Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!

Rzeczpospolita - 2003.18.01

 

Przychodzi Rywin do Michnika - pełna wersja

 

 

Prezentujemy pełny zapis rozmowy między Lwem Rywinem a Adamem Michnikiem, która odbyła się 22 lipca ubiegłego roku w gabinecie redaktora naczelnego "Gazety Wyborczej". Fragmenty tej rozmowy "GW" opublikowała 27 grudnia 2002. Nagranie całego spotkania w gabinecie Adama Michnika "GW" udostępniła na swoim portalu internetowym. Spisaliśmy jego treść.
 

 

 

 

Lew Rywin: ...ale nie chcę już na ten temat gadać, bo już zdenerwowałem się na nich ostro...

Adam Michnik: Posłuchaj - co Cię obchodzą krytycy. Ty masz Złotą Palmę, to masz ich gdzieś, gdyby na odwrót było... To był dobry film. Gdyby przegrał na konkurencji międzynarodowej, to ja bym rozumiał twoje zirytowanie. Ale jeżeli wygrał...

Lew Rywin: Moje zirytowanie wynika stąd: oni (...) poszli na kasę w trójkę. Reszta nie doszła, bo 400 osób w ogóle się nie dostała na projekcję prasową w Cannes. Ja ich spotykam potem i mówię: uprzedzam Was, że mam przecieki, że będzie jakaś nagroda. Oni: a co Ty tu pieprzysz Rywin, kurwa, to jest twój film, dlatego tak mówią. Ja mówię: pół jury jest zafascynowane, bo widziałem wcześniej. Oni pojechali tam, jak zwykle do Cannes, po novum filmowe. Tam dostawały nagrody filmy, które wprowadzały coś nowego, wszystko jedno: forma, kształt, muzyka, obraz, jakieś takie, wiesz, poszukiwania. A tu nagle czysty film klasyczny, pięknie zrobiony, doskonale wyrzeźbiony, ale nic nie wkłada, jeśli chodzi o formę. Jest tam troszkę w getcie Polańskiego itd. Więc oni wysłuchali, chociaż ich uprzedzałem z lekka, że mam takie nadzieje po rozmowach z przewodniczącym jury, który powiedział, że on będzie walczył. Nie oczekiwałem głównej nagrody, przyznaje.

Adam Michnik: A Romek (chodzi o Romana Polańskiego, reżysera "Pianisty" - red.)?

Lew Rywin: Romek powiedział, że przyjedzie do Cannes, jeśli będzie albo pierwsze, albo drugie (miejsce - red.). On szczał po nogach, żeby ten film wygrał i tego... Bardzo się denerwował. I, jak się dowiedział, że już jest, cieszył się jak chłopak.

Adam Michnik: Miał z czego.

Lew Rywin: Cieszył się, jak chłopak. Jutro przylatuje. Jutro przylatuje (...), bo chce zrobić premierę w filharmonii, tam gdzie Szpilmann grał swoją muzykę bardzo często, nie chce tego robić w Teatrze Wielkim, bo się nie nadaje. Więc robi bardzo wąski VIP w filharmonii, a resztę zrobi w Relaksie, ten pokaz tego. W każdym razie jestem zadowolony dlatego, że...

Adam Michnik: To największy twój sukces tego typu.

Lew Rywin: Nie, no wiesz, ja cieszyłem się z "Pana Tadeusza" bardziej, bo to było jednak siedem milionów widzów.

Adam Michnik: No znaczy kasowo, ale ze względów prestiżowych?

Lew Rywin: No, ale wiesz, "Pan Tadeusz" ja miałem sam, a tu jestem w grupie.

Adam Michnik: Rozumiem, rozumiem,

Lew Rywin: No wiesz, to troszkę inaczej się odbiera.

Adam Michnik: Już rozumiem, nie pomyślałem. No dobrze, Lwie. Czasu nie ma już wiele, bardzo.

Lew Rywin: Zrobię ci wstęp, co ja mogę ci powiedzieć. Jest grupa, która zawołała mnie i mówi: "Słuchaj. Chodzą po mieście takie te, że ty im się przyglądasz, że ty chciałbyś ewentualnie z Adamem porozmawiać, jak on chce ten Polsat kupić". Ja - "Czy to są żarty, czy nie, powiedziałem, jeśli chodzi o mnie, nie ma żadnego problemu". Oni - "Ale chcielibyśmy z ciebie skorzystać, żeby przekazać pewien message...". To się złożyło tak, że zawołał mnie Zarębski też i Wandę... I ta grupa po prostu, znaczy jak gdyby z jednej strony mówi: gwarantuje ci ustawę i gwarantuje ci akceptację zakupu. Czy to dojdzie do tego, czy nie, to jest wasza sprawa, ja na ten temat też mam swój pomysł. I oni chcą wykorzystać mnie do zrobienia, żeby to było bardzo koszerne i czyste. I ponieważ ta grupa trzyma w ręku władzę, a jest zainteresowana środkami, bo są im potrzebne, powiedzieli, że mogą to... Władza im daje gwarancje, że to będzie przeprowadzone. A jak nie, to bierzesz jak gdyby sam na siebie ryzyko, jakie będą walki i w Sejmie, i w Senacie.

Adam Michnik: I ty usłyszałeś to na rybach wszystko, tak?

Lew Rywin: Ja to usłyszałem. Gdzieś tam.

Adam Michnik: Poczekaj. To sam wiem.

Lew Rywin: No i to tyle wiesz, to wszystko.

Adam Michnik: Dobrze. A ustawa, w jakim kształcie?

Lew Rywin: 30 procent.

Adam Michnik: Nie, nie, nie. Co w ustawie będzie?

Lew Rywin: W ustawie będzie to, co będziecie chcieli. Znaczy, w ogóle będziecie mieli te wszystkie wasze postulaty. Ja nie wchodziłem w szczegóły.

Adam Michnik: Klucz jest w dwóch miejscach tak naprawdę. Po pierwsze - jeżeli to jest wiadomość, message od Leszka Millera, to ja to biorę. Ja żadnego innego message nie biorę serio. Już za dużo mnie wykiwali.

Lew Rywin: To ja jestem gwarantem.

Adam Michnik: Że to od Leszka?

Lew Rywin: Ale on nie jest sam.

Adam Michnik: Nie, no nie sam. Mnie wystarczy, że on, ale że nie ktoś inny ci to mówił, że to on ci powiedział. Mnie już dziesięć osób gwarantowało, a potem to okazało się wszystko nieprawdą.

Lew Rywin: Słuchaj, Wanda i Piotrek znają powagę mojej osoby... [chodzi o Wandę Rapaczyńską, prezesa Agory, wydawcy "Gazety", i Piotra Niemczyckiego, wiceprezesa Agory - red].

Adam Michnik: To ja wszystko wiem. Ja chcę od ciebie...

Lew Rywin: Nie usłyszysz tego słowa.

Adam Michnik: Nie usłyszę?

Lew Rywin: Nie, nie mogę ci tak powiedzieć. Ja muszę to inaczej jakoć umieścić. Ja ci mogę powiedzieć, że masz rację.

Adam Michnik: No dobrze, tylko teraz jeszcze powiedz o terminach. Jak to wszystko...

Lew Rywin: Ja jestem zobowiązany wrócić tam i powiedzieć, że: zastanawiacie się, nie, tego, cokolwiek. Muszę im coś powiedzieć. Natomiast, jeśliby doszło do tego, to trzeba spisać i ustalić. Pierwsze zadanie moje było dowiedzieć się od was, czy w ogóle jest o czym rozmawiać, i ustalić, że tak powiem, technologię rozmów i...

Adam Michnik: Jak to sobie wyobrażasz?

Lew Rywin: Wyobrażam sobie, że zostanie to napisane tutaj, i ja to zaniosę i ewentualnie jakieś uwagi lub tego, i w pewnym momencie to będzie powiedziane, proszę bardzo, tak to ma być. Może być Piotrek, może być Wanda. Piotrek jest dla mnie doskonałym rozmówcą, bo mamy duże doćwiadczenie, ale tu mi wszystko jedno. Grupa może być i większa. W każdym razie nikt z tamtej strony się nie pokaże. A w ogóle ja będę rozmawiał w bardzo wąskim gronie, to oczywiste.

Adam Michnik: Dobrze, a powiedz mi, co na takim papierze powinno być?

Lew Rywin: Na tym papierze powinny być warunki. Zresztą ten papier istnieje tak naprawdę. Wanda mi go dała, co byćcie chcieli tam mieć.

Adam Michnik: Nie. Co byśmy chcieli, to myśmy informowali wszystkich.

Lew Rywin: Natomiast innych papierów nie ma. Tylko ja jestem zakładnikiem po jednej i po drugiej stronie.

Adam Michnik: No dobrze, a w jakim terminie my byśmy mieli zapłacić kasę?

Lew Rywin: Po rozmowie z Wandą były to dwa punkty. Jeden - z chwilą, kiedy ustawa (chodzi o rządowy projekt nowelizacji ustawy o radiofonii i telewizji - red.) jest załatwiona, a drugi...

Adam Michnik: Rozumiem, ale jaki termin?

Lew Rywin: No nie rozmawialiśmy na temat terminu.

Adam Michnik: Dlatego cię pytam.

Lew Rywin: Ty mówisz po fakcie?

Adam Michnik: Nie, teraz.

Lew Rywin: Teraz nie ma żadnych układów.

Adam Michnik: Nic takiego nie ma?

Lew Rywin: Nie. Ja nic nie chcę.

Adam Michnik: Dobrze.

Lew Rywin: Ja chcę tylko za efekt i wystarczy mi twoje słowo, że tak będzie. Ja tak powiedziałem. Ja powiedziałem, że żadnych dokumentów nie chcę.

Adam Michnik: Trzydzieści procent najpierw, tak?

Lew Rywin: Tak. Znaczy nie najpierw. Z chwilą, kiedy prezydent podpisuje ustawę.

Adam Michnik: A siedemdziesiąt?

Lew Rywin: Kiedy ty kupisz, po zakupie (Polsatu - red.).

Adam Michnik: Po zakupie?

Lew Rywin: Tak.

Adam Michnik: Powiedz mi, jak sądzisz, skąd, że tak powiem, ta grupa wpadła na pomysł, żeby składać taką ofertę?

Lew Rywin: Ja myślę, że jako partia potrzebują środków. Myślę, że to jedna z głównych możliwości sięgnięcia po takie środki. I dwa: część przynajmniej z tych ludzi, część w ogóle śmieje się z tego, że chcesz kupić Polsat, bo nie wiedzą, w którym kierunku pójdziesz, jaka to będzie widownia, czy będziesz wypychał TVN. W ogóle już jest duża dyskusja, merytoryczna, nazwijmy to. A część chce niepisanego sojuszu na zasadzie - zresztą to, co mówili ostatnio - że nie to, że ty będziesz ich pomagierem, nazwijmy to, ale że nie będziesz stał w pierwszym szeregu, ale w drugim, trzecim. Jeśli trzeba przypierdolić, to dopiero wtedy. Chcą takiego powiązania nieformalnego. Boją się poza tym, że... Gdzieś muszą szukać oparcia.

Adam Michnik: Powiedz mi, czy ty to wiążesz w jakikolwiek sposób z wewnętrznymi podziałami w towarzystwie?

Lew Rywin: Moim zdaniem, Miller czuje się słaby w tej chwili. Potrzebuje jakiegoś oparcia. Nie wiem, może zaczyna się czegoć bać. Nie sądzę, żeby to był oryginalny jego pomysł. Myślę, że ktoć jego na to namówił.

Adam Michnik: A, jak sądzisz, dlaczego oni wolą się w takiej sprawie porozumieć ze mną, a nie z Solorzem (właściciel Polsatu - red.)?

Lew Rywin: Dlatego, że ty - pomimo że jesteś wariat, to jednak obliczalny wariat jesteś i z tobą jak się dogadam, to się dogadam, z Solorzem nie. Zresztą ja im sam odmawiałem od Solorza. Dlatego, że to jest bandyta, nie złodziej, z nim się nie da namówić. Ja próbowałem, zresztą Wanda i Piotr mogą o tym dokładnie opowiedzieć. Ułożyć się potrzebowałem, ale to nie, nie. To jest facet, który ci wbije rdzawy nóż w plecy. Wiem, że on chodził tam i tego, ale... Bo był ruch odwrotny, że Polsat wchodzi...

Adam Michnik: A, wedle twojej opinii, skąd się wziął ten pomysł tej ustawy? Dlatego, że ja to próbowałem...

Lew Rywin: Myślę, że początek ustawy to był Czarzasty i Robert, którzy chcieli załatwić każdy swój interes (Włodzimierz Czarzasty, założyciel wydawnictwa Muza, sekretarz KRRiTV, Robert Kwiatkowski, prezes TVP - red.). Robert - sprywatyzować Dwójkę, Czarzasty - żeby jeszcze stworzyć koncern nowy, nazwijmy to prasowy, że tak powiem kontr-Agora: wydawnictwa, plus tam... Muza to się chyba nazywa.

Adam Michnik: Twoim zdaniem to jest dostatecznie mocna oferta, żeby przebić Roberta?

Lew Rywin: On jest w tym, ale on nie będzie miał nic, że tak powiem, do tego.

Adam Michnik: Nie sądzisz, że on...

Lew Rywin:... nie oszuka

Adam Michnik: ... szykuje zagrożenie?

Lew Rywin: Nie, dlatego, że Robert wymyślił sobie, że jeśli, to pójdzie w tym kierunku, to będzie on miał łatwiej z prywatyzacją Dwójki w przyszłoćci.

Adam Michnik: Tak. Ja rozumiem, że pierwsza rata po tym, jak prezydent to podpisuje. Jest jedna rzecz, której ja nie umiałem wyciągnąć od Wandy. Jaka suma wchodziłaby w grę?

Lew Rywin: Ich rozumowanie jest następujące: wartość Polsatu, według nich, jest 350 i oni chcą 5 proc. od tego.

Adam Michnik: 5 proc. od 350 to jest 10.

Lew Rywin: Nie. 3,5 razy 5 to 17,5. Ja myślę, że ja jestem w stanie to troszkę w dół. Uważam, że to jest troszkę przesada. Nie mogę ci powiedzieć, jaka cena, ale takie było ich myślenie.

Adam Michnik: Mniej więcej rozumiem. No dobrze, słuchaj. To jest sprawa bardzo poważna. Ja sobie zastrzegłem w tej sprawie decyzję. Ona musi należeć do mnie, choć to jest decyzja czysto biznesowa.

Lew Rywin: Słuchaj.

(W nagraniu zapada w tym momencie 8-sekundowa cisza - red.).

Adam Michnik: (...). Ja się boję jednej rzeczy. Wedle mojej oceny, która oczywićcie nie opiera się na mediach, ja się na tym za słabo znam, ale według oceny innych, że tak powiem, to tam rozmaici ludzie kręcą.

Lew Rywin: Bardzo różni.

Adam Michnik: Każdy inny. Od pewnego momentu ty masz szum informacyjny. Jak mówił Stefan Kisielewski, masz buldogi pod dywanem. Coś się rusza, rozumiesz, ale kto, kogo gryzie, nie wiesz.

Lew Rywin: Ja nie szukałem tego, zostałem w pewnym momencie poproszony, bo stałem z boku. I również na zasadzie jak gdyby pewnego zmęczenia materiału z tamtej strony, przecież oni tak samo się czują. Ja też nigdy nie rozmawiałem tete-a-tete. Zawsze była rozmowa w dwie, trzy osoby. Zadałem, czy mogę takie pytanie postawić, czy jesteś zainteresowany. Powiedziałem, że uważam, że sprawa jest tak poważna i tak interesująca, że mogę jakiś ruch wykonać. Ale ja jeszcze bym zaczął od końca, bo powiedzmy, że to jest problem decyzyjny i jest do przeprowadzenia. (...) Ale co dalej? Co ty chcesz zrobić? Czy ty już wiesz do końca? Bo nie możesz utracić tej widowni Polsatu.

Adam Michnik: Naprawdę ja bym ci powiedział, że wiem...

Lew Rywin: to byłoby ci prościej podjąć decyzję.

Adam Michnik: To po pierwsze, a po drugie - to ja bym sam siebie uważał za hochsztaplera. Dlatego, że to jest bardzo trudne. Bardzo trudne to jest..

Lew Rywin: Czego ja się boję, powiem ci szczerze. űe w pewnym momencie będziecie przeżywali syndrom Waltera (chodzi o Mariusza Waltera, założyciela TVN, który przez pierwsze lata postawił na ambitne programy, przez co nie zdobył masowej widowni - red.). To znaczy z jednej strony byście chcieli to, co robicie najlepiej, ale może się okazać, że ten produkt ma siedem procent widowni. A w związku z tym... Albo mówimy biznes jest biznes, a my swoje rzeczy robimy gdzie indziej, a to zostawiamy w tych formatach, jakie są, polepszamy je, ale robimy telewizję komercyjną dla pewnej niszy, która nas też interesuje i będziemy próbowali tą niszę troszkę edukować, troszkę zmieniać, troszkę powiększać itd. Ale nie można ich tak zostawić, bo ktoś inny w to wejdzie. I to jest problem.

Adam Michnik: (...) przecież on (...)

Lew Rywin: Solorz jest człowiekiem, który rozpierdala każdy interes. Polsat po prostu był trafiony. Nurowski (członek rady nadzorczej Polsatu - red.) załatwiał te sprawy politycznie i organizacyjnie, a Basia Pietkiewicz (była dyrektor programowa Polsatu - red.) z Wrocławia, nie wiem, czy ją znasz...

Adam Michnik: Nazwisko znam.

Lew Rywin: Ona była szefową we Wrocławiu i widziała, jak się robi telewizję dla mas. Poza tym zobaczył u Kircha (chodzi o Leo Kircha, do niedawna niemieckiego potentata mediów - red.), jak to jest, że trzeba najtańszy produkt (...) Ale później to wszystko rozpieprzył, platformę cyfrową wspólną rozpieprzył nam (...) Ja wziąłem wszystkie biznesy, które on robi i on robił wszystko po prostu na szczęście. On nie miał żadnych mądrych pomysłów. Nie miał żadnego mądrego posunięcia. (...)

Adam Michnik: (...).

Lew Rywin: To mówię ci, że wszystko zrobili mu ludzie, a on tam tylko trochę (...)

Adam Michnik: Kto mu poradził, żeby się wziął za telewizję, przecież to jest człowiek w ogóle z innej łapanki.

Lew Rywin: Nurowski. Nurowski to wtedy poprzez Majkowskiego (pracował przez pierwsze lata w Polsacie - red.) i poprzez te, twierdzi, że on to załatwiał wszystko. I był układ taki z Universalem, nie wiem, czy siedzi, czy nie siedzi, pierwsze pieniądze stamtąd dostał (Universal przez kilka pierwszych lat był udziałowcem Polsatu - red.). Jak on się nazywał... Przywieczerski (Dariusz Przywieczerski, prezes Universalu - red.).

Adam Michnik: On już dawno nie siedzi.

Lew Rywin: A Przywieczerski trochę czuł to. Oni tam jeszcze wzięli... był taki (...), on był dyrektorem generalnym w telewizji. On nazbierał trochę ludzi z ośrodków.

Adam Michnik: A czy, twoim zdaniem, on (Solorz - red.) jest to gotowy sprzedać? Bo jest taka hipoteza, że on nas traktuje jako zająca po prostu. űe on wcale nie zamierza tego nam sprzedawać.

Lew Rywin: Ale on nie ma żadnej alternatywy na rynku w tej dzisiejszej sytuacji. Ja byłem obecny, kiedy mu proponowali Amerykanie 650. On w ogóle się z tego śmiał. (...) A dzisiaj on zabiera samochody służbowe ludziom i komórki. I to jest wynik oczywiście rynku itd., ale też działalność Roberta (chodzi o Roberta Kwiatkowskiego, prezesa TVP - red.), kiedy zrobili dumping na ceny reklaAdam Michnik

Adam Michnik: Czyli, jeśli dobrze rozumiem, to właściwie Robert ma interes, byśmy kupili Polsat.

Lew Rywin: Ma.

Adam Michnik: To dlaczego on się zaangażował w poparcie tej ustawy?

Lew Rywin: Dlatego, że ty nie byłeś sam. Bo ty nie jesteś dla Roberta tak wielkim zagrożeniem, jakim jest Mariusz (Mariusz Walter, założyciel TVN - red.). A ten front się podzielił równo: Mariusz jest razem z tobą w tym wszystkim.

Adam Michnik: Na czym polega zagrożenie?

Lew Rywin: Jedyne zagrożenie, jakie może być, to jest to, że ty, jak kupisz Polsat, to oddasz część częstotliwości, które są ci niepotrzebne, Mariuszowi.

Adam Michnik: A nie to, że wtedy on blokuje nam drogę do Dwójki?

Lew Rywin: Znaczy, że ty chcesz do Dwójki?

Adam Michnik: Na przykład.

Lew Rywin: Tak nie rozumowałem. Jego interesuje prywatyzacja Dwójki, ale on z tego chce zrobić życiową szansę dla siebie. A nie wie, czy ty mu to gwarantujesz.

Adam Michnik: Na odwrót. On blokuje wtedy udział w przetargu na Dwójkę.

Lew Rywin: Ja myślę, że jego rozumowanie szło, że prywatyzacja Dwójki to jest inwestor strategiczny zagraniczny.

Adam Michnik: Na sprzedaż? Na sprzedaż? Nie ma wtedy...

Lew Rywin: Ale nie brałem pod uwagę takiego wariantu, powiem ci szczerze.

Adam Michnik: No, ja to sobie po prostu rozważam...

Lew Rywin: Nie, ja rozumiem, Adam. Nie wpadło mi w ogóle do głowy, że może być taki wariant - dajecie sobie spokój z tym (chyba chodzi o Polsat - red.) w ogóle i ty się łączysz z nim w Dwójkę. Muszę pomyśleć, może to jest najinteligentniejsze rozwiązanie. Moim zdaniem, nawet tańsze.

Adam Michnik: W tej chwili ja po prostu próbuję rozczytać sytuację, w której się znalazłem. Kto, czym się kieruje. Tylko to, co ci mówię: dywany pod buldogiem. Tfu, buldogi pod dywanem. Nie sposób się połapać, kto tu, co gra.

Lew Rywin: Moje doświadczenia są takie: że ani z Mariuszem być się nie dogadał, nie, z Mariuszem byście się dogadali, ale z Wejchertem (szef ITI, właćciciela TVN - red.) się nie dogadasz. (...) I z Solorzem bezpośrednio, moim zdaniem, też byście się nie dogadali. Więc jest albo to (Polsat - red.), albo to (Dwójka TVP - red.), co może być i tańsze, i lepsze, żeby się dogadać sprawiedliwie.

Adam Michnik: Nie, nie, ale takiego planu strategicznego nie było. Ja Ci to pytanie zadaję z inną intencją, żeby zrozumieć, co w tym wszystkim oznacza całe postępowanie Roberta. Dlatego, że ja z nim miałem relacje dobre, koleżeńskie i przy tej ustawie nagle coś się rypło. I teraz: ja miałem kilka interpretacji. Jedną z interpretacji może być po prostu ten wirus Czarzasty.

Lew Rywin: (...) Ale widzę, że tam nie ma kumplostwa. (...) Oni się dawno już pożarli. Czarzasty mu tę ustawę pilotował.

Adam Michnik: Pilotował, no to po coś. Trzeba mieć wspólny interes.

Lew Rywin: Moim zdaniem, oni nie dopuszczą tego Czarzastego do tego. Czarzasty chce... ale ja też wszystkiego nie wiem.

Adam Michnik: Ja rozumiem, rozumiem.

Lew Rywin: Ale zaraziłeś mnie tą Dwójką...

Adam Michnik: Nie chcę, żebyć mnie źle nie zrozumiał teraz. Tu u nas nikt o tym nie rozmawiał. Tylko ja się zastanawiałem, jak zinterpretować postępowanie Roberta. Bo ja jego po prostu nie rozumiałem i nie rozumiem nadal, dlaczego on kryje jakichś dziwnych ludzi w Bydgoszczy ("Gazeta" atakowała przed rokiem szefa ośrodka TVP w Bydgoszczy, ale władze TVP odrzuciły wszystkie zarzuty - red.). Nie umiałem tego pojąć.

Lew Rywin: No wiesz, on ma tam zaplecze. Jego ojciec... itd. Bo on jest tam powiązany z tymi ludźmi.

Adam Michnik: Ale nie, no wiesz, jeżeli pokazujemy w telewizji film, facet w telewizji reklamuje przestępców ściganych listem gończym...

Lew Rywin: Ja też o wszystkim nie wiem. Natomiast, ja wracam (...). Dwójka to jest (...)

Adam Michnik: Słuchaj (...), ale ty nie bierz tego wszystkiego serio. Nie myśl, że to jest na poważnie rozpatrywane.

Lew Rywin: Ale jeżeli możesz osiągnąć prawie to samo, bo nie to samo, mniejszym nakładem środków. (...) Znaczy mój interes jeszcze do moich Francuzów, z którymi i tak się chyba pożegnam w ciągu 6 - 8 miesięcy...

Adam Michnik: Myślisz?

Lew Rywin: Taaak. (...)

Adam Michnik: Mówisz o...

Lew Rywin: O Canale (Rywin był wtedy szefem Rady Nadzorczej firmy, do której należą Cyfra Plus i Canal Plus - red.). To myślę, że gdybyście wy przejęli Polsat, to już jest coś, to my byśmy się dogadali co do reszty tej platformy. (...) Nie, no bo trzeba by to uporządkować. W tej chwili tam jest teraz 650 tys. abonentów, to już jest coś, jest możliwość, że za jakieś 16 - 18 miesięcy (...) Dochody pokrywają wydatki, także to już nie dokłada się do tego dużo.

Adam Michnik: No tak, ale to robisz na dwie ręce. Tutaj masz filmy (Rywin jest właćcicielem firmy producenckiej Heritage Films - red.), tutaj masz te... jakieś mecze.

No dobrze, słuchaj, umówmy się tak. Jaki ty masz rozkład jazdy?

Lew Rywin: Jadę teraz na lotnisko...

Adam Michnik: Znaczy nie, nie...

Lew Rywin: Ile ty czasu potrzebujesz? Tydzień, dwa?

Adam Michnik: Nieee. Trzy dni.

Lew Rywin: Myślę, że w poniedziałek, wtorek, w przyszłym tygodniu możemy się zdzwonić. Za pięć dni.

Adam Michnik: Dobrze. Znaczy, gdzieć jedziesz?

Lew Rywin: Lecę do Kijowa...

Adam Michnik: Co ty masz za interes w Kijowie?

Lew Rywin: No, szukam filmu, możliwości. Amerykanie chcą robić dalszą część "Skrzypka na dachu". No i chcę to zrobić w powiązaniu z Kijowem, bo tam jest klimat wsi ukraińskiej jeszcze. Więc jadę tam, pogawędzić i jutro wracam. I pojadę potem na dwa dni do Sopotu. (...) To w poniedziałek mogę zadzwonić do ciebie i...

Adam Michnik: Dobrze. Ja czekam.

Lew Rywin: O tyle jest, że zaraz oni wszyscy się rozjeżdżają.

Adam Michnik: Nie, nie, zdążę.

Lew Rywin: Wiesz, wraca Kwaśniewski i oni wszyscy uciekają.

Adam Michnik: A gdzie on jest teraz? Z Ameryki już wrócił?

Lew Rywin: On w Berlinie. Z Berlina chyba wraca dzisiaj i zaczyna... On siedzi tam u siebie (...), a ten też... No, wszyscy się rozjeżdżają w każdym razie.

Adam Michnik: Dobrze.

Lew Rywin: No, przykro mi bardzo, że taki message ci przynoszę, ale... (rozmówcy się żegnają, koniec nagrania - red.)

 

(Kropkami w nawiasach zaznaczono fragmenty, których nie udało się dokładnie zrozumieć z powodu złej jakości nagrania)

SPISAŁA LUZ

 







AFERA RYWINA