Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!

Tygodnik Powszechny - 2007-04-12


Bolesława Piaseckiego memoriały więzienne

 

 

Andrzej Friszke, Andrzej Paczkowski

"Chcę współpracować"

 

 

 

Był postacią niezwykłą i budzącą emocje. Zarówno przed wojną, gdy stał na czele Obozu Narodowo-Radykalnego, jak przez wiele powojennych lat, gdy zawarł porozumienie z komunistami, powołał do życia Stowarzyszenie PAX i przez dziesiątki lat, aż do śmierci w 1979 r., pozostawał wiernym sojusznikiem PZPR. Wielu widziało w nim narzędzie komunistycznej dywersji w Kościele, co nie było odległe od prawdy, i uważało za agenta - nawet nie polskich komunistów, ale Moskwy. Tajemnicą poliszynela były jego kontakty z Ministerstwem Bezpieczeństwa Publicznego, dziś udowodnione źródłowo, a także współdziałanie z władzami w zakresie polityki wyznaniowej oraz w akcjach wymierzonych przeciw emigracji. Odnajdywane stopniowo w Instytucie Pamięci Narodowej dokumenty pozwalają odkryć nieznane karty jego biografii.

Wódz

Miał niewiele ponad 20 lat, gdy przez swoich zwolenników został uznany za wodza i kandydata na dyktatora Polski. Ubrani w zielone koszule, z opaskami ze znakiem ręki dzierżącej miecz, pozdrawiali się podniesioną w górę, wyprostowaną ręką - jak faszyści i naziści. Głosili kult siły, a ich organ, tygodnik "Falanga", wzywał do fizycznej rozprawy z przeciwnikami. W swym programie pisali, że tylko oni mają prawo rządzić Polską, a prawa obywatelskie będą mieli jedynie członkowie hierarchicznie zbudowanej Powszechnej Organizacji Narodu; inne partie zostaną zlikwidowane. Żydów pozbawi się praw obywatelskich, odseparuje od Polaków, wywłaszczy, a następnie wysiedli z ziemi polskiej.

Ci, którzy znali Piaseckiego, mówią o magnetycznej sile jego osobowości. Bywało jednak, że także jego bliskich współpracowników nachodziło zwątpienie i krótko przed wojną ONR-Falanga znalazł się w kryzysie. Potem przyszła wojna i okupacja. "Wódz" został aresztowany przez Niemców w grudniu 1939 r., ale wnet go wypuszczono dzięki interwencji Włochów, ponoć samego Mussoliniego. Zaczął się ukrywać i działać w konspiracji. Wydał (pod pseudonimem Leon Całka) broszurę "Wielka Ideologia Narodu Polskiego", w której pisał: "Granice Polski w federacji ludów słowiańskich należy zakreślić na wschodzie na linii Bramy Smoleńskiej, Dniepru i Odessy". W owej federacji Polacy mieli być narodem rządzącym.

Taka była wizja ideowa organizacji, w której działał Piasecki - Konfederacji Narodu. Utworzona w 1940 r., była w istocie zlepkiem kilku grup prawicowych różniących się programami. Do połowy 1942 r. większość z nich opuściła Konfederację, która stała się po prostu kontynuacją ONR-Falangi, wzbogaconą o grono młodszych wyznawców. Piasecki narzucił im nie tylko wizje ideowe, ale też kult czynu i gotowości do ofiary na rzecz Polski. "Imperium, gdy powstanie, to tylko z naszej krwi" - śpiewali konfederaci.

Z tej woli czynu i chęci zamanifestowania polskiej obecności na Wschodzie powstały w 1943 r. Uderzeniowe Bataliony Kadrowe - oddział partyzancki, który wyruszył w Nowogródzkie. Składał się przeważnie z warszawiaków, chłopców z inteligenckich rodzin. Na jego czele stanął sam Piasecki jako "Sablewski". Przemarsz konfederatów już trwał, gdy 17 sierpnia 1943 r. gen. Tadeusz Bór-Komorowski wydał rozkaz o wcieleniu ich do AK. Wedle oświadczenia Piaseckiego został on wówczas przyjęty w Warszawie przez Bora.

UBK pozostawały w Nowogródzkiem przez całą zimę 1943/44. Historyk partyzantki kresowej Jan Erdman wspomina, że oddział "naszpikowany oficerami i podchorążymi" początkowo liczył tylko 72 ludzi. Uzupełniany o miejscowych Polaków, wiosną, gdy został przemianowany na III batalion 77 pułku piechoty AK, miał już ponad 480 żołnierzy. Ich szkoleniem zajmował się ppor. Wojciech Kętrzyński "Wołkowyski". Jak pisze Erdman, Piasecki "hetmanił politycznie, ale w polu oddawał komendę por. Szczęsnemu", czyli ppor. Stanisławowi Karolkiewiczowi. Utworzono trzy kompanie - pierwszą dowodził "Szczęsny", drugą ppor. "Jacek" - Ryszard Reiff, trzecią Stanisław Hniedziewicz "Olgierd". Jak odnotował komendant nowogródzkiego okręgu AK ppłk. Janusz Prawdzic-Szlaski, batalion stoczył trzynaście walk z Niemcami i sześć z partyzantami sowieckimi.

W lipcu 1944 r. III batalion wziął udział w operacji "Ostra Brama", czyli w walce o Wilno z Niemcami, tuż przed nadejściem wojsk sowieckich. Piasecki uczestniczył w kluczowych naradach dowództwa I Zgrupowania AK i wraz ze swymi ludźmi (było ich już około 600) szedł jako dowódca jednej z trzech kolumn, które atakowały miasto. Nacierający w nocy z 6 na 7 lipca żołnierze natknęli się na zespół niemieckich bunkrów, stoczyli ciężką bitwę i przedarli się na otwarty teren, gdzie jednak zostali zaatakowani przez niemiecką artylerię i samoloty. Piasecki wydał rozkaz cofnięcia się. 7 lipca pod Wilno dotarły wojska sowieckie, rozpoczynając szturm na miasto. Walka oddziałów sowieckich i współdziałającej z nimi AK trwała do 13 lipca, kiedy Wilno ostatecznie zostało zdobyte. Pamiętnikarze i historycy opisujący operację "Ostra Brama" zgodnie wystawiają jak najlepsze świadectwo Piaseckiemu i jego żołnierzom. Walczyli dzielnie, skutecznie i ponieśli ogromne ofiary.

16 lipca, tuż po zajęciu terenu przez wojska sowieckie, dowódcy i żołnierze AK zostali podstępnie, pod pozorem odbycia wspólnej narady, aresztowani. Piasecki należał do nielicznych oficerów, którzy, podejrzewając zdradę sowieckiego "sojusznika", nie wpadli w pułapkę. Następnego dnia, na naradzie ocalałych w Puszczy Rudnickiej, na wniosek Piaseckiego postanowiono rozpuścić do domów miejscowych, a pozostali mieli w małych grupkach podjąć marsz na zachód, w kierunku Warszawy. Piasecki dotarł w rejon stolicy zapewne w połowie sierpnia, gdy trwało już powstanie i nie dało się przejść na lewy brzeg Wisły. Zatrzymał się więc w Józefowie. Dotąd nie było wiadomo, co działo się z nim do chwili aresztowania.

Odnaleziona w archiwum IPN teczka (IPN BU 0259/6) zawiera niewiele ponad sto stron dokumentów, w tym protokoły przesłuchania Ryszarda Romanowskiego i Bolesława Piaseckiego, pisane w oryginale odręcznie po rosyjsku, i ich tłumaczenia. Znajdują się tu również rękopisy Piaseckiego na makulaturowym papierze, w tym deklaracje, które stały się programową podstawą jego wieloletniej działalności w powojennej Polsce. Dokumenty te pozwalają przynajmniej częściowo wypełnić lukę w tej niezwykłej historii.

Druga konspiracja

Wedle zapisu w protokole z 17 września 1944 r. - data zapewne jest pomylona, a zdarzenie miało miejsce kilka tygodni później - kpt. Prochorow, zastępca naczelnika 4 sekcji Zarządu Informacji I Armii Wojska Polskiego, przesłuchał Ryszarda Romanowskiego. To, że Rosjanin był oficerem informacji, czyli kontrwywiadu WP, nie dziwi: w 1944 r. formacja ta składała się w większości z oficerów sowieckich. Romanowski już przed wojną był w otoczeniu Piaseckiego znaczącą postacią. Włodzimierz Sznarbachowski, jeden z najbliższych ludzi "Wodza", pisał we wspomnieniach, że Romanowski był "używany normalnie do ochrony osobistej Piaseckiego".

Podczas pierwszego przesłuchania Romanowski opowiedział o swej wojennej służbie i udziale w operacji "Ostra Brama", podając przy tym rysopisy aresztowanego przez Rosjan pod Wilnem ppłk. Poleszczuka i ukrywającego się ppłk. Prawdzica. Podał też adres, pod którym zamieszkiwał na Pradze, i powiedział, że spotkał (na Pradze?) Jana Wyszomirskiego ps. "Wroński", który zaproponował mu spotkanie z Piaseckim w Józefowie. Początkowo Romanowski operował pseudonimem "Sobolewski", a nie "Sablewski", ale w końcu stwierdził: "Nazwisko Sobolewskiego jest Piasecki Bolesław, s. Ludomira". Nie wspominał o swych przedwojennych kontaktach z nim i twierdził, że "Sobolewskiego" zna z partyzantki w Puszczy Augustowskiej. Podczas spotkania w Józefowie Piasecki miał mu powiedzieć, że "sytuacja AK prędko poprawi się i AK pokaże Rosjanom i Armii Berlinga, do czego są zdolni prawdziwi Polacy", że "wojna z Niemcami prędko skończy się i sojusz Anglii, Ameryki i Rosji też skończy się, a zacznie się między nimi wojna". Wtedy oddziały AK miały uderzyć na rosyjskie tyły.

Opowiedział też o naradzie u Piaseckiego, w której uczestniczyli także ppor. Kurotkiewicz "Szczęsny" (chodzi o Karolkiewicza, zapewne nazwisko przekręcił protokołujący), kpt. "Jacek" (nie wymienił nazwiska Reiffa, którego rzekomo nie znał), Wyszomirski, kpt. "Wołkowyski" (czyli Kętrzyński), Brizemajrer (poprawnie Stanisław Briesemeister). Narada trwała kilka godzin. Postanowiono wznowić prace AK na terytoriach "wyzwolonych" i organizować grupy bojowe. "Jacek" miał się udać do Białegostoku, by stamtąd ściągać oficerów AK z Wilna i Grodna, a następnie kierować ich pod Warszawę, kpt. "Wołkowyski" miał wyjechać do Siedlec, "Szczęsny" za Bug, a "Wroński" miał działać na Pradze. Później Piasecki kazał Romanowskiemu jechać do "Szczęsnego", który przebywał w powiecie drohiczyńskim i z którym spotkał się u Tadeusza Chomki. "Szczęsny" niepokoił się, że wciąż nie ma ani drukarni, ani radiostacji. Po powrocie Romanowski zameldował się Piaseckiemu, któremu miał powiedzieć, że jest chory i nie będzie dalej działał w AK. Zapewniał kpt. Prochorowa, że 8 listopada postanowił zerwać z AK. Dalej zeznawał, że radiostacja znajduje się u "Wrońskiego" na Pradze przy ul. Inżynierskiej 10/11, a skład gazetki przy ul. Stanisława Augusta 38/7. Do tej opowieści dodał dalsze szczegóły, sypiąc szereg osób odwiedzających Piaseckiego, m.in. płk. Cząstkę z 30 dywizji AK, ppłk. Prawdzica, Andrzeja Krasińskiego, który pracował razem z "Wołkowyskim" w Siedlcach, por. Kuszela jako adiutanta Piaseckiego oraz dr. Malczewskiego, który zajmować się miał fałszowaniem dokumentów. Informacja otrzymała tyle wskazówek, że aresztowanie Piaseckiego było kwestią dni.

Uwięzienie i zeznania

Piasecki został aresztowany 12 listopada 1944 r. w Józefowie. Nie znamy przebiegu zatrzymania, zapewne jednak dokonał go ten sam kapitan Prochorow, który w następnych dniach prowadził przesłuchania. Obszerne zeznania Piasecki złożył 14, 15 i 16 listopada.

Opowiedział swój życiorys, koleje służby wojskowej, przyznał, że od 1936 r. był kierownikiem ONR-Falanga, lecz charakteru tej partii szerzej nie objaśniał. Wspomniał, że od 17 listopada 1939 r. do 16 kwietnia 1940 r. był więziony przez Niemców, gdyż krótko przed wojną zdemaskował niemieckiego szpiega Brochwicza (co było zgodne z prawdą), że po zwolnieniu ukrywał się, stworzył Konfederację Narodu, z którą wszedł do AK, i że otrzymał od gen. Bora rozkaz podjęcia akcji w lasach nowogródzkich. Scharakteryzował działania bojowe swego oddziału, stwierdził, że go rozwiązał i że małymi grupkami przechodzili do Warszawy. Grupka, z którą szedł, liczyła - jak mówił - pięciu ludzi, prócz niego byli to Jerzy Hulkowski, Jan Wyszomirski, Stanisław Briesemeister i Janina Czermięcka. Po długim marszu znaleźli się 21 sierpnia w Józefowie i zatrzymali w domu Briesemeistera. Trudno stwierdzić, czy nazwiska te - poza Briesemeisterem - były znane Prochorowowi, w każdym razie Piasecki nie powinien ich wymieniać, gdyż mogło to oznaczać dekonspirację. Wymienienie przebywających w niemieckiej niewoli znanych Piaseckiemu wysokich oficerów AK - gen. Bora-Komorowskiego, gen. "Grzegorza" (Pełczyńskiego), płk. "Kortuma" (Sanojcy) - nie było natomiast niebezpieczne. Posłużenie się nimi można uznać za próbę wskazania śledczemu rozległości okupacyjnych kontaktów dla wzmocnienia własnej pozycji.

Padły jednak także nazwiska osób, które nie znajdowały się w niewoli. Wśród nich Prawdzica-Szlaskiego, którego rysopis Piasecki podał; "Ostoi", który z nim mieszkał i zajmował się podrabianiem dokumentów, oraz 15 współpracowników z Konfederacji, w tym aresztowanego już przez NKWD Reiffa. Także nazwisko i pseudonim Witolda Bieńkowskiego, który - jak mówił Piasecki - jest przedstawicielem rządu emigracyjnego ds. opieki społecznej. Ponadto szereg pseudonimów i funkcji innych oficerów AK, w tym komendanta okręgu białostockiego "Mścisława".

Trzeciego dnia składania zeznań Piasecki relacjonował, co robił w ostatnich tygodniach, wymieniając znów szereg nazwisk i pseudonimów, w tym ponownie płk. Cząstki, Prawdzica, Bieńkowskiego. Opowiedział też, że w końcu października przyjechał do Józefowa Reiff, który wybierał się do Białegostoku, skąd chciał wysłać do Wilna swoich ludzi - Papaja i Sulimę - "ażeby wyprowadzić Akowców z Wilna, rozmieścić ich pod Białymstokiem i Siedlcami". Piasecki wyraził na to zgodę i Reiff pojechał w Białostockie, gdzie został aresztowany, o czym zawiadomił Piaseckiego na początku listopada Kętrzyński. Dalej Piasecki zeznawał, że Kętrzyński zamierza wydawać w Siedlcach pismo "Niepodległość" w oparciu o nasłuchy radia londyńskiego, i podał nazwiska lub pseudonimy uczestników tej grupy: Andrzeja Krasińskiego "Bojara", Samuela Kostrowickiego "Dymitra", łączniczki "Sławy". Dodał, że na miejscu nawiązano kontakt z organizacją Stronnictwa Narodowego i otrzymano pomoc od adwokata Sewiniarskiego (Świniarskiego?). "Niepodległość" wychodziła przez kilka tygodni, zaprzestano jej wydawania w związku z wpadką radia. Na Pradze - kontynuował zeznanie Piasecki - ukazywała się gazetka "Alarm", którą zajmował się Gajewski.

Złożone tak szybko po aresztowaniu zeznania świadczą, że Piasecki się załamał. Wymieniając nazwiska osób, które były z nim związane, nie próbował "ujawnić" ich w nadziei na objęcie ochroną (później zdarzały się takie przypadki), bo nikt mu wówczas niczego nie oferował i musiał się liczyć z tym, że zostanie potraktowany tak jak inni akowcy uwięzieni przez NKWD. Jest zagadką, dlaczego mężczyzna o tak silnej konstrukcji psychicznej, zdolny wcześniej do czynów wymagających wielkiej odwagi, ukształtowany od lat w poczuciu misji przywódczej, zasypał siebie i innych już w pierwszych dniach po aresztowaniu. Warto jednak zauważyć, że podobnie postąpiło wielu wysoko postawionych przywódców wojennej konspiracji.

Memoriały dla Sowietów

W omawianej teczce brak dalszych akt. Nie wiemy, co działo się z Piaseckim od połowy listopada 1944 do kwietnia 1945 r. Świetnie znający dzieje życia Piaseckiego i jego środowiska politycznego Andrzej Micewski pisał: "W istocie mało wiemy o pobycie Piaseckiego w więzieniu w Lublinie i w Warszawie (...) Pewne jest tylko, że sprawę Piaseckiego prowadził generał rosyjskiej służby bezpieczeństwa Iwan Aleksandrowicz Sierow" (A. Micewski, "Współrządzić czy nie kłamać", Paryż 1978). Sierow aż do maja 1945 r. kierował działalnością NKWD i kontrwywiadu "Smiersz" na tyłach frontu, m.in. nadzorował akcję porwania szesnastu przywódców Polski Podziemnej w marcu 1945 r. W omawianej teczce nic na ten temat nie ma, ale wedle zgodnych wspomnień najbliższych współpracowników Piasecki rozmawiał z Sierowem. Na rozmowy takie powoływał się on sam. Nikt jednak nie osadza ich w czasie ani nie omawia ich przebiegu. Antoni Dudek i Grzegorz Pytel, autorzy monografii lidera PAX-u, sugerują, że to on był inicjatorem owego dialogu: "jedyną szansą na przeżycie, jaka mu pozostała, było zwrócenie uwagi na swoją osobę".

W teczce śledztwa znajduje się kilka rękopisów Piaseckiego, ale na części brak dat. Te, które są datowane, pochodzą z kwietnia i maja 1945 r. Brak kluczowych memoriałów, zatytułowanych "Jak rozumiem swoją współpracę z PKWN" oraz "Sytuacja polityczna na wyzwolonym terytorium Polski". Znaleziono je w innej teczce (sygnatura IPN BU MBP 283) i tylko w wersji przetłumaczonej na rosyjski. Oryginał w języku polskim dotąd się nie odnalazł - być może znajduje się w Moskwie.

Tytuł pierwszego memoriału wskazuje na to, że został napisany przed końcem 1944 r., gdyż z dniem 1 stycznia 1945 r. PKWN został przekształcony w Rząd Tymczasowy. Na drugim memoriale tłumacz wpisał datę 30 listopada 1944 r., a więc pierwszy powstał między 16 a 30 listopada. Oba były efektem rozmów z wysoko postawionymi enkawudzistami, zapewne z Sierowem. Ich osią jest pytanie, czy Piasecki godzi się na współpracę z władzami zainstalowanymi przez Moskwę i jak ją sobie wyobraża.

Opublikowany wiele lat temu (Andrzej Garlicki, "Z tajnych archiwów", Warszawa 1993) memoriał Piaseckiego z 22 maja 1945 r. zaczyna się od słów: "W czasie mojego zatrzymania pisałem już szereg wypowiedzi na postawione mi zagadnienia przez gen. pułk. Iwanowa [pseudonim Sierowa] i pułk. Becuna. Dotyczyły one następujących zagadnień: a) Analiza sytuacji politycznej w kraju w końcu 1944 r. wraz z kwestią środków, jakie należałoby zastosować, aby zwiększyć wpływy PKWN (Rząd Tymczasowy jeszcze wtedy nie powstał). b) Charakterystyka poszczególnych ugrupowań polskich. c) Jak sobie wyobrażam moją osobistą współpracę z obozem Rządu Tymczasowego". Niewątpliwie po listopadzie 1944 r. rozmowy z Sowietami nadal trwały, gdyż w memoriale z maja 1945 r. Piasecki pisze o "kilkudziesięciu rozmowach" z oficerami sowieckimi i polskimi. Jego status formalny pozostawał jednak niezmienny - był więźniem.

Droga do zwolnienia

Zmiana sytuacji nastąpiła 10 kwietnia 1945 r., kiedy zastępca szefa 4 Oddziału Głównego Zarządu Informacji WP, Rosjanin mjr Turgunski stwierdził, że Piasecki jest osobą cywilną i materiały śledztwa wraz z podejrzanym należy przekazać Ministerstwu Bezpieczeństwa Publicznego. Tego dnia szef GZI płk Piotr Kożuszko przesłał min. Radkiewiczowi akta i aresztowanego. Piasecki znalazł się w rękach polskiej bezpieki. Jego los nie był chyba jeszcze przesądzony: 19 maja, po kolejnym przesłuchaniu, postanowiono zamknąć śledztwo i przekazano sprawę do prokuratora, a dwa dni później por. Pachołek sporządził akt oskarżenia. Ocenił on, że Piasecki przyznał się do winy, czyli działalności w AK, a więc do naruszenia art. 1 dekretu o ochronie państwa z 1944 r., a jego winę potwierdził świadek Romanowski.

W tych dniach Piasecki intensywnie pracował, pisząc w celi ołówkiem na makulaturowym papierze kolejny memoriał - tym razem dla komunistycznych władz polskich. Był on w znacznej mierze powtórzeniem tez pisanych dla Sierowa, ale zawierał nowe akcenty. Obszernie pisał o swej przedwojennej i okupacyjnej działalności, podkreślając społeczny radykalizm i opozycyjność wobec sanacji, a także AK. Wywodził, że już na początku 1944 r. był za ułożeniem stosunków z ZSRR, a obecnie jest za ścisłym sojuszem. Twierdził, że wyzbył się antysemityzmu. W zakończeniu pisał: "umożliwcie mi współpracę z Wami, a sprawa polska w największym dla moich możliwości stopniu na tym skorzysta, a Wy nabierzecie do mnie zaufania takiego, jakie ma się do towarzysza walki za ideę wspólną. Piszę może mieszając argumenty rozumowe z uczuciem - ale rewolucja jest zawsze, a tym bardziej i w Polsce, rzeczą rozumu i serca".

Wiosną 1945 r. sporo działo się na linii komuniści-środowiska katolickie. Występujący z upoważnienia najwyższych władz PPR Jerzy Borejsza odbył 20 kwietnia, 3 maja i 3 czerwca w Krakowie spotkania, w których - obok środowiska świeżo utworzonego "Tygodnika Powszechnego" - uczestniczyli współpracownicy Piaseckiego: Wojciech Kętrzyński (czyli "Wołkowyski"), Dominik Horodyński i Aleksander Bocheński, który nie był oenerowcem, ale pisywał do wydawnictw Konfederacji Narodu. W czerwcu Kętrzyński opowiedział Borejszy o swojej znajomości z Piaseckim i mówił, że "my, którzy przychodzimy z ONR, przebywamy dłuższą drogę, ale kiedy [już] przychodzimy, jesteśmy uczciwymi tam, gdzie się deklarujemy". Bocheński i Horodyński wyrażali chęć uzyskania audiencji u Bieruta, a Bocheński sugerował utworzenie katolickiego czasopisma poza hierarchią kościelną, której podlegał "Tygodnik Powszechny". Do takiej audiencji nie doszło, ale Borejsza (brat Józefa Różańskiego, dyrektora wydziału śledczego MBP) należał wówczas do osób wpływowych, więc jego sprawozdania o tych kontaktach były przedmiotem debat na najwyższym szczeblu.

W aktach śledztwa Piaseckiego znajduje się jednak jeszcze jedno opracowanie, napisane ołówkiem, ale przepisane na maszynie, i to w kilku egzemplarzach; dotyczy ono polskiej emigracji. Autor ocenił ją jako element w większości zdrowy i cenny, w którym jednak działa reakcja żerująca na bohaterstwie żołnierzy. Reakcjoniści ci - pisał Piasecki - tkwiący w dawnych szablonach, nie rozumieją wielkich przemian społecznych. Reakcja działała i w okupacyjnym podziemiu, dążyła do tego, aby walka z Niemcami nie doprowadziła do zmiany przedwojennego układu sił społecznych. "Szkodliwym jest wstrzymywanie milionowych mas Polaków za granicą, gdy ziemie zachodnie na gwałt potrzebują zasiedlenia. Szkodliwym jest promieniowanie przez reakcję emigracyjną na Kraj duchem zastoju społecznego i utrudnianie przeprowadzania niezbędnych reform socjalnych". Ruch Młodych - jak określał swoją formację związaną z "Falangą" - w miarę rozwoju zerwał z tradycjami reakcyjnej prawicy, postawił zdecydowanie na hasła reformy rolnej, upaństwowienia wielkiego przemysłu, upowszechnienia oświaty. Ulegał totalizmowi, co było błędem, ale przeżycia wojenne spowodowały odcięcie się od niego.

21 czerwca dyrektor Różański, w którego gestii znajdował się Piasecki, przesłał ten tekst wiceministrowi Romanowi Romkowskiemu, który cztery dni później napisał na nim jedno słowo: "zwolnić". Bez wątpienia uczynił to za zgodą Bieruta i Gomułki, a najpewniej po prostu na ich polecenie. Formalny nakaz zwolnienia Różański podpisał 2 lipca 1945 r. Tego samego dnia Piasecki opuścił więzienie mokotowskie w Warszawie, a idąc ulicą Rakowiecką, spotkał przypadkiem Janinę Kolendo, swoją sekretarkę i łączniczkę z lat okupacji, która skontaktowała go natychmiast z dawnymi współpracownikami. Dwa dni później Piasecki został przyjęty przez sekretarza generalnego PPR Władysława Gomułkę.

Wszystkie działania wokół Piaseckiego były w tym okresie niewątpliwie związane z przygotowaniami do rozmów "polsko-polskich" w Moskwie, w których uczestniczyli komuniści (m.in. Bierut i Gomułka) i parę osób reprezentujących Polskę niekomunistyczną, m.in. Stanisław Mikołajczyk. W rezultacie rozmów, którym nieprzypadkowo towarzyszył proces 16 przywódców Państwa Podziemnego, został utworzony - za zgodą wielkich mocarstw - Tymczasowy Rząd Jedności Narodowej o charakterze koalicyjnym, ale z miażdżącą przewagą komunistów i ich sojuszników (satelitów). Od 28 czerwca, po powrocie do Polski Mikołajczyka, zaczęła się kształtować nowa, legalna scena polityczna. Komuniści znaleźli na niej miejsce także dla Piaseckiego.

 

 

 

Jak rozumiem swoją współpracę z PKWN         

 

PKWN przeprowadza bezkrwawą rewolucję społeczno-polityczną w Polsce1. Wprowadzenie rzeczywistych pełnych praw obywatelskich - dla robotników i chłopów. Prawo do wykształcenia. Reforma rolna, usunięcie wyzysku robotnika - oto niektóre cechy tej rewolucji. Pragnę z całą siłą moich ideowych, radykalno-społecznych przekonań wziąć bezpośredni udział w przeprowadzeniu tej rewolucji.   PKWN tworzy siłę zbrojną - Wojsko Polskie do walki z Niemcami. Celem tej walki [jest] sprawiedliwe ukaranie przestępczego najeźdźcy i odbudowanie daleko sięgających [w tekście rosyjskim - dalnych, uwaga tłumacza] zachodnich granic Polski. Pragnę całą siłę moich przekonań użyć dla jak najszybszego wciągnięcia mas do tej walki.   

PKWN głosi i wciela w życie polsko-radziecką współpracę i braterstwo. Pragnę poświęcić część swojego trudu dla zapoczątkowania zmiany polityki polskiej wobec ZSRR. Trzeba z całą energią pokazać fałsz i kłamstwo przestarzałych poglądów. Trzeba wychować społeczeństwo polskie w duchu zaufania i szacunku do materialnych i duchowych osiągnięć ZSRR.   

PKWN winien przezwyciężyć reakcyjny nurt w społeczeństwie polskim. Pragnę wziąć udział w tej walce i być uczestnikiem triumfu prawdziwej demokracji, ogarniającej szerokie masy narodu polskiego. Trzeba wyprowadzić społeczeństwo polskie ze stanu bierności wywołanego przez polski rząd w Londynie.   

PKWN organizuje i tworzy na nowych podstawach administrację państwową i samorządową. Pragnę wszystkimi siłami swojej wiedzy i doświadczenia wziąć udział w tej twórczej pracy. Do swoich przyszłych zadań podchodzę z pełną lojalnością. Będę dążył do zrozumienia nie tylko treści tych wskazań, które będę otrzymywał, ale i do zrozumienia samej istoty wykonywanych zadań.   

W jakiej dziedzinie pragnę współpracować z PKWN   

Z wykształcenia i z natury jestem pracownikiem nauki. Obroniłem pracę doktorską z filozofii prawa na Uniwersytecie Warszawskim2 i prowadziłem seminarium na katedrze filozofii prawa Uniwersytetu Warszawskiego.   

Prócz tego, jak wiadomo, jestem działaczem ideowo-społecznym. W czasie wojny dowodziłem batalionem partyzanckim. Za najbardziej praktyczne uważałbym wykorzystanie mnie w organizowaniu samorządu miejskiego miasta Warszawy. Jestem zaznajomiony z gospodarką, społecznością oraz z politycznymi i kulturalnymi warunkami Warszawy. Sądzę, że w Warszawie będą wielkie trudności w pracy, w walce z którymi mógłbym okazać pomoc. I uważam, że w tym dziele mógłbym uzyskać najlepsze rezultaty.   

Uważam także za realne wykorzystanie mnie w propagandzie wojskowej i cywilnej. Dobrze znam atmosferę życia kraju, co jest niezbędne dla dobrej propagandy. Mogę także pracować w organizowaniu szkolnictwa wyższego, z czym PKWN będzie miał wielkie trudności.   

Niezależnie od tych trzech rodzajów pracy o charakterze gabinetowym, stawiam sobie za cel:   

a) wciągnięcie do współpracy z PKWN działaczy politycznych, oficerów polskich, z którymi udało mi się nawiązać kontakt. Trzeba zacząć tę pracę z ludźmi mojego batalionu, którzy mogą okazać mi wielką pomoc w tej pracy.   

b) zaznajomienie się z nurtami politycznymi wchodzącymi w skład Krajowej Rady Narodowej w celu ustanowienia kontaktu osobistego z działaczami tworzącymi podstawę polityczną PKWN. Tak wyobrażam sobie swoją pracę w PKWN.   

W ogóle zaś oczekuję waszych wskazań.   

Jakie przewiduję rezultaty mojej współpracy z PKWN   

Z pełną odpowiedzialnością twierdzę, że moja współpraca z PKWN przyniesie wielką korzyść. Moja współpraca z PKWN będzie dla społeczeństwa symbolem propagandy rzeczywistego pragnienia PKWN wciągnięcia wszystkich Polaków, którzy walczyli z Niemcami, do budowy nowej demokratycznej Polski.   

Moja współpraca z PKWN bez wątpienia odbije się echem w młodym pokoleniu Polski, które mnie dobrze zna.

Moja współpraca z PKWN będzie przekonywującym argumentem dla wielu młodych ludzi AK, że można wyjść z podziemia, dogadać się i uczciwie pracować.   

Sądzę, że w szeregach AK znajdzie się wielu ludzi, którzy pójdą moją drogą.   

Twierdzę, że po tej stronie Wisły jest wiele bardzo wpływowych organizacji narodowych, mających za sobą w niektórych województwach Polski absolutną większość narodu. Młode pokolenie w tych organizacjach składa się z robotników, chłopów, i nie jest reakcyjne.   

Moja współpraca z PKWN może być otwarciem drogi dla wciągnięcia mas w budowę nowego porządku. Moja współpraca z PKWN da budownictwu nowej Polski wiele młodych i ideowych sił, będzie dla nich sygnałem do przejścia od stanu biernego oporu do współpracy.   

Przełom duchowy, który przeszedłem, będzie miał swoje odbicie.   

Niezależnie od wyników mojej współpracy z PKWN dla społeczeństwa, uważam, że w kwestii organizowania aparatu administracyjnego mogę uzyskać konkretne rezultaty.   

Ocena tej kwestii nie do mnie należy. Bezspornie zdaję sobie sprawę z tego, na jaki opór napotkam w wyniku mojej współpracy z PKWN, ze strony elementów reakcyjnych. Jednakże mam dość energii i woli, aby przezwyciężyć opór. Czekam z przekonaniem na chwilę początku mojej realnej współpracy, która będzie miała oczywiste znaczenie.   

 

Piasecki

 

 

przetłumaczył: zastępca szefa IV Oddziału Głównego Zarządu Informacji Wojska Polskiego major Targoński3

 

 

1 Tłumaczenie dokonane ze znajdującego się w archiwum IPN (sygnat. MBP 283) maszynopisu rosyjskiego. Oryginał powstał w języku polskim, lecz niestety nim nie dysponujemy. Przekładu dokonał oficer rosyjski. Przy ponownym przełożeniu na język polski tłumacz starał się zachować wierność wobec wersji rosyjskiej, stąd chwilami chropawość tekstu. Piasecki dobrze władał językiem polskim.

2 Piasecki uzyskał tytuł magistra praw na Uniwersytecie Warszawskim we wrześniu 1945 r. Nie był nigdy doktorem.

3 Anatolij M. Targuński (ur. 1913), zastępca szefa IV (Śledczego) Oddziału GZI WP. Później podpułkownik.

 

 

 

 

Ściśle tajne

Tłumaczenie z polskiego

 

I. Sytuacja polityczna na wyzwolonym terytorium Polski

 

Sytuacja polityczna na wyzwolonym terytorium Polski zależy od wpływu trzech najważniejszych czynników:

a) charakteru i treści życia konspiracyjnego w czasie okupacji niemieckiej;

b) faktu, że większość ziem polskich znajduje się nadal pod okupacją niemiecką;

c) sytuacji międzynarodowej.

 

A. Życie konspiracyjne w czasie okupacji niemieckiej

Trzeba w pełni zrozumieć fakt, że 90 proc. sił wojskowych polskiej konspiracji w czasie okupacji niemieckiej należało do AK. Szereg organizacji i ludzi szło do AK nie z entuzjazmu do dowództwa AK, lecz dlatego że wymagała tego życiowa konieczność. Ta konieczność wyrażała się w tym:

AK miała jednolite dowództwo. Jednocześnie AK była na wyzwolonym terytorium jedynym orężem [może: jedyną siłą zbrojną - uwaga tłumacza A.K.] zależnym od centrum w Warszawie, które podporządkowało się rządowi londyńskiemu.

AK na terenach wyzwolonych winna była na rozkaz rządu londyńskiego wyjść z podziemia i zachować swoją jednolitą polską siłę zbrojną. Członkowie AK, a także konspiratorzy i partyzanci, czuli się żołnierzami regularnej armii.

Z przyjściem Armii Czerwonej, a wraz z nią także Wojska Polskiego na terytorium Polski, wywołało [to] podwójny kryzys:

Po pierwsze: kryzys w stosunku do rządu polskiego w Londynie, wydającego nierealne rozkazy, które głosiły, aby z Armią Czerwoną nie walczyć, nie dać się rozbroić, do Wojska Polskiego nie wstępować. Rząd polski w Londynie nie dokonywał żadnej analizy, aby pokazać nierealność i nieżyciowość tego rozkazu.

Drugi kryzys - to kryzys w stosunku do przybyłego Wojska Polskiego. Scharakteryzować go można następująco:

Przybywają żołnierze polscy w długo oczekiwanych mundurach polskich. Rzeczywiście, serce się do nich rwie, ale jednocześnie odczuwa się refleks czegoś odwrotnego, że przybyłe wojsko zupełnie się z nami nie liczy, wcale nie uznaje naszej walki i naszego trudu. To wojsko uznaje jedynie Armię Ludową, samą w sobie niewielką organizację, stosunkowo mało znaną. Wojsko Polskie nie chce z nami rozmawiać, nie interesuje się wykonaną przez nas robotą. Jedynym wezwaniem Wojska Polskiego [jest] dekret o mobilizacji1. Stąd powstaje kryzys i nieposzanowanie Wojska Polskiego.

Jeśli wziąć drugą stronę życia konspiracyjnego - prócz wojskowej - tj. życie polityczne, przedstawia się ono w sposób następujący:

Życie polityczne Polski konspiracyjnej ogarnęło masy w daleko mniejszych rozmiarach niż wojskowa działalność konspiracyjna. Zdrowy instynkt narodu nakazywał przewagę walki zbrojnej. Życie polityczne Polski konspiracyjnej przybrało następujące formy: najwyższym organem władzy cywilnej był delegat rządu polskiego w Londynie w randze wicepremiera. Najwyższą władzą ustawodawczą była Rada Jedności Narodowej, w skład której wchodziły: Stronnictwo Ludowe, Stronnictwo Pracy, Stronnictwo Narodowe i Polska Partia Socjalistyczna. W końcu czerwca 1944 r. do Rady Jedności Narodowej weszło jeszcze sześć organizacji powstałych w czasie wojny, wśród nich także kierowana przeze mnie Konfederacja Narodu2. Jednakże wszystkie te sześć nowych organizacji miały w sumie jedną piątą głosów w Radzie Jedności Narodowej. Wszystkie te fakty mówią o tym, że pięć lat wojny wysunęły młode polskie pokolenie jako wojenną siłę polityczną. To pokolenie, kochające przede wszystkim Polskę i wolność, pojmujące tę wolność jako niepodległość i suwerenność państwową w postaci swobody życia wewnętrznego demokratycznej Polski - zajęte było walką i nie miało czasu zajmować się działalnością polityczną.

W tej sytuacji zjawia się PKWN z gotowymi organami władzy państwowej. Okoliczność, że organy te były zaprezentowane jako gotowe, bez [potrzeby] porozumienia z tutejszą rzeczywistością polityczną, doprowadziła do specyficznej sytuacji. PKWN został uznany nie jako władza państwowa, lecz jako władza partyjna. To doprowadziło do niechętnego stosunku społeczeństwa do PKWN. Stąd wynika kryzys polityczny.

 

B. Znaczenie faktu, że większa część terenów Polski znajduje się pod okupacją niemiecką

Zdumiewającym faktem i wielką obawą było przyjście nacierającej Armii Czerwonej. Ten strach wywołał brak na ziemiach wyzwolonych przywódców konspiracji cywilnej i wojskowej. Pozostali tylko przedstawiciele władz terenowych. Centrum w 99 proc. znalazło się za Wisłą. To dało dwoiste rezultaty. Bezwarunkowy kryzys autorytetu ludzi centrum, którzy w ciężkiej politycznie chwili porzucili podwładnych. Zjawisko to wywołało jednocześnie inną okoliczność. Jeśli centrum konspiracji znajduje się za Wisłą i, nie bacząc na powstanie w Warszawie, kontynuuje swą działalność, to należało wstrzymać działalność praktyczną do chwili wyzwolenia od Niemców całego terytorium Polski. To, być może, jest paradoksalnym, ale bardzo ważnym psychologicznym momentem dla zrozumienia obecnej sytuacji politycznej.

 

C. Sytuacja międzynarodowa

Przede wszystkim trzeba zrozumieć, że centralną kwestią, interesującą nie tylko organizację [niewykluczone, że winno być: organizacje - uwaga tłumacza A. K.], lecz naród jako całość, jest problem suwerenności narodu.

Naród obawia się, że PKWN jest tylko przejściowym etapem do przyłączenia Polski do Związku Radzieckiego jako 17. republiki związkowej, tworzenia kołchozów i ateizmu. Naród obawia się także i tego, że PKWN oddając ziemie polskie wzdłuż linii Curzona na Wschodzie, nic konkretnego na Zachodzie nie dostanie.

Jednocześnie panują w społeczeństwie dwie tendencje, wynikające z sytuacji międzynarodowej. To, że wcześniej czy później nastąpi kompromis pomiędzy rządem polskim w Londynie i PKWN. W związku z tym, do tej chwili trzeba bojkotować PKWN.

Druga tendencja, która brzmi nieco paradoksalnie - że bezpośrednio po zwycięstwie nad Niemcami sytuacja dojrzeje do wojny między Anglią a ZSRR. W związku z tym Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego jest kombinacją politycznie nieudaną.

Pierwsza koncepcja przeczy drugiej. Tym niemniej w atmosferze politycznej nieufności obie koncepcje znajdują swe miejsce w społeczeństwie.

 

II. Przyczyny wywołujące niezdrowy stosunek do Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego i KRN

Większość tych przyczyn wyłożyłem w poprzedniej kwestii. Pozostały tylko poszczególne specjalne zagadnienia, na których chciałem się zatrzymać.

Społeczeństwo ogarnął strach przed aresztowaniami i wywózką w głąb Rosji. Wszyscy stale wyliczają, że tego lub innego aresztowali i wszelki ślad po nim zaginął. Ludzi nie tyle straszy sam areszt, ile brak wiadomości, gdzie znajdują się aresztowani. Masy boją się tego, że demokracja PKWN obejmuje tylko byłych członków Armii Ludowej i Polskiej Partii Robotniczej, zaś osoby należące do innych organizacji konspiracyjnych w czasie okupacji niemieckiej będą uważane za ludzi drugiej kategorii.

 

III. Czego potrzeba dla osiągnięcia współpracy mas ludowych z Polskim Komitetem Wyzwolenia Narodowego

1. Trzeba nie tylko mówić, ale i udowadniać pożyteczność PKWN.

a) jest nieprawdą (absurdem) przypisywanie PKWN zamiaru stworzenia 17. republiki, jednakże prawdą jest to, że PKWN zamierza organizować Polskę suwerenną, która byłaby w dobrych, przyjaznych stosunkach z ZSRR.

b) jest także nieprawdą, że PKWN zmierza do komunizmu w Polsce, prawdą zaś jest to, że PKWN chce uczynić Polskę prawdziwie demokratyczną, społecznie radykalną, gwarantującą religijne i narodowe prawa obywateli.

c) jest nieprawdą, że PKWN chce okroić terytorium Polski. Jednakże prawdą jest to, że PKWN, godząc się na granicę wzdłuż linii Curzona, zdecydowanie stawia problem polskiej granicy na Nysie Łużyckiej, Odrze oraz przyłączenia Prus Wschodnich.

d) jest nieprawdą, że PKWN nie dąży do kompromisu z rządem polskim w Londynie. Jednakże prawdą jest to, że PKWN dokłada wszystkich wysiłków, aby jak można najszybciej stworzyć jeden rząd narodowy. Jedynym warunkiem PKWN jest dążenie do niedopuszczenia do rządu przedstawicieli kierunków reakcyjnych.

e) jest nieprawdą, że PKWN zmierza do tego, aby stworzyć rząd tylko z przedstawicieli PPR i Armii Ludowej, należących do [tych] organizacji w czasie okupacji niemieckiej. Jednakże prawdą jest to, że PKWN chce współpracować z całym narodem walczącym przeciw Niemcom.

f) jest nieprawdą, że jakoby istnieje możliwość powstania konfliktu między Anglią i ZSRR po klęsce Niemiec. Kwestię tę należy stale udowadniać realnymi faktami i wydarzeniami [świadczącymi] o przyjaźni wojennej między Związkiem Radzieckim i Anglią.

Podkreślam, że wskazane wyżej tezy stale trzeba wkładać do głów społeczeństwu, aby rozwiać nieufność, której można się dziwić, ale która w pewnym stopniu istnieje.

2. Byłoby celowe, aby PKWN wyjaśniał, że partie wchodzące w skład obecnej Krajowej Rady Narodowej nie mają monopolu na życie polityczne kraju. Trzeba ogłosić, że Krajowa Rada Narodowa z chęcią przyjmie do swego składu każdą organizację polityczną, opartą o zasadę demokracji, radykalizmu społecznego oraz realizmu w polityce zagranicznej. Wątpię w to, aby w końcu wojny pojawiło się wiele nowych organizacji politycznych. Tym niemniej, takie wyjaśnienie miałoby znaczenie i zmieniło napięcie sytuacji, a tym samym podniosło autorytet PKWN w masach.

3. Słusznym przedsięwzięciem jest przeprowadzenie reformy rolnej. Jednakże należy więcej pisać o tym, jak nadzieleni ziemią mogą na niej bardziej wydajnie prowadzić gospodarstwo. Ten problem bardzo interesuje społeczeństwo.

4. Byłoby bardzo ważne, aby kilku radzieckich publicystów wypowiedziało w prasie polskiej swój pogląd - jak ZSRR pojmuje stosunki z Polską po wojnie. Byłoby to dodatkowym środkiem do zdobycia zaufania społeczeństwa do PKWN, ponieważ wśród społeczeństwa panuje przekonanie, że PKWN jest narzędziem Związku Radzieckiego, a wewnętrzną politykę na wyzwolonej ziemi prowadzą Rosjanie. I tę myśl trzeba rozwiać.

 

IV. Sytuacja AK w podziemiu na wyzwolonym terytorium Polski

Tutaj należy podkreślić następujące momenty:

A) Aparat organizacyjny AK okazał się w znacznym stopniu rozbity technicznie i ideologicznie wyjściem z podziemia dla pracy w warunkach legalnych. Po tym powrót do konspiracji [będzie] bardzo trudny i często nawet niemożliwy.

B) Na skutek działań wojennych występuje i taki fakt, że rząd polski w Londynie jedynie odbiera od terenowych organizacji AK doniesienia o działalności, ale nie daje żadnych wskazań, terenowi kierownicy AK pozostają bez kierownictwa z centrali.

C) W szeregach AK czuje się bezcelowość [może bezsens? - uwaga tłumacza A. K.] jej działalności. AK była wychowana ideologicznie w duchu [przygotowania] zadań do powstania. Kiedy powstanie stało się nierealne, ujawniła się bezcelowość istnienia AK jako armii, AK prezentowała się jako apolityczna i nie była zdolna do działalności partyjno-politycznej.

D) Dawne zapasy finansowe skończyły się, pojawił się kryzys finansowy, co wywołało szereg istotnych trudności. Jak można było dawać ludziom zalecenia, by ukrywali się w podziemiu, nie dając pieniędzy na utrzymanie?

Wskazane wyżej przyczyny wzbudzają u członków AK brak zaufania do swego kierownictwa przez to, że nie dało ono żadnych rozkazów i środków w istniejącej skomplikowanej sytuacji. Wśród żołnierzy AK powstaje pytanie: do czego jesteśmy potrzebni?

 

V. Dlaczego AK - żołnierze i oficerowie średniego szczebla - prowadzą walkę przeciw Polskiemu Komitetowi Wyzwolenia Narodowego i Wojsku Polskiemu?

Przyczyny polityczne wyjaśniłem już w pierwszym punkcie. Wychodzą oni z istniejącej na dzień dzisiejszy sytuacji politycznej. Do tego należy dodać oddzielne specyficzne przyczyny:

a) większość uczestników AK jest przekonana, że ich przynależność do AK automatycznie umieszcza oficera lub żołnierza na czarnych listach Wojska Polskiego. Jeśli należał do AK, to wcześniej czy później będzie zgubiony. Takie przekonanie wytworzyło się w szeregach AK. To przekonanie potwierdzone jest przez aresztowania, a przede wszystkim przez to, że nikt nie zna losu aresztowanych. Krewni nie mają możliwości przekazania im przesyłek.

b) większość uczestników AK uważa, że dowództwo Wojska Polskiego nie docenia w rzeczywistości uprzedniej antyniemieckiej roboty AK. Uważa ono, że Wojsko Polskie nie chce być dziedzicem tradycji bojowych AK walczącej przeciw Niemcom. Stąd powstaje u żołnierza AK opinia:

"Klepałem biedę i ryzykowałem życiem w walce przeciw Niemcom w ciągu pięciu lat, a w Wojsku Polskim uważają mnie za gorszego od tego, który przez pięć lat nic nie robił, siedział w domu albo spekulował".

Te oraz wskazane wyżej przeze mnie momenty polityczne wyjaśniają zorganizowany bierny opór AK wobec Wojska Polskiego. Dywersyjna wojna bratobójcza przeciw Wojsku Polskiemu w masie członków AK nie jest popularna.

 

VI. Co trzeba zrobić, aby odciągnąć masy od rządu polskiego w Londynie i przeciągnąć je na stronę Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego

Tę kwestię poruszyłem już w punkcie trzecim, tutaj podaję, co następuje:

1. Trzeba przekonać masy, że PKWN nie jest konkurentem rządu polskiego w Londynie, lecz że PKWN w chwili obecnej jest władzą państwową i że ta władza jest z korzyścią dla narodu polskiego, pragnie wykorzystać siły swoje i siły zwolenników rządu londyńskiego dla wspólnej sprawy.

2. Trzeba wyjaśnić społeczeństwu, że życie polityczne w kraju rozwinie się dopiero po wojnie. W chwili obecnej naszym celem i naszym zadaniem jest walka o nasze zachodnie granice.

3. Wiadomo, że Polacy bez specjalnej chęci wstępują do Wojska Polskiego. Dzieje się tak dlatego, że Polacy po pierwsze jeszcze nie zrozumieli korzyści dla Polski pod względem terytorialnym z walki ze wspólnym wrogiem. Masy w większości sądzą, że ani trzy dywizje, ani nawet trzydzieści nie może wpłynąć na zmianę granic Polski. Dlatego trzeba będzie wyjaśnić narodowi i całemu społeczeństwu, że im więcej będzie Wojska Polskiego, tym łatwiej można odwojować ziemie polskie od Niemiec. Dla wyjaśnienia tej kwestii trzeba użyć wszystkich środków.

4. Wojsko Polskie winno wziąć na siebie rolę dziedzica historii całej walki konspiracyjnej, którą prowadziły wszystkie niezależne organizacje. Trzeba pokazać sprawiedliwy państwowy stosunek do konspiracji czasów okupacji.

Społeczeństwo nie wie o tym, że żołnierzy AK, którzy walczyli przeciw Niemcom, nie uważa się w Wojsku Polskim za niepełnowartościowych. Odwrotnie, w narodzie panuje takie przekonanie: przyznać się do AK - to znaczy zagłada i więzienie. I trzeba wyjaśnić istotę tej sprawy.

5. Masy narodu polskiego dostatecznie już wypróbowały konspiracji, lecz nadal działają konspiracyjnie, ponieważ boją się represji w wypadku ujawnienia się. Masom trzeba powiedzieć:

"Dosyć konspiracji! Chodźcie do nas. Znajdziemy czas na to, aby pogadać i naprawić nasze stosunki".

6. Trzeba wyjaśnić, że rząd polski w Londynie wykorzystywał wojskowe siły konspiracyjne przede wszystkim dla demonstracji, zaś PKWN odwrotnie [-] dąży do tego, aby wszystkie te siły były skierowane do walki o nowe terytoria na zachodzie.

7. Trzeba także wyjaśnić masom, że teraz na wyzwolonych terenach Polski rządzi PKWN. Po wojnie na prawdziwie demokratycznych zasadach, w trybie wyborów, masy ocenią tę pracę PKWN i rozstrzygnie się kwestia dalszego wewnętrznego życia kraju.

Kończę ogólną uwagą, że zjednoczenie mas z PKWN może w decydującym stopniu nastąpić tylko za Wisłą, gdyż tam znajduje się większa część narodu polskiego i wydaje mi się, że przedstawione przeze mnie problemy będą miały większą aktualność za Wisłą.

 

Piasecki

 

przetłumaczył Targoński

 

30 XI 44 r. A. Targuński major

1 Chodzi o ogłoszoną 15 sierpnia 1944 r. rejestrację i mobilizację do służby wojskowej.

2 Informacja nieprawdziwa. W połowie 1944 r. skład RJN uzupełniono o trzy organizacje: Zjednoczenie Demokratyczne, ChOW "Racławice" i "Ojczyznę", wywodzącą się z obozu narodowego. Nigdy nie brano pod uwagę możliwości wprowadzenia do RJN Konfederacji Narodu.

 

Przetłumaczył z języka rosyjskiego Aleksander Kochański

 

 

 

 

 

 

Krzysztof Kozłowski

Tajemnice Piaseckiego

Zdajemy sobie sprawę, że opracowane przez Andrzeja Friszkego i Andrzeja Paczkowskiego dokumenty są w swojej wymowie okrutne: z bezwzględną wyrazistością ukazują genezę Stowarzyszenia PAX. Nie jest to wszakże z naszej strony jakaś chęć odwetu za brutalne przejęcie w 1953 r. "Tygodnika Powszechnego" przez PAX, dokonane z łaski przywódców PZPR i UB. Zechciejmy raczej wniknąć i, jeśli to możliwe, pojąć, co się działo w człowieku będącym niewątpliwie jednym z najzdolniejszych polskich polityków XX wieku, a służącym prawie zawsze (poza okresem okupacji hitlerowskiej) złej sprawie. Bolesław Piasecki tworzył przecież faszyzujący ruch polityczny w przedwojennej Polsce, a po wojnie jawnie i z premedytacją - choć zapewne nie bez szantażu - kolaborował pod szyldem katolickim z kolejnymi ekipami komunistycznymi. Z wielkim talentem stworzył przy tym ogromny, jak na warunki PRL, prywatny koncern gospodarczo-wydawniczo-prasowy, licząc na przekształcenie go w sprzyjającej chwili w partię polityczną, czwartą obok wszechwładnej PZPR oraz ZSL i SD.  Czytając zamieszczone obok materiały, nie zapominajmy jednak, że Instytut Wydawniczy PAX wydał setki niezwykle wartościowych książek, a w jego strukturach znalazły schronienie i chleb dziesiątki b. akowców, b. więźniów politycznych, a więc tak czy inaczej ludzi "spalonych". Trudno też pominąć osobistą tragedię Bolesława Piaseckiego, którego syn został porwany i zamordowany, a sprawców mordu nigdy nie ustalono. Powtórzmy więc banalnie oczywistą myśl, że polska historia najnowsza jest w swym pogmatwaniu co najmniej niejednoznaczna. 







Ewa Winnicka - Bez litości
MORDERSTWO POLITYCZNE W PRL (Zabójstwo Bohdana Piaseckiego)








Jarosław KURSKI - PORTRET WODZA (Bolesław Piasecki, ONR)





Lustracja i materiały archiwalne