Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!

 

Gazeta Wyborcza - 25/04/1998

 

 

KAMBODŻA

 

 

Marek Rapacki

Paryskie tropy Pol Pota

 

 

 

Ustalenie roli francuskiej edukacji Pol Pota w formowaniu się jego zbrodniczej utopii wymagałoby prawdziwego śledztwa. Francuzi nie lubią o tym wspominać i w dziesiątkach artykułów publikowanych przez poważną i mniej poważną prasę po śmierci wodza Czerwonych Khmerów prawie się o tym nie zająknęli. We Francji wydano tylko jedną jego biografię (w 1993 roku) - i jest ona... przekładem z angielskiego.

Na paryskiej ulicy Aymont, gdzie Saloth Sar studiował, w pobliskiej restauracji kambodżańskiej, gdzie może bywał, po czterdziestu kilku latach nikt już o nim nie pamięta. A co wiadomo ze źródeł pisanych? Tyle że uczył się na inżyniera w latach 1949-53, a może tylko w latach 1949-52, w jednej z paryskich politechnik. Jako wybitny absolwent liceum Sisowath w Phnom Penh dostał w tym celu stypendium rządu francuskiego.

Nie miał żadnych przyjacielskich kontaktów poza środowiskami indochińskimi. Zdaje się, że nie pił, nie hulał, dużo się uczył. Dużo też czytał, podobno fascynowały go pisma Jeana Paula Sartre'a, podobno słuchał wykładów Maurice'a Merleau-Ponty'ego. Po dwóch latach dołączył do niego przyjaciel z tej samej szkoły średniej, późniejszy wicepremier rządu Czerwonych Khmerów Ieng Sary. Miał on bardziej humanistyczną od Pol Pota orientację: studiował pedagogikę. Jeszcze trochę później studia w słynnej paryskiej Science-Po, czyli wyższej Szkole Nauk Politycznych, podjął Son Sen - naczelny wódz wojska Czerwonych Khmerów w latach 1975-79.

Wszyscy historycy i politolodzy zgadzają się co do tego, że właśnie tam, w Paryżu, Pol Pot, Ieng Sary, Son Sen i ich koledzy z kręgu Związku Studentów Khmerskich we Francji odkryli dla siebie i na nieszczęście dla swojej ojczyzny doktrynę marksistowską. Należeli do marksistowskich kółek samokształceniowych, a przebywający równocześnie w Paryżu Khieu Samphan zrobił wtedy na Sorbonie doktorat. Jego temat brzmiał: "Gospodarka Kambodży i problemy uprzemysłowienia".

W pracy tej, napisanej w ówczesnym żargonie, typowym dla "światopoglądu naukowego", były już zadatki arcyegalitarystycznej i negującej współczesną cywilizację wielkich miast utopii, którą kierowali się późniejsi sprawcy ludobójstwa. W następnych latach charakterystyczne dla wielu Khmerów silne poczucie godności narodowej przeobraziło się u tych ludzi w radykalny nacjonalizm - posługiwał się on wprawdzie pojęciami zapożyczonymi od marksistów, lecz zrodził ów własny, kambodżański projekt ideologiczny, który miał być lepszy i realizowany skuteczniej niż inne wersje komunistycznej utopii.

Na razie jednak, w latach paryskich, Saloth Sar i jego koledzy ćwiczyli się w kręgu lewicowej myśli francuskiej w umiejętności dialektycznego myślenia, a za największy autorytet uznawali Józefa Stalina. Jako obywatele Francji - którymi przecież wtedy byli jako mieszkańcy jej kolonii - zapisali się do Francuskiej Partii Komunistycznej i, podobnie jak cała ta formacja, dążyli do destabilizacji kolonialnego państwa francuskiego, które panowało w ich własnym kraju i które mieli za jeden z wykwitów światowego imperializmu.






Blok tekstów o komunie