. - Tylko dla Niemców). Przejeżdżali przecież granicę!
Wyskoczyć! Schować się! Ukryć! Tysiące najnierealniejszych pomysłów przelewało z szybkością błyskawicy przez głowę Zofii. Odpowiedzią na każdy z nich był żałosny refren: "Wpadłam, wpadłam, teraz nic nas nie ocali..." Jednocześnie obudził się w niej gniew: "Sama jestem temu winna! Gdybym się nie była zagapiła! Gdybym uważała na stacje! Gdybym czuwała!" Gdyby! gdyby! Gniew urastał we wściekłość i to taką, że miała ochotę gryźć własne palce, wypowiadał się falą pretensji. Czy konduktor nie powinien był zajrzeć do wagonu, zapowiedzieć, że to ostatnia stacja? Czy Ewa także nie powinna była uważać? Czy wreszcie Bóg... Tak - do Boga Zofia poczuła nagle wielki żal. Przecież odmówiła sobie zbudzenia Mareczka! I czyż nie ze względu na Boga zajęła się Ewą? Czy nie ochrzciła jej wbrew tysiącom wątpliwości? I właśnie - mimo to - wpadła... Ewa zginie i ona zginie - i Mareczek będzie musiał zginąć. Skurcz zdławił jej gardło, poczuła niepokojące skoki żołądka. "Jeszcze chwila, a zwymiotuję" - przeraziła się. Wczepiła się palcami w siatkę na bagaż, głęboko wdychała powietrze. Dlaczego Bóg pozwolił, aby tak się stało? Przecież ochrzciła Ewę... Zabrzmiało jej w uszach: "Człowiek, który umiera zaraz po chrzcie..." Ale te słowa wydały się jej naigrawaniem. Dlaczego Bóg tak zrobił? Dlaczego nie daje jej przynajmniej odwagi i spokoju? Czyżby ten chrzest... Czyżby do tego chrztu czegoś jeszcze zabrakło? Opanowana tą myślą szukała w pamięci: "Czy nie zapomniałam jakiegoś słowa?"
Potem przyszło jej do głowy, że może Bóg wystawia ją tylko na próbę. Odwołuje się do jej przedsiębiorczości. Niech skacze - i ucieka. Wyjrzała oknem: pociąg początkowo pędził przez las sosnowy, podszyty brzozami i tarniną, potem wypadł na pola, po których ślizgało się słońce. Gorączkowo przerzucała się od myśli do myśli: jeżeli ma się ratować, to Bóg powinien powiedzieć wyraźnie: teraz uciekaj! teraz skacz! Ale jak skoczy, gdy pociąg pędzi szybko, nie zostawiając nawet czasu na zastanowienie? Już poczęły pojawiać się domki: szaroczerwone, niby przecięte wzdłuż linii dachu - typowe dla podwarszawskich osiedli. Pociąg zwalniał. Postukując kołami wjeżdżał na peron. Było tu cicho: nikt nie krzyczał, nikt nie śpiewał. Tam, w Warszawie, tętniący po wierzchu nurt życia - tutaj - o parę zaledwie minut jazdy od Legionowa - schodził pod ziemię, wsiąkał w bugonarwiański piasek. Na peronie mignęło parę opasłych figur w czarnych lub szarozielonych mundurach. Głos obcy otoczeniu, obcy wzbierającym zielenią drzewom, szczeknął: Bugmünde (niemiecka nazwa Nowego Dworu w latach 1942-45).
Słyszała trzask otwieranych drzwi, charkot obcej mowy. Na peronie chrzęściły podkute buty. Drzwi wagonu otworzyły się obok niej. Zobaczyła postać w sztywnej, wygiętej czapce. Ale pod czapką była twarz swojska - młoda i chuda. Kolejarz stanął zdumiony:
- A gdzieżeś tu pani przyjechała?
Drżącym głosem poczęła opowiadać o swoim zagapieniu. Zaglądała mu w oczy przerażonym wzrokiem. On zaś patrzył w ziemię, skubiąc kłopotliwie brzeg swej kurtki.
- To się pani sfrajerowałaś! Cholera... - zaklął szorstko. - Cóż ja z panią zrobię? Muszę przecież o pani powiedzieć szwabom. Licho wie, co z tego będzie. Nie mogła to pani uważać!? - Był zły.
Wyprowadził ją z wagonu. Szła drżąc peronem obok jakichś obładowanych tornistrami żołnierzy, wymuskanych lotników, Nachrichthilferinnen o jasnych okrutnych twarzach. Obok siebie słyszała kroki Ewy. Nie śmiała jednak spojrzeć w twarz dziecku.
Polak zaprowadził ją do kolejarza Niemca, wielkiego grubasa z czerwonym pasem przez ramię. Coś począł do niego mówić po niemiecku. Pomagał sobie gestami. Z dolatującego do niej kilkakrotnie słowa "geschlafen" (niem. - spałem) zrozumiała, że tłumaczy tamtemu, iż przespała stację.
Obaj kolejarze zaprowadzili ją z kolei do naczelnika stacji. Zobaczyła chudą, ściągłą twarz pod czerwoną czapką i białe, krótko przystrzyżone wąsy. Teraz rozmawiali we trzech: polski kolejarz mówił dużo, ostro gestykulując. Wtedy naczelnik powiedział do niego sucho: "still!" (niem. - cisza). Polak umilkł - Niemcy rozmawiali ze sobą chrapliwym rykiem, jakby się kłócili. Polak jeszcze raz począł mówić, ale znowu naczelnik stacji kazał mu milczeć. Kolejarz z czerwonym pasem wskazał Zofii ławkę pod ścianą. "Warten!" (niem. - czekać) "Niech pani tam czeka - uzupełniał jego rozkaz Polak. Oczy mu błyskały gniewnie spod opadającego na czoło daszka. - Ależ nas paniusia urządziłaś!" - cisnął jej z irytacją.
Siadła na ławce i teraz dopiero spojrzała na Ewę. Dziewczynka była papierowo blada. Miała usta zaciśnięte, oczy zmatowiałe. Zofia przeraziła się, że mała gotowa jest zemdleć. Tego by tylko brakowało! Chwyciła Ewę za rękę, szarpnęła mocno. "Ewo - szepnęła - nie bój się... Ewo... Ewo..." Dziewczynka poruszyła głową. "Ja się nie boję..." - odpowiedziała również szeptem. Uśmiechnęła się, a ten uśmiech stał się dla Zofii wstrząśnięciem. Uświadomiła sobie: "Jeśli Ewa zginie, to przecież przeze mnie... I dziecko o tym wie". Mimo to - uśmiechała się. Właśnie do Zofii, do niej, która ma więcej szans ocalenia. Podniosła dłoń do ust jak ktoś, kto się lęka, że krzyknie. "Nie gniewasz się?..." Ewa uśmiechała się ciągle.
Lecz nagle ten uśmiech ustąpił miejsca skurczowi strachu. Zofia spojrzała w kierunku, w którym utkwione były oczy Ewy. Szerokim krokiem szedł ku nim wielki strażnik kolejowy w czarnym mundurze i czarnej furażerce. Na jego piersi kołysał się pistolet maszynowy. Stanął przed Zofią, patrzył na nią brutalnie spod przymrużonych powiek. To spojrzenie napawało kobietę lękiem, ale jednocześnie determinacją. Pomyślała: niech patrzy na mnie, byle nie patrzył na Ewę. Nie przemawiał przez nią w tej chwili rozsądek. Utkwiła prawie wyzywający wzrok w błękitnych jak niezapominajki oczach tamtego. Trzymała je na uwięzi.
- Was wollen Sie? (niem. - Czego chcesz?) - spytała opanowując drżenie głosu.
- Na... - burknął. - Ausweis? Kennkarte? (dokumenty tożsamości)
Odszukała dowód w torbie, w dalszym ciągu nie odrywając wzroku od twarzy Niemca. Wyszarpnął go jej niecierpliwie z rąk. Sylabizował nazwisko, potem imię: "Sofia..." Uśmiechnął się: "Beamtin... Wohnung: Warschau...(niem. - Mieszkanie: Warszawa) Złota..." Nieco łaskawszym ruchem oddał jej kartę. Pokazał palcem na paczkę z rzeczami Ewy.
- Was ist das? (niem. - Co to jest?) - ruchem dłoni nakazywał pośpiech. Uśmiechał się złośliwie. - Schmuggelei? (niem. - przemyt).
Rozerwała sznurek. Z papieru wypadła na ławkę druga sukienka Ewy, kilka sztuk bielizny, przybory toaletowe. Przerzucał rzeczy lekceważącym ruchem ręki. Potem machnął dłonią. Dał znak, że mogą paczkę zawinąć z powrotem. Jeszcze raz zmierzyli się wzrokiem. Potem wolno zawrócił i odszedł. Słyszała, jak coś mówił do naczelnika stacji, pokazując na nią ręką.
Siedziały teraz i siedziały. Nikt niby nie zwracał na nie uwagi, ale gdy Zofia wstała i chciała się przespacerować kilka kroków, rozległ się ostrzegający ryk z końca poczekalni. Godziny mijały jedna za drugą. Mimo zdenerwowania czuła głód. Kilka razy przez poczekalnię przechodził kolejarz Polak. Ale zdawał się ich nie widzieć. W pewnej chwili zawołała na niego szeptem. Odpowiedział na to gniewnym zmarszczeniem brwi i potrząśnięciem głowy.
Niebo zaszło szarością, słońce zgasło. Nadeszła pora popołudniowa: Niemcy gdzieś się rozeszli, pozostał tylko strażnik. Siedział na ławce na drugim końcu poczekalni, podśpiewywał i spoglądał raz po raz na Zofię. Na nią zaś przerażenie nachodziło falami. W krótkich chwilach, gdy napięcie słabło, odczuwała coraz bardziej męczący głód. Potem usłyszała hałas na peronie. Pociąg wekslował, stukał buforami, spinacze krzyczeli. Zrozumiała, że zbliża się chwila jego odjazdu w stronę Warszawy. Jej niepokój nabrał wyrazu gwałtownego podniecenia. Zdawała sobie sprawę z tego, że jeśli tym pociągiem nie uda się im odjechać, nie pozostanie już żadna szansa ratunku. Niespokojnie poczęła kręcić się na ławce: to patrzyła przez okna na ustawiający się pociąg, to rozglądała się po poczekalni. Mimo to nie zauważyła, że "czarny" wstał i podchodzi wolno ku nim. Dopiero mruknięcie: "Na..." kazało jej spojrzeć w jego stronę. Stał przed nią rozkraczony, z wielkimi dłońmi opartymi na peemie. Patrzył to na Zofię, to na Ewę. Z wyrazu jego twarzy nie mogła ocenić, czy jest o coś wściekły, czy też chce drwić.
- Na - warknął raz jeszcze. Wyciągniętą dłonią wskazał na Ewę. - Deine Tochter? (niem. - Twoja córka) - zapytał. - Córka? Córka? - powtórzył. Potem wybuchnął śmiechem. Śmiał się po niemiecku: grubo, okrutnie, tylko ustami i brzuchem. - Ha, ha, ha. - Nagle wskazał palcem na Zofię. - Ty - powiedział - ty możesz jechać... Verstehen? (niem. - rozumiesz) A córka zostanie... tu... Nie? Zostanie... Dopsze? Gut? - Znowu śmiał się. - Ha, ha. ha.
Musiał odkryć wszystko! Jego niebieskie oczy patrzyły na Zofię jak dwa porcelanowe koła - zimnym błyskiem polewy. W swej złośliwej uciesze były żałośnie smutne, wydarte życiu. W kącikach warg mężczyzny czaiło się wyczerpanie. Strach Zofii rósł, zdawał się toczyć niby kula po pochyłości, aż wreszcie sięgnął dna. Nagle poczuła, że już się nie boi, że strach przemaga w niej inne uczucie. To nie była nienawiść. Czarny żołnierz nie wydawał się jej w tej chwili istotą złą, ale nieszczęśliwym opętańcem. To było coś zupełnie innego: błyskawiczne odkrycie źródła słabości i niepokoju. Gdzieś - w górnym swym biegu - powstrzymywana i zamarła fala nagle odtajała i poczynała spływać. Zamarła fala nie pozwalająca wyrosnąć wielkości!
Bez słowa ogarnęła ramieniem Ewę. Przycisnęła do siebie zesztywniałe - podobne drewnianej figurce - ciało dziecka. Poczuła jego chłodny policzek na swym rozpalonym policzku. Nie, nie zapomniała o Mareczku. Ale to przestawienie w hierarchii uczuć wydawało się jej obecnie najoczywiściej zrozumiałe. Czarny strażnik rechotał: "Ty nie chcesz sama nach Warschau?" (niem. - do Warszawy) Nagle drzwi od peronu otworzyły się z trzaskiem. Stanął w nich feldfebel-lotnik. Za jego plecami Zofia zobaczyła kolejarza Polaka. Lotnik obrzucił spojrzeniem poczekalnię. Rozkazującym gestem dał znak Zofii, by szła za nim. Mimo tego po niemiecku brutalnego gestu miała świadomość, że zbliża się ratunek. Podniosła się z ławki, trzymając wciąż Ewę ogarniętą ramieniem. Ale do lotnika podszedł "czarny". Coś krzyczał. Pewno wyjaśniał, że Ewa jest Żydówką. Lotnik także krzyczał. Ich głosy brzmiały niby charkot gryzących się psów. Jakiś argument "czarnego" trafił widać do przekonania lotnikowi. Powiedział: "Stimmt"! (niem. - prawda) Skinął głową. Próżno Zofia błagalnie patrzyła mu w twarz. Była przecież pewna, że ten człowiek przyszedł tu, aby ją ocalić. Ale lotnik wyraźnie ustąpił tamtemu. Powiedział coś do Zofii, czego ona nie zrozumiała. "Bitte, bitte..." (niem. - proszę) - szeptała rozpaczliwie. Podszedł do niej Polak kolejarz. Cicho rzucił: "No, nie rozumie pani? Niech pani idzie kupić bilety! Prędko!" Nie wierzyła własnym uszom. Bilety? Niepewnie, oglądając się raz po raz na Niemców, podeszła do kasy. Kasjer, który przysłuchiwał się krzykom dwóch wojskowych, stał przy okienku w postawie wyczekującej. Wymieniła nazwę miejscowości, którą przejechała. Wsadził bilety kolejno w stemplującą dźwignię. Ale gdy zobaczył przed sobą stuzłotówkę, potrząsnął głową.
- Reichsmark... (niem. - marki niemieckie) - powiedział.
Drgnęła z niepokoju. Gestem wskazała lotnikowi na banknot, oczyma żebrała pomocy. Sięgnął do kieszeni. Wymienił jej pieniądze ze zdumiewającą skrupulatnością. Ale gdy kasjer rzucił wraz z biletami resztę, znowu począł coś gadać "czarny". Stała przerażona nie rozumiejąc, czego chce znowu. Dopiero kolejarz syknął do niej przez ramię: "Daj mu pani te marki! - teraz gniew w głosie tamtego kierował się przeciwko strażnikowi. - Niech się nimi udławi! Mówi, że nie może ich pani przewozić przez... granicę!" - W słowie "granica" była rozpalona do białości pasja.
Lotnik znowu skinął głową. Nie puszczając Ewy z objęć, wyszła za Niemcem na peron. Ledwo śmiała wierzyć, że zostały uratowane. Feldfebel otworzył drzwi wagonu "Nur fur Deutsche" i nieprawdopodobnie kurtuazyjnym gestem wskazał Zofii, by wsiadła pierwsza. Nie miała odwagi puścić Ewy. Wtedy Niemiec chwycił dziecko na ręce i wsadził do wagonu. "Hopla! - zawołał wesoło. - Und jetzt Mutti... (niem. - A teraz mama)" Klepnął Zofię po ramieniu. Przerażona, że zechce ją także wziąć na ręce, wskoczyła szybko na schodki. "Na!" - wyraził zachwyt dla jej chyżości. Wsiadł także do wagonu. Rozparł się na ławce naprzeciwko Zofii. Ta wciąż jeszcze nie była pewna, czy może już swobodnie odetchnąć. Tuliła do siebie Ewę. Lotnik gadał coś bez przerwy, ale ona nie rozumiała jego słów.
Doszło jej uszu: "Abfahrt!" (niem. - odjazd) Wagony drgnęły. Na peronie pod oknem zobaczyła Polaka kolejarza. Kiwnął jej głową. Odpowiedziała mu pełnym wdzięczności uśmiechem. Wtedy on spojrzał gdzieś nad głowę Niemca i zaśmiał się drwiąco. Jej oczy pobiegły w tym samym kierunku. Na półce nad lotnikiem leżał długi, wąski kształt w papierze. Pociąg nabierał rozpędu. Znowu były przecięte, szaroczerwone domki, małe ogródki, niezgrabne zabudowania gospodarcze. Lotnik zacierał ręce. Spoglądał w górę i porykiwał pełnym zadowolenia śmiechem.
- Ah, wunderschon, echtpolnische, reinschweinerische Wurst... (niem. - piękna, prawdziwa polska, czysta kiełbasa wieprzowa)

Opowiadanie o Polce, która z żydowską dziewczynką Ewą przypadkiem przyjeżdża pociągiem na dworzec w okupowanym Nowym Dworze - Bugmünde.

 

 

Jest to dalekopis (Fernschreiben) wysłany przez Gestapo (Tajną Policję Państwową) w 1943 roku, dotyczący egzekucji polskiego więźnia.

Nadawca: Tajna Policja Państwowa – Placówka Policji Państwowej Ciechanów/Płock (Zichenau/Schröttersburg).

Data otrzymania: 18 września 1943 r., godzina 11:00.

Z: Nowy Dwór Mazowiecki (Bugmünde), nr 710, 18.9.43, godz. 11:00.

DO: Placówki Gestapo w Płocku (Stapo Schroettersburg).

DOTYCZY: Polaka, DAROWSKI Maciej, urodzony 4.10.23 w Dąbrowie.

PRZEBIEG SPRAWY: Konsultacja z dnia 17.9.43 z Radcą Kryminalnym Apitzem.

TREŚĆ: „Wyżej wymieniony został w dniu 18.9.43 o godzinie 9:50 w więzieniu policyjnym Pomiechówek stracony przez powieszenie (durch den Strang hingerichtet), a następnie pogrzebany”.

PODPIS: Greko Modlin – Nowy Dwór Mazowiecki (Bugmünde) BNR. 11 – 832/43 IA. Podpisano: Schaper, Komisarz Kryminalny (KK).

 

1943. Akt zgonu z 18 września 1943 Macieja Darowskiego wystawiony przez nowodworskiego lekarza Stanisława Dołnera.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Lekarz: dr med. St. Dołner

Miejsce: Nowy Dwór Mazowiecki (Bugmünde), okręg Ciechanów (Bez. Zichenau)

Akt zgonu (Totenschein)

"Dnia 18.9.1943 około godziny 10:00 w więzieniu policyjnym w Pomiechówku zmarł Polak Darowski Maciej, urodzony 4.10.23 w Dąbrowie. Śmierć została przeze mnie stwierdzona".

Miejsce i data: Pomiechówek, dnia 18 września 1943 r.

__________________________________________________________________________________________________________________________________

Warto zwrócić uwagę na sposób, w jaki niemiecka administracja dokumentowała tę zbrodnię:

Eufemizm: Podczas gdy dalekopis policyjny wprost wspominał o "egzekucji przez powieszenie", ten dokument medyczny używa neutralnego sformułowania "verstorben" (zmarł). Była to częsta praktyka w oficjalnej dokumentacji medycznej obozów i więzień, mająca na celu nadanie pozorów naturalnego zgonu lub procedury medycznej.

Czas zgonu: Lekarz stwierdza zgon około godziny 10:00, co zgadza się z raportem policyjnym, który podawał godzinę egzekucji 9:50.

Dr Dołner: Postać ta pojawia się w archiwach dotyczących Fortu III w Pomiechówku jako lekarz urzędowy, który rutynowo podpisywał akty zgonu więźniów.

 

 

Poświadczenie wykonania wyroku. Na posiedzeniu sądu doraźnego Julian Łabęda został skazany na śmierć i stracony 31 maja 1943 r. o godz. 14.00. Dokument pochodzi z akt śledczych Gestapo przechowywanych w IPN, sygn. AIPN GK 629/2595.

* Dorota Grzechocińska - Fort III Pomiechówek 1915-1945, 2022.

 

Greko Modlin-Bugmünde                       Bugmünde, den 31. Mai 1943

          In der Sitzung des Standgerichtes für den Reg.Bez. Zichenau und Sudauen – Vorsitzender SS-Sturmbannführer u. Reg.Rat S c h u l z – vom heutigen Tage, wurde L a b e n d a, Juljan, zul. wohnhaft Bugmünde, zum Tode verurteilt.
Die Vollstreckung des Urteils erfolgte am 31.5.1943 um 14. Uhr .

                                                    Krim.Ob.Ass.


Data: 31 maja 1943 r.

Miejsce: Bugmünde (niemiecka nazwa Nowego Dworu Mazowieckiego podczas okupacji).

Skazany: Juljan Labenda, ostatnio zamieszkały w Bugmünde.

Wyrok: Kara śmierci wydana przez sąd doraźny (Standgericht) dla rejencji ciechanowskiej (Reg.Bez. Zichenau) i suwalskiej (Sudauen).

Przewodniczący składu: SS-Sturmbannführer i radca rejencyjny Schulz.

Egzekucja: Została wykonana tego samego dnia o godzinie 14:00.

 

 

Fakty Nowodworskie


Maria Możdżyńska

Zapomniany poseł


Świętując stulecie odzyskania przez Polskę niepodległości nie możemy zapomnieć, że 11.11 został wyznaczony jako symbol długotrwałego procesu, a nie konkretny dzień, od którego mogliśmy mówić o suwerenności. Jednym z elementów tworzenia niepodległej Polski były wybory do sejmu ustawodawczego. Na obszarach RP, na których nie trwały walki przeprowadzono je 26.01.1919 r. Wzięło w nich udział 75% uprawnionych, jednym z wybranych wówczas posłów został nowodworzanin. Ponowne wybory miały miejsce w 1922 r. i tak jak poprzednio w sejmie znalazł się nasz człowiek.

Julian Paweł Łabęda urodził się w Nowym Dworze w 1894 r. jako pierwsze z dzieci Rocha i Marianny. Ten syn robotnika nie zakończył edukacji na nowodworskiej szkole powszechnej, ale kontynuował ją w renomowanej czteroklasowej Szkole Rzemieślniczej im. Sz. Konarskiego na ul. Leszno w Warszawie, a następnie na kursach ślusarskich. Ponieważ mieszkał w zaborze rosyjskim podczas I wojny został wcielony do armii tego kraju. Otrzymał stopień podoficerski i brał udział w walkach jako starszy pisarz kompanii inżynieryjskiej 3. strzeleckiej dywizji fińskiej. Po wojnie wrócił do Nowego Dworu. Znalazł pracę jako ślusarz – mechanik w Fabryce Przetworów Kartoflanych. Była to wówczas najbardziej postępowa, jeżeli chodzi o warunki socjalne robotników, fabryka w Nowym Dworze. Trudno powiedzieć kiedy Łabęda włączył się w prace związków zawodowych, Stowarzyszenie Robotników Chrześcijańskich, w którym działał istniało w mieście co najmniej od 1912 r. i liczyło wówczas około 80 osób.

Należał do wielu chadeckich organizacji. Był przewodniczącym nowodworskiego Towarzystwa Domu Ludowego Organizacji Chrześcijańsko - Społecznej, zastępcą prezesa Stowarzyszenia Robotników Chrześcijańskich w Nowym Dworze, wiceprezesem Chrześcijańskiego Związku Robotników Rolnych i jego sekretarzem dla okręgu podmiejskiego Warszawa, sekretarzem Rady Nadzorczej Centrali Chrześcijańskich Stowarzyszeń Spożywczych. Był też czołowym kandydatem chrześcijańskiej demokracji w wyborach do kas chorych okręgu warszawskiego w 1924 r. Kilkukrotnie wybierany był do władz klubu poselskiego chrześcijańskiej demokracji.

Jako poseł mieszkał w Nowym Dworze, miał również siedzibę w Warszawie początkowo na Koszykowej 75, a później na Rymarskiej 2 w lokalu Chrześcijańskich Związków Zawodowych. U nas przyjmował interesantów w domu Zdanowiczowej na ul. Warszawskiej 3. To, że mieszkał w Nowym Dworze odbijało się w tematyce jego wypowiedzi sejmowych. Wnioskował o uruchomienie prac rozbiórkowych zniszczonych fortów wokół Twierdzy. Miało to dać zajęcie miejscowym i zyski dla Państwa ze sprzedaży materiałów rozbiórkowych oraz oczyścić pola zdatne pod uprawę. Domagał się przesłania węgla koniecznego do uruchomienia nowodworskiej fabryki Winogradowa. Prosił o jak najszybsze zatwierdzenie nowo wybranej Rady Miejskiej w Nowym Dworze. Pracując w komisji wojskowej wnioskował o zatwierdzenie ustawy o zaopatrzeniu osieroconych rodzin po żołnierzach armii rosyjskiej, niemieckiej i austriackiej, wypłacenie odszkodowania byłym wojskowym pozbawionym środków do życia, umieszczenie w traktatach pokojowych z Rosją warunku o odszkodowaniach dla żołnierzy z byłej Kongresówki. Podczas mobilizacji w trakcie wojny polsko-bolszewickiej wnioskował o wypłacenie dwutygodniowego zarobku wszystkim robotnikom zakładów państwowych powołanym do wojska. Sugerował, że podobną odprawę powinni otrzymywać również zwalniani z powodu redukcji etatów. Upominał się o podwyższenie zasiłków dla rodzin szeregowych powołanych do służby wojskowej i usprawnienie systemu wypłat.

Zajmował się sytuacją robotników cywilnych zatrudnianych przez wojsko. Monitorował o uruchomienie prac budowlanych przy odbudowie koszar i budynków mieszkalnych. Interpelował do MSW o regularne wypłaty dla cywili zatrudnionych w Twierdzy, wypłacenie zasiłków i zapomóg pracownikom modlińskich wodociągów i elektrowni oraz budowniczym stoczni, przyznawanie deputatów żywnościowych. Chciał upublicznienia sprawozdania komisji śledczej badającej nadużycia w Twierdzy. Do MSW kierował również pisma w sprawie dzierżawy wojskowych łąk i pastwisk w okolicach Rembertowa, oraz robotników cegielni Kosewo usuwanych przez wojsko z mieszkań. Skutecznie wnioskował o odroczenie służby wojskowej uczniom kursów maturalnych i szkół zawodowych. Żądał poprawy bytu pracowników kolei. Podczas powodzi 1924 r. złożył wniosek o wyasygnowanie przez Państwo funduszy na zapomogi dla poszkodowanych oraz o ustanowienie dla nich ulg podatkowych. Jednocześnie jako naoczny świadek bronił nowodworskich mundurowych, którym poseł Noach Pryłucki zarzucał antysemickie zachowania podczas akcji ratunkowej w czasie wspomnianej powodzi.

Jako czynny członek partii Julian Łabęda udzielał się również podczas spotkań z robotnikami. W listopadzie 1925 r. przemawiał na wiecu dozorców domowych chrześcijańskiego związku zawodowego gdzie referował projekt ustawy dotyczący podwyżki płac tej grupy zawodowej. Nie było to jedyne spotkanie z dozorcami, 2 lata później w Otwocku z sukcesem referował im sprawy ekonomiczne i organizacyjne związku. W 1927 r. przewodniczył w zjeździe delegatów chrześcijańskich Związków Zawodowych okręgu Warszawa Podmiejska. W tym samym roku odbierał podziękowania za prace nad poprawą bytu ekonomicznego rzemieślników na zjeździe strycharzy czyli wytwórców cegieł. Nie oznacza to, że jego działalność zawsze odbierana była pozytywnie. Gdy trafiał na obrady i wiece PPS spotykał się z ostrą krytyką, był zagłuszany, wypraszany, niekiedy wręcz musiał uciekać w obawie przed rękoczynami. Tak było między innymi w 1923 r. Żyrardowie, w 1926 r. w Konstancinie, w 1928 r. w Koszeniu.

Na forum sejmowym i partyjnym odnosił sukcesy, ale we własnym mieście miał kłopoty. Nie chodziło tu tylko o zawiść wobec sąsiada, chociaż niejednego kłuło w oczy, że poseł posiada w mieście domy na wynajem i jest członkiem zarządu warszawskiej drukarni. Łabęda należał do chrześcijańskiej demokracji, a w Nowym Dworze ta opcja polityczna stanowiła wśród robotników mniejszość. Dominowali lewicowcy głównie pochodzenia żydowskiego. Nie mogą więc dziwić takie sytuacje jak ta z 1922 r. gdy Łabęda dogadał się z częścią robotników z tartaku Westricha (osiedle Pólko) obiecując im pomoc w uzyskaniu gratyfikacji za ponadwymiarową pracę w zamian za nieorganizowanie pochodu 1 maja, jednak na skutek agitacji PPS manifestacja i tak się odbyła. W nowodworskim kinie „Czary” przy ulicy Wschodniej (obecnie ul. Targowa) zorganizowano wiec PPS. Z krytyką wobec Rady Miasta wystąpił „towarzysz Kurowski”, o sytuacji w kraju mówił poseł Adam Pragier. Nie wiemy jak mogłaby wyglądać konfrontacja posła robotnika i posła doktora prawa bowiem gdy Łabęda chciał zabrać głos został zakrzyczany i wyrzucony z sali.

Przeciwnicy polityczni starali się wykorzystać każde potknięcie Łabędy. Trzeba przyznać, że czasami sam im to ułatwiał. W 1924 r. podczas pogrzebu komendanta twierdzy modlińskiej pułkownika Malewicza na cmentarzu fortecznym Łabędę poniósł ferwor wypowiedzi i na zakończenie stwierdził: „My wiemy, że Cię skrzywdzono – i to cała ludność cywilna srodze odczuwa. I dlatego mamy przyjemność pożegnać Cię nie pułkownikiem a generałem”. Podobne faux-pas raczej się nie powtórzyło. Pięć lat później w 1929 r. Łabęda udzielał obszernego wywiadu na temat orzeczenia komisji rozjemczej dotyczącej strajkujących dozorców domowych. Wypowiedź jest składna i merytoryczna. Jego wystąpienia na spotkaniach partyjnych są chwalone za jasność i używanie przykładów z życia codziennego.

Sytuacja polityczna w Nowym Dworze szczególnie trudna stała się w 1927 r. gdy w wyborach do rady miejskiej większość głosów zdobyli komuniści i członkowie żydowskiego Bundu. Na skutek braku poszanowania symboli narodowych i religijnych w krótkim czasie odwołano ówczesnego burmistrza Juliana Turka i wybory powtórzono. Łabęda brał udział w kampanii przedwyborczej skutecznie namawiając do głosowania na listę nr 11 – jedyną chrześcijańską listę w mieście. Doprowadził do tego, że opozycja połączyła siły. Swoje głosy na 11 oddali właściciele nieruchomości, inteligencja, robotnicy chrześcijańscy i ewangelicy. Skutkiem ubocznym sukcesu wyborczego było to, że Julian Łabęda, nowa rada i nowy burmistrz obrzuceni zostali inwektywami, a na łamach lewicowej prasy pojawiło się szereg obraźliwych artykułów. Dla równowagi prasa prawicowa wyrażała dla Łabędy podziękowania za szukanie miejsc pracy dla bezrobotnych i walkę o zasiłki dla nich.

Karierę poselską Julian Łabęda zakończył we wspomnianym 1927 r. gdy upłynęła jego druga kadencja. Na początku następnego roku w prasie ukazała się informacja o jego konflikcie z ChD. Nie był to prawda, nadal udzielał się partyjnie i społecznie, jednak jego nazwisko w publikacjach tego okresu pojawiało się rzadziej. W 1929 r. po raz kolejny wybrany został do zarządu okręgowego Chrześcijańskich Związków Zawodowych, z ich ramienia jeździł do Poznania i przemawiał do tamtejszych robotników. W Warszawie referował postępy negocjacji między rządem RP a Związkiem Zawodowym Dozorców Domowych, w 1931 r. zabierał głos na zjeździe pracowników cegielni i domagał się w Inspektoracie Pracy przyznania im zasiłków podczas bezrobocia, w 1935 i 1936 r. przemawiał na zjeździe dozorców domowych.

Działalność społeczną Łabędy przerwała II wojna światowa. W sejmowych biogramach międzywojennych posłów podano, że Julian Łabęda zmarł 9.05.1945 r. nie wymieniając miejsca zgonu. Taka notatka w 1951 r. została umieszczona w Księdze chrztów z 1894 r. przez urzędnika Stanu Cywilnego w Nowym Dworze pana Gientka. W dokumentach IPN-u mamy więcej informacji. 25.05.1943 r. w Bugmünde czyli Nowym Dworze zostali aresztowani Julian Łabęda oraz jego córki: dwudziestojednoletnia Eulalia i starsza o 2 lata Halina. Zarzucano im „popełnienie przestępstw dewizowych i podejrzenie o przynależność do organizacji konspiracyjnej”. Zostali osadzeni w więzieniu policyjnym na III forcie w Pomiechówku. W grudniu dziewczęta wywieziono do KL Lublin, a w kwietniu 1944 r. do KL Ravensbrück. Julian Łabęda 31.05.1943 r. został skazany przez Sąd Doraźny Rejencji Ciechanów i Okręgu Suwałki w Bugmünde [Nowym Dworze] na karę śmierci. Wyrok wykonano. Autorzy publikacji dotyczących obozu w Pomiechówku podają, iż Łabęda zginął właśnie w tym miejscu. Nie stało się to jednak 9.05.1945 r. gdyż w tym czasie niemiecki obóz w III forcie nie istniał już od pół roku. Na nagrobku Juliana Łabędy rodzina jako datę śmierci umieściła rok 1943.

W hallu głównym Sejmu wisi tablica wymieniająca posłów II RP, którzy zginęli w czasie ostatniej wojny, nazwiska Juliana Łabędy na niej nie wymieniono. Po nowodworskim pośle pozostał tylko symboliczny nagrobek na nowodworskim cmentarzu.

 

 

W całej gehennie jaką przechodzili mieszkańcy Nowego Dworu i okolic w czasie hitlerowskiej okupacji, na szczególną uwagę zasługuje, że w celach budynku gestapo przy ul. Słowackiego 5 pozostało wiele śladów po przetrzymywanych tam aresztowanych. Już po wojnie dokonano przeglądu tych cel i przeniesiono na papier istniejące w celach napisy. W podziemiach znajdowało się 5 cel. Nie wiemy z całą dokładnością, kiedy w tym gestapowskim areszcie pojawił się pierwszy więzień. Pierwszy jednak zachowany zapis, dokonany został przez Piskuta Jana, więzionego w dniach 7 do 17.08.1940 r. Z tego roku z 26.10. przez mieszkańca Zakroczymia - Orzechowskiego. Z roku 1942 i 1943 tych zapisów nie jest wiele. Najwięcej pochodzi ich z 1944 r. Jeden z nich napisany przez niejakiego Zabowskiego (Żabowskiego) 10.03.1942 r. informuje o tym, że być może tego dnia "27 osób zostało straconych". Więziony był także oficer Wojska Polskiego, podporucznik, używający pseudonimu lub nazwiska "Wiarus". Co kilka dni "ppor. Wiarus" wpisywał daty. Pierwsza z nich to 26.03.1944 r. Jest tych dat 13, poczynając od 26.03 do 12.04.44.

Znamienna jest notatka, którą przytaczam w oryginalnej pisowni: "Zdziech Zygmunt, było 5 złapanych. Czy Bóg pozwoli was kiedy ujrzeć. Przy was jestem stale myślą Kochani rodzice. Najukochańsza żono, najdroższy Danku. Boże daj mi ujrzeć twarze swoich. Dandus kochany".

W siedzibie gestapo zachodziła potrzeba bieżących napraw. W tym celu zatrudniony na gestapo miał spełniać rolę konserwatora drobnych urządzeń. Chodząc po pokojach miał możliwość zaobserwowania tego, na co "ukradkiem zerknął jednym okiem". Przypomina sobie, że były dwa pokoje śledcze, w których torturowano aresztowanych, chcąc wymusić na nich potrzebne im zeznania. Ostrowski relacjonuje, że w pokojach tych były specjalne stoły z urządzeniami do ściskania rąk, by je unieruchomić i spokojnie można było podrywać paznokcie u palców. Następnym urządzeniem służącym do wymuszania zeznań, "...była tak zwana drewniana trumna, do której kładli zatrzymanych, przyśrubowywali ręce i nogi i dopiero pałkami lub kijami bili w pięty" . Były to potworne tortury mające za zadanie wymusić potrzebne gestapowcom zeznania. Najczęściej słyszeli jednak: "nic nie wiem". A mimo to wielu z nich bywało bez sądu, skazywanych na śmierć przez rozstrzelanie, którego oprawcy dokonywali na cmentarzu lub jak głoszą niektóre osoby, w ogrodzie na tyłach gestapo.

Okupacyjna gehenna mieszkańców miasta i okolicznych miejscowości

W roku 1939 miasto liczyło 10 206 mieszkańców. Ponad połowę stanowili mieszkańcy narodowości żydowskiej. W okresie międzywojennym mieszkało w mieście 40 rodzin prawosławnych. Znaczącą liczbę stanowili obywatele narodowości niemieckiej. Ta ostatnia grupa stała się panami miasta, życia i śmierci. Spośród mieszkańców narodowości polskiej w okresie okupacji hitlerowskiej w egzekucjach publicznych przez rozstrzelanie, poniosło śmierć 75 mieszkańców miasta. Główna Komisja Badania Zbrodni Hitlerowskich w Polsce ustaliła 7 faktów zbrodni popełnionych na terenie Nowego Dworu. Jeśli idzie o bezpośrednich mieszkańców miasta i dokonanych na terenie miasta zbrodni, to są to przypadki następujące: w drugiej dekadzie czerwca 1942 r. hitlerowcy powiesili na Placu Solnym 4 Polaków; latem 1943 r. rozstrzelali w pobliżu piekarni (nie ustalono koło której) 10 mężczyzn; na terenie cmentarza katolickiego w dniu 18.09.1944 rozstrzelali 86 mężczyzn oskarżonych o współpracę z ruchem oporu. Ponadto na terenie miasta dokonywano egzekucji obywateli z innych miejscowości. I tak: 25 i 26.01.1940 r. rozstrzelano w lesie Kadzielnia bliżej nie ustaloną liczbę osób prawdopodobnie nie tylko z samego Nowego Dworu. Byli to bowiem pacjenci doktora Dolnera, którzy chorowali na gruźlicę, choroby weneryczne i jaglicę. Dolner sporządził listę tych pacjentów i przekazał ją dla gestapo i żandarmerii w Nowym Dworze. W wyniku tego pewnej nocy po mieście jeździły samochody i wyciągano z domów ludzi znajdujących się na tejże liście. Zebranych, wywożono do lasu Kadzielnia i tam ich rozstrzeliwano.

Dnia 28.05.1942 r. rozstrzelano 186 mężczyzn i 22 kobiety przywiezionych z Pawiaka w Warszawie. Miejsca egzekucji nie ustalono ale dokonano tej zbrodni w granicach miasta. W dniach 3 do 31.08.1944 na terenie Krochmalni rozstrzelano 26 mieszkańców z Legionowa i Chotomowa. Także na terenie fabryki dykty rozstrzelano 4 mieszkańców Chotomowa, oskarżonych o wykolejenie wojskowego pociągu w Chotomowie.

* Ryszard Gołąb - Ilustrowana monografia miasta Nowego Dworu Mazowieckiego z historią Twierdzy Modlin, 2006.

 


Bezpośredni nadzór nad Fortem III sprawowało od 1941 do 1944 r. gestapo z Nowego Dworu Mazowieckiego.

...Znamienne jest, że - niezależnie od funkcji, jakie spełniał Fort III w polityce eksterminacyjnej w stosunku do ludności północnego Mazowsza - nadzór nad jego działalnością sprawowali funkcjonariusze gestapo w Nowym Dworze Mazowieckim: komisarz Schaper, a w Ciechanowie radca rządowy SS-Sturmbannführer Schulz. To również ich podpisy figurują na meldunkach o wykonaniu wyroków wysyłanych do przełożonych.

...W ramach Oddziału Politycznego wyodrębnione były dwa kierunki działania: polityczny i kryminalny. Pierwszym z nich kierował prawdopodobnie oficer gestapo (nie udało się jednak ustalić jego stopnia) Pfenig vel Fenik, funkcjonariusz gestapo w Nowym Dworze Mazowieckim. Były więzień tak go scharakteryzował: "Prowadził on tzw. śledztwo. Wyróżniał się szczególnym okrucieństwem w stosunku do więźniów. Bez żadnych podstaw kopał więźniów w brzuch, bił po twarzy i szczuł psami. Z całą pewnością Fenik ma na swym sumieniu wielu zamordowanych więźniów.

...Funkcję kierownika odpowiedzialnego za prace pionu kryminalnego pełnił prawdopodobnie gestapowiec Liedke - sekretarz Kryminalnego Komisariatu Policji Granicznej Modlin-Nowy Dwór, który pochodził prawdopodobnie z okolic Sochocina.

...W Forcie III, oprócz funkcjonariuszy SS i gestapo wchodzących w skład komendy więzienia w Pomiechówku i przedstawicieli gestapo z Nowego Dworu Mazowieckiego, służbę pełnili inni gestapowcy, wachmani i pracownicy administracji. Rekrutowali się oni głównie z volksdeutschów i kolonistów niemieckich, znających zarówno język polski, jak i polskie środowiska, z którymi przed wojną utrzymywali ścisłe kontakty. Z tego też powodu byli oni szczególnie groźni dla więźniów.

BLEISCHMIDT vel BLAUSCHMIDT - prawdopodobnie podoficer gestapo, pełniący służbę w pionie Oddziału Politycznego. Prowadził przesłuchania więźniów. Był także członkiem nowodworskiego gestapo. Władysław Jendor widział, nie pojedynczy, przypadek, jak Bleischmidt w sposób sadystyczny traktował więźniów. Zamęczył on, wraz z dwoma innymi gestapowcami, kelnera z Włocławka. "po pobiciu kijami, mężczyźnie temu wybijał wszystkie zęby, a z głowy ciekła duża ilość krwi. Po tym pobiciu mężczyzna ten natychmiast zmarł". Inny Polak, Aleksander Suwiński, tak scharakteryzował osobnika, o którym mowa: "Zastępcą komendanta więzienia w Pomiechówku był oficer lub podoficer gestapo o nazwisku Blauschmidt, popularnie nazywany przez więźniów "Blajszmitem". [...] Cechował się szczególną okrutnością wobec więźniów. Niejednokrotnie widziałem, jak bił on więźniów kijem i również szczuł więźniów psami. Szereg razy i ja byłem przez niego bity. Więźniowie mówili mi, że on również uczestniczył w egzekucjach na więźniach, odbywających się na zapleczu fortu na tzw. "górce".

WILHELM KELM - volksdeutsch pochodzący z Nowego Dworu Mazowieckiego. Był funkcjonariuszem gestapo. W więzieniu prowadził przesłuchania.

WŁADYSŁAW LANGER - przed wojną mieszkał w Nowym Dworze Mazowieckim. Był wachmanem w Forcie III. W 1945 roku przed Sądem Powiatowym w Nowym Dworze Mazowieckim odbył się jego proces.

EDWIN MENCZ vel MENC - reichsdeutsch. Funkcjonariusz gestapo w Nowym Dworze Mazowieckim. Brał bezpośredni udział w mordowaniu więźniów.

KONSTANTY MUDROW - ur. w 1921 roku we wsi Stanisławowo koło Pomiechówka. Prawdopodobnie funkcjonariusz gestapo w Nowym Dworze Mazowieckim. Z relacji byłych więźniów wynika, że był on szczególnie podłym i okrutnym oprawcą. Z satysfakcją mordował więźniów słabych i chorych. Jan Jóźwiak tak o tym mówił: "z relacji współwięźniów dowiedziałem się, że Konstanty Mudrow osobiście zamordował wielu więźniów". Brał bezpośredni udział w egzekucji Polaków 24 czerwca lub 24 lipca 1944 roku. Z materiałów OKBZH w Warszawie wynika, że został skazany przez sąd w ZSRR na 25 lat więzienia, lecz nie za zbrodnie popełnione w Polsce. W więzieniu siedział tylko około 3-5 lat, a następnie został zwolniony. W latach 1947-1948 mieszkał w Słonimiu w rejonie Baranowic.

WILHELM NETZEL - ur. 31 stycznia 1920 roku w Nowym Dworze Mazowieckim. Volksdeutsch. Prawdopodobnie od 1940 roku członek formacji SA. Był on funkcjonariuszem załogi Fortu III od początku istnienia w nim katowni. W sposób szczególnie nieludzki pastwił się nad Żydami, których nadzorował. "Bił on ich kolbą od karabinu po całym ciele i podobnie jak w przypadku Heigla bici przez Netzela Żydzi tracili przytomność. Potem kładziono ich na beczkowozy i nieprzytomnych zawożono do obozu".

JÓZEF PLEWKO vel JOHAN BRAWKO - funkcjonariusz gestapo w Nowym Dworze Mazowieckim. Działał w Forcie III przypuszczalnie od wiosny 1943 r. Podczas przesłuchiwania więźniów odznaczał się szczególną podłością i okrucieństwem. Więźniów bił kijem okutym żelazem. Więźniowie najczęściej umierali na skutek obrażeń odniesionych w trakcie jego przesłuchań. Po zlikwidowaniu ostatnich więźniów, w końcu lipca 1944 r. zbiegł do Ciechanowa. Pełnił on jednak dalej swoją misję mordercy i oprawcy, gnębiąc Polaków w ciechanowskich kazamatach. Brał także bezpośredni udział w wymordowaniu ostatnich aresztowanych w rejencyjnym więzieniu policyjnym w nocy z 16 na 17 stycznia 1945 r. Władysław Grylak tak scharakteryzował mordercę: "Pamiętam, że Plewko doskonałe mówił po polsku i przy badaniach innych więźniów występował jako tłumacz. Był to mężczyzna o silnej budowie ciała, wysoki, dość tęgi. On przy badaniach w straszliwy sposób bił więźniów kijem zakończonym metalową tulejką".

WINCENTY ROSZKOWSKI - ur. 4 stycznia 1920 r. w Nowym Dworze Mazowieckim. Funkcjonariusz policji niemieckiej w Nowym Dworze Mazowieckim. Wyróżniał się okrucieństwem w mordowaniu więźniów.

OTTO TOBER - prawdopodobnie SS-Oberscharführer, funkcjonariusz nowodworskiego gestapo. Volksdeutsch. Pochodził ze wsi Wilków. Były więzień Ignacy Kownacki zapamiętał takie zdarzenie: "...jesienią 1943 r. gestapowiec sierżant Otto Taber uderzył kołkiem mojego brata Jana Kownackiego w ręce, które miał wówczas skute kajdankami. Brat mój Jan z tymi złamanymi rękami przebywał jeszcze w celi przez trzy tygodnie, a następnie go powieszono". Więzień Jan Jóźwiak tak mówił o Toberze: "...bardzo często, osobiście widziałem jak bił on wielu więźniów kijami po całym ciele, kopał ich nogami oraz szczuł psami [...]. Zbrodniarz ten ma na swym sumieniu wiele pomordowanych przez siebie ofiar spośród więźniów obozu w Pomiechówku". Tober działał jeszcze po likwidacji więzienia w Forcie III w Ciechanowie, gdzie pełnił służbę w gmachu gestapo.

ANTONI WENDT - pracownik placówki gestapo w Nowym Dworze Mazowieckim. W więzieniu był tłumaczem.

BENIAMIN WENDT - burmistrz Nowego Dworu Mazowieckiego, rezydent gestapo.

EDWARD WENDT - brat Antoniego i Beniamina, służył w żandarmerii hitlerowskiej w pobliżu Nowego Dworu Mazowieckiego.

KAROL WENDT - członek gestapo.

LIDIA WENDT - córka Beniamina, sekretarka w nowodworskim gestapo. Prawdopodobnie jeden z członków rodziny Wendtów kierował akcją rozstrzeliwania więźniów 30 lipca 1944 r.

RYSZARD EDMUND ZEMS - ur. 1 listopada 1911 r. Był gestapowcem w Nowym Dworze Mazowieckim. Jego rodzina mieszkała w Grabiu w powiecie płońskim. Przed wojną służył w wojsku w Modlinie w stopniu sierżanta. Natomiast według innych danych miał on ukończyć przed wojną rzekomo szkołę podchorążych, a w gestapo otrzymać miał stopień SS-Untersturmführera. Jest jednak pewne, że w latach 1940-1944 znęcał się w Nowym Dworze Mazowieckim nad aresztowanymi, bijąc ich i wiążąc drutem kolczastym. Wykonywał on również wyroki śmierci.

* Marek T. Frankowski - Zbrodniarze z fortu III w Pomiechówku.

 

 

1943. Folksdojcze z Fortu III.

* Dorota Grzechocińska - Fort III Pomiechówek 1915-1945, 2022.

 

 

 


Jeden z najsłynniejszych cytatów należy do Władysława Grylaka, ukazuje on jednak dobitnie czym było więzienie gestapo w Pomiechówku: "Obóz w Pomiechówku mogę krótko określić jako jedną z największych katowni i najbardziej ohydne miejsce zbrodni jakie istniało podczas okupacji na terenie III Rzeszy i terenach zagarniętych przez wojska niemieckie. Stwierdzam to z całą odpowiedzialnością. Podczas okupacji przeszedłem aż przez 5 obozów hitlerowskich – Pomiechówek, Oświęcim, Mauthausen, obóz w Jugosławii i Neumark. Katownia w Pomiechówku pod każdym względem była najgorsza. W najbardziej zwyrodniały sposób faszyści niemieccy znęcali się nad więźniami. Więźniów
mordowano masowo, bez jakichkolwiek podstaw, w sposób szczególnie wyrafinowany i zwyrodniały. W Pomiechówku było również najgorsze wyżywienie i najgorsze warunki sanitarne.”

Mazowiecka Katownia

Antonina Brzezińska, więziona w forcie od 22 maja do 22 lipca 1943 r., widziała powracających z przesłuchania: "Widziałam z celi trzech Polaków, których przywieziono z Serocka, byli bardzo pobici, że o własnych siłach nie mogli wejść do celi. Czołgali się na łokciach i kolanach, krew sączyła się przez ich ubrania. Tych trzech pobitych szarpały psy na korytarzu".
Znamienne są również słowa Władysława Pruszyńskiego: "Więźniowie wracali z przesłuchań z połamanymi rękami, nogami i żebrami (...) tłumaczem był Zems Ryszard, a bili go dwaj gestapowcy z Niemiec, jeden o nazwisku Schulc, drugiego nazwiska nie znam. W czasie pierwszego przesłuchania Bachman nie przyznał się, do stawianych mu zarzutów, a po drugim przesłuchaniu odpadały mu kawałki ciała i po trzech dniach zmarł".
Bolesław Kacprzak, więziony od 5 maja 1943 r. do 4 listopada 1943 r., był katowany przez Zygmunta Studzińskiego i Romana Brossa. "Badanie odbywało się w ten sposób, że bito mnie pałkami brzozowymi i kiedy mdlałem przykładano mi do brzucha zapalone gazety. Przetrącono mi prawe przedramię i złamano trzy żebra".
Jan Makowski wspominał: "(...) dwaj więźniowie (...) przyciągnęli z "górki" do celi, w której ja przebywałem, nieprzytomnego i strasznie pobitego Jana Chądzyńskiego (...) gdy odzyskał przytomność opowiadał mi dokładnie, że na "górce" był przesłuchiwany przez Plewkę (...). Na plecach, na piersiach, na brzuchu, na twarzy i na głowie miał bardzo duże i rozległe siniaki. W wielu miejscach miał poprzecinane ciało. Jan Chądzyński miał tak okropne obrażenia na całym ciele, że trudno mi w tej chwili w słowach opisać te wielkie obrażenia (...). Chądzyński po upływie dwóch lub trzech godzin od chwili gdy go przyciągnięto z "górki" zmarł w naszej celi w mojej obecności".
Antoni Dybicz opowiadał: "Widziałem również jak pobili gestapowcy Liśkiewicza z okolic Serocka. Miał poodbijane ciało, leżał nieprzytomny, był cały pokrwawiony, leżał na naszej celi. Po kilku tygodniach wzięli go znowu na przesłuchanie. Został ponownie skatowany do nieprzytomności, rany z powrotem w ciele zostały otwarte. Przywlókł się do celi, gdzie następnie powieszono go na korytarzu za ręce i na drugi dzień zmarł".
I jeszcze jedna relacja Władysława Grylaka: "(...) Część z wyprowadzanych więźniów była przez hitlerowców mordowana na "górce", a część wracała do celi. Spośród tych więźniów, którzy żyli i wracali z "górki" wszyscy byli zawsze w straszny sposób pobici. Większość z tych więźniów (...) umierała na skutek ran i licznych obrażeń odniesionych w czasie bicia ich przez hitlerowców na "górce". (...) Wielu z tych więźniów miało wybite oczy, połamane żebra, połamane ręce, powybijane zęby, połamane nosy, połamane nogi i inne obrażenia ciała. Hitlerowcy bili również więźniów gumami w pięty, co powodowało straszny ból".

Zabójstwa

Leon Barszczewski, więziony od 2 kwietnia do połowy lipca 1943 r., stwierdził: "Podczas mojego pobytu w obozie codziennie rano wyprowadzano na "górkę" grupy więźniów od 20 do 50 osób i tam ich rozstrzeliwano (...). Strzały słyszałem wyraźnie. Podkreślam, że oprócz wyżej opisywanych egzekucji, które odbywały się w godzinach rannych, niezależnie od tego dwa lub trzy razy w tygodniu hitlerowcy wyprowadzali małe kilkuosobowe grupy więźniów w godzinach wieczornych na "górkę" i tam ich rozstrzeliwali. Byli to ci więźniowie, którzy uprzednio na polecenie hitlerowców zakopywali zwłoki rozstrzelanych ofiar w godzinach rannych".
Piotr T. Rączka, pracujący na terenie fortu z ramienia firmy budowlanej Beniamina Wendta zapamiętał, że: "(...) Przeciętnie w miesiącu odbywała się jedna lub dwie masowe egzekucje. W czasie takiej masowej egzekucji 'zabijano około 100 lub ponad 100 Polaków (...). Niezależnie od tego nagminnie istniały przypadki indywidualnych zabójstw (...)"
Bolesław Czaplicki: "Od lekarza Witwickiego dowiedziałem się, że na zapleczu fortu III w Pomiechówku gestapowcy mordują więźniów przez wieszanie ich na ustawionej tam w tym celu szubienicy. Witwicki mówił mi, że do każdej egzekucji gestapowcy zabierają go na "górkę" i on musi stwierdzić zgon powieszonych uprzednio, partiami, na szubienicy więźniów. Dopiero wtedy zwłoki odcinane były ze sznurów i zakopywane do ziemi również na "górce". (...) przed egzekucją Niemcy przywiązywali go do jakiegoś drzewa na "górce" i z tego miejsca obserwował on wieszanie kolejnych grup więźniów. Po powieszeniu na szubienicy każdej z grup, wachmani rozwiązywali Witwickiego, podprowadzali go przed szubienicę i on musiał stwierdzić zgon zamordowanych. Witwicki mówił, że oficerowie gestapo kierujący egzekucją dawali mu do podpisu jakieś papiery na okoliczność stwierdzenia zgonu, każdego z więźniów i dopiero po tym zwłoki więźniów były odcinane ze sznura szubienicy i wrzucane do wykopanego dołu. Ponadto lekarz Witwicki mówił, że pod szubienicą stały stołki. Na polecenie Niemców, więźniowie musieli wchodzić na te stołeczki i sami więźniowie musieli zakładać sobie pętlę na szyję. Szereg więźniów nie chciało wykonać polecenia oficerów gestapo i odmówiło założenia sobie pętli na szyję. Wówczas do tych więźniów oficerowie gestapo strzelali z pistoletów w tył głowy. Z ust Witwickiego wiem, że w tego typu pozbawianiu życia więźniów przodował gestapowiec Czesław Bross (...)"
Bolesława Witaszka, aresztowanego 15 kwietnia 1943 r.: "(...) Otóż widziałem jak na placyk koło szubienicy przyszła duża grupa oficerów gestapo i komendant więzienia. Spostrzegłem również, przyprowadzonych koło szubienic grupę więźniów. Co dalej się działo już nie widziałem, gdyż widoczność zasłonił nam wachman. Po pewnym czasie wachman wyprowadził nas z bunkra na placyk. Polecił on nam abyśmy odcięli linki z wiszącymi ludźmi. Wtedy to zobaczyłem, że na każdej szubienicy powieszonych jest po dwunastu więźniów. Wydaje mi się, że na ziemi koło każdego powieszonego stały stołeczki (...). Odcięliśmy z linek tych 24 powieszonych więźniów. Następnie na polecenie wachmana musieliśmy zwłoki zamordowanych przenieść, na przygotowanych już tam noszach koło wykopanego dołu. Kiedy skończyliśmy przenoszenie zwłok odciętych z szubienicy, wówczas zobaczyłem jak w kierunku szubienic prowadzona jest dalsza grupa więźniów, którzy pod szubienicę podchodzili sami. Kto wiązał pętle dla tej grupy nie wiem. Zaledwie zdążyliśmy rozebrać zwłoki pierwszych 24 powieszonych więźniów, kiedy wachman zabrał nas z nad dołu i poprowadził w pobliże szubienicy. Po raz drugi zobaczyłem na każdej szubienicy wiszących na pętlach po dwunastu więźniów, a więc w tej drugiej partii powieszonych zostało znowu 24 Polaków. Tych zamordowanych zwłoki, także musieliśmy odciąć z linek, przenieść nad dół, rozebrać i włożyć do dołu. Kiedy zwłoki wszystkich 48 więźniów powieszonych przez Niemców znajdowały się już w dole, to obecny oficer gestapo, o nieznanym mi nazwisku, obserwujący naszą pracę, wydał nam po niemiecku polecenie abyśmy leżącym już w dole zabitym pościągali z rąk obrączki złote i w ogóle wszystką biżuterię jaką mieli przy sobie, a nadto, abyśmy każdemu trupowi rozwierali szczęki i ściągali złote zęby, koronki i mostki ze złota. Polecenie oficera gestapo przetłumaczył nam wachman. Do tej pracy dano nam obcęgi i nimi zrywaliśmy złoto z ust, tych zabitych, którzy posiadali w uzębieniu złoto. Ściągając to złoto z trupów rzucaliśmy je do góry do rąk, stojących nad dołem wachmanów i gestapowców, a jeden z oficerów gestapo składał to wszystko na białą chusteczkę, jaką trzymał na otwartej dłoni (...)"

źródło opisu - Ziemia Zakroczymska

 

W celu określenia jak najbardziej dokładnej liczby pomordowanych więźniów niezbędne jest ustalenie charakteru katowni w Pomiechówku. W tym miejscu warto wspomnieć, że fort spełniał od marca do jesieni 1941 roku funkcję obozu dla wysiedlonych z jednej strony rolników polskich, z drugiej zaś strony getta zbiorczego-obozu dla Żydów z rejencji ciechanowskiej. Z kolei od końca jesieni 1942 roku lub wczesnej wiosny 1943 roku do 30 lipca 1944 roku - więzienia karno-śledczego gestapo.

Przy czym dopiero z chwilą utworzenia w Forcie III więzienia gestapo jego charakter został jednoznacznie określony. Stąd też fort był więzieniem przejściowym, gdzie trzymani byli więźniowie w stosunku, do których było prowadzone śledztwo. Także stamtąd zabierano więźniów na przesłuchania do siedziby gestapo w Nowym Dworze Mazowieckim. Również w samym forcie prowadzone były przesłuchania.

Po zakończonym śledztwie więźniów albo wysyłano do obozów koncentracyjnych: Mauthausen - Gusen, Stutthof, Oświęcim i innych, albo też mordowano ich w masowych egzekucjach, w przypadku skazania na karę śmierci przez sądy doraźne policji.

Dlatego rotacja więźniów w Forcie III była duża, a czas ich pobytu uzależniony od zasięgu prowadzonego śledztwa. Wahał się on od kilku tygodni do kilku miesięcy, gdy sprawy miały szeroki zasięg. Na podstawie zeznań byłych więźniów można założyć, iż średni czas pobytu więźniów w Forcie 111 wynosił około jednego miesiąca. Najczęściej w więzieniu przebywało jednorazowo od około 800 do 1000 więźniów. Przyjmując powyższe dane możemy obliczyć przybliżoną ilość więźniów, która przewinęła się przez katownię od kwietnia 1943 roku do 30 lipca 1944 roku. Liczba, o której mowa, wynosi od 13 do 16 tysięcy więźniów.

Istnieją jednak poważne trudności przy określeniu, możliwie najprecyzyjniejszej liczby więźniów zmarłych w Forcie III na skutek ciężkich obrażeń odniesionych w wyniku przesłuchań, strasznych warunków życia, głodu czy chorób. Jest to wynikiem tego, że zeznania byłych więźniów są zróżnicowane, a do tego często mało precyzyjne. Stąd też, biorąc pod uwagę powyższe fakty, wydaje się, że przyjęcie liczby około 100 do 200 więźniów zmarłych w Forcie III w ciągu miesiącu nie jest liczbą zbyt wygórowaną. Pozwala to na wyciągnięcie wniosku, iż w forcie zmarło od 2 do 4 tysięcy więźniów. Przy czym do liczby, o której mowa, należy dodać jeszcze około 2 tysiące więźniów zamordowanych w egzekucjach odbywających się "na górce".

* Marek T. Frankowski - Mazowiecka katownia: dzieje Fortu III w Pomiechówku, 2006.

 

Grób masowy odkryty w 2020 r. na wschodnim krańcu prawego dziedzińca Fortu III w Pomiechówku.

 

 

 

Most im. por. Feliksa Pancera. Na zdjęciu widzimy budkę strażniczą i niemieckiego policjanta, który sprawdza dokumenty mieszkańcom Nowego Dworu Mazowieckiego, którzy chcą wejść do naszego miasta bądź przejść na stronę Twierdzy Modlin. Most został odbudowany w 1942 roku, tak więc zdjęcie zostało zrobione w latach 1942/1944.

źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

 

 

 

12 XII 1943. Warschauer Zeitung.
"Osoby ubiegające się o karierę oficera i podoficera w wojsku, w tym kandydatów na oficera rezerwy, otrzymają porady, informacje u młodszego oficera armii w Bügmunde (Nowym Dworze) k/Modlina Horst Wessel Allee (al. Paderewskiego). Wojskowa centrala telefoniczna Bugmünde 59.
Konsultacje: środa od 8:00 do 18:00, w pozostałych przypadkach po uprzednim pisemnym powiadomieniu i uzgodnieniu.
Punkt werbunkowy I dla kandydatów na oficerów armii."

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

W ramach planu Barbarossa, w latach 1940-1943 niemiecki okupant rozpoczął budowę na terenie okupowanej Polski licznych lotnisk polowych Luftwaffe. W środkowej części kraju znalazły się m.in. lotniska: Modlin z częścią Kosewa i Kroczewa wraz z częścią Trębki. W założeniach wykonywanie prac w terenie powinno odbywać się przy użyciu odpowiedniego sprzętu mechanicznego. Niestety! W tym celu niemiecki okupant stworzył obozy pracownicze, w których kobiety, mężczyźni, a nawet dzieci zostały zmuszone do wykonywania najcięższych prac, w tym ziemnych. Samochód ciężarowy niemieckiej firmy budowlanej na postoju w Zakroczymiu, który dowoził z okolicznych wiosek wyznaczonych mieszkańców do prac na tychże lotniskach. Do tej pory nie znane są liczby osób, które straciły zdrowie w wyniku ciężkiej pracy. To też czas wysłania do innych obozów pracy, w tym koncentracyjnych.

źródło grafiki i opisu - Ziemia Zakroczymska

 

 

 

1943. Kościół św. Michała Archanioła widziany z ul. Kościuszki.

źródło grafiki i opisu - https://fotopolska.eu

 

 

"Foto-Lit" Neuhof bei Modlin Martin Luter-Str. 4

Przed wybuchem II wojny światowej największym zakładem fotograficznym w Nowym Dworze było atelier J. Juressa na ulicy Mickiewicza 4 (Obecnie Wybickiego 10). Właścicielem był nowodworzanin pochodzenia żydowskiego. Gdy Nowy Dwór został włączony do III Rzeszy, niemieccy okupanci przekazali jego zakład litewskiemu folksdojczowi, inżynierowi Julianowi Jankowskiemu. Firma przyjęła nazwę "Foto-Lit", a ponieważ Niemcy wprowadzili własne nazewnictwo ulic zmieniła adres na Neuhof bei Modlin Martin Luter Str. 4 czyli Nowy Dwór pod Modlinem ulica Marcina Lutra 4.

Zakład był w pewnym sensie przedsiębiorstwem rodzinnym, pracowała w nim bowiem także żona właściciela. Głowa domu - pan Julian, prowadził zakład, ale chętniej zajmował się pracami technicznymi. Sprowadzał do Nowego Dworu nowoczesne aparaty fotograficzne, sam wymyślał i udoskonalał urządzenia wykorzystywane w atelier. Jego żona zajmowała się finansami zakładu, przyjmowała należną zapłatę, ale nie znając niemieckiego nie rozmawiała z klientami. Przedsiębiorstwo Jankowskich zajmowało cały parter budynku. Na piętrze były mieszkania. Podzielony na dwa mniejsze lokal po Juressach zamieszkiwały dwie rodziny: jedna niemiecka i jedna polska. Trzecie, dwupokojowe, należało do Jankowskich.

Na polskich terenach włączonych do Rzeszy istniał obowiązek pracy od 13 roku życia. Osoby, które nie znalazły zatrudnienia na terenie miasta wysyłane były na tzw. roboty przymusowe najczęściej na teren Niemiec. Etat w zakładzie fotograficznym chronił więc przed wywózką. W zakładzie zatrudnionych było około 20 osób przy procesie wywoływania klisz, mycia, suszenia, retuszowania, kopiowania odbitek, ich wywoływania, utrwalania, mycia i suszenia oraz obcinania gotowych zdjęć. Obok personelu technicznego były też osoby bezpośrednio obsługujące klientów.

Liczba pracowników była tak duża gdyż wszystkie czynności wykonywano ręcznie a pracy nie brakowało. Jej nawał był spowodowany tym, że wszyscy obywatele musieli posiadać dokumenty niemieckie zaopatrzone w aktualne fotografie. Ponadto atelier wykonywało zdjęcia własne i powierzone. Te ostatnie pochodziły głównie od żołnierzy niemieckich stacjonujących na terenie Twierdzy Modlin, Kazunia i Nowego Dworu oraz tych, którzy przebywali pewien czas w tutejszych lazaretach.

W czasie okupacji Polakom nie wolno było posiadać aparatów fotograficznych, dlatego wszelkie prywatne zdjęcia mogły powstawać jedynie w zakładzie. Z usług zakładu korzystało również miejscowe gestapo wykonując tu fotografie osób aresztowanych. W takiej sytuacji cały personel, za wyjątkiem osoby wykonującej zdjęcie, był usuwany poza atelier.

Po wybuchu powstania warszawskiego oraz zatrzymaniu się frontu w okolicach Jabłonny nowodworscy folksdojcze otrzymali nakaz ewakuacji. J. Jankowski wyjechał do Bydgoszczy zabierając ze sobą wyposażenie zakładu. Część urządzeń wywiózł koleją, pozostałe, z powodu trudności z otrzymaniem większej ilości miejsca w wagonie kolejowym, wysłał Wisłą specjalnie przystosowanym batem. Był to rodzaj dużej łodzi przeznaczonej do przewozu piasku i żwiru. Dla bezpieczeństwa cennego ładunku Jankowski wysłał z nim własnych pracowników jako załogę. Po wywiezieniu sprzętów, jedna z ciemni straciła swoją dotychczasową funkcję. Ktoś zaradny ulokował w niej prosiaka. Już po wojnie w opuszczonym atelier utworzono kolejny zakład fotograficzny, który przez szereg lat prowadziła pan Kazimierz Ciszewski, ale to już zupełnie inna historia.

* Maria Możdżyńska - (Nie)Legendy nowodworskie, 2014.

 

 

Budowa mostu kolejowego na Narwi.

źródło grafiki i opisu - https://www.nowydwormaz.pl/biblioteka/


 

Most wiślany od strony Nowego Dworu Mazowieckiego.

źródło grafiki i opisu - https://www.nowydwormaz.pl/biblioteka/

 

Komendantura - Modlin - Kasyno Oficerskie.

źródło grafiki i opisu - https://www.nowydwormaz.pl/biblioteka/

 

Komendantura - Kino - Modlin - Kasyno Oficerskie.

źródło grafiki i opisu - https://www.nowydwormaz.pl/biblioteka/

 

Budynek nr 389 w Twierdzy Modlin.

źródło grafiki i opisu - https://www.nowydwormaz.pl/biblioteka/

 

Mogiły żołnierzy niemieckich na cmentarzu fortecznym w Twierdzy Modlin.

źródło grafiki i opisu - https://www.nowydwormaz.pl/biblioteka/

 

 

* Ryszard Gołąb - Ilustrowana monografia miasta Nowego Dworu Mazowieckiego z historią Twierdzy Modlin, 2006.

 

W niemieckiej kwaterze pochowanych jest około 2200 żołnierzy [Na pomniku żołnierzy niemieckich z 1997 z modlińskiego cmentarza wojennego wskazano liczbę 2581 poległych, najnowsze dane z Der Volksbund Deutsche Kriegsgräberfürsorge e. V. podają 2679 jako rzeczywistą liczbę pochowanych żołnierzy niemieckich.]. Pochowanych jest wśród nich kilkudziesięciu żołnierzy z 1939 r. Pozostali to członkowie formacji IV korpusu pancernego SS (IV SS-Panzerkorps) ze składu 3 dyw. panc. SS "Totenkopf" i 5 dyw. panc. SS "Wiking". Polegli w walce i zmarli z ran w jednej z największych bitew pancernych na terenie Polski w sierpniu i wrześniu 1944 r. pod Radzyminem i Wołominem z 2 armią pancerną Armii Czerwonej i wycofujących się pod naporem przez Zegrze, Serock do Modlina, gdzie przybyły 25.12.1944 r., a już 26.12. niemieckie dywizje ruszyły transportem na Węgry. Pochowani tu są polegli oraz ranni zmarli w szpitalu w Modlinie. Odsłonięcie tej kwatery nastąpiło 11.10.1997 r. Na 9 tablicach wymienione są nazwiska i imiona pochowanych, daty urodzin i zgonu. Interesujący jest fakt, że występują tam nazwiska wielu narodowości w tym i słowiańsko brzmiące.

* Ryszard Gołąb - Ilustrowana monografia miasta Nowego Dworu Mazowieckiego z historią Twierdzy Modlin, 2006.

 

>> Cmentarz Wojenny w Modlinie <<

 

>> Pomnik poświęcony żołnierzom niemieckim poległym w czasie II wojny światowej <<

 

 

Instytut Pamięci Narodowej - https://inwentarz.ipn.gov.pl
 

[Akta w sprawie: Tadeusz Kołodziejski, imię ojca: Józef, ur. 16-01-1914 r.; aresztowany w dniu 06-02-1943 r. pod zarzutem przynależności do tajnej organizacji konspiracyjnej "PZP"; osadzony w areszcie w Nowym Dworze Mazowieckim (Bugmünde), a następnie w wychowawczym obozie pracy w Działdowie (AEL Soldau); skazany na karę śmierci w dniu 31-05-1943 r. przez Sąd Doraźny Rejencji Ciechanów i Okręgu Suwałki (Standgericht für den Reg. Bez. Zichenau und den Kreis Sudauen) - wyrok wykonano w więzieniu policyjnym w Pomiechówku]

Akten der Geheimen Staatspolizei. Staatspolizei(leit)stelle Zichenau über Kowalski Stanislaw, geb. 8.5.72
[Akta w sprawie: Stanisław Kowalski, imię ojca: Piotr, ur. 08-05-1872 r.; aresztowany w dniu 13-03-1943 r. pod zarzutem przewozu przemytników przez Wisłę; osadzony w areszcie w Nowym Dworze Mazowieckim (Bugmünde), w więzieniu policyjnym w Pomiechówku, a następnie 20-01-1944 r. w KL Mauthausen, gdzie zmarł 24-01-1944 r.]

Geheime Staatspolizei Zichenau. Personalien: Karaskiewicz Jerzy, geb. 14.10.1908
[Akta w sprawie: Jerzy Karaskiewicz / Karaśkiewicz, imię ojca: Klemens, ur. 14-10-1908 r.; aresztowany pod zarzutem przynależności do organizacji konspiracyjnej w dniu 09-03-1943 r. i osadzony w więzieniu w Nowym Dworze (Neuhof), a następnie 24.03.1943 r. w wychowawczym obozie pracy w Działdowie (AEL Soldau)]

Akten der Geheimen Staatspolizei. Staatspolizei(leit)stelle Zichenau über Kaminski Stanislaw, geb. 8.8.1902
[Akta w sprawie: Stanisław Kamiński, imię ojca: Maciej, ur. 08-08-1902 r.; aresztowany w dniu 06-02-1943 r. pod zarzutem przynależności do organizacji konspiracyjnej "PZP" i osadzony w areszcie Modlin-Neuhof, w dniu 04-03-1943 r. w wychowawczym obozie pracy w Działdowie (AEL Soldau), a następnie 20-06-1943 r. w KL Auschwitz]

Geheime Staatspolizei Zichenau. Personalien: Zabowski Klemens, geb. 2.2.1917
[Akta w sprawie: Klemens Zabowski / Żabowski, imię ojca: Leonard, ur. 02-02-1917 r.; aresztowany 25-02-1943 r. pod zarzutem podejrzenia o działalność w organizacji konspiracyjnej "PZP" i osadzony w areszcie przy komisariacie policji granicznej w Modlinie - Nowym Dworze (Grenzkommissariat, "Greko" Modlin Neuhof), w więzieniu policyjnym w Pomiechówku, w obozie pracy wychowawczej w Działdowie (AEL Soldau); skazany na karę śmierci przez Sąd Doraźny Rejencji Ciechanów i Okręgu Suwałki (Standgericht für den Reg. Bez. Zichenau und den Kreis Sudauen) - wyrok wykonano w więzieniu w Pomiechówku w maju 1943 r.]

[Akta w sprawie: Feliks Mrozik, imię ojca: Teofil, ur. 07-04-1885 r.; aresztowany w dniu 23-02-1943 r. pod zarzutem przemytu i nielegalnego przekraczania granicy pomiędzy Rzeszą a GG; osadzony w areszcie Komisariatu Policji Granicznej w Modlinie-Nowym Dworze (Grenzkommissariat, "Greko" Modlin-Bugmünde), a następnie w więzieniu sądowym w Płońsku (Plöhnen), ze wskazaniem przeniesienia do KL Auschwitz]

Geheime Staatspolizei Zichenau. Personalien: Kowalski Jan, geb. 28.8.1908
[Akta w sprawie: Jan Kowalski, imię ojca: Stanisław, ur. 28-08-1908 r.; zatrzymany w m. Nowy Dwór (Bugmünde) w dniu 15-05-1943 r. podczas przekraczania granicy GG i Rzeszy pod zarzutem posiadania fałszywych dokumentów; osadzony w więzieniu policyjnym w Pomiechówku, ze wskazaniem przeniesienia do KL Auschwitz]

Geheime Staatspolizei Zichenau. Personalien: Pelka Stanislaw, geb. 6.5.1908
[Akta w sprawie: Stanisław Pełka, imię ojca: Aleksander, ur. 06-05-1908 r.; aresztowany w dniu 09-04-1943 r. pod zarzutem przynależności do organizacji konspiracyjnej "ZWZ" i osadzony w areszcie komisariatu policji granicznej w Modlinie-Nowym Dworze (Grenzkommissariat, "Greko" Modlin-Bugmünde), więzieniu policyjnym w Pomiechówku, 06-12-1943 r. w KL Mauthausen]

[Akta w sprawie: Aleksander Stachurski, imię ojca: Ignacy, ur. 12-11-1889 r.; aresztowany w dniu 17-03-1943 r. pod zarzutem podejrzenia o przynależność do organizacji konspiracyjnej "ZWZ" i osadzony w areszcie komisariatu policji granicznej w Modlinie-Nowym Dworze (Grenzkommissariat, "Greko" Modlin-Bugmünde), a następnie 24-03-1943 r. w wychowawczym obozie pracy w Działdowie (AEL Soldau) ze wskazaniem skierowania do obozu koncentracyjnego]

Akten der Geheimen Staatspolizei. Staatspolizei(leit)stelle Zichenau über Konopka Stanislaw, geb. 24.3.14
[Akta w sprawie: Stanisław Konopka, ur. 24-03-1914 r.; aresztowany za nieprzekazanie niemieckim władzom informacji o schowanej broni; osadzony w areszcie w Nowym Dworze (Bugmünde), więzieniu w Płońsku (Plöhnen), KL Auwschwitz w dniu 05-03-1943 r., a następnie przeniesiony do KL Sachsenhausen w dniu 13-03-1943 r.]

Geheime Staatspolizei Zichenau. Personalien: Ponikiewski Maciej, geb. 17.7.1897
[Akta w sprawie: Maciej Ponikiewski, imię ojca: Henryk, ur. 17-07-1897 r.; aresztowany w dniu 08-02-1943 r. pod zarzutem przynależności do organizacji konspiracyjnej "NSZ" i osadzony w więzieniu sądowym w Pułtusku (Ostenburg)/więzieniu policyjnym w Pomiechówku, a następnie 21-02-1943 r. w areszcie w Nowym Dworze (Bugmünde) ze wskazaniem skierowania do obozu koncentracyjnego]

Akten der Geheimen Staatspolizei. Staatspolizei(leit)stelle Zichenau über Kowalski Waclaw, geb. 26.9.1904
[Akta w sprawie: Wacław Kowalski, imię ojca: Stanisław, ur. 26-09-1904 r.; aresztowany w dniu 08-04-1943 r. pod zarzutem sabotażu gospodarczego (nielegalnego przemytu bydła przez Wisłę); osadzony w areszcie w Bugmünde (Nowy Dwór Mazowiecki), więzieniu policyjnym w Pomiechówku, a następnie 20-01-1944 r. w KL Mauthausen]

Akten der Geheimen Staatspolizei. Staatspolizei(leit)stelle Zichenau über Kowalski Stanislaw, geb. 8.5.72
[Akta w sprawie: Stanisław Kowalski, imię ojca: Piotr, ur. 08-05-1872 r.; aresztowany w dniu 13-03-1943 r. pod zarzutem przewozu przemytników przez Wisłę; osadzony w areszcie w Nowym Dworze Mazowieckim (Bugmünde), w więzieniu policyjnym w Pomiechówku, a następnie 20-01-1944 r. w KL Mauthausen, gdzie zmarł 24-01-1944 r.]

Akten der Geheimen Staatspolizei. Staatspolizei(leit)stelle Zichenau über Oporski Czeslaw, geb. 24.11.1901
[Akta w sprawie: Czesław Oporski, imię ojca: Stanisław, ur. 24-11-1901 r.; aresztowany w dniu 06-01-1943 r. pod zarzutem przynależności do organizacji PPR i GL; osadzony w areszcie w Nowym Dworze (Bugmünde), więzieniu sądowym w Płońsku (Plöhnen ), więzieniu policyjnym w Pomiechówku, a następnie 17-12-1943 r. w KL Mauthausen]

Geheime Staatspolizei Zichenau. Personalien: Suwinski Aleksander Wlodzimierz, geb. 17.11.1919
[Akta w sprawie: Aleksander Włodzimierz Suwiński, imię ojca: Aleksander, ur. 17-11-1919 r.; aresztowany w dniu 08-04-1943 r. pod zarzutem podejrzenia o przynależność do ruchu oporu i osadzony w areszcie komisariatu policji granicznej w Modlinie-Nowym Dworze (Grenzkommissariat, "Greko" Modlin-Bugmünde), a następnie w więzieniu policyjnym w Pomiechówku ze wskazaniem skierowania do obozu koncentracyjnego]

[Akta w sprawie: Tadeusz Kwiatkowski, imię ojca: Franciszek, ur. 12-01-1906 r.; aresztowany w dniu 08-04-1943 r. przez Grenzkommissariat, "Greko" Modlin-Bugmünde pod zarzutem przynależności do organizacji konspiracyjnej "PZP"; osadzony w więzieniu policyjnym w Pomiechówku, a następnie skazany na karę śmierci przez Sąd Doraźny Rejencji Ciechanów i Okręgu Suwałki (Standgericht für den Reg. Bez. Zichenau und den Kreis Sudauen) w dniu 30-05-1943 r. - wyrok wykonano tego samego dnia]

Geheime Staatspolizei Zichenau. Personalien: Kulakowska Kazimiera, geb. 13.2.1906
[Akta w sprawie: Kazimiera Kułakowska, imię ojca: Adolf, ur. 13-02-1906 r.; po donosie agenta Gestapo (V-Mann nr 50) aresztowana w dniu 22-01-1943 r. pod zarzutem przynależności do organizacji konspiracyjnej; osadzona w areszcie w Bugmünde (Nowy Dwór Mazowiecki), dnia 12-04-1943 r. w wychowawczym obozie pracy w Działdowie (AEL Soldau), a następnie 20-07-1943 r. w KL Auschwitz]

Akten der Geheimen Staatspolizei. Staatspolizei(leit)stelle Zichenau über Kacki Josef, geb. 19.3.13
[Akta w sprawie: Józef Kącki, imię ojca: Bolesław, ur. 19-03-1913 r.; ksiądz aresztowany w dniu 23-01-1943 r. pod zarzutem niezastosowania się do zarządzeń władz niemieckich; osadzony w areszcie w Bugmünde, 02-02-1943 r. w więzieniu sądowym w Plöhnen, w wychowawczym obozie pracy w Działdowie (AEL Soldau), a następnie 08-05-1943 r. w KL Dachau]

[Akta w sprawie: Władysław Rutkowski, imię ojca: Konstanty, ur. 04-08-1900 r.; aresztowany w dniu 08-04-1943 r. pod zarzutem przynależności do organizacji konspiracyjnej "PZP"; osadzony w areszcie w Nowym Dworze (Bugmünde), a następnie w więzieniu policyjnym w Pomiechówku; skazany w dniu 04-02-1944 r. przez Sąd Doraźny Rejencji Ciechanów i Okręgu Suwałki (Standgericht für den Reg. Bez. Zichenau und den Kreis Sudauen) na karę śmierci - wyrok wykonano tego samego dnia w więzieniu w Pomiechówku]

Akten der Geheimen Staatspolizei. Staatspolizei(leit)stelle Zichenau über Ciupa Waclaw, geb. 18.7.24
[Akta w sprawie: Wacław Ciupa, imię ojca: Władysław, ur. 18-07-1924 r.; aresztowany w dniu 09-04-1943 r. pod zarzutem przynależności do GL; osadzony w więzieniu w Nowym Dworze Mazowieckim (Bugmünde), a następnie w dniu 01-11-1943 r. skazany przez Sąd Doraźny Rejencji Ciechanów i Okręgu Suwałki (Reg.-Bez. Zichenau und Kreis Sudauen) na karę śmierci i stracony]

[Akta w sprawie: Tadeusz Kołodziejski, imię ojca: Józef, ur. 16-01-1914 r.; aresztowany w dniu 06-02-1943 r. pod zarzutem przynależności do tajnej organizacji konspiracyjnej "PZP"; osadzony w areszcie w Nowym Dworze Mazowieckim (Bugmünde), a następnie w wychowawczym obozie pracy w Działdowie (AEL Soldau); skazany na karę śmierci w dniu 31-05-1943 r. przez Sąd Doraźny Rejencji Ciechanów i Okręgu Suwałki (Standgericht für den Reg. Bez. Zichenau und den Kreis Sudauen) - wyrok wykonano w więzieniu policyjnym w Pomiechówku]

[Akta w sprawie: Henryk Trzeciak, imię ojca: Franciszek, ur. 20-01-1914 r.; aresztowany w dniu 10-03-1943 r. pod zarzutem przynależności do organizacji konspiracyjnej "PZP" i osadzony w więzieniu policyjnym w Nowym Dworze (Bugmünde), a następnie w wychowawczym obozie pracy w Działdowie (AEL Soldau) / w więzieniu policyjnym w Pomiechówku, skazany na karę śmierci przez Sąd Doraźny Rejencji Ciechanów i Okręgu Suwałki (Standgericht für den Regierungsbezirk Zichenau und den Kreis Sudauen) - wyrok wykonano w więzieniu w Pomiechówku 31-05-1943 r.]

Geheime Staatspolizei Zichenau. Personalien: Labenda Julian, geb. 29.6.94
[Akta w sprawie: Julian Labeda / Labenda / Łabęda, ur. 29-06-1894 r.; aresztowany w dniu 21-05-1943 r. pod zarzutem popełnienia przestępstw dewizowych i podejrzenia o przynależność do organizacji konspiracyjnej; osadzony w więzieniu policyjnym w Pomiechówku, a następnie skazany przez Sąd Doraźny Rejencji Ciechanów i Okręgu Suwałki (Standgericht für den Reg. Bez. Zichenau und den Kreis Sudauen) w Bugmünde w dniu 31-05-1943 r. na karę śmierci - wyrok wykonano]

Geheime Staatspolizei Zichenau. Personalien: Krawieczynski Adam, geb. 17.7.1907
[Akta w sprawie: Adam Krawieczyński, imię ojca: Szczepan, ur. 17-07-1907 r.; aresztowany w dniu 24-02-1943 r. przez Grenzkommissariat, "Greko" Modlin-Bugmünde pod zarzutem działalności w organizacji konspiracyjnej "PZP" (komendant placówki obejmującej teren gminy Załuski); osadzony w więzieniu policyjnym w Pomiechówku, a następnie skazany na karę śmierci przez Sąd Doraźny Rejencji Ciechanów i Okręgu Suwałki (Standgericht für den Reg. Bez. Zichenau und den Kreis Sudauen) w dniu 31-05-1943 r. - wyrok wykonano tego samego dnia]

Geheime Staatspolizei Zichenau. Personalien: Michalski Michal, geb. 29.9.1887
[Akta w sprawie: Michał Michalski, imię ojca: Jan, ur. 29-09-1887 r.; aresztowany w dniu 10-03-1943 r. pod zarzutem przynależności do organizacji konspiracyjnej "PZP"; osadzony w areszcie komisariatu policji granicznej w Modlinie-Nowym Dworze (Grenzkommissariat, "Greko" Modlin-Bugmünde), w wychowawczym obozie pracy w Działdowie (AEL Soldau), następnie w więzieniu policyjnym w Pomiechówku; skazany 31-05-1943 r. przez Sąd Doraźny Rejencji Ciechanów i Okręgu Suwałki (Standgericht für den Reg. Bez. Zichenau und den Kreis Sudauen) na karę śmierci - wyrok wykonano w więzieniu w Pomiechówku]
 

 

 

Berlinki

Berlinka to duża, kryta barka rzeczna służąca do transportu towarów masowych np. zboża lub piasku. Przedwojenni mieszkańcy Nowego Dworu być może pamiętają jeszcze berlinki pływające po Narwi i Wiśle, młodsi wspominają, że widywali je najwyżej zacumowane lub wyciągnięte na brzeg. Część nowodworzan może wymienić wśród przodków oryli, flisaków, retmanów czy też szyprów. Tym bardziej, że zawody te przechodziły najczęściej z ojca na syna, a bywało, że i na córkę. Co prawda kobiety bywały szyprami, ale flisakami już raczej nie. Nie chodziło tu o dyskryminację, po prostu zawód flisaka czy oryla wymagał dużej siły fizycznej, w jedną stronę łódź należało przecież holować, jeżeli nie sprzyjał wiatr używano do tego mięśni ludzkich. Zresztą szyper był często nie tylko nominalnym szefem, ale również właścicielem lub współwłaścicielem jednostki pływającej. Zdarzało się, że kierownikiem spławu czy jednym z flisaków był współtowarzysz życia właścicielki berlinki. Tak było w przypadku Wacława Kowalskiego vel Stalla, komunisty, znanego nowodworskiego działacza ruchu robotniczego.

Przez Nowy Dwór najczęściej przepływał towar najbardziej popularny, czyli zboże, sól, drewno oraz piasek i żwir. Te dwa ostatnie materiały budowlane zdominowały przewozy w pierwszej połowie XX w. Zjawisko to związane było z szybką rozbudową kraju po zakończeniu I wojny światowej. Towar ten odegrał też ważną rolę w mchu oporu podczas okupacji hitlerowskiej.

Po włączeniu miasta do III Rzeszy podobnie jak przed wojną flisacy wozili nadal piach i żwir. Był to towar niejako oficjalny, przeznaczony do kontroli. Pod spodem płynęła do Warszawy czy z Warszawy kontrabanda. Przewożono właściwie wszystko, na co znalazł się zbyt, głównie mięso. Z dzisiejszego punktu widzenia, gdzież tu bohaterstwo? Po pierwsze do dziś rodowici warszawiacy twierdzą, że przeżyli okupację jedynie dzięki przemycanej żywności. Po drugie tego rodzaju działalność karana była śmiercią.

Wszystkie jednostki pływające poddawane były kontroli. Policja celna swoją siedzibę miała na ul. Sukiennej w miejscu gdzie po wojnie przez wiele lat funkcjonowała wytwórnia pustaków. Na Wiśle baza celników znajdowała się na wysokości spichlerza. Kontrolowano tu dokumenty i ładunek. Zdarzało się, że po takiej kontroli flisak nie wracał już do domu. Wystarczyło, że celników zaniepokoiło coś w dokumentach, lub znaleźli w nich nazwisko osoby poszukiwanej. Wtedy wzywano nowodworskie gestapo. Między innymi to tu został aresztowany wspomniany wyżej Wacław Kowalski. Jako przedwojenny komunista, znalazł się na liście wrogów III Rzeszy. Świadkowie tego wydarzenia twierdzili, że Stall mógł umknąć aresztowania, dostał informację z domu, że poszukiwało go tam gestapo. Dlaczego, wiedząc o niebezpieczeństwie nie opuścił barki gdzieś po drodze? Dziś już nie poznamy odpowiedzi na to pytanie.

Celnicy przede wszystkim sprawdzali jednak przewożony towar. Zdawali sobie sprawę, że najłatwiej na czas kontroli podwiesić przemycane rzeczy pod dnem. Kontrola polegała więc na tym, że od dziobu do rufy policjanci przeciągali pod wodą linę, jeżeli o coś zahaczyła oznaczało to istnienie kontrabandy. Mimo poczynań kontroli flisacy nie rezygnowali z przemytu, stosowali jednak metodę trudniejszą do wykrycia. Otóż drewniany szkielet łodzi stanowiły około 15 cm wręgi, normalnie przewożony żwir czy piasek przykrywał je tak jak cały pokład. Ponieważ takiego ładunku nie dało się skontrolować dokładnie celnicy chodząc po min nakłuwali leżące hałdy długim szpikulcem, jeżeli zgadzała się głębokość, na jaką miarka wchodziła uznawano, że wszystko jest w porządku. Flisacy wykorzystywali to przekonanie umieszczając na wręgach drugie dno. Zyskiwali w ten sposób przestrzeń o wysokości, co prawda jedynie ok. 15 cm i podzieloną wręgami na segmenty, ale dość rozległą i praktycznie metodą nakłuwania nie do wykrycia.

Prywatne berlinki pływały jeszcze po Wiśle i Narwi do 1948 r. kiedy to cała żegluga rzeczna została upaństwowiona. Czy coś wówczas przemycano? Być może, czasy nadal nie należały do spokojnych a i z żywnością było krucho.

* Maria Możdżyńska - (Nie)Legendy nowodworskie, 2014.

 

 

 

1944 r.
 


- likwidacji ulega ogrodzenie byłego getta w Nowym Dworze, Niemcy wywożą dokumenty archiwum miejskiego, urzędów nowodworskich, księgi metrykalne parafii katolickiej, a także akta gmin wyznaniowych.

VIII. - w koszarach byłego batalionu elektrotechnicznego stacjonuje, przed udaniem się do Warszawy, część brygady SS "Dirlewangera" wsławionej później mordami na ludności cywilnej i powstańcach warszawskich.

VIII. - Niemcy tworzą w mieście dwa obozy pracy dla Polaków pracujących przy pracach fortyfikacyjnych (przy ul. Warszawskiej i dawnej szkole żydowskiej przy ul. Górskiej), na terenie fabryki krochmalu dokonana zostaje przez gestapo egzekucja na 26 osobach z Legionowa i okolic, podejrzewanych o pomoc powstańcom warszawskim.

- wywiezione zostają do Niemiec maszyny z fabryki dykty (jedynej fabryki jaka funkcjonowała w okresie okupacji).

 

 

1944 r. Bilet kolejowy dla ucznia na przejazd 3 klasą, wystawiony na nazwisko Witold Kubiszewski na przejazdy od stacji Bügmunde (Nowy Dwór) do stacji Warszawa Praga.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

Rozkład jazdy i mapa połączeń kolejowych na rok 1944/1945.

 

 

 

1944. „Tadeusz Lenkowski z Bugmünde (Nowy Dwór Mazowiecki), Neuwiesendorf 9 (Nowołęczna 9), jest zatrudniony przy pracach fortyfikacyjnych (szańcowych) przez Dowództwo Komendanta Placu (Kampfkommandant) w Modlinie i w związku z tym nie może być brany do innych prac”.
Jest to zaświadczenie o zatrudnieniu, które chroniło okaziciela przed łapankami lub przymusowym skierowaniem do innych robót. Prace szańcowe (Schanzarbeiten) jesienią 1944 roku wiązały się z przygotowywaniem umocnień przed zbliżającym się frontem radzieckim.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1944. Przepustka/Durchlaßschein ostemplowana przez Deutsche Grenzpolizei/SW-Wache Modlin (Straż Graniczną stacji kolejowej w Modlinie) na podróż do Warszawy.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Nazwisko i imię: Johann Ciechanowski.

Zawód: Schiffer (Szyper/Marynarz żeglugi śródlądowej).

Wystawiono przez: Der Landrat Schröttersburg (Starosta płocki).

Ważność: od 25 maja 1944 do 25 listopada 1944.

Cel podróży: General-Gouvernement (zapisane czerwonym pismem).

Powód: Schiffer-Arbeitseinsatz (zatrudnienie jako szyper).

Cel podróży (szczegółowy): Warschau (Warszawa).

___________________________________________________________________________________________________________

Jest to dokument uprawniający do przekraczania granicy między terenami wcielonymi do Rzeszy a Generalnym Gubernatorstwem.

 

 

1944. Potwierdzenie z Bazy Lotniczej Modlin zezwalające pracownikowi biura Lechowi Kaniewskiemu z Bugmünde na swobodny dostęp do i z miejsca pracy.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

27.06.1944. PhotoLit Bugmünde. Na zdjęciu Janina Żurawska.

 

 

 

1944. Mapa okolic Bugmünde - Nowego Dworu.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

Sierpień 1944. Dwaj żołnierze niemieccy przed zniszczonym radzieckim czołgiem T-34-85 w okolicach Modlina. Pierwszy z prawej SS-Sturmbannführer Hubert-Erwin Meierdress, niemiecki as pancerny, dowódca 1./SS-Panzerregiment 3 dywizji Waffen SS "Totenkopf".

 

 

 

Modlin auf der Fahrt von Warschau nach Hohensalza 29. Juli 1944 - Modlin podczas jazdy (podróży) z Warszawy do Inowrocławia 29 lipca 1944.

Obróbka zdjęcia - Gemini 3.

 

 

 

Sierpień 1944. Twierdza Modlin z lotu ptaka.

źródło grafiki i opisu - Ziemia Zakroczymska

 

 

12.08.1944. Cypel z portem i spichrzem oraz przedmoście nowodworskie z wieżą Michałowską.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

12.08.1944. Nowy Dwór z układem ulic, strukturą zabudowy i widocznymi zniszczeniami w centrum.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

Instytut Pamięci Narodowej - https://inwentarz.ipn.gov.pl

 

[Akta w sprawie: Tadeusz Świecki / Święcki, imię ojca: Jan, ur. 13-06-1918 r.; aresztowany przez funkcjonariuszy komisariatu granicznego w Nowym Dworze (Grenzkommissariat, "Greko" Bugmünde) w dniu 14-04-1944 r. pod zarzutem przynależności do organizacji konspiracyjnej "PZP", skierowany do KL Stutthof]

Geheime Staatspolizei Zichenau. Personalien: Muchla Kazimierz, geb. 24.6.1918
[Akta w sprawie: Kazimierz Muchla, ur. 24-06-1918 r.; członek organizacji konspiracyjnej "PZP" zastrzelony przez funkcjonariuszy komisariatu policji granicznej w Nowym Dworze (Grenzkommissariat, "Greko" Bugmünde) w dniu 29-02-1944 r.]

[Akta w sprawie: Aleksander Stokman / Stockman, ur. 15-04-1903 r.; aresztowany w dniu 02-06-1944 r. pod zarzutem odmowy podpisania Niemieckiej Listy Narodowościowej (DVL) i osadzony w areszcie w Nowym Dworze (Bugmünde), w więzieniu sądowym w Płońsku (Plöhnen), a następnie skierowany do KL Stutthof]

[Akta w sprawie: Andrzej Rowicki, imię ojca: Adolf, ur. 05-02-1925 r.; student; członek organizacji konspiracyjnej "PZP", zastrzelony przez funkcjonariuszy komisariatu granicznego w Nowym Dworze (Grenzkommissariat, "Greko" Bugmünde) podczas stawiania oporu w trakcie aresztowania w m. Wólka, pow. Płońsk (Plöhnen) w dniu 29-02-1944 r.]

Geheime Staatspolizei Zichenau. Personalien: Ciepielewski Roman, geb. 04.11.1907
[Akta w sprawie: Roman Ciepielewski, imię ojca: Józef, ur. 04-11-1907 r.; aresztowany w dniu 16-03-1944 r. pod zarzutem kradzieży, nielegalnego przekraczania granicy z GG i prowadzenia nielegalnego handlu; osadzony w więzieniu w Bugmünde (Nowy Dwór Mazowiecki), a następnie skierowany do więzienia w Plöhnen (Płońsk)]

Geheime Staatspolizei Zichenau. Personalien: Rowicki Adolf, geboren am: 27.2.1903
[Akta w sprawie: Adolf Rowicki, ur. 27-02-1903 r.; kpt. rez., członek organizacji konspiracyjnej "PZP", zastrzelony przez funkcjonariuszy komisariatu granicznego w Nowym Dworze (Grenzkommissariat, "Greko" Bugmünde) podczas stawiania oporu w trakcie aresztowania w m. Wólka, pow. Płońsk (Plöhnen) w dniu 29-02-1944 r.]

[Akta w sprawie: Adam Aleksander Bomert, imię ojca: Jan, ur. 09-04-1912 r.; aresztowany w dniu 14-04-1944 r. przez funkcjonariuszy Komisariatu Policji Granicznej w Nowym Dworze (Grenzkommissariat, "Greko" Bugmünde) pod zarzutem przynależności do tajnej organizacji konspiracyjnej "PZP" i osadzony w więzieniu policyjnym w Pomiechówku; skazany na karę śmierci przez Sąd Doraźny Rejencji Ciechanów i Okręgu Suwałki (Standgericht für den Regierungsbezirk Zichenau und den Kreis Sudauen) - wyrok wykonano w więzieniu w Pomiechówku 26-05-1944 r. ]

 

 

 

>> KALENDARIUM NOWEGO DWORU MAZOWIECKIEGO - WIEK XX i XXI - od roku 1945 <<

 

 

>> KALENDARIUM NOWEGO DWORU MAZOWIECKIEGO - OD ŚREDNIOWIECZA DO WIEKU XIX <<

 

 

 

>> NOWY DWÓR MAZOWIECKI - INFORMACJE HISTORYCZNE <<

 

Mapy historyczne NDM i Modlina

 

Osadnictwo holenderskie w powiecie Nowy Dwór Mazowiecki

 

Słownik historyczno-geograficzny ziem polskich - Nowy Dwór i okolice

 

Dokumenty Komisji Rządowej Spraw Wewnętrznych na temat miasta Nowy Dwór - XIX wiek