Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!

Przegląd - 51-52/2007



Krzysztof Kęciek

Owidiusz - poeta wygnany

 

Czy słynny rzymski piewca lekkiej miłości wplątał się w spisek przeciw cesarzowi?

 

Śpiewał o miłości i rozkoszach łoża, był sławnym nauczycielem kochanków. Za nic miał sobie cesarski program odrodzenia starorzymskich cnót. Publiusz Owidiusz Nazo zapłacił za to wysoką cenę - spędził długie lata na wygnaniu w najdalszym zakątku imperium i skonał w zapomnianej przez bogów i ludzi mieścinie.

Historycy do dziś zastanawiają się, dlaczego cesarz Oktawian August potraktował największego poetę swoich czasów tak srogo. Czy gniew pryncepsa wywołały tylko frywolne pieśni? A może piewca lekkiej miłości (tenerorum lusor amorum), jak nazwał się Owidiusz, nawiązał romans z wnuczką imperatora, Julią, która knuła polityczny spisek?

Owidiusz urodził się w 43 r. p.n.e. w Sulmo (obecnie Sulmona) w zamożnej rodzinie, należącej do zaszczytnego stanu ekwitów. Dzięki pieniądzom ojca pobierał w Rzymie nauki u najznakomitszych retorów. Doskonalił talent w Atenach, podróżował po Azji Mniejszej i Helladzie. W tamtym czasie naturalnym przeznaczeniem młodego ekwity była służba wojskowa lub kariera w administracji. Ale Owidiusza nudziły urzędy i bał się żołnierskiego znoju. Pragnął poświęcić życie wyłącznie poezji i opiewać słodkie rozkosze miłości.

Cesarz August cenił poetów, ale tylko takich, którzy wspierali jego wysiłki na rzecz przywrócenia dawnych surowych obyczajów. Imperator uważał, że prawdziwy poeta powinien być wieszczem, który czołobitnie sławi władcę i z namaszczeniem poucza Rzymian o sprawach dla nich najważniejszych. Owidiusz nie chciał kadzić cezarowi, a rolą nauczyciela narodu się brzydził. Wolał zostać nauczycielem miłości (praeceptor amoris). Pisał elegie do ukochanej Korynny, stworzył fascynującą "Ars Amatoria" ("Sztukę kochania"), zdumiewające połączenie poematu dydaktycznego i pieśni erotycznych. Owidiusz radził nawet kochankom, jak postępować w sytuacjach najbardziej intymnych. Miłosna para powinna wspólnie doświadczać rozkoszy:

 

Uniesiony namiętnością,

nie wyprzedzaj twojej pani,

Najmilej, gdy jednocześnie

przybijecie do przystani.

(tłum. Julian Ejsmond)

 

Dziewczyna z natury oziębła dobrze zrobi, jeśli będzie udawać gorące doznania:

 

A tym, którym odmówiła

natura lubej sensacji,

tym pozwalam się uciekać

do najsłodszej malwersacji.

Wasze ruchy i spojrzenia

niech nas utwierdzają w błędzie.

Głos wasz i oddech namiętny

niechaj przerywanym będzie.

 

Nauczyciel miłości rozumie, że macierzyństwo może wyrządzić szkody kobiecej urodzie. Takiej niewieście doradza:

 

Walcz jak srogi Part, co w boju

nadstawia wrogowi tyły.

 

Z niefrasobliwym uśmiechem poucza spragnione wiedzy dziewczyny:

 

Wenus zna tysiąc sposobów.

Wszystkie miejcie na widoku.

Najprościej - pół nachylona

zostawać na prawym boku.

 

Ale poety z Sulmo nie wolno oskarżać o pornografię. "Sztuka kochania" to przede wszystkim subtelny podręcznik eleganckich zalotów, dobrych manier, nauczający także wiedzy o kosmetykach i higieny. Paradoksem jest, że sławny praeceptor amoris był, jak byśmy to dziś trywialnie rzekli, erotomanem gawędziarzem. Sprawy Amora znał przede wszystkim z literatury, był przykładnym i wiernym małżonkiem swojej Fabii. Historycy uważają, że Korynna istniała tylko w fantazji autora.

Mimo to frywolna twórczość Owidiusza była dla Oktawiana Augusta solą w oku. Rzymski cezar poznał w swym życiu wszelkiego rodzaju rozpustę. Przeciwnicy twierdzili, że w młodości Oktawian sprzedawał swą cnotę mężczyznom i "miał opalać sobie włosy na nogach skorupą żarzącego się orzecha, aby włos odrastał bardziej miękki", jak przekazał potomności biograf imperatorów, plotkarz Swetoniusz. Ale August, który zdobył władzę w wyniku krwawej wojny i wprowadził ustrój, zwany pryncypatem, czy też raczej "komedią republiki", próbował umocnić imperium poprzez odrodzenie starorzymskich cnót i obyczajów. Imperator był przerażony, ponieważ kwiryci z najświetniejszych rodów, zamiast żenić się z zazwyczaj krnąbrnymi Rzymiankami, woleli brać do łoża potulne niewolnice. Spadał więc przyrost naturalny wśród politycznej elity, i tak przetrzebionej w wyniku proskrypcji i wojen. August obawiał się, że zabraknie ekwitów i senatorów, kandydatów na namiestników i dowódców.

W 18 r. p.n.e. cezar wydał więc prawo, nakazujące wszystkim obywatelom w stosownym wieku zakładać rodziny. Kiedy rozpętała się burza protestów, August zmienił tę ustawę, utrzymał jednak w mocy pochodzące z tego samego roku prawo o cudzołóstwie. Najłagodniejszą z przewidzianych za cudzołóstwo kar było wygnanie z Rzymu. Mąż lub ojciec miał obowiązek wytoczyć sprawę sądową niewiernej kobiecie w ciągu dwóch miesięcy, jeśli tego nie uczynił, sam mógł zostać oskarżony jak wyuzdany cudzołożnik. Pat Southern, renomowana brytyjska historyczka, autorka biografii Augusta, ujęła dobitnie stan rzeczy: poprzez ustawę o cudzołóstwie "mężczyzn sprowadzono... do poziomu alfonsów, kobiety zaś potraktowano jak prostytutki".

Owidiusz zdawał sobie sprawę z sytuacji. W "Sztuce kochania" przezornie napisał, że swoje nauki kieruje do kobiet wolnych, a nie do mężatek. Poeta nie mógł jednak powstrzymać się od drwin z tak popieranej przez cesarza instytucji:

 

Małżeństwa posagiem

są zawsze kłótnie dwóch osób,

Ale kochance nie można

nawymyślać w żaden sposób.

Do spania w jednej łożnicy

nie zmusza was siła prawa,

Waszym prawem słodka miłość,

co serce szczęściem napawa.

 

Augustowi takie wiersze nie mogły przypaść do gustu. Katastrofa przyszła niespodziewanie. Owidiusz przebywał właśnie na Elbie, kiedy z Rzymu nadeszła żałosna wieść - został skazany na wygnanie. August wydał wyrok w trybie bezprecedensowym, bez procesu sądowego czy uchwały senatu. Poeta wrócił do Rzymu i stawił się przed władcą, który wyłajał go ostrymi słowy i swą decyzję zatwierdził. Owidiusz musiał udać się na wygnanie do Tomi (obecnie Konstanca w rumuńskiej Dobrudży) na dalekich kresach imperium. Tomi, dawna kolonia grecka, było w tym czasie mieściną zamieszkaną przez na wpół zbarbaryzowanych Greków, bez żadnej elity kulturalnej, narażoną na ataki wrogich Scytów i Getów. Owidiusz cierpiał w samotności, wśród srogich scytyjskich zim. Słał do Augusta elegie i listy, błagając o miłosierdzie. Nie uzyskał łaski. Także następca Oktawiana, Tyberiusz, nie odwołał wyroku. Prośby wpływowych przyjaciół poety nie zmiękczyły cesarskiego serca. Piewca lekkiej miłości zmarł na wygnaniu zapewne w 17 r. n.e.

Do dziś tajemnicą pozostają przyczyny tej srogości cezarów. Wciąż nie wiadomo do końca, dlaczego Owidiusz został wygnany. Sam poeta mówi w swoich pisanych w Tomi "Żalach", że powodem były pieśń i błąd (carmen et error). Pieśń to z całą pewnością "Sztuka kochania". Jaki jednak błąd popełnił poeta z Sulmo? Owidiusz zaklina się, że nie dopuścił się żadnego przestępstwa przeciw cesarzowi. Ale czy powinniśmy w to uwierzyć? Jeśli został dożywotnio zesłany na najdalsze krańce imperium, to prawdopodobnie także dlatego, aby nie mógł zdradzić tajemnicy państwowej.

Według najczęściej przyjmowanej chronologii, Owidiusz został wygnany do Tomi w 8 r. n.e., jakieś dziesięć lat po napisaniu "Sztuki kochania". Dlaczego August miałby czekać z karą za swawolną pieśń aż tak długo? W tym samym roku cezar wygnał na wysepkę Trymerus (obecnie Tremiti) swą wnuczkę, Julię Młodszą, uznaną za winną cudzołóstwa z młodym nobilem, Juniuszem Sylanem. Dziecko, które Julia urodziła na wygnaniu, na rozkaz pryncepsa porzucono na pewną śmierć. Rok wcześniej wygnany został na wyspę brat Julii, młody Agryppa Postumus, jakoby ze względu na dzikość charakteru. A przecież dwa lata wcześniej August adoptował Agryppę - czyżby wtedy gwałtowne usposobienie nastolatka nie było widoczne? Mąż Julii Młodszej, Emiliusz Paulus, został skazany za spiskowanie przeciw Augustowi. Nie można wykluczyć, że Julia Młodsza, jej małżonek, kochanek i inni nobilowie uknuli sprzysiężenie, którego celem było uwolnienie Agryppy i usunięcie Augusta, a przynajmniej jego żony, Liwii, która robiła wszystko, aby zapewnić władzę cesarską swojemu synowi z pierwszego małżeństwa, Tyberiuszowi. Być może Owidiusz, który zapewne nie należał do ścisłego kręgu Julii Młodszej, ale krążył po jego orbicie, wiedział za dużo? Czy dlatego cezar okazał się bezlitosny? Niektórzy historycy przypuszczają, że poeta był kochankiem Julii.

Znając gawędziarski charakter nauczyciela miłości, trudno w to uwierzyć.

Możliwa jest jednak także inna chronologia. Owidiusz został wygnany już w 2 r. n.e. Wtedy doszło do największego skandalu obyczajowego epoki Augusta. Prynceps dowiedział się, że jego córka, Julia Starsza, matka Julii Młodszej i Agryppy Postumusa, prowadzi wyjątkowo niemoralne życie, otoczona rojem chutliwych mężczyzn. Jak zaświadcza filozof Seneka, rozsierdzony cesarz rozgłosił przed całym światem, "że gromadnie przyjmuje ona kochanków, że w otoczeniu hulaszczej bandy włóczy się ulicami po nocach, że do rozpusty upodobała sobie jego córka miejsce nawet na rynku i na mównicy, skąd on, jej ojciec, ogłosił ustawę przeciwko cudzołożnikom". Być może jeszcze większy niepokój Augusta wzbudził fakt, że wśród wybranków Julii znaleźli się najświetniejsi młodzi nobilowie Rzymu - w tym Jullus Antoniusz, syn triumwira Marka Antoniusza, tego samego, który był najgroźniejszym konkurentem Oktawiana w wojnie o panowanie nad imperium. Prawdopodobnie Julia szukała nie tyle zaspokojenia zmysłów, ile sojuszników do spisku przeciw własnemu ojcu. Julia Starsza nie cierpiała Augusta, który zmuszał ją do kolejnych małżeństw - być może pragnęła usunąć cesarza, Liwię, Tyberiusza, i zapewnić sukcesję swoim synom. Jullus Antoniusz został skazany na śmierć, Julię Starszą wygnano na wyspę Panadatarię (dziś Ventotene). Jeśli Owidiusz maczał palce w tym sprzysiężeniu, gniew cesarza na poetę staje się zrozumiały. W każdym razie nie ulega kwestii, iż władca obwiniał także frywolne wiersze twórcy z Sulmo za moralny upadek swej córki i wnuczki. August polecił usunięcie erotycznych dzieł Owidiusza ze wszystkich publicznych bibliotek. Był to błąd cezara. Wiersze zaczęły kusić jak owoc zakazany. Kopiowano je masowo i przetrwały do dziś, podobnie jak sława genialnego wygnańca, nauczyciela miłości. Z imperium Oktawiana Augusta pozostały tylko ruiny.