Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!

Polityka - 2007-01-27

 

Aleksandra Porada

Niechciana niemiecka oblubienica

 

Rasputin, Alix i koniec Imperium

 

Rasputin, kontrowersyjny uzdrowiciel i legendarny rozpustnik, zrobił błyskotliwą karierę u boku ostatniej carycy Rosji. Grał rolę przyjaciela, doradcy i męża opatrznościowego. I to on zdetonował narastającą w Rosji niechęć do dworu. Nienawidząc Rasputina, wyrażano nienawiść do carycy, a poprzez nią do cara.

 

Car Aleksander III, nacjonalista wrogi wszystkiemu co nierosyjskie i nieprawosławne, i jego małżonka Maria - córka króla Danii i zawzięta germanofobka - absolutnie nie życzyli sobie niemieckiej synowej. Tymczasem ich pierworodny syn Mikołaj zakochał się w córce księcia Hessen-Darmstadt - Alix. Ani klasyczna, chłodna uroda oblubienicy, ani wychowanie na dworze brytyjskiej królowej Wiktorii, której była wnuczką po kądzieli, nie robiły na parze carskiej wrażenia. Sama Alix, która bardzo poważnie traktowała sprawy religii, długo odmawiała przyjęcia prawosławia. Wszystko zmieniło się jesienią 1894 r., gdy u cara zdiagnozowano śmiertelną chorobę nerek. Zapragnął wtedy, aby jego następca jak najszybciej założył rodzinę, choćby z niemiecką księżniczką. Ona sama w końcu zgodziła się na zmianę wyznania i przyjechała na Krym, gdzie gasł Aleksander III. Zmarł 20 października. Dzień później Alix przyjęła, wraz z imieniem Aleksandry Fiodorownej, prawosławie. Kondukt pogrzebowy ruszył powoli do stolicy. Przybyła do nas za trumną - szeptali Rosjanie na widok milczącej piękności u boku Mikołaja.

Już 14 listopada, w żałobnej wciąż atmosferze, odbył się ślub młodego cara. Uroczystości koronacyjne przerodziły się w tragedię; kiedy 18 maja 1896 r. na podmoskiewskim Polu Chodyńskim zgromadził się gotowy do świętowania olbrzymi tłum, zawiodła organizacja i (oficjalnie) niemal 1400 osób zginęło, zadeptanych i uduszonych w tłoku. Wieczorem para carska udała się na bal w ambasadzie francuskiej. Mikołaj nie zdecydował się ukarać odpowiedzialnego za bezpieczeństwo uroczystości swego wuja Sergiusza (którego żoną była Ella, piękna siostra jego świeżo poślubionej Alix; rosyjski nie zna podziału na wujów i stryjów). Opinia publiczna była wstrząśnięta. Ale dla cara ważniejsza była rodzina.

Młoda caryca nie lubiła szumnych uroczystości, w czasie których musiała się pokazywać tłumom; kiedy lud wiwatował na widok carskiego pociągu, nie chciała nawet odsunąć firanki i pozdrowić poddanych. Nie widziała potrzeby zabiegania o popularność: do końca wierzyła, że lud wyssał miłość do dynastii z mlekiem matki. Rosyjskie masy były w jej wizji oddane całym sercem rodzinie panującej i jeśli car doświadczał trudności w męczącym zadaniu panowania, to było to winą liberałów, inteligencji, Żydów i socjalistów, którzy stali pomiędzy władcą a jego wiernym prawosławnym ludem.

Alix czuła też niechęć do dworskiego blichtru, nie gustowała w balach, surowo potępiała romanse pozamałżeńskie - w efekcie zraziła do siebie większość arystokratycznych rodzin, a życie dworskie niemal zamarło. Nie dbała o to. Jej świat mógł się ograniczać do wąskiego kręgu rodzinnego, modlitwy i lektury. Podobnie myślał Mikołaj, który uważał fakt bycia carem za ciężki obowiązek, z którego powinien się wywiązywać naśladując we wszystkim swego ojca, reakcyjnego despotę. Ale tak jak Alix stanowiła przeciwieństwo taktownej i popularnej carycy Marii, tak Mikołaj zupełnie nie przypominał ojca. Aleksander III, potężnej postury, potrafił składającego dymisję ministra chwycić za kołnierz i potrząsnąć nim jak szmacianą lalką, rycząc, że sam go wyrzuci, kiedy zechce. Mikołaj był niski, uprzejmy i pozbawiony siły woli. Nie umiał grać roli autokraty trzymającego w garści Imperium; jednocześnie nie dostrzegał potrzeby reform, które mogłyby złagodzić bolączki państwa.

W oczekiwaniu na cud

Obowiązki wobec Imperium rzucały cień na życie rodzinne carskiej pary. Kraj czekał na pojawienie się następcy tronu, a tymczasem w latach 1895-1901 r. Alix urodziła cztery córki. Rodzina nie kryła rozczarowania, a pragnienie urodzenia syna zaczęło się przeradzać u młodej carycy w obsesję, czyniąc z niej łatwy łup wszelkiej maści szarlatanów. Na dworze carskim zaistniał więc Francuz Philippe Nizier, twierdzący, że jest w stanie wpłynąć na płeć dziecka w łonie matki. Caryca poczuła się brzemienną - ale gdy okazało się, że ciąża była urojona, Francuz musiał odejść. Potem, ponieważ Rosjanie wierzą, że Bóg czasami przemawia poprzez niezdolnych do kłamstwa nieszczęśników o czystych sercach, w Carskim Siole pojawił się szereg indywiduów, takich jak epileptyk Pasza i bełkocący Mitia Koliaba. Wynajdywała ich zazwyczaj Milica, małżonka wielkiego księcia Piotra Nikołajewicza.

Milica i jej siostra Anastazja (Stana) były córkami władcy Czarnogóry. Uważane ogólnie za osóbki przesądne i pozbawione klasy, a przy tym niezrównane intrygantki (czarna zaraza, mówiono o nich na dworze), były przede wszystkim doskonałymi lobbystkami: dbały o to, by do skarbca ich papy płynęły z Rosji coraz większe subwencje. Umiały zbliżyć się do nieufnej Alix i wykorzystać jej dramat.

Bo życie carycy stawało się tragedią. Kiedy 30 lipca 1904 r. urodziła tak upragnionego syna Aleksego, okazało się, że cierpi on na hemofilię. Rok 1905 rozpoczął się tzw. krwawą niedzielą, kiedy 9 stycznia wojsko otworzyło ogień do wielotysięcznej manifestacji petersburskich robotników. Fala krwawo tłumionych strajków i rozruchów na wsiach przetoczyła się przez Imperium od Łodzi po Kaukaz, zamordowano w jednym z niezliczonych zamachów terrorystycznych wuja cara - Sergiusza, a wojna z Japonią okazała się serią straszliwych klęsk. W październiku 1905 r. Rosję sparaliżował strajk powszechny.

Przerażona Alix, pogrążając się coraz głębiej w religijną egzaltację zmieszaną z fatalizmem, modliła się o cud. I wtedy - jesienią tego strasznego roku - Milica przedstawiła jej syberyjskiego chłopa (mużyka) uważanego za uzdrowiciela: Grigorija Rasputina, barczystego brodacza o hipnotyzującym spojrzeniu i głębokim głosie, który pojawił się w stolicy z listami polecającymi od hierarchów Cerkwi i zrobił furorę na zblazowanych petersburskich salonach.

Nie zrobiła tego bezinteresownie.

Oto Rasputin, mąż boży

"Wyglądał jak typowy chłop z zamarzniętej Północy - pisała dama dworu Lili Dehn - ale jego oczy, te oczy jak lśniąca stal, wydawały się czytać w myślach". Francuski ambasador Paléologue zanotował w swym dzienniku w lutym 1915 r., że Rasputin miał "błękitne oczy o dziwnym blasku, głębi i sile przyciągania. Jego spojrzenie było jednocześnie przenikliwe i pieszczotliwe, naiwne i chytre, bezpośrednie i dalekie. Kiedy był poruszony, jego źrenice były jakby magnetyczne".

Urodził się prawdopodobnie w 1869 r. w syberyjskiej wsi Pokrowskoje. Straciwszy brata w dzieciństwie, był jedynym spadkobiercą prosperującego gospodarstwa ojca, w którym mieszkał z żoną i trojgiem małych dzieci. Młodość Rasputina pełna była mało chlubnych epizodów: kradzieże koni, pijaństwo, uwodzenie dziewuch - był jednak bardzo religijny, na swój własny, mało ortodoksyjny sposób. Ale kiedy jego pierwsze dziecko zmarło w kołysce, rozpacz Rasputina wyraziła się w buncie przeciwko prawom ludzkim i boskim. Kiedy ukradł mienie cerkiewne, wspólnota wiejska zażądała, aby oddalił się na okres jednego roku.

Rasputin wyruszył więc w długą podróż, odwiedzając monastery i świątobliwych pustelników. Odtąd takie wędrówki stały się częścią jego życia. Wędrował po ośrodkach kultu w Rosji, na czas żniw wracając do swej wsi. W początku lat dziewięćdziesiątych dotarł nawet do greckich klasztorów na górze Atos. Zaczęła się wokół niego skupiać grupa entuzjastów idei, którą głosił: że dla zbawienia niezbędna jest skrucha, do której z kolei konieczny jest grzech - najlepiej cielesny. Członkowie grupy modlili się więc i grzeszyli na przemian. Przypominało to praktyki nielegalnej sekty chłystów, więc biskup Tobolska przysłał w 1901 r. do Pokrowskoje księdza z zadaniem wyjaśnienia sprawy. Ten uznał, że nie ma wystarczających dowodów na przynależność Rasputina i jego zwolenników do sekty.

Kolejna długa podróż Rasputina wiodła przez Kazań. Poznany tam ojciec Michał, zafascynowany żarliwą wiarą i charyzmą Rasputina, dał mu list polecający do biskupa Sergiusza, rektora petersburskiej Akademii Teologicznej. Wiosną 1903 r. Rasputin odwiedził rektora: wywarł nań tak silne wrażenie, że biskup przedstawił go m.in. archimandrycie Teofanowi, mistykowi przyjmowanemu na dworze. Zafrapował też ojca Jana z Kronsztadtu, uznawanego za żyjącego świętego i szanowanego przez rodzinę carską. Kiedy więc w styczniu 1904 r. Rasputin odjechał do swej wsi, było kwestią czasu, kiedy znów pojawi się w stolicy. Nie zaszkodził mu nawet fakt, że biskup Tobolska ostrzegał petersburskich hierarchów, iż interesujący ich mużyk jest znany ze skandalicznego trybu życia.

Pojawił się po roku. Mnich Iliodor przedstawił go wówczas cierpiącej na neurastenię małżonce radcy stanu Łochtina, wierząc, że świątobliwy może wywrzeć na nią zbawienny wpływ. Cokolwiek Rasputin z nią zrobił, pani Łochtina zaczęła się doń odnosić z uwielbieniem i przedstawiać swoim przyjaciółkom jako cudotwórcę. Wśród tych dam była hrabina Kleinmichel, która wprowadziła Rasputina do ekskluzywnego salonu hrabiny Ignatiewej, gdzie arystokratyczni goście ekscytowali się okultyzmem. Ale najważniejszą znajomość zawarł dzięki Teofanowi, który przedstawił go czarnogórskim księżniczkom.

Milica i Stana szukały właśnie sposobu, aby przekonać cara do pozwolenia na ślub Stany (rozwodzącej się z Jerzym Leuchtenberskim) z wielkim księciem Mikołajem Nikołajewiczem (Nikołaszą), bratem męża Milicy. Mikołaj i Alix byli kategorycznie przeciwni rozwodom i powtórnym związkom. Ale czarnogórskie księżniczki umiały dopiąć swego: 1 listopada 1905 r. przedstawiły parze carskiej Rasputina. "Poznaliśmy Grigorija, męża bożego z guberni tobolskiej" - zanotował car w swym dzienniku. 15 października 1906 r. pierwszy raz przyjęto Rasputina w pałacu cesarskim. Odtąd dziennik cara zawierał coraz częstsze notatki o wizytach "ojca Grigorija", którego przyjmowano bez formalności, w rodzinnej atmosferze.

W trakcie jednej z wizyt Rasputin oznajmił, że zbawienie Rosji zależy od "małżeństwa brata z siostrą". Caryca uwierzyła, że to proroctwo odnosi się do ślubu Stany, i car niechętnie nań zezwolił, ale od tej pory ich stosunki z Czarnogórkami na zawsze się ochłodziły. Najlepszą (i właściwie jedyną) przyjaciółką carycy była odtąd dama dworu Anna Wyrubowa - wkrótce znana jako czołowa wielbicielka Rasputina.

Mużyk i carewicz

W październiku 1907 r. carewicz upadł w czasie zabawy w ogrodzie i doznał podskórnego wylewu. Zdesperowana caryca poprosiła o pomoc Rasputina. Ten usiadł przy łóżku chłopca i zaczął się modlić. Aleksy uspokoił się i zasnął; rano czuł się o wiele lepiej. Alix przypisała to sile modlitwy Rasputina, w którym zaczęła widzieć nie tylko męża bożego o nadnaturalnych umiejętnościach, ale też uosobienie moralnie zdrowego rosyjskiego ludu, niezepsutego nowoczesnymi ideami demokracji i indywidualizmu.

Oczywiście odpowiednie służby szybko ustaliły, że świątobliwy uzdrowiciel wykazuje osobliwy, jak na męża bożego, pociąg do alkoholu i kobiet. Mówił już o tym cały Petersburg. Ale gdy premier Stołypin usiłował przedstawić carowi informacje zebrane przez Ochranę (tajną policję), jej szef w Petersburgu generał Gierasimow stracił stanowisko na żądanie carycy. Gdy niania Aleksego poskarżyła się, że mużyk ją napastuje, caryca zabroniła jej pokazywać się na dworze przez dwa miesiące. To samo spotkało damę dworu Sofię Tiutczewą, która protestowała przeciwko wieczornym wizytom Rasputina w sypialniach córek cara (choć sam car uznał, że takie wizyty powinny się skończyć). Teofan, zorientowawszy się w stylu życia mużyka, prosił o audiencję, aby otworzyć carowi oczy, ale przyjęła go caryca, głucha na wszelkie argumenty.

Politycy, Cerkiew, w końcu i opinia publiczna nie pojmowali, dlaczego para carska zadaje się z mużykiem - chorobę dziecka utrzymywano bowiem w najściślejszej tajemnicy. Ukrywano ją nawet przed krewnymi. Krok po kroku, car i caryca, zawsze nieufni wobec obcych, odsunęli się nawet od swego rodzeństwa. Od Kseni - bo jej sześciu zdrowych synów budziło ich zawiść. Od Michała - bo jawnie żył z żoną swego oficera Wulferta. Ella (żona Sergiusza) nie akceptowała Rasputina. Podobnie jak matka cara - zresztą skonfliktowana od samego początku z synową.

Przyjaciół Mikołaj II prawie nie miał; wyjątkiem byli oficer Sablin, bezskutecznie namawiający cara do odesłania mużyka na Syberię, i generał Orłow, który zmarł w 1906 r. i którego matka była wielbicielką Rasputina. A świat carycy skurczył się do obwieszonej ikonami sypialni synka, kaplicy i domu Anny Wyrubowej, gdzie spotykała się z Rasputinem. Alix żyła w bezustannym lęku, że dziecko się przewróci lub skaleczy; kiedy Rasputin pojawił się w jej życiu, dawna dumna piękność była już przedwcześnie postarzałą kobietą na skraju załamania nerwowego.

Śmierć dziecka oznaczałaby, że następcą tronu zostanie młodszy brat Mikołaja Michał, walczący właśnie o tytuł ojca dziecka pani Wulfert. Po Michale w kolejce do tronu stał najstarszy wuj cara Włodzimierz i jego synowie Cyryl, Borys i Andrzej. Cyryl wywołał skandal na skalę europejską, poślubiając byłą żonę księcia Hessen-Darmstadt, brata carycy, i jednocześnie swą kuzynkę. Andrzej żył z byłą kochanką cara, baletnicą Krzesińską. Mówiąc krótko - śmierć Aleksego postawiłaby pod znakiem zapytania przyszłość monarchii.

Hemofilia dotknęła brata, wuja, dwóch siostrzeńców i kuzynów Alix; caryca sądziła, że cierpienia dziecka i zagrożenie przyszłości dynastii są jej winą: to ona przekazała małemu nieszczęsne rodzinne dziedzictwo. Zaczął on jednak wracać do zdrowia zdecydowanie szybciej, kiedy pojawił się Rasputin - jego modły wpływały na carycę, i w rezultacie na dziecko, uspokajająco. Rasputin zażądał też, aby wszelkie leki odstawiono; jeśli lekarze podawali małemu jako środek przeciwbólowy i przeciwgorączkowy aspirynę, o której jeszcze nie wiedziano, że obniża krzepliwość krwi, skutki jego interwencji musiały być spektakularne.

Jeszcze bardziej efektowna była poprawa stanu ciężko rannej w wypadku kolejowym w styczniu 1915 r. Wyrubowej; nie odzyskała przytomności aż do momentu, gdy u jej wezgłowia pojawił się Rasputin. Wyrubowa była wielbicielką mużyka - nie wiemy, jaką rolę grała tu jej wiara w jego niezwykłe umiejętności. Lepszym dowodem na to, że takie umiejętności faktycznie posiadał, może być historia Iwana Simanowicza, syna jednego z tzw. załatwiaczy, którzy kręcili się w czasie wojny w otoczeniu Rasputina. Dowiedziawszy się, że dwudziestoletni wówczas chłopak cierpi na pląsawicę, Rasputin poprosił o możliwość spędzenia z nim sam na sam jednej godziny. W 1917 r. Simanowicz zeznał, że od tamtego dnia objawy choroby zniknęły.

Rasputin prawdopodobnie posiadał umiejętności hipnotyzerskie; w czasie swych wędrówek po Syberii mógł też poznać techniki uzdrowicielskie szamanów. W każdym razie jego wpływ na stan dziecka był widoczny i caryca zaczęła w Rasputinie widzieć wysłannika niebios, przybyłego, aby ocalić następcę tronu i razem z nim - monarchię i Imperium. Ale w niej widziano ciało obce: dla Rosjan pozostawała Niemką, która przybyła za trumną i która tańczyła w dniu tragedii chodyńskiej, a teraz kompromitowała monarchię, zadając się z rozpustnym mużykiem.

Wszyscy wrogowie carycy

Opowieści o pałacowych orgiach, o fantastycznych sumach, jakie miał Rasputin dostawać od cara, były wyssane z palca. Alix była pruderyjna - nie tolerowałaby żadnego niestosownego zachowania w swojej obecności. Była też raczej skąpa, a jej bezgraniczne zaufanie do Rasputina opierało się na przeświadczeniu, że jest on bezinteresowny. Rasputin pilnował się, aby nie uczynić fałszywego ruchu w obecności rodziny carskiej. Za to w mieście pozwalał sobie na wszystko - caryca i tak nie wierzyła doniesieniom o jego hulankach. Obok prawdziwych relacji o jego wyskokach po stolicy krążyły plotki, czyniące z cara marionetkę Rasputina, obsceniczne rysunki carycy, carewien i mużyka, a w końcu - kopie listów carycy i jej córek do Rasputina, listów pełnych egzaltacji i niejasnych sformułowań, które rozpalały wyobraźnię czytelników; ukradł je Rasputinowi jego były przyjaciel, obecnie zawzięty wróg, Iliodor.

Caryca stała się obiektem jawnej wrogości - ktoś przecież musiał być winny temu, że choć od końca XIX w. gospodarka Rosji rozwijała się w imponującym tempie, to obszary nędzy były olbrzymie, a wielka armia Imperium nie była w stanie pokonać małej Japonii. Monarchiści nie chcieli jeszcze obwiniać nieudolnego cara. Łatwiej było obwinić jego niemiecką żonę. Do pewnego momentu obmawiano ją po cichu z uwagi na wszechobecnych agentów Ochrany. Od 1906 r. działała jednak instytucja, gdzie - ku irytacji cara - bez przerwy i głośno krytykowano władze: Duma, z którą Mikołaj II nigdy współpracować nie zamierzał. Konflikt między nimi okazał się chroniczny i nie pomogła nawet zmiana ordynacji wyborczej, która miała zapewnić większą reprezentację grup społecznych, które car uważał za oddane sobie (ale nawet chłopi nie kochali go tak bardzo, jak to sobie wraz z carycą wyobrażali). Deputowani, rozdrażnieni notorycznym lekceważeniem ze strony cara, nie mogli znieść sytuacji, w której syberyjski szarlatan miał, jak wierzyli, większy wpływ na decyzje polityczne niż Duma. I grzmieli na Rasputina.

W 1910 r. zaczęła się prawdziwa kampania prasowa przeciwko Rasputinowi - ofensywa tak zmasowana, zarówno w gazetach monarchistycznej prawicy jak i opozycji, iż tym razem Rasputin postanowił zejść z oczu wrogom i w marcu udał się na pielgrzymkę do Ziemi Świętej. Ale kiedy wrócił w czerwcu, kampania trwała w najlepsze. Premierem był jego zdeklarowany wróg Stołypin - silny człowiek Rosji, który bezlitosnymi represjami zaprowadził w kraju względny spokój, aby móc wprowadzać szeroko zakrojone reformy, bez których, jak przewidywał, dojdzie do rewolucji. Rasputin mógł liczyć na to, że terroryści, którym premier wydał bezwzględną wojnę, w końcu go dopadną. 1 września 1911 r. agent Ochrany Bogrow zastrzelił Stołypina na oczach cara w teatrze. Okoliczności mordu nie zostały nigdy w pełni wyjaśnione.

Zniknął więc jeden potężny wróg Rasputina, ale nie zamilkli inni, włączając w to część rodziny carskiej i rządu oraz Dumę. Car, zmęczony awanturami wokół mużyka, nie chciał, aby ten towarzyszył rodzinie w czasie letniego wyjazdu na Krym. Zirytował się, gdy odkrył, że Rasputin jednak jedzie z nimi w pociągu, i kazał go wysadzić. Mimo to kilka dni później Rasputin pojawił się w Jałcie. Tego było za wiele - car kazał mu jechać do swej wsi. Był kwiecień 1912 r.

Jesienią 1912 r. w czasie pobytu rodziny carskiej w Spale Aleksy doznał krwotoku tak silnego, że lekarze nie dawali mu szans na przeżycie. 10 października otrzymał ostatnie namaszczenie. Opublikowano specjalny biuletyn zawiadamiający o ciężkiej chorobie następcy tronu (wciąż nie wymieniając nazwy choroby), aby jego śmierć nie wywołała pogłosek o zamachu. Wtedy na wpół żywa z rozpaczy caryca otrzymała wiadomość od Rasputina - odpowiedź na jej telegram. "Bóg wejrzał na twe łzy i wysłuchał twych modlitw - pisał Rasputin. - Twój syn nie umrze". Stan dziecka zaczął się poprawiać. W grudniu Rasputin przybył do stolicy jak triumfator. Był niezbędny parze carskiej.

Latem 1913 r., gdy w czasie pobytu na Krymie carewicz miał kolejny krwotok, Rasputin znów pokazał swe umiejętności terapeutyczne. Ale w czerwcu 1914 r. sam ledwie uszedł z życiem, zaatakowany w swojej wsi przez prostytutkę Gusiewą, nasłaną przez Iliodora. Był w szpitalu, gdy w dalekim Sarajewie serbski student zastrzelił arcyksięcia Ferdynanda. Mógł już tylko wysyłać do cara telegramy z ostrzeżeniami przed zaangażowaniem się w wojnę.

Wojenna pieczęć

Wojna zaczęła się od wielkiej fali patriotycznego uniesienia, ale wkrótce po raz kolejny okazało się, że niekompetencja i korupcja w rosyjskiej armii nie ma sobie równych. Już w listopadzie 1914 r. brakowało broni, więc straty ludzkie wśród niedostatecznie uzbrojonych żołnierzy rosyjskich od początku były horrendalne; wkrótce w miejsce oddziałów unicestwionych przez niemiecką broń maszynową do walki posyłano świeżo powołanych niedoświadczonych chłopców, racjonując im skąpo naboje - towar deficytowy. Niesprawnej służby medycznej nie mogły zastąpić arystokratki, z krewnymi cara na czele, które zgłaszały się do pełnienia roli sióstr miłosierdzia. Z braku rąk do pracy pola leżały odłogiem; w miastach rosły ceny chleba i wydłużały się kolejki przed pustymi sklepami. Zimą mrozy dziesiątkowały źle odzianych i marnie karmionych rosyjskich rekrutów, paraliżowały w Rosji transport zarówno żywności i opału dla miast, jak i zaopatrzenia na front. Naczelny wódz Nikołasza (mąż Stany) okazał się nieudolnym strategiem, ale car długo nie mógł się zdecydować na zdymisjonowanie wuja. W końcu latem 1916 r. postanowił osobiście pokierować armią i udał się do kwatery głównej w Mohylewie. W stolicy została caryca, kuzynka arcywroga Rosji - cesarza Niemiec, o sprzyjanie którym ją pomawiano. I Rasputin.

Nie sposób bez zażenowania czytać dzisiaj listów, jakie Alix pisała wtedy do męża, w których wyrazy czułości i wezwania, aby rozwiązał Dumę i zesłał oponentów na Syberię, przeplatają się z informacjami, co zaleca "Nasz Przyjaciel". To wtedy zyskał on realny wpływ na obsadę stanowisk rządowych i cerkiewnych, czego skutki były opłakane: jego znajomi, prowadzący skandaliczny tryb życia Barnaba i Pitirim, którym pomógł zostać biskupem Tobolska i metropolitą, nie nadawali się do tych godności bardziej niż Sturmer i Protopopow (uważany za nieobliczalnego z powodu zaawansowanego syfilisu) na ministrów. Część opinii i Dumy wierzyła, że ludzie ci dążą do porozumienia z Niemcami. Razem z opłacanym przez wroga Rasputinem.

Przez ręce Rasputina faktycznie płynął strumień pieniędzy, ale pochodziły one od tych, którzy chcieli za jego pośrednictwem coś u carycy załatwić - posady, zwolnienie syna z wojska, kontrakty na dostawy dla armii. Wokół niego było coraz więcej podejrzanych indywiduów, do rozhisteryzowanych wielbicielek dołączyli bankierzy, spekulanci, załatwiacze wszelkiej maści. A Rasputin bawił się jak nigdy dotąd, szalejąc po drogich restauracjach, pijąc na umór, tańcząc do upadłego - tak jak i cały bogaty Piotrogród w oczekiwaniu na bliski koniec świata.

Wielcy książęta i caryca-matka przekonani, że Rosja znalazła się na skraju przepaści, w ciągu 1916 r. kilkakrotnie usiłowali przekonać cara, aby odsunął Rasputina, zdymisjonował choćby Sturmera i Protopopowa i przestał kierować się radami żony. Bez skutku. Niektórzy zaczęli rozważać możliwość zamknięcia Alix w klasztorze. Dwaj postanowili zrobić coś prostszego: zabić Rasputina.

Zabójcy

Wielki książę Dymitr Pawłowicz był kuzynem Mikołaja. Kiedy jego młodo owdowiały ojciec ożenił się powtórnie z rozwódką panią Pistolkors, Mikołaj zabronił mu wstępu do Rosji i kontaktów z dziećmi. W imię troski o moralność Dymitra car rozłączył go też na kilka lat z jego najlepszym przyjacielem. Tym przyjacielem był książę Feliks Jusupow.

Jusupow, od lutego 1914 r. mąż siostrzenicy cara Iriny, dziedzic największej fortuny w Rosji, wykształcony na Oxfordzie biseksualny piękniś, reprezentował wszystko to, czego Alix nie znosiła. A książę nie znosił jej. Jego matka - księżna Zinaida Jusupowa, niegdyś serdeczna przyjaciółka carycy Marii - została odsunięta od dworu z powodu niechęci do Rasputina. Jego ojciec zaś stracił posadę gubernatora Moskwy.

Jusupow zwrócił się z ideą zabicia Rasputina do Włodzimierza Puryszkiewicza - przedstawiciela skrajnej prawicy w Dumie. 22 listopada 1916 r. przedstawił mu księcia Dymitra i oficera pułku Przeobrażeńskiego Suchotina, gotowych wziąć udział w morderstwie mużyka. Ze swej strony Puryszkiewicz wciągnął do spisku lekarza wojskowego Stanisława Łazowerta. Miał on dostarczyć truciznę - ponieważ naprzeciwko pałacu Jusupowów na Mojce, którego piwnicę wybrano na miejsce zbrodni, znajdował się posterunek policji, postanowiono, że lepiej użyć trucizny niż kul.

16 grudnia 1916 r. Jusupow zwabił Rasputina do pałacu i poczęstował winem i ciastkami, nafaszerowanymi dostarczoną przez Łazowerta trucizną. Czas mijał, a trucizna nie działała. Jusupow strzelił do mużyka i pobiegł po Puryszkiewicza. Ale Rasputina nie zabiła ani kula księcia, ani strzały oddane przez Puryszkiewicza. Żył jeszcze, gdy, związanego, mordercy wrzucili do Newy. Stwierdzono to podczas obdukcji. Zwłoki wypłynęły dwa dni po morderstwie.

Epilog

Wiadomość o śmierci Rasputina wywołała wybuch radości na ulicach stolicy. Caryca była zdruzgotana. Car wyglądał, jakby poczuł ulgę. Był jednak oburzony, gdy rodzina, z carycą-matką na czele, usiłowała wstawić się za zabójcami. Ale nie zdobył się na to, by postawić ich przed sądem; rozkazał, aby Jusupow udał się do jednego ze swych majątków, a Dymitr na front perski.

Związek rodziny carskiej z Rasputinem skompromitował ją. Morderstwo ten wizerunek jedynie pogorszyło, kiedy okazało się, że zabójcy nie zostaną osądzeni. Dla inteligencji stanowiło to jeszcze jeden odrażający dowód nędzy moralnej caratu. Wielu chłopów zaś wierzyło, że jedyny z nich, który mówił carowi prawdę o niedoli wsi, został dlatego właśnie zamordowany przez wielkich panów. To Rasputin przestrzegał przed przystąpieniem do wojny, która odbierała teraz chłopskim rodzinom ojców i synów wysyłanych na front, na rzeź, której sensu nie widzieli, na pewną śmierć w imię cara, którego niemiecka żona, jak szemrano coraz głośniej, spiskowała z wrogiem.

Rasputin powiedział parze carskiej, że w ciągu pół roku od jego śmierci utracą syna i tron. To miało sens: zabójstwo ulubieńca carskiej rodziny oznaczałoby, że nie może ona już liczyć nawet na Ochranę. Pomylił się jednak, dając Romanowom aż pół roku więcej niż sobie. Trzy miesiące po śmierci Rasputina ich władzy położyła kres rewolucja w lutym 1917 r. 2 marca Mikołaj abdykował. Carat przestał istnieć.