Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!



RELIGIA













*** Msza Święta w klasycznym Rycie Rzymskim












*** APOKALIPSA ŚWIĘTEGO JANA

...I ujrzałem innego anioła stojącego w słońcu:
I zawołał głosem donośnym do wszystkich ptaków lecących środkiem nieba:
Pójdźcie, zgromadźcie się na wielką ucztę Boga,
aby pożreć trupy królów, trupy wodzów i trupy mocarzy,
trupy koni i tych, co ich dosiadają,
trupy wszystkich - wolnych i niewolników, małych i wielkich!











*** KSIĘGA HENOCHA. Księga Czuwających. Historia upadku aniołów

Wówczas Najwyższy, Wielki i Święty odezwał się. Posłał Arsialaiura do syna Lamecha mówiąc mu:
"Powiedz mu w moim imieniu: 'Ukryj się!' Wyjaw mu nadchodzący koniec, albowiem cała ziemia zostanie zniszczona. Na całej ziemi nastanie potop i to, co na niej się znajduje, ulegnie zniszczeniu.
A teraz naucz go, jak ma uciec i jak jego potomstwo ma przeżyć na ziemi".
Następnie Pan powiedział do Rafała: "Zwiąż Azazela za ręce i nogi i wrzuć go do ciemności. Otwórz pustynię, która jest w Dudael, i wrzuć go tam.
I rzuć na niego chropowate i ostre kamienie i przykryj go ciemnością. Niech tam przebywa na zawsze! Przykryj jego oblicze, żeby nie mógł widzieć światła
I żeby w wielki dzień sądu mógł być wrzucony do ognia.









 



*** MATTHIAS SCHULZ - DZIEJE STAREGO TESTAMENTU - Biblijne fantazje
Der Spiegel - 2002

...W sumie koło roku 1000 p.n.e. w górach Kanaanu mieszkało zaledwie około 50 tys. ludzi. Południe, jako szczególnie niegościnne, było wyjątkowo słabo zaludnione. Do tego ciągle dochodziło do zatargów z sąsiadami. W pobliżu mieszkali Edomici i Moabici. Nad morzem, na żyznej równinie, wielkie miasta pobudowali Filistyni. Dalej na północy swoje osady mieli Fenicjanie, podstępni morscy kupcy, którzy swoim bogom składali ofiary z dzieci. Absolutnym panem tej ziemi był jednak faraon. To on eksploatował tamtejsze kopalnie miedzi. Około roku 1250 p. n. e. Ramzes II nakazał wzniesienie ciągnącej się przez cały kraj sieci warowni i wodopojów. Była to Droga Horusa - trasa, wzdłuż której armie egipskie przeprowadzały wypady na północ. Trudno sobie wyobrazić, by ktoś taki, jak sypiający pod namiotem Mojżesz, mógł na tym dobrze obwarowanym przez faraonów obszarze przeprowadzać jakieś kampanie wojenne. W 1207 roku p.n.e. nazwę plemienia Izrael zapisano wprawdzie na steli faraona Merenptaha, ale tekst dotyczy ekspedycji karnej króla Egiptu, który stwierdza brutalnie: "Izrael jest zniszczony, jego nasienie nie istnieje". Władca kraju piramid wymuszał od swoich poddanych trybut. Kto chciał uniknąć przymusowych robót, uciekał w góry. Żyli tam uciekinierzy i ludzie wyjęci spod prawa. Wielu ekspertów wywodzi określenie "Hebrajczyk" od słowa hapiru, które znaczyło mniej więcej tyle co "włóczęga".

 

 





*** JEFFERY L. SHELER - Ile prawdy jest w Biblii?
US News&World Report - 24.12.2001

...A na wstrząsanym aktami przemocy Bliskim Wschodzie, subtelne naukowe dociekania przeradzają się w mocno upolityczniony konflikt, w którym stawką jest wiarygodność Biblii, historyczna prawda o "starożytnym Izraelu" oraz zasadność historycznych roszczeń zwaśnionych stron do terenów zwanych Ziemią Świętą. Niektórzy badacze uważają na przykład, że nie ma archeologicznych śladów wyjścia z Egiptu lub zdobycia Kanaanu przez Izraelitów - kluczowych wydarzeń opisanych w Biblii, wyjaśniających powstanie Izraela w Ziemi Obiecanej pod koniec epoki brązu. Wykreślenie tych wydarzeń z historii starożytnej mocno osłabiłoby, zdaniem niektórych naukowców, roszczenia współczesnego Izraela do biblijnej ziemi przodków na Bliskim Wschodzie.

 

 





*** Aszera - małżonka Jahwe? - Bóg starożytnych Izraelitów prawdopodobnie miał boską towarzyszkę

...Czy Jahwe, zazdrosny, jedyny Bóg starożytnego Izraela, miał boską towarzyszkę lub żonę? W świetle źródeł, nie tylko archeologicznych, wydaje się to prawdopodobne. Król judzki Manasses ustawił posąg bogini Aszery nawet w Świątyni Jerozolimskiej. Dodać wypada, że Aszera przedstawiana była z dziwną koroną na głowie, nago, z imponującą pupą i obfitym biustem. Na terenie starożytnego Izraela i Judy archeolodzy odnaleźli już przed II wojną światową niezwykle liczne posążki tego bóstwa. Znaleziska wprawiły pruderyjnych badaczy w zakłopotanie. Brytyjski archeolog Frederick Bliss zapisał: "Ubolewam, że te żeńskie figurki z terrakoty nie mają na sobie żadnych szat". Obecnie wiadomo, że tych Aszer było na terenie starożytnego Izraela tak wiele, że posążek bogini znajdował się niemal w każdym domu.

 

 





*** Krzysztof Kęciek - Kanaan i narodziny Izraela
Przegląd - 37/2009

...Nie było inwazji militarnej zza Jordanu, przynajmniej nie na znaczącą skalę. Izrael wykształcił się w etnicznym tyglu Kanaanu. Izraelici początkowo byli Kananejczykami, mówili tym samym językiem, czcili te same bóstwa, z których najważniejszymi byli El, Baal oraz bogini płodności Asztarte (Aszera). Archeolodzy wykazali, że w XI w. p.n.e. słabo zaludnione dotąd wyżyny środkowego Kanaanu stały się miejscem intensywnego osadnictwa. Osiedlali się tu rolnicy, znający tarasową uprawę pól i wykuwający cysterny na wodę deszczową. Ludność ta nie była jednak kulturowo różna od mieszkańców "miejskich", nadbrzeżnych równin Kanaanu. Według jednej z teorii, ciemiężeni kananejscy wieśniacy zbuntowali się przeciw swym panom z miast i uciekli w góry. Bardziej prawdopodobny jest inny rozwój wypadków. Około 1200 r. rozpoczął się okres niepokojów i migracji. Potężne związki plemienne, zwane przez Egipcjan Ludami Morza, wyruszyły z basenu Morza Egejskiego i pociągnęły na południe. Zdruzgotały królestwo Hetytów w Azji Mniejszej, prowadziły mordercze walki z państwem faraonów. Niektórzy uciekający przed Ludami Morza Hetyci i Aramejczycy znaleźli schronienie w Kanaanie. Należący do Ludów Morza Filistyni, pochodzący z Cypru, Krety lub Karii, zdobyli nadbrzeżne równiny Kanaanu. To przed nimi zbiegli na wyżyny Kananejczycy, do których dołączyli Hetyci i uciekinierzy z innych plemion. Czy była wśród nich jakaś grupa przybyszów z Egiptu? Jeżeli nawet, to nie odegrała większej roli.













*** Guy Sorman - Bóg to ja (religia w USA)
FAKT - EUROPA - 15.09.2004

...Reklama i Kościoły zawsze do siebie pasowały: w XIX wieku, by ściągnąć wiernych na nabożeństwo, pastorzy rozdawali ulotki, w XX wieku kościoły - zanim na ten pomysł wpadli handlowcy - wabiły neonowymi szyldami; od samych narodzin radia pastorzy posługiwali się nim, by nadawać kazania, tak samo w latach 50. wykorzystali telewizję. Czyż napływ środków i wiernych na niezwykle konkurencyjnym rynku religii nie jest dowodem boskiej przychylności? Wierni chętnie w to wierzą. Uczciwi pastorzy - również. Nikt nie wymaga od nich, by żyli w biedzie, byłoby to postrzegane raczej jako dowód klęski niż świętości. Przed amerykańskimi kościołami na miejscu parkingowym zarezerwowanym dla pastora często stoi luksusowy samochód. Jeżeli Bóg nieraz dopomógł pastorowi, to czy nie pomoże także jego owieczkom?












*** THUGOWIE - CZCICIELE BOGINI KALI

...Według danych z początku XIX wieku prawie 40 000 osób rocznie ponosiło śmierć w wyniku działalności tego stowarzyszenia, chociaż morderstwa przestały mieć jakiekolwiek podłoże religijne. Motywem stał się po prostu rabunek, zabójstwom przyświecał jeden jedyny cel - ogołocenie ofiar ze wszelkich kosztowności. Wielu thugów wzbogaciło się w ten sposób i stało szacownymi, pozornie odpowiedzialnymi członkami społeczeństwa, co odwracało od nich jakiekolwiek podejrzenia. W rzeczy samej, jak pokazuje Sleeman junior, kiedy nie mordowali, thugowie byli na ogół przykładnymi obywatelami oddanymi rodzinom, wychowującymi dzieci i utrzymującymi żony. Dla zilustrowania tego można przytoczyć przykład Anglika, doktora Cheeka, zanotowany przez Sleemana seniora. Doktor zatrudnił do pilnowania dzieci młodego hinduskiego tragarza, który się okazał świetnym opiekunem, łagodnym i dobrym dla malców. Raz w roku wyjeżdżał na miesiąc w odwiedziny do matki. Jak się potem okazało, należał do thugów i mimo że przez jedenaście miesięcy był przykładnym pracownikiem, w dwunastym oddawał się duszeniu swych ofiar.







*** Bractwo zbirów - Czarne Anioły Indii

...Wielką zagadką organizacji dusicieli jest nie to, jak zdołała przetrwać pięćset lat niewykryta, lecz skąd się wzięła. Jakie były jej początki? Bez jakichkolwiek pisanych dowodów, pochodzenie tajnej sekty zbirów tonie w mroku. Może najbardziej dziwaczny wydaje się fakt, że Kali należy do bogów hinduizmu, a zbiry były głównie mahometanami. W Koranie nie ma żadnej wzmianki o Kali, chociaż sekta mogła ją identyfikować z Fatimą, zamordowaną córką Muhammada. Niektórzy ze zbirów wierzyli, że to Fatima nauczyła członków sekty, jak używać szalika jako narzędzia mordu. To pomieszanie religii przy tworzeniu sekty zbirów jest godne odnotowania, bo dokonało się w kraju o wielkiej nietolerancji religijnej pomiędzy hindu i islamem. Podbój Indii przez islam spowodował dominację tej religii na wielkich obszarach, co zapoczątkowało długotrwałą wrogość. Sekta dusicieli miała religię, w której mahometanie uznawali bogów i obrzędy hinduizmu. Mieli jednak niewiele poważania dla rozmaitych tabu, będących w hinduizmie częścią obrządku.














*** Szaleństwo w religiach świata - 1

...Podczas Świąt Głupców w kościołach biegano, skakano i tańczono wokół ołtarza. Uczestnicy robili do siebie miny, nierzadko też nakładali upiorne maski ludzi i zwierząt. Kapłani mówili gwarą albo zdaniami bez sensu, syczeli, szczekali, wrzeszczeli, gdakali, rechotali, gwizdali, drwili i wyśmiewali się. Mężczyźni chodzili z kwiatami i liśćmi we włosach, w ubraniach wywróconych na nice, w strojach kobiet, stręczycieli i minstreli, a nawet nago. W kościołach pito alkohol, przebierano się w szaty dostojników kościelnych, wygłaszano bluźniercze kazania, parodiowano kościelną liturgię, jako komunię jedzono pokrojone w plasterki kiełbaski w kształcie penisów, uprawiano grupowy seks w przebraniu mnichów i mniszek. Następnie wybierano św. Jeruba, czyli po prostu boga Pana, który swoją sterczącą męskością błogosławił lud boży, zwłaszcza zaś płeć niewieścią. Podczas tych świąt w kościołach nierzadko grano w piłkę. Zdarzało się też, że procesję kler odbywał w szatach świeckich, a świeccy - w szatach zakonnych. W czasie parodii kościelnych rytuałów biczowano się, topiono i przypalano. "W kościele, podczas uroczystej celebracji, okadzano kałem miast kadzidłem wybranego błazeńskiego biskupa. Po nabożeństwie kler sadowił się na fury naładowane gnojem; klerkowie jeździli po ulicach i obrzucali kałem towarzyszący im lud".







*** Szaleństwo w religiach świata - 2

...Jahwe w ujęciu autorów i redaktorów Biblii przypomina postać z koszmarnego snu, tragedii greckiej (gdzie każde wyjście jest złe), wytwór kapryśnej nieświadomości albo freudowskiego id, postawy schizofrenicznej matki wobec dziecka, wydającej mu sprzeczne polecenia, albo sytuacji prawnej w kraju, w którym przepisy szczegółowe (czyli w tym wypadku zmienna wola Jahwe) przeczą zapisom w konstytucji (w tym wypadku dekalogowi tego samego Jahwe). W Księdze Hioba został przedstawiony jako osobnik "nieucywilizowany i antyspołeczny". Jego istotą jest dawanie swojemu ludowi wybranemu wykluczających się nakazów i zakazów. Jahwe wprawdzie zakazuje zabijać, ale jednocześnie każe Abrahamowi zabić swego syna Izaaka (Rdz 22.1-19); zabrania cudzołóstwa, a zarazem każe Ozeaszowi poślubić prostytutkę (Oz 3.l); nie uznaje kłamstwa, ale - jak widać z wyżej przytoczonych historii Saraj i Achaba - posługuje się nim, jeśli jest po jego myśli. Trudno się oprzeć wrażeniu, że prawo Mojżeszowe i wszystkie ilustrujące je historie powstały celem uwierzytelnienia rządów niewielkiej, ale bardzo wpływowej warstwy kapłańskiej, która chcąc zapewnić sobie monopol władzy, uznała siebie za predestynowaną do tłumaczenia po własnej myśli zawiłości Tory, a więc również nieobliczalnego zachowania boga. Innymi słowy to, czy bóg jawi się jako dobrotliwy staruszek, czy jako mściwy demon, zależy od pozycji i stanu interesów jego faworytów.














*** Leszek Kołakowski - Diabeł

...Rozwinięta w pełni figura wielkiego wroga wyłania się w Iranie, w orędziach Zoroastra. Obok Ahury, Pana, strażnika ładu kosmicznego, prawodawcy i stwórcy, działa jego współwieczny wróg Aryman, bóg zniszczenia i oszustwa. A chociaż ostateczne zwycięstwo dobra w Dniu Sądu jest zapewnione, siły zła - Aryman i pomniejsze demony - prowadzą nieustającą walkę przeciwko Panu. Zło nie jest zatem podporządkowane bez reszty planom Boga. nie jest ono, jak się wydaje, przygodne, lecz ma istnienie niezależne, przeobrażając w ten sposób cały świat w nieustające pole walki między siłami światła i ciemności. Przez wpływ swój pośredni lub bezpośredni na judejskie, chrześcijańskie i islamiczne wyobrażenie osobowego zła, mitologia irańska wywarła ogromny wpływ na całą historię ludzkości minionych dwudziestu pięciu stuleci.














*** JOANNA BATOR - Siostra fiksum-dyrdum (św. Faustyna Kowalska)
Książki. Magazyn do czytania - czerwiec 2012

...Nie tak sobie wyobrażała klasztorne życie i po kilku tygodniach myśli o wystąpieniu. W zakonie liczyły się pochodzenie i pieniądze. Siostry dzielą się na dwa chóry - pierwszy i drugi, lepszy i gorszy. Biedna i pozbawiona wykształcenia Helena należy do drugiego. Z wymogu posiadania posagu może kandydatkę zwolnić Stolica Apostolska i tak w końcu się stało w przypadku Heleny Kowalskiej. Przez rok przynosiła ratami pieniądze do klasztoru na Żytniej, aż wreszcie zebrała na skromną wyprawkę. Siostry pierwszego chóru to nauczycielki i wychowawczynie "upadłych" dziewcząt, którymi opiekuje się zgromadzenie. Siostry drugiego chóru pracują fizycznie: są sprzątaczkami, kucharkami, praczkami, uprawiają ziemię. Panuje "atmosfera lęku" stwarzana przez przełożone. Brak intymności, zasłonka zamiast ściany. Kandydatkę na zakonnicę spotykają upokarzające kary za najdrobniejsze przewinienia, np. za zbyt powolne zmywanie naczyń.














*** CYGANIE. ODMIENNOŚĆ I NIETOLERANCJA - Cyganie a religia

...Niezwykle trudno natomiast jest odpowiedzieć na pytanie, czy i w jakim zakresie religijność Cyganów wiązała się z jakąś ich własną pierwotną religią, ewentualnie jaki charakter miała ich religijność w Indiach? Odpowiedź na to pytanie uwarunkowana jest częściowo stanowiskiem, jakie się przyjmie w kwestii genezy Cyganów. Jeżeli uznamy, że ich geneza wiąże się z grupami, które były poza ramami czterech podstawowych warn (klas) indyjskiego społeczeństwa, to czynny udział w życiu religijnym musiał być z konieczności ograniczony; pozakastowi, traktowani jako nieczyści, mieli np. zabroniony wstęp do świątyń. Jedynym pośrednikiem był kapłan-bramin, który mógł wykonywać praktyki i ceremonie kultowe dla nich, po wypełnieniu których poddawał się rytuałom oczyszczającym. Warto tu dodać, iż zakaz wstępu do świątyń odnosił się nie tylko do tzw. apaparta, czyli pozakastowych, np. ćandalów, ale także dotyczył licznych dźati zaliczanych do śudrów. Exodus z Indii pozbawiał więc przodków Cyganów nie tylko naturalnego kontekstu religijnego, ale także podstawowego źródła edukacji religijnej - osoby bramina. Nomadyzm zaś i rozproszenie ugrupowań cygańskich protoplastów poza Indiami nie sprzyjały ujednoliceniu czy jakiejkolwiek instytucjonalizacji życia religijnego, odmiennie niż to miało miejsce w wypadku innych pozakastowych grup nomadów, które pozostały na półwyspie.














*** Sekta "Niebo" - relacje

..."Przyjmowali nowe imiona: Nie (to Kacmajor), Bo (jego żona), Ejty, Bonanza, Raj, C-14, Baron Rotszyld, Żywią i Bronią, Audi, Rodzina Ach, Ciuch, Buch, Uch, Autobusem przez Miasto, I Śrubokręt nie Pomoże, Trójkątyzacja Kota, Wściekły Traktorzysta, Raskolnikow Nie Jestem, Dostojewski Się Nie Kłania, Czerwień, Zieleń...". "...Tłumaczy to wzorowaniem się na Biblii: np. zamiany Szaweł na Paweł, »Imię dla Boga nie jest ważne, mogę się nazywać nawet Obrazek«...". "...Bogdan Kacmajor wyjaśnił im, że Chrystus też zmieniał imiona apostołom. Bo moje »Nie« ma sens, a »Bogdan« gówno znaczy - twierdził.














*** Ludwik Bazylow - Społeczeństwo rosyjskie w pierwszej połowie XIX wieku - Sekty

...Raskolnicy (czy staroobrzędowcy, bo nie chcieli odstąpić od dawniejszych obrzędów) nie ustępowali jednak wobec żadnego przymusu, czerpiąc ze swego fanatyzmu nadludzkie niemal siły. Przejawiało się to zarówno w znoszeniu najwymyślniejszych mąk fizycznych, jak też i w innych, dla dzisiejszych umysłów czasem już zupełnie niezrozumiałych formach. Uciekano więc indywidualnie i masowo, pozostawiając odłogiem pola na wsi i porzucając warsztaty w miastach, na północ, do nieprzebytych lasów. Coraz więcej występowało różnych "mężów bożych" i "proroków", coraz częściej mówiono o końcu świata i wynajdywano nowe sposoby zbawienia dusz. Najstraszniejszym z nich było "całkowite oczyszczenie w ogniu" - i rzeczywiście, zamykano się w leśnych pustelniach i spalano się żywcem, z żonami i dziećmi. Nie dająca się ściśle określić liczba samospaleń, które trwały około stu lat, sięgała prawdopodobnie kilkudziesięciu tysięcy.












*** JAN GONDOWICZ - NAJKRÓTSZY SŁOWNIK SEKT I HEREZJI KOŚCIOŁA WSCHODNIEGO

...DUSICIELE - Odłam sekty filipowców. wyciągający skrajne wnioski z zasady, iż samobójstwo za wiarę jest miłe Bogu. Zbawiony, według nich, może być tylko ten, kto zginął za wiarę. W odróżnieniu od nietowców i samosżigatieli, preferują śmierć przez uduszenie. Duszą małe dzieci, by umarły w chwale, starzy zaś sekciarze nakazują braciom, by ich udusili, rzekomo zgodnie z Ewangelią.











*** Leszek Biały - MISTYCY

...Rok 1529, będący rokiem odsunięcia stosunkowo liberalnego Generalnego Inkwizytora Manrique, zapoczątkował etap systematycznych prześladowań alumbrados i wzmożonej czujności Świętego Oficjum wobec wszelkich przejawów mistycyzmu. Inkwizycja zatrzymała wtedy inną sławną beatę, Franciskę Hernandez, której działalność, owianą atmosferą erotycznych skandali, tolerowała przez długie lata. Ta bardzo piękna i fascynująca wielu współczesnych kobieta znajdowała się pod obserwacją Trybunału Wiary już od roku 1519. Francisca Hernandez często wpadała w ekstazę, doznawała rozmaitych wizji, a ponadto głosiła publicznie, że jest żoną Chrystusa i żyła na koszt swoich uczniów i wielbicieli, do których należeli między innymi: Francisco de Osuna, pierwszy pisarz mistyczny w Hiszpanii i mistrz św. Teresy z Avila, Francisco Ortiz, wybitny teolog i kaznodzieja franciszkański, Bernardino de Tovar, siostrzeniec sławnego erazmisty i filozofa z Alcala, Juana de Vergary, a także niejaki Antonio de Medrano, ksiądz z Navarrete, niepoprawny iluminista i hedonista, który utrzymywał, że jego skądinąd jak najbardziej cielesne stosunki z piękną beatą są natury czysto duchowej, jako że grzech nie ma do nich obojga żadnego dostępu.











*** Herve Masson - Słownik herezji w Kościele Katolickim

...Ekstatyczne tajne "radienia" chłystów składają się z modłów, ucałowań, wirowań, biczowań, śpiewów, proroctw (również w nie istniejących językach - glossolalia), a także, jak twierdzą wrogowie sekty, z orgii seksualnych. Chłyści dzielą się na gminy zwane korabiami. Na ich czele stoją sternicy lub sterniczki. Wśród członków gminy panuje życzliwość rodzinna i wspólnota majątkowa. Mistyczny erotyzm nakazuje stosunki płciowe (pojmowane jako udzielanie sobie Ducha Świętego) między "braćmi" i "siostrami", zakazuje ich natomiast między małżonkami. Chłystów obowiązuje serdeczność wobec bliźnich, także innowierców. W XVIII i XIX w. chłyści byli straszliwie prześladowani. Na skutek licznych deportacji rozprzestrzenili się na całą Rosję.











*** Aleksander Wat - Spotkanie z padre Pio

...Ale - poza mszą - jaka pycha, jaka pycha syna ubogiego wieśniaka, który poszedł w pany, w kondotiery Pana Jezusa! Sam widziałem, w czasie trzydniowego tam pobytu, jak brutalnie wypchnął z rzędu klęczących do komunii młodego beatnika amerykańskiego. Było to pacholę nadzwyczaj ujmujące, przebiegał przez miasteczko w pstrokatej koszuli, ze złotym na niej krzyżykiem, w blue jeansach, śpiewając ni to kantyczki, ni to negro spirituals własnej zapewne kompozycji. I ten dwór skłóconych i zazdrosnych, rodzina najdalsza, dumna i zbogacona, i nade wszystko to straszne miasteczko, które powstało na odludziu dokoła klasztoru niedawno jeszcze ubogiego, te fortuny, ogromne ponure hotele, które powstały przez noc, te sklepy z dewocjonaliami, sklepy fotografów, gdzie obraz padre Pio mnożył się, reprodukował się w każdym materiale, w każdej sytuacji jego kapłaństwa, ten ogromny, cały z marmuru szpital, wystawiony sumptem amerykańskich wielbicielek, w którym nie znaleźliśmy, oprowadzani przez siostrę, ani jednego kwiatka i gdzie padre Pio nie zajrzał ani razu od pół roku, odkąd posprzeczał się z naczelnym lekarzem, chociaż zjechali się tu z całego świata ciężko chorzy, aby ich uzdrowił.













*** Religie świata. Encyklopedia

...kakure kirishitan [ukryci chrześcijanie], chrześcijanie japońscy, którzy mimo wydanego 1614 zakazu wyznawania tej religii i wiążących się nim represji kultywowali wiarę potajemnie; pozbawieni przewodnictwa kapłanów i kontaktów z misjonarzami (wypędzonymi z Japonii i karanymi śmiercią za próbę nielegalnego powrotu), zachowali wiarę w zniekształconej formie, nadając jej cechy charakterystyczne dla rodzimych kultów. Zakaz wyznawania chrześcijaństwa wiązał się z dotkliwymi represjami, wyznawcom groziła śmierć lub wygnanie. Wszystkim obywatelom Japonii nakazano obowiązkową rejestrację w buddyjskich świątyniach; od 1629 w wielu rejonach kraju podejrzani o wyznawanie chrześcijaństwa byli zmuszani do deptania wizerunków Chrystusa lub Matki Boskiej (tzw. fumi-e); 1687 wprowadzono nadzór policyjny dla męskich potomków chrześcijan do szóstego pokolenia. Na skutek represji wielu japońskich chrześcijan poniosło śmierć; po 1640 wobec groźby tortur i stosowania odpowiedzialności zbiorowej w razie wykrycia, zaczęto wyznawać wiarę chrześć. potajemnie. "Ukryci chrześcijanie" nie wzbraniali się przed deptaniem chrześć. wizerunków, wierząc, że grzech ten zostanie im odpuszczony, gdy wyznają swoją winę przed innymi wyznawcami; rejestrowali się w buddyjskich świątyniach, uczestniczyli w ceremoniach buddyjskich.













*** WALTER-JORG LANGBEIN - LEKSYKON BIBLIJNYCH POMYŁEK

...Zmienianie treści tekstów biblijnych ma jednak długą tradycję. Prekursorowi reformacji Marcinowi Lutrowi solą w oku była potężna bogini Aszera. Dokonawszy zafałszowanego tłumaczenia, doprowadził on do zniknięcia jej imienia ze Starego Testamentu. W Księdze Sędziów w tłumaczeniu Lutra czytamy: "I zniszcz ołtarz Baala (...) i wytnij gaj, który znajduje się obok". Lecz w oryginale nie ma mowy o "gaju", czyli o małym lasku. Również dalsza część tekstu została przetłumaczona nieprawidłowo: "I zbuduj Panu, twojemu Bogu (...) ołtarz i złóż ofiarę ciałopalną, używając drzewa z gaju, który wyciąłeś". W rzeczywistości nie ścięto ani nie spalono żadnych drzew.

Tak tłumacząc tekst Pisma Świętego, Luter usunął zeń imię bogini. W zrewidowanym wydaniu Biblii Lutra z 1912 roku pojawia się ono jednak z powrotem: "I zetnij posąg Aszery, który stoi obok, i złóż ofiarę ciałopalną, używając drzewa z posągu Aszery, który ściąłeś".

Jak oczywiste są fałszerstwa Lutra dotyczące Aszery, ukazuje wyraźnie werset z Ksiąg Królewskich. W wydaniu z 1545 roku czytamy: "On [Jozjasz] kazał usunąć gaj z Domu Pana". Określenie "Dom Pana" oznacza Świątynię w Jerozolimie. A więc ze świątyni miano usunąć gaj? W żadnej epoce w świątyni Izraelitów nie było gajów. Hebrajski oryginał nie pozostawia żadnych wątpliwości - wyrzucony został posąg Aszery!














*** Fra Dolcino i sekta braci apostolskich

...Znowu nadchodzi zima, a wraz z nią ponownie pojawia się widmo głodu, choć zda się niemożliwe, jeszcze gorszego niż ten z czasu pobytu zastępów Dolcina w Valsesia. Głód, jaki ich prześladuje, stanie się cechą charakterystyczną ich heretyckiego doświadczenia, opisywanego przez Dantego i wspominanego we wszystkich dokumentach tamtej epoki. Apokalipsa, o której marzył kaznodzieja apostolitów, przybiera oblicze kompletnie odmienne od tego, jakie on prorokował, a upragniona góra Syjon przypomina coraz bardziej dolinę Jozafata. Nie ma już ani odrobiny mięsa, oblężeni żywią się więc skórami i szpikiem wysysanym z kości. Zjedzone zostają też wszystkie korzonki i liście roślin, aż wreszcie dochodzi do skrajnej degradacji - do żywienia się mięsem zmarłych towarzyszy:

Doszli oni do tak skrajnej nędzy, że... kiedy ktoś z nich poległ był w bitwie, inni kroili jego ciało i gotowali mięso, a potem je jedli, a to z przyczyny niedostatku żywności i olbrzymiego głodu... A i tak wielu z nich umierało z głodu; a ich ciała, żywi w części zjadali, a w części wyrzucali... na pożarcie dzikim zwierzętom














*** Adam Węgłowski - Prorok z brzytwą
Focus Historia Ekstra 1/2016

..."Kirylczukowa obnażała się wobec zgromadzonej gminy wiernych pogrążonych w modlitwie i kładła się na przygotowane łoże. Prorok z brzytwą w ręku wycinał jej cale płaty skóry na brzuchu, głowie i plecach. Spływająca krew zlewana była do butelek, wypełnionych do połowy święconą wodą. Butelki lakowano i przechowywano. Zawartość ich była podobno skutecznym lekarstwem na wszelkie dolegliwości" - relacjonował jesienią 1934 r. zbulwersowany autor artykułu "Krwawe praktyki sekciarzy" w wydawanych w Warszawie "Nowinach Codziennych".










*** Justyna Chmielewska - Święta krew, święty czas, święci ludzie. Historia i mitologia Ewangelicznych Chrześcijan Świętych Syjonistów (Muraszkowców)

...Dokąd pojechali? Dlaczego tak daleko? Czemu tak nagle? Moi rozmówcy przedstawiają moment "zniknięcia" proroków jako niczym niezapowiedziany i błyskawiczny: pewnego dnia mieli po prostu spakować rzeczy i wyjechać, pospiesznie i pod presją. W tym punkcie historii prorocy tracą jakąkolwiek moc sprawczą, usuwają się ze sceny, nawet w kulisach nie dają znaku życia. Stąd określenie "zniknięcie" z przestrzeni naszej opowieści - było ono bowiem nagłe i ostateczne, jak zniknięcie jurodiwego - nie wiadomo jak i gdzie. Celem podróży okazała się Argentyna - w Buenos Aires osiadł kilka lat wcześniej znajomy Iwana z czasów zielonoświątkowych, Wasyl Tierebiej, ostatni apostoł Syjonu i jedyny świadek dalszych poczynań proroków. Pomagał Oldze w pierwszych dniach wygnania, był przy niej również potem, gdy Muraszko popadł w szaleństwo: "Wasyl był Białorusinem, znał się z Ojcem z Białorusi, a wyjechał osiem lat przed Mamą. Gdy wyjeżdżał nie był syjonistą. A na emigracji spotkał się z Olgą, i pomógł jej postawić dom, bo był szefem brygady cieśli, domy budował. I w ciągu dwóch tygodni postawili dom dla proroków, oni tam mieszkali odtąd. Z pieniędzmi też im pomógł - pisał, że dał im 100 pesos. Był z nimi aż do czasu, gdy Ojciec zachorował. A gdy zachorował, to on pisał, że to gwóźdź, który się obruszył. To z Biblii. Więc ten gwóźdź się obruszył, i wtedy Mama powiedziała: «trzeba mi kogoś innego! Skoro Iwan zachorował, nie może już wypełniać swych powinności». I powiedziała to Wasylowi, i on znów w 55 roku na ciele Mamy ciął rany, znów się zaczęło - a to wszystko po to, by Wasyl miał prawo być przy Mamie, pomagać, pisać jej co trzeba. I on pisał, że Mama o nim powiedziała tak: «ty jesteś ten Szymon, który pomógł donieść krzyż na Golgotę». To znaczy: Mamie było ciężko i on pomagał jej nieść krzyż" (p. Marusia, 30.08.2004). Syjoniści twierdzą jednak, że od momentu wyjazdu charyzmat proroków przygasł, skończyły się objawienia, w Argentynie zaś żyli samotnie i w nędzy. Iwan zmarł podobno w 1958 r., Olga parę miesięcy później. W ostatnich latach Ojciec Syjonu miał oszaleć - stracił kontakt z otoczeniem, zamykając się we własnym świecie. Wierni wspominają, że prorocy planowali przenieść, przeszczepić Nową Jerozolimę na grunt argentyński, dlatego wywieźli ze sobą pieniądze zebrane od członków wspólnoty, pozostawiając ich bez grosza.














*** Artur Domosławski - Sekrety kościelnej monarchii
Gazeta Wyborcza - 2010-08-09

..."Sposób reagowania Watykanu na [...] kryzys [pedofilski] - mówi prof. Polak - zmienia się - najwyraźniej pod wpływem nacisku opinii publicznej. Zdano sobie sprawę z tego, że zwykły zestaw reakcji, które można streścić tak: »wszystko jest pod kontrolą, nie ma powodu do krytyki instytucji kościelnych, nie atakujcie nas, bo to wojna z Kościołem«, już nie działa, i że potrzebne są konkretne działania i zmiany w sferze publicznej obecności instytucji kościelnych. (...) Może się wydawać, że to dobry znak. Jednak równocześnie obserwujemy wciąż ten sam zestaw działań obronnych: przerzucania odpowiedzialności na innych, na wpływ zmian kulturowych, na ataki »sił wrogich Kościołowi« i na tym tle próby pomniejszania własnej odpowiedzialności".







*** Cezary Łazarewicz - Co Kościół ma (majątek Kościoła katolickiego)
Polityka - 2010-10-02

...Już kilka lat temu III RP oddała z nawiązką Kościołowi to, co zrabowała mu PRL - uważa Czesław Janik, prezes stowarzyszenia Neutrum, który obliczył, że oddano tej ziemi 97 tys. ha (60 tys. ha przez Komisję Majątkową i 37 tys. ha przez wojewodów z tytułu artykułu 70a). - Kościół jest jedynym podmiotem, wobec którego przeprowadzono w Polsce reprywatyzację - mówi dr Borecki. - Nikogo innego w ten sposób państwo nie potraktowało.

Według ostrożnych szacunków Czesława Janika, katolickie osoby prawne posiadają obecnie co najmniej 160 tys. ha gruntów w Polsce. Nawet najniższe unijne dopłaty zapewniają z tego tytułu wpływy około 80 mln zł rocznie. Dlaczego to tak pilnie strzeżona tajemnica? - W Polsce idea taniego Kościoła jest wciąż żywa i ciągle pada na podatny grunt - tłumaczy dr Paweł Borecki. - Hierarchowie boją się antyklerykalizmu wyrosłego na podłożu finansowym.







*** MACIEJ MIKOŁAJCZYK - JEZU wstydź się
NIE - 14/2013

...Aż 95 proc. wpływów Caritas Archidiecezji Katowickiej pochłonęły koszty administracyjne, przy czym najkosztowniejszą pozycję stanowiły płace. Poszło na nie prawie 48 mln zł, na działalność charytatywną zostało więc tyle, co kot napłakał. Stosunek forsy wydanej na dobroczynność do szmalu zjedzonego przez organizację to absolutny rekord świata! Przyjmuje się bowiem, że koszty administracyjne nie powinny przekraczać 10 proc. Caritas Archidiecezji Gdańskiej zarobiła blisko 4 mln zł, z tego 378 tys. wycisnęła z 1 procentu. Na działalność charytatywną wydała tylko 190 tys., wspierając działalność świetlic terapeutycznych. A przeżarła 3,75 mln zł. (93%)







*** POLSKA - PAŃSTWO WYZNANIOWE?
(protokoły obrad Komisji Wspólnej Rządu i Episkopatu z ostatnich 20 lat)

...Spotkanie 29 marca 2006 roku (to już rządy PiS). Stronę rządową reprezentują wicepremier Ludwik Dorn, ministrowie kultury Kazimierz Ujazdowski, sprawiedliwości Zbigniew Ziobro, edukacji Michał Seredyński. Ze strony kościelnej - bp Stanisław Wielgus, który zaznacza, że teraz "są nowe sprawy, nowi ludzie i ustawicznie trzeba się modlić". Pojawia się wątek nauczania religii. Do tej pory religia była fakultatywna, etyka też. Stopnia nie wpisywano w świadectwo. Teraz strona kościelna domaga się, by wybór religii bądź etyki był obowiązkowy. Nie można wybrać opcji "nic". Rząd wydaje się jak najbardziej "za", ale premier Dorn przestrzega przed debatą społeczną, którą mogą wywołać "niektóre środowiska, wiele z nich jest mocno opiniotwórczych". Biskup Wielgus nie zraża się: "lekcje religii mają znaczenie nie tylko duchowe, o czym jesteśmy przekonani, i wychowawcze, ale przede wszystkim mają znaczenie intelektualne".