KALENDARIUM NOWEGO DWORU MAZOWIECKIEGO

WIEK XX i XXI - od 1945 roku

 

 

>> KALENDARIUM NOWEGO DWORU MAZOWIECKIEGO - WIEK XX - od 1901 do 1945 <<

 

>> KALENDARIUM NOWEGO DWORU MAZOWIECKIEGO - OD ŚREDNIOWIECZA DO WIEKU XIX <<

 

 

 

 

Fakty nowodworskie - maj 2014 r.

 

 

 

 

 

1945 r.
 


15.I. - niemieckie obozy pracy zostają zlikwidowane a pracujący w nich przymusowo polscy robotnicy zostają wywiezieni m.in. do Mławy i Ciechanowa.

18.I. - Niemcy wysadzają mosty na Narwi i Wiśle, tego samego dnia Nowy Dwór zostaje wyzwolony przez wojska radzieckie. W trakcie zdobywania miasta zniszczeniu ulega szereg budynków w tym budynek szkolny. Uszkodzony zostaje kościół św. Michała.

- powołane zostaje Wojewódzkie Kierownictwo Odbudowy Mostów w Nowym Dworze. Na czele kierownictwa staje inż. Władysław Pajchel. Wojska radzieckie odbudowują most na Narwi. Most ten postawiony był na drewnianych jarzmach, na których położono gotowe przęsła stalowe z kratowych dźwigarów o rozpiętości 23 m z górną jezdnią. Most miał tylko jeden tor kolejowy.

- w mieście powstaje pierwsze przedszkole oraz dwie 7-klasowe szkoły podstawowe.

- w Modlinie Stary w budynku Szkoły Podstawowej wznawia działalność gimnazjum.

 

 

Historyczny Nowy Dwór został wyzwolony spod okupacji hitlerowskiej w dniu 15 Stycznia 1945 r. o godz. 17.20 przez 60 DP ze 125 korpusu armijnego 47 armii, Armii Czerwonej.

Rozważmy teraz obraz obrony I Frontu w składzie którego działała 47 armia ogólnowojskowa pod dowództwem gen. mjr. Franza Pierchorowicza. Taktyczna strona obrony niemieckiej w pasie natarcia 47 armii składała się z dwóch pasów obrony sięgając na głębokość do 16 km. Na prawym skrzydle I Frontu Białoruskiego przed wojskami 47 armii. Główny pas obrony Niemcy rozbudowali w obszarze między Wisłą a Bugiem i składał się on z dwu pozycji na głębokość 14 km. Pierwsza pozycja pasa głównego miała miejscami dwie lub trzy transzeje o pełnym profilu w odległości 200-300 m jedna od drugiej. Przedni skraj obrony stanowiła linia łącząca Topolin na wschód od Kałuszyna i przebiegała przez Chotomów na zachód od Cegielni do Wisły. Druga linia miała dwie transzeje. Pierwsza przebiegała na linii Janówek I - Suchocin. Druga transzeja na linii Okunin - Boża Wola. Na tyłach tej linii w bezpośredniej bliskości Nowego Dworu na wschód od dzisiejszych hal produkcyjnych Kablobetonu i dalej na południe po stronie wschodniej od lasu Księża Góra, przecinając współczesną ul. Sportową i tory kolejowe na zachód od nastawni i dalej (w tym miejscu jest to jeszcze najbardziej widoczne, biegnie obok ścieżka od ul. Małej - w odległości 200 m na zachód od przejazdu kolejowego na ul. Leśnej) widoczny jest częściowo już zniekształcony - rów przeciwczołgowy - do ul. Leśnej (do drogi na teren przy dawnej jednostce wojskowej) i dalej na południe mniej więcej po osi dzisiejszej ul. Leśnej w kierunku ul. Wojska Polskiego. Ten rów przeciwczołgowy przekraczał w tym miejscu szosę z Nowego Dworu do Jabłonny i ciągnął się do tzw. "Górki" na południe od ul. Młodzieżowej na Osiedlu Młodych. Pozycja ta była przygotowana ze względu na bliskość twierdzy. Podejście do miasta od strony wschodniej z kierunku Olszewnicy - Krubina było umocnione zasiekami z drutu kolczastego a nadto Niemcy wykorzystali dogodne położenie (tuż przy torach) fort XVII w Janówku. Wiele dróg i szosa z Jabłonny do Nowego Dworu zostały zaminowane, bądź przygotowane do zaminowania. Znaczącą rolę w obronie przedpola przed Nowym Dworem spełniały wsie Kałuszyn, Olszewnica, Krubin, Janówek I. Znaczącą role w widłach Wisły i Narwi spełniał sam Nowy Dwór oraz twierdza modlińska w pełnym rozumieniu obszaru warownego (sama cytadela - traktowana powszechnie jako Twierdza Modlin - wraz z otaczającymi ją fortami). "Ponadto Modlin otoczono systemem obrony polowej, przed którymi ustawiono różne przeszkody, a budynki przygotowano jako schrony bojowe".

Od strony południowej twierdza w bliskim otoczeniu nie była umacniana. Pas obrony oddalony był bardzo daleko. Ciągnął się co prawda w okolicach na zachód od Modlina i na południe od Kazunia do Kępy Kiełpińskiej, ale dalej skręcał w kierunku Dąbrowy w puszczy i szedł do Wólki Węglowej, a następnie aż do Okęcia.

Tak wyglądało przygotowanie niemieckie od strony wschodniej i południowej, od linii rozgraniczenia, jaką stanowiła Narew pomiędzy I i II Frontem Białoruskim w obszarze przyległym do Nowego Dworu i Modlina oraz okolicznych miejscowości na tych kierunkach. 47 armia ogólno wojskowa działająca w składzie II Frontu Białoruskiego ruszyła do ofensywy 14 stycznia i otrzymała zadanie w końcu drugiego dnia operacji sforsować Wisłę na odcinku od Nowego, Dworu do Jabłonny. W toku działań 47 Armii 125 korpus i jego 60 dywizja dotarła do Jabłonny. Zaznaczyć należy, że 47 Armia już 28 października 1944 r. dotarła do Legionowa i tego samego dnia polska 1 DP im. Tadeusza Kościuszki opanowała Jabłonnę. 47 Armia wyruszyła ze swej rubieży trzema korpusami. 125 korpus gen. mjr. Andreja Andrejewa, głownie 60 dywizją nacierał na 186 pp z 73 DP niemieckiej przez Sikory, Krubin i dotarł do Nowego Dworu, wspomagany grupą pancerną 129 korpusu na lewym skrzydle. 125 korpus wspierała m. in. 3 polska brygada artylerii haubic.

129 korpus nacierał przez Olszewnicę Starą, Trzciany, Suchocin. 77 korpus wspierany był przez 5 polską brygadę artylerii ciężkiej i 2 pułk artylerii lekkiej - nacierał na kierunku Chotomów, Rajszew. 129 i 77 korpusy dotarły do Wisły na wysokości Rajszew - Suchocin, gdzie dokonały przeprawy na Cząstków i Czosnów. Dzień później po wyzwoleniu Nowego Dworu (z powodu mgły 14 i 15 stycznia) 16 stycznia włączone zostało do działań na tym kierunku lotnictwo polskie tj. 1 pułk lotnictwa myśliwskiego "Warszawa" i 3 pułk lotnictwa szturmowego; atakowały one stanowiska artylerii niemieckiej na trasie Nowy Dwór - Modlin - Zakroczym i w samym Modlinie. Pamiętajmy o tym, że Nowy Dwór został oswobodzony od hitlerowców 15 stycznia. Modlin znajdujący się na prawym brzegu Narwi, leżał w pasie działania II Frontu Białoruskiego, a na tym kierunku działała 70 armia ogólnowojskowa, która dotarła do niego trzy dni później.

70 Armia dowodzona przez gen. płk. Wasyla Popowa ruszyła do ofensywy z przyczółka pod Serockiem w dniu 14 stycznia, który był wyzwolony już 20.10.1944 r. Natarcie pierwotnie wyznaczone na wcześniejszą godzinę - ruszyło dopiero o godz. 11.25, bez wsparcia lotniczego z powodu niskich chmur i mgły. Lewym skrzydłem wzdłuż szosy Serock - Pomiechówek, nacierały wielkie jednostki 47 korpusu pod dowództwem gen. mjr. Dmitrija Kiscylina. Miał on przed sobą 542 dywizję niemiecką. Po pokonaniu rubieży obronnych tej dywizji w nocy z 16 na 17 wyzwolony został Pomiechówek, a 18 stycznia szturmem zdobyty Modlin i Zakroczym. Niemcy wycofując się na lewy brzeg Wisły wysadzili mosty na Narwi i Wiśle.

* Ryszard Gołąb - Ilustrowana monografia miasta Nowego Dworu Mazowieckiego z historią Twierdzy Modlin, 2006.

* Ryszard Gołąb - Ilustrowana monografia miasta Nowego Dworu Mazowieckiego z historią Twierdzy Modlin, 2006.

 

 

18 stycznia 1945. Modlin wzięty.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 


Błyskawiczna ofenzywa

Modlin wzięty!

MOSKWA, 18.1. Dziś o godz. 19·45 radio Moskwa podało specjalny rozkaz marsz. Stalina, skierowany do dowódcy II go frontu białoruskiego Rokossowskiego i jego szefa sztabu gen. porucznika Bogoliubowa.

Rozkaz ten wyróżnia wojska, wchodzące w skład II go frontu białoruskiego za zdobycie Przasnysza, oraz ważnej twierdzy niemieckiej Modlina. Wojska marsz. Rokossowskiego zdobyły ponadto 1000 innych miejscowości. Zwycięstwo to zostało uczczone salutem 20 strzałów z 224 dział.

 

 

Звание Мл. Лейтенант

Фамилия, имя, отчество Отмахову Иван Григорьевич

Вам, участнику боев за овладение городом и крепостью Модлин (Новогеоргиевск), за отличные боевые действия Приказом Верховного Главнокомандующего Маршала Советского Союза товарища СТАЛИНА от 18 января 1945 г. объявлена БЛАГОДАРНОСТЬ.

Поздравляю Вас и выражаю твердую уверенность в том, что Вы будете еще крепче громить и уничтожать заклятых врагов до полного их разгрома.

 

Tłumaczenie na język polski

Stopień: Mł[odszy] Lejtnant (Podporucznik)

Nazwisko, imię, imię ojca: Otmachow Iwan Grigorjewicz

Wam, uczestnikowi walk o opanowanie miasta i twierdzy Modlin (Nowogieorgijewsk), za wzorowe działania bojowe Rozkazem Naczelnego Wodza Marszałka Związku Radzieckiego towarzysza STALINA z dnia 18 stycznia 1945 r. ogłoszono PODZIĘKOWANIE.

Gratuluję Wam i wyrażam silne przekonanie, że będziecie jeszcze mocniej bić i niszczyć zaciekłych wrogów aż do ich całkowitego pogromu.

_______________________________________________________________________________________________________________________________

Dokument to tzw. "Blagodarnost" (podziękowanie), które było masowo drukowanym formularzem wypełnianym dla żołnierzy biorących udział w konkretnych operacjach.

Twierdza Modlin (w rosyjskiej tradycji nazywana Nowogieorgijewskiem) została zajęta przez wojska radzieckie właśnie 18 stycznia 1945 roku w ramach operacji warszawskiej.

 

(звание) Кур-ту (Курсанту)

(фамилия, имя и отчество) Кравцу Леониду Тимофеевичу

Вам, участнику боев за овладение городом и крепостью МОДЛИН (НОВОГЕОРГИЕВСК), приказом Верховного Главнокомандующего Маршала Советского Союза товарища СТАЛИНА от 18 января 1945 года за отличные боевые действия объявлена БЛАГОДАРНОСТЬ.

Командир части [podpis: Иванов / Iwanow]

 

Tłumaczenie na język polski

(stopień): Kursant (Uczeń szkoły wojskowej / podoficerskiej)

(nazwisko, imię i imię ojca): Krawiec Leonid Timofiejewicz

Wam, uczestnikowi walk o opanowanie miasta i twierdzy MODLIN (NOWOGIEORGIJEWSK), rozkazem Naczelnego Wodza Marszałka Związku Radzieckiego towarzysza STALINA z dnia 18 stycznia 1945 roku za wzorowe działania bojowe ogłoszono PODZIĘKOWANIE.

 


За нашу Советскую Родину!

УЧАСТНИКУ ШТУРМА И ОВЛАДЕНИЯ города ПШАСНЫШ, крепости МОДЛИН и 1000 других населенных пунктов.

Тов. Гвардии майору Сетину Александру Кирилловичу

Приказом Верховного Главнокомандующего Маршала Советского Союза товарища СТАЛИНА от 18 января 1945 г. № 226 за штурм и овладение городом ПШАСНЫШ, крепостью МОДЛИН — важными узлами коммуникаций и опорными пунктами обороны немцев, а также овладение более 1000 других населенных пунктов всему личному составу нашей гвардейской бригады, в том числе и Вам, принимавшему участие в боях, ОБЪЯВЛЕНА БЛАГОДАРНОСТЬ.

В честь этой победы столица нашей Родины — МОСКВА салютовала победителям 20 артиллерийскими залпами из 224 орудий.

Командир Бригады Гвардии полковник [podpis: Козинов]
Январь 1945 г.


Tłumaczenie dokumentu

Za naszą Radziecką Ojczyznę!

UCZESTNIKOWI SZTURMU I OPANOWANIA miasta PRZASNYSZ, twierdzy MODLIN i 1000 innych miejscowości.

Tow.[arzyszowi] Gwardii majorowi Setinu Aleksandrowi Kiriłłowiczowi

Rozkazem Naczelnego Wodza Marszałka Związku Radzieckiego towarzysza STALINA z dnia 18 stycznia 1945 r. nr 226 za szturm i opanowanie miasta PRZASNYSZ, twierdzy MODLIN — ważnych węzłów komunikacyjnych i punktów oporu niemieckiej obrony, a także opanowanie ponad 1000 innych miejscowości, całemu stanowi osobowemu naszej brygady gwardyjskiej, w tym i Wam, biorącemu udział w walkach, OGŁOSZONO PODZIĘKOWANIE.

Ku czci tego zwycięstwa stolica naszej Ojczyzny — MOSKWA salutowała zwycięzcom 20 salwami artyleryjskymi z 224 dział.

Dowódca Brygady Gwardii pułkownik [podpis: Kozinow]

Styczeń 1945 r.

 

1945. Dyplomy za wyzwolenie Modlina jakie otrzymywali czerwonoarmiści.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1945. Kościół św. Michała w Nowym Dworze Maz. - widoczne na murach kościoła ślady ostrzeliwania.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

Zniszczony most na Wiśle pod Kazuniem w dniu 18.01.1945 po wycofaniu się Niemców na lewy brzeg Wisły.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1945. Otwarcie mostu na Bugu (Narwi) w Modlinie.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Otwarcie nowego mostu na Bugu

27 maja Naczelny Dowódca Wojska Polskiego Marszałek Michał Rola-Żymierski dokonał uroczystego otwarcia nowego mostu na Bugu. Uroczystość zaszczycił swą obecnością Premier Rządu Tymczasowego RP. Edward Osóbka-Morawski.

Nowy most długości 250 m i nośności 60 ton, zbudowany został w rekordowo krótkim okresie czasu przez wojskowe oddziały drogowo-mostowe. Żołnierzom pomagała przy budowie mostu ludność okolicznych wsi. Ponadto liczni mieszkańcy miasta Nowy Dwór i wieśniacy nowodworskiej gminy pracowali przy budowie mostu, wykonując prace pomocnicze.

Premier Osóbka-Morawski w wygłoszonym przemówieniu podkreślił ten godny uznania i naśladownictwa fakt współpracy ludności cywilnej i wojska w wielkim dziele odbudowy kraju.

 

 

 

Ekshumacja 04.04.1945 - Fabryka Produktów Kartoflanych.

źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

 

 

1945. Protokół z ekshumacji.

źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

 


PROTOKÓŁ

Góra, dnia 4.4.1945 r.

W dniu 4 kwietnia 1945r. o godzinie 10-tej przed południem został otwarty grób masowy 26 Polaków, zamordowanych przez "gestapo" na terenie fabryki krochmalnej w Nowym-Dworze Mazowieckim, którzy zostali przywiezieni z Legionowa i okolic, posądzeni jako partyzanci i rozstrzelani w miesiącu sierpniu 1944r. Każdy z nich miał ręce powiązane drutem miedzianym zamiast kajdanów. Przy zamordowanych żadnych dowodów osobistych nie znaleziono.

Zawadzki Bronisław urodz. w roku 1893, z zawodu maszynista, pracownik P.K.P. zamieszkały w Legionowie ul. Kościuszki Nr. 136. Zwłoki poznała żona Helena, zam. w Legionowie ul. Kościuszki Nr. 136.

Zdanowicz Cyprian urodz. w roku 1912, zam. w Legionowie-Przystanku ul. Słowackiego Nr. 21. Zwłoki poznała matka Zofia Zdanowicz, zam. w Legionowie-Przystanku ul. Słowackiego Nr. 21.

Zdanowicz Wacław urodz. dnia 24.I.1887r. zam. w Legionowie-Przyst. ul. Słowackiego Nr. 21, z zawodu maszynista P.K.P. Zwłoki poznała żona Zofia Zdanowicz zam. w Legionowie-Przystanku ul. Słowackiego Nr. 21.

Nowak Antoni urodz. w roku 1887, zam. w Legionowie z zawodu konduktor P.K.P. Zwłoki poznała żona, córka i syn.

Turczyński Jan lat 26, z zawodu szofer, zam. we wsi Dąbrowa Hotomowska. Zwłoki poznała ciotka Godek Aniela.

Krajewski Marian lat 51, pracownik poczty, zam. w Legionowie ul. Złota Nr. 21. Zwłoki poznała żona Maria.

Modzelewski Antoni urodz. w roku 1882, pracownik poczty na Placu Napoleona w Warszawie, zam. w Legionowie-Przyst. ul. Morwowa Nr. 1.

Krawczyk Jan lat 48, z zawodu piekarz, zam. w Legionowie ul. Wierzbowa 12. Zwłoki poznała żona Bronisława Krawczyk.

Jarczewski Marian lat 52, z zawodu kotlarz, pracownik P.K.P. zam. w Legionowie ul. Targowa Nr. 11. Zwłoki poznała żona Julia zam. w Legionowie, ul. Okrzei Nr. 18.

Zigiert Tomasz Karol urodz. dnia 6.2.1923, uczeń zam. w Legionowie ul. Gdańska Nr. 25. Zwłoki poznała narzeczona Teresa Goleniewska, zam. w Legionowie ul. Górnośląska Nr. 13.

Toczydłowski Jerzy urodz. dnia 2.7.1925r. z zawodu tokarz, zam. w Legionowie-Przyst. ul. Kolejowa Nr. 148. Zwłoki poznała matka Zuzanna zam. w Legionowie-Przyst. ul. Kolejowa 148.

Brzozowski Julian lat 28, pracownik Zakładów Mechanicznych Warszawa, zam. w Legionowie-Przyst. ul. Sosnowa. Zwłoki poznała żona Helena.

Bednarski Bolesław lat 48, pracownik P.K.P., zam. w Legionowie-Przyst. ul. Kolejowa Nr. 150. Zwłoki poznała żona Stanisława zam. w Legionowie-Przyst. ul. Kolej. 150.

Pawłowski Michał lat 67, pracujący w Łazienkach ul. Podchorążych 101, zam. w Warszawie. Zwłoki poznała córka Maria Grabowska zam. w Chotomowie ul. Papieska.

Kopczyński Jan lat 53, pracownik P.K.P. kierownik pociągu, zam. w Legionowie ul. Kolejowa. Zwłoki poznała sąsiadka Nowak Aleksandra zam. w Legionowie ul. Kolejowa 150.

Przedlacki Mieczysław urodz. w roku 1906, inżynier, zam. w Legionowie ul. Sosnowa Nr. 31. Zwłoki poznała kuzynka Grzybowska Eugenia zam. w Legionowie ul. Sosnowa 35.

Mikiński Zygmunt lat 28, technik, zam. w Legionowie ul. Sosnowa Nr. 31. Zwłoki poznała kuzynka Grzybowska Eugenia zam. w Legionowie ul. Sosnowa 35.

Janc Władysław lat 40, zam. w Legionowie ul. Sosnowa Nr. 6, pracownik Warsztatów Kol. Warszawa-Praga. Zwłoki poznała Nowak Aleksandra zam. w Legionowie ul. Sosnowa Nr. 8.

Czyżewicz Konstanty lat 42, prac. przy wodociągach w Warszawie, zam. w Legionowie ul. Topolowa Nr. 9. Zwłoki poznała Anna Gadaj zam. w Legionowie ul. Topolowa Nr. 11.

Malewski Franciszek lat 58, pracownik P.K.P., zam. w Legionowie ul. Bukowa Nr. 6. Poznała sąsiadka.


Sześć zwłok zamordowanych nie rozpoznano z powodu braku świadków.

Skład Komisji (Dokument z dn. 4.4.1945r.)

Dochodzenie przeprowadził: podof. śledczy gm. Góra: Waliszkiewicz German.

Komendant Milicji Obyw. Gminy Góra: H. Mitura.

Członkowie Komisji:

Doktór Med. Nawaduński

Prezes Gm. Rady Nar. Turczyński Wład.

Wójt Gminy Góra Kałęcki Hipolit

 

 

1945. Ekshumacja na cmentarzu - 20.04.1945.

 

źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

 

 

Tragiczne wypadki na Nowo Łęcznej

4 kwietnia przypada rocznica ekshumacji 26 osób zamordowanych przez niemieckich okupantów. Wydarzenie miało miejsce na terenie Fabryki Przetworów Kartoflanych tak zwanej Krochmalnej na Nowo Łęcznej.

Jak wiadomo 1 sierpnia 1944 r. w Warszawie wybuchło powstanie, w tym samym miesiącu odbyła się w Nowym Dworze egzekucja. Gestapo aresztowało 26 mężczyzn, głównie zamieszkałych w Legionowie, w wieku pomiędzy 19 a 67 lat. Jaka była tego przyczyna? Istnieją dwie wersje, obie stwierdzają, że aresztowani zostali oskarżeni o przynależność do oddziałów partyzanckich. Dalej zaczynają się rozbieżności. Jedna wersja głosi, że mieli przygotowywać wysadzenie pociągu pomiędzy stacjami Chotomów i Janówek. Druga, że przedzierali się do Warszawy by wspomóc powstańców. W rzeczywistości złączono tu dwa wydarzenia. W 1944 r. dokonano na Nowo Łęcznej dwóch zbiorowych egzekucji. Jedna dotyczyła osób podejrzanych o wysadzenie pociągu w Chotomowie i miała miejsce na terenie tzw. Dykty czyli Fabryki Dykt Klejonych. Drugą zbrodnię popełniono w fabryce krochmalu. Zważywszy, że większość aresztowanych znacznie przekroczyła czterdziestkę, a niektórzy nawet sześćdziesiątkę były mało prawdopodobne by byli to partyzanci. Zapewne były to przypadkowe osoby, z tego co wiadomo sąsiedzi z jednej ulicy, pracownicy PKP, pocztowcy. Aresztowanych przetransportowano na teren nieczynnej, leżącej na uboczu, fabryki w Nowym Dworze i rozstrzelano. Przed tym pozbawiono ich dokumentów i związano ręce drutem miedzianym.

4 kwietnia 1945 r. o 10 rano na podwórku Fabryki Przetworów Kartoflanych zgromadziło się wiele osób: mieszkańcy Nowego Dworu, poczty sztandarowe szkół, harcerze. Były wśród nich także rodziny z Legionowa poszukujące swoich bliskich. Do rozkopania zbiorowej mogiły i ekshumacji zmuszone zostały osoby miejscowe pochodzenia niemieckiego tzw. volksdeutsche. Tych, którzy protestowali pobito, jedna osoba została zastrzelona przez funkcjonariusza Urzędu Bezpieczeństwa. Przebieg ekshumacji nadzorowany był przez komisję złożoną z doktora Nawaduńskiego - dyrektora szpitala w Nowym Dworze, prezesa Gminnej Rady Narodowej W. Turczyńskiego, wójta Gminy Góra H. Kałęckiego.

Rodziny rozpoznały dwadzieścia z pochowanych w fabryce osób, pozostali ze względu na brak dokumentów nie zostali rozpoznani. I tu ponownie pojawiają się dwie wersje wydarzeń. Według pierwszej wszyscy pomordowani zostali przewiezieni do Legionowa i pochowani przez rodziny. Według drugiej pogrzeb przynajmniej niektórych z nich odbył się w dniu ekshumacji w Nowym Dworze. Być może właśnie kondukt pogrzebowy lub powrót do miasta przedstawia jedno z dwóch zachowanych zdjęć dotyczących wydarzeń z 4 kwietnia. Widzimy na nim kolumnę młodzieży przechodzącą ulicą Paderewskiego (drewniany budynek to dom pod nr 28 już nieistniejący) prowadzoną przez poczet sztandarowy szkoły powszechnej nr 1.

* Maria Możdżyńska - (Nie)Legendy nowodworskie, 2014.

 

 

Kwiecień 1945. Prace ekshumacyjne na terenie Fort III - Pomiechówek.

źródło grafiki i opisu - https://fotopolska.eu

 

 

76 lat temu w dniu 10 kwietnia 1945 r. w Pomiechówku na terenie fortu III rozpoczyna się odkopywanie mogił ze zwłokami więźniów znajdujących się w obrębie obozu. "W obawie jednak, że wybuchnie epidemia, na skutek rozkładu ciał, zaprzestano jej po odkryciu jednego dołu-mogiły ofiar ostatniej egzekucji. Do dn. 14 kwietnia wydobyto 281 zwłok oraz kości 4 psów, które hitlerowcy wrzucili na wierzch mogiły. Ofiary powiązane były drutem kolczastym. Rozpoznanych zabrały rodziny, pozostałych pochowano we wspólnym dole." Z ramienia Milicji Obywatelskiej ekshumacją kierował zastępca komendanta MO Mikołaj Szawcow (mieszkaniec wsi Stanisławowo). Prace ekshumacyjne prowadzili miejscowi volksdeutsche (którzy nie zdążyli uciec) ujęci przez milicję.

 

Na zdjęciu pierwszym na centralnym placu fortu III widoczne ułożone ekshumowane zwłoki pomordowanych, przygotowane trumny i duża grupa ludności w tłumie prawdopodobnie rozpoznających ekshumowanych. Wiele osób oddala się od głównego miejsca prawdopodobnie po udziale w rozpoznaniu zwłok.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]



Na drugim zdjęciu widocznych jest ponad 20 trumien na niektórych widoczne są wiązanki złożone przez rodziny, które rozpoznały swoich bliskich. Wokół trumien i na wałach fortu zgromadzeni mieszkańcy Pomiechówka i okolic.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

20 maja 1945, kilkanaście dni po zakończeniu II wojny światowej do Nowego Dworu przybyły z Modlina Twierdzy m.in. pododdziały Oficerskiej Szkoły Broni Pancernej (która od kilku zaledwie dni przeniesiona została tutaj z Chełma) na zorganizowaną na stadionie miejskim na Pólku spartakiadę wojskową. Na zdjęciach widzimy przemarsz pododdziałów przez miasto na stadion miejski na Pólku. Dowództwo OSBP i część kadry oficerskiej przybyło na stadion samochodami osobowymi, które wzbudziły ciekawość dzieci jak i na motocyklu. Obserwatorami i kibicami poza kadrą i żołnierzami byli mieszkańcy miasta.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1945. Spartakiada wojskowa - pierwszy stadion MKS Świt Nowy Dwór Mazowiecki na Pólku.

* źródło grafiki - Andrzej Dziadczak (koloryzowanie, obróbka AI)
 

 

 

 

1945. PALESTYNA - ZSRR - POLSKA, polskie jednostki na Bliskim Wschodzie

list polecony wysłany 24.VII z Tel Awiwu za pośrednictwem poczty cywilnej do Polski na adres poczty polowej 83838 (Oficerska Szkoła Broni Pancernej w Modlinie) okupowanej już w tym czasie przez Rosjan!!! przesyłkę przekazano 26.VII (26 JY) brytyjskiej poczcie polowej nr.28 obsługującej m.in. jednostki polskie - dwukrotnie odciśnięty datownik "FIELD POST OFFICE 28", zalepka "OPENED BY EXAMINER KK/35126" i słabo widoczny fioletowy pięciowierszowy w ramce stempelek cenzury "PALESTINE OPENED AND PASSED BY CENSOR No", następnie 27.VIII polskiej poczcie polowej 112 - zalepka "OCENZUROWANO OPENED BY CENSOR" z sygnaturą "2924/PP&TJ/P 1I/44" i fioletowy stempelek cenzury polskiej nr.109 - kolejno 1.VIII polskiej poczcie polowej 102 w Kairze, czarny okrągły stempelek cenzury egipskiej 38, z Egiptu przesyłka dotarła 3.10 do Moskwy - (datownik Moskwa 2), czarny okrągły stempelek sowieckiej cenzury 40/M, na froncie dodatkowa nalepka z adnotacjami rosyjskimi i dopisek niebieskim atramentem "Nowy Dwór";
wspaniały walor o niezwykle skomplikowanym, bardzo ładnie udokumentowanym, obiegu pocztowym; dobry stan zachowania, kopertę dla lepszej ekspozycji rozcięto z trzech stron; gwarancja Schmutz.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

W czerwcu 1945 r. Modlin był jedną z kilkudziesięciu miejscowości w Polsce gdzie wg. stałego rozkładu lotów lądowały i startowały samoloty PLL LOT obsługując stałe połączenie dla przewozu poczty i pasażerów.

Już w marcu 1945 r. przystąpiono do organizowania małymi samolotami typu PO2 "Kukuruźnik" stałej komunikacji lotniczej dla przewozu poczty i pasażerów. Oprócz poczty samoloty mogły przewozić po 2 pasażerów a loty miały się odbywać według rozkładu lotów z 15 minutowymi postojami na lotniskach. Dla codziennego obsłużenia całego terenu województwa warszawskiego postanowiono stworzyć cztery linie: 1/linię tzw. Sokołowską; 2/linię tzw. Ostrołęcką; 3/linię tzw. Działdowską i 4/tzw. Sierpecką na trasie: Mokotów-Modlin-Płońsk-Sierpc-Płock-Gostynin-Kutno-Sochaczew-Mokotów. Na linii Sierpeckiej pierwszy próbny stały lot wykonano w dniu 20 czerwca 1945 r. Wcześniej bo 14 czerwca wykonano próbny stały lot na linii Sokołowskiej. Mimo wcześniejszego uprzedzenia starostów i kierowników poczt te próbne loty nie wzbudziły zainteresowania. Na niektórych lotniskach w oznaczonym czasie nikt się nie pojawił. Z tego powodu dalsze codzienne loty zostały czasowo wstrzymane. Wznowiono je w dniu 25 czerwca 1945 r. początkowo na dwóch liniach tj. Sokołowskiej i Sierpeckiej według rozkładu lotów dostarczonych zainteresowanym starostom. Loty na dwóch pozostałych wyznaczonych liniach miały zostać uruchomione po przygotowaniu lotnisk. Biorąc powyższe pod uwagę wojewoda warszawski wydał w tej sprawie stosowne zarządzenie zawierające także rozkład lotów dla każdej z linii. Linie obsługiwały samoloty wchodzące prawdopodobnie w skład 18 Samodzielnego Pułku Lotnictwa Transportowego (był także 19 SPLT).

 

 

 

1946 r.



- gimnazjum w Modlinie Starym otrzymuje nazwę: Ogólnokształcące Gimnazjum i Liceum im. Tadeusza Kościuszki.

 

 

30 kwietnia 1946. Zostaje oddany do użytku odbudowany most drogowy na Narwi. Pracami kieruje inż. Władysław Pajchel. Prace wykonuje firma "K. Rudzki i S-ka", która poszerzyła także filary mostu pod drugi tor kolejowy. Otwarcie mostu nastąpiło po poświęceniu go przez proboszcza Nowego Dworu ks. Henryka Jóźwika w obecności premiera Rządu Tymczasowego Edwarda Osóbki Morawskiego i generała Mariana Spychalskiego.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1946. Widok na twierdzę Modlin od strony Nowego Dworu Maz.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

Obróbka zdjęcia - Gemini 3.

 

 

 

1946. W sali kina "Halka" w Nowym Dworze odbyło się zebranie członków Polskiego Stronnictwa Ludowego gm. Góra i gm. Nieporęt.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

23 września 1946. Robotnik, nr 262.

 

POWIAT WARSZAWSKI

(…)

NOWY DWÓR.

Dnia 22.9.46 r. o godz. 15-ej odbędzie się organizacyjne zebranie członków PPS. Wybór nowych władz partyjnych przy współudziale tow. Marii Winnickiej.

 

 

 

Wacław Langier był z pochodzenia Czechem. Po zakończeniu I wojny światowej przyjechał do Polski i podjął pracę II Batalionie Saperów w Modlinie (potem Kazuniu), jako mechanik. Po wkroczeniu wojsk niemieckich zapisał się do niemieckiej policji porządkowej w Nowym Dworze Mazowieckim. Do służby w Forcie III w Pomiechówku zgłosił się w październiku 1943 r. - na ochotnika. Przejawiał wyjątkowe okrucieństwo wobec więźniów. W styczniu 1945 uciekł z Nowego Dworu wraz z rodziną. Do aresztu trafił w czerwcu 1945 r., po rozpoznaniu go na ulicy w Łodzi, przez jednego z więźniów Fortu III. Po posiedzeniu Sądu Grodzkiego w Nowym Dworze w dniu 23 maja 1946 r., w oczekiwaniu na transport do więzienia, Wacław Langier powiesił się w celi aresztu Urzędu Bezpieczeństwa. Ironia losu polega na tym, że budynek UB, w którym popełnił samobójstwo, to ten sam budynek, w którym w czasie II wojny światowej mieściło się nowodworskie gestapo.

źródło grafiki - Kalo NDM

źródło opisu - Fundacja Fort III Pomiechówek

 

 

 

1946. Dokument wydany przez Burmistrza Nowego Dworu Mazowieckiego dla Dory Mundlak, córki nowodworskiego fotografa, Michela Jankla Juressa.

Majer (Mielek) i Dora (z domu Juress) Mundlak pobrali się w Nowym Dworze w 1934 roku, gdzie mieszkali w dużych rodzinach. Dora miała kilkoro rodzeństwa, a jej ojciec był właścicielem lokalnego zakładu fotograficznego w mieście. Majer, producent zegarów, był wcześniej żonaty i miał dziecko. W 1937 roku para przywitała syna Aleksandra. Życie rodziny stało się trudne po niemieckim najeździe na Polskę w warunkach okupacji. W 1940 roku Dora i Majer zostali zatrzymani wraz z synem w Nowym Dworze i uwięzieni w niedawno utworzonym warszawskim getcie.
Rodzina Mundlaków przez trzy lata znosiła trudne warunki getta i unikała łapanek i deportacji, które pochłonęły życie setek tysięcy polskich Żydów mieszkających w warszawskim getcie. Wreszcie w lutym 1943 roku Majer i Dora zdołali uciec z getta z dzieckiem i żyć jak nie-Żydzi z fałszywymi polskimi dokumentami tożsamości na nazwiska Karol i Janina Janiszewscy.
Majer, Dora i Aleksander ukrywali się w Warszawie w czasie powstania w getcie warszawskim i ostatecznej likwidacji getta. Majer, Dora i Alexander zostali ostatecznie wyzwoleni 17 stycznia 1945 roku wraz z nadejściem wojsk radzieckich. Byli jedynymi członkami swoich najbliższych rodzin, którzy przeżyli Holokaust. Po wojnie rodzina uciekła na zachód i ostatecznie osiedliła się w Wenezueli.

źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

 

ZARZĄD MIEJSKI w NOWYM-DWORZE MAZ.

Nr. Z/m/7/46 r.

m. Nowy-Dwór Maz. dnia 4 marca 1946 roku

TYMCZASOWE ZAŚWIADCZENIE TOŻSAMOŚCI.

Na podstawie poręczenia 2-ch świadków mieszkańców miasta Nowego-Dworu Maz., Zarząd Miejski stwierdza, że naklejona obok fotografia, wyobraża podobiznę obywatela:
Mundlak Dory
z domu Jures
córki Michela-Jankla
urodzonej dnia 28 czerwca 1906 roku, z zawodu przy mężu, narodowości żydowskiej zamieszkałej w m. Nowym-Dworze Maz. przy ul. Mickiewicza 9.

Niniejsze zaświadczenie wydaje się jako tymczasowy dowód tożsamości i ważny jest do czasu wymiany na stały dowód osobisty.

Zakreślono „polskiej” nadpisano: „żydowskiej”.

Własnoręczny podpis właściciela:

D. Mundlak

________________________________________________________________________________________________________________________________________

- W dokumencie dokonano ręcznej korekty – słowo „polskiej” zostało przekreślone, a powyżej dopisano „żydowskiej”, co zostało dodatkowo odnotowane w treści urzędowej.

 

 

 

2 kwietnia 1946. Relacja Sylwestra Kantorowskiego (ur. 1905, zm. 1952), mieszkańca Nowego Dworu Maz. (Nowodworzanka) o ukrywaniu od 1942 r. do końca wojny w swoim domu w Nowym Dworze krawca Szermana.

źródło - https://cbj.jhi.pl/documents/1379851/1/

 

Uprzejmie proszę o łaskawe poparcie mej sytuacji Gdyż dzisiaj znajduję się w tak krytycznym położeniu a ponieważ przetrzymałem pana Szermana pod czasie okupacji Niemców przez okres od rok 1942 do końca wojny przeszło 2 lata pan Szerman pracował jako krawiec szył na maszynie mojej żony i udawał niemowę pan Szerman rozmawiał tylko zemną i z moją żoną kiedy nikogo nie było z obcych nawet nasze dzieci nie wiedzieli że pan Szerman umie mówić i był strzeżony przez nas gdy groziło Niebezpieczeństwo ze strony żandarmów lub Gestapa więc smy Pana Szermana chowali do kryjówki ponieważ kryjówkę mieliśmy odpowiednią i dziś możemy gorąco Bogu dziękować żeśmy przeżyli gdyż mnie i całej rodzinie która się składa z 7 osób groziło to w każdej chwili co i panu Szermanowi

Mój Adres Kantorowski Sylwester Poczta Nowy Dwór Nowodworzanka dom № 20 m. Powiat Warszawski.

M. Szerman.

 

 

1946. Powszechny Sumaryczny Spis Ludności z dn. 14.II 1946.

 

 

 

1946. "Modlin. Ruiny spichrza" - tak opisał je autor zdjęcia.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1947 r.



III. - powódź. Miasto zostaje zalane. Zniszczony zostaje most drogowy na Narwi i kilka przęseł mostu kolejowego.
 


 

1947 r. Pięć godzin walki o mosty modlińskie.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Żywioł zwyciężył człowieka

Pięć godzin walki o mosty modlińskie

(OD SPECJALNEGO WYSMANNIKA)

Stoję koło mostu wysokowodnego, a właściwie koło jego szczątków. Obok kręcą się saperzy. Stroskane ich miny wyraźnie świadczą, że są bardzo przybici swoją klęską. Jeden z nich mówi:
— Jak tu zerwało, to i nasz most też poleci.
— Jaki „nasz most” — zapytałem.
— A ten, cośmy go w Modlinie budowali.

Tak, teraz masy kry przebiły się przez Warszawę i następnym punktem newralgicznym jest Modlin. Decydujemy się więc szybko i już za chwilę Willis redakcyjny pędzi przez ulice Pragi, kierując się na szosę jabłonowską. Szosa przedstawia malowniczy widok: zwały śniegu, progi lodowe i szerokie bajora brudnej wody, przez które samochód przepływa, jak amfibia, by za chwilę dobrze nas podrzucić na najbliższym polu lodowym. Wreszcie Nowy Dwór.

Pytamy o sytuację na rzece. Na razie wszystko dobrze, bo Bug i Narew stoją jeszcze w okowach lodu. Jednak z rozmów wynika, że wszyscy bardzo się niepokoją losem swoich dwóch mostów — kolejowego i szosowego. Oba prowizoryczne — przeżyły już dwa lata, gdy tymczasem były budowane z obliczeniem na parę tygodni.

Nowy Dwór leży na lewym brzegu połączonych tutaj Bugu i Narwi, które cztery kilometry dalej wpadają do Wisły. Z drugiej zaś strony, w widłach rzek rozsiada się stara, napoleońskie czasy pamiętająca twierdza Modlin, której czerwone forty widać z daleka na wzgórzu. W Modlinie stale przebywa duża załoga wojskowa. Tam też znajdują się oficerskie szkoły łączności i saperów, tak, że jest to typowo wojskowe miasteczko. Na przeciw nas położony Nowy Dwór jest jego cywilnym uzupełnieniem. Żyje on wyłącznie z garnizonu modlińskiego. Nic więc dziwnego, że dla Nowego Dworu połączenie z Modlinem, to... kwestia życia i śmierci. Któż bowiem będzie kupował w licznych sklepikach i siedział w knajpkach, których jest tyle na każdej ulicy — gdy żołnierze zostaną odcięci od miasteczka falami Bugo-Narwi?

Jedziemy nad rzekę. Zapada już mrok, oba mosty zamknięte są dla ruchu. Legitymacja prasowa otwiera jednak drogę i podchodzimy zupełnie blisko.

Brzegi obu stron rzeki pełne ludzi. Po stronie modlińskiej przeważa kolor khaki. Saperzy kręcą się gorączkowo. Naboje trotylowe leżą na szosie i na moście.

Okazuje się, że sytuacja jest wręcz paradoksalna. Oba mosty posiadają doskonale uzbrojone izbice, zwrócone naturalnie przeciwko prądowi Bugo-Narwi. Tymczasem na Wiśle pod Zakroczymiem zrobił się zator. Poziom Wisły podnosi się coraz bardziej i jest znacznie wyższy, niż poziom lodu na Bugu i Narwi. Powstał wsteczny prąd. Woda u ujścia Bugo-Narwi kłębi się, widać wielkie wiry. Od Wisły napływają wielkie kry. Saperzy rzucają bezustannie pociski. Cóż, kiedy mosty nie mają z tyłu żadnej ochrony. Niepotrzebne zupełnie izbice, odwrócone tyłem do wstecznego prądu, tylko hamują przepływ kry. Raz po raz złomy lodu prawie metrowej grubości uderzają w pale mostu drogowego. Trzykilogramowe ładunki trotylu nie odnoszą prawie żadnego skutku.

Walka trwa już trzy godziny. To samo się dzieje na moście kolejowym. Jest już zupełnie ciemno. Na obu brzegach zapalono silne reflektory, w blasku których widać wysiłki saperów. Niestety na próżno. Około 9-ej wieczorem pękają pierwsze spojenia mostu szosowego. Przechyla się on niebezpiecznie. Saperzy trwają nadal na swoich stanowiskach. Nic to jednak nie pomaga. Pal po palu, uderzany górami lodowymi, łamie się niczym zapałka. Spojenia filarów i izbic rozlatują się z chrzęstem przypominającym darcie gazety. Dalsze przebywanie na moście grozi śmiercią. Trzeba zaprzestać daremnej walki. Saperzy jeszcze z brzegu próbują rzucać pociski. Wreszcie w jednym filarze pękają ostatnie pale. Most jakby się wyprostowywał i nieco podniósł, by z głośnym pluskiem paść w dół.

Po tym pierwszym zniszczeniu następne przychodzą jeszcze łatwiej.

Patrzymy z przerażeniem na żywioł, który okazał się silniejszy od człowieka.

 

 

1947. Szczątki warszawskiego mostu "wysokowodnego" wyrzucone pod Nowym Dworem Maz.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Szczątki mostu „wysokowodnego“

wyrzucone pod Nowym Dworem

Lody zerwały mosty na Bugo-Narwi

Nad Wisłą, gdzie niedawno stał most wysokowodny panuje cisza i spokój. Stanowi to dziwny kontrast z rozgardiaszem jaki panował na wybrzeżu w czwartek, kiedy spienione zwały kry atakowały pękające podpory mostowe, a ciągłe detonacje wytwarzały atmosferę walki.

Fala wraz ze spiętrzonym wałem lodowym w ciągu nocy dotarła do Nowego Dworu. Pod Zakroczymiem utworzył się zator. Na skutek gwałtownego spiętrzenia wód Wisła wlała się do ujścia Bugo-Narwi i zaatakowała most drogowy i most kolejowy. Pierwszy — uległ zupełnemu zniszczeniu, drugi — został poważnie uszkodzony. Po wytężonej akcji wojska udało się zator pod Zakroczymiem zlikwidować. Wody wraz z lodem spłynęły dalej. Ostatni meldunek z godz. 14-ej jaki otrzymaliśmy z Wyszogrodu donosi, że sytuacja pomimo ruszenia Wisły w tym rejonie jest opanowana.

Przez Warszawę ubiegłej nocy przeszła druga fala kry, pochodząca z zatoru koło Dęblina. Saperzy przez cały czas spływu tej kry rozbijali ładunkami większe tafle, broniąc pozostałych przęseł mostu wysokowodnego i mostu prowizorycznego przy Cytadeli. Akcja saperów trwała od godziny drugiej do szóstej rano. Wczoraj stan wody na Wiśle znów zaczął się podnosić. O godz. szóstej rano wynosił 400 cm, o ósmej 432 cm, o 14-ej 478 cm.

Fala, która minęła Warszawę w czwartek, zabierając ze sobą zniszczone przęsła mostu wysokowodnego i spod Cytadeli wyrzuciła je pod Nowym Dworem na łąki sąsiadujące z brzegiem rzeki.

Na skutek zerwania prowizorycznego mostu kolejowego na Bugonarwi pod Modlinem przerwane zostało najkrótsze połączenie między Warszawą a Gdańskiem i Gdynią oraz Warmią i Mazurami. Z Warszawy do Olsztyna można będzie dojechać drogą okrężną przez Toruń względnie przez Małkinię, natomiast na Wybrzeże przez Bydgoszcz.

 

 

1947. Powódź w Nowym Dworze i Wólce Górskiej na zdjęciach reportera jednej z gazet.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1947. Nowy Dwór - miasto pod wodą.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Nowy Dwór — miasto pod wodą

Co ma powódź do polityki?

Od specjalnego wysłannika „Głosu Ludu“

To już druga z kolei wyprawa do Nowego Dworu — wczoraj jeszcze szosa była przerwana, trzeba było zawrócić z drogi. Dziś woda opadła i grupka saperów krząta się zapobiegliwie wokoło ogromnej wyrwy, w której wcale wartkim nurtem płynie woda. Tu w Bożej Woli woda przerwała wał wiślany, zmyła spory kęs szosy i odcięła Nowy Dwór od świata. Nasze auto jest pierwszym, które dzięki uprzejmości saperów, moszczących nam deskami drogę, może przejechać. Jedziemy — czy uda się również wrócić? Zobaczymy.

Na „ulicy“ Focha

W Nowym Dworze domy wyrastają wprost z wody, na każdym wisi drabinka. Bo ludność Nowego Dworu nie ewakuowała się — zostali wszyscy nawet wtedy, kiedy trzeba było siedzieć na dachu — dziś to już jest w porównaniu z tymi dniami sielanka. Na murach domów pozostały ślady wczorajszego poziomu wody — różnica jest już bardzo duża. Komunikacja w mieście odbywa się wcale sprawnie — Nowy Dwór, to miasto wodniaków, łódek tu nie brak, a sprowadzono również zawczasu pontony.

Jednym z nich wybieramy się na spacer po mieście — wrażenie jest dość niezwykłe. Ale tylko dla przybyszów — miejscowi oswoili się już i w pewnej chwili nasz przewodnik zupełnie spokojnie komenderuje: „a teraz skręć w ulicę Focha”. Jeden ruch wiosła — i skręcamy w to, co jeszcze parę dni temu było ulicą Focha, a dziś jest rozlewiskiem mętnej wody, głębokości przeszło pół metra. Przygodni towarzysze podróży w pewnej chwili żegnają się z nami — idą do domu. Zręczny uchwyt drabinki, krótka wspinaczka — i oto są u siebie na balkonie.

Peeselowska moralność

W Nowym Dworze woda zalała areszt, trzeba było ewakuować aresztowanych. Areszt niestety wypełni się ponownie: Były w Nowym Dworze rzeczy smutne — były próby grabieży opuszczonych domów i to tłumaczy niechęć mieszkańców do opuszczenia swoich domostw. Były i gorsze wypadki. Obok wielkiego poświęcenia nowo-dworskich wodniaków, takich, jak towarzysze: Kowalski, Borsuk, Bułka, Woźniak i inni, którym setki ludzi zawdzięcza życie i ocalenie mienia, którzy własne rodziny i własne rzeczy pozostawiali bez dozoru na dachu i gdzie popadło, by spieszyć na ratunek bardziej zagrożonym, znalazły się hieny, żerujące na ludzkim nieszczęściu.

Co ma powódź do polityki, a polityka do powodzi? Tu nie ma partyjnych i bezpartyjnych, wrogów politycznych i przyjaciół. Są ludzie, zbratani wspólnym nieszczęściem i ludzi trzeba ratować.

S. O. S.

A jednak peeselowscy wodniacy zdecydowanie odmówili ratowania ludzi, — „pójdziemy do roboty, jak się rząd zmieni” — mówili. Przewozili ludzi, owszem — za grubszą gotówkę. Doszło do tego, że wojsko zmuszone było aresztować jednego z nich, Józefa Turczyńskiego, który od wołających pomocy ludzi zażądał półtora tysiąca zł za przewóz. Mówimy o tym z prawdziwą przykrością. Kto wychował tych ludzi w ślepej nienawiści i sobkostwie? Kto każe im łamać elementarne zasady solidarności narodowej i ludzkiej?

Trzy istniejące na terenie Nowego Dworu demokratyczne partie — PPR, PPS i SD wspólnym wysiłkiem zmontowały komitet pomocy, zorganizowały akcję ratunkową. Ci nie pytali o przynależność partyjną i przekonania polityczne, kiedy człowiek ginął. Był moment straszliwej zgrozy, kiedy wydawało się, że Nowy Dwór zmiecie w ogóle z powierzchni ziemi. Bo Nowy Dwór zalała woda wiślana, Narew była wielką niewiadomą. Ruszy czy nie ruszy? To było „być albo nie być” Nowego Dworu. Nie ruszyła. Potężna kra, która parła korytem rzeki zatrzymała się w miejscu, znosząc tylko parę domów. Stopnieje dopiero w czerwcu czy lipcu, ale szkody już wyrządzić nie może.

Nowy Dwór ma jedno szczęście — bliskość Modlina i stacjonującego tam pułku lotniczego. Gdyby nie oni... Toteż imię ppłk. Wicherkiewicza, dowódcy pułku, wymawiają tu z prawdziwym wzruszeniem.

Głodu tu nie ma, ale nie ma i dosytu. Otrzymują tylko chleb i jaką taką zupkę z konserw — to za mało. Prosili nas, żebyśmy wołali o pomoc — wołamy. Nowy Dwór potrzebuje koniecznie i to szybko dowozu żywności. Potrzebne jest mleko dla dzieci, biały chleb dla chorych, cukier, tłuszcze. Potrzebne są środki finansowe. Jutro będzie naprawiona szosa warszawska — winny nią popłynąć duże transporty.

Proszono nas usilnie, abyśmy tą drogą wyrazili podziękowanie tow. Procławskiemu ze starostwa Praga-płn., który okazał powodzianom dużą pomoc w dostawie żywności — prośbę spełniamy.

I raz jeszcze wołamy: Nowy Dwór potrzebuje pomocy, wydatnej pomocy. Natychmiast.

Iza Bychowska

 

 

1947. Powódź z lotu ptaka - relacja.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 


W WALCE Z ŻYWIOŁEM

OD SPECJALNEGO KORESPONDENTA SiM.

Rozkaz lotu nad tereny objęte powodzią, poparty kilku telefonami przeniósł mnie w parę minut nad brudno-bure rozlewisko Wisły.

Pierwszy skręt do wyjścia na kurs Nowy Dwór — Zakroczym wypadł nad mostem Poniatowskiego. Wezbrany basen portu praskiego, zerwany most wysokowodny ze sterczącymi kikutami przęseł przybrzeżnych, to pierwsze oznaki niszczycielskiego żywiołu.

Patrząc na szeroką płaszczyznę wody, która z wysoka sprawia wrażenie brunatnej lawy, człowiek nie zdaje sobie sprawy z ogromu jej siły.

W miarę oddalania się od Warszawy rzeka staje się coraz szersza, coraz mniej widać lądu. Lekka mgła, przykrywająca horyzont przysłania brzegi. Lecimy teraz nad jednym wielkim jeziorem. Tama na Pelcowiźnie wydaje się słabiutką zabawką, ulepioną przez dzieci. Tama zagubiona wśród wody.

Lecąc zygzakiem po obu stronach Wisły dolatujemy do Nowego Dworu. Miasto całe pod wodą. Dziwne wrażenie wywołują zalane ulice, domy sterczące z wody. Dwie ścieżki łączą miasto ze światem. Jedna to tor kolejowy, druga to szosa do Jabłonny.

Drewniany most na Bugo-Narwi, wygięty pod naporem lodów tworzy dziwny, anormalny kształt jakiegoś łuku.

Wsie po lewej stronie Wisły zalane. Chałupy stoją samotnie na pustyni wodnej. Na kładkach, tratwach, łodziach ludzie krzątają się wokół swego dobytku. Pola z prostokątami zalanych sadów przypominają plantacje ryżu. Drzewa pod wodą. Woda wcisnęła się w każdy załom powierzchni ziemi.

Zbliżamy się do Zakroczymia. Zaraz za miastem widać z dala centkowaną ławicę lodu. To tu zaczyna się zator.

W środku widoczne wyłomy po porannym bombardowaniu. To robota naszych Peszek. Niestety lód na razie nie ruszył. Lecimy wzdłuż zatoru.

Nagle pojawienie się Iłów każe nam zejść nieco w bok. Iły z dużej wysokości pikują. To patrol lotniczy ponawia próby rozbicia zatoru.

Ustawione w krąg, jak na froncie, atakują, tym razem niosąc nie śmierć i zniszczenie, a ratunek dla zagrożonych powodzią ludzi. Błyski i ledwo słyszalne przez huk silnika wybuchy bomb. Naloty powtarzają się kilkakrotnie. Gdzieś z boku wypryskuje smukła sylwetka myśliwca. To Dowódca Lotnictwa WP osobiście kieruje akcją i sprawdza rezultaty bombardowania.

Świeci słońce. Przedzierające się przez mgłę promyki wywołują wrażenie spokoju i szczęścia. Ale tylko tu w górze. Tam w dole trwa walka, odwieczna walka człowieka z naturą. Patrząc na te setki chat pogrążonych w wodzie, na zalane ogrody i pola, żal ogromny ściska serce.

Przelatujemy nisko nad strzechami. 60—50 metrów. Widok staje się coraz bardziej przykry. Wśród domów widać pełzające pudełka pontonów saperskich. To nasi koledzy niosą pomoc i ratunek. Gdzieniegdzie grupy ludzi na jakichś tratwach, powoli poruszają się wokół swojego zniszczonego dobytku. Robię zdjęcia, ciężka kamera chwyta wszystkie szczegóły walki człowieka z żywiołem.

Wracamy. Z daleka widoczne nowe eskadry szturmowców; podchodzą na cel — na zator.

Lecimy na małej wysokości. Na warkot „Kukuruźniaka“ podnoszą się głowy ludzi. Radośnie machają chustkami, rękoma.

Pozdrowienia dla nieznanego im lotnika. Tyle zapału przejawia się w tym powitaniu, tyle entuzjazmu! Wiedzą: lotnicy niosą im ratunek.

Wracamy do Warszawy. Pozostawiamy z prawej strony moczary puszczy Kampinowskiej. Mgła coraz to gęstsza. Trzeba szybko wracać. Bielany, miasto — lądujemy na betonie Okęcia. Zadanie lotu wykonano. Aparat fotograficzny wydaje się jeszcze cięższym od zrobionych zdjęć.

W pamięci pozostaje nieubłagana walka ludzi z naturą, ich zapobiegliwość i wiara w lotnictwo — w samolot, który niesie pomoc w najcięższych chwilach.

* * *

180 bomb różnego kalibru, przeszło 40 maszyn w ciągłej akcji przerwały część zatoru. Tak brzmi ostatni komunikat z placu boju. Woda zaczyna opadać.

Akcja pomocy dla nieszczęśliwych w całej pełni. Trzeba przyjść im z pomocą. W społecznej tej akcji nie może zabraknąć i nas — lotników, czy miłośników lotnictwa. Każdy dar, choćby najskromniejszy będzie cegiełką do odbudowy zniszczonych domów — dorobku nieraz całego życia.

P. Elsztein

_______________________________________________________________________________________________________________________

- Tekst podpisał Paweł Elsztein, legendarny polski dziennikarz lotniczy i varsavianista.

- Wspomniane „Peszki” to radzieckie bombowce nurkujące Pe-2, a „Iły” to słynne samoloty szturmowe Ił-2 lub Ił-10. „Kukuruźniak” to popularna nazwa dwupłatowca Po-2.

- Powódź z marca 1947 roku była jedną z największych w historii powojennej Polski (tzw. powódź roztopowa).

 

 

1947. Nowy Dwór.

 

 

1947. Róg Zakroczymskiej i Targowej.

źródło grafiki - Andrzej Dziadczak (koloryzowanie, obróbka AI)

 

 

25 marca 1947. Powódź. Wskutek wylewu Wisły zalany został Nowy Dwór i wsie Boża Wola, Skierdy, Suchocin i Rajszew.

na zdjęciu - ul. Paderewskiego, kościół, park miejski.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1947. Na dole Nowy Dwór Mazowiecki. Widać między innymi Plac Solny, centrum miasta, ulicę Paderewskiego.

źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

 

 

1947. Na pierwszym planie domy przy ulicy Sukiennej, powyżej obecny Urząd Miasta.

źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

 

 

1947. Rynek w Nowym Dworze (ul. Zakroczymska).

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1947. Powódź, ulica Zakroczymska. Widok na dawny Rynek i ulicę Daszyńskiego.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

Marzec 1947. Ulica Warszawska.

źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

 

1947. Nowodworska plebania pod wodą w czasie powodzi.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1947. Powódź. Kadra nauczycielska szkoły powszechnej na ul. Kościuszki w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1947. Powódź. Mieszkańcy na schodach apteki na ul. Kościuszki w oczekiwaniu na transport.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

[źródło grafiki - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1947. Powódź. Widok na plac Solny z ul. Przejazd.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1947. Widok na zalany plac Solny z wieżą strażacką od strony ul. Daszyńskiego.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1947. Powódź. Ul. Bohaterów Modlina, w oddali kościół.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1947. Powódź w Nowym Dworze Maz. Budynek na ul. Wybickiego 10.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1947 r. Oczekiwanie na pomoc na dachu jednego z budynków w Nowym Dworze Maz.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1947. Wyprawa po wodę do picia w trakcie powodzi w Nowym Dworze Maz.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

 

1947 r. Most - Błyskawica w Modlinie.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1947 r. Błyskawiczna budowa mostu pod Modlinem.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Narodziny mostu pod Modlinem

System Bailey’a

Zastosowany poraz pierwszy w Polsce

(Od specjalnego wysłannika)

Szeroki z wiosną nurt Bugo-Narwi pod Modlinem, spiętrzony cofającymi się od Wisły zwałami niszczycielskiego lodu, płynie dziś spokojnie, odbijając rozzłocone słońcem pierzaste chmury. Zieleń nadbrzeżnych drzew kołysze się leniwie w parnym powietrzu lata.

Jakby dla kontrastu do tego sielskiego pejzażu, przy budowie mostu drogowego pod Modlinem, wre gorączkowa praca. Dwie wyszkolone brygady jednocześnie wykonują podwójną pracę: usuwanie i montaż przęsła. Praca niezwykła. Po raz pierwszy bowiem w Polsce zastosowano konstrukcję mostu systemu Bailey’a, systemu, o którym wyrazili się Patton i Montgomery: mosty Bailey’a stanowiły jeden z podstawowych elementów zwycięstwa aliantów.

W CIĄGU 35 MIN. 12 M. BIEŻ. MOSTU

Prosty w konstrukcji, szybki w montażu, jeszcze szybszy w rozbiórce.

W obecności wiceministra Komunikacji inż. Balickiego i gen. Bordziłowskiego, d-cy wojsk saperskich, zademonstrowano wczoraj pod Modlinem montaż właśnie takiego mostu.

Na dany przez prowadzącego roboty inżyniera, sygnał, dwie ekipy po 6 ludzi chwytają za korby dwu bębnów, na które nawijają powoli stalowe liny, ciągnące gotową już część konstrukcji przęsła systemu Bailey’a. Przęsło to zajmie miejsce dwu innych drewnianych, zwalonych przez wiosenne lodochoły.

W kilka minut potem, kiedy konstrukcja na specjalnych wałkach przesunęła się o ok. 10 m., następuje druga faza pracy: montaż dalszych elementów przęsła. W ciągu 35 minut dwie brygady, prowadząc jednocześnie budowę prawego i lewego skrzydła i łącząc całość jedynie bolcami i śrubami, budują dalsze 12 m. bież. mostu. I znowu naprężają się liny od bębnów, by posunąć całą konstrukcję naprzód.

ZALETY NOWEGO SYSTEMU

Dzięki zastosowaniu jedynie elementów spawanych, beznitowych, z wysokowartościowej stali, uzyskuje się most rekordowo lekki, wagi zaledwie 1,3 tony na każdy metr bieżący mostu — mówi wicemin. Balicki. — Na razie zamówiliśmy i sprowadziliśmy do Polski z demobilu amerykańskiego ok. 6.400 ton (długości ok. 4 tys. m. bieżących) konstrukcji mostowej systemu Bailey’a, o podwójnej jezdni. Z tego przyszło już w transportach do kraju ok. 4.650 ton. Na razie na różne budowy mostów drogowych rozdysponowaliśmy ok. 1.500 ton tej konstrukcji.

Ponieważ w Polsce jest niewielu specjalistów od montażu podobnych mostów, musimy jednocześnie z robotami bieżącymi prowadzić szkolenie personelu. Budowa mostu systemu Bailey’a pod Modlinem nie stanowi jedynie pokazu, Jest jednocześnie pracą eksperymentalną i szkoleniową.

Ministerstwo Komunikacji, dbając właśnie o tę stronę szkoleniową, przydzieliło również wojskowej szkole saperskiej, dla przeprowadzenia ćwiczeń montażowych, ok. 39 m. b. konstrukcji systemu Bailey’a.

 

 

1947. Modlin. Zachodni fragment spichrza w trakcie rozbiórki prowadzonej od 1946 r. Cegły z rozbiórki posłużyły m.in. do budowy szkoły w Głusku.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

Spichlerz

Interesującą nazwę nadali spichlerzowi Niemcy w czasie okupacji "Das Verwunschte Schloss" - "zaklęty - zaczarowany zamek". Można by skłaniać się nawet ku tej romantycznej nazwie, gdyby nie to, iż nie jest to zamek ani mennica. Jest to spichlerz.

Faza wstępna do wzniesienia wielkiego spichlerza na Wiśle rozpoczęta została przez Rząd Królestwa Polskiego już w 1825 r. Pierwotną lokalizację przewidywano na warszawskim Solcu. Ostatecznie w następnych latach zdecydowano lokalizację w Modlinie, u ujścia Narwi do Wisły. Wydaje się, że ta lokalizacja wypływała nie tylko z potrzeb strategicznych władz rosyjskich, że przemówiły nie tylko racje wojskowe co ekonomiczno-geograficzne. Tu pod Modlinem ma miejsce spływ do Wisły wód dwóch wielkich rzek: Narwi i Bugu z ich dopływami. Prawdopodobnie przesłankami ekonomicznymi dla wybudowania spichlerza w Modlinie był ułatwiony spływ z prądem rzek i właśnie to, że dopłynąć można było głównymi rzekami i ich dopływami jak Pilicy, Wieprza i Świdra. A Bug to przecież jeden z poważniejszych dawnych szlaków handlowych prowadzących na ziemie rosyjskie i w początkach XIX w. odgrywający jeszcze znaczną rolę gospodarczą. Z pewnością czynnik strategiczny został uwzględniony, biorąc pod uwagę dawniejsze, a niezrealizowane zamiary połączenia Modlina z portem Windawa na Łotwie. Projekt o tyle w tym czasie realny, że istniał już Kanał Augustowski.

Architektem spichlerza jest Jan Jakub Gay. Do budowy spichlerza, przystąpiono w 1832 r. Ponieważ obiekt zaprojektowany był monumentalny i murowany, a przy tym był obiektem cywilnym, w istniejącym stanie zakazu wznoszenia budowli murowanych w promieniu 15 km od twierdzy, musiał spełniać podstawowy warunek: być dostosowany do obrony artyleryjskiej. Architekt warunek ten spełnił. Możemy zaobserwować w istniejącym murze obwodowym (parter) rząd strzelnic. Obiekt był (i jest mimo stanu ruiny) monumentalny.

Zbudowany na rzucie prostokąta miał wymiary 165,45 m na 22,00 m. Wysokość skrzydeł do gzymsu fundamentu wynosi 19,82 m; ryzalit w części środkowej do gzymsu wieńczącego, ma wysokość 26,57 m i kubaturze około 82 500 m. Od strony północnej frontem do Narwi posiadał trzy otwarte portale ze staliwnymi schodami sięgającymi do lustra wody. Od strony Narwi w części środkowej gmachu znajduje się ryzalit z portalem łukowym w którym umieszczono (częściowo zachowane) urządzenia dźwigowe. Portal od fundamentu (drugiego stopnia cokołu) do środka łuku ma 13,5 m wysokości i 4,8 m szerokości. Mur części parterowej ma grubość 180 cm. Od strony południowej, od lądu, spichlerz ma tylko jeden portal w ryzalicie w części centralnej. Ten portal był swego rodzaju bramą tryumfalną na cześć Mikołaja I. Na fryzie nadbramnym zaprojektowano na jego cześć inskrypcję "NICOLAO I IMPERATORE REGNATE MDCCCXXXVIII" (Mikołajowi I panującemu imperatorowi 1838) z orłem rosyjskim i z tarczą na piersi z wyobrażeniem jeźdźca. Portal posiada bardzo interesującą oprawę plastyczną. Wokół łuku portalu umieszczono bogate, piękne panoplia. W cięciwie łuku portalu na belce stanowiącej zamknięcie arkadowego przeźrocza nadbramnego, znajdował się element dekoracyjny: w stalowym obramowaniu w formie korony znajdowały się pseudogotyckie litery BP. Wszystkie portale wyposażone były w czteroczęściowe wierzeje. Na całym obwodzie ponad każdą strzelnicą magazyn był dekorowany staliwnymi odlewami antycznych hełmów, a wyżej wmontowane były głowy lwów. Te elementy dekoracyjne stanowiły osłonę otworów wentylacyjnych.

Dekoracyjne elementy w postaci głów starców z falującymi włosami i brodami zdobiły uchwyty cumownicze w formie pałąka (podkowy) na zawiasach, umocowane w główce (w środku pałąka) w cokole od strony Narwi. Inne uchwyty cumownicze mają kształt obroży. Górny gzyms wieńczący budowlę na wysokości parapetów okien czwartej kondygnacji zdobią kamienne maszkarony także jako osłony wentylacyjne. Spichlerz jest budowlą neorenesansową, trzytraktową czterokondygnacjową w elewacji zewnętrznej, a sześciokondygnacjową wewnątrz. Przeczy to "czystości zasady, że elewacja odzwierciedla funkcje". Taki podział wewnętrznych kondygnacji podyktowany był jednak funkcją obiektu. Stropy były drewniane, na co wskazują gniazda w murach, do umocowania w nich belek stropowych. Parter ma stropy murowane kolebkowe (zachowane) i stanowił część obronną-bojową, wyposażoną we wspomniane strzelnice. Wzniesiony na wysokim dwustopniowym cokole kamiennym z ciosów piaskowca, bardzo starannie dopasowanych. Wysokość fundamentu wznosząca się na 4,5 m od lustra wody, "...pozwala na wyeliminowanie czynnika wznoszenia kapilarnego wody w murze, z uwagi na dużą trwałość i małą porowatość kamienia, starannie ułożenie i dopasowanie poszczególnych ciosów oraz dość dokładną petryfikację [skamienienie] użytej zaprawy". Murowany z cegły, tynkowany z boniowaniem [boniowanie, upodobnianie ściany zewnętrznej muru do ciosów kamiennych przez profilowanie rowkami poziomo i pionowo. Boniowanie jest typowe w architekturze renesansu dla budowli pałacowych.]. Przeciwległe mury wzdłużne spięte stalowymi naciągami. Budowla była czterdziestopięcioosiowa wraz z siedmioosiowym ryzalitem. Ryzality w środkowej części z obu stron budowli z arkadami (od strony południowej bardziej wysunięty), nad nimi gzyms koronujący gładki, wsparty na konsolkach kamiennych; boczne konsolki stalowe. Te konsolki, hełmy, głowy lwów, zdobione uchwyty cumownicze, dach kryty blachą, a przede wszystkim staliwne schody, świadczą o wielkim zainteresowaniu Gay’a wykorzystaniem nowych materiałów w budownictwie. Portale skrzydłowe lekko zryzalitowane, tylko od strony północnej. Środkowy ryzalit sięga gzymsem do parapetu okien trzeciej kondygnacji. Skrzydłowe do kondygnacji drugiej. Środkowy portal na przestrzał nieco większy od skrzydłowych. Portale bramne od strony rzeki spełniały rolę komór załadowczo-wyładowczych zboża bezpośrednio z jednostek pływających na poziom parteru. Okna parteru to strzelnice dla armat. Drugiej kondygnacji także małe, kwadratowe. Trzeciej - szerokie i wysokie zamknięte łukami. W nich widoczny podział kondygnacji. Czwarta kondygnacja przepruta jest na skrzydłach trzydziestuośmioma (trzecia kondygnacja ma tylko 19) wysokimi, wąskimi oknami, zamkniętymi łukami. W murach szczytowych po pięć osi (11 na czwartej kondygnacji). Okna drugiej i trzeciej kondygnacji zamykane były drewnianymi, żaluzjowymi okiennicami. Kilka z nich zachowało się. Na wysokości wewnętrznych ścian działowych frontowych i szczytowych, by utrzymać rytm okien, zastosowano blendy, także osłonięte drewnianymi okiennicami. Dach cały kryty był blachą, nad ryzalitem namiotowy. Na skrzydłach trzyspadowy ze świetlikami. W przeszłości od spichlerza w górę rzeki istniał bulwar, którego wyglądu i wielkości nie znamy. Wiemy o nim, bowiem wymieniany jest w kosztach całej inwestycji. A koszt był niebagatelny, wynosił 786 000 rubli.

Część bulwaru stanowiła przyczółek dla mostu przez rzekę z tzw. Kępy Szwedzkiej. Na jej prawym brzegu taki kamienny przyczółek istnieje. W Muzeum Historycznym m. st. Warszawy na Warszawskiej Starówce znajdują się dwa wizerunki tego obiektu. Jeden przedstawia spichlerz od strony południowo-wschodniej niemal ukończony. Interesującym elementem na tym obrazie jest stojąca (a nie zachowana) brama, która ma jak gdyby charakter łuku triumfalnego, o czym było już wyżej. Drugi wizerunek przedstawia obiekt po katastrofalnym pożarze. Przypomnieć należy, że stropy ponad pierwszą kondygnacją były drewniane i to one stały się pastwą pożaru. Widoczne są ślady pożaru, a interesującymi szczegółami na tym obrazie są, istniejące do dzisiaj, stalowe naciągi, spinające przeciwległe ściany frontowe. Niestety nie jest znany rok, w którym zdarzył się ten pożar. W trakcie budowy doszło także do zniszczeń z powodu wielkiej powodzi, która zniszczyła nadbrzeżny bulwar. Powódź miała miejsce w 1844 roku, tj. w roku oddania spichlerza do użytku, co podniosło koszty budowy na skutek strat spowodowanych tymi zdarzeniami. Koszt budowy spichlerza przekroczył kolosalną kwotę - milion rubli srebrnych. Sam spichlerz kosztował 800 000, a bulwar nadbrzeżny 230 000 rubli. Przypuszczać należy z wielkim prawdopodobieństwem, że spichlerz wzniesiono na ustabilizowanym palami gruncie. Chociaż nie znaleziono dokumentacji potwierdzającej, że spichlerz postawiono na palach, to sztuka budownictwa na takim terenie, na jakim stoi magazyn, sugeruje, że fundament jego postawiony został na palach. Magazyn oddano do użytkowania w 1844 r. Był to "gmach najokazalszy jaki w drugim ćwierćwieczu wzniesiono w Królestwie". Był rzeczywiście imponujący.

Ze spichlerzem wiążą się trzy nieprawdziwe wiadomości. Pierwszą jest niczym nieuzasadnione, miejscowe nazywanie tego obiektu "mennicą". Prawdopodobieństwo jest bardzo nikłe i może mieć związek tylko z tym, że w okresie dwudziestolecia międzywojennego w warsztatach, w tym obiekcie jakoby wytłaczano okolicznościowe medale wręczane w zawodach sportowych modlińskich i kazuńskich jednostek wojskowych. Po uzyskaniu niepodległości w 1918 r. w jednostkach wojskowych w twierdzy istniały Wojskowe Spółdzielnie, które obracały własnym bilonem. Niestety nie jest znane miejsce ich "bicia". Być może niektóre spółdzielnie zlecały wykonanie tych monet, istniejącym tu warsztatom.

Drugą z gruntu fałszywą informacją jest stwierdzenie zawarte w wielu publikacjach, w tym w jakże poważnej pracy - monografii miast polskich, że był on "...urządzony w ten sposób, że statki mogły wpływać do jego wnętrza". Autorzy bezkrytycznie podeszli do informacji opublikowanej w 1903, która brzmi niestety jeszcze bardziej fantastycznie: "...statki z ładunkiem zboża mogą przypływać w jego wewnętrzne korytarze". Nie było takiej fizycznej i technicznej możliwości. Współcześnie nawet przy wielkich przyborach wody, spowodowanych ograniczeniami szerokich wylewów przez istniejące wały przeciwpowodziowe, woda nie sięga szczytu fundamentu, na którym stoi magazyn, a wewnątrz nie ma żadnych "kanałów". Magazyn spełniał swe podstawowe zadanie prawdopodobnie do 1852 r., bowiem rok później został wydzierżawiony na składy "prowiantu przez intendenturę wojskową, następnie zakupiony przez rząd, obrócony został na magazyny wojenne". Od 1853 r. spełniał tę nową funkcję niemal do ostatniego dnia września 1939 r.

* Ryszard Gołąb - Ilustrowana monografia miasta Nowego Dworu Mazowieckiego z historią Twierdzy Modlin, 2006.

 

 

 

12 marca 1947. Legnica. Spotkanie ocalonych z Holocaustu mieszkańców przedwojennego Nowego Dworu. Przy stole w środku Fayvish Kronenberg, Alter Kshanshka, Aron Blank, Simkhe Yaskovitsh.

1947. Ocaleni przedwojenni mieszkańcy Nowego Dworu przed wyjazdem do Izraela.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1947 r. Złapano sprawców napadu na leśniczówkę w Bożej Woli.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Milicja zlikwidowała bandę „kapitana“

postrach podmiejskich osiedli Warszawy

W tych dniach w Annopolu organa MO zlikwidowały groźną bandę, która dokonała szeregu napadów na terenie Nowego Dworu, Jabłonny i Legionowa. Na czele bandy stał były przodownik granatowej policji, Leopold Walesiak, zwany przez wspólników „kapitanem“. Ponieważ banda ta posiadała dobrze zamaskowane meliny, wykrycie jej poprzedziły żmudne dochodzenia.

W lipcu ub. r. o zmierzchu, do leśniczówki w Bożej Woli, przybyło pięciu podejrzanych mężczyzn, którzy chcieli się zobaczyć z leśniczym Gałeckim. Gałeckiego wówczas nie było w domu, więc mężczyźni postanowili na niego poczekać, zajmując pozycje wokół leśniczówki i nie wypuszczając nikogo z rodziny. Kiedy po pewnym czasie leśniczy nadszedł, mężczyźni sterroryzowali go, związali sznurami i wprowadzili do mieszkania. Resztę domowników związali również, porzucili na sianie i rozpoczęli plądrować mieszkanie.

Bandyci zabrali Gałeckiemu wszystką odzież, futra i bieliznę, nie pomijając nawet bielizny w kołysce, z której wyrzucili na ziemię niemowlę. Żonie leśniczego i jej krewnej pościągali przemocą obrączki, raniąc je przy tym dotkliwie. Furia bandytów na tym się nie skończyła, gdyż wyprowadzili żonę leśniczego do lasu, zbili ją i usiłowali zgwałcić. Napastowana kobieta zaczęła błagać o litość i bandyci w końcu pozostawili ją w lesie. Powróciwszy do leśniczówki, odczytali wyrok śmierci na leśniczego. Powiedzieli mu, że wyrok wykonany zostanie jeśli o napadzie dowiedzą się władze bezpieczeństwa. Zabrawszy leśniczemu karabin i pistolet, odeszli z łupem w niewiadomym kierunku.

Leśniczy bynajmniej nie przestraszył się groźby i na drugi dzień złożył meldunek w miejscowym posterunku MO. Na razie dochodzenia nie dały żadnych rezultatów.

W sierpniu, będąc w Warszawie, Gałecki rozpoznał u jednego z handlarzy na Zieleniaku swoją teczkę. Zrobił doniesienie do 14-go komisariatu i zarazem opowiedział o napadzie w lipcu. Handlarza sprowadzono na komisariat, lecz badania nic nie wykazały. Kupił on teczkę od nieznanego mu bliżej młodego człowieka, którego rysopis podał MO.

14-ty komisariat rozpoczął dochodzenia, które po blisko pół roku zostały uwieńczone pomyślnym wynikiem. W nocy z 24 na 25 stycznia br., w Annopolu ujęto „kapitana“ Walesiaka oraz członków bandy Żółka Józefa i Nowika Czesława. W czasie przesłuchań ujęci wyznali, że zastępcą Walesiaka był Stróżewski, przebywający w więzieniu na Mokotowie, za napad na porucznika WP, dokonany niedawno przed barem „Olenka“ na Pradze. Zrabowane rzeczy bandyci sprzedawali różnym paserom, którzy również zostali ujęci.

Stróżewskiego sprowadzono do komisariatu i skonfrontowano z jego wspólnikami. Zaprzeczył on ich oświadczeniom i wyparł się jakiegokolwiek brania udziału w napadach. Czując, że mu się pali grunt pod nogami, doskoczył w pewnej chwili do okna i wybił gołymi rękoma cztery szyby, usiłując wyskoczyć z pierwszego piętra na ulicę. Funkcjonariusze MO w porę chwycili Stróżewskiego i udaremnili ucieczkę groźnemu bandycie. Pogotowie ratunkowe opatrzyło Stróżewskiemu pokaleczone ręce i odstawiono go z powrotem na Mokotów. Pozostałych bandytów skonfrontowano z poszkodowanymi i upewniono się, że są oni od dawna poszukiwanymi przestępcami.

W mieszkaniach bandytów i paserów dokonano rewizji, w czasie której skonfiskowano około 70% skradzionych rzeczy, których nie zdążono sprzedać.

Sprawę przekazano Prokuraturze i wkrótce groźna banda stanie przed sądem.

 

 

 

 

1947. 8 lat dla renegata.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

8 lat renegatowi

Na 8 lat więzienia skazał Sąd Specjalny w Warszawie członka SA volksdeutscha Franciszka Graczykowskiego, który brał udział w łapankach urządzanych przez żandarmów niemieckich w Nowym Dworze. W czasie okupacji Graczykowski dumny ze swego „stanowiska“ obelżywie wyrażał się o Polakach.

 

 

 

Wieża kościoła św. Michała została uszkodzona w dniu wyzwolenia Nowego Dworu spod okupacji niemieckiej 15 stycznia 1945 r. Remont rozpoczął się w 1946 r., a zakończył w 1948 r. Kłopoty materiałowe w tamtym okresie sprawiły, że trwał tak długo. Koszt remontu to ok. 2 mln. zł w tym 100 tys. zł z dotacji państwowej. Na foto wieża kościoła ok. 1947 r. z widocznym rusztowaniem.

zdjęcie koloryzowane

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

15.11.1947. Dekret o erygowaniu z dniem 1 stycznia 1948 r. trzech nowych dekanatów w Archidiecezji Warszawskiej w tym Nowodworskiego.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

ARCYBISKUP WARSZAWSKI

DEKRET

Pragnąc zadbać o duchowe i doczesne dobro parafii dekanatu warszawskiego poza Miastem [Warszawą], postanowiliśmy podzielić wspomniany dekanat i erygować (powołać) z niego trzy nowe, począwszy od dnia 1 stycznia 1948 roku, a mianowicie:

Dekanat Nowodworski (Decanatum Novodvoriensem),

Dekanat Piaseczyński (Decanatum Piaseczynnensem) oraz

Dekanat Pruszkowski (Decanatum Pruszkoviensem).

Przynależność parafii:

Do pierwszego [Nowodworskiego] należeć będą parafie:
Kazuń Polski, Leoncin, Łomianki, Łomna, a także parafie: Chotomów, Jabłonna, Legionowo, Nowy Dwór, które odłączamy od Dekanatu Praskiego i przyłączamy do tegoż dekanatu.

Drugi [Piaseczyński] obejmie parafie:
Piaseczno, Powsin, Pyry, Raszyn, Sękocin, Skolimów, Słomczyn, Wilanów.

Trzeci zaś [Pruszkowski] zawierać będzie parafie:
Babice, Borzęcin, Gołąbki, Ołtarzew, Pęcice, Piastów, Pruszków, Ursus, Zaborów, Żbików.


Wyżej opisane dekanaty na mocy niniejszego [dekretu], na podstawie kanonu 217 § 1 Kodeksu Prawa Kanonicznego, erygujemy i ogłaszamy za erygowane. Nakazujemy również, aby niniejszy nasz dekret został ogłoszony w kościołach parafialnych wspomnianych dekanatów dnia 21 grudnia 1947 roku, to jest w IV Niedzielę Adwentu.

Dano w Warszawie, dnia 15 listopada 1947 roku.

WIKARIUSZ GENERALNY

BISKUP POMOCNICZY WARSZAWSKI

z upoważnienia specjalnego

(–) † W. Majewski

KANCLERZ KURII

(–) Dr T. Kaulbersz

____________________________________________________________________________________________________________________________________

- Dokument ten odzwierciedla powojenny rozwój przedmieść Warszawy, gdzie wzrost liczby ludności wymusił podział ogromnego dotąd dekanatu "podwarszawskiego" na mniejsze jednostki.

 

 

 

1947. List z poczty Nowy Dwór Maz. do Chicago.

 

 

 

1947. Modlin. Oficerska Szkoła Broni Pancernej i Wojsk Samochodowych.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Z dziejów szkolnictwa wojskowego

Oficerska Szkoła Broni Pancernej i Wojsk Samochodowych

Gdy w 1944 r. żołnierz Armii Polskiej zmagał się jeszcze z hydrą germańską, w Chełmie Lubelskim powstawała pierwsza Oficerska Szkoła Broni Pancernej. Powstawała ona z niczego, gdyż brak było nie tylko kadry oficerskiej, ale przede wszystkim sprzętu naukowego. Z pomocą przyszli wówczas oficerowie Armii Radzieckiej. Rosjanie, jako wykładowcy, mieli bardzo ciężkie zadanie. Dzięki jednak zapałowi wykładowców i podchorążych wykonano z rozbitego sprzętu pomoce naukowe i szkoła zaczęła się szybko rozwijać. Nauka odbywała się w przyspieszonym tempie, gdyż armia potrzebowała instruktorów i oficerów. Już w styczniu i w lutym 1945 r. pierwsi wychowankowie szkoły wyruszyli na front.

Z kolei tj. jeszcze w czasie trwania wojny, szkoła przeniesiona została do Modlina, dawn. Centrum Wyszkolenia Broni Pancernej. Tutaj też odbyła się w maju 1945 r. pierwsza uroczysta promocja po wojnie z udziałem najwyższych dostojników państwowych i wojskowych. Młodzi oficerowie zajęli z miejsca stanowiska w jednostkach broni pancernej W. P. a częściowo spełniali funkcję wykładowców w oficerskiej szkole.

Dalsza praca w szkole wkraczała już na tory normalne. Przystąpiono do regularnego szkolenia nie tylko podchorążych, lecz również przeszkalano oficerów powracających z obozów i oflagów.

Z miejsca zabrano się do intensywnego przygotowania promocji podchorążych, która nastąpiła w dniu święta zbratania Wojska ze społeczeństwem. Szkoła daje poza wykształceniem wojskowym, również wykształcenie ogólne. Pochodzenie socjalne wychowanków — to w większości synowie robotników i chłopów. Wielu wśród nich to starzy żołnierze frontowi wzgl. partyzanci odznaczeni odznaczeniami bojowymi. Podziwu godne są sale wykładowe, zaopatrzone we wszelkie pomoce naukowe.

Koszary — nowa siedziba szkoły — miały do niedawna jeszcze bardzo smutny wygląd. Dziś tętnią życiem, a najlepiej świadczą o tym trawniki, wzorowy porządek i nadzwyczajna czystość.

Samopoczucie wychowanków jest bardzo dobre, a w koszarach mają do dyspozycji pierwszorzędnie urządzoną świetlicę, bibliotekę, salę kinową, czytelnię, salę gier a ponadto jest i klub oficerski. Kadra oficerska szkoły, to w zdecydowanej większości oficerowie młodzi o wysokim poziomie naukowym. Ze swoich obowiązków wywiązują się ku największemu zadowoleniu swoich przełożonych. Z pierwszych wychowanków szkoły wielu zajmuje dziś stanowiska dowódców i oficerów sztabowych.

 

 

 

1948 r.
 


- burmistrzem miasta jest Stefan Kaniewski.

1.XI . - na wniosek władz miasta powstaje Zespół Szkół Zawodowych Nr 1. Początkowo siedziba mieściła się w budynku Szkoły Powszechnej (Podstawowej) Nr 3 przy ul. Warszawskiej. Kształciła młodzież w dwóch kierunkach handlowym i mechanicznym. Prowadzono w niej także klasę wstępną dla tych, którzy nie mieli ukończonej szkoły powszechnej.

- Ogólnokształcące Gimnazjum i Liceum im. T. Kościuszki przeprowadza się do wyremontowanego budynku d. przedwojennego Prywatnego Koedukacyjnego Gimnazjum Koła Rodziny Wojskowej przy ul. Mieszka I.

 

 

1948. Powódź w Nowym Dworze i okolicach.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

TAM, GDZIE PRZESZŁA POWÓDŹ POKOTEM LEŻY JĘCZMIEŃ I OWIES

LINY I KARASIE PŁYWAJĄ PO POLACH

Specjalny wysłannik „Wieczoru” donosi z Nowego Dworu

WISŁA opada. W trójkącie pomiędzy Rajszewem, Krubinem i Nowym Dworem, gdzie woda wdarła się na niżej położone tereny, pozostało gęste błoto dochodzące do pół metra głębokości.

Niżej woda utrzymuje się jeszcze na dość dużych przestrzeniach. We wsi Rajszew gospodarze obliczają swoje straty na 50 proc. Zniszczone są całkowicie pomidory, ogórki, fasola i w znacznej części kartofle. Żyto, jak dotychczas, oparło się działaniu wody; czy zdoła dojrzeć nie wiadomo.

Niesamowity jest krajobraz w tych miejscowościach, gdzie przez kilka dni utrzymywała się powódź. Pokotem leżą łany jęczmienia i owsa. Zczerniałe kartofle w niczym nie przypominają roślin — liście ich są suche i kruszą się w palcach na proszek.

Pomiędzy kępami wierzb i pośród zarośli lśni nieruchomo żółte lustro brudnej zamulonej wody. Gospodarze jeżdżą po niej łódkami i zastawiają sieci. Łapią się w nie od czasu do czasu odtłuściałe liny i spłoszone, złotobrązowe karpie.

Na drzewach i płotach wiszą zaschnięte wodorosty. Wskazują one, jaki był najwyższy poziom wody, która w sobotę w nocy sięgała na podwórza niżej położonych zagród.

OKO W OKO Z ŻYWIOŁEM

W piątek o 10-ej wieczorem woda przerwała wał — opowiada Aleksander Niedźwiecki, gospodarz z Rajszewa. — Robiło się, co mogło, ale nie daliśmy rady. Trzeba będzie długo czekać, zanim grunt obeschnie.

Niedźwiecki, jak i inni gospodarze przeżyli zeszłoroczną powódź, która zniszczyła doszczętnie plony. Powódź tegoroczna stawia ich w ciężkiej sytuacji. Potrzebna jest natychmiastowa pomoc. Specjalnie jednak potrzebują jej w Rajszewie gospodarze Jan Składanowski i Izydor Gałecki — według opinii miejscowych obywateli, najubożsi gospodarze we wsi.

TRZEBA POMÓC POWODZIANOM z województwa warszawskiego

Wieś Skierdy, położona w gminie Góra, również nie uniknęła zniszczeń. Życie zamarło tu zupełnie. Nie ma co robić, bo rozmiękła ziemia nie nadaje się ani do siewu, ani do uprawy. Woda powoli spływa, zostawiając na trawie warstwę mułu. Siano z tej trawy jest już do niczego.

Jan Kowalik stracił połowę zasianego jęczmienia, na miejscu warzyw rozciąga się bagno, które z pewnością nie obeschnie przynajmniej w ciągu najbliższych dwóch tygodni. Kartofle, które znajdowały się przez trzy dni pod wodą, zczerniały i poschły. Zmarnował się rzepak i koniczyna.

— Żeby chociaż teraz deszcz upadł — wzdychają gospodarze — to by obmył trawę na łąkach. Jeśli deszczu nie będzie, siano nada się tylko na ściółkę. A tu na potraw trzeba czekać jeszcze długo.

Bezpośrednim powodem wylewu stały się nienaprawione po zeszłorocznej powodzi wały. Kilkudziesięciometrowa wyrwa w pobliżu wsi Rajszew i większa o kilka kilometrów dalej, okazały się zbyt wielkie, aby można było doraźnie załatać. Gospodarze pracowali dzień i noc, zwożąc faszynę, piasek i darń, lecz ich wysiłki były daremne.

W pow. warszawskim powódź nie wyrządziła szkód w inwentarzu i budynkach, uległy jednak zniszczeniu i to w dużym stopniu warzywa, kartofle i łąki. Zwłaszcza stratę siana najdotkliwiej odczuwają miejscowi gospodarze, gdyż na okres najbliższych miesięcy bydło pozostało bez paszy.

Zagadnieniu wałów woj. warszawskiego, dotkniętych klęską powodzi, poświęca się za mało miejsca. Cały ciężar tegorocznej akcji przerzucony jest na tereny Małopolski. Tymczasem w bezpośredniej bliskości Warszawy są wały, w których zniszczenia są również poważne. Uważamy za konieczne jak najszybsze zajęcie się również losem powodzian z rejonu podwarszawskiego. Pomoc taka musiałaby jednak posiadać silną podstawę organizacyjną, słyszy się bowiem jeszcze dzisiaj, że w ubiegłym roku akcja ta nie była zorganizowana należycie.

 

 

 

1948. Sąd Doraźny w Warszawie za współpracę z Niemcami skazał byłego volksdojcza z Nowego Dworu i żandarma, strażnika w obozie dla Żydów na karę więzienia.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Z tragarza do więzienia wiodła droga Dąbrowskiego

Przed Sądem Doraźnym w Warszawie odpowiadał Józef Dąbrowski, volksdeutsch z Nowego Dworu, oskarżony o współpracę z Niemcami. Przed wojną Dąbrowski był tragarzem. Po wkroczeniu Niemców podpisał volkslistę i wstąpił do żandarmerii w Nowym Dworze. Przeprowadzał rekwizycje towarów w pociągach, brał udział w obławach na ludność polską. Poza tym, Dąbrowski był strażnikiem w obozie dla Żydów.

Sąd skazał Dąbrowskiego na karę 5 lat więzienia. Ten stosunkowo niski wymiar kary przewodniczący uzasadnił bardzo niskim poziomem umysłowym oskarżonego.

_________________________________________________________________________________________________________________________________________

Wycinek ten dotyczy procesów przeprowadzanych na mocy tzw. "sierpniówki" (dekretu z 31 sierpnia 1944 r.), który służył do rozliczania zbrodniarzy hitlerowskich oraz osób współpracujących z okupantem. Ciekawym detalem w tekście jest wspomnienie o "niskim poziomie umysłowym" jako okoliczności łagodzącej, co zdarzało się w ówczesnym orzecznictwie wobec osób wykonujących niższe funkcje w aparacie okupacyjnym.

 

 

 

Modlin, wrzesień 1948. Lotnicy 1 eskadry 4 plsz "Kraków" przy samolotach Ił-2. Pierwszy z prawej dowódca eskadry kpt. pil. Leon Krzeszowski.

źródło grafiki i opisu - Twierdza Modlin / Fortress Modlin

 

 

 

 

1946 -1948 Nowy Dwór Maz. miastem o najmniejszej powierzchni i największym zaludnieniu w powiecie warszawskim.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

Lata 1945-1960. Ulica Warszawska 20, 18 i 12.

źródło grafiki i opisu - Rado-NDM, https://fotopolska.eu

 

 

 

1948. Ulica Warszawska blisko skrzyżowania z ulicą Daszyńskiego, z lewej ówczesny rynek.

 

źródło grafiki - Andrzej Dziadczak (koloryzowanie, obróbka AI)
 

 

 

 

1949 r.

 

 

1949. Co słychać w szpitalu powiatowym w Nowym Dworze. Chłopi - pacjentami.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 


CHŁOPI — PACJENTAMI

Pragnąc dać skalę porównawczą, dr R. Kaczyński, który urządził tę „szpitalną” wycieczkę dla prasy, wiezie nas z kolei do powiatowego szpitala w Nowym Dworze. I tu, jak i tam spotykamy liczne wypadki urazów przy pracy. Złamania, obrzęki... Dyrektor szpitala, dr Nawaduński, prowadzi nas najpierw do kancelarii. Idziemy niezwykle wąskim korytarzem, w którym wózek szpitalny nie ma gdzie się obrócić. Budynek jest przestarzałego typu, mocno nadszarpnięty przez działania wojenne.

— Przyszłam wypisać syna, Ryszarda Mossakowskiego — mówi do sekretarki kobiecina w chustce. — Już rusza ręką, niech jedzie do domu sprzątać żyto z pola.

Ciekawie przysłuchujemy się rozrachunkom sekretarki z babiną. Inaczej się to odbywa, niż w mieście, rolnik bowiem nie korzysta z Ubezpieczalni. Pacjentami szpitali powiatowych są w większości chłopi. W zależności od dochodów płacą różne stawki: pełna wynosi 700 zł dziennie (przychód z roli ponad 100 kwintali), niższe: 595 zł (od 60—100 kw.), 420 zł (od 30—60 kw.) i 210 zł (od 10—30 kw.).

Zarządzenie to, obowiązujące od 1 stycznia, rozszerzyło znacznie zasięg lecznictwa na „średniaków” i najuboższych. Aby gospodarka szpitalna nie była deficytowa, gmina ze swej strony dopłaca po 115 zł dziennie, resztę do 700 zł uzupełnia wydz. powiatowy.

— Przez nasz szpital przeszło 1700 rannych żołnierzy polskich. Wysyłał ich Modlin, gdy nie mógł pomieścić wszystkich w czasie działań wojennych — mówi dr Nawaduński. — Własnymi siłami restaurowaliśmy budynek dwukrotnie — po 1939 r. i w 1945 — tu bowiem, na przyczółku, najczęściej padały pociski. Teraz posiada 80 łóżek i 4 oddziały.

Szpital istnieje od 1919 r. Ani chwili nie przerwał działalności, mimo że w czasie wojny znalazł się na terenie „Rzeszy”. Niemcy tolerowali polski szpital, ale nie dawali mu ani grosza. Musiał sobie radzić sam. Kiedy Niemcy odeszli, w szpitalu pozostał stos papierowych marek i pełne sale rannych...

— Pierwszy szyld polski po Wyzwoleniu obstalowaliśmy za bochenek chleba i kilogram masła.

Następnym razem opowiemy o wspaniałym szpitalu w Płońsku i jego rewelacyjnych operacjach, notowanych w zagranicznych czasopismach medycznych.

___________________________________________________________________________________________________________________________________

Tekst z 1949 roku to fascynujący dokument epoki, w którym język medyczny i codzienny miesza się z nowomową socjalistyczną oraz realiami powojennej biedy.

- „Średniacy”: Termin z marksistowskiej klasyfikacji wsi. Oznaczał chłopów posiadających gospodarstwa średniej wielkości, którzy byli samowystarczalni. W propagandzie tamtego okresu dzielono wieś na „biedniacką” (popieraną przez władzę), „średniacką” (sojusznik) i „kułacką” (bogacze, wrogowie ludu).

- Kwintal (kw.): Jednostka masy równa 100 kg (inaczej metr wiejski). W tekście dochód gospodarstwa mierzony jest w kwintalach zebranego zboża, co pozwalało określić zamożność rolnika i przypisać mu odpowiednią stawkę za szpital.

- Ubezpieczalnia: Skrót od Ubezpieczalni Społecznej. Była to instytucja zajmująca się opieką zdrowotną dla pracowników najemnych (miast). Rolnicy indywidualni w 1949 roku nie byli objęci powszechnym ubezpieczeniem zdrowotnym, dlatego za pobyt w szpitalu musieli płacić z własnej kieszeni lub przy pomocy gminy.

- Wydz. Powiatowy (Wydział Powiatowy): Organ wykonawczy samorządu powiatowego (w 1949 r. struktury te były właśnie przekształcane w system Rad Narodowych).

- Teren „Rzeszy”: Nowy Dwór Mazowiecki podczas okupacji został wcielony bezpośrednio do III Rzeszy (jako część rejencji ciechanowskiej), a nie do Generalnego Gubernatorstwa. Stąd wzmianka o tym, że szpital musiał radzić sobie sam pod niemieckim nadzorem.

- Obstalować: Słowo pochodzenia niemieckiego (bestellen), oznaczające zamówić wykonanie czegoś u rzemieślnika.

- Wyzwolenie: Pisane wielką literą, w ówczesnej prasie odnosiło się do wkroczenia Armii Czerwonej i Wojska Polskiego (w przypadku Nowego Dworu to styczeń 1945 r.).

- Pociski na przyczółku: Odniesienie do walk o Twierdzę Modlin i tzw. Przyczółek Warszawski. Nowy Dwór, leżący w widłach Wisły i Narwi, był kluczowym punktem strategicznym narażonym na ciężki ostrzał artyleryjski.

- Kobiecina w chustce / Babina: Określenia te, choć dziś mogą brzmieć lekceważąco, w 1949 roku miały nadać tekstowi ton reportażowy i podkreślić ludowy, prosty charakter pacjentów.

- Sprzątać żyto: Dawne określenie na zbiór zbóż (żniwa). Pośpiech matki („niech jedzie do domu sprzątać żyto”) podkreśla priorytet pracy na roli nad pełną rekonwalescencją.

- Deficytowa (gospodarka): Przynosząca straty. Autor podkreśla, że gmina dopłaca do leczenia, aby szpital mógł przetrwać finansowo.

 

 

 

 

1949. Marzenia Nowego Dworu Maz.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

MARZENIA NOWEGO DWORU

Od specjalnego wysłannika „Rzeczpospolitej”

Nowy Dwór, w sierpniu.

Długi sznur wagonów zatrzymał się przed małym, drewnianym barakiem, przybudowanym do czerwonych gruzów jakiejś starej rudery. Biała tabliczka z czarnym napisem: „Nowy Dwór”, parę osób wałęsających się bez celu wzdłuż kolejowego plantu i — szeroka, betonowa droga wiodąca prosto w kierunku dalekich zabudowań miasteczka.

W Nowym Dworze stacja kolejowa znajduje się w odległości półtora kilometra od miasta, mimo, iż tory w swej dalszej trasie przebiegają tuż obok pierwszych domów. Dlaczego tak ją zbudowano? Podobno inżynierowie kolejowi przewidywali, iż Nowy Dwór rozbudowując się „dojdzie” do budynku stacyjnego. Nie doszedł jednak. Stacja uległa kompletnemu zniszczeniu w okresie ostatniej wojny. Prowizoryczny budyneczek zaś postawiono — wbrew logice — nie przy samym miasteczku, ale na rumowiskach starego dworca. Oglądałem go już w 1946 roku. Od tego czasu nic się nie zmieniło. Nie widać żadnych prób budowy „normalnej” stacji i tylko prowizoryczny barak mocno się postarzał. I tylko jedno na dobro PKP można zapisać: przed trzema laty „podróż” z Warszawy do Nowego Dworu trwała aż dwie godziny (30 kilometrów!), obecnie jedzie się godzinę, a w planie sześcioletnim cała linia Warszawa — Nowy Dwór zostanie zelektryfikowana, skracając jeszcze bardziej czas przejazdu.

Nowy Dwór przeżywa obecnie cichą „szpitalnianą tragedię”. Przed ostatnią wojną rozpoczęto tutaj budowę dużego szpitala. Wojna przerwała pracę i po dziś dzień widać ceglaste mury, wznoszące się na piaszczystym pagórku. Z tych ceglastych murów wyrosło całe zagadnienie: budować szpital w Nowym Dworze czy nie? A jeśli nie — to co począć z rozpoczętą budową?

Nowy Dwór w istocie rzeczy szpitala nie potrzebuje, wystarczy mu tzw. „urazówka” — mały szpitalik chirurgiczny. I taki szpitalik właśnie istnieje. Ludność Nowego Dworu sięga zaledwie trzech tysięcy. Ludność pobliskiego Legionowa 20 tysięcy. Gdzie więc bardziej potrzebny jest duży szpital?

Ba, ale co począć z rozpoczętą budową? Oczywiście trzeba ją dokończyć i... utworzyć tu szpital-zakład dla chroników. Tak projektuje wydział wojewódzki. Nowy Dwór — obrażony w swej dumie — dąsa się na takie załatwienie sprawy.

Nowy Dwór to jednak nie tylko domy. To również — woda. Miasto leży bowiem w węźle komunikacyjnym trzech rzek. Wisła jest tu oczywiście arterią główną. Ale od północy spływa Wkra, z północnego-wschodu wpada Bug połączony z Narwią. O tej Bugo-Narwi, czy też Narwi — jak niektórzy nazywają — prawdziwe dziwy wyczytać można u Długosza. Stary kronikarz opisując w XV wieku rzeki polskie, ze stuprocentową powagą twierdził, iż: „woda Narwi czarniawa, nawet po połączeniu się z Wisłą, długo nie zmienia przyrodzonej barwy i tę ma osobliwość, że jej gady jadowite znieść nie mogą; widzieć się na wężach, które do tratew przyczepione, spokojnie czas długi się ukrywają, jak tylko zaś do Narwi zbliżą, natychmiast z sykiem cofają się stroniąc od jej wód, jakoby zgubnych dla siebie i od statków żaglowych pierzchają, co nie tylko w obcych ludziach, ale i miejscowych podziwianie sprawia”.

Nie sprawiło to jednak we mnie „żadnego podziwienia”. Może dlatego że doszedłszy do samego cypla, omywanego z jednej strony przez Wisłę, z drugiej strony przez Bugo-Narew, nie dostrzegłem żadnych tratew, a jedynie samotny parowiec rwący w dół rzeki, pełen wycieczkowiczów na pokładzie. A może po prostu dlatego, iż sędziwy Długosz opowiedział zwykłą bajeczkę, której nie zna nawet okoliczna ludność. Ujrzałem zato nad samym ujściem Narwi potężny, piętrowy budynek. Dachu nie miał, ściany nieco zarysowały się, a woda z pluskiem omywała jego fundamenty. Któż to tak budował na wodzie? A może Narew rozszerzyła swoje koryto? Właśnie, że nie.

Zygmunt Gloger w swych opisach wycieczek („Dolinami rzek” — 1903 rok) podał, iż „w samym cyplu wideł dwóch rzek wrzyna się między fale obu, wspaniały kilkupiętrowy spichlerz na zboże. Gmach ten najokazalszy jaki w drugim ćwierćwieczu wzniesiono w Królestwie, zbudowany był kosztem Banku Polskiego, podług planów budowniczego Gaja za sumę 786 tysięcy rubli i tak jest urządzony, że statki z ładunkiem zboża mogą wpływać w jego wewnętrzne korytarze”.

To był właśnie ten stary spichlerz. Jego piękne nakrycia dachowe — tzw. hełmy, widziałem obok budynku stacyjnego. Położono je tam widocznie dla ozdoby. Stare mury niszczeją powoli a ściany w wielu miejscach tak są potrzaskane, iż nie odważyłem się wejść w mroczne korytarze, aby sprawdzić czy rzeczywiście do wnętrza budynku mogły wpływać wiślane statki.

Ten spichlerz — to chyba jedyny „zabytek” Nowego Dworu, wspomnienie o tym iż miasteczko było poważnym ośrodkiem handlu ziemiopłodami i że w okresie stanisławowskim istniała tu duża fabryka sukna. „Marzeniem” Nowego Dworu jest stać się siedzibą starostwa. Pozostaje to w związku z projektem podziału starostwa warszawskiego na cztery samodzielne. Z wiosną br. cała ta sprawa narobiła w Nowym Dworze sporo hałasu, ponieważ do godności siedziby starostwa rościło pretensję i Legionowo. Dziś sprawa ucichła i najprawdopodobniej podział obecnego starostwa warszawskiego nie prędko zostanie zrealizowany. Ale Nowy Dwór o tym marzy. Kto wie, może się i doczeka?

WIESŁAW WERNIC

 

 

 

21 października 1949. 13 osób rannych w wypadku kolejowym.

 


Wyniki dochodzenia Dyr. Gen. PKP

w sprawie wypadku w Nowym Dworze

W dn. 21 października br. o godz. 23 na zwrotnicy wjazdowej do stacji kolejowej Nowy Dwór wykoleił się pociąg osobowy, jadący w kierunku Słupska. Lokomotywa pociągu przewróciła się i zatrzymała o murowany budynek nastawni, przy czym rozbita została drewniana budka zwrotniczego. Wagony pasażerskie wykoleiły się, lecz nie uległy rozbiciu.

Na podstawie dochodzeń ustalono, że prawdopodobnie przyczyną wykolejenia było przyjęcie przez personel stacyjny na tor boczny pociągu wjeżdżającego ze zbyt wielką szybkością.

W wyniku wypadku ogółem 13 osób odniosło rany.

Dwie osoby są ciężko ranne: St Sosiński — przejazdowy i M. Olszewska — pasażerka. Pozostali ranni są to: W. Pepiło — kierownik pociągu, J. Miklas — maszynista parowozu, H. Ćwikliński — palacz parowozu, K. Pilecki, A. Kowalska, I. Lewandowska, M. Koperska, J. Chylińska, Al. Tarasiewicz, J. Piasecka i W. Krajewska.

 

Katastrofa kolejowa w Nowym Dworze Mazowieckim - domniemany wypadek kolejowy, który jakoby miał wydarzyć się 22 października 1949 roku. Ze względu na brak wiarygodnych informacji kwestionowane jest zaistnienie tego wypadku. Katastrofa była jakoby spowodowana wykolejeniem pociągu pasażerskiego relacji Gdańsk - Warszawa. Miało w niej zginąć ponad 200 osób. Władze komunistyczne nigdy nie wspominały o wydarzeniach z Nowego Dworu Mazowieckiego, co uzasadniano zatajaniem w tych czasach informacji o niewygodnych dla wizerunku władzy ludowej wypadkach.

Za pośrednictwem wiadomości agencji prasowej Associated Press, powołującej się na doniesienia informatora pochodzące jakoby z nieoficjalnych, lecz wiarygodnych źródeł, informacja o wypadku trafiła do licznych gazet lokalnych, m.in. "Reno Evening Standard" (24 października) i "Gettysburg Times" (26 października), "Geneva Daily Times", "Reading Eagle" czy "The Singapore Free Press". Wiadomości tej nie opublikowano natomiast w żadnych mediach opiniotwórczych. Sprzeczna z powyższym stanem rzeczy jest nierzadko spotykana informacja, że wiadomość o wypadku opublikować miały jedynie dwie lokalne amerykańskie gazety - "Reno Evening Standard" i "Gettysburg Times".


https://pl.wikipedia.org/wiki/Katastrofa_kolejowa_w_Nowym_Dworze_Mazowieckim

 

 

 

1949. Ogłoszenie o zgubieniu karty rejestracyjnej na prowadzenie handlu naczyniami kuchennymi i żelazem przy ul. Rynek 5 w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Zgubiono kartę rejestracji na rok 1949 wydaną przez Urząd Skarbowy Nowy Dwór na prowadzenie handlu naczyń kuchennych i żelaza na nazwisko Zofia Paradzińska, Budek Stefan, Nowy Dwór, Rynek 5.

 

 

 

1950 r.



- Ogólnokształcące Gimnazjum i Liceum im. T. Kościuszki zostało oficjalnie upaństwowione.

 

 

1950 r. wykaz abonentów telefonicznych w Nowym Dworze Maz.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

NOWY DWÓR MAZOWIECKI
C

29 Centrala Mięsna, filia Nowy Dwór Maz., P.O.W.

16 Gminna Spółdzielnia Samopomocy Chłopskiej, P.O.W. 3

21 Leśnictwo Państwowe, Boża Wola

22 Milicja Obywatelska Gminy Góra

7 Milicja Obywatelska, Modlin, 3 Maja

2 Milicja Obywatelska Nowy Dwór, Słowackiego 4

33 „Mostostal“, biuro

34 — kantor majstrów

14 Nadzór Wodny

25 „Paged“, skład Nr 29

30 „Peceha“, sklep detaliczny, Paderewskiego 16

10 Poczta, kancelaria urzędu, Paderewskiego 16a

31 — nadzór teletechniczny

50 — poczekalnia urzędu

24 Publiczna Szkoła Powszechna Nr 1, Kościuszki 4

9 Sąd Grodzki, Słowackiego 5

17 Stacja Kolejowa

15 Szpital Powiatowy, Paderewskiego 1

23 Ubezpieczalnia Społeczna, Paderewskiego 16a

3 Urząd Bezpieczeństwa Publicznego, Słowackiego 4

13 Urząd Skarbowy, Słowackiego 5

1 Zarząd Gminy Góra

4 Zarząd Miejski, burmistrz, gabinet

 

 

 

Lata 40-50-te XX w. Drużyna harcerek w parku miejskim. W tle szkoła powszechna nr 1 na ul. Kościuszki.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

Kwiecień 1950. Pracownicy Poczty Polskiej na skrzyżowaniu ul. Paderewskiego i Partyzantów.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1951 r.
 


- Otwarcie na Narwi nowego mostu stalowego kolejowo-drogowego. Projekt mostu opracował inż. Leon Pszenicki. Montaż prowadziła firma "Mostostal" pod kierownictwem inż. Tadeusza Florczaka. Jednocześnie rozebrano most drogowy Baileya.

 

 

1951. Rozpoczął się stalinowski proces tzw. Ekspozytury Urzędu Śledczego "Startu". Jednym z oskarżonych w tym procesie był Witold Pajor, przedwojenny kierownik placówki kontrwywiadowczej w twierdzy Modlin.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

...Przed samym wybuchem wojny w 1939 r. osk. Pajor został mianowany kierownikiem placówki kontrwywiadowczej w Modlinie. Stwierdza on, że znajdujące się w pobliżu Modlina osiedla Kazuń, Pomiechówek, Nowy Dwór, zamieszkałe przez kolonistów niemieckich, były bazą dywersyjną i szpiegowską armii hitlerowskiej. Władze sanacyjne wiedziały o tym stanie rzeczy, ale nie tylko tolerowały go, lecz nawet wyraźnie popierały...
_____________________________________________________________________________________________________________________________________


Ten artykuł jest klasycznym przykładem propagandy stalinowskiej z okresu procesów pokazowych w Polsce.

Tekst opisuje proces członków tzw. „Ekspozytury Urzędu Śledczego” (kryptonim „Start”). W rzeczywistości była to komórka kontrwywiadu Armii Krajowej (AK) i Delegatury Rządu, której zadaniem była walka z agenturą i pospolitą przestępczością.

Użycie sformułowań takich jak „władze sanacyjne” (w negatywnym kontekście) oraz oskarżanie przedwojennego wywiadu o wspieranie hitlerowskiej dywersji miało na celu zohydzenie w oczach opinii publicznej zarówno II Rzeczypospolitej, jak i Polskiego Państwa Podziemnego.

Narracja ta służyła uzasadnieniu represji wobec żołnierzy AK i działaczy niepodległościowych, kreując ich na kolaborantów lub sojuszników faszyzmu.

 

 

 

Ochotnicza Straż Pożarna. Garaż murowany postawiony w miejscu starej remizy w 1951 r. z wyjazdem od strony ul. Daszyńskiego.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

Lata 1950-1952. Most Piłsudskiego na Wiśle podczas odbudowy.

źródło grafiki i opisu - https://fotopolska.eu

 

 

 

1952 r.


 


1.VII - Nowy Dwór zostaje miastem powiatowym, do miasta zostaje włączony teren byłej stoczni modlińskiej z gminy Pomiechówek.

 

 

 

1952. Zmiana granic Nowego Dworu Maz.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Dz.U.52.26.181

ROZPORZĄDZENIE PREZESA RADY MINISTRÓW

z dnia 3 maja 1952 r.

w sprawie utworzenia i zmiany granic niektórych miast w powiatach warszawskim i radzymińskim, województwie warszawskim. *

Na podstawie art. 5 ust. 1 ustawy z dnia 4 lutego 1950 r. o dokonywaniu zmian podziału administracyjnego Państwa (Dz. U. R. P. Nr 6, poz. 48) zarządza się, co następuje:

§ 4. W powiecie warszawskim, województwie warszawskim wyłącza się:

- z gminy Cząstków enklawę pod nazwą Kępa Małocka,

- z gminy Góra gromady: Kępa Nowodworska, Łęczna, osiedle Nowo-Łęczna oraz lasy państwowe Księża Góra i Dębina,

- z gminy Pomiechowo tereny byłej stoczni modlińskiej

i włącza się je do miasta Nowy Dwór Mazowiecki w tymże powiecie i województwie.

 

 

 

Wieś Łęczna - niem. Wiesendorf. Osada kolonistów niemieckich założona w 1782 r. przez Stanisława Poniatowskiego. W latach 1867-1952 wieś w gminie Góra. Na podstawie rozporządzenia Wojewody Warszawskiego z dnia 20 października 1933 r. utworzona został gromada w granicach gminy Góra, składająca się z samej wsi Łęczna i wsi Nowo-Łęczna. W 1952 r. w związku z utworzeniem powiatu nowodworskiego z gminy Góra do Nowego Dworu Maz. włączono gromadę Łęczna i osiedle Nowo-Łęczna. Ostatnim sołtysem wsi Łęczna był Czesław Traczyk.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

Prace nad utworzeniem nowych powiatów z byłego powiatu warszawskiego rozpoczęto w 1948. Zarząd Miejski i Miejska Rada Narodowa podjęły starania o utworzenie siedziby powiatu w Nowym Dworze. Było to o tyle istotne, że projekt wojewódzki przewidywał utworzenie powiatu Jabłonna-Legionowo z siedzibą w Legionowie. W składzie tego powiatu miały się znaleźć następujące gminy: Jabłonna, Nieporęt, Góra, Nowy Dwór, Zakroczym, Pomiechówek i Bródno i oczywiście Legionowo.

W sprawie tej odbyło się w dniu 27 lutego 1949 r. nadzwyczajne posiedzenie Miejskiej Rady Narodowej. Rada i Zarząd Miejski wystąpiły z propozycją utworzenia z tych samych gmin oraz Legionowa i utworzenia powiatu z siedzibą w Nowym Dworze. Śmiałe stwierdzenie zawarte jest w piśmie Zarządu Miejskiego do wojewody, o uchyleniu projektu utworzenia powiatu z siedzibą w Legionowie "jako niecelowe".

Mocą Rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 3 maja 1952 r., zniesiono powiat warszawski. Rozporządzenie w § 2 ust. 1 stanowi o tym, że tworzy się w województwie warszawskim nowe powiaty, a pkt. 3 tego ustępu stwierdza, że powstaje: powiat nowodworski z siedzibą Powiatowej Rady Narodowej w Nowym Dworze Mazowieckim. Miasto posiadało instytucje predysponujące je do rangi powiatu: jak sąd, szpital (chociaż w tym czasie jeszcze w budowie), szkoły średnie: ogólną i zawodową. Nie było to wiele, ale jednak. Niestety jako siedziba powiatu nie posiadało budynku dla zorganizowania urzędu. Brak budynku dla pomieszczenia właściwych komórek organizacyjnych jakimi były referaty, spowodował to, że mimo oficjalnej siedziby powiatu mieszczącej się w Nowym Dworze, faktycznie komórki organizacyjne funkcjonowały w Aninie pod Warszawą. Na tymże posiedzeniu Rady inaugurującym powiat, członek prezydium Wojewódzkiej Rady Narodowej w Warszawie oświadczył zebranym, że siedzibą Prezydium Powiatowej Rady Narodowej powiatu nowodworskiego będzie Anin, do czasu wybudowania siedziby władz w Nowym Dworze. Brakuje dokumentacji, by ustalić, kiedy władze nowo powstałego powiatu otrzymały siedzibę i gdzie. Sprzeczne są relacje osób, które udzielały autorowi odpowiedzi na ten temat. Zgoda panuje tylko w odniesieniu do tego, że był to barak drewniany (poniemiecki przywieziony z Anina i postawiony w roku 1955 przy ul. Zakroczymskiej, w miejscu budynku z obecnym nr 32).

Z drugiej relacji wynika, że barak ten postawiony został już w 1952 r. przy Zakroczymskiej (z obecnym numerem 34 - gdzie stoi budynek powszechnie nazywany "pod balkonami"). W tym czasie przystąpiono do remontu i częściowej odbudowy budynku zniszczonego w czasie wojny na rogu Zakroczymskiej i Magistrackiej, gdzie znalazły siedzibę władze powiatowe i miejskie. Przed wprowadzeniem się do własnej siedziby, posiedzenia Prezydium odbywały się w lokalu Urzędu Miasta przy ul. Warszawskiej 4, a posiedzenia Rady odbywano w sali kina "Lenino" przy ul. Szerokołęcznej.

W skład powiatu weszły dwa miasta: Nowy Dwór Mazowiecki i Legionowo; dwa miasta-gminy: Serock i Zakroczym oraz 12 gmin: Cząstków, Jabłonna, Janówek, Kampinos, Kazuń, Leoncin, Łomianki, Modlin, Nieporęt, Pomiechówek, Skrzeszew, Zegrze.

* Ryszard Gołąb - Ilustrowana monografia miasta Nowego Dworu Mazowieckiego z historią Twierdzy Modlin, 2006.

 

 

 

1952. Grupa żołnierzy na odbudowanym moście na Wiśle pomiędzy Kazuniem i Nowym Dworem Maz. po zakończonym układaniu przęseł.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1952. Pół roku przed terminem oddano do użytku most na Wiśle w Modlinie.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Pół roku przed terminem oddany został do użytku w Modlinie nowy most na Wiśle

WARSZAWA (PAP). 15 bm. odbyło się w Modlinie oddanie do użytku mostu drogowego na Wiśle.

Nowouruchomiony most przyczyni się do ożywienia i usprawnienia komunikacji drogowej w środkowej części kraju. Przez Modlin przebiega z Warszawy na północ szlak komunikacyjny, stanowiący główną arterię łączącą stolicę z Gdańskiem. Ponadto zbiega się tu szereg dróg o znaczeniu lokalnym.

Oddany 15 bm. do użytku most drogowy na Wiśle, wykonany został dzięki realizacji zobowiązań dla uczczenia 60 rocznicy urodzin Prezydenta Bolesława Bieruta i Święta 1 Maja — na pół roku przed terminem.

 

 

 

1952. Zaświadczenie wydane przez Prezydium Miejskiej Rady Narodowej w Nowym Dworze Maz. o wykonaniu w całości obowiązkowej dostawy zbóż ze zbiorów.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Zaświadczenie № 110333 / Wa.

PREZYDIUM GMINNEJ-MIEJSKIEJ RADY NARODOWEJ

w Nowym-Dworze

Dnia 27. XI. 1952 r.

Prezydium Gminnej-Miejskiej Rady Narodowej niniejszym zaświadcza, że Ob. [imię i nazwisko zamazane]

zamieszkały w Nowy-Dwór Łęczna (dokładny adres)

wykonał obowiązkowe dostawy zbóż ze zbiorów 1952 r. w całości do dnia 28 października 1952 r.

 

Gminny delegat C. U. S. (podpis: Biernacki)

Za Prezydium Przewodniczący Prezyd. G. R. N. (podpis nieczytelny)

PREZYDIUM MIEJSKIEJ RADY NARODOWEJ w Nowym-Dworze Mazowieckim (czerwona pieczęć)

_________________________________________________________________________________________________________________________________

- Obowiązkowe dostawy: Wprowadzone w 1952 roku, zmuszały rolników do oddawania państwu części plonów po cenach znacznie niższych od rynkowych. Był to rodzaj ukrytego podatku.

- C. U. S.: Skrót ten prawdopodobnie odnosi się do Centralnego Urzędu Skupu, instytucji nadzorującej ściąganie płodów rolnych.

 

 

1952. Pokwitowanie złożenia dokumentów do wydania dowodu osobistego na posterunku MO w Górze pow. Warszawski poczta Nowy Dwór k. Modlina. W tym czasie już od wielu lat miasto nosiło nazwę Nowy Dwór Mazowiecki.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
 

 

 

Lata 50-te XX w. Smutna kobieta na łodzi przy brzegu Narwi w Nowym Dworze Maz. - w tle wieża ćwiczeń straży pożarnej.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1953 r.

 

- Zakończyła się trwająca od 1951 r. odbudowa mostu na Wiśle. Prace prowadzone były przez Zarząd Okręgowy Odbudowy Mostów w Płocku i "Mostostal" Kraków.

 

 

1953. Uchwalono budżety miast stanowiących powiaty w województwie warszawskim.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

Kościół pw. św. Michała Archanioła w Nowym Dworze Maz. na początku lat 50-tych XX w.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1954 r.
 


- utworzona zostaje filia Biblioteki Pedagogicznej w Warszawie.

 

 

1954. Podział powiatu nowodworskiego na gromady.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

Powódź w marcu 1954 r. w okolicach Nowego Dworu.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 


Za powodziową falą

Nowy Dwór — Modlin — Wyszogród.

Powódź podeszła pod Czosnów. Po prawej stronie drogi, jak okiem sięgnąć, rozciąga się gęsto pokryta krą tafla wody. Nie rozpoznasz gdzie brzeg wiślany, gdzie łąki. Woda jest tu głęboka, sięgająca w niektórych miejscach czubków wierzb.

I tak do samego Kazunia, a następnie Modlina. Nieliczne domki na wzniesieniach ucierpiały niewiele. Łączność ze „światem”, czyli po prostu z drogą Warszawa—Modlin, mieszkańcy tych domostw utrzymują za pomocą łódek.

Dojeżdżamy do Nowego Dworu. Na placu Wolności, oddalonym od brzegu Narwi o 400 metrów — leżą potężne bryły lodu.

— Było nam „mokro” — opowiadają z humorem mieszkańcy. I dodają: — Na szczęście jest już po strachu.

A strachu było wiele. W poniedziałek ok. godziny 16 woda na Narwi raptownie przybrała, przerwała lodowy wał, który utworzył się wzdłuż brzegów i zalała część miasta. Najbardziej ucierpiały mieszkania położone przy ul. Staala. Przez okna opuszczonego domu pod nr 1 zaglądamy do środka. Woda podmyła tu podłogi i ściany.

Stanisław Stawarski, mieszkający opodal, nie opuszczał mieszkania. Żonę wraz z dziećmi wysłał do punktu ewakuacyjnego, mieszczącego się w szkole nr 2, sam zaś pozostał na posterunku. Wchodzimy do mieszkania. Stawarski pokazuje ślad na ścianach na wysokości 20 cm od podłogi. Tyle wody — mówi — „stało” w pokoju.

Natomiast dom przy ul. Staala 22 jest niemal całkowicie zrujnowany i wątpliwe, aby dało się go odremontować.

— Byliśmy w Miejskiej Radzie Narodowej — opowiada Cecylia Lipińska, jedna z mieszkanek — przyrzekli nam pomoc. — Ale co do tego czasu uczynimy? — zastanawia się inna mieszkanka tego domu, Raszkiewiczowa, matka trojga dzieci. Rzeczywiście stary domek bardzo ucierpiał w czasie powodzi i dalsze zamieszkiwanie w nim z dziećmi jest prawie niemożliwe.

— Bałeś się Zbyszku? — pytamy małego Raszkiewicza.

— Trochę... odpowiada malec.

ZŁOTE CHŁOPAKI

Jest w tym wiele winy samych rodziców, którzy — jak nam opowiadano w MRN — niechętnie opuszczali zagrożone mieszkania. Tymczasem akcja ratunkowa przebiegała bardzo sprawnie. Na ogół wszystkich powiadomiono o zbliżającej się fali. A gdy woda wylała, na ewakuowanych czekały wojskowe samochody i furmanki.

— Złote chłopaki, ci nasi żołnierze — zachwyca się Zofia Mariańska. — Pomagali nam wynosić rzeczy, nawet dzieci uspokajali.

Nie tylko Mariańska z taką sympatią mówi o pomocy jaką okazali saperzy i lotnicy zagrożonej powodzią ludności. Wszyscy nowodworzanie, z którymi rozmawialiśmy na ten temat, prosili, aby w „Życiu” złożyć wojsku od nich serdeczne podziękowania.

Nowy Dwór był przygotowany na ewentualne groźniejsze skutki powodzi. W zarządzeniu Miejskiego Kom. Przeciwpowodziowego z 23 ub. m. przewidziano niemal wszystkie możliwe, w miejscowych warunkach, środki ostrożności. Poza tym MRN wystąpiła do władz wojskowych o udzielenie pomocy, do straży pożarnej o stałe dyżury w punktach obserwacyjnych itd. itd. Między innymi również do PZGS o dostarczenie 2 tys. worków na piasek, 100 szt. łopat, 50 kilofów, 15 bosaków i innych. Tylko PZGS zlekceważył tę ważną sprawę, nie dostarczając potrzebnego sprzętu. Bo np. straż pożarna pod kierownictwem swego komendanta, Michała Trojanowskiego, wywiązała się ze swych zadań wyśmienicie, rzucając ludzi i sprzęt do akcji.

O pomocy dla powodzian (chodzi tylko o mieszkania bowiem żadnych innych strat nie ponieśli) dowiedzieliśmy się w MRN tylko tyle, że natychmiast po ustaleniu rozmiaru zniszczeń wystąpiono do Wojewódzkiej Rady o kredyty na remont. Wydaje się jednak, że np. domu przy ul. Staala 22 nie opłaci się już naprawiać, a lepiej byłoby za te pieniądze postawić, na podmurówce, porządne 1 lub 2 baraki mieszkalne. Rozwiązałyby one chwilowo trudności mieszkaniowe rodzin dotkniętych powodzią.

WALKA Z LODOWYM ŻYWIOŁEM

Jest godzina 10 rano. Woda opada. Według wszelkich przewidywań nawrotu fali nie będzie, a tym samym groźba tegorocznej powodzi dla Nowego Dworu minęła.

 

 

 

Wrzesień 1954. Nareszcie pierwszy kiosk "Ruchu" w Nowym Dworze Maz.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Brak kiosku „Ruchu” uniemożliwiał mieszkańcom Nowego Dworu zaopatrywanie się w codzienną prasę. Sprawa została pomyślnie załatwiona dzięki pomocy Redakcji. Sekretariat Generalny PPK „Ruch” zawiadomił nas, że kiosk w Nowym Dworze zostanie uruchomiony w najbliższych dniach.

 

 

 

Kościół ewangelicki - stan z lat 50tych XX w.

źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

 

 

 

1955 r.

 

 

1955 r. Abonenci telefoniczni Nowego Dworu Maz. i Modlina.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

NOWY DWÓR MAZOWIECKI

C (dla rozmównicy)

N (dla abonentów)

 

09 Pogotowie Ratunkowe

83 Straż Pożarna

35 Apteka Społeczna Nr 47

49 Bernaczek, Modlin

32 Czarnecki Jerzy, Paderewskiego 16

48 Elektrownia i Wodociągi w Modlinie

41 Gospoda Ludowa

5 Kaniowski Stefan

92 Kasa Spółdzielcza

1 06 Kino „Lenino”

1 13 Kolejowe Zakłady Gastr., bufet na stacji kol.

38 Lech Jan, dr med.

29 Łuczak Stanisław, Paderewskiego 16

58 „Meteo”, stacja Modlin

72 Miejskie Przedsiębiorstwo Remont. Budowl., Warszawska 19

Miejski Handel Detaliczny

50 — sklep Nr 1

96 — sklep Nr 75

Milicja Obywatelska Komenda Powiatowa

85 — centrala

86 — „

3 — komendant

22 — posterunek, Góra

7 — posterunek, Modlin

1 — posterunek, Skrzeszew

14 Nadzór Wodny

40 Narodowy Bank Polski, oddział

59 — „

12 Nawaduński, dr med.

1 14 Ogrodniczy Zakład Handlowy

46 Ośrodek Leczniczy

25 Państwowa Centrala Drzewna, skład Nr 29

39 Państwowe Gospodarstwo Rolne, Góra

21 Państwowe Leśnictwo Góra w Bożej Woli

85 Państwowy Ośrodek Maszynowy

26 Państwowy Ośrodek Maszynowy, Kosewo

69 Państwowy Ośrodek Maszynowy, Modlin

88 Państwowy Zakład Leczniczy Zwierząt

Poczta, Telegraf i Telefon Powiatowy Zarząd Łączności

31 — naczelnik

44 — dział techniczny

65 — dział nadaw. oddaw.

67 — kancelaria

68 — kontrola

10 — posterunek techniczny

0 — rozmównica publiczna

64 — telegraf

09 Pogotowie Ratunkowe

83 — „

Polska Zjednoczona Partia Robotnicza, Komitet Miejski

33 Polska Zjednoczona Partia Robotnicza, Komitet Powiatowy

45 — I sekretarz

62 — II sekretarz

61 — kancelaria

70 — wydz. organizacyjny

1 13 — wydz. propagandy

1 07 Polski Czerwony Krzyż, Zakroczymska

1 14 Popielarski Edward, Nowołęczna 110

6 Powiatowe Zrzeszenie Pryw. Handl. Usług.

1 43 Powiatowy Cech Rzemiosł Różnych

71 Powiatowy Komitet Wykonawczy Zjednocz. Stronnictwa Ludowego

50 Powiatowy Pełnomocnik Ministerstwa Skupu

63 Powiatowy Zarząd Związku „Samopomoc Chłopska”

Powiatowy Związek Spółdz. „Samopomoc Chłopska”

78 — zarząd

79 — sekretariat

54 — zaopatrzenie

1 18 — magazyny

1 02 Prokuratura Powiatowa, Nowołęczna 140a

47 Przedszkole Państwowe

1 22 Pużycki i Włodarski, punkt skupu, Nowodworzanka 22

Rady Narodowe

21 Prezydium Grom. RN, Boża Wola

12 Prezydium Grom. RN, Kazuń

26 Prezydium Grom. RN, Kosewo

1 04 Prezydium Grom. RN, Modlin

83 Prezydium Grom. RN, Skrzeszew

4 Prezydium Miejskiej RN

1 01 — przewodniczący

Prezydium Powiatowej RN

89 — centrala

90 — „

91 — „

75 — „

52 — przewodniczący

27 — z-ca przewodniczącego

97 — wydz. podatków wiejskich

13 — wydz. finansowy

94 — Zarząd Weterynarii

1 15 Rejonowe Przedsiębiorstwo Młynów Gospodarczych w Wołominie, Młyn N. Dwór

23 Rzeźnia

87 Sawicki Wiktor

1 05 Sąd Powiatowy

1 09 „Służba Polsce”, Komenda Pow., Warszawska 3

11 Socki, inż., Nowołęczna 2

Spółdzielnie

73 Spółdz. Rzemieślnicza Pracy „Nadnarwianka”, Warszawska 10

23 Spółdz. Rzemieślnicza Szewców

16 Spółdz. „Samopomoc Chłopska” — biuro

42 — buchalteria

20 — sklep Nr 1

41 — Gospoda Ludowa

43 — wytwórnia wód gazowych

34 Spółdz. „Samopomoc Chłopska”, Janówek

17 Stacja kolejowa

1 23 Stasiorek Stanisław, Paderewskiego 13

83 Straż Pożarna, Daszyńskiego 11

2 Surażyńska, Zakroczymska 42

Szkoły

24 Podstawowa Nr 1

36 Podstawowa Średnia Nr 2

47 Przedszkole Państwowe

51 Zasadnicza Metalowa, Polko 1

15 Szpital Powiatowy

1 21 Towarzystwo Przyjaźni Polsko-Radzieckiej, Warszawska 2

81 Traczyk Kazimierz, Nadwiślańska 3a

8 Trzonkowski Jerzy

37 Tuszyński Wincenty, adw., Paderewskiego 16

77 Urząd Powiatowy d/s Bezp. Publicznego

53 Warszawskie Okręg. Przedsiębiorstwo Obrotu Zwierzętami Rzeźnymi

1 11 Warszawskie Zjedn. Robót Ląd. Inżyn. Bud. Przem. Nr 2, baza sprzętu, Nowołęczna

80 Wróblewski Władysław, Warszawska 18

1 12 Wysmułek Jerzy, Nowołęczna 140

33 Zakład Stolarski M. Trętowski i S-ka

48 Zarząd Elektrowni i Wodociągów w Modlinie

82 Zarząd Pow. Związku Młodzieży Polskiej, ul. PZPR 4

1 20 Zjedn. Budown. Miejskiego Okręg Warszawski

 

 

 

1955. Tragiczne zabójstwo mieszkańca Nowego Dworu Maz.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Zabójstwo po pijanemu

Najpierw było pijaństwo a potem zbrodnia...

Zaczęło się od tego, że w sobotę 9 lipca br. dwaj robotnicy Mostostalu — Stefan P. i Władysław L. wypili wspólnie z innymi kolegami większe ilości wódki. Potem wracali do domu. Ponieważ obaj mieszkali w Nowym Dworze poszli do pociągu na stację Warszawa — Praga. Gdy przechodzili przez wiadukt zaczęli się kłócić. L. twierdził rzekomo, że P. zdradza żona. Ten zaczął go bić. Podczas wzajemnej bijatyki P. zrzucił L. z wiaduktu. L. spadł na szyny kolejowe z wysokości 8 metrów i poniósł śmierć na miejscu.

Zabójca Stefan P. został aresztowany i 1 grudnia br. stanie przed Sądem Wojewódzkim w Warszawie.

____________________________________________________________________________________

Zamroczony alkoholem zabił kolegę

Na 12 lat więzienia skazał 5 bm. Sąd Wojewódzki w Warszawie Stefana P. . Jak już podawaliśmy, zabił on 9 lipca br. Władysława L. , zrzucając go na tory kolejowe z wiaduktu dworca Warszawa-Praga.

Społeczeństwo utraciło wartościowego człowieka, dobrego pracownika, odznaczonego krzyżem zasługi, robotnika z „Mostostalu”, budowniczego wielu nowych mostów. Troje nieletnich dzieci pozostało sierotami, żona utraciła męża. Z drugiej zaś strony — Stefan P. otrzymując hańbiące miano zabójcy, na 12 lat odizolowany został od ludzi wolnych. On również pozostawił na okres trwania swej kary żonę i troje dzieci.

Przewód sądowy wykazał, gdzie leżała główna przyczyna tej tragedii. Wódka była jej początkiem. Dalsza kolejność wypadków przebiegała już „normalnym” i znanym z jakże wielu nieszczęść ludzkich torem.

P. i L. „tradycyjnym” zwyczajem pili wódkę w sobotę po pracy. W libacji tej — trzeba tu dodać — brał udział również ich kierownik...

Potem obaj poszli na dworzec, aby jechać do Nowego Dworu gdzie mieszkali. W drodze L. podczas rozmowy ponowił swe zastrzeżenia sprzed trzech lat co do wierności małżeńskiej żony Pykiela. I wtedy właśnie padły pierwsze ciosy, w wyniku których P. zrzucił L. z 8-metrowej wysokości z wiaduktu. Na torach znaleziono już trupa...

Taki był tragiczny epilog jednego z „sobotnich” pijaństw po wypłacie. Epilog, który powinien być groźnym i skutecznym ostrzeżeniem dla wszystkich tych, którzy lekceważą zgubne skutki nadużywania alkoholu.

 

 

 

Lata 50-te XX w. Stary dworzec kolejowy w Nowym Dworze Maz.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1956 r.
 


- miasto zamieszkuje 7.600 mieszkańców.

- Prezesem Zarządu Spółdzielni "Nadnarwianka" zostaje Stanisław Wicherkiewicz. Funkcję tą pełni do 1965 r.

 

 

1 czerwca 1956. W Nowym Dworze Maz. otwarty zostaje szpital powiatowy. Dyrektorem szpitala był poseł dr Władysław Nawaduński. Na foto grupa lekarzy i pracowników szpitala.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

>> Szpital w Nowym Dworze Mazowieckim - historia <<

 

 

1956. Ślimacza budowa nowodworskiego szpitala powiatowego.

 

 

Ślimacza budowa nowodworskiego szpitala

Tym razem jako jaskrawy przykład żółwiego tempa budownictwa socjalnego niech posłuży szpital powiatowy w Nowym Dworze Mazowieckim (woj. warszawskie). Budowę zaczęto w 1939 r. (przerwaną w czasie wojny), podjęto w 1952 r. i dopiero w czerwcu br. 145-łóżkowy szpital doczekał się otwarcia. Ale prawdę mówiąc otwarcia „na siłę” — tyle tam jeszcze zostało poważnych usterek do usunięcia.

A więc kolejno. Brak jest kotła wysokoprężnego do autoklawów, a że elektrownia często zawodzi, jest to jedyne urządzenie niezbędne do sterylizacji. Niejedna odbyła się w związku z tym inspekcja, kocioł został przed 3 miesiącami przez komisję „przyjęty”. Stwierdzono, że należy tylko podłączyć rurę do komina, że potrzeba na to z górą tygodnia czasu — i tak po dziś dzień nic się nie zmieniło.

Drugą zasadniczą bolączką jest sprawa szamba. Źle zainstalowano tam tzw. zasuwy. Dół szybko się przepełnia. Nie jest to ani najwygodniejsze, ani najtańsze rozwiązanie dla szpitala. Mimo ciągłych monitów ze strony kierownictwa szpitala, Zjednoczenie Instalacji Sanitarnych nie kwapi się jakoś z przystąpieniem do koniecznej przebudowy.

Zamiast asfaltem taras „wylano” lepikiem. Lepik topi się i spływa po blasze na pacjentów czekających w izbie przyjęć. Basen przeciwpożarowy ciągle nie może doczekać się wykończenia.

3-hektarowy teren szpitala czeka na trawniki, zadrzewienie, kwiaty. Projekty dawno są gotowe. Przedsiębiorstwo ogrodnicze w Płocku otrzymało zlecenie rozpoczęcia robót.

Przyjechali i odjechali, gdyż główny wykonawca budowy szpitala — Zjednoczenie Budownictwa Miejskiego — okręg warszawski nie usunął z terenu desek i innych materiałów budowlanych. Obiecało oczyścić plac przed 3 tygodniami i na obietnicy się skończyło.

Zjednoczenie nie lubi się śpieszyć. I dlatego m. in. roboty tynkarskie rozpoczęte w ub. roku wykonane są zaledwie w 1/5.

Choć co tydzień, dzięki energii kierownictwa szpitala, odbywają się narady robocze z inspektorami nadzoru budownictwa, instalacji sanitarnych i inn. sprawa nie rusza z miejsca, bo czeka na ostateczne dyrektywy „gospodarza” budowy ZBM — okr. warszawskiego, które po prostu „nawala” bezkarnie z terminami.

Szpital alarmuje, pomaga mu, bez większego jak dotąd rezultatu, wydział zdrowia woj. warszawskiego i wojew. komisja planowania gospodarczego. Sprawa staje się coraz bardziej paląca. Jeśli bowiem nie upłynni się w roku bieżącym kredytów inwestycyjnych posiadanych przez szpital na te wszystkie cele, to na przyszły rok zabraknie funduszy, gdyż sumy te nie zostały wstawione do budżetu na rok 1957. Opierano się bowiem na obietnicach Zjednoczenia i liczono, że wszystkie zaplanowane prace będą w roku bież. ukończone.

 

1956 r. "Nieludzki lekarz w szpitalu w Nowym Dworze polecił umieścić dziecko w trupiarni".

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Nieludzki lekarz szpitala w Nowym Dworze polecił umieścić żywe dziecko w trupiarni

DO SZPITALA powiatowego w Nowym Dworze przywieziono pacjentkę, Anastazję Miaczyńską na przedwczesny poród. Chorą skierowano na oddział ginekologiczno-położniczy W kilka minut później chora zaczęła rodzić. Pierwsze dziecko urodziło się nieżywe, za kilka minut urodziła się dziewczynka. Przyjmujący poród ordynator, doktor Zygmunt Kuczyński, wziął dziecko za nóżki i rzucił je na tacę, wyjaśniając, że ono i tak nie będzie żyło.

Lekarz polecił wynieść zwłoki i żywe dziecko z sali. Salowa i pielęgniarka, opierając się na wyjaśnieniach lekarza, owinęły wcześniaka (6-miesięczne) w ligninę i położyły w wannie.

Po godzinie, wcześniaki wyniesiono do trupiarni szpitalnej i położono na stole cementowym obok leżących zwłok zmarłych w szpitalu. Żywy osesek ciągle kwilił.

W trzy godziny po urodzeniu zgłosił się mąż pacjentki, który przybył z trumienką, aby pochować dzieci. Stwierdziwszy, że jedno z nich żyje, zrozpaczony ojciec zrobił piekielną awanturę.

W szpitalu zapanowała konsternacja. Żywego 6-miesięcznego oseska, obstawiono natychmiast termoforami i zawiadomiono oddział wcześniaków w Warszawie.

Po ośmiu godzinach dziecko, przebywające w nieodpowiednich warunkach przywieziono w stanie ciężkim na oddział wcześniaków i ulokowano w cieplarni. Dziecko po urodzeniu miało 30 cm długości i jak twierdzi salowa miało wagi 750 gr. W instytucie wcześniaków ważyło ono już 620 gr. Dziecko po 15 godzinach od chwili urodzenia zmarło.

Instytut wcześniaków wydał opinię, że zgodnie z obowiązującym ustawodawstwem, dzieci poniżej 1 kg są traktowane jako płody niezdolne do życia. — Jest to przepis tylko biurokratyczny. W zeszłym roku w Czechosłowacji, wcześniak 4-miesięczny, jak podawała prasa, o wadze 400 gr został wyhodowany w jednym ze szpitali i obecnie czuje się dobrze. Podkreślić w tej sytuacji należałoby również bezduszne stanowisko i nieludzki stosunek lekarza do żywego człowieka.

Mimo biurokratycznych przepisów lekarz powinien był robić wszystko co mu nakazywało sumienie.

Ustawa głosząca, że lekarz do ostatniej chwili powinien walczyć o życie chorego, a nie sugerować się twierdzeniem, że dziecko żyć nie będzie.

Kuczyńskiego aresztowano. Prokuratura prowadzi dochodzenia.

 

 

 

1956. Bombowiec IŁ-28 z 33 Pułku Lotnictwa Bombowego w Modlinie.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1956. Zostały założone rejestry gruntów m.in. w gromadach powiatu nowodworskiego.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1956. Spichlerz z fragmentem zachodniego skrzydła budowli.

 

 

 

1957. Dawny Rynek a obecny skwer Dobrogosta. Z lewej ul. Zakroczymska a z prawej ul. Daszyńskiego.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

Ulica Partyzantów. W tle widać budynek Banku PKO i Szkoły Podstawowej nr 1.

źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

 

 

 

Lata 50 XX wieku. Ulica Warszawska przy okrąglakach, widok na nieistniejące domy na ul Zakroczymskiej.

źródło grafiki - Andrzej Dziadczak (koloryzowanie, obróbka AI)
 

 

 

 

Nowy Dwór Mazowiecki, 1957.

 

 

1958 r.



- powstaje trzyosobowy Komitet Organizacyjny utworzenia Spółdzielni Mieszkaniowej. W jego skład weszli: Zbigniew Lazarowicz, Andrzej Tejchman i Stanisław Wojciechowski.

 

 

 

1958. Narew zalewa ulice Nowego Dwór Maz.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Bug i Narew wciąż przybierają

Woda wdarła się na ulice Nowego Dworu i do centrum Pułtuska

Pogorszenie sytuacji w Zegrzu

Dalsze wsie — zalane

Jak informuje Główny Komitet Przeciwpowodziowy, sytuacja powodziowa na Bugu i Narwi pogarsza się.

Na rzece Bug kulminacyjna fala powodziowa zbliża się do Zegrza. W Zegrzu 19 bm. w godzinach rannych zanotowano przybór wody o 8 cm, a obecny poziom wody wynosi 226 cm powyżej stanu alarmowego.

Z uwagi na zbieganie się fali powodziowej Bugu i Narwi, należy liczyć się z dalszym przyborem wód na odcinku Zegrze — Nowy Dwór.

Opadające w górnym biegu wody Narwi przybierają w dolnym biegu rzeki, licząc od miejscowości Różan, przez którą 18 bm. przeszła kulminacyjna fala powodziowa, zbliżając się do Pułtuska. Woda zalała dalsze wsie: Wieliszew, Rynię i Białobrzegi oraz wtargnęła na niżej położone ulice Nowego Dworu. Woda zalała również kilka ulic w centrum Pułtuska.

W związku ze wzrostem poziomu wody, ewakuowano całkowicie wieś Załubice w pow. Wołomin oraz wsie Cupel i Komornica w pow. Nowy Dwór. W Komornicy został zniszczony jeden budynek mieszkalny.

Sytuacja w Zegrzu od 18 bm. uległa dalszemu pogorszeniu. Poziom wody wzniósł się o 25 cm, na skutek czego ewakuowano rodziny z trzech zalanych domów. Obecnie ok. 150 osób dotkniętych powodzią znalazło schronienie w bezpiecznych budynkach. Wartki nurt rzeki porwał jeden budynek mieszkalny, uszkadzając poważnie inne domy.

19 bm. przy pomocy wojska i amfibii udało się wydobyć z wody zalane wozy i samochody ciężarowe, zatopione w czasie gwałtownego wylewu spowodowanego przerwaniem wału ochronnego.

Jak już informowaliśmy, wzrost poziomu wód Narwi spowodowały w znacznej mierze spływające wody z Jezior Mazurskich. Aby zmniejszyć spływ wód, na jeziorach tych zamknięto śluzy. Na całym dotkniętym powodzią terenie komitety przeciwpowodziowe prowadzą energiczną akcję ratunkową za pomocą wszelkich dostępnych środków. Na zalane wodą tereny wyjechali członkowie Głównego Komitetu Przeciwpowodziowego z przewodniczącym tego komitetu, wiceministrem Żeglugi i Gospodarki Wodnej J. Grochulskim.

Z POMOCĄ POWODZIANOM

Zarówno w stolicy, jak i w innych miastach coraz bardziej wzmaga się — zapoczątkowana przez DRN-Wola — akcja pomocy dla powodzian. Instytucje i organizacje społeczne oraz indywidualni ofiarodawcy zgłaszają swą pomoc jednostkom ratowniczym, bądź też przeznaczają wartościowe dary dla ofiar klęski powodzi.


_______________________________________________________________________


Z pomocą powodzianom

Prezydium St. RN wysłało swoich przedstawicieli do powiatów Nowy Dwór i Ostrołęki, gdzie omówiono wspólnie formy pomocy dla ludności dotkniętej klęską powodzi. Stołeczna Rada Narodowa przeznaczyła na ten cel kwotę 60 tys. zł.

Prezydium DRN Warszawa-Śródmieście zamierza wysłać ekipy lekarskie oraz zgłasza pomoc finansową, a Żoliborz — wyśle swych przedstawicieli na teren powiatu Nowy Dwór, by ustalić formy potrzebnej pomocy. Swój akces zgłosił również — za przykładem wolskiego — Zarząd Dzielnicowy WSS z Żoliborza.

Również warszawscy studenci we wszystkich uczelniach i domach akademickich uruchomili specjalne punkty, gdzie można składać pieniądze i odzież na rzecz powodzian. Ponadto zgłosili oni gotowość bezpośredniej pomocy dla powiatowych komitetów przeciwpowodziowych.

Obecnie Zarząd Główny PCK prowadzi wśród społeczeństwa zbiórkę pieniędzy i darów w naturze dla powodzian. Przygotowywany jest również transport odzieży ciepłej, który zostanie wysłany na teren woj. białostockiego.

(Inf. wł.). 19 bm. powstał przy CRS „Samopomoc Chłopska” i WZGS-Warszawa Komitet Pomocy Powodzianom. Już w pierwszym dniu swego istnienia wysłał on do Pułtuska, Ostrołęki i Nowego Dworu — na tereny najbardziej dotknięte klęską powodzi — samochody z żywnością, obuwiem itp., wartości ok. 100 tys. zł. W celu niesienia dalszej pomocy powodzianom, Komitet wystosował apel do bardziej zasobnych PZGS i GS w woj. warszawskim o podjęcie podobnej akcji.

Z pomocą powodzianom podążają również liczne koła i pojedynczy członkowie Związku Młodzieży Wiejskiej. Dla skoordynowania tej akcji przy Zarządzie Głównym ZMW utworzony został Społeczny Fundusz Pomocy dla Powodzian. Wpłaty indywidualne i zbiorowe od członków i kół ZMW, od wszystkich gotowych przyjść z pomocą powodzianom — można przesyłać na konto ZG ZMW w Narodowym Banku Polskim (VII O/M Warszawa nr 1531-9-975) z zaznaczeniem „Pomoc dla powodzian”.

 

 

 

Zdjęcia wykonane podczas powodzi w latach 50-tych, na ul. Staala (Sukiennej). Mieszkańcy widoczni są na tle dwóch budynków przy tej ulicy, jeden z numerem 48.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

Obróbka zdjęcia - Gemini 3.

 


Oto relacja Bożeny Oszewskiej na temat życia w tych budynkach:

Budynki były dwa. Stały koło siebie, tworząc podwórka po obu stronach. Niestety cały czar rodzinnych klimatów zniknął po zburzeniu tego pierwszego. Od strony wału stały dwa tzw. warsztaty wyrobów z tzw. witek. Po witki mężczyźni płynęli w najdalsze zakola Narwi. Potem kobiety "kleszczyły" te gałązki z zielonej otuliny. I wyrabiano z nich kosze, kołyski, jedne zielone i drugie białe. Nie mylić proszę z trzciną, bo to inna bajka. Nie da się przekazać atmosfery letnich dni, gdy kobiety i mężczyźni, pomagali przy wyrobie tych cudeniek. Zapach obiadów, opowieści "starszyzny" o wojnie, ciemiężeniu państwa polskiego, o strzygach, duchach... A wieczorami sąsiedzi słuchali harmonii, a nawet były tańce. Nie, nie pijanych sąsiadów, a ludzi ciężkiej pracy. Każdy wtedy ciężko pracował. Wiele by opowiadać. Oddaję hołd tym prawym ludziom w tych domach mieszkających, wspominając te czasy. Wspomnę, że warsztaciki należały do Państwa Łuszczewskich, ojca i syna. Na tyłach tych domów wytwarzało się też łódki. Mieszkańcy mieli łódki, a te przeprawy "na drugą stronę" rzeki to była bajka, rodzinna atmosfera i klimat. W tych domach nie mieszkała patologia, jak to niektórzy śmią twierdzić. To byli rdzenni nowodworzanie, pamiętający getto, zamordowanych Polaków na Placu Solnym i wywózki do obozów. Ludzie ginęli bez wieści w kazamatach nowodworskiego gestapo. Cześć ich pamięci!!! Niestety, konieczna nowoczesność, rozwój nowego budownictwa i napływ ludności zewsząd zniszczył tradycje, zwyczaje i klimat małych miasteczek. Jak bardzo się cieszę, że urodziłam się w tamtym czasie.

 

 

 

2 maja 1958. I etap Wyścigu Pokoju przejazdem przez Nowy Dwór Maz.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1959 r.



12. II. - oddano do użytku nowowybudowany gmach Szkoły Podstawowej Nr 1 przy ul. Słowackiego.

13. VII. - z udziałem 20 osób odbywa się walne zebranie założycielskie Spółdzielni Mieszkaniowej. Przyjęto statut, wybrano Radę Nadzorczą w składzie: Stanisław Awęcki, Stanisław Giza, Zdzisław Jeziorkowski, Józef Krakowiak, Wiesław Szyperski, Jan Szeliga, Henryk Prusek. W skład pierwszego Zarządu wybrani zostali: Władysław Orlik, Jan Kot i Stanisław Wojciechowski, który został Prezesem Spółdzielni. Spółdzielnia przyjęła nazwę: Spółdzielnia Mieszkaniowa w Nowym Dworze Mazowieckim.

 

 

Po 1945. Obchody 1 Maja w Nowym Dworze.

 

1 maja 1959. Ulicą Warszawską w Nowym Dworze Mazowieckim przechodzi uroczysty pochód.

źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

 

 

1959. Pechowe malowanie mostu kolejowego na Narwi pod Modlinem przez Spółdzielnię Budowlaną "Kafar" z Nowego Dworu.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Pechowy most

Do Sądu Wojewódzkiego dla woj. warszawskiego wpłynął akt oskarżenia przeciwko Witoldowi Mickiewiczowi, kierownikowi Spółdzielni Budowlanej „Kafar” w Nowym Dworze. Jest on oskarżony o bezprawne pobranie przeszło 300 tys. zł za niewykonane roboty przy moście kolejowym na Bugo-Narwi pod Modlinem.

Jak wynika z aktu oskarżenia, Mickiewicz podjął się w imieniu spółdzielni oczyszczenia mostu z rdzy, pomalowania minią, a potem dwukrotnie farbą. W umowie zastrzeżone było, że farby mają być przed użyciem oddane do analizy.

Jak stwierdzili biegli, most nie został oczyszczony z rdzy i niedokładnie pomalowany minią. Zamiast dwukrotnie, został tylko raz pomalowany farbą. Farby — poza pierwszą partią — nie były oddane do analizy, były w niedobrym gatunku.

W procesie, który odbędzie się przed Sądem Wojewódzkim dla woj. warszawskiego, wystąpi jako jeden z obrońców mec. Nowakowski. Jak się dowiedzieliśmy, kilka lat temu, przy poprzednim malowaniu mostu pod Modlinem, była również rozprawa karna o nadużycia przy malowaniu, w której również bronił mec. Nowakowski. Wobec takiej „pechowości” mostu zapytaliśmy o następny termin malowania: odbędzie się ono za 2—3 lata.

 

 

 

1959. Kościół parafialny pw. św. Michała Archanioła w Nowym Dworze Maz.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1959. Spichlerz.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1960. Marian Gumowski - Herby miast polskich.

 

NOWY DWÓR MAZOWIECKI

Miasto powiatowe w woj. warszawskim, leżące nad Bugiem, założone w 1374 r., po raz drugi uzyskało prawa miejskie w 1782 r. Przez dłuższy czas Nowy Dwór był siedzibą rodu Nowodworskich herbu Nałęcz. Tarcza herbowa jest trójpolowa. Znajdują się na niej zamczysko z trzema basztami, rzeka Bug i herb Nałęcz. Pieczęcie miejskie nie zachowały się, wobec czego wymienione godło znamy tylko z Albumu Heroldii.

 

 

 

Liczba mieszkańców Nowego Dworu Mazowieckiego na przestrzeni dziejów

Rok Liczba mieszkańców Uwagi Źródła
1793-1794 435 84 domy; zamieszkiwało 348 chrześcijan i 87 Żydów Jan Wąsicki, Opis miast polskich w latach 1793-1794. 1962, s. 1030, pkt 29.
1797 578 zamieszkiwało w 81 domach; w roku 1790 w mieście było 59 rzemieślników w tym 33 sukienników Irena Gieysztorowa, Andrzej Zachorski, Juliusz Łukasiewicz, Cztery wieki Mazowsza. 1968, s. 180.
1806 600

inne źródła - 745

w tym: 150 Żydów  
1810 1000

inne źródła - 841

  Adam Jelonek, Ludność miast i osiedli na ziemiach polskich od r. 1810 do 1960. Dokumenty geograficzne. 1967, z. 3/4.
1825 950   Miasta polskie w tysiącleciu, s. 490.
1850 2500 spis - 21.11-3.12 AGAD KRSW 1370
1857 2683 1303 Żydów = 49% mieszkańców Przemysław Burchard, Pamiątki i zabytki kultury żydowskiej w Polsce. 1990.
1860 3149 w tym: 910 katolików;
2197 starozakonnych; 42 mennonitów.
Miasta polskie w tysiącleciu, s. 490.
1868-1871 4222    
1881 5268   Słownik Geograficzny Królestwa Polskiego i innych krain słowiańskich. 1886, t. VII.
1897 7252 w tym: 70% Żydów; 16 % katolików; 9% ewangelików; 5% innych (mennonitów i lub prawosławnych). WEPI t. III, seria 2.
1901 7252    
1910 7537    
1913 8911 w tym:
а) 2593 = 28,5% narod. pol.
b) 5369 = 60,2% narod. żydow.
c) 662 = 7,4% naród. niemieckiej,
d) 333 = narod. rosyjskiej.
Ekonomista - kwartalnik - t .I, II, III.
1921 7829 spis - 30.09.1921 Skorowidz gmin RP - ludność i budownictwo. Cz. I województwa centralne i wschodnie 1933.
1927 7838   Podręczny słownik geograf. 1927, t II, s. 156.
1931 9386   Skorowidz gmin RP - ludność i budownictwo. Cz. I województwa centralne i wschodnie 1933.
1937 10 150   Militar Geographische Beschreibung von Polen. 1939.
1939 10 206 w okresie międzywojennym mieszkało w mieście 40 rodzin prawosławnych Miasta polskie w tysiącleciu. 1967, t. II, s. 490
1946 5046 w tym:
a) mężczyzn = 2161
b) kobiet = 2885
w tym:
- 1811 osób do lat 18;
- 2847 osób lat 18-59;
- 388 osób powyżej 60 lat.
Spis powszechny ludności. 1947.
1950 5370    
1956 6500   Słownik geograficzno-turystyczny. 1956, t. II
1960 10 354    
MODLIN TWIERDZA

1930/1931

1211   Militar Geographische Beschreibung von Polen. 1939.
Wielka Ilustrowana Encyklopedia Powszechna "Gutenberga"  t. ІХ/Х s. 274.
ZAKROCZYM

1937

6202   Militar Geographische Beschreibung von Polen. 1939.
 

* Ryszard Gołąb - Ilustrowana monografia miasta Nowego Dworu Mazowieckiego z historią Twierdzy Modlin, 2006.

 

 

 

1961 r.
 

 


31.XII. - do Nowego Dworu zostaje przyłączony:

- Stary Modlin /miejscowość/,

- Modlin - Lotnisko /miejscowość/,

- Modlin Twierdza /miejscowość/, bez przysiółka Utrata z gromady Modlin Stary

- Okunin Pierwszy /miejscowość/, z gromady Janówek Pierwszy.

 

 

 

W 1961 roku Modlin w większości włączony w granice gminy miejskiej Nowy Dwór Mazowiecki. W wyniku likwidacji gminy Modlin w 1961 roku teren dawnej gromady Modlin Nowy włączono do sąsiedniej gminy Pomiechówek jako sołectwo pod nazwą Nowy Modlin.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Dz.U.61.59.326

ROZPORZĄDZENIE PREZESA RADY MINISTRÓW

z dnia 11 grudnia 1961 r.

w sprawie zmiany granic niektórych miast w województwie warszawskim.

Na podstawie art. 5 ust. 1 ustawy z dnia 4 lutego 1950 r. o dokonywaniu zmian podziału administracyjnego Państwa (Dz. U. Nr 6, poz. 48) zarządza się, co następuje:

§ 5. Do miasta Nowy Dwór Mazowiecki w powiecie nowodworskim, województwie warszawskim włącza się:

- z gromady Modlin Stary w tymże powiecie miejscowości Stary Modlin, Modlin-Lotnisko i Modlin-Twierdza, bez przysiółka Utrata,

- z gromady Janówek Pierwszy w tymże powiecie miejscowość Okunin Pierwszy.

§ 6. Z gromady Modlin Stary w powiecie nowodworskim, województwie warszawskim wyłącza się część wsi Stary Modlin obejmującą przysiółek Utrata i włącza się ją do miasta Zakroczymia w tymże powiecie i województwie.

 

 

 

1961. Budowa wału przeciwpowodziowego na Narwi, finalnie wały te zostały usypane do 1962.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1961. Wojskowe lotnisko Modlin z amerykańskiego satelity.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1961. Główny Urząd Statystyczny.

 

 

 

1962 r.



- oddano do użytku nowowybudowany, przy wydatnej pomocy żołnierzy JW. 3432, gmach Szkoły Podstawowej Nr 2 przy ul. Długiej. Była to kolejna szkoła wybudowana w ramach akcji "Szkoła Pomnik 1000-lecia Państwa Polskiego".

- Powódź w Nowym Dworze i okolicy.

 

 


24 października 1958 r. Prezydium Miejskiej Rady Narodowej w Nowym Dworze Mazowieckim przyjęło uchwałę o zamknięciu i likwidacji cmentarza żydowskiego. Jej procedowanie najwyraźniej napotkało przeszkody i 21 lutego 1961 r. PMRN przyjęło ponowną uchwałę w tej sprawie. W dołączonej dokumentacji podano: "Na cmentarzu tym trudno jest ustalić usytuowanie grobów. Nagrobki zostały zniszczone - powywracane, większość nagrobków została zabrana w czasie okupacji przez Niemców i użyta jako krawężniki uliczne. Na terenie cmentarza jest częściowo wybierany piasek. Brak jest ogrodzenia cmentarza. Ostatnie zwłoki były pochowane w 1939 r.". 24 maja 1962 r. Minister Gospodarki Komunalnej podpisał zarządzenie o zamknięciu cmentarza o powierzchni 0,96 ha, nie wydając postulowanej przez PMRN decyzji o jego likwidacji.

http://cmentarze-zydowskie.pl/nowydworm.htm

 

 

 

1962. Powódź. Ulica Łęczna, w tle szpital.

źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

 

 

1962. Powódź w Nowym Dworze Maz.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1962. Nowy Dwór, ul. Targowa.

źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

 

 

 

1962. Szkoła Podstawowa Nr. 2 - Pomnik 1000-lecia Państwa Polskiego im. Gen Karola Świerczewskiego. Otwarcie szkoły nastąpiło 1 września 1962 r.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1962. Zatwierdzenie urzędowe nazwy "Narew" dla rzeki w powiecie nowodworskim.

 

wikipedia - Bugonarew (lub Bugo-Narew) - dawna nazwa cieku uchodzącego z Jeziora Zegrzyńskiego i łączącego ten zalew z Wisłą. Nazwa ta została ostatecznie zniesiona w 1963 roku zarządzeniem Prezesa Rady Ministrów. Obecnie nazwą właściwą jest Narew, a Bug został uznany za lewy dopływ Narwi.

 

Na wstępie sprawa nazwy rzeki od Serocka do Modlina, ale także wcześniejszej nazwy tego odcinka. W XII w. Bug, a nie Narew uznawano za główny dopływ Wisły. Przez długie wieki potem wody rzeki wpadającej poniżej Nowego Dworu do Wisły uznawano za wody samego Bugu lub Bugu i Narwi. Wynikało to z tego powodu, że dokumenty wspomnianego już XII w., traktują ten odcinek rzeki jako Bug, a już chociażby akt nadania praw miejskich Nowemu Dworowi w 1374 r. opiewa, że leży on nad Narwią. Także np. dokument z 1427 r. wymienia rzekę Narew. Początków udziwnionego, podwójnego nazewnictwa rzeki od połączenia się Bugu z Narwią pod Serockiem, czyli "Bugo-Narwi", dopatrywać się należy w początkach XVII w. Wówczas to w przeprowadzonej lustracji zapisano, że wieś Moglno: "...nad Wisłą siedzi, tam gdzie Bug i Narew w Wisłę wpada". W charakterystyce Mazowsza z 1816 r. istnieje zapis o tym, że "...handel zbożem i drzewem zawsze wielki do Gdańska, do czego położenie przerżnięte rzeką Wisłą, do której Bug i Narew, obiedwie spławne pod Nowodworem wpadając, sposobność ułatwiają". Jednak na przestrzeni dziejów uznawano, że to Bug, a nie Narew wpada do Wisły. Znajduje to odbicie w opracowaniach geograficznych. Także w okresie najazdu szwedzkiego pierwsza fortyfikacja powstała na wyspie u spotkania Wisły z Narwią, nazwana została jako "Bug-skansen [w j. szwedzkim skansen - fort, reduta]". W sztuce dwie rzeki: Wisła i Bug, a nie Narew uzyskały personifikację. Rosja w czasie ostatniego rozbioru używała określenia "Bugo-Narew".

W roku 1962 rozstrzygnięto jednoznacznie, że odcinek rzeki od Serocka do Modlina mający 38 km długości to Narew i ona jest prawym dopływem Wisły.

* Ryszard Gołąb - Ilustrowana monografia miasta Nowego Dworu Mazowieckiego z historią Twierdzy Modlin, 2006.

 

 

 

Nathan Blat przed domem rodzinnym na rogu ul. Warszawskiej 2/Kościuszki 1/Zakroczymskiej 1 (tzw. Austeria) w Nowym Dworze, po przekształceniu w "galerię handlową".

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

>> Historia nowodworskiej rodziny Blatów, w tym przedwojennego i powojennego mieszkańca miasta Nathana Blata <<

 

 

Przed 1989. Widok ze skrzyżowania ulicy Kościuszki z Zakroczymską w kierunku Warszawskiej. W tle Austeria (stoi do dzisiaj) która była własnością nowodworskiego kupca Nathana Blata.

źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

 

 

 

Przed 1989. Ul. Kościuszki, dawna austeria.

 

 

Przed 1989. Ul. Zakroczymska.

 

 

 

Lata sześćdziesiąte. Podkopana strona nieczynnego i zdewastowanego cmentarza ewangelickiego (obecnie ulica Przytorowa). Ściana obsunęła się w wyniku robót prowadzonych podczas poboru piasku przez przedsiębiorstwo państwowe i odsłoniła katakumbę, z której wypadła trumna.

źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

 

 

 

Nie ukarany zbrodniarz z Nowego Dworu.

Fragment publikacji Henrego Leide "Ściganie zbrodni narodowosocjalistycznych w NRD na przykładzie działalności Ministerstwa Bezpieczeństwa Państwowego. Opis przypadków". Berlin 2019.

Śledztwa Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego w sprawie osób powiązanych z Auschwitz, które nie przyniosły rezultatu.

"Sprawa Sigismunda Gimpela: Postępowanie partyjne zamiast gruntownego śledztwa".

Jak to często bywa, w sprawie Sigismunda Gimpla to przypadek, a nie wynik celowych badań, stał się punktem wyjścia do śledztw Stasi i rozwinął się w trop prowadzący do Auschwitz. W Wielkanoc 1960 roku pracownica Komitetu Centralnego SED odwiedziła krewnych w Neubrandenburgu. Opowiedzieli jej o przesiedleńcu o nazwisku Sigismund Gimpel, który tam się osiedlił i który w czasach nazistowskich przyczynił się do "znęcania się nad wieloma Polakami". Dziś, jak później pisał reporter do Stasi, mężczyzna ten był "członkiem SED i śmiałym orędownikiem naszej polityki, tak jak wcześniej był śmiałym orędownikiem polityki nazistowskiej". Wiceminister bezpieczeństwa państwa, generał dywizji Bruno Beater, przekazał list do właściwego urzędu dystryktu w Neubrandenburgu. Urząd dystryktu przejął wówczas właściwą procedurę. Wszczęte śledztwo wykazało, że Sigismund Gimpel (ur. 1901, data śmierci nieznana) został wpisany na "Niemiecką Listę Narodową" i uzyskał obywatelstwo niemieckie po włączeniu byłych ziem polskich do dystryktu administracyjnego Zichenau/Ciechanów (Prowincja Prusy Wschodnie) w 1939 roku. Do 1939 roku Gimpel mieszkał i pracował w Neuhof/Bugmünde (Nowy Dwór), małym miasteczku położonym na półwyspie między Bugiem a Wisłą, jako ślusarz w stoczni. W 1940 roku wstąpił do SA. W kwietniu 1941 roku został powołany do żandarmerii. Jako "Landjäger" (policjant wiejski) stacjonował w Nowym Dworze, Modlinie i innych miejscowościach, i zazwyczaj odpowiadał za kilka okolicznych wsi. Podczas patroli Gimpel wydawał polecenia starszyźnie wsi i pobierał opłaty. Polscy świadkowie, przesłuchiwani na wniosek Ministerstwa Bezpieczeństwa Państwowego w trakcie śledztwa, relacjonowali również inne operacje przeprowadzone przez Gimpela. Na przykład 3 lipca 1942 roku aresztował braci Antoniego i Jana J. za rzekomą działalność oporu, znęcał się nad nimi, a następnie przekazał ich do siedziby Gestapo w Modlinie. W marcu 1943 roku obaj bracia zostali deportowani do Auschwitz. Obaj przeżyli obóz i marsze śmierci i zostali wyzwoleni przez armię amerykańską w obozie koncentracyjnym Flossenbürg. Mąż świadka Feliksy K. również został aresztowany przez Gimpela 3 lipca 1942 r. Gimpel wydał mężczyznę w ręce Gestapo, które go zamordowało. Feliksa K. i świadek Teresa T. oskarżyły również Gimpela o doniesienie na krewnego lub przyjaciela, który uciekał przed Gestapo, w wyniku czego krewny został powieszony. Już wiosną 1961 r. odpowiedzialny funkcjonariusz Wydziału Śledczego w Neubrandenburgu oświadczył: "Przestępcze czyny Gimpela, których świadkami byli obywatele polscy, spełniają przesłanki określone w § 211 niemieckiego kodeksu karnego w związku z § 49 niemieckiego kodeksu karnego i należy je zakwalifikować jako pomocnictwo w zabójstwie". Po tej ocenie sprawa jednak, co zaskakujące, pozostała uśpiona. Dopiero w kwietniu 1963 roku Prokuratura Generalna NRD złożyła formalny wniosek o pomoc prawną dla Polski. Następnie, w połowie grudnia 1963 roku, do Prokuratury Generalnej dotarł "obszerny materiał", który miał zostać przetłumaczony, a następnie niezwłocznie przekazany do Neubrandenburga. Dokumenty te nie znajdują się jednak w aktach Stasi. 21 stycznia 1964 roku Wydział Śledczy w Neubrandenburgu wszczął "sprawę operacyjną" pod kryptonimem "Pest" za "pomocnictwo w zabójstwie". Dzień później prowadzący sprawę oficer odnotował: "Prostaczek niczego nie wyciągnął z przeszłości i nie próbował odpokutować choćby części swoich przewinień poprzez szczególnie dobrą pracę. Wręcz przeciwnie, oszukańczo uzyskał członkostwo w SED i nie prezentuje się w pozytywnym świetle." W związku z tym zaproponowano wszczęcie śledztwa i aresztowanie Gimpela. 24 stycznia 1964 roku naczelnik Wydziału IX (Śledczego) administracji powiatu Neubrandenburg przeprowadził następnie ocenę i ocenę prawną sprawy "Pesta" ("Schädling"). Posłużył się przy tym argumentem dobrze znanym z procesów zachodnioniemieckich nazistów. Twierdził, że nie ma dowodów na to, że podejrzany wiedział, co dzieje się z aresztowanymi osobami ani w jakim stopniu można domniemywać ich zabójstwo. Nie można było również udowodnić, że brał udział w przygotowaniach lub planowaniu aresztowań. Podobnie nie można było udowodnić, że brał udział w rozstrzelaniu obywateli polskich, a nawet że sam tego dokonał. Prawo "wymaga, aby pomocnictwo i podżeganie do popełnienia przestępstwa było podejmowane świadomie poprzez doradztwo i działanie". W związku z tym stwierdzono, że działania Gimpela udowodnione zeznaniami świadków nie byłyby obecnie wystarczające do skazania go za zbrodnie przeciwko ludzkości". Ta ocena naczelnika wydziału, śledczego, jest zaskakująca. Zamiast teraz zintensyfikować śledztwo i zarządzić przesłuchanie, do którego jeszcze nie doszło, zauważył: "Dalsze operacyjne postępowanie w sprawie prawdopodobnie nie przyniesie rezultatu i nie byłoby właściwe". Ostateczna decyzja miała jednak zostać podjęta w porozumieniu z prokuraturą. Nieznany autor dodał odręczną notatkę pod oceną naczelnika wydziału: "Sprawa została omówiona z Prokuraturą Generalną. Prokuratura Generalna również opowiada się za umorzeniem śledztwa [nieczytelne słowa w oryginale]. Prokuratura Generalna zasugerowała również przekazanie materiałów partyjnych do oceny". I tak właśnie uczyniono. Wydział Śledczy w Neubrandenburgu przekazał wyniki śledztwa Okręgowej Komisji Kontroli Partyjnej (BPKK) SED Neubrandenburg. BPKK poinformowała sekretarza partii SED w firmie, w której pracował Gimpel, o oskarżeniach i poleciła mu wszczęcie postępowania partyjnego. W tym celu sekretarz partii otrzymał zeznania świadków z Polski. 10 marca 1964 roku Gimpel musiał odnieść się do oskarżeń na zebraniu kierownictwa wydziałowej organizacji partyjnej (APO) swojej firmy. Tam polecono mu napisać "oświadczenie osobiste" na planowane zebranie członków SED. W nim Gimpel przyznał się do wielokrotnego bicia obywateli polskich oraz, na polecenie przełożonych i komisarza powiatowego (Landrata), do udziału w około "28 do 30 aresztowaniach". Zeznał również, że brał udział w "3 do 4 obławach" Gestapo na rozkaz. W aktach nie ma żadnych dalszych jego zeznań. 11 marca, po odczytaniu zeznań świadków i oświadczenia samego Gimpela, zwołane zebranie członków SED jednogłośnie podjęło decyzję o wykluczeniu go z partii. Prokuratura Okręgowa w Neubrandenburgu przeprowadziła następnie rozmowę z sekretarzem partii i innymi towarzyszami z fabryki, wyjaśniając, dlaczego nie postawiła Gimpela przed sądem. Były członek SA musiał zmienić miejsce pracy, po czym Prokuratura Okręgowa w Neubrandenburgu zamknęła akcję "Pest" w kwietniu 1964 roku. Ponieważ odpowiednie akta nie zostały jeszcze odnalezione, nie jest jasne, czy to faktycznie i wyłącznie względy prawne uniemożliwiły ściganie Gimpela. Warto jednak zauważyć, że wschodnioniemiecki wymiar sprawiedliwości w podobnej sprawie orzekł zupełnie inaczej. 17 czerwca 1966 roku, dwa lata po zamknięciu śledztwa Gimpela, Sąd Rejonowy w Schwerinie skazał byłego sierżanta żandarmerii Franza Habla (1907–1974) na dożywocie za powtarzające się zbrodnie przeciwko ludzkości. Porównanie spraw Gimpel i Habl jasno pokazuje, że decyzja o wszczęciu bardziej szczegółowego śledztwa i formalnego postępowania karnego w przypadkach podejrzenia zbrodni nazistowskich zazwyczaj nie była oparta na faktach samej sprawy, lecz zależała od konkretnych okoliczności i rozbieżnych punktów widzenia różnych decydentów. Ściganie zbrodni nazistowskich w NRD charakteryzowało się zatem konsekwentnie wysokim stopniem arbitralności."

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1963 r.
 

 


14.11. - odbywa się zebranie założycielskie Oddziału Polskiego Towarzystwa Turystyczno-Krajoznawczego w Nowym Dworze Mazowieckim. Prezesem wybrany zostaje Witold Orych.

 

 

1963. Budowa Mazowieckich Zakładów Przemysłu Tłuszczowego (później "Pollena") w Nowym Dworze Maz.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

W Nowym Dworze (woj. warszawskie) budowane są Mazowieckie Zakłady Przemysłu Tłuszczowego; zakończenie budowy przewidziane jest w r. 1964. Obecnie trwają prace budowlane części produkcyjnej oraz elektrociepłowni. W pierwszym etapie przy produkcji kostno-klejowej zakłady zatrudniać będą 500 pracowników. Drugi etap — po uruchomieniu ciągu tłuszczowego (1966 r.) — pozwoli na zwiększenie stanu zatrudnienia do 1500 osób.

 

 

 

1963. Śledztwo Prokuratury w Nowym Dworze Maz. - Ojciec oskarżony o zabójstwo dziecka.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Ojciec oskarżony o zabójstwo własnego dziecka

Bestialskie zakatowanie na śmierć 4-letniej dziewczynki przez ojca sadystę było przedmiotem śledztwa prowadzonego przez Prokuraturę w Nowym Dworze.

Jak wynika z aktu oskarżenia, który wpłynął do Sądu Wojewódzkiego w Warszawie, sprawcą zabójstwa jest rolnik Eugeniusz S. Ożenił się on w 1952 r. i do chwili obecnej dochowali się wraz z żoną pięciorga dzieci. Najmłodsza z nich dziewczynka Maria mając 10 miesięcy zachorowała na Heine Medina. Dziecko przebywało w sanatoriach, lecz mimo intensywnego leczenia po przebytej chorobie pozostał jej niedowład prawej nóżki.

Eugeniusz S. był nałogowym alkoholikiem, często urządzał awantury, które z reguły kończyły się pobiciem żony i dzieci. Ponieważ większość pieniędzy szła na wódkę, dzieci częstokroć były głodne i obdarte, szczególnie w tych okresach, gdy chorowita matka przebywała w szpitalu. Najwięcej cierpiała na tym najmłodsza Marysia, która z racji kalectwa wymagała szczególnie troskliwej opieki ze strony rodziców. Była ona jednak najgorzej traktowana przez ojca, który w sposób sadystyczny znęcał się nad nią.

W dniu 11 listopada ub. r. matkę Pogotowie przewiozło do szpitala. Dzieci pozostały pod opieką ojca, ten zaś absolutnie nie zwracał na nie uwagi. Wracał do domu późno w stanie nietrzeźwym. 13 listopada w nocy Marysia obudziła się w momencie, gdy ojciec jadł kolację. Chwycił on wówczas pręt metalowy, rzucił dziecko na podłogę i zaczął bić je gdzie popadło. Następnie podniósł z podłogi i rzucił dziewczynką o szafę. Marysia odbiła się o sprzęt i upadła nieprzytomna na podłogę. Ojciec sadysta chwycił wówczas pas i w dalszym ciągu znęcał się nad nieszczęśliwym dzieckiem, po czym rzucił je na posłanie.

W ciągu 24 godzin ojciec nie udzielił dziecku żadnej pomocy. W dniu tym dokonał on uboju tucznika i co jakiś czas pił wódkę. Gdy do mieszkania wszedł jeden z klientów po mięso, zauważył zmasakrowane konające dziecko. Natychmiast dał znać do MO. Dziewczynka w szpitalu po kilku godzinach zmarła.

Oskarżony w śledztwie nie przyznał się do winy, mówiąc, że dziecko spadło z drabiny. Obdukcja zwłok wykazała, że dziewczynka na całym ciele miała sińce od ciężkiego pobicia.

 

 

 

1963. Miasta i gromady powiatu nowodworskiego.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Powiat NOWODWORSKI

Siedziba Powiatowej Rady Narodowej: m. Nowy Dwór Mazowiecki

W skład powiatu wchodzi:

miast nie stanowiących powiatów — 4

gromad . . . . . . . . . . — 14

Miasta:

Legionowo
Nowy Dwór Mazowiecki
Serock
Zakroczym

Gromady:

Czosnów
Górki
Jabłonna
Janówek Pierwszy
Kazuń Polski (siedziba Kazuń Nowy)
Leoncin
Łomianki
Nowy Modlin
Nieporęt
Pomiechówek
Serock (siedziba m. Serock)
Skrzeszew
Sowia Wola
Wola Kiełpińska

 

 

 

19 marca 1963. Zdjęcie zrobiono z plaży przy moście na Narwi (w tle spichlerz).

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1963. Powódź w okolicach Nowego Dworu Maz. - Skierdy i Nowy Kazuń pod wodą.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

Budynek przy ul. Sukiennej 20 (d. Wacława Staala). W latach 1963-1972 siedziba Biblioteki Miejskiej w Nowym Dworze Maz.

https://www.nowydwormaz.pl/biblioteka/666,historia - ...na początku 1963 r. nastąpiła kolejna przeprowadzka biblioteki miejskiej do budynku przy ul. W. Staala 20. Było to wyjątkowo nieodpowiednie usytuowanie: na peryferiach miasta, w ponurej i rzadko odwiedzanej dzielnicy. Lokal nie spełniał standardów bibliotecznych (stary, zniszczony, pozbawiony kanalizacji). Sytuacja ta w znacznym stopniu paraliżowała pracę Biblioteki.

 

 

 

1963. Warszawska 11.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1963. Warszawska 15.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

Pocz. lat 60 XX w. Ul. Zakroczymska, obecny Urząd Miasta i blok z "żółtymi balkonami", po lewej widać kawałek parku, zwanego "małpim gajem".

źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

 

 

 

1963. Ryszard Sidorowski, Tomasz Szczechura - Polskie herby miejskie.

 

NOWY DWÓR MAZOWIECKI

Miasto powiatowe przy ujściu Bugo-Narwi do Wisły, woj. Warszawa. W 1355 r. był tu warowny zamek; podgrodzie targowe uzyskało prawa miejskie w 1374 r. Miasto rozwijało się słabo, dopiero w XVIII w. Stan. Poniatowski (ojciec króla) otoczył je opieką i potwierdził jego przywileje. Mkw: 578 w 1797 r., 7829 w 1921, 7752 w 1958. Zabytki: spichrz nad wodą z pocz. XIX w., kościół paraf. z 1792 r. W herbie, wg projektu urzędowego z 1847 r., mury obronne — symbol ustroju miejskiego, fale rzeki i Nałęcz, herb Nowodworskich, dawnych właścicieli miasta.




- Mkw: To skrót oznaczający "mieszkańców" (liczba ludności w podanych latach).

- Bugo-Narew: W tamtym okresie (lata 60. XX wieku) oficjalnie stosowano taką nazwę dla dolnego odcinka Narwi.

- Nałęcz: Wspomniany w opisie herbu to biała chusta (pomłość) związana w krąg, widoczna w dolnej części tarczy.

 

 

 

1964 r.

 

 

1964. Mazowieckie Zakłady Tłuszczowe (później "Pollena") w Nowym Dworze Maz. mają ruszyć z produkcją.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Mazowieckie Zakłady Tłuszczowe mają ruszyć w bieżącym roku

(Informacja własna)

Z okien pociągu widać, jak tuż przy torach kolejowych w pobliżu Nowego Dworu powoli wyrasta duży zakład przemysłowy. Jest to budowa Mazowieckich Zakładów Tłuszczowych – największych w Polsce a prawdopodobnie i w całej Europie. Niestety, zakłady rosną rzeczywiście powoli i dopiero teraz, po kilku latach budowy, można oczekiwać rozpoczęcia pierwszej produkcji.

Dotychczas wykorzystujemy w niewielkim stopniu cenny surowiec, jakim są kości zwierząt po uboju. A z kości można produkować mączki nawozowe i paszowe, klej i tłuszcze, w tym glicerynę, dla przemysłu mydlarskiego i kosmetycznego. Obecnie wciąż jeszcze musimy sprowadzać znaczne ilości gliceryny z zagranicy.

W tej sytuacji, mając zagwarantowane dostawy kości z licznych zakładów przemysłu mięsnego postanowiono zbudować wielkie zakłady przeróbki kości w Nowym Dworze.

8 bm. obradowała na budowie zakładów egzekutywa Komitetu Powiatowego PZPR z udziałem członków Komitetu Wojewódzkiego i przedstawicieli załogi zakładów. Ustalono termin uruchomienia pierwszej części zakładów — ciągu kostno-klejowego na 15 grudnia br.

Czy termin ten będzie dotrzymany? Wiele zależy tu od Kablobetonu, który zbudował stację uzdatniania wody pitnej. Stacja jest gotowa, ale przecieka zbiornik retencyjny. Trzeba szybko dokonać poprawek, bo brak wody hamuje postęp całości prac. Bez wody nie może ruszyć elektrociepłownia (która jest już po rozruchu) a to oznacza brak prądu i pary.

Jeśli w tym roku trudności rozruchowe będą pokonane, a powinny być pokonane, w bm. zakłady otrzymają pierwsze dostawy kości (w dalszej przyszłości 15 tys. ton rocznie) — to w początkach przyszłego roku ciąg kostno-klejowy da pierwszą produkcję. Docelowa produkcja roczna będzie wynosiła — mączki nawozowej 1.400 ton, mączki paszowej 5.700 ton, klejów 2.180 ton — z czego część na eksport.

Budowa drugiego ciągu — tłuszczowego — ruszy może w roku przyszłym. Konieczne jest jednak w tym celu zatwierdzenie projektu wstępnego przez zespół ekspertów przy Ministerstwie Przemysłu Chemicznego. Urządzenia dla tego ciągu są już zamówione za granicą. Konieczne jest zsynchronizowanie budowy z dostawami tych urządzeń.

Zakłady będą zatrudniały w I etapie ok. 500 osób, w II etapie, gdy dodatkowo podejmą produkcję proszków i detergentów — 800–900 osób, a w III etapie 1.200. Budowa trzeciego etapu ma być zakończona do roku 1970.

 

 

 

1964. Zagrożenie powodziowe Nowego Dworu Maz.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

...W godzinach popołudniowych odbyliśmy rajd po zalanych terenach. Woda stoi między zabudowaniami, wdarła się do wielu domów. Na wielkim rozlewisku sterczą kępy drzew. Kry nie widać. Z zagrożonych budynków ewakuowano chorych, dzieci i inwentarz. Na szczęście powoli woda zaczyna opadać. Niebezpieczeństwo zalania dalszych terenów minęło.

Jedziemy dalej. Nowy Dwór. Tu nowe wały skutecznie obroniły miasto. Z mostu w Modlinie jak okiem sięgnąć – woda. Wody Wisły korytem Narwi dotarły aż do samej zapory w Dębem. Pod wodą, jak co roku zresztą, znalazło się ok. 1000 hektarów łąk. Przy brzegach widać zwały kry. Woda podeszła niemal do samej stacji kolejowej.

Skręcamy na Kazuń. Szosa warszawska biegnie wzdłuż podtopionych łąk. Na korze drzew widać wyraźnie, że woda opada. Wracamy do Warszawy. W siedzibie Wojewódzkiego Komitetu Przeciwpowodziowego podają, że w miejscowości Skierdy w Dolinie Rajszewskiej znów powstała 15-metrowa wyrwa w grobli.

______________________________________________________________________________________________________________________________________

- Tekst opisuje dramatyczną sytuację powodziową w okolicach Nowego Dworu Mazowieckiego i Modlina. Wspomniana zapora w Dębem była wówczas nową inwestycją (oddano ją do użytku w 1963 roku), co idealnie koresponduje z datą powstania tekstu (1964).

 

 

 

1964. Ogłoszenia drobne z Nowego Dworu Maz.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

OGŁOSZENIA DROBNE

Z G U B Y

ZGUBIONO świadectwo szkolne z X klasy Liceum Ogólnokształcącego dla Pracujących w Modlinie na nazwisko Maria Bołzan. 3158-1

PASTUSZEK Janusz, zgubił dowód osobisty, wydany przez KPMO w Nowym Dworze Maz., książeczkę wojskową, legitymację związkową, książeczkę oszczędnościową PKO i inne dokumenty. 4831-1

GABARKIEWICZOWI Wiesławowi — skradziono amatorskie prawo jazdy, dowód rejestracyjny motocykla Junak TH 8990, wydany przez Wydz. Komunikacji w Nowym Dworze Mazowieckim. R-5447-1

TRACZYK Czesław zgubił kartę rejestracyjną nr silnika 5306 wydaną przez Wydział Komunikacji PPRN Nowy Dwór Mazowiecki. R-440

LAUTERBACH Wiesław zgubił legitymację Szkoły Zawodowej w Nowym Dworze Maz. R-586

WARDZYŃSKI Adam zgubił dowód osobisty wydany przez KPMO w Nowym Dworze Maz. 6523-1

ROGOWSKIEJ Janinie skradziono następujące dokumenty: dowód osobisty, legitymację kolejową nr 357930 na zniżkę, kartę rzemieślniczą na prowadzenie gorseciarstwa, wydaną przez Wydz. Handlu w Nowym Dworze Maz., kartę rzemieślniczą na krawiectwo damskie oraz kartę rejestracyjną, wydaną przez Wydział Finansowy PRN w Nowym Dwore Mazowieckim. 6594-1

GÓRECKI Ireneusz zgubił legitymację wydaną przez PPRN — Nowy Dwór Mazow. R-5581-1

PANEK Stanisław zgubił dowód osobisty wydany przez Komendę MO Nowy Dwór. R-493

ZGUBIONO książeczkę wojskową na nazwisko Mazanek Leonard — wydaną przez WKR — Nowy Dwór Mazowiecki. 5883-1

BRZEZIŃSKI Mieczysław zgubił dowód rejestracyjny M-20 W-wa TC 3944 Nowy Dwór. R-525

ZGUBIONO prawo jazdy kategorii ciągnikowej, wydane przez Wydział Komunikacji w Nowym Dworze Maz. na nazwisko Roman Mańk, zam. Kałuszyn, p-ta Skrzeszew, pow. Nowy Dwór. 5401-1

BAKIERA Stefan zgubił prawo jazdy kat. III nr 2743/63, wydane przez PRN w Nowym Dworze Maz. 6257-1

KOPERSKI Henryk zgubił prawo jazdy III kat., wyd. w Nowym Dworze Mazowieckim. 6860-1

MALESZEWSKI Józef zgubił dowód osobisty i książeczkę wojskową wydane przez KPMO i WKR Nowy Dwór oraz książeczkę ubezpieczeniową wydaną przez PRPC W-wa. R-1447

ATRAKCYJNY plac budowlany w Nowym Dworze Maz. — sprzedam, wydzierżawię spółdzielni. Oferty pisemne: „R-6715” PAR, Poznańska 38. 6715-1

ZGUBIONO dowód osobisty, książkę wojskową i prawo jazdy kat. III, wydane przez Prezydium Powiatowej Rady Narodowej w Nowym Dworze Mazowieckim na nazwisko Składanek Antoni, zamieszkały w Dębem. 6755-1

____________________________________________________________________________________________________________________________________


W ogłoszeniu Jana Pastuszka pojawia się „legitymacja związkowa”. W tamtych latach przynależność do związków zawodowych była niemal powszechna i dawała dostęp do wczasów pracowniczych czy paczek świątecznych.

 

MO / KPMO: Milicja Obywatelska / Komenda Powiatowa Milicji Obywatelskiej. To tam zgłaszało się kradzieże i tam wyrabiało się ówczesne dowody osobiste (zastąpiona przez dzisiejszą Policję).

WKR: Wojskowa Komenda Rejonowa. Poprzedniczka dzisiejszych WKU (Wojskowych Komend Uzupełnień). To tam mężczyźni musieli rejestrować swoje „książeczki wojskowe”.

PRN / PPRN: Powiatowa Rada Narodowa / Prezydium Powiatowej Rady Narodowej. W tamtym czasie nie było starostw ani urzędów miejskich w dzisiejszym formacie. Rady Narodowe były terenowymi organami władzy państwowej.

Wydz. Komunikacji: Wydział Komunikacji (część PPRN). Tak jak dziś, zajmował się rejestracją pojazdów i wydawaniem praw jazdy.

PRPC: Prawdopodobnie skrót od Powiatowej Rady Pracy Chronionej lub innego organu związanego z ubezpieczeniami społecznymi w Warszawie (W-wa).

PKO: Powszechna Kasa Oszczędności. Instytucja istnieje do dziś, ale w 1964 roku posiadanie papierowej książeczki oszczędnościowej było standardem dla każdego, kto odkładał pieniądze.

PAR: Polska Agencja Reklamy. Centralna instytucja zajmująca się w tamtym czasie pośrednictwem w zamieszczaniu ogłoszeń prasowych (stąd adres: Poznańska 38 w Warszawie).

M-20: Kultowy model samochodu Warszawa M-20 (garbuska), produkowany w FSO.

 

 

 

1964. Zgodnie z opisem z tyłu zdjęcia - "Ostatni jesiotr złowiony na Narwi" - z lewej Pani Magda Łabęda żona rybaka, który złowił to monstrum.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1964. Pocztówka w dwóch odsłonach - Skwer przy ul. Warszawskiej.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

Lata 60-te XX w. Ulica Zakroczymska, widok na skwer Dobrogosta i ul. Daszyńskiego.

źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

 

 

Początek lat 60-tych. Zdjęcie zrobione w miejscu obecnego skweru Dobrogosta. W tle widać jeszcze nie przebudowany Urząd Miejski oraz dworzec PKS na obecnej ulicy Magistrackiej.

źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

 

 

 

Lata 60. XX w. Ulica Sukienna od strony rzeki.

źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

 

źródło grafiki - Andrzej Dziadczak (koloryzowanie, obróbka AI)

 

 

 

1965 r.



- Rozpoczynają produkcję Mazowieckie Zakłady Tłuszczowe. W następnych latach trwa rozbudowa zakładu które został przekształcony w Nowodworskie Zakłady Chemii Gospodarczej "Pollena". Po zmianach społecznych zakład w r.1992 został zakupiony przez firmę Benckiser.

- powstaje Technikum Chemiczne, które kształci kadrę dla potrzeb Zakładów Chemii Gospodarczej "Pollena" o kierunkach: technolog procesów chemicznych i analiza chemiczna.

- w Tel Awiwie zostaje wydana księga wspomnieniowa Żydów nowodworskich - Pinkas Nowy Dwor; Memorial book of Nowy-Dwor [wersja w języku angielskim, wersja w tłumaczeniu na język polski]

 

 

1965. Hanna Krall - Pechowy Nowy Dwór.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 


Pechowy Nowy Dwór

HANNA KRALL

POWIAT Nowy Dwór posiada: zakład, który powinien zapewnić pracę, Zalew Zegrzyński, który powinien przynieść pieniądze i krajobraz, który ma zwabić turystów. Poza tym jest jeszcze kolekcja białej broni w prywatnym posiadaniu, a także szabla abisyńska z XVI wieku, którą – jak doniosła prasa – chciało nawet zakupić Muzeum Wojska Polskiego.

Pieniądze i praca bardzo są powiatowi potrzebne.

W każdym gospodarstwie powiatu mieszka przeciętnie pięć osób, a ponieważ są to gospodarstwa małe, więc z tych pięciu osób przynajmniej dwie są zbędne. Jeśli są to mężczyźni, pracują w Warszawie, jeżeli kobiety — muszą na pracę czekać. Jeden mężczyzna może wybierać z 400 wolnych miejsc, na 400 kobiet przypada jedno miejsce.

Mężczyźni wolą stolicę, dojeżdżają do Huty Warszawa i na Żerań. Dla kobiet z Nowego Dworu nie ma pracy w Warszawie.

Dla mężczyzn Nowy Dwór to sypialnia. Robotnicy, chłoporobotnicy i inteligenci są przez cały dzień w mieście, a w Nowym Dworze tylko śpią. W Warszawie spędzają wolny czas, nawiązują kontakty i utrzymują stosunki towarzyskie.

Działacze powiatowi narzekają, że w związku z tym miejscowa władza autorytetu nie ma. Jeśli ktoś chce się poskarżyć, wcale do powiatu nie pisze, tylko wprost do Warszawy. A powiat w ogóle traktują z góry, protekcjonalnie, bo każdy przecież w tej Warszawie kogoś ma i każdy daje do zrozumienia, że dzięki tym swoim chodom to, ho, ho!

Na Zalew i krajobraz liczyli bardzo. Miał im przynieść turystów, pieniądze, splendor.

Kiedy Zalew był już gotowy, okazało się, że jego pierwszym rezultatem są zalane wsie. Woda przedostaje się na pola koło Nieporętu, w Dolinie Skrzeszewskiej, w Janówku. Ludzie piszą skargi, władze obliczają straty (ok. 2 tys. hektarów zalanych łąk), komisje zjeżdżają i radzą jak temu zapobiec — przez budowę pomp i meliorowanie pól.

Zalew miał ściągać warszawskich turystów. Mazowieckie Zakłady Gastronomiczne otworzyły restaurację i bar, a przedsiębiorstwo „Wisła” camping. Wszystko było przygotowane dla gości i dla zysków, które miały strumieniami płynąć. Niestety, latem pogoda była fatalna i mało kto przyjeżdżał. Jedzenie się w restauracji psuło. Deficyt. Więc za którymś tam razem restauracja już niczego nie przygotowała, ale właśnie jak na złość pogoda się poprawiła, zjechali ludzie i nie mieli co jeść. Za trzecim razem, jak już się tak szczęśliwie złożyło, że i pogoda była, i ludzie, i jedzenie, to okazało się, że z restauracji prawie nikt nie korzysta, bo drogo: kategoria „S”.

Władze powiatu myślą o tym, by uszczęśliwić tą restauracją Warszawskie Zakłady Gastronomiczne, które by zabierały w razie niepogody jedzenie do Warszawy, myślą też o budowie tanich barów szybkiej obsługi. To są plany. Na razie zalew, który miał przynieść milionowe zyski, przynosi deficyt.

Krajobraz powiatu jest jego kolejną szansą: Wisła, Narew, Bug, jary pod Zakroczymiem, no i perła: Kampinos. Puszcza jest rezerwatem przyrody. Ale w puszczy znajdują się wsie. Żeby się do nich dostać trzeba iść 10 kilometrów od PKS pieszo. Latem jest piach do kolan, wiosną błoto do kolan, a zimą śnieg. Pieczywo przywożą tam dwa razy w tygodniu, nie ma lekarza, chcieli budować drogę, ale kierownictwo rezerwatu protestuje — wszystko musi być jak najnaturalniej, nieskalane nawet drogą.

Z puszczy-perły wychodzą na pola dziki. Zabijać ich, oczywiście, nie wolno, więc niszczą uprawy we wsiach wzdłuż całej puszczy.

Dziki, puszcza, natura — zachwyt turystów, strapienie powiatu.

Zakład chemiczny ma zapewnić pracę. Dwie instalacje tego zakładu są spóźnione o rok, trzecia, która miała być w przyszłym roku, będzie o dwa lata spóźniona. Biuro projektów zastosowało dwa eksperymenty, oba chybione. Pierwszy polegał na użyciu do budowy specjalnych płyt, które zaraz zaczęły przeciekać i załamywać się. Drugi eksperyment dotyczył technologii i wprowadził takie zamieszanie, że trzeba było pośpiesznie zmieniać całą dokumentację.

Wśród inżynierów zakładu nie było do niedawna ani jednego człowieka, który by się rzeczywiście znał na tej produkcji. Teraz jest jeden.

Dyrektorzy zmieniali się bezustannie — w tej chwili jest już siódmy skład dyrektorów.

W maju rozpoczął się rozruch. Można było nareszcie sprawdzić rzeczywiste umiejętności inżynierów i wtedy dopiero się okazało, że wielu ludzi ma bardzo mgliste pojęcie o produkcji. Od maja opuściło zakład 50 pracowników.

Trudności budowy wpływają na ogólną atmosferę, więc choć produkcji jeszcze nie ma, stosuneczki już są, już pisze się skargi, już zjeżdżają komisje do badania tych spraw.

Zakład da pracę tysiącu ludzi — kobietom przede wszystkim. Stworzy nareszcie prawdziwy przemysł w powiecie. Zakład jest nadzieją powiatu i chlubą władz.

Każdy chciałby zakładowi pomagać — i partia, i rada narodowa, i MO. Ale przecież takiego prawdziwego, dużego zakładu jeszcze w powiecie nie było. Więc nie wszyscy wiedzą dokładnie jak mu się pomaga.

Rada i partia starają się interesować wszystkim co jest w zakładzie. Ale stosunki „władza powiatowa — zakład”, to w takim małym miasteczku rzecz delikatna. Władza przyzwyczaiła się do skromnego powiatowego wymiaru. Zakład ma znaczenie i zasięg ogólnokrajowy. W końcu powstały takie stosunki, że dyrekcja zakładu w zupełnie drobnych sprawach zwracała się do powiatowego komitetu partii. Nowa dyrekcja uważa, że to przesada. Że zakład to zakład a władza to władza, i że problemy trzeba załatwiać przede wszystkim samemu i na własną odpowiedzialność.

Co zrobić, żeby odwrócić pech od powiatu — zamartwiają się działacze. Żeby woda nie zalewała łąk, dziki nie niszczyły pól, Zalew nie przynosił strat, a zakład — strapienia.

Na wodę, turystów, puszczę i przemysł nie mają żadnego wpływu. „Biedni jesteśmy — za biedni, żeby się z nami liczyć”. Przyszło im do głowy, że jak się o tym wszystkim napisze, będzie to już szansa zmiany na lepsze — może nawet początek. Bowiem są optymistami.

 

 

 

1965. Ogłoszenia drobne z Nowego Dworu Maz.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 


OGŁOSZENIA DROBNE

UWAGA Rady Narodowe, Wydziały Komunikacji, wykonujemy tablice rejestracyjne samochodowe, motocyklowe i rowerowe wg Monitora nr 40 i 43 z 64 r. Terminy realizacji bardzo krótkie. Rzemieślnicza Spółdzielnia Zaop. i Zbytu „Wielobranżowa” Nowy Dwór Maz. ul. Górska 1. R 1321

SANKOWSKI Marek zgubił świadectwo ukończenia Szkoły dla Pracujących w Okuninie, pow. Nowy Dwór Maz. R-59

KRZYWKOWSKI Zdzisław zgubił prawo jazdy kategorii II wydane w Nowym Dworze Mazowieckim. 9354-1

KUBICKI Józef zgubił dowód osobisty, wydany przez KPMO Nowy Dwór Mazowiecki. R-107

UNIEWAŻNIA się zgubioną książkę rejestracyjną ciągnika „Ursus C-328” nr rejestracyjny TE-5144, oraz przyczepy ciągnikowej D-3, nr rejestracyjny T-3299 wydaną przez Prezydium Powiatowej Rady Narodowej, Wydział Komunikacji, w Nowym Dworze-Mazowieckim. 7940-1

ZGUBIONO zaświadczenie tożsamości wydane na nazwisko Adaszewska Elżbieta przez KPMO w Nowym Dworze Maz. R-1759

ŻAKOWSKI Tadeusz zgubił prawo jazdy kat. II wydane przez Wydział Komunikacji Nowy Dwór Mazowiecki. 19789-1

_________________________________________________________________________________________________________________________________

Wspomniany w ogłoszeniu ciągnik to kultowa konstrukcja z zakładów w Ursusie, produkowana w latach 1963–1968. Był to nowoczesny następca modelu C-325, a w ogłoszeniu widzimy go niemal jako „nowość” rynkową.

- KPMO (Komenda Powiatowa Milicji Obywatelskiej) – w tamtym czasie Milicja Obywatelska (MO) pełniła funkcję dzisiejszej Policji. To właśnie tam wyrabiało się dowody osobiste (wspomniany dowód Józefa Kubickiego i zaświadczenie Elżbiety Adaszewskiej).

- Wydział Komunikacji przy Radzie Narodowej – odpowiednik dzisiejszego Wydziału Komunikacji w Starostwie Powiatowym. Rady Narodowe były organami władzy państwowej w terenie. To one zajmowały się rejestracją pojazdów (jak ciągnik Ursus C-328) i wydawaniem praw jazdy.

- Monitor nr 40 i 43 z 64 r. – mowa o „Monitorze Polskim”, czyli oficjalnym dzienniku urzędowym. Ogłoszenie spółdzielni odnosi się do konkretnych przepisów z 1964 roku, które prawdopodobnie zmieniały wzór lub zasady wytwarzania tablic rejestracyjnych (wtedy wchodziły m.in. nowe tablice dla rowerów).

- Szkoła dla Pracujących – specyficzny typ szkoły w PRL, umożliwiający uzupełnienie wykształcenia osobom już zatrudnionym. Było to bardzo popularne w okresie powojennej odbudowy i industrializacji.

- Prawo jazdy kategorii II – dawny system oznaczeń. Kategoria II (druga) uprawniała zazwyczaj do kierowania pojazdami ciężarowymi i zawodowego wykonywania zawodu kierowcy (dzisiejsze C).

 

 

 

1965. Przetarg na wykonanie ogrodzenia muszli koncertowej w Nowym Dworze Maz.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

PRZETARG

PREZYDIUM MIEJSKIEJ RADY NARODOWEJ Referat Gospodarki Komunalnej w Nowym Dworze Maz. ul. Warszawska nr 12 ogłasza przetarg nieograniczony na wykonanie ogrodzenia muszli koncertowej w Nowym Dworze Mazowieckim z siatki tkanej, umocowanej na słupkach stalowych na cokole długości 180 m bieżących. Ślepy kosztorys do wglądu codziennie w godzinach od 10—12 w Zakładzie Gospodarki Komunalnej w Nowym Dworze Maz. ul. Warszawska 12. Otwarcie ofert nastąpi komisyjnie w dniu 25 sierpnia o godz. 10 w Zakładzie Gospodarki Komunalnej w Nowym Dworze Maz. W przetargu mogą brać udział przedsiębiorstwa gospodarki państwowej, uspołecznionej i nieuspołecznionej. Zastrzega się prawo wyboru oferenta ew. unieważnienia przetargu bez podania przyczyn.

 

[źródło grafiki - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1965. Rusza produkcja kleju kostnego w Mazowieckich Zakładach Tłuszczowych w Nowym Dworze Maz.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Drugi oddział kombinatu w Nowym Dworze rozpoczął produkcję

Dobiega końca budowa wielkiego kombinatu chemicznego — Mazowieckich Zakładów Tłuszczowych w Nowym Dworze. Po uruchomieniu działu przeróbki kości zwierzęcych, rozpoczął próbną produkcję duży oddział wytwarzania kleju. Do końca roku zakłady w Nowym Dworze dostarczą 150 ton wysokiej jakości kleju tzw. perełkowego, który znajduje zastosowanie w przemyśle skórzanym, papierniczym i in. Równolegle z produkcją kleju, uruchomiony został wyrób mączki kostnej, wykorzystywanej przez rolnictwo jako nawóz i dodatek do pasz. Do końca roku zakłady dostarczą 300 ton mączki.

Po pełnym rozruchu zakłady w Nowym Dworze przerabiać będą 15 tys. ton kości rocznie, produkując 2.100 ton kleju i 3 tys. ton mączki. (PAP)

 

 

1965. "Straszny Dwór" w Nowym Dworze - dramat a nie opera na budowie Mazowieckich Zakładów Tłuszczowych w Nowym Dworze Maz.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

„STRASZNY DWÓR”...

DRAMAT raczej, a nie opera rozgrywa się na tym terenie wciśniętym w ramiona Wisły i Narwi pod Nowym Dworem. Dramat inwestycyjny. Bohaterem toczącej się od lat kilku akcji są Mazowieckie Zakłady Tłuszczowe, trzecia inwestycja przemysłowa Mazowsza w tym pięcioleciu, największy zakład w swej branży. To nie dziennikarz był autorem określenia tej budowy — „Straszny Dwór”. Takie zyskała sobie miano. Nie bez przyczyny.

Byłem przy narodzinach tych zakładów, kiedy spychacze wjeżdżały na łany zboża i dyrekcja budowy urzędowała w domku campingowym. I może dlatego mam do tej budowy jakiś stosunek zupełnie osobisty. Stąd też częste wizyty na placu budowy i dzisiejsza szansa konfrontacji.

To się ciągnie...

Nie bez powodu nasza gazeta poświęciła tej budowie nowodworskiej tyle miejsca. Od startu bowiem był to typowy przykład źle prowadzonej inwestycji. Do błędów w projektowaniu dopasował się i generalny wykonawca Warszawskie Przedsiębiorstwo Budownictwa Przemysłowego „Kablobeton”. Rezultatem było niewykonywanie rocznych, kwartalnych i miesięcznych harmonogramów.

W artykule zatytułowanym „Tarpany przez prefabrykaty” alarmowaliśmy o poprawę jakości materiałów budowlanych. Potem przyszedł montaż, opóźnienia dostaw, usterki budowlanych. Interweniował Komitet Wojewódzki doprowadzając do spotkania kierowników resortu chemii i budownictwa. Próbowano oczyścić atmosferę w stosunkach inwestor-wykonawca.

Próba się podobno udała. Tylko pacjent nie poczuł się lepiej. Sztucznie nie można było naprawić tych wszystkich braków, jakie towarzyszyły od początku tej budowie. Mimo olbrzymiej mobilizacji środków i ludzi, nie udało się uratować terminów uruchomienia pierwszych obiektów produkcyjnych.

Na naszą interwencję odpowiadano, że wszystko jeszcze jest do naprawienia, że zakład wyjdzie na czyste wody. „Niech tylko ruszy produkcja...”. Ruszyła. Na 22 lipca, ładnych parę miesięcy później, niż przewidywały plany, posypała się mączka paszowa, z końcem sierpnia udało się otrzymać pierwsze granulki kostnego kleju. „Tylko jakim odbyło się to kosztem — mówi nam główny technolog MZT pełniący zarazem funkcję sekretarza Komitetu Zakładowego, młody inżynier Andrzej Stomski. — I jaką cenę płaci się dzisiaj za każdą tonę przerobionych kości?”.

Fatalna próba

Kończy się wrzesień. Upalnie, podmuchy wiatru przynoszą zapachy nie do zniesienia. To kości zwierzęce. Kuchną na składowisku, w potężnych młynach na transporterach. Trwa wstępna eksploatacja pierwszego ciągu produkcyjnego — kostnego. Jednocześnie prowadzi się rozruch ciągu klejowego, który do końca br. dostarczyć ma 100 ton brunatnych granulek. Czeka na to przemysł meblarski i papierniczy, zapałczany i chemiczny. A na kostną mączkę rolnicy.

Ale wstępna eksploatacja to jeszcze nie normalna produkcja. Na to zakład nie jest jeszcze przygotowany, choć sam rozruch trwa już długo. To w jego trakcie zdarzył się tragiczny w skutkach wypadek: powstał pożar w dziale ekstrakcji, potem wybuch w przepompowni. Zginął człowiek. Przerwano na jakiś czas prace rozruchowe, zabrano się do usuwania wskazanych przez Komisję Powypadkową błędów projektowych.

Robiono to, o co inwestor walczył jeszcze poprzednio, niestety, bezskutecznie. Począwszy na materiałach budowlanych i konstrukcjach, a na technologii skończywszy, projekt budowy Mazowieckich Zakładów Tłuszczowych był swego rodzaju eksperymentem. Projektanci z gliwickiego „Biprokwasu” w poszukiwaniu nowatorskich rozwiązań i oszczędności posunęli się daleko. Za daleko. W rezultacie zamiast oszczędności — rosną straty. I będą rosnąć nadal. Inaczej być nie może, by produkcja mogła się normalnie toczyć.

Zaczęło się już od momentu przekazania obiektu inwestorowi do ruchu. Wykryto komisyjnie setki niedoróbek i usterek. Czas naglił, czekać dalej było nie sposób, obiekt inwestor przejął, mając solenną obietnicę „Kablobetonu” o szybkim usunięciu braków. Minęły 4 miesiące — 90 proc. usterek nie zostało usuniętych. „Przy byle próbie urządzeń — mówi inżynier Stomski — musimy uważać na każdy drobiazg. Żeby nie było takich niespodzianek, jak wytrysk kwasu przy wejściu do oddziału maceracji z pomalowanej, tyle tylko, że nie zespawanej rury”.

Zapomniano o zimie

Projektanci, zapatrzeni na zagraniczne wzory, wiele podstawowych urządzeń pozostawili na świeżym powietrzu. Tymczasem już wstępna eksploatacja wykazała, że urządzenia do suszenia mączki muszą być zakryte. Więc robi się własnym sumptem prowizorkę, by później ją rozebrać i dać obudowę stałą. Czy będzie przed mrozami? Nikt nie może na to dać pozytywnej odpowiedzi.

Podobnie ma się rzecz z magazynem kości i podajnikiem śrutu do działu klejowego; jak wieje wiatr, to spada nie tylko śrut; był już wypadek zerwania taśmy. Nic dziwnego, taśmociąg niczym nie przykryty znajduje się na znacznej wysokości.

Nie wiadomo, dlaczego projektanci skreślili kilka zbiorników do destylacji. A bez nich nie można uruchomić trzech ekstraktorów — stoją dziś bezużytecznie. Zapomniano także w projekcie o urządzeniu do rafinacji tłuszczu. Siłami inwestora buduje się je teraz, na czym oczywiście cierpi przygotowanie do eksploatacji innych urządzeń.

A w ogóle cała wstępna eksploatacja zakładu odbywa się warunkowo. Nie jest bowiem dotąd czynna oczyszczalnia ścieków nad Wisłą, budowa osadników jest jeszcze „w lesie”, zakład oczyszcza swe ścieki metodami chałupniczymi. Tylko, że wbrew przepisom.

Piętno

Rzeczywiście, to „Straszny Dwór”, tyle nagromadziło się na jednej budowie niedbalstwa, beztroski i niedowładu organizacyjnego wykonawców. Z takim „bagażem” inwestor, czyli dyrekcja zakładu, długo się nie będzie mogła pozbierać. I póki co — zbiera owoce wieloletniego nieporozumienia inwestycyjnego. Towarzyszy temu płynność kierowniczych kadr w zakładzie, co rzecz prosta — nie może nie mieć wpływu na obecny stan.

Gdyby przynajmniej świtała szansa poprawy... Nic z tych rzeczy.

Poprzednio spóźniano się z dostawami maszyn, teraz obrano inną metodę: na plac budowy przychodzą przesyłki zagranicznych urządzeń dla działu tłuszczowego. Działu, który w najlepszym wypadku gotów będzie za trzy lata. Niczym kartofle, cenne urządzenia (ok. 100 tys. dolarów) magazynuje się na powietrzu. Co robić, w magazynach miejsca nie starcza. A co będzie zimą? „Może uda się kupić gumowy namiot dmuchany — mówi tow. Stomski — ale i to nie zabezpieczy aparatury przed niszczeniem. W końcu chodzi o trzy lata...”.

Paradoks tego zakupu polega i na tym, że już dzisiaj urządzenia te nie są najnowsze. Jeżeli w ciągu 18 miesięcy nie zostaną sprawdzone w produkcji — tracą gwarancję. A wszystko to dzieje się w momencie, kiedy biura „Polfy” i „Prochemu” nie opracowały jeszcze nawet... dokumentacji technicznej dla nowego działu tłuszczowego.

*
Stało się, wiele rzeczy nie da się już naprawić. Tylko dlaczego w ogóle rezygnować z szansy zmiany opinii o Mazowieckich Zakładach Tłuszczowych? W końcu stawką jest inwestycja ćwierćmiliardowa, zakład potrzebny naszej gospodarce. Zjednoczeniu Chemii Gospodarczej, resortom chemii i budownictwa warto o tym przypomnieć. „Straszny Dwór” musi znowu stać się po prostu Nowym Dworem. Dosłownie i w przenośni...

MAREK CHMIELEWSKI
__________________________________________________________________________________________________________________________________


Tekst Marka Chmielewskiego to klasyczny przykład reportażu interwencyjnego z czasów PRL. Autor używa specyficznego języka, który z jednej strony musiał mieścić się w ramach cenzury, a z drugiej – miał za zadanie piętnować marnotrawstwo i nieudolność państwowych przedsiębiorstw.


Interpretacja: O co naprawdę chodzi w tym tekście?

Artykuł pod płaszczykiem opisu budowy fabryki jest druzgocącą krytyką systemu zarządzania:

- Gigantomania i „Eksperymenty”: Projektanci z „Biprokwasu” chcieli być nowatorscy, kopiując zachodnie wzorce (urządzenia na zewnątrz), ale zapomnieli o... polskim klimacie (zima). To pokazuje brak realizmu projektantów.

- Marnotrawstwo dewiz: Wspomniane 100 tys. dolarów na maszyny, które niszczeją pod gołym niebem, to w 1965 roku była kwota astronomiczna. Dewizy (waluty zachodnie) były towarem deficytowym, więc ich wyrzucanie w błoto było najcięższym zarzutem.

- „Sztuka dla sztuki” (Próba się udała, pacjent zmarł): Autor ironizuje, że choć spotkania na szczycie resortów się odbyły, to na budowie nic się nie zmieniło. Liczyły się „papiery” i odhaczanie terminów (np. huczne uruchomienie na 22 lipca – święto państwowe), a nie realna produkcja.

- Tragedia ludzka: Wspomnienie o wybuchu i śmierci człowieka nadaje tekstowi ciężaru. To już nie jest tylko problem „papierków”, ale realne zagrożenie wynikające z błędów konstrukcyjnych.


Tytuł „Straszny Dwór”

To błyskotliwa gra słów. Nawiązuje do:

- Opery Stanisława Moniuszki (polska klasyka).

- Lokalizacji: Zakład leży pod Nowym Dworem Mazowieckim.

- Atmosfery: Zamiast nowoczesnego zakładu, powstało miejsce „straszne” – pełne smrodu psujących się kości, wybuchów i niszczejącego sprzętu.

 

Interpretacja końcowa: Tekst miał wywrzeć presję na Ministerstwo Chemii i Budownictwa. W tamtym czasie taki artykuł w gazecie często był jedynym sposobem, by „góra” zauważyła bałagan na dole i wyciągnęła konsekwencje wobec dyrekcji czy projektantów.

 

- Pięciolecie (Plan pięcioletni): Podstawowa jednostka planowania gospodarczego w PRL. Autor wspomina o "trzeciej inwestycji Mazowsza w tym pięcioleciu", co podkreśla rangę projektu dla państwa.

- Zjednoczenie (np. Zjednoczenie Chemii Gospodarczej): Była to forma nadzoru nad grupą przedsiębiorstw z jednej branży. Zjednoczenia stały w hierarchii między ministerstwem a konkretną fabryką.

- Inwestor vs. Wykonawca: W tekście widać silny konflikt między „inwestorem” (dyrekcją zakładów MZT) a „wykonawcą” (firmą budowlaną Kablobeton). To klasyczny problem tamtych lat – wykonawca chciał tylko „oddać budynek”, nie dbając o to, czy maszyny w środku będą działać.

- Budowa „w lesie”: Potoczne określenie oznaczające bardzo wczesny etap prac, ogromne opóźnienia.

- Własnym sumptem / Metody chałupnicze: Oznacza radzenie sobie własnymi siłami, poza oficjalnym planem i projektem, często w sposób prowizoryczny i nieprofesjonalny (np. budowanie oczyszczalni „wbrew przepisom”).

- Towarzysz (tow. Stomski): Oficjalna forma zwracania się do członków partii (PZPR), pełniących funkcje kierownicze.

 

 

 

1965. Nowy stadion miejski w Nowym Dworze na ulicy Sportowej.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Imponująca panorama stadionu w Nowym Dworze. Z lewej boiska do koszykówki i siatkówki oraz lodowisko, z prawej stadion piłkarski z urządzeniami lekkoatletycznymi, w głębi boisko treningowe. Po wzniesieniu budynków i wybudowaniu basenu będzie to bardzo ładny kombinat.

 

 

 

1964-65. Budowa gmachu Technikum Chemicznego (ZSZ Nr 1).

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1966 r.

 

 

1 maja 1966 roku. Ze szkoły podstawowej nr 2 wyrusza pochód i przechodzi przez ulicę Warszawską.

źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

 

Lata 60. Ul. Warszawska.

źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

 

 

 

1966. Napad na przystanku PKS w Nowym Dworze Maz.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Tego samego dnia o 7 rano, do Komendy Powiatowej MO w Nowym Dworze zgłosił się 25-letni Jerzy B. z Zakroczymia; zawiadomił on milicję, że w nocy 11 bm., kiedy stał na przystanku PKS w Nowym Dworze, został napadnięty przez dwóch nieznanych mu mężczyzn, pobity i obrabowany. Napastnicy ukradli mu zegarek i pieniądze. Milicja natychmiast wszczęła dochodzenie i w ciągu doby odnalazła sprawców rabunku. Byli to dwaj 16-letni chłopcy: Janusz B. i Jerzy G., obaj mieszkańcy Nowego Dworu. Zegarek i część pieniędzy odzyskano.
__________________________________________________________________________________________________________________________

- MO: Skrót od Milicja Obywatelska (ówczesna policja).

- bm.: Skrót od „bieżącego miesiąca”.

- PKS: Państwowa Komunikacja Samochodowa.

 

 

 

1966. Rozbudowa kombinatu tłuszczowego w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Rozbudowa kombinatu tłuszczowego w Nowym Dworze

Zakłady tłuszczowe w Nowym Dworze są jedną z największych inwestycji przemysłowych na Mazowszu. Powstaje tu duży kombinat chemiczny, przerabiający kości zwierząt na mączkę kostną, klej, tłuszcze i in.

Uruchomione zostały dwa główne zakłady: przeróbki kości oraz wytwórnia kleju. Oba te działy są systematycznie rozbudowywane; po pełnym rozruchu cały kombinat przerabiać będzie 15 tys. ton kości rocznie.

Powstaje jeszcze dział tłuszczowy, który wykorzysta dalsze produkty przerobu kości i dostarczy surowce do produkcji mydła, gliceryny, środków piorących i kosmetyków. (PAP).

 

 

 

1966. Wielka woda pod Modlinem.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Bug już niegroźny.

„Wielka woda” pod Modlinem

WARSZAWA (PAP)

Kulminacyjna fala powodziowa w poniedziałek minęła Warszawę i zbliżyła się do Modlina. Czoło jej spodziewane jest we wtorek rano w rejonie Wyszogrodu, gdzie przybór wody — według przewidywań — może dojść do wysokości 690 cm. Należy się liczyć z tym, że przypływ fali powodziowej zagrozi terenom w pobliżu wsi Wychódźc, pod Czerwińskiem — gdzie mieszkańcy ok. 26 gospodarstw ewakuowani jeszcze w okresie utworzenia się pod Wyszogrodem zatoru — nie mogą na razie wrócić do swych domów.

„Wielka woda” spowodowała zagrożenie Doliny Rajszewskiej w powiecie Nowy Dwór. Dolina ta jest częściowo tylko obwałowana. W ciągu ostatnich dni słabe wały zostały w najbardziej newralgicznych punktach umocnione i podwyższone. Mimo to woda podtopiła niżej położone tereny, co spowodowało konieczność ewakuacji kilkunastu najbardziej zagrożonych gospodarstw. Atak rzeki na Dolinę Rajszewską był jednak krótkotrwały. Po przesunięciu fali kulminacyjnej w kierunku Modlina woda zaczęła tam opadać. Bug na odcinku od Brześcia do Serocka jest wolny od lodu. Resztki kry zaczęły spływać w dół rzeki tworząc lokalne zatory koło Drohiczyna i Duchlina. W kilkunastu punktach utrzymują się jeszcze niewielkie pola lodowe powstałe ze skupisk kry — ciągną się one na przestrzeni 200–1000 metrów. Przybór rzeki spowodował zalanie niżej położonych podmokłych łąk i pól. Największe zalewy powstały w pow. Węgrów, w rejonie Sadownego i Prostyni. Wiele zabudowań znalazło się na wyspach odciętych „od stałego lądu” szeroko rozlanymi wodami Bugu.

W ciągu ostatniej doby opróżniono znacznie zbiornik w Dębem w celu zatrzymania kulminacyjnej fali na Bugu.

Chodzi o to, aby kulminacyjna fala wiślana nie spotkała się z falą bużańską. Dość trudna sytuacja wytworzyła się w rejonie ujścia Pilicy. Wysoki stan wody na tej rzece spowodował konieczność ewakuacji kilkunastu gospodarstw.

 

 

 

1966. Podwyższenie wałów przeciwpowodziowych wzdłuż Wisły w rejonie Modlina (w rzeczywistości Kazuń Nowy).

Wały na Wiśle zostały usypane finalnie w 1975.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1966. Perspektywa ul. Warszawskiej. 

 

 

 

1966. Z ogłoszeń drobnych - zguby z Nowego Dworu Maz.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 


OGŁOSZENIA DROBNE

Z G U B Y

ŻUKOWSKI Tadeusz zgubił prawo jazdy kat. II, wydane przez PRN Wydz. Komunikacji w Nowym Dworze Mazow.

ZGUBIONO kartę rejestracyjną Nr 98986 na prowadzenie warsztatu stolarskiego, wydaną dla Siwek Tadeusza przez PPRN — Nowy Dwór.

UNIEWAŻNIAM zagubioną pieczątkę o treści: Roboty Remontowo Budowlane — Zenon Tarkowski, Warszawa, Al. Zjednoczenia 1, Zakład w Nowym Dworze Mazowieckim, ul. Górska 21.

ZGUBIONO zezwolenie na prowadzenie rzemiosła z tworzyw sztucznych, wydane przez PPRN w Nowym Dworze Mazowieckim na nazwisko Franciszek Trojanowski, Warszawa, ul. Liwska 8-2.
________________________________________________________________________________________________________________________________________


- PRN – Powiatowa Rada Narodowa.

- PPRN – Prezydium Powiatowej Rady Narodowej.

 

 

 

1966. Zakaz hodowli gołębi w rejonie Modlina.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1966. Abonenci telefoniczni Nowego Dworu Maz. - instytucje publiczne, zakłady pracy, spółdzielnie, szkoły i osoby indywidualne.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

NOWY DWÓR MAZOWIECKI

C (dla rozmównicy) N (dla abonentów)

 

88 Straż Pożarna

9 Pogotowie Ratunkowe

07 Milicja Obywatelska

1 20 Affek Mirosław, inż., Warszawska 23

1 83 Albiniak Maria, Zakroczymska 8

35 Apteka nr 47, Kościuszki 3

1 04 Atys Andrzej, mgr inż., Warszawska 15

1 98 Awęcka Mirosława, Magistracka 1


Bank Narodowy Polski, Oddział, Słowackiego 6 — NARBANK —

40 —

50 —

61 — pełnomocnik Banku Rolnego, PZPR


1 85 Baraniecki Zbigniew, Warszawska 23

49 Bernaczek, Prosta 1

1 90 Bianke Henryk, Modlińska 7

1 09 Biblioteka Powiatowa i Miejska, W. Stalla 20

25 Biuro Zbytu Drewna, skład handlowy nr 6, Szerokołęczna 1

17 21 Bober-Pacuska Honorata, lek. med., Magistracka 1

98 Brzeziński Jan, właściciel taksówki nr 7, Modlińska 3

70 Buchalski Karol, Nadwiślańska 6

1 31 Chrzanowski Jerzy, Paderewskiego 15

1 70 Cichocka Maria, dr med. chorób dziecięcych, Warszawska 23

1 60 Ciszewski Kazimierz, pracownia Fo-To, Mickiewicza 4

1 45 Czarnecki Jerzy, Paderewskiego 16

1 50 Doha Anatoliusz, Focha 6

66 „Dom Książki”, księgarnia, Warszawska 5

83 Drzazgowski Jerzy, warsztat naprawy sprzętu rolniczego, Szerokołęczna 8

1 61 Frąckiewicz Czesław, Paderewskiego 4

1 41 Giera Stefan, pracownia krawiecka, Zakroczymska 14a

1 95 Głowacki Stanisław, Warszawska bl. 3a

1 28 Hołyński Aleksander, Warszawska 23

Instytut Fizjologii i Żywienia Zwierząt PAN

39 — zakład doświadczalny, Gospodarstwo Góra

1 26 Jasiński Marian, mgr, Warszawska 15

17 22 Jeziorkowska Irena, Magistracka 1

1 32 Kamela Jan, Paderewskiego 2

5 Kaniewski Stefan, Mickiewicza 9

92 Kasa Spółdzielcza, Prosta

1 57 Kaszyńska Michalina, dr med., Paderewskiego 26

11 Kaszyński Stanisław, Paderewskiego 26

1 06 Kino „Lenino”, Szerokołęczna 6

1 34 Kłos Józef, Boża Wola

1 10 „Konsumy”, bar-restauracja nr 14, Modlińska 105

60 Laskowski Henryk, Nowodworzanka 8

1 24 Lebiedzińska-Torbus Teresa, Paderewskiego 4

38 Lech Kazimierz, Mickiewicza 2

05 10 Liga Obrony Kraju, Zarząd Powiatowy, W. Stalla 6

1 73 Lajewski Piotr, Graniczna 4a


Łączność

44 Nadzór Telekomunikacyjny, Paderewskiego 16

1 23 — magazyn nadzoru technicznego

1 40 — posterunek monterski linii specjalnych


1 96 Łuczak Stanisław, Paderewskiego 22

1 88 Mazowieckie Zakłady Tłuszczowe w Budowie

81 Michalak Józef, Przechodnia 11

1 53 Miejski Handel Detaliczny Ciechanów, bar „Świt”, Zakroczymska 2


Milicja Obywatelska, Komenda Powiatowa, Słowackiego

07 — centrala

86 —

3 — komendant

77 — z-ca komendanta


1 68 Mołek Edmund, inż., Warszawska 15

14 Nadzór Wodny, Wschodnia 3

1 35 Nowak Jerzy, Paderewskiego 11

19 Nowoduńska Anna, Paderewskiego 22


Nowodworskie Zakłady Przemysłu Terenowego, Słowackiego 1

10 —

1 78 — zakład, Słowackiego 6


85 Orlik Władysław, Magistracka 3

1 93 Osiński Witold, Warszawska 15

46 Ośrodek Leczniczy, Łukaszewskiego 11

21 Państwowe Leśnictwo Góra, Boża Wola

69 Państwowy Ośrodek Maszynowy nr 31, Nowy Modlin

84 Państwowy Zakład Leczniczy Zwierząt, Szerokołęczna 5

84 Państwowy Zakład Ubezpieczeń, Daszyńskiego 11

1 27 Parafia Rzymsko-Katolicka, kancelaria, Warszawska 1

9 Pogotowie Ratunkowe, Sienkiewicza


Polska Zjednoczona Partia Robotnicza, Komitet Powiatowy, Warszawska

45 — I sekretarz

61 — kancelaria

62 — sprawozdawczość

1 12 — propaganda


1 07 Polski Czerwony Krzyż, Zakroczymska 8

17 Polskie Koleje Państwowe, Stacja

1 16 Popielarski Edward, Nowołączna 140

1 75 Postój Taksówek Osobowych, Warszawska

1 03 Powiatowy Cech Rzemiosł Różnych, Mickiewicza 2


Powiatowy Związek Gminnych Spółdzielni „Samopomoc Chłopska”, Nowołączna 140 — PEZETGEES —

1 19 — centrala

75 — Wiejski Dom Towarowy

79 — warsztat mechaniczny

80 —


63 Powiatowy Związek Kółek i Organizacji Rolniczych, Warszawska 4

1 02 Prokuratura Powiatowa, Słowackiego 5

72 Przedsiębiorstwo Budownictwa Terenowego, Warszawska — PEBETE —

47 Przedszkole Państwowe, Szerokołęczna


Rady Narodowe

Prezydium Miejskiej Rady Narodowej, Warszawska

1 01 — przewodniczący

4 —

85 — urząd stanu cywilnego, Paderewskiego 22

Prezydium Powiatowej Rady Narodowej, Zakroczymska

78 — centrala

89 —

90 —

52 — przewodniczący

27 — z-ca przewodniczącego

91 —

13 — wydział finansowy, Słowackiego 6

22 —

97 — wydział podatków wiejskich

59 — wydział skupu, — POWSKUP —

8 — wydział komunikacji drogowej, Sienkiewicza 33

15 41 — nadzorcówka wodno-melioracyjna, Wólka Górska


1 17 Rejon Dróg Wodnych, Boża Wola

6 Rejonowe Kierownictwo Robót Wodno-Melioracyjnych, Kierownictwo budowy, Pólko

53 Rejonowe Przedsiębiorstwo Gospodarki Zwierzętami Rzeźnymi, Kościuszki 2

1 15 Rejonowe Przedsiębiorstwo Młynów Gospodarczych w Wołominie, młyn, Szerokołęczna

41 Restauracja, Kościuszki 1

1 21 „Ruch”, Przedsiębiorstwo Upowszechnienia Prasy i Książki, Warszawska 2

11 32 — Kościuszki 4

20 Ryndak Janusz, Warszawska 23

29 Rzeźnia, PZPR 14

1 05 Sąd Powiatowy, Warszawska 35

1 69 — sala rozpraw nr 2, Graniczna 1

1 58 Siwek Helena, Prosta 9

1 71 Skolimowski Zygmunt, Daszyńskiego 5

15 42 Smuła Andrzej, inż., Wólka Górska

74 Sobierański Edward, Modlińska 6


SPÓŁDZIELNIE

Gminna Spółdzielnia „Samopomoc Chłopska”, Janówek

68 — punkt skupu, PZPR

34 — skład węgla, Kolejowa

54 — Nowołączna 140

Powszechna Spółdzielnia Spożywców, Warszawska

16 — dyrekcja

42 — księgowość i finanse, Przechodnia-Piaskowa

30 — planowanie i dział piekarniczy, Paderewskiego 16

96 — nr 19 Rynek 3

1 74 — dział transportu, PZPR 3

73 Rzemieślnicza Spółdzielnia Pracy „Nadnarwianka”, Warszawska 18

23 Rzemieślnicza Spółdzielnia Pracy Szewców, PZPR

32 —

1 56 Spółdzielnia Kominiarzy, Pólko

76 Spółdzielnia Owocowo-Warzywnicza, Nowołączna 6

1 14 —

1 67 Spółdzielnia Produkcji Materiałów Budowlanych i Usług „Samopomoc Chłopska”, zakład nr 5, przy moście na Wiśle

56 Spółdzielnia Rybacka „Wisła”, Mickiewicza 8


15 02 Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna Powiatowa

88 Straż Pożarna, Daszyńskiego 11

1 22 — Komenda Powiatowa

2 Surażyńska, Zakroczymska 42

1 89 Susłow-Świerczewska Krystyna, Łapowa 4

1 36 Szczęsny Adam, lek. med., Warszawska 23


SZKOŁY

24 Szkoła Podstawowa nr 1, Słowackiego

36 — nr 2, Długa 2

1 81 Liceum Ogólnokształcące, dyrekcja, Modlin

51 Zasadnicza Szkoła Zawodowa, Pólko 1

1 64 — warsztat, Górska 3


1 37 Szmyd Franciszek, lek. med., PZPR 10

1 87 Szostak Irena, kwiaciarnia, Zakroczymska 2


Szpital Powiatowy

1 — centrala

26 —

15 01 — oddz. zakaźny


1 86 Szujski Stefan, Warszawska 19

1 51 Szumski Romuald, Nadwiślańska

1 44 Tomczykowski Eugeniusz, Graniczna

1 29 Trybel Teofil, Warszawska 5

37 Tuszyński Wincenty, adw., Paderewskiego 16


Urząd Pocztowo-Telekomunikacyjny, Paderewskiego 16

31 — naczelnik

1 48 — kontrola, kasa

67 — kancelaria, księgowość

1 46 — kontrola tf. tg.

1 43 — ref. adm.-gospodarczy

65 — dział nadawczo-oddawczy

1 17 — telegraf

1 00 — rozmównica publiczna


1 76 Warszawskie Przedsiębiorstwo Budowlane nr 3, budowa 923, Dębinka

1 11 Warszawskie Przedsiębiorstwo Budownictwa Inżynieryjno-Przemysłowego, baza sprzętu, Nowołączna

Warszawskie Przedsiębiorstwo Budownictwa Przemysłowego „Kablobeton”

1 18 — budowa bloku mieszkalnego, Słowackiego

1 65 — budowa Mazowieckich Zakładów Tłuszczowych, Janówek

1 39 Warszawskie Przedsiębiorstwo Obrotu Produktami Naftowymi „CPN”, stacja benzynowa, Warszawska

1 49 Wasiuk Stefan, Modlińska 17a

1 55 Wawrzonkiewicz Tadeusz, Górska 4

1 33 Wicherkiewicz Stanisław, Paderewskiego 2

1 38 Wietrzykowska Jadwiga, adw., Paderewskiego 4

1 38 Wietrzykowski Jerzy, lek. med., Paderewskiego 4

1 30 Witkowski Kazimierz, Paderewskiego 10

1 66 Wojewódzkie Przedsiębiorstwo Handlu Meblami, pawilon meblowy, Pólko

82 Wojskowa Komenda Rejonowa, Paderewskiego

1 25 Wróblewski Jerzy, monter, Warszawska 12a

25 20 Wyrób Elementów Budowlanych i Nagrobków, Rakowski Franciszek, W. Stalla 8

43 Wytwórnia Wód Gazowych, rozlewnia piwa, PZPR

57 Zakład Energetyczny Warszawa-Teren, posterunek monterski, Zakroczymska

1 42 Zakład Robót Wiertniczych i Budowy Studzien, E. Wadzyński, St. Modlin

33 Zakład Stolarski M. Trętowski i S-ka, W. Stalla 8

1 80 Zakład Wytwórczy Serów Topionych, Modlin

93 Zarząd Gospodarki Mieszkaniowej, Kościuszki 2

1 79 Zdrodowski Franciszek, inż., Słowackiego 7a

71 Zjednoczone Stronnictwo Ludowe, Powiatowy Komitet Wykonawczy, Warszawska 18

11 31 Związek Harcerstwa Polskiego, Warszawska 4

1 62 Związek Młodzieży Socjalistycznej, Mickiewicza

1 52 Związek Nauczycielstwa Polskiego, Kościuszki 4

67 Żmijewski Tadeusz, PZPR 8

 

 

 

1967 r.

 

 


1967. Nowy budynek sądu na ul. Słowackiego.

źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

 

_______________________________________________________________________________________________________________

...wraz z uzyskaniem przez miasto statusu siedziby powiatu, podniesiono rangę Sądu Grodzkiego i stał się on Sądem Powiatowym. Od roku 1952 do 1967 mieścił się przy ul. Warszawskiej 27, kiedy to Sąd uzyskał własną siedzibę przy ul. Słowackiego, ale od 1976 r. przemianowany został na Sąd Rejonowy.

* Ryszard Gołąb - Ilustrowana monografia miasta Nowego Dworu Mazowieckiego z historią Twierdzy Modlin, 2006.


 

 

 

1967. Dolce vita w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Dolce vita w Nowym Dworze

KRYSTIAN BRODACKI

OD stacji kolejowej droga wprowadza między chaotycznie rozlokowane zabudowania, które zdają się, podobnie jak nogi przechodnia grzęznąć w piasku. Domy raczej zaniedbane. Dużo jeszcze drewnianych.

Pierwsza napotkana spora budowa — Zasadnicza Szkoła Zawodowa — jest po tym wstępie miłą niespodzianką. Dalej widać jeszcze szkielet długiego i wysokiego domu mieszkalnego. Z prawej ciągną się rozlewiska, ograniczone wałem przeciwpowodziowym, z którego gdy wejść nań otwiera się widok na „wielką wodę” Wisły i Narwi. Nowy Dwór — swoista mazowiecka Wenecja, nawet z wodą w piwnicach.

Choć pierwsze ślady historyczne wskazują na istnienie Nowego Dworu już przed 1355 r., miastem powiatowym został dopiero w 1952 r. Położony u ujścia Narwi do Wisły, a zatem sąsiadujący z napoleońsko-mikołajewską twierdzą Modlin, był N. Dwór w myśl carskich ukazów miastem drewnianym, przewidzianym do oczyszczającego przedpole spalenia w razie wojny. Pierwsze murowane domy pojawiły się tu nie na długo przed 1939 rokiem. W czasie działań wojennych został zniszczony w ponad 70 proc. i utracił połowę ludności. Jeśli dziś można go nazwać miastem, to jest to zasługa już władzy ludowej. Po przyłączeniu Modlina liczy 14 tys. mieszkańców. W centrum Nowego Dworu cieszy oko kilkanaście nowych, 3-u i 4-piętrowych domów, a dalsze są w budowie. Zachowało się jednak sporo „drewniaków”. Miasto ma przeto charakter mieszanki nowoczesności — ze slumsami.

Z czego żyje powiat?

Powiat nowodworski — 98 tys. ludności, — graniczy z Wielką Warszawą. Do niedawna zaliczany był do okręgów głównie rolniczych, choć nie wiem, czy słusznie. Gdy mianowicie zliczyć razem powierzchnię lasów (część Puszczy Kampinoskiej), wód (Jez. Zegrzyńskie i rzeki) oraz nieużytków, okaże się, iż będzie to ok. 68 proc. powiatu. Tylko więc 32 proc. terenów nadaje się pod uprawę, głównie ziemniaków i żyta. Rozwinęło się też sadownictwo i cieplarniana hodowla warzyw. Gospodarstwa są w większości małe: od 10 arów do 5 ha.

Z pracy na roli czy nawet w miejscowym przemyśle w Legionowie, Zakroczymiu, Łomiankach, Serocku czy samym N. Dworze — ludność powiatu nie jest w stanie utrzymać się. Tysiące pracowników codziennie jeździ do pracy w Warszawie.

W powiecie nowodworskim ludzie żyją stale w lęku przed wodą. Zwykle 3 razy do roku ogłaszany jest alarm powodziowy. Wał ochronny, usypany już po wojnie, oraz stopień wodny na Bugu w Dębe — poważnie zmniejszyły niebezpieczeństwo. Jeśli jednak nie powódź, to przecieki pod wałem zalewają corocznie spore obszary. Ale zapewne nikt z tutejszych obywateli nie przypuszczał, że właśnie woda stanie się wielką dla powiatu szansą: turystyczną i przemysłową.

Powódź turystyczna

Na terytorium powiatu powstał przecież Zalew Zegrzyński, a jeśli do tego dodać, że w jego granicach mieści się również duża część Puszczy Kampinoskiej oraz dziesiątki kilometrów malowniczych brzegów Wisły, Wkry i Narwi — łatwo zrozumieć warszawską decyzję o zaliczeniu tego regionu do szczególnie atrakcyjnych turystycznie. Nowy Dwór stał się, przynajmniej — de nomine stolicą turystycznego zagłębia.

Wyrosło tu ostatnio ponad 20 ośrodków wczasowych, których ekskluzywność zagwarantowali właściciele: m. in. Komisja Planowania, Polskie Radio i Telewizja, Politechnika Warszawska, Polski Związek Wędkarski...

Turystyczna powódź zaskoczyła władze miasta, chyba nie mniej, niż słynny wylew w latach 50-tych, kiedy po rynku Nowego Dworu można było pływać łódką. Miarą tego zaskoczenia może być i to, że powiat dysponuje 1293 stałymi i 2600 sezonowymi miejscami noclegowymi oraz odpowiednio 1472 i 646 miejscami konsumpcyjnymi tzw. zbiorowego żywienia. Ale to jest martwa statystyka. Bowiem miejsca te są niedostępne ogółowi. Takich miejsc konsumpcyjnych, z których każdy może skorzystać, jest tu w sezonie 850. A turystów? — W dni pogodne z soboty na niedzielę wg szacunku PRN ok. 80.000 gości!

Od 1 stycznia br. PRN w Nowym Dworze powołała specjalne przedsiębiorstwo turystyczne. „Będziemy się starali opanować sytuację — powiedział mi sekretarz Prezydium Stefan Malezyński — tak, aby każdy indywidualny turysta mógł u nas jakoś się posilić i znaleźć nocleg. Chcielibyśmy też, aby powiat coś na turystyce skorzystał. Jak dotąd mamy z turystyki dużo satysfakcji, ale mało dochodów”.

Smak deglomeracji

Bardziej przejrzyście rysuje się szansa przemysłowa.

Wiadomo, że przemysł chemiczny potrzebuje dużo wody. W powiecie nowodworskim wody nie brakuje. Teren jest przygotowany, bo są rozbudowane bocznice kolejowe i wygodne drogi dojazdowe. Ważne dla powiatu decyzje przypieczętowała deglomeracja Warszawy.

W trójkącie, którego wierzchołkami są: N. Dwór, Legionowo i Serock pojawią się w najbliższym czasie 4 przedsiębiorstwa, przeniesione z Warszawy, a mianowicie: Przedsiębiorstwo „Hydrobudowa”, Spółdzielnia Pracy Zjednoczone Zakłady Gumowe, Centrala Surowców Włókienniczych i Skórzanych, Spółdzielnia Pracy „Sprzęt Rybacki”.

W 1966 r. powiat nowodworski — w sensie statystycznym — zmienił się z rolniczo-przemysłowego w przemysłowo-rolniczy, bo... wartość produkcji przemysłowej po raz pierwszy przekroczyła wartość produkcji rolnej. Pięknie, lecz... skoro produkcja rolna w ogóle nie jest tu zbyt wielka, nie trzeba było dużego wysiłku ze strony przemysłu, by wartościowo zwyciężyć. (Szkoda, że w oficjalnej nomenklaturze gospodarczej miernikiem oceny rozwoju są tylko przemysł i rolnictwo. Mówi się: „rolniczo-przemysłowy” albo „przemysłowo-rolniczy”. I koniec. Jak gdyby nie było innych dziedzin działalności, mogących stanowić podstawowe źródło utrzymania ludności. Czy nie należałoby, charakteryzując powiat nowodworski, dodawać jeszcze jeden przymiotnik, np. tak: „przemysłowo - turystyczno - rolniczy”? Przecież z samej obsługi turystów mogłoby tu chyba wyżyć kilka tysięcy ludzi! Jeśli nawet nie za rok — to na pewno za lat kilka. Obecnie 14.600 osób pracuje poza granicami powiatu. Tutaj natomiast przyjeżdża ok. 1500 osób. Spora część z nich to fachowcy, których powiat nowo powstającemu przemysłowi nie może zapewnić. Liczba codziennych „emigrantów” wobec deglomeracji — powinna zmaleć. Tu dochodzimy jednak do trudności zasadniczej: mieszkań.

Na przykładzie Nowego Dworu

Ostatni dom, budowany w N. Dworze przez PRN stanie w 1969 r. Potem dla mieszkańców miasta pozostaną 3 możliwości: budownictwo spółdzielcze, indywidualne i... wyprowadzka. Spółdzielnia Mieszkaniowa „Dążność” (w powiecie są jeszcze 2 spółdzielnie) w ciągu 8 lat istnienia zbudowała 4 domy dla przeszło 90 rodzin. Ok. 217 członków, zgłoszonych do spółdzielni przez zakłady pracy i 235 kandydatów „indywidualnych” oczekuje na mieszkania, a codziennie zgłaszają się przeciętnie trzech nowych. Spółdzielnia ma dość śmiałe plany, stale ograniczane zmorą numer 1 — mocą przerobową przedsiębiorstw budowlanych. Cóż z tego, że limity są coraz większe (na 1969 r. — 20 mln zł), skoro już rok temu nie wykorzystano 70 proc. przyznanych środków. A wykorzystać się nie dało, gdyż przedsiębiorstwo budowlane zlecenia na roboty przyjęło, ale wykonać ich nie potrafiło. Jednak spółdzielcy mają pewną perspektywę. Lękam się natomiast wspominać o mieszkańcach 180 domów już dziś przeznaczonych do rozbiórki. Jak i o tych, którzy po wykwaterowaniu z zagrożonych budynków czekają od kilku lat na mieszkanie w trzech barakach tzw. rotacyjnych.

Nie wiem, jak władze miejskie poradzą sobie z tymi problemami. To bardzo pięknie, że już w 1968 roku zaczynają budowę domu kultury, której koszt w czynie społecznym pokryją zakłady pracy i datki ludności. Pewnie — istniejące obecnie jedyne kino to za mało, a nowa sala na 400 osób, klub-kawiarnia itd., na pewno się przydadzą. Ale dom kultury będzie kosztował ok. 12 mln zł. Byłoby z tego ładnych kilka domów mieszkalnych...

Przemysł stwarza czasem pewne fetysze: „będzie fabryka to i będzie dobrze”. Tak, ale gdy ludzie po pracy — porządnymi ulicami porządnego miasta wracać będą do porządnych mieszkań. Nowy Dwór Mazowiecki, mimo dużych zmian na korzyść, jeszcze robi wrażenie nieuporządkowanego. Inwazja cywilizacji przemysłowej powinna go jednak zastać bardziej przygotowanym — aby istniejące tu anomalie mieszkaniowe nie uległy dalszemu zaostrzeniu.

Wieczór. Kelnerka wyrzuca z baru gości. „U nas nie wolno śpiewać!!!” Ulicami snuje się zapach koński — w dzień miasto pełne jest chłopskich wozów. Pokrzywione domy przy ul. Daszyńskiego zdają się czaić jak do skoku — na pięknych, kilkupiętrowych konkurentów, zaopatrzonych w wodę bieżącą, gaz, łazienki... Kobiety, wracając z rekolekcji na temat alkoholizmu, rozprawiają o miejscowych pijakach... W dzielnicy Nowodworzanka gasną już światła... Miasto układa się do snu. No, niezupełnie! Przecież właśnie dziś w kinie „Lenino” idzie seans nocny: Felliniego „Dolce vita”! Idę!

K. BRODACKI
____________________________________________________________________________________________________________________________________

Artykuł Krystiana Brodackiego z 1967 roku to fascynujący zapis momentu transformacji Nowego Dworu Mazowieckiego – z zaniedbanego, "drewnianego" miasteczka w ośrodek przemysłowo-turystyczny. Tekst jest nasycony specyficznym słownictwem epoki PRL oraz barwnymi metaforami.

Interpretacja i kontrasty

Autor stosuje technikę reportażową opartą na silnych przeciwieństwach, co pozwala mu przemycić krytykę ówczesnej rzeczywistości:

- Nowoczesność vs. "Slumsy": Brodacki zestawia nowo budowane 4-piętrowe bloki z "pokrzywionymi" drewniakami i brakiem kanalizacji w starej zabudowie.

- Potencjał vs. Niemoc: Z jednej strony opisuje ogromne szanse płynące z bliskości Zalewu Zegrzyńskiego i nowo przenoszonych fabryk, z drugiej wytyka niewydolność firm budowlanych, które nie potrafią wykorzystać przyznanych pieniędzy.

- Turystyka "martwa": Autor zauważa paradoks – mimo tysięcy gości, miasto nie ma odpowiedniej bazy gastronomicznej dostępnej dla każdego, a większość ośrodków jest "zamknięta" dla konkretnych zakładów pracy.

- Kultura vs. Potrzeby bytowe: Brodacki stawia retoryczne pytanie o zasadność budowy drogiego domu kultury w momencie, gdy setki ludzi czekają na mieszkania w barakach.

3. Symbolika tytułu i zakończenia

Tytułowe "Dolce vita" (Słodkie życie) to ironiczne nawiązanie do słynnego filmu Federico Felliniego.

W tekście "słodkie życie" to obietnica nowoczesności, która zderza się z szarą rzeczywistością: zapachem końskim na ulicach, problemem alkoholowym i brakiem mieszkań.

Zakończenie reportażu, w którym autor idzie do kina "Lenino" na nocny seans filmu Felliniego, domyka klamrę kompozycyjną – pokazuje Nowy Dwór jako miejsce, gdzie wielka światowa kultura spotyka się z błotem mazowieckich ulic.


- Deglomeracja: Proces rozpraszania przemysłu i ludności z dużych ośrodków (tu: z Warszawy) do mniejszych miast satelitarnych, mający na celu odciążenie metropolii.

- PRN (Prezydium Rady Narodowej): Ówczesny organ władzy administracyjnej na szczeblu powiatu lub miasta.

- Czyn społeczny: Nieodpłatna praca wykonywana przez obywateli na rzecz ogółu (np. budowa domu kultury), często inicjowana lub wymuszana przez władze.

- Limity (budowlane): Odgórnie wyznaczone przez państwo kwoty pieniężne lub przydziały materiałów na konkretne inwestycje w gospodarce planowej.

- Baraki rotacyjne: Prowizoryczne budynki mieszkalne przeznaczone dla osób, których domy uległy zniszczeniu lub zostały rozebrane, mające w założeniu służyć tylko na krótki czas.

- De nomine: Łaciński zwrot oznaczający „z nazwy” – autor sugeruje, że Nowy Dwór jest stolicą turystyczną tylko na papierze.

 

 

 

1967. Obecny skwer im. abp. Dobrogosta, w oddali blok mieszkalny Warszawska 17.

 

 

 

1967. Postój Taxi na ulicy Magistrackiej. W tle widzimy ulicę Zakroczymską i nieistniejący drewniany budynek - obecnie Zakroczymska 28. Fotografia koloryzowana.

źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

 

 

1967. Ulica Daszyńskiego od strony ulicy Warszawskiej. W tle ulica Zakroczymska oraz widok na Plac Solny, na którym widać kopułę wieży strażackiej.

źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

 

 

 

1967. Ulica Warszawska zimą 1967 roku.

źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

 

 

Zima 1967. Nowy Dwór Mazowiecki, ulica Zakroczymska.

źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

 

 

1967. Skrzyżowanie ulic Zakroczymskiej z Targową w Nowym Dworze Mazowieckim.

źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

 

 

 

Zatrzymana w kadrze ulica Paderewskiego przy stacji PKP w latach sześćdziesiątych XX w. Zdjęcie koloryzowane.

źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

 

 

 

1967. Kościół pw. św. Michała Archanioła w Nowym Dworze Maz.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1967. Nieistniejący budynek kościoła ewangelicko-augsburskiego przy dawnej ul. Mickiewicza, obecnie Wybickiego w Nowym Dworze Maz. Był wpisany do rejestru zabytków w 1962 r. Od 1967 r. był własnością Prezydium Powiatowej Rady Narodowej w Nowym Dworze Maz. Skreślony z rejestru zabytków 2.10.1967 r. Rozebrany w 1970 r.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

Procesja Bożego Ciała w latach 60-tych XX w w Nowym Dworze Maz.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

Nowy Dwór Mazowiecki

miasto, siedziba władz powiatowych, port rzeczny, leży na prawym brzegu Bugu, 2 km od jego ujścia do Wisły, 29 km na północny zachód od Warszawy.

N.D. wymieniony został po raz pierwszy jako gród książęcy w 1355 r. Targowy charakter zawdzięczał położeniu w węzłowym punkcie dróg wodnych. Prawo miejskie chełmińskie otrzymał w 1374 r. od księcia Siemowita III. W tymże roku książę darował N.D. synom Tomisława z rodu Nałęczów; ich potomkowie przybrali nazwisko Nowodworskich. N.D. stał się ośrodkiem handlu solą i zbożem oraz punktem kontroli transportu wodnego. Na komorze celnej pobierano opłaty za przewóz towarów Wisłą. Rozwój miasta hamowały jednak częste powodzie. W czasie wojny szwedzkiej na polach pobliskiego Modlina w 1656 r. powstał obóz warowny, założony na polecenie Karola Gustawa, co spowodowało zniszczenie miasta. W 1670 r. N.D. otrzymał potwierdzenie swoich praw, w późniejszych jednak latach spadł do rzędu wsi. Prawa miejskie odzyskał w 1782 r. dzięki staraniom właściciela gen. S. Poniatowskiego, bratanka królewskiego. Miasto otrzymało wówczas nowe rozplanowanie ulic i rynku oraz kościół parafialny. Książę S. Poniatowski założył na terenach miejskich fabrykę sukna. Usiłował podtrzymać i rozwinąć tę fabrykę także następny właściciel N.D., L. Gutakowski, jednakże upadła ona w 1820 r. Dłużej utrzymały się założone tu równocześnie zakłady budowy statków. Katastrofalny dla miasta był rok 1813. Powódź zniszczyła zabudowę, oblężenie Modlina przez wojska rosyjskie dopełniło ruiny N.D. Upadła wtedy hebrajska drukarnia założona tu w 1782 r. przez kupca warszawskiego J. Kriegera.

W okresie Królestwa Polskiego i w latach późniejszych miasto rozwijało się pomyślnie dzięki sąsiedztwu twierdzy modlińskiej, której potrzeby zaspokajało. Uwidoczniało się to we wzroście liczby mieszkańców: 578 - w 1797 r., 950 - w roku 1825, 3246 - w 1860 r. Ożywił się także handel. W 1824 r. N.D. uzyskał prawo do 4 jarmarków rocznie. Przedmiotem handlu były m.in. wełna, sukno, drewno, zboże, bydło. Było tu wówczas 16 kramarzy, 14 'przekupników', 7 piekarzy, 6 rzeźników, 4 handlarzy soli. Około 1830 r. rząd Królestwa Polskiego, który wszedł w posiadanie N.D., zatwierdził przywilej lokacyjny z 1782 r. i przywrócił miastu utracony w ostatnich latach status prawny. Aby poprzeć rozwój handlu zbożem, Bank Polski wzniósł w 1844 r. przy ujściu Bugu kilkupiętrowy magazyn zbożowy, urządzony w ten sposób, że statki mogły wpływać do jego wnętrza. Magazyn ten nie spełnił swojego zadania i zakupiony przez rząd w 1853 r. zamieniony został na obiekt wojskowy. Czynnikiem, który dodatnio oddziałał na rozwój miasta, było otwarcie w 1876 r. kolei nadwiślańskiej, której północny odcinek biegł przez Warszawę, N.D. do Mławy. W 1881 r. N.D. liczył 5268 mieszkańców i 336 domów, w 1897 r. - mimo niedawnej klęski powodzi - liczba ludności wynosiła 7252, liczba domów - 370. Mieszkańcy trudnili się handlem (6 jarmarków rocznie), rzemiosłem i rolnictwem. Były tu fabryki: porcelany, mydła i świec, krochmalu, i tartak. Znaczne szkody wyrządził miastu pożar w 1907 r. Ponownie N.D. został spalony w czasie ofensywy niemieckiej w 1915 r. Zniesiono wtedy zakaz budowy murowanych domów, wprowadzony poprzednio ze względu na bliskość twierdzy. W 1921 r. miasto liczyło 7829 mieszkańców, a w 1939 - 10 206. Było tu wówczas kilka drobnych zakładów przemysłowych, w tym fabryka fajansu, browar i młyn, 3 tartaki oraz ok. 20 zakładów rzemieślniczych i ponad 300 punktów handlowych. Część ludności znajdowała zatrudnienie w Warszawie. W okresie okupacji hitlerowskiej odbyły się tu publiczne egzekucje, w których rozstrzelano ponad 75 osób. Miejscowi Żydzi (ponad 5000 osób) zostali wymordowani w obozach zagłady. Spalono także 350 budynków. Działające w okolicy oddziały partyzanckie wysadziły w 1943 r. na linii N.D. - Legionowo pociąg wojskowy.

W 1952 r. N.D. stał się siedzibą władz powiatowych, co wpłynęło korzystnie na jego dalszy rozwój. Miasto o powierzchni 10,26 km2 liczyło w 1961 r. 13 698 mieszkańców. Większość z nich utrzymuje się z pracy w 13 miejscowych zakładach przemysłowych, m.in. w Zakładach Przemysłu Terenowego. Około 2500 osób dojeżdża do pracy w Warszawie, Legionowie i Nasielsku. W mieście jest szpital, czynne są 2 szkoły podstawowe i 2 zawodowe oraz najważniejsze placówki socjalne. Ośrodkiem rozplanowania miasta jest wydłużony prostokątny rynek; prostokątna sieć uliczna powstała w wyniku regulacji po ponownej lokacji. Miasto ma wśród zabytków klasycystyczny kościół parafialny z 1792 r. oraz wspomniany monumentalny spichlerz projektu Jakuba Gaya. Kościół ewangelicki z ok. połowy XIX w. wzniesiono na miejscu ratusza.

* Miasta polskie w tysiącleciu. Tom 2, 1967.

 

 

1968 r.

 

- oddano do użytku gmach nowego budynku szkolnego przy ul Górskiej. Swoją siedzibę znalazł tam Zespół Szkół Zawodowych Nr 1 oraz Technikum Chemiczne. Uruchomione zostają także nowe kierunki kształcenia. Powstaje Technikum Mechaniczne, Technikum Mechaniczno-Samochodowe, Mechaniczne Liceum Zawodowe.

 

 

Lotnicy i personel naziemny na tle bombowców Ił-28 Modlin lata 60.

źródło grafiki i opisu - Twierdza Modlin / Fortress Modlin

 

 

 

Lata 60-te XX w. Przy ul. Staala 28 (obecna Sukienna 34) w Nowym Dworze Maz. mieściło się studio nagrań listów i pocztówek dźwiękowych.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1969 r.



- powołana zostaje 6-oddziałowa szkoła specjalna mieszcząca się początkowo w budynku Szkoły Podstawowej Nr 2, następnie w Szkole Podstawowej Nr 5.

 

 

1969 r. Nowy Dwór Mazowiecki. Szwagierska szajka pod kluczem.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Szwagierska szajka pod kluczem

Przed Sądem Powiatowym w Nowym Dworze Maz. rozpocznie się wkrótce rozprawa przeciwko parze zuchwałych włamywaczy: 26-letniemu Tadeuszowi Z. i 28-letniemu Jerzemu R.. W latach 1965—69 dokonali oni 49 włamań i kradzieży na terenie woj. warszawskiego, głównie w powiatach: Nowy Dwór, Ciechanów, Płońsk i Pułtusk.

Gdy los zetknął ich cztery lata temu obaj mieli już za sobą przeszłość kryminalną i odbytą karę więzienia. Przypadli sobie do gustu. Zaraz też postanowili na nowo podjąć przestępczy proceder. Korzystając z nie najlepszych zamków i kłódek oraz słabego dozoru obiektów rabowali wszystko, co wpadło im pod rękę. W ciągu 1965 r. kilkanaście razy włamali się do sklepów zabierając pieniądze, radioodbiorniki, maszyny do szycia, obuwie i alkohol. Ze sklepu w Modlinie skradli akordeon.

Wreszcie po kradzieży motocykla rabusie zostali ujęci przez milicję. Ale roczny pobyt w więzieniu nie wpłynął na zmianę przyzwyczajeń dobranej pary. Wyszedłszy na wolność pracowali zarobkowo ledwie kilkanaście miesięcy. Pokusa łatwych zdobyczy była silna.

Stały kontakt i planowanie wypadów ułatwiał im teraz fakt, iż przez ożenek Tadeusza Z. z siostrą Jerzego R. złodzieje stali się szwagrami.

Przerzucając się szybko z miejsca na miejsce dokonywali kolejnych kradzieży. Po zdobycz jeździli motocyklem, rowerami, wozem konnym, zimą saniami ojca Tadeusza Z. Znowu włamywali się do sklepów, kas PKP, mieszkań, domków campingowych, nawet do... lokali prezydiów rad narodowych. Starym zwyczajem zabierali co się da: w Legionowie — silniki elektryczne, we wsi Stanisławów pod Nowym Dworem — tucznika, w osadzie Wójtostwo — kilkanaście kur.

Para szwagrów-przestępców wpadła w końcu w ręce wojewódzkich organów milicji po włamaniu do sklepu spożywczego należącego do GS w Pomiechówku. W czasie rewizji w mieszkaniach podejrzanych ujawniono wiele skradzionych przedmiotów.

Przed sądem stanie także dwóch mężczyzn, którzy współdziałali z przestępcami. Powołano 52 świadków.

 

 

1969. Chuligański występ taksówkarza z Nowego Dworu.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Chuligański występ taksówkarza z Nowego Dworu

Na Dworcu-Śródmieście, wysiadł wieczorem 9 bm. Tadeusz L. wraz z żoną i z bagażami. Szukając przed dworcem taksówki, znalazł prywatną nr TM-1483, z Nowego Dworu, własność Saturnina M. Mimo iż nie miał on prawa konkurować z taksówkami stołecznymi, zabrał Tadeusza L., aby zawieźć go na ul. Marymoncką. Po drodze, nie pytając o zgodę dobierał na trasie przygodnych pasażerów, zatrzymywał się, inkasował za każdym razem pieniądze. Wreszcie dojechali na miejsce. Licznik wybił 23 zł, taksówkarz zażądał 25 złotych.

Państwo L. byli nieco zirytowani postępowaniem kierowcy, toteż nie uważali za konieczne dawać „napiwku”. Podczas sprzeczki na ten temat, obaj panowie wyszli z wozu, aby poprosić patrolującego milicjanta z KDMO Żoliborz o rozstrzygnięcie sporu. Kiedy jednak we trzech podchodzili do samochodu, taksówkarz wyrwał się nagle naprzód wskoczył do wozu i ruszył z miejsca, wraz z panią L. i z bagażami. Tadeusz L. chwycił za klamkę i samochód wlókł go ok. 60 m. po jezdni. Na interwencję milicjanta, kierowca wreszcie stanął. Tadeusza L. z wstrząsem mózgu trzeba było odwieźć do szpitala.

Saturnin M. został zatrzymany. Nie miał on prawa, przypominamy o tym Czytelnikom, dobierać dodatkowych pasażerów bez zgody głównego pasażera, a w wypadku gdy ten się zgodzi w myśl przepisów prawnych nie wolno kierowcy pobierać od nich opłat. W takim wypadku, rachunek wg licznika reguluje tylko główny pasażer.

 

 

 

1969. Skwer z fontanną przy ul. Warszawskiej (obecnie skwer Dobrogosta).

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1969. Ul. Zakroczymska. Wóz konny na tle drewnianych zabudowań Nowego Dworu Maz. Gazeta holenderska.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1969. Technikum Chemiczne.

źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

 

 

 

1970 r.



- rozbiórka kościoła ewangelickiego.

 

 

Nieistniejący od 1970 r. kościół ewangelicki oraz jego wnętrze.

źródło grafiki - Andrzej Dziadczak (koloryzowanie, obróbka AI)

 

Kościół ewangelicki

Najmłodszą w sensie historycznym świątynią nowodworską był zbór protestancki wznoszący się równolegle do ulicy Sukiennej na terenie, który obecnie należy do parku miejskiego. Powstał dla wspólnoty ewangelicko augsburskiej, której wyznawcy mieszkali w mieście i okolicach od XVIII w.

Rzemieślnicy i rolnicy sprowadzeni głównie z Niemiec początkowo zbierali się w domu prywatnym, następnie zaś na górnym piętrze ratusza miejskiego. Gdy ten uległ zniszczeniu w 1813 r. z braku innego miejsca nadal wykorzystywano grożącą zawaleniem salę. Wtedy to powstał pomysł by ewangelicy przejęli minę i przebudowali ją na swoją świątynię. Komisja Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego zatwierdziła projekt 9 IX 1825 r. Dzięki niemu wiadomo, że główne wejście do budynku znajdowało się od południa, od strony rynku. Nad nim wznosiła się niewielka wieżyczka. Fasada posiadała pięć jednakowych, półkolistych okien, centralne nad wejściem, pozostałe w pozornych niszach. Dach pokryty był dachówką a ściany zbudowano z cegły. Świątynia nie była zbyt duża, miała wymiary 30 x 15 x 8 metrów. Bryła raczej nie odbiegała wyglądem od pierwotnego kształtu ratusza.

Zmieniono jednak wnętrze. Zachowany plan przebudowy ukazuje wewnątrz jedną salę z wydzielonym przedsionkiem i zakrystią. Najprawdopodobniej w czasie remontu usunięto ściany działowe, tak by uzyskać większą przestrzeń mieszczącą ławki dla parafian i ołtarz z kazalnicą dla pastora. Ściany wewnątrz były bielone, na podłodze położono tarcicę. Całość oświetlał pająk drewniany na 8 świec, wymieniony następnie na żyrandol. Ponieważ w kościołach protestanckich dużą rolę odgrywa śpiew zbór zaopatrzono w organy. Wyposażenie kościoła było skromne, bez obrazów i ozdób, co wynikało z wymogów stawianych świątyniom protestanckim, które miały unikać wszystkiego, co rozpraszałoby uczestników nabożeństw.

Na przełomie XIX i XX w. "Wygląd kościoła pozostawia wiele do życzenia. Budynek stary już i odrapany prosi o odnowienie". Na dodatek wskutek rozwoju parafii stał się on zbyt mały i w dni świąteczne nie mógł pomieścić wszystkich przybywających wiernych. Po kilku latach starań o rządowe pozwolenie na remont i równie długo trwających zbiórkach pieniężnych w 1906 r. dokonano przebudowy. Świątynia zmieniła swój wygląd na ten, który znamy z fotografii lub zachowaliśmy w pamięci. Wybudowano ją w "stylu gotyckim". Od strony ulicy Mickiewicza (Wybickiego) stanęła nowa wieża z wejściem głównym, przy przeciwległym szczycie dobudowano zakrystię, w której również znalazły się drzwi. Zamurowano dotychczasowe wejście od strony rynku (parku), rozebrano znajdującą się nad nim wieżyczkę. Powiększono otwory okienne i umieszczono w nich żelazne ramy. Również wewnątrz dokonano zmian, sufitowi nadano formę sklepienia, po bokach urządzono chóry. Wzniesiono ołtarz wzorowany na gotyku, wstawiono nową ambonę i ławki. Zawieszono obraz "Chrystus błogosławiący". W kościele umieszczono też dwie tablice pamiątkowe, niestety nie wiadomo czego one dotyczyły. Przy okazji założenia w 1928 r. instalacji elektrycznej dokonano drobnych poprawek, kościół wymalowano, zreperowano dach i wymieniono na nim krzyż.

W 1945 r. parafia ewangelicka przestała istnieć. Opuszczona świątynia, lekko uszkodzona, stała nadal. Ponieważ nie miała gospodarza, zdarzało się, że wynoszono z niej elementy wyposażenia. Chodnik i żyrandol przyniesione do kościoła katolickiego miały zostać na polecenie ówczesnego proboszcza księdza Henryka Jóźwika odniesione na poprzednie miejsce. Co się z nimi stało nie wiadomo, na pewno nie pozostały w kościele św. Michała. Wspomniany proboszcz odmówił również, gdy władze państwowe chciały przekazać mu świątynię ewangelicką w administrację. W końcu budynek zmieniono na magazyn, w 1961 r. określano go jako zaniedbany, a na początku lat siedemdziesiątych XX w. rozebrano.

* Maria Możdżyńska - (Nie)Legendy nowodworskie, 2014.

 

 

23.07.1970. Okolice Nowego Dworu Mazowieckiego, powódź, gospodarstwo zalane wodą.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1970. Rozbudowa zakładów chemii gospodarczej w Nowym Dworze Maz.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Produkcja na rynek krajowy i eksport

Rozbudowa zakładów chemicznych w Nowym Dworze Mazowieckim

Dobiega końca kolejny etap budowy dużych zakładów chemii gospodarczej w Nowym Dworze Mazowieckim. Zakłady te przerabiają różnego rodzaju surowce odpadowe, m.in. kości zwierzęce i zużyte tłuszcze na półprodukty dla chemii gospodarczej.

Od kilku lat pracuje już wytwórnia mączki kostnej i kleju. Dostarcza ona duże ilości wysokogatunkowego kleju dla potrzeb przemysłu meblarskiego, skórzanego, papierniczego. Część produkcji kleju przeznaczona jest na eksport m.in. do Anglii, Kanady, Australii.

Duże znaczenie ma powstanie oddziału tzw. chemizacji tłuszczów. Jest to zespół instalacji i urządzeń do przeróbki i uszlachetniania tłuszczów, który dostarcza — jako końcowy produkt — tzw. kwasy tłuszczowe, używane do wyrobu środków piorących. Niedawno nastąpił rozruch ostatniej instalacji tego oddziału — tzw. destylacji kwasów tłuszczowych.

Istniejące już dwa oddziały nowodworskiego kombinatu stwarzają bazę surowcową dla dalszego rozwoju chemii gospodarczej. W oparciu o dostarczane surowce i półprodukty pracować będą dalsze obiekty. Rozpoczyna się budowę dużej wytwórni proszków do prania, która dostarczać będzie kilkadziesiąt tysięcy ton rocznie proszków „Ixi” i „Pollena”. Rozważa się także możliwość budowy w nowodworskich zakładach dużej wytwórni mydeł toaletowych. (PAP)

 

 

 

1923. Drewniana wspinalnia oddana do użytku w 1923 r. na placu Solnym w pobliżu mieszczącej się strażnicy przy ul. Daszyńskiego.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Makieta strażnicy przechowywana przez nowodworską Ochotniczą Straż Pożarną.

 

1940. Strażnica na Placu Solnym na niemieckim zdjęciu lotniczym.

 

1947. Widok na zalany plac Solny z wieżą strażacką od strony ul. Daszyńskiego.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

1965. Ulica Daszyńskiego. W tle nieistniejąca już drewniana wieża strażacka na placu Solnym i istniejący do dziś drewniany zabytkowy budynek przy ul. Daszyńskiego 18.

 

1969. Widoki na drewnianą wieżę strażacką na placu Solnym i zabytkowy budynek przy ul. Daszyńskiego 18.

 

Lata 60-te XX wiek - wieża strażacka.

źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

 

źródło grafiki - Andrzej Dziadczak (koloryzowanie, obróbka AI)
 

 

Około roku 1970 wieża strażacka została rozebrana.

 

 

 

1970. Pocztówka Nowy Dwór Maz. - ul. Warszawska.

 

 

 

1971 r.

 

 

Budowa budynku Poczty Polskiej przy ulicy Modlińskiej. Widok od ulicy Słowackiego.

W 1971 poczta zostaje przeniesiona z budynku na ul. Paderewskiego 22 do nowego budynku na ul. Modlińskiej 2.

źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

 

 

Po uzyskaniu niepodległości w 1918 r. za sprawą jednego z dawnych pracowników poczty, który powrócił z Moskwy, uruchomiono w Nowym Dworze koło Modlina urząd pocztowo-telegraficzny w dawnych rosyjskich koszarach w budynku dowództwa balonowego. W roku 1919 urząd wrócił do dawnego budynku Kuźmy Abramowa. Rosła wielkość obsługi; klientów. W związku z tym w 1927 r. urzędowi nadano klasę IV. Przybywało mieszkańców miasta i okoliczna ludność też korzystała coraz więcej z usług poczty. W dotychczasowej siedzibie (wtedy jeszcze przy ul. Warszawskiej u Abramowa) obsługa klientów stawała się uciążliwa.

W tym to czasie dr Nawaduński budował dla siebie dom (obecny adres - ul. Paderewskiego 22). W porozumieniu z nim część budynku przystosowano dla potrzeb nowej poczty. Przeniesienie jej nastąpiło w 1936 r. i tam Poczta Polska funkcjonowała do 1939 r. Rozwijały się też usługi telegraficzne i telefoniczne. W 1926 r. wymieniono 50 numerową ręczną centralę telefoniczną na półautomatyczną z powiększeniem numerów do 100, z możliwością rozbudowy do 300 numerów i wprowadzono całodobową obsługę z możliwością łączenia się z abonentami w Modlinie, Zakroczymiu i Pomiechówku.

Na początku okupacji hitlerowskiej Niemcy urządzili w lokalu poczty swoją wojskową komendanturę. Korespondencja do adresatów w mieście docierała na pocztę polową komendantury niemieckiej. Stąd odnoszona była do magistratu na Warszawską do rąk niemieckiego woźnego. Ten nie znał terenu. Magistrat powołał więc pocztyliona bez wynagrodzenia. Roznosił on przesyłki otrzymując 10 fenigów (fenigów) od adresata za każdą doręczoną przesyłkę. Wreszcie uruchomiono w dawnym lokalu pocztę, ale niemiecką, bez polskiego personelu. Obsługiwała jednak wszystkich.

Po wojnie już 27 stycznia 1945 r. uruchomiono urząd pocztowy, a przesyłki do Warszawy wożono rowerem, potem już ambulansem kolejowym nawet do Iławy. Uruchomiono centralę telefoniczną. Zaczynać trzeba było od ręcznej centrali o 20 numerach. W 1947 r. powiększono do 30, a w 1948 r. do 50 numerów. Wykonano połączenia telefoniczne z Górą i Jabłonną. W następnych latach łączność telefoniczna rozrasta się i obejmuje wiele gmin. W 1947 r. urząd przemianowany zostaje na klasę II. W 1952 r. powołano w Nowym Dworze Obwodowy Urząd Pocztowo-Telekomunikacyjny obejmujący początkowo 16 placówek. W roku 1953 uruchomiono automatyczną centralę stu numerową, potrzeby usług pocztowych i telekomunikacyjnych wzrastały. To dało asumpt do tego, że w 1965 r. wysunięto budowę nowego pawilonu Centrali telefonicznej i nowego budynku poczty. W rezultacie 30.11.1971 r. oddano do użytku nowy obiekt przy ul. Modlińskiej 2, z włączeniem automatycznej centrali do węzła warszawskiego.

* Ryszard Gołąb - Ilustrowana monografia miasta Nowego Dworu Mazowieckiego z historią Twierdzy Modlin, 2006.

 

 

1971. Parowóz wjechał na "kozła" w Nowym Dworze Maz.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Wjechał na „kozła”

W rejonie Nowego Dworu (woj. warszawskie) maszynista nie zwrócił uwagi na to, że kończy mu się żelazna droga. Parowóz przeskoczył „kozioł oporowy” i zarył się w ziemi. W sprowadzeniu maszyny na dobrą drogę uczestniczyła brygada dźwigowa z Tarnowskich Gór — ustawiając podczas 40-minutowej operacji lokomotywę o wadze 93 ton na szynach.

 

 

 

1971. Biblioteka Miejska (od 1971) przy ulicy Paderewskiego 22.

źródło grafiki - Kalo NDM

https://www.nowydwormaz.pl/biblioteka/666,historia - ...dopiero w grudniu 1971 r. decyzją Prezydium Miejskiej Rady Narodowej przydzielono na potrzeby biblioteki pomieszczenia po byłym Urzędzie Pocztowo-Telekomunikacyjnym przy ul. Paderewskiego 22.

 

 

1971. Zakroczymska 34.

źródło grafiki i opisu - https://fotopolska.eu

 

 

 

1971. Dawny Rynek, obecnie skwer abp. Dobrogosta.

źródło grafiki - Andrzej Dziadczak (koloryzowanie, obróbka AI)
 

 

 

Lata 70. XX w. Ul. Warszawska 19 i przystanek autobusowy.

Obróbka zdjęcia - Gemini 3.

 

 

 

Fabryka krochmalu

W dobie gdy na półkach sklepowych nęcą nas dziesiątki słodyczy powoli zapominamy, że niegdyś tak nie było. Kto dziś wie, że pierwsza guma do żucia była zrobiona z żywicy, a zamiast cukierków spożywano suszone owoce lub scukrzony miód. Pod koniec XIX w. i przez wiele dziesięcioleci wieku następnego jednym z podstaw owych produktów do wyrobu słodyczy był krochmal. Tam gdzie go wytwarzano często produkowano jednocześnie cukierki. Tak też było w Nowym Dworze.

W nowodworskich dokumentach metrykalnych po raz pierwszy informacja o istnieniu w mieście fabryki produkującej krochmal pojawia się w 1883 r., a dotyczy pracującego tam robotnika o nazwisku Kalinowski. Jest to potwierdzenie faktu, że przetwórnia wówczas już działała. Historia firmy zaczęła się trzy lata wcześniej w Holandii. W 1880 r. W.A.Scholten, właściciel kilkunastu fabryk przetwarzających ziemniaki zaczął poszukiwać miejsca pod nową inwestycję. Nasze miasto wydało mu się idealne. Surowiec do produkcji uprawiany był w najbliższej okolicy, a w razie niedoboru łatwo było go sprowadzić transportem wodnym lub kolejowym. Szybko zrealizowano holenderski projekt i w Nowym Dworze ruszyła produkcja pochodnych skrobi, syropu ziemniaczanego, mączki. Głównymi odbiorcami naszych produktów były: papiernia w Pabianicach, fabryki włókiennicze w Łodzi, firmy farmaceutyczne w Petersburgu, zakłady w Odessie i Rostowie.

Kłopoty w świetnie rozwijającym się przedsiębiorstwie pojawiły się w drugiej połowic lat 80. XIX w. Po pierwsze ukazał się edykt carski zabraniający cudzoziemcom prowadzenia działalności przemysłowej na terenach należących do Rosji. Próby Scholtena uzyskania naturalizacji spełzły na niczym. Po drugie podczas wielkiej powodzi w 1888 r. krochmalnia zastała zalana z część urządzeń uszkodzona. Produkcję wstrzymano na kilka tygodni. Wielka woda spowodowała także masowe gnicie ziemniaków, tak że ich ceny gwałtownie poszły w górę. Wreszcie 10 IV 1890 r. w fabryce wybuchł pożar, zniszczeniu uległa większość zabudowań. Pojawiły się podejrzenia o celowe podpalenie w celu wyłudzenia odszkodowania.

Właściciel zdecydował, że nowodworski zakład nie będzie odbudowany. Pracę straciło około 1.000 osób nie licząc rolników, którzy stracili ważny rynek zbytu.

Mało brakowało, a w zrujnowaną fabrykę przekształcono by na koszary. Jednak po oględzinach, inżynierowie wojskowi stwierdzili, że zachowane budynki nie nadają się na ten cel. Kolejnym pomysłem władz była rozbiórka, ale w 1893 r. znalazł się kupiec, a właściwie dwóch. Panowie Piotr Górski i Edward Morawski zapłacili za pozostałości fabryki Sholtena 15.000 rubli, otrzymali nową koncesję. 16 IX 1893 r. stołeczna prasa informowała, że "Opuszczone od kilku lat budynki fabryki syropu w Nowym Dworze przeszły na własność obywatela ziemskiego, p. G. Nabywca sprowadza nowe machiny i urządza w budynkach fabrykę syropu z kartofli." Nowi właściciele nie byli nowicjuszami w przetwórstwie ziemniaczanym, wcześniej bowiem byli właścicielami podobnego zakładu w Wachowie nad Wisłą.

Po ponownym uruchomieniu fabryka wytwarzała krochmal, syrop krochmalny, dwuwęglan sodu i cukierki. Położona była pomiędzy dzisiejszymi ulicami Okunin, Nowołęczną i Towarową.

Fabryka na początku XX w. zatrudniała 130 ludzi, m.in. Jana Szynklewskiego - kasjera. Była jednym z większych przedsiębiorstw w mieście. Uchodziła za nowoczesną gdyż posługiwano się w niej najpierw dwoma, a przynajmniej od 1909 r. trzema silnikami parowymi o łącznej mocy początkowo 160, potem 200 koni mechanicznych. Po wprowadzeniu dodatkowego motoru dochód zwiększył się z 200.000 na 400.000 rubli. Co najmniej od 1905 r. funkcję kierownika sprawował Wacław Morawski, dwudziestosześcioletni inżynier elektrotechnik. Biuro sprzedaży mieszczące się w Warszawie na ulicy Bielańskiej prowadził P. Szmidt.

W 1910 r. przedsiębiorstwo zmieniło swój status, stało się spółką akcyjną. Towarzystwo Akcyjne zatwierdzone zostało przez ukaz carski z 5 XII tegoż roku. Statut spisano 10 XII 1910 r. przed notariuszem Zygmuntem Wasiutyńskim w Warszawie.

Firma przyjęła nazwę: "Fabryka Przetworów Kartoflanych - Nowy Dwór - P. Górski i E. Mórawski Spółka Akcyjna". Kapitał akcyjny spółki wynoszący 4.140.000 zł podzielono na 2.760 akcji na okaziciela po 1.500 zł każda. Jako jej cele określono: "1) zakładanie, nabywanie, organizowanie i prowadzenia fabryk w zakresie przemysłu przetworów kartoflanych, 2) kupno i sprzedaż wszelkich artykułów potrzebnych do fabrykacji powyższej , 3) prowadzenie handlu produktami fabryk powyższych w jak najszerszym tego słowa znaczeniu, 4) prowadzenie wszelkich interesów handlowo-przemysłowych związanych z powyższymi zadaniami spółki."

W okresie I wojny światowej fabryką zarządzał Zdzisław Pomianowski. Z pierwszych dziesięciu powojennych lat zachowało się kilka nazwisk osób, które w fabryce pracowały a nierzadko nawet tam mieszkały. Byli to: Władysław Jackowski - kasjer, Jan Jasiewicz - stróż, Lucjan Gryszkiewicz - ślusarz, nieznany z imienia Affek - cukiernik, Kazimierz Keres - inżynier chemik.

Edward Morawski "wice prezes Towarzystwa Rolniczego, założyciel Szkoły Handlowej w Suwałkach. Twórca przemysłu stropowego, obywatel ziemski" zmarł w Nowym Dworze w Wigilię 1919 r. Mimo to jeszcze kilka lat firma figurowała w wykazach jako "P. Górski i E. Mórawski, Towarzystwo Akcydensowe "Nowy Dwór" fabryka syropu kartoflanego". W 1922 r. gdy dyrektorem zarządzającym był już Wacław Morawski, kapitał przedsiębiorstwa wynosił 5 milionów marek, zatrudniało ono mniej, bo już tylko 90 osób.

W kwietniu 1938 r. fabryka spłonęła, pozostały ruiny zabudowań i osypujący się komin. Olbrzymi pożar widać było z daleka, zaobserwowały go między innymi osoby znajdujące się na moście narwianym. I w tym przypadku szeptano o celowym podpaleniu. Przyczyną miał być dług. Zadłużenia już wcześniej prześladowały przedsiębiorstwo jednak do 1938 r. firma jakoś sobie radziła. Czasami w sposób nietypowy. Otóż Towarzystwo Przetworów Rolnych "Nowy Dwói" zaciągnęło pożyczkę. Jako gwarancję wystawiono weksel. Nadszedł czas spłaty, ale przedsiębiorstwo nie kwapiło się z uiszczeniem zobowiązania. Wierzyciele mieli dość oczekiwania i oddali sprawę do sądu. Rozprawa miała odbyć się latem 1934 r. i w tym momencie jak wybawienie pojawiła się powódź oraz przepisy wydane przy okazji ogłoszenia stanu klęski żywiołowej. Zanim sąd wezwał przedstawicieli Towarzystwa do spłaty wierzytelności i zanim komornik przystąpił do działania, do Sądu Okręgowego w Warszawie wpłynęło podanie zredagowane przez adwokata Żylińskiego. Ów przedstawiciel palestry przedstawił się jako rzecznik Towarzystwa Przetworów. W swoim piśmie zwracał się o udzielenie nowodworskiej fabryce moratorium. Zgodnie z przepisami w czasie klęsk żywiołowych przewidywano ulgi dla dłużników. Oczywiście miały one dotyczyć tych, którzy w wyniku powodzi doznali znacznych strat materialnych. W takim przypadku zapowiadano albo odroczenie spłaty, albo rozłożenie jej na raty. Prawdopodobnie tworzący przepis prawodawcy chcieli nim objąć gospodarstwa wiejskie, które na skutek kataklizmu utraciły swoje plony.

Pan Żyliński w swoim podaniu argumentował: "Firma 'Nowy Dwór', mając posiadłości w Nowym Dworze pod Warszawą, poniosła na równi z innymi tamtejszymi rolnikami dotkliwe straty w związku z wylewem Wisły." Prawdą było, że zalane zostały kartofliska należące do fabryki, ale czy taki argument wystarczył nie wiemy. Jak wiadomo nie było to ostatnie zadłużenie firmy. Nic dziwnego, że pożar z 1938 r. szeptana propaganda uznawała za celowy.

Zakładu nie odbudowano. Opuszczony teren stał się miejscem masowej egzekucji dokonanej przez hitlerowców w sierpniu 1944 r. Po wojnie zorganizowano tu skład węgla, a w ocalałym budynku mieszkalno - biurowym znalazło swoją siedzibę liceum pedagogiczne prowadzone przez Zofię Mórawską. Ostatecznie w 1961 r. otwarto procedurę likwidacji spółki a zakończono ją 31 VIII 1971 r.

* Maria Możdżyńska - (Nie)Legendy nowodworskie, 2014.

 

 

 

Przed 1974 r. Skwer przy ul. Warszawskiej (tzw. okrąglak) jeszcze przed postawieniem kopca z pomnikiem.

 

 

 

Przed 1989. Budowa bloków na osiedlu "Pólko". Widok z ulicy Chemików w stronę ulicy Inżynierskiej.

źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

 

Przed 1989. Budowa bloków na osiedlu "Pólko". Zdjęcie zrobione ze skrzyżowania ulicy Chemików i Górskiej w kierunku obecnego "Manhatanu".

źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

 

Przed 1989. Budowa bloku przy ulicy Chemików 11. Widok od Bohaterów Modlina w kierunku ul. Chemików.

źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

 

Przed 1989. Budowa bloku przy ulicy Chemików 11. Widok od ul. Chemików w stronę ul. Bohaterów Modlina.

źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

 

Przed 1989. Osiedle "Pólko" od strony ulicy Lotników.

źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

 

 

 

Przed 1989. Budynek Partii PZPR. Widok od ulicy Mazowieckiej.

źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

 

 

Przed 1989. Księgarnia. Widok od skrzyżowania ulicy Warszawskiej z ul. Kościuszki.

źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

 

 

Przed 1974. Plac Solny. Widok ze skrzyżowania ulic Przejazd z Sukienną na drewniane budynki.

źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

 

 

Przed 1989. Ulica Warszawska. Blok komunalny i pawilony handlowe.

źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

 

 

Przed 1989. Dawny Magistrat. Tuż za nim Zespół Szkół Budowlanych zwanych "Budowlanką" - obecnie budynek mieszkalny. Widok od ulicy Warszawskiej.

źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

 

 

 

1972 r.
 


9.IV. - przy ul. Chemików 1 oddany zostaje nowy budynek Liceum Ogólnokształcącego.

12.X. - Liceum Ogólnokształcące otrzymuje imię Ludowego Wojska Polskiego, a patronat nad szkołą obejmuje JW. 3432 (dowódca płk. Kazimierz Byrski). Szkoła otrzymuje nowy sztandar ufundowany przez Komitet Rodzicielski.

- utworzony zostaje Zespół Szkół Budowlanych w oparciu o nowowybudowany przez "Kablobeton" budynek przy ul. Warszawskiej. Szkoła kształci fachowców w dziedzinie budownictwa na poziomie zasadniczej szkoły zawodowej.

 

 

Budowa Liceum Ogólnokształcącego. Zdjęcie zrobione na wysokości skrzyżowania ulicy Chemików z Inżynierską.

źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

 

Budowa Liceum Ogólnokształcącego. Widok od ulicy Janusza Kusocińskiego.

źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

 

1972. Uroczyste otwarcie Liceum Ogólnokształcące im. WP na ul. Chemików.

źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

 

 

1972. Ul. Chemików 1, nowy budynek liceum.

źródło grafiki - Andrzej Dziadczak
 

 

 

 

 

 

 

 

 

1972 r. Proces bandy gwałcicieli z Nowego Dworu Maz.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Banda gwałcicieli z Nowego Dworu — wkrótce stanie przed sądem

Kilka miesięcy temu opinią publiczną wstrząsnęła wiadomość o serii wyjątkowo brutalnych gwałtów dokonywanych przez grupę młodych ludzi w Nowym Dworze Mazowieckim. Jedna ze zgwałconych dziewcząt została zamordowana.

Na konferencji prasowej 27 bm. St. Kołodziej, naczelnik wydziału śledczego Prokuratury Wojewódzkiej dla woj. warszawskiego, zapoznał dziennikarzy z wynikami śledztwa. Akt oskarżenia skierowano już do sądu.

Długa jest lista przestępstw, za które odpowiadać będzie 17 mieszkańców Nowego Dworu. Pierwsze popełniali oni w 1968 r.; większość oskarżonych nie miała wówczas jeszcze ukończonych 17 lat. Przez blisko trzy lata młodociani przestępcy kradli, rabowali, gwałcili. W czasie śledztwa ujawniono 8 kradzieży, 15 włamań, 3 napady rabunkowe, 20 zbiorowych gwałtów, w tym 3 wobec dziewcząt poniżej 15 lat. I wreszcie przestępstwo najcięższe: w maju 1970 r. zabójstwo 18-letniej Grażyny B., która zagroziła gwałcicielom, iż zawiadomi milicję. Ciało zamordowanej nożem dziewczyny znaleziono zatopione w rzece.

Do wykrycia sprawców doprowadziło śledztwo prowadzone w innej sprawie — włamania do pawilonów handlowych w Legionowie.

Wszystkie te przestępstwa, których szczególne nasilenie wystąpiło w 1970 roku, zdarzyły się w jednym niewielkim mieście. Jak to było możliwe — pytali dziennikarze — że w Nowym Dworze nikt nie zainteresował się ekscesami młodych ludzi. Co robiły w tym czasie organy powołane do strzeżenia porządku w mieście?

Obecny na konferencji naczelnik Wydziału Dochodzeniowo-Śledczego Komendy Wojewódzkiej MO wyjaśnił, iż ofiary gwałtów nie zgłaszały przestępstw, a tylko wtedy organy ścigania mogą wszcząć postępowanie. Często — jak się teraz okazało — pod wpływem groźby albo na prośbę rodziców gwałcicieli. Fakty te nie zwalniają jednak organów ścigania od odpowiedzialności za to, co się działo.

Prokurator wojewódzki skierował ostatnio do prokuratorów powiatowych pismo, w którym zaleca szczególnie surowe traktowanie sprawców gwałtów przez składanie wniosków o karę w najwyższym przewidzianym wymiarze (do 15 lat przy gwałtach zbiorowych). Śledztwo w tych sprawach powinno też ulec maksymalnemu skróceniu. (wł.)
_____________________________________________________________________________________________________________________

Kronika sądowa: Pierwszy dzień procesu bandy z Nowego Dworu

W Sądzie Wojewódzkim dla woj. warszawskiego rozpoczął się proces 18-osobowej bandy przestępców, działających na terenie Nowego Dworu. W pierwszym dniu procesu sąd sprawdził personalia oskarżonych; odczytany został również akt oskarżenia.

Samo sprawdzenie personaliów 18 oskarżonych zajęło dwie godziny czasu. Ogólnie można tak scharakteryzować 17-osobową grupę (osiemnastym na ławie oskarżonych jest 35-letni paser, który skupował od bandy ukradzione przez nich towary): większość ma 18–20 lat, tylko czterech jest nieco starszych, o dwa, trzy lata. Pochodzą z rodzin zarówno robotniczych jak i inteligenckich, wielu miało rozbite domy rodzinne przez odejście ojca. Wszyscy ukończyli szkołę podstawową, większość rozpoczęła naukę w szkołach zawodowych lub dla pracujących; nieliczni tylko uczyli się lub pracowali w chwili aresztowania. Wielu było już karanych przez sądy dla nieletnich, sądy powszechne bądź kolegia. Żaden nie przyznaje się do nadużywania alkoholu.

Głównym oskarżonym jest 19-letni Mirosław F[ajfer] karany już przed dwoma laty za chuligaństwo. Akt oskarżenia zarzuca F. dokonanie w dniu 21 maja 1970 r. zabójstwa młodej dziewczyny, Grażyny B., która zgwałcona przez F. i jego kolegów zagroziła zawiadomieniem milicji. F. stoi również pod zarzutem dokonania wspólnie z kolegami 10 innych gwałtów zbiorowych oraz wspólnego dokonywania włamań do szkół, sklepów i mieszkań prywatnych.

Oprócz F. na ławie oskarżonych zasiadają: Ireneusz S[z]...ski, Janusz B...ski, Ryszard i Wiesław M...scy, Janusz S...ki, Mirosław i Andrzej A...scy, Jan K...ka, Ireneusz S...ski, Cezary K...ka, Tadeusz K...ka, Andrzej P...ski, Andrzej R...ka, Mieczysław L...ka, Stanisław S...ski.

Akt oskarżenia zarzuca oskarżonym dokonanie w okresie od 1969 do 1971 r. 20 gwałtów zbiorowych, 24 włamań, kradzieży i rozbojów.

Działali nie całą bandą, lecz w rozmaicie dobieranych grupach, po dwóch, trzech, pięciu, sześciu — toteż niejednakowa obciąża ich wina: jednym oskarżyciel publiczny stawia po kilkanaście zarzutów, inni oskarżeni są o dokonanie tylko jednego przestępstwa.

Proces budzi duże zainteresowanie. W pierwszym dniu rozprawy sala Sądu Wojewódzkiego nie mogła pomieścić wszystkich, którzy chcieli przysłuchiwać się procesowi.

Wśród publiczności znaleźli się również koledzy oskarżonych, zachowujący się wyraźnie prowokacyjnie, wprowadzający klimat zastraszenia na korytarzu w pobliżu sali. Milicjanci, zajęci powstrzymywaniem publiczności szturmującej wejście do sali, nie mieli możliwości działania hamującego na zachowanie się tych młodych ludzi.

Dziś składać będą wyjaśnienia oskarżeni. Obrońcy osk. F. adw. Grębowski i Wurzel wnieśli o wyłączenie jawności rozprawy w czasie niektórych wyjaśnień i zeznań świadków.

Z powództwem cywilnym wobec M. F. i jego kolegów wystąpiła matka zgwałconej i zamordowanej Grażyny B. (kez)
_______________________________________________________________________________________________________________

Kronika sądowa: Proces bandy z Nowego Dworu

W drugim dniu procesu 17-osobowej bandy młodocianych przestępców z Nowego Dworu, składali wyjaśnienia czterej pierwsi oskarżeni. Sąd słuchał ich wyjaśnień, dotyczących zgwałcenia a następnie zabójstwa Grażyny B.

Jak podawaliśmy, akt oskarżenia zarzuca Mirosławowi F. że 21 maja 1970 r. spowodował śmierć Grażyny B. zadając jej cios nożem; [nazwisko zamazane] oraz Ireneuszowi S..., Januszowi B... i Ryszardowi M... że wspólnie, kolejno zgwałcili Grażynę B.; F. — że zrabował zegarek ofiary; B... — że pomógł w ukryciu przestępstwa topiąc zwłoki dziewczyny w rzece. Sąd wyjaśniał okoliczności dotyczące tylko tych zarzutów, nie zajmując się chwilowo innymi przestępstwami, które wyłożone są w akcie oskarżenia.

Wszyscy czterej oskarżeni nie przyznali się do postawionych zarzutów, odwołując te zeznania, które składali w czasie śledztwa. Stwierdzili, że w śledztwie przyznawali się pod namową współwięźniów, że pisali własnoręcznie oświadczenia pod dyktando tamtych, że również pod dyktando pisali grypsy z więzienia.

Zaprzeczanie absolutnie wszystkiemu spowodowało w rezultacie, że wyjaśnienia oskarżonych brzmiały nielogicznie. Linia obrony oskarżonych, polegająca na zaprzeczaniu wszystkiemu, nie była przekonywająca.

Także w drugim dniu procesu na sali pojawiło się wielu kolegów oskarżonych. Znowu zachowywali się prowokacyjnie, kilku z nich trzeba było usunąć z sali rozpraw. Poinformowano mnie, że obrońcy J... (tego z oskarżonych, który w śledztwie ujawnił szczegóły przestępstw bandy, a następnie te zeznania odwołał), na korytarzu przecięto nożem togę. A więc ktoś przyszedł do sądu z nożem!...

Oskarżeni są pewni siebie (Borowski nawet uśmiechał się przy składaniu wyjaśnień w tej tak ponurej sprawie), a obecni na sali koledzy oskarżonych spokojnie żują gumę i z uznaniem komentują postawę sądzonych.

Przebieg procesu nie wpływa niestety wychowawczo na obecną na sali młodzież.

W dalszym ciągu procesu składać będą wyjaśnienia następni oskarżeni. Na 6 października wezwani są pierwsi świadkowie. Sąd przychylił się do wniosku obrońców F. adw. adw. Jacka Grębeckiego i Stefana Wurzla o częściowe uchylenie jawności procesu i część rozprawy odbywać się będzie przy drzwiach zamkniętych. (kez)
_______________________________________________________________________________________________________________________

Proces sprawców gwałtów w Nowym Dworze Mazowieckim

WARSZAWA (PAP)

Przed Sądem Wojewódzkim dla woj. warszawskiego rozpoczął się 19 bm. proces przeciwko sprawcom gwałtów, kradzieży i włamań dokonanych na terenie miasta i powiatu Nowy Dwór Mazowiecki. Na ławie oskarżonych zasiadło 17 osób w wieku od 18 do 23 lat. Jeden z nich oskarżony jest ponadto o zabójstwo jednej z ofiar zbiorowego gwałtu. W procesie tym odpowiada również 35-letni paser, który nabywał przedmioty skradzione przez pozostałych oskarżonych.

W pierwszym dniu procesu odczytany został akt oskarżenia. Stwierdza on m. in., że 21 maja 1970 r. zgwałcona została przez 4 spośród oskarżonych nad Bugo-Narwią w Nowym Dworze Grażyna B. Kiedy dziewczyna oświadczyła, że niezwłocznie zamelduje o gwałcie na milicji, została uderzona nożem przez jednego ze sprawców gwałtu, co spowodowało jej śmierć.

Akt oskarżenia wymienia dalej kilkanaście zbiorowych gwałtów, których dopuścili się oskarżeni w ciągu 1970 i 1971 r. Wśród ofiar były również 13 i 14-letnie dziewczynki. W akcie oskarżenia wylicza się również szereg włamań, rabunków i kradzieży dokonanych przez oskarżonych w latach 1969–1971 na szkodę jednostek uspołecznionych i osób prywatnych.
_______________________________________________________________________________________________________________________________
 

Kronika sądowa: Głos obrony w procesie nowodworskim

Wczoraj 25 bm., w kolejnym dniu rozprawy przeciwko grupie młodocianych z Nowego Dworu przemawiali obrońcy oskarżonych.

Adwokaci, rozpoczynając swe wystąpienia, wskazywali na klimat społecznego potępienia, w jakim toczy się proces. Ogromny rozgłos — niepotrzebnie wywołany przez prasę, mówili niektórzy mecenasi, deformuje spojrzenie na winę oskarżonych i prowadzi do szkodliwych uogólnień. Powierzchowna jest reakcja opinii publicznej, sytuacja prawna nie jest tak oczywista.

Brak jest bezspornych i przekonywających dowodów winy Mirosława F. oskarżonego o zgwałcenie i zabójstwo Grażyny B. — stwierdził adw. Jacek Grębecki. Oskarżenie opiera się jedynie na poszlakach.

W niektórych zeznaniach pokrzywdzonych dziewcząt istnieje wiele niejasności, nie zawsze też w sposób pewny rozpoznawały one poszczególnych sprawców gwałtu podczas śledztwa — podnosili obrońcy. W wielu przypadkach adwokaci negowali fakt zaistnienia gwałtu dowodząc braku wyraźnego oporu ze strony dziewcząt bądź też wykluczali gwałt zbiorowy i dokonany ze szczególnym okrucieństwem.

Obrońca Janusza B... (oskarżonego o 21 przestępstw, w tym 15 gwałtów) mec. Krystyna Pociej, zakwestionowała opinię biegłych, którzy wypowiedzieli się, iż popełniając przestępstwa jako nieletni działał on z rozeznaniem. Nie sposób ocenić tego faktu — uzasadniła — podczas tylko kilkugodzinnego badania, zwłaszcza że oskarżonemu prokurator zarzuca aż tyle przestępstw.

Niektórzy adwokaci sugerowali, iż oskarżeni podczas śledztwa kłamliwie obciążali się wzajemnie (nie obciążając siebie), chcąc skorzystać z nadzwyczajnego złagodzenia kary stosowanej m. in. w przypadku, gdy sprawca przyczyni się do ujawnienia przestępstwa.

Inne jeszcze argumenty obrony dotyczyły subiektywnych i obiektywnych okoliczności, które doprowadziły nieletnich i młodocianych z Nowego Dworu do przestępstwa. Brak zainteresowania i opieki ze strony rodziny, brak w miasteczku warunków do rekreacji i właściwego spędzania wolnego czasu sprzyjał związaniu się grupy przestępczej, w której słabi podporządkowali się silnym.

Adwokaci wnosili bądź o uniewinnienie oskarżonych od zarzucanych im czynów, bądź o wymierzenie łagodnych kar, umożliwiających reedukację.

Tyle w dużym skrócie obrońcy, których wystąpień sąd będzie słuchał także i dzisiaj.

Zgodnie z kronikarskim obyczajem w kolejnych sprawozdaniach zrelacjonowaliśmy tylko głosy oskarżenia i obrony. Powstrzymujemy się na razie od komentarzy. Wkrótce sąd wyda wyrok. (wł.)
________________________________________________________________________________________________________________________

Epilog zbrodni w Nowym Dworze: M. Fajfer skazany na 25 lat więzienia

(Informacja własna)

Wczoraj, 31 ub. m., przed Sądem Wojewódzkim dla woj. warszawskiego zakończył się trwający półtora miesiąca proces przeciwko grupie młodocianych z Nowego Dworu.

Sąd uznał 16 oskarżonych winnymi większości zarzucanych przez prokuratora przestępstw.

Ze szczególnym napięciem oczekiwano werdyktu wobec Mirosława Fajfera, na którym ciążył najpoważniejszy zarzut zabójstwa 18-letniej Grażyny B. po dokonanym na niej gwałcie. Sąd uznał zebrane dowody za przekonywające i skazał M. Fajfera na 25 lat pozbawienia wolności i 10 lat pozbawienia praw publicznych. Był to najwyższy wyrok w nowodworskiej sprawie, w której większość zarzutów dotyczyło zbiorowych gwałtów. M. Fajfer odpowiadał za 13 gwałtów.

W stosunku do trzech oskarżonych: Władysława Jedlińskiego, Janusza Borowskiego i Tadeusza Konopki zapadły najsurowsze kary przewidziane przez kodeks za przestępstwa gwałtów — 15 lat pozbawienia wolności. Na 13 lat zostali skazani: Ryszard Marcinkowski, Janusz Sawicki i Andrzej Armijak.

Pozostałym oskarżonym sąd wymierzył kary poniżej 10 lat pozbawienia wolności (od 1 do 9 lat) w zależności m. in. od charakteru przestępstwa i stopnia zdemoralizowania sprawcy. W stosunku do nieletniego Ireneusza Sz. (odpowiadał za udział w jednym gwałcie) sąd orzekł umieszczenie w zakładzie poprawczym, zawieszając tę karę na 3 lata. Jednego z oskarżonych sąd uniewinnił od zarzutu gwałtu.

W przemówieniu uzasadniającym wyrok przewodniczący składu sądzącego wskazał na wyjątkowo odrażający charakter przestępstw w Nowym Dworze.

Zasiadający na ławie oskarżonych razem z młodocianymi z Nowego Dworu Henryk Peranowski z Warszawy, który kupował od nich skradzione przedmioty, skazany został za paserstwo na 5 lat.

Do sprawy nowodworskiej wrócimy w oddzielnym artykule. (wł.)
_________________________________________________________________________________________________________________


W 1972 roku, po zniesieniu kary śmierci w niektórych przypadkach lub jako alternatywa dla niej, 25 lat pozbawienia wolności było karą nadzwyczajną. Ówczesny kodeks karny przewidywał standardowo kary do 15 lat. 25 lat (tzw. "ćwiartka") było karą osobną, orzekaną za najcięższe zbrodnie (jak zabójstwo Grażyny B.).

Wycinek ujawnia rzadką w tamtych czasach krytykę organów ścigania. Dziennikarze pytali: "Co robiły w tym czasie organy powołane do strzeżenia porządku?". Odpowiedź milicji, że "ofiary nie zgłaszały przestępstw", obnaża ówczesny problem społeczny — ogromny wstyd i strach ofiar gwałtów, potęgowany przez naciski rodzin sprawców.

Sprawa bandy z Nowego Dworu Mazowieckiego była jedną z najgłośniejszych spraw kryminalnych tamtego okresu. Pokazała skalę brutalności grup młodocianych i zmusiła ówczesne władze do debaty nad bezpieczeństwem w małych miastach oraz skutecznością systemu resocjalizacji.

 

W tekstach pojawia się szereg terminów, które dziś mogą brzmieć nieco archaicznie lub mają konkretne znaczenie procesowe:

- Paserstwo: Kupowanie, przechowywanie lub pomoc w sprzedaży przedmiotów pochodzących z kradzieży. W procesie skazano 35-letniego Henryka Peranowskiego, który był jedyną starszą osobą w grupie (tzw. "paser").

- Jednostki uspołecznione: Termin z epoki PRL określający mienie państwowe lub spółdzielcze (np. państwowe sklepy, szkoły, urzędy). Kradzież na szkodę takich jednostek była wówczas traktowana surowiej niż kradzież mienia prywatnego.

- Młodociany: Według ówczesnego kodeksu karnego (z 1969 r.), sprawca, który w chwili popełnienia czynu nie ukończył 21 lat, a w chwili orzekania — 24 lat. Sąd kładł nacisk na ich "rehabilitację" i "wychowawczy" aspekt kary, co widać w argumentacji obrony.

- Powództwo cywilne w procesie karnym: Mechanizm (tzw. proces adhezyjny), w którym ofiara lub jej rodzina (w tym przypadku matka Grażyny B.) domaga się odszkodowania finansowego bezpośrednio w trakcie procesu o przestępstwo.

- Kolegia (Kolegia ds. Wykroczeń): Organy administracyjne, które przed reformami sądownictwa rozstrzygały o mniejszych przewinieniach (np. zakłócaniu porządku).

- Grypsy: Nielegalna korespondencja więzienna. Oskarżeni twierdzili, że byli zmuszani do pisania przyznań pod dyktando innych więźniów.

 

 

Wprost - 16 lutego 2015

Helena Kowalik

Z ojca na syna

Osiemnastu wyrośniętych nastolatków nie mieści się w ławie oskarżonych warszawskiego sądu. Trzeba ich posadzić na miejscu dla publiczności i oddzielić kordonem milicjantów. Jednego funkcjonariusze otaczają szczególną opieką. Podczas konwojowania koledzy chcieli sprawić mu łomot. Nie pomagają nawoływania funkcjonariuszy o spokój. Co chwilę ktoś na sali krzyczy: "Faja, trzymaj się" albo "Sikawica, siemano". I zaraz głośny śmiech, pogardliwe miny, wypinanie się, że wszystko jest git. Ten chroniony, Bolesław Zys pseudo Wapniak, ma powód do strachu. Gdyby w czasie przesłuchania nie wygadał się o zgwałceniu, zamordowaniu i utopieniu Grażyny B. (jak się wyraził, popłynęła do Gdańska), w ogóle nie byłoby procesu. Dziewczyna zaginęła przed rokiem i śledztwo szybko umorzono.

Ale na skutek gadulstwa Bola, podejrzanego o włamanie się w nocy do pawilonu Samopomocy Chłopskiej i kradzież zegarków, milicja złapała trop i herszt młodocianej bandy z Nowego Dworu Zygmunt Szajer został oskarżony o zamordowanie Grażyny. W sumie 17 mieszkańców Nowego Dworu Mazowieckiego otrzymało zarzuty wielokrotnych zbiorowych gwałtów na 13-, 14-letnich uczennicach. Byłoby ich w ławie dla oskarżonych 18, ale ten najmłodszy, zarażony syfilisem Sulikowski, rzucił się pod pociąg. Jak straciła życie 18-letnia Grażyna? W majowy wieczór 1970 r. wracała do domu ze szkoły. Z krzaków koło twierdzy modlińskiej wyszedł Zys. "Przejedziemy się?", zaproponował. Po chwili dołączyli: Zygmunt Szajer, Andrzej Witkowski, Ryszard Kubik i Marek Sulikowski. Dziewczyna znała ich z podstawówki. Na wale przeciwpowodziowym Szajer chwycił ją za rękę i ściągnął na dół, nad rzekę. Tam Kubik trzymał za włosy, a Witkowski zrywał z niej ubranie. Gwałcili po kolei. Przez cały czas nóż Szajera tkwił wbity w piasek koło jej głowy. Gdy podczas drugiej tury dziewczyna traciła przytomność, Szajer polewał ją wodą z zardzewiałej puszki po konserwach.

Wreszcie pozwolili jej się podnieść. Wtedy zagroziła im: "Pójdę na komendę". "Nigdzie, k…, nie pójdziesz, nikomu już nic nie powiesz" - odpowiedział Szajer i pchnął ją sprężynowym nożem w okolicy serca. Witkowski przyciągnął starą łódź, wrzucili do niej konającą i wypłynęli na Narew. Zwłoki ofiary wyłowiono z Wisły tydzień później.

Młody jest, musi się wyszumieć

Po roku aresztu gwałciciele już się nauczyli od starszych więźniów odwoływać wyjaśnienia jako rzekomo wymuszone biciem w śledztwie. Ale przemycanie grypsów jeszcze im nie wychodziło. Wszystkie zostały przechwycone. "Jeśli oskarżony twierdzi, że przyznał się do gwałtów pod przymusem, dlaczego wziął udział w wizji lokalnej?" - zapytał prokurator. "Bo Nowy Dwór" - odpowiedział Sikawica, rozglądając się z porozumiewawczym uśmiechem po sali. Dziennikarzom obserwującym proces nie trzeba było więcej tłumaczyć. Oskarżony chciał się przejechać z aresztu do rodzinnego miasteczka, aby go podziwiali wystający na chodnikach kumple. Dla nich był git człowiekiem. Należał przecież do "bandy byków" (wszyscy mieli tatuaż byka na ramieniu) terroryzującej Nowy Dwór i okolice. A także podmiejskie pociągi, z których wyrzucali konduktorów i "niepodchodzących" im pasażerów. Tylko frajer mógł nie wiedzieć, kto się kryje za pseudonimami: Faja, Wapniak, Sikawica, Halibut, Kolor czy Saba.

Janusz Rolicki z "Kultury" pierwszy spośród sprawozdawców sądowych zorientował się, że małe kropki na twarzach oskarżonych to demonstracja przynależności do tzw. git ludzi. Rozszyfrował też znaczenie kropek w zależności od miejsca ich "wydziargania" i zadał sobie trud poszukania gitowców (w 1972 r. było to pojęcie jeszcze obce socjologom) w szkołach Nowego Dworu. W przekonaniu wielu nastolatków zakwalifikowanie ucznia do grypsujących było wielkim wyróżnieniem. Aby dostać się do gitów, trzeba było zdać egzamin. Mogło to być rozbicie w szkole wszystkich muszli klozetowych, zdemolowanie sklepu albo położenie się na jezdni tuż przed nadjeżdżającym samochodem. Jeden z oskarżonych w procesie gwałcicieli popisał się wejściem na gzyms 30. piętra Pałacu Kultury. Przez kilka godzin stał w slipach na narożniku, rzekomo szykując się do samobójczego skoku.

Jeśli uczeń poskarżył się wychowawcy na gitowców, otrzymywał od nich wyrok. Mogło to być skotłowanie glanami, pocięcie kurtki żyletką, wyrzucenie zeszytów do ubikacji albo wyprostowanie nożem, czyli rozharatanie skarżypycie policzka od ust do ucha. Git człowiek, który choć raz posłuchał nauczyciela, dostawał łomot, bo się skiepścił. Kurwy - tak się mówiło w środowisku git ludzi o każdej dziewczynie - są od tego, aby je gwałcić. Liczbę gwałtów należało zapisywać, aby się chwalić przed kolegami. Gdy na procesie chłopców z Nowego Dworu miały zeznawać (przy drzwiach zamkniętych) ofiary ich gwałtów, główny oskarżony Faja tuż przed wejściem sędziów zapytał głośno kumpli na sali: "Kurwy już przyszły? Ale będzie ryk". Odpowiedział mu zbiorowy rechot.

Strojenie min się skończyło, gdy ofiary gwałtu w szczegółach opowiedziały, czego doświadczyły od oskarżonych. Uczennica szkoły wieczorowej: - Wracałam z lekcji do domu. Koło księgarni stali Kolor z Wapniakiem i Sikawicą. Najpierw mnie zaczepiali, a gdy nie reagowałam, szli za mną aż do przystanku PKS. Chciałam wejść do autobusu, ale Kolor zagrodził mi drogę i uderzył w twarz. Przewróciłam się na chodnik, a kierowca zatrzasnął drzwi i odjechał. W pobliżu stał milicjant. Powiedziałam mu, co się stało, pokazałam, który to Kolor. "Wracaj do domu" - poradził. - "Gdy się ściemni, może być gorzej". Nadjechał kolejny autobus. Gdy wsiadłam, koło mnie stanął Wapniak. "Już nie żyjesz" - powiedział. Udało mi się ukryć w tłumie wysiadających na następnym przystanku. Nazajutrz zobaczyła w szkole na przerwie tych trzech. Czekali, aż skończą się lekcje.

"Już na boisku wykręcili mi ręce i pociągnęli w kierunku pobliskiego cmentarza. Płakałam, wtedy Sikawica uderzył mnie dwa razy w twarz. Jakiś starszy mężczyzna przechodził obok i zwrócił im uwagę, że używają brzydkich wyrazów. Ale widząc, co się dzieje, przyspieszył kroku, choć wołałam o pomoc. Potem gwałcili mnie po kolei, to się powtarzało". Inna ofiara zbiorowego gwałtu, lat 14: "Nie chciałam żyć, oni pozbawili mnie dziewictwa. Zażyłam 20 tabletek. Odratowali mnie w szpitalu". Matka niepełnoletniej na pytanie sędziego, czy zgłosiła gwałt córki na milicji: "Jeszcze by tego brakowało! Rozniosłoby się po mieście. Jaki porządny chłop chciałby ją potem za żonę? Wszyscy wiedzą, że ten tu [kobieta wskazała oskarżonego Bolesława Zysa] zatrzymany w areszcie za inny gwałt siedział tam tylko do przyjazdu ojca pułkownika, który załatwił mu zwolnienie".

Zys potwierdził: "Komenda w Nowym Dworze nie prowadziła postępowania. Ani też wtedy, gdy porwaliśmy z plaży taką jedną i chcieliśmy ją przewieźć w krzaki na drugi brzeg Narwi. Ona się darła już na sam widok wyciągniętej kosy. Usłyszał to milicjant z komisariatu rzecznego i kazał nam ją wypuścić. Więcej się nie czepiał". O braku interwencji milicji mówiło wielu świadków z Nowego Dworu. Matka Sikawicy zeznała, że raz poszła do dzielnicowego z prośbą, aby coś powiedzieli jej synowi, bo zamiast się uczyć, zaprasza do ich domku nad Narwią dziewczyny. Ona wychowuje go samotnie, jest w robocie od rana do wieczora. "Czego mu pani tak żałuje? Młody jest, musi się wyszumieć" - usłyszała. A na korytarzu sądowym rodzice gwałcicieli dziwili się na głos: "Po co te dziewczyny szły z naszymi synami w krzaki? Same są sobie winne".

Mamo, wyrób mi alibi

W połowie procesu (trwał osiem tygodni) oskarżeni wyraźnie stracili rezon. "Kochana mamo", napisał w grypsie 18-letni Sikawica, "wyślij mnie list ekspres polecony, przez który dasz znać czy załatwiłaś mnie świadków do tego morderstwa na Grażynie oraz czy te dziewczyny, co podałem ich adresy zmienią swoje zeznania że ja ich nie gwałciłem. Jeżeli mnie to załatwisz, to znaczek przyklej na kopercie w rogu a jak nie to normalnie a będę wiedział, co robić czy już zacząć jechać wariata. I przyślij mi rakietę [paczkę - red.] masz przecież talon. Twój kochający syn". Ten gryps, podobnie jak następne, sędzia odczytał na rozprawie.

"Mamo bardzo cię proszę o ile chcesz żebym dostał mały wyrok to idź do [tu nazwisko i adres]. Poproś ją, żeby gdy będzie miała ze mną konfrontacje powiedziała, że mnie przy tym nie było i nie ja ją gwałciłem. Mamo mnie grozi bardzo wysoki wyrok za tą Grażynę wyłowioną z Wisły dlatego powiedz, że ja 21 maja 1970 roku byłem w domu i nigdzie nie wychodziłem. Gdyż ja do tego początkowo się przyznałem gdyż nie miałem wyjścia, bo milicja już wszystko wiedziała, ale teraz będę się wypierał". Po tygodniu: "Mamo załatw mi z tymi dziewczynami gdyż już miałem z jedną konfrontacje i ta kurwa mnie rozpoznała. To, co zeznaliśmy z Fają o użyciu noża można odwołać że nas psy pobiły i sprawa upadnie, ale ty wyrób mi alibi".

Trzy dni przed ogłoszeniem wyroku: "Kochana Mamusiu. Za to morderstwo czeka mnie straszny wyrok ja na sprawie będę udawał wariata ciebie proszę abyś powiedziała że w dzieciństwie miałem zapalenie opon mózgowych tylko gdzieś się zapodziała dokumentacja ze szpitala. Idź do szkoły, poproś kierownika żeby wydał zaświadczenie, że ja byłem niedorozwinięty jak się będzie stawiał daj mu parę groszy, wtedy na pewno wyda, on hajcem [pieniędzmi - red.] nie śmierdzi". Tuż przed wyrokiem Janusz Rolicki napisał w tygodniku "Kultura" o skazanych: "Oni są już straceni. Wierzą tylko w oszustwa i prawo pięści, niech więc ręka sprawiedliwości będzie ciężka". Zygmunt Szajer został skazany na 25 lat więzienia - była to najwyższa kara w kodeksie przewidziana dla młodocianego.

Andrzej Witkowski, autor przechwyconych grypsów, miał wyjść na wolność po 15 latach. Pozostali oskarżeni otrzymali wyroki o kilka lat niższe. Sędzia odrzucił argumenty obrony, że młodociani nie byli w stanie zapanować nad swymi popędami seksualnymi. Powołał się na opinię biegłego: "Sprawca gwałtu zbiorowego nie jest zdeterminowany tego rodzaju obsesją. On chciał tylko rozładować agresję. Gwałcona dziewczyna jest takim samym obiektem, jak szyba, którą można rozbić jednym uderzeniem cegły". Po procesie komenda wojewódzka MO zorganizowała konferencję prasową, na której jej przedstawiciele tłumaczyli, dlaczego organa ścigania nie zapobiegły rozszerzającej się fali gwałtów. Otóż policja i prokuratura miały związane ręce, bo poszkodowane nie meldowały, co je spotkało. Przez prasę przetoczyła się dyskusja, czy gwałty powinno się ścigać z urzędu, czy też - jak dotychczas - tylko na wniosek osoby poszkodowanej. O ile publicyści byli zgodni, że nie należy czekać na inicjatywę pokrzywdzonych (Marek Rymuszko, "Prawo i Życie"), ponieważ dotychczasowy przepis stał się wygodnym parawanem kryjącym bierność miejscowych organów ścigania, o tyle prawnicy mieli różne zdania. Sędzia Michał Kulczycki opowiedział się na łamach "Życia Warszawy" za utrzymaniem obecnego przepisu z uwagi na jego humanitaryzm. "Nasz ludowy ustawodawca pozostawia ofierze wolny wybór: czy chce na nowo, często na oczach wszystkich, przeżywać swój dramat, czy też wolałaby pozostawić to w tajemnicy". Z sędzią polemizował jego kolega po fachu Janusz Eksner: "Gwałt zbiorowy to nie jest czynność intymna; dokonuje się go publicznie, jak chuligaństwo i tymi samymi metodami. Powinien być ścigany na wniosek prokuratora".

Do redakcji "Kultury" napisał pierwszy sekretarz powiatowy PZPR w Nowym Dworze: "Nie zostawiajcie nas tak samych", prosił, "zrobiliśmy tyle na naszym terenie, a teraz, po obmalowaniu przez was naszego miasta, ludzie plują na Nowy Dwór. Odwołaliśmy komendanta MO i jego zastępcę". Reporter pojechał na spotkanie z władzami miasteczka. Oczekiwał pretensji za "obmalowanie" miasta, tymczasem władza wypłakiwała mu w mankiet swoją bezsilność. Nie dają sobie rady z nowym pokoleniem, które w PRL wyrosło przy pobliskiej twierdzy Modlin. Melina na melinie, a wykwaterowywanie z bunkrów do bloków idzie opornie. Gdy oświetlono otaczający twierdzę park, następnej nocy wszystkie żarówki zostały rozbite. Niestety, nie ma ustawy, która by kierowała chuliganów do pracy. A na współpracę ze społeczeństwem nie można liczyć, i to nie tylko w Nowym Dworze. Na poparcie tej tezy organizatorzy spotkania wyciągnęli świeżą "Trybunę Ludu", gdzie opisano zbiorowy gwałt we wsi Zręcz Duży, powiat Busko: grupa podchmielonych wyrostków skatowała, a następnie zgwałciła młodą wczasowiczkę.

Gdy ta wołała o pomoc, w zagrodach nagle zgasły światła. Zdołała się wyrwać swym oprawcom i wbiegła do domu sołtysa, ale ten wyrzucił ją za próg, mimo że widział czekających przy furtce bandytów. Ponownie zgwałcona, odzyskała przytomność na skraju wsi w krzakach. Po pewnym czasie do redakcji przyszły wytyczne z wydziału prasy KC, aby kończyć już te jeremiady o gwałtach. Jako pierwszy zdyscyplinował się tygodnik "Kierunki". Uświadomiono społeczeństwu, że "28 lat temu wstąpiliśmy na drogę, która warunkuje u nas niespotykany dotąd rozwój społeczny i gospodarczy. Miliony ludzi przenoszą się ze wsi do miast, awans kulturowy i cywilizacyjny jest faktem oczywistym. Ale razem z tym awansem rodzą się zjawiska negatywne. Są one marginesem. Socjalizm […] daje nam wyjątkową szansę przeciwdziałania tym zjawiskom. Trzeba tylko umieć ją wykorzystać".


Korzystałam z relacji sądowych zamieszczonych w tygodnikach, które wymieniłam w reportażu. Nazwiska skazanych w procesie gwałcicieli zostały zmienione.

 

 

 

1972. Tragiczna katastrofa na przejeździe kolejowym w Nowym Dworze Maz.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

4 zabitych i 2 rannych

Tragiczna katastrofa na przejeździe PKP

Tragiczna w skutkach katastrofa wydarzyła się 31 marca na strzeżonym przejeździe kolejowym w Nowym Dworze. Samochód marki „Warszawa” należący do cukrowni im. Nowotki w Ciechanowie, prowadzony przez Władysława Kwiatkowskiego, na skutek podniesionych zapór, wjechał na szyny, wprost pod pociąg relacji Warszawa–Gdańsk. W rozbitym doszczętnie samochodzie śmierć poniosły cztery osoby, a dwie zostały ciężko ranne.

Na miejscu zginęli: Władysław Kotwicz zam. w Ciechanowie, Tadeusz Kazuń zam. w Ciechanowie, Czesław Chuśchał i Szczepan Jankowski — obaj zamieszkali w Wyszogrodzie. Ciężkich obrażeń doznali: kierowca „Warszawy” Władysław Kwiatkowski oraz Janusz Zakolski.

Jak ustalono podczas wstępnego dochodzenia — winę za spowodowanie tragicznej katastrofy ponosi dróżnik Antoni Galiński, który nie opuścił zapór. Zachodzi podejrzenie, że dróżnik był w stanie nietrzeźwym. Został on aresztowany. Śledztwo trwa.

 

 

 

Zdjęcie oczywiście jest koloryzowane i zostało zrobione w 1972 roku przy fontannie, która znajdowała się centralnie w Parku Miejskim im. Józefa Wybickiego.

źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

 

 

Nieistniejąca obecnie fontanna w Parku Miejskim im. Józefa Wybickiego.

Obróbka zdjęcia - Gemini 3.

 

 

 

1972. Modlin. Garnizonowy Klub Oficerski.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

Lipiec 1972. Widok Nowego Dworu z wieży kościoła.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

Lipiec 1972 w Nowym Dworze Maz.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

24 września 1972. Plakietka Zlotu PTTK "Nigdy Więcej Września 1939".

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1973 r.



- Początek układania na filarach dotychczasowego mostu kolejowo-drogowego dźwigarów typu ESTB pod drugi tor kolejowy. Prace zakończono w roku 1974.

 

 

1973. Budowa nowego dworca kolejowego w Nowym Dworze Maz.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Nowy dworzec w Nowym Dworze

W Nowym Dworze Mazowieckim buduje się nowoczesny dworzec autobusowy i kolejowy. Oba je połączono pod jednym dachem, wykorzystując wolną przestrzeń wzdłuż torów kolejowych na usytuowanie stanowisk dla autobusów. Gotowy jest już wysoki peron, budynek jednak i pojazdy zostaną przekazane później, niż pierwotnie przypuszczano, bo dopiero w połowie 1974 r.

Nowy dworzec to jedna z wielu inwestycji tego miasta. Trwają tam bowiem intensywne przygotowania do zasadniczej przebudowy śródmieścia: wyburza się rudery, zaś stare budynki, przewidziane do adaptacji, otrzymują nowe elewacje. W tym roku np. rozebrano 75 zniszczonych domów, i otynkowano 32 budynki.

 

 

 

1973. Widok na trybunę pierwszomajową, która była gdzieś naprzeciwko ośrodka zdrowia na ul. Paderewskiego. Blok widoczny na zdjęciu to jeden z tych wojskowych stojących bokiem do Paderewskiego.

źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

 

 

 

Lata 70-te. Trybuna na stadionie miejskim przy ulicy Sportowej.

źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

 

 

 

Lata 70-te. Plac Solny.

źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

 

 

 

W roku 1973 przęsła zachodniej, poniemieckiej nitki mostu stałego [Pancera, na Narwi], zastąpiono przęsłami ESTB [Emergency Steel Truss Bridge, czyli awaryjny stalowy most kratownicowy.] pochodzącymi z mostów w Toruniu (dwa) i Malborku (jedno).

* Jarosław Loretz - Przejdziem Wisłę i nie tylko: dzieje mostów na Mazowszu, 2021.

 

 

 

Na wale narwianym. Targowisko miejskie w trakcie budowy.

źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

 

Targowisko miejskie. Nowodworski Rynek. Przez kilka pokoleń funkcjonował pomiędzy ulicami Warszawską, Zakroczymską, Magistracką i Daszyńskiego. Jeszcze w połowie lat 50tych XX w. Rynek tak wyglądał: furmanki, poręcze do przywiązywania lejc, góry błota, murowana zaokrąglona budka z piwem od strony ulicy Warszawskiej. Na platformie konnej przywozili piwo w drewnianych skrzynkach. Potem przeniesiono miejskie targowisko na Plac Solny. Dawny Rynek zamieniono w skwer z fontanną. Ostatecznie po 1974 targowisko przeniesiono poza miejski obszar zabudowany w okolicę wału narwianego.

 

 

 

1974 r.
 


8.V. - w Nowym Dworze na stadionie Nowodworskich Ośrodków Sportu, Turystyki i Wypoczynku kończy się I etap (jazda indywidualna na czas) XXVII Wyścigu Pokoju. W wyścigu udział wzięło 106 kolarzy z 18 krajów. Zwycięzcą został Tadeusz Mytnik, który na 20 kilometrowej trasie uzyskał czas 29,38 min., drugi był Aavo Pikus (ZSRR), trzeci Karl Dietrich Diers (NRD). Pozostali Polacy: Józef Kaczmarek był 7, Jan Brzeźny 16, Janusz Kowalski 22, Bernard Kręczyński 24 i 31 Stanisław Szozda.

- Zostaje oddany do użytku nowy dworzec kolejowo-autobusowy.

- W Zespole Szkół Zawodowych nr 1 powstaje pierwsza w Polsce Sekcja jiu-jitsu. Zorganizował ją dr Krzysztof Kondratowicz, który prowadził ją do 1984 r.

- Hufiec ZHP w Nowym Dworze otrzymuje imię por. Mieczysława Kalinowskiego. Działacza KZMP, obrońcy Modlina w 1939 r., poległego w bitwie pod Lenino w 1943 r.

>> Janusz Rolicki "Kochana mamo, wyrób mi alibi", 1974  <<

 

 

1974. Obchody 600 lat Nowego Dworu Mazowieckiego i 30-lecia PRL.

źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

 

1974. Obchody 600 lat Nowego Dworu Mazowieckiego i 30-lecia PRL. Plac Solny w kierunku ulicy Daszyńskiego.

źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

 

1974. Obchody 600 lat Nowego Dworu Mazowieckiego i 30-lecia PRL. Plac Solny w kierunku ulicy Sukiennej.

źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

 

1974. Obchody 600 lat Nowego Dworu Mazowieckiego i 30-lecia PRL. Stadion klubu sportowego Świt.

źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

 

1974. Obchody 600 lat Nowego Dworu Mazowieckiego i 30-lecia PRL. Stadion klubu sportowego Świt.

źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

 

1974. Obchody 600 lat Nowego Dworu Mazowieckiego i 30-lecia PRL. Stadion klubu sportowego Świt.

źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

 

 

1974. Pomnik ten postawiony został przy ul. Warszawskiej w 1974. Marmurowy obelisk był darem prezydenta m. st. Warszawy. Obelisk opasany był ramą z brązu, a na czołowej stronie widniał napis majuskułą: "Chwała tym/co oddali życie za Polskę/w II wojnie światowej/i umacnianiu władzy ludowej". Po przemianach jakie w kraju nastąpiły po roku 1989, zmieniono trochę wygląd pomnika, umieszczając pod szczytem obelisku orła polskiego na płytce, a niżej tablicę z następującym tekstem: "Chwała tym/co oddali/życie/za Polskę/3 maja 1993".
Zdjęcie wykonane w latach 80-tych XX w.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1974. Proporczyk Wydziału Kultury Fizycznej i Turystyki miasta Nowy Dwór Mazowiecki - z okazji 600-lecia.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1974. Rozbój w Nowym Dworze Maz.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Rozbój w Nowym Dworze

Za dokonanie napadu rabunkowego Sąd Wojewódzki skazał 20-letniego Jerzego B[...] na 6 lat, 20-letniego Roberta M[...] na 5 lat pozbawienia wolności, po 1 tys. zł grzywny oraz orzekł w stosunku do każdego z oskarżonych pozbawienie praw publicznych na 3 lata.

Późnym wieczorem 9 marca br. w Nowym Dworze, oskarżeni będąc pijani podeszli na ulicy do Jana K. i B[...] zażądał 5 zł. Pieniądze otrzymał, rzucił na ziemię, żądając z kolei 20 zł. Jan K. miał tylko banknot 100-złotowy, więc wyjął go z kieszeni i w momencie gdy trzymał pieniądze w ręku, B[...] przystawił mu do szyi nóż, grożąc zabiciem w razie nieoddania banknotu. Z obawy przed spełnieniem groźby Jan K. zezwolił na zabranie pieniędzy. W tym czasie M[...] przeszukiwał napadniętemu kieszenie i znalazł drugi banknot 100-złotowy. Oskarżeni dotkliwie pobili Jana K. i uciekli.

Poszkodowany powiadomił o zdarzeniu milicję; w pościgu ujęto B[...], który miał przy sobie nóż i 100 zł. Podczas śledztwa oskarżeni przyznali się do zrabowania pieniędzy, co następnie odwołali przed sądem, przedstawili nową wersję zdarzenia, która jednak nie znalazła potwierdzenia.

 

 

Wysokie kary dla gwałcicieli

W kolejnej sprawie o zbiorowy gwałt, rozpatrywanej przez Sąd Wojewódzki dla woj. warszawskiego — znowu dał o sobie znać Nowy Dwór Mazowiecki.

30-letni Benedykt Cz., 22-letni Tadeusz P. i 27-letni Dariusz S., pracownicy fizyczni, oskarżeni zostali o zgwałcenie Teresy B. w lesie koło Nowego Dworu Mazowieckiego. Pijani, siłą zaprowadzili tam swoją ofiarę i po dotkliwym pobiciu — celem wymuszenia posłuszeństwa — kolejno ją gwałcili.

Dwaj oskarżeni są żonaci i mają dzieci. Benedykt Cz., ojciec 2 dzieci, był już karany za podobne przestępstwo.

Sąd uznał, iż oskarżeni działali ze szczególnym okrucieństwem i nieprawomocnym wyrokiem skazał: Benedykta Cz. na 10 lat, pozostałych na kary po 6 lat pozbawienia wolności.

 

1974. Wysokie kary za zbiorowy gwałt w powiecie Nowy Dwór Maz.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Wysokie kary za zbiorowy gwałt

Kolejna sprawa o gwałt zbiorowy dokonany w pow. Nowy Dwór Mazowiecki — zakończyła się w Sądzie Wojewódzkim dla województwa warszawskiego. W lutym br. w klubie rolnika jednej z nowodworskich wsi odbyła się huczna zabawa, zakończona ok. 2 w nocy ogólną bijatyką. Bój na kije i sztachety trwał także na szosie, którą wraz z koleżankami wracała z zabawy do domu Wanda S. Krótszą drogą zaofiarowali się odprowadzić ją do domu 4 nietrzeźwi młodzi mężczyźni. Siłą zaciągnęli dziewczynę do lasu, gdzie po obezwładnieniu, kolejno ją zgwałcili. Następnie trzej oskarżeni zaprowadzili Wandę S. do napotkanej po drodze stodoły, gdzie ponownie dokonali na niej gwałtu.

Sąd uznał winę oskarżonych za udowodnioną i nieprawomocnym wyrokiem skazał: 21-letniego Zbigniewa K. i 24-letniego Henryka S. — nigdzie nie pracujących — na kary po 10 lat pozbawienia wolności, zaś 19-letniego Stefana N. na 8 i 24-letniego Zenona Z. na 6 lat pozbawienia wolności.

 

 

 

1974. Czyn społeczny nauczycieli i uczniów ZSZ Nr 1 w Parku Zachodnim.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1974. Nieistniejący dziś internat na ul. Chemików.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

Tama powodziom

Po drugiej wojnie światowej Nowy Dwór nawiedzały wielokrotnie wielkie wylewy Wisły i Narwi. Groźna i wielka powódź miała miejsce w 1947. Ulice miasta, w tym i Warszawska zamieniły się w kanały, po których ruch odbywał się łodziami. Najbardziej zalaną częścią miasta była dzisiejsza dzielnica Pólko. W marcu 1951 powódź roztopowa obejmowała Narew z jej dopływami, Wkrę i Bug. W marcu i kwietniu 1958 szczególnie groźna była w dorzeczu Narwi i Bugu. Następne w 1962 w maju i czerwcu miały miejsce powodzie opadowe o groźnych rozmiarach i skutkach na środkowej Wiśle, Narwi i Wkrze. Pamiętna powódź zalaniem ulic w mieście, po których pływano w łodziach. W roku 1970 wiosenna powódź roztopowa przetoczyła się Narwią i Wkrą. Podobnie było w 1979 i następnych latach. I jeszcze takie spostrzeżenie. Dawniej powodzie przynosiły ludności miasta ogromne szkody. Były żywiołem wzbudzającym strach, grozę. Współcześnie, gdy miasto odgrodzone jest od tego żywiołu wałami przeciwpowodziowymi, każdy przybór wody wzbudza co najwyżej ciekawość.

Zauważyć należy i to, że dawniejsze powodzie niosły ze sobą zniszczenia na większych obszarach, bo wylewy nie były tamowane przez wały przeciwpowodziowe. Z tego powodu dawniejsze i współczesne wezbrania np. Wisły, mierzone na wodowskazie w Modlinie, mają inny wymiar. Bowiem co innego znaczy poziom 849 cm w 1926, gdy nie było wałów przeciwpowodziowych, a co innego poziom 812 cm w 1979, gdy rzeki są nimi ograniczone. Od 1962 zalewanie miasta przez powodzie ustało, jednak notowano wysokie stany wody w czasie wezbrań Wisły i Narwi.

Wały przeciwpowodziowe chroniące miasto przed wylewami wybudowało Rejonowe Przedsiębiorstwo Melioracyjne z Wyszkowa. Od strony Narwi roboty zostały zakończone w 1962, od strony Wisły w roku 1975. W rejonie miasta korona wału przy Narwi wznosi się na wysokość 78 m n.p.m. i przyjęto, że stan ostrzegawczy na Narwi wynosi 73,0 natomiast stan alarmowy 73,5 m n.p.m.

* Ryszard Gołąb - Ilustrowana monografia miasta Nowego Dworu Mazowieckiego z historią Twierdzy Modlin, 2006.

 

 

 

1974. Dyplom dla uczestników zawodów sportowych jakie odbywały się w trakcie obchodów 600-lecia miasta.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1974. Uczniowie klasy IV k ZSZ nr 1 w parku miejskim.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1974. Ulica Warszawska. Kostka bazaltowa.

 

 

 

1974. Ulica Warszawska. Przystanek PKS.

źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

 

 

 

1974. Widok na drewnianą zabudowę ul. Zakroczymskiej.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1974. Pochód 1 Maja. Grupa harcerzy ze szkoły podstawowej nr 1. Maszerują w kierunku stadionu, gdzie był punkt zbiórki przed pochodem.

źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

 

1974. Pochód 1 Maja. Ulica Sportowa. Wyjście pochodu.

źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

 

 

 

1974. Spichlerz - portal od strony północnej z widocznym elementem urządzenia dźwigowego i częścią wrót od strony południowej.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

1974. Spichlerz - portal południowy z widoczną jedną częścią zachowanych do naszych czasów czteroczęściowych wrót.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

1974. Spichlerz - żeliwna cięciwa portalu z widoczną belką i literami BP - skradziona w 1976 r. oraz fragment drewnianych zdobionych wrót.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1974. Szpital w Nowym Dworze zatruwa wodę.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 


PIĘĆ LAT ZŁEJ WODY

Już z górą 5 lat miejscowy Szpital Powiatowy w dzielnicy Nowodworzanka w Nowym Dworze, na skutek wadliwych urządzeń sanitarno-asenizacyjnych, braku odpowiednich oczyszczalni i kanałów odprowadzających, braku nawet w takich przypadkach koniecznych szamb — stał się źródłem zanieczyszczenia okolicy i, co najgorsze, źródłem skażenia wody pitnej w promieniu ok. 500 m. Woda jest cuchnąca i skażona. Nie nadaje się nawet do użytku w gospodarstwie domowym.

Cierpią na tym liczni mieszkańcy tej dzielnicy. Sytuacja jest wręcz paradoksalna: szpital, który, z racji swoich funkcji, powinien nieść pomoc w zdrowiu i ratowaniu życia, czyni wręcz coś odwrotnego.

Sytuacja ta jest tym bardziej niebezpieczna, że jak dowodzi doświadczenie, co roku na skutek przesiąkania zwiększa się obszar zatrucia wód gruntowych i co roku powiększa się liczba mieszkańców pozbawionych wody pitnej.

Mimo licznych wysiłków mieszkańców, interwencji kierowanych od lat — nikt nie zajmuje się poważnie tą sprawą.

Wydaje się, że to niedopuszczalne i karygodne niedbalstwo powinno zostać zlikwidowane.

W imię zdrowia i życia, mieszkańcy mają prawo domagać się, ażeby kompetentne władze resortu i służby zdrowia zlikwidowały tę zarazę.

Mieszkańcy
(nazwiska i adresy znane redakcji)


Red.: Mieszkańcy Nowodworzanki nie kierowali do nas żadnych skarg — stwierdza Dyrekcja Szpitala Powiatowego w Nowym Dworze. — Owszem, nasza oczyszczalnia ścieków jest obiektem przestarzałym, jednak mieszczącym się w normach przepisów sanitarnych. Z oczyszczalni ścieki przepływają na poletko filtracyjne znajdujące się w znacznej odległości od szpitala i wszelkich budynków mieszkalnych. Poletko filtracyjne usytuowane jest w naturalnym zagłębieniu terenu, poniżej poziomu najbliższych zabudowań i dlatego nie może stanowić źródła zanieczyszczania wód gruntowych.

— Badanie wody odbywa się w przypadku zlecenia przez właściciela posesji lub na zgłoszoną skargę pisemną zainteresowanego — wyjaśnia kierowniczka Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Nowym Dworze, dr Aleksandra Konarska. — Nikt nie interweniował u nas w sprawie skażenia wody pitnej w okolicy szpitala. Dotychczas badaliśmy wodę w mieszczącej się w bezpośrednim sąsiedztwie szpitala, szkole podstawowej, i oczywiście w nowym szpitalu. Stwierdziliśmy, że woda ta nie zawiera żadnych zanieczyszczeń i jest zdatna do picia.

Skargi mieszkańców Nowodworzanki od lat kierowane były do Miejskiego Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej. MPGK przekazało niedawno do użytku nową studnię. Woda jednak po staremu cuchnie i nie nadaje się do użytku w gospodarstwie domowym. Do czasu przeprowadzenia przez Sanepid dokładnych badań wody w studniach Nowodworzanki nie można stwierdzić jednoznacznie, co jest źródłem skażenia wody.

Dyrekcja MPGK zobowiązuje się do września br. zainstalować przy ul. Miodowej zdrój uliczny, do którego doprowadzana będzie woda ze studni głębinowej. Zastanawia jednak fakt, że Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej w Nowym Dworze dopiero po pięciu latach „rozgryzło” ten prosty w rzeczy samej, wodny problem.

 

 

 

Stary budynek dworca kolejowego w Nowym Dworze Maz. - zamknięty po 1974 r. po otwarciu nowego dworca PKP-PKS.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1975 r.
 

 

 

 

1975. Obecny skwer im. abp. Dobrogosta, w oddali blok mieszkalny Warszawska 17.

źródło grafiki - Andrzej Dziadczak (koloryzowanie, obróbka AI)
 

 

 

 

1975. Ul. Warszawska. Asfalt.

źródło grafiki - Andrzej Dziadczak

 

 

 

Lata 70-te XX w. Widok na cmentarz żydowski. W tle widać już prace przy budowie domu przy ulicy Akacjowej 34.

źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

 

 

 

1976 r.

 

- Dyrektorem Liceum Ogólnokształcącego zostaje Tadeusz Nowak.

 

 

1976

 

JANUSZ OLEKSIEWICZ

NOWODWORSKIE PRZEOBRAŻENIA

Wczesne przedpołudnie. Pomiędzy blokami dzieci przy piaskownicach. Domy trzy-czteropiętrowe, nie wyróżniające się niczym szczególnym. Ot, kawałek typowego, współczesnego miasta. Ulice asfaltowe, dużo drzew. Przechodniów nie za wielu — tylu, ilu może być o tej porze w 20-tysięcznym mieście. Sporo za to samochodów na ulicach i przed urzędem, bo Nowy Dwór, do niedawna siedziba powiatu, pełni szereg administracyjnych funkcji w stosunku do terenu nadal. Poza tym miasto leży na trasie E-81. Dojazd tu zresztą dobry ze wszystkich kierunków. Na przystanku PKS kilkanaście osób.

Sklepy jak wszędzie, tyle, że jest trochę tych maleńkich, żywcem przeniesionych sprzed ostatniej wojny i okupacji. Jeden z butami, inny z warzywami. Wstępuję tu i ówdzie — ani gorzej, ani lepiej niż gdzie indziej.

Siadam na ławce w Rynku, w zielonym cieniu. Otoczenie emanuje spokojem. Rynek — park w samym centrum. Świetny pomysł. O tej porze najwięcej tu starszych i dzieci. Zwyczajne przedpołudnie w przeciętnym, niewielkim mieście. Wertuję notatki, przypominają mi się rozmowy ze starymi mieszkańcami. Gdzie ten „straszny Dwór”? — jak go określali. Między wojnami było tu tylko 14 murowanych domów, należących do sklepikarzy i lekarzy, ni kawałka asfaltu, bruk tylko na kilku najważniejszych ulicach. Pośrodku zielonego placu, gdzie siedzę, tkwiła wielka, ręczna pompa, stały chłopskie furmanki, odbywały się jarmarki. A przed sklepikami i kramami rzędy beczek z nieprawdopodobną dziś liczbą kilkunastu gatunków śledzi. Rynsztoki płynęły śledziowym sosem, praniem i kloaką. Chodziło się pod ścianami domów, bo tylko tam można było przejść suchą stopą. Ówcześni mieszkańcy składali się po połowie z proletariatu polskiego i w połowie z biedoty żydowskiej i niemieckich kolonistów — właścicieli sadów i gospodarstw nad Wisłą i w okolicy. Było tu 11 tysięcy ludności (1936 rok) — mieszanina narodowościowa pogranicza w centrum Polski. W latach 1939—1945 liczba mieszkańców spadła do około 3 tysięcy — została 1/3 zabudowy. Tyle suche liczby, nawet jak na polskie doświadczenia, zastanawiające.



Tę część reportażu piszą mieszkańcy Nowego Dworu. Janina Rolf: pierwsze bomby spadły na Nowy Dwór 1 września rano. Byli zabici i ranni. Pierwszymi ofiarami byli rybacy. Potem codziennie przywożono dużo rannych, nie mieliśmy ich gdzie kłaść. Całe korytarze w szpitalu były nimi zasłane.

Kiedy na wieży w Modlinie pojawiła się biała flaga, zrozumieliśmy, że lada moment nadejdą Niemcy.

Henryk Łukaszewski: przyszli w kilka dni później spędzili wszystkich mężczyzn miejscowych i napotykanych po drodze za miasto. Trzymali nas tam trzy dni pod gołym niebem. Wreszcie przybył generał niemiecki. Wielu z nas załadowano do pociągów i wywieziono, 8 marca 1940 roku dostałem wezwanie do stawienia się o godzinie 10.00 na miejskim Rynku. Poprowadzili nas do Modlina, skąd odjechaliśmy koleją na roboty. Byłem przez dwa lata własnością gospodarza w okolicach Giżycka. W styczniu 1942 roku uciekłem i wróciłem. Rodzina wyrobiła mi drugie dokumenty, ale ktoś mnie rozpoznał i w czerwcu 1943 roku zostałem aresztowany i osadzony w Pomiechówku na fortach. Był to obóz karno-śledczy. Siedziało tu około 600 osób, w tym wiele z Nowego Dworu. Brano nas na roboty na tory kolejowe i na łąki. W 1944 w styczniu powiesili 190 osób. Wyprowadzano ich po pięciu. Egzekucji dokonywali Żydzi, których następnie rozstrzelano. Zgon ofiar stwierdzał lekarz Witwicki — Polak, którego zastrzelili w sierpniu 1944 roku.

Władysław Domański: w 1940 roku zwolnili mnie wraz z grupą innych żołnierzy z obozu jenieckiego w Iławie. Wielu jednak po przyjeździe do domów zostało aresztowanych. W mieście grasowało gestapo. Rozstrzeliwano chorych umysłowo i kto tylko miał jakiś zatarg z Niemcami. Egzekucje były wykonywane przy fabryce krochmalu, pod Dębiną, w ogrodzie księdza, a najwięcej na cmentarzu. W tych zbrodniczych wyczynach odznaczali się folksdeutsche jak: Gentz, Went, Kielam, Lange, Necel, Kibler i wielu innych.

Tadeusz Siwek: widziałem egzekucję na własne oczy. Jedna miała miejsce wiosną 1942 roku po południu na placu Solnym. Przyprowadzono kilku mężczyzn zakutych w kajdany. Szubienice już stały. Podprowadzono skazańców — byli bladzi jak płótno. Przed śmiercią wszyscy wznosili okrzyki „Niech żyje Polska”. Jeden z mężczyzn się urwał, ale Niemcy kazali powiesić go jeszcze raz. Spędzony tłum ludzi musiał patrzeć.

Drugą egzekucję widziałem w 1943 roku. Poszedłem na pogrzeb mojego kolegi, Kowalskiego. Ktoś się obejrzał i zobaczył Niemców prowadzących ludzi. Widziałem wykopane ogromne rowy. Zaczęliśmy uciekać. Grabarz nie zdążył i ukrył się za mogiłą, Niemcy go jednak zobaczyli. Jeden podbiegł do grabarza i zabił go dwoma strzałami z pistoletu. Obserwowałem to spoza jednego z grobów.

Maria Łapuch: jako gospodyni gestapowca Manza miałam bezpośredni kontakt z ludźmi, których przywożono na gestapo. Więźniów torturowano w dzisiejszym pomieszczeniu garaży MO. Dochodziły stamtąd zawsze jęki i krzyki. Niemcy potrafili również w największy mróz przywieźć ponton wody, nakazując więźniom kąpiel.

Janina Rolf: pewnego razu pobitego do nieprzytomności chłopca, lat 15, wyrzucili na śmietnik. Widząc to moja matka, Franciszka Głowińska, zabrała go do domu. Wyleczyła go i odesłała nielegalną drogą do rodziny w Warszawie.

Leonard Krzepełko: zostałem w 1940 roku wraz z kolegami zadenuncjowany i aresztowany za kolportaż bibuły konspiracyjnej oraz przewożenie broni i amunicji. Na gestapo szczuto nas psami i bito batami. Wywiezieni zostaliśmy do Oświęcimia. Część transportowanych zastrzelili po drodze.

Janina Rolf: Żydów oznaczyli żółtymi łatkami, utworzyli getto. Urządzali im „czerwone noce”, mordując również kobiety i dzieci. Palili książki. Ludność nasza z narażeniem życia donosiła do getta jedzenie. Sama podawałam mleko i chleb.

Pewnej nocy 1942 r. wywieźli Niemcy furmankami starych i chorych Żydów i rozstrzelali ich za miastem. O świcie zdrowych i młodych ustawili czwórkami, załadowali w wagony bydlęce i wywieźli do obozów zagłady.

Zdawałam sobie od początku sprawę, czym jest wojna, ale to co przeżyłam i widziałam w Nowym Dworze, przeszło moją wyobraźnię.

Cóż tu komentować? Komentarzem jest m.in. liczba mieszkańców miasta w dzień jego wyzwolenia. Kiedy chodzę po tych ulicach, nie mogę zapomnieć tego, co tu słyszałem. Przypominają to również niektóre miejsca. Tam, gdzie dziś stoi żelazny krzyż, powiesili Niemcy publicznie 9 Polaków, koło fabryki dykty odkryto masową mogiłę. W dniu wyzwolenia pomordowani leżeli też w dole na dziedzińcu gestapo, wisieli przykuci w celach. Zabrakło im, by przeżyć, godzin, może minut.



17 stycznia 1945 roku wieczorem miasto zostało wyzwolone przez wojska radzieckie. Oba mosty były zerwane, żywność trzeba było przywozić łódkami. Bywało głodno. W gruzach leżał niewielki przemysł, zagładzie uległo rzemiosło.

Stefania Łukaszewska zamyśla się: — W pierwszych dniach było niewielu ludzi. Potem napływali z różnych stron. Kiedyś, jak szłam ulicą, to znałam wszystkich, z każdym byłam po imieniu. Dziś niewielu spotykam starych znajomych. Ale nie o to idzie...

Niełatwo było z początku. Byłam przez wiele lat radną. Byliśmy radą bez rady — niewiele mogliśmy zdziałać, bo nie było środków. Nic się nie budowało, trudno było o pracę. Ludzie oblegali Urząd Zatrudnienia od rana do wieczora tak, że pracownicy musieli nieraz wychodzić oknem. A dziś? O pracę od dawna nikt się w Nowym Dworze nie martwi. Jest kilka dużych zakładów przemysłowych z „Polleną” na czele. Przemysł otrzymało miasto z deglomeracji na początku lat sześćdziesiątych. Najwięcej zatrudnia jednak spółdzielczość pracy.

Spółdzielnia Pracy „Nadnarwianka”, którą zwiedzam, zaprzecza powszechnym stereotypom o drugorzędnym statusie spółdzielczych zakładów. Od 12 lat wyspecjalizowana w produkcji okryć dziecięcych daje ich rocznie 140 tysięcy sztuk za sumę 90 milionów złotych. Dzięki znakomitej opinii, jaką się cieszą na rynku, zakład został członkiem Zrzeszenia Producentów Odzieży Dziecięcej mając zapewniony centralny zbyt i zaopatrzenie. Wśród jego klientów są pięcioraczki gdańskie — oczywiście bezpłatnie.

Dwie hale produkcyjne przestronne i widne. Porządek, czystość i miła, pogodna atmosfera. Na jednej zmianie pracuje tu 170 kobiet. Cała załoga liczy 246 osób, w tym 90%, to panie. Zarobki niezłe, warunki socjalne również. Dzięki zakładowi kobiety z Nowego Dworu i okolicy nie muszą dojeżdżać do pracy do Warszawy — nie wyobrażają sobie tego zresztą. Nic dziwnego, 60% załogi legitymuje się 18—25-letnim stażem. Szansa pracy w „Nadnarwiance” otwiera się w bieżącym roku dla dalszych 60 osób. Na ukończeniu jest właśnie nowa hala. Produkcja wzrośnie o 20 milionów złotych.



Godzina 16.00. W centrum coraz więcej przechodniów. Robią zakupy, spacerują. Wszystkie ławki na Rynku zajęte. Małżeństwa z małymi dziećmi, starsi. Jak się tym ludziom żyje, jaką sprawę poruszy pierwszy z zapytanych? Mówi młoda kobieta: mieszkam tu od urodzenia. Mąż jest kierowcą. Zajmujemy dwa pokoje z kuchnią w 9 osób, w tym czworo małych dzieci. Mam 7-letniego syna w domu dziecka i roczną córeczkę. Jak te dzieci mają się w tych warunkach rozwijać? Mamy w spółdzielni mieszkaniowej w Nowym Dworze pełny wkład, ale odpowiadają nam niezmiennie — w 1985 roku. A mówi się o warunkach dla rodzin zastępczych, o ich prawie pierwszeństwa do mieszkania. Brak też miejsc w żłobku i przedszkolu.

Problem mieszkaniowy jest w Nowym Dworze, jak w całym kraju, problemem numer 1. Budowało się tu co prawda już od 1952 roku, jeszcze z puli Rady Narodowej, kiedy miastu nadano rangę powiatową, ale rozmiary budownictwa nie pozostawały w odpowiednim stosunku do potrzeb. W 1959 roku rozpoczęła działalność inwestycyjną Spółdzielnia Mieszkaniowa „Dążność”. Dziś w nowych blokach mieszka większość mieszkańców miasta, ale czeka wciąż 4,5 tysiąca. Do 1980 roku otrzyma klucze 2440 osób, z tego 2000 w Osiedlu Młodych, reszta w osiedlach Szarołęczna i Pólko. Jest też koncepcja postawienia trzech ładnych budynków o 100 mieszkaniach przy placu Solnym. Potrzeby pozostałych, którzy czekają na mieszkania, zostaną zaspokojone w drugim etapie, to znaczy około roku 1985. Program ścisłego budownictwa obejmuje łącznie 7000 mieszkań dla 21 tysięcy ludzi. Równolegle z rozbudową osiedli powstaną obiekty towarzyszące — wielki pawilon handlowy, trzy szkoły i żłobek. Rozpoczęło się też zagospodarowywanie 14 ha terenu przyszłego ośrodka rekreacyjno-wypoczynkowego. Powstanie tam plaża, baseny kąpielowe, tor kajakowy, przystań sportowa oraz hala z hotelem.

Nie przewiduje się budowy nowych fabryk, rozbudowane zostaną natomiast istniejące — najbardziej „Pollena”, potrzebująca dużo wody. Przemysł chemiczny będzie też w przyszłości dominował w Nowym Dworze.

W związku z tak znaczną rozbudową miasta potrzebne są nowe urządzenia inżynieryjne. Istniejące powstały bowiem w różnych okresach i na zasadzie — każdy sobie i według własnych możliwości. Sieci wodociągowa i kanalizacyjna są przeciążone i nie obejmują całego obszaru. Dymi 38 kominów lokalnych kotłowni. Dzielnice mieszkaniowe mają własne ujęcia wody, przemysł własne. Jak wynika z dokonanej inwentaryzacji i bilansu potrzeb, konieczne są nowe ujęcia wody i dwukrotnie większa sieć jej rozprowadzania oraz nowa stacja uzdatniania. Na uwagę zasługuje zgodna współpraca przy rozbudowie infrastruktury przemysłu z miastem. Na przykład rozbuduje „Pollena”, skorzysta osiedle Młodych.

Najgorzej przedstawia się obecnie gospodarka ściekowa. Część miasta odprowadza nieczystości do własnej, trzykrotnie ponad normę obciążonej oczyszczalni, przemysł do własnej prowizorycznej, szpital zaś na poletko chłonne. Program zakłada całościowe uporządkowanie sprawy i budowę oczyszczalni grupowej.

Wybudowana zostanie we wschodniej, przemysłowej części miasta, ciepłownia centralna. Pierwszy etap budowy powinien być zakończony w 1980 roku. W przeciwnym razie zapotrzebowanie miasta na ciepło pokryte zostanie zaledwie w połowie. Drugi etap budowy zamknie się za następnych pięć lat. Niestety, jak dotychczas nie ma wykonawcy.

W przyszłym roku zapłonie w kuchenkach gaz. Doprowadzi się go z Okniewa. Najpierw skorzystają z gazu mieszkańcy Szarołęcznej i Pólka, a do 1979 roku również Osiedla Młodych. Do 1980 roku następny tysiąc mieszkańców będzie mógł założyć sobie telefon. Dodać do tego można szereg zmodernizowanych ulic, kanalizację deszczową, nowoczesne oświetlenie itp.

Trzeba wszakże otwarcie powiedzieć — rozbudowa Nowego Dworu nie jest łatwa. Wspomniałem o braku wykonawcy centralnej kotłowni. Podobnie przedstawia się sprawa z generalnym wykonawstwem stacji uzdatniania wody w „Pollenie” i z budową chlorowni, z ujęciem wody w „Kablobetonie”. Istnieje jeszcze dylemat — zaopatrywać się w wodę na miejscu, czy z Wodociągu Północnego. Następne, wcale nieretoryczne pytanie — kto zbuduje przedszkola? Urząd Miasta postuluje również rozpoczęcie w bieżącym pięcioleciu budowy centrum usługowego. Ostateczna odpowiedź na te i na inne pytania zapadnie wraz z zatwierdzeniem bieżącego planu 5-letniego dla stołecznego województwa.

 

 

1976

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Modernizacja sklepów, budowa osiedli

Nowy – Nowy Dwór

Już od dawna w ciągu roku nie zrobiono w Nowym Dworze Mazowieckim tylu rzeczy ułatwiających życie mieszkańcom. Z dnia na dzień miasto staje się rzeczywiście nowe, nie tylko z nazwy. Przybyło w nim wiele domów mieszkalnych, obiektów kulturalnych, handlowych, usługowych itp.

W br. zmodernizowano 11 spośród wszystkich obiektów handlowo-usługowych w mieście. Podjęto też remont sklepu samoobsługowego w Modlinie, natomiast już w samym Nowym Dworze planuje się przeprowadzenie remontów w sklepach rybnym i mięsnym oraz w restauracji „Mazowsze”. Stale również powiększa się sieć sklepów. M. in. miejski handel przejmie nowe lokale w domach przy ul. Paderewskiego. Powstaną tu sklepy: spożywczy, warzywny, papierniczy, salon radiowo-telewizyjny. Miastu przybędą także zakłady usługowe: szewski, krawiecki, fryzjerski oraz naprawczy zmechanizowanego sprzętu domowego. Dzięki przyłączeniu sąsiednich pomieszczeń wydatnie powiększy się sklep z nasionami, powstanie też sklep z akcesoriami motoryzacyjnymi. Przy ul. Łapowej otwarty będzie sklep ogólnospożywczy.

Dalsze nowe placówki handlowo-usługowe powstaną w mieście i jego okolicach w przyszłym roku. Np. w Leoncinie GS ustawi na targowisku 3 stoiska sprzedaży artykułów przemysłowych. Ich łączna powierzchnia wyniesie ponad 120 m kw. Najwięcej jednak nowych placówek handlowych otrzymają mieszkańcy osiedli Wschód i Szerokołęczna.

Skoro już o tym ostatnim osiedlu mowa, dodajmy, że stają tu domy, w których zamieszka 380 rodzin. Zakończenie budowy nastąpić ma w I kwartale przyszłego roku. Wszystkie budynki wznosi się z gotowych elementów z Fabryki Domów w Legionowie. Jak to zwykle jednak bywa największe zainteresowanie przyszłych mieszkańców osiedla Szerokołęczna budzą plany rozwoju sieci handlowo-usługowej. M. in. stanie tutaj pawilon handlowy o powierzchni 500 m kw., w którym sprzedawać się będzie artykuły przemysłowe. Równolegle postępować będzie budowa pawilonu usługowego. Znajdą się w nim zakłady: szklarski, zegarmistrzowski, krawiecki, optyczny i wiele innych.

Poza obiektami handlowymi i usługowymi powstanie w osiedlu przy ul. Łapowej, duża, bo zajmująca 600 m kw. powierzchni placówka kulturalna.

Rozpoczęto już pierwszy etap budowy Osiedla Młodych: prowadzi się prace geodezyjne, przystąpiono do zbrojenia terenu. Przygotowywanie całego obszaru pod budowę tego osiedla zakończy się w 1979 roku, tak aby w 1980 r. rozpocząć montaż pierwszych budynków. Przedtem jednak zbuduje się sieć wodno-kanalizacyjną, oczyszczalnię ścieków i kolektor oraz kotłownię. Do każdego mieszkania doprowadzony będzie gaz, łatwiej też będzie o zainstalowanie aparatu telefonicznego.

W osiedlu, w którym zamieszka 20 tys. osób, powstanie sieć pawilonów handlowo-usługowych o łącznej powierzchni 50 tys. m kw. Staną tutaj również 3 szkoły, 3 przedszkola, natomiast z dużych obiektów kulturalnych przybędzie kino.

 

 

1976. Dworzec kolejowo-autobusowy.

Dworzec kolejowo-autobusowy w Nowym Dworze Mazowieckim został wybudowany w latach 1972-1974 według projektu architekta Arseniusza Romanowicza - twórcy takich dworców jak np. Centralny, Wschodni czy Powiśle w Warszawie.

źródło grafiki i opisu - Rado-NDM, https://fotopolska.eu

 

 

 

17 października 1976. Modlin. Plakietka 4. zlotu organizatorów turystyki.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1975. Proporczyk II Turnieju Piłki Siatkowej o Puchar Naczelnika Powiatu Nowodworskiego.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1976. Ulica Zakroczymska.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1976. Nowy Dwór Maz. na zdjęciu Konstantego Jarochowskiego. Ul. Paderewskiego 8.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1976. Nowy Dwór, ul. Warszawska 15.

źródło grafiki - Andrzej Dziadczak (koloryzowanie, obróbka AI)

 

Widok na restaurację "Mazowsze" od skrzyżowania ulicy Warszawskiej z Legionów.

źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

 

 

 

1977 r.


 

1.VIII - do miasta zostaje przyłączona Wólka Górska (część sołectwa) z gminy Jabłonna.

 

1977. Zarządzenie prezydenta miasta Warszawy z dnia 22 września 1977.

Część Wólki Górskiej (32 ha) włączono do Nowego Dworu Mazowieckiego.

 

D. MIASTO NOWY DWÓR MAZOWIECKI

Zanika granica między terenami miasta a terenami sołectwa Wólka Górska na odcinku od punktu położonego na północnym skraju państwowej drogi Warszawa — Gdańsk w odległości ok. 460 m na zachód od punktu zbiegu granic miasta Nowy Dwór Maz. sołectwa Boża Wola i sołectwa Wólka Górska do punktu leżącego w odległości ok. 500 m na północ od przecięcia granicy m. Nowy Dwór Maz. z linią brzegową rzeki Wisły i przez włączenie cz. gm. Jabłonna posiada na tym odcinku następujący przebieg:

Granica rozpoczyna się w punkcie leżącym na północnym skraju państwowej drogi Warszawa — Gdańsk w odległości ok. 460 m na zachód od punktu zbiegu granic miasta Nowy Dwór Maz. sołectwa Boża Wola i sołectwa Wólka Górska. Dalej biegnie przecinając drogę państwową, w kierunku południowym, zachodnim skrajem drogi o szerokości 4 m na odcinku około 520 m, do drogi o szerokości 4 m. Północnym skrajem tej drogi granica biegnie w kierunku zachodnim na odcinku ok. 300 m, przechodząc (wzdłuż ostatniego odcinka prostej) na południowo-zachodni skraj drogi. Dalej granica biegnie w kierunku południowym na odcinku ok. 80 m, następnie w kierunku północno-zachodnim na odcinku ok. 280 m, dochodząc do linii dotychczasowej granicy między miastem Nowy Dwór a sołectwem Wólka Górska w punkcie leżącym w odległości ok. 500 m na północ od punktu przecięcia granicy m. Nowy Dwór z linią brzegową rzeki Wisły.

D. MIASTO NOWY DWÓR MAZOWIECKI

Granica miasta począwszy od punktu zbiegu granic m. Nowy Dwór Mazowiecki gm. Pomiechówek i gm. Skrzeszew, położonego na środku rzeki Bugo-Narew biegnie w kierunku wschodnim przecinając drogę Nowy Dwór Maz. — Skrzeszew, następnie w kierunku południowym przecinając linię kolejową Warszawa — Nasielsk do drogi państwowej Warszawa — Gdańsk i dalej linią łamaną w kierunkach kolejno zachodnim i południowym do punktu zbiegu granic gm. Jabłonna m. Nowy Dwór Maz. i gm. Czosnów położonego na środku rzeki Wisły. Od tego punktu granica biegnie w kierunku północno-zachodnim środkiem rzeki do punktu zbiegu granic m. Nowy Dwór Maz. gm. Czosnów i m. Zakroczym. Dalej granica biegnie w kierunku północnym do drogi Zakroczym Gałachy — N. Dwór Mazowiecki, oraz drogą tą do drogi państwowej Warszawa — Gdańsk i wzdłuż drogi państwowej w kierunku zachodnim. Następnie linią łamaną wzdłuż ogrodzenia trwałego gruntów Skarbu Państwa i utrwalonych na gruncie znaków granicznych w kierunkach kolejno północnym, zachodnim, północnym i północno-wschodnim do punktu zbiegu granic m. Zakroczym, gm. Zakroczym i m. Nowy Dwór Maz. Od tego punktu granica biegnie w kierunku północno-wschodnim przecinając drogę N. Dwór Maz. — Kosewo oraz południowo-wschodnią linią łamaną do drogi państwowej Zakroczym — Pomiechówek i załamując się w kierunku wschodnim biegnie wzdłuż tej drogi. Dalej drogą biegnącą do linii kolejowej Warszawa — Nasielsk w kierunku południowym przecinając linię kolejową oraz w kierunku południowo-zachodnim linią łamaną do punktu leżącego na prawym brzegu rzeki Bugo Narew w odległości ok. 60 m od mostu kolejowo-drogowego a następnie do środka rzeki. Dalej granica biegnie środkiem rzeki Bugo Narew do punktu zbiegu granic gminy Pomiechówek gminy Skrzeszew i miasta Nowy Dwór Mazowiecki to jest do punktu wyjścia.

 

 

 

 

1977. Pożar starego młyna na ul. Mazowieckiej 13 w Nowym Dworze Maz.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Pożar młyna w Nowym Dworze Maz.

Informacja własna

Straż pożarna walczyła z ogniem w Nowym Dworze Mazowieckim, gdzie przy ul. Mazowieckiej 13 zapalił się budynek starego młyna. Młyn spłonął doszczętnie. Zagrożone były sąsiadujące z nim zabudowania kina, pawilonu handlowego i garaże. Dzięki sprawnej akcji straży nie dopuszczono do przerzucenia się ognia na te budynki.

Ustala się przyczynę powstania pożaru i wysokość strat.

________________________________________________________________________________________________________________________

Ul. Mazowiecka to dawna Szerokołęczna.

 

 

1977. Na targowisku miejskim w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1977. Ul. Bohaterów Modlina na pocztówce. Trylinka.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1978 r.
 

 

 

1978. Powstaje projekt "Osiedla Młodych" jako "zespół osiedli na 5500 mieszkań w Nowym Dworze Mazowieckim". Autorzy to - Marek Budzyński, Grażyna Kotwica-Witaszewska, Anna Koziołkiewicz, Leszek Kraus, Jerzy Szczepanik-Dzikowski, Piotr Wicha. Projekt zostaje tylko częściowo zrealizowany.

http://mbarch.pl/zespol-osiedli-mlodych-w-nowym-dworze/
 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

1978. Mydło "Zefir" z nowodworskiej Polleny.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

Historia Stołecznych Zakładów Chemii Gospodarczej "Pollena" w Nowym Dworze Maz.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Stołeczne Zakłady Chemii Gospodarczej „Pollena” w Nowym Dworze Mazowieckim

Historia zakładów ma swój początek w 1960 r., kiedy Ministerstwo Przemysłu Chemicznego w dniu 31 marca 1960 roku podjęło decyzję o budowie Mazowieckich Zakładów Tłuszczowych (Zarządzenie znak: OP1A nr ew. 101). Zakłady zlokalizowano na powierzchni 14 ha w pobliżu Nowego Dworu Mazowieckiego. Pierwszym dyrektorem Mazowieckich Zakładów Tłuszczowych w budowie został mgr inż. Ludwik Wojdas (1960–1962), a dyrekcja mieściła się najpierw w Warszawie, ul. Dolna 4, a następnie – od 1962 roku – w Nowym Dworze Mazowieckim. Minister przemysłu chemicznego uznał budowę za priorytetową i funkcję generalnego wykonawcy prac inwestycyjnych powierzono Warszawskiemu Przedsiębiorstwu Budownictwa Przemysłowego „Kablobeton”, którego dyrektor, na kierownika budowy Mazowieckich Zakładów Tłuszczowych powołał inż. Andrzeja Skrzypca. W 1963 roku rozpoczęła się budowa najnowocześniejszego zakładu w Zjednoczeniu Przemysłu Chemii Gospodarczej. Pierwotny program inwestycyjny Mazowieckich Zakładów Tłuszczowych obejmował budowę:

a) elektrociepłowni,
b) wydziału przetwórstwa kości odpadowych o zdolności przerobowej 15000 t/r, zintensyfikowanej później do 23000 t/r, pochodzących z rzeźni oraz ze zbiórki kości pokonsumpcyjnych i polnych, na klej kostny gatunku ekstra (14% w stosunku do masy przerabianych kości), tłuszczu kostnego rafinowanego (9–12%), mączki kostnej paszowej (35–40% wagowych) o zawartości ok. 30% wagowych P2O5, mączki kostnej nawozowej, tzw. bębnowej (10–12% wag.) o zawartości ok. 4% azotu i ok. 15% P2O5; resztę stanowiła woda zawarta w kościach,
c) wydziału tłuszczowo-glicerynowego o przerobie ponad 30 000 t/r (150 t/dobę) tłuszczów technicznych na wysokogatunkowe kwasy tłuszczowe destylowane oraz glicerynę farmaceutyczną, techniczną i dynamitową,
d) wydziału katalitycznego uwodorniania nienasyconych kwasów tłuszczowych i produkcji stearyny.

Później Ministerstwo Przemysłu Chemicznego zrezygnowało z budowy tego ostatniego a program inwestycyjny poszerzono o budowę dwóch instalacji do produkcji mydła toaletowego metodą ciągłą i dwóch instalacji produkcji proszków do prania metodą ciągłą, w tym jednej supernowoczesnej, sterowanej komputerowo – na najwyższym światowym poziomie technicznym.
Budowa i uruchomienie produkcji na nowoczesnych instalacjach oraz zapewnienie wysokiej jakości wytwarzanym produktom wymagało zatrudnienia w Mazowieckich Zakładach Tłuszczowych, które zmieniły później nazwę na Nowodworskie Zakłady Chemii Gospodarczej „Pollena”, a następnie na Stołeczne Zakłady Chemii Gospodarczej „Pollena”, wybitnych specjalistów w zakresie programowanych inwestycji i produkcji. W związku z tym został przeniesiony służbowo od lipca 1962 roku mgr inż. Alojzy Kłopotek, kierownik Wydziału Tłuszczowo-Glicerynowego, Stearynianów i Gliceryn Syntetycznych Zakładów Chemicznych „Strem” w Dąbrowie Górniczej, do pracy w Mazowieckich Zakładach Tłuszczowych w Nowym Dworze Mazowieckim, gdzie pracował najpierw jako główny technolog oraz zastępca kierownika rozruchu ds. technicznych, a następnie od 1965 roku do 1970 roku jako zastępca dyrektora ds. technicznych, w tym do spraw produkcji, i kierownik rozruchu zakładów. Przez okres ok. 1 roku mgr Kłopotek pełnił obowiązki dyrektora zakładów po odwołaniu z tego stanowiska inż. Zbigniewa Ziętka (1962–15.07.1965) a przed powołaniem na stanowisko dyrektora inż. Zdzisława Zawartko (1966–1970). Po wykonaniu powierzonych zadań, tj. budowy, rozruchu mechanicznego i technologicznego oraz uruchomieniu produkcji na Wydziale Kostno-Klejowym i Wydziale Tłuszczowym, mgr inż. Alojzy Kłopotek został przeniesiony do Zakładu Doświadczalnego Chemii Gospodarczej „Pollena” w Nowym Dworze Mazowieckim z dniem 1.11.1970 r., a następnie z dniem 1.04.1973 roku do pracy w Instytucie Chemii Przemysłowej w Warszawie.

W 1965 roku uruchomiono pełną produkcję na Wydziale Kostno-Klejowym uzyskując wysoką wydajność i jakość produktów. Klej kostny był gatunku ekstra i każdą jego ilość można było wyeksportować do wysokorozwiniętych krajów Europy Zachodniej na bardzo opłacalnych warunkach. Za jedną tonę kleju kostnego płacono więcej niż za 5 samochodów osobowych Fiat 125 p. Nie było w ogóle trudności ze zbytem produktów uzyskanych z przerobu kości zwierzęcych. Ich przerób był bardzo opłacalny. W latach 1968–1970 oddano do eksploatacji poszczególne oddziały Wydziału Tłuszczowego: Wytapialnię i Rafinerię Tłuszczów Technicznych, Rozszczepialnię Tłuszczów (hydroliza tłuszczów na kwasy tłuszczowe i wody glicerynowe metodą ciągłą na włoskiej instalacji firmy Gianazza), dwie instalacje do destylacji kwasów tłuszczowych z rozszczepiania tłuszczów metodą ciągłą – jedna konstrukcji prof. Ziółkowskiego o zdolności przerobowej 60 t na dobę surowych kwasów tłuszczowych, a druga – niemieckiej firmy Lurgi o zdolności przerobowej 100 ton surowych kwasów tłuszczowych na dobę; Oddział Oczyszczania, Zatężania Wód Glicerynowych i Destylacji Gliceryny Surowej oraz Rafinacji Gliceryn Destylowanych. Uzyskano założone wydajności i wysoką jakość produktów na poszczególnych etapach przerobu tłuszczów technicznych. Kwasy tłuszczowe destylowane eksportowano po opłacalnych cenach do Republiki Federalnej Niemiec, gdyż ich jakość odpowiadała najwyższym standardom światowym. Podobnie było z glicerynami destylowanymi – dynamitową, techniczną i farmaceutyczną. Uzyskane w latach 1962 – 1970 sukcesy w budowie, rozruchu i eksploatacji Wydziału Kostno-Klejowego i Wydziału Tłuszczowego Mazowieckie Zakłady Tłuszczowe i Nowodworskie Zakłady Chemii Gospodarczej „Pollena” zawdzięczają załogom i kierownictwu przedsiębiorstw wykonawczych prac inwestycyjnych, w tym Warszawskiemu Przedsiębiorstwu Budownictwa Przemysłowego „Kablobeton” i Warszawskiemu Przedsiębiorstwu Budownictwa Przemysłowego „Budomontaż” (od 1966 r. główny wykonawca) oraz kierownictwu i całej swojej ofiarnej załodze, wśród której wymienić trzeba następujące osoby:
mgr inż. Alojzy Kłopotek – główny technolog, zastępca dyrektora ds. technicznych i produkcji, kierownik rozruchu zakładów,

inż. Ryszard Szczepański – główny technolog,

mgr inż. Tomasz Paprocki – technolog,

mgr inż. Stanisław Adamiec – główny mechanik,

mgr inż. Zbigniew Derlacz – główny energetyk,

mgr Krystyna Agaciak – kierownik wydziału kostno-klejowego,

Zygmunt Oleksiak – kierownik wydziału automatyki i pomiarów,

Czesław Białous – kierownik oddziału, a następnie wydziału tłuszczowego,

Krystyna Gnoińska – mistrz zmianowy,

Henryk Dobosz – mistrz,

mgr inż. Piotr Bensch – kierownik wydziału tłuszczowego.

W tym okresie dyrektorami zakładów byli inż. Zbigniew Ziętek i inż. Zdzisław Zawartko, a zastępcami – poza już wymienionym – inż. Henryk Dulski (ds. technicznych), mgr Tadeusz Kruczyński (ds. inwestycji), mgr inż. Jerzy Jagielski (ds. inwestycji).

W 1972 roku na kolejnym nowym wydziale produkcyjnym – proszkowni nastąpił rozruch instalacji włoskiej firmy Balestra o zdolności produkcyjnej 100 ton na dobę detergentowych proszków do prania. Uruchomiono produkcję proszków „Bis”, „Ixi” i „Pollena”. W czerwcu 1975 roku rozpoczął produkcję wydział mydeł toaletowych na urządzeniach włoskiej firmy Mazzoni, o zdolności produkcyjnej 30 ton/dobę. Rozpoczęto od produkcji mydła „For you”, następnie wytwarzano różne gatunki mydeł toaletowych, takie jak: „Zefir”, „Dla Ciebie”, „7 kwiatów”, „Biały bez”, „ORO”, „Splendid”. W latach 1975–76 nastąpiło wyraźne wzmocnienie kadry inżynieryjno-technicznej zakładu oraz konsolidacja załogi i dalszy wzrost produkcji.

Etapy rozwoju NZChG „Pollena” przedstawiają się następująco:

Rok 1965 1967 1970 1972 1975 1976
Wartość produkcji, mln zł 12 48 305 427 937 [1000]
Zatrudnienie, osób 334 380 540 667 916 908

Wraz z rozbudową zakładu i wzrostem produkcji rozwijała się działalność socjalna. W 1964 roku otwarto hotel zakładowy w Nowym Dworze Mazowieckim przy ul. Miodowej 1, a w zakładzie powstaje przychodnia lekarska. W latach następnych pracownicy otrzymują mieszkania w trzech zakładowych blokach, jak również kilkadziesiąt mieszkań rodzinnych w wyniku umowy zawartej ze Spółdzielnią Mieszkaniową „Dążność” w Nowym Dworze Mazowieckim. W 1968 roku powstaje ośrodek kolonijny w Serocku, a na terenie zakładu zostaje oddana do użytku stołówka pracownicza. Zakład dysponował również zakładowymi ośrodkami wypoczynkowymi u Ustrzykach Dolnych i w Kołobrzegu.

Dyrektorami naczelnymi Nowodworskich Zakładów Chemii Gospodarczej „Pollena” w omawianym okresie byli:

— mgr inż. Ludwik Wojdas (1960–1962)
— inż. Zbigniew Ziętek (1962–1965)
— inż. Zdzisław Zawartko (1965–1970)
— mgr Józef Jackowski (1970–1972)
— mgr inż. Lech Partyka (1972–1974)
— mgr inż. Konstanty Chmielewski (1974–1977)
— inż. Kazimierz Strauch (1977).

 

 

 

Ulica Daszyńskiego widok od ulicy Zakroczymskiej, obecnie Daszyńskiego 2, 2a, 4, 6, 8.

źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

 

Ulica Daszyńskiego widok od ulicy Warszawskiej, obecnie Daszyńskiego 2, 2a, 4, 6. Część budynku przylegającego do ulicy Warszawskiej miało nr 8, obecnie nr 10.

źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

 

 

Kawiarnia "Jubilatka" znajdowała się przy ulicy Warszawskiej, obecnie byłby to adres Warszawska 33.

źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

 

 

 

1978. "Zima stulecia" w Nowym Dworze.

źródło grafiki - Andrzej Dziadczak (koloryzowanie, obróbka AI)

 

 

 

1979 r.
 


- w budynku byłej poczty przy ul. Paderewskiego 22 rozpoczyna działalność Miejski Ośrodek Kultury.

- przy ul. Mazowieckiej zostaje otwarty Spółdzielczy Dom Kultury.

 

 

Pocztówka, lata 70-te. Obecny skwer im. arcybiskupa Dobrogosta.

 

 

 

1980. Ul. Bohaterów Modlina 65.

źródło grafiki - Andrzej Dziadczak (koloryzowanie, obróbka AI)

 

 

 

1981 r.
 


- Przewodniczącymi Komisja Zakładowych NSZZ "Solidarność" w Nowym Dworze byli: w Stołecznych Zakładach Chemii Gospodarczej "Pollena" - Nadrzycki Ryszard, w Narodowym Banku Polskim - Zaręba Sławomir, Zespole Szkół Zawodowych Nr 1 - Szpytma Barbara, PTSB "Transbud" - Kromski Zdzisław, PPKS - Pietrzak Ireneusz, PSS "Społem" - Jackowicz Andrzej, Oddział Zamiejscowy Instytutu Chemii Przemysłowej - Osiński Bartłomiej, Zakłady Przemysłu Odzieżowego "Sawa" - Zdzisław Głażewski, przy Sądzie Rejonowym Lipiński Adam.

21.III. - spotkanie Prezydium Międzyzakładowej Komisji NSZZ "Solidarność" Miasta i Rejonu Nowy Dwór Mazowiecki z władzami miasta w siedzibie Komitetu Miejskiego PZPR przy ul. Mazowieckiej.

30.III. - dyrektor Stołecznych Zakładów Chemii Gospodarczej "Pollena" inż. Kazimierz Strauch występuje, za pośrednictwem Komitetu Strajkowego NSZZ "Solidarność" w zakładzie, do Zarządu Regionu Mazowsze NSZZ "Solidarność" o nie wyłączanie z ruchu Wydziału Proszków i Wydziału Mydeł w przypadku ogłoszenia strajku generalnego.

4.V. - odbyło się spotkanie NSZZ "Solidarność" z administracją Spółdzielni Mieszkaniowej "Dążność" oraz władzami miasta.

- Powstaje Zarząd Oddziału NSZZ "Solidarność" Nowy Dwór Mazowiecki. W wyniku dokonanych wyborów w skład nowych władz związkowych Oddziału wybrani zostali: Zygmunt Oleksiak, przewodniczący; Adam Lipiński i Anna Kulig jako wiceprzewodniczący; Jadwiga Zakrzewska, sekretarz; Jacek Kiełczewski, skarbnik oraz członkowie: Kazimierz Płaciszewski, Monika Szymańska, Ryszard Nadrzycki, Tadeusz Runowiecki, Tadeusz Kazimierczak, Jan Kmieć, Zdzisław Głowacki, Henryk Mędrecki.

11.XII - NSZZ "Solidarność" Region Mazowsze Oddział Nowy Dwór Mazowiecki informuje Naczelnika Miasta, że w dniu 17 grudnia 1981 r. o godz. 16.00 na Placu Solnym w Nowym Dworze Mazowieckim odbędzie się wiec ludności. Przedmiotem wiecu ma być protest społeczeństwa przeciwko użyciu siły przy rozwiązywaniu konfliktów społecznych.

13.XII - Na obszarze kraju wprowadzony zostaje "Stan Wojenny".

 

 

1 kwietnia 1981. Protokół ze spotkania Prezydium Międzyzakładowej Komisji NSZZ Solidarność z przewodniczącym MRN i Naczelnikiem Miasta.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

23 września 1981. Pamiątka z pierwszego nawiedzenia kopii obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej w parafii pw. św. Michała Archanioła w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1981. Nowy Dwór Maz. i okolice na wojskowej mapie topograficznej.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1981. Stan wojenny. Załoga nowodworskiej "Polleny" chce rzetelnie pracować.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 


W nowodworskiej „Pollenie”

Załoga chce rzetelnie pracować

Środki higieny to artykuły, których nie może brakować tak jak żywności i leków. Jednym z głównych producentów proszków i płynów do prania, mydeł, szamponów są Zakłady Chemii Gospodarczej „Pollena” w Nowym Dworze Mazowieckim.

Zbliża się koniec pierwszej zmiany. Praca odbywa się spokojnie i na przysłowiowych pełnych obrotach. Ale dyrektor naczelny Kazimierz Strauch jest niezadowolony.

— Niby wszystko w porządku, ale za dwa dni możemy stanąć. Zaczynają się kłopoty surowcowe. Już nasz oddział w Helenówku musiał przerwać produkcję płynów „FF” i „Tip-Top” oraz szamponów „Taro”, ze względu na czasowe utrudnienia dostaw kooperacyjnych. W Helenówku produkuje się obecnie środek czyszczący „Delfin” oraz szampony koloryzujące.

Nowodworskie zakłady nie otrzymują też dostaw od kooperantów, którzy powinni dowozić je swoim transportem. Już tylko na dwa dni wystarczy kartonowych opakowań do proszków do prania. — Kieleckie Zakłady Wyrobów Papierniczych nie dowiozły nowych. Węgla też zapas jest niewielki.

— Staramy się przystosować do stanu wojennego, ale niezwykle uciążliwy jest brak łączności telefonicznej i niektóre zarządzenia, jak na przykład każdorazowe uzyskiwanie zgody Wydziału Komunikacji na tankowanie pojazdów.

— No i jeszcze jedna ważna sprawa — kontynuuje dyrektor Strauch — grozi nam zatrzymanie produkcji dlatego... że nie ma gdzie magazynować proszku. Nie dostajemy transportu z PKS. Obiecano nam, że dziś podstawią wóz na 50 ton — już godzina 14, a jeszcze go nie ma. Chciałem, żeby część towaru załadować na dwa wagony, które przywiozły nam sodę, ale w PKP odmówiono twierdząc, że wagony muszą być odstawione do Bydgoszczy, a przecież i tam proszek przydałby się...

Nie zaglądają do nas także wozy przelotowe kierowane przez PSK.

Przekazałem wszystkie te uwagi naczelnikowi miasta, który dziś pojechał do stolicy do prezydenta Majewskiego. Jest jednak coraz mniej czasu.

Załoga Zakładów Chemii Gospodarczej „Pollena” w Nowym Dworze chce pracować rzetelnie zdając sobie sprawę z tego, że ludzie czekają na ich wyroby.

Pracownica wydziału przeróbki tłuszczu Wiesława Fajfer w rozmowie ze mną powiedziała:

— Pracujemy tak jak zwykle, może teraz nawet z większą nadzieją, że będzie lepiej. To wszystko, co ostatnio działo się w kraju, było już nie do zniesienia. Mam dwoje dzieci i jako matka niczego bardziej nie pragnę niż spokoju dla nich i dla rodziny. Na wiadomość o stanie wojennym początkowo wpadłam w rozpacz, teraz też jestem zdenerwowana, ale wierzę w wojsko...

— Na początku byliśmy zdenerwowani nową sytuacją w kraju — mówi robotnik z wydziału produkcji proszków Feliks Stabrowski — ale to nie spowodowało, żebyśmy odchodzili od swoich stanowisk pracy. Zresztą właściwie wszyscy spodziewaliśmy się, że to musi nastać i lepiej żeby nastąpiło wcześniej, żeby nie było za późno. Ja osobiście wierzę, że wojsko — sam w nim swojego czasu służyłem — doprowadzi do spokoju i porządku, żebyśmy mogli normalnie pracować i żyć.

Załoga nowodworskiej „Polleny” chce dziś pracować normalnie. Gdy normalizacja będzie powszechna — nie będzie miała kłopotów z surowcami, a rynek dostanie więcej proszku.

IRENA SZACZKUS
__________________________________________________________________________________________________________________________________


Tekst ten jest klasycznym przykładem ówczesnej publicystyki – z jednej strony pokazuje realne problemy logistyczne (brak transportu, surowców, łączności), a z drugiej przemyca propagandową narrację o „zmęczeniu społeczeństwa” i rzekomej uldze, jaką miał przynieść stan wojenny.

Oto kilka ciekawostek i kontekstów dotyczących produktów oraz sytuacji opisanej w artykule:

1. Kultowe produkty nowodworskiej „Polleny”

- Płyn „FF”: Jeden z najpopularniejszych wówczas płynów do prania i płukania tkanin syntetycznych.

- Płyn „Tip-Top”: Uniwersalny detergent, często używany nie tylko do prania, ale i do mycia naczyń czy powierzchni.

- Szampony „Taro” i koloryzujące: „Pollena” w Nowym Dworze Mazowieckim (dzisiejszy zakład Reckitt Benckiser) była potentatem w produkcji kosmetyków. Szampony te gościły w niemal każdej polskiej łazience.

- Środek „Delfin”: Popularny proszek/płyn do czyszczenia urządzeń sanitarnych.

2. Absurdy gospodarki niedoboru

Artykuł świetnie obrazuje tzw. wąskie gardła gospodarki planowej:

- Brak opakowań: Zakład produkuje proszek, ale nie może go wysłać, bo fabryka w Kielcach nie dowiozła kartonów.

- Kryzys transportowy: PKS i PKP nie podstawiają wagonów/aut, przez co gotowy towar zalega w magazynach (lub brakuje na niego miejsca), podczas gdy w sklepach w całym kraju półki świecą pustkami.

- Brak łączności: Wyłączenie telefonów po 13 grudnia 1981 roku sparaliżowało zarządzanie fabrykami – dyrektorzy musieli kontaktować się osobiście lub przez kurierów.

3. Język i nastroje

Warto zwrócić uwagę na wypowiedzi robotników (Wiesławy Fajfer i Feliksa Stabrowskiego). W tamtym czasie media kontrolowane przez władze kładły ogromny nacisk na to, by pokazać „zwykłych ludzi”, którzy popierają wprowadzenie stanu wojennego jako sposób na zaprowadzenie porządku.

„Wierzę w wojsko” – to zdanie miało legitymizować obecność żołnierzy na ulicach i w zakładach pracy.

 

 

1982 r.

 

 

Wrzesień 1982 (stan wojenny). Kolejka za kawą na ul. Daszyńskiego.

źródło grafiki - Andrzej Dziadczak (koloryzowanie, obróbka AI)

 

 

 

1982. Spichlerz.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1982. Nowy Dwór oczami reporterki Alicji Kos.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

NOWY DWÓR – BYŁY POWIAT – PRZYSZŁA AGLOMERACJA

W naszej wędrówce po miastach i miasteczkach województwa tym razem odwiedziliśmy Nowy Dwór Mazowiecki. Położony na północny wschód od Warszawy – w widłach Wisły i Narwi – prawa miejskie uzyskał już w 1374 roku. Z jego wielowiekowej spuścizny niewiele się jednak zachowało: historia, spisana w kruchcie kościoła i parę informacji w bibliotekach szkolnych – dla młodzieży. Historia miasta w jego obecnym kształcie zaczyna się właściwie dopiero po wojnie.

Miasteczko liczyło wówczas 9 tysięcy mieszkańców. Pozostałości zaś ówczesnej, drewnianej zabudowy wegetują tu jeszcze do dziś. Szpecą szczególnie centrum miasta. Jak dowiedziałam się w Urzędzie Miejskim na razie nie zostaną zlikwidowane. Mimo bowiem skandalicznych wręcz warunków sanitarnych ciągle są zamieszkałe i żeby cokolwiek z nimi zrobić trzeba najpierw przesiedlić lokatorów. Urząd Miejski natomiast nie ma własnej puli mieszkaniowej, także chwilowo nic nie może w tej sprawie zrobić. Piszę „chwilowo”, ponieważ władze miasta planują podjęcie budowy bloku w trybie tzw. budownictwa komunalnego. Siedemdziesiąt mieszkań przewidywanych w tym bloku przeznaczy się właśnie na konieczne w mieście przesiedlenia.

Do miejskiego budownictwa jeszcze powrócę. Najpierw jednak, by prezentacji stało się zadość, dalsze informacje ogólne. W latach powojennych Nowy Dwór urósł się znacznie. Zajmuje 24 km powierzchni, a liczy 24 tysiące mieszkańców. Do 1975 roku był, na dodatek, miastem powiatowym. „Na dodatek” dla miasta oczywiście. Powiat oznaczał przecież wiele priorytetów: zwiększony budżet, dopływ kadry, pierwszeństwo dostaw itd. ... Jako powiat dorobił się więc Nowy Dwór wcale bogatej infrastruktury handlowej i usługowej – w szerokim tego słowa znaczeniu.

Przykładowo: mieści się tutaj bank, sąd rejonowy (niegdyś powiatowy), szpital, nawet szpital zakaźny. W porównaniu z innymi miastami bez powiatowej przeszłości – jest to dużo.

Jako powiat dorobił się też Nowy Dwór rangi swoistego ośrodka. Mieszkańcy okolicznych gmin, czy nawet miasteczek przyjeżdżali tu we wszelkich sprawach urzędowych, po zakupy, a rolnicy z własnymi towarami na targ, który odbywał się dwa razy w tygodniu. Tradycja targu zachowała się zresztą do tej pory. Miejsce targowiska utwardzono, ogrodzono, dookoła zlokalizowano sklepy GS-u, aby przyjeżdżającym ułatwić szybkie dokonywanie sprawunków.

Pytanie natomiast, czy poza regularnie odbywającym się targiem Nowy Dwór zachował jeszcze jakieś cechy ośrodka? Czy to, czego jako powiat się dorobił w jakikolwiek sposób w późniejszej codzienności wykorzystał?

Zacznijmy od odpowiedzi na pierwsze z postawionych pytań. Z rozmowy przeprowadzonej z naczelnikiem wynika, że chociaż formalnie miasto nie ma już monopolu na wiele urzędowych spraw, mieszkańcy okolicznych gmin nadal zwracają się do Urzędu Miejskiego, jako do wyższej instancji.

Moje własne obserwacje, chociaż dotyczą nieco innej płaszczyzny, opinię naczelnika potwierdziły.

Terenem moich obserwacji, żeby nie być gołosłowną, był dworzec autobusowo-kolejowy (wybudowana kilka lat temu hala). Przyglądałam się młodzieży, która dojeżdża do licznych w Nowym Dworze szkół ponadpodstawowych (Liceum Ogólnokształcące, Zespół Szkół Zawodowych – o profilu chemicznym, Zasadnicza Szkoła Zawodowa „Kablobetonu”). Dziewczęta i chłopcy kroczym. Wracają do domu – po lekcjach. To znaczy, nie od razu wracają. Chłopcy spotkali się tu jeszcze na jakiś mecz. Dziewczętom z różnych powodów nie śpieszy się do powrotu. „Przepuszczają” kolejne autobusy i ustalają wersję dla rodziców. Tak naprawdę – czekają na jakichś znajomych, bądź nieznajomych, piją oranżadę, palą, a nuż zdarzy się coś zabawnego? Przyjazd tutaj jest dla nich niewątpliwą atrakcją. Starają się dostosować do mody i miejskiego sposobu bycia. Wcale jednak nie czerpią z pozytywów miasta. Nowy Dwór – to dla nich jedynie swoboda, anonimowość, możliwość wyżycia się i pokazania takiej twarzy, jaka w ich stronach rodzinnych byłaby, może nie tyle nie do pomyślenia, ale na pewno nie do akceptacji. Nowy Dwór – to dla nich ośrodek, ale wyłącznie dóbr rozrywkowych (o ile oczywiście, możliwości miasta w tym zakresie uznamy za, w pełnym tego słowa znaczeniu, rozrywkę).

Na ulicach widać sporo rolników. Ci, jeśli nie próbują wskórać coś jeszcze w Urzędzie (o czym pisałam), przyjeżdżają tu w celach handlowych. W mieście jest sto osiemdziesiąt zakładów rzemieślniczych, tak że nawet w czasach kryzysu zdarza się tu uwieńczyć swoje poszukiwania sukcesem.

Oczywiście, wymiana miasta z rolnikami nie polega wyłącznie na jednostronnym wykupie. O targu już pisałam. Zaopatrzenie mieszkańców w towary spożywcze odbywa się jednak nie tylko tą drogą. Co za problem bowiem zamówić u rolnika ziemniaki, jabłka, czy cebulę, nawet nabiał? A na jakości tych wyrobów, nie da się ukryć, mieszkańcy jedynie korzystają. W końcu są to produkty z pierwszej ręki, nie przebrane, nie poobijane itd.

Mówiąc o zaopatrzeniu, trzeba stwierdzić, że nowodworzanom, przynajmniej jeśli chodzi o niektóre towary, powodzi się ponad normę. W mieście pracują na przykład trzy prywatne piekarnie (dzienny, łączny wypiek – 4,5 tony). Przed niedzielą wiek kto tylko może bojkotuje tzw. chleb uspołeczniony i ustawia się w kolejce po pieczywo „prosto z pieca”, u któregoś z piekarzy.

Wracając jednak do postawionego pytania. Nowy Dwór nie jest, niestety, żadnym odstępstwem od reguły krajowej. To znaczy nie jest dla okolicznych terenów żadnym ośrodkiem, ani nawet ogniskiem kulturalnym wzbogacającym mieszkającą na nich społeczność. Chociaż ma kino, bibliotekę publiczną, salę widowiskową, w której odbywają się odczyty i spotkania z pisarzami, ludzie traktują to miasto wyłącznie utylitarnie. Młodzież korzysta tu ze szkoły (co zresztą jest dla niej drugorzędne, jak wynika z zasłyszanych przeze mnie rozmów), tu może kogoś poznać, ewentualnie pójść na dyskotekę itp. Starsi dokonują tu zakupów, chodzą do lekarza. Inne więzi, analogicznie do „prawidłowości” krajowych w tym względzie, nie istnieją.

Drugą kwestią, którą w formie pytania postawiłam, było: czy Nowy Dwór, wyłącznie już dla interesów miasta, dawne powiatowe profity wykorzystał?

Infrastruktury chyba specjalnie nie wzbogacono. Oprócz pawilonów rzemieślniczych niewiele się w mieście pojawiło nowych placówek usługowych. Postawiono raczej na rozbudowę mieszkaniową, czego może w tej chwili jeszcze nie widać, ale plany tutaj są niezwykle prężne i optymistyczne.

Co do nikłych, na razie, efektów koncepcji rozbudowy, trzeba wyjaśnić, że nie są one rezultatem błędnych założeń. Po prostu do pewnego momentu budowano na terenach uzbrojonych jeszcze przed wojną. Oczywiście, i terminy i koszty inwestycji były wtedy dużo niższe. Budowało się i łatwiej i szybciej. Tereny te, siłą rzeczy, jednak się wyczerpały i kolejne budowy trzeba zaczynać od podstaw. Nic dziwnego, że domy nie wyrastają już ani tak łatwo, ani tak szybko.

Plan rozbudowy miasta warto przedstawić szerzej. Dotyczy on zupełnie nowego osiedla, nazwanego Osiedlem Młodych. Osiedle powstanie na 156 hektarach, na peryferiach miasta – w kierunku Jabłonny. Lokalizacja nie jest może najszczęśliwsza o tyle, że niedaleko przyszłej dzielnicy znajdują się zakłady produkujące kosmetyki i inne środki chemiczne „Pollena”. Nieopodal zresztą usytuowana jest cała dosyć pokaźna część przemysłowa miasta (m.in.: WZSP „Syrena, „Kablobeton”, ZPO „Sawa”). „Pollenę” jednak wyróżniam ze względu na zapachowe, czy raczej fetorowe, właściwości zakładów. Wystarczy niezbyt silny wiatr zachodni, a nie najprzyjemniejsze zapachy wdycha całe miasto i wdychać będzie również nowe osiedle.

W czasach powiatowych projektowano, że będzie to skupisko wysokowierzowców. Później projekt ten, i chyba słusznie, zarzucono. Zaczęto realizować budynki czteropiętrowe. W roku bieżącym kilka z nich w stanie surowym oddano już „do użytku”. Dalsze plany, jak wspominałam, są nader zachęcające: w roku 1983 – 314 mieszkań, w 1984 – 304 itd. itd. Po całkowitym ukończeniu ma tu zamieszkać 18 tysięcy ludzi.

Osiedle ma zostać wyposażone w pełną bazę usługową: sklepy, szkołę, przedszkole, piekarnię, masarnię itp.

Z takimi sprawami jak kanalizacja, gazyfikacja, ogrzewanie w ogóle nie powinno być problemów. Nowy Dwór bowiem posiada zarówno sieć wodociągową jak i gazyfikacyjną. Ciepło zaś nowej dzielnicy zapewnić ma ciepłownia centralna (ukończenie budowy ciepłowni przewidywane jest na rok 1984).

Jedno, czego na razie nie ma w planach – to oczyszczalnia ścieków. A przydałaby się nie tylko osiedlu, ale i miastu. Z wykonawcą nie byłoby kłopotu, bo przecież w Nowym Dworze ma swoją siedzibę „Energopol” – przedsiębiorstwo, które właśnie zajmuje się robotami wodno-inżynieryjnymi. Niestety, na deskach polskich projektantów oczyszczalnie są dopiero ostateczną koniecznością. No cóż, miejmy nadzieję, że uratuje nas „moda” na ekologię. Oby nadeszła jak najszybciej!

Sumując, perspektywa nowodworskiego osiedla i tak wygląda niewiarygodnie. Wszystko zaplanowane, wszystko ma być na czas.

Czy będzie? Władze miasta stawiają tę sprawę bardzo ostro. Bez mała jako punkt honoru.

Podejście Urzędu – to oczywiście argument ważki. Dałby los, żeby w tym przypadku okazał się przeważający. Znając możliwości naszego budownictwa (wykonawcą budowy jest MKB Legionowo) mam sporo obiekcji co do terminowości, jakości i infrastruktury osiedla. Z radością jednak usłyszę, że tym razem się pomyliłam i że operatywność władz miasta zadziałała więcej niż przypuszczałam.

Chciałabym więc powrócić do Nowego Dworu – wielkomiejskiego: z uporządkowanym centrum, dzielnicą młodych, wyeksponowaną własną historią i z nowymi, równie wyraźnie nakreślonymi planami.




Miasto jako „noclegownia” i punkt usługowy

Alicja Kos stawia gorzką diagnozę: Nowy Dwór dla wielu jest miastem czysto utylitarnym. Ludzie przyjeżdżają tu do lekarza, szkoły lub na zakupy, ale nie identyfikują się z nim kulturowo. Autorka zauważa brak „więzi innych niż materialne”.

W tekście wyraźnie zarysowano dwa oblicza miasta:

- Stare: „skandaliczne warunki sanitarne”, drewniane domy „wegetujące” w centrum. To obraz biedy i zacofania.

- Nowe: Osiedle Młodych na 156 hektarach. To symbol postępu, choć okupiony „fetorem” z pobliskiej Polleny. Autorka słusznie przewiduje problemy z infrastrukturą, które często towarzyszyły wielkim budowom PRL-u.



- Miasto powiatowe” (do 1975 r.): Nawiązanie do reformy administracyjnej Gierka, która zniosła powiaty. Autorka podkreśla, że status ten dawał „priorytety” – lepsze zaopatrzenie i większe fundusze.

- „Chleb uspołeczniony”: Pieczywo z państwowych zakładów (np. PSS Społem). Przeciwstawione „prywatnym piekarniom”, które kojarzyły się z wyższą jakością i kolejkami „prosto z pieca”.

- „Naczelnik”: Ówczesny odpowiednik dzisiejszego burmistrza lub prezydenta miasta.

- „Budownictwo komunalne / MKB Legionowo”: MKB to Międzyzakładowy Kombinat Budowlany. Tekst oddaje typowy dla tamtych lat sceptycyzm co do terminowości i jakości państwowych wykonawców.

- „GS-y”: Gminna Spółdzielnia „Samopomoc Chłopska” – sieć handlowa obsługująca głównie wieś i małe miasteczka.

- „Pollena”, „Syrena”, „Kablobeton”: Nazwy wielkich zakładów przemysłowych, które stanowiły fundament gospodarczy Nowego Dworu, ale też – jak zauważa autorka – były źródłem uciążliwego „fetoru”.

 

 

 

1982. 100-lecie OSP w Nowym Dworze.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Nasze tradycje: 100-latka w Nowym Dworze

Ochotnicza Straż Pożarna w Nowym Dworze ma już 100 lat. Powstała w 1880 roku, kiedy miasto było drewniane, a pożary nękały mieszkańców nader często. Nowodworska OSP, choć rozpoczęła swą pracę w czasie zaborów, gdy nikt z władz nie zachęcał ani nie ułatwiał działalności społecznej, od razu zasłynęła z aktywności w pracy na rzecz miasta i jego mieszkańców.

Jednostka, choć skromnie wyposażona (konie i wozy wypożyczano, a beczki z wodą, bosaki i toporki były własnością strażaków), potrafiła zapewnić mieszkańcom poczucie bezpieczeństwa.

Po odzyskaniu niepodległości jej działalność jeszcze bardziej się ożywiła. I chociaż nadal z wyposażeniem nie było łatwo (wszystko co posiadali kupiono za pieniądze ze składek i darów miejscowych rzemieślników i właścicieli sklepów), strażacy potrafili skutecznie chronić miasto, okoliczne wsie, a także położoną w pobliżu modlińską twierdzę. W dowód uznania w 1932 r. społeczeństwo ufundowało swojej jednostce sztandar.

W czasie działań wojennych w 1939 r. i obrony Modlina, strażacy bronią mienia ludności i magazynów wojskowych, pomagając żołnierzom w gaszeniu pożarów. Na początku okupacji Niemcy rozwiązali OSP, a w 1942 r. powołali przymusową straż złożoną z Polaków. Pierwszym aktem oporu nowodworskich druhów było schowanie sztandaru w podziemiach kościoła, przetrwał tam całą okupację, a obecnie odnowiony stanowi cenną pamiątkę przechowywaną w gablocie w świetlicy OSP.

Na specjalnej zbiórce w prywatnym mieszkaniu grupa strażaków złożyła przysięgę, że będzie służyć tylko ludności, sabotować lub opóźniać wyjazdy do pożarów budynków i magazynów niemieckich. Wielu z nich było partyzantami lub współpracowało z ruchem oporu. Druh Kraszewski zginął w walce z Niemcami. Druhowie Jan Kawula, Henryk Witkowski, Leon Kozioł, Bogdan Mucha, Czesław Rakowski zostali zamordowani przez Niemców w obozach zagłady.

W wolnej Polsce rozpoczął się nowy rozdział 100-letniej historii nowodworskiej OSP. Strażacy pracują z zapałem i ofiarnością, włączając się do każdej akcji zagrażającej życiu i mieniu mieszkańców miasta i okolicy. Na szczególną wdzięczność ludności zasłużyli sobie w 1947 r. niosąc pomoc i ochronę poszkodowanym, gdy rejon ten nawiedziła największa w ciągu 100 lat powódź.

W latach 1952–58 z inicjatywy strażaków, a przy pomocy całego społeczeństwa, pobudowano w Nowym Dworze w czynie społecznym nowoczesną strażnicę. OSP zagospodarowała budynek. W garażach stanęły 3 wozy bojowe z pełnym wyposażeniem. Strażacy zorganizowali świetnie działający system alarmowy, dzięki któremu błyskawicznie stawiali się do każdej akcji. Tak było do 1975 r., do chwili gdy w mieście rozpoczęła działalność straż zawodowa. Stacjonuje w budynku OSP wynajmując pomieszczenia od ochotników.

Starym działaczom łzy się w oku kręcą, gdy wspominają dawne czasy. Teraz, choć nie opuścili rąk i jak dawniej pracują aktywnie (dbają także o swoich następców prowadząc drużynę młodzieżową), nie mogą pogodzić się z tym, że często nie biorą udziału w akcjach gaśniczych. A nasze ręce przydałyby się nieraz — twierdzą, zwłaszcza gdy płoną lasy, których w okolicach Warszawy jest sporo i które trzeba szczególnie strzec i ochraniać.

Wydaje się, że pozbawienie ochotników wszystkich samochodów było błędem i trzeba go jak najszybciej naprawić. Stuletnia OSP w Nowym Dworze na pewno na to zasługuje.




- Druh: Tradycyjne określenie członka Ochotniczej Straży Pożarnej (również harcerstwa), podkreślające braterstwo i wspólnotę celów.

- Czyn społeczny: Charakterystyczne dla okresu PRL określenie nieodpłatnej pracy na rzecz ogółu. W tekście mowa o budowie strażnicy, co podkreśla ogromne zaangażowanie mieszkańców.

- Zabory: Tekst przypomina, że OSP powstała w 1880 r. (pod zaborem rosyjskim), co ma budować etos straży jako instytucji, która dbała o polskość i bezpieczeństwo nawet pod obcą władzą.

- Sabotować / Ruch oporu: Słownictwo związane z okresem II wojny światowej. Podkreśla, że strażacy nie byli tylko "pogromcami ognia", ale czynnymi patriotami walczącymi z okupantem.

- Straż zawodowa vs Ochotnicy: Tekst zarysowuje konflikt kompetencyjny z lat 70. XX wieku, kiedy to nowo powstałe jednostki zawodowe zaczęły "wypierać" ochotników z bezpośrednich akcji.

 

 

 

1982. Panorama na budynki przy ul. Okrzei i Warszawskiej.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1983 r.

 

 

1983. Przed Sądem Rejonowym w Nowym Dworze toczyła się rozprawa przeciwko Janowi Rulewskiemu, działaczowi "Solidarności".

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1983. Wyniki kontroli w Zakładach Chemii Gospodarczej w Nowym Dworze Maz.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

„Chomikarstwo” — wychodzi bokiem...

Gdzie szukać milionów?

WARSZAWA PAP. Czy kryzys może usprawiedliwiać niegospodarność? Czy może być wymówką dla bezczynności powodującej straty liczone w dziesiątkach i setkach milionów złotych?

ZDECYDOWANEJ odpowiedzi w powyższej kwestii udzielili inspektorzy Ministerstwa Finansów po kontroli w stołecznych Zakładach Chemii Gospodarczej w Nowym Dworze Mazowieckim. Przekazali oni miejscowej prokuraturze materiały, w których ujawniono m. in., że w zakładach tych znajdują się nieczynne maszyny i urządzenia o wartości ponad 74 mln zł. Większość maszyn i urządzeń jest w ogóle dla przedsiębiorstwa nieprzydatna. Niestety, na skutek niewłaściwego składowania i braku konserwacji, część z nich znacznie już straciła na swej wartości. Dotyczy to np. tak delikatnych urządzeń, jak maszyny księgujące „Ascota”, które zakupiono w r. 1972 za 483 tys. zł. Ani razu nie używane odsprzedano w 1982 r. za 200 tys. zł, ponieważ w międzyczasie... pordzewiały.

Znacznie zniszczone na skutek niewłaściwego składowania zostały też elementy składowe dwukondygnacyjnego budynku typu „Berlin”. Zakupiono je w roku 1977 za 4,5 mln zł i dotychczas nie zmontowano. Może faktycznie zabrakło na to środków, czy jednak nie można było owych prefabrykatów zabezpieczyć lub odsprzedać?

NIE LEPSZA jest sytuacja w Fabryce Syntetyków Zapachowych „Pollena-Aroma” w Warszawie. Przechowywano tam w workach na powietrzu, materiały sypkie o wartości 5,6 mln zł. Pod wpływem deszczów uległy one sporemu zniszczeniu.

W tejże fabryce inspektorzy Ministerstwa Finansów odkryli nieczynne nowe maszyny i urządzenia o wartości 14,7 mln zł. Część ich — np. wentylatory zakupione w r. 1977 — są w ogóle fabryce nieprzydatne.

Powyższe przypadki, których niestety w kraju jest więcej, niezależnie od podjętego postępowania pokontrolnego zasługują na szerszą refleksję: zarówno gdy szukamy źródeł kryzysu, jak i sposobów wyjścia z niego. Przecież to właśnie kierownictwo wspomnianych zakładów musiało podpisywać zamówienia na maszyny które w ogóle nie były fabryce przydatne. Czemu zatem nie poczuwa się ono dziś do odpowiedzialności — choćby wobec własnej załogi — za niewykorzystanie nabytego majątku.

Trzeba też stwierdzić, że istniejący system opodatkowania nie dość silnie skłania do wyzbywania się niezagospodarowanych środków trwałych. Wysokie zyski, osiągane przez przedsiębiorstwa, nawet przy nikłym stopniu wykorzystania mocy produkcyjnych, pozwalają na płacenie kar bankowych za niezagospodarowane środki trwałe. Znaczny chaos panuje też w sferze zbytu owych środków, gdzie np. marże — w zależności od przedsiębiorstwa pośredniczącego w transakcji — wahają się od 4 do 36 procent.

KONSEKWENTNE realizowanie zasad „trudnego” pieniądza wymaga stworzenia skutecznie działającego mechanizmu ekonomicznego, który samoczynnie będzie przeciwdziałał podobnemu „chomikowaniu”. Zagospodarowanie majątku produkcyjnego nabywanego wcześniej „na wyrost” nie może bowiem opierać się na przedsięwzięciach typu „policyjnego”. Problem ten powinien zostać uwzględniony podczas prac nad modyfikacją i umocnieniem zasad reformy.



- Chomikarstwo: W kontekście PRL nie oznaczało ono oszczędności, lecz patologiczne gromadzenie towarów, surowców lub maszyn "na zapas" przez przedsiębiorstwa. Ponieważ w gospodarce niedoboru trudno było cokolwiek kupić, dyrektorzy zamawiali co się dało, nawet jeśli nie mieli planów użycia danej rzeczy, byle "mieć na stanie" lub na wymianę.

- Niegospodarność: Sztandarowe pojęcie z kodeksu karnego PRL. Oznaczało marnotrawstwo mienia społecznego (państwowego) poprzez złe decyzje, brak nadzoru lub niedbalstwo.

- Środki trwałe: Maszyny, budynki i urządzenia. Artykuł wytyka, że "leżą odłogiem", czyli nie pracują na PKB, a jedynie niszczeją.

- Zasada „trudnego” pieniądza: Element wdrażanej wówczas reformy gospodarczej (tzw. reformy po 1982 r.). Miało to oznaczać, że przedsiębiorstwa muszą same na siebie zarobić, a kredyty i dotacje będą trudniej dostępne, co miało wymusić efektywność.


Systemowy absurd, nie tylko błąd ludzki. Choć tekst uderza w konkretne zakłady (Nowy Dwór Mazowiecki, Pollena-Aroma), to między wierszami krytykuje cały system. Maszyny księgujące „Ascota” (prod. NRD) stały 10 lat nieużywane i pordzewiały – to symbol niemocy: kupiono nowoczesny sprzęt, którego nikt nie umiał lub nie chciał wdrożyć.

Szukanie kozła ofiarnego. Artykuł ma typowy dla prasy socjalistycznej ton interwencyjny. W obliczu ogromnego kryzysu lat 80. i pustych półek, propaganda musiała wskazać winnych. Przekaz dla czytelnika brzmiał: "W sklepach nic nie ma nie dlatego, że system jest niewydolny, ale dlatego, że dyrektorzy-chomiki marnują miliony, które mogłyby służyć społeczeństwu".

Autor zauważa ciekawy paradoks: przedsiębiorstwa są tak bogate (mimo kryzysu!), że stać je na płacenie kar za nieużywanie maszyn. To dowód na to, że ówczesne mechanizmy rynkowe były fikcją – wysokie marże pośredników (do 36%) i chaos w handlu między zakładami uniemożliwiały racjonalne zarządzanie.

Wspomniany w tekście budynek typu „Berlin” to prawdopodobnie prefabrykowany pawilon biurowy lub socjalny, który w tamtym czasie sprowadzano z NRD. Fakt, że elementy budynku leżały 6 lat i niszczały, doskonale obrazuje tzw. "inwestycyjne fronty robót", gdzie zaczynano budowy, których nigdy nie kończono z powodu braku cementu, ludzi czy pieniędzy na montaż.

Podsumowując: Tekst jest przykładem surowej, państwowej samokrytyki, która miała zmobilizować gospodarkę, ale w rzeczywistości obnażała tylko głęboki rozkład ekonomiczny państwa u progu lat 80.

 

 

 

1984 r.

 

28.IX. - w 35 rocznicę powstania Przedsiębiorstwa Budownictwa Hydrotechnicznego i Robót Fundamentowych "Energopol 3" Urząd Pocztowy Nr 1 w Nowym Dworze używa okolicznościowego datownika.

 

 

1984. Stołeczne Zakłady Chemii Gospodarczej "Pollena" produkują wyroby na rynek.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

„Pollena” na rynek. Stołeczne Zakłady Chemii Gospodarczej „Pollena” w Nowym Dworze Mazowieckim produkują m.in. dziesięć rodzajów proszków do prania, trzy gatunki mydła oraz płynne środki czystości, czyli po prostu płyny do mycia naczyń oraz preparaty do płukania tkanin. W bieżącym roku SZChG z Nowego Dworu wyprodukują 27 tys. ton proszków oraz 7 tys. ton mydeł. Zakłady produkują jedną piątą środków czystości wytwarzanych w kraju. Ponadto przetwarza się tu dwie trzecie tłuszczów technicznych dla krajowych kontrahentów. Na zdjęciu pakowanie nowego rodzaju mydeł toaletowych „Kama”.

 

 

 

10 marca 1984. Jeszcze raz o tragedii w Modlinie.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

8 OFIAR ŚMIERTELNYCH

Tragedia w Modlinie

10 bm. około godz. 3.00 nad ranem w warszawskim Ośrodku Turystyki, Sportu i Rekreacji „Wisła” w Modlinie wybuchł tragiczny w skutkach pożar. Śmierć poniosło 8 osób — uczestniczki odbywającego się na terenie ośrodka kursu instruktorów zuchowych Komendy Chorągwi ZHP w Ciechanowie, nauczycielki ze szkół tego województwa: Sylwia Blicharska, zam. w Ciechanowie, Iwona Ciarkowska — zam. Lekowo, gm. Regimin, Daniela Nowakowska, Janina Piotrowska, Iwona Ruszczyńska, Henryka Tańska i Mirosława Zadrożna — zamieszkałe w Ciechanowie oraz tymczasowo mieszkający w ośrodku Stanisław Rembelski — pracownik „Kablobetonu” Nowy Dwór. Wśród pozostałych osób, które korzystały z ośrodka — nie ma rannych.

Około 20 spośród 35 uczestników kursu zakwaterowanych było na terenie ośrodka w baraku magazynowym; część okien tego budynku była zakratowana. Niektórzy z nocujących w baraku zdążyli sami opuścić płonące pomieszczenie. Strażacy — przed zawaleniem się płonącego baraku — zdołali wyprowadzić tylko jednego mężczyznę.

Działania śledcze, prowadzone z udziałem przedstawiciela Prokuratury Wojewódzkiej w Warszawie doprowadziły do ustalenia skandalicznych zaniedbań w zakresie ochrony przeciwpożarowej Ośrodka Wypoczynkowego „Wisła”, w którym doszło do tragedii. Instruktorki harcerskie z Chorągwi ciechanowskiej nie mogły wydostać się z pokojów m. in. dlatego, że pokoje miały okna okratowane. Ponadto stwierdzono brak, w miejscu do tego przeznaczonym, podstawowego sprzętu przeciwpożarowego, takiego m. in. jak bosaki itp.

Jak stwierdził ppłk Franciszek Pawłowski — naczelnik Wydziału Dochodzeniowo-Śledczego St. Urzędu Spraw Wewnętrznych dla wyników śledztwa ważne jest bezsporne ustalenie przyczyn pożaru oraz przyczyn jego gwałtownego przebiegu, a także tego dlaczego był tak późno zauważony i dlaczego nie było prób podjęcia ratunku osób znajdujących się w budynku. Te kierunki śledztwa są kontynuowane. Na pytania te będzie można szerzej odpowiedzieć w ciągu najbliższych kilku dni, gdy będą znane m. in. wyniki ekspertyz. Odpowiednie badania są prowadzone; wskazują one wstępnie, że jedna z ofiar była w stanie nietrzeźwym.

Bezspornie ustalono już, że źródło ognia było wewnątrz budynku. Za wcześnie jeszcze na dalej idące wnioski. Sygnał o pożarze przekazała o godz. 3.13 recepcjonistka ośrodka, przebywająca w innym budynku, która zauważyła łunę i usłyszała krzyki z płonącego budynku.

Ustalono także, iż osoba pełniąca funkcję dozorcy w czasie, gdy zaistniał pożar — faktycznie nie dozorowała obiektu; była bowiem w stanie nietrzeźwym i spała. Na polecenie prokuratora, dozorca zatrzymany został w areszcie. Pozostałe czynności śledcze kontynuuje się na bieżąco, zgodnie z poleceniem szefa Stołecznego Urzędu Spraw Wewnętrznych.

Rodzinom ofiar wyrazy współczucia i żalu przekazali I sekretarz KC PZPR gen. armii Wojciech Jaruzelski i przewodniczący Rady Państwa, przewodniczący Rady Przyjaciół Harcerstwa, Henryk Jabłoński.

Na miejsce tragedii udali się: sekretarz KC PZPR Waldemar Świrgoń i minister do spraw młodzieży Andrzej Ornat.

W związku z tragicznym wypadkiem w Modlinie naczelnik ZHP ogłosił — rozkazem specjalnym — w dniach od 11 do 18 bm. żałobę w Związku Harcerstwa Polskiego. W imieniu związku naczelnik złożył najbliższym tragicznie zmarłych wyrazy głębokiego współczucia.

Główna Kwatera Związku Harcerstwa Polskiego postanowiła otoczyć opieką rodziny tragicznie zmarłych instruktorek, a w szczególności osierocone dzieci.

(PAP)
__________________________________________________________________________________________________________________________________

Pogrzeb tragicznie zmarłych instruktorek ZHP

W Ciechanowie odbył się 15 bm. uroczysty pogrzeb siedmiu instruktorek Ciechanowskiej Chorągwi ZHP, nauczycielek miejscowych szkół, które poniosły tragiczną śmierć podczas pożaru pawilonu hotelowego w ośrodku „Wisła” w Modlinie.

W uroczystościach pogrzebowych uczestniczyła tłumnie młodzież szkół województwa ciechanowskiego, harcerze z hufców i szczepów ZHP, delegacje harcerzy z sąsiednich województw.

Wszystkie zmarłe tragicznie podczas pełnienia harcerskiej służby instruktorki Ciechanowskiej Chorągwi ZHP, uchwałą Głównej Kwatery ZHP odznaczone zostały pośmiertnie krzyżami „Za zasługi dla ZHP”.

Kompania honorowa Wojska Polskiego oddała salwy honorowe. Po uroczystej mszy polowej trumny złożone zostały do grobów. Mogiły pokryły tysiące wieńców i kwiatów.

(PAP)
___________________________________________________________________________________________________________________________

ŚLEDZTWO W SPRAWIE TRAGICZNEGO POŻARU W MODLINIE

Powiększa się krąg odpowiedzialnych

W wyniku pożaru 10 marca br. w ośrodku wypoczynkowym w Modlinie, podległym Warszawskim Ośrodkom Wypoczynku „Wisła”, zginęło 8 osób — 7 instruktorek harcerstwa i pracownik przedsiębiorstwa „Kablobeton”. Śledztwo prowadzi Prokuratura Wojewódzka w Warszawie oraz Stołeczny Urząd Spraw Wewnętrznych. Trzy osoby zostały tymczasowo aresztowane — kierowniczka ośrodka, inspektor bhp i p.-poż. z dyrekcji WOW „Wisła” oraz dozorca obiektu, pełniący wówczas służbę nocną w stanie nietrzeźwym.

Oto fakty, które przedstawił dziennikarzowi PAP nadzorujący śledztwo, wiceprokurator Prokuratury Wojewódzkiej w Warszawie — Jan Traczewski:

„Ekspertyza Zakładu Przyczyn Badania Pożarów Szkoły Głównej Służby Pożarnictwa wykazała, iż pożar powstał między godziną 2.30 a 2.40 rano w pokoju numer 33, gdzie zamieszkiwał pracownik „Kablobetonu”. Wyniki sekcji zwłok dokonanej przez Zakład Medycyny Sądowej Akademii Medycznej w Warszawie wykazały we krwi denata 2,74 promille alkoholu, w moczu 3,72 promille. W jego płucach znajdowała się największa — w porównaniu z innymi ofiarami — ilość dwutlenku węgla, wskazująca, iż najdłużej, i to w początkowej fazie pożaru, przebywał w pomieszczeniach objętych ogniem. Sekcja zwłok 7 instruktorek nie wykazała u żadnej z nich obecności alkoholu we krwi. Budynek, według ekspertyzy SGSP, nie spełniał podstawowych wymogów zabezpieczenia przeciwpożarowego, wymaganych w tego typu obiektach, określonych w przepisach budowlanych i przeciwpożarowych.

W ciągu ostatnich trzech miesięcy czynności śledcze skoncentrowane były na ustaleniu — kto jest odpowiedzialny za przebudowę i eksploatację obiektu, gdzie doszło do tragedii.

W charakterze podejrzanego przesłuchany został pierwszy kierownik ośrodka podlegającego wówczas (1976 r.) Nowodworskiemu Ośrodkowi Sportu i Rekreacji. Zarzuca mu się, iż za zgodą ówczesnej dyrekcji przedsiębiorstwa, bez uprawnień zawodowych oraz łamiąc przepisy budowlane i p.-poż. dokonał w 1976 r. adaptacji budynku gospodarczego na cele hotelowe. Nie usunął m. in. krat w oknach. Korytarz powstały w drugim etapie przebudowy miał 90 cm szerokości, zamiast 140.

Ustalono, iż przedstawiciele WOW „Wisła” przejmując w 1979 r. ośrodek od NOSiR nie dokonali należytej kontroli obejmowanego obiektu. Nowy kierownik ośrodka ocieplił tylną ścianę budynku, obijając „przy okazji” drzwi ewakuacyjne papą i płytkami cieplnymi. Uniemożliwiło to w momencie tragedii ich otwarcie. Właśnie w pokoju usytuowanym obok tych drzwi zginęły trzy osoby. Przedstawiciel dyrekcji „Wisły” zaaprobował przebudowę, łamiąc tym samym obowiązujące przepisy.

Okazało się ponadto, iż inspektor ochrony p.-poż. zatrudniony w przedsiębiorstwie, dokonał przez ostatnie trzy lata 17 kontroli ośrodka. Nigdy nie zanegował stanu zabezpieczenia, mimo ewidentnych (!) uchybień. W tym samym czasie obiekt był trzykrotnie lustrowany przez Zawodową Straż Pożarną z XVIII Oddziału ZSP w Nowym Dworze Mazowieckim. Na niecałe dwa miesiące przed tragedią strażacy przeprowadzali w ośrodku ćwiczenia przeciwpożarowe. Nie zwrócono wówczas uwagi na kraty w oknach i nie odnotowano tego w protokołach.

Śledztwo, które zostało przedłużone o dalsze trzy miesiące, zakończone zostanie prawdopodobnie we wrześniu br. i w listopadzie znajdzie swój epilog w sądzie”.

(PAP)

 

 

 

1984. O punktualności pociągów i czystości na dworcu PKP w Nowym Dworze Maz.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 


Warszawskie pociągi podmiejskie

Zgodnie z rozkładem ★ Tłok rano i po południu ★ Brudno na peronach

Na terenie Warszawskiego Węzła Kolejowego przewozi się w ciągu doby 750 tys. pasażerów, z czego 650 tys. w ruchu podmiejskim. Ogromną ich część stanowią ludzie dojeżdżający do pracy w stolicy i po południu wracający pociągami do domów. W jakich warunkach podróżują? Czy pociągi kursują zgodnie z rozkładem?

Próba odpowiedzi na te pytania jest relacja naszych reporterów, którzy we wtorek 21 bm. byli wczesnym rankiem na kilku stacjach, skąd dojeżdżają pasażerowie do pracy, a po południu towarzyszyli ich powrotom do miejsc zamieszkania.

Dojazdy

Pierwszy pociąg z Nasielska rusza o godz. 4.02. Po drodze ma kilkanaście przystanków: największe z nich — to Nowy Dwór Mazowiecki i Legionowo. Tu właśnie wsiada najwięcej pasażerów. Cała trasa zajmuje ponad godzinę.

Największy ruch zaczyna się od godz. 5.25. O tej porze zapełniają się perony. Wczoraj w tej okolicy nie padało, więc nikt nie chował się pod wiaty, najczęściej składające się z samego daszka, nie osłaniającego przed wiatrem i deszczem. Na niektórych stacjach, np. w Janówku, nawet tego nie ma.

Budynek w Nowym Dworze Mazowieckim zajmuje dwa dworce — PKP i PKS. Pomieszczenia brudne, ze śmietniczek wysypują się niedopałki i papiery. Tylko napis „Bufet” przypomina o tym, że kiedyś tu można było coś kupić. Szaro, ponuro, brudno. Drzwi są zamknięte. Do dyspozycji podróżnych jedynie ohydna latryna na zewnątrz budynku, z niedomykającymi się drzwiami.

Pasażerowie narzekają na tłok, ale pociągi przyjeżdżają punktualnie. Zgodnie z rozkładem jest ten o 4.45 z Nowego Dworu. Jeszcze są miejsca siedzące. Większość pasażerów drzemie. W kolejnych pociągach, odjeżdżających z Legionowa o godz. 5.42, 6.02, 6.12, prawie nikomu nie udaje się znaleźć miejsca siedzącego. Niektórzy korzystają z pociągu dalekobieżnego relacji Gdynia — Warszawa Wschodnia: w Legionowie jest o godz. 5.50. Wczoraj zresztą tylko ten był spóźniony o 15 minut. Podmiejskie z Nasielska i Zegrza kursowały punktualnie.

O godz. 6.42 na stację wjechał pociąg dłuższy o jeden wagon i od razu było luźniej. O godz. 7.02, 7.12, 7.22 ruch się zmniejsza. Później, od godz. 8.12 pociągi kursują dwa razy na godzinę.

 

 

 

1984. Pamiątka z konsekracji kościoła w Nowym Dworze Maz. przez kardynała Józefa Glempa.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1984. Modlin.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

1984. Zdjęcia z cmentarza parafialnego w Nowym Dworze Maz.

 

1984. Plan cmentarza z tamtego okresu.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

1984. Brama cmentarna.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

1984. Kaplica cmentarna.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

1984. Grób Edwarda Mórawskiego [ur. 1850 - zm. 1919, właściciel fabryki krochmalu].

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

1984. Grób Emila Wacława Szynklewskiego [ur. 1870 r. - zm. w 1898, syn kasjera fabryki krochmalu].

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

1984. Grób Kazimierza Olt-Keresa [ur. 1894 - zm. 1928, chemik w fabryce krochmalu].

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

1984. Grób Mariana Dowbeckiego [ur. 1896 - zm. 1920].

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

Cmentarz parafialny grzebalny w Nowym Dworze

Cmentarz założono wraz z powstaniem parafii, po wybudowaniu kościoła w 1792 r. Na planie miasta z 1797 r. nie jest zaznaczony. Zaznaczona jest "droga ku cmentarzom ", wiodąca na południe po osi starego kościoła. Wówczas dzisiejszej ulicy Słowackiego wiodącej do cmentarza nie było. To "ku cmentarzom" wskazywałoby, że istniały tam także inne cmentarze. Przypuszczać należy, że także cmentarz żydowski i ewangelicki. Bowiem mieszkańcami miasta byli także wyznawcy mojżeszowi i ewangelicy. Wszystkie te cmentarze założone zostały na wyniosłym piaszczystym wzgórzu. Na jego północnej stronie cmentarz katolicki, na południowym od strony wschodniej kirkut, od zachodniej ewangelicki.

Na planie nowego założenia urbanistycznego miasta po wielkim pożarze w 1888 r. wyraźnie zaznaczony jest cmentarz katolicki. Był oddalony około 450 m od dzisiejszej ul. Warszawskiej i miał układ prostokąta o bokach około 60 na 100 m, którego prawa (zachodnia) granica (krótszy bok) leżała na osi wschodniej ściany kościoła. Ten pierwotny cmentarz (jego zachodnia granica) zaczynał się na osi współczesnej bramy od ul. Słowackiego, ale jego południowa granica przebiegała po głównej alejce (wschód- zachód) biegnącej przez środek cmentarza lecz od jej strony północnej.

Najstarsze nagrobki zachowane na tym cmentarzu to nagrobek księdza proboszcza Jana Tomaszewskiego zmarłego w 1843 r. Znać, że płyta piaskowcowa z napisem i rzeźbionym motywem rozłożonego brewiarza przewiązanego stułą, wmontowana jest w nowszy grobowiec; nagrobek Antoniego Szydełkiewicza zmarłego w 1849 r., klasycystyczny z palmetami oraz w podcieniu nowszej kapliczki wmurowana tablica z piaskowca z palmetkami w narożach Elżbiety Dymitrówny Iwanowej zmarłej w 1850 r. W latach siedemdziesiątych XIX wieku kolej budowana przez Rosjan rozdzieliła cmentarz katolicki od żydowskiego i ewangelickiego. Niestety po tych ostatnich cmentarzach pozostały tylko skąpe resztki. Nie jest to chlubny widok, bowiem cmentarze te zostały zdewastowane po II wojnie światowej. Cmentarz parafialny zajmuje obecnie obszar wynoszący 2,87 ha.

Na cmentarzu pochowani są uczestnicy wojny z 1920. Wśród grobów cywilnych na wyniesieniu przy głównej alei przecinającej cmentarz ze wschodu na zachód po stronie od torów kolejowych znajdują się mogiły: kpt. Rudolfa Kreuziga z 5 Syberyjskiej Dywizji Strzelców, szer. Stanisława Piętki z 2 pp, por. Mariana Dowbeckiego dowódcy 1 kompanii 68 pp poległych w sierpniu 1920 r. Na cmentarzu znajdują się dwie kwatery żołnierzy z września 1939. W "górnej" i "dolnej" kwaterze w zbiorowych mogiłach pochowanych jest 298 żołnierzy w tym znane są nazwiska 165. Pochowane są także ofiary terroru hitlerowskiego z roku 1944, wśród nich Wacław, Józef i Władysław Wiśniewscy, Stefan i Tadeusz Szadkowscy oraz więźniowie obozu w Pomiechówku - Bogusław Mucha i Adam Nowicki. Są także ofiary wojny, bez bliżej znanych okoliczności tragedii: nieznane dziecko oraz Juliana Goroszewska i Michalina Gregorowicz. Na cmentarzu parafialnym w 1996 r. złożono do grobu prochy ostatniego ministra spraw wojskowych Rządu Rzeczpospolitej Polskiej na Uchodźstwie, zmarłego w 1994 gen. bryg. Jerzego Przemysława Morawicza.

* Ryszard Gołąb - Ilustrowana monografia miasta Nowego Dworu Mazowieckiego z historią Twierdzy Modlin, 2006.

 

 

 

1985 r.

 

- Naczelnik Miasta Stanisław Wicherkiewicz przechodzi na emeryturę.

- W Hufcu ZHP w Nowym Dworze pracuje 7 szczepów w ramach, których działa 1098 zuchów, 800 harcerzy i 140 harcerzy starszych.

 

 

1985. Widok ogólny kościoła św. Michała Archanioła, jego zachodniej elewacji i fragment wewnętrznego dziedzińca.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

 

Robert zwany „Rzepakiem”, uczeń klasy IIIa Szkoły Podstawowej nr 1 w Nowym Dworze Mazowieckim jest najstarszym z czworga rodzeństwa. Tak się ułożyło jego życie, że praktycznie na Robercie spoczywa odpowiedzialność i opieka nad resztą drobiazgu. Robi to tak starannie, że wzbudza podziw okolicy, a sąsiadom tu zaimponować niełatwo. Ulica PZPR, przy której mieszka Robert, to już prawie peryferie Nowego Dworu, kolonie parterowych przedwojennych domków, zamieszkałych w dużej części przez tak zwany „element”, toteż samotnych matek i ojcujących braci spotkać tu nie jest trudno.

Robert nie ma łatwego życia. Myliłby się jednak, kto uznałby Rzepaka za przybitego przez codzienne troski, pochylonego ku ziemi młodzieńca. Robert lubi i potrafi opowiadać. Za to jest chwalony w szkole.

V
Jak wiadomo z mitologii, nimfy były to boginki o postaci pięknej młodej dziewczyny, uosabiające siły przyrody i jej piękna. Niektóre z nich mieszkały w drzewach. Nazywano je driadami.

VI
Pewnego wrześniowego dnia przyszedł do domu i powiedział, że widział Matkę Boską. Stała koło drzewa, topoli rosnącej opodal. Powiedziała, że jeżeli Robert będzie się modlił, to na pewno zda do następnej klasy. Byłoby to dla niego bardzo ważne, bo niestety Rzepak repetuje. Potem Matka Boska weszła do drzewa i zmniejszyła się, a jej wizerunek pozostał tylko na sęku – w miejscu po odrąbanym dwa-trzy lata temu konarze.

VII
Nowy Dwór Mazowiecki leży niedaleko Warszawy i cieszył się dotychczas dość smutną sławą miejscowości, gdzie łatwiej niż gdzie indziej o chuliganów i o przykrą przygodę. Ojcowie miasta i stali jego mieszkańcy twierdzą, że niezasłużona to zła opinia, gdyż nie jest tu gorzej niż gdzie indziej. Ale opinia zrodzona z plotki mało liczy się z faktami. Toteż wieść stugębna niesie, że w Nowym Dworze, to ho, ho.

Cud więc zdarzył się w sam raz. We właściwym czasie.

VIII
Wiele zjawisk – dawniej uznawanych za cudowne znalazło z biegiem czasu i postępów nauki zupełnie naturalne wytłumaczenie. Niegdyś kapłani egipscy utrzymywali w posłuchu lud wykorzystując jego niewiedzę o naturze zaćmień słońca. Zdarzają się i dziś zjawiska przyrodnicze, których nie można wytłumaczyć, ale przypisuje się je nie odkrytym jeszcze prawom i zasadom natury, a nie woli Bożej.

Zwłaszcza ostrożny w szafowaniu opiniami o cudach jest Kościół, zbyt wiele razy w przeszłości zmuszony był bowiem wycofać się, gdy postęp nauki zdołał wyjaśnić tajemnicze zjawisko.

I w tej sprawie Kościół zachował wstrzemięźliwość i rezerwę. Tym bardziej, że to nie jest „tajemnicze zjawisko”. To jest plama na sęku.

IX
Wieść o cudzie rozeszła się lotem błyskawicy po Nowym Dworze, potem i dalej. Zaczęli ściągać ludzie z różnych stron Polski. Topola stała się sławna. Pojawiły się obrazki, gablotki-kapliczki. Tłum gęstniał i topniał na przemian. A plama na sęku przypominająca – dla ludzi z wyobraźnią – słynny wizerunek Matki Boskiej Ostrobramskiej – cały czas pozostawała bez zmian.

X
Jest dla mnie coś pogańskiego – zwierza się znajomy ksiądz – że ludzie modlą się do drzewa. Niedaleko jest nowy ładny, przestronny kościół, są w nim obrazy, na których Matka Boska przedstawiona jest dużo wyraźniej.

XI
Rozmowa pod topolą:
– Proszę pani, przecież Kościół nie uznał tego za cud.
– A kto to ich wie, może są w zmowie z partią...

Rozmowa z Robertem:
– Jak się nazywasz?
– Muszę się zapytać mamy – a po chwili – Mama zabroniła mi cokolwiek mówić. Nawet, jak się nazywam.

Rozmowa z kolegą Roberta, który wierzy w cud:
– Dlaczego Matka Boska przyszła tu, do Nowego Dworu?
– Żeby ludzie mniej pili i mniej się łobuzowali.
– A co mówi się na religii?
– Że to nie jest cud.
– A co ty myślisz?
– Że to jest cud.

XII
Władza państwowa na cudach się nie zna – gniewnie stwierdza w rozmowie z dziennikarzem naczelnik nowodworski.
– Mamy sporo drużyn i szczepów, w tym kilka niezłych specjalnościowych, żeglarskich – słyszę w komendzie hufca. – Kto chce robić coś pożytecznego, znajdzie u nas miejsce. Nie odprawiamy nikogo z kwitkiem. Poza tym jest Dom Kultury.

W cud nie wierzę i tyle z niego mają, że trudno się przecisnąć ulicą PZPR. Przykro im tylko, że wielu nazywa Nowy Dwór – Nowym Ciemnogrodem. A przecież do topoli modli się więcej przyjezdnych niż miejscowych...

A czy przy okazji nie rozmawiano w drużynach o tym, że nawet zawikłane zjawiska przyrodnicze dadzą się wytłumaczyć, o psychologii tłumu, o zdrowym rozsądku? – naciska dziennikarz.
– ???

XIII
Dyrektorka szkoły, do której chodzi Robert, dbała o to, by uczniowie nie „urywali się” z lekcji „na cud”. Poza tym ma na głowie remont. Dosyć gruntowny. To, że się odbywa dość szybko i sprawnie – żartobliwie nazywa cudem. Fakt, że sprawny remont jest zjawiskiem prawie nadprzyrodzonym...

– Czy przy okazji wydarzenia, o którym mówiło i mówi miasto, nie rozmawiano w klasach o zjawiskach przyrodniczych, o tym, jak wiele jest rzeczy „o których się nie śniło filozofom”, a które okazały się całkiem proste do objaśnienia?
– Ja mam program, bardzo napięty. Żadnemu nauczycielowi nie pozwoliłabym na odstępstwo od programu.

XIV
Pod topolą nie ma żartów. Kto nie uznaje cudowności wydarzenia, jest – zgodnie z posłannictwem miłości bliźniego i tolerancji – wyszydzany, potępiany, a gdyby oczy ciskały gromy – zostałby także spiorunowany.

Jejmość w berecie peroruje:
– Co to jest natura? Czy ma rozum? Dlaczego nad pustynią nie pada deszcz, a wiatr wieje zawsze od morza? A gdyby człowiek pochodził od małpy, jak mówił ten zboczeniec Darwin, to dlaczego ludzkie niemowlę wymaga opieki, a małpa po urodzeniu się jest samodzielna?

– Ja nic nie widzę – szepce do sąsiada zawstydzony przybysz.
– Widocznie nie jesteś pan godzien – pada odpowiedź.

Ludzie stoją i patrzą. Niektórymi wstrząsa szloch lub spazm uniesienia. Podobno najlepiej widać, gdy patrzy się tak długo, aż wzrok się zmęczy. Albo w nocy, gdy podświetlić latarką.

XV
„Ciemnogród – zacofanie, kołtuństwo” – donosi Słownik Języka Polskiego. W encyklopedii tego hasła już nie ma. Szkoda.

XVI
W Polsce zlikwidowano analfabetyzm – stwierdza dumnie podręcznik historii. Doprawdy?

JAN ORGELBRAND

 

1985. Nowy Dwór Mazowiecki, ulica PZPR 14 - obecnie Jana Nałęcza 14.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 


Ogólnopolską sławę ulica zyskała w 1985 r. za sprawą tzw. cudu. Na jednym z rosnących przy niej drzew w miejscu po ściętym konarze można było dostrzec postać przypominającą kształtem obraz Madonny Cygańskiej czyli takiej, która głowę ma okrytą chustą a na rękach trzyma śpiące niemowlę. Aby obejrzeć to zjawisko do miasta przyjeżdżały setki osób, nawet z odległych miejsc Polski. Smaczku zjawisku dodawał fakt iż "cud" wydarzył się na ulicy PZPR [nazwa ulicy Nałęcza w czasach PRL] czyli organizacji zdecydowanie antykościelnej.

* Maria Możdżyńska

 

 

1985. Nowy Dwór Mazowiecki, ulica PZPR 14 - obecnie ulica Jana Nałęcza 14.

źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

 

Lipiec 2013. Nowy Dwór Mazowiecki, ulica Jana Nałęcza 14. Drzewa w trakcie wycinki.

źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

 

 

 

1985. Zdjęcia terenu cmentarza żydowskiego ze zrujnowanymi macewami.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

 

1986.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

 

1987. Katastrofa kolejowa między Modlinem i Nowym Dworem Maz.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

6 ofiar śmiertelnych katastrofy kolejowej między Modlinem a Nowym Dworem Maz.

Jak informuje rzecznik prasowy Centralnej Dyrekcji Okręgowej Kolei Państwowych w katastrofie 30 grudnia o godzinie 17.30 za mostem między Modlinem a Nowym Dworem Mazowieckim, zginęło 6 osób. Są to: maszyniści Jerzy Nowakowski, Kazimierz Podkań, Jerzy Bułynko, kierowniczka pociągu pasażerskiego Czesława Drozdowska oraz dwóch pasażerów: Adam Kłos i Ireneusz Makulak, obaj zamieszkali w Nowym Dworze Mazowieckim.

W szpitalu przy ul. Stępińskiej w Warszawie przebywają: Mirosław Drozdowski oraz Edyta Gasperska, natomiast w szpitalu w Nowym Dworze Mazowieckim umieszczeni zostali: Andrzej Baran i Stanisław Baliszewski. Ich życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.

Przyczyną zderzenia czołowego dwóch pociągów, pasażerskiego i towarowego było, jak wstępnie ustaliła komisja, nieprawidłowe ułożenie drogi przebiegu pociągu. Prokuratura prowadzi śledztwo, mające wyjaśnić okoliczności i winnych złego przełożenia zwrotnicy. (PAP)

 

 

 

1988 r.

 

- Prezesem Zarządu Stowarzyszenia Sportowego "Świt" zostaje Zenon Ziemak właściciel firmy "Drukpol".

 

1 września 1988. Karta pocztowa ze stemplem poczty w Nowym Dworze Maz.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

Nowy Dwór na radzieckiej mapie wojskowej z 1988.

 

 

 

 

 

 

 

1940-1945. Dzieci pobierające wodę z typowych w Nowym Dworze studni-pomp.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

Pompa przy obecnej ulicy Magistrackiej.

źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

 

 

Przed 1939 r. Jedna z wielu pomp jakie znajdowały się na podwórkach miasta.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

Lata 50-te XX w. Park Wybickiego blisko kościoła ewangelickiego.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

Fotografia została wykonana w latach sześćdziesiątych ubiegłego stulecia. Park Wybickiego blisko kościoła ewangelickiego.

źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

 

 

Przed 1989. Studnia przy nowych blokach osiedla "Pólko". Zdjęcie zrobione od strony ulicy Chemików na wysokości Liceum Ogólnokształcącego.

źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

 

 

 

1989 r.

 

- likwidacji ulega jedyne w mieście kino "Lenino" mieszczące się przy ul. Mazowieckiej.

 

 

 

Lata 80-te XX w. Masarnia na ul. Słowackiego.

źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

 

 

 

1990 r.

 

27.V. - wybory samorządowe.

Do Rady Miejskiej wybrani zostali: Urszula Adamowicz, Banasiak Felicja, Jan Chmielewski, Barbara Czerniawska, Lidia Godlewska, Zofia Janiszewska, Halina Kornacka, Jarosław Krywoniuk, Eugeniusz Marchewka, Katarzyna Mieszkowska, Ludwik Nawrot, Alicja Nojszewska-Rydlińska, Marian Dymerski, Stanisław Glabarczyk, Stanisław Białkowski, Krzystof Boczkowski, Antoni Ostrowski, Maciej Piłatowicz, Tomasz Piłatowicz, Mirosław Szerszyński, Barbara Szpytma, Jan Traczyk, Krzysztof Wróblewski, Jan Wysokiński, Bogumiła Żołnierczyk, Barbara Turczyńska (przewodnicząca Rady) Wincenty Tenerowicz. Pierwszym burmistrzem została Jadwiga Zakrzewska.

 

 

 

 

1990. Osiedle Młodych.

źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

 

 

 

1991 r.

 

2.IV. - Zarządzeniem Burmistrza Miasta powołana została Straż Miejska w Nowym Dworze Mazowieckim.

XII - rezygnację z funkcji burmistrza miasta składa Jadwiga Zakrzewska.

 

1991. Benckiser kupił Nowodworską Pollenę.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Benckiser kupił Pollenę Nowy Dwór

(Informacja własna).

28 milionów marek wyda firma Benckiser na zakup Polleny Nowy Dwór, produkującej — we współpracy z tym niemieckim koncernem — szeroko reklamowany proszek Lanza.

Niemcy wydali 8 mln marek na zakup 80 proc. akcji Polleny, przejęli też 6 milionów DM długu, jakim jest obciążony zakład, obiecali w najbliższym czasie zainwestować 7,7 mln DM, a później od 6 do 8 milionów.

20 proc. akcji zostało przeznaczonych dla pracowników. Pollena Nowy Dwór jest kolejnym zakładem chemii gospodarczej sprzedanym dużemu koncernowi tej branży. Zdaniem ekspertów z Ministerstwa Przekształceń Własnościowych rynek tych artykułów został zdominowany przez wielkie koncerny i branża ta w Polsce może się utrzymać tylko współpracując z potentatami. W naszym kraju są obecne już takie giganty chemiczne jak Henkel, który kupił zakład w Raciborzu i Uni-lever w Bydgoszczy. Mówi się też, że wejście do Polski planuje największy koncern branży — Procter and Gamble.

W MPW rozważa się możliwość połączenia pozostałych przedsiębiorstw tej branży w holding mogący konkurować z gigantami.

 

 

W roku 1960 podjęto decyzję o lokalizacji w Nowym Dworze zakładu chemicznego. Powstawały pod nazwą "Mazowieckich Zakładów Tłuszczowych". W roku 1963 zaczęto przekazywać do użytku pierwsze obiekty zakładów, szkolić i kompletować załogę. Jesienią 1964 r. następuje rozruch pierwszego kotła elektrociepłowni a już w styczniu 1965 kotła drugiego o większej mocy. W styczniu 1965 r. Zakłady rozpoczynają produkcje. Surowcem dla zakładów są kości. Produktami zakładów są: śrut kostny polerowany, tłuszcz kostny i mączka, klej kostny perełkowy i mączki paszowa i nawozowa. W następnych latach trwa rozbudowa zakładów do finalnej produkcji destylowanych kwasów tłuszczowych. Od 1964 r. rozpoczęto działalność w sferze usług socjalnych. Zostaje oddany hotel zakładowy, powstaje przychodnia lekarska, budowane są mieszkania dla załogi a nawet w porozumieniu ze Spółdzielnią "Dążność", która przydziela dla pracowników mieszkania. W Ustrzykach Dolnych i Kołobrzegu powstają zakładowe ośrodki wypoczynkowe. Od 1970 r. zakłady zostają przekształcone w Nowodworskie Zakłady Chemii Gospodarczej "Pollena". Uruchomiony zostaje wydział proszkowni, który w pierwszej fazie produkuje proszki "Bis", "IXI" i "Pollena". Po zmianach społeczno-gospodarczych w 1989 r., w następnym roku wprowadza się na licencji niemieckiej "Henkel" - produkcję mydła "Fa". Następnie wchodzą do produkcji mydła włoskie i rosyjskie. W 1998 r. następuje poprawa warunków pracy na wydziale mydeł i proszków, przez zainstalowanie nowych linii technologicznych, co pozwoliło na poprawę warunków ekonomicznych zakładu przez wprowadzenie procesów energooszczędnych i poprawę warunków pracy, ale także wyeliminowano zapylenie atmosfery i ograniczono spust do Wisły ścieków zawierających detergenty. W lipcu 1991 r. Zakłady przekształcono w jednoosobową Spółkę Skarbu Państwa. Po tym przekształceniu wprowadzono do produkcji nowy proszek "Lanza". Zakłady na koniec 1991 r zatrudniały 927 pracowników. w marcu 1992 r. Skarb Państwa wszedł w kontrakt z firmą niemiecką "Benckiser", której sprzedano 805 udziałów. Zakłady rozszerzyły zakres swoich wyrobów na podstawie zagranicznych licencji.

* Ryszard Gołąb - Ilustrowana monografia miasta Nowego Dworu Mazowieckiego z historią Twierdzy Modlin, 2006.

 

 

 

1992 r.

 

III. - Rada Miasta wybrała na burmistrza miasta Marka Papugę.

- Zostaje zarejestrowane Bractwo Św. Alberta przy Kościele Parafialnym Św. Michała Archanioła.

 

 

Ulica Zdobywców Kosmosu (kiedyś ulica Graniczna 14) i nieistniejący już drewniany dom.

źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

 

 

 

1993 r.

 

- z połączenia placówek Spółdzielczego Domu Kultury i Miejskiego Ośrodka Kultury zostaje utworzony Nowodworski Ośrodek Kultury.

- oddano do użytku pierwszy, od 1974 r., budynek kwaterunkowy, w którym znajduje się 57 mieszkań.

 

1993. O Baśce Murmańskiej w Modlinie.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 


JAK NACZELNIK Z NIEDŹWIEDZIEM SIĘ WITAŁ

Baśka murmańska

15 grudnia 1919 roku Warszawa witała powracający z północnej Rosji Oddział Murmański. Wiwatujące tłumy przed Dworcem Wiedeńskim. Orkiestra wojskowa i trzystu żołnierzy w defiladowym szyku, a na końcu kolumny — biała niedźwiedzica na łańcuchu, krocząca na dwóch łapach obok swego opiekuna. „Baśka!” powtarzano w tłumie podążającym za oddziałem na plac Saski. Defiladę przyjmował Naczelny Wódz.

Murmańczyk, Eugeniusz Małaczewski, żołnierz i autor zbioru opowiadań „Koń na wzgórzu” pisze o spotkaniu Józefa Piłsudskiego z Baśką: „Gdy Naczelnik chcąc ją pogłaskać wyciągnął rękę, bez namysłu podała mu łapę, wykonawszy przy tym coś jakby dyg ceremonialny... Zwróciła też łeb do Naczelnika i wywaliła jęzor. Rozeszli się bardzo z siebie zadowoleni”.

Baśka urodziła się prawdopodobnie niecałe trzy lata wcześniej na Oceanie Lodowatym, na północ od Murmanu (gdzie w połowie 1918 roku powstał polski oddział). Jak i kiedy dostała się na stały ląd dalej na południe, nie wiadomo. „Na przedwiośniu” 1919 roku kupił niedźwiadka na targu w Archangielsku pewien polski podchorąży, aby bardziej przypodobać się miejscowej damie. Był to już spory zwierzak, skoro potrafił zjeść pud (16 kg!) świeżych fląder w ciągu jednego dnia, a bywało, że i parę butów wysmarowanych tłuszczem na dodatek, czy tabliczkę czekolady z papierem i... rękawicą ofiarodawcy. Zdarzyło mu się też porwać portki włoskiemu wojakowi i jednym uderzeniem łapy zabić psa angielskiego generała, dowódcy wojsk sprzymierzonych.

Za to wszystko podchorąży poszedł do aresztu, „Baśkę zaś rozkazem dziennym L 33 § 8 przydzielono do Baonu WP na Murmanie z nominacją na Córkę regimentu i z zaliczeniem na wikt kompanii karabinów maszynowych”. Treserem jej został kapral Smorgoński, specjalista od musztry rekrutów. I raczej nie prośbą, a groźbą i biciem, „kijem tęgim”, „ogniem i żelazem” ją traktował, aż zmusił do chodzenia „na dwóch łapach krokiem strzeleckim w takt muzyki przygrywanej do marsza ceremonialnego”. Pływania i sztuki podchodzenia fok nie musiał jej uczyć, bo każdy młody niedźwiadek już to potrafi.

Czym była Baśka dla polskich żołnierzy bijących się w surowej północnej scenerii, gdzie zimą mrozy do 45 stopni i właściwie nie ma dnia, latem — dzień prawie bez nocy i nieustająca plaga komarów? Zabawką między potyczkami w zaspach tajgi na zamarzniętych bagnach. I przyjacielem! Rozpieszczali ją więc, dawali smakowite kąski, czasem całowali i wypłakiwali się w jej futro. Raz tak krzyczano i strzelano na cześć niedźwiadka, że dowództwo zaalarmowało cały odcinek frontu, biorąc wiwaty za odgłos natarcia nieprzyjaciela. Czy można było nie zabrać Baśki ze sobą do kraju?

Jesienią 1919 roku wyruszył statek wiozący wokół Przylądka Północnego i oddział, i niedźwiedzicę. Jak zniosła tę podróż w żelaznej klatce na pokładzie? Chyba nieźle. Nie ominęła jej jednak choroba morska. Kiedy już dopływali do ojczyzny, rzekł Smorgoński „do swej kudłatej przyjaciółki: A widzisz, Baśka, a widzisz... wracamy do Polski. Cieszże się, durna!... I w rozrzewnieniu ucałował ją w sam czarny nos, a ona mu twarz całą oblizała gorącym językiem”. Po przyjeździe oddział zakwaterowano w Modlinie. A potem odbyła się pamiętna defilada.

Baśka nie żyła długo. W dwa miesiące później zerwała się z łańcucha podczas codziennej kąpieli w Wiśle i popłynęła na drugi brzeg. Zginęła zakłuta widłami. Wieczorem kapral Smorgoński meldował swemu dowódcy: „Polskie chłopy rozparcelowali dzisiaj naszą Baśkę na flaki”. Wypchaną oddano do Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie. Po ostatniej wojnie widziano jeszcze Baśkę jak stała w muzealnym hallu z puszką na datki w pysku. Kto ją dziś pamięta?

MARIA PAWŁOWSKA

 

 

 

1994 r.

 

- dowódcą 1 Batalionu Remontowo-Budowlanego (JW. 10121) w Nowym Dworze jest ppłk. dypl. Janusz Kardasz.

10.IV. - mszą świętą w kościele pw. Św. Michała Archanioła zainaugurowana została działalność Parafii Garnizonowej obejmującej swoim zasięgiem miejscowe jednostki wojskowe i Brygadę Saperów z Kazunia.

20.V. - Rada Miejska utworzyła Nowodworski Ośrodek Sportu i Rekreacji "Świt" w formie zakładu budżetowego.

10.VI. - Ukazuje się pierwszy numer tygodnika "Mazovia" Tygodnik Regionalny.

19.VI. - Wybory samorządowe. Do Rady Miejskiej wybrani zostali: Ostrowski Antoni, Podwiązka Eugenia, Borowski Krzysztof, Piszcz Janusz, Wysokiński Jerzy, Brzozowska Grażyna, Racki Zdzisław, Sokołowski Marian, Zielińska Hanna, Ciesielska Rozalia, Celiński Janusz, Gugała Ryszard, Mikuszewski Janusz, Szpytma Barbara, Szarow Janusz, Mielniczek Elżbieta, Budnicki Mieczysław, Dziewanowska Maria, Zakrzewska Jadwiga, Turczyńska Barbara, Sobiralski Zbigniew, Adamowicz Urszula, Bisialski Krzysztof, Zarychta Zenon, Kozioł Wiesław, Szmytkowski Zdzisław, Żołnierczyk Bogumiła, Żmijewski Jan.

1.VII. - Na posiedzeniu Rady Miejskiej dokonano wyborów: Przewodniczącą Rady wybrana została Barbara Turczyńska, a wiceprzewodniczącymi: Zdzisław Szmytkowski i Janusz Szarow. Burmistrzem Miasta wybrany został Marek Papuga.

8.VII. - uroczyste otwarcie siedziby Rejonowego Urzędu Pracy. Kierownikiem Urzędu jest Aleksandra Cheda.

6.VIII. W kościele garnizonowym w Nowym Dworze odbyła się uroczystość odsłonięcia tablicy pamiątkowej poświęconej 25 oficerom Batalionu Elektrotechnicznego, którzy zginęli w Katyniu i Charkowie.

 

 

1994. Nowy Dwór Maz. buduje oczyszczalnię ścieków.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

EKOLOGIA. GMINNA INWESTYCJA

Do Wisły popłyną oczyszczone ścieki

Nowy Dwór wytwarza ponad 5 tys. m sześc. ścieków na dobę. Część z nich bez oczyszczania wpada do Wisły. W ubiegłym roku gmina wraz z Funduszem Ochrony Środowiska rozpoczęła budowę nowoczesnej oczyszczalni. Inwestycja będzie kosztować około 25 mld zł.

ANNA KACZMAREK

Biologiczno-chemiczna oczyszczalnia ścieków zacznie pracę w Nowym Dworze prawdopodobnie we wrześniu 1994 roku. Jej budowa trwa od sierpnia ubiegłego roku.

Do tej pory w mieście nie rozwiązano problemu ścieków. Pochodzące z tzw. starej części miasta (ok. 20 tys. mieszkańców) odprowadzane są do przestarzałego systemu urządzeń, przypominających oczyszczalnię mechaniczną. Zneutralizowane w niewielkim stopniu, są odprowadzane do Narwi. W dużo gorszej sytuacji pozostaje 10-tysięczne Osiedle Młodych, z którego w ogóle nieoczyszczane brudy wpadają wprost do Wisły.

Na szczęście sytuacja ta już niedługo zmieni się.

Nowoczesna oczyszczalnia, w której wykorzystano zachodnie urządzenia, ma przetwarzać w ciągu doby przynajmniej 7 tys. m sześc. ścieków. Zaspokoi to w pełni potrzeby miasta.

Przy budowie oczyszczalni zostaną wykorzystane urządzenia już istniejące, m.in. duża przepompownia ścieków o zdolności przerzutowej prawie 20 tys. m sześc., oraz system kanalizacyjny. W pierwszym etapie planuje się oczyszczanie 3.5-4 tys. m sześc. ścieków na dobę, pochodzących z Osiedla Młodych, w drugim — dalsze 3.5 tys. ze starej części miasta.

 

 

 

1994. O warunkach mieszkaniowych w Nowym Dworze Maz. przy ul. Sukiennej.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 


Sufit się wali, pękają ściany

Decyzję o rozbiórce domu przy ul. Sukiennej 66 w Nowym Dworze Mazowieckim wydano już w 1987 r. Dwunastu lokatorów wykwaterowano. W rozwalającym się domu zostały jeszcze dwie rodziny. Od kilku lat czekają na przyznanie lokalu, w którym mogliby żyć jak ludzie.

ANNA KACZMAREK

Trudno uwierzyć, że w walącym się domu przy ul. Sukiennej 66 w Nowym Dworze ktoś mieszka. Postawiony kilkadziesiąt lat temu budynek stwarza zagrożenie dla przechodniów. Duża czerwona tablica ostrzega przed obsuwającymi się przegniłymi deskami.

Piętrowy, drewniany dom jest ruiną ograbioną z podłóg, drzwi i okien. Co noc przychodzą tam chuligani, którzy kradną to, co jeszcze da się wynieść. Rozbierają stare kaflowe piece, zrywają drewniane podłogi, wybijają szyby.

Krzysztof Kolberg z żoną Lilią i dwójką dzieci w wieku 8 i 7 lat mieszka w tym domu od 7 lat. Zajmują pokój z kuchnią o łącznej pow. 31 m kw. Zimą, mimo ciągłego dokładania do pieca, temperatura w mieszkaniu nie przekracza 10 stopni C — okiennice odstają od ścian, a okna i drzwi są nieszczelne.

— Gdy wieje wiatr, słychać, jak ten budynek trzeszczy. Żyjemy w ciągłym strachu, że sufit zawali się nam na głowę — mówi Kolberg.

Płacą miesięcznie ok. 40 tys. zł czynszu. Na zamianę mieszkania czekają od 1972 r.

— Przychodzą, obiecują, a my czekamy nadal — mówi Lilia Kolberg. — Na kupienie czy wynajmowanie mieszkania nas nie stać. W styczniu komisja mieszkaniowa kazała zgłosić się do urzędu miasta — było wolne mieszkanie. Następnego dnia usłyszeliśmy, że lokal zajął już ktoś inny.

Jedynymi sąsiadami Kolbergów jest rodzina Rudnickich, również z dwójką dzieci, w wieku 11 i 9 lat. W jednym pomieszczeniu, będącym jednocześnie kuchnią, pokojem i korytarzem, mieszkają od 10 lat.

— Latem ubiegłego roku przyjechała ekipa z zakładu energetycznego, chcieli odłączyć światło w całym budynku — mówi Andrzej Rudnicki.

Jest malarzem, a jego żona nie pracuje. Nie mają co marzyć o odłożeniu pieniędzy na mieszkanie. Czekają na propozycję przeprowadzki do innego domu.

Do Rudnickich już kilkakrotnie włamywano się. Obluzowane okiennice, łatwe do wypchnięcia okna, drewniane drzwi osadzone w gnijących ścianach nie są żadną przeszkodą dla przychodzących tu co noc wąchaczy kleju i złodziei.

— Prawdopodobnie już w przyszłym tygodniu państwo Rudniccy i Kolbergowie otrzymają dwupokojowe mieszkania w nowym budynku komunalnym przy ul. Długiej. Mieszkania te mają po 40 m kw. powierzchni, gaz ziemny i ciepłą wodę — powiedziano nam w referacie komunalnym w Nowym Dworze.

 

 

 

1994. Po dziesięciu latach budowy oddano szkołę podstawową nr 8 na "Osiedlu Młodych" w Nowym Dworze Maz.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

NOWY DWÓR MAZOWIECKI. SZKOŁA NR 8

Dziesięć lat budowy i dzieci mają nową szkołę

Oficjalnego otwarcia Szkoły Podstawowej nr 8 w Nowym Dworze dokonali m.in. wicepremier, minister edukacji narodowej Aleksander Łuczak oraz senator Maria Łopatkowa. Szkolne mury poświęcił biskup Stanisław Kędziora.

Wybudowanie nowej podstawówki na Osiedlu Młodych rozwiązało problem miejsca nauki ponad 600 uczniów. Do września ubiegłego roku dojeżdżali oni do oddalonej o 3 km szkoły nr 2, gdzie uczyli się w systemie dwuzmianowym. Jedynie młodsze dzieci z klas I–III miały zajęcia w znajdującej się na osiedlu „siódemce”.

Nową szkołę budowano 10 lat. W 1983 r. rozpoczęto prace projektowe. Z powodów finansowych dwukrotnie wstrzymywano decyzję o budowie. M.in. w 1991 r. zamrożono inwestycję i dopiero w rok później nowe władze miasta znalazły fundusze na jej dokończenie. Pierwszy dzwonek zabrzmiał w niespełna rok po wznowieniu budowy — 6 września 1993 r.

W szkole jest 18 sal lekcyjnych, stołówka i sala gimnastyczna. Trzeba jeszcze wykończyć elewację sali gimnastycznej i zbudować boisko.

Koszt budowy szkoły wyniósł 16 mld, z czego 12 mld pochodziło z kasy miasta.

ANNA KACZMAREK

 

 

 

 

ROZPORZĄDZENIE RADY MINISTRÓW

z dnia 16 czerwca 1994 r.

w sprawie zmiany granic niektórych gmin.

Na podstawie art. 4 ust. 1 ustawy z dnia 8 marca 1990 r. o samorządzie terytorialnym (Dz. U. Nr 16, poz. 95, Nr 34, poz. 199, Nr 43, poz. 253 i Nr 89, poz. 518, z 1991 r. Nr 4, poz. 18 i Nr 110, poz. 473, z 1992 r. Nr 85, poz. 428 i Nr 100, poz. 499 oraz z 1993 r. Nr 17, poz. 78) zarządza się, co następuje:

§ 1.

W województwie warszawskim zmienia się granice gminy o statusie miasta Nowy Dwór Mazowiecki przez przyłączenie obszaru części wsi Okunin o powierzchni 2,49 ha z gminy Skrzeszew.

 

 

 

 

Z DZIEJÓW MIASTA

PASTWISKO, HERB i ARESZT

1837 – Burmistrzem miasta jest Marcinkowski, kasjerem - Gaworski.

1839 – 7 sierpnia Komisja Rządowa Przychodów Skarbu występuje do Komisji Rządowej Spraw Wewnętrznych w sprawie przydziału pastwiska dla miasta.

1842 – Przystąpiono w mieście do urządzania ścieków rynsztokowych i układania trotuarów.

1843 – Obsługa poczty miejskiej (pocztalterzy) nie przyjmuje nowych warunków opłat pocztowych.

1844 – Od 27 do 29 lipca nawiedza miasto powódź Narwi. Burmistrz Bystrzyński tak zapisał ten fakt - "Zalany ratusz. Woda sięga 14 cali powyżej podłogi".

18 grudnia za zgodą Rządu Gubernialnego Warszawskiego magistrat Nowego Dworu wydzierżawia na okres 3 lat 17 jatek rzeźniczo-piekarnianych ulokowanych przy rynku głównym (dziś park naprzeciw kościoła Św. Michała Archanioła), ustalając ceny towarów oraz wysokość opłat dzierżawnych do Kasy Miejskiej.

Zakończona zostaje w Modlinie budowa spichlerza - olbrzymiego, pięciokondygnacyjnego budynku postawionego na 2,5 metrowym cokole kamiennym kosztem 1.380.000 rubli. Nie spełniał on w pełni swego pierwotnego przeznaczenia (rozładunku zboża ze statków) i rosyjska intendentura wojskowa wydzierżawiła go w 1853 roku na skład prowiantu.

1845 – Marcowa powódź uszkadza budynek burmistrza przy ul. Sukiennej.

1847 – 23 sierpnia zostaje podjęta decyzja o wynajęciu lokalu dla Urzędu Burmistrza od starozakonnego Moszka Mendlaka za kwotę 240 rubli rocznie.

Miasto otrzymuje herb. Widnieją na nim mury miejskie, zamczysko z trzema warownymi basztami, wstęga wody oraz "Nałęcz" (element godła rodu Nałęczów).

1848 – Miasto liczy 2300 mieszkańców.

1849 – Magistrat wystąpił do Rządu Gubernialnego Warszawskiego o uruchomienie w mieście aresztu policyjnego.

1853 – Starozakonny Moszek Mendlak stara się o pożyczkę w Banku Polskim dla nabycia domów pod nr 24/25 i 136.

1854 – Burmistrzem zostaje wyznaczony przez Rząd Gubernialny Warszawski J. Waklinino.

J.S.

 

 

 

1995 r.

 

- Klub Sportowy Świt" obchodzi swoje 60-lecie. Drużyna piłki nożnej jubileusz uczciła awansem do II ligi p remisie z Mławianką Mława 1:1.

24.V. - Na sesji Rady Miejskiej zapada uchwała o podziale miasta na 7 osiedli jako samorządowych jednostek pomocniczych miasta.

26.VI. - Zostaje otwarta Oczyszczalnia Ścieków "Południe", jej wykonawcą było Przedsiębiorstwo Projektowania i Dostaw Kompletnych Obiektów Przemysłowych "Chemadex".

1.VII. - swoją działalność rozpoczyna Radio "Mazowsze", które powstało dzięki pieniądzom związku pięciu gmin: Nowego Dworu, Łomianek, Czosnowa, Pomiechówka i Zakroczymia. Gminy wyłożyły na jego powstanie 1.500.000.000 zł (starych). Zasięg odbioru w promieniu 60 km od anteny nadawczej zlokalizowanej w mieście. Siedziba radia mieści się w Łomiankach.

 

Nowy Dwór Mazowiecki, 1995.

 

 

 

1995. Napad bandytów na policjantów z Nowego Dworu Maz. i rajd policyjnym autem.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Rajd bandytów w policyjnym aucie

Dwu policjantom z KRP w Nowym Dworze Mazowieckim bandyci odebrali broń długą i krótką, amunicję oraz służbowego volkswagena. Stało się to w sobotę w Ostrzykowiźnie. Ok. godz. 7.00 rano w niedzielę w okolicach Kosewa (woj. ciechanowskie) policja odnalazła radiowóz skradziony podczas sobotniego napadu.

Do napadu doszło podczas kontroli drogowej zielonego audi 80, nr. rej. WXE 65-62. Jeden z czterech znajdujących się w wozie mężczyzn przystawił broń do głowy kontrolującego policjanta. Drugi policjant, widząc zdecydowanych na wszystko napastników, oddał im kluczyki do radiowozu — volkswagen passat nr. rej. MOP 59-75, nr. taktyczny 13026 — w którym znajdował się kbkAK z 30 sztukami amunicji i radiostacja.

Napastnicy zabrali także policjantom dwa pistolety P-64 z 32 sztukami amunicji. Odjechali radiowozem i wspomnianym audi, które pochodzi z kradzieży; samochód ten porzucili w Załuskach, koło Płońska.

W rejon kompleksu leśnego (2 km od miejscowego komisariatu policji) gdzie porzucono radiowóz, skierowane zostały grupy operacyjno-dochodzeniowe, pirotechnicy oraz przewodnik z psem tropiącym. Mają oni zabezpieczyć ślady i ustalić kierunek ucieczki bandytów. W odnalezionym w niedzielę policyjnym samochodzie znajdował się skradziony podczas napadu karabin KBKAK. Na razie nie ustalono, czy sprawcy porzucili skradzione również podczas napadu dwa pistolety.

Osoby, które są w stanie pomóc w wykryciu sprawców proszone są o natychmiastowy kontakt z najbliższą jednostką policji na terenie całego kraju; tel. 997 lub 669-99-97 w Warszawie, ewentualnie z KRP w Nowym Dworze Mazowieckim tel. 604-42-00 lub 775-22-01, lub 603-64-35. Przestrzega się przed zabieraniem do samochodu przygodnych podróżnych.




Rok 1995 to szczyt wojen gangów w Polsce (Wołomin vs Pruszków). Nowy Dwór Mazowiecki leżał na styku wpływów tych grup. Napady na policjantów, kradzieże radiowozów i brutalne porachunki były wtedy niemal codziennością serwisów informacyjnych, co dziś – przy znacznie wyższym poziomie bezpieczeństwa – wydaje się scenariuszem z filmu akcji.

Z opisu wyłania się obraz niezwykle zuchwałego i niebezpiecznego napadu:

- Zuchwałość (Modus Operandi): Bandyci nie uciekali przed kontrolą. Oni „odwrócili” sytuację – to policjant stał się ofiarą w momencie, gdy podszedł do okna samochodu. Przystawienie broni do głowy funkcjonariusza podczas rutynowej kontroli to sygnał, że sprawcy byli profesjonalistami lub ludźmi desperacko zdeterminowanymi.

- Trudna decyzja policjantów: Decyzja o oddaniu kluczyków i broni bez walki jest tu kluczowa. Choć dla opinii publicznej mogło to wyglądać na „porażkę” mundurowych, z taktycznego punktu widzenia uratowało życie funkcjonariusza, który miał pistolet przy skroni. Drugi policjant zachował zimną krew, oceniając, że życie partnera jest ważniejsze niż sprzęt.


- KRP (Komenda Rejonowa Policji): W 1995 roku obowiązywał inny podział administracyjny policji (przed reformą z 1999 r.). Dziś w takich miastach jak Nowy Dwór Mazowiecki mamy Komendy Powiatowe (KPP).

- kbkAK (Karabinek AK): To słynny „Kałasznikow”. Fakt, że policjanci w tamtych latach wozili taką broń w radiowozach (i to, że została ona skradziona), pokazuje, jak wysokie było wówczas zagrożenie przestępczością zorganizowaną.

- P-64: Standardowy, mały pistolet polskiej produkcji (tzw. "Czak"), używany przez milicję, a potem policję przez dekady. Często krytykowany za małą pojemność magazynka (tylko 6 naboi).

- Radiostacja: W dobie telefonów komórkowych zapominamy, że w 1995 roku była ona jedynym kanałem łączności. Skradziony sprzęt pozwalał bandytom na podsłuchiwanie komunikatów policyjnych w czasie rzeczywistym.

- Województwo ciechanowskie: Świadectwo czasu – Polska była wtedy podzielona na 49 małych województw (zlikwidowanych w 1999 r.).

 

 

 

1996 r.

 

- Na cmentarzu parafialnym w Nowym Dworze Maz. zostaje pochowany gen. bryg. Jerzy Przemysław Morawicz, ostatni minister spraw wojskowych Rządu RP na Uchodźstwie. W latach 1935-1939 oficera Batalionu Elektrotechnicznego w Nowym Dworze. Wojenne losy zawiodły go do Wielkiej Brytanii. Tam służył m.in. w I Samodzielnej Brygadzie Spadochronowej. Awansowany na stopień generała brygady 15.07.1990 r. zmarł w Wielkiej Brytanii w 1994 r.

 

 

Drewniany dom przy ulicy Łapowa 8 - obecnie Legionów 8. Do dnia dzisiejszego zachował się świerk widoczny na zdjęciu.

źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

 

Obecny stan ul. Legionów 8. Budynek został oddany do użytku w 1996.

 

 

 

1997. O zabójstwie taksówkarki z Nowego Dworu Maz.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 


NASTOLATKI PODEJRZANE O MORDERSTWO

Taksówkarka zakłuta nożem

Policja zatrzymała wczoraj 10 osób mających związek z zabójstwem taksówkarki z Nowego Dworu Mazowieckiego. Zbrodni dokonano ze szczególnym okrucieństwem w nocy z 2 na 3 stycznia na Kępie Tarchomińskiej w Warszawie. Ofierze zadano nożem około 40 ciosów w klatkę piersiową i w plecy. Miała także zmasakrowaną od uderzeń pięściami twarz.

W piątek rano kilkudziesięciu funkcjonariuszy z Pragi-Północ, Nowego Dworu Maz. i komendy stołecznej weszło w tym samym momencie do kilku mieszkań, w których przebywali podejrzani. Z dobrze poinformowanych źródeł wiemy, że cztery osoby (15-letnia Julita D., 16-letni Robert R. i jego rówieśnik Marcin B. oraz 20-letnia Agnieszka C.) przyznały się podczas przesłuchania do dokonania zbrodni.

20-letniego Szymona Z. — piątego podejrzanego — zatrzymano również w piątek rano w Szczecinie, skąd zamierzał uciec do Niemiec. Pod eskortą przewieziono go do Komendy Rejonowej Policji na warszawskiej Pradze-Północ, gdzie będzie przesłuchiwany.

W czasie zorganizowanej przez policję obławy zarekwirowano narzędzie zbrodni oraz należący do ofiary samochód Audi, którym posługiwali się sprawcy.

Policja i prokuratura, ze względu na dobro śledztwa, nie udzielają na ten temat informacji. AGA
__________________________________________________________________________________________________________________________________

TAKSÓWKARKA ZAKŁUTA NOŻEM

Policja zatrzymała podejrzewanych o morderstwo

Kilkanaście osób mających związek z brutalnym zabójstwem 45-letniej Elżbiety K. zatrzymała wczoraj policja. Cztery osoby przyznały się do dokonania zbrodni. Najstarszy sprawca ma 19 lat, najmłodszy — 15.

AGNIESZKA KOZERA

Policja zatrzymała wczoraj rano sprawców brutalnego zabójstwa taksówkarki z Nowego Dworu Mazowieckiego. Są to 15-letnia Julita D., 16-letni Robert R., jego rówieśnik Marcin B. oraz 19-letnia Agnieszka C.

Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, w trakcie przesłuchania wszyscy przyznali się do zarzucanych im czynów. Aresztowano także kilka osób, które wiedziały o dokonaniu zbrodni, ale nie powiadomiły o tym organów ścigania. Wśród nich jest dwoje rodziców. W tym samym czasie na przejściu granicznym w Szczecinie zatrzymano 20-letniego Szymona Z., który zamierzał uciec do Niemiec. Wszyscy zatrzymani mieszkają w Nowym Dworze Mazowieckim.

Przypomnijmy: w nocy z 2 na 3 stycznia policja znalazła na Kępie Tarchomińskiej zwłoki 45-letniej taksówkarki, Elżbiety K. Kobiecie zadano około 40 ciosów nożem w plecy i klatkę piersiową. Miała ona także zmasakrowaną twarz, prawdopodobnie od uderzeń pięścią. Morderstwa dokonano ze szczególnym okrucieństwem.

Jak twierdzi nasz informator, tydzień później funkcjonariusze z Komendy Rejonowej Policji na Pradze Północ zorganizowali obławę na podejrzanych o dokonanie tej makabrycznej zbrodni. Niestety, jeden z pracowników sekcji zabójstw wydziału kryminalnego VI KRP, jadąc w wyznaczone miejsce, zginął w wypadku samochodowym. Akcję odwołano. Przeprowadzono ją ponownie wczoraj. We wczesnych godzinach rannych kilkudziesięciu policjantów z Pragi Północ, Nowego Dworu Mazowieckiego i komendy stołecznej weszło jednocześnie do kilku mieszkań w Nowym Dworze Mazowieckim i okolicach Warszawy. Zatrzymano 10 osób. Większość z nich to nieletni.

Z dobrze poinformowanych źródeł wiemy, że policja zarekwirowała też narzędzie zbrodni i srebrne audi o nr rej. WFL 3296 należące do Elżbiety K., którym posługiwali się sprawcy.

Policja i prokuratura, ze względu na dobro prowadzonego śledztwa, nie chcą udzielać na ten temat żadnych informacji.
_________________________________________________________________________________________________________________________________

Zabili taksówkarkę, bo nie zgadzała się wozić ich za darmo

— Musisz zginąć, bo za dużo bierzesz za kursy — tłumaczył 20-letni Szymon Z. zadając kolejny cios nożem taksówkarce Elżbiecie K. Mężczyzna został zatrzymany w ubiegłym tygodniu wraz z 15-letnią Julitą D., 16-letnimi Robertem R. i Marcinem B. oraz 19-letnią Agnieszką C. Wszyscy przyznali się do brutalnego morderstwa Elżbiety K.

Policja ustaliła, że wieczorem 2 stycznia sprawcy kilkakrotnie dzwonili po taksówkę z hotelu „303” w Modlinie. Prawdopodobnie wcześniej ją sobie upatrzyli, gdyż szukali właśnie srebrnego audi prowadzonego przez Elżbietę K. Około godz. 23 udało im się osiągnąć cel. Kazali Elżbiecie K. jechać do Warszawy.

Dotarli jednak tylko do stacji paliw w Nowym Dworze Mazowieckim, gdyż taksówkarka odmówiła dalszej jazdy, jeżeli rachunek nie zostanie uregulowany. Zgodziła się kontynuować kurs, dopiero gdy dali jej w zastaw złotą obrączkę. Następnie pojechali do domu Szymona Z. Mężczyzna zabrał ze sobą nóż kuchenny. Kiedy dojechali do Jabłonny, klienci zaczęli dyktować kobiecie, w którym kierunku ma jechać. Ostatecznie dotarli do Kępy Tarchomińskiej. Szymon Z. kazał Elżbiecie K. zatrzymać się, wyszedł z samochodu i wyjął nóż. Wsiadł do auta, zasłaniając narzędzie kurtką. Po chwili zaczął bić Elżbietę K. po twarzy i karku, zadał jej też kilka ciosów nożem. Przerażona kobieta błagała o litość. Obiecywała, że jeżeli zostawią ją w spokoju, nie zwróci się do policji. Nie zwracając uwagi na jęki kobiety, Szymon Z. i Robert R. wyciągnęli ją z samochodu. Szesnastolatek kopał taksówkarkę po głowie. Szymon Z. na oślep zadawał ciosy nożem. Uderzył ponad 40 razy. Kiedy kobieta przestała się ruszać, bandyci wyrzucili nóż, oderwali „koguta” z samochodu i odjechali. Po chwili wrócili jednak, by upewnić się, czy Elżbieta K. na pewno nie żyje. Potem pojechali do Warszawy. Dziewczyny przeszukały dokładnie auto i zabrały kosmetyki, radio samochodowe, drobną walutę.

Młodzi bandyci porzucili audi przed dworcem Centralnym i spokojnie wrócili do Nowego Dworu Mazowieckiego. Dwoje z nich przyznało się nawet rodzicom do zabójstwa. Szymon Z. postanowił zaciągnąć się do Legii Cudzoziemskiej. — Jeśli przyjadą po mnie policjanci, to ich wszystkich załatwię — opowiadał kolegom.

23 stycznia policja zatrzymała Julitę D., Roberta R., Marcina B. i Agnieszkę C. Szymon Z. wpadł na przejściu granicznym w Szczecinie. On i Agnieszka C. trafili do aresztu tymczasowego, pozostali przebywają w Izbie Dziecka. Dwie osoby, które wiedziały o zbrodni, będą odpowiadać przed sądem za niepowiadomienie organów ścigania.

 

 

 

1997. Widok na most kolejowy w czasie powodzi w lipcu 1997 r. Widoczny wysoki stan wody podchodzącej pod szczytu filarów.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

1997. Nieoficjalnie, bez uchwały Rady Miejskiej zaczęto używać obecnego herbu w 1991 r. Uchwałę w sprawie herbu podjęła Rada Miejska w dniu 8 października 1997 r. Przyjęto wizerunek herbu zawarty w monografii Miasta polskie w tysiącleciu i wcześniejszej pracy Herby miast polskich Gumowskiego. Obecnie używany herb nawiązuje do pierwszych, prywatnych właścicieli Nowego Dworu, rodu Nowodworskich herbu "Nałęcz".

* Ryszard Gołąb, Ilustrowana monografia miasta Nowego Dworu Mazowieckiego z historią Twierdzy Modlin, 2006.

 

 

 

1998 r.

 

- Oddano do użytku halę sportowo-rekreacyjną przy ul. Sportowej 66. Hala ma wymiary 32x46 m., wysokość 13,5 m. W poprzek hali mieszczą się trzy boiska treningowe do siatkówki oraz w zależności od potrzeb dwa do koszykówki i tenisa. Na widowni może zasiąść 1200 osób.

4.X. - W hali sportowo-widowiskowej z udziałem Prezydenta RP Aleksandra Kwaśniewskiego odbyło się spotkanie pt.: "Samorządność szansą Rozwoju gospodarczego i społecznego". Program przewidywał: referat "reforma Samorządności - historia, szanse i zagrożenia, prezentację Mazowieckiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej "Technopark - Modlin", prezentacje Akademickiego Centrum Edukacji w Modlinie, wystawę gospodarczą biznesu lokalnego.

3.XI. - Odbyła się inauguracyjna sesja Rady Miejskiej. Przewodniczącym Rady Miejskiej został wybrany Jacek Kowalski - "Można lepiej". Zastępcami: Grażyna Kilian - "Nasze Miasto - Nasz Powiat" i Janusz Szarow - "SLD"

Do Rady Miejskiej wybrani zostali: Ewa Bieniek, Agata Busłajew, Krzysztof Bisialski, Mariusz Dudek, Eugeniusz Rusek, Bożenna Kosela, Aneta Pierścieniak, Piotr Pawłowski, Waldemar Majchrzak, Janusz Szarow, Grazyna Kiljan, Grazyna Nadrzycka, Bogdan Jeziorski, Włodzimierz Laur, Jacek Gereluk, Stanisław Brzozowski, Jan Kapusniak, Tadeusz Sempławski, Zenon Ziemak, Ryszard Brzeziński, Marek Ciesielski, Grzegorz Komendowski, Jacek Szałkiewicz, Danuta Rawa, Zdzisław Głażewski, Marek Gromadka, Jerzy Kowalik.

Od 1998 do 2000 roku funkcję burmistrza pełnił Jan Żmijewski.

W 2000 roku burmistrzem został Jacek Kowalski.

6.XI. - Odbyła się inauguracyjna sesja Rady Powiatu Nowodworskiego. Przewodniczącym Rady został wybrany Antoni Kręźlewicz - "Porozumienie Społeczne" z gm. Czosnów, zastępcami: Jolanta Liszkiewicz - "Nasze Miasto - Nasz Powiat" z Leoncina i Maria Suchocka "AWS" z Nowego Dworu.

 

 

Ulica Zakroczymska 46.

źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

 

Drewniane domy przy ulicy Zakroczymskiej w kierunku ulicy Targowej. Wszystkie już nie istnieją.

źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

 

Ujęcia nieistniejącej drewnianej zabudowy na ul. Zakroczymskiej.

źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

 

 

 

1999 r.



1.I. - po reformie administracyjnej państwa Nowy Dwór staje się ponownie miastem powiatowym. Starostą nowodworskim zostaje Adam Janas.

17.VI. - Rada Miejska nadała po raz pierwszy tytuły Honorowego Obywatela Miasta Nowy Dwór Mazowiecki: Izabeli Dylewskiej - Światowiak, Elżbiecie Urbańczyk i Kazimierzowi Czarneckiemu za wybitne osiągnięcia sportowe i godne reprezentowanie Polski oraz naszego miasta na arenach sportowych całego świata; Władysławowi Domańskiemu za aktywne uczestnictwo w życiu sportowym i działalności Ochotniczej Straży Pożarnej; ks. prałatowi Czesławowi Żyle za aktywne uczestnictwo w życiu patriotyczno-religijnym w mieście.

 

 

Powiat nowodworski zostaje utworzony w 1999 roku w ramach reformy administracyjnej. Jego siedzibą jest miasto Nowy Dwór Mazowiecki.

W skład powiatu wchodzą:

- gminy miejskie: Nowy Dwór Mazowiecki
- gminy miejsko-wiejskie: Nasielsk, Zakroczym
- gminy wiejskie: Czosnów, Leoncin, Pomiechówek
- miasta: Nowy Dwór Mazowiecki, Nasielsk, Zakroczym

 

 

 

Drewniana willa z ozdobną werandą przy obecnej ul. Paderewskiego 9.

Wpisana do rejestru zabytków 22.12.1986 r. Powierzchnia mieszkalna budynku to ok. 215 m2 wraz z przylegającym ogrodem o powierzchni blisko 6 000 m2. W ogrodzie okalającym willę rosną dwa dęby - pomniki przyrody. "Budynek mieszkalny drewniany, częściowo podpiwniczony, jednopiętrowy w układzie dwutraktowym. Piwnice i fundamenty wykonane z kamienia polnego. Elewacja frontowa w środkowej części piętrowa z parterowymi skrzydłami po bokach. Cześć piętrowa poprzedzona umieszczonymi w obydwu kondygnacjach otwartymi zdobionymi werandami przykrytymi dachem dwuspadowym. Do skrzydeł bocznych wejścia na osiach środkowych. Ściana szczytowa południowa trójosiowa z oknami a parterze i niewielkim okienkiem doświetlającym strych, północna ślepa z oknami doświetlającymi strych. Elewacja tylna piętrowa z gzymsem kordonowym rozdzielającym kondygnacje, z boniowanymi profilowanymi narożami. W parterze para okien oraz drzwi wejściowe. W górnej kondygnacji cztery otwory okienne nierównomiernie rozłożone. Okna skrzynkowe, dwuskrzydłowe z nadślemiem. Dach dwuspadowy kryty papą. Detal architektoniczny: Bogate zdobienie werand: wycinane ażurowe balustrady, gzymsy, pola wspornikowe, bogate nadproża okien, profilowania filarów, boniowane naroża, okiennice." Tyle opis konserwatorski. A co z historią?

Wybudowana ok. 1876 r. dla inż. Walentego Dubeltowicza (ur. 1844 - zm. 1913 r.) żonatego z Pauliną Dubeltowicz z d. Dubus. Mieli 5 dzieci: Józef Władysława (urodzonego 28.02.1877 r. w Nowym Dworze - zmarłego w 1942 r.), Henryka i troje innych nieznanych z imienia (2 siostry i brat). Inż. Dubeltowicz był budowniczym (i projektantem konstrukcji stalowych) budynku dyrekcji rzeźni miejskiej w Łodzi od 1X.1899 do 1902 r. i współpracował przy budowie rzeźni miejskiej w Warszawie. Pierwszym dyrektorem przedsiębiorstwa tramwajów konnych w Warszawie w latach 1881-1883. Był znany przede wszystkim jako najbardziej doświadczony budowniczy stalowych mostów w Królestwie Polskim m.in. mostu kolejowo-drogowego pod Cytadelą w Warszawie zbudowanego w latach 1873-1875 wg. projektu Tadeusza Chrzanowskiego, oddanego do użytku 17.08.1877 mostu kolejowo-drogowego na Narwi wg. projektu inż. Stefana Zielińskiego. W latach 1885-1887 kierował budową mostu żelaznego na Bugu pod Orchową (Włodawą) na linii kolejowej Brześć - Chełm. Był także zamiłowanym pszczelarzem. Współpracownikiem Przeglądu Pszczelniczo-Ogrodniczego. Członkiem Komisji pszczelniczej Towarzystwa Pszczelniczo-Ogrodniczego, członkiem redakcji "Przeglądu Pszczelniczo-Ogrodniczego" i dożywotnim członkiem Warszawskiego Towarzystwa Ogrodniczego. Współpracownikiem pisma "Ogród", a od 1913 r. "Przeglądu Pszczelniczo-Ogrodniczego". W okresie dwudziestolecia międzywojennego willa należała do państwa Kaszyńskich, którzy wynajmowali mieszkania nowodworskim żydom. Zachowały się ślady po mezuzach. Po II wojnie światowej dom zmienił właścicieli, którymi została rodzina lekarza weterynarii Żurawskiego. Rodzina sprzedała willę w 2017 r.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

2000 r.



8-9.IV. - W Modlinie odbył się Pierwszy Zjazd Rodowy Nałęczów założycieli Nowego Dworu. Organizatorem zjazdu był Prezes Koła Nałęczów Stanisław Rostworowski.

- odbywają się I dni Nowego Dworu Mazowieckiego.

 

 

 

ŚMIERĆ CZEKAŁA PRZED BAREM

Potężny wybuch w Nowym Dworze Mazowieckim

Cztery osoby zginęły w wyniku wybuchu bomby, która rano eksplodowała przed barem w Nowym Dworze Mazowieckim. Policja szuka sprawców zdarzenia. Ofiary to 36-letni właściciel baru, 25-letni pracownik lokalu oraz 18- i 16-letni chłopcy, którzy w barze pomagali w przygotowaniach do festynu.

Do eksplozji doszło kilka minut po godzinie dziewiątej przed pubem przy ulicy Paderewskiego. Siła wybuchu była tak duża, że jedno z ciał znalazło się na dachu parterowego budynku, drugie przeleciało przez płot na teren ośrodka zdrowia. Zwłoki trzeciego mężczyzny znaleziono przed wejściem do salonu fryzjerskiego.

Miejsce eksplozji, pub oraz zaparkowany przed lokalem samochód sprawdzili pirotechnicy. Na miejsce przybyli starosta i burmistrz Nowego Dworu, którzy zapowiedzieli bezkompromisową walkę z przestępcami.

Właściciel nie miał podobno zatargów ze światem przestępczym.

Policjanci przypuszczają, że ładunek miał zabić kogoś innego.

Podpis pod zdjęciem: Zwłoki jednej z ofiar znaleziono przed wejściem do zakładu fryzjerskiego odległego od pubu o kilkadziesiąt metrów.

 

 

Przerażające

Cztery osoby zginęły w piątek w wyniku wybuchu bomby w barze piwnym w Nowym Dworze Mazowieckim. Była to pierwsza od lat eksplozja, której ofiarami stali się najprawdopodobniej przypadkowi ludzie, a nie gangsterzy.

Do wybuchu doszło ok. godz. 9 w pubie „EB”. Bomba musiała zostać zamocowana na drzwiach lokalu. Gdy jeden z właścicieli baru próbował wejść do pubu, nastąpił wybuch.

— Zginął na miejscu, a razem z nim młody barman, niedawno przyjęty do pracy — opowiadali reporterowi ŻW świadkowie zamachu.

Ciała barmana i współwłaściciela siła eksplozji odrzuciła na kilkanaście metrów. Policja miała problem ze zidentyfikowaniem zwłok — były tak zmasakrowane.

— Dopiero po dwóch godzinach znaleźliśmy ciała dwóch pozostałych mężczyzn. Wybuch wyrzucił zwłoki jednego z nich kilkadziesiąt metrów od piwiarni, w zarośla, drugiego — na dach — mówi podkomisarz Jacek Rączkiewicz z zespołu prasowego mazowieckiej komendy policji. Według informacji TVN, ofiary to nastolatki, zatrudnieni w barze na czas wakacji.

— Nie byłoby bomby, gdyby nie to, że przed wakacjami gangi nerwowo ściągają haracze od restauratorów. Bandyci potrzebują pieniędzy na wyjazdy. W tym jednak przypadku bomba nie została podłożona po to, by kogoś ostrzec albo zastraszyć, tylko po to, żeby zabić — mówią ŻW policjanci.


Zdążyliśmy się przyzwyczaić, że co jakiś czas wybucha bomba, co jakiś czas ginie ktoś powiązany ze światem przestępczym. Informacje te nie budzą już w nas grozy, bo przywykliśmy do myśli, że osoba żyjąca na krawędzi prawa wlicza swoją śmierć w „ryzyko zawodowe”. W piątek jednak zginęli niewinni, przypadkowi ludzie. Przyszli rano do pracy. Na ich miejscu mógł znaleźć się każdy. Jeszcze niedawno policja zapewniała, że ofiarami gangsterskich zamachów nie padają ludzie przypadkowi. Teraz albo pomylili się bandyci, albo myli się policja.

MONIKA SALECKA

 

 

ECHA WYBUCHU W NOWYM DWORZE MAZOWIECKIM

Marsz protestu po tragedii

Rodziny i znajomi czterech młodych mężczyzn, którzy zginęli w piątek wskutek eksplozji pod barem piwnym, chcą zorganizować „czarny marsz” przeciwko przemocy.

Zdaniem wielu mieszkańców Nowego Dworu Mazowieckiego, ofiary bomby: 16-letni Łukasz C., 18-letni Konrad B., 25-letni Krzysztof K. i 36-letni Jarosław M. zginęli przypadkowo. Dlatego chcieliby uczcić ich pamięć i zaprotestować przeciwko przemocy, która zabrała ich bliskich.

Do wersji, że ofiary nie miały nic wspólnego ani z ładunkiem wybuchowym, ani wręcz jakichkolwiek powiązań ze światem przestępczym, zdaje się powoli przychylać prowadząca śledztwo w sprawie wybuchu policja.

— Śledztwo jest prowadzone wielotorowo. Badamy różne możliwości — zapewnia rzecznik nowodworskich policjantów, komisarz Mirosława Michalska. Wśród znających sprawę funkcjonariuszy pojawiają się jednak coraz częściej głosy, że bombę o ogromnej sile rażenia mógł podłożyć jakiś psychopata.

— Mogą o tym świadczyć dwie okoliczności. Po pierwsze, przed pubem, gdzie nastąpił wybuch, miał się odbyć festyn dla młodzieży. Gdyby ładunek eksplodował później, ofiary liczono by w dziesiątkach. Po drugie, bomba znalazła się celowo przed pubem, w miejscu planowanego festynu, a nie była skierowana przeciwko samemu lokalowi. Taką bombę może podłożyć tylko psychopata, bo w takim przypadku nie chodzi mu ani o postraszenie, ani wymuszenie czegoś, tylko po prostu zabicie jak największej ilości osób — mówią funkcjonariusze.

 

 


PO WYBUCHU W NOWYM DWORZE MAZOWIECKIM

Motyw wciąż nieznany

Jedna z ofiar piątkowego wybuchu w Nowym Dworze Mazowieckim miała zaledwie 16 lat. Łukasz Cz. chciał dorobić w pubie przed wakacjami. — To przerażające, nie do pomyślenia, po prostu brak słów! — mówią policjanci.

Druga ofiara eksplozji to niespełna 18-letni Konrad B. Tak jak Łukasz pracował dorywczo w Klubie EB przy rozstawianiu stolików i parasoli. Podczas piątkowej eksplozji zginął także współwłaściciel lokalu, 36-letni Jarosław M. oraz barman, 25-letni Krzysztof K.

Wybuch miał miejsce kilka minut po godz. 9. Siła rażenia była tak duża, że ciała mężczyzn zostały rozrzucone w promieniu kilkunastu metrów. Były tak zmasakrowane, że policjanci mieli początkowo problemy z identyfikacją zwłok. — W tej chwili trudno powiedzieć, jaki to był ładunek. Wciąż czekamy na ekspertyzy biegłych. Wiadomo, że był on bardzo duży, w grę może wchodzić nawet kilka kilogramów materiału wybuchowego. W miejscu, gdzie doszło do eksplozji, powstał półmetrowy lej — wyjaśnia komisarz Mirosława Michalska z Komendy Powiatowej Policji w Nowym Dworze Mazowieckim. Do wybuchu doszło tuż przed pubem, w miejscu, gdzie zazwyczaj były rozstawiane stoliki i parasole. — Po obrażeniach ofiar można przypuszczać, że eksplozja nastąpiła w momencie, gdy mężczyźni usiłowali wydobyć lub poruszyć ładunek zakopany w ziemi — mówią policjanci. Jak na razie funkcjonariusze nie chcą mówić o tym, dlaczego doszło do detonacji. Nie potwierdzają żadnej z hipotez, także tej dotyczącej gangsterskich porachunków.

Podpis pod zdjęciem: Podczas piątkowej eksplozji zginęły cztery osoby

— Śledztwo jest prowadzone wielotorowo. Badamy różne możliwości — tłumaczy kom. Mirosława Michalska.

Drugi ze współwłaścicieli piwiarni utrzymuje, iż nigdy nie miał problemów z prowadzeniem lokalu, nigdy nikt go nie szantażował — tak wynika z informacji, które uzyskaliśmy od policji.

— To naprawdę było dotąd spokojne miejsce. Przychodzili tu uczniowie, normalna młodzież. Trudno pomyśleć, co by było, gdyby bomba wybuchła kilka godzin później, gdy przyszliby uczniowie sąsiadującego liceum, tuż po zakończeniu roku szkolnego — mówią funkcjonariusze. Decyzją komendanta wojewódzkiego policji w Radomiu, śledztwo w sprawie wybuchu przejęła w piątek specjalna grupa operacyjno-dochodzeniowa. Na miejscu tragedii byli także policjanci z Komendy Głównej Policji. Zarząd miasta zadecydował o odwołaniu podczas weekendu wszystkich imprez zaplanowanych z okazji obchodów „Dni Nowego Dworu Mazowieckiego”.

 

 

NOWY DWÓR MAZ. POGRZEB OFIAR WYBUCHU

Śmierć przyszła jak złodziej

Blisko tysiąc osób uczestniczyło w pogrzebie czterech ofiar ubiegłotygodniowego wybuchu bomby w pubie EB w Nowym Dworze Mazowieckim. Tragedia wstrząsnęła miastem. W piątek zamarło ono na półtorej godziny.

— Wiele się mówi o prawie i bezpieczeństwie, ale owoce tej dyskusji są marne — powiedział ksiądz podczas mszy za zmarłych w kościele św. Michała w Nowym Dworze Mazowieckim.

Już przed godz. 16 kościół był wypełniony po brzegi. Przybyły rodziny zmarłych, przyjaciele i znajomi.

— Tragedia dosięgła czterech niewinnych ludzi. Ból i żal po stracie najbliższych jest tragedią dla rodziny, ale i dla całej społeczności. Prawo weszło bowiem w nasze życie, ale tylko po to, żeby przestępstwo bardziej się mnożyło. Trzeba zacząć poważną reformę, aby taka tragedia więcej się nie powtórzyła. Oni nie wybierali dnia, godziny ani miejsca swojej śmierci. Ona przyszła jak złodziej. Musimy więc być nieustannie czujni i gotowi, aby zło nie wchodziło do naszego życia — mówił ksiądz.

Po mszy kilkusetosobowy tłum udał się za konduktem żałobnym na cmentarz miejski. Na ulice wyległo całe miasto, aby uczestniczyć w ostatniej drodze swoich zmarłych mieszkańców. Przed główną bramą cmentarza zabrał głos Jan Żmijewski, burmistrz miasta.

— Tragiczne i nieodwracalne wydarzenie przyniosło smutek i żal rodzinom ofiar i całemu miastu. Trudno się pogodzić z dramatem. Mam nadzieję, że ich śmierć nie poszła na marne — powiedział.

W ubiegły piątek Nowym Dworem Mazowieckim wstrząsnęła wieść o porannym wybuchu bomby w pubie EB. W wyniku eksplozji zginęły cztery osoby. Jedna z ofiar piątkowego wybuchu w Nowym Dworze Mazowieckim miała zaledwie 16 lat. Łukasz Cz. chciał dorobić w pubie przed wakacjami. Druga ofiara eksplozji to niespełna 18-letni Konrad B. Tak jak Łukasz pracował dorywczo w Klubie EB przy rozstawianiu stolików i parasoli. Podczas piątkowej eksplozji zginął także współwłaściciel lokalu, 36-letni Jarosław M. oraz barman, 25-letni Krzysztof K.

Wybuch miał miejsce kilka minut po godz. 9. Siła rażenia była tak duża, że ciała mężczyzn zostały rozrzucone w promieniu kilkunastu metrów. Były tak zmasakrowane, że policjanci mieli początkowo problemy z identyfikacją zwłok.

Śledztwo w tej sprawie przejęło Centralne Biuro Śledcze Komendy Głównej Policji.

MICHAŁ GAJEWSKI

 

2000. Egzekucja w pubie Tartak w Nowym Dworze Maz.

 

 

2000. Strzelanina w Nowym Dworze Maz. z porwaniem w tle.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

KOLEJNY WĄTEK SPRAWY PORWANIA KAMILA W.

Tajemnica strzelaniny w Nowym Dworze

Nie wiem, dlaczego do nas strzelano, ja chcę o tej sprawie jak najszybciej zapomnieć – mówi Tadeusz W., wyszkowski biznesmen, ojciec porwanego trzy lata temu Kamila. Wkrótce po uwolnieniu chłopca jego samochód ostrzelano.

Podczas pierwszych przesłuchań mężczyzna nie wykluczał, że sprawa ostrzelania samochodu, którym wracał wraz z całą rodziną z wakacji, może być powiązana z wcześniejszym porwaniem jego syna. Wczoraj nie wspomniał jednak o tym nawet słowem. Powtarzał, że nie wie, dlaczego ktoś miałby targnąć się na życie jego i jego bliskich.

Gdy porwano Kamila, cała rodzina W. przeżyła koszmar. Za jego życie zażądano 1 mln dol. Porywacze torturowali chłopaka, grozili, że jeśli nie dostaną pieniędzy, to go zabiją. Tadeusz W. nie ugiął się przed szantażem. Nie zapłacił ani grosza, negocjował, aż po trzech tygodniach bandyci uwolnili chłopaka. Kamil znalazł się w bagażniku poloneza. Wrócił do domu, podejrzanych, a dziś oskarżonych, zatrzymano. Jak się okazało, byli to ludzie Jerzego B. ps. Jurij, gangstera poszukiwanego listem gończym. Ich proces zbliża się do końca. Wkrótce wyrok.

Mimo schwytania porywaczy dla rodziny W. koszmar się jednak nie skończył. Można nawet stwierdzić, że przybrał na sile. Ktoś wciąż wydzwaniał do nich. Groził. Żądał 540 tysięcy złotych, czyli sumy, jaką ojciec Kamila wcześniej zdążył wynegocjować z bandytami, a której też nigdy im nie zapłacił.

24 sierpnia 2000 r. samochód państwa W. został ostrzelany. Do zdarzenia doszło w Nowym Dworze Mazowieckim. Rodzina W. wracała właśnie z wakacji. – Siedziałem z tyłu samochodu, obserwowałem, co dzieje się na drodze – opowiadał Tadeusz W. – Obawiałem się o bezpieczeństwo całej rodziny – przyznał.

W pewnym momencie usłyszał pisk opon. Ujrzał wyprzedzające ich czarne bmw, które następnie zajechało im drogę. Obok niespodziewanie pojawił się także drugi samochód, renault megane.

Państwo W. zjechali na pobocze i próbowali wyminąć auto. Wtedy padły strzały. – Kazałem żonie i dzieciom schować głowy między kolana, sam dzwoniłem na policję – zeznawał W. – To wszystko działo się bardzo szybko. Tyle, ile potrzeba czasu na wystrzelenie 7-8 nabojów.

Ostrzelany samochód z rodziną W. odjechał. Bandyci nie kontynuowali pościgu. Odjechali w stronę Nowego Dworu Mazowieckiego.

Ciemnym bmw, zdaniem prokuratora, jechał Marek B. W renault megane miał siedzieć Andrzej R. To właśnie on podejrzewany jest o to, że otworzył ogień.

Marek B., Andrzej R. i ich kolega Marcin D. zasiadają teraz na ławie oskarżonych. Zarzuca się im usiłowanie zabójstwa rodziny W. Cała trójka powiązana jest z gangsterami z Nowego Dworu (ci zaś z kolei mają związki z grupą „Jurija”).

Żaden z mężczyzn nie przyznaje się jednak do uczestniczenia w zdarzeniu. Wszyscy przedstawiają alibi. Andrzej R. twierdzi na przykład, że 24 sierpnia 2000 r. w żadnym wypadku nie mógł być w Nowym Dworze Mazowieckim, gdyż w tym czasie przebywał na rehabilitacji w Poroninie po tym, jak złamał nogę i miał uszkodzony kręgosłup.

Marek B. i Marcin D. przyznają wprawdzie, że w dniu zdarzenia w Nowym Dworze byli, sami jednak padli ofiarą gangsterów. Napadli na nich nieznani do dziś sprawcy. Ze sprawą strzelania do państwa W., jak twierdzą, nie mieli nic wspólnego.

ANETA POLAK

 

 

 

20 września 2000. Na stadionie w Nowym Dworze Maz. Świt Nowy Dwór Maz. - Lechia Gdańsk 3:0.

 

 

 

 

 

 

2001 r.

 

 

* publikacja książki: Ryszard Gołąb - Ilustrowana monografia miasta Nowego Dworu Mazowieckiego z historią twierdzy Modlin, 2001 r., 598 s.

 

 

2001. Nowy Dwór Maz. na zasiłku.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 


Nowy Dwór na zasiłku

Już co piąty mieszkaniec Nowego Dworu Mazowieckiego nie ma pracy. Upadły wszystkie państwowe zakłady. Ludzie biorą zasiłki dla bezrobotnych, idą na wcześniejsze emerytury. Miasto zatraca swą tożsamość, a ludzie uciekają do stolicy. Nad miastem zawisło swoiste fatum.

JUSTYNA WĘCEK

Kiepską formę Nowego Dworu widać już na dworcu PKP. Przed brudną, metalową halą stają pekaesy kursujące do Warszawy. Każdego wieczora z autobusów wysypują się robotnicy. Oni uchodzą za szczęśliwców, bo mają pracę. Mężczyźni o zmęczonych twarzach, ściskający plastikowe reklamówki w dłoniach, wolnym krokiem rozchodzą się do domów. Albo do barów, gdzie zmęczenie rozcieńczają w kuflu piwa.

Bar przy ul. Kościuszki stoi wśród walących się kamienic. Obok, po zapylonym, brudnym podwórku, wałęsa się wychudły pies. Przy stoliku siada robotnik. Na poręczy krzesła wiesza reklamówkę z brudnym kombinezonem. Dziś powiększył grono bezrobotnych. Co i rusz zerka pod stolik na rozklejający się but. — Rozłazi się, jak to miasto — mówi smętnym głosem pan Kazimierz.

Miasto wojskiem stoi

Położenie miasta w widłach dwóch rzek, Wisły i Narwi, zawsze stwarzało poważne zagrożenie. Powodzie wielokrotnie niszczyły dobytek ludzi. Także bliskość twierdzy Modlin nie wpływała na miasto korzystnie. Nowy Dwór w czasie wojen był wielokrotnie równany z ziemią. II wojna światowa zniszczyła miasto w 70 proc., zburzonych zostało 350 budynków.

Jego rozwój znów hamowała bliskość Modlina. Wojskowe przepisy uniemożliwiały rozwój budownictwa mieszkaniowego, z drugiej strony zaś miasto żyło dla wojska. Twierdza skupiała w pewnym okresie ok. 20 tys. żołnierzy.

— Mówiło się nawet, że Nowy Dwór wojskiem stoi — wspomina pan Władysław, niegdyś wojskowy, teraz na wcześniejszej emeryturze. — Miasto żyło z wojska i dla wojska. Ponad połowa mieszkańców związana była z armią. Były tu rodziny żołnierzy zawodowych, pracownicy cywilni wojska. Właśnie od czasu redukcji armii w mieście pojawiło się bezrobocie — dodaje.

— Ostatnia jednostka, która musi opuścić Modlin do końca roku, zgasi w twierdzy światło — mówi Adam Janas, starosta powiatu nowodworskiego.

— Wiara w fatum jest wygodna, bo zwalnia od odpowiedzialności, ale jest zgubna, bo rodzi bierność, zwątpienie i pesymizm. W klątwę wiszącą nad miastem i tutejszym życiem wierzą ludzie, którzy dziś czują się przegrani — twierdzi Andrzej Piskorz, właściciel dużego sklepu spożywczego w al. Piłsudskiego.

Zagościła bieda

Po wojnie gmina, choć niewielka, miała dobrze rozwinięty przemysł. Dopiero rok 1989 zachwiał spokojnym dotąd życiem. Państwowe zakłady upadły albo zawiesiły działalność, eksplodowało bezrobocie, które dziś utrzymuje się na poziomie 20 proc. Przestały działać takie giganty, jak Hydrobudowa czy Kablobeton. Mimo bliskości Warszawy w rejonie nowodworskim zagościła bieda.

— Czuje się ją tu wszystkimi zmysłami. Na ulicach widać coraz bardziej zaniedbanych ludzi — mówi utrzymująca się z zasiłku 55-letnia Grażyna Duda. — Do domu codziennie pukają po prośbie. Mnie też pieniędzy nie starcza, a do pracy nikt takiej starej nie chce.

Najwięcej Nowy Dwór przegrał w latach 90., ponieważ czekał, zamiast się zmieniać. Wtedy w fabrycznych halach, w których maszyny stygły z braku roboty, zaczął skraplać się pesymizm. Upadło kilka przedsiębiorstw. — Nowego Dworu właściwie już nie ma — mówi pan Kazimierz, ślęcząc nad kolejnym kuflem. — Ludzie pracują w Warszawie, tam się uczą. W ogóle nie czują się związani z okolicą. Reszta spędza życie pod opieką społeczną.

Trudny start w dorosłość

Całymi dniami wałęsają się po ul. Warszawskiej, al. Piłsudskiego albo przesiadują w parku. Skończyli średnie szkoły, jeszcze niedawno wierzyli, że wykształcenie zapewni im dobry start w dorosłe życie. Setki młodych ludzi bez pracy, bez perspektyw.

— Mając znajomości i trochę szczęścia można znaleźć pracę w sklepie albo na bazarze — 19-letnia Małgorzata jest dobrze zorientowana w miejscowym rynku pracy. — Nie mam takich znajomości. Jestem bezrobotna i bezradna. Moja przyszłość to kolejny dzień przed urzędem pracy. Kolejna oferta, kolejny telefon i kolejne rozczarowanie. Jak tu żyć? — rozkłada ręce.

Starostwo powiatowe myśli o przyszłości w inny sposób. Chciałoby zarobić na turystach. Wielu warszawiaków przyjeżdża na działki do Nasielska, w szczycie sezonu Pomiechówek podwaja liczbę mieszkańców. Jednak mimo niewątpliwej atrakcyjności Puszczy Kampinoskiej, rozlewisk Narwi i miejsc związanych z historią Polski, turystów nie ma wielu, a tym bardziej tych z wypchanymi portfelami. Nic w tym zresztą dziwnego.

— Nie ma tu nawet porządnej restauracji albo hotelu. A czyste powietrze to za mało, aby ściągnąć mieszkańców stolicy na sobotnio-niedzielny wypoczynek — mówi Andrzej Piskorz. — Kto może, w upalne dni z Nowego Dworu ucieka. Miasto położone w widłach dwóch rzek nie ma nawet kąpieliska.

Nowy Dwór traci mieszkańców, którzy masowo uciekają za chlebem. Do pracy w stolicy wyrusza codziennie tysiące ludzi najbardziej energicznych i wykształconych. — W mieście pozostają ludzie bez pracy, bez wiary, że coś się może zmienić — twierdzi Andrzej Piskorz.

Władze nie mają wątpliwości, że miasto musi szukać nowego wizerunku. Tymczasem z każdego kąta wciąż wyziera okropna gęba miasta, w którym niewiele się udaje. To gęba ze smutnymi oczami bezrobotnego, który co miesiąc wyciąga drżące ręce po zasiłek. To gęba z zaciśniętymi ustami, które nie mają siły, żeby się skarżyć.

— To miasto upadło — wzdycha pan Kazimierz wstając od stolika. Po zmroku walące się kamienice wyglądają jeszcze obskurniej. Zmierzch dnia, zmierzch miasta.

Wiara w fatum jest wygodna, bo zwalnia od odpowiedzialności, ale jest zgubna, bo rodzi bierność, zwątpienie i pesymizm


CO PIĄTY BEZ PRACY

Nowy Dwór Mazowiecki zajmuje około 28 km kw. W strukturze działalności gospodarczej prowadzonej w mieście dominuje handel (ponad 53 proc.) i usługi (około 18 proc.). Pod koniec lipca w powiecie nowodworskim zarejestrowanych było 5773 bezrobotnych, w tym z prawem do zasiłku 1384 osoby. Wskaźnik bezrobocia w powiecie nowodworskim wynosi 20 proc. i jest jednym z najwyższych na Mazowszu.

STAROSTA ADAM JANAS:

Wojsko stanowiło połowę mieszkańców naszego regionu. Redukcja armii stacjonującej w Kazuniu, Modlinie czy Nowym Dworze Mazowieckim to jedna z głównych przyczyn bezrobocia. Kolejna, to upadek dużych przedsiębiorstw, zatrudniających ponad 1000 osób, jak np. Pollena, gdzie pracowało ponad 2 tys. osób. Sytuacja mieszkańców Nowego Dworu nie jest korzystna. Jednak po dłuższej zapaści pojawiły się korzystne symptomy. Wzdłuż trasy Warszawy-Gdańsk powstało kilka nowych zakładów, jak choćby fabryka Benckisera.

 

 

 

2001. Dom mieszkalno-usługowy z ok. 1896 r. - apteka przy ul Kościuszki 5.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

2001. Rozporządzenie Rady Ministrów z dnia 29 września 2001.
1 stycznia 2002 Okunin (Drugi) włączono do Nowego Dworu Mazowieckiego wraz z obszarem 380 hektarów.

 

 

2002 r.



24.V. - W Nowodworskim Ośrodku Kultury odbywa się VIII (ostatni) Turniej Wiedzy "Poznaj Dzieje Naszego Miasta". W finale uczestniczyło 16 trzyosobowych drużyn reprezentujących dwa gimnazja i cztery nowodworskie szkoły średnie.

20.VI. - Rada Miejska nadała tytuł Honorowego Obywatela Miasta Nowy Dwór Mazowiecki: pośmiertnie Jerzemu Stachoniowi, za wybitne osiągnięcia w działalności społecznej i kulturalnej w szczególności za aktywne działanie na rzecz innych ludzi, utrwalanie wiedzy i poczucia tożsamości historycznej wśród mieszkańców miasta oraz za troskę i godna najwyższego uznania współpracę ze środowiskiem żołnierzy i kombatantów - Obrońców Modlina. Tytuły przyznano także: Ryszardowi Gołąb za wybitne osiągnięcia w kształtowaniu wiedzy historycznej o naszym mieście, szczególnie za opracowanie "Monografii Nowego Dworu Mazowieckiego z historią Twierdzy Modlin" oraz za działalność społeczną na rzecz ochrony zabytków i promocji walorów turystyczno-krajoznawczych Ziemi Nowodworskiej.

Listopad 2002 - wybory samorządowe. Do Rady Miejskiej wybrani zostali: Ewa Bieniek, Krzysztof Bisialski, Marek Ciesielski, Grazyna Nadrzyc-ka (przewodnicząca Rady), Bogdan Jeziorski, Mariusz Dudek, Tomasz Szymański, Waldemar Majchrzak, Wioletta Dymerska, Edyta Ciechał - Dunikowska, Romuald Bednarski, Jacek Gere-luk, Włodzimierz Laur, Robert Gromadka, Grazyna Kiljan, Krystyna Łuksza - Janik, Jadwiga Kaczor, Piotr Miszczak, Ryszard Brzeziński, Michał Nawrot, Stanisław Olejniczak. Burmistrzem miasta ponownie wybrano Jacka Kowalskiego.

 

2002 r. Napad na konwój pocztowy na "Osiedlu Młodych" w Nowym Dworze Maz.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

NOWY DWÓR MAZOWIECKI. Napad na konwój pocztowy

Odebrali ludziom emerytury!

Dwa worki z pieniędzmi zrabowano wczoraj rano przed urzędem pocztowym w Nowym Dworze Mazowieckim. Bandyci sterroryzowali konwojentów bronią. Jednemu ochroniarzowi ukradli służbowy pistolet. Policja zapowiada, że napastnicy trafią za kraty.

Trzej konwojenci, leżący na ziemi, z lufami strzelb przy głowach, obok zamaskowani mężczyźni otwierający metalową skrzynię transportera konwojowego i wyjmujący worki z pieniędzmi... Świadkami takiej sceny byli wczoraj rano mieszkańcy nowodworskiego Osiedla Młodych, którzy znaleźli się tuż przed godz. 8 w okolicach urzędu pocztowego przy ul. Okulickiego.

Trzej konwojenci, którzy przywieźli do urzędu pieniądze przeznaczone na emerytury, zostali sterroryzowani przez czterech ubranych w kominiarki mężczyzn.
— Ochroniarzy powalono na ziemię. Do głów bandyci przystawili im strzelby gładkolufowe, prawdopodobnie typu Mosberg — relacjonuje policjant z Nowego Dworu. — Jeden z napastników otworzył kluczem, który mieli przy sobie ochroniarze, skrzynię z pieniędzmi. Bandyci zabrali z niej dwa worki. Konwojentowi ukradli też służbowy pistolet — tetetkę.

Chwilę później bandyci ciemnym passatem kombi z piskiem opon odjechali w kierunku Warszawy. — Auto miało skradzione tablice rejestracyjne — wyjaśnia policjant. — Szukamy granatowego lub czarnego passata kombi, nowej wersji, o warszawskich numerach WY 13502.

Policja zarządziła blokady. Po samochodzie ślad jednak zaginął. Przed pocztą gromadzić zaczęli się za to emeryci, od kilku dni oczekujący już na wypłaty. — Jak przyszliśmy, to furgon konwoju stał już przed pocztą — opowiada Wiesław Śledziewski, czekający na pieniądze razem z kilkoma innymi osobami. — Cieszyliśmy się, że pieniądze już przyjechały, a tu, jak się okazało, odjechały z bandytami — żartuje. — Teraz kazali nam przyjść ok. godz. 13, może wtedy będą jakieś pieniądze.

Jak dowiedzieliśmy się od pracowników Poczty Polskiej, konwój zabezpieczony był przed napadem należycie. Policja w Nowym Dworze zapowiada, że szybko zatrzyma sprawców. — W tej sprawie współpracujemy z komendą wojewódzką i stołeczną — tłumaczy zastępca szefa komendy powiatowej w Nowym Dworze mł. insp. Eugeniusz Wójcik. — Każdą z poważnych spraw kryminalnych, jakie mieliśmy na swoim terenie, udało się nam do tej pory rozwikłać. Tak będzie i tym razem.

PIOTR SIEŃKO

 

 

2002. Po dwóch latach od wybuchu w Nowym Dworze Maz. zarzuty dla podejrzanych.

 

NOWY DWÓR MAZOWIECKI

Gangi za kratami

Po dwóch i pół roku od wybuchu bomby, która w Nowym Dworze Mazowieckim zabiła cztery osoby, prokuratura postawiła zarzuty dwóm zabójcom. Są oni powiązani z tzw. grupą modlińską.

Bombę, którą wybuchła 23 czerwca 2000 r. w jednym z pubów w Nowym Dworze Mazowieckim, podłożył Dariusz K., który w przestępczej strukturze podlegał zastrzelonemu w czerwcu br. w Mikołajkach „Klepakowi”, bossowi „Wołomina”. Pomagał mu Marek N., który był zaufanym człowiekiem „Klepaka”. Obydwóm grozi dożywocie.

Ładunek zabił czterech przypadkowych młodych mężczyzn, którzy przygotowywali lokal do mającej się tam odbyć imprezy z okazji zakończenia roku szkolnego.

Policjanci z warszawskiego CBŚ i prokuratorzy ustalili, że bomba miała posłużyć do zamachu będącego elementem wojny o wpływy na Żoliborzu grup przestępczych – nowodworskiej i modlińskiej. Ładunek zamontował szef bandy modlińskiej Dariusz K., który podlegał „Klepakowi”.

Po kilkunastu miesiącach pracy policjantów 50 członków obu organizacji znalazło się w areszcie. Ciążą na nich najcięższe zarzuty. Markowi N. przedstawiono zarzut podwójnego zabójstwa w innym pubie w Nowym Dworze Mazowieckim, gdzie w listopadzie 2000 r. zastrzelił z broni automatycznej dwóch mężczyzn.

 

 

2002. Jeszcze raz o procesie gangu z Nowego Dworu.

 

PROCES GANGU Z NOWEGO DWORU

Ukrainiec zapewnia, że nic nie zrozumiał

Żaden z oskarżonych nie przyznaje się do udziału w gangu ani do próby wymuszenia 70 tys. dol. Jeden z podsądnych odwołał za to zeznania, obciążające kompanów.

ANETA POLAK

Ukrainiec Aleksyi S., który wcześniej obciążył swoich kolegów, wczoraj nieoczekiwanie stwierdził, że żadnych takich wyjaśnień nie składał. A to właśnie one są jednymi z ważniejszych dowodów winy współoskarżonych. Podczas wczorajszej rozprawy S. oświadczył, że treści protokołów z postępowania przygotowawczego nie zawierają ani ziarna prawdy. – Ja w ogóle nie rozumiałem, o co mnie pytano – stwierdził. – Nie mówię po polsku. Gdy prosiłem o tłumacza, to mi go nie chciano przyznać. Te zeznania sfabrykowano.

Na policji i w prokuraturze mówił o tym, że współoskarżeni działali w zorganizowanej grupie przestępczej. Jej szefem miał być Marek N., jego ochroniarzem zaś Daniel E. (obaj mężczyźni są podejrzani też o zabójstwo w pubie Tartak w Nowym Dworze Mazowieckim, obaj też są członkami nowodworskiego gangu – red.). To on opowiedział o planach wymuszenia od mieszkanki Karczmisk 70 tys. dol. – To matka byłej konkubiny Rafała R. ps. Ryba – wyjaśniał. – Miał wcześniej z nią jakieś zatargi.

Ani Rafał R., ani pozostali oskarżeni nie przyznają się do zarzucanych im czynów. Odmawiają składania wyjaśnień, nie chcą odpowiadać na żadne pytania. Nie chcą nawet zdradzić, czy znają współoskarżonych. Indagowany przez sąd Rafał R. ograniczył się jedynie do wyjaśnienia, kim dla niego była poszkodowana. Daniel E. z kolei zaskoczył wszystkich swoistym oświadczeniem. Stwierdził, że funkcjonariusze policji proponowali mu obciążanie „osób ze zdjęć”. Gdy się nie zgodził, mieli mu zagrozić, że spreparują przeciwko niemu dowody winy. Z tego śmiałego oświadczenia wynikało, że zarzuty postawione w toczącym się procesie to nic innego, jak odwet za niechęć do współpracy z organami ścigania.

 

 

2002. Proces o wymuszenia dolarów przez gang z Nowego Dworu Maz.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

PROCES. GANG Z NOWEGO DWORU MAZOWIECKIEGO

Wymuszali dolary

Udział w gangu oraz próba wymuszenia 70 tys. dolarów – to zarzuty postawione przez prokuratora ośmiu warszawiakom, powiązanym z przestępcami z Nowego Dworu Mazowieckiego.

ANETA POLAK

Przed salą, w której zaplanowano pierwszą rozprawę, kłębił się wczoraj tłum. Wśród publiczności oczekującej na rozpoczęcie procesu była m.in. Monika K., żona Mirosława K. „Mirona”, oskarżonego o kierowanie porwaniem syna jednego z najbogatszych ludzi z okolic Wyszkowa. Kobiecie też postawiono zarzuty: m.in. utrudnianie śledztwa i podrzucenie mężowi do aresztu telefonu komórkowego. W procesie odpowiada z wolnej stopy.

Za chwilę zostaną doprowadzeni oskarżeni. Sześciu z ośmiu podsądnych przebywa w areszcie śledczym. Część z nich to znani w światku przestępczym gangsterzy z grupy działającej na terenie Nowego Dworu Mazowieckiego. Grupa ta znana jest z wymuszania haraczy i napadów zbrojnych. Większość oskarżonych jest już karana. Dwóch z nich: Marek N. i Daniel E. zostali skazani za wyłudzenia wierzytelności. Tego ostatniego prokuratura podejrzewa też o udział w głośnym zabójstwie dwóch osób w nowodworskim pubie Tartak. W tym procesie ośmiu podsądnych odpowiada za udział w zorganizowanej grupie przestępczej o charakterze zbrojnym, a Marek N. za jej kierowanie. Prokurator oskarża ich również o próbę wyłudzenia pieniędzy. A chodzi o sumę niebagatelną, bo o 70 tys. dol.

Ich ofiarą stała się mieszkanka Karczmisk, niedużej miejscowości w okolicach Puław. Jeden z oskarżonych żył kiedyś w konkubinacie z jej córką. Wiedział, że kobieta jest zamożna. Przed laty, wraz z nieżyjącym już mężem, zajmowała się handlem.

Wszystko zaczęło się w listopadzie 2000 r. Od kobiety zażądali pieniędzy. Gdy ta nie zgodziła się na ich wypłacenie, zaczęli ją zastraszać. Dzwonili i grozili śmiercią. Zaplanowali nawet podłożenie na jej posesji ładunku wybuchowego. To jednak im się nie udało. Puławska policja, podczas rutynowej kontroli, znalazła w samochodzie jednego z oskarżonych 400 gram trotylu.

Początkowo sprawa trafiła do Sądu Okręgowego w Lublinie. Ponieważ jednak większość oskarżonych to warszawiacy, sprawę przekazano do sądu warszawskiego. Wczoraj prokuratorowi nie udało się odczytać aktu oskarżenia. Obrońca jednego z oskarżonych nie pojawił się na sali rozpraw, sprawę więc odroczono.

 

 

 

2002. O przyczynach śmierci założyciela "Monaru" Marka Kotańskiego w wypadku w Nowym Dworze Maz.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

ŚMIERĆ KOTANA

Pieszy przyczyną wypadku

Do wypadku, w którym zginął Marek Kotański, przyczynił się pieszy – ustaliła prokuratura w Nowym Dworze Mazowieckim. Szef Monaru próbował go ominąć i przez to nie zapanował nad pojazdem.

Pieszemu zostanie postawiony zarzut przyczynienia się do wypadku. W tej chwili nie można ustalić jednak, gdzie przebywa mężczyzna. Nie zamieszkuje on bowiem w miejscu zameldowania. – Jeśli nie odnajdziemy go do końca roku, wystosujemy za nim list gończy – poinformował prokurator Jacek Pergałowski.

Według prokuratury, przechodzień został przesłuchany tuż po wypadku. Wtedy jednak nie było podstaw do jego zatrzymania.

Do wypadku doszło 18 sierpnia w nocy. Marek Kotański wracał jeepem z Warszawy do Modlina. Był trzeźwy. Według biegłych, prowadzący rower pieszy wtargnął niespodziewanie na jezdnię, tuż przed maskę samochodu. Kotański próbował go wyminąć. W efekcie stracił panowanie nad kierownicą i wpadł do rowu. Lewymi drzwiami uderzył o drzewo. Nieprzytomnego szefa Monaru karetka zabrała do Szpitala Bielańskiego. Zmarł nad ranem. Przyczyną śmierci były rozległe, wielonarządowe obrażenia wewnętrzne.

 

 

 

2003 r.



- przewodniczącym Rady Powiatu Nowodworskiego zostaje wybrany Janusz Ocipka, zastępcami: Wacław Bodzak i Paweł Rudy. Burmistrzem miasta zostaje wybrana Maria Sochocka, a przewodniczącą Rady Miejskiej Grażyna Nadrzycka, jej zastępcami: Bogdan Jeziorski i Marek Ciesielski.

11.XI. - uroczystości z okazji 85 rocznicy Odzyskania Niepodległości. Msza św. w kościele Św. Michała Archanioła, składanie wieńcy i wiązanek kwiatów pod pomnikiem "Poległym za Ojczyznę" oraz na cmentarzu fortecznym w Modlinie Twierdzy.

24.XI. - w Centrum Doradztwa, Rozwoju Rolnictwa i Obszarów Wiejskich "Poświętne" 153 osoby podpisały list intencyjny w sprawie lokalizacji międzynarodowego lotniska pasażerskiego w Modlinie.

 

 

2003. Proces nowodworskiego gangu - zeznają świadkowie.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Nie ulękli się bandytów

Nowodworskim gangsterom nie udało się zastraszyć zeznających przeciwko nim świadków

Świadkom w procesie gangu nowodworskiego grożono zanim akt oskarżenia w tej sprawie wpłynął do sądu. Bandyci działali na zlecenie siedzących w areszcie bossów. Dołączyli do swoich szefów, dzięki odwadze świadków.

FILIP KONOPKO

Kilka dni temu do sądu trafił akt oskarżenia przeciwko zabójcom z pubów EB i Tartak oraz członkom zorganizowanych grup przestępczych z Nowego Dworu i okolic. Niemal w tym samym czasie zeznających w tych sprawach świadków zaczęli nękać przebywający na wolności gangsterzy. – Szczęście w nieszczęściu, że zamiast fizycznej, bandyci wybrali psychiczną metodę zastraszania – mówi jeden z policjantów.

Cała sprawa objęta jest tajemnicą. Wiadomo na pewno, że grożono śmiercią jednej z nowodworskich rodzin. Jej członkowie byli zaczepiani na ulicach, a nawet w poczekalni miejscowej przychodni.

– Materiałem dowodowym w tej sprawie jest m.in. ślina jednego z gangsterów zabezpieczona na szybie samochodu jednego z zastraszonych świadków – wyjaśnia oficer Centralnego Biura Śledczego, które wspólnie z nowodworską policją zatrzymywało bandytów.

Świadkowie nie ulękli się. O pomoc poprosili policję. Dwaj straszący ich bandyci trafili do aresztu. – W trakcie ogłaszania postanowienia o aresztowaniu, rodziny i koledzy zatrzymanych zaczęli wyzywać sędziego i zakłócać posiedzenie – opowiada nowodworski policjant. – Sytuacja unormowała się, gdy na salę rozpraw weszła większa liczba funkcjonariuszy.

Cała sprawa dotyczy końca lat 90., wtedy dwa gangi z Nowego Dworu Mazowieckiego i Modlina zaczęły z sobą walczyć, nie przebierając w środkach. Regularna wojna przybrała na sile na początku 2000 r. W ciągu kilku miesięcy życie straciło sześć osób. Cztery z nich, nie miały z przestępcami nic wspólnego. – Poszło o strefy wpływów z handlu narkotykami, kradzieży i haraczy – wspomina nowodworski policjant. – Chodziło też o osobiste animozje walczących z sobą bossów.

Do największej tragedii doszło rankiem 23 czerwca 2000 r. Właściciel pubu EB w Nowym Dworze i trzech jego pracowników przygotowywali się właśnie do pracy.

Jeden z mężczyzn zauważył naruszoną kostkę brukową, koło stolika, gdzie często przesiadywali członkowie nowodworskiego gangu. Chciał sprawdzić, co się pod nią kryje. Nie wiedział, że leży tam ponadpięciokilogramowy ładunek plastiku, podłożony przez zabójców gangu wołomińskiego Daniela E. „Hula” i Marka N. „Marka z Marek”. Bomba eksplodowała. Wybuch rozrzucił szczątki ofiar w promieniu kilkudziesięciu metrów.

Wołomińscy egzekutorzy dokończyli rozpoczętą w czerwcu pracę 13 listopada 2000 r. Szefowie nowodworskiego gangu bawili się wtedy w miejscowym pubie Tartak. Mieli na sobie kamizelki kuloodporne.

Do knajpy wpadło dwóch mężczyzn w kominiarkach. Byli to Marek N. i Daniel E., którym nie powiódł się wcześniejszy zamach. Zaczęli strzelać z broni maszynowej. Siedzący w pubie bandyci dostali po kilkanaście kulek. – Zabójcy byli precyzyjni. Kule trafiły w głowy i korpusy w miejscach, których nie chroniły kamizelki – wspomina policjant zajmujący się sprawą.

ONI TEŻ ZŁAMALI ZMOWĘ MILCZENIA

Katarzyna B. razem z bratem Tomaszem byli świadkami głośnego zabójstwa studenta w klubie Stodoła. Podczas procesu zeznawali przeciwko mordercy Arkadiuszowi J. Przełamali zmowę milczenia. Nikt ze świadków nie chciał stanąć przed sądem.

– Koledzy oskarżonego wiele razy czekali na mojego brata na klatce schodowej i pytali jak ma zamiar zeznawać. Sugerowano nam, byśmy nie mówili niczego, co mogłoby zaszkodzić J. Straszono, że w przeciwnym razie, zajmą się nami gangsterzy z Mokotowa. J. miał dla nich rzekomo pracować. Kosztowało nas to mnóstwo nerwów, ale nie zamierzaliśmy rezygnować. Im bardziej naciskano na nas, tym bardziej byliśmy zdeterminowani to zrobić. Znaliśmy zabójcę. Wiedzieliśmy kim jest. Chcieliśmy, by sprawiedliwości stało się zadość. Dostaliśmy policyjną ochronę. Na procesie byłam ucharakteryzowana tak, by nikt nie mógł mnie rozpoznać. Dodatkowo załatwiliśmy sobie własną ochronę. Ostatecznie pogróżki nie zostały zrealizowane, a morderca został skazany. Wtedy baliśmy się wiele razy, ale dziś oboje wiemy, że postąpiliśmy słusznie – opowiada Katarzyna B.

POCZĄTEK KOŃCA

Gang z Modlina wygrał wojnę w 2000 r., ale był to początek końca grupy. Wkrótce zaczęły się masowe aresztowania jej członków. Za kratami wylądowało kilkadziesiąt osób, w tym szefowie gangu oraz egzekutorzy. Na ławie oskarżonych zasiądzie niedługo dziewięciu nowodworskich bandytów. Grozi im od 15 lat więzienia do dożywocia.

Podpis pod zdjęciem: W czerwcu 2000 r. w wyniku eksplozji bomby w nowodworskim pubie EB zginęły cztery przypadkowe osoby.

 

 

 

2003. Skarb w twierdzy Modlin.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Skarb w twierdzy

Sensacja / Ponad 100 kg złota może się znajdować w Twierdzy Modlin

Ryszard Strzelecki

– Ponad sto kilogramów złota zlokalizowałem w jednym z zabytkowych budynków wojskowych – twierdzi Jan Kowalski, emerytowany oficer pilot. Według jego informacji, ten skarb jest żołdem z czasów I wojny światowej, którego nie zdążono wypłacić załodze Twierdzy Modlin.

Ta niewiarygodna historia rozpoczęła się 88 lat temu, kiedy to wojska carskie zostały otoczone w twierdzy przez Niemców. Tuż przed upadkiem Modlina przywieziono żołd w złocie, którego żołnierzom nie wypłacono, a z twierdzy go nie wywieziono.

Przyjechali po swoje

– Ta historia jest dla mnie zaskoczeniem – powiedział nam płk Ryszard Gołąb, autor książki o Modlinie i przewodnik po twierdzy. – Gdyby to okazało się prawdą, to będzie sensacja. Chętnie pod tym kątem poszperam w archiwach. Do tej pory znajdowano tutaj drobne precjoza, lecz nigdy nie znaleziono tak dużego skarbu.

– O tym fakcie dowiedziałem się od znajomych oficerów. Opowiadali, że w 1984 roku do twierdzy przyjechali radzieccy oficerowie z wszelkimi upoważnieniami polskich władz wojskowych. Wtedy powiedzieli o tym „swoim” złocie – mówi nasz Czytelnik, pan Jan Kowalski. – We wnętrzu jednego z budynków zbadali mury. Jednak mieli za słaby sprzęt i nic nie znaleźli, ale zapowiedzieli, że jeszcze tu wrócą. Potem braterskie stosunki ochłodziły się i już nie przyjechali.

Aparat potwierdził

Opowieść o złotym żołdzie rozpaliła wyobraźnię Jana Kowalskiego. Ostatnie dwa lata poświęcił na szperanie w archiwach, literaturze i dokładną lokalizację skarbu za pomocą specjalistycznej aparatury.

– Jestem zapalonym poszukiwaczem skarbów i kolekcjonerem białej broni. Takiej okazji nie mogłem przepuścić. W grudniu 2002 r. sprowadziłem z Wrocławia specjalistę z bardzo czułymi przyrządami wykrywającymi metale szlachetne – twierdzi emerytowany wojskowy. – Aparatura już w odległości 400 metrów od tego budynku wykazywała duże skupisko złota. Po kilkakrotnych pomiarach z dużą dokładnością namierzyliśmy miejsce jego ukrycia.

Kto to zamknął?

Niestety, pomiary były przeprowadzone tylko na zewnątrz budynku, bo wszystkie wejścia do środka były zamknięte na solidne kłódki. Obiektem tym zarządza Agencja Mienia Wojskowego.

– Rozmawiałem z agencją i oni nie przyznawali się do założenia zamknięć. Chciałem ten budynek wydzierżawić, ale uzyskałem pisemną odpowiedź, że nic z tego, bo obiekt przeznaczony jest na sprzedaż – mówi pan Jan. – O tej zagadkowej sytuacji powiadomiłem wojewodę mazowieckiego i Centralne Biuro Śledcze. Chciałem to złoto, zgodnie z prawem, przekazać Skarbowi Państwa. Nie ukrywam, że liczę na znaleźne, czyli 10 proc. wartości skarbu. Mam jednak obawy, że ktoś chce to złoto wyjąć po cichu.

Pojechaliśmy do Modlina, aby sprawdzić, co się dzieje w budynku. Obawy pana Jana okazały się uzasadnione. W całym budynku ktoś zabił szczelnie deskami wszystkie okna na parterze i I piętrze. Przez maleńkie szparki zobaczyliśmy ułożone cegły i jakieś fragmenty wojskowego sprzętu.

Czas na działanie

– O złocie nic nie wiem, ale w najbliższych dniach razem pojedziemy do Modlina i komisyjnie zajrzymy do środka – obiecał nam Robert Żelazowski z sekcji nieruchomości AMW.

Wojewoda mazowiecki przesłał zawiadomienie pana Jana do mazowieckiego konserwatora zabytków.
– Jesteśmy zainteresowani tą sprawą i czekamy na telefon od tego pana – powiedziała nam Hanna Lewicka, rzecznik mazowieckiego konserwatora.

Na prośbę bohatera zmieniliśmy jego personalia.

 

 

 

Afera barażowa – medialne określenie nieprawidłowości związanych z degradacją do II ligi piłkarskiej klubu Szczakowianka Jaworzno w 2003 roku.

Wydział Dyscypliny PZPN (WD) uznał, że spotkanie rewanżowe dwumeczu barażowego o prawo do gry w ekstraklasie w sezonie 2003/2004 pomiędzy Szczakowianką Jaworzno z Lukullusem Świt Nowy Dwór Mazowiecki rozegrane 22 czerwca 2003 (uzyskany w meczu wynik 3:0 premiował drużynę Szczakowianki; sędzia Antoni Fijarczyk) zostało sprzedane przez siedmiu piłkarzy Lukullusa. W wyniku tego sześciu oskarżonych zawodników 31 lipca 2003 zostało zdyskwalifikowanych dożywotnio: Rafał Ruta, Grzegorz Miłkowski, Marek Zawada, Adam Warszawski, Maciej Krzętowski i Maciej Lewna. Na rok został zawieszony Boris Peškovič – jedyny z siódemki zawodników Lukullusa, który przyznał się do winy. Walkowerem ukarano klub z Jaworzna, który w efekcie został zdegradowany do drugiej ligi. Dodatkowo odjęto mu na starcie rozgrywek - 10 punktów.

Zaskarżona przez Szczakowiankę decyzja WD została podtrzymana przez Najwyższą Komisję Odwoławczą PZPN (NKO), ponadto skrócono dożywotnie dyskwalifikacje zawodników Świtu do dwóch lat. Szczakowianka odwołała się od tego rozstrzygnięcia do Trybunału Arbitrażowego ds. Sportu przy PKOI. Ten w grudniu 2003 roku uchylił w całości decyzję PZPN.

Wobec powyższego Związek złożył skargę do sądu cywilnego na wyrok Trybunału Arbitrażowego. Zgodnie z procedurami sprawa trafiła do ponownego rozpatrzenia do WD PZPN, gdzie podtrzymano poprzednie orzeczenie. Odwołanie klubu do NKO także nie zmieniło wcześniejszych jej decyzji, więc kary zostały ponownie zaskarżone przez klub do Trybunału Arbitrażowego. W listopadzie 2005 Trybunał Arbitrażowy po raz drugi je uchylił, tym razem, z powodu przedawnienia się karalności czynów. Od tej decyzji PZPN złożył skargę kasacyjną do Sądu Najwyższego RP, która została w całości odrzucona.

9 maja 2007 przed warszawskim Sądem Okręgowym rozpoczął się proces, w którym syndyk masy upadłościowej SSA Szczakowianka żądał od PZPN kwoty 9 089 568 złotych, jako rekompensaty za utracone przez klub wpływy od sponsorów, za prawa do transmisji meczów w telewizji Canal+ oraz ze sprzedaży biletów, co w konsekwencji miało doprowadzić do bankructwa spółki. 31 stycznia 2008 sąd pierwszej instancji oddalił w całości roszczenia powoda i dodatkowo obciążył go kosztami procesu. 6 listopada 2008 Sąd Apelacyjny podtrzymał decyzję Sądu Okręgowego w Warszawie o odrzuceniu w całości roszczeń Szczakowianki Jaworzno wobec Polskiego Związku Piłki Nożnej.


https://pl.wikipedia.org/wiki/Afera_barażowa

 

 

 

2004 r.



5.VI . - w parkach przy Urzędzie Miejskim uroczyście odsłonięto tablice z nazwami skwerów: abpa. Dobrogosta i księcia Stanisława Poniatowskiego. W odsłonięciu tablicy upamiętniającej 630. rocznicę nadania praw miejskich wziął udział, przybyły z Wielkiej Brytanii, potomek właścicieli miasta Stanisław Nowodworski.

 

2004. Gangster z Nowego Dworu Maz. oskarżony o morderstwo.

 

Śledź do zadań specjalnych

Okrutnego gangstera z Nowego Dworu Maz. oskarżono o morderstwo

„Zabiłem Pawła, bo bałem się, że on zrobi to pierwszy” – tak Rafał Ś. ps. Śledź opowiadał o zabójstwie członka konkurencyjnego gangu. Śledź – człowiek do zadań specjalnych gangu modlińskiego, został właśnie oskarżony o morderstwo. Gangster wsławił się polowaniem na świadków obciążających jego kompanów.

– Oskarżyliśmy Rafała Ś. o zabójstwo, nielegalne posiadanie broni i podrobienie dokumentów. Przyznał się do wszystkich zarzutów. Twierdzi, że żałuje tego, co zrobił – mówi warszawski prokurator.

Zabójstwo, które obciąża Śledzia, jest typowym przykładem obyczajów w półświatku. Zaczęło się od tego, że kilku młodych bandytów napadło swoich rówieśników. Pobici postanowili zemścić się na gnębicielach i tak doszło do kolejnych porachunków. Paweł O., którego brata pobili koledzy Śledzia, postanowił rozmówić się z Rafałem Ś. Umówili się 8 grudnia 2002 r. przed nowodworskim pubem Akwarium. Mediatorem miał być Marcin O., znajomy poróżnionych. Rozmowa była krótka i burzliwa. Śledź i Paweł O. zaczęli sobie ubliżać. W pewnym momencie Rafał Ś. wyciągnął pistolet i trzykrotnie postrzelił adwersarza. Śledź ukrywał się kilkanaście miesięcy, a wpadł dopiero w sylwestra ub.r.

– Dzięki wysokim „kwalifikacjom” i brutalnym metodom Śledź zajmował wysoką pozycję w gangu modlińskim. Pełnił w bandzie rolę egzekutora. Używał broni palnej, jak i materiałów wybuchowych – opowiada oficer warszawskiego wydziału CBŚ.

W 2003 r. Śledź zastraszał rodziny świadków w procesie nowodworskich gangsterów. Rafałowi Ś. grozi nawet dożywocie.

RAFAŁ PASZTELAŃSKI

 

 

Gangster na wolności

Ktoś próbuje wpływać na werdykt sądu

Nowy Dwór jest w strachu. Sąd wypuścił na wolność groźnego gangstera, mimo że trwa jego proces. Zastraszeni czują się sędziowie.

ANETA POLAK, RAFAŁ PASZTELAŃSKI

Dariusz K. ps. Kary, boss gangu z Nowego Dworu Mazowieckiego, spakował wczoraj swój niewielki dobytek i po południu opuścił celę przy ul. Rakowieckiej. Oskarżony o kierowanie grupą, która doprowadziła do masakry czterech niewinnych osób w nowodworskim pubie EB, wolność zawdzięcza sądowi. – Oskarżony spędził w areszcie już 2,5 roku – tłumaczy decyzję przewodnicząca składu orzekającego sędzia Hanna Pawlak. – Przepisy nie dają nam podstaw do dalszego przedłużania aresztu.

Policjanci i prokuratorzy są oburzeni. – Wszystko wróci do normy. Jestem przekonany, że teraz w Nowym Dworze zapanuje zmowa milczenia bo już żadna z ofiar gangu nie zaufa ani nam ani policji – mówi oburzony warszawski prokurator. Według naszych informacji w Nowym Dworze Mazowieckim na „Karego” czekali już jego kompani, którzy przygotowali huczną imprezę.

Od pewnego czasu procesowi w sprawie masakry w pubie EB towarzyszą rozmaite kontrowersje. Co ciekawe, rozpoczęły się one w chwili, kiedy w sądzie zaczęło wychodzić na jaw, że śledztwo prowadzone w sprawie wybuchu pozostawia wiele do życzenia.

Przed kilkoma tygodniami „Super Express” napisał, że sędziowie Pawlak i Piwnik „dręczą” świadków. A jedna z kobiet zeznania przypłaciła poronieniem. – Dowiedziałam się o tym z gazety – mówi sędzia Pawlak. – Do dziś jednak nie wiem, o jaką kobietę chodzi. A przecież skierowano na nas w tej sprawie doniesienie do prokuratury.

Sędzia Pawlak i wspomagająca ją w sprawie była minister sprawiedliwości Barbara Piwnik zgodnie przyznają, że zamieszanie wokół nich to próba wpływania na ich niezawisłość sędziowską i ich zastraszanie. Sędzia Piwnik słynie z tego, że podczas procesów nie oszczędza ani oskarżenia, ani obrony. Niewygodne pytania padają pod adresem każdej ze stron.

Jak dowiedziało się ŻW, sąd już zdecydował, że skieruje do ministra sprawiedliwości wniosek o ustalenie, komu zależy na rozpowszechnianiu nieprawdziwych, ich zdaniem, informacji. Na przykład tych, o dręczeniu świadków. Według ławników uczestniczących w sprawie, ataki są próbą wpływania na wyrok.

 

 


Nie wróci za kratki

Sprawa gangu z Nowego Dworu Mazowieckiego

Dariusz K., ps. Kary, uznawany za bossa groźnego gangu, nie wróci do aresztu. Sąd apelacyjny nie uznał racji prokuratora domagającego się zamknięcia oskarżonego.

W ubiegłym tygodniu herszt gangu opuścił mokotowski areszt. I wszystko wskazuje na to, że prędko tam nie wróci. Sędziowie rozpatrujący sprawę wybuchu bomby w nowodworskim pubie EB uznali, że „Kary” może odpowiadać przed sądem z wolnej stopy. Nie przedłużyli mu tymczasowego aresztowania. Dzięki nim od ośmiu dni oskarżony korzysta z wolności.

Decyzja sędziów wzburzyła prokuraturę. Natychmiast złożyła zażalenie na ich postępowanie do sądu apelacyjnego. Nic tam jednak nie wskórała. Sąd apelacyjny przyznał rację sędziom. Jego zdaniem, przepisy nie pozwalają na dalsze utrzymywanie aresztu. Oskarżony spędził już za kratkami 2,5 roku, sąd przesłuchał świadków, którzy świadczyli przeciwko niemu – nie ma więc zagrożenia, że K. będzie próbował mataczyć.

Dariusz K. jest jednym z dziewięciu oskarżonych w sprawie masakry na czterech niewinnych osobach w nowodworskim pubie EB. Zdaniem organów ścigania, „Kary” i jego brat Grzegorz „Gienek” walczyli o strefy wpływów z handlu narkotykami, haraczy i kradzieży z konkurencyjną grupą przestępczą. 23 czerwca 2000 r. w EB miało zginąć dwóch szefów obcego gangu. Wybuch ładunku zabił jednak cztery przypadkowe osoby. Wyrok na konkurentach wykonano w listopadzie w klubie „Tartak”. „Kary” odpowiada przed sądem za zlecenie ich zabójstwa i kierowanie grupą przestępczą.

ANETA POLAK

 

2004. Gangsterzy na wolności - Nowy Dwór w strachu.

 

Wolni jak mafiosi

Sprawiedliwość dla gangu

Nowy Dwór żyje w strachu przed zwolnionymi z aresztu hersztami lokalnego gangu. Gangsterzy śmieją się z wymiaru sprawiedliwości.

Jeden z najgroźniejszych gangsterów tzw. grupy modlińskiej – Dariusz K. ps. Kary – dzięki decyzji warszawskiego sądu opuścił w ubiegłym tygodniu areszt przy ul. Rakowieckiej. Dołączył do Konrada O. ps. Obój, którego ten sam sąd zwolnił zza krat kilka tygodni wcześniej. Do uwolnienia gangsterów przyczyniła się m.in. sędzia Barbara Piwnik, która orzekała w tych sprawach.

Obaj bandyci odpowiadali za serię przestępstw i przynależność do gangu odpowiedzialnego za masakrę w nowodworskim pubie EB w 2002 roku, gdzie zginęły cztery niewinne osoby. Banda miała też wyeliminować dwóch najgroźniejszych konkurentów w czasie strzelaniny w pubie Tartak.

Teraz dwaj czołowi przestępcy z gangu na wyrok będą czekali na wolności. Zdaniem prokuratorów i policjantów, ich proces zakrawa o skandal. – Co innego świadkowie mówią na sali, co innego jest w protokołach – twierdzi nasz rozmówca.

Śledczy zapowiedzieli, że nie odpuszczą gangsterom. Wczoraj zakończyli kolejne śledztwo przeciwko „modliniakom”. „Kary” i „Obój” zasiądą w ławach oskarżonych wraz z killerami grupy: Danielem E. ps. Hulio, Markiem N. ps. Marek z Marek i Rafałem S. ps. Śledź. – Oskarżyliśmy ich o nielegalne posiadanie broni użytej podczas zabójstwa w pubie. Grozi im do ośmiu lat więzienia – mówi Maciej Kujawski, rzecznik stołecznej prokuratury.

DARTH

 

2004. Zlikwidowano dwie fabryczki amfy w okolicach Nowego Dworu Maz.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 


Amfa spod strzechy

CBŚ zlikwidowało dwa laboratoria amfetaminy

Kolejne dwa laboratoria zlikwidowali policjanci CBŚ w okolicach Nowego Dworu Mazowieckiego. Ukryte w piwnicach wiejskich zabudowań fabryczki wytwarzały dziennie do 25 kg narkotyków.

RAFAŁ PASZTELAŃSKI

W środku nocy policyjni komandosi otoczyli dwie zapuszczone posesje w pobliżu Nowego Dworu Mazowieckiego. Na sygnał dowódcy antyterroryści przestrzelili zamki we wzmocnionych drzwiach i wbiegli do pomieszczeń gospodarczych. W małej piwniczce przy trzech liniach produkcyjnych pracowały cztery osoby. Inna grupa szturmowała w tym czasie oddalone o kilkaset metrów gospodarstwo, gdzie przy kolbach pracowało dwóch chemików mafii. Narkotykowe laboratoria były zorganizowane według najnowszych przestępczych trendów.

— Chodziło o to, by jak najszybciej wyprodukować dużą ilość amfetaminy i przenieść sprzęt w inne miejsce. Jedno laboratorium miało trzy linie produkcyjne, a w drugim działała jedna, jednak przestępcy przygotowywali się do uruchomienia kolejnej — mówi Marcin Szyndler z Komendy Głównej Policji.

W ciągu jednego cyklu produkcyjnego, trwającego dwie doby, chemicy mafii wytwarzali do 50 kilogramów amfetaminy o najwyższej czystości. Wszystko wskazuje, że zdecydowana większość narkotyku miała trafić do dilerów ze stolicy. W kilka godzin po zlikwidowaniu wytwórni narkotyków, policjanci zatrzymali dwóch mężczyzn, kierujących produkcją i handlem amfetaminą. Nadzorcy byli powiązani z największymi grupami przestępczymi z Warszawy i Nowego Dworu Mazowieckiego. CBŚ trafiło na ich ślad, gdy zdobyło informacje, że planują uruchomić dużą wytwórnię amfetaminy. — Chcieliśmy zatrzymać wszystkich: producentów, chemików i nadzorców. Udało się, a planujemy jeszcze kilka akcji — dodaje oficer CBŚ. Od początku roku policja rozbiła już 11 mafijnych laboratoriów, z czego pięć działało w okolicach Warszawy.

Z NOWEGO DWORU DO NOWEJ ZELANDII

Polska jest drugim po Holandii największym eksporterem amfetaminy. Nawet 70% białego proszku, które polskie gangi przemycają za granicę, powstaje w sieci laboratoriów pod Warszawą. Policjanci CBŚ przyznają, że w okolicach stolicy działa co najmniej pięć wytwórni wytwarzających setki kilogramów białego proszku. Właśnie dlatego Warszawa określana jest przez policjantów z krajów Unii za narkotykowe zagłębie.

Według najnowszego raportu CBŚ, 35% wytwarzanych narkotyków trafia na rynek lokalny, a 65% do Danii, Szwecji i Niemiec. Stołeczne gangi zaopatrują też rynki w krajach nadbałtyckich, na Ukrainie, w Rosji i Austrii. Co ciekawe gangi, takie jak „Pruszków” czy „Mokotów”, przemycają amfetaminę do USA i Nowej Zelandii. Wytwarzany u nas narkotyk uważany jest za jeden z najczystszych. Masowa produkcja zmusiła półświatek do zatrudniania nie tylko wykwalifikowanych chemików, ale także zwykłych wyrobników. Ci ostatni dostają od mafiosów receptury na produkcję narkotyku, z dokładnym opisaniem poszczególnych procesów.

DARTH

 

 

2004. Widok Modlina i Nowego Dworu Maz. z lotu ptaka.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

2005 r.

 

 

2005. Mapa Modlina wykonana przez Annę Lenkiewicz w ramach pracy magisterskiej będąca ozdobą kalendarza ściennego.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

2005. Spichlerz.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

2005. Wypuszczeni gangsterzy znów atakują.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Wypuszczeni gangsterzy znów atakują

Kiedy sędziowie, w tym była minister Piwnik, wypuścili z aresztu gangsterów z Nowego Dworu, policjanci przepowiadali, że pod Warszawą wkrótce zaczną ginąć ludzie. Nie mylili się.

Dariusz K., szef nowodworskiego gangu, wyszedł z aresztu w kwietniu 2004 roku. Wypuścił go zespół sędziowski, w którego skład wchodziła była szefowa resortu sprawiedliwości Barbara Piwnik. Dariusz K. odpowiada przed sądem za zlecenie zabójstwa oraz kierowanie grupą przestępczą, z której rąk zginęło sześć osób, w tym nastolatek w nowodworskim barze EB. Sędziowie, wypuszczając gangsterów z aresztu, uznali, że zebrano już wszystkie dowody w tej sprawie i nie ma niebezpieczeństwa, że gangsterzy mogą mataczyć. Jednak sędziowie nie przewidzieli, że na wolności mafiosi mogą dalej prowadzić swoją przestępczą działalność.

Tymczasem grupa Dariusza K. zaczęła sprawiać kłopoty policji już trzy miesiące po wyjściu bossa na wolność. Podczas próby zabicia wspólnika „Karego”, z rąk bandytów zginął młody mężczyzna, a przypadkowa osoba została ranna. Postrzelony wspólnik „Karego” trafił do szpitala. Tydzień później zastrzelono go na oczach leżących z nim w sali chorych. Po śmierci kompana „Kary” zaczął odbudowywać gang.

– Ostatnio ostrzeżenie od „Karego” otrzymał Rafał Ł. z Zakroczymia, którego 17 lipca postrzelono w udo. Potem mieszkaniec Pomiechówka został wywieziony do lasu i pobity. Teraz mamy nowe zabójstwo – mówi funkcjonariusz CBŚ. Chodzi o śmierć pary z Nowego Dworu. Ich ciała znaleziono kilka dni temu w lesie w Modlinie. Byli winni pieniądze gangowi „Karego”.

Dla policji sprawa jest jasna. Gdyby rok temu sąd nie zgodził się na wyjście z aresztu groźnych bandytów w tym „Karego”, nie byłoby dziś takiego problemu. Co gorsza zza krat wyjść mają niedługo dwaj kolejni przestępcy: brat „Karego” Grzegorz oraz Jarosław P., dawny wróg braci. Policjanci obawiają się, że konflikt rozgorzeje ze zdwojoną siłą.

FILIP KONOPKO

 

2005 r. Policja wydała wojnę nowodworskiej mafii.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 


Policja wydała wojnę nowodworskiej mafii

Zatrzymanie gangsterów odpowiedzialnych za morderstwa


Koniec mafijnego terroru w Nowym Dworze Mazowieckim. Wczoraj rankiem policjanci uderzyli w lokalny gang. Zatrzymano pięciu bandytów, w tym sprawców zabójstwa kobiety w ciąży.

Brutalne morderstwa, zastraszanie świadków i bezlitosne łupienie przedsiębiorców - przez kilka ostatnich miesięcy taka była codzienność w Nowym Dworze Mazowieckim.

Wyrywanie chwastów

Wczoraj o świcie półtorej setki policjantów rozpoczęło akcję pacyfikacji lokalnej mafii. Z bandyckich mieszkań i melin wyciągnęli pięciu członków gangu. - Wyrwaliśmy chwasty - mówili policjanci.

Za kraty trafili Piotr K. ps. Kopiak i Rafał M. ps. Globus. To oni, zdaniem prokuratury, w sierpniu 2005 r. porwali Artura Z. i Małgorzatę R., która była w ciąży. - Wywieźli ich do lasu i kazali wykopać groby. Mężczyznę zastrzelili, a kobietę zakłuli nożem - opowiada jeden z oficerów.

Bez litości

Krwawe porachunki zaczęły się w ubiegłym roku, gdy decyzją m.in. sędzi Barbary Piwnik z aresztu został zwolniony Dariusz K. ps. Kary (odpowiadał ze kierowanie gangiem, który zabił co najmniej sześć osób). Jego były podwładny, Rafal Ł. ps. Zwierzak, nie chciał oddać władzy i wybuchła wojna. Najpierw zaginęło dwóch ludzi „Karego". Potem nieznani sprawcy zastrzelili w szpitalu bielańskim Konrada O. ps. Oboj. W lecie tego roku doszło do kilku kolejnych starć.

Najpierw, na przełomie lipca i sierpnia, ktoś strzelał do Rafała L. Ten uniknął śmierci, ale został ranny w nogę. Młody bandzior ustalił, że osobą, która go wystawiła kilerom, był Artur Z. Zdrajcę odwiedzili wówczas „Kopiak" i ,,Globus", którzy zabili go wraz z narzeczoną będącą dla nich niewygodnym świadkiem.

Prawdopodobnie ta sama ekipa ostrzelała w październiku z broni maszynowej dom „Karego". Konkurent Zwierzaka" wyszedł z zamachu bez szwanku, ale był tak przestraszony, że sam wezwał policję. Niedługo potem zaginął bez śladu jeden z żołnierzy Rafała Ł.

Przywrócą spokój

Policjanci i prokuratorzy od kilku miesięcy zbierali dowody na nowodworskich gangsterów. Przyśpieszyli, gdy we wrześniu ze wsi Omięcin pod Płońskiem porwano Genowefę S. i jej syna Pawła M. Oboje mieli być świadkami w procesie ,,Karego". Zostali zamordowani.

Śledztwo w tej sprawie jeszcze trwa.

- Jesteśmy dopiero na początku sprawy. Planujemy jeszcze kolejne zatrzymania osób związanych z zabójstwami, przemytem i handlem narkotykami oraz wymuszeniami rozbójniczymi i porwaniami - mówi prok. Jerzy Kopeć, wiceszef Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga.

Śledczy są przekonani, że zatrzymanym wczoraj osobom bez problemu uda się udowodnić najpoważniejsze przestępstwa. Stołeczni policjanci twierdzą, że wojna z gangami nowodworskimi zakończy się oczyszczeniem miasta z bandytów. Policjanci obecnie tropią przywódców walczących ze sobą gangów Rafała L. ps. Zwierzak i Dariusza K. ps. Kary.

Zatrzymanie kolejnych przestępców, w tym szefów gangów, i postawienie im zarzutów jest kwestią czasu.

Nie pozwolimy, by bandyci znów urośli w siłę zapewnia Mariusz Sokołowski, rzecznik stołecznej policji.

RAFAŁ PASZTELAŃSKI

 

WOJNA GANGÓW

Nowodworskie gangi powstały w połowie lat 90. Do 1999 r. bandyci opłacali się mafii pruszkowskiej. Wtedy to doszło do rozłamu w lokalnym półświatku. Wyodrębniły się dwie grupy „Nowy Dwór" i „Twierdza Modlin". Rok później wybuchła pierwsza wojna o dominację w Nowym Dworze Mazowieckim.

Eskalacja przemocy doprowadziła do tragedii. W czerwcu 2000 r. ,,modliniacy" podłożyli bombę w pubie EB, gdzie przesiadywali ich konkurenci. Wybuch zabił czterech przypadkowych mężczyzn. Pół roku później kilerzy zabili dwóch nowodworzaków" w pubie Tartak.

Wojnę zakończyła w 2002 akcja CBŚ, które zatrzymało blisko 50 bandytów, w tym ,,Karego". Policja ogłosiła rozbicie bandy, ale w ciągu trzech lat mafijne struktury się odrodziły.

 

 

 

2006 r.

 

 

* publikacja książki: Ryszard Gołąb - Ilustrowana monografia miasta Nowego Dworu Mazowieckiego z historią twierdzy Modlin, 2006 r., wyd. 2 uzup., 662 s.

 

 

 

Gangsterski cmentarz w modlińskiej twierdzy

Bandyci zakopali tu co najmniej trzy, a może nawet i osiem ciał

Warszawski półświatek urządził na terenie modlińskiej twierdzy cmentarz dla konkurentów lub niewygodnych świadków. Trzy ciała już wykopano. Policjanci szukają pięciu kolejnych.

Makabrycznego odkrycia dokonali śledczy z Prokuratury Okręgowej Praga, rozpracowujący nowodworskich gangsterów. Przed tygodniem na cytadeli znaleźli ciało poszukiwanego od ponad dwóch lat Artura H. ps. Czacha, znanego żoliborskiego gangstera. Według naszych informacji, niedaleko grobu „Czachy” mogą być mogiły innych gangsterów lub niewygodnych świadków. – Zakopano tam tzw. zawiniętych, czyli przestępców porwanych przez półświatek i zamordowanych. „Zawijanie” było jedną z ulubionych metod robienia porządku przez grupę Dariusza K. ps. Kary. W ten sposób działają też gangi mokotowski i żoliborski – opowiada jeden z policjantów.

Więcej mogił

Rzeczniczka Prokuratury Okręgowej Praga, prok. Renata Mazur, jest tajemnicza. – Mogę tylko powiedzieć, że prowadzimy śledztwo w sprawie, która dotyczy wielu zabójstw związanych z porachunkami przestępczymi. Będziemy jeszcze szukać kilku osób uważanych za zaginione.

Informacje o mafijnym cmentarzu na terenie modlińskiej cytadeli od dłuższego czasu krążyły w warszawskim półświatku. Z relacji gangsterów wynikało, że już od 2002 r. bandyci wywozili tam ciała „zawiniętych” konkurentów.

– To jest świetne miejsce. Kręci się tam mało osób i można spokojnie przywieźć ciało i schować w wykopanym wcześniej grobie. Taka metoda egzekucji nie przyciąga też uwagi policji, jak jest przy strzelaninach – opowiada Sz., watażka jednej z grup przestępczych z północnej Warszawy.

Interes życia

Ustaliliśmy, że właśnie na terenie cytadeli mogą być ukryte ciała Zbigniewa W. ps. Zibi i Andrzeja P. ps. Ptaku. Ci dwaj żoliborscy gangsterzy zniknęli 16 maja 2003 r. Wtedy to zaczęła się wojna między „Żoliborzem” a „Nowym Dworem Mazowieckim”. Mimo że przestępcy byli bardzo ostrożni, dali się zwabić obietnicą bardzo korzystnej „roboty”. Zabrali kamizelki kuloodporne i broń, po czym pojechali na spotkanie. W półświatku krążą opowieści, że zostali podziurawieni kulami. Ich ciała najprawdopodobniej leżą w twierdzy.

Podobny los mógł spotkać Mariusza U. ps. Maniek. Zaginął trzy tygodnie przed „Zibim” i „Ptakiem”. On też pojechał robić interes życia. – Opowiadał wszystkim, że jak biznes wypali, to jego koledzy z bazarku przy Hali Marymonckiej będą balować z nim przez cały tydzień – mówi jeden ze znajomych „Mańka”.

Dziś policja nie znalazła też ciał Andrzeja B. ps. Broda i Mariusza S. ps. Skowron – konkurentów szefa gangu nowodworskiego Dariusza K. ps. Kary. Scenariusz ich zniknięcia był niemal identyczny, jak w przypadku „Zibiego” i „Ptaka”. – Dostali informację, że mają pomóc w problemie z alfonsami na jednej z tras. Już nie wrócili do domów – opowiada oficer CBŚ.

Zabijali dzieci

Jednymi z ostatnich osób, jakie trafiły na mafijny cmentarz, byli Artur Z. i jego dziewczyna Małgorzata R. Zostali porwani 5 sierpnia, wywiezieni do lasu przy twierdzy i tam zamordowani. Jednak mafiosi wykopali zbyt płytki grób, a strzały słyszeli przypadkowi świadkowie.

– Zebraliśmy bardzo mocne dowody i jesteśmy przekonani, że znajdziemy wszystkie ofiary porachunków pochowane na modlińskim cmentarzu – mówi jeden ze śledczych.

Niewykluczone, że lasy modlińskiej cytadeli kryją jeszcze jedną tajemniczą zbrodnię – jedno z najohydniejszych „dokonań” warszawskiego półświatka. Z informacji operacyjnych policji wynika, że mokotowscy mafiosi mogli tam zakopać ciała ośmioletniej Karinki Surmacz i Rafała Mikołajczyka ps. Święty. Dziewczynka zniknęła z domu 27 grudnia 2002 r., kiedy to na jej matce i przyjacielu rodziny mafia wykonała wyrok. Karinka prawdopodobnie widziała morderców, ale ci za pierwszym razem postanowili ją oszczędzić. Później jednak uznali, że dziewczynka jest dla nich zbyt niebezpieczna. „Zawinęli” ją razem z Rafałem Mikołajczykiem, przyjacielem rodziny, do którego mała dzwoniła po pomoc.

Podpis pod zdjęciem: Dotychczas najczęściej zwłoki zakopywali dzieciobójcy. Gangsterzy idą ich śladem. (FOT. REPORTER)

Autor: RAFAŁ PASZTELAŃSKI

 

2006. Znaleziono najpierw jedne a później kolejne zwłoki - gangsterski cmentarz w Modlinie.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Prokuratorzy odkryli zbrodnię sprzed lat

Policja wykopała wczoraj w Modlinie zwłoki mężczyzny – prawdopodobnie Artura H. ps. Czacha, zaginionego przed laty bossa gangu żoliborskiego.

Zwłoki w daleko posuniętym rozkładzie ukryte były w parowie parku przy modlińskiej twierdzy. – Mężczyzna był niemal nagi i owinięty w namiotowy brezent. Nie ma wątpliwości, że został zamordowany – opowiada jeden z policjantów.

Odkrycie zakopanych zwłok nie było przypadkowe. To efekt dobrej pracy śledczych z Prokuratury Okręgowej Praga, rozpracowujących gang nowodworski. Według naszych informacji, prokuratorzy zebrali dowody pozwalające im dokładnie określić miejsce ukrycia ciała ofiary bandyckich porachunków.

Wiele wskazuje na to, że zamordowany to Artur H. ps. Czacha. Mężczyzna zaginął w grudniu 2003 r. Zdaniem naszych informatorów, został zwabiony na spotkanie pod Warszawą i tam zamordowany. Później mordercy prawdopodobnie przewieźli w bagażniku ciało „Czachy” do przygotowanego wcześniej dołu w Modlinie.

ŻW jako pierwsze ujawniło, że Artur H. mógł zostać zamordowany, a jego ciało ukryte. Nasi informatorzy z półświatka twierdzili, że padł ofiarą wojny między gangiem nowodworskim a bandą z Żoliborza. – Poszło o wpływy z handlu narkotykami i kradzieży samochodów z terenu Żoliborza, Bielan i okolic Nowego Dworu Mazowieckiego. „Czacha” stracił poparcie gangu mokotowskiego i stał się łatwym celem dla nowodworskich – opowiada jeden z policjantów.

Artur H. był jedną z barwniejszych postaci warszawskiego półświatka. Zaczynał w gangu Stefana K. ps. Stefan vel Ksiądz. Wzbudzał strach samą swoją olbrzymią sylwetką. W 1997 r. miał razem z innym warszawskim watażką, Tomaszem S. ps. Komandos, zamordować zbuntowanego członka gangu. „Czacha” spędził w więzieniu niewiele ponad trzy lata – wyszedł na wolność wykorzystując kruczki prawne i wątłe dowody zebrane przez policję.

Swoją pozycję odbudował szybko. Próbował przejąć wpływy z haraczy na giełdzie elektronicznej Wolumen.

– Będziemy pewni, że wykopaliśmy zwłoki „Czachy”, gdy uda nam się zbadać odciski palców zabitego i zidentyfikować próbkę DNA – mówi jeden ze śledczych.

RAFAŁ PASZTELAŃSKI

 

 

 

2008 r.

 

 

 

TWIERDZA MODLIN DO ZDOBYCIA

PRZETARG: 10.12.2008 r. środa, godz. 12:00

CENA WYWOŁAWCZA: 220.000.000 PLN

WADIUM: 40.000.000 PLN, płatne do 3.12.2008 r.

BONIFIKATA 50% (z tytułu wpisania nieruchomości do rejestru zabytków)

 

2008. Twierdza Modlin do zdobycia.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Niepewna sprzedaż Twierdzy Modlin

INWESTYCJE

Na początku grudnia odbędzie się licytacja 55-hektarowej części Twierdzy Modlin wraz z cytadelą. Zdaniem analityków, to zły termin na taką transakcję.

Cena wywoławcza to 220 mln zł. Ale nabywca może liczyć na 50-procentową ulgę z tytułu wpisania Modlina do rejestru zabytków. Czy znajdzie się chętny?

– Podejrzewam, że to nie będzie ostatnia próba sprzedaży twierdzy. Kłopoty z otrzymaniem kredytów i obostrzenia konserwatorskie mogą zniechęcić potencjalnych nabywców – mówi Łukasz Madej, analityk rynku nieruchomości z Pro Development.

Dla Agencji Mienia Wojskowego może to być ostatni dzwonek na zbycie gruntu. Minister obrony narodowej zapowiedział jej likwidację do końca roku. Kompetencje AMW miałaby przejąć Agencja ds. Uzbrojenia, a znaczną część majątku – Skarb Państwa i samorządy.

– Jeśli nie uda się zbyć działki w pierwszym terminie, rozpoczniemy przygotowania do kolejnego przetargu – mówi Zbigniew Prokopczyk, dyrektor ds. gospodarowania nieruchomościami AMW. – Jestem jednak dobrej myśli – dodaje.

Teren twierdzy jest mocno zdewastowany, ale ma duży potencjał inwestycyjny. Sama cytadela to najdłuższy tego typu budynek w Europie – ma ponad 2250 m długości. W sąsiedztwie ma powstać lotnisko dla tanich linii lotniczych, modernizowana jest linia kolejowa łącząca Modlin z Warszawą.

Konserwator zabytków dopuścił możliwość zagospodarowania twierdzy pod hotele, rekreację lub mieszkania. Są jednak obostrzenia.

– Najpóźniej po 18 miesiącach od zakupu inwestor musi zabezpieczyć wszystkie zabytkowe budynki – mówi Barbara Jezierska, wojewódzki konserwator zabytków. – Jeśli inwestor nie zastosuje się do wytycznych konserwatora, grunt może zostać przejęty przez samorząd.

Aukcja odbędzie się 10 grudnia o godz. 12 w siedzibie AMW.

—Maciej Czerski

 

 

 

2009 r.

 

 

12 marca 2009 r. Od tego podpisu rozpoczyna się budowa Międzynarodowego Portu Lotniczego "Warszawa-Modlin".

Burmistrz Miasta Nowy Dwór Mazowiecki Jacek Kowalski podpisał decyzję środowiskową otwierająca drogę do uzyskania pozwolenia na budowę, modernizacji i ostatecznego uruchomienia w ciągu kolejnych dwóch lat Mazowieckiego Portu Lotniczego „Warszawa – Modlin” w Modlinie.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

2010 r.

 

 


2010. Pamiątka wysokiej wody na Wiśle.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

2010. Spod chodnika na ulicy Sukiennej zostają wydobyte macewy z cmentarza żydowskiego. Jest to skutek czasów okupacji, kiedy Niemcy zdewastowali cmentarz żydowski, z większości płyt nagrobnych układając chodniki na ul. Sukiennej i dzisiejszej ul. Sportowej.
 

 

 

2011 r.

 

- zostaje otwarta pierwsza kryta pływalnia w mieście.

 

 

2011. Cud w Modlinie. Budowa lotniska ruszyła.

 

Cud w Modlinie. Budowa lotniska ruszyła

LOTNICTWO

Po 20 latach od poświęcenia kamienia węgielnego zaczęły się prace. Przy remoncie pasa pracuje 80 osób. W przyszłym tygodniu zacznie się piąć w górę terminal, który będzie w stanie obsłużyć 2 mln pasażerów rocznie. Pod naciskiem ekologów lotnisko zamawia radar do śledzenia ptaków.

Modlin ma być portem dla tanich linii. Łączny koszt budowy i rozruchu to ok. 350 mln zł. Według prezesa spółki Port Lotniczy Modlin Piotra Okienczyca, lotnisko przyjmie samoloty podczas Euro 2012. Szanse na dotrzymanie terminu są niewielkie. Przez kilka lat nie będzie też połączenia kolejowego z centrum.

 

2011. Trwa budowa lotniska w Modlinie.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 


Trwa budowa parkingów na 800 miejsc postojowych. W górę pnie się terminal do obsługi 2 mln pasażerów rocznie. Łączny koszt budowy to ponad 300 mln zł

Modlin: odlot dojazdu

INWESTYCJE | KONRAD MAJSZYK

Lotnisko Modlin podczas Euro 2012 ma przyjąć małe maszyny biznesowe, a od jesieni odrzutowce pasażerskie. Ale jak dojechać do Warszawy? Bezpośrednio koleją – najwcześniej za dwa lata. A na Euro? Autobusem i pociągiem.

Lotnisko w Modlinie zaczyna przypominać port pasażerski. W konstrukcji stalowej dachu brakuje jeszcze sześciu z 18 przęseł. Jeden z dwóch betonowych progów na pasie startowym jest w pełni gotowy. Trwa budowa płatnych parkingów na 800 aut.

Tanie linie są chętne

– Osiągniemy zdolność operacyjną przed Euro 2012 – twierdzi prezes spółki Port Lotniczy Modlin Piotr Okienczyc.
Przyspieszenie prac wymusza nadciągająca zima. W dwupoziomowym terminalu pasażerskim – niewiele mniejszym od Terminalu 1 na Okęciu – skończyły się prace żelbetowe. Trwa montaż konstrukcji stalowej dachu.

– Do końca listopada terminal znajdzie się pod dachem. Do kwietnia przyszłego roku terminal za 70 mln zł będzie gotowy – obiecuje prezes Mostostalu Warszawa Jarosław Popiołek.

Z powodu remontu drogi startowej małe sportowe samoloty lądują „na trawie”, czyli równolegle do betonowego pasa. Warte 88 mln zł prace przy remoncie pasa są zaawansowane. Erbud ułożył na 540-metrowym zachodnim krańcu pasa betonową nawierzchnię o grubości 80 cm. Zanim przyjdzie mróz, to samo musi się stać na części wschodniej.

Według naszych informacji, z powodu procedur środowiskowych opóźnia się za to przebudowa hangarów, ale te nie będą miały wpływu na termin uruchomienia lotniska.

W trakcie piłkarskiej imprezy Modlin będzie przyjmował ruch tzw. general aviation, czyli możnych kibiców – taki jest scenariusz UEFA. Pełną parą port ma ruszyć jesienią.

Według prezesa Okienczyca, lataniem z Modlina interesuje się kilkunastu przewoźników niskokosztowych. W rozmowy zaangażowany jest m.in. irlandzki Ryanair. Zgłosili się też przewoźnicy, którzy dotąd nie latali z Polski. Szczegóły poznamy po konferencji Routes w Berlinie, gdzie spotkają się zarządcy lotnisk z przewoźnikami, żeby negocjować umowy.

W korku albo pociągiem

Jak dojechać do lotniska Modlin? Duża część pasażerów wybierze samochód. Z Warszawy można próbować się dostać Wisłostradą, a dalej krajową „siódemką” i mostem w Nowym Dworze Mazowieckim albo ul. Modlińską i drogą nr 61. Obie trasy w godzinach szczytu są zakorkowane. Marszałek Adam Struzik obiecywał pasażerom na Euro 2012 łącznik kolejowy z podziemną stacją tuż przed terminalem. Przed mistrzostwami budowa nawet nie ruszy. Jest plan awaryjny.

– Spod terminalu do stacji PKP Modlin będą jeździły autobusy wahadłowe Kolei Mazowieckich. Z jednym biletem kupionym na lotnisku dojedziemy autobusem i pociągiem do centrum Warszawy – ujawnia Piotr Okienczyc.

Z oddalonej kilka kilometrów od terminalu stacji PKP Modlin większość pociągów dotrze do Dw. Gdańskiego (tu przesiądziemy się do metra). Raz na godzinę ma jechać pociąg przez Dw. Wschodni i Centralny na lotnisko Okęcie (nowym podziemnym łącznikiem). Przejazd z Modlina do centrum Warszawy potrwa co najmniej 45 minut. Do obsługi trasy kupiły 16 pociągów Elf.

Co z budową ponad 5 km trasy pod terminal w Modlinie za 200 mln zł? – Wznowiliśmy postępowanie środowiskowe. Jest szansa, że pociąg dojedzie na lotnisko w 2013 r. – mówi wicemarszałek Mazowsza Marcin Kierwiński.

* LOTNISKO CAŁĄ DOBĘ

Teoretyczna przepustowość lotniska to 2 mln pasażerów rocznie. Modlin będzie przyjmować samoloty średniego zasięgu, np. typu Boeing 737. Port będzie oferował niższy standard niż Okęcie, ale przebije je niższymi opłatami lotniskowymi i możliwością przyjmowania samolotów 24 godziny na dobę. Zarządca lotniska Modlin poszukuje inwestora, który wybuduje tu hotel.

 

 

 

Drewniane domy, które stały przy ulicy Słowackiego 3 i 5.

źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

 

Ulica Chryzantemy powstała mniej więcej w miejscu przedwojennej ulicy Fabrycznej, która po II wojnie światowej zniknęła z map miasta na kilkadziesiąt lat po czym została na nowo wytyczona i nazwana w 2010 roku. W 2011 roku zostały rozebrane stare drewniane budynki przy ulicy Słowackiego dzięki czemu ulica Chryzantemy połączyła ulice Nałęcza i Słowackiego.

źródło opisu - Rado-NDM, https://fotopolska.eu

 

 

 

Mury Ratusza i Kościoła Ewangelickiego - stan z 2011 roku - Na zdjęciu widoczne mury zakrystii, dobudowanej w 1906 roku.

 

Miejsce w którym odkryto zabytkowe mury. Obecnie scena amfiteatru - stan z 2013 roku.

 

Amfiteatr - stan z 2013 roku - Na wprost widoczna scena, miejsce, w którym stał pierwszy ratusz nowodworski, później kościół ewangelicki.

W 2011 roku, podczas rewitalizacji parku, odkryto fundamenty Ratusza, późniejszego kościoła ewangelickiego. Był konserwator zabytków i podczas prac znaleziono sporo ciekawych artefaktów. Niestety samorząd lokalny wolał pozbyć się zabytku niż go wyeksponować i pozwolił na jego dewastację buldożerami, żeby mogła powstać scena amfiteatru.

źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

 

 

 

Cmentarz żydowski w Nowym Dworze Mazowieckim

W 1994 r. część wzgórza od strony ul. Akacjowej zniwelowano i przeznaczono pod zabudowę jednorodzinną. W wyniku robót doszło do rozkopania grobów. W sprawie interweniowała Fundacja Rodziny Nissenbaumów, dokonano ponownego pochówku szczątków ludzkich.
W 2006 r. cmentarz był nieogrodzony, w jego obrębie znajdowały się nieliczne destrukty nagrobków oraz kości.

 

 

 

 

W 2008 r. Żydzi wywodzący się z Nowego Dworu Mazowieckiego - między innymi Zeev Shaked i David Wluka - podjęli decyzję o zabezpieczeniu i upamiętnieniu cmentarza. W latach 2010-2011 rozległy cmentarz został ogrodzony metalowym płotem, z wejściem od strony ul. Przytorowej. Cześć terenu zabezpieczono, nawożąc warstwę ziemi wydobytą przy budowie Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN w Warszawie. Na lewo od wejścia wzniesiono mur, do którego przytwierdzono ponad 100 macew, odnalezionych pod jednym z chodników w Nowym Dworze Mazowieckim. Plac przed pomnikiem utwardzono. Zbudowano również betonowe schody, wiodące na szczyt cmentarnego wzgórza. 14 lipca 2011 r. odbyło się uroczyste zakończenie prac. Na ceremonię przybyli Żydzi pochodzący z Nowego Dworu Mazowieckiego oraz ich potomkowie. W uroczystości udział wzięli także: Ambasador Izraela w Polsce Zvi Rav Ner, Naczelny Rabin Polski Michael Schudrich, burmistrz Nowego Dworu Mazowieckiego Jacek Kowalski oraz mieszkańcy miasta. Odczytany został list Prezydenta RP Bronisława Komorowskiego. Rabin Michael Schudrich odmówił modlitwy Kadisz i El Male Rachamim.

 

 

Macewa - Abraham Chaim ben Aron Kaufman, zmarł Sivan 10 5686 - 24 kwietnia 1926.

 

źródło - http://cmentarze-zydowskie.pl/nowydworm.htm

 


Lipiec 2011. Pomnik Ku Czci Nowodworskich Żydów.

źródło grafiki i opisu - Rado-NDM, https://fotopolska.eu

 

 

Widok na cmentarz żydowski w Nowym Dworze Maz.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

 

 

 

13 lutego 2011. Wiadukt na ul. Leśnej.

źródło grafiki i opisu - https://fotopolska.eu/Rado-NDM

 

29 kwietnia 2011. Wiadukt na ul. Paderewskiego-Morawicza - Od strony ul. Morawicza.

źródło grafiki i opisu - https://fotopolska.eu/Rado-NDM

 

29 kwietnia 2011. Wiadukt na ul. Paderewskiego-Morawicza - Od strony ul. Paderewskiego.

źródło grafiki i opisu - https://fotopolska.eu/Rado-NDM

 

 

29 kwietnia 2011. Budowa amfiteatru w Parku Wybickiego.

źródło grafiki i opisu - https://fotopolska.eu/Rado-NDM

 

 

17 czerwca 2011. Wiadukt na ul Paderewskiego-Morawicza - Budowa wiaduktu, widok od strony ul. Morawicza.

źródło grafiki i opisu - https://fotopolska.eu/Rado-NDM

 

30 lipca 2011. Wiadukt na ul Leśnej.

źródło grafiki i opisu - https://fotopolska.eu/Rado-NDM

 

2 sierpnia 2011. Wiadukt na ul Paderewskiego-Morawicza - Układanie przęseł na wiadukcie w ciągu ulic Paderewskiego-Morawicza, widok z peronu stacji kolejowej.

źródło grafiki i opisu - https://fotopolska.eu/Rado-NDM

 

2 sierpnia 2011. Wiadukt na ul Paderewskiego-Morawicza- Układanie przęseł na południowej połowie wiaduktu w ciągu ulicy Morawicza.

źródło grafiki i opisu - https://fotopolska.eu/Rado-NDM

 

2 sierpnia 2011. Wiadukt na ul Paderewskiego-Morawicza, Południowa połowa wiaduktu w ciągu ul. Morawicza, pierwsze przęsła są już na swoim miejscu.

źródło grafiki i opisu - https://fotopolska.eu/Rado-NDM

 

20 sierpnia 2011. Wiadukt na ul Paderewskiego-Morawicza - Wiadukt w ciągu ulicy Paderewskiego, widok w stronę torów.

źródło grafiki i opisu - https://fotopolska.eu/Rado-NDM

 

21 października 2011. Wiadukt i jedna z nitek ulicy Sportowej, które będą biegły po obu stronach wiaduktu aż do ronda, widok na północ w stronę centrum miasta.

źródło grafiki i opisu - https://fotopolska.eu/Rado-NDM

 

21 października 2011. Wiadukt a pod nim rozwidlenie nitek ulicy Sportowej, które będą biegły aż do ronda na końcu wiaduktu, widok na północ w stronę centrum miasta 2011.

źródło grafiki i opisu - https://fotopolska.eu/Rado-NDM

 

21 października 2011. Centralny fragment wiaduktu widziany z peronu.

źródło grafiki i opisu - https://fotopolska.eu/Rado-NDM

 

21 października 2011. Fragment północnego przyczółka wiaduktu w ciągu ulicy Paderewskiego widziany ze schodów Komendy Powiatowej Policji, po bokach wiaduktu już powstają chodniki i nitki ulicy Sportowej.

źródło grafiki i opisu - https://fotopolska.eu/Rado-NDM

 

 

21 października 2011. Główna aleja zrewitalizowanego parku miejskiego im. Józefa Wybickiego, widok na północ w stronę amfiteatru.

źródło grafiki i opisu - https://fotopolska.eu/Rado-NDM

 

21 października 2011. Zrewitalizowana aleja główna parku im. Józefa Wybickiego tworząca oś z kościołem św. Michała Archanioła widocznym w oddali.

źródło grafiki i opisu - https://fotopolska.eu/Rado-NDM

 

 

6 listopada 2011. Prace przy wiadukcie w ciągu ulic Paderewskiego i Morawicza, u dołu zdjęcia nitka przedłużenia ulicy Sportowej, widok spod Komendy Powiatowej Policji w stronę torów.

źródło grafiki i opisu - https://fotopolska.eu/Rado-NDM

 

 

 

2012 r.

 

 

- Otwarty zostaje Mazowiecki Port Lotniczy Warszawa-Modlin. 15 lipca ląduje tu pierwszy samolot.

 

źródło grafiki - https://fotopolska.eu


 

 

 

 

1976. Dworzec PKP - PKS.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

2011. Dworzec PKP-PKS.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Wnętrze dworca PKP-PKS w Nowym Dworze Maz.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

2008. Wnętrze hali dworca PKP-PKS w Nowym Dworze Maz.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

2010. Wnętrze dworca PKP-PKS w Nowym Dworze Maz.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Rozbiórka dworca PKP-PKS.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

24 marca 2012. Rozbiórka dworca PKP-PKS

źródło grafiki i opisu - Rado-NDM, https://fotopolska.eu

 

2 kwietnia 2012. Rozbiórka dworca PKP-PKS.

źródło grafiki i opisu - Rado-NDM, https://fotopolska.eu

 

5 kwietnia 2012. Rozbiórka dworca PKP-PKS.

źródło grafiki i opisu - Rado-NDM, https://fotopolska.eu

 

 

 


Ulica Okrzei 1,3, 5 i nieistniejący już drewniany dom zwany przez mieszkańców "gettem".

źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

 

Lata 90-te XX w. Ulica Stefana Okrzei z widokiem na nieistniejący już drewniany budynek wielorodzinny. Spłonął w dniu 20.03.2012 r. W pożarze zginęły 2 osoby.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Obecny wygląd ulicy Stefana Okrzei.

 

 

 

2013 r.


 

25 grudnia 2013. Częściowe wyburzenie dawnego kina przy Mazowieckiej 13, poległa część, w której dawniej mieściła się między innymi kasa kina. Dawna sala kina obecnie należy do salonu meblowego.

źródło grafiki i opisu - Rado-NDM, https://fotopolska.eu

 

 

Kino "Lenino". Ulica Mazowiecka w stronę Modlińskiej. Czasy powojenne.

źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

 


Kino "Halka", 1939.

 

 

 

 

Paderewskiego 28. Budynek zwany był przez nowodworzan "Zamkiem".

źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

 

21 października 2011. Paderewskiego 28. Przedwojenny drewniak pamiętający jeszcze znacznie niższy poziom ulicy Paderewskiego, niedawno wysiedlony czeka obecnie na rozbiórkę, widok od strony ulicy Paderewskiego.

źródło grafiki i opisu - Rado-NDM, https://fotopolska.eu

 

25 maja 2013. Rozbiórka drewnianego domu Paderewskiego 28.

źródło grafiki i opisu - Rado-NDM, https://fotopolska.eu

 

26 maja 2013. Dziura po wyburzonym domu Paderewskiego 28, widoczne komórki również są do rozbiórki.

źródło grafiki i opisu - Rado-NDM, https://fotopolska.eu

 

 

 

2014 r.

 

 

* publikacja książki: Maria Możdżyńska - (Nie)Legendy nowodworskie, 2014 r., 238 s.

 

 

2014. Budynek miejskiej i powiatowej biblioteki publicznej w Nowym Dworze Mazowieckim.

źródło grafiki i opisu - https://www.nowydwormaz.pl/biblioteka/

 

 

2018 r.

 

2018. Fundament synagogi?

 

 

2018. Spod chodnika na ulicy Sportowej zostają wydobyte macewy z cmentarza żydowskiego. Jest to skutek czasów okupacji, kiedy Niemcy zdewastowali cmentarz żydowski, z większości płyt nagrobnych układając chodniki na ul. Sukiennej i dzisiejszej ul. Sportowej.
 

 

 

 

2018. Ośrodek dla uchodźców czy hostel dla pracowników.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Ośrodek dla uchodźców czy hostel dla pracowników?

„Panie, tu jakieś Araby są” – mówi jedna z mieszkanek centrum miasta, wskazując na zabytkowy budynek dawnej szkoły specjalnej, a jeszcze wcześniej ratusza, przy ul. Warszawskiej. Nie ona jedna jest tym zaniepokojona.

Budynek dawnej „szóstki”, przed wojną urząd miejski, w ostatnich latach był własnością Starostwa Powiatowego w Nowym Dworze Maz. Kilka lat temu, jeszcze za poprzedniej kadencji Rady Powiatu, mimo licznych kontrowersji, sprzedano go prywatnemu inwestorowi. Ten ze swoją własnością nie robił właściwie nic. Budynek dawnego ratusza stał przy głównej ulicy miasta i niszczał, choć czasem było widać, że ktoś prowadzi w środku jakieś prace.

Ostatnio były one coraz częstsze. Przy dawnej „szóstce” widywano robotników, wnoszących m.in. elementy instalacji sanitarnej. Wyglądało, jakby ktoś miał tam zamieszkać.

Niedługo potem po mieście poszła fama, że w budynku powstaje ośrodek dla uchodźców. Plotka była tym bardziej prawdopodobna, że widziano, jak do środka wchodzą mężczyźni o ciemniejszej karnacji.

O to, ile w tej pogłosce prawdy, pytał w czasie niedawnej sesji Rady Miejskiej, 25 września, radny Roman Biliński.
– W centrum uchodźcy by byli? – nie dowierzał przewodniczący Rady Miejskiej, Krzysztof Bisialski.

Burmistrz Jacek Kowalski odpowiedział, że nic na ten temat nie wie, a władze miasta na pewno byłyby powiadomione, więc, jak stwierdził, jest to jakaś plotka.
– Przedwyborcza – dodał zastępca przewodniczącego Rady Miejskiej, Jerzy Plackowski.

Radny Biliński zwrócił jednak uwagę, że „takie osoby” były widziane w pobliżu budynku.
– Przypomnę, że Polska odmówiła przyjęcia uchodźców, więc nie wiem, o jakim ośrodku dla uchodźców mowa, skoro Polska jako kraj ich nie przyjmuje – stwierdził burmistrz.

Dodał, że być może chodzi o obywateli innych państw, którzy przyjeżdżają do Polski pracować. Zdarza się, że niektórzy również ich nazywają uchodźcami.
– W naszej dzielnicy przemysłowej pracują już obywatele Ukrainy, Tadżykistanu, Nepalu i wielu innych krajów – powiedział Jacek Kowalski.

Nie jest też tajemnicą, że w Nowym Dworze działają firmy, zajmujące się organizacją pracy i zakwaterowania dla dużych grup pracowników fizycznych, głównie z Ukrainy.
Kowalski powątpiewał jednak, by mieli oni wynajmować mieszkania w centrum miasta, gdzie koszt jest dużo wyższy, niż na obrzeżach.
– Dobrze będą zarabiać, będzie ich stać na to, żeby dom tak w centrum mieli – skomentował Krzysztof Bisialski.

Pytanie o to, co dzieje się w budynku dawnej „szóstki” powtórzyło się dzień później, 30 września, na spotkaniu przedwyborczym komitetu Dialog Samorządowy, którego gościem był m.in. burmistrz. Tym razem dysponował już pewniejszymi informacjami.
– Było wczoraj pytanie na sesji. Pozwoliłem sobie zainteresować się tym tematem. Podobno jest taki pomysł, że firma, która wynajęła budynek od pana Paradzińskiego (właściciela – przyp. red.) chce tam urządzić hostel dla pracowników z zagranicy – powiedział Jacek Kowalski.
– To może sprecyzujmy, z jakiej zagranicy – odpowiedziała mieszkanka, która zadała pytanie.
– Ze Wschodu generalnie. W Nowym Dworze pracują Nepalczycy, Hindusi, Tadżykowie, nie tylko Ukraińcy – stwierdził Jacek Kowalski.

Nie ma żadnych sygnałów na temat tego, by w budynku dawnej „szóstki” działo się coś niepokojącego. To zresztą nie dziwi. Lokatorzy wracają po całym dniu ciężkiej pracy i nie w głowie im robienie zadymy. Z relacji mieszkańców wynika, że zachowują się spokojnie, w przeciwieństwie do niektórych rodowitych mieszkańców miasta.

Tomasz Parciński

 

 

 

2022 r.

 

 

19 września 2022

Spotkania z Zabytkami - Skromne piękno kościoła św. Michała Archanioła w Nowym Dworze Mazowieckim

https://zabytki.online/2022/09/19/skromne-piekno-kosciola-sw-michala-archaniola-w-nowym-dworze-mazowieckim/

 

 

 

2023 r.

 

 

Dawne kasyno oficerskie zostało ponownie oddane do użytku po remoncie we wrześniu 2023.

 

 

 

 

Remont kościoła św. Michała Archanioła.

 

 

 

 

* publikacja książek:

- Maria Kaucz, Izabela Kopania, Kamil Kopania, Maria Możdżyńska - Michel Jankiel Juress: ludzie i miasto w obiektywie nowodworskiego fotografa, 2024 r., 239 s.

- Maria Możdżyńska - (Nie)legendy nowodworskie po raz drugi, 2024 r., 240 s.,

 

 

 

2025 r.

 

 

Spichlerz w Modlinie.

 

 

źródło - https://www.facebook.com/porzuconemiejsca

 

 

1 lipca 2025 - Kilka zdjęć z wnętrza remontowanego kościoła św. Michała Archanioła w centrum miasta.

 

fot. - Sebastian Sosiński, burmistrz Nowego Dworu Mazowieckiego.

 

 

 

 

 

Właściciel fabryki W.A. Scholten nadał fabryce nazwę "Narew" od rzeki, nad którą była usytuowana. Jak wyglądała fabryka? Wiemy z dwóch tablo litografii Waltera Ochsa, na których zamieszczono wykonane przez niego litografie wszystkich fabryk Scholtena istniejących w latach 1839-1889. W fabryce nowodworskiej produkowano oprócz mąki ziemniaczanej i syropu skrobiowego również różne rodzaje cukru ziemniaczanego.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]


 

1995. Ocalały budynek fabryki krochmalu Scholtena w Nowym Dworze ul. Nowołęczna 3 - z holenderskiej gazety.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

2017. Ocalały budynek fabryki krochmalu Scholtena w Nowym Dworze ul. Nowołęczna 3.

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

2025. Ul Nowołęczna 3. Aktualnie budynek został wyremontowany i przekształcony w hotel pracowniczy.

 

 

 


 

 

 

>> KALENDARIUM NOWEGO DWORU MAZOWIECKIEGO <<

 

 

 

 

>> NOWY DWÓR MAZOWIECKI - INFORMACJE HISTORYCZNE <<

 

Mapy historyczne NDM i Modlina

 

Osadnictwo holenderskie w powiecie Nowy Dwór Mazowiecki

 

Słownik historyczno-geograficzny ziem polskich - Nowy Dwór i okolice

 

Dokumenty Komisji Rządowej Spraw Wewnętrznych na temat miasta Nowy Dwór - XIX wiek