Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!

Gazeta Stołeczna - 19/06/1998

 

ZAMEK UJAZDOWSKI. Impreza "bruLionu"

 

Marcin Nowak

Od ilości żon do jakości sztuki

 

 

Dyskusja zatytułowana intrygująco "Czy poetom należy liczyć żony?", która odbyła się przedwczoraj na Zamku Ujazdowskim, zataczała się, podobnie jak niektórzy widzowie, od tonacji serio do buffo.

Powodów było kilka: piwo sprzedawane wcześniej, obecność Dariusza "Brzuski" Brzoskiewicza, ale przede wszystkim kontrowersje towarzyszące wywołanemu tematowi.

Od Dezertera do Prusinowskiego

Zanim jednak doszło do emocjonującej dyskusji, publicznosć miała okazję wysłuchać wiązanki słowno-muzycznej.

Koncert rozpoczęła postpunkowa grupa Dezerter, po niej muzykę ludową z różnych regionów Polski przedstawili Janusz Prusinowski wspólnie z Anną i Witoldem Brodami oraz Agatą Harz. Następnie Jacek Podsiadło odczytał kilka własnych wierszy. Wreszcie, na finał, zagrał zespół 2 TM 2,3 - formacja stworzona przez nawróconych na chrześcijaństwo rockmanów.

Stylistyka prezentowanych rodzajów muzyki, ich źródła oraz tematy tekstów różniły się od siebie zasadniczo. Tym, co łączy tak odmienne zjawiska muzyczne, jest ich alternatywność wobec oficjalnego obiegu kultury.

A jednak nie można było nie zadać sobie pytania o sens zetknięcia tych wykonawców. Jeżeli bowiem każda alternatywa jest równie dobra i każda znaczy tyle samo, to wówczas wszystkie tracą sens

Kryteria estetyczne, kryteria etyczne

Z dziedzińca Zamku publiczność udała się do sali, gdzie rozpoczęła się dyskusja na temat odpowiedzialności etycznej twórcy.

Paneliści przyjęli wyraziste postawy: Krzysztof Koehler, Wojciech Wencel, Robert Tekieli na postawione w tytule pytanie "Czy poetom należy liczyć żony?" odpowiadali twierdząco, Marcin Sendecki i Tomasz Budzyński byli odmiennego zdania.

Krzysztof Koehler, poszukując kryterium dla autentyczności sztuki, postulował konfrontację życia autora z jego dziełem. "Artyście, który jest s... nie wierzę, nie chcę go czytać, bo nie znajduję u niego etycznego piękna".

Wojciech Wencel sprzeciwiał się prymatowi kryteriów czysto estetycznych w ocenie sztuki. Powołując się na słowa Eliota, mówił, że skoro sztuka chce oddziaływać także na sferę etyki, to jej ocena nie może być oddzielona od kryteriów moralnych.

Marcin Sendecki zwrócił uwagę, że Eliot miał dwie żony, w tym jednej nie traktował dobrze. Sam bronił postawy, wedle której ważne jest, jak sztuka została zrobiona, bez względu na okoliczności życia autora.

Z innych powodów liczeniu żon artystom sprzeciwiał się Tomasz Budzyński, wokalista grup Armia i 2 TM 2,3. - Jakie ja mam prawo, żeby kogokolwiek rozliczać z tego, ile ma żon? - mówił Budzyński. - Chrystus w kazaniu na górze powiedział "Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni".

Rozmowa była niekonkluzywna

Robert Tekieli chętniej składał wyznania, niż zajmował się prowadzeniem rozmowy. Zwierzył się, że czyta tylko trzy dobre książki ("zły autor może nakłaść wam do głowy jakiś głupstw"), że najnowszy numer "bruLionu" jest pierwszym, za który bierze pełną odpowiedzialność, i że tylko przez czyny można poznać, jakim ktoś, w tym również artysta, jest człowiekiem.

Mówił także, że nie chce, żeby jego dzieci wzorowały się na Agnieszce Osieckiej czy Piotrze Skrzyneckim. Pewien młody człowiek krzyknął, że Tekieli opowiada farmazony, bo Skrzynecki był dusza-człowiek.

Publiczność, rozgrzana emocjami, a może także piwem, reagowała żywiołowo na wypowiedzi dyskutantów. Pewien pan dwukrotnie dopytywał się, gdzie są granice dialektyki, ktoś inny powstał, by ogłosić, że "Robert Tekieli jest hunwejbinem literatury!". Dariusz "Brzuska" Brzoskiewicz poczuł się w tej atmosferze jak ryba w wodzie i co jakiś czas przerywał dyskusję swoimi absurdalnymi wierszami i haiku.

Robert Tekieli przepraszał na koniec, że "rozmowa była niekonkluzywna".

Zapewne łatwiej byłoby dotrzeć do jakiejkolwiek konkluzji, gdyby wśród panelistów panowała jasność co do znaczenia kategorii autora, narratora lub podmiotu lirycznego.

Być może nie należy, zgodnie ze słowami Krzysztofa Koehlera, rozdzielać sztuki od życia, ale czy można kwestionować wartość dzieła dlatego, że życie prywatne jego twórcy wzbudzało kontrowersje?






bruLion - wybór tekstów