Fakty nowodworskie - maj 2014 r.


Maria Możdżyńska

Nowy Dwór Mazowiecki, miasto wielu kultur

 

Przez kilkaset pierwszych lat istnienia Nowy Dwór był w zasadzie miejscowością jednowyznaniową. Dopiero z chwilą objęcia tego terenu przez księcia Stanisława Poniatowskiego wzrosła liczba innowierców. Był to skutek przekształcania Nowego Dworu w ośrodek przemysłowy. Wraz z powstaniem fabryki sukienniczej, drukarni hebrajskiej i stoczni rzecznej do naszej miejscowości zaczęli napływać ewangelicy głównie pochodzenia niemieckiego i Żydzi przeważnie z terenów Ukrainy. Żyjąc obok siebie wspólnoty te musiały się kontaktować, tym bardziej, że miasto było niewielkie, a miejsca kultu położone niedaleko siebie. Często prowadziło to do zawierania mieszanych związków małżeńskich rzadziej do konwersji.

Pod koniec XVIII w. w Nowym Dworze istniały trzy odrębne związki wyznaniowe: parafie katolicka, ewangelicka i gmina żydowska. Wszystkie finansowane były częściowo przez właścicieli miasta. Najpierw przez Poniatowskich, później Gutakowskich w końcu przez aktualne władze państwowe. Pozostała część dochodu pozwalająca na utrzymanie kościołów i synagogi pochodziła od mieszkańców miasta. Wszyscy nowodworzanie podzieleni zostali na grupy w zależności od statusu materialnego. Składka, jaką każdy zobowiązany był zapłacić uzależniona była od grupy majątkowej, do której należał. Składka katolika przeznaczana była na potrzeby parafii św. Michała, protestanta na potrzeby zboru a pieniądze judaisty trafiały do synagogi. Konflikty wybuchały w przypadku rodzin mieszanych wyznaniowo, gdzie w większości przypadków odmawiano płacenia dwóch różnych składek.

Najstarszą nowodworską społecznością byli katolicy. Nie wiadomo dokładnie czy przed XVIII w. mieliśmy u siebie osobną parafię czy od początku swego istnienia Nowy Dwór należał do parafii w Okuninie. W momencie gdy książę Stanisław Poniatowski przejmował Nowy Dwór naszą miejscowość zamieszkiwali głównie rolnicy i nieliczna rzesza rzemieślników.

Od lat sześćdziesiątych XVIII w. do Nowego Dworu przybywali wspomniani żydowscy uchodźcy z Ukrainy. Przeważnie chasydzi, uciekający przed prześladowaniem ze strony Kozaków. W 1775 roku w Nowym Dworze i okolicznych wsiach mieszkało 22 Żydów z żonami i dziećmi, czyli około 100 osób. Głównie karczmarze.

W latach 1778-86 w Nowym Dworze przebywał rabin Uriel z Ryczywołu - jeden z wybitnych przedstawicieli chasydyzmu. W 1780 roku otwarto tu dużą drukarnię ksiąg hebrajskich. Jej założycielem był Johann Anton Krüger, ewangelik z Wolfenbüttel osiadły w Warszawie. Jednak inspiratorem, także wieloletnim zarządcą, a być może nawet wspólnikiem Krügera, miał być Lejzor Icchak z Krotoszyna, mieszkający w Nowym Dworze. Drukarnia zatrudniała Żydów i chrześcijan.

W tym samym czasie co drukarnię założono w Nowym Dworze fabrykę produkującą sukno wełniane. I w tym wypadku motorem powstania zakładu produkcyjnego był książę Stanisław Poniatowski. Do warsztatów sukienniczych sprowadził wykwalifikowanych rzemieślników z Niemiec, głównie ewangelików. Fabryczkę tworzyło około 40 warsztatów usytuowanych nad Narwią. Decyzją księcia do osiadłych od wieków nad Wisłą i Narwią polskich rybaków i żeglarzy dołączają budowniczowie łodzi z Berlina i Stargardu. Dla nich właśnie zorganizowano małą stocznię rzeczną.

Aby zachęcić przybyszy do pozostania w Nowym Dworze, 26 VI 1782 r. książę Stanisław Poniatowskiego po raz drugi w dziejach przyznał naszej miejscowości status miejski. Akt ten dawał mieszkańcom wiele przywilejów, między innymi wyjątkową w tym czasie swobodę wyznawania wiary. Wierni każdego obrządku otrzymali prawo budowania świątyń i szkół odpowiednich dla swojego wyznania.

Dzięki temu przywilejowi założono nowodworską gminę ewangelicką. W 1783 r. liczba wiernych wzrosła na tyle, że mogli pozwolić sobie na zatrudnienie kaznodziei, jest to oficjalny początek działalności tej parafii.

Zgodnie z przywilejem księcia S. Poniatowskiego w mieście zaistniały kościół katolicki, kaplica ewangelicka, bóżnica i trzy cmentarze. Kościół św. Michała stoi do dziś. Kaplica ewangelicka mieściła się najpierw w domu pastora, później na piętrze ratusza miejskiego stojącego na rynku od strony dzisiejszej ul. Sukiennej. Synagoga, a właściwie wtedy jeszcze szkoła żydowska stanęła nieco na północ od ul. Warszawskiej i na zachód od ul. Legionów.

Na skutek powstania kościuszkowskiego i walk toczących się w pobliżu Nowego Dworu, podupada tutejszy przemysł. Znacznie spada liczba publikacji miejscowej drukarni. Kłopoty ma również fabryka sukna, zmniejsza się liczba warsztatów produkcyjnych. Około połowy sukienników pracuje wówczas dla nakładców żydowskich. Z zachowanych relacji wiadomo, że na początku XIX w. relacje międzywyznaniowe były bardzo dobre.

Dla społeczności nowodworskiej okres napoleoński to w początkowych latach czas prosperity. W 1806 r. w Nowym Dworze było 600 mieszkańców, w tym 150 Żydów. Od następnego roku, na rozkaz Napoleona, na przeciwnym brzegu Narwi rozpoczęła się budowa Twierdzy Modlińskiej. Spowodowało to napływ ludności do Nowego Dworu. Pomyślny czas kończy się wraz z klęską cesarza Francuzów. Garnizon polsko-francuski zostaje okrążony w Twierdzy w lutym 1813 r., oblężenie kończy się po 11 miesiącach. Skutki działań wojennych i gigantycznej powodzi, która tego samego roku zalewa miasto, są tragiczne. Definitywnie upadła drukarnia hebrajska. Przedsiębiorstwo produkujące statki zaczyna przynosić takie straty, że właściciele decydują się na jego zamknięcie. Została zniszczona bóżnica żydowska oraz ratusz wraz z kaplicą ewangelicką. Pozbawieni własnej siedziby oraz pastora ewangelicy korzystali przez jakiś czas z posługi proboszczy katolickich. Już w 1819 r. wysyłali prośby o przekazanie im zrujnowanego ratusza. Zgodę uzyskali w 1822 r. Budynek przebudowano pozostawiając go w pierwotnym klasycystycznym kształcie. Kościół ewangelicki był użytkowany już w 1828 r. chociaż prace wykończeniowe trwały nadal. Z powodu wybuchu powstania listopadowego oraz kłopotów finansowych budowę definitywnie zakończono dopiero w 1835 r.

Od lat 20. XIX wieku można w Nowym Dworze zaobserwować charakterystyczne zjawisko. Władze miejskie są wspólne, ale różnego rodzaju instytucje społeczne już nie. W mieście istnieją trzy szpitale: katolicki, ewangelicki i żydowski; każde z wyznań prowadzi odrębne nauczanie dzieci. Niektóre instytucje zmieniają właścicieli. Po śmierci farmaceuty katolika Teodora Sobolewskiego kolejną aptekę zakłada protestant Szymon Fabian.

W ramach represji po powstaniu listopadowym wprowadzono cła na przewóz towarów w głąb Rosji. Uzależnienie od zewnętrznego kapitału powoduje, że po bankructwie jednego z żydowskich nakładców, Józefa Jakuba z Zakroczymia, upada nowodworski zakład sukienniczy. Przemieszczające się w 1830 roku wojska rosyjskie przenoszą cholerę. Epidemia dociera również do Nowego Dworu i powoduje znaczne straty ludności. Od tego momentu zaraza pojawia się w mieście regularnie co kilka lat. Dla chorych powstaje jedno wspólne miejsce izolacji tzw. szpital choleryczny.

Od 1834 roku na nowo rusza budowa Twierdzy. Daje to szansę na rozwój. Nowodworzanie zajmują się w tym czasie rzemiosłem i drobnym handlem, są także właścicielami wielu sklepów przeznaczonych dla żołnierzy i robotników budowlanych. W tym czasie zostaje wydany ukaz carski zabraniający wznoszenia w Nowym Dworze budynków murowanych. Remonty i wznoszenie nowej zabudowy uzależniane były od decyzji władz, a te z kolei od posiadanych pieniędzy. Dlatego też w większości nowe domy budowane są bez zezwolenia. Są niewielkie, drewniane, powstają bez większego ładu, a skupiają się poza obszarem wyznaczonym przez główne ulice.

W ramach represji po powstaniu styczniowym władze rosyjskie decydują o wymianie urzędników polskich na sprowadzonych z terenów Imperium, głównie prawosławnych. Nie tworzą oni własnej parafii korzystając w razie potrzeby z cerkwi w Stanisławowie i Twierdzy lub kaplicy wojskowej w Nowym Dworze.

Miasto po raz kolejny przeżywa problemy ekonomiczne. W domach prywatnych, w lokalach przeznaczonych pod majem mieszkają handlarze, drobni rzemieślnicy i wyrobnicy. Ludność pochodzenia żydowskiego, niemieckiego i polskiego jest wymieszana, nie ma dzielnic zajmowanych przez jedną nację. Budynki publiczne stanowią wówczas dwa kościoły: rzymskokatolicki i ewangelicki, bóżnica, szkoła elementarna, do której uczęszczały dzieci wszystkich wyznań, ekspedycja poczty oraz apteka. Nowy Dwór stawał się powoli miasteczkiem żydowskim. Wraz ze zmianą proporcji liczby mieszkańców zmieniła się również liczba posesji, jakie znajdowały się w jej posiadaniu: do Żydów należało 110 domów, do Polaków 71, do Niemców 10, Rosjan 9, pozostałe były własnością państwa, gminy lub różnych instytucji. Praca przy budowie ponownie modernizowanej Twierdzy, handel i usługi dla żołnierzy stanowiły w tym okresie jedną z niewielu możliwość zatrudnienia dla mieszkańców miasta. W tym czasie dawała się zauważyć pewna specjalizacja. Handlowali głównie Żydzi, rzemiosłem zajmowali się wszyscy po trochu ale głównie katolicy, ewangelicy zdominowali transport wodny, kadra wojskowa i urzędnicy określali się w większości jako Rosjanie.

W latach 70. XIX w. wybudowano linię tzw. Kolei Nadwiślańskiej. Łączy ona Nowy Dwór z Warszawą i Imperium Rosyjskim z jednej strony, z granicą Prus ze strony drugiej. Fakt ten oraz światowy boom przemysłowy powodują, że w mieście zaczyna przybywać większych przedsiębiorstw. Założone zostają fabryka fajansu i fabryka krochmalu działa położony nad Narwią tartak Broswitza.

W Nowym Dworze zabudowanym drewnianymi budynkami łatwo o pożar. W 1880 r. powołana zostaje Straż Ogniowa. Jak w większości instytucji społecznych w mieście, tak i tu działają osoby różnej narodowości i wyznania. W radzie nadzorczej wymieniani są proboszczowie parafii św. Michała i pastorzy miejscowego zboru oraz osoby należące do elity finansowej i intelektualnej katolickiej, protestanckiej i żydowskiej.

Jednym z gorszych momentów w historii miasta był rok 1888. W marcu Nowy Dwór zalany został przez jedną z większych powodzi, a dwa miesiące później olbrzymi pożar zniszczył ponad 1/3 zabudowy. Sytuacja była katastrofalna do tego stopnia, że zbieranie funduszy na potrzeby nowodworzan ogłaszano w całym Królestwie Polskim. W mieście powołano komitet pomocowy, który stanowili: miejscowy proboszcz ksiądz Leon Cieszewski, pastor Behrens, burmistrz Lasocki, panowie Berman, Mergenthaler i Frenkl, ławnicy miejscy oraz przedstawiciele dozoru bóżniczego. Nie była to w naszym mieście ostatnia tego typu akcja, ale w zasadzie składy komitetów były zazwyczaj podobne.

Na przełomie XIX i XX w. ewangelicy otwierają przy ul. Kościuszki szkołę powszechną dla swoich dzieci. W ten sposób po okresie, w którym istniała jedna wspólna szkoła po raz kolejny w mieście zaistniało kilka osobnych, wyznaniowych placówek oświatowych.

W 1897 r. struktura społeczności nowodworskiej jest już nieco inna, gdyż na 7.292 mieszkańców Żydów było 4.737, a więc 65%. W Nowym Dworze było wówczas 370 domów,
fabryka mydła i świec, fabryka fajansu, fabryka krochmalu oraz fabryki mączki, syropów i żelatyny, a także tartak, gorzelnia i kopalnia piasku. Nadal głównym zajęciem mieszkańców jest handel i rzemiosło. W obu wypadkach w dużym stopniu wiąże się to z potrzebami wojska. Ślusarze, krawcy, szewcy, czapnicy i kobiety trudniące się haftem wykonują najczęściej zlecenia otrzymywane z Twierdzy lub od stacjonujących w Nowym Dworze oddziałów armii carskiej.

Latem, dzięki dobremu połączeniu z Warszawą, do Nowego Dworu przyjeżdżali letnicy. Przybywają tu chętnie rodziny średniozamożnych zamożnych urzędników, kupców i przedsiębiorców. Dla uatrakcyjnienia ich pobytu, dla wygody mieszkańców i dla pozbycia się uciążliwej plagi komarów zostaje zadrzewiony największy rynek Nowego Dworu. Inicjatorem tej zmiany jest miejscowy ewangelik, aptekarz Jan Flatt.

Na początku XX wieku większość nowodworzan to robotnicy w tutejszych zakładach przemysłowych, transportowcy i drobni rzemieślnicy. Nie jest to społeczność zamożna. Wśród robotników łatwo znajdują posłuch hasła socjalistyczne. W czynne działania partii politycznych angażowała się zwłaszcza młodzież żydowska. W latach 1905-06 w nowodworskiej gminie duże znaczenie zdobywają członkowie Bundu i Poalei Zion. Rośnie zainteresowanie syjonizmem, wielu młodych nowodworskich Żydów pragnie zamieszkać w Palestynie.

Początek XX w. to także czas, w którym dużo dzieje się w dwóch nowodworskich chrześcijańskich świątyniach. Kościół św. Michała zostaje wyremontowany. Położona zostaje posadzka terakotowa. Wnętrza zyskują nową polichromię. W tym też mniej więcej czasie w ołtarzu głównym zainstalowana zostaje grupa ukrzyżowania zastępując wcześniejszy krucyfiks. Większe zmiany dotyczą kościoła ewangelickiego. W 1906 r. po zezwoleniu władz carskich zostaje on przebudowany. Od strony zachodniej dobudowano nową wieżę, od wschodniej zakrystię. Rozebrano dotychczasową wieżyczkę znajdującą się nad głównym wejściem. Również wewnątrz dokonano zmian, sufitowi nadano formę sklepienia, po bokach urządzono chóry. Wzniesiono nowy ołtarz również wzorowany na gotyku. Wszystkie te zmiany, w obydwu kościołach, odbywały się dzięki składkom wprowadzonym wśród parafian i dobrowolnym ofiarom.

17 października 1907 r. miasto niszczy kolejny wielki pożar, były ofiary w ludziach, zniszczone zostało około 3/4 zabudowy w tym synagoga i żydowska łaźnia rytualna. Tak jak poprzednio mieszkańcy miasta natychmiast zorganizowali komitet pomocowy. Zgodnie z nowodworskimi zwyczajami znaleźli się w nim przedstawiciele wszystkich poszkodowanych: Rabin Neufeldt, proboszcz ks. Makowski, pastor Ernst, burmistrz Krupski, obywatele Kossowski, Bytner, Einstein, Goldstein, Mekryk i inni.

Pozbawiona ośrodka kultu gmina żydowska rozpoczęła zbiórkę pieniędzy na odbudowę synagogi. Murowany budynek został ukończony przed wybuchem II wojny światowej, nie ma jednak pewności jak wyglądał. Znajdował się na terenie odgrodzonym od reszty miasta murem, był usytuowany na osi wschód-zachód. Publikowany powszechnie rysunek przedstawiający ostatnią nowodworską synagogę budzi duże wątpliwości.

Tuż przed wybuchem I wojny światowej w 1913 r. w Nowym Dworze żyło 8.900 osób, z tego 60% stanowili Żydzi, 28% Polacy, 4% Niemcy i Rosjanie. Po jej wybuchu głównodowodzący sił rosyjskich wydał nakaz usunięcia Żydów i osób pochodzenia niemieckiego z obszaru przylegającego do Twierdz. Ówczesny nowodworski rabin Rubin Neufeld starał się interweniować, by osoby, które opuszczały swoje domy na rozkaz władz carskich, mogły zabierać ze sobą dobytek. Podobny los spotkał osoby pochodzenia niemieckiego. W I 1915 r. część ewangelików z parafii Nowy Dwór wywieziona została w głąb Rosji. Opiekę nad opuszczonymi gospodarstwami sprawował w tym czasie pastor Ernst, który pozostał w mieście.

Po zakończeniu I wojny światowej do Nowego Dworu zaczęli powracać ewakuowani mieszkańcy. Zdarzały się sytuacje, że zastawali swoje domy czy warsztaty pracy zajęte przez kogoś innego. Dochodziło do konfliktów. Miasto zachowało swój wielonarodowościowy charakter, przy czym wśród mieszkańców nadal przeważali Żydzi. Nic więc dziwnego, że w wyborach 1919 r. w Nowym Dworze najwięcej, bo 46,5% głosów oddano na listy żydowskie.

W okresie po odzyskaniu niepodległości a także w czasie wojny polsko-bolszewickiej i krótko po jej zakończeniu na terenie miasta dochodziło do konfliktów pomiędzy tutejszą społecznością żydowską a stacjonującym w mieście wojskiem polskim, zwłaszcza oddziałami generała Hallera. Mimo wszystko miasto było w jakiś sposób skonsolidowane, świadczył o tym chociażby pogrzeb wspomnianego wyżej pastora Ernsta. Za jego trumną w 1922 r. ruszyli na cmentarz nie tylko ewangelicy ale również katolicy i Żydzi.

Po przejęciu przez wojsko polskie koszar lub wcześniej - w momencie wkroczenia do Nowego Dworu armii niemieckiej, zlikwidowano istniejącą w mieście cerkiew. Nie była potrzebna gdyż na terenie miasta, po opuszczeniu go przez wojsko rosyjskie, osób wyznania prawosławnego pozostało jedynie kilkoro. Były to osoby cywilne, które korzystały ze świątyń w Stanisławowie i Warszawie. W tym czasie notowanych jest wiele konwersji z prawosławia, głównie na katolicyzm.

Lata dwudzieste to czas rozkwitu różnego rodzaju organizacji społecznych. Ponieważ Nowy Dwór jest nadal miastem wielokulturowym, wiele z nich ma podobny charakter. Każda nacja tworzy podobne instytucje, przeznaczając je dla swoich przedstawicieli. Były to biblioteki, chóry, orkiestry, kluby sportowe.

Większość społeczności nowodworskiej w okresie międzywojennym stanowili robotnicy. Pracowali w miejscowych zakładach produkcyjnych - tartakach, fabrykach dykty, fajansu oraz w Warszawie. Ponadto mieszkało tu wielu drobnych rzemieślników, wykonujących głównie zamówienia nakładcze. Nie dziwi zatem, że utworzyli kilka związków zawodowych, do których na ogół należały osoby wszystkich nacji. Największym zakładem przemysłowym była w okresie międzywojennym Stocznia Modlińska Państwowych Zakładów Inżynierii. Zatrudniała ponad tysiąc osób. Byli to głównie chrześcijanie, czy to pochodzenia polskiego, czy niemieckiego. Spotykało się to z głośnymi protestami nowodworskich Żydów. Jednocześnie w pozostałych zakładach przemysłowych, również tych których właścicielami byli Żydzi nie było tego rodzaju problemów. Przy zatrudnianiu nie brano pod uwagę pochodzenia robotnika a jego kwalifikacje. Jednak np. w fabryce fajansu większość kadry kierowniczej stanowili współwyznawcy żydowskiego właściciela.

Drugą co do liczebności grupą społeczną byli handlarze. Przeważali drobni przedsiębiorcy sprzedający swój towar w Warszawie, przy drogach i na targowiskach. W mieście działało też wiele mniejszych i większych sklepów. Część z nich obliczona była na zyski z dostaw dla wojska. Procentowo najwięcej było sklepów spożywczych. Tę dziedzinę życia zdominowały osoby pochodzenia żydowskiego. Sklepów prowadzonych przez chrześcijan było niewiele, ale ich liczba stale rosła. W przypadku handlu hurtowego mięsem bardzo silną konkurencją dla przedsiębiorstw żydowskich były te prowadzone przez nowodworskich protestantów. Sytuacja taka powodowała powstanie zadrażnień ekonomicznych jednak nigdy w Nowym Dworze nie odnotowano poważnych wystąpień antysemickich czy anty-niemieckich.

W okresie międzywojennym pojawiają się informacje o wzajemnym uczestnictwie w różnego rodzaju uroczystościach np. grupa notabli żydowskich witała biskupa wizytującego parafię św. Michała, a przedstawiciele wszystkich wyznań uczestniczyli w uroczystości 150-lecia parafii ewangelickiej. Zachowały się zaproszenia na uroczystość otwarcia nowego budynku ratusza, poświęcenie sztandaru szkoły itp., na których wśród gości honorowych wymienieni zostali zarówno proboszcz katolicki jak i pastor.

W mieście był Sąd Grodzki, Ubezpieczalnia Społeczna, Komunalna Kasa Oszczędności, Urząd Skarbowy, szpital, trzy szkoły powszechne: dwie polskie i jedna żydowska oraz apteka. Pracownicy tych instytucji, oprócz szkoły żydowskiej, byli różnych wyznań i różnego pochodzenia. Podobnie było ze stacjonującymi w mieście oficerami i podoficerami Batalionu Elektrotechnicznego.

Po dojściu Hitlera do władzy w Rzeszy, do nowodworskiej parafii ewangelickiej zaczęli przybywać agitatorzy, którzy mieli "budzić niemczyznę". Znajdowali oni posłuch wśród części nowodworskich ewangelików i poparcie wielu ewangelików zamieszkujących okoliczne wsie.

W przededniu II wojny światowej Żydzi stanowili około 50% ówczesnej, ponad dziewięciotysięcznej populacji nowodworzan. Granicą względnej tolerancji panującej w mieście stał się 1 IX 1939 r. Rankiem rozpoczęły się naloty niemieckie na Twierdzę. W krótkim czasie bombardowania i ostrzał lotniczy dotknęły także miasto. Z tego powodu większość mieszkańców opuściło Nowy Dwór, udając się do Warszawy lub dalej na wschód, by tam przeczekać działania wojenne. Miasto opuściły władze cywilne, wyjechali też urzędnicy, bogatsi przedsiębiorcy i kupcy.

Naloty na Nowy Dwór powtarzały się wielokrotnie, czego skutkiem było zniszczenie znacznej liczby zabudowań. W zachodniej części miasta bombardowania zniszczyły 3/4 zabudowy. Ucierpiała między innymi synagoga, a mur który ją otaczał, został rozbity. Bombardowania powodowały nie tylko straty materialne, ale również liczne ofiary w ludziach. Szacowano, że zginęło wówczas około 200 osób różnych narodowości. Tak było m.in. gdy pocisk uderzył w dom Blata na ulicy Warszawskiej. Zdarzało się, że zniszczone lub pozostawione bez dozoru domy były rabowane. Naloty wywołały panikę, mieszkańcy miasta szukali winnych ich skuteczności. Pojawiały się oskarżenia o współpracę z najeźdźcą. Do tzw. V kolumny należeć mieli nowodworzanie o niemieckich korzeniach i sprowadzone kilka lat wcześniej z Niemiec siostry zakonne. Dochodziło do samosądów.

Wojsko niemieckie weszło do Nowego Dworu 30 IX. Od tego dnia zaczęły się prześladowania ludności polskiej i żydowskiej. Tragiczną sytuację pogłębiało pojawienie się w mieście wielu volksdeutschów; byli to dotychczasowi sąsiedzi, znajomi i współpracownicy tych, których zaczęto prześladować. Nowodworzanie wpisywali się na niemiecką listę narodowościową z różnych powodów. Niektórzy robili to z własnej nieprzymuszonej woli, inni z chęci zysku, jeszcze inni pod przymusem. Te osoby, które nie chciały podpisać volkslisty nowe władze wysyłały do obozów koncentracyjnych. Tak było m.in. z rodziną Sztokmanów. Swoją przyjazną dla Polski postawę pastor Nitschman przypłacił wywózką do obozu koncentracyjnego w Sachsenhausen gdzie zmarł na zapalenie płuc i z wycieńczenia 26 VI 1940 r.

Po włączeniu Nowego Dworu do III Rzeszy zlikwidowano wszystkie instytucje i stowarzyszenia społeczne. W zarządzie miasta stanowiska zajęli volksdeutsche, rzadziej Niemcy przybyli na te tereny z Prus Wschodnich. Podobnie było ze stanowiskami w straży celnej i policji. Sklepy i przedsiębiorstwa będące własnością Żydów również przekazano volksdeutschom. Od pierwszych dni okupacji bardzo złą sławą cieszyło się nowodworskie gestapo. Gestapowcami były osoby pochodzenia niemieckiego z Nowego Dworu i okolic. Gestapo zajęło dom Montlaka na ul. Słowackiego i ulokowało w jego podziemiach więzienie śledcze. Jako szczególnie bezwzględni i okrutni zapisali się w pamięci volksdeutsche stanowiący obsadę hitlerowskiego obozu śledczo-karnego w Pomiechówku na III Forcie. Obóz ten początkowo przeznaczony dla osób pochodzenia żydowskiego szybko zmienił się w obóz śmierci dla Polaków z najbliższych okolic.

W grudniu 1939 r. Niemcy przeprowadzili spis ludności żydowskiej w Nowym Dworze. Okazało się, że w mieście przebywało około 2.800 osób pochodzenia żydowskiego. Wspomniany spis posłużył między innymi do nałożenia kontrybucji. W krótkim czasie synagoga została wyłączona z użytku sakralnego, zbezczeszczona, zdewastowana i w końcu rozebrana. Wprowadzono specjalne oznaczenia, które osoby pochodzenia żydowskiego nosiły na odzieży. Rzemieślnicy żydowscy musieli pracować na rzecz okupantów, często była to praca ponad siły.

Na początku 1940 r. hitlerowcy utworzyli w Nowym Dworze getto. Mieściło się ono w okolicy tzw. Piasków, między ulicami: Modlińską, Piaskową, Szerokołęczną, Warszawską, POW i torem kolejowym. Na ogrodzony teren prowadziły dwie strzeżone bramy. Osoby zamieszkałe w getcie wykorzystywano do prac fizycznych na terenie miasta, w Twierdzy Modlin, a także w obozie w Pomiechówku. Od 1941 r. w getcie prowadzone były selekcje ludzi. Na miejscu zostawały osoby zdolne do pracy. Chorych, starych i kobiety z dziećmi wywożono początkowo do obozu utworzonego w Forcie III. Miejsca osób wywiezionych zajmowali przybysze z okolicznych miejscowości. Nieludzkie warunki jakie panowały na III Forcie i szczególne okrucieństwo strażników doprowadziły do interwencji Rad Żydowskich i przejściowej likwidacji obozu.

28 X 1942 r. do Nowego Dworu sprowadzono ponad 2.000 Żydów z Czerwińska; w getcie zamieszkiwało od tej chwili około 5.000 osób. Likwidacja nowodworskiego getta rozpoczęła się 20 XI 1942 roku. Do Oświęcimia wyjechał transport, w którego skład weszły osoby ponad 40-letnie, samotne, kobiety z dziećmi i chorzy. Dwa tygodnie później wyruszył drugi transport złożony z wielodzietnych rodzin, wdów i sierot. Około 2. 000 osób wywieziono ostatnim transportem 12 XII 1942 r.

Nowy Dwór stał się miastem przygranicznym, został wcielony do Rzeszy, pięć kilometrów dalej rozpoczynały się ziemie Generalnej Guberni. Przez całą okupację trwało nielegalne przekraczanie granicy. Przemycano głównie żywność ale również broń, ludzi i informacje. Kilkanaście osób, które schwytano na nielegalnym przekraczaniu granicy między Generalną Gubernią a Rzeszą, stracono w obozie utworzonym w Działdowie. Na placu Solnym powieszono kilka osób oskarżonych o szmugiel. W mieście działały komórki konspiracji, głównie AK. Przez miasto przebiegały konspiracyjne drogi przerzutowe związane z oddziałami wywiadowczymi. Rozprowadzano prasę podziemną.

W 1944 r. do Nowego Dworu zaczęła się zbliżać Armia Czerwona, we wrześniu tego roku ludność pochodzenia niemieckiego otrzymała nakaz ewakuacji. Niewielka liczba osób nie posłuchała tego nakazu. Po wojnie zwracali się oni do Sądu Grodzkiego w Nowym Dworze z prośbą o rehabilitację i w większości przypadków otrzymywali ją. Ze względu na małą liczbę parafian zbór ewangelicki w Nowym Dworze przestał istnieć, pomimo że po zakończeniu działań wojennych zgłosił się do pracy w nim nieznany nam z nazwiska pastor.

Z około 4.500 Żydów zamieszkujących Nowy Dwór w 1939 r. okupację przeżyło około 400 osób. Głównie te, które na początku działań wojennych przedostały się na tereny ZSRR. Niewielką liczbę stanowią uchodźcy z nowodworskiego getta. Były to osoby, które znalazły schronienie po tak zwanej aryjskiej stronie; po ucieczce z getta ukrywały się w kraju, często korzystając z pomocy Polaków. Najprawdopodobniej jedną z osób, które wówczas uratowały życie żydowskiego dziecka był proboszcz parafii św. Michała ksiądz Henryk Jóźwik.

Po 1945 r. Nowy Dwór praktycznie przestał być miastem wielonarodowym i wielokulturowy. Ostatnimi materialnymi pamiątkami po wspólnocie żydowskiej w Nowym Dworze są niektóre istniejące do dziś domy oraz cmentarz położony na południe od linii kolejowej. Jeszcze w czasie istnienia nowodworskiego getta rozpoczęła się jego dewastacja. Z tablic nagrobnych okupanci kazali ułożyć krawężniki na ulicy Sukiennej i drodze wiodącej do stacji kolejowej. W ostatnich latach macewy zostały częściowo wydobyte i umieszczone w pomniku-memoriale na terenie nekropolii.



Po wspólnocie ewangelickiej zostało jeszcze mniej. Kościół ewangelicki został rozebrany na przełomie lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych. Domy i warsztaty rzemieślnicze należące kiedyś do nowodworskich ewangelików sukcesywnie nikną z krajobrazu miasta. Pozostał zdewastowany ewangelicki cmentarz z jedną zachowaną płytą nagrobną.

Najstarszym zabytkiem katolickim i zarazem najstarszą budowlą Nowego Dworu jest kościół św. Michała Archanioła, Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny, św. Stanisława biskupa i męczennika i św. Apolonii męczennicy. Poświęcony został 21 X 1792 r. przez Antoniego Malinowskiego, biskupa cymeńskiego. Świątynia ufundowana została przez właściciela Nowego Dworu, księcia Stanisława Poniatowskiego jako nowa siedziba przeniesionej z Okunina parafii. Architektem klasycystycznej świątyni był prawdopodobnie Stanisław Zawadzki. Uszkadzana przez powodzie, wojny i upływ czasu świątynia wielokrotnie przechodziła remonty. Jej bryła architektoniczna nie zmieniła się, po wojnie dodano jedynie balustradę na wieży. W wyniku ostatniego remontu kościół odzyskał swą pierwotną barwę. Zbudowany został na planie prostokąta zwężonego od południa i północy pomieszczeniami kruchty i zakrystii. W stosunku do pierwotnego wyglądu wnętrze zmieniono dodając w połowie XIX w. balkon chóru, na początku XX w. terakotową posadzkę, w latach 20. przeprowadzono elektryfikację, a w latach 60. tegoż wieku przesunięto chrzcielnicę i ambonę. Nie zachowały się freski pokrywające ściany i sufit. Obecne malowidło przedstawiające Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny powstało w latach 60. XX w. Od początku swego istnienia kościół parafialny w Nowym Dworze wyposażony jest w trzy ołtarze. Dwa boczne, św. Michała Archanioła i Najświętszej Maryi Panny zwieńczone zostały mniejszymi wizerunkami św. Stanisława biskupa i św. Izydora oracza. Pierwotnie wiszące na ścianach obrazy otoczone były kwiatowym wzorem malowanym na tynku, dopiero później dodano barokizujące ołtarze. Ołtarz główny został zbudowany w podobnym stylu jak boczne. Początkowo znajdował się w nim rzeźbiony w drewnie krucyfiks, nie wiemy, kiedy dokładnie jego miejsce zajęła trzyosobowa grupa ukrzyżowania, za którą wprost na ścianie namalowano krajobraz. Kościół nowodworski nigdy nie miał oddzielnej dzwonnicy, dlatego też dzwony umieszczono na wieży świątynnej.

 


 

Ryszard Gołąb, Ilustrowana monografia miasta Nowego Dworu Mazowieckiego z historią Twierdzy Modlin, 2006.

 

Rodowód herbu miasta

 

Wiadomo już czytelnikowi, że w historycznych prapoczątkach Nowego Dworu, jego właścicielami był ród z Wielkopolski, osiadły na Mazowszu, sygnujący się herbem "Nałęcz". Długosz zalicza ród Nałęczów do rodu rdzennie polskiego. Sfragistyka ujawnia, że potomkowie Tomisława posiadali jednak pieczęć ze swoim herbem, o czym niżej.

Dlaczego zatem nie znamy, aż prawie do końca drugiej połowy XX w., dokumentów miejskich Nowego Dworu z godłem Nałęcz w herbie miasta? Wynika to, być może z zaniedbań rodu. Heraldyka nie ujawniła także - jak to było praktykowane - by wraz z aktem nadania praw miejskich, nadany, lub potwierdzony został herb w tym przypadku związany z rodem pierwszych właścicieli lub dziedziców Nowego Dworu. Odnosi się to do całego długiego okresu prywatnego miasta. Współcześnie użytkowany rysunek herbu zrodził się bowiem dopiero w połowie XIX w. Prześledźmy koleje jego powstania.

Stwierdzone już zostało, że w dawnej przeszłości, gdy miasto było własnością prywatną, nie został ujawniony jego herb miejski. Marian Gumowski w opublikowanej pracy, po badaniach pieczęci miejskich, w na ponad 600 miejscowościach, nie wymienia Nowego Dworu. Jednak należy stwierdzić, że początek XIX w. dla miast, które posiadały swoje, nawet starodawne herby, nie był pomyślny. Herb miejski zaczął być zastępowany godłem państwowym. Proces wypierania herbu z pieczęci miejskiej zapoczątkowany został w czasach Księstwa Warszawskiego. Dekret ten nakazywał używania godła państwowego na swoim terytorium. Godło Księstwa nawiązywało do niepodległego czasu przedrozbiorowego królestwa. Był to orzeł ostatniego króla polskiego Stanisława Augusta Poniatowskiego. Orzeł ten trzyma w swych szponach berło i jabłko królewskie.

Po upadku Księstwa i nastaniu po Kongresie Wiedeńskim Królestwa Polskiego, wprowadzono na pieczęcie miejskie nowe godło państwowe, ale jakże odmienne. Były na nim dwa orły: pierwszy to dwugłowy orzeł rosyjski, na swojej piersi posiadający tarczę z drugim orłem, polskim. W następnych latach w Królestwie wprowadzano jeszcze wiele rozporządzeń dotyczących pieczęci miejskich. Zdążały one do zniesienia samorządności miejskiej, której widomym znakiem jest herb miasta na pieczęci. Zmierzały do upaństwowienia samorządu we wszystkich jednostkach administracyjnych. Podjęto jednak próbę wprowadzenia herbów miejskich, tam gdzie zostały one zniesione i zastąpione przez godło państwowe i w tych miastach, które herbów wcześniej nie używały. Próba ta wynikła z nowego podziału Królestwa na pięć guberni, wprowadzonego w 1845 r., bowiem gubernie miały posiadać herby. Ten zamysł otworzył pośrednio drogę dla przywrócenia herbów miastom. Trzeba stwierdzić, że działo się to na wyraźne żądanie cara Mikołaja I.

Sprawę przekazano namiestnikowi Królestwa Paskiewiczowi dokładnie 6. X. 1846 r. Ten zwrócił się do Komisji Rządowej Spraw Wewnętrznych, by zajęła się odszukaniem, selekcją i ustaleniem herbów dla miast Królestwa, sporządziła rysunki i przedstawiła je do zatwierdzenia cesarzowi. Przy wspomnianej Komisji działał wydział techniczny Heroldii Królestwa. Komisja z kolei zwróciła się do rządów gubernialnych, by te przedstawiły jej kolorowe rysunki herbów wszystkich miast ze swojej guberni. Ustalenie i opracowanie herbów dla guberni płockiej i warszawskiej, powierzono urzędnikowi wydziału Heroldii Teodorowi Chrzońskiemu.

Przy poszukiwaniu starych herbów w miastach guberni warszawskiej, okazało się, że wiele z nich nie posiadało starych pieczęci z herbami, także innych dokumentów świadczących o ich nadaniu. Do takich należał i Nowy Dwór. W pracowni projektowej powstawały nowe i pierwsze rysunki herbów dla tych miast, w tym i dla Nowego Dworu. Przy projektowaniu brano pod uwagę wszystkie składniki kształtujące herby miast: charakter miejscowości, jej położenie geograficzne, uprawiane w niej rzemiosło. W przypadku miast, które były swego czasu prywatnymi, także herby właścicieli itp.

W naszym, konkretnym przypadku, wszystkie te składniki zestawiono w wizerunek współcześnie nam znanego herbu. Zgodnie z zasadami heraldyki, ważnym elementem herbu są jego barwy. Będzie o nich mowa niżej. Rygor w tym zakresie jest tutaj nadzwyczajny, chociaż niżej będzie mowa o odstępstwach od tych zasad. Długo trwały prace nad ostateczną wersją herbów. Wśród nich i herbu Nowego Dworu.

Ostatecznie w końcu maja 1849 r. zebrane w pięciu tomach barwne rysunki 455 herbów, powędrowały do Petersburga, a kilka dni później zaprezentowane zostały cesarzowi do zaakceptowania. I sprawa utknęła w petersburskim pałacu. Car zaaprobował jedynie 5 herbów gubernialnych. Żadnego miejskiego. Powodem takiej decyzji miał być jakoby zbyt narodowy, polski ich charakter. Znamienne jest, że o takim ich losie wiadomość do Warszawy dotarła dopiero w cztery lata po śmierci Mikołaja I.

W roku 1860 album wrócił do Warszawy i złożony został w archiwum Heroldii Królestwa. Po likwidacji tego urzędu, album zdeponowany został w Archiwum Akt Dawnych. Album spłonął niestety wraz z całym Archiwum w 1944 r.

Mimo że herby nie uzyskały, jak to było w zwyczaju określać "najwyższego zatwierdzenia", ich istnienie dawało możliwość podjęcia sprawy herbu miasta.

Sprawa herbów podjęta została jeszcze raz w roku 1867 z polecenia cara Aleksandra II, by zebrać i ustalić herby dla całego imperium rosyjskiego w tym i dla Królestwa.

 

[źródło grafiki - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

Niestety nie doszło do realizacji zamierzenia w odniesieniu do Królestwa m.in. z powodu zdławionego niedawnego Powstania Styczniowego i różnych z tego powodu represji, takich jak rusyfikacji urzędów, pozbawienia wielu miast samorządu i odebrania wielu miastom praw miejskich, zamienienia ich na gminy. Szczęśliwie ta ostatnia represja nie dotknęła Nowego Dworu. Funkcjonowała zatem dalej pieczęć urzędowa miasta, jednak z państwowym godłem rosyjskim.

Jaki był wizerunek HERBU NOWEGO DWORU w Albumie Heroldii z roku 1847. Nim do tego dojdziemy wyjaśnijmy niektóre sprawy z zakresu heraldyki dotyczące herbów miejskich. Najważniejszym elementem herbu jest jego godło. W przypadku, gdy godło jest jedynym elementem i zajmuje centralne położenie herbu, sprawa jest prosta.

Herb Nowego Dworu jest jednak złożony z kilku elementów. Z tego powodu tarcza jest trójdzielna w pasy. Na pasie dolnym umieszczony jest herb "Nałęcz". Pas środkowy wyobraża rzekę. Na pasie górnym znajduje się motyw architektoniczny w postaci muru fortecznego z trzema basztami. Taki jest graficzny obraz herbu. Herb jednak musi posiadać barwy. Określenie ich podane będzie niżej.

Główną figurą heraldyczną w tym herbie jest "Nałęcz". Jest to chusta srebrna w krąg zawiązana u dołu. "Srebrna" bowiem heraldyka używa dla określania barw pojęć: metal i barwa. Istotne jest, że heraldyka nie dopuszcza łączenia metalu z metalem i barwy z barwą.

...Jaki był jego wizerunek herbu miasta zawarty w "Albumie Heroldii Królestwa Polskiego", przedstawiony carowi do zatwierdzenia? Znamy jedynie jego opis: " ...wyobraża czerwony mur forteczny o trzech basztach na niebieskim polu, niżej pas srebrnej rzeki, a u dołu biały Nałęcz na tle czerwonym".

Już wspomniane zostało, że Nałęcza w herbie posiadają inne miejscowości. Występuje on samodzielnie na tarczy miast: Czarnkowa i Ostroroga. W pozostałych herbach: Łękna, Nałęczowa, Pniew oraz Jeziorzan i Kamionnej dawnych miast, w zestawieniu z innymi elementami, ale zawsze przewiązka umieszczona jest na czerwonym polu. Powstaje pytanie dlaczego w przypadku herbu nowodworskiego pole pod przewiązką jest niebieskie. Nie znajdujemy na to odpowiedzi

Już wyżej przeprowadzono dowód na to, że w połowie XIX w. miasto nie posiadało herbu. Zaprojektowany na życzenie Mikołaja I herb, nie został wprowadzony do praktyki. Taki stan w Nowym Dworze istniał przynajmniej do roku 1916, bowiem z tego roku pochodzi odcisk pieczęci, o czym mowa będzie niżej.

Uzyskanie niepodległości w 1918 r. zmieniło stan rzeczy w tym zakresie. W przypadku naszego miasta wyprzedzono nawet podjęte działania władz państwowych. W Oddziale Archiwum Państwowego m. st. Warszawy w Nowym Dworze Mazowieckim na jedynym z dokumentów znajduje się odcisk pieczęci Burmistrza, z widocznym na niej herbem.

Wizerunek herbu jest zupełnie inny, niż ten znany nam współcześnie. Jest na nim przedstawione godło rodu Poniatowskich "Ciołek". Widać z tego wyraźnie, że inicjatorzy przyjęcia herbu miasta, wyraźnie nawiązali do działań prawnych księcia Stanisława Poniatowskiego, dziedzica Nowego Dworu, który w roku 1782 nadał mu przywilej, stwarzający możliwość przywrócenia Nowemu Dworowi praw miejskich.

Rodzi się pytanie, czy dopiero w 1916 r. po raz pierwszy władze miejskie ustanowiły herb dla swego miasta? Czy może używano go już wcześniej i od jak dawna? Niestety, nie ma dokumentu ustanawiającego ten herb. Wspomniano wyżej, że działania władz miejskich w sprawie herbu, wyprzedziły poczynania państwowe.

Te ostatnie niestety nie sprzyjały posiadaniu herbów przez miasta, bowiem dekret, który wydano dopiero w 1919 r., nie dozwalał pieczęci miejskich z własnymi herbami i nawet zabraniał używania godła państwowego na pieczęciach miejskich. Można powiedzieć, że władze miejskie dokonały samowoli w tym zakresie, jednak z pożytkiem dla historii i samorządności miasta.

Następny dekret z 1927 r. nie dopuszczał herbu miasta na pieczęci samorządu, wprowadzał natomiast herb złożony z godła państwowego i wojewódzkiego. Jednak z powodu braku herbów wojewódzkich, dozwalał w jego miejscu używać godła obranego przez samorząd miejski. Dekret datowany jest z 13.12.1927 r., a w tym przypadku na dokumentach miejskich Nowego Dworu już z roku 1916 widnieją odciski pieczęci z herbem. Jest interesujące, że dopiero zarządzenia z lat 1930, 1933, 1937 i 1938, zezwalały na obranie herbu przez miasto. Chociaż występują w tych dokumentach sprzeczności.

Faktem stało się posiadanie miejskiego herbu. Ówczesne władze miasta przyjęły w całości wizerunek herbu rodu Poniatowskich z hełmem, klejnotem i labrami. W pełnej krasie barw ów "Ciołek" to: "W polu srebrnym wół czerwony. W klejnocie nad hełmem w koronie pół takiego wołu". Taki graficzny wizerunek herbu znajduje się w dokumentach miejskich Nowego Dworu z 1916 r. Pierwszym historycznym znalezionym dokumentem z pieczęcią i herbem miasta, jednak nie współcześnie używanym z godłem rodowym Nowodworskich "Nałęcz", a z godłem Poniatowskich "Ciołek". Jest odręczna notatka-polecenie, załączone przy piśmie, adresowanym do burmistrza, a skierowanym przez niego do wykonawcy treści zawartej w piśmie.

Herb ten przetrwał do 1939 r. Także okupację hitlerowską, chociaż miasto włączone było do Rzeszy i nosiło niemieckie nazwy, używano oficjalnie herbu Poniatowskich "Ciołek" widocznego na szyldzie Urzędu.

Przez wiele lat po drugiej wojnie światowej po współczesność miasto nie posiada herbu na pieczęci urzędowej. Jest na niej godło państwowe - Orzeł. Władze samorządowe mogą przyjąć herb miasta, jednak nie ma on żadnej mocy prawnej, a jest jedynie jego wizytówką.

Przyjęta przez sejm ustawa o samorządzie terytorialnym z dnia 8.03.1990 r. zezwala gminom wiejskim i miastom na podejmowanie uchwał o swoich herbach.

Nieoficjalnie jeszcze, bez uchwały Rady Miejskiej zaczęto używać obecnego herbu w 1991 r. Uchwałę w sprawie herbu podjęła Rada Miejska dopiero w dniu 8 października 1997 r. Przyjęto wizerunek herbu zawarty w monografii Miasta polskie w tysiącleciu i wcześniejszej pracy Herby miast polskich Gumowskiego. Obecnie używany herb nawiązuje do pierwszych, prywatnych właścicieli Nowego Dworu, rodu Nowodworskich herbu "Nałęcz". Jednak obecnie użytkowany herb miasta jest wypaczony i nie odpowiada rzeczywistemu wizerunkowi tego starego herbu szlacheckiego w jego barwach.

Rozpatrzmy opisowe porównanie:

 

herb z Heroldii:                                         herb użytkowany:

                                cechy wspólne:

               czerwony mur forteczny o trzech basztach

na niebieskim polu                                 na srebrnym polu

                        niżej pas srebrnej rzeki,

                            u dołu biały Nałęcz

na tle czerwonym                                 na tle niebieskim

 

W heraldyce przyjęto zasadę nie łączenia metalu z metalem i barwy z barwą

Trzeba stwierdzić, że zasada ta została już naruszona w pierwowzorze herbu z 1847 r., bowiem czerwone wieże umieszczone były na niebieskim polu. Czyli połączono barwę z barwą. Jest faktem, że w wielu herbach zasada ta nie jest przestrzegana, bo wymagały tego jakieś względy natury, kompozycyjnej w mniej znaczących elementach.

Jednak w herbie miejskim Nowego Dworu doszło do naruszenia kardynalnej zasady zmiany rodowego wyglądu herbu Nałęczów. Od najdawniejszych czasów godło Nałęcz umieszczane była na polu tylko czerwonym. W XV wiecznym Codex Bergshammar, Herbarzu arsenalskim, godło umieszczone jest także na polu czerwonym. Tak było w pierwowzorze z roku 1847. Tak opisał herb Nowego Dworu M. Gumowski w 1938 r. w Herbach miast województwa warszawskiego. A tymczasem w 1960 r. tenże sam M. Gumowski w jednym przypadku poprawia herb, zmieniając tło pod wieżami i murem, zamieniając barwę niebieską na białą, ale i prezentuje wizerunek herbu niezgodny z historyczną dokumentacją, umieszczając godło Nałęcz na polu niebieskim.

Autorzy prac z zakresu heraldyki miejskiej i wydawcy po roku 1960 powielają ten fałszywy wizerunek herbu Nowego Dworu. Władze miasta przyjmując swoje godło, nie musiały zastanawiać się nad poprawnością jego wizerunku. Dla Rady Miejskiej wymienione prace były wystarczającym, uwierzytelnionym źródłem. Pochodzi on z monografii wydanej przez Zakład Narodowy im. Ossolińskich.

Przyjęto zatem wizerunek herbu zamieszczony w oficjalnym wydawnictwie w kwestii herbów miejskich, jakimi są Miasta polskie w tysiącleciu.

 

 

1938. Opis herbu Nowego Dworu. Marian Gumowski - Herby miast województwa warszawskiego.

 

 

1960. Marian Gumowski - Herby miast polskich.

 

Miasta polskie w tysiącleciu. T. 2 / [kom. red.: Stefan Andrzejewski et al. ; red. nauk.: Mateusz Siuchniński], 1967.
 

 

1963. Polskie herby miejskie - Ryszard Sidorowski, Tomasz Szczechura.

 

 

1807. Najstarsza pieczęć Magistratu Miasta Nowego Dworu. Właścicielem miasta (dóbr Nowego Dworu i Góra) był w tym czasie Ludwik Szymon Gutakowski h. Gutak, prezes Senatu i Izby Najwyższej Wojennej i Administracji Publicznej Księstwa Warszawskiego. Jego herb widzimy właśnie na pieczęci.
 

 

1822. Pieczęć burmistrza miasta Nowego Dworu Ludwika Krügera.

 

 

1826. Odcisk pieczęci Burmistrza miasta Nowego Dworu.

 

 

1829. Pieczęć burmistrza miasta Nowodworu.

 

 

1853. Pieczęć Magistratu miasta Nowego Dworu.

 

 

1916. Pieczęć burmistrza miasta Nowego Dworu z widocznym herbem "Ciołek". Pieczęć z tym herbem była używana przez burmistrzów miasta do 1939 r. Herb "Ciołek" widniał na szyldzie budynku magistratu również w okresie okupacji hitlerowskiej.

[źródło grafiki - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

 

1934. Pieczęć burmistrza Nowego Dworu.

 

 

 

Herbem Miasta jest dwudzielny pas: w polu górnym, białym - czerwone mury miejskie z trzema blankowanymi basztami; w polu dolnym, błękitnym - biała, pleciona i związana chusta, tj. herb Nałęcz. Pomiędzy nimi biała fala rzeki Narew.

https://www.nowydwormaz.pl/52,symbole-miasta

 


 

Fakty Nowodworskie - czerwiec 2024
 

 

Maria Możdżyńska

NOWY DWÓR PRAWIE OD A DO Z. SPACEROWNIK SUBIEKTYWNY.

 

Patrząc na plan miasta widzimy zazwyczaj jedynie siatkę placów i ulic. Rzadko kiedy zastanawiamy się kiedy powstały, lub dlaczego noszą określoną nazwę. Proponujemy Państwu swego rodzaju "spacer" po Nowym Dworze służąc tego rodzaju wyjaśnieniami. Ponieważ należy wybrać jakiś klucz dla naszego "spaceru" posłużymy się alfabetem. Granicami "przechadzki" będzie ta część Nowego Dworu, która należy do jego historycznego centrum lub powstała w wyniku jego naturalnego rozrostu do połowy XX w. Do 1939 r. w Nowym Dworze istniały 32 ulice, z czego 24 miały nawierzchnię brukowaną, ułożoną z kostki bazaltowej lub eksperymentalnie z trylinki. Opowiemy o niektórych z nich dodając kilka powstałych po wojnie i dwie, które zniknęły ze współczesnych planów miasta. Spróbujemy odtworzyć ich nazwy co jest o tyle problematyczne, iż niewiele z nich się zachowało w opisach map i często nie wiadomo, której ulicy dana nazwa dotyczy. Spacerownik jest subiektywny, nie zawiera wszystkich znanych faktów dotyczących konkretnych miejsc, nie mówi też o wszystkich nowodworskich ulicach. Pojawiają się w nim wzmianki o konkretnych miejscach niekoniecznie zgodnych z adresem, który posiadają. Dom stojący na skrzyżowaniu dwóch ulic ma adres jednej z nich ale równie dobrze mógł być przypisany do tej drugiej.

 

A jak Akacjowa

Sądząc ze skomplikowanego kształtu ulica ta powstała najprawdopodobniej jako ścieżka obchodząca piaskowe wzgórza i starorzecze Wisły położone już poza miastem. Przez długi czas zabudowana była jednostronnie. Drugą stronę na długim odcinku zajmowały cmentarze podchodzące do samej ulicy. Nie miała odrębnej nazwy stanowiąc część odrębnej osady znanej jako Kolonia Nowodworzanka oraz część przedwojennej ulicy Nadwiślańskiej. Teren ten został podzielony na działki w okresie międzywojennym, mieli w tym miejscu zamieszkać podoficerowie batalionu elektrotechnicznego oraz urzędnicy miejscy. Posesje w tym rejonie oznaczano numeracją ciągłą. Skutek takiego postępowania widzimy do chwili obecnej, ulica zyskała nazwę ale dawna numeracja została. Z tego powodu na Akacjowej mamy stojące naprzeciw siebie budynki oznaczone wysokimi dwucyfrowymi liczbami i numerami o niskim nominale. Obecne miano nosi od czasów powojennych. Możliwe, że zawdzięcza je rosnącym przy niej robiniom akacjowym popularnie zwanym akacjami.

Działo się:

Swoją ogólnopolską złą sławę Akacjowa zyskała w związku z awanturą, która wybuchła gdy budowany był jeden z domów przylegających do cmentarza żydowskiego. Podczas prac budowlanych wkopano się we wzgórze, wywożąc piasek zaczęto wywozić także kości ludzkie. Nie był to pierwszy tego typu wypadek. Do podobnego doszło wiele lat wcześniej gdy budowano wiadukt przy moście wiślanym, wtedy jednak cmentarz został naruszony z przeciwnej strony.

Miejsca:

Do ulicy przylega cmentarz żydowski. Został założony w XVIII w. W użytkowaniu był do grudnia 1942 r. Od Akacjowej znajdowało się wejście na jego teren, dom pogrzebowy i studnia przeznaczona do rytualnych obmyć.

 

В jak Batalionu Elektrotechnicznego

Jest uliczką efemerydą, budynki, które przy niej stoją mają inny adres. Przez wiele lat nie posiadała odrębnej nazwy będąc częścią terenów fabrycznego i wojskowego, a następnie pasażem usługowym. Niedawno nadana nazwa ma przypominać o historii tej części miasta, a nawiązuje do stacjonującej w tym miejscu przedwojennej formacji wojskowej. Batalion został sformowany w 1919 r. jako Batalion Maszynowy Saperów, a w 1925 r. przemianowany na Batalion Elektrotechniczny. Zajmował tutejsze koszary do wybuchu II wojny Światowej.

Działo się:

23.06.2000 r. rankiem w dzień zakończenia roku w Klubie EB wybuchła bomba. Zginęły cztery niewinne, przypadkowe osoby. Był to początek wojny gangów. Budynek, w którym mieścił się Klub stoi nadal w tym samym miejscu, oficjalnie ma jednak lokalizację na ulicy Paderewskiego.

Miejsca:

Podczas budowy pawilonów wykopywano z ziemi fragmenty ceramiki. W miejscu gdzie obecnie przebiega uliczka Batalionu Elektrotechnicznego od lat 60-siątych XIX w. do września 1939 r. funkcjonowała fabryka wytwarzająca fajans i porcelanę.

 

В jak Bohaterów Modlina

Należy do najstarszych miejscowych ulic, istniała już w średniowieczu. Przez wieki stanowiła trakt łączący Nowy Dwór z parafią w Okuninie, a następnie z pałacem w Górze. Na planie miasta z 1797 r. jest najszerszą arterią Nowego Dworu. Nosiła nazwę adekwatną do swojej roli, początkowo "trakt ku Gorze" a co najmniej od połowy XIX w. ulica Górska. Była to jedna z najtrwalszych nazw jeżeli chodzi o nasz teren, zmieniła miano dopiero w drugiej połowie XX w. wraz z powstaniem osiedla Wschód czyli Pólka. Ówczesne władze stwierdziły, że nazwa Górska jest przypadkowa, "niezwiązana z historią miasta" i należy ją zmienić!!! Obecna nazwa Bohaterów Modlina jest odbierana najczęściej jako oddanie czci osobom, które poległy w obronie Twierdzy w 1939 r. Jednak sam zapis o tym nie przesądza. Po pierwsze mamy w niej nazwę Modlin co nie jest tożsame z Twierdzą Modlin. Po drugie jeżeli pominiemy pierwszą nieścisłość to równie dobrze mogą to być obrońcy Twierdzy z 1813 r. jak i osoby, na których wykonywano tam wyroki np. po powstaniu styczniowym. W szerszym ujęciu mogą to być nawet robotnicy, którzy zginęli budując Twierdzę.

Działo się:

Obecnie Bohaterów Modlina to jedna z najdłuższych ulic w mieście, wcześniej kończyła się tzw. dzielnicą przemysłową. Do dziś istnieje pamiątka po dawnej końcówce tej ulicy, jest to tzw. krzyż żegnalny. Ten obecny jest którymś z kolei, stojącym w tym samym miejscu. Jego nazwa podkreśla iż jest to miejsce żegnania się miastem przed wyruszeniem w drogę. Krótko przed wojną ulicę częściowo wybrukowano. Jeszcze w latach 70-siątych XX w. niektórzy mieszkańcy pobliskich wiosek przychodząc boso do miasta siadali pod krzyżem i w tym miejscu zakładali niesione wcześniej w ręku buty.

Miejsca:

Z dawnej zabudowy tej ulicy przetrwało niewiele. Tylko jeden budynek został wpisany do Gminnej ewidencji zabytków, ten pod numerem 79, wyróżniający się charakterystycznymi kolumnami. Powstał najprawdopodobniej na początku XX w. Był domem dochodowym, czyli przeznaczonym na wynajem, należącym do rodziny miejscowego przedsiębiorcy - Bolesława Wiernickiego. Przez wiele lat mieściła się tu siedziba nowodworskiego oddziału Komunalnych Kas Oszczędności a na ścianie bocznej budynku umieszczona napis KKO, który dał początek jego popularnej nazwie.

 

C jak Chemików

Przez wiele lat była drogą gruntową częściowo biegnącą obok terenów wojskowych, glinianek i zabudowań tartaku. Jako ulica w pełnym tego słowa znaczeniu zaistniała na przełomie lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych XX w. czyli wówczas gdy w tym miejscu powstało osiedle mieszkaniowe i budynek Technikum Chemicznego. Jako gruntówka nie miała prawdopodobnie odrębnej nazwy. W okresie międzywojennym teren ten potocznie określano jako Meretyk, od nazwiska jednego z miejscowych właścicieli. Obecną nazwę zawdzięcza konkursowi rozpisanemu w 1972 r. Została ona wybrana bo nawiązywała do położonej przy tej ulicy szkoły i do powstałych kilka lat wcześniej Nowodworskich Zakładów Chemii Gospodarczej "Pollena". Był to wówczas największy cywilny pracodawca na naszym terenie, a kształcenie nowych kadr na potrzeby "Polleny" czyli właśnie chemików, stanowiło priorytet.

Działo się:

Przez tartaki przebiegała kolejka dowożąca drewno spławiane rzeką do zakładów w głębi miasta. Ta sama kolejka dostarczała gotowe wyroby na stację kolejową gdzie po przeładowaniu do normalnych wagonów odjeżdżały do kontrahentów. Częściowo tory kolejki przebiegały przez zakłady przetwórstwa ziemniaczanego należące do potomków Piotra Górskiego i Edwarda Morawskiego. Zarząd spółki, ze względu na bezpieczeństwo pracowników wymagała by na jej terenie nie używano napędu mechanicznego. Ciuchcia pchała wagony w strefie tartacznej, za przejechanie dalej groziły kary finansowe.

Miejsca:

W okolicy ulicy Chemików przez wiele lat istniały glinianki. Były to wypełnione wodą pozostałości po wybieranej w tym miejscu glinie. Być może służyła ona do miejscowego wyrobu naczyń ceramicznych. Mogła być też użyta do wyrobu cegieł. W końcowych latach XVIII w. w tej okolicy funkcjonowała cegielnia.

 

D jak Daszyńskiego Ignacego

Nie wiadomo kiedy została wytyczona. W realiach średniowiecza teren ten był już poza organizmem miejskim. Być może należy do klasycystycznej siatki ulic zaprojektowanych dla księcia Stanisława Poniatowskiego. Być może jest dużo wcześniejsza bowiem przylegała do rynku miejskiego pochodzącego sprzed powtórnej lokacji miasta. Pod koniec XVIII w. pojawia się na planie miasta, ale w 2/3 długości jeszcze bez zabudowy. W pierwszej połowie XIX w. istnieje ale nie ma nazwy, opisywano ją wówczas jako drogę łączącą dwa place. Centrale położenie sprawiło, że stan ten uległ dość szybko zmianie, tym bardziej, że w jej pobliżu był plac targowy a zarazem, po zadrzewieniu placu między kościołami, ponownie rynek miejski. Stąd też jej pierwotne dwie wymiennie stosowane nazwy - Rynek i Przyrynek. Przy tej samej ulicy znajdował się jeszcze jeden plac miejski, na którym wznosił się magazyn solny. Po wojnie jako patrona otrzymała Ignacego Daszyńskiego. Marszałek sejmu, polityk socjalistyczny, współtwórca niepodległej Polski był dość popularnym ogólnopolskim patronem. Być może Daszyńskiego i Przyrynek/Rynek to nie jedyne nazwy tej ulicy. W latach 60-siątych XIX w. jedna z ulic przylegających do Placu Solnego, określana była jako Krótka nie wiemy tylko która.

Działo się:

Podczas okupacji zabudowania nowodworskiej remizy wykorzystywane są jako garaże i warsztaty naprawcze dla niemieckich władz miasta. W 1941 r. zostają aresztowani pracujący tam: Jan Kawula lat 52, Wacław Twardo lat 36, Leon Kozioł lat 32 i Henryk Witkowski lat 34. Jan Kawula zostaje uwolniony po interwencji burmistrza Wendta. Pozostali oskarżeni o działanie na szkodę okupanta zostają wysłani do obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu, gdzie tracą życie. Po jakimś czasie Jan Kawula zostaje aresztowany ponownie. Oskarżony o szpiegostwo zostaje skazany na śmierć a następnie ścięty w Halle.

Miejsca:

Około 1880 r., może rok wcześniej ale raczej rok później, za zezwoleniem władz państwowych i wojskowych utworzono w Nowym Dworze Ochotniczą Straż Ogniową. Przez wiele lat jej siedziba znajdowała się w długim, zbudowanym z bali budynku ciągnącym się wzdłuż ulicy. Było to zarazem centrum kulturalne miasta. W remizie wystawiano przedstawienia teatrów amatorskich i zawodowych.

 

D jak Długa

Nazwa należy do niezwykle popularnych, rozumiana była wprost i nadawana najdłuższym arteriom. W Nowym Dworze mianem tym określano wcześniej jedną z ulic "śródmieścia". Wbrew logice obecna Długa nie imponuje długością. Nie jest nawet najdłuższą ulicą na Nowodworzance, gdzie się znajduje. Być może zamierzano ją przedłużyć, ale na planach się skończyło. Swoją nazwę otrzymała dopiero po II wojnie światowej zachowując pierwotną numerację domów. Stąd na budynkach położonych naprzeciw siebie różnice w numerach wynoszą kilka dziesiątek. Wcześniej teren ten nie miał odrębnych nazw ulic i opisywany był wspólnym określnikiem Kolonia Nowodworzanka.

Działo się:

W latach dwudziestych XX w. wojsko zaczęło budować trakcję elektryczną na terenie miasta. Pierwszeństwo miały główne ulice i miejsca użyteczności publicznej. Kolejna faza elektryfikacji, a raczej oświetlania ulic przypadła na rok budżetowy 1936-37. Rada miejska zagwarantowała wówczas, że na Nowodworzance stanie 5 pierwszych latarni ulicznych.

Miejsca:

Jeszcze w początkowych latach XXI w. przy ulicy Długiej stały niewielkie, drewniane domy wybudowane w dwudziestoleciu międzywojennym. W tej chwili stanowią już ewenement. Większość z nich została zakupiona przez właścicieli jako gotowe elementy budowlane w składzie drewna mieszczącym się przy Szerokołęcznej.

 

D jak Dobrogosta z Nowego Dworu herbu Nałęcz arcybiskupa gnieźnieńskiego - skwer

Arcybiskup jest pierwszym oficjalnym patronem tego miejsca. Wcześniej nazywano je Starym Średnim lub Polskim Rynkiem. W czasach Dobrogosta w miejscu dzisiejszego skweru jego imienia były prawdopodobnie pola lub las, ze wskazaniem na to pierwsze. Później przez wieki było to targowisko miejskie, punkt zborny dla oczekujących na zatrudnienie i miejsce przemówień podczas różnego rodzaju demonstracji. Obecnie bardziej kojarzone jest z fontanną niż z patronem, o którym przypomina kamień pamiątkowy.

Biskup Dobrogost herbu Nałęcz uważany jest za jednego z najznakomitszych hierarchów kościelnych XIV w., określano go jako inteligentnego, wykształconego i sumiennego. Na uniwersytecie w Padwie zdobył doktorat z prawa cywilnego i kanonicznego. W czasach gdy nie używano nazwisk znany był jako Dobrogost z Nowego Dworu. Być może tu się urodził około 1355 r., na pewno tu mieszkała jego rodzina. Cierpiał na jakąś chorobę oczu, która powodowała ich nieustanne łzawienie i zaczerwienienie. To z tego powodu otrzymał przydomek Wydrzyoko. Przez wiele lat był bliskim współpracownikiem książąt mazowieckich a następnie króla Władysława Jagiełły. Podobno dzięki jego naleganiom król wypełnił ostatnią wolę zmarłej żony i majątek Jadwigi przekazał na potrzeby Akademii Krakowskiej. Posłował do Stolicy Apostolskiej i został legatem papieskim. Prawdopodobnie zmarł w 1401 r. Niektórzy historycy podają, że asystował przy ślubie Jagiełły z Anną Cylejską, którą miał przy tej okazji ukoronować. Oznaczałoby to, że żył jeszcze w 1402 r. Bez wątpienia był tym nowodworzaninem, który w swoim życiu osiągnął najwięcej, arcybiskupstwo gnieźnieńskie było w Polsce najwyższą godnością kościelną. W czasie swojej kariery nie zapominał o rodzinnej miejscowości. Wyjednał dla niej kilka przywilejów, z tym najważniejszym z 29 czerwca 1374 r. podnoszącym Nowy Dwór do rangi miasta.

Działo się:

Plac, który znajdował się w tym miejscu był najbardziej ruchliwym punktem miasta. Od późnego średniowiecza w tym miejscu odbywały się środowe targi i cykliczne jarmarki. Tu również miały miejsce demonstracje robotnicze. To, że był zatłoczony i przewijało się przez niego setki ludzi, prowokowało do oszustw i kradzieży. Czyny niezgodne z prawem podsycane były alkoholem gdyż wokół placu znajdowało się kilka lokali z wyszynkiem.

Miejsca:

Na Daszyńskiego przy placu, mniej więcej tu gdzie jest postój taksówek, był nieformalny punkt zatrudniania pracowników. Jeśli ktoś potrzebował płatnego zajęcia należało stanąć na tym rogu placu, który przylegał do ulicy Warszawskiej i poczekać na ewentualny angaż. Najchętniej poszukiwano tu piaskarzy, żwirników i tragarzy czyli osób do ciężkich prac fizycznych.

 

F jak Focha Ferdynanda

Wbrew pozorom nie jest poświęcona popularnej nazwie pretensji, lecz osobie marszałka Francji, Wielkiej Brytanii i Polski. Ferdynand Foch [Fosz], bo o nim mowa był w międzywojennej Polsce osobą bardzo poważaną, uważano go za przyjaciela naszego kraju i jednego z tych dyplomatów dzięki, którym mogliśmy wrócić na mapy Europy po 123 latach nieistnienia. Patronem uliczki w Nowym Dworze został po swojej wizycie w Twierdzy, być może nastąpiło to krótko po śmierci marszałka w 1929 r. bowiem w tym okresie patronami ulic rzadko zostawały osoby żyjące. Nie oznacza to, że sama ulica powstała w międzywojniu. Jej początki wytyczono w końcówce XVIII w., chociaż mowa o ulicy w tym wypadku może być nadużyciem, dokładniej możemy powiedzieć, że wówczas wskazano kierunek przyszłego rozwoju. Na początku XIX wieku określano ją jako Środkową, w kierunku wschodnim w jakim biegła były jedynie pola. W połowie tego wieku kończyła się na poprzecznej ulicy, która otrzymała nazwę Zatylnej, obecnie w tym miejscu stoją garaże.

Focha jest jedną z niewielu ulic, dla których zachowały się nazwy używane w okresie okupacji niemieckiej. Marszałek Foch, który wybitnie przyczynił się do pokonania Niemiec w I wojnie światowej, w okresie gdy miasto należało do III Rzeszy musiał chwilowo ustąpić miejsca wielkiemu niemieckiemu romantykowi Johanowi Wolfgangowi Goethe.

Działo się:

W okresie międzywojennym na ulicy Focha działała bardzo duża chociaż nielegalna wytwórnia spirytusu. Na dobę można z niej było uzyskać ponad 300 litrów alkoholu mocy 95%. Wytwórnię wykryto i zamknięto po 3 tygodniach działalności.

Miejsca:

Jedyny drewniany dom, jaki zachował się na tej ulicy należał do posła na sejm II Rzeczpospolitej, wieloletniego działacza społecznego Juliana Łabędy. Budynek wpisany jest na listę nowodworskich zabytków jako obiekt pochodzący z początku XX w.

 

F jak Fabryczna

Współcześnie ulica ta nie istnieje. Na jej terenie znajduje się boisko szkolne oraz Ośrodek Pomocy Społecznej. Powstała prawdopodobnie w XIX w., być może wówczas gdy wzdłuż obecnej ulicy Paderewskiego zaczęto lokować tzw. dzielnicą przemysłową. Ewidentnie nazwę swoją zawdzięczała fabryce fajansu, której zabudowania mieściły się na jednym z jej krańców i rzeźni miejskiej, która była na drugim. Zabudowana była jednostronnie od południa przylegając do cmentarza katolickiego. Stronę północną zajmowały przeważnie puste place na tyłach posesji ulokowanych przy innych ulicach i dwa domy należące do zarządu miasta. Po wojnie na skutek zniszczenia fabryki i odbudowy szkoły w innym niż pierwotne miejscu zniknęła z siatki ulic.

Działo się:

W miejscu, w którym przebiegała ulica przez wiele powojennych lat istniała tzw. "górka" należąca do boiska szkoły nr 1. Prawie do końca XX w. w okresie zimowym dzieci w czasie przerw zjeżdżały z jej zaśnieżonego stoku. Czynność byłaby raczej powszechna gdyby nie sprzęt używany do zjeżdżania. Jako "sanki" wykorzystywane były metalowe tabliczki nagrobne wyrzucane z pobliskiego cmentarza.

Miejsca:

Częściowo wzdłuż Fabrycznej ciągnął się cmentarz katolicki. Był pierwotny w stosunku do ulicy. Założony został w XVIII w. za miastem na terenie bezpiecznym od zalewu w czasach powodzi czyli na najwyższym okolicznym wzniesieniu. Od początku swojego istnienia był ogrodzony z tym, ze samo ogrodzenie oraz wielkość cmentarza zmieniały się wraz z upływem czasu. Zachowane opisy i usytuowanie jedynego istniejącego grobu z pierwszej połowy XIX w. wskazują, że centrum a co za tym idzie początek nekropolii znajdowały się nieco na południe od współczesnej kaplicy.

 

G jak Górska

Nazwa ulicy Górskiej należy do grona najstarszych nazw używanych na naszym terenie. Nazwa jest wiekowa ale sama ulica już nie. Dzisiejsza Górska jest równoległa do swojej poprzedniczki. Nazwę otrzymała prawdopodobnie "w spadku" po dzisiejszej ulicy Bohaterów Modlina. Wcześniej nie miała nazwy będąc częścią znajdującego się w tym miejscu w okresie międzywojennym tartaku.

Działo się:

Przeniesienie nazwy na ulicę, która nie miała nic wspólnego z wsią Góra dało nieoczekiwany efekt. Niewiele osób kojarzy nazwę z tym od czego pochodzi, nawet szkoła, która się przy niej znajduje w logo ma szczyty górskie.

Miejsca:

Pamiątką po tartaku są istniejące do dziś budynki mieszkalne zajmowane kiedyś przez pracowników tego przedsiębiorstwa. Stoją przy ulicy Górskiej formalnie mają jednak inny adres.

 

H jak Harcerska

Uliczka ta przez dziesięciolecia leżała na terenie wojskowym, nie miała w związku z tym odrębnej nazwy, ale położone przy niej budynki miały swoją numerację. Powstała w czasie gdy zbudowano koszary, czyli najprawdopodobniej pod koniec XIX w. Chociaż ma ponad 100 lat swoją nazwę otrzymała stosunkowo niedawno, w 2009 r. Było to związane z planami umieszczenia na tym terenie siedziby Hufca ZHP.

Działo się:

Związek otrzymał przeznaczony do remontu budynek dawnego lazaretu/aresztu i tu obchodził dziewięćdziesiątą rocznicę swego istnienia na ziemi nowodworskiej. Podczas uroczystości odsłonięto tablicę pamiątkową i oficjalnie przekazano harcerzom winietę z nazwą ulicy. Przez kilka lat stała ona w oknie przypominając kto jest gospodarzem tego terenu. W 2013 r. siedzibę Hufca przeniesiono, ale nazwa pozostała choć w tej chwili ulica z harcerzami nie ma już wiele wspólnego. Nazwa jednak zobowiązuje dlatego w 2019 r. odsłonięto przy niej kamień pamiątkowy przypominając, że nowodworski hufiec nosi imię 2 Korpusu Kadetów.

Miejsca:

Przychodnia dla dzieci stojąca przy tej ulicy ma inny adres. Budynek, w którym się mieści należy do kompleksu zabudowy powstałego na potrzeby wojska. Początkowo miejsce to służyło jako lazaret czyli przychodnia i mini szpital dla żołnierzy. Po II wojnie światowej umieszczono tu areszt wojskowy. Po odejściu z tego terenu armii budynek stał przez pewien czas niewykorzystany by wrócić do swojej pierwotnej funkcji, miejsca przeznaczonego do leczenie ludzi.

 

J jak Joselewicza Berka

Przez dziesięciolecia byłą jedną z ważniejszych ulic miasta. W tej chwili nie istnieje, stanowi część podwórek na zapleczu bloków w przy Warszawskiej 17 i 19, pomiędzy Sawy i Legionów. Jej zabudowa została kompletnie zniszczona we wrześniu 1939 r. a ruiny rozebrano na początku okupacji. Pierwotnie, co najmniej od drugiej połowy XIX w. nosiła nazwę Bóżniczej co oddawało status quo tego miejsca. Jednostronnie przylegała do okręgu bóżniczego mieszczącego początkowo szkołę żydowską, później synagogę, mykwę i budynki pomocnicze. Zmiana nazwy nastąpiła w okresie międzywojennym. Nowy patron został dobrany "tematycznie", a jednocześnie było to odwołanie do polskich tradycji historycznych. Berek Joselewicz stworzył w czasie insurekcji kościuszkowskiej Pułk Lekkokonny Starozakonny [Żydowski]. Walczył w obronie warszawskiej Pragi, po upadku powstania już na emigracji wstąpił do legionów Jana Henryka Dąbrowskiego, później do Legii Naddunajskiej. Zginął jako pułkownik armii Księstwa Warszawskiego walcząc z Austriakami w 1809 r.

Działo się:

Tak zwany okrąg synagogalny mieścił nie tylko dom modlitwy ale również inne budynki niezbędne do wykonywania posług religijnych. Znajdowała się na nim mykwa, biblioteka i cheder czyli szkoła religijna dla chłopców. Całość otoczono murem. W ten sposób starano się unikać takich wydarzeń do jakich doszło w 1936 r. gdy nieznani sprawcy wybili w synagodze 12 okien.

Miejsca:

Najważniejszym budynkiem na ulicy Berka Joselewicza była bez wątpienia synagoga, a właściwie synagogi gdyż w tym miejscu stało ich kilka jedna po drugiej. Pierwsza opisana jeszcze jako szkoła żydowska zaznaczona jest na planie miasta z 1797 r. Ostatnia, murowana synagoga została zniszczona we wrześniu 1939 r. i wkrótce po tym rozebrana.

 

К jak Kępa Nowodworska

Trudno powiedzieć kiedy na tym trudnym gospodarczo terenie zamieszkali pierwsi osadnicy. Przyjmuje się, że jako sąsiadująca z Nowym Dworem, odrębna osada powstała w XVIII w. Przeznaczono ją dla tzw. Olędrów, osadników sprowadzanych głównie z Holandii i Niemiec, dobrze radzących sobie z gospodarowaniem na terenach zalewowych. Do końca 1944 r. była zamieszkana przez ich potomków. Do miasta została przyłączona po II wojnie światowej z osady stając się ulicą o tej samej nazwie. Jest ona nieprzypadkowa gdyż kępa w staropolszczyźnie oznaczała wyspę zarosłą krzewami ewentualnie wyniosłość, pagórek. W naszym wypadku można przyjąć oba warianty. Obszar Kępy Nowodworskiej leży na terenie starorzecza Wisły i całkiem możliwe, że w dawnych wiekach stanowił wyspę. Ponadto gospodarstwa Olendrów, dla ochrony przed powodziami, budowane były na sztucznie usypywanych wzniesieniach. Przymiotnik - Nowodworska jest określeniem położenia osady w pobliżu Nowego Dworu odróżniającym "naszą" Kępę od innych, które powstały w tym samym czasie.

Działo się:

Drugi przywilej miejski z 1782 r. gwarantował w Nowym Dworze swobodę religijną. Dzięki niemu w mieście utworzono parafię ewangelicko augsburską czyli luterańską. Należeli do niej nie tylko mieszkańcy Nowego Dworu ale także ci, którzy zamieszkiwali sąsiednie miejscowości, nawet takie, które leżały w odległości 50 kilometrów. Kępa Nowodworska posiadała co najmniej 12 gospodarstw należących do tej parafii.

Miejsca:

Jeszcze kilka lat temu można było na Kępie obejrzeć domy "olenderskie", w tej chwili już ich nie ma. Pozostałością po osadzie są natomiast "typowe mazowieckie wierzby". Istniało kilka powodów, dla których Olendrzy obsadzali pola rzędami tych drzew. Wierzby odwadniają ziemię więc bardzo dobrze sprawdzają się na terenach podmokłych. Gałęzie szybko odrastają po obcięciu, a dzięki temu, że są giętkie można użyć ich do wykonywania płotów spowalniających wodę w czasie powodzi. Gałęzie stanowią też naturalny opał.

 

К jak Kościuszki Tadeusza

Wytyczono ją w XVIII w. jako zachodnią krawędź Rynku Kościelnego. Na początku XIX w. podobno była ulicą Wesołą. W 1916 r. nosi miano Kościelnej co jest nawiązaniem do Placu Kościelnego nieistniejącego już w tym momencie, bo zamienionego w park. Nieco później zmienia nazwę na obecną. Nie wiemy dlaczego władze miasta jako patrona jednej z centralnych ulic wskazały Tadeusza Kościuszkę, być może wybór nazwiska Naczelnika podyktowany był modą i szacunkiem dla bohatera narodowego, może sentymentem do Insurekcji skoro w mieście znalazły się dwie ulice nawiązujące do tego wydarzenia. Wcześniej budynki stojące przy tej ulicy miały adres "Rynek Kościelny" co oddawało ówczesną sytuację gdyż arteria na całej długości przebiegała wzdłuż największego nowodworskiego placu położonego między dwoma kościołami. W 1924 r. opisano ją jako Kościuszkowską, ale była to ewidentna pomyłka w druku.

Działo się:

W międzywojniu młodych żołnierzy ostrzegano przed spacerami po tej ulicy. Być może działo się tak gdyż znajdowały się przy niej lokale z tzw. wyszynkiem i zdarzało się, że właściciele oraz goście tychże kończyli życie w sposób gwałtowny.

Miejsca:

Większość zabudowy tej ulicy powstała w drugiej połowie lat 90-siątych XIX w. Z czterech pobudowanych wówczas budynków zachowały się trzy z czego, z niewiadomych przyczyn tylko dwa uznane zostały za zabytkowe. Jako zabytek wymieniany jest natomiast tzw. dom rybaka z początku XX w., który w uzasadnieniu wyróżniał się tym, że mieszkał w nim rybak, to że przedstawicieli tego zawodu mieliśmy w większości domów w mieście nie ma znaczenia.

 

L jak Legionów

Na planie z XVIII w. tworzy prostą linię z dzisiejszą ulicą Magistracką, uważano wówczas, że jest to jedna długa arteria. W 1820 r. całość nosiła nazwę Ratuszowej. Od strony południowej kończyła się na dzisiejszej ulicy Modlińskiej, dalej nieliczna zabudowa tworzyła tzw. Osadę Piaski. W kolejnych latach XIX w. jedna długa ulica została podzielona na dwie, dzisiejsza Legionów nosiła wówczas nazwę Targowa gdyż wiodła do miejsca gdzie odbywały się cotygodniowe targi. Została lekko przesunięta w drugiej połowie XIX w. podczas odbudowy tej części miasta po pożarze. W okresie międzywojennym otrzymała nowego, modnego wówczas patrona - Legiony. Nazwa odwołująca się do formacji wojskowej utworzonej przez Józefa Piłsudskiego wpisała się w wojskowe tradycje miasta i nawiązywała do leżącego nieopodal placu poświęconego Marszałkowi. Po wojnie "nieprawomyślną" nazwę ulicy Legionów zmieniono na Szczepana Łapowa. Nazwa nie była przypadkowa, nawiązywać miała do miejscowych tradycji komunistycznych. Szczepan Łapow alias Łopuch zginął w pobliżu tej ulicy podczas demonstracji pierwszomajowej w 1926 r. Prawdopodobnie ktoś uświadomił miejscowym władzom, że "komunistyczny" bohater nie był komunistą i podjęto próbę zmiany nazwy na ulicę Władysława Broniewskiego. Nowa nazwa nie została jednak zatwierdzona. Tę przedwojenną przywrócono dopiero na fali dekomunizacji.

Działo się:

Najbardziej znane wydarzenie historyczne związane z tą ulicą to śmierć Szczepana Łapowa. Zginął w pobliżu skrzyżowania z Warszawską. Rzecz miała miejsce 1 maja 1926 r. i do dziś budzi kontrowersję. Według jednych był to wypadek, według innych polityczne morderstwo dokonane przez policję podczas nie do końca legalnej manifestacji robotniczej. Problemem jest także nazwisko ofiary. W dokumentach metrykalnych Szymona i jego licznych dzieci mamy nazwisko Łapuch, w dokumentacji meldunkowej jest to, które było na ulicznej tabliczce - które jest poprawne to już kwestia wyboru.

Miejsca:

W okresie istnienia w Nowym Dworze getta, od wiosny 1940 do grudnia 1942 r. przy tej ulicy miał swoją siedzibę Judenrat. Była to żydowska rada powołana przez władze niemieckie do zarządu gettem. Praktycznie była ona całkowicie podporządkowana okupantom. Przy radzie działał żydowski oddział policji pilnujący porządku na terenie getta. Obok budynku zajętego przez Judenrat postawiono szubienice, na których dokonywano egzekucji. Przypomina o tym tabliczka pamiątkowa stojąca obok Urzędu Skarbowego.

 

L jak Lotników

Pojawia się na planie miasta z czasów stanisławowskich chociaż w tym momencie wyrysowano na niej tylko jeden budynek, dwa pozostałe należały raczej do prostopadłej ulicy dziś nazywanej Wybickiego. Zabudowywana była w kolejnych latach XIX w. Dochodziła do dzielnicy przemysłowej leżącej przy wschodnich granicach miasta czyli do mniej więcej obszaru gdzie kończy się jej zabudowa jednorodzinna a zaczynają bloki. Zgodnie ze swoim ówczesnym kształtem otrzymała miano ulicy Prostej. Została przedłużona w obu kierunkach. Na zachód przez wydzielenie przejazdu po przekształceniu Placu Kościelnego w park, sięgnęła w tym miejscu do obecnej ulicy Daszyńskiego. Ponieważ któraś z uliczek otaczających Plac Solny nazywana była Krótką być może przedłużenie Prostej wyeliminowało tę nazwę z okolic śródmieścia. W międzywojniu przedłużono ją na wschód gdy wybudowano tartak i elektrownię Pólko. Od tego momentu nazwa nie oddawała status quo gdyż ulica w pewnym momencie zakręcała na północ. Na początku lat siedemdziesiątych XX w. została przemianowana na Lotników. Nazwa i tym razem nie była przypadkowa. Odwoływała się do wieloletnich tradycji lotniczych związanych z Nowym Dworem i Twierdzą Modlińską. Ponieważ formacje lotnicze na naszym terenie były zjawiskiem powszechnym od początków XX w., ale okres ich stacjonowania bywał zazwyczaj krótki uliczka nie otrzymała nazwy konkretnej np.: 1 Pułku Lotnictwa Myśliwskiego "Warszawa"; 6 Samodzielnego Pułku Łączności Lotnictwa Wojska Polskiego; 38 Lotniczego Pułku Szkolno-Bojowego; 37 Pułku Łączności Wojsk Lotniczych; Wyższej Szkoły Pilotów ani Centrum Szkolenia Lotniczego czy też nazwy któregoś z carskich oddziałów balonowych lub awiacyjnych, tylko ogólną - Lotników.

Działo się:

Prawdopodobnie na Lotników narodził się nowodworski klub sportowy "Świt". Jednym z inicjatorów jego założenia, a następnie pierwszym prezesem był zmarły w 1939 r. Włodzimierz Mierenkow zamieszkały w domu swojego ojca na Prostej pod nr 3. Domy rodziny Mierenkowów niedawno zostały rozebrane.

Miejsca:

Do Gminnego rejestru zabytków wpisano jedynie dwa budynki stojące przy tej ulicy. Takich, które przekroczyły setkę jest na niej więcej. Brak wpisu w ewidencję powoduje jednak, że są one sukcesywnie rozbierane, a na ich miejscu powstaje współczesna zabudowa. Do rejestru zabytków wpisano jeden z kilku stojących przy niej domów należących do różnych przedstawicieli rodziny Żórawskich. Ten pod nr 31, który należał do Henryka pochodzi z początków XX w. Domów z tego okresu zostało na Lotników jeszcze kilka. Ten zasługuje na uwagę ze względu na właściciela. Henryk Żurawski to wieloletni działacz społeczny, osoba zasłużona dla miasta, przelotnie nawet jego burmistrz. To także bardzo ważna postać dla nowodworskich Żydów, którym w czasie okupacji udzielał na terenie getta, za pozwoleniem władz niemieckich, pomocy medycznej.

 

Ł jak Łęczna

Przez wiele lat nie była ulicą lecz osadą położoną nad Wisłą w pobliżu Nowego Dworu. Nie wiemy kiedy dokładnie powstała. Osada Łączna, bo tak pierwotnie zapisywano nazwę, wymieniana jest już w XVIII w. Zamieszkiwali ją głównie ewangelicy niemieckiego pochodzenia. Etymologia nazwy Łęczna bądź Łączna wywodzi się od określenia łąki leżącej nad rzeką, lub w jej zakolu. Inne tłumaczenie tego słowa oznacza nizinę położoną nad zakrętem rzeki. Wystarczy popatrzeć na mapę by przyznać, że w tym wypadku oba tłumaczenia etymologiczne są uzasadnione. Wraz z rozwojem Nowego Dworu osada została wchłonięta przez miasto i po II wojnie światowej stała się ulicą. Były próby zmiany jej nazwy na ulicę Wiejską, ale utrzymała się historyczna, nawiązująca do położenia tego miejsca.

Działo się:

Osada Łączna w XIX wielu uchodziła za doskonałe letnisko, położona była w pobliżu rzeki, lasu i stosunkowo niedaleko miasta. Oferowała, jak reklamowano, kwatery w czystych i zadbanych gospodarstwach wiejskich. Przyjeżdżali tu na wypoczynek głównie średniozamożni mieszkańcy Warszawy.

Miejsca:

Pomiędzy Łęczną, a Kępą Nowodworską na Wiśle znajdowała się przystań "Żeglugi Parowej na Rzekach Spławnych Andrzeja hr. Zamoyskiego", która w latach 70-siątych XIX w. staje się stacją "Żeglugi Parowej Maurycego Fajansa". Parowcem można było dopłynąć z Nowego Dworu do Warszawy, Płocka, a nawet za granicę - do Gdańska.

 

M jak Magistracka

Znajduje się na planie miasta z końca XVIII w., stanowiąc część symetrycznej, klasycystycznej siatki ulic. Ciągnęła się od obecnej ulicy Sukiennej do Osady Piaski, czyli okolic dzisiejszej Modlińskiej. Co prawda na tym długim odcinku stało zaledwie sześć domów. Jeszcze jako niepodzielona, długa arteria nazywana jest Ratuszową. Na początku lat dwudziestych XX w., skrócona już do obszaru między Sukienną, a Warszawską, nosiła nazwę Przyrynek Magistracki. W obu wypadkach był to skutek wynajmowania w tym rejonie lokalu na siedzibę władz miejskich. Nieco później ulica zgubiła pierwszy człon zostając Magistracką i tak jest do chwili obecnej. W międzywojniu ponownie uległa podziałowi na ulicę Rynkową i Magistracką. Ta ostatnia nazwa została ograniczona do odcinka między Sukienną, a Zakroczymską. Miano to zwyczajowo nadawane było arteriom, przy których wznosił się Magistrat czyli Urząd Miejski i współcześnie nawet to pasuje, na rogu tej ulicy i Zakroczymskiej mamy wyżej wspomnianą instytucję. Można powiedzieć, że historia zatoczyła koło.

Miejsca:

Wędrując po piętrach Urzędu Miasta widzimy i czujemy nierówności podłogi. Nie są one skutkiem niedoróbki budowlanej tylko tego, że nasz samorząd funkcjonuje w czymś co tylko udaje współczesny budynek. W okresie międzywojennym w trzech domach, które zostały przekształcone w dzisiejszy ratusz, mieściły się eleganckie sklepy, kancelaria adwokacka i sąd grodzki.

Działo się:

W okolicy rynku w XVII w. wybudowano drewniany klasztor i kościół bernardynów. Zakon miał utrzymywać się z jałmużny czyli dobrowolnych datków zbieranych w mieście i szeroko pojętych okolicach. Zgromadzenie zakonne i jego zabudowa nie przetrwały u nas zbyt długo. Bernardyni zrezygnowali z placówki w Nowym Dworze na skutek zniszczeń spowodowanych wojną polsko-szwedzką, powodzią i zarazą.

 

M jak Mazowiecka

Nosi tę nazwę od 1972 r. Nawiązuje ona do dwóch oczywistych faktów. Nowy Dwór leży na Mazowszu i jest Mazowiecki w swojej nazwie. Pod koniec XIX w. jej rosyjska nazwa brzmiała Луговая co oznacza ulicę Łąkową, nieco później nazywała się Szerokołęczna/Szerokołączna. Oddawało to jej położenie i odwoływało do łąki położonej w zakolu rzeki. Istotnie zamykając miasto od zachodu ulica przylegała do starorzecza Wisły, jak być może pamiętają starsi mieszkańcy, zajętego przez pola uprawne i właśnie łąki. Nazwa nawiązywała do położenia, ale nie oddawała i nie oddaje roli jaką to miejsce odegrało w historii miasta. W okolicy zbiegu Mazowieckiej, Warszawskiej i Zakroczymskiej znajduje się historyczny początek Nowego Dworu. To tu wznosił się średniowieczny gród obronny.

Działo się:

Od wybudowania Twierdzy ulica ta zyskała złą sławę, stała się swego rodzaju zapleczem dla żołnierzy. Znalazły się na niej mniej lub bardziej legalne restauracje i domy publiczne. Była jednym z tych miejsc, gdzie najczęściej musiała interweniować policja i żandarmeria.

Miejsca:

Gród obronny wzniesiono z drewna i ziemi. Nie wiemy jak wyglądał, możemy jednak przypuszczać, że był to ten typ umocnień wewnątrz, których znajdowały się jakieś zabudowania. Jest to jednocześnie miejsce, w którym powstał w XIII w. pierwszy nowodworsko kościół. Ślady po wzniesieniu, na którym był gród widać jeszcze na mapach z XIX w.

 

M jak Modlińska

Jak na standardy nowodworskie ma dość stabilną nazwę. W połowie XIX w. był to Trakt Modliński, nieco później Новогеоргиевская [Nowogeorgiewska]. co w zasadzie oznaczało to samo bowiem od 1834 r. twierdza nosiła rosyjską nazwę Новогеоргиевск [Nowogeorgiewsk]. Trudno powiedzieć kiedy została wytyczona. Na pierwszym nowodworskim planie z 1797 r. jeszcze nie istnieje. Podobnie w pierwszym dwudziestoleciu XIX w. ale trzydzieści lat później już jest.

Działo się:

Najdawniej zasiedlonym miejscem przy Modlińskiej był teren naprzeciw dzisiejszej poczty. Pod koniec XVIII w. w tym miejscu na niewielkim wzniesieniu wybudowano wiatrak - koźlak. Miejsce musiało być wietrzne gdyż w 1822 r. nieopodal tego pierwszego stał już kolejny. Nie wiemy dlaczego ale pod koniec XIX w. zmienia się lokalizacja nowodworskich młynów, działają w okolicach cmentarza katolickiego, oraz na obecnej ulicy Paderewskiego i na Pólku.

Miejsca:

Przy Modlińskiej znajduje się ostatnia pamiątka po nowodworskim getcie. W 1940 r. gdy utworzono i zamknięto dzielnicę żydowską jej granic nie wytyczono "pod linijkę". Uwzględniono istnienie przedsiębiorstw i miejsc, do których konieczny był dostęp. Jednym z nich był budynek rozlewni na rogu Modlińskiej i Nałęcza. Został on wyłączony z getta, a mur, otaczający dziedziniec był jednocześnie barierą oddzielającą teren przeznaczony dla ludności żydowskiej od reszty miasta.

 

N jak Nałęcza Jana

W końcowych latach XVIII w. jeszcze nie istniała. Podobno w XIX w. nazywała się Długa i zaczynała lub kończyła na Placu Solnym. Oznaczało to, że nie było dzisiejszego przesunięcia między ulicami Nałęcza i Przejazd, a arteria wpisała się w uporządkowaną szachownicę osiemnastowiecznego Nowego Dworu. Na planie z drugiej połowy XIX w. zapisano ją jako Żelazną, czy to ze względu na znajdujące się w okolicy kuźnie, czy też dlatego, co bardziej prawdopodobne, że od lat siedemdziesiątych prowadziła w kierunku "żelaznej drogi" czyli torów kolejowych. W okresie międzywojennym nazwę zmieniono na POW - Polskiej Organizacji Wojskowej. W komunistycznym PRL-u pro piłsudczykowska nazwa nie miała prawa istnienia więc zmieniono ją na neutralną Marii Konopnickiej. Czym naraziła się poetka ówczesnym władzom nie wiemy, ale szybko musiała ustąpić miejsca nazwie bardziej "zaangażowanej". Na tabliczkach zagościł wówczas skrót PZPR oznaczający ówczesną "siłę przewodnią narodu" czyli Polską Zjednoczoną Partię Robotniczą. W latach dziewięćdziesiątych XX w. z kolei ta nazwa przestała pasować do ustroju i w ramach dekomunizacji zmieniono ją na Jana Nałęcza. Problemem może być uzasadnienie czym osoba patrona zasłużyła się dla kraju lub miasta aż tak, że otrzymała "swoją" ulicę.  Prawdopodobnie gdzieś istnieje lub istniał jakiś Jan Nałęcz, jednak w naszym wypadku nazwa ulicy wynika z pomyłki lub niedopatrzenia. W założeniu jej patronem miał być wojewoda Jan herbu Nałęcz, pierwszy, znany z imienia właściciel Nowego Dworu, który w 1292 r. ufundował nam kościół i wyposażył go dziesięciną ze wsi Smoszewo. W okresie gdy żył nie używano jeszcze nazwisk, do imienia dodawano herb lub przydomek. Przy zatwierdzaniu patrona ulicy wypadło gdzieś oznaczenie, że Nałęcz był herbem rodowym, tworząc ze średniowiecznego rycerza osobę historycznie anonimową.

Działo się:

Ogólnopolską sławę ulica zyskała w 1985 r. za sprawą tzw. cudu. Na jednym z rosnących przy niej drzew w miejscu po ściętym konarze można było dostrzec postać przypominającą kształtem obraz Madonny Cygańskiej czyli takiej, która głowę ma okrytą chustą a na rękach trzyma śpiące niemowlę. Aby obejrzeć to zjawisko do miasta przyjeżdżały setki osób, nawet z odległych miejsc Polski. Smaczku zjawisku dodawał fakt iż "cud" wydarzył się na ulicy PZPR czyli organizacji zdecydowanie antykościelnej.

Miejsca:

Przy tej uliczce mamy zachowanych kilka budynków z pierwszej połowy XX w. To, że są murowane świadczy o okresie w jakim powstały, w międzywojniu w tej części miasta można już było używać trwałych materiałów budowlanych. Najbardziej okazały jest budynek rozlewni Bermanów. Mieścił pierwotnie hurtowy skład piwa i mieszkania właścicieli. Oprócz samego budynku cennym elementem i pamiątką historii jest brukowany dziedziniec oraz podest i schody prowadzące do dawnej flaszkarni. Robią one nieco dziwne wrażenie bo prowadzą donikąd, drzwi istniejące w tym miejscu zamurowano dawno temu.

 

N jak Nowodworzanka

Co najmniej w 1925 r. powstała "Robotnicza Spółdzielnia 'Nowodworzanka' dla budowy własnych domów w Nowym Dworze". Jej celem była budowa osiedla domów jednorodzinnych na terenie położonym pomiędzy wsią Łęczna, działką przeznaczoną pod budowę szpitala miejskiego, torem kolejowym i wsią Kępa Nowodworska. Wcześniej w tym miejscu znajdował się tzw. lasek miejski. Do spółdzielni należeli głównie średniozamożni nowodworzanie, rzemieślnicy, urzędnicy miejscy i podoficerowie batalionu elektrotechnicznego. W lutym 1926 r. uregulowano hipotekę i na wydzielonych działkach rozpoczęto budowy. Powstawały głównie domy drewniane, często jako gotowe kupowane w jednej z nowodworskich firm drzewnych. Osiedle otrzymało miano Kolonia Nowodworzanka od jednego z członów nazwy spółdzielni. Ulicom w jej obrębie nie nadano indywidualnych nazw, a nowo wznoszone domy otrzymywały numery placów, na których je wznoszono.

Działo się:

Teren lasku miejskiego czyli obecnej Nowodworzanki wskazywany był jako miejsce nowej lokalizacji miasta po gigantycznym pożarze w 1907 r. Władze państwowe nie wyrażały zgody na odbudowę zniszczonych domów. Argumenty były dwa - zbyt ciasna zabudowa powodująca nieustanne zagrożenie pożarowe, a także zrealizowanie planowanej od lat niezamieszkałej esplanady wokół twierdzy. Rabin Rubin Neufeld wielokrotnie w imieniu żydowskiej części mieszkańców miasta prosił władze państwowe o odroczenie terminu rozbiórki starych i budowy nowych domów. Zgodę otrzymywał na rok, a po jego upływie wysyłał kolejne pismo o takiej samej treści. Wybuch I wojny położył kres korespondencji, a miasto zostało na swoim dawnym miejscu.

Miejsca:

W momencie założenia spółdzielni budowlanej "Nowodworzanka" jedną z wydzielanych działek przeznaczono pod budową nowego szpitala. Był to skutek decyzji podjętej przez sejmik warszawski w 1924 r. Nowodworski szpital sejmikowy był zbyt mały w stosunku do rosnących potrzeb, a bardziej opłacalne było pobudowanie nowego budynku niż rozbudowa należącego do wojska tzw. caraka. Decyzja sobie, a życie sobie. Brak pieniędzy, kryzys gospodarczy i inne czynniki sprawiły, że kamień węgielny wmurowano w 1938 r. a do wybuchu II wojny światowej zdołano wybudować jedną, niedokończoną kondygnację szpitala. Budowę podjęto ponownie po zakończeniu wojny przy czym jej dokończenie odwlekało się w czasie, w mieście istniał przecież szpital, były pilniejsze wydatki. Do tego, że nowy budynek szpitalny jednak powstał przyczynił się doktor Władysław Nawaduński, wykorzystał w tym celu fakt iż został posłem na Sejm PRL I kadencji. Budynek ukończono w 1956 r., w tym samym roku przyjęto pierwszych pacjentów.

 

N jak Nowołęczna

Obecnie jest częścią miasta ale do połowy XX w. stanowiła samodzielną wieś. Powstała w początkowych latach drugiej połowy XIX w. a jej nazwa nawiązywała do miejsca, w którym została ulokowana czyli do łąk w pobliżu miasta. Zapisywano ją na trzy sposoby: Nowołęczna, Nowołączna, Nowo Łęczna. W międzywojniu stanowiło ją około 20 gospodarstw. Dość szybko po jej powstaniu o te tereny upomniał się przemysł. Zbudowano w tym miejscu jedną z większych w kraju fabryk przerabiających ziemniaki na: sago, cukier gronowy, syrop kartoflany, krochmal, dwuwęglan sodu.

Działo się:

W sierpniu 1944 r. opuszczony teren pofabryczny stał się miejscem masowej egzekucji dokonanej przez hitlerowców. Rozstrzelano wówczas 26 mężczyzn pochodzących głównie z Legionowa posądzonych o dążenie na pomoc powstaniu. 4 kwietnia 1945 r. dokonano ekshumacji pomordowanych. Osoby rozpoznane zostały zabrane przez bliskich, pozostałych pochowano na nowodworskim cmentarzu katolickim.

Miejsca:

Około 1880 r. na Nowołęcznej powstaje fabryka przetworów ziemniaczanych. Początkowo należy do Holendra Willema Alberta Scholtena. W wyniku uszkodzenia obiektów fabrycznych przez pożar i powódź oraz na skutek dekretu carskiego zabraniającego cudzoziemcom posiadania fabryk na terenie Królestwa Polskiego zostaje sprzedana. Nowymi właścicielami zostają Piotr Górski i Edward Mórawski. W rękach nowych właścicieli, a następnie ich potomków, przedsiębiorstwo pozostaje do 1971 r. Jednak produkcja przetworów ziemniaczanych kończy się w 1938 r. po pożarze, który zniszczył zakład. Do obecnych czasów przetrwał budynek biurowo mieszkalny, który przez kilka lat po wojnie był siedzibą Państwowego Wstępnego Kursu Pedagogicznego. Z tej placówki oświatowej wyszło wielu nowodworskich pedagogów.

 

O jak Okrzei Stefana

Stefan Okrzeja jest patronem nowodworskiej ulicy od czasów przedwojennych, jednak nie tej, która nosi jego imię obecnie. Dawniej ulica ta nosiła nazwę Przeskok a jeszcze wcześniej, w czasach pierwszej wojny prawdopodobnie nazywała się Przebieg. Współczesna nazwa jest dość popularna. Dziewiętnastoletni Okrzeja jako patron odpowiadał władzom międzywojennym bo należał do PPS, czyli partii której członkiem był Józef Piłsudski. Odpowiadał także powojennym bo jego ostatnie słowa podczas egzekucji, w Cytadeli Warszawskiej, brzmiały: "Niech żyje rewolucja! Precz z caratem!". W czasie II wojny jego imię nosiły zarówno oddziały AK jak i AL. Został stracony za udział w zamachu na oberpolicmajstra Karla Nolkena wsławionego tym, że kazał do polskich demonstrantów strzelać z karabinów maszynowych. Pośrednim efektem zamachu było załamanie nerwowe generał-gubernatora Maksymowicza, przełożonego Nolkena, który ze strachu przeniósł się z Warszawy do Twierdzy Modlińskiej. W serialu "Przeprowadzki" tłem dla egzekucji Okrzei granego przez M. Stuhra była Brama Ostrołęcka. I to prawdopodobnie jedyne "związki" Okrzei z naszym terenem.

Działo się:

W okresie międzywojennym wszystkie domy na tej ulicy należały do żydowskich właścicieli. We wrześniu 1939 r. na skutek nalotów i pożarów kompletnemu zniszczeniu uległa zabudowa północnej strony ulicy. Od wiosny 1940 r. przebiegała nią granica nowodworskiego getta. Z jego obszaru wydzielono jednak dom Bermanów czyli rozlewnię piwa i wód gazowanych znajdującą się na rogu współczesnych ulic Okrzei i Nałęcza.

Miejsca:

Większość starszych nowodworzan kojarzy długi, drewniany dom stojący przy tej ulicy. Nazywano go różnie. Krótko po wojnie funkcjonował jako "Pekin" - był jednym z niewielu wielorodzinnych domów, które przetrwały na tym terenie zniszczenia drugowojenne. Liczba lokatorów zakwaterowanych po wojnie w tym miejscu była tak duża, że kojarzył się on z zatłoczoną chińską metropolią. Dużo dłużej funkcjonowała nazwa "Getto". Początkowo mówiono w ten sposób o całym budynku, później po rozbiórce jednej części o jego połowie. Nazwa nawiązywała wprost do faktu iż w okresie okupacji dom ten znalazł się w obrębie getta. Budynek spłonął w 2012 r. Były ofiary w ludziach.

 

P jak Paderewskiego Jana

Jest jedną z najstarszych nowodworskich ulic. Przez większość swojego istnienia nosiła jednak inną nazwę. Początkowo był to Gościniec Warszawski, później Trakt Warszawski a wreszcie ulica Warszawska. Była to nazwa wynikająca z topografii, droga prowadziła do największego miasta w naszym regionie czyli do Warszawy. Przez chwilę opisywano ją jako Trakt Petersburski. Ulicą Ignacego Paderewskiego została dopiero w okresie międzywojennym. Upamiętniono i uczczono w ten sposób wybitnego polskiego pianistę, polityka, premiera II Rzeczypospolitej, który w wielkim stopniu przyczynił się do odzyskania przez Polskę niepodległości. Początkowo znajdowała się na peryferiach dlatego w większej mierze przebiegała przez tereny przemysłowe i wojskowe. Mieszczące się przy niej koszary, fabrykę fajansu, młyn, browar i stację dyliżansów opisywano jako leżące pod miastem. Jako jedyna arteria w mieście opisywana była niekiedy jako aleja. Mogło to mieć różne przyczyny. Pierwszą był wygląd ulicy, prawdopodobniej jako jedynej już w XIX w. obsadzonej obustronnie drzewami. Drugą wykorzystywanie jej w międzywojniu jako trasy defilad wojskowych. Trzecią szacunek do patrona. Również jako Aleja funkcjonowała w okresie okupacji hitlerowskiej. Wtedy jej patronem był Horst Ludwik Wessel twórca hymnu NSDAP, kreowany przez ówczesne władze na męczennika nazistowskiego.

Działo się:

Jedną z osób związanych z budową naszego mostu na Wiśle był inżynier Władysław Tryliński. Prawdopodobnie to z tego powodu w naszym mieście ułożono eksperymentalnie 290 metrów nowej nawierzchni ulicznej. Inżynier wymyślił i opatentował tzw. trylinkę - betonowe, sześciokątne płyty służące do układania nawierzchni na drogach i chodnikach. Wiosną 1933 r. Tryliński opatentował swój wynalazek. W tym samym roku położono takie płyty na ulicy Paderewskiego.

Miejsca:

Na ulicy Paderewskiego znajduje się wiele obiektów wpisanych do Rejestru zabytków. Większość należy do kompleksu koszar usytuowanych po obu stronach ulicy. Powstawał na przełomie XIX i XX w. oraz w początkowych latach ubiegłego stulecia. Najstarszym zabytkiem przy tej ulicy jest willa w stylu szwajcarskim wybudowana w 1879 r. dla Walentego Dubeltowicza. Inżynier budujący w Nowym Dworze kolej kupił już po zakończeniu prac położony za miastem obszerny plac i wybudował na nim dla siebie dom letniskowy. W ogrodzie, który go otaczał Dubeltowicz mógł rozwijać swoje pasje rolnicze. Warzywa jakie w tym miejscu uprawiał i ptactwo jakie hodował zdobywały nagrody na licznych konkursach.

 

P jak Partyzantów

Według definicji partyzanci to nieregularna formacja zbrojna działająca w ramach ruchu oporu. Nazwa ulicy nie określa jakiego dotyczy okresu historycznego. Na pewno nie ma bezpośredniego odniesienia do terenu Nowego Dworu. Tu, że względu na bliskość Twierdzy oddziałów partyzanckich nie było. Możemy powiedzieć, że miano nadane ulicy w 1972 r. należy do ogólnopolskich, nadano je bo należało uczcić osoby działające w konspiracji, a ze względu na czas w jakim to zrobiono lepiej nie było dociekać jaką opcję polityczną czy społeczną mieli "partyzanci". Oczywiście ulica jest dużo wcześniejsza niż jej obecna nazwa. Może trudno w to uwierzyć, ale w momencie kiedy powstała leżała poza Nowym Dworem. Na pierwszych nowodworskich planach z końca XVIII i początku XIX w. zamiast ulicy mamy w tym miejscu Kolonię lub Osadę Piaski. Tworzy ją początkowo sześć gospodarstw należących do zamożnych rzemieślników. W drugiej połowie XIX w. jest już opisywana jako gęsto, chaotycznie zabudowana dzielnica biedoty, co było skutkiem kolejnych pożarów niszczących to miejsce. Po włączeniu do miasta nazywana była Przechodnią wymiennie z Przechodnią-Piaskową. Ta druga wersja wyraźnie odnosiła się do jej historycznego położenia. Pierwotnie była dużo krótsza co widać także po jej przebiegu, dziś jest złożeniem dwóch przedwojennych arterii Przechodniej i Szkolnej.

Działo się:

Wiosną 1940 r. zostało utworzone nowodworskie getto. Początkowo na niewielkim, wydzielonym terenie zamknięto około 2.500 żydowskich mieszkańców miasta. Liczba ludności w getcie w zasadzie była stała, zmieniali się jednak mieszkańcy, śmierć i wywózki czyniły miejsce dla osób przywożonych czy też przypędzanych z innych miejscowości Mazowsza. Taki stan zaludnienia utrzymał się do grudnia 1942 r. gdy do Oświęcimia wywieziono ostatnich mieszkańców getta. Przez cały czas istnienia getta ulica Partyzantów była z niego wyłączona. Koniecznym było pozostawienie dojścia do masarni Artura Lentza. Na jej zachodnim końcu umieszczono bramę, która prowadziła przed budynek judenratu.

Miejsca:

Na rogu Partyzantów i Słowackiego stoi modernistyczny budynek banku. Został on oddany do użytku w sierpniu 1939 r. jako Urząd Skarbowy. Dzięki wzmocnionym ścianom i stropom, był przystosowany do przechowywania pieniędzy. Dzięki temu wykorzystywany był podczas nalotów we wrześniu 1939 r. jako schron. Podczas okupacji służył jako urząd celny, w razie potrzeby piwnice wykorzystywano jako filię aresztu gestapo. Po wojnie utworzono w tym miejscu bank. Pod koniec XX w. budynek rozbudowano dodając od północy fragment poczekalni.

 

P jak Piaskowa

Nosi historyczną nazwę odwołującą się do Koloni Piaski, która istniała w tym miejscu. Złożona z kilku domów nie miała wydzielonych ulic. Powstały gdy osada uległa rozbudowie, prawdopodobnie w drugiej połowie XIX w. bo wówczas ginie z dokumentów jej nazwa jako odrębnej miejscowości. Nazwa najpierw Kolonii a następnie ulicy oddaje cechę charakterystyczną tego miejsca - piaszczysty grunt. Mimo niesprzyjających warunków coś w tym miejscu uprawiano. W 1888 r. zachodnią część ulicy tworzą sady. Jest wtedy znacznie dłuższa niż obecnie. W tej chwili łączy dwie przecznice Legionów i Nałęcza, w XIX w. z tą pierwszą tworzyła skrzyżowanie biegnąc dalej. Mogło się to zmienić ze względu na dość częste przebudowy tej okolicy. W czasie okupacji niemieckiej cała jej dzisiejsza długość znalazła się w obrębie getta.

Działo się:

Gęsta zabudowa, drewniane chaotycznie ustawione budynki i ryzykowne sąsiedztwo powodowały, że miejsce to było zarzewiem pożarów. Prawdopodobnie to na Piaskowej zaczyna się jeden z największych nowodworskich pożarów, ten z 1888 r. Ogień zaprószono gdyż iskry ze znajdującej się tam kuźni padły na pakuły na podwórku mieszkającego po sąsiedzku powroźnika. Na 315 posesji miejskich spłonęło wówczas 138. Również ta okolica wskazywana jest jako początek pożaru z 1907 r. gdy na 7.000 mieszkańców bez dachu nad głową pozostało 5.000.

Miejsca:

Klub "Tartak" miał co prawda adres na Legionów ale wejście wypadało na wylocie ulicy Piaskowej. To tu w listopadzie 2000 r. doszło do porachunków mafijnych. Padło kilkadziesiąt strzałów, były dwie ofiary śmiertelne. Było to kolejny etap krwawej wojny o wpływy, zginęli tzw. liderzy grupy nowodworskiej, a zabójców nasłała grupa modlińska.

 

P jak Piłsudskiego Józefa - plac

Trójkątny placyk pomiędzy Warszawską a Zakroczymską stanowił kiedyś fragment tzw. podgrodzia. Jest jedną z najstarszych części Nowego Dworu. W średniowieczu prawdopodobnie w tej okolicy była tzw. osada służebna czyli wszystko to co ze względów na bezpieczeństwo, np. kuźnia, lub rozmiar - pola uprawne, nie mogło znaleźć się wewnątrz grodu. Przez stulecia nie miał nazwy i służył jako swego rodzaju parking dla przyjeżdżających do miasta. W okresie międzywojennym jako patrona otrzymał Józefa Piłsudskiego. W czasach PRL taki patron nie miał racji bytu więc placyk wrócił do pierwotnej sytuacji czyli braku nazwy i tak jest do dziś. Popularnie nazywany jest "Serkiem" co nie dziwi jeśli spojrzymy na jego kształt. Wybór w międzywojniu takiego, a nie innego patrona też raczej nie dziwi zważywszy na nowodworskie i modlińskie tradycje wojskowe. Józef Piłsudski działacz społeczny, niepodległościowy, żołnierz, polityk, naczelny wódz Armii Polskiej, pierwszy marszałek Polski, dwukrotny premier itd. jest na ogół osobą rozpoznawalną. Zawdzięczamy mu między innymi odzyskanie i utrzymanie niepodległości. Tak liczne zasługi przełożyły się na nadawanie wielu obiektom w kraju i za granicą jego imienia. Trudno powiedzieć czy Marszałek bywał w Nowym Dworze, być może przejeżdżał tędy kierując się do Twierdzy. Od 2014 r. Piłsudski jest honorowym obywatelem naszego miasta.

Działo się:

W początkach swojej działalności politycznej Piłsudski należał do PPS. Zerwał współpracę z partią w momencie odzyskania przez Polskę niepodległości, w późniejszych latach było mu nawet z dawnymi współtowarzyszami politycznie nie po drodze. W Nowym Dworze niezamierzenie związki PPS-u i Piłsudskiego były "przypominane". Przedwojenny plac poświęcony Marszałkowi był bowiem tym punktem miasta, w którym formowały się pochody pierwszomajowe oraz wszelkiego rodzaju demonstracje organizowane zazwyczaj przez członków miejscowej Polskiej Partii Socjalistycznej oraz Bundu.

Miejsca:

Żadne inne miejsce w Nowym Dworze nie jest tak "zatłoczone" przez pomniki jak ten mały skwerek. Plany postawienia w tym miejscu pomnika sięgają międzywojnia. To wówczas powstały tzw. "Okrąglaki" czyli zieleńce ujęte w betonowo żeliwne ramy. Gdzieś w ich okolicy, być może na tym środkowym miał stanąć pomnik Piłsudskiego. Przeszkodziła wojna. Swoje plany co do tego miejsca mieli także kolejni rządzący. Podczas okupacji planowano wystawić tu pomnik Hitlera, a po wojnie Stalina. W końcu w 1974 r. na 600-lecie uzyskania praw miejskich otrzymaliśmy istniejący do dziś obelisk. Pierwotnie poświęcony był tym, którzy oddali życie za Polskę w II wojnie światowej i tzw. "umacniaczom" władzy ludowej. Od 1993 r. zmieniony napis przypomina iż miejsce to upamiętnia tych, którzy oddali życie za Polskę. Do planów upamiętnieni Piłsudskiego wrócono w XXI w. Dzięki inicjatywie grupy zapaleńców popiersie Marszałka wykonano a pomnik odsłonięto w 2014 r. Nieco wcześniej wycinając część zabytkowego obramienia zieleńca ustawiono w narożniku Mazowieckiej i Warszawskiej głaz poświęcony NSZZ Solidarność.

 

P jak Poniatowskiego Stanisława skwer

Przez wiele powojennych lat nie miał swojej nazwy. Potocznie określano go jako "małpi gaj". Miejsce, w którym się znajduje do 1939 r. było zabudowanym kwartałem miasta między ulicami Warszawską, Rynkową, Zakroczymską i placem Piłsudskiego. Zabudowa została zniszczona podczas wrześniowych nalotów. W XVIII w. w tym miejscu kończyło się miasto. Współczesny układ ulic od obecnego parkingu między dwoma skwerami do obecnej ulicy Wybickiego to efekt przebudowy miasta zleconej przez księcia Poniatowskiego. Przyszły właściciel Nowego Dworu urodził się w arystokratycznej rodzinie w Warszawie w 1754 r. Był dzieckiem gdy młodszy brat jego ojca został wybrany na króla Polski. Stanisław stał się członkiem rodziny królewskiej i wkrótce otrzymał tytuł księcia. Jako bratanek króla Stanisława Augusta, typowany był na jego następcę na tronie Polski. Był bardzo inteligentny i wszechstronnie wykształcony. Uchodził za doskonałego gospodarza i administratora. W swoich dobrach wprowadzał nowatorskie jak na tamte czasy rozwiązania ekonomiczne i prawne, zakładał liczne manufaktury i jako jedyna osoba w rodzinie nigdy nie miał kłopotów materialnych. W karierze politycznej przeszkadzał mu jednak charakter. Książę nie krył, że nie podoba mu się warcholstwo szlachty. Należał do niewielkiej grupy osób, które trzeźwo oceniały ówczesny stan Rzeczypospolitej. Między innymi w realiach politycznych końca XVIII w. nie widział szans na zrealizowanie postanowień trzeciomajowej konstytucji. Zaatakowany przez szlachtę podczas obrad Sejmu Czteroletniego zrezygnował z wszystkich pełnionych dotychczas funkcji politycznych, posprzedawał majątki leżące na terenie Rzeczpospolitej i na stałe wyjechał z kraju. Przez kilkanaście lat gdy był właścicielem naszej miejscowości dążył by powstała w tym miejscu wzorcowa osada. Zawdzięczamy mu nową siatkę ulic, przeniesienie parafii z Okunina, nowoczesne oświeceniowe prawodawstwo, powstanie i rozwój manufaktur. Ukoronowaniem był przywilej z 26 czerwca 1782 r. podnoszący po raz drugi Nowy Dwór do rangi miasta.

Działo się:

Od 19 kwietnia 2009 r. na skwerze sadzone były dęby pamięci poświęcone oficerom batalionu elektrotechnicznego w Nowym Dworze, którzy zginęli wiosną 1940 r. w wyniku tzw. mordu katyńskiego. Każdy dąb to upamiętnienie jednej, konkretnej osoby, jest ich już kilkanaście. Akcja "Katyń - ocalić od zapomnienia" mająca na celu przypomnienie i upamiętnienie polskich oficerów, którzy zginęli z rąk NKWD zapoczątkowana została przez Zespół Szkół nr 2 w Nowym Dworze i w naturalny sposób stała się kontynuatorem uroczystości katyńskich przygotowywanych wcześniej przez Związek Oficerów Rezerwy RP, Władze Samorządowe i 2 Mazowiecki Pułk Saperów.

Miejsca:

Kwadrat dzisiejszego skweru był zabudowany wokół czterech ulic, które go otaczały. Najstarszy wizerunek tego miejsca pochodzi z lat trzydziestych XIX w. już wówczas były tu eleganckie, niewysokie domy. Sto lat później nadal jest to "lepsza dzielnica", w której wzniesiono bardziej reprezentacyjne domy, z droższymi mieszkaniami na wynajem oraz eleganckimi sklepami. Tym razem są piętrowe i zbudowane z innego materiału - drewna. W tutejszych sklepach można kupić wytworny alkohol, aparaty fotograficzne i futra, czyli takie towary, które nie należą do tych pierwszej potrzeby. Cała zabudowa płonie w wyniku zbombardowanie tego terenu we wrześniu 1939 r. Ruiny szybko zostały usunięte a ten kwartał miasta pozostał niezabudowany.

 

P jak Przejazd

Dzisiejsza ulica prawdopodobnie wytyczona została wraz z tworzeniem osiemnastowiecznej części miasta. Przez wiele lat jej ostatni odcinek nosił adres Plac Solny. "Przejazd" według etymologii polskiej oznacza miejsce, gdzie można w poprzek przejechać jakąś trasę lub drogę. Nazwa oddaje więc rzeczywistość, ulica bowiem przecina dwie inne, w tym swoją przedwojenną imienniczkę. Prawdopodobnie na początku nosiła nazwę Długa, tak przynajmniej zapisywana jest na planach z połowy XIX w. Na międzywojennym zdjęciu Magistratu wisząca na nim tabliczka informuje, że oglądamy ulicę Szkolną. 30 sierpnia 1933 r. jako patrona otrzymała króla Jana Sobieskiego, w PRL-u władcę zastąpił Stefan Łukaszewski. Powód był oczywisty, należało udowodnić, że komunizm istniał w Polsce na długo przed 1945 rokiem, a Łukaszewski - nowodworzanin, przedwojenny robotnik, komunista i działacz związków zawodowych urodził się akurat przy tej ulicy i jakiś czas tu mieszkał.

Działo się:

Podczas drugo wojennej okupacji niemieckiej Plac Solny od strony dzisiejszej ulicy Przejazd wyglądał inaczej niż dziś. Nie było pawilonów handlowo - usługowych, wschodnia strona ulicy była pusta. To na tym terenie w czerwcu 1942 r. Niemcy dokonali publicznej egzekucji czterech osób schwytanych na przekraczaniu granicy między III Rzeszą, w której leżał Nowy Dwór a Generalnym Gubernatorstwem. Po wojnie w miejscu, w którym stały szubienice postawiono pamiątkowy krzyż. Został on przesunięty na ulicę Lotników w czasie budowy pawilonów.

Miejsca:

Niepozorny mały, drewniany domek na rogu Lotników i Przejazd pełnił w swojej historii wiele ról. W tej chwili jest domem mieszkalnym, ale zaczynał w międzywojniu jako posterunek policji. Po II wojnie budynek podlegał służbie zdrowia mieszcząc ośrodek zdrowia, a następnie Sanepid.

 

S jak Sawy

Niewielka, początkowo osiedlowa uliczka swoją nazwę zawdzięcza Zakładom Przemysłu Odzieżowego "Sawa". Popularne "Szpulki" mieściły się co prawda przy Mazowieckiej ale na tyle blisko, że ta nazwa w tym miejscu nie budziła zastrzeżeń. Od strony ul. Warszawskiej w około 1/3 swojej długości odtwarza prawdopodobnie przebieg przedwojennej ulicy Berka Joselewicza. Pozostałe 2/3 mają kształt uzyskany już po wojnie. Ta część miasta została zrównana z ziemią we wrześniu 1939 r., jej wcześniejszej zabudowy i siatki ulic nie odtworzono.

Działo się:

W 2018 r. okazało się, że fragmenty fundamentów odsłonięte podczas robienia wykopów mogą stać się przyczyną zażartych dyskusji. Na forach internetowych i w prasie zastanawiano się czy wystające z ziemi resztki murów nie są przypadkiem reliktami stojącej w tym miejscu synagogi. Padały propozycje badań georadarem, zachowania odsłoniętych artefaktów ja ko swego rodzaju upamiętnienia. Gorące dyskusje zakończyli robotnicy zasypując wykopane rowy i pandemia, która wymusiła zmianę zainteresowań.

Miejsca:

Publiczne Przedszkole nr 1 ma w adresie ulicę Mazowiecką ale wejście na teren posiada także od ulicy Sawy. Zajęło miejsce składu budowlanego działającego na tym terenie przed wojną. Zostało tu przeniesione w 1960 r. z ulicy Sukiennej. Otrzymało bardzo nowoczesny budynek wyposażony w salę gimnastyczną i salę projekcyjną. Wszystkie sale zajęciowe miały własne łazienki. W budynku znajdowało się również mieszkanie służbowe przeznaczone dla kierownictwa placówki. Wzrost liczby dzieci spowodował, że sukcesywnie kolejne pomieszczenia adaptowano na potrzeby sal zajęciowych. W ten sposób zniknęły z przestrzeni przedszkola sala gimnastyczna i mieszkanie.

 

S jak Sempołowskiej Stefanii

Jako ulica powstała podczas budowy osiedla Wschód czyli Pólka. Tymczasowo nosiła, co było zgodne z logiką, nazwę Nowoprojektowana. Docelowo jej patronką została nauczycielka Stefania Sempołowska. Prawdopodobnie osobom, które zaproponowały tę nazwę chodziło o uczczenie osoby propagującej prawa dziecka, walczącej w okresie rozbiorów o obecność języka polskiego w szkołach, działającej w Kole Obrońców Politycznych, które udzielało pomocy więźniom politycznym. Była postrzegana jako osoba bez uprzedzeń narodowościowych, lewicująca demokratka, a jej nazwisko często nadawano obiektom publicznym.

Działo się:

Być może Sempołowska odwiedziła kiedyś nasze miasto, na pewno była w okolicy. Przy poparciu marszałka Piłsudskiego, o czym w PRL-u zazwyczaj milczano, sprawowała w okresie międzywojennym opiekę nad jeńcami i więźniami sowieckimi. Wizytowała ich miejsca pracy i internowania. Przypominamy w tym miejscu, że nowodworską stocznię rozbudowywali między innymi jeńcy z wojny polsko-bolszewickiej.

Miejsca:

Wiodąca w dół ulica połączyła dwie dawne dzielnice przemysłowe tzw. Abramówkę gdzie funkcjonował młyn i browar, z Pólkiem czyli dawnymi polami uprawnymi, gliniankami, boiskiem ale także elektrownią i tartakami. Kiedy wytyczano tę ulicę żadne ze wspomnianych miejsc już nie istniało.

 

S jak Słowackiego Juliusza

Przez wiele dziesięcioleci nosiła nazwę Cmentarnej, później Żałobnej co było uzasadnione funkcją ulicy, która prowadziła z centrum miasta na nowodworskie cmentarze. Powstała w XVIII w. gdy wybudowano kościół św. Michała i utworzono nekropolie. Na planach z końca XIX w. jej zapisana cyrylicą nazwa brzmi Церковная. W tym wypadku nie jest to wskazówka, iż przy tej ulicy znajdowała się cerkiew prawosławna, a raczej zapis oddający również dzisiejsze status quo. Słowo церковь oznacza nie tylko cerkiew, ale również kościół. Pierwotnie miała trochę inny kształt i biegła nieco bardziej na zachód w stosunku do obecnego położenia. Dzisiejsza nazwa, nadana w 1934 r., należy do kategorii ogólnopolskich, w każdej większej miejscowości jest ulica, której patronuje romantyczny poeta i wizjoner Juliusz Słowacki. Jedyny związek Słowackiego z naszym terenem pochodzi z 1927 r. gdy ekshumowane szczątki poety przewożono z Francji do Krakowa. Statek, który wiózł trumnę zatrzymywał się w większych portach wiślanych między innymi w Twierdzy Modlińskiej. Prawdopodobnie zmiana nazwy była związana z realizacją projektu budowy w tym miejscu szkoły powszechnej. Szkoła na Cmentarnej to nie brzmiało zachęcająco.

Działo się:

Pierwotnie ulica ta miała nieco inny przebieg. Na planach z XIX w. zaczyna się na wysokości starego kościoła św. Michała, a kończy na bramie cmentarnej. W połowie wspomnianego wieku na tej ulicy wystawiła swój dom rodzina Mundlaków. Budynek powstał dosłownie na ulicy i zablokował możliwość przemieszczania się w kierunku cmentarza. Samowola budowlana została usankcjonowana, budynek został, przesunięto ulicę.

Miejsca:

Jak na niezbyt imponującą długość ulica Słowackiego skupiała i skupia wiele ważnych instytucji. Mamy tu część zabudowy parafii św. Michała, Urząd Pracy, Sąd, 2 banki, szkołę i cmentarz. Najdłużej w tym miejscu funkcjonują kościół i cmentarz. Krócej, bo niecałe 100 lat ma budynek banku obecnie nr 11, pierwotnie, tuż przed wybuchem II wojny, wybudowany na potrzeby Urzędu Skarbowego. Nieco starszy jest dom o nr 4, obecnie spełniający swoją pierwotną funkcję budynku mieszkalnego ale przez wiele lat siedziba w kolejności: Gestapo, Urzędu Bezpieczeństwa, Milicji Obywatelskiej i Policji Państwowej. Mniej więcej rówieśnicą dawnej komendy jest obecny Urząd Pracy i kolejny bank, które powstały z przebudowanej masarni Boldynów. Najmłodsze są sąd i szkoła, oba budynki wybudowano po II wojnie światowej.

 

S jak Sobieskiego Jana III

Należy do grupy ulic wpisanych do rejestru zabytków jako część osady sukienniczej. Powstała prawdopodobnie pod koniec XVIII w. wraz z wytyczeniem nowej klasycystycznej części miasta. Ulice Sobieskiego i Przejazd tworzą skrzyżowanie, tak było również przed 1939 r. tylko Sobieskiego nazywała się wówczas Przejazd, a Przejazd Sobieskiego. Jej nazwa należy do grupy upamiętniających wybitne postaci z historii Polski i jest chętnie używana w całym kraju sankcjonując przy tym pewien błąd. Z historycznego punktu widzenia przed koronacją hetman wielki koronny zapisywany był jako Jan Sobieski ale od koronacji w 1674 r. jako król Jan III gdyż władcy nie używali nazwisk. Ulica powinna być zatem albo Jana Sobieskiego albo króla Jana III tak jak pałac w Wilanowie.

Działo się:

Parterowy budynek zapisywany jako Łukaszewskiego 3 [róg Sobieskiego i Przejazd] był ujęty jako zabytkowy jeszcze w planach ochrony przygotowanych na lata 2007-2014. W tej chwili nie istnieje "spłonął przypadkowo" jak wiele nowodworskich drewniaków w początkach XXI w. Można go jednak obejrzeć w filmie z 1999 r. "Bigda idzie". Nawet szyld, który wówczas powieszono nad drzwiami z napisem "Wędliniarnia" ma z tym miejscem coś wspólnego. Budynek należał do Boldynów, znanych nowodworskich masarzy. Na zapleczu domu, w kolejnym budynku znajdował się zakład przetwórczy. Posesję odebrano Boldynom i upaństwowiono krótko po zakończeniu II wojny światowej.

Miejsca:

Na rogu obecnych ulic Sobieskiego i Kościuszki od końca XIX w. funkcjonowała szkoła. Najpierw wyznaniowa, ewangelicka, następnie ogólnie dostępna powszechna. Główny budynek stał frontem do Kościuszki ale oficyna, studnia i zabudowania gospodarcze znajdowały się od strony Sobieskiego. W czasach okupacji hitlerowskiej w budynku oficyny ulokowano tzw. Einhemische Polizei czyli policję komunalną pilnującą porządku w mieście.

 

S jak Solny Plac

Nie wiemy dokładnie kiedy nazwa ta została po raz pierwszy zanotowana jako oficjalna, prawdopodobnie wcześniej funkcjonowała jako potoczne określenie tego miejsca. Co prawda plac nigdy nie był ulicą, ale przez jakiś czas wznoszące się wokół budynki nosiły adres Plac Solny. Wiele osób przekonanych jest, że w przypadku tego miejsca mamy do czynienia z rynkiem czyli głównym placem miejskim. Dziwią się jedynie, że centrum miasta usytuowano niejako na uboczu. Jednak zarówno położenie jak i nazwa miejsca oddają jego pierwotną funkcję nie rynku, ale placu solnego, czyli miejsca związanego z handlem salą. Na planie miasta z końca XVIII w. zaznaczony jest jako niezabudowany czworokąt o nierównych bokach. W pierwszej połowie XIX w. na placu umieszczono magazyn dla przechowywania transportowanej rzeką soli. W tym miejscu można było ją zakupić w ilościach hurtowych i przesłać dalej. W następnych latach wokół placu zlokalizowano istotne dla miasta placówki publiczne: straż ogniową, a następnie policję. Ich zabudowania miały adres ulic otaczających plac. Przez pewien czas po II wojnie światowej miejsce to nosiło nazwę Placu Wolności. 1 maja wędrowały tędy pochody i to z ich powodu na placu postawiono podwyższenie służące jako mównica. W latach siedemdziesiątych XX w. na plac przeniesiono dworzec PKS, a w środy i piątki działało w tym miejscu targowisko.

Działo się:

W okresie międzywojennym plac był świadkiem toczonych w tym miejscu bójek z użyciem broni. Dość regularnie dochodziło do bijatyk, a nawet strzelaniny pomiędzy policją z miejscowego komisariatu a stacjonującym w Twierdzy wojskiem. Żołnierze, szczególnie marynarze mieli zwyczaj odbijania współtowarzyszy aresztowanych za burdy prowokowane w mieście.

Miejsca:

W 1923 r. na Placu Solnym została wybudowana wspinalnia należąca do OSP. Służyła do ćwiczeń, była wieżą strażniczą, ale także suszono na niej węże strażackie, a po wojnie stanowiła część kina plenerowego. Tę właśnie wieżę ma symbolizować czworokątny murek umieszczony na zrewitalizowanym placu. Idea była słuszna, wykonanie budzi wątpliwości. W rzeczywistości wieża była drewniana, większa i stała w innym miejscu.

 

S jak Spacerowa

Przez wieki teren ten nosił nazwę Pólko. Nie zmieniła się ona nawet wówczas gdy miejsce pól uprawnych, które się tam znajdowały i które nadały mu miano, zajęły tereny przemysłowe oraz stadion miejski. Jako ulica Pólko występowała jeszcze jakiś czas po wojnie. Gdy na terenach pofabrycznych i posportowych zbudowano osiedle mieszkaniowe przejęło ono "prowizorycznie" tę nazwę, formalnie nazywane było osiedlem Wschód. Oficjalnie obecną nazwę ulica uzyskała w wyniku konkursu w latach siedemdziesiątych XX w. Zdecydowali o niej mieszkańcy, którym uliczka położona na skraju nowego osiedla kojarzyła się z przechadzkami w kierunku Narwi. Dawna nazwa okazała się na tyle trwała, że obecnie nosi ją osiedle nr 4.

Działo się:

Przez wiele lat na zapleczu ulicy Spacerowej widać było niewysoki wał. Była to pozostałość po kolejce wąskotorowej łączącej rzekę z tartakami leżącymi w głębi dzielnicy przemysłowej. Nasyp kolejki stanowił jednocześnie mini wał przeciwpowodziowy, podwyższany w razie potrzeby workami z piaskiem. Tereny za wałem, jako zalewowe nie były zabudowane.

Miejsca:

Od 1934 r. do dzisiejszej Spacerowej przylegały tereny boiska miejskiego, określane niekiedy jako stadion Świtu. Ogrodzony obszar mieścił: boisko do piłki nożnej, plac do gry w koszykówkę, korty tenisowe i strzelnicę.

 

S jak Sportowa

Przez wiele lat ulica Sportowa nazywała się Kolejowa i zgodnie z tą nazwą była traktem wiodącym z miasta w kierunku stacji kolejowej leżącej wówczas poza Nowym Dworem. Na jej końcu powstała niewielka osada zamieszkała głównie przez osoby związane z koleją i nosząca nazwę Nowy Dwór Stacja. Wzdłuż piaszczystej drogi lokowano głównie place składowe, magazyny, a w późniejszym czasie przedsiębiorstwa przemysłowe i przetwórcze. Po wojnie przeniesiono w to miejsce stadion miejski i infrastrukturę, związaną z działalnością sportową. Jej najbardziej oddalony od centrum odcinek nie stanowił już wówczas osobnej miejscowości. Po przyłączeniu do Nowego Dworu Modlina w obrębie miasta znalazły się dwie ulice Kolejowe. Przez dłuższy czas stan ten był niezmieniony aż w 1972 r. ogłoszono konkurs na nową nazwę tej arterii. Zwyciężyła propozycja uczniów klasy I a Szkoły Podstawowej nr 1 i ulica otrzymała miano Sportowej.

Działo się:

Przez dziesięciolecia nieutwardzona nawierzchnia ulicy Kolejowej była zmorą podróżnych. Szczególnie sugestywne są opisy dotyczące podróży oddziałów warszawskiej straży pożarnej spieszącej z pomocą w czasie wielkich pożarów miasta. Droga pociągiem z Warszawy do Nowego Dworu zajmowała niewiele więcej czasu niż dojazd z naszej stacji kolejowej do centrum miasta.

Miejsca:

Przez około 100 lat stacja kolejowa mieściła się około pół kilometra dalej na wschód w stosunku do obecnej. W momencie otwarcia Drogi Żelaznej Nadwiślańskiej stał na niej drewniany, piętrowy budynek dworca. Podobne znalazły się także na innych stacjach tej linii np. w Chełmie i Ciechanowie. Po II wojnie światowej zbudowano nowy dworzec, murowany. Był jednak znacznie mniejszy, parterowy i niezbyt ładny. Przestał pełnić swoją rolę w momencie przeniesienia stacji w dzisiejsze miejsce i wybudowaniu nowego dworca według planów Arseniusza Romanowicza. W tej chwili na miejscu pierwszej stacji zostały jedynie rampa i część towarowa.

 

S jak Sukienna

Ulica Sukienna wydłużała się wraz z rozwojem miasta. Nie wiadomo kiedy powstał jej zachodni odcinek, ale było to bardzo dawno, prawdopodobnie jeszcze w średniowieczu. Swoją obecną nazwę zawdzięcza czasom oświecenia gdy pod koniec XVIII w. założono jej centralną część. Zbudowano wówczas domy, w których mieściła się fabryka sukna. Ustawione były równym szeregiem od strony rzeki. Już w 1782 r. nazywano ją Sukienniczą, później Sukienną. Ta pierwsza forma jest najprawdopodobniej najstarszą jaką znamy zapisaną nazwą nowodworskiej ulicy. W jednej wzmiance prasowej z okresu międzywojnia pojawia się jako Subtelna, ale jest to tylko pomyłka drukarza lub autora tekstu. Na początku XIX w. arteria posiadała dwie nazwy. Odcinek zachodni nosił nazwę Sukienniczej a część wschodnia od dzisiejszej ulicy Wybickiego miał zgodnie z logiką miano Nadrzecznej. W PRL-u otrzymała imię Wacława Stalla, przedwojennego, nowodworskiego komunisty, który okresowo przy niej mieszkał. Najmłodszy jest jej wschodni koniec chociaż numeracja zabudowy może nas zmylić. W pewnym momencie została ona odwrócona, tak że obecnie najniższa jest na tym końcu ulicy, który powstał najpóźniej. Zachodnią część ulicy na przełomie XIX i XX w. zaczęto zabudowywać niewielkimi domami wznoszonymi przez średniozamożnych mieszkańców. Ponieważ ta część miasta znajdowała się już poza granicą obszaru, w którym mogły powstawać tylko budynki drewniane, zabudowywana była w dużej mierze przez domy murowane. Ulokowano przy niej nie tylko domy prywatne, ale także przedsiębiorstwa przemysłowe i przystań Towarzystwa Wioślarskiego.

Działo się:

Jedna z pierwszych wzmianek o Sukiennej ma charakter obyczajowy. Rozalia z Kochów Sonnenschmidt w 1797 r. oskarżyła publicznie swego męża sukiennika o złośliwe opuszczenie domu. Poszukiwanie za pośrednictwem prasy wyznaczało zaginionemu sukiennikowi trzy miesiące na stawienie się w Nowym Dworze. Trudno powiedzieć czy zaginiony się odnalazł, powód poszukiwań raczej nie zachęcał - w mieście czekały na niego do podpisu papiery rozwodowe.

Miejsca:

W 1893 r. Towarzystwo Ratowania Tonących zdecydowało się utworzyć w Nowym Dworze stałą stację ratunkową. Działała ona co najmniej do wybuchu I wojny światowej. Niewierny czy znajdowała się w tym miejscu gdzie funkcjonuje dzisiejszy WOPR. Można za to sądzić, że Wodne Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe zajęło miejsce przystani Nowodworskiego Towarzystwa Wioślarskiego działającego w międzywojniu.

 

T jak Targowa

Powstała prawdopodobnie jeszcze w okresie średniowiecza. Początkowo była ścieżką prowadzącą z grodu poprzez łąki do rzeki. Gdy Narew zmieniła koryto wiodła na pastwiska dla bydła - tzw. wygon miejski. W końcówce XVIII w. rozwidlała się na końcu tworząc trakt "Z Miasta ku Kępie" i drugi "Z Miasta do Przewozu". Nic dziwnego, że przez wiele lat nosiła nazwę Wychodniej czyli tej, którą wychodzi się z miasta. Miano Targowej uzyskała gdy w miejscu starorzecza, w drugiej połowie XX w. założono targowisko miejskie. Nowa nazwa jest oczywista, pochodzi od słowa "targować" czyli podczas handlu negocjować najlepszą cenę. Ponieważ targi w Nowym Dworze odbywają się od setek lat, w mieście co najmniej od XIX w. istniała ulica o tej samej nazwie, znajdowała się jednak w innym miejscu podobnie jak gdzie indziej położony był plac targowy.

Działo się:

Naprzeciw wylotu ulicy Sukiennej znajdowało się w okresie międzywojennym kino Czary. W lokalu odbywały się nie tylko seanse filmowe ale również zebrania polityczne. Miejsce to wsławiło się licznymi ucieczkami. Umykali z niego, ostrzeżeni wcześniej przez właściciela, żołnierze przebywający na nielegalnych przepustkach. Zdarzał się też, że przez tylne drzwi lub okno uciekał działacz polityczny zagrożony w ferworze dyskusji argumentem nie do odparcia - pobiciem.

Miejsca:

Na końcu tej części ulicy, która prowadziła bezpośrednio ku rzece znajdowała się przeprawa. W XVIII w. używana była w tych miesiącach gdy woda Narwi nie była zbyt wysoka. W kolejnym wieku istniała w tym miejscu przeprawa promowa, czynna nawet wówczas gdy mieliśmy zagrożenie powodziowe.

 

W jak Wybickiego Józefa

Ulica ta miała szczęście do sławnych patronów. Od czasów I wojny światowej nosiła nazwę Adama Mickiewicza, w czasie okupacji hitlerowskiej Marcina Lutra, po II wojnie powróciła do pierwotnego nazewnictwa. Kilka lat temu nazwę zmieniono gdyż analogiczną nosi jedna z ulic w Twierdzy. Powstała pod koniec XVIII w. jako wschodnia pierzeja rynku miejskiego, budynki przy niej stojące posiadały adres Plac Kościelny ewentualnie opisywane były jako Kościelna. Przez chwilę, na początku XIX w. była ulicą Szczęśliwą. Na pierwszy rzut oka jej obecną nazwę można by przypisać do tej samej grupy nazw ogólnopolskich, upamiętniających postaci z historii, do której należeli jej poprzedni patronowie. Jednak tym razem jest ona odwołaniem do wydarzeń lokalnych. Najprawdopodobniej Józef Wybicki, twórca naszego hymnu, prawnik, polityk, poseł i senator ale także plenipotent księcia Stanisława Poniatowskiego, bywał w Nowym Dworze. Wiadomo, że Wybicki na rozkaz księcia opracował przynajmniej dwa dokumenty odnoszące się do naszej miejscowości. Pierwszym był projekt zamiany pańszczyzny na opłaty czynszowe. Potwierdzające zmianę papiery nowodworzanie otrzymali na rynku miejskim czyli na Placu Kościelnym w 1778 r. Zapewne także w tym miejscu w 1782 r. ogłoszono drugi dokument przy którym Wybicki współpracował - akt ponownego podniesienia Nowego Dworu do rangi miasta. Możemy przypuszczać, że wśród gości zaproszonych wówczas do Nowego Dworu był również przyszły twórca hymnu. Jeżeli tak było to patronuje ulicy, po której chodził.

Działo się:

Dziś jest to senna uliczka, na której zbyt wiele się nie dzieje. Kiedyś była jedną z ważniejszych arterii miasta. Mieszkali przy niej kolejni pastorzy parafii ewangelickiej. Mieszkał także ostatni przedwojenny rabin, drugi powojenny burmistrz oraz co najmniej jeden lekarz i akuszerka. Mieściły się apteka, dwa zakłady fotograficzne i dwie stolarnie. Była sala wynajmowana na spotkania partii politycznych oraz organizacji społecznych i religijnych. Ruch panował może nie jak na Marszałkowskiej w Warszawie ale dużo większy niż dziś.

Miejsca:

Pod nr 10, dawniej Mickiewicza 4 stoi dom, w którym bywali przodkowie wszystkich rodowitych nowodworzan. Budynek powstał pomiędzy 1913 a 1916 r. od razu z myślą, że część pomieszczeń wynajęta zostanie przez zakład fotograficzny. Tradycje robienia i wywoływania fotografii w tym właśnie miejscu są starsze niż dom, o którym mowa. Wcześniej znajdowała się tu posesja Peretzów, w której syn lub kuzyn właściciela Henoch prowadził swój zakład. W stojącym do dziś, chociaż przebudowanym atelier zakłady fotograficzne prowadzili kolejno: Michel Jankiel Juress, Julian Jankowski, Kazimierz Ciszewski i Przemysław Okólski.

 

W jak Wybickiego Józefa park

Powstał jako wielki rynek miejski pod koniec XVIII w., wcześniej były w tym miejscu pola uprawne. Mimo iż znajdowały się przy nim najważniejsze miejskie instytucje, ratusz, kościół, austeria [karczma połączona z hotelem] i kordegarda [budynek należący do policji lub wojska], szybko się okazało, że nie spełnia roli żywego przez siedem dni w tygodniu centrum miasta. Do końca XIX w. nosił nazwę Plac Kościelny. Nazwa utrzymała się nawet wtedy gdy plac zadrzewiono i stał się publicznym parkiem. W swojej historii miał kilku patronów, co dziwniejsze nadając mu nowe miano zazwyczaj oficjalnie nie wycofywano się z poprzedniego. Jedyny wyjątek nastąpił w 1927 r. gdy generała zastąpiono prezydentem. Teoretycznie miejsce to powinno nazywać się Park imieniem generała Józefa Hallera, prezydenta Gabriela Narutowicza, Hanki Sawickiej, Józefa Wybickiego. Park nie jest jednolity wiekowo. Najwcześniej funkcję ogrodu miejskiego pełniła część położona przed kościołem ewangelickim. Obecnie jest to teren zajmowany przez amfiteatr.

Działo się:

W pierwszych dziesięcioleciach istnienia plac między kościołami wykorzystywany był także jako miejsce przeznaczone na szczególne uroczystości. To tu w XVIII w. ogłoszono i przekazano dwa istotne dokumenty: potwierdzenia oczynszowania dla miejscowych chłopów i powtórne nadanie praw miejskich dla Nowego Dworu. Na początku XIX w. wojsko budujące twierdzę w tym miejscu świętowało zwycięstwa Napoleona i ważne dla Księstwa Warszawskiego uroczystości.

Miejsca:

Kościół św. Michała Archanioła czyli nasz najstarszy zabytek ma adres Warszawska 1, ale każdy mieszkaniec opisuje go jako leżący przy parku, ewentualnie podaje, iż park leży koło kościoła. Świątynię konsekrowano w 1792 r. czyli około 5 lat po rozpoczęciu budowy. W chwili poświęcenia nie była jeszcze ukończona. Stały mury klasycystyczne w swoim kształcie ale wnętrze jeszcze przez wiele lat było kończone i wypełniane sprzętami.

 

W jak Warszawska

Pierwsza zanotowana nazwa tej ulicy to Kościelna, mowa o pierwszej połowie XIX w. Oczywiście nie mogło to być pierwotne miano tego miejsca. Kościół, od którego przyjęto nazwę powstał dopiero w XVIII w., ulica była wcześniej. Najprawdopodobniej łącznie z dzisiejszą ulicą Paderewskiego tworzyła część tzw. Gościńca Warszawskiego. W połowie XIX w. jej odcinek leżący między dzisiejszym parkiem a kościołem określano prawdopodobnie jako ulicę Szeroką. Nie wiemy kiedy powstała oraz kiedy uzyskała dzisiejszą numerację, odwrotną w stosunku do chronologii jej rozwoju. Ma też nieco inny kształt niż posiadała pierwotnie. Jej początkiem była obecna ulica Modlińska, pozostałością takiego położenia jest przesmyk pomiędzy skwerem tzw. Okrąglakami a budynkiem Warszawska 27. Połączenie z Zakroczymską zyskała w XIX w. W czasie niemieckiej drugo wojennej okupacji zmieniono jej nazwę na Rathausstraße czyli na Ratuszową.

Działo się:

Jako jedna z najstarszych ulic w mieście i niejako główna jego arteria powinna być zabudowana najpiękniejszymi zabytkowymi domami. Nie jest. Miasto dotknęły trzy olbrzymie pożary, w dwóch z nich większość zabudowy tej ulicy przestała istnieć. Trzeci też odcisnął na niej swoje piętno. Kolejny kataklizm przyszedł z wrześniem 1939 r. Na skutek bombardowania i pożarów z całej zabudowy ocalały kościół, magistrat i 4 budynki prywatne.

Miejsca:

Przy głównej ulicy miasta powinny znajdować się główne budynki miejskie. Jednak to, że przy Warszawskiej stoją kościół i dawny ratusz to wynik przypadku. Budynek magistratu jest drugim, po kościele, co do wieku budynkiem użyteczności publicznej. Nie jest jednak pierwotną siedzibą władz miejskich. Ta znajdowała się na terenie dzisiejszego parku im. Wybickiego od strony ulicy Sukiennej. Pierwotny ratusz został zniszczony w 1813 r. podczas oblężenia Twierdzy. Jego ruiny wykorzystano pod budowę kościoła ewangelickiego. Siedzibę władz miasta trzeba było przenieść w inne miejsce. Magistrat z Warszawskiej jest co najmniej trzecią lokalizacją urzędu miejskiego. Został zbudowany na początku lat 60-siątych XIX w. na połowie działki należącej do miasta. W momencie gdy tworzono "nowy" Nowy Dwór czyli pod koniec XVIII w. większość działek budowlanych znalazła się w rękach prywatnych właścicieli. Do samorządu należało zaledwie kilkanaście procent terenów i zabudowań. Pod budowę wykorzystano to co należało do miasta, w efekcie ratusz stanął w pewnym oddaleniu od centrum i tego starego, i tego nowego.

 

Z jak Zakroczymska

Trakt Zakroczymski zanim został ulicą najprawdopodobniej łączył rezydencje książąt mazowieckich i był drogą handlową. O takim pochodzeniu arterii świadczy jej nazwa. Do dziś tak samo nazywają się także inne, zachowane odcinki traktu np. jedna z ulic wybiegających ze średniowiecznej Warszawy. Przy tego typu drogach chętnie lokowano osady ludzkie, niewykluczone więc, że Nowy Dwór, przynajmniej częściowo, zawdzięcza swoje położenie tej właśnie drodze. Zakroczymska jest jedyną ulicą w mieście, która nigdy nie nazywała się inaczej. Oczywistym jest, że zawdzięcza swoje miano kierunkowi, który wskazuje.

Działo się:

W połowie XIX w. na rogu dzisiejszych ulic Zakroczymskiej i Przejazd pobudowano jatki mięsne i piekarskie. Były to zadaszone stoiska targowe przeznaczone na wynajem, w których można było nabywać towary w ilości hurtowej i detalicznej. Przez wiele lat czynsz pobierany od najemców stanowił ważny punkt w budżecie miasta. Jatki stanowiły część inwestycji jaka wówczas powstała. Na drugiej części placu wybudowano wówczas budynek Magistratu. Aby sfinansować obie budowy zarząd miasta zaciągnął pożyczkę i sprzedał połowę działki ograniczonej dzisiejszymi ulicami Zakroczymską, Kościuszki, Warszawską, Przejazd.

Miejsca:

Dom Natana Blata, popularnie określany jako Austeria wybudowany został po pożarze miasta z 1895 r. Przypomina o tym data widoczna na ścianie frontowej, litery jej towarzyszące to inicjały przodka Natana, dla którego wybudowano dom. Pierwotnie miał kształt litery U, w wyniku bombardowania miasta 17 września 1939 r. stracił tę część, która mieściła się przy ulicy Warszawskiej. Poprzednio w tym samym miejscu mieściła się austeria czyli restauracja połączona z miejscami do spania należąca do miasta Nowy Dwór. Wewnętrzne podwórko domu Blatów zajmowały zabudowania gospodarcze ale także klomb różany i Bet Tahara miejsce przeznaczone do obmywania ciał zmarłych.

 

Z jak Zdobywców Kosmosu

Została wytyczona w XVIII w. ale na planie z tego okresu nie posiada jeszcze własnej zabudowy. Jako leżąca na skraju miasta otrzymała nazwę Graniczna i utrzymała ją do 1972 r. Obecną nazwę wybrano na drodze konkursu. Nie ma ona związku z historią lokalną, nie należy również do grona najbardziej popularnych nazw ulic. Wybrano ją bo odnosiła się do rzeczywistości przełomu lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych, do tzw. wyścigu kosmicznego między ZSRR i USA. Oczywiście chodziło w tym wypadku o wybitną rolę jaką w podboju kosmosu odgrywali nasi wschodni sąsiedzi. Nazwa była więc propagandowa i "komunistyczna". Na szczęście jest tak sformułowana, że jeżeli nie wiadomo kiedy i dlaczego ją nadano może być od czyta na jako hołd dla wszystkich ludzi związanych ze zdobywaniem przestrzeni kosmicznej.

Działo się:

Jedyny stuprocentowo potwierdzony przypadek celowego podpalenia zabudowy z okresu międzywojnia dotyczy budynku Fajwla Kamienia. Istniejący do dziś dom ma adres Wybickiego 4, ale podpalano niewielki budynek w podwórku. Spalić miasto usiłował dokonać niejaki Michał Grędowski uznany za obłąkanego.

Miejsca:

Na rogu Zdobywców Kosmosu i Wybickiego stoi najlepiej zachowany, być może jeszcze ХІХ-wieczny, wielorodzinny dom mieszkalny. Swój dobry stan zawdzięcza temu, że od czasów budowy do chwili obecnej znajduje się w rękach prywatnych. Tak jak typowe domy tego typu ma ścięty narożnik, w tym miejscu był punkt handlowy prowadzony przez właściciela domu. Pozostałe lokale wynajmowano lokatorom.

 

Z jak Ziemowita III

Ulica ta należy do grupy arterii powstałych stosunkowo niedawno bo w drugiej połowie XX w. Zanim stała się ulicą była traktem komunikacyjnym na obszarze przemysłowym, przebiegającym częściowo przez tereny tartaczne. Nazwę i regulację otrzymała przy okazji przekształcenia tego obszaru w dzielnicę mieszkaniową. W historii Nowego Dworu nie zapisała się w jakiś wybitny sposób, zrobił to jednak jej patron - książę Ziemowit III. Do historii powszechnej przeszedł on jako najwybitniejszy władca mazowiecki, ale również jako nieobliczalny i wyjątkowo zazdrosny mąż. Podejrzewając, że druga żona, księżniczka śląska Ludmiła, go zdradza kazał ją udusić. "Humanitarnie" poczekał jednak by kobieta, będąca wówczas w ciąży, urodziła. Dziecko miało być dowodem zdrady, więc oddano je na wychowanie poza dwór książęcy. Po latach okazało się, że urodzony w więzieniu chłopiec jest łudząco podobny do Ziemowita. Jednak patronat księcia nad nowodworską ulicą nie wynika z jego zasług dla Mazowsza, czy "cech charakteru". Książę w drugiej połowie XIV w. po śmierci brata został właścicielem tej części Mazowsza, w której znajduje się Nowy Dwór. 29 czerwca 1374 r. oficjalnie przekazał ten gród swojemu współpracownikowi, szefowi kancelarii książęcej, proboszczowi krakowskiemu Dobrogostowi herbu Nałęcz synowi Tomisława, oraz jego braciom i bratankom. Tego samego dnia książę Ziemowit III nadał Nowemu Dworowi prawa miejskie.

 

Ż jak Żeromskiego Stefana

Otrzymała swoją nazwę po wojnie. Stefan Żeromski jeden z najznamienitszych polskich przedwojennych pisarzy, kilkakrotnie nominowany do Nagrody Nobla z dziedziny literatury, raczej w Nowym Dworze nie bywał. Jego nazwisko trafiło nie tyko do kanonu literatury, ale również "dosłownie" na ulice wielu polskich miast, w tym naszego jako wyraz szacunku lub mody. W latach siedemdziesiątych patronat pisarza w stosunku do nowodworskiej ulicy zdawał się być zagrożony. Nie chodziło o zdyskredytowanie autora "Przedwiośnia", ale o uhonorowanie jednego z nowodworzan. Mieszkańcy miasta zaproponowali, aby ulica ta otrzymała imię Władysława Nawduńskiego lekarza, społecznika, posła na sejm, radnego miejskiego. Propozycja była dobrze uzasadniona, ulica znajduje się w niewielkiej odległości od nowego budynku szpitala, doktor Nawaduński był inicjatorem jego budowy i wieloletnim dyrektorem. Mimo początkowej zgody władz miejskich nazwy ulicy jednak nie zmieniono.

Działo się / Miejsca:

Na rogu ulic Żeromskiego i Akacjowej stoi niedokończony dom należący do nowodworskich Romów. To jedno z kilku miejsc, które przypomina, że miasto było uważane za jeden z większych ośrodków kultury romskiej. W Nowym Dworze mieszkał Henryk Nudziu Kozłowski - Śero Rom tradycyjnie nazywany królem. Ponieważ był on zwierzchnikiem i sędzią jednej z grup romskich w mieście miały miejsce zjazdy przedstawicieli tej społeczności.

 

 

 

 

Plan centrum miasta z nazwami ulic w różnych okresach. Opr. Ryszard Gołąb. Rys. Monika Kijanowska.

 

 

Plan Nowego Dworu ze struktura zabudowy w 1937 r. Opr. Ryszard Gołąb. Rys. Monika Kijanowska.

 

* Ryszard Gołąb, Ilustrowana monografia miasta Nowego Dworu Mazowieckiego z historią Twierdzy Modlin, 2006


 


 

WW: Mam nadzieję, że NDM nie obrazi się za moje pytanie - zawsze mnie fascynowało, dlaczego to miasto, położone tak blisko Warszawy, wyglądało tak ubogo, trochę jak miasta z Kresów.

Festung: Zadałeś trudne pytanie, którego odpowiedzią byłaby całkiem gruba książka. Pragnę zauważyć, że Nowy Dwór w niczym nie odstawał od innych miast Mazowsza, tak samo dziadowsko wyglądały Wołomin, Pruszków, Grodzisk, Maków, Przasnysz etc.

Rado-NDM: Przede wszystkim z powodu bliskości twierdzy Modlin. Zabronione było budowanie budynków murowanych. Domy murowane można było stawiać w odległości 600 sążni (czyli około 1140 m.) od najbardziej wysuniętych w stronę miasta szańców tzn. w rejonie Wielkiego Rynku (dzisiejsze okolice parku Wybickiego). Poza tym miasto było doszczętnie zniszczone podczas potopu szwedzkiego i przez to nie zachowała się jego pierwotna murowana zabudowa i układ. W późniejszych czasach też było niszczone jak nie przez konflikty zbrojne to przez częste powodzie. W Nowym Dworze mieszkała wspólnie biedna ludność polska, żydowska, niemiecka i rosyjska wspomagana często przez środowiska warszawskie. Położenie miasta między wielkimi rzekami i w pobliżu twierdzy było jednocześnie zaletą i wadą. Po wojnie miasto praktycznie wybudowano na nowo bo zniszczone było w 70-80%-ach. Zachowało się trochę budynków murowanych i drewnianych ale te drugie są systematycznie zastępowane nowymi. Zachował się także niemal bez zmian układ urbanistyczny osady tkackiej, który jest wpisany do rejestru zabytków. Cały ten układ to dzisiejsze centrum Nowego Dworu.

Festung: Podobnie sprawy się miały na przedpolu Cytadeli, tj. w miejscowościach lezących na prawym brzegu Wisły: Pelcowizny, Śliwic, Nowego i Starego Bródna, Elsnerowa itd. Pierwsze murowane domy zaczęto stawiać w 1915 r. tj. po zdobyciu Warszawy przez Niemców, włączeniu do Warszawy północnopraskich przedmieść i rozbudowy Kolei Nadwiślańskiej. Na Nowym Bródnie w 1939 r. były tylko dwa wielopiętrowe obiekty - dwie szkoły - podstawowa i zawodowa, tzw. Dom Dozorców.

Rado-NDM: Bliskość Warszawy zablokowała rozwój jej okolic. Należy pamiętać, że Polska nigdy nie była bogatym krajem, większość środków szła na Warszawę a pobliskie miejscowości na tym cierpiały. Teraz też tak jest.

fotopolska.eu , 27 03 2012

 

 

KALENDARIUM NOWEGO DWORU MAZOWIECKIEGO