Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!

Przegląd - 16/2009

 

Krzysztof Kęciek

Starożytny komputer z dna morza



Naukowcy wciąż próbują rozwiązać zagadki słynnego mechanizmu z Antykithiry

 

Uważany jest za najstarszy komputer świata. Zagadkowy mechanizm z Antykithiry fascynuje złożonością i precyzją. Prof. Michael Edmunds z uniwersytetu Cardiff (Walia) uważa, że pod względem wartości historycznej urządzenie to jest cenniejsze niż Mona Lisa. Naukowcy od lat próbują rozwiązać zagadki tego zdumiewającego aparatu, skonstruowanego przez greckich mistrzów ok. 140 r. p.n.e.

Znany tropiciel kosmitów, szwajcarski autor licznych książek Erich von Däniken sugerował, że zdumiewająco kompleksowy mechanizm z Antykithiry może być dziełem przybyszów z innych planet, jednak nie musimy odwoływać się do aż tak karkołomnej hipotezy. Wiadomo, że aparat ten jest m.in. kalendarzem astronomicznym, pozwalającym przewidywać zaćmienia Słońca i Księżyca.

Ma niewielkie rozmiary, mniej więcej 33 cm wysokości i 17 cm szerokości. Znajdował się prawdopodobnie w drewnianej obudowie. Był swego rodzaju miniplanetarium, antycznym laptopem, idealnym dla uczonego często znajdującego się w podróży.

Starożytny komputer wciąż kryje wiele tajemnic, również dlatego, że brakuje wielu jego fragmentów, tak że wszelkie rekonstrukcje mają charakter hipotetyczny. Astronom Michael Edmunds, uczestnik Antikythera Mechanism Research Project, programu badawczego, w którym uczestniczą naukowcy z Wielkiej Brytanii, USA i Grecji, ocenia, że znamy tylko dwie trzecie dziwnego aparatu, które przetrwały w 82 fragmentach. Pozostałe części być może leżą zapomniane w magazynach greckich muzeów albo pozostały na dnie morza. W końcu lipca w Budapeszcie odbędzie się konferencja naukowa w sprawie mechanizmu z Antykithiry, w której weźmie udział kilkudziesięciu ekspertów z różnych krajów. Liczą oni, że podczas obrad uda się rozwikłać niektóre sekrety "antycznego laptopa".

Wiosną 1900 r. grecki poławiacz gąbek Elias Stadiatis znalazł w pobliżu wysepki Antykithira (między Kíthirą i Kretą) wrak rzymskiego okrętu, spoczywający na głębokości ok. 40 m. Był to duży statek przewozowy o wyporności ok. 300 ton. W roku następnym zorganizowano prawdopodobnie pierwszą podwodną wyprawę w dziejach archeologii, w której wziął udział także odkrywca. Elias Stadiatis i jego towarzysze podnieśli z dna morskiego prawdziwe skarby - dziesiątki spiżowych i marmurowych posągów, amfory, monety. Uradowani nie zwrócili uwagi na bryłę skorodowanego metalu. Została ona oznaczona numerem katalogowym 15087 i na wiele miesięcy popadła w zapomnienie. Dopiero w maju 1902 r. grecki archeolog Valerios Stais spostrzegł, że bryła się rozpadła. Ze zdumieniem rozpoznał w niej koła zębate.

Początkowo badacze przypuszczali, że to szczątki nowożytnego zegara, który przypadkiem opadł na wrak. Nikt nie przypuszczał bowiem, że starożytni Hellenowie potrafili sporządzać tak skomplikowane urządzenia. Koła zębate pokrywały wszakże napisy w języku greckim. Z trudem przyjęto więc do wiadomości, że aparat z Antykithiry pochodzi z czasów starożytnych. Podobny poziom dokładności i precyzji mechanicy osiągnęli po upływie tysiąca lat. Niektórzy uważają nawet, że dopiero zegary z XVIII w. dorównują złożonością starożytnemu komputerowi. Przez dziesięciolecia trwało żmudne czyszczenie mechanizmu, którego trzy najważniejsze fragmenty wystawione są w Muzeum Archeologicznym w Atenach. Jako pierwszy po prawie 20 latach badań rekonstrukcję starożytnego komputera wykonał w 1974 r. Derek de Solla Price z uniwersytetu w Yale. Podczas swych dociekań współpracował z greckim fizykiem nuklearnym Charalamposem Karakalosem, który prześwietlił aparat z Antykithiry promieniami rentgena i gamma. Zgodnie z tym modelem aparat składał się z 27 kół. Wskazówka na przedniej tarczy wskazywała coroczną wędrówkę Słońca i Księżyca poprzez znaki zodiaku, przy czym nazwy miesięcy pochodzą z kalendarza egipskiego.

Z tyłu znajdowały się dwie tarcze. Pierwsza wskazywała okres czteroletni, połączony z cyklem 235 lunacji, czyli miesięcy synodycznych (miesiąc synodyczny to średni czas między dwoma kolejnymi nowiami Księżyca), odpowiadającym 19 latom słonecznym. Inna tarcza opisywała cykl jednego miesiąca synodycznego, kolejna - rok księżycowy, składający się z 12 lunacji. Derek de Solla Price doszedł do wniosku, że w aparacie z Antykithiry użyty został mechanizm różnicowy, który, jak uprzednio uważano, odkryto dopiero w XIII w. W 2005 r. brytyjski badacz Michael Wright z londyńskiego Imperial College skonstruował całkowicie nowy, działający model starożytnego komputera. Wright przyjął, że aparat składał się z 31, a może nawet 72 kół zębatych i był swoistym planetarium, przedstawiającym ruchy nie tylko Słońca i Księżyca, lecz także pięciu planet, znanych starożytnym Grekom - Merkurego, Wenus, Marsa, Jowisza i Saturna.

W 2005 r. rozpoczęły się kompleksowe badania aparatu w ramach Antikythera Mechanism Research Project. Do Muzeum Archeologicznego w Atenach sprowadzono PTM Dome, tomograf komputerowy o masie 7,5 tony. Z pomocą tej bardzo czułej maszyny udało się odczytać ok. 2 tys. z 2,3 tys. znaków pokrywających koła zębate. Sens wielu zdań pozostaje jednak niezrozumiały, ponieważ zazwyczaj brakuje początku lub końca napisu. Mimo to w czerwcu 2006 r. prof. Xenophon Moussas z uniwersytetu w Tessalonice oznajmił dumnie: "Znaczną część historii matematyki i astronomii trzeba będzie napisać od początku". Wyniki badań przedstawiono na łamach magazynu "Nature". Okazało się, że na mechanizmie zapisano instrukcje dotyczące relatywnie dokładnego przewidywania zaćmień Słońca i Księżyca. W 2008 r. dokładnie przeanalizowano tarcze znajdujące się z tyłu mechanizmu. Naukowcy odkryli wtedy, że aparat służył także jako swoisty terminarz do wyznaczania czasu igrzysk, odbywających się podczas olimpiad (olimpiadami nazywali Grecy czteroletnie okresy między sławnymi igrzyskami w Olimpii). Na mechanizmie znajdują się wzmianki dotyczące co najmniej pięciu różnych zawodów sportowych, które urządzano między igrzyskami w Olimpii.

Długo trwały dyskusje, kto sporządził niezwykły "komputer" z Antykithiry. Statek, który zatonął koło tej wyspy, z całą pewnością żeglował z Rodos do Rzymu - świadczy o tym niezwykle bogaty ładunek. Zapewne okręt przewoził łupy, które Rzymianie zagarnęli na Rodos i w innych regionach greckiego Wschodu. Prawdopodobnie posągi i pozostała zdobycz miały uświetnić triumf któregoś z rzymskich wodzów, być może samego Juliusza Cezara. Rodos była kwitnącym ośrodkiem greckiej astronomii i mechaniki. Na wyspie konstruowano proste automaty - poruszające stopami lub "oddychające" figury. Prof. De Solla Price przypuszczał, że "starożytny komputer" jest dziełem astronoma Geminosa z Rodos. Inny potencjalny konstruktor to działający także na Rodos grecki astronom, filozof i historyk Poseidonios z Apamei (ok. 130-50 p.n.e.), nauczyciel słynnego rzymskiego mówcy Cycerona. Ten ostatni zaświadcza, że Poseidonios zbudował urządzenie pokazujące ruchy Słońca, Księżyca i planet.

Badania, przeprowadzone w 2008 r., dowiodły, że na mechanizmie zapisano nazwy miesięcy używane w Koryncie. Być może dziwny aparat powstał w którejś z kolonii Koryntu, zapewne w najpotężniejszej spośród nich, w Syrakuzach. Tu od razu myślimy o Archimedesie z Syrakuz, geniuszu spośród greckich uczonych.

Archimedes zginął w 212 r. p.n.e., z rąk rzymskiego żołnierza. Cycero opowiada, że rzymski prokonsul Marek Klaudiusz Marcellus, zdobywca Syrakuz, zabrał ze sobą dwa skonstruowane przez Archimedesa urządzenia, swoiste planetaria demonstrujące ruchy ciał niebieskich, z których jedno zostawił sobie, a drugie umieścił w świątyni Cnoty (Virtus). Kiedy zbudowano mechanizm z Antykithiry, Archimedes dawno już nie żył. Możliwe jednak, że w Syrakuzach pozostawił zdolnych uczniów, którzy doskonalili jego prace.

Być może niektóre z tych zagadek zostaną rozwiązane podczas lipcowej konferencji w Budapeszcie. W czasie obrad naukowcy przedstawią kilka z odczytanych niedawno sentencji, pokrywających spiżowe koła mechanizmu.

Prof. Michael Edmunds po cichu liczy, że badania "przyniosą kilka interesujących ustaleń na temat geocentryki i heliocentryki". Być może mechanizm z Antykithiry skonstruowano według modelu heliocentrycznego, zgodnie z którym Ziemia kręci się wokół Słońca. Model heliocentryczny zaproponował w III w. p.n.e., na 1800 lat przed Kopernikiem, grecki astronom Arystarch z Samos, jednak ta śmiała koncepcja nie spotkała się z uznaniem. Grecy i Rzymianie przyjęli za Arystotelesem model nieruchomej Ziemi. Gdyby okazało się, że mechanizm z Antykithiry uwzględnia system heliocentryczny, byłaby to absolutna sensacja. "Oczywiście na razie to tylko przypuszczenie. Wypada jednak jeszcze raz ocenić piękno, wyrafinowanie, wspaniałą konstrukcję mechanizmu. Świadczy on, że starożytni Hellenowie opanowali wysoko rozwiniętą technologię. Jeśli byli zdolni zbudować coś takiego, co jeszcze stworzyli?", nie kryje zachwytu prof. Edmunds.

Mechanizm z Antykithiry jest unikalnym urządzeniem. Być może jednak na dnie morza podobne albo jeszcze bardziej skomplikowane starożytne aparaty wciąż czekają na odkrywcę.