Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!

 

Historia przestępczości zorganizowanej

 

 

 

NATIONAL CRIME SYNDICATE ORAZ MURDER INC.

"Lucky" Luciano był we wrześniu 1931 r. dobrze przygotowany na zamach ze strony samozwańczego szefa szefów, Salvatore Maranzano, gdyż sam od lat planował przejecie kontroli nad mafią. Dlatego Luciano mógł błyskawicznie zawezwać oddział czterech żydowskich zabójców, by zmietli jego niedoszłego zabójcę, w momencie gdy otrzymał złowrogi telefon wzywający go do biura Maranzano.

Luciano nie układał tych planów sam. W pracach towarzyszył mu Meyer Lansky, żydowski gangster i być może jeden z największych umysłów przestępczych XX w. Nikt nie potrafi z dokładnie powiedzieć, kiedy i gdzie Luciano i Lansky poznali ich wspólnego przyjaciela - Benjamina "Bugsy" Siegla. Półświatek zna wiele mitów o tym brzemiennym w skutki spotkaniu. Większość z nich obraca się wokół wizyty Lanskyego i Siegla w jednym z burdeli Luciano lub też mówi, jak Lansky - waląc Lucky'ego kluczem nasadowym w głowę - uratował Siegla przed zamierzającym go pobić Luciano. Tego typu detale są mało istotne wobec tego, iż ta trójka stała się przyjaciółmi na całe życie i złamała dotychczasowe bariery rasowe, które powstrzymywały włoskich i żydowskich gangsterów od łączenia się, a nawet od współpracy.

Luciano nie kierował się zwykłą żądzą władzy. Wizja, która współtworzył Lansky, była znacznie szersza od prostego zabicia Maranzano i przejęcia przez Luciano stanowiska szefa szefów. Chcieli stworzyć trwałą, narodową sieć przestępczości zorganizowanej, w której ramach współpracowałyby włoskie i żydowskie gangi, a całością zarządzać miała rada dyrektorów. Chcieli, by było to przedsięwzięcie całkowicie amerykańskie, bez lojalności wobec mafii sycylijskiej i kontroli z jej strony oraz pozbawione bagażu rytuałów, przysiąg i starożytnych krwawych wendet.

W 1928 r. Lansky i Luciano zaczęli aktywnie planować przejęcie władzy nad podziemiem i wprowadzać tę intrygę w życie. Był to też rok, w którym zamordowano Alberta Rothsteina - inspiratora znacznej części tego planu. Rothstein, pierwszy "Mr Big (znany również jako "the Brain" lub "the Fixer"), był przestępczym finansistą i główną postacią, która sfinansowała pierwsze duże operacje narkotykowe Luciano oraz pozyskanie przez Lansky'ego firmy przewozowej w początkach prohibicji.

Gdy Rothstein zginął, Lansky i Luciano podjęli się realizacji marzenia swego dawnego mentora - stworzenia narodowej sieci przestępczej. Podczas "wojny kastelmaryjskiej" Luciano pozyskał młodszych mafiosów z obu stron jako sojuszników dla swojego tajnego planu, a Lansky zadbał o poparcie najważniejszych gangsterów żydowskich. Gdy grupa uderzeniowa Lanskyego zmiotła w 1931 r. Maranzano, a Luciano przejął kontrolę nad nowo powstałą cosa nostra, wreszcie znaleźli się w dogodnej pozycji do zrealizowania swego planu.

Nazwali go National Crime Syndicate (Narodowy Syndykat Przestępczy). Na jego czele stają Komisja Narodowa - sześcioosobowa rada doradcza najwyższych przywódców mafii i żydowskich gangów, która rozsądzała spory. Pod Komisję Narodową podlegali: Chicago Outfit, rodziny mafii w innych stanach USA oraz Komisja Nowego Jorku. Działało to w ten sam sposób jak nowojorska komisja w stosunku do pięciu rodzin mafii, ustanowiona przez Maranzano do kontrolowania zorganizowanej przestępczości w tym mieście. Luciano przejął przestępczą rodzinę Masseria, a inne rodziny pozostały nietknięte - pozwolono im zachować dawne zasady i rytuały.

W celu utrzymania nowego porządku, zapewnienia pokoju i zagwarantowania, że słowo Komisji Narodowej jest zawsze wiążące, Lansky stworzył Murder Incorporated. Była to nazwa elitarnej grupy zabójców, którą mafijni szefowie mogli wynająć jedynie do morderstw zatwierdzonych przez Komisję. Louis Lepke "Buchalter", Albert Anastasia i Joe Adonis dowodzili wieloma zdolnymi porucznikami, jak choćby Abe "Kid Twist" Relesem i Mendym Weissem. Uważa się, że w latach 1933-1940 zabili oni z rozkazu komisji ponad 500 osób.

Nowa struktura organizacyjna skonfederowanych gangów, działających ponad etnicznymi podziałami, która kiedyś wymarzył sobie Rothstein, została wprowadzona w życie przez Luciano, Lansky'ego i zabójczą siłę Murder Inc. Fakt, iż ta sama struktura i Komisja Narodowa nadal istnieją, świadczy nie tylko o pomysłodawcach, ale także o sile tej idei.

 

SYNDYKAT ZDEMASKOWANY - APALACHIN 1957

Cosa nostra i związane z nią zorganizowane grupy przestępcze kwitły w strukturach i pod przywództwem Komisji Narodowej. Jedną z przyczyn tego stanu rzeczy było to, iż Komisja dbała, by Narodowy Syndykat Przestępczy i wszystkie rodziny mafii pozostawały w tak głębokim ukryciu, jak to tylko było możliwe. Komisja twardo wetowała wszelkie uderzenia w dziennikarzy, sędziów czy polityków, które ściągnęłyby na nią zbiorowa i niepożądaną uwagę. Trzymała również na wodzy wszelkie rzucające się w oczy działania cosa nostra lub jej członków, które potencjalnie mogły objawić szerokiej publiczności jej istnienie. Podporządkować musieli się nawet czołowi członkowie mafii. "Dutch" Schulz został zastrzelony w 1935 r., gdy zignorował Komisję i zaczął planować zamach na prokuratora nadzwyczajnego Thomasa E. Deweya. W 1957 r. zamordowany został gangsterski boss Albert Anastasia, częściowo z powodu dopuszczenia się morderstwa na niewinnym cywilu. Natomiast brutalna śmierć w 1951 r. Williego Morettiego, bossa z New Jersey, miała sporo wspólnego z jego zbytnią gadatliwością w trakcie przesłuchania przed obliczem badającej zorganizowaną przestępczość komisji Kefauvera.

Rygorystyczne egzekwowanie zasady omerty (milczenia) oraz brutalne uciszanie wszystkich, którzy narażali na szwank dyskretne istnienie cosa nostry, było wielkim triumfem. Pozostając poza zasięgiem radaru stróżów prawa Narodowy Syndykat Przestępczy był w stanie rozrastać się, unikając poważnych skoordynowanych prób zwalczenia jego rosnącej siły. Do czasów przesłuchań Kefauvera, odbywających się w latach 1950-1951, opinia publiczna nawet nie znała słowa mafia. Na temat jej struktur oraz przywódców panowała powszechna niewiedza. I rzeczywiście, do czasu spotkania w Apalachin, w 1957 r, kiedy wszystko się posypało, ich strategia dyskrecji była tak skuteczna, że nawet dyrektor FBI J. Edgar Hoover twierdził, że "nie ma czegoś takiego jak mafia.

Ciałem zarządzającym Narodowym Syndykatem była Komisja Narodowa. Odbywała ona spotkania z szerszym gronem przywódców grup wchodzących w skład Syndykatu przynajmniej raz na kilka lat. W spotkaniach nie istniał ustalony porządek procedowania. Przestępcze zjazdy stanowiły jednak okazje do rozwiązania sporów, potwierdzenia zmian przywódców w rodzinie oraz uzgodnienia stanowisk w kontrowersyjnych sprawach - jak na przykład w kwestii sporu, czy rozprowadzane narkotyków należy uznać za akceptowaną działalność w ramach cosa nostry.

W 1958 r. zjazd Komisji Narodowej miał się odbyć 14 listopada w wiejskiej posiadłości Josepha Barbary w Apalachin, na północy stanu Nowy Jork. Barbara był dawnym członkiem przestępczej rodziny Buffalo, który przerzucił się na legalną działalność i z powodzeniem prowadził firmę rozprowadzającą napoje bezalkoholowe. W jego domu już wcześniej odbywały się spotkania Komisji Nowego Jorku oraz rodziny Buffalo. Jedną z kwestii do przedyskutowania miał być zamach Vito Genovese na życie Franka Costello, bossa rodziny Luciano-Masseria, w wyniku którego Costello zmuszony był przejść na emeryturę. Genovese liczył, że Komisja Narodowa okaże w tej sprawie wyrozumiałość i zgodzi się, by utrzymał kontrole nad dawną rodzinę Costello.

Prawie 100 najważniejszych mafiosów zjechało do Apalachin. W swych drogich, ręcznie szytych garniturach i luksusowych samochodach rzucali się w oczy, choć uwagę policji stanowej na podejrzane wydarzenie mógł zwrócić Barbara, który zarezerwował wszystkie miejsca w okolicznych motelach. Jednak bardziej prawdopodobne jest, że cynk dał Costello lub "Lucky" Luciano - których zaproszono na spotkanie, ale zdecydowali nie przyjeżdżać - mszcząc się w ten sposób na Genovese.

Cokolwiek by zaalarmowało policje stanową Nowego Jorku, wiadomo, że wysłała ona dwóch oficerów Biura ds. Podatków oraz Handlu Alkoholem i Tytoniem (Alcohol and Tobacco Tax and Trade Bureau), by zbadali sprawę. Wysłannicy zjawili się w posiadłości Barbary w trakcie przyjęcia przy grillu. Gdy mafiosi zobaczyli nadjeżdżający radiowóz, opuścili dom i rozbiegli się po okolicznych polach i lasach. Choć chicagowski boss Sam Giancana oraz prawie 40 innych zdołało uciec, aresztowano w sumie 58 osób. Grono zatrzymanych stanowiło cos w rodzaju encyklopedii mafii - pośród nich znalazły się takie czołowe postacie, jak Joe Profaci, Vito Genovese, Santo Trafficante Jr. i Carlo Gambino. Większość tłumaczyła swą obecność wizyta u chorego przyjaciela lub awarią samochodu.

Choć ostatecznie wszystkich wypuszczono, zdemaskowanie ich ściągnęło na mafię i Syndykat wzrok całego kraju. Nikt, a zwłaszcza J. Edgar Hoover, nie mógł już zaprzeczać istnieniu mafii. Fatalna wpadka w Apalachin miała w kolejnych dekadach mieć poważne konsekwencje dla cosa nostry.

 

RODZINA GENOVESE

Człowiekiem, którego wielu innych mafiosów winiło za bałagan w Apalachin, był Vito Genovese. Liczył on, że spotkanie Komisji Narodowej w 1957 r. oficjalnie zatwierdzi przewrót, który dał mu kontrolę nad jedna z przestępczych rodzin. Niesprawiedliwe wydaje się jednak winienie za to fiasko Genovese tylko dlatego, że miano o nim dyskutować. Wpadka z policją mogła wynikać z cynku od Franka Costello - człowieka, którego Genovese niedawno obalił.

Rodzina, nad którą Genovese objął władzę - i która do dzisiaj nosi jego nazwisko - wcześniej nazywała się rodziną Luciano-Masseria. Miała ona jeden z najczarniejszych rodowodów ze wszystkich grup mafii w amerykańskiej historii. Jej dzieje zaczęły się w latach 90. XIX w., gdy rozboje "czarnej ręki" prowadził niesławny Ignazio "Wilk" Saietta. Lupo był częścią rodziny przestępczej swego szwagra Antonio Morello i założył tzw. stajnię morderstw we wschodnim Harlemie, do której zabierano ofiary wymuszeń, torturowano i zabijano. W 1910 r. Lupo i jeden z braci Antonio Morello - Peter "Clutching Hand" Morello - zostali aresztowani za fałszerstwa. Gdy w 1898 r. Antonio zginął w wojnie gangów, następcą na stanowisku bossa rodziny został najpierw jego brat Joe, a potem kolejny z braci - Nicholas Morello. Gdy członkowie kamorry w 1916 r. zabili również Nicholasa, przywództwo objął nieudolny Ciro Terranova.

W 1922 r. kontrolę nad tym, co dotąd było rodziną Morello, objął Giuseppe "Szef" Masseria. Gdy Peter Morello wyszedł z więzienia, uznał władzę Masserii i połączył z nim siły, zostając zastępcą bossa. Po zaaranżowaniu morderstwa Salvatore D'Aquili, jego głównego rywala i ówczesnego przywódcy rodziny Gambino, Masseria stał się szefem najpotężniejszej włoskiej grupy w Nowym Jorku. Pośród członków rodziny - zwanej teraz Masseria - znajdował się "Lucky" Luciano.

W 1928 r. Joe the Boss wszczął "wojnę kastelmaryjską" przeciwko sycylijskiemu mafioso Salvatore Maranzano, w wyniku której Luciano doprowadził do zamordowania Masserii. Pomógł tym samym Maranzano stworzyć cosa nostrę i uczynić rodzinę Masseria jedną z pięciu sławnych, uprawomocnionych rodzin mafijnych Nowego Jorku. Gdy Luciano zamordował Maranzano i - wraz z Meyerem Lanskym - założył w 1931 r. Narodowy Syndykat Przestępczy, zachował też kontrolę nad rodziną, która zmieniła nazwę na Luciano-Masseria.

Bezpośrednie rządy Luciano nie trwały długo. W 1936 r. został skazany na 30 lat więzienia za kontrolowanie prostytucji, podczas gdy jego zastępca Vito Genovese uciekł przed procesem o morderstwo do Włoch. Kontrolę nad rodziną przejął wtedy Frank Costello. Pod jego rządami rodzina rozkwitła, zajmując się lichwiarskimi pożyczkami, hazardem i oszustwami w związkach zawodowych oraz rozkręcając interesy w Las Vegas. Gdy Genovese wrócił do Ameryki po II wojnie światowej, podjął próbę odzyskania władzy. W końcu zmusił Costello do przejścia w 1957 r. na emeryturę, ale rok później Luciano i Costello wrobili go w oskarżenie o narkotyki i musiał prowadzić rodzinę, noszącą teraz jego nazwisko, z wiezienia - aż do swej śmierci w 1969 r.

W latach 1969-1981 rodziną Genovese kierował Philip "Benny Squint" Lombardo, który posłużył się szeregiem fasadowych bossów, jak Thomas Eboli, Frank Tieri i Anthony "Gruby Tony" Salerno, by przekonać FBI i innych przywódców mafijnych, że to oni dowodzą rodziną. Była to pożyteczna strategia, gdy przychodziło do wykonania brudnej roboty jak morderstwa bossa mafii w Filadelfii Angela Bruno. Po śmierci Lombardo władze przejął Vincent "Chin" Gigante. Był to człowiek, którego z początku nikt nie podejrzewał z uwagi na jego "szaleństwo" - udawał chorobę psychiczną, wałęsając się po ulicach w kapciach i szlafroku. Po jego aresztowaniu w 1997 r. domniemanym bossem w codziennych sprawach rodziny Genovese stał się Dominick "Quiet Dom" Cirilo, który współpracował z Gigante, sprawującym nadrzędną kontrolę z wiezienia.

Gdy Gigante zmarł 19 grudnia 2005 r., pozostawił swą przestępczą rodzinę w dobrej kondycji. Miała od 275 do 395 pełnoprawnych członków i ponad 1000 współpracowników. Utrzymuje ona kontrolę nad przekrętami w związkach zawodowych i hazardzie na Manhattanie, posiada akcje wielu kasyn, sprawuje pieczę nad obnośnym handlem na ulicach Nowego Jorku oraz potężnym imperium lichwiarskich pożyczek. Rodzina Genovese w XXI w. pozostaje jedną z najważniejszych grup cosa nostry, a jej nielegalne roczne obroty szacuje się na ponad 500 mln dolarów.

 

RODZINA LUCCHESE

Podczas gdy rodzina Genovese wciąż godna jest miejsca pośród słynnych pięciu potężnych rodzin, które tworzą mafię w Nowym Jorku, to rodzina Lucchese - również będąca częścią legendarnego kwintetu - miewała lepsze okresy.

Przedsięwzięcie, które ostatecznie stało się rodziną Lucchese, zaczęło się jako brooklyński oddział operacji, które prowadził "Joe Szef" Masseria. W jego imieniu prowadził je Gaetano "Tommy" Reina. Gdy waśnie Masserii z Salvatore Maranzano doprowadziły do "wojny kastelmaryjskiej", Reina w tajemnicy poparł Maranzano, który obiecał mu własną rodzinę, gdy sam zostanie szefem szefów.

W ramach swych manipulacji za kulisami wojny "Lucky" Luciano, zastępca Maserii, 26 stycznia 1930 r. wysłał Vita Genovese, by zabił wychodzącego z mieszkania na Brooklynie Tommy'ego Reinę. Masseria uważał, że za zabójstwem stoi Maranzano. Z kolei Maranzano myślał, że Masseria dowiedział się o zdradzie Reiny i kazał go zabić. Reinę zastąpił lojalny wobec Maserii Joe Pinzolo. Nie pochodził on z Brooklynu, a jego nominacja rozzłościła dwóch ludzi, którzy pracowali i przyjaźnili się z Reina - Tommy'ego Gagliano i Tommy'ego "Trzy Palce Brown" Lucchese (Lucchese stracił palec podczas wypadku w 1915 r. i przyjął przydomek słynnego wtedy bejsbolisty - Three-Finger Browna).

Gagliano i Lucchese porozumieli się z Luciano i po cichu zmienili drużynę, zostając wtyczkami Maranzano. Jednocześnie wynajęli nieznanego ulicznego rzezimieszka, by zabił Joego Pinzolo, co Masseria uznał za robotę Maranzano. Gdy Maranzano wygrał "wojnę kastelmaryjską" i stworzył w Nowym Jorku strukturę mafii składającą się z pięciu rodzin z nim jako szefem szefów, nagrodził Gagliano własną rodziną kontrolującą dawne przestępstwa Maserii w Brooklynie. Gagliano uczynił swym zastępcą Lucchese i razem wsparli Luciano przy usuwaniu Maranzano oraz tworzeniu Narodowego Syndykatu Przestępczego.

Gagliano objął kontrolę nad swą rodziną w ramach nowego porządku, wprowadzonego przez Luciano i Meyera Lanskyego. Wraz z Lucchese mieli sporo do powiedzenia w Komisji Nowego Jorku, ale podjęli mądrą decyzję, by się nie wychylać. Mieli dobry układ partnerski, w którym Lucchese przewodził podczas przejmowania kontroli nad związkami zawodowymi z Garment Disctrict i nowojorskim Teamsters Union (związek kierowców ciężarówek, przewoźników i magazynierów). Rozbudowali nielegalna działalność w dziedzinie hazardu, nierządu i narkotyków oraz uruchomili lukratywną gałąź przestępczą, kontrolując lotnisko Idlewind (obecnie JFK), a także przemysł śmieciowy na Long Island. Gdy Gagliano zmarł w 1954 r. z przyczyn naturalnych, Lucchese zastąpił go, a rodzina otrzymała nazwę, pod którą znana jest do dzisiaj.

Pełniąc funkcję zastępcy bossa, Lucchese nawiązał kontakty z potężnymi ludźmi. Poparł Vincenta Impelliterego, gdy ten ubiegał się o fotel burmistrza w 1950 r., dzięki czemu miał z nim - jako gospodarzem miasta - świetne układy. Blisko przyjaźnił się również z byłym prokuratorem stanowym Thomasem Murphym, którego Impelliteri mianował komisarzem policji Nowego Jorku. Gdy Three-Fingers Brown kierował rodziną Lucchese, była ona najbardziej pokojowym i sprawiedliwym układem mafijnym w okolicy - grupą, dla której chciał pracować każdy mafioso. Zyski z przestępstw były dobre i - w przeciwieństwie do innych rodzin - szczodrze dzielone. Polityczne i policyjne kontakty Thomasa Lucchesego utrzymywały poziom oskarżeń mocno poniżej średniej, jeżeli chodzi o mafię, a w rodzinie raczej nie zdarzały się walki wewnętrzne i polityczne rozgrywki. Wielu twierdzi, iż było tak, gdyż Lucchese wydawał się szczerze troszczyć o dobrobyt swych ludzi i stawał na głowie, by rozwiązywać wszelkie ich problemy. Oni odwdzięczali się za troskę lojalnością - rzadkim dobrem w annałach historii mafii.

Gdy Lucchese zmarł na raka mózgu w 1967 r., na pogrzebie pojawiło się ponad 1000 żałobników. Najpotężniejsi ludzie mafii połączyli się z politykami, sędziami i wysokimi rangą policjantami, by pożegnać kochanego króla przestępczości. Po jego śmierci Carmine Trumunti przez kilka lat źle zarządzał rodziną Lucchese, zanim kontrolę nad nią przejął Anthony "Tony Kaczka" Corallo.

Polityczna protekcja, jaką rodzina cieszyła się za Three-Finger Browna, zniknęła i wkrótce doświadczyła serii nalotów policji i FBI. Corallo poszedł do wiezienia w 1986 r., a zarządzanie rodziną w końcu spadło na Vica Amuso i Anthony'ego "Gas Pipe" ("Gazrurka") Casso. Znani byli oni jako "Kill! Kill! Kill! Boys" ("Zabij! Zabij! Zabij! Chłopcy"), a wyrzynanie własnych ludzi szybko zaprowadziło ich za kratki, pozostawiając rodzinę Lucchese w kłopotach, z których dopiero musi się wygrzebać.

 

RODZINA BONANNO

Rodzina Bonanno jest kolejną ze słynnych pięciu nowojorskich rodzin mafii, obecnie usiłującą pozbierać się po problemach wywołanych przez zwycięstwa stróżów prawa i rządach wielu nieudolnych przywódców. Z powodu marnych dokonań sporej liczby eksbossów rodzina wciąż nosi nazwisko człowieka, który nie przewodzi jej od czasu, gdy Komisja Narodowa usunęła w 1964 r. Josepha "Joe Bananas" Bonanno z funkcji jej oficjalnego przywódcy.

Przyszła rodzina Bonanno powstała, gdy wielu mafiosów z Castellammare del Golfo na zachodniej Sycylii pod koniec XIX w. przybyło rozpocząć działalność w Nowym Jorku. W latach 1915-1920 jednym z nich był Stefano Magaddino. Ostatecznie uciekł on z Nowego Jorku przed oskarżeniami o morderstwo i udał się na północ, do Buffalo, gdzie założył własną rodzinę przestępczą.

Gdy młody kuzyn Magaddino, Joseph Bonanno, przybył do Nowego Jorku w 1924 r., dołączył do gangu z Castellammare del Golfo. W 1927 r. sycylijski boss Salvatore Maranzano przybył do Ameryki, mając wielki plan zjednoczenia mafii. Przejął władzę nad "castellammarese", a Bonanno został jego protegowanym. Gdy Maranzano ogłosił się szefem szefów w 1931 r., stworzył cosa nostrę i strukturę pięciu rodzin mafii w Nowym Jorku, dał 26-letniemu Joe Bananasowi własną rodzinę.

Choć Maranzano został wyeliminowany po zaledwie czterech miesiącach przewodzenia cosa nostrze, Bonanno utrzymał kontrolę nad swą rodziną i odgrywał ważną rolę w komisjach - Nowego Jorku i Narodowej. Jego rodzina była mała, więc zawiązał sojusz z rodziną Buffalo swego kuzyna Magaddino oraz dużą nowojorską rodziną, którą rządził Joe Profaci. W latach 50. XX w. zrozumiał, że sąsiedztwo czterech rodzin w Nowym Jorku uniemożliwia mu rozszerzanie swej przestępczej działalności w mieście. Zaczął wiec prowadzić interesy w innych miejscach.

Ku poważnej irytacji swego kuzyna, który uważał Kanadę za swoje terytorium, Bonanno posadowił swą rodzinę w Montrealu. Pod rządami zaufanego capo Carmine "Cigar" Galante "Montreal Connection" sprowadzał do Nowego Jorku heroinę, która na ulicy warta była 50 mln dolarów. W końcówce lat 50. i na początku 60. XX w. zyski te przeznaczono na próby założenia hazardowego imperium na Haiti, chcąc powtórzyć sukces Meyera Lanskyego na Kubie przed upadkiem Batisty w 1960 r. Bonnano sprzymierzył się z haitańskim dyktatorem Francois "Papa Dokiem" Duvalierem i siejącą strach Tontonem Macoutesem, tajną policją i zorganizowaną siłą przestępczą Papy Doca. Jednak brak amerykańskich turystów w republice wudu skazał jego kasynowe przedsięwzięcie na porażkę.

Bonanno odniósł większe sukcesy, montując się na otwartym terytorium mafii w Arizonie. Do początku lat 60. XX w. miał w całym stanie silną i zyskowną sieć. Rozzłościł jednak innych bossów mafii, gdy jasne się stało, że planuje posadowić się również w Kalifornii. W 1962 r. zmarł jego wieloletni sojusznik, Joe Profaci, a Bonanno udał się do następcy Profaciego, Joego Magliocco, z planem zamordowania szefów rodzin Lucchese i Gambino oraz przejęcia ich władzy. Gdy plan wyszedł na jaw, Magliocco i Bonanno zostali wezwani przed Komisję, by się wytłumaczyć. Magliocco okazał skruchę i błagał o przebaczenie, w wyniku czego pozwolono mu spokojnie przejść na emeryturę. Jednak w 1964 r. Bonanno odmówił pojawienia się, więc Komisja nakazała, by Gaspar DiGregorio zastąpił go jako głowa rodziny. Wskutek tego Bonanno zniknął i zaczął toczyć krwawą wojnę, znaną jako "wojna bananowa" próbując odzyskać kontrolę.

Choć Bonanno w końcu przyznał się do porażki i w 1968 r. przeniósł się do Arizony na emeryturę, o przywództwo w rodzinie Bonanno bito się przez następną dekadę - walczyli m.in. Carmine Galante i Philip Rastelli. Nawet usankcjonowane przez Komisję zamordowanie Galante nie przyniosło rodzinie jedności. Ciągła walka wewnętrzna ostatecznie spowodowała utracenie w 1981 r. przez rodzinę miejsca w Komisji.

Najgorsze miało jednak jeszcze nadejść. Agent FBI Joseph Pistone, działający pod przykrywką jako przestępca Donnie Brasco, zdołał dotrzeć w pobliże serca rodziny. Procesy wszczęte dzięki działaniom Pistone pomogły w 1993 r. postawić na czele rodziny Bonanno Joeya Massino. Pod jego przywództwem rodzina odzyskała część swej utraconej potęgi i ponownie otrzymała miejsce w Komisji, jednak gdy w 2004 r. Massino poszedł do więzienia za machlojki, siedem morderstw, podpalenie, wymuszenia, lichwiarstwo, nielegalny hazard, spisek i pranie brudnych pieniędzy, rodzina Bonanno powróciła do starych zwyczajów wewnętrznego upuszczania krwi i chaosu.

 

RODZINA COLOMBO

Następną ze słynnych pięciu nowojorskich rodzin mafii, targaną przez dekady konfliktem o przywództwo, jest rodzina Colombo. Nawet jak na standardy mafii wewnętrzna walka o pozycję bossa i kontrolę nad rodziną i wieloma zyskownymi działaniami przestępczymi była krwawa i zdradziecka.

Pierwszym donem grupy, która w przyszłości nazywana będzie rodziną Colombo, był Joe Profaci. W 1928 r., wraz ze swym szwagrem i zastępcą Josephem Magliocco, przekształcił bandę sycylijskich imigrantów, żyjących z wymuszeń "czarnej ręki", w skuteczne przedsiębiorstwo pędzące alkohol, wyzyskujące związki zawodowe, prowadzące hazard, dokonujące fałszerstw i handlujące heroiną. Profaci i Magliocco byli również ważnymi graczami w mafii sycylijskiej, która rozwijała działalność w całym kraju pod przykrywką Unione Siciliane.

Gdy Salvatore Maranzano ogłosił się w 1931 r. szefem szefów i uznał, że od teraz w Nowym Jorku będzie tylko pięć rodzin, nieuniknione było uznanie potęgi Joego Profaciego i uczynienie go głową jednej z tych pięciu rodzin. Profaci pozostawał szefem rodziny Colombo do swej śmierci w 1962 r. Przez trzy dekady jego przywództwa, mimo stosunkowo małej liczby członków, rodzina stała się jedną z najpotężniejszych w Nowym Jorku.

Jednak pod koniec swych rządów Profaci stanął przed obliczem otwartej rewolty członków swej rodziny na Brooklynie, której przewodzili bracia Gallo: Albert, Larry i "Crazy Joe" Po śmierci Profaciego rodzinę i toczącą się wojnę z braćmi Gallo odziedziczył Magliocco. Gdy głowa rodziny Bonanno Joseph "Joe Bananas" Bonanno przyszedł do Magliocco z planem wyeliminowania nowojorskich bossów Carlo Gambino i Tommy'ego Lucchese oraz przejęcia ich rodzin, ten zgodził się i powierzył wykonanie zamachów swemu zaufanemu capo Joemu Colombo.

Jak to często bywa, jedne mafijne knowania inspirują drugie. Colombo udał się wprost do Gambino i opowiedział, co planują Magliocco i Bonanno. Komisja wezwała obu gangsterów, by się wytłumaczyli. Podczas gdy Bonanno odmówił współpracy i został pozbawiony władzy, wszczynając "wojnę bananową", Magliocco przyznał się do winy i błagał o wybaczenie. Po części z uwagi na sędziwy wiek i gwałtownie rozwijającego się raka, pozwolono mu w spokoju odejść na emeryturę. Carlo Gambino odwdzięczył się Joemu Colombo za przysługę - zadbał, by Komisja powierzyła mu przywództwo nad dawną rodziną Magliocco.

W ciągu kilku lat działalności rodziny, przemianowanej na Colombo, Joe sam popadł w niełaskę Komisji za przyciągnięcie uwagi szerokiej publiczności, prowadząc włosko-amerykańską Ligę Praw Obywatelskich. Utworzył Ligę, by protestować - jak twierdził - przeciwko wymierzonym we Włochów prześladowaniom ze strony FBI. Pikietowanie FBI i jego wystąpienia w ogólnokrajowej telewizji tylko rozjuszyły federalnych, którzy zintensyfikowali swe działania przeciw mafii. Bossowie mafii zdecydowali, że trzeba go uciszyć. Z ich inspiracji wciąż niezadowolony "Crazy Joe" Gallo użył swych kontaktów w murzyńskich gangach, by 28 czerwca 1971 r. morderca z Harlemu postrzelił Colombo podczas zlotu Ligi.

Po postrzeleniu Colombo stał się - jak to bezdusznie ujął Gallo - "warzywem z pomieszanymi zmysłami, które nawet nie potrafi chodzić". Wiekowy capo Thomas DiBella przejął na krótko rodzinę, zanim capo Carmine Persico został jej głową. Do czasu objęcia władzy przez Carmine w 1974 r. wszyscy bracia Gallo zostali wyeliminowani, więc powinien był nastać czas spokoju.

Jednak Carmine spędził większość swej kariery bossa w więzieniu, rozgorzała więc wewnętrzna wojna o kontrolę nad rodziną. Podczas pobytu w więzieniu Persico mianował swym zastępcą Victora "Little Vic ("Mały Vic") Orenę, by ten zajmował się sprawami rodziny. Orena wykorzystał swą funkcję do przejęcia całkowitej kontroli i zadbał, by Alphonse, syn Persico, nie wypełnił woli ojca, według której miał zostać bossem. Wywołało to tzw. Colombo war, która objęła ulice Nowego Jorku na początku lat 90. XX w. Była tak krwawa, że nawet niewinni przechodnie ginęli w częstych wymianach ognia. Alphonse Persico zwyciężył, lecz tylko po to, by otrzymać wiele wyroków skazujących go na długoletnie wiezienie.

Mimo problemów z przywództwem nad 120-180 obecnymi członkami rodziny Colombo prowadzi ona wiele zyskownych działalności przestępczych - głównie przemyt narkotyków, pornografia, kradzież i przemyt papierosów oraz oszustwa związane z bankructwem firm i manipulacjami na giełdzie. Trochę stabilizacji i kilka mądrych ruchów ze strony bossa mogłoby umożliwić rodzinie Colombo dokonanie spektakularnego powrotu na scenę.

 

RODZINA GAMBINO

Podobnie jak w przypadku innych rodzin cosa nostry z Nowego Jorku korzenie Gambino sięgają działań gangów mafii sycylijskiej w mieście w pierwszych latach XX w. Zaczynając jako zbieranina drobnych szantażystów "czarnej ręki", rozrosła się i w XXI w. stała się przestępczym imperium. Tak wielkim i zyskownym, że bywa nazywana Gambino Inc.

Najdawniejszym przywódcą przyszłej rodziny Gambino był Salvatore D'Aquila. Dzięki jego fachowemu zarządzaniu w latach 20. XX w. stała się ona najpotężniejszą nowojorską organizacją przestępczą Sycylijczyków. D'Aquila został zamordowany w 1928 r. z rozkazu "Joe Szefa" Maserii przez Joego Profaci i jego grupę strzelców. Maseria mianował nowym bossem Ala Mineo, przyjaznego mu członka gangu. Jednak dwa lata później Mineo został rozwalony przez ludzi arcyrywala Maserii - Salvatore Maranzano. Dziwki temu bossem został popierany przez Maranzano Frank "Don Cheech" Scalise.

Scalise też nie utrzymał się długo. Gdy "Lucky" Luciano zgładził Maranzano w 1931 r., członkowie rodziny Scalise zdecydowali, że muszą się go pozbyć, jeżeli rodzina ma funkcjonować w nowym porządku powołanym przez Luciano Narodowego Syndykatu Przestępczego. Woleli go nie zabijać, więc dali mu szansę ustąpienia na rzecz Vincenta Mangano. By utrzymać się w łaskach Luciano, nowym zastępcą Mangano został z jego mianowania Albert "Mad Harter" Anastasia, bliski sojusznik "Lucky'ego", mimo że pełnił funkcję tzw. lord high executioner w Murder Inc.

Przez kolejne 20 lat Anastasia wiernie pracował dla Mangano. Jednak w 1951 r. wspierany przez Franka Costello, swego bliskiego kumpla i szefa ówczesnej rodziny Luciano-Masseria (dzisiaj znanej jako rodzina Genovese), Anastasia zdecydował się pozbyć Mangano i jego brata Philipa. Nikt w rodzinie Mangano nie śmiał sprzeciwić się Anastasii i przy pomocy Costello oraz wsparciem Komisji stał się on nowym bossem rodziny.

Dzięki wskazówkom Costello Anastasia rozszerzył działalność rodziny, wchodząc w przemyt narkotyków i wykrawając kawałek tortu z działalności cosa nostry w kasynach Atlantic City. Jednak w 1957 r. Komisja zezwoliła na zabicie go - po części z powodu walki między Costello i Vito Genevese o kontrolę nad rodziną Luciano-Masseria. Drugim powodem było morderstwo cywila, którego Anastasia kazał zabić za obrażenie go donosem na niezwiązanego z mafią sprawcę napadu na bank.

Następcą Anastasii został jeden z jego capo - Carlo Gambino. Uczestniczył on w spisku, w wyniku którego zginął jego boss. Póki w 1975 r. nie zawiodło go zdrowie, Gambino przekształcił raczej drugoligową rodzinę w najpotężniejszą z pięciu rodzin Nowego Jorku. Zwiększył swój udział w działaniach w Atlantic City, praktycznie przejął kontrolę nad przemysłem budowlanym Nowego Jorku, rozszerzył zakres przekrętów rodziny w związkach zawodowych, zróżnicował działalność, wprowadzając wiele legalnych interesów wspierających pranie brudnych pieniędzy i stał się ważnym graczem na rynku narkotyków. Był również pionierem przestępstw polegających na kradzieży amerykańskich luksusowych samochodów i odsprzedaży ich do Kuwejtu czy krajów Bliskiego Wschodu. Dzięki sojusznikom we wszystkich innych rodzinach przetrwał próby usunięcia go przez Joego Bonanno i stał się najpotężniejszym bossem cosa nostry w Ameryce.

Przed śmiercią spowodowaną zawałem serca w 1976 r. Carlo Gambino mianował bossem rodziny swego kuzyna i szwagra, Paula Castellano, a jego zastępcą został wpływowy capo Aniello Dellacroce. Castellano nie był popularny wśród swych żołnierzy i capo, którzy uważali, że rodzina słabnie pod jego przywództwem. Głównym członkiem rodziny, który chciał pozbyć się Castellano, był John Gotti - capo z dzielnicy Queens. Od zabicia swego szefa odwiodły go naciski ze strony Dellacroce, który w zamian za to powstrzymał Castellano od działania przeciwko swemu młodemu rywalowi. Dwa tygodnie po śmierci Dellacroce z przyczyn naturalnych, 2 grudnia 1985 r. Castellano wraz ze swym pomocnikiem zginęli przed restauracją na Manhattanie. Nowym bossem został Gotti. Tak rozpoczął swe rządy "Dapper Don" ("Elegancki Don"), znany również jako "król Nowego Jorku"

Mimo problemów, które masowo wystąpiły po śmierci Johna Gottiego w 2002 r. rodzina Gambino pozostaje jedną z najpotężniejszych i najbogatszych rodzin amerykańskiej mafii w całej jej historii.

 

JOSEPH KENNEDY - POLITYCZNY PATRIARCHA

Prohibicja przeobraziła oblicze Stanów Zjednoczonych. Zmieniła również sytuację ekonomiczną wielu z tych, którzy zajęli się handlem zakazaną używką. Nie wszyscy beneficjenci byli członkami amerykańskiej mafii. Jeśli jednak ktoś zarabiał na nielegalnym alkoholu w latach 1920-1933, w którymś momencie musiał układać się z gangsterami.

Rodziną, której sytuacja finansowa dzięki nielegalnemu alkoholowi poprawiła się radykalnie, byli krewni Josepha Kennedy'ego. Ten patriarcha politycznej dynastii nie jest może reprezentantem typowego wyobrażenia człowieka, który dorobił się na lewych drinkach, ale zgarnął na nich nie mniej niż niesławni gangsterzy.

Choć obraz szanowanego lidera społeczności katolickich Irlandczyków, zasobnego biznesmena i jednocześnie handlarza bimbrem wydaje się niespójny należy pamiętać, że w zestawieniu z morderstwami, porwaniami i wojnami gangów zwykle dostarczanie gangom alkoholu mogło być wysoce lukratywnym i stosunkowo bezpiecznym zajęciem. Zwłaszcza gdy ma się polityczne i sądowe kontakty pozwalające zostawać z dala od czujnego oka władz.

Kennedy dorobił się pierwszej fortuny dzięki wykorzystywaniu poufnych informacji oraz manipulacjom giełdowym, lecz prohibicja dostarczyła mu okazji zbyt dobrej, aby ją zmarnować. Jego ojciec był właścicielem licznych barów i gdy Ameryka wyschła z alkoholu, rodzinna firma Somerset Importers została wyłączną przedstawicielką marek Gordoris Dry Gin i Dewars Scotch. Mieli uprawnienia na import ginu i szkockiej do celów medycznych, ale spora część alkoholu trafiała bezpośrednio do różnych irlandzkich gangów, które w tym czasie rządziły Bostonem.

Widząc, ile można na tym zarobić, Kennedy sfinansował regularny szlak przerzutowy między Karaibami a Massachusetts. Zyski z tego przedsięwzięcia pozwoliły poszerzyć działalność i zainwestować w hollywoodzkie studia. Nielegalny import alkoholu zbliżył go również do Franka Costello, człowieka znanego jako "premier półświatka". Costello szybko wyczuł profity, które mogą wynikać ze współpracy z prominentnym, pozornie uczciwym biznesmenem, który ma do tego rozbudowaną sieć kontaktów politycznych. Costello i Kennedy zaczęli współdziałać, Costello pomógł biznesmenowi zdobyć haki na jego hollywoodzkich partnerów biznesowych - należy dodać, że używając dość mało etycznych środków.

Relacje między Costello a Kennedym uległy ochłodzeniu wraz z końcem prohibicji oraz coraz wyższą polityczną pozycją tego drugiego, wliczając w to nominację na ambasadora Stanów Zjednoczonych w Wielkiej Brytanii w 1938 r. Jednak to przez Costello Kennedy nawiązał kontakt z mafijnym bossem Meyerem Lanskym. Kennedy jako regularny gość w nielegalnym klubie hazardowym Lansky'ego Colonial Inn umiejscowionym na Florydzie, wspólnie z Lanskim, zdecydował się zainwestować w tor wyścigowy Hialeah. To właśnie dzięki temu środowisku Kennedy poznał Sama "Momo" Giancanę - lidera syndykatu w Chicago.

Joe Kennedy wiedział, czym zajmują się jego przyjaciele. Dlatego poprosił Giancanę o użycie wpływów w związkach zawodowych (np. Teamsters) do pozyskania wsparcia dla swego syna Johna F. Kennedyego w najważniejszej do uzyskania prezydenckiej nominacji kampanii w zachodniej Wirginii. Dodatkowo zdołał go namówić do pomocy przy wyborczych szwindlach w Teksasie i Chicago, dzięki którym JFK pokonał Richarda Nixona w wyborach prezydenckich.

Kennedy musiał wznieść się na wyżyny perswazji, aby nakłonić Giancanę i innych mafiosów do wsparcia syna, zważywszy na antymafijną krucjatę Roberta F. Kennedy'ego. W pewnym momencie, podczas przesłuchań komisji McClellana w sprawie rozmaitych przekrętów, Robert Kennedy zezłośliwił się na Giancanie, mówiąc: "Myślałem, że tylko małe dziewczynki chichoczą, panie Giancana". Joe Kennedy zapewniał Giancanę, że z Johnowi w Białym Domu uda się nakłonić Roberta do zmiany postawy. W końcu wizja syna przyjaciela zasiadającego na najwyższym z możliwych stołku wydawała się bardzo kusząca.

Jednak gdy JFK został prezydentem, nie potrzebował już ojcowskiego politycznego zaplecza, nie zamierzał również słuchać się jego rad co do mafii. JFK mianował swego brata Roberta Kennedyego na stanowisko prokuratora generalnego, ten zaś użył nowego stanowiska do sprawienia cosa nostrze największego problemu, z jakim miała do tej pory do czynienia. Z tego powodu Giancana narzekał: "Wypruwaliśmy sobie dla niego żyły i zdobyliśmy mu prezydenturę, a on pozwala swojemu bratu zagonić nas na śmierć". Kolejna obraza miała miejsce, gdy emisariusz Giancany, mający spotkać się z Joem Kennedym, Frank Sinatra, został przez Roberta Kennedy'ego wykluczony zarówno z wizyt w Białym Domu, jak i z rodzinnych spotkań u Kennedych. Robert zamknął przed nosem kumpli swego ojca wszystkie drzwi.

 

GIULIO ANDREOTTI - PREMIER WŁOCH

Kiedy mowa o zorganizowanej przestępczości pozyskującej wysoko postawionych przyjaciół, tylko kilka historii może równać się tej o relacji między Giulio Andreottim i mafią sycylijską.

Giulio Andreotti zdominował historię powojennej włoskiej polityki jak żadna inna postać. Po wejściu do parlamentu w 1946 r. odgrywał kluczową rolę w kształtowaniu przyszłości kraju aż do 1992 r., kiedy skończyła się jego ostatnia kadencja w roli premiera. Andreotti pełnił funkcję wiceministra w rządzie na początku lat 50. XX w., następnie w latach 1983-1989 był ministrem spraw zagranicznych, a stanowisko premiera piastował aż siedmiokrotnie.

W ciągu swej kariery polityk ten posiadał olbrzymią władzę zarówno nad włoskim rządem, jak i nad Chrześcijańską Demokracją - partią, do której należał, jedynie medialny magnat i wielokrotny premier Silvio Berlusconi zbliżył się do rozmiaru wpływów, jakie posiadał kiedyś Andreotti. Co może wydawać się nadzwyczajne, ostatecznie Andreotti stanął przed sądem i został skazany za to, że był "komponentem mafii sycylijskiej"

Plotki o powiązaniach Andreottiego z mafią zaczęły pojawiać się w 1968 r. Był to rok, w którym wszedł on w układ z sycylijskim politykiem Chrześcijańskiej Demokracji Salvatore Limą. To z jego pomocą frakcja Andreottiego przejęła władzę w partii. Lima przez długi okres spełniał funkcję łącznika między włoskimi politykami i wiodącymi bossami półświatka i właśnie dzięki powiązaniom z mafią był w stanie zagwarantować Andreottiemu pokaźny pakiet sycylijskich głosów przy każdych wyborach.

W przestępczych kręgach Andreotti zaczął być określany jako "wujek Giulio" - zaufany przyjaciel i sojusznik, po którym można spodziewać się przysług i troski o kumpli. Co stało się jasne w trakcie późniejszych procesów, w latach 1970-1980 Andreotti wielokrotnie dobijał targu twarzą w twarz z kilkoma sycylijskimi bossami, wliczając w to Stefano Bonatate, Tano "Siedzącego Byka" Badalamentiego i Michele "Papieża" Greco. Wyszło nawet na jaw, że w tamtym czasie przekazywał specjalny "pocałunek szacunku" miedzy dwoma członkami mafii a Toto "Bestią" Riiną, liderem dominującego klanu Corleonesi, w czasie gdy jego przywódca Luciano Leggio siedział w wiezieniu. W tym czasie Riina ukrywał się przed policją, dla której był najbardziej poszukiwanym przedstawicielem przestępczości zorganizowanej.

W 1979 r. dziennikarz Mino Pecorelli ujawnił większość tych informacji. Zdobył dowody na zdjęciach i próbował szantażować Andreottiego. Pecorelli, były członek loży masońskiej o nazwie P2, do której zaliczało się wielu prominentnych polityków, mafiosów, duchownych oraz członków włoskiego wywiadu, powinien zdawać sobie sprawę, że igra z ogniem. W ciągu kilku tygodni od wystosowania żądań odnaleziono jego ciało; dokonano na nim egzekucji w jeden z tradycyjnych sposobów, jakie mafia rezerwuje dla zdrajców - strzałem w tył głowy.

Wydaje się, że właśnie ten incydent wraz z zignorowaniem przez mafię prośby Andreottiego w 1980 r., by zrezygnowano z planów zamordowania Piersantiego Mattarelli - chrześcijańskiego demokraty starającego się zdystansować partię od zorganizowanej przestępczości - zadecydował, że "wujek Giulio" postanowił poluźnić kontakty ze swoimi szemranymi przyjaciółmi. Mimo to nadal używał swej pozycji do ich wspierania, tak jak w przypadku oddelegowaniu pewnego sędziego o reputacji "ukręcacza głów" niewygodnych procesów, do zajęcia się sprawami wielu wyroków przeciw mafiosom w postępowaniu "Mafia Maxi" z 1986 r., do którego doszło dzięki dowodom dostarczonym przez Tommaso Buscettę (który dekadę później obciążył samego Andreottiego).

Kiedy w 1991 r. kampania "Czyste Ręce" wymierzona przeciw rządowej korupcji i powiązaniom ze światem przestępczym zaczęła przybierać na sile - jako aktualny premier - został zmuszony do zajęcia ostrzejszego stanowiska wobec mafii. Doprowadziło to do akcji Riiny "Prominentne Zwłoki" mającej na celu zmianę polityki rządu. Jednymi z pierwszych były zwłoki Salvatore Limy. Do 1993 r. skala powiązań Andreottiego i Chrześcijańskich Demokratów z mafią stała się powszechnie znana. Partię rozwiązano, a ciągnąca się przez dekady władza Andreottiego została zakończona.

W 2002 r. Andreotti został postawiony przed sądem i skazany za zlecenie mafii zabójstwa Mino Pecorellego. Na zakończenie sprawy Andreotti żartował: "wyrok 24 lat dla 83-letniego człowieka jest formą życzenia mu długiego życia". W 2003 r. sąd przychylił się do jego apelacji, ale jednocześnie podtrzymał zarzuty o wykorzystywaniu mafijnych koneksji do wspomagania swej politycznej kariery. Polityk uniknął więzienia tylko dlatego, że sprawy uległy przedawnieniu. We Włoszech za jego najsłynniejsze powiedzenie uznano: "Myśleć o człowieku jak najgorzej to grzech, ale zazwyczaj ma się wtedy rację".

 

PAUL "GORYL" MARCINKUS - KATOLICKI ARCYBISKUP

Nie może być wielu członków kleru o tak kojarzących się z kryminałem pseudonimach, jak "Goryl" Należy też mieć nadzieje, że nie ma zbyt wielu ludzi Kościoła pokroju arcybiskupa Paula "Goryla" Marcinkusa, który nie dość, że zaliczał wielu mafiosów w poczet swych przyjaciół, to jeszcze w zupełnie naturalny sposób angażował się w ich przestępcze aktywności.

Paul Marcinkus urodził się w 1922 r. w Cicero na przedmieściach Chicago. Jako młody chłopiec dorastał słysząc opowieści o niesławnych sąsiadach z Cicero, wliczając w to Ala Capone, Jakea "Greasy Thumb" Guzika i Franka "Enforcer" Nirtiego. Jednak te historie nie wywarły wpływu na ścieżkę, którą obrał Marcinkus. Jako nastolatek wstąpił do seminarium, chcąc dostać w przyszłości księdzem. To właśnie w tym okresie przyjaciele przezwali go "Goryl" nawiązując do jego imponujących rozmiarów (192 cm wzrostu i 91 kg wagi). Ksywka utrzymała się. Wszyscy przebywający z nim w seminarium zapamiętali go jako "łagodnego giganta" i "człowieka pozbawionego złośliwości". Po swej ordynacji w 1947 r. Marcinkus ostatecznie znalazł się w Rzymie i stał się częścią ekipy dbającej o bezpieczeństwo dwóch kolejnych papieży.

Jego oddanie służbie oraz osobisty urok przysporzyły mu w Watykanie wielu przyjaciół, przez co w 1969 r. został oddelegowany do episkopatu jako tytularny arcybiskup Horty i sekretarz Kurii Rzymskiej. Ta rola posłużyła za kamień milowy ku nominacji w 1971 r. na prezydenta Instituto per le Opere di Religione (IOR), czyli tzw. Banku Watykańskiego. IOR funkcjonuje jednocześnie jako prywatny bank papieża oraz państwowy bank Watykanu - wynika to ze statusu niepodległego państwa, jakim cieszy się Watykan. Utrzymując konta kleryków i organizacji religijnych z całego świata, ma dostęp i kontrolę nad kwotami rzędu miliardów dolarów.

W 1971 r. Marcinkus stał się również członkiem loży masońskiej P2 (znanej także jako loża Propaganda Due), która została założona jako część tajnej sieci Gladio, stworzonej we Włoszech przez dyrektora CIA Jamesa Jesusa Angletona. Pomijając, że wiara katolicka stanowczo zakazuje przynależności do stowarzyszenia masońskiego, to właśnie przez P2 Marcinkus poznał Michele "Rekina" Sindonę. Cieszący się sławą głównego bankiera i prawnika mafii sycylijskiej Sindona zaczął doradzać Marcinkusowi w sprawach inwestycji Watykanu.

W 1972 r. Sindona wykupił pakiet kontrolny nowojorskiego Narodowego Banku Franklina, po czym zaczął używać tej instytucji do prania mafijnych pieniędzy. Gdy bank z powodu defraudacji i niekorzystnej spekulacji obcymi walutami zaczął upadać, Sindona zawarł z mafiami we Włoszech i Stanach Zjednoczonych układ, na mocy którego miały one rozdystrybuować fałszywe świadectwa udziałowe o wartości 950 min dolarów. Wyszło na jaw, że Marcinkus, działając w imieniu IOR, wyłożył na zakup tych bezwartościowych świadectw blisko 100 mln dolarów. Gdy dowody tego skandalu wypłynęły na powierzchnię, prokurator dystryktu Nowy Jork Frank Hogan starał się dokonać ekstradycji Marcinkusa do USA, aby móc postawić mu zarzuty defraudacji. Watykan użył jednak politycznej presji, aby zablokować ekstradycję, oraz odmówił usunięcia Marcinkusa ze stanowiska prezydenta IOR.

Zamieszanie w jedną bankową aferę mafii powinno uczynić Marcinkusa bardziej podejrzliwym co do przyjaciół z P2. Jak się jednak nieszczęśliwie dla Watykanu złożyło, nie wyniósł z tej lekcji absolutnie żadnej nauczki. Marcinkus zrobił z IOR głównego udziałowca Banco Ambrosiano prowadzonego przez Roberto Calviego. Arcybiskup stał się również współwłaścicielem - razem z Calvim - banku Cisalpine ulokowanego na Bahamach, którego Calvi używał do prania brudnych pieniędzy, które włoska mafia pozyskiwała z narkotyków. Był to jeszcze jeden "bank widmo", utworzony przez tych dwóch mężczyzn, by zarządzać milionami dolarów brudnych pieniędzy. Do 1982 r. zdążono odkryć, że Banco Ambrosiano nie może się doliczyć około 1,3 mld dolarów (dokładnie 1,287 mld). Calvi uciekł z Włoch, a kilka tygodni później znaleziono go martwego w Londynie.

Mimo zamieszania Watykanu w największy skandal bankowy XX w. oraz obciążenia go odpowiedzialnością za długi Banco Ambrosiano warte setki milionów dolarów, Marcinkus pozostał na swym stanowisku aż do 1989 r. Kiedy władze ponownie spróbowały dokonać na arcybiskupie ekstradycji celem przesłuchania, papież Jan Paweł II awansował go na stanowisko proprezydenta Miasta Watykan (połączone stanowisko burmistrza i premiera), czyli na pozycję odpowiadającą innym głowom państw, a co za tym idzie - wyjętą spod postępowań prawnych.

Marcinkus okazał się użytecznym przyjacielem mafii, choć pozostaje niejasne, czy był w tej relacji beneficjentem. Jednak jego wysoko postawieni przyjaciele uchronili go przed jakąkolwiek krzywdą - możliwe, że ich poczynania były inspirowane słowami Marcinkusa: "Nie można prowadzić Kościoła za pomocą samych 'zdrowaś Mario' ".

 

MEYER LANSKY

Choć to "Lucky" Luciano przeszedł do przestępczej historii jako ojciec chrzestny amerykańskiej mafii, cosa nostra nie mogłaby istnieć w obecnej formie, gdyby nie rozum stojącego za nim Meyera Lanskyego.

Wkład Lanskyego zdaje się niemożliwy do przecenienia. Poczynając od aktualnych rytuałów cosa nostry, aż po stworzenie struktur Narodowego Syndykatu Przestępczego i Murder Inc., nie ma choćby jednego ważnego elementu amerykańskiej mafii, na który człowiek ten nie miałby wpływu. Starsi rangą szefowie zwykli nazywać go "Małym Człowiekiem" lecz pseudonim ten nie był w żadnym stopniu wyrazem lekceważenia: jego rady były zawsze wysłuchiwane. Mógł nie być Sycylijczykiem ani nawet Włochem (Meyer był Żydem pochodzącym z Polski), lecz przez całą swą przestępczą karierę Lansky nie został wykluczony z żadnej istotnej decyzji w obrębie cosa nostry - jego wkład był zbyt cenny.

Meyer Lansky urodził się w 1902 r. w Grodnie na terenie okupowanej przez Rosjan Polski jako Majer Suchowliński. Jego rodzina wyemigrowała do USA w 1911 r. zmieniając nazwisko na brzmiące bardziej z angielska Lansky i osiedliła się w jednym z niebezpieczniejszych miejsc Manhattanu - Lower East Side. Jako nastolatek Meyer dorabiał do swych marnych tygodniówek, udzielając się w świecie ulicznego hazardu. W wieku 16 lat był już znany jako shtarke - człowiek o silnej ręce, który sprawował pieczę nad grą w kości i był skłonny do posługiwania się przemocą za odpowiednią cenę.

Właśnie w trakcie bójki wywołanej przy grze w kości Lansky poznał swego dozgonnego przyjaciela Benjamina "Bugsy" Siegla. Mimo że żyli na wielu płaszczyznach skrajnie odmiennie, iskra i tężyzna Siegla połączone z powściągliwością i przewidującym podejściem Lansky'ego tworzyły z nich nierozłącznych partnerów w zbrodni. Jeszcze przed prohibicją ich gang zajmował się wymuszeniami na żydowskich, włoskich i irlandzkich handlarzach Lower East Side, a także handlował narkotykami i organizował kradzieże samochodów. Gdy nastały czasy prohibicji, Lansky zauważył potencjał kryjący się w nielegalnym transporcie alkoholu. Z tego powodu zgłosił się do Alberta "Fixer" Rothsteina po pożyczkę na zakup firmy przewozowej oraz magazynu. Bugsy i Meyer szybko rozsławili się jako najlepsi spece od porwań i transportu w całym Nowym Jorku. Zajmowali się również bardzo opłacalną działalnością poboczną - morderstwami na zlecenie. Rothstein zdecydował się wziąć Lanskyego pod swe skrzydła, wprowadzając go w ideę zjednoczonej narodowej organizacji przestępczej. W tym samym czasie Rothstein przekazywał swoją wiedzę "Lucky'emu" Luciano, z którym to Meyer i Siegel zdążyli już nawiązać bliskie stosunki.

Po tym jak Rothstein został zamordowany w 1928 r. to właśnie Lansky i Luciano razem wprowadzili jego pomysły w życie, choć to Lansky był osobą, która opracowała główne elementy przedsięwzięcia i umożliwiła jego funkcjonowanie. To właśnie on wprowadził główne żydowskie grupy przestępcze, takie jak Purple Gang z Detroit, do Narodowego Syndykatu Przestępczego, a także naciskał na Luciano w sprawie zachowania tej nazwy oraz pewnych sycylijskich prawideł. Wskazywał, że "nikt nie wchodzi do salonu i nie pyta o samochód produkcji firmy bez marki - trzeba dać ludziom coś, czego mogą się trzymać" Lansky stworzył też Murder Inc., by ułatwić utrzymanie się przy władzy.

Luciano uznawał Lansky'ego za "największy mózg" i człowieka, który "widział, co jest za rogiem". Meyer pomógł we wprowadzeniu amerykańskiej mafii w świat hazardu i narkotyków, przewidując, że wcześniej czy później profity wynikające z prohibicji muszą się skończyć, Jego zdolność do myślenia i planowania uczyniła z niego również doradcę zaprzyjaźnionych mafijnych szefów, który uczył ich prania pieniędzy po uwięzieniu Capone'a za malwersacje podatkowe. Był pierwszym gangsterem, który, w 1934 r. założył konto bankowe w Szwajcarii, a także pierwszym, który wszedł w posiadanie zagranicznego banku. Uprzywilejowana pozycja Lansky'ego oraz jego nieprawdopodobne dziedzictwo spowodowane były tym, że po 1933 r. uzyskiwał dla syndykatu zyski większe niż ktokolwiek inny.

Lansky zachował swą główną rolę w prowadzeniu Narodowego Syndykatu Przestępczego aż do 1970 r., kiedy przeszedł na "emeryturę". Jak na ironię, unikając rozgłosu przez wszystkie najistotniejsze lata swej kariery, już w 1972 r. - kiedy to został wydalony z Izraela - postawiono mu zarzuty kryminalne. Po tym jak w 1974 r. został uznany za niewinnego w procesie o unikanie płacenia podatków, FBI ostatecznie zrezygnowało z prób posłania go za kratki. Jeden z agentów Biura skomentował to słowami: "To geniusz. Byłby prezesem General Motors, gdyby tylko zdecydował się żyć uczciwie". Do czasu jego śmierci w 1983 r. legalne interesy Lansky'ego osiągnęły wartość przeszło 400 min dolarów. Nikt nie wie, ile miał na swych szwajcarskich kontach.

 

* David Southwell "Historia przestępczości zorganizowanej", 2009






O mafii polskiej