Przegląd - 14/2008

 

Przyczyny upadku wspaniałej kultury mykeńskiej do dziś pozostają tajemnicą

 

Krzysztof Kęciek

Tajemnicza epoka herosów

 

 

Cywilizacja Mykeńczyków do dziś zadziwia żywotnością i zasięgiem. Grecy epoki klasycznej wierzyli, że właśnie w tym czasie żyli bohaterowie - Tezeusz, Herakles, niezwyciężony Achilles czy też Agamemnon, władca Myken, który poprowadził wielką wyprawę przeciwko Troi.

Po Mykeńczykach pozostały ruiny imponujących budowli - monumentalnych grobów kopułowych i wzniesionych z ogromnych głazów ufortyfikowanych pałaców. Ale ta dziwna epoka wciąż okryta jest mgłą tajemnicy.

Nie wiadomo, dlaczego nagle narodziła się wspaniała cywilizacja mykeńska (początek XVI-połowa XII w. p.n.e.) i co doprowadziło tę "kulturę pałaców" do upadku. Próby wyjaśnienia zagadek za pomocą mitów Grecji epoki klasycznej czy poematów Homera nie doprowadziły do jednoznacznych ustaleń. Być może nieco światła na mroki okrywające ten czas herosów rzucą nowe odkrycia archeologiczne.

Daniel Pollen, amerykański archeolog z Uniwersytetu Stanu Floryda, odnalazł bardzo dobrze zachowany port z epoki mykeńskiej, będący być może punktem oparcia dla floty wojennej. Odkrycia dokonano już w 2001 r., jednak dopiero w tym roku Pollen przedstawił wyniki swej żmudnej pracy na konferencji Archaeological Institute of America. Port, któremu archeolog z Florydy nadał nazwę Korphos-Kalamianos, znajduje się na wybrzeżu Zatoki Sarońskiej (zachodnia część Morza Egejskiego), w odległości około 65 km na wschód od Myken, jednego z głównych ośrodków kultury mykeńskiej, położonego w Argolidzie na Peloponezie. Zazwyczaj zabytki tej cywilizacji sprzed ponad 3 tys. lat znajdowane są pod wieloma metrami ziemi i śmieci pochodzących z różnych epok. Ruiny Korphos-Kalamianos są natomiast całkowicie odsłonięte. Być może pokrywające je warstwy obsunęły się na skutek trzęsienia ziemi lub intensywnej erozji. Daniel Pollen zidentyfikował około 900 różnych murów i kamiennych struktur, które postawiono zgodnie z techniką budowlaną Mykeńczyków. Archeolog doszedł do wniosku, że port powstał od razu, z pewnością na rozkaz władcy, który przysłał robotników, mierniczych i innych specjalistów. Korphos-Kalamianos nie miał zaplecza rolniczego, można zatem przypuszczać, że ta placówka miała przeznaczenie wojskowe, być może jako baza floty Myken. Zgodnie z poematami Homera, potężnym królem Myken i Argos był Agamemnon, wódz wyprawy większości greckich ludów przeciwko Troi. Naukowiec obdarzony bujną wyobraźnią z pewnością pomyśli, że w Korphos-Kalamianos zbierały się pełne wojowników okręty, zanim pożeglowały na Ilion, gród króla Priama. Należy jednak podkreślić, że o wojnie trojańskiej niczego nie wiemy na pewno.

Troja została zdobyta i spalona, ale nie wiadomo, czy dokonali tego Mykeńczycy. Daniel Pollen przypuszcza, że w epoce brązu w Korphos-Kalamianos znajdował się dogodny naturalny port, dlatego postanowiono utworzyć tam bazę dla floty. Od czasów wczesnej starożytności przebieg linii brzegowej bardzo się zmienił. Kwestię tę mają rozstrzygnąć badania dna morskiego.

Innego znaleziska dokonano na wyspie Lefkas (starożytna Leukada) w zachodniej Grecji. Właściwie trudno to nazwać odkryciem - podczas prac drogowych buldożer przypadkowo odsłonił, a przy okazji mocno uszkodził kamienny grobowiec z epoki mykeńskiej - mały, o średnicy około 3 m. Dla porównania monumentalna konstrukcja w Mykenach, nazwana Grobowcem Atreusa, ma 15 m średnicy i wzniesiona została z głazów o łącznej masie 120 ton. Do tej pory groby z "epoki bohaterów" znajdowano na terenie Grecji kontynentalnej i na Krecie, lecz nie na wyspach zachodniej Hellady. W grobowcu na Lefkas, do którego prawdopodobnie już w starożytności dobrali się rabusie, archeolog Maria Stavropoulou-Gatsi natrafiła na kilka szkieletów, ceramikę, kamienne pieczęcie oraz biżuterię z kamieni półszlachetnych. Odkrycie to z pewnością ożywi dyskusję na temat ojczyzny Odyseusza, bohatera Homerowej "Odysei". Zgodnie z poematem, Odys był władcą Itaki, wielu jednak uważa, że dzisiejsza Itaka nie jest Itaką Homera, Odyseusz zaś rządził na wyspie Kefallenia lub właśnie na Leukadzie. Prof. Stavropoulou-Gatsi ostrzega przed wyciąganiem pochopnych konkluzji z jednego odkrycia - problem lokalizacji Homerowej Itaki jest bowiem niezwykle złożony. Dodajmy - nie ma żadnej pewności, że przebiegły Odyseusz istniał naprawdę.

Historycy są pewni, że ludność indoeuropejska, mówiąca językiem "protogreckim", przybyła na Bałkany około 2000 r. p.n.e. Przez kilka stuleci panowała tu stagnacja, ale na początku XVI stulecia doszło do zdumiewającej eksplozji cywilizacji, żywotnej i jednolitej. Stworzył ją lud mówiący po grecku. Homer nazywa ówczesnych Hellenów Achajami, Argiwami i Danaowami - nie wiadomo natomiast, jak oni sami się nazywali. Nazwa Mykeńczycy została im nadana przez współczesnych historyków od zapewne najważniejszego ośrodka cywilizacji, dominującą rolę w "epoce heroicznej" odgrywały również Pylos, Argos, Tyryns, a także Ateny. Mykeńczycy byli śmiałymi żeglarzami - ich okręty docierały na Sycylię i Wyspy Liparyjskie. Mieli faktorie handlowe w Azji Mniejszej i w Syrii (Ugarit). Około 1450 r. p.n.e. zdobyli Knossos na Krecie, wspaniały ośrodek kultury minojskiej (niegreckiej). Z Knossos przejęli pismo, tzw. linearne A, które przystosowali do swojego języka - tak powstało pismo linearne B, którego zabytki przetrwały na glinianych tabliczkach, przypadkowo wypalonych przez pożar. Należy podkreślić, że cywilizacja mykeńska była całkowicie odmienna od klasycznej greckiej. Mykeńczycy przejęli z minojskiej Krety model państwa i gospodarki podobny do pałacowych, despotycznych monarchii Bliskiego Wschodu, a nie do polis, miast-państw ze wspólnotą obywatelską, charakterystycznych dla Hellady Solona i Sokratesa.

Mykeńczycy, w przeciwieństwie do klasycznych Greków, używali pisma tylko do sporządzania rejestrów gospodarczych, i to odnoszących się do danego roku. Nie zapisywali poezji, dzieł historycznych ani filozoficznych, z których później zasłynęli klasyczni Hellenowie.

Podstawą cywilizacji mykeńskiej był kompleks pałacowy wraz z magazynami i warsztatami rzemieślniczymi. Władca, zwany przez teksty z tabliczek wanaks, żyjący w otoczeniu możnych - wojowników, kontrolował pracę ludności zależnej. Wiadomo, że pałac w Pylos zatrudniał 550 rzemieślników zajmujących się obróbką wełny i lnu, a pałac w Knossos - około 900. W Pylos 400 rzemieślników zajmowało się metalurgią, przy czym każdy kowal miał normę do obróbki - 3,5 kg brązu. Tabliczki nie wspominają o zapłacie dla kowali, jasne jest, że ludność zależna była wyzyskiwana przez pałac bez miłosierdzia. Władcy mykeńscy zgromadzili bajeczne bogactwa - świadczą o tym znajdowane w grobowcach złote maski, klejnoty i broń. Nie wiadomo, czy źródłem tych dostatków był handel, łupieskie wyprawy zamorskie czy też wojskowa służba najemna u monarchów Bliskiego Wschodu, bo z całą pewnością nie rolnictwo i rzemiosło w nieurodzajnej Helladzie. Być może wanaksowie czerpali dochody z tych trzech źródeł naraz. Wątpliwe, czy istniało jednolite królestwo mykeńskie. W dokumentach imperium Hetytów, obejmującego większą część Azji Mniejszej, wymienione jest mające silną armię i flotę państwo Ahijawa, dokonujące wypraw zbrojnych na azjatyckie wybrzeża. Niektórzy naukowcy uważają, że Ahijawa to Achajowie, czyli Mykeńczycy. Nie ma jednak pewności w tej materii, językoznawcy przeczą powyższej identyfikacji, być może Ahijawa to jakaś azjatycka potęga, niemająca z Grekami nic wspólnego.

Świat mykeński skonał wśród krzyków mordowanych i w dymie pożarów. W XIII w. p.n.e. pałace zostały otoczone potężnymi fortyfikacjami - wanaksowie byli świadomi narastającego zagrożenia. Ale cyklopowe mury nie ocaliły dumnych królów. Około 1200 r. p.n.e. Mykeny, Tyryns i inne ośrodki zostały zdobyte i zniszczone - kilka innych pałaców zdołało przetrwać 50 lat dłużej. Cała cywilizacja uległa zagładzie.

Ostatni Mykeńczycy schronili się w trudno dostępnych krainach - na Cyprze i w górzystej Arkadii. Tamtejsze dialekty z czasów Grecji klasycznej są najbardziej zbliżone do mykeńskiego.

Potem nastąpiła epoka upadku kultury, wyludnienia i cywilizacyjnej zapaści, zwana przez naukowców ciemnymi wiekami, która trwała prawie 300 lat. Należy jednak pamiętać, że to z wieków ciemnych, a nie ze świata mykeńskiego wywodzi się cywilizacja Grecji klasycznej. Na temat "epoki bohaterów" przetrwały tylko mity, będące, jak wiadomo, raczej zapisem oczekiwań i lęków z czasów, w których legendy te powstawały, a nie świadectwem historycznym. Grecy klasyczni nic nie wiedzieli o upadku wieków ciemnych i systemie pałacowym - dla nich historia była czasem nieprzerwanego rozwoju.

Naukowcy do dziś toczą spory, kto urządził Mykeńczykom krwawą łaźnię. Wcześniej powszechnie przyjmowano teorię najazdu Dorów, ludu greckiego, o którym milczą poematy Homera. W czasach Grecji klasycznej Dorowie zajmowali jednak większość Peloponezu (Dorami byli Spartanie). W mitologii greckiej istnieje opowieść o powrocie Heraklidów, wygnanych z Myken potomków herosa Heraklesa, którzy wrócili na czele Dorów, aby odzyskać swoje dziedzictwo. Niektórzy naukowcy wskazują z kolei, że Dorowie, jeśli nawet rzeczywiście nadeszli z północy, nie byli wystarczająco liczni, aby zburzyć mykeńskie fortece. Ponadto niektóre obszary na Peloponezie, np. Argolida, w czasach klasycznych dorycka, nawet po upadku kultury mykeńskiej zachowały ciągłość osadniczą - archeolodzy nie znaleźli tam śladów obcych przybyszów. Dlatego pewni historycy twierdzą, że nie było inwazji Dorów, lecz żyli oni w obrębie świata mykeńskiego, a pałace zostały zniszczone w wyniku buntów ciemiężonej bezlitośnie ludności zależnej. Wspomnieć wypada także hipotezę wędrownych najeźdźców (takich jak znacznie później wikingowie najeżdżający Celtów i Anglo-Sasów). Tacy wędrowcy wpadli niespodziewanie z północy, dokonali straszliwych spustoszeń w świecie mykeńskim i odeszli, nie zostawiając świadectw archeologicznych. Należy podkreślić, że około 1200 r. p.n.e. w całej wschodniej części basenu Morza Śródziemnego doszło do migracji, zaburzeń i zniszczeń. Liczne plemiona, nazwane przez źródła egipskie Ludami Morza, pociągnęły na południe - unicestwiły imperium Hetytów (być może po drodze zburzyły Troję), obróciły w perzynę Syrię i Palestynę, szturmowały granice Egiptu. Niektóre z tych Ludów Morza mogły też wpaść do Grecji i zadać Mykeńczykom śmiertelny cios - przy czym łatwo sobie wyobrazić, że ciemiężeni przez system pałacowy wieśniacy i rzemieślnicy nie kwapili się do walki w obronie swych panów.