[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]
Pierwsze balony, sterowce (w tym Zeppeliny) i samoloty nad Nowogeorgiewskiem (Modlinem)
Początki lotnictwa wojskowego w Nowogeorgiewsku (Modlinie)
datują się na koniec XIX wieku. To z ówczesnej Twierdzy Nowogeorgiewsk 14 lipca
1889 r. wystartował balonem typu wersalskiego jeden z pierwszych awiatorów (jak
ich wówczas nazywano) rosyjskich kapitan Piotr Tomiłowski. Kolejny etap to sterowce i samoloty. Przed 1894 r.
armia rosyjska miała następujące oddziały (roty) balonowe: w Warszawie (1891
r.), Twierdzy Osowiec i Nowogeorgiewsk oraz Twierdzy Ivangorod (1893 r.). 25
października 1897 r. w Jabłonnie k/Warszawy powstał wydział balonowy, który 14
grudnia tego roku stał się oddziałem warszawskiego Rejonu Umocnionego. 9
kwietnia 1905 r, utworzono forteczny batalion balonowy warszawskiego Rejonu
Umocnionego. Zastosowanie balonów na uwięzi pozwalało na prowadzenie obserwacji
pola walki oraz dokonywanie korekty ognia artyleryjskiego, bowiem z wysokości
1000-1500 metrów w odległości 5-12 kilometrów od linii frontu można było
przekazywać artylerii telefonicznie wyniki strzelania. W lipcu 1914 r. Rosyjskie
Siły Powietrzne posiadały 11 batalionów (rot) lotniczych. Na początku 1915 r.
było ich już (po mobilizacji) 14 sterowców w tym w Warszawie, Warszawskim
Rejonie Umocnionym (Jabłonnie), Nowogeorgiewsku, Iwangorodzie, Osowcu, Kownie,
Brześciu, w tym 8 dużych i 6 małych, które stacjonowały w czterech bazach.
Załoga dużego sterowca składała się z 20-25 osób różnych specjalności wojskowych
w tym dowódcy, oficera odpowiedzialnego za butle gazowe i balast), specjalisty
ds. obsługi silników, głównego nawigatora, dwóch podoficerów odpowiedzialnych
było za powłokę sterowca oraz dwóch sterników. Ponadto w skład załogi wchodzili
strzelcy karabinów maszynowych i obsługa stanowiska bombowego. Załoga małego
sterowca składała się z 4-8 osób o różnej specjalności. Dużej liczby personelu
wymagał personel naziemny obsługujący sterowiec. Przy dużym wietrze do
utrzymania sterowca przed startem potrzeba był do 200 ludzi. Liczba techników na
ziemi obsługujących sterowiec zwykle składała się z 20-25 osób w przypadku
dużego i 8-10 dla małego.

Oddział (rota) balonowa w twierdzy Nowogeorgiewskiej.

Oddział (rota) balonowa w twierdzy Nowogeorgiewskiej.

Oddział (rota) balonowa w twierdzy Nowogeorgiewskiej.

Końcowe przygotowania rosyjskiego obserwatora balonu artyleryjskiego przed wylotem.

Oddział (rota) balonowa w twierdzy Nowogeorgiewskiej na ćwiczeniach.

Wytwornica wodoru.

Obserwacyjny balon artyleryjski na uwięzi z wyciągarką parową i wytwornicą wodoru.

Oddział (rota) balonowa w twierdzy Nowogeorgiewskiej na ćwiczeniach.

Rosyjski balon artyleryjski.
Pierwszy oddział lotniczy w twierdzy Nowogeorgiewskiej został sformowany 5 maja 1893 r. W okresie wojny każdy forteczny oddział lotniczy miał dysponować 8 samolotami. Dowódcami oddziału lotniczego w Nowogeorgiewsku byli kolejno: 07.01.1893 - ? sztabs-kapitan Gawriłow; 08.08.1900-22.09.1901 kapitan Piotr Tomiłowski; 25.10.1901-21.05.1905 kapitan Nikołaj Kowalewski, 10.06.1905-31.07.1910 kapitan Władimir Eliaszewicz. W 1910 r. oddział został przemianowany na 11 oddział lotniczy twierdzy Nowogeorgiewskiej, a na podstawie rozkazu rosyjskiego Sztabu Generalnego został przemianowany na 11 forteczny oddział lotniczy. Dowódcą od 31.07.1910 do 30.03.1914 r. był podpułkownik Władimir Eliaszewicz. W 1914 r. oddział wszedł w skład 2 armii frontu północno-zachodniego. Jego dowódcami w tym okresie byli kolejno: 30.03.1914-21.03.1915 podpułkownik Władimir Eliaszewicz (zmarł); 21.03.1915-08.1915 podpułkownik Paweł Kritsky i sztabs-kapitan Masalski. W ostatniej chwili, startując w nocy, przed kapitulacją twierdzy w 1915 r. na pokładach samolotów przelatując 300 wiorst (1 wiorsta = 1067 m a 300 wiorst = 320 km) piloci oddziału wywieźli sztandary oddziałów stacjonujących w twierdzy i tajne dokumenty. Wszyscy za tą brawurową akcję zostali odznaczeni orderami św. Jerzego (foto 7). Większość pilotów oddziału dostała się do niemieckiej niewoli.





Piloci 11 oddziału (roty) lotniczego twierdzy Nowogeorgiewskiej.

Piloci 11 oddziału (roty) porucznicy: Sołowijew, Pawłow, Kryłow, Chorużjenko którzy korygowali ogień artylerii i wykonywali zdjęcia lotnicze.

Piloci oddziału lotniczego z twierdzy Nowogeoriewsk,
którzy uratowali z otoczonej twierdzy sztandary i tajne dokumenty.
W okresie I wojny światowej nad Nowogeorgiewskiem pojawiły się niemieckie sterowce wojskowe. Pierwszy z nich to Zeppelin o symbolu LZ 20 - Z-V - numer taktyczny używany tylko na froncie wschodnim. Swój pierwszy lot odbył 8 lipca 1913 r. Używany głównie do lotów zwiadowczych na froncie wschodnim w Polsce. Jego bazą był Poznań. Nad Twierdzą pojawił się 7-8 sierpnia 1914 r. Kolejne loty zwiadowcze odbywał 11 i 12 sierpnia 1914 r. na trasie Włocławek - Płock - Kutno - Łódź. 22 i 25 sierpnia 1914 wykonywał loty nad Tanenbergiem (Grunwaldem). 28 sierpnia 1914 r. wziął udział w ataku wojsk niemieckich na węzeł kolejowy w Mławie. W wyniku zrzucenia bomby na remizę strażacką w Mławie zginęło dwóch żołnierzy a 10 zostało rannych w tym rosyjski dowódca 3 gwardyjskiej dywizji piechoty generał - major baron de Bode. W wyniku ciężkiego ostrzału 12 baterii artylerii konnej 6 pułku kawalerii rosyjskiej został zmuszony do awaryjnego lądowania w okolicach Lipowca k/Mławy. Dowódca sterowca kapitan Ernst Gruner (lub według innych źródeł kapitan Feliks Jacobi) i 9 członków załogi dostało się do niewoli. Uszkodzony sterowiec, wybuchł w wyniku ignorancji żołnierzy rosyjskich, którzy go przejęli. Sześciu żołnierzy baterii, która zestrzeliła sterowiec zostało odznaczonych Krzyżami św. Jerzego 4 klasy. Byli to: strzelcy Nikita Sawienkow, Charłamir Osnacz, Filip Gołowko, Iwan Kriwonosow, Danił Czabaniuk, Andrzej Galnicki.
Drugim sterowcem tym razem bojowym był Zeppelin LZ 26 - Z XII - numer taktyczny. Swój pierwszy lot odbył 14 grudnia 1914 r. Dane techniczne: długość: 161,2 m; maksymalna średnica: 16 m; objętość: 25.000 m3; max. prędkość: 81 kilometrów na godzinę; silniki: 3 po 210 KM Maybach. Używany początkowo przez Niemców na froncie zachodnim. Uczestniczył w rekonesansach nad Nancy (Francja) w lutym 1915 r. 10/11 marca 1915 r. próbował bombardować Londyn zamiast wyznaczonego jako celu Dunkierki, a 17 marca wraz ze sterowcem LZ 25 podjął próbę bombardowania Londynu zamiast celu, którym było Calais. Ponowne próby ataku Londynu podjęte 15/16 kwietnia 1915 r. nie powiodły się z powodu mgły. 15 maja bombardował Calais. 29 maja 1915 r. podjął ponowną próbę bombardowania Londynu zamiast celu jakim było Harwich. W lipcu 1915 r. LZ 26 - Z XII został przeniesiony na front wschodni do Polski. 20 lipca atakował pozycje rosyjskie na linii Małkinia - Łomża. 2 sierpnia atakował pozycje rosyjskie na linii Białystok - Małkinia - Siedlce. 7 sierpnia bombardował pozycje rosyjskie na trasie Nowogeorgiewsk - Starosselty. 10-11 sierpnia atakował pozycje rosyjskie w trójkącie Białystok - Starosselty - Łapy. Na wysokości 3300 metrów przelatując nad rosyjską twierdzą Osowiec został ostrzelany przez artylerię przeciwlotniczą. Z powodu mgły i braku paliwa lądował awaryjnie 16 km na południowy zachód od Olsztyna k/ jeziora Kielarskiego. 25 sierpnia atakował węzeł kolejowy w Białymstoku i Małkinii. 13 i 16 września atakował pozycje rosyjskie na trasie Wilejka - Lida. Do października 1915 roku przeprowadził łącznie ok. 11 ataków bombowych, zrzucając na pozycje wojsk rosyjskich 20000 kg bomb. Był jednym z najbardziej aktywnych sterowców niemieckich. Dowódcą sterowca był porucznik Ernst A. Lehmann Od października 1915 był używany do szkolenia załóg sterowców. Od marca 1916 do października 1916 ponownie na froncie wschodnim. Przekształcony w eksperymentalny sterowiec szkoły reflektorów artylerii przeciwlotniczej w Hanowerze. 8 sierpnia 1917 r. zakończył służbę i został rozbrojony.
Trzeci sterowiec to Zeppelin LZ-39. Swój pierwszy lot odbył 24 kwietnia 1915 r. Po raz pierwszy użyty na froncie zachodnim 26 maja 1915 r. podczas próby ataku na Londyn. 6/7 czerwca 1915 r. ponowna próba zbombardowania Londynu zamiast Harwich. Po awarii silnika przeszedł remont i został skierowany na front wschodni. 7 sierpnia 1915 r. wykonał naloty na Nowe Miasto n/Wkrą i Nowogeorgiewską cytadelę zrzucając 500 kg bomb. Zrzucone bomby nie wyrządziły większych szkód (budynek cytadeli mógł wytrzymać uderzenie o wiele cięższych pocisków) miały jednak znaczenie psychologiczne i wpływ na morale carskich żołnierzy. Na13/14 października 1915 r. bombardował 1000 kg bombami Równe (Ukraina). W ponownym ataku na to miasto 17 grudnia 1915 r. został poważnie uszkodzony i lądował awaryjnie. Został zezłomowany.


Zdjęcia Zeppelina LZ-26 - ZXII przy hangarze i w locie.




Zdjęcia sterowca LZ-39 po lądowaniu awaryjnym.
W 1915 r. nad Nowogeorgiewskiem pojawiły się rosyjskie, w tamtym okresie największe na świecie, samoloty wojskowe typu "Ilja Muromiec". Konstruktorem tych samolotów był rosyjski inżynier polskiego pochodzenia Igor Sikorski. Samoloty te budowane były w Rosyjsko-Bałtyckich Zakładach Kolejowych w Petersburgu, kierowanych przez dyr. inż. Michaiła Władimirowicza Szydłowskiego, który był gorącym zwolennikiem Sikorskiego i jego pomysłów pomimo porażki jaką poniosła pierwsza konstrukcja "Ilia Muromiec - 1". Należy w tym miejscu wskazać, że ówczesne samoloty niemieckie niewiele różniły się od rosyjskich (w większości pozbawione były oznaczeń). Z tego też powodu już 17 września 1914 r. w wydanym rozkazie, dowództwo rosyjskie zakazało strzelania do samolotów, gdyż istniało duże prawdopodobieństwo, że żołnierze będą strzelać do swoich. Dzięki staraniom dyrektora Szydłowskiego w grudniu 1914 r. została utworzona (na bazie dotychczasowych czterech oddziałów) "Eskadra Okrętów Powietrznych", a on został wyznaczony na jej dowódcę i awansowany do stopnia generała-majora. Na swojego zastępcę wybrał profesora Nikołajewskiej Wojskowej Akademii Inżynierii pułkownika W. F. Najdenowa, znanego w kręgach lotniczych Rosji. W kręgach wojskowych awans cywila od razu na stopień generała-majora wzbudził ogromne poruszenie jak również podejrzenia o korupcję. 15 grudnia 1914 r. nowo utworzona eskadra w skład której miały wchodzić ciężkie bombowce "Ilja Muromiec" została przebazowana do Jabłonny k/ Warszawy. Położenie lotniska dla stacjonowania eskadry zostało wybrane nie przypadkowo. Zaletą ze względów bezpieczeństwa było położenie pomiędzy twierdzą Nowogeorgiewsk a Rejonem Umocnionym Warszawy i jego cytadelą. Wraz z całą obsługą i pilotami na miejsce przybył cały sztab wraz z generałem-majorem Szydłowskim, który zamieszkał w pałacu hrabiny Potockiej. Oficerowie nie kryli swojej dezaprobaty wobec "cywilnego" dowódcy. W częściach przywieziono także pierwszy samolot czterosilnikowy "Ilia Muromoec-3" (IM-3). Przygotowania samolotu do lotu trwały ponad miesiąc. Przybyły na miejsce konstruktor samolotu Igor Sikorski 24 stycznia 1915 r. dokonał pierwszego próbnego lotu na IM-3. W dniu 26 stycznia 1915 r. do Jabłonny przyleciał kolejny samolot. Był to ciężki bombowiec "Ilia Muromiec Kijowski". Załogę stanowiło 12 osób. Pilotem i dowódcą był kapitan G.G. Gorszkow, a jego zastępcą porucznik I. S. Baszko. Samolot wysokość 2500 metrów osiągnął w 49 minut. Przelatując nad Warszawą zbliżył się do niego używany przez Rosjan do zadań specjalnych stacjonujący w Warszawie samolot Morane Saulnier N nazywany "Bristolem" od nazwy warszawskiego hotelu. Był to jednopłatowiec służący do zadań rozpoznawczych. Początkowo były nieuzbrojone a następnie wyposażone zostały w karabin maszynowy. Pilot samolotu wspominał, że widząc ogromny samolot na takiej wysokości wziął go za wroga i chciał do niego strzelać z rewolweru. W świadomości lotników rosyjskich nie mieściło się, że ich samoloty tego typu jak "Ilia Muromiec Kijowski" mogą latać na takiej wysokości. Ta opinia świadczyła o kunszcie konstruktorskim Sikorskiego. Samolot był budowany w ciągu siedmiu tygodni (od rysunku konstruktorskiego do wyjazdu z Rosyjsko-Bałtyckich Zakładach Kolejowych). Od przybycia do Jabłonny odbywały się wstępne eksperymenty i loty szkoleniowe. Pierwszy lot "Kijowskiego" odbył się 15 lutego 1915 r. Kolejny o świcie 21 lutego. Przed startem "Ilji Muromca Kijowskiego" o wykonywanym locie telefonicznie zostały powiadomione załoga twierdzy Nowogeorgiewskiej i jej fortów, aby nie strzelać do przelatującego bombowca. Misja skończyła się w tym dniu niepowodzeniem i postanowiono powtórzyć ją w dniu następnym. Tym razem samolot przelatujący nad obszarem twierdzy został ostrzelany z karabinów maszynowych przez rosyjskich żołnierzy z okolicznych fortów. Porucznik Baszko był tak zirytowany tym faktem stwierdzając, że "powinniśmy potraktować ich z karabinu maszynowego, ale postanowiliśmy tego nie robić". Dowódca Nowogeorgiewska generał kawalerii Bobyr po tym incydencie wydał rozkaz zabraniający żołnierzom strzelania do wszystkich samolotów. "Ilja Muromiec Kijowski" rozpoczął swoją pierwszą oficjalną wyprawę bojową o ósmej rano 27 lutego 1915. Miał paliwa na trzy i pół godziny lotu i 246 kg bomb. Załoga składała się z pilota, kapitana Georgija Gorszkowa (do niedawna był zastępcą komendanta szkoły oficerów lotnictwa w Gatczynie), jego zastępcy, porucznika J. S. Baszko, oficera artylerii kapitana A. A. Naumowa i mechanika. Lot trwał 1 godzinę 51 minut. Bombowiec leciał na wysokości 2800 metrów, osiągając wysokość przelotową w ciągu 40 minut. Ze względu na pochmurny dzień samolot nad Nowogeorgiewskiem skierował się w stronę Płocka i wrócił do swojej bazy w Jabłonnie. Chrzest bojowy odbył się następnego dnia, 28 lutego 1915 r. podczas drugiego lotu z tą samą załogą samolot przelatując nad terytorium zajętym przez Niemców dokonał bombardowania ich pozycji. Podczas tego lotu, który trwał 2 godziny i 30 minut, okazało się też, że przez Wisłę w pobliżu Płocka, Niemcy nie przerzucili ani jednego mostu. Wcześniejsze loty samolotu nie pozostały nie zauważone przez lotnictwo niemieckie, które zaczęło pojawiać się nad Jabłonną dwa razy dziennie. Pierwsze bomby spadły na lotnisko w Jabłonnie 28 lutego, w trzy godziny po tym jak "Muromiec" wrócił z pierwszego lotu bojowego. Nalot nie spowodował żadnych szkód samolotom stacjonującym na lotnisku. Jednak w Jabłonnej kilka osób zostało zabitych i rannych. Podczas jednego z kolejnych nalotów 19 marca 1915 r., omal nie został ranny Igor Sikorski. Bomba spadła w pobliżu miejsca, gdzie pracował wraz z mechanikiem, który został poważnie ranny odłamkiem bomby. Oprócz bomb, Niemcy zrzucali też fleshetty (strzałki z zaostrzonym końcem) z napisem "Francuski pomysł, Niemieckie wykonanie". Fleshetty, nie przynosiły wielkich szkód poza zranieniami, ale robiły duże wrażenie na ludziach. 9 marca 1915 r. wykorzystując dobra pogodę "Ilia Muromiec Kijowski" wykonał trzy i pół godzinny lot nad Prusami Wschodnimi. Wykonał m.in. dwie rundy wokół Wielbarku nad którym zrzucił 17 bomb o masie od 16 do 32 kilogramów każda dokonując zniszczeń na dworcu kolejowym i okolicznych magazynach. Następnego dnia lot został powtórzony. Tym razem rzucił na Wielbark 45 bomb w tym 10 z nich były 16 kilogramowych. W rezultacie nalotu, dworzec kolejowy, stojące tam pociągi i wozy taborowe zostały zniszczone. Zginęło wielu oficerów i żołnierzy niemieckich. Jako ciekawostkę można podać, że niemieckie gazety informowały, że Rosjanie dysponują samolotami odpornymi na ogień artylerii.



Ilia Muromiec i oddział (rota) pilotów i obsługi.

Por. I.S. Baszko - zastępca dowódcy IM-3
W tym czasie (marzec 1915 r.) zmieniają się w dowództwie rosyjskim poglądy na wykorzystanie samolotów typu "Ilja Muromiec". Dowództwo Frontu Północno-Zachodniego zwróciło się do Naczelnego Dowództwa Armii Rosyjskiej z wnioskiem o oddanie do ich dyspozycji tych samolotów. Szczególnie pochlebne opinie wyrażał o działaniach tych samolotów dowództwo Pierwszej Armii i komendant Twierdzy Nowogeorgiewskiej generał Bobyr i szef sztabu garnizonu twierdzy generał-porucznik Wielczninow, były profesor akademii wojskowej. Z siedziby Pierwszej Armii został wysłany w tej sprawie telegram do Inspektora Generalnego Lotnictwa o następującej treści: "Z rozkazu dowództwa pierwszej armii "Ilja Muromiec Kijowski" wykonał sześć lotów bojowych. Celem tych misji była nie tylko w praca wywiadowcza, ale także zniszczenie stacji kolejowej. Informacje wywiadowcze były bardzo cenne, ze względu na łatwość obserwacji i fotografowania wszystkich celów. Według naszych informacji, otrzymanych od tajnych agentów bombardowanie stacji kolejowej było bardzo udane. Doświadczenie zdobyte w wyniku tego pierwszego lotu wykazały, że samoloty tego typu mogą być skuteczne w działaniach rozpoznawczych i operacjach bombowych. Loty były wykonywane zwykle na wysokości 3200 metrów i trwały cztery i pół godziny. Zakładamy, że samoloty tego typu, niezależnie od ich możliwości technicznych, zasługują na wsparcie a ich przyszłe działania w dużej mierze zależeć będą od doświadczenia pilotów"". Komendant twierdzy Nowogeorgiewsk przekazał do Naczelnego Dowództwa następującą informację dotyczące Muromców: "Loty samolotów Ilja Muromiec pokazały wielką zaletę tego typu samolotu nad innymi. Misje zwiadowcze z pokładu Ilji Muromcowa mogą być prowadzone ostrożnie i bez problemu, dzięki łatwości obserwacji i możliwości robienia zdjęć. Te czynniki pozwalają na zdobywanie większej liczby informacji zwiadowczych. Działania zwiadowcze mogą być również wykonywane bezpiecznie, ze względu na wysokość lotu - ostatni lot był wykonany bez żadnych problemów na wysokości 3200 metrów to sprawia, że Ilja Muromiec jest niemal odporna na ogień przeciwlotniczy wroga. Wreszcie, misje zwiadowcze mogą być również przeprowadzane na duże odległości, głęboko na tyły wroga. Ilja Muromiec może prowadzić długotrwałe loty ze względu na swoją nośność - czyli zdolność samolotu do zabrania dużej ilości benzyny i oleju. Ilja Muromiec jest również w stanie utrzymać wysoką prędkość i wysokość na długich dystansach. Ilja Muromiec można uznać za niebezpieczną bronią ofensywną, ze względu na wielkość uzbrojenia i możliwość przewożenia wielkiego ładunku bombowego. Ponadto, Ilja Muromiec - jest niebezpieczną bronią, ze względu na jego zwrotność i możliwość precyzyjnego bombardowania. Loty w Jabłonnie, a także późniejsze wojskowe loty rozpoznawcze dały doskonałe wyniki. Należy również dodać, że kabina pilota (kokpit) jest komfortowy. Większość silników jest stosunkowo solidnie wykonana, są one łatwe do naprawy i utrzymania podczas lotu. Okazało się, że naprawa drobnych uszkodzeń jak i utrzymanie samolotu w powietrzu wykonywane jest ze względną łatwością. Kolejną zaletą, a największą trudnością dla przeciwnika było określenie rzeczywistej odległość między nim a Muromcem. Trudność ta jest spowodowana przez niezwykle duże rozmiary Muromca, które tworzą fałszywy obraz odległości i wielkości. Dotychczasowe loty pozwalają z ufnością podchodzić do wyników, jakich można by oczekiwać od samolotów, takich jak Ilja Muromiec, czyli Ilja Muromiec III. Te samoloty, jeszcze podczas eksperymentalnych lotów nad Jabłonną wykazały znaczną przewagę nad samolotem, takim jak "Ilja Muromiec Kijowski", który został już przetestowany w warunkach bojowych. Niemieccy piloci wzięci do niewoli pod Przasnyszem powiedzieli, że wiedzieli o istnieniu dużych maszyn latających, oraz że Niemcy nie mieli samolotów tego typu. Stwierdzono również, że od pierwszego dnia, kiedy jeden z Muromców rozpoczął stacjonowanie na lotnisku w Jabłonni, do 6 marca w powietrzu nie pojawił się żaden niemiecki samolot. Należy podkreślić, że Ilja Muromiec - 1 wcześniej uznany za nieodpowiedni dla operacji wojskowych, przez krótki czas stacjonujący w Brześciu i Lwowie, to jednak w czasie lotu nad Jabłonną, wspiął się na wysokość 2200 metrów w czasie mniejszym niż godzina, niosąc przy tym ładunek 115 kg. Ten sam samolot w locie wykazał znakomitą charakterystyką podczas pokonywania zakrętów, przyspieszenia, wspinania się, zejścia i lądowania. W ogóle uważam, że samoloty typu Ilja Muromiec będą niezbędne do wojny, kiedy obsługujące załogi okażą się ich godne. Nawet jeśli nie widzimy tych samolotów, ich możliwości, to został zrobiony olbrzymi krok na drodze do podboju przestrzeni powietrznej. Cześć z tego sukcesu naszej wielkiej dumy, jest własnością i będzie zawsze należeć do Rosji". Z wszystkie lotów wykonanych przez "Ilię Muromca Kijowskiego" na szczególną uwagę zasługuje misja wykonana 31 marca 1915 r. W połowie marca, austriacko-niemieckie dowództwo zaczęło koncentrować wojska w Galicji. W tym czasie do rosyjskiej Pierwszej Armii dotarła wiadomość, że w ich sektorze dokonywane są znaczące przegrupowania sił niemieckich. Dowódca Armii rozkazał, dokonać dokładnego rozpoznania lotniczego w celu określenia ruchów i lokalizacji sił wroga. Zadanie to otrzymała załoga "Ilji Muromca Kijowskiego". W tym celu do załogi dołączył kapitan A. von Horst, rosyjski oficer wywiadu Armii. Samolot zabrał 524 kg benzyny, 98 kg oleju, cztery karabiny maszynowe - dwa typu Maxim i dwa Madsen, oraz dwa aparaty fotograficzne: Pottye i Uljanina. Misja trwała cztery godziny. Przelot odbywał się na wysokości 3200 - 3600 metrów. W tym czasie samolot pokonał odległość 533 km. Rozpoznano cele wojskowe Niemców w takich miejscowościach jak Wielbark, Nidzica, Działdowo, Lidzbark Welski, Brodnica, Toruń i niektórych skrzyżowaniach ciągów komunikacyjnych na kolei, którymi szły transporty wojsk niemieckich. Od Torunia samolot przeleciał do Płocka, a następnie na północ do Mławy i dalej na wschód. Następnie zwrócił się na południe i poleciał z powrotem nad linię frontu na zachód w kierunku Płocka. W rezultacie, zostały dokładnie zbadane czołowe pozycje niemieckie. Zostały sfotografowane najważniejsze punkty i miasta. Wykonano ponad 50 zdjęć. Po analizie stało się jasne, że wróg nie przeniósł swoich żołnierzy z tego rejonu a jedynie nastąpiło przemieszczanie sił. Wniosek był oczywisty. Do siedziby Pierwszej Armii została przekazana fałszywa informacja. W tym samym czasie z Ilji Muromców - 3 typu b usunięto silniki Argus a zamontowano na nich takie same jak posiadał Ilja Muromiec Kijowski. Ta zmiana miała umożliwić wspólne uczestnictwo obu typów samolotów w walce. W tym samym czasie dokonano w eskadrze zmian na stanowiskach dowódców samolotów. 20 kwietnia 1915 r. "Ilja Muromiec Kijowski" wystartował pod nowym dowództwem porucznika Baszko. W skład załogi wchodzili także, jego zastępca, porucznik M. Smirnow, oficer artylerii, kapitan sztabowy A.A. Naumow i podporucznik Andriejew. Celem misji było Działdowo, nad którym samolot wykonał sześć okrążeni. Na stacji kolejowej w zaobserwowano 15 składów pociągów. Załoga samolotu rozpoczęła bombardowanie w tym pociągu, który odjeżdżał ze stacji. W tym samym czasie wykonywano zdjęcia eksplozji zrzucanych bomb. Podczas tego lotu kapitan Naumov i podporucznik Andriejew wyszli na skrzydło i dokonali naprawy przewodów paliwowych, które zostały uszkodzone podczas lotu. Pół godziny później inny samolot tym razem Ilja Muromiec - 3, pod dowództwem kapitana Brodowicza zbombardował tę samą stację. Ten drugi nalot spowodował wśród Niemców jeszcze większą panikę. Oba samoloty zrzuciły łącznie 40 bomb w tym trzydzieści ważących ponad 16 kg. Wśród innych wykonanych misji należy wymienić lot "Ilji Muromca Kijowskiego" 19 kwietnia 1915 r. nad Mławę. Podczas tej akcji został zniszczony w wyniku bombardowania dworzec kolejowy w tym mieście. Zrzucono 11 bomb 16 kilogramowych i sześć dwudziestokilogramowych. Tego dnia załoga "Ilji Muromiec - 3", pod dowództwem kapitana Brodowicza i jego zastępcy porucznika Spasowa, MP oraz oficera artylerii, porucznika Gagua, przelatując nad Płockiem, ustaliła, że most na Wiśle został wysadzony w powietrze. Ponadto "Ilja Muromiec Kijowski" zrzucił bomby na niemieckie lotnisku w Sannikach k/Gostynina. Bomby zniszczyły namiot hangar i samolot. Lecący w tym samym czasie nad Bzurą "Ilja Muromiec - 3" napotkał silny ogień artylerii przeciwlotniczej. Dla Niemców najboleśniejszy był rajd Muromców, który odbył się 24 kwietnia 1915 roku. Wykonując lot nad Prusami Wschodnimi "Ilja Muromiec Kijowski" zrzucił 11 bomb 16-to kilogramowych i jedną 82-kg na miasto Nidzicę. Po godzinie dzieła zniszczenia dokonał "Ilja Muromiec-3" zrzucając na miasto kolejne bomby. W efekcie bombardowania zniszczona została stacja kolejowa, a pożary spowodowane przez bombardowania, szalały w mieście przez całą noc. Przybyły do Jabłonny przed tym lotem przedstawiciel Naczelnego Sztabu pułkownik Gasler był bardzo zadowolony zarówno z wykonanej misji i jak i spektakularnego ataku bombowego Muromców na Nidzicę. Jak dotkliwe dla Niemców było przeprowadzone bombardowanie świadczył fakt, że następnego dnia rano, sześć niemieckich samolotów zaatakowała bazę w Jabłonnie. Niemieckie samoloty zrzuciły 26 bomby. W wyniku bombardowania został lekko uszkodzony stary nieużywany już samolot "Ilja Muromiec-5" i rozbite zostały okna w oficynie pałacu hrabiny Potockiej. Nie było żadnych ofiar w ludziach. Dowództwo Pierwszej Armii mające siedzibę w Twierdzy Nowogeorgiewskiej było bardzo zadowolone z działań lotniczych eskadry zwłaszcza ze zniszczeń dokonanych w Działdowie. Wnioski wyciągnęło także dowództwo niemieckie, które wzmocniło obronę przeciwlotniczą w Wielbarku, Mławie, Działdowie. Podczas gdy "Ilja Muromiec - 3" i "Ilja Muromiec Kijowski kończyły swoją misję w Jabłonnie do walki przygotowywane były już inne Muromce.

Konstruktor Igor Sikorski w 1914 r.

2.02. 1914 zniszczona wieża ciśnień na dworcu w Wielbarku po bombardowaniu z samolotu Ilja Muromiec.


Budowa samolotu Ilja Muromiec.

Wnętrze samolotu Ilja Muromiec.

Przy samolocie "Ilja Muromiec II (seria B) przed odlotem Szydłowski Michaił Władimirowicz (1856-1918) - szef eskadry lotniczej, generał dywizji, członek Rady Państwa, przewodniczący spółki akcyjnej Rosyjsko-Bałtyckich Zakładów Przewozowych, która wyprodukowała samolot; Pankratiew Aleksiej Wasiliewicz (1888-1923) - dowódca "Ilji Muromca-2", kapitan sztabu, szlachcic, instruktor szkoły pilotów w Gatczinie; Sikorski Igor Iwanowicz (1889-1972) - konstruktor samolotów "Ilja Muromiec"; Nikolski (Nikolskoj) Sergej Nikolaewicz (1885-1963) - zastępca dowódcy "Ilja Muromiec-2", sztabs-kapitan sztabu; Kireew Wasilj Wasiliewicz - projektant silnika RBVZ-6, inżynier.

Wnętrze samolotu Ilja Muromiec na podłodze przy przyrządach celowniczych do zrzucania bomb sztabs-kapitan Żurawczenko.

Lot treningowy w Jabłonnie zimą 1915 r.

Namioty eskadry (roty) Ilji Muromca w Jabłonnie 1915 r.

Ilja Muromiec pod namiotem w Jabłonnie 1915 r.

Obsługa przestawia Ilja Muromca na pole startowe.

Mechanicy podczas przeglądu silników Ilii Muromca.
Na początku maja 1915 zwiększona została zarówno liczba pracowników obsługi eskadry ja i liczba samolotów wzrosła z siedmiu do dziesięciu. Brak było jednak wyszkolonych pilotów dowódców Muromców. W celu wypełnienia tych wakatów, zarządzaniem Inspektora Generalnego Lotnictwa zostało skierowanych do Jabłonny kilku oficerów z oddziałów balonowych, które pozostawały bezczynne z powodu rozpadu jednostek wyposażonych w sterowce (nie nadawały się do walki). Oficerowie ci nie tylko nie znali samolotu Muromiec jak i mniejszych i zostali szybko przesunięci do innych jednostek. Wśród kilku pilotów wojskowych, którzy ukończyli szkołę lotniczą w Gatczynie i trafił do Jabłonny był porucznik N. G. Prokofiew-Siewierski, znany wówczas śpiewak operowy. 24 maja 1915 r. "Ilja Muromiec Kijowski" opuścił Jabłonne i poleciał do Lwowa. Lot trwał 4 godziny 15 minut. Kilka dni później, 27 maja, "Ilja Muromiec - 3" również znalazł się we Lwowie. Przebazowanie tych dwóch samolotów było spowodowane koncentracją wojsk niemieckich w tym rejonie. Pomimo tych kłopotów loty samolotów z Jabłonny zostały wznowione. W czerwcu i lipcu 1915 roku Ilja Muromiec - 1 (dowódca - pilot komandor porucznik G. Ławrow), Ilja Muromiec - 2 (dowódca-pilot kapitan A. Pankratiew) oraz Ilja Muromiec - 5 (dowódca-pilot porucznik G. V. Alechnowicz) dokonali kilku lotów bojowych nad Łowiczem, Skierniewicami, Jednorożcem i Ciechanowem i innymi miejscami. Podczas jednego z tych trzech lotów 17 lipca 1915 r. na linii frontu na Narwi dostrzeżono dużą koncentracje wojsk nieprzyjaciela. Były to ostatnie loty wykonane z bazy eskadry w Jabłonnie. W tym samym miesiącu eskadra opuściła swoją bazę. Powodem był rozpoczęty w lipcu atak wojsk niemieckich na Twierdzę Nowogeorgiewsk. Eskadra przeniosła się najpierw do Białegostoku, następnie do Lidy. W Lidzie było duże lotnisko, gdzie stacjonował sterowiec rosyjski typu "Astra" (wyprodukowany w 1913 r. we Francji). Na miejscu były też warsztaty i koszary, z których mogła korzystać eskadra. W ten sposób kończy się historia związana z największym bombowcem I wojny światowej i jego związkami z Modlinem. Należy wspomnieć jednak w tym miejscu o kapitanie E. W. Rublowie, który był pierwszym pilotem i dowódca samolotu "Ilja Muromiec - I" odbywając na nim w Białymstoku lot bojowy 22 września 1914 r. Wcześniej kapitan Rublow w 1909 służył w Twierdzy Nowogeorgiewskiej w oddziale lotniczym. Kapitan sztabowy B. I. Swistunow ukończył wojskową szkołę lotniczą w grudniu 1914 r. i został skierowany do oddziału lotniczego 33 korpusu. 29.06.1915 ?. Przeniesiony do oddziału lotniczego 2 Korpusu Syberyjskiego. 31 marca 1916 r. odznaczony Orderem Św. Grzegorza IV klasy: "Za to, że 6 sierpnia 1915 r., po otrzymaniu rozkazu wylotu z twierdzy Nowogeorgiewsk, pomimo faktu, że samolot nie przeszedł przeglądu a lot miał odbyć się niewiarygodnie trudnych warunkach z powodu mgły i ostrzału wroga, nie tylko drogi, ale także lotniska przez ciężką artylerię, pomimo wyczerpania po dwóch poprzednich lotach, i pomimo awarii samolotu, wzniósł się po raz trzeci i pokonał wszystkie przeszkody, tego samego dnia kilka godzin później osiągnął lokalizację naszych oddziałów, a tym samym uratował samolot i najlepszego mechanika oddziału, a jako pierwszy z lotniczego oddziału, dał przykład samozaparcia i opanowania, które przyczyniło się do dalszych sukcesów całości oddziału. Kapitan sztabowy C.W. Popow studiował we Władymirowskiej Wyższej Szkole Wojskowej a po jej ukończeniu 6 sierpnia 1912 r, został skierowany do oddziału artylerii w Twierdzy Novogeorgiyevsk, a od 17 czerwca 1913 r. był dowódca 11 roty balonowej, od 10 października do 30 grudnia 1913 r. odkomenderowany ponownie do oddziału lotniczego w Twierdzy Nowogeorgiewsk. Porucznik W. E. Popow, pilot, od 10 grudnia 1914 r. do 10 marca 1915 r. w oddziale lotniczym w Twierdzy Nowogeorgiewsk.

1915 r. załadunek bomb do samolotu "Ilja Muromiec".

1915 r. lotnisko w Jabłonnie blisko twierdzy Nowogeorgiewskiej.

1915 r. na ogonie stoją po prawej kapitan Gorszkow, w środku chorąży Andriejew, po lewej porucznik Baszko.

"Ilja Muromiec" po powrocie z lotu 18 marca 1915 r. na lotnisku w Jabłonnie blisko twierdzy Nowogeorgiewskiej.

Styczeń 1915 r. "Ilja Muromiec" na lotnisku w Jabłonnie.

Kapitan Gorszkow na schodkach swojego "Ilji Muromca" w Jabłonnie.

Sztabs-kapitan Pankratiew przy samolocie "Ilja Muromiec" w Jabłonnie.

Porucznik Kostencznik (z lewej) i porucznik Alechnowicz (z prawej).

Dowódcy samolotów "Ilja Muromiec" Ławrow, Alechnowicz,
Pankratiew, Haumow (bombardier), Baszko i Serednicki.
Na zakończenie tego cyklu (ale nie w ogóle o lotnictwie w
Modlinie) dwa pięknie pokolorowane zdjęcia załóg "Ilii Muromca" z mechanikami i
obsługą samolotów na lotnisku w Jabłonnie oraz zdjęcia zrekonstruowanego (do
naszych czasów nie zachował się żaden oryginalny egzemplarz) samolotu znajdujący
się w Muzeum Lotnictwa w Moninie pod Moskwą.








[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]