Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!

Anarchistyczny Magazyn Autorów "Mać Pariadka" nr 11/95


 

Max O'Connor

SEKS, PRZYMUS I WIEK PRZYZWOLENIA

 

Ostatnio słuchacze Radia 4 usłyszeli pastora Kościoła Anglikańskiego wypowiadającego się na temat Wymiany Informacji Pedofilskiej (Paedophile Information Exchange). Jak to najgorliwsi chrześcijanie, człowiek ten był wrogo usposobiony do wszelkiej przyjemności seksualnej, której sposób czerpania nie jest wedle jego standardu "naturalny". Członkowie PIE są "przerażająco okropni" i dokonują "strasznych napaści" na dzieci. Czy są oni okropni, czy nie, tego nie mogę powiedzieć, ale "straszne napaści" wydają mi się zwrotem niewłaściwym dla działań nie związanych z używaniem siły lub groźbami jej użycia. Mniej więcej 150 członków PIE spotyka się po to, by podniecać się widokiem seksualnie pobudzających wizerunków dzieci i opisywać swoje zmysłowe przygody, rzeczywiste bądź wymyślone. Według tego, co się mówi, działają oni zaprzyjaźniając się z dzieckiem, a następnie, jeśli jest chętne, zapoznając je z seksem.

CZYJE PRAWA SĄ NARUSZANE?

Wolnościowcy utrzymują, że wszystkie jednostki mają prawo do bycia wolnymi od fizycznej napaści i groźby takiej napaści. Nikt nie ma większego roszczenia w związku z działaniami kogoś innego niż roszczenie dozwolone przez tę zasadę i wynikające z niej prawa własności. Czy prawa dzieci, którym czyni się wiadome propozycje, są naruszane? Nie jest oczywiste, że tak. Jeśli dzieci są zmuszane do poddania się seksowi siłą lub groźbami, wówczas jest to oczywiste pogwałcenie ich praw i napastnik powinien zostać ostro potraktowany. Jest natomiast trudno pojąć, jak pogwałceniem praw może być zwyczajne zaprzyjaźnienie się z dzieckiem, a następnie zachęcenie go do oddania się aktywności seksualnej. Czy przypadkiem przerażone reakcje większości ludzi nie biorą się z zajadłego sprzeciwu wobec jakiejkolwiek formy seksu, której oni sami nie uważają za atrakcyjną, lub na temat której mają tłumione z poczuciem winy myśli? Ci, którzy uczestniczą w dobrowolnych aktach seksu oralnego, sadomasochizmu czy seksu z inną osobą tej samej płci byli i są prześladowani, a jednak żadna z tych rzeczy nie łączy się z jakimkolwiek naruszeniem praw. Chociaż większość z nas faktycznie nie uważa tych praktyk za pociągające, nie jesteśmy przez to zmuszeni wyciągać wniosku, że są one niemoralne. Ludzie zwykle różnią się między sobą w tym, jakie lubią powieści, potrawy, filmy i rodzaje ubioru, ale (często) nie uważają tych ze "zboczonymi" gustami w owych dziedzinach za niemoralnych. Dlaczego upodobania seksualne mają być traktowane inaczej?

WIEK PRZYZWOLENIA

Wielu ludzi zarzuci tu, że seks z dziećmi jest czymś naruszającym prawa, bo jednostki poniżej wieku przyzwolenia (age of consent) nie wiedzą, co robią i dlatego ich ustępliwość nie jest wcale dobrowolna. Uważam, że ten argument jest błędny i że jest on niezmiennie wysuwany wskutek pewnego rodzaju odruchu umysłowego, a nie jako wynik świadomego rozważania. Nawet większość tych ludzi przyzna, gdy ich nacisnąć, że wiek przyzwolenia [w Polsce 15 lat - przyp. tłum.] jest ustanowiony arbitralnie: jest oczywiste, że dzieci rozwijają się z rozmaitą prędkością. Niektóre młode nastolatki są zdolniejsze niż wielu dorosłych; inne nigdy nie zdobędą dużej wiedzy czy inteligencji. Czy można poważnie utrzymywać, że przeciętnie uzdolniony czternastolatek nie wie, co to jest seks? Nawet dziewięciolatki doświadczają czasem orgazmu wskutek masturbacji.

Ale możemy pójść dalej. Czy w rzeczywistości ma znaczenie to, czy dziecko doświadczyło wcześniej jakiejś formy pobudzenia seksualnego? Czy w rzeczywistości ma znaczenie, czy to dziecko ma jakiekolwiek pojęcie o seksie? Seks jest tylko innym źródłem przyjemności, być może potencjalnie potężnym, ale zasadniczo niewiele różniącym się od innych źródeł. Jeśli nie ma nic niewłaściwego w tym, że dorosły daje dziecku cukierki czy zabawki, dlaczego złe ma być dawanie przyjemności seksualnej? Argumentowanie, że dorosły "nadużywa" ("abuse") dziecko dla swej własnej przyjemności, jest śmieszne. Taka postawa zakłada nienawiść do wszelkiej przyjemności osiąganej przez dobrowolną wymianę dla wzajemnej korzyści. W ten sposób mogą myśleć altruiści, konserwatyści i niektórzy socjaliści, ale nie żadna racjonalna osoba po rozważeniu, co z tego wynika. I dlaczego ma być to nadużycie? Poniżej mniej więcej dwunastu lat dziecko może nie być szczególnie zainteresowane szukaniem stosunków seksualnych, ale nie oznacza to, że ich nie zaakceptuje i że nie będzie się nimi cieszyć.

Jest prawdą, że dzieci przesłuchiwane w sądzie w sprawie domniemanych przestępstw seksualnych okazywały często wielkie zmartwienie. Ale jak zaświadczyło wielu psychiatrów, było to spowodowane wielką publiczną uwagą, przerażeniem przejawianym przez rodziców i krzyżowym ogniem pytań w sądzie. To właśnie ci, którzy chcą utrzymać prawa o wieku przyzwolenia są odpowiedzialni za to emocjonalne cierpienie. Jeśli dziecko nie chce iść do sądu, nie mówiło rodzicom o swojej aktywności seksualnej i nie okazywało żadnych oznak zaniepokojenia ani strachu, nic nie usprawiedliwia przypuszczeń o użyciu przymusu. Stąd nie powinno się wytaczać żadnego procesu. Z drugiej strony, jeśli jakiś dowód istnieje, jest to słowo dziecka przeciw słowu dorosłego. Stąd jest mało prawdopodobne, że jeśli jakieś dziecko złośliwie wytoczy proces bez żadnej przyczyny (i ewentualność ta jest przedmiotem pytań obrony), sąd orzeknie na jego korzyść.

PRAWA, MORALNOŚĆ I POSTAWY

Możliwym wolnościowym stanowiskiem w tej sprawie jest pogląd, że dobrowolny seks z dziećmi nie narusza niczyich praw i powinien zatem być legalny, ale że tym niemniej jest on niemoralny. Tak samo, jak można uważać, że picie alkoholu, prostytucja, palenie tytoniu, czytanie pornografii itd. jest niemoralne, ale nie powinno być zabronione. Nie jest to jedyne stanowisko zgodne z libertarianizmem. Jak argumentowałem wyżej, seks z nieletnimi nie wiążący się z użyciem przymusu nie jest niemoralny - jest to zwykła kwestia upodobań, tak jak biseksualność, homoseksualność, seks oralny itd. Wolnościowcy, inaczej niż większość ludzi, nie mieszają moralności jakiegoś działania z odrębną kwestią, czy narusza ono jakieś prawa. My rozumiemy, że naruszanie praw jest tylko małą (acz ważną) częścią niemoralnych działań. By popierać prawa jednostki, nie musimy nawet faktycznie wierzyć w jakąś obiektywną moralność. Ale jest istotne, by było jasne, czy jakiś czyn jest rzeczywiście niemoralny, czy jest to tylko kwestia osobistego upodobania.

Nastawienie wielu ludzi do seksu jest spaczone przez ich wychowanie, naciski społeczne czy dogmaty religijne. Czytelników przerażonych albo zniesmaczonych wyrażonymi tu myślami proszę nie o potępienie i zapomnienie, ale o przemyślenie, dlaczego odczuwają to tak, jak odczuwają. Trochę seksualnej tolerancji rozprzestrzenia się dzięki ukazywaniu się takich książek, jak The Joy of Sex (Radość seksu) oraz wysiłkom wielu lekarzy, psychologów i pisarzy. Proces ten został niewątpliwie ułatwiony przez upadek religijnego dogmatyzmu. Ale nadal jest dużo miejsca dla racjonalnej oceny wrogości wobec niecodziennych praktyk seksualnych. Lud przerażony istnieniem Wymiany Informacji Pedofilskiej oraz politycy i ludzie mediów chcący przedstawiać się jako championi moralności i przyzwoitości powinni ponownie pomyśleć.


Libertarian Alliance, Political Notes No. 10. Tłum. J. Sierpiński.

* Tekst ukazał się w 1981 r. (przyp. tłum.)






Anarchiści popierają pedofilę !!!