KALENDARIUM NOWEGO DWORU MAZOWIECKIEGO

WIEK XX - od 1901 do 1945

 

 

>> KALENDARIUM NOWEGO DWORU MAZOWIECKIEGO - OD ŚREDNIOWIECZA DO WIEKU XIX <<

 

>> KALENDARIUM NOWEGO DWORU MAZOWIECKIEGO - WIEK XX i XXI - od roku 1945 <<

 

 

Fakty nowodworskie - maj 2014 r.

 

 

 

 

1901 r.

 

 

Po 1877. Fragment mapy guberni warszawskiej.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1901. Sprzedaż nieruchomości przy ul. Nadrzecznej 79 (obecnie ul. Sukienna) w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1900-1901. Taryfy opłat za bilety na kolei żelaznej Nadwiślańskiej.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1901. Pożar remizy parowozowej na stacji kolei Nadwiślańskiej w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1901. W Nowym Dworze ma mieć siedzibę urząd kontroli służby (na wzór istniejącego urzedu w Warszawie) na powiat warszawski.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

"WYSTRZAŁOWY" BURMISTRZ

W czerwcu 1901 r. po raz kolejny sprawdziło się twierdzenie, że Nowy Dwór nie ma szczęścia do swoich burmistrzów. Przypominamy, że w porównaniu z innymi miastami zarobki włodarza miasta były niewielkie, a pracy miał więcej niż w innych miejscowościach. Skutek był taki, że władze "skazywały" na pracę w Nowym Dworze osoby, które czymś się naraziły. Były to zazwyczaj wykroczenia finansowe lub łamanie przepisów prawa administracyjnego. To, czego dokonał w naszym mieście burmistrz Pluszcz przekroczyło wszelkie granice.

Pod koniec czerwca 1901 r. w prasie warszawskiej pojawiła się niewielka notatka: "W Nowym Dworze dnia 23-go b.m. jeden z mieszkańców pod wpływem rozdrażnienia dał dwa strzały z rewolweru do własnej żony, lecz chybił. Śledztwo w sprawie tej wdrożono".

Gdyby chodziło o kogoś innego, to informacje o całym zajściu ograniczyłyby się do tej dwuzdaniowej wypowiedzi. Jednak w tym wypadku atakującym był nie kto inny, jak burmistrz nowodworski T. Pluszcz. Nic dziwnego, że tematem zainteresowano się szerzej. Co prawda między wypowiedziami poszczególnych gazet są niewielkie różnice, ale da się z nich odtworzyć wydarzenia, jakie rozegrały się wówczas w naszym mieście.

Otóż 23 lub 24 czerwca około godziny 18.00 mocno wzburzony pan Pluszcz wrócił do domu. Prawdopodobnie doszło do awantury, chociaż później twierdzono, że żona burmistrza wyszła z domu, gdy tylko zauważyła, w jakim stanie znajduje się jej małżonek. Pluszczowa doszła do wniosku, że potrzebny jest ktoś, kto uspokoi jej męża. Nie wiemy, czy celowo, czy przypadkiem zwróciła się o to z prośbą do Ernesta Bundsztejna [Bundszejta]. Był to człowiek cieszący się dużym zaufaniem w mieście, członek rady Ochotniczej Straży Ogniowej i komisji podatku mieszkaniowego, właściciel domu na dzisiejszej ulicy Bohaterów Modlina. Z racji swoich funkcji często bywał w magistracie i bez wątpienia dobrze znał burmistrza. Najprawdopodobniej wiedział to, co było oczywiste dla wszystkich, którzy załatwiali cokolwiek w urzędzie. Pluszcz był wybuchowy i nie grzeszył ogładą towarzyską. Zdawać by się mogło, że negocjator osiągnął swoje zamierzenia, bo włodarz Nowego Dworu zaczął się powoli uspokajać. W tym miejscu relacje nieco się różnią. Wiadomo, że Bundsztejn wyszedł i według jednych przekazał burmistrzowej, że mąż prosi ją o powrót do mieszkania. Według innych, po wyjściu mediatora Pluszczowa sama wróciła do domu. Skutek tego czynu był wstrząsający. Na widok żony burmistrz wyjął z kieszeni rewolwer i strzelił w jej kierunku. Na szczęście chybił. Kobieta wybiegła z mieszkania, ale mąż pobiegł za nią i na schodach strzelił powtórnie. Ponownie nie trafił. Po raz trzeci Pluszcz strzelił na podwórku. Tym razem był znacznie bliżej, ale kobiecie udało się odepchnąć broń i skutek wystrzału był taki, jak w poprzednich przypadkach. Na odgłos kanonady na podwórko przybiegli wspomniany wyżej pan Bundsztajn oraz stróż magistratu Stepanienko. We dwóch zdołali obezwładnić burmistrza i zabrać mu rewolwer. W bębenku tkwiły jeszcze cztery kule. Pluszcz został aresztowany. W śledztwie zeznał, że strzelał do żony z zazdrości. W ten sposób pan Pluszcz wpisał się w grono włodarzy Nowego Dworu, którzy stanęli poza prawem.

Nie wiemy, czy został skazany, nie wiemy nawet, czy stanął przed sądem. Pluszcz musiał posiadać jakieś zakulisowe poparcie, świadczył o tym wyrok wydany dwa lata po opisanych wyżej wydarzeniach. Została wówczas zakończona sprawa tocząca się od 1900 r., w której Pluszcz oskarżył jednego z mieszkańców Nowego Dworu o obrazę urzędnika. Nie wiadomo, czy podczas tego procesu oskarżający był obecny na sali sądowej, czy w tym czasie odsiadywał wyrok za usiłowanie zabójstwa żony. W sprawozdaniach z rozprawy pojawia się jego nazwisko, ale tylko w odniesieniu do opisu sytuacji, w której petent miał obrazić burmistrza. Mimo tego, iż przyczyną zajścia ewidentnie było zachowanie tego ostatniego, to petent poniósł karę. Być może podczas rozprawy o usiłowanie zabójstwa żony, o ile do takiej doszło, również zadziałała jakaś nieznana nam protekcja i niedoszły zabójca pozostał bezkarny.

* Maria Możdżyńska - (Nie)legendy nowodworskie po raz drugi, 2024.

 

 

 

1902 r.



- w mieście jest 360 domów zamieszkałych przez 6650 mieszkańców. Według opisów: "Miasto jest brudne, licho oświetlone i pełne błota".

 

 

 

1903 r.

 

 

1903. Powódź w Nowym Dworze i okolicach.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

Budynek dawnych koszar carskich przy ul. Paderewskiego 3b. Na szczycie ryzalitu frontowego budynku widoczna data budowy 1902-1903.
Na początku XX wieku, w pobliżu węzła kolejowego, a obecnie przy ulicy Paderewskiego, powstał zespół zabudowań koszarowych z placem musztry i odpowiednią infrastrukturą.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1903. W kościele pw. Św. Krzyża na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie odbyła się konsekracja trzech dzwonów do kościołów w Chociszewie, Pogoni (obecna dzielnica Sosnowca) i Nowym Dworze. Nowodworski dzwon o wadze 500 funtów został sprawiony staraniom księdza Jana Jaroczyńskiego a ufundowany ze składek pracujących w fabryce krochmalu i jest przeznaczony dla kościoła pw. Św. Michała. Dzwon otrzymał imię Jana od Krzyża.

 

 

 

Nowodworska gościnność

Dla każdego etnografa i historyka polskiego książki Zygmunta Glogera stanowią bezcenne źródło informacji. Człowiek ten w drugiej połowie XIX i na początku XX w. odbywał podróże etnograficzne i archeologiczne po ziemiach Polski i Litwy. To co przeżył i zaobserwował skwapliwie zapisywał. Zbiory zgromadzone przez Glogera po jego śmierci w znacznym stopniu zasiliły warszawskie muzea.

Tak się złożyło, że nasz etnograf w poszukiwaniu tematów pisarskich dwukrotnie zdecydował się na podróż badawczą polskimi rzekami. Podczas obu wypraw trafił również do Nowego Dworu.

W 1903 r. tak opisywał swoje wrażenia z tego miejsca: "W wędrówkach moich zdarzyło mi się nieraz błądzić w lasach, w górach i zimą w nocy na polach bezdrzewnych, ale po raz pierwszy miałem dziś doświadczyć błądzenia na Wiśle. Co prawda, Wisła tu szeroka i zasiana mnóstwem ławic piaszczystych i mielizn, a w noc ciemną rozpoznać niepodobna kędy główne jej koryto, a gdzie woda tylko na kilka cali głęboka. Co chwila więc wjeżdżamy to na jakieś łachy i odnogi, to na piasek z wodą po kostki. Widząc w oddali światełka, podążamy w ich kierunku, sądząc, że należą do flisów, gotujących wieczerzę na tratwach lub berlinkach.

Płynęliśmy długo ku tym światłom, i w końcu przekonaliśmy się, że pochodziły z wiosek oddalonych od brzegu Wisły i znikały wreszcie, zasłonięte drzewami. Najgorzej zaś było, gdyśmy tak się zaszyli pomiędzy ławice mielizn, że w żadną stronę nie można było płynąć i należało szukać drogi, brodząc boso po wodzie, która w nocy miała wszędzie pozór czarnych głębin i topielisk niebezpiecznych.

Nareszcie ujrzeliśmy światełko w oknach domku, gdzie powinna była znajdować się przystań statków parowych pod Nowym Dworem. Była to istotnie przystań, w której zamierzaliśmy przenocować, składająca się z budynku postawionego na szerokim, pływającym gubarze uwiązanym przy brzegu. Gdyśmy zbliżyli się na kilkanaście kroków do tej przystani, światełko w jej oknach zgasło.

Zastawszy drzwi zamknięte, poczęliśmy kołatać, prosić o otworzenie, bębnić w szyby, nawet potrosze grozić, ale bez skutku pożądanego.

Wewnątrz zatarasowano się rozmyślnie i nie dawano najmniejszego znaku życia. Postanowiliśmy tedy przenocować na pokładzie przystani pod gołym niebem tj. na pomoście garbaru. Jakoż niebawem pod dwojgiem drzwi z dwoma oknami domku legło jakby wziąwszy go w oblężenie cztery wyciągnięte postacie podróżnych z tłómoczkami pod głową. Towarzysze moi szemrali na twardość desek i zimny wiatr od Wisły. Rzeczywiście nie można było inaczej powiedzieć o tych deskach tylko że były bardzo twarde i że wiatr północny przejmował nas do kości.

Gdy towarzysze moi znużeni całodzienną wędrówką i wiosłowaniem zaczęli nareszcie chrapać, usłyszałem wewnątrz domu ciche szepty i ostrożne badanie oblężenia. Ze wszystkiego było widać, że przybycie nasze w noc tak ciemną i domaganie się otworzenia drzwi uważano za niebezpieczne, że zaryglowano się jak przed napadem opryszków, obawiając się w nocy włamania z naszej strony. Dopiero gdy świt dzienny pozwolił przypatrzeć się bliżej podróżnym, obawy mieszkańców przystani ustąpiły i rozjaśnione ich twarze ukazały się w drzwiach. Zrobiłem wówczas wymówkę, że nie wpuszczono nas do izdebki, ale jakiś wąsaty, dobrej tuszy, o jasnych włosach i niebieskich oczach typowy mazur, wychylając się z głębi mieszkania, odrzekł mi: Niech się panowie nie dziwują tej ostrożności i wybaczą. Często źli ludzie włóczą się tu po nocach i obdzierają. A oto ja handlując świnkami jadę dziś na jarmark do Wyszogrodu i wiozę parę setek rubli w trzosie.

Tu pokazał mam staroświecki pas skórzany pod kapotą, szeroki jak dłoń a będący zarazem rodzajem sakwy na pieniądze.

Połączenie się Narwi z Wisłą nadawało od najdawniejszych czasów miejscowości tej ważne znaczenie, ale nie nadawało się ono topograficznie do zbudowania tu grodu czyli warowni, która wymagała stromej góry, otoczonej wąwozem. Wiatr cichy wiał, był poranek i pogoda gdyśmy pożegnawszy o wschodzie słońca twarde deski przystani pod Nowym Dworem, przypłynęli w godzinę później pod Zakroczym."

Jak widać nowodworski nocleg nie był najprzyjemniejszy, może właśnie dlatego pan Gloger nie zajrzał do miasta i nie pozostawił jego opisu. Może też się spieszył, a może miał kiepskich przewoźników skoro przepłynięcie tych kilkunastu kilometrów z prądem Wisły zajęło im aż godzinę.

* Maria Możdżyńska - (Nie)Legendy nowodworskie, 2014.

 

 

Księga adresowa Królestwa Polskiego na rok 1903, powiat warszawski.

 

 

Rosyjski projekt kasyna oficerskiego w Modlinie wykonany w 1903.

Budynek oddano do użytku ok. 1905-1906 roku, jego wyposażenie jak na tamte czasy było bardzo nowoczesne. Posiadał instalacje elektryczną, własne agregaty prądotwórcze, system nawiewu świeżego powietrza.

źródło grafiki i opisu - Ziemia Zakroczymska

 

 

 

Gazeta Rzemieślnicza nr 9. 1903.

 

 

 

Kurjer Poranny nr 109. 1903.

 

 

 

1904 r.



- w wyniku wyborów rabinem Nowego Dworu został Rubin Judah Neufeld, który pełnił tę funkcję, aż do swojej śmierci tragicznej śmierci w getcie warszawskim.

 

 

1904. Liczba nieruchomości miejskich w Nowym Dworze i Zakroczymiu w tym murowanych na tle innych miast guberni warszawskiej.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

Przed 1915. Carski żołnierz z obsady twierdzy Nowogeorgiewsk.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

Ostatni Rabin Nowego Dworu. Rubin Lejb Najfeld (inna pisownia - Rubin Judah Neufeld) ur. 1 stycznia 1869 Węgrów - zm. 1940 Warszawa.
Syn kupca Abrahama (zamordowanego w czasie pogromu w Białymstoku) i Ity Lei z domu Felner. Od 1894 r. był rabinem w Raciążu. Egzamin na urzędowego rabina zdał 18 stycznia 1896 r. w Siedlcach. W 1904 r. objął rabinat w Nowym Dworze, po Chaimie Mendlu Landau. Był też rabinem wojskowym twierdzy Modlin, autorem dzieł rabinicznych, współzałożycielem Związku Rabinów w Polsce. Zmarł w getcie warszawskim.

* Miasto bez rabina nie może istnieć. Rabini, podrabini i nadrabini guberni Warszawskiej w latach 1888-1912, 2012.

 

 

 

1904. Budżet Nowego Dworu - na co przeznaczono pieniądze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
 

 

 

1904. Kilka informacji o Towarzystwie Pożyczkowo-Oszczędnościowym w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1905 r.

 



- strajk robotniczy w fabryce żelatyny.

 

 

1905. Nowodworska Fabryka Fajansu i Porcelany.

W 1884 roku Mołczanow jest zmuszony do ogłoszenia niewypłacalności gdyż dotychczasowe wydatki ponoszone na produkcję przekraczały uzyskiwane wpływy. Fabryka znika z wykazu firm Królestwa Polskiego do roku 1888. Produkcja w fabryce zostaje wznowiona przez Mołczanowa w roku 1889. Wówczas przy zatrudnieniu 40 osób wyprodukowano wyroby za kwotę 15000 rubli. Charakterystyczną cechą talerzy i pater z tego okresu była dekoracja plastyczna reliefowa i kolorowe szkliwo.
W roku 1880 dyrektorem technicznym produkcji w fabryce został Abram J. Winogradow, który prawdopodobnie kupił ją w dniu 1 kwietnia 1900 roku jednak z powodów formalno-prawnych (ograniczenia w posiadaniu fabryk przez obywateli Rosji pochodzenia żydowskiego) musiał ją wydzierżawić dotychczasowemu właścicielowi Mołczanowowi. Sytuacja ta trwała do roku 1905, kiedy to w księgach adresowych jako właściciel zaczyna występować Abram Winogradow.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1905. Licytacja na budowę i dzierżawę bydłobójni w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1905. Przypadkowy postrzał kobiety na dworcu w Nowogeorgiewsku - w poczekalni pierwszej klasy.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1905. Aresztowanie studenta z Odessy na dworcu kolejowym w Modlinie.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

Już w 1903 roku w Nowym Dworze istniały dwie żydowskie organizacje socjalistyczne - Bund *[Algemejner Jidiszer Arbeter Bund in Lite, Pojln un Rusland, pol. Powszechny Żydowski Związek Robotniczy na Litwie, w Polsce i Rosji] i syjonistyczno-socjalistyczna, które (jak się później okaże) ideologicznie ze sobą walczyły, w praktyce jednak w wielu przypadkach współdziałały.

Szybkość, z jaką robotnicy Nowego Dworu przyłączyli się do Bundu, pokazała, że grunt był dojrzały do założenia takiej organizacji. W krótkim czasie Bund rozrósł się, zajmując prominentną pozycję w mieście. Niektórzy szefowie (mistrzowie zatrudniający wielu robotników) i niektórzy liderzy społeczności żydowskiej okazali swoją wrogość i walczyli z Bundem, ale robotnicy i biedni identyfikowali się z Bundem, widzieli w nim siłę, która będzie walczyć z niesprawiedliwością i gromadzili się wokół niego.

Podczas Pesach *[żydowskie święto, marzec-kwiecień] w 1903 r., gdy usłyszeliśmy wieści o pogromach w Kiszyniowie i pierwszych próbach samoobrony Żydów, wzrosła presja na zbudowanie zorganizowanej siły. W krótkim czasie cała młodzież klasy robotniczej miasta przyłączyła się do nielegalnego ruchu.

Na początku programy były głównie edukacyjne. Ludzie zbierali się w grupach, spacerując drogami po obu stronach miasta, Warszawską i Zakroczymską; na polskim targu *[plac Solny]; a latem na polach na obrzeżach miasta lub w sadach owocowych. Dyskutowali i analizowali książki w języku jidysz, które wypożyczyli z księgarni Shimshen Note Srebrenika i Borech Ajnbindera.

Książki i broszury o podstawowych naukach przyrodniczych - takich jak deszcz, grzmoty i błyskawice - wzbudziły największe zainteresowanie. Popularne były również książki o problemach społecznych, które odzwierciedlały konflikt między bogatymi i biednymi, silnymi i słabymi. Jeśli chodzi o literaturę jidysz, zaczęliśmy od Isaaca Dinesona, a następnie przeszliśmy do Mendele Mojcher Sforim, Peretza, Avrahama Reisina, Gomberga i Asha. Książki te, wraz z książkami propagandowymi, czasopismami i broszurami, były źródłami, z których czerpaliśmy naszą świadomość i uczyliśmy się rozumieć naszą własną sytuację i życie wokół nas, aby walczyć o lepszą przyszłość.

Że cały ten wysiłek nie poszedł na marne, pokazało się w przededniu Paschy w 1904 r., kiedy wybuchł pierwszy strajk w Nowym Dworze. Strajkowało kilkaset kobiet, głównie hafciarki i pakowaczki bielizny, które pracowały dla warszawskich producentów i kupców bielizny. Strajk trwał około dziesięciu dni. Wywalczyły one swoje żądanie niewielkiej podwyżki płac. Większość strajkujących stanowiły młode dziewczyny w wieku 14-15 lat, które wykazały się niezwykłą solidarnością i wielką odwagą.

Miasto miało kilka dużych przedsiębiorstw przemysłowych - fabrykę porcelany, fabrykę krochmalu, wojskowy warsztat mechaniczny do produkcji elementów mostów, łodzi i innych artykułów morskich, tartak, magazyn żywności nad Wisłą *[spichlerz] itp. Z wyjątkiem magazynu żywności (Magazyn Bankowy), w którym około czterdziestu Żydów pracowało jako tragarze, wszystkie te przedsiębiorstwa były obsługiwane przez setki polskich robotników, a nasze wysiłki, aby wciągnąć ich do ruchu, nie powiodły się. Była to grupa zacofana i nie mieliśmy żadnych polskojęzycznych intelektualistów. Jedyni gimnazjaliści i studenci uniwersytetu studiowali w Płońsku lub Warszawie i byli ideologicznie bardzo od nas oddaleni, zajęci tylko swoimi własnymi interesami. Ledwo udało nam się zgromadzić grupę Polaków, którzy uważali się za związanych z Polską Partią Socjalistyczną. Współpracowali z nami, ale nie mieli żadnego wpływu na masy polskich robotników.

Więcej sukcesów odnieśliśmy w innym obszarze. Udało nam się nawiązać kontakt z grupą żołnierzy i oficerów, którzy brali udział w pracy rewolucyjnej w garnizonie Twierdzy Modlin (NowoGeorgiewsk). Nawiązaliśmy kontakt za pośrednictwem studenta żydowskiego, członka syjonistycznych socjalistów, który poprzez wielopartyjną koalicję w regionie warszawskim prowadził agitację w wojsku. Od czasu do czasu przyjeżdżał do Nowego Dworu, przywożąc "literaturę", a czasem dostarczyć osobiście. W większości przypadków to my byliśmy tymi, którzy je rozprowadzali, podczas spotkań w tajnych lokalizacjach lub pod pretekstem dostarczania paczek bezpośrednio do posterunków wojskowych.

Oczywiście, było to bardzo niebezpieczne, ale zawsze byli ludzie gotowi podjąć ryzyko, którzy wykonywali zadanie. Praca z wojskiem była jedną ze sfer, w której współpracowali ludzie z różnych grup politycznych. Tutaj chcę zwrócić uwagę na kilka osób, które wyróżniły się w tej pracy: Chave Waga, Chanele Lipszic, Elijohu (brat Dovida Parizera), Simche Waga i obaj bracia Malech. Najlepszym miejscem do tajnego spotkania z naszym kontaktem wojskowym byli Gotlibowie (Dovid Malazh).

Wyniki naszej pracy stały się widoczne później, gdy doszło do eksplozji w twierdzy, w domu pułkownika. Wydarzenie to zakończyło się tragicznie aresztowaniem kilku oficerów i żołnierzy z garnizonu Modlin, którzy zostali wysłani na roboty przymusowe na Syberię.

Pod koniec 1904 i na początku 1905 roku nasza organizacja była na czele życia komunalnego w Nowym Dworze. W tym czasie dawna "złota młodzież", która wraz ze snobistyczną klasą średnią i policją próbowała terroryzować ruch młodzieży, nie miała już żadnych wpływów i zadowalała się trwaniem w spokoju. Zwracali się do nas nawet wtedy, gdy twardziele niepokoili spokojnych obywateli, albo gdy dochodziło do kradzieży lub napadu. Wystarczyło, że nasza organizacja dała znać, a przestępstwo zostało rozstrzygnięte na korzyść ofiary.

We wszystkich innych sprawach społecznych decydujące słowo miała nasza organizacja. Nasza pozycja stała się jeszcze silniejsza po styczniu 1905 r., kiedy w wyniku prowokacji carskiej w Pałacu Zimowym w Petersburgu fala działań rewolucyjnych wybuchła jak lawa w całym tym ogromnym kraju.

1 maja 1905 roku Nowy Dwór po raz pierwszy zobaczył czerwoną flagę na ulicach. Robotnicy tego dnia opuścili swoje miejsca pracy, przechadzali się w świątecznych ubraniach i rano zbierali się na polach na obrzeżach miasta. Po południu zebrali się na głównej ulicy, niedaleko ratusza. W ciągu kilku minut podniesiono czerwoną flagę, wykrzykiwano hasła i zanim policja i wojsko zorientowały się, co się dzieje, tłum się rozproszył. Później, w nocy, policja przeszukała domy, ale nikogo nie aresztowano. Ta krótkotrwała demonstracja jeszcze bardziej wzmocniła autorytet ruchu.

W połowie lata 1905 roku wydarzyło się coś, co wstrząsnęło całym miastem. W środku nocy policja chodziła od drzwi do drzwi z listą nazwisk i aresztowała 13 towarzyszy. Wśród nich był mój brat Motl, Mojsze Bakman, krawiec wojskowy, Jankl Alszenko, Zenek, polski robotnik, i Jisroelka, pracownik zakładu mięsnego. Policja musiała otrzymać listę od grupy szefów, rzeźników, przeciwko którym trwał zacięty strajk.

Nasi przeciwnicy, pracodawcy, musieli myśleć, że aresztowania zniszczą naszą organizację, ale zdali sobie sprawę ze swojego błędu, gdy następnego dnia po aresztowaniach robotnicy miasta zebrali się przed oknami więzienia, z których słychać było więźniów śpiewających rewolucyjne pieśni. Policja szybko ruszyła wysłać aresztowanych pod silną strażą do Modlina. Stamtąd zostali przewiezieni do więzienia Mokotowskiego w Warszawie, gdzie przetrzymywano ich przez trzy miesiące. Zwolniono ich dopiero jesienią, po 17 października.

Nawet ten ciężki cios nie mógł osłabić naszej aktywności. Przeciwnie, walki stały się bardziej zaciekłe i rozpoczęliśmy akcję, aby zmusić rzeźników i przywódców społeczności do podjęcia próby uwolnienia aresztowanych. W tej akcji otrzymaliśmy pomoc od towarzyszy z Warszawy i Pragi, którzy grozili pobiciem właścicieli rzeźników. Jedną z ich ofiar był Benjomin Jungrits, który został pobity w głowę kijami.

Podobne akcje przeprowadziliśmy w tym czasie przeciwko upartym przywódcom w okolicznych miastach, Płońsku, Nasielsku itd. Kontynuowaliśmy tak agresywne kampanie przez całe lato i jesień 1905 roku.

Skorzystaliśmy z Manifestu z 17 października [wydanego przez cara Mikołaja II w odpowiedzi na rewolucję z 1905 r., przyznającego pewne swobody obywatelskie], organizując szereg zgromadzeń w samym mieście. Jedno z takich zgromadzeń, w "trzeciej wiorście [około jednego kilometra]" na obrzeżach miasta, w którym uczestniczyło 500 osób, zostało otoczone przez uzbrojonych żołnierzy, którzy rozbili spotkanie. Jako powód podali, że cywilom nie wolno gromadzić się w miejscu wojskowym. Oficerowie odprowadzili nas z powrotem do miasta, co jeszcze bardziej podniosło nasz prestiż w oczach ludności, a także tych u władzy.

Przeprowadziliśmy również akcję zbierania pieniędzy i żywności dla strajkujących robotników w Warszawie. W tym celu współpracowałem z Simche Wagą. Przywieźliśmy ponad 2000 rubli i dwa duże samochody ciężarowe z żywnością dla robotników w Warszawie.

* Pinkas Nowy Dwor, Memorial book of Nowy-Dwor, 1965.

 

 

 

1905. Widok na Wisłę i Narew pod Nowogeoriewskiem.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

W XVIII w. po Nowym Dworze nie jeździły jeszcze samochody, co nie znaczy, że nie ginęły środki komunikacji i jakoś tak się złożyło, że "za kierownicą" zawsze siedzieli mężczyźni. Około 10 lat po odzyskaniu przez Nowy Dwór praw miejskich, jesienią 1791 r. poszukiwano niejakiego Fryderyka. Fotografia wówczas nie istniała, więc na liście gończym pojawił się dokładny opis poszukiwanego. Fryderyk miał lat około 18; twarz okrągłą; niezbyt długie, kasztanowate włosy; średni wzrost i krzywe nogi. Młodzieniec podejrzany był o kradzież konia. Na wszelki wypadek podano również opis "zaginionego". Koń był gniady, ośmioletni z "pełnym wyposażeniem". Oprócz zwierzęcia zginęły bowiem czaprak granatowy, uzda z czarnego rzemienia, rząd srebrny złożony z 40 elementów. Dla posługujących się nowocześniejszą "karoserią" przypominamy, że rząd ; koński był to komplet przyborów potrzebnych do jazdy wierzchem. Potencjalny koniokrad nie poprzestał na uprowadzeniu zwierzęcia, zaginęło także "wiele innych rzeczy srebrnych, zegarek, ostrogi, suknie i bielizna". Ograbiony właściciel wyznaczył znaczną kwotę 100 zł dla osoby, która zatrzyma złodzieja. Wysoka nagroda wskazuje na zamożność poszkodowanego, a wynikała prawdopodobnie z silnego wzburzenia. Podejrzany Fryderyk należał bowiem do jego służby.

Podobnie jak współcześnie, przed wiekami policji zdarzało się niekiedy odzyskać skradzione "fanty". W 1800 r. nowodworska policja dumnie ogłaszała, że na komisariacie odebrać można odzyskane od złodzieja dwie młode klacze "jedna kara, druga skarogniada". Informacja zamieszczona w prasie miała doprowadzić do odnalezienia właściciela koni. Nadzieja była chyba na wyrost, bo w tamtych czasach nie można było mówić o powszechnym dostępie do gazet. Ciekawe ponadto, jak właściciel mógł udowodnić, że te właśnie konie do niego należą. Dumna wypowiedź nowodworskiej policji również była nieco przesadzona, bo konie odzyskano, ale złodziej uciekł.

Na konie nie każdy mógł sobie pozwolić, szczególnie w tak małej miejscowości jaką był Nowy Dwór. Do niewielkiego grona osób względnie zamożnych należał tutejszy proboszcz. Dzień po Bożym Narodzeniu, w nocy z soboty na niedzielę 1807 r. ze stajni przy nowodworskiej plebanii wyprowadzono parę koni "jednego gniado-srokatego, drugiego kasztanowatego". Ukradziono sześcioletnie mierzyny, a więc konie robocze lub do zaprzęgu. W tym wypadku możemy przypuszczać, że właścicielem był ksiądz Stanisław Nadolski, nasz pierwszy proboszcz. Oczywiście i tym razem gwarantowano nagrodę i zwrot kosztów. Ksiądz Nadolski wyraźnie nie miał szczęścia do koni. Ponownie w nocy, tym razem jednak w październiku 1812 r. ktoś ukręcił kłódkę i wyprowadził ze stajni kolejne dwie mierzyny. Tym razem szpakowate, czteroletnie, konia i klacz.

Od końca XVIII w. Nowy Dwór był coraz bardziej wielokulturowy i wielonarodowy. W mieście i okolicy stacjonowały wojska rosyjskie. W połowie XIX w. zniknęła młoda klaczka należąca do kapitana Woronowa z 1 Batalionu Saperów. Co prawda kapitan mieszkał w Pomiechowie, ale ostatnia informacja mówiła, że konia widziano biegnącego przez Nowy Dwór za jakimś powozem.

Jak zawsze w przypadku zgłoszenia kradzieży pojazdu, policja od czasu do czasu może odnotować sukces. Zimą 1843 r. ujęto dwóch podejrzanych. Wolf Goldberg, czterdziestoośmioletni wyrobnik z Nowego Dworu i o dwadzieścia lat młodszy Szlama Jakubowicz Prawda z gminy Targówek oskarżani byli o kradzież pary koni z bryczką i "zaprzęgą z chomont krakowskich złożoną". Przestępstwa dokonać mieli w Nowym Dworze nocą z 6 na 7 lutego. Ujęto ich dość szybko. Sukces? Nie do końca, gdyż obu podejrzanym udało się uciec. Goldberg zbiegł z aresztu w Nowym Dworze, Prawda podczas transportu do sądu na Pradze. Na początku marca wystawiono za nimi listy gończe, ale czy poszukiwania zbiegów były skuteczne, nie wiemy.

W 1897 r. w mieście działała końska mafia. Na początku roku "koniokradzi uprowadzili" konie Joela Rabinowicza i Wulfa Rajchmana. W ten sposób pierwszy stracił 50, a drugi 60 rubli. Ponadto Wulfowi Kupersztejnowi ukradziono sanki o wartości 15 rubli. W tym samym czasie w Jabłonnie skradziono konia wartego 50 rubli, należącego do Jana Hofmana. We wszystkich wypadkach złodzieje nie pozostawili właścicielom nawet uprzęży. Doniesienia prasowe zawierały jedno słowo świadczące o nagminności procederu: "w Nowym Dworze zaczęli znowu grasować koniokradzi".

Nasze miasto nie było przypadkiem odosobnionym, właściciel "silników na napęd owsiany" nie mógł czuć się bezpieczny w żadnym miejscu. 5.09.1905 r. Josek Goldberg z Nowego Dworu pojechał własnym wozem na zakupy do Warszawy. Wiedząc, że sprawunki nieco potrwają zostawił zaprzęg na strzeżonym podwórzu domu nr 13 przy ulicy Solec. Jakież było jego zdziwienie, gdy po powrocie znalazł wóz pozbawiony napędu. Podczas nieobecności właściciela, nieznany osobnik wyprzągł i wyprowadził konie oznajmiając pilnującemu podwórka szwajcarowi, że idzie je wykąpać. Czy uczynnego "łaziebnego" złapano, niestety nie wiadomo.

Po wojnie liczba kradzieży koni sukcesywnie malała, wprost proporcjonalnie do ich ilości w mieście.

W 1948 r. zarejestrowane zostały jedynie 24 tego typu "pojazdy". Po jednym koniu posiadali: Wincenty Królikowski, Franciszek Ziemak, Nikodem Sokołowski, Władysław Przybysz, Jan Szarow, Antoni Wiśniewski, Walerian Szewczyk, Ignacy Jeszke, Józef Nowicki, Jan Tobolczyk, Łukasz Dąbrowski, Stanisław Bianke, Bolesław Wasilewski, Ryszard Kurzyński, Stanisław Jakubowski, Edward Sobierański, Stanisław Trembecki i Tymoteusz Składanek. Po dwa: Zarząd Miejski Nowy Dwór, Walenty Lisiecki i Stanisław Kaszyński. Generalnie były to "dostawczaki", rzadziej "taksówki". Obecnie, w XXI w. możemy powiedzieć, że problem kradzieży koni został w mieście Nowym Dworze definitywnie rozwiązany.

* Maria Możdżyńska - (Nie)legendy nowodworskie po raz drugi, 2024.

 

 

 

1905. Skład Zarządu i Rady Towarzystwa Pożyczkowo-Oszczędnościowego w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

Księga adresowa Królestwa Polskiego na rok 1905, powiat warszawski.

 

 

 

1905. Fragment przewodnika po rzece Bugu od Brześcia do Serocka i po Bugo-Narwi.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1906 r.


 


- budowa mostu przez Wisłę w Nowym Dworze. Budową kieruje inż. Stanisław Kwiryn Miller. 7 przęsłowy most miał 576 m. Od strony Nowego Dworu i Kazunia przy moście zostały wzniesione tzw. strażnice.

- Otwarcie parku miejskiego obecnie o nazwie im. Wybickiego. Założycielami parku byli aptekarze Nowodworscy Jan Flatt i Bolesław Konarski.

7.XI. - po przebudowie oddano do użytku kościół ewangelicki, świątynia została powiększona o wieżę i nową zakrystię, przebudowano również wnętrze, całości nadano cechy gotyckie.

 

 

1906. Więźniowie z Płocka przewiezieni do twierdzy Modlin.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1906. Aresztowania po wykryciu tajnej drukarni w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1906. Żydzi z Nowego Dworu zdradzili gdzie mieścił się skład broni nowodworskiej samoobrony żydowskiej.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1906. Przekaz 2 rubli do Wojskowego Szpitala Ujazdowskiego w Warszawie na rzecz chorego żołnierza twierdzy Modlin.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1906. Przekaz pocztowy z Nowogeorgiewska (Modlina) do Sankt Petersburga do redakcji gazety "Blask".

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1906. Przygotowania przedwyborcze w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

SDKPiL w Nowym Dworze

Socjaldemokracja Królestwa Polskiego i Litwy założona została pod koniec XIX w. Od początku swego istnienia postulowała obalenie caratu i wprowadzenie ustroju socjalistycznego. Aby osiągnąć te zamierzenia głoszono konieczność doprowadzenia do rewolucji socjalnej dokonanej przez klasę robotników. Swoje hasła SDKPiL kierowało głównie do robotników uważając, że chłopi są zbyt konserwatywni. Nie interesowała ich walka o niepodległość państwa, wystarczała autonomia w ramach demokratycznej republiki Rosji. Dość mocno dali znać o sobie podczas rewolucji 1905-07 r., inicjowała wówczas i organizowała strajki, wiece i manifestacje, tworzyła klasowe związki zawodowe.

W czerwcu 1905 r. w Nowym Dworze doszło do rozruchów w fabryce żelatyny, czy inicjatorami wystąpień robotników byli członkowie SDKPiL nie wiadomo. Na pewno natomiast na przełomie 1906 i 1907 r. istniała w Nowym Dworze lokalna organizacja tej partii. Zwoływała nawet własne konferencje i tworzyła organizacje terenowe. 9 X 1906 r. w mieście odbyła się konferencja partyjna. Ustalono na niej, że czołowe czasopismo partii "Czerwony Sztandar" jest pisane zbyt trudnym językiem i to nie tylko dla odbiorców wiejskich, ale również dla robotników fabrycznych w miastach. Praktycznie najbardziej zrozumiałe były takie informacje jak ta, w której jeden z partyjnych, politycznych więźniów Twierdzy Modlin skarżył się na fatalne warunki panujące w celi i wodę lejącą się po ścianach. Domagano się by partia opracowała i wydawała pismo przeznaczone specjalnie dla robotników wiejskich.

* Maria Możdżyńska - (Nie)Legendy nowodworskie, 2014.

 

 

 

1906. Strzelanina na statku "Wawel" pomiędzy Jabłonną a Modlinem.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Na początku XX w. nie trzeba było jechać na Dziki Zachód, by być świadkiem scen znanych nam z westernów. Szczególnie wtedy, gdy podlegająca rosyjskim władzom policja zamiast pospolitymi przestępstwami zajmowała się pacyfikowaniem wieców, śledzeniem ruchów politycznych i narodowowyzwoleńczych. Wystarczył wówczas statek, rzeka, kilka rewolwerów i talie kart, a scenariusz filmowy układał się sam.

Na trasie z Warszawy do Płocka notorycznie uprawiano hazard. Wielokrotnie zdarzało się, że osoba wsiadająca na pokład z większą ilością gotówki schodziła na ląd bez grosza przy duszy. Naiwnych nie brakowało, a na wspomnianej trasie urzędowała stała grupa szulerów. Ówczesna prasa podawała konkretne przypadki oszustw, zamieszczała ostrzeżenia. Nie pomagało. Policja nie reagowała, bo albo poszkodowani nie zgłaszali oszustwa, albo nic nie można było udowodnić, bo winnych nie złapano na gorącym uczynku. Zastraszana przez oszustów obsługa statków nie wtrącała się. Działo się tak do momentu, gdy ofiary lub ich mściciele nie wzięli spraw w swoje ręce.

6.04.1906 r. w Warszawie na pokład statku "Wawel", oprócz zwykłych pasażerów wsiadła dziewięcioosobowa grupa osiemnasto i dziewiętnastolatków. Szulerzy, jak zwykle w czasie drogi zaproponowali grę i wciągnęli w nią kilkoro naiwnych. Gdy statek minął Jabłonnę, oszuści zdążyli już zagarnąć pieniądze niektórych ze współgraczy. W tym momencie grupa młodzieży zwróciła się do pasażerów z nakazem opuszczenia pokładu. Podróżni, ujrzawszy w ich rękach rewolwery, ukryli się w kajutach. Szulerzy zostali otoczeni. Zażądano od nich zwrotu pieniędzy. Mimo groźby użycia broni oszuści zachowywali się wyzywająco i odmówili oddania tego, co jak twierdzili stanowiło dług honorowy. Zresztą oni również posiadali broń. Może sądzili, że młodzież blefuje. Tym razem pomylili się. Doszło do wymiany strzałów. Sternik kierujący "Wawelem" twierdził później, że słyszał ich ponad 150.

Były ofiary. Trzech szulerów zginęło na miejscu, dwóch było ciężko rannych. Zraniono również jednego z napastników. Ofiary przeszukano, a pieniądze które przy nich znaleziono oddano oszukanym pasażerom. Sterroryzowana i przerażona załoga "Wawelu" otrzymała polecenie kontynuowania rejsu. Ciała zabitych wyrzucono za burtę. Prąd wody wepchnął je pod koła napędowe statku. Przed Nowym Dworem "mściciele" zażądali nieplanowego postoju w pustej okolicy i spokojnie opuścili statek. Zabrali przy tym swojego rannego kolegę. Gdy "Wawel" dopłynął do naszej przystani, pasażerowie i załoga postąpili jak typowi świadkowie, którzy nie chcą być zamieszani w jakąś aferę. Rannego szulera pozostawiono na pomoście, a statek odpłynął w dalszą drogę. Adolfa Kozłowskiego odwieziono do Nowego Dworu. Z miasta ciężko rannego szulera zabrała żandarmeria. Ostatecznie trafił do szpitala więziennego, ale siedem postrzałów w piersi i brzuch nie wróżyło pomyślnego końca kuracji. Policja podjęła śledztwo, lecz chyba czyniła to bez większego przekonania. Naczelnik powiatu skierował jej do pomocy straż ziemską i policję rzeczną. 8 kwietnia wyłowiono z Wisły dwa ciała. I właściwie na tym się skończyło. Napastnicy rozpłynęli się we mgle, nikogo nie aresztowano. Argumentowano, że przypadek powyższy był typowym dziełem samosądu zniecierpliwionych brakiem ochrony obywateli.

Strzelaninę pod Nowym Dworem opisała prasa niepochlebnie wyrażając się o wszystkich uczestnikach wydarzenia. O dziwo, jedyną grupą, która głośno oprotestowała dziennikarskie opinie byli... szulerzy. Uważali, że ich koledzy zginęli podczas pracy. Twierdzili, że Józef Rusin pseudo Szczupak (lat 23), Antoni Dzięciołowski (lat 32), Wacław Krasnodębski (lat 38), Zygmunt Zaremba - Felczerek (lat 23) i Adolf Kozłowski zwany Kociołkiem (lat 36) utrzymywali z gry w karty i lub kości nie tylko siebie, ale również swoje rodziny. Gra stanowiła ich codzienne zajęcie, a zważywszy, iż w jednym roku odbywało się ponad 5 000 rejsów pasażerskich, byli to ludzie nadzwyczaj zapracowani.

* Maria Możdżyńska - (Nie)legendy nowodworskie po raz drugi, 2024.

 

 

 

1907 r.


 


17.X. - wybucha olbrzymi pożar. Rozpoczął się na tak zwanych Piaskach. Zniszczeniu uległo 3/4 miasta. Spłonęła między innymi najbogatsza i najruchliwsza część miasta w tym synagoga i żydowska łaźnia rytualna. Łącznie na 120 posesjach spłonęło 400 budynków. Zginęły dwie osoby. Bez dachu nad głową pozostało około 1.500 rodzin.

30.X. - napływa pomoc dla pogorzelców z Nowego Dworu. Wpłaty w wysokości 25 rubli dokonał m.in. Henryk Sienkiewicz.

 

 

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

źródło grafiki - Kalo NDM

 

1907. Po pożarze (Tygodnik Ilustrowany 43,1907).

źródło grafiki i opisu - https://fotopolska.eu

 

 

>> 1907 - pożar Nowego Dworu <<

 

 

Przed stu laty w Nowym Dworze czyli pożar monstrum

Na początku XX w. Nowy Dwór opisywany był, jako ruchliwe, ale brudne i błotniste miasto, zamieszkałe przeważnie przez Żydów. Ze względu na potrzeby pobliskiej Twierdzy była tu wielka liczba drobnych sklepów i szynków. W 1907 r. materialne ślady wielkiej powodzi i pożaru z przed 19 lat powoli zacierały się, na wypalonych miejscach pobudowano nowe domy.

Spokojne życie mieszkańców przerwał pożar, który tak jak ten w 1888 r. wybuchł w dzielnicy Piaski. Rozpoczął się 17 października 1907 r. około godziny 13 w domu Mendlaka (Mendlika) nad rzeką, a że zabudowania były drewniane rozszerzył się gwałtownie. Gdy uruchomiono miejscową straż ochotniczą i zaczęto walkę z żywiołem, okazało się że ogień pojawił się także w innych miejscach położonych nad Narwią. Przyczyną rozszerzania się klęski był prawdopodobnie silny wiatr i gęsta zabudowa jednak jak zawsze w podobnych sytuacjach podejrzewano celowe podpalenia. Około 17 dwie dzielnice leżały w gruzach, a płomienie sięgały śródmieścia.

Do gaszenia ognia w kilku punktach jednocześnie miejscowe siły nie wystarczały, wezwano pomoc z Modlina, z fabryki krochmalu i z dworca kolejowego, zatelegrafowano też do Warszawy. Depesza urzędowa podkreślała gwałtowność pożogi i prosiła o nadesłanie pomocy. Półtorej godziny później trzy w pełni wyposażone oddziały straży ogniowej z Nowego Światu zostały wysłane koleją do Nowego Dworu. Straże z najbliższych okolic nadciągnęły szybko i rozpoczęły energiczny ratunek, warszawska zdążyła przybyć dopiero o godz. 20 gdy większość zarzewi udało się opanować. Późny jej przyjazd sprawiło powolne uruchomianie nadzwyczajnego pociągu, na który czekano blisko godziny. Pożar udało się zlokalizować dopiero około 23. Pomimo późnej godziny w Nowym Dworze wciąż było jasno, blask bił od resztek pogorzeli.

Było wiadomo, że pogorzelisko będzie się tliło jeszcze przez parę dni.

Spaliło się około 120 posesji, w sumie prawie 400 budynków tj. 3/4 zabudowy miasta. Ofiarą pożogi padła jego najbogatsza, środkowa część gdzie obok domów mieszkalnych znajdowało się wiele składów towarowych, sklepów i warsztatów. Straty oceniono na milion rubli. Spaliła się leżąca w tej części miasta synagoga wraz z łaźnią rytualną. Ocalały inne budynki użyteczności publicznej to jest oba kościoły, magistrat i poczta. Wypaliły się zupełnie lub częściowo ulice: Zakroczymska, Warszawska, Sukienna, Rynek (obecnie skwar biskupa Dobrogosta), dzielnica Piaski. Na miejscu domów sterczał las zadymionych kominów. Prawie wszystkie domy były drewniane, spłonęły doszczętnie. Ocalało jedynie kilka murowanych budynków w okolicach kościoła katolickiego.

Bez dachu nad głową pozostało około 1.500 rodzin. Gwałtowność pożogi spowodowała, że również z dobytku ofiar pozostało niewiele lub zgoła nic. Nędzne resztki mienia pogorzelców zgromadzono nad Narwią i na placu przed kościołem. Kilku tysiącom ludzi zagroził głód. Zamożni dotąd kupcy i właściciele domów stracili od razu wszystko i zostali w jednej chwili nędzarzami. Popłoch i pamięć o poprzedniej klęsce pożogi, sprawiły, że nie zabierano ze sobą nic. Uciekano przed ogniem szerzącym się w wąskich uliczkach, ciasno zabudowanych drewnianymi domkami. Ważniejsze było zachowanie życia niż majątku. Z góry było wiadomo, że ubezpieczenie nie zwróci strat nawet w 25 %. Spaliło się także kilka koni, mnóstwo drobiu itp. inwentarza żywego. Co gorsza w płomieniach, mimo że pożar wybuchł w ciągu dnia, zginęła para staruszków, Mosiek i Rojza Langlebenowie, ich zwęglone zwłoki znaleziono pod zgliszczami. Na szczęście większość mieszkańców zdołała uciec.

Skutki pożaru w 1907 r.

Omawiając skutki pożaru, ksiądz proboszcz Jan Makowski i zastępca burmistrza pan Krupski twierdzili: "Liczyliśmy 7.000 mieszkańców, a z tych w tej chwili przynajmniej 5.000 pozostało bez dachu, mienia, a przede wszystkim chleba." Doktor Karbowski potwierdzał: "Przeszło 5.000 pogorzelców, wśród których przynajmniej 90% Żydów, jest bez żadnych środków, w tym, co ma na sobie, jak rozbitki. Żaden pogrom, żadna klęska nie równa się z tym nieszczęściem, jakie nawiedziło nasz Nowy Dwór."

Przypominamy, że Nowy Dwór spłonął w połowie października, o tej porze roku noce są już zimne i często pada. Wiadomo było, że nawet przy największych staraniach zniszczonych domów nie odbuduje się przed zimą. Tym bardziej, że brakowało na to pieniędzy. Aby pomóc ofiarom natychmiast powołano do istnienia komitet, w którego skład weszli ksiądz Makowski, pastor Ernst, rabin Neufeldt, burmistrz Krupski, obywatele Kossowski, Bitner, Einstein, Goldstein, Mekryk. Komitet miał zbierać wszystkie napływające do miasta ofiary. Potrzebna była odzież, żywność, pieniądze a przede wszystkim przynajmniej prowizoryczny dach nad głową.

Na polu poza spalonym miastem wojsko rozbiło nadesłane z Twierdzy namioty. Miał to być dach nad głową dla części pogorzelców. Jedynie dla części, bo nawet w magazynach wojskowych nie starczyło namiotów dla tak wielkiej liczby dotkniętych nieszczęściem ludzi. Setki nadal obozowały pod gołym niebem, kostniejąc z zimna. Garstkę umieszczono w nielicznych ocalałych domach, gdzie w ciasnych izdebkach gnieździło się po kilka i więcej rodzin. Wydawać by się mogło, że przynajmniej ta gromadka ma pewien komfort, ale za dach nad głową płacili pobytem w warunkach sanitarnych nie do zniesienia. Z powodu natłoku panował tu nieopisany zaduch, istniała groźba wybuchu epidemii.

Poważny problem stanowiło wyżywienie pogorzelców. Jak wyglądało rozdawnictwo żywności uświadamiają nam ówczesne opisy. "Przed piętrowym domem magistratu ciśnie się tłum nędzarzy w oczekiwaniu rozdawnictwa chleba. Przed ratusz zajeżdża wóz z chlebem, strzeżony przez strażników i miejscowych obywateli. Do wozu rzuca się tłum zgłodniały, i z trudnością dla utrzymania równego podziału chleb wjeżdża w podwórko za ratuszem, gdzie bramę szczelnie zamykają. Jest tu ksiądz Makowski i p. Krupski, doktor Maksymilian Karbowski, p. Józef Bitner przemysłowiec miejscowy i p. Goldman, któremu pomaga kilka panien przy podziale między pogorzelców niezbyt obfitej prowizji. Ta garstka osób stara się najsprawiedliwiej obdzielić owych kilka tysięcy pogorzelców, a prowiantów, niestety, posiada: jeden wóz chleba, kilka połci słoniny, kilkanaście funtów herbaty, kilka worków kaszy i oto prawie wszystko." Ilość żywności zależała od zebranych sum pieniędzy i od tego, co nadesłali sąsiedzi.

Wielkość nieszczęścia, które dotknęło Nowy Dwór wzbudziła odruch współczucia u wielu osób. O pomoc apelowała prasa, arcybiskup warszawski rozesłał odezwę okolicznościową do wszystkich kościołów diecezji z prośbą o zbiórki na pogorzelców. Datki, jakie wpływały na potrzebujących z Nowego Dworu były różnej wysokości od kilku kopiejek do kilkuset rubli. Wpłacały je osoby biedne, oddając część własnych oszczędności i osoby bardzo bogate, dzieci i dorośli, ludzie z kraju i zza granicy. Pieniądze zbierali między sobą pracownicy różnych firm i członkowie rozmaitych organizacji. W gazetach pojawiały się anonsy takie jak ten: "Będąc do głębi wzruszona niedolą pogorzelców Nowego Dworu, pospieszam w miarę skromnych środków, choć z tą drobną pomocą nieszczęśliwym i przeznaczam 10% od targu w mojej kawiarni począwszy od 21 do 23 bm. włącznie. Suszyńska właścicielka "Cafe Mignon" Marszałkowska 141." Zapraszano na wieczory literackie, wieczornice i bale, z których dochód miał być przekazany pogorzelcom. Do takich ogłoszeń podchodzono bardzo ostrożnie, sprawdzano, czy nie kryje się za nimi chęć nieuczciwego zarobku. Odczuł to na swojej skórze Marian Jung organizator 2 zabaw w parku praskim na rzecz ofiar pożaru. Początkowe oskarżenia rozwiało dopiero przedstawienie upoważnienia od komitetu pomocy dla pogorzelców i obecność jego przedstawiciela Józefa Bytnera, który miał sprawować kontrolę nad kasą.

* Maria Możdżyńska - (Nie)Legendy nowodworskie, 2014.

 

Pożar Nowego Dworu w październiku 1907 r. był tak wstrząsającym wydarzeniem, że praktycznie nie było większej gazety, która nie zamieściłaby notatki na ten temat. Można wręcz powiedzieć, że prasa prześcigała się w opisach dramatyzmu sytuacji. Co za tym idzie, jest to najlepiej znane wydarzenie, które miało w przeszłości miejsce w naszym mieście. Właściwie większość opisów jest podobna, ale czasami pada jakiś fakt, który zadziwia, a niekiedy wręcz wprawia w osłupienie.

17 października paliło się prawie całe miasto. Podróżny jadący od strony Płońska pisał: "spostrzegamy olbrzymią chmurę dymu, zalegającą pół horyzontu... w Zakroczymiu spotykamy się ze złowrogą wieścią, iż cały Nowy Dwór w płomieniach. Straszny widok przedstawia się z Modlina. Całe morze płomieni, jakby żywe piekło gorejące po drugiej stronie Narwi". Anonimowy korespondent Nowej Gazety jest o tyle wyjątkowy, że wszyscy inni przytaczają obserwacje czynione od strony Warszawy, czyli są to ludzie, którzy ruszyli do Nowego Dworu na wieść o katastrofie. Tym razem mamy przypadkowego świadka. Na stacji kolejowej w Modlinie nasz podróżny wsiada do pociągu i rusza w dalszą drogę. W tym miejscu możemy się zdziwić, bo przejeżdża przez płonące miasto. Wiadomo, że tego dnia płonęły m.in. Piaski, czyli dzielnica położona przy torach kolejowych, jednak pociągi kursowały normalnie.

Dziennikarz zatrzymał się na chwilę na nowodworskiej stacji. To miejsce było bezpieczne, bo położone dość daleko od szalejącej pożogi. Tu nasz podróżny dowiaduje się więcej. Spotyka jednego z najzamożniejszych nowodworzan, będącego w tym momencie jedną z największych ofiar finansowych pożaru. Pan Mundlak stracił bowiem około 40 000 rubli. Już wie, że spłonęły trzy nowe, należące do niego domy. Strata jest tym większa, że właściciel nie zdążył ich ubezpieczyć. To nie wszystko. Spłonęły także należące do Mundlaka zbiorniki na ropę naftową. Na szczęście paliwo zdołano z nich w porę wypompować, dzięki czemu nie doszło do kolejnego nieszczęścia - wybuchu. Na stacji są też inni poszkodowani. Panuje rozpacz i strach, bo nie wszystkie rodziny są w komplecie. Część pogorzelców wsiada do pociągu i rusza w kierunku Jabłonny, czyli obecnej stacji Legionowo Przystanek. W pociągu szaleją plotki dotyczące przyczyny katastrofy - domniemanego podpalenia przez nieznaną wariatkę.

Relacja anonimowego podróżnego stawia przed nami jedną zagadkę. Możemy spytać: Dlaczego w sytuacji katastrofalnego pożaru pociągi kursowały normalnie? Przecież ogień mógł być dla nich zagrożeniem. Blokowały też tory, którymi mogła docierać do miasta pomoc. Odpowiedź na to pytanie jest kuriozalna. Powodem swobodnego kursowania w tym dniu pociągów była biurokracja.

Przypomnijmy krótko, co się wydarzyło. Około 13.30 zauważono ogień na Piaskach. Gęsta drewniana zabudowa spowodowała, że w krótkim czasie płonęły zabudowania Herszfanga, Śliwińskiego, Bermana, Filara i kilka innych. Wiatr rozwiewał iskry i w krótkim czasie pojawiło się drugie ognisko pożaru. Tym razem paliło się na Warszawskiej, po chwili zgłoszono kolejne punkty, w których pokazał się ogień. Nie można było prowadzić jednolitej akcji gaśniczej, bo paliło się w wielu miejscach i to oddalonych od siebie. W akcji gaszenia żywiołu brała udział miejscowa straż ochotnicza pod kierunkiem naczelnika Wyrzykowskiego oraz straże z Twierdzy, z fabryki krochmalu i nowodworskiej stacji kolejowej. Jednak liczba miejsc, w których jednocześnie pojawiał się ogień była zbyt duża, by udało się tymi siłami go opanować. Trzeba było wezwać pomoc.

Dzięki telegrafowi informacja o pożarze i prośba o pomoc dotarły do Warszawy bardzo szybko. Kapitan Aleksandrowicz, który pełnił w tym dniu dyżur pożarniczy dość szybko uzyskał od oberpolicmajstra zgodę na wyjazd straży. Wystarczyło załatwić przejazd oddziału do Nowego Dworu. I tu pojawiła się biurokracja. Kapitan był odsyłany od jednego urzędnika kolejowego do drugiego. Po jakimś czasie Aleksandrowicz otrzymał zgodę na uruchomienie pociągu nadzwyczajnego. Inżynier Krüger zapewnił, że pociąg będzie w ciągu kwadransa. I był, tyle że po pół godzinie. Pomoc jednak nie ruszyła. Kolej podstawiła wagony kryte, załadowano konie i ludzi, jednak sprzętu gaśniczego pod dach i przy wąskich drzwiach załadować się nie dało.

Po odpowiedni tabor trzeba było posłać do Jabłonny. Po dłuższym czasie pociąg stanął na stacji Warszawa Kowelska, czyli na dzisiejszym Dworcu Gdańskim. Oddział trzeci pod kierunkiem brandmajstrów [komendantów] Isajenki i Jolskiego sprawnie załadował konie i tabor, strażacy wsiedli do wagonów, wszystko pod czujnym okiem naczelnika Warszawskiej Straży Ogniowej pułkownika Anatola Sudrawskiego. Pociąg ruszył.

Przypominamy, że był to pociąg specjalny, jechał do pożaru, więc na logikę powinien mieć pierwszeństwo. Wiemy już jednak, że pociągi pasażerskie kursowały w tym dniu normalnie i tuż przed składem wiozącym strażaków ruszył z dworca pociąg osobowy. Jechał normalnie, czyli maksymalnie do 50 km/h. Zatrzymywał się na każdej stacji po kilka minut, a za nim zatrzymywał się "pędzący" do pożaru skład z ekipą ratunkową. Tak było przez całą drogę do Nowego Dworu. Przyczyną takiego stanu był brak papierka. Naczelnik kolei wydał polecenie przez telefon, nie było telegraficznej, czyli pisemnej decyzji, by pociąg specjalny otrzymał jakieś przywileje. Nie było tzw. podkładki, dokumentu, na który można się było powołać. W konsekwencji na kolejnych stacjach nikt nie chciał wziąć bezpośredniej odpowiedzialności za spóźnienie pociągu pasażerskiego. Za takie spóźnienie można było odpowiedzieć finansowo, a nawet stracić pracę.

Efekt pożaru był taki: "spłonęły: Piaski (obie strony, około 30 domów, w tem bóżnica i łaźnia z mykwą). Zakroczymska (obie strony, około 20 domów), Warszawska (obie strony, około 18 domów), Rynek (pięć domów), Targowisko świńskie (6 domów), Sukienna (10 domów). Razem około 100 domów, nie licząc oficyn i zabudowań gospodarczych". Dziś nie da się określić na ile mniejsze byłyby straty gdyby nie asekuracjonizm i brak jednego papierka.

Można powiedzieć, że klęska była podwójna, bo powtórzyła się historia z 1888 r. W mieście pojawili się złodzieje. Wkrótce po opanowaniu pożaru policja ujęła kilku, ale to było mało. W teren ruszyły więc patrole, przeprowadzające rewizje w domach mieszkańców sąsiadujących z Nowym Dworem miejscowości. Podejrzewano, czasami słusznie, że przybyli na ratunek sąsiedzi przy okazji zabrali do swoich domów "wynagrodzenie za fatygę", nie pytając oczywiście poszkodowanych nowodworzan o zgodę. "Ratownicy" przybywali do płonącego miasta wozami i łodziami, a wracali do domów, gdy ich środki transportu były pełne łupów. Szacowano, że to, co ocalało z pożaru w 75% stało się łupem złodziei.

Doliczając do tych strat te, które były skutkiem pożaru z końca września, Nowy Dwór prawie przestał istnieć. W tym wcześniejszym spłonęły "tylko" 23 domy mieszkalne i 36 innych zabudowań. Ta kilkugodzinna nocna akcja gaśnicza obyła się bez "pilnej" pomocy z Warszawy. Miasto przestało praktycznie istnieć. Większość mieszkańców straciła cały dobytek, jednak władze miejskie doceniły chęci i wkład warszawskiej straży w ratowanie tego, co pozostało. Ustalono, że dla III oddziału straży przekazana zostanie od nowodworzan gratyfikacja pieniężna. Decydentom kolei nadwiślańskiej takiej gratyfikacji raczej nie przyznano.

17.10.1907 r. Nowy Dwór prawie całkowicie został zniszczony. Olbrzymi pożar strawił 2/3 zabudowań, były ofiary w ludziach, tysiące osób straciło dobytek całego życia. Utworzony w mieście komitet mógł ocenić straty, ale sam nie był w stanie pomóc poszkodowanym. Konieczna była pomoc zewnętrzna.

Jeszcze w czasie trwania akcji gaśniczej w nowodworskim magistracie spotkali się na naradzie: proboszcz od św. Michała ksiądz Makowski, pastor ewangelicki Ernst, rabin Neufeld, ławnicy miejscy: Frankiel i Śliwiński, burmistrz Krubski, przedstawiciele dozoru bóżniczego: Fejstein, Goldstein i Meretyk, oraz przedstawiciele zamożnych nowodworzan panowie Konarski i Bytner. Grupa ta uchwaliła m.in., by wystąpić z prośbą do władz o pozwolenie na zbieranie w całym państwie darów i składek pieniężnych, przeznaczonych dla pogorzelców. Głównie chodziło o pieniądze na budowę chociażby prowizorycznych baraków i ciepłą odzież, zbliżała się przecież zima. Prawdopodobnie zezwolenie takie otrzymali.

O tragedii rozpisywała się prasa we wszystkich zaborach, dzięki czemu do miasta zaczęły dopływać dary rzeczowe i pieniądze. Na rzecz pogorzelców zbierano fundusze urządzając koncerty, bale, przedstawienia. Inicjatyw takich było sporo, ale tylko w niewielu wypadkach wiemy, kto konkretnie wystąpił dla nowodworzan.

9 listopada w gmachu warszawskiej resursy miał się odbyć wieczór literacko-artystyczny, z którego dochód przeznaczano dla naszych pogorzelców. W programie przewidywano występy literatów, deklamację i część wokalną. Własne utwory czytać mieli: Jan August Kisielewski, Zofia Rygier-Nałkowska, Jan Adolf Herz i Władysław Zalewski. Dziś większości Polaków nazwiska te nic nie mówią, przed stu laty było zupełnie inaczej.

Jan August Kisielewski - dramatopisarz, krytyk teatralny i eseista był autorem niezwykle wówczas popularnych sztuk teatralnych. Prawdopodobnie to on miał być gwiazdą tej części występów, chociaż akurat tego roku jego ostatnia sztuka była mocno krytykowana. Kolejne osoby miały za sobą niedawne debiuty literackie i pierwsze większe publikacje. Jan Adolf Herz w 1907 r. pisał artykuły prasowe i tłumaczenia, wydał też tomik poezji. Jego popularność rosła, by osiągnąć szczyt w okresie międzywojennym, gdy jeden z jego dramatów trafił na ekrany kin. Podobnie jak poprzednik -Władysław Zalewski - miał wówczas w dorobku zbiory wierszy, uznawane za bardzo dobre. Komedie zaczął wydawać nieco później. Jedyna w tym gronie kobieta, nosi najbardziej dla nas rozpoznawalne nazwisko. Zofia Nałkowska, posługująca się wtedy także nazwiskiem pierwszego męża - Rygier, kojarzy się nam ze wstrząsającymi "Medalionami", ale w 1907 r. znana była raczej jako poetka i publicystka, autorka świeżo opublikowanej powieści "Książę". Dopełnieniem części literackiej miał być występ aktora - Ludwika Fritsche.

Artysta ten, związany dotychczas głównie z teatrami krakowskimi, rozpoczął wtedy swój pierwszy sezon w Warszawie. Przyciągał publiczność nie tylko talentem, ale również elegancją i urodą, w latach późniejszych robił karierę w kinematografii. Część wokalną imprezy wypełnił śpiew Adama Ostrowskiego - solisty warszawskiej Opery. Współcześni cenili jego głęboki, ciemny bas i technikę wykonywanych utworów. Równie znana była Maria Kamińska - Latoszyńska występująca w Warszawskich Teatrach Rządowych, popularna także w innych miastach Królestwa Polskiego dzięki licznym trasom koncertowym.

Dochód uzyskany z koncertu miał trafić do Nowego Dworu. Oprócz tego przedstawiciele naszego miasta rozprowadzali wśród widzów kwiaty i programy. Ustawiono trzy stoliki, przy których zasiadły głównie panie. Podobnie jak wśród występujących, ich nazwiska mogą nam niewiele mówić, ale dla nowodworzan przełomu XIX i XX stulecia były doskonale rozpoznawalne. Stolik pierwszy zajmowały: Janowa Sobolewska, Bolesławowa Konarska, Antoniowa Krubska. Fakt, iż nie podano ich imion wynikał z tego, że wszystkie były zamężne. W takim wypadku dobre wychowanie wymagało określenia kobiety imieniem męża. Stolik drugi zajęły: Zofia Bytner, Bronisława Goldstein i Cecylia Bermanowa. Przy stoliku trzecim zasiadł jedyny w tym gronie mężczyzna Teodor Nisenshon. Towarzyszyły mu: żona, panna Jadwiga Neuman oraz pani Ch. Rosenstein. Towarzystwo było mieszane. Wśród kwestujących byli katolicy, ewangelicy i nowodworscy Żydzi. Wszyscy należeli do bardziej zamożnych mieszkańców naszego miasta.

Pani Krubska była żoną burmistrza Nowego Dworu, Bolesławowa Konarska z domu Helena Ludwika Flatt to siostra i żona nowodworskich aptekarzy. Osiemnastoletnia wówczas Zofia Teodozja Bytner była córką właściciela browaru. Pani Rosenstein to żona nowodworskiego zegarmistrza i właściciela domu. Swoje nieruchomości w mieście mieli również Goldsteinowie, Nisenshonowie i Neumanowie. W gronie kwestarzy znalazła się też rodowita warszawianka Cecylia Berman, związana z Nowym Dworem dzięki małżeństwu z Moshe Bermanem, wieloletnim dyrektorem browaru przy obecnej ul. Nałęcza.

Nieco później, bo 12 grudnia zaplanowano na rzecz naszych pogorzelców koncert symfoniczny w Łodzi. Miał się odbyć w największej ówcześnie na ziemiach polskich sali teatralnej, czyli w łódzkim Teatrze Wielkim. Wystąpiła miejscowa amatorska orkiestra symfoniczna "Harmonia", zasilona przez muzyków warszawskich. Również z Warszawy przybył Henryk Opieński - kierownik artystyczny koncertu. Gwiazdą miała być często koncertująca w Łodzi, chociaż wówczas mieszkająca w Warszawie, zdolna skrzypaczka Eugenia Argiewicz. Program rozpoczęła uwertura z opery "Don Juan" Mozarta w wykonaniu orkiestry. Następny był koncert C-mol Mendelsohna, wykonany przez skrzypaczkę z towarzyszeniem orkiestry. Argiewiczówna wykonała go znakomicie. Z mniejszymi zachwytami spotkała się natomiast piąta symfonia (C-mol) Beethovena. Nie chodziło jednak o dobór utworu, lecz o jego wykonanie. W sprawozdaniu z koncertu stwierdzono, że ta jego część była wyraźnie niewyćwiczona. Lepiej poszło z pieśniami Griega, które zabrzmiały jako następne. Po czym znowu chwalono solistkę za skrzypcowe wykonanie "Romansu" Beethovena. Tak jak rozpoczęto, tak też zakończono występy uwerturą, tym razem był to Ruy Blas Mendelsohna. Mimo ambitnego repertuaru, kierownictwa zdolnego dyrygenta i występów wychwalanej solistki przedstawienie nie dało oczekiwanych rezultatów. Nie wiemy, jaki fundusz zgromadzono, ale zapewne był niezbyt imponujący, gdyż na widowni zgromadziła się jedynie garstka słuchaczy.

Łódzkie przedstawienie było skierowane do wszystkich mieszkańców miasta, liczono, że właśnie tutaj uda się zdobyć większe fundusze. Przypomnijmy, że populacja Łodzi w pewien sposób przypomniała naszą - nowodworską, to też było miasto wielokulturowe. W składzie orkiestry "Harmonia" również byli przedstawiciele kilku narodowości. Solistka - Eugenia Argiewicz była z pochodzenia Żydówką, Henryk Opieński Polakiem. Jeśli nie na miłość do muzyki, to liczono przynajmniej na solidarność z osobami tej samej narodowości lub wyznania, ale jak widać nie wyszło.

Podobnie jak z warszawskimi występami, tak i w wypadku łódzkiego koncertu nazwiska wykonawców są dla nas prawie zupełnie anonimowe. Jednak zarówno występujący wtedy dyrygent, jak i solistka zrobili kariery. Argiewiczówna występowała nie tylko w Warszawie, ale również w Petersburgu, Wiedniu, Berlinie i Paryżu. Przed I wojną światową przeniosła się na stałe do USA, grała w orkiestrze symfonicznej w Seattle i San Francisco, założyła też własny zespół, w którym nie tylko była solistką, ale również dyrygentem. Opieński do 1926 r. robił karierę w kraju. Był utalentowanym skrzypkiem, dyrygentem opery warszawskiej i lwowskiej, kierownikiem muzycznym Teatru Polskiego, wykładowcą, dziennikarzem muzycznym, założycielem pierwszego w Polsce czasopisma muzykologicznego i pierwszej w wolnej Polsce Akademii Muzycznej. Komponował. Ponadto miał doktorat z filozofii i słynął z licznych inicjatyw społecznych. Gdy przeniósł się do Szwajcarii nadal brał udział w krajowym życiu muzycznym przyjeżdżając do Polski corocznie.

* Maria Możdżyńska - (Nie)legendy nowodworskie po raz drugi, 2024.

 

 

 

1907. Prawybory delegatów robotniczych w guberni warszawskiej.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1907. Więźniowie polityczni z warszawskiego aresztu policyjnego wysłani do Modlina.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

Słowo, nr 297. 1907.

 

1907. Bomba znaleziona w miejscu składowania uratowanych rzeczy w czasie pożaru w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1907. Prostytucja małomiasteczkowa i badanie prostytutek w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1907. Zmarł nowodworski właściciel apteki Jan Tytus Flatt.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

W tamtych czasach młodzież Nowego Dworu była rewolucyjna, wojownicza w słowie i czynie. Ich działalność nie ograniczała się do Nowego Dworu, ale rozciągała się na okoliczne miasta, takie jak Zakroczym, Nasielsk, Płońsk i inne . Nowodworskie oddziały dwóch partii - Bundu i socjalistycznych syjonistów - były centralnymi organizacjami dla tego obszaru i dostarczały innym miastom mówców i organizatorów, a także broń, gdy było to konieczne.

Kiedy robotnicy z Nasielska rozpoczęli strajk, który stał się tak intensywny, że lokalna organizacja nie była w stanie poradzić sobie z nim sama, organizacje z Nowego Dworu wysłały na pomoc cały swój kontyngent aktywistów. Nowodworscy bundowcy znaleźli sposób, aby zmiękczyć upartych bossów z Nasielska i uczynić ich bardziej ustępliwymi. Kiedy wozy z Nasielska przejeżdżały przez Nowy Dwór, patrole robotnicze zatrzymywały je na szosie, kazały im zawrócić i przewrócić wozy należące do opornych bossów z Nasielska. Robili tak, dopóki bossowie nie ustąpili żądaniom robotników.

W samym Nowym Dworze również doszło do wielu strajków, które zakończyły się zwycięstwem robotników. Strajkowali szewcy, krawcy i hafciarze. Szefowie uznali, że wojna jest przegrana i że lepiej zakończyć konflikty pokojowo, niż wdawać się w rywalizację z organizacjami robotniczymi.

Choć minęło prawie pół wieku, wciąż pamiętam pewne strajki, które wyróżniały się intensywnością i uporem, i kosztowały wiele istnień. Były to "twarde orzechy" do zgryzienia, nawet dla takich utalentowani bojownicy, jak ci z Nowego Dworu. Bundowcy i syjonistyczni socjaliści nie mogli sami poradzić sobie z szefami i musieli szukać pomocy u "niekoszernych" młodych mężczyzn z Warszawy.

Jednym z takich strajków był strajk przeciwko Jisroelowi Gore, rzeźnikowi. Gdy tylko strajk się rozpoczął, strajkujący lub ich przedstawiciele nie mogli już pojawić się w Jatke Gesl [Ulicy Rzeźników]. Gore i jego synowie byli gotowi ze swoimi narzędziami rzeźniczymi, a chociaż uliczka znajdowała się w pobliżu ratusza i policji, były one dobrze strzeżone i trudno dostępne. Jeden z towarzyszy, odważny Jehiel Kronenberg, został wysłany na ulicę z kilkoma robotnikami, aby zobaczyć, co mogą tam zrobić. Nie udało im się odnieść takiego sukcesu w odniesieniu zwycięstwa nad Gorami, jak w zachowaniu prestiżu rewolucyjnych organizacji miasta, które wcześniej nie przegrały strajku.

Inni szefowie, którzy byli w konflikcie z robotnikami, wytykali im: "U nas jesteście takimi ważniakami! Dlaczego nie staniecie do walki z Jisroelem Gore?" Jehiel Kronenberg podjął wyzwanie. Kazał innym towarzyszom czekać w pobliskiej uliczce, a sam wszedł do Jatke Gesl . Kiedy Gorowie go zobaczyli, wyszli ze swojego sklepu mięsnego i okropnie go pobili. Inni towarzysze byli zbyt daleko, aby przyjść mu z pomocą. W międzyczasie doszło do zamieszania, przyjechała policja i aresztowała Kronenberga.

Rewolucjoniści z Nowego Dworu nie mogli pogodzić się z taką porażką i postanowili się zemścić. "Nie możemy pozwolić, by Gorowie uciekli". W Warszawie przygotowali bombę, którą planowali umieścić pod domem Gorów, a tymczasem ukryli ją w pobliżu Narwi, dopóki nie mogli zrealizować planu bombowego w odpowiednim momencie. W tym czasie Komitet Warszawski wysłał różnych posłańców z ostrzeżeniem do Gorów, a Komitet Wykonawczy szukał sposobów, aby dostarczyć bombę do domu Gorów. Zaczęli kopać tunel do domu, ale bomba nie mogła czekać i przypadkowo wybuchła, nie powodując żadnych szkód. Ale Gorowie zrozumieli teraz, że bomba została dla nich przygotowana i przestraszyli się. Tak więc ostatecznie strajk zakończył się zwycięstwem robotników.

Drugi trudny strajk był skierowany przeciwko Gureckim, ojcu i synom, których wszyscy się bali. Byli pewni, że "nikt nigdy nie uderzy przeciwko nam", a gdy ogłaszano strajk, terroryzowali wszystkich z nim związanych. Czekali na przywódców strajku na ulicy i bili ich. Oczywiście strajkujący odpowiedzieli tym samym i strajk trwał dalej. Zatrudnili jednak kilku łamistrajków i paradowali po mieście jako zwycięzcy.

Ich zwycięstwo wymagało działania. "Żadnych strajkujących w Nowym Dworze!" Więc czekali na strajkującego pewnej soboty, gdy odprawiał modlitwy, i dali mu to, na co strajkujący zasługiwał. Gureccy donieśli policji na całe kierownictwo Bundu, a 13 towarzyszy zostało aresztowanych i osadzonych w więzieniu.

Wśród tej trzynastki znalazł się Polak [czyli nie-Żyd] robotnik Zenek, członek Polskiej Partii Socjalistycznej, który zawsze był w żydowskich grupach robotniczych, gdzie nauczył się języka jidysz i pomagał, gdy było trzeba.

Trzynaście osób zamknięto za grubymi kratami, ale nie rozpaczali. Pełni przekonania i odwagi śpiewali swoje rewolucyjne pieśni, które rozbrzmiewały przez okna więzienne w mieście i docierały do Jatke Gesl po drugiej stronie drogi. Przywódcy miasta z pewnością przenieśliby aresztowanych do więzień w Warszawie, gdzie jako przywódcy strajku zostaliby skazani na lata więzienia. Ale warszawski komitet Bundu natychmiast interweniował, a Gureccy, pod naciskiem Bundu, przekupili lokalnego burmistrza, a zarzuty zostały złagodzone, jakby była to zwykła walka między dwiema stronami.

Wszyscy zostali zwolnieni z wyjątkiem polskiego robotnika Zenka, którego deportowano do Warszawy.

Tak to szło, od jednej walki do drugiej, z ciągłymi strajkami w Nowym Dworze i okolicznych miastach, walkami z carskimi reżimami, konfliktami z fanatycznie religijnymi rodzicami i wszystkimi postaciami religijnymi, które nas dręczyły, jeśli im się nie podporządkowaliśmy. Była to idealistyczna grupa młodych ludzi, zawsze gotowych poświęcić się dla ideałów marksizmu i socjalizmu, które miały przynieść piękniejszy i sprawiedliwszy świat.

Pod koniec 1906 i na początku 1907 roku kontrrewolucja dotknęła nasze miasto. Reakcjoniści zyskali przewagę, a prześladowania policyjne stały się jeszcze większe. Wielu towarzyszy zostało uwięzionych, a inni wyemigrowali do Anglii i Ameryki. Ruch osłabł i został niemal całkowicie unicestwiony. Nie było już giełd robotniczych, a tajne spotkania odbywały się rzadziej. Reakcjoniści i fanatycy religijni natychmiast wyczuli, w którą stronę wieje wiatr i teraz mieli szansę się zemścić. Towarzysze, którzy pozostali w mieście, byli prześladowani na każdym kroku, a nikt nie stanął w ich obronie.

Miasto stało się smutne, samotne i duszne. Na ulicach przeklinano nas: "Cycjaliści [komiczne błędne wymawianie słowa socjaliści]! Heretycy! Czy już obaliliście cara Mikołaja? Patrzcie, kto myśli, że pozbędzie się Mikołaja!" - jakby byli szczęśliwi, że młodzi ludzie, którzy ryzykowali życie w walce z carskimi pogromami, zostali zamknięci w więzieniu, a Mikołaj nadal zasiadał na tronie.

Ja również postanowiłem wyjechać, uciec z mojego ukochanego miasta. Pojechałem do Warszawy, do mojego przyjaciela Szmuela, syna Simche Sznajdera (dziś Sam Bernstein), który pracował tam od jakiegoś czasu. Nie miałem ani grosza przy sobie, więc schowałem się pod siedzeniem w pociągu. Razem było weselej i nawiązaliśmy przyjaźń, która trwa do dziś.

Na początku 1909 roku ruch zaczął się odradzać po ciężkich ciosach, jakie otrzymał od kontrrewolucji. Bund zorganizował związki zawodowe w różnych branżach. Wstąpiłem do związku krawców i zostałem wybrany do komitetu wykonawczego, a także pomagałem kierować wieloma strajkami.

* Pinkas Nowy Dwor, Memorial book of Nowy-Dwor, 1965.

 

 

1907. O początkach budowy mostu na Wiśle w Kazuniu.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1908 r.

 



6.IV. - w mieście daje występ teatr żydowsko-niemiecki. Wystawiona zostaje sztuka w czterech aktach "Bracia Lurie".

 

 

 

1908. Berlinka ze zbożem w drodze do Gdańska pod Modlinem.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Przed 1915. Berlinki, spichlerz.

źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

 

 

 

1908. Karta pocztowa wysłana do żołnierza "minerskiej roty" stacjonującej w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1908. O podziękowaniu żydów nowodworskich.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1908. Z twierdzy Nowogeorgiewsk wywieziono do Warszawy 125 więźniów politycznych.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1908. Spłonął tartak w Nowym Dworze - przyczyną podpalenie.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1908. Pożar w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1908. Pięć osób spłonęło żywcem w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1908. Zamiast sześciu - dwanaście jarmarków rocznie w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

 

Przed 1939 r. Nieistniejący obecnie Dom Szmula Grabmana na rogu ul. Mickiewicza i Górskiej (obecnie róg Wybickiego i Bohaterów Modlina - siedziba Cechu Rzemiosł Różnych).

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Budynek należał do dentysty Samuela Grabmana, prócz gabinetu dentystycznego mieścił sklep kolonialny "Topa" słynący z bogatego asortymentu. W okresie okupacji niemieckiej w budynku mieściło się także studio fotograficzne Millerów. Budynek przetrwał wojenną zawieruchę, ale został rozebrany w latach 60 XX w. w związku z budową budynku Rejonowego Cechu Rzemiosł Różnych i Przedsiębiorczości.

źródło opisu - Rado-NDM, https://fotopolska.eu
 

 

 

 

Kurjer Warszawski, dodatek poranny nr 14. 1908.

 

 

 

1909 r.

 



- do koszar wojskowych z Nowogeorgiewska (Modlina) przeprowadza się Narewska Kompania Minerów. W koszarach umieszczona zostaje ich polowa cerkiew świętego Mikołaja Cudotwórcy.

 

 

1909. Nieruchomości, mieszkania, liczba opodatkowanych mieszkań oraz suma podatków w latach 1901, 1905, 1908, 1909 w Nowym Dworze i Zakroczymiu na tle innych miast guberni warszawskiej.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1909. Liczba ludności Nowego Dworu z podziałem na wyznanie na tle innych miast i gmin guberni warszawskiej oraz powierzchnia miast i gmin w morgach. Żydzi stanowią 60% ludności miasta.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1909. Dochody miasta Nowego Dworu na tle innych miast Królestwa Polskiego.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1909. Marynarze Narewskiej Kompanii Minerów, która do 1909 r. stacjonowała w Nowogeorgiewsku. (koloryzowane).

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1909. Żandarmeria wojskowa zatrzymała przy ujściu Narwi do Wisły jacht "Pelikan" należący do znanego sportowca węgierskiego hrabiego Antoniego Karolyi'ego. Aresztowano całą załogę.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1909. Mieszkańcy Nowego Dworu boją się bandytów.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1910 r.

 



- liczba mieszkańców osiąga 7.537 osób. Zanika cech stolarzy.

 

 

1910. Nieruchomości miejskie i kategorie właścicieli w Nowym Dworze i Zakroczymiu na tle innych miast Królestwa Polskiego.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1910. Starania o przedłużenie pozwolenia na funkcjonowanie baraków dla pogorzelców z Nowego Dworu.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1910. Odznaka pamiątkowa 3 Nowogieorgijewskiego fortecznego pułku piechoty.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1910. Nowy Dwór, gubernia warszawska. Fotografia artystyczna A. Sidorenko.

Fotografie autorstwa A. Sidorenko:

Родионас и Мария Борисевичи - Rodionas i Maria Borysiewicz.

 

 

>> Nowodworski fotograf A. Sidorenko <<

 

 

 

1910. Licytacja w magistracie Nowego Dworu na oświetlenie 18 latarni gazowych od dnia zatwierdzenia licytacji do 14 stycznia 1913.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1910. Były burmistrz Nowego Dworu przed sądem.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

Gazeta Sądowa Warszawska nr 19.1910.

 

 

 

1911 r.

 

- oddano do użytku wybudowany przez wojska rosyjskie most na Wiśle łączący Nowy Dwór i Kazuń.

 

1911. Znamy dokładną datę otwarcia wybudowanego za czasów carskich mostu na Wiśle pod Modlinem - jak wynika z artykułu stało się to 12 sierpnia 1911.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

Jeszcze w połowie lat 80. XIX w. ówczesny minister wojny, Piotr Wannowski, osobiście wyznaczył lokalizację stałego mostu, mającego połączyć Nowy Dwór z Kazuniem - miał stanąć kilometr na południe od zwyczajowego miejsca zaczepiania przeprawy na przedmościu. Zwieziono wówczas na miejsce budowy prawego przyczółka i dojazdów do niego kamień, ściągnięto też urządzenia pod zapuszczanie kesonów i... tak to wszystko tam zostało, czekając na lepsze czasy. Do idei budowy mostu powrócono dopiero w roku 1907, choć zmieniła się już wtedy ogólna koncepcja - zamiast lekkiej konstrukcji postanowiono wystawić cięższą, czyli żelazne kratownice łukowe, które w razie czego byłyby w stanie udźwignąć ruch pociągów. Roboty kesonowe i murowanie filarów oraz przyczółków powierzono "Braciom Rohn" [Ze względu na podobieństwo nazwy w "Kurjerze Warszawskim" z 25 lipca 1907 pojawiło się nawet sprostowanie, "iż budowy kesonów do mostu pod Modlinem podjęła się nie fabryka Rohn, Zieliński i Sp., lecz firma Stanisław i Ignacy bracia Rohnowie".], natomiast konstrukcję przęseł "K. Rudzkiemu i S-ce". W kwietniu 1909 r. pojawiły się zapowiedzi likwidacji twierdz na terenie Królestwa Polskiego, zaczęto więc obawiać się o losy budowy. Kończący już murowanie filarów "Bracia Rohn" zapewniali jednak, że prace nieprzerwanie idą do przodu, w czym wtórowała im prasa, pisząc, iż budowa "prowadzona dotychczas przez inżynieryę wojskową, nie ma być wstrzymana. Oto uznano, iż most ten jest potrzebny dla komunikacyi ogólnej i dlatego z powodu wstrzymania robót wojskowych (...) dalsze roboty mają być powierzone zarządowi komunikacyi i koszty budowy owego mostu z rachunku ministeryum wojny przeniesione będą na rachunek ministeryum komunikacyi" ["Wiadomości Maryawickie", 24 kwietnia 1909 (nr 32), s. 255-256.].

Już po oddaniu mostu do użytku, co miało miejsce na początku roku 1911, wybuchł skandal. Senatorska rewizja Neudhardta ujawniła, że zarządzający budową z ramienia wojska pułkownik Howwe [Zarządzał wówczas modlińskim portem wojennym. Po przejęciu budowy mostu przez władze cywilne przeniósł się na wileńszczyznę, gdzie został naczelnikiem tamtejszego dystansu inżynierskiego.] brał łapówki od firm budujących most - od Rohnów otrzymał 10% wartości kontraktu, od Rudzkiego zaś 3,5%. Kłopot w tym, że łapówki tego typu były tajemnicą poliszynela. Jak pisał "Kurjer Poranny" z 7 maja 1911 r.: "Według wyjaśnień dyrektora jednej z firm, wartość rzeczywista każdej roboty, każdego zamówienia, każdej dostawy zwiększana jest o prowizję, wypłacaną osobom, które o ile nie dostaną prowizji, to przyczepiają się do robót, choćby te były wykonane zupełnie sumiennie. Ponieważ to powoduje znaczne straty, więc dyrektorowie fabryk zwykle otrzymują od zarządu pełnomocnictwa na wykonywanie wydatków sekretnych w wysokości określonego procentu od zamówień. W listach, zabranych w sprawie pułkownika Howwego, są wskazówki, że 10 prc. od sumy zamówień na łapówki - to zwykła norma przy dostawach wojskowo-inżynieryjnych, szosowych i wodnych".

Most nie postał jednak długo. W roku 1915 wyleciał w powietrze, a jego szczątki - ze względu na powodowanie utrudnień w żegludze - wyłowił do ostatniej śrubki pruski okupant, jako wspomnienie zostawiając na brzegach oba murowane przyczółki, a w środku nurtu jeden kompletny filar i cztery inne zredukowane do ogryzków izbic. 

* Jarosław Loretz - Przejdziem Wisłę i nie tylko: dzieje mostów na Mazowszu, 2021

 

 

 

1911. Żołnierze 6 lipawskiego pułku piechoty z Nowogeorgiewska.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1911. Magistrat miasta Nowego Dworu (burmistrz Krubski, kasjer Janczewski, sekretarz Sławiński, ławnicy - Bytner, Tajze, Frenkiel) i na czele dozoru bóżniczego w Nowym Dworze stał rabin Najfeld.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1911. Kantor pocztowo-telegraficzny w Nowym Dworze (naczelnik Łarionow, jego pomocnik Wardak, urzędnicy - Szrajber, Pietrzyk, Gientek, Chłopek).

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1911. Rewizja senatorska w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

Przed 1915. Widok na ulicę Zakroczymską od strony ul. Kościuszki.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

Koszary w Nowym Dworze, ok. 1914. Żołnierze Nowogieorgijewskiej Fortecznej Kompanii Saperów w czasie napełniania powłoki balonu obserwacyjnego.

źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

 

Polowa dźwigarka balonowa na dziedzińcu koszar w Nowym Dworze.

źródło grafiki i opisu - Kalo NDM


W koszarach w Nowym Dworze (obecna ul. Paderewskiego) stacjonowała Nowogieorgijewska Forteczna Kompania Balonowa (w latach 1911-1914 pod nazwą 11. Kompanii Balonowej). Oddział ten sformowano w twierdzy Modlin 9 czerwca 1894 r. i podporządkowano zarządowi inżynieryjnemu. Z chwilą rozpoczęcia działań wojennych kompania wystawiła trzy samodzielne stacje obserwacyjne, m.in. stację nr 2 w Zakroczmiu, stację nr 3 koło prochowni w pobliżu Kazunia Niemieckiego. Jednostką do chwili śmierci 16 lutego 1915 r. dowodził ppłk Władimir Lwowicz Eljaszewicz.

* 200 lat Twierdzy Modlin (1806-2006)

 

 

Goniec Poranny, nr 91. 1911.

 

 

 

1912 r.

 

 

1912. Pożar w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1912. Świadectwo służby, od grudnia 1904 r. do listopada 1912 r. w 4 kompanii artylerii fortecznej twierdzy Nowogeorgiewskiej.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1912. Burmistrzem w Nowym Dworze został Antoni Radowski, sekwestrator powiatu włocławskiego.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1912. Aukcja na okaziciela o wartości 500 rubli Towarzystwa Akcyjnego Fabryki Produktów Kartoflanych Nowy Dwór P. Górski i E. Mórawski.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

ok. 1912 r. Zdjęcie ślubne Adeli Fausak (1890-1991) i Edmunda Lenza (1889-1958) - w 1913 r. wyemigrowali do USA.

foto - Michel Jankiel Juress

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1913 r.



- w Nowym Dworze żyje 8.503 osób, z tego 60% stanowią Żydzi, 28% Polacy, 4% Niemcy i Rosjanie.

 

 

1913. Terror w pracowni szewskiej i wybuch przy rozbrajaniu starych ładunków w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1913. Rosyjska mapa okolic Nowego Dworu.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

Reprint niemieckiego planu twierdzy z początku XX w.

* Ryszard Gołąb - Ilustrowana monografia miasta Nowego Dworu Mazowieckiego z historią Twierdzy Modlin, 2006.

 

 

1914 r.

 

 

1914. Bilans akcyjnego towarzystwa fabryki przetworów kartoflanych "Nowy Dwór" P. Górski i A. Mórawski za rok sprawozdawczy 1912-1913.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1914. Michaił Iwanowicz Korolkow - podpułkownik 6 libawskiego pułku piechoty z Nowogeorgiewska. Był szlachcicem z guberni symbirskiej. 30 sierpnia 1914 w Prusach Wschodnich wzięty do niewoli przez Niemców.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1914. Zdjęcie carskiego oficera z dedykacją napisaną w jęz. polskim "W dniu wyjazdu z Modlina 6.VII.1914".

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1914. Polski chłop w armii rosyjskiej - list żołnierza.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1915 r.
 


- Rosjanie niszczą w trakcie oblężenia Nowogieorgiewska (Modlina) przez Niemców most na Wiśle i jego filary.

- Zdobywca Modlina z sierpnia 1915 r. gubernator Warszawy Hans Hartwig von Beseler w dniu 25.11.1915 r. zmienił nazwę Nowogieorgiewsk na Modlin.

 

Na przełomie lipca i sierpnia 1915 roku wojska niemieckie zbliżyły się do Wisły. 5 sierpnia została bez walki zajęta Warszawa. Pod Modlin podeszło mieszane zgrupowanie oblężnicze dowodzone przez generała Hansa Beselera, liczące 80 tys. żołnierzy, wyposażonych między innymi w potężne moździerze oblężnicze kalibru 420 mm. Załogę twierdzy stanowiło liczące 105 tys. żołnierzy zgrupowanie generała kawalerii Bobyra, składające się z dość losowych jednostek.

Oblężenie twierdzy trwało zaledwie od 9 sierpnia do 20 sierpnia 1915 roku, z czego zasadnicze walki trwały tylko sześć dni. Szturm po przygotowaniu artyleryjskim rozpoczął się 13 sierpnia. Następnego dnia, 16 sierpnia późnym wieczorem, po nieudanych kontratakach rosyjskich, niemiecka piechota zdobyła fort XV. Długo bronili się natomiast żołnierze zabarykadowani w dziele lewoskrzydłowym. Kolejne kontrataki rosyjskie mające na celu odebranie umocnień zakończyły się niepowodzeniem. W nocy z 17 na 18 sierpnia generał Bobyr wydał rozkaz opuszczenia umocnień zewnętrznego pierścienia na odcinku pomiechowskim, które rankiem 18 sierpnia zostały zajęte przez Niemców. Decyzja ta, jak i następna, o opuszczeniu i wysadzeniu wszystkich umocnień zewnętrznego pierścienia na prawym brzegu Wisły, pogłębiła rozkład załogi twierdzy. Prowadzony 19 sierpnia ostrzał fortów II i III, jak i samej cytadeli, poprzedzał szturm generalny twierdzy. Po południu 19 sierpnia Niemcy zajęli wspomniane forty, a około godziny 19 wkroczyli do cytadeli. 20 sierpnia 1915 generał Bobyr złożył podpis pod aktem kapitulacji twierdzy nowogeorgijewskiej.

Do roku 1918 obiekty twierdzy były wykorzystywane przez wojska niemieckie na potrzeby magazynowe, szpitalne itp.

źródło opisu - wikipedia

 

 

1915. Kobieta i dwóch żołnierzy carskich z twierdzy Nowogeorgiewskiej.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1915. Sensacyjna afera w twierdzy modlińskiej.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1915. Nowogeorgiewsk.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1915. Struktura fortyfikacyjna twierdzy Modlin (wersja niemiecka).

 

 

 

Twierdza Modlin. Schemat przedstawiający rozmieszczenie głównych obiektów w 1915 r. (przedstawione są także obiekty obecnie nieistniejące).

źródło grafiki i opisu - Twierdza Modlin / Fortress Modlin

 

 

 

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1915. Nowogeorgiewsk. Zatopione i spalone w nurcie Narwi statki parowe i gabary.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1915. Nowogeorgiewsk. Zatopione i spalone w nurcie Narwi statki parowe i gabary.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

 

1915 r. Zniszczony przez Rosjan most na Narwi pod Nowogeorgiewskiem.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1915. Zniszczony most na Narwi.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1915. Most Pancera na Narwi.

źródło grafiki i opisu - https://fotopolska.eu

 

2 kwietnia 1915. Zniszczony most kolejowy Pancera.

źródło grafiki i opisu - https://fotopolska.eu

 

1915. Wysadzony most kolejowo-drogowy nad Narwią.

źródło grafiki i opisu - https://fotopolska.eu

 

1915. Tymczasowy most kolejowy nad Narwią, po lewej most Pancera w pierwotnej formie.

źródło grafiki i opisu - Rado-NDM, https://fotopolska.eu

 

 

1915. Wysadzony most na Wiśle (Nowy Dwór Maz. - Kazuń) przez wojska rosyjskie w 1915 r. - odbudowany dopiero w 1934 roku.

źródło grafiki i opisu - Twierdza Modlin / Fortress Modlin

 

 

1915. Most na Wiśle zbudowany w 1911 i wysadzony przez wojska rosyjskie w 1915 roku.

źródło grafiki i opisu - https://fotopolska.eu

 

 

1915. Most na Wiśle zbudowany w 1911 i wysadzony przez wojska rosyjskie w 1915 roku.

źródło grafiki i opisu - https://fotopolska.eu

 

 

1915. Most na Wiśle zbudowany w 1911 i wysadzony przez wojska rosyjskie w 1915 roku, widok z prawego brzegu Wisły na wysadzony most.

źródło grafiki i opisu - https://fotopolska.eu

 

 

1915. Wysadzony most na Wiśle przez wojska rosyjskie w 1915 roku, dzisiejszy most im. Pierwszego Marszałka Polski Józefa Piłsudskiego, widok od strony Nowego Dworu Maz. w kierunku Kazunia Nowego. Z prawej strony widoczne obwałowanie fortu 'Nad Wisłą' wchodzącego w skład przedmościa nowodworskiego.

źródło grafiki i opisu - https://fotopolska.eu

 

 

 

1915. Przeprawa wojsk niemieckich przez most pontonowy na Narwi pod Nowogeorgiewskiem.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1915. Wyprowadzenie jeńców rosyjskich przez most pontonowy na Narwi z twierdzy Nowogeorgijewsk (Modlin). Kartka pocztowa.

 

 

 

1915. Jeńcy z Modlina.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1915. Gdzieś pod Nowogeorgiewskiem.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1915. Odznaka pamiątkowa.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1915. Niemiecka karta poczty polowej - pole bitwy pod Nowogeorgiewskiem.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1915. Administracja garnizonu niemieckiego w Nowogeorgiewsku

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1915. Wrak rosyjskiego bocznokołowca na tle spichrza.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1915. Cesarz Wilhelm II podczas zwiedzania twierdzy Nowogeorgiewsk.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1915. Widok na spichlerz.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1915. Rozporządzenie rosyjskie w sprawie wydalenia Żydów z Nowego Dworu w związku z nadejściem wojsk niemieckich.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1915. Widok zimowy z samolotu (sterowca) niemieckiego na twierdzę Nowogeorgiewsk.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1915. Twierdza Modlin, grupa żołnierzy niemieckich, karta pocztowa.

foto - Michel Jankiel Juress

 

 

 

1915. Pocztówka przedstawiająca żołnierzy zapasowego batalionu piechoty Landsturm "Rödelheim" w Modlinie.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1915. Twierdza Modlin - Kasyno oficerskie - Klub Garnizonowy.

 

 

 

1915. Pocztówka reliefowa - Warszawa, Nowy Dwór, Nowogeorgiewsk.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

Po 1915. Cytadela Twierdzy Modlin.

źródło grafiki - Twierdza Modlin / Fortress Modlin

 

 

 

1915. Modlin. Żołnierze niemieccy przygotowują się do wypłynięcia na połów ryb. W tle widoczny spichlerz.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1916 r.

 

 

W styczniu 1916 r. w Warszawie powołano do istnienia Radę Opiekuńczą Powiatu Warszawskiego. Nakładała ona na zakładane w poszczególnych miejscowościach Rady Miejscowe obowiązek tworzenia komisji rejestracji strat wojennych. Dzięki pracującym w niej ludziom oraz zachowanym statystykom i obwieszczeniom rządowym wiemy, jak wyglądał Nowy Dwór w pierwszych latach trwania wielkiej wojny.

Był dużo mniejszy niż w tej chwili, mierzył 300 mórg, czyli około 16 km2 [obecnie 28,27 km2]. Trudno powiedzieć ilu w 1916 r. było nowodworzan. Różne źródła podają rozmaite liczby od 7 012 do 8 503 osób. Członkowie Rady twierdzili, że z 7 400 mieszkańców od wybuchu I wojny ubyło z miasta około 12 000 osób. Był to skutek nie tylko walk, ale również wysiedleń. Rząd rosyjski na wieść o wojnie nakazał bowiem ewakuację urzędników i osób związanych z armią carską, administracją, przemysłem i rolnictwem. Wysiedlono również ludność pochodzenia niemieckiego i żydowskiego, jako potencjalnych współpracowników armii niemieckiej. Nad opuszczonymi gospodarstwami tutejszych ewangelików pieczę objął pastor Oskar Ernst.

W 1916 r. nastąpiło przekazanie władzy w mieście. Przestał być burmistrzem Emil Jantz, a jego miejsce zajął Bolesław Konarski - aptekarz.

Wojna generowała również pewne typowe zjawisko demograficzne. W 1913 r. w Nowym Dworze urodziło się 208 dzieci i zmarły 124 osoby, w roku 1916 było tylko 127 urodzin i 144 zgony. Procent śmiertelności w stosunku do urodzin wzrósł z niecałych 60% do ponad 113%. Prawie o połowę w stosunku do czasów przedwojennych zmniejszyła się też liczba zawieranych małżeństw.

W 1916 r. nowodworzanie trudnili się głównie drobnym handlem i rzemiosłem, z czego bardzo popularnym było koszykarstwo. Niewielki procent mieszkańców stanowili robotnicy zatrudnieni w fabryce fajansu, młynie i dwóch tartakach. W mieście były dwie szkoły, jedna gminna, druga prywatna. Ta ostatnia należała do parafii ewangelickiej. W sumie dzieci uczęszczających do obu szkół było 360. Od kilkudziesięciu lat działała straż ogniowa, która właśnie w 1916 r. stała się członkiem nowo powstałego Związku Floriańskiego.

Nowy Dwór w 1916 r. nie robił dobrego wrażenia. Podczas walk w 1915 r. zniszczono około 50 domów i część ogrodzeń. Jeszcze gorzej wyglądała Twierdza. Podróżny przepływający u jej podnóża w sierpniu 1916 r. pisał: "Tutaj, gdzie Narew wpada do Wisły, a parowiec odchodzi do Pułtuska, widnieją setki jam okiennych spalonej cytadeli Modlina... Naokoło kominy zatopionych parowców, filary zburzonych mostów przypominają wojnę".

Przez miasto przechodziły oddziały wojskowe, a sąsiedztwo Twierdzy powodowało, że było ono narażone na "znaczne szkody czynione przez wojska podczas postojów i przemarszów". Dodatkowym obciążeniem dla nowodworzan były osoby uciekające przed działaniami wojennymi lub wracające z rejonów internowania. "Przez Nowy Dwór przeciągnęło około 40 000 zbiegów". Ponadto obie walczące armie - rosyjska i niemiecka stosowały rekwizycje i roboty przymusowe.

Rządy niemieckie to także szereg nowych zarządzeń administracyjnych. Niemiecki generał - gubernator Urlich Reinhold von Etzdorf co prawda zatwierdził w 1916 r. nowy zarząd miasta Nowy Dwór, ale równocześnie określił wysokość podatku mieszkaniowego. Płacono jedynie za domy, w których wynajmowano lokale. Te, które zamieszkiwała tylko rodzina właściciela nie podlegały opodatkowaniu. Opłata zależała od kwoty jaką właściciel domu otrzymywał za wynajem. Postanowienie wydaje się całkiem logiczne, lecz w zaistniałych wówczas warunkach domów zajętych tylko przez właściciela praktycznie nie było. Gdzieś przecież trzeba było ulokować tych, których domy zostały zniszczone i uciekinierów.

Wojenny czas wprowadzał ograniczenia w przemieszczaniu się. Wyjazd do Warszawy wymagał przepustki. Przy jednorazowej, jednodniowej wyprawie opłatę 30 fenigów pobierano w posterunkach umieszczonych na granicach miasta. Nowodworzanie mogli jednak zakupić specjalną miesięczną przepustkę w komendanturze w Modlinie i w Nowym Dworze.

Właścicieli łodzi, czółen i tratw, i innych środków transportu wodnego, których w mieście było wielu, dotknęły znaczne obostrzenia. Cały sprzęt pływający musieli zgłosić w komendanturze w Modlinie. Zabroniono przewożenia osób z jednego brzegu na drugi. Rybacy musieli otrzymać pozwolenie na rybołówstwo, którego numer należało namalować na dziobie łódki. Podczas połowów zobowiązani byli posiadać przy sobie odpowiednie dokumenty. Rybacy mieli ponosić odpowiedzialność za niekontrolowane używanie ich łodzi. Zobowiązani zostali do takiego ich cumowania, by nikt obcy nie mógł z nich skorzystać. Wojna trwała nadal. Nowy okupant najwyraźniej obawiał się działalności szpiegów.

* Maria Możdżyńska - (Nie)legendy nowodworskie po raz drugi, 2024.

 

 

 

Zdjęcie lotnicze Twierdzy Modlin wykonane w trakcie I wojny światowej. Na fotografii widoczne pozostałości mostu na Utracie (Zakroczym).

źródło grafiki i opisu - Ziemia Zakroczymska

 

Niemiecka pocztówka z I wojny światowej, prawdopodobnie niemieccy saperzy wykorzystali elementy konstrukcyjne rosyjskiego mostu na Utracie (Zakroczym).

źródło grafiki i opisu - Ziemia Zakroczymska

 

W 1914 r. poniżej cytadeli wybudowano drewnianą przeprawę tzw. "Most Utracki", który liczył prawie 40 przęseł i śluzę dla statków. Jego eksploatację nadzorowała Turkiestańska Kompania Pontonowa (z I Turkiestańskiego Korpusu Armijnego), która do twierdzy przybyła z odległego Termezu - miejscowości leżącej nad Amur-Darią tuż przy granicy z Afganistanem. Ona też wybudowała obok dawnego spichlerza most pontonowy, który po zajęciu twierdzy przez Niemców stał się częstym motywem pocztówek wojskowych.

* 200 lat Twierdzy Modlin (1806-2006)

 

 

1916. Dojazd do przeprawy przez most Hindenburga na Narwi z Modlina do Nowego Dworu.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1916. Most Hindenburga łączący Modlin i Nowy Dwór z widocznym posterunkiem wojskowym.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1916. Żołnierz w niemieckim mundurze przed budynkiem przy obecnej ulicy Wybickiego 8 w Nowym Dworze. Pocztówka ze stemplem pocztowym: "Modlin, 11.10.1916."

źródło grafiki i opisu - https://fotopolska.eu

foto - Michel Jankiel Juress

 

 

 

1916. Rada Miejscowa Opiekuńcza w Nowym Dworze - miejska struktura Rady Głównej Opiekuńczej.

Rada Główna Opiekuńcza (RGO), działająca w latach 1916-1921 - największa polska organizacja samopomocowa podczas I wojny światowej, działająca w okupowanej przez Niemców części Królestwa Polskiego, a od 1919 r. na terenie większości ziem polskich.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1916. Właściciele firm w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1916. Pieczęć burmistrza miasta Nowego Dworu z widocznym herbem "Ciołek".

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1916-1917. Niemiecka barka zaopatrzeniowa i kuter Flotylli Wiślanej na Narwi na tle spichrza.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1916 r. Odbudowa przez Niemców mostu na Narwi.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

...Za to ewentualne wysadzenie mostu [Pancera] nie przedstawiało najmniejszego kłopotu. "We wszystkich czterech filarach, jak również i w przyczółkach, pozostawiono otwór minowy okrągły stopowej średnicy, ciągnący się od góry przez całą wysokość muru aż do zera rzeki. Otwory powyższe zostały wykonane na żądanie władzy wojskowej, dla rozsadzenia prochem fundamentów mostu w razie potrzeb".

Otwory minowe wyśmienicie się przydały Rosjanom w roku 1915, dzięki czemu z mostu został stos poskręcanego żelastwa. W związku z tym Niemcy wystawili w sąsiedztwie zgliszcz dwie saperskie palowe przeprawy - od wschodu drogową, od zachodu zaś kolejową, z której pociągi wjeżdżały na stare torowisko bezpośrednio pod ocalałym fragmentem drogowego wiaduktu, oryginalnie wiodącego na most. Ponieważ było to dość niewygodne, odbudowano most w nieco zmienionym kształcie, z przęsłami o innym układzie kraty.

* Jarosław Loretz - Przejdziem Wisłę i nie tylko: dzieje mostów na Mazowszu, 2021.

 

 

Zdjęcie lotnicze Twierdzy z 1916 roku.

źródło grafiki i opisu - Twierdza Modlin / Fortress Modlin

 

 

 

1916. Widok na cytadelę Twierdzy Modlin. Przy brzegu widoczne resztki zatopionych rosyjskich jednostek pływających.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1916. Niemieccy żołnierze w Modlinie.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

Pocztówka niemiecka z 1916 roku, błędnie opisana jako Warszawa. To most na Wiśle między Nowym Dworem a Kazuniem. Zdjęcie od strony Nowego Dworu.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1916. Modlin - niemiecki lazaret.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

Listopad 1916. Lazaret w Modlinie.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1916. Sanitariusze i ranni żołnierze niemieccy przy lazarecie w Modlinie.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1916. Członkiem nowo powstałej Rady Opiekuńczej powiatu warszawskiego został wybrany Bolesław Konarski aptekarz z Nowego Dworu i Edward Rybicki rejent z Zakroczymia.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1913-1916. Tabela porównawcza urodzeń i zgonów w powiecie warszawskim.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1917 r.

 

 


Rok 1917 był kolejnym rokiem tzw. wielkiej wojny. W mieście mieszkało około 7 500 mieszkańców głównie żydowskiego i polskiego pochodzenia oraz garstka ewangelików.

Władze niemieckie po wkroczeniu na tereny polskie w części miejscowości odgórnie przywróciły ich polskie nazwy. Przypomnijmy że Rosjanie zmienili nazwy wielu miejscowości Królestwa Polskiego. Twierdza Modlin została przemianowana na Nowogieorgiewską. W 1917 r. prasa wypominała Polakom przywiązanie do rosyjskich nazw. Uważano, że utrzymują się one z przyzwyczajenia i lenistwa władz lokalnych. O dziwo Modlin podawano jako jedno z nielicznych miejsc, gdzie rusycyzm nie jest używany przez mieszkańców. Nie upatrywano w tym jednak szczególnego patriotyzmu modlinian czy nowodworzan, lecz względów czysto praktycznych. Polska nazwa była krótsza i łatwiejsza do wymówienia.

Pomimo okupacji niemieckiej sprzyjającej protestantom, nowodworska parafia ewangelicka przeżywała problemy. Kościół został uszkodzony w czasie działań zbrojnych i nie było pieniędzy na jego odbudowę. Rosjanie po wybuchu wojny zarządzili deportację osób pochodzenia niemieckiego. Nie wiemy, ile takich osób pozostało na naszym terenie. Skoro jednak liczbę ewangelickich dzieci w mieście szacowano na około 20, a w Modlinie na 8-10, to rodzin tego wyznania nie mogło być w Nowym Dworze i okolicy zbyt dużo. Korzystając z przychylności władz przeprowadzono nowy podział ewangelickich okręgów szkolnych. Szkoła luterańska przy Placu Kościelnym zyskała nowego powiatowego inspektora, pana Miałkiego. W mieście działała ogólnodostępna ochronka przyjmująca prawdopodobnie dzieci wszystkich wyznań, być może wykorzystywała wolne pomieszczenia w budynku szkoły.

Część obywateli naszego miasta walczyła na froncie, niektórzy znaleźli się w niewoli tak jak ślusarz Dawid Giejczot. Były też przypadki, iż w miarę przesuwania się frontu na zajmowanych przez Prusy terenach zgłaszały się do odpowiednich władz osoby pochodzące z naszych terenów z prośbą o pozwolenie na powrót w rodzinne strony. Tak zrobił Roman Grabowski, kaflarz z Modlina.

W listopadzie na Mazowszu organizowano lustracje koni. Odbywały się według harmonogramu. W naszej okolicy były to kolejno dla Zakroczymia - 15 listopada, dla Nowego Dworu - 19, a dla Góry - 20 listopada. W komisji oceniającej zasiadali przedstawiciele władzy, w przypadku naszego miasta burmistrz. Zwiększony przepływ ludności niósł za sobą częstsze pojawianie się przestępstw pospolitych, kradzieży i rozbojów. Miasto żyło sprawą napadu na rodzinę Nowodworskich. Nocą 23 marca bandyci wyłamali drzwi do mieszkania, po czym obrabowało i zamordowało ponad siedemdziesięcioletnich Blimę i Mendla.

Łup stanowiło 400 rubli. Były to ostatnie tygodnie obowiązywania tej waluty, gdyż od końca kwietnia na terenie Generalnego Gubernatorstwa jedynym środkiem płatniczym stawały się marki polskie. Być może dzięki chęci wymiany "niechodliwej" waluty sprawcy morderstwa zostali szybko ujęci. Ich domniemaną winę potwierdzać miały ślady krwi wykryte na ubraniu jednego z sześciu zatrzymanych. Na początku roku policja poszukiwała w naszym mieście zbiegłego z więzienia w Siedlcach Andrzeja Lichwiarskiego, robotnika oskarżonego o kradzież.

W kraju obowiązywał stan wojenny. Każda osoba powyżej 15 roku życia została zobowiązana do posiadania niemieckiego paszportu. Dla nowodworzan oznaczało to powstanie przy moście cesarza Wilhelma [narwianym] i na stacji modlińskiej posterunków kontrolujących dokumenty podróżnych. Skoro do odbycia jakiejkolwiek podróży niezbędny był paszport, to zdarzały się kradzieże tych dokumentów. W 1917 r. zaginęły paszporty: Felicji Paprockiej, Jospy Feldensteina, Rosy Nowodworskiej, Icka Seidenberga. Ustanowiona na naszych rzekach granica demarkacyjna powodowała pewne ograniczenia w korzystaniu z wodnych środków transportu. Właściciele wszelkiego rodzaju łodzi i tratew służących do komunikacji i rybołówstwa musieli zarejestrować je w modlińskiej komendanturze.

Rok 1917 był początkiem wzrostu śmiertelności mieszkańców. W następnych latach liczba zgonów rosła, prawdopodobnie dotarła do nas epidemia grypy hiszpanki szalejąca w Europie podczas I wojny. Być może jedną z jej ofiar była sześćdziesięciodziewięcioletnia wdowa Chana Blatt. Zmarła w maju, ale dopiero pod koniec roku rozpoczęło się postępowanie spadkowe. Uprawnionymi do dziedziczenia było jej pięcioro dzieci: Natan, Chaia, Chaim, Rachel i Dora. Zmarła była właścicielką kilku nieruchomości w Nowym Dworze. Znajdowały się one pod numerami: 6, 77, 78 i 118. Jedną z nich był istniejący po dziś dzień budynek pomiędzy ulicami: Warszawską, Kościuszki i Zakroczymską.

Stan wojenny i epidemia prowadziły do zaostrzenia przepisów dotyczących przemieszczania się osób cywilnych. Około połowy roku, jako odpowiedź na zarządzenie naczelnika powiatu warszawskiego w mieście otwarto schronisko dla żebraków. Ze względu na stan wojenny zabraniano tzw. osobom "przechodnim" oferowania noclegów w domach zajezdnych, prywatnych lokalach i synagogach. Zakazem przyjmowania na nocleg objęte były osoby bez stałego meldunku: wędrowni rzemieślnicy, żebracy itp.

Przesunięcie działań zbrojnych na wschód zapewniało względną stabilizację. Nowodworzanie odbudowywali tutejszy przemysł. Możliwe, że po raz pierwszy od wybuchu wojny, we wrześniu 1917 r. "Towarzystwo Akcyjne 'Nowy Dwór P. Górski i E. Mórawski' " zwołało zebranie akcjonariuszy. Planowano przedstawienie bilansów i sprawozdań od 1913 r. jednak prawdopodobnie priorytetem było wybranie zarządu. Całkiem możliwe, że decyzję o zwołaniu zebrania podjęto dzięki ułatwieniu jakie pojawiło się w komunikacji. Od 1 sierpnia urząd pocztowy w Twierdzy rozszerzył swoją działalność. Wcześniej pośredniczył w przekazywaniu korespondencji prywatnej jedynie do Nowego Dworu, od tego momentu miał przekazywać ją także do innych pobliskich miejscowości.

W 1917 r. władze centralne uznały, że w naszym mieście należy utworzyć stragany do sprzedaży detalicznej mięsa. O przydatności towaru i o jego cenach mieli decydować: niemiecki weterynarz lub jego pełnomocnik, kontroler oraz władze gminne. Rozporządzeniem naczelnika powiatu sprzedawane na straganach mięso pod karą grzywny lub więzienia nie mogło być nabywane w ilościach hurtowych. W Nowym Dworze gdzie funkcjonowało kilkadziesiąt mniejszych lub większych zakładów wytwarzających wędliny oznaczało to bezrobocie.

Jak wspomnieliśmy rok 1917 był w miarę normalny, co nie znaczyło, że dla każdego udany. Nie wiemy, z jakiej przyczyny komornik zajął ruchomości należące do Chaskiela Szyi Sygałowicza, ale 11 grudnia o 10.00 rano można było w Nowym Dworze nabyć mączkę cukrową, sól, herbatę, świece parafinowe i inne podobne towary za około 500 marek. Rodzaj licytowanych towarów nie powinien dziwić, Chaskiel Sygałowicz prowadził sklep spożywczy. Kilka miesięcy wcześniej zlicytowano oszacowane na 625 marek meble należące do Moszka Goldfeniga oraz warte 525 marek meble i garderobę Szlamy Kosowera. W obu wypadkach były to prawdopodobnie rzeczy osobiste.

Na ogół lokalne wydarzenia i problemy budziły zainteresowanie u niewielu osób. Jednak w 1917 r. dzięki dwóm sprawom nazwa Nowego Dworu stała się znana szerszemu gronu. Pierwszą była walka o uratowanie zabytku. Władze okupacyjne porządkowały powojenne ruiny. Niestety w 1915 r. podczas ostrzału fortów w Janówku na linii pocisków znalazł się pałac w Górze. Budynek został uszkodzony i w listopadzie 1917 r. podjęto decyzję o jego rozbiórce. Na szczęście interweniowało społeczeństwo. Być może społeczny sprzeciw zaistniał dzięki niedoinformowaniu. Gazety alarmowały o rozbiórce pałacu należącego do księcia Józefa Poniatowskiego, bohaterskiego wodza, a nie tak, jak to było w rzeczywistości do jego mniej popularnego stryjecznego brata Stanisława.

Po drugie ogólnopolski rozgłos w środowiskach żydowskich zyskał w 1917 r. nowodworski rabin Rubin Neufeld. Był on projektantem i propagatorem szczególnego rodzaju syjonizmu. W zmienionych warunkach przewidywał masową emigrację polskich Żydów do Palestyny. Neufeld nie proponował jednak utworzenia samodzielnego państwa żydowskiego, lecz emigrację ekonomiczną. Rabin postulował nawet utworzenie specjalnego banku emigracyjnego. W lipcu 1917 r. w Nowym Dworze przeprowadzono kwestę na potrzeby palestyńskich osadników.

Fakt, że walki I wojny w 1917 r. toczyły się z dala od Nowego Dworu, pozwalał na rozwój życia kulturalnego. Miasto było wówczas w dużej mierze zamieszkałe przez ludność pochodzenia żydowskiego. Podczas I wojny były osoby tegoż pochodzenia służące w Legionach Polskich, były też takie, które wcielono do wojsk rosyjskich. Jednak większość polskich Żydów w obliczu wojny zdecydowała się na neutralność. Dzięki temu ich placówki kulturalne funkcjonowały najprężniej. W Nowym Dworze działało żydowskie Stowarzyszenie Edukacyjne wraz z Sekcją Dramatyczną. W 1917 r. teatr żydowski w naszym mieście wystawił sztukę Zolotarewskiego "Chłopiec z Jesziwy". W szkole sponsorowanej przez dentystę Szmula Grabmana, jak na czas wojenny przystało, nauczycielem został podoficer armii niemieckiej pochodzenia żydowskiego.

* Maria Możdżyńska - (Nie)legendy nowodworskie po raz drugi, 2024.

 

 

Fotografia wykonane w zakładzie M.J. Juressa w 1917 r. Członkowie P.O.W. w Nowym Dworze: 1/Piasecki; 3/Michał Ładziński ps. "Piętaszek"; 4/Czesław Zieliński ps. "Longin"; 6/Antoni Maciejko ps. "Zawisza"; 7/Jerzy Konarski ps. "Polak"; 8/Szymon Braun ps. "Wirtelewicz"; 9/Kazimierz Tyszczyński; 10/Kazimierz Gostkiewicz ps. "Kmicic"; 11/Piotr Ładziński ps. "Podbipięta"; 13/Lucjan Olikowski ps. "Łokieć"; 14/ Kazimierz Żórawski ps. "Salamandra".

foto - Michel Jankiel Juress

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
 

 

 

 

1917. Podwójne morderstwo w Nowym Dworze.

 

1917. Morderstwo z rabunkiem w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1917. Tłumaczenie odpisu pisma - wyrzucenie przez oficerów legionowych 1 pułku piechoty patrolu niemieckiego z restauracji w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1917. Profile otworów i analiza wody w wywierconych dwóch studniach dostarczających wodę dla miasta Nowy Dwór - na targowisku i na rynku.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1917. Pocztówka wysłana z Modlina, grupa żołnierzy niemieckich na tle odbudowanego mostu na Narwi i dwóch nowodworskich gazeciarzy.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1 kwietnia 1917. Nowodworska "stara stacja".

źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

 

 

 

1917. Modlin Twierdza, karta pocztowa, język niemiecki.

 

 

 

1917. Zdjęcie - pocztówka sanitariusza Mullera wysłana z Modlina do rodziny w Karlsruhe.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1915-1917. W tych latach z Warszawy i powiatu warszawskiego wysiedlono do Rosji ponad 12 tys. rodzin.

Wśród wysiedlonych było także 10 rodzin z Nowego Dworu i Góry:

1. 6 grudnia 1915 r. do guberni Włodzimierskiej do miasta Murom z Nowego Dworu wysiedlony został Nowowiejski Franciszek z żoną i czwórką dzieci (jedno w wieku do 5 lat, dwoje w wieku od 5-14 lat, jedno w wieku 14-17 lat).
2. 6 grudnia 1915 r. do guberni Włodzimierskiej do miasta Murom z Nowego Dworu wysiedlony został Łodziński Szymon z żoną.
3. 13 stycznia 1916 r. do guberni Kałuskiej do wołosti Małorajawy z Nowego Dworu wysiedlony został Wołhow Afanasiew z żoną.
4. 19 stycznia 1916 r. do guberni Kałuskiej do Myszyngały z Góry wysiedlony został Czełgałyński Florentyn z żoną i jeszcze jedną osobą dorosłą oraz dzieckiem w wieku 14-17 lat.
5. 30 stycznia 1916 r. do guberni Jarosławskiej do wołosti Chmielowka z Nowego Dworu wysiedlona została Samosiuk Nadzieja.
6. 16 marca 1916 r. do guberni Włodzimierskiej do wołosti Zalesk z Nowego Dworu wysiedlony został Wardak Tomasz z dzieckiem w wieku 14-17 lat.
7. 25 lutego 1916 r. do guberni Włodzimierskiej do miasta Murom z Nowego Dworu wysiedlona została Klusiewicz Paulina.
8. Bez daty i adresu z Nowego Dworu (Modlina) wysiedlona została Trawicka Eleonora z jedną osobą dorosłą i siedmiorgiem dzieci (dwoje w wieku do 5 lat, czworo w wieku od 5-14 lat, jedno w wieku 14-17 lat).
9. 21 lipca 1916 r. do guberni Włodzimierskiej z Nowego Dworu wysiedlona została Narzycka Michalina
10. 21 lipca 1916 r. do guberni Włodzimierskiej z Nowego Dworu wysiedlony został Nowowiejski Franciszek z żoną i czwórką dzieci (jedno w wieku do 5 lat, dwoje w wieku od 5-14 lat, jedno w wieku 14-17 lat).

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1918 r.

 

 

Rok 1918 Mazowszanie powitali pod okupacją niemiecką, pożegnali już w wolnej Polsce. Spójrzmy, czym żył Nowy Dwór w tym przełomowym dla kraju czasie.

Rząd dusz około 7 000 osób sprawowali: ks. Stanisław Jóźwiak, pastor Oskar Ernst i rabin Rubin Neufeld. Nie wiadomo kto był burmistrzem. Możliwe, iż nadal był to aptekarz Bolesław Konarski. Sąd gminny dla miasta z sędzią W. Domańskim rezydował w Jabłonnie. Co najmniej od roku chorych leczono w miejscowym szpitalu. Funkcjonowały dwa młyny parowe, na Sukiennej i na Paderewskiego oraz założona podczas wojny elektrownia prywatna o mocy 40 kW. Skup bydła i zaopatrzenie powiatu w mięso monopolizowało Towarzystwo Rolnicze, jego reprezentantem był nowodworzanin Rosenbaum. Abrama Winogradowa, właściciela fabryki fajansu, uznano za zaginionego. Nie wiemy, czy nie znano miejsca jego pobytu, czy był to jedynie zbieg umożliwiający funkcjonowanie firmy podczas nieobecności właściciela. Jako miasto IV klasy płaciliśmy najniższe podatki mieszkaniowe.

Na styczniowym zjeździe powiatowym nauczycieli w Warszawie nowodworzanin Czesław Przedwiecki został członkiem zarządu stowarzyszenia. Powiatowa Rada Opiekuńcza zdecydowała o zmniejszeniu zapomogi przeznaczonej na żywienie dzieci w kilku miejscowościach, w tym w naszym mieście. Pod koniec miesiąca napadnięto na dom Tomasza Pachomczyka w Konstantynowie [Boża Wola]. Łupem uzbrojonych w rewolwery napastników padły przedmioty wartościowe i gotówka.

W lutym Departament Spraw Wewnętrznych przeprowadza ankietę dotyczącą higieny szkolnej. Pyta, czy magistrat utrzymuje w szkołach placówki dozoru higieniczno-lekarskiego. W Nowym Dworze wskazano, iż dozór sprawuje lekarz powiatowy, sugerowało to, że w tutejszych szkołach nie ma bezpośredniej opieki lekarskiej. Ta sama ankieta podaje, że nowodworzanie od lat planowali budowę nowej szkoły, ale fundusze zabrały podczas ewakuacji władze rosyjskie.

Od 1917 r. trwała kwesta Kościuszkowskiej Obywatelskiej Komisji Publicznej dla uczczenia 100 rocznicy śmierci naczelnika. Pieniądze przeznaczano na ochronę zdrowia i życia dzieci. W marcu 1918 r. z parafii św. Michała wysłano na ten cel 224 marki i 25 rubli. W mieście prowadzono badania i pomiary Narwi i Wisły. Władze okupacyjne miały zamiar uregulować obie rzeki tworząc podstawy żeglugi międzynarodowej. Nowy Dwór i inne miasta Mazowsza zobowiązano do wprowadzenia lekarskich świadectw zgonu. Miały być one wydawane w ciągu 12 godzin od momentu zgłoszenia śmierci i zawierać informację o jej przyczynie.

Od kwietnia oferowano na wynajem dom Dubeltowiczów [Paderewskiego 9], budynek piętrowy, 9-pokojowy z dużym ogrodem. Do miasta wracają uciekinierzy i osoby wywiezione w głąb Rosji m.in.: Chaim Abramczyk - krawiec z żoną Cypą, kupcy Boruch Szymonowski i Jankiel Szulberg. Miesiąc później do miasta wraca Josek Wellmann oraz stolarz Juliusz Pross.

W czerwcu planowano zebranie akcjonariuszy Towarzystwa "Nowy Dwór P. Górski i E. Mórawski" zatwierdzające sprawozdania z lat poprzednich. W lipcu podczas zjazdu Związku Rabinów, Rubin Neufeld z Nowego Dworu został wybrany do "komisji politycznej przy ortodoksyjnych posłach do Rady Stanu". Ta ostatnia była organem przedstawicielskim Królestwa Polskiego współpracującym z rządami niemieckimi. W tym miesiącu w mieście zaczęło funkcjonować biuro zachodniego okręgu żandarmerii dla obszaru: Babice, Błędówek, Kroczewo z Zakroczymiem i Załuskami, Leoncin z Głuskiem, Łomianki z Cząstkowem i Młocinami, Nieporęt z Jabłonną, Serock z Zegrzem, Zaborów i oczywiście Nowy Dwór z Górą i Pomiechówkiem. W sierpniu sprzedawano plac położony nad Narwią.

We wrześniu ponownie zbierają się akcjonariusze tzw. Krochmalnej, mają zatwierdzić bieżący bilans, co oznaczało, że firma działała. Do parafii św. Michała na wizytację przybywa ks. prałat Leopold Łyszowski wikariusz generalny. Według niektórych w mieście powstaje Rada Delegatów Robotniczych. Inni podają, że RDR reprezentującą 500 pracowników tutejszych tartaków  utworzono w listopadzie. Jakby nie było, liczba zatrudnionych w Nowym Dworze w tej dziedzinie przemysłu wydaje się zawyżona.

W Twierdzy Modlin w listopadzie 1918 r. stacjonowało około 4 000 żołnierzy niemieckich i austriackich. Jednocześnie w szpitalu leczono ok. 100 żołnierzy Polskich Sił Zbrojnych i legionistów. Od 10 listopada w Twierdzy dochodziło do wystąpień rewolucyjnych. 11 listopada Niemcy sygnowały zawieszenie broni. Przebywający w Twierdzy Polacy zaproponowali armii okupacyjnej  bezpieczną ewakuację pod warunkiem oddania broni i kasy Twierdzy. Ewakuacja miała odbyć się rzeką, gdyż członkowie POW z Nasielska uszkodzili wcześniej linię kolejową. Niemcy odpłynęli 13 listopada. Legioniści zajmują port i stocznię rzeczną przy ujściu Narwi. W mieście garnizon niemiecki rozbroili strażacy pod dowództwem Bolesława Konarskiego. Druhowie wystawili posterunki i delegowali członków do milicji obywatelskiej. Możliwe, że z braku instytucji prawnej, nie odbyła się wyznaczona na koniec miesiąca przed Cesarsko-Niemieckim Sądem Okręgowym w Warszawie rozprawa o niedopłaconą w 1914 r. należność, w której jako pozwana stawała firma Winogradowa.

1 grudnia oddział żandarmerii z Twierdzy aresztował w Nowym Dworze przedstawiciela PPS-Lewicy i członka RDR przemawiających w mieście na wiecu.

Pod koniec miesiąca J. Piłsudski powołał do istnienia Sekcję Marynarki Wojennej w Ministerstwie Spraw Wojskowych, a w nowodworskiej stoczni sformowano jednostki będące później podstawą do utworzenia Polskiej Marynarki Wojennej.

Tworzone są komisje przedwyborcze. W dyskusji nad ich składem bierze udział Julian Łabęda, a do komisji na prawym brzegu Wisły wybrany zostaje Czesław Bajer, obaj z Nowego Dworu.

* Maria Możdżyńska - (Nie)legendy nowodworskie po raz drugi, 2024.


 

12 listopada 1918. Raport dowódcy II Obwodu P.O.W. z działań podejmowanych w Jabłonnie, Nowym Dworze i Zakroczymiu w związku z przejmowaniem władzy od Niemców.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

14 listopada 1918. Raport oficera P.O.W. o sytuacji w Modlinie w dniu 13 listopada.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

15 listopada 1918. Raport komendanta P.O.W. w Zakroczymiu o sytuacji w Okręgach i Obwodach.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

15 listopada 1918. Władze Polskie objęły Modlin.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

16 listopada 1918. Raport Komendanta Okręgu Podmiejskiego P.O.W. na temat sytuacji w Jabłonnie, Nowym Dworze i Modlinie.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

22 listopada 1918. Raport Komendanta obwodu P.O.W. Modlin z rozbrajania Niemców w Jabłonnie, Nowym Dworze, Zakroczymiu i Zegrzu.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

19 grudnia 1918. Podniesienie sztandaru narodowego w Modlinie.

 

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

19.12.1918. Wraz z podniesieniem sztandaru narodowego nad twierdzą Modlin odbyło się poświęcenie kościoła katolickiego w twierdzy (przerobionego z cerkwi). Na zdjęciu odświętnie udekorowany kościół pw. św. Barbary.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1918. Robotnice i robotnicy jednego z nowodworskich zakładów.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1918. Matys Stasiowicz i Sura Złotnicka, Nowy Dwór.

foto - Michel Jankiel Juress

 

 

1919 r.



V-VII. - w Nowym Dworze stacjonuje 7 Pułk Strzelców Polskich, który przybył do Polski z armią gen. Józefa Hallera. Pułk zostaje przemianowany na 49 Pułk Strzelców Kresowych, a społeczeństwo Nowego Dworu jest fundatorem pierwszego sztandaru pułku. Projektantem był niejaki Edward John, haftowała Olimpia Sadkiewiczowa.

14.08 - Nowy Dwór wchodzi w skład nowo utworzonego powiatu Warszawskiego.

- w mieście rozpoczyna działalność lewicowy Związek Polskiego Nauczycielstwa Szkół Powszechnych. Jego członkiem jest m.in. nauczyciel Rudolf Rase. Związek powstał w wyniku połączenia: Zrzeszenia Nauczycielstwa Polskich Szkół Początkowych i Związku Nauczycielstwa Ludowego w Galicji.

 

 

1919 r. Murmańczycy i "Baśka murmańska"

Nazwa polskich formacji zbrojnych walczących w latach 1918-1919 przeciwko bolszewikom w rejonie Murmańska i Archangielska w Rosji. 15 czerwca 1918 r. gen. J. Haller zawarł umowę z przedstawicielami państw sprzymierzonych o tworzeniu oddziałów polskich na Murmaniu i Archangielsku opanowanym w tym okresie przez oddziały Ententy. Gdy sprzymierzeni podjęli decyzję o wycofaniu swoich wojsk z północnej Rosji, w połowie września 1919 także polska formacja została stamtąd ewakuowana do Archangielska, a następnie do Polski. Powrót Murmańczyków do Polski nastąpił w grudniu 1919. Po przybyciu do Polski Modlin stał się miejscem tymczasowego pobytu oddziału liczącego ok. 300 oficerów i żołnierzy. W dniu 22 grudnia 1919 r. rano Murmańczycy udali się pociągiem z Modlina do Warszawy gdzie na Placu Saskim ich defiladę z "Baśką" - niedźwiedziem polarnym, który był maskotką oddziału - przyjął Marszałek Polski Józef Piłsudski. "Baśka" zginęła jeszcze tej samej zimy. Zerwała się z łańcucha i przepłynęła wśród kry na drugi brzeg rzeki, po czym podążyła w stronę wsi. Została zakłuta widłami przez miejscowych chłopów. Gdy żołnierze po zorganizowaniu łodzi dotarli wreszcie do wsi, z niedźwiedzicy zdzierano już futro. Wypchaną "Baśkę" Murmańczycy podarowali gen. J. Hallerowi. Przez długi czas stała w jego gabinecie. Byłą także prezentowana delegatom I Zjazdu Murmańczyków w Warszawie w 1929 r. Później wypchana Baśka stała jeszcze jakiś czas po II wojnie światowej w Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie skąd potem ją usunięto, a ślad po niej zaginął. W styczniu 1920 oddział Murmańczyków wszedł w skład nowo sformowanego 64 Grudziądzkiego Pułku Piechoty jako jego 3. batalion.

Murmańczycy jesienią 1919

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

1920. Murmańczycy w Modlinie i Warszawie.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
 

 

Baśka u gen. Hallera.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]


 

Baśka u gen. Hallera.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]


 

 

 

 

1919 r. Echa tragicznego pożaru w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1919 r. Wyciąg ze sprawozdania finansowego Towarzystwa Akcyjnego Fabryki Przetworów Kartoflanych Nowy Dwór "P. Górski i E. Mórawski" za rok 1917-1918.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1919. O historii Modlina.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1919. O zatopionych różnych statkach na Narwi pod Modlinem.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1919. Wizytacja cmentarzy wojennych w Modlinie, Pomiechówku, przy forcie XVI i w Kazuniu Polskim.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

W Nowym Dworze stacjonował batalion elektrotechniczny powstały w sierpniu 1919 roku jako batalion marynarzy saperów, pierwszym dowódcą był kpt. Jan Rylka. Podczas służby żołnierze mogli zdobyć zawód elektrotechnika lub mechanika motorzysty. Najważniejszym ośrodkiem wojskowym była twierdza Modlin. Po wyzwoleniu została uznana za obóz warowny, pierwszym komendantem został płk Edward Malewicz. W Modlinie stacjonowały różne formacje wojskowe: 8 Dywizja Piechoty, 16 batalion saperów, batalion mostowy i maszynowy, wojska inżynierskie, artyleria, pododdziały wartownicze i kwatermistrzowskie oraz Korpus Kadetów Nr 2 (powołany jesienią 1919 jako szkoła oficerska). Modlin stał się kolebką polskiej marynarki. Na podstawie dekretu Naczelnego Wodza z 28 listopada 1918 roku zaczęto organizować Polską Marynarkę Wojenną, którą zlokalizowano w Modlinie, tworząc tam port wojenny. W 1919 roku powstały Centralne Warsztaty Marynarki Wojennej, stanowiące ośrodek naprawczy dla flotylli rzecznej.

* Jolanta Załęczny "Powiat warszawski w latach II Rzeczypospolitej: życie społeczno-polityczne, gospodarcze i kulturalne", 2015.

 

 

 

Kapitan Charles de Gaulle - późniejszy generał i Prezydent Republiki Francuskiej w Modlinie.

Urodził się 22 listopada 1890 roku i został wpisany do rodowej księgi jako Charles André Marie Joseph de Gaulle. Jako młodzieniec trafił do założonej jeszcze przez Napoleona elitarnej szkoły wojskowej w Saint-Cyr (École Spéciale Militaire de Saint-Cyr) i skończył ją, choć z wyjątkowo niską, zważywszy jego przyszłe dokonania, notą w 1912 roku. Podczas I wojny światowej de Gaulle walczył jako porucznik pod Verdun. Raniony w okolicy Douamount w 1916 roku, dostał się do niemieckiej niewoli i po stosunkowo krótkim pobycie w szpitalu po raz pierwszy trafił do Polski. Został osadzony w obozie jenieckim w Szczucinie nad Wisłą, gdzie przebywał trzy miesiące. Jako trudnego do upilnowania więźnia " wciąż podejmował próby ucieczki" przeniesiono go niebawem do tzw. Fortu IX czyli więzienia o zaostrzonym rygorze niedaleko Ingolstadt w środkowej Bawarii. Tam, z przerwami, przesiedział do końca wojny, poznając innego krnąbrnego jeńca, przyszłego marszałka ZSRR Michaiła Nikołajewicza Tuchaczewskiego. Po powrocie z niewoli w 1918 roku de Gaulle nie mógł się odnaleźć w powojennej Francji. W tym czasie organizowano nabór oficerów do Francuskiej Misji Wojskowej, która miała wyruszyć do Polski i pomagać w reorganizowaniu jej nowo powstałej armii. Kapitan Charles de Gaulle przybył do Polski wraz z 5. Pułkiem Strzelców Polskich, sformowanym podczas wojny w Sille-le-Guillaume, a zatem jako podkomendny generała Józefa Hallera, dowódcy tzw. Błękitnej Armii. Przyjazd Charlesa de Gaulle'a do Warszawy nastąpił 25 kwietnia 1919 r. po prawie tygodniowej podróży pociągiem przez Niemcy. Tak opisywał ten przyjazd w liście do matki: "[…] Zostaliśmy przyjęci bez entuzjazmu w naturalny sposób. Niestety nasz pociąg był trzydziestym, bo tak przyjeżdżało dziesięć dziennie. Nie musieliśmy więc triumfalnie wjeżdżać do Warszawy. Zostaliśmy od razu skierowani do Modlina (Nowogeorgiewska), trzydzieści kilometrów stąd. Modlin to gigantyczna twierdza, u zbiegu Wisły i Narwi, czyli rodzaj dużej wioski dla ludności cywilnej i niezliczonych baraków, kazamat, fortów itp. dla wojska. Tam zostaliśmy zainstalowani w bardzo zniszczonych pomieszczeniach bez mebli, po rabunkach Rosjan, Szwabów i Żydów, jest nam z tym bardzo źle. Prawdopodobnie tam nie zostaniemy."

Francuska Misja Wojskowa cieszyła się w Polsce dużym szacunkiem i posiadała wpływy w sferach rządzących. Liczyła około czterystu oficerów, którzy - rozlokowani w różnych miejscach, między innymi w sztabach i uczelniach wojskowych - stosując znane sobie i sprawdzone z powodzeniem na frontach I wojny światowej francuskie wzorce, pomagali unowocześnić polską armię, a przede wszystkim szkolili młody korpus oficerski. Pobyt w Modlinie tak opisuje w liście do mamy.

Modlin, [Polska, pod Warszawą] 23 maja 1919
Najdroższa Mamo,
nadal nie dostaję od Ciebie żadnych wieści! Tutejsza poczta nie istnieje, jak zresztą wszystko inne. Dosłownie rzecz biorąc, wszystko trzeba stworzyć od podstaw. Rosjanie, od czasu, kiedy zaczęli okupować ten kraj, starannie powstrzymywali Polaków przed osiągnięciem czegokolwiek w handlu, przemyśle, administracji czy wojsku. Ci ludzie, których pozostawiono samym sobie, nie są w niczym dobrzy, lecz najgorsze jest to, że uważają się za wybitnych we wszystkim. Będziemy musieli włożyć wiele wysiłku w odbudowę ich państwa. Jednak jest to dla nas tak istotna sprawa, że warto dla niej zaryzykować. Warszawa jest miastem niczym się niewyróżniającym, bez charakteru, lecz mimo wszystko dość przyjemnym i ruchliwym, przepełnionym ludźmi bardziej lub mniej wystrojonymi - z Rosji, z Rusi Białej, z Litwy - których ziemie zajęli bolszewicy i którzy, pomimo nieszczęść, znajdują przyjemność w rozrywce.
Szlachetne warszawskie rodziny, których majątek ucierpiał wskutek niedawnych ustaw rolnych, wojny i przesadnego luksusu, pomagają im ze wszystkich sił i starają się ich naśladować. Wszyscy są zresztą bardzo uprzejmi i goszczą nas lepiej, niżbyśmy chcieli. Wszystko jest bardzo drogie - mniej więcej trzy razy droższe niż w Paryżu - a śmietanka towarzyska niczego sobie nie odmawia.
Miasto roi się od biedaków. Jest ich około 500 tysięcy. Zadajemy sobie pytanie, z czego ci ludzie żyją, biorąc pod uwagę to, że nie ma tutaj funkcjonujących fabryk, handlu ani nie prowadzi się prac budowlanych. W samym środku znajdują się ci niezliczeni znienawidzeni na śmierć (Żydzi) przez wszystkie klasy społeczne. Wzbogacili się oni na wojnie kosztem Rosjan, szkopów i Polaków. Przychylni rewolucji społecznej zgromadzili dużo pieniędzy w zamian za niegodziwe uczynki.
Nasi słuchacze przyjeżdżają 1 czerwca. Jesteśmy gotowi ich przyjąć.

Kapitan de Gaulle w szkole w Rembertowie.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
 

Kapitan de Gaulle wśród oficerów w Warszawie w 1920 r. (oznaczony kółkiem)

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

23 lipca 1919. Na odwrocie korespondencja francuskiego żołnierza do kuzynów we Francji - "Pamiątka ze święta zwycięstwa w Polsce w Nowym Dworze 23.07.1919 - Wasz kuzyn".

foto - Michel Jankiel Juress

źródło grafiki i opisu - https://fotopolska.eu

 

 

Ok. 1919. Pani przeglądająca rodzinny album w atelier M.J. Juressa w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1919. Modlin. Oficerowie w mundurach Polnische Wehrmacht/Polska Siła Zbrojna (naramienniki).

źródło grafiki i opisu - https://fotopolska.eu

 

 

 

29 grudnia 1919. Francuska karta polowa wysłana z Nowego Dworu Mazowieckiego do Francji. Ciekawe stemple formacyjne III Dywizji Armii Hallera działającej na Froncie Mazowieckim.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1919. Ćwiczenia rekrutów w Modlinie pod okiem amerykańskiego instruktora por. Tekerly.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

 

26 stycznia 1919 r. Odbywają się pierwsze na ziemiach polskich powszechne wybory do Sejmu Ustawodawczego na terenie ziem dawnego Królestwa Polskiego i Galicji. Posłem z listy nr 2 w okręgu wyborczym nr 17 (obejmującym powiaty: Mińsk-Mazowiecki, Radzymiński i prawa strona powiatu Warszawskiego) zostaje wybrany Julian Łabęda.


Urodził się 29 czerwca 1893 r. w Nowym Dworze w katolickiej rodzinie (rodzice: ojciec Roch, matka Maria z domu Affek) - zmarł 21 maja 1943 r. Uczęszczał do Szkoły Rzemieślniczej im. Szymona Konarskiego w Warszawie w latach 1907-1912. Odbył ponadto kursy ślusarskie na terenie zakładów Warszawskich. W 1918 r. rozpoczął pracę jako ślusarz-mechanik w Fabryce Przetworów Kartoflanych J. Górskiego i E. Morawskiego w Nowym Dworze. Był wiceprezesem Stowarzyszenia Robotników Chrześcijańskich i Chrześcijańskiego Związku Zawodowego Robotników Rolnych gdzie pełnił także funkcję sekretarza tego związku w okręgu Warszawa-Podmiejska oraz sekretarza Rady Nadzorczej Centrali Chrześcijańskich Stowarzyszeń Spożywczych. W Sejmie Ustawodawczym początkowo członek klubu Związku Ludowo-Narodowego, a następnie Narodowo Chrześcijańskiego Klubu Robotniczego gdzie pełnił funkcję sekretarza. Pracował jako poseł w komisjach: aprowizacyjnej, komunikacyjnej i wojskowej. Ponownie wybrany posłem w wyborach do Sejmu RP I kadencji jakie odbyły się w dniu 5 listopada 1922 r. (wybory do Senatu RP odbyły się w dniu 12 listopada 1922 r.) z listy nr 8 Chrześcijańskiego Związku Jedności Narodowej, który tworzyły: Związek Ludowo-Narodowy, Narodowo-Chrześcijańskie Stronnictwo Ludowe, Chrześcijańska Demokracja, Narodowa Organizacja Kobiet, Odrodzenie Gospodarcze w okręgu wyborczym nr 2 - Warszawa. Sejm tej kadencji został rozwiązany w dniu 27 listopada 1927 r. W Sejmie tej kadencji był posłem klubu Narodowo-Chrześcijańskiego Stronnictwa Pracy (1922-1925) i Klubu Polskiego Stronnictwa Chrześcijańskich Demokratów (1925-1927) gdzie pełnił funkcję gospodarza klubu. Był członkiem sejmowej komisji wojskowej. Aresztowany 21 maja 1943 r. wraz z żoną Łucją (ur. 22.08.1892 r. w Nowym Dworze) i córkami Haliną (ur 10.05.1920 r. w Nowym Dworze) i Eulalią/Elżbietą (ur. 22.08.1922 r. w Nowym Dworze) przez gestapo w Bugmünde (Nowym Dworze), pod zarzutem popełnienia przestępstw dewizowych i podejrzenia o przynależność do organizacji konspiracyjnej, zostają wywiezieni do Fortu III w Pomiechówku. W dniu 31 maja 1943 r. zostaje skazany przez Sąd Doraźny Rejencji Ciechanów i Okręgu Suwałki z siedzibą w Bugmünde na karę śmierci. Wyrok zostaje wykonany tego samego dnia. Żona i córki przebywają w Forcie III do 31 grudnia 1943 r. skąd zostają wywiezione do KL na Majdanku, a następnie 19 kwietnia 1944 r. do KL Ravensbrück.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

* Jolanta Załęczny "Powiat warszawski w latach II Rzeczypospolitej: życie społeczno-polityczne, gospodarcze i kulturalne", 2015.

 

 

 

1919. Wiece Związku robotników fachowych i niefachowych w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

3 maja 1919. odbyły się w Nowym Dworze pierwsze po odzyskaniu niepodległości tajne, powszechne wybory Rady Miejskiej w tym burmistrza, którym został Leon Janczewski. Wybór musiał być zatwierdzony przez Ministra Spraw Wewnętrznych jednak procedura z tym związana przedłużała się w związku ze zgłoszonymi protestami wyborczymi. W dniu 27 lipca 1919 r. w mieście odbyło się ogólne zebranie podczas, którego uczestniczący w nim mieszkańcy podpisali memoriał o bezwarunkowe zatwierdzenie wybranej Rady. Został on skierowany do posła Sejmu Ustawodawczego Juliana Łąbędy (mieszkańca Nowego Dworu), który wraz z innymi posłami Narodowo Chrześcijańskiego Klubu Robotniczego wystąpił w dniu 1 sierpnia 1919 r. z interpelacją poselską w tej sprawie do ówczesnego Ministra Spraw Wewnętrznych, którym był wówczas Stanisław Wojciechowski późniejszy prezydent Polski (1922 - 1926). Interpelacja została skierowana także przez Marszałka Sejmu Ustawodawczego Wojciecha Trąmpczyńskiego do Prezydenta Ministrów, którym był Ignacy Jan Paderewski.

 

 

 

1919. Wyniki kwesty "Na obronę Lwowa" w Nowym Dworze. Pieniądze zostały zebrane przez Związek Robotników Chrześcijańskich oraz podczas przedstawienia koła dramatycznego.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1920 r.



- w Nowym Dworze, a nie w Modlinie Twierdzy, w okresie "bitwy Warszawskiej" mieści się Główna Kwatera 5 Armii dowodzonej przez gen. Władysława Sikorskiego.

 

Władysław Sikorski pierwotnie planował urządzenie sztabu 5 armii w Ciechanowie, ale ponieważ już 9 sierpnia docierały tam patrole sowieckie, zdecydował o ulokowaniu kwatery głównej w rejonie Modlina i Nowego Dworu. W dniu 10 sierpnia dokonał wizytacji twierdzy Modlin, zdając sobie sprawę z jej znaczenia dla realizacji planów wojennych. Ostatecznie sztab został zlokalizowany w koszarach w Nowym Dworze. Tam właśnie przybyli gen. T. Rozwadowski oraz gen. M. Weygand i po naradzie podjęli decyzję o skupieniu się na obronie linii Wkry, powstrzymaniu przeciwnika i odrzuceniu go za Narew.

* Jolanta Załęczny "Powiat warszawski w latach II Rzeczypospolitej: życie społeczno-polityczne, gospodarcze i kulturalne", 2015.

 

 

W latach 1919-1920 w Modlinie i Nowym Dworze przebywały delegacje zagranicznych misji wojskowych (w 1920 r. w koszarach Baonu Elektro mieściła się siedziba Sztabu 5 Armii gen. Władysława Sikorskiego). O pobycie w twierdzy w 1919 r. w trakcie takiej misji kapitana Charlesa de Gaulla (przyszłego prezydenta Francji) pisałem dwukrotnie. Na zdjęciu trzej przedstawiciele zagranicznych misji wojskowych przy Parku im. gen. Hallera w Nowym Dworze.

foto - Michel Jankiel Juress (koloryzowane)

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1920. Kadeci Korpusu Kadetów Nr 2 w Modlinie z gen. dyw. Józefem de Latour.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1920. Na nowodworskim cmentarzu - poświęcenie pomnika Rudolfa Kreutziga (Dolcia). Drugi od lewej brat Rudolfa Władysław.

foto - Michel Jankiel Juress

[źródło opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1920. W porcie wojennym w Modlinie.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1920. Pracownicy fabryki fajansu i porcelany A. Winogradowa w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1920. W Nowym Dworze powstała i została zarejestrowana przy ul. Zakroczymskiej 36 firma "Rykla Gerszt" zajmująca się sprzedażą drobnej galanterii i konfekcji.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

Luty 1920. Śmierć niedźwiedzicy czyli charakter polskiego kmiotka.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1920. Inwazja bolszewicka a żydzi.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

Na początku sierpnia 1920 roku w związku z trwającymi działaniami wojennymi rozpoczął się proces wysiedlania Żydów z rejonu wokół twierdzy Modlin i Nowego Dworu. Opuszczone przez nich domy były grabione przez okoliczną ludność lub zajmowane przez wojsko. Do podobnych incydentów dochodziło w Zakroczymiu i Falenicy. Działania te wywołały protesty żydowskich posłów, wobec czego Minister Spraw Wojskowych gen. Kazimierz Sosnkowski wydał rozkaz, na mocy którego miano surowo karać za wszelkie antyżydowskie ekscesy. Pod naciskiem kół nacjonalistycznych, na rozkaz gen. Sosnkowskiego, dokonano aresztowania dużej grupy wojskowych pochodzenia żydowskiego (około 1 tysiąca, wśród których dominowali oficerowie) i osadzenie ich w obozie dla internowanych w Jabłonnie. Na podstawie rozkazu z 16 lub 17 sierpnia 1920 roku wydzielono tam baraki dla kilku tysięcy poborowych i ochotników (byli to uczniowie i studenci) oraz żołnierzy i oficerów. Żydowscy internowani pozostawali pod strażą oddziałów złożonych z żołnierzy pochodzących z Poznańskiego, których już wcześniej podejrzewano o antyżydowskie nastroje. Obóz został zlikwidowany 10 września 1920 roku. Jego rozwiązania bardzo ostro domagała się prasa żydowska.

* Jolanta Załęczny "Powiat warszawski w latach II Rzeczypospolitej: życie społeczno-polityczne, gospodarcze i kulturalne", 2015.

 

 

 

29 grudnia 1920. Pocztówka z Nowego Dworu, publikacja karty pocztowej 1919.

foto - Michel Jankiel Juress

 

 

 

1920. Pocztówka fotograficzna, Nowy Dwór Rynek.

foto - Michel Jankiel Juress

 

 

 

20.02.1920. Pocztówka z Nowego Dworu do Nowego Jorku.

foto - Michel Jankiel Juress

 

 

1920 r. Trzej żołnierze w atelier zakładu fotograficznego M. J. Juressa.

foto - Michel Jankiel Juress

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1921 r.

 



- w Nowym Dworze mieszka 7.829 osób w tym 3916 pochodzenia żydowskiego (50%). Przemysł reprezentowany jest przez: fabryki fajansu i krochmalu, browar, 3 młyny, 3 tartaki. Funkcjonuje około 270 sklepów. Rzemiosło nominalnie reprezentują cechy: bednarzy, stelmachów, kowali. Duża liczba rzemieślników znajduje pracę w warsztatach fortecznych i stoczni rzecznej. Instytucją organizującą życie ekonomiczne i kulturalne jest oddział Centralnych Chrześcijańskich Związków Zawodowych łączący 6 związków: metalowców, budowlany, chemiczny, drzewny, pracowników szpitalnych, niewykwalifikowanych. Do związków tych należą masowo rzemieślnicy. Oddział utrzymuje czytelnię, biuro pośrednictwa pracy, kasę chorych, kasę strajkową. Pod jej egidą jej znajduje się kooperatywa spożywcza.

20.IX. - postanowieniem wojewody warszawskiego zarejestrowane zostało w Nowym Dworze stowarzyszenie pod nazwą "Żydowska Biblioteka Ludowa "Szolem Alejchem".

8.XI. - postanowieniem wojewody warszawskiego zarejestrowane zostało w Nowym Dworze stowarzyszenie pod nazwą: "Związek Rzemieślników Żydów w Nowym Dworze.

 

1921. Rozważania o zmianie w 1834 r. nazwy twierdzy Modlin na Nowogeorgiewsk.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1921. O rzemiośle w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1921. Wykryto organizację bandycką działającą w Nowym Dworze i okolicach.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1921. Wykaz osiedli o charakterze miejskim z liczbą mieszkańców.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1921. Parafia Nowy Dwór zostaje odłączona od dekanatu warszawskiego i przyłączona do dekanatu praskiego.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1921. Okradzenie szpitala w Nowym Dworze przez marynarzy.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1921. Zdjęcie kadry oficerskiej Szkoły Podoficerskiej Batalionu Elektrotechnicznego w Nowym Dworze. W środku oficer zagranicznej misji wojskowej (prawdopodobnie angielskiej).

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1921. Spór pomiędzy nauczycielami a burmistrzem Nowego Dworu o opał dla szkół i dla nich.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1922 r.



3.I. - postanowieniem wojewody warszawskiego zarejestrowane zostało w Nowym Dworze stowarzyszenie pod nazwą: "Nowodworskie żydowskie stowarzyszenie muzyczno-literackie "Hazomir" (Słowik)".

 

1922. Aresztowanie "jaczejki" bolszewickiej w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1922. Nieprawdopodobna historia w Wólce Górskiej - w XX w. ludzie wierzą w zaczarowane ubranie.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1922. Potajemna gorzelnia w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1922. W bitwie w Nowym Dworze udział wzięła marynarka, piechota, żandarmeria i cywile.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1922. Zarzuty niegospodarności skierowane w stronę Rady Miejskiej przez obywateli i odpowiedź burmistrza miasta Janczewskiego.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1922. Mieszkańcy Nowego Dworu oburzeni na porządki w ministerstwie oświaty.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1922. Magistrat Nowego Dworu oferuje do sprzedaży plac pusty piaszczysty pod budowę zakładów przemysłowych.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1922. Nowodworski poseł Julian Łabęda przeciw obchodom 1 Maja.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

Posłem na Sejm RP z Nowego Dworu był Julian Łabęda, informacja o wynikach wyborów do Sejmu w dniu 5 listopada 1922.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

PROBLEMATYCZNA BOCZNICA

Kiedy powstawały tartaki nad Narwią o kolei w Nowym Dworze jeszcze nie było mowy. W momencie gdy  budowano, tory od rzeki dzieliła spora odległość. Właścicielom nadrzecznych przedsiębiorstw nie było to na rękę. Kolej dawała nadzieję na większe zarobki.

Całkiem możliwe, że prośby o utworzenie bocznicy kolejowej wędrowały z Nowego Dworu do odpowiednich władz już w czasie, gdy miasto leżało jeszcze w zaborze rosyjskim. Wiadomo, że budowa niosłaby za sobą pewne problemy. Otóż grunty, na których miała powstać należały nie tylko do kolei i właścicieli zainteresowanych nią zakładów, ale również do miasta i do okolicznych rolników. Problem "upadł" w momencie wybuchu I wojny. W 1915 r. nasze tereny znalazły się pod okupacją niemiecką, a nowa władza, bez oglądania się na właścicieli poszczególnych gruntów, zarządziła rozpoczęcie budowy.

Prawie dwukilometrowa bocznica kolejowa została oddana do użytku we wrześniu 1916 r. Funkcjonowała spokojnie do momentu odzyskania przez Polskę niepodległości, może nawet nieco dłużej. Jednak przed 1922 r. rolnicy "zwrócili się do ministerium kolei żelaznych z żądaniem rozebrania bocznicy z ich gruntów, na co dyrekcja warszawska wyraziła zgodę i tylko odwołanie się wówczas ze strony petentów do ministerium wstrzymało wykonanie tej decyzji". Odwołującymi się petentami byli wówczas nie tylko właściciele przedwojennych przedsiębiorstw, ale także nowa spółka Zakłady Przemysłowo Budowlane "Westrich", w skład której wchodziły tartak, stolarnia i elektrownia. Na decyzję o odwołaniu rozbiórki wpływał fakt, że wszystkie nadrzeczne przedsiębiorstwa zatrudniały łącznie około 300 osób. W sytuacji, gdy w Nowym Dworze mieszkało około 8 000 osób wydawać by się mogło, że to niewiele, pamiętajmy jednak, że większość z zatrudnionych robotników miała na utrzymaniu rodziny, a te były zazwyczaj liczne. Przy zamknięciu tych przedsiębiorstw lub redukcji zatrudnienia realnie możliwość utrzymania traciło nie 300, ale około 1 000 - 2 000 osób.

Rolnicy oczywiście odwołali się od wspomnianej decyzji i zaczęły się negocjacje. Do polubownej zgody nie doszło, ponieważ jak pisano: włościanie "postawili absurdalne warunki". Nie wiemy, czym one były, być może propozycją poprowadzenia linii kolejki inną, dłuższą trasą lub co bardzo prawdopodobne, rolnicy zażądali opłat za korzystanie z ich terenów albo odszkodowania za ziemię w takich kwotach, które były nie do przyjęcia. Zdesperowani przedsiębiorcy zwrócili się do ministerstwa kolei z propozycją wykupu ziemi pod bocznicą. Teoretycznie teren miał być wykupiony przez instytucję państwową, co ułatwiłoby negocjacje z rolnikami. Praktycznie pieniądze na zakup gruntów mieli wyłożyć nowodworscy przedsiębiorcy, po czym przekazać nowo nabyty teren na własność Państwa. Zobowiązanie nowodworzan zostało potwierdzone notarialnie. Propozycję poparły władze miasta i wszystkie funkcjonujące w Nowym Dworze związki zawodowe.

Zdawać by się mogło, że znaleziono rozwiązanie problemu: rolnicy otrzymują zapłatę za ziemię, Skarb Państwa nie wydaje ani grosza, a zyskuje nowe tereny, przedsiębiorcy mają potrzebną im linię kolejową, a robotnicy stałą pracę. Nic bardziej mylnego. 20.06.1922 r. ministerstwo podjęło decyzję, że ruch na bocznicy zostaje wstrzymany, a tory idą do rozbiórki. Ponieważ nikt z miejscowych nie podjął się wyżej wymienionych prac, a związki zawodowe pilnowały, by nie było łamistrajków, sprowadzono robotników z Warszawy. Nie demontowano torów na całej ich długości, a jedynie sporne odcinki, leżące na terenach protestujących rolników, co i tak uniemożliwiło korzystanie z tej linii.

Nie wiemy, jak rozwiązano ten konflikt. Bocznica kolejowa wiodąca nad Narew istniała i była wykorzystywana przez cały okres międzywojenny, nawet dziś widać gdzieniegdzie jej ślady. Nie oznacza to, że jej przebieg pokrywał się z tym, który powstał w 1916 r. Być może rolnicy wymusili przesunięcie torów, być może otrzymali takie odszkodowania, że wycofali swoje zastrzeżenia, być może ktoś w ministerstwie "poszedł po rozum do głowy" i ostatecznie przyjął propozycję nowodworskich przedsiębiorców, a może zadziałał koronny argument - łapówka.

* Maria Możdżyńska - (Nie)legendy nowodworskie po raz drugi, 2024.

 


1916


1924


1934


1957

 

 

Z endecją związane było Polskie Stronnictwo Chrześcijańskiej Demokracji. Zarząd okręgowy tej partii został zorganizowany w Nowym Dworze, działaczem był poseł Julian Łabęda, który pojawiał się na wiecach organizowanych na terenie powiatu warszawskiego przez działaczy endecji.

* Jolanta Załęczny "Powiat warszawski w latach II Rzeczypospolitej: życie społeczno-polityczne, gospodarcze i kulturalne", 2015.

 

Jest takie polskie przysłowie "kowal zawinił, Cygana powiesili". Latem 1922 r. znalazło ono swoje potwierdzenie w pociągu jadącym z Warszawy przez Mławę do Gdańska.

Pociąg ze stolicy wyruszył o czasie, pani Ada K., pasażerka pierwszej klasy zajęła swoje miejsce i do Nowego Dworu dotarła bez przeszkód. Podczas postoju w naszym mieście do przedziału wszedł konduktor i poinformował pasażerów o tym, że w pociągu zauważył podejrzane osoby.

Jak twierdzą znawcy, w pierwszych latach po odzyskaniu przez Polskę niepodległości nasz kraj przypominał nieco dziki zachód. Sporo było niezarejestrowanej broni i różnego rodzaju przestępstwa były wręcz codziennością, napady na pociągi również.

Jadący zostali poinformowani o zagrożeniu, ale konduktor chyba nic innego nie zrobił, bowiem krótko po jego wyjściu okazało się, że ostrzeżenia nie były bezpodstawne. Pomiędzy Nowym Dworem a Nasielskiem do przedziału "wpadło dwóch drabów z rewolwerami w ręku". Sterroryzowali pasażerów i zabrali im pieniądze. Pani Ada straciła dodatkowo biżuterię i okazałą walizę. Napastnicy wyskoczyli w biegu i zniknęli. Zdesperowana pani K. natychmiast pociągnęła za hamulec bezpieczeństwa.

Zdawać by się mogło, że pasażerowie i obsługa pociągu przeszukają najbliższą okolicę lub zawiadomią policję. Nic takiego się nie stało. Nie wiemy, czy rabusie zostali odnalezieni i ujęci. Wiadomo natomiast, że ukarana została Ada K. Zdziwiona sprawczyni zatrzymania pociągu usłyszała od konduktora reprymendę, gdyż: "Pociąg wolno zatrzymać tylko wówczas, o ile bandyta znajduje się w pociągu". Spisano też protokół, w którym została oskarżona o bezpodstawne użycie hamulca bezpieczeństwa. Pani Ada zakończyła podróż bez pieniędzy, biżuterii, bagażu i z mandatem do zapłacenia.

* Maria Możdżyńska - (Nie)legendy nowodworskie po raz drugi, 2024.

 

 

 

Gazeta Poranna 2 Grosze, nr 55. 1922.

 

 

Kurjer Polski, nr 206. 1922.

 

 

 

1923 r.

 



5.III. - postanowieniem wojewody warszawskiego zarejestrowane zostało stowarzyszenie pod nazwą: "Stowarzyszenie Właścicieli Nieruchomości m. Nowego Dworu pow. Warszawskiego".

1.V. - Ognisko Związku Polskiego Nauczycielstwa Szkół Powszechnych liczy 13 członków: Mieczysław Ciesielski, przewodniczący; Aleksandra Sobolewska, sekretarz; Rudolf Rase, skarbnik oraz członkowie: Amela Krotowicz, Czesław Przedwiecki, Romuald Kozierowski, Leonard Traczyk, Eugeniusz Ciesielski, Józef Zajączkowski, Aleksander Kwiatkowski, Jadwiga Przedwiecka, Jadwiga Penszko, Wanda Chydybina, Maria Grosowa i Władysława Kuczkowska. Każdy z członków otrzymuje w ramach składki członkowskiej prenumeratę "Głosu Nauczycielskiego".

- do Nowego Dworu przeprowadza się rodzina Sołdków. Stanisław Sołdek wraz z ojcem rozpoczynają pracę w stoczni rzecznej. Tu uzyskuje dyplom czeladniczy. W okresie okupacji hitlerowskiej rodzina przeprowadza się do Płocka, a po wojnie do Gdańska. Jego nazwiskiem nazwano pierwszy zwodowany po wojnie w 1948 r. w stoczni Gdańskiej statek - rudowęglowiec "Sołdek".

 

 

1923. W Nowym Dworze Ziemi Warszawskiej działają Zakłady Przemysłowo-Budowlane "Westrich" S.A.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1923. Teatr "Reduta" w Modlinie.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1923. Juliusz Osterwa i Mieczysław Limanowski z Teatrem Reduta na wycieczce w Modlinie.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1923. Płk. Edward Malewicz Komendant Obozu Warownego Modlin w "Sali Białej" kasyna oficerskiego z oficerami i kadetami Korpusu Kadetów Nr 2.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1923. Wymuszenie "mostowego" na moście na Narwi w Modlinie.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1923. Do rejestru spółdzielni wpisana została "Spółdzielnia Spożywcza Robotników Chrześcijańskich 'Jedność' w Nowym Dworze z odpowiedzialnością udziałami".

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

 

1923. Do rejestru spółdzielni wpisano "Ewangelicką Spółdzielnię Kredytową z nieograniczoną odpowiedzialnością w Nowym Dworze". Została skreślona z rejestru w 1934 r. w związku z likwidacją.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1923. Wypis z sądu w Warszawie dotyczący zarejestrowania Spółdzielni Nowodworzanka.

źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

 

Fragment statutu Spółdzielni Nowodworzanka.

źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

 

 

 

1 lutego 1923. Pogrzeb Leona Grabmana, polityka socjalistycznego "Bundu". Ulica Zakroczymska, widok na park.

 

 

Założycielem młodzieżowej organizacji Bundu w Nowym Dworze pod nazwą "Tsukunft” (Cukunft lub Zukunft) w Nowym Dworze był Leon Grabman.

Urodzony w Płocku w 1897 r. Jako dziecko przyjechał do Nowego Dworu z rodzicami. Po ukończeniu szkoły średniej wstąpił na Uniwersytet Warszawski jako student wydziału lekarskiego i działał tam w ruchu studenckim. Tam znalazł się w kręgach studenckich "Tsukunft" gdzie poznał przywódców tego ruchu Natana Safrona i Leona Olera stając się ich bliskim przyjacielem. Z młodzieńczym zapałem włączył się do powstania Bundu i jego młodzieżowego ruchu w Nowym Dworze. Był jednym z założycieli rady robotniczej w Nowym Dworze. Był jednym z prelegentów na spotkaniu robotników żydowskich i polskich, które odbyło się w 1918 roku (w mieszkaniu Rabinowicza). Swoją aktywnością społeczną Leon Grabman zaczął stwarzać zagrożenie dla prawicowych elementów w mieście, a przedstawiciele władz miejskich patrzyli na niego z podejrzliwością. Wkrótce został aresztowany i wysłany do obozu Dembie pod Krakowem. Tam zachorował i wrócił do domu wyniszczony fizycznie, ale kontynuował swoją pracę polityczną, dopóki choroba go nie pokonała. Zmarł w dniu 19 stycznia 1923 r. w Nowym Dworze i został pochowany na miejscowym kirkucie. Na macewie (nagrobku) rodzice umieścili napis: "Nasz syn Leybush Bar Shmuel Grabman, zmarł w wieku 26 lat".

 

 

Odnaleziony na kirkucie fragment macewy Leona Grabmana.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1923. Rezerwiści 1 Pułku Saperów z Modlina.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1923. W pociągu na trasie Nowy Dwór - Jabłonna skradziono pasażerowi 10 mln. marek gotówką.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

Gazeta Poranna 2 Grosze nr 82. 1923.

 

 

 

1924 r.

 



21.1. - Komitet strajkowy oddziału Związku Zawodowego Robotników Przemysłu Odzieżowego w Polsce przystąpił do rozmów ze Związkiem Rzemieślników.

31.III . - na skutek ruszenia lodów na Narwi, Nowy Dwór po raz kolejny zostaje zalany, "aż po pierwszą kondygnację wieży kościelnej". Komunikacja kolejowa zostaje wstrzymana.

23.V. - postanowieniem wojewody warszawskiego zarejestrowane zostało stowarzyszenie pod nazwą: "Nowo-Dworskie Towarzystwo Wioślarskie".

 

1924. Nowy Dwór pod wodą - ok. 2000 ludzi zostało bez dachu nad głową.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1924. Powódź w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1924. "Nowy Dwór jest jeszcze półwyspem - może stać się wyspą".

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1924. Powódź. Plac Solny.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

Powodzie w Nowym Dworze i okolicach nie były czymś wyjątkowym. Możemy powiedzieć, że wpisywały się w kalendarz wydarzeń dość regularnie: wczesną wiosną, gdy topniały śniegi i latem, podczas tzw. świętojańskich opadów. Były to sytuacje tak pospolite, że najczęściej przechodziły niezauważone przez media. Inaczej działo się przy większych wylewach, wówczas dzięki ówczesnej prasie powstawała swego rodzaju kronika katastrofy. Tak stało się w 1924 r., ale ówczesna powódź, chociaż zaczęła się "normalnie", miała nieoczekiwany finał.

W marcu 1924 r. oznaki powodzi były nieomylne, ostra zima zaczęła ustępować, wysokie wody Wisły niosły masę kry, z wyjątkowo grubej w tym roku powłoki lodowej. Wojewoda warszawski nakazał rozpoczęcie działań zabezpieczających. W Nowym Dworze policja, wojsko i mieszkańcy zaczęli budować tamy mające zabezpieczyć miasto. Jak zwykle w takich wypadkach woda uderzyła nie tam, gdzie jej oczekiwano i mimo prób przeciwdziałania do powodzi doszło.

27 marca Wisła przerwała wały pod Młocinami w Warszawie. W Nowym Dworze zarządzono ewakuację. Jednak mieszkańcy zagrożonych ulic, wyprowadzani przez policję, po kilku godzinach, mimo zakazu, wracali do swoich domów.

28 marca woda zalała szosę Warszawa - Modlin. Na dwunastym kilometrze od stolicy powstała baza skupiająca samochody policyjne i wojskowe, wozy pogotowia ratunkowego, pontony i łodzie dostarczone przez armię. Pod wodą znalazły się: Dąbrowa, Łomianki Dolne i Górne, Kiełpin, Kępa i Łużyce. W tych ostatnich miejscowościach woda sięgała strychów. Fala przyszła tak nagle, że mnóstwo ludzi nie zdołało uciec. Pod Rajszewem i Suchocinem na Wiśle utworzyły się potężne zatory lodowe. Spiętrzone dodatkowo wody całkowicie

zalały Rajszewo, przewidywano, że Wisła zmieni w tym miejscu koryto i wieś zniknie pod wodą na stałe. Do wielu miejsc, ze względu na gęstość kry nie można było dopłynąć, nie wiadomo było, co się dzieje z mieszkańcami zalanych obszarów. Przewidywano znaczną liczbę ofiar w ludziach. Wisła wdarła się również do Nowego Dworu niosąc zwały kry, porwane drzewa, fragmenty zabudowań, martwe zwierzęta. Wczesnym popołudniem saperzy wysadzili zator, który utworzył się przy ujściu Narwi do Wisły i woda powolutku zaczęła opadać. Nadzieje na ustabilizowanie sytuacji były jednak płonne, wieczorem poziom wody znów wzrósł, by nocą ponownie nieznacznie opaść.

29 marca zmniejszyła się gęstość płynącej kry, co umożliwiło podjęcie akcji ratunkowej. Utrudniały ją nowo utworzone i niewidoczne mielizny. Duży ponton, którym przewożono wychowanków z zalanego chotomowskiego domu dziecka osiadł na ławicy piasku. Wysłane na pomoc cztery łodzie nie powróciły do północy. Przypuszczano, że natrafiły na inną krytyczną sytuację, i że dzieci będą musiały poczekać na mieliźnie do rana. Na wodę spuszczono łodzie motorowe i małe parostatki, co miało przyspieszyć ewakuację. Po południu puścił zator pod Rajszewem. Woda zaczęła opadać i można było dotrzeć do niedostępnych wcześniej miejscowości. Sytuacja w Nowym Dworze określana była tego dnia jako krytyczna, a położenie osób zamieszkałych wokół ujścia Narwi jako coraz gorsze. Powódź zalała rynek [skwer abp Dobrogosta] i tor kolejowy. Ostatni pociąg stanął na trasie i tak pozostał. Zalana została część elektrowni, mimo to na ulicach było jeszcze światło. Pod wodą były ulice: Górska [Bohaterów Modlina], Graniczna [Zdobywców Kosmosu], Zatylna, Prosta [Lotników], Kościuszki, Szkolna [Przejazd], Przyrynek Magistracki [Magistracka]. Inna relacja z tego dnia mówiła: "Ulice niżej położone, zalane do wysokości okien domów, na miejscach wyższych - woda po kostki". W momencie nadejścia kulminacyjnej fali woda dochodzi do dachów domów, a w najpłytszych miejscach ma około 10 cm.

Alarmowano, że mieszkańcy żyją resztkami zapasów i jeżeli nie dotrze pomoc żywnościowa, w mieście zacznie się głód. Ofiar w ludziach prawdopodobnie nie było dzięki ofiarnej akcji ratowniczej prowadzonej przez batalion maszynowy [z koszar przy ul. Paderewskiego] i Związek Wioślarzy z fabryki "Westrich" [przy Sukiennej]. Trwała akcja ratownicza koordynowana przez komendanta Twierdzy pułkownika Malewicza. 

Dwa pociągi, jeden z Jabłonny, drugi z Warszawy przywoziły deski i piasek. Zapewne komentowano przy tym postawę współwłaściciela jednego z nowodworskich tartaków Fuscha, który odmówił wydania desek jakie miał na składzie, ale i tak swojej własności nie zatrzymał. Do tartaku wdarła się woda i deski odpłynęły. Rozpoczęto sypanie wałów.

Komunikacja między Modlinem i Nowym Dworem została przerwana. Do Kazunia nie można było dotrzeć. Dochodziły informacje, iż w tej wsi zawaliło się kilka budynków i mogą być ofiary w ludziach. Około osiemnastej zator lodowy przy ujściu Narwi ruszył, ale wody nadal przybierały. W godzinach wieczornych PCK wysłało z Warszawy pomoc żywnościową: do Nowego Dworu - kolacje i 500 kg chleba, do Rajszewa -400 obiadów i 400 kg chleba.

30 marca nawiedzone powodzią okolice Rajszewa wizytuje prezes Czerwonego Krzyża generał J. Haller. Organizacja przy pomocy wojska wysyła poszkodowanym odzież i żywność. Pod wodą pozostają: Nowodwory, Dąbrówka, Winnica, Jabłonna folwark, Chotomów i inne wsie na prawym brzegu Wisły. Organizowana jest pomoc dla kilkudziesięciu osób z Łomianek, których ponton ugrzązł na płytkim trzęsawisku, uniemożliwiając dalszą ewakuację. Przywrócona zostaje komunikacja kolejowa Warszawa - Modlin i utrzymana kołowa Warszawa - Nowy Dwór. Zalana zostaje kuźnia wojskowa w Pomiechówku.

Woda stopniowo opadała. Liczono straty i jak zwykle w takich okolicznościach wyciągano wnioski. Zastanawiano się, czy podjęte działania były wystarczające. W Nowym Dworze prawdopodobnie dyskutowano o konieczności budowy stałych zabezpieczeń. W czasach względnego szacunku dla własności prywatnej wiązało się to z wypłaceniem odszkodowań dla tych mieszkańców, których zabudowania miałyby zniknąć pod planowanym wałem, a na takie wydatki miasto nie miało funduszy. Pozostawało więc czekać do następnej powodzi z wiarą, że tym razem będzie mniejsza.

Woda opadła, ale tak jak powiedzieliśmy, ta powódź miała nieoczekiwany skutek. Kwestia akcji ratunkowej została zgłoszona jako nagła w sejmie RP Zgłosił ją poseł Żydowskiego Stronnictwa Ludowego Noach Pryłucki. Był on osobą znaną z zaangażowania społecznego, pomocy potrzebującym i walki o równouprawnienie Żydów. Jego wystąpienia parlamentarne cieszyły się dużą popularnością, były inteligentne, zazwyczaj dowcipne i skuteczne. Tym razem oskarżył on nowodworską policję i wojsko, biorące udział w akcji ratunkowej podczas powodzi, o znęcanie się nad społecznością tutejszych Żydów oraz zmuszanie ich do wykonywania ciężkich prac fizycznych. Jego mowa opierała się na takich wypowiedziach jak ta: "wypuszczono na miasto saperów, którzy w nocy wdzierali się do mieszkań, wyciągali z łóżek mieszkańców, w tym starców i dzieci i zmuszali ich do pracy przy sypaniu wałów z piasku i przy budowie grobli. ... Przetrzymywano ich po 10 -12 godzin bez jedzenia i niemiłosiernie bito. Jest kilkadziesiąt osób pobitych przez policję i żołnierzy". Jednym z poszkodowanych miał być radny nowodworski Icek Rudowski, który ujął się za prześladowanymi rodakami. Został on oskarżony o przeszkadzanie w akcji ratunkowej i aresztowany. Sędzia pokoju, którym był w tym momencie aptekarz Bolesław Konarski, nie przyjął poręczeń słownych i zażądał kaucji za wypuszczenie radnego. Rudowski wyszedł z "brudnego i wilgotnego" aresztu po dwóch dniach, bo dopiero wtedy udało się zebrać 1 miliard marek, czyli wspomnianą kaucję.

Pryłucki twierdził, że był podczas powodzi w Nowym Dworze i ma notatki dotyczące około czterdziestu napaści wojska i policji na ludność żydowską. Czy naprawdę był w naszym mieście? Nic wiemy. Nic znamy też motywów jego wystąpienia. Dość dziwnym jest bowiem fakt, iż zainteresował się właśnie Nowym Dworem. Jako przywódca Żydowskiego Stronnictwa Ludowego z nowodworzanami żydowskiego pochodzenia miał raczej niewiele wspólnego. Jego partii nie było "po drodze" ani z syjonistami, ani z socjalistami i komunistami, a te opcje dominowały wśród żydowskich obywateli Nowego Dworu.

W odpowiedzi głos zabrał Julian Łabęda, poseł z ramienia Chrześcijańskiej Demokracji. Przemawiał nie tylko jako poseł, ale również jako nowodworzanin - osoba, która akcję ratunkową widziała na własne oczy. Twierdził on, że przez 8 dni wojsko i policja dniem i nocą budowały tamy, by uchronić miasto przed zalaniem. Do robót dołączyli się ochotnicy pod przewodem wspomnianego Bolesława Konarskiego. Według Łabędy, nie było wśród nich Żydów, którzy wręcz odmówili przystąpienia do pracy.

Nowodworski poseł może nie tak pięknie i kwieciście jak Pryłucki, ale dobitnie podkreślał, że chodziło o ratowanie dobytku wszystkich mieszkańców, a w ówczesnym mieście Żydzi stanowili około 50%. Jak twierdził Łabęda, niechętnych rzeczywiście zmuszono do sypania wałów, ale dopiero wówczas, gdy sytuacja stała się krytyczna. Podkreślał również, że oskarżenia o prześladowania są fałszywe. Argumenty Juliana Łabędy przeważyły i sejm wniosek Pryłuckiego odrzucił. Pikanterii sprawie dodaje fakt, iż w odrzuconym wniosku znalazły się najprawdopodobniej prawdziwe stwierdzenia. Już 31.03.1924 r., a więc jeszcze podczas trwania powodzi Stanisław Mierzwiński pisał: "Wały ochronne sypie ludność, przemocą zebrana. Opornych niewielu. Jest za to dość 'chorych na serce', którzy po krótkich rozmowach z żołnierzami, wolą chwycić za łopaty, niż ... ale mniejsza z tem". Nie wiemy, co autor ukrył pod trzema kropkami, ale raczej nie była to grzeczna prośba.

* Maria Możdżyńska - (Nie)legendy nowodworskie po raz drugi, 2024.

 

 

1924. W Nowym Dworze policja schwytała rekordowego fałszerza dokumentów i oszusta.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1924. Zamach na prochownię w Modlinie.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1924. Jeden gest i mięso jest. Co wykazała rewizja w rezydencji najpoważniejszego kupca mięsnego w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1924. O budowie i budowniczych portu wojennego w Modlinie.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1924. Olbrzymia malwersacja w Modlinie.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1924. Tajemniczy napad nocny na twierdzę modlińską.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

Modlin, Cytadela, Brama Kadetów, lata 20.

źródło grafiki i opisu - Twierdza Modlin / Fortress Modlin

 

 

 

Mapa topograficzna okolic Warszawy, 1924.

 

 

 

1924. Plan rzeki Wisły na odcinku Jabłonna - Kazuń.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1925 r.
 


8.I. - postanowieniem wojewody warszawskiego zarejestrowane zostało stowarzyszenie pod nazwą: "koło Młodzieży w Okuninie".

- burmistrz miasta używa pieczęci z herbem rodu Poniatowskich "Ciołek".

- powstaje "Browar Nowodworski" Sp. z. o.o. przekształcony następnie w "Nowodworski Browar Udziałowy" sp. z o.o.

26.X. - Mieczysław Ciesielski zostaje wybrany delegatem ogniska w Nowym Dworze na VII Zjazd Delegatów Związku Polskiego Nauczycielstwa Szkół Powszechnych Oddziału Powiatu Warszawskiego.

 

 

Instytucje sądowe w powiecie warszawskim w 1925 roku

Nazwa sądu - Sąd Pokoju w Nowym Dworze
Sędzia pokoju - Mikołaj Helferich
Sekretarz - Karol Tuszyński
Rejon kompetencji - gminy: Pomiechowo, Góra, Zakroczym, miasto Nowy Dwór i Zakroczym.



Nazwa sądu - II Rewir

Donat Żochowski - sędzia śledczy
Rejon kompetencji - gminy: Blizne, Ożarów, Skorosze, Nowo-Iwiczna, Falenty, Jeziorna, Wilanów, Karczew, Cząstków, Góra, Młociny, Pomiechowo, Zaborów, Skolimów, Konstancin, miasto Pruszków, Piaseczno, Nowy Dwór i Zakroczym.

 

- Rewir podprokuratorski Sądu Okręgowego

- Mieczysław Goldstein - prokurator

Rejon kompetencji - Bródno, Jabłonna, Marki, Okuniew, Nieporęt, Wawer, Wiązowna, Zagóżdż, Blizne, Ożarów, Skorosze, Nowo-Iwiczna, Falenty, Jeziorna, Wilanów, Karczew, Cząstków, Góra, Młociny, Pomiechowo, Zaborów, Skolimów, Konstancin, miasto Otwock, Pruszków, Piaseczno, Nowy Dwór i Zakroczym.

 

- I rewir egzekucyjny

- Mieczysław Święcicki - komornik

Rejon kompetencji - Jabłonna, Nieporęt, Pomiechowo, Góra, Zakroczym, Karczew, Wiązowna, Zagóżdż, miasto Otwock, Nowy Dwór i Zakroczym.

 

* Jolanta Załęczny "Powiat warszawski w latach II Rzeczypospolitej: życie społeczno-polityczne, gospodarcze i kulturalne", 2015.

 

 

 

1925. Krwawe awantury załóg monitorów rzecznych w Nowym Dworze.

 

 

1925. Dzikie zabawy w Nowym Dworze

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1925 r. Sąd pokoju w Nowym Dworze skazał mieszkańca twierdzy Modlin za zawyżanie cen sprzedaży wędlin i bułek.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1925. Flotylla w drodze do stoczni rzecznej. Widoczne od prawej: statek uzbrojony (holownik tylnokołowy) "Neptun" z armatą 47 mm Hotchkiss wz. 85 i ciężkim karabinem maszynowym Maxim wz. 1908, kuter uzbrojony z ckm Maxim wz. 1908 i motorówka łącznikowa. W tle cytadela Twierdzy Modlin z Wieżą Białą.

[źródło grafiki - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1925. Pochylnia w stoczni Modlin.
Widok ogólny stoczni od strony rzeki. Na pochylni widoczne statki parowe - z lewej holownik tylnokołowy "Neptun", nad nim statek bocznokołowy "Elżbieta" (nazwa tymczasowa), nad nim statek "Stanisław" (tzw. krakowski), pośrodku prom czołowy "Saper" Baonu Mostowego Saperów, nad nim holownik tylnokołowy "Smolka", nad nim komin statku "Stanisław Konarski", na lewo od niego tambor statku "Czartoryski". Z prawej na kozłach dwie budowane barki. W oddali z lewej budynki Centralnych Warsztatów Marynarki Wojennej, pośrodku budowane hale stoczniowe.

 

 

 

1925. Załoga monitora rzecznego ORP "Horodyszcze" czyści kadłub statku na pochylni w porcie w Modlinie.

foto - Michel Jankiel Juress

źródło grafiki i opisu - https://fotopolska.eu

 

 

 

1925. Mętne dzieje pewnej pieczęci sądowej "Sąd pokoju w Nowym Dworze" i "Sędzia pokoju".

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1925. Nowy Dwór ma swoją lecznicę otwartą staraniem sejmiku.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1925. To rok powstania piekarni Antoniego Nowakowskiego w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1925. "Wykrycie zbrodni" w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1925. Ogłoszenia prasowe firm nowodworskich.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1925. Reklama wyrobów Towarzystwa Akcyjnego Fabryki Przetworów Kartoflanych P. Górski i E. Mórawski "Nowy Dwór".

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1925 r. Polisa ubezpieczeniowa od ognia Towarzystwa Akcyjnego Fabryki Przetworów Kartoflanych "Nowy Dwór" P. Górski i E. Mórawski budynków fabrycznych i przyfabrycznych znajdujących się w Okuninie, gminy Góra.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1925. Skorowidz miejscowości Rzeczypospolitej Polskiej opracowany na podstawie wyników Pierwszego Powszechnego Spisu Ludności z dn. 30 września 1921 r. i innych źródeł urzędowych. T. 1 : m.st. Warszawa : Województwo warszawskie.

 

 

 

1925. Edykt o zaginięciu w 1915 r. służącego w armii rosyjskiej mieszkańca Okunina Stanisława Affka syna Konstantego i Józefy. Edykt został ogłoszony na prośbę żony Julianny Affek.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1925. Nowy Dwór. Licytacja ruchomości - w browarze firmy Bytner przy ul. Paderewskiego 12, B. Zirbeltala właściciela tartaku przy ul. Sukiennej i Kao Idel przy ul. Zakroczymskiej 28.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

Niewątpliwie jednym z prężniej działających stowarzyszeń paramilitarnych w okresie międzywojennym była Liga Obrony Powietrznej i Przeciwgazowej, której początki sięgały lat dwudziestych. Powstała w roku 1921 jako Liga Obrony Powietrznej, w 1926 roku połączono ją z Towarzystwem Obrony Przeciwgazowej. Głównym zadaniem była popularyzacja lotnictwa oraz przygotowanie do obrony przeciwlotniczej i przeciwgazowej.
Była to największa organizacja społeczna działająca w Polsce i zapewne jedna z najaktywniejszych tego typu organizacji w Europie. Charakteryzowała ją doskonale rozbudowana struktura organizacyjna, podstawowymi komórkami Ligi były koła działające przy fabrykach, urzędach nadzorowane przez komitety miejskie i powiatowe. Na terenie powiatu warszawskiego struktury takie (z inicjatywy Bolesława Konarskiego) powstały w 1925 roku w Nowym Dworze. W skład zarządu weszli: właściciel apteki Bolesław Konarski jako prezes, Mieczysław Ciesielski (nauczyciel) - wiceprezes, Jan Gabryczewski (kupiec) - sekretarz i Eugeniusz Ciesielski (nauczyciel) - skarbnik.

* Jolanta Załęczny "Powiat warszawski w latach II Rzeczypospolitej: życie społeczno-polityczne, gospodarcze i kulturalne", 2015.

 

 

 

1925. Szkic sytuacyjny terenów batalionu elektrotechnicznego saperów.

źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

 

Projekt rozmieszczenia maszynowego batalionu elektrotechnicznego saperów.

źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

 

 

 


 

1926 r.

 



28.I. - Ognisko Związku Polskiego Nauczycielstwa Szkół Powszechnych liczy 11 członków (jest jednym z 18 ognisk w powiecie warszawskim): Mieczysław, Bolesław i Eugeniusz Ciesielski, Stanisław Koskowski, Aleksander Kwiatkowski, Romuald Kozierowski, Leonard Traczyk, Rudolf Rase, Jadwiga Przedwiecka, Jadwiga Penszko, Aniela Krotowicz. Każdy z członków otrzymuje w ramach składki członkowskiej prenumeratę "Głosu Nauczycielskiego".

8.X. - postanowieniem wojewody warszawskiego zarejestrowane zostało stowarzyszenie pod nazwą: "Towarzystwo Kulturalno-Oświatowe" w Nowym Dworze pow. Warszawskiego.

15.XI - do Związku Polskiego Nauczycielstwa Szkół Powszechnych wstępuje Seweryn Glinicki.

30.XI. - w Dzienniku Urzędowym Województwa Warszawskiego zostaje ogłoszona liczba oraz rozmieszczenie miejsc sprzedaży napojów alkoholowych na obszarze Województwa Warszawskiego w 1927 r.. w Nowym Dworze jest to 5 miejsc z tego 2 na wyszynk i 3 na sprzedaż detaliczną.

 

 

1926 r. Garnizon twierdzy Modlin podczas zamachu majowego stanął po stronie marszałka J. Piłsudskiego.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1 maja 1926.

 

1926. Krwawe zaburzenia w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

1926. Echa krwawych zajść w Nowym Dworze w dniu 1 maja.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

Innym ważnym wspólnym wysiłkiem Bundu, Polskiej Partii Socjalistycznej i komunistów była demonstracja 1 Maja w 1926 r., która przeszła do historii polskiego ruchu robotniczego jako "Krwawy 1 Maja w Nowym Dworze".

Stało się to w następujący sposób: Demonstracja bundowska przybyła z przedmieść miasta, prowadzona przez Jehiela Almana. Komuniści wyszli ze swojej siedziby na ulicy Warszawskiej, a na czele szła kobieta towarzyszka, niosąca transparent, który policja chciała skonfiskować. Nosicielka transparentu stawiała opór i odpowiedziała policjantowi klapsem, za co została natychmiast aresztowana, ale demonstracja trwała dalej a tradycyjne spotkanie 1 Maja odbyło się na rynku.

Potem kontynuowaliśmy marsz ulicą Zakroczymską do ulicy Warszawskiej, na czele z chorążym Łapuchem, polskim robotnikiem. Za nim szły delegacje ze wszystkich stron, chcąc przejść obok ratusza. W pobliżu magazynu aptecznego Hildenbranda (w domu należącym do Jeszui Bojma) zatrzymała nas policja i nie pozwoliła nam iść dalej ulicą Warszawską. Polscy towarzysze Łukaszewski i Gustaw, którzy byli na czele, próbowali stawić opór policji, która natychmiast zaczęła strzelać. Chorąży Łapuch natychmiast padł martwy, a jego krew zachlapała koszule moje i mojego brata. Policja strzelała dalej, raniąc kilka osób. Towarzysz Rudowski i inni postanowili kontynuować demonstrację, ale ratusz był silnie strzeżony przez żołnierzy i żandarmów, a demonstracja została rozproszona.

Jak to bywa w takich przypadkach, policja próbowała zatuszować sprawę i oskarżyła mistrza krawiectwa Rudowłosego Chaima o strzelanie do demonstracji z balkonu. Kilkakrotnie go ciągnęli na przesłuchania, ale było oczywiste, że to policja była winna. Pogrzeb Łapucha wywołał gniew całej ludności. W pogrzebie uczestniczył poseł komunistyczny w Sejmie Sachacki. Całe miasto było silnie strzeżone przez duże kontyngenty żołnierzy i policji. Na cmentarzu poseł wygłosił mowę pochwalną na cześć Łapucha, a pogrzeb zakończył się odśpiewaniem Międzynarodówki pod czujnym okiem policji.

* Pinkas Nowy Dwor, Memorial book of Nowy-Dwor, 1965.

 

 

 

1926. Miłe obyczaje pod Modlinem.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1926. Aresztowanie szpiega w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1926. Nowy Dwór. Samobójstwo ucznia.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1926. Do rejestru handlowego został wpisany "Browar J. Bytner w Nowym Dworze sp. z o.o.".

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

Działacze Niezależnej Partii Chłopskiej utworzyli w powiecie warszawskim swoją komórkę. Rola NPCh nie była już jednak tak znacząca jak w 1922 roku. Tylko w gminie Nowy Dwór partia ta miała istotny wpływ na oblicze ruchu ludowego. Działacze z Nowego Dworu zorganizowali 5 października 1926 roku w Krubinie wiec, na którym przemawiał poseł Feliks Hołowacz. Jak donosiła policja, słuchacze przyjęli jego wystąpienie z entuzjazmem. Koło w Krubinie było jednym z prężniej działających, wśród aktywistów wyróżniali się Stanisław Wilczek, S. Wójcik, Leonard Liwski, Jan Sierawski.

* Jolanta Załęczny "Powiat warszawski w latach II Rzeczypospolitej: życie społeczno-polityczne, gospodarcze i kulturalne", 2015.

 

 

 

12 marca 1926. Ministrowie Przemysłu i Handlu oraz Skarbu zezwolił spółce akcyjnej pod nazwą Towarzystwa Akcyjnego Fabryki Przetworów Kartoflanych "Nowy Dwór" P. Górski i E. Mórawski na zmianę statutu spółki w zakresie podniesienia kapitału spółki do kwoty 552.000 zł podzielonych na 27.600 sztuk akcji po 20 zł i możliwość wyboru na dyrektorów i ich zastępców posiadaczy na własne imię co najmniej 200 akcji tj. za kwotę 4.000 zł. Na tej podstawie Towarzystwo wprowadziło do obrotu akcje na okaziciela. Na zdjęciu widzimy 10 akcji (ponumerowanych) Towarzystwa Akcyjnego Fabryki Przetworów Kartoflanych "Nowy Dwór" P. Górski i E. Mórawski na kwotę 200 zł wraz z 6 kuponami (przypisanymi do odpowiednich numerów akcji) uprawniającymi do odbioru dywidendy poczynając od 1 września 1929/1930 a kończąc na okresie od 1 września 1934/1935 (brakuje 4 wyciętych kuponów za okres od 1 września 1925/1926 do 1 września 1928/1929 - co oznacza, że dywidenda za te cztery lata została odebrana). Na każdym arkuszu akcji widzimy piękną litografię przedstawiającą Fabrykę. Na arkuszu z kuponami zamieszczony jest także talon na wydanie właścicielowi po 10 latach kolejnego arkusza kuponów na kolejne 10 lat. Arkusz akcji jest podpisany przez czterech członków Zarządu Towarzystwa, a na kuponach podpisali się pojedynczy członkowie Zarządu. Ozdobne akcje i kupony drukowane były zaprojektowane i wykonane w Zakładach Graficznych Eugeniusza i Dr. Kazimierza Koziańskich w Warszawie. Ciekawa jest druga strona akcji:

- z pieczątką informującą, że w 1928 r. nastąpiło przerachowanie wartości każdej akcji z 20 na 30 zł w związku z czym kapitał akcyjny Towarzystwa wzrósł do kwoty 828.000 zł.

- z pieczątką Fabryki Przetworów Kartoflanych "Nowy Dwór" P. Górski i E. Mórawsk i podpisami Wacława i Kazimierza Mórawskich i adnotacją o zarejestrowaniu akcji w dniu 20.03.1928 r.

Dla uzmysłowienia wartości tych akcji warto wiedzieć, że w 1926 roku, przeciętne wynagrodzenie miesięczne dla robotników miejskich wynosiło około 74 zł. W hutnictwie i przemyśle metalowym, wynagrodzenie było wyższe, dochodząc do 130 zł miesięcznie. Gaża podporucznika wynosiła 192 zł, a awans na porucznika dawał podwyżkę 60 zł. W policji wynagrodzenie zasadnicze wahało się od 150 zł (posterunkowy) do 700 zł (inspektor). Nauczyciele gimnazjalni otrzymywali od 300-635 zł miesięcznie (w zależności od miasta).

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 


 

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Rysunek budynków Fabryki Przetworów Kartoflanych.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Zdjęcie budynków Fabryki Przetworów Kartoflanych, zniszczonej we wrześniu 1939.

źródło grafiki - Kalo NDM

 

 

1927 r.
 

 


- spis ludności wykazuje, że w mieście mieszka 7.900 osób.

1.I. - do Związku Polskiego Nauczycielstwa Szkół Powszechnych wstępuje Wacław Bagiński.

24.II. - postanowieniem wojewody warszawskiego zarejestrowane zostało w Nowym Dworze stowarzyszenie pod nazwą: "Linas Hacedek"

15.VI. - postanowieniem wojewody warszawskiego zarejestrowane zostało w Nowym Dworze stowarzyszenie pod nazwą: "Towarzystwo Domu Ludowego Organizacji Chrześcijańsko-Społecznych"

15.IX. - postanowieniem wojewody warszawskiego zarejestrowane zostało w Nowym Dworze stowarzyszenie pod nazwą: "Gemiłus Chesed".

12.X. - w wyniku wyborów w skład Zarządu Ogniska Związku Polskiego Nauczycielstwa Szkół Powszechnych wybrani zostają: Stanisław Koskowski, przewodniczący; Eugeniusz Ciesielski, wiceprzewodniczący i skarbnik i Elżbieta Sowianka, sekretarz. Oprócz nich członkami Związku są: Aleksander Kwiatkowski, Mieczysław i Bolesław Ciesielki, Leonard Traczyk, Romuald Koziorkowski, Aniela Krotowicz, Czesław Przedwiecki, Jadwiga Przedwiecka, Seweryn Glinicki i Karolina Pająkówna.

 

 

 

1927 r. Okrutny samosąd w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1927. Na zdjęciu trzy młode nowodworskie szwaczki.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1927. Bal w kasynie oficerskim w Modlinie.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

Dwudziestolecie międzywojenne. Garnizonowy Klub Oficerski w Twierdzy Modlin.

źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

 

 

 

1927. Krwawy napad bandytów na 3 kobiety na drodze z Pomiechówka - sprawcy pochodzili z Nowego Dworu.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1927. Szaleniec chciał podpalić Nowy Dwór i siebie.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

W kulturze żydowskiej człowiek z chwilą śmierci staje się nieczysty. Również ci, którzy mają kontakt z ciałem popadają w ten stan. Jednak 536 przykazanie nakazuje zmarłego pochować, a minimalizowaniu rozprzestrzeniania się nieczystości mają służyć szczegółowe przepisy dotyczące pochówku.

Pogrzebu należało dokonać w ciągu 24 godzin od śmierci. Ciało zmarłego rodzina powinna ułożyć nogami w kierunku wyjścia, przykryć je prześcieradłem, zapalić świece i pozostawić resztę działań specjalnemu bractwu o nazwie Chewra Kadisza. To ono dokonywało ściśle określonych oczyszczeń. Podczas bezpośrednich przygotowań do pogrzebu, zmarły ubierany był w pozbawiony ozdób strój z najtańszego białego płótna, tzw. tahrichim. W czasach gdy funkcjonował nowodworski cmentarz żydowski, ubrane ciała owijano prześcieradłem i w takim stanie składano do nowego ziemnego grobu w określonej części nekropolii dla mężczyzn, kobiet lub dzieci. Zmarłego układano w pozycji horyzontalnej, w taki sposób, by jego głowa spoczywała od strony zachodniej. Śpiewano psalmy, po zasypaniu zwłok odmawiano Kadisz - modlitwę za zmarłych i kończono ceremonię. Żałobnicy przy wyjściu z cmentarza obmywali przy studni ręce w sposób symboliczny zmywając nieczystość, która do nich przylgnęła. Wytyczne były jasne i na ogół się ich trzymano. 

Wyjątki dotyczyły użycia trumny; bo tego domagały się państwowe przepisy sanitarne i mniej ortodoksyjne rodziny godziły się na tego typu odejście od tradycji. Po upływie roku na grobie ustawiano macewę, czyli tablicę nagrobną. Po roku upływała również żałoba po śmierci rodziców. W przypadku dzieci, współmałżonka i rodzeństwa wynosiła ona jedynie 30 dni.

Rytuał był określony, należało go przestrzegać, więc z reguły żydowskie pogrzeby wyglądały podobnie. Jednak od czasu do czasu zdarzały się sytuacje, gdy zderzały się ze sobą dwie tradycje i wówczas "zaczynało być ciekawie".

W lipcu 1920 r. w Poznaniu sformowano Ochotniczy Pułk Jazdy Wielkopolskiej. Już jako 26 Pułk Ułanów stacjonował on w czasie pokoju w Baranowiczach. Nie wiemy, w jakich okolicznościach i kiedy naczelnym lekarzem pułku został rodowity nowodworzanin, doktor Leon Rozensztajn. Właściwie wiadomo tylko tyle, że lekarz ten zmarł w wieku około 33 lat podczas służby, właśnie w odległych od Nowego Dworu Baranowiczach. Źródła podają dwie daty jego śmierci: 31.12.1926 r. i 1.02.1927 r., przy czym ta druga jest bardziej prawdopodobna. Nie wiemy także, kto zdecydował, że Rozensztajn zostanie pochowany w Nowym Dworze. Raczej nie była to rodzina, gdyż odległość między oboma miejscowościami wykluczała zachowanie przykazania o pochówku przed upływem doby.

Ciało porucznika ubrano w mundur, włożono w dwie trumny - zwykłą drewnianą i zewnętrzną metalową. Tą drugą zgodnie z wymogami sanitarnymi zapieczętowano w obecności świadków. Tak zabezpieczone zwłoki z honorami wojskowymi dostarczono na dworzec i z zachowaniem wojskowego ceremoniału przewieziono do Nowego Dworu. Na naszej stacji kolejowej najprawdopodobniej czekała już wojskowa asysta, która miała odprowadzić zmarłego na cmentarz i wziąć udział w ceremonii pogrzebowej. Raczej nie zachowano w tym wypadku tradycji ułańskiej, gdzie za trumną zmarłego prowadzono jego konia. Byłoby to zbyt duże pogwałcenie żydowskiego rytuału. Tylko że do ceremonii pogrzebowej i tak nie doszło. Zderzyły się ze sobą tradycja wojskowa i judaistyczna. Kondukt dotarł jedynie do bramy cmentarza. W tym miejscu oczekiwała rodzina. Matka zmarłego zażądała otwarcia trumny i ubrania zmarłego w tzw. śmiertelną koszulę. Jej żądania poparł rabin Neufeld, dodając, iż ciało należy wyjąć z trumny i obmyć zgodnie z rytuałem oczyszczenia. Władze wojskowe i sanitarne oraz policja nic wyraziły na to zgody, wobec czego rodzina, rabin i Chewra Kadisza odmówiły dokończenia uroczystości pogrzebowych. Pisano, że "zwłoki niepogrzebane leżały na cmentarzu kilka dni". Oczywiście nie wyglądało to aż tak dramatycznie. Trumnę wstawiono do domu przedpogrzebowego, który znajdował się przy dzisiejszej ulicy Akacjowej, a obie strony - wojskowa i religijna rozpoczęły negocjacje. Rozmowy trochę potrwały, dodatkową przeszkodą był szabas, czyli sobota będąca dniem, kiedy nic wolno podejmować żadnych prac, ani dokonywać pochówków. Finalnie, po trzech dniach od przywiezienia do miasta, czyli 6 lutego w niedzielę, doktor Rozensztajn spoczął w grobie.

Pewnym jest, że trumny nie zostały otwarte, ale co do obrządku pogrzebowego wersje mamy dwie. Według jednej "Rozensztajna pochowano w mundurze oficera z wszystkimi honorami wojskowymi bez obrzędów rytualnych". Według wersji żydowskiego "Nowego Dziennika" zastosowano jednak rytuał ortodoksyjny. Bardziej prawdopodobna byłaby wersja pierwsza, bo przecież trumien nie otwarto, ciała nie obmyto i nie przebrano ze względów epidemiologicznych, a to oznaczało, że pochówek nie mógł być religijny. Jednak przepisy przepisami, a życie życiem. 8 lutego, za pośrednictwem prasy rodzina zmarłego podziękowała rabinowi Neufeldowi za rytualny pochówek porucznika. Jeśli rodzina wyrażała wdzięczność, to raczej wiedziała za co. Rozensztajnowie byli zamożni, możemy przyjąć, że po roku od śmierci syna postawili na jego grobie płytę memoratywną, niestety najprawdopodobniej nie zachowała się do dzisiejszych czasów. W czasie okupacji Niemcy zdewastowali cmentarz żydowski, z większości płyt układając chodniki na Sukiennej i dzisiejszej Sportowej. Wśród macew wydobytych z tych ulic nie ma jednak tej należącej do Rozensztajna.

* Maria Możdżyńska - (Nie)legendy nowodworskie po raz drugi, 2024.

 

 

 

1927. Szwindel przy okazji rozwoju ruchu monarchistycznego w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

W pierwszych wyborach samorządowych 14 grudnia 1919 roku licznie uczestniczyli kandydaci Polskiej Partii Socjalistycznej, w radzie miejskiej Nowego Dworu na 24 radnych było 4 radnych PPS.

Polska Partia Socjalistyczna poparła przewrót majowy 1926 roku, ale wkrótce przeszła do opozycji, a w łonie partii doszło do rozłamu. W terenie praca przebiegała jednak normalnie, prężnie funkcjonowały organizacje w Ożarowie, Pruszkowie, Otwocku, Nowym Dworze, Piasecznie, Henrykowie. Zaktywizowali się działacze PPS-Lewicy i w 1927 roku zdominowali komitety miejscowe w Nowym Dworze i Otwocku.

* Jolanta Załęczny "Powiat warszawski w latach II Rzeczypospolitej: życie społeczno-polityczne, gospodarcze i kulturalne", 2015.

 

 

 

 

1927 r. Wyrok w sprawie rozruchów w Nowym Dworze jakie miały miejsce 1 maja 1926 r.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

Frakcja Bundu w Radzie Miejskiej

W historii walki narodowej toczonej w polskich gminach o równe prawa i obowiązki wszystkich obywateli, piętnastoletnie starania frakcji bundowskiej w radzie miejskiej Nowego Dworu z pewnością mogą służyć za przykład. Te niestrudzone wysiłki przyniosły rezultaty, uwalniając masy od strachu, jaki odczuwały, gdy potrzebowały pomocy instytucji miejskich i musiały wejść do ratusza.

Pamiętam z młodości dwóch urzędników miejskich, którzy budzili we mnie taki strach: aptekarza Konarskiego, zadeklarowanego reakcjonistę i antysemitę, należącego do endecji oraz doktora Daniela. W społeczności żydowskiej byli ludzie, którzy współpracowali z tymi ludźmi i pomagali im w realizacji ich polityki. Jednym z nich był Der Geler [Rudy] Mendl, przed którego sklepem doktor Daniel parkował swój powóz. Der Geler Mendl kłaniał się uniżenie i podawał doktorowi paczkę cygar, jednocześnie omawiając sprawy miejskie.

Pierwsza rada miejska została wybrana w 1919 lub 1920 roku, ale nie przetrwała długo, gdyż jej kadencja została skrócona przez wojnę polsko-bolszewicką. Niestety, nie posiadamy żadnych informacji o ówczesnym rozkładzie głosów, a z radnych pamiętam tylko naszego szanownego mieszkańca, dentystę Szmuela Grabmana, a następnie głosował razem z przedstawicielami robotników we wszystkich kwestiach.

W tym czasie było bardzo niewielu radnych żydowskich. Ludność żydowska czuła się wyobcowana z rady miejskiej i uważała, że jest ona przeznaczona tylko dla nie-Żydów, a nie dla nas. Sytuacja zmieniła się w 1923 roku, kiedy rada nie miała pełnego składu, a starosta zarządził wybory uzupełniające. Po raz pierwszy ludność miejska doświadczyła wówczas wielkiej walki o sprawiedliwą politykę miejską.

Należy zauważyć, że w tej sprawie żydowscy i polscy robotnicy utworzyli zjednoczony front, "blok socjalistyczny", w którym reprezentowane były PPS [Polska Partia Socjalistyczna], Bund i komuniści. Komuniści byli wówczas nazywani "lewicowym PPS". Obie partie nie miały stabilnej organizacji w Nowym Dworze. Chadecy nadal mieli silne wpływy w stoczni Modlin, gdzie pracowała większość polskich robotników. Ze względu na swoją słabość, PPS i komuniści musieli polegać na organizacji bundowskiej, która zapewniła siłę i nadała ton blokowi socjalistycznemu.

Ich zwycięstwo było zaskoczeniem. Blok socjalistyczny zdobył trzy mandaty: z Bundu - Chaim Rudowski; z PPS - Przybyszewski; a z komunistów - Łukaszewski, polski szewc. Od tego czasu rada miejska Nowego Dworu była areną miejską, na której rozgrywały się konflikty między różnymi nurtami politycznymi aż do ostatnich dni wojny z nazistami. Należy dodać, że przez cztery lata swojej kadencji radni bloku socjalistycznego działali jako zjednoczona siła, głosowali wspólnie i byli w stałym kontakcie.

Ludność żydowska zaczęła odczuwać, że administracja miasta nie jest sprawą tylko "ich", ale że każdy z nas ma swoje prawa i obowiązki i musi domagać się tego, co mu się należy. Na czele walki stanęła organizacja bundowska z jedynym radnym, Rudowskim. Walka miała dwojaki charakter: polityczny - o uzyskanie socjalistycznej większości w radzie i magistracie [administracji miejskiej, której urzędnicy byli wybierani spośród osób wybranych do rady]; oraz codzienny, praktyczny - o pomoc biednej ludności żydowskiej poprzez interwencje w różnych instytucjach miejskich. "Interwencje" oznaczały wówczas udzielanie pomocy choremu, który nie miał ani grosza przy sobie, a Rudowski zabiegał o to, by miejski lekarz leczył go bezpłatnie lub umożliwił mu bezpłatną hospitalizację. Albo trzeba było interweniować w sprawie lokatora, którego eksmitowano, lub kogoś, komu urząd skarbowy groził konfiskatą ostatniego kawałka majątku - częste zjawisko w "pańskich" domach w dzielnicy Piaski - komu trzeba było pomóc, aby nie trafił na ulicę.

Wszystkie te drobne problemy i wydarzenia stanowiły najlepsze odzwierciedlenie sytuacji społeczno-ekonomicznej zdecydowanej większości ludności żydowskiej. Nic więc dziwnego, że nasze działania w ich imieniu przyniosły rezultaty i kiedy w 1927 roku zakończyła się kadencja rady i odbyły się nowe wybory, Bund odniósł znaczące zwycięstwo. Wraz z PPS i komunistami zdobył większość socjalistyczną.

Spośród 24 wybranych radnych, 13 pochodziło z bloku socjalistycznego - 6 z PPS, 5 z Bundu i 2 komunistów. Dziesięciu radnych było Żydami - 5 z Bundu, 2 ze związku rzemieślników, 1 komunistów i 2 z żydowskiego bloku narodowego, który obejmował wszystkie żydowskie organizacje obywatelskie. O ile pamiętam, wybranymi z Bundu byli Chaim Icchak Rudowski, Didek Zilbertal, Aron Gorcowicz, Nisn Sztejnberg i Sinek Hirszbejn. Rudowski został wybrany na stanowisko wiceburmistrza , a Zilbertal został radnym miejskim w departamencie finansów. Ich miejsce w radzie miejskiej zajęli Izrael Rabinowicz i Pinkes Kronenberg. Wybranymi ze związku rzemieślników byli Aron Szulbank i Binjomin Kronenberg. Fiszl Brotsik był jednym z dwóch przedstawicieli lewicy [komunistycznej].

Kampania wyborcza była jedną z największych akcji politycznych, jakie Nowy Dwór kiedykolwiek widział. Bund potrzebował dużej sali, by pomieścić swoje spotkania, tak dużej, że sala Junkersa nie była wystarczająco duża, więc musieli przenieść się najpierw na dziedziniec Junkersa, a potem na rynek. W wielu przypadkach odbywały się równoległe spotkania, a Nowy Dwór miał zaszczyt wysłuchać najlepszych mówców i działaczy Bundu. W ostatnią sobotę przed głosowaniem wielki przywódca ludu, pan Bejrisz Michołowicz, zamknął kampanię wyborczą na dziedzińcu Junkersa słowami: "Słynna twierdza wojskowa Modlin znajduje się w Nowym Dworze, ale sam Nowy Dwór jest twierdzą Bundu".

Jednak zwycięstwo wyborcze przysporzyło Bundowi również poważnych problemów. Frakcja PPS nie miała odpowiednich osób do kierowania administracją miejską. Co więcej, radni z prawicowych ugrupowań - zarówno polskich, jak i żydowskich - byli tak rozgoryczeni porażką wyborczą, że nie chcieli współpracować z socjalistyczną większością w magistracie . Mieli też poparcie ludzi władzy w Warszawie, którzy szukali sposobów na obalenie władzy socjalistycznej większości w radzie i magistracie .

Magistrat składał się z pięciu członków: burmistrza, jego zastępcy i trzech radnych. Burmistrz miał być z PPS, a jego zastępca z Bundu, ale PPS nie miała odpowiedniego kandydata. Bund zaproponował więc swojego kandydata na burmistrza - Rudowskiego - co postawiło PPS w trudnej sytuacji, ponieważ polscy reakcjoniści prowadzili wówczas straszliwą kampanię, oskarżając PPS o zaprzedanie się Bundowi. Włączyły się do tego centrale Bundu i PPS w Warszawie. W pewnym momencie rozważano kandydaturę na burmistrza działacza centralnego Bundu, który był zaangażowany w działalność Bundu dotyczącą samorządu miejskiego - pana Wiktora Adlera, który później zginął. Ostatecznie jednak PPS wskazała własnego kandydata - Turka, który przybył do nas z miasteczka pod Łodzią, również o tej samej nazwie, gdzie zajmował ważne stanowisko w partii.

Finał wielkiego wydarzenia politycznego rozegrał się na pierwszym posiedzeniu nowo wybranej rady miejskiej. Przygotowali się do niego nie tylko radni, ale także znaczna część mieszkańców, głównie Żydów. Miasto wciąż odczuwało skutki opóźnionego wprowadzenia w życie zwycięstwa ludu. Spotkanie odbyło się w większej sali - "salonie" Roznbojma - i było burzliwe i dramatyczne.

W programie znalazły się dwa ważne punkty: 1) wybór magistratu i 2) deklaracje frakcji. Jeśli chodzi o wybory, wszystko poszło zgodnie z przewidywaniami: wyłoniono wyraźną większość, która była dobrze przygotowana do wyboru swoich kandydatów. Natomiast kwestia odczytania niektórych fragmentów deklaracji bundowskiej w języku jidysz wymagała zgody PPS i negocjacji. Odczytanie deklaracji w języku jidysz nie było jedynie lokalną praktyką; było to praktyką bundowską we wszystkich radach miejskich, zwłaszcza tam, gdzie większość stanowili socjaliści. Ponadto ludzie chcieli podkreślić prawa szkół, języka i kultury jidysz. Kiedy nadszedł czas odczytania deklaracji, na sali wyczuwało się napięcie. Pinkus Hirszbejn zaczął czytać deklarację bundowską, a kiedy przeszedł na jidysz, a zdumieni radni nieżydowscy usłyszeli te niezrozumiałe zdania, przewodniczący początkowo próbował to zignorować i nie zareagował.

Jednak wkrótce rozległ się dźwięk dzwonka, przywołując mówcę do porządku, rzekomo z powodu naruszenia regulaminu. Pomimo sprzeciwu reakcyjnych radnych, mówca zdołał kontynuować i dokończyć swoje przemówienie, co spotkało się z głośnym aplauzem ogromnej publiczności zgromadzonej na galerii. Cała żydowska ludność miasta świętowała i brała udział w walce.

Prawicowi radni zadeklarowali, że nie wezmą udziału w wyborach do władz magistratu. W skład wybranego magistratu weszło trzech członków PPS (burmistrz Turek i dwóch radnych) oraz dwóch bundowców (wiceburmistrz Rudowski i radny Didek Zilbertal).

Socjalistyczny magistrat nie miał łatwego zadania, ale dzięki nieustannym wysiłkom udało mu się odeprzeć groźbę reakcji i antysemityzmu, wpływy dwóch wybitnych mężczyzn, lekarza i aptekarza, oraz przekształcić zarząd miasta w instytucję wspólnotową, wybieraną przez lud dla ludu, nie wyłączając Żydów.

Radni prawicowi robili wszystko, co mogli, aby uniemożliwić socjalistycznej radzie i magistratowi wykonywanie normalnej, konstruktywnej pracy. Mieli poparcie starosty, wojewody i całej klasy rządzącej. Najpierw próbowali unieważnić wybory, a kiedy to się nie powiodło, bo nie było ku temu podstaw, przez wiele miesięcy po prostu sabotowali wszystko, nie pozwalając na ratyfikację budżetu miejskiego. Kiedy to nie zadziałało, wszyscy prawicowi radni - polscy i żydowscy - zrzekli się swoich stanowisk, aby pozbawić radę pełnego kworum i umożliwić rządowi jej rozwiązanie. Jednak socjalistyczna większość sprzeciwiała się rozwiązaniu, dopóki nie zarządzono wyborów uzupełniających, aby wybrać innych na miejsce tych prawicowców, którzy zrezygnowali.

Prawica kontynuowała walkę i zbojkotowała wybory uzupełniające, ale głosowanie się odbyło. PPS zdobyła sześć dodatkowych mandatów, a bundowcy pięć. Wśród wybranych w wyborach uzupełniających znaleźli się Leje Sztajnberg, Herszl Kirsztejn i Chane Kupersztejn. Spośród 24 członków rady dziesięciu było bundowcami.

Zdecydowana większość wybranych została ponownie wybrana na kolejne kadencje rady i pozostała radnymi aż do wybuchu II wojny światowej. Oczywiście, władza socjalistycznej rady miejskiej nie przetrwała. Z rozkazu sanacji magistrat został rozwiązany. Rozpoczął się okres wzmożonej reakcji sanacji przeciwko ruchom socjalistycznym i demokratycznym oraz przeciwko tzw. centrolewicy. PPS w Nowym Dworze praktycznie zanikł, a wraz z nim socjalistyczna większość.

Jednak na arenie żydowskiej wpływy Bundu stale rosły, a liczba głosów, które otrzymywał, rosła. Do końca 1939 roku Bund miał pięciu radnych, choć później do wyboru potrzebna była większa liczba głosów, ponieważ rząd sanacyjny włączył do miasta całkowicie polskie dzielnice poza miastem, w celu "chrystianizacji" żydowskiego Nowego Dworu.

* Pinkas Nowy Dwor, Memorial book of Nowy-Dwor, 1965.

 

 

1927. Po wyborach. Socjalistyczny Magistrat Nowego Dworu.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1927. Wybór PPS-owskiego burmistrza Nowego Dworu J. Turka - szykany i unieważnienie wyborów.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

Wrzesień 1927 r. Wiec PPS w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1927. Walka o magistrat w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1927. Agonia Rady Miejskiej w Nowym Dworze - jedenasty z rządu radny składa mandat.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1927. Odwołanie magistratu w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1927. Ciąg dalszy sprawy unieważnienia wyborów w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1927. Aresztowanie radnego w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 


W latach 1921-1926 uaktywniły się partie żydowskie, a wśród nich najbardziej radykalny Bund, ugrupowanie o charakterze socjalistycznym, dążące do stworzenia sojuszu partii lewicowych, do przebudowy społeczeństwa oraz zapewnienie Żydom autonomii kulturalno-narodowej.
Działacze tej partii mieli w II RP znaczący wpływ na świeckie szkolnictwo żydowskie. Na terenie powiatu warszawskiego siła Bundu ujawniła się przede wszystkim w Nowym Dworze, gdzie wpływy partii - podobnie jak w całej Polsce - były szczególnie odczuwalne wśród członków związków zawodowych (odzieżowych, transportowców i tragarzy, robotników przemysłu drzewnego). Przykładem mogą być przeprowadzone w 1924 roku strajki 400 hafciarek oraz fryzjerów. Obydwie grupy domagały się podwyżki płac. Na czele Rady Zawodowych Związków Klasowych w Nowym Dworze stał działacz Bundu Chaim Icek Rudowski. Do grupy najaktywniejszych działaczy należeli: Herszfang, Kirsztejn, Babic, Wroński. Przykładem działania Bundu w Nowym Dworze może być także akcja z dnia 26 marca 1925 roku, kiedy to związkowcy wystosowali pismo do Rady Miejskiej w sprawie bezrobocia wśród robotników żydowskich. Wzrosło ono na skutek przejęcia elektrowni miejskiej przez Bank Handlowy w Warszawie, który odmówił zatrudniania Żydów. Interwencja była skuteczna, burmistrz Nowego Dworu Janczewski w piśmie do dzierżawców firmy W. Westrich S-ka Akc. Polskiego Banku Handlowego nakazał przyjmowanie do pracy robotników bez różnicy wyznania. Wpływ Bundu widoczny był też w środowisku młodzieży żydowskiej mieszkającej w Nowym Dworze, gdzie powstały dwie organizacje: Zukunft dla starszej młodzieży i Skif, którego członkowie mieli poniżej 15 lat. Kilku działaczy związanych z Bundem i stowarzyszeniem "Nasze Dzieci" zostało aresztowanych właśnie w Nowym Dworze, oskarżono ich o poglądy komunistyczne. I choć nie znaleziono podstaw do uwięzienia, to założone na terenie miasta szkoły zostały zamknięte (pod zarzutem nieodpowiednich warunków lokalowych). Bardzo uroczyście obchodzono w 1927 roku 30-lecie istnienia partii Bund. W wielu miastach Mazowsza zorganizowano wiece i manifestacje. Około 300 osób uczestniczyło w pochodzie w Nowym Dworze w dniu 15 listopada 1927 roku. Manifestanci śpiewali pieśni rewolucyjne ("Międzynarodówkę" i "Czerwony Sztandar"), porządku pilnowała żydowska milicja. Działacze Bundu inicjowali współpracę z Polską Partią Socjalistyczną oraz z Komunistyczną Partią Polski. Właśnie z tego powodu odezwy KPP wydawane były też w języku jidysz. Taka prężna organizacja komunistyczna działała w Zakroczymiu, za przynależność do niej skazano na pobyt w więzieniu 6 miejscowych Żydów. Nie obeszło się jednak bez konfliktów. W środowisku nowodworskich Żydów doszło do sporów i walki o wpływy, z jednej strony zwolenników chcieli pozyskać działacze Bundu: Chaim Icek Rudowski i M. Karolczyk, a z drugiej strony swoją pozycję chciał umocnić rabin Neufeld. Doprowadziło to do ostrej rywalizacji. Nowodworski oddział Bundu wziął udział w wyborach samorządowych w 1927 roku, zgłaszając po raz pierwszy swojego kandydata. Spowodowało to ostry sprzeciw rabina gminy żydowskiej Neufelda, z którego inicjatywy odbyło się spotkanie pobożnych Żydów i przedstawicieli Bundu. Zamiast rzeczowej dyskusji doszło jednak do rękoczynów, interweniowała policja, aresztowano Chaima Icka Rudowskiego. Pomimo tego Bund, zyskując wsparcie dwóch członków z sąsiedniej gminy Jabłonna, a także syjonistów, odniósł sukces w wyborach samorządowych, a jego kandydat wszedł w skład Zarządu Miejskiego w Nowym Dworze. W środowisku nowodworskich Żydów byli przedstawiciele różnych ugrupowań. Bund reprezentowali: Leon Grabman, Chaim Isaak Rudowski, Herz, Dubnikov, Ershel Imelfarb, Mendel Rosenfeld, Dudek Silberthal, Niskim i Leah Steinberg, Tantum Kronberg, Mates Papier, Barukh Kelerweiss, Shamai Kalikstein. Radykalnym socjalistą był artysta Abraham Guterman.

* Jolanta Załęczny "Powiat warszawski w latach II Rzeczypospolitej: życie społeczno-polityczne, gospodarcze i kulturalne", 2015.

 

 

 

 

1927. Tratwy na Narwi pod Modlinem.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

 

1927. Sprawozdanie z działalności przychodni powiatowych w tym w Nowym Dworze w zakresie działalności zapobiegawczej i propagandowej, walki z chorobami zakaźnymi i lecznictwa.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

Chorobami uznanymi za społeczne były choroby weneryczne. Podstawą prawną do walki z nimi było rozporządzenie Ministra Zdrowia Publicznego z dnia 6 września 1922 roku, na mocy którego nakazano likwidację domów publicznych i sporządzenie rejestrów kobiet trudniących się nierządem. Działania służby zdrowia, w tym lekarza powiatowego (do jego obowiązków należało zwalczanie nierządu) wspierały instytucje społeczne. Należały do nich założone w 1922 roku Towarzystwo Eugeniczne oraz istniejący od 1928 Związek Przeciwweneryczny. Na terenie powiatu warszawskiego w 1922 roku Powiatowy Urząd Zdrowia zorganizował punkt sanitarno-obyczajowy w Nowym Dworze. Dokonywano tam dwa razy w tygodniu badań prostytutek. Specjalnie zatrudniona urzędniczka sanitarno-obyczajowa miała pilnować regularności badań i prowadzić ewidencję. Nie było natomiast szpitali przeznaczonych dla tego typu chorych, przyjmowali ich lekarze w ośrodkach zdrowia (w 1930/1931 odnotowano 17 chorych wenerycznie).

* Jolanta Załęczny "Powiat warszawski w latach II Rzeczypospolitej: życie społeczno-polityczne, gospodarcze i kulturalne", 2015.

 

 

 

1927. Przygoda naiwnego jubilera z Nowego Dworu.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

W ostatnich dniach lipca 1922 r. na 4 komisariat policji w Warszawie zgłosiło się trzech panów. Każdy z nich opowiedział podobną historię. Pierwszym był Gabryel Mendel Filar kupiec z Ciechanowa. Zgłosił policji, iż na Pradze, na ulicy Sierakowskiego podeszło do niego dwóch nieznanych mu Żydów i zaproponowało okazyjne kupno brylantów. Filar dał się przekonać i z kilku prezentowanych okazów wybrał dwa, płacąc za nie 400 000 marek, czyli równowartość 10 par butów lub 90 kilogramów słoniny.

Chwilę później na ten sam posterunek zgłosił się Jan Liszewski, kupiec z Nowego Dworu, reemigrant z USA, który również dał się namówić na zakup brylantów, tym razem na ulicy Bonifraterskiej niedaleko od Dworca Gdańskiego. Nasz rodak zrobił "lepszy" interes, bo zakupił 19 szlachetnych kamieni i zapłacił za nie około 200 dolarów [około 13 000 000 000 marek polskich].

Jako trzeci na komisariat przybył Froim Dębowicz, kupiec z Kolna. Sprytna dwójka zaczepiła go na Wałowej, czyli na Starym Mieście. Z proponowanych mu kamieni wybrał 8 większych i zapłacił 291 dolarów [około 15 000 000 000 marek polskich]. We wszystkich przypadkach zakupione brylanty okazały się precyzyjnie oszlifowanym szkłem. Czy oszustów znaleziono, a naiwni kupcy odzyskali pieniądze, nie wiemy.

Nowodworzanie wyraźnie nie mieli szczęścia do brylantów i niestety nie uczyli się na błędach sąsiadów. Był początek 1927 r. gdy Aron Holcman, jeden z siedmiu nowodworskich zegarmistrzów udał się do Warszawy. Zabrał ze sobą walizkę z zegarkami i pieniądze na zakup części. Podobno w walizce znajdowała się również biżuteria. W nowodworskich dokumentach Holcman jest wymieniany jako handlarz lub zegarmistrz, jednak stołeczna prasa określała go jako jubilera, jednak jeżeli z tą ostatnią profesją miał coś wspólnego to najwyżej były to drobne naprawy jubilerskie. Około południa 14 lutego w okolicach Hal Mirowskich do idącego Holcmana podeszło dwóch nieznanych mu ludzi podających się za uciekinierów z Rosji i zaproponowało okazyjne kupno brylantowych kolczyków. Proponowana cena była bardzo zachęcająca. Brylanty miały kosztować 200 zl [pracownik umysłowy zarabiał miesięcznie około 300 zł] Zegarmistrz zainteresował się ofertą, ale według jednych chciał się dokładniej przejrzeć oferowanej biżuterii, lecz nie posiadał przy sobie szkła powiększającego, według innych chciał dokonać wyceny u profesjonalnego jubilera. Uczynni sprzedawcy wskazali miejsce, gdzie może pożyczyć sprzęt lub zasięgnąć rady, czyli najbliższą pracownię jubilerską, ale zażądali wadium za wypożyczane precjoza. Holcman pozostawił kupcom pewną kwotę pieniężną oraz swoją walizkę i poszedł sprawdzić cenę kolczyków. Jubiler, do którego trafił nie miał wątpliwości, biżuteria była warta 3 złote. Wściekły Holcman pobiegł odebrać swoje pieniądze i rzeczy, ale po sprzedawcach brylantów nie było już śladu. Inna wersja mówiła, że nowodworzaninowi namawianemu na kupno brylantów opryszkowie wyrwali walizkę i uciekli. W tym wypadku oceniono zawartość bagażu Holcmana na 400 zł.

Nie był to koniec tej historii, gdyż nowodworski zegarmistrz postanowił zgłosić sprawę na policji. W komisariacie pokazano mu zestaw fotografii przedstawiających różnego rodzaju oszustów. Wśród wielu oglądanych zdjęć rozpoznał handlarzy z placu Mirowskiego, jak się okazało zawodowych złodziei, tzw. brylanciarzy. Holcman miał wracać do Nowego Dworu, a policja obiecała, że po aresztowaniu oszustów dostanie zawiadomienie. Po kilku dniach zegarmistrz otrzymał tajemniczy list. Nieznany mu pan Blum zapraszał go w bardzo ważnej sprawie do swojego mieszkania w Warszawie przy ul. Muranowskiej 40. Holcman pojechał. I cóż się okazało? We wskazanym mieszkaniu nie było Bluma oferującego inwestycję, lecz czekali tam na nowodworzanina trzej oszuści, na których złożył skargę. Zażądali, by Holcman wycofał swoje oskarżenia, a gdy odmówił pobili go i wyrzucili za drzwi. Za zegarmistrzem, na schody wyrzucono również skradzioną mu wcześniej walizkę. Nie odzyskał jednak wpłaconego oszustom zadatku. Pomimo "zwrotu" walizki Holcman nie odpuścił i ponownie poszedł na policję.

* Maria Możdżyńska - (Nie)legendy nowodworskie po raz drugi, 2024.

 

 

1928 r.
 


19.III. - dotychczasowa stocznia Centralnych Warsztatów Marynarki Wojennej staje się jednostką organizacyjną Państwowych Zakładów Inżynierii.

- w Dzienniku Urzędowym Województwa Warszawskiego zostaje ogłoszona liczba oraz rozmieszczenie miejsc sprzedaży napojów alkoholowych na obszarze Województwa Warszawskiego w 1928 r. W powiecie Warszawskim przewidziano 82 miejsca sprzedaży w tym w Nowym Dworze 5 miejsc z tego 2 na wyszynk i 3 na sprzedaż detaliczną oraz w Modlinie 1 miejsce na sprzedaż detaliczną.

- z inicjatywy księdza Henryka Jóźwika, proboszcza nowodworskiej parafii utworzone zostaje stowarzyszenie pod nazwą "Akcja Katolicka", która rozpoczęła prowadzenie działalności kulturalno-oświatowej.

- członkami Ogniska Związku Polskiego Nauczycielstwa Szkół Powszechnych są nauczyciele następujących szkół nowodworskich: Janina Borkówna nr 2, Eugeniusz Ciesielski nr 1, Seweryn Glinicki nr 2, Piotr Jankowski nr 2, Stanisław Koskowski nr 1, Romuald Kozierowski nr 1, Aniela Krotowicz nr 1, Aleksander Kwiatkowski nr 1, Karolina Pająk nr 2, Jadwiga Przedwiecka nr 2, Czesław Przedwiecki nr 2, Waleria Rączkowa nr 1, Anna Sobucka nr 2, Elżbieta Sowianka nr 2 i Leonard Traczyk nr 1 oraz emeryt Bolesław Ciesielski. Zarząd Ogniska stanowią Eugeniusz Ciesielski, prezes; Leonard Traczyk, wiceprezes i skarbnik; Anna Sobucka, sekretarz.

 

 

1928 r. Wyniki wyborów do rady miejskiej w Nowym Dworze - głosowanie na poszczególne partie. Głosy unieważnione zostały oddane na komunistyczną listę nr 12.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1928. Wybory w Związku Rzemiosła Chrześcijańskiego w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1928. Samorząd socjalistyczny w Nowym Dworze nie istnieje.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1928. Wiece w Nowym Dworze po złożeniu urzędu przez burmistrza J. Turka.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1928. W Nowym Dworze odbył się wiec przedwyborczy bloku Katolicko-Narodowego.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

Gazeta Warszawska nr 206. 1928.

 

 

 

1928. Rozkaz Ministra Spraw Wojskowych w sprawie podziału obszaru kraju na parafie wojskowe z określeniem ich obszaru i siedzib proboszczów wojskowych w tym parafii pw. św. Barbary w Modlinie.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1928 r. Zamordowali żołnierza w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1928. Zdjęcie prasowe z widokiem pary kajakarzy na twierdzę i spichlerz.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1928. Afera. Syn znanego kupca z Nowego Dworu Chaima Krafingera podrobił podpis ojca na wekslu na 1000 zł za butelkę soku.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1928. Walka policjantów z awanturnikami w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

NIEDZIELNA "ROZRYWKA"

Ostatnie dni grudnia 1922 r. prawdopodobnie zostały na długo w pamięci mieszkańców Nowego Dworu. Wydarzenia, jakie wówczas rozegrały się w naszym mieście poznali też czytelnicy "Gazety Administracji Policji Państwowej", "Dziennika Płockiego" i "Lecha - gazety gnieźnieńskiej" i zapewne kilku innych periodyków. Po mocno zakrapianej imprezie doszło do bójki między kilkoma marynarzami z portu modlińskiego a cywilami. Nie był to pierwszy ani ostatni tego typu incydent, można wręcz powiedzieć, że wpisywał się w swego rodzaju tradycję. Tym razem jednak przerodził się w coś więcej.

Była niedziela, więc większość nowodworzan miała wolne. Wspomniani marynarze mieli podwójny powód do świętowania, kilka dni wcześniej zostali zwolnieni z aresztu garnizonowego w Bydgoszczy. Kto zaczął i o co poszło, nie wiadomo. Jedno jest pewne, uczestnicy zdarzenia trzeźwi raczej nie byli. Do bijących się mężczyzn wezwano policję. Okazało się jednak, że pojedynczy patrol to zbyt mało. To nie policja rozbroiła walczących, ale walczący rozbroili policję. Wezwano posiłki, na miejsce bójki przybył komendant nowodworskiej policji, aspirant Grabari z kilkoma swymi podwładnymi. W tym momencie zaczęła się regularna bitwa.

Zachował się "smakowity" opis całej sytuacji. Atakowany komendant "celnym strzałem powalił jednego marynarza na ziemię, raniąc go w ramię. Inny marynarz mimo to podskoczył do Grabarego, chcąc go ugodzić bagnetem. Grabari jednak uniknął ciosu i odparował zamach na siebie kolbą rewolweru tak silnie, że marynarzowi pękła kość nosowa". Policjanci zdołali obezwładnić dwóch kolejnych marynarzy i odstawić ich na posterunek. Wbrew pozorom, nie był to koniec sprawy. Nowodworska "wojna z policją" zmieniła tylko miejsce, w którym się rozgrywała. Gdy panowie Styszyński i Banachowski "odpoczywali" w areszcie, z portu do miasta wyruszyło około dwudziestu marynarzy uzbrojonych w noże, bagnety i tasaki, a jak twierdzą niektórzy, również w karabiny. Maszerowali na posterunek, by uwolnić swoich współtowarzyszy.

Miejscowe siły policyjne były zbyt małe, by powstrzymać taką zgraję, więc aspirant Grabari wybrał jedyną możliwą formę działania. Poszukał pomocy. Wsiadł na konia i pogalopował do Twierdzy do jej komendanta pułkownika Malewicza. Po chwili wracał do miasta, ale nie sam, towarzyszyło mu czterdziestu żołnierzy batalionu maszynowego i żandarmi. Można powiedzieć, że zjawili się w ostatnim momencie, bo napastnicy pod wodzą uzbrojonego w rewolwer plutonowego byli już pod posterunkiem. Żandarmeria załatwiła sprawę błyskawicznie, rozbrajając i aresztując plutonowego oraz większość agresywnych marynarzy. Rannych odwieziono do szpitala. Na jakiś czas zapanował spokój. Nie na zawsze. Starcia z marynarzami powtarzały się praktycznie aż do wybuchu II wojny światowej.

Kolejny poważny incydent zdarzył się w pierwszych miesiącach 1926 r. W sobotni wieczór około 21.00 w Nowym Dworze na ulicy Warszawskiej doszło do awantury, w czasie której został ranny Julian Złotkowski, plutonowy 1 Pułku Saperów z Modlina. Żołnierza postrzelono kulą rewolwerową w prawą pachwinę. Jako podejrzanego wytypowano zamieszkałego w naszym mieście Mendla Knestera. Czy rzeczywiście był on winny i jak się sprawa zakończyła, nie wiemy.

"Powtórkę z rozrywki" zakończoną kolejną strzelaniną mieliśmy wczesną jesienią tego samego 1926 roku. Ośmiu marynarzy z "załogi modlińskiej" zaczęło wyłamywać okiennice i wybijać szyby w oknach nowodworskich domów. Tak jak w poprzednim przypadku, działali pod wpływem alkoholu. Policja, pomna wcześniejszych doświadczeń od razu wezwała pomoc wojskową. Tym razem awanturujących się marynarzy uspokoić miał patrol przysłany z batalionu elektrotechnicznego, złożony z podoficera i dwunastu ludzi. Takie przynajmniej były plany. W rzeczywistości nadchodzący z ul. Paderewskiego patrol elektrotechników natknął się na inny, złożony z ośmiu marynarzy, nadciągający od strony portu. Ci ostatni nie pozwolili zabrać swoich kolegów. Sprzeczka przerodziła się w bójkę między oboma patrolami, dołączyli do tego nietrzeźwi sprawcy zamieszania. W pewnej chwili ktoś sięgnął po broń. Strzelanina trwała około pół godziny i postawiła na nogi cały garnizon. Dopiero kolejny przybyły na miejsce oddział wojskowy opanował sytuację. Aresztowano szesnastu marynarzy, rannych opatrzono. Ponieważ w tej "bitwie" brali udział jedynie mundurowi, śledztwo powierzono władzom wojskowym.

Czasami zdarzało się, że nowodworzanie i marynarze stawali po tej samej stronie. Pewnego listopadowego dnia 1928 r. do mieszkania Józefy Kołodziejczyk przyszli jej znajomi, marynarz Władysław Swot i nowodworzanin Nikodem S. Podobno będący pod wpływem alkoholu goście zaczęli bić gospodynię i demolować jej mieszkanie. Na awanturę zareagował trzyosobowy patrol policyjny. Początkowo mundurowi odnieśli sukces, udało się im wyprowadzić awanturników z mieszkania. Potem było już gorzej. Podczas drogi na posterunek w aresztantów wstąpił duch walki. Zaczęli się szarpać i wyrywać, bili i kopali eskortę. Dwóch policjantów obezwładniło marynarza, do próby opanowania Nikodema S. został tylko jeden mundurowy. Prawdopodobnie z góry wiedział, że bez użycia broni sobie nie poradzi.

Urodzony w 1904 r. Nikodem S. uchodził za lokalnego siłacza. Potwierdzają to starsi mieszkańcy miasta pamiętający go z czasów powojennych. Jeszcze pod koniec lat pięćdziesiątych pan Nikodem potrafił jedną ręką zarzucić na plecy worek węgla. Jedną, bo tylko jedna mu pozostała. Legenda miejska głosiła, że drugą kończynę amputowano mu po kolejnej bójce, nie z konieczności, lecz dla uspokojenia. Wracajmy jednak do listopada 1928 r. Policjant dla obezwładnienia przeciwnika sięgnął po szablę. Nie udało się. S. wyrwał broń z ręki mundurowego i zaczął go nią okładać. Na szczęście razy padały płazem. Broniąc się przed nimi policjant wyciągnął z kabury rewolwer. Jak oficjalnie podawano oddał strzał ostrzegawczy, a gdy ten nie poskutkował, strzelił do napastnika i "ranił go lekko". I tu mamy pewną zagadkę w opisie wydarzeń. Podejrzenie budzi fakt, że Nikodem S. został trafiony w łopatkę, a zatem w chwili strzału stał tyłem do policjanta. Nie mógł go zatem w tym momencie okładać szablą, czy atakować w jakiś inny sposób. Awantura zakończyła się odwiezieniem rannego do szpitala i oddaniem marynarza w ręce żandarmerii.

* Maria Możdżyńska - (Nie)legendy nowodworskie po raz drugi, 2024.

 

 

 

1928 r. Budowa przeprawy przez Wisłę. W tle gmach spichrza.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

1928. Budowa saperskiego mostu na Narwi w Modlinie.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Modlin - budowa mostu kolejowego na Narwi w 1928 r.

 

Kolejne zdjęcie z ćwiczeń saperów przeprowadzonych w 1928.

źródło grafiki i opisu - Ziemia Zakroczymska

 

1928. Pułk saperów kolejowych. W tle widoczny spichlerz Twierdzy Modlin.

 

1928. Budowa saperskiego mostu na Narwi w Modlinie.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1928. Członkowie organizacji Towarzystwa Uniwersytetów Robotniczych (TUR) w Nowym Dworze ze sztandarem.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1928. Firmy w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

 

1928. Modlin w gorączce poszukiwania skarbów

 

1928. Poszukiwania zaginionych skarbów w Modlinie.

 

1928. Tajemnica poszukiwań skarbów w Modlinie.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1 maja 1928. Manifestacja żydowskiej partii socjalistycznej Bund na rynku w Nowym Dworze. W centrum stoi Chaim Icek Rudowski.

foto - Michel Jankiel Juress

 

1 maja 1928. Manifestacja na rynku w Nowym Dworze.

źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

foto - Michel Jankiel Juress

 

 

Lata 20. XX w. Na rynku przemawia działacz Bundu, Chaim Icek (Icchak, Isaak) Rudowski.

 

 

Przed 1939. Skrzyżowanie ul. Warszawskiej z ul. Zakroczymską. Manifestacja Bundu w Nowym Dworze. W tłumie Chaim Icek Rudowski.

 

 

Przed 1939. Skrzyżowanie ul. Warszawskiej z ul. Zakroczymską. Manifestacja prawdopodobnie PPS, sztandar TUR - Towarzystwa Uniwersytetu Robotniczego.

foto - Michel Jankiel Juress

źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

 

 

 

1928. Aby dojechać do pracy w Warszawie pociągiem trzeba wstawać o 4 rano. Pracownicy z Nowego Dworu dopominają się o lepszy rozkład jazdy pociągów.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1928. Bocznokołowiec "Stanisław" w stoczni Modlińskiej.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1928. Dwutygodniowy strajk w fabryce fajansu Winogradowa w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

ABC pismo codzienne, nr 314. 1928.

 

1928. Strajk krawców w Nowym Dworze o podwyżki płac.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1928. Fotografia uczestników kursu kierowców w Batalionie Elektrotechnicznym w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

 

1928. Afera o fotografię sztandaru wojskowego wiszącą w magistracie Nowego Dworu.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1928. List Juliana Łabędy (posła na Sejm Ustawodawczy i Sejmu I kadencji 1922-1927) do redakcji "Kurjera Warszawskiego" w sprawie znieważenia podobizny sztandaru 7 pułku strzelców pieszych wiszącego w sali magistratu Nowego Dworu.

 

 

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

W 1927 r. wybuchła w nowodworskim magistracie afera, która zakończyła się sądowym wyrokiem. Zacznijmy jednak od początku. W latach dwudziestych XX w. około połowa mieszkańców Nowego Dworu miała korzenie żydowskie. Nie byli to zazwyczaj ludzie bardzo zamożni, dominowali robotnicy, drobni kupcy i rzemieślnicy. Ze względu na dużą liczbę zakładów przemysłowych i bliskość Warszawy wśród nowodworskiego, nie tylko żydowskiego proletariatu, przeważali zwolennicy lewicowych poglądów. Taki skład społeczny miał zasadnicze znaczenie w wydarzeniach z przełomu 1927 i 1928 r.

Jesienią 1927 r. w Nowym Dworze przeprowadzono wybory samorządowe. Po licznych przepychankach i kłótniach kończonych się nawet na ławie sądowej wybrano władze miejskie. Burmistrzem został lewicowiec Julian Turek z PPS-u, jego zastępcą miejscowy działacz żydowskiego Bundu trzydziestolatek Chaim Icek Rudowski. Turek był wcześniej urzędnikiem oddziału głównego Banku Polskiego w Warszawie, Rudowski miejscowym oficjalistą, czyli kimś w rodzaju urzędnika. Obaj panowie wprowadzili się do magistratu i rozpoczęli urzędowanie.

W urzędzie wisiał obraz przedstawiający Matkę Boską Częstochowską i polskie godło - Białego Orła. Obraz ten znalazł się w tym miejscu me bez przyczyny. W 1919 r. nowodworzanie ufundowali sztandar dla 7 Pułku Strzelców Pieszych. Był to 1 pułk wojska polskiego stacjonujący w Nowym Dworze po odzyskaniu niepodległości. Obraz w magistracie stanowił kopię tego sztandaru. Burmistrz Turek uznał jednak, że urząd państwowy nie jest miejscem, w którym należy eksponować obraz sakralny. Pamiątkowy wizerunek został zabrany z sali magistratu i wyniesiony na strych.

Czyn burmistrza spotkał się z szybką kontrakcją. Część mieszkańców poczuła się nim urażona, bo godził w ich uczucia narodowe i religijne. Do magistratu udała się delegacja Związku Zawodowego Metalowców, Stowarzyszenia Chrześcijańskiej Demokracji i Związku Właścicieli Nieruchomości. Burmistrz z protestującymi się nie spotkał, wysłał do nich swojego zastępcę.

Rudowski odmówił wyjaśnień, nie zezwolił również na skorzystanie z miejskiego telefonu. Delegacja nie dała za wygraną i rozesłała memoriały z opisem zdarzenia do władz cywilnych i wojskowych. Memoriał podpisali min.: poseł na sejm Julian Łabęda i lekarz miejski doktor Otton Riedel.

Co prawda w międzywojniu nie było jeszcze Internetu, ale i tak informacje rozchodziły się bardzo szybko. Już następnego dnia po awanturze w nowodworskim urzędzie sprawą zajęła się prasa. Nie były to gazety miejscowe, bo takie jeszcze nie istniały, ale wielkonakładowe dzienniki ogólnopolskie. Zaatakowany w prasie burmistrz Turek postanowił się bronić.

Udowadniał, że odbitka fotograficzna wizerunku sztandaru nie została wyniesiona na strych, lecz przewieszona na inne miejsce, że nie polecił jej wyrzucić, a jedynie oddać do konserwacji gdzie znajdowała się przez dwa dni. Do mieszkańców miasta burmistrz wydał odezwę zakończoną stwierdzeniem: "Mam mocne przekonanie, iż żaden rozumny obywatel i obywatelka nie da posłuchu bredniom, szerzonym po mieście i nadal będzie darzył całkowitym zaufaniem władze miejskie, o wyborze których zdecydowała żelazna wola ludności pracującej naszego miasta". Jednocześnie zwolnił ze stanowiska lekarza miejskiego doktora Riedla pozbywając się oponenta.

Sprawa zakończyła się w sądzie, bo lekarz założył sprawę o zniesławienie. Podczas dochodzenia zajęto się oczywiście przyczyną jego zwolnienia i stwierdzono, że obraz, którego bronił, rzeczywiście został wyrzucony na strych i leżał tam przez jedenaście dni. Uznano jednocześnie, że dementi zamieszczone w prasie przez burmistrza Turka nie mówiło prawdy. Sąd pokoju w Nowym Dworze uznał winę burmistrza i przekazał sprawę do prokuratora Sądu Okręgowego w Warszawie.

Nie wiemy, jaki był wyrok i czy obraz wrócił na ścianę, podano bowiem jedynie, że: "Prokuratoria w Warszawie pociągnęła do odpowiedzialności karnej burmistrza w Nowym Dworze...". Sprawa trafiła na wokandę bardzo szybko. Obraz zniknął ze ściany 22.12.1927 r. i leżał na strychu do 2 stycznia następnego roku. Wyrok wydano pod koniec lutego. W kwietniu zorganizowano nowe wybory do rady miejskiej. Od lipca w nowodworskim urzędzie pracował już nowy burmistrz Jan Giedwidź, wcześniej włodarz Zakroczymia. Co ciekawsze, Julian Turek był kontrkandydatem Giedwidzia i otrzymał tylko o dwa głosy mniej od swego rywala.

* Maria Możdżyńska - (Nie)legendy nowodworskie po raz drugi, 2024.

 

 

 

1928. Konkurs na miejskiego lekarza weterynarii w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1929 r.

 

 

Album "10 lat istnienia Batalionu Elektrotechnicznego 5.VIII.1919 r. - 5.VIII. 1929 r. Nowy Dwór, k/Modlina".

>> 10 lat istnienia Batalionu Elektrotechnicznego 5.VIII.1919 r. - 5.VIII. 1929 r. <<

foto -
Michel Jankiel Juress

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1929. Pieczątka zakładu fotograficznego Michela Juressa. Nazwa miasta "Nowy Dwór koło Modlina" była dość powszechnie używana, mimo braku urzędowego potwierdzenia.

 

 

 

1929. Bestialski gwałt na 50-letniej kobiecie w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

5 marca 1929 r. około 21.00, czyli już po zmroku, ponad pięćdziesięcioletnia Bela B. samotnie szła ulicą Żelazną, czyli dzisiejszą Nałęcza. Prawdopodobnie wędrowała po tej części ulicy, która znajduje się bliżej torów. Wokół stały niewielkie domki, koniec ulicy zajęty przez rzeźnię był niezamieszkały. Do samotnej kobiety "podbiegło dwóch jakichś drabów, którzy przewrócili ją na ziemię i grożąc nożem dokonali gwałtu". Dodatkowo jeden z gwałcicieli kopnął poszkodowaną w taki sposób, że złamał jej nogę. Napastnicy zbiegli. Policja nie miała problemu z ich ujęciem, obaj byli miejscowi i znani tutejszemu wymiarowi sprawiedliwości. Czesław R. ślusarz, lat 34 i Franciszek A. robotnik najemny, najczęściej żwirnik, lat 35 trafiali wcześniej za kratki za bójki, rabunki, itp. Oskarżeni o gwałt byli chyba po raz pierwszy.

Sprawcy stanęli przed sądem okręgowym pięć miesięcy po napaści. Rozprawa, ze względu na drastyczność czynu toczyła się przy drzwiach zamkniętych. Podczas przesłuchań sądowych pojawiły się pewne różnice w stosunku do tego, jak całe zajście opisywano na początku marca. Pierwsza nieścisłość dotyczyła genezy zajścia. Ustalono, że ofiara krótko przed napaścią siedziała w jednej z nowodworskich kawiarni i to bynajmniej nie sama. Jej towarzyszami byli Czesław R. i Franciszek A. Z kawiarni wyszli we troje, a następnie według zeznań Beli B. została ona uprowadzona i zgwałcona. Kolejna nowość dotarła na salę sądową z kuluarów. Rozprawa odbywała się bez udziału publiczności, ale któż zabroni żonom, rodzinie i przyjaciołom przebywania na korytarzu. To z tego miejsca na salę sądową przedostała się informacja, iż Bela B. przez wiele lat uprawiała tzw. "najstarszy zawód świata", a w czasie, gdy dokonywano na niej gwałtu była właścicielką domu publicznego. I w tym momencie obrońca zadał sławne pytanie, które wiele lat później nieświadomie powtórzył nasz polityk: "Czyż można zgwałcić prostytutkę?".

W XXI w. powiedzielibyśmy, że gwałt jest zawsze gwałtem, ale w 1929 r. "Sędziowie po krótkiej naradzie ogłosili wyrok uniewinniający". W opisie rozprawy możemy jeszcze przeczytać: "Oskarżycielka, której twarz pokryły ceglaste rumieńce pośpiesznie opuściła salę sądową". Przy takim wyroku trudno sądzić, że napastnicy wynieśli z sądu jakąkolwiek pozytywną naukę i że coś w swoim życiu zmienili. Dla oskarżonego Franciszka A. była to jednak najprawdopodobniej ostatnia rozprawa, w czasie której zasiadł na ławie oskarżonych. Nie, nie "wkroczył na uczciwą drogę". W listopadzie tego samego roku zginął od kilkunastu uderzeń nożem, podczas awantury w trakcie libacji z "przyjaciółmi".

* Maria Możdżyńska - (Nie)legendy nowodworskie po raz drugi, 2024.

 

 

 

1929. Bestialska zbrodnia w Nowym Dworze dla 160 zł.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

 

1929. Powódź w Nowym Dworze i Zakroczymiu.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

 

1929. Śmiertelność wśród dzieci do 2-go roku życia w powiecie warszawskim w tym w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

 

1929 r. Koło marksistowskie "Cukunftu" w Nowym Dworze [Socjal-demokratisze Jugnt Organizacje "Cukunft" in Pojln - Żydowska Socjaldemokratyczna Organizacja Młodzieżowa "Przyszłość" w Polsce].

foto - Michel Jankiel Juress

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1929. Nowy Dwór. Milicja młodzieżowa Bundu.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

Lata 20-30 XX w. Nowodworska organizacja Ha-Szomer ha-Leumi. (hebr., Strażnik Narodowy) - młodzieżowa skautowska organizacja syjonistyczna.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

Lata 20-te XX w. Szkoła Żydowskiego Stowarzyszenia Kulturalno-Oświatowego "Tarbut" w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1926-36. Grupa członków organizacji młodzieżowej "Frajhajt" w Nowym Dworze.

"Frajhajt" (jidysz: "Wolność") - Socjalistyczny Związek Żydowskiej Młodzieży Robotniczej. Żydowska organizacja młodzieżowa działająca w Polsce w latach 1926-1938. Frajhajt powstał w dniu 6 lipca 1926 r. z połączenia Związku Młodzieży Syjonistyczno-Socjalistycznej i Żydowskiej Socjalistycznej Młodzieży Robotniczej. Organizacja miała charakter socjaldemokratyczny, a jej program pozbawiony był radykalizmu. Politycznie związana była z Poalej Syjon Prawicą. Była członkiem światowego Związku Żydowskiej Młodzieży Socjalistycznej. Szczególnie aktywna była wśród młodzieży żydowskiej na wschodnich kresach Polski. Odgrywała dominującą rolę w syjonistycznym ruchu młodzieżowym w Polsce. Organem prasowym organizacji był miesięcznik "Frajhajt". Pod wpływem "Frajhajtu" znajdowała się założona w 1932 r. organizacja sportowa "Hapoel". Politycznym przeciwnikiem "Frajhajtu" był "Cukunft", przez który był ostro zwalczany. "Frajhajt" w 1926 r. posiadał 3 tysiące członków i 101 oddziałów terenowych, w 1933 r. posiadał 11 tysięcy członków i 250 oddziałów, a w 1935 r. roku około 20 tysięcy członków. W roku 1938 roku "Frajhajt" połączył się z pokrewną ideowo organizacją "He-chaluc", w wyniku czego powstałą nowa socjalistyczna organizacja młodzieżowa "Dror" (hebr. "Wolność").

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

Drużyna żydowskich piłkarzy z Nowego Dworu (koloryzowane). Wedle źródeł żydowskich z 6 drużyn piłkarskich w Nowym Dworze 5 stanowiły zespoły żydowskie.

 

Aktorzy żydowskiej amatorskiej trupy teatralnej grający w spektaklu "Hinke Pinke" w nowodworskiej Remizie Strażackiej.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

 

 

* Pinkas Nowy Dwor, Memorial book of Nowy-Dwor, 1965.

 

 

 

1929. Budowa ciężkiego mostu na Wiśle.

źródło grafiki i opisu - Ziemia Zakroczymska

 

1929. Budowa ciężkiego mostu na Wiśle.

źródło grafiki i opisu - Ziemia Zakroczymska

 

 

Lipiec 1929. Most kolejowy na Narwi budowany przez 1 i 2 Pułk Saperów Kolejowych.

 

Lipiec 1929. Most kolejowy na Narwi budowany przez 1 i 2 Pułk Saperów Kolejowych. Fragment mostu. W tle spichlerz Twierdzy Modlin.

 

Lipiec 1929. Most kolejowy na Narwi budowany przez 1 i 2 Pułk Saperów Kolejowych. Montaż wspornikowy dwustronny mostu.

 

Lipiec 1929. Most kolejowy na Narwi budowany przez 1 i 2 Pułk Saperów Kolejowych. Prezydent RP Ignacy Mościcki (w jasnym kapeluszu) zwiedza teren budowy. Widoczny także m.in. gen. Gustaw Orlicz-Dreszer.

 

Lipiec 1929. Most kolejowy na Narwi budowany przez 1 i 2 Pułk Saperów Kolejowych. Widok ogólny. Na moście widoczne parowozy Tr 12 podczas próby obciążenia mostu.

 

 

 

W dwudziestoleciu międzywojennym w sąsiedztwie mostu [Pancera, na Narwi] nieustannie powstawały różne tymczasowe przeprawy pontonowe i palowe, świadczące o nabywaniu umiejętności przez stacjonujących w Modlinie saperów. Tam też sprawdzano latem 1929 r. działanie zakupionych w Anglii wojennych, skręcanych na śruby przęseł ESTB [Emergency Steel Truss Bridge, czyli awaryjny stalowy most kratownicowy.]. Oczywiście oprócz tego odbywały się i bardziej regularne manewry i ćwiczenia.

Most [na Wiśle między Kazuniem a Nowym Dworem] nie postał jednak długo. W roku 1915 wyleciał w powietrze, a jego szczątki - ze względu na powodowanie utrudnień w żegludze - wyłowił do ostatniej śrubki niemiecki okupant, jako wspomnienie zostawiając na brzegach oba murowane przyczółki, a w środku nurtu jeden kompletny filar i cztery inne zredukowane do ogryzków izbic. W wolnej Polsce zabrano się za odbudowę mostu stosunkowo późno, w połowie roku 1928, przez pierwsze lata zadowalając się wystawianiem w tym miejscu mostu pontonowego. Notabene dodatkowy most rozstawiali sobie niekiedy do ćwiczeń i żołnierze. Na jeden z takich ćwiczebnych mostów pontonowych nadział się 1 sierpnia 1929 idący z Płocka do Warszawy statek pasażerski. "Uderzywszy z impetem o tak zwane jarzmo mostu statek przerwał most, ale sam jednocześnie wskutek zderzenia przechylił się na bok, co sprawiło, iż kilkanaście osób, stojących na pomoście statku, wpadło do wody. Na szczęście saperzy mieli na wyposażeniu reflektory; oświetlono natychmiast miejsce wypadku i przy pomocy wojska wszystkich tonących wyratowano. Statek wraz z pasażerami, po ustawieniu go na głębszej wodzie odpłynął do Płocka, gdyż z powodu dalszych ćwiczeń wojskowych nie mógł kontynuować swej podróży do Warszawy".

* Jarosław Loretz - Przejdziem Wisłę i nie tylko: dzieje mostów na Mazowszu, 2021.

 

 

 

1929. Wkrótce uruchomienie fabryki dykty Kleimana w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1929. Nowodworscy piekarze strajkują - nie wypiekają chleba.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

Przed 1939. Pracownicy nowodworskiej piekarni.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

W 1929 r. zostaje otwarty w Nowym Dworze nowy Ośrodek Zdrowia im. Marszałka J. Piłsudskiego (pierwszy powstał w 1925 r.). Ośrodek był utrzymywany ze środków finansowych samorządu miejskiego. W skład Ośrodka Zdrowia w Nowym Dworze wchodzą przychodnie powołane do walki z gruźlicą, jaglicą i chorobami wenerycznymi oraz przychodnie higieny szkolnej i walki z ostrymi chorobami zakaźnymi. Działała też Stacja opieki nad Matką i Dzieckiem.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1929. Okolica pomiędzy obecnym LO a sklepem Lidl.

Album fotograficzny "10 lat istnienia Batalionu Elektrotechnicznego", M. J. Juress.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 


W okolicy ulicy Chemików przez wiele lat istniały glinianki. Były to wypełnione wodą pozostałości po wybieranej w tym miejscu glinie. Być może służyła ona do miejscowego wyrobu naczyń ceramicznych. Mogła być też użyta do wyrobu cegieł. W końcowych latach XVIII w. w tej okolicy funkcjonowała cegielnia.

Maria Możdżyńska - NOWY DWÓR PRAWIE OD A DO Z. SPACEROWNIK SUBIEKTYWNY.


 



1930 r.

 

 

15.02. - ukazuje się rozkaz dowódcy Batalionu Elektrotechnicznego w Nowym Dworze ppłk. Marcelego Rewieńskiego o połączeniu elektrowni i wodociągów w Modlinie z elektrownią szkolną w Nowym Dworze. Powstała "Elektrownia i Wodociągi Szkolne Batalionu Elektrotechnicznego Saperów w Modlinie". Kierownikiem elektrowni i wodociągów został kpt. inż. Stanisław Derejski, jego zastępcą por. Antoni Siedlecki, a kierownikiem filii w Nowym Dworze i jego zastępcą został por. Kazimierz Grüner.

28.VI. - ze Związku Polskiego Nauczycielstwa Szkół Powszechnych występuje Elżbieta Majkowa z d. Sowianka.

VII. - z połączenia Związku Zawodowego Nauczycielstwa Polskich Szkół Średnich i Związku Polskiego Nauczycielstwa Szkół Powszechnych utworzony zostaje Związek Nauczycielstwa Polskiego (proces zjednoczeniowy obu związków przebiega przez kilka lat).

1.XI. - w skład Zarządu Ogniska Związku Polskiego Nauczycielstwa Szkół Powszechnych wchodzą: Seweryn Glinicki, prezes; Anna Sobucka - Chmielińska, sekretarz i Piotr Jankowski, skarbnik. Ognisko liczy 15 członków, członkiem Związku zostaje nauczyciel ze szkoły powszechnej nr 3 Michał Miszewski.

 

 

1930. Kino-Teatr "Czary" w Nowym Dworze wpisany do rejestru handlowego.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

Kurjer Poranny nr 198. 1930.

 

 

 

1930. Postrzelenie groźnego włamywacza po zuchwałym napadzie na policjanta w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1930. Tak wyglądała nowo otwarta w Nowym Dworze przy ul. POW 11 (obecna ul. Nałęcza, w miejscu, w którym jest teraz OSP Nowy Dwór Mazowiecki) rzeźnia miejska, której budowę sfinansowano ze środków samorządu powiatu warszawskiego.

źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

 

 

 

1930. Walka burmistrza Nowego Dworu o krew z uboju bydła w rzeźni miejskiej.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

Ok. 1918-1939. Nieistniejący przedwojenny rynek, który jest dziś skwerem abp. Dobrogosta. W dolnym prawym rogu widoczny kawałek ulicy Warszawskiej a po drugiej stronie rynku równolegle ulica Zakroczymska.

źródło grafiki i opisu - https://fotopolska.eu

foto - Michel Jankiel Juress

 

 


Wokół nowodworskiego rynku

Miasto Nowy Dwór jest jak wyspa, położone pomiędzy Narwią i Wisłą. Mówiło się, że grunt, na którym miasto stało w dawnych czasach, również zalany był wodą, ale Narew cofnęła się i na tak powstałym lądzie wyrosła osada. Ludzie - niektórzy biedni, inni bogaci  osiedlali się i żyli tam przez pokolenia pod różnymi rządami.

Niekiedy Narew wzbierała ponad brzegi, zalewając miasto i zmiatając nisko położone domy, powodując przy tym ogromne zniszczenia. Ale gdy tylko woda opadła, ludzie naprawiali i odbudowywali swoje domostwa, wiodąc dalej normalne życie. Warunki te kształtowały upartych, nieugiętych Żydów, którzy wiedzieli, jak radzić sobie we wszelkiego rodzaju kłopotach.

Rynek odgrywał kluczową rolę w zarabianiu na życie. Przychodzili tam kupować żołnierze z pobliskiej twierdzy. W tygodniu były dni handlowe, a raz w miesiącu targ. Chłopi z okolicznych wsi przyjeżdżali załadowanymi furmankami, więc wszyscy sklepikarze i rzemieślnicy byli w tych dniach zajęci.

Kobiety i dziewczęta, oprócz zakupów na rynku, wyprawiały się do okolicznych wiosek, by poszukać okazji, bo tam mogły sprawdzić kupowanego kurczaka, powąchać masła i innych produktów mlecznych. Mogły też potargować się o ceny, by w końcu dobić targu. Używając własnego wdzięku, mogły kupić coś na swój użytek lub do dalszej odsprzedaży.

Wśród furmanek na rynku można było zawsze zobaczyć handlarzy zbożem: Mojsze Borka Guzika, Herszla Kaszemachera, Frajmana, Opatowskiego i Abrahama Gapa. Każdy z nich miał swój własny sposób prowadzenia interesu, zgodny ze swoim sposobem życia. Mojsze Borek był chasydem, oddanym uczonym, który studiował księgi tak głośno, że słychać go było na drugim końcu ulicy; z tego powodu był ubogim człowiekiem. W przeciwieństwie do niego Herszl Kaszemacher był słabym uczonym, odmawiającym w pośpiechu modlitwy i myślącym tylko o pieniądzach; więc był on bogaty.

Żydowscy właściciele sklepików i rzemieślnicy zjeżdżali na targ z całego regionu, aby sprzedawać swoje towary i wyroby. Zabierali ze sobą swoich młodszych uczniów i czeladników. Przybywali już w nocy, by zdobyć miejsce i odpowiednio wcześniej rozłożyć swoje towary. Dochodziło do bójek o prawo do zajmowania dobrych miejsc na targowisku. Każdy chwalił się swoim rzemiosłem i jakością towaru, a ludzie z jednego miasta wyśmiewali się z tych z drugiego miasta. Wszystko to działo się w atmosferze wzajemnego ofukiwania się i przekleństw.

W zimie ludzie spoza miasta rozpalali dla ogrzania się ogniska, a rankiem robili krótkie przerwy w besmedresh [domu studiów również wykorzystywanego do modlitw], pożyczając od miejscowych szale modlitewne i filakterie [pudełeczka z ustępami Tory]. Byli oni w stanie zakończyć swoje modlitwy jeszcze przed otwarciem rynku.

Dzień targowy był zawsze pracowity i hałaśliwy. Na rynku stały konie i furmanki z przywiązanym do nich bydłem, a wśród tych wozów przechodzili ludzie z krowami lub świniami na sznurze. W ślad za nimi podążali różni żebracy przystrojeni kolorowymi koralikami i błyszczącymi krzyżami oraz chrześcijańskie kobiety z koszami pełnymi kurcząt i jaj. Dookoła słychać było nawoływania do kupna i sprzedaży, muczenie krów, rżenie koni, kwiki świń, a od sklepów i straganów okrzyki przywołujące klientów.

Tak zaczynał się dzień. I później  jak zazwyczaj - było targowanie się, przybijanie rąk na znak dobicia targu, podnoszenie i opuszczanie cen. Pod koniec dnia wszyscy chłopi spoza miasta chodzili do żydowskich szynków, by upić się i trochę sobie pofolgować.

W Nowym Dworze i okolicach żyli Rosjanie, Polacy i Niemcy, ale tylko Żydzi prowadzili gospody. Chcę tu wspomnieć niektórych z nich, prowadzących interes wokół rynku.

Abraham Kohn był pobożnym chasydzkim Żydem, który miał czarną brodę, ale nie miał pejsów, bo to nie było dobre dla interesu. W szabat ubierał się w jedwabny kaftan i aksamitny kapelusz. Na co dzień zawsze był gotowy pomóc komuś niskooprocentowaną pożyczką.

Dovid Ezraim miał monopol i dobry interes sprzedając wódkę. Był to nowoczesny chasyd z małą bródką, jak wymagały tego ówczesne czasy.

Itsze Mejer Safir był karczmarzem w starym stylu, bardzo religijnym, pomarszczonym chasydem, który zawsze rozczesywał palcami swoją splątaną brodę.

Na rogu w pobliżu sprzedawców tanich gotowych ubrań, stolarzy, szewców i krawców znajdowała się gospoda Pesacha Izbetsesa Wermusa. Był ojcem mocnych, silnych dzieci. Jego ładne, dobrze ubrane córki prowadziły ten interes. Dzieci wcale nie przypominały swojego drobnego ojca z małą blond bródką.

Przy rynku od strony ulicy Zakroczymskiej w budynku należącym do Chaima Złotykamienia miał swój interes Heniek Tik. Był to zupełnie inny typ karczmarza, prowadzącego gospodę we współpracy ze swoją wiekową matką, bardzo pobożną kobietą, oraz z ich trzecim partnerem - kotem. Jako przyjaciel Heńka byłem świadkiem kłótni między nim a matką. Pochodzili oni z dwóch różnych światów. Matka zawsze mi się skarżyła, że jej syn nie robi tego, co potrzebne dla ich interesu i że nie zachowuje się jak trzeba. Z jej punktu widzenia miała rację; wszystko było zaniedbane. Kot, trzeci partner w interesie, robił, co chciał, gdzie chciał, jadał razem z nimi.

Ale Heniek miał swój własny sposób działania. Każdego dnia przyjaciele i znajomi wpadali do gospody  rozmawiali tam, dyskutowali i dobrze się bawili. Ci, którzy mieli czas, spędzali tam cały dzień, a Heniek szczęśliwy i uśmiechnięty obsługiwał ich wszystkich.

Wszystkie te gospody były miejscami żydowskiego życia, gdzie ludzie prowadzili życie towarzyskie - przy rynku i wokół rynku, na ulicach i drogach naszego Nowego Dworu, miasta między dwiema rzekami.

* Pinkas Nowy Dwor, Memorial book of Nowy-Dwor, 1965.

 

 

 

1930. Bocznokołowce "Mickiewicz", "Witeźź" i "Atlantic" w stoczni Modlińskiej.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1930. Przebudowa lichtugi morskiej "Alek" na krypę minową "KM 113" (od 1938 "KM-3") w stoczni modlińskiej.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1930. Książka niemieckiego pisarza Ludwiga Renna, pt. "Po wojnie" z pieczątką Żydowskiej Biblioteki Ludowej im. Szaloma Alechema w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

Przed 1939. Stempel "Wypożyczalnia Książek I. Żórawska Nowy Dwór ul. Warszawska Nr 3" - na Pismach Poetycznych Adama Mickiewicza.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1930. Ciekawe podróże na pocztę w Nowym Dworze z Dziekanowa.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1931 r.
 


 

4-5.V. - święto Batalionu Elektrotechnicznego i 12 rocznicę jego powstania. 4 maja po uroczystym wieczornym apelu na placu sportowym, przeglądzie i raporcie nastąpiło odczytaniu rozkazu o awansach szeregowych i przyznaniu po raz pierwszy odznaki pamiątkowej batalionu, którą otrzymało 11 żołnierzy szczycących się ponad 10 letnią służbą w batalionie. Uroczystość zakończyła się defiladą, a następnie w kinie batalionu żołnierze obejrzeli "Na Sybir". W dniu następnym na placu koszarowym odbyła się zbiórka batalionu z całym swoim sprzętem ćwiczebnym. Po przyjęciu raportu przez dowódcę Okręgu Korpusu I w Warszawie generała brygady Jana Karola Wróblewskiego na placu sportowym proboszcz wojskowej parafii w Modlinie odprawił msze polową zakończoną kazaniem, w którym podkreślił najpiękniejsze momenty z dziejów batalionu, a więc: udział plutonu reflektorów w walkach m.in. pod Dźwińskiem, Kijowem, Korosteniem, Warażem, Wielkim Obzyrem oraz plutonu elektrotechnicznego w Żytomierzu, Płoskirowie i innych miejscowościach. Po mszy pan Glinicki wygłosił przemówienie, podkreślając stosunek ludności cywilnej do batalionu, który ofiarna i sprawną pomocą w wypadkach powodzi i pożarów zaskarbił sobie serca mieszkańców. Dla udokumentowania tego stosunku i uczczenia 10-lecia stacjonowania batalionu w Nowym Dworze jego mieszkańcy ufundowali 4 fanfary ozdobione haftowanymi fartuchami. Fanfary te przekazał pan Glinicki dowódcy batalionu ppłk. Rewieńskiemu, który przekazał je orkiestrze batalionu. Po defiladzie, która odbierał generał Wróblewski odbył się żołnierski obiad z udziałem zaproszonych gości. Po południu odbyły się zawody sportowe. Wieczorem z udziałem mieszkańców miasta, gości i przedstawicieli batalionu odbył się koncert w czasie, którego wystąpili: panie Ada Horska i Bartłomiejczykowa, panowie Nietyksza i Szatkowski, chór żołnierski i orkiestra batalionu. Koncert poprzedził wykład o historii batalionu wygłoszony przez por. Fryzendorfa.

1.IX. - członkami Związku Polskiego Nauczycielstwa Polskiego Szkół Powszechnych są: Anna Chmielińska, Seweryn Glinicki (prezes), Piotr Jankowski (skarbnik), Aleksander Kwiatkowski, Stanisław Koskowski, Aniela Krotowicz, Czesław Przedwiecki, Jadwiga Przedwiecka (sekretarz), Rudolf Rase, Leonard Traczyk.

9.XII. - według spisu powszechnego w Nowym Dworze mieszka 9.386 osób w tym 4.316 pochodzenia żydowskiego.

19. XII. - Uroczyste otwarcie i poświęcenie centralnej elektrowni modlińskiej dostarczającej prąd zarówno do Batalionu Elektrotechnicznego, miasta Nowy Dwór oraz fortu IV w Janówku i majątku w Górze.

 

 

1931. Nowodworska Fabryka Fajansu i Porcelany.

W latach 1905 (1906) - 1918 znak fabryki, nawiązywał do marki jaką oznaczane były wyroby Mołczanowa, najpierw tylko z rosyjskim napisem "А.И. Виноградовъ", a następnie naśladował herb angielski z rosyjskim napisem "А.И. Виноградовъ Новы-Дворъ Варшавской губ".
Po odzyskaniu niepodległości w 1918 r. fabryka posługuje się nową nazwą "Fabryka Fajansu i Porcelany Abram Winogradow" i nowym znakiem. Najpierw przybiera formę stylizowanego monogramu A. W. w podwójnym kole i napisem miedzy kołami A. Winogradow N.-Dwór. Znak fabryki ulega kolejnym zmianom prawdopodobnie wraz ze zmianami nazw. Kolejny przedstawia wieżę w kole otoczoną napisem "A. Winogradow. N. Dwór". Przybierając ostatecznie od 1931 r. sylwetkę jelenia w podwójnym kole i napisem między kołami "N-Dwór". Znak ten był stosowany na wyrobach fabryki do września 1939 r. Wyroby powszechnego użytku były dodatkowo numerowane.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1931. Jeszcze raz o dożywianiu bezrobotnych w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1931. Lokaut w fabryce dykty w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

Front Robotniczy - organ Związku Związków Zawodowych w Polsce, nr 14. 1931.

 

 

 

1931. Trup z rozpłataną czaszką na wozie. Spór o podział ziemi przyczyną zabójstwa brata przez siostrę w Wólce Górskiej.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1931. Draka z kobietą w tle na dworcu w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1931. Nocny napad w Stanisławowie gm. Pomiechówek.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

Liczba mieszkańców Nowego Dworu wg. spisu powszechnego w 1921 i 1931 na tle innych miast liczących poniżej 10.000 mieszkańców.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1931. Warszawska straż ogniowa, powrót z akcji gaśniczej w Modlinie Twierdzy, na rynku w Nowym Dworze. Ul. Warszawska, przy obecnym skwerze Dobrogosta, w kierunku kościoła. Widok na budynek przy obecnej ul. Daszyńskiego.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

Przed 1939. Ulica Warszawska i fragment rynku, na którym gromadzili się tragarze i wozacy. Widok na budynek przy obecnej ul. Daszyńskiego.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

Ok. 1918-1939. Nowy Dwór, ul. Zakroczymska.

foto - Michel Jankiel Juress

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

Nowy Dwór Mazowiecki w latach trzydziestych ubiegłego wieku, na którym widać ulicę Zakroczymską od skrzyżowania z ulicą Kościuszki.

źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

 

 

 

Przed 1939 r. Dworzec kolejowy w Modlinie.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 


 

1932 r.



23.IV. - w stoczni PZInż. wodowany zostaje, zbudowany w ciągu półtora roku, ORP "Batory" kuter patrolowy Straży Granicznej, a następnie Marynarki Wojennej.

15.V. - Związek Nauczycielstwa Polskiego w Nowym Dworze podejmują rezolucję w sprawie zmian wprowadzonych Rozporządzeniem Prezydent RP w ustawie o stosunkach służbowych nauczycieli z dnia 1 lipca 1926 r.

6.IX. - Otwarcie Oddziału Warszawskiego Komunalnej Kasy Oszczędności w Nowym Dworze k/Modlina. Był to czwarty oddział warszawskiej Kasy.

- Obszar miasta Nowy Dwór obejmuje 246 ha (1.720.250 m2), Na ponad stu z hektarach znajduje się 433 posesji z budynkami mieszkalnymi, gospodarczymi. Nowych budowli od wielu lat nie przybywa, stare ulegają rozsypce. Magistrat Nowego Dworu rozpoczął zabiegi o przyłączenie do swojego obszaru: wsi Nowo Łączna z fabryką krochmalu firmy "Górski i Morawski" oraz stację kolejową Nowy Dwór (307 mieszk.); portu wojennego Modlin (256 mieszk.) i części kępy Nowodworskiej pomiędzy torem kolejowym a gruntami miejskimi (teren niezamieszkały). Nowe tereny powiększyły by obszar miasta o 798.745 m. kw. tj. o ponad czterdzieści procent.

- z wykazu członków Związku Polskiego Nauczycielstwa Polskiego Szkół Powszechnych skreśleni zostają: z dniem 1.X. Leonard Traczyk, a z dniem 1.XI. Anna Chmielińska.

10. XI. - Ognisko Związku Nauczycielstwa Polskiego liczy tylko 8 członków.

 

 

1932. Malwersacje w Spółdzielni Garnizonowej w Modlinie.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1932. W Nowym Dworze założona została spółka "R. Jerozolimski i S-ka", sp. z o.o. dla założenia i prowadzenia przedsiębiorstwa detalicznej sprzedaży napojów alkoholowych.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1932 r. Kuter pościgowy 'Batory' podczas budowy na slipie w Modlinie.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1932. "Batory". Kuter patrolowy Straży Granicznej II RP zwodowany 23 kwietnia 1932 r. w stoczni Państwowych Zakładów Inżynierii w Modlinie.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1932. Motorówki patrolowe w porcie stoczni Modlińskiej.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1932. Państwowe Zakłady Inżynieryjne - Stocznia w Modlinie zbudowała dla armatora "Dyrekcji Wód Wodnych" w Stanisławowie (Dniestr) holownik tylnokołowy "Rewera".

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1932. Jak doszło do strajku w fabryce Klejmana w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1932. Ciąg dalszy strajku w fabryce dykt i fornierów Klejmana w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

Aby docenić rozwój żydowskiego ruchu robotniczego w Nowym Dworze w tamtym czasie, należy przyjrzeć się, jak wyglądały sprawy polskich robotników. W przeciwieństwie do dobrze zorganizowanych żydowskich robotników, z ich dynamiczną działalnością polityczną i związkową, polscy robotnicy byli ledwie zorganizowani. Przez 20 lat podejmowano wiele prób utworzenia organizacji Polskiej Partii Socjalistycznej i Komunistycznej Partii, ale były one krótkotrwałe i nie były w stanie zmobilizować stałych członków. O ile istniały wspólne działania żydowskich i polskich robotników, były one inicjowane i przeprowadzane przez organizację Bundu, a zwłaszcza przez Chaima Rudowskiego, który był w osobistym kontakcie z niewielką zorganizowaną grupą polskich robotników i ich liderów.

Oto niektórzy polscy aktywiści, którzy mieli kontakt z żydowskim ruchem robotniczym: Przybyszewski, członek Polskiej Partii Socjalistycznej, zwykły robotnik o ograniczonej wiedzy, ale, jak to się mówi, "srebrnym języku", zwłaszcza po tym, jak poprawił mu się humor po wypiciu szklanki wódki; radny Polskiej Partii Socjalistycznej Domański, który zyskał popularność pod koniec lat dwudziestych i do tego czasu pracował jako farmaceuta w miejscowej klinice.

Spośród polskich komunistów chciałbym wymienić szewca Łukaszewskiego, sympatycznego człowieka o ideologicznych podstawach. Był jednym z członków rady miejskiej, wybranego przez socjalistyczny blok żydowskich i polskich robotników w wyborach uzupełniających w 1923 r. Budziński był starszym polskim metalowcem, którego wygląd fizyczny natychmiast budził szacunek. To dzięki niemu doszło do wspólnej demonstracji 1 Maja w 1926 r. Mieszkańcy Nowego Dworu, którzy spotkali Budzinskiego podczas i po okupacji nazistowskiej, powiedzieli, że ich nie zawiódł. To samo można powiedzieć o Bolku Kowalskim, który był aktywnym młodym komunistą w latach 30. Wspomniani powyżej byli aktywistami wśród polskich robotników, z którymi mieliśmy kontakt w naszej działalności społecznej w ciągu 20 lat.

* Pinkas Nowy Dwor, Memorial book of Nowy-Dwor, 1965.

 

 

 

1932.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1932. Zamordowanie właściciela piwiarni w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1932. Miasto, które się dusi.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

 

1932. Trwa budowa nowego mostu na Wiśle w Modlinie.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

4 stycznia 1932. W Warszawie rozpoczął się zjazd rabinów. Uczestniczył w nim Rubin Lejb Najfeld rabin z Nowego Dworu na zdjęciu z gazety oznaczony nr 11.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

 

1932. Ważne nowodworskie adresy instytucji, zakładów i sklepów.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

 

1932. Bilans Fabryki Przetworów Kartoflanych "Nowy Dwór" P. Górski i E. Mórawski S.A.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1932. Nowy Dwór i Zakroczym na tle innych miast Polski wg. powierzchni ogólnej oraz powierzchni zabudowań, jezdni, chodników, parków, cmentarzy i terenów niezabudowanych.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

Trudno uwierzyć, ale w Nowym Dworze nawet toalety mają swoje historie. Przypominamy, że nasze miasto przez wieki nie było skanalizowane. Młodszym czytelnikom wyjaśniamy, że zamiast toalet w domach, budowano ustępy na podwórkach. Najczęściej był to niewielki, z reguły drewniany budynek, wewnątrz którego wykopywano dół kloaczny, w bardziej ekskluzywnej wersji przykrywając go obudową z desek. Tego rodzaju toaleta służyła do momentu zapełnienia dołu, po czym starą kloakę zasypywano i wykopywano nową, przesuwając budynek, który ją otaczał. Siłą rzeczy, tzw. wygódka stojąca na podwórku była ogólnie dostępna i wykorzystywana niekoniecznie zgodnie z przeznaczeniem.

W połowie 1900 r. wydarzył się pierwszy znany nam wypadek związany z nowodworskimi toaletami. Czterdziestotrzyletnia Ryfka Rozenberg "przez nieostrożność trzymane na rękach niemowlę upuściła do dołu ustępowego". Dziecko nie przeżyło wypadku.

W styczniu 1914 r. w domu Litwinowicza przy Polskim Rynku [dzisiejsza ulica Zakroczymska] obowiązki stróża przyjął Stanisław Krub. Nowy dozorca mając pracę i związane z nią mieszkanie powinien się zameldować, ale tego nie zrobił. Powszechne zdziwienie budziło to, że Krub mieszkał z dwiema kobietami, jak głosiła fama z żoną, która była wysoka i niską kochanką. Obie kobiety uzupełniały budżet domowy przyjmując do prania bieliznę. W pewną kwietniową noc dozorca i obie kobiety zniknęli niespodziewanie. W mieszkaniu pozostały meble i kilka rzeczy bez większej wartości. Dość szybko stwierdzono, że "przy okazji" zaginęła kosztowna bielizna oddana kobietom do prania. Właściciele oceniali straty na około 200 rubli. Wszczęte natychmiast poszukiwania nie dały rezultatu. Sprawa zostałaby pewnie zapomniana, ale dwa tygodnie po zniknięciu "rodziny" stróża, jego następca Ludwik Kamiński znalazł w dole przeznaczonym na nieczystości pakunek zaszyty w worek. Po wydobyciu paczki i przecięciu płótna okazało się, że wewnątrz ukryto ciało kobiety. Zwłoki były związane w taki sposób, że głowa dotykała kolan. Praktykujący w Nowym Dworze lekarz Aleksander Brochocki podczas autopsji stwierdził, że ofiara była niskiego wzrostu, a jako przyczynę zgonu wskazał pęknięcie czaszki. Ze względu na daleko posunięty rozkład ciała nikt nie rozpoznał zmarłej. Nie skojarzono również, że zaginięcie, kradzież i znalezione zwłoki to ta sama sprawa. Do czasu. Po trzech miesiącach, w pierwszych dniach lipca, w tym samym dole kloacznym pojawił się kolejny worek. Tym razem pakunek obciążony był kamieniem. Wewnątrz, tak jak poprzednio, znajdowało się związane ciało kobiety. Badający je lekarz stwierdził pęknięcie czaszki i określił, że zgon około trzydziestopięcioletniej kobiety nastąpił 2-3 miesiące wcześniej. Dopiero wówczas zarządzono opróżnienie dołu, ale nie natrafiono na inne dowody w tej sprawie. Stwierdzono również, że domniemanym złodziejem i jednocześnie mordercą obu kobiet jest Krub. Ruszyły poszukiwania byłego stróża. Jaki był ich wynik, nie wiadomo. Sprawa była niejasna dla nowodworzan z początku XX w. Dla nas również przynosi pewien problem. W tym samym czasie i w tym samym miejscu, czyli w kwietniu 1914 r. na podwórzu domu Litwinowicza według "Kuriera Warszawskiego" odnaleziono zaszyte w worku zwłoki nierozpoznanego mężczyzny. Być może nastąpiła pomyłka i autor artykułu zgodnie z powiedzeniem "wiedział, że dzwonią, nie wiedział, w którym kościele" pomylił płeć ofiar. Mogło być jednak tak, że nierozpoznane zwłoki należały do poszukiwanego Kruba.

Wczesnym rankiem 23.02.1922 r. jeden z mieszkańców Nowego Dworu przechodzący ulicą Mickiewicza [obecnie Wybickiego] usłyszał płacz dziecka. Zdziwił się, bo płacz dobiegał ze stojącego na podwórku ustępu. Ponieważ kwilenie nie ustawało, przechodzień zajrzał do wnętrza. Dziecka nie było widać, ale głos słyszał wyraźnie. Zajrzał do dołu i ujrzał niemowlę. Rozpoczęto akcję ratunkową. Po wydobyciu malucha okazało się, że jest to około pięciotygodniowy chłopiec. Dziecko miało szczęście w nieszczęściu, musiało do dołu trafić niewiele wcześniej, skoro miało jeszcze siłę płakać. Zima 1921/22 była prawie bezśnieżna, ale mroźna. Ta sama temperatura, która mogła niemowlę zabić w pewien sposób mu pomogła, bo zawartość toalety zamarzła i chłopiec w niej nie utonął. Uratowane dziecko wzięła na wychowanie Maria Śliwińska, a poszukiwaniem matki i być może jednocześnie sprawczyni przestępstwa zajęła się policja.

10 lat później na tej samej ulicy policja ponownie przeszukiwała toalety, a właściwie jedną. Na posesji Józefa Ładzińskiego, pod nr 11, w ogólnodostępnym ustępie poszukiwano dowodu zbrodni. Odnaleziono nóż, którym Maria Romiancew w napadzie gniewu zabiła swego kochanka. Policja miała o tyle ułatwione zadanie, że przyjaciółka zabójczyni Maria Botwinowa, pomagająca jej sprzątać miejsce zbrodni wskazała wychodek, do którego tzw. trybowiec trafił.

* Maria Możdżyńska - (Nie)legendy nowodworskie po raz drugi, 2024.

 

 

 

Ok. 1918-1939. Fragment parku w Nowym Dworze.

foto - Michel Jankiel Juress

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Ok. 1918-1939. Park gen. Hallera - obecnie Wybickiego.

foto - Michel Jankiel Juress

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

W białej bluzce - Stefania Kozarska.

 

Stefania i Stefan Chmielewski.

Historia jednego zdjęcia. Niedawno zamieściłem zdjęcie znalezione w internecie (bez sygnatury zakładu fotograficznego) z opisem: Stefanja Chmielewska, Nowy Dwór Maz. ul. Nowodworzanka 7 lub 1-1. Pytałem czy ktoś wie coś o tej osobie lub jej krewnych. Odezwał się Pan Paweł, który rozpoznał w dziewczynie w białej bluzce swoją prababcię Stefanię Kozarską mieszkającą w Bronisławce k/Modlina. Pani Stefania wyszła za mąż za pracownika kolei Stanisława Chmielewskiego. To właśnie Pani Stefania z mężem Stefanem wybudowali dom na Nowodworzance gdzie wspólnie mieszkali. Pan Stanisław pracował na kolei w Nowym Dworze, a Pani Stefania zajmowała się przez jakiś czas handlem na straganie przy remizie na Placu Solnym. Małżeństwo miało córkę Marię, która po wyjściu za mąż przyjęła nazwisko męża Ostrowska. Małżeństwo Ostrowskich miało cztery córki. Jedną z nich była mama Pana Pawła. Mieszkali razem z pradziadkami w domu rodzinnym, który stoi do dziś. Prababcia Pana Pawła Stefania zmarła w 1977 r. Piękna rodzinna historia. Panu Pawłowi dziękuję za możliwość przedstawienia rodzinnej historii i nadesłane zdjęcie.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1933 r.



- największy kryzys gospodarczy świata XX wieku (1929-1933) dotknął także Nowy Dwór. Mieszkańcy, poza drobnym handlem, trudnili się rzemiosłem, głównie krawiectwem i szewstwem. W mieście było około 3.000 osób bezrobotnych tj. 28 proc ogółu mieszkańców. pomimo trudności gospodarczych i społecznych wynikających z kryzysu handel w mieście jest nadal ożywiony, a chałupnicy mieli pełno zamówień. Do kasy miejskiej wpływały regularnie podatki.

- Zarząd miasta podjął decyzję o budowie 4-tej w mieście 7-klasowej szkoły powszechnej na ul. Słowackiego. Koszt budowy, parterowego budynku, który miał mieć 60 m. długości i 14 m. szerokości, miał wynieść 100.000 zł. Wsparciem budowy szkoły było drewno, o wartości 18.000 zł, jakie dostarczył właściciel dóbr Jabłonna hr. Maurycy Potocki. Była to jedynie część, spośród 500 m3 drewna przekazana przez niego miastu, na poczet odszkodowania za odstąpienie prze Nowy Dwór uprawnień do założenia własnej elektrowni. Kwotę 8.000 zł zebrano z dobrowolnych składek mieszkańców, na zebranie pozostałej kwoty mieszkańcy obłożyli się dobrowolnym podatkiem.

1.IX. - członkiem Związku Nauczycielstwa Polskiego ogniska w Nowym Dworze zostaje nauczyciel Józef Kulka.

 

 

Przed 1939 r. Pracownicy kaszarni Śliwińskiego na ul. Szerokołęcznej (obecna ul. Mazowiecka - teren sklepu Biedronka). Obok był również jego młyn.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

Przed 1939 r. Organizacja Młodzieży Towarzystwa Uniwersytetów Robotniczych w Nowym Dworze z burmistrzem miasta Turkiem i ławnikiem Domańskim.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Aleja Paderewskiego, a trylinka, którą widzimy to: "...Pierwsza próbna nawierzchnia, która została ułożona w Nowym Dworze na odcinku 290 m w 1933 roku..."

źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

 

 

1933. Podział gminy Góra na gromady.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

1933. Podział gminy Pomiechowo na gromady.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

1933. Podział administracyjny Polski z granicami miast i gmin.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1933. Budżety gmin i miast w powiecie warszawskim.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1933. Skorowidz miejscowości Rzeczypospolitej Polskiej z oznaczeniem terytorialnie im właściwych władz i urzędów oraz urządzeń komunikacyjnych.

 

 

 

1933. W Polsce nasila się bojkot antyżydowski. Z tego okresu na zdjęciu ulotka z Nowego Dworu.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

Organizacja komunistyczna w Nowym Dworze składała się głównie z żydowskiej młodzieży, z nielicznymi nie-Żydami. Jako nielegalna organizacja jej członkostwo pozostawało nieznane, ale wyróżniała się silnym oddaniem ideologicznym, szczerą wiarą i bezgraniczną gotowością do poświęceń.

Jednymi z pierwszych znanych komunistów w mieście byli Chaim Tiszler i Azriel Alman, którzy stali się komunistami na początku lat 20. Chaim Tiszler służył wówczas we flocie polskiej armii i był już dobrze znany w Nowym Dworze. Azriel Alman opuścił Nowy Dwór, gdy był jeszcze bardzo młody i piastował odpowiedzialne stanowisko w KPP [Komunistycznej Partii Polski]. Później został aresztowany na granicy polsko-rosyjskiej, gdy działał jako pośrednik między KPP a jej przedstawicielami w Rosji Sowieckiej. Był więziony przez 12 lat, został uwolniony przed II wojną światową, a później zabity.

W szeregach związku pracowników przemysłu odzieżowego, którego członkowie byli bundowcami, pojawiło się nazwisko Efrema Szafrankera. Krawiec i członek związku, zaczął występować w imieniu "Czerwonej Frakcji", która w tamtym czasie właściwie nie istniała. On, jego przyjaciel Sh. G., jego brat Motl i autor byli pierwszym zalążkiem organizacji komunistycznej, wokół której gromadzili się ci, którzy odeszli z innych organizacji.

Partia komunistyczna prowadziła swoją działalność w siedzibach związków zawodowych, gdzie również miały swoje biura Bund i Tsukunft. Tam powstała opozycja, "Czerwona Frakcja". Prowadzili również swoją działalność agitacyjną na zewnątrz - na "drugim froncie", na deptaku, gdzie pracowali nad swoimi sympatykami, potencjalnymi kandydatami Partii Komunistycznej. Praca organizacyjna i agitacja na deptaku odbywała się nieustannie, bez przerwy, latem i zimą, w deszczu i mrozie. Zawsze oświecali zacofane masy o nowych sposobach, nieświadomi błota i śniegu przenikających ich podarte buty.

Na początku lat 30. XX wieku organizacja komunistyczna zwiększyła swoje wpływy. Jej aktywiści pochodzili z tych, którzy opuścili inne organizacje. Odzwierciedlało to trwającą walkę między partiami w życiu wspólnotowym naszego miasta, która powodowała ból i urazy w stosunkach osobistych. Pogorszenie stosunków międzypartyjnych było spowodowane polityką centralnej organizacji komunistycznej. W 1929 r. konferencja Profinternu w Berlinie proklamowano powstanie odrębnych [komunistycznych] związków zawodowych. Skutki tej proklamacji odczuto w Nowym Dworze. Komunistom nie wystarczało już działanie w roli opozycji [w ramach związków zawodowych organizowanych przez inne grupy].

Na początku lat 30. organizacja komunistyczna miała własne małe biuro w piekarni Tall Josl. Był to półlegalny klub. Tam krawcy, którzy do tej pory stanowili opozycję w związku pracowników przemysłu odzieżowego, utworzyli własny związek, co oczywiście natychmiast doprowadziło do walki o wpływy i przywództwo w różnych fabrykach i miejsc pracy. Doprowadziło to do krwawych walk, w które zaangażowały się podejrzane elementy, niemające nic wspólnego z ruchem robotniczym. Finał zmagań rozegrał się w zakładzie krawieckim Jidla Zajdenberga.

W tym okresie Partia Komunistyczna rozszerzyła swoje wpływy. Udało się jej przyciągnąć młodych ludzi z Tsukunft [Przyszłość, grupa bundowska], Frajhajt [Wolność, grupa syjonistyczna] i innych organizacji. Konflikty międzypartyjne osłabły, a w latach 1935-36 nawiązano bardziej przyzwoite stosunki, głównie z Bundem, a czasami z PPS [Polską Partią Socjalistyczną].

Wśród wspólnych działań partii znalazła się kampania w wyborach uzupełniających do rady miejskiej w 1923 r., kiedy to komunista Łukaszewski został wybrany jako część bloku socjalistycznego; wspólna demonstracja 1 Maja 1926 r., zakończona krwawym finałem; oraz wybory do rady miejskiej w 1927 r., kiedy to "lewica" zdobyła dwa miejsca i razem z innymi partiami robotniczymi utworzyła socjalistyczną większość w radzie i magistracie [władza miejska]. W późniejszych latach komuniści również pojawili się we wspólnych wydarzeniach.

Organizacja komunistyczna bardzo ucierpiała z powodu swojego nielegalnego statusu, co skutkowało wieloletnim więzieniem jej działaczy. Powinniśmy pamiętać o zamordowanych Azrielu Almanie, Leje Papier i Sime Zamjatin, która oddała ostatnie tchnienie na szubienicy w getcie w Nowym Dworze.

* Pinkas Nowy Dwor, Memorial book of Nowy-Dwor, 1965.

 

 

 

1933. Jubileusz 50-lecia straży pożarnej w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1933. Wręczenie sztandaru straży pożarnej w Nowym Dworze z okazji jej 50-lecia.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1933. Wysoko wznosi oświaty kaganek mały i cichy Nowy Dwór.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1933. Modlin. Pancerniacy na tle spichrza.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1933. Zimą w 1933 r. odnotowano w Modlinie minus 38 stopni.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1933. Trzej polscy żołnierze w atelier zakładu fotograficznego Juressa w Nowym Dworze. Dedykacja w języku białoruskim "Na pamiątkę drogim towarzyszom (kolegom). MODLIN 16.V.1933 rok".

foto - Michel Jankiel Juress

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

Lata 1930-1935. Odcinek ulicy Warszawskiej widziany od wlotu obecnej ulicy Nałęcza (po lewej) w kierunku zachodnim, widoczna zabudowa obecnie nie istnieje.

źródło grafiki i opisu - Rado-NDM, https://fotopolska.eu

foto - Michel Jankiel Juress

 

 

 

Lata 1930-1939. Budynki przy ulicy Zakroczymskiej widziane z ulicy Warszawskiej.

źródło grafiki i opisu - Rado-NDM, https://fotopolska.eu

foto - Michel Jankiel Juress

 

 

 

1933. Syrop z cukru gronowego sprzedaje fabryka Górski i Mórawski Nowy Dwór k.Modlina.

 

 

1933. Karmelki z cukru gronowego oferuje fabryka Górski i Mórawski z Nowego Dworu k/Modlina.

 

 

Przed 1939. Syrop słodki z cukru gronowego dostarcza na terenie kraju Górski i Mórawski z Nowego Dworu.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

W roku 1933 na podstawie postanowienia Wojewody Warszawskiego wpisano do rejestru stowarzyszeń Warszawskiego Urzędu Wojewódzkiego nowe Żydowskie Stowarzyszenie Wzajemnej Pomocy Rezerwistów i byłych uczestników wojen: japońsko-rosyjskiej, światowej i polsko-sowieckiej. Stowarzyszenie objęło swoim działaniem powiat warszawski, jego siedziba znajdowała się w Nowym Dworze. Głównym jego celem było udzielanie pomocy materialnej członkom organizacji. Stowarzyszenie zaopatrywało członków w koszerną żywność, urządzało pogrzeby zmarłym członkom, zakładało kasy wzajemnej pomocy.

* Jolanta Załęczny "Powiat warszawski w latach II Rzeczypospolitej: życie społeczno-polityczne, gospodarcze i kulturalne", 2015.

 

Rzecz miała miejsce w 1933 r. Szósta brygada obyczajowa urzędu śledczego od dłuższego czasu otrzymywała anonimy dotyczące pani Sz. zamieszkałej w Warszawie na ul. Mostowej. Kobieta była znana policji, miała kartotekę. Donosy przedstawiały ją jako szefa przestępczej organizacji. Wszczęte dochodzenie potwierdziło oskarżenia. Sz. szefowała kilku osobom. Oprócz grupy silnych "ochroniarzy" były to "agentki", które m.in. w Nowym Dworze i okolicy szukały młodych kobiet do dobrze płatnej pracy Gdy naiwne dziewczyny przybywały do Warszawy były przez Sz, oddawane pod "opiekę" zatrudnianych przez nią sutenerów i umieszczane w domu publicznym. Od Szefowej nie było ucieczki, oporne bito, torturowano i oskarżano o kradzież. Sz. aresztowano. Dziewczęta odzyskały wolność. Czy któraś wróciła do Nowego Dworu, nie wiadomo.

* Maria Możdżyńska - (Nie)legendy nowodworskie po raz drugi, 2024.

 

 

Ok. 1918-1939. Ul. Warszawska, Magistrat w Nowym Dworze.

foto - Michel Jankiel Juress

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

1933. Fragment parku miejskiego im. J. Hallera (obecnie im. J. Wybickiego).

foto - Michel Jankiel Juress

 

Dzisiejszy park miejski, noszący imię Józefa Wybickiego, został założony około 1906 r. przez farmaceutę Bolesława Konarskiego na dawnym Wielkim Rynku, zwanym również Placem Kościelnym. Był to olbrzymi teren - o kształcie bardzo wydłużonego czworoboku, rozciągający się od ul. Warszawskiej do ul. Sukiennej - który od południa zamknięty był wielką dominantą jaką był kościół, a od strony Narwi plac zamykała druga dominanta, jaką był ratusz miejski, a potem na jego miejscu kościół ewangelicki. Te ostatnie stwierdzenia odnoszą się jednak do końca XVIII i lat 80. XIX wieku. Gdy plac ten przestał funkcjonować jako targowisko, najprawdopodobniej z powodu częstych powodzi zamienił się w teren bagnisty, wtedy to Jan Flatt przystąpił do zakładania parku. Rozpoczęte przez niego dzieło, dokończył Bolesław Konarski, sadząc w nim wiele gatunków drzew. Obecnie park nosi imię Józefa Wybickiego. W okresie międzywojennym dwukrotnie zmieniana była nazwa parku. W pewnym czasie nosił nazwę Parku im. Jenerała Hallera, następnie imię zamordowanego pierwszego prezydenta II RP Gabriela Narutowicza.

* Ryszard Gołąb - Ilustrowana monografia miasta Nowego Dworu Mazowieckiego z historią Twierdzy Modlin, 2006.

 

 

Gdzie się podział nowodworski Rynek?

Nowo zakładane miasto powstawało zazwyczaj wokół rynku, na którym lokowano najważniejsze miejskie obiekty ratusz i świątynię. Na placu tym odbywały się targi i jarmarki, odczytywano i wykonywano wyroki. Rynek był sercem miasta. Jest on w Zakroczymiu, jest w Warszawie, ale w Nowym Dworze próżno się za nim rozglądać, chociaż wiadomo, że takowy był i to niejeden.

Patrząc na plan miasta zauważyć można trzy skupiska zieleni, trzy parki. To w ich miejscu były kiedyś rynki miejskie. Najstarszy znajdował się w okolicach dzisiejszego przystanku autobusowego na początku miasta. Tu mieścił się plac miejski z czasów, gdy Nowy Dwór po raz pierwszy stał się miastem. Średniowieczny Nowy Dwór był grodem zlokalizowanym na wzniesieniu nad Wisłą, najprawdopodobniej w miejscu gdzie obecnie możemy nabyć artykuły AGD. Rzeka płynęła wówczas obniżeniem, w którym znajdują się ogródki działkowe "Pestka". Rynek, a właściwie miejsce targowe znajdowało się na podgrodziu gdzie także stały chaty włościan.

Wraz z upływem lat miasto rozwijało się i przesuwało ku wschodowi. Na rycinie Erika Dahlbergha, który utrwalił wygląd Nowego Dworu w czasach Potopu dopatrzeć się można zarysów kolejnego rynku. To dzisiejszy skwer biskupa Dobrogosta. O tym okresie istnienia miasta wiadomo najmniej, możemy jedynie przypuszczać, że gdzieś w okolicach tego rynku pobudowano klasztor i kościół bernardynów. Niemniej to miejsce najdłużej ze wszystkich trzech wykorzystywane było, jako centrum handlowe, targi odbywały się tu jeszcze po II wojnie światowej.

W wyniku XVIII wiecznej lokacji miasta powstał ostatni z naszych rynków - obecny Park Wybickiego. Był bardzo duży; przypominał wydłużony prostokąt, na którego przeciwnych, krótszych pierzejach znajdowały się kościół św. Michała i ratusz, którego miejsce zajął później kościół ewangelicki. Przy rynku, na dzisiejszej ulicy Kościuszki znajdowała się austeria miejska - połączenie zajazdu z hotelem. W chwili swego powstania znajdował się on na skraju miasta, za dzisiejszą ulicą Wybickiego nie było już zabudowy.

W XIX w. z racji swego położenia między dwoma świątyniami otrzymał szumną nazwę Plac Kościelny. Brak bruku powodował, że plac ten zmieniał się po każdym większym deszczu w błotniste bagienko. Mimo to stanowił serce miasta, wokół którego ulokowano ważne dla mieszkańców obiekty, pierwszą aptekę i szkołę. W okolicy rynku mieścił się też nowodworski ratusz z nieodłącznym odwachem, czyli miejscem, w którym stacjonowała miejska policja i znajdował się areszt. W założeniu plac powinien służyć celom targowym i dzięki położonym tu instytucjom być miejscem niesłychanie ruchliwym. Jednak osoby goszczące w mieście w latach pięćdziesiątych XIX w. stwierdzały, że nowodworski rynek jest opustoszały i nic się na nim nie dzieje.

Istnienie w Nowym Dworze trzech miejsc o jednakowym przeznaczeniu mijało się z celem, dlatego też raczej bez większych protestów pod koniec XIX w. zrealizowano inicjatywę właściciela apteki Jana Flatta i zadrzewiono największy rynek tworząc istniejący do dziś park.

* Maria Możdżyńska - (Nie)Legendy nowodworskie, 2014.

 

 

We wczesnych latach XX wieku kilku nowobogackich kontrahentów wojskowych przywiozło Starego Juresa do Nowego Dworu z jakiegoś miejsca na polskiej granicy. Miał uczyć rosyjskiego i hebrajskiego ich dorastające dzieci. "Staruszek Jures" był również znany jako Reb [pełen szacunku zwrot] Note Jures i, jak pamiętam z mojego wczesnego dzieciństwa, nosił również imię Szperling. Bardzo szybko uwolnił się od tego rodzaju pracy. Biegle znając rosyjski, najpierw został pisarzem petycji, a później "adwokatem pokątnym", kimś w rodzaju praktykanta adwokackiego z prawem do stawiania się przed sądem rosyjskim.

Należał do pokolenia maskilim [wyznawców żydowskiego oświecenia], którzy bardzo kochali literaturę hebrajską i literaturę w jidysz. W latach przed I wojną światową aktywnie działał w życiu żydowskim Nowego Dworu. Był przedstawicielem w kahale [zorganizowana społeczność żydowska] oraz w Radzie Miejskiej, a także aktywnym zwolennikiem Eretz Isroel i członkiem Bnei Mosze [Synowie Mojżesza], pierwszego odłamu w ruchu syjonistycznym. Jego syn, syjonistyczny działacz społeczny Jankew Jures [Michel Jankiel Juress], znany jako "Jures Młody", wychowywał się w szacownym domu z syjonistycznym klimatem.

Byłem bardzo bliskim przyjacielem Jankewa Juresa. Pamiętam go od wczesnego dzieciństwa. Mieszkaliśmy w tym samym budynku, którego właścicielem był najlepszy przyjaciel Jankewa, dentysta Szmuel Grabman. Mieszkaliśmy w części frontowej, "Stary Jures" nad nami, a "Jures Młody" mieszkał w aneksie, gdzie miał również swoje studio fotograficzne.

Był bardzo przystojny. Dziś powiedzielibyśmy, że wyglądał jak gwiazda filmowa - wysoki, szczupły, z głową o czarnych włosach, wielkimi brązowymi oczami, schludny i elegancki, nieco powściągliwy, wielki wielbiciel zagranicznych manier. Krótko mówiąc, był żydowskim arystokratą, wyróżniającym się na tle małego, szarego miasteczka.

Chociaż miejscowi Żydzi zwracali się do jego ojca poufale "Reb Note", do syna zwracano się zawsze nie inaczej niż "Pan Jures". Trzymał się on z dala, nawet od bliskich mu osób. Fascynowały go rzeczy nowe i nowoczesne, co, jak sądzę, przyciągnęło go do zawodu fotografa, który w tamtych czasach był dość skomplikowanym zajęciem. Ówczesny aparat fotograficzny stał na czterech chwiejnych nogach, miał czarną pokrywę i wyglądał, jak jakieś złe stworzenie gotowe cię połknąć. W atelier były dekoracje - zaczarowane zamki, ogrody i lasy, które służyły za tło. Przy wykonywaniu zdjęcia następowała długa seria regulacji i manipulacji zasłonami na szklanym dachu, aby uchwycić właściwy rodzaj światła. A najważniejsze było ustawienie fotografowanego człowieka w odpowiedniej pozie, z właściwym subtelnym uśmiechem, tak, aby portret był realistyczny. Było inaczej niż dzisiaj, gdy za pomocą jednego kliknięcia aparatem zdjęcie jest gotowe. To były inne czasy, wszystko trzeba było zrobić samodzielnie i po prostu dobrze.

Jankew Jures był także pierwszym w mieście, który jeździł na rowerze. Kiedy wybierał się na przejażdżkę po ulicy, aby odetchnąć trochę świeżym powietrzem w letni wieczór, ja z intuicją dziecka, już rozumiałem, że dziewczyny i kobiety były zazdrosne o cichą i skromną Soltsze, córkę Jeketskla Zejgermahera, która okazała się być bardzo skuteczną w "złapaniu" tak przystojnego i utalentowanego mężczyzny.

Kiedy Juresowie przenieśli się do nowo wybudowanego przez warszawskiego Żyda Roznfelda domu w miejscu, w którym wcześniej był mały domek należący do rodziny Motela Peretza, Jankew również przeniósł tam swoje rozbudowane studio fotograficzne. W tylnym skrzydle, w długiej, powiększonej przestrzeni, otworzył nowy biznes - kino, w którym w sobotnie wieczory i niedziele można było zobaczyć "żywe obrazy" - tupaliśmy nogami jak długo nam się chciało, gdy film zrywał się co kilka minut . Lubiłem patrzeć, jak Jankew, z długimi palcami, paznokciami pożółkłymi od chemikaliów fotograficznych, majstrował przy maszynie, dopóki nie zaczynała działać. Miałem wrażenie, że robił to bardziej dla hobby niż dla zarabiania pieniędzy.

Tak właśnie poznałem go i widziałem w dzieciństwie przed I wojną światową. W latach okupacji niemieckiej Jankew Jures był bardzo aktywny społecznie i w bardzo zorganizowany sposób odnawiał kahał (kehile), który był wtedy w ruinie. Cichy, inteligentny Jeketskl Berman został prezydentem kahału, a Jankew Jures był sekretarzem i życiem organizacji. Farmaceuta Hildebrand był skarbnikiem, Reb Mejer Lihtensztajn przedstawiciel kręgów religijnych a Reb Herszl Bojm, syn bogacza Reb Jehojesza Bojma, był przedstawicielem zwykłych Żydów z klasy średniej. Przez dwa lata, zanim opuściłem Nowy Dwór, byłem sekretarzem, urzędnikiem kahału i codziennie odwiedzałem dom Jankewa Juresa. Biuro kahału znajdowało się w budynku Akie Bosmana, obok domu Rosenfelda, w którym mieszkał Jankes Jures, miałem okazję widzieć wszystko, co robił dla kahału.

Zgodnie z dyrektywą zarządzającą żydowskimi kahałami wydaną przez generała von Beslera, niemieckiego gubernatora okupowanej Polski, i dzięki umiejętnościom oraz energii Jankewa Juresa, administracja kahalna stała się instytucją prawną dla Żydów z Nowego Dworu, prowadzoną w nowoczesnym sposób pod każdym względem, zdobyła szacunek i podziw Żydów, jak również ogólnych instytucji miejskich, z którymi kahał był połączony.

W tym okresie Jankew Jures był również radnym miejskim w rządzie miejskim i wraz z Reb Szimenem Note Srebrenikiem utworzył pierwszą radę syjonistyczną, której członkami byli: Note Zaltsman, Lipa Mundlak, Rochele Neufeld, Riwtsze Jerozalimski i piszący te słowa. Podsumowując, Jankew Jures był działaczem społecznym we wszystkich dziedzinach.

Później dowiedziałem się, że Jankew przejął praktykę prawniczą swojego ojca po śmierci. Jestem pewien, że był również biegły w tym, ponieważ zawsze lubił prawo i lubił odnosić się do źródeł prawniczych.

Prawdziwym dziedzicem zawodu prawnika w rodzinie był najstarszy syn Jankewa, Józef, lub jak go nazywano w domu, Josek. Ukończył już studia prawnicze. Przed ostatnią wojną natknąłem się na niego w sądach w Warszawie, wysoki i smukły w dostojnej todze adwokata, a ja często później myślałem, że to jest spełnienie marzeń jego dziadka Note, protoplasty tej rodziny prawników.

I to był koniec tej aktywnej społecznie rodziny z Nowego Dworu - Jankewa Juresa; jego wytwornej żony, Soltsze; ich syna Józefa i jego uroczej żony, córki wybitnego i bogatego Mojsze Bermana; ich małego dziecka; i młodszego syna Jankewa - wszyscy zostali zabici przez nazistów. Jedyna ocalała córka Jankewa Juresa, Dorke, mieszka w dalekiej Wenezueli z mężem Mejerem Mundlakiem, potomkiem wybitnej rodziny Mundlaków z Nowego Dworu.

* Pinkas Nowy Dwor, Memorial book of Nowy-Dwor, 1965.

 

 

 

1933. Ulica Warszawska i kościół.

foto - Michel Jankiel Juress

 

 

1933. Kościół św. Michała Archanioła.

foto - Michel Jankiel Juress

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Kościół św. Michała Archanioła w latach międzywojennych.

foto - Michel Jankiel Juress

 

 

 

Kościół pw. św. Michała Archanioła, Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny, św. Stanisława biskupa i męczennika i św. Apolonii męczennicy.

W niezmienionym kształcie od czasu swego powstania trwa wieża kościelna, która dominowała nad miastem. Jeszcze przed 1792 rokiem została uwieczniona w tle znajdującego się w nowodworskim kościele obrazu z postacią św. Izydora.

Nie jest znany autor tego XVIII wiecznego dzieła. Mimo tego, iż świątynia stanowi element drugiego planu, to została namalowana realistycznie, widoczne są rozmaite detale architektoniczne. Na wieży kościelnej zainstalowane zostały trzy dzwony i sygnaturka i umieszczony został "zegar żelazny z roku 1791, od Księcia Jegomości Stanisława Poniatowskiego sprawiony", którego mechanizm połączony był z dwoma dodatkowymi "dzwonami zegarowymi". Kościół z jego dzwonnicą górującą nad wiejskim pejzażem mazowieckim widać na akwareli Zygmunta Vogla "Widok Nowego Dworu z przeciwległego brzegu Narwi".

Z 1824 r. pochodzi taki opis wieży kościelnej: "Dzwonnica, czyli wieża, jest z kościołem złączona, trzyma łokci przeszło 52 wysokości (30 m - przypis autora), na której znajduje się: zegar zepsuty, dzwon duży jeden, dzwonów mniejszych dwa (jeden zepsuty), dzwony zegarowe dwa, dzwonek sygnaturką zwany jeden". Czyli zegar przestał działać po ponad 30 latach. W tamtym okresie prawdopodobnie jego bicie wyznaczało rytm dnia mieszkańców. W latach następnych podczas opisów zawartych w inwentarzach i sprawozdaniach z wizyt kanonicznych powtarzał się zapis, że "Zegar na wieży […] bez użytku […] w stanie zdezelowanym". Został naprawiony kilkadziesiąt lat później i jak wiadomo działał w 1890 r. Dzwonnica posiadała taras. Z niego w 1839 r. litograf i dagerotypista Moritz (Maurycy) Scholz wykonał swoją litografię zatytułowaną "Widok na fortecę Nowogeorgiewską" z widokiem ówczesnego miasta. Na litografii widoczny jest także fragment balustrady tarasu.

Ciekawostką był fakt, że kościół a zatem i dzwonnica zostały wyposażone w tzw. wówczas "konduktory" - czyli piorunochrony. W dniu 23 lutego 1918 r. Niemcy dokonali rekwizycji 3 dzwonów z kościoła o wadze 807 kg. (o rekwizycji pisałem już wcześniej w jednym z postów). Tak jak inne zarekwirowane dzwony kościelne w powiecie nowodworskim zostały one wysłane do firmy Hof-Glockengiesserei "Franz Schilling Solne" w Apolda. Jeden z tych, dzwonów nosił imię Jan od Krzyża a jego zakup załatwił w 1903 r. ks. Jan Jaroczyński, a pieniądze na ten cel przekazali pracownicy nowodworskiej fabryki krochmalu. Po odzyskaniu niepodległości, w latach dwudziestych parafianie ufundowali nowe dzwony. Historia z konfiskatą dzwonów przez Niemców powtórzyła się w czasie II wojny światowej. Dwa większe i dwa mniejsze łącznie ważyły 820 kilogramów. Nowy Dwór był przez wieki miastem przyfortecznym, a dzwonnica stanowiła znakomity punkt orientacyjny dla wojsk oblegających wielokrotnie Modlin. Przetrwała w nienaruszonym stanie (pisałem już o tym w jednym z postów) do 15 stycznia 1945 r., kiedy to została uszkodzona w wyniku ostrzału. Remont rozpoczął się w 1946 r., a zakończył w 1948 r. Kłopoty materiałowe w tamtym okresie sprawiły, że trwał tak długo. Koszt remontu to ok. 2 mln. zł w tym 100 tys. zł z dotacji państwowej.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1934 r.



II. - szpital w Nowym Dworze otrzymuje w darze od pana Drozdowskiego, właściciela majątku Cząstków zastrzeżone na hipotece należne mu sumy w wysokości 5.000 zł. i 7.600 rubli carskich, wraz z procentami od roku 1924. Odsetki od tych kwot miały być użyte na leczenie biednych z terenu parafii rzymsko-katolickiej w Kazuniu.

- odbyły się wybory do gminy wyznaniowej żydowskiej w Nowym Dworze. Bezwzględną większość 11 mandatów uzyskali syjoniści. Jeden mandat uzyskali ortodoksi, którzy w poprzedniej kadencji posiadali w niej większość.

26.IV. - przewodniczącym komisji wyborczej do Rady Miejskiej został mianowany dr. Władysław Nawaduński. Na 10.000 mieszkańców uprawnionych do udziału w wyborach jest 5.000. Miasto podzielono na 4 okręgi. Wybieranych będzie 16 radnych.

25.VII - kolejna powódź w Nowym Dworze i okolicy. W mieście woda z Narwi zalała podwórza kilka domów. Od strony wsi Łęczna woda przesączała się przez wał, który na przestrzeni 200 metrów został zabezpieczony przez saperów i strażaków. Woda podeszła do nasypu kolejowego, nad którego ochroną czuwa wojsko. Na odcinku między Wólką Górską a Bożą Wolą woda podeszła do szosy.

30.IX. - otwarty zostaje most na Wiśle im. Marszałka Józefa Piłsudskiego. Jego projektantem był inż. Eugeniusz Hildebrand. Budowa została rozpoczęta w roku 1932 a zakończona w 1933. W następnych miesiącach 1934 r. wybudowano dojazdy. Budowę mostu prowadziło Towarzystwo Przemysłu Metalowego "K. Rudzki i S-ka", kierownikiem prac był inż. Florian Kowalewski i inż. Józef Pniak. Most miał 550 m długości, 11,5 m szerokości z czego 5 m przypadało na chodniki z obu stron, w 6,5 m jezdni znajdowało się miejsce na tor dla kolejki wąskotorowej (tory były rozkładane). Budowa mostu kosztowała pięć i pół miliona złotych. W uroczystościach udział wzięli: wiceminister komunikacji Julian Piasecki, wojewoda warszawski Bronisław Nakoniecznikow-Klukowski, dowódca 8 Dywizji Piechoty gen. bryg. Antoni Szyling, dowódca dywizyjnej piechoty płk. Stanisław Kozicki, kompania honorowa 32 pp., oddziały Przysposobienia Wojskowego "Strzeleca", mieszkańcy Nowego Dworu, Kazunia i pobliskich miejscowości. Przemówienia wygłosili inż. Władysław Tryliński i min. Piasecki. Aktu poświęcenia mostu dokonał ksiądz proboszcz Tadeusz Majchrzak z Kazunia.

- miasto zamieszkuje 9.397 mieszkańców.

 

Październik 1934. Mamy nowy most.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1934. Otwarcie mostu im. Józefa Piłsudskiego na Wiśle.

 

Przemawia inż. Władysław Tryliński.

 

Defilada oddziału Związku Strzeleckiego. Widoczny m.in. wiceminister komunikacji Julian Piasecki (pierwszy z lewej trzyma kapelusz w ręku).

 

Uczestnicy uroczystości przechodzą przez most po przecięciu wstęgi przez wiceministra komunikacji Juliana Piaseckiego (trzeci od lewej w długim płaszczu i z kapeluszem w ręku).

 

Widok na most od strony Nowego Dworu.

Rozpoczęcie budowy nastąpiło w 1928 r., a uroczyste otwarcie odbyło się w dniu 30 września 1934 r. W następnych miesiącach 1934 r. wybudowano dojazdy. Budowę mostu prowadziło Towarzystwo Przemysłu Metalowego "K. Rudzki i S-ka". W uroczystościach otwarcia udział wzięli: wiceminister komunikacji inż. Julian Piasecki, wojewoda warszawski Bronisław Nakoniecznikow-Klukowski, dowódca 8 Dywizji Piechoty gen. bryg. Antoni Szyling, dowódca dywizyjnej piechoty płk. Stanisław Kozicki, kompania honorowa 32 pp., oddziały Przysposobienia Wojskowego "Strzelca", mieszkańcy Nowego Dworu, Kazunia i pobliskich miejscowości. Przemówienia wygłosili inż. Władysław Tryliński i min. Piasecki. Aktu poświęcenia mostu dokonał ksiądz proboszcz Tadeusz Majchrzak z Kazunia.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1934. Pałacyk zwany Willa-Góra.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

1934. Jeszcze o historii pałacu w Górze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1934. Na lodach w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1934. Na poligonie w Modlinie - przeprawa przez Narew.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1934. Na przedpolach twierdzy modlińskiej. Najdotkliwsze bolączki Nowego Dworu.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1934. Wybory do rad miejskich. Głosowanie w 254 miastach. Na zdjęciu głosujący przed lokalem wyborczym w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1934. Starosta powiatu warszawskiego nie zatwierdził wyboru burmistrza Nowego Dworu Edmunda Rybczyńskiego. Odbędą się ponowne wybory.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1934. Zabójstwo szpadlem w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1934.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1934. Ekscesy antyżydowskie. Młodzież żydowska kontra 'junacy' z 42 ośrodka pracy w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1934. Żona udusiła śpiącego męża, porucznika WP w twierdzy Modlin.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1934. Rozpoczął się proces żony por. Polaczka uduszonego powrozem przez żonę w Modlinie.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1934. Wyroki skazujące za awantury w Pomiechówku.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1934. Mapa terenów powodzi.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1934. Sytuacja powodziowa w województwie warszawskim w tym na odcinku Nowego Dworu.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1934. Wiadomości o powodzi w Nowym Dworze i Górze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

Lata 30te XX w. Plaża w Nowym Dworze.

 

 

 

Ok. 1918-1939. Szkoła na ul. Kościuszki.
Budynek powstał w końcu XIX w. Od 1899 r. mieściła się w nim szkoła dla dzieci ewangelickich. W okresie międzywojennym mieścił Szkołę Podstawową nr 2, po II wojnie światowej Szkołę Podstawową nr 1. Budynek rozebrano w latach 70. XX w.
 

foto - Michel Jankiel Juress

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

Modlin i Nowy Dwór, 1934.

 

 

 

1934. Statek "Warszawa" uderzył w most pod Nowym Dworem.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

30 marca 1934 zarząd miejski zatwierdza projekt domu murowanego na posesji Romana Drzazgowskiego przy ulicy Piaskowej.

 

 

1935 r.



- inż. Włodzimierz Mierenkow zakłada klub sportowy "Świt".

IV - w stoczni PZInż. wodowany zostaje OPRP "Czajka" trałowiec redowy typu Jaskółka [minowiec].

1.XII. - członkami Związku Nauczycielstwa Polskiego w Nowym Dworze są następujący nauczyciele ze szkół nowodworskich: Maria Ewjnerówna nr 1, Seweryn Glinicki nr 2, Piotr Jankowski nr 2 (skarbnik), Edward Kaczmarski nr 2 (prezes), Stanisław Kucharski nr 2, Stanisław Koskowski nr 2, Amela Krotowiczówna nr 1, Zdzisław Mazur nr l, Henryka Niedzinska nr 1, Czesław Przedwiecki (magistrat), Marian Piotrowski nr 1 (sekretarz), Rase Rudolf (emeryt), Janina Silkiewiczówna nr 1.

 

 

1935. Wicedyrektorem Państwowych Zakładów Inżynieryjnych - Stocznia Modlińska (F5) zostaje mieszkaniec Nowego Dworu kpt. rez. saperów Zbigniew Antonowicz. Funkcję tą pełnił do września 1939 r. W 1935 r. stocznia zatrudnia 393 robotników, a wartość sprzedaży wyniosła 7 156 140 zł.

Kapitan rez. Zbigniew Antonowicz (ur. 14 listopada 1894 r. w Kaliszu - zamordowany wiosną 1940 w Katyniu). Był synem Michała i Zofii z Kucharskich. Od 1904 uczęszczał do gimnazjum rządowego. Po strajku szkolnym w 1905 kontynuował naukę w domu, a w latach 1909-1914 w szkole realnej w Kaliszu. Od 1914 uczył się na politechnice moskiewskiej. Wcielony w 1915 do Legionu Puławskiego. Został ranny w bitwie pod Pakosławiem 19/20 maja 1915. W czasie walk pod Nurcem wykonując zadania jako łącznik został ciężko ranny (stracił prawe oko). Mimo rany meldunek z prośbą o posiłki dostarczył do dowódcy batalionu. Za ten czyn został odznaczony Orderem Virtuti Militari V klasy. Po wyleczeniu się z ran w grudniu 1916 podjął przerwaną naukę na politechnice. Po wybuchu rewolucji zaciągnął się do I Korpusu Polskiego. Do Polski powrócił w sierpniu 1918 i wstąpił do POW, a następnie do Pułku Ziemi Kaliskiej (późniejszy 29 pułk Strzelców Kaniowskich). W czasie wojny 1920 r. pracował w Intendenturze DOK Łódź jako urzędnik wojskowy. Po zakończeniu wojny przeniesiony do Szefostwa Inżynierii i Saperów DOK Łódź, gdzie pracował do 30 marca 1924. W 1926 przeniesiony do 2 pułku saperów na stanowisko dowódcy plutonu, następnie adiutanta pułku. Od 1931 do 1935 roku pełnił służbę w Samodzielnym Referacie Informacyjnym Okręgu Korpusu I w Warszawie, następnie znów w 2 pułku saperów. W 1935 ze względu na stale pogarszający się stan zdrowia przeniesiony do rezerwy. Mieszka z rodziną w Nowym Dworze. Podjął pracę w stoczni w Modlinie, gdzie w latach 1935-1939 był wicedyrektorem Państwowego Zakładu Inżynieryjnego w Modlinie. Po wybuchu II wojny światowej został aresztowany przez Sowietów, po czym był przetrzymywany w obozie w Kozielsku. Następnie został przetransportowany do Katynia i tam rozstrzelany przez funkcjonariuszy NKWD. Jest pochowany na terenie obecnego Polskiego Cmentarza Wojennego w Katyniu. Jego żoną była Bronisława, z domu Starzyńska, z którą miał troje dzieci: Witolda, Annę i Zbigniewa.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1935. "Nowy okręt polski". Kolejna informacja o wodowaniu w stoczni modlińskiej poławiacza min "Czajka".

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1935. Pierwszy statek morski ze stoczni modlińskiej - zwodowany.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1935. Kontradmirał Unrug na wodowaniu "Czajki" w stoczni modlińskiej.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1935. Pomnik Marszałka w Nowy Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1935. Bilet Polskiej Linji Samochodowej S.A. na trasie Zakroczym - Modlin.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1935. Modlin. Motocykle Sokół 1000 M 111 kompanii motorowej 1 batalionu czołgów i samochodów pancernych.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1935. Kompania czołgów Vickers na zbiórce w Centrum Wyszkolenia Czołgów i Samochodów Pancernych w Twierdzy Modlin.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

 

1935. Pierwszy dzień układania w Nowym Dworze jezdni z płyt betonowych sześciokątnych (trylinek) pod nadzorem inż. Władysława Trylińskiego, który był wynalazcą tej płyty.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1935.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1935. Znaczek nowodworskiego klubu sportowego MKS Świt.

 

 

 

1935. W Warszawie przeklinają Nowy Dwór.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1935. Ogłoszenia prasowe firm nowodworskich.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

Express Kaliski, nr 283. 1935.

 

 

 

Kurjer Poranny, nr 287. 1935.

 

 

 

Ok. 1918-1939 r. Ul. Warszawska w Nowym Dworze.

foto - Michel Jankiel Juress

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

>> Michel Jankiel Juress: ludzie i miasto w obiektywie nowodworskiego fotografa <<

 

 

1936 r.

 

 

1936. Najazd myszy i szczurów na Nowy Dwór.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1936. W Nowym Dworze dręczą zwierzęta.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1936. Obwieszczenie o licytacji nieruchomości w Nowym Dworze położonej przy ul. Wychodniej i Zakroczymskiej, na której mieścił się m.in. murowany budynek kino-teatru.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

Czerwiec 1936. Bójka z tragicznym zakończeniem w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1936. Wycieczka szkolna uczniów przy pomniku Józefa Piłsudskiego w Modlinie.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1936. Lotnisko w Modlinie - pierwsze podejście. Liga Obrony Powietrznej i Przeciwgazowej zakupuje tereny pod lotniska w Warszawie, Modlinie i Płocku oraz Łomży. Budowa tych lotnisk rozpoczęła się etapami. Na zdjęciu zaznaczono lotniska RP w 1938 r. Modlin oznaczony jako lotnisko LOPP w budowie. Ostatecznie zrezygnowano z jego budowy w 1939 r.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1936. Zamach samobójczy w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

Ok. 1918-1939. Nieistniejący kościół ewangelicko-augsburski stojący niegdyś w północnej części parku miejskiego, widok z ulicy Wybickiego (dawniej Mickiewicza).

foto - Michel Jankiel Juress

źródło grafiki i opisu - https://fotopolska.eu

 

 

Lata 30-te XX w. Kościół ewangelicko-augsburski w Nowym Dworze - elewacja południowa. Przed kościołem ogród kwiatowy.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

Lata 30-te XX w. Widok na wieżę kościoła ewangelicko-augsburskiego w Nowym Dworze od dawnej ul. Mickiewicza (obecnie ul. Wybickiego).

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1936. Most kolejowo-drogowy Pancera na Narwi. Widać saperów bijących pale pod most saperski.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

Przed 1939. Saperzy na tle mostu Pancera.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

Lata 30-ste XX wieku. Zdjęcie zrobione na ulicy Szerokołęcznej (obecnie Mazowieckiej) w stronę ulicy Zakroczymskiej.

źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

 

 

SYNAGOGA

W 2018 r. w nowodworskich mediach toczyły się dyskusje na temat pozostałości po tutejszej synagodze. Pożywką do niej były dwa wydarzenia: na aukcji internetowej pojawiło się pochodzące z okresu okupacji zdjęcie przedstawiające ruiny tego budynku i prawie jednocześnie podczas robót budowlanych na terenie dawnego okręgu synagogalnego odsłonięto fragmenty fundamentów. W tym drugim wypadku pojawiło się podstawowe pytanie - czy są to pozostałości synagogi? Zasugerowano przebadanie terenu. Zapewne badanie odpowiedziałoby na kilka pytań dotyczących tego nieco tajemniczego obiektu. Na pewno nie na wszystkie, bo na tym terenie stało wiele różnych budowli i nie ma stuprocentowej pewności, czy odkryte fundamenty to pozostałość ostatniej przedwojennej synagogi, chociaż wiele na to wskazuje.

Zaczęło się od osiemnastowiecznej szkoły żydowskiej, która była jednocześnie domem modlitwy. Jak długo przetrwała, nie wiadomo. W tej samej okolicy postawiono tzw. szpital, czyli swego rodzaju schronisko - dom opieki. Budynek przetrwał do lat czterdziestych XIX w. W latach późniejszych na tym terenie stanęła synagoga, szkoła, mykwa i budynki pomocnicze. Zgodnie z wymogami religijnymi i państwowymi, powinna być tam także studnia oraz toaleta, były również jakieś składziki lub komórki. Całość tworzyła dość rozległy, zamknięty obszar.

Budynki wielokrotnie były dewastowane przez pożary i powodzie, na ich miejsce wznoszono kolejne, niekoniecznie dokładnie w tym samym miejscu. Prawdopodobnie kolejną synagogę i szkołę zaczęto budować od lat siedemdziesiątych XIX w., gdy rząd Królestwa Polskiego przyznał na ten cel 20 822 ruble. Nowa synagoga długo nie postała. Wiosną 1888 r. w mieście wybuchł gigantyczny pożar. Prasa pisała: "Między innymi budowlami spaliła się piękna murowana synagoga i drewniana bóżnica". Oznaczało to, że wspólnota pozostała bez jakiegokolwiek większego miejsca do modlitwy. Trzy lata po pożarze informowano: "Nowa synagoga ma stanąć w Nowym Dworze... w nowym gmachu, oprócz modlitewni, mieścić się jeszcze będzie szkoła dla przysposabiających się do stanu duchownego izraelitów, łaźnia i mykwa. Prócz tego dla miejscowego rabina wzniesiony zostanie dom oddzielny". Plany całości założenia opracował Święcianowski. Były one ambitne, architekt wybitny, więc wszystko to musiało słono kosztować. Nie ma pewności, czy zamierzenia te zostały zrealizowane. Prawdopodobnie w oczekiwaniu na zgromadzenie odpowiednich funduszy zadowolono się skromniejszymi budynkami.

Być może o takim tymczasowym miejscu mówiły doniesienia z 1907 r. Wówczas podczas wielkiego pożaru miasta spłonęła całkowicie drewniana synagoga. Nie oznaczało to, że gmina żydowska została pozbawiona miejsca modlitwy. W obrębie okręgu istniało bowiem jeszcze co najmniej jedno. Co najmniej, bo niektóre dokumenty mówią, że krótko po I wojnie oddano do użytku nową bożnicę. Być może to do niej odnosi się informacja z 1920 r. mówiąca, że "w synagodze żydowskiej żołnierze umieścili konie, a z bożnicy wynieśli wszystkie ławki i utensylia". Wyraźnie mamy informację o dwóch miejscach, wiarygodną, bo pochodzącą od ówczesnego rabina. Z drugiej strony, jako domy modlitwy mogły być wykorzystywane również szkoły, więc może budynkiem, z którego wyniesiono ławki był odbudowany lub przebudowany cheder. O dwóch domach modlitwy, szkole i budynkach pomocniczych mówią również wspomnienia tych członków społeczności żydowskiej z Nowego Dworu, którzy przeżyli wojnę.

Ostatnią, nową, murowaną synagogę zaczęto wznosić z inicjatywy rabina Neufelda. Nie wiadomo kiedy, ale wiadomo dlaczego. Powodem był, jak to określono, "wstyd". W czasach zaborów normą były modły wiernopoddańcze z okazji różnych intencji związanych z rodziną carską. Przy tej okazji z "niezapowiedzianą" wizytą przychodzili wyżsi urzędnicy państwowi. Jak podawała ówczesna prasa, nowodworscy Żydzi wstydzili się, że modlitwy odbywają się w niegodnym ich rangi pomieszczeniu. Rabin Neufeld postanowił to zmienić gdy około 1904 r. rozpoczął u nas pracę i to byłaby dolna granica czasowa dotycząca zabiegów wokół nowych planów budowlanych. Murowana synagoga stała już w 1936 r., ale do końca okresu międzywojennego nie została wykończona. Zgodnie z zasadami judaizmu główne wejście powinno znajdować się od zachodu, a Aron ha-Kodesz od wschodu. Na dzisiejsze realia wejście było od strony ul. Sawy, a ściana główna od ul. Legionów.

Całość okręgu otaczał mur. I tu również nie wiemy, kiedy powstał. Zbudowano go, by uniknąć takich wydarzeń jak te we wspomnianym 1936 r., gdy nieznani sprawcy wybili w synagodze 12 okien. Którędy dokładnie biegło ogrodzenie, również nie wiadomo. Teren należący do okręgu synagogi był oznaczany na planach miasta od XVIII w. Niestety akurat ta część Nowego Dworu wielokrotnie ulegała całkowitej degradacji. Wygląd tego skrawka miasta zmieniał się nieustannie, nie odnosi się to jedynie do budynków, ale także do ulic, które mają inny kształt i położenie. Nowa synagoga oraz okoliczne budynki nie przetrwały bombardowań z września 1939 r. Na zdjęciach tego terenu z początku lat czterdziestych widzimy ogromną pustą przestrzeń, rozciągającą się od obecnej ul. Mazowieckiej po ul. Nałęcza oraz od Warszawskiej po Okrzei i tyły zabudowań na Modlińskiej. To dlatego pierwsze powojenne bloki zbudowano właśnie w tym miejscu.

* Maria Możdżyńska - (Nie)legendy nowodworskie po raz drugi, 2024.

Lata 30te XX w. Podretuszowane zdjęcie nowodworskiej synagogi.

* Pinkas Nowy Dwor, Memorial book of Nowy-Dwor, 1965.

 

 

1937 r.



9.III. - Nowy Dwór ponownie całkowicie zalany przez wezbrane wody Wisły i Narwi.

1.V. - robotniczy pochód 1 - Majowy w Nowym Dworze zostaje obrzucony kamieniami przez zwolenników Narodowej Demokracji i ONR.

29.XII - Po raz pierwszy urzędowo użyta zostaje obecna nazwa miasta Nowy Dwór Mazowiecki. Następuje to w wyniku wydania przez dyrektora Poczty Polskiej obwieszczenia o zmianie, z dniem 1 stycznia 1938 r., nazw szeregu miejscowości. Nowa nazwa miasta stosowana była jedynie przy adresowaniu korespondencji.

- miasto zamieszkuje 10.150 mieszkańców.

 

 

1937. Generał dywizji Felicjan Sławoj-Składkowski otrzymał tytuł Honorowego Obywatela Nowego Dworu z rąk burmistrza Przedwieckiego i członków rady miejskiej.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

W 1937 roku miejsce rozwiązanego dwa lata wcześniej BBWR zajął Obóz Zjednoczenia Narodowego, który głosił hasła solidarności narodowej, propagował idee Polski jako mocarstwa z silną władzą wykonawczą i sprawną armią, eksponował kult Piłsudskiego, potępiał komunizm, głosił hasła antysemickie. Do OZN wstąpiła część działaczy Obozu Narodowo-Radykalnego. Przychylne OZN było w większości ziemiaństwo, z rezerwą odnosili się do niego chłopi i robotnicy, popierali rzemieślnicy, kręgi wojskowe oraz kler, wyczekującą postawę przyjęli Żydzi. Wśród aktywnych działaczy Obozu Zjednoczenia Narodowego dominowali urzędnicy różnych szczebli, związani z nim byli wojewodowie i starostowie. Obóz Zjednoczenia Narodowego zyskał wielu zwolenników, w Nowym Dworze uzyskał 10 mandatów.

* Jolanta Załęczny "Powiat warszawski w latach II Rzeczypospolitej: życie społeczno-polityczne, gospodarcze i kulturalne", 2015.

 

 

 

1937. Dziesiątki robotników przekopuje ziemię w Modlinie w poszukiwaniu skarbu.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

Legendarny skarb

Wiosną 1937 r. pan Malinowski, pułkownik w stanie spoczynku, wybrał się z Warszawy do znajomych w Rembertowie. Stał się tam świadkiem rozmowy kilku robotników. Jeden z nich opowiadał sensacyjną historię z Twierdzy Modlin. Według opowiadającego, wojsko rosyjskie opuszczając Twierdzę w 1915 r. ukryło tam skarb składający się z dwóch worków srebra i skrzyni wypełnionej złotymi rublami.

Zaintrygowany informacją pułkownik drążył temat i wkrótce dowiedział się, że źródłem wiadomości miał być zmarły niedawno mieszkaniec Łodzi. Razem z dwoma kolegami, służąc w wojsku, byli świadkami ukrywania fortuny. Wspomniana trójka przezornie sporządziła plan, by wrócić po skarb w bardziej sprzyjających warunkach. Wiosną 1937 r. nie żył już żaden z nich, po skarb nie wrócili. Jeden poległ na wojnie, a dwaj pozostali nie mieli pieniędzy na rozpoczęcie poszukiwań.

Opowieść padła na dobry grunt. Pułkownik zapalił się do tematu. Pojechał do Łodzi, odnalazł rodzinę ostatniego ze świadków i przechowywaną starannie "mapę skarbów". Plan, jak każdy klasyk tego rodzaju, nie wskazywał konkretnego miejsca, lecz teren w promieniu 50 metrów od starej studni. Podawał natomiast adres jednego z prywatnych gospodarstw w pobliżu Twierdzy.

Pułkownik Malinowski uznał, że gra jest warta świeczki. Załatwił wszelkiego rodzaju pozwolenia i formalności. Zobowiązał się przekazać 50% znaleziska na skarb państwa. Dogadał się z panem M. K., właścicielem wskazywanego przez plan gruntu, wynajął kilkudziesięciu robotników i rozpoczął poszukiwania. Ze względu na tłumy ciekawskich miejsce poszukiwań otoczono kordonem policji. Czy coś znaleziono? O tym historia milczy.

Temat poszukiwania "złota Twierdzy" wracał przez lata jak bumerang. Oczywiście poszukiwania z 1937 r. nie były pierwszymi. Dziewięć lat wcześniej Twierdzę odwiedziła komisja wojskowa. W jej składzie byli m.in.: zastępca komendanta miasta Warszawy, adiutant szefa gabinetu ministra spraw wojskowych i komendant obwodu strzeleckiego w Janowie Lubelskim. Przyjezdni robili pomiary i wyraźnie czegoś szukali na Froncie Księcia Warszawskiego. Tym razem informacji o skarbie dostarczał porucznik w stanie spoczynku Szczuruk/ Szczurek.

Historia była typowa i zbliżona do powyższej. Porucznik dowiedział się od jednego z poległych później żołnierzy o ukryciu przed kapitulacją Modlina prawie 100 kilogramów złota w rublach i medalach. I w tym wypadku poszukiwacze posługiwali się planem. Jednak ze względu na zmiany, jakie w ciągu kilkunastu lat zaszły w terenie, mieli problem ze zlokalizowaniem narysowanych miejsc. Pomogli miejscowi, wskazując prawdopodobny teren. Tym razem skarb miał być zakopany w pobliżu wysadzonego przez Rosjan mostu wiślanego. Przy relacjach z poszukiwań nie mogło zabraknąć niezbędnej wskazówki potwierdzającej lokalizację ukrytego złota-ducha. Zarówno w 1937 jak i w 1928 r. wspominano, że wokół terenu, na którym szukano pojawiała się postać "strażnika w długim szynelu". Miała to być dusza żołnierza zamordowanego podczas ukrywania skarbu. Ponieważ sprawą zajmowało się wojsko, do kopania skierowano 40 saperów, a terenu pilnowali żołnierze z batalionu mostowego. Oprócz siły ludzkich mięśni do prac wykorzystano dwumetrowe sondy. Porucznik Szczuruk/Szczurek nie ponosił kosztów trwających kilka dni poszukiwań, dlatego po znalezieniu skarbu miał otrzymać zaledwie 10% jego wartości. Jednak raczej nie domagał się znaleźnego. W wykopanych dołach, a było ich sporo, znaleziono fragmenty kości i szczątki spróchniałego drewna. Kolejne poszukiwania spaliły na panewce, co nie oznaczało przerwania prac. Okazało się, że komendant Twierdzy również jest posiadaczem planów, na których zaznaczono ukrycie skarbu, zaczęto więc poszukiwania w innym miejscu.

Najbardziej kuriozalne poszukiwania, tym razem całkowicie nielegalne, miały miejsce wiosną 1933 r. Amatorzy skarbu doszli do wniosku, że rosyjski komendant Twierdzy musiał ukryć złoto w miejscu charakterystycznym, względnie odosobnionym i łatwo dostępnym. Nie mógł więc to być teren wojskowy. "Odkrywcy" stwierdzili, że idealnym terenem do ukrycia kasy będzie cmentarz. Jeżeli pieniądze ukrywali Rosjanie to na pewno na cmentarzu prawosławnym, a skoro robił to komendant Twierdzy, to wybrał grób najbardziej dla siebie rozpoznawalny. Prawdopodobnie taki sposób myślenia doprowadził do profanacji miejsca spoczynku Nadieżdy Bobyr, córki generała Nikołaja Bobyra, komendanta Nowogieorgiewska. Dziewczyna zmarła w 1907 r., a ojciec wystawił jej piękny nagrobek na prawosławnym cmentarzu w Modlinie. Ponad ćwierć wieku później poszukiwacze skarbów całkowicie go rozkopali. Co znaleźli? Możemy się tylko domyślać. Zyskali za to pobyt w areszcie. Prasa pisała, iż policja po miesiącu dokonała na terenie Bronisławki aresztowania trzech murarzy. Zostali oskarżeni o rozbicie grobowca, o skarb ich chyba nie pytano.

Oczywiście przy wszystkich mniej lub bardziej legalnych, ale nagłośnionych poszukiwaniach odżywały legendy i wszelkie informacje zaczynające się od słowa "podobno". Robotnicy forteczni i rybacy mieli twierdzić, iż podobno Rosjanie przed kapitulacją Twierdzy załadowali złoto i kosztowności na statki i skierowano je do Warszawy. Nie popłynęły jednak tak daleko. Jeszcze w czasie rejsu dotarła do komendanta informacja o odcięciu przez Niemców drogi wodnej. Aby uchronić skarb przed zajęciem przez wrogów, wysadzono go w powietrze. Podobno około 1925 r. jeden z rybaków wyłowił zamiast ryb sznur drogocennych pereł, reszta skarbu leży gdzieś pod wodą. O zatopieniu skrzyń ze zlotem wspominała również kolejna wersja wydarzeń. Podobno ewakuowane na wozach skarby, zapasy żywności oraz pędzone z Twierdzy bydło utknęły na moście. Podobno Rosjanie zamknęli "żelazne bramy na moście" uniemożliwiając zjazd i wysadzili go w powietrze. Podobno skrzynie złota, srebra i drogich kamieni przechowywane były na terenie spichlerza, dokładniej w podziemiach tego budynku. Tuż przed opuszczeniem Twierdzy zamurowano wejścia, które do nich prowadziły i przysypano je gruzem. Podobno i w tym miejscu prowadzono poszukiwania, rozkuwano posadzkę. Podobno nic nie znaleziono, co nie dziwi, bo spichlerz nie posiada podziemi.

* Maria Możdżyńska - (Nie)legendy nowodworskie po raz drugi, 2024.

 

 

 

1937. Jak radny miejski Nowego Dworu kradł prąd z elektrowni - jest wyrok, rok więzienia dla sprawcy.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

Express Kaliski, nr 282. 1937.

 

 

 

1937. Mieszkaniec Warszawy złowił pod Nowym Dworem szczupaka olbrzyma o wadze 40 kg.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1937. Nowy Dwór pod wodą - zalanych 80 domów.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

28 lutego 1937. Zarządzenie ministra spraw wewnętrznych o zmianie nazwy miasta Nowy Dwór na Nowy Dwór Mazowiecki.

 

 

 

1937. Prasa donosi o zmianie nazw niektórych miejscowości, które dla odróżnienia od innych noszących taką samą nazwę poprzez dodanie przymiotnika "Mazowiecki".

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

 

1937. Jak to z handlem w Nowym Dworze było - sprostowanie władz miasta.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

Niemal 80% ogółu ludności żydowskiej w granicach państwa polskiego skupiało się w miastach i miasteczkach, gdzie Żydzi stanowili około 30% mieszkańców. Tylko 4% zajmowało się rolnictwem. Bardzo typowe dla wizerunku Polski okresu międzywojennego były małomiasteczkowe skupiska ludności żydowskiej w województwach centralnych. Miastem żydowskim był Nowy Dwór. Żydzi przybyli tam pod koniec XVII wieku i stworzyli dobrze zorganizowaną społeczność, mieli własny cmentarz i synagogę. Druga fala żydowskich przybyszów dotarła w II połowie XVIII wieku, kiedy Żydzi uciekali przed prześladowaniami na Podolu. W 1897 roku Nowy Dwór zamieszkiwało 4 735 Żydów i stanowili ono 65% ogółu ludności. W okresie międzywojennym kolejne spisy wykazały: w 1921 roku na 7 829 mieszkańców przypadało 3 916 Żydów (50%), zaś w 1931 roku na 9 386 - 4 316 Żydów (46%). Według zapisków miejscowego księdza Henryka Jóźwika w 1937 roku Polacy stanowili w Nowym Dworze tylko 48% ludności, Żydzi połowę, a Niemcy i Rosjanie pozostałe 2%.

* Jolanta Załęczny "Powiat warszawski w latach II Rzeczypospolitej: życie społeczno-polityczne, gospodarcze i kulturalne", 2015.

 

 

Przed 1939. Żydowscy właściciele nowodworskiego sklepu.

 

 

 

Plan miasta Nowego Dworu ze strukturą zabudowy w 1937 r.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

Ok. 1918-1939 r. Aleja Paderewskiego w Nowym Dworze.

foto - Michel Jankiel Juress

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Fragment ulicy Paderewskiego przed II wojną światową z widocznymi budynkami koszar po wschodniej stronie ulicy. Ledwo widoczny budynek za drzewami to istniejący do dziś budynek Paderewskiego 6.

foto - Michel Jankiel Juress

źródło grafiki i opisu - Rado-NDM, https://fotopolska.eu

 

 


[Autor opisuje obecną ulicę Paderewskiego zaczynając od kościoła, czas opisu to okres przed I wojną światową]

Kiedyś przed nadejściem pociągu Kolei Nadwiślańskiej, który w ostatnich kilku latach przed Holokaustem zatrzymywał się w naszym mieście dziesięć razy dziennie, była droga łącząca nas z wielkim światem, a zwłaszcza z pobliską stolicą  Warszawą, i dalej łączyła się z innymi drogami.

Gdy zszedłeś z piaszczystych traktów miasta na szeroką ulicę Warszawską, po obu stronach obsadzoną wysokimi kasztanowcami, wyczuwałeś wraz z małym łykiem świeżego powietrza odmienność w zabudowie tej części miasta, będącą w istocie bramą do miasta stołecznego. Zaraz po prawej stronie rozciągał się długi, wysoki płot, który odgradzał piękny pachnący ogród, należący do parafialnego domu katolickiego księdza.

Naprzeciwko stały dwa budynki należące do spolszczonego kolonisty Niemca o nazwisku Lentz. W jednym z nich znajdowała się gospoda prowadzona przez Abramowicza, byłego pracownika fabryki fajansu Winogradowa. Tam młodzi ludzie, którzy zboczyli z prawomyślnej drogi wiary mojżeszowej, wpadali pograć w bilard i zjeść przy tym trochę wieprzowiny, by sprawdzić, czy uduszą się od tego natychmiast, czy jest to tylko grzech jak te wszystkie inne, za które trzeba będzie pokutować po śmierci. Drugi dom był ładnym jednopiętrowym budynkiem zbudowanym przed I Wojną Światową, w którym podczas okupacji niemieckiej mieścił się szpital miejski.

Kontynuujmy dalej nasz spacer wzdłuż drogi. Za dwoma budynkami należącymi do Lentza był pusty plac, obniżony teren, który należał do składu drewna Itshe Mejer Hirshbejna. Plac ten zamieniał się w dość ładne jeziorko, gdy Narew wylewała na wiosnę.

Idąc dalej, po tej samej stronie drogi znajdował się pół-piętrowy drewniany budynek mieszczący pocztę. Żydowskie matki stały tam w godzinach porannych, z biciem serca czekając na starego listonosza Piotrkowskiego, by sprawdzić czy nie ma listu od ich dzieci zza morza. Żydowscy chłopcy przychodzili tu grupami odebrać Hatsifirah ("Syrena", gazeta hebrajska) czy nawet Frajnd ("Przyjaciel", gazeta w jidysz) z odległego Sankt Petersburga, a w drodze powrotnej do miasta dyskutowali o najnowszych wiadomościach politycznych, prowadzili debaty, wysuwając nowe interpretacje artykułów autorstwa Nokhema Sokołowa.

Na drugiej stronie ulicy, po prawej stronie na uboczu, pośród pachnących drzew akacji stał niewielki kamienny dom, który okrągłymi kamiennymi filarami bardzo przypominał mały opuszczony pałac książęcy. W tym domu z dala od żydowskiej części miasta mieszkał i przewodniczył Żydom rabin Nowego Dworu, Ruven Yehuda Neufeld.

Dom rabina wyznaczał faktyczny koniec żydowskiego Nowego Dworu po tej stronie miasta. Dalej Żydzi już nie mieszkali. Ale że chcemy zobaczyć wszystko w naszym mieście, będziemy kontynuować spacer po tej drodze aż do najodleglejszych peryferii.

Zaraz za domem rabina po tej samej stronie ulicy, w pięknym ogrodzie kwiatowym, stał jednopiętrowy dom z przeszklonymi, wielobarwnymi werandami. Dom wyglądał jak wakacyjna willa wybudowana dla kogoś wysokiego urodzenia z wielkiego miasta, który szukał w Nowym Dworze wytchnienia w cieniu drzew wśród kwiatów po ciężkim hulaszczym życiu. Przez pewien czas mieszkali tu po I wojnie światowej syn rabina, dobrze znany późniejszy działacz społeczny, Nochem Neufeld i jego śliczna żona Chanke Zilbertal.

Tuż obok domu, w małym ogródku, stał wysoki krzyż zwrócony ku drodze, jakby ochraniał swą świętością wszystkich, którzy tędy przechodzili. Tutaj powinniśmy opowiedzieć o niezwykłym zdarzeniu z udziałem krzyża, które zasiało wśród nowodworskich Żydów strach. Oto co się stało.

Miejscowi chrześcijanie pod przewodnictwem swojego proboszcza postanowili zastąpić stary krzyż nowym. Pewnego dnia nowy krzyż został postawiony z wielką ceremonią z licznym udziałem chrześcijańskich kobiet. Na krzyżu wisiała mała lśniąca figurka Jezusa, który w słońcu zdawał się być pokryty złotem. Kilka dni później kilkoro pobożnych katolików z oddaniem klęczących przed krzyżem podniosło oczy i wtedy okazało się, że Jezus zniknął. Rozległy się głosy potężnego protestu. Takie świętokradztwo! I znaleźli się wśród chrześcijan tacy, którzy rozpowszechniali plotkę, że była to robota Żydów, którzy Jezusa ukradli.

Za miejscem, gdzie znajdował się krzyż, zaczynała się tzw. przemysłowa cześć miasta. Tuż za krzyżem stał długi, szarawy płot, zasłaniający fabrykę porcelany Winogradowa. Była to największa fabryka porcelany w Polsce, a założycielem był litewski Żyd, o słowiańsko brzmiącym nazwisku Winogradow. Właściciel mieszkał na stałe w Warszawie, a w fabryce przez wiele lat nie zatrudniano żydowskich pracowników. Ale w ciągu ostatnich kilku lat przed II wojną światową, po przejęciu fabryki przez Michała, który był synem właściciela, robotnicy żydowscy uzyskali tam wreszcie dostęp do pracy, natomiast fabryka stała się w mieście ważnym miejscem zatrudnienia dla Żydów.

Ten sam Michał, po tym jak przeżył hitlerowskie obozy śmierci, wrócił do miasta i ponownie przejął fabrykę. Wkrótce został zamordowany w swoim domu przez miejscowych bandytów.

Po drugiej stronie ulicy stał młyn Wachtera. Szlojme Zalmen Wachter niegdyś był woźnicą w Warszawie, a stał się bogaty po uzyskaniu patentu na używanie gumowych, zamiast żelaznych kół do wozów. Wtedy kupił duży dom w Warszawie, a pod koniec XIX stulecia wybudował w Nowym Dworze nowoczesny młyn parowy z najnowszymi urządzeniami, które sprowadził z Niemiec. On sam pozostawał w Warszawie, gdzie dalej prowadził swój przewozowy interes, i chociaż sam nie był już woźnicą, miał dużą grupę młodych woźniców, płacących mu za wynajem jego wozów.

Ten Reb Szlojme był paskudnym człowiekiem, który odganiał wszystkich miastowych Żydów, wałęsających się wokół młyna i usiłujących załapać się tam na dniówkę. Natomiast referent młyna często wychodził, aby się z nimi spotkać. Był to szczery, serdeczny Żyd z piękną białą brodą i niewinnymi niebieskimi oczami. I był to mój ojciec, Reb Jisroel Chaim, niech spoczywa w pokoju - prawdziwy szef młyna, który doskonale znał się na zbożu i mące. Ten wytworny, uczony człowiek, żarliwy Gerer Chasyd, często musiał znosić brutalne obelgi słowne właściciela, prostackiego nuworysza.

Chociaż młyn znajdował się w nieżydowskim końcu miasta i nie zatrudniano tam Żydów, z wyjątkiem referenta, był swojego rodzaju wyspą żydowskiego życia. Przez cały dzień można było tam zobaczyć Żydów. Niektórzy przychodzili robić interesy, kupując kilka pudów (pud = 16.4 kg) mąki po dobrej cenie, albo przynosili zboże na sprzedaż lub do zmielenia. Niektórzy przybywali bez specjalnego powodu, odbywając okazyjną przejażdżkę na chłopskiej furmance, która przywoziła do młyna żyto lub pszenicę, i próbowali wywęszyć, co się w młynie dzieje.

Byli też ludzie, którzy wpadali do młyna, bo chcieli usłyszeć wiadomości ze świata. Odwiedzali referenta w jego biurze, wypijali kilka szklanek gorącej herbaty, przeglądali gazetę i ucinali pogawędkę o polityce. W tym czasie Reb Jisroel Chaim opowiadał trochę o naukach żydowskich, snując chasydzkie historie okraszone tu i ówdzie żartem. A wszystko to działo się z prawdziwą żydowską życzliwością, przeplatane westchnieniami i jękami oraz zawołaniami: "niech się stanie wola Boga", wypowiadane z wielką wiarą, że Bóg pomoże, a Żydzi zostaną wyzwoleni z rąk cara.

Ale jednego dnia w tygodniu atmosfera świętości w młynie znikała. Było to wtedy, gdy z Warszawy zajeżdżał Reb Szlojmele Zalmen, aby sprawdzić, co się robi w "jego" młynie i rozliczyć tydzień z referentem. W takich dniach Żydzi z miasta trzymali się z dala, bojąc się paskudnego, bogatego człowieka z Warszawy.

Najbliższym sąsiadem młyna - jak powiadali "ścianą w ścianę" - był browar należący do starszego człowieka Bitnera. Właściciele byli bardzo bliskimi sąsiadami, ale mieli zupełnie odmienne charaktery. Młyn był prowadzony w żydowskim stylu, zawsze głośny i pełen ruchu, a w fabryce piwa czuć było niemiecki porządek - ten klimat pracy, który przyniósł ze sobą z okolic Poznania nieżydowski właściciel browaru.

W młynie bramy wjazdowe były otwarte przez cały dzień, jakby to był plac publiczny. U Bitnera bramy były zawsze zamknięte, a jeśli chciało się wejść na dziedziniec, trzeba było pociągnąć długą linkę, która prowadziła do dzwonka znajdującego się w pokoju stróża. Był nim wysoki, gruby chrześcijanin z długim blond wąsikiem i przebiegłymi oczami. W międzyczasie, zanim stróż zdążył odpowiedzieć na dzwonek, już dało się słyszeć ujadanie czteronożnego strażnika, dobrze odżywionego buldoga, który zawzięcie szarpał się na łańcuchu jakby miał być najważniejszy w całym browarze.

Gdy w bramie pojawiał się Żyd w długim chałacie, pies po prostu szalał skacząc i ciągnąc łańcuch, jakby miał jakiś atak. Szef, stary Bitner, był niczym strażnik i pies. Podobnie jego nikczemni synowie, którzy później podążyli drogą ojca, robiąc legalne i nielegalne interesy z Żydami, i tylko z Żydami, jednocześnie nie mogąc znieść nawet patrzenia na nich.

Dalej po obu stronach drogi znajdowały się koszary z czerwonej cegły, które swoim imponującym wyglądem i masywną konstrukcją przydawały naszemu miastu dostojeństwa. Gdyś się zbliżył, toś mógł zobaczyć pośród budynków z czerwonej cegły hangar w kształcie półksiężyca, który wywołał wielką ciekawość u przechodniów. Od czasu do czasu można było zobaczyć ludzi wyciągających z niego duży, okrągły balon na gorące powietrze z gondolą, w której siedziało trzech lub czterech obserwatorów, a potem patrzeć, jak powoli wznoszą się w niebo.

Ten hangar w kształcie półksiężyca mieścił wojskowy oddział balonowy, który na kilka lat przed I wojną światową został zamieniony w oddział lotniczy armii rosyjskiej. Mieszkańcy naszego małego miasteczka byli już wtedy dobrze obeznani z tymi sprytnymi maszynami, które same się wznoszą i latają po niebie.

Ulica ta była też najbardziej popularnym miejscem na spacery, które wieczorami lubili odbywać młodzi ludzie. Niektórzy dochodzili do młyna, niektórzy do szlabanu na końcu miasta, a jeszcze inni  zakochane pary chodzące po niebie - wykraczali poza szlaban na tej szerokiej drodze wijącej się kilometrami, która kończyła się hałaśliwym zamętem stołecznego miasta.

W letnie sobotnie popołudnia na ulicy czuć było szabatowy nastrój. Połowa miasta, ubrana w najlepsze stroje, wyruszała na długi spacer, aby trochę poruszać się po obfitym szabatowym posiłku. Zaraz po zjedzeniu pożywnego czulentu (tradycyjny posiłek szabasowy) rodzice pogrążali się w głębokim śnie, by odpocząć po trudach tygodniowej pracy lub po prostu zdrzemnąć się, a młodzież udawała się na spacer. Niektórzy zabierali ze sobą do czytania książkę lub gazetę, inni chodzili z nadzieją spotkania dziewczyny, z którą to spacer nie byłby mile widziany w miejscu publicznym.

Po minięciu szlabanu skręcali nieco w prawo i wchodzili w pobliski lasek, który był właściwym celem tych spacerów. Tam, w sosnowym zagajniku, oddawali się "temu, co sprawia, że świat się kręci", aby zasmakować raju na ziemi.

Zaraz za koszarami ulicę przecinały tory kolei Nadwiślańskiej. Co kilka godzin kursował pociąg z Warszawy do Mławy ku granicy państwa, zatrzymujący się w Nowym Dworze lub Modlinie, by wysadzić kilku pasażerów na tych dwóch stacjach kolejowych. Tam, gdzie droga została podzielona przez lśniące szyny kolejowe, przy szlabanie stał dom woźnicy. Był on bardzo wyraźnym znakiem granicy miasta.

* Pinkas Nowy Dwor, Memorial book of Nowy-Dwor, 1965.

 

 

 

1938 r.



- w mieście wybucha bojkot antyżydowski. Pikietowane są sklepy żydowskie. Wspólną akcję przeciw tym aktom antyżydowskim podejmują działające w Nowym Dworze: Komitet "Bundu, Miejscowa Rada Klasowych Związków Zawodowych, Związek Robotników Przemysłu Skórzanego - Sekcja Szewców i robotnicy Fabryk Dykt i Fajansów.

 

 

 

1938. Opis herbu Nowego Dworu. Marian Gumowski "Herby miast województwa warszawskiego".

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

* Ryszard Gołąb - Ilustrowana monografia miasta Nowego Dworu Mazowieckiego z historią Twierdzy Modlin, 2006.

 

 

 

1938 - spis abonentów telefonicznych Nowego Dworu Maz.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1938 r. Spłonęła fabryka przetworów kartoflanych w Nowym Dworze Maz.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1938. Ogłoszenie o Walnym Zebraniu Akcjonariuszy Fabryki Przetworów Kartoflanych "Nowy Dwór" P. Górski i E. Mórawski S.A.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1938 r. Inspekcja sanitarna zakwestionowała czystość żydowskich dorożek w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

 

1938. Naklejki piwa Nowodworskiego Browaru Udziałowego.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

>> Nowodworskie browary <<

 

 

 

 

Do najpoważniejszych i największych zakładów przemysłowych w Modlinie w okresie międzywojennym należała stocznia Państwowych Zakładów Inżynieryjnych. W stoczni wybudowano wiele jednostek pływających dla Polskiej Marynarki Wojennej. Były nimi trzy trałowce: "Rybitwa" i "Czajka" oraz okręt minowy "Mewa", wybudowane w latach 1932 do 1935. W modlińskiej stoczni budowano także jednostki dla Flotylli Straży Granicznej. W 1932 r. oddano do jej użytku kutry "Mazur", "Ślązak" i "Kaszub" oraz pościgowiec "Batory". Kończono też wyposażanie ciężkiego kutra uzbrojonego "Nieuchwytny" oraz kutra uzbrojonego KU-30. W stoczni tej pracował, mieszkaniec naszego miasta, słynny po wojnie traser Stoczni Gdańskiej Stanisław Sołdek, którego imieniem nazwano pierwszy wybudowany po wojnie w polskiej stoczni rudowęglowiec m/s "Sołdek".

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1938. Awanturnik próbował udusić policjanta w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1938. Wyzysk w fabryce Winogradow i S-ka w Nowym Dworze.

 

 

1938. Grupa robotników traci pracę w fabryce fajansu i porcelany Winogradowa w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1938. Robotnicy fabryki Winogradowa wstępują do Związku Robotników Przemysłu Chemicznego Oddział w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

>> Historia fabryki fajansu i porcelany Winogradowa w Nowym Dworze <<

 

 

 

1938. Na ul. Szerokołęcznej w Nowym Dworze zlikwidowano fabrykę fałszywych monet.

 

1938. Wykrycie fabryki 20 i 50-złotówek w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1938. Wiec PPS w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1938. Otwarcie lokalu P.P.S przy ul. Paderewskiego 12 w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1938. Wiadomości z Nowego Dworu. Sprawa bojkotu sklepów żydowskich.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1938. Studenci Polacy sprzedają śledzie na targu w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1938. O "Falandze" w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

Ekstremistyczna antysemicka Falanga działała w Nowym Dworze. Jej celem było zgorzknienie życia i ducha żydowskich sklepikarzy. Chuligani falangistowscy stawali przed żydowskimi sklepami i oblewali naftą cały towar, który chłopi kupowali od Żydów. To również odstraszało chłopów od przynoszenia swoich produktów na sprzedaż do żydowskich sklepów.

Falangiści atakowali i terroryzowali Żydów oraz rozpraszali towary, pomimo wysokich opłat, jakie żydowscy kupcy płacili za mały plac na targu. Ponadto chłopi, którzy woleli handlować z żydowskimi, a nie polskimi sklepikarzami, nie mieli pozwolenia na kontakt z Żydami, co zrujnowało żydowski biznes i żydowskie życie w mieście.

Mój mały chłopiec Jankele prawie spowodował atak Falangistów. Tak się złożyło, że mały chrześcijański chłopiec obraził go, krzycząc: "Ty Żydzie! Jedź do Palestyny!", a mój syn odpowiedział rzucając kamieniem w jego głowę.

Falangiści wkrótce otoczyli mój dom i próbowali wyważyć drzwi, ale policja ich powstrzymała. Udało mi się odesłać syna, aby zamieszkał z dziadkiem na wsi, a jego nieobecność umożliwiła mi przekonanie ludzi, że nikt nic nie zrobił, ani mój syn, ani nikt inny, że to było fałszywe oskarżenie. I tak uniknęliśmy ataku na bezbronną ludność żydowską. Ale Falangiści kontynuowali swoją antysemicką działalność.

* Pinkas Nowy Dwor, Memorial book of Nowy-Dwor, 1965.

 

 

 


 

1938. List nowodworskiego rabina Neufelda (Najfelda), interesujące jest wymienienie w nadruku papieru listowego nazwy miasta obowiązującej od roku - Nowy Dwór Mazowiecki.

 

 

 

1938. Krwawa wendetta w Małocicach w rok po dokonanym zabójstwie Jana Piotrowskiego w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1938. Nowy Dwór - miasto przyszłości.

 

 

1938. Rozwój Nowego Dworu.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1938. O gospodarce burmistrza Nowego Dworu.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

W Warszawie 16 grudnia 1918 roku doszło do zjednoczenia SDKPiL oraz PPS-Lewicy i utworzenia Komunistycznej Partii Robotniczej Polski.

Równolegle z tworzeniem struktur partii komunistycznej rozwijały się rady delegatów robotniczych. Ich zakładanie inicjowali robotnicy zakładów przemysłowych, a pierwsze rady powstawały bezpośrednio w pobliżu większych skupisk fabryk.

W listopadzie 1918 roku powstała rada delegatów reprezentująca 500 robotników tartaków w Nowym Dworze. Właśnie tam 1 grudnia 1918 roku żandarmeria aresztowała członków rady delegatów robotniczych, stawiając im zarzut zorganizowania wiecu i przeprowadzenia wyborów do rady miejskiej, którą upoważniono do żądania uruchomienia robót publicznych i udzielenia pomocy bezrobotnym.

 

Wykaz organizacji i związków zawodowych działających pod wpływem komunistów na terenie powiatu warszawskiego w latach dwudziestych.

Organizacje podległe wpływom komunistów - liczba działaczy - wpływy komunistów w %

Zw. Zawod. Robot. i Robotnic Przemysłu Krawiecko-Konfekcyjnego Nowy Dwór - liczba działaczy 50 - wpływy komunistów w % 100

Stowarz. Robotnicze Wychowania Fizycznego "Jutrznia" w Polsce Oddział Nowy Dwór - liczba działaczy 39 - wpływy komunistów w % 30

Cech Fryzjerski Nowy Dwór - liczba działaczy 18 - wpływy komunistów w % 20

Miejscowa Kasa Klasowych Związków Oddział Nowy Dwór - liczba działaczy 4 - wpływy komunistów w % 50

Zw. Zawod. Robot. Przemysłu Odzieżowego Nowy Dwór - liczba działaczy 120 - wpływy komunistów w % 50

Zw. Zawod. Robot. Transportu w Polsce Oddział Nowy Dwór - liczba działaczy 41 - wpływy komunistów w % 50

Zw. Zawod. Robot. Przemysłu Skórzanego Nowy Dwór - liczba działaczy 118 - wpływy komunistów w % 50

Zw. Zawod. Robot. Przemysłu Drzewnego Nowy Dwór - liczba działaczy 17 - wpływy komunistów w % 50

Źródło: AAN, Urząd Wojewódzki Warszawski - Wydział Bezpieczeństwa, sygn. 276/II-2, s. 24-26.

 

W roku 1929 w powiecie warszawskim działały 4 komitety okręgowe KPP: w Jeziornie, Falenicy, Nowym Dworze i Pruszkowie.

 

Obsada personalna komitetów KPP oraz KZMP w powiecie warszawskim w 1929 roku:

Jednostka organizacyjna - Działacze - Zawód - Funkcja

Komitet Dzielnicowy KPP Nowy Dwór

Gustaw Redlich - szewc - sekretarz
Josek Pinkier - robotnik - członek zarządu
Szymcha Joskiewicz - krawiec - członek zarządu
Lejb Chaim Joskiewicz - stolarz - członek zarządu
Abram Sakowski - krawiec - członek zarządu
Jankiel Baranek - robotnik - członek zarządu

 

Świętowanie rocznicy wybuchu rewolucji zgromadziło w 1929 roku w Nowym Dworze 150 osób uczestniczących w demonstracji.

W pierwszym półroczu 1933 roku KPP Warszawa Podmiejska na lewym brzegu Wisły liczyła 7 komitetów dzielnicowych, 24 miejscowe oraz 126 kół, zaś na prawym brzegu po 16 komitetów dzielnicowych i miejscowych oraz 122 koła. Z tej liczby na obszarze powiatu działały komitety dzielnicowe w Jeziornie (2), Otwocku (2), Nowym Dworze (2), Legionowie (2), Pruszkowie (1). Bardzo liczne były koła KPP, w pierwszym półroczu 1933 roku w Jabłonnie-Legionowej było ich 7, w Wieliszewie - 3, w Nowym Dworze - 2, po jednym w: Łajsku, Nieporęcie, Pruszkowie, Jeziornie, Rembertowie, Miłośnie, Okuniewie, Markach, Annopolu, Otwocku. Równie liczne były koła KZMP, po jednym funkcjonowało w następujących miejscowościach: Nowy Dwór, Legionowo, Łajsk, Falenica, Jabłonna Stara, Piaseczno, Rembertów, Miłosna, Okuniew, Karczew, Cegielnia, dwa w Wieliszewie.

Dnia 31 maja 1933 roku o godzinie 21 w czasie pochodu członków organizacji Bund w Nowym Dworze został na drutach telegraficznych zawieszony transparent o treści komunistycznej. Takie transparenty pojawiały się na terenie Nowego Dworu bardzo często. Dnia 5 lipca 1933 roku przechodnie mogli przeczytać następujące hasła: "Żądamy zapomóg dla bezrobotnych", "Precz z rządem faszystowskim", "Precz z wojną z ZSRR", "Żądamy chleba i pracy".

Komunistyczna Partia Polski, jak wspomniano wcześniej, znalazła też zwolenników w środowisku wiejskim. W styczniu 1935 roku odnotowano, że z podokręgu mińsko-mazowieckiego, do którego terytorialnie należały także miejscowości powiatu warszawskiego (Otwock, Nowy Dwór, Jabłonna) do partii należało 214 chłopów skupionych w 47 komórkach.

W roku 1938 wyraźnie dało się odczuć osłabienie działalności Komunistycznej Partii Polski. Istotny wpływ na taką sytuację miały nasilone represje wobec działaczy, np. w Nowym Dworze aresztowano 3 aktywistów. Odbiło się to na organizacji obchodów święta 1 Maja. W pochodzie w Nowym Dworze wzięli udział głównie Żydzi (około 200 osób), zaś "masy polskie stały na chodniku". Do świętujących przemawiali przedstawiciel Bundu z Warszawy i miejscowy działacz związkowy.

* Jolanta Załęczny "Powiat warszawski w latach II Rzeczypospolitej: życie społeczno-polityczne, gospodarcze i kulturalne", 2015.

 

 

 

Ok. 1918-1939 r. Nowy Dwór, ul. Rynkowa.

foto - Michel Jankiel Juress

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1938. Fragment mapy dróg powiatu warszawskiego.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1938. Zmiana nazwy stacji kolejowej w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 


 

1939 r.

 



1.VIII. - z dniem 1 sierpnia w Nowym Dworze działalność swoją rozpoczyna urząd skarbowy.

- miasto liczy 10.206 mieszkańców.

9.IX. - w wyniku bombardowania zniszczony zostaje most kolejowo-drogowy na Narwi łączący miasto z Modlinem. Pozostał tylko most pontonowy którzy zbudowali polscy saperzy. Wkrótce po zakończeniu działań wojennych Niemcy budują poniżej zniszczonego mostu drewniany most niskowodny łączący Nowy Dwór i Modlin.

- w wyniku bombardowań i ostrzału artyleryjskiego prowadzonego przez wojska niemieckie zniszczeniu ulega wiele budynków w tym synagoga. Uszkodzeniu ulega kościół św. Michała.

1.XI. - w wyniku dekretu Adolfa Hitlera z 8 października z dawnego powiatu warszawskiego w skład prowincji Prusy Wschodnie, rejencji ciechanowskiej, powiatu płońskiego włączone zostały miasta Nowy Dwór, Zakroczym i trzy gminy wiejskie: Cząstków, Góra i Pomiechowo. Posterunek graniczny pomiędzy Generalną Gubernią a Rzeszą znajdował się między Rajszewem a Skierdami. Przekraczanie granicy staje się możliwe jedynie na podstawie specjalnych przepustek. Punkt kontrolny znajduje się na stacji kolejowej w mieście i przy moście na Narwi od strony miasta. Nowy Dwór otrzymuje niemiecką nazwę: Neuhof.

XII. - Niemcy przeprowadzają spis ludności żydowskiej służący m.in. wyliczeniu kontrybucji jaką musiała zapłacić gmina żydowska.

 

 

* Jolanta Załęczny "Powiat warszawski w latach II Rzeczypospolitej: życie społeczno-polityczne, gospodarcze i kulturalne", 2015.

 

 

 

1939. O uchwalonym budżecie miasta Nowy Dwór Maz. na rok 1939-1940.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

10 stycznia 1939.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1939 r. Spichlerz przed zniszczeniem.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1939. Modlin. Plan portu wojennego ze stocznią

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1939. Plan - Cypel Narew - Wisła.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1939. W Nowym Dworze Maz. umiera i zostaje pochowany mgr farmacji, członek Towarzystwa Farmaceutycznego, właściciel apteki (tej na ul. Kościuszki), działacz społeczny odznaczony Medalem Niepodległości Bolesław Konarski.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1939. Przed wyborami w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1939. Bezrobocie w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1939. Nowy Dwór czeka na "odkrycie" przez przemysłowców.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

3 stycznia 1939 r. Prasa informuje, że w związku ze zbliżającymi się wyborami do Rady Miejskiej w Nowym Dworze miejscowy Komitet PPS wydał znaczek metalowy z napisem "Demokracja Zwycięża". Siedziba Komitetu PPS i Klasowych Związków Zawodowych mieściła się przy ul. Paderewskiego 12.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

Prosta Droga - tygodnik dla kobiet, nr 9. 1939.

 

 

 

1939. Regulamin porządkowy dla dorożek konnych, przeznaczonych do przewozu osób w mieście Nowym Dworze Maz.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

Jednym z dorożkarzy nowodworskich był Mojsze Henekh Gertner.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1939. Porachunki pieniężne. Ukamienowanie po jarmarku w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1939 r. Tajemnicze poranienie w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1939. Nowy Dwór Mazowiecki otrzyma Urząd Skarbowy.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1939. Budynek Urzędu Skarbowego w Nowym Dworze otwartego w dniu 1 sierpnia 1939 r.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1939. Znaczki opłaty skarbowej Urzędu Skarbowego w Nowym Dworze. Urząd rozpoczął swoją działalność z dniem 1 sierpnia 1939 r. na podstawie rozporządzenie Ministra Skarbu. Swoim zasięgiem obejmował następujące miejscowości: Nowy Dwór, Zakroczym (powiat, gminy miejskie), oraz gminy wiejskie - Góra, Legionowo, Pomiechowo i Cząstków. Urząd mieścił się w specjalnie wybudowanym własnym gmachu. Dla klientów został otwarty w dniu 7 sierpnia 1939.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1939. Zmiany terytorialne w Warszawskiej Izbie Skarbowej w związku z uruchomieniem Urzedu Skarbowego w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

Urząd Skarbowy

Latem 1939 r. w Polsce głównym tematem były niemieckie żądania wobec naszego kraju. Oprócz tego mieszkańcy każdej polskiej miejscowości mieli swoje partykularne tematy. W Nowy Dworze bez wątpienia na czoło sąsiedzkich pogaduszek wysuwało się uroczyste otwarcie nowego miejskiego obiektu.

Otóż 1 sierpnia tegoż roku uruchomiony został Urząd Skarbowy w Nowym Dworze. Potencjalni klienci musieli co prawda poczekać jeszcze tydzień, bo urzędnicy potrzebowali kilku dni na zorganizowanie działalności i przeniesienie dokumentów. Wcześniej takie miejscowości jak miasta Nowy Dwór i Zakroczym oraz gminy wiejskie: Góra, Legionowo i Pomiechowo należały do pierwszego, a Cząstków do drugiego oddziału skarbówki w Warszawie.

Urząd Skarbowy nie jest najbardziej lubianą instytucją jednak jej powstanie w Nowym Dworze miało przynieść mieszkańcom pewne zyski. Po pierwsze rósł nasz prestiż, po drugie mniej wydawano na dojazdy, po trzecie w mieście pojawił się nowy budynek. Na potrzeby skarbówki wybudowano specjalny gmach, przystosowany do przechowywania większej gotówki. Dom był murowany, zgrabny i nowoczesny w kształcie. Doskonale wpisywał się w najbliższe otoczenie zajmując miejsce obok nowej szkoły powszechnej i piętrowej kamienicy Montlaków.

Skarbówka w Nowym Dworze przetrwała miesiąc. Tuż po wybuchu drugiej wojny, urząd ten tak jak i pozostałe nowodworskie instytucje ewakuowano do Warszawy. Miały wrócić gdy ustanie zagrożenie niemieckimi nalotami. Zagrożenie ustało w końcu września 1939 r., ale jak doskonale wiemy w tym samym czasie polskie instytucje w naszym kraju zostały zlikwidowane. Sam budynek pozostały po Skarbówce miał sporo szczęścia, położony na uboczu przeszedł wszystkie bombardowania i oblężenie Twierdzy bez większych uszkodzeń. Dał też schronienie okolicznym mieszkańcom, ukrywającym się przed nalotami w jego podziemiach. Po zakończeniu wojny obronnej w pustym obiekcie okupanci ulokowali kolejną instytucję związaną z pieniędzmi - Urząd Celny. Ten organ miał nieco dłuższy żywot, przetrwał około czterech lat. Tak jak poprzedni został ewakuowany na skutek działań wojennych na przełomie 1944 i 1945 r. Czas okupacji to także czarna karta tego budynku. Jego podziemia, jako swoją filię, wykorzystywało nowodworskie gestapo. Po kilku miesiącach wyczekiwania ofensywa ruszyła w styczniu 1945 r. Niemcy opuścili Nowy Dwór bez większych walk. Podobnie jak w 1939 r. i tym razem nasz budynek wyszedł z działań wojennych prawie nietknięty. Przystosowanie obiektu do przechowywania pieniędzy wykorzystano także po wojnie. Budynek stał się siedzibą banku. Jego ostatni lokator Bank Pekao SA dokonał niewielkiej przebudowy.

* Maria Możdżyńska - (Nie)Legendy nowodworskie, 2014.

 

 

 

1939. Mapa umocnień Modlina.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

Wrzesień 1939 w Nowym Dworze oczami b. burmistrza Stanisława Grobelko.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1939. Bombardowanie stoczni i portu w Modlinie. W górę po prawej most Piłsudskiego na Wiśle w Kazuniu.

 

 

Wrzesień 1939. Płonie spichlerz Banku Polskiego i stocznia.

źródło grafiki i opisu - https://fotopolska.eu

 

 

Wrzesień 1939. Płonie spichlerz Banku Polskiego, cytadela twierdzy Modlin.

źródło grafiki i opisu - https://fotopolska.eu

 

 

 

Niemcy wchodzą do Twierdzy Modlin, wrzesień 1939.

źródło grafiki i opisu - Twierdza Modlin / Fortress Modlin

 

 

Wrzesień 1939. Okolice ulicy Warszawskiej.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

Wrzesień 1939. Zdjęcie przedstawia żołnierzy Wojska Polskiego po kapitulacji Twierdzy Modlin tuż przed wymarszem do niewoli.

źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

 

 

 

29 września 1939 - Kolumna jeńców polskich wkracza do Nowego Dworu.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

Wrzesień 1939. Zniszczony polski czołg 7TP pod Modlinem. Karta z albumu niemieckiego żołnierza.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

Zdjęcie z września 1939. Ówczesne łąki przy ulicy Warszawskiej ze złożoną bronią odebraną Polakom przez Niemców. Obecnie w tym miejscu przebiega odcinek ulicy Modlińskiej zbudowany w 2015 roku oraz stoi blok mieszkalny Warszawska 35.

źródło grafiki i opisu - Rado-NDM, https://fotopolska.eu

 

1939. Ul. Warszawska.

 

 

Wrzesień 1939. Mogiła niemieckiego żołnierza przy płycie lotniska w Modlinie.

źródło grafiki i opisu - https://fotopolska.eu
 

 

 

Październik 1939. Twierdza Modlin na pozytywach (slajdach) niemieckiego żołnierza.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1939. Modlin.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1939. Żołnierze niemieccy pozujący na tle zniszczonego fragmentu cytadeli modlińskiej.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

3 października 1939. Zbombardowana we wrześniu 1939 roku nowodworska synagoga widziana od strony prezbiterium ze skrzyżowania ulic Warszawskiej i Legionów. Synagoga została zbudowana ok. 1937-38 r., jednak jej wnętrza nie zostały ukończone przed wybuchem wojny. Zbudowano ją dzięki datkom warszawskich Żydów. Jej ruiny zostały rozebrane jeszcze przed utworzeniem żydowskiego getta w 1941 roku.

źródło grafiki i opisu - Rado-NDM, https://fotopolska.eu

 

Na zdjęciu widzimy synagogę od strony presbiterium, a fotograf uwiecznił ją w październiku 1939 roku, stojąc na skrzyżowaniu ulicy Warszawskiej i Legionów. Synagoga została trafiona bombą podczas bombardowania, 28.09.1939 roku. W jej ruinach Niemcy zrobili stajnię, a następnie już po wcieleniu naszego miasta do III Rzeszy, rozebrano ją w 1940 roku. Nowodworska synagoga została wybudowana około 1937 roku, była więc bardzo krótko w naszym mieście. Wcześniej, prawdopodobnie w tym miejscu stała drewniana synagoga, która całkowicie spłonęła na początku XX wieku. Do tej pory nie było wiadomo jak wyglądała nowa, murowana, nowodorska synagoga ponieważ nie istniało jej żadne zdjęcie. Był tylko rysunek frontu budynku w Pinkasie (Księga Żydów Nowowodworskich) jednak zdania lokalnych historyków były podzielone.

źródło opisu - Kalo NDM
 

Zbombardowana synagoga na niemieckich zdjęciach lotniczych.

 

 

Na zdjęciu widać (lewy górny róg) przedwojenne Kino Halka, młyn elektryczny i kaszarnię należące w tamtym czasie do Pana Śliwińskiego. W okresie PRL kino zmieniło nazwę na Kino Lenino. W chwili obecnej jest to ulica Mazowiecka, a w miejscu wspomnianych wyżej budynków znajdują się: salon meblowy, market Biedronka i szklarz.
W lewym dolnym rogu widać ruiny synagogi i nieistniejącą już ulicę Berka Joselewicza, która znajdowała się między ulicą Warszawską i Modlińską. Widać również ulicę Warszawską z widoczną parcelą, na której stały kamienice - w tym i nasz przedwojenny Skład Apteczny - obecnie jest to Skwer Poniatowskiego. Widać też fragment ulicy Zakroczymskiej i skrzyżowanie z ulicą Targową.
Na tej fotografii widać jak nasze miasto ucierpiało podczas bombardowania, we wrześniu 1939 roku. Zdjęcie lotnicze zostało zrobione zaraz po kapitulacji Twierdzy Modlin ponieważ w 1940 roku synagoga została całkowicie rozebrana.

źródło grafiki https://fotopolska.eu , źródło opisu - Kalo NDM

 

 

1939. Polskie tankietki zdobyte przez Niemców w Twierdzy Modlin i ładowane na rampę kolejową w NDM (obecna ul. Sportowa/Nowołęczna). W tle widać nowodworską Fabrykę Krochmalu.

źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

 

 

1939. Polski czołg Renault FT-17, zdobyty przez Niemców w Twierdzy Modlin i ładowany na rampę kolejową w NDM (obecna ul. Sportowa, w oddali las Księża Góra).

źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

 

 

1939. Polski samochód pancerny wz. 29, zdobyty przez Niemców w Twierdzy Modlin i ładowany na rampę kolejową w NDM (obecna ul. Sportowa - Nowołęczna).

źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

 

 

Wrzesień 1939. Zniszczony w wyniku bombardowania most na Narwi.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1939. Drewniany most na Narwi. W tle zbombardowany most przez Niemców podczas kampanii wrześniowej.

źródło grafiki i opisu - Twierdza Modlin / Fortress Modlin

 

 

Wrzesień 1939. Tymczasowy most na Narwi, w oddali zniszczony most Pancera oraz wejście do portu rzecznego.

źródło grafiki i opisu - https://fotopolska.eu

 

 

1939. Most Pancera na Narwi.

 

1940. Drewniany most na Narwi. W tle zbombardowany przez Niemców most Pancera podczas kampanii wrześniowej.

źródło grafiki i opisu - Twierdza Modlin / Fortress Modlin

 

 

Wrzesień 1939. Most im. por. Feliksa Pancera na Narwi.

źródło grafiki i opisu - https://fotopolska.eu

 

Październik 1939. Most im. por. Feliksa Pancera na Narwi.

źródło grafiki i opisu - https://fotopolska.eu

 

 

 

1939. Ulica Warszawska tuż przy wlocie dzisiejszej ulicy Sawy po lewej stronie. Tuż za ulicą Sawy teren dzisiejszego skweru im. ks. Stanisława Poniatowskiego. W oddali widoczna wieża uszkodzonego od bombardowań kościoła św. Michała Archanioła, widok w kierunku wschodnim.

źródło grafiki i opisu - Rado-NDM, https://fotopolska.eu

 

 

1939. Niemieckie bombardowanie lotnicze miasta. Zbieg ulic Zakroczymskiej i Warszawskiej, Plac Piłsudskiego, tak zwane "okrąglaki".

 

 

Widok Nowego Dworu po zbombardowaniu we wrześniu 1939 r. (zdjęcie lotnicze wykonane w okresie późniejszym co wynika z uprzątniętego gruzu) oraz ten sam widok z zaznaczonymi ówczesnymi ulicami. Kolorami oznaczono:

ciemno-zielonym - ul. Warszawską (przy niej zaznaczono w czerwonym okręgu siedzibę magistratu),

żółtym - ul. Zakroczymską,

ciemnoniebieskim - ul. Berka Joselewicza, przy niej zaznaczono w czerwonym okręgu - synagogę,

czerwonym - ul. Legionów,

ciemnofioletowym - ul. Przeskok (obecna ul. Okrzei),

jasnofioletowym - ul. P.O.W. (obecna ul. Nałęcza),

jasnozielonym - ul. Przyrynek (obecna ul. Daszyńskiego),

jasnoniebieskim - ul. Magistracką,

białym - ul. Przejazd (obecna ul. Sobieskiego),

jasnobeżowy - ul. Sobieskiego (obecna ul. Przejazd).

W centrum szarymi liniami oznaczono - Rynek (obecnie skwer Dobrogosta).

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

>> 1940, centrum Nowego Dworu Maz. po niemieckich bombardowaniach <<

 

 

 

8 października 1939 r. Nowy Dwór w granicach Trzeciej Rzeszy.

W tym dniu 85 lat temu podpisany został przez A. Hitlera "Dekret o podziale administracyjnym i administracji ziem wschodnich". Na podstawie paragrafu 4 tego dekretu poprzez przyłączenie terenów nadgranicznych utworzono na terenie prowincji Śląsk - obwód rejencyjny Katowice, a w prowincji Prusy Wschodnie - okręg rejencyjny Ciechanów. Z czysto polskich ziem utworzony został w ten sposób okręg rejencyjny (Regierungsbezirk Zichenau) o obszarze 12 847,30 km2 z ludnością liczącą 842 819 mieszkańców (65,6 mieszkańca na km2). W porównaniu z pozostałymi rejencjami Prus Wschodnich był to obszar najgęściej zaludniony. W granicach rejencji ciechanowskiej znalazło się w całości lub częściowo 12 powiatów: Ciechanów, Maków Mazowiecki, Mława, Sierpc, Płock, Płońsk, Przasnysz i częściowo powiaty: ostrołęcki, sochaczewski, pułtuski, działdowski i warszawski. Z dawnego powiatu warszawskiego w skład prowincji Prusy Wschodnie, rejencji ciechanowskiej, powiatu płońskiego włączone zostały miasta Nowy Dwór, Zakroczym i trzy gminy wiejskie: Cząstków, Góra i Pomiechowo. Posterunek graniczny znajdował pomiędzy Generalną Gubernią, a Rzeszą znajdował się między Rajszewem (GG), a Suchocinem (Rzesza) w miejscowości Skierdy. Przekraczanie granicy w tym miejscu staje się możliwe jedynie na podstawie specjalnych przepustek. Punkt kontrolny znajdował się także na stacji kolejowej w mieście i przy moście na Narwi od strony miasta.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1939. Panorama miasta Nowy Dwór na zdjęciu lotniczym.

 

 

 

Wojska niemieckie wkroczyły do Nowego Dworu drugiego dnia Sukos. Następnego dnia przybyło Gestapo i natychmiast zaczęło niszczyć żydowskie domy i mienie. To zniszczenie trwało kilka dni, w tym czasie Gestapo zastrzeliło dwóch Żydów, podczas gdy trzeci cudem przeżył i został ciężko pobity. Działania Gestapo miały ogromny wpływ na ludność żydowską. Zaczęli masowo opuszczać miasto i uciekli do zniszczonej Warszawy, która była już wypełniona uchodźcami z okolicznych miast, w tym Nowego Dworu. Liczba pozostałych Żydów zmniejszyła się do bardzo niewielu.

Nieludzkie okrucieństwa trwały. Wkrótce, pod koniec listopada 1939 r., aresztowano czterdziestu Żydów, w tym Chaima Abramczyka, Chaima Goreckiego i Jisroela Jakowa Biaka. Wendt, wyznaczony burmistrz miasta, lokalny Folksdeutsch (etniczny Niemiec mieszkający w przedwojennej Polsce), przywiózł ich z pobliskiego Modlina, gdzie próbowali się ukryć. W kolejnych dniach więźniowie byli bezlitośnie bici i poddawani wielu różnym metodom tortur, takim jak wyrywanie paznokci i włosów, zmuszanie do picia dużych ilości oleju rycynowego i jedzenie własnych odchodów. Chaim Abramczyk zmarł wkrótce potem w wyniku tego znęcania się. Oprócz tych wszystkich strasznych cierpień, władze niemieckie nałożyły dodatkową "kontrybucję" (okup) w wysokości 50 000 złotych (aby uwolnić więźniów).

Niedługo potem Gestapo wywlekło wszystkie zwoje Tory z synagogi, aby je spalić. Ceremonia palenia odbyła się na środku rynku. Żydzi, w tym introligator Alman i inni starsi Żydzi, zostali zmuszeni do tańca wokół ognia zwojów Tory.

Niedługo potem wydano rozkaz, że wszyscy Żydzi muszą uzyskać niemieckie dokumenty tożsamości. Kiedy Żydzi przybyli do Magistratu (ratusza), aby uzyskać dokumenty, policja i Folksdeutsche aresztowała kilku z nich. Zabrano ich na posterunek policji, gdzie torturowano ich i zmuszano do picia oleju rycynowego oraz jedzenia zepsutego i zgniłego jedzenia. Niemiecka policja bawiła się, obserwując, jak nieszczęśni Żydzi skarżą się na skurcze żołądka, a następnie brudzą się. Niemcy nadal śmiali się z ofiar i bili je, a następnie w końcu wyrzucili. Wśród tych ofiar byli Majer Kleister i Szmaja Puterman.

Po tym incydencie Żydzi, w tym również ci, którzy powrócili do Nowego Dworu, zaczęli ponownie uciekać do Warszawy.

* Pinkas Nowy Dwor, Memorial book of Nowy-Dwor, 1965.

 

 

 

1939. Most na Wiśle (NDM-Kazuń). Widoczne rozkładane torowisko kolejki wąskotorowej i zamknięte dla ruchu pieszego przejście chodnikiem przez most.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

Październik 1939. Most na Wiśle. Z lewej strony widoczne złożone tory kolejki wąskotorowej.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1939. Niemiecka armata z opisanym na lufie szlakiem bojowym: Gdańsk - bitwa nad Bzurą - Wyszogród - Modlin Fort I - Praga-Warszawa - Nowy Dwór - Modlin Fort II.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 


 

1940 r.
 


- Niemcy odbudowują most drogowo-kolejowy na Narwi, prace prowadzi Towarzystwo Przemysłu Metalowego "K. Rudzki i S-ka". Projektantem w Towarzystwie był inż. Józef Pniak. Po zakończeniu prac przez most ułożono dwa tory (poprzednio był jeden). Kierownikiem prac był Florian Kowalewski. Opuszczaniem czterech kesonów i budową podpór pod drugi tor kierował Jan Martelus.

V. - w mieście utworzone zostaje getto dla ludności żydowskiej. Obejmowało ono teren ograniczony ulicami Modlińską, Piaskową, Szerokołęczną (obecnie Mazowiecka), Warszawską, POW (obecnie Nałęcza) i torem kolejowym. Żydzi mają zakaz poruszania się po mieście. W mieście w wielu miejscach ustawione zostały tablice z napisem "Żydom wstęp wzbroniony".

 

 

W tym miejscu warto wyjaśnić, na czym polegało panowanie niemieckich władz w mieście. Na czele miasta stał burmistrz - Bürgermeister. Burmistrz nie był osobą wybieraną, lecz był powoływany na to stanowisko. Z racji tego stanowiska był on  w o d z e m  gminy, był kierownikiem gminnego aparatu administracyjnego służącego bezpośrednio celom wspólnoty gminnej, jednoznacznie odnoszącej się do wspólnoty narodowościowej, oczywiście niemieckiej. Inny sposób niż powoływanie godziłoby w istotę wodzostwa, sprzeciwiałoby się pojęciu nieograniczonego autorytetu jako wodza. Prócz tego z burmistrzem współdziałał pełnomocnik partii "...w celu zapewnienia harmonii między zarządem miasta a partią" (NSDAP).

Na burmistrza został powołany Beniamin W e n d t, a zajmował to stanowisko przez całą okupację i był jednocześnie rezydentem gestapo, a podlegali mu wszyscy gestapowcy w mieście. Pośród tych hitlerowskich zbrodniarzy, panował nieograniczony nepotyzm, co uwidacznia się szczególnie w rodzinie burmistrza Wendta. Brat Antoni był pracownikiem gestapo w Nowym Dworze i zarazem tłumaczem; Edward służył w żandarmerii w pobliżu Nowego Dworu (nie jest ustalone w jakiej miejscowości); następny z Wendtów - Karol, był członkiem gestapo nowodworskiego i wreszcie nie ustalone jest dokładne pokrewieństwo, czy była to córka burmistrza i siostra wymienionych Wendtów - Lidia Wendt, pracowała jako sekretarka w nowodworskim gestapo.

Urząd burmistrza, czyli Magistrat znajdował się w siedzibie przedwojennego Magistratu przy ul. Warszawskiej 4 (róg ul. Przejazd). W początkowych miesiącach okupacji Nowy Dwór, przemianowano na - Neuhof, a w roku 1942 na Bugmünde *[Ujście Bugu]. W tymże roku nadano nowodworskim ulicom nazwy niemieckie.

Główni oprawcy, gestapo i żandarmeria zajmowały budynek przy obecnej ul. Słowackiego 5. Gestapo nowodworskie podlegało bezpośrednio wyższemu przełożonemu czyli szefowi gestapo rejencji w Ciechanowie Sturmbannfuhrerowi SS Helmutowi Pulmerowi, a po nim Friedrichowi Schultzowi. W nowodworskim gestapo znajdował się też areszt. Przez tenże areszt przewinęło się wielu Polaków, którzy przechodzili ciężkie badania.

By trzymać w ryzach społeczność miasta i okolic, trzeba było wytworzyć atmosferę strachu. I to się udało. M.in. nakazano wybudować na Placu Solnym cztery jednopętlowe szubienice. Arbeitsamt (biuro zatrudnienia) pod dyktando gestapo przydzielił mężczyzn, którzy ćwiczyli jak dokonywać wyroków śmierci przez powieszenie.

Ofiarami tych bezprzykładnych mordów byli nowodworscy Żydzi. Szubienice te po kilku dniach przeniesiono na teren getta. Ustawiono ją przed siedzibą Judenratu - Rady Żydowskiej, a wszystkie egzekucje odbywały się w obecności mieszkańców getta.

Na tych to szubienicach zostali powieszeni czterej Polacy w czerwcu 1942 r. Na czas tej egzekucji, spędzono pod szubienicę mieszkańców miasta, by patrzyli jak postępuje się z "bandytami".

* Ryszard Gołąb - Ilustrowana monografia miasta Nowego Dworu Mazowieckiego z historią Twierdzy Modlin, 2006.


 

 

 

1940. Widok na zniszczony most na Narwi.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1940. Twierdza Modlin, wypalony pozbawiony dachu spichlerz.

źródło grafiki i opisu - Twierdza Modlin / Fortress Modlin

 

 

 

Wiosna 1940.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

Zdjęcie lotnicze Nowego Dworu Mazowieckiego, wykonane przez niemieckiego pilota w 1940 roku.

źródło grafiki i opisu - Rado-NDM, https://fotopolska.eu

 

 

Andrzej Dziadczak, koloryzowanie, obróbka AI.

 

 

 

1940. Neuhof - Nowy Dwór. Powódź z wiosny 1940 r. (jedyna powódź w okresie okupacji hitlerowskiej).

 

1940. Neuhof - Nowy Dwór. Powódź z wiosny 1940 r. (jedyna powódź w okresie okupacji hitlerowskiej).

 

Powódź z wiosny 1940 r. (to jedyna powódź z okresu okupacji hitlerowskiej), gdy Nowy Dwór nosił nazwę Neuhof. W tle wieża kościoła ewangelicko-augsburskiego. Na pierwszym planie po prawej (rozebrane obecnie) garaże i komórki przy budynku dr Wł. Nawaduńskiego, z lewej dwa okna tego budynku (obecnie Biblioteka Miejska).

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1940. Kościół św. Michała Archanioła w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1940. Widok na nieistniejący kościół (dawną cerkiew św. Jerzego) w Modlinie Twierdzy.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1940. Wieża Michałowska.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1940. Neuhof (Nowy Dwór). Widok z cmentarza na miasto.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1940-1941. Obecna ulica Wybickiego widziana z ulicy Warszawskiej, po lewej Park Miejski, a po prawej nieistniejący dziś drewniany budynek (dom Grabmana), w miejscu którego obecnie stoi budynek Cechu.

źródło grafiki i opisu - Rado-NDM, https://fotopolska.eu

 

 

1940-1945. Obecna ulica Daszyńskiego. Zdjęcie Nowego Dworu z okresu okupacji hitlerowskiej wykonane przez dr. Hansa Joachima Gerke.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1940. Neuhof - Nowy Dwór. Widok na zniszczone miasto.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1940. Fragment niemieckiej mapy z niemiecką nazwą Nowego Dworu - Neuhof.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1940. Dwa zdjęcia posterunku granicznego między III Rzeszą a Dystryktem Warszawskim Generalnej Guberni na drodze Warszawa - Nowy Dwór w miejscowości Skierdy.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1940. Dworzec w Modlinie.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1940. Żołnierze niemieccy na stacji w Modlinie w oczekiwaniu na transport.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1940-1944 r. Żołnierze niemieccy na ul. Ratuszowej (obecnie Warszawskiej) w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1940. Widok z obecnej ulicy Partyzantów na tyły kamienic obecnej ulicy Nałęcza 33 i 35. Ówczesny teren żydowskiego getta.

źródło grafiki i opisu - Rado-NDM, https://fotopolska.eu

 

 

1940. Drewniany płot nowodworskiego getta na Piaskach.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1940-1942. Widzimy żydowskich mieszkańców miasta z umieszczonymi na ubraniach charakterystycznym łatami (w kolorze żółtym) na piersi. Zdjęcie dr. Hansa Joachima Gerke.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

1940. Ówczesny teren żydowskiego getta. Skrzyżowanie ul. Modlińskiej z Legionów i dom Modlińska 11.

źródło grafiki i opisu - https://fotopolska.eu

 

 

1939-1940. Teren dawnej stacji kolejowej w Nowym Dworze Mazowieckim.

źródło grafiki i opisu - https://fotopolska.eu

 

 

1940. Modlin, most tymczasowy i cytadela Twierdzy.

 

1940. Most tymczasowy oraz częściowo zniszczona zabudowa Stoczni Modlińskiej Państwowych Zakładów Inżynierii.

 

 

Duża część żydowskiej ludności Nowego Dworu przeniosła się do Warszawy bardzo szybko po wybuchu wojny z powodu ciągłych ataków lotniczych na Twierdzę Modlin. Ludzie w Nowym Dworze przeżyli straszne czasy. Wkrótce po zakończeniu działań wojennych wielu z tych z Nowego Dworu powróciło do swoich domów. Ale już kilka dni po powrocie wszyscy mogli zobaczyć, co przyniesie im przyszłość.

Miejscowi Folksdeutsche zostali gubernatorami miasta. Byli to znani przestępcy, bracia Wendt. Rozpoczęli swoją zemstę na Żydach mówiąc: "Żydom żyło się aż za dobrze". Nie było już myśli o otwarciu żydowskiego sklepu i zaczęli porywać mężczyzn do pracy, szczególnie do ciężkiej pracy, do której Żydzi nie byli przyzwyczajeni. Duże brygady robocze złożone z Żydów zostały przydzielone do naprawy mostu nad Narwią. Most został zniszczony przez bombę hitlerowską. W porcie Modlin (stocznia Modlin) Żydzi musieli wykonywać najbrudniejszą robotę w służbie niemieckim żołnierzom. Ich sytuacja była nie do zniesienia i część młodzieży znalazła sposób, aby przekroczyć granicę na stronę sowiecką.

W tym czasie rozeszła się pogłoska, że ​​to głównie mężczyźni będą cierpieć i ich życie będzie zagrożone. Tak więc kobiety mogły być mniej przestraszone. Ze względu na sytuację mężczyzn, kobiety namawiały swoich mężów, aby udali się do Rosji, podczas gdy one zostaną same w mieście i zajmą się swoimi rzeczami. Wielu młodych ludzi, którzy mogliby uciec na stronę sowiecką, pozostało w mieście z lojalności wobec rodziców i rodzin.

Pierwsi wyjechali ci, którzy mieli więcej środków. Kupcy zaczęli potajemnie przenosić swoje towary do Warszawy i tam szukać mieszkań, sądząc, że wojna potrwa jeszcze kilka miesięcy. "W międzyczasie wykorzystamy część pieniędzy" - tak myślano. I tak przetrwamy wojnę.

W Nowym Dworze pozostała wówczas tylko niewielka liczba Żydów - robotnicy i robotnicy ogólni, którzy mówili: "Zawsze pracowałem, więc będę pracował dalej". Pozostali również ci, którzy nie mieli środków na wynajęcie mieszkania w Warszawie ani środków na przeżycie. W krótkim czasie w Nowym Dworze pozostało zaledwie kilkuset Żydów.

Ci Żydzi, którzy pozostali, musieli wykonywać najgorszą pracę przymusową. Polacy [sic] i Niemcy okradli ich ze wszystkiego i przejęli wszystkie żydowskie sklepy i warsztaty. Mocno uderzyły w nich arbitralne prawa, które wkrótce zostały surowo egzekwowane stwierdzając, że Żydzi muszą naszyć na lewej piersi i prawym ramieniu żółte łaty wstydu o szerokości dziesięciu centymetrów; że Żydom nie wolno chodzić po chodnikach, ale mogą chodzić tylko po krawężniku; że Żyd musi zdjąć czapkę przed każdym Niemcem; a wszystkie żydowskie instytucje, bożnice, domy nauki (Beis Medrash) i łaźnie rytualne muszą zostać zniszczone, aby nie było śladu niczego żydowskiego. Ludność żydowska była tym bardzo zdemoralizowana. Ze wstydu każda osoba starała się unikać drugiej. Upokorzenie było nie do zniesienia. Ale powoli ludzie zaczęli się przyzwyczajać do rozkazów Hitlera i niekończących się dekretów.

W grudniu 1939 roku odbyło się autodafe. Zebrano wszystkie zwoje Tory i księgi żydowskie (seforim), a następnie w mroźny dzień zgromadzono wszystkich mężczyzn żydowskich na rynku, kobiety i dzieci również. Wszyscy mężczyźni zostali zmuszeni do założenia szali modlitewnych (taleisim), a "ceremonia" rozpoczęła się, gdy Mendel Frankel otrzymał "zaszczyt" podpalenia zwojów Tory i ksiąg żydowskich. Stojący dookoła Niemcy zaczęli się śmiać: Oto żydowski Bóg płonie! I wszyscy zostali zmuszeni do tańca wokół ognia i śpiewania piosenek, które naziści swoimi gumowymi pałkami zmuszali Żydów do śpiewu, zaczynając od Hatikvy , a następnie przechodząc do innych piosenek o tematyce antysemickiej.

Uroczystość z pewnością zakończyłaby się wieloma żydowskimi ofiarami, gdyby nie zbieg okoliczności, że akurat w tym momencie przechodził obok oficer z Twierdzy Modlin. Kiedy zobaczył tę makabryczną scenę, jak Żydzi biegają przez ogień i śpiewają, nakazał im się zatrzymać. Wszyscy opuścili rynek i wrócili do domów.

Każdego dnia sytuacja się pogarszała, a każda noc stawała się coraz bardziej przerażająca. Naziści rozpoczęli nocne ataki z zaskoczenia, rabując, niszcząc, walcząc, a następnie uciekając. To ponownie zmusiło pozostałych Żydów do ucieczki z miasta. Niektórzy udali się do Warszawy, niektórzy do Legionowa, gdzie było jeszcze spokojniej. Żydzi cierpieli o wiele bardziej w Nowym Dworze, ponieważ była to baza z dużą obecnością wojska, żandarmerii i oddziałów Gestapo.

Później, gdy w Warszawie utworzono Generalne Gubernatorstwo, a punkt osiem kilometrów za Nowym Dworem został wyznaczony jako granica Trzeciej Rzeszy, zaczęła się nowa plaga, straż graniczna, z całym zestawem nowych nieszczęść. Całe miasto było pełne tysięcy nazistów w różnych mundurach i we wszystkich kolorach, ale dla nas Żydów, wszystko było jednym kolorem.

Pewnej nocy w styczniu 1940 roku miejscowi Folksdeutsche, pod dowództwem burmistrza Wendta, przeprowadzili masowe aresztowania Żydów, a także uwięzili w więzieniu w Nowym Dworze około trzydziestu Żydów. Wśród nich był krawiec Chaim Abramczyk i fryzjer Chaim Gurecki. Morderczo pobili aresztowanych. Dwa dni po aresztowaniu zażądano od miasta "kontrybucji" w wysokości 50 000 złotych jako okupu za więźniów, grożąc, że wszyscy zostaną rozstrzelani, jeśli pieniądze nie zostaną zebrane na czas.

Jak mogli zebrać tak kolosalną sumę pieniędzy? W tym czasie nie było już nikogo, kto miałby takie pieniądze. W mieście zostali tylko biedacy, ponieważ to byli ludzie, którzy nie mieli środków, aby uciec do Warszawy. Sytuacja była bardzo napięta, a Żydzi zaczęli zbierać ostatnie rzeczy. Niektórzy przynieśli obrączki ślubne, zegarek lub ostatnie monety i z nimi udali się do Warszawy, do byłych mieszkańców Nowego Dworu, którzy mieli środki, aby szukać pomocy. W ciągu tygodnia udało im się zebrać część niezbędnych pieniędzy i delegacja udała się na negocjacje z nazistowskimi bandytami, aby spróbować ich udobruchać tą sumą pieniędzy. Ale dopiero po usilnych prośbach udało im się uwolnić więźniów, w stanie półżywym i prawie nie przypominającym niczego ludzkiego. Ci, którzy zostali uwolnieni, natychmiast opuścili Nowy Dwór.

W tamtych czasach, gdy liczba Żydów w Nowym Dworze była coraz mniejsza, wydano zarządzenie, że wszyscy muszą zaopatrzyć się w przepustki niemieckie i miały być opieczętowane odciskiem palca. Ci, którzy tam jeszcze byli, dostawali te przepustki, ale ci, którzy już wyjechali, nie, i tak tracili swoje prawa jako obywatele Nowego Dworu.

* Pinkas Nowy Dwor, Memorial book of Nowy-Dwor, 1965.

 

 

1940. Widok z rynku w kierunku skrzyżowania ulic Zakroczymskiej i Daszyńskiego, obecnie skwer Dobrogosta.

źródło grafiki i opisu - Rado-NDM, https://fotopolska.eu

 

1940-1945. Rynek między obecnymi ulicami Warszawską - Zakroczymską - Magistracką i Daszyńskiego w czasie okupacji hitlerowskiej. Na środku Rynku studnia pompowa.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1940-1942. Neuhof Markplatz.

źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

 

 

Robert Adam Nitschmann.

Urodził się 26 października 1892 r. w Ludwinowie k/Marianpola jako syn Jana, nauczyciela i właściciela majątku Udziejek na Suwalszczyźnie i Orylii z domu Schulz. W latach 1902 - 1913 uczęszcza do gimnazjum w Suwałkach, gdzie 6 czerwca 1913 r. zdaje maturę i rozpoczyna studia teologiczne w Dorpacie, które kończy w 1917. Święcenia kapłańskie uzyskał w Moskwie w dniu 14 kwietnia 1918, gdzie pracuje jako wikary przez następne dwa lata. W Moskwie bierze ślub Norą Leye i w 1922 roku wraca do Warszawy. W latach 1923-1929 jest pastorem w Pułtusku, a następnie w latach 1929-1939 w Nowym Dworze, gdzie z jego inicjatywy zostaje wybudowana i poświęcona w 1937 r. kaplica na miejscowym cmentarzu ewangelickim. W tym samym roku zostaje wybrany na konseniora diecezji warszawskiej. Po wybuchu wojny przenosi się do Warszawy. W dniu 15 listopada 1939 r. aresztowany przez gestapo w mieszkaniu w Warszawie przy ul. Tamka 20. Zarzucano mu walkę z szerzącym się w jego parafii hitleryzmem. Początkowo przebywał w centralnym areszcie na Daniłowiczowskiej, a następnie na Pawiaku. W dniu 2 maja 1940 r. zostaje wywieziony do obozu koncentracyjnego Sachsenhausen k/ Oranienburga wraz z pierwszym transportem 824 więźniów z grona polskiej inteligencji aresztowanych w ramach "Intelligenzaktion". W transporcie byli także m.in. inni zasłużeni dla kościoła ewangelickiego i Polski: ksiądz profesor Edmund Bursche, architekt Teodor Bursche, i adwokat Alfred Bursche (wcześniej bo już w styczniu 1940 r. znalazł się w tym obozie jako więzień o numerze 166 ksiądz biskup polskiego Kościoła Ewangelickiego Juliusz Bursche, zamordowany w Berlinie 20 lutego 1942 r.). W KL Sachsenchausen w dniu 4 maja 1940 r. nazwisko Adama Nitschmana widnieje pod pozycją 567. Pastor Robert Nitschmann umiera w obozie w wyniku zapalenia płuc i wyczerpania 23 czerwca 1940 r. Urna z prochami, przesłanymi żonie, została umieszczona w kaplicy na nowodworskim cmentarzu ewangelickim.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1940. Most Pancera na Narwi.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

1940. Most Pancera na Narwi.

 

 

Instytut Pamięci Narodowej - https://inwentarz.ipn.gov.pl

 

Akten der Geheimen Staatspolizei. Staatspolizei(leit)stelle Zichenau über Konarski Jadwiga, geb. 14.10.05
[Akta w sprawie: Jadwiga Konarska z d. Dąbrowska, ur. 14-10-1905 r., Wanda Zaleska z d. Konarska, ur. 31-03-1904 r.; Polki zatrudnione do pomocy w aptece prowadzonej przez Niemca, przesiedleńca z Litwy w m. Neuhof (Nowy Dwór Mazowiecki) i upomniane przez Gestapo (w związku ze skargą właściciela apteki) przed grożącym im aresztowaniem i zesłaniem do obozu koncentracyjnego w przypadku dalszego sabotowania pracy i antyniemieckiego zachowywania się w miejscu pracy]

Geheime Staatspolizei Zichenau. Personalien: Gorski Samuel Stanislaw, geb. 31.5.1902
[Akta w sprawie: Samuel Stanisław Gorski / Górski, imię ojca: Michał, ur. 31-05-1902 r.; aresztowany w dniu 22-02-1940 r. pod zarzutem nieprzestrzegania przepisów prawnych III Rzeszy odnośnie osób narodowości żydowskiej (przekraczanie granicy z GG, zatajenie pochodzenia); osadzony w więzieniu w Nowym Dworze Mazowieckim (Neuhof), a następnie w wychowawczym obozie pracy w Działdowie (AEL Soldau), w dniu 28-12-1940 r. w KL Sachsenchausen, w dniu 07-08-1941 r. w KL Ravensbrück, gdzie zmarł 18-05-1942 r.]

[Akta w sprawie: Stefan Pietrowicz, ur. 20-02-1917 r.; aresztowany w dniu 14-12-1940 r. pod zarzutem sfałszowania dokumentu przejazdu (Passierschein) i osadzony w areszcie komisariatu policji granicznej w m. Neuhof (Nowy Dwór), skąd zbiegł 13-04-1941 r.]

[Akta w sprawie: Antoni Suchożewski, ur. 25-12-1908 r.; aresztowany prewencyjnie w Nowym Dworze (Neuhof) w dniu 06-04-1940 r. w ramach akcji wymierzonej przeciwko inteligencji polskiej; osadzony w obozie przejściowym w Działdowie (Durchgangslager Soldau), a następnie 18-04-1940 r. przeniesiony do KL Dachau]

Akten der Geheimen Staatspolizei. Staatspolizei(leit)stelle Zichenau über Bornstein Abraham, geb. 5.1882
[Akta w sprawie: Abraham Bornstein, ur. maj 1882 r.; aresztowany w dniu 08-04-1940 r. pod zarzutem nielegalnego powrotu z wysiedlenia do Rzeszy (z GG do dawnego miejsca zamieszkania w m. Neuhof), a następnie skazany na karę śmierci]

[Akta w sprawie: Stanisław Gołębiowski, imię ojca: Wacław, ur. 24-04-1899 r.; aresztowany w dniu 24-05-1940 r. pod zarzutem antyniemieckiej działalności przed wybuchem wojny i osadzony w więzieniu w m. Neuhof (Nowy Dwór), 08-08-1940 w KL Sachsenhausen, a następnie w KL Dachau, gdzie zmarł 22-03-1942 r.]

[Akta w sprawie: Leib Hirschfang, ur. 1892 r.; aresztowany 08-04-1940 r. przez straż graniczną Modlin-Neuhof pod zarzutem nielegalnego powrotu na teren Rzeszy (po wysiedleniu do GG); w dniu 16-04-1940 r. skazany przez Sąd Doraźny Tajnej Policji Państwowej w Ciechanowie (Standgericht der Geheimen Staatspolizei - Staatspolizeistelle Zichenau) na karę śmierci]

Akten der Geheimen Staatspolizei. Staatspolizei(leit)stelle Zichenau über Miloszewski Celestyn, geb. 6.4.10
[Akta w sprawie: Celestyn Miłoszewski, imię ojca: Bronisław, ur. 06-04-1910 r.; aresztowany w Warszawie w dniu 26-07-1940 r. pod zarzutem antyniemieckiej działalności i osadzony w areszcie Komisariatu Policji Granicznej w Nowym Dworze-Modlinie (Grenzpolizeikommissariat (GPK) Neuhof-Modlin)]

Akten der Geheimen Staatspolizei. Staatspolizei(leit)stelle Zichenau über Ostrowski Helene, geb. 10.3.09
[Akta w sprawie: Helena Ostrowska, imię ojca: Józef, ur. 10-03-1909 r.; aresztowana pod zarzutem antyniemieckich wypowiedzi przez funkcjonariuszy Komisariatu Policji Granicznej w Modlinie-Nowym Dworze (Grenzpolizeikommissariat (GPK) Modlin -Neuhof) w dniu 27-04-1940 r. i osadzona w obozie przejściowym w Działdowie (Durchgangslager Soldau)]

Geheime Staatspolizei Zichenau. Personalien: Koziel Kasimierz, geb. 1.3.1903
[Akta w sprawie: Kazimierz Kozieł, imię ojca: Wawrzyniec, ur. 01-03-1903 r., aresztowany w dniu 28-10-1940 r. pod zarzutem nielegalnego rozpowszechniania polskich broszur konspiracyjnych i osadzony w areszcie komisariatu policji granicznej w Modlinie-Nowym Dworze (Grenzkommissariat, "Greko" Modlin-Neuhof), a następnie 19-02-1941 r. w KL Auschwitz, gdzie zmarł 29-06-1941 r.]

Akten der Geheimen Staatspolizei. Staatspolizei(leit)stelle Zichenau über Weißmann Fischl, geb. 5.2.92
[Akta w sprawie: Fischel Weißmann / Weisman, ur. 05-02-1892 r., aresztowany w dniu 04-03-1940 r. przez straż graniczną (Grenzkommissariat, "Greko" Modlin - Neuhof) w ramach represji wobec osób narodowości żydowskiej pod zarzutem obrazy Führera; skazany na karę śmierci przez sąd doraźny (Standgericht) na sesji wyjazdowej w Soldau (Działdowie) dnia 07-04-1940 r.]

Akten der Geheimen Staatspolizei. Staatspolizei(leit)stelle Zichenau über Ficzer Josef, geb. 25.9.17
[Akta w sprawie: Józef Ficzer / Fiszer, imię ojca: Michał, ur. 25-09-1917 r.; aresztowany w dniu 29-07-1940 r. pod zarzutem przemytu oraz podawania się za Volksdeutscha i urzędnika Gestapo; osadzony w areszcie komisariatu policji granicznej w Modlinie-Nowym Dworze (Grenzkommissariat, "Greko" Modlin-Neuhof); skazany 10-10-1940 r. przez Sąd Obwodowy w Płońsku na karę 2 lat więzienia]

Akten der Geheimen Staatspolizei. Staatspolizei(leit)stelle Zichenau über Braf Moizek, geb. 1.10.78
[Akta w sprawie: Moszek Broff / Braf / Braff, imię ojca: Mates, ur. 01-10-1878 r.; aresztowany w ramach represji wobec osób narodowości żydowskiej (wysłał listy z prośbą o pomoc do amerykańskich Żydów w Chicago i Filadelfii); osadzony 22-11-1940 r. w areszcie w Modlinie-Nowym Dworze (Modlin-Neuhof), 09-01-1941 r. w obozie przejściowym w Działdowie (Durchgangslager Soldau), gdzie zmarł 17-01-1941 r.]

Geheime Staatspolizei Zichenau. Personalien: Mika Stanislaus, geb. 8.4.1906 u. Andere
[Akta w sprawie: Stanisław Mika, imię ojca: Franciszek, ur. 08-04-1906 r. i inni; aresztowany w dniu 18-07-1940 r. pod zarzutem przemytu i osadzony w areszcie w m. Neuhof (Nowy Dwór), gdzie został zwerbowany jako agent Gestapo; po zwolnieniu z aresztu współpracy nie podjął i został aresztowany ponownie 27-08-1940 r. podczas przekraczania granicy z Rzeszą, a następnie osadzony 17-03-1941 r. w obozie przejściowym w Działdowie (Durchgangslager Soldau), dnia 22-05-1941 r. w KL Auschwitz, gdzie zmarł 12-02-1942 r.]

 

 

 

1941 r.

 

1941. Dzieci z Płońska w nowodworskim getcie.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Widok nowodworskiego getta na Piaskach.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

Jehudis Przenica, urodzona w Nowym Dworze Mazowieckim, miała 8 lat, kiedy wybuchła wojna. W 1941 r. hitlerowcy zabrali ją wraz z jej babcią Witą do obozu w Pomiechówku (jej rodzice byli w GG). Z obozu wyratował dziewczynkę Arnold Boldin - volksdeutsch z Nowego Dworu Mazowieckiego, dawny bliski znajomy jej ojca. Wróciwszy do Nowego Dworu Mazowieckiego Jehudis udała się na plebanię do proboszcza. Opowiedziała księdzu o wydostaniu się z obozu i prosiła o pomoc. Proboszcz ukrył dziewczynkę w swoim domu, a po pewnym czasie wydał jej metrykę urodzenia na nazwisko Krystyna Pawłowska. Źli ludzie donieśli jednak Niemcom, że na plebanii ukrywa się żydowskie dziecko. Żandarmi przyszli i zażądali od księdza wydania dziewczynki. Proboszcz zaprzeczył ukrywaniu żydowskiego dziecka, a żandarmi go zmasakrowali. Kiedy oprawcy opuścili mieszkanie, ksiądz poprosił gospodynię, aby przyprowadziła do niego dziewczynkę. Moment spotkania się z księdzem, po odejściu żandarmów Jehudis Przenica (Krystyna Pawłowska) wspomina następująco: "Podchodząc do mojego opiekuna-księdza zauważyłam, że leży w kałuży krwi. Na ten widok zemdlałam. Kiedy wróciłam do przytomności, ksiądz z ledwością podniósł zakrwawioną, rękę, pogłaskał mnie po twarzy, po czym poprosił gospodynię, ażeby się mną opiekowała jak rodzona matka. Było to pożegnanie księdza ze mną. Na moich oczach ksiądz zmarł" *[Jehudis Przenica, A kind off di wegn, (Dziecko na rozdrożu), [w:] Pinkas Nowy Dwór, s. 346-348. Nazwiska księdza nie udało się ustalić.].

* Michał Grynberg - Żydzi w rejencji ciechanowskiej 1939-1942, 1984.

 

Maria Możdżyńska - Z okresem okupacji wiąże się pewne mało znane wydarzenie z życia księdza Jóźwika. Przypominamy, że do 1942 r. na terenie Nowego Dworu istniało getto. Za ukrywanie w tym czasie Żydów groziło śmiercią. O tym, że proboszcz Henryk Jóźwik ukrywał na plebanii żydowską dziewczynkę zachowały się dwie relacje. Pierwsza stwierdza sucho, że kapłan został wezwany na Gestapo i oskarżony o to, że ukrywa wroga III Rzeszy. Tam szczuto go psami domagając się by wydał żydowskie dziecko. Ciężkie pobicie i dotkliwe pogryzienie nie załamały księdza Jóźwika, Żydówka ocalała. Druga relacja pochodzi od ocalonej Jehudis Przenicy. W sugestywny sposób opisywała ona jak dla zachowania kamuflażu śpiewała w kościele św. Michała. Jej opowieść kończy się jednak nieco inaczej niż powyższa. Do dziś Jehudis Przenica twierdzi, że na plebanię wtargnęli gestapowcy. Chwilę wcześniej ksiądz polecił gospodyni by wyprowadziła i schowała dziecko, po które przyszli. Jehudis nie widziała co działo się po jej wyjściu. Po pewnym czasie gospodyni wprowadziła ją do pomieszczenia, w którym na podłodze leżał pobity, zakrwawiony kapłan. Miał on ostatkiem sił pobłogosławić dziewczynkę po czym skonał. Odesłana z Nowego Dworu Jehudis przeżyła wojnę, jej wspomnienie zostało spisane, ale nie użyto w nim nazwiska księdza Jóźwika. Dla bezpieczeństwa dziecku go nie podano. Do dziś, można więc usłyszeć opowieść o tym jak proboszcz z Nowego Dworu oddał życie by uratować małą Żydówkę.

 

1941. Zniszczone wnętrze kościoła garnizonowego w Modlinie.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1941. Koperta wysłana z Neuhoff (Nowego Dworu Maz.) przez Artura Stobbe, mistrza stolarskiego (stolarka budowlana i meblowa) do Drukarni Rzeszy w Berlinie.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1941. Pocztówka z życzeniami imieninowymi przesłanymi pani Reginie Perzyńskiej mieszkającej w Neuhof (Nowym Dworze) ul. Nowodworzanka 17 od przebywającego w niewoli niemieckiej Henryka.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1941. Wykaz niektórych firm z zakresu handlu, usług i produkcji działających w Neuhof (Nowym Dworze).

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1941-1944. Z sowieckiej mapy - Modlin, Nowy Dwór i okolice.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 


Wojsko niemieckie weszło do Nowego Dworu 30 IX 1939. Od tego dnia zaczęły się prześladowania ludności polskiej i żydowskiej. Tragiczną sytuację pogłębiało pojawienie się w mieście wielu volksdeutschów; byli to dotychczasowi sąsiedzi, znajomi i współpracownicy tych, których zaczęto prześladować. Nowodworzanie wpisywali się na niemiecką listę narodowościową z różnych powodów. Niektórzy robili to z własnej nieprzymuszonej woli, inni z chęci zysku, jeszcze inni pod przymusem. Te osoby, które nie chciały podpisać volkslisty nowe władze wysyłały do obozów koncentracyjnych. Tak było m.in. z rodziną Sztokmanów. Swoją przyjazną dla Polski postawę pastor Nitschman przypłacił wywózką do obozu koncentracyjnego w Sachsenhausen gdzie zmarł na zapalenie płuc i z wycieńczenia 26 VI 1940 r. Po włączeniu Nowego Dworu do III Rzeszy zlikwidowano wszystkie instytucje i stowarzyszenia społeczne. W zarządzie miasta stanowiska zajęli volksdeutsche, rzadziej Niemcy przybyli na te tereny z Prus Wschodnich. Podobnie było ze stanowiskami w straży celnej i policji. Sklepy i przedsiębiorstwa będące własnością Żydów również przekazano volksdeutschom. Od pierwszych dni okupacji bardzo złą sławą cieszyło się nowodworskie gestapo. Gestapowcami były osoby pochodzenia niemieckiego z Nowego Dworu i okolic. Gestapo zajęło dom Mundlaka na ul. Słowackiego i ulokowało w jego podziemiach więzienie śledcze. Jako szczególnie bezwzględni i okrutni zapisali się w pamięci volksdeutsche stanowiący obsadę hitlerowskiego obozu śledczo-karnego w Pomiechówku w III Forcie. Obóz ten początkowo przeznaczony dla osób pochodzenia żydowskiego szybko zmienił się w obóz śmierci dla Polaków z najbliższych okolic.

* Maria Możdżyńska

 

 

W getcie nowodworskim

Do 17 czerwca 1941 r. wszyscy Żydzi musieli opuścić swoje domy w mieście i udać się do "klatki", czyli getta. To właśnie tutaj rozpoczął się straszny rozdział nazistowskiego terroru.

Gdy tylko przekroczyliśmy mury getta, wszyscy poczuliśmy się, jakby byli w więzieniu. Bramy były zorganizowane i strzeżone przez Niemców. Stłoczenie tak ogromnej liczby ludzi na tak małym obszarze i najgorsze warunki życia sprawiły, że tylko niewielka liczba osób szła do pracy w tych pierwszych kilku dniach. Ponadto prace nad budową lotnisk prawie ustały po tym, jak weszliśmy do getta. Tylko kilku Żydów, a ja byłem jednym z nich, miało "szczęście" nadal pracować w lepszej pracy. I tak mogłem opuszczać getto każdego dnia. W getcie panowała straszna panika, ponieważ widzieliśmy chaos i upadek naszego życia. Nie było perspektyw na żadne zarobki, a przez pierwsze kilka dni do getta nie przywożono żadnego jedzenia. Wyglądało na to, że Żydzi zostali tu przywiezieni, aby powoli ich unicestwić.

Kilka dni później nastąpiła pewna zmiana i nagle stało się "za dobrze". Niemcy poinformowali nas, że w getcie musi zostać utworzona niezależna instytucja żydowska, która będzie nazywana "Judenrat". Budynek został całkowicie opróżniony, aby umożliwić wszystkie wydziały i biura dla żydowskiego starszego, sekretarza, skarbnika i innych mniejszych stanowisk. Utworzono również żydowską policję, a na jej komendanta Niemcy mianowali znaną postać przestępczą Shloime Morde. Jeśli chodzi o żydowskiego starszego, Niemcy zdecydowali się na Rotsztajna, ponieważ zawsze pracował nad sprawami miejskimi. Był bardzo szanowaną osobą i z tego powodu w rzeczywistości nie mógł utrzymać tego stanowiska. Druga znana postać podziemnego świata z Nowego Dworu, Jisroel Skrobak, który był przyjacielem słynnego nazisty Wendta, otrzymał stanowisko nadzorcy nad wszystkimi zapasami dla getta. Dzięki tej pracy zarobił dużo pieniędzy kosztem wyczerpanych i głodnych Żydów. Otworzył piekarnię w byłej piekarni Cohena, a także sklep spożywczy w dawnym sklepie spożywczym Eta Baila Rajchmana i zaczął czerpać zyski z przestępstwa. Powoli, wszystkim tym w getcie, którzy się zgłosili, zaczął dawać dzienną rację 330 gramów chleba, który był pieczony z mielonych kasztanów z dodatkiem odrobiny mąki kukurydzianej. Ale tak naprawdę, w celu wypieku tego chleba Niemcy dawali 80% mąki kukurydzianej i 20% mąki kasztanowej, ale ten oszust robił chleb tak, jak chciał. Chleb był bardzo gorzki, ale jedliśmy go, ponieważ nie mieliśmy wyboru. Przy tych warunkach głodu, nawet to było dobre.

Nie warto mówić o dystrybucji innych artykułów spożywczych. Były one naprawdę na żałosnym minimum, 500 gramów czarnej mąki miesięcznie. Mięso rozdawał Sone Helfenbajn. A na każdą osobę przypadało 120 gramów mięsa końskiego miesięcznie. A i to czasami nie było zapewnione. Za dodatkowe produkty płaciliśmy cenę oficjalną, a kto miał środki, dostawał inne produkty od przemytników po zupełnie innej cenie, na przykład dwie marki za kilogram chleba.

Bramy pilnowała policja żydowska. Stałe pilnowanie bramy powierzono Chaimowi Jaczkowi, który pilnie wykonywał rozkazy niemieckie.

Gdy wybuchła wojna między Niemcami a Rosją, Żydzi tańczyli z radości i całowali się na ulicach. Ludzie mieli nadzieję i byli pewni, że ich problemy się skończą i że za około tydzień wszyscy zostaną wyzwoleni, mimo że front był jeszcze oddalony o kilkaset kilometrów. Ale rozczarowanie było ogromne, gdy po około trzech dniach dowiedzieli się, że Niemcy faktycznie posuwają się naprzód. Wieści o ogromnych zwycięstwach armii niemieckich na froncie rosyjskim dotarły do ​​nas wszystkich jak piorun. Ostatnie nadzieje prysły, a całe getto pogrążyło się w depresji. W getcie przebywało wówczas około 3000 Żydów.

W getcie znajdował się specjalny szpital dla chorych Żydów, zatrudniający pielęgniarki żydowskie. Kierownictwo medyczne szpitala sprawował znany polski chirurg Dżurawski, który wiele zrobił dla Żydów.

Niedługo po wejściu do getta wybuchła epidemia tyfusu. Z powodu ciasnoty i niehigienicznych warunków ponad połowa populacji getta zaraziła się tyfusem, a wielu zmarło. Josek Gerszon wykazał się wielkim oddaniem tym w szpitalu poprzez swoją niestrudzoną pracę z masami chorych ludzi.

Niemcy obawiali się, że epidemia tyfusu nie przeniesie się na wojsko, więc wydali rozkaz Aktzia, aby przeciwdziałać tyfusowi: "parowka" ("turecka łaźnia") w getcie; wszystkie ubrania i przedmioty miały przejść proces parowania za pomocą specjalnej maszyny, która została w tym celu sprowadzona do getta. Ustalono również, że wszyscy mieszkańcy getta będą musieli przejść również przymusową kąpiel.

Nie można zapomnieć tego konkretnego poranka, kiedy wszyscy Żydzi byli zgromadzeni, mężczyźni, kobiety i dzieci, i wszyscy zostali zabrani do kąpieli w Wiśle. Mężczyźni i kobiety byli zmuszani do kąpieli razem, ścigani przez niemieckich strażników z pałkami w rękach. Wtedy byliśmy świadkami prawdziwej niemieckiej kultury. Wielu zachorowało z powodu tej obraźliwości i upokorzenia.

Aktzia w getcie

6 lipca usłyszeliśmy głośne zamieszanie w getcie. Wkrótce wszyscy się obudzili i zobaczyli, co się dzieje. Miała nastąpić Aktzia. Całe getto zostało otoczone przez SS, Gestapo, policjantów i innych przeklętych ludzi. Otworzono bramę na rynek i wydano rozkaz, że w ciągu dziesięciu minut całe getto musi zostać opróżnione. Każdy, kto zostanie, zostanie rozstrzelany. Groza i chaos były nie do opisania. Wszyscy wstali z łóżek i pobiegli do bramy. Tam zostaliśmy "powitani" przez SS i ich wielkie psy, które ustawiły się po obu stronach bramy, aż do rynku.

Wielu zmarło w wyniku pobić jeszcze przed dotarciem na rynek. Gestapo weszło do getta i każdego, kogo zobaczyło, zadźgało nożami. Małe dzieci, których matki nie mogły złapać wystarczająco szybko, wyrzucano przez okna. Całe getto pływało w rzece krwi. Ręce i nogi były rozrzucone jak kamienie na drogach. Później wszystkie te ciała zebrano na deski i wywieziono na cmentarz żydowski. Na rozkaz grabarz pochował wszystkie te ciała we wspólnym grobie, a gdy skończył, zastrzelili go i wrzucili do tego samego grobu.

Aktzia na rynku trwała ponad cztery godziny. Celem było wyselekcjonowanie 750 Żydów z 3000, którzy mieli pozostać w getcie. Przeprowadzono selekcję i oddzielono wszystkich, którzy przedostali się do getta i nie mieli niemieckiego paszportu z odciskami palców. Usunięto również wszystkich starszych ludzi .

Tylko ci, którzy pracowali w wojsku, mieli "szczęście" pozostać w tyle za młodszymi mężczyznami i kobietami. Moja żona i ja byliśmy wśród tych szczęśliwych 750 osób.

O ósmej rano Aktzia się skończyła i ponad 2000 osób wywieziono w kierunku drogi do Modlina, ale dokąd jechali, nikt nie wiedział. My, szczęśliwcy, jak nas nazywało Gestapo, usłyszeliśmy, że wybranych 750 zostanie wpuszczonych do getta, a wszyscy, którzy przekroczą limit 750, zostaną rozstrzelani.

Pod czujnym okiem SS-manów i ich wielkich psów, zostaliśmy odwiezieni tą samą drogą, z powrotem do getta.

Trudno opisać nastrój tych Żydów, którzy wrócili do getta. Wróciły tylko części rodzin, a drżenie i płacz trwały cały dzień. Każdy w swoim bólu chciał wiedzieć, dokąd zabrali jego bliskich.

* Pinkas Nowy Dwor, Memorial book of Nowy-Dwor, 1965.

 

 

OBÓZ-WIĘZIENIE W POMIECHÓWKU

Na terenie rejencji ciechanowskiej był też obóz-więzienie w Pomiechówku, niedaleko Nowego Dworu Mazowieckiego. W dokumentach niemieckich obóz ten był określany jako Polizei Gefängnis, podległy gestapo w Nowym Dworze. W niektórych materiałach okupacyjnych spotyka się także inne określenia, najczęściej więzienie karno-śledcze. W okresie, kiedy hitlerowcy osadzili w Pomiechówku ponad 6000 Żydów (1941 r.) za nielegalny pobyt w różnych miejscowościach rejencji ciechanowskiej, obóz ten nazywano gettem żydowskim. Najtrafniejsze określenie, najlepiej chyba oddające jego charakter, występujące w dokumentach ruchu oporu to: "obóz śmierci w fortach Pomiechówka k. Nowego Dworu Mazowieckiego".

Obóz w Pomiechówku zajmował III fort przedwojennego kompleksu umocnień twierdzy modlińskiej, o powierzchni około 5 ha. Po zakończeniu działań wojennych w 1939 r. Niemcy przez pewien czas internowali tu jeńców wojennych, a później (luty-kwiecień 1940 r.) był tam. obóz dla przesiedleńców.

Pierwszymi więźniami obozu w Pomiechówku - od 1 III 1941 r. byli mariawici i mariawitki z klasztoru w Felicjanowie k. Płocka oraz pensjonariusze z miejscowego zakładu dla starców i kalek - ogółem 131 osób. Z kolei przywieziono tam Żydów. Ogólna liczba więźniów wynosiła wówczas około 400 osób. W marcu 1941 r. teren ten został ogrodzony drutem kolczastym; obwód tego ogrodzenia wynosił ok. 1,5 km.

Obóz w Pomiechówku składał się z właściwego fortu i szeregu mniejszych bunkrów. Większość pomieszczeń znajdowała się głęboko pod ziemią (dwie kondygnacje), pilnowanych dniem i nocą przez wachmanów, przy pomocy tresowanych psów policyjnych. Cele (na 150-200 osób) były stale przepełnione. Więźniowie sypiali na mokrej, cementowej podłodze. Antysanitarne warunki, głód oraz terror stosowany przez strażników powodowały wysoką śmiertelność. Jan Bojarski, więzień tego obozu, relacjonuje: "Wypuszczano nas tylko na posiłki. Wtedy wypuszczano psy, które rzucały się na więźniów i kogo dopadły, to zagryzły na śmierć. Szybko trzeba było zjadać i zanim ostatni otrzymał posiłek, to odganiano wszystkich kijami i pędzono do celi. Warunki higieniczne były potworne. Po nocy kilka trupów wynoszono z celi".

Środek terenu stanowił plac, na którym odbywały się egzekucje - rozstrzeliwania lub wieszania. Stojąca tam szubienica miała 19 m długości, na której hitlerowcy jednorazowo wieszali 49 więźniów. Plac ten był połączony - przez nasyp z drugim, gdzie tracono Żydów. Miejscem ich kaźni była też osławiona "górka", na którą prowadziła droga z izby chorych, zwana "szesnastką". Więzień, który trafił do izby chorych, nie wracał już więcej do celi.

Ten mało znany w literaturze dotyczącej okupacji obóz w Pomiechówku jest w wielu źródłach uważany za największą katownię hitlerowską na północnym Mazowszu. Liczba więźniów oraz rozmiar strat ludzkich nie są dokładnie znane. Ankiety sporządzone przez sądy grodzkie w 1945 r. na zlecenie Instytutu Pamięci Narodowej - określiły liczbę więźniów na ok. 50 000, a pomordowanych na ok. 15 000. Inne źródła podają jeszcze większe liczby.

Swoiste getto dla ludności żydowskiej w obozie w Pomiechówku funkcjonowało stosunkowo krótko, bo około 2 miesiące, a jednak zapisało się ono w dziejach martyrologii ludności żydowskiej w rejencji ciechanowskiej tragiczną kartą cierpień i męczeńskiej śmierci tysięcy Żydów z północnego Mazowsza. Na początku września 1941 r. zwolnieni z tego obozu Żydzi zostali pod eskortą żandarmów i SS-manów odstawieni do granicy Generalnej Guberni.

W czerwcu i lipcu 1941 r. władze hitlerowskie przeprowadziły w miastach i miasteczkach rejencji generalną akcję mającą na celu pozbycie się niemeldowanych Żydów. W niektórych miastach akcją tą objęto także Żydów, którzy byli meldowani. Był to początek realizacji wytycznych centralnych władz hitlerowskich w sprawie koncentracji ludności żydowskiej w gettach wytypowanych miast. Ludność tę gromadzono na placach i rynkach ich miast dla sprawdzenia posiadanych ausweisów. Ponieważ niemeldowani Żydzi takich dokumentów nie posiadali, niezwłocznie kierowano ich do obozu w Pomiechówku. Tak np. z Nowego Dworu 7 VII 1941 r. hitlerowcy wyselekcjonowali 3250 osób i popędzili wprost do tego obozu; podobnie z Nowego Miasta wysłali 6 VII ponad 300 osób oraz 13 VII z Płońska około 1200 osób. Również z innych miejscowości rejencji (Ciechanów, Mława, Raciąż, Sierpc, Zakroczym) hitlerowcy przetransportowali wówczas Żydów do obozu w Pomiechówku. W wyniku tych akcji znalazło się tam około 6000 Żydów, którzy przez pierwsze trzy dni nie otrzymywali ani pożywienia, ani też wody. Abram Blaszka z Nowego Dworu, więzień tego obozu, wspomina: "Głód zaczął dokuczać. Widoków na chleb nie było. Płacz dzieci upominających się o chleb dochodził z każdego kąta. Matki starały się uspokajać je wszelkimi sposobami, że niebawem nadejdzie chleb i kawa. Ale nic nie pomogło. Płacz i krzyki stale wzrastały".

Do obozu trzeba było dowozić wodę ze wsi lub prosto z rzeczki Pomiechówka. Do beczkowozów musieli zaprzęgać się Żydzi. Strażnicy zaś siadali na wozie, bijąc batami i kijami ciągnących. Początkowo ludność z okolicznych wsi podchodziła do obozu, podawała chleb, kartofle, a czasami też i mleko, jednak później wachmani nie pozwalali zbliżyć się do ogrodzenia obozu.

Warunki bytowania w tym obozie-więzieniu były niezwykle trudne, szerzyły się choroby: tyfus plamisty, krwawa dyzenteria i inne, wielu więźniów zmarło po prostu z głodu. "Getto to stało się fabryką szybkiej śmierci".

Rojza Konskowolska, lat 30, z Żuromina urodziła w obozie dziecko. O tym tak opowiedziała: "Kiedy rozpoczęły się bóle, milicjant Mejłoch zaprowadził ją do specjalnego pokoju dla położnic, który tym różnił się od innych, że na asfalcie było wyłożone siano. Poród odbył się w ciemności. Kobieta Hinda z Nowego Dworu odebrała dziecko. Pomocy lekarskiej nie miała żadnej. Pierwszego dnia kucharze podali trzem położnicom jeden pieczony kartofel, którym się podzieliły. Potem z Zakroczymia przysłano im trochę jedzenia, czasami chleb, trochę zupy czy butelkę mleka".

Po licznych staraniach i zabiegach rad żydowskich niektórych miast (Nowy Dwór, Płońsk) uzyskano zgodę na dożywianie Żydów w obozie. Z Nowego Dworu rodziny więźniów dostarczały codziennie obiady swoim krewnym, a Rada Żydowska - kocioł zupy. Z Płońska dostarczano suchy prowiant. Również i inne miasta (Nowe Miasto, Zakroczym) dostarczały produkty.

Wachmani obozu rekrutowali się przeważnie z miejscowych volksdeutschów. Był to element z gruntu zdegenerowany. Wymyślne sposoby znęcania się nad więźniami, gwałty na młodych dziewczętach, a później uśmiercanie ich, masowe morderstwa, szczucie psami, które zagryzały więźniów na śmierć. Załoga obozu-getta często rozstrzeliwała Żydów bez powodu - indywidualnie i grupowo. Wartownicy z wież stale strzelali do ludzi. W każdy piątek hitlerowcy palili masowo zwłoki pomordowanych Żydów. Niektórych zakopywali na terenie obozu - były to normalne zjawiska codziennego życia w obozie.

Kilka fragmentów z relacji spisanych od niektórych ocalałych więźniów obozu w Pomiechówku:

"Myśmy musieli iść na śmierć, jak do tańca - mówi Sala Gabler - która była już wyznaczona na stracenie, ponieważ osłabiona z głodu nie mogła się utrzymać na nogach [...] Opowiadała mi, że do wspólnego grobu mężczyzn kładziono na spodzie, kobiety na górze i to spowodowało, że miała czas na uproszenie Mejlocha i wybłaganie życia. Zapytałem ją, jak zachowali się Żydzi w obliczu śmierci. Odpowiedziała mi, że panowało milczenie. Nikomu nie wolno było się odezwać. Widziałam, jak niektórzy niebo ogarniali spojrzeniem i padali pod strzałami".

Icko Herckowicz z Płońska: "Kiedyśmy szli po wodę i pchaliśmy się po nią, strzelano do nas. Bez powodu, za śpiew strzelano do nas. Wyciągano na śmierć w nocy".

Chaskel Rejbak, lat 20, z Płońska: "Dancig Icek z Drobina został zabity, ponieważ miał złoto. Zadenuncjował go Mejłoch *[Mejłoch Hopenblum pochodził z Nowego Dworu. Był komendantem straży porządkowej w obozie w Pomiechówku. Wysługiwał się hitlerowcom, wyznaczał więźniów na śmierć; jeżeli nie byli w stanie dać okupu, okradał ich przy rozdziale produktów. Na skutek interwencji prezesa Rady Żydowskiej w Płońsku, Jakuba Ramka, Mejłoch został przekazany do jej dyspozycji. Za haniebną rolę w obozie Mejłoch Hopenblum poniósł śmierć z rąk Żydów w Płońsku.]. Dancig Ita, trochę osłabiona tylko, została zabrana na górkę. Kon Mosze, chory, zabrany na górkę, nie wrócił".

Chune Michałowicz, lat 16, z Płońska: "co dzień łapano kogo innego do grzebania, bo co dzień było kilkadziesiąt trupów".

Małka Czarnoczapka z Raciąża: "Hiller Pesa Ruchla z Raciąża została rozstrzelana. Marjem, chora, została rozstrzelana. Cztery kobiety, których nazwisk nie pamiętam, zostały rozstrzelane. W tym dwie obłąkane, zwariowały z głodu".

Szyja Sokół, krawiec z Płońska: "Brata mego, Moszka, lat 40, rozstrzelano za nic. W nocy go wzięli".

Chaim Srogal, robotnik, lat 46: "Tuchendler z Warszawy został rozstrzelany. Endel z Sierpca poszedł meldować się, że nie otrzymał paczki, bo ją Mejloch skradł i też został rozstrzelany. Sura Tuchendler kopnięta przez szturmowca, gdy siedziała na progu, skonała".

Hersz Blumert opowiada, że siostra jego, Toba Rzetelna, lat 45, zabrana na górkę, nie wróciła. Osierociła sześcioro dzieci.

Josek Kapłan z Nowego Dworu został wezwany do grzebania trupów. Opowiadał, że jeden z ostatnich grzebanych żył jeszcze i sam strząsnął sobie ziemię z twarzy.

W ciągu pierwszych 10 dni pobytu Żydów w obozie wachmani wymordowali ponad 600 osób - mężczyzn, kobiety i dzieci.

Najohydniejsze zbrodnie w tym obozie organizował i popełniał grupenführer SS z Nowego Dworu, Maks Ring.*[Maks Ring, wychowanek sierocińca. Jako 10-letni chłopak okradł wychowawczynię i uciekł ze szkoły, do której już nigdy nie powrócił. Mając lat 12 należał do złodziejskiej bandy w Berlinie, Poślubił właścicielkę domu publicznego. W 1923 r. wstąpił do partii Hitlera. Jako członek SA wykonywał, na polecenie partii, wiele wyroków śmierci na ludziach niewygodnych dla Hitlera. Był jednym z dowódców faszystowskich band w Gdańsku w 1939 r. Organizator i dowódca grupy gestapowców, która w Wyszkowie spaliła żywcem w stodole 77 Żydów i 8 Polaków. Przyjaciołom w Nowym Dworze mawiał, że zanim zasiada do śniadania musi zastrzelić 10 Żydów, Najbliższymi jego współpracownikami byli: Emil Rüger i Franz Waraim.] Po każdej jego bytności w obozie pozostawało sporo zamordowanych oraz wielu pokaleczonych i konających Żydów. Ring lubował się zwłaszcza w organizowaniu pokazowych "spektakli" dla zaproszonych gości z elity hitlerowskiej w Nowym Dworze, prezentując dla nich wymyślne sposoby znęcania się nad więźniami. O jednej takiej "imprezie" relacjonuje Hirsz Rozen:

"Ile psów przygotowałeś na dzisiejszą 'imprezę'? - pyta Maks Ring swojego podwładnego, czarnego Ericha (wachmana obozu). Około 80 - odpowiada Erich. Przelicz dokładnie - mówi Ring - i spraw, żeby była okrągła cyfra, powiedzmy 100. Tym razem 'impreza' miała przebiegać bardziej uroczyście niż dotychczasowe, zważywszy krążące pogłoski o rychłym rozwiązaniu obozu-getta. Zjawili się zaproszeni goście z Nowego Dworu, wraz z żonami i dziećmi [...] Pierwszy akt przedstawienia odbył się na placu obozu, a była to 'bramka' " .

"Bramka" to słowo niewinne. W normalnych warunkach słowo to posiada wybitnie przyjemne zabarwienie, kojarzy się bowiem z określoną dyscypliną sportową. Natomiast słowo "bramka" w czasie okupacji przeszywało zgrozą tych, którzy mieli przez nią przejść. Praktycznie wyglądało to tak, że hitlerowcy uzbrojeni w pałki, pejcze i podobne narzędzia mordu tworzyli szpaler, a wyznaczeni Żydzi musieli przez taki szpaler "przejść". W czasie tego "przechodzenia" byli okładani tymi pałkami, gdzie popadło. Młodzi i silniejsi starali się przebiec korytarz jak najszybciej (w pozycji pochylonej - chroniąc głowę), natomiast ludziom starszym, mniej sprawnym fizycznie, biegi takie zwykle się nie udawały, toteż padali pod razami oprawców. Po każdej "bramce" było zawsze kilka trupów i wielu zmasakrowanych. Słowa o łagodnej treści stały się w czasie okupacji słowami, na dźwięk których serce zamierało. *[Potocznie mawiało się wśród Żydów ma temat "bramki": "Der to jer cum gehenem" (wrota do piekła).] Praktyka "bramek" była stosowana przez okupanta na tych terenach od pierwszych dni jego rządów: 12 IX 1939 r. w Serocku, pod koniec września tegoż roku w Sierpcu. Następnie systematycznie już w innych miastach rejencji.

W obozie-getcie w Pomiechówku organizowanie "bramek" było zjawiskiem częstym. Także pierwszy akt przygotowanego przez Maksa Ringa "przedstawienia" w obozie wypełniła "bramka", po czym żaden z więźniów, który przez nią przeszedł i pozostał przy życiu, nie był w stanie utrzymać się na nogach.

"Następny akt przedstawienia - relacjonuje dalej Rożen - odbył się w szopie. Przygotowano stoły suto zastawione alkoholem i jadłem [...] Po sprzątnięciu ze stołów i odśpiewaniu Horst Wessel Lied oraz Deutschland, Deutschland... rozpoczął się akt drugi szatańskiej zabawy. Do szopy wachmani wprowadzili większą grupę nagich dziewcząt i chłopców, nad którymi w sposób sadystyczny i dziki znęcano się przez wiele godzin" *[Rozen opisuje w pamiętniku tortury zadane grupie nagich dziewcząt i chłopców wprowadzonych do szopy przed oblicze gestapowskich notabli z Nowego Dworu, a między innymi - jak gestapowcy na rozkaz Maksa Ringa obcięli dwu młodym dziewczętom piersi i pod groźbą pistoletów zmusili chłopców żydowskich do picia spływającej krwi.].

Informacje o aktach zdziczenia i stosowanych torturach wobec Żydów w obozie w Pomiechówku rozeszły się po całej okolicy. Nawet dla niektórych funkcjonariuszy aparatu okupanta wydawały się zbyt okrutne, toteż zabiegi przewodniczącego Rady Żydowskiej w Płońsku, Jakuba Ramka, zyskały poparcie u landrata, a zwłaszcza u jego doradcy, majora Kweslinga *[Major Kwesling był dowódcą SA w Pułtusku. Ponieważ nie angażował się w sprawy eksterminacji ludności żydowskiej, został przesunięty do pracy w kreisleitung w Płońsku. Wiosną 1942 r. popełnił samobójstwo.].

Po tej krwawej nocy urządzonej przez Maksa Ringa przybył na wizytację obozu landrat w towarzystwie Kweslinga. Obejrzeli plac, na którym pokotem leżeli Żydzi, weszli do szopy, w której minionej nocy rozegrały się dantejskie sceny, a wachmani nie zdążyli zmyć krwi z cementowej podłogi. Nawet na tych, bądź co bądź wypróbowanych hitlerowcach, widok placu i szopy wywarł wrażenie. Toteż landrat spytał Maksa Ringa: Was für ein Blutsee ist das? *[Cóż to za jezioro krwi?] Maks Ring spokojnie odpowiedział: Das ist nichts mehr wie Judenblut *[To nic więcej jak żydowska krew.] i dodał: mit alle Juden werden wir so machen. *[Zrobimy to ze wszystkimi Żydami.] Po tej wizycie w obozie landrat wystarał się o zgodę na wysłanie Żydów, pozostałych jeszcze w obozie przy życiu, do Generalnej Guberni.

Według ewidencji w landratamcie miało być w tym czasie w obozie 5000 Żydów, w związku z czym Rada Żydowska w Płońsku otrzymała przydział 2500 kg chleba, tj po 0,5 kg na osobę (na drogę). Zamówione zostało 500 furmanek chłopskich (licząc 10 osób na jedną), które miały odwieźć Żydów z obozu do granicy GG. Przy odtransportowaniu więźniów z obozu okazało się, że każdy z nich otrzymał zamiast 0,5 kg chleba - 1 kg, a na każdej furmance było tylko 5 osób. Z tego wynika, że z ewidencyjnej liczby 5 tysięcy Żydów pozostało przy życiu w dniu wypuszczenia ich z obozu jedynie około 2500.

O godz. 20.00 któregoś dnia września 1941 r. ruszyły z obozu w Pomiechówku chłopskie furmanki z obandażowanymi więźniami w kierunku Legionowa. Wspomina o tym Abram Blaszka, b. więzień obozu w Pomiechówku: "Przyszedł wreszcie dzień, oczekiwany przez wszystkich, dzień wyzwolenia. Upragniony czwartek. Do ostatniej chwili nie wierzyłem, że nas zwolnią, bo już kilka dni przed tym mówili o zwolnieniu, a jednak nic z tego nie wyszło. A gdy przed wieczorem widziałem niezliczoną ilość wozów przed bramą, zdawałem sobie sprawę z tego, że jesteśmy ocaleni. I rzeczywiście, wydano rozkaz opuszczenia cel i wyjścia na dziedziniec z całym naszym 'dobytkiem'. Następnie przecisnęliśmy się przez bramę, wsiedliśmy na wozy i pojechaliśmy. Stanęliśmy na obszernym polu. Ustawiono wozy szeregami. Zapadał już wieczór. Serca były pełne radości. A jednak każdego niepokoiła myśl: co będzie dalej? Dokąd nas teraz wiozą. Bo póki żandarmi i szturmiści stoją nad nami, nie jesteśmy jeszcze wolni". Istotnie. Maks Ring nie mógł się pogodzić z faktem, że tylu Żydom udało się ujść z obozu z życiem. Toteż w okolicy wsi Jeziorna nakazał furmanom skręcić w pole. Hitlerowcy (a było ich około 200) ustawili Żydów wzdłuż drogi w szeregu. W poprzek drogi przygotowana była potężna sterta słomy o rozmiarach 50 x 10 m, nasycona benzyną. Hitlerowcy szybko podpalili słomę i pod groźbą karabinów zmuszali Żydów do biegania przez płomienie.

Cytat z pamiętnika H. Rozena: "Karabiny zaczęły działać. Pierwsze ginęły osoby chore i stare, którym trudno było w ogóle poruszać się [...], szybko przebiegli ognisko, jako pochodnie, młodzi [...]. Płacze i krzyki wypełniały powietrze, mieszając się z kanonadą karabinów maszynowych. Niektóre osoby padały w płomieniach i paliły się żywcem. Ci, którym udało się przebiec pas płonącej słomy, palili się z drugiej strony ogniska. Uratowani od ognia wracali poszukując swoich najbliższych".

Rózia Kapłan wspomina: "Nagle ogień. Ogień był wszędzie, pod nami, nad nami, niebo się paliło. Przede mną nagle wyrasta jakiś oficer niemiecki. Rzucam się ku niemu i błagam, by wskazał drogę, bo gdzie się zwrócę, tam ogień widzę. Wtedy wskazał mi ciemny punkt na lewo i powiedział, że to jest lasek i tam schronili się nasi rodacy i tam winnam iść [...] Kto miał siły i mógł iść, ten uciekł, kto był słabszy czy chory, ten spalił się wraz ze słomą".

"Włóczyliśmy się całą noc po lasach i ugorach. Nad ranem przyszliśmy do pierwszej wioski. Chłopi wyszli z domów i częstowali nas czym mogli: Chlebem, kawą, ogórkami, jabłkami". A na miejscu zbrodni? Hitlerowcy odjechali, wrócili do Nowego Dworu. Ognisko powoli dogasało, w popiele zostały zwęglone zwłoki, a dookoła ogniska dziesiątki trupów; poparzeni i ranni wołali o pomoc. Taki pozostał krajobraz po bestialskich wyczynach Maksa Ringa i jego kompanów z gestapo w Nowym Dworze. Ranni i poparzeni trafili do szpitala w Legionowie (Ludwisinie). Odwiedził ich tam prezes Rady Żydowskiej w Warszawie, inż. Adam Czerniaków, w towarzystwie najbliższych swoich współpracowników: dra Izraela Milejkowskiego, Mojżesza Szorra oraz Meszulima Kaminera. Rada Żydowska w Warszawie zapewniła także chorym dodatkową pomoc lekarską i inną w celu przyspieszenia procesu leczenia.

Po wywiezieniu Żydów z obozu-więzienia w Pomiechówku do granic Generalnej Guberni w rejencji pozostali jeszcze więźniowie żydowscy w obozach pracy przymusowej.

* Michał Grynberg - Żydzi w rejencji ciechanowskiej 1939-1942, 1984.

 

 

1941. Robotnicy przymusowi na lotnisku w Modlinie. Prawdopodobnie są to żydowscy mieszkańcy Nowego Dworu.

 

 

Maj 1941. Spichlerz.

źródło grafiki i opisu - Twierdza Modlin / Fortress Modlin

 

 

1941. Niemiecki żołnierz na moście Piłsudskiego na Wiśle.

źródło grafiki i opisu - https://fotopolska.eu

 

 

 

1941. Widok na cytadelę - rdzeń twierdzy Modlin.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

Brama Ostrołęcka w Modlinie w czasie okupacji.

źródło grafiki i opisu - Twierdza Modlin / Fortress Modlin

 

 

1941. Widok na twierdzę Modlin zimą.

 

 

1941. Wieża Michałowska w Forcie Narew.

 

 

 

Instytut Pamięci Narodowej - https://inwentarz.ipn.gov.pl

 

[Akta w sprawie: Tadeusz Starczewski, imię ojca : Jan, ur. 07-11-1911 r.; aresztowany w dniu 20-11-1941 r. pod zarzutem nielegalnego przekroczenia granicy pomiędzy GG a Rzeszą i przemytu; osadzony w areszcie komisariatu policji granicznej w Modlinie-Nowym Dworze (Grenzkommissariat, "Greko" Modlin-Neuhof), a następnie w więzieniu sądowym w Płońsku (Plöhnen)]

Akten der Geheimen Staatspolizei. Staatspolizei(leit)stelle Zichenau über Kocik Janina, geb. 19.11.15
[Akta w sprawie: Janina Kocik, imię ojca: Gustaw, ur. 19-11-1915 r.; aresztowana w dniu 19-11-1941 r. pod zarzutem podejrzenia o zatajenie informacji o ukrytej broni; osadzona w więzieniu w Nowym Dworze Mazowieckim (Neuhof), a następnie 08-01-1942 r. w KL Ravensbrück]

Akten der Geheimen Staatspolizei. Staatspolizei(leit)stelle Zichenau über Brzezinski Wladislaw, geb. 1.2.14
[Akta w sprawie: Władysław Brzeziński, ur. 01-02-1914 r.; aresztowany w dniu 20-11-1941 r. pod zarzutem nielegalnego przekraczania granicy GG z Rzeszą i nielegalnego handlu papierosami; osadzony w więzieniu Modlin-Nowy Dwór Mazowiecki (Modlin-Neuhof), a następnie w dniu 09-04-1942 r. w KL Auschwitz, skąd został skierowany do KL Buchenwald]

Geheime Staatspolizei Zichenau. Personalien: Ciuniak Josef, geb. 09.03.02
[Akta w sprawie: Józef Ciuniak, imię ojca: Jan, ur. 09-03-1902 r.; aresztowany w dniu 13-08-1941 r. pod zarzutem przynależności do organizacji konspiracyjnej "Tajna Armia Polska"; osadzony w więzieniu w Nowym Dworze Mazowieckim (Neuhof), a następnie skazany w dniu 22-05-1942 r. przez Wyższy Sąd Krajowy w Królewcu (Oberlandesgericht Königsberg) na karę śmierci (oskarżenie o zdradę stanu)]

Geheime Staatspolizei Zichenau. Personalien: Moszczynski Edmund, geb. 7.12.1911
[Akta w sprawie: Edmund Moszczyński, imię ojca: Adam, ur. 07-12-1911 r.; aresztowany pod zarzutem nielegalnego przekraczania granicy i przemytu towarów żywnościowych do GG przez funkcjonariuszy Komisariatu Policji Granicznej w Modlinie-Nowym Dworze (Grenzpolizeikommissariat (GPK) Modlin -Neuhof) w dniu 07/08-02-1941 r.; osadzony w areszcie w Nowym Dworze (Neuhof), w obozie przejściowym w Działdowie (Durchgangslager Soldau), 28-06-1941 r. w KL Sachsenhausen, 07-08-1941 w KL Ravensbrück, 20-07-1942 r. w KL Dachau, 26-10-1942 r. w KL Auschwitz]

[Akta w sprawie: Juliusz Czesław Błasikiewicz, imię ojca: Wojciech, ur. 01-07-1907 r. i inni; aresztowani w marcu 1941 r. pod zarzutem fałszowania dokumentów - przepustek granicznych (Passierschein); osadzeni w areszcie komisariatu policji granicznej w Modlinie-Nowym Dworze (Grenzkommissariat, "Greko" Modlin-Neuhof), a następnie w więzieniu sądowym w Płońsku (Plöhnen)]

[Akta w sprawie: Paweł Rychel, imię ojca: Jan, ur. 24-12-1904 r.; aresztowany w dniu 13-08-1941 r. w ramach akcji przeprowadzonej przeciwko członkom organizacji konspiracyjnej "TAP"; osadzony w areszcie przy komisariacie policji granicznej w Modlinie - Nowym Dworze (Grenzkommissariat, "Greko" Modlin Neuhof), a następnie skierowany do KL Auschwitz]

[Akta w sprawie: Tadeusz Starczewski, imię ojca : Jan, ur. 07-11-1911 r.; aresztowany w dniu 20-11-1941 r. pod zarzutem nielegalnego przekroczenia granicy pomiędzy GG a Rzeszą i przemytu; osadzony w areszcie komisariatu policji granicznej w Modlinie-Nowym Dworze (Grenzkommissariat, "Greko" Modlin-Neuhof), a następnie w więzieniu sądowym w Płońsku (Plöhnen)]

Akten der Geheimen Staatspolizei. Staatspolizei(leit)stelle Zichenau über Cynarderki Chaim, geb. 1.10.22
[Akta w sprawie: Chaim Cynarderki/Cynaderko, ur. 01-10-1922 r.; aresztowany w dniu 25-11-1941 r. pod zarzutem nielegalnego opuszczenia getta w Nowym Dworze Mazowieckim (Neuhof); osadzony w wychowawczym obozie pracy w Pułtusku (AEL Ostenburg)]

Geheime Staatspolizei Zichenau. Personalien: Orzechowski Franz, geb. 18.12.1913
[Akta w sprawie: Franciszek Orzechowski, ur. 18-12-1913 r.; aresztowany w dniu 13-08-1941 r. w ramach akcji niemieckiej przeciwko członkom ruchu oporu "TAP" i osadzony w areszcie Komisariatu Policji Granicznej w Modlinie-Nowym Dworze (Grenzkommissariat, "Greko" Modlin-Neuhof), zwolniony 08-09-1942 r.]

[Akta w sprawie: Henryk Skarbek, ur. 01-11-1896 r.; aresztowany w dniu 10-07-1941 r. pod zarzutem antyniemieckich wypowiedzi i osadzony w areszcie policyjnym w Nowym Dworze Mazowieckim (Neuhof), a następnie w obozie przejściowym w Działdowie (Durchgangslager der Sicherheitspolizei und SD in Soldau), gdzie rozkazem Reichsführera SS z dnia 14-09-1941 r. został rozstrzelany]

[Akta w sprawie: Zofia Strzyżanowska, imię ojca: Michał, ur. 15-05-1916 r.; aresztowana w dniu 09-12-1941 r. pod zarzutem nielegalnego przekraczania granicy GG, przemytu i sfałszowania dokumentu przejazdu (Passierschein); osadzona w areszcie przy Komisariacie Policji Granicznej w Modlinie - Nowym Dworze (Grenzkommissariat, "Greko" Modlin - Neuhof), a następnie w więzieniu sądowym w Płońsku (Plöhnen) ze wskazaniem skierowania do obozu koncentracyjnego]

Geheime Staatspolizei Zichenau. Personalien: Motilinski Henryk, geb. 23.6.1903
[Akta w sprawie: Henryk Motyliński, imię ojca: Leon, ur. 23-06-1903 r.; aresztowany w dniu 13-08-1941 r. pod zarzutem przynależności do organizacji konspiracyjnej "TAP" i osadzony w areszcie Komisariatu Policji Granicznej w Modlinie-Nowym Dworze (Grenzkommissariat, "Greko" Modlin-Neuhof), a następnie 03-03-1942 r. w KL Auschwitz, gdzie zmarł 04-06-1942 r.]

Geheime Staatspolizei Zichenau. Personalien: Kaliszewski Leon, geb. 4.2.1921
[Akta w sprawie: Leon Kaliszewski, imię ojca: Antoni, ur. 04-02-1921 r.; aresztowany w dniu 16-06-1941 r. pod zarzutem nielegalnego przekroczenia granicy, fotografowania obiektów wojskowych oraz za przestępstwa dewizowe; osadzony w areszcie w m. Neuhof (Nowy Dwór), a następnie w wychowawczym obozie pracy w Działdowie (AEL Soldau), gdzie 19-09-1941 r. został rozstrzelany]

Geheime Staatspolizei Zichenau. Personalien: Rozwadowski Stanislaus, geb. 21.12.93
[Akta w sprawie: Stanisław Rozwadowski, imię ojca: Adalbert/Wojciech, ur. 21-12-1893 r.; aresztowany w dniu 13-08-1941 r. pod zarzutem podejrzenia o przynależność do organizacji konspiracyjnej "TAP" i osadzony w areszcie Komisariatu Policji Granicznej w Modlinie-Nowym Dworze (Grenzkommissariat, "Greko" Modlin-Neuhof), a następnie 03-03-1942 r. w KL Auschwitz, gdzie zmarł 02-04-1942 r.]

Akten der Geheimen Staatspolizei. Staatspolizei(leit)stelle Zichenau über Brzezinski Wladislaw, geb. 1.2.14
[Akta w sprawie: Władysław Brzeziński, ur. 01-02-1914 r.; aresztowany w dniu 20-11-1941 r. pod zarzutem nielegalnego przekraczania granicy GG z Rzeszą i nielegalnego handlu papierosami; osadzony w więzieniu Modlin-Nowy Dwór Mazowiecki (Modlin-Neuhof), a następnie w dniu 09-04-1942 r. w KL Auschwitz, skąd został skierowany do KL Buchenwald]

[Akta w sprawie: Antoni Szarzycki, imię ojca: Antoni, ur. 01-06-1903 r.; aresztowany w dniu 05-09-1941 r. pod zarzutem podejrzenia o przynależność do organizacji konspiracyjnej "TAP" i osadzony w areszcie przy Komisariacie Policji Granicznej w Modlinie - Nowym Dworze (Grenzkommissariat, "Greko" Modlin - Neuhof); skazany przez Wyższy Sąd Krajowy w Królewcu (Oberlandesgericht Königsberg) w dniu 22-05-1942 r. na karę 6 lat obozu karnego o zaostrzonym rygorze]

Akten der Geheimen Staatspolizei. Staatspolizei(leit)stelle Zichenau über Lipszyc Chil, geb. 15.9.91
[Akta w sprawie: Chiel Lipszyc, imię ojca: Noah, ur. 15-09-1891 r.; aresztowany w dniu 15-03-1941 r. pod zarzutem przekupienia urzędnika; osadzony w areszcie przy komisariacie policji granicznej w Modlinie - Nowym Dworze (Grenzkommissariat, "Greko" Modlin Neuhof), w więzieniu policyjnym w Płocku, a następnie 06-06-1941 r. w KL Mauthausen, gdzie zmarł 03-09-1941 r.]

[Akta w sprawie: Eduard Boldin, ur. 20-10-1905 r. i inni; aresztowani w lutym 1941 r. pod zarzutem nieprzestrzegania wojennych zarządzeń gospodarczych III Rzeszy (m. in. nielegalny ubój, przemyt i uchylanie się od płacenia podatków) i osadzeni w areszcie komisariatu policji granicznej w Modlinie-Nowym Dworze (Grenzkommissariat, "Greko" Modlin-Neuhof); skazani 25-07-1941 r. przez Sąd Specjalny przy Sądzie Krajowym w Ciechanowie (Sondergericht beim Landgericht Zichenau) na kary: od 1 roku i 6 miesięcy do 2 lat i 6 miesięcy więzienia)]

Geheime Staatspolizei Zichenau. Personalien: Marzec Bronislaw, geb. 9.7.00
[Akta w sprawie: Bronisław Marzec, imię ojca: Józef, ur. 09-07-1900 r.; aresztowany w dniu 05-09-1941 r. pod zarzutem podejrzenia o przynależność do organizacji konspiracyjnej "TAP" i osadzony w areszcie przy Komisariacie Policji Granicznej w Modlinie - Nowym Dworze (Grenzkommissariat, "Greko" Modlin - Neuhof); skazany przez Wyższy Sąd Krajowy w Królewcu (Oberlandesgericht Königsberg) w dniu 22-05-1942 r. na karę 6 lat obozu karnego o zaostrzonym rygorze]

[Akta w sprawie: Tadeusz Ladnik / Ładnik, imię ojca: Walenty, ur. 12-11-1908 r.; aresztowany w dniu 17-09-1941 r. pod zarzutem złożenia fałszywych oskarżeń i skazany na karę pozbawienia wolności 2 lat i 6 miesięcy przez Sąd Specjalny przy Sądzie Krajowym w Ciechanowie (Sondergericht beim Landgericht Zichenau) na posiedzeniu w Płońsku (Plöhnen) w dniu 02-12-1941 r.; osadzony w areszcie w Neuhof (Nowy Dwór), więzieniu sądowym w Płońsku (Plöhnen), w więzieniu karnym w Mürau (Mírov), gdzie zmarł 09-06-1944 r.]

Geheime Staatspolizei Zichenau. Personalien: Matelski Stanislaw, geb. 16.4.93
[Akta w sprawie: Stanisław Matelski, imię ojca: Arbert/Albert, ur. 16-04-1893 r.; aresztowany w dniu 13-08-1941 r. pod zarzutem podejrzenia o przynależność do organizacji konspiracyjnej "TAP" i osadzony w areszcie przy Komisariacie Policji Granicznej w Modlinie - Nowym Dworze (Grenzkommissariat, "Greko" Modlin - Neuhof); skazany za przygotowania do zdrady stanu przez Wyższy Sąd Krajowy w Królewcu (Oberlandesgericht Königsberg) w dniu 22-05-1942 r. na karę 12 lat obozu karnego o zaostrzonym rygorze, zmarł w KL Mauthausen 01-04-1943 r.]

[Akta w sprawie: Antoni Figlarek, imię ojca: Antoni, ur. 07-01-1901 r.; aresztowany w dniu 05-09-1941 pod zarzutem podejrzenia o przynależność do organizacji konspiracyjnej "TAP" i osadzony w areszcie przy komisariacie policji granicznej w Modlinie - Nowym Dworze (Grenzkommissariat, "Greko" Modlin Neuhof), a następnie 20-09-1941 r. w więzieniu sądowym w Płocku; w dniu 22-05-1942 r. skazany przez Wyższy Sąd Krajowy w Królewcu (Oberlandesgericht in Königsberg) za przygotowania do zdrady stanu na 6 lat obozu karnego o zaostrzonym rygorze; zmarł 17-02-1943 r. w KL Auschwitz]

Geheime Staatspolizei Zichenau. Personalien: Mikolajewski Modest, geb. 19.11.00
[Akta w sprawie: Modest Mikołajewski, imię ojca: Jan, ur. 19-11-1900 r.; aresztowany w dniu 13-08-1941 r. pod zarzutem podejrzenia o przynależność do organizacji konspiracyjnej "TAP" i osadzony w areszcie przy Komisariacie Policji Granicznej w Modlinie-Nowym Dworze (Grenzkommissariat, "Greko" Modlin-Neuhof); skazany w dniu 22-05-1942 r. przez Wyższy Sąd Krajowy w Królewcu (Oberlandesgericht in Königsberg) za przygotowania do zdrady stanu na 6 lat obozu karnego o zaostrzonym rygorze; zmarł 12-12-1942 r. w KL Mauthausen]

[Akta w sprawie: Antoni Stachurski, imię ojca: Antoni, ur. 25-12-1914 r.; aresztowany w dniu 24-03-1941 r. pod zarzutem uchylania się od pracy i przemytu; osadzony w areszcie komisariatu policji granicznej w Modlinie-Nowym Dworze (Grenzkommissariat, "Greko" Modlin-Bugmünde), w wychowawczym obozie pracy w Działdowie (AEL Soldau), a następnie 22-05-1941 r. w KL Auschwitz, gdzie zmarł 05-04-1942 r.]

 

 

 

1942 r.



- na terenie katolickiego cmentarza rozpoczynają się nocne masowe egzekucje wykonywane przez gestapo. Wstęp na teren cmentarza zostaje zabroniony, jest to możliwe jedynie w przypadku pogrzebów jednak po uzyskaniu specjalnego pozwolenia.

- odbywają się egzekucje publiczne na m.in. placu Solnym i na terenie getta.

- rozpoczyna się likwidacja getta nowodworskiego.

IX - zmiana nazwy miasta z Neuhof na Bugmünde

XI. - z Nowego Dworu odjeżdżają pierwsze transporty żydów do obozu zagłady "Oświęcim - Brzezinka".

XII. - z getta wywiezieni zostają ostatni jego mieszkańcy.

 

 


Po wkroczeniu wojsk niemieckich na Mazowsze we wrześniu 1939 roku witały je radośnie tylko grupy kolonistów niemieckich. Wielu z nich, podobnie jak na innych obszarach polskich wcielonych do III Rzeszy, uczestniczyło czynnie w działaniach oddziałów "samoobrony" (Selbstschutz). W czasie działań wojennych w kampanii wrześniowej większość ludności niemieckiej współpracowała z Wehrmachtem. Dotyczyło to nie tylko akcji wywiadowczych i udzielania wszelkiej pomocy wkraczającym do Polski oddziałom niemieckim, ale także działalności dywersyjnej na zapleczu frontu. Później, we współpracy z SS i policją, Selbstschutz czynnie uczestniczył w niszczeniu wszystkiego co polskie i akcjach germanizacyjnych. Większość kolonistów wkroczenie armii niemieckiej na ziemie polskie wykorzystała do zawłaszczania najlepszych gospodarstw, wyrzucając z nich dotychczasowych właścicieli, lub zmuszając do ich obrabiania. Spośród kolonistów nowe niemieckie władze rekrutowały tak zwanych verwalterów - zarządców zagarniętych majątków. Wielu kolonistów ostentacyjnie zakładało żółte mundury SA (Sturm-Abteilungen), eksponując w ten sposób swoją władzę.

* Zbigniew Ptasiewicz - Regierungsbezirk Zichenau - Rejencja ciechanowska 1939-1945, 2012.
 

 

Kartka na żywność dla pracującego u Niemców Polaka w rejencji ciechanowskiej (Regierungsbezirk Zichenau).

 

 

1940-1942. Przedwojenny budynek magistratu w czasie okupacji hitlerowskiej przy ul. Ratuszowej 4 (obecnie ul. Warszawskiej) z napisem na szyldzie "Stadtverwaltung Neuhof " - "Administracja miasta". Z lewej strony napisu widoczny herb miasta Ciołek. Tutaj mieszkał też niemiecki burmistrz miasta z żoną i córką Elą.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1940-1942 Neuhof (Nowy Dwór). Dwa zdjęcia wykonane podczas obchodów jakiegoś święta hitlerowskiego na miejskim boisku sportowym.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1942. Ul Zakroczymska (przy dawnym rynku). Otwarty salon fryzjerski oraz sklep z galanterią i tytoniem z widocznymi tabliczkami "Polski biznes". Żydowski sklep spożywczo-galanteryjny zamknięty.

 

 

1942. Pocztówka z 1942 r. "Pozdrowienia z Neuhof". Opis pocztówki - Cafe i Gasthauss "Edelweiss" - kawiarnia i gospoda "Szarotka" (obecna ul. Warszawska 20).

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1942. Neuhof (Nowy Dwór), ul. Ratuszowa (obecnie Warszawska) latem.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

1942. Neuhof (Nowy Dwór), ul. Ratuszowa (obecnie Warszawska) zimą.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1942. Neuhof (Nowy Dwór). Ówczesna ul. Wessel Allee (ul. Paderewskiego). Zdjęcie zrobiono z miejsca na wysokości Fabryki Fajansu i Porcelany A. Winogradowa (obecnego Ośrodka Zdrowia). Z lewej strony widoczna drewniana willa z XIX w. inż. Dubeltowicza.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1942. Neuhof (Nowy Dwór).

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1942. Neuhof (Nowy Dwór), ul. Paderewskiego 28, wówczas Wessel Allee widziana od strony kościoła św. Michała.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Paderewskiego 28

Młodsze pokolenie nazywało go Zamkiem, dla starszego, pamiętającego przedwojenne czasy był domem "Lenca". Był, bo już nie istnieje. Piętrowy, drewniany budynek wydawał się zapadnięty w stosunku do poziomu ulicy, był to efekt kilkukrotnego podnoszenia nasypu, na którym powstała jezdnia. Do 1945 r. dom stanowił własność Jana Lentza, jednego z nowodworskich ewangelików niemieckiego pochodzenia. Był on człowiekiem zamożnym, obok wspomnianego budynku wznosiły się dwa inne również należące do tego właściciela. Podobno w którymś z nich, w okresie I wojny światowej funkcjonował szpital polowy. Interesujący nas budynek, pod adresem Paderewskiego 28, był wielorodzinny, co oznaczało, że właściciel wynajmował w nim lokale. Jak w wielu domach w mieście tak i tu lokatorzy należeli do różnych wyznań i narodowości.

W okresie międzywojennym przez kilka lat parafia ewangelicka wynajmowała w nim pięciopokojowe mieszkanie dla pracujących w Nowym Dworze pastorów. Być może był to ten sam lokal na parterze, w którym w czasie okupacji mieszkała z dwiema córkami, Nora, wdowa po zmarłym w obozie w Sachsenhausen, pastorze Robercie Nitschmanie. Dla równowagi w tym samym czasie jakieś pomieszczenia wynajmowała tam również parafia katolicka. Przy parafii św. Michała działało kilka różnych organizacji, nie było jednak domu parafialnego, w którym mogłyby się spotykać. Potrzebną salę znaleziono właśnie w domu Lentza.

Budynek cieszył się powodzeniem wśród przedstawicieli nowodworskiej medycyny. Do wybuchu wojny mieszkał tu, wraz z gospodynią, internista pracujący w naszym szpitalu a jednocześnie kierownik miejscowej przychodni, Aleksander Ciechanowski. Był postacią bardzo charakterystyczną. Starsi mieszkańcy pamiętają jeszcze życzliwego, bardzo kompetentnego lekarza w oficerskim mundurze i towarzyszącego mu na każdym kroku żółtego psa. Całkiem możliwe, że wierne zwierzę bywało wraz ze swym panem również podczas pracy w urzędzie miejskim, bowiem pod koniec lat trzydziestych Aleksander Ciechanowski został zastępcą burmistrza Nowego Dworu. W 1939 r. doktor, kapitan w stanie spoczynku, wyruszył na front. Nie powrócił, jak wielu innych mieszkańców Nowego Dworu, trafił do obozu jeńców wojennych w Szepietówce i stał się ofiarą mordu katyńskiego w 1940 r. W okresie okupacji na piętrze domu znajdował się gabinet dentystyczny prowadzony przez przybyłego z Rzeszy Niemca. Pacjentami stomatologa bywali Niemcy, folksdojcze i Polacy. Podobno był niezłym fachowcem i nie zwracał uwagi na pochodzenie pacjenta.

We wrześniu 1944 r. nowodworscy Niemcy otrzymali nakaz ewakuacji. W ciągu kolejnych miesięcy miasto zostało opuszczone również przez tutejszych folksdojczy. Prawdopodobnie wówczas Jan Lentz wyjechał z Nowego Dworu. Jego dom, jako mienie opuszczone stał się własnością miasta. Pozbawiony remontów, zabytkowy budynek powoli niszczał. Po wielomiesięcznych przepychankach zniknął z nowodworskiego krajobrazu w ciągu dwóch majowych dni 2013 r.

* Maria Możdżyńska - (Nie)Legendy nowodworskie, 2014.

 

 

 

[źródło grafiki - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Lata 1942-1945. Widok ze zbiegu ulicy Warszawskiej i Mazowieckiej na uprzątnięte już po wyburzeniach centrum miasta w latach okupacji niemieckiej. Po lewej trzy uszkodzone kamienice, które po wojnie wykorzystane zostały do budowy budynku Urzędu Miejskiego. Po prawej fragment dzisiejszego Skweru "Solidarności", pośrodku wyrównany teren po wyburzonych kamienicach (obecnie skwer im. St. Poniatowskiego) przylegających dawniej do rynku, dzisiejszego Skweru Dobrogosta. Za rynkiem budynki przy dzisiejszej ulicy Daszyńskiego.

źródło grafiki i opisu - Rado-NDM, https://fotopolska.eu

 

[źródło grafiki - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

źródło grafiki - Kalo NDM

1942. Neuhof (Nowy Dwór) - Panorama miasta od strony wjazdu z Modlina. Ulice Warszawska i Zakroczymska, dalej budynki przy obecnej ulicy Daszyńskiego.

 

 

Lata 1942-1945. Uszkodzone w czasie bombardowań w 1939 roku kamienice przy ulicy Zakroczymskiej, których mury zostały wykorzystane po wojnie do budowy budynku Urzędu Miasta. Na pierwszym planie uprzątnięty teren po zniszczonej zabudowie, obecnie w tym miejscu znajduje się Skwer im. Stanisława Poniatowskiego.

źródło grafiki i opisu - Rado-NDM, https://fotopolska.eu

 

 

1942 r. Neuhof (Nowy Dwór). Kościół św. Michała widziany od strony ówczesnej ul. M. Lutra. Wojsko niemieckie maszeruje ówczesną ul. Ratuszową w kierunku Modlina.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1942. Neuhof (Nowy Dwór). Widok na ul. Goethego (przed wojną i obecnie ul. marszałka Focha) od strony ul. M. Lutra (parku miejskiego).

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1942. Bugmünde (Nowy Dwór) - budynek poczty (obecnie ul. Paderewskiego 22, biblioteka).

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1942. Bugmünde (obecna ul. Kościuszki).

źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

 

 

 

1942. Produkcja, handel i usługi w Nowym Dworze (Neuhof) z katalogu firm na terytorium Prowincji Prus Wschodnich i Generalnego Gubernatorstwa.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1942. Ratusz, po kolejnej zmianie nazwy miasta tym razem na Bugmünde. Nastąpiła też istotna zmiana szyldu, na którym nie widnieje już herb Ciołek.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1942. Mimo urzędowej zmiany nazwy Nowego Dworu najpierw na Neuhof, potem na Bugmünde, niemiecka poczta używała nazwy: Nowy Dwor (bz Zichenau) [skrót od Regierungsbezirk Zichenau - Rejencja ciechanowska].
 

 

 

1942. Dobudowa pierwszej zachodniej nitki mostu Pancera przez niemieckiego okupanta.

źródło grafiki i opisu - https://fotopolska.eu

 

 

1942. Widok z Wieży Białej na port, most na Narwi i Nowy Dwór. Most Pancera na Narwi został przez Niemców naprawiony.

 


Już w 1940 r. okupant zabiera się za odbudowę przęseł, a następnie wydłużanie filarów w stronę Wisły i ustawianie przęseł drugiej nitki, ze znacznie drobniejszą, delikatniejszą regularną kratą. W 1942 r. prace dobiegają końca - o tyle na próżno, że wkrótce znów trzeba wysadzać konstrukcję.

* Jarosław Loretz - Przejdziem Wisłę i nie tylko: dzieje mostów na Mazowszu, 2021.

 

 

 

1942. Zdjęcie lotnicze Nowego Dworu.

źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

 

Rzut na cmentarz żydowski (kirkut) i ewangelicki od strony dzielnicy Nowodworzanka. Na tym zdjęciu doskonale widać granice cmentarzy, ogrodzenie cmentarza żydowskiego jak również kaplicę na cmentarzu ewangelickim oraz dom na cmentarzu żydowskim, w którym mieszkał opiekun kirkutu.

źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

 

1942. Zdjęcie lotnicze Nowego Dworu.

źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

 

 

 

Po wypędzeniu Żydów z Wyszogrodu, połowę z nich wysłano do Nowego Dworu, a drugą połowę do Czerwińska. Poszerzyli obszar getta, aby pomieścić tę liczbę, rozciągając się do linii kolejowej, a "rząd żydowski" został poszerzony o kilku oficerów i policjantów.

Żydzi w getcie musieli wykonywać pracę przymusową. Wszyscy musieli pracować trzy dni w tygodniu bez wynagrodzenia. Ani niemiecki rząd, ani Judenrat nie przejmowali się tym, w jaki sposób ci ludzie zabezpieczali sobie środki do życia.

Większość pracowała w porcie Modlin. Cudem było przeżyć tam dzień pracy i wrócić do domu w jednym kawałku. Cała stocznia Modlin była usiana niemieckimi żołnierzami, którzy zostali ranni na froncie rosyjskim i przybyli tutaj, aby wyzdrowieć po opuszczeniu szpitala. Wszyscy byli rozgoryczeni, wielu było inwalidami i wylewali całą swoją złość na Żydów, mówiąc, że to Żydzi spowodowali wojnę. Żydzi, jak mówili, byli komunistami i pomogli Rosji odnieść zwycięstwo itd. Mścili się na Żydach poprzez ich [przymusową] pracę, a wszyscy Żydzi woleli własną śmierć niż pracę przy załadunku i rozładunku zardzewiałych przewodów wysyłanych na linię frontu.

Każdego ranka żydowska i niemiecka policja wchodziła do domów, aby szukać i aresztować ludzi do pracy. Samo to zajmowało godziny, ponieważ przeszukiwali każdą kryjówkę, ponieważ Żydzi chcieli uniknąć pracy w piekle Modlina. W wielu przypadkach ci, którzy zostali znalezieni w ukryciu, byli rozstrzeliwani na miejscu.

Pewnego ranka, około godziny 9:00, po przeszukaniu i porwaniu, niespodziewanie pojawili się gestapowcy i policjanci i porwali 50 wykwalifikowanych ludzi z getta. Starszy z Judenratu, Gerszon, oddał ich bezpośrednio w ręce komendanta stoczni. Ludzi tych utworzono jako osobną grupę roboczą pod nadzorem najbardziej znanych oprawców. Musieli wykonywać podwójną pracę i byli nieustannie bici. Zostali zapędzeni do Wisły w pobliżu stoczni, przemoknięci, a krew spływała z nich jak woda. Dwudziestu jeden z pięćdziesięciu zdołało połączyć się z innymi grupami roboczymi, a pozostałych dwudziestu dziewięciu torturowano przez cały dzień. Po pracy musieli wykopać rów w pobliżu Wisły, do którego zostali wrzuceni po rozstrzelaniu. Wśród dwudziestu dziewięciu rozstrzelanych znaleźli się Mordechaj Matusak, Jehoszua Moishe Olszinko (syn Bendita) i Fiszel Lewinsztajn.

Trudno sobie wyobrazić, że tamtego konkretnego wieczoru w getcie kobiety wpadły w panikę i wybuchły napadami paniki, gdy zobaczyły przerażający stan, w jakim wrócili mężczyźni. Rodzice i dzieci pobiegli do przywódców Judenratu , a szczególnie do starszego Judenratu , Gerszona. Jego dom został zburzony, a wszyscy krzyczeli: "Oddajcie nam naszych ojców, naszych synów, naszych mężów!". Ale ci mężczyźni już wszyscy nie żyli. W końcu krzyki ucichły, a następnego dnia Żydzi z getta musieli ponownie pójść do pracy i zostawić za sobą bolesne życie w getcie.

Pierwsza i ostateczna ewakuacja

Od lipca 1942 r., wraz z pierwszą ewakuacją warszawskich Żydów do Treblinki, w getcie w Nowym Dworze zaczęto odczuwać, że koniec jest bliski. Codziennie mówiono o Treblince. Dzieci już wiedziały, że "w Treblince jest wielka patelnia, na której pieką wszystkich ludzi".

W tym czasie Niemcy nie chcieli, aby Żydzi podejrzewali, co ich czeka. Chcieli, abyśmy żyli w złudzeniu, że przeżyjemy, żebyśmy pracowali pilnie. Aby stworzyć to złudzenie, zaczęli przywozić do getta zimą mnóstwo ziemniaków. Przywozili też kilka wagonów węgla i wszelkiego rodzaju artykułów spożywczych. Stało się to jakoś za dobre, jak dla chorego człowieka przed śmiercią. Ale rozumieliśmy, co Niemcy tu robią i mimo wszystkich tych życzliwych gestów, ze złamanym duchem, zawsze śledziliśmy wydarzenia w Warszawie.

Wkrótce pojawił się raport, który całkowicie zaniepokoił wszystkich o ewakuacji getta w Legionowie. Ósmego dnia Sukos, o 4 rano, getto w Legionowie zostało zajęte przez ukraińskie bandy bandytów. Wielu Żydów zostało zabitych na miejscu, a większość wywieziono do Treblinki. Około stu osobom udało się ukryć, a następnego dnia ci, którym udało się uratować, próbowali przemycić się przez granicę i wejść do getta w Nowym Dworze. Tutaj spotkali się z silnym oporem policji żydowskiej, która aresztowała ich wszystkich i zamknęła w więzieniu Judenratu , aby oddać ich w ręce Gestapo.

Niektórzy krewni tych więźniów udali się do Judenratu do Gerszona i Skrobaka, błagając o pomoc i uwolnienie z więzienia. Moja siostra, brat i Anzho Pitulska byli wśród uwolnionych. Przestępcy z Judenratu wydali 38 mężczyzn, kobiet i dzieci w ręce Gestapo. Wszyscy zostali zawiezieni wozami do straży granicznej, a następnie wszystkich rozstrzelano i wrzucono do dołu, który sami musieli wykopać. Następnie ubrania tych 38 osób przekazano Judenratowi . W ten sposób bandyci z Judenratu konsekwentnie prowadzili niewinnych ludzi na śmierć, a następnie mogli wykorzystać ubrania należące do zamordowanych Żydów. Jankel Baranek ubrał się w skórzaną kurtkę, a Shloime Morde w ładnej parze butów. Inni policjanci również skorzystali ze wszystkich tych wspaniałych rzeczy, które były przesiąknięte krwią żydowskich ofiar.

26 października 1942 r. getto zostało całkowicie otoczone przez dziesiątki SA-manów, a bramy zamknięto. Wkrótce stało się jasne, że ewakuacja ma się rozpocząć. Chaos wzrastał z chwili na chwilę. Ludzie żegnali się ze swoimi rodzinami, dzieci płakały, kobiety mdlały, a panika trwała przez kilka godzin, aż do momentu, gdy niemiecka policja zgłosiła się z wyjaśnieniami, mówiąc, że na razie nie będzie ewakuacji, ale na rozkaz wyższych rangą urzędników rządowych wszystkie getta w Trzeciej Rzeszy muszą zostać zamknięte i strzeżone, a nikt nie może ich opuścić do odwołania.

Później odkryto, że od momentu, gdy getto zostało otoczone przez SA-manów, rozpoczęła się masowa eksterminacja Żydów w całej Trzeciej Rzeszy. Warunki, jak uwolnić wszystko od Żydów (Judenrein), zostały ustalone 20 grudnia, a ponieważ Nowy Dwór był ostatnim punktem granicznym Trzeciej Rzeszy, byliśmy wśród ostatnich, których wysłano na eksterminację. Z tego powodu ci, którzy byli w getcie w Nowym Dworze, musieli żyć z wyrokiem śmierci wiszącym nad ich głowami przez sześć tygodni.

Dwa razy w tygodniu widzieliśmy przejeżdżający pociąg pełen Żydów. Byli to Żydzi z gett w Mławie, Prośniczu, Czekanowie, Nasielsku i innych miastach. 28 października wszyscy Żydzi z getta w Czerwińsku zostali przywiezieni do getta w Nowym Dworze, transportem około 2600 Żydów. Tłok w getcie stał się nie do zniesienia, w jednym pokoju było około pięciu lub sześciu rodzin. Tak byliśmy duszeni aż do ewakuacji trzy tygodnie później.

15 listopada oficjalnie ogłoszono, że getto w Nowym Dworze zostanie ewakuowane w trzech grupach. Pierwsza pod koniec listopada miała zostać ewakuowana cała ludność starsza, kobiety i dzieci, a więc wszyscy, którzy nie nadawali się do pracy. Pozostałe dwie grupy zostaną ewakuowane w grudniu.

16 listopada niemiecka policja wydała rozkaz, że wszystkie pieniądze, złoto i srebro, które były w posiadaniu każdego, muszą zostać dostarczone do Judenratu w ciągu dwóch dni, gdzie specjalny delegat niemieckiego rządu zajmie się wszystkimi tymi rzeczami. Jeśli po tych dwóch dniach znajdą pieniądze, złoto lub srebro u jakiejkolwiek osoby, zostanie ona powieszona. W ten sposób zabrali Żydom ostatnie grosze i rzeczy osobiste. Z własnej inicjatywy bandyci z Judenratu wprowadzili surowe rewizje, aby móc przekazać ostatnie rzeczy jako prezent niemieckiej policji, która obiecała zrobić tym przestępcom przysługę, wysyłając ich wraz z rodzinami do getta warszawskiego lub do pracy w Częstochowie.

20 listopada nadeszła pierwsza straszna wiadomość o ewakuacji. Pierwszymi ofiarami byli biedni Żydzi. Judenrat musiał sprowadzić 2000 osób, 40 starszych, a także tych, którzy nie mieli mężów lub których dzieci nie mogły pracować. Teraz Judenrat miał nowy sposób na zarabianie jeszcze większych pieniędzy poprzez łapówki. Kto dawał im dużo pieniędzy, zostawał w domu, a na jego miejsce wysyłano inną osobę, czyli kogoś, kto nie mógł zapłacić.

Nieszczęście w getcie po odejściu pierwszej grupy jest trudne do wyobrażenia. Sposób, w jaki Judenrat obchodził się z ludzkim życiem i pieniędzmi, przerażająco niszczył ducha każdego. Napięcie w getcie rosło i minęły kolejne dwa tygodnie, zanim ewakuacja drugiej grupy nastąpiła 9 grudnia.

Podczas drugiej ewakuacji zdarzały się sytuacje, że chciano usuwać poszczególnych członków rodzin, więc cała rodzina zgłaszała się dobrowolnie, aby nie doszło do rozdzielenia.

Pewnej niedzieli, 12 grudnia, wydano rozkaz, że wszyscy Żydzi bez wyjątku muszą opuścić getto. Tak Nowy Dwór stał się Judenrein . Odbyły się rewizje, szukano pieniędzy i złota, a potem wszystkich nas zapędzono na dworzec kolejowy, gdzie zapędzono nas do wagonów.

Zgodnie z wcześniejszym porozumieniem z niemiecką policją, członkowie Judenratu i ich rodziny zostały przeniesione do ostatniego wagonu, a gdy pociąg przejeżdżał przez Warszawę, wagon został usunięty, a wszyscy wybrani, ludzie z Judenratu , weszli do getta warszawskiego. Na tym zakończyła się tragiczna karta historii getta w Nowym Dworze.

Cały transport Żydów z Nowego Dworu został przewieziony do Birkenau, które znajdowało się pięć kilometrów od Auschwitz. Znajdował się tam specjalny punkt zborny dla transportów przychodzących. W tym czasie czynne były już cztery krematoria przez całą dobę. Szybko dowiedzieliśmy się o działalności tego miejsca, jak traktowano nowo przybyłych. Zdrowych i sprawnych ludzi wysyłano do specjalnego obozu, gdzie poddawano ich procesowi dezynfekcji, tatuowano im numery na rękach, a następnie po wyznaczonym czasie kwarantanny, trzy tygodnie później, wysyłano ich do pracy.

Pozostali - starsi, schorowani, kobiety i dzieci, wszyscy bez wyjątku - zostali wysłani w inne miejsce, do łazienek wyposażonych we wszystkie udogodnienia, nawet w lustra na ścianach, i tam zostali zamordowani przy użyciu trującego gazu.

W nocy z 13 na 14 grudnia płomienie wybuchły w kominach pieców Birkenau, a prochy niewinnych ofiar, Żydów z getta w Nowym Dworze, zostały rozniesione na cały świat.

* Pinkas Nowy Dwor, Memorial book of Nowy-Dwor, 1965.

 

 

Nowy Dwór Mazowiecki. Na początku 1941 r. zlokalizowano tu getto w najbiedniejszej części miasta, na tzw. Piaskach, ogrodzone drewnianym płotem, z drutem kolczastym u góry. W całym ogrodzeniu były tylko dwie bramy strzeżone z zewnątrz i wewnątrz. Na rozkaz Magistratu została powołana Rada Żydowska - Judenrat. Pierwszym jej prezesem był Rotsztejn, przedwojenny inkasent elektrowni miejskiej, który wkrótce zrezygnował z funkcji. Miejsce jego zajął Josef Gerszun, a członkami byli: Herman Abramowicz, Jankiel Baranek, Nachman Rajchman i Izrael Tiszler (Skrobak). Burmistrzem Nowego Dworu był miejscowy volksdeutsch Wendt.

Liczba ludności żydowskiej ulegała w czasie okupacji licznym zmianom. Do września 1939 r. było około 8000 *[bardziej prawdopodobna liczba to 5000.] Żydów. Przed wkroczeniem wojsk hitlerowskich do miasta duża część ludności uciekła, w tym także Żydzi. Rejestracja ludności żydowskiej, przeprowadzona na rozkaz władz okupacyjnych w grudniu 1939 r., wykazała 2800 osób. Po ustaleniu tych danych hitlerowcy uznali, że w Nowym Dworze jest za dużo Żydów, toteż znaczną ich liczbę wypędzili z miasta. Ponadto na skutek szalejącego terroru, stosowanego zwłaszcza wobec ludności żydowskiej głównie przez miejscowych volksdeutschów, wielu Żydów uciekło z Nowego Dworu. Wypędzeni i uciekinierzy kierowali się przeważnie do Warszawy. Liczba Żydów z Nowego Dworu wynosiła tam wówczas 4532 osoby. Trudne warunki: brak możliwości uzyskania pomieszczenia, trudności aprowizacyjne itp. skłaniały wielu uciekinierów do próby powrotu do poprzednich miejsc zamieszkania. W ciągu 1940 r. powróciła do Nowego Dworu (nielegalnie) znaczna liczba Żydów. Sytuacja mieszkaniowa była w tym czasie tragiczna. Miasto w 75% legło w gruzach podczas działań wojennych. Poza tym ocalałe lepsze domy żydowskie zajęli miejscowi volksdeutsche. Toteż powracający do miasta Żydzi usadawiali się po 4 i 5 rodzin w 1 lokalu.

W maju 1941 r. było w Nowym Dworze około 4000 Żydów, z których hitlerowcy w czasie przeprowadzonej na rynku selekcji zostawili w mieście 750 osób, przeważnie rzemieślników, a pozostałych skierowali do obozu-więzienia w Pomiechówku.

W 2. połowie 1941 r., zgodnie z planem eksterminacji ludności żydowskiej, Nowy Dwór został wytypowany jako miejsce koncentracji Żydów, przed ich deportacją do obozów zagłady. Toteż dosiedleni zostali w tym czasie do miejscowego getta Żydzi z Czerwińska, Wyszogrodu, Zakroczymia i innych mniejszych ośrodków. Napływ nowych przesiedleńców pogorszył i tak trudną sytuację mieszkaniową, aprowizacyjną itp. Kolejne zwiększenia liczby ludności dzielnicy żydowskiej nastąpiły w 1942 r. Dnia 28 X przybył np. transport liczący około 2600 Żydów z Czerwińska, których wkrótce potem hitlerowcy deportowali razem z miejscową ludnością żydowską do Oświęcimia.

Getto było widownią wielu masowych egzekucji. W maju 1941 r., w czasie przeprowadzonej na rynku selekcji przed wysiedleniem Żydów z Nowego Dworu do obozu-więzienia w Pomiechówku, hitlerowcy zamordowali 28 osób. W czasie grzebania zwłok na cmentarzu żydowskim asystujący gestapowiec spytał Arona Lejba Knechta, który układał ofiary w grobie, ilu on naliczył martwych Żydów. Gdy odpowiedział, że 28, wówczas gestapowiec zastrzelił Knechta mówiąc: "a teraz jest martwych Żydów".

Szubienice w Nowym Dworze, wykonane na rozkaz gestapo przez stolarzy żydowskich, stały przed siedzibą Judenratu. Wszystkie egzekucje odbywały się z reguły w obecności mieszkańców getta. Przyjęte było wśród Żydów określenie: "święto szubienicy", ponieważ raz na tydzień, z niemiecką dokładnością, kogoś wieszano. Wobec skazanych na śmierć kobiet hitlerowcy czasami byli "humanitarni" - nie wieszali, lecz rozstrzeliwali. Na szubienicy w gettcie zginęli także działacze b. KPP w Nowym Dworze: Jechiel Alman, Lea Papier i Syma Zamiatyn. Ponadto w 1942 r. zginęło na szubienicy 4 Polaków.

Dnia 16 XI 1942 r. policja zarządziła, aby mieszkańcy getta przekazali Judenratowi w ciągu dwóch dni wszystkie posiadane pieniądze oraz przedmioty wartościowe. Za niewykonanie rozkazu grozili szubienicą. Zarządzenie to zwiastowało zbliżenie się końca miejscowego skupiska żydowskiego. Likwidacja getta rozpoczęła się 4 dni później, kiedy to odszedł transport około 2000 przeważnie ludzi chorych i starszych. Dnia 9 XII hitlerowcy deportowali rodziny składające się z więcej niż 4 osób oraz wdowy i sieroty. Ostatni zaś transport, w którym byli pozostali Żydzi, tj. ok. 2000 osób, wyruszył z Nowego Dworu w swoją ostatnią już drogę dnia 12 XII. Wszystkie transporty zostały skierowane do Oświęcimia.

Smutną sławą cieszył się wśród ludności getta w Nowym Dworze Judenrat, pilnie zawsze wykonujący polecenia okupanta. Toteż hitlerowcy zrewanżowali się za świadczone im usługi. Wszystkich członków Judenratu, wraz z ich rodzinami (42 osoby) ulokowali w końcowym wagonie ostatniego grudniowego transportu, a w Warszawie wagon ten odczepili i wszystkich pasażerów odprowadzili do getta w Warszawie.

16 maja 1940 r. hitlerowcy wykonali egzekucję, rozstrzeliwując 13 Żydów z Nowego Dworu. Żydzi ci zostali skazani przez sąd doraźny za powrót do Nowego Dworu z GG, dokąd zostali wysiedleni 10 X 1939 r. Wykonanie wyroku odbyło się w obozie przejściowym w Działdowie. Ponieśli wówczas śmierć: Abram Bernstein (ur. V 1882), Chaim Bur (ur. 6 I 1916), Mosze Eitelberg (ur. 15 VIII 1908), Elfenbein (ur. 1895 r.), Szulim Finkelstein (ur. 1922 r.), Chaskel (Jecheskel) Friedman (ur. 1922 r.), Icek Goldberg (ur. 1894 r.), Lejb Hirschfang (ur. 1892 r.), Lejzor Kirszenbaum (ur. 1874 r.), Hersz Lipsztein (ur. 1904 r.), Ruchla Litman (ur. 1880 r.), Mendel Litwinowicz (ur. 16 X 1916 r.), Jenk (Jankel) Lofer (ur. 1900 r.), Baruch Rozenbaum (ur. 6 XI 1911 r.) .

7 lipca 1941 r. żandarmi w Nowym Dworze Mazowieckim zamordowali 29 Żydów.

15 lipca 1941 r. umundurowani volksdeutsche w Nowym Dworze urządzili pogrom w getcie. Zginęło wówczas 26 osób. Usiłowano zrzucić odpowiedzialność na Polaków.

W drugiej połowie 1941 r. żandarmi powiesili w Nowym Dworze Jehiela Almana, Leę Papier i Syma Zamiatyna.

W okresie od lipca do września 1941 r. gestapowcy oraz strażnicy w obozie-więzieniu w Pomiechówku zamordowali ponad 2 tys. Żydów.

Na początku 1942 r. hitlerowcy rozstrzelali w Nowym Dworze 29 Żydów. Jeden ze skazanych: Gasz (z Zakroczymia), usiłując uciec, wskoczył do rzeki Narew i utonął. Ustalono tylko 2 nazwiska wśród zamordowanych: Mordechaj Matusiak, Szaja Mosze Olszynka.

21 maja 1942 r. gestapowcy rozstrzelali w Modlinie Gustawa Frydmana za noszenie munduru Wehrmachtu.

28 maja 1942 r. gestapowcy wykonali w dzielnicy żydowskiej Nowy Dwór egzekucję przez powieszenie na 7 Żydach, oskarżonych o szmugiel żywności (2,5 q zboża) z getta w Nowym Dworze do getta w Legionowie. Ponieśli wówczas śmierć: Rafał Braun (ur. 12 IV 1917); Szmul Goldberg (ur. 1917 r.), Dawid Kryszkowski (ur. 10 III 1926), Mosze Lewin (ur. 1925 r.), Mendel Rubinstein (ur. 1915 li Eliasz Tasiemka (ur. 3 VI 1917), Dawid Zamiadyn (ur. 4 III 1926) .

W połowie listopada 1942 r. w stoczni modlińskiej żołnierze Wehrmachtu zakatowali na śmierć 32 robotników - Żydów za spóźnienie się do pracy o 5 minut.

Wiadomo o 4 osobach z Nowego Dworu, które brały udział w powstaniu w getcie warszawskim; dwie z nich zdołały wydostać się na stronę aryjską, aby dalej (kontynuować walkę z oprawcami hitlerowskimi:

Szoszana Jakubowicz, członkini grupy bojowej "Dror". Zginęła w centralnym getcie w maju 1943 r. Figuruje w wykazie poległych w obronie getta warszawskiego.

Josef Litman, należał do Żydowskiej Organizacji Bojowej. Po wydostaniu się kanałami na stronę aryjską walczył w oddziale partyzanckim GL im. Anielewicza w Lasach Wyszkowskich.

Zisze (Zygmunt) Papier, rocznik 1907. Brał udział w walkach na terenie szopu szczotkarzy. Zginął 3 maja w obronie bunkra przy ul. Franciszkańskiej 30. Figuruje w wykazie poległych w obronie getta warszawskiego.

Pnina Papier (siostra Zygmunta), brała udział w walkach w getcie, a później w Lasach Wyszkowskich.

* Michał Grynberg - Żydzi w rejencji ciechanowskiej 1939-1942, 1984.

 

 

1942. Bajla (Bella) Szul wraz z rodzicami i rodzeństwem (wszyscy byli mieszkańcami Nowego Dworu) była przytrzymywana w forcie w Pomiechówku. Zginęła w KL Auschwitz w wieku siedmiu lat.

"Przyjechaliśmy do Oświęcimia 14 grudnia [1942 r.] - wspominał Abram Szul. - Było ciemno. Zrobili selekcję. Ja byłem z ojcem. Oni powiedzieli: dzieci i matki po lewej stronie, a mężczyźni po prawej stronie. Małej siostrze, która chciała być z nami razem, nie dali dołączyć się. Więcej już się nie zobaczyliśmy".

* Dorota Grzechocińska - Fort III Pomiechówek 1915-1945, 2022.

 

 

 

Instytut Pamięci Narodowej - https://inwentarz.ipn.gov.pl

 

[Akta w sprawie: Wacław Michał Gorzkowski, imię ojca: Franciszek, ur. 05-10-1900 r.; komendant oddziału "PZP" aresztowany w dniu 10-12-1942 r. i osadzony w areszcie w Nowym Dworze Mazowieckim (Bugmünde), w wychowawczym obozie pracy w Działdowie (AEL Soldau), a następnie skazany 31-05-1943 r. przez Sąd Doraźny Rejencji Ciechanów i Okręgu Suwałki (Standgericht für den Reg. Bez. Zichenau und den Kreis Sudauen) na karę śmierci, wyrok wykonano w więzieniu policyjnym w Pomiechówku]

Akten der Geheimen Staatspolizei. Staatspolizei(leit)stelle Zichenau über Gyngold Hersz, geb. 5.9.22
[Akta w sprawie: Hersch/Hersz Israel Meier Gyngold/Gingold, imię ojca: Mosze, ur. 05-09-1922 r.; aresztowany w dniu 04-06-1942 r. pod zarzutem nieprzestrzegania przepisów prawnych III Rzeszy odnośnie osób narodowości żydowskiej (przebywał poza gettem w Czerwińsku); osadzony 06-06-1942 r. w więzieniu na terenie getta w Nowym Dworze Mazowieckim (Neuhof), a następnie 07-08-1942 r. w KL Auschwitz]

Akten der Geheimen Staatspolizei. Staatspolizei(leit)stelle Zichenau über Cichowisz Marija, geb. 15.11.20
[Akta w sprawie: Maria Cichowicz/Cichowisz, imię ojca: Saul, ur. 15-11-1920 r.; aresztowana w dniu 02-06-1942 r. pod zarzutem opuszczenia getta w Nowym Dworze Mazowieckim; osadzona w więzieniu w Płońsku, a następnie 21-08-1942 r. w KL Auschwitz]

[Akta w sprawie: Fedor / Feodor / Fiodor Sitnik / Sitnyk, imię ojca: Fedor, Nikifor, ur. 15-05-1888 r.; aresztowany w dn. 30-06-1942 r. pod zarzutem nielegalnego przekroczenia granicy Rzeszy oraz przemytu i osadzony w areszcie komisariatu policji granicznej w m. Neuhof (Nowy Dwór)]

[Akta w sprawie: Jan Turczyński, ur. 02-02-1909 r.; aresztowany w dniu 15-10-1942 r. pod zarzutem nieprzestrzegania zarządzenia dot. zaciemniania okien podczas alarmu przeciwlotniczego i osadzony w areszcie Komisariatu Policji Granicznej w Modlinie-Nowym Dworze (Grenzpolizeikommissariat (GPK) Modlin-Neuhof), gdzie 18-10-1942 r. popełnił samobójstwo]

[Akta w sprawie: Jan Luksza / Łuksza, imię ojca: Józef, ur. 09-01-1913/01-09-1913 r.; aresztowany w dniu 18-05-1942 r. pod zarzutem podawania się za niemieckiego policjanta i nielegalnego zarekwirowania mięsa z przemytu; osadzony w areszcie komisariatu policji granicznej w Nowym Dworze (Neuhof)]

Geheime Staatspolizei Zichenau. Personalien: Oszecki Heinrik
[Akta w sprawie: Henryk Oszecki / Osiecki, imię ojca: Wincenty, ur. 14-09-1907 r.; aresztowany w dniu 13-04-1942 r. pod zarzutem nielegalnego uboju i osadzony w areszcie w m. Modlin-Neuhof, skąd 06-05-1942 r. został zwolniony proponując podjęcie współpracy z Gestapo]

Geheime Staatspolizei Zichenau. Personalien: Czyz Wladislaw, geb. 7.8.1900
[Akta w sprawie: Władysław Czyż, imię ojca: Andrzej, ur. 07-08-1900 r.; aresztowany w dniu 03-07-1942 r. w ramach akcji aresztowań członków organizacji konspiracyjnych ("OW", "TAP") przeprowadzonej przez GPK Modlin-Neuhof i osadzony w więzieniu sądowym w Płońsku (Plöhnen)]

Akten der Geheimen Staatspolizei. Staatspolizei(leit)stelle Zichenau über Cypele Ber, geb. 1.4.20
[Akta w sprawie: Ber Cypele, imię ojca: Liözer, ur. 01-04-1920 r.; aresztowany w dniu 28-05-1942 r. pod zarzutem nielegalnego opuszczenia getta w Nowym Dworze Mazowieckim (Neuhof); osadzony w KL Auschwitz, gdzie zmarł 17-09-1942 r.]

Akten der Geheimen Staatspolizei. Staatspolizei(leit)stelle Zichenau über Cypele Towia, geb. 20.6.23
[Akta w sprawie: Towia Cypele, imię ojca: Liözer, ur. 20-06-1923 r.; aresztowany w dniu 28-05-1942 r. pod zarzutem nielegalnego opuszczenia getta w Nowym Dworze Mazowieckim (Neuhof); osadzony w KL Auschwitz, gdzie zmarł 11-02-1943 r.]

Akten der Geheimen Staatspolizei Zichenau. Personalien: Chmielecki Edmund, geb. 11.11.1912
[Akta w sprawie: Edmund Chmielecki, imię ojca: Julian, ur. 11-11-1912 r.; aresztowany w dniu 03-06-1942 r. pod zarzutem przynależności do organizacji konspiracyjnej i posługiwania się sfałszowanymi dokumentami; osadzony w więzieniu w Modlin-Neuhof, zmarł 18-06-1942 r.]

[Akta w sprawie: Zdzisław Śląskiewicz / Ślązkiewicz, ur. 30-06-1924 r.; aresztowany w dniu 27-02-1942 r. pod zarzutem porzucenia miejsca pracy w m. Willenberg (Wielbark) i osadzony w wychowawczym obozie pracy w m. Grodziec (AEL Grodziec) - zwolniony 11-06-1942 r. i skierowany do urzędu pracy w Nowym Dworze (Neuhof)]

Geheime Staatspolizei Zichenau. Personalien: Szczepanik Tadeusz Zbigniew, geb. 10.1.1915
[Akta w sprawie: Tadeusz Zbigniew Szczepanik, imię ojca: Franciszek, ur. 10-01-1915 r.; aresztowany w dniu 20-04-1942 r. pod zarzutem podejrzenia o fotografowanie obiektów wojskowych w okolicy Modlina i Nowego Dworu; osadzony w areszcie przy komisariacie policji granicznej w Modlinie - Nowym Dworze (Grenzkommissariat, "Greko" Modlin Neuhof)]

Geheime Staatspolizei Zichenau. Personalien: Pilitowski Stanislaw, geb. 20.4.1911
[Akta w sprawie: Stanisław Pilitowski, imię ojca: Ignacy, ur. 20-04-1911 r.; ksiądz aresztowany w dniu 11-12-1942 r. pod zarzutem przynależności do organizacji konspiracyjnej "PZP"; osadzony w areszcie przy Komisariacie Policji Granicznej w Modlinie - Nowym Dworze (Grenzkommissariat, "Greko" Modlin - Neuhof), w wychowawczym obozie pracy w Działdowie (AEL Soldau), ze wskazaniem skierowania do obozu koncentracyjnego]

Geheime Staatspolizei Zichenau. Personalien: Latosinski Bronislaw, geb. 29.9.1921
[Akta w sprawie: Bronisław Latosiński, imię ojca: Piotr, ur. 29-09-1921 r.; aresztowany w dniu 04-04-1942 r. pod zarzutem przynależności do organizacji konspiracyjnej "TAP" i osadzony w areszcie w Nowym Dworze (Neuhof), dnia 25-04-1942 r. w więzieniu sądowym w Płońsku (Plöhnen), a następnie 07-08-1942 r. w KL Stutthof, gdzie zmarł 05-02-1943 r.]

[Akta w sprawie: Stanisław Żak, imię ojca: Wojciech, ur. 14-02-1909 r.; aresztowany w dniu 23-09-1942 r. pod zarzutem nielegalnego wielokrotnego przekraczania granicy GG i podejrzenia o przynależność do ruchu oporu; osadzony w areszcie przy komisariacie policji granicznej w Modlinie - Nowym Dworze (Grenzkommissariat, "Greko" Modlin Neuhof), w więzieniu sądowym w Płońsku (Plöhnen), a następnie 06-12-1942 r. w KL Auschwitz, gdzie zmarł 23-01-1943 r.]

Akten der Geheimen Staatspolizei. Staatspolizei(leit)stelle Zichenau über Martyks Calel, geb. 5.2.12
[Akta w sprawie: Całeł Martyks, imię ojca: Mentel, ur. 05-02-1912 r.; aresztowany w dniu 23-06-1942 r. w ramach represji wobec osób narodowości żydowskiej; osadzony w więzieniu na terenie getta w m. Neuhof (Nowy Dwór), 25-09-1942 r. w KL Mauthausen, 01-10-1942 r. zastrzelony podczas próby ucieczki]

Akten der Geheimen Staatspolizei. Staatspolizei(leit)stelle Zichenau über Ostrowski Piotr, geb. 23.1.09
[Akta w sprawie: Piotr Ostrowski, imię ojca: Jan, ur. 23-01-1909 r.; aresztowany pod zarzutem antyniemieckich wypowiedzi przez żandarmów z posterunku w m. Cieksyn w dniu 13-04-1942 r. i osadzony w areszcie w Nowym Dworze (Neuhof), więzieniu sądowym w Płońsku (Plöhnen), a następnie 07-08-1942 r. w KL Stutthof]

Akten der Geheimen Staatspolizei. Staatspolizei(leit)stelle Zichenau über Himmelforth Abraham, geb. 4.6.15
[Akta w sprawie: Abraham Himmelforth / Antek Syska, ur. 04-06-1915 r.; aresztowany pod zarzutem uchylania się od pracy w dniu 16-11-1942 r. i osadzony w wychowawczym obozie pracy w m. Grodziec, po odkryciu posługiwania się fałszywymi dokumentami przekazany Gestapo w Neuhof-Bugmünde i osadzony w areszcie w Nosarzewie, zastrzelony podczas ucieczki 23-01-1943 r.]

Akten der Geheimen Staatspolizei. Staatspolizei(leit)stelle Zichenau über Kalinowski Tadeusz, geb. 26.1.21
[Akta w sprawie: Tadeusz Kalinowski, imię ojca: Józef, ur. 26-01-1921 r.; aresztowany w dniu 22-04-1942 r. pod zarzutem sabotowania pracy i ucieczki z miejsca pracy; osadzony w areszcie Modlin-Neuhof, w więzieniu sądowym w Płońsku, w dniu 21-08-1942 r. w KL Auschwitz, a następnie przeniesiony w dniu 10-03-1943 r. do KL Buchenwald]

Akten der Geheimen Staatspolizei. Staatspolizei(leit)stelle Zichenau über Kalinowski Stefan, geb. 11.08.10
[Akta w sprawie: Stefan Kalinowski, ur. 11-08-1910 r.; aresztowany w dniu 16-06-1942 r. pod zarzutem nielegalnego przekroczenia granicy i uchylania się od pracy; osadzony w areszcie w m. Neuhof (Nowy Dwór), a następnie w dniu 26-09-1942 r. w KL Auschwitz]

Akten der Geheimen Staatspolizei. Staatspolizei(leit)stelle Zichenau über Gyngold Hersz, geb. 5.9.22
[Akta w sprawie: Hersch/Hersz Israel Meier Gyngold/Gingold, imię ojca: Mosze, ur. 05-09-1922 r.; aresztowany w dniu 04-06-1942 r. pod zarzutem nieprzestrzegania przepisów prawnych III Rzeszy odnośnie osób narodowości żydowskiej (przebywał poza gettem w Czerwińsku); osadzony 06-06-1942 r. w więzieniu na terenie getta w Nowym Dworze Mazowieckim (Neuhof), a następnie 07-08-1942 r. w KL Auschwitz]

Akten der Geheimen Staatspolizei. Staatspolizei(leit)stelle Zichenau über Paprocki Henryk, geb. 3.6.20
[Akta w sprawie: Henryk Paprocki, imię ojca: Feliks, ur. 03-06-1920 r.; aresztowany w dniu 27-10-1942 r. pod zarzutem porzucenia miejsca pracy, wielokrotnego przekraczania granicy GG i przemytu; osadzony w areszcie przy komisariacie policji granicznej w Modlinie - Nowym Dworze (Grenzkommissariat, "Greko" Modlin Neuhof), 26-11-1942 r. w więzieniu sądowym w Płońsku (Plöhnen), 02-02-1943 przeniesiony do aresztu śledczego w Królewcu (Königsberg)]

Akten der Geheimen Staatspolizei. Staatspolizei(leit)stelle Zichenau über Najda Jan, geb. 7.3.1909
[Akta w sprawie: Jan Najda, imię ojca: Roch, ur. 07-03-1909 r.; aresztowany w dniu 17-06-1942 r. / 27-06-1942 r. pod zarzutem nielegalnego przekraczania granicy i osadzony w areszcie komisariatu policji granicznej w Nowym Dworze (Grenzkommissariat, "Greko" Neuhof), 06-07-1942 r. w więzieniu sądowym w Płońsku (Plöhnen), 18-09-1942 r. w KL Auschwitz, gdzie zmarł 21-09-1942 r.]

Akten der Geheimen Staatspolizei. Staatspolizei(leit)stelle Zichenau über Lemkowisz Malka, geb. 1890
[Akta w sprawie: Małka Lemkowisz / Łemkowicz, imię ojca: Szmul, ur. 1890 r.; aresztowana w dniu 20-02-1942 r. pod zarzutem nieprzestrzegania przepisów prawnych III Rzeszy odnośnie osób narodowości żydowskiej (pozyskiwanie żywności do getta); osadzona w areszcie Grenzkommissariat Sicherheitspolizei (Komisariat Graniczny Policji Bezpieczeństwa) w Neuhof, w dniu 09-05-1942 r. w KL Ravensbrück, a następnie przeniesiona do KL Auschwitz, gdzie zmarła 11-10-1942 r.]

Geheime Staatspolizei Zichenau. Personalien: Kownacki Julian, geb. 7.2.1908
[Akta w sprawie: Julian Kownacki, imię ojca: Mateusz, ur. 07-02-1908 r.; aresztowany w dniu 05-08-1942 r. pod zarzutem podejrzenia o przynależność do ruchu oporu i osadzony w areszcie komisariatu policji granicznej w Modlinie-Nowym Dworze (Grenzkommissariat, "Greko" Modlin-Neuhof), 04-09-1942 r. w więzieniu sądowym w Płońsku (Plöhnen), 24-10-1942 r. w KL Auschwitz, a następnie 12-03-1943 r. w KL Flossenbürg, gdzie zmarł 27-12-1943 r.]

Akten der Geheimen Staatspolizei. Staatspolizei(leit)stelle Zichenau über Lipszyc Ester, geb. 14.11.20
[Akta w sprawie: Ester Lipszyc, imię ojca: Pesach, ur. 14-11-1920 r.; w wyniku przejęcia przez żandarmerię w Drobinie (Reichenfeld) jej korespondencji z Polakami - aresztowana w dniu 20-02-1942 r. pod zarzutem zwracania się z prośbą o przysłanie żywności i osadzona w areszcie przy komisariacie policji granicznej w Modlinie - Nowym Dworze (Grenzkommissariat, "Greko" Modlin Neuhof), a następnie 02-05-1942 r. w KL Ravensbrück, gdzie zmarła 03-12-1942 r.]

Akten der Geheimen Staatspolizei. Staatspolizei(leit)stelle Zichenau über Dresler Bruno, geb. 20.3.99
[Akta w sprawie: Bruno Dresler, ur. 20-03-1899 r.; Reichsdeutscher, urzędnik w magistracie w Nowym Dworze (Bugmünde) - przesłuchiwany w związku z krążącymi pogłoskami o grabieży mienia żydowskiego przez niemieckich policjantów w Nowym Dworze w 1942 r.]

Akten der Geheimen Staatspolizei. Staatspolizei(leit)stelle Zichenau über Mikulski Zbigniew, geb. 1.10.28
[Akta w sprawie: Zbigniew Mikulski, imię ojca: Kazimierz, ur. 01-10-1928 r.; aresztowany w dniu 03-12-1942 r. pod zarzutem posiadania broni; osadzony w areszcie w Nowym Dworze (Bugmünde), więzieniu sądowym w Płońsku (Plöhnen), dnia 12-04-1943 r. w KL Mauthausen, a następnie 03-11-1943 r. w KL Dachau]

[Akta w sprawie: Wiktor Sawicki, imię ojca: Antoni, ur. 12-02-1914 r.; aresztowany pod zarzutem nielegalnej produkcji alkoholu i osadzony w czerwcu 1942 r. w więzieniu w m. Ragnit w Prusach Wschodnich; w związku z podejrzeniem o przynależność do organizacji konspiracyjnej "PZP" przeniesiony do aresztu w Nowym Dworze (Bugmünde), 01-03-1944 r. do więzienia sądowego w Płońsku (Plöhnen), a następnie 10-05-1944 r. do KL Mauthausen]

Akten der Geheimen Staatspolizei. Staatspolizei(leit)stelle Zichenau über Himmelforth Abraham, geb. 4.6.15
[Akta w sprawie: Abraham Himmelforth / Antek Syska, ur. 04-06-1915 r.; aresztowany pod zarzutem uchylania się od pracy w dniu 16-11-1942 r. i osadzony w wychowawczym obozie pracy w m. Grodziec, po odkryciu posługiwania się fałszywymi dokumentami przekazany Gestapo w Neuhof-Bugmünde i osadzony w areszcie w Nosarzewie, zastrzelony podczas ucieczki 23-01-1943 r.]

[Akta w sprawie: Olimpia Sprengel, imię ojca: Friedrich, ur. 26-10-1902 r.; Volksdeutsche, ogrodniczka i właścicielka sklepu warzywnego w Nowym Dworze (Bugmünde) - podejrzana o przychylne traktowanie klientów polskiego pochodzenia - upomniana przez Gestapo]

 

 

1942 r. Neuhof (Nowy Dwór). Droga na Modlin.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

1942 r. Neuhof (Nowy Dwór). Droga z Modlina.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

1942 r. Neuhof (Nowy Dwór). Wjazd do miasta.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

1942 r. Neuhof (Nowy Dwór). Droga do Modlina.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

1942 r. Neuhof (Nowy Dwór). Skwer przy wjeździe do miasta.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

1943.

źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

 

1942. Neuhof. Widok na miasto z dachu budynku. Po prawej stronie budynek na rogu ul. Warszawskiej i Szerokołęcznej (obecnej Mazowieckiej) z niemieckim napisem na dachu - Dom Niemiecki.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1943 r.

 

 

Wilhelm Westrich wywodził się z alzackich ewangelików osiadłych w Polsce za Napoleona. Był technikiem budowlanym, wspólnikiem kilku firm. Co najmniej od 1919 r. razem z Benjaminem Einochem i Anszelem Holcknerem prowadził w Warszawie firmę budowlaną "Pośpiech". Pół roku później wraz z Ryszardem Fule prowadził Przedsiębiorstwo Robót Budowlanych, również z siedzibą w stolicy. Prawdopodobnie ta druga firma w 1920 r. przebudowywała koszary dla 2 Korpusu Kadetów w Twierdzy Modlin. Westrich znał to miejsce, podczas wojny polsko bolszewickiej jako ochotnik w 32 p.p. był przydzielony na stanowisko kierownika tartaku i stolarni właśnie w Twierdzy W 1921 r. zaczęła funkcjonować w Nowym Dworze jego nowa spółka

Zakłady Przemysłowo Budowlane "Westrich" z kapitałem 50 000 000 marek polskich w 5 000 akcji. Przedsiębiorstwo często zmieniało współwłaścicieli i nazwy. Konsekwentnie jednak utrzymywano w niej nazwisko Wilhelma. Pierwsza zmiana pojawiła się już kilka miesięcy po rozpoczęciu działalności, gdy w połowie 1922 r. przedsiębiorstwo przeszło na własność spółki Biuro Techniczno - Budowlane "Westrich". Nazwa nic przetrwała długo i jeszcze tego samego roku wrócono do pierwotnej.

Firma zakupiła od miasta 18 291,25 m2 gruntu, a nazwa "Osada Pólko Tartak" mówiła o rodzaju produkcji i o tym gdzie się znajdowała. Wkrótce dokupiono 2 185 m2. Również tym wypadku nazwa "Osada elektrownia w Nowym Dworze" mówiła za siebie. W firmie pracowało ponad 200 osób. Dniówka za osiem godzin wynosiła 600 marek, ale dziennie pracowano dłużej, około trzynastu godzin. Za każdą dodatkową godzinę płacono 75 marek. Było to nadużycie, bo za nadgodziny stawki powinny być wyższe. Działające na Pólku warsztaty mechaniczne stolarsko-ciesielskie i tartak parowy oferowały "roboty w zakresie budownictwa, wyroby stolarskie: krzesła, ławki szkolne, meble biurowe. W sprzedaży materiały budowlane". Elektrownia produkowała prąd nie tylko na potrzeby firmy, ale również dla odbiorców z miasta.

"Westrich" kupował kloce drewniane oraz drzewostany do wyrębu, miał też własne lasy na Kresach. Przetarte drewno sprzedawano m.in. za granicę. Na Pólko od strony Narwi przeprowadzono wąskotorówkę, do stacji wiodła standartowa bocznica. Pomiędzy terenami Westricha a stacją znajdował się grunt należący do spółki - "Górski, Mórawski". Właściciele fabryki przetworów ziemniaczanych wyrazili zgodę na przedłużenie bocznicy do tartaku, ale ze względów bezpieczeństwa zażądali, by na ich terenie transport prowadzili ludzie i konie, a nie parowóz. Za jego użycie groziła kara 100 zł. Westrich łamał umowę. W 1923 r. sprawa o odszkodowanie trafiła na wokandę. Nie odniosły skutku tłumaczenia, że inkryminowane transporty przeznaczone były dla firmy "Saturn" położonej między jego tartakiem a Krochmalną. Sąd uznał roszczenie i przedsiębiorstwo musiało zapłacić 800 zł. Rok 1923 był jednak dobry dla firmy, wypuściła kolejne 20 000 akcji i realizowała zlecenie na roboty ślusarskie i stolarskie w koszarach na ul. Nowowiejskiej w Warszawie. Oprócz tego budowała domy dla: urzędników Ministerstwa Przemysłu i Handlu, Warszawskiego Towarzystwa Spółdzielczego Budowy Własnych Mieszkań, księżnej Radziwiłłowej oraz fabryki ortopedycznej, a w planach miała budowę hangarów dla Centralnych Zakładów Lotniczych. Firmę oraz samego Westricha chwalono szczególnie za współpracę przy zdobywaniu materiałów budowlanych dla Spółdzielni Mieszkaniowej Akademików Warszawskich. Dzięki m.in. jego zaangażowaniu, budowa pierwszego domu dla akademików miała ruszyć jesienią wspomnianego roku. Oczywiście to jego zakłady miały tę budowę prowadzić.

W Nowym Dworze do przedsiębiorstwa należały: tartak parowy o dwóch trakach, warsztaty stolarsko-ciesielskie z około 30 maszynami do obróbki drewna, centrala elektryczna, suszarnia, kuźnia, ślusarnia poruszane lokomobilą o sile 120 koni parowych. Na Pólku mieściły się także magazyny i dwa domy mieszkalne przeznaczone dla administracji. Przedsiębiorstwo miało czystą hipotekę. Położenie w pobliżu rzeki wykorzystano także ku rozrywce organizując w firmie Związek Wioślarski. Niósł on pomoc miejscowym podczas powodzi 1924 r. Przedsiębiorstwo miało wówczas czterech dyrektorów. Oprócz Wilhelma Westricha byli to: Florian Hanuszkiewicz, Tadeusz Godlewski, Ryszard Fulde. Wszyscy należeli do zarządu spółki. Oprócz wspomnianych i kilku innych osób w zarządzie był również niejaki Antoni Doerman, co w przyszłości okazało się nader istotne.

W 1925 r. wierzycielem nowodworskiej spółki stał się skarb państwa. Zgłoszono do sądu, iż firma jest dłużna 8 695 zł i 33 gr. z tytułu zaległych podatków: przemysłowego, majątkowego i dochodowego, oraz 4 578 zł i 32 gr. co było karą za zwłokę w zapłacie. Być może na konto zaległych podatków zlicytowano część ruchomości należących do firmy. Pod młotek poszły meble, kasa pancerna i maszyna do pisania. O zaległe składki upomniała się również Powiatowa Kasa Chorych. W tym wypadku licytacji miały ulec dwa traki, "kasa opancerzona, biurka, szafy i 6 stołów". W marcu tego roku do nowodworskiej rady miasta wpłynęła skarga w sprawie bezrobocia wśród żydowskich robotników. Miejscowy Bund informował burmistrza Janczewskiego, że dzierżawiona przez Polski Bank Handlowy firma Westricha nie przyjmuje do pracy osób tej nacji. Interwencja burmistrza pomogła, ale już w kwietniu tego roku ogłoszono upadłość przedsiębiorstwa. Być może Westrich przeinwestował, mówiono też o złej koniunkturze. Spółka wyprzedawała produkty, a syndyk upadłości wystawił tartak i elektrownię do wynajęcia. Sędzią komisarzem masy upadłościowej został Stanisław Hempel, a kuratorem Stanisław Miłodrowski. Całość nowodworskich zakładów wydzierżawiła spółka Eibeszyc, Stemme i Berman. Pierwszy pochodził z Warszawy, pozostali byli miejscowi.

"Gwoździem do trumny" dla wiarygodności Westricha stała się tzw. afera Doermana. Wspomniany wcześniej Antoni Doerman był prezesem Polskiej Dyrekcji Ubezpieczeń i z racji funkcji powinien bezpiecznie lokować kapitały tej instytucji. Śledztwo z 1927 r. wykazało, że dla zabezpieczenia funduszy wybierał firmy, których rad nadzorczych sam był członkiem lub takie, z którymi współpracowała jego rodzina, a nie te, które dawały gwarancję zysków. Pieniądze ulokował również w spółce "Westrich", gdzie był prezesem zarządu i naraził PDU, tylko w tej firmie, na 27 000 zł straty. Za długi wszczęto licytacje już nie tylko majątku ruchomego firmy Westricha, ale całej nieruchomości "Osada Pólko - Tartak" oraz prywatnych rzeczy Wilhelma i jego żony Marty. Spółka zareagowała o tyle, że zmieniono dyrekcję nowodworskich przedsiębiorstw, za całość miał jednoosobowo odpowiadać Ryszard Fulde.

Nie były to jedyne problemy Wilhelma. Westrich należał do Związku byłych Uczestników Powstań Narodowych. Był prezesem Związku Rezerwistów Wojska Polskiego odznaczonym Złotym Krzyżem Zasługi za pracę społeczną. Od 1929 r. w stowarzyszeniu zaczęły się pojawiać przeciw niemu zarzuty. Dotyczyły zarówno jego uczciwości, jak i patriotyzmu. Jednym z oskarżycieli miał być prezes zarządu gen. Bałachowicz. Publicznie podważano jego wiarygodność, proponowano, by Westricha usunąć z organizacji. Przedsiębiorca bronił swego honoru na łamach prasy.

Kłopoty finansowe spółki były coraz większe, co w czasach wielkiego kryzysu nie dziwiło. 5.04.1930 r. "Syndyk Ostateczny masy upadłości" Stanisław Miłodrowski zwołał zebranie wierzycieli. Mieli przedyskutować propozycję wydzierżawienia nowodworskich tartaku i elektrowni oraz przekazanie dzierżawcy zawartej z naszym magistratem umowy koncesyjnej na dostawy prądu do miasta.

Prawie rok później, 11.03.1931 r. Bank dla Handlu i Przemysłu w Warszawie w celu odzyskania 42 000 zł wystawił na licytację "Osadę Pólko Tartak". Oferowano: "budynek drewniany z przeznaczeniem na tartak w stanie czynnym, budynek drewniany, mieszczący elektrownię, budynek murowany z przybudówką z desek, studnię betonową, suszarnię murowaną parterową, stolarnię murowaną, jednopiętrową z dwiema przybudówkami drewnianymi, ustęp drewniany, szopę drewnianą, stajnię drewnianą z przybudówką, dom drewniany z desek, stróżówkę drewnianą, dwie komórki drewniane, kuźnię drewnianą z narzędziami kowalskimi, szopę na słupach drewnianych, parkan drewniany, komplet narzędzi i maszyn, stanowiących urządzenia fabryczne". Bank zastrzegł, że powyższe nieruchomości i ruchomości są licytowane jako całość. Ponadto wystawiono na sprzedaż "Osadę Elektrownia", grunt i zabudowania. Budynek elektrowni 23 m długi i 11 m szeroki, drewniano-murowany mieszczący: "3 maszyny dynamo, 4 pary słupołazów, wał do lokomobili, 1 pas wielbłądzi, rezerwuar, pompę parową, lokomobilową" oraz studnie i "inne przynależności".

Trudno powiedzieć na ile Wilhelm Westrich zajmował się wówczas nowodworską firmą, w roku tym miał bowiem poważniejsze kłopoty. 23 kwietnia po długiej i ciężkiej chorobie zmarł jego jedyny syn. Jaś w chwili śmierci miał 12 lat. Jesienią tegoż roku Westrich stał się osobą poszukiwaną. Informacje o nim zbierała Stefania Flemming twierdząc, że została oszukana przez Wilhelma i jego wspólnika Jerzego Borechffa. Panowie ci zatrudnili ją w charakterze kasjerki - ekspedientki w prowadzonym przez nich komisie. Zgodnie z zasadami Flemmingowa rozpoczynając pracę wpłaciła kaucję 1 000 zł i jako zabezpieczenie swoich pieniędzy otrzymała weksle na tę sumę. Gdy po trzech tygodniach rozwiązała umowę o pracę i chciała odzyskać kaucję okazało się, że weksle są fałszywe.

W 1932 r. w panoramie firm mamy w Nowym Dworze nowe przedsiębiorstwo "Westrych, Lerner i Silbertal - spółka szwedzka". Pięć lat później ponownie dowiadujemy się, że wystawiono na licytację majątek należący do Westricha. Były to domy oraz parcele w Pyrach i firma nowodworska. Gdy we wrześniu 1939 r. tartak i elektrownia spłonęły, nie wiadomo czy były jeszcze formalnie jego własnością.

Podczas okupacji Wilhelm Westrich podpisał volkslistę. 15.08.1940 r. za handel walutą został wywieziony do KL Auschwitz. Pracował tam w stolarni jako voraibeiter. Mówiono, że w kacecie ratował Polaków, m.in. dzięki niemu mógł przetrwać i prowadzić swoją działalność rotmistrz Pilecki. Po wyjściu z obozu w 1942 r. Westrich został rezydentem gestapo w Pyrach. Przygotowywał listy osób wysłanych na roboty i do obozów, zwalczał ruch oporu. Uważano, że wydał okupantom działającego w konspiracji swego dawnego antagonistę gen. Bałachowicza, oraz że bez sądu rozstrzelał kilku partyzantów. W tym czasie jego córki należały do AK. Podobno to z ich pomocą dokonano 3.10.1943 r. udanego zamachu na Westricha. Trudno powiedzieć, czy wiedziały, że ich ojciec na mocy sądu Państwa Podziemnego został skazany na śmierć, ale to na zaproszenie jednej z nich gościem w domu Westricha stał się jego późniejszy zabójca. Wilhelm Westrich został zastrzelony podczas wycieczki rowerowej Hitlerjugend. Na nekrologu napisano "po krótkich cierpieniach zasnął w Bogu". Został pochowany obok synka na cmentarzu ewangelicko-augsburskim w Warszawie.

* Maria Możdżyńska - (Nie)legendy nowodworskie po raz drugi, 2024.

 

 

1943. Akt urodzenia wystawiony w Bugmünde (j. niem. - ujście Bugu) (Nowym Dworze) i podpisany przez ks. Tadeusza Balika.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1943.

 

 

1943. "Deutsche Reich Kenkarte" Ireny Kowalskiej mieszkającej w Bugmünde (Nowy Dwór) przy ul. Otto Bismarcka 7 (ul. Przejazd). Została wystawiona w dniu 4 listopada 1943 r. Taki dokument otrzymywali wszyscy dorośli obywatele polscy mieszkający na ziemiach wcielonych do III Rzeszy (inny wzór obowiązywał w Generalnej Guberni). Dokument ma ważność do dnia 3 listopada 1948 r. Odręczny dopisek po niemiecku to: "Opiekun rodziny" (Polaków).

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

Jan Dobraczyński

Jak drzewa z tajgi. Opowiadania

Ewa

 

...Dworzec był pusty. Rankiem w tę stronę nikt nie jechał. Była to krótka linia, mało uczęszczana, która prowadziła na dotykający prawie w tym miejscu okolic Warszawy teren tak zwanego Warthegau. Ich stacja była ostatnią stacją przed "granicą" Rzeszy. Pociąg, pełen jeszcze zaduchu tłumu, który nim jechał, zdawał się drzemać na słońcu niby zdrożony koń. Chłopak w drewnianych kłapiących butach pokrzykiwał bez zapału: "Nowy Kurrrie... Fala... Nowy Kurier Warszaaa..." Paru żołnierzy obładowanych tornistrami siedziało w cieniu na peronie i jadło konserwy. W wagonie znajdowało się tylko kilka osób, w ich przedziale nie było nikogo. Z budynku wyszedł gruby kolejarz Niemiec z czerwonym "lizakiem" w ręku. Wyprostował się, podniósł "lizak" i powiedział: "Abfahrt" (niem. - odjazd). Pociąg ruszył. Zofia przeżegnała się, najgorsze było już poza nią. Ewa spojrzała na Zofię, uśmiechnęła się; nieśmiało przeżegnała się również.
Mijali stacje: małe, drewniane domki obrośnięte winem. Przyszedł konduktor, sprawdził bilety. Wysunęła się mała, jasnowłosa dziewczynka i odśpiewała na cały głos: Siekiera, motyka, piłka, gont - Prędzej, szwaby, idźcie stąd! oraz złośliwą pieśń o chłopach, co się wzbogacili na wojnie. Ludzie uśmiechali się. Każdy pasażer dał coś małej. Jadący pociąg stawał się małą niepodległą republiką. Uczucie ulgi, rosnące, rozpierające piersi ogarnęło Zofię. Mogła patrzeć z zachwytem na pola porastające jasnozieloną szczeciną, na bezlistne, nabrzmiałe pąkami drzewa. Miała wrażenie, że już jej żadne niebezpieczeństwo nie grozi. To dlatego, że ją ochrzciłam - przebiegło jej przez głowę. Prawie miała ochotę modlić się głośno z wdzięczności. Wjechali w las, błękitnozielony, gęsto podszyty. Zofia poczęła opowiadać Ewie o lesie, jaki pamiętała z czasów dzieciństwa. Pociąg stawał i konduktor wykrzykiwał - idąc wzdłuż sznura wagonów - nazwę stacji. Pochłonięta opowiadaniem nie spostrzegła, jak wywołał ich stację. Dopiero dłuższy postój zaniepokoił ją: wyjrzała oknem. "Boże! - krzyknęła - Ewo, wysiadamy!" Porwały się z miejsc, chwyciły za paczki, za kapelusze. Lecz zanim dopadły drzwi, stała się rzecz przerażająca, pociąg ruszył...
Trzymając drzwi otwarte, Zofia widziała, jak piasek peronu ucieka coraz szybciej. "Trzeba skoczyć, prędko skoczyć!" - myślała. Ale jednocześnie bała się. Bała się, że skoczy, a Ewa zostanie. Peron skończył się - pod nogami zrobiła się pustka. Instynktownie cofnęła się do wagonu. Pociąg nabierał pędu, mknął coraz szybciej. Zofia obejrzała się z rozpaczą: wagon był pusty, jak zresztą niewątpliwie cały pociąg - poza kilkoma wagonami "Nur fur Deutsche" (niem. - Tylko dla Niemców). Przejeżdżali przecież granicę!
Wyskoczyć! Schować się! Ukryć! Tysiące najnierealniejszych pomysłów przelewało z szybkością błyskawicy przez głowę Zofii. Odpowiedzią na każdy z nich był żałosny refren: "Wpadłam, wpadłam, teraz nic nas nie ocali..." Jednocześnie obudził się w niej gniew: "Sama jestem temu winna! Gdybym się nie była zagapiła! Gdybym uważała na stacje! Gdybym czuwała!" Gdyby! gdyby! Gniew urastał we wściekłość i to taką, że miała ochotę gryźć własne palce, wypowiadał się falą pretensji. Czy konduktor nie powinien był zajrzeć do wagonu, zapowiedzieć, że to ostatnia stacja? Czy Ewa także nie powinna była uważać? Czy wreszcie Bóg... Tak - do Boga Zofia poczuła nagle wielki żal. Przecież odmówiła sobie zbudzenia Mareczka! I czyż nie ze względu na Boga zajęła się Ewą? Czy nie ochrzciła jej wbrew tysiącom wątpliwości? I właśnie - mimo to - wpadła... Ewa zginie i ona zginie - i Mareczek będzie musiał zginąć. Skurcz zdławił jej gardło, poczuła niepokojące skoki żołądka. "Jeszcze chwila, a zwymiotuję" - przeraziła się. Wczepiła się palcami w siatkę na bagaż, głęboko wdychała powietrze. Dlaczego Bóg pozwolił, aby tak się stało? Przecież ochrzciła Ewę... Zabrzmiało jej w uszach: "Człowiek, który umiera zaraz po chrzcie..." Ale te słowa wydały się jej naigrawaniem. Dlaczego Bóg tak zrobił? Dlaczego nie daje jej przynajmniej odwagi i spokoju? Czyżby ten chrzest... Czyżby do tego chrztu czegoś jeszcze zabrakło? Opanowana tą myślą szukała w pamięci: "Czy nie zapomniałam jakiegoś słowa?"
Potem przyszło jej do głowy, że może Bóg wystawia ją tylko na próbę. Odwołuje się do jej przedsiębiorczości. Niech skacze - i ucieka. Wyjrzała oknem: pociąg początkowo pędził przez las sosnowy, podszyty brzozami i tarniną, potem wypadł na pola, po których ślizgało się słońce. Gorączkowo przerzucała się od myśli do myśli: jeżeli ma się ratować, to Bóg powinien powiedzieć wyraźnie: teraz uciekaj! teraz skacz! Ale jak skoczy, gdy pociąg pędzi szybko, nie zostawiając nawet czasu na zastanowienie? Już poczęły pojawiać się domki: szaroczerwone, niby przecięte wzdłuż linii dachu - typowe dla podwarszawskich osiedli. Pociąg zwalniał. Postukując kołami wjeżdżał na peron. Było tu cicho: nikt nie krzyczał, nikt nie śpiewał. Tam, w Warszawie, tętniący po wierzchu nurt życia - tutaj - o parę zaledwie minut jazdy od Legionowa - schodził pod ziemię, wsiąkał w bugonarwiański piasek. Na peronie mignęło parę opasłych figur w czarnych lub szarozielonych mundurach. Głos obcy otoczeniu, obcy wzbierającym zielenią drzewom, szczeknął: Bugmünde (niemiecka nazwa Nowego Dworu w latach 1942-45).
Słyszała trzask otwieranych drzwi, charkot obcej mowy. Na peronie chrzęściły podkute buty. Drzwi wagonu otworzyły się obok niej. Zobaczyła postać w sztywnej, wygiętej czapce. Ale pod czapką była twarz swojska - młoda i chuda. Kolejarz stanął zdumiony:
- A gdzieżeś tu pani przyjechała?
Drżącym głosem poczęła opowiadać o swoim zagapieniu. Zaglądała mu w oczy przerażonym wzrokiem. On zaś patrzył w ziemię, skubiąc kłopotliwie brzeg swej kurtki.
- To się pani sfrajerowałaś! Cholera... - zaklął szorstko. - Cóż ja z panią zrobię? Muszę przecież o pani powiedzieć szwabom. Licho wie, co z tego będzie. Nie mogła to pani uważać!? - Był zły.
Wyprowadził ją z wagonu. Szła drżąc peronem obok jakichś obładowanych tornistrami żołnierzy, wymuskanych lotników, Nachrichthilferinnen o jasnych okrutnych twarzach. Obok siebie słyszała kroki Ewy. Nie śmiała jednak spojrzeć w twarz dziecku.
Polak zaprowadził ją do kolejarza Niemca, wielkiego grubasa z czerwonym pasem przez ramię. Coś począł do niego mówić po niemiecku. Pomagał sobie gestami. Z dolatującego do niej kilkakrotnie słowa "geschlafen" (niem. - spałem) zrozumiała, że tłumaczy tamtemu, iż przespała stację.
Obaj kolejarze zaprowadzili ją z kolei do naczelnika stacji. Zobaczyła chudą, ściągłą twarz pod czerwoną czapką i białe, krótko przystrzyżone wąsy. Teraz rozmawiali we trzech: polski kolejarz mówił dużo, ostro gestykulując. Wtedy naczelnik powiedział do niego sucho: "still!" (niem. - cisza). Polak umilkł - Niemcy rozmawiali ze sobą chrapliwym rykiem, jakby się kłócili. Polak jeszcze raz począł mówić, ale znowu naczelnik stacji kazał mu milczeć. Kolejarz z czerwonym pasem wskazał Zofii ławkę pod ścianą. "Warten!" (niem. - czekać) "Niech pani tam czeka - uzupełniał jego rozkaz Polak. Oczy mu błyskały gniewnie spod opadającego na czoło daszka. - Ależ nas paniusia urządziłaś!" - cisnął jej z irytacją.
Siadła na ławce i teraz dopiero spojrzała na Ewę. Dziewczynka była papierowo blada. Miała usta zaciśnięte, oczy zmatowiałe. Zofia przeraziła się, że mała gotowa jest zemdleć. Tego by tylko brakowało! Chwyciła Ewę za rękę, szarpnęła mocno. "Ewo - szepnęła - nie bój się... Ewo... Ewo..." Dziewczynka poruszyła głową. "Ja się nie boję..." - odpowiedziała również szeptem. Uśmiechnęła się, a ten uśmiech stał się dla Zofii wstrząśnięciem. Uświadomiła sobie: "Jeśli Ewa zginie, to przecież przeze mnie... I dziecko o tym wie". Mimo to - uśmiechała się. Właśnie do Zofii, do niej, która ma więcej szans ocalenia. Podniosła dłoń do ust jak ktoś, kto się lęka, że krzyknie. "Nie gniewasz się?..." Ewa uśmiechała się ciągle.
Lecz nagle ten uśmiech ustąpił miejsca skurczowi strachu. Zofia spojrzała w kierunku, w którym utkwione były oczy Ewy. Szerokim krokiem szedł ku nim wielki strażnik kolejowy w czarnym mundurze i czarnej furażerce. Na jego piersi kołysał się pistolet maszynowy. Stanął przed Zofią, patrzył na nią brutalnie spod przymrużonych powiek. To spojrzenie napawało kobietę lękiem, ale jednocześnie determinacją. Pomyślała: niech patrzy na mnie, byle nie patrzył na Ewę. Nie przemawiał przez nią w tej chwili rozsądek. Utkwiła prawie wyzywający wzrok w błękitnych jak niezapominajki oczach tamtego. Trzymała je na uwięzi.
- Was wollen Sie? (niem. - Czego chcesz?) - spytała opanowując drżenie głosu.
- Na... - burknął. - Ausweis? Kennkarte? (dokumenty tożsamości)
Odszukała dowód w torbie, w dalszym ciągu nie odrywając wzroku od twarzy Niemca. Wyszarpnął go jej niecierpliwie z rąk. Sylabizował nazwisko, potem imię: "Sofia..." Uśmiechnął się: "Beamtin... Wohnung: Warschau...(niem. - Mieszkanie: Warszawa) Złota..." Nieco łaskawszym ruchem oddał jej kartę. Pokazał palcem na paczkę z rzeczami Ewy.
- Was ist das? (niem. - Co to jest?) - ruchem dłoni nakazywał pośpiech. Uśmiechał się złośliwie. - Schmuggelei? (niem. - przemyt).
Rozerwała sznurek. Z papieru wypadła na ławkę druga sukienka Ewy, kilka sztuk bielizny, przybory toaletowe. Przerzucał rzeczy lekceważącym ruchem ręki. Potem machnął dłonią. Dał znak, że mogą paczkę zawinąć z powrotem. Jeszcze raz zmierzyli się wzrokiem. Potem wolno zawrócił i odszedł. Słyszała, jak coś mówił do naczelnika stacji, pokazując na nią ręką.
Siedziały teraz i siedziały. Nikt niby nie zwracał na nie uwagi, ale gdy Zofia wstała i chciała się przespacerować kilka kroków, rozległ się ostrzegający ryk z końca poczekalni. Godziny mijały jedna za drugą. Mimo zdenerwowania czuła głód. Kilka razy przez poczekalnię przechodził kolejarz Polak. Ale zdawał się ich nie widzieć. W pewnej chwili zawołała na niego szeptem. Odpowiedział na to gniewnym zmarszczeniem brwi i potrząśnięciem głowy.
Niebo zaszło szarością, słońce zgasło. Nadeszła pora popołudniowa: Niemcy gdzieś się rozeszli, pozostał tylko strażnik. Siedział na ławce na drugim końcu poczekalni, podśpiewywał i spoglądał raz po raz na Zofię. Na nią zaś przerażenie nachodziło falami. W krótkich chwilach, gdy napięcie słabło, odczuwała coraz bardziej męczący głód. Potem usłyszała hałas na peronie. Pociąg wekslował, stukał buforami, spinacze krzyczeli. Zrozumiała, że zbliża się chwila jego odjazdu w stronę Warszawy. Jej niepokój nabrał wyrazu gwałtownego podniecenia. Zdawała sobie sprawę z tego, że jeśli tym pociągiem nie uda się im odjechać, nie pozostanie już żadna szansa ratunku. Niespokojnie poczęła kręcić się na ławce: to patrzyła przez okna na ustawiający się pociąg, to rozglądała się po poczekalni. Mimo to nie zauważyła, że "czarny" wstał i podchodzi wolno ku nim. Dopiero mruknięcie: "Na..." kazało jej spojrzeć w jego stronę. Stał przed nią rozkraczony, z wielkimi dłońmi opartymi na peemie. Patrzył to na Zofię, to na Ewę. Z wyrazu jego twarzy nie mogła ocenić, czy jest o coś wściekły, czy też chce drwić.
- Na - warknął raz jeszcze. Wyciągniętą dłonią wskazał na Ewę. - Deine Tochter? (niem. - Twoja córka) - zapytał. - Córka? Córka? - powtórzył. Potem wybuchnął śmiechem. Śmiał się po niemiecku: grubo, okrutnie, tylko ustami i brzuchem. - Ha, ha, ha. - Nagle wskazał palcem na Zofię. - Ty - powiedział - ty możesz jechać... Verstehen? (niem. - rozumiesz) A córka zostanie... tu... Nie? Zostanie... Dopsze? Gut? - Znowu śmiał się. - Ha, ha. ha.
Musiał odkryć wszystko! Jego niebieskie oczy patrzyły na Zofię jak dwa porcelanowe koła - zimnym błyskiem polewy. W swej złośliwej uciesze były żałośnie smutne, wydarte życiu. W kącikach warg mężczyzny czaiło się wyczerpanie. Strach Zofii rósł, zdawał się toczyć niby kula po pochyłości, aż wreszcie sięgnął dna. Nagle poczuła, że już się nie boi, że strach przemaga w niej inne uczucie. To nie była nienawiść. Czarny żołnierz nie wydawał się jej w tej chwili istotą złą, ale nieszczęśliwym opętańcem. To było coś zupełnie innego: błyskawiczne odkrycie źródła słabości i niepokoju. Gdzieś - w górnym swym biegu - powstrzymywana i zamarła fala nagle odtajała i poczynała spływać. Zamarła fala nie pozwalająca wyrosnąć wielkości!
Bez słowa ogarnęła ramieniem Ewę. Przycisnęła do siebie zesztywniałe - podobne drewnianej figurce - ciało dziecka. Poczuła jego chłodny policzek na swym rozpalonym policzku. Nie, nie zapomniała o Mareczku. Ale to przestawienie w hierarchii uczuć wydawało się jej obecnie najoczywiściej zrozumiałe. Czarny strażnik rechotał: "Ty nie chcesz sama nach Warschau?" (niem. - do Warszawy) Nagle drzwi od peronu otworzyły się z trzaskiem. Stanął w nich feldfebel-lotnik. Za jego plecami Zofia zobaczyła kolejarza Polaka. Lotnik obrzucił spojrzeniem poczekalnię. Rozkazującym gestem dał znak Zofii, by szła za nim. Mimo tego po niemiecku brutalnego gestu miała świadomość, że zbliża się ratunek. Podniosła się z ławki, trzymając wciąż Ewę ogarniętą ramieniem. Ale do lotnika podszedł "czarny". Coś krzyczał. Pewno wyjaśniał, że Ewa jest Żydówką. Lotnik także krzyczał. Ich głosy brzmiały niby charkot gryzących się psów. Jakiś argument "czarnego" trafił widać do przekonania lotnikowi. Powiedział: "Stimmt"! (niem. - prawda) Skinął głową. Próżno Zofia błagalnie patrzyła mu w twarz. Była przecież pewna, że ten człowiek przyszedł tu, aby ją ocalić. Ale lotnik wyraźnie ustąpił tamtemu. Powiedział coś do Zofii, czego ona nie zrozumiała. "Bitte, bitte..." (niem. - proszę) - szeptała rozpaczliwie. Podszedł do niej Polak kolejarz. Cicho rzucił: "No, nie rozumie pani? Niech pani idzie kupić bilety! Prędko!" Nie wierzyła własnym uszom. Bilety? Niepewnie, oglądając się raz po raz na Niemców, podeszła do kasy. Kasjer, który przysłuchiwał się krzykom dwóch wojskowych, stał przy okienku w postawie wyczekującej. Wymieniła nazwę miejscowości, którą przejechała. Wsadził bilety kolejno w stemplującą dźwignię. Ale gdy zobaczył przed sobą stuzłotówkę, potrząsnął głową.
- Reichsmark... (niem. - marki niemieckie) - powiedział.
Drgnęła z niepokoju. Gestem wskazała lotnikowi na banknot, oczyma żebrała pomocy. Sięgnął do kieszeni. Wymienił jej pieniądze ze zdumiewającą skrupulatnością. Ale gdy kasjer rzucił wraz z biletami resztę, znowu począł coś gadać "czarny". Stała przerażona nie rozumiejąc, czego chce znowu. Dopiero kolejarz syknął do niej przez ramię: "Daj mu pani te marki! - teraz gniew w głosie tamtego kierował się przeciwko strażnikowi. - Niech się nimi udławi! Mówi, że nie może ich pani przewozić przez... granicę!" - W słowie "granica" była rozpalona do białości pasja.
Lotnik znowu skinął głową. Nie puszczając Ewy z objęć, wyszła za Niemcem na peron. Ledwo śmiała wierzyć, że zostały uratowane. Feldfebel otworzył drzwi wagonu "Nur fur Deutsche" i nieprawdopodobnie kurtuazyjnym gestem wskazał Zofii, by wsiadła pierwsza. Nie miała odwagi puścić Ewy. Wtedy Niemiec chwycił dziecko na ręce i wsadził do wagonu. "Hopla! - zawołał wesoło. - Und jetzt Mutti... (niem. - A teraz mama)" Klepnął Zofię po ramieniu. Przerażona, że zechce ją także wziąć na ręce, wskoczyła szybko na schodki. "Na!" - wyraził zachwyt dla jej chyżości. Wsiadł także do wagonu. Rozparł się na ławce naprzeciwko Zofii. Ta wciąż jeszcze nie była pewna, czy może już swobodnie odetchnąć. Tuliła do siebie Ewę. Lotnik gadał coś bez przerwy, ale ona nie rozumiała jego słów.
Doszło jej uszu: "Abfahrt!" (niem. - odjazd) Wagony drgnęły. Na peronie pod oknem zobaczyła Polaka kolejarza. Kiwnął jej głową. Odpowiedziała mu pełnym wdzięczności uśmiechem. Wtedy on spojrzał gdzieś nad głowę Niemca i zaśmiał się drwiąco. Jej oczy pobiegły w tym samym kierunku. Na półce nad lotnikiem leżał długi, wąski kształt w papierze. Pociąg nabierał rozpędu. Znowu były przecięte, szaroczerwone domki, małe ogródki, niezgrabne zabudowania gospodarcze. Lotnik zacierał ręce. Spoglądał w górę i porykiwał pełnym zadowolenia śmiechem.
- Ah, wunderschon, echtpolnische, reinschweinerische Wurst... (niem. - piękna, prawdziwa polska, czysta kiełbasa wieprzowa)

Opowiadanie o Polce, która z żydowską dziewczynką Ewą przypadkiem przyjeżdża pociągiem na dworzec w okupowanym Nowym Dworze - Bugmünde.

 

 

1943. Telegram wysłany 18 września o godz. 11.00 z Bugmünde (Nowego Dworu) do siedziby policji w Płocku z informacją o powieszeniu w więzieniu policyjnym w Pomiechówku Macieja Darowskiego.

 

1943. Akt zgonu z 18 września 1943 Macieja Darowskiego wystawiony przez nowodworskiego lekarza Stanisława Dołnera.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

Poświadczenie wykonania wyroku. Na posiedzeniu sądu doraźnego Julian Łabęda został skazany na śmierć i stracony 31 maja 1943 r. o godz. 14.00. Dokument pochodzi z akt śledczych Gestapo przechowywanych w IPN, sygn. AIPN GK 629/2595.

* Dorota Grzechocińska - Fort III Pomiechówek 1915-1945, 2022.

 

 

W całej gehennie jaką przechodzili mieszkańcy Nowego Dworu i okolic w czasie hitlerowskiej okupacji, na szczególną uwagę zasługuje, że w celach budynku gestapo przy ul. Słowackiego 5 pozostało wiele śladów po przetrzymywanych tam aresztowanych. Już po wojnie dokonano przeglądu tych cel i przeniesiono na papier istniejące w celach napisy. W podziemiach znajdowało się 5 cel. Nie wiemy z całą dokładnością, kiedy w tym gestapowskim areszcie pojawił się pierwszy więzień. Pierwszy jednak zachowany zapis, dokonany został przez Piskuta Jana, więzionego w dniach 7 do 17.08.1940 r. Z tego roku z 26.10. przez mieszkańca Zakroczymia - Orzechowskiego. Z roku 1942 i 1943 tych zapisów nie jest wiele. Najwięcej pochodzi ich z 1944 r. Jeden z nich napisany przez niejakiego Zabowskiego (Żabowskiego) 10.03.1942 r. informuje o tym, że być może tego dnia "27 osób zostało straconych". Więziony był także oficer Wojska Polskiego, podporucznik, używający pseudonimu lub nazwiska "Wiarus". Co kilka dni "ppor. Wiarus" wpisywał daty. Pierwsza z nich to 26.03.1944 r. Jest tych dat 13, poczynając od 26.03 do 12.04.44.

Znamienna jest notatka, którą przytaczam w oryginalnej pisowni: "Zdziech Zygmunt, było 5 złapanych. Czy Bóg pozwoli was kiedy ujrzeć. Przy was jestem stale myślą Kochani rodzice. Najukochańsza żono, najdroższy Danku. Boże daj mi ujrzeć twarze swoich. Dandus kochany".

W siedzibie gestapo zachodziła potrzeba bieżących napraw. W tym celu zatrudniony na gestapo miał spełniać rolę konserwatora drobnych urządzeń. Chodząc po pokojach miał możliwość zaobserwowania tego, na co "ukradkiem zerknął jednym okiem". Przypomina sobie, że były dwa pokoje śledcze, w których torturowano aresztowanych, chcąc wymusić na nich potrzebne im zeznania. Ostrowski relacjonuje, że w pokojach tych były specjalne stoły z urządzeniami do ściskania rąk, by je unieruchomić i spokojnie można było podrywać paznokcie u palców. Następnym urządzeniem służącym do wymuszania zeznań, "...była tak zwana drewniana trumna, do której kładli zatrzymanych, przyśrubowywali ręce i nogi i dopiero pałkami lub kijami bili w pięty" . Były to potworne tortury mające za zadanie wymusić potrzebne gestapowcom zeznania. Najczęściej słyszeli jednak: "nic nie wiem". A mimo to wielu z nich bywało bez sądu, skazywanych na śmierć przez rozstrzelanie, którego oprawcy dokonywali na cmentarzu lub jak głoszą niektóre osoby, w ogrodzie na tyłach gestapo.

Okupacyjna gehenna mieszkańców miasta i okolicznych miejscowości

W roku 1939 miasto liczyło 10 206 mieszkańców. Ponad połowę stanowili mieszkańcy narodowości żydowskiej. W okresie międzywojennym mieszkało w mieście 40 rodzin prawosławnych. Znaczącą liczbę stanowili obywatele narodowości niemieckiej. Ta ostatnia grupa stała się panami miasta, życia i śmierci. Spośród mieszkańców narodowości polskiej w okresie okupacji hitlerowskiej w egzekucjach publicznych przez rozstrzelanie, poniosło śmierć 75 mieszkańców miasta. Główna Komisja Badania Zbrodni Hitlerowskich w Polsce ustaliła 7 faktów zbrodni popełnionych na terenie Nowego Dworu. Jeśli idzie o bezpośrednich mieszkańców miasta i dokonanych na terenie miasta zbrodni, to są to przypadki następujące: w drugiej dekadzie czerwca 1942 r. hitlerowcy powiesili na Placu Solnym 4 Polaków; latem 1943 r. rozstrzelali w pobliżu piekarni (nie ustalono koło której) 10 mężczyzn; na terenie cmentarza katolickiego w dniu 18.09.1944 rozstrzelali 86 mężczyzn oskarżonych o współpracę z ruchem oporu. Ponadto na terenie miasta dokonywano egzekucji obywateli z innych miejscowości. I tak: 25 i 26.01.1940 r. rozstrzelano w lesie Kadzielnia bliżej nie ustaloną liczbę osób prawdopodobnie nie tylko z samego Nowego Dworu. Byli to bowiem pacjenci doktora Dolnera, którzy chorowali na gruźlicę, choroby weneryczne i jaglicę. Dolner sporządził listę tych pacjentów i przekazał ją dla gestapo i żandarmerii w Nowym Dworze. W wyniku tego pewnej nocy po mieście jeździły samochody i wyciągano z domów ludzi znajdujących się na tejże liście. Zebranych, wywożono do lasu Kadzielnia i tam ich rozstrzeliwano.

Dnia 28.05.1942 r. rozstrzelano 186 mężczyzn i 22 kobiety przywiezionych z Pawiaka w Warszawie. Miejsca egzekucji nie ustalono ale dokonano tej zbrodni w granicach miasta. W dniach 3 do 31.08.1944 na terenie Krochmalni rozstrzelano 26 mieszkańców z Legionowa i Chotomowa. Także na terenie fabryki dykty rozstrzelano 4 mieszkańców Chotomowa, oskarżonych o wykolejenie wojskowego pociągu w Chotomowie.

* Ryszard Gołąb - Ilustrowana monografia miasta Nowego Dworu Mazowieckiego z historią Twierdzy Modlin, 2006.

 


Bezpośredni nadzór nad Fortem III sprawowało od 1941 do 1944 r. gestapo z Nowego Dworu Mazowieckiego.

...Znamienne jest, że - niezależnie od funkcji, jakie spełniał Fort III w polityce eksterminacyjnej w stosunku do ludności północnego Mazowsza - nadzór nad jego działalnością sprawowali funkcjonariusze gestapo w Nowym Dworze Mazowieckim: komisarz Schaper, a w Ciechanowie radca rządowy SS-Sturmbannführer Schulz. To również ich podpisy figurują na meldunkach o wykonaniu wyroków wysyłanych do przełożonych.

...W ramach Oddziału Politycznego wyodrębnione były dwa kierunki działania: polityczny i kryminalny. Pierwszym z nich kierował prawdopodobnie oficer gestapo (nie udało się jednak ustalić jego stopnia) Pfenig vel Fenik, funkcjonariusz gestapo w Nowym Dworze Mazowieckim. Były więzień tak go scharakteryzował: "Prowadził on tzw. śledztwo. Wyróżniał się szczególnym okrucieństwem w stosunku do więźniów. Bez żadnych podstaw kopał więźniów w brzuch, bił po twarzy i szczuł psami. Z całą pewnością Fenik ma na swym sumieniu wielu zamordowanych więźniów.

...Funkcję kierownika odpowiedzialnego za prace pionu kryminalnego pełnił prawdopodobnie gestapowiec Liedke - sekretarz Kryminalnego Komisariatu Policji Granicznej Modlin-Nowy Dwór, który pochodził prawdopodobnie z okolic Sochocina.

...W Forcie III, oprócz funkcjonariuszy SS i gestapo wchodzących w skład komendy więzienia w Pomiechówku i przedstawicieli gestapo z Nowego Dworu Mazowieckiego, służbę pełnili inni gestapowcy, wachmani i pracownicy administracji. Rekrutowali się oni głównie z volksdeutschów i kolonistów niemieckich, znających zarówno język polski, jak i polskie środowiska, z którymi przed wojną utrzymywali ścisłe kontakty. Z tego też powodu byli oni szczególnie groźni dla więźniów.

BLEISCHMIDT vel BLAUSCHMIDT - prawdopodobnie podoficer gestapo, pełniący służbę w pionie Oddziału Politycznego. Prowadził przesłuchania więźniów. Był także członkiem nowodworskiego gestapo. Władysław Jendor widział, nie pojedynczy, przypadek, jak Bleischmidt w sposób sadystyczny traktował więźniów. Zamęczył on, wraz z dwoma innymi gestapowcami, kelnera z Włocławka. "po pobiciu kijami, mężczyźnie temu wybijał wszystkie zęby, a z głowy ciekła duża ilość krwi. Po tym pobiciu mężczyzna ten natychmiast zmarł". Inny Polak, Aleksander Suwiński, tak scharakteryzował osobnika, o którym mowa: "Zastępcą komendanta więzienia w Pomiechówku był oficer lub podoficer gestapo o nazwisku Blauschmidt, popularnie nazywany przez więźniów "Blajszmitem". [...] Cechował się szczególną okrutnością wobec więźniów. Niejednokrotnie widziałem, jak bił on więźniów kijem i również szczuł więźniów psami. Szereg razy i ja byłem przez niego bity. Więźniowie mówili mi, że on również uczestniczył w egzekucjach na więźniach, odbywających się na zapleczu fortu na tzw. "górce".

WILHELM KELM - volksdeutsch pochodzący z Nowego Dworu Mazowieckiego. Był funkcjonariuszem gestapo. W więzieniu prowadził przesłuchania.

WŁADYSŁAW LANGER - przed wojną mieszkał w Nowym Dworze Mazowieckim. Był wachmanem w Forcie III. W 1945 roku przed Sądem Powiatowym w Nowym Dworze Mazowieckim odbył się jego proces.

EDWIN MENCZ vel MENC - reichsdeutsch. Funkcjonariusz gestapo w Nowym Dworze Mazowieckim. Brał bezpośredni udział w mordowaniu więźniów.

KONSTANTY MUDROW - ur. w 1921 roku we wsi Stanisławowo koło Pomiechówka. Prawdopodobnie funkcjonariusz gestapo w Nowym Dworze Mazowieckim. Z relacji byłych więźniów wynika, że był on szczególnie podłym i okrutnym oprawcą. Z satysfakcją mordował więźniów słabych i chorych. Jan Jóźwiak tak o tym mówił: "z relacji współwięźniów dowiedziałem się, że Konstanty Mudrow osobiście zamordował wielu więźniów". Brał bezpośredni udział w egzekucji Polaków 24 czerwca lub 24 lipca 1944 roku. Z materiałów OKBZH w Warszawie wynika, że został skazany przez sąd w ZSRR na 25 lat więzienia, lecz nie za zbrodnie popełnione w Polsce. W więzieniu siedział tylko około 3-5 lat, a następnie został zwolniony. W latach 1947-1948 mieszkał w Słonimiu w rejonie Baranowic.

WILHELM NETZEL - ur. 31 stycznia 1920 roku w Nowym Dworze Mazowieckim. Volksdeutsch. Prawdopodobnie od 1940 roku członek formacji SA. Był on funkcjonariuszem załogi Fortu III od początku istnienia w nim katowni. W sposób szczególnie nieludzki pastwił się nad Żydami, których nadzorował. "Bił on ich kolbą od karabinu po całym ciele i podobnie jak w przypadku Heigla bici przez Netzela Żydzi tracili przytomność. Potem kładziono ich na beczkowozy i nieprzytomnych zawożono do obozu".

JÓZEF PLEWKO vel JOHAN BRAWKO - funkcjonariusz gestapo w Nowym Dworze Mazowieckim. Działał w Forcie III przypuszczalnie od wiosny 1943 r. Podczas przesłuchiwania więźniów odznaczał się szczególną podłością i okrucieństwem. Więźniów bił kijem okutym żelazem. Więźniowie najczęściej umierali na skutek obrażeń odniesionych w trakcie jego przesłuchań. Po zlikwidowaniu ostatnich więźniów, w końcu lipca 1944 r. zbiegł do Ciechanowa. Pełnił on jednak dalej swoją misję mordercy i oprawcy, gnębiąc Polaków w ciechanowskich kazamatach. Brał także bezpośredni udział w wymordowaniu ostatnich aresztowanych w rejencyjnym więzieniu policyjnym w nocy z 16 na 17 stycznia 1945 r. Władysław Grylak tak scharakteryzował mordercę: "Pamiętam, że Plewko doskonałe mówił po polsku i przy badaniach innych więźniów występował jako tłumacz. Był to mężczyzna o silnej budowie ciała, wysoki, dość tęgi. On przy badaniach w straszliwy sposób bił więźniów kijem zakończonym metalową tulejką".

WINCENTY ROSZKOWSKI - ur. 4 stycznia 1920 r. w Nowym Dworze Mazowieckim. Funkcjonariusz policji niemieckiej w Nowym Dworze Mazowieckim. Wyróżniał się okrucieństwem w mordowaniu więźniów.

OTTO TOBER - prawdopodobnie SS-Oberscharführer, funkcjonariusz nowodworskiego gestapo. Volksdeutsch. Pochodził ze wsi Wilków. Były więzień Ignacy Kownacki zapamiętał takie zdarzenie: "...jesienią 1943 r. gestapowiec sierżant Otto Taber uderzył kołkiem mojego brata Jana Kownackiego w ręce, które miał wówczas skute kajdankami. Brat mój Jan z tymi złamanymi rękami przebywał jeszcze w celi przez trzy tygodnie, a następnie go powieszono". Więzień Jan Jóźwiak tak mówił o Toberze: "...bardzo często, osobiście widziałem jak bił on wielu więźniów kijami po całym ciele, kopał ich nogami oraz szczuł psami [...]. Zbrodniarz ten ma na swym sumieniu wiele pomordowanych przez siebie ofiar spośród więźniów obozu w Pomiechówku". Tober działał jeszcze po likwidacji więzienia w Forcie III w Ciechanowie, gdzie pełnił służbę w gmachu gestapo.

ANTONI WENDT - pracownik placówki gestapo w Nowym Dworze Mazowieckim. W więzieniu był tłumaczem.

BENIAMIN WENDT - burmistrz Nowego Dworu Mazowieckiego, rezydent gestapo.

EDWARD WENDT - brat Antoniego i Beniamina, służył w żandarmerii hitlerowskiej w pobliżu Nowego Dworu Mazowieckiego.

KAROL WENDT - członek gestapo.

LIDIA WENDT - córka Beniamina, sekretarka w nowodworskim gestapo. Prawdopodobnie jeden z członków rodziny Wendtów kierował akcją rozstrzeliwania więźniów 30 lipca 1944 r.

RYSZARD EDMUND ZEMS - ur. 1 listopada 1911 r. Był gestapowcem w Nowym Dworze Mazowieckim. Jego rodzina mieszkała w Grabiu w powiecie płońskim. Przed wojną służył w wojsku w Modlinie w stopniu sierżanta. Natomiast według innych danych miał on ukończyć przed wojną rzekomo szkołę podchorążych, a w gestapo otrzymać miał stopień SS-Untersturmführera. Jest jednak pewne, że w latach 1940-1944 znęcał się w Nowym Dworze Mazowieckim nad aresztowanymi, bijąc ich i wiążąc drutem kolczastym. Wykonywał on również wyroki śmierci.

* Marek T. Frankowski - Zbrodniarze z fortu III w Pomiechówku.

 

 

1943. Folksdojcze z Fortu III.

* Dorota Grzechocińska - Fort III Pomiechówek 1915-1945, 2022.

 

 

 


Jeden z najsłynniejszych cytatów należy do Władysława Grylaka, ukazuje on jednak dobitnie czym było więzienie gestapo w Pomiechówku: "Obóz w Pomiechówku mogę krótko określić jako jedną z największych katowni i najbardziej ohydne miejsce zbrodni jakie istniało podczas okupacji na terenie III Rzeszy i terenach zagarniętych przez wojska niemieckie. Stwierdzam to z całą odpowiedzialnością. Podczas okupacji przeszedłem aż przez 5 obozów hitlerowskich – Pomiechówek, Oświęcim, Mauthausen, obóz w Jugosławii i Neumark. Katownia w Pomiechówku pod każdym względem była najgorsza. W najbardziej zwyrodniały sposób faszyści niemieccy znęcali się nad więźniami. Więźniów
mordowano masowo, bez jakichkolwiek podstaw, w sposób szczególnie wyrafinowany i zwyrodniały. W Pomiechówku było również najgorsze wyżywienie i najgorsze warunki sanitarne.”

Mazowiecka Katownia

Antonina Brzezińska, więziona w forcie od 22 maja do 22 lipca 1943 r., widziała powracających z przesłuchania: "Widziałam z celi trzech Polaków, których przywieziono z Serocka, byli bardzo pobici, że o własnych siłach nie mogli wejść do celi. Czołgali się na łokciach i kolanach, krew sączyła się przez ich ubrania. Tych trzech pobitych szarpały psy na korytarzu".
Znamienne są również słowa Władysława Pruszyńskiego: "Więźniowie wracali z przesłuchań z połamanymi rękami, nogami i żebrami (...) tłumaczem był Zems Ryszard, a bili go dwaj gestapowcy z Niemiec, jeden o nazwisku Schulc, drugiego nazwiska nie znam. W czasie pierwszego przesłuchania Bachman nie przyznał się, do stawianych mu zarzutów, a po drugim przesłuchaniu odpadały mu kawałki ciała i po trzech dniach zmarł".
Bolesław Kacprzak, więziony od 5 maja 1943 r. do 4 listopada 1943 r., był katowany przez Zygmunta Studzińskiego i Romana Brossa. "Badanie odbywało się w ten sposób, że bito mnie pałkami brzozowymi i kiedy mdlałem przykładano mi do brzucha zapalone gazety. Przetrącono mi prawe przedramię i złamano trzy żebra".
Jan Makowski wspominał: "(...) dwaj więźniowie (...) przyciągnęli z "górki" do celi, w której ja przebywałem, nieprzytomnego i strasznie pobitego Jana Chądzyńskiego (...) gdy odzyskał przytomność opowiadał mi dokładnie, że na "górce" był przesłuchiwany przez Plewkę (...). Na plecach, na piersiach, na brzuchu, na twarzy i na głowie miał bardzo duże i rozległe siniaki. W wielu miejscach miał poprzecinane ciało. Jan Chądzyński miał tak okropne obrażenia na całym ciele, że trudno mi w tej chwili w słowach opisać te wielkie obrażenia (...). Chądzyński po upływie dwóch lub trzech godzin od chwili gdy go przyciągnięto z "górki" zmarł w naszej celi w mojej obecności".
Antoni Dybicz opowiadał: "Widziałem również jak pobili gestapowcy Liśkiewicza z okolic Serocka. Miał poodbijane ciało, leżał nieprzytomny, był cały pokrwawiony, leżał na naszej celi. Po kilku tygodniach wzięli go znowu na przesłuchanie. Został ponownie skatowany do nieprzytomności, rany z powrotem w ciele zostały otwarte. Przywlókł się do celi, gdzie następnie powieszono go na korytarzu za ręce i na drugi dzień zmarł".
I jeszcze jedna relacja Władysława Grylaka: "(...) Część z wyprowadzanych więźniów była przez hitlerowców mordowana na "górce", a część wracała do celi. Spośród tych więźniów, którzy żyli i wracali z "górki" wszyscy byli zawsze w straszny sposób pobici. Większość z tych więźniów (...) umierała na skutek ran i licznych obrażeń odniesionych w czasie bicia ich przez hitlerowców na "górce". (...) Wielu z tych więźniów miało wybite oczy, połamane żebra, połamane ręce, powybijane zęby, połamane nosy, połamane nogi i inne obrażenia ciała. Hitlerowcy bili również więźniów gumami w pięty, co powodowało straszny ból".

Zabójstwa

Leon Barszczewski, więziony od 2 kwietnia do połowy lipca 1943 r., stwierdził: "Podczas mojego pobytu w obozie codziennie rano wyprowadzano na "górkę" grupy więźniów od 20 do 50 osób i tam ich rozstrzeliwano (...). Strzały słyszałem wyraźnie. Podkreślam, że oprócz wyżej opisywanych egzekucji, które odbywały się w godzinach rannych, niezależnie od tego dwa lub trzy razy w tygodniu hitlerowcy wyprowadzali małe kilkuosobowe grupy więźniów w godzinach wieczornych na "górkę" i tam ich rozstrzeliwali. Byli to ci więźniowie, którzy uprzednio na polecenie hitlerowców zakopywali zwłoki rozstrzelanych ofiar w godzinach rannych".
Piotr T. Rączka, pracujący na terenie fortu z ramienia firmy budowlanej Beniamina Wendta zapamiętał, że: "(...) Przeciętnie w miesiącu odbywała się jedna lub dwie masowe egzekucje. W czasie takiej masowej egzekucji 'zabijano około 100 lub ponad 100 Polaków (...). Niezależnie od tego nagminnie istniały przypadki indywidualnych zabójstw (...)"
Bolesław Czaplicki: "Od lekarza Witwickiego dowiedziałem się, że na zapleczu fortu III w Pomiechówku gestapowcy mordują więźniów przez wieszanie ich na ustawionej tam w tym celu szubienicy. Witwicki mówił mi, że do każdej egzekucji gestapowcy zabierają go na "górkę" i on musi stwierdzić zgon powieszonych uprzednio, partiami, na szubienicy więźniów. Dopiero wtedy zwłoki odcinane były ze sznurów i zakopywane do ziemi również na "górce". (...) przed egzekucją Niemcy przywiązywali go do jakiegoś drzewa na "górce" i z tego miejsca obserwował on wieszanie kolejnych grup więźniów. Po powieszeniu na szubienicy każdej z grup, wachmani rozwiązywali Witwickiego, podprowadzali go przed szubienicę i on musiał stwierdzić zgon zamordowanych. Witwicki mówił, że oficerowie gestapo kierujący egzekucją dawali mu do podpisu jakieś papiery na okoliczność stwierdzenia zgonu, każdego z więźniów i dopiero po tym zwłoki więźniów były odcinane ze sznura szubienicy i wrzucane do wykopanego dołu. Ponadto lekarz Witwicki mówił, że pod szubienicą stały stołki. Na polecenie Niemców, więźniowie musieli wchodzić na te stołeczki i sami więźniowie musieli zakładać sobie pętlę na szyję. Szereg więźniów nie chciało wykonać polecenia oficerów gestapo i odmówiło założenia sobie pętli na szyję. Wówczas do tych więźniów oficerowie gestapo strzelali z pistoletów w tył głowy. Z ust Witwickiego wiem, że w tego typu pozbawianiu życia więźniów przodował gestapowiec Czesław Bross (...)"
Bolesława Witaszka, aresztowanego 15 kwietnia 1943 r.: "(...) Otóż widziałem jak na placyk koło szubienicy przyszła duża grupa oficerów gestapo i komendant więzienia. Spostrzegłem również, przyprowadzonych koło szubienic grupę więźniów. Co dalej się działo już nie widziałem, gdyż widoczność zasłonił nam wachman. Po pewnym czasie wachman wyprowadził nas z bunkra na placyk. Polecił on nam abyśmy odcięli linki z wiszącymi ludźmi. Wtedy to zobaczyłem, że na każdej szubienicy powieszonych jest po dwunastu więźniów. Wydaje mi się, że na ziemi koło każdego powieszonego stały stołeczki (...). Odcięliśmy z linek tych 24 powieszonych więźniów. Następnie na polecenie wachmana musieliśmy zwłoki zamordowanych przenieść, na przygotowanych już tam noszach koło wykopanego dołu. Kiedy skończyliśmy przenoszenie zwłok odciętych z szubienicy, wówczas zobaczyłem jak w kierunku szubienic prowadzona jest dalsza grupa więźniów, którzy pod szubienicę podchodzili sami. Kto wiązał pętle dla tej grupy nie wiem. Zaledwie zdążyliśmy rozebrać zwłoki pierwszych 24 powieszonych więźniów, kiedy wachman zabrał nas z nad dołu i poprowadził w pobliże szubienicy. Po raz drugi zobaczyłem na każdej szubienicy wiszących na pętlach po dwunastu więźniów, a więc w tej drugiej partii powieszonych zostało znowu 24 Polaków. Tych zamordowanych zwłoki, także musieliśmy odciąć z linek, przenieść nad dół, rozebrać i włożyć do dołu. Kiedy zwłoki wszystkich 48 więźniów powieszonych przez Niemców znajdowały się już w dole, to obecny oficer gestapo, o nieznanym mi nazwisku, obserwujący naszą pracę, wydał nam po niemiecku polecenie abyśmy leżącym już w dole zabitym pościągali z rąk obrączki złote i w ogóle wszystką biżuterię jaką mieli przy sobie, a nadto, abyśmy każdemu trupowi rozwierali szczęki i ściągali złote zęby, koronki i mostki ze złota. Polecenie oficera gestapo przetłumaczył nam wachman. Do tej pracy dano nam obcęgi i nimi zrywaliśmy złoto z ust, tych zabitych, którzy posiadali w uzębieniu złoto. Ściągając to złoto z trupów rzucaliśmy je do góry do rąk, stojących nad dołem wachmanów i gestapowców, a jeden z oficerów gestapo składał to wszystko na białą chusteczkę, jaką trzymał na otwartej dłoni (...)"

źródło opisu - Ziemia Zakroczymska

 

W celu określenia jak najbardziej dokładnej liczby pomordowanych więźniów niezbędne jest ustalenie charakteru katowni w Pomiechówku. W tym miejscu warto wspomnieć, że fort spełniał od marca do jesieni 1941 roku funkcję obozu dla wysiedlonych z jednej strony rolników polskich, z drugiej zaś strony getta zbiorczego-obozu dla Żydów z rejencji ciechanowskiej. Z kolei od końca jesieni 1942 roku lub wczesnej wiosny 1943 roku do 30 lipca 1944 roku - więzienia karno-śledczego gestapo.

Przy czym dopiero z chwilą utworzenia w Forcie III więzienia gestapo jego charakter został jednoznacznie określony. Stąd też fort był więzieniem przejściowym, gdzie trzymani byli więźniowie w stosunku, do których było prowadzone śledztwo. Także stamtąd zabierano więźniów na przesłuchania do siedziby gestapo w Nowym Dworze Mazowieckim. Również w samym forcie prowadzone były przesłuchania.

Po zakończonym śledztwie więźniów albo wysyłano do obozów koncentracyjnych: Mauthausen - Gusen, Stutthof, Oświęcim i innych, albo też mordowano ich w masowych egzekucjach, w przypadku skazania na karę śmierci przez sądy doraźne policji.

Dlatego rotacja więźniów w Forcie III była duża, a czas ich pobytu uzależniony od zasięgu prowadzonego śledztwa. Wahał się on od kilku tygodni do kilku miesięcy, gdy sprawy miały szeroki zasięg. Na podstawie zeznań byłych więźniów można założyć, iż średni czas pobytu więźniów w Forcie 111 wynosił około jednego miesiąca. Najczęściej w więzieniu przebywało jednorazowo od około 800 do 1000 więźniów. Przyjmując powyższe dane możemy obliczyć przybliżoną ilość więźniów, która przewinęła się przez katownię od kwietnia 1943 roku do 30 lipca 1944 roku. Liczba, o której mowa, wynosi od 13 do 16 tysięcy więźniów.

Istnieją jednak poważne trudności przy określeniu, możliwie najprecyzyjniejszej liczby więźniów zmarłych w Forcie III na skutek ciężkich obrażeń odniesionych w wyniku przesłuchań, strasznych warunków życia, głodu czy chorób. Jest to wynikiem tego, że zeznania byłych więźniów są zróżnicowane, a do tego często mało precyzyjne. Stąd też, biorąc pod uwagę powyższe fakty, wydaje się, że przyjęcie liczby około 100 do 200 więźniów zmarłych w Forcie III w ciągu miesiącu nie jest liczbą zbyt wygórowaną. Pozwala to na wyciągnięcie wniosku, iż w forcie zmarło od 2 do 4 tysięcy więźniów. Przy czym do liczby, o której mowa, należy dodać jeszcze około 2 tysiące więźniów zamordowanych w egzekucjach odbywających się "na górce".

* Marek T. Frankowski - Mazowiecka katownia: dzieje Fortu III w Pomiechówku, 2006.

 

Grób masowy odkryty w 2020 r. na wschodnim krańcu prawego dziedzińca Fortu III w Pomiechówku.

 

 

 

Most im. por. Feliksa Pancera. Na zdjęciu widzimy budkę strażniczą i niemieckiego policjanta, który sprawdza dokumenty mieszkańcom Nowego Dworu Mazowieckiego, którzy chcą wejść do naszego miasta bądź przejść na stronę Twierdzy Modlin. Most został odbudowany w 1942 roku, tak więc zdjęcie zostało zrobione w latach 1942/1944.

źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

 

 

 

12 XII 1943. Warschauer Zeitung.
"Osoby ubiegające się o karierę oficera i podoficera w wojsku, w tym kandydatów na oficera rezerwy, otrzymają porady, informacje u młodszego oficera armii w Bügmunde (Nowym Dworze) k/Modlina Horst Wessel Allee (al. Paderewskiego). Wojskowa centrala telefoniczna Bugmünde 59.
Konsultacje: środa od 8:00 do 18:00, w pozostałych przypadkach po uprzednim pisemnym powiadomieniu i uzgodnieniu.
Punkt werbunkowy I dla kandydatów na oficerów armii."

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

W ramach planu Barbarossa, w latach 1940-1943 niemiecki okupant rozpoczął budowę na terenie okupowanej Polski licznych lotnisk polowych Luftwaffe. W środkowej części kraju znalazły się m.in. lotniska: Modlin z częścią Kosewa i Kroczewa wraz z częścią Trębki. W założeniach wykonywanie prac w terenie powinno odbywać się przy użyciu odpowiedniego sprzętu mechanicznego. Niestety! W tym celu niemiecki okupant stworzył obozy pracownicze, w których kobiety, mężczyźni, a nawet dzieci zostały zmuszone do wykonywania najcięższych prac, w tym ziemnych. Samochód ciężarowy niemieckiej firmy budowlanej na postoju w Zakroczymiu, który dowoził z okolicznych wiosek wyznaczonych mieszkańców do prac na tychże lotniskach. Do tej pory nie znane są liczby osób, które straciły zdrowie w wyniku ciężkiej pracy. To też czas wysłania do innych obozów pracy, w tym koncentracyjnych.

źródło grafiki i opisu - Ziemia Zakroczymska

 

 

 

1943. Kościół św. Michała Archanioła widziany z ul. Kościuszki.

źródło grafiki i opisu - https://fotopolska.eu

 

 

"Foto-Lit" Neuhof bei Modlin Martin Luter-Str. 4

Przed wybuchem II wojny światowej największym zakładem fotograficznym w Nowym Dworze było atelier J. Juressa na ulicy Mickiewicza 4 (Obecnie Wybickiego 10). Właścicielem był nowodworzanin pochodzenia żydowskiego. Gdy Nowy Dwór został włączony do III Rzeszy, niemieccy okupanci przekazali jego zakład litewskiemu folksdojczowi, inżynierowi Julianowi Jankowskiemu. Firma przyjęła nazwę "Foto-Lit", a ponieważ Niemcy wprowadzili własne nazewnictwo ulic zmieniła adres na Neuhof bei Modlin Martin Luter Str. 4 czyli Nowy Dwór pod Modlinem ulica Marcina Lutra 4.

Zakład był w pewnym sensie przedsiębiorstwem rodzinnym, pracowała w nim bowiem także żona właściciela. Głowa domu - pan Julian, prowadził zakład, ale chętniej zajmował się pracami technicznymi. Sprowadzał do Nowego Dworu nowoczesne aparaty fotograficzne, sam wymyślał i udoskonalał urządzenia wykorzystywane w atelier. Jego żona zajmowała się finansami zakładu, przyjmowała należną zapłatę, ale nie znając niemieckiego nie rozmawiała z klientami. Przedsiębiorstwo Jankowskich zajmowało cały parter budynku. Na piętrze były mieszkania. Podzielony na dwa mniejsze lokal po Juressach zamieszkiwały dwie rodziny: jedna niemiecka i jedna polska. Trzecie, dwupokojowe, należało do Jankowskich.

Na polskich terenach włączonych do Rzeszy istniał obowiązek pracy od 13 roku życia. Osoby, które nie znalazły zatrudnienia na terenie miasta wysyłane były na tzw. roboty przymusowe najczęściej na teren Niemiec. Etat w zakładzie fotograficznym chronił więc przed wywózką. W zakładzie zatrudnionych było około 20 osób przy procesie wywoływania klisz, mycia, suszenia, retuszowania, kopiowania odbitek, ich wywoływania, utrwalania, mycia i suszenia oraz obcinania gotowych zdjęć. Obok personelu technicznego były też osoby bezpośrednio obsługujące klientów.

Liczba pracowników była tak duża gdyż wszystkie czynności wykonywano ręcznie a pracy nie brakowało. Jej nawał był spowodowany tym, że wszyscy obywatele musieli posiadać dokumenty niemieckie zaopatrzone w aktualne fotografie. Ponadto atelier wykonywało zdjęcia własne i powierzone. Te ostatnie pochodziły głównie od żołnierzy niemieckich stacjonujących na terenie Twierdzy Modlin, Kazunia i Nowego Dworu oraz tych, którzy przebywali pewien czas w tutejszych lazaretach.

W czasie okupacji Polakom nie wolno było posiadać aparatów fotograficznych, dlatego wszelkie prywatne zdjęcia mogły powstawać jedynie w zakładzie. Z usług zakładu korzystało również miejscowe gestapo wykonując tu fotografie osób aresztowanych. W takiej sytuacji cały personel, za wyjątkiem osoby wykonującej zdjęcie, był usuwany poza atelier.

Po wybuchu powstania warszawskiego oraz zatrzymaniu się frontu w okolicach Jabłonny nowodworscy folksdojcze otrzymali nakaz ewakuacji. J. Jankowski wyjechał do Bydgoszczy zabierając ze sobą wyposażenie zakładu. Część urządzeń wywiózł koleją, pozostałe, z powodu trudności z otrzymaniem większej ilości miejsca w wagonie kolejowym, wysłał Wisłą specjalnie przystosowanym batem. Był to rodzaj dużej łodzi przeznaczonej do przewozu piasku i żwiru. Dla bezpieczeństwa cennego ładunku Jankowski wysłał z nim własnych pracowników jako załogę. Po wywiezieniu sprzętów, jedna z ciemni straciła swoją dotychczasową funkcję. Ktoś zaradny ulokował w niej prosiaka. Już po wojnie w opuszczonym atelier utworzono kolejny zakład fotograficzny, który przez szereg lat prowadziła pan Kazimierz Ciszewski, ale to już zupełnie inna historia.

* Maria Możdżyńska - (Nie)Legendy nowodworskie, 2014.

 

 

Budowa mostu kolejowego na Narwi.

źródło grafiki i opisu - https://www.nowydwormaz.pl/biblioteka/


 

Most wiślany od strony Nowego Dworu Mazowieckiego.

źródło grafiki i opisu - https://www.nowydwormaz.pl/biblioteka/

 

Komendantura - Modlin - Kasyno Oficerskie.

źródło grafiki i opisu - https://www.nowydwormaz.pl/biblioteka/

 

Komendantura - Kino - Modlin - Kasyno Oficerskie.

źródło grafiki i opisu - https://www.nowydwormaz.pl/biblioteka/

 

Budynek nr 389 w Twierdzy Modlin.

źródło grafiki i opisu - https://www.nowydwormaz.pl/biblioteka/

 

Mogiły żołnierzy niemieckich na cmentarzu fortecznym w Twierdzy Modlin.

źródło grafiki i opisu - https://www.nowydwormaz.pl/biblioteka/

 

 

* Ryszard Gołąb - Ilustrowana monografia miasta Nowego Dworu Mazowieckiego z historią Twierdzy Modlin, 2006.

 

W niemieckiej kwaterze pochowanych jest około 2200 żołnierzy [Na pomniku żołnierzy niemieckich z 1997 z modlińskiego cmentarza wojennego wskazano liczbę 2581 poległych, najnowsze dane z Der Volksbund Deutsche Kriegsgräberfürsorge e. V. podają 2679 jako rzeczywistą liczbę pochowanych żołnierzy niemieckich.]. Pochowanych jest wśród nich kilkudziesięciu żołnierzy z 1939 r. Pozostali to członkowie formacji IV korpusu pancernego SS (IV SS-Panzerkorps) ze składu 3 dyw. panc. SS "Totenkopf" i 5 dyw. panc. SS "Wiking". Polegli w walce i zmarli z ran w jednej z największych bitew pancernych na terenie Polski w sierpniu i wrześniu 1944 r. pod Radzyminem i Wołominem z 2 armią pancerną Armii Czerwonej i wycofujących się pod naporem przez Zegrze, Serock do Modlina, gdzie przybyły 25.12.1944 r., a już 26.12. niemieckie dywizje ruszyły transportem na Węgry. Pochowani tu są polegli oraz ranni zmarli w szpitalu w Modlinie. Odsłonięcie tej kwatery nastąpiło 11.10.1997 r. Na 9 tablicach wymienione są nazwiska i imiona pochowanych, daty urodzin i zgonu. Interesujący jest fakt, że występują tam nazwiska wielu narodowości w tym i słowiańsko brzmiące.

* Ryszard Gołąb - Ilustrowana monografia miasta Nowego Dworu Mazowieckiego z historią Twierdzy Modlin, 2006.

 

>> Cmentarz Wojenny w Modlinie <<

 

>> Pomnik poświęcony żołnierzom niemieckim poległym w czasie II wojny światowej <<

 

 

Instytut Pamięci Narodowej - https://inwentarz.ipn.gov.pl
 

[Akta w sprawie: Tadeusz Kołodziejski, imię ojca: Józef, ur. 16-01-1914 r.; aresztowany w dniu 06-02-1943 r. pod zarzutem przynależności do tajnej organizacji konspiracyjnej "PZP"; osadzony w areszcie w Nowym Dworze Mazowieckim (Bugmünde), a następnie w wychowawczym obozie pracy w Działdowie (AEL Soldau); skazany na karę śmierci w dniu 31-05-1943 r. przez Sąd Doraźny Rejencji Ciechanów i Okręgu Suwałki (Standgericht für den Reg. Bez. Zichenau und den Kreis Sudauen) - wyrok wykonano w więzieniu policyjnym w Pomiechówku]

Akten der Geheimen Staatspolizei. Staatspolizei(leit)stelle Zichenau über Kowalski Stanislaw, geb. 8.5.72
[Akta w sprawie: Stanisław Kowalski, imię ojca: Piotr, ur. 08-05-1872 r.; aresztowany w dniu 13-03-1943 r. pod zarzutem przewozu przemytników przez Wisłę; osadzony w areszcie w Nowym Dworze Mazowieckim (Bugmünde), w więzieniu policyjnym w Pomiechówku, a następnie 20-01-1944 r. w KL Mauthausen, gdzie zmarł 24-01-1944 r.]

Geheime Staatspolizei Zichenau. Personalien: Karaskiewicz Jerzy, geb. 14.10.1908
[Akta w sprawie: Jerzy Karaskiewicz / Karaśkiewicz, imię ojca: Klemens, ur. 14-10-1908 r.; aresztowany pod zarzutem przynależności do organizacji konspiracyjnej w dniu 09-03-1943 r. i osadzony w więzieniu w Nowym Dworze (Neuhof), a następnie 24.03.1943 r. w wychowawczym obozie pracy w Działdowie (AEL Soldau)]

Akten der Geheimen Staatspolizei. Staatspolizei(leit)stelle Zichenau über Kaminski Stanislaw, geb. 8.8.1902
[Akta w sprawie: Stanisław Kamiński, imię ojca: Maciej, ur. 08-08-1902 r.; aresztowany w dniu 06-02-1943 r. pod zarzutem przynależności do organizacji konspiracyjnej "PZP" i osadzony w areszcie Modlin-Neuhof, w dniu 04-03-1943 r. w wychowawczym obozie pracy w Działdowie (AEL Soldau), a następnie 20-06-1943 r. w KL Auschwitz]

Geheime Staatspolizei Zichenau. Personalien: Zabowski Klemens, geb. 2.2.1917
[Akta w sprawie: Klemens Zabowski / Żabowski, imię ojca: Leonard, ur. 02-02-1917 r.; aresztowany 25-02-1943 r. pod zarzutem podejrzenia o działalność w organizacji konspiracyjnej "PZP" i osadzony w areszcie przy komisariacie policji granicznej w Modlinie - Nowym Dworze (Grenzkommissariat, "Greko" Modlin Neuhof), w więzieniu policyjnym w Pomiechówku, w obozie pracy wychowawczej w Działdowie (AEL Soldau); skazany na karę śmierci przez Sąd Doraźny Rejencji Ciechanów i Okręgu Suwałki (Standgericht für den Reg. Bez. Zichenau und den Kreis Sudauen) - wyrok wykonano w więzieniu w Pomiechówku w maju 1943 r.]

[Akta w sprawie: Feliks Mrozik, imię ojca: Teofil, ur. 07-04-1885 r.; aresztowany w dniu 23-02-1943 r. pod zarzutem przemytu i nielegalnego przekraczania granicy pomiędzy Rzeszą a GG; osadzony w areszcie Komisariatu Policji Granicznej w Modlinie-Nowym Dworze (Grenzkommissariat, "Greko" Modlin-Bugmünde), a następnie w więzieniu sądowym w Płońsku (Plöhnen), ze wskazaniem przeniesienia do KL Auschwitz]

Geheime Staatspolizei Zichenau. Personalien: Kowalski Jan, geb. 28.8.1908
[Akta w sprawie: Jan Kowalski, imię ojca: Stanisław, ur. 28-08-1908 r.; zatrzymany w m. Nowy Dwór (Bugmünde) w dniu 15-05-1943 r. podczas przekraczania granicy GG i Rzeszy pod zarzutem posiadania fałszywych dokumentów; osadzony w więzieniu policyjnym w Pomiechówku, ze wskazaniem przeniesienia do KL Auschwitz]

Geheime Staatspolizei Zichenau. Personalien: Pelka Stanislaw, geb. 6.5.1908
[Akta w sprawie: Stanisław Pełka, imię ojca: Aleksander, ur. 06-05-1908 r.; aresztowany w dniu 09-04-1943 r. pod zarzutem przynależności do organizacji konspiracyjnej "ZWZ" i osadzony w areszcie komisariatu policji granicznej w Modlinie-Nowym Dworze (Grenzkommissariat, "Greko" Modlin-Bugmünde), więzieniu policyjnym w Pomiechówku, 06-12-1943 r. w KL Mauthausen]

[Akta w sprawie: Aleksander Stachurski, imię ojca: Ignacy, ur. 12-11-1889 r.; aresztowany w dniu 17-03-1943 r. pod zarzutem podejrzenia o przynależność do organizacji konspiracyjnej "ZWZ" i osadzony w areszcie komisariatu policji granicznej w Modlinie-Nowym Dworze (Grenzkommissariat, "Greko" Modlin-Bugmünde), a następnie 24-03-1943 r. w wychowawczym obozie pracy w Działdowie (AEL Soldau) ze wskazaniem skierowania do obozu koncentracyjnego]

Akten der Geheimen Staatspolizei. Staatspolizei(leit)stelle Zichenau über Konopka Stanislaw, geb. 24.3.14
[Akta w sprawie: Stanisław Konopka, ur. 24-03-1914 r.; aresztowany za nieprzekazanie niemieckim władzom informacji o schowanej broni; osadzony w areszcie w Nowym Dworze (Bugmünde), więzieniu w Płońsku (Plöhnen), KL Auwschwitz w dniu 05-03-1943 r., a następnie przeniesiony do KL Sachsenhausen w dniu 13-03-1943 r.]

Geheime Staatspolizei Zichenau. Personalien: Ponikiewski Maciej, geb. 17.7.1897
[Akta w sprawie: Maciej Ponikiewski, imię ojca: Henryk, ur. 17-07-1897 r.; aresztowany w dniu 08-02-1943 r. pod zarzutem przynależności do organizacji konspiracyjnej "NSZ" i osadzony w więzieniu sądowym w Pułtusku (Ostenburg)/więzieniu policyjnym w Pomiechówku, a następnie 21-02-1943 r. w areszcie w Nowym Dworze (Bugmünde) ze wskazaniem skierowania do obozu koncentracyjnego]

Akten der Geheimen Staatspolizei. Staatspolizei(leit)stelle Zichenau über Kowalski Waclaw, geb. 26.9.1904
[Akta w sprawie: Wacław Kowalski, imię ojca: Stanisław, ur. 26-09-1904 r.; aresztowany w dniu 08-04-1943 r. pod zarzutem sabotażu gospodarczego (nielegalnego przemytu bydła przez Wisłę); osadzony w areszcie w Bugmünde (Nowy Dwór Mazowiecki), więzieniu policyjnym w Pomiechówku, a następnie 20-01-1944 r. w KL Mauthausen]

Akten der Geheimen Staatspolizei. Staatspolizei(leit)stelle Zichenau über Kowalski Stanislaw, geb. 8.5.72
[Akta w sprawie: Stanisław Kowalski, imię ojca: Piotr, ur. 08-05-1872 r.; aresztowany w dniu 13-03-1943 r. pod zarzutem przewozu przemytników przez Wisłę; osadzony w areszcie w Nowym Dworze Mazowieckim (Bugmünde), w więzieniu policyjnym w Pomiechówku, a następnie 20-01-1944 r. w KL Mauthausen, gdzie zmarł 24-01-1944 r.]

Akten der Geheimen Staatspolizei. Staatspolizei(leit)stelle Zichenau über Oporski Czeslaw, geb. 24.11.1901
[Akta w sprawie: Czesław Oporski, imię ojca: Stanisław, ur. 24-11-1901 r.; aresztowany w dniu 06-01-1943 r. pod zarzutem przynależności do organizacji PPR i GL; osadzony w areszcie w Nowym Dworze (Bugmünde), więzieniu sądowym w Płońsku (Plöhnen ), więzieniu policyjnym w Pomiechówku, a następnie 17-12-1943 r. w KL Mauthausen]

Geheime Staatspolizei Zichenau. Personalien: Suwinski Aleksander Wlodzimierz, geb. 17.11.1919
[Akta w sprawie: Aleksander Włodzimierz Suwiński, imię ojca: Aleksander, ur. 17-11-1919 r.; aresztowany w dniu 08-04-1943 r. pod zarzutem podejrzenia o przynależność do ruchu oporu i osadzony w areszcie komisariatu policji granicznej w Modlinie-Nowym Dworze (Grenzkommissariat, "Greko" Modlin-Bugmünde), a następnie w więzieniu policyjnym w Pomiechówku ze wskazaniem skierowania do obozu koncentracyjnego]

[Akta w sprawie: Tadeusz Kwiatkowski, imię ojca: Franciszek, ur. 12-01-1906 r.; aresztowany w dniu 08-04-1943 r. przez Grenzkommissariat, "Greko" Modlin-Bugmünde pod zarzutem przynależności do organizacji konspiracyjnej "PZP"; osadzony w więzieniu policyjnym w Pomiechówku, a następnie skazany na karę śmierci przez Sąd Doraźny Rejencji Ciechanów i Okręgu Suwałki (Standgericht für den Reg. Bez. Zichenau und den Kreis Sudauen) w dniu 30-05-1943 r. - wyrok wykonano tego samego dnia]

Geheime Staatspolizei Zichenau. Personalien: Kulakowska Kazimiera, geb. 13.2.1906
[Akta w sprawie: Kazimiera Kułakowska, imię ojca: Adolf, ur. 13-02-1906 r.; po donosie agenta Gestapo (V-Mann nr 50) aresztowana w dniu 22-01-1943 r. pod zarzutem przynależności do organizacji konspiracyjnej; osadzona w areszcie w Bugmünde (Nowy Dwór Mazowiecki), dnia 12-04-1943 r. w wychowawczym obozie pracy w Działdowie (AEL Soldau), a następnie 20-07-1943 r. w KL Auschwitz]

Akten der Geheimen Staatspolizei. Staatspolizei(leit)stelle Zichenau über Kacki Josef, geb. 19.3.13
[Akta w sprawie: Józef Kącki, imię ojca: Bolesław, ur. 19-03-1913 r.; ksiądz aresztowany w dniu 23-01-1943 r. pod zarzutem niezastosowania się do zarządzeń władz niemieckich; osadzony w areszcie w Bugmünde, 02-02-1943 r. w więzieniu sądowym w Plöhnen, w wychowawczym obozie pracy w Działdowie (AEL Soldau), a następnie 08-05-1943 r. w KL Dachau]

[Akta w sprawie: Władysław Rutkowski, imię ojca: Konstanty, ur. 04-08-1900 r.; aresztowany w dniu 08-04-1943 r. pod zarzutem przynależności do organizacji konspiracyjnej "PZP"; osadzony w areszcie w Nowym Dworze (Bugmünde), a następnie w więzieniu policyjnym w Pomiechówku; skazany w dniu 04-02-1944 r. przez Sąd Doraźny Rejencji Ciechanów i Okręgu Suwałki (Standgericht für den Reg. Bez. Zichenau und den Kreis Sudauen) na karę śmierci - wyrok wykonano tego samego dnia w więzieniu w Pomiechówku]

Akten der Geheimen Staatspolizei. Staatspolizei(leit)stelle Zichenau über Ciupa Waclaw, geb. 18.7.24
[Akta w sprawie: Wacław Ciupa, imię ojca: Władysław, ur. 18-07-1924 r.; aresztowany w dniu 09-04-1943 r. pod zarzutem przynależności do GL; osadzony w więzieniu w Nowym Dworze Mazowieckim (Bugmünde), a następnie w dniu 01-11-1943 r. skazany przez Sąd Doraźny Rejencji Ciechanów i Okręgu Suwałki (Reg.-Bez. Zichenau und Kreis Sudauen) na karę śmierci i stracony]

[Akta w sprawie: Tadeusz Kołodziejski, imię ojca: Józef, ur. 16-01-1914 r.; aresztowany w dniu 06-02-1943 r. pod zarzutem przynależności do tajnej organizacji konspiracyjnej "PZP"; osadzony w areszcie w Nowym Dworze Mazowieckim (Bugmünde), a następnie w wychowawczym obozie pracy w Działdowie (AEL Soldau); skazany na karę śmierci w dniu 31-05-1943 r. przez Sąd Doraźny Rejencji Ciechanów i Okręgu Suwałki (Standgericht für den Reg. Bez. Zichenau und den Kreis Sudauen) - wyrok wykonano w więzieniu policyjnym w Pomiechówku]

[Akta w sprawie: Henryk Trzeciak, imię ojca: Franciszek, ur. 20-01-1914 r.; aresztowany w dniu 10-03-1943 r. pod zarzutem przynależności do organizacji konspiracyjnej "PZP" i osadzony w więzieniu policyjnym w Nowym Dworze (Bugmünde), a następnie w wychowawczym obozie pracy w Działdowie (AEL Soldau) / w więzieniu policyjnym w Pomiechówku, skazany na karę śmierci przez Sąd Doraźny Rejencji Ciechanów i Okręgu Suwałki (Standgericht für den Regierungsbezirk Zichenau und den Kreis Sudauen) - wyrok wykonano w więzieniu w Pomiechówku 31-05-1943 r.]

Geheime Staatspolizei Zichenau. Personalien: Labenda Julian, geb. 29.6.94
[Akta w sprawie: Julian Labeda / Labenda / Łabęda, ur. 29-06-1894 r.; aresztowany w dniu 21-05-1943 r. pod zarzutem popełnienia przestępstw dewizowych i podejrzenia o przynależność do organizacji konspiracyjnej; osadzony w więzieniu policyjnym w Pomiechówku, a następnie skazany przez Sąd Doraźny Rejencji Ciechanów i Okręgu Suwałki (Standgericht für den Reg. Bez. Zichenau und den Kreis Sudauen) w Bugmünde w dniu 31-05-1943 r. na karę śmierci - wyrok wykonano]

Geheime Staatspolizei Zichenau. Personalien: Krawieczynski Adam, geb. 17.7.1907
[Akta w sprawie: Adam Krawieczyński, imię ojca: Szczepan, ur. 17-07-1907 r.; aresztowany w dniu 24-02-1943 r. przez Grenzkommissariat, "Greko" Modlin-Bugmünde pod zarzutem działalności w organizacji konspiracyjnej "PZP" (komendant placówki obejmującej teren gminy Załuski); osadzony w więzieniu policyjnym w Pomiechówku, a następnie skazany na karę śmierci przez Sąd Doraźny Rejencji Ciechanów i Okręgu Suwałki (Standgericht für den Reg. Bez. Zichenau und den Kreis Sudauen) w dniu 31-05-1943 r. - wyrok wykonano tego samego dnia]

Geheime Staatspolizei Zichenau. Personalien: Michalski Michal, geb. 29.9.1887
[Akta w sprawie: Michał Michalski, imię ojca: Jan, ur. 29-09-1887 r.; aresztowany w dniu 10-03-1943 r. pod zarzutem przynależności do organizacji konspiracyjnej "PZP"; osadzony w areszcie komisariatu policji granicznej w Modlinie-Nowym Dworze (Grenzkommissariat, "Greko" Modlin-Bugmünde), w wychowawczym obozie pracy w Działdowie (AEL Soldau), następnie w więzieniu policyjnym w Pomiechówku; skazany 31-05-1943 r. przez Sąd Doraźny Rejencji Ciechanów i Okręgu Suwałki (Standgericht für den Reg. Bez. Zichenau und den Kreis Sudauen) na karę śmierci - wyrok wykonano w więzieniu w Pomiechówku]
 

 

 

Berlinki

Berlinka to duża, kryta barka rzeczna służąca do transportu towarów masowych np. zboża lub piasku. Przedwojenni mieszkańcy Nowego Dworu być może pamiętają jeszcze berlinki pływające po Narwi i Wiśle, młodsi wspominają, że widywali je najwyżej zacumowane lub wyciągnięte na brzeg. Część nowodworzan może wymienić wśród przodków oryli, flisaków, retmanów czy też szyprów. Tym bardziej, że zawody te przechodziły najczęściej z ojca na syna, a bywało, że i na córkę. Co prawda kobiety bywały szyprami, ale flisakami już raczej nie. Nie chodziło tu o dyskryminację, po prostu zawód flisaka czy oryla wymagał dużej siły fizycznej, w jedną stronę łódź należało przecież holować, jeżeli nie sprzyjał wiatr używano do tego mięśni ludzkich. Zresztą szyper był często nie tylko nominalnym szefem, ale również właścicielem lub współwłaścicielem jednostki pływającej. Zdarzało się, że kierownikiem spławu czy jednym z flisaków był współtowarzysz życia właścicielki berlinki. Tak było w przypadku Wacława Kowalskiego vel Stalla, komunisty, znanego nowodworskiego działacza ruchu robotniczego.

Przez Nowy Dwór najczęściej przepływał towar najbardziej popularny, czyli zboże, sól, drewno oraz piasek i żwir. Te dwa ostatnie materiały budowlane zdominowały przewozy w pierwszej połowie XX w. Zjawisko to związane było z szybką rozbudową kraju po zakończeniu I wojny światowej. Towar ten odegrał też ważną rolę w mchu oporu podczas okupacji hitlerowskiej.

Po włączeniu miasta do III Rzeszy podobnie jak przed wojną flisacy wozili nadal piach i żwir. Był to towar niejako oficjalny, przeznaczony do kontroli. Pod spodem płynęła do Warszawy czy z Warszawy kontrabanda. Przewożono właściwie wszystko, na co znalazł się zbyt, głównie mięso. Z dzisiejszego punktu widzenia, gdzież tu bohaterstwo? Po pierwsze do dziś rodowici warszawiacy twierdzą, że przeżyli okupację jedynie dzięki przemycanej żywności. Po drugie tego rodzaju działalność karana była śmiercią.

Wszystkie jednostki pływające poddawane były kontroli. Policja celna swoją siedzibę miała na ul. Sukiennej w miejscu gdzie po wojnie przez wiele lat funkcjonowała wytwórnia pustaków. Na Wiśle baza celników znajdowała się na wysokości spichlerza. Kontrolowano tu dokumenty i ładunek. Zdarzało się, że po takiej kontroli flisak nie wracał już do domu. Wystarczyło, że celników zaniepokoiło coś w dokumentach, lub znaleźli w nich nazwisko osoby poszukiwanej. Wtedy wzywano nowodworskie gestapo. Między innymi to tu został aresztowany wspomniany wyżej Wacław Kowalski. Jako przedwojenny komunista, znalazł się na liście wrogów III Rzeszy. Świadkowie tego wydarzenia twierdzili, że Stall mógł umknąć aresztowania, dostał informację z domu, że poszukiwało go tam gestapo. Dlaczego, wiedząc o niebezpieczeństwie nie opuścił barki gdzieś po drodze? Dziś już nie poznamy odpowiedzi na to pytanie.

Celnicy przede wszystkim sprawdzali jednak przewożony towar. Zdawali sobie sprawę, że najłatwiej na czas kontroli podwiesić przemycane rzeczy pod dnem. Kontrola polegała więc na tym, że od dziobu do rufy policjanci przeciągali pod wodą linę, jeżeli o coś zahaczyła oznaczało to istnienie kontrabandy. Mimo poczynań kontroli flisacy nie rezygnowali z przemytu, stosowali jednak metodę trudniejszą do wykrycia. Otóż drewniany szkielet łodzi stanowiły około 15 cm wręgi, normalnie przewożony żwir czy piasek przykrywał je tak jak cały pokład. Ponieważ takiego ładunku nie dało się skontrolować dokładnie celnicy chodząc po min nakłuwali leżące hałdy długim szpikulcem, jeżeli zgadzała się głębokość, na jaką miarka wchodziła uznawano, że wszystko jest w porządku. Flisacy wykorzystywali to przekonanie umieszczając na wręgach drugie dno. Zyskiwali w ten sposób przestrzeń o wysokości, co prawda jedynie ok. 15 cm i podzieloną wręgami na segmenty, ale dość rozległą i praktycznie metodą nakłuwania nie do wykrycia.

Prywatne berlinki pływały jeszcze po Wiśle i Narwi do 1948 r. kiedy to cała żegluga rzeczna została upaństwowiona. Czy coś wówczas przemycano? Być może, czasy nadal nie należały do spokojnych a i z żywnością było krucho.

* Maria Możdżyńska - (Nie)Legendy nowodworskie, 2014.

 

 

 

1944 r.
 


- likwidacji ulega ogrodzenie byłego getta w Nowym Dworze, Niemcy wywożą dokumenty archiwum miejskiego, urzędów nowodworskich, księgi metrykalne parafii katolickiej, a także akta gmin wyznaniowych.

VIII. - w koszarach byłego batalionu elektrotechnicznego stacjonuje, przed udaniem się do Warszawy, część brygady SS "Dirlewangera" wsławionej później mordami na ludności cywilnej i powstańcach warszawskich.

VIII. - Niemcy tworzą w mieście dwa obozy pracy dla Polaków pracujących przy pracach fortyfikacyjnych (przy ul. Warszawskiej i dawnej szkole żydowskiej przy ul. Górskiej), na terenie fabryki krochmalu dokonana zostaje przez gestapo egzekucja na 26 osobach z Legionowa i okolic, podejrzewanych o pomoc powstańcom warszawskim.

- wywiezione zostają do Niemiec maszyny z fabryki dykty (jedynej fabryki jaka funkcjonowała w okresie okupacji).

 

 

1944 r. Bilet kolejowy dla ucznia na przejazd 3 klasą, wystawiony na nazwisko Witold Kubiszewski na przejazdy od stacji Bügmunde (Nowy Dwór) do stacji Warszawa Praga.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

Rozkład jazdy i mapa połączeń kolejowych na rok 1944/1945.

 

 

 

1944. Zaświadczenie Tadeusza Senkowskiego zamieszkałego w Bugmünde, Nowołęczna 9 informujące że jest pracownikiem w oddziale dowództwa bojowego w Modlinie i nie można go zatrudniać do żadnych innych prac.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1944. Mapa okolic Bugmünde - Nowego Dworu.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

Sierpień 1944. Dwaj żołnierze niemieccy przed zniszczonym radzieckim czołgiem T-34-85 w okolicach Modlina. Pierwszy z prawej SS-sturmbannfuhrer Huber-Erwin Meierdress, niemiecki as pancerny.

 

 

Twierdza Modlin z lotu ptaka. Zdjęcie wykonano w sierpniu 1944.

źródło grafiki i opisu - Ziemia Zakroczymska

 

 

Modlin Stary z lotu ptaka. Zdjęcie wykonano w sierpniu 1944.

źródło grafiki i opisu - Ziemia Zakroczymska

 

 

Sierpień 1944. Przedmoście Kazuńskie.

źródło grafiki i opisu - Ziemia Zakroczymska

 

 

Instytut Pamięci Narodowej - https://inwentarz.ipn.gov.pl

 

[Akta w sprawie: Tadeusz Świecki / Święcki, imię ojca: Jan, ur. 13-06-1918 r.; aresztowany przez funkcjonariuszy komisariatu granicznego w Nowym Dworze (Grenzkommissariat, "Greko" Bugmünde) w dniu 14-04-1944 r. pod zarzutem przynależności do organizacji konspiracyjnej "PZP", skierowany do KL Stutthof]

Geheime Staatspolizei Zichenau. Personalien: Muchla Kazimierz, geb. 24.6.1918
[Akta w sprawie: Kazimierz Muchla, ur. 24-06-1918 r.; członek organizacji konspiracyjnej "PZP" zastrzelony przez funkcjonariuszy komisariatu policji granicznej w Nowym Dworze (Grenzkommissariat, "Greko" Bugmünde) w dniu 29-02-1944 r.]

[Akta w sprawie: Aleksander Stokman / Stockman, ur. 15-04-1903 r.; aresztowany w dniu 02-06-1944 r. pod zarzutem odmowy podpisania Niemieckiej Listy Narodowościowej (DVL) i osadzony w areszcie w Nowym Dworze (Bugmünde), w więzieniu sądowym w Płońsku (Plöhnen), a następnie skierowany do KL Stutthof]

[Akta w sprawie: Andrzej Rowicki, imię ojca: Adolf, ur. 05-02-1925 r.; student; członek organizacji konspiracyjnej "PZP", zastrzelony przez funkcjonariuszy komisariatu granicznego w Nowym Dworze (Grenzkommissariat, "Greko" Bugmünde) podczas stawiania oporu w trakcie aresztowania w m. Wólka, pow. Płońsk (Plöhnen) w dniu 29-02-1944 r.]

Geheime Staatspolizei Zichenau. Personalien: Ciepielewski Roman, geb. 04.11.1907
[Akta w sprawie: Roman Ciepielewski, imię ojca: Józef, ur. 04-11-1907 r.; aresztowany w dniu 16-03-1944 r. pod zarzutem kradzieży, nielegalnego przekraczania granicy z GG i prowadzenia nielegalnego handlu; osadzony w więzieniu w Bugmünde (Nowy Dwór Mazowiecki), a następnie skierowany do więzienia w Plöhnen (Płońsk)]

Geheime Staatspolizei Zichenau. Personalien: Rowicki Adolf, geboren am: 27.2.1903
[Akta w sprawie: Adolf Rowicki, ur. 27-02-1903 r.; kpt. rez., członek organizacji konspiracyjnej "PZP", zastrzelony przez funkcjonariuszy komisariatu granicznego w Nowym Dworze (Grenzkommissariat, "Greko" Bugmünde) podczas stawiania oporu w trakcie aresztowania w m. Wólka, pow. Płońsk (Plöhnen) w dniu 29-02-1944 r.]

[Akta w sprawie: Adam Aleksander Bomert, imię ojca: Jan, ur. 09-04-1912 r.; aresztowany w dniu 14-04-1944 r. przez funkcjonariuszy Komisariatu Policji Granicznej w Nowym Dworze (Grenzkommissariat, "Greko" Bugmünde) pod zarzutem przynależności do tajnej organizacji konspiracyjnej "PZP" i osadzony w więzieniu policyjnym w Pomiechówku; skazany na karę śmierci przez Sąd Doraźny Rejencji Ciechanów i Okręgu Suwałki (Standgericht für den Regierungsbezirk Zichenau und den Kreis Sudauen) - wyrok wykonano w więzieniu w Pomiechówku 26-05-1944 r. ]

 

 

 

>> KALENDARIUM NOWEGO DWORU MAZOWIECKIEGO - WIEK XX i XXI - od roku 1945 <<

 

 

>> KALENDARIUM NOWEGO DWORU MAZOWIECKIEGO - OD ŚREDNIOWIECZA DO WIEKU XIX <<

 

 

 

>> NOWY DWÓR MAZOWIECKI - INFORMACJE HISTORYCZNE <<

 

Mapy historyczne NDM i Modlina

 

Osadnictwo holenderskie w powiecie Nowy Dwór Mazowiecki

 

Słownik historyczno-geograficzny ziem polskich - Nowy Dwór i okolice

 

Dokumenty Komisji Rządowej Spraw Wewnętrznych na temat miasta Nowy Dwór - XIX wiek