KALENDARIUM NOWEGO DWORU MAZOWIECKIEGO
WIEK XX i XXI - od 1945 roku
>> KALENDARIUM NOWEGO DWORU MAZOWIECKIEGO - WIEK XX - od 1901 do 1945 <<
>> KALENDARIUM NOWEGO DWORU MAZOWIECKIEGO - OD ŚREDNIOWIECZA DO WIEKU XIX <<
Fakty nowodworskie - maj 2014 r.
1945 r.
15.I. - niemieckie obozy pracy zostają zlikwidowane a pracujący w nich przymusowo polscy
robotnicy zostają wywiezieni m.in. do Mławy i Ciechanowa.
18.I. - Niemcy wysadzają mosty na Narwi i Wiśle, tego samego dnia Nowy Dwór
zostaje wyzwolony przez wojska radzieckie. W trakcie zdobywania miasta
zniszczeniu ulega szereg budynków w tym budynek szkolny. Uszkodzony zostaje
kościół św. Michała.
- powołane zostaje Wojewódzkie Kierownictwo Odbudowy Mostów w Nowym Dworze. Na
czele kierownictwa staje inż. Władysław Pajchel. Wojska radzieckie odbudowują
most na Narwi. Most ten postawiony był na drewnianych jarzmach, na których
położono gotowe przęsła stalowe z kratowych dźwigarów o rozpiętości 23 m z górną
jezdnią. Most miał tylko jeden tor kolejowy.
- w mieście powstaje pierwsze przedszkole oraz dwie 7-klasowe szkoły podstawowe.
- w Modlinie Stary w budynku Szkoły Podstawowej wznawia działalność gimnazjum.
Historyczny Nowy Dwór został wyzwolony spod okupacji hitlerowskiej w dniu 15 Stycznia 1945 r. o godz. 17.20 przez 60 DP ze 125 korpusu armijnego 47 armii, Armii Czerwonej.
Rozważmy teraz obraz obrony I Frontu w składzie którego działała 47 armia ogólnowojskowa pod dowództwem gen. mjr. Franza Pierchorowicza. Taktyczna strona obrony niemieckiej w pasie natarcia 47 armii składała się z dwóch pasów obrony sięgając na głębokość do 16 km. Na prawym skrzydle I Frontu Białoruskiego przed wojskami 47 armii. Główny pas obrony Niemcy rozbudowali w obszarze między Wisłą a Bugiem i składał się on z dwu pozycji na głębokość 14 km. Pierwsza pozycja pasa głównego miała miejscami dwie lub trzy transzeje o pełnym profilu w odległości 200-300 m jedna od drugiej. Przedni skraj obrony stanowiła linia łącząca Topolin na wschód od Kałuszyna i przebiegała przez Chotomów na zachód od Cegielni do Wisły. Druga linia miała dwie transzeje. Pierwsza przebiegała na linii Janówek I - Suchocin. Druga transzeja na linii Okunin - Boża Wola. Na tyłach tej linii w bezpośredniej bliskości Nowego Dworu na wschód od dzisiejszych hal produkcyjnych Kablobetonu i dalej na południe po stronie wschodniej od lasu Księża Góra, przecinając współczesną ul. Sportową i tory kolejowe na zachód od nastawni i dalej (w tym miejscu jest to jeszcze najbardziej widoczne, biegnie obok ścieżka od ul. Małej - w odległości 200 m na zachód od przejazdu kolejowego na ul. Leśnej) widoczny jest częściowo już zniekształcony - rów przeciwczołgowy - do ul. Leśnej (do drogi na teren przy dawnej jednostce wojskowej) i dalej na południe mniej więcej po osi dzisiejszej ul. Leśnej w kierunku ul. Wojska Polskiego. Ten rów przeciwczołgowy przekraczał w tym miejscu szosę z Nowego Dworu do Jabłonny i ciągnął się do tzw. "Górki" na południe od ul. Młodzieżowej na Osiedlu Młodych. Pozycja ta była przygotowana ze względu na bliskość twierdzy. Podejście do miasta od strony wschodniej z kierunku Olszewnicy - Krubina było umocnione zasiekami z drutu kolczastego a nadto Niemcy wykorzystali dogodne położenie (tuż przy torach) fort XVII w Janówku. Wiele dróg i szosa z Jabłonny do Nowego Dworu zostały zaminowane, bądź przygotowane do zaminowania. Znaczącą rolę w obronie przedpola przed Nowym Dworem spełniały wsie Kałuszyn, Olszewnica, Krubin, Janówek I. Znaczącą role w widłach Wisły i Narwi spełniał sam Nowy Dwór oraz twierdza modlińska w pełnym rozumieniu obszaru warownego (sama cytadela - traktowana powszechnie jako Twierdza Modlin - wraz z otaczającymi ją fortami). "Ponadto Modlin otoczono systemem obrony polowej, przed którymi ustawiono różne przeszkody, a budynki przygotowano jako schrony bojowe".
Od strony południowej twierdza w bliskim otoczeniu nie była umacniana. Pas obrony oddalony był bardzo daleko. Ciągnął się co prawda w okolicach na zachód od Modlina i na południe od Kazunia do Kępy Kiełpińskiej, ale dalej skręcał w kierunku Dąbrowy w puszczy i szedł do Wólki Węglowej, a następnie aż do Okęcia.
Tak wyglądało przygotowanie niemieckie od strony wschodniej i południowej, od linii rozgraniczenia, jaką stanowiła Narew pomiędzy I i II Frontem Białoruskim w obszarze przyległym do Nowego Dworu i Modlina oraz okolicznych miejscowości na tych kierunkach. 47 armia ogólno wojskowa działająca w składzie II Frontu Białoruskiego ruszyła do ofensywy 14 stycznia i otrzymała zadanie w końcu drugiego dnia operacji sforsować Wisłę na odcinku od Nowego, Dworu do Jabłonny. W toku działań 47 Armii 125 korpus i jego 60 dywizja dotarła do Jabłonny. Zaznaczyć należy, że 47 Armia już 28 października 1944 r. dotarła do Legionowa i tego samego dnia polska 1 DP im. Tadeusza Kościuszki opanowała Jabłonnę. 47 Armia wyruszyła ze swej rubieży trzema korpusami. 125 korpus gen. mjr. Andreja Andrejewa, głownie 60 dywizją nacierał na 186 pp z 73 DP niemieckiej przez Sikory, Krubin i dotarł do Nowego Dworu, wspomagany grupą pancerną 129 korpusu na lewym skrzydle. 125 korpus wspierała m. in. 3 polska brygada artylerii haubic.
129 korpus nacierał przez Olszewnicę Starą, Trzciany, Suchocin. 77 korpus wspierany był przez 5 polską brygadę artylerii ciężkiej i 2 pułk artylerii lekkiej - nacierał na kierunku Chotomów, Rajszew. 129 i 77 korpusy dotarły do Wisły na wysokości Rajszew - Suchocin, gdzie dokonały przeprawy na Cząstków i Czosnów. Dzień później po wyzwoleniu Nowego Dworu (z powodu mgły 14 i 15 stycznia) 16 stycznia włączone zostało do działań na tym kierunku lotnictwo polskie tj. 1 pułk lotnictwa myśliwskiego "Warszawa" i 3 pułk lotnictwa szturmowego; atakowały one stanowiska artylerii niemieckiej na trasie Nowy Dwór - Modlin - Zakroczym i w samym Modlinie. Pamiętajmy o tym, że Nowy Dwór został oswobodzony od hitlerowców 15 stycznia. Modlin znajdujący się na prawym brzegu Narwi, leżał w pasie działania II Frontu Białoruskiego, a na tym kierunku działała 70 armia ogólnowojskowa, która dotarła do niego trzy dni później.
70 Armia dowodzona przez gen. płk. Wasyla Popowa ruszyła do ofensywy z przyczółka pod Serockiem w dniu 14 stycznia, który był wyzwolony już 20.10.1944 r. Natarcie pierwotnie wyznaczone na wcześniejszą godzinę - ruszyło dopiero o godz. 11.25, bez wsparcia lotniczego z powodu niskich chmur i mgły. Lewym skrzydłem wzdłuż szosy Serock - Pomiechówek, nacierały wielkie jednostki 47 korpusu pod dowództwem gen. mjr. Dmitrija Kiscylina. Miał on przed sobą 542 dywizję niemiecką. Po pokonaniu rubieży obronnych tej dywizji w nocy z 16 na 17 wyzwolony został Pomiechówek, a 18 stycznia szturmem zdobyty Modlin i Zakroczym. Niemcy wycofując się na lewy brzeg Wisły wysadzili mosty na Narwi i Wiśle.
* Ryszard Gołąb - Ilustrowana monografia miasta Nowego Dworu Mazowieckiego z historią Twierdzy Modlin, 2006.


* Ryszard Gołąb - Ilustrowana monografia miasta Nowego Dworu Mazowieckiego z historią Twierdzy Modlin, 2006.

18 stycznia 1945. Modlin wzięty.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

Tłumaczenie na język polski
Stopień: Mł[odszy] Lejtnant (Podporucznik)
Nazwisko, imię, imię ojca: Otmachow Iwan Grigorjewicz
Wam, uczestnikowi walk o opanowanie miasta i twierdzy Modlin (Nowogieorgijewsk),
za wzorowe działania bojowe Rozkazem Naczelnego Wodza Marszałka Związku
Radzieckiego towarzysza STALINA z dnia 18 stycznia 1945 r. ogłoszono
PODZIĘKOWANIE.
Gratuluję Wam i wyrażam silne przekonanie, że będziecie jeszcze mocniej bić
i niszczyć zaciekłych wrogów aż do ich całkowitego pogromu.
_______________________________________________________________________________________________________________________________
Dokument to tzw. "Blagodarnost" (podziękowanie), które było masowo
drukowanym formularzem wypełnianym dla żołnierzy biorących udział w
konkretnych operacjach.
Twierdza Modlin (w rosyjskiej tradycji nazywana Nowogieorgijewskiem) została
zajęta przez wojska radzieckie właśnie 18 stycznia 1945 roku w ramach
operacji warszawskiej.

Tłumaczenie na język polski
(stopień): Kursant (Uczeń szkoły wojskowej / podoficerskiej)
(nazwisko, imię i imię ojca): Krawiec Leonid Timofiejewicz
Wam, uczestnikowi walk o opanowanie miasta i twierdzy MODLIN (NOWOGIEORGIJEWSK),
rozkazem Naczelnego Wodza Marszałka Związku Radzieckiego towarzysza STALINA
z dnia 18 stycznia 1945 roku za wzorowe działania bojowe ogłoszono
PODZIĘKOWANIE.

1945. Dyplomy za wyzwolenie Modlina jakie otrzymywali czerwonoarmiści.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1945. Kościół św. Michała w Nowym Dworze Maz. - widoczne na murach kościoła ślady ostrzeliwania.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

Zniszczony most na Wiśle pod Kazuniem w dniu 18.01.1945 po wycofaniu się Niemców na lewy brzeg Wisły.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1945. Otwarcie mostu na Bugu (Narwi) w Modlinie.
[źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]

Ekshumacja 04.04.1945 - Fabryka Produktów Kartoflanych.
źródło grafiki i opisu - Kalo NDM


1945. Protokół z ekshumacji.
źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

1945. Ekshumacja na cmentarzu - 20.04.1945.


źródło grafiki i opisu - Kalo NDM
Tragiczne wypadki na Nowo Łęcznej
4 kwietnia przypada rocznica ekshumacji 26 osób zamordowanych przez niemieckich okupantów. Wydarzenie miało miejsce na terenie Fabryki Przetworów Kartoflanych tak zwanej Krochmalnej na Nowo Łęcznej.
Jak wiadomo 1 sierpnia 1944 r. w Warszawie wybuchło powstanie, w tym samym miesiącu odbyła się w Nowym Dworze egzekucja. Gestapo aresztowało 26 mężczyzn, głównie zamieszkałych w Legionowie, w wieku pomiędzy 19 a 67 lat. Jaka była tego przyczyna? Istnieją dwie wersje, obie stwierdzają, że aresztowani zostali oskarżeni o przynależność do oddziałów partyzanckich. Dalej zaczynają się rozbieżności. Jedna wersja głosi, że mieli przygotowywać wysadzenie pociągu pomiędzy stacjami Chotomów i Janówek. Druga, że przedzierali się do Warszawy by wspomóc powstańców. W rzeczywistości złączono tu dwa wydarzenia. W 1944 r. dokonano na Nowo Łęcznej dwóch zbiorowych egzekucji. Jedna dotyczyła osób podejrzanych o wysadzenie pociągu w Chotomowie i miała miejsce na terenie tzw. Dykty czyli Fabryki Dykt Klejonych. Drugą zbrodnię popełniono w fabryce krochmalu. Zważywszy, że większość aresztowanych znacznie przekroczyła czterdziestkę, a niektórzy nawet sześćdziesiątkę były mało prawdopodobne by byli to partyzanci. Zapewne były to przypadkowe osoby, z tego co wiadomo sąsiedzi z jednej ulicy, pracownicy PKP, pocztowcy. Aresztowanych przetransportowano na teren nieczynnej, leżącej na uboczu, fabryki w Nowym Dworze i rozstrzelano. Przed tym pozbawiono ich dokumentów i związano ręce drutem miedzianym.
4 kwietnia 1945 r. o 10 rano na podwórku Fabryki Przetworów Kartoflanych zgromadziło się wiele osób: mieszkańcy Nowego Dworu, poczty sztandarowe szkół, harcerze. Były wśród nich także rodziny z Legionowa poszukujące swoich bliskich. Do rozkopania zbiorowej mogiły i ekshumacji zmuszone zostały osoby miejscowe pochodzenia niemieckiego tzw. volksdeutsche. Tych, którzy protestowali pobito, jedna osoba została zastrzelona przez funkcjonariusza Urzędu Bezpieczeństwa. Przebieg ekshumacji nadzorowany był przez komisję złożoną z doktora Nawaduńskiego - dyrektora szpitala w Nowym Dworze, prezesa Gminnej Rady Narodowej W. Turczyńskiego, wójta Gminy Góra H. Kałęckiego.
Rodziny rozpoznały dwadzieścia z pochowanych w fabryce osób, pozostali ze względu na brak dokumentów nie zostali rozpoznani. I tu ponownie pojawiają się dwie wersje wydarzeń. Według pierwszej wszyscy pomordowani zostali przewiezieni do Legionowa i pochowani przez rodziny. Według drugiej pogrzeb przynajmniej niektórych z nich odbył się w dniu ekshumacji w Nowym Dworze. Być może właśnie kondukt pogrzebowy lub powrót do miasta przedstawia jedno z dwóch zachowanych zdjęć dotyczących wydarzeń z 4 kwietnia. Widzimy na nim kolumnę młodzieży przechodzącą ulicą Paderewskiego (drewniany budynek to dom pod nr 28 już nieistniejący) prowadzoną przez poczet sztandarowy szkoły powszechnej nr 1.
* Maria Możdżyńska - (Nie)Legendy nowodworskie, 2014.

Kwiecień 1945. Prace ekshumacyjne na terenie Fort III - Pomiechówek.
źródło grafiki i opisu - https://fotopolska.eu
76 lat temu w dniu 10 kwietnia 1945 r. w Pomiechówku
na terenie fortu III rozpoczyna się odkopywanie mogił ze zwłokami więźniów
znajdujących się w obrębie obozu. "W obawie jednak, że wybuchnie epidemia, na
skutek rozkładu ciał, zaprzestano jej po odkryciu jednego dołu-mogiły ofiar
ostatniej egzekucji. Do dn. 14 kwietnia wydobyto 281 zwłok oraz kości 4 psów,
które hitlerowcy wrzucili na wierzch mogiły. Ofiary powiązane były drutem
kolczastym. Rozpoznanych zabrały rodziny, pozostałych pochowano we wspólnym
dole." Z ramienia Milicji Obywatelskiej ekshumacją kierował zastępca komendanta
MO Mikołaj Szawcow (mieszkaniec wsi Stanisławowo). Prace ekshumacyjne prowadzili
miejscowi volksdeutsche (którzy nie zdążyli uciec) ujęci przez milicję.

Na zdjęciu pierwszym na centralnym placu fortu III widoczne ułożone ekshumowane zwłoki pomordowanych, przygotowane trumny i duża grupa ludności w tłumie prawdopodobnie rozpoznających ekshumowanych. Wiele osób oddala się od głównego miejsca prawdopodobnie po udziale w rozpoznaniu zwłok.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

Na drugim zdjęciu widocznych jest ponad 20 trumien na niektórych widoczne są wiązanki złożone przez rodziny, które rozpoznały swoich bliskich. Wokół trumien i na wałach fortu zgromadzeni mieszkańcy Pomiechówka i okolic.
[źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]


20 maja 1945, kilkanaście dni po zakończeniu II wojny światowej do Nowego Dworu przybyły z Modlina Twierdzy m.in. pododdziały Oficerskiej Szkoły Broni Pancernej (która od kilku zaledwie dni przeniesiona została tutaj z Chełma) na zorganizowaną na stadionie miejskim na Pólku spartakiadę wojskową. Na zdjęciach widzimy przemarsz pododdziałów przez miasto na stadion miejski na Pólku. Dowództwo OSBP i część kadry oficerskiej przybyło na stadion samochodami osobowymi, które wzbudziły ciekawość dzieci jak i na motocyklu. Obserwatorami i kibicami poza kadrą i żołnierzami byli mieszkańcy miasta.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
-3.jpg)
-4.jpg)
-1.jpg)
-2.jpg)
1945. Spartakiada wojskowa - pierwszy stadion MKS Świt Nowy Dwór Mazowiecki na Pólku.
*
źródło grafiki -
Andrzej Dziadczak
(koloryzowanie, obróbka AI)

1945. PALESTYNA - ZSRR - POLSKA, polskie jednostki na Bliskim Wschodzie
list polecony wysłany 24.VII z Tel Awiwu za
pośrednictwem poczty cywilnej do Polski na adres poczty polowej 83838 (Oficerska
Szkoła Broni Pancernej w Modlinie) okupowanej już w tym czasie przez Rosjan!!!
przesyłkę przekazano 26.VII (26 JY) brytyjskiej poczcie polowej nr.28
obsługującej m.in. jednostki polskie - dwukrotnie odciśnięty datownik "FIELD
POST OFFICE 28", zalepka "OPENED BY EXAMINER KK/35126" i słabo widoczny
fioletowy pięciowierszowy w ramce stempelek cenzury "PALESTINE OPENED AND PASSED
BY CENSOR No", następnie 27.VIII polskiej poczcie polowej 112 - zalepka
"OCENZUROWANO OPENED BY CENSOR" z sygnaturą "2924/PP&TJ/P 1I/44" i fioletowy
stempelek cenzury polskiej nr.109 - kolejno 1.VIII polskiej poczcie polowej 102
w Kairze, czarny okrągły stempelek cenzury egipskiej 38, z Egiptu przesyłka
dotarła 3.10 do Moskwy - (datownik Moskwa 2), czarny okrągły stempelek
sowieckiej cenzury 40/M, na froncie dodatkowa nalepka z adnotacjami rosyjskimi i
dopisek niebieskim atramentem "Nowy Dwór";
wspaniały walor o niezwykle
skomplikowanym, bardzo ładnie udokumentowanym, obiegu pocztowym; dobry stan
zachowania, kopertę dla lepszej ekspozycji rozcięto z trzech stron; gwarancja
Schmutz.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]



W czerwcu 1945 r. Modlin był jedną z kilkudziesięciu miejscowości w Polsce gdzie wg. stałego rozkładu lotów lądowały i startowały samoloty PLL LOT obsługując stałe połączenie dla przewozu poczty i pasażerów.
Już w marcu 1945 r. przystąpiono do organizowania
małymi samolotami typu PO2 "Kukuruźnik" stałej komunikacji lotniczej dla
przewozu poczty i pasażerów. Oprócz poczty samoloty mogły przewozić po 2
pasażerów a loty miały się odbywać według rozkładu lotów z 15 minutowymi
postojami na lotniskach. Dla codziennego obsłużenia całego terenu województwa
warszawskiego postanowiono stworzyć cztery linie: 1/linię tzw. Sokołowską;
2/linię tzw. Ostrołęcką; 3/linię tzw. Działdowską i 4/tzw. Sierpecką na trasie:
Mokotów-Modlin-Płońsk-Sierpc-Płock-Gostynin-Kutno-Sochaczew-Mokotów. Na linii
Sierpeckiej pierwszy próbny stały lot wykonano w dniu 20 czerwca 1945 r.
Wcześniej bo 14 czerwca wykonano próbny stały lot na linii Sokołowskiej. Mimo
wcześniejszego uprzedzenia starostów i kierowników poczt te próbne loty nie
wzbudziły zainteresowania. Na niektórych lotniskach w oznaczonym czasie nikt się
nie pojawił. Z tego powodu dalsze codzienne loty zostały czasowo wstrzymane.
Wznowiono je w dniu 25 czerwca 1945 r. początkowo na dwóch liniach tj.
Sokołowskiej i Sierpeckiej według rozkładu lotów dostarczonych zainteresowanym
starostom. Loty na dwóch pozostałych wyznaczonych liniach miały zostać
uruchomione po przygotowaniu lotnisk. Biorąc powyższe pod uwagę wojewoda
warszawski wydał w tej sprawie stosowne zarządzenie zawierające także rozkład
lotów dla każdej z linii. Linie obsługiwały samoloty wchodzące prawdopodobnie w
skład 18 Samodzielnego Pułku Lotnictwa Transportowego (był także 19 SPLT).
1946 r.
- gimnazjum w Modlinie Starym otrzymuje nazwę: Ogólnokształcące Gimnazjum i
Liceum im. Tadeusza Kościuszki.

30 kwietnia 1946. Zostaje oddany do użytku odbudowany most drogowy na Narwi. Pracami kieruje inż. Władysław Pajchel. Prace wykonuje firma "K. Rudzki i S-ka", która poszerzyła także filary mostu pod drugi tor kolejowy. Otwarcie mostu nastąpiło po poświęceniu go przez proboszcza Nowego Dworu ks. Henryka Jóźwika w obecności premiera Rządu Tymczasowego Edwarda Osóbki Morawskiego i generała Mariana Spychalskiego.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1946. Widok na twierdzę Modlin od strony Nowego Dworu Maz.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
Obróbka zdjęcia - Gemini 3.

1946. W sali kina "Halka" w Nowym Dworze odbyło się zebranie członków Polskiego Stronnictwa Ludowego gm. Góra i gm. Nieporęt.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
.png)
23 września 1946. Robotnik, nr 262.

Wacław Langier był z pochodzenia Czechem. Po zakończeniu I wojny światowej przyjechał do Polski i podjął pracę II Batalionie Saperów w Modlinie (potem Kazuniu), jako mechanik. Po wkroczeniu wojsk niemieckich zapisał się do niemieckiej policji porządkowej w Nowym Dworze Mazowieckim. Do służby w Forcie III w Pomiechówku zgłosił się w październiku 1943 r. - na ochotnika. Przejawiał wyjątkowe okrucieństwo wobec więźniów. W styczniu 1945 uciekł z Nowego Dworu wraz z rodziną. Do aresztu trafił w czerwcu 1945 r., po rozpoznaniu go na ulicy w Łodzi, przez jednego z więźniów Fortu III. Po posiedzeniu Sądu Grodzkiego w Nowym Dworze w dniu 23 maja 1946 r., w oczekiwaniu na transport do więzienia, Wacław Langier powiesił się w celi aresztu Urzędu Bezpieczeństwa. Ironia losu polega na tym, że budynek UB, w którym popełnił samobójstwo, to ten sam budynek, w którym w czasie II wojny światowej mieściło się nowodworskie gestapo.
źródło grafiki - Kalo NDM
źródło opisu - Fundacja Fort III Pomiechówek

1946. Dokument wydany przez Burmistrza Nowego Dworu
Mazowieckiego dla Dory Mundlak, córki nowodworskiego fotografa, Michela Jankla
Juressa.
Majer (Mielek) i Dora (z domu Juress) Mundlak pobrali się
w Nowym Dworze w 1934 roku, gdzie mieszkali w dużych rodzinach. Dora miała
kilkoro rodzeństwa, a jej ojciec był właścicielem lokalnego zakładu
fotograficznego w mieście. Majer, producent zegarów, był wcześniej żonaty i miał
dziecko. W 1937 roku para przywitała syna Aleksandra. Życie rodziny stało się
trudne po niemieckim najeździe na Polskę w warunkach okupacji. W
1940 roku Dora i Majer zostali zatrzymani wraz z synem w Nowym Dworze i
uwięzieni w niedawno utworzonym warszawskim getcie.
Rodzina Mundlaków przez trzy lata znosiła trudne warunki getta i unikała łapanek
i deportacji, które pochłonęły życie setek tysięcy polskich Żydów mieszkających
w warszawskim getcie. Wreszcie w lutym 1943 roku Majer i Dora zdołali uciec z
getta z dzieckiem i żyć jak nie-Żydzi z fałszywymi polskimi dokumentami
tożsamości na nazwiska Karol i Janina Janiszewscy.
Majer, Dora i Aleksander ukrywali się w Warszawie w czasie powstania w getcie
warszawskim i ostatecznej likwidacji getta. Majer, Dora i Alexander zostali
ostatecznie wyzwoleni 17 stycznia 1945 roku wraz z nadejściem wojsk radzieckich.
Byli jedynymi członkami swoich najbliższych rodzin, którzy przeżyli Holokaust.
Po wojnie rodzina uciekła na zachód i ostatecznie osiedliła się w Wenezueli.
źródło grafiki i opisu -
Kalo NDM
Zakreślono „polskiej” nadpisano: „żydowskiej”.
Własnoręczny podpis właściciela:
D. Mundlak
________________________________________________________________________________________________________________________________________
- W dokumencie dokonano ręcznej korekty – słowo „polskiej” zostało
przekreślone, a powyżej dopisano „żydowskiej”, co zostało dodatkowo
odnotowane w treści urzędowej.

2 kwietnia 1946. Relacja Sylwestra Kantorowskiego (ur. 1905, zm. 1952), mieszkańca Nowego Dworu Maz. (Nowodworzanka) o ukrywaniu od 1942 r. do końca wojny w swoim domu w Nowym Dworze krawca Szermana.
źródło - https://cbj.jhi.pl/documents/1379851/1/

1946. Powszechny Sumaryczny Spis Ludności z dn. 14.II 1946.

1946. "Modlin. Ruiny spichrza" - tak opisał je autor zdjęcia.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
1947 r.
III. - powódź. Miasto zostaje zalane. Zniszczony zostaje most drogowy na Narwi i
kilka przęseł mostu kolejowego.

1947 r. Pięć godzin walki o mosty modlińskie.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1947. Szczątki warszawskiego mostu "wysokowodnego" wyrzucone pod Nowym Dworem Maz.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1947. Powódź w Nowym Dworze i Wólce Górskiej na zdjęciach reportera jednej z gazet.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1947. Nowy Dwór - miasto pod wodą.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
Iza Bychowska


1947. Powódź z lotu ptaka - relacja.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1947. Nowy Dwór.

1947. Róg Zakroczymskiej i Targowej.

25 marca 1947. Powódź. Wskutek wylewu Wisły zalany został Nowy Dwór i wsie Boża Wola, Skierdy, Suchocin i Rajszew.
na zdjęciu - ul. Paderewskiego, kościół, park miejski.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1947. Na dole Nowy Dwór Mazowiecki. Widać między innymi Plac Solny, centrum miasta, ulicę Paderewskiego.
źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

1947. Na pierwszym planie domy przy ulicy Sukiennej, powyżej obecny Urząd Miasta.
źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

1947. Rynek w Nowym Dworze (ul. Zakroczymska).
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1947. Powódź, ulica Zakroczymska. Widok na dawny Rynek i ulicę Daszyńskiego.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

Marzec 1947. Ulica Warszawska.
źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

1947. Nowodworska plebania pod wodą w czasie powodzi.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1947. Powódź. Kadra nauczycielska szkoły powszechnej na ul. Kościuszki w Nowym Dworze.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
%20na%20ul.%20Kościuszki.%20w%20oczekiwaniu%20na%20transport..jpg)
1947. Powódź. Mieszkańcy na schodach apteki na ul. Kościuszki w oczekiwaniu na transport.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

[źródło grafiki - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1947. Powódź. Widok na plac Solny z ul. Przejazd.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1947. Widok na zalany plac Solny z wieżą strażacką od strony ul. Daszyńskiego.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1947. Powódź. Ul. Bohaterów Modlina, w oddali kościół.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1947. Powódź w Nowym Dworze Maz. Budynek na ul. Wybickiego 10.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1947 r. Oczekiwanie na pomoc na dachu jednego z budynków w Nowym Dworze Maz.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1947. Wyprawa po wodę do picia w trakcie powodzi w Nowym Dworze Maz.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1947 r. Most - Błyskawica w Modlinie.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1947 r. Błyskawiczna budowa mostu pod Modlinem.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1947. Modlin. Zachodni fragment spichrza w trakcie rozbiórki prowadzonej od 1946 r. Cegły z rozbiórki posłużyły m.in. do budowy szkoły w Głusku.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
Interesującą nazwę nadali spichlerzowi Niemcy w czasie okupacji "Das Verwunschte Schloss" - "zaklęty - zaczarowany zamek". Można by skłaniać się nawet ku tej romantycznej nazwie, gdyby nie to, iż nie jest to zamek ani mennica. Jest to spichlerz.
Faza wstępna do wzniesienia wielkiego spichlerza na Wiśle rozpoczęta została przez Rząd Królestwa Polskiego już w 1825 r. Pierwotną lokalizację przewidywano na warszawskim Solcu. Ostatecznie w następnych latach zdecydowano lokalizację w Modlinie, u ujścia Narwi do Wisły. Wydaje się, że ta lokalizacja wypływała nie tylko z potrzeb strategicznych władz rosyjskich, że przemówiły nie tylko racje wojskowe co ekonomiczno-geograficzne. Tu pod Modlinem ma miejsce spływ do Wisły wód dwóch wielkich rzek: Narwi i Bugu z ich dopływami. Prawdopodobnie przesłankami ekonomicznymi dla wybudowania spichlerza w Modlinie był ułatwiony spływ z prądem rzek i właśnie to, że dopłynąć można było głównymi rzekami i ich dopływami jak Pilicy, Wieprza i Świdra. A Bug to przecież jeden z poważniejszych dawnych szlaków handlowych prowadzących na ziemie rosyjskie i w początkach XIX w. odgrywający jeszcze znaczną rolę gospodarczą. Z pewnością czynnik strategiczny został uwzględniony, biorąc pod uwagę dawniejsze, a niezrealizowane zamiary połączenia Modlina z portem Windawa na Łotwie. Projekt o tyle w tym czasie realny, że istniał już Kanał Augustowski.
Architektem spichlerza jest Jan Jakub Gay. Do budowy spichlerza, przystąpiono w 1832 r. Ponieważ obiekt zaprojektowany był monumentalny i murowany, a przy tym był obiektem cywilnym, w istniejącym stanie zakazu wznoszenia budowli murowanych w promieniu 15 km od twierdzy, musiał spełniać podstawowy warunek: być dostosowany do obrony artyleryjskiej. Architekt warunek ten spełnił. Możemy zaobserwować w istniejącym murze obwodowym (parter) rząd strzelnic. Obiekt był (i jest mimo stanu ruiny) monumentalny.
Zbudowany na rzucie prostokąta miał wymiary 165,45 m na 22,00 m. Wysokość skrzydeł do gzymsu fundamentu wynosi 19,82 m; ryzalit w części środkowej do gzymsu wieńczącego, ma wysokość 26,57 m i kubaturze około 82 500 m. Od strony północnej frontem do Narwi posiadał trzy otwarte portale ze staliwnymi schodami sięgającymi do lustra wody. Od strony Narwi w części środkowej gmachu znajduje się ryzalit z portalem łukowym w którym umieszczono (częściowo zachowane) urządzenia dźwigowe. Portal od fundamentu (drugiego stopnia cokołu) do środka łuku ma 13,5 m wysokości i 4,8 m szerokości. Mur części parterowej ma grubość 180 cm. Od strony południowej, od lądu, spichlerz ma tylko jeden portal w ryzalicie w części centralnej. Ten portal był swego rodzaju bramą tryumfalną na cześć Mikołaja I. Na fryzie nadbramnym zaprojektowano na jego cześć inskrypcję "NICOLAO I IMPERATORE REGNATE MDCCCXXXVIII" (Mikołajowi I panującemu imperatorowi 1838) z orłem rosyjskim i z tarczą na piersi z wyobrażeniem jeźdźca. Portal posiada bardzo interesującą oprawę plastyczną. Wokół łuku portalu umieszczono bogate, piękne panoplia. W cięciwie łuku portalu na belce stanowiącej zamknięcie arkadowego przeźrocza nadbramnego, znajdował się element dekoracyjny: w stalowym obramowaniu w formie korony znajdowały się pseudogotyckie litery BP. Wszystkie portale wyposażone były w czteroczęściowe wierzeje. Na całym obwodzie ponad każdą strzelnicą magazyn był dekorowany staliwnymi odlewami antycznych hełmów, a wyżej wmontowane były głowy lwów. Te elementy dekoracyjne stanowiły osłonę otworów wentylacyjnych.
Dekoracyjne elementy w postaci głów starców z falującymi włosami i brodami zdobiły uchwyty cumownicze w formie pałąka (podkowy) na zawiasach, umocowane w główce (w środku pałąka) w cokole od strony Narwi. Inne uchwyty cumownicze mają kształt obroży. Górny gzyms wieńczący budowlę na wysokości parapetów okien czwartej kondygnacji zdobią kamienne maszkarony także jako osłony wentylacyjne. Spichlerz jest budowlą neorenesansową, trzytraktową czterokondygnacjową w elewacji zewnętrznej, a sześciokondygnacjową wewnątrz. Przeczy to "czystości zasady, że elewacja odzwierciedla funkcje". Taki podział wewnętrznych kondygnacji podyktowany był jednak funkcją obiektu. Stropy były drewniane, na co wskazują gniazda w murach, do umocowania w nich belek stropowych. Parter ma stropy murowane kolebkowe (zachowane) i stanowił część obronną-bojową, wyposażoną we wspomniane strzelnice. Wzniesiony na wysokim dwustopniowym cokole kamiennym z ciosów piaskowca, bardzo starannie dopasowanych. Wysokość fundamentu wznosząca się na 4,5 m od lustra wody, "...pozwala na wyeliminowanie czynnika wznoszenia kapilarnego wody w murze, z uwagi na dużą trwałość i małą porowatość kamienia, starannie ułożenie i dopasowanie poszczególnych ciosów oraz dość dokładną petryfikację [skamienienie] użytej zaprawy". Murowany z cegły, tynkowany z boniowaniem [boniowanie, upodobnianie ściany zewnętrznej muru do ciosów kamiennych przez profilowanie rowkami poziomo i pionowo. Boniowanie jest typowe w architekturze renesansu dla budowli pałacowych.]. Przeciwległe mury wzdłużne spięte stalowymi naciągami. Budowla była czterdziestopięcioosiowa wraz z siedmioosiowym ryzalitem. Ryzality w środkowej części z obu stron budowli z arkadami (od strony południowej bardziej wysunięty), nad nimi gzyms koronujący gładki, wsparty na konsolkach kamiennych; boczne konsolki stalowe. Te konsolki, hełmy, głowy lwów, zdobione uchwyty cumownicze, dach kryty blachą, a przede wszystkim staliwne schody, świadczą o wielkim zainteresowaniu Gay’a wykorzystaniem nowych materiałów w budownictwie. Portale skrzydłowe lekko zryzalitowane, tylko od strony północnej. Środkowy ryzalit sięga gzymsem do parapetu okien trzeciej kondygnacji. Skrzydłowe do kondygnacji drugiej. Środkowy portal na przestrzał nieco większy od skrzydłowych. Portale bramne od strony rzeki spełniały rolę komór załadowczo-wyładowczych zboża bezpośrednio z jednostek pływających na poziom parteru. Okna parteru to strzelnice dla armat. Drugiej kondygnacji także małe, kwadratowe. Trzeciej - szerokie i wysokie zamknięte łukami. W nich widoczny podział kondygnacji. Czwarta kondygnacja przepruta jest na skrzydłach trzydziestuośmioma (trzecia kondygnacja ma tylko 19) wysokimi, wąskimi oknami, zamkniętymi łukami. W murach szczytowych po pięć osi (11 na czwartej kondygnacji). Okna drugiej i trzeciej kondygnacji zamykane były drewnianymi, żaluzjowymi okiennicami. Kilka z nich zachowało się. Na wysokości wewnętrznych ścian działowych frontowych i szczytowych, by utrzymać rytm okien, zastosowano blendy, także osłonięte drewnianymi okiennicami. Dach cały kryty był blachą, nad ryzalitem namiotowy. Na skrzydłach trzyspadowy ze świetlikami. W przeszłości od spichlerza w górę rzeki istniał bulwar, którego wyglądu i wielkości nie znamy. Wiemy o nim, bowiem wymieniany jest w kosztach całej inwestycji. A koszt był niebagatelny, wynosił 786 000 rubli.
Część bulwaru stanowiła przyczółek dla mostu przez rzekę z tzw. Kępy Szwedzkiej. Na jej prawym brzegu taki kamienny przyczółek istnieje. W Muzeum Historycznym m. st. Warszawy na Warszawskiej Starówce znajdują się dwa wizerunki tego obiektu. Jeden przedstawia spichlerz od strony południowo-wschodniej niemal ukończony. Interesującym elementem na tym obrazie jest stojąca (a nie zachowana) brama, która ma jak gdyby charakter łuku triumfalnego, o czym było już wyżej. Drugi wizerunek przedstawia obiekt po katastrofalnym pożarze. Przypomnieć należy, że stropy ponad pierwszą kondygnacją były drewniane i to one stały się pastwą pożaru. Widoczne są ślady pożaru, a interesującymi szczegółami na tym obrazie są, istniejące do dzisiaj, stalowe naciągi, spinające przeciwległe ściany frontowe. Niestety nie jest znany rok, w którym zdarzył się ten pożar. W trakcie budowy doszło także do zniszczeń z powodu wielkiej powodzi, która zniszczyła nadbrzeżny bulwar. Powódź miała miejsce w 1844 roku, tj. w roku oddania spichlerza do użytku, co podniosło koszty budowy na skutek strat spowodowanych tymi zdarzeniami. Koszt budowy spichlerza przekroczył kolosalną kwotę - milion rubli srebrnych. Sam spichlerz kosztował 800 000, a bulwar nadbrzeżny 230 000 rubli. Przypuszczać należy z wielkim prawdopodobieństwem, że spichlerz wzniesiono na ustabilizowanym palami gruncie. Chociaż nie znaleziono dokumentacji potwierdzającej, że spichlerz postawiono na palach, to sztuka budownictwa na takim terenie, na jakim stoi magazyn, sugeruje, że fundament jego postawiony został na palach. Magazyn oddano do użytkowania w 1844 r. Był to "gmach najokazalszy jaki w drugim ćwierćwieczu wzniesiono w Królestwie". Był rzeczywiście imponujący.
Ze spichlerzem wiążą się trzy nieprawdziwe wiadomości. Pierwszą jest niczym nieuzasadnione, miejscowe nazywanie tego obiektu "mennicą". Prawdopodobieństwo jest bardzo nikłe i może mieć związek tylko z tym, że w okresie dwudziestolecia międzywojennego w warsztatach, w tym obiekcie jakoby wytłaczano okolicznościowe medale wręczane w zawodach sportowych modlińskich i kazuńskich jednostek wojskowych. Po uzyskaniu niepodległości w 1918 r. w jednostkach wojskowych w twierdzy istniały Wojskowe Spółdzielnie, które obracały własnym bilonem. Niestety nie jest znane miejsce ich "bicia". Być może niektóre spółdzielnie zlecały wykonanie tych monet, istniejącym tu warsztatom.
Drugą z gruntu fałszywą informacją jest stwierdzenie zawarte w wielu publikacjach, w tym w jakże poważnej pracy - monografii miast polskich, że był on "...urządzony w ten sposób, że statki mogły wpływać do jego wnętrza". Autorzy bezkrytycznie podeszli do informacji opublikowanej w 1903, która brzmi niestety jeszcze bardziej fantastycznie: "...statki z ładunkiem zboża mogą przypływać w jego wewnętrzne korytarze". Nie było takiej fizycznej i technicznej możliwości. Współcześnie nawet przy wielkich przyborach wody, spowodowanych ograniczeniami szerokich wylewów przez istniejące wały przeciwpowodziowe, woda nie sięga szczytu fundamentu, na którym stoi magazyn, a wewnątrz nie ma żadnych "kanałów". Magazyn spełniał swe podstawowe zadanie prawdopodobnie do 1852 r., bowiem rok później został wydzierżawiony na składy "prowiantu przez intendenturę wojskową, następnie zakupiony przez rząd, obrócony został na magazyny wojenne". Od 1853 r. spełniał tę nową funkcję niemal do ostatniego dnia września 1939 r.
* Ryszard Gołąb - Ilustrowana monografia miasta Nowego Dworu Mazowieckiego z historią Twierdzy Modlin, 2006.

12 marca 1947. Legnica. Spotkanie ocalonych z Holocaustu mieszkańców przedwojennego Nowego Dworu. Przy stole w środku Fayvish Kronenberg, Alter Kshanshka, Aron Blank, Simkhe Yaskovitsh.

1947. Ocaleni przedwojenni mieszkańcy Nowego Dworu przed wyjazdem do Izraela.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1947 r. Złapano sprawców napadu na leśniczówkę w Bożej Woli.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1947. 8 lat dla renegata.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
Na 8 lat więzienia skazał Sąd Specjalny w Warszawie członka SA volksdeutscha Franciszka Graczykowskiego, który brał udział w łapankach urządzanych przez żandarmów niemieckich w Nowym Dworze. W czasie okupacji Graczykowski dumny ze swego „stanowiska“ obelżywie wyrażał się o Polakach.

Wieża kościoła św. Michała została uszkodzona w dniu wyzwolenia Nowego Dworu spod okupacji niemieckiej 15 stycznia 1945 r. Remont rozpoczął się w 1946 r., a zakończył w 1948 r. Kłopoty materiałowe w tamtym okresie sprawiły, że trwał tak długo. Koszt remontu to ok. 2 mln. zł w tym 100 tys. zł z dotacji państwowej. Na foto wieża kościoła ok. 1947 r. z widocznym rusztowaniem.
zdjęcie koloryzowane
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

15.11.1947. Dekret o erygowaniu z dniem 1 stycznia 1948 r. trzech nowych dekanatów w Archidiecezji Warszawskiej w tym Nowodworskiego.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]


1947. List z poczty Nowy Dwór Maz. do Chicago.

1947. Modlin. Oficerska Szkoła Broni Pancernej i Wojsk Samochodowych.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
1948 r.
- burmistrzem miasta jest Stefan Kaniewski.
1.XI . - na wniosek władz miasta powstaje Zespół Szkół Zawodowych Nr 1.
Początkowo siedziba mieściła się w budynku Szkoły Powszechnej (Podstawowej) Nr 3
przy ul. Warszawskiej. Kształciła młodzież w dwóch kierunkach handlowym i
mechanicznym. Prowadzono w niej także klasę wstępną dla tych, którzy nie mieli
ukończonej szkoły powszechnej.
- Ogólnokształcące Gimnazjum i Liceum im. T. Kościuszki przeprowadza się do
wyremontowanego budynku d. przedwojennego Prywatnego Koedukacyjnego Gimnazjum
Koła Rodziny Wojskowej przy ul. Mieszka I.

1948. Powódź w Nowym Dworze i okolicach.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1948. Sąd Doraźny w Warszawie za współpracę z Niemcami skazał byłego volksdojcza z Nowego Dworu i żandarma, strażnika w obozie dla Żydów na karę więzienia.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

Modlin, wrzesień 1948. Lotnicy 1 eskadry 4 plsz "Kraków" przy samolotach Ił-2. Pierwszy z prawej dowódca eskadry kpt. pil. Leon Krzeszowski.
źródło grafiki i opisu - Twierdza Modlin / Fortress Modlin


1946 -1948 Nowy Dwór Maz. miastem o najmniejszej powierzchni i największym zaludnieniu w powiecie warszawskim.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

Lata 1945-1960. Ulica Warszawska 20, 18 i 12.
źródło grafiki i opisu - Rado-NDM, https://fotopolska.eu





1948. Ulica Warszawska blisko skrzyżowania z ulicą Daszyńskiego, z lewej ówczesny rynek.

źródło grafiki -
Andrzej Dziadczak (koloryzowanie, obróbka AI)
1949 r.

1949. Co słychać w szpitalu powiatowym w Nowym Dworze. Chłopi - pacjentami.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1949. Marzenia Nowego Dworu Maz.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
21 października 1949. 13 osób rannych w wypadku kolejowym.
Katastrofa kolejowa w Nowym Dworze Mazowieckim -
domniemany wypadek kolejowy, który jakoby miał wydarzyć się 22 października 1949
roku. Ze względu na brak wiarygodnych informacji kwestionowane jest zaistnienie
tego wypadku. Katastrofa była jakoby spowodowana wykolejeniem pociągu
pasażerskiego relacji Gdańsk - Warszawa. Miało w niej zginąć ponad 200 osób.
Władze komunistyczne nigdy nie wspominały o wydarzeniach z Nowego Dworu
Mazowieckiego, co uzasadniano zatajaniem w tych czasach informacji o
niewygodnych dla wizerunku władzy ludowej wypadkach.
Za pośrednictwem wiadomości agencji prasowej Associated Press, powołującej się
na doniesienia informatora pochodzące jakoby z nieoficjalnych, lecz wiarygodnych
źródeł, informacja o wypadku trafiła do licznych gazet lokalnych, m.in. "Reno
Evening Standard" (24 października) i "Gettysburg Times" (26 października), "Geneva
Daily Times", "Reading Eagle" czy "The Singapore Free Press". Wiadomości tej nie
opublikowano natomiast w żadnych mediach opiniotwórczych. Sprzeczna z powyższym
stanem rzeczy jest nierzadko spotykana informacja, że wiadomość o wypadku
opublikować miały jedynie dwie lokalne amerykańskie gazety - "Reno Evening
Standard" i "Gettysburg Times".
https://pl.wikipedia.org/wiki/Katastrofa_kolejowa_w_Nowym_Dworze_Mazowieckim

1949. Ogłoszenie o zgubieniu karty rejestracyjnej na prowadzenie handlu naczyniami kuchennymi i żelazem przy ul. Rynek 5 w Nowym Dworze.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
1950 r.
- Ogólnokształcące Gimnazjum i Liceum im. T. Kościuszki zostało oficjalnie
upaństwowione.

1950 r. wykaz abonentów telefonicznych w Nowym Dworze Maz.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

Lata 40-50-te XX w. Drużyna harcerek w parku miejskim. W tle szkoła powszechna nr 1 na ul. Kościuszki.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

Kwiecień 1950. Pracownicy Poczty Polskiej na skrzyżowaniu ul. Paderewskiego i Partyzantów.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
1951 r.
- Otwarcie na Narwi nowego mostu stalowego kolejowo-drogowego. Projekt mostu
opracował inż. Leon Pszenicki. Montaż prowadziła firma "Mostostal" pod
kierownictwem inż. Tadeusza Florczaka. Jednocześnie rozebrano most drogowy Baileya.

1951. Rozpoczął się stalinowski proces tzw. Ekspozytury Urzędu Śledczego "Startu". Jednym z oskarżonych w tym procesie był Witold Pajor, przedwojenny kierownik placówki kontrwywiadowczej w twierdzy Modlin.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

Ochotnicza Straż Pożarna. Garaż murowany postawiony w miejscu starej remizy w 1951 r. z wyjazdem od strony ul. Daszyńskiego.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]



Lata 1950-1952. Most Piłsudskiego na Wiśle podczas odbudowy.
źródło grafiki i opisu - https://fotopolska.eu
1952 r.
1.VII - Nowy Dwór zostaje miastem powiatowym, do miasta zostaje włączony teren
byłej stoczni modlińskiej z gminy Pomiechówek.
1952. Zmiana granic Nowego Dworu Maz.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

Wieś Łęczna - niem. Wiesendorf. Osada kolonistów niemieckich założona w 1782 r. przez Stanisława Poniatowskiego. W latach 1867-1952 wieś w gminie Góra. Na podstawie rozporządzenia Wojewody Warszawskiego z dnia 20 października 1933 r. utworzona został gromada w granicach gminy Góra, składająca się z samej wsi Łęczna i wsi Nowo-Łęczna. W 1952 r. w związku z utworzeniem powiatu nowodworskiego z gminy Góra do Nowego Dworu Maz. włączono gromadę Łęczna i osiedle Nowo-Łęczna. Ostatnim sołtysem wsi Łęczna był Czesław Traczyk.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
W sprawie tej odbyło się w dniu 27 lutego 1949 r. nadzwyczajne posiedzenie Miejskiej Rady Narodowej. Rada i Zarząd Miejski wystąpiły z propozycją utworzenia z tych samych gmin oraz Legionowa i utworzenia powiatu z siedzibą w Nowym Dworze. Śmiałe stwierdzenie zawarte jest w piśmie Zarządu Miejskiego do wojewody, o uchyleniu projektu utworzenia powiatu z siedzibą w Legionowie "jako niecelowe".
Mocą Rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 3 maja 1952 r., zniesiono powiat warszawski. Rozporządzenie w § 2 ust. 1 stanowi o tym, że tworzy się w województwie warszawskim nowe powiaty, a pkt. 3 tego ustępu stwierdza, że powstaje: powiat nowodworski z siedzibą Powiatowej Rady Narodowej w Nowym Dworze Mazowieckim. Miasto posiadało instytucje predysponujące je do rangi powiatu: jak sąd, szpital (chociaż w tym czasie jeszcze w budowie), szkoły średnie: ogólną i zawodową. Nie było to wiele, ale jednak. Niestety jako siedziba powiatu nie posiadało budynku dla zorganizowania urzędu. Brak budynku dla pomieszczenia właściwych komórek organizacyjnych jakimi były referaty, spowodował to, że mimo oficjalnej siedziby powiatu mieszczącej się w Nowym Dworze, faktycznie komórki organizacyjne funkcjonowały w Aninie pod Warszawą. Na tymże posiedzeniu Rady inaugurującym powiat, członek prezydium Wojewódzkiej Rady Narodowej w Warszawie oświadczył zebranym, że siedzibą Prezydium Powiatowej Rady Narodowej powiatu nowodworskiego będzie Anin, do czasu wybudowania siedziby władz w Nowym Dworze. Brakuje dokumentacji, by ustalić, kiedy władze nowo powstałego powiatu otrzymały siedzibę i gdzie. Sprzeczne są relacje osób, które udzielały autorowi odpowiedzi na ten temat. Zgoda panuje tylko w odniesieniu do tego, że był to barak drewniany (poniemiecki przywieziony z Anina i postawiony w roku 1955 przy ul. Zakroczymskiej, w miejscu budynku z obecnym nr 32).
Z drugiej relacji wynika, że barak ten postawiony został już w 1952 r. przy Zakroczymskiej (z obecnym numerem 34 - gdzie stoi budynek powszechnie nazywany "pod balkonami"). W tym czasie przystąpiono do remontu i częściowej odbudowy budynku zniszczonego w czasie wojny na rogu Zakroczymskiej i Magistrackiej, gdzie znalazły siedzibę władze powiatowe i miejskie. Przed wprowadzeniem się do własnej siedziby, posiedzenia Prezydium odbywały się w lokalu Urzędu Miasta przy ul. Warszawskiej 4, a posiedzenia Rady odbywano w sali kina "Lenino" przy ul. Szerokołęcznej.
W skład powiatu weszły dwa miasta: Nowy Dwór Mazowiecki i Legionowo; dwa miasta-gminy: Serock i Zakroczym oraz 12 gmin: Cząstków, Jabłonna, Janówek, Kampinos, Kazuń, Leoncin, Łomianki, Modlin, Nieporęt, Pomiechówek, Skrzeszew, Zegrze.
* Ryszard Gołąb - Ilustrowana monografia miasta Nowego Dworu Mazowieckiego z historią Twierdzy Modlin, 2006.

1952. Grupa żołnierzy na odbudowanym moście na Wiśle pomiędzy Kazuniem i Nowym Dworem Maz. po zakończonym układaniu przęseł.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1952. Pół roku przed terminem oddano do użytku most na Wiśle w Modlinie.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1952. Zaświadczenie wydane przez Prezydium Miejskiej Rady Narodowej w Nowym Dworze Maz. o wykonaniu w całości obowiązkowej dostawy zbóż ze zbiorów.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
Gminny delegat C. U. S. (podpis:
Biernacki)
Za Prezydium Przewodniczący Prezyd. G. R. N. (podpis nieczytelny)
PREZYDIUM MIEJSKIEJ RADY NARODOWEJ w Nowym-Dworze Mazowieckim (czerwona
pieczęć)
_________________________________________________________________________________________________________________________________
- Obowiązkowe dostawy: Wprowadzone w 1952 roku, zmuszały rolników do
oddawania państwu części plonów po cenach znacznie niższych od rynkowych.
Był to rodzaj ukrytego podatku.
- C. U. S.: Skrót ten prawdopodobnie odnosi się do Centralnego Urzędu Skupu,
instytucji nadzorującej ściąganie płodów rolnych.

1952. Pokwitowanie złożenia dokumentów do wydania dowodu osobistego na posterunku MO w Górze pow. Warszawski poczta Nowy Dwór k. Modlina. W tym czasie już od wielu lat miasto nosiło nazwę Nowy Dwór Mazowiecki.
[źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]

Lata 50-te XX w. Smutna kobieta na łodzi przy brzegu Narwi w Nowym Dworze Maz. - w tle wieża ćwiczeń straży pożarnej.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
1953 r.
- Zakończyła się trwająca od 1951 r. odbudowa mostu na Wiśle. Prace prowadzone były przez Zarząd Okręgowy Odbudowy Mostów w Płocku i "Mostostal" Kraków.

1953. Uchwalono budżety miast stanowiących powiaty w województwie warszawskim.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]





Kościół pw. św. Michała Archanioła w Nowym Dworze Maz. na początku lat 50-tych XX w.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
1954 r.
- utworzona zostaje filia Biblioteki Pedagogicznej w Warszawie.


1954. Podział powiatu nowodworskiego na gromady.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

Powódź w marcu 1954 r. w okolicach Nowego Dworu.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

Wrzesień 1954. Nareszcie pierwszy kiosk "Ruchu" w Nowym Dworze Maz.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]


Kościół ewangelicki - stan z lat 50tych XX w.
źródło grafiki i opisu - Kalo NDM
1955 r.

1955 r. Abonenci telefoniczni Nowego Dworu Maz. i Modlina.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
09 Pogotowie Ratunkowe
83 Straż Pożarna
35 Apteka Społeczna Nr 47
49 Bernaczek, Modlin
32 Czarnecki Jerzy, Paderewskiego 16
48 Elektrownia i Wodociągi w Modlinie
41 Gospoda Ludowa
5 Kaniowski Stefan
92 Kasa Spółdzielcza
1 06 Kino „Lenino”
1 13 Kolejowe Zakłady Gastr., bufet na stacji kol.
38 Lech Jan, dr med.
29 Łuczak Stanisław, Paderewskiego 16
58 „Meteo”, stacja Modlin
72 Miejskie Przedsiębiorstwo Remont. Budowl., Warszawska 19
Miejski Handel Detaliczny
50 — sklep Nr 1
96 — sklep Nr 75
Milicja Obywatelska Komenda Powiatowa
85 — centrala
86 — „
3 — komendant
22 — posterunek, Góra
7 — posterunek, Modlin
1 — posterunek, Skrzeszew
14 Nadzór Wodny
40 Narodowy Bank Polski, oddział
59 — „
12 Nawaduński, dr med.
1 14 Ogrodniczy Zakład Handlowy
46 Ośrodek Leczniczy
25 Państwowa Centrala Drzewna, skład Nr 29
39 Państwowe Gospodarstwo Rolne, Góra
21 Państwowe Leśnictwo Góra w Bożej Woli
85 Państwowy Ośrodek Maszynowy
26 Państwowy Ośrodek Maszynowy, Kosewo
69 Państwowy Ośrodek Maszynowy, Modlin
88 Państwowy Zakład Leczniczy Zwierząt
Poczta, Telegraf i Telefon Powiatowy Zarząd Łączności
31 — naczelnik
44 — dział techniczny
65 — dział nadaw. oddaw.
67 — kancelaria
68 — kontrola
10 — posterunek techniczny
0 — rozmównica publiczna
64 — telegraf
09 Pogotowie Ratunkowe
83 — „
Polska Zjednoczona Partia Robotnicza, Komitet Miejski
33 Polska Zjednoczona Partia Robotnicza, Komitet Powiatowy
45 — I sekretarz
62 — II sekretarz
61 — kancelaria
70 — wydz. organizacyjny
1 13 — wydz. propagandy
1 07 Polski Czerwony Krzyż, Zakroczymska
1 14 Popielarski Edward, Nowołęczna 110
6 Powiatowe Zrzeszenie Pryw. Handl. Usług.
1 43 Powiatowy Cech Rzemiosł Różnych
71 Powiatowy Komitet Wykonawczy Zjednocz. Stronnictwa Ludowego
50 Powiatowy Pełnomocnik Ministerstwa Skupu
63 Powiatowy Zarząd Związku „Samopomoc Chłopska”
Powiatowy Związek Spółdz. „Samopomoc Chłopska”
78 — zarząd
79 — sekretariat
54 — zaopatrzenie
1 18 — magazyny
1 02 Prokuratura Powiatowa, Nowołęczna 140a
47 Przedszkole Państwowe
1 22 Pużycki i Włodarski, punkt skupu, Nowodworzanka 22
Rady Narodowe
21 Prezydium Grom. RN, Boża Wola
12 Prezydium Grom. RN, Kazuń
26 Prezydium Grom. RN, Kosewo
1 04 Prezydium Grom. RN, Modlin
83 Prezydium Grom. RN, Skrzeszew
4 Prezydium Miejskiej RN
1 01 — przewodniczący
Prezydium Powiatowej RN
89 — centrala
90 — „
91 — „
75 — „
52 — przewodniczący
27 — z-ca przewodniczącego
97 — wydz. podatków wiejskich
13 — wydz. finansowy
94 — Zarząd Weterynarii
1 15 Rejonowe Przedsiębiorstwo Młynów Gospodarczych w Wołominie, Młyn N.
Dwór
23 Rzeźnia
87 Sawicki Wiktor
1 05 Sąd Powiatowy
1 09 „Służba Polsce”, Komenda Pow., Warszawska 3
11 Socki, inż., Nowołęczna 2
Spółdzielnie
73 Spółdz. Rzemieślnicza Pracy „Nadnarwianka”, Warszawska 10
23 Spółdz. Rzemieślnicza Szewców
16 Spółdz. „Samopomoc Chłopska” — biuro
42 — buchalteria
20 — sklep Nr 1
41 — Gospoda Ludowa
43 — wytwórnia wód gazowych
34 Spółdz. „Samopomoc Chłopska”, Janówek
17 Stacja kolejowa
1 23 Stasiorek Stanisław, Paderewskiego 13
83 Straż Pożarna, Daszyńskiego 11
2 Surażyńska, Zakroczymska 42
Szkoły
24 Podstawowa Nr 1
36 Podstawowa Średnia Nr 2
47 Przedszkole Państwowe
51 Zasadnicza Metalowa, Polko 1
15 Szpital Powiatowy
1 21 Towarzystwo Przyjaźni Polsko-Radzieckiej, Warszawska 2
81 Traczyk Kazimierz, Nadwiślańska 3a
8 Trzonkowski Jerzy
37 Tuszyński Wincenty, adw., Paderewskiego 16
77 Urząd Powiatowy d/s Bezp. Publicznego
53 Warszawskie Okręg. Przedsiębiorstwo Obrotu Zwierzętami Rzeźnymi
1 11 Warszawskie Zjedn. Robót Ląd. Inżyn. Bud. Przem. Nr 2, baza sprzętu,
Nowołęczna
80 Wróblewski Władysław, Warszawska 18
1 12 Wysmułek Jerzy, Nowołęczna 140
33 Zakład Stolarski M. Trętowski i S-ka
48 Zarząd Elektrowni i Wodociągów w Modlinie
82 Zarząd Pow. Związku Młodzieży Polskiej, ul. PZPR 4
1 20 Zjedn. Budown. Miejskiego Okręg Warszawski

1955. Tragiczne zabójstwo mieszkańca Nowego Dworu Maz.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]


Lata 50-te XX w. Stary dworzec kolejowy w Nowym Dworze Maz.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
1956 r.
- miasto zamieszkuje 7.600 mieszkańców.
- Prezesem Zarządu Spółdzielni "Nadnarwianka" zostaje Stanisław Wicherkiewicz.
Funkcję tą pełni do 1965 r.

1 czerwca 1956. W Nowym Dworze Maz. otwarty zostaje szpital powiatowy. Dyrektorem szpitala był poseł dr Władysław Nawaduński. Na foto grupa lekarzy i pracowników szpitala.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
>> Szpital w Nowym Dworze Mazowieckim - historia <<

1956. Ślimacza budowa nowodworskiego szpitala powiatowego.

1956 r. "Nieludzki lekarz w szpitalu w Nowym Dworze polecił umieścić dziecko w trupiarni".
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1956. Bombowiec IŁ-28 z 33 Pułku Lotnictwa Bombowego w Modlinie.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1956. Zostały założone rejestry gruntów m.in. w gromadach powiatu nowodworskiego.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1956. Spichlerz z fragmentem zachodniego skrzydła budowli.

1957. Dawny Rynek a obecny skwer Dobrogosta. Z lewej ul. Zakroczymska a z prawej ul. Daszyńskiego.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

Ulica Partyzantów. W tle widać budynek Banku PKO i Szkoły Podstawowej nr 1.
źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

Lata 50 XX wieku. Ulica Warszawska przy okrąglakach, widok na nieistniejące domy na ul Zakroczymskiej.
źródło grafiki -
Andrzej Dziadczak (koloryzowanie, obróbka AI)

Nowy Dwór Mazowiecki, 1957.
1958 r.
- powstaje trzyosobowy Komitet Organizacyjny utworzenia Spółdzielni
Mieszkaniowej. W jego skład weszli: Zbigniew Lazarowicz, Andrzej Tejchman i
Stanisław Wojciechowski.


1958. Narew zalewa ulice Nowego Dwór Maz.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
-1.png)
-2.png)
Zdjęcia wykonane podczas powodzi w latach 50-tych, na ul. Staala (Sukiennej). Mieszkańcy widoczni są na tle dwóch budynków przy tej ulicy, jeden z numerem 48.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
Obróbka zdjęcia - Gemini 3.
Budynki były dwa. Stały koło siebie, tworząc podwórka po obu stronach. Niestety cały czar rodzinnych klimatów zniknął po zburzeniu tego pierwszego. Od strony wału stały dwa tzw. warsztaty wyrobów z tzw. witek. Po witki mężczyźni płynęli w najdalsze zakola Narwi. Potem kobiety "kleszczyły" te gałązki z zielonej otuliny. I wyrabiano z nich kosze, kołyski, jedne zielone i drugie białe. Nie mylić proszę z trzciną, bo to inna bajka. Nie da się przekazać atmosfery letnich dni, gdy kobiety i mężczyźni, pomagali przy wyrobie tych cudeniek. Zapach obiadów, opowieści "starszyzny" o wojnie, ciemiężeniu państwa polskiego, o strzygach, duchach... A wieczorami sąsiedzi słuchali harmonii, a nawet były tańce. Nie, nie pijanych sąsiadów, a ludzi ciężkiej pracy. Każdy wtedy ciężko pracował. Wiele by opowiadać. Oddaję hołd tym prawym ludziom w tych domach mieszkających, wspominając te czasy. Wspomnę, że warsztaciki należały do Państwa Łuszczewskich, ojca i syna. Na tyłach tych domów wytwarzało się też łódki. Mieszkańcy mieli łódki, a te przeprawy "na drugą stronę" rzeki to była bajka, rodzinna atmosfera i klimat. W tych domach nie mieszkała patologia, jak to niektórzy śmią twierdzić. To byli rdzenni nowodworzanie, pamiętający getto, zamordowanych Polaków na Placu Solnym i wywózki do obozów. Ludzie ginęli bez wieści w kazamatach nowodworskiego gestapo. Cześć ich pamięci!!! Niestety, konieczna nowoczesność, rozwój nowego budownictwa i napływ ludności zewsząd zniszczył tradycje, zwyczaje i klimat małych miasteczek. Jak bardzo się cieszę, że urodziłam się w tamtym czasie.

2 maja 1958. I etap Wyścigu Pokoju przejazdem przez Nowy Dwór Maz.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
1959 r.
12. II. - oddano do użytku nowowybudowany gmach Szkoły Podstawowej Nr 1 przy ul.
Słowackiego.
13. VII. - z udziałem 20 osób odbywa się walne zebranie założycielskie
Spółdzielni Mieszkaniowej. Przyjęto statut, wybrano Radę Nadzorczą w składzie:
Stanisław Awęcki, Stanisław Giza, Zdzisław Jeziorkowski, Józef Krakowiak,
Wiesław Szyperski, Jan Szeliga, Henryk Prusek. W skład pierwszego Zarządu
wybrani zostali: Władysław Orlik, Jan Kot i Stanisław Wojciechowski, który
został Prezesem Spółdzielni. Spółdzielnia przyjęła nazwę: Spółdzielnia
Mieszkaniowa w Nowym Dworze Mazowieckim.

Po 1945. Obchody 1 Maja w Nowym Dworze.




1 maja 1959. Ulicą Warszawską w Nowym Dworze Mazowieckim przechodzi uroczysty pochód.
źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

1959. Pechowe malowanie mostu kolejowego na Narwi pod Modlinem przez Spółdzielnię Budowlaną "Kafar" z Nowego Dworu.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1959. Kościół parafialny pw. św. Michała Archanioła w Nowym Dworze Maz.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]


1959. Spichlerz.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1960. Marian Gumowski - Herby miast polskich.
Liczba mieszkańców Nowego Dworu Mazowieckiego na przestrzeni dziejów
| Rok | Liczba mieszkańców | Uwagi | Źródła |
| 1793-1794 | 435 | 84 domy; zamieszkiwało 348 chrześcijan i 87 Żydów | Jan Wąsicki, Opis miast polskich w latach 1793-1794. 1962, s. 1030, pkt 29. |
| 1797 | 578 | zamieszkiwało w 81 domach; w roku 1790 w mieście było 59 rzemieślników w tym 33 sukienników | Irena Gieysztorowa, Andrzej Zachorski, Juliusz Łukasiewicz, Cztery wieki Mazowsza. 1968, s. 180. |
| 1806 | 600 inne źródła - 745 |
w tym: 150 Żydów | |
| 1810 | 1000 inne źródła - 841 |
Adam Jelonek, Ludność miast i osiedli na ziemiach polskich od r. 1810 do 1960. Dokumenty geograficzne. 1967, z. 3/4. | |
| 1825 | 950 | Miasta polskie w tysiącleciu, s. 490. | |
| 1850 | 2500 | spis - 21.11-3.12 | AGAD KRSW 1370 |
| 1857 | 2683 | 1303 Żydów = 49% mieszkańców | Przemysław Burchard, Pamiątki i zabytki kultury żydowskiej w Polsce. 1990. |
| 1860 | 3149 | w tym: 910 katolików; 2197 starozakonnych; 42 mennonitów. |
Miasta polskie w tysiącleciu, s. 490. |
| 1868-1871 | 4222 | ||
| 1881 | 5268 | Słownik Geograficzny Królestwa Polskiego i innych krain słowiańskich. 1886, t. VII. | |
| 1897 | 7252 | w tym: 70% Żydów; 16 % katolików; 9% ewangelików; 5% innych (mennonitów i lub prawosławnych). | WEPI t. III, seria 2. |
| 1901 | 7252 | ||
| 1910 | 7537 | ||
| 1913 | 8911 | w tym: а) 2593 = 28,5% narod. pol. b) 5369 = 60,2% narod. żydow. c) 662 = 7,4% naród. niemieckiej, d) 333 = narod. rosyjskiej. |
Ekonomista - kwartalnik - t .I, II, III. |
| 1921 | 7829 | spis - 30.09.1921 | Skorowidz gmin RP - ludność i budownictwo. Cz. I województwa centralne i wschodnie 1933. |
| 1927 | 7838 | Podręczny słownik geograf. 1927, t II, s. 156. | |
| 1931 | 9386 | Skorowidz gmin RP - ludność i budownictwo. Cz. I województwa centralne i wschodnie 1933. | |
| 1937 | 10 150 | Militar Geographische Beschreibung von Polen. 1939. | |
| 1939 | 10 206 | w okresie międzywojennym mieszkało w mieście 40 rodzin prawosławnych | Miasta polskie w tysiącleciu. 1967, t. II, s. 490 |
| 1946 | 5046 | w tym: a) mężczyzn = 2161 b) kobiet = 2885 w tym: - 1811 osób do lat 18; - 2847 osób lat 18-59; - 388 osób powyżej 60 lat. |
Spis powszechny ludności. 1947. |
| 1950 | 5370 | ||
| 1956 | 6500 | Słownik geograficzno-turystyczny. 1956, t. II | |
| 1960 | 10 354 | ||
| MODLIN TWIERDZA
1930/1931 |
1211 | Militar Geographische
Beschreibung von Polen. 1939. Wielka Ilustrowana Encyklopedia Powszechna "Gutenberga" t. ІХ/Х s. 274. |
|
| ZAKROCZYM 1937 |
6202 | Militar Geographische
Beschreibung von Polen. 1939. |
* Ryszard Gołąb - Ilustrowana monografia miasta Nowego Dworu Mazowieckiego z historią Twierdzy Modlin, 2006.
1961 r.
31.XII. - do Nowego Dworu zostaje przyłączony:
- Stary Modlin /miejscowość/,
- Modlin - Lotnisko /miejscowość/,
- Modlin Twierdza /miejscowość/, bez przysiółka Utrata z gromady Modlin Stary
- Okunin Pierwszy /miejscowość/, z gromady Janówek Pierwszy.

W 1961 roku Modlin w większości włączony w granice gminy miejskiej Nowy Dwór Mazowiecki. W wyniku likwidacji gminy Modlin w 1961 roku teren dawnej gromady Modlin Nowy włączono do sąsiedniej gminy Pomiechówek jako sołectwo pod nazwą Nowy Modlin.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1961. Budowa wału przeciwpowodziowego na Narwi, finalnie wały te zostały usypane do 1962.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1961. Wojskowe lotnisko Modlin z amerykańskiego satelity.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]



1961. Główny Urząd Statystyczny.
1962 r.
- oddano do użytku nowowybudowany, przy wydatnej pomocy żołnierzy JW. 3432,
gmach Szkoły Podstawowej Nr 2 przy ul. Długiej. Była to kolejna szkoła
wybudowana w ramach akcji "Szkoła Pomnik 1000-lecia Państwa Polskiego".
- Powódź w Nowym Dworze i okolicy.

1962. Powódź. Ulica Łęczna, w tle szpital.
źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

1962. Powódź w Nowym Dworze Maz.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1962. Nowy Dwór, ul. Targowa.
źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

1962. Szkoła Podstawowa Nr. 2 - Pomnik 1000-lecia Państwa Polskiego im. Gen Karola Świerczewskiego. Otwarcie szkoły nastąpiło 1 września 1962 r.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
1962. Zatwierdzenie urzędowe nazwy "Narew" dla rzeki w powiecie nowodworskim.
wikipedia - Bugonarew (lub Bugo-Narew) - dawna nazwa cieku uchodzącego z Jeziora Zegrzyńskiego i łączącego ten zalew z Wisłą. Nazwa ta została ostatecznie zniesiona w 1963 roku zarządzeniem Prezesa Rady Ministrów. Obecnie nazwą właściwą jest Narew, a Bug został uznany za lewy dopływ Narwi.
Na wstępie sprawa nazwy rzeki od Serocka do Modlina, ale także wcześniejszej nazwy tego odcinka. W XII w. Bug, a nie Narew uznawano za główny dopływ Wisły. Przez długie wieki potem wody rzeki wpadającej poniżej Nowego Dworu do Wisły uznawano za wody samego Bugu lub Bugu i Narwi. Wynikało to z tego powodu, że dokumenty wspomnianego już XII w., traktują ten odcinek rzeki jako Bug, a już chociażby akt nadania praw miejskich Nowemu Dworowi w 1374 r. opiewa, że leży on nad Narwią. Także np. dokument z 1427 r. wymienia rzekę Narew. Początków udziwnionego, podwójnego nazewnictwa rzeki od połączenia się Bugu z Narwią pod Serockiem, czyli "Bugo-Narwi", dopatrywać się należy w początkach XVII w. Wówczas to w przeprowadzonej lustracji zapisano, że wieś Moglno: "...nad Wisłą siedzi, tam gdzie Bug i Narew w Wisłę wpada". W charakterystyce Mazowsza z 1816 r. istnieje zapis o tym, że "...handel zbożem i drzewem zawsze wielki do Gdańska, do czego położenie przerżnięte rzeką Wisłą, do której Bug i Narew, obiedwie spławne pod Nowodworem wpadając, sposobność ułatwiają". Jednak na przestrzeni dziejów uznawano, że to Bug, a nie Narew wpada do Wisły. Znajduje to odbicie w opracowaniach geograficznych. Także w okresie najazdu szwedzkiego pierwsza fortyfikacja powstała na wyspie u spotkania Wisły z Narwią, nazwana została jako "Bug-skansen [w j. szwedzkim skansen - fort, reduta]". W sztuce dwie rzeki: Wisła i Bug, a nie Narew uzyskały personifikację. Rosja w czasie ostatniego rozbioru używała określenia "Bugo-Narew".
W roku 1962 rozstrzygnięto jednoznacznie, że odcinek rzeki od Serocka do Modlina mający 38 km długości to Narew i ona jest prawym dopływem Wisły.
* Ryszard Gołąb - Ilustrowana monografia miasta Nowego Dworu Mazowieckiego z historią Twierdzy Modlin, 2006.

Nathan Blat przed domem rodzinnym na rogu ul. Warszawskiej 2/Kościuszki 1/Zakroczymskiej 1 (tzw. Austeria) w Nowym Dworze, po przekształceniu w "galerię handlową".
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
%20która%20była%20własnością%20nowodworskiego%20kupca%20Nathana%20Blata..jpg)
Przed 1989. Widok ze skrzyżowania ulicy Kościuszki z Zakroczymską w kierunku Warszawskiej. W tle Austeria (stoi do dzisiaj) która była własnością nowodworskiego kupca Nathana Blata.
źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

Przed 1989. Ul. Kościuszki, dawna austeria.

Przed 1989. Ul. Zakroczymska.


Lata sześćdziesiąte. Podkopana strona nieczynnego i zdewastowanego cmentarza ewangelickiego (obecnie ulica Przytorowa). Ściana obsunęła się w wyniku robót prowadzonych podczas poboru piasku przez przedsiębiorstwo państwowe i odsłoniła katakumbę, z której wypadła trumna.
źródło grafiki i opisu - Kalo NDM
Nie ukarany zbrodniarz z Nowego Dworu.
Fragment publikacji Henrego Leide "Ściganie zbrodni narodowosocjalistycznych w
NRD na przykładzie działalności Ministerstwa Bezpieczeństwa Państwowego. Opis
przypadków". Berlin 2019.
Śledztwa Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego w sprawie osób powiązanych z
Auschwitz, które nie przyniosły rezultatu.
"Sprawa Sigismunda Gimpela: Postępowanie partyjne zamiast gruntownego
śledztwa".
Jak to często bywa, w sprawie Sigismunda Gimpla to przypadek, a nie wynik
celowych badań, stał się punktem wyjścia do śledztw Stasi i rozwinął się w trop
prowadzący do Auschwitz. W Wielkanoc 1960 roku pracownica Komitetu Centralnego
SED odwiedziła krewnych w Neubrandenburgu. Opowiedzieli jej o przesiedleńcu o
nazwisku Sigismund Gimpel, który tam się osiedlił i który w czasach
nazistowskich przyczynił się do "znęcania się nad wieloma Polakami". Dziś, jak
później pisał reporter do Stasi, mężczyzna ten był "członkiem SED i śmiałym
orędownikiem naszej polityki, tak jak wcześniej był śmiałym orędownikiem
polityki nazistowskiej". Wiceminister bezpieczeństwa państwa, generał dywizji
Bruno Beater, przekazał list do właściwego urzędu dystryktu w Neubrandenburgu.
Urząd dystryktu przejął wówczas właściwą procedurę. Wszczęte śledztwo wykazało,
że Sigismund Gimpel (ur. 1901, data śmierci nieznana) został wpisany na
"Niemiecką Listę Narodową" i uzyskał obywatelstwo niemieckie po włączeniu byłych
ziem polskich do dystryktu administracyjnego Zichenau/Ciechanów (Prowincja Prusy
Wschodnie) w 1939 roku. Do 1939 roku Gimpel mieszkał i pracował w Neuhof/Bugmünde
(Nowy Dwór), małym miasteczku położonym na półwyspie między Bugiem a Wisłą, jako
ślusarz w stoczni. W 1940 roku wstąpił do SA. W kwietniu 1941 roku został
powołany do żandarmerii. Jako "Landjäger" (policjant wiejski) stacjonował w
Nowym Dworze, Modlinie i innych miejscowościach, i zazwyczaj odpowiadał za kilka
okolicznych wsi. Podczas patroli Gimpel wydawał polecenia starszyźnie wsi i
pobierał opłaty. Polscy świadkowie, przesłuchiwani na wniosek Ministerstwa
Bezpieczeństwa Państwowego w trakcie śledztwa, relacjonowali również inne
operacje przeprowadzone przez Gimpela. Na przykład 3 lipca 1942 roku aresztował
braci Antoniego i Jana J. za rzekomą działalność oporu, znęcał się nad nimi, a
następnie przekazał ich do siedziby Gestapo w Modlinie. W marcu 1943 roku obaj
bracia zostali deportowani do Auschwitz. Obaj przeżyli obóz i marsze śmierci i
zostali wyzwoleni przez armię amerykańską w obozie koncentracyjnym Flossenbürg.
Mąż świadka Feliksy K. również został aresztowany przez Gimpela 3 lipca 1942 r.
Gimpel wydał mężczyznę w ręce Gestapo, które go zamordowało. Feliksa K. i
świadek Teresa T. oskarżyły również Gimpela o doniesienie na krewnego lub
przyjaciela, który uciekał przed Gestapo, w wyniku czego krewny został
powieszony. Już wiosną 1961 r. odpowiedzialny funkcjonariusz Wydziału Śledczego
w Neubrandenburgu oświadczył: "Przestępcze czyny Gimpela, których świadkami byli
obywatele polscy, spełniają przesłanki określone w § 211 niemieckiego kodeksu
karnego w związku z § 49 niemieckiego kodeksu karnego i należy je zakwalifikować
jako pomocnictwo w zabójstwie". Po tej ocenie sprawa jednak, co zaskakujące,
pozostała uśpiona. Dopiero w kwietniu 1963 roku Prokuratura Generalna NRD
złożyła formalny wniosek o pomoc prawną dla Polski. Następnie, w połowie grudnia
1963 roku, do Prokuratury Generalnej dotarł "obszerny materiał", który miał
zostać przetłumaczony, a następnie niezwłocznie przekazany do Neubrandenburga.
Dokumenty te nie znajdują się jednak w aktach Stasi. 21 stycznia 1964 roku
Wydział Śledczy w Neubrandenburgu wszczął "sprawę operacyjną" pod kryptonimem "Pest"
za "pomocnictwo w zabójstwie". Dzień później prowadzący sprawę oficer odnotował:
"Prostaczek niczego nie wyciągnął z przeszłości i nie próbował odpokutować
choćby części swoich przewinień poprzez szczególnie dobrą pracę. Wręcz
przeciwnie, oszukańczo uzyskał członkostwo w SED i nie prezentuje się w
pozytywnym świetle." W związku z tym zaproponowano wszczęcie śledztwa i
aresztowanie Gimpela. 24 stycznia 1964 roku naczelnik Wydziału IX (Śledczego)
administracji powiatu Neubrandenburg przeprowadził następnie ocenę i ocenę
prawną sprawy "Pesta" ("Schädling"). Posłużył się przy tym argumentem dobrze
znanym z procesów zachodnioniemieckich nazistów. Twierdził, że nie ma dowodów na
to, że podejrzany wiedział, co dzieje się z aresztowanymi osobami ani w jakim
stopniu można domniemywać ich zabójstwo. Nie można było również udowodnić, że
brał udział w przygotowaniach lub planowaniu aresztowań. Podobnie nie można było
udowodnić, że brał udział w rozstrzelaniu obywateli polskich, a nawet że sam
tego dokonał. Prawo "wymaga, aby pomocnictwo i podżeganie do popełnienia
przestępstwa było podejmowane świadomie poprzez doradztwo i działanie". W
związku z tym stwierdzono, że działania Gimpela udowodnione zeznaniami świadków nie byłyby obecnie
wystarczające do skazania go za zbrodnie przeciwko ludzkości". Ta ocena
naczelnika wydziału, śledczego, jest zaskakująca. Zamiast teraz zintensyfikować
śledztwo i zarządzić przesłuchanie, do którego jeszcze nie doszło, zauważył:
"Dalsze operacyjne postępowanie w sprawie prawdopodobnie nie przyniesie
rezultatu i nie byłoby właściwe". Ostateczna decyzja miała jednak zostać podjęta
w porozumieniu z prokuraturą. Nieznany autor dodał odręczną notatkę pod oceną
naczelnika wydziału: "Sprawa została omówiona z Prokuraturą Generalną.
Prokuratura Generalna również opowiada się za umorzeniem śledztwa [nieczytelne
słowa w oryginale]. Prokuratura Generalna zasugerowała również przekazanie
materiałów partyjnych do oceny". I tak właśnie uczyniono. Wydział Śledczy w
Neubrandenburgu przekazał wyniki śledztwa Okręgowej Komisji Kontroli Partyjnej (BPKK)
SED Neubrandenburg. BPKK poinformowała sekretarza partii SED w firmie, w której
pracował Gimpel, o oskarżeniach i poleciła mu wszczęcie postępowania partyjnego.
W tym celu sekretarz partii otrzymał zeznania świadków z Polski. 10 marca 1964
roku Gimpel musiał odnieść się do oskarżeń na zebraniu kierownictwa wydziałowej
organizacji partyjnej (APO) swojej firmy. Tam polecono mu napisać "oświadczenie
osobiste" na planowane zebranie członków SED. W nim Gimpel przyznał się do
wielokrotnego bicia obywateli polskich oraz, na polecenie przełożonych i
komisarza powiatowego (Landrata), do udziału w około "28 do 30 aresztowaniach".
Zeznał również, że brał udział w "3 do 4 obławach" Gestapo na rozkaz. W aktach
nie ma żadnych dalszych jego zeznań. 11 marca, po odczytaniu zeznań świadków i
oświadczenia samego Gimpela, zwołane zebranie członków SED jednogłośnie podjęło
decyzję o wykluczeniu go z partii. Prokuratura Okręgowa w Neubrandenburgu
przeprowadziła następnie rozmowę z sekretarzem partii i innymi towarzyszami z
fabryki, wyjaśniając, dlaczego nie postawiła Gimpela przed sądem. Były członek
SA musiał zmienić miejsce pracy, po czym Prokuratura Okręgowa w Neubrandenburgu
zamknęła akcję "Pest" w kwietniu 1964 roku. Ponieważ odpowiednie akta nie
zostały jeszcze odnalezione, nie jest jasne, czy to faktycznie i wyłącznie
względy prawne uniemożliwiły ściganie Gimpela. Warto jednak zauważyć, że
wschodnioniemiecki wymiar sprawiedliwości w podobnej sprawie orzekł zupełnie
inaczej. 17 czerwca 1966 roku, dwa lata po zamknięciu śledztwa Gimpela, Sąd
Rejonowy w Schwerinie skazał byłego sierżanta żandarmerii Franza Habla
(1907–1974) na dożywocie za powtarzające się zbrodnie przeciwko ludzkości.
Porównanie spraw Gimpel i Habl jasno pokazuje, że decyzja o wszczęciu bardziej
szczegółowego śledztwa i formalnego postępowania karnego w przypadkach
podejrzenia zbrodni nazistowskich zazwyczaj nie była oparta na faktach samej
sprawy, lecz zależała od konkretnych okoliczności i rozbieżnych punktów widzenia
różnych decydentów. Ściganie zbrodni nazistowskich w NRD charakteryzowało się
zatem konsekwentnie wysokim stopniem arbitralności."

[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
1963 r.
14.11. - odbywa się zebranie założycielskie Oddziału Polskiego Towarzystwa
Turystyczno-Krajoznawczego w Nowym Dworze Mazowieckim. Prezesem wybrany zostaje
Witold Orych.

1963. Budowa Mazowieckich Zakładów Przemysłu Tłuszczowego (później "Pollena") w Nowym Dworze Maz.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1963. Śledztwo Prokuratury w Nowym Dworze Maz. - Ojciec oskarżony o zabójstwo dziecka.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1963. Miasta i gromady powiatu nowodworskiego.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
.png)
19 marca 1963. Zdjęcie zrobiono z plaży przy moście na Narwi (w tle spichlerz).
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]


1963. Powódź w okolicach Nowego Dworu Maz. - Skierdy i Nowy Kazuń pod wodą.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
.%20W%20latach%201963-1972%20siedziba%20Biblioteki%20Miejskiej%20w%20Nowym%20Dworze%20Maz.jpg)
Budynek przy ul. Sukiennej 20 (d. Wacława Staala). W latach 1963-1972 siedziba Biblioteki Miejskiej w Nowym Dworze Maz.
https://www.nowydwormaz.pl/biblioteka/666,historia - ...na początku 1963 r. nastąpiła kolejna przeprowadzka biblioteki miejskiej do budynku przy ul. W. Staala 20. Było to wyjątkowo nieodpowiednie usytuowanie: na peryferiach miasta, w ponurej i rzadko odwiedzanej dzielnicy. Lokal nie spełniał standardów bibliotecznych (stary, zniszczony, pozbawiony kanalizacji). Sytuacja ta w znacznym stopniu paraliżowała pracę Biblioteki.

1963. Warszawska 11.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1963. Warszawska 15.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
Pocz. lat 60 XX w. Ul. Zakroczymska, obecny Urząd Miasta i blok z "żółtymi balkonami", po lewej widać kawałek parku, zwanego "małpim gajem".
źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

1963. Ryszard Sidorowski, Tomasz Szczechura - Polskie herby miejskie.
1964 r.
%20w%20Nowym%20Dworze%20Maz.%20mają%20ruszyć%20z%20produkcją..jpg)
1964. Mazowieckie Zakłady Tłuszczowe (później "Pollena") w Nowym Dworze Maz. mają ruszyć z produkcją.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1964. Zagrożenie powodziowe Nowego Dworu Maz.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1964. Ogłoszenia drobne z Nowego Dworu Maz.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
MO / KPMO: Milicja Obywatelska / Komenda Powiatowa
Milicji Obywatelskiej. To tam zgłaszało się kradzieże i tam wyrabiało się
ówczesne dowody osobiste (zastąpiona przez dzisiejszą Policję).
WKR: Wojskowa Komenda Rejonowa. Poprzedniczka dzisiejszych WKU (Wojskowych
Komend Uzupełnień). To tam mężczyźni musieli rejestrować swoje „książeczki
wojskowe”.
PRN / PPRN: Powiatowa Rada Narodowa / Prezydium Powiatowej Rady Narodowej. W
tamtym czasie nie było starostw ani urzędów miejskich w dzisiejszym
formacie. Rady Narodowe były terenowymi organami władzy państwowej.
Wydz. Komunikacji: Wydział Komunikacji (część PPRN). Tak jak dziś, zajmował
się rejestracją pojazdów i wydawaniem praw jazdy.
PRPC: Prawdopodobnie skrót od Powiatowej Rady Pracy Chronionej lub innego
organu związanego z ubezpieczeniami społecznymi w Warszawie (W-wa).
PKO: Powszechna Kasa Oszczędności. Instytucja istnieje do dziś, ale w 1964
roku posiadanie papierowej książeczki oszczędnościowej było standardem dla
każdego, kto odkładał pieniądze.
PAR: Polska Agencja Reklamy. Centralna instytucja zajmująca się w tamtym
czasie pośrednictwem w zamieszczaniu ogłoszeń prasowych (stąd adres:
Poznańska 38 w Warszawie).
M-20: Kultowy model samochodu Warszawa M-20 (garbuska), produkowany w FSO.

1964. Zgodnie z opisem z tyłu zdjęcia - "Ostatni jesiotr złowiony na Narwi" - z lewej Pani Magda Łabęda żona rybaka, który złowił to monstrum.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1964. Pocztówka w dwóch odsłonach - Skwer przy ul. Warszawskiej.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

Lata 60-te XX w. Ulica Zakroczymska, widok na skwer Dobrogosta i ul. Daszyńskiego.
źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

Początek lat 60-tych. Zdjęcie zrobione w miejscu obecnego skweru Dobrogosta. W tle widać jeszcze nie przebudowany Urząd Miejski oraz dworzec PKS na obecnej ulicy Magistrackiej.
źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

Lata 60. XX w. Ulica Sukienna od strony rzeki.
źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

źródło grafiki - Andrzej Dziadczak (koloryzowanie, obróbka AI)
1965 r.
- Rozpoczynają produkcję Mazowieckie Zakłady Tłuszczowe. W następnych latach
trwa rozbudowa zakładu które został przekształcony w Nowodworskie Zakłady Chemii
Gospodarczej "Pollena". Po zmianach społecznych zakład w r.1992 został zakupiony
przez firmę Benckiser.
- powstaje Technikum Chemiczne, które kształci kadrę dla potrzeb Zakładów Chemii
Gospodarczej "Pollena" o kierunkach: technolog procesów chemicznych i analiza
chemiczna.
- w Tel Awiwie zostaje wydana księga wspomnieniowa Żydów nowodworskich - Pinkas Nowy Dwor; Memorial book of Nowy-Dwor [wersja w języku angielskim, wersja w tłumaczeniu na język polski]


1965. Hanna Krall - Pechowy Nowy Dwór.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1965. Ogłoszenia drobne z Nowego Dworu Maz.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1965. Przetarg na wykonanie ogrodzenia muszli koncertowej w Nowym Dworze Maz.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

[źródło grafiki - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1965. Rusza produkcja kleju kostnego w Mazowieckich Zakładach Tłuszczowych w Nowym Dworze Maz.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1965. "Straszny Dwór" w Nowym Dworze - dramat a nie opera na budowie Mazowieckich Zakładów Tłuszczowych w Nowym Dworze Maz.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
Interpretacja końcowa: Tekst miał wywrzeć presję na Ministerstwo Chemii i Budownictwa. W tamtym czasie taki artykuł w gazecie często był jedynym sposobem, by „góra” zauważyła bałagan na dole i wyciągnęła konsekwencje wobec dyrekcji czy projektantów.
- Pięciolecie (Plan pięcioletni): Podstawowa jednostka
planowania gospodarczego w PRL. Autor wspomina o "trzeciej inwestycji
Mazowsza w tym pięcioleciu", co podkreśla rangę projektu dla państwa.
- Zjednoczenie (np. Zjednoczenie Chemii Gospodarczej): Była to forma nadzoru
nad grupą przedsiębiorstw z jednej branży. Zjednoczenia stały w hierarchii
między ministerstwem a konkretną fabryką.
- Inwestor vs. Wykonawca: W tekście widać silny konflikt między „inwestorem”
(dyrekcją zakładów MZT) a „wykonawcą” (firmą budowlaną Kablobeton). To
klasyczny problem tamtych lat – wykonawca chciał tylko „oddać budynek”, nie
dbając o to, czy maszyny w środku będą działać.
- Budowa „w lesie”: Potoczne określenie oznaczające bardzo wczesny etap
prac, ogromne opóźnienia.
- Własnym sumptem / Metody chałupnicze: Oznacza radzenie sobie własnymi
siłami, poza oficjalnym planem i projektem, często w sposób prowizoryczny i
nieprofesjonalny (np. budowanie oczyszczalni „wbrew przepisom”).
- Towarzysz (tow. Stomski): Oficjalna forma zwracania się do członków partii
(PZPR), pełniących funkcje kierownicze.

1965. Nowy stadion miejski w Nowym Dworze na ulicy Sportowej.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
%20-1.jpg)
%20-2.jpg)
%20-3.jpg)
%20-4.jpg)
%20-5.jpg)
%20-6.jpg)
1964-65. Budowa gmachu Technikum Chemicznego (ZSZ Nr 1).
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
1966 r.



1 maja 1966 roku. Ze szkoły podstawowej nr 2 wyrusza pochód i przechodzi przez ulicę Warszawską.
źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

Lata 60. Ul. Warszawska.
źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

1966. Napad na przystanku PKS w Nowym Dworze Maz.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1966. Rozbudowa kombinatu tłuszczowego w Nowym Dworze.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1966. Wielka woda pod Modlinem.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
.jpg)
1966. Podwyższenie wałów przeciwpowodziowych wzdłuż Wisły w rejonie Modlina (w rzeczywistości Kazuń Nowy).
Wały na Wiśle zostały usypane finalnie w 1975.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1966. Perspektywa ul. Warszawskiej.

1966. Z ogłoszeń drobnych - zguby z Nowego Dworu Maz.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1966. Zakaz hodowli gołębi w rejonie Modlina.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]



1966. Abonenci telefoniczni Nowego Dworu Maz. - instytucje publiczne, zakłady pracy, spółdzielnie, szkoły i osoby indywidualne.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
88 Straż Pożarna
9 Pogotowie Ratunkowe
07 Milicja Obywatelska
1 20 Affek Mirosław, inż., Warszawska 23
1 83 Albiniak Maria, Zakroczymska 8
35 Apteka nr 47, Kościuszki 3
1 04 Atys Andrzej, mgr inż., Warszawska 15
1 98 Awęcka Mirosława, Magistracka 1
Bank Narodowy Polski, Oddział, Słowackiego 6 — NARBANK —
40 —
50 —
61 — pełnomocnik Banku Rolnego, PZPR
1 85 Baraniecki Zbigniew, Warszawska 23
49 Bernaczek, Prosta 1
1 90 Bianke Henryk, Modlińska 7
1 09 Biblioteka Powiatowa i Miejska, W. Stalla 20
25 Biuro Zbytu Drewna, skład handlowy nr 6, Szerokołęczna 1
17 21 Bober-Pacuska Honorata, lek. med., Magistracka 1
98 Brzeziński Jan, właściciel taksówki nr 7, Modlińska 3
70 Buchalski Karol, Nadwiślańska 6
1 31 Chrzanowski Jerzy, Paderewskiego 15
1 70 Cichocka Maria, dr med. chorób dziecięcych, Warszawska 23
1 60 Ciszewski Kazimierz, pracownia Fo-To, Mickiewicza 4
1 45 Czarnecki Jerzy, Paderewskiego 16
1 50 Doha Anatoliusz, Focha 6
66 „Dom Książki”, księgarnia, Warszawska 5
83 Drzazgowski Jerzy, warsztat naprawy sprzętu rolniczego, Szerokołęczna 8
1 61 Frąckiewicz Czesław, Paderewskiego 4
1 41 Giera Stefan, pracownia krawiecka, Zakroczymska 14a
1 95 Głowacki Stanisław, Warszawska bl. 3a
1 28 Hołyński Aleksander, Warszawska 23
Instytut Fizjologii i Żywienia Zwierząt PAN
39 — zakład doświadczalny, Gospodarstwo Góra
1 26 Jasiński Marian, mgr, Warszawska 15
17 22 Jeziorkowska Irena, Magistracka 1
1 32 Kamela Jan, Paderewskiego 2
5 Kaniewski Stefan, Mickiewicza 9
92 Kasa Spółdzielcza, Prosta
1 57 Kaszyńska Michalina, dr med., Paderewskiego 26
11 Kaszyński Stanisław, Paderewskiego 26
1 06 Kino „Lenino”, Szerokołęczna 6
1 34 Kłos Józef, Boża Wola
1 10 „Konsumy”, bar-restauracja nr 14, Modlińska 105
60 Laskowski Henryk, Nowodworzanka 8
1 24 Lebiedzińska-Torbus Teresa, Paderewskiego 4
38 Lech Kazimierz, Mickiewicza 2
05 10 Liga Obrony Kraju, Zarząd Powiatowy, W. Stalla 6
1 73 Lajewski Piotr, Graniczna 4a
Łączność
44 Nadzór Telekomunikacyjny, Paderewskiego 16
1 23 — magazyn nadzoru technicznego
1 40 — posterunek monterski linii specjalnych
1 96 Łuczak Stanisław, Paderewskiego 22
1 88 Mazowieckie Zakłady Tłuszczowe w Budowie
81 Michalak Józef, Przechodnia 11
1 53 Miejski Handel Detaliczny Ciechanów, bar „Świt”, Zakroczymska 2
Milicja Obywatelska, Komenda Powiatowa, Słowackiego
07 — centrala
86 —
3 — komendant
77 — z-ca komendanta
1 68 Mołek Edmund, inż., Warszawska 15
14 Nadzór Wodny, Wschodnia 3
1 35 Nowak Jerzy, Paderewskiego 11
19 Nowoduńska Anna, Paderewskiego 22
Nowodworskie Zakłady Przemysłu Terenowego, Słowackiego 1
10 —
1 78 — zakład, Słowackiego 6
85 Orlik Władysław, Magistracka 3
1 93 Osiński Witold, Warszawska 15
46 Ośrodek Leczniczy, Łukaszewskiego 11
21 Państwowe Leśnictwo Góra, Boża Wola
69 Państwowy Ośrodek Maszynowy nr 31, Nowy Modlin
84 Państwowy Zakład Leczniczy Zwierząt, Szerokołęczna 5
84 Państwowy Zakład Ubezpieczeń, Daszyńskiego 11
1 27 Parafia Rzymsko-Katolicka, kancelaria, Warszawska 1
9 Pogotowie Ratunkowe, Sienkiewicza
Polska Zjednoczona Partia Robotnicza, Komitet Powiatowy, Warszawska
45 — I sekretarz
61 — kancelaria
62 — sprawozdawczość
1 12 — propaganda
1 07 Polski Czerwony Krzyż, Zakroczymska 8
17 Polskie Koleje Państwowe, Stacja
1 16 Popielarski Edward, Nowołączna 140
1 75 Postój Taksówek Osobowych, Warszawska
1 03 Powiatowy Cech Rzemiosł Różnych, Mickiewicza 2
Powiatowy Związek Gminnych Spółdzielni „Samopomoc Chłopska”, Nowołączna 140
— PEZETGEES —
1 19 — centrala
75 — Wiejski Dom Towarowy
79 — warsztat mechaniczny
80 —
63 Powiatowy Związek Kółek i Organizacji Rolniczych, Warszawska 4
1 02 Prokuratura Powiatowa, Słowackiego 5
72 Przedsiębiorstwo Budownictwa Terenowego, Warszawska — PEBETE —
47 Przedszkole Państwowe, Szerokołęczna
Rady Narodowe
Prezydium Miejskiej Rady Narodowej, Warszawska
1 01 — przewodniczący
4 —
85 — urząd stanu cywilnego, Paderewskiego 22
Prezydium Powiatowej Rady Narodowej, Zakroczymska
78 — centrala
89 —
90 —
52 — przewodniczący
27 — z-ca przewodniczącego
91 —
13 — wydział finansowy, Słowackiego 6
22 —
97 — wydział podatków wiejskich
59 — wydział skupu, — POWSKUP —
8 — wydział komunikacji drogowej, Sienkiewicza 33
15 41 — nadzorcówka wodno-melioracyjna, Wólka Górska
1 17 Rejon Dróg Wodnych, Boża Wola
6 Rejonowe Kierownictwo Robót Wodno-Melioracyjnych, Kierownictwo budowy,
Pólko
53 Rejonowe Przedsiębiorstwo Gospodarki Zwierzętami Rzeźnymi, Kościuszki 2
1 15 Rejonowe Przedsiębiorstwo Młynów Gospodarczych w Wołominie, młyn,
Szerokołęczna
41 Restauracja, Kościuszki 1
1 21 „Ruch”, Przedsiębiorstwo Upowszechnienia Prasy i Książki, Warszawska 2
11 32 — Kościuszki 4
20 Ryndak Janusz, Warszawska 23
29 Rzeźnia, PZPR 14
1 05 Sąd Powiatowy, Warszawska 35
1 69 — sala rozpraw nr 2, Graniczna 1
1 58 Siwek Helena, Prosta 9
1 71 Skolimowski Zygmunt, Daszyńskiego 5
15 42 Smuła Andrzej, inż., Wólka Górska
74 Sobierański Edward, Modlińska 6
SPÓŁDZIELNIE
Gminna Spółdzielnia „Samopomoc Chłopska”, Janówek
68 — punkt skupu, PZPR
34 — skład węgla, Kolejowa
54 — Nowołączna 140
Powszechna Spółdzielnia Spożywców, Warszawska
16 — dyrekcja
42 — księgowość i finanse, Przechodnia-Piaskowa
30 — planowanie i dział piekarniczy, Paderewskiego 16
96 — nr 19 Rynek 3
1 74 — dział transportu, PZPR 3
73 Rzemieślnicza Spółdzielnia Pracy „Nadnarwianka”, Warszawska 18
23 Rzemieślnicza Spółdzielnia Pracy Szewców, PZPR
32 —
1 56 Spółdzielnia Kominiarzy, Pólko
76 Spółdzielnia Owocowo-Warzywnicza, Nowołączna 6
1 14 —
1 67 Spółdzielnia Produkcji Materiałów Budowlanych i Usług „Samopomoc
Chłopska”, zakład nr 5, przy moście na Wiśle
56 Spółdzielnia Rybacka „Wisła”, Mickiewicza 8
15 02 Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna Powiatowa
88 Straż Pożarna, Daszyńskiego 11
1 22 — Komenda Powiatowa
2 Surażyńska, Zakroczymska 42
1 89 Susłow-Świerczewska Krystyna, Łapowa 4
1 36 Szczęsny Adam, lek. med., Warszawska 23
SZKOŁY
24 Szkoła Podstawowa nr 1, Słowackiego
36 — nr 2, Długa 2
1 81 Liceum Ogólnokształcące, dyrekcja, Modlin
51 Zasadnicza Szkoła Zawodowa, Pólko 1
1 64 — warsztat, Górska 3
1 37 Szmyd Franciszek, lek. med., PZPR 10
1 87 Szostak Irena, kwiaciarnia, Zakroczymska 2
Szpital Powiatowy
1 — centrala
26 —
15 01 — oddz. zakaźny
1 86 Szujski Stefan, Warszawska 19
1 51 Szumski Romuald, Nadwiślańska
1 44 Tomczykowski Eugeniusz, Graniczna
1 29 Trybel Teofil, Warszawska 5
37 Tuszyński Wincenty, adw., Paderewskiego 16
Urząd Pocztowo-Telekomunikacyjny, Paderewskiego 16
31 — naczelnik
1 48 — kontrola, kasa
67 — kancelaria, księgowość
1 46 — kontrola tf. tg.
1 43 — ref. adm.-gospodarczy
65 — dział nadawczo-oddawczy
1 17 — telegraf
1 00 — rozmównica publiczna
1 76 Warszawskie Przedsiębiorstwo Budowlane nr 3, budowa 923, Dębinka
1 11 Warszawskie Przedsiębiorstwo Budownictwa Inżynieryjno-Przemysłowego,
baza sprzętu, Nowołączna
Warszawskie Przedsiębiorstwo Budownictwa Przemysłowego „Kablobeton”
1 18 — budowa bloku mieszkalnego, Słowackiego
1 65 — budowa Mazowieckich Zakładów Tłuszczowych, Janówek
1 39 Warszawskie Przedsiębiorstwo Obrotu Produktami Naftowymi „CPN”, stacja
benzynowa, Warszawska
1 49 Wasiuk Stefan, Modlińska 17a
1 55 Wawrzonkiewicz Tadeusz, Górska 4
1 33 Wicherkiewicz Stanisław, Paderewskiego 2
1 38 Wietrzykowska Jadwiga, adw., Paderewskiego 4
1 38 Wietrzykowski Jerzy, lek. med., Paderewskiego 4
1 30 Witkowski Kazimierz, Paderewskiego 10
1 66 Wojewódzkie Przedsiębiorstwo Handlu Meblami, pawilon meblowy, Pólko
82 Wojskowa Komenda Rejonowa, Paderewskiego
1 25 Wróblewski Jerzy, monter, Warszawska 12a
25 20 Wyrób Elementów Budowlanych i Nagrobków, Rakowski Franciszek, W.
Stalla 8
43 Wytwórnia Wód Gazowych, rozlewnia piwa, PZPR
57 Zakład Energetyczny Warszawa-Teren, posterunek monterski, Zakroczymska
1 42 Zakład Robót Wiertniczych i Budowy Studzien, E. Wadzyński, St. Modlin
33 Zakład Stolarski M. Trętowski i S-ka, W. Stalla 8
1 80 Zakład Wytwórczy Serów Topionych, Modlin
93 Zarząd Gospodarki Mieszkaniowej, Kościuszki 2
1 79 Zdrodowski Franciszek, inż., Słowackiego 7a
71 Zjednoczone Stronnictwo Ludowe, Powiatowy Komitet Wykonawczy, Warszawska
18
11 31 Związek Harcerstwa Polskiego, Warszawska 4
1 62 Związek Młodzieży Socjalistycznej, Mickiewicza
1 52 Związek Nauczycielstwa Polskiego, Kościuszki 4
67 Żmijewski Tadeusz, PZPR 8
1967 r.

1967. Nowy budynek sądu na ul. Słowackiego.
źródło grafiki i opisu - Kalo NDM
_______________________________________________________________________________________________________________
...wraz z uzyskaniem przez miasto statusu siedziby powiatu, podniesiono
rangę Sądu Grodzkiego i stał się on Sądem Powiatowym. Od roku 1952 do 1967
mieścił się przy ul. Warszawskiej 27, kiedy to Sąd uzyskał własną siedzibę
przy ul. Słowackiego, ale od 1976 r. przemianowany został na Sąd Rejonowy.
* Ryszard Gołąb - Ilustrowana monografia miasta Nowego Dworu Mazowieckiego z historią Twierdzy Modlin, 2006.


1967. Dolce vita w Nowym Dworze.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1967. Obecny skwer im. abp. Dobrogosta, w oddali blok mieszkalny Warszawska 17.

1967. Postój Taxi na ulicy Magistrackiej. W tle widzimy ulicę Zakroczymską i nieistniejący drewniany budynek - obecnie Zakroczymska 28. Fotografia koloryzowana.
źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

1967. Ulica Daszyńskiego od strony ulicy Warszawskiej. W tle ulica Zakroczymska oraz widok na Plac Solny, na którym widać kopułę wieży strażackiej.
źródło grafiki i opisu - Kalo NDM



1967. Ulica Warszawska zimą 1967 roku.
źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

Zima 1967. Nowy Dwór Mazowiecki, ulica Zakroczymska.
źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

1967. Skrzyżowanie ulic Zakroczymskiej z Targową w Nowym Dworze Mazowieckim.
źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

Zatrzymana w kadrze ulica Paderewskiego przy stacji PKP w latach sześćdziesiątych XX w. Zdjęcie koloryzowane.
źródło grafiki i opisu - Kalo NDM







1967. Kościół pw. św. Michała Archanioła w Nowym Dworze Maz.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]





1967. Nieistniejący budynek kościoła ewangelicko-augsburskiego przy dawnej ul. Mickiewicza, obecnie Wybickiego w Nowym Dworze Maz. Był wpisany do rejestru zabytków w 1962 r. Od 1967 r. był własnością Prezydium Powiatowej Rady Narodowej w Nowym Dworze Maz. Skreślony z rejestru zabytków 2.10.1967 r. Rozebrany w 1970 r.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
Procesja Bożego Ciała w latach 60-tych XX w w Nowym Dworze Maz.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
miasto, siedziba władz powiatowych, port rzeczny, leży na prawym brzegu Bugu, 2 km od jego ujścia do Wisły, 29 km na północny zachód od Warszawy.
N.D. wymieniony został po raz pierwszy jako gród książęcy w 1355 r. Targowy charakter zawdzięczał położeniu w węzłowym punkcie dróg wodnych. Prawo miejskie chełmińskie otrzymał w 1374 r. od księcia Siemowita III. W tymże roku książę darował N.D. synom Tomisława z rodu Nałęczów; ich potomkowie przybrali nazwisko Nowodworskich. N.D. stał się ośrodkiem handlu solą i zbożem oraz punktem kontroli transportu wodnego. Na komorze celnej pobierano opłaty za przewóz towarów Wisłą. Rozwój miasta hamowały jednak częste powodzie. W czasie wojny szwedzkiej na polach pobliskiego Modlina w 1656 r. powstał obóz warowny, założony na polecenie Karola Gustawa, co spowodowało zniszczenie miasta. W 1670 r. N.D. otrzymał potwierdzenie swoich praw, w późniejszych jednak latach spadł do rzędu wsi. Prawa miejskie odzyskał w 1782 r. dzięki staraniom właściciela gen. S. Poniatowskiego, bratanka królewskiego. Miasto otrzymało wówczas nowe rozplanowanie ulic i rynku oraz kościół parafialny. Książę S. Poniatowski założył na terenach miejskich fabrykę sukna. Usiłował podtrzymać i rozwinąć tę fabrykę także następny właściciel N.D., L. Gutakowski, jednakże upadła ona w 1820 r. Dłużej utrzymały się założone tu równocześnie zakłady budowy statków. Katastrofalny dla miasta był rok 1813. Powódź zniszczyła zabudowę, oblężenie Modlina przez wojska rosyjskie dopełniło ruiny N.D. Upadła wtedy hebrajska drukarnia założona tu w 1782 r. przez kupca warszawskiego J. Kriegera.
W okresie Królestwa Polskiego i w latach późniejszych miasto rozwijało się pomyślnie dzięki sąsiedztwu twierdzy modlińskiej, której potrzeby zaspokajało. Uwidoczniało się to we wzroście liczby mieszkańców: 578 - w 1797 r., 950 - w roku 1825, 3246 - w 1860 r. Ożywił się także handel. W 1824 r. N.D. uzyskał prawo do 4 jarmarków rocznie. Przedmiotem handlu były m.in. wełna, sukno, drewno, zboże, bydło. Było tu wówczas 16 kramarzy, 14 'przekupników', 7 piekarzy, 6 rzeźników, 4 handlarzy soli. Około 1830 r. rząd Królestwa Polskiego, który wszedł w posiadanie N.D., zatwierdził przywilej lokacyjny z 1782 r. i przywrócił miastu utracony w ostatnich latach status prawny. Aby poprzeć rozwój handlu zbożem, Bank Polski wzniósł w 1844 r. przy ujściu Bugu kilkupiętrowy magazyn zbożowy, urządzony w ten sposób, że statki mogły wpływać do jego wnętrza. Magazyn ten nie spełnił swojego zadania i zakupiony przez rząd w 1853 r. zamieniony został na obiekt wojskowy. Czynnikiem, który dodatnio oddziałał na rozwój miasta, było otwarcie w 1876 r. kolei nadwiślańskiej, której północny odcinek biegł przez Warszawę, N.D. do Mławy. W 1881 r. N.D. liczył 5268 mieszkańców i 336 domów, w 1897 r. - mimo niedawnej klęski powodzi - liczba ludności wynosiła 7252, liczba domów - 370. Mieszkańcy trudnili się handlem (6 jarmarków rocznie), rzemiosłem i rolnictwem. Były tu fabryki: porcelany, mydła i świec, krochmalu, i tartak. Znaczne szkody wyrządził miastu pożar w 1907 r. Ponownie N.D. został spalony w czasie ofensywy niemieckiej w 1915 r. Zniesiono wtedy zakaz budowy murowanych domów, wprowadzony poprzednio ze względu na bliskość twierdzy. W 1921 r. miasto liczyło 7829 mieszkańców, a w 1939 - 10 206. Było tu wówczas kilka drobnych zakładów przemysłowych, w tym fabryka fajansu, browar i młyn, 3 tartaki oraz ok. 20 zakładów rzemieślniczych i ponad 300 punktów handlowych. Część ludności znajdowała zatrudnienie w Warszawie. W okresie okupacji hitlerowskiej odbyły się tu publiczne egzekucje, w których rozstrzelano ponad 75 osób. Miejscowi Żydzi (ponad 5000 osób) zostali wymordowani w obozach zagłady. Spalono także 350 budynków. Działające w okolicy oddziały partyzanckie wysadziły w 1943 r. na linii N.D. - Legionowo pociąg wojskowy.
W 1952 r. N.D. stał się siedzibą władz powiatowych, co wpłynęło korzystnie na jego dalszy rozwój. Miasto o powierzchni 10,26 km2 liczyło w 1961 r. 13 698 mieszkańców. Większość z nich utrzymuje się z pracy w 13 miejscowych zakładach przemysłowych, m.in. w Zakładach Przemysłu Terenowego. Około 2500 osób dojeżdża do pracy w Warszawie, Legionowie i Nasielsku. W mieście jest szpital, czynne są 2 szkoły podstawowe i 2 zawodowe oraz najważniejsze placówki socjalne. Ośrodkiem rozplanowania miasta jest wydłużony prostokątny rynek; prostokątna sieć uliczna powstała w wyniku regulacji po ponownej lokacji. Miasto ma wśród zabytków klasycystyczny kościół parafialny z 1792 r. oraz wspomniany monumentalny spichlerz projektu Jakuba Gaya. Kościół ewangelicki z ok. połowy XIX w. wzniesiono na miejscu ratusza.

* Miasta polskie w tysiącleciu. Tom 2, 1967.
1968 r.
- oddano do użytku gmach nowego budynku szkolnego przy ul Górskiej. Swoją siedzibę znalazł tam Zespół Szkół Zawodowych Nr 1 oraz Technikum Chemiczne. Uruchomione zostają także nowe kierunki kształcenia. Powstaje Technikum Mechaniczne, Technikum Mechaniczno-Samochodowe, Mechaniczne Liceum Zawodowe.

Lotnicy i personel naziemny na tle bombowców Ił-28 Modlin lata 60.
źródło grafiki i opisu - Twierdza Modlin / Fortress Modlin


Lata 60-te XX w. Przy ul. Staala 28 (obecna Sukienna 34) w Nowym Dworze Maz. mieściło się studio nagrań listów i pocztówek dźwiękowych.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
1969 r.
- powołana zostaje 6-oddziałowa szkoła specjalna mieszcząca się początkowo w
budynku Szkoły Podstawowej Nr 2, następnie w Szkole Podstawowej Nr 5.

1969 r. Nowy Dwór Mazowiecki. Szwagierska szajka pod kluczem.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1969. Chuligański występ taksówkarza z Nowego Dworu.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
.jpg)
1969. Skwer z fontanną przy ul. Warszawskiej (obecnie skwer Dobrogosta).
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1969. Ul. Zakroczymska. Wóz konny na tle drewnianych zabudowań Nowego Dworu Maz. Gazeta holenderska.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1969. Technikum Chemiczne.
źródło grafiki i opisu - Kalo NDM
1970 r.
- rozbiórka kościoła ewangelickiego.


Nieistniejący od 1970 r. kościół ewangelicki oraz jego wnętrze.
źródło grafiki - Andrzej Dziadczak (koloryzowanie, obróbka AI)
Najmłodszą w sensie historycznym świątynią nowodworską był zbór protestancki wznoszący się równolegle do ulicy Sukiennej na terenie, który obecnie należy do parku miejskiego. Powstał dla wspólnoty ewangelicko augsburskiej, której wyznawcy mieszkali w mieście i okolicach od XVIII w.
Rzemieślnicy i rolnicy sprowadzeni głównie z Niemiec początkowo zbierali się w domu prywatnym, następnie zaś na górnym piętrze ratusza miejskiego. Gdy ten uległ zniszczeniu w 1813 r. z braku innego miejsca nadal wykorzystywano grożącą zawaleniem salę. Wtedy to powstał pomysł by ewangelicy przejęli minę i przebudowali ją na swoją świątynię. Komisja Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego zatwierdziła projekt 9 IX 1825 r. Dzięki niemu wiadomo, że główne wejście do budynku znajdowało się od południa, od strony rynku. Nad nim wznosiła się niewielka wieżyczka. Fasada posiadała pięć jednakowych, półkolistych okien, centralne nad wejściem, pozostałe w pozornych niszach. Dach pokryty był dachówką a ściany zbudowano z cegły. Świątynia nie była zbyt duża, miała wymiary 30 x 15 x 8 metrów. Bryła raczej nie odbiegała wyglądem od pierwotnego kształtu ratusza.
Zmieniono jednak wnętrze. Zachowany plan przebudowy ukazuje wewnątrz jedną salę z wydzielonym przedsionkiem i zakrystią. Najprawdopodobniej w czasie remontu usunięto ściany działowe, tak by uzyskać większą przestrzeń mieszczącą ławki dla parafian i ołtarz z kazalnicą dla pastora. Ściany wewnątrz były bielone, na podłodze położono tarcicę. Całość oświetlał pająk drewniany na 8 świec, wymieniony następnie na żyrandol. Ponieważ w kościołach protestanckich dużą rolę odgrywa śpiew zbór zaopatrzono w organy. Wyposażenie kościoła było skromne, bez obrazów i ozdób, co wynikało z wymogów stawianych świątyniom protestanckim, które miały unikać wszystkiego, co rozpraszałoby uczestników nabożeństw.
Na przełomie XIX i XX w. "Wygląd kościoła pozostawia wiele do życzenia. Budynek stary już i odrapany prosi o odnowienie". Na dodatek wskutek rozwoju parafii stał się on zbyt mały i w dni świąteczne nie mógł pomieścić wszystkich przybywających wiernych. Po kilku latach starań o rządowe pozwolenie na remont i równie długo trwających zbiórkach pieniężnych w 1906 r. dokonano przebudowy. Świątynia zmieniła swój wygląd na ten, który znamy z fotografii lub zachowaliśmy w pamięci. Wybudowano ją w "stylu gotyckim". Od strony ulicy Mickiewicza (Wybickiego) stanęła nowa wieża z wejściem głównym, przy przeciwległym szczycie dobudowano zakrystię, w której również znalazły się drzwi. Zamurowano dotychczasowe wejście od strony rynku (parku), rozebrano znajdującą się nad nim wieżyczkę. Powiększono otwory okienne i umieszczono w nich żelazne ramy. Również wewnątrz dokonano zmian, sufitowi nadano formę sklepienia, po bokach urządzono chóry. Wzniesiono ołtarz wzorowany na gotyku, wstawiono nową ambonę i ławki. Zawieszono obraz "Chrystus błogosławiący". W kościele umieszczono też dwie tablice pamiątkowe, niestety nie wiadomo czego one dotyczyły. Przy okazji założenia w 1928 r. instalacji elektrycznej dokonano drobnych poprawek, kościół wymalowano, zreperowano dach i wymieniono na nim krzyż.
W 1945 r. parafia ewangelicka przestała istnieć. Opuszczona świątynia, lekko uszkodzona, stała nadal. Ponieważ nie miała gospodarza, zdarzało się, że wynoszono z niej elementy wyposażenia. Chodnik i żyrandol przyniesione do kościoła katolickiego miały zostać na polecenie ówczesnego proboszcza księdza Henryka Jóźwika odniesione na poprzednie miejsce. Co się z nimi stało nie wiadomo, na pewno nie pozostały w kościele św. Michała. Wspomniany proboszcz odmówił również, gdy władze państwowe chciały przekazać mu świątynię ewangelicką w administrację. W końcu budynek zmieniono na magazyn, w 1961 r. określano go jako zaniedbany, a na początku lat siedemdziesiątych XX w. rozebrano.
* Maria Możdżyńska - (Nie)Legendy nowodworskie, 2014.



23.07.1970. Okolice Nowego Dworu Mazowieckiego, powódź, gospodarstwo zalane wodą.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1970. Rozbudowa zakładów chemii gospodarczej w Nowym Dworze Maz.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1923. Drewniana wspinalnia oddana do użytku w 1923 r. na placu Solnym w pobliżu mieszczącej się strażnicy przy ul. Daszyńskiego.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

Makieta strażnicy przechowywana przez nowodworską Ochotniczą Straż Pożarną.

1940. Strażnica na Placu Solnym na niemieckim zdjęciu lotniczym.

1947. Widok na zalany plac Solny z wieżą strażacką od strony ul. Daszyńskiego.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1965. Ulica Daszyńskiego. W tle nieistniejąca już drewniana wieża strażacka na placu Solnym i istniejący do dziś drewniany zabytkowy budynek przy ul. Daszyńskiego 18.

1969. Widoki na drewnianą wieżę strażacką na placu Solnym i zabytkowy budynek przy ul. Daszyńskiego 18.

Lata 60-te XX wiek - wieża strażacka.
źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

źródło grafiki -
Andrzej Dziadczak (koloryzowanie, obróbka AI)
Około roku 1970 wieża strażacka została rozebrana.

1970. Pocztówka Nowy Dwór Maz. - ul. Warszawska.
1971 r.

Budowa budynku Poczty Polskiej przy ulicy Modlińskiej. Widok od ulicy Słowackiego.
W 1971 poczta zostaje przeniesiona z budynku na ul. Paderewskiego 22 do nowego budynku na ul. Modlińskiej 2.
źródło grafiki i opisu - Kalo NDM
Po wojnie już 27 stycznia 1945 r. uruchomiono urząd pocztowy, a przesyłki do Warszawy wożono rowerem, potem już ambulansem kolejowym nawet do Iławy. Uruchomiono centralę telefoniczną. Zaczynać trzeba było od ręcznej centrali o 20 numerach. W 1947 r. powiększono do 30, a w 1948 r. do 50 numerów. Wykonano połączenia telefoniczne z Górą i Jabłonną. W następnych latach łączność telefoniczna rozrasta się i obejmuje wiele gmin. W 1947 r. urząd przemianowany zostaje na klasę II. W 1952 r. powołano w Nowym Dworze Obwodowy Urząd Pocztowo-Telekomunikacyjny obejmujący początkowo 16 placówek. W roku 1953 uruchomiono automatyczną centralę stu numerową, potrzeby usług pocztowych i telekomunikacyjnych wzrastały. To dało asumpt do tego, że w 1965 r. wysunięto budowę nowego pawilonu Centrali telefonicznej i nowego budynku poczty. W rezultacie 30.11.1971 r. oddano do użytku nowy obiekt przy ul. Modlińskiej 2, z włączeniem automatycznej centrali do węzła warszawskiego.
* Ryszard Gołąb - Ilustrowana monografia miasta Nowego Dworu Mazowieckiego z historią Twierdzy Modlin, 2006.

1971. Parowóz wjechał na "kozła" w Nowym Dworze Maz.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
%20przy%20ulicy%20Paderewskiego%2022,%20przed%201989.jpg)
1971. Biblioteka Miejska (od 1971) przy ulicy Paderewskiego 22.
źródło grafiki - Kalo NDM
https://www.nowydwormaz.pl/biblioteka/666,historia - ...dopiero w grudniu 1971 r. decyzją Prezydium Miejskiej Rady Narodowej przydzielono na potrzeby biblioteki pomieszczenia po byłym Urzędzie Pocztowo-Telekomunikacyjnym przy ul. Paderewskiego 22.


1971. Zakroczymska 34.
źródło grafiki i opisu - https://fotopolska.eu
.jpg)
1971. Dawny Rynek, obecnie skwer abp. Dobrogosta.
źródło grafiki -
Andrzej Dziadczak (koloryzowanie, obróbka AI)

Lata 70. XX w. Ul. Warszawska 19 i przystanek autobusowy.
Obróbka zdjęcia - Gemini 3.
W dobie gdy na półkach sklepowych nęcą nas dziesiątki słodyczy powoli zapominamy, że niegdyś tak nie było. Kto dziś wie, że pierwsza guma do żucia była zrobiona z żywicy, a zamiast cukierków spożywano suszone owoce lub scukrzony miód. Pod koniec XIX w. i przez wiele dziesięcioleci wieku następnego jednym z podstaw owych produktów do wyrobu słodyczy był krochmal. Tam gdzie go wytwarzano często produkowano jednocześnie cukierki. Tak też było w Nowym Dworze.
W nowodworskich dokumentach metrykalnych po raz pierwszy informacja o istnieniu w mieście fabryki produkującej krochmal pojawia się w 1883 r., a dotyczy pracującego tam robotnika o nazwisku Kalinowski. Jest to potwierdzenie faktu, że przetwórnia wówczas już działała. Historia firmy zaczęła się trzy lata wcześniej w Holandii. W 1880 r. W.A.Scholten, właściciel kilkunastu fabryk przetwarzających ziemniaki zaczął poszukiwać miejsca pod nową inwestycję. Nasze miasto wydało mu się idealne. Surowiec do produkcji uprawiany był w najbliższej okolicy, a w razie niedoboru łatwo było go sprowadzić transportem wodnym lub kolejowym. Szybko zrealizowano holenderski projekt i w Nowym Dworze ruszyła produkcja pochodnych skrobi, syropu ziemniaczanego, mączki. Głównymi odbiorcami naszych produktów były: papiernia w Pabianicach, fabryki włókiennicze w Łodzi, firmy farmaceutyczne w Petersburgu, zakłady w Odessie i Rostowie.
Kłopoty w świetnie rozwijającym się przedsiębiorstwie pojawiły się w drugiej połowic lat 80. XIX w. Po pierwsze ukazał się edykt carski zabraniający cudzoziemcom prowadzenia działalności przemysłowej na terenach należących do Rosji. Próby Scholtena uzyskania naturalizacji spełzły na niczym. Po drugie podczas wielkiej powodzi w 1888 r. krochmalnia zastała zalana z część urządzeń uszkodzona. Produkcję wstrzymano na kilka tygodni. Wielka woda spowodowała także masowe gnicie ziemniaków, tak że ich ceny gwałtownie poszły w górę. Wreszcie 10 IV 1890 r. w fabryce wybuchł pożar, zniszczeniu uległa większość zabudowań. Pojawiły się podejrzenia o celowe podpalenie w celu wyłudzenia odszkodowania.
Właściciel zdecydował, że nowodworski zakład nie będzie odbudowany. Pracę straciło około 1.000 osób nie licząc rolników, którzy stracili ważny rynek zbytu.
Mało brakowało, a w zrujnowaną fabrykę przekształcono by na koszary. Jednak po oględzinach, inżynierowie wojskowi stwierdzili, że zachowane budynki nie nadają się na ten cel. Kolejnym pomysłem władz była rozbiórka, ale w 1893 r. znalazł się kupiec, a właściwie dwóch. Panowie Piotr Górski i Edward Morawski zapłacili za pozostałości fabryki Sholtena 15.000 rubli, otrzymali nową koncesję. 16 IX 1893 r. stołeczna prasa informowała, że "Opuszczone od kilku lat budynki fabryki syropu w Nowym Dworze przeszły na własność obywatela ziemskiego, p. G. Nabywca sprowadza nowe machiny i urządza w budynkach fabrykę syropu z kartofli." Nowi właściciele nie byli nowicjuszami w przetwórstwie ziemniaczanym, wcześniej bowiem byli właścicielami podobnego zakładu w Wachowie nad Wisłą.
Po ponownym uruchomieniu fabryka wytwarzała krochmal, syrop krochmalny, dwuwęglan sodu i cukierki. Położona była pomiędzy dzisiejszymi ulicami Okunin, Nowołęczną i Towarową.
Fabryka na początku XX w. zatrudniała 130 ludzi, m.in. Jana Szynklewskiego - kasjera. Była jednym z większych przedsiębiorstw w mieście. Uchodziła za nowoczesną gdyż posługiwano się w niej najpierw dwoma, a przynajmniej od 1909 r. trzema silnikami parowymi o łącznej mocy początkowo 160, potem 200 koni mechanicznych. Po wprowadzeniu dodatkowego motoru dochód zwiększył się z 200.000 na 400.000 rubli. Co najmniej od 1905 r. funkcję kierownika sprawował Wacław Morawski, dwudziestosześcioletni inżynier elektrotechnik. Biuro sprzedaży mieszczące się w Warszawie na ulicy Bielańskiej prowadził P. Szmidt.
W 1910 r. przedsiębiorstwo zmieniło swój status, stało się spółką akcyjną. Towarzystwo Akcyjne zatwierdzone zostało przez ukaz carski z 5 XII tegoż roku. Statut spisano 10 XII 1910 r. przed notariuszem Zygmuntem Wasiutyńskim w Warszawie.
Firma przyjęła nazwę: "Fabryka Przetworów Kartoflanych - Nowy Dwór - P. Górski i E. Mórawski Spółka Akcyjna". Kapitał akcyjny spółki wynoszący 4.140.000 zł podzielono na 2.760 akcji na okaziciela po 1.500 zł każda. Jako jej cele określono: "1) zakładanie, nabywanie, organizowanie i prowadzenia fabryk w zakresie przemysłu przetworów kartoflanych, 2) kupno i sprzedaż wszelkich artykułów potrzebnych do fabrykacji powyższej , 3) prowadzenie handlu produktami fabryk powyższych w jak najszerszym tego słowa znaczeniu, 4) prowadzenie wszelkich interesów handlowo-przemysłowych związanych z powyższymi zadaniami spółki."
W okresie I wojny światowej fabryką zarządzał Zdzisław Pomianowski. Z pierwszych dziesięciu powojennych lat zachowało się kilka nazwisk osób, które w fabryce pracowały a nierzadko nawet tam mieszkały. Byli to: Władysław Jackowski - kasjer, Jan Jasiewicz - stróż, Lucjan Gryszkiewicz - ślusarz, nieznany z imienia Affek - cukiernik, Kazimierz Keres - inżynier chemik.
Edward Morawski "wice prezes Towarzystwa Rolniczego, założyciel Szkoły Handlowej w Suwałkach. Twórca przemysłu stropowego, obywatel ziemski" zmarł w Nowym Dworze w Wigilię 1919 r. Mimo to jeszcze kilka lat firma figurowała w wykazach jako "P. Górski i E. Mórawski, Towarzystwo Akcydensowe "Nowy Dwór" fabryka syropu kartoflanego". W 1922 r. gdy dyrektorem zarządzającym był już Wacław Morawski, kapitał przedsiębiorstwa wynosił 5 milionów marek, zatrudniało ono mniej, bo już tylko 90 osób.
W kwietniu 1938 r. fabryka spłonęła, pozostały ruiny zabudowań i osypujący się komin. Olbrzymi pożar widać było z daleka, zaobserwowały go między innymi osoby znajdujące się na moście narwianym. I w tym przypadku szeptano o celowym podpaleniu. Przyczyną miał być dług. Zadłużenia już wcześniej prześladowały przedsiębiorstwo jednak do 1938 r. firma jakoś sobie radziła. Czasami w sposób nietypowy. Otóż Towarzystwo Przetworów Rolnych "Nowy Dwói" zaciągnęło pożyczkę. Jako gwarancję wystawiono weksel. Nadszedł czas spłaty, ale przedsiębiorstwo nie kwapiło się z uiszczeniem zobowiązania. Wierzyciele mieli dość oczekiwania i oddali sprawę do sądu. Rozprawa miała odbyć się latem 1934 r. i w tym momencie jak wybawienie pojawiła się powódź oraz przepisy wydane przy okazji ogłoszenia stanu klęski żywiołowej. Zanim sąd wezwał przedstawicieli Towarzystwa do spłaty wierzytelności i zanim komornik przystąpił do działania, do Sądu Okręgowego w Warszawie wpłynęło podanie zredagowane przez adwokata Żylińskiego. Ów przedstawiciel palestry przedstawił się jako rzecznik Towarzystwa Przetworów. W swoim piśmie zwracał się o udzielenie nowodworskiej fabryce moratorium. Zgodnie z przepisami w czasie klęsk żywiołowych przewidywano ulgi dla dłużników. Oczywiście miały one dotyczyć tych, którzy w wyniku powodzi doznali znacznych strat materialnych. W takim przypadku zapowiadano albo odroczenie spłaty, albo rozłożenie jej na raty. Prawdopodobnie tworzący przepis prawodawcy chcieli nim objąć gospodarstwa wiejskie, które na skutek kataklizmu utraciły swoje plony.
Pan Żyliński w swoim podaniu argumentował: "Firma 'Nowy Dwór', mając posiadłości w Nowym Dworze pod Warszawą, poniosła na równi z innymi tamtejszymi rolnikami dotkliwe straty w związku z wylewem Wisły." Prawdą było, że zalane zostały kartofliska należące do fabryki, ale czy taki argument wystarczył nie wiemy. Jak wiadomo nie było to ostatnie zadłużenie firmy. Nic dziwnego, że pożar z 1938 r. szeptana propaganda uznawała za celowy.
Zakładu nie odbudowano. Opuszczony teren stał się miejscem masowej egzekucji dokonanej przez hitlerowców w sierpniu 1944 r. Po wojnie zorganizowano tu skład węgla, a w ocalałym budynku mieszkalno - biurowym znalazło swoją siedzibę liceum pedagogiczne prowadzone przez Zofię Mórawską. Ostatecznie w 1961 r. otwarto procedurę likwidacji spółki a zakończono ją 31 VIII 1971 r.
* Maria Możdżyńska - (Nie)Legendy nowodworskie, 2014.

Przed 1974 r. Skwer przy ul. Warszawskiej (tzw. okrąglak) jeszcze przed postawieniem kopca z pomnikiem.

Przed 1989. Budowa bloków na osiedlu "Pólko". Widok z ulicy Chemików w stronę ulicy Inżynierskiej.
źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

Przed 1989. Budowa bloków na osiedlu "Pólko". Zdjęcie zrobione ze skrzyżowania ulicy Chemików i Górskiej w kierunku obecnego "Manhatanu".
źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

Przed 1989. Budowa bloku przy ulicy Chemików 11. Widok od Bohaterów Modlina w kierunku ul. Chemików.
źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

Przed 1989. Budowa bloku przy ulicy Chemików 11. Widok od ul. Chemików w stronę ul. Bohaterów Modlina.
źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

Przed 1989. Osiedle "Pólko" od strony ulicy Lotników.
źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

Przed 1989. Budynek Partii PZPR. Widok od ulicy Mazowieckiej.
źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

Przed 1989. Księgarnia. Widok od skrzyżowania ulicy Warszawskiej z ul. Kościuszki.
źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

Przed 1974. Plac Solny. Widok ze skrzyżowania ulic Przejazd z Sukienną na drewniane budynki.
źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

Przed 1989. Ulica Warszawska. Blok komunalny i pawilony handlowe.
źródło grafiki i opisu - Kalo NDM


Przed 1989. Dawny Magistrat. Tuż za nim Zespół Szkół Budowlanych zwanych "Budowlanką" - obecnie budynek mieszkalny. Widok od ulicy Warszawskiej.
źródło grafiki i opisu - Kalo NDM
1972 r.
9.IV. - przy ul. Chemików 1 oddany zostaje nowy budynek Liceum
Ogólnokształcącego.
12.X. - Liceum Ogólnokształcące otrzymuje imię Ludowego Wojska Polskiego, a
patronat nad szkołą obejmuje JW. 3432 (dowódca płk. Kazimierz Byrski). Szkoła
otrzymuje nowy sztandar ufundowany przez Komitet Rodzicielski.
- utworzony zostaje Zespół Szkół Budowlanych w oparciu o nowowybudowany przez
"Kablobeton" budynek przy ul. Warszawskiej. Szkoła kształci fachowców w
dziedzinie budownictwa na poziomie zasadniczej szkoły zawodowej.

Budowa Liceum Ogólnokształcącego. Zdjęcie zrobione na wysokości skrzyżowania ulicy Chemików z Inżynierską.
źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

Budowa Liceum Ogólnokształcącego. Widok od ulicy Janusza Kusocińskiego.
źródło grafiki i opisu - Kalo NDM


1972. Uroczyste otwarcie Liceum Ogólnokształcące im. WP na ul. Chemików.
źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

1972. Ul. Chemików 1, nowy budynek liceum.
źródło grafiki -
Andrzej Dziadczak






1972 r. Proces bandy gwałcicieli z Nowego Dworu Maz.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
W Sądzie Wojewódzkim dla woj. warszawskiego rozpoczął
się proces 18-osobowej bandy przestępców, działających na terenie Nowego
Dworu. W pierwszym dniu procesu sąd sprawdził personalia oskarżonych;
odczytany został również akt oskarżenia.
Samo sprawdzenie personaliów 18 oskarżonych zajęło dwie godziny czasu.
Ogólnie można tak scharakteryzować 17-osobową grupę (osiemnastym na ławie
oskarżonych jest 35-letni paser, który skupował od bandy ukradzione przez
nich towary): większość ma 18–20 lat, tylko czterech jest nieco starszych, o
dwa, trzy lata. Pochodzą z rodzin zarówno robotniczych jak i inteligenckich,
wielu miało rozbite domy rodzinne przez odejście ojca. Wszyscy ukończyli
szkołę podstawową, większość rozpoczęła naukę w szkołach zawodowych lub dla
pracujących; nieliczni tylko uczyli się lub pracowali w chwili aresztowania.
Wielu było już karanych przez sądy dla nieletnich, sądy powszechne bądź
kolegia. Żaden nie przyznaje się do nadużywania alkoholu.
Głównym oskarżonym jest 19-letni Mirosław F[ajfer] karany już przed dwoma
laty za chuligaństwo. Akt oskarżenia zarzuca F. dokonanie w dniu 21 maja
1970 r. zabójstwa młodej dziewczyny, Grażyny B., która zgwałcona przez F. i
jego kolegów zagroziła zawiadomieniem milicji. F. stoi również pod zarzutem
dokonania wspólnie z kolegami 10 innych gwałtów zbiorowych oraz wspólnego
dokonywania włamań do szkół, sklepów i mieszkań prywatnych.
Oprócz F. na ławie oskarżonych zasiadają: Ireneusz S[z]...ski, Janusz
B...ski, Ryszard i Wiesław M...scy, Janusz S...ki, Mirosław i Andrzej
A...scy, Jan K...ka, Ireneusz S...ski, Cezary K...ka, Tadeusz K...ka,
Andrzej P...ski, Andrzej R...ka, Mieczysław L...ka, Stanisław S...ski.
Akt oskarżenia zarzuca oskarżonym dokonanie w okresie od 1969 do 1971 r. 20
gwałtów zbiorowych, 24 włamań, kradzieży i rozbojów.
Działali nie całą bandą, lecz w rozmaicie dobieranych grupach, po dwóch,
trzech, pięciu, sześciu — toteż niejednakowa obciąża ich wina: jednym
oskarżyciel publiczny stawia po kilkanaście zarzutów, inni oskarżeni są o
dokonanie tylko jednego przestępstwa.
Proces budzi duże zainteresowanie. W pierwszym dniu rozprawy sala Sądu
Wojewódzkiego nie mogła pomieścić wszystkich, którzy chcieli przysłuchiwać
się procesowi.
Wśród publiczności znaleźli się również koledzy oskarżonych, zachowujący się
wyraźnie prowokacyjnie, wprowadzający klimat zastraszenia na korytarzu w
pobliżu sali. Milicjanci, zajęci powstrzymywaniem publiczności szturmującej
wejście do sali, nie mieli możliwości działania hamującego na zachowanie się
tych młodych ludzi.
Dziś składać będą wyjaśnienia oskarżeni. Obrońcy osk. F. adw. Grębowski i
Wurzel wnieśli o wyłączenie jawności rozprawy w czasie niektórych wyjaśnień
i zeznań świadków.
Z powództwem cywilnym wobec M. F. i jego kolegów wystąpiła matka zgwałconej
i zamordowanej Grażyny B. (kez)
_______________________________________________________________________________________________________________
Kronika sądowa: Proces bandy z Nowego Dworu
W drugim dniu procesu 17-osobowej bandy
młodocianych przestępców z Nowego Dworu, składali wyjaśnienia czterej
pierwsi oskarżeni. Sąd słuchał ich wyjaśnień, dotyczących zgwałcenia a
następnie zabójstwa Grażyny B.
Jak podawaliśmy, akt oskarżenia zarzuca Mirosławowi F. że 21 maja 1970 r.
spowodował śmierć Grażyny B. zadając jej cios nożem; [nazwisko zamazane]
oraz Ireneuszowi S..., Januszowi B... i Ryszardowi M... że wspólnie, kolejno
zgwałcili Grażynę B.; F. — że zrabował zegarek ofiary; B... — że pomógł w
ukryciu przestępstwa topiąc zwłoki dziewczyny w rzece. Sąd wyjaśniał
okoliczności dotyczące tylko tych zarzutów, nie zajmując się chwilowo innymi
przestępstwami, które wyłożone są w akcie oskarżenia.
Wszyscy czterej oskarżeni nie przyznali się do postawionych zarzutów,
odwołując te zeznania, które składali w czasie śledztwa. Stwierdzili, że w
śledztwie przyznawali się pod namową współwięźniów, że pisali własnoręcznie
oświadczenia pod dyktando tamtych, że również pod dyktando pisali grypsy z
więzienia.
Zaprzeczanie absolutnie wszystkiemu spowodowało w rezultacie, że wyjaśnienia
oskarżonych brzmiały nielogicznie. Linia obrony oskarżonych, polegająca na
zaprzeczaniu wszystkiemu, nie była przekonywająca.
Także w drugim dniu procesu na sali pojawiło się wielu kolegów oskarżonych.
Znowu zachowywali się prowokacyjnie, kilku z nich trzeba było usunąć z sali
rozpraw. Poinformowano mnie, że obrońcy J... (tego z oskarżonych, który w
śledztwie ujawnił szczegóły przestępstw bandy, a następnie te zeznania
odwołał), na korytarzu przecięto nożem togę. A więc ktoś przyszedł do sądu z
nożem!...
Oskarżeni są pewni siebie (Borowski nawet uśmiechał się przy składaniu
wyjaśnień w tej tak ponurej sprawie), a obecni na sali koledzy oskarżonych
spokojnie żują gumę i z uznaniem komentują postawę sądzonych.
Przebieg procesu nie wpływa niestety wychowawczo na obecną na sali młodzież.
W dalszym ciągu procesu składać będą wyjaśnienia następni oskarżeni. Na 6
października wezwani są pierwsi świadkowie. Sąd przychylił się do wniosku
obrońców F. adw. adw. Jacka Grębeckiego i Stefana Wurzla o częściowe
uchylenie jawności procesu i część rozprawy odbywać się będzie przy drzwiach
zamkniętych. (kez)
_______________________________________________________________________________________________________________________
Proces sprawców gwałtów w Nowym Dworze Mazowieckim
WARSZAWA (PAP)
Przed Sądem Wojewódzkim dla woj. warszawskiego rozpoczął się 19 bm. proces
przeciwko sprawcom gwałtów, kradzieży i włamań dokonanych na terenie miasta
i powiatu Nowy Dwór Mazowiecki. Na ławie oskarżonych zasiadło 17 osób w
wieku od 18 do 23 lat. Jeden z nich oskarżony jest ponadto o zabójstwo
jednej z ofiar zbiorowego gwałtu. W procesie tym odpowiada również 35-letni
paser, który nabywał przedmioty skradzione przez pozostałych oskarżonych.
W pierwszym dniu procesu odczytany został akt oskarżenia. Stwierdza on m.
in., że 21 maja 1970 r. zgwałcona została przez 4 spośród oskarżonych nad
Bugo-Narwią w Nowym Dworze Grażyna B. Kiedy dziewczyna oświadczyła, że
niezwłocznie zamelduje o gwałcie na milicji, została uderzona nożem przez
jednego ze sprawców gwałtu, co spowodowało jej śmierć.
Akt oskarżenia wymienia dalej kilkanaście zbiorowych gwałtów, których
dopuścili się oskarżeni w ciągu 1970 i 1971 r. Wśród ofiar były również 13 i
14-letnie dziewczynki. W akcie oskarżenia wylicza się również szereg włamań,
rabunków i kradzieży dokonanych przez oskarżonych w latach 1969–1971 na
szkodę jednostek uspołecznionych i osób prywatnych.
_______________________________________________________________________________________________________________________________
Kronika sądowa: Głos obrony w procesie nowodworskim
Wczoraj 25 bm., w kolejnym dniu rozprawy przeciwko
grupie młodocianych z Nowego Dworu przemawiali obrońcy oskarżonych.
Adwokaci, rozpoczynając swe wystąpienia, wskazywali na klimat społecznego
potępienia, w jakim toczy się proces. Ogromny rozgłos — niepotrzebnie
wywołany przez prasę, mówili niektórzy mecenasi, deformuje spojrzenie na
winę oskarżonych i prowadzi do szkodliwych uogólnień. Powierzchowna jest
reakcja opinii publicznej, sytuacja prawna nie jest tak oczywista.
Brak jest bezspornych i przekonywających dowodów winy Mirosława F.
oskarżonego o zgwałcenie i zabójstwo Grażyny B. — stwierdził adw. Jacek
Grębecki. Oskarżenie opiera się jedynie na poszlakach.
W niektórych zeznaniach pokrzywdzonych dziewcząt istnieje wiele niejasności,
nie zawsze też w sposób pewny rozpoznawały one poszczególnych sprawców
gwałtu podczas śledztwa — podnosili obrońcy. W wielu przypadkach adwokaci
negowali fakt zaistnienia gwałtu dowodząc braku wyraźnego oporu ze strony
dziewcząt bądź też wykluczali gwałt zbiorowy i dokonany ze szczególnym
okrucieństwem.
Obrońca Janusza B... (oskarżonego o 21 przestępstw, w tym 15 gwałtów) mec.
Krystyna Pociej, zakwestionowała opinię biegłych, którzy wypowiedzieli się,
iż popełniając przestępstwa jako nieletni działał on z rozeznaniem. Nie
sposób ocenić tego faktu — uzasadniła — podczas tylko kilkugodzinnego
badania, zwłaszcza że oskarżonemu prokurator zarzuca aż tyle przestępstw.
Niektórzy adwokaci sugerowali, iż oskarżeni podczas śledztwa kłamliwie
obciążali się wzajemnie (nie obciążając siebie), chcąc skorzystać z
nadzwyczajnego złagodzenia kary stosowanej m. in. w przypadku, gdy sprawca
przyczyni się do ujawnienia przestępstwa.
Inne jeszcze argumenty obrony dotyczyły subiektywnych i obiektywnych
okoliczności, które doprowadziły nieletnich i młodocianych z Nowego Dworu do
przestępstwa. Brak zainteresowania i opieki ze strony rodziny, brak w
miasteczku warunków do rekreacji i właściwego spędzania wolnego czasu
sprzyjał związaniu się grupy przestępczej, w której słabi podporządkowali
się silnym.
Adwokaci wnosili bądź o uniewinnienie oskarżonych od zarzucanych im czynów,
bądź o wymierzenie łagodnych kar, umożliwiających reedukację.
Tyle w dużym skrócie obrońcy, których wystąpień sąd będzie słuchał także i
dzisiaj.
Zgodnie z kronikarskim obyczajem w kolejnych sprawozdaniach
zrelacjonowaliśmy tylko głosy oskarżenia i obrony. Powstrzymujemy się na
razie od komentarzy. Wkrótce sąd wyda wyrok. (wł.)
________________________________________________________________________________________________________________________
Epilog zbrodni w Nowym Dworze: M. Fajfer skazany na 25 lat więzienia
(Informacja własna)
Wczoraj, 31 ub. m., przed Sądem Wojewódzkim dla
woj. warszawskiego zakończył się trwający półtora miesiąca proces przeciwko
grupie młodocianych z Nowego Dworu.
Sąd uznał 16 oskarżonych winnymi większości zarzucanych przez prokuratora
przestępstw.
Ze szczególnym napięciem oczekiwano werdyktu wobec Mirosława Fajfera, na
którym ciążył najpoważniejszy zarzut zabójstwa 18-letniej Grażyny B. po
dokonanym na niej gwałcie. Sąd uznał zebrane dowody za przekonywające i
skazał M. Fajfera na 25 lat pozbawienia wolności i 10 lat pozbawienia praw
publicznych. Był to najwyższy wyrok w nowodworskiej sprawie, w której
większość zarzutów dotyczyło zbiorowych gwałtów. M. Fajfer odpowiadał za 13
gwałtów.
W stosunku do trzech oskarżonych: Władysława Jedlińskiego, Janusza
Borowskiego i Tadeusza Konopki zapadły najsurowsze kary przewidziane przez
kodeks za przestępstwa gwałtów — 15 lat pozbawienia wolności. Na 13 lat
zostali skazani: Ryszard Marcinkowski, Janusz Sawicki i Andrzej Armijak.
Pozostałym oskarżonym sąd wymierzył kary poniżej 10 lat pozbawienia wolności
(od 1 do 9 lat) w zależności m. in. od charakteru przestępstwa i stopnia
zdemoralizowania sprawcy. W stosunku do nieletniego Ireneusza Sz.
(odpowiadał za udział w jednym gwałcie) sąd orzekł umieszczenie w zakładzie
poprawczym, zawieszając tę karę na 3 lata. Jednego z oskarżonych sąd
uniewinnił od zarzutu gwałtu.
W przemówieniu uzasadniającym wyrok przewodniczący składu sądzącego wskazał
na wyjątkowo odrażający charakter przestępstw w Nowym Dworze.
Zasiadający na ławie oskarżonych razem z młodocianymi z Nowego Dworu Henryk
Peranowski z Warszawy, który kupował od nich skradzione przedmioty, skazany
został za paserstwo na 5 lat.
Do sprawy nowodworskiej wrócimy w oddzielnym artykule. (wł.)
_________________________________________________________________________________________________________________
W 1972 roku, po zniesieniu kary śmierci w niektórych przypadkach lub jako
alternatywa dla niej, 25 lat pozbawienia wolności było karą nadzwyczajną.
Ówczesny kodeks karny przewidywał standardowo kary do 15 lat. 25 lat (tzw.
"ćwiartka") było karą osobną, orzekaną za najcięższe zbrodnie (jak zabójstwo
Grażyny B.).
Wycinek ujawnia rzadką w tamtych czasach krytykę organów ścigania.
Dziennikarze pytali: "Co robiły w tym czasie organy powołane do strzeżenia
porządku?". Odpowiedź milicji, że "ofiary nie zgłaszały przestępstw", obnaża
ówczesny problem społeczny — ogromny wstyd i strach ofiar gwałtów,
potęgowany przez naciski rodzin sprawców.
Sprawa bandy z Nowego Dworu Mazowieckiego była jedną z najgłośniejszych
spraw kryminalnych tamtego okresu. Pokazała skalę brutalności grup
młodocianych i zmusiła ówczesne władze do debaty nad bezpieczeństwem w
małych miastach oraz skutecznością systemu resocjalizacji.
W tekstach pojawia się szereg terminów, które dziś
mogą brzmieć nieco archaicznie lub mają konkretne znaczenie procesowe:
- Paserstwo: Kupowanie, przechowywanie lub pomoc w sprzedaży przedmiotów
pochodzących z kradzieży. W procesie skazano 35-letniego Henryka
Peranowskiego, który był jedyną starszą osobą w grupie (tzw. "paser").
- Jednostki uspołecznione: Termin z epoki PRL określający mienie państwowe
lub spółdzielcze (np. państwowe sklepy, szkoły, urzędy). Kradzież na szkodę
takich jednostek była wówczas traktowana surowiej niż kradzież mienia
prywatnego.
- Młodociany: Według ówczesnego kodeksu karnego (z 1969 r.), sprawca, który
w chwili popełnienia czynu nie ukończył 21 lat, a w chwili orzekania — 24
lat. Sąd kładł nacisk na ich "rehabilitację" i "wychowawczy" aspekt kary, co
widać w argumentacji obrony.
- Powództwo cywilne w procesie karnym: Mechanizm (tzw. proces adhezyjny), w
którym ofiara lub jej rodzina (w tym przypadku matka Grażyny B.) domaga się
odszkodowania finansowego bezpośrednio w trakcie procesu o przestępstwo.
- Kolegia (Kolegia ds. Wykroczeń): Organy administracyjne, które przed
reformami sądownictwa rozstrzygały o mniejszych przewinieniach (np.
zakłócaniu porządku).
- Grypsy: Nielegalna korespondencja więzienna. Oskarżeni twierdzili, że byli
zmuszani do pisania przyznań pod dyktando innych więźniów.
Z ojca na syna
Osiemnastu wyrośniętych nastolatków nie mieści się w ławie oskarżonych
warszawskiego sądu. Trzeba ich posadzić na miejscu dla publiczności i
oddzielić kordonem milicjantów. Jednego funkcjonariusze otaczają szczególną
opieką. Podczas konwojowania koledzy chcieli sprawić mu łomot. Nie pomagają
nawoływania funkcjonariuszy o spokój. Co chwilę ktoś na sali krzyczy: "Faja,
trzymaj się" albo "Sikawica, siemano". I zaraz głośny śmiech, pogardliwe
miny, wypinanie się, że wszystko jest git. Ten chroniony, Bolesław Zys
pseudo Wapniak, ma powód do strachu. Gdyby w czasie przesłuchania nie
wygadał się o zgwałceniu, zamordowaniu i utopieniu Grażyny B. (jak się
wyraził, popłynęła do Gdańska), w ogóle nie byłoby procesu. Dziewczyna
zaginęła przed rokiem i śledztwo szybko umorzono.
Ale na skutek gadulstwa Bola, podejrzanego o włamanie się w nocy do pawilonu
Samopomocy Chłopskiej i kradzież zegarków, milicja złapała trop i herszt
młodocianej bandy z Nowego Dworu Zygmunt Szajer został oskarżony o
zamordowanie Grażyny. W sumie 17 mieszkańców Nowego Dworu Mazowieckiego
otrzymało zarzuty wielokrotnych zbiorowych gwałtów na 13-, 14-letnich
uczennicach. Byłoby ich w ławie dla oskarżonych 18, ale ten najmłodszy,
zarażony syfilisem Sulikowski, rzucił się pod pociąg. Jak straciła życie
18-letnia Grażyna? W majowy wieczór 1970 r. wracała do domu ze szkoły. Z
krzaków koło twierdzy modlińskiej wyszedł Zys. "Przejedziemy się?",
zaproponował. Po chwili dołączyli: Zygmunt Szajer, Andrzej Witkowski,
Ryszard Kubik i Marek Sulikowski. Dziewczyna znała ich z podstawówki. Na
wale przeciwpowodziowym Szajer chwycił ją za rękę i ściągnął na dół, nad
rzekę. Tam Kubik trzymał za włosy, a Witkowski zrywał z niej ubranie.
Gwałcili po kolei. Przez cały czas nóż Szajera tkwił wbity w piasek koło jej
głowy. Gdy podczas drugiej tury dziewczyna traciła przytomność, Szajer
polewał ją wodą z zardzewiałej puszki po konserwach.
Wreszcie pozwolili jej się podnieść. Wtedy zagroziła im: "Pójdę na komendę".
"Nigdzie, k…, nie pójdziesz, nikomu już nic nie powiesz" - odpowiedział
Szajer i pchnął ją sprężynowym nożem w okolicy serca. Witkowski przyciągnął
starą łódź, wrzucili do niej konającą i wypłynęli na Narew. Zwłoki ofiary
wyłowiono z Wisły tydzień później.
Młody jest, musi się wyszumieć
Po roku aresztu gwałciciele już się nauczyli od
starszych więźniów odwoływać wyjaśnienia jako rzekomo wymuszone biciem w
śledztwie. Ale przemycanie grypsów jeszcze im nie wychodziło. Wszystkie
zostały przechwycone. "Jeśli oskarżony twierdzi, że przyznał się do gwałtów
pod przymusem, dlaczego wziął udział w wizji lokalnej?" - zapytał
prokurator. "Bo Nowy Dwór" - odpowiedział Sikawica, rozglądając się z
porozumiewawczym uśmiechem po sali. Dziennikarzom obserwującym proces nie
trzeba było więcej tłumaczyć. Oskarżony chciał się przejechać z aresztu do
rodzinnego miasteczka, aby go podziwiali wystający na chodnikach kumple. Dla
nich był git człowiekiem. Należał przecież do "bandy byków" (wszyscy mieli
tatuaż byka na ramieniu) terroryzującej Nowy Dwór i okolice. A także
podmiejskie pociągi, z których wyrzucali konduktorów i "niepodchodzących" im
pasażerów. Tylko frajer mógł nie wiedzieć, kto się kryje za pseudonimami:
Faja, Wapniak, Sikawica, Halibut, Kolor czy Saba.
Janusz Rolicki z "Kultury" pierwszy spośród sprawozdawców sądowych
zorientował się, że małe kropki na twarzach oskarżonych to demonstracja
przynależności do tzw. git ludzi. Rozszyfrował też znaczenie kropek w
zależności od miejsca ich "wydziargania" i zadał sobie trud poszukania
gitowców (w 1972 r. było to pojęcie jeszcze obce socjologom) w szkołach
Nowego Dworu. W przekonaniu wielu nastolatków zakwalifikowanie ucznia do
grypsujących było wielkim wyróżnieniem. Aby dostać się do gitów, trzeba było
zdać egzamin. Mogło to być rozbicie w szkole wszystkich muszli klozetowych,
zdemolowanie sklepu albo położenie się na jezdni tuż przed nadjeżdżającym
samochodem. Jeden z oskarżonych w procesie gwałcicieli popisał się wejściem
na gzyms 30. piętra Pałacu Kultury. Przez kilka godzin stał w slipach na
narożniku, rzekomo szykując się do samobójczego skoku.
Jeśli uczeń poskarżył się wychowawcy na gitowców, otrzymywał od nich wyrok.
Mogło to być skotłowanie glanami, pocięcie kurtki żyletką, wyrzucenie
zeszytów do ubikacji albo wyprostowanie nożem, czyli rozharatanie
skarżypycie policzka od ust do ucha. Git człowiek, który choć raz posłuchał
nauczyciela, dostawał łomot, bo się skiepścił. Kurwy - tak się mówiło w
środowisku git ludzi o każdej dziewczynie - są od tego, aby je gwałcić.
Liczbę gwałtów należało zapisywać, aby się chwalić przed kolegami. Gdy na
procesie chłopców z Nowego Dworu miały zeznawać (przy drzwiach zamkniętych)
ofiary ich gwałtów, główny oskarżony Faja tuż przed wejściem sędziów zapytał
głośno kumpli na sali: "Kurwy już przyszły? Ale będzie ryk". Odpowiedział mu
zbiorowy rechot.
Strojenie min się skończyło, gdy ofiary gwałtu w szczegółach opowiedziały,
czego doświadczyły od oskarżonych. Uczennica szkoły wieczorowej: - Wracałam
z lekcji do domu. Koło księgarni stali Kolor z Wapniakiem i Sikawicą.
Najpierw mnie zaczepiali, a gdy nie reagowałam, szli za mną aż do przystanku
PKS. Chciałam wejść do autobusu, ale Kolor zagrodził mi drogę i uderzył w
twarz. Przewróciłam się na chodnik, a kierowca zatrzasnął drzwi i odjechał.
W pobliżu stał milicjant. Powiedziałam mu, co się stało, pokazałam, który to
Kolor. "Wracaj do domu" - poradził. - "Gdy się ściemni, może być gorzej".
Nadjechał kolejny autobus. Gdy wsiadłam, koło mnie stanął Wapniak. "Już nie
żyjesz" - powiedział. Udało mi się ukryć w tłumie wysiadających na następnym
przystanku. Nazajutrz zobaczyła w szkole na przerwie tych trzech. Czekali,
aż skończą się lekcje.
"Już na boisku wykręcili mi ręce i pociągnęli w kierunku pobliskiego
cmentarza. Płakałam, wtedy Sikawica uderzył mnie dwa razy w twarz. Jakiś
starszy mężczyzna przechodził obok i zwrócił im uwagę, że używają brzydkich
wyrazów. Ale widząc, co się dzieje, przyspieszył kroku, choć wołałam o
pomoc. Potem gwałcili mnie po kolei, to się powtarzało". Inna ofiara
zbiorowego gwałtu, lat 14: "Nie chciałam żyć, oni pozbawili mnie dziewictwa.
Zażyłam 20 tabletek. Odratowali mnie w szpitalu". Matka niepełnoletniej na
pytanie sędziego, czy zgłosiła gwałt córki na milicji: "Jeszcze by tego
brakowało! Rozniosłoby się po mieście. Jaki porządny chłop chciałby ją potem
za żonę? Wszyscy wiedzą, że ten tu [kobieta wskazała oskarżonego Bolesława
Zysa] zatrzymany w areszcie za inny gwałt siedział tam tylko do przyjazdu
ojca pułkownika, który załatwił mu zwolnienie".
Zys potwierdził: "Komenda w Nowym Dworze nie prowadziła postępowania. Ani
też wtedy, gdy porwaliśmy z plaży taką jedną i chcieliśmy ją przewieźć w
krzaki na drugi brzeg Narwi. Ona się darła już na sam widok wyciągniętej
kosy. Usłyszał to milicjant z komisariatu rzecznego i kazał nam ją wypuścić.
Więcej się nie czepiał". O braku interwencji milicji mówiło wielu świadków z
Nowego Dworu. Matka Sikawicy zeznała, że raz poszła do dzielnicowego z
prośbą, aby coś powiedzieli jej synowi, bo zamiast się uczyć, zaprasza do
ich domku nad Narwią dziewczyny. Ona wychowuje go samotnie, jest w robocie
od rana do wieczora. "Czego mu pani tak żałuje? Młody jest, musi się
wyszumieć" - usłyszała. A na korytarzu sądowym rodzice gwałcicieli dziwili
się na głos: "Po co te dziewczyny szły z naszymi synami w krzaki? Same są
sobie winne".
Mamo, wyrób mi alibi
W połowie procesu (trwał osiem tygodni) oskarżeni
wyraźnie stracili rezon. "Kochana mamo", napisał w grypsie 18-letni Sikawica,
"wyślij mnie list ekspres polecony, przez który dasz znać czy załatwiłaś
mnie świadków do tego morderstwa na Grażynie oraz czy te dziewczyny, co
podałem ich adresy zmienią swoje zeznania że ja ich nie gwałciłem. Jeżeli
mnie to załatwisz, to znaczek przyklej na kopercie w rogu a jak nie to
normalnie a będę wiedział, co robić czy już zacząć jechać wariata. I
przyślij mi rakietę [paczkę - red.] masz przecież talon. Twój kochający
syn". Ten gryps, podobnie jak następne, sędzia odczytał na rozprawie.
"Mamo bardzo cię proszę o ile chcesz żebym dostał mały wyrok to idź do [tu
nazwisko i adres]. Poproś ją, żeby gdy będzie miała ze mną konfrontacje
powiedziała, że mnie przy tym nie było i nie ja ją gwałciłem. Mamo mnie
grozi bardzo wysoki wyrok za tą Grażynę wyłowioną z Wisły dlatego powiedz,
że ja 21 maja 1970 roku byłem w domu i nigdzie nie wychodziłem. Gdyż ja do
tego początkowo się przyznałem gdyż nie miałem wyjścia, bo milicja już
wszystko wiedziała, ale teraz będę się wypierał". Po tygodniu: "Mamo załatw
mi z tymi dziewczynami gdyż już miałem z jedną konfrontacje i ta kurwa mnie
rozpoznała. To, co zeznaliśmy z Fają o użyciu noża można odwołać że nas psy
pobiły i sprawa upadnie, ale ty wyrób mi alibi".
Trzy dni przed ogłoszeniem wyroku: "Kochana Mamusiu. Za to morderstwo czeka
mnie straszny wyrok ja na sprawie będę udawał wariata ciebie proszę abyś
powiedziała że w dzieciństwie miałem zapalenie opon mózgowych tylko gdzieś
się zapodziała dokumentacja ze szpitala. Idź do szkoły, poproś kierownika
żeby wydał zaświadczenie, że ja byłem niedorozwinięty jak się będzie stawiał
daj mu parę groszy, wtedy na pewno wyda, on hajcem [pieniędzmi - red.] nie
śmierdzi". Tuż przed wyrokiem Janusz Rolicki napisał w tygodniku "Kultura" o
skazanych: "Oni są już straceni. Wierzą tylko w oszustwa i prawo pięści,
niech więc ręka sprawiedliwości będzie ciężka". Zygmunt Szajer został
skazany na 25 lat więzienia - była to najwyższa kara w kodeksie przewidziana
dla młodocianego.
Andrzej Witkowski, autor przechwyconych grypsów, miał wyjść na wolność po 15
latach. Pozostali oskarżeni otrzymali wyroki o kilka lat niższe. Sędzia
odrzucił argumenty obrony, że młodociani nie byli w stanie zapanować nad
swymi popędami seksualnymi. Powołał się na opinię biegłego: "Sprawca gwałtu
zbiorowego nie jest zdeterminowany tego rodzaju obsesją. On chciał tylko
rozładować agresję. Gwałcona dziewczyna jest takim samym obiektem, jak
szyba, którą można rozbić jednym uderzeniem cegły". Po procesie komenda
wojewódzka MO zorganizowała konferencję prasową, na której jej
przedstawiciele tłumaczyli, dlaczego organa ścigania nie zapobiegły
rozszerzającej się fali gwałtów. Otóż policja i prokuratura miały związane
ręce, bo poszkodowane nie meldowały, co je spotkało. Przez prasę przetoczyła
się dyskusja, czy gwałty powinno się ścigać z urzędu, czy też - jak
dotychczas - tylko na wniosek osoby poszkodowanej. O ile publicyści byli
zgodni, że nie należy czekać na inicjatywę pokrzywdzonych (Marek Rymuszko,
"Prawo i Życie"), ponieważ dotychczasowy przepis stał się wygodnym parawanem
kryjącym bierność miejscowych organów ścigania, o tyle prawnicy mieli różne
zdania. Sędzia Michał Kulczycki opowiedział się na łamach "Życia Warszawy"
za utrzymaniem obecnego przepisu z uwagi na jego humanitaryzm. "Nasz ludowy
ustawodawca pozostawia ofierze wolny wybór: czy chce na nowo, często na
oczach wszystkich, przeżywać swój dramat, czy też wolałaby pozostawić to w
tajemnicy". Z sędzią polemizował jego kolega po fachu Janusz Eksner: "Gwałt
zbiorowy to nie jest czynność intymna; dokonuje się go publicznie, jak
chuligaństwo i tymi samymi metodami. Powinien być ścigany na wniosek
prokuratora".
Do redakcji "Kultury" napisał pierwszy sekretarz powiatowy PZPR w Nowym
Dworze: "Nie zostawiajcie nas tak samych", prosił, "zrobiliśmy tyle na
naszym terenie, a teraz, po obmalowaniu przez was naszego miasta, ludzie
plują na Nowy Dwór. Odwołaliśmy komendanta MO i jego zastępcę". Reporter
pojechał na spotkanie z władzami miasteczka. Oczekiwał pretensji za
"obmalowanie" miasta, tymczasem władza wypłakiwała mu w mankiet swoją
bezsilność. Nie dają sobie rady z nowym pokoleniem, które w PRL wyrosło przy
pobliskiej twierdzy Modlin. Melina na melinie, a wykwaterowywanie z bunkrów
do bloków idzie opornie. Gdy oświetlono otaczający twierdzę park, następnej
nocy wszystkie żarówki zostały rozbite. Niestety, nie ma ustawy, która by
kierowała chuliganów do pracy. A na współpracę ze społeczeństwem nie można
liczyć, i to nie tylko w Nowym Dworze. Na poparcie tej tezy organizatorzy
spotkania wyciągnęli świeżą "Trybunę Ludu", gdzie opisano zbiorowy gwałt we
wsi Zręcz Duży, powiat Busko: grupa podchmielonych wyrostków skatowała, a
następnie zgwałciła młodą wczasowiczkę.
Gdy ta wołała o pomoc, w zagrodach nagle zgasły światła. Zdołała się wyrwać
swym oprawcom i wbiegła do domu sołtysa, ale ten wyrzucił ją za próg, mimo
że widział czekających przy furtce bandytów. Ponownie zgwałcona, odzyskała
przytomność na skraju wsi w krzakach. Po pewnym czasie do redakcji przyszły
wytyczne z wydziału prasy KC, aby kończyć już te jeremiady o gwałtach. Jako
pierwszy zdyscyplinował się tygodnik "Kierunki". Uświadomiono społeczeństwu,
że "28 lat temu wstąpiliśmy na drogę, która warunkuje u nas niespotykany
dotąd rozwój społeczny i gospodarczy. Miliony ludzi przenoszą się ze wsi do
miast, awans kulturowy i cywilizacyjny jest faktem oczywistym. Ale razem z
tym awansem rodzą się zjawiska negatywne. Są one marginesem. Socjalizm […]
daje nam wyjątkową szansę przeciwdziałania tym zjawiskom. Trzeba tylko umieć
ją wykorzystać".
Korzystałam z relacji sądowych zamieszczonych w tygodnikach, które
wymieniłam w reportażu. Nazwiska skazanych w procesie gwałcicieli zostały
zmienione.

1972. Tragiczna katastrofa na przejeździe kolejowym w Nowym Dworze Maz.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

Zdjęcie oczywiście jest koloryzowane i zostało zrobione w 1972 roku przy fontannie, która znajdowała się centralnie w Parku Miejskim im. Józefa Wybickiego.
źródło grafiki i opisu - Kalo NDM


Nieistniejąca obecnie fontanna w Parku Miejskim im. Józefa Wybickiego.
Obróbka zdjęcia - Gemini 3.

1972. Modlin. Garnizonowy Klub Oficerski.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

Lipiec 1972. Widok Nowego Dworu z wieży kościoła.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

Lipiec 1972 w Nowym Dworze Maz.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

24 września 1972. Plakietka Zlotu PTTK "Nigdy Więcej Września 1939".
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
1973 r.
- Początek układania na filarach dotychczasowego mostu kolejowo-drogowego
dźwigarów typu ESTB pod drugi tor kolejowy. Prace zakończono w roku 1974.

1973. Budowa nowego dworca kolejowego w Nowym Dworze Maz.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1973. Widok na trybunę pierwszomajową, która była gdzieś naprzeciwko ośrodka zdrowia na ul. Paderewskiego. Blok widoczny na zdjęciu to jeden z tych wojskowych stojących bokiem do Paderewskiego.
źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

Lata 70-te. Trybuna na stadionie miejskim przy ulicy Sportowej.
źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

Lata 70-te. Plac Solny.
źródło grafiki i opisu - Kalo NDM
W roku 1973 przęsła zachodniej, poniemieckiej nitki mostu stałego [Pancera, na Narwi], zastąpiono przęsłami ESTB [Emergency Steel Truss Bridge, czyli awaryjny stalowy most kratownicowy.] pochodzącymi z mostów w Toruniu (dwa) i Malborku (jedno).
* Jarosław Loretz - Przejdziem Wisłę i nie tylko: dzieje mostów na Mazowszu, 2021.


Na wale narwianym. Targowisko miejskie w trakcie budowy.
źródło grafiki i opisu - Kalo NDM
Targowisko miejskie. Nowodworski Rynek. Przez kilka pokoleń funkcjonował
pomiędzy ulicami Warszawską, Zakroczymską, Magistracką i Daszyńskiego. Jeszcze
w połowie lat 50tych XX w. Rynek tak wyglądał: furmanki, poręcze do
przywiązywania lejc, góry błota, murowana zaokrąglona budka z piwem od strony
ulicy Warszawskiej. Na platformie konnej przywozili piwo w drewnianych
skrzynkach. Potem przeniesiono miejskie targowisko na Plac Solny. Dawny
Rynek zamieniono w skwer z fontanną. Ostatecznie po 1974 targowisko przeniesiono
poza miejski obszar zabudowany w okolicę wału narwianego.
1974 r.
8.V. - w Nowym Dworze na stadionie Nowodworskich Ośrodków Sportu, Turystyki i
Wypoczynku kończy się I etap (jazda indywidualna na czas) XXVII Wyścigu Pokoju.
W wyścigu udział wzięło 106 kolarzy z 18 krajów. Zwycięzcą został Tadeusz
Mytnik, który na 20 kilometrowej trasie uzyskał czas 29,38 min., drugi był Aavo
Pikus (ZSRR), trzeci Karl Dietrich Diers (NRD). Pozostali Polacy: Józef
Kaczmarek był 7, Jan Brzeźny 16, Janusz Kowalski 22, Bernard Kręczyński 24 i 31
Stanisław Szozda.
- Zostaje oddany do użytku nowy dworzec kolejowo-autobusowy.
- W Zespole Szkół Zawodowych nr 1 powstaje pierwsza w Polsce Sekcja jiu-jitsu.
Zorganizował ją dr Krzysztof Kondratowicz, który prowadził ją do 1984 r.
- Hufiec ZHP w Nowym Dworze otrzymuje imię por. Mieczysława Kalinowskiego.
Działacza KZMP, obrońcy Modlina w 1939 r., poległego w bitwie pod Lenino w 1943
r.
>> Janusz Rolicki "Kochana mamo, wyrób mi alibi", 1974 <<
1974. Obchody 600 lat Nowego Dworu Mazowieckiego i 30-lecia PRL.
źródło grafiki i opisu - Kalo NDM
1974. Obchody 600 lat Nowego Dworu Mazowieckiego i 30-lecia PRL. Plac Solny w kierunku ulicy Daszyńskiego.
źródło grafiki i opisu - Kalo NDM
1974. Obchody 600 lat Nowego Dworu Mazowieckiego i 30-lecia PRL. Plac Solny w kierunku ulicy Sukiennej.
źródło grafiki i opisu - Kalo NDM
1974. Obchody 600 lat Nowego Dworu Mazowieckiego i 30-lecia PRL. Stadion klubu sportowego Świt.
źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

1974. Obchody 600 lat Nowego Dworu Mazowieckiego i 30-lecia PRL. Stadion klubu sportowego Świt.
źródło grafiki i opisu - Kalo NDM
1974. Obchody 600 lat Nowego Dworu Mazowieckiego i 30-lecia PRL. Stadion klubu sportowego Świt.
źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

1974. Pomnik ten postawiony został przy ul. Warszawskiej
w 1974. Marmurowy obelisk był darem prezydenta m. st. Warszawy. Obelisk opasany
był ramą z brązu, a na czołowej stronie widniał napis majuskułą: "Chwała tym/co
oddali życie za Polskę/w II wojnie światowej/i umacnianiu władzy ludowej". Po
przemianach jakie w kraju nastąpiły po roku 1989, zmieniono trochę wygląd
pomnika, umieszczając pod szczytem obelisku orła polskiego na płytce, a niżej
tablicę z następującym tekstem: "Chwała tym/co oddali/życie/za Polskę/3 maja
1993".
Zdjęcie wykonane w latach 80-tych XX w.
[źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]

1974. Proporczyk Wydziału Kultury Fizycznej i Turystyki miasta Nowy Dwór Mazowiecki - z okazji 600-lecia.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1974. Rozbój w Nowym Dworze Maz.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]


1974. Wysokie kary za zbiorowy gwałt w powiecie Nowy Dwór Maz.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]



1974. Czyn społeczny nauczycieli i uczniów ZSZ Nr 1 w Parku Zachodnim.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1974. Nieistniejący dziś internat na ul. Chemików.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
Po drugiej wojnie światowej Nowy Dwór nawiedzały wielokrotnie wielkie wylewy Wisły i Narwi. Groźna i wielka powódź miała miejsce w 1947.
Ulice miasta, w tym i Warszawska zamieniły się w kanały, po których ruch odbywał się łodziami. Najbardziej zalaną częścią miasta była dzisiejsza dzielnica Pólko. W marcu 1951 powódź roztopowa obejmowała Narew z jej dopływami, Wkrę i Bug. W marcu i kwietniu 1958 szczególnie groźna była w dorzeczu Narwi i Bugu. Następne w 1962 w maju i czerwcu miały miejsce powodzie opadowe o groźnych rozmiarach i skutkach na środkowej Wiśle, Narwi i Wkrze. Pamiętna powódź zalaniem ulic w mieście, po których pływano w łodziach. W roku 1970 wiosenna powódź roztopowa przetoczyła się Narwią i Wkrą. Podobnie było w 1979 i następnych latach. I jeszcze takie spostrzeżenie. Dawniej powodzie przynosiły ludności miasta ogromne szkody. Były żywiołem wzbudzającym strach, grozę. Współcześnie, gdy miasto odgrodzone jest od tego żywiołu wałami przeciwpowodziowymi, każdy przybór wody wzbudza co najwyżej ciekawość.Zauważyć należy i to, że dawniejsze powodzie niosły ze sobą zniszczenia na większych obszarach, bo wylewy nie były tamowane przez wały przeciwpowodziowe. Z tego powodu dawniejsze i współczesne wezbrania np. Wisły, mierzone na wodowskazie w Modlinie, mają inny wymiar. Bowiem co innego znaczy poziom 849 cm w 1926, gdy nie było wałów przeciwpowodziowych, a co innego poziom 812 cm w 1979, gdy rzeki są nimi ograniczone. Od 1962 zalewanie miasta przez powodzie ustało, jednak notowano wysokie stany wody w czasie wezbrań Wisły i Narwi.
Wały przeciwpowodziowe chroniące miasto przed wylewami wybudowało Rejonowe Przedsiębiorstwo Melioracyjne z Wyszkowa. Od strony Narwi roboty zostały zakończone w 1962, od strony Wisły w roku 1975. W rejonie miasta korona wału przy Narwi wznosi się na wysokość 78 m n.p.m. i przyjęto, że stan ostrzegawczy na Narwi wynosi 73,0 natomiast stan alarmowy 73,5 m n.p.m.
* Ryszard Gołąb - Ilustrowana monografia miasta Nowego Dworu Mazowieckiego z historią Twierdzy Modlin, 2006.

1974. Dyplom dla uczestników zawodów sportowych jakie odbywały się w trakcie obchodów 600-lecia miasta.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1974. Uczniowie klasy IV k ZSZ nr 1 w parku miejskim.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1974. Ulica Warszawska. Kostka bazaltowa.

1974. Ulica Warszawska. Przystanek PKS.
źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

1974. Widok na drewnianą zabudowę ul. Zakroczymskiej.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1974. Pochód 1 Maja. Grupa harcerzy ze szkoły podstawowej nr 1. Maszerują w kierunku stadionu, gdzie był punkt zbiórki przed pochodem.
źródło grafiki i opisu - Kalo NDM




1974. Pochód 1 Maja. Ulica Sportowa. Wyjście pochodu.
źródło grafiki i opisu - Kalo NDM

1974. Spichlerz - portal od strony północnej z widocznym elementem urządzenia dźwigowego i częścią wrót od strony południowej.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]


1974. Spichlerz - portal południowy z widoczną jedną częścią zachowanych do naszych czasów czteroczęściowych wrót.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1974. Spichlerz - żeliwna cięciwa portalu z widoczną belką i literami BP - skradziona w 1976 r. oraz fragment drewnianych zdobionych wrót.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1974. Szpital w Nowym Dworze zatruwa wodę.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

Stary budynek dworca kolejowego w Nowym Dworze Maz. - zamknięty po 1974 r. po otwarciu nowego dworca PKP-PKS.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
1975 r.
1975. Obecny skwer im. abp. Dobrogosta, w oddali blok
mieszkalny Warszawska 17. źródło grafiki -
Andrzej Dziadczak (koloryzowanie, obróbka AI)
1975. Ul. Warszawska. Asfalt.
źródło grafiki -
Andrzej Dziadczak
Lata 70-te XX w. Widok na cmentarz żydowski. W tle
widać już prace przy budowie domu przy ulicy Akacjowej 34.
źródło grafiki i opisu -
Kalo NDM
1976 r. - Dyrektorem Liceum Ogólnokształcącego zostaje Tadeusz Nowak. 1976 1976 [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
1976. Dworzec kolejowo-autobusowy. Dworzec kolejowo-autobusowy w Nowym Dworze Mazowieckim
został wybudowany w latach 1972-1974 według projektu architekta Arseniusza
Romanowicza - twórcy takich dworców jak np. Centralny, Wschodni czy Powiśle w
Warszawie.
źródło grafiki i opisu -
Rado-NDM,
https://fotopolska.eu
17 października 1976. Modlin. Plakietka 4. zlotu
organizatorów turystyki. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
1975. Proporczyk II Turnieju Piłki Siatkowej o
Puchar Naczelnika Powiatu Nowodworskiego. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
1976. Ulica Zakroczymska. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
1976. Nowy Dwór Maz. na zdjęciu Konstantego
Jarochowskiego. Ul. Paderewskiego 8. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
1976. Nowy Dwór, ul. Warszawska 15.
źródło grafiki -
Andrzej Dziadczak (koloryzowanie, obróbka AI)
Widok na restaurację "Mazowsze" od skrzyżowania
ulicy Warszawskiej z Legionów.
źródło grafiki i opisu -
Kalo NDM 1977 r.
1977. Zarządzenie prezydenta miasta Warszawy z dnia
22 września 1977. Część Wólki Górskiej (32 ha) włączono do Nowego
Dworu Mazowieckiego. 1977. Pożar starego młyna na ul. Mazowieckiej 13 w
Nowym Dworze Maz. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic] 1977. Na targowisku miejskim w Nowym Dworze. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic] 1977. Ul. Bohaterów Modlina na pocztówce. Trylinka. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic] 1978 r. 1978. Powstaje projekt "Osiedla Młodych" jako
"zespół osiedli na 5500 mieszkań w Nowym Dworze Mazowieckim". Autorzy to - Marek
Budzyński, Grażyna Kotwica-Witaszewska, Anna Koziołkiewicz, Leszek Kraus, Jerzy
Szczepanik-Dzikowski, Piotr Wicha. Projekt zostaje tylko częściowo zrealizowany.
http://mbarch.pl/zespol-osiedli-mlodych-w-nowym-dworze/
1978. Mydło "Zefir" z nowodworskiej Polleny. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
Historia Stołecznych Zakładów Chemii Gospodarczej
"Pollena" w Nowym Dworze Maz. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
Etapy rozwoju NZChG „Pollena” przedstawiają się
następująco: Wraz z rozbudową zakładu i wzrostem produkcji
rozwijała się działalność socjalna. W 1964 roku otwarto hotel zakładowy w
Nowym Dworze Mazowieckim przy ul. Miodowej 1, a w zakładzie powstaje
przychodnia lekarska. W latach następnych pracownicy otrzymują mieszkania w
trzech zakładowych blokach, jak również kilkadziesiąt mieszkań rodzinnych w
wyniku umowy zawartej ze Spółdzielnią Mieszkaniową „Dążność” w Nowym Dworze
Mazowieckim. W 1968 roku powstaje ośrodek kolonijny w Serocku, a na terenie
zakładu zostaje oddana do użytku stołówka pracownicza. Zakład dysponował
również zakładowymi ośrodkami wypoczynkowymi u Ustrzykach Dolnych i w
Kołobrzegu. — mgr inż. Ludwik Wojdas (1960–1962)
Ulica Daszyńskiego widok od ulicy Zakroczymskiej,
obecnie Daszyńskiego 2, 2a, 4, 6, 8.
źródło grafiki i opisu -
Kalo NDM
Ulica Daszyńskiego widok od ulicy Warszawskiej,
obecnie Daszyńskiego 2, 2a, 4, 6. Część budynku przylegającego do ulicy
Warszawskiej miało nr 8, obecnie nr 10.
źródło grafiki i opisu -
Kalo NDM
Kawiarnia "Jubilatka" znajdowała się przy ulicy
Warszawskiej, obecnie byłby to adres Warszawska 33.
źródło grafiki i opisu -
Kalo NDM
1978. "Zima stulecia" w Nowym Dworze.
źródło grafiki -
Andrzej Dziadczak (koloryzowanie, obróbka AI) 1979 r.
- przy ul. Mazowieckiej zostaje otwarty Spółdzielczy Dom
Kultury. Pocztówka, lata 70-te. Obecny skwer im. arcybiskupa
Dobrogosta.
1980. Ul.
Bohaterów Modlina 65.
źródło grafiki -
Andrzej Dziadczak (koloryzowanie, obróbka AI) 1981 r.
1 kwietnia 1981. Protokół ze spotkania Prezydium
Międzyzakładowej Komisji NSZZ Solidarność z przewodniczącym MRN i Naczelnikiem
Miasta. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
23 września 1981. Pamiątka z pierwszego nawiedzenia
kopii obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej w parafii pw. św. Michała Archanioła
w Nowym Dworze. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
1981. Nowy Dwór Maz. i okolice na wojskowej mapie
topograficznej. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
1981. Stan wojenny. Załoga nowodworskiej "Polleny"
chce rzetelnie pracować. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic] 1982 r.
Wrzesień 1982 (stan wojenny). Kolejka za kawą na ul.
Daszyńskiego.
źródło grafiki -
Andrzej Dziadczak (koloryzowanie, obróbka AI) 1982. Spichlerz. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
1982. Nowy Dwór oczami reporterki Alicji Kos. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
1982. 100-lecie OSP w Nowym Dworze. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
1982. Panorama na budynki przy ul. Okrzei i
Warszawskiej. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic] 1983 r.
1983. Przed Sądem Rejonowym w Nowym Dworze toczyła
się rozprawa przeciwko Janowi Rulewskiemu, działaczowi "Solidarności". [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
1983. Wyniki kontroli w Zakładach Chemii
Gospodarczej w Nowym Dworze Maz. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic] 1984 r. 28.IX. - w 35 rocznicę powstania Przedsiębiorstwa Budownictwa Hydrotechnicznego
i Robót Fundamentowych "Energopol 3" Urząd Pocztowy Nr 1 w Nowym Dworze używa
okolicznościowego datownika.
1984. Stołeczne Zakłady Chemii Gospodarczej
"Pollena" produkują wyroby na rynek. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
10 marca 1984. Jeszcze raz o tragedii w Modlinie. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
W Ciechanowie odbył się 15 bm. uroczysty pogrzeb
siedmiu instruktorek Ciechanowskiej Chorągwi ZHP, nauczycielek miejscowych
szkół, które poniosły tragiczną śmierć podczas pożaru pawilonu hotelowego w
ośrodku „Wisła” w Modlinie.
1984. O punktualności pociągów i czystości na dworcu
PKP w Nowym Dworze Maz. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
1984. Pamiątka z konsekracji kościoła w Nowym Dworze
Maz. przez kardynała Józefa Glempa. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic] 1984. Modlin. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
1984. Zdjęcia z cmentarza
parafialnego w Nowym Dworze Maz.
1984. Plan cmentarza z tamtego okresu. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
1984. Brama cmentarna. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
1984. Kaplica cmentarna. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
1984. Grób Edwarda Mórawskiego [ur. 1850 - zm.
1919, właściciel fabryki krochmalu]. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
1984. Grób Emila Wacława Szynklewskiego [ur. 1870 r.
- zm. w 1898, syn kasjera fabryki krochmalu]. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
1984. Grób Kazimierza Olt-Keresa [ur. 1894 - zm.
1928, chemik w fabryce krochmalu]. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
1984. Grób Mariana Dowbeckiego [ur. 1896 - zm.
1920]. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
Cmentarz założono wraz z powstaniem parafii, po
wybudowaniu kościoła w 1792 r. Na planie miasta z 1797 r. nie jest
zaznaczony. Zaznaczona jest "droga ku cmentarzom ", wiodąca na południe po
osi starego kościoła. Wówczas dzisiejszej ulicy Słowackiego wiodącej do
cmentarza nie było. To "ku cmentarzom" wskazywałoby, że istniały tam także
inne cmentarze. Przypuszczać należy, że także cmentarz żydowski i
ewangelicki. Bowiem mieszkańcami miasta byli także wyznawcy mojżeszowi i
ewangelicy. Wszystkie te cmentarze założone zostały na wyniosłym
piaszczystym wzgórzu. Na jego północnej stronie cmentarz katolicki, na
południowym od strony wschodniej kirkut, od zachodniej ewangelicki. Na planie nowego założenia urbanistycznego miasta po
wielkim pożarze w 1888 r. wyraźnie zaznaczony jest cmentarz katolicki. Był
oddalony około 450 m od dzisiejszej ul. Warszawskiej i miał układ prostokąta
o bokach około 60 na 100 m, którego prawa (zachodnia) granica (krótszy bok)
leżała na osi wschodniej ściany kościoła. Ten pierwotny cmentarz (jego
zachodnia granica) zaczynał się na osi współczesnej bramy od ul.
Słowackiego, ale jego południowa granica przebiegała po głównej alejce
(wschód- zachód) biegnącej przez środek cmentarza lecz od jej strony
północnej. Najstarsze nagrobki zachowane na tym cmentarzu to
nagrobek księdza proboszcza Jana Tomaszewskiego zmarłego w 1843 r. Znać, że
płyta piaskowcowa z napisem i rzeźbionym motywem rozłożonego brewiarza
przewiązanego stułą, wmontowana jest w nowszy grobowiec; nagrobek Antoniego
Szydełkiewicza zmarłego w 1849 r., klasycystyczny z palmetami oraz w
podcieniu nowszej kapliczki wmurowana tablica z piaskowca z palmetkami w
narożach Elżbiety Dymitrówny Iwanowej zmarłej w 1850 r. W latach
siedemdziesiątych XIX wieku kolej budowana przez Rosjan rozdzieliła cmentarz
katolicki od żydowskiego i ewangelickiego. Niestety po tych ostatnich
cmentarzach pozostały tylko skąpe resztki. Nie jest to chlubny widok, bowiem
cmentarze te zostały zdewastowane po II wojnie światowej. Cmentarz
parafialny zajmuje obecnie obszar wynoszący 2,87 ha. Na cmentarzu pochowani są uczestnicy wojny z 1920.
Wśród grobów cywilnych na wyniesieniu przy głównej alei przecinającej
cmentarz ze wschodu na zachód po stronie od torów kolejowych znajdują się
mogiły: kpt. Rudolfa Kreuziga z 5 Syberyjskiej Dywizji Strzelców, szer.
Stanisława Piętki z 2 pp, por. Mariana Dowbeckiego dowódcy 1 kompanii 68 pp
poległych w sierpniu 1920 r. Na cmentarzu znajdują się dwie kwatery
żołnierzy z września 1939. W "górnej" i "dolnej" kwaterze w zbiorowych
mogiłach pochowanych jest 298 żołnierzy w tym znane są nazwiska 165.
Pochowane są także ofiary terroru hitlerowskiego z roku 1944, wśród nich
Wacław, Józef i Władysław Wiśniewscy, Stefan i Tadeusz Szadkowscy oraz
więźniowie obozu w Pomiechówku - Bogusław Mucha i Adam Nowicki. Są także
ofiary wojny, bez bliżej znanych okoliczności tragedii: nieznane dziecko
oraz Juliana Goroszewska i Michalina Gregorowicz. Na cmentarzu parafialnym w
1996 r. złożono do grobu prochy ostatniego ministra spraw wojskowych Rządu
Rzeczpospolitej Polskiej na Uchodźstwie, zmarłego w 1994 gen. bryg. Jerzego
Przemysława Morawicza. * Ryszard Gołąb - Ilustrowana monografia miasta
Nowego Dworu Mazowieckiego z historią Twierdzy Modlin, 2006. 1985 r. - Naczelnik Miasta Stanisław Wicherkiewicz przechodzi na emeryturę.
1985. Widok ogólny kościoła św. Michała Archanioła,
jego zachodniej elewacji i fragment wewnętrznego dziedzińca. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
JAN ORGELBRAND
1985. Nowy Dwór Mazowiecki, ulica PZPR 14 - obecnie
Jana Nałęcza 14. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic] * Maria Możdżyńska
1985. Nowy Dwór Mazowiecki, ulica PZPR 14 - obecnie
ulica Jana Nałęcza 14.
źródło grafiki i opisu -
Kalo NDM
Lipiec 2013. Nowy Dwór Mazowiecki, ulica Jana
Nałęcza 14. Drzewa w trakcie wycinki.
źródło grafiki i opisu -
Kalo NDM
1985. Zdjęcia terenu cmentarza żydowskiego ze
zrujnowanymi macewami. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
1986. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
1987. Katastrofa kolejowa między Modlinem i Nowym
Dworem Maz. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic] 1988 r. - Prezesem Zarządu Stowarzyszenia Sportowego "Świt" zostaje Zenon Ziemak
właściciel firmy "Drukpol".
1 września 1988. Karta pocztowa ze stemplem poczty w
Nowym Dworze Maz. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
Nowy Dwór na radzieckiej mapie wojskowej z 1988.
1940-1945. Dzieci pobierające wodę z typowych w
Nowym Dworze studni-pomp. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
Pompa przy obecnej ulicy Magistrackiej.
źródło grafiki i opisu -
Kalo NDM
Przed 1939 r. Jedna z wielu pomp jakie
znajdowały się na podwórkach miasta. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic] Lata 50-te XX w. Park Wybickiego blisko kościoła
ewangelickiego. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
Fotografia została wykonana w latach
sześćdziesiątych ubiegłego stulecia. Park Wybickiego blisko kościoła
ewangelickiego.
źródło grafiki i opisu -
Kalo NDM
Przed 1989. Studnia przy nowych blokach osiedla
"Pólko". Zdjęcie zrobione od strony ulicy Chemików na wysokości Liceum
Ogólnokształcącego.
źródło grafiki i opisu -
Kalo NDM 1989 r. - likwidacji ulega jedyne w mieście kino "Lenino" mieszczące się przy ul.
Mazowieckiej.
Lata 80-te XX w. Masarnia na ul. Słowackiego.
źródło grafiki i opisu -
Kalo NDM
1990 r. 27.V. - wybory samorządowe.
1990. Osiedle Młodych.
źródło grafiki i opisu -
Kalo NDM 1991 r. 2.IV. - Zarządzeniem Burmistrza Miasta powołana została Straż Miejska w Nowym
Dworze Mazowieckim. XII - rezygnację z funkcji burmistrza miasta składa
Jadwiga Zakrzewska.
1991. Benckiser kupił Nowodworską Pollenę. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic] 28 milionów marek wyda firma Benckiser na zakup
Polleny Nowy Dwór, produkującej — we współpracy z tym niemieckim koncernem —
szeroko reklamowany proszek Lanza. * Ryszard Gołąb - Ilustrowana monografia miasta
Nowego Dworu Mazowieckiego z historią Twierdzy Modlin, 2006. 1992 r. III. - Rada Miasta wybrała na burmistrza miasta Marka Papugę.
Ulica Zdobywców Kosmosu (kiedyś ulica Graniczna 14)
i nieistniejący już drewniany dom.
źródło grafiki i opisu -
Kalo NDM
1993 r. - z połączenia placówek Spółdzielczego Domu Kultury i Miejskiego Ośrodka Kultury
zostaje utworzony Nowodworski Ośrodek Kultury.
1993. O Baśce Murmańskiej w Modlinie. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic] 1994 r. - dowódcą 1 Batalionu Remontowo-Budowlanego (JW. 10121) w Nowym Dworze jest ppłk.
dypl. Janusz Kardasz. 6.VIII. W kościele garnizonowym w Nowym Dworze odbyła się
uroczystość odsłonięcia tablicy pamiątkowej poświęconej 25 oficerom Batalionu
Elektrotechnicznego, którzy zginęli w Katyniu i Charkowie.
1994. Nowy Dwór Maz. buduje oczyszczalnię ścieków. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
1994. O warunkach mieszkaniowych w Nowym Dworze Maz.
przy ul. Sukiennej. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
1994. Po dziesięciu latach budowy oddano szkołę
podstawową nr 8 na "Osiedlu Młodych" w Nowym Dworze Maz. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
1995 r. - Klub Sportowy Świt" obchodzi swoje 60-lecie. Drużyna piłki nożnej jubileusz
uczciła awansem do II ligi p remisie z Mławianką Mława 1:1.
Nowy Dwór Mazowiecki, 1995.
1995. Napad bandytów na policjantów z Nowego Dworu
Maz. i rajd policyjnym autem. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic] 1996 r. - Na cmentarzu parafialnym w Nowym Dworze Maz. zostaje pochowany gen. bryg.
Jerzy Przemysław Morawicz, ostatni minister spraw wojskowych Rządu RP na
Uchodźstwie. W latach 1935-1939 oficera Batalionu Elektrotechnicznego w Nowym
Dworze. Wojenne losy zawiodły go do Wielkiej Brytanii. Tam służył m.in. w I
Samodzielnej Brygadzie Spadochronowej. Awansowany na stopień generała brygady
15.07.1990 r. zmarł w Wielkiej Brytanii w 1994 r.
Drewniany dom przy ulicy Łapowa 8 - obecnie Legionów
8. Do dnia dzisiejszego zachował się świerk widoczny na zdjęciu.
źródło grafiki i opisu -
Kalo NDM
Obecny stan ul. Legionów 8. Budynek został oddany do użytku w 1996.
1997. O zabójstwie taksówkarki z Nowego Dworu Maz. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
1997. Widok na most kolejowy w czasie powodzi w
lipcu 1997 r. Widoczny wysoki stan wody podchodzącej pod szczytu filarów. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic] 1997. Nieoficjalnie, bez uchwały Rady Miejskiej zaczęto
używać obecnego herbu w 1991 r. Uchwałę w sprawie herbu podjęła Rada Miejska
w dniu 8 października 1997 r. Przyjęto wizerunek herbu zawarty w monografii Miasta
polskie w tysiącleciu i wcześniejszej pracy Herby miast polskich
Gumowskiego. Obecnie używany herb nawiązuje do pierwszych, prywatnych
właścicieli Nowego Dworu, rodu Nowodworskich herbu "Nałęcz".
*
Ryszard Gołąb, Ilustrowana monografia miasta Nowego Dworu Mazowieckiego z
historią Twierdzy Modlin, 2006. 1998 r. - Oddano do użytku halę sportowo-rekreacyjną przy ul. Sportowej 66. Hala ma
wymiary 32x46 m., wysokość 13,5 m. W poprzek hali mieszczą się trzy boiska
treningowe do siatkówki oraz w zależności od potrzeb dwa do koszykówki i tenisa.
Na widowni może zasiąść 1200 osób.
Ulica Zakroczymska 46.
źródło grafiki i opisu -
Kalo NDM
Drewniane domy przy ulicy Zakroczymskiej w
kierunku ulicy Targowej. Wszystkie już nie istnieją.
źródło grafiki i opisu -
Kalo NDM
Ujęcia nieistniejącej drewnianej zabudowy na
ul. Zakroczymskiej.
źródło grafiki i opisu -
Kalo NDM 1999 r. Powiat nowodworski zostaje utworzony w 1999 roku w ramach
reformy administracyjnej. Jego siedzibą jest miasto Nowy Dwór Mazowiecki.
Drewniana willa z ozdobną werandą przy obecnej ul.
Paderewskiego 9. Wpisana do rejestru zabytków 22.12.1986 r. Powierzchnia
mieszkalna budynku to ok. 215 m2 wraz z przylegającym ogrodem o powierzchni
blisko 6 000 m2. W ogrodzie okalającym willę rosną dwa dęby - pomniki przyrody.
"Budynek mieszkalny drewniany, częściowo podpiwniczony, jednopiętrowy w układzie
dwutraktowym. Piwnice i fundamenty wykonane z kamienia polnego. Elewacja
frontowa w środkowej części piętrowa z parterowymi skrzydłami po bokach. Cześć
piętrowa poprzedzona umieszczonymi w obydwu kondygnacjach otwartymi zdobionymi
werandami przykrytymi dachem dwuspadowym. Do skrzydeł bocznych wejścia na osiach
środkowych. Ściana szczytowa południowa trójosiowa z oknami a parterze i
niewielkim okienkiem doświetlającym strych, północna ślepa z oknami
doświetlającymi strych. Elewacja tylna piętrowa z gzymsem kordonowym
rozdzielającym kondygnacje, z boniowanymi profilowanymi narożami. W parterze
para okien oraz drzwi wejściowe. W górnej kondygnacji cztery otwory okienne
nierównomiernie rozłożone. Okna skrzynkowe, dwuskrzydłowe z nadślemiem. Dach
dwuspadowy kryty papą. Detal architektoniczny: Bogate zdobienie werand: wycinane
ażurowe balustrady, gzymsy, pola wspornikowe, bogate nadproża okien,
profilowania filarów, boniowane naroża, okiennice." Tyle opis konserwatorski. A
co z historią? Wybudowana ok. 1876 r. dla inż. Walentego Dubeltowicza
(ur. 1844 - zm. 1913 r.) żonatego z Pauliną Dubeltowicz z d. Dubus. Mieli 5
dzieci: Józef Władysława (urodzonego 28.02.1877 r. w Nowym Dworze - zmarłego w
1942 r.), Henryka i troje innych nieznanych z imienia (2 siostry i brat). Inż.
Dubeltowicz był budowniczym (i projektantem konstrukcji stalowych) budynku
dyrekcji rzeźni miejskiej w Łodzi od 1X.1899 do 1902 r. i współpracował przy
budowie rzeźni miejskiej w Warszawie. Pierwszym dyrektorem przedsiębiorstwa
tramwajów konnych w Warszawie w latach 1881-1883. Był znany przede wszystkim
jako najbardziej doświadczony budowniczy stalowych mostów w Królestwie Polskim
m.in. mostu kolejowo-drogowego pod Cytadelą w Warszawie zbudowanego w latach
1873-1875 wg. projektu Tadeusza Chrzanowskiego, oddanego do użytku 17.08.1877
mostu kolejowo-drogowego na Narwi wg. projektu inż. Stefana Zielińskiego. W
latach 1885-1887 kierował budową mostu żelaznego na Bugu pod Orchową (Włodawą)
na linii kolejowej Brześć - Chełm. Był także zamiłowanym pszczelarzem.
Współpracownikiem Przeglądu Pszczelniczo-Ogrodniczego. Członkiem Komisji
pszczelniczej Towarzystwa Pszczelniczo-Ogrodniczego, członkiem redakcji
"Przeglądu Pszczelniczo-Ogrodniczego" i dożywotnim członkiem Warszawskiego
Towarzystwa Ogrodniczego. Współpracownikiem pisma "Ogród", a od 1913 r.
"Przeglądu Pszczelniczo-Ogrodniczego". W okresie dwudziestolecia międzywojennego
willa należała do państwa Kaszyńskich, którzy wynajmowali mieszkania
nowodworskim żydom. Zachowały się ślady po mezuzach. Po II wojnie światowej dom
zmienił właścicieli, którymi została rodzina lekarza weterynarii Żurawskiego.
Rodzina sprzedała willę w 2017 r. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic] 2000 r.
2000. Egzekucja w pubie Tartak w Nowym Dworze Maz.
2000. Strzelanina w Nowym Dworze Maz. z porwaniem w
tle. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic] 20 września 2000. Na stadionie w Nowym Dworze Maz. Świt Nowy Dwór Maz. - Lechia Gdańsk 3:0.
2001 r.
2001. Nowy Dwór Maz. na zasiłku. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
2001. Dom mieszkalno-usługowy z ok. 1896 r. - apteka
przy ul Kościuszki 5. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic] 2001. Rozporządzenie Rady Ministrów z dnia 29
września 2001. 2002 r.
2002 r. Napad na konwój pocztowy na "Osiedlu
Młodych" w Nowym Dworze Maz. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
2002. Po dwóch latach od wybuchu w Nowym Dworze Maz.
zarzuty dla podejrzanych.
2002. Jeszcze raz o procesie gangu z Nowego Dworu.
2002. Proces o wymuszenia dolarów przez gang z
Nowego Dworu Maz. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
2002. O przyczynach śmierci założyciela "Monaru"
Marka Kotańskiego w wypadku w Nowym Dworze Maz. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic] 2003 r.
2003. Proces nowodworskiego gangu - zeznają
świadkowie. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
2003. Skarb w twierdzy Modlin. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic] 2004 r.
2004. Gangster z Nowego Dworu Maz. oskarżony o
morderstwo.
2004. Gangsterzy na wolności - Nowy Dwór w strachu.
2004. Zlikwidowano dwie fabryczki amfy w okolicach
Nowego Dworu Maz. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
2004. Widok Modlina i Nowego Dworu Maz. z
lotu ptaka. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
2005 r.
2005. Mapa Modlina wykonana przez Annę
Lenkiewicz w ramach pracy magisterskiej będąca ozdobą kalendarza ściennego. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
2005. Spichlerz. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
2005. Wypuszczeni gangsterzy znów atakują. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
2005 r. Policja wydała wojnę nowodworskiej
mafii. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
Brutalne morderstwa, zastraszanie świadków i bezlitosne łupienie
przedsiębiorców - przez kilka ostatnich miesięcy taka była codzienność w
Nowym Dworze Mazowieckim. Za kraty trafili Piotr K. ps. Kopiak i Rafał M. ps.
Globus. To oni, zdaniem prokuratury, w sierpniu 2005 r. porwali Artura Z. i
Małgorzatę R., która była w ciąży. - Wywieźli ich do lasu i kazali wykopać
groby. Mężczyznę zastrzelili, a kobietę zakłuli nożem - opowiada jeden z
oficerów. Najpierw, na przełomie lipca i sierpnia, ktoś
strzelał do Rafała L. Ten uniknął śmierci, ale został ranny w nogę. Młody
bandzior ustalił, że osobą, która go wystawiła kilerom, był Artur Z. Zdrajcę
odwiedzili wówczas „Kopiak" i ,,Globus", którzy zabili go wraz z narzeczoną
będącą dla nich niewygodnym świadkiem. Prawdopodobnie ta sama ekipa ostrzelała w
październiku z broni maszynowej dom „Karego". Konkurent Zwierzaka" wyszedł z
zamachu bez szwanku, ale był tak przestraszony, że sam wezwał policję.
Niedługo potem zaginął bez śladu jeden z żołnierzy Rafała Ł. Śledztwo w tej sprawie jeszcze trwa. Śledczy są przekonani, że zatrzymanym wczoraj
osobom bez problemu uda się udowodnić najpoważniejsze przestępstwa.
Stołeczni policjanci twierdzą, że wojna z gangami nowodworskimi zakończy się
oczyszczeniem miasta z bandytów. Policjanci obecnie tropią przywódców
walczących ze sobą gangów Rafała L. ps. Zwierzak i Dariusza K. ps. Kary. Zatrzymanie kolejnych przestępców, w tym szefów
gangów, i postawienie im zarzutów jest kwestią czasu. Nie pozwolimy, by bandyci znów urośli w siłę
zapewnia Mariusz Sokołowski, rzecznik stołecznej policji. WOJNA GANGÓW Nowodworskie gangi powstały w połowie lat 90. Do
1999 r. bandyci opłacali się mafii pruszkowskiej. Wtedy to doszło do rozłamu
w lokalnym półświatku. Wyodrębniły się dwie grupy „Nowy Dwór" i „Twierdza
Modlin". Rok później wybuchła pierwsza wojna o dominację w Nowym Dworze
Mazowieckim. Eskalacja przemocy doprowadziła do tragedii. W
czerwcu 2000 r. ,,modliniacy" podłożyli bombę w pubie EB, gdzie
przesiadywali ich konkurenci. Wybuch zabił czterech przypadkowych mężczyzn.
Pół roku później kilerzy zabili dwóch nowodworzaków" w pubie Tartak. Wojnę zakończyła w 2002 akcja CBŚ, które zatrzymało
blisko 50 bandytów, w tym ,,Karego". Policja ogłosiła rozbicie bandy, ale w
ciągu trzech lat mafijne struktury się odrodziły.
2006 r. * publikacja książki: Ryszard Gołąb - Ilustrowana
monografia miasta Nowego Dworu Mazowieckiego z historią twierdzy Modlin,
2006 r., wyd. 2 uzup., 662 s.
2006. Znaleziono najpierw jedne a później kolejne
zwłoki - gangsterski cmentarz w Modlinie. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
2008 r.
2008. Twierdza Modlin do zdobycia. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
2009 r.
12 marca 2009 r. Od tego podpisu rozpoczyna się
budowa Międzynarodowego Portu Lotniczego "Warszawa-Modlin". Burmistrz Miasta Nowy Dwór Mazowiecki Jacek Kowalski
podpisał decyzję środowiskową otwierająca drogę do uzyskania pozwolenia na
budowę, modernizacji i ostatecznego uruchomienia w ciągu kolejnych dwóch lat
Mazowieckiego Portu Lotniczego „Warszawa – Modlin” w Modlinie. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
2010 r.
2010. Pamiątka wysokiej wody na Wiśle. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
2010. Spod chodnika na ulicy Sukiennej zostają
wydobyte macewy z cmentarza żydowskiego. Jest to skutek czasów okupacji, kiedy Niemcy zdewastowali
cmentarz żydowski, z większości płyt nagrobnych układając chodniki na ul.
Sukiennej i dzisiejszej ul. Sportowej.
2011 r. - zostaje otwarta pierwsza kryta pływalnia w mieście.
2011. Cud w Modlinie. Budowa lotniska ruszyła.
2011. Trwa budowa lotniska w Modlinie. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
Drewniane domy, które stały przy ulicy
Słowackiego 3 i 5.
źródło grafiki i opisu -
Kalo NDM
Ulica Chryzantemy powstała mniej więcej w
miejscu przedwojennej ulicy Fabrycznej, która po II wojnie światowej
zniknęła z map miasta na kilkadziesiąt lat po czym została na nowo wytyczona
i nazwana w 2010 roku. W 2011 roku zostały rozebrane stare drewniane budynki
przy ulicy Słowackiego dzięki czemu ulica Chryzantemy połączyła ulice
Nałęcza i Słowackiego.
źródło opisu -
Rado-NDM,
https://fotopolska.eu
Mury Ratusza i Kościoła Ewangelickiego - stan z 2011
roku - Na zdjęciu widoczne mury zakrystii, dobudowanej w 1906 roku.
Miejsce w którym odkryto zabytkowe mury. Obecnie
scena amfiteatru - stan z 2013 roku.
Amfiteatr - stan z 2013 roku - Na wprost widoczna
scena, miejsce, w którym stał pierwszy ratusz nowodworski, później kościół
ewangelicki. W 2011 roku, podczas rewitalizacji parku, odkryto
fundamenty Ratusza, późniejszego kościoła ewangelickiego. Był konserwator
zabytków i podczas prac znaleziono sporo ciekawych artefaktów. Niestety samorząd
lokalny wolał pozbyć się zabytku niż go wyeksponować i pozwolił na jego
dewastację buldożerami, żeby mogła powstać scena amfiteatru.
źródło grafiki i opisu -
Kalo NDM
Cmentarz żydowski w Nowym Dworze
Mazowieckim W 1994 r. część wzgórza od strony ul. Akacjowej
zniwelowano i przeznaczono pod zabudowę jednorodzinną. W wyniku robót doszło do
rozkopania grobów. W sprawie interweniowała Fundacja Rodziny Nissenbaumów,
dokonano ponownego pochówku szczątków ludzkich. W 2008 r. Żydzi wywodzący się z Nowego Dworu Mazowieckiego - między innymi Zeev
Shaked i David Wluka - podjęli decyzję o zabezpieczeniu i upamiętnieniu
cmentarza. W latach 2010-2011 rozległy cmentarz został ogrodzony metalowym
płotem, z wejściem od strony ul. Przytorowej. Cześć terenu zabezpieczono,
nawożąc warstwę ziemi wydobytą przy budowie Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN
w Warszawie. Na lewo od wejścia wzniesiono mur, do którego przytwierdzono ponad
100 macew, odnalezionych pod jednym z chodników w Nowym Dworze Mazowieckim. Plac
przed pomnikiem utwardzono. Zbudowano również betonowe schody, wiodące na szczyt
cmentarnego wzgórza. 14 lipca 2011 r. odbyło się uroczyste zakończenie prac.
Na ceremonię przybyli Żydzi pochodzący z Nowego Dworu Mazowieckiego oraz ich
potomkowie. W uroczystości udział wzięli także: Ambasador Izraela w Polsce Zvi
Rav Ner, Naczelny Rabin Polski Michael Schudrich, burmistrz Nowego Dworu
Mazowieckiego Jacek Kowalski oraz mieszkańcy miasta. Odczytany został list
Prezydenta RP Bronisława Komorowskiego. Rabin Michael Schudrich odmówił modlitwy
Kadisz i El Male Rachamim. Macewa - Abraham Chaim ben Aron Kaufman, zmarł Sivan
10 5686 - 24 kwietnia 1926. źródło -
http://cmentarze-zydowskie.pl/nowydworm.htm
Lipiec 2011. Pomnik Ku Czci Nowodworskich
Żydów.
źródło grafiki i opisu -
Rado-NDM,
https://fotopolska.eu
Widok na cmentarz żydowski w Nowym Dworze Maz. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
13 lutego 2011. Wiadukt na ul. Leśnej.
źródło grafiki i opisu -
https://fotopolska.eu/Rado-NDM
29 kwietnia 2011. Wiadukt na ul.
Paderewskiego-Morawicza - Od strony ul. Morawicza.
źródło grafiki i opisu -
https://fotopolska.eu/Rado-NDM
29 kwietnia 2011. Wiadukt na ul.
Paderewskiego-Morawicza - Od strony ul. Paderewskiego.
źródło grafiki i opisu -
https://fotopolska.eu/Rado-NDM
29 kwietnia 2011. Budowa amfiteatru w Parku
Wybickiego.
źródło grafiki i opisu -
https://fotopolska.eu/Rado-NDM
17 czerwca 2011. Wiadukt na ul
Paderewskiego-Morawicza - Budowa wiaduktu, widok od strony ul. Morawicza.
źródło grafiki i opisu -
https://fotopolska.eu/Rado-NDM
30 lipca 2011. Wiadukt na ul Leśnej.
źródło grafiki i opisu -
https://fotopolska.eu/Rado-NDM
2 sierpnia 2011. Wiadukt na ul
Paderewskiego-Morawicza - Układanie przęseł na wiadukcie w ciągu ulic
Paderewskiego-Morawicza, widok z peronu stacji kolejowej.
źródło grafiki i opisu -
https://fotopolska.eu/Rado-NDM
2 sierpnia 2011. Wiadukt na ul
Paderewskiego-Morawicza- Układanie przęseł na południowej połowie wiaduktu w
ciągu ulicy Morawicza.
źródło grafiki i opisu -
https://fotopolska.eu/Rado-NDM
2 sierpnia 2011. Wiadukt na ul
Paderewskiego-Morawicza, Południowa połowa wiaduktu w ciągu ul. Morawicza,
pierwsze przęsła są już na swoim miejscu.
źródło grafiki i opisu -
https://fotopolska.eu/Rado-NDM
20 sierpnia 2011. Wiadukt na ul
Paderewskiego-Morawicza - Wiadukt w ciągu ulicy Paderewskiego, widok w stronę
torów.
źródło grafiki i opisu -
https://fotopolska.eu/Rado-NDM
21 października 2011. Wiadukt i jedna z nitek ulicy
Sportowej, które będą biegły po obu stronach wiaduktu aż do ronda, widok na
północ w stronę centrum miasta.
źródło grafiki i opisu -
https://fotopolska.eu/Rado-NDM
21 października 2011. Wiadukt a pod nim rozwidlenie
nitek ulicy Sportowej, które będą biegły aż do ronda na końcu wiaduktu, widok na
północ w stronę centrum miasta 2011.
źródło grafiki i opisu -
https://fotopolska.eu/Rado-NDM
21 października 2011. Centralny fragment wiaduktu
widziany z peronu.
źródło grafiki i opisu -
https://fotopolska.eu/Rado-NDM
21 października 2011. Fragment północnego przyczółka
wiaduktu w ciągu ulicy Paderewskiego widziany ze schodów Komendy Powiatowej
Policji, po bokach wiaduktu już powstają chodniki i nitki ulicy Sportowej.
źródło grafiki i opisu -
https://fotopolska.eu/Rado-NDM
21 października 2011. Główna aleja zrewitalizowanego
parku miejskiego im. Józefa Wybickiego, widok na północ w stronę amfiteatru.
źródło grafiki i opisu -
https://fotopolska.eu/Rado-NDM
21 października 2011. Zrewitalizowana aleja główna
parku im. Józefa Wybickiego tworząca oś z kościołem św. Michała Archanioła
widocznym w oddali.
źródło grafiki i opisu -
https://fotopolska.eu/Rado-NDM
6 listopada 2011. Prace przy wiadukcie w ciągu ulic
Paderewskiego i Morawicza, u dołu zdjęcia nitka przedłużenia ulicy Sportowej,
widok spod Komendy Powiatowej Policji w stronę torów.
źródło grafiki i opisu -
https://fotopolska.eu/Rado-NDM 2012 r. - Otwarty zostaje Mazowiecki Port Lotniczy Warszawa-Modlin. 15 lipca ląduje tu
pierwszy samolot.
źródło grafiki
-
https://fotopolska.eu
1976. Dworzec PKP - PKS. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
2011. Dworzec PKP-PKS. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
Wnętrze dworca PKP-PKS w Nowym Dworze Maz. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
2008. Wnętrze hali dworca PKP-PKS w Nowym Dworze
Maz. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
2010. Wnętrze dworca PKP-PKS w Nowym Dworze Maz. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
Rozbiórka dworca PKP-PKS. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
24 marca 2012. Rozbiórka dworca PKP-PKS
źródło grafiki i opisu -
Rado-NDM,
https://fotopolska.eu
2 kwietnia 2012. Rozbiórka dworca PKP-PKS.
źródło grafiki i opisu -
Rado-NDM,
https://fotopolska.eu
5 kwietnia 2012. Rozbiórka dworca PKP-PKS.
źródło grafiki i opisu -
Rado-NDM,
https://fotopolska.eu
Ulica Okrzei 1,3, 5 i nieistniejący już
drewniany dom zwany przez mieszkańców "gettem".
źródło grafiki i opisu -
Kalo NDM
Lata 90-te XX w. Ulica Stefana Okrzei z widokiem
na nieistniejący już drewniany budynek wielorodzinny. Spłonął w dniu
20.03.2012 r. W pożarze zginęły 2 osoby. [źródło
grafiki i opisu -
Historia
Nowego Dworu Maz. i okolic]
Obecny wygląd ulicy Stefana Okrzei.
2013 r.
25 grudnia 2013. Częściowe wyburzenie dawnego kina
przy Mazowieckiej 13, poległa część, w której dawniej mieściła się między innymi
kasa kina. Dawna sala kina obecnie należy do salonu meblowego.
źródło grafiki i opisu -
Rado-NDM,
https://fotopolska.eu
Kino "Lenino". Ulica Mazowiecka w stronę Modlińskiej. Czasy powojenne.
źródło grafiki i opisu -
Kalo NDM Kino
Paderewskiego 28. Budynek zwany był przez
nowodworzan "Zamkiem".
źródło grafiki i opisu -
Kalo NDM
21 października 2011. Paderewskiego 28. Przedwojenny
drewniak pamiętający jeszcze znacznie niższy poziom ulicy Paderewskiego,
niedawno wysiedlony czeka obecnie na rozbiórkę, widok od strony ulicy
Paderewskiego.
źródło grafiki i opisu -
Rado-NDM,
https://fotopolska.eu
25 maja 2013. Rozbiórka drewnianego domu
Paderewskiego 28.
źródło grafiki i opisu -
Rado-NDM,
https://fotopolska.eu
26 maja 2013. Dziura po wyburzonym domu
Paderewskiego 28, widoczne komórki również są do rozbiórki.
źródło grafiki i opisu -
Rado-NDM,
https://fotopolska.eu
2014 r. 2014.
Budynek miejskiej i powiatowej biblioteki publicznej w Nowym Dworze Mazowieckim. źródło grafiki i opisu -
https://www.nowydwormaz.pl/biblioteka/
20




NOWODWORSKIE PRZEOBRAŻENIA
Wczesne przedpołudnie. Pomiędzy blokami dzieci przy piaskownicach. Domy
trzy-czteropiętrowe, nie wyróżniające się niczym szczególnym. Ot, kawałek
typowego, współczesnego miasta. Ulice asfaltowe, dużo drzew. Przechodniów
nie za wielu — tylu, ilu może być o tej porze w 20-tysięcznym mieście. Sporo
za to samochodów na ulicach i przed urzędem, bo Nowy Dwór, do niedawna
siedziba powiatu, pełni szereg administracyjnych funkcji w stosunku do
terenu nadal. Poza tym miasto leży na trasie E-81. Dojazd tu zresztą dobry
ze wszystkich kierunków. Na przystanku PKS kilkanaście osób.
Sklepy jak wszędzie, tyle, że jest trochę tych maleńkich, żywcem
przeniesionych sprzed ostatniej wojny i okupacji. Jeden z butami, inny z
warzywami. Wstępuję tu i ówdzie — ani gorzej, ani lepiej niż gdzie indziej.
Siadam na ławce w Rynku, w zielonym cieniu. Otoczenie emanuje spokojem.
Rynek — park w samym centrum. Świetny pomysł. O tej porze najwięcej tu
starszych i dzieci. Zwyczajne przedpołudnie w przeciętnym, niewielkim
mieście. Wertuję notatki, przypominają mi się rozmowy ze starymi
mieszkańcami. Gdzie ten „straszny Dwór”? — jak go określali. Między wojnami
było tu tylko 14 murowanych domów, należących do sklepikarzy i lekarzy, ni
kawałka asfaltu, bruk tylko na kilku najważniejszych ulicach. Pośrodku
zielonego placu, gdzie siedzę, tkwiła wielka, ręczna pompa, stały chłopskie
furmanki, odbywały się jarmarki. A przed sklepikami i kramami rzędy beczek z
nieprawdopodobną dziś liczbą kilkunastu gatunków śledzi. Rynsztoki płynęły
śledziowym sosem, praniem i kloaką. Chodziło się pod ścianami domów, bo
tylko tam można było przejść suchą stopą. Ówcześni mieszkańcy składali się
po połowie z proletariatu polskiego i w połowie z biedoty żydowskiej i
niemieckich kolonistów — właścicieli sadów i gospodarstw nad Wisłą i w
okolicy. Było tu 11 tysięcy ludności (1936 rok) — mieszanina narodowościowa
pogranicza w centrum Polski. W latach 1939—1945 liczba mieszkańców spadła do
około 3 tysięcy — została 1/3 zabudowy. Tyle suche liczby, nawet jak na
polskie doświadczenia, zastanawiające.
★
Tę część reportażu piszą mieszkańcy Nowego Dworu. Janina Rolf: pierwsze
bomby spadły na Nowy Dwór 1 września rano. Byli zabici i ranni. Pierwszymi
ofiarami byli rybacy. Potem codziennie przywożono dużo rannych, nie mieliśmy
ich gdzie kłaść. Całe korytarze w szpitalu były nimi zasłane.
Kiedy na wieży w Modlinie pojawiła się biała flaga, zrozumieliśmy, że lada
moment nadejdą Niemcy.
Henryk Łukaszewski: przyszli w kilka dni później spędzili wszystkich
mężczyzn miejscowych i napotykanych po drodze za miasto. Trzymali nas tam
trzy dni pod gołym niebem. Wreszcie przybył generał niemiecki. Wielu z nas
załadowano do pociągów i wywieziono, 8 marca 1940 roku dostałem wezwanie do
stawienia się o godzinie 10.00 na miejskim Rynku. Poprowadzili nas do
Modlina, skąd odjechaliśmy koleją na roboty. Byłem przez dwa lata własnością
gospodarza w okolicach Giżycka. W styczniu 1942 roku uciekłem i wróciłem.
Rodzina wyrobiła mi drugie dokumenty, ale ktoś mnie rozpoznał i w czerwcu
1943 roku zostałem aresztowany i osadzony w Pomiechówku na fortach. Był to
obóz karno-śledczy. Siedziało tu około 600 osób, w tym wiele z Nowego Dworu.
Brano nas na roboty na tory kolejowe i na łąki. W 1944 w styczniu powiesili
190 osób. Wyprowadzano ich po pięciu. Egzekucji dokonywali Żydzi, których
następnie rozstrzelano. Zgon ofiar stwierdzał lekarz Witwicki — Polak,
którego zastrzelili w sierpniu 1944 roku.
Władysław Domański: w 1940 roku zwolnili mnie wraz z grupą innych żołnierzy
z obozu jenieckiego w Iławie. Wielu jednak po przyjeździe do domów zostało
aresztowanych. W mieście grasowało gestapo. Rozstrzeliwano chorych umysłowo
i kto tylko miał jakiś zatarg z Niemcami. Egzekucje były wykonywane przy
fabryce krochmalu, pod Dębiną, w ogrodzie księdza, a najwięcej na cmentarzu.
W tych zbrodniczych wyczynach odznaczali się folksdeutsche jak: Gentz, Went,
Kielam, Lange, Necel, Kibler i wielu innych.
Tadeusz Siwek: widziałem egzekucję na własne oczy. Jedna miała miejsce
wiosną 1942 roku po południu na placu Solnym. Przyprowadzono kilku mężczyzn
zakutych w kajdany. Szubienice już stały. Podprowadzono skazańców — byli
bladzi jak płótno. Przed śmiercią wszyscy wznosili okrzyki „Niech żyje
Polska”. Jeden z mężczyzn się urwał, ale Niemcy kazali powiesić go jeszcze
raz. Spędzony tłum ludzi musiał patrzeć.
Drugą egzekucję widziałem w 1943 roku. Poszedłem na pogrzeb mojego kolegi,
Kowalskiego. Ktoś się obejrzał i zobaczył Niemców prowadzących ludzi.
Widziałem wykopane ogromne rowy. Zaczęliśmy uciekać. Grabarz nie zdążył i
ukrył się za mogiłą, Niemcy go jednak zobaczyli. Jeden podbiegł do grabarza
i zabił go dwoma strzałami z pistoletu. Obserwowałem to spoza jednego z
grobów.
Maria Łapuch: jako gospodyni gestapowca Manza miałam bezpośredni kontakt z
ludźmi, których przywożono na gestapo. Więźniów torturowano w dzisiejszym
pomieszczeniu garaży MO. Dochodziły stamtąd zawsze jęki i krzyki. Niemcy
potrafili również w największy mróz przywieźć ponton wody, nakazując
więźniom kąpiel.
Janina Rolf: pewnego razu pobitego do nieprzytomności chłopca, lat 15,
wyrzucili na śmietnik. Widząc to moja matka, Franciszka Głowińska, zabrała
go do domu. Wyleczyła go i odesłała nielegalną drogą do rodziny w Warszawie.
Leonard Krzepełko: zostałem w 1940 roku wraz z kolegami zadenuncjowany i
aresztowany za kolportaż bibuły konspiracyjnej oraz przewożenie broni i
amunicji. Na gestapo szczuto nas psami i bito batami. Wywiezieni zostaliśmy
do Oświęcimia. Część transportowanych zastrzelili po drodze.
Janina Rolf: Żydów oznaczyli żółtymi łatkami, utworzyli getto. Urządzali im
„czerwone noce”, mordując również kobiety i dzieci. Palili książki. Ludność
nasza z narażeniem życia donosiła do getta jedzenie. Sama podawałam mleko i
chleb.
Pewnej nocy 1942 r. wywieźli Niemcy furmankami starych i chorych Żydów i
rozstrzelali ich za miastem. O świcie zdrowych i młodych ustawili czwórkami,
załadowali w wagony bydlęce i wywieźli do obozów zagłady.
Zdawałam sobie od początku sprawę, czym jest wojna, ale to co przeżyłam i
widziałam w Nowym Dworze, przeszło moją wyobraźnię.
Cóż tu komentować? Komentarzem jest m.in. liczba mieszkańców miasta w dzień
jego wyzwolenia. Kiedy chodzę po tych ulicach, nie mogę zapomnieć tego, co
tu słyszałem. Przypominają to również niektóre miejsca. Tam, gdzie dziś stoi
żelazny krzyż, powiesili Niemcy publicznie 9 Polaków, koło fabryki dykty
odkryto masową mogiłę. W dniu wyzwolenia pomordowani leżeli też w dole na
dziedzińcu gestapo, wisieli przykuci w celach. Zabrakło im, by przeżyć,
godzin, może minut.
★
17 stycznia 1945 roku wieczorem miasto zostało wyzwolone przez wojska
radzieckie. Oba mosty były zerwane, żywność trzeba było przywozić łódkami.
Bywało głodno. W gruzach leżał niewielki przemysł, zagładzie uległo
rzemiosło.
Stefania Łukaszewska zamyśla się: — W pierwszych dniach było niewielu ludzi.
Potem napływali z różnych stron. Kiedyś, jak szłam ulicą, to znałam
wszystkich, z każdym byłam po imieniu. Dziś niewielu spotykam starych
znajomych. Ale nie o to idzie...
Niełatwo było z początku. Byłam przez wiele lat radną. Byliśmy radą bez rady
— niewiele mogliśmy zdziałać, bo nie było środków. Nic się nie budowało,
trudno było o pracę. Ludzie oblegali Urząd Zatrudnienia od rana do wieczora
tak, że pracownicy musieli nieraz wychodzić oknem. A dziś? O pracę od dawna
nikt się w Nowym Dworze nie martwi. Jest kilka dużych zakładów przemysłowych
z „Polleną” na czele. Przemysł otrzymało miasto z deglomeracji na początku
lat sześćdziesiątych. Najwięcej zatrudnia jednak spółdzielczość pracy.
Spółdzielnia Pracy „Nadnarwianka”, którą zwiedzam, zaprzecza powszechnym
stereotypom o drugorzędnym statusie spółdzielczych zakładów. Od 12 lat
wyspecjalizowana w produkcji okryć dziecięcych daje ich rocznie 140 tysięcy
sztuk za sumę 90 milionów złotych. Dzięki znakomitej opinii, jaką się cieszą
na rynku, zakład został członkiem Zrzeszenia Producentów Odzieży Dziecięcej
mając zapewniony centralny zbyt i zaopatrzenie. Wśród jego klientów są
pięcioraczki gdańskie — oczywiście bezpłatnie.
Dwie hale produkcyjne przestronne i widne. Porządek, czystość i miła,
pogodna atmosfera. Na jednej zmianie pracuje tu 170 kobiet. Cała załoga
liczy 246 osób, w tym 90%, to panie. Zarobki niezłe, warunki socjalne
również. Dzięki zakładowi kobiety z Nowego Dworu i okolicy nie muszą
dojeżdżać do pracy do Warszawy — nie wyobrażają sobie tego zresztą. Nic
dziwnego, 60% załogi legitymuje się 18—25-letnim stażem. Szansa pracy w „Nadnarwiance”
otwiera się w bieżącym roku dla dalszych 60 osób. Na ukończeniu jest właśnie
nowa hala. Produkcja wzrośnie o 20 milionów złotych.
★
Godzina 16.00. W centrum coraz więcej przechodniów. Robią zakupy, spacerują.
Wszystkie ławki na Rynku zajęte. Małżeństwa z małymi dziećmi, starsi. Jak
się tym ludziom żyje, jaką sprawę poruszy pierwszy z zapytanych? Mówi młoda
kobieta: mieszkam tu od urodzenia. Mąż jest kierowcą. Zajmujemy dwa pokoje z
kuchnią w 9 osób, w tym czworo małych dzieci. Mam 7-letniego syna w domu
dziecka i roczną córeczkę. Jak te dzieci mają się w tych warunkach rozwijać?
Mamy w spółdzielni mieszkaniowej w Nowym Dworze pełny wkład, ale odpowiadają
nam niezmiennie — w 1985 roku. A mówi się o warunkach dla rodzin
zastępczych, o ich prawie pierwszeństwa do mieszkania. Brak też miejsc w
żłobku i przedszkolu.
Problem mieszkaniowy jest w Nowym Dworze, jak w całym kraju, problemem numer
1. Budowało się tu co prawda już od 1952 roku, jeszcze z puli Rady
Narodowej, kiedy miastu nadano rangę powiatową, ale rozmiary budownictwa nie
pozostawały w odpowiednim stosunku do potrzeb. W 1959 roku rozpoczęła
działalność inwestycyjną Spółdzielnia Mieszkaniowa „Dążność”. Dziś w nowych
blokach mieszka większość mieszkańców miasta, ale czeka wciąż 4,5 tysiąca.
Do 1980 roku otrzyma klucze 2440 osób, z tego 2000 w Osiedlu Młodych, reszta
w osiedlach Szarołęczna i Pólko. Jest też koncepcja postawienia trzech
ładnych budynków o 100 mieszkaniach przy placu Solnym. Potrzeby pozostałych,
którzy czekają na mieszkania, zostaną zaspokojone w drugim etapie, to znaczy
około roku 1985. Program ścisłego budownictwa obejmuje łącznie 7000 mieszkań
dla 21 tysięcy ludzi. Równolegle z rozbudową osiedli powstaną obiekty
towarzyszące — wielki pawilon handlowy, trzy szkoły i żłobek. Rozpoczęło się
też zagospodarowywanie 14 ha terenu przyszłego ośrodka
rekreacyjno-wypoczynkowego. Powstanie tam plaża, baseny kąpielowe, tor
kajakowy, przystań sportowa oraz hala z hotelem.
Nie przewiduje się budowy nowych fabryk, rozbudowane zostaną natomiast
istniejące — najbardziej „Pollena”, potrzebująca dużo wody. Przemysł
chemiczny będzie też w przyszłości dominował w Nowym Dworze.
W związku z tak znaczną rozbudową miasta potrzebne są nowe urządzenia
inżynieryjne. Istniejące powstały bowiem w różnych okresach i na zasadzie —
każdy sobie i według własnych możliwości. Sieci wodociągowa i kanalizacyjna
są przeciążone i nie obejmują całego obszaru. Dymi 38 kominów lokalnych
kotłowni. Dzielnice mieszkaniowe mają własne ujęcia wody, przemysł własne.
Jak wynika z dokonanej inwentaryzacji i bilansu potrzeb, konieczne są nowe
ujęcia wody i dwukrotnie większa sieć jej rozprowadzania oraz nowa stacja
uzdatniania. Na uwagę zasługuje zgodna współpraca przy rozbudowie
infrastruktury przemysłu z miastem. Na przykład rozbuduje „Pollena”,
skorzysta osiedle Młodych.
Najgorzej przedstawia się obecnie gospodarka ściekowa. Część miasta
odprowadza nieczystości do własnej, trzykrotnie ponad normę obciążonej
oczyszczalni, przemysł do własnej prowizorycznej, szpital zaś na poletko
chłonne. Program zakłada całościowe uporządkowanie sprawy i budowę
oczyszczalni grupowej.
Wybudowana zostanie we wschodniej, przemysłowej części miasta, ciepłownia
centralna. Pierwszy etap budowy powinien być zakończony w 1980 roku. W
przeciwnym razie zapotrzebowanie miasta na ciepło pokryte zostanie zaledwie
w połowie. Drugi etap budowy zamknie się za następnych pięć lat. Niestety,
jak dotychczas nie ma wykonawcy.
W przyszłym roku zapłonie w kuchenkach gaz. Doprowadzi się go z Okniewa.
Najpierw skorzystają z gazu mieszkańcy Szarołęcznej i Pólka, a do 1979 roku
również Osiedla Młodych. Do 1980 roku następny tysiąc mieszkańców będzie
mógł założyć sobie telefon. Dodać do tego można szereg zmodernizowanych
ulic, kanalizację deszczową, nowoczesne oświetlenie itp.
Trzeba wszakże otwarcie powiedzieć — rozbudowa Nowego Dworu nie jest łatwa.
Wspomniałem o braku wykonawcy centralnej kotłowni. Podobnie przedstawia się
sprawa z generalnym wykonawstwem stacji uzdatniania wody w „Pollenie” i z
budową chlorowni, z ujęciem wody w „Kablobetonie”. Istnieje jeszcze dylemat
— zaopatrywać się w wodę na miejscu, czy z Wodociągu Północnego. Następne,
wcale nieretoryczne pytanie — kto zbuduje przedszkola? Urząd Miasta
postuluje również rozpoczęcie w bieżącym pięcioleciu budowy centrum
usługowego. Ostateczna odpowiedź na te i na inne pytania zapadnie wraz z
zatwierdzeniem bieżącego planu 5-letniego dla stołecznego województwa.
Nowy – Nowy Dwór
Już od dawna w ciągu roku nie zrobiono w Nowym Dworze Mazowieckim tylu
rzeczy ułatwiających życie mieszkańcom. Z dnia na dzień miasto staje się
rzeczywiście nowe, nie tylko z nazwy. Przybyło w nim wiele domów
mieszkalnych, obiektów kulturalnych, handlowych, usługowych itp.
W br. zmodernizowano 11 spośród wszystkich obiektów handlowo-usługowych w
mieście. Podjęto też remont sklepu samoobsługowego w Modlinie, natomiast już
w samym Nowym Dworze planuje się przeprowadzenie remontów w sklepach rybnym
i mięsnym oraz w restauracji „Mazowsze”. Stale również powiększa się sieć
sklepów. M. in. miejski handel przejmie nowe lokale w domach przy ul.
Paderewskiego. Powstaną tu sklepy: spożywczy, warzywny, papierniczy, salon
radiowo-telewizyjny. Miastu przybędą także zakłady usługowe: szewski,
krawiecki, fryzjerski oraz naprawczy zmechanizowanego sprzętu domowego.
Dzięki przyłączeniu sąsiednich pomieszczeń wydatnie powiększy się sklep z
nasionami, powstanie też sklep z akcesoriami motoryzacyjnymi. Przy ul.
Łapowej otwarty będzie sklep ogólnospożywczy.
Dalsze nowe placówki handlowo-usługowe powstaną w mieście i jego okolicach w
przyszłym roku. Np. w Leoncinie GS ustawi na targowisku 3 stoiska sprzedaży
artykułów przemysłowych. Ich łączna powierzchnia wyniesie ponad 120 m kw.
Najwięcej jednak nowych placówek handlowych otrzymają mieszkańcy osiedli
Wschód i Szerokołęczna.
Skoro już o tym ostatnim osiedlu mowa, dodajmy, że stają tu domy, w których
zamieszka 380 rodzin. Zakończenie budowy nastąpić ma w I kwartale przyszłego
roku. Wszystkie budynki wznosi się z gotowych elementów z Fabryki Domów w
Legionowie. Jak to zwykle jednak bywa największe zainteresowanie przyszłych
mieszkańców osiedla Szerokołęczna budzą plany rozwoju sieci
handlowo-usługowej. M. in. stanie tutaj pawilon handlowy o powierzchni 500 m
kw., w którym sprzedawać się będzie artykuły przemysłowe. Równolegle
postępować będzie budowa pawilonu usługowego. Znajdą się w nim zakłady:
szklarski, zegarmistrzowski, krawiecki, optyczny i wiele innych.
Poza obiektami handlowymi i usługowymi powstanie w osiedlu przy ul. Łapowej,
duża, bo zajmująca 600 m kw. powierzchni placówka kulturalna.
Rozpoczęto już pierwszy etap budowy Osiedla Młodych: prowadzi się prace
geodezyjne, przystąpiono do zbrojenia terenu. Przygotowywanie całego obszaru
pod budowę tego osiedla zakończy się w 1979 roku, tak aby w 1980 r.
rozpocząć montaż pierwszych budynków. Przedtem jednak zbuduje się sieć
wodno-kanalizacyjną, oczyszczalnię ścieków i kolektor oraz kotłownię. Do
każdego mieszkania doprowadzony będzie gaz, łatwiej też będzie o
zainstalowanie aparatu telefonicznego.
W osiedlu, w którym zamieszka 20 tys. osób, powstanie sieć pawilonów
handlowo-usługowych o łącznej powierzchni 50 tys. m kw. Staną tutaj również
3 szkoły, 3 przedszkola, natomiast z dużych obiektów kulturalnych przybędzie
kino.






Zanika granica między terenami miasta a terenami sołectwa Wólka Górska na
odcinku od punktu położonego na północnym skraju państwowej drogi Warszawa —
Gdańsk w odległości ok. 460 m na zachód od punktu zbiegu granic miasta Nowy
Dwór Maz. sołectwa Boża Wola i sołectwa Wólka Górska do punktu leżącego w
odległości ok. 500 m na północ od przecięcia granicy m. Nowy Dwór Maz. z
linią brzegową rzeki Wisły i przez włączenie cz. gm. Jabłonna posiada na tym
odcinku następujący przebieg:
Granica rozpoczyna się w punkcie leżącym na północnym skraju państwowej
drogi Warszawa — Gdańsk w odległości ok. 460 m na zachód od punktu zbiegu
granic miasta Nowy Dwór Maz. sołectwa Boża Wola i sołectwa Wólka Górska.
Dalej biegnie przecinając drogę państwową, w kierunku południowym, zachodnim
skrajem drogi o szerokości 4 m na odcinku około 520 m, do drogi o szerokości
4 m. Północnym skrajem tej drogi granica biegnie w kierunku zachodnim na
odcinku ok. 300 m, przechodząc (wzdłuż ostatniego odcinka prostej) na
południowo-zachodni skraj drogi. Dalej granica biegnie w kierunku
południowym na odcinku ok. 80 m, następnie w kierunku północno-zachodnim na
odcinku ok. 280 m, dochodząc do linii dotychczasowej granicy między miastem
Nowy Dwór a sołectwem Wólka Górska w punkcie leżącym w odległości ok. 500 m
na północ od punktu przecięcia granicy m. Nowy Dwór z linią brzegową rzeki
Wisły.
D. MIASTO NOWY DWÓR MAZOWIECKI
Granica miasta począwszy od punktu zbiegu granic m. Nowy Dwór Mazowiecki gm.
Pomiechówek i gm. Skrzeszew, położonego na środku rzeki Bugo-Narew biegnie w
kierunku wschodnim przecinając drogę Nowy Dwór Maz. — Skrzeszew, następnie w
kierunku południowym przecinając linię kolejową Warszawa — Nasielsk do drogi
państwowej Warszawa — Gdańsk i dalej linią łamaną w kierunkach kolejno
zachodnim i południowym do punktu zbiegu granic gm. Jabłonna m. Nowy Dwór
Maz. i gm. Czosnów położonego na środku rzeki Wisły. Od tego punktu granica
biegnie w kierunku północno-zachodnim środkiem rzeki do punktu zbiegu granic
m. Nowy Dwór Maz. gm. Czosnów i m. Zakroczym. Dalej granica biegnie w
kierunku północnym do drogi Zakroczym Gałachy — N. Dwór Mazowiecki, oraz
drogą tą do drogi państwowej Warszawa — Gdańsk i wzdłuż drogi państwowej w
kierunku zachodnim. Następnie linią łamaną wzdłuż ogrodzenia trwałego
gruntów Skarbu Państwa i utrwalonych na gruncie znaków granicznych w
kierunkach kolejno północnym, zachodnim, północnym i północno-wschodnim do
punktu zbiegu granic m. Zakroczym, gm. Zakroczym i m. Nowy Dwór Maz. Od tego
punktu granica biegnie w kierunku północno-wschodnim przecinając drogę N.
Dwór Maz. — Kosewo oraz południowo-wschodnią linią łamaną do drogi
państwowej Zakroczym — Pomiechówek i załamując się w kierunku wschodnim
biegnie wzdłuż tej drogi. Dalej drogą biegnącą do linii kolejowej Warszawa —
Nasielsk w kierunku południowym przecinając linię kolejową oraz w kierunku
południowo-zachodnim linią łamaną do punktu leżącego na prawym brzegu rzeki
Bugo Narew w odległości ok. 60 m od mostu kolejowo-drogowego a następnie do
środka rzeki. Dalej granica biegnie środkiem rzeki Bugo Narew do punktu
zbiegu granic gminy Pomiechówek gminy Skrzeszew i miasta Nowy Dwór
Mazowiecki to jest do punktu wyjścia.
Informacja własna
Straż pożarna walczyła z ogniem w Nowym Dworze Mazowieckim, gdzie przy ul.
Mazowieckiej 13 zapalił się budynek starego młyna. Młyn spłonął doszczętnie.
Zagrożone były sąsiadujące z nim zabudowania kina, pawilonu handlowego i
garaże. Dzięki sprawnej akcji straży nie dopuszczono do przerzucenia się
ognia na te budynki.
Ustala się przyczynę powstania pożaru i wysokość strat.
________________________________________________________________________________________________________________________
Ul. Mazowiecka to dawna Szerokołęczna.












Historia zakładów ma swój początek w 1960 r., kiedy Ministerstwo Przemysłu
Chemicznego w dniu 31 marca 1960 roku podjęło decyzję o budowie Mazowieckich
Zakładów Tłuszczowych (Zarządzenie znak: OP1A nr ew. 101). Zakłady
zlokalizowano na powierzchni 14 ha w pobliżu Nowego Dworu Mazowieckiego.
Pierwszym dyrektorem Mazowieckich Zakładów Tłuszczowych w budowie został mgr
inż. Ludwik Wojdas (1960–1962), a dyrekcja mieściła się najpierw w
Warszawie, ul. Dolna 4, a następnie – od 1962 roku – w Nowym Dworze
Mazowieckim. Minister przemysłu chemicznego uznał budowę za priorytetową i
funkcję generalnego wykonawcy prac inwestycyjnych powierzono Warszawskiemu
Przedsiębiorstwu Budownictwa Przemysłowego „Kablobeton”, którego dyrektor,
na kierownika budowy Mazowieckich Zakładów Tłuszczowych powołał inż.
Andrzeja Skrzypca. W 1963 roku rozpoczęła się budowa najnowocześniejszego
zakładu w Zjednoczeniu Przemysłu Chemii Gospodarczej. Pierwotny program
inwestycyjny Mazowieckich Zakładów Tłuszczowych obejmował budowę:
a) elektrociepłowni,
b) wydziału przetwórstwa kości odpadowych o zdolności przerobowej 15000 t/r,
zintensyfikowanej później do 23000 t/r, pochodzących z rzeźni oraz ze
zbiórki kości pokonsumpcyjnych i polnych, na klej kostny gatunku ekstra (14%
w stosunku do masy przerabianych kości), tłuszczu kostnego rafinowanego
(9–12%), mączki kostnej paszowej (35–40% wagowych) o zawartości ok. 30%
wagowych P2O5, mączki kostnej nawozowej, tzw. bębnowej (10–12% wag.) o
zawartości ok. 4% azotu i ok. 15% P2O5; resztę stanowiła woda zawarta w
kościach,
c) wydziału tłuszczowo-glicerynowego o przerobie ponad 30 000 t/r (150
t/dobę) tłuszczów technicznych na wysokogatunkowe kwasy tłuszczowe
destylowane oraz glicerynę farmaceutyczną, techniczną i dynamitową,
d) wydziału katalitycznego uwodorniania nienasyconych kwasów tłuszczowych i
produkcji stearyny.
Później Ministerstwo Przemysłu Chemicznego zrezygnowało z budowy tego
ostatniego a program inwestycyjny poszerzono o budowę dwóch instalacji do
produkcji mydła toaletowego metodą ciągłą i dwóch instalacji produkcji
proszków do prania metodą ciągłą, w tym jednej supernowoczesnej, sterowanej
komputerowo – na najwyższym światowym poziomie technicznym.
Budowa i uruchomienie produkcji na nowoczesnych instalacjach oraz
zapewnienie wysokiej jakości wytwarzanym produktom wymagało zatrudnienia w
Mazowieckich Zakładach Tłuszczowych, które zmieniły później nazwę na
Nowodworskie Zakłady Chemii Gospodarczej „Pollena”, a następnie na Stołeczne
Zakłady Chemii Gospodarczej „Pollena”, wybitnych specjalistów w zakresie
programowanych inwestycji i produkcji. W związku z tym został przeniesiony
służbowo od lipca 1962 roku mgr inż. Alojzy Kłopotek, kierownik Wydziału
Tłuszczowo-Glicerynowego, Stearynianów i Gliceryn Syntetycznych Zakładów
Chemicznych „Strem” w Dąbrowie Górniczej, do pracy w Mazowieckich Zakładach
Tłuszczowych w Nowym Dworze Mazowieckim, gdzie pracował najpierw jako główny
technolog oraz zastępca kierownika rozruchu ds. technicznych, a następnie od
1965 roku do 1970 roku jako zastępca dyrektora ds. technicznych, w tym do
spraw produkcji, i kierownik rozruchu zakładów. Przez okres ok. 1 roku mgr
Kłopotek pełnił obowiązki dyrektora zakładów po odwołaniu z tego stanowiska
inż. Zbigniewa Ziętka (1962–15.07.1965) a przed powołaniem na stanowisko
dyrektora inż. Zdzisława Zawartko (1966–1970). Po wykonaniu powierzonych
zadań, tj. budowy, rozruchu mechanicznego i technologicznego oraz
uruchomieniu produkcji na Wydziale Kostno-Klejowym i Wydziale Tłuszczowym,
mgr inż. Alojzy Kłopotek został przeniesiony do Zakładu Doświadczalnego
Chemii Gospodarczej „Pollena” w Nowym Dworze Mazowieckim z dniem 1.11.1970
r., a następnie z dniem 1.04.1973 roku do pracy w Instytucie Chemii
Przemysłowej w Warszawie.
W 1965 roku uruchomiono pełną produkcję na Wydziale Kostno-Klejowym
uzyskując wysoką wydajność i jakość produktów. Klej kostny był gatunku
ekstra i każdą jego ilość można było wyeksportować do wysokorozwiniętych
krajów Europy Zachodniej na bardzo opłacalnych warunkach. Za jedną tonę
kleju kostnego płacono więcej niż za 5 samochodów osobowych Fiat 125 p. Nie
było w ogóle trudności ze zbytem produktów uzyskanych z przerobu kości
zwierzęcych. Ich przerób był bardzo opłacalny. W latach 1968–1970 oddano do
eksploatacji poszczególne oddziały Wydziału Tłuszczowego: Wytapialnię i
Rafinerię Tłuszczów Technicznych, Rozszczepialnię Tłuszczów (hydroliza
tłuszczów na kwasy tłuszczowe i wody glicerynowe metodą ciągłą na włoskiej
instalacji firmy Gianazza), dwie instalacje do destylacji kwasów
tłuszczowych z rozszczepiania tłuszczów metodą ciągłą – jedna konstrukcji
prof. Ziółkowskiego o zdolności przerobowej 60 t na dobę surowych kwasów
tłuszczowych, a druga – niemieckiej firmy Lurgi o zdolności przerobowej 100
ton surowych kwasów tłuszczowych na dobę; Oddział Oczyszczania, Zatężania
Wód Glicerynowych i Destylacji Gliceryny Surowej oraz Rafinacji Gliceryn
Destylowanych. Uzyskano założone wydajności i wysoką jakość produktów na
poszczególnych etapach przerobu tłuszczów technicznych. Kwasy tłuszczowe
destylowane eksportowano po opłacalnych cenach do Republiki Federalnej
Niemiec, gdyż ich jakość odpowiadała najwyższym standardom światowym.
Podobnie było z glicerynami destylowanymi – dynamitową, techniczną i
farmaceutyczną. Uzyskane w latach 1962 – 1970 sukcesy w budowie, rozruchu i
eksploatacji Wydziału Kostno-Klejowego i Wydziału Tłuszczowego Mazowieckie
Zakłady Tłuszczowe i Nowodworskie Zakłady Chemii Gospodarczej „Pollena”
zawdzięczają załogom i kierownictwu przedsiębiorstw wykonawczych prac
inwestycyjnych, w tym Warszawskiemu Przedsiębiorstwu Budownictwa
Przemysłowego „Kablobeton” i Warszawskiemu Przedsiębiorstwu Budownictwa
Przemysłowego „Budomontaż” (od 1966 r. główny wykonawca) oraz kierownictwu i
całej swojej ofiarnej załodze, wśród której wymienić trzeba następujące
osoby:
mgr inż. Alojzy Kłopotek – główny technolog, zastępca dyrektora ds.
technicznych i produkcji, kierownik rozruchu zakładów,
inż. Ryszard Szczepański – główny technolog,
mgr inż. Tomasz Paprocki – technolog,
mgr inż. Stanisław Adamiec – główny mechanik,
mgr inż. Zbigniew Derlacz – główny energetyk,
mgr Krystyna Agaciak – kierownik wydziału kostno-klejowego,
Zygmunt Oleksiak – kierownik wydziału automatyki i pomiarów,
Czesław Białous – kierownik oddziału, a następnie wydziału tłuszczowego,
Krystyna Gnoińska – mistrz zmianowy,
Henryk Dobosz – mistrz,
mgr inż. Piotr Bensch – kierownik wydziału tłuszczowego.
W tym okresie dyrektorami zakładów byli inż. Zbigniew Ziętek i inż. Zdzisław
Zawartko, a zastępcami – poza już wymienionym – inż. Henryk Dulski (ds.
technicznych), mgr Tadeusz Kruczyński (ds. inwestycji), mgr inż. Jerzy
Jagielski (ds. inwestycji).
W 1972 roku na kolejnym nowym wydziale produkcyjnym – proszkowni nastąpił
rozruch instalacji włoskiej firmy Balestra o zdolności produkcyjnej 100 ton
na dobę detergentowych proszków do prania. Uruchomiono produkcję proszków
„Bis”, „Ixi” i „Pollena”. W czerwcu 1975 roku rozpoczął produkcję wydział
mydeł toaletowych na urządzeniach włoskiej firmy Mazzoni, o zdolności
produkcyjnej 30 ton/dobę. Rozpoczęto od produkcji mydła „For you”, następnie
wytwarzano różne gatunki mydeł toaletowych, takie jak: „Zefir”, „Dla
Ciebie”, „7 kwiatów”, „Biały bez”, „ORO”, „Splendid”. W latach 1975–76
nastąpiło wyraźne wzmocnienie kadry inżynieryjno-technicznej zakładu oraz
konsolidacja załogi i dalszy wzrost produkcji.
Rok
1965
1967
1970
1972
1975
1976
Wartość produkcji, mln zł
12
48
305
427
937
[1000]
Zatrudnienie, osób
334
380
540
667
916
908
Dyrektorami naczelnymi Nowodworskich Zakładów Chemii Gospodarczej „Pollena”
w omawianym okresie byli:
— inż. Zbigniew Ziętek (1962–1965)
— inż. Zdzisław Zawartko (1965–1970)
— mgr Józef Jackowski (1970–1972)
— mgr inż. Lech Partyka (1972–1974)
— mgr inż. Konstanty Chmielewski (1974–1977)
— inż. Kazimierz Strauch (1977).


.jpg)



- w budynku byłej poczty przy ul. Paderewskiego 22 rozpoczyna działalność
Miejski Ośrodek Kultury.

- Przewodniczącymi Komisja Zakładowych NSZZ "Solidarność" w Nowym Dworze byli: w
Stołecznych Zakładach Chemii Gospodarczej "Pollena" - Nadrzycki Ryszard, w
Narodowym Banku Polskim - Zaręba Sławomir, Zespole Szkół Zawodowych Nr 1 -
Szpytma Barbara, PTSB "Transbud" - Kromski Zdzisław, PPKS - Pietrzak Ireneusz,
PSS "Społem" - Jackowicz Andrzej, Oddział Zamiejscowy Instytutu Chemii
Przemysłowej - Osiński Bartłomiej, Zakłady Przemysłu Odzieżowego "Sawa" -
Zdzisław Głażewski, przy Sądzie Rejonowym Lipiński Adam.
21.III. - spotkanie Prezydium Międzyzakładowej Komisji NSZZ "Solidarność" Miasta
i Rejonu Nowy Dwór Mazowiecki z władzami miasta w siedzibie Komitetu Miejskiego
PZPR przy ul. Mazowieckiej.
30.III. - dyrektor Stołecznych Zakładów Chemii Gospodarczej "Pollena" inż.
Kazimierz Strauch występuje, za pośrednictwem Komitetu Strajkowego NSZZ "Solidarność" w zakładzie, do Zarządu Regionu Mazowsze NSZZ
"Solidarność" o nie
wyłączanie z ruchu Wydziału Proszków i Wydziału Mydeł w przypadku ogłoszenia
strajku generalnego.
4.V. - odbyło się spotkanie NSZZ "Solidarność" z administracją Spółdzielni
Mieszkaniowej "Dążność" oraz władzami miasta.
- Powstaje Zarząd Oddziału NSZZ "Solidarność" Nowy Dwór Mazowiecki. W wyniku
dokonanych wyborów w skład nowych władz związkowych Oddziału wybrani zostali:
Zygmunt Oleksiak, przewodniczący; Adam Lipiński i Anna Kulig jako
wiceprzewodniczący; Jadwiga Zakrzewska, sekretarz; Jacek Kiełczewski, skarbnik
oraz członkowie: Kazimierz Płaciszewski, Monika Szymańska, Ryszard Nadrzycki,
Tadeusz Runowiecki, Tadeusz Kazimierczak, Jan Kmieć, Zdzisław Głowacki, Henryk
Mędrecki.
11.XII - NSZZ "Solidarność" Region Mazowsze Oddział Nowy Dwór Mazowiecki
informuje Naczelnika Miasta, że w dniu 17 grudnia 1981 r. o godz. 16.00 na Placu
Solnym w Nowym Dworze Mazowieckim odbędzie się wiec ludności. Przedmiotem wiecu
ma być protest społeczeństwa przeciwko użyciu siły przy rozwiązywaniu konfliktów
społecznych.
13.XII - Na obszarze kraju wprowadzony zostaje "Stan Wojenny".



W nowodworskiej „Pollenie”
Załoga chce rzetelnie pracować
Środki higieny to artykuły, których nie może brakować tak jak żywności i
leków. Jednym z głównych producentów proszków i płynów do prania, mydeł,
szamponów są Zakłady Chemii Gospodarczej „Pollena” w Nowym Dworze
Mazowieckim.
Zbliża się koniec pierwszej zmiany. Praca odbywa się spokojnie i na
przysłowiowych pełnych obrotach. Ale dyrektor naczelny Kazimierz Strauch
jest niezadowolony.
— Niby wszystko w porządku, ale za dwa dni możemy stanąć. Zaczynają się
kłopoty surowcowe. Już nasz oddział w Helenówku musiał przerwać produkcję
płynów „FF” i „Tip-Top” oraz szamponów „Taro”, ze względu na czasowe
utrudnienia dostaw kooperacyjnych. W Helenówku produkuje się obecnie środek
czyszczący „Delfin” oraz szampony koloryzujące.
Nowodworskie zakłady nie otrzymują też dostaw od kooperantów, którzy powinni
dowozić je swoim transportem. Już tylko na dwa dni wystarczy kartonowych
opakowań do proszków do prania. — Kieleckie Zakłady Wyrobów Papierniczych
nie dowiozły nowych. Węgla też zapas jest niewielki.
— Staramy się przystosować do stanu wojennego, ale niezwykle uciążliwy jest
brak łączności telefonicznej i niektóre zarządzenia, jak na przykład
każdorazowe uzyskiwanie zgody Wydziału Komunikacji na tankowanie pojazdów.
— No i jeszcze jedna ważna sprawa — kontynuuje dyrektor Strauch — grozi nam
zatrzymanie produkcji dlatego... że nie ma gdzie magazynować proszku. Nie
dostajemy transportu z PKS. Obiecano nam, że dziś podstawią wóz na 50 ton —
już godzina 14, a jeszcze go nie ma. Chciałem, żeby część towaru załadować
na dwa wagony, które przywiozły nam sodę, ale w PKP odmówiono twierdząc, że
wagony muszą być odstawione do Bydgoszczy, a przecież i tam proszek
przydałby się...
Nie zaglądają do nas także wozy przelotowe kierowane przez PSK.
Przekazałem wszystkie te uwagi naczelnikowi miasta, który dziś pojechał do
stolicy do prezydenta Majewskiego. Jest jednak coraz mniej czasu.
Załoga Zakładów Chemii Gospodarczej „Pollena” w Nowym Dworze chce pracować
rzetelnie zdając sobie sprawę z tego, że ludzie czekają na ich wyroby.
Pracownica wydziału przeróbki tłuszczu Wiesława Fajfer w rozmowie ze mną
powiedziała:
— Pracujemy tak jak zwykle, może teraz nawet z większą nadzieją, że będzie
lepiej. To wszystko, co ostatnio działo się w kraju, było już nie do
zniesienia. Mam dwoje dzieci i jako matka niczego bardziej nie pragnę niż
spokoju dla nich i dla rodziny. Na wiadomość o stanie wojennym początkowo
wpadłam w rozpacz, teraz też jestem zdenerwowana, ale wierzę w wojsko...
— Na początku byliśmy zdenerwowani nową sytuacją w kraju — mówi robotnik z
wydziału produkcji proszków Feliks Stabrowski — ale to nie spowodowało,
żebyśmy odchodzili od swoich stanowisk pracy. Zresztą właściwie wszyscy
spodziewaliśmy się, że to musi nastać i lepiej żeby nastąpiło wcześniej,
żeby nie było za późno. Ja osobiście wierzę, że wojsko — sam w nim swojego
czasu służyłem — doprowadzi do spokoju i porządku, żebyśmy mogli normalnie
pracować i żyć.
Załoga nowodworskiej „Polleny” chce dziś pracować normalnie. Gdy
normalizacja będzie powszechna — nie będzie miała kłopotów z surowcami, a
rynek dostanie więcej proszku.
IRENA SZACZKUS
__________________________________________________________________________________________________________________________________
Tekst ten jest klasycznym przykładem ówczesnej publicystyki – z jednej
strony pokazuje realne problemy logistyczne (brak transportu, surowców,
łączności), a z drugiej przemyca propagandową narrację o „zmęczeniu
społeczeństwa” i rzekomej uldze, jaką miał przynieść stan wojenny.
Oto kilka ciekawostek i kontekstów dotyczących produktów oraz sytuacji
opisanej w artykule:
1. Kultowe produkty nowodworskiej „Polleny”
- Płyn „FF”: Jeden z najpopularniejszych wówczas płynów do prania i płukania
tkanin syntetycznych.
- Płyn „Tip-Top”: Uniwersalny detergent, często używany nie tylko do prania,
ale i do mycia naczyń czy powierzchni.
- Szampony „Taro” i koloryzujące: „Pollena” w Nowym Dworze Mazowieckim
(dzisiejszy zakład Reckitt Benckiser) była potentatem w produkcji
kosmetyków. Szampony te gościły w niemal każdej polskiej łazience.
- Środek „Delfin”: Popularny proszek/płyn do czyszczenia urządzeń
sanitarnych.
2. Absurdy gospodarki niedoboru
Artykuł świetnie obrazuje tzw. wąskie gardła gospodarki planowej:
- Brak opakowań: Zakład produkuje proszek, ale nie może go wysłać, bo
fabryka w Kielcach nie dowiozła kartonów.
- Kryzys transportowy: PKS i PKP nie podstawiają wagonów/aut, przez co
gotowy towar zalega w magazynach (lub brakuje na niego miejsca), podczas gdy
w sklepach w całym kraju półki świecą pustkami.
- Brak łączności: Wyłączenie telefonów po 13 grudnia 1981 roku sparaliżowało
zarządzanie fabrykami – dyrektorzy musieli kontaktować się osobiście lub
przez kurierów.
3. Język i nastroje
Warto zwrócić uwagę na wypowiedzi robotników (Wiesławy Fajfer i Feliksa
Stabrowskiego). W tamtym czasie media kontrolowane przez władze kładły
ogromny nacisk na to, by pokazać „zwykłych ludzi”, którzy popierają
wprowadzenie stanu wojennego jako sposób na zaprowadzenie porządku.
„Wierzę w wojsko” – to zdanie miało legitymizować obecność żołnierzy na
ulicach i w zakładach pracy.%20%20kolejka%20za%20kawą%20na%20ul.%20Daszyńskiego.jpg)


W naszej wędrówce po miastach i miasteczkach województwa tym razem
odwiedziliśmy Nowy Dwór Mazowiecki. Położony na północny wschód od Warszawy
– w widłach Wisły i Narwi – prawa miejskie uzyskał już w 1374 roku. Z jego
wielowiekowej spuścizny niewiele się jednak zachowało: historia, spisana w
kruchcie kościoła i parę informacji w bibliotekach szkolnych – dla
młodzieży. Historia miasta w jego obecnym kształcie zaczyna się właściwie
dopiero po wojnie.
Miasteczko liczyło wówczas 9 tysięcy mieszkańców. Pozostałości zaś
ówczesnej, drewnianej zabudowy wegetują tu jeszcze do dziś. Szpecą
szczególnie centrum miasta. Jak dowiedziałam się w Urzędzie Miejskim na
razie nie zostaną zlikwidowane. Mimo bowiem skandalicznych wręcz warunków
sanitarnych ciągle są zamieszkałe i żeby cokolwiek z nimi zrobić trzeba
najpierw przesiedlić lokatorów. Urząd Miejski natomiast nie ma własnej puli
mieszkaniowej, także chwilowo nic nie może w tej sprawie zrobić. Piszę
„chwilowo”, ponieważ władze miasta planują podjęcie budowy bloku w trybie
tzw. budownictwa komunalnego. Siedemdziesiąt mieszkań przewidywanych w tym
bloku przeznaczy się właśnie na konieczne w mieście przesiedlenia.
Do miejskiego budownictwa jeszcze powrócę. Najpierw jednak, by prezentacji
stało się zadość, dalsze informacje ogólne. W latach powojennych Nowy Dwór
urósł się znacznie. Zajmuje 24 km powierzchni, a liczy 24 tysiące
mieszkańców. Do 1975 roku był, na dodatek, miastem powiatowym. „Na dodatek”
dla miasta oczywiście. Powiat oznaczał przecież wiele priorytetów:
zwiększony budżet, dopływ kadry, pierwszeństwo dostaw itd. ... Jako powiat
dorobił się więc Nowy Dwór wcale bogatej infrastruktury handlowej i
usługowej – w szerokim tego słowa znaczeniu.
Przykładowo: mieści się tutaj bank, sąd rejonowy (niegdyś powiatowy),
szpital, nawet szpital zakaźny. W porównaniu z innymi miastami bez
powiatowej przeszłości – jest to dużo.
Jako powiat dorobił się też Nowy Dwór rangi swoistego ośrodka. Mieszkańcy
okolicznych gmin, czy nawet miasteczek przyjeżdżali tu we wszelkich sprawach
urzędowych, po zakupy, a rolnicy z własnymi towarami na targ, który odbywał
się dwa razy w tygodniu. Tradycja targu zachowała się zresztą do tej pory.
Miejsce targowiska utwardzono, ogrodzono, dookoła zlokalizowano sklepy GS-u,
aby przyjeżdżającym ułatwić szybkie dokonywanie sprawunków.
Pytanie natomiast, czy poza regularnie odbywającym się targiem Nowy Dwór
zachował jeszcze jakieś cechy ośrodka? Czy to, czego jako powiat się dorobił
w jakikolwiek sposób w późniejszej codzienności wykorzystał?
Zacznijmy od odpowiedzi na pierwsze z postawionych pytań. Z rozmowy
przeprowadzonej z naczelnikiem wynika, że chociaż formalnie miasto nie ma
już monopolu na wiele urzędowych spraw, mieszkańcy okolicznych gmin nadal
zwracają się do Urzędu Miejskiego, jako do wyższej instancji.
Moje własne obserwacje, chociaż dotyczą nieco innej płaszczyzny, opinię
naczelnika potwierdziły.
Terenem moich obserwacji, żeby nie być gołosłowną, był dworzec
autobusowo-kolejowy (wybudowana kilka lat temu hala). Przyglądałam się
młodzieży, która dojeżdża do licznych w Nowym Dworze szkół ponadpodstawowych
(Liceum Ogólnokształcące, Zespół Szkół Zawodowych – o profilu chemicznym,
Zasadnicza Szkoła Zawodowa „Kablobetonu”). Dziewczęta i chłopcy kroczym.
Wracają do domu – po lekcjach. To znaczy, nie od razu wracają. Chłopcy
spotkali się tu jeszcze na jakiś mecz. Dziewczętom z różnych powodów nie
śpieszy się do powrotu. „Przepuszczają” kolejne autobusy i ustalają wersję
dla rodziców. Tak naprawdę – czekają na jakichś znajomych, bądź
nieznajomych, piją oranżadę, palą, a nuż zdarzy się coś zabawnego? Przyjazd
tutaj jest dla nich niewątpliwą atrakcją. Starają się dostosować do mody i
miejskiego sposobu bycia. Wcale jednak nie czerpią z pozytywów miasta. Nowy
Dwór – to dla nich jedynie swoboda, anonimowość, możliwość wyżycia się i
pokazania takiej twarzy, jaka w ich stronach rodzinnych byłaby, może nie
tyle nie do pomyślenia, ale na pewno nie do akceptacji. Nowy Dwór – to dla
nich ośrodek, ale wyłącznie dóbr rozrywkowych (o ile oczywiście, możliwości
miasta w tym zakresie uznamy za, w pełnym tego słowa znaczeniu, rozrywkę).
Na ulicach widać sporo rolników. Ci, jeśli nie próbują wskórać coś jeszcze w
Urzędzie (o czym pisałam), przyjeżdżają tu w celach handlowych. W mieście
jest sto osiemdziesiąt zakładów rzemieślniczych, tak że nawet w czasach
kryzysu zdarza się tu uwieńczyć swoje poszukiwania sukcesem.
Oczywiście, wymiana miasta z rolnikami nie polega wyłącznie na jednostronnym
wykupie. O targu już pisałam. Zaopatrzenie mieszkańców w towary spożywcze
odbywa się jednak nie tylko tą drogą. Co za problem bowiem zamówić u rolnika
ziemniaki, jabłka, czy cebulę, nawet nabiał? A na jakości tych wyrobów, nie
da się ukryć, mieszkańcy jedynie korzystają. W końcu są to produkty z
pierwszej ręki, nie przebrane, nie poobijane itd.
Mówiąc o zaopatrzeniu, trzeba stwierdzić, że nowodworzanom, przynajmniej
jeśli chodzi o niektóre towary, powodzi się ponad normę. W mieście pracują
na przykład trzy prywatne piekarnie (dzienny, łączny wypiek – 4,5 tony).
Przed niedzielą wiek kto tylko może bojkotuje tzw. chleb uspołeczniony i
ustawia się w kolejce po pieczywo „prosto z pieca”, u któregoś z piekarzy.
Wracając jednak do postawionego pytania. Nowy Dwór nie jest, niestety,
żadnym odstępstwem od reguły krajowej. To znaczy nie jest dla okolicznych
terenów żadnym ośrodkiem, ani nawet ogniskiem kulturalnym wzbogacającym
mieszkającą na nich społeczność. Chociaż ma kino, bibliotekę publiczną, salę
widowiskową, w której odbywają się odczyty i spotkania z pisarzami, ludzie
traktują to miasto wyłącznie utylitarnie. Młodzież korzysta tu ze szkoły (co
zresztą jest dla niej drugorzędne, jak wynika z zasłyszanych przeze mnie
rozmów), tu może kogoś poznać, ewentualnie pójść na dyskotekę itp. Starsi
dokonują tu zakupów, chodzą do lekarza. Inne więzi, analogicznie do
„prawidłowości” krajowych w tym względzie, nie istnieją.
Drugą kwestią, którą w formie pytania postawiłam, było: czy Nowy Dwór,
wyłącznie już dla interesów miasta, dawne powiatowe profity wykorzystał?
Infrastruktury chyba specjalnie nie wzbogacono. Oprócz pawilonów
rzemieślniczych niewiele się w mieście pojawiło nowych placówek usługowych.
Postawiono raczej na rozbudowę mieszkaniową, czego może w tej chwili jeszcze
nie widać, ale plany tutaj są niezwykle prężne i optymistyczne.
Co do nikłych, na razie, efektów koncepcji rozbudowy, trzeba wyjaśnić, że
nie są one rezultatem błędnych założeń. Po prostu do pewnego momentu
budowano na terenach uzbrojonych jeszcze przed wojną. Oczywiście, i terminy
i koszty inwestycji były wtedy dużo niższe. Budowało się i łatwiej i
szybciej. Tereny te, siłą rzeczy, jednak się wyczerpały i kolejne budowy
trzeba zaczynać od podstaw. Nic dziwnego, że domy nie wyrastają już ani tak
łatwo, ani tak szybko.
Plan rozbudowy miasta warto przedstawić szerzej. Dotyczy on zupełnie nowego
osiedla, nazwanego Osiedlem Młodych. Osiedle powstanie na 156 hektarach, na
peryferiach miasta – w kierunku Jabłonny. Lokalizacja nie jest może
najszczęśliwsza o tyle, że niedaleko przyszłej dzielnicy znajdują się
zakłady produkujące kosmetyki i inne środki chemiczne „Pollena”. Nieopodal
zresztą usytuowana jest cała dosyć pokaźna część przemysłowa miasta (m.in.:
WZSP „Syrena, „Kablobeton”, ZPO „Sawa”). „Pollenę” jednak wyróżniam ze
względu na zapachowe, czy raczej fetorowe, właściwości zakładów. Wystarczy
niezbyt silny wiatr zachodni, a nie najprzyjemniejsze zapachy wdycha całe
miasto i wdychać będzie również nowe osiedle.
W czasach powiatowych projektowano, że będzie to skupisko wysokowierzowców.
Później projekt ten, i chyba słusznie, zarzucono. Zaczęto realizować budynki
czteropiętrowe. W roku bieżącym kilka z nich w stanie surowym oddano już „do
użytku”. Dalsze plany, jak wspominałam, są nader zachęcające: w roku 1983 –
314 mieszkań, w 1984 – 304 itd. itd. Po całkowitym ukończeniu ma tu
zamieszkać 18 tysięcy ludzi.
Osiedle ma zostać wyposażone w pełną bazę usługową: sklepy, szkołę,
przedszkole, piekarnię, masarnię itp.
Z takimi sprawami jak kanalizacja, gazyfikacja, ogrzewanie w ogóle nie
powinno być problemów. Nowy Dwór bowiem posiada zarówno sieć wodociągową jak
i gazyfikacyjną. Ciepło zaś nowej dzielnicy zapewnić ma ciepłownia centralna
(ukończenie budowy ciepłowni przewidywane jest na rok 1984).
Jedno, czego na razie nie ma w planach – to oczyszczalnia ścieków. A
przydałaby się nie tylko osiedlu, ale i miastu. Z wykonawcą nie byłoby
kłopotu, bo przecież w Nowym Dworze ma swoją siedzibę „Energopol” –
przedsiębiorstwo, które właśnie zajmuje się robotami wodno-inżynieryjnymi.
Niestety, na deskach polskich projektantów oczyszczalnie są dopiero
ostateczną koniecznością. No cóż, miejmy nadzieję, że uratuje nas „moda” na
ekologię. Oby nadeszła jak najszybciej!
Sumując, perspektywa nowodworskiego osiedla i tak wygląda niewiarygodnie.
Wszystko zaplanowane, wszystko ma być na czas.
Czy będzie? Władze miasta stawiają tę sprawę bardzo ostro. Bez mała jako
punkt honoru.
Podejście Urzędu – to oczywiście argument ważki. Dałby los, żeby w tym
przypadku okazał się przeważający. Znając możliwości naszego budownictwa
(wykonawcą budowy jest MKB Legionowo) mam sporo obiekcji co do terminowości,
jakości i infrastruktury osiedla. Z radością jednak usłyszę, że tym razem
się pomyliłam i że operatywność władz miasta zadziałała więcej niż
przypuszczałam.
Chciałabym więc powrócić do Nowego Dworu – wielkomiejskiego: z
uporządkowanym centrum, dzielnicą młodych, wyeksponowaną własną historią i z
nowymi, równie wyraźnie nakreślonymi planami.
Miasto jako „noclegownia” i punkt usługowy
Alicja Kos stawia gorzką diagnozę: Nowy Dwór dla wielu jest miastem czysto
utylitarnym. Ludzie przyjeżdżają tu do lekarza, szkoły lub na zakupy, ale
nie identyfikują się z nim kulturowo. Autorka zauważa brak „więzi innych niż
materialne”.
W tekście wyraźnie zarysowano dwa oblicza miasta:
- Stare: „skandaliczne warunki sanitarne”, drewniane domy „wegetujące” w
centrum. To obraz biedy i zacofania.
- Nowe: Osiedle Młodych na 156 hektarach. To symbol postępu, choć okupiony
„fetorem” z pobliskiej Polleny. Autorka słusznie przewiduje problemy z
infrastrukturą, które często towarzyszyły wielkim budowom PRL-u.
- Miasto powiatowe” (do 1975 r.): Nawiązanie do reformy administracyjnej
Gierka, która zniosła powiaty. Autorka podkreśla, że status ten dawał
„priorytety” – lepsze zaopatrzenie i większe fundusze.
- „Chleb uspołeczniony”: Pieczywo z państwowych zakładów (np. PSS Społem).
Przeciwstawione „prywatnym piekarniom”, które kojarzyły się z wyższą
jakością i kolejkami „prosto z pieca”.
- „Naczelnik”: Ówczesny odpowiednik dzisiejszego burmistrza lub prezydenta
miasta.
- „Budownictwo komunalne / MKB Legionowo”: MKB to Międzyzakładowy Kombinat
Budowlany. Tekst oddaje typowy dla tamtych lat sceptycyzm co do terminowości
i jakości państwowych wykonawców.
- „GS-y”: Gminna Spółdzielnia „Samopomoc Chłopska” – sieć handlowa
obsługująca głównie wieś i małe miasteczka.
- „Pollena”, „Syrena”, „Kablobeton”: Nazwy wielkich zakładów przemysłowych,
które stanowiły fundament gospodarczy Nowego Dworu, ale też – jak zauważa
autorka – były źródłem uciążliwego „fetoru”.
Ochotnicza Straż Pożarna w Nowym Dworze ma już 100 lat. Powstała w 1880
roku, kiedy miasto było drewniane, a pożary nękały mieszkańców nader często.
Nowodworska OSP, choć rozpoczęła swą pracę w czasie zaborów, gdy nikt z
władz nie zachęcał ani nie ułatwiał działalności społecznej, od razu
zasłynęła z aktywności w pracy na rzecz miasta i jego mieszkańców.
Jednostka, choć skromnie wyposażona (konie i wozy wypożyczano, a beczki z
wodą, bosaki i toporki były własnością strażaków), potrafiła zapewnić
mieszkańcom poczucie bezpieczeństwa.
Po odzyskaniu niepodległości jej działalność jeszcze bardziej się ożywiła. I
chociaż nadal z wyposażeniem nie było łatwo (wszystko co posiadali kupiono
za pieniądze ze składek i darów miejscowych rzemieślników i właścicieli
sklepów), strażacy potrafili skutecznie chronić miasto, okoliczne wsie, a
także położoną w pobliżu modlińską twierdzę. W dowód uznania w 1932 r.
społeczeństwo ufundowało swojej jednostce sztandar.
W czasie działań wojennych w 1939 r. i obrony Modlina, strażacy bronią
mienia ludności i magazynów wojskowych, pomagając żołnierzom w gaszeniu
pożarów. Na początku okupacji Niemcy rozwiązali OSP, a w 1942 r. powołali
przymusową straż złożoną z Polaków. Pierwszym aktem oporu nowodworskich
druhów było schowanie sztandaru w podziemiach kościoła, przetrwał tam całą
okupację, a obecnie odnowiony stanowi cenną pamiątkę przechowywaną w
gablocie w świetlicy OSP.
Na specjalnej zbiórce w prywatnym mieszkaniu grupa strażaków złożyła
przysięgę, że będzie służyć tylko ludności, sabotować lub opóźniać wyjazdy
do pożarów budynków i magazynów niemieckich. Wielu z nich było partyzantami
lub współpracowało z ruchem oporu. Druh Kraszewski zginął w walce z
Niemcami. Druhowie Jan Kawula, Henryk Witkowski, Leon Kozioł, Bogdan Mucha,
Czesław Rakowski zostali zamordowani przez Niemców w obozach zagłady.
W wolnej Polsce rozpoczął się nowy rozdział 100-letniej historii
nowodworskiej OSP. Strażacy pracują z zapałem i ofiarnością, włączając się
do każdej akcji zagrażającej życiu i mieniu mieszkańców miasta i okolicy. Na
szczególną wdzięczność ludności zasłużyli sobie w 1947 r. niosąc pomoc i
ochronę poszkodowanym, gdy rejon ten nawiedziła największa w ciągu 100 lat
powódź.
W latach 1952–58 z inicjatywy strażaków, a przy pomocy całego społeczeństwa,
pobudowano w Nowym Dworze w czynie społecznym nowoczesną strażnicę. OSP
zagospodarowała budynek. W garażach stanęły 3 wozy bojowe z pełnym
wyposażeniem. Strażacy zorganizowali świetnie działający system alarmowy,
dzięki któremu błyskawicznie stawiali się do każdej akcji. Tak było do 1975
r., do chwili gdy w mieście rozpoczęła działalność straż zawodowa.
Stacjonuje w budynku OSP wynajmując pomieszczenia od ochotników.
Starym działaczom łzy się w oku kręcą, gdy wspominają dawne czasy. Teraz,
choć nie opuścili rąk i jak dawniej pracują aktywnie (dbają także o swoich
następców prowadząc drużynę młodzieżową), nie mogą pogodzić się z tym, że
często nie biorą udziału w akcjach gaśniczych. A nasze ręce przydałyby się
nieraz — twierdzą, zwłaszcza gdy płoną lasy, których w okolicach Warszawy
jest sporo i które trzeba szczególnie strzec i ochraniać.
Wydaje się, że pozbawienie ochotników wszystkich samochodów było błędem i
trzeba go jak najszybciej naprawić. Stuletnia OSP w Nowym Dworze na pewno na
to zasługuje.
- Druh: Tradycyjne określenie członka Ochotniczej Straży Pożarnej (również
harcerstwa), podkreślające braterstwo i wspólnotę celów.
- Czyn społeczny: Charakterystyczne dla okresu PRL określenie nieodpłatnej
pracy na rzecz ogółu. W tekście mowa o budowie strażnicy, co podkreśla
ogromne zaangażowanie mieszkańców.
- Zabory: Tekst przypomina, że OSP powstała w 1880 r. (pod zaborem
rosyjskim), co ma budować etos straży jako instytucji, która dbała o
polskość i bezpieczeństwo nawet pod obcą władzą.
- Sabotować / Ruch oporu: Słownictwo związane z okresem II wojny światowej.
Podkreśla, że strażacy nie byli tylko "pogromcami ognia", ale czynnymi
patriotami walczącymi z okupantem.
- Straż zawodowa vs Ochotnicy: Tekst zarysowuje konflikt kompetencyjny z lat
70. XX wieku, kiedy to nowo powstałe jednostki zawodowe zaczęły "wypierać"
ochotników z bezpośrednich akcji.


Gdzie szukać milionów?
WARSZAWA PAP. Czy kryzys może usprawiedliwiać niegospodarność? Czy może być
wymówką dla bezczynności powodującej straty liczone w dziesiątkach i setkach
milionów złotych?
ZDECYDOWANEJ odpowiedzi w powyższej kwestii udzielili inspektorzy Ministerstwa
Finansów po kontroli w stołecznych Zakładach Chemii Gospodarczej w Nowym Dworze
Mazowieckim. Przekazali oni miejscowej prokuraturze materiały, w których
ujawniono m. in., że w zakładach tych znajdują się nieczynne maszyny i
urządzenia o wartości ponad 74 mln zł. Większość maszyn i urządzeń jest w ogóle
dla przedsiębiorstwa nieprzydatna. Niestety, na skutek niewłaściwego składowania
i braku konserwacji, część z nich znacznie już straciła na swej wartości.
Dotyczy to np. tak delikatnych urządzeń, jak maszyny księgujące „Ascota”, które
zakupiono w r. 1972 za 483 tys. zł. Ani razu nie używane odsprzedano w 1982 r.
za 200 tys. zł, ponieważ w międzyczasie... pordzewiały.
Znacznie zniszczone na skutek niewłaściwego składowania zostały też elementy
składowe dwukondygnacyjnego budynku typu „Berlin”. Zakupiono je w roku 1977 za
4,5 mln zł i dotychczas nie zmontowano. Może faktycznie zabrakło na to środków,
czy jednak nie można było owych prefabrykatów zabezpieczyć lub odsprzedać?
NIE LEPSZA jest sytuacja w Fabryce Syntetyków Zapachowych „Pollena-Aroma” w
Warszawie. Przechowywano tam w workach na powietrzu, materiały sypkie o wartości
5,6 mln zł. Pod wpływem deszczów uległy one sporemu zniszczeniu.
W tejże fabryce inspektorzy Ministerstwa Finansów odkryli nieczynne nowe maszyny
i urządzenia o wartości 14,7 mln zł. Część ich — np. wentylatory zakupione w r.
1977 — są w ogóle fabryce nieprzydatne.
Powyższe przypadki, których niestety w kraju jest więcej, niezależnie od
podjętego postępowania pokontrolnego zasługują na szerszą refleksję: zarówno gdy
szukamy źródeł kryzysu, jak i sposobów wyjścia z niego. Przecież to właśnie
kierownictwo wspomnianych zakładów musiało podpisywać zamówienia na maszyny
które w ogóle nie były fabryce przydatne. Czemu zatem nie poczuwa się ono dziś
do odpowiedzialności — choćby wobec własnej załogi — za niewykorzystanie
nabytego majątku.
Trzeba też stwierdzić, że istniejący system opodatkowania nie dość silnie
skłania do wyzbywania się niezagospodarowanych środków trwałych. Wysokie zyski,
osiągane przez przedsiębiorstwa, nawet przy nikłym stopniu wykorzystania mocy
produkcyjnych, pozwalają na płacenie kar bankowych za niezagospodarowane środki
trwałe. Znaczny chaos panuje też w sferze zbytu owych środków, gdzie np. marże —
w zależności od przedsiębiorstwa pośredniczącego w transakcji — wahają się od 4
do 36 procent.
KONSEKWENTNE realizowanie zasad „trudnego” pieniądza wymaga stworzenia
skutecznie działającego mechanizmu ekonomicznego, który samoczynnie będzie
przeciwdziałał podobnemu „chomikowaniu”. Zagospodarowanie majątku produkcyjnego
nabywanego wcześniej „na wyrost” nie może bowiem opierać się na
przedsięwzięciach typu „policyjnego”. Problem ten powinien zostać uwzględniony
podczas prac nad modyfikacją i umocnieniem zasad reformy.
- Chomikarstwo: W kontekście PRL nie oznaczało ono oszczędności, lecz
patologiczne gromadzenie towarów, surowców lub maszyn "na zapas" przez
przedsiębiorstwa. Ponieważ w gospodarce niedoboru trudno było cokolwiek kupić,
dyrektorzy zamawiali co się dało, nawet jeśli nie mieli planów użycia danej
rzeczy, byle "mieć na stanie" lub na wymianę.
- Niegospodarność: Sztandarowe pojęcie z kodeksu karnego PRL. Oznaczało
marnotrawstwo mienia społecznego (państwowego) poprzez złe decyzje, brak nadzoru
lub niedbalstwo.
- Środki trwałe: Maszyny, budynki i urządzenia. Artykuł wytyka, że "leżą
odłogiem", czyli nie pracują na PKB, a jedynie niszczeją.
- Zasada „trudnego” pieniądza: Element wdrażanej wówczas reformy gospodarczej
(tzw. reformy po 1982 r.). Miało to oznaczać, że przedsiębiorstwa muszą same na
siebie zarobić, a kredyty i dotacje będą trudniej dostępne, co miało wymusić
efektywność.
Systemowy absurd, nie tylko błąd ludzki. Choć tekst uderza w konkretne zakłady
(Nowy Dwór Mazowiecki, Pollena-Aroma), to między wierszami krytykuje cały
system. Maszyny księgujące „Ascota” (prod. NRD) stały 10 lat nieużywane i
pordzewiały – to symbol niemocy: kupiono nowoczesny sprzęt, którego nikt nie
umiał lub nie chciał wdrożyć.
Szukanie kozła ofiarnego. Artykuł ma typowy dla prasy socjalistycznej ton
interwencyjny. W obliczu ogromnego kryzysu lat 80. i pustych półek, propaganda
musiała wskazać winnych. Przekaz dla czytelnika brzmiał: "W sklepach nic nie ma
nie dlatego, że system jest niewydolny, ale dlatego, że dyrektorzy-chomiki
marnują miliony, które mogłyby służyć społeczeństwu".
Autor zauważa ciekawy paradoks: przedsiębiorstwa są tak bogate (mimo kryzysu!),
że stać je na płacenie kar za nieużywanie maszyn. To dowód na to, że ówczesne
mechanizmy rynkowe były fikcją – wysokie marże pośredników (do 36%) i chaos w
handlu między zakładami uniemożliwiały racjonalne zarządzanie.
Wspomniany w tekście budynek typu „Berlin” to prawdopodobnie prefabrykowany
pawilon biurowy lub socjalny, który w tamtym czasie sprowadzano z NRD. Fakt, że
elementy budynku leżały 6 lat i niszczały, doskonale obrazuje tzw. "inwestycyjne
fronty robót", gdzie zaczynano budowy, których nigdy nie kończono z powodu braku
cementu, ludzi czy pieniędzy na montaż.
Podsumowując: Tekst jest przykładem surowej, państwowej samokrytyki, która miała
zmobilizować gospodarkę, ale w rzeczywistości obnażała tylko głęboki rozkład
ekonomiczny państwa u progu lat 80.






Tragedia w Modlinie
10 bm. około godz. 3.00 nad ranem w warszawskim Ośrodku Turystyki, Sportu i
Rekreacji „Wisła” w Modlinie wybuchł tragiczny w skutkach pożar. Śmierć
poniosło 8 osób — uczestniczki odbywającego się na terenie ośrodka kursu
instruktorów zuchowych Komendy Chorągwi ZHP w Ciechanowie, nauczycielki ze
szkół tego województwa: Sylwia Blicharska, zam. w Ciechanowie, Iwona
Ciarkowska — zam. Lekowo, gm. Regimin, Daniela Nowakowska, Janina
Piotrowska, Iwona Ruszczyńska, Henryka Tańska i Mirosława Zadrożna —
zamieszkałe w Ciechanowie oraz tymczasowo mieszkający w ośrodku Stanisław
Rembelski — pracownik „Kablobetonu” Nowy Dwór. Wśród pozostałych osób, które
korzystały z ośrodka — nie ma rannych.
Około 20 spośród 35 uczestników kursu zakwaterowanych było na terenie
ośrodka w baraku magazynowym; część okien tego budynku była zakratowana.
Niektórzy z nocujących w baraku zdążyli sami opuścić płonące pomieszczenie.
Strażacy — przed zawaleniem się płonącego baraku — zdołali wyprowadzić tylko
jednego mężczyznę.
Działania śledcze, prowadzone z udziałem przedstawiciela Prokuratury
Wojewódzkiej w Warszawie doprowadziły do ustalenia skandalicznych zaniedbań
w zakresie ochrony przeciwpożarowej Ośrodka Wypoczynkowego „Wisła”, w którym
doszło do tragedii. Instruktorki harcerskie z Chorągwi ciechanowskiej nie
mogły wydostać się z pokojów m. in. dlatego, że pokoje miały okna
okratowane. Ponadto stwierdzono brak, w miejscu do tego przeznaczonym,
podstawowego sprzętu przeciwpożarowego, takiego m. in. jak bosaki itp.
Jak stwierdził ppłk Franciszek Pawłowski — naczelnik Wydziału
Dochodzeniowo-Śledczego St. Urzędu Spraw Wewnętrznych dla wyników śledztwa
ważne jest bezsporne ustalenie przyczyn pożaru oraz przyczyn jego
gwałtownego przebiegu, a także tego dlaczego był tak późno zauważony i
dlaczego nie było prób podjęcia ratunku osób znajdujących się w budynku. Te
kierunki śledztwa są kontynuowane. Na pytania te będzie można szerzej
odpowiedzieć w ciągu najbliższych kilku dni, gdy będą znane m. in. wyniki
ekspertyz. Odpowiednie badania są prowadzone; wskazują one wstępnie, że
jedna z ofiar była w stanie nietrzeźwym.
Bezspornie ustalono już, że źródło ognia było wewnątrz budynku. Za wcześnie
jeszcze na dalej idące wnioski. Sygnał o pożarze przekazała o godz. 3.13
recepcjonistka ośrodka, przebywająca w innym budynku, która zauważyła łunę i
usłyszała krzyki z płonącego budynku.
Ustalono także, iż osoba pełniąca funkcję dozorcy w czasie, gdy zaistniał
pożar — faktycznie nie dozorowała obiektu; była bowiem w stanie nietrzeźwym
i spała. Na polecenie prokuratora, dozorca zatrzymany został w areszcie.
Pozostałe czynności śledcze kontynuuje się na bieżąco, zgodnie z poleceniem
szefa Stołecznego Urzędu Spraw Wewnętrznych.
Rodzinom ofiar wyrazy współczucia i żalu przekazali I sekretarz KC PZPR gen.
armii Wojciech Jaruzelski i przewodniczący Rady Państwa, przewodniczący Rady
Przyjaciół Harcerstwa, Henryk Jabłoński.
Na miejsce tragedii udali się: sekretarz KC PZPR Waldemar Świrgoń i minister
do spraw młodzieży Andrzej Ornat.
W związku z tragicznym wypadkiem w Modlinie naczelnik ZHP ogłosił — rozkazem
specjalnym — w dniach od 11 do 18 bm. żałobę w Związku Harcerstwa Polskiego.
W imieniu związku naczelnik złożył najbliższym tragicznie zmarłych wyrazy
głębokiego współczucia.
Główna Kwatera Związku Harcerstwa Polskiego postanowiła otoczyć opieką
rodziny tragicznie zmarłych instruktorek, a w szczególności osierocone
dzieci.
(PAP)
__________________________________________________________________________________________________________________________________
Pogrzeb tragicznie zmarłych instruktorek ZHP
W uroczystościach pogrzebowych uczestniczyła tłumnie młodzież szkół
województwa ciechanowskiego, harcerze z hufców i szczepów ZHP, delegacje
harcerzy z sąsiednich województw.
Wszystkie zmarłe tragicznie podczas pełnienia harcerskiej służby
instruktorki Ciechanowskiej Chorągwi ZHP, uchwałą Głównej Kwatery ZHP
odznaczone zostały pośmiertnie krzyżami „Za zasługi dla ZHP”.
Kompania honorowa Wojska Polskiego oddała salwy honorowe. Po uroczystej mszy
polowej trumny złożone zostały do grobów. Mogiły pokryły tysiące wieńców i
kwiatów.
(PAP)
___________________________________________________________________________________________________________________________
ŚLEDZTWO W SPRAWIE TRAGICZNEGO POŻARU W MODLINIE
Powiększa się krąg odpowiedzialnych
W wyniku pożaru 10 marca br. w ośrodku wypoczynkowym w Modlinie, podległym
Warszawskim Ośrodkom Wypoczynku „Wisła”, zginęło 8 osób — 7 instruktorek
harcerstwa i pracownik przedsiębiorstwa „Kablobeton”. Śledztwo prowadzi
Prokuratura Wojewódzka w Warszawie oraz Stołeczny Urząd Spraw Wewnętrznych.
Trzy osoby zostały tymczasowo aresztowane — kierowniczka ośrodka, inspektor
bhp i p.-poż. z dyrekcji WOW „Wisła” oraz dozorca obiektu, pełniący wówczas
służbę nocną w stanie nietrzeźwym.
Oto fakty, które przedstawił dziennikarzowi PAP nadzorujący śledztwo,
wiceprokurator Prokuratury Wojewódzkiej w Warszawie — Jan Traczewski:
„Ekspertyza Zakładu Przyczyn Badania Pożarów Szkoły Głównej Służby
Pożarnictwa wykazała, iż pożar powstał między godziną 2.30 a 2.40 rano w
pokoju numer 33, gdzie zamieszkiwał pracownik „Kablobetonu”. Wyniki sekcji
zwłok dokonanej przez Zakład Medycyny Sądowej Akademii Medycznej w Warszawie
wykazały we krwi denata 2,74 promille alkoholu, w moczu 3,72 promille. W
jego płucach znajdowała się największa — w porównaniu z innymi ofiarami —
ilość dwutlenku węgla, wskazująca, iż najdłużej, i to w początkowej fazie
pożaru, przebywał w pomieszczeniach objętych ogniem. Sekcja zwłok 7
instruktorek nie wykazała u żadnej z nich obecności alkoholu we krwi.
Budynek, według ekspertyzy SGSP, nie spełniał podstawowych wymogów
zabezpieczenia przeciwpożarowego, wymaganych w tego typu obiektach,
określonych w przepisach budowlanych i przeciwpożarowych.
W ciągu ostatnich trzech miesięcy czynności śledcze skoncentrowane były na
ustaleniu — kto jest odpowiedzialny za przebudowę i eksploatację obiektu,
gdzie doszło do tragedii.
W charakterze podejrzanego przesłuchany został pierwszy kierownik ośrodka
podlegającego wówczas (1976 r.) Nowodworskiemu Ośrodkowi Sportu i Rekreacji.
Zarzuca mu się, iż za zgodą ówczesnej dyrekcji przedsiębiorstwa, bez
uprawnień zawodowych oraz łamiąc przepisy budowlane i p.-poż. dokonał w 1976
r. adaptacji budynku gospodarczego na cele hotelowe. Nie usunął m. in. krat
w oknach. Korytarz powstały w drugim etapie przebudowy miał 90 cm
szerokości, zamiast 140.
Ustalono, iż przedstawiciele WOW „Wisła” przejmując w 1979 r. ośrodek od
NOSiR nie dokonali należytej kontroli obejmowanego obiektu. Nowy kierownik
ośrodka ocieplił tylną ścianę budynku, obijając „przy okazji” drzwi
ewakuacyjne papą i płytkami cieplnymi. Uniemożliwiło to w momencie tragedii
ich otwarcie. Właśnie w pokoju usytuowanym obok tych drzwi zginęły trzy
osoby. Przedstawiciel dyrekcji „Wisły” zaaprobował przebudowę, łamiąc tym
samym obowiązujące przepisy.
Okazało się ponadto, iż inspektor ochrony p.-poż. zatrudniony w
przedsiębiorstwie, dokonał przez ostatnie trzy lata 17 kontroli ośrodka.
Nigdy nie zanegował stanu zabezpieczenia, mimo ewidentnych (!) uchybień. W
tym samym czasie obiekt był trzykrotnie lustrowany przez Zawodową Straż
Pożarną z XVIII Oddziału ZSP w Nowym Dworze Mazowieckim. Na niecałe dwa
miesiące przed tragedią strażacy przeprowadzali w ośrodku ćwiczenia
przeciwpożarowe. Nie zwrócono wówczas uwagi na kraty w oknach i nie
odnotowano tego w protokołach.
Śledztwo, które zostało przedłużone o dalsze trzy miesiące, zakończone
zostanie prawdopodobnie we wrześniu br. i w listopadzie znajdzie swój epilog
w sądzie”.
(PAP)
Warszawskie pociągi podmiejskie
Zgodnie z rozkładem ★ Tłok rano i po południu ★ Brudno na peronach
Na terenie Warszawskiego Węzła Kolejowego przewozi się w ciągu doby 750 tys.
pasażerów, z czego 650 tys. w ruchu podmiejskim. Ogromną ich część stanowią
ludzie dojeżdżający do pracy w stolicy i po południu wracający pociągami do
domów. W jakich warunkach podróżują? Czy pociągi kursują zgodnie z
rozkładem?
Próba odpowiedzi na te pytania jest relacja naszych reporterów, którzy we
wtorek 21 bm. byli wczesnym rankiem na kilku stacjach, skąd dojeżdżają
pasażerowie do pracy, a po południu towarzyszyli ich powrotom do miejsc
zamieszkania.
Dojazdy
Pierwszy pociąg z Nasielska rusza o godz. 4.02. Po drodze ma kilkanaście
przystanków: największe z nich — to Nowy Dwór Mazowiecki i Legionowo. Tu
właśnie wsiada najwięcej pasażerów. Cała trasa zajmuje ponad godzinę.
Największy ruch zaczyna się od godz. 5.25. O tej porze zapełniają się
perony. Wczoraj w tej okolicy nie padało, więc nikt nie chował się pod
wiaty, najczęściej składające się z samego daszka, nie osłaniającego przed
wiatrem i deszczem. Na niektórych stacjach, np. w Janówku, nawet tego nie
ma.
Budynek w Nowym Dworze Mazowieckim zajmuje dwa dworce — PKP i PKS.
Pomieszczenia brudne, ze śmietniczek wysypują się niedopałki i papiery.
Tylko napis „Bufet” przypomina o tym, że kiedyś tu można było coś kupić.
Szaro, ponuro, brudno. Drzwi są zamknięte. Do dyspozycji podróżnych jedynie
ohydna latryna na zewnątrz budynku, z niedomykającymi się drzwiami.
Pasażerowie narzekają na tłok, ale pociągi przyjeżdżają punktualnie. Zgodnie
z rozkładem jest ten o 4.45 z Nowego Dworu. Jeszcze są miejsca siedzące.
Większość pasażerów drzemie. W kolejnych pociągach, odjeżdżających z
Legionowa o godz. 5.42, 6.02, 6.12, prawie nikomu nie udaje się znaleźć
miejsca siedzącego. Niektórzy korzystają z pociągu dalekobieżnego relacji
Gdynia — Warszawa Wschodnia: w Legionowie jest o godz. 5.50. Wczoraj zresztą
tylko ten był spóźniony o 15 minut. Podmiejskie z Nasielska i Zegrza
kursowały punktualnie.
O godz. 6.42 na stację wjechał pociąg dłuższy o jeden wagon i od razu było
luźniej. O godz. 7.02, 7.12, 7.22 ruch się zmniejsza. Później, od godz. 8.12
pociągi kursują dwa razy na godzinę.








- W Hufcu ZHP w Nowym Dworze pracuje 7 szczepów w ramach, których działa 1098
zuchów, 800 harcerzy i 140 harcerzy starszych.






Robert nie ma łatwego życia. Myliłby się jednak, kto uznałby Rzepaka za
przybitego przez codzienne troski, pochylonego ku ziemi młodzieńca. Robert
lubi i potrafi opowiadać. Za to jest chwalony w szkole.
V
Jak wiadomo z mitologii, nimfy były to boginki o postaci pięknej młodej
dziewczyny, uosabiające siły przyrody i jej piękna. Niektóre z nich
mieszkały w drzewach. Nazywano je driadami.
VI
Pewnego wrześniowego dnia przyszedł do domu i powiedział, że widział Matkę
Boską. Stała koło drzewa, topoli rosnącej opodal. Powiedziała, że jeżeli
Robert będzie się modlił, to na pewno zda do następnej klasy. Byłoby to dla
niego bardzo ważne, bo niestety Rzepak repetuje. Potem Matka Boska weszła do
drzewa i zmniejszyła się, a jej wizerunek pozostał tylko na sęku – w miejscu
po odrąbanym dwa-trzy lata temu konarze.
VII
Nowy Dwór Mazowiecki leży niedaleko Warszawy i cieszył się dotychczas dość
smutną sławą miejscowości, gdzie łatwiej niż gdzie indziej o chuliganów i o
przykrą przygodę. Ojcowie miasta i stali jego mieszkańcy twierdzą, że
niezasłużona to zła opinia, gdyż nie jest tu gorzej niż gdzie indziej. Ale
opinia zrodzona z plotki mało liczy się z faktami. Toteż wieść stugębna
niesie, że w Nowym Dworze, to ho, ho.
Cud więc zdarzył się w sam raz. We właściwym czasie.
VIII
Wiele zjawisk – dawniej uznawanych za cudowne znalazło z biegiem czasu i
postępów nauki zupełnie naturalne wytłumaczenie. Niegdyś kapłani egipscy
utrzymywali w posłuchu lud wykorzystując jego niewiedzę o naturze zaćmień
słońca. Zdarzają się i dziś zjawiska przyrodnicze, których nie można
wytłumaczyć, ale przypisuje się je nie odkrytym jeszcze prawom i zasadom
natury, a nie woli Bożej.
Zwłaszcza ostrożny w szafowaniu opiniami o cudach jest Kościół, zbyt wiele
razy w przeszłości zmuszony był bowiem wycofać się, gdy postęp nauki zdołał
wyjaśnić tajemnicze zjawisko.
I w tej sprawie Kościół zachował wstrzemięźliwość i rezerwę. Tym bardziej,
że to nie jest „tajemnicze zjawisko”. To jest plama na sęku.
IX
Wieść o cudzie rozeszła się lotem błyskawicy po Nowym Dworze, potem i dalej.
Zaczęli ściągać ludzie z różnych stron Polski. Topola stała się sławna.
Pojawiły się obrazki, gablotki-kapliczki. Tłum gęstniał i topniał na
przemian. A plama na sęku przypominająca – dla ludzi z wyobraźnią – słynny
wizerunek Matki Boskiej Ostrobramskiej – cały czas pozostawała bez zmian.
X
Jest dla mnie coś pogańskiego – zwierza się znajomy ksiądz – że ludzie modlą
się do drzewa. Niedaleko jest nowy ładny, przestronny kościół, są w nim
obrazy, na których Matka Boska przedstawiona jest dużo wyraźniej.
XI
Rozmowa pod topolą:
– Proszę pani, przecież Kościół nie uznał tego za cud.
– A kto to ich wie, może są w zmowie z partią...
Rozmowa z Robertem:
– Jak się nazywasz?
– Muszę się zapytać mamy – a po chwili – Mama zabroniła mi cokolwiek mówić.
Nawet, jak się nazywam.
Rozmowa z kolegą Roberta, który wierzy w cud:
– Dlaczego Matka Boska przyszła tu, do Nowego Dworu?
– Żeby ludzie mniej pili i mniej się łobuzowali.
– A co mówi się na religii?
– Że to nie jest cud.
– A co ty myślisz?
– Że to jest cud.
XII
Władza państwowa na cudach się nie zna – gniewnie stwierdza w rozmowie z
dziennikarzem naczelnik nowodworski.
– Mamy sporo drużyn i szczepów, w tym kilka niezłych specjalnościowych,
żeglarskich – słyszę w komendzie hufca. – Kto chce robić coś pożytecznego,
znajdzie u nas miejsce. Nie odprawiamy nikogo z kwitkiem. Poza tym jest Dom
Kultury.
W cud nie wierzę i tyle z niego mają, że trudno się przecisnąć ulicą PZPR.
Przykro im tylko, że wielu nazywa Nowy Dwór – Nowym Ciemnogrodem. A przecież
do topoli modli się więcej przyjezdnych niż miejscowych...
A czy przy okazji nie rozmawiano w drużynach o tym, że nawet zawikłane
zjawiska przyrodnicze dadzą się wytłumaczyć, o psychologii tłumu, o zdrowym
rozsądku? – naciska dziennikarz.
– ???
XIII
Dyrektorka szkoły, do której chodzi Robert, dbała o to, by uczniowie nie
„urywali się” z lekcji „na cud”. Poza tym ma na głowie remont. Dosyć
gruntowny. To, że się odbywa dość szybko i sprawnie – żartobliwie nazywa
cudem. Fakt, że sprawny remont jest zjawiskiem prawie nadprzyrodzonym...
– Czy przy okazji wydarzenia, o którym mówiło i mówi miasto, nie rozmawiano
w klasach o zjawiskach przyrodniczych, o tym, jak wiele jest rzeczy „o
których się nie śniło filozofom”, a które okazały się całkiem proste do
objaśnienia?
– Ja mam program, bardzo napięty. Żadnemu nauczycielowi nie pozwoliłabym na
odstępstwo od programu.
XIV
Pod topolą nie ma żartów. Kto nie uznaje cudowności wydarzenia, jest –
zgodnie z posłannictwem miłości bliźniego i tolerancji – wyszydzany,
potępiany, a gdyby oczy ciskały gromy – zostałby także spiorunowany.
Jejmość w berecie peroruje:
– Co to jest natura? Czy ma rozum? Dlaczego nad pustynią nie pada deszcz, a
wiatr wieje zawsze od morza? A gdyby człowiek pochodził od małpy, jak mówił
ten zboczeniec Darwin, to dlaczego ludzkie niemowlę wymaga opieki, a małpa
po urodzeniu się jest samodzielna?
– Ja nic nie widzę – szepce do sąsiada zawstydzony przybysz.
– Widocznie nie jesteś pan godzien – pada odpowiedź.
Ludzie stoją i patrzą. Niektórymi wstrząsa szloch lub spazm uniesienia.
Podobno najlepiej widać, gdy patrzy się tak długo, aż wzrok się zmęczy. Albo
w nocy, gdy podświetlić latarką.
XV
„Ciemnogród – zacofanie, kołtuństwo” – donosi Słownik Języka Polskiego. W
encyklopedii tego hasła już nie ma. Szkoda.
XVI
W Polsce zlikwidowano analfabetyzm – stwierdza dumnie podręcznik historii.
Doprawdy?

Ogólnopolską sławę ulica zyskała w 1985 r. za sprawą tzw.
cudu. Na jednym z rosnących przy niej drzew w miejscu po ściętym konarze
można było dostrzec postać przypominającą kształtem obraz Madonny Cygańskiej
czyli takiej, która głowę ma okrytą chustą a na rękach trzyma śpiące
niemowlę. Aby obejrzeć to zjawisko do miasta przyjeżdżały setki osób, nawet
z odległych miejsc Polski. Smaczku zjawisku dodawał fakt iż "cud" wydarzył
się na ulicy PZPR [nazwa ulicy Nałęcza w czasach PRL] czyli organizacji
zdecydowanie antykościelnej.














Jak informuje rzecznik prasowy Centralnej Dyrekcji Okręgowej Kolei
Państwowych w katastrofie 30 grudnia o godzinie 17.30 za mostem między
Modlinem a Nowym Dworem Mazowieckim, zginęło 6 osób. Są to: maszyniści Jerzy
Nowakowski, Kazimierz Podkań, Jerzy Bułynko, kierowniczka pociągu
pasażerskiego Czesława Drozdowska oraz dwóch pasażerów: Adam Kłos i Ireneusz
Makulak, obaj zamieszkali w Nowym Dworze Mazowieckim.
W szpitalu przy ul. Stępińskiej w Warszawie przebywają: Mirosław Drozdowski
oraz Edyta Gasperska, natomiast w szpitalu w Nowym Dworze Mazowieckim
umieszczeni zostali: Andrzej Baran i Stanisław Baliszewski. Ich życiu nie
zagraża niebezpieczeństwo.
Przyczyną zderzenia czołowego dwóch pociągów, pasażerskiego i towarowego
było, jak wstępnie ustaliła komisja, nieprawidłowe ułożenie drogi przebiegu
pociągu. Prokuratura prowadzi śledztwo, mające wyjaśnić okoliczności i
winnych złego przełożenia zwrotnicy. (PAP)








Do Rady Miejskiej wybrani zostali: Urszula Adamowicz, Banasiak Felicja, Jan
Chmielewski, Barbara Czerniawska, Lidia Godlewska, Zofia Janiszewska, Halina
Kornacka, Jarosław Krywoniuk, Eugeniusz Marchewka, Katarzyna Mieszkowska, Ludwik
Nawrot, Alicja Nojszewska-Rydlińska, Marian Dymerski, Stanisław Glabarczyk,
Stanisław Białkowski, Krzystof Boczkowski, Antoni Ostrowski, Maciej Piłatowicz,
Tomasz Piłatowicz, Mirosław Szerszyński, Barbara Szpytma, Jan Traczyk, Krzysztof
Wróblewski, Jan Wysokiński, Bogumiła Żołnierczyk, Barbara Turczyńska
(przewodnicząca Rady) Wincenty Tenerowicz. Pierwszym burmistrzem została Jadwiga
Zakrzewska.


(Informacja własna).
Niemcy wydali 8 mln marek na zakup 80 proc. akcji Polleny, przejęli też 6
milionów DM długu, jakim jest obciążony zakład, obiecali w najbliższym
czasie zainwestować 7,7 mln DM, a później od 6 do 8 milionów.
20 proc. akcji zostało przeznaczonych dla pracowników. Pollena Nowy Dwór
jest kolejnym zakładem chemii gospodarczej sprzedanym dużemu koncernowi tej
branży. Zdaniem ekspertów z Ministerstwa Przekształceń Własnościowych rynek
tych artykułów został zdominowany przez wielkie koncerny i branża ta w
Polsce może się utrzymać tylko współpracując z potentatami. W naszym kraju
są obecne już takie giganty chemiczne jak Henkel, który kupił zakład w
Raciborzu i Uni-lever w Bydgoszczy. Mówi się też, że wejście do Polski
planuje największy koncern branży — Procter and Gamble.
W MPW rozważa się możliwość połączenia pozostałych przedsiębiorstw tej
branży w holding mogący konkurować z gigantami.
- Zostaje zarejestrowane Bractwo Św. Alberta przy Kościele Parafialnym Św.
Michała Archanioła.


- oddano do użytku pierwszy, od 1974 r., budynek kwaterunkowy, w którym znajduje
się 57 mieszkań.
JAK NACZELNIK Z NIEDŹWIEDZIEM SIĘ WITAŁ
Baśka murmańska
15 grudnia 1919 roku Warszawa witała powracający z północnej Rosji Oddział
Murmański. Wiwatujące tłumy przed Dworcem Wiedeńskim. Orkiestra wojskowa i
trzystu żołnierzy w defiladowym szyku, a na końcu kolumny — biała
niedźwiedzica na łańcuchu, krocząca na dwóch łapach obok swego opiekuna.
„Baśka!” powtarzano w tłumie podążającym za oddziałem na plac Saski.
Defiladę przyjmował Naczelny Wódz.
Murmańczyk, Eugeniusz Małaczewski, żołnierz i autor zbioru opowiadań „Koń na
wzgórzu” pisze o spotkaniu Józefa Piłsudskiego z Baśką: „Gdy Naczelnik chcąc
ją pogłaskać wyciągnął rękę, bez namysłu podała mu łapę, wykonawszy przy tym
coś jakby dyg ceremonialny... Zwróciła też łeb do Naczelnika i wywaliła
jęzor. Rozeszli się bardzo z siebie zadowoleni”.
Baśka urodziła się prawdopodobnie niecałe trzy lata wcześniej na Oceanie
Lodowatym, na północ od Murmanu (gdzie w połowie 1918 roku powstał polski
oddział). Jak i kiedy dostała się na stały ląd dalej na południe, nie
wiadomo. „Na przedwiośniu” 1919 roku kupił niedźwiadka na targu w
Archangielsku pewien polski podchorąży, aby bardziej przypodobać się
miejscowej damie. Był to już spory zwierzak, skoro potrafił zjeść pud (16
kg!) świeżych fląder w ciągu jednego dnia, a bywało, że i parę butów
wysmarowanych tłuszczem na dodatek, czy tabliczkę czekolady z papierem i...
rękawicą ofiarodawcy. Zdarzyło mu się też porwać portki włoskiemu wojakowi i
jednym uderzeniem łapy zabić psa angielskiego generała, dowódcy wojsk
sprzymierzonych.
Za to wszystko podchorąży poszedł do aresztu, „Baśkę zaś rozkazem dziennym L
33 § 8 przydzielono do Baonu WP na Murmanie z nominacją na Córkę regimentu i
z zaliczeniem na wikt kompanii karabinów maszynowych”. Treserem jej został
kapral Smorgoński, specjalista od musztry rekrutów. I raczej nie prośbą, a
groźbą i biciem, „kijem tęgim”, „ogniem i żelazem” ją traktował, aż zmusił
do chodzenia „na dwóch łapach krokiem strzeleckim w takt muzyki przygrywanej
do marsza ceremonialnego”. Pływania i sztuki podchodzenia fok nie musiał jej
uczyć, bo każdy młody niedźwiadek już to potrafi.
Czym była Baśka dla polskich żołnierzy bijących się w surowej północnej
scenerii, gdzie zimą mrozy do 45 stopni i właściwie nie ma dnia, latem —
dzień prawie bez nocy i nieustająca plaga komarów? Zabawką między potyczkami
w zaspach tajgi na zamarzniętych bagnach. I przyjacielem! Rozpieszczali ją
więc, dawali smakowite kąski, czasem całowali i wypłakiwali się w jej futro.
Raz tak krzyczano i strzelano na cześć niedźwiadka, że dowództwo
zaalarmowało cały odcinek frontu, biorąc wiwaty za odgłos natarcia
nieprzyjaciela. Czy można było nie zabrać Baśki ze sobą do kraju?
Jesienią 1919 roku wyruszył statek wiozący wokół Przylądka Północnego i
oddział, i niedźwiedzicę. Jak zniosła tę podróż w żelaznej klatce na
pokładzie? Chyba nieźle. Nie ominęła jej jednak choroba morska. Kiedy już
dopływali do ojczyzny, rzekł Smorgoński „do swej kudłatej przyjaciółki: A
widzisz, Baśka, a widzisz... wracamy do Polski. Cieszże się, durna!... I w
rozrzewnieniu ucałował ją w sam czarny nos, a ona mu twarz całą oblizała
gorącym językiem”. Po przyjeździe oddział zakwaterowano w Modlinie. A potem
odbyła się pamiętna defilada.
Baśka nie żyła długo. W dwa miesiące później zerwała się z łańcucha podczas
codziennej kąpieli w Wiśle i popłynęła na drugi brzeg. Zginęła zakłuta
widłami. Wieczorem kapral Smorgoński meldował swemu dowódcy: „Polskie chłopy
rozparcelowali dzisiaj naszą Baśkę na flaki”. Wypchaną oddano do Muzeum
Wojska Polskiego w Warszawie. Po ostatniej wojnie widziano jeszcze Baśkę jak
stała w muzealnym hallu z puszką na datki w pysku. Kto ją dziś pamięta?
MARIA PAWŁOWSKA
10.IV. - mszą świętą w kościele pw. Św. Michała Archanioła zainaugurowana
została działalność Parafii Garnizonowej obejmującej swoim zasięgiem miejscowe
jednostki wojskowe i Brygadę Saperów z Kazunia.
20.V. - Rada Miejska utworzyła Nowodworski Ośrodek Sportu i Rekreacji "Świt" w
formie zakładu budżetowego.
10.VI. - Ukazuje się pierwszy numer tygodnika "Mazovia" Tygodnik Regionalny.
19.VI. - Wybory samorządowe. Do Rady Miejskiej wybrani zostali: Ostrowski
Antoni, Podwiązka Eugenia, Borowski Krzysztof, Piszcz Janusz, Wysokiński Jerzy,
Brzozowska Grażyna, Racki Zdzisław, Sokołowski Marian, Zielińska Hanna,
Ciesielska Rozalia, Celiński Janusz, Gugała Ryszard, Mikuszewski Janusz, Szpytma
Barbara, Szarow Janusz, Mielniczek Elżbieta, Budnicki Mieczysław, Dziewanowska
Maria, Zakrzewska Jadwiga, Turczyńska Barbara, Sobiralski Zbigniew, Adamowicz
Urszula, Bisialski Krzysztof, Zarychta Zenon, Kozioł Wiesław, Szmytkowski
Zdzisław, Żołnierczyk Bogumiła, Żmijewski Jan.
1.VII. - Na posiedzeniu Rady Miejskiej dokonano wyborów: Przewodniczącą Rady
wybrana została Barbara Turczyńska, a wiceprzewodniczącymi: Zdzisław Szmytkowski
i Janusz Szarow. Burmistrzem Miasta wybrany został Marek Papuga.
8.VII. - uroczyste otwarcie siedziby Rejonowego Urzędu Pracy. Kierownikiem
Urzędu jest Aleksandra Cheda.
Do Wisły popłyną oczyszczone ścieki
Nowy Dwór wytwarza ponad 5 tys. m sześc. ścieków na dobę. Część z nich bez
oczyszczania wpada do Wisły. W ubiegłym roku gmina wraz z Funduszem Ochrony
Środowiska rozpoczęła budowę nowoczesnej oczyszczalni. Inwestycja będzie
kosztować około 25 mld zł.
ANNA KACZMAREK
Biologiczno-chemiczna oczyszczalnia ścieków zacznie pracę w Nowym Dworze
prawdopodobnie we wrześniu 1994 roku. Jej budowa trwa od sierpnia ubiegłego
roku.
Do tej pory w mieście nie rozwiązano problemu ścieków. Pochodzące z tzw.
starej części miasta (ok. 20 tys. mieszkańców) odprowadzane są do
przestarzałego systemu urządzeń, przypominających oczyszczalnię mechaniczną.
Zneutralizowane w niewielkim stopniu, są odprowadzane do Narwi. W dużo
gorszej sytuacji pozostaje 10-tysięczne Osiedle Młodych, z którego w ogóle
nieoczyszczane brudy wpadają wprost do Wisły.
Na szczęście sytuacja ta już niedługo zmieni się.
Nowoczesna oczyszczalnia, w której wykorzystano zachodnie urządzenia, ma
przetwarzać w ciągu doby przynajmniej 7 tys. m sześc. ścieków. Zaspokoi to w
pełni potrzeby miasta.
Przy budowie oczyszczalni zostaną wykorzystane urządzenia już istniejące,
m.in. duża przepompownia ścieków o zdolności przerzutowej prawie 20 tys. m
sześc., oraz system kanalizacyjny. W pierwszym etapie planuje się
oczyszczanie 3.5-4 tys. m sześc. ścieków na dobę, pochodzących z Osiedla
Młodych, w drugim — dalsze 3.5 tys. ze starej części miasta.

Sufit się wali, pękają ściany
Decyzję o rozbiórce domu przy ul. Sukiennej 66 w Nowym Dworze Mazowieckim
wydano już w 1987 r. Dwunastu lokatorów wykwaterowano. W rozwalającym się
domu zostały jeszcze dwie rodziny. Od kilku lat czekają na przyznanie
lokalu, w którym mogliby żyć jak ludzie.
ANNA KACZMAREK
Trudno uwierzyć, że w walącym się domu przy ul. Sukiennej 66 w Nowym Dworze
ktoś mieszka. Postawiony kilkadziesiąt lat temu budynek stwarza zagrożenie
dla przechodniów. Duża czerwona tablica ostrzega przed obsuwającymi się
przegniłymi deskami.
Piętrowy, drewniany dom jest ruiną ograbioną z podłóg, drzwi i okien. Co noc
przychodzą tam chuligani, którzy kradną to, co jeszcze da się wynieść.
Rozbierają stare kaflowe piece, zrywają drewniane podłogi, wybijają szyby.
Krzysztof Kolberg z żoną Lilią i dwójką dzieci w wieku 8 i 7 lat mieszka w
tym domu od 7 lat. Zajmują pokój z kuchnią o łącznej pow. 31 m kw. Zimą,
mimo ciągłego dokładania do pieca, temperatura w mieszkaniu nie przekracza
10 stopni C — okiennice odstają od ścian, a okna i drzwi są nieszczelne.
— Gdy wieje wiatr, słychać, jak ten budynek trzeszczy. Żyjemy w ciągłym
strachu, że sufit zawali się nam na głowę — mówi Kolberg.
Płacą miesięcznie ok. 40 tys. zł czynszu. Na zamianę mieszkania czekają od
1972 r.
— Przychodzą, obiecują, a my czekamy nadal — mówi Lilia Kolberg. — Na
kupienie czy wynajmowanie mieszkania nas nie stać. W styczniu komisja
mieszkaniowa kazała zgłosić się do urzędu miasta — było wolne mieszkanie.
Następnego dnia usłyszeliśmy, że lokal zajął już ktoś inny.
Jedynymi sąsiadami Kolbergów jest rodzina Rudnickich, również z dwójką
dzieci, w wieku 11 i 9 lat. W jednym pomieszczeniu, będącym jednocześnie
kuchnią, pokojem i korytarzem, mieszkają od 10 lat.
— Latem ubiegłego roku przyjechała ekipa z zakładu energetycznego, chcieli
odłączyć światło w całym budynku — mówi Andrzej Rudnicki.
Jest malarzem, a jego żona nie pracuje. Nie mają co marzyć o odłożeniu
pieniędzy na mieszkanie. Czekają na propozycję przeprowadzki do innego domu.
Do Rudnickich już kilkakrotnie włamywano się. Obluzowane okiennice, łatwe do
wypchnięcia okna, drewniane drzwi osadzone w gnijących ścianach nie są żadną
przeszkodą dla przychodzących tu co noc wąchaczy kleju i złodziei.
— Prawdopodobnie już w przyszłym tygodniu państwo Rudniccy i Kolbergowie
otrzymają dwupokojowe mieszkania w nowym budynku komunalnym przy ul.
Długiej. Mieszkania te mają po 40 m kw. powierzchni, gaz ziemny i ciepłą
wodę — powiedziano nam w referacie komunalnym w Nowym Dworze.
Dziesięć lat budowy i dzieci mają nową szkołę
Oficjalnego otwarcia Szkoły Podstawowej nr 8 w Nowym Dworze dokonali m.in.
wicepremier, minister edukacji narodowej Aleksander Łuczak oraz senator
Maria Łopatkowa. Szkolne mury poświęcił biskup Stanisław Kędziora.
Wybudowanie nowej podstawówki na Osiedlu Młodych rozwiązało problem miejsca
nauki ponad 600 uczniów. Do września ubiegłego roku dojeżdżali oni do
oddalonej o 3 km szkoły nr 2, gdzie uczyli się w systemie dwuzmianowym.
Jedynie młodsze dzieci z klas I–III miały zajęcia w znajdującej się na
osiedlu „siódemce”.
Nową szkołę budowano 10 lat. W 1983 r. rozpoczęto prace projektowe. Z
powodów finansowych dwukrotnie wstrzymywano decyzję o budowie. M.in. w 1991
r. zamrożono inwestycję i dopiero w rok później nowe władze miasta znalazły
fundusze na jej dokończenie. Pierwszy dzwonek zabrzmiał w niespełna rok po
wznowieniu budowy — 6 września 1993 r.
W szkole jest 18 sal lekcyjnych, stołówka i sala gimnastyczna. Trzeba
jeszcze wykończyć elewację sali gimnastycznej i zbudować boisko.
Koszt budowy szkoły wyniósł 16 mld, z czego 12 mld pochodziło z kasy miasta.
ANNA KACZMAREK
z dnia 16 czerwca 1994 r.
w sprawie zmiany granic niektórych gmin.
Na podstawie art. 4 ust. 1 ustawy z dnia 8 marca 1990 r. o samorządzie
terytorialnym (Dz. U. Nr 16, poz. 95, Nr 34, poz. 199, Nr 43, poz. 253 i Nr
89, poz. 518, z 1991 r. Nr 4, poz. 18 i Nr 110, poz. 473, z 1992 r. Nr 85,
poz. 428 i Nr 100, poz. 499 oraz z 1993 r. Nr 17, poz. 78) zarządza się, co
następuje:
§ 1.
W województwie warszawskim zmienia się granice gminy o statusie miasta Nowy
Dwór Mazowiecki przez przyłączenie obszaru części wsi Okunin o powierzchni
2,49 ha z gminy Skrzeszew.
PASTWISKO, HERB i ARESZT
1837 – Burmistrzem miasta jest Marcinkowski, kasjerem - Gaworski.
1839 – 7 sierpnia Komisja Rządowa Przychodów Skarbu występuje do Komisji
Rządowej Spraw Wewnętrznych w sprawie przydziału pastwiska dla miasta.
1842 – Przystąpiono w mieście do urządzania ścieków rynsztokowych i
układania trotuarów.
1843 – Obsługa poczty miejskiej (pocztalterzy) nie przyjmuje nowych warunków
opłat pocztowych.
1844 – Od 27 do 29 lipca nawiedza miasto powódź Narwi. Burmistrz Bystrzyński
tak zapisał ten fakt - "Zalany ratusz. Woda sięga 14 cali powyżej podłogi".
18 grudnia za zgodą Rządu Gubernialnego Warszawskiego magistrat Nowego Dworu
wydzierżawia na okres 3 lat 17 jatek rzeźniczo-piekarnianych ulokowanych
przy rynku głównym (dziś park naprzeciw kościoła Św. Michała Archanioła),
ustalając ceny towarów oraz wysokość opłat dzierżawnych do Kasy Miejskiej.
Zakończona zostaje w Modlinie budowa spichlerza - olbrzymiego,
pięciokondygnacyjnego budynku postawionego na 2,5 metrowym cokole kamiennym
kosztem 1.380.000 rubli. Nie spełniał on w pełni swego pierwotnego
przeznaczenia (rozładunku zboża ze statków) i rosyjska intendentura wojskowa
wydzierżawiła go w 1853 roku na skład prowiantu.
1845 – Marcowa powódź uszkadza budynek burmistrza przy ul. Sukiennej.
1847 – 23 sierpnia zostaje podjęta decyzja o wynajęciu lokalu dla Urzędu
Burmistrza od starozakonnego Moszka Mendlaka za kwotę 240 rubli rocznie.
Miasto otrzymuje herb. Widnieją na nim mury miejskie, zamczysko z trzema
warownymi basztami, wstęga wody oraz "Nałęcz" (element godła rodu Nałęczów).
1848 – Miasto liczy 2300 mieszkańców.
1849 – Magistrat wystąpił do Rządu Gubernialnego Warszawskiego o
uruchomienie w mieście aresztu policyjnego.
1853 – Starozakonny Moszek Mendlak stara się o pożyczkę w Banku Polskim dla
nabycia domów pod nr 24/25 i 136.
1854 – Burmistrzem zostaje wyznaczony przez Rząd Gubernialny Warszawski J.
Waklinino.
J.S.
24.V. - Na sesji Rady Miejskiej zapada uchwała o podziale miasta na 7 osiedli
jako samorządowych jednostek pomocniczych miasta.
26.VI. - Zostaje otwarta Oczyszczalnia Ścieków "Południe", jej wykonawcą było
Przedsiębiorstwo Projektowania i Dostaw Kompletnych Obiektów Przemysłowych "Chemadex".
1.VII. - swoją działalność rozpoczyna Radio "Mazowsze", które powstało dzięki
pieniądzom związku pięciu gmin: Nowego Dworu, Łomianek, Czosnowa, Pomiechówka i Zakroczymia. Gminy wyłożyły na jego powstanie 1.500.000.000 zł (starych). Zasięg
odbioru w promieniu 60 km od anteny nadawczej zlokalizowanej w mieście. Siedziba
radia mieści się w Łomiankach.

Dwu policjantom z KRP w Nowym Dworze Mazowieckim bandyci odebrali broń długą
i krótką, amunicję oraz służbowego volkswagena. Stało się to w sobotę w
Ostrzykowiźnie. Ok. godz. 7.00 rano w niedzielę w okolicach Kosewa (woj.
ciechanowskie) policja odnalazła radiowóz skradziony podczas sobotniego
napadu.
Do napadu doszło podczas kontroli drogowej zielonego audi 80, nr. rej. WXE
65-62. Jeden z czterech znajdujących się w wozie mężczyzn przystawił broń do
głowy kontrolującego policjanta. Drugi policjant, widząc zdecydowanych na
wszystko napastników, oddał im kluczyki do radiowozu — volkswagen passat nr.
rej. MOP 59-75, nr. taktyczny 13026 — w którym znajdował się kbkAK z 30
sztukami amunicji i radiostacja.
Napastnicy zabrali także policjantom dwa pistolety P-64 z 32 sztukami
amunicji. Odjechali radiowozem i wspomnianym audi, które pochodzi z
kradzieży; samochód ten porzucili w Załuskach, koło Płońska.
W rejon kompleksu leśnego (2 km od miejscowego komisariatu policji) gdzie
porzucono radiowóz, skierowane zostały grupy operacyjno-dochodzeniowe,
pirotechnicy oraz przewodnik z psem tropiącym. Mają oni zabezpieczyć ślady i
ustalić kierunek ucieczki bandytów. W odnalezionym w niedzielę policyjnym
samochodzie znajdował się skradziony podczas napadu karabin KBKAK. Na razie
nie ustalono, czy sprawcy porzucili skradzione również podczas napadu dwa
pistolety.
Osoby, które są w stanie pomóc w wykryciu sprawców proszone są o
natychmiastowy kontakt z najbliższą jednostką policji na terenie całego
kraju; tel. 997 lub 669-99-97 w Warszawie, ewentualnie z KRP w Nowym Dworze
Mazowieckim tel. 604-42-00 lub 775-22-01, lub 603-64-35. Przestrzega się
przed zabieraniem do samochodu przygodnych podróżnych.
Rok 1995 to szczyt wojen gangów w Polsce (Wołomin vs Pruszków). Nowy Dwór
Mazowiecki leżał na styku wpływów tych grup. Napady na policjantów,
kradzieże radiowozów i brutalne porachunki były wtedy niemal codziennością
serwisów informacyjnych, co dziś – przy znacznie wyższym poziomie
bezpieczeństwa – wydaje się scenariuszem z filmu akcji.
Z opisu wyłania się obraz niezwykle zuchwałego i niebezpiecznego napadu:
- Zuchwałość (Modus Operandi): Bandyci nie uciekali przed kontrolą. Oni
„odwrócili” sytuację – to policjant stał się ofiarą w momencie, gdy podszedł
do okna samochodu. Przystawienie broni do głowy funkcjonariusza podczas
rutynowej kontroli to sygnał, że sprawcy byli profesjonalistami lub ludźmi
desperacko zdeterminowanymi.
- Trudna decyzja policjantów: Decyzja o oddaniu kluczyków i broni bez walki
jest tu kluczowa. Choć dla opinii publicznej mogło to wyglądać na „porażkę”
mundurowych, z taktycznego punktu widzenia uratowało życie funkcjonariusza,
który miał pistolet przy skroni. Drugi policjant zachował zimną krew,
oceniając, że życie partnera jest ważniejsze niż sprzęt.
- KRP (Komenda Rejonowa Policji): W 1995 roku obowiązywał inny podział
administracyjny policji (przed reformą z 1999 r.). Dziś w takich miastach
jak Nowy Dwór Mazowiecki mamy Komendy Powiatowe (KPP).
- kbkAK (Karabinek AK): To słynny „Kałasznikow”. Fakt, że policjanci w
tamtych latach wozili taką broń w radiowozach (i to, że została ona
skradziona), pokazuje, jak wysokie było wówczas zagrożenie przestępczością
zorganizowaną.
- P-64: Standardowy, mały pistolet polskiej produkcji (tzw. "Czak"), używany
przez milicję, a potem policję przez dekady. Często krytykowany za małą
pojemność magazynka (tylko 6 naboi).
- Radiostacja: W dobie telefonów komórkowych zapominamy, że w 1995 roku była
ona jedynym kanałem łączności. Skradziony sprzęt pozwalał bandytom na
podsłuchiwanie komunikatów policyjnych w czasie rzeczywistym.
- Województwo ciechanowskie: Świadectwo czasu – Polska była wtedy podzielona
na 49 małych województw (zlikwidowanych w 1999 r.).






NASTOLATKI PODEJRZANE O MORDERSTWO
Taksówkarka zakłuta nożem
Policja zatrzymała wczoraj 10 osób mających związek z zabójstwem taksówkarki
z Nowego Dworu Mazowieckiego. Zbrodni dokonano ze szczególnym okrucieństwem
w nocy z 2 na 3 stycznia na Kępie Tarchomińskiej w Warszawie. Ofierze zadano
nożem około 40 ciosów w klatkę piersiową i w plecy. Miała także zmasakrowaną
od uderzeń pięściami twarz.
W piątek rano kilkudziesięciu funkcjonariuszy z Pragi-Północ, Nowego Dworu
Maz. i komendy stołecznej weszło w tym samym momencie do kilku mieszkań, w
których przebywali podejrzani. Z dobrze poinformowanych źródeł wiemy, że
cztery osoby (15-letnia Julita D., 16-letni Robert R. i jego rówieśnik
Marcin B. oraz 20-letnia Agnieszka C.) przyznały się podczas przesłuchania
do dokonania zbrodni.
20-letniego Szymona Z. — piątego podejrzanego — zatrzymano również w piątek
rano w Szczecinie, skąd zamierzał uciec do Niemiec. Pod eskortą przewieziono
go do Komendy Rejonowej Policji na warszawskiej Pradze-Północ, gdzie będzie
przesłuchiwany.
W czasie zorganizowanej przez policję obławy zarekwirowano narzędzie zbrodni
oraz należący do ofiary samochód Audi, którym posługiwali się sprawcy.
Policja i prokuratura, ze względu na dobro śledztwa, nie udzielają na ten
temat informacji. AGA
__________________________________________________________________________________________________________________________________
TAKSÓWKARKA ZAKŁUTA NOŻEM
Policja zatrzymała podejrzewanych o morderstwo
Kilkanaście osób mających związek z brutalnym zabójstwem 45-letniej Elżbiety
K. zatrzymała wczoraj policja. Cztery osoby przyznały się do dokonania
zbrodni. Najstarszy sprawca ma 19 lat, najmłodszy — 15.
AGNIESZKA KOZERA
Policja zatrzymała wczoraj rano sprawców brutalnego zabójstwa taksówkarki z
Nowego Dworu Mazowieckiego. Są to 15-letnia Julita D., 16-letni Robert R.,
jego rówieśnik Marcin B. oraz 19-letnia Agnieszka C.
Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, w trakcie przesłuchania wszyscy
przyznali się do zarzucanych im czynów. Aresztowano także kilka osób, które
wiedziały o dokonaniu zbrodni, ale nie powiadomiły o tym organów ścigania.
Wśród nich jest dwoje rodziców. W tym samym czasie na przejściu granicznym w
Szczecinie zatrzymano 20-letniego Szymona Z., który zamierzał uciec do
Niemiec. Wszyscy zatrzymani mieszkają w Nowym Dworze Mazowieckim.
Przypomnijmy: w nocy z 2 na 3 stycznia policja znalazła na Kępie
Tarchomińskiej zwłoki 45-letniej taksówkarki, Elżbiety K. Kobiecie zadano
około 40 ciosów nożem w plecy i klatkę piersiową. Miała ona także
zmasakrowaną twarz, prawdopodobnie od uderzeń pięścią. Morderstwa dokonano
ze szczególnym okrucieństwem.
Jak twierdzi nasz informator, tydzień później funkcjonariusze z Komendy
Rejonowej Policji na Pradze Północ zorganizowali obławę na podejrzanych o
dokonanie tej makabrycznej zbrodni. Niestety, jeden z pracowników sekcji
zabójstw wydziału kryminalnego VI KRP, jadąc w wyznaczone miejsce, zginął w
wypadku samochodowym. Akcję odwołano. Przeprowadzono ją ponownie wczoraj. We
wczesnych godzinach rannych kilkudziesięciu policjantów z Pragi Północ,
Nowego Dworu Mazowieckiego i komendy stołecznej weszło jednocześnie do kilku
mieszkań w Nowym Dworze Mazowieckim i okolicach Warszawy. Zatrzymano 10
osób. Większość z nich to nieletni.
Z dobrze poinformowanych źródeł wiemy, że policja zarekwirowała też
narzędzie zbrodni i srebrne audi o nr rej. WFL 3296 należące do Elżbiety K.,
którym posługiwali się sprawcy.
Policja i prokuratura, ze względu na dobro prowadzonego śledztwa, nie chcą
udzielać na ten temat żadnych informacji.
_________________________________________________________________________________________________________________________________
Zabili taksówkarkę, bo nie zgadzała się wozić ich za darmo
— Musisz zginąć, bo za dużo bierzesz za kursy — tłumaczył 20-letni Szymon Z.
zadając kolejny cios nożem taksówkarce Elżbiecie K. Mężczyzna został
zatrzymany w ubiegłym tygodniu wraz z 15-letnią Julitą D., 16-letnimi
Robertem R. i Marcinem B. oraz 19-letnią Agnieszką C. Wszyscy przyznali się
do brutalnego morderstwa Elżbiety K.
Policja ustaliła, że wieczorem 2 stycznia sprawcy kilkakrotnie dzwonili po
taksówkę z hotelu „303” w Modlinie. Prawdopodobnie wcześniej ją sobie
upatrzyli, gdyż szukali właśnie srebrnego audi prowadzonego przez Elżbietę
K. Około godz. 23 udało im się osiągnąć cel. Kazali Elżbiecie K. jechać do
Warszawy.
Dotarli jednak tylko do stacji paliw w Nowym Dworze Mazowieckim, gdyż
taksówkarka odmówiła dalszej jazdy, jeżeli rachunek nie zostanie
uregulowany. Zgodziła się kontynuować kurs, dopiero gdy dali jej w zastaw
złotą obrączkę. Następnie pojechali do domu Szymona Z. Mężczyzna zabrał ze
sobą nóż kuchenny. Kiedy dojechali do Jabłonny, klienci zaczęli dyktować
kobiecie, w którym kierunku ma jechać. Ostatecznie dotarli do Kępy
Tarchomińskiej. Szymon Z. kazał Elżbiecie K. zatrzymać się, wyszedł z
samochodu i wyjął nóż. Wsiadł do auta, zasłaniając narzędzie kurtką. Po
chwili zaczął bić Elżbietę K. po twarzy i karku, zadał jej też kilka ciosów
nożem. Przerażona kobieta błagała o litość. Obiecywała, że jeżeli zostawią
ją w spokoju, nie zwróci się do policji. Nie zwracając uwagi na jęki
kobiety, Szymon Z. i Robert R. wyciągnęli ją z samochodu. Szesnastolatek
kopał taksówkarkę po głowie. Szymon Z. na oślep zadawał ciosy nożem. Uderzył
ponad 40 razy. Kiedy kobieta przestała się ruszać, bandyci wyrzucili nóż,
oderwali „koguta” z samochodu i odjechali. Po chwili wrócili jednak, by
upewnić się, czy Elżbieta K. na pewno nie żyje. Potem pojechali do Warszawy.
Dziewczyny przeszukały dokładnie auto i zabrały kosmetyki, radio
samochodowe, drobną walutę.
Młodzi bandyci porzucili audi przed dworcem Centralnym i spokojnie wrócili
do Nowego Dworu Mazowieckiego. Dwoje z nich przyznało się nawet rodzicom do
zabójstwa. Szymon Z. postanowił zaciągnąć się do Legii Cudzoziemskiej. —
Jeśli przyjadą po mnie policjanci, to ich wszystkich załatwię — opowiadał
kolegom.
23 stycznia policja zatrzymała Julitę D., Roberta R., Marcina B. i Agnieszkę
C. Szymon Z. wpadł na przejściu granicznym w Szczecinie. On i Agnieszka C.
trafili do aresztu tymczasowego, pozostali przebywają w Izbie Dziecka. Dwie
osoby, które wiedziały o zbrodni, będą odpowiadać przed sądem za
niepowiadomienie organów ścigania.%20wybudowany%20w%201978%20r.%20w%20czasie%20powodzi%20w%20lipcu%201997%20r.%20Widoczny%20wysoki%20stan%20wody%20podchodzącej%20pod%20szczytu%20filarów.jpg)

4.X. - W hali sportowo-widowiskowej z udziałem Prezydenta RP Aleksandra
Kwaśniewskiego odbyło się spotkanie pt.: "Samorządność szansą Rozwoju
gospodarczego i społecznego". Program przewidywał: referat "reforma
Samorządności - historia, szanse i zagrożenia, prezentację Mazowieckiej
Specjalnej Strefy Ekonomicznej "Technopark - Modlin", prezentacje Akademickiego
Centrum Edukacji w Modlinie, wystawę gospodarczą biznesu lokalnego.
3.XI. - Odbyła się inauguracyjna sesja Rady Miejskiej. Przewodniczącym Rady
Miejskiej został wybrany Jacek Kowalski - "Można lepiej". Zastępcami: Grażyna
Kilian - "Nasze Miasto - Nasz Powiat" i Janusz Szarow - "SLD"
Do Rady Miejskiej wybrani zostali: Ewa Bieniek, Agata Busłajew, Krzysztof
Bisialski, Mariusz Dudek, Eugeniusz Rusek, Bożenna Kosela, Aneta Pierścieniak,
Piotr Pawłowski, Waldemar Majchrzak, Janusz Szarow, Grazyna Kiljan, Grazyna
Nadrzycka, Bogdan Jeziorski, Włodzimierz Laur, Jacek Gereluk, Stanisław
Brzozowski, Jan Kapusniak, Tadeusz Sempławski, Zenon Ziemak, Ryszard Brzeziński,
Marek Ciesielski, Grzegorz Komendowski, Jacek Szałkiewicz, Danuta Rawa, Zdzisław
Głażewski, Marek Gromadka, Jerzy Kowalik.
Od 1998 do 2000 roku funkcję burmistrza pełnił Jan Żmijewski.
W 2000 roku burmistrzem został Jacek Kowalski.
6.XI. - Odbyła się inauguracyjna sesja Rady Powiatu Nowodworskiego.
Przewodniczącym Rady został wybrany Antoni Kręźlewicz - "Porozumienie Społeczne"
z gm. Czosnów, zastępcami: Jolanta Liszkiewicz - "Nasze Miasto - Nasz Powiat" z
Leoncina i Maria Suchocka "AWS" z Nowego Dworu.




1.I. - po reformie administracyjnej państwa Nowy Dwór staje się ponownie miastem
powiatowym. Starostą nowodworskim zostaje Adam Janas.
17.VI. - Rada Miejska nadała po raz pierwszy tytuły Honorowego Obywatela Miasta
Nowy Dwór Mazowiecki: Izabeli Dylewskiej - Światowiak, Elżbiecie Urbańczyk i
Kazimierzowi Czarneckiemu za wybitne osiągnięcia sportowe i godne
reprezentowanie Polski oraz naszego miasta na arenach sportowych całego świata;
Władysławowi Domańskiemu za aktywne uczestnictwo w życiu sportowym i
działalności Ochotniczej Straży Pożarnej; ks. prałatowi Czesławowi Żyle za
aktywne uczestnictwo w życiu patriotyczno-religijnym w mieście.
W skład powiatu wchodzą:
- gminy miejskie: Nowy Dwór Mazowiecki
- gminy miejsko-wiejskie: Nasielsk, Zakroczym
- gminy wiejskie: Czosnów, Leoncin, Pomiechówek
- miasta: Nowy Dwór Mazowiecki, Nasielsk, Zakroczym.%20Wybudowana%20ok.%201879%20r.%20dla%20inż.%20Walentego%20Dubeltowicza-1.jpg)
.%20Wybudowana%20ok.%201879%20r.%20dla%20inż.%20Walentego%20Dubeltowicza-2.jpg)
.%20Wybudowana%20ok.%201879%20r.%20dla%20inż.%20Walentego%20Dubeltowicza-3.jpg)
.%20Wybudowana%20ok.%201879%20r.%20dla%20inż.%20Walentego%20Dubeltowicza-4.jpg)
.%20Wybudowana%20ok.%201879%20r.%20dla%20inż.%20Walentego%20Dubeltowicza-5.jpg)
8-9.IV. - W Modlinie odbył się Pierwszy Zjazd Rodowy Nałęczów założycieli Nowego
Dworu. Organizatorem zjazdu był Prezes Koła Nałęczów Stanisław Rostworowski.
- odbywają się I dni Nowego Dworu Mazowieckiego.
Potężny wybuch w Nowym Dworze Mazowieckim
Cztery osoby zginęły w wyniku wybuchu bomby, która rano eksplodowała przed
barem w Nowym Dworze Mazowieckim. Policja szuka sprawców zdarzenia. Ofiary
to 36-letni właściciel baru, 25-letni pracownik lokalu oraz 18- i 16-letni
chłopcy, którzy w barze pomagali w przygotowaniach do festynu.
Do eksplozji doszło kilka minut po godzinie dziewiątej przed pubem przy
ulicy Paderewskiego. Siła wybuchu była tak duża, że jedno z ciał znalazło
się na dachu parterowego budynku, drugie przeleciało przez płot na teren
ośrodka zdrowia. Zwłoki trzeciego mężczyzny znaleziono przed wejściem do
salonu fryzjerskiego.
Miejsce eksplozji, pub oraz zaparkowany przed lokalem samochód sprawdzili
pirotechnicy. Na miejsce przybyli starosta i burmistrz Nowego Dworu, którzy
zapowiedzieli bezkompromisową walkę z przestępcami.
Właściciel nie miał podobno zatargów ze światem przestępczym.
Policjanci przypuszczają, że ładunek miał zabić kogoś innego.
Podpis pod zdjęciem: Zwłoki jednej z ofiar znaleziono przed wejściem do
zakładu fryzjerskiego odległego od pubu o kilkadziesiąt metrów.
Cztery osoby zginęły w piątek w wyniku wybuchu bomby w barze piwnym w Nowym
Dworze Mazowieckim. Była to pierwsza od lat eksplozja, której ofiarami stali
się najprawdopodobniej przypadkowi ludzie, a nie gangsterzy.
Do wybuchu doszło ok. godz. 9 w pubie „EB”. Bomba musiała zostać zamocowana
na drzwiach lokalu. Gdy jeden z właścicieli baru próbował wejść do pubu,
nastąpił wybuch.
— Zginął na miejscu, a razem z nim młody barman, niedawno przyjęty do pracy
— opowiadali reporterowi ŻW świadkowie zamachu.
Ciała barmana i współwłaściciela siła eksplozji odrzuciła na kilkanaście
metrów. Policja miała problem ze zidentyfikowaniem zwłok — były tak
zmasakrowane.
— Dopiero po dwóch godzinach znaleźliśmy ciała dwóch pozostałych mężczyzn.
Wybuch wyrzucił zwłoki jednego z nich kilkadziesiąt metrów od piwiarni, w
zarośla, drugiego — na dach — mówi podkomisarz Jacek Rączkiewicz z zespołu
prasowego mazowieckiej komendy policji. Według informacji TVN, ofiary to
nastolatki, zatrudnieni w barze na czas wakacji.
— Nie byłoby bomby, gdyby nie to, że przed wakacjami gangi nerwowo ściągają
haracze od restauratorów. Bandyci potrzebują pieniędzy na wyjazdy. W tym
jednak przypadku bomba nie została podłożona po to, by kogoś ostrzec albo
zastraszyć, tylko po to, żeby zabić — mówią ŻW policjanci.
Zdążyliśmy się przyzwyczaić, że co jakiś czas wybucha bomba, co jakiś czas
ginie ktoś powiązany ze światem przestępczym. Informacje te nie budzą już w
nas grozy, bo przywykliśmy do myśli, że osoba żyjąca na krawędzi prawa
wlicza swoją śmierć w „ryzyko zawodowe”. W piątek jednak zginęli niewinni,
przypadkowi ludzie. Przyszli rano do pracy. Na ich miejscu mógł znaleźć się
każdy. Jeszcze niedawno policja zapewniała, że ofiarami gangsterskich
zamachów nie padają ludzie przypadkowi. Teraz albo pomylili się bandyci,
albo myli się policja.
MONIKA SALECKA
Marsz protestu po tragedii
Rodziny i znajomi czterech młodych mężczyzn, którzy zginęli w piątek wskutek
eksplozji pod barem piwnym, chcą zorganizować „czarny marsz” przeciwko
przemocy.
Zdaniem wielu mieszkańców Nowego Dworu Mazowieckiego, ofiary bomby: 16-letni
Łukasz C., 18-letni Konrad B., 25-letni Krzysztof K. i 36-letni Jarosław M.
zginęli przypadkowo. Dlatego chcieliby uczcić ich pamięć i zaprotestować
przeciwko przemocy, która zabrała ich bliskich.
Do wersji, że ofiary nie miały nic wspólnego ani z ładunkiem wybuchowym, ani
wręcz jakichkolwiek powiązań ze światem przestępczym, zdaje się powoli
przychylać prowadząca śledztwo w sprawie wybuchu policja.
— Śledztwo jest prowadzone wielotorowo. Badamy różne możliwości — zapewnia
rzecznik nowodworskich policjantów, komisarz Mirosława Michalska. Wśród
znających sprawę funkcjonariuszy pojawiają się jednak coraz częściej głosy,
że bombę o ogromnej sile rażenia mógł podłożyć jakiś psychopata.
— Mogą o tym świadczyć dwie okoliczności. Po pierwsze, przed pubem, gdzie
nastąpił wybuch, miał się odbyć festyn dla młodzieży. Gdyby ładunek
eksplodował później, ofiary liczono by w dziesiątkach. Po drugie, bomba
znalazła się celowo przed pubem, w miejscu planowanego festynu, a nie była
skierowana przeciwko samemu lokalowi. Taką bombę może podłożyć tylko
psychopata, bo w takim przypadku nie chodzi mu ani o postraszenie, ani
wymuszenie czegoś, tylko po prostu zabicie jak największej ilości osób —
mówią funkcjonariusze.
PO WYBUCHU W NOWYM DWORZE MAZOWIECKIM
Motyw wciąż nieznany
Jedna z ofiar piątkowego wybuchu w Nowym Dworze Mazowieckim miała zaledwie
16 lat. Łukasz Cz. chciał dorobić w pubie przed wakacjami. — To
przerażające, nie do pomyślenia, po prostu brak słów! — mówią policjanci.
Druga ofiara eksplozji to niespełna 18-letni Konrad B. Tak jak Łukasz
pracował dorywczo w Klubie EB przy rozstawianiu stolików i parasoli. Podczas
piątkowej eksplozji zginął także współwłaściciel lokalu, 36-letni Jarosław
M. oraz barman, 25-letni Krzysztof K.
Wybuch miał miejsce kilka minut po godz. 9. Siła rażenia była tak duża, że
ciała mężczyzn zostały rozrzucone w promieniu kilkunastu metrów. Były tak
zmasakrowane, że policjanci mieli początkowo problemy z identyfikacją zwłok.
— W tej chwili trudno powiedzieć, jaki to był ładunek. Wciąż czekamy na
ekspertyzy biegłych. Wiadomo, że był on bardzo duży, w grę może wchodzić
nawet kilka kilogramów materiału wybuchowego. W miejscu, gdzie doszło do
eksplozji, powstał półmetrowy lej — wyjaśnia komisarz Mirosława Michalska z
Komendy Powiatowej Policji w Nowym Dworze Mazowieckim. Do wybuchu doszło tuż
przed pubem, w miejscu, gdzie zazwyczaj były rozstawiane stoliki i parasole.
— Po obrażeniach ofiar można przypuszczać, że eksplozja nastąpiła w
momencie, gdy mężczyźni usiłowali wydobyć lub poruszyć ładunek zakopany w
ziemi — mówią policjanci. Jak na razie funkcjonariusze nie chcą mówić o tym,
dlaczego doszło do detonacji. Nie potwierdzają żadnej z hipotez, także tej
dotyczącej gangsterskich porachunków.
Podpis pod zdjęciem: Podczas piątkowej eksplozji zginęły cztery osoby
— Śledztwo jest prowadzone wielotorowo. Badamy różne możliwości — tłumaczy
kom. Mirosława Michalska.
Drugi ze współwłaścicieli piwiarni utrzymuje, iż nigdy nie miał problemów z
prowadzeniem lokalu, nigdy nikt go nie szantażował — tak wynika z
informacji, które uzyskaliśmy od policji.
— To naprawdę było dotąd spokojne miejsce. Przychodzili tu uczniowie,
normalna młodzież. Trudno pomyśleć, co by było, gdyby bomba wybuchła kilka
godzin później, gdy przyszliby uczniowie sąsiadującego liceum, tuż po
zakończeniu roku szkolnego — mówią funkcjonariusze. Decyzją komendanta
wojewódzkiego policji w Radomiu, śledztwo w sprawie wybuchu przejęła w
piątek specjalna grupa operacyjno-dochodzeniowa. Na miejscu tragedii byli
także policjanci z Komendy Głównej Policji. Zarząd miasta zadecydował o
odwołaniu podczas weekendu wszystkich imprez zaplanowanych z okazji obchodów
„Dni Nowego Dworu Mazowieckiego”.
Śmierć przyszła jak złodziej
Blisko tysiąc osób uczestniczyło w pogrzebie czterech ofiar
ubiegłotygodniowego wybuchu bomby w pubie EB w Nowym Dworze Mazowieckim.
Tragedia wstrząsnęła miastem. W piątek zamarło ono na półtorej godziny.
— Wiele się mówi o prawie i bezpieczeństwie, ale owoce tej dyskusji są marne
— powiedział ksiądz podczas mszy za zmarłych w kościele św. Michała w Nowym
Dworze Mazowieckim.
Już przed godz. 16 kościół był wypełniony po brzegi. Przybyły rodziny
zmarłych, przyjaciele i znajomi.
— Tragedia dosięgła czterech niewinnych ludzi. Ból i żal po stracie
najbliższych jest tragedią dla rodziny, ale i dla całej społeczności. Prawo
weszło bowiem w nasze życie, ale tylko po to, żeby przestępstwo bardziej się
mnożyło. Trzeba zacząć poważną reformę, aby taka tragedia więcej się nie
powtórzyła. Oni nie wybierali dnia, godziny ani miejsca swojej śmierci. Ona
przyszła jak złodziej. Musimy więc być nieustannie czujni i gotowi, aby zło
nie wchodziło do naszego życia — mówił ksiądz.
Po mszy kilkusetosobowy tłum udał się za konduktem żałobnym na cmentarz
miejski. Na ulice wyległo całe miasto, aby uczestniczyć w ostatniej drodze
swoich zmarłych mieszkańców. Przed główną bramą cmentarza zabrał głos Jan
Żmijewski, burmistrz miasta.
— Tragiczne i nieodwracalne wydarzenie przyniosło smutek i żal rodzinom
ofiar i całemu miastu. Trudno się pogodzić z dramatem. Mam nadzieję, że ich
śmierć nie poszła na marne — powiedział.
W ubiegły piątek Nowym Dworem Mazowieckim wstrząsnęła wieść o porannym
wybuchu bomby w pubie EB. W wyniku eksplozji zginęły cztery osoby. Jedna z
ofiar piątkowego wybuchu w Nowym Dworze Mazowieckim miała zaledwie 16 lat.
Łukasz Cz. chciał dorobić w pubie przed wakacjami. Druga ofiara eksplozji to
niespełna 18-letni Konrad B. Tak jak Łukasz pracował dorywczo w Klubie EB
przy rozstawianiu stolików i parasoli. Podczas piątkowej eksplozji zginął
także współwłaściciel lokalu, 36-letni Jarosław M. oraz barman, 25-letni
Krzysztof K.
Wybuch miał miejsce kilka minut po godz. 9. Siła rażenia była tak duża, że
ciała mężczyzn zostały rozrzucone w promieniu kilkunastu metrów. Były tak
zmasakrowane, że policjanci mieli początkowo problemy z identyfikacją zwłok.
Śledztwo w tej sprawie przejęło Centralne Biuro Śledcze Komendy Głównej
Policji.
MICHAŁ GAJEWSKI

Tajemnica strzelaniny w Nowym Dworze
Nie wiem, dlaczego do nas strzelano, ja chcę o tej sprawie jak najszybciej
zapomnieć – mówi Tadeusz W., wyszkowski biznesmen, ojciec porwanego trzy
lata temu Kamila. Wkrótce po uwolnieniu chłopca jego samochód ostrzelano.
Podczas pierwszych przesłuchań mężczyzna nie wykluczał, że sprawa
ostrzelania samochodu, którym wracał wraz z całą rodziną z wakacji, może być
powiązana z wcześniejszym porwaniem jego syna. Wczoraj nie wspomniał jednak
o tym nawet słowem. Powtarzał, że nie wie, dlaczego ktoś miałby targnąć się
na życie jego i jego bliskich.
Gdy porwano Kamila, cała rodzina W. przeżyła koszmar. Za jego życie zażądano
1 mln dol. Porywacze torturowali chłopaka, grozili, że jeśli nie dostaną
pieniędzy, to go zabiją. Tadeusz W. nie ugiął się przed szantażem. Nie
zapłacił ani grosza, negocjował, aż po trzech tygodniach bandyci uwolnili
chłopaka. Kamil znalazł się w bagażniku poloneza. Wrócił do domu,
podejrzanych, a dziś oskarżonych, zatrzymano. Jak się okazało, byli to
ludzie Jerzego B. ps. Jurij, gangstera poszukiwanego listem gończym. Ich
proces zbliża się do końca. Wkrótce wyrok.
Mimo schwytania porywaczy dla rodziny W. koszmar się jednak nie skończył.
Można nawet stwierdzić, że przybrał na sile. Ktoś wciąż wydzwaniał do nich.
Groził. Żądał 540 tysięcy złotych, czyli sumy, jaką ojciec Kamila wcześniej
zdążył wynegocjować z bandytami, a której też nigdy im nie zapłacił.
24 sierpnia 2000 r. samochód państwa W. został ostrzelany. Do zdarzenia
doszło w Nowym Dworze Mazowieckim. Rodzina W. wracała właśnie z wakacji. –
Siedziałem z tyłu samochodu, obserwowałem, co dzieje się na drodze –
opowiadał Tadeusz W. – Obawiałem się o bezpieczeństwo całej rodziny –
przyznał.
W pewnym momencie usłyszał pisk opon. Ujrzał wyprzedzające ich czarne bmw,
które następnie zajechało im drogę. Obok niespodziewanie pojawił się także
drugi samochód, renault megane.
Państwo W. zjechali na pobocze i próbowali wyminąć auto. Wtedy padły
strzały. – Kazałem żonie i dzieciom schować głowy między kolana, sam
dzwoniłem na policję – zeznawał W. – To wszystko działo się bardzo szybko.
Tyle, ile potrzeba czasu na wystrzelenie 7-8 nabojów.
Ostrzelany samochód z rodziną W. odjechał. Bandyci nie kontynuowali pościgu.
Odjechali w stronę Nowego Dworu Mazowieckiego.
Ciemnym bmw, zdaniem prokuratora, jechał Marek B. W renault megane miał
siedzieć Andrzej R. To właśnie on podejrzewany jest o to, że otworzył ogień.
Marek B., Andrzej R. i ich kolega Marcin D. zasiadają teraz na ławie
oskarżonych. Zarzuca się im usiłowanie zabójstwa rodziny W. Cała trójka
powiązana jest z gangsterami z Nowego Dworu (ci zaś z kolei mają związki z
grupą „Jurija”).
Żaden z mężczyzn nie przyznaje się jednak do uczestniczenia w zdarzeniu.
Wszyscy przedstawiają alibi. Andrzej R. twierdzi na przykład, że 24 sierpnia
2000 r. w żadnym wypadku nie mógł być w Nowym Dworze Mazowieckim, gdyż w tym
czasie przebywał na rehabilitacji w Poroninie po tym, jak złamał nogę i miał
uszkodzony kręgosłup.
Marek B. i Marcin D. przyznają wprawdzie, że w dniu zdarzenia w Nowym Dworze
byli, sami jednak padli ofiarą gangsterów. Napadli na nich nieznani do dziś
sprawcy. Ze sprawą strzelania do państwa W., jak twierdzą, nie mieli nic
wspólnego.
ANETA POLAK


Nowy Dwór na zasiłku
Już co piąty mieszkaniec Nowego Dworu Mazowieckiego nie ma pracy. Upadły
wszystkie państwowe zakłady. Ludzie biorą zasiłki dla bezrobotnych, idą na
wcześniejsze emerytury. Miasto zatraca swą tożsamość, a ludzie uciekają do
stolicy. Nad miastem zawisło swoiste fatum.
JUSTYNA WĘCEK
Kiepską formę Nowego Dworu widać już na dworcu PKP. Przed brudną, metalową
halą stają pekaesy kursujące do Warszawy. Każdego wieczora z autobusów
wysypują się robotnicy. Oni uchodzą za szczęśliwców, bo mają pracę.
Mężczyźni o zmęczonych twarzach, ściskający plastikowe reklamówki w
dłoniach, wolnym krokiem rozchodzą się do domów. Albo do barów, gdzie
zmęczenie rozcieńczają w kuflu piwa.
Bar przy ul. Kościuszki stoi wśród walących się kamienic. Obok, po
zapylonym, brudnym podwórku, wałęsa się wychudły pies. Przy stoliku siada
robotnik. Na poręczy krzesła wiesza reklamówkę z brudnym kombinezonem. Dziś
powiększył grono bezrobotnych. Co i rusz zerka pod stolik na rozklejający
się but. — Rozłazi się, jak to miasto — mówi smętnym głosem pan Kazimierz.
Miasto wojskiem stoi
Położenie miasta w widłach dwóch rzek, Wisły i Narwi, zawsze stwarzało
poważne zagrożenie. Powodzie wielokrotnie niszczyły dobytek ludzi. Także
bliskość twierdzy Modlin nie wpływała na miasto korzystnie. Nowy Dwór w
czasie wojen był wielokrotnie równany z ziemią. II wojna światowa zniszczyła
miasto w 70 proc., zburzonych zostało 350 budynków.
Jego rozwój znów hamowała bliskość Modlina. Wojskowe przepisy uniemożliwiały
rozwój budownictwa mieszkaniowego, z drugiej strony zaś miasto żyło dla
wojska. Twierdza skupiała w pewnym okresie ok. 20 tys. żołnierzy.
— Mówiło się nawet, że Nowy Dwór wojskiem stoi — wspomina pan Władysław,
niegdyś wojskowy, teraz na wcześniejszej emeryturze. — Miasto żyło z wojska
i dla wojska. Ponad połowa mieszkańców związana była z armią. Były tu
rodziny żołnierzy zawodowych, pracownicy cywilni wojska. Właśnie od czasu
redukcji armii w mieście pojawiło się bezrobocie — dodaje.
— Ostatnia jednostka, która musi opuścić Modlin do końca roku, zgasi w
twierdzy światło — mówi Adam Janas, starosta powiatu nowodworskiego.
— Wiara w fatum jest wygodna, bo zwalnia od odpowiedzialności, ale jest
zgubna, bo rodzi bierność, zwątpienie i pesymizm. W klątwę wiszącą nad
miastem i tutejszym życiem wierzą ludzie, którzy dziś czują się przegrani —
twierdzi Andrzej Piskorz, właściciel dużego sklepu spożywczego w al.
Piłsudskiego.
Zagościła bieda
Po wojnie gmina, choć niewielka, miała dobrze rozwinięty przemysł. Dopiero
rok 1989 zachwiał spokojnym dotąd życiem. Państwowe zakłady upadły albo
zawiesiły działalność, eksplodowało bezrobocie, które dziś utrzymuje się na
poziomie 20 proc. Przestały działać takie giganty, jak Hydrobudowa czy
Kablobeton. Mimo bliskości Warszawy w rejonie nowodworskim zagościła bieda.
— Czuje się ją tu wszystkimi zmysłami. Na ulicach widać coraz bardziej
zaniedbanych ludzi — mówi utrzymująca się z zasiłku 55-letnia Grażyna Duda.
— Do domu codziennie pukają po prośbie. Mnie też pieniędzy nie starcza, a do
pracy nikt takiej starej nie chce.
Najwięcej Nowy Dwór przegrał w latach 90., ponieważ czekał, zamiast się
zmieniać. Wtedy w fabrycznych halach, w których maszyny stygły z braku
roboty, zaczął skraplać się pesymizm. Upadło kilka przedsiębiorstw. — Nowego
Dworu właściwie już nie ma — mówi pan Kazimierz, ślęcząc nad kolejnym
kuflem. — Ludzie pracują w Warszawie, tam się uczą. W ogóle nie czują się
związani z okolicą. Reszta spędza życie pod opieką społeczną.
Trudny start w dorosłość
Całymi dniami wałęsają się po ul. Warszawskiej, al. Piłsudskiego albo
przesiadują w parku. Skończyli średnie szkoły, jeszcze niedawno wierzyli, że
wykształcenie zapewni im dobry start w dorosłe życie. Setki młodych ludzi
bez pracy, bez perspektyw.
— Mając znajomości i trochę szczęścia można znaleźć pracę w sklepie albo na
bazarze — 19-letnia Małgorzata jest dobrze zorientowana w miejscowym rynku
pracy. — Nie mam takich znajomości. Jestem bezrobotna i bezradna. Moja
przyszłość to kolejny dzień przed urzędem pracy. Kolejna oferta, kolejny
telefon i kolejne rozczarowanie. Jak tu żyć? — rozkłada ręce.
Starostwo powiatowe myśli o przyszłości w inny sposób. Chciałoby zarobić na
turystach. Wielu warszawiaków przyjeżdża na działki do Nasielska, w szczycie
sezonu Pomiechówek podwaja liczbę mieszkańców. Jednak mimo niewątpliwej
atrakcyjności Puszczy Kampinoskiej, rozlewisk Narwi i miejsc związanych z
historią Polski, turystów nie ma wielu, a tym bardziej tych z wypchanymi
portfelami. Nic w tym zresztą dziwnego.
— Nie ma tu nawet porządnej restauracji albo hotelu. A czyste powietrze to
za mało, aby ściągnąć mieszkańców stolicy na sobotnio-niedzielny wypoczynek
— mówi Andrzej Piskorz. — Kto może, w upalne dni z Nowego Dworu ucieka.
Miasto położone w widłach dwóch rzek nie ma nawet kąpieliska.
Nowy Dwór traci mieszkańców, którzy masowo uciekają za chlebem. Do pracy w
stolicy wyrusza codziennie tysiące ludzi najbardziej energicznych i
wykształconych. — W mieście pozostają ludzie bez pracy, bez wiary, że coś
się może zmienić — twierdzi Andrzej Piskorz.
Władze nie mają wątpliwości, że miasto musi szukać nowego wizerunku.
Tymczasem z każdego kąta wciąż wyziera okropna gęba miasta, w którym
niewiele się udaje. To gęba ze smutnymi oczami bezrobotnego, który co
miesiąc wyciąga drżące ręce po zasiłek. To gęba z zaciśniętymi ustami, które
nie mają siły, żeby się skarżyć.
— To miasto upadło — wzdycha pan Kazimierz wstając od stolika. Po zmroku
walące się kamienice wyglądają jeszcze obskurniej. Zmierzch dnia, zmierzch
miasta.
Wiara w fatum jest wygodna, bo zwalnia od odpowiedzialności, ale jest
zgubna, bo rodzi bierność, zwątpienie i pesymizm
CO PIĄTY BEZ PRACY
Nowy Dwór Mazowiecki zajmuje około 28 km kw. W strukturze działalności
gospodarczej prowadzonej w mieście dominuje handel (ponad 53 proc.) i usługi
(około 18 proc.). Pod koniec lipca w powiecie nowodworskim zarejestrowanych
było 5773 bezrobotnych, w tym z prawem do zasiłku 1384 osoby. Wskaźnik
bezrobocia w powiecie nowodworskim wynosi 20 proc. i jest jednym z
najwyższych na Mazowszu.
STAROSTA ADAM JANAS:
Wojsko stanowiło połowę mieszkańców naszego regionu. Redukcja armii
stacjonującej w Kazuniu, Modlinie czy Nowym Dworze Mazowieckim to jedna z
głównych przyczyn bezrobocia. Kolejna, to upadek dużych przedsiębiorstw,
zatrudniających ponad 1000 osób, jak np. Pollena, gdzie pracowało ponad 2
tys. osób. Sytuacja mieszkańców Nowego Dworu nie jest korzystna. Jednak po
dłuższej zapaści pojawiły się korzystne symptomy. Wzdłuż trasy
Warszawy-Gdańsk powstało kilka nowych zakładów, jak choćby fabryka
Benckisera.





1 stycznia 2002 Okunin (Drugi) włączono do Nowego Dworu
Mazowieckiego wraz z obszarem 380 hektarów.
24.V. - W Nowodworskim Ośrodku Kultury odbywa się VIII (ostatni) Turniej Wiedzy
"Poznaj Dzieje Naszego Miasta". W finale uczestniczyło 16 trzyosobowych drużyn
reprezentujących dwa gimnazja i cztery nowodworskie szkoły średnie.
20.VI. - Rada Miejska nadała tytuł Honorowego Obywatela Miasta Nowy Dwór
Mazowiecki: pośmiertnie Jerzemu Stachoniowi, za wybitne osiągnięcia w
działalności społecznej i kulturalnej w szczególności za aktywne działanie na
rzecz innych ludzi, utrwalanie wiedzy i poczucia tożsamości historycznej wśród
mieszkańców miasta oraz za troskę i godna najwyższego uznania współpracę ze
środowiskiem żołnierzy i kombatantów - Obrońców Modlina. Tytuły przyznano także:
Ryszardowi Gołąb za wybitne osiągnięcia w kształtowaniu wiedzy historycznej o
naszym mieście, szczególnie za opracowanie "Monografii Nowego Dworu
Mazowieckiego z historią Twierdzy Modlin" oraz za działalność społeczną na rzecz
ochrony zabytków i promocji walorów turystyczno-krajoznawczych Ziemi
Nowodworskiej.
Listopad 2002 - wybory samorządowe. Do Rady Miejskiej wybrani zostali: Ewa
Bieniek, Krzysztof Bisialski, Marek Ciesielski, Grazyna Nadrzyc-ka
(przewodnicząca Rady), Bogdan Jeziorski, Mariusz Dudek, Tomasz Szymański,
Waldemar Majchrzak, Wioletta Dymerska, Edyta Ciechał - Dunikowska, Romuald
Bednarski, Jacek Gere-luk, Włodzimierz Laur, Robert Gromadka, Grazyna Kiljan,
Krystyna Łuksza - Janik, Jadwiga Kaczor, Piotr Miszczak, Ryszard Brzeziński,
Michał Nawrot, Stanisław Olejniczak. Burmistrzem miasta ponownie wybrano Jacka
Kowalskiego.
Odebrali ludziom emerytury!
Dwa worki z pieniędzmi zrabowano wczoraj rano przed urzędem pocztowym w
Nowym Dworze Mazowieckim. Bandyci sterroryzowali konwojentów bronią. Jednemu
ochroniarzowi ukradli służbowy pistolet. Policja zapowiada, że napastnicy
trafią za kraty.
Trzej konwojenci, leżący na ziemi, z lufami strzelb przy głowach, obok
zamaskowani mężczyźni otwierający metalową skrzynię transportera konwojowego
i wyjmujący worki z pieniędzmi... Świadkami takiej sceny byli wczoraj rano
mieszkańcy nowodworskiego Osiedla Młodych, którzy znaleźli się tuż przed
godz. 8 w okolicach urzędu pocztowego przy ul. Okulickiego.
Trzej konwojenci, którzy przywieźli do urzędu pieniądze przeznaczone na
emerytury, zostali sterroryzowani przez czterech ubranych w kominiarki
mężczyzn.
— Ochroniarzy powalono na ziemię. Do głów bandyci przystawili im strzelby
gładkolufowe, prawdopodobnie typu Mosberg — relacjonuje policjant z Nowego
Dworu. — Jeden z napastników otworzył kluczem, który mieli przy sobie
ochroniarze, skrzynię z pieniędzmi. Bandyci zabrali z niej dwa worki.
Konwojentowi ukradli też służbowy pistolet — tetetkę.
Chwilę później bandyci ciemnym passatem kombi z piskiem opon odjechali w
kierunku Warszawy. — Auto miało skradzione tablice rejestracyjne — wyjaśnia
policjant. — Szukamy granatowego lub czarnego passata kombi, nowej wersji, o
warszawskich numerach WY 13502.
Policja zarządziła blokady. Po samochodzie ślad jednak zaginął. Przed pocztą
gromadzić zaczęli się za to emeryci, od kilku dni oczekujący już na wypłaty.
— Jak przyszliśmy, to furgon konwoju stał już przed pocztą — opowiada
Wiesław Śledziewski, czekający na pieniądze razem z kilkoma innymi osobami.
— Cieszyliśmy się, że pieniądze już przyjechały, a tu, jak się okazało,
odjechały z bandytami — żartuje. — Teraz kazali nam przyjść ok. godz. 13,
może wtedy będą jakieś pieniądze.
Jak dowiedzieliśmy się od pracowników Poczty Polskiej, konwój zabezpieczony
był przed napadem należycie. Policja w Nowym Dworze zapowiada, że szybko
zatrzyma sprawców. — W tej sprawie współpracujemy z komendą wojewódzką i
stołeczną — tłumaczy zastępca szefa komendy powiatowej w Nowym Dworze mł.
insp. Eugeniusz Wójcik. — Każdą z poważnych spraw kryminalnych, jakie
mieliśmy na swoim terenie, udało się nam do tej pory rozwikłać. Tak będzie i
tym razem.
PIOTR SIEŃKO
Gangi za kratami
Po dwóch i pół roku od wybuchu bomby, która w Nowym Dworze Mazowieckim
zabiła cztery osoby, prokuratura postawiła zarzuty dwóm zabójcom. Są oni
powiązani z tzw. grupą modlińską.
Bombę, którą wybuchła 23 czerwca 2000 r. w jednym z pubów w Nowym Dworze
Mazowieckim, podłożył Dariusz K., który w przestępczej strukturze podlegał
zastrzelonemu w czerwcu br. w Mikołajkach „Klepakowi”, bossowi „Wołomina”.
Pomagał mu Marek N., który był zaufanym człowiekiem „Klepaka”. Obydwóm grozi
dożywocie.
Ładunek zabił czterech przypadkowych młodych mężczyzn, którzy przygotowywali
lokal do mającej się tam odbyć imprezy z okazji zakończenia roku szkolnego.
Policjanci z warszawskiego CBŚ i prokuratorzy ustalili, że bomba miała
posłużyć do zamachu będącego elementem wojny o wpływy na Żoliborzu grup
przestępczych – nowodworskiej i modlińskiej. Ładunek zamontował szef bandy
modlińskiej Dariusz K., który podlegał „Klepakowi”.
Po kilkunastu miesiącach pracy policjantów 50 członków obu organizacji
znalazło się w areszcie. Ciążą na nich najcięższe zarzuty. Markowi N.
przedstawiono zarzut podwójnego zabójstwa w innym pubie w Nowym Dworze
Mazowieckim, gdzie w listopadzie 2000 r. zastrzelił z broni automatycznej
dwóch mężczyzn.
Ukrainiec zapewnia, że nic nie zrozumiał
Żaden z oskarżonych nie przyznaje się do udziału w gangu ani do próby
wymuszenia 70 tys. dol. Jeden z podsądnych odwołał za to zeznania,
obciążające kompanów.
ANETA POLAK
Ukrainiec Aleksyi S., który wcześniej obciążył swoich kolegów, wczoraj
nieoczekiwanie stwierdził, że żadnych takich wyjaśnień nie składał. A to
właśnie one są jednymi z ważniejszych dowodów winy współoskarżonych. Podczas
wczorajszej rozprawy S. oświadczył, że treści protokołów z postępowania
przygotowawczego nie zawierają ani ziarna prawdy. – Ja w ogóle nie
rozumiałem, o co mnie pytano – stwierdził. – Nie mówię po polsku. Gdy
prosiłem o tłumacza, to mi go nie chciano przyznać. Te zeznania
sfabrykowano.
Na policji i w prokuraturze mówił o tym, że współoskarżeni działali w
zorganizowanej grupie przestępczej. Jej szefem miał być Marek N., jego
ochroniarzem zaś Daniel E. (obaj mężczyźni są podejrzani też o zabójstwo w
pubie Tartak w Nowym Dworze Mazowieckim, obaj też są członkami
nowodworskiego gangu – red.). To on opowiedział o planach wymuszenia od
mieszkanki Karczmisk 70 tys. dol. – To matka byłej konkubiny Rafała R. ps.
Ryba – wyjaśniał. – Miał wcześniej z nią jakieś zatargi.
Ani Rafał R., ani pozostali oskarżeni nie przyznają się do zarzucanych im
czynów. Odmawiają składania wyjaśnień, nie chcą odpowiadać na żadne pytania.
Nie chcą nawet zdradzić, czy znają współoskarżonych. Indagowany przez sąd
Rafał R. ograniczył się jedynie do wyjaśnienia, kim dla niego była
poszkodowana. Daniel E. z kolei zaskoczył wszystkich swoistym oświadczeniem.
Stwierdził, że funkcjonariusze policji proponowali mu obciążanie „osób ze
zdjęć”. Gdy się nie zgodził, mieli mu zagrozić, że spreparują przeciwko
niemu dowody winy. Z tego śmiałego oświadczenia wynikało, że zarzuty
postawione w toczącym się procesie to nic innego, jak odwet za niechęć do
współpracy z organami ścigania.
Wymuszali dolary
Udział w gangu oraz próba wymuszenia 70 tys. dolarów – to zarzuty postawione
przez prokuratora ośmiu warszawiakom, powiązanym z przestępcami z Nowego
Dworu Mazowieckiego.
ANETA POLAK
Przed salą, w której zaplanowano pierwszą rozprawę, kłębił się wczoraj tłum.
Wśród publiczności oczekującej na rozpoczęcie procesu była m.in. Monika K.,
żona Mirosława K. „Mirona”, oskarżonego o kierowanie porwaniem syna jednego
z najbogatszych ludzi z okolic Wyszkowa. Kobiecie też postawiono zarzuty:
m.in. utrudnianie śledztwa i podrzucenie mężowi do aresztu telefonu
komórkowego. W procesie odpowiada z wolnej stopy.
Za chwilę zostaną doprowadzeni oskarżeni. Sześciu z ośmiu podsądnych
przebywa w areszcie śledczym. Część z nich to znani w światku przestępczym
gangsterzy z grupy działającej na terenie Nowego Dworu Mazowieckiego. Grupa
ta znana jest z wymuszania haraczy i napadów zbrojnych. Większość
oskarżonych jest już karana. Dwóch z nich: Marek N. i Daniel E. zostali
skazani za wyłudzenia wierzytelności. Tego ostatniego prokuratura podejrzewa
też o udział w głośnym zabójstwie dwóch osób w nowodworskim pubie Tartak. W
tym procesie ośmiu podsądnych odpowiada za udział w zorganizowanej grupie
przestępczej o charakterze zbrojnym, a Marek N. za jej kierowanie.
Prokurator oskarża ich również o próbę wyłudzenia pieniędzy. A chodzi o sumę
niebagatelną, bo o 70 tys. dol.
Ich ofiarą stała się mieszkanka Karczmisk, niedużej miejscowości w okolicach
Puław. Jeden z oskarżonych żył kiedyś w konkubinacie z jej córką. Wiedział,
że kobieta jest zamożna. Przed laty, wraz z nieżyjącym już mężem, zajmowała
się handlem.
Wszystko zaczęło się w listopadzie 2000 r. Od kobiety zażądali pieniędzy.
Gdy ta nie zgodziła się na ich wypłacenie, zaczęli ją zastraszać. Dzwonili i
grozili śmiercią. Zaplanowali nawet podłożenie na jej posesji ładunku
wybuchowego. To jednak im się nie udało. Puławska policja, podczas rutynowej
kontroli, znalazła w samochodzie jednego z oskarżonych 400 gram trotylu.
Początkowo sprawa trafiła do Sądu Okręgowego w Lublinie. Ponieważ jednak
większość oskarżonych to warszawiacy, sprawę przekazano do sądu
warszawskiego. Wczoraj prokuratorowi nie udało się odczytać aktu oskarżenia.
Obrońca jednego z oskarżonych nie pojawił się na sali rozpraw, sprawę więc
odroczono.

Pieszy przyczyną wypadku
Do wypadku, w którym zginął Marek Kotański, przyczynił się pieszy – ustaliła
prokuratura w Nowym Dworze Mazowieckim. Szef Monaru próbował go ominąć i
przez to nie zapanował nad pojazdem.
Pieszemu zostanie postawiony zarzut przyczynienia się do wypadku. W tej
chwili nie można ustalić jednak, gdzie przebywa mężczyzna. Nie zamieszkuje
on bowiem w miejscu zameldowania. – Jeśli nie odnajdziemy go do końca roku,
wystosujemy za nim list gończy – poinformował prokurator Jacek Pergałowski.
Według prokuratury, przechodzień został przesłuchany tuż po wypadku. Wtedy
jednak nie było podstaw do jego zatrzymania.
Do wypadku doszło 18 sierpnia w nocy. Marek Kotański wracał jeepem z
Warszawy do Modlina. Był trzeźwy. Według biegłych, prowadzący rower pieszy
wtargnął niespodziewanie na jezdnię, tuż przed maskę samochodu. Kotański
próbował go wyminąć. W efekcie stracił panowanie nad kierownicą i wpadł do
rowu. Lewymi drzwiami uderzył o drzewo. Nieprzytomnego szefa Monaru karetka
zabrała do Szpitala Bielańskiego. Zmarł nad ranem. Przyczyną śmierci były
rozległe, wielonarządowe obrażenia wewnętrzne.
- przewodniczącym Rady Powiatu Nowodworskiego zostaje wybrany Janusz Ocipka,
zastępcami: Wacław Bodzak i Paweł Rudy. Burmistrzem miasta zostaje wybrana Maria
Sochocka, a przewodniczącą Rady Miejskiej Grażyna Nadrzycka, jej zastępcami:
Bogdan Jeziorski i Marek Ciesielski.
11.XI. - uroczystości z okazji 85 rocznicy Odzyskania Niepodległości. Msza św. w
kościele Św. Michała Archanioła, składanie wieńcy i wiązanek kwiatów pod
pomnikiem "Poległym za Ojczyznę" oraz na cmentarzu fortecznym w Modlinie
Twierdzy.
24.XI. - w Centrum Doradztwa, Rozwoju Rolnictwa i Obszarów Wiejskich "Poświętne"
153 osoby podpisały list intencyjny w sprawie lokalizacji międzynarodowego
lotniska pasażerskiego w Modlinie.
Nowodworskim gangsterom nie udało się zastraszyć zeznających przeciwko nim
świadków
Świadkom w procesie gangu nowodworskiego grożono zanim akt oskarżenia w tej
sprawie wpłynął do sądu. Bandyci działali na zlecenie siedzących w areszcie
bossów. Dołączyli do swoich szefów, dzięki odwadze świadków.
FILIP KONOPKO
Kilka dni temu do sądu trafił akt oskarżenia przeciwko zabójcom z pubów EB i
Tartak oraz członkom zorganizowanych grup przestępczych z Nowego Dworu i
okolic. Niemal w tym samym czasie zeznających w tych sprawach świadków
zaczęli nękać przebywający na wolności gangsterzy. – Szczęście w
nieszczęściu, że zamiast fizycznej, bandyci wybrali psychiczną metodę
zastraszania – mówi jeden z policjantów.
Cała sprawa objęta jest tajemnicą. Wiadomo na pewno, że grożono śmiercią
jednej z nowodworskich rodzin. Jej członkowie byli zaczepiani na ulicach, a
nawet w poczekalni miejscowej przychodni.
– Materiałem dowodowym w tej sprawie jest m.in. ślina jednego z gangsterów
zabezpieczona na szybie samochodu jednego z zastraszonych świadków –
wyjaśnia oficer Centralnego Biura Śledczego, które wspólnie z nowodworską
policją zatrzymywało bandytów.
Świadkowie nie ulękli się. O pomoc poprosili policję. Dwaj straszący ich
bandyci trafili do aresztu. – W trakcie ogłaszania postanowienia o
aresztowaniu, rodziny i koledzy zatrzymanych zaczęli wyzywać sędziego i
zakłócać posiedzenie – opowiada nowodworski policjant. – Sytuacja unormowała
się, gdy na salę rozpraw weszła większa liczba funkcjonariuszy.
Cała sprawa dotyczy końca lat 90., wtedy dwa gangi z Nowego Dworu
Mazowieckiego i Modlina zaczęły z sobą walczyć, nie przebierając w środkach.
Regularna wojna przybrała na sile na początku 2000 r. W ciągu kilku miesięcy
życie straciło sześć osób. Cztery z nich, nie miały z przestępcami nic
wspólnego. – Poszło o strefy wpływów z handlu narkotykami, kradzieży i
haraczy – wspomina nowodworski policjant. – Chodziło też o osobiste animozje
walczących z sobą bossów.
Do największej tragedii doszło rankiem 23 czerwca 2000 r. Właściciel pubu EB
w Nowym Dworze i trzech jego pracowników przygotowywali się właśnie do
pracy.
Jeden z mężczyzn zauważył naruszoną kostkę brukową, koło stolika, gdzie
często przesiadywali członkowie nowodworskiego gangu. Chciał sprawdzić, co
się pod nią kryje. Nie wiedział, że leży tam ponadpięciokilogramowy ładunek
plastiku, podłożony przez zabójców gangu wołomińskiego Daniela E. „Hula” i
Marka N. „Marka z Marek”. Bomba eksplodowała. Wybuch rozrzucił szczątki
ofiar w promieniu kilkudziesięciu metrów.
Wołomińscy egzekutorzy dokończyli rozpoczętą w czerwcu pracę 13 listopada
2000 r. Szefowie nowodworskiego gangu bawili się wtedy w miejscowym pubie
Tartak. Mieli na sobie kamizelki kuloodporne.
Do knajpy wpadło dwóch mężczyzn w kominiarkach. Byli to Marek N. i Daniel
E., którym nie powiódł się wcześniejszy zamach. Zaczęli strzelać z broni
maszynowej. Siedzący w pubie bandyci dostali po kilkanaście kulek. – Zabójcy
byli precyzyjni. Kule trafiły w głowy i korpusy w miejscach, których nie
chroniły kamizelki – wspomina policjant zajmujący się sprawą.
ONI TEŻ ZŁAMALI ZMOWĘ MILCZENIA
Katarzyna B. razem z bratem Tomaszem byli świadkami głośnego zabójstwa
studenta w klubie Stodoła. Podczas procesu zeznawali przeciwko mordercy
Arkadiuszowi J. Przełamali zmowę milczenia. Nikt ze świadków nie chciał
stanąć przed sądem.
– Koledzy oskarżonego wiele razy czekali na mojego brata na klatce schodowej
i pytali jak ma zamiar zeznawać. Sugerowano nam, byśmy nie mówili niczego,
co mogłoby zaszkodzić J. Straszono, że w przeciwnym razie, zajmą się nami
gangsterzy z Mokotowa. J. miał dla nich rzekomo pracować. Kosztowało nas to
mnóstwo nerwów, ale nie zamierzaliśmy rezygnować. Im bardziej naciskano na
nas, tym bardziej byliśmy zdeterminowani to zrobić. Znaliśmy zabójcę.
Wiedzieliśmy kim jest. Chcieliśmy, by sprawiedliwości stało się zadość.
Dostaliśmy policyjną ochronę. Na procesie byłam ucharakteryzowana tak, by
nikt nie mógł mnie rozpoznać. Dodatkowo załatwiliśmy sobie własną ochronę.
Ostatecznie pogróżki nie zostały zrealizowane, a morderca został skazany.
Wtedy baliśmy się wiele razy, ale dziś oboje wiemy, że postąpiliśmy słusznie
– opowiada Katarzyna B.
POCZĄTEK KOŃCA
Gang z Modlina wygrał wojnę w 2000 r., ale był to początek końca grupy.
Wkrótce zaczęły się masowe aresztowania jej członków. Za kratami wylądowało
kilkadziesiąt osób, w tym szefowie gangu oraz egzekutorzy. Na ławie
oskarżonych zasiądzie niedługo dziewięciu nowodworskich bandytów. Grozi im
od 15 lat więzienia do dożywocia.
Podpis pod zdjęciem: W czerwcu 2000 r. w wyniku eksplozji bomby w
nowodworskim pubie EB zginęły cztery przypadkowe osoby.
Sensacja / Ponad 100 kg złota może się znajdować w Twierdzy Modlin
Ryszard Strzelecki
– Ponad sto kilogramów złota zlokalizowałem w jednym z zabytkowych budynków
wojskowych – twierdzi Jan Kowalski, emerytowany oficer pilot. Według jego
informacji, ten skarb jest żołdem z czasów I wojny światowej, którego nie
zdążono wypłacić załodze Twierdzy Modlin.
Ta niewiarygodna historia rozpoczęła się 88 lat temu, kiedy to wojska
carskie zostały otoczone w twierdzy przez Niemców. Tuż przed upadkiem
Modlina przywieziono żołd w złocie, którego żołnierzom nie wypłacono, a z
twierdzy go nie wywieziono.
Przyjechali po swoje
– Ta historia jest dla mnie zaskoczeniem – powiedział nam płk Ryszard Gołąb,
autor książki o Modlinie i przewodnik po twierdzy. – Gdyby to okazało się
prawdą, to będzie sensacja. Chętnie pod tym kątem poszperam w archiwach. Do
tej pory znajdowano tutaj drobne precjoza, lecz nigdy nie znaleziono tak
dużego skarbu.
– O tym fakcie dowiedziałem się od znajomych oficerów. Opowiadali, że w 1984
roku do twierdzy przyjechali radzieccy oficerowie z wszelkimi upoważnieniami
polskich władz wojskowych. Wtedy powiedzieli o tym „swoim” złocie – mówi
nasz Czytelnik, pan Jan Kowalski. – We wnętrzu jednego z budynków zbadali
mury. Jednak mieli za słaby sprzęt i nic nie znaleźli, ale zapowiedzieli, że
jeszcze tu wrócą. Potem braterskie stosunki ochłodziły się i już nie
przyjechali.
Aparat potwierdził
Opowieść o złotym żołdzie rozpaliła wyobraźnię Jana Kowalskiego. Ostatnie
dwa lata poświęcił na szperanie w archiwach, literaturze i dokładną
lokalizację skarbu za pomocą specjalistycznej aparatury.
– Jestem zapalonym poszukiwaczem skarbów i kolekcjonerem białej broni.
Takiej okazji nie mogłem przepuścić. W grudniu 2002 r. sprowadziłem z
Wrocławia specjalistę z bardzo czułymi przyrządami wykrywającymi metale
szlachetne – twierdzi emerytowany wojskowy. – Aparatura już w odległości 400
metrów od tego budynku wykazywała duże skupisko złota. Po kilkakrotnych
pomiarach z dużą dokładnością namierzyliśmy miejsce jego ukrycia.
Kto to zamknął?
Niestety, pomiary były przeprowadzone tylko na zewnątrz budynku, bo
wszystkie wejścia do środka były zamknięte na solidne kłódki. Obiektem tym
zarządza Agencja Mienia Wojskowego.
– Rozmawiałem z agencją i oni nie przyznawali się do założenia zamknięć.
Chciałem ten budynek wydzierżawić, ale uzyskałem pisemną odpowiedź, że nic z
tego, bo obiekt przeznaczony jest na sprzedaż – mówi pan Jan. – O tej
zagadkowej sytuacji powiadomiłem wojewodę mazowieckiego i Centralne Biuro
Śledcze. Chciałem to złoto, zgodnie z prawem, przekazać Skarbowi Państwa.
Nie ukrywam, że liczę na znaleźne, czyli 10 proc. wartości skarbu. Mam
jednak obawy, że ktoś chce to złoto wyjąć po cichu.
Pojechaliśmy do Modlina, aby sprawdzić, co się dzieje w budynku. Obawy pana
Jana okazały się uzasadnione. W całym budynku ktoś zabił szczelnie deskami
wszystkie okna na parterze i I piętrze. Przez maleńkie szparki zobaczyliśmy
ułożone cegły i jakieś fragmenty wojskowego sprzętu.
Czas na działanie
– O złocie nic nie wiem, ale w najbliższych dniach razem pojedziemy do
Modlina i komisyjnie zajrzymy do środka – obiecał nam Robert Żelazowski z
sekcji nieruchomości AMW.
Wojewoda mazowiecki przesłał zawiadomienie pana Jana do mazowieckiego
konserwatora zabytków.
– Jesteśmy zainteresowani tą sprawą i czekamy na telefon od tego pana –
powiedziała nam Hanna Lewicka, rzecznik mazowieckiego konserwatora.
Na prośbę bohatera zmieniliśmy jego personalia.
Wydział Dyscypliny PZPN (WD) uznał, że spotkanie rewanżowe dwumeczu
barażowego o prawo do gry w ekstraklasie w sezonie 2003/2004 pomiędzy
Szczakowianką Jaworzno z Lukullusem Świt Nowy Dwór Mazowiecki rozegrane 22
czerwca 2003 (uzyskany w meczu wynik 3:0 premiował drużynę Szczakowianki;
sędzia Antoni Fijarczyk) zostało sprzedane przez siedmiu piłkarzy Lukullusa.
W wyniku tego sześciu oskarżonych zawodników 31 lipca 2003 zostało
zdyskwalifikowanych dożywotnio: Rafał Ruta, Grzegorz Miłkowski, Marek
Zawada, Adam Warszawski, Maciej Krzętowski i Maciej Lewna. Na rok został
zawieszony Boris Peškovič – jedyny z siódemki zawodników Lukullusa, który
przyznał się do winy. Walkowerem ukarano klub z Jaworzna, który w efekcie
został zdegradowany do drugiej ligi. Dodatkowo odjęto mu na starcie
rozgrywek - 10 punktów.
Zaskarżona przez Szczakowiankę decyzja WD została podtrzymana przez
Najwyższą Komisję Odwoławczą PZPN (NKO), ponadto skrócono dożywotnie
dyskwalifikacje zawodników Świtu do dwóch lat. Szczakowianka odwołała się od
tego rozstrzygnięcia do Trybunału Arbitrażowego ds. Sportu przy PKOI. Ten w
grudniu 2003 roku uchylił w całości decyzję PZPN.
Wobec powyższego Związek złożył skargę do sądu cywilnego na wyrok Trybunału
Arbitrażowego. Zgodnie z procedurami sprawa trafiła do ponownego
rozpatrzenia do WD PZPN, gdzie podtrzymano poprzednie orzeczenie. Odwołanie
klubu do NKO także nie zmieniło wcześniejszych jej decyzji, więc kary
zostały ponownie zaskarżone przez klub do Trybunału Arbitrażowego. W
listopadzie 2005 Trybunał Arbitrażowy po raz drugi je uchylił, tym razem, z
powodu przedawnienia się karalności czynów. Od tej decyzji PZPN złożył
skargę kasacyjną do Sądu Najwyższego RP, która została w całości odrzucona.
9 maja 2007 przed warszawskim Sądem Okręgowym rozpoczął się proces, w którym
syndyk masy upadłościowej SSA Szczakowianka żądał od PZPN kwoty 9 089 568
złotych, jako rekompensaty za utracone przez klub wpływy od sponsorów, za
prawa do transmisji meczów w telewizji Canal+ oraz ze sprzedaży biletów, co
w konsekwencji miało doprowadzić do bankructwa spółki. 31 stycznia 2008 sąd
pierwszej instancji oddalił w całości roszczenia powoda i dodatkowo obciążył
go kosztami procesu. 6 listopada 2008 Sąd Apelacyjny podtrzymał decyzję Sądu
Okręgowego w Warszawie o odrzuceniu w całości roszczeń Szczakowianki
Jaworzno wobec Polskiego Związku Piłki Nożnej.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Afera_barażowa
5.VI . - w parkach przy Urzędzie Miejskim uroczyście odsłonięto tablice z
nazwami skwerów: abpa. Dobrogosta i księcia Stanisława Poniatowskiego. W
odsłonięciu tablicy upamiętniającej 630. rocznicę nadania praw miejskich wziął
udział, przybyły z Wielkiej Brytanii, potomek właścicieli miasta Stanisław
Nowodworski.
Okrutnego gangstera z Nowego Dworu Maz. oskarżono o morderstwo
„Zabiłem Pawła, bo bałem się, że on zrobi to pierwszy” – tak Rafał Ś. ps.
Śledź opowiadał o zabójstwie członka konkurencyjnego gangu. Śledź – człowiek
do zadań specjalnych gangu modlińskiego, został właśnie oskarżony o
morderstwo. Gangster wsławił się polowaniem na świadków obciążających jego
kompanów.
– Oskarżyliśmy Rafała Ś. o zabójstwo, nielegalne posiadanie broni i
podrobienie dokumentów. Przyznał się do wszystkich zarzutów. Twierdzi, że
żałuje tego, co zrobił – mówi warszawski prokurator.
Zabójstwo, które obciąża Śledzia, jest typowym przykładem obyczajów w
półświatku. Zaczęło się od tego, że kilku młodych bandytów napadło swoich
rówieśników. Pobici postanowili zemścić się na gnębicielach i tak doszło do
kolejnych porachunków. Paweł O., którego brata pobili koledzy Śledzia,
postanowił rozmówić się z Rafałem Ś. Umówili się 8 grudnia 2002 r. przed
nowodworskim pubem Akwarium. Mediatorem miał być Marcin O., znajomy
poróżnionych. Rozmowa była krótka i burzliwa. Śledź i Paweł O. zaczęli sobie
ubliżać. W pewnym momencie Rafał Ś. wyciągnął pistolet i trzykrotnie
postrzelił adwersarza. Śledź ukrywał się kilkanaście miesięcy, a wpadł
dopiero w sylwestra ub.r.
– Dzięki wysokim „kwalifikacjom” i brutalnym metodom Śledź zajmował wysoką
pozycję w gangu modlińskim. Pełnił w bandzie rolę egzekutora. Używał broni
palnej, jak i materiałów wybuchowych – opowiada oficer warszawskiego
wydziału CBŚ.
W 2003 r. Śledź zastraszał rodziny świadków w procesie nowodworskich
gangsterów. Rafałowi Ś. grozi nawet dożywocie.
RAFAŁ PASZTELAŃSKI
Ktoś próbuje wpływać na werdykt sądu
Nowy Dwór jest w strachu. Sąd wypuścił na wolność groźnego gangstera, mimo
że trwa jego proces. Zastraszeni czują się sędziowie.
ANETA POLAK, RAFAŁ PASZTELAŃSKI
Dariusz K. ps. Kary, boss gangu z Nowego Dworu Mazowieckiego, spakował
wczoraj swój niewielki dobytek i po południu opuścił celę przy ul.
Rakowieckiej. Oskarżony o kierowanie grupą, która doprowadziła do masakry
czterech niewinnych osób w nowodworskim pubie EB, wolność zawdzięcza sądowi.
– Oskarżony spędził w areszcie już 2,5 roku – tłumaczy decyzję
przewodnicząca składu orzekającego sędzia Hanna Pawlak. – Przepisy nie dają
nam podstaw do dalszego przedłużania aresztu.
Policjanci i prokuratorzy są oburzeni. – Wszystko wróci do normy. Jestem
przekonany, że teraz w Nowym Dworze zapanuje zmowa milczenia bo już żadna z
ofiar gangu nie zaufa ani nam ani policji – mówi oburzony warszawski
prokurator. Według naszych informacji w Nowym Dworze Mazowieckim na „Karego”
czekali już jego kompani, którzy przygotowali huczną imprezę.
Od pewnego czasu procesowi w sprawie masakry w pubie EB towarzyszą rozmaite
kontrowersje. Co ciekawe, rozpoczęły się one w chwili, kiedy w sądzie
zaczęło wychodzić na jaw, że śledztwo prowadzone w sprawie wybuchu
pozostawia wiele do życzenia.
Przed kilkoma tygodniami „Super Express” napisał, że sędziowie Pawlak i
Piwnik „dręczą” świadków. A jedna z kobiet zeznania przypłaciła poronieniem.
– Dowiedziałam się o tym z gazety – mówi sędzia Pawlak. – Do dziś jednak nie
wiem, o jaką kobietę chodzi. A przecież skierowano na nas w tej sprawie
doniesienie do prokuratury.
Sędzia Pawlak i wspomagająca ją w sprawie była minister sprawiedliwości
Barbara Piwnik zgodnie przyznają, że zamieszanie wokół nich to próba
wpływania na ich niezawisłość sędziowską i ich zastraszanie. Sędzia Piwnik
słynie z tego, że podczas procesów nie oszczędza ani oskarżenia, ani obrony.
Niewygodne pytania padają pod adresem każdej ze stron.
Jak dowiedziało się ŻW, sąd już zdecydował, że skieruje do ministra
sprawiedliwości wniosek o ustalenie, komu zależy na rozpowszechnianiu
nieprawdziwych, ich zdaniem, informacji. Na przykład tych, o dręczeniu
świadków. Według ławników uczestniczących w sprawie, ataki są próbą
wpływania na wyrok.
Nie wróci za kratki
Sprawa gangu z Nowego Dworu Mazowieckiego
Dariusz K., ps. Kary, uznawany za bossa groźnego gangu, nie wróci do
aresztu. Sąd apelacyjny nie uznał racji prokuratora domagającego się
zamknięcia oskarżonego.
W ubiegłym tygodniu herszt gangu opuścił mokotowski areszt. I wszystko
wskazuje na to, że prędko tam nie wróci. Sędziowie rozpatrujący sprawę
wybuchu bomby w nowodworskim pubie EB uznali, że „Kary” może odpowiadać
przed sądem z wolnej stopy. Nie przedłużyli mu tymczasowego aresztowania.
Dzięki nim od ośmiu dni oskarżony korzysta z wolności.
Decyzja sędziów wzburzyła prokuraturę. Natychmiast złożyła zażalenie na ich
postępowanie do sądu apelacyjnego. Nic tam jednak nie wskórała. Sąd
apelacyjny przyznał rację sędziom. Jego zdaniem, przepisy nie pozwalają na
dalsze utrzymywanie aresztu. Oskarżony spędził już za kratkami 2,5 roku, sąd
przesłuchał świadków, którzy świadczyli przeciwko niemu – nie ma więc
zagrożenia, że K. będzie próbował mataczyć.
Dariusz K. jest jednym z dziewięciu oskarżonych w sprawie masakry na
czterech niewinnych osobach w nowodworskim pubie EB. Zdaniem organów
ścigania, „Kary” i jego brat Grzegorz „Gienek” walczyli o strefy wpływów z
handlu narkotykami, haraczy i kradzieży z konkurencyjną grupą przestępczą.
23 czerwca 2000 r. w EB miało zginąć dwóch szefów obcego gangu. Wybuch
ładunku zabił jednak cztery przypadkowe osoby. Wyrok na konkurentach
wykonano w listopadzie w klubie „Tartak”. „Kary” odpowiada przed sądem za
zlecenie ich zabójstwa i kierowanie grupą przestępczą.
ANETA POLAK
Sprawiedliwość dla gangu
Nowy Dwór żyje w strachu przed zwolnionymi z aresztu hersztami lokalnego
gangu. Gangsterzy śmieją się z wymiaru sprawiedliwości.
Jeden z najgroźniejszych gangsterów tzw. grupy modlińskiej – Dariusz K. ps.
Kary – dzięki decyzji warszawskiego sądu opuścił w ubiegłym tygodniu areszt
przy ul. Rakowieckiej. Dołączył do Konrada O. ps. Obój, którego ten sam sąd
zwolnił zza krat kilka tygodni wcześniej. Do uwolnienia gangsterów
przyczyniła się m.in. sędzia Barbara Piwnik, która orzekała w tych sprawach.
Obaj bandyci odpowiadali za serię przestępstw i przynależność do gangu
odpowiedzialnego za masakrę w nowodworskim pubie EB w 2002 roku, gdzie
zginęły cztery niewinne osoby. Banda miała też wyeliminować dwóch
najgroźniejszych konkurentów w czasie strzelaniny w pubie Tartak.
Teraz dwaj czołowi przestępcy z gangu na wyrok będą czekali na wolności.
Zdaniem prokuratorów i policjantów, ich proces zakrawa o skandal. – Co
innego świadkowie mówią na sali, co innego jest w protokołach – twierdzi
nasz rozmówca.
Śledczy zapowiedzieli, że nie odpuszczą gangsterom. Wczoraj zakończyli
kolejne śledztwo przeciwko „modliniakom”. „Kary” i „Obój” zasiądą w ławach
oskarżonych wraz z killerami grupy: Danielem E. ps. Hulio, Markiem N. ps.
Marek z Marek i Rafałem S. ps. Śledź. – Oskarżyliśmy ich o nielegalne
posiadanie broni użytej podczas zabójstwa w pubie. Grozi im do ośmiu lat
więzienia – mówi Maciej Kujawski, rzecznik stołecznej prokuratury.
DARTH
Amfa spod strzechy
CBŚ zlikwidowało dwa laboratoria amfetaminy
Kolejne dwa laboratoria zlikwidowali policjanci CBŚ w okolicach Nowego Dworu
Mazowieckiego. Ukryte w piwnicach wiejskich zabudowań fabryczki wytwarzały
dziennie do 25 kg narkotyków.
RAFAŁ PASZTELAŃSKI
W środku nocy policyjni komandosi otoczyli dwie zapuszczone posesje w
pobliżu Nowego Dworu Mazowieckiego. Na sygnał dowódcy antyterroryści
przestrzelili zamki we wzmocnionych drzwiach i wbiegli do pomieszczeń
gospodarczych. W małej piwniczce przy trzech liniach produkcyjnych pracowały
cztery osoby. Inna grupa szturmowała w tym czasie oddalone o kilkaset metrów
gospodarstwo, gdzie przy kolbach pracowało dwóch chemików mafii. Narkotykowe
laboratoria były zorganizowane według najnowszych przestępczych trendów.
— Chodziło o to, by jak najszybciej wyprodukować dużą ilość amfetaminy i
przenieść sprzęt w inne miejsce. Jedno laboratorium miało trzy linie
produkcyjne, a w drugim działała jedna, jednak przestępcy przygotowywali się
do uruchomienia kolejnej — mówi Marcin Szyndler z Komendy Głównej Policji.
W ciągu jednego cyklu produkcyjnego, trwającego dwie doby, chemicy mafii
wytwarzali do 50 kilogramów amfetaminy o najwyższej czystości. Wszystko
wskazuje, że zdecydowana większość narkotyku miała trafić do dilerów ze
stolicy. W kilka godzin po zlikwidowaniu wytwórni narkotyków, policjanci
zatrzymali dwóch mężczyzn, kierujących produkcją i handlem amfetaminą.
Nadzorcy byli powiązani z największymi grupami przestępczymi z Warszawy i
Nowego Dworu Mazowieckiego. CBŚ trafiło na ich ślad, gdy zdobyło informacje,
że planują uruchomić dużą wytwórnię amfetaminy. — Chcieliśmy zatrzymać
wszystkich: producentów, chemików i nadzorców. Udało się, a planujemy
jeszcze kilka akcji — dodaje oficer CBŚ. Od początku roku policja rozbiła
już 11 mafijnych laboratoriów, z czego pięć działało w okolicach Warszawy.
Z NOWEGO DWORU DO NOWEJ ZELANDII
Polska jest drugim po Holandii największym eksporterem amfetaminy. Nawet 70%
białego proszku, które polskie gangi przemycają za granicę, powstaje w sieci
laboratoriów pod Warszawą. Policjanci CBŚ przyznają, że w okolicach stolicy
działa co najmniej pięć wytwórni wytwarzających setki kilogramów białego
proszku. Właśnie dlatego Warszawa określana jest przez policjantów z krajów
Unii za narkotykowe zagłębie.
Według najnowszego raportu CBŚ, 35% wytwarzanych narkotyków trafia na rynek
lokalny, a 65% do Danii, Szwecji i Niemiec. Stołeczne gangi zaopatrują też
rynki w krajach nadbałtyckich, na Ukrainie, w Rosji i Austrii. Co ciekawe
gangi, takie jak „Pruszków” czy „Mokotów”, przemycają amfetaminę do USA i
Nowej Zelandii. Wytwarzany u nas narkotyk uważany jest za jeden z
najczystszych. Masowa produkcja zmusiła półświatek do zatrudniania nie tylko
wykwalifikowanych chemików, ale także zwykłych wyrobników. Ci ostatni
dostają od mafiosów receptury na produkcję narkotyku, z dokładnym opisaniem
poszczególnych procesów.
DARTH



Kiedy sędziowie, w tym była minister Piwnik, wypuścili z aresztu gangsterów
z Nowego Dworu, policjanci przepowiadali, że pod Warszawą wkrótce zaczną
ginąć ludzie. Nie mylili się.
Dariusz K., szef nowodworskiego gangu, wyszedł z aresztu w kwietniu 2004
roku. Wypuścił go zespół sędziowski, w którego skład wchodziła była szefowa
resortu sprawiedliwości Barbara Piwnik. Dariusz K. odpowiada przed sądem za
zlecenie zabójstwa oraz kierowanie grupą przestępczą, z której rąk zginęło
sześć osób, w tym nastolatek w nowodworskim barze EB. Sędziowie,
wypuszczając gangsterów z aresztu, uznali, że zebrano już wszystkie dowody w
tej sprawie i nie ma niebezpieczeństwa, że gangsterzy mogą mataczyć. Jednak
sędziowie nie przewidzieli, że na wolności mafiosi mogą dalej prowadzić
swoją przestępczą działalność.
Tymczasem grupa Dariusza K. zaczęła sprawiać kłopoty policji już trzy
miesiące po wyjściu bossa na wolność. Podczas próby zabicia wspólnika „Karego”,
z rąk bandytów zginął młody mężczyzna, a przypadkowa osoba została ranna.
Postrzelony wspólnik „Karego” trafił do szpitala. Tydzień później
zastrzelono go na oczach leżących z nim w sali chorych. Po śmierci kompana
„Kary” zaczął odbudowywać gang.
– Ostatnio ostrzeżenie od „Karego” otrzymał Rafał Ł. z Zakroczymia, którego
17 lipca postrzelono w udo. Potem mieszkaniec Pomiechówka został wywieziony
do lasu i pobity. Teraz mamy nowe zabójstwo – mówi funkcjonariusz CBŚ.
Chodzi o śmierć pary z Nowego Dworu. Ich ciała znaleziono kilka dni temu w
lesie w Modlinie. Byli winni pieniądze gangowi „Karego”.
Dla policji sprawa jest jasna. Gdyby rok temu sąd nie zgodził się na wyjście
z aresztu groźnych bandytów w tym „Karego”, nie byłoby dziś takiego
problemu. Co gorsza zza krat wyjść mają niedługo dwaj kolejni przestępcy:
brat „Karego” Grzegorz oraz Jarosław P., dawny wróg braci. Policjanci
obawiają się, że konflikt rozgorzeje ze zdwojoną siłą.
FILIP KONOPKO
Policja wydała wojnę nowodworskiej mafii
Zatrzymanie gangsterów odpowiedzialnych za morderstwa
Koniec mafijnego terroru w Nowym Dworze Mazowieckim. Wczoraj rankiem
policjanci uderzyli w lokalny gang. Zatrzymano pięciu bandytów, w tym
sprawców zabójstwa kobiety w ciąży.
Wyrywanie chwastów
Wczoraj o świcie półtorej setki policjantów rozpoczęło akcję pacyfikacji
lokalnej mafii. Z bandyckich mieszkań i melin wyciągnęli pięciu członków
gangu. - Wyrwaliśmy chwasty - mówili policjanci.
Bez litości
Krwawe porachunki zaczęły się w ubiegłym roku, gdy decyzją m.in. sędzi
Barbary Piwnik z aresztu został zwolniony Dariusz K. ps. Kary (odpowiadał ze
kierowanie gangiem, który zabił co najmniej sześć osób). Jego były
podwładny, Rafal Ł. ps. Zwierzak, nie chciał oddać władzy i wybuchła wojna.
Najpierw zaginęło dwóch ludzi „Karego". Potem nieznani sprawcy zastrzelili w
szpitalu bielańskim Konrada O. ps. Oboj. W lecie tego roku doszło do kilku
kolejnych starć.
Przywrócą spokój
Policjanci i prokuratorzy od kilku miesięcy zbierali dowody na nowodworskich
gangsterów. Przyśpieszyli, gdy we wrześniu ze wsi Omięcin pod Płońskiem
porwano Genowefę S. i jej syna Pawła M. Oboje mieli być świadkami w procesie
,,Karego". Zostali zamordowani.
- Jesteśmy dopiero na początku sprawy. Planujemy jeszcze kolejne zatrzymania
osób związanych z zabójstwami, przemytem i handlem narkotykami oraz
wymuszeniami rozbójniczymi i porwaniami - mówi prok. Jerzy Kopeć, wiceszef
Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga.
RAFAŁ PASZTELAŃSKI

Bandyci zakopali tu co najmniej trzy, a może nawet i osiem ciał
Warszawski półświatek urządził na terenie modlińskiej twierdzy cmentarz dla
konkurentów lub niewygodnych świadków. Trzy ciała już wykopano. Policjanci
szukają pięciu kolejnych.
Makabrycznego odkrycia dokonali śledczy z Prokuratury Okręgowej Praga,
rozpracowujący nowodworskich gangsterów. Przed tygodniem na cytadeli
znaleźli ciało poszukiwanego od ponad dwóch lat Artura H. ps. Czacha,
znanego żoliborskiego gangstera. Według naszych informacji, niedaleko grobu
„Czachy” mogą być mogiły innych gangsterów lub niewygodnych świadków. –
Zakopano tam tzw. zawiniętych, czyli przestępców porwanych przez półświatek
i zamordowanych. „Zawijanie” było jedną z ulubionych metod robienia porządku
przez grupę Dariusza K. ps. Kary. W ten sposób działają też gangi mokotowski
i żoliborski – opowiada jeden z policjantów.
Więcej mogił
Rzeczniczka Prokuratury Okręgowej Praga, prok. Renata Mazur, jest
tajemnicza. – Mogę tylko powiedzieć, że prowadzimy śledztwo w sprawie, która
dotyczy wielu zabójstw związanych z porachunkami przestępczymi. Będziemy
jeszcze szukać kilku osób uważanych za zaginione.
Informacje o mafijnym cmentarzu na terenie modlińskiej cytadeli od dłuższego
czasu krążyły w warszawskim półświatku. Z relacji gangsterów wynikało, że
już od 2002 r. bandyci wywozili tam ciała „zawiniętych” konkurentów.
– To jest świetne miejsce. Kręci się tam mało osób i można spokojnie
przywieźć ciało i schować w wykopanym wcześniej grobie. Taka metoda
egzekucji nie przyciąga też uwagi policji, jak jest przy strzelaninach –
opowiada Sz., watażka jednej z grup przestępczych z północnej Warszawy.
Interes życia
Ustaliliśmy, że właśnie na terenie cytadeli mogą być ukryte ciała Zbigniewa
W. ps. Zibi i Andrzeja P. ps. Ptaku. Ci dwaj żoliborscy gangsterzy zniknęli
16 maja 2003 r. Wtedy to zaczęła się wojna między „Żoliborzem” a „Nowym
Dworem Mazowieckim”. Mimo że przestępcy byli bardzo ostrożni, dali się
zwabić obietnicą bardzo korzystnej „roboty”. Zabrali kamizelki kuloodporne i
broń, po czym pojechali na spotkanie. W półświatku krążą opowieści, że
zostali podziurawieni kulami. Ich ciała najprawdopodobniej leżą w twierdzy.
Podobny los mógł spotkać Mariusza U. ps. Maniek. Zaginął trzy tygodnie przed
„Zibim” i „Ptakiem”. On też pojechał robić interes życia. – Opowiadał
wszystkim, że jak biznes wypali, to jego koledzy z bazarku przy Hali
Marymonckiej będą balować z nim przez cały tydzień – mówi jeden ze znajomych
„Mańka”.
Dziś policja nie znalazła też ciał Andrzeja B. ps. Broda i Mariusza S. ps.
Skowron – konkurentów szefa gangu nowodworskiego Dariusza K. ps. Kary.
Scenariusz ich zniknięcia był niemal identyczny, jak w przypadku „Zibiego” i
„Ptaka”. – Dostali informację, że mają pomóc w problemie z alfonsami na
jednej z tras. Już nie wrócili do domów – opowiada oficer CBŚ.
Zabijali dzieci
Jednymi z ostatnich osób, jakie trafiły na mafijny cmentarz, byli Artur Z. i
jego dziewczyna Małgorzata R. Zostali porwani 5 sierpnia, wywiezieni do lasu
przy twierdzy i tam zamordowani. Jednak mafiosi wykopali zbyt płytki grób, a
strzały słyszeli przypadkowi świadkowie.
– Zebraliśmy bardzo mocne dowody i jesteśmy przekonani, że znajdziemy
wszystkie ofiary porachunków pochowane na modlińskim cmentarzu – mówi jeden
ze śledczych.
Niewykluczone, że lasy modlińskiej cytadeli kryją jeszcze jedną tajemniczą
zbrodnię – jedno z najohydniejszych „dokonań” warszawskiego półświatka. Z
informacji operacyjnych policji wynika, że mokotowscy mafiosi mogli tam
zakopać ciała ośmioletniej Karinki Surmacz i Rafała Mikołajczyka ps. Święty.
Dziewczynka zniknęła z domu 27 grudnia 2002 r., kiedy to na jej matce i
przyjacielu rodziny mafia wykonała wyrok. Karinka prawdopodobnie widziała
morderców, ale ci za pierwszym razem postanowili ją oszczędzić. Później
jednak uznali, że dziewczynka jest dla nich zbyt niebezpieczna. „Zawinęli”
ją razem z Rafałem Mikołajczykiem, przyjacielem rodziny, do którego mała
dzwoniła po pomoc.
Podpis pod zdjęciem: Dotychczas najczęściej zwłoki zakopywali dzieciobójcy.
Gangsterzy idą ich śladem. (FOT. REPORTER)
Autor: RAFAŁ PASZTELAŃSKI
Policja wykopała wczoraj w Modlinie zwłoki mężczyzny – prawdopodobnie Artura
H. ps. Czacha, zaginionego przed laty bossa gangu żoliborskiego.
Zwłoki w daleko posuniętym rozkładzie ukryte były w parowie parku przy
modlińskiej twierdzy. – Mężczyzna był niemal nagi i owinięty w namiotowy
brezent. Nie ma wątpliwości, że został zamordowany – opowiada jeden z
policjantów.
Odkrycie zakopanych zwłok nie było przypadkowe. To efekt dobrej pracy
śledczych z Prokuratury Okręgowej Praga, rozpracowujących gang nowodworski.
Według naszych informacji, prokuratorzy zebrali dowody pozwalające im
dokładnie określić miejsce ukrycia ciała ofiary bandyckich porachunków.
Wiele wskazuje na to, że zamordowany to Artur H. ps. Czacha. Mężczyzna
zaginął w grudniu 2003 r. Zdaniem naszych informatorów, został zwabiony na
spotkanie pod Warszawą i tam zamordowany. Później mordercy prawdopodobnie
przewieźli w bagażniku ciało „Czachy” do przygotowanego wcześniej dołu w
Modlinie.
ŻW jako pierwsze ujawniło, że Artur H. mógł zostać zamordowany, a jego ciało
ukryte. Nasi informatorzy z półświatka twierdzili, że padł ofiarą wojny
między gangiem nowodworskim a bandą z Żoliborza. – Poszło o wpływy z handlu
narkotykami i kradzieży samochodów z terenu Żoliborza, Bielan i okolic
Nowego Dworu Mazowieckiego. „Czacha” stracił poparcie gangu mokotowskiego i
stał się łatwym celem dla nowodworskich – opowiada jeden z policjantów.
Artur H. był jedną z barwniejszych postaci warszawskiego półświatka.
Zaczynał w gangu Stefana K. ps. Stefan vel Ksiądz. Wzbudzał strach samą
swoją olbrzymią sylwetką. W 1997 r. miał razem z innym warszawskim watażką,
Tomaszem S. ps. Komandos, zamordować zbuntowanego członka gangu. „Czacha”
spędził w więzieniu niewiele ponad trzy lata – wyszedł na wolność
wykorzystując kruczki prawne i wątłe dowody zebrane przez policję.
Swoją pozycję odbudował szybko. Próbował przejąć wpływy z haraczy na
giełdzie elektronicznej Wolumen.
– Będziemy pewni, że wykopaliśmy zwłoki „Czachy”, gdy uda nam się zbadać
odciski palców zabitego i zidentyfikować próbkę DNA – mówi jeden ze
śledczych.
RAFAŁ PASZTELAŃSKI
PRZETARG: 10.12.2008 r. środa, godz. 12:00
CENA WYWOŁAWCZA: 220.000.000 PLN
WADIUM: 40.000.000 PLN, płatne do 3.12.2008 r.
BONIFIKATA 50% (z tytułu wpisania nieruchomości do rejestru zabytków)
INWESTYCJE
Na początku grudnia odbędzie się licytacja 55-hektarowej części Twierdzy
Modlin wraz z cytadelą. Zdaniem analityków, to zły termin na taką
transakcję.
Cena wywoławcza to 220 mln zł. Ale nabywca może liczyć na 50-procentową ulgę
z tytułu wpisania Modlina do rejestru zabytków. Czy znajdzie się chętny?
– Podejrzewam, że to nie będzie ostatnia próba sprzedaży twierdzy. Kłopoty z
otrzymaniem kredytów i obostrzenia konserwatorskie mogą zniechęcić
potencjalnych nabywców – mówi Łukasz Madej, analityk rynku nieruchomości z
Pro Development.
Dla Agencji Mienia Wojskowego może to być ostatni dzwonek na zbycie gruntu.
Minister obrony narodowej zapowiedział jej likwidację do końca roku.
Kompetencje AMW miałaby przejąć Agencja ds. Uzbrojenia, a znaczną część
majątku – Skarb Państwa i samorządy.
– Jeśli nie uda się zbyć działki w pierwszym terminie, rozpoczniemy
przygotowania do kolejnego przetargu – mówi Zbigniew Prokopczyk, dyrektor
ds. gospodarowania nieruchomościami AMW. – Jestem jednak dobrej myśli –
dodaje.
Teren twierdzy jest mocno zdewastowany, ale ma duży potencjał inwestycyjny.
Sama cytadela to najdłuższy tego typu budynek w Europie – ma ponad 2250 m
długości. W sąsiedztwie ma powstać lotnisko dla tanich linii lotniczych,
modernizowana jest linia kolejowa łącząca Modlin z Warszawą.
Konserwator zabytków dopuścił możliwość zagospodarowania twierdzy pod
hotele, rekreację lub mieszkania. Są jednak obostrzenia.
– Najpóźniej po 18 miesiącach od zakupu inwestor musi zabezpieczyć wszystkie
zabytkowe budynki – mówi Barbara Jezierska, wojewódzki konserwator zabytków.
– Jeśli inwestor nie zastosuje się do wytycznych konserwatora, grunt może
zostać przejęty przez samorząd.
Aukcja odbędzie się 10 grudnia o godz. 12 w siedzibie AMW.
—Maciej Czerski



LOTNICTWO
Po 20 latach od poświęcenia kamienia węgielnego zaczęły się prace. Przy
remoncie pasa pracuje 80 osób. W przyszłym tygodniu zacznie się piąć w górę
terminal, który będzie w stanie obsłużyć 2 mln pasażerów rocznie. Pod
naciskiem ekologów lotnisko zamawia radar do śledzenia ptaków.
Modlin ma być portem dla tanich linii. Łączny koszt budowy i rozruchu to ok.
350 mln zł. Według prezesa spółki Port Lotniczy Modlin Piotra Okienczyca,
lotnisko przyjmie samoloty podczas Euro 2012. Szanse na dotrzymanie terminu
są niewielkie. Przez kilka lat nie będzie też połączenia kolejowego z
centrum.
Trwa budowa parkingów na 800 miejsc postojowych. W
górę pnie się terminal do obsługi 2 mln pasażerów rocznie. Łączny koszt
budowy to ponad 300 mln zł
Modlin: odlot dojazdu
INWESTYCJE | KONRAD MAJSZYK
Lotnisko Modlin podczas Euro 2012 ma przyjąć małe maszyny biznesowe, a od
jesieni odrzutowce pasażerskie. Ale jak dojechać do Warszawy? Bezpośrednio
koleją – najwcześniej za dwa lata. A na Euro? Autobusem i pociągiem.
Lotnisko w Modlinie zaczyna przypominać port pasażerski. W konstrukcji
stalowej dachu brakuje jeszcze sześciu z 18 przęseł. Jeden z dwóch
betonowych progów na pasie startowym jest w pełni gotowy. Trwa budowa
płatnych parkingów na 800 aut.
Tanie linie są chętne
– Osiągniemy zdolność operacyjną przed Euro 2012 – twierdzi prezes spółki
Port Lotniczy Modlin Piotr Okienczyc.
Przyspieszenie prac wymusza nadciągająca zima. W dwupoziomowym terminalu
pasażerskim – niewiele mniejszym od Terminalu 1 na Okęciu – skończyły się
prace żelbetowe. Trwa montaż konstrukcji stalowej dachu.
– Do końca listopada terminal znajdzie się pod dachem. Do kwietnia
przyszłego roku terminal za 70 mln zł będzie gotowy – obiecuje prezes
Mostostalu Warszawa Jarosław Popiołek.
Z powodu remontu drogi startowej małe sportowe samoloty lądują „na trawie”,
czyli równolegle do betonowego pasa. Warte 88 mln zł prace przy remoncie
pasa są zaawansowane. Erbud ułożył na 540-metrowym zachodnim krańcu pasa
betonową nawierzchnię o grubości 80 cm. Zanim przyjdzie mróz, to samo musi
się stać na części wschodniej.
Według naszych informacji, z powodu procedur środowiskowych opóźnia się za
to przebudowa hangarów, ale te nie będą miały wpływu na termin uruchomienia
lotniska.
W trakcie piłkarskiej imprezy Modlin będzie przyjmował ruch tzw. general
aviation, czyli możnych kibiców – taki jest scenariusz UEFA. Pełną parą port
ma ruszyć jesienią.
Według prezesa Okienczyca, lataniem z Modlina interesuje się kilkunastu
przewoźników niskokosztowych. W rozmowy zaangażowany jest m.in. irlandzki
Ryanair. Zgłosili się też przewoźnicy, którzy dotąd nie latali z Polski.
Szczegóły poznamy po konferencji Routes w Berlinie, gdzie spotkają się
zarządcy lotnisk z przewoźnikami, żeby negocjować umowy.
W korku albo pociągiem
Jak dojechać do lotniska Modlin? Duża część pasażerów wybierze samochód. Z
Warszawy można próbować się dostać Wisłostradą, a dalej krajową „siódemką” i
mostem w Nowym Dworze Mazowieckim albo ul. Modlińską i drogą nr 61. Obie
trasy w godzinach szczytu są zakorkowane. Marszałek Adam Struzik obiecywał
pasażerom na Euro 2012 łącznik kolejowy z podziemną stacją tuż przed
terminalem. Przed mistrzostwami budowa nawet nie ruszy. Jest plan awaryjny.
– Spod terminalu do stacji PKP Modlin będą jeździły autobusy wahadłowe Kolei
Mazowieckich. Z jednym biletem kupionym na lotnisku dojedziemy autobusem i
pociągiem do centrum Warszawy – ujawnia Piotr Okienczyc.
Z oddalonej kilka kilometrów od terminalu stacji PKP Modlin większość
pociągów dotrze do Dw. Gdańskiego (tu przesiądziemy się do metra). Raz na
godzinę ma jechać pociąg przez Dw. Wschodni i Centralny na lotnisko Okęcie
(nowym podziemnym łącznikiem). Przejazd z Modlina do centrum Warszawy potrwa
co najmniej 45 minut. Do obsługi trasy kupiły 16 pociągów Elf.
Co z budową ponad 5 km trasy pod terminal w Modlinie za 200 mln zł? –
Wznowiliśmy postępowanie środowiskowe. Jest szansa, że pociąg dojedzie na
lotnisko w 2013 r. – mówi wicemarszałek Mazowsza Marcin Kierwiński.
* LOTNISKO CAŁĄ DOBĘ
Teoretyczna przepustowość lotniska to 2 mln pasażerów rocznie. Modlin będzie
przyjmować samoloty średniego zasięgu, np. typu Boeing 737. Port będzie
oferował niższy standard niż Okęcie, ale przebije je niższymi opłatami
lotniskowymi i możliwością przyjmowania samolotów 24 godziny na dobę.
Zarządca lotniska Modlin poszukuje inwestora, który wybuduje tu hotel.


















W 2006 r. cmentarz był nieogrodzony, w jego obrębie znajdowały się nieliczne
destrukty nagrobków oraz kości. 













.jpg)
.jpg)





























































2018. Fundament synagogi?








2018. Spod chodnika na ulicy Sportowej zostają
wydobyte macewy z cmentarza żydowskiego. Jest to skutek czasów okupacji, kiedy Niemcy zdewastowali
cmentarz żydowski, z większości płyt nagrobnych układając chodniki na ul.
Sukiennej i dzisiejszej ul. Sportowej.

2018. Ośrodek dla uchodźców czy hostel dla pracowników.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
2022 r.



19 września 2022
Spotkania z Zabytkami - Skromne piękno kościoła św. Michała Archanioła w Nowym Dworze Mazowieckim
2023 r.
Dawne kasyno oficerskie zostało ponownie oddane do użytku po remoncie we wrześniu 2023.






Remont kościoła św. Michała Archanioła.






* publikacja książek:
- Maria Kaucz, Izabela Kopania, Kamil Kopania, Maria Możdżyńska - Michel Jankiel Juress: ludzie i miasto w obiektywie nowodworskiego fotografa, 2024 r., 239 s.
- Maria Możdżyńska - (Nie)legendy nowodworskie po raz drugi, 2024 r., 240 s.,
2025 r.
Spichlerz w Modlinie.
















źródło - https://www.facebook.com/porzuconemiejsca
1 lipca 2025 - Kilka zdjęć z wnętrza remontowanego kościoła św. Michała Archanioła w centrum miasta.
fot. - Sebastian Sosiński, burmistrz Nowego Dworu Mazowieckiego.







Właściciel fabryki W.A. Scholten nadał fabryce nazwę "Narew" od rzeki, nad którą była usytuowana. Jak wyglądała fabryka? Wiemy z dwóch tablo litografii Waltera Ochsa, na których zamieszczono wykonane przez niego litografie wszystkich fabryk Scholtena istniejących w latach 1839-1889. W fabryce nowodworskiej produkowano oprócz mąki ziemniaczanej i syropu skrobiowego również różne rodzaje cukru ziemniaczanego.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1995. Ocalały budynek fabryki krochmalu Scholtena w Nowym Dworze ul. Nowołęczna 3 - z holenderskiej gazety.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

2017. Ocalały budynek fabryki krochmalu Scholtena w Nowym Dworze ul. Nowołęczna 3.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]


2025. Ul Nowołęczna 3. Aktualnie budynek został wyremontowany i przekształcony w hotel pracowniczy.
>> KALENDARIUM NOWEGO DWORU MAZOWIECKIEGO <<
>> NOWY DWÓR MAZOWIECKI - INFORMACJE HISTORYCZNE <<
Mapy historyczne NDM i Modlina
Osadnictwo holenderskie w powiecie Nowy Dwór Mazowiecki
Słownik historyczno-geograficzny ziem polskich - Nowy Dwór i okolice
Dokumenty Komisji Rządowej Spraw Wewnętrznych na temat miasta Nowy Dwór - XIX wiek