Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!

Rzeczpospolita - 13.01.2009

 

Cezary Gmyz 

Przeszłość arcybiskupa Sawy

 

Zwierzchnik polskiego prawosławia od 1965 roku był świadomym i tajnym współpracownikiem Służby Bezpieczeństwa o pseudonimie Jurek - wynika z akt zachowanych w IPN

 

SB zwerbowała arcybiskupa Sawę (nazwisko świeckie Michał Hrycuniak) 31 maja 1965 roku. Został zarejestrowany pod numerem ewidencyjnym 12348. TW "Jurek" stał się jednym z najważniejszych agentów bezpieki w Kościele prawosławnym. Z wielu zachowanych notatek wynika, że wielokrotnie inicjował spotkania, by przekazać informacje. Informował SB zarówno w formie ustnej (tzw. dyktaty), jak i własnoręcznie pisał donosy. Dostarczał też dokumenty wewnętrzne Cerkwi, a nawet listy pisane do metropolity ze skargami na poszczególnych księży prawosławnych. Donosił też na katolików i protestantów.

Z archiwów wyłania się obraz ks. Sawy, który przy pomocy SB usiłował kształtować politykę personalną w swoim Kościele.

O miłości z chłopakami

Sporo miejsca w donosach ks. Sawy zajmują informacje o charakterze obyczajowym.

20 września 1966 r. TW "Jurek" dostarczył odpis listu do metropolity przekazanego od jednego z członków komitetu cerkiewnego z parafii w południowo-wschodniej Polsce. Wierny żalił się, że miejscowy duchowny utrzymuje kontakt z młodzieżą katolicką z marginesu. "Ks. J.L. chodzi po restauracjach, popija z nimi wódkę, spotyka się, i to bardzo często, jak również spaceruje z nimi po parku, wreszcie zaprasza ich do domu, tam odbywa się dalsze pijaństwo, a potem proceder zboczonej miłości z chłopakami" - pisał.

Donosy ks. Sawy dotyczące prawosławnej młodzieży przekazywano do KGB

Z akt SB wynika, że ksiądz, o którym mowa w liście, również został pozyskany do współpracy z bezpieką jako tajny współpracownik "Buk". To nie jedyny donos obyczajowy dotyczący duchownych. "Odnośnie faktu związanego z osobą R., t.w. oświadczył, że istnieją podejrzenia, że w/w jest homoseksualistą. Ci, którzy mu to zarzucają, opierają się na fakcie zbytniej troski R. o seminarzystów, co im się wydaje dziwne i podejrzane" - zanotował oficer.

Bazyli ma wiele grzechów

TW "Jurek" nie oszczędzał też swojego ówczesnego zwierzchnika metropolity Stefana.

"Odnośnie metropolity Stefana - człowiek stary (80 lat), często nieodpowiedzialny i nieobliczalny w postępowaniu. Swoją rolę ogranicza do przyjmowania podarków (cennych), hołdów (czuły na lizusostwo i płaszczenie się), tych właśnie faworyzuje, nawet jeśli nic sobą nie reprezentują. Brak mu jakichkolwiek zdolności. Od wyboru nie potrafił wypracować sobie jakiejś linii działania. (...) Przy całej swej tępocie zwraca uwagę fakt jego bierności, a niejednokrotnie wrogości wobec zarządzeń władz państwowych" - donosił TW "Jurek" 26 sierpnia 1968 r.

SB chciała wiedzieć, kto może zostać następcą Stefana. TW "Jurek" charakteryzował esbekom potencjalnych kandydatów: "bp Jerzy - choleryk, wybuchowy. Poziomem przewyższa wszystkich biskupów. Na pewno byłoby lepiej dla PAKP [Polski Autokefaliczny Kościół Prawosławny - red.], gdyby on był metropolitą, choć sam też nie dałby sobie rady, bp Bazyli - intrygant i rozrabiaka, organizator żaden. Brak mu jakichkolwiek zdolności w administrowaniu diecezją, bp Nikanor jako administrator zdolny. Nikanor ostatnio został skompromitowany przez duchownego, który zastał N. w dosyć dwuznacznej sytuacji z gospodynią, Bazyli ma również wiele grzechów".

TW "Jurek" podobne charakterystyki przedstawiał SB jeszcze wielokrotnie. Po śmierci metropolity Stefana sugerował SB, że to on powinien zostać następcą, choć w tym czasie nie był nawet biskupem.

Szczególnie zajadle ks. Sawa zwalczał biskupa, a później arcybiskupa Bazylego. Oskarżał go o głupotę, nepotyzm i nadużycia finansowe. W 1981 r. w rozmowie z oficerem SB był rozżalony tym, że władze popierają metropolitę Bazylego. "W rozmowie z t.w. mogłem odnieść wrażenie, że ma pretensje do naszych organów. Stwierdził wprost, że ze Sł. Bezp. utrzymuje kontakt od kilkunastu lat, swoje uwagi i spostrzeżenia dot. występujących nieprawidłowości w kościele przekazywał i przekazuje, ale jak do tej pory nie widzi, aby ktokolwiek z tego chciał skorzystać, stąd pytanie, czy Sł. Bezp. także nie zależy, aby w kościele panował spokój, ponieważ na Urząd ds. Wyznań nie można liczyć" - zanotował ppłk Jan Wójcik.

Ks. Sawa wielokrotnie chciał też wymóc na SB przeniesienie Bazylego na emeryturę. Nie miał jednak świadomości, że metropolita od wielu lat był również tajnym współpracownikiem o pseudonimie Włodzimierz. Na dodatek utrzymywał doskonałe stosunki z Urzędem ds. Wyznań.

Informacje dla KGB

W 1970 roku ks. Sawa został przeniesiony do Jabłecznej. Został zwierzchnikiem tamtejszego klasztoru. Nie zaprzestał donoszenia. Ponieważ miał więcej czasu na donosy, pisał je odręcznie.

Było ich tyle, że SB założyła osobną sprawę obiektową dotyczącą klasztoru o kryptonimie "Monastyr".

30 marca 1976 r. ks. Sawa podał SB dokładne charakterystyki zakonników z Jabłecznej, w tym swoją. Oprócz tego załączył spis wszystkich uczniów Prawosławnego Seminarium Duchownego w Jabłecznej wraz z charakterystykami słuchaczy oraz wykładowców.

To ułatwiło Służbie Bezpieczeństwa kolejne werbunki. "Monastyr" nie był jedyną sprawą obiektową założoną po donosach ks. Sawy. Kolejną była sprawa obiektowa "Nadbużanin". Jej celem było uniemożliwienie wysyłania prawosławnej literatury religijnej z klasztoru w Jabłecznej do Związku Radzieckiego. Taką akcję planowało dwóch uczniów prawosławnego seminarium.

W tym okresie ks. Sawa przekazał też służbom PRL liczne dokumenty Światowej Rady Kościołów, w tym bardzo niebezpieczne donosy na pastorów z NRD. Informacje te trafiały do Stasi i sowieckiej KGB.

W roku 1979 - po śmierci bp. Jerzego, który sprzeciwiał się współpracy prawosławnych z komunistami i utrzymywał dobre stosunki z katolikami - ks. Sawa został biskupem diecezji łódzko-poznańskiej. Dwa lata później objął zwierzchnictwo w największej prawosławnej diecezji z siedzibą w Białymstoku.

"Solidarność" za drzwi

Białostocka "S" chciała współpracować z prawosławnymi, których na tym terenie było wielu. U nowego zwierzchnika prawosławia pojawiła się w tej sprawie delegacja regionu "S". Przedstawiciele "Solidarności" chcieli złożyć ofiarę na budowę cerkwi w wysokości 50 tys. złotych. Biskup Sawa kategorycznie odmówił przyjęcia pieniędzy i wyrzucił delegację za drzwi. Stan wojenny biskup białostocki powitał z zadowoleniem.

Jako zwierzchnik największej diecezji prawosławnej nie mógł narzekać na swoją sytuację materialną, mimo to żalił się SB, że nie otrzymuje pieniędzy od metropolity. SB zrozumiała aluzję. Płk Wójcik 7 grudnia 1982 roku przekazał bp. Sawie kopertę zawierającą 7 tys. zł (dwie trzecie ówczesnej średniej pensji). Biskup początkowo się krygował, ale w końcu pieniądze przyjął i pokwitował. Kolejny tego typu prezent dostał od bezpieki na swoje 45. urodziny w 1983 roku. Tym razem było to 10 tys. zł.

Młodzież pielgrzymuje

Postawa biskupa Sawy budziła obiekcje wśród katolików, a także wśród mniejszości wyznaniowych.

Biskupowi bardzo zależało wówczas na zdobyciu profesury w Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej. W rozmowach z SB narzekał, że nikt nie chce się podjąć recenzji jego dokonań naukowych, co było wymogiem otrzymania tytułu.

Nie był to jedyny przejaw oporu prawosławnych wobec zwierzchnika diecezji. W sierpniu 1986 r. młodzież prawosławna Białostocczyzny zorganizowała pierwszą pieszą pielgrzymkę na Świętą Górę Grabarkę. Nie miała zgody władz ani kościelnych, ani państwowych. Wykorzystała fakt, że zwierzchnik diecezji wyjechał do Finlandii. SB dowiedziała się o pielgrzymce i wylegitymowała jej organizatorów. Bp Sawa musiał się później tłumaczyć bezpiece.

Jedne z ostatnich donosów w teczce TW "Jurka" dotyczą Syndesmosu - międzynarodowej organizacji młodzieży prawosławnej. Ta oddolna inicjatywa interesowała nie tylko SB, ale przede wszystkim KGB. Bp Sawa przekazał obszerne informacje o pobycie w Polsce Aleksego Struwego z Francji, który był zaangażowany w powołanie tej organizacji. Oficer SB zanotował: "informację nt. Syndesmosu wykorzystać do opracowania odpowiedzi na pismo KGB ZSRR".

Teczka "Jurka" kończy się na listopadzie 1987 roku. Przypuszczalnie wtedy założono nową, która nie zachowała się do dziś.

Biskup Sawa do największych zaszczytów doszedł już w wolnej Polsce. W 1994 roku został prawosławnym ordynariuszem Wojska Polskiego. Dwa lata później został mianowany generałem brygady. W styczniu 1998 roku, w związku z chorobą metropolity Bazylego, został strażnikiem tronu metropolity. Najwyższą władzę w PAKP objął 31 maja. Arcybiskup Sawa został odznaczony krzyżami: Komandorskim i Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski - Polonia Restituta.

Szybki wywiad

Akta TW "Jurka" oraz sprawy obiektowej "Bizancjum" (dotyczącej Kościoła prawosławnego) dziennikarz "Rz" studiował przez trzy miesiące. Wcześniej zapoznali się z nimi historycy IPN.

18 grudnia "Rz" poprosiła metropolitę Sawę o wywiad. Jeszcze wcześniej o wyjaśnienia poprosili go historycy IPN. Termin wywiadu został wyznaczony na 5 stycznia. Ze względu na szacunek dla prawosławia "Rz" nie zamierzała publikować tekstu przed zakończeniem prawosławnego Bożego Narodzenia przypadającego na 7 stycznia.

Tymczasem 3 stycznia w "Gazecie Wyborczej" ukazał się wywiad z abp. Sawą przeprowadzony przez Jana Turnaua oraz Katarzynę Wiśniewską.

Dziennikarze w pytaniach otwarcie przyznawali, że choć ich rozmowa ma związek z badaniem sprawy przez Instytut Pamięci Narodowej, nie znają dokumentów z Instytutu.

O pośpiechu świadczy fakt, że wywiad odbył się w sylwestra i został opublikowany w pierwszym wydaniu gazety tuż po Nowym Roku. Wywiad zatytułowano "Gra z bezpieką o życie Cerkwi".

 

Arcybiskupi jako TW

Abp Adam (Aleksander Dubec) - ordynariusz przemysko-nowosądecki. Pozyskany do współpracy 16 czerwca 1971 r. jako TW "Marek".

Abp Szymon (Szymon Romańczuk) - ordynariusz poznańsko-łódzki. Zarejestrowany 18 grudnia 1969 r. również jako TW "Marek"

Arcybiskup Miron (Mirosław Chodakowski) - arcybiskup hajnowski, prawosławny ordynariusz wojska polskiego. Zarejestrowany 15 lipca 1980 r. jako TW "Mirek II". Jako generał brygady zobowiązany do złożenia oświadczenia lustracyjnego

Abp Abel (Andrzej Popławski) - ordynariusz lubelsko-chełmski. Zarejestrowany 2 marca 1984 r. jako TW "Krzysztof"

Abp Jeremiasz (Jan Anchimiuk) - arcybiskup wrocławsko-szczeciński. Pozyskany 15 grudnia 1973 r. jak TW "Janek". Jako rektor Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej zobowiązany do złożenia oświadczenia.





Lustracja i materiały archiwalne